[00:05] - Rozmowy poza ciałem. Dziś w Radiu Paranormalium zapraszamy do wysłuchania ciekawej rozmowy z jednym ze słuchaczy, który postanowił podzielić się całą serią niezwykle ciekawych historii zahaczających między innymi o OOBE, prekognicję, telepatię, a w niektórych przypadkach również o abdukcje. Co ciekawe, część z tych historii wydaje się łączyć się ze sobą. Sporo tych historii łączy się z przekazami myślowymi, które po jakimś czasie się sprawdzały, zaś pewne swoje przypadłości zdrowotne słuchacz wiąże z owym wyciąganiem z ciała, którego szczególnie często doświadczał w dzieciństwie. Posłuchajmy jednak całego zapisu rozmowy. Właśnie tutaj, właśnie teraz.
[00:50] - Mam. Wie pan co? Ja mam kilka właśnie dokładnie pięć, sześć historii do powiedzenia właśnie w tym temacie, którym się Radio Paranormalium zajmuje.
[01:00] - Mhm.
[01:00] - Którego jestem właśnie słuchaczem od dwudziestu dwóch lat. I teraz może. Yy. Wie pan co, rodzaj tych historii po prostu ja mogę zacząć opowiadać, dobrze?
[01:18] - Mhm. Dobrze.
[01:20] - Czego one dotyczą? One dotyczą przede wszystkim mojego, mojego życia. To jest dziwne rzeczy, które się zdarzyły w moim życiu. Dokładnie pięć historii, które w zasadzie. Co składają się w jedną całość. I rodzaj tych historii to jest wie pan, to jest jakieś w sensie jakaś siła zewnętrzna po prostu kieruje moim życiem, krótko mówiąc. I to jest tak zaczęło się to chyba jak miałem dziewięć lat. To był sześćdziesiąty piąty rok.
[01:52] - Który to mógł być rok?
[01:54] - Sześćdziesiąty piąty dokładnie, bo jestem pięćdziesiąty szósty rocznik.
[01:57] - Mhm.
[01:59] - I teraz tak te rzeczy ja po prostu wychodziłem z ciała pięć, sześć razy. I teraz tak gdyby. Wie pan co? Gdyby to się stało dwadzieścia lat temu, piętnaście, to mógłbym myśleć, że to jest jakieś autosugestie, bo się tymi rzeczami interesuję, się naczytałem i tak dalej, prawda?
[02:19] - Mhm.
[02:20] - Ale te to już, już w sumie z pięćdziesiąt. Dokładnie pięćdziesiąt to chyba trzy lata temu. To jak pan rozumie, nie, nie, nie było internetu, nie było wszędzie radia na ten temat się w ogóle nie rozmawiało i tak dalej. Także to po prostu mi się zdarzyło, tak?
[02:36] - Mhm.
[02:38] - To nie są jakieś w sensie, że coś, coś mi się wydawało. Dziwność tej rzeczy polega na tym. Znaczy tak. Ja myślałem, że wychodziłem. Znaczy na pewno byłem cztery, pięć razy poza ciałem, tak? To nie ulega wątpliwości. Tylko teraz tak. Dziwność i zagadkowość tej sprawy polega na tym, że ja zostałem, zanim zostałem. Aha, i myślałem, że wychodziłem. Nie, nie wychodziłem.
Jak, jak wie pan, jak przemyślałem to wszystko. Ja po prostu przez kogoś, czy przez coś moja świadomość była cało wyjmowana z ciała. Ja to tak oceniam dzisiaj. I zanim to nastąpiło, to ja zostałem do tego przygotowany, żebym się nie wystraszył. Tak jak to dzieci, nie? To tak dosłownie się dzieci przygotowuje. Się idzie na zastrzyk czy do dentysty, to się tam coś tego mówi, nie? A to miś dostanie, zastrzyk, a to to. Się nie bój i tak dalej. Ja zostałem w ten sposób przygotowany.
Zawsze to się działo w nocy i to było, się działo na przestrzeni. To było takich nazwijmy to seanse jakieś jedenaście, dwanaście. To jest takie słowo, wie pan, takie moje słowo, nie? I to się działo w tym czasie. Jak myślę około pół roku. To było kilka miesięcy. To nie było jednorazowe czy jednej nocy tam w ciągu tygodnia. I, i zaczęło się w ten sposób, że w czasie snu ja wiem, że na pewno nie spałem, ale też nie mogę powiedzieć, że bym po prostu taki świadomy jak teraz, że nie śpię, nie? W każdym razie w głowie, w mojej głowie wyświetlał się taki kilkunastosekundowy film. Widziałem ekran i to było tak wie pan, dzisiejszym językiem to bym nazwał to, że to jest tak w technice 3D.
Tak to się zdaje się nazywa. Się to zakłada te okulary, że się tam się czuje, jakby się tam było w akcji, prawda? Jak się nie mylę. Tak. I to był taki kilkusekundowy film kolorowy. Niemy, ale kolorowy. Co wtedy wie pan, już telewizory były to człowiek telewizję widział, prawda? Ale to było czarno białe wszystko. To był kolorowy film. I co przedstawiał?
Dżunglę, polankę w dżunglę. I, i przelatywał yy koliberek. To kilka razy przeleciał tam z powrotem. To było wszystko w kolorze i się kończyło. Ja wiem, że nie spałem, bo po takim każdym zwiedzili to seansie zawsze mówiłem: "no dobrze, to teraz będę dalej spał." Także to byłem po prostu świadomy. Byłem tego tak? Że to jest coś innego. I za proszę pana, za powiedzmy za t. I to, i to. To było tak z trzy, cztery razy.
I powiedzmy za trzecim, czwartym razem ja zacząłem to analizować jako dziecko, nie? Że ten koliberek, coś mi ten koliberek tego. Ee coś mi nie pasowało z tym koliberkiem, ale to było. Wie pan co taki każdy taki, każdy projekcja to było może nie chcę panu w tej chwili powiedzieć, ale co tydzień, co dwa. Coś w jakimś przestrzeni czasu, bo to było wszystkiego, wszystkiego było jedenaście i to zajęło tak mniej więcej pół. To się odbywało w ciągu pół, pół roku, prawda? Bo to wiem, że się tak zaczęło latem, a skończyło się zimą już.W bardzo dziwny sposób zresztą. Byłem trzy razy. Także ja się z tym koli-koli-koliberkiem po-oswoiłem, prawda? I bodajże za, bodajże to minęło wiele lat.
No. Za czwarty i piąty raz to było tak, że oczywiście było to samo. Koliberek. Tylko ja zorientowałem się, że to nie jest koliber, to jestem ja. Że to ja latam. Jakkolwiek by to nie brzmiało moja świadomość, wiedziałem, że to jestem ja. Ja jestem tym koliberkiem. Czy takim wie pan, tak: „O!” Jakie zdziwienie. Nie wywołało u dziecka, ale zupełnie był refleksyjnie. Zastanawiałem się dlaczego, po co, jaki cel i tak dalej.
Tylko taki był zdziwiony, że to przecież to ja latam. To nie jest żaden koliber, tylko ja jestem. Ale ciągle widziałem tylko koliberka, tylko wiedziałem, że to ja jestem tym koliberkiem. I to może były następne dwa czy trzy tego rodzaju projekcje, tak? Później, nie wiem, czy to w tym czasie był regularny. Tego nie jestem panu w stanie powiedzieć, ale tak mniej więcej. Nie wiem, za jakieś dwa tygodnie coś takiego było. Ja wtedy nie zapisywałem nawet w ogóle o tym nie myślałem. To się działo i ja po prostu się działo i w porządku, tak? I teraz tak następnym razem to ja znalazłem się poza ciałem.
To wiem na pewno. I byłem czystą myślą. I pan na pewno wiele, wiele tych słyszał relacji o samym wyjściu z ciała, prawda? Jak one wyglądają mniej więcej. Że tam niektórzy tam są na sto, jak są bliscy śmierci, to na stole operacyjnym, tam gdzie są w mieszkaniu, gdzieś tam latają nad miastem, cokolwiek. Ja byłem absolutnie w czarnej, pustej przestrzeni. Ciemna przestrzeń, nic więcej. Ciemna przestrzeń i ja jako myśl. I to mnie nie wystraszyło, nie zdziwiło. Prawdopodobnie, prawdopodobnie dlatego, że już były te poprzednie te.
Ja byłem na to niejako przygotowany, chociaż nikt nic nie tłumaczył, nic mi nikt nie mówił, prawda? I tylko miałem jeden problem. Mój problem polegał na tym, że ja nie wiedziałem, ile mnie jest. Taki wtedy miałem problem. Wie pan, każdy jest świadomy swojego ciała, prawda? Każdy wie, że ma ciało. Ja tu nagle bym. Ja wiedziałem, że to jestem ja. Tylko że nie miałem ciała. Nie zastanawiałem się.
Takie, takie myślę, nie? No dobrze. Mnie nie dziwiło, co ja tu robię. Dlaczego tak jest? To jedna rzecz. Nadziwiło się, że, że, że nie mam ciała. Tylko jedna rzecz. Ale ile mnie jest? Ja to pamiętam dokładnie, jakby dziś wczoraj było, prawda? Ile mnie gdzie jest?
Ja się tego bałem. W sensie jakby powiedzieć wystraszyłem się, że, że, że ja nie wiem, ile mnie jest. Tak to wtedy odbierałem, prawda?
[08:49] - W sensie, że nie miał pan pewności, jaka część pana jest w jednym miejscu, a jaka w innym?
[08:56] - Tak. Ile mnie jest. Dokładnie tak. Dokładnie. Proszę, proszę, proszę mnie, proszę mnie po prostu po- naczy w sensie pytać, jeżeli pan coś niejasno tłumaczę, prawda? Bo staram się wytłumaczyć jak najprostszymi słowami, prawda? Nie, był taki problem. Ile mnie jest? Do-dokładnie tak, jak się słyszy pytanie, nie? Zastanawiałem się, nie?
Bo każdy wie, że ile, ile go tam jest. Ma ręce, nogi. A tu wiedziałem, że jestem ja. Tylko ile mnie tego jest. Nie wiem dlaczego, ale taki miałem problem. Wie pan, jak go rozwiązałem ten problem? Żebym się nie bał. To był okres, kiedy zacząłem łowić ryby. Czy pan kiedyś łowił ryby? Czy po prostu rybę?
Jak się patroszy ryby, prawda? To jest pęcherz, prawda?
[09:35] - No tak, kiedyś mi się zdarzyło parę razy łowić bez-
[09:39] - No. No właśnie.
[09:40] - Sukcesów.
[09:41] - A bez patroszenia. W każdym razie ja łowiłem, patroszyłem ryby, nie? Jako takie dziecko. I nie wiem czemu. A ja panu staram się jak najwierniej oddać. Nie wiem czemu wyobraziłem sobie, że ja tak sobie wymyśliłem, że jak ja się schowam w pęcherz od ryby, to ja będę bezpieczny. I proszę sobie wyobrazić, że mentalnie jakoś stworzyłem, że, że wiedziałem, że jestem w pęcherzu ryby. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, staram się dokładnie to wszystko o-oddać, odpowiedzieć, jak było prawda? I teraz tak. Nie pamiętam.
Nigdy nie wiedziałem. Trwało jeszcze kilka razy. Chyba cztery, pięć razy. Każdy był troszkę inny. Nie wiedziałem momentu, kiedy, jak ja, ja to nazywam. Uważam, że zostałem wyciągnięty z, wy-wyciągnięty z ciała, ale zawsze pamiętałem, jak do niego wracałem. Dlatego pamiętałem, że jak wróciłem ciałem, to tak, taki był taki troszkę ulga. Okej, dobra, jestem z powrotem, mogę dalej spać. To, to za każdym razem tak było i to pamiętam. I teraz tak.
To nie trwało długo. To trwało może wie pan ile? Może nie więcej jak trzydzieści, dwadzieścia sekund. To wszystko było krótkie. Tak finalnie, tak to odbierałem, prawda? Tak to odbierałem. Ile to trwało w rzeczywistości? Nie wiem. Tak to odbierałem. Bardzo krótko.
I potem znowu następny przedział czasu. Panu nie powiem. Tydzień, dwa, kilka dni. Nie mam pojęcia. Wychodzę, znowu budzę. Znaczy nie, no po prostu jestem w nocy poza ciałem. Jestem w tym pęcherzu ryby, nie? I zero refleksji co? Dlaczego? Tylko byłem zadowolony.
Okej, w porządku. Jestem bezpieczny. Nic się nie dzieje. Mam, mam, mam po prostu na-namiastkę jakoś. Mi chodziło o to. Wie pan co? Że po prostu wiem, ile mnie jest. Nie, nie tyle, ile tego pęcherza ryby. Okej. Nie wiem dlaczego, ale to był dziecko.
Jeden, jedyny problem wtedy. I to się prawdopodobnie tego rodzaju wyjścia to były trzy. I teraz tak. Czwarte, przedostatnie to było takie, że też wysiadłem. Nie wiem w jakim, tego momentu nie pamiętam, tylko wiem, że jestem. Tym razem nie byłem w żadnych. Te trzy, te trzy poprzednie to były absolutnie cz-czarna, czarna przestrzeń. Mam wrażenie, że była jakaś ograniczona, ale tego nie jestem pewien. Gdzie nic nie widziałem, nic nie słyszałem. Absolutnie czarna przestrzeń i ja.Za powiedzmy raz, dwa, trzy, czwartym razem nagle znajduję się pod sufitem w pokoju, w którym spałem.
I tak o tak, no tak sobie dziecko zdziwione. Okej, dobra, to ja jestem tutaj. No wiem, że jestem tutaj, nie? Mam siostrę bliźniaczkę, tak? Co jest potem, co jeszcze to wyjdzie, co to ma pewne znaczenie. Jeszcze do tego dojdziemy. I tak patrzę się, rozglądam po, po tym pokoju, nie? No to znajomy pokój, nie? O tu, tutaj siostra śpi, tu to stoi, to, to. I teraz patrzę ja.
Ja śpię, tak? Widzę moje ciało. I wie pan, jak pomyślałem o sobie? O! Tu mały Krzysio śpi. Tak to o sobie pomyślałem. Nie wiem dlaczego. Wiem, że spoj-spojrzałem na siebie i tak mówię: „O, tu mały Krzysio śpi". I tak, i wtedy taka mała refleksja mnie naszła, nie? Bo to już tak było któryś raz.
To ja jako do tego byłem przyzwyczajony, prawda? Tak, tak jakoś się obył z tym.
[13:05] - Miał pan wtedy, miał pan wtedy jakby wrażenie, że to jest pana myśl? Czy to jest jakaś myśl, że tak powiem, podyktowana z zewnątrz?
[13:12] - Absolutnie moja. Nie, nie, nie, nie, nie, nie. Bo jeszcze do tych myśli dojdziemy. Absolutnie to byłem ja. Absolutnie ja. Ja. Ja byłem. Absolutnie ja. Nic, nie, nie, nie, nie. To co do tego, to jak to się mówi, dam sobie rękę, głowę uciąć, że ja byłem poza ciałem i to byłem ja.
Co do tego, to nie ma najmniejszych wątpliwości, bo jeszcze miałem inne, inne takie rzeczy dziwne, nie? I teraz tak. Zacząłem tak wie pan co, bo to był któryś raz. W zasadzie to się nie bałem tego. Jakoś przyzwyczaiłem się, bo tak ja to tak odbieram teraz po latach, bo to analizuję wtedy jako dziecko, to mówię. Zdarzyło się, zapomniałem. Nikomu nie mówiłem, nie myślałem. Dopiero do tego wróciłem. Znaczy tak od czasu do czasu, przez całe życie tak na tak to poważnie tak zacząłem to analizować gdzieś tam ze czterdzieści lat, nie? Bo coś minęło tam kupę lat.
Po prostu już byłem dorosłym człowiekiem i to mnie zaczęło intrygować. I dlatego właśnie zacząłem czytać na ten temat i tak dalej się interesować, nie? Teraz tak pomyślałem o so, o tym małym Krzysiu, nie? I taka refleksja: no dobra, ale co mnie z tym małym Krzysiem łączy? W ten sposób pomyślałem, nie? I proszę pana, i wtedy było tak. Tak jak mi się trochę wie pan, jak już to człowiek się, jak myśli, to człowiek się trochę skupi, prawda? Zaczął się zastanawiać, co mnie łączy. O sobie pomyślałem mały Krzysio. I proszę pana, przez pół sekundy zobaczyłem bardzo krótko, że między mną pod sufitem a tym, nazwijmy to małym Krzysiem dalej, łączy mnie taka srebrna nitka.
Przez sekundę. Ja się wtedy nie wiem czemu wystraszyłem się i momentalnie wróciłem do ciała. I to był, to był w zasadzie pierwszy raz, kiedy ja decydowałem o tym, kiedy ja wr-wrócę. Znaczy to po, było pod wpływem impulsu strachu. Tak to odbieram, nie? Momentalnie wiem, że jak już wróciłem do tego ciała, to tak: uff, o cholera! Znaczy przepraszam, to nie było cholera, nie? To coś w tym sensie, nie? Dobrze, że już jestem, śpię dalej.
[15:16] - Wiadomo, że raczej dziecko takie małe to jeszcze takich słów nie zna.
[15:19] - Nie, nie. Tak. Teraz wie pan-
[15:22] - Przynajmniej teoretycznie.
[15:25] - No nie, to tam się kleiło. Pewnie. Chociaż lata temu te dzieci były grzeczniejsze. Tak, tak, tak uważ-uważam, nie? No trochę żartuję. O co chodzi? Ja to mówię teraz współczesnym, współczesnym językiem. Raczej dzisiejszym językiem. Dzisiejszym o tym, w jaki sposób ja mówię, nie? W każdym razie wróciłem.
I teraz ja jeszcze powiem jako swego rodzaju ciekawostkę, że jakakolwiek byłaby natura tego, to wraca się do ciała zupełnie bezkolizyjnie. Po prostu jesteś. Nie było tam, że to czy tamto. Po prostu jesteś. Nie wiem. Wiem, że jak to, jak tak pomyślałem, co mnie łączy z tym małym Krzysiem, tak o sobie myślałem wtedy. Zobaczyłem przez sekundę tą srebrną nitkę jako bardzo ułotne, ale wiem, że coś, coś jasnego mnie. Nazywam nitkę. Coś, jasny promień mnie łączył z tym ciałem. Ja nie wiem czemu się wystraszyłem i momentalnie wróciłem.
Wiem, że tak od satylny mówię: „dobra, w porządku, jestem, śpię dalej” i nie wiem kiedy uważam. Nadal uważam, że był wyjmowany przez, przez, przez coś. Tak na, tak całe życie raczej zacząłem to analizować. To używam słowa kosmici. Uważam, że to kosmici, chociaż na to nie mam żadnego dowodu, prawda? Tak dla, dla siebie, żeby tam no jakoś trzeba nazwać coś, nie? I lepszego słowa nie znalazłem. Z tym że zaznaczam, że nigdy nie wi, wie pan, nigdy nie widziałem takich klasycznego spotkania, jak to się tego, jak to się wie pan, jak to się czyta, widzi, co to inni mają okazję zobaczyć. Nigdy nie widziałem żadnego kosmity, nigdy nie byłem na żadnym statku, czyli nigdy nie zostałem podd-podd-poddany abdukcji w sensie takim, żebym coś wi-widział, pamiętał i tak dalej. Absolutnie nic.
Tylko to panu opisuję, co się naprawdę zdarzyło, prawda? I teraz opiszę najbardziej, znaczy się najbardziej spektakularne rzeczy, które mnie spotkała. To się stała w tym pokoju, gdzie teraz jestem dziewięć lat temu. Do tego dojdziemy. Ale ostatni raz, jak zostałem, powiedzmy, wyjęty z mojego ciała, to było tak, że jestem znowu w ci-cia... Aha, i wtedy tak pod tym sufitem nie byłem w żadnej otoczce spejza ryby, tylko byłem po prostu myślą. Byłem myślą i wiedziałem, że to jestem ja. To jest nasze ja, nasza świadomość. Tak uważam. Ostatni raz to było tak, że to, ale mam wrażenie, że to było po jakiejś dłuższej przerwie, może po miesiącu czy coś.
Nie wiem czemu, że to może nawet trochę dłużej. Wiem, że dlaczego zaraz powiem, że chyba prawdopodobnie jakaś dłuższa przerwa, bo dlatego, że tak nagle znalazłem się znowu tak jak poprzednim razem, nie pod sufitem, tylko w zupełnie ciemnej przestrzeni. Tak jest zawsze, nie? W ciemnej przestrzeni jestem bez, bez. Czysta myśl.Ja sobie pamiętam, że tak trochę się zdziwiłem. Tak pomyślałem tak trochę jak taki bardziej dorosły. Nie, nie jak dziecko, tylko jak taki dorosły. Ale to nie, nie minęło tam dużo, dużo jakiś czasu, głupich czas. To było takie, że mówię sobie tak: „No dobra, ale o co tu w końcu chodzi, nie? Dlaczego jest tak po raz pierwszy?” Oprócz tego, że jeszcze zastanawiałem się o, nad tym, nad tym, co mnie łączy z tym małym Krzysiem, to tak pierwszy raz się zastanawiałem, nie?
No w porządku, dobra, ale o co tu chodzi, nie? Dlaczego tak jest? I zacząłem tak jakby się skupiać, myśleć. Wie pan, jak się zastanawia, to człowiek tak się, tak się skupia, nie? I wie pan, co wtedy się stało? Zacząłem się jakby, jakkolwiek by to dziwnie nie zabrzmiało, zacząłem się zapadać. Niby nie miałem ciała, niby była czysta myśl, ale zacząłem się jakby zapadać w sobie. Takie jest odczucie. I nagle przeleciałem przez cały kosmos. Leciałem przez, wie pan, to zajęło może, może dwie sekundy, może trzy.
Ale leciałem przez, proszę mi wierzyć, byłem normalnie. Nie byłem wzięty ani w czarnej przestrzeni. Byłem w kosmosie, mijałem galaktyki i leciałem. Tak się wtedy wystraszyłem i w takim momencie, jak już byłem naprawdę wystraszony, to jako promień światła wszedłem do ciała. Wiem dokładnie, że to był pro, jako promień światła wszedłem do mego ciała. I wtedy byłem naprawdę wystraszony. I wtedy byłem naprawdę szczęśliwy, że jestem w ciele. Jakieś to tak chwilę mi zajął, żebym się uspokoił. Mówię: „Dobra, w porządku, nic. Idę spać.” I to był ostatni raz.
I nigdy więcej się nie zdarzyło. Tak. Jak pan pozwoli, to się podzielę refleksją, moimi przemyśleniami, dlaczego to się działo. Bo wiem na pewno, że się działo. Bo, bo, bo dalsze te historie, które mi się zdarzyły w życiu, to mnie w tym utwierdzają. Ale to zostawmy na później, tak? Moje refleksje dlaczego? Dlaczego to się działo? Podzielę się z panem moją refleksją, moimi przemyśleniami. No i tak, i tak, tak, takie właśnie to było pierwsze zdarzenie, tak?
No to była potem cała seria. Miałem wtedy dziewięć lat, sześćdziesiąty piąty rok. I później, gdzieś z dwa lata później, potem się już spokojnie i więcej już, więcej tego typu historii nie było. Na? zdarzyło się i nawet wtedy nawet o tym nie myślałem, tylko zacząłem myśleć, jak mówię, już byłem dużo, dużo bardziej dorosły. Później jedena..., miałem jedenaście lat. Więcej, dwa lata więcej. Jedenaście, może dwanaście, może dziesięć. Trudno mi powiedzieć, ale w każdym razie w tym, jeszcze w tym wieku. Tak.
Kładę się spać. Znaczy kładę się na łóżko, na wznak. I właśnie teraz dojdziemy do tej myśli. Kładłem się na wznak i między, między wie pan, położeniem się a dotknięciem głowy poduszki przyszła i to wtedy myśl, myśl przyszła do mnie na zewnątrz. Wiem, że to, to był taki przekaz myślowy. To nie była w ogóle moja myśl. Ta myśl przyszła z zewnątrz i później jeszcze miałem, miałem ze dwie, dwa tego rodzaju o innej treści, nie? To wiem, że przez zewnątrz. I była taka krótka: „Ty się tak, ty się tak szybko nie ożenisz.” I proszę pana, jedenastoletni chłopak to sobie zdaje sprawę, że nie myśli o takich rzeczach, prawda? Jak, jak się ma osiemnaście, dwadzieścia lat czy tam wie pan, w takim wieku dojrzewa, to człowiek myśli o dziewczynach, jak to, tamto.
Ja miałem jedenaście lat, a ja wiedziałem, że znam siostrę bliźniaczkę, to wiem, że takie istoty jak dziewczyny to, to też istnieją, ale to, to, to nie był, to nie był temat moich za, przemyśleń, czy tam wtedy zainteresowań, czy cokolwiek w ogóle myślenia. Nie? Bo człowiek ma inne wtedy w głowie zabawy, nie? Po prostu taka krótka myśl: „Ty się tak szybko nie ożenisz.” I, i te dziecko, jedenastoletnie dziecko, czyli ja, tak się tym przejąłem, że poza tego kilku, jak to dziecięcą, dla kilkorga osób to opowiadałem, takich bardziej lepszych znajomych, bo na pewno pan mnie wierzy, jak powiem, że nawet państwu mam oprócz siostry bliźniaczki, jeszcze mam trzech braci i siostrę, to żaden mi nie wierzy w to, co ja mówię, nie? No przez grzeczność ze mnie się nie śmieją, ale wiarę to nie dają. I teraz tak. Tak się tym zmartwiłem, że tylko można, no po prostu straszny smutek mnie ogarnął. To było tylko można porównać do tego, że jakby na przykład wie pan, w sobotę bierzemy ślub, a w piątek dzwoni nasz żona, mówi: „Słuchaj, zapomnij, nie? Ja zmieniłam zdanie.” Rozumie pan? Taki stan ducha chciałem oddać, nie?
Takie dziecko, co, co, gdzie nie, ani się nie zamierzałem żenić, ani wie pan, ani, ani w ogóle nie myślałem. To nie były w ogóle kwestie w jakiejkolwiek chwili, nie? W każdym razie taki, panie redaktorze, taki niesamowity smutek. Położyłem się na bok i wtedy, i teraz właśnie dobrze pan o tej myśli wspomniał. I przyszła mi druga myśl do głowy, ale tego nie jestem pewien. Czy to ja? Czy ja mam wrażenie ta myśl powstała w mojej głowie? Ta pierwsza to przyszła sto procent z zewnątrz, a druga mam wrażenie, ale głowy nie dam. Ale właśnie przy, przyszła moja myśl do głowy. Druga myśl taka: „Dobra, słuchaj, nie martw się.
Nie ożenisz się, ale jak będziesz dużo starszy, poznasz dziewczynę.” I zobaczyłem obraz taki, po prostu taki w myślach. Wie pan, jak się pan, no chce pan wyobrazić nie wiem, paskudny wygląda, to, to pan jest w stanie sobie wyobrazić, prawda? Tego typu myśli, tego typu wyobrażenia, nie? W myślach. Jest pokój przyciemniony. Gdzie, gdzie, gdzie, gdzie? No noc, nie? Łóżko takie duże stoi na środku. Znaczy w sensie nie na środku, tylko pod ścianą na środku pokoju, nie? Ja leżę w łóżku z dużo, dużo młodszą dziewczyną, która ma ciemne włosy.W pokoju panuje nieporządek, tak zwany nieład artystyczny i po prawej stronie stoją sztalugi z jakimś obrazem, nie?
I to mnie tak jakoś uspokoiło, nie? Ee, okej, nie będzie źle i zasnąłem. I teraz proszę pana, cofnijmy, znaczy wróćmy do dwanaście lat temu. Przepraszam, dwanaście lat temu poznałem taką dziewczynę. Ja miałem pięćdziesiąt lat, ona dziewiętnaście, tak? Jakoś tak szybko nawiązaliśmy rozmowę. Mililiśmy się telefonami. Zresztą z jej, z jej inicjatywy. I po bardzo tak jak po bardzo krótko, jakieś tam raz, dwa żeśmy grali, graliśmy w tenisa, tak? Bo tam ja sobie tak myślę co robię, no to się umówiliśmy na tenisa.
No zagraliśmy raz, dwa w tenisa. Potem zaprosiłem do siebie do domu. Zaprosiłem do domu. Yy, nie było nikogo. Rodziców nie było w domu. Ona mieszkała z rodzicami. Mówi: "O panie Krzysiu", bo wtedy byłem panem Krzysiem dla niej. "Panie Krzysiu, to, yy, ja może mój pokój po-pokażę." Wie gdzie mieszkam, nie? Wchodzę do pokoju i co ja widzę? Dokładnie ten pokój, mimo że to był dzień przyciemnione te, przyciemnione, znaczy zawieszone te firany, gdzie, no jak się nazywa te?
Zasłony, tak? Że jest ciemno. Łóżko stoi tak jak w twoim tym. Nieład artystyczny panuje w pokoju i po prawej stronie stoją sztalugi. Ja patrzę na dziewczynę. No tak, dziewczę młode, piękne i ma ciemne włosy. Zdębiałem. Tak. Pan pozwoli, że nie będę tego tematu dalej rozwijał ze względu na materię. W każdym bądź razie to dziewczę od dwunastu lat egzystuje w moim życiu.
Ja, ja, ja ten obraz widziałem, jak miałem jedenaście lat. Znaczy w tym sensie odebrałem to, że podnieś pozdro, że to będzie ta dziewczyna, nie? Jedenaście lat ona egzystuje w moim życiu i nawet dzisiaj z nią żartowałem, że jest jedynym namacalnym dowodem tych moich historii.
[26:32] - To wygląda tak, jakby ta, jakby ten, ta myśl z tą dziewczyną i ta seria obrazów były jakimiś takim prze-przebłyskami z przyszłości.
[26:40] - Tak. To, to właśnie to. I wie pan co? Dlatego właśnie tak. To, to było takie w sensie, takim w sensie prekognicji czy coś, nie? Miałem już kilka takich rzeczy. Ba-bardzo takich, bardzo dużo, ale tego typu, że nie tego typu, nie takiej ważkości, tylko takie, że nie skręć w tą ulicę, bo tam coś się stanie. Skręciłem i tam się nic nie stało wielkiego, ale tam była zablokowana. Tego typu nie? To często mam takie rzeczy, że na przykład nie jedź tego.
To są takie drobne rzeczy, ale które czasami ułatwiają życie, nie? Ale to, to właśnie to tak. To ja myślę, że pod wpływem tego wielkiego żalu jakieś pewnie powstała po prostu taka, taka myśl prekognicji. Taka czy myśl takie po prostu takie, takie ten, nie? Ale to się stało, to się stało. Teraz tak. No. Także to. No. To się stało tak i teraz tak.
Później się nic nie działo. I teraz. I między, między szesnastym a dwudziestym. Ja mówię to, co mnie po prostu, co w moim życiu się mi wydaje, znaczy było dziwne, prawda? Między szesnastym a dwu-dwudziestym trzecim, dwudziestym czwartym rokiem życia miałem, wie pan co, z tyłu głowy po prawej stronie takiego guza małego. On był gdzieś tak, yy, wielkości takiej małej pestki od wiśni. On był na czaszce pod skórą, nie? I go miałem przez... Zorientowałem się, że jest w ten sposób, że przyszła mi do głowy taka myśl. Dotknij palcem tego miejsca.
Dotknąłem palcem tego miejsca. Patrzę, jest guz, nie? Taki mały guzik, wie pan, który nie rósł, nie malał, nie bolał. Nie wiem, co to było i go miałem gdzieś mniej więcej do dwudziestego trzeciego, czwartego roku życia. Nikomu nie mówiłem. Z początku myślałem, że mamie powiem, ale potem wie pan, się bałem, że to. Miałem szesnaście lat, a tam się człowiek wie, myśli może to rak, coś. Potem myślę, że zaczną mnie leczyć, to zleci ona śmierć, nie? I tak dalej. W tamtym czasie nie wiem.
Ja teraz myślę, że to mógł być implant, ale ja nie wiem. Po prostu było coś takiego i czasami z początku to codziennie patrzyłem, czy to jest. Potem raz w tygodniu, potem co miesiąc, potem z upływem lat to już tylko raz na rok czy na pół roku. I teraz miałem dwadzieścia trzy czy dwadzieścia cztery lata. Po prostu raz dotknąłem tego miejsca i nic. I po prostu on zniknął. A przez wiele lat był. To, to nie jest to, że coś się dawało. To coś pan może dotknąć, nacisnąć ręką, palcem prze-przejechać. To nie bolało, nie rosło.
Tylko było. Ja mówię panu o rzeczach, znaczy rzeczach, które mi się tak zdawało. Z tym, że ja nie mam na przykład nigdy w historii nie ma takich, takiego, że missing time czy coś, że tam wie pan, kosmici porwali. To znaczy porwali w cudzysłowie, uprowadzili coś tam założyli. Tego absolutnie żadnych tego rodzaju historii mi się nie zdarzyły. Przynajmniej nic mi nie wiadomo, nie? Ale taka rzecz była. I co to było? Nie mam pojęcia. I któregoś razu po prostu zniknęła.
Nie wiem, jak to oceniać. Jakie to jest. Tak.
[29:58] - Tak jakby taki klasyczny implant z tych-
[30:02] - Tak, właśnie, ale to ja-
[30:03] - Podobny do tych, które były omawiane choćby w debatach ufologicznych.
[30:07] - Tak. No tak, tak. No ja właśnie proszę pana, jak pan zaczął mówić starszy, czyli tak to wszystkim było dostępne. Wasze radio, tam Nautilus, a czy tam, tam wie pan, na internecie jest dużo tego. Ja po tym pomyślałem, że być może był to implant, ale jeżeli to się działo, to, toTo absolutnie o takich rzeczach się nie czytało. Nie interesowałem się, nie tego i po prostu. Yy nooo nie wiedziałem co to jest, ani nikomu na wszelki wypadek nie mówiłem, bo się bałem, nie? A to mamusia do lekarza zaprowadziła, a lekarz na co leczy, to wyleczy na śmierć i tak dalej, nie? Ale co ciekawe, ale w tym, że mówię, że nie mam absolutnie jakiegoś takiego doświadczenia, że coś mi tam, coś mnie porwał, coś nie wiem, co się ze mną działo, coś tego i tak dalej. Tylko jest, jest faktem, że myśl mi przyszła do głowy.
A teraz dotknij tam i dotknąłem. Taki, taki impuls w myślę, że nie wiem, czy w mojej głowie ci przyszło tutaj, ale po prostu powstał myśl dotknij, dotknij tej części głowy. Dotknęłam. Patrzę jest guzik. Taki, no taki guzik mały. Nie. Z początku to przez parę tygodni to się bardzo bałem. Nie sprawdzałem, czy to nie rośnie, czy to nie boli, ale absolutnie nic nie bolało. Przez te parę lat dotykałem się tego. Nic nie bolało.
I wie pani, to jednak jakby to była rzecz fizyczna, którą można było dotknąć, prawda? A nie było to, że coś mi się zdawało. I mówię między dwudzie-- szesnastym gdzieś a dwudziestym trzecim albo czwartym rokiem życia dokładnie. I pewnego razu, właśnie ku mojemu wielkiemu zdziwieniu i potem czasem już o tym nawet nie myślałem, nie? Bo jak coś, coś się człowiek przyzwyczai, to po prostu nie myśli nad tym, prawda? Po prostu było i tyle. Nie?
[31:49] - A czy ktoś jeszcze, że tak powiem, dotykał albo widział tego guza oprócz pana?
[31:54] - Nie, absolutnie nie. Absolutnie, absolutnie nie. Ja nikomu nie mówiłem. Ani mamie, ani braciom, ani siostrom. Nikomu. Właśnie bałem. Ja się bałem. Powiem siostrze. Siostra powie mamie. Mama wie pan, jak to mama.
Synku, idziemy do lekarza.
[32:09] - Wiadomo.
[32:10] - A ja się bałem. A ja się bałem. Po prostu nawet wie pan, gdyby już potem ja się uspokoiłem, się nie bałem, bo jakoś rok się nic nie dzieje. Drugi rok tak co, co powiedzmy co, co, co tydzień czy nawet nie tydzień to bez przesady. Później, później, tam raz w miesiącu to jak mi się przypomniało dotykam. Patrzę, jest, jest. Boli, nie boli. Mniejsze jest, bo tak chodziło mnie to tak. Tak. Jest mniejsze, większe.
No to co? No w porządku, niech sobie jest. Niech sobie się nic nie dokucza, nie boli. Nawet wie pan, czego się bałem? Jak szłem do fryzjera, że fryzjer jak będzie, niech będzie, wie, strzyk, to tam wie pan nożyczkami maszynką coś zahaczy. Nie, że coś zrobi, tylko że on zobaczy coś, coś będzie właśnie mówić. Nie? Tego się nawet bałem. Tylko że nic. Nawet się zastanawiałem się.
Ciekawe, czy mi coś powie. Synku, ty masz czy tam chłopak, ty masz tutaj coś guza? Absolutnie nic. Ale było, bo to wyczuwalne było. No to była pestka wiśni taka mała, nie? To było tyle. No. I teraz tak. No to się nic więcej nie działo, nie? I teraz jeszcze kilka słów o mnie panu powiem tak.
Ja pracowałem na lotnisku w Gdańsku jako mechanik na śmigłowcach Mi-8 przez pięć lat. Także i w wojsku byłem dwa lata. Także dużo. No tak, taka dygresja, że dużo wie pan. No też jako mechanik, ale dużo też latałem jako pasażer. Nie tymi śmigłowcami, samolotami i po prostu jednym słowem miałem okazję obserwować niebo i tak dalej. Nocne loty i tego. I mówię żadnego UFO nic nie widziałem, nie? Ale o co? O co?
Znaczy dlaczego to wspominam? Zostałem wyrzucony z pracy w osiemdziesiątym piątym roku. Yy bo przepraszam, a który pan jest rocznik? Pan pamięta te czasy, te czasy czy inne?
[34:03] - No ja jestem z końcówki. Akurat urodziłem się akurat jak komunizm upadał. Osiemdziesiąty ósmy rok.
[34:10] - Ooo! Osiemdziesiąty ósmy rok to ja okej. To ja w osiemdziesiątym ósmym roku to do Stanów wyjechałem. I to jest też cała historia. Dobrze, w każdym razie no pewne rzeczy to trzeba widzieć w pewnym kontekście, prawda? Czyli tak. Czyli tak. Zostałem wyrzucony z pracy, bo byłem podejrzany, że mogę porwać śmigłowiec, bo wtedy porywali samoloty. Nie wiem, czy pan. Na pewno pan słyszał coś też od rodziców.
[34:35] - No to wiem, że było takie sporo historii.
[34:38] - Było takie, były. No wyrzucili mnie z pracy, nie? I zatrudniłem się, proszę pana, w Gdańsku w Spółdzielni Pracy Świetlik, czyli Gdańsk później, w którym nasz premier Domek pracował, nie? To pan, pan się trochę polityką interesuje? No premiera to pan zna.
[34:58] - Premierów, premierów to kojarzę akurat.
[35:01] - No nie, nie tak. Ale to pan też słyszał, że pracował jako fizycznie, nie? Takich tych. No to były takie wie pan, takie były czasy wtedy. Maciek Płażyński był prezesem. Wie pan który?
[35:13] - Tak, wiem, wiem.
[35:14] - Był marszałkiem. Co? Co? Tego tam pod Smoleńskiem wysadzili w powietrze, nie?
[35:19] - Mhm.
[35:20] - I tak dalej. W każdym razie pracowałem w tej spółdzielni, bawiłem się w opozycję. Co zresztą teraz, jak byłem w Polsce, to jako były działacz Solidarności otrzymałem nawet status kombatanta, z czego jestem taki dumny, sowiecki, nie? I dlaczego ja wspominam o tej spółdzielni? Dlatego, że wtedy to był najpiękniejszy okres mojego życia. Myśmy tam konspirowali. Zarabialiśmy przede wszystkim niesamowite pieniądze, bo to była tak coś. Komuna upadała, firmy były państwowe czy niczyje. Robiło się prace na wysokości i tak dalej, za które bardzo dobrze płacili, nie? I to był taki najlepszy okres w moim życiu.
Ja za półtora roku pracy kupiłem sobie mieszkanie. Tak. Ja wtedy byłem bardzo szczęśliwy tym, co robię z towarzystwem i tak dalej. Nie? A przede wszystkim jeszcze. W tym środowisku to było bardzo źle. Znaczy niemodne to jest mało powiedziane. Emigracja była nieee jakby to powiedzieć, nie wchodziła w rachubę, prawda? Wyjazd z kraju.Bo obracałem się w tego typu środowisku, że migracja nie wchodziła, nie wchodziła w rachubę, nie? I teraz tak.
Ja kupi- moja sytuacja materialna była bardzo dobra. Miałem bardzo dobrych kolegów, robiłem rzeczy, które lubię i tak dalej. Kupiłem sobie świeże mieszkanie. I teraz tak. Ja mieszkanie w Gdańsku, bo wtedy w Gdańsku przebywałem, tak? Ee, mieszkanie w Oliwie kupiłem niedaleko kolejki wodnej. To taki do tej pory jest taki popularny środek transportu, nie? I to było, nie pamiętam, trzy, cztery dni przed świętami Bożego Narodzenia. I to było gdzieś tak wie pan co, tak o czwartej, tak że jeszcze nie było, jeszcze z prostu, jeszcze nie było ciemno, ale już taka szarówka, nie? Ja się umówiłem z taką moją wczesną koleżanką w Sopocie.
Ja szedłem na tą kolejkę. I proszę pana, gdzieś tak w połowie drogi, w połowie drogi nagle dostałem przekaz i to był taki po prostu przekaz do głowy krótki, tak jak wtedy było ty się tak szybko nie ożenisz. Tak było krótko. Ty musisz wyjechać. Ja stanąłem jak wryty i ten przekaz ty musisz wyjechać z Polski. To wtedy, to proszę pana, ja bym mógł dokładnie punkt na niebie wskazać, z którego punktu on przyszedł do mnie. Takie miałem poczucie, że dokładnie z tego jakiegoś tam wie pan, wtedy mógłbym panu dokładnie przekazać ten, ten, ten, ten punkt pokazać, z którego ta myśl przyszła do mojej głowy. Chociaż jest niematerialna, prawda? Takie miałem poczucie, że właśnie z tego punktu ty musisz wyjechać z Polski. Ja stanąłem jak wryty i spojrzałem w te niebo i oczekiwałem wyjaśnień.
Mówię, jak muszę wyjechać? Proszę mi wierzyć, że przez kilkanaście sekund był-byłem prawie święcie przekonany, że otrzymam, że nie wiem, niebo się otworzy czy cokolwiek i ktoś mi powie: "Słuchaj Chris, ty musisz wyjechać dlatego, że bla, bla, bla, bla". Bo to był okres najlepszego okresu mojego życia. Kupiłem właśnie mieszkanie i mi wszystko było w głowie, tylko, tylko nie, nie wyjazd, prawda? Ja, ja wie pan co? Wszystkiego, ja przecie bym gotów wszystko zrobić wtedy, znaczy wszystko w tym sensie. Być spodziewał się wszystkiego, tylko że nie tego, że ja mam wyjechać. To rozumie się. Kupuje mieszkanie, się ma bardzo dobrą wtedy pracę, ma się fajnych kolegów, robi się to, co lubi, to człowiek nie myśli o wyjeździe, prawda? A i ten przekaz to przyszedł z zewnątrz, z tego miejsca i w każdym razie to był tak silny.
To był tak silny, jakby w takim sensie takiej kategorii, że nie, no jak wyjechać, jak wyjechać? Spotkałem się z tą moją koleżanką w tym, w Sopocie i oczywiście jej tego nie mówiłem. Absolutnie. Coś tak, tak, tak tego tak wspomniałem. Gościa. Słuchaj, ja tak sobie myślę, że może z Polski wyjadę. Nie? Tak ogólnie, nie? Mówi: "Coś ty Chris od mówiłeś, oszalałeś?" — mówi. Mówi.
A ja się wybierałem wtedy na święta do mojej mamy, która na wsi za Gdańskiem mieszkała, nie? Mówi: "Chris, jedź do mamy na święta. Bo powiedziała, że jadę — mówi i po-po mówi — to ci przejdzie, nie?" Coś w tym sensie. Pojechałem na te święta do mamy. Mamy też tak wyjeżdżałem. Tak mówię: "Wiesz co mamo, ja tak myślę, że z Polski wyjadę". Co ty opowiadasz mi? Przecież kupiłeś mieszkanie, to, tamto, tamto. I proszę pana, to było przed Bożym Narodzeniem, nie? To było tak silne, że wyjazd ten z Polski to nie był taki łatwy, nie?
A w zasadzie no niemożliwy nawet. I tak, tak się wszystko poukładało. Zacząłem się, zacząłem o tym rozmawiać, jak to sobie zorganizować ten wyjazd, bo po prostu postanowiłem wyjechać. Chociaż znajomi to, to, to oni myśleli, że jadę sobie, chcę wyjechać za granicę na jakieś, no nie wiem, na wakacje, na tydzień, na dwa, na miesiąc. I tak to sobie, tak to sobie zorganizowałem, bo wtedy miałem kilku takich znajomych również. Że dokładnie, żeby na koniec, chyba dwudziestego marca znalazłem się w Paryżu. I tam, tam w Pa-Paryżu, w ambasadzie amerykańskiej otrzymałem azyl polityczny. To trzeba sobie to zorganizować, to z kimś porozmawiać, to, to, tamto, siamto. Nie, nie, nie ma potrzeby opowiadać, ale w każdym razie to tak wszystko mi poszło jak, jak po maśle, nie? I tym sposobem znalazłem się w Stanach.
Ja nie wiedziałem, dlaczego to robię. To tak, jakbym musiał to zrobić. Po prostu musisz to zrobić. I tak się wszystko poukładało, że to tak po prostu zajęło mi to powiedzmy to był koniec, styczeń, luty, marzec. Zajęło mi to niecałe trzy miesiące. A wtedy to pan nie pamięta tych czasów oczywiście. To nie było z Polski wyjechać za granicę to nie było takie hop hop. W zasadzie-
[41:32] - Znaczy po tym, po tym, po tym, jakby po tej myśli w jakiś czas później zdarzyło się jakieś wydarzenie, które mogłoby jakoby u-usprawiedliwiać taki wyjazd?
[41:45] - Do tego by... Tak, tak. Raczej wszystko spo-- raczej wie pan co? Ja do tej pory tylko się domyślam, ale nie wiem. A-ale to się nie kończy. To tak, do tego dojdziemy, dobrze? Nie, nic takiego się nie wydarzyło, że ja bym był pewny, dlaczego ja wyjechałem. Nic się nie wydarzyło. To, to, to mogę panu powiedzieć. Po prostu musia-- miałem wyjechać.
Ja to zrobiłem, bo był taki silna, po prostu tak jakby. To tylko raz. A to było takie silne, że ja po prostu podjąłem decyzję, że wyjadę.
[42:16] - Pan czuł jakby taki bardzo silny imperatyw, żeby to zrobić.
[42:20] - Bardzo silny, bardzo silny, bo ja dlatego mówię wie pan, o tej pracy, o tej pracy w spółdzielni, o tym mieszkaniu. Tego mówię, bo to w tym kontekście to widać, że to nie było tak, że ja-Walę sałem się, nie miałem co jeść, wie pan komuna, no future, nie ma przyszłości, nie ma tego, nie ma pieniędzy, nie ma pracy, nie ma mieszkania i-i tego. I co z sobą zrobić? No tylko wyjechać, prawda? Nie. Moja sytuacja była absolutnie odwrotnie wszystko. Absolutnie odwrotnie. Kupiłem se sobie mieszkanie. Wie pan, nawet teraz ku-kupienie mieszkania to jest duży ten, duży, duża rzecz, prawda? No duży wydatek.
A za komuny Spora inwestycja, szczególnie w Polsce, szczególnie w dużych miastach. Tak, tak, ale za, tak, ale proszę pana, za komuny to było jeszcze trudniej. Jeszcze trudniej. Ja nawet teraz mówię, no wie pan, jak pan czy jakiś pana kolega kupił. Ja to kupiłem za gotówkę, tyle zarabiałem pieniędzy. Ja to kupiłem za półtora roku pracy. Bo tam trzy lata pracowałem. Bo myśmy zrobili sobie kurs na politechnice, zrobiliśmy kurs i zrobiliśmy, wie pan co, badania ultradźwiękowe, to se tam mierzy się ten grubość rur w rafinerii na przykład coś takiego. Zbiorników, nie? Tak bezinwazyjnie mierzy się grubość metalu.
I myśmy na tym zarabiali straszne pieniądze po prostu, bo to po prostu jakby to powiedzieć, to już komuna tak się chwiała, to było wszystko bezpłowe, nikomu nie zależało na pieniądzach. No nie będę tematu drążył. W każdym razie ja te mieszkanie kupiłem. No niech pan sobie wyobrazi pan czy tam pana kolega se pan pomyśli: kolega kupił mieszkanie, no bo ja jestem ciekawy, wziął za gotówkę i mówi: „Słuchaj, ja wyjeżdżam, nie? Z Polski”. No to przecież to nie ma tego, jak to się mówi, nie ma sensu, nie? To nie ma sensu, że raczej sensu. No po prostu no wszyscy moi znajomi to mi nie wierzyli. Mówi: Krys! Oni wszyscy, jak ja powiedziałem niektórym takim najbardziej tego, no jak to się mówi, najbardziej takim na-najlepszych kolegów, powiedziałem: „Słuchaj, ja wyjeżdżam, nie wrócę.
Krystof tutaj mówi”. Nie, że mówię, po prostu nie wierzyli mi. Myśleli, że Krys tutaj jaja robi, za co miesiąc będzie z powrotem, nie? A już nie wróciłem. Znaczy ja co jest co roku jestem w Polsce, nie, ale nie, nie do Polski nigdy, znaczy ja się wróciłem na siedem lat kiedyś. O tym też porozmawiamy, bo to też ma związek wszystko. I teraz co? Wyjechałem tak i mi się tak wszystko pokładało. Dostałem azyl polityczny w tym, w Paryżu, w ambasadzie amerykańskiej, nie? Znaczy w tym, że tak ja się oznacze, że było tak: masz wyjechać z Polski, a nie było powiedziane ty Krys jedź do Ameryki, czy jedź tam, czy siam, czy do Nowego Jorku.
Nie. Tylko możesz opuścić Polskę. A do Nowego Jorku wyjechałem dlatego, że to było tak najłatwiej. Tak się złożyło, nie? Tam jeśli chodzi o azyl, o to, to wszystko to, co nie będę tłumaczył, to nie jest ważne. A jestem tak po prostu, no można powiedzieć, że przez przypadek. I teraz tak jak ja dostałem ten azyl, nie? Polityczny bardzo szybko dostałem. To był taki Krzysiek Chojecki, to mogę powiedzieć nazwisko teraz to już jest wszystko jedno, taki mi pomógł tam w Paryżu załatwić, nie? Ee i-i-i-i-i-i-i tym się zajmowały takie organizacje emigracyjne, nie?
To był Szybko. Czyli bardzo szybko. Czyli dzisiaj mamy dokładnie trzydziestą rocznicę jak jestem w Stanach Zjednoczonych. Tak się akurat złożyło. Ta pani po prostu wie pan, że ta, wie pan od razu mi odchodziła, że nie dawała wiarę, mówi: „Wie pan co?” — mówi — „Nie wiem, co się stało, ale pan ma niesamowite szczęście” — mówi — „Jakby wtedy” — mówi — „coś się wtedy zdarzyło”. Wyjechałem. I teraz, proszę pana, i teraz w tych Stanach to tak mieszkam trzydzieści lat, nie? W zasadzie to nie wiem dlaczego. W sensie, że nikt mi nie powiedział. Mieszkam bo mieszkam.
On miał taki imperatyw. Tutaj pracowałem, nie? Znaczy pracowałem. Pracuję cały czas. Tylko teraz tak. Zacząłem chorować. Znaczy zacząłem chorować jeszcze w Polsce właśnie na dziwną chorobę. Czyli moja dziwna choroba polega na tym, że wytłumaczyła to moja ciotka lekarka, że ja po prostu często się przeziębiam. Teraz już pan też taki głos mam dlatego zachrypnięty chyba, nie? Po prostu człowiek ma właśnie ma recept-recept na receptory, prawda, które automatycznie reguluje przepływ ciepła między zewnętrznym, no wnętrzem i po prostu zewnętrzną, a ciałem człowieka, prawda?
Dlatego my nie odczuwamy tak szybko zimno. To one po prostu regulują ten przepływ, nie? I ja mam zachwiane je i dlatego często mi jest zimno, przeziębiam się i tak dalej, nie? I teraz tak moja siostra na przykład bliźniaczka tego nie ma i nikt z mojej rodziny, nie? Ja to proszę pana, tą chorobę wiążę właśnie z tymi, z tymi moimi wyciąganymi z ciała. Ja nie wiem, czy słusznie. Ja nie wiem, czy słusznie.Co panu pierwsze opowiadałem w tym wieku dziewięciu lat, że, że wie pan byłem poza ciałem i co po czym byłem. Ja teraz tam parę lat temu zacząłem pewne fakty kojarzyć i doszedłem do wniosku, że to ma związek z tego, że nazwijmy to kosmitami. Ja nie wiem kto. Kosmici.
Raczej byłem wyciągany z ciała. Oni się wtedy moim ciałem zajmowali. Coś tam eksplorowali przy moim ciele. Ja tak to wiążę. Ja nie, nie twierdzę, że to sprawa, że to jest. Wie pan, że ja mam rację, bo na to żadnych dowodów nie mam, nie? I tak z tym wiążę ja po prostu całe trzydzieści lat. Znaczy nie, tak zaczęło się prawie, prawie w dzieciństwie. Tylko że to wie pan z wiekiem to się po-pogłę-pogłębiało, nie? Ale to nie jest nic, nic.
Jak to się mówi nie ma nic złego, co by na dobre nie wyszło. Bo to wszystko ma związek, tak? I teraz tak. Jeszcze następna rzecz, troszkę dziwna, nie? Znaczy dziwna na pewno. To była taka, że jak tu mieszkałem dwa, trzy, cztery lata. Coś takiego, nie? Ja grałem w totolotka. I, i wie pan co? I tak raz wstałem przed kolekturą, tam puściłem totolotka.
Nic nie wygrałem, nie? I wtedy mi przyszła taka myśl do głowy, że wygrasz, jak będziesz miał siwe włosy na skronie, na skroni i wy-wyzdrowiejesz. To był taki następny, taki dziwny, taki przekaz, że wygrasz, jak będziesz miał siwe włosy na skroni i wyzdrowiejesz, nie? To było gdzieś z dwadzieścia sześć lat temu. A teraz najdziw-najdziwniejszy rzecz. Aha, i po prostu wie pan. Nie to, ja mówię, żebym ja tutaj płakał nad sobą. Bo ja cały czas ja powiem, ja po prostu ja pracuję, nie? Ja sobie daję radę. Tylko tyle, że mówię.
Zmagam się z taką chorobą dziwną. To ja chodziłem do lekarzy, to lekarze, lekarze mówili, że tak, oczywiście, że oni biorą tacy. Przyjmą do wiadomości, że taka choroba może istnieć, ale nie, na to nie mają lekarstwa. Ja to się tam swoimi sposobami leczę. Kiedyś butami, nie butami i tak dalej. Akupunkturą. I teraz tak. W każdym razie no swego czasu to byłem już na tyle chory, że na siedem lat wyjechałem do Polski. I w Polsce mieszkałem. Tam miałem z bratem taką firmę, a później po prostu szesnaście lat temu wróciłem z powrotem tutaj, nie?
Yy pracuję w szkole nauki jazdy. Pracujemy dla miasta. Ja uczę jeździć autobusami jakichś ludzi. Tak. Miasto nam przysyła ludzi, którzy nie mają pracy, są na zasiłkach, żeby to zrobić i tak dalej, tak? Także ja normalnie egzystuję i uczę też tych no. Uczę no kursy przygotowawcze u nas w szkole pra-prowadzę na, na, na tych, tych nowych kierowców, co są zdać i tak dalej. Także ja po prostu no mimo tej choroby sobie daję radę, nie? Tylko tak teraz. Był ten przekaz, że wygrasz, jak będziesz miał siwe włosy na skroni i wyzdrowiejesz.
Ale najdziwnie... Ja to wszystko łączę z sobą. Tą chorobę, ten przekaz, to wszystko. I teraz tak. Najdziwniejsza rzecz, która się stała się dziewięć lat temu minie teraz w Boże Narodzenia. Tu, w tym pokoju, gdzie teraz w moim mieszkaniu, gdzie teraz rozmawiamy. Za, za ten, za. Yy wtedy tak mnie trochę ścięło. Zachorowałem. Nie mogłem pójść na Wigilię i na święta.
I właśnie nigdzie. Siedziałem w domu, się kurowałem. I to było. Wie pan co? Nie powiem, ale podejrzewam, że to było wieczorem drugiego dnia świąt. I to jest ta bardzo spektakularna rzecz, która mi się w życiu zdarzyła. A to było wszy-wszystko ze sobą powiązane. Niech pan teraz posłucha. I to się na pewno zdarzyło. Nic nie wymyślam.
Poszedłem. Siedziałem przy komputerze. No wieczorem już wtedy, już no zachorowałem. Wie pan co? Bo to moja choroba jest taka dziwna, że jak ja po prostu się przeziębię, jest mi zimno, jak chodzę do-- i do tej pory co, co wieczór kończę w wannie. Wygrzeję się i rano jest okej. Znaczy tak, że tak nie choruję właśnie, bo powiem, że do, do zdrowia wracam teraz, nie? Ale wtedy to tam leczyłem się tylko wie pan, aspiryną jakieś. Żadnych antybiotyków, takie, to takie, takie wie pan. Dlatego mówię.
To wiążę z tymi moimi wyciąganiem z ciała, bo to jest bardzo dziwne wszystko. Wie pan, ja noszę sobie w torbie kilka ubrań różnego ten, bo przy każdym stopniu, przy każdym wie pan spadku temperatury, czy wzroście muszę się przebierać, żeby nie zachorować i tak dalej, nie? Z tym się da żyć. Kłopotliwe, ale się da żyć. I teraz tak. Nie byłem nigdy na święta. Właśnie miałem iść do, do, do rodziców do Oli na święta. Nie poszedłem, bo byłem, się dość czułem, że jestem chory. Byłem w bardzo dobrym stanie psychicznym, bo to myślę, myślę, że to ma związek. Nie byłem, że siedziałem sam.
Chociaż wie pan, już tyle lat poza domem, że jestem przyzwyczajony do tego, że święta nie muszą być, nie muszą być wie pan, z rodziną, nie? Siedziałem przy komputerze. Już, już wtedy, już był w zasadzie ta moja choroba. Poszedłem bardzo dobrze się czułem. Poszedłem do kuchni zrobić herbatę. Wracam z herbatą. To było gdzieś tak. Pamiętam, to było gdzieś tak dwadzieścia pół seconde wieczorem. Wczoraj. Wchodzę do jednego pokoju.
I teraz tak. Po prostu w mojej głowie został, w mojej głowie został zrobiony telewizor. W sensie dosłownie. W sensie dosłownie. I panu powiem zaraz jak. Aha, i w tym telewizorze został dla mnie wyświetlona kreskówka bardzo dobrze zrobiona graficznie, któraTrwała trzy, cztery, trzy, cztery sekundy i został mi przekazany przekaz. Yy, w sposób symboliczny. Ja po, ja, ja, ja, ja powiem jaki. Ja, ja panu, jak ja to zrozumiałem, nie? Po prostu były takie.
Wie pan, ktokolwiek to był Bóg, kosmici czy diabeł, to jednak oni potrzebują trochę czasu, żeby za, żeby w swojej głowie zrobić komputer, tak? Przepraszam, w swojej głowie zrobić telewizor. No wie pan, jako wprowadzenia, jak pan odpala komputer, prawda, to nie jest od razu, że jest obraz, prawda? Tylko to tam, to tam, to prawda.
[55:16] - Troszeczkę się ładuje.
[55:18] - No właśnie. No właśnie. To troszkę się ładuje. To są takie pewne etapy. U mnie zanim się pojawił obraz, to były dwa etapy. I było tak. W pierwszej nagle w głowie zobaczyłem chmury, tak jakbym był w chmurach, ale oczywiście cały czas stałem. Wie pan co, ja przez ten cały czas nawet, nawet kubka z herbatą nie rozlałem. Ja tylko po prostu post-postaram się wytłumaczyć to naj, jak najbardziej tak, no nie wiem, jak najbardziej dostępnie, czyli jak to. W głowie powstał mi obraz tak, jakbym był w chmurach, tak?
Obraz tak, jakbym był w chmurach. Po prostu. Tylko, tylko i wyłącznie w mojej głowie, bo ja wiedziałem, że stoję w pokoju. To ani światło nie zgasło, ani się nic nie działo fizycznie. Tylko wszystko było w mojej głowie, tak? Chmury, pełne chmur. To trwało może dwie, trzy sekundy. Później ja się poczułem tak, ja panu, wie pan, jak się poczułem? Tak jakby pan leciał w samolocie, nie? Na przykład, tak?
Jakbym był w chmurach. Ale, ale gdzieś, gdzieś w chmurach, gdzieś zawieszony w przestrzeni. To jest takie magiczne, ten, nie? Pan leci, jest. Pamięta, że jestem. Jest pan w samolocie. Jest pan w samolocie i w chmurach. Pan nic nie widzi i nagle wszystko znika i pozostaje sam, sam w tym, w tych chmurach, prawda? Takie uczucie. I wtedy po prostu się wystraszyłem, nie?
Po prostu było takie uczucie, jakby się pan nagle zna-- to wszystko było w swojej głowie. Ja cały czas stałem fizycznie. Ja wiedziałem, że jestem w tym pokoju. Absolutnie. To się wszystko w mojej głowie działo tylko. I po prostu wtedy się wystraszyłem, kurczę. Jeszcze nawet chyba coś krzyknąłem sobie, ale mówię, nie na tyle, że tak do tej pory pamiętam, że nie tej herbaty nie rozlałem czy kubka nie rzuciłem, nie zacząłem uciekać czy jakieś, jakieś, wie pan, jakieś takie dziwne reakcje, nie? Raczej niespokojnie. Nie, absolutnie. Ja się poczułem przez chwilę, jakbym był nagle w przestrzeni, w chmurach, w przestrzeni, gdzie nic nie widzisz, nie?
I wtedy jako takim apogeum tego, to, to, to sekundy, to może dwie, trzy sekundy. Niemal długo. Takie apogeum tego strachu. Nagle mi się w głowie wyświetlił obraz, ale to był no obraz taki w sensie z innego. Tak jak pan, niech pan ma w głowie telewizor i pan o, i pan to wszystko widzi we własnej głowie. Ale, ale w telewizorze tak? Wie pan, to było tak, że jakiś przekrój czaszki, jakiś, no nie wiem, ta góra jest ścięta, że tak, że pan może zajrzeć do środka, do głowy, prawda? To tak widziałem. To była kreskówka. Kilka, kilka sekund kreskówka.
I teraz tak. I teraz zamiast mózgu, tak jakby pan, wie pan, ogląda pan kreskówkę, że jest tam przekrój głowy i pan może zajrzeć do środka. Zamiast mózgu to było, wie pan, jak się rysuje na przykład fale, morze czy tam jezioro też takimi, takimi kreskami rysuje w kreskówkach, prawda? Się oznacza, że to jest jakaś woda, prawda? Jezioro czy coś. To jest takie, takie jezioro zamiast tego mózgu. Małe, takie, nie? I pojawiła się taka czarna pałeczka, jaką mają, no to naj-najłatwiejsze skojarzenia jak mają iluzjoniści, nie? W poprzek mojej głowy pojawiła się ręka. Tak pięknie, graficznie zrobiona tak do teraz, jakby tylko ucięta za, za dłonie tak troszeczkę.
Tak to było wszystko pięknie, graficznie zrobione. Ta ręka wzięła pałeczkę, odwróciła ją o sto osiemdziesiąt stopni. Ja wtedy się zaciekawiłem tak. O kurde, co będzie dalej? Wszystko zniknęło, wszystko wróciło do normy. Ja sobie spokojnie. Ja wtedy. Wie pan, dlaczego ja się bardziej nie wystraszyłem i nie, nie spanikowałem? Bo pomyślałem właśnie o tych pierwszych zdarzeniach, co pięćdziesiąt lat wychodziłem z ciała. Że to ma z tym związek.
Więc pewnie tak jakoś po prostu nie wpadłem w panikę. Nie byłem zdziwiony. Już tak jakoś człowiek się z czasami się nie zdziwi, nie? I siedzę sobie w komputerze i tego. I pan mi wierzy. Spokojnie zacząłem tego. Tam dalej tego tak sobie pomyślałem. Przekaz dla mnie był taki, nie? Że odmienili mój los, że mój los się zmieni. To wie pan, ta pałeczka o sto osiemdziesiąt stopni.
To było dziewięć. Dokładnie będzie dziewięć lat temu, na teraz na Boże Narodzenie. I to w zasadzie wszystko, co mi się takich, takich dziwnych rzeczy, tego wydarzyło. Ja to, ja staram się to tak, wie pan, na swój użytek połączyć jedno z drugim wszystko i tak skojarzyć i, i tak do końca tego nie wiem, nie? W każdym bądź razie to, to, co panu powiedziałem, to się na sto procent za-zdarzyło. To nie jest jakiś mój wymysł, bo nie mam takiej potrzeby, żeby wymyślać, czy, czy, czy to sobie dodawać sobie czegoś tam, czy... No. I tak postanowiłem właśnie podzielić się z wami. Może to coś wniesie do tych historii ufologicznych. Może.
Może. Może pan coś ma mi do, w sensie jak pan to widzi coś do powiedzenia?
[01:00:39] - No tutaj niekoniecznie muszą być, że tak powiem, yy, historie ufologiczne. Także, yy, mog-mogą być na przykład jakieś predyspozycje do one osobiste, takie własne, wrodzone, że tak powiem, do przeżywania, do doświadczania pewnych rzeczy, na przykład do OOBE.
[01:00:56] - No.
[01:00:57] - Bo ja na przykład w dzieciństwie też miałem sporo takich przypadków, że nagle gdzieś przebywałem w jakiejś ciemnej przestrzeni i nagle spadałem z impetem i lądowałem we własnym łóżku. Także coś takiego też było.
[01:01:11] - Aha, no, no, no ja tego, tego typu też miałem. W sensie, ale był pan, ale, ale tak jak był pan w przestrzeni, prawda? Ale miał pan poczucie, że pan jest poza ciałem?
[01:01:23] - Yy, po prostu miałem poczucie, że, że przebywam w jakimś takie, w jakiejś takiej ciemnej pustce. Nie wiem, jak to określić.
[01:01:30] - Tak. Do-dokładnie w ciemnej pustce. No to identycznie było. Ciemna pustka. I potem wracałem do ciała z tym, że wracałem do ciała. No to nie wiem, jak to pan odczuwał, ale zupełnie tak bezinwazyjnie, tak zupełnie haniu i jestem, nie?
[01:01:49] - No to jest zupełnie, zupełnie inwazyjnie, że tak powiem. Po prostu spadam, ląduję, budzę się przerażony i tak się kończy.
[01:01:57] - Aha. Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie. Absolutnie nie był. A-ani razu nie był. Nie miałem poczucia, że spadam. Oprócz tego raz, tego ostatniego razu, że, że, że tak wie pan, no wydawało mi się, wydawało mi się, że co leciałem przez ten cały kosmos galaktyki, żeby jako promień wejść do ciała, prawda? Ale to też wszedłem bez, bez tego, bez. No po prostu wylądowałem w ciele. Wiedziałem, że okej, jestem już w ciele i tego i, i. No wtedy byłem wystraszony, nie?
Ale nie budziłem się. Absolutnie nie budziłem się. Tylko to jako fakt odnotowałem, że okej, jestem już z powrotem i będę spał dalej. W ten, to ja to tak w ten, w ten sposób odbierałem, nie? No ja, ja nie wiem. Wie pan, ja, jak to, jak to panu powiedzieć. No i każdy tłumaczy, jak wie pan, na ile doświadczenia staje czy wiedzy i tak dalej, prawda? Ja tak to, ja tak to, tak to, tak to sobie tłumaczę, nie? Bo na pewno dostałem przekaz, że mam tu wyjechać, kiedy mi się bardzo dobrze powodziło i nie, nie miałem żadnego wymiaru. I te kilka rzeczy jeszcze i no i, i tyle, no.
I, i nikt mi wie pan, nikt mi nie wytłumaczył, nie w sensie takim: „Słuchaj, musisz wyjechać, bo to, to, to, tamto, prawda?” Czyli to zero, nie? Tylko tak to się wszystko, tak to się wszystko poukładało, nie? Dla mnie to się układa w wie pan w pewną, w pewną, w pewną taką, taką, taką całość. Bo ja, ja po prostu znam swoje życie, nie? A to, że ten obraz i to, to, to wie pan, to nie wiem kto, ale ostatnio właśnie te dziewięć lat temu to był po prostu to sto procent. Znaczy ja to odbieram jako ingerencja w moją w ten, w moją głowę, nie?
[01:03:49] - Mhm.
[01:03:50] - No to na pewno powstał obraz. Ja nie wiem, czy to, czy może ja samemu wywołałem. Nie wiem, naprawdę nie wiem. Jak mówię, każdy tłumaczy to jak tego, jak, jak, jak umie, nie?
[01:04:00] - No tak. No ciężko, ciężko to na pewno wytłumaczyć osobie, której, która pierwszy raz coś takiego, yy, doświadcza. No tutaj też w tych pana relacjach jest sporo takich elementów prekognicyjnych. Też mógłbym z własnego życia również.
[01:04:16] - Tak, tak niektóre tak, oczywiście. Oczywiście ja, ja się nie upieram, że to kosmici wszystko, czy coś. Ja sobie zdaję z tego sprawy i to, to jakiej, jak to powiedzieć, jakiej one by natury nie były, to jest po prostu no coś takiego, co, co człowiek się z-no zaskakuje i, i, i na to nie jest przygotowany. Czyli, czyli to nie jest to, co, co, co, co na co dzień się z tym spotyka, prawda? No. No właśnie tak chciałem się z tym podzielić. Nie wiem, czy wam to się przyda do czegoś, czy, czy, czy tego tak. No tak w każdym razie.
[01:04:54] - No na pewno każda taka relacja, jakby nie patrzeć, troszkę nas przybliża do poznania jakby natury tych wszystkich zjawisk.
[01:05:01] - No tak myślę, tak, tak. Także tego. Także, także po prostu jakby to powiedzieć no ja muszę z tym żyć, nie? A natury tego, tego nie wiem. Tak staram się czytać w internecie, znaczy staram się, to mnie to interesuje, nie? Czytam i tak dalej. Ale, ale, ale, ale jak mówię, to, co się zdarzyło, to się zdarzyło. Zero tych, jak to się mówi zero od wyjaśnień. Zero. Żeby ktoś mi wie pan w sensie powiedział: „Po co ja, dlaczego, dlaczego tu akurat przyjechałem?” Się myślałem, dlaczego nie z Polski czy, czy dlaczego to się stało, czy tamto.
Ja to wiążę z moją chorobą dziwną, z tym, co panu powiedziałem. Ale to nie musi tak być. Absolutnie nie. Tylko jest jeszcze taka sprawa, że, yy, wie pan skoro choroby skądś się biorą, nie? Ale ja nic takiego nie przeżyłem, żeby. Znaczy nie wiem, skąd ta choroba by się wzięła, bo w sensie nie, tam nie, nie przechorowałem gdzieś. Nie, nie, nie, nie, nie. Mi się to kiedyś wydawało wie pan, co bym sobie wytłumaczyć, że akurat tą chorobę mam, nie? Ale to nie musi. Ja mówię, tłumaczę tak, jak, jak, jak, jak wiem, nie?
Znaczy jak, jak mi się wydaje.
[01:06:23] - W sensie takim, że nie było takiego jakby, jakby, yy, realnego, nazwijmy to zdarzenia, które doprowadziłoby do powstania takiego z, yy, takiej kondycji medycznej.
[01:06:32] - Nie, nie było choroby.
[01:06:34] - Tak.
[01:06:34] - Nie, nie, nie było nie, nie było. W tym sensie nie było żadnego zdarzenia takiego. Mówię, nie przechorowałem. Zresztą wie pan, nie musiałem w zimie na dworzu nocować czy przebywać, czy tak. Nie miałem takiej pracy na przykład jak niekiedy rybacy mają, nie? Na, na kutrach często potem ich tam kręci czy coś. A to, to dostają reumatyzmu, nie? W sensie nic nie wykonywałem takiego nigdy jakiejś czy zawodu, czy wie pan, czy, czy no coś takiego no, no, no. No nie wiem skąd ona się wzięła. To z braku czegoś lepszego, to tak to sobie tłumaczę tym, nie?
Ale mówię absolutnie nie, nie. Nie wiem, nie wiem. No. No tak, no tak. Właściwie to jest wszystko, co, co tu chciałem powiedzieć.
[01:07:22] - W Radiu Paranormalium wysłuchaliście Państwo rozmowy z jednym z naszych słuchaczy, panem Krzysztofem, który postanowił podzielić się z Radiem Paranormalium wieloma swoimi historiami zahaczającymi o OOBE, prekognicję, być może również o abdukcje, a także inne niewyjaśnione zjawiska. Jeżeli macie Państwo jakieś swoje historie, którymi chcielibyście się z nami podzielić, zapraszamy do kontaktu. Nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl. Na życzenie słuchacza zapewniamy pełną anonimowość. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.