[00:47] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejny odcinek najbardziej niezwykłej audycji o świadomych snach w polskim internecie: „Świadomy sen — nasz drugi świat”. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”, a dzisiaj po drugiej stronie Skype'a są z nami oneironauci: Robert, Mariusz, Kinga i Mikołaj. Witajcie.
[01:09] - Witamy.
[01:10] - A gościem specjalnym dzisiejszego odcinka jest pan Rafał Nieradzik, znany już słuchaczom Radia Paranormalium autor książki „Poza ciałem fizycznym. Przebudzenie”. Dobry wieczór, panie Rafale.
[01:20] - Dobry wieczór wszystkim.
[01:22] - Rozmowa dzisiaj będzie się toczyła wokół różnych zagadnień związanych z LD i OBE. Ale zanim przejdziemy do tematu audycji, do rozmowy z naszym gościem, tradycyjnie podam już teraz kontakty do Radia Paranormalium. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy również na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów. Zbieramy także pytania z czata Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz z czatu towarzyszącego naszej transmisji na YouTube, bo tam również dzisiaj nas słychać. Jeżeli ktoś woli, to może również wysyłać nam pytania drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl. Widzę, że pojawił się już Mariusz na Skype, więc może oddam mu prowadzenie. Mariuszu, zaczynaj.
[02:21] - Witam serdecznie wszystkich słuchaczy. Troszeczkę dzisiaj miałem zamieszania, ale postarałem się dotrzeć i połączyć na czacie. Witam serdecznie naszego gościa. Cześć Rafale, witam serdecznie kolegów i koleżanki z ruchu oneirotycznego. Porozmawiamy dzisiaj o tych dwóch zjawiskach, z którymi do czynienia ma Rafał, czyli zarówno o OBE, jak i o świadomym śnieniu. Mamy również dzisiaj niespodziankę, o której mam nadzieję opowie Kinga, bo to, że Rafał jest dzisiaj z nami, to zasługa naszej koleżanki Kingi, więc będę się do niej pewnie odwoływał dzisiaj niejednokrotnie. Rafale, powiedz nam, skąd takie zainteresowanie, czyli OBE i LD, które pojawiło się u ciebie.
[03:14] - To jest dosyć długa historia, bo to właściwie łączy się z poszukiwaniami ogólnie jakiegoś głębszego celu istnienia, który pojawił się wiadomo już w okresie dosyć wczesnym, bo nie mówię tutaj o dzieciństwie może, bo każdy gdzieś tam mniej więcej zadaje jakieś ciekawe pytania, ale mówię tutaj o takich czasach, kiedy miało się te 17, 20 lat i człowiek zadawał coraz to głębsze pytanie: skąd się tu wziąłem? Dlaczego właśnie tu? Dokąd zmierzam? Czy istnieje coś więcej niż tylko ten świat? I tak dalej. Tak pokrótce mógłbym ewentualnie powiedzieć. Nie będę tutaj wchodził w jakieś szczegóły, bo to już napisałem w książce. Wiąże się to też z różnymi poszukiwaniami, które mniej więcej zahaczały też o różne substancje psychoaktywne i tak dalej, ale to akurat powiem, że to był taki środek, może nie do ogólnego celu, tylko taki środek, w którym dotknąłem pewnych stanów świadomości, a potem postanowiłem osiągać te stany po prostu bez tych substancji. I tak mniej więcej doszedłem do książek Roberta Monroe i do pierwszych prób świadomego wyjścia poza ciało fizyczne do OBE.
[04:47] - Czym jest według ciebie OBE? Jak byś to zdefiniował? Jak byś to opisał? Mieliśmy dwa tygodnie temu bodajże audycję tutaj z udziałem księdza zaproszonego przez Kingę. Jedno z tym, z czym się borykaliśmy, było właśnie wypracowanie wspólnych pojęć, czyli zdefiniowanie tego, o czym właściwie mówimy, kiedy mówimy o OBE. Czym jest OBE dla ciebie?
[05:11] - Według mnie ogólnie istnieją dwa pojęcia OBE. Jedno to jest pojęcie, które mówi nam tutaj o zjawisku opuszczenia ciała fizycznego od początku do końca świadomie, czyli po prostu poprzez relaksację wprowadzamy się w pewien stan, w którym dokładnie krok po kroku oddzielamy swoje fizyczne ciało bez utraty świadomości. I w pewnym momencie znajdujemy się już poza tym ciałem. Możemy widzieć swoje fizyczne ciało leżące na przykład obok na łóżku czy w jakimś innym miejscu, z którego wystartowaliśmy. A drugie pojęcie, takie szersze, to według mnie po prostu wszystkie zjawiska związane z innym stanem świadomości, który dotyka właśnie niefizycznych struktur istnienia. Można nazwać po prostu doświadczeniem poza ciałem, czyli out of body experience. Tak jak mówię, do tej ogólnej definicji mógłbym zaliczyć podróż mentalną i świadome śnienie i różnego rodzaju jasnowidzenia, czy chwile na środkach odurzających, które prowadzą nas do innych stanów świadomości, a uszczególniając to OBE jest właśnie tym zjawiskiem najbardziej namacalnym, doświadczającym tego nie fizycznego świata.
[06:46] - Jest jakiś sposób na to, żeby móc odróżnić to OBE właściwe, o którym mówimy, czyli to doświadczenie polegające na opuszczeniu swojego ciała fizycznego. Jeszcze zapytam cię o to, co właściwie opuszcza ciało fizyczne? Czy jest jakiś sposób na to, żeby odróżnić to właściwe OBE, o którym mówiłeś w tym sensie stricte od tego w sensie largo, tego szerszego, o którym mówiłeś, czyli różnego rodzaju halucynacji czy świadomego śnienia. Rok bądź nawet dwa temu mieliśmy audycję dotyczącą właśnie LD. Jedno i drugie nie jest tym samym. Jak można to odróżnić i po czym stwierdzić, że rzeczywiście mamy do czynienia z tym doświadczeniem opuszczenia własnego ciała fizycznego?
[07:32] - Tak, masz rację, te doświadczenia są tak naprawdę tym samym, a różnica polega tylko i wyłącznie na metodzie opuszczenia fizycznego ciała, bo w przypadku świadomego śnienia ciało opuszczamy za pomocą snu, po prostu budząc się w śnie. Nie budząc się fizycznie, ale budząc świadomość. W pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że śnimy, że jesteśmy w śnie i wtedy albo kontynuujemy ten sen, ale bardziej już na świadomym polu, albo po prostu zrzucamy całą kurtynę tego obszaru, w którym się znajdujemy i ruszamy na różne wyprawy, odwiedzamy pewne obszary lub na przykład poddajemy się wyższej jaźni. Ja to nazywam Jatam, tak jak nazwał to Robert Monroeee. Jeśli chodzi o OBE, to tutaj inna jest metoda wyjścia z ciała fizycznego. Jest to troszeczkę trudniejsza metoda ogólnie na opuszczenie ciała fizycznego, bo musimy przede wszystkim znać różne metody relaksacji. Bez pełnego relaksu ciała fizycznego takie OBE jest prawie niemożliwe. Często doświadczamy takiego OBE przez to, że ciało fizyczne jest zmęczone. To też się zdarza i tu wtedy samo przez się, przez zmęczenie ciała dochodzi do relaksu. Ale jeśli na przykład nie pracujemy w trybie nocnym, tylko normalnie kładziemy się spać w późniejszej godzinie, to żeby uzyskać OBE, musimy wstać wcześniej niż zwykle.
To jest taki najprostszy sposób. Wstać wcześniej niż zwykle, na ogół cztery, pięć godzin snu, godzina przebudzenia, w której możemy dać sobie jakiś trunek energetyczny, na przykład kawa albo yerba, po czym kładziemy się z powrotem do łóżka, relaksujemy ciało za pomocą różnych technik relaksujących. Na przykład każdą część ciała osobno staramy się wyłączać, staramy się uśpić. Przy tym cały czas podtrzymując świadomość, to znaczy nie możemy zasnąć. To jest bardzo ważne. Jeśli zaśniemy, to stracimy świadomość i prawdopodobnie obudzimy się już potem kilka godzin później. Niestety bez doświadczeń OBE. I tak mniej więcej dochodzimy do OBE. Tam są następne punkty w trakcie, już po relaksacji, które tam osiągamy. Nie musimy ich osiągnąć.
Możemy je osiągnąć, ale one nie są warunkiem tego, żeby osiągnąć te OBE, czyli wyjść już poza to fizyczne ciało. Mogę też o nich opowiedzieć. Po relaksacji prawdopodobnie pojawi się coś w tym rodzaju jak trójwymiarowa czerń. To jest taka czerń, która nagle nas ogarnia z wszystkich kierunków. Pojawia się przestrzeń, która jest czarna, jest przestrzenna. Wydaje nam się, że rozciąga się na setki kilometrów, na tysiące kilometrów we wszystkich kierunkach. Często towarzyszy temu uczucie takiej maleńkości. Czujemy się jak ziarno wrzucone gdzieś na wielką plażę. Jak mała cząstka czegoś większego. Tak się czujemy.
I wtedy, jeśli oczywiście zachowaliśmy pełną świadomość, opanowujemy strach, bo często tutaj pojawia się duże uczucie lęku, strachu, obawy przed tym, co się właśnie z nami dzieje. Jeśli cały czas ciało utrzymujemy w danym relaksie, nie ruszamy przez emocje jakąś tam kończyną czy choćby palcem, to wtedy możemy pokusić się o wizualizację. Na przykład wyobrażamy sobie, że wznosimy się w górę albo wyobrażamy sobie, że stoimy w jakimś miejscu w naszym domu czy mieszkaniu. To jest jedna z metod oczywiście już do opuszczenia, po czym nagle okazuje się, że właśnie się wznosimy albo że znajdujemy się właśnie w tym miejscu w naszym mieszkaniu. To jest taki łatwiejszy sposób, a trochę trudniejszy to jest doprowadzenie się do takiego stanu relaksacji, że nie czując już absolutnie naszego fizycznego ciała, powoli Powoli przez wyobraźnię odłączamy każdą część naszego ciała, począwszy od rąk, od głowy. Ja najczęściej kończę na nogach. Często jest tak, że niefizycznym ciałem leżę już obok łóżka, widząc, że noga na przykład pozostała dalej w ciele i po prostu szarpię ją, ciągnę, żeby wyciągnąć całe korpus fizyczny, ciało, to ciało astralne z tego fizycznego. Także to jest troszeczkę trudniejsza metoda. Też nie zawsze mi się to udaje. Przyznam, że to nie jest takie ważne.
Ważne, żeby opuścić to ciało, a jak to nam się udaje, to już każdy z nas ma swój sposób. Poprzez doświadczenia, poprzez próby i tak dalej dochodzi do swojego sposobu, który jest dla niego najlepszy. Tak samo, jeśli chodzi o relaks. Wcale nie musimy się relaksować leżąc na plecach, jak to jest często pokazywane na różnego rodzaju rysunkach. Ja na przykład najpierw wprowadzam się w stan Focus 10. To jest taki stan określony jako ciało uśpione, umysł rozbudzony, po czym budzę się, otwieram oczy, kładę się na bok, tak jakbym kładł się do snu i znowu relaksuję całe ciało. Wtedy pomału już dochodzę do tej trójwymiarowej czerni. Zaczynam odłączać wszystkie części ciała poprzez kręcenie się na ten drugi bok. To jest też dosyć fajna metoda, którą ja stosuję. Jest łatwa.
Lepiej sobie wyobrazić kręcenie się w bok niż na przykład odłączanie każdej części ciała z osobna.
[14:02] - Tutaj wspomniałeś między innymi o możliwości spontanicznego doświadczenia out of body experience. Czy w twoim przypadku doświadczenie OOBE pierwsze, które się pojawiło w twoim życiu, było spontaniczne, czy w którymś momencie postanowiłeś się tego nauczyć i to pierwsze doświadczenie było rzeczywiście wywołane?
[14:23] - Tak, to pierwsze doświadczenie było jak najbardziej spontaniczne. Jak już wspomniałem wcześniej, kiedy przeczytałem książki Roberta Monroe, to wiadomo, jak każdy, kto styka się z jego literaturą, miałem takie marzenie, żeby doświadczyć tego, czego doświadczył Robert, że nie ma to jak doświadczyć czegoś na własnej skórze, przekonać się, że coś takiego istnieje. Próbowałem około dwóch lat. Niestety nie udało się. Miałem czasami jakieś wrażenie, że opuściłem na przykład ręką ciało, ale też nie mogę tego w jakiś sposób potwierdzić. Jakoś brakowało czegoś, jakiegoś ważnego szczegółu. Wtedy też nie wiedziałem, że ciało musi być zmęczone, że fizycznie musimy po prostu czuć się trochę wyczerpani, niewyspani, że to naprawdę ułatwia sprawę. Wtedy tego nie wiedziałem. Akurat wtedy jako student pracowałem na nocki. To była taka praca w ochronie.
Wracając z takiej jednej nocki o szóstej rano, już wtedy właściwie zarzuciłem te wszystkie próby, bo stwierdziłem, że chyba to nie jest dla mnie. Wracając z takiej jednej nocki, położyłem się na łóżku i nawet nie zdążyłem wprowadzić się w stan snu. Po prostu nie zdążyłem zasnąć i nagle wystrzeliło mnie w górę. Wystrzeliło mnie w górę z prędkością bardzo dużą. Może nie powiem, że to była prędkość światła, ale na pewno było to prędkość, jaką osiągają samoloty odrzutowe. Wznosiłem się bardzo szybko, coraz wyżej. Był to dla mnie szok. W pewnym momencie zorientowałem się, że chyba doświadczyłem właśnie tego, o co tak bardzo prosiłem i czego chciałem. Widziałem tylko, jak za mną Ziemia staje się coraz mniejsza, jak krajobraz po prostu niknie. W pewnym momencie znalazłem się w kosmosie.
Cały czas prędkość nie malała. Przekraczałem coraz to nowe progi barier kosmicznych, mijając po drodze księżyc, planety Układu Słonecznego. W pewnym momencie pojawił się strach. Ten strach pojawił się mniej więcej na wysokości Saturna, bo myślałem sobie wtedy, że przede mną jest czerń i nie wiem, co jest przede mną, czy wrócę. Że tak naprawdę doświadczam czegoś, czego jeszcze nie doświadczyłem i nie wiem, czego się spodziewać. Po prostu pojawił się tak silny lęk, że zacząłem prosić, błagać o to, żeby wrócić. Wtedy okazało się, że jest ktoś ze mną. Pojawiła się taka twarz, która, jak potem poczułem, była cały czas ze mną, ciągnęła mnie tak naprawdę. To ona sprawiała, że byliśmy w takim- promieniała takim właśnie, taką błogością. Przekazała mi nie za pomocą słów, ale za pomocą takiego zrozumienia, które pojawiło się we mnie, żebym się nie martwił, żebym się nie przejmował, że wszystko jest w porządku i że zaraz wrócimy z powrotem.
Po tym wydarzeniu, po tym doświadczeniu z twarzą zacząłem cofać się, wracać z powrotem w kierunku Ziemi. Przechodząc przez atmosferę widziałem znów zbliżające się już zabudowania, lasy, drogi. Okazało się, że jestem nad jakąś wodą. Wtedy też pojawił się następny strach, bo nie umiem pływać, więc pomyślałem, że kontakt z wodą nie jest najlepszy. Tym bardziej, że był to dosyć duży areał morski. Być może ocean. Trudno powiedzieć, bo widziałem jakieś żaglówki, statki, ludzi na plaży. Wtedy, prawie że zetknąwszy się z wodą, nagle przypomniało mi się, że przecież Monroe miał taki sposób na powrót do ciała w momentach, kiedy wydawało się to niemożliwe. Mianowicie poruszenie małym palcem czy dużym palcem u nogi w stopie. Zrobiłem to i okazało się, że nagle ocknąłem się w łóżku w fizycznym ciele.
Także takie było moje pierwsze doświadczenie i od tamtego czasu już wiedziałem, że chcę tego doświadczać.
[19:05] - Ja tutaj będę drążył jeszcze tę różnicę między LD a OOBE, bo dla mnie te kwestie definicyjne są dość ważne. Mówiłeś o różnicy między LD a OOBE w tym sensie, że różnica polega na wprowadzaniu się w stan, na to, w jaki sposób doprowadzamy do tego odmiennego stanu świadomości. Natomiast ja chciałbym zapytać o to, czy nie ma jakiejś różnicy jakościowej między LD a OOBE, czy na przykład przedkładasz jedno nad drugie? Uważasz, że któryś z tych odmiennych stanów świadomości jest lepszy, bardziej cenny?
[19:40] - Z tego punktu widzenia, w jakim teraz się znajduję, po tych wszystkich doświadczeniach mogę powiedzieć z pełną świadomością i z pewnością, że jednym z lepszych doświadczeń poza ciałem, przynoszącym najwięcej informacji, które można w łatwy sposób zarejestrować, zapisać, jest podróż mentalna. Jeśli chodzi o OOBE i LD, to są bardzo fajne doświadczenia, ponieważ one nam dają dowód, pewność tego, że rzeczywiście istniejemy po fizycznej śmierci, że jest coś więcej poza tym fizycznym ciałem, że kiedy się tego doświadczy, to traci się wątpliwości. Doświadczając tego, spotykając te istoty, które tam są, te miejsca, te energie, człowiek po prostu wie, że to nie jest halucynacja, że to się mu nie wydaje. To po prostu istnieje i rzeczywiście jest dowodem tego, że istnieje coś poza tym fizycznym światem. Ale z punktu widzenia takiego badania, przynoszenia przekazów, dowodów, to właśnie podróż mentalna tutaj troszeczkę góruje nad tymi dwoma doświadczeniami. Może nie w sensie takim percepcyjnym, doświadczenia dotyku na przykład, smaku czy po prostu strefy zmysłów, ale tutaj podróż mentalna góruje nad tym, że można ją na przykład nagrywać dyktafonem, że można rejestrować wszystko za pomocą głosu. Musielibyśmy po prostu troszeczkę rozwinąć temat. Musiałbym opowiedzieć mniej więcej, na czym polega podróż mentalna. To jest akurat metoda, którą sprowadził taki szerszy kanon Bruce Moen. On uczył się Roberta Monroe na zasadzie uczestnictwa w jego warsztatach i tak mniej więcej doszedł właśnie do podróży mentalnej.
Też jego celem było osiągnięcie OOBE, ale raz w życiu osiągnął to OOBE i na tyle się przestraszył, że stwierdził, że jednak woli coś spokojniejszego, coś, co nie będzie aż tak namacalne, aż tak dotykalne. Więc ta podróż mentalna była jak znalazł. I rzeczywiście ona działa. Ona jest jak najbardziej też zjawiskiem prawdziwym. Można zweryfikować taką podróż mentalną choćby przez kontakty ze zmarłymi. Prace nad sobą też dużo dają. Ale jeśli chodzi o OOBE i o LD, to jak tam możemy po prostu być w tym świecie za pomocą tych metod, to nie ma drugiej takiej metody właściwie. Możemy tutaj powiedzieć coś o pewnych środkach psychoaktywnych, jak na przykład grzyby halucynogenne, które też dają nam możliwość na przykład osiągnięcia takiego stanu bycia poza ciałem, ale troszeczkę nie mamy kontroli nad sobą. To jest już gorsza strona tego rodzaju środków.
[23:11] - Tutaj wspomniałeś między innymi o możliwości kontaktu z osobami zmarłymi. Z racji tego, że jesteśmy tutaj dla naszych słuchaczy i odpowiadamy na pytania słuchaczy, to pojawiło się właśnie takie pytanie od słuchacza, które pozwolę sobie tobie zadać. Czy wyjście z ciała zmienia pogląd na kwestię śmierci?
[23:34] - Tak, jak najbardziej. Dla doświadczającego bycia poza ciałem fizycznym zmienia pogląd dotyczący śmierci, bo staje się dla takiego doświadczającego dowodem na to, że istnieje coś poza ciałem fizycznym, istnieje coś poza tym fizycznym światem. Dla mnie jest to dowód, że śmierć jest tylko progiem, jest tylko przejściem i potem jesteśmy właśnie w świecie poza ciałem fizycznym, w którym jest mnóstwo obszarów, różnych miejsc, do których trafiają właśnie osoby zmarłe i tak dalej. Też przez własne podróże doświadczyłem różnych takich przygód związanych z takimi obszarami, z takimi istotami, które Po śmierci gdzieś się znajdują, gdzieś sobie istnieją dalej, rozwijają się, a potem z powrotem wracają na Ziemię.
[24:34] - Czy jesteś w stanie, Rafale, określić, co właściwie opuszcza to ciało fizyczne? Czym właściwie jest ta niematerialna część naszego jestestwa?
[24:51] - Z pewnością mogę potwierdzić, że nie jesteśmy tym ciałem, nie jesteśmy tym fizycznym ciałem i po śmierci też tak naprawdę nie jesteśmy tym fizycznym ciałem, mimo że często zachowujemy wygląd fizycznego ciała, jaki mieliśmy za życia. Im bardziej jesteśmy przywiązani do tego ciała, do tego fizycznego świata, tym dłużej będziemy czuć się właśnie tym fizycznym ciałem i po śmierci też będziemy to ciało mieli. Ale jeśli nasza świadomość, bo to, o czym ty mówisz, czym tak naprawdę jesteśmy? Wydaje mi się, że jesteśmy właśnie świadomością. Jesteśmy formą energii, która jest świadomością, częścią czegoś większego. Wydaje mi się, że jesteśmy czymś w rodzaju takich doświadczalnych świadomości, które mają przynosić pewne informacje, mają przynosić pewną wiedzę jakiejś szerszej, większej świadomości, są takie przesłania, jest częścią z kolei jeszcze większej świadomości i tak dalej. Na przykład Bruce Moen naliczył siedem takich świadomości w hierarchii od najmniejszej do największej. Także my jesteśmy tutaj taką najmniejszą świadomością, cząstką, takim palcem, który doświadcza dla całego ciała. Ale jeśli chodzi o to, jak wygląda nasze eteryczne ciało, gdybyś miał powiedzieć, ta nasza świadomość, to naprawdę możemy być mgiełką, możemy być kulą energii, możemy być niczym, możemy być niewidzialni. Po prostu będziemy świadomością, która jest duża, mała, jest różna.
Trudno mi tutaj stwierdzić, czy na przykład bagaż doświadczeń, ta wiedza, którą wyciągamy z życia na Ziemi powoduje, że stajemy się jakąś większą formą energii. Trudno mi to naprawdę tutaj powiedzieć, bo sam osobiście jakoś nie zwracałem uwagi na to, jak wyglądam poza ciałem fizycznym. Często wyglądałem właśnie tak samo jak tutaj w fizycznym ciele. Czasami dostrzegałem jakieś połączenia, jakiś sznur, który ciągnął się do właśnie tej większej świadomości. Przez ten sznur przebiegały różnego rodzaju kolorowe światła. Wydaje mi się, że to była jakaś forma połączenia informacji, które płynęły ode mnie i z powrotem. A jak wyglądałem? Ostatnio zauważam, że troszeczkę już tracę ten ludzki wygląd. Troszeczkę staję się taki uniwersalny, taki obojętny. W sensie, że trudno stwierdzić.
Na razie jeszcze jest zarys męski, ale póki co tracę wygląd poza ciałem w sensie twarzy i tak dalej. Widać oczy, ale raczej to wszystko staje się światłem powoli, takim niebieskim zarys ludzki, ale takie światło wewnątrz. Tak ostatnio zaczynam siebie dostrzegać. Także widzę, że to chyba zmienia się wraz ze wzrostem naszej świadomości, tego rozumienia, że jesteśmy czymś więcej, zdecydowanie czymś więcej niż fizycznym ciałem.
[28:16] - Ja mam pytanie też. Dzień dobry.
[28:19] - Dzień dobry.
[28:19] - Witaj Kuba.
[28:20] - Dzień dobry panie Rafale, miło mi pana słuchać. Bardzo ciekawy temat. Mówi pan o tym, że pana forma podczas OOBE zaczyna w pewien sposób się rozmywać. To znaczy w jakiś sposób uwalnia się pan z tej ziemskiej formy. Zastanawia mnie to, czy może postacie, czy też duchy, z którymi może się pan zetknął, znaczy zetknął się pan na pewno, ale zastanawia mnie to, czy forma, jaką przybierają bardziej jest właśnie jakąś naturalną dla nich formą. W jaki sposób ujawniają nam się? Po prostu w taki, który będzie nam w jakiś sposób sugerował ich naturę.
[29:08] - Jeśli chodzi o naturę tych istot, różnych duchów, to jest tak, że w przypadku kiedy ktoś prosi mnie o jakiś kontakt na przykład z osobą zmarłą, to najczęściej ta osoba zmarła dalej ma wygląd tego fizycznego ciała. Jest po prostu bardzo fizyczna. W sensie, że ma dłonie, często ubranie na sobie, włosy. Wszystko jest takie widoczne, ale też nie do końca jest to takie precyzyjne. Nie mogę tak na przykład w 100% powiedzieć, czy widzę, że ktoś ma na sobie powiedzmy sandały czy buty. To są takie szczegóły, które zależą od tego, jak ja interpretuję to, co widzę, bo okazuje się, że to wcale nie jest takie, że to, co tam widzimy, dokładnie jest takie samo, jak tutaj w tym naszym świecie potem próbujemy weryfikować. Ale różnice są na zasadzie takich małych szczegółów. Na przykład wychodząc z ciała poprzez OOBE, okazuje się, że w naszym pokoju, w którym normalnie drzwi są po prawej stronie, okazuje się, że są po lewej. Także to są takie małe różnice. Trudno mi powiedzieć, z czego one wynikają Wydaje mi się, że ten świat, który jest najbliższy temu fizycznemu, delikatnie się różni, jest troszkę zakrzywiony.
Nie wiem, czemu to służy, ale tak właśnie jest. Wiele osób, które doświadczają stanów poza ciałem, mówi o tych szczegółach, tych małych, subtelnych różnicach. A jeśli chodzi o zmarłych, te osoby, które umarły, najczęściej mają dalej swoją fizyczną postać. Potem, po przeprowadzeniu ich w jakieś takie obszary, do których mają trafić, doświadczają czegoś w rodzaju przyspieszonej nauki, przyspieszonej wiedzy dotyczącej tego, czym są, co się z nimi stało. Oczywiście wszystko zależy też od tego, na jakim poziomie te osoby są. U jednych jest to szybko, u innych wolno. Potem ich fizyczne ciała tracą namiastki tego stricte fizycznego ciała, jakim byli przed śmiercią. Jest to na przykład inny ubiór, bardziej holistyczny, bardziej wzniosły, można powiedzieć nawet religijny. Często to są jakieś habity, jakieś płachty jak jacyś pokutnicy. Tutaj jest ta różnica i często też bije z nich takie światło.
Ale to wszystko zależy. To oczywiście nie dotyczy wszystkich. To dotyczy tych, którzy akurat trafią na przykład do parku, czyli do Focusa 27. Ci, którzy trafią troszeczkę niżej, najczęściej dalej funkcjonują w swojej fizycznej otoczce swojego fizycznego ciała. Najczęściej miejsca, w których się znajdują, nie różnią się wiele od tych miejsc, które lubili za życia. Często to są takie ich niespełnione marzenia, na przykład domek na wsi albo jakaś podróż w miejsce, którego nie osiągnęli za życia. Potem w tych obszarach terytoriów przekonań następuje spełnienie tych marzeń. I tam funkcjonują, powoli narasta ich zrozumienie. Ta świadomość ich wzrasta. Oczywiście z pomocą istot, które tam nad nimi mają kontrolę, bardziej pieczę niż kontrolę.
Po prostu opiekują się nimi. Ale jest to zdecydowanie wolniejszy proces niż na przykład dostanie się do parku do Focusa 27. Tak to mniej więcej wygląda.
[33:14] - Ma pan na co dzień styczność z obszarem dla wielu, również myślę dla mnie, w jakiś sposób niebezpiecznym albo przynajmniej niepokojącym. Mam na myśli kontakt ze zmarłymi czy też z innymi duchami, istotami astralnymi. Z tego, co słuchałem, jedno z pana nagrań, mówił pan, że nie wyznaje pan żadnej z religii. Natomiast zastanawiam się, czy wchodząc w taką strefę, która jest w pewien sposób niezbadana i trochę może niepokojąca, stosuje pan jakiś rodzaj higieny duchowej czy innych rytuałów albo zachowań, które chronią pana przed różnymi niepożądanymi wydarzeniami tam?
[34:18] - To jest ciekawe pytanie, bo wcześniej nawet nie myślałem, że muszę się w jakiś sposób chronić, ponieważ cały czas sugerując się Robertem Monroe, miałem takie przekonanie, trzeba to powiedzieć po imieniu, że nic nie jest w stanie mi zaszkodzić, zniszczyć mnie, ewentualnie nic nie jest w stanie mnie skrzywdzić po drugiej stronie. Ale wtedy też nie kontaktowałem się z osobami zmarłymi. Owszem, były różne przypadki, że trafiałem do takich miejsc, do których lepiej nie trafiać. Te miejsca były przepełnione ludźmi, którzy po prostu cierpieli na różne sposoby. Najczęściej był to taki rodzaj cierpienia psychicznego. Sama niewiedza tego, że są w tym obszarze, że w różnych takich obszarach funkcjonują pewne zasady, już dla nich, wydaje mi się, było cierpieniem. Ale właściwie nigdy nie przynosiłem ze sobą żadnych niestosownych, złych energii z powrotem do tego fizycznego ciała. Dopiero odkąd zacząłem kontaktować się z osobami zmarłymi, czasami zdarzają się takie sytuacje, że się boję. Powiem to szczerze. Naprawdę są takie sytuacje.
A jeśli chodzi o taką higienę, to przed każdym opuszczeniem ciała fizycznego najpierw pobieram energię z góry, potem energię z dołu, czyli energię z kosmosu, energię z ziemi. Potem wypełniam się uczuciem miłości takiej czystej, bezwarunkowej. Staram się, żeby to była czysta, bezwarunkowa miłość, a czerpię to uczucie z różnych wspomnień z życia fizycznego. Przypominając sobie te fizyczne wydarzenia, zdarzenia ze swojego życia, przywołuję ten stan, to uczucie i wypełniam nim siebie. I tak, to pomaga, bo w momencie, kiedy trafiamy na jakieś takie istoty, które Które którym wydaje się, że mogą nas skrzywdzić, a są takie , to wtedy właśnie uderzam taką wiązką miłości. Tak, wtedy te istoty nie mają szans. Energia miłości jest chyba czymś naprawdę najpotężniejszym, bo najmroczniejsze istoty zawsze odpuszczają. Warto mieć tą miłość w sobie i myślę, że wtedy naprawdę jesteśmy bezpieczni.
[37:05] - Zapytałem między innymi o to, co według ciebie opuszcza to ciało fizyczne, czym właśnie to jest i w jakiś sposób to opisałeś jako świadomość. Opisałeś nawet wygląd tej niematerialnej części, która niejako ewoluuje, zmienia się z tego, co zrozumiałem. Teraz chciałbym zapytać o to, czym są te światy, te obszary, o których mówisz, że mogą być odwiedzane. Czy one są częścią tego świata fizycznego, w którym się znajdujemy? Czyli czy możemy opuścić ciało fizyczne i podróżować w tej formie niematerialnej po tym świecie fizycznym? Mówiłeś tutaj między innymi o podróży kosmicznej, więc zastanawiam się, na ile to była podróż w tym świecie fizycznym, a na ile była to podróż w świecie innym, pozafizycznym, nienależącym do tego świata, w którym się znajdujemy. Czym są te obszary, które są odwiedzane w tych odmiennych stanach świadomości jak OBE czy LD?
[38:11] - Jeśli chodzi o te obszary, to najczęściej właśnie po opuszczeniu ciała fizycznego znajdujemy się w takim obszarze, który nazwałem obszarem startowym. I to jest taki obszar, który najczęściej właśnie jest miejscem naszego zamieszkania albo jest po prostu takim obszarem, w przypadku świadomego śnienia, w którym dzieją się sny ludzkie. Jest taki obszar, do którego trafiamy zawsze podczas snu i kiedy budzimy się, odzyskujemy świadomość podczas na przykład świadomego śnienia, znajdujemy się właśnie w tym obszarze. Tam dzieją się różne najprzeróżniejsze rzeczy. Na przykład najfajniejszą taką sytuacją, którą możemy doświadczyć, wydaje mi się, że każdy, kto doświadczał czy doświadczy w przyszłości świadomego śnienia, to pewnie go ta sytuacja rozśmieszy, ale na przykład, kiedy mamy taki sen, że ktoś nas goni. Często się tak zdarza, że ktoś goni nas, jest jakieś niebezpieczeństwo, my uciekamy sami, nie wiemy przed czym i nagle odzyskujemy tą świadomość. Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy w śnie. Odwracamy się do tych istot, do tych osób, które nas gonią. Często to są jakieś wytwory naszych najczarniejszych horrorów, jakieś potwory. To po prostu śmiech przywołuje ich wizerunek, wytrzeszczone oczy, niedowierzanie.
Co się stało? Dlaczego zatrzymaliśmy się? Dlaczego przestaliśmy uciekać? Patrzą się na nas. Wtedy dochodzi do różnych takich śmiesznych sytuacji, o których już nie będę opowiadał. Myślę, że będzie to taka zachęta dla osób, żeby tego doświadczyły. Wtedy właśnie zrzuca się cała ta kurtyna tego obszaru. Polega to na tym, że on nagle po prostu przestaje istnieć. Albo nagle przestaje istnieć, znika i pojawia się przestrzeń, albo nie znika, a ja poddaję się po prostu wyższej jaźni, wyższej świadomości. Poddaję się temu ja tam.
To jest taki łącznik, nasz łącznik z taką wyższą świadomością, która zabiera nas z tego obszaru i niesie nas gdzieś na jakąś misję, na jakieś doświadczenie, na jakieś odwiedziny. To jest bardzo ważne, bo to poddanie się naszej wyższej świadomości, jak to mówił Robert Monroeee, naszemu ja tam, to jest taki krok naprzód w ogóle w doświadczeniach poza ciałem. Ja bardzo zachęcam wszystkich, którzy doświadczają stanu OBE czy świadomego śnienia, aby zerknęli do książek Roberta Monroe, który dokładnie pisze, że jego prawdziwe doświadczenia zaczęły się właśnie od momentu, kiedy odkrył możliwość poddawania się naszej wyższej świadomości. Na czym to polega? Polega to na tym, że będąc już poza ciałem fizycznym, wyłączamy nasze zmysły. W sensie, że nie robimy nic, nie myślimy o niczym, wyłączamy nasze myślenie, wyłączamy ciało, którym jesteśmy poza ciałem, tą naszą świadomość i czekamy na to, co się stanie. Nagle pojawia się taka energia, która przejmuje nad nami kontrolę i najczęściej właściwie zawsze wznosi nas, prowadzi nas gdzieś. Ważne jest, aby nie przestraszyć się, aby się nie bać, aby poddać się, czuć się bezpiecznie. Nic nam nie grozi. Ta energia zaprowadzi nas właśnie do miejsca, do którego mieliśmy trafić.
Zachęcam wszystkich takich podróżników, aby spróbowali. To jest naprawdę krok naprzód. Pamiętajmy, że Robert Monroeee 10 lat bawił się właśnie w obszarach startowych, właśnie w takich obszarach, w których dzieją się sny i tak naprawdę zaczął się nudzić, kiedy nagle po prostu odkrył możliwość poddawania się własnemu ja. Czerpmy właśnie z wiedzy tych, którzy są bardziej doświadczeni i dzięki temu nie marnujemy tak wiele czasu.
[42:37] - Ja pozwolę sobie zadać tobie, Rafale, kilka pytań, które pojawiły się od naszych słuchaczy. Będę się starał nikogo nie pominąć. Zacznę troszkę od końca. Nasz słuchacz Grzesiek pyta, tutaj zacytuję: „Witam, mam pytanie odnośnie LD i OOBE. Czy można dzięki nim spojrzeć w przyszłość?”
[43:05] - Można spojrzeć w przyszłość, można spojrzeć w przeszłość. I tu mówię nie tyle o naszej przyszłości, tego fizycznego życia, ale mówię tutaj o całej wędrówce naszych wcieleń. Będąc poza ciałem, spotykamy siebie z przyszłości tego życia czy kolejnych żyć oraz spotykamy siebie samego z innych, poprzednich żyć, które już są za nami. Często naszą rolą, kiedy już mniej więcej opanujemy te różne techniki, kiedy już przestajemy się tam bawić, jest pomaganie tym nam, sobą samym, którzy są z poprzednich żyć, z tych wcześniejszych czasach, w których żyliśmy. Te istoty ciągle tam gdzieś tkwią i często trzeba im pomóc, w jakiś sposób wyciągnąć z różnych sytuacji psychicznych czy uczuciowych. Pomóc na przykład w przypadkach, kiedy te istoty umierały. Często tak jest, że właśnie to my sobie samym pomagamy przez regresję, to nie jest regresja hipnotyczna, po prostu taką regresję za pomocą bycia poza ciałem możemy przenieść się na przykład do jakiegoś wcześniejszego wcielenia, w którym pomagamy sobie samym opuścić fizyczne ciało albo pomagamy przejść przez punkt śmierci, tak żeby nie było strachu, nie było lęku. Jesteśmy często tymi właśnie istotami, które wychodzą naprzeciw śmierci. Tutaj dochodzę do ciekawego stwierdzenia, że wydaje mi się czasami, że my sami sobie pomagamy. Że te istoty, które nam teraz pomagają na wyższym poziomie świadomości czy rozumienia, to tak naprawdę my, tylko z przyszłości.
[45:10] - Kolejne pytanie, które pojawiło się od naszego słuchacza Krzysztofa. Pozwolę je sobie tobie zadać. „Witam, nazywam się Krzysztof i mam pytanie: jak pan Rafał odnosi się do krytycznych ze strony nauki badań nad OOBE?” I tutaj został wklejony link do jednego z takich badań z 2007 roku, do artykułu, który opowiada o tego rodzaju badaniu, w którym pojawia się twierdzenie, że w przypadku OOBE nie opuszczamy w żaden sposób swojego ciała, ale to wszystko dzieje się tak naprawdę wewnątrz naszego umysłu. Rafale, czy znasz takie badania krytyczne w stosunku do OOBE? Jakie jest twoje zdanie na ten temat?
[45:53] - Badań takich nie znam, ale jeśli chodzi o nurt nauki, jaką reprezentuje ówczesny świat, to powiem, że na pewno nie jest to nurt, który miałby ludzkość w jakiś sposób podnieść w dziedzinach świadomości, w dziedzinach duchowości. Ten nurt na pewno nie ułatwi zrozumienia takich różnych doświadczeń. Wystarczy tylko wspomnieć o dwóch definicjach, które wprowadziła nauka, jak hipnagogii i na przykład paraliż senny, które są właśnie naukowym stwierdzeniem spraw, które OOBE-nauci czy osoby, które doświadczają bycia poza ciałem doskonale wiedzą, że na przykład paraliż senny to nie jest żaden paraliż, którym już z samej natury to słowo „paraliż” powoduje, że człowiek czuje jakiś strach albo jakiś wstręt w ogóle do tego typu zjawisk. Paraliż senny to jest nic innego jak focus 10, po prostu ciało uśpione, umysł rozbudzony. To jest stan, w którym ciało fizyczne jest tak zrelaksowane, że go nie czujemy. To nie jest żaden paraliż. Czujemy się, jakby to był paraliż, ale to nie jest paraliż. To jest po prostu pełna relaksacja. Nauka nie rozumie chyba pojęcia pełnej relaksacji. W jodze istnieje takie zjawisko jak martwe ciało.
Martwe ciało to jest taka pozycja jogi, totalnego rozluźnienia. Martwe ciało to właśnie jest focus 10. To jest pełna relaksacja fizycznego ciała, a nie żaden paraliż. Tak samo hipnagogii. Nauka mówi, że hipnagogii to halucynacje, które pojawiają się w momencie, kiedy ciało wchodzi w sen, kiedy umysł człowieka wchodzi w stan snu. I wszystko, co dzieje się w trakcie hipnagogów, jest oczywiście wytworem ludzkiej wyobraźni, co też nie zgadza się z faktem osób, które doświadczają stanu OOBE, bo hipnagogii, nie wiem, czy jest jakieś inne określenie na te pierwsze obrazy, które mniej więcej się pojawiają w momencie, kiedy wkraczamy właśnie w stan OOBE. Można powiedzieć, że to są takie wizualizacje, ale często są to takie obrazy, które nie mają żadnego związku z naszym fizycznym życiem i po prostu nie można ich dopasować do naszego życia. Są to głosy czasami, które mówią. Osoba, która tego doświadcza, wie, że ona sama do siebie nie mówi. Po prostu pojawia się głos, który coś przekazuje na przykład albo jakiś obraz.
Nauka po prostu próbuje zdyskredytować wszelkie jakieś formy właśnie Doprowadzenia ludzkości do innego poziomu rozwoju duchowego. Wiadomo też, że fizyka w tej chwili powoli dochodzi do tych odkryć, które już osobom, które doświadczają bycia poza ciałem fizycznym. Mówię tutaj o doświadczających mistykach, na przykład w kulturze Indii czy w kulturze Indian południowoamerykańskich, którzy już dawno osiągnęli tą wiedzę. Przykładowo chodzi mi tutaj o symulację, że świat jest symulacją. Monroe pisał już, że świat fizyczny to iluzja czasoprzestrzeni. Do tego dochodzi powoli fizyka, oczywiście naukowymi metodami, ale jak widać, myślę, że gdybyśmy szli ścieżką ducha dużo szybciej osiągnęlibyśmy pewne twierdzenia naukowe, które teraz dopiero są odkrywane. Także nie zgadzam się w ogóle z tą nauką, jaka teraz jest reprezentowana przez uniwersytety i przez ludzi nauki.
[50:01] - Wspominałeś między innymi, Rafale... Może ostatnie pytanie zadam i zamilknę. Wspominałeś między innymi, Rafale, o stosowaniu grzybów halucynogennych do wywoływania odmiennych stanów świadomości. Czy uważasz, że jest to droga na skróty, która ma ułatwić osiągnięcie czegoś, co w innym przypadku wymagałoby sporo wysiłku i sporo praktyki? Czy sam również eksperymentowałeś z tego typu używkami i mógłbyś powiedzieć coś na temat minusów i być może plusów, jeśli byłaby to łatwiejsza droga?
[50:49] - Powiem tak: najlepsze drogi są nasze, nie te na skróty. Najlepiej dojść do tego oczywiście metodami, które nie wymagają od nas odurzania fizycznego ciała. Jeśli chodzi o grzyby halucynogenne, to jest akurat taki rodzaj psychodelika, który bardzo ułatwia opuszczenie fizycznego ciała, ale jak wspomniałem wcześniej, jest to bardzo niekontrolowane. My tak naprawdę nie potrafimy zapanować nad strachem, który się pojawia, nie potrafimy zapanować nad emocjami i często jesteśmy w dwóch miejscach jednocześnie. Jesteśmy w tym fizycznym świecie i w tym nie fizycznym. Te światy jakby się nakładają na siebie. Jeśli chodzi o jakieś plusy zażycia grzybów halucynogennych, to jest tak, że trzeba wiedzieć, jak zażyć takie grzyby. Najlepiej mieć kogoś, kto już to robił i wie, w jakich warunkach trzeba to zrobić, w jakich dawkach trzeba to zrobić, o jakiej porze dnia trzeba to zrobić. Bo ja akurat miałem tą możliwość doświadczenia tego wszystkiego na sobie, że odkryłem i plusy i minusy. Także nie polecam tego jako drogi na skróty, bo tak jak mówię, to nie jest ten stan taki w pełni.
Owszem, opuścimy to ciało, ale to może nas tak bardzo zrazić do tego stanu, że nigdy tego nie spróbujemy już wtedy świadomie. Także nie polecam iść drogą na skróty. Proponuję na przykład coś w stylu afrykańskiego korzenia snu. Sam nie zażywałem, ale słyszałem opinie, że wspomaga częstotliwość występowania świadomego śnienia. Takie coś okej. To nam nie zaburza percepcji, nie powoduje niepanowania nad sobą. Także ewentualnie takie zioła można zażyć, ale nie jakieś psychodeliczne grzyby, które totalnie nam budują taką aberrację naszej percepcji, naszego postrzegania i niepanowania nad emocjami. Pozbawia nas to kontroli.
[53:24] - Tak, ja mógłbym tutaj dopełnić troszkę wypowiedź, ponieważ mam też wiedzę w tej kwestii. Jeżeli chodzi o stany dysocjacyjne, bo tak można nazwać różne stane pokrewne OOBE, to bardziej są to pochodne ketaminy. Z tym że jakkolwiek są to stany odcięcia od ciała, jest to substancja używana przy znieczuleniu między innymi można zobaczyć, śpiączka choćby jest pewnego rodzaju stanem. Natomiast tak jak wspomniał pan Rafał, po pierwsze często te stany wymykają się spod kontroli, po drugie na pewno OOBE i te stany to nie jest to samo i mieszanie tego dla mnie wynika z i raczej sądzę, że to tak, jakby ktoś na przykład spróbował dwóch soków owocowych tylko w życiu, który by próbował i wtedy mógłby je wrzucić do jednej kategorii, bo ma na tyle niewielkie zróżnicowanie w doświadczeniach, że mógłby zastąpić jedno drugim. Ale Osoba, która miałaby szerszy ogląd w tej materii, raczej wydaje mi się, oczywiście wiem to z teorii, że raczej nie są to stany zastępowalne sobą. Jeżeli ktoś już chciałby się porwać na takie przygody, to tak jak wspomniał pan Rafał, warto być przygotowanym do tego psychicznie i również logistycznie, żeby sobie nie zrobić krzywdy.
[55:14] - Dokładnie.
[55:15] - Korzystając z tej chwili ciszy przypomnę tylko naszym słuchaczom, że słuchacie państwo kolejnego odcinka audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat”. Dziś naszym gościem specjalnym jest pan Rafał Nieradzik, autor książki „Poza ciałem fizycznym. Przebudzenie”. Dzisiaj dyskutujemy o różnych kwestiach związanych z LD i OOBE. Możecie oczywiście państwo dzwonić i pisać, zadawać pytania, komentować. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Tutaj taka prośba do dzwoniących, żeby najpierw puścić sygnał i poczekać aż Radio Paranormalium oddzwoni. Skype jest troszkę dziwny niestety, ale tak trzeba. Można również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie, który towarzyszy naszej transmisji na YouTube. Można również nas znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także wysyłać nam pytania i komentarze na adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Oddaję mikrofon Mariuszowi.
[56:27] - Tak. Tak jak wspominałem, jesteśmy tutaj dla naszych słuchaczy i staramy się odpowiadać na ich potrzeby. Dlatego jeszcze raz dziękuję, że kolega poinformował, jak można się z nami skontaktować. I mamy właśnie takie pytanie od słuchacza. Mateusz Bober pyta naszego gościa: „Czy jest stwierdzony wpływ szyszynki na OOBE bądź LD? Pytam, bo po próbach jej oczyszczania mniej więcej od roku mam po kilka snów podczas snu, a nie śniło mi się nic latami”. Czy jest rzeczywiście związek między szyszynką a OOBE i LD? Czy coś na ten temat wiadomo, Rafale?
[57:18] - Myślę, że informacje, jakie ja mam, tak jak i pan, który zadał pytanie, myślę, że źródło tych informacji jest to samo, czyli internet, różne portale dotyczące oczyszczania szyszynki i wpływu na świadomość, na trzecie oko i tak dalej. Też zauważyłem, że w momencie, kiedy zacząłem bardziej dbać o szyszynkę, stany się pogłębiły. Są bardziej wyraźne, bardziej odczuwalne i percepcja lepiej działa tam poza i też tu, w tym fizycznym świecie człowiek czuje się troszeczkę inaczej. Jest bardziej odporny na te wszystkie wstrząsy emocjonalne, które gdzieś pomiędzy tym wszystkim się dzieją w tym naszym fizycznym życiu. Także warto. Myślę, że naukowo chyba jeszcze nikt tego nie potwierdził, ale wiele osób mówi, iż rzeczywiście wpływ tego oczyszczenia jest na wznowione stany świadomości.
[58:36] - Mówisz tutaj o tym, że zacząłeś dbać o szyszynkę i powiem szczerze, że zainteresowałem się, w jaki sposób można zadbać o swoją szyszynkę.
[58:44] - Tak jak było wspomniane, oczyszczać szyszynkę, czyli na przykład nie stosuję pasty z fluorem. Druga sprawa, codziennie wypijam tak zwany napój bogów, czyli indiański napój zawierający kakao, cynamon i co tam jeszcze dodaję, a to już do smaku, więc to nie jest aż takie ważne. Teraz sobie nie przypomnę, ale najważniejsze jest tutaj kakao. Ono oczyszcza, odwapnia szyszynkę, wspomaga naszą wyobraźnię. Wyobraźnia jest niezbędna właściwie w postrzeganiu w podróżach nie fizycznych. Także to naprawdę ma wielki wpływ na to, jak wiele informacji się zdobywa, jak wiele się przynosi i warto po prostu oczyszczać szyszynkę. To są dwa sposoby, które stosuję, nic więcej i naprawdę są skuteczne. Także polecam.
[59:53] - Rozmawiamy tutaj o OOBE, rozmawiamy o LD. Przekazałeś nam wiele myślę przydatnych informacji, również na temat tego, czym według ciebie są te zjawiska. Pytanie, które chciałbym ci zadać od siebie i które zawsze zadaję w tego typu audycjach, rozmawiając z naszymi zaproszonymi gośćmi, to po co? Po co tak naprawdę uczyć się tego? Po co odbywać podróże mentalne? Po co uczyć się doświadczania OOBE czy LD? Po co? Takie pytanie chciałbym zadać.
[01:00:35] - To jest tak, że w rozwoju duchowym, bo nie ukrywajmy, wszystkie stany bycia poza ciałem, tak naprawdę ich cel nadrzędny to jest właśnie rozwój duchowy.
[01:00:48] - Można, tak jak wspominałem, bawić się przez pewien okres, ale w pewnym momencie staje się to nudne i albo wtedy zarzucamy, nie robimy już tego. Mówimy innym, że owszem, doświadczaliśmy OBE, doświadczaliśmy świadomego śnienia, ale tak naprawdę to nic specjalnego. Jeśli w jakiś sposób chcemy czegoś więcej, chcemy poznać, jak ten świat tam jest zbudowany albo odkrywać, doświadczać pewnych stanów, pewnych form energii, które tam się znajdują, to wtedy właśnie zaczynamy wpływać na siebie. Bo chcąc nie chcąc kontaktujemy się powoli z istotami na wyższym rozwoju świadomości, które uczestniczą w tym życiu, w tym świecie niefizycznym, w tej niefizycznej strefie systemu życia ziemskiego, które chcąc nie chcąc przekazują nam pewne informacje, przekazują nam pewne energie, które wpływają na to, jak my postrzegamy potem w tym fizycznym życiu świat, ludzi, nasze otoczenie, siebie samych. Także chcąc nie chcąc podróże poza ciałem zmieniają nas samych. W jakiś sposób stajemy się bardziej empatyczni, mniej zestresowani tym wszystkim, co jest dookoła. Nie jesteśmy tacy natarczywi, jeśli chodzi o materializm. Myślę, że tutaj powoli zdajemy sobie sprawę z tego, że to nie jest tak ważne po prostu w naszym życiu, byciu tu jako ludzie, ta pogoń i tak dalej. Właśnie to jest to, po co to robimy chyba. Początkowo jest ciekawość.
Ciekawość doświadczenia czegoś nienaturalnego, czegoś wykraczającego poza ten fizyczny świat. A potem ta ciekawość prowadzi nas właśnie do pracy nad samorozwojem.
[01:02:49] - Panie Rafale, właściwie już wcześniej, jak pan mówił, zerwał nam się wtedy sygnał i wspominał pan o tym, że odbył pan też podróże, które nie były wartościowe, które wiele nie wniosły. Już wtedy zrodziło się takie pytanie, więc może też będę kontynuował ten temat. Czy mógłby pan przytoczyć przykłady takich podróży, w które wyruszał pan z jakąś intencją? Ale chodzi mi bardziej o taką osobistą intencję. Niekoniecznie w celu pomocy innym, tylko właśnie samorozwoju czy dowiedzenia się czegoś o sobie.
[01:03:25] - Odkąd zetknąłem się właśnie z literaturą Roberta Monroe, moim celem stało się doświadczenie kontaktu właśnie z kimś na wyższym poziomie świadomości, z tym inspekiem, o których oni tam mówią. Cały czas myślałem o tym, jak to zrobić, jak to osiągnąć. Oczywiście w międzyczasie trwało to latami, bo moje pierwsze doświadczenia są w 2004 czy 2005 roku. Jak wiadomo, jest już 2016 rok, nie licząc doświadczeń z dzieciństwa, które człowiek potem sobie przypomina. Bo tak naprawdę jako dziecko okazuje się, że bardzo często doświadczamy tak naprawdę stanów albo przed opuszczeniem ciała fizycznego, tych takich, które można powiedzieć, że są preludium do opuszczenia ciała fizycznego, albo bezpośrednio właśnie świadomych snów i opuszczenia fizycznego ciała. Tylko po prostu wtedy nie przywiązujemy do tego wagi. Nikt kiedy nam nie mówi, że to jest coś ważnego, sami jeszcze nie mamy takiej wiedzy. Ale już wracając do tych właśnie celowych doświadczeń, do których dążymy, to oczywiście kontakt z taką istotą na wyższym poziomie nie jest taki łatwy. Na samym początku na pewno może się nie udać. Po prostu na początku nasze opuszczanie fizycznego ciała jest pewnego rodzaju ćwiczeniami.
Po prostu ćwiczymy się w tym nowym świecie. Uczymy się formy podróżowania, uczymy się formy przemieszczania w tym świecie. Uczymy się możliwości, jakie dają oczy niefizyczne, bo tam widzi się zupełnie inaczej niż w tym fizycznym świecie. Tam wzrok ma 360 stopni. To jest coś, co trudno po prostu... Czasami jest tak, że jest 360 stopni. Czasami widzimy tak bardziej po ludzku, ale ogólnie trudno to po prostu wyjaśnić ludziom, którzy tego nie doświadczyli. Co jeszcze? Czasami będąc w parku, w tym fokusie 27. podmuchy wiatru, dotyk trawy, która tam jest, szum liści drzew to jest nawet bardziej odczuwalne niż w tym fizycznym świecie.
To jest nie do pomyślenia. Ale naprawdę, będąc tam zrozumiałem, że tak naprawdę nie wiem, jak to jest dotykać gołą stopą trawy. Także jeśli chodzi o właśnie to uczenie się tego niefizycznego świata, to właśnie są te podróże, które są może mniej ciekawe dla kogoś zainteresowanego słuchaniem o takich podróżach, ale dla nas osobiście są bardzo ważne, bo one nas prowadzą po prostu do coraz to dalszych obszarów, coraz to ciekawszych podróży, które już mają jakieś przesłanie, które nam opowiadają o sobie samym. Mówią nam o naszym celu w tym fizycznym świecie. Opowiadają o pewnych wydarzeniach albo z naszego życia, albo całej ludzkości, które nastąpią na przykład. Jest tu bardzo duży wachlarz, że tak powiem, możliwości. Także tak jak mówię, na początku naszych podróży, kiedy zaczynamy opuszczać fizyczne ciało, może być trudno osiągnąć na przykład pułap, nie wiem- Opuszczenia strefy życia ziemskiego i udania się na przykład w okolice szczeliny, o której wspominał na przykład Bruce Moen. Także tak, trzeba po prostu najpierw takich małych doświadczeń, małych kroków, które uczą nas, jak robić te większe kroki. A jeśli chodzi o takie podróże, nie chciałbym zdradzać tutaj też pewnych szczegółów, bo przyznam, że jest to materiał do następnej książki, ale na przykład zdarzyło mi się, już nie mówiąc o samym doświadczeniu, w końcu dojściu do tej istoty, którą mógłbym powiedzieć, że była inspekiem, bo to był ten cel, który osiągnąłem i to było coś niezrównanego po prostu. Niesamowita sprawa być obok istoty, która przenika nas swoją mądrością i swoją świadomością tak bardzo, że jednocześnie czujemy się bezpieczni i wiemy, że nic nam nie grozi, ale z drugiej strony wiemy, że jesteśmy jeszcze tacy malutcy .
A jeśli chodzi o takie inne podróże, to na przykład ostatnio podróż do Ziemi z 2146 roku. Już teraz nie pamiętam dokładnie, przyznam, że nagranie na dyktafonie jeszcze nie zostało odsłuchane, ale chyba jest to XXII wiek albo początek XXIII. To już jest zupełnie inna Ziemia niż ta, którą mamy teraz, inna z perspektywy ludzkości. I są już tam też istoty, które nie są ludźmi. Także to jest bardzo ciekawa rzecz . Co jeszcze? Na przykład podróż na inne planety, na których jest też fizyczne życie. Też takie coś się zdarzało. Została tutaj wspomniana też idea intencji. To jest bardzo ważna sprawa, bo wychodząc z ciała na przykład poprzez OOBE czy świadomy sen i nie mając wcześniej jakiegoś określonego celu, zadania, tak naprawdę nasza podróż albo szybko się kończy, albo nie przynosi jakichś ciekawych rezultatów.
Zastosowanie intencji jest też takim dużym krokiem w tych doświadczeniach pozacielesnych, ale trzeba ją też prawidłowo wyrażać. Ja intencje na przykład tego, co będę robił poza ciałem, staram się wyrażać już na kilka dni przed opuszczeniem ciała. Polega to na tym, że mówię sobie, że kiedy opuszczę fizyczne ciało, to zrobię to i to. I jeszcze przed samym położeniem się, przystąpieniem do na przykład stanu OOBE jeszcze raz sobie to powtarzam i proszę też przy tym istoty, aby mi w tym pomogły. I najczęściej, powiedzmy, że w 90% przypadkach intencja jest realizowana. Także wydaje mi się, że jest to bardzo ważna sprawa, jeśli chcemy rzeczywiście badać rzeczowo, jakoś systematycznie ten świat, a nie tak po łebkach, tak znienacka, tak spontanicznie.
[01:10:30] - Pojawiło się kolejne pytanie od naszego słuchacza, tym razem odnoszące się właśnie do istot, które spotykamy, do postaci, które spotykamy. Pytanie od Grzegorza pozwolę sobie zacytować: „Czy przewodnik scenny jest istotą wyższą, czy to po prostu wizualizacja naszej podświadomości? Jak pan sądzi, kim są te istoty, które czasem do nas przychodzą podczas snu?”
[01:10:58] - Trudno tutaj odpowiedzieć na to pytanie, bo to pytanie jest bardzo złożone, bo tutaj osoba, która zadała pytanie, wspomniała o przewodniku, ale też wspomniała o istotach, które przychodzą do nas w trakcie snu. To są dwie różne rzeczy. To może być to samo, ale nie musi. Przewodnikiem najczęściej jest istota, która należy do tego samego Ja Tam, do którego my należymy. To jest istota, która służy dokładnie nam. Jest nam jakby przypisana. Kultury różnie to nazywają: anioł stróż, przewodnik, pomocnik. Ogólnie jest to istota, która jest powiązana z nami świadomością. Często jest to na przykład ktoś, kim byliśmy, gdzieś tam taki zapisany aspekt nas samych, który nam pomaga. Rzadko kiedy autentycznie przychodzą te istoty na tym naprawdę wyższym, wysokim poziomie świadomości.
Te istoty w moim przypadku pojawiają się tylko w momencie, kiedy następuje kontakt z tym dyskiem, z tym Ja Tam. Wtedy właśnie pojawiają się takie istoty już na wyższym poziomie. Albo często taki zwykły przewodnik prowadzi mnie do właśnie takiej istoty. Ale według mojej opinii i moich doświadczeń są to części nas samych. Często czujemy przy nich spokój. Czujemy, że jesteśmy bezpieczni, nie czujemy strachu. Wydaje mi się, że rzadko kiedy czujemy się tak pewnie po prostu przy kimś obcym. Więc jest to też taki dowód, że są to jakieś bliskie nam istoty, bardzo bliskie.
[01:12:55] - A czy w związku z tym wyższa świadomość, wyższa jaźń, o której dzisiaj wspomniałeś, to też jest jakiś element nas samych?
[01:13:05] - Tak. Może to się wydawać dosyć skomplikowaną sprawą. To zależy też, jakie mamy przekonania, bo ludzkie przekonania często powodują, że trudno nam jest zrozumieć, jak w rzeczywistości może wyglądać świat duchowy i tak dalej. Jeśli chodzi o ja tam, o którym wspominałem, mówiłem o nim również Robert Monroeee, mówił na przykład Bruce Moen, też podróżnik fizyczny. Wiele osób, które osiągają stan bycia poza ciałem i idą dalej za ciekawością, którzy rozwijają się duchowo, rozwijają swoją świadomość, w końcu kontaktują się z czymś, co nazywają wyższym ja, wyższą jaźnią, nadświadomością, ja tam albo dyskiem. Czym tak naprawdę jest ta wyższa świadomość? Jest to zbiór wszystkich przeszłych i przyszłych wcieleń, którymi nie tylko my jesteśmy, ale i inne istoty, które należą również do tego samego dysku, tego samego ja tam. To są istoty, które żyją, istnieją na przykład w obecnych czasach, czyli współistnieją razem z nami na przykład teraz. Są to istoty, które żyją w przeszłości albo w przyszłości. I ta świadomość, ten dysk, to ja tam zakończy edukację tutaj na Ziemi w momencie, kiedy wszystkie części tego dysku, czyli my i inni, którzy należą do jednego dysku, zbiorą wszystkie doświadczenia, jakie są potrzebne, czyli doświadczenia bycia człowiekiem.
Zrozumieją ten punkt krytyczny, czyli tę granicę, czym tak naprawdę jest bycie człowiekiem. Kiedy zrozumieją to, wrócą z powrotem do dysku i wtedy dysk, można powiedzieć, stanie się absolwentem systemu życia ziemskiego i będzie mógł ruszyć dalej. Przejdzie w inne obszary, niezbadane, w których ewentualnie będzie mógł zbadać kolejne planety, kolejne światy, wcielając się w istoty, które tam żyją. Albo będzie na przykład mógł stworzyć swój własny świat po przekroczeniu szczeliny. Jak pisał na przykład Bruce Moen, za szczeliną istnieje niezorganizowana energia, którą można organizować w światy, czyli cząsteczki niezorganizowane, atomy, z których można budować nowe galaktyki i tak dalej. To się wszystko łączy z tymi wszystkimi teoriami, tylko każdy w tych teoriach widzi coś innego i przez to jest taka rozbieżność. Mówię tutaj na przykład o teoriach o kosmitach i tak dalej, ale to ze sobą bardzo współgra. To naprawdę wszystko ma wspólny sens, wspólny punkt zaczepienia. Ogólnie ci pomocnicy, czyli na przykład dajmy na to pan czy ja. Kiedy zakończy pan edukację w tym systemie, pan już nie będzie musiał inkarnować jako człowiek, bo zrozumie pan, czym tak naprawdę jest bycie człowiekiem, czym jest miłość.
Zrozumie pan, że nie jest ważna materia, ale jest ważny stan duchowy. Osiągnie pan ten pułap poprzez setki, tysiące wcieleń. Dołączy pan do dysku i zacznie pan z pułapu pomocnika pomagać tym, którzy należą również do tego dysku. Zacznie pan im pomagać, aby osiągnęli również ten stan. Stanie się pan takim aniołem stróżem, pomocnikiem. Nie zapominajmy również, że nie tylko Ziemia jest tą szkołą, ale całe systemy życia ziemskiego, które okalają Ziemię, te wszystkie terytoria, te wszystkie fokusy. W nich też są istoty, które uczą się o tym, czym jest człowiek. I zarówno możemy zbierać doświadczenia na Ziemi w fizycznej postaci, jak i w tej niefizycznej, w tych wszystkich obszarach. Tam jest mnóstwo pracy.
[01:17:42] - Mam jeszcze takie pytanie, bo opisując różnego rodzaju obszary, które są odwiedzane podczas podróży mentalnych, mówił pan też o światach, w których spotyka pan postacie astralne, które cierpią fizycznie. Już nie będę tak panował. Czy odwiedzałeś w związku z tym takie obszary, które odpowiadają naszemu stereotypowemu wyobrażeniu nieba bądź piekła? Czy takie obszary istnieją? Czy trafiamy tam po naszej fizycznej śmierci?
[01:18:14] - Tak, jak najbardziej. Przyznam, że częściej odwiedzam właśnie te obszary, które mógłbym przypisać tutaj znamionom piekieł niż na przykład znamionom nieba. Można powiedzieć, że sam park może wydawać się niebem, bo jest to taki obszar, w którym tak naprawdę są istoty przyjazne, które pomagają. Mają jedyne zadanie pomagać tym, którzy tam przybywają. Ale nie wszyscy od razu dostajemy się do parku. Stąd Fokus 27. Często osoby zmarłe z różnych powodów, czy to na przykład z faktu, że nie zdają sobie sprawy z tego, że umarły albo na przykład umierając nie wierzą w to, że cokolwiek istnieje Niestety, ale zostają na niższych poziomach i dopóki nie dotrze do nich ktoś, kto będzie w stanie im pomóc, to w tych poziomach pozostają.
[01:19:17] - Czy to uwięzienie w tym poziomie może być spowodowane na przykład nagłą śmiercią?
[01:19:24] - Tak. Często jest tak, że zmarła osoba dalej ciągle tkwi w tym miejscu, w którym zmarła. Tylko w tym nie fizycznym areale. Niestety nie zdaje sobie z tego sprawy, nawet nie chce tego sprawdzić. To są przypadki na przykład wypadków samochodowych, bitew czy wojen, kiedy ktoś bardzo szybko umiera przez trafienie kulą z pistoletu. Te dusze dalej tkwią w tym miejscu i próbują dalej uczestniczyć w tych relacjach, w których zakończyli życie. Wtedy właśnie pojawia się rola dla pomocników, dla istot, które pomagają wyciągać takie istoty wyżej. Istnieją takie przykłady istot, które setki lat tkwią w jakimś miejscu, w którym wydaje im się cały czas, że dalej żyją, a niestety fizycznie już nie żyją. Zdarzają się takie sytuacje i wbrew pozorom jest to bardzo częste. Szczególnie u tych osób, które bardzo są przywiązane do życia fizycznego, które nie wyobrażają sobie niczego innego poza tym fizycznym życiem.
[01:20:45] - A ja mam takie pytanie: czy pan dysponuje relacjami od osób odprowadzonych, które zostały odprowadzone i jakiś czas spędziły w takim zawieszeniu, w tym zablokowaniu?
[01:21:01] - Tak. Większość tych wszystkich kontaktów ze zmarłymi to często właśnie moja rola: wyciągnięcie takiej osoby zmarłej z miejsca, w którym się znalazła po śmierci, a po prostu nie zdaje sobie z tego sprawy. To są jakieś ulice, przystanki czy chodniki ulic. Często to są na przykład jakieś mieszkania, domy. Jak to wygląda? Osoby te są bardzo nieufne. One w ogóle nie zdają sobie z tego, że umarły, nie zwracają uwagi na cokolwiek, co nie wydaje im się fizyczne. Dlatego na przykład trudno jest komuś takiemu pomóc. Trudno jest pomóc takim zagubionym istotom, komuś, kto w ogóle nie ma fizycznego ciała, takiemu pomocnikowi powiedzmy z parku. On po prostu nie widzi tego pomocnika, ponieważ on nie ma żadnego połączenia już z tym fizycznym światem, więc nie emanuje dla niego taką formą, którą mógłby w ogóle zobaczyć.
I wtedy pojawia się rola dla takich osób, które uprawiają właśnie podróże poza ciałem. Dzięki temu, że posiadamy jeszcze fizyczne ciała, jesteśmy bardziej namacalni, bardziej widoczni dla takich zmarłych osób, które gdzieś utknęły. Wydaje mi się, że nasza rola jest po części właśnie w pomaganiu takim istotom. Można na przykład próbować skontaktować się z kimś, z kim ktoś chce się skontaktować, a można po prostu też czasami powiedzieć przewodnikowi, żeby zaprowadził nas do kogoś, kto potrzebuje pomocy. I wtedy często są to właśnie takie przypadki kogoś, kto utknął gdzieś na jakimś terytorium bardzo blisko Ziemi. Czasem terytoria nie mają tego obszaru startowego.
[01:23:05] - Wie pan, dlaczego zadałem takie pytanie? Dlatego, że ja czasami dowiadując się o śmierci osoby w młodym wieku, dostaję takiego SMS-a do głowy, że tej osobie trzeba pomóc. Też troszeczkę miałem styczności z reiki, z pracą z energiami. Pracuję właściwie z energiami co wieczór, w miarę regularnie. Staram się przynajmniej. I czasami dowiadując się o śmierci jakiejś osoby w młodym wieku, dostaję taką właśnie wiadomość, że ta osoba gdzieś utknęła, tej osobie trzeba pomóc przejść. I praktycznie za każdym razem, jak już docieram do tej osoby, może nie poprzez OBE, ale bardziej przez taką podróż mentalną, spostrzegam, że ta osoba stoi pośrodku takiej ciemnej, neutralnej pustki. Ni to dobre, ni to złe. Po prostu stoi i nic nie wie, co się dalej dzieje, czy się coś w ogóle stanie. Od świętej pamięci przyjaciółki, którą poznałem, dostałem taki opis miejsca, w którym ona się znajdowała i to było coś takiego: nie wiesz, czy coś się w ogóle stanie, nie wiesz, co się dzieje, nie wiesz, gdzie jesteś.
Po prostu jesteś w miejscu otoczonym taką ciemną pustką. Taka ciemna przestrzeń, która ani nie jest dobra, ani nie jest zła, można powiedzieć, jest neutralna. I tak sobie stała w tym miejscu, dopóki się nie dowiedziałem o jej odejściu i nie zainterweniowałem.
[01:24:27] - Widocznie to był właśnie taki cel, który gdzieś pojawił się w pana głowie. Pamiętajmy, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Widocznie to właśnie była pana rola, żeby tego znajomego czy tę osobę zmarłą po prostu pomóc jej ruszyć dalej w górę, zrozumieć, że umarła, pomóc jej odnaleźć, być tym światłem w tunelu.
[01:24:53] - Ja w taki sposób odprowadziłem, czy też odzyskałem, jakby to pewnie ujął Bruce Moen, kilka osób. Natomiast z tych wszystkich osób tylko jedną zdążyłem poznać. Ale wszędzie zawsze było coś takiego, że te osoby stały pośrodku takiej jakiejś pustki ciemnej.
[01:25:09] - Mhm. Przyznam, że też często widzę te osoby w takiej pustce, ale często też pojawia się w tej pustce coś takiego fizycznego. Na przykład wczoraj przeprowadzałem taką sesję, w której osoba zmarła. Widziałem ją stojącą w ciemności, totalnej ciemności, ale była jezdnia. Ta osoba stała na poboczu i próbowała przejść przez tą jezdnię. Ciągle jeździły samochody. Widziałem tylko światła tych samochodów. A ta osoba stała i cały czas krwiąc nie potrafiła wejść na tą drogę tak, jakby się bała. I chcąc nie chcąc, bo te pomysły nie pojawiają się od nas, one się nagle realizują. Nagle okazało się, że jestem w samochodzie i jadę tą drogą i zatrzymuję się przy tej osobie i proponuję jej podwózkę, zabranie.
A jak się okazało za mną w innym samochodzie jedzie przewodnik, który trąbi nie dając nawet chwili namysłu tej osobie stojącej na poboczu. Także to wszystko układa się wtedy w taki plan sfingowania takiego odzyskania zagubionej osoby. I ta osoba oczywiście wsiadła do samochodu, odjechaliśmy. Potem zaczął pojawiać się obraz już bardziej kolorowy. Jakiś znak na drodze, który mówił, żeby się zatrzymać i zatrzymaliśmy się. A potem już podróż wygląda troszeczkę inaczej. Pojawiły się inne istoty, które pomogły zabrać tą osobę. Chociaż cały czas musiałem ją trzymać, bo to zaufanie do mnie było nieodłączne. Także dopiero w momencie, kiedy znaleźliśmy się w parku, to wtedy ta osoba puściła moją rękę i poszła z przewodnikiem i z istotami, które się wtedy pojawiły. Parę istot się pojawiło w parku.
Odeszli gdzieś. I wtedy właśnie ta informacja, o której pan mówi, że tutaj jakaś trudność. Rozumiem, że trudne jest jakieś informacje o tej osobie uzyskać. Jeśli jest taka sytuacja, że trzeba od razu odzyskać tą osobę, to nie bójmy się, że nie uzyskaliśmy na razie żadnych informacji. Odzyskajmy tą osobę, zaprowadźmy ją do miejsca, do którego ona ma trafić, a potem poczekajmy. Po prostu poczekajmy. Ta osoba nagle się pojawi z powrotem. Często zdarza się to właśnie, że w momencie, jak ona już przejdzie cały ten aparat, który tam się nią zajmuje, który jej to wszystko tłumaczy, który jej pomaga, jak wiadomo, tam czas nie istnieje. Także właśnie cały czas opowiadam ten przypadek z wczoraj. Jak przewodnik zabrał tą istotę razem z tymi innymi istotami, to po prostu minęła chwila i nagle pojawił się ten sam facet, który już był na zupełnie innym poziomie i z którym mogłem porozmawiać właśnie o jego poprzednim fizycznym życiu.
Także warto poczekać, warto odprowadzić i czekać na taki moment, na zebranie tych informacji.
[01:28:29] - Tę przyjaciółkę ja odprowadziłem osobiście do parku, tylko właśnie nie miałem pojęcia, że taki park występuje też w publikacjach Bruce'a Moena czy Roberta Monroe. Po prostu skojarzyłem ten park, bo kiedyś pamiętam, że uczestniczyłem w takich medytacjach grupowych, w których właśnie kilkukrotnie odprowadzaliśmy osoby ciężko chore, właściwie w takim stanie terminalnym już do parku, w którym się odpoczywało i tam coś dalej miało się z nimi dziać. Więc uznałem, że przyjaciółkę też do tego parku odprowadzę i się okazało. Wygląda na to, że to jest właśnie ten park, chyba w „Focusie” 27, jeżeli dobrze pamiętam. Natomiast jedną z pierwszych takich osób, które odprowadzałem, pamiętam, już strzeliłem w tą osobę tą energią miłości czy światła, czy czymś takim innym, pozytywnym. Chwilę tam porozmawialiśmy. Zapytałem tę osobę, tę dziewczynę, co jej się właściwie stało, dlaczego umarła. Była raptem rok młodsza ode mnie. Chyba 26 lat miała w momencie śmierci. Czyli była chyba w moim wieku, z tego, co pamiętam.
I powiedziała coś tam, że owad ją ugryzł. Pojawiła się reakcja alergiczna. Co to tam jeszcze było? I organizm oczywiście niestety nie wytrzymał. Później wchodzę na Instagrama i właśnie patrzę po komentarzach. Tam ktoś coś napomknął o ugryzieniu przez owada. Nie weryfikowałem dalej, czy to była prawda, ile to miało związku ze stanem faktycznym. Natomiast co mnie zainteresowało zawsze w momencie, gdy odprowadzałem osobę, a jeszcze nie zdążyłem jej wprowadzić do parku, z końca tunelu jakby wychodził taki staruszek, taki przewodnik to był chyba. Nie mam pojęcia. W każdym razie taki osobnik wyglądający w następujący sposób: starszy człowiek, łysy, z długą białą brodą, w błękitnych szatach i zawsze brał tą osobę pod rękę i ją odprowadzał do tego na koniec właśnie tego tunelu.
[01:30:25] - Ciekawa. Szczerze historia odzyskania tak naprawdę istot właśnie zmarłych. Sam pan tutaj zweryfikował tą podróż. Okazała się rzeczywiście prawdą. Sam pan powiedział, że było ugryzienie przez owada. To jest dowód na to.
[01:30:47] - Nie jestem pewien. Nie mam do tej pory pewności, czy to rzeczywiście była przyczyna jej śmierci. Natomiast w przypadku przyjaciółki, którą poznałem, którą odprowadziłem, potem pojawiło mi się w głowie bardzo wiele rzeczy, które odnosiły się do niej i jeżeli udało mi się zweryfikować te informacje, to w większości te informacje rzeczywiście pokrywały się z rzeczywistością. Przynajmniej na tyle, na ile udało mi się to sprawdzić, zweryfikować, niekiedy nawet przez przypadek. Na przykład ilość zwierząt, jakie to były zwierzęta, co chciała studiować i tak dalej. Pokazała też okoliczności swojej śmierci. Nie będę ich tutaj przytaczał, żeby nie ułatwić komuś identyfikacji tej osoby, ale 95% tych informacji zawsze się sprawdzało. Zawsze był jakiś mały element, którego albo nie było, albo który się nie zgadzał, ale te 95%, powiedzmy 90, zawsze znajdowało jakieś pokrycie.
[01:31:47] - Tak. To, co pan mówi, pokrywa się też z moimi doświadczeniami. Oczywiście wszystko zależy od pytań, które zadajemy. Dlatego warto bardziej nieprecyzować tych pytań, na przykład w przypadku tego ugryzienia komara. Ja zawsze zadaję pytanie: co ci się stało w trakcie fizycznego życia? Pokaż mi, powiedz mi. I wtedy pojawiają się różne obrazy ukazujące różne wydarzenia z życia, które niekoniecznie były powodem śmierci, ale różne wypadki, złamania albo operacje, które miały miejsce za życia. To potem można zweryfikować. Niekoniecznie ta osoba pokazuje nam zawsze swoją śmierć i to, jak do niej doszło, bo często po prostu może nie zdawać sobie sprawy, jak umarła.
[01:32:37] - To ja może skorzystam z tej chwili spokoju na antenie, z chwili ciszy i przypomnę naszym słuchaczom, że słuchacie państwo kolejnego odcinka audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat”. Dzisiaj naszym gościem specjalnym jest pan Rafał Nieradzik, autor książki „Poza ciałem fizycznym. Przebudzenie”. Jeżeli ktoś chciałby zapoznać się z fragmentem tej książki, to zachęcam do zajrzenia do archiwum Radia Paranormalium. Tam znajdziecie państwo specjalny odcinek „Lektur Paranormalium”, w którym książkę można było wygrać. Jest oczywiście przeczytany przeze mnie fragment, a dzisiaj jeszcze przez przynajmniej kilkanaście minut będziemy odbierać od państwa pytania i komentarze. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl.
Można także nas znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów. Przyjmujemy również pytania i komentarze z czatu, który towarzyszy naszej transmisji na YouTube. A jeżeli ktoś woli, to może nam wysyłać maile na adres radio@paranormalium.pl. Ja może oddam tutaj głos Mariuszowi. Mariuszu?
[01:34:04] - Fascynujące są te opowieści, które rzeczywiście słucham teraz od zaproszonego gościa. Czy od ciebie, Marku również. Od półtorej godziny jestem zafascynowany i myślę, że nasi słuchacze również. I tu pojawia się moje pytanie.
[01:34:21] - Słuchaj, przepraszam, że ci wejdę w słowo. Ja to wszystko, co się dowiedziałem od przyjaciółki, zapisuję. Ci to kiedyś wyślę i normalnie będziesz musiał usiąść i wziąć trzy głębokie wdechy, zanim to zaczniesz czytać. Kiedyś będziesz miał naprawdę ciekawą lekturę.
[01:34:38] - Nie usiąść. Myślę, że przede wszystkim, bo upadnę, jak nie usiądę. I pewnie wielu naszych słuchaczy też jest zafascynowanych i chciałoby również doświadczyć tego rodzaju zjawisk. I w związku z tym tu pytanie, które kieruję do Rafała: czy trudno jest nauczyć się tej umiejętności odbywania tych podróży? Czy będziemy tutaj mówili o LD, czy będziemy mówili o OOBE i czy niektórzy są do tego bardziej predysponowani, do doświadczania tego rodzaju zjawisk?
[01:35:16] - Na pewno tutaj predysponowani są ludzie, którzy potrafią znaleźć wewnętrzny spokój w sobie, potrafią się wyciszyć, potrafią znaleźć w sobie jakiś moment spokoju, który jest barierą od tego fizycznego świata, bo relaks jest tutaj kluczowy, jeśli chodzi o osiągnięcie zarówno OOBE, jak i podróży mentalnej. Jeśli chodzi o LD, to tutaj po pierwsze nie można mieć problemów z bezsennością, czyli dobrze się odżywiać, chodzić regularnie spać. I przede wszystkim taką metodą, która przeze mnie jest stosowana na przykład jeśli chodzi o świadomy sen, to jest właśnie ocena rzeczywistości, codziennie, regularne sprawdzanie, w jakim jestem świecie. Mówię sobie na ogół, że wczuwam się w taką sytuację, że sprawdzam, czy jestem w fizycznym, czy niefizycznym świecie, mówiąc na przykład: czy to sen, czy to mi się śni? Dotykam różnych przedmiotów. Trzeba w to się wczuć mocno i robić to przynajmniej trzy, cztery razy dziennie, patrząc na dłonie albo na przykład na zegarek.
[01:36:45] - Dodatkową pomocą do uzyskania świadomego snu może być częste, regularne słuchanie dźwięków do synchronizacji półkul, czyli mówię tu o Hemi-Sync. One naprawdę pomagają. Być może my nie doświadczymy niczego podczas słuchania, ale to się uaktywni podczas snu. Także to naprawdę wspomaga częstotliwość występowania tych świadomych snów. I na przykład afrykański korzeń snu, zioło, a w zasadzie korzeń, który możemy skruszony spożywać i też ma podobno duże właściwości w regularnym i częstotliwym występowaniu świadomego śnienia. Osobiście nie stosowałem, bo dopiero zasiałem w tym roku, a zbiór jest dopiero za dwa lata. Jeśli chodzi o OOBE, to tak jak mówiłem na początku, to jest najtrudniejsza metoda opuszczenia fizycznego ciała. I tutaj trzeba być skrupulatnym. Nie można się poddawać. Trzeba umieć się uspokoić przede wszystkim wewnętrznie.
Trzeba umieć uspokoić umysł, potrafić wyciszyć umysł. Trzeba nauczyć się relaksacji. Myślę, że to jest pierwszy krok. Nauka relaksacji, relaksowanie się. Codzienne położenie się na pół godziny przynajmniej i próbowanie zrelaksowania całego fizycznego ciała. A potem próby, które najlepiej robić bardzo wcześnie rano. Ustalić to względem swojego fizycznego ciała, ile to ciało potrzebuje snu i obciąć o jedną trzecią. Budzić się niewyspanym, wstać z łóżka, zmobilizować się i rozbudzić się. Przez godzinę na przykład spożyć parę łyków yerba mate, parę łyków kawy albo tego, albo tego. Nigdy nie mieszać.
Chociaż przyznaję, że lepsza jest yerba. Kawa zbyt bardzo rozprasza umysł. I po spożyciu tych paru łyków na przykład siąść sobie na komputer czy włączyć sobie telewizor, rozbudzić oczy. Głównie chodzi tutaj o oczy, o narząd zmysłu, jakim jest wzrok. I po równej godzinie położyć się z powrotem do łóżka. Oczywiście w domu nie powinno być nikogo, nikt nie powinien przeszkadzać. Chyba że mamy takich domowników, którzy nam nie przeszkadzają. Położyć się z powrotem do łóżka, zastosować którąś z metod relaksacji, zrelaksować pomalutku każdy element swojego ciała, od dłoni poczynawszy, kończywszy na głowie, na oczach, na uszach, na ustach. Kiedy wprowadzimy się w ten stan Focus 10, zaczynamy skupiać się na czerni. Staramy się wyciszyć umysł, żeby nie było tych myśli, żeby było ich coraz mniej.
Kiedy skupimy się na czerni, po pewnym czasie powinna pojawić się trójwymiarowa czerń. To jest bardzo ciekawe zjawisko, doświadczenie, którego też się nie zapomina i wiele osób może wystraszyć. Przede wszystkim panowanie nad strachem, nad lękiem. Pamiętajmy, że nic nie jest w stanie nas skrzywdzić, że wrócimy do ciała. Jeśli to się uda, to wrócimy do ciała. Bo wiele osób mówi o tym, że doświadczyło raz w życiu OOBE, ale tak bardzo się wystraszyło, że od razu wróciło do ciała fizycznego. Właśnie ten strach jest nieodłączny. On się tak czy siak pojawi, ale jeśli się pojawi i wrócimy do tego ciała, to następnym razem już będzie mniejszy. Walczyć z tym strachem. I w momencie jak pojawi się ta trójwymiarowa czerń, wtedy spróbować zwizualizować sobie na przykład, że wspinamy się albo wznosimy się do góry i wyobrazić sobie niebo, chmury, wznoszenie.
Albo na przykład starajmy się wyobrazić, że jesteśmy w jakimś miejscu w naszym domu czy mieszkaniu, w którym najczęściej przebywamy, na przykład kuchnia czy pokój. W pewnym momencie albo zaczniemy się wznosić. Oczywiście cały czas musimy pamiętać, że ciało musi być zrelaksowane. Albo w pewnym momencie znajdziemy się właśnie w tym miejscu, w tym pomieszczeniu, w tej kuchni czy w pokoju. Inną metodą, którą ja stosuję, to jest zrelaksowanie się, doprowadzenie się do stanu Focus 10, obudzenie się. To mniej więcej trwa około 10, pięciu, czasami nawet i 3 minuty. To wszystko zależy od tego, jak szybko wejdę w stan takiego pełnego relaksu. Obudzić się, przewrócić się na bok, na którym najczęściej sobie śpimy. Powiedzieć sobie na przykład: „Idę teraz spać” i zamknąć oczy, zrelaksować się ponownie, delikatnie uśpić ciało, ale podtrzymywać świadomość umysłu. I w momencie jak pojawi się ta trójwymiarowa czerń i tak dalej, zacząć wyobrażać sobie, że się kręcimy na ten drugi bok.
Pomalutku kręcimy się. W pewnym momencie, nie mówię, że się uda za pierwszym razemem, ale może się okazać, że właśnie się zaczęliśmy kręcić i nasze niefizyczne ciało, to ciało astralne wyskoczy z tego fizycznego. Spadniemy na podłogę na przykład. Wstaniemy, zobaczymy nasze fizyczne ciało leżące na łóżku. To jest też bardzo ciekawy widok, który zapada w pamięci, kiedy możemy na siebie realnie spojrzeć. To jest niezapomniany widok. Przyznam, że nigdy się sobie nie przyglądałem, ale zawsze wydaje mi się, że wyglądam troszeczkę inaczej. To jest właśnie ten sposób na OBE. A jeśli chodzi o podróż mentalną, to tutaj już jest wymagana troszeczkę inna technika. I jak tutaj pan Marek wspomniał, on na przykład też dokonuje podróży mentalnej jakąś swoją techniką.
Technik osiągnięcia podróży mentalnej jest bardzo wiele i warto tutaj na przykład skorzystać z nauczyciela, kogoś, kto zna jakąś technikę, żeby mógł ewentualnie ją pokazać, wprowadzić. Ale to już bardziej potrzebny jest kontakt fizyczny, żeby mógł pokazać to naocznie, też ewentualnie spróbować się wprowadzić razem ze swoim uczniem w ten stan. Tak mniej więcej wyglądają warsztaty z Bruce'em Moenem, w których też uczestniczyłem. Jest to troszeczkę, wydaje się, trudniejszy sposób, ale tak naprawdę jest najprostszy z tych wszystkich sposobów. Tak pokrótce, jeśli chodzi o te metody. Są też filmy na YouTubie mojego autorstwa, właśnie jak wprowadzić się w te stany. Także można tam czymś się zasugerować, można obejrzeć. Jeszcze tylko wspomnę, panie Marku, bo zapomniałem powiedzieć o wibracjach. Wibracje pojawiają się, kiedy próbujemy opuścić ciało fizyczne za pomocą właśnie technik OBE, czyli najbardziej namacalnego bycia poza ciałem fizycznym. Zapomniałem o wibracjach, ponieważ ja tych wibracji już nie czuję.
Na samym początku, kiedy zaczynamy ćwiczyć, zaczynamy próbować, one się pojawiają. To jest takie uczucie, jakby całe nasze ciało się gotowało i każda drobinka jakby bulgotała. One przechodzą od głowy do nóg przez ręce. Czasami są bardzo intensywne, czasami są mniejsze. Im większe te wibracje, tym wibracje dostosowują naszą częstotliwość do tego niefizycznego świata. Im większe, tym lepsze dostrojenie, a tym samym lepszy odbiór tego niefizycznego świata i lepsze dalsze podróże, i ciekawsze doświadczenia. Także to jest też ważne. W moim przypadku te wibracje, ja ich już fizycznie po prostu nie czuję. W pewnym momencie przestałem je odczuwać, a doświadczałem dalej OBE, więc wydaje mi się, że nie wiem, czy to jest tak zawsze, czy to tylko w moim przypadku, ale wibracje są ważne. One się pojawiają na ogół w momencie, kiedy osiągamy już tą trójwymiarową czerń albo delikatnie przed, albo delikatnie po.
Pojawić. One są właśnie takim powodem często, że się możemy przestraszyć. To jest najbardziej intensywne doświadczenie, które odczuwamy fizycznie bardzo, więc można się tego przestraszyć, że coś się z nami dzieje. Ale nie, proszę absolutnie się nie bać, spróbować nawet pobawić się tymi wibracjami i spróbować nad nimi zapanować, zakontrolować je. Tak. I to tyle chciałem jeszcze tutaj powiedzieć.
[01:46:26] - Właśnie odnośnie tych wibracji przypomniało mi się teraz, że właściwie na początku, jak zacząłem brać udział w tych medytacjach grupowych, przewodniczącym, głównodowodzącym był mistrz reiki, który pracą z energiami zajmuje się już od kilkunastu lat. I właśnie po inicjacji reiki, jak już ten mistrz mnie tam pooczyszczał, przygotował i tak dalej, jak zacząłem brać udział w tych medytacjach grupowych, jak zacząłem się oczyszczać, robić tam różne inne tego typu rzeczy, to właśnie podczas tego oczyszczania — zawsze przed snem to robię — podczas tego oczyszczania zacząłem odczuwać coś takiego, jakby takie prądy mi przechodziły od stóp do czubka głowy. Coś takiego jak podłączenie na fizykoterapii, jakbym miał podłączone elektrody do całego ciała i po prostu po kolei uaktywniały się te elektrody na nogach, na kolanie, na brzuchu, na głowie i tak dalej.
[01:47:28] - Ja nie mam wątpliwości, że to właśnie był ten sam rodzaj wibracji, które powodują dostrojenie się nas do tego niefizycznego świata.
[01:47:37] - Pozwolę sobie jeszcze na dwa pytania ostatecznie. Jedno będzie od naszej sympatyczki, która przysłała nam wiadomość prywatną na naszym fanpage'u, a drugie będzie od Ruchu Oneironautycznego i myślę, że będzie też ciekawym dla naszych słuchaczy podsumowaniem tego, o czym mówimy i pewną niespodzianką również na koniec. Więc zacznę od tego pytania od słuchaczki Oli i pozwolę sobie tutaj zacytować pytanie do pana Rafała: „Czy uważa, że nad tym wszystkim jest jakaś istota boska czy cokolwiek w tym rodzaju? Czy uważa, że to tylko nasza energia?” Bo wspominał pan o różnego rodzaju istotach, również o czymś w rodzaju wyższej jaźni jako elemencie nas samych. A czy istnieje właśnie, jak pyta tutaj Ola, coś, co byłoby ponad nami, jakiegoś rodzaju istota, którą ona przyrównała do istoty boskiej?
[01:48:36] - Jeśli chodzi o Boga i tak dalej, jego rolę, miejsce, w którym można by było gdzieś go umiejscowić, wydaje mi się, że w ogóle Bóg, o którym tak wiele słyszymy, będąc tutaj w ludzkich ciałach, z różnych ksiąg, z różnych religii, przesłań To jest jednak mimo wszystko istota, która jest jeszcze daleko od tego pierwszego, można to nazwać stworzyciela czy kreatora tego fizycznego świata. Bo jeśli chodzi o ten niefizyczny, to trudno tutaj stwierdzić, jak on tak naprawdę rządzi się poza tym naszym systemem życia ziemskiego, który pomału jest badany. Jeśli chodzi o Ziemię, na przykład stworzenie Ziemi, to tak jak wspomniałem, kiedy my staniemy się jako część, nie my osobiście, ale nasze ja tam, czyli zbiór wszystkich nas i innych istot, które też doświadczają życia ziemskiego, a należą do tego samego dysku, będziemy mogli tworzyć sami takie fizyczne światy, czerpiąc z naszych doświadczeń, na przykład doświadczeń ludzkich, kreować fizyczne istoty, w które na przykład będziemy mogli potem znów inkarnować i uczuć się tego stworzonego świata. A więc nachodzi taka dygresja, że Ziemia jest stworzona przez taki właśnie dysk, taką wyższą świadomość, która osiągnęła już taki próg możliwości, że może kreować w fizycznej materii. Jeśli chodzi o Boga, to myślę, że te nasze religie mniej więcej może określają tego Boga jako tego stworzyciela Ziemi, ale tak samo jak on stworzył Ziemię i on został stworzony. Ta pierwsza świadomość, od której wszystko się zaczęło. Z tego, co pamiętam, to Bruce Moen w jednej ze swoich książek „Podróż do ojca ciekawości” miał właśnie taki przekaz, w którym nakreślił mniej więcej, jak to wszystko na początku się zaczęło, czyli jak stworzyły się wszystkie dyski, stworzyły się te wszystkie ja tam, które stworzyły kolejne ja tam, które stworzyły kolejne ja tam, które stworzyły kolejne ja tam, które stworzyły nas jako takie sondy, które doświadczają właśnie w tych fizycznych światach. Także on naliczył właśnie w tej hierarchii, że jest siedem takich dysków, czyli tych wyższych świadomości, a ta siódma jest tą ostatnią. I tak samo jak my na Ziemi, jako takie maleńkie sondy musimy doświadczyć tak wiele, żeby zebrać te doświadczenia i wrócić do tego dysku. Tak te nasze dyski tak samo zbierają te doświadczenia, żeby wrócić do większego dysku.
Aż kiedyś wrócimy do tego pierwotnego dysku. Tylko czy to jest ten pierwotny dysk? Czy za nim nie kryje się kolejny jakiś dysk, jakaś jeszcze większa świadomość? Myślę, że z punktu widzenia bycia człowiekiem są to takie tematy do gdybania. Myślę, że nasz umysł nawet nie jest w stanie pojąć aż tak daleko tego wszystkiego, tego obrazu, jaki się tam kreuje. Dlatego ja wolę zająć się jak najszybszym powrotem do dysku, nie rozważając tak naprawdę istoty stworzenia tego wszystkiego. Myślę, że nie ma sensu. Nie z punktu widzenia bycia jeszcze w fizycznym ciele, jakie niesie ze sobą mnóstwo ograniczeń też.
[01:52:40] - Druga rzecz, o którą chciałbym cię zapytać i to byłoby właściwie podsumowanie Ruchu Oneironautycznego, chyba że ktoś miałby jeszcze jakieś pytania, oczywiście zachęcam, odnosi się do książki, którą napisałeś, którą postaramy się również jako Ruch Oneironautyczny promować. Chodzi oczywiście o książkę „Poza ciałem fizycznym. Przebudzenie”. Tutaj informacja dla słuchaczy Radia Paranormalium i dla sympatyków Ruchu Oneironautycznego: jutro na naszym fanpage'u na Facebooku, gorąco zachęcamy do wejścia na Facebook, na fanpage Oneironauci — Ruch Oneironautyczny, pojawi się konkurs. Konkurs, w którym do wygrania będzie twoja książka, Rafale, „Poza ciałem fizycznym. Przebudzenie”. Marek wspomniał tutaj o tym, że fragmenty książki można odsłuchać oczywiście w archiwum Radia Paranormalium. A ja poprosiłbym ciebie o to, żebyś powiedział nam, czego możemy się spodziewać w tej książce, co tam znajdziemy, dlaczego warto się pokusić na to, żeby wziąć udział w tym konkursie i gdzie można nabyć tę publikację w przypadku, gdy nie uda się nam tego konkursu wygrać.
[01:54:05] - Jeśli chodzi o charakterystykę tej książki, to w tej książce chciałem zawrzeć wszystkie te swoje ważniejsze początkowe doświadczenia poza ciałem. Jest tam też napisane właśnie, jak w ogóle zaczęło się to w moim przypadku, jak ta ciekawość mniej więcej we mnie narastała, jak dążyłem do tego, żeby osiągnąć te pierwsze stany i przede wszystkim skupiłem się w niej na tym celu, jaki sobie kiedyś właśnie wziąłem za wskaźnik w ogóle tego wszystkiego, tych wszystkich doświadczeń, czyli kontakt z tym ja tam, z tym dyskiem, aby dowiedzieć się tak naprawdę, po co tu jestem, jaki jest ten mój cel w tym życiu i co będzie dalej. I to osiągnąłem. I to w tej książce jest napisane. Oprócz tego też są tam relacje Z warsztatów Bruce'a Moena, u którego nauczyłem się podróży mentalnych, które są dla mnie teraz na pierwszym miejscu. Teraz właściwie już nawet fizyczne życie niestety mnie zweryfikowało, że od roku nie doświadczam OOBE, bo nie mam wolnych poranków. Ale czasami doświadczam jeszcze świadomych snów. Na przykład wczoraj doświadczyłem świadomego snu, a praktycznie dwa, trzy razy w ciągu tygodnia doświadczam podróży mentalnych, o których też w książce jest napisane, o kontaktach ze zmarłymi. Jak do tego doszedłem, że można się kontaktować, jak się tego nauczyłem. Są tam podane różne przykłady kontaktu ze zmarłymi razem z weryfikacją potem tych osób, które zweryfikowały.
Jeśli chodzi o kontakt ze zmarłym, to w moim przypadku mi jest potrzebne tylko imię i nazwisko zmarłego i wysyłam intencję do osoby zainteresowanej, którą musi ona wymówić, wypowiedzieć, a potem następuje już kontakt i przesłanie informacji. Także to wszystko w tej książce też jest. Specjalnie w książce nie zawarłem wszystkiego, żeby zostawić sobie na następne publikacje. Chodzi mi tutaj głównie o kontakty z jakimiś innymi cywilizacjami, o to, co będzie na Ziemi, o wielki plan, który właśnie jest tutaj realizowany. Wielki plan, czyli wejście ludzkości w kolejny etap ewolucji. To wszystko zostawiłem sobie na następną książkę. Ta pierwsza jest takim przebudzeniem siebie samego. Myślę, że do tej pory nie otrzymałem żadnej krytycznej opinii na temat książki, także myślę, że dobrze się ją czyta i jest przyjemna.
[01:57:10] - Potwierdzam, zgadzam się.
[01:57:13] - Cieszę się. Polecam, jeśli ktoś naprawdę chce doświadczyć tego typu stanów poza ciałem fizycznym, odmiennych stanów świadomości, to myślę, że książka może pomóc. W każdej jest dawka mojej energii, którą przelewam zawsze pakując książki, wysyłając. Jeśli chodzi o nabycie książki, to można ją nabyć tylko u mnie poprzez Allegro albo przez bezpośrednie wpłaty na konto, które jest podane na takiej stronie internetowej. Po prostu wystarczy wpisać moje imię i nazwisko w wyszukiwarce i od razu tam pierwsza bądź druga pozycja to jest właśnie ta strona. Także bardzo łatwo znaleźć możliwość zakupu książki. Co jeszcze? Jeśli chodzi o konkurs, to tutaj nie wiem, jakie będą pytania, ale już z góry gratuluję zwycięzcy. Mam nadzieję, że nie będą trudne.
[01:58:12] - A ja właśnie miałem zamiar zadać na koniec audycji pytanie o to, czego możemy się spodziewać po nowej książce, a kiedy możemy się spodziewać samej książki tej nowej?
[01:58:24] - Póki co właśnie teraz troszeczkę jestem zaangażowany fizycznie w pewne sprawy, więc jeszcze nie zacząłem pisać, ale już zbieram materiały. Pojawił się też inny pomysł napisania takiej książki dotyczącej kontaktów ze zmarłymi. Być może właśnie przed tą drugą książką pojawi się jeszcze coś w tym rodzaju. Póki co nie gonię się, bo powiem szczerze, że czasu mamy mnóstwo. Jak nie w tym życiu, to w następnym. Robert Monroeee pisał swoje książki z bardzo dużym odstępem czasowym, także myślę, że mam jeszcze trochę czasu.
[01:59:09] - Nie musimy się spieszyć, bo sądząc po tym, czego się dowiaduję z relacji, z rozmów z osobami po tamtej stronie, tam po prostu nie ma czasu.
[01:59:18] - Dokładnie. Czas nie istnieje.
[01:59:22] - Myślę, że możemy powolutku kończyć. Oczywiście tak oto magicznie skończyliśmy z planowaniem na antenie. Także Rafale, gdy tylko twoja książka ukaże się drukiem, to oczywiście radio Paranormalium wspomoże promocję może jakimś małym konkursem.
[01:59:41] - Dziękuję, będę pamiętał na pewno.
[01:59:44] - A na razie kończymy już powolutku jeden chyba z najbardziej niezwykłych odcinków audycji „Świadomy sen. Nasz drugi świat”. Czy panowie oneironauci chcielibyście jeszcze coś dodać na koniec? Robercie? Coś ci się stało z łączem, Robercie.
[02:00:10] - Dziękuję.
[02:00:12] - To ja może powiem to, co prawdopodobnie chciał teraz powiedzieć Robert Niemiec. Otóż zapraszamy do odwiedzenia strony ruchu oneironautycznego www.oneirosociety.tk pisane przez dwa „s”. Zresztą linki do strony są oczywiście podawane tuż pod opisem audycji w naszym archiwum na www.paranormalium.pl. Robert właśnie napisał, że strona nie działa. Nie działa. Ale działa na pewno profil oneironautów na Facebooku. Link do profilu również znajdziecie państwo pod opisem audycji, gdy ona trafi już do naszego archiwum. No i cóż, śledźcie stronę ruchu oneironautycznego oneirosociety.tk. Nawet jeżeli nie działa, to za sprawą Roberta wierzę, że już niedługo wstanie. Śledźcie nasze profile na Facebooku, Radio Paranormalium i Ruch Oneironautyczny.
Śledźcie również stronę Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, bo tam zawsze dowiecie się jako pierwsi wszystkiego, czego słuchaczom Radia Paranormalium do szczęścia potrzeba. No i cóż, kończymy powolutku ten odcinek audycji „Świadomy sen. Nasz drugi świat”. Do końca zostali z nami Oneironauci: Robert, Kuba, Mariusz oraz nasz gość specjalny Rafał Nieradzik. Dzięki wszystkim jeszcze raz.
[02:01:39] - Dziękuję bardzo.
[02:01:40] - Dziękuję bardzo.
[02:01:41] - Dzięki.
[02:01:41] - Do usłyszenia w kolejnym odcinku naszej audycji. Miejmy nadzieję, nic nam już tym razem nie przeszkodzi za tydzień. Audycję od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień.