[00:05] - Rozmowy poza ciałem. W Radiu Paranormalium zapraszamy do wysłuchania zapisu webinaru, jaki odbył się dziewiętnastego września dwa tysiące dziewiętnastego roku. Tematem przewodnim webinaru były podróże niefizyczne, a w szczególności to, czy do odbywania takich podróży niezbędne jest OOBE. Spotkanie poprowadził członek profesjonalny The Monroe Institute Paweł Byczuk, a gościem specjalnym był Rafał Nieradzik, autor książek „Poza ciałem fizycznym. Przebudzenie” oraz „Poza ciałem fizycznym. Droga”. Przejdźmy zatem do wysłuchania zapisu webinaru. A zatem dobry wieczór. Witam wszystkich na kolejnym webinarze podróży niefizycznych. Webinarze, który ma roboczy tytuł: „Czy OOBE jest konieczne?”.
Dzisiaj naszym gościem jest znany podróżnik niefizyczny, autor książek, serii książek mmm, podróże, o podróżach poza ciałem. Serii, które się nazywa: „Poza ciałem fizycznym. Przebudzenie” i „Droga” do tej pory się ukazały. Osobą tą jest Rafał Nieradzik. Dzisiaj porozmawiamy o tym właśnie, czy OOBE jest konieczne do tego, aby odbywać podróże niefizyczne. Dobry wieczór Rafale.
[01:39] - Dobry wieczór, witam wszystkich serdecznie. Ciebie Pawle witam ciepło jak zawsze.
[01:45] - Yy, zadam pytanie Rafałowi. Myślę, że takie już, do którego jest przyzwyczajony, które dość często się pojawia, ale myślę, że też większość osób interesuje to, od czego to się zaczęło Twoje zainteresowanie światami niefizycznymi.
[02:09] - Światami niefizycznymi. Myślę, że w ogóle w każdym życiu istoty czy człowieka, który zaczyna zastanawiać się nad sensem tego wszystkiego, albo ewentualnie jakąś głębią ukrytą, to w ogóle zaczyna się od kwestii wiary czy religii. Ona potem nam ewentualnie otwiera jakieś podwoje do, do różnego rodzaju doświadczeń. W moim przypadku gdzieś na mojej drodze pojawił się pewien kolega, przyjaciel, który polecił mi książki Roberta Monroe. No i od tego się w zasadzie zaczęło moje poszukiwanie właśnie tego, co kryje się w tym poza cielesnym, pozacielesnym świecie.
[03:01] - Mhm.
[03:02] - No a potem to już wiadomo. Potem były już historie pierwszych prób i błędów, pierwszych doświadczeń poza ciałem. No, aż po dzisiejszy dzień. Trochę tego było. Trochę lat minęło, a inne były pierwsze wrażenia. Teraz zupełnie inaczej też na to patrzę. Może już mniej euforycznie, ale, ale ciągle nadaje to mojemu życiu jakiś głęboki sens.
[03:32] - Mhm. Rozumiem. Czytając książki Roberta Monroe'a zafascynował cię temat samych obszarów niefizycznych, czy też podróży jako takich? W sensie takim, że no też zechciałeś wtedy zacząć podróżować w taki sposób, jak on to robił.
[03:53] - Przede wszystkim zafascynowały mnie odpowiedzi, jakie uzyskiwał Robert Monroeeeee dotyczące tego, w jaki sposób funkcjonuje nasz świat, jak jest określony. To myślę, że najbardziej mnie w tym wszystkim fascynowało, bo wcześniej właśnie takie pytania mnie nurtowały, nie dawały czasem właśnie spać albo ewentualnie zmuszały do pewnych poszukiwań za pomocą różnych środków, czy, czy na przykład medytacji i oddechu. Tak czy inaczej, właśnie te pytania, które uzyskał Robert Monroeeeee, skłoniły mnie do badania w ogóle, czy w przypadku Roberta to była fantazja, konfabulacja, czy naprawdę autentyczne doświadczenia, które właśnie przyniosły mu takie, a nie inne efekty. No i stąd rozpoczęła się moja, moje zgłębianie, jak gdyby technik uzyskiwania tego stanu, jakim było właśnie OOBE. To wszystko, czego doświadczył Robert Monroeeeee. Chciałem tego może nie doświadczyć, a jedynie przekonać się, że mówił, pisał prawdę. I właśnie tak, tak się zaczęły moje próby związane z, z, no z uzyskiwaniem albo poszukiwaniem takiej techniki, która byłaby dla mnie idealna.
[05:12] - Mhm. Czyli można powiedzieć, że zacząłeś od techniki OOBE, tak?
[05:20] - Tak. Przede wszystkim no nie znałem żadnej innej techniki. Nie, nie zdawałem sobie z tym sprawy, że na przykład za pomocą samych myśli czy z pomocą wyobraźni również odwiedzamy światy niefizyczne. Wtedy no nie miałem dostępu do internetu. W tamtych czasach w ogóle dostęp do internetu mieli nieliczni z mojego grona. A jeśli chodzi o jakieś informacje, no to jedynie książki czy jakieś nie wiem, dokumenty w telewizji. No ale tak czy inaczej no tak, OOBE jawiło mi się jako jedyna, jedyna metoda, której, za pomocą której mogę doświadczyć tego albo przynajmniej namiastki tego, czego doświadczył Bob Monroe.No i tak się zaczęło właśnie zgłębianie. No początkowo nie było to łatwe. W ogóle nie wiedziałem, czego się spodziewać, więc, yy, na zasadzie prób i błędów, yy, próbowałem przede wszystkim zrelaksować ciało. To akurat miałem na tyle opanowane, bo wcześniej, yy, trochę zajmowałem się jogą, filozofią kultur Wschodu, Indii, a tam jak wiadomo relaksacja i w ogóle takie, yy, znalezienie w sobie takiego, takiej harmonii, równowagi, spokoju jest, yy, jest w ogóle pierwszym jak gdyby krokiem dla każdego adepta, który chce w ogóle dotknąć tego typu filozofii.
No więc z tym może nie było aż tak wielkiego problemu. Osiągnięcie stanu właśnie martwego ciała też nie było problemem. Mm, po kilku miesiącach robiłem to coraz szybciej, coraz łatwiej. No jedynym problem, jaki był, to to, że nie było dalszych efektów. Nic się nie pojawiało. Na początku pojawiały się-- znaczy nic się nie pojawiało do momentu, aż nie poczułem tego, co potem, yy, jak się okazało, inni doświadczający określają mianem wibracji. Wibracje pojawiły się, ale nie potrafiłem ich kontrolować. Yy, czasami ustępowały bardzo szybko, czasem trwały trochę dłużej. Wszystko było zależne, jak się też potem okazało od tego, jakim, jaki jest mój nastrój, jaki jest mój stan emocjonalny. Im bardziej byłem podekscytowany tym, co się dzieje, tym szybciej wibracje, yy, umykały.
[07:45] - Uciekały. Tak, tak.
[07:46] - Tak. A w momencie, kiedy byłem spokojny, yy, byłem w takim stanie czuwania i oczekiwania, no to wtedy mogłem obserwować to, co dzieje się dalej z wibracjami. One pulsowały mocniej, one przechodziły w inne rejony mojego ciała. Próbowałem sobie nimi manipulować. Yy, starałem się na przykład, żeby-- bo zazwyczaj kiedy pojawiały się wibracje, pojawiały się w okolicach od serca do głowy. W tym miejscu ciała, jak gdyby swojego fizycznego, je zawsze czułem. No więc próbowałem je, mm, przesunąć na przykład w dół swojego ciała, w rejony stóp. No nie zawsze się to udawało. Tak czy inaczej, potem też zaczynały pojawiać się pierwsze takie doświadczenia. Opuszczenie jakimś, jakąś częścią swojego ciała, ciało fizyczne.
To na początku była na przykład ręka albo odczucie, że noga jest poza ciałem. Takie wrażenie. No tak czy inaczej, no nie opuściłem ciała w pełni. A, i wszystkie próby, jakich dokonywałem, zawsze, yy, były w ciągu dnia, a najczęściej właśnie przed snem.
[09:03] - Mhm. No tak, z tego, co opisujesz, może tutaj taka jeszcze, yy, troszeczkę techniczna, yy, uwaga, bo nie wiem, czy tam oddalasz się od mikrofonu, bo momentami, mm, głos troszeczkę taki jest oddalony. Także, yy-
[09:20] - Mój, mój głos?
[09:21] - No, no, no. O, teraz jest dobrze. Teraz jest na przykład dobrze.
[09:26] - Aha.
[09:26] - Yy, no to co, o czym mówisz, yy, te doświadczenia. Rzeczywiście one zwykle, mm, wiążą się z tym stanem emocjonalnym, który nam w danym momencie, yy, towarzyszy i, yy, jest coś takiego, żeby oddzielić, yy, takie pragnienie, ee, bycia w stanie, yy, głębokiego relaksu czy też nawiązania jakiegoś kontaktu z częścią niefizyczną, bycia w stanie poza ciałem, yy, od takiego, mm, można powiedzieć, spinania się, żeby to uzyskać. Yy, taki, taka subtelna różnica, taki drobiazg, ale, yy, osoby, które, które, mm, właśnie tak się mocno napinają, tak bardzo chcą, tak, yy, takim głównym jakby, yy, nastawieniem, yy, podczas wchodzenia w, yy, proces, w ćwiczenie, yy, jest właśnie uzyskanie stanu poza ciałem. No zwykle ponoszą, yy, porażkę z tego względu, że te oczekiwania, zbyt duże staranie się, yy, ma miejsce. Yy, no i to jakby też potwierdzasz tę, yy, to zjawisko takie, które występuje. Mhm.
[10:49] - Tak. Im bardziej się staramy, tym dalej okazuje się, że jesteśmy od celu. Mm, w tym wypadku, bo oczywiście w innych jakichś, powiedzmy, sprawach to im więcej z siebie dajemy, tym przybliża nas to do, do rezultatów, do konsekwencji starania. Ale, yy, w przypadku OOBE, w przypadku uzyskiwania odmiennych stanów świadomości spokój, harmonia, równowaga wewnętrzna jest, yy, kluczowa.
[11:19] - Mhm. Także tak, to jest, to jest klucz. Yy, warto, mm, przyłożyć się do tego, żeby opanować, yy, relaks, wyciszenie umysłu, yy, i taką kontrolę, mm, emocji. To, to jest istotny element, yy, który nas potem może, yy, blokować. I, yy, myślę, że jest to taka dość, dość cenna wskazówka. Skupiamy się tutaj cały czas na, yy, OOBE. Yy, powiedz, yy, skąd, yy, zdobyłeś, yy, wiedzę na temat tego, jak, yy, jak robić te swoje doświadczenia? Jak, yy, uzyskiwać te stany?
[12:03] - Yy, powiem tak. Yy, pierwszym źródłem, yy, jak-- inspiracji do tego, żeby, yy, uzyskać informacje ze światów niefizycznych i, mm, zrobić to drogą właśnie, ee, stanów poza ciałem, ee-
[12:21] - Była, były książki Roberta Monroe'a. Jak, jak sam.
[12:25] - Tak.
[12:25] - Tak. Natomiast, yy, takie praktyczne wskazówki, yy, jakieś techniki. Yy, skąd do ciebie dotarły? Jak, jak to poznałeś?
[12:37] - No jeżeli chodzi o techniki, no to jedyną techniką, jaką znałem, była ta opisana przez Roberta w jego książce.
[12:43] - Mhm.
[12:43] - W pierwszej książce. Yy, ale jest ona tam opisana w dosyć taki niejasny sposób lub, yy, jest ona bardzo dostosowana do tego, yy, w jaki sposób opuszczał ciało sam Robert.
[12:57] - Mhm.
[12:57] - Trzeba przypomnieć tutaj, yy, słuchaczom, że Robert, yy, zaczął samoistnie opuszczać swoje fizyczne ciało i jak się potem okazuje w dalszej, dalszej treści jego książek, robił to praktycznie o każdej porze dnia i nocy. Zdarzało mu się to podczas popołudniowej drzemki. Zdarzało mu się to idąc spać, yy, wieczorem. Najczęściej zdarzało mu się to w środku nocy. I, i właśnie tutaj można powiedzieć jest, jest pies pogrzebany, bo nie każdy może tego tak doświadczać, jak doświadczył tego Robert. No po prostu być może było to związane z tym, że, że Robert miał już też swoje lata, że kiedy zaczął tego doświadczać, nie wiem, jego poziom energetyczny był niższy niż powiedzmy dwudziestoparolatka, jakim byłem. Także, no, w moim przypadku to się niestety nie sprawdzało.
[14:00] - Mhm.
[14:02] - Ee, zupełnie przypadkowo odkryłem, że, że sprawdza się u mnie właśnie metoda, którą potem, jak się okazało nazywano cztery plus jeden, czyli po prostu metoda obudzenia się w środku nocy czy nad ranem, przeczekania około godziny i powrotu do łóżka, relaksacji, koncentracji i potem stosując różnego rodzaju takie wymyki jak, yy, wizualizacja czy skupianie się na czerni. Yy, oczywiście ciągle pogłębia-pogłębiając za pomocą oddechu relaks, oczekiwanie tego, co się stanie.
[14:41] - Mhm. Sam-- To jest taka ciekawostka, którą tutaj też chciałbym się podzielić. Sam Robert Monroeeeee, ee, w późniejszych swoich, mm, pracach, yy, w późniejszym okresie, yy, sam stwierdził, że ten opis, że tamta technika opisana w pierwszej, yy, części, mm, jego trylogii, yy, była trudna i naprawdę, yy, mało osób, yy, było w stanie za pomocą tamtej techniki uzyskać, yy, stany poza ciałem. Sam, sam Robert to przyznawał, mimo że on sam miał, yy, dużą łatwość uzyskiwania tych stanów. Yy, poza tym inna kwestia jest też taka, o której warto wspomnieć, że było to jego doświadczenie. Każdy z nas jest indywidualny, indywidualnością i każdy z nas składa się z określonych cech, zachowań, przekonań, emocji i tak dalej, i tak dalej, które wpływają na to, w jaki sposób, yy, odbywa się nasza droga, w jaki sposób, yy, uzyskujemy pewne doświadczenia, w jaki sposób, yy, odbieramy, odczytujemy to, co doświadczamy. I wielką zaletą doświadczeń Roberta Monroe, a w zasadzie tego, co on napisał w książkach, jest to, że napisał je w sposób niezwykle, yy, obiektywny, reporterski można powiedzieć. Po prostu zrelacjonował to, co, mm, to co, czego doświadczył, yy, bez koloryzowania, bez dodawania jakichś własnych interpretacji, yy, co często się, yy, zdarza adeptom. Yy, jest nawet w, właśnie w „Podróżach poza ciałem”, w słowie wstępnym bardzo ciekawe porównanie metody, jaką przyjął Robert Monroeeeee do tego, co mogłaby zrobić osoba o określonych, yy, na przykład religijnych, yy, przekonaniach. W momencie, kiedy powiedzmy, mm, jesteśmy w pokoju, yy, i pojawia się jakaś energia w postaci świetlistej, yy, poświaty, pojawia się jakiś zarys postaci.
Można, yy, to zrelacjonować tak, w taki sposób, jak w tej chwili powiedziałem. Natomiast jeżeli ktoś ma określone przekonania, możemy, może powiedzieć w taki sposób, że w ubiegłej nocy spłynęła na mnie łaska Boża i w niebieskim świetle ujrzałem anioła. I tak dalej, i tak dalej. Więc wszystko jest kwestią interpretacji i to zależy właśnie od tego, yy, z czego my sami się składamy, jak bardzo jesteśmy indywidualni. Dlatego też dążenie do tego, żeby powielać, yy, doświadczenia nawet takiego człowieka, takiego kogoś, jakim, kim był Robert Monroeeeee, yy, nie ma, ee, większego sensu, bo to była jego droga. Natomiast każdy z nas, yy, ma swoją. U każdego z nas będzie to się odbywało w sposób inny, być może podobny, ale niekoniecznie. Także, mm, tu myślę, że, yy, myślę, że, yy, to co mówiłeś świetnie potwierdza, yySpostrzeżenia samego Roberta, no i, i to, co mówi się, yy, też, yy, w Instytucie Monroe'a. Ee, i my mówimy na naszych warsztatach, yy, o tym, że są to, yy, doświadczenia, są to informacje od prekursorów. Natomiast każdy z nas, yy, tak jak ty Rafale, yy, powinien to sprawdzić, yy, czy aby nie jest to konfabulacja.
Ale wróćmy do tematu. Co było dalej? Co po tych doświadczeniach? Yy, co one ci przyniosły? W którym kierunku poszedłeś? Mhm.
[18:52] - No przede wszystkim dla każdej osoby, która jeszcze może nie doświadczyła OOBE, nie doświadczyła tego tak zupełnie świadomie, mm, to, no to warto, warto wiedzieć i warto posiłkować się doświadczeniami osób, które już jak gdyby mają to pierwsze doświadcze-doświadczenie za sobą, pierwsze doświadczenia, yy, że początkowo, nawet jeśli mieliśmy jakiś taki, mm, głębszy cel, mieliśmy jakieś, mm, pytania czy cokolwiek, to wszystko zostanie przyćmione przez pierwszy, mm, pierwsze fale radości, szczęścia, yy, z uzysk-z uzyskanego w ogóle stanu, yy, bycia poza ciałem. Doświadczenie bycia poza ciałem jest ultra rzeczywiste. Mm, nie może się równać w zasadzie z żadnym innym doświadczeniem, jak tylko bycie w fizycznej rzeczywistości. Ee, także myślę, że właśnie ten efekt, kiedy doświadczymy tego pierwszy raz, on przebija wszelkie nasze myślenie na zasadzie jakiejś misyjności, na zasadzie głębszego, yy, sprawdzania, eksplorowania w ogóle tego świata. To dopiero przychodzi później. Na początku chcemy, yy, poznać ten świat, namacalnie dotknąć go, bawić się nim, ee, próbować go, smakować. To jest, to jest pierwsze. Co, co następne? No zaczyna nam się uaktywniać bardzo silna sfera naszego istnienia, jaką jest instynkt samozachowawczy. Mm, w zasadzie u osób doświadczających OOBE bardziej regularnie czy częściej dochodzi do głosu instynkt w postaci, yy, pociągu seksualnego.
Uaktywnia się. Jest tak silny, że niejednokrotnie tuż po opuszczeniu fizycznego ciała on zaczyna nami kierować, naszymi poczynaniami. I tu, zdając sobie sprawę, że jest to strata czasu, pojawiają się pierwsze sygnały istot, które są, yy, które są spoza, które w jakiś sposób starają się nam pomóc, starają się nas naprowadzić. Te istoty za pomocą różnych wybiegów w postaci, yy, zaimplikowanych postaci w danym wydarzeniu czy sytuacji, za pomocą jakiegoś miejsca, w którym akurat jesteśmy, starają się nas odwlec od tego, żebyśmy tego czasu nie tracili tam na na przykład, yy, na na przykład właśnie wyeksponowanie tego właśnie seksualnego instynktu, jaki bardzo mocno się pojawia i nami powoduje. Także to jest, to jest taki początek, to jest to preludium przed czymś dalej i już pierwsza oznaka, że nie jesteśmy sami.
[22:00] - Mhm.
[22:00] - Jakby to można tak ująć, że jednak ktoś tam jest i nie jest mu obojętne zupełnie to, co robimy. Mm, oczywiście moją, mm, taką misją, którą sobie tam gdzieś utarłem na początku, było właśnie wywiedzenie się w sprawach, które zawsze mną nurtowały, czyli, yy, skąd wziął się człowiek, po co tu jesteśmy, dlaczego właśnie jest tak, jak jest. Yy, trochę pomogło mi też to, że o czym też mówiłeś, wspominałeś, z-z czym wszedł w to wszystko Robert Monroeeeee. On nie miał przekonań. Sam opisuje siebie w swoich książkach, że jest człowiekiem zupełnie nienależącym do żadnych struktur, do żadnych sekt, do żadnej religii, wiary. Yy, jego treści są pozbawione, są bardzo obiektywne, są pozbawione jakichś takich naleciałości i zabarwień kulturowych czy, czy religijnych. Nie ma w nich żadnych elementów tradycji, pochodzenia. Yy, podobnie było ze mną. Ee, nie widziałem żadnych aniołów, nie widziałem, yy, postaci przypominających, yy, znane nam z, na przykład z przypowieści kościelnych czy biblijnych. Także to na pewno pomogło mi początkowo, mm, odbierać ten świat i ten stan, w którym jestem, zupełnie bez jakichś takich, yy, koloryzujących przekazów.
[23:36] - Myślę-
[23:37] - Tak. Mhm.
[23:38] - Myślę, że w ogóle dobrym pomysłem jest odrzucenie w-wszelkich przekonań, nie tylko religijnych, yy, przekonań, które szczególnie nabyliśmy w trakcie czytania książek na temat, yy, dajmy na to, nie wiem, karmy czy jakiejś, jakiejś organizacji światów niefizycznych, bo to od razu, mm, rzutuje później na, na doświadczenie.
[24:07] - Tak, yy, to rzutuje na doświadczenie. Jeśli na przykład wyjście poza traktujemy właśnie jako formę zabawy czy, czy właśnie-... no jakiegoś tam samozadowolenia się z faktu, nie wiem, wykorzystania seksualnego jakiegoś, jakiejś istoty w poza. No to najczęściej na tym się kończy i wracamy do ciała.
[24:31] - Mhm.
[24:31] - Gdzieś tam ta energia, za pomocą której tam możemy przebywać, umyka przez to i, i no potem sami mamy do siebie wyrzuty, że jednak zmarnowaliśmy tę szansę, ten, ten moment, ten, ten dzień na to, żeby, żeby zrobić coś więcej. No, z czasem właśnie gdzieś ten instynkt zaczyna maleć, zaczyna być wyciszany. Mi akurat pomogły w tym istoty właśnie spoza. Ee, przykładów, jak to zrobiły, jest wiele. One są opisane w mojej pierwszej książce. Na przykład mogę podać, no te przykłady w ogóle, yy, w naszej jak gdyby kulturze tu fizycznej rzeczywistości one mogą wydać się bardzo zabawne, ale tam jak najbardziej są poważne. Na przykład, yy, zdarzyło mi się, mm, mm, w poza tam, oczywiście w początkowych fazach mojego opuszczania ciała, że właśnie ten instynkt mną tak bardzo powodował. Byłem nim tak bardzo obezwładniony, mm, że w momencie, kiedy dorwałem jakąś tam, powiedzmy, partnerkę, to nagle ta partnerka zaczęła zmieniać się w mężczyznę. I w tym momencie, że tak powiem, yy, faza tego instynktu zaczęła opadać, aż zrównała się z punktem zera. No i wtedy ocknąłem się.
Zacząłem dostrzegać, co robię. Yy, no i, i, i pojąłem, że to tak naprawdę jest ogromna strata czasu. Dodatkowo jeszcze ta istota, która na przykład zmieniała się w tego mężczyznę w trakcie mojej, moich usilnych prób kopulacji, ee, zaczynała mi podpowiadać, że żebym tego nie robił, że to strata czasu i robiła to w takim, takim tonem i z taką dawką spokojnej energii, że po prostu w sekundzie, mm, odechciewało mi się tego. I to były takie właśnie te implikacje tych istot, które gdzieś tam zaczynały się pojawiać, zaczynały mnie naprowadzać, wyciszać, yy, te moje pierwotne instynkty na korzyść tych, które jak się potem okazało, miały mi odkryć cały fundament mojego istnienia, mojej budowy w tym fizycznym życiu i, i tego, jaką powinienem pełnić rolę zarówno tu, jak i tam. Także, no takie są początki. Myślę, że większość osób, yy, te początki ma bardzo zbliżone do moich. Potem zaczynały się podróże bardziej w tych obszarach, takich bliskich. Ee, z czasem zaczynałem używać metody, którą też podaje Robert Monroeeeee, czyli podróży na holu, poddawaniu się energii, ee, którą potem nazwałem energią własnego ja. Ona prowadziła mnie do takich obszarów, mm, do których sam nie mógłbym się dostać. I to wtedy pojawiały się różnego rodzaju misje, przekazy.
Wtedy pojawiały się też odpowiedzi na pytania. Yy, początkowo było to takie troszeczkę chaotyczne. Po prostu poddawałem się tej danej energii, yy, no i lądowałem w jakimś obszarze, w jakimś miejscu. Zaczynałem go poznawać. Dochodziło do na przykład komunikacji z kimś, kto tam się znajdował lub do, do wypełnienia jakiejś, jakiegoś rodzaju misji czy zadania. No i do powrotu do ciała. Potem zacząłem używać intencji już przed wyjściem z ciała, zanim się przygotowywałem, kładłem, yy, z powrotem do łóżka. Już wyrażałem, yy, intencję, cel tego, co będę robił po poddaniu się tej energii. I tak właśnie się działo. Energia potem prowadziła mnie dokładnie do tego celu, który sobie postanowiłem wcześniej.
Yy, to był taki kolejny znów etap, taki kolejny krok naprzód, że moje podróże przestały być jak gdyby jakimś, mm, chaosem. Miały już bardziej sprecyzowany początek, cel i tą konsekwencję tego, czego miałem doświadczyć i czego się nauczyć. Bardziej były sprecyzowane pod tym względem. No i tak. I to był też kolejny jak gdyby krok naprzód. A, yy, moje intencje bardzo często potem wynikały, yy, z podróży na podróż, że czegoś dowiedziałem się podczas jednej podróży. Znów pojawiała się nowa intencja tego, czego chcę się dowiedzieć w następnej podróży. To się tak, jak gdyby zaczęło łączyć w takie układanki, w takie puzzle, które pokazywały mi całość tego wszystkiego, yy, do czego tak naprawdę te podróże były mi potrzebne. Bo jeśli z perspektywy początkującego wydaje nam się, że robimy to zupełnie posiadając taką swoją, ee, wolną wolę, tak potem, yy, zdajemy sobie sprawę, że wszystko jednak było w pewien sposób zaplanowane i nawet doświadczanie OOBE miało przynieść nam określony rezultat, określoną lekcję, naukę. Tak było w moim przypadku.
[30:01] - Mhm. Yy, to, o czym mówisz, yy, to są pewnego rodzaju, tak wracając do, do, do tych twoich doświadczeń z, mm, popędami, które tam ci towarzyszyły na początku, ee, to jest taka dosyć, mm, wydaje mi się wspólna cecha, ee-Tego typu doświadczeń, kiedy, mm, wychodzimy w sposób klasyczny. Bo tutaj powiedzmy sobie o OOBE, jakiego doświadczałeś ty, jakiego doświadczał Robert Monroeeeee, yy, że, yy, nazwijmy je, yy, OOBE klasycznym, czyli klasycznym wychodzeniem spo-- poza ciało, kiedy, yy, następuje, mm, takie widoczne, odczuwalne, namacalne, yy, oddzielenie się, yy, wyjście, mm, tym drugim ciałem, obserwacja, yy, swojego ciała fizycznego, yy, pozostającego w, yy, w miejscu spoczynku. Yy, natomiast nie jest to jedyna z-- jedyny sposób na, yy, uzyskanie, yy, OOBE. Ten akurat, yy, ma kilka mankamentów, między innymi taki, yy, o których, yy, o którym, yy, dość szeroko mówiłeś, czyli, yy, oddziaływanie tych popędów i lęków. Ale są techniki, kiedy można cały ten proces, yy, przeskoczyć i, mm, znaleźć się, yy, w innej rzeczywistości. Yy, jest to tak zwane fazowanie. Korzystasz z tej metody?
[31:40] - Mm. Musiałbyś bardziej nakreślić, na czym ona polega. Możliwe, że korzystam, ale nie znałem tego określenia, tego nazewnictwa.
[31:48] - Fa-fazowanie, dostrojenie się do fazy, yy, konkretnego, yy, stanu, yy, niefizycznego, czy to do Focusa dwadzieścia siedem, czy do Focusa, yy, dwadzieścia, yy, trzy na przykład. Mm. Koncepcja, którą, yy, stosuje na przykład Bruce Moen, yy, w troszeczkę zmienionej formie, ale, yy, Robert Monroeeeee również o tym, yy, fazowaniu, yy, fazowanie zaczął w pewnym momencie stosować, które to fazowanie znacznie skróciło proces, ym, docierania do, do miejsc, yy, które chciał odwiedzić. Po prostu się odbywało natychmiast.
[32:28] - Mhm. Yy, to w przypadku OOBE, ym, wygląda w-- możliwe, że to jest właśnie rodzaj fazowania, bo oczywiście każdy obszar, w którym się znajdujemy, ma, mm, inną jak gdyby częstotliwość, yy, właśnie określony pułap tej fazy, którą musimy osiągnąć, żeby w tym obszarze dłużej przebywać. Podczas OOBE, yy, polega to mniej więcej na tym, że jeśli jesteśmy w jakimś obszarze, w którym na przykład czujemy, mm, dużo większą ciężkość, czy-- naszego, naszego niefizycznego ciała, czy na przykład jesteśmy w obszarze z kolei, który jest jeszcze bardziej właśnie rzeczywisty, bardziej nawet niż fizy-fizyczna rzeczywistość, to w tych obszarach najczęściej, yy, jeśli chcemy w nich przebywać jeszcze dłużej, to po prostu moim takim sposobem było zawsze relaksowanie się, uspokajanie się, yy, niwelowanie emocji i wtedy, mm, wtedy ta faza się pogłębiała. Starałem się też oddychać poza ciałem. Starałem się robić to dokładnie, co robię z fizycznym ciałem, czyli pogłębiać relaks. Wtedy zawsze ta faza zaczynała się bardziej, yy, dostosowywać do danego obszaru. Nie wiem, czy to można nazwać fazowaniem, ale w przypadku właśnie fizycznej, yy, w przypadku OOBE, no nie jest to takie do końca proste, jak w przypadku właśnie podróży niefizycznych, na przykład metodą Samaela. Tam po prostu jesteśmy bardziej zdani na jak gdyby swoje takie umiejętności kontroli tego, tej fazy, tego fizycznego ciała, a potem tego niefizycznego, w którym jednak mimowolnie czasem pojawiają się jakieś emocje, jakieś nastroje, jak fale energii, które, no, mogą spowodować bardzo szybki powrót do ciała albo zupełnie, mm, skierować nas w jakieś inne oblicza tej danej podróży, odciągnąć nas na przykład od tej danej intencji czy celu, który sobie postanowiliśmy. Także, no w OOBE jest to troszeczkę, wydaje mi się, trudniejsze, bo akurat też miałem możliwość korzystania i korzystam też oczywiście z tych metod podróży niefizycznych, również za pomocą na przykład nagrań Hemi-Sync i tak dalej. I jest to zdecydowanie właśnie różne.
[34:53] - Yy, jakbyś miał porównać, yy, która metoda — no już no wiesz, że w, w OOBE jest to, yy, trudniejsze. Yy, i czy wyniki u ciebie różnią się jakoś znacząco w, yy, stosunku jednej metody, porównując do drugiej, do drugiej?
[35:14] - Mm. Czy wyniki... Kiedyś, na początku, jak zaczynałem odkrywać, yy, możliwości tego, mm, możliwości podróży poza ciało za pomocą OOBE, zacząłem też na przykład próbować kontaktować się z kimś zmarłym właśnie podczas bycia poza ciałem, podczas OOBE. Ee, to jest takie, to, to są takie sytuacje, można powiedzieć, które bardzo łatwo można porównać potem do podróży niefizycznych metodą na przykład Bruce'a. No to w przypadku OOBE, yy, częściej zdarzało się na przykład, że do danej osoby nie można było dotrzeć. Częściej zdarzało się, że ktoś inny pojawiał się i tłumaczył na przykład, dlaczego teraz ta osoba jest niedostępna. Yy, podczas OOBE też dostawaliśmy bardziej namacalne, yy, dowody czy dowody bycia i komunikowania się obecności tej właśnie zmarłej osoby. Widzieliśmy więcej, ale z kolei po powrocie bardzo wiele szczegółów nam umykało.Z kolei właśnie w podróżach niefizycznych większe znaczenie mają wrażenia, moim zdaniem, wrażenia, uczucia i odczucia niż na przykład w przypadku OOBE właśnie obraz. I to jest, myślę, taka znacząca różnica, że ludzie, którzy uczą się metody Bruce'a czy używają nagrań właśnie, yy, synchronizujących, spodziewają się dokładnie tego samego, jak, yy, co może dać nam OOBE, a, a jednak zamykają się tym samym na przykład właśnie na odczucia, na wrażenia, na, na emocje, które się pojawiają, które są właśnie tą informacją, tym odbiorem. Yy, ja w tej chwili, jak podróżuję właśnie jakoś tam niefizycznie, mm, bez takiego typowego OOBE, to cokolwiek się wydarzy, cokolwiek poczuję, jakąkolwiek poczuję emocję uznaję za odbiór tej informacji, za odbiór tego miejsca, za komunikację tej danej osoby, do której miałem dotrzeć.
I wszystko staram się zapisywać, ewentualnie przekazywać komuś, jeśli ktoś oczekuje jakiejś takiej odpowiedzi z tamtego świata. Mm, no i doświadczenie podpowiada mi, pokazuje, że, że tak, że rzeczywiście to ma ogromne znaczenie, bo dla wielu osób właśnie te informacje związane z tym, co ja czułem, yy, są tymi, które da się zweryfikować.
[38:07] - Myślę, że taką jakby pułapką w OOBE jest to, że, mm, projektujemy tam, przynajmniej większość projektuje, swoją rzeczywistość fizyczną na, na to doświadczenie. W sensie takim, że oczekują, oczekuje się, że będą tam doświadczenia wizualne, że będziemy mieć takie same zmysły. Przez co też zamykamy się na pewne, pewne, mm, energie, które mogą do nas dotrzeć, nastawiając się na przykład na odbiór wizualny, który także może być zniekształcony, bo przecież nie mamy zmysłu fizycznego wzroku, nie mamy wytrenowanego tego wzroku niefizycznego, tak prawdę powiedziawszy. Tutaj w momencie, kiedy człowiek się rodzi w ciele fizycznym, też musi powiązać te wszystkie elementy ze sobą. To, co widzi, z nazwą tego, co widzi i z jakimiś, jakimiś elementami, które pozwolą mu to w przyszłości rozpoznawać. Podobnie będzie w podróżach, w doświadczeniach poza ciałem. Jest to takie doświadczenie dla osób, które zaczynają zupełnie nowe i w związku z tym może powodować, że duża część informacji gdzieś zostanie pomi-pominięta, umknie. W przypadku metod takich jak używa Bruce Moen w zasadzie to jest rodzaj fazowania. Otwieramy się na znacznie szerszą paletę doświadczeń i wrażeń. Dzięki temu możemy wyczuć na przykład nastrój istoty, z którą się spotykamy.
W przypadku gdybyśmy mieli tylko odbiór wizualny, przypuszczalnie byłoby to trudne do uchwycenia, biorąc pod uwagę, że jesteśmy w zupełnie innych warunkach niż nasze warunki fizyczne. Tutaj na przykład obserwując kogoś, możemy na przykład po mimice stwierdzić, w jakim jest nastroju, aczkolwiek to też nie zawsze daje miarodajne wyniki. Yy, to wracając może do te-do tego tematu, zaczęliśmy o fazowaniu, o Bruce Moenie. Kolejnym twoim doświadczeniem było, mm, był udział w warsztatach: spotkanie Bruce'a Moena i, yy, zapoznanie się z jego metodą.
[41:04] - Tak, tak. Już teraz nie pamiętam dokładnie, kiedy to było. Już jakiś czas temu, chyba z sześć lat temu. Pięć.
[41:17] - Pięć chyba. 2015 rok.
[41:20] - Tak, tak, dokładnie. Z pięć lat temu postanowiłem, że... To znaczy, czy postanowiłem? Gdzieś poczułem w sobie, że pojawiła się szansa poznać kogoś, kto też poznał kiedyś Roberta Monroe. Że mogę czegoś nowego albo się dowiedzieć, albo nauczyć. I stwierdziłem, że jak najbardziej. Zresztą nawet chyba ja po prostu czułem, że muszę się tam pojawić, że muszę tam być. Tam poznałem ciebie, Pawle. Od razu poczułem, że, że muszę cię poznać, że to jest też jakiś klucz gdzieś w moim życiu. Yy, w ogóle odkąd zacząłem doświadczać stanów poza ciałem, zrozumiałem, że jeśli coś w naszym życiu pojawia się, to nie pojawia się zupełnie przypadkowo, że każda jakaś namiastka czegoś, do czego czujemy jakieś emocje, jakąś, jakiś rodzaj energii, jest tym drogowskazem, jest tą drogą, w którą powinniśmy pójść.
I tak było właśnie z warsztatami. Tak było z poznaniem ciebie.Tak było przy kontakcie z Brucem. Czułem, że po prostu to jest właśnie to. To jest to miejsce, to jest ten czas, w którym powinienem się znaleźć. To podpowiadało mi moje ciało, w którym pojawiają się właśnie wtedy te silne emocje przynależności do, do tego, mm, takiej łączności, korelacji z tą grupą, z tymi doświadczeniami. A jeśli chodzi o same doświadczenie tego wszystkiego, czego się tam nauczyłem i jak to potem wpłynęło na, na moje dalsze eksploracje, no to zdecydowanie był to taki bardzo duży krok naprzód. Ee, wiele osób pisze do mnie, że doświadcza różnych stanów świadomości, ale nie ma się z tym kim podzielić, że czują się tacy wyobcowani, że kiedy z kimś próbują o tym rozmawiać, to natychmiast jest do nich przyklejana łatka świra albo kogoś, no, z kim lepiej nie spędzać czasu czy nie rozmawiać, bo plecie bzdury. Wydaje mi się, że właśnie możliwość dzielenia się tym, czego doświadczamy, mm, nauki od innych jest bardzo ważna, aby gdzieś tam ta nasza podróż poszła, poszła naprzód, że bez tego bardzo często gdzieś stoimy w miejscu, że nie dostajemy tych sygnałów, tych informacji, które mogłyby ruszyć nas z tego miejsca, wywindować jeszcze wyżej w rozwoju i w zrozumieniu tego, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. To jest właśnie taki aspekt w ogóle tych warsztatów, które prowadzisz. Wtedy był Bruce, teraz jesteś ty.
Ale myślę, że sam przyjazd i bycie w otoczeniu ludzi, którzy doświadczają podobnych rzeczy lub chcą ich doświadczać, już jest taką opoką dla nas samych.
[44:37] - Zgadza się i tego nie raz osobiście doświadczyłem i obserwuję też na warsztatach, które prowadzimy, kiedy przyjeżdżają ludzie i nagle stwierdzają, że jest grupa, w której mogą rozmawiać swobodnie na wszystkie tematy. Grupa, z którą się dobrze rozumieją i no są na koniec zajęć, na koniec warsztatu zwykle mocno sfrustrowani tym, że muszą wracać do tej swojej normalności, gdzie nie mają z kim porozmawiać. Między innymi po warsztatach podróży niefizycznych została zainicjowana grupa przez jedną z uczestniczek Centrum Miłości Bezwarunkowej. I ta grupa istnieje. Spotykają się osoby, które były na warsztatach podróży niefizycznych. Dołączają coraz to nowe osoby, już spoza jakby tego kręgu, więc ta grupa się powiększa, poszerza, co bardzo cieszy, że są takie inicjatywy, że można właśnie znaleźć się w takiej grupie. Ja tylko powiem z mojego własnego doświadczenia. No wydawałoby się na przykład, że podróż do Instytutu Monroe'a, mm, no nie ma takiego uzasadnienia dużego. No poza tym, że to jest jednak takie miejsce kultowe, ale tak poza tym no warsztat jak warsztat, można powiedzieć. Ale w rzeczywistości jest tak, że jedzie się tam po to, żeby właśnie spotkać się z innymi, którzy mówią, myślą w podobny sposób, wymienić się tą swoją, swoim doświadczeniem, swoją energią i też jakby wyrównać, czy też ukierunkować swoją własną energię, swój sposób myślenia.
To dają właśnie kontakty takie bezpośrednie, kiedy można nawiązać rozmowę, jakąś bliższą relację. Natomiast nawet takie spotkanie jak dzisiaj, mimo że ono tutaj przyniesie na pewno wiele ciekawych inspiracji, to jest tylko tak prawdę powiedziawszy spotkanie w jedną, w jedną stronę. My mówimy do was, wy nas słuchacie. Natomiast jednak obecność w grupie, w kręgu osób, które pracują nad tą skupioną świadomością. Bo w momencie, kiedy odbywają się zajęcia, kiedy pracujemy w kierunku poszerzenia naszej świadomości, kontaktów na przykład ze zmarłymi, kontaktów ze światem niefizycznym, znacząco w takim miejscu, w takiej grupie wzrasta s-skupiona świadomość. Jest to zjawisko, które kumuluje, można powiedzieć, energię. Bardzo pozytywnie wpływa na uczestników. Tworzy coś w rodzaju takiego sprzężenia zwrotnego. Im więcej wnosimy w takie zajęcia, tym więcej z tego odbieramy, tym większy dopływ inspiracji, intuicji, energii otrzymujemy. I nie jest to wcale jakaś rzecz niezwykła.
To się dzieje nie tylko na zajęciach typu właśnie medytacyjnego. Bywa tak, że jak jest dobre jakieś szkolenie biznesowe i grupa jest bardzo aktywna, zaangażowana, ee-To istnieje coś takiego, co bym nazwał flow. Taki przepływ informacji. Yy, wszystko się świetnie układa. Yy, prowadzący, yy, przekazuje najlepszą wiedzę, która jest, no po prostu chłonięta przez, yy, uczestników. Także, mm, ludzie skupieni wokół jakiejś idei, wokół jakiegoś tematu, yy, powodują, że się wytwarza, yy, skupiona świadomość, yy, bardzo korzystnie oddziałująca na tę grupę. Dlatego tak, yy, cenne są, yy, te doświadczenia. Dlatego tak cenne są, mm, warsztaty stacjonarne. No i sam tego właśnie też Rafale, yy, doświadczyłeś. Także nie jest to, yy, tylko moja, yy, moje spostrzeżenie jako osoby, yy, która również prowadzi zajęcia, ale, mm, też ciebie jako uczestnika.
Ja to też dzielę się to z, yy, tymi swoimi doświadczeniami jako uczestnik wielu, yy, wielu zajęć. Więc, ym, takie spotkania, takie, yy, relacje, yy, w grupie są niezwykle istotne i one, yy, czasem, czasem w zasadzie nie tylko czasem, często, yy, przynoszą ten impuls, o którym, yy, wspomniałeś do, yy, dalszego rozwoju. Dobrze jest potem podtrzymywać taką, taką relację.
[50:13] - Hmm. Tak. Myślę, że warto podtrzymywać taką relację. Warto łączyć się w jakieś grupy osób, które mają podobne zainteresowania. W ogóle warto kształtować swoje życie takie, jakie chcemy, a nie takie, jakie daje nam, że tak powiem w cudzysłowie, los, miejsce, rodzina, mm, nie wiem, szkoła. Po prostu, yy, jeśli coś w naszym życiu sprawia, że czujemy się źle, że nie czujemy się spełnieni, że gdzieś brakuje tego szczęścia, to możemy to zmienić. Możemy to zmienić tak samo, jak możemy zmieniać znajomych, tak samo, jak możemy zmieniać miejsca zamieszkania, otoczenie. Naprawdę po to jest właśnie życie, byśmy doświadczali go w pełni szczęścia. Yy, myślę, że wiele ludzi, wielu ludzi uważa, że to, mm, jak jest, jest niezmienne i musi trwać aż po śmierci. A jest to, mm, myślenie niestety błędne, mało rozwojowe i prowadzące do niejednokrotnie powtórzeń ludzkiego życia, powtórzeń danych lekcji.
Ee, no oddalające nas od tego-
[51:32] - No tak
[51:33] - ... głównego celu.
[51:34] - Bo jeżeli przychodzimy tutaj po to, żeby zebrać jakieś doświadczenia, a nie robimy tego, no to potem jest, yy, powtórka. No bo jeżeli nie mam tego doświadczenia, no to trzeba je skompletować, podobnie jak w szkole, prawda? Co prawda może teraz te szkoły troszeczkę inaczej wyglądają. Yy, przechodzi się z klasy do klasy. No ale kiedyś jak się materiału nie, nie opanowało, to można było powtarzać klasę.
[52:00] - Tak, dokładnie. Teraz niestety, ale wypycha się uczniów, którzy materiału gdzieś tam nie, nie adoptują. Po prostu chce się ich pozbyć ze szkoły. Ale nie będę tutaj zd-zdradzał kulisów pracy w szkole.
[52:21] - No bo to też nie jest-
[52:22] - Tak to wygląda. Tak, to nie jest przedmiot naszego dzisiejszego spotkania.
[52:25] - Tak jest. Powiedz mi, yy, co to doświadczenie, mm, spotkania z Bruce'em, yy, poznanie tej techniki, którą Bruce zaproponował, co wniosło, yy, do twoich doświadczeń?
[52:44] - Do moich doświadczeń wniosło na pewno to, że, ee, że na przykład, yy, mogłem ograniczyć ilość, mm, nieprzespanych nocy, ilość, yy, trochę zawalonych dni ze względu na brak snu. Na korzyść, mm, życia, na korzyść korzystania z życia, yy, czerpania z życia i jednoczesnego, ee, podróżowania. Mm, właśnie metoda Bruce'a pozwala nam robić to praktycznie w każdym momencie, w którym tylko chcemy. Kiedy mamy taką możliwość, że tak powiem, sprzyjające otoczenie, czynniki na to zezwalają, możemy tego dokonywać. To może trwać od kilku minut, nawet można powiedzieć sekund do, do godzin. Więc jak kto chce do woli może to wykorzystywać w swoim życiu, żeby przede wszystkim wspierać się, żeby kierować swoimi poczynaniami, żeby na przykład precyzować decyzje, jakie chcę podjąć, wspierać się właśnie, mm, pomocą istot, którym nie jest obojętne ich życie, które chcą, żeby właśnie decyzje przyspieszały rozwój, a nie go spowalniały. Także metoda jest naprawdę bardzo przystępna. Jest bardzo rozwojowa, mm, zdecydowanie łatwiejsza niż OOBE. No i tyle. Cóż jeszcze mogę dodać?
[54:20] - Myślę, myślę, że też jest łatwiej, ba-- tak bardziej naturalnie, w naturalny sposób odbywa się, ee, zastosowanie, yy, tego, czego się nauczymy w tej metodzie, yy, w codziennym życiu. Yy, w porównaniu do, yy, doświadczeń, doświadczeń, yy, OOBE, które, yy-Też nas bardzo rozwijają, też, mm, przynoszą niezwykłą wiedzę, niezwykłą zmianę w przemianę wewnętrzną. Natomiast mam wrażenie, że zdarza się, że przez takie rozumienie, ee, doświadczenia poza ciałem jako jakby czegoś odrębnego, że jest życie fizyczne i doświadczenie poza ciałem, ee, czasem nie przenosi się tej wiedzy, tego doświadczenia, tych, yy, tych nauk z powrotem tutaj na, na życie fizyczne i nie stosuje się ich w naszym codziennym życiu. W przypadku metody fazowania, takiej jak jest używana w przypadku Bruce'a, metody Bruce'a Moena, takiego dużego rozdźwięku nie ma. Jesteśmy cały czas świadomi, cały czas kontrolujemy to nasze ciało fizyczne, a jednocześnie przebywamy gdzieś w jakimś innym stanie świadomości. W związku z tym łatwo nam później jest zintegrować tą obecność w innym stanie świadomości z naszym fizycznym życiem. Czy, czy takie masz odczucia, czy może jakieś inne spostrzeżenia na ten temat?
[56:16] - Jak najbardziej. Moje odczucia są analogiczne do Twoich. Wydaje mi się w ogóle, że, że wielu ludzi traktuje OOBE i w ogóle jakiekolwiek formy... To znaczy tak ogólnie ludzie zdają sobie sprawę, że na przykład medytacja, yy, jest kierunkiem rozwoju duchowego, jest pewną techniką, która rozwija człowieka w aspekcie takim duchowym.
[56:46] - Mhm.
[56:47] - Wielu ludzi zdaje sobie też sprawę, że na przykład przebywanie zakonników w klasztorze też do tego prowadzi. I tak możemy było wymieniać bez liku różne metody, jakie gdzieś tam ukształtowały się w zależności od kultury czy religii na świecie. W przypadku OOBE, yy, ludzie patrzą na to jak atrakcja, jak coś, jak nowa kolejka górska w lunaparku, której fajnie byłoby doświadczyć, poznać jak to jest, ale nie zdają sobie sprawy z tego, co za tym się kryje. Nie zdają sobie sprawy, że to jest właśnie jedna z możliwości dróg rozwoju. Ee, i to na dodatek ta, którą można umiejscowić w każdej innej drodze rozwoju jako sedno sprawy, jako na przykład doświadczenie nirwany, jako doświadczenie właśnie tego stanu samadhi czy innego rodzaju właśnie kontemplacje na zasadzie już wizjonerstwa jakichś objawień. Właśnie OOBE czy, czy podróże niefizyczne są tym, do czego próbują dojść niejednokrotnie latami adepci jakiejś religii, jakiejś wiary. Właśnie to jest czysty rozwój. To jest czysty kontakt z tym, co sprowadziło nas na ten świat. I o tym warto pamiętać, kiedy gdzieś tam zapisujemy sobie w swoich życzeniach, że chcemy tego doświadczyć, że za tym kryje się właśnie rozwój nas samych tu, na tym fizycznym świecie, który przyniesie prędzej czy później te konsekwencje w postaci zmiany energetycznej nas samych, budowy takiego innego, odmiennego spojrzenia od utartego społecznego spojrzenia, które otacza nas dookoła. To zmienia nas bezpowrotnie.
Jeśli będziemy i będziemy w to brnęli, to nas zmieni. Na to trzeba się otworzyć. A jeśli traktujemy to jako jednorazową atrakcję, to również są tacy ludzie. I jak pamiętam, wielu z nich tak naprawdę bardzo chciałoby doświadczyć tego ponownie. Bardzo chciałoby zgłębić to bardziej. Że samo doświadczenie otwiera ich jeszcze bardziej i, i pobudza tą ciekawość. Także to jest taka droga bezpowrotna.
[59:29] - Otwiera nam się tutaj kolejny temat do dyskusji, ale myślę, że nie będziemy go, go rozwijać. Sam Robert Monroeeeee mówił, że tworząc technikę Hemi Sync chce dostarczyć coś wartościowego, żeby to przyniosło jakąś wartość dla tych, którzy będą z niej korzystali. Absolutnie celem nie było stworzenie techniki do wychodzenia z ciała. Właśnie ona była ukierunkowana na to, żeby polepszyć, usprawnić to nasze fizyczne życie, tą naszą fizyczną istność tutaj. Więc wszelkie działania, które podejmujemy, zarówno będąc w stanie poza ciałem, czy też w metodzie podróży niefizycznych, podróży mentalnych, one mają bardzo silne przełożenie na nasze codzienne życie. Jeżeli się z tego nie korzysta w ten sposób, to prawdę powiedziawszy jest to swego rodzaju marnowanie szansy, marnowanie zasobów, o których już wcześniej wspominałeś.Yy, bo to, czego doświadczamy, powinniśmy w jak największym stopniu wykorzystać do tego, żeby, żeby, yy, tutaj udoskonalić, yy, swój rozwój. Bo nie ma czegoś takiego jak, yy, rozwój duchowy i rozwój nieduchowy. Jest po prostu rozwój.
[01:01:11] - Tak, zgadzam się z tobą. Yy, cokolwiek, yy, dzieje się w naszym życiu, cokolwiek, yy, robimy, jakkolwiek działamy w tej fizycznej rzeczywistości, rozwija nas to. Mm, częściej rozwija, niż powoduje progres czy stagnację. A, mm, kwestia jest tylko tego, czy jesteśmy tego świadomi.
[01:01:33] - Mhm. Pytanie teraz, może już przejdziemy do konkluzji, ee, czy OOBE jest konieczne?
[01:01:43] - Konieczne do czego?
[01:01:45] - No do podróży niefizycznych.
[01:01:46] - A, do podróży niefizycznych. Myślałem, że do odkrycia właśnie tej prawdy, takiej uniwersalnej o naszym istnieniu.
[01:01:56] - No, równie-
[01:01:57] - Też
[01:01:57] - ...się do tego.
[01:01:58] - Jasne. Nie, yy, OOBE nie jest do tego konieczne. Yy, możemy tego wszystkiego, czego dowiedzielibyśmy się za pomocą OOBE, możemy wykorzystać do tego metodę na przykład właśnie, yy, podróży niefizycznych, metodą mentalną. Yy, możemy do tego też dojść, yy, samoistnie za pomocą medytacji czy jakiejś szerszej kontemplacji, czy w ogóle bycia tu i teraz takiego bardziej świadomego. Jest na to wiele sposobów, a warto korzystać z tych, które są dostępne nam na wyciągnięcie ręki. Więc jeśli na przykład, yy, podróże niefizyczne stają się coraz bardziej popularne w Polsce, bo tak się dzieje w kręgu osób, które chcą, yy, zgłębić jak gdyby tajemnice samych, samych siebie, żyć bardziej świadomie i, yy, gdzieś tam okiełznać swoje życie, ażeby było takie, jakie chcą, żeby było, to prędzej czy później trafiają właśnie na, na koncept właśnie podróży niefizycznych. No, na OOBE, a w konsekwencji potem również i na podróże na przykład Roberta Mo-Moena, yy, Bruce'a Moena. Więc to jest nieodłączne. Gdzieś tam zawsze na to trafimy. Yy, jak wiadomo, nic nie dzieje się, mm, przypadkowo.
Jeśli już się tak stało, to, to jest to sygnał tylko i wyłącznie do tego, żeby korzystać z tego, co jest nam pisane. I tyle. Tak bym zakończył. Czy jest konieczne OOBE? Nie jest konieczne do tego, żeby poznać siebie samego. Jest tylko jedną z możliwości, jedną z dróg, za pomocą której właśnie możemy to zrobić. Ale są łatwiejsze drogi. Właśnie na przykład podróże niefizyczne, podróże mentalne.
[01:03:51] - Ja powiem może nawet w ten sposób, że, yy, bo na pewno jest, yy, sporo osób, które, mm, których marzeniem jest doświadczenie, yy, OOBE. Yy, powiem tak: yy, Bruce Moen, twórca, yy, metody podróży niefizycznych, yy, za pomocą właśnie, mm, no, fazowania, wykorzystaju-wykorzystując, yy, fazowanie, yy, doświadczył OOBE może z pięć razy w życiu. Yy, po, po wielu latach prób stwierdził, że, yy, kiedy odkrył, że jest czymś więcej niż fizycznym ciałem, yy, stwierdził, że to była, yy, te, te lata prób były kompletnym, yy, marnowaniem czasu na coś, co po prostu mu nie wychodziło. Znalazł metodę prostszą. Metodę, yy, która, yy, była równie, równie skuteczna. I, yy, powiem też tak, że, yy, osoby, które oczekują, że jadąc na przykład do Instytutu Monroe'a nauczą się OOBE, yy, mogą się bardzo roz-rozczarować. Tak jak, yy Bruce Moen, który pojechał po to, żeby się nauczyć właśnie OOBE w Instytucie, yy, przyjechał z, yy, mm, zupełnie innym doświadczeniem, które, yy, z czasem zaowocowało tym, że mamy dzisiaj, yy, zarówno jego książki, jak i, yy, dostępne, yy, warsztaty.
[01:05:23] - Mhm.
[01:05:24] - I, yy, może tak, yy, metoda-
[01:05:28] - Jeszcze-- aha, dobrze.
[01:05:30] - Jeszcze powiem tak-
[01:05:30] - Chciałem jeszcze dodać jak gdyby do twojej myśli, tak parafrazując właśnie ciebie. Yy, sam przecież Robert Monroeeeee, który był pionierem OOBE w zachodniej części Europy, który tak rozpropagował w ogóle tą myśl i-i ideę w ogóle podróży poza ciałem, yy, tworząc swój instytut, nie tworzył go po to, żeby ludzi uczyć OOBE.
[01:05:52] - No nie, nie.
[01:05:53] - Zdawał sobie doskonale sprawę, że są łatwiejsze sposoby uzyskiwania tego wszystkiego, czego on sam doświadczył.
[01:06:00] - Zgadza się. I tak jak wcześniej powiedziałem, on skupił się na tym, żeby dostarczyć wartość, ee, która przełoży się na tą praktyczną wartość w życiu, yy, każdego, kto skorzysta, yy, z technik proponowanych przez Instytut Monroe'a. A metoda Bruce'a Moena, yy, rozwija, mm, nasze zmysły niefizyczne, yy, które każdy z nas posiada, mm, niemniej, yy, nie zwraca na nie, yy, zbytnio uwagi, przez co wydaje się, że nie posiadamy takich, yy, umiejętności jak chociażby intuicja czy telepatia, co nie jest wcale, yy, prawdą. Po prostu z tego nie korzystamy, nie rozwijamy i, yy, wydaje nam się to zbyt, yy, fantastyczne. Jednak, yy, wchodząc w ten temat, yy, rozwijając zmysły niefizyczne, możemy sobie otworzyć w ten sposób drogę do, yy, OOBE, ponieważ, yyPonieważ, yy, otwieramy nowe kanały komunikacji, a OBE jest jednym właśnie z takich kanałów. Czyyy jak, jak to widzisz z perspektywy, yy, twojej drogi? Mm.
[01:07:13] - Tak, dokładnie. Myślę, że to, yy, jest takie rozwinięcie, yy, pytania wcześniejszego. Dokładnie. Po prostu OBE jest tylko jedną z możliwości. Jest, no, jak sami widzicie, bo pewnie wielu z was, osób, które tego teraz słuchają, chce doświadczyć OBE. Część tego doświadczyła. Teraz pytanie, jaka część jeszcze z tej części, która tego doświadczyła, robi to regularnie i na zawołanie? Więc sami możecie sobie wywnioskować, że nie jest to rzecz łatwa. Oczywiście ona jest dostępna dla nas wszystkich. Każdy może tego doświadczyć.
Wystarczy naprawdę tylko i wyłącznie dyscyplina, wykonywanie krok po kroku określonych etapów i dojdziecie do tego. Doświadczycie tego. Ale wiem, sam wiem, że tej dyscypliny po prostu ludziom brak. Yy, ludzie po prostu najczęściej odpuszczają, kiedy muszą poświęcić coś, żeby coś uzyskać, to niestety odpuszczają. A tu naprawdę trzeba poświęcić. Trzeba mieć na to czas, trzeba mieć na to energię. Trzeba, no, czasem po prostu zawalić tą noc, czasem być potem, funkcjonować, yy, na, yy, no, na takim, w takim stanie lekkiego otumanienia, no, niewyspania. Jeśli chcemy tego doświadczać regularnie, ciągle, no to wtedy, no, jeśli nasze ciało-- no nie każdego ciało dostosuje się do tego, żeby po prostu mieć ciągły deficyt snu. Więc to, to potem rzutuje też nasze funkcjonowanie w świecie rzeczywistym, yy, na nasze reakcje i tak dalej. Więc, więc no jest metoda łatwiejsza i za pomocą niej możemy uzyskiwać dokładnie to samo.
Może nie aż tak bardzo namacalnie jak za pomocą OBE, ale jest to ten sam świat, yy, to samo połączenie. Stoją za tym te same istoty. Yy, no i-
[01:09:22] - Może tutaj, wiesz co, może bym się nawet nie do końca zgodził, że nie tak samo namacalnie. Yy-
[01:09:28] - Mhm.
[01:09:28] - Bardziej bym tu powiedział, że, yy, stoimy troszeczkę w innym miejscu, inną perspektywę. Namacalność pewnie jest taka sama, natomiast troszkę inne spojrzenie jest, yy, z jednej i z drugiej perspektywy. I to jest, yy, to jest różnica, yy, głównie. No, to jest kwestia oczywiście wytrenowania, bo tak samo co, o czym wcześniej mówiłem, możemy mieć doświadczenia poza ciałem, gdzie będziemy mocno skupieni na naszych zmysłach fizycznych i mocno zamknięci na, yy, wszelkiego rodzaju bodźce, które do nas do-dopływają. To jest, yy, tylko kwestia wytrenowania, yy, w mojej opinii. Więc, yy, mamy różnych wiele metod. Yy, właśnie te podróże mentalne czy, yy, podróże poza ciałem, czy świadome śnienie, yy, zdalne postrzeganie — wszystkie dają naprawdę, yy, bardzo dobre wyniki. Tylko każde jest jakby, yy, wymaga, yy, wytrenowania, ee, i daje troszeczkę inną perspektywę. Może w ten sposób bym to ujął.
[01:10:40] - No może rzeczywiście. Może nie chodzi o tyle o, o namacalność danego stanu, co, mm, bardziej właśnie rzeczywiste jego postrzeganie. I faktycznie, jeśli wytrenujemy się w danej, yy, metodzie, to przecież równie dobrze możemy tą naszą świadomość przenieść w ten dany stan, yy, w takiej określonej ilości, że będziemy go właśnie odczuwać jeszcze bardziej namacalnie. Więc to jest rzeczywiście do zrobienia. To jest kwestia właśnie ćwiczeń i ilości tych doświadczeń, które wykonujemy. Ma rację Paweł, rzeczywiście.
[01:11:19] - To nie chodzi tutaj o wartoścowanie, o wartoścowanie tych-
[01:11:23] - To jest to. Dokładnie. To dokładnie, no. I to, i to jest, wydaje mi się bardzo, mm, bardzo rzutująca i potrzebna metoda, mm, która może naprawdę zmienić życie niejednego z nas, wpłynąć na nie i zmienić nas samych.
[01:11:44] - Dobrze, to, yy, my tu sobie już tak, yy, dyskutujemy, yy, godzinę i dwadzieścia minut. Mm, bardzo przyjemna rozmowa i wiele ciekawych tematów, yy, poruszaliśmy. Doszliśmy do konkluzji, że OBE nie jest, yy, konieczne do podróżowania po światach niefizycznych. Ee, mimo że w zasadzie większość czasu poświęciliśmy na, yy, omawianie, yy, doświadczeń poza ciałem, to jednak, yy, ostatecznie okazało się, że nie są one niezbędne. Niemniej jest to temat, który zawsze wzbudza, yy, sporo emocji, yy, i dużo ciekawości. Dlatego warto o nim mówić, przedstawiać, mm, i, yy, też w jakiś sposób zaspokajać, yy, potrzebę, yy, dostarczenia informacji, jak, jak to, yy, wygląda. Być może też uspokojenia, yy, niektórych osób, którym, yy, to doświadczenie nie wychodzi. Yy, dość, yy, uspokojenie w taki sposób, że są metody, które mogą im, yy, ułatwić, yy, osiągnięcie celu. Niekoniecznie akurat, yy, tą drogą.W jaki sposób można zacząć podróże niefizyczne? Od czego można zacząć?
Myślę, że można zacząć od pobrania bezpłatnego poradnika podróży niefizycznych. Czy to jest konieczne? Temat, tytuł tego podróż-- poradnika jest znany, więc myślę, że część osób już zna ten poradniczek, więc to jest tylko kwestia. Tutaj mówię o nim po to, żeby przypomnieć, że tam jest troszeczkę wskazówek na tym, jak spojrzeć na zagadnienia podróży niefizycznych. Świetnym pomysłem jest zaopatrzenie się i przeczytanie książek Bruce'a Moena. Tutaj mamy wyszczególnione tytuły jego książek. Zaczyna się od „Podróży do życia po śmierci”, potem „Podróże w nieznane”. Te dwie pozycje zostały właśnie wznowione przez wydawnictwo Galaktyka. Do końca roku będzie jeszcze „Podróż za wszelkie wątpliwości”. Wszystko w nowej szacie.
I jest jeszcze „Podróż do ojca” — ciekawości. Można powiedzieć biały kruk na rynku. Książka trudna do zdobycia, ale jest szansa, że być może również zostanie wznowiona. Ale ja tego nie mówiłem. I kolejnym krokiem mogą być warsztaty podróży niefizycznych, na których to warsztatach uczymy technik. Uczymy tego, w jaki sposób zacząć podróżować, na co zwrócić uwagę, jak poszerzyć swoją świadomość. Znajomość książek do uczestnictwa w warsztacie nie jest konieczna. Czasem nawet może przeszkadzać, bo czytając książki nabieramy pewnych wyobrażeń na temat niektórych rzeczy i potem trzeba po prostu na warsztatach takie wyobrażenia prostować. Niemniej z drugiej strony, jeżeli jest możliwość skorzystania z książek, zaczerpnięcia wiedzy i doświadczeń z tego, co przeszedł, co przeżył Bruce Moen, a naprawdę zmagał się z wieloma przeciwnościami, to myślę, że warto z tego skorzystać. Mówiłem o warsztatach.
Warsztaty trwają pięć dni. Jesteśmy skupieni tylko i wyłącznie na zajęciach przez cały dzień, od godziny ranna, od dziewiątej do osiemnastej. Warsztaty, wykłady, ćwiczenia, eksploracje. No i oczywiście rozmowy, kontakty i wzrost tej fantastycznej...
[01:16:26] - Flow.
[01:16:27] - Tylko tak, flow energii, która uskrzydla. I powiem szczerze, że na takich zajęciach uczestnicy mają niezwykłe doświadczenia, niezwykle precyzyjne odczyty. To się potwierdza za każdym razem. Warsztat też ten ma tę zaletę, że jest w całości prowadzony po polsku, bez, bez tłumacza. Jesteśmy certyfikowanymi trenerami metody Bruce'a Moena, także wszyscy, którzy się zdecydują, trafią w dobre, w dobre ręce. Bruce wiedział, komu przekazuje. Jest nas na świecie niewielu takich trenerów. W Europie myślę, że trójka. Natomiast jeszcze kilkunastu jest w Japonii i to jest cała lista trenerów, którzy uczą tej bezcennej metody. To myślę, że chyba by było na tyle.
Jeszcze raz zapraszam do udziału. A teraz, ponieważ już mamy prawie półtorej godziny — pytania i odpowiedzi. Mamy tutaj, Rafale, do ciebie pytanie. Robert Monroeeeee dość obszernie opowiadał o naszej rzeczywistości jako pewnego rodzaju pułapce, z której ciężko się wydostać, ponieważ tak bardzo zamykamy się w materii. Przypadek A: czy podróże poza ciałem w pewien sposób poszerzają spektrum wyboru drogi po śmierci? Według ciebie podróże niefizyczne są konieczne do tego, aby takie spektrum wolności wyboru uzyskać?
[01:18:10] - Podróże niefizyczne nie są konieczne do tego, bo możemy równie dobrze żyć bardziej świadomie, na zasadzie samego zrozumienia doświadczeń, jakie spotykają nas w życiu. Ale to, ta pułapka to tak naprawdę tylko i wyłącznie fizyczna materia. To wszystko, co się z nią łączy. Im bardziej zagłębimy się w nią w fizycznym życiu, tym na przykład obecnym, tym trudniej będzie nam się z niej uwolnić potem, po jego zakończeniu i będziemy po prostu kontynuowali, zagłębiali się w nią jeszcze bardziej. Więc im bardziej jesteśmy świadomi, a podróże niefizyczne i OOBE nam to ułatwiają, tym mniej ta materia będzie się do nas przyczepiać. Przestanie być w końcu też takim balastem, który nas tutaj trzyma i w cudzysłowiu z tej pułapki uwolnimy się na dobre.
[01:19:12] - Ja bym tutaj może jeszcze dodał właśnie, że to jest kwestia, kto kogo kontroluje, tak? Czy materia nas, czy my tę materię. Jeśli kontrolujemy materię, czyli rozumiemy zasady gry, jesteśmy na dobrej drodze. Jeżeli poddajemy się tej materii, kiedy ona nas kontroluje, no to wtedy jesteśmy w tej pułapce, która się wydaje pułapką bez wyjścia. Czyli można, inaczej parafrazując, inaczej mówiąc, można korzystać w pełni z życia, z fizycznych aspektów egzystencji, pod warunkiem, że będziemy mieli nad tym kontrolę, a nie wpadniemy w nałóg, że tak powiem, i ten nałóg będzie nas kontrolował.
[01:20:07] - Staniemy się ćpunami ludzkiego życia.
[01:20:09] - Tak.
[01:20:10] - Tyle że to taka trochę niebezpieczna gra, bo im bardziej korzystamy, że tak powiem, z tych materialnych uciech ludzkiego życia, tym trudniej jest nam to wszystko kontrolować.
[01:20:26] - No tak, tak. Natomiast tu bardziej mówię o takim aspekcie, że powiedzmy, już taka skrajność, że na tyle kontrolujemy materię fizyczną i życie fizyczne, że jesteśmy w stanie dokonywać cudów. To już jest taki bardzo wysoki poziom kontroli środowiska. Natomiast, tak jak mówisz, tutaj trzeba zachować pewien umiar, pewne rozgraniczenie i nie dać się po prostu wciągnąć w nałóg ludzkiego życia, ale korzystać jak najbardziej.
[01:21:07] - Dokładnie. Zgadzam się z tym wszystkim.
[01:21:11] - Dobrze. Jakieś kolejne pytanie. Tutaj były jakieś, pojawiały się wcześniej, mimo że mówiliśmy, prosiliśmy, żeby nie, nie pisać, bo one potem umykają. Teraz trzeba to cały czas przeszukiwać.
[01:21:32] - Polecam ci, Patyku, taki film na moim kanabi-kanale „Budowanie odmiennego spojrzenia”. Tam jest jak gdyby też taka wskazówka, jak ewentualnie żyć, żeby nie nabywać tego balastu.
[01:21:47] - O, Michał pyta: „Jak poradzić sobie z wibracjami przy początkowej fazie wyjścia? Już któryś raz na tym momencie kończę. Pojawia się mi najczęściej czyjaś twarz, sylwetka jakiejś istoty i mnie odpycha.”
[01:22:01] - Odpycha emocja, która się wtedy pojawia? Rodzaj energii? Czy po prostu cofa jakby tę fazę bardziej wyjścia z siebie aż do momentu powrotu?
[01:22:17] - Mnie to odpycha. No to wygląda na to, że, że samo to zjawisko powoduje, że, że zostaje jakby cofnięty ten proces.
[01:22:29] - Mhm. Czyli pewnie emocja. Tak, nawet tutaj Michał dopisał, że to emocja. Prawdopodobnie emocja rozprasza-rozpraszająca, powodująca, że niestety relaks nie jest już należyty. I no niestety albo trzeba go wtedy pogłębić, no albo dać sobie na ten czas spokój.
[01:22:53] - Mhm.
[01:22:55] - Jeśli chodzi o w ogóle wibracje, to one nie są... To jest tak, tak jak już Paweł też o tym wspominał, że nie musimy niczego oczekiwać tego, czego doświadczali inni. Możemy opuścić ciało bez na przykład takich bardzo, bez takich wibracji na przykład, jak doświadczają tego inni podróżnicy. Bez na przykład tej wizualizacji. U mnie na początku były wibracje, potem ich nie było. Teraz na przykład w przypadku podróży mentalnych, często przy powrocie, szczególnie przy korzystaniu na przykład z tych nagrań różnego rodzaju, pojawiają się nagle wibracje. Więc wibracje to jest efekt tylko tego przełączania, przełączania się czy dostosowywania częstotliwości tego ciała niefizycznego do innej rzeczywistości. Tak mi się wydaje, że to jest jakiś rodzaj takiej fizyki, która wtedy się dzieje w tych-- krążenia tych cząsteczek, z których składa się to niefizyczne ciało.
[01:24:04] - Mhm. Takie-- właśnie te wibracje myślę, że wiele osób doświadcza w ogóle wyjść takich spontanicznych, często przed snem. Sytuacja taka na przykład, kiedy mamy taki wstrząs ciała, tak jakby na-nami rzuca. To jest takie bądź oddzielenie, bądź powrót do, do ciała w tym momencie, które się odbyło w sposób zupełnie niezauważalny dla nas.
[01:24:35] - Mhm.
[01:24:38] - To tak jakby na poparcie tego, co, co mówisz, że wibracja nie jest koniecznym elementem.
[01:24:45] - Mhm. Tak. Na przykład w przypadku fazy opuszczania ciała wibracja może się nie pojawić, a w momencie powrotu nagle, kiedy znajdujemy się w ciele fizycznym, czujemy wibracje na całym ciele. Także, no nie należy się skupiać na tym, czy te wibracje się pojawiają, czy się nie pojawiają, bo jak nie pojawiają się, to pewnie nie wyjdziemy z tego ciała. Po prostu jedyne, co jest nieodłączne i zawsze musi być, to jest właśnie ten relaks, doprowadzenie do tego martwego ciała.
[01:25:19] - A poza tym to też warto uczyć się właśnie tego relaksu i map swego ciała, bo i wtedy podróże mentalne mają...
[01:25:29] - Te zmysły są wtedy jeszcze bardziej wyostrzane.
[01:25:31] - Tak jest.
[01:25:32] - Tak. Więc to, to jest naprawdę dobre. To, to jest nieodłączne z każdą metodą, że jeśli chcemy w to naprawdę wejść głębiej i chcemy z tego korzystać, to warto ten relaks ćwiczyć.
[01:25:43] - No to relaks to jest podstawa w ogóle nawet nie ma co marzyć, że cokolwiek osiągniemy bez, bez relaksu.
[01:25:50] - Mhm.
[01:25:51] - Michał. Michał pyta: pytanie z ciekawości, bo nigdzie nie mogłem dowiedzieć się u znajomych buddystów. Czy widzicie gdzieś analogię doświadczeń OOBE do opisów samadhi, stanów bardo i tym podobne? Wiadomo coś wam na ten temat?
[01:26:06] - No, jak wiadomo, wszystkie systemy religijne są oparte na czyichś doświadczeniach. I teraz kwestia jest tego typu, czy dana osoba, która doświadczała tego jako pierwsza, czy ewentualnie osoby, które potem uzupełniały tą wiedzę o swoje doświadczenia, miały większe czy mniejsze przekonania ludzkiego życia i ubierały te doświadczenia właśnie w te przekonania. Więc im bardziej jesteśmy obiektywni, tym te doświadczenia są obrane z tych, z tych przekonań. A im więcej w nas przekonań, tym bardziej te doświadczenia zbliżają nas do jednego systemu, na przykład wierzeń.
[01:26:47] - Tak jest.
[01:26:49] - Tak. Ktoś jest głęboko wierzącym buddystą, to najprawdopodobniej może spotkać na przykład poza ciałem istotę, która swoim wyobrażeniem przypomina Buddę.
[01:27:01] - Mhm. Poza tym nazywanie, szukanie koniecznie nazw, rozgraniczanie, że to jest, nie wiem, OOBE, a to jest zdalne postrzeganie, a to jeszcze coś innego, też nie prowadzi do jakichś takich...
[01:27:22] - Dobrych rzeczy.
[01:27:23] - Dobrych, tak, dobrych rzeczy. Tak samo rozgraniczanie, czy samadhi będzie OOBE, czy nie. To nie ma znaczenia, po prostu. Trzeba przyjąć to, co jest.
[01:27:33] - Mhm.
[01:27:36] - Tomasz pyta, czy obrazy hipnagogiczne można zaliczyć do podróży, których uczył Bruce Moen?
[01:27:43] - Hmm. No, moim zdaniem myślę, że tak, bo obrazy te-
[01:27:47] - Myślę, że tak.
[01:27:47] - Tak. Pojawiają się w momencie, kiedy jesteśmy już na tyle zrelaksowani, że praktycznie również ten nasz wzrok, zmysł wzroku fizycznego jest jakby już na skraju takiego wyłączenia. I wtedy pojawiają się różnego rodzaju informacje właśnie w postaci tych obrazów. I teraz tak, jeśli wcześniej wyraziliśmy jakąś intencję, najprawdopodobniej te obrazy będą tą odpowiedzią już na to, na to pytanie czy tą intencję, więc warto wtedy je sobie odnotować.
[01:28:19] - Mhm. To-
[01:28:21] - Albo nie.
[01:28:22] - Jak najbardziej zgadzam się z, z twoją opinią. Jest tam wiele elementów i te metody tak naprawdę one korzystają praktycznie z tych samych elementów w mniejszym lub większym stopniu kładąc nacisk na jedną bądź inną część. Więc tak prawdę powiedziawszy cały czas kręcimy się wokół tych samych pojęć.
[01:28:45] - Mhm.
[01:28:46] - Paweł pyta, czy osoba będąca poza ciałem jest w stanie pomóc wyjść z ciała osobie, która próbuje wyjść z ciała?
[01:28:54] - To pytanie to jest jedno z tych powtarzających się pytań. Trudno na nie odpowiedzieć. Zdaje się, że nie jest to takie symultaniczne zdarzenie, że można komuś w ten sposób pomóc, ale niekoniecznie zdarzy się to właśnie w tym danym czasie, kiedy to robimy. To może być potem następstwo dopiero późniejszych doświadczeń, więc to naprawdę trudno sprecyzować.
[01:29:28] - Ja bym odesłał może do dalekich podróży, o ile dobrze pamiętam Roberta Monroe'a, gdzie opisuje sesję w laboratorium, sesję Rosalind McKnight, która była-- właśnie miała takich pomocników, którzy jej pomagali.
[01:29:48] - Mhm. Ale kim? Aha, to byli pomocnicy fizyczni, ludzie, którzy gdzieś tam-
[01:29:53] - Nie, to byli, to byli akurat nie fizyczni.
[01:29:57] - No właśnie, nie fizyczni no jak najbardziej nam pomagają. Sam przecież Robert Monroeeeee pomógł sobie-
[01:30:04] - Tak.
[01:30:04] - Samemu przecież opuścić po raz pierwszy ciało fizyczne.
[01:30:08] - Mhm.
[01:30:08] - A to pytanie zdaje się, że dotyczy właśnie takiej typowo fizycznej pomocy kogoś żyjącego tu teraz. No-
[01:30:16] - To tak, tak.
[01:30:17] - To mi się jeszcze nie udało, to. Zdaje się próbowałem, ale...
[01:30:22] - Inna, inna kwestia jest też taka, czy ta osoba, której się pomaga wyjść, jest na to tak naprawdę gotowa. Ona może chcieć, ale niekoniecznie jest gotowa na to, żeby akurat opuścić ciało.
[01:30:36] - Mhm. Dokładnie.
[01:30:39] - Może to wywołać ogromny lęk na przykład.
[01:30:43] - Mhm.
[01:30:43] - I taka osoba się bardzo mocno zablokuje w ogóle na lata wtedy. Także takich metod, rozwiązań siłowych bym raczej nie próbował, nie polecał. Tomasz pyta, czy używanie wyobraźni do podróży niefizycznych nie jest tylko zwykłą wizualizacją, którą, którą sami kreujemy we współpracy z naszą pamięcią? To wiesz co? Krótka odpowiedź nie, a długa wymaga dłuższego wyjaśnienia, które przedstawiamy na, na warsztatach, bo na to poświęcamy bardzo dużo czasu, żeby to wyjaśnić i poznać ten temat.Także tutaj myślę, że nie jest to akurat moment na to, żeby, yy, rozwodzić się, bo nie mamy akurat tyle czasu, żeby opowiedzieć dlaczego. W każdym razie wyobraźnia jest bardzo ważnym elementem. Jest, tak jak Bruce Mayan mówił, yy, jednym ze zmysłów i wyobraźnia jest niezwykle potrzebna również przy OOBE. Także tutaj przy podróżach, yy, mentalnych nie jest to jedyny, yy, jakby element podróży mentalnych i nie tylko tutaj jest wykorzystywana. Rafał pyta, że byłoby fajnie stworzyć, yy, kilka nagrań w języku polskim. U Rafała na kanale są, prawda Rafale?
[01:32:09] - Tak, yy, są różne nagrania, które sam sobie stworzyłem, których sam używam i, yy, przynoszą mi wymierne korzyści. Mm, można oczywiście z nich korzystać. Są zupełnie darmowe i, i dostępne na kanale na YouTubie.
[01:32:27] - Mhm. Yy, tutaj Tomasz pyta o barierę, na którą się natknął Robert Monroeeeee i czy my się na coś takiego natknęliśmy. Ja nie. A ty?
[01:32:44] - Ja też się na to nie natknąłem, ale miałem kiedyś taką sytuację właśnie, yy, bycia poza ciałem, yy, kiedy zupełnie zapomniałem, jak wrócić. Yy, w jakiś sposób, no nie pamiętam, bo to było bardzo dawno.
[01:33:00] - Mhm.
[01:33:00] - Coś uniemożliwiało mi powrót. I wtedy przypomniałem sobie o bardzo prostej metodzie, mm, myślenia o palcu u nogi. To jest też wskazówka-
[01:33:12] - Mhm.
[01:33:12] - ... którą można znaleźć w książce Roberta Monroe. Zdaje się, że właśnie w przypadku tej sytuacji, którą tutaj Tomasz opisuje, tej ściany, bo pamiętam tą, tą właśnie treść właśnie w książce. Zdaje się było chyba właśnie w pierwszej książce Roberta Monroe, że on właśnie wybrnął z tego dokładnie w ten sam sposób. Zaczął myśleć o palcu u nogi i w pewnym momencie po prostu znalazł się w ciele fizycznym.
[01:33:39] - Poza tym jest jeszcze jeden taki bezpiecznik, który się nazywa pęcherz.
[01:33:44] - Pęcherz. W jakim sensie? A że tak, że w końcu przypomina nam o sobie nasze fizyczne ciało.
[01:33:53] - Dokładnie.
[01:33:56] - Dolegliwości fizjologiczne. No tak, tak, to rzeczywiście racja. Paweł ma rację. Teraz zdałem sobie sprawę, że wielokrotnie pęcherz przywoływał mnie do ciała fizycznego. Byłem oczywiście wściekły na swoje ciało, bo akurat miałem wtedy poznać tajemnice wszechświata, a tu nagle, yy, niestety potrzeba przywołała mnie z powrotem.
[01:34:20] - No to, to tak jest. No, yy, zmienia się fizjologia w momencie, kiedy jesteśmy poza, więc, yy, wtedy też i szybciej te płyny się zbierają jakoś tak w najmniej oczekiwanym momencie, potem-
[01:34:32] - Tak.
[01:34:33] - ... przywołują. Yy, Grzegorz pisze: „Od wielu lat miewam spontaniczne wyjścia z ciała, niekontrolowane, w taki bliski obszar przycielesny. Widzę swój pokój, czasami wylatuję za ścianę, ale zawsze jakoś samoistnie towarzyszy temu lęk też i sprowadza mnie na powrót do ciała. Jak to ogarnąć i pójść dalej eksplorować?”
[01:34:55] - Jeśli to dzieje się już od wielu lat, to, yy, zdaje się, że po prostu jest tu jakieś silne przekonanie lękowe, jakiś strach przed śmiercią czy jakimś złem czyhającym gdzieś nieopodal, właśnie poza ciałem i tak dalej. Tutaj właśnie metody pozbywania się takich lęków można poznać na między innymi warsztatach podróży niefizycznych, yy, lub po prostu można, mm, ten lęk jakoś w sobie niwelowa-niwelować robiąc każdorazowo po wyjściu z ciała jeden krok naprzód. Yy, sprawdzać się po prostu. Jeśli coś budzi w nas przerażenie, dotknąć tego, zrobić to i ewentualnie sprawdzić, czy rzeczywiście, yy, sprowadzi to właśnie w to, to zło, którego się spodziewamy, czy po prostu nic się nie stanie i wszystko będzie w porządku. Ja tak sam po prostu gdzieś ten swój lęk, tego lęku się pozbywałem w sobie. Robiłem rzeczy właśnie na przekór temu lękowi. Yy, specjalnie, ażeby właśnie pokazać, że nic mi nie grozi, że ni-- że jestem bezpieczny, że, że właśnie, yy, w żaden sposób nie jestem w stanie się zdezintegrować, nie wiem, jak to nazwać, umrzeć i tak dalej.
[01:36:21] - Tę, tę metodę, o której mówisz, opisujemy na warsztatach, yy, i ona też wymaga pewnego takiego omówienia dłuższego, yy, bo może mieć, yy, no takie dosyć... Yy, pokonanie lęku czy też przekonania może mieć, yy, takie dos-daleko idące konsekwencje dla nas. Yy, oczywiście one ostatecznie będą pozytywne. Yy, jest tylko kwestia tego, że, yy, może to zachwiać, yy, naszą tożsamością na pewien czas.
[01:36:56] - Mhm.
[01:36:57] - Także trzeba to zrobić umiejętnie. Yy, nie, nie straszę tutaj w żadnym wypadku, tylko, yy, po prostu trzeba mieć świadomość pewnych, yy, konsekwencji i, yy, podejść do tego, yy, umiejętnie. Rafał pyta, yy: „Czysto hipo-hipotetycz-hipotetycznie ciekawe, co by stało się, gdyby Robert zaniechał prowadzenie rozmów z samym sobą.” Ee, nie mógłby z nikim innym rozmawiać, tylko z samym sobą rozmawia.Hanna pyta, czy wiadomo, kiedy będą nagrania Hemising po polsku? Mm, w instytucie są dosyć zajęci, ale będą w ciągu paru miesięcy będą.
[01:37:45] - Ja już miałem szansę chyba nawet, yy, skorzystać z jednego takiego nagrania-
[01:37:49] - Tak, ale-
[01:37:50] - Na jednym właśnie.
[01:37:51] - Chy-pyta poza, poza tym demonstracyjnym, czy będą jakieś inne.
[01:37:56] - Ale mówimy o tym nagraniu, które ty, Pawle, kiedyś nam zademonstrowałeś na spotkaniu właśnie tego-
[01:38:02] - A tak. Gratitude Experience. Tak.
[01:38:06] - To było bardzo przyjemne nagranie i przyznam, że miałem ciekawe doświadczenie na nim, więc jeśli będzie gdzieś kiedyś dostępne, to-
[01:38:15] - Myślę, że, że będzie w przyszłym roku dostępne, bo akurat ono jest w kolejce do, do zrobienia, więc.
[01:38:25] - Czyli to była taka faza alfa Wczesna beta.
[01:38:32] - Yy, pracujemy nad tym. No to jest kwestia do, mm, terminów wszystkich, którymi dysponują zarówno instytut, jak i my tutaj. Także to jest wszystko do zrobienia. Czas jest też takim czynnikiem, yy, o którym musimy, yy, sobie wszyscy wygospodarować na to. Piotr pyta, co myślicie o hipnozie, yy, regresyjnej? Czy warto? Mm.
[01:39:04] - Nie próbowałem i sam nie czuję, żebym potrzebował.
[01:39:10] - Musisz sam zdecydować, czy warto.
[01:39:12] - Jeśli chodzi o metody podróży niefizycznej, one same dadzą ci już pewnego rodzaju odpowiedź na to, kim ewentualnie bywałeś w poprzednich życiach. Więc, no, jest to też rodzaj cofania się, jeśli, jeśli takie jest twoje tylko życzenie i sugestia.
[01:39:28] - Patryk pyta, czy zdarzyło ci się, że informacje od pomocników niefizycznych są tylko dla ciebie?
[01:39:35] - Nie. Te informacje są bardzo często, mm, takie same, jak i te, które otrzymują inni podróżnicy. Tyle że po prostu jest to forma może czasem inna, inne słowa, inny rodzaj przekazu. Yy, ale tak naprawdę jest to coś w rodzaju takiej uniwersalnej prawdy, którą gdzieś tam zawsze ci pomocniczy w cudzysłowiu czy tamteja tam próbuje i stara się przemycić tu, w ten fizyczny świat za pomocą mnie czy kogokolwiek innego, kto w jakiś sposób tam właśnie, yy, uzyskuje taki-
[01:40:14] - Może, może bym nawet pokusił się o takie, mm, stwierdzenie, że jeżeli jest to inicjatywą pomocników, yy, to bardziej są to informacje ogólne. Natomiast jeżeli to jest, yy, naszą własną inicjatywą, na przykład próba znalezienia odpowiedzi na jakiś, mm, problem, który nas w danym momencie nurtuje, no to siłą rzeczy on będzie, będzie to informacja dla nas w tym momencie, jeżeli taką otrzymamy. Powiedzmy, jak zachować się w konkretnej sytuacji. Rafał: gdzie udało wam się odbyć najsłabszą podróż?
[01:40:56] - Yy, gdzie udało nam się odbyć najsłabszą?
[01:41:00] - Najsłabszą? Nie wiem.
[01:41:01] - Pytanie dotyczy też również ciebie.
[01:41:04] - Tak, nie mam pomysłu w ogóle, co tutaj odpowiedzieć na to.
[01:41:08] - Podróż Trudno powiedzieć. Najsłabsza to chyba ta, która zaraz po opuszczeniu ciała się już skończyła.
[01:41:17] - Skończyła, tak Słabe fazowanie.
[01:41:25] - Tak, najdalszą. Ktoś poprawia. Marek. Najdalsza podróż. Trudno stwierdzić w ogóle kwestia odległości w tym wypadku. To jest kwestia bardziej może najgłębszej podróży dla nas samych. Co wniosła ta podróż dla nas? Jak nas zmieniła? To w moim przypadku takich podróży było wiele. Opisuję w ogóle kwestię tych takich głębokich, zmieniających mnie podróży w pierwszej książce.
Te, te bardziej powodowane ciekawością są w drugiej książce, ale myślę, że właśnie to jest kwestia tego zgłębiania siebie. Te podróże, które zbliżają nas do tej prawdziwej tożsamości, mm, bez nazwiska, imienia, bez ciała fizycznego. To są właśnie te rodzynki w cieście. To są te, te głębokie, najdalsze podróże.
[01:42:24] - Tak. Gdzie, gdzie całkowicie ego znika.
[01:42:27] - Mhm.
[01:42:28] - Tak, to, to tutaj się podpisuję rękami i nogami pod tym, co mówisz. Także z-- właśnie to jest też taka częsta, mm, można powiedzieć, no nie błąd, ale, yy, częsta projekcja, yy, nas, naszego życia fizycznego na, na naszą część niefizyczną. Przykładamy miary, które nie istnieją. Yy, jasne, że mamy ograniczony język, żeby opowiedzieć później to, co, czego doświadczyliśmy. Natomiast, mm, słownictwo, którym się posługujemy, ma jednak znaczenie. I, yy, takie słowa typu najdalsza, mimo że książka Monroe'a jest, yy, nosi tytuł „Najdalsza podróż”, to wydaje mi się, że to jest nietrafione w ogóle określenie najdalszy ze względu na to, że, że to jest projekcja ciała-- świata fizycznego na świat niefizyczny.Anita pyta, yy, co z ciemnymi mocami? Czy to tylko nasze wyobrażenia? Em, no raczej ta, ta druga o-odpowiedź jest tutaj. Ta druga część pytania o-odpowiada na, na pierwszą. Leszek pyta, czy programowanie przedświadomym myśleniem jest dobrą drogą do własnych podróży.
Jak najbardziej. Mm, dobrze. Yy, myślę, że sobie tutaj pogawędziliśmy dosyć długo. Yy, mamy już prawie dwie godziny. Yy, wyeksploat-wyeksploatowałem ciebie Rafale dość mocno.
[01:44:22] - Nie martw się, nie tylko ty cały dzień mnie dziś bardzo wyeksploatował. No, ale tak to jest w tej fizycznej rzeczywistości czasami, że no niestety ciało odmawia czasem już i, i pragnie jedynie snu.
[01:44:40] - Bardzo się cieszę, że zechciałeś, yy, wziąć udział w tych, yy, w tym naszym dzisiejszym spotkaniu, że byłeś naszym gościem i tak, yy, się z wieloma szczegółami o swoich doświadczeniach, yy, i swoich przemyśleniach związanych, yy, z podróżami niefizycznymi i, yy, podróżami poza, poza ciałem. Yy, mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. Mam nadzieję, że to spotkanie w ogóle nasze, mm, też było dla was, yy, słuchaczy naszych i oglądaczy, yy, przyjemne, yy, wnoszące jakieś, ym, ciekawe informacje. Dziękujemy wam za, yy, udział. Yy, jeszcze raz, yy, dziękuję, yy, Rafale, za to, że zgodziłeś się, yy, dzisiaj wziąć, yy, udział w tym naszym spotkaniu. Tym bardziej że byłeś niezapowiedzianym gościem, także to była duża niespodzianka dla uczestników. I, yy, zapraszamy na kolejne spotkanie. Na razie trudno mi powiedzieć, yy, kiedy będzie, bo się szykuje dosyć, ym, intensywny okres, yy, pracy. Yy, przygotowanie jednak, yy, takiego spotkania, mm, troszeczkę czasu zajmuje, ale to nie jest żadne wytłumaczenie. Yy, w każdym razie, mm, dziękuję wszystkim za cierpliwość, za to, że dotrwaliście, yy, do tej godziny.
Yy, zostało nas jeszcze pięćdziesiąt osób, co jest bardzo dobrym wynikiem. Cieszę się, yy, jeszcze raz i żegnam się do następnego razu. Dobranoc. Do usłyszenia.
[01:46:22] - Też bardzo, bardzo dziękuję za zaproszenie. Yy, no bardzo lubię uczestniczyć w tych spotkaniach z Pawłem i, yy-
[01:46:32] - Bardzo mi miło.
[01:46:33] - Myślę, że, że one bardzo rozwijają również i nas, że gdzieś tam wskazują nam czasem rzeczy, które warto gdzieś tam zgłębić i się na nie otworzyć. Bardzo dziękuję wszystkim słuchaczom. Życzę powodzenia we własnych doświadczeniach i zarówno tych fizycznych, jak i niefizycznych. No i więcej wiary w siebie, w życie, w to wszystko, co się dzieje dookoła.
[01:46:58] - Dziękuję ci. Dziękuję wam. Do usłyszenia. Do zobaczenia. Może następnym razem Rafał będzie ruchomy.
[01:47:07] - Dobrze.
[01:47:10] - Dobranoc.
[01:47:12] - W Radiu Paranormalium zaprezentowaliśmy zapis webinaru z udziałem Pawła Byczuka i Rafała Nieradzika. Osoby zainteresowane udziałem w warsztatach podróży niefizycznych zachęcamy do zajrzenia na stronę warsztatów pod adresem afterlife.hemisync.com.pl afterlife.hemisync.com.pl. Link do strony podany będzie pod zapisem webinaru na YouTube oraz w opisie tej audycji w naszym archiwum MP3 na www.paranormalium.pl . Produkcja i realizacja Radio Paranormalium www.paranormalium.pl.