[00:01] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:07] - Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe. W grupach po dwa, trzy x teraz w sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:14] - Zagadkowe obiekty.
[00:16] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez. No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często nie takie coś zobaczyć.
[00:28] - Tajemnicze istoty.
[00:30] - Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak. Obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
[00:43] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:48] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu. Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
[01:05] - "Mówią świadkowie" w Radiu Paranormalium. Witam wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do wysłuchania, a najlepiej do obejrzenia kolejnego odcinka najbardziej paranormalnego podcastu w polskim internecie. "Mówią świadkowie" to nieregularnie ukazujący się program, w którym świadkowie dziwnych zdarzeń całkiem szczerze i całkiem anonimowo dzielą się swoimi relacjami o spotkaniach z nieznanym. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios." Celowo zachęcam Państwa do obejrzenia wersji wideo dzisiejszego odcinka, ponieważ będzie on bardzo bogato ilustrowany nadesłanymi przez autorów relacji materiałami. Będą one oczywiście udostępnione również w opisie tej audycji w naszym archiwum. Dziś zaprezentowane zostaną relacje o bliskich spotkaniach z dziwnymi, jak to się czasami mówi, paranormalnymi istotami. Zaczniemy oczywiście od zajrzenia do naszej radiowej skrzynki e-mailowej. Latem 2022 roku do Radia Paranormalium trafiła korespondencja zawierająca dwie fotografie, które jedna z naszych słuchaczek wykonała na krakowskich Bulwarach Wiślanych 6 sierpnia 2022 roku. Wedle opisu obydwie fotografie zostały wykonane smartfonem w godzinach między dwudziestą drugą trzydzieści sześć a dwudziestą drugą trzydzieści siedem w odstępie wynoszącym kilka sekund. Na pierwszym zdjęciu nie widać nic szczególnego, natomiast na drugim smartfon uchwycił coś, co nasunęło mi skojarzenie ze słynnym zdjęciem tak zwanego obcego z parku Forestale w Chile, wykonanym w 2004 roku.
Ową słynną fotografię powinniście Państwo teraz widzieć na wideo. Laboratorium badające wówczas to zdjęcie nie stwierdziło fałszerstwa, zaś próby wyostrzenia dawały efekt odwrotny do zamierzonego. Zagadkowa istota stawała się jeszcze bardziej niewyraźna. Wracając do dziwnej istoty, czy w zasadzie nie wiadomo czego uchwyconego na krakowskich bulwarach, jak pisze autorka relacji, cytat: "Jestem pewna, że tam nikt nie przechodził. Nikogo tam nie widziałam. Drugie zdjęcie, które wysłałam było robione kilka sekund później, więc jeśli bym się pomyliła, myślę, że na drugim zdjęciu też byłaby jakaś postać." I to tyle, jeśli chodzi o opis okoliczności wykonania tych zdjęć. Na wideo widzicie Państwo wycinki ukazujące ten sam obszar na obydwu zdjęciach oraz moje próby wyostrzenia drugiej fotografii. Linki do oryginalnych plików znajdziecie w opisie dzisiejszego odcinka. Teraz przechodzimy do drugiej przygotowanej na dziś relacji tekstowej. Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium 2 lipca 2022 roku.
"Witam, od kilku lat słucham na YouTube Radia Paranormalium i biłem się z myślami, czy napisać do Państwa w sprawie mojego dziwnego spotkania, które miało miejsce w nocy latem 2013 roku we Wrocławiu, w okolicach Tarnogaju. Spotkanie z tą istotą miało miejsce w pracy. Pracowałem wtedy jako nocny stróż. Pilnowałem magazynów. Były to budynki z czasów PRL. Okolica spokojna, mało domów mieszkalnych, przeważnie niewielkie zakłady i mniejsze firmy produkcyjne. Dobrze zapamiętałem tę nocną zmianę. Środek lata, bezchmurne niebo, cisza i spokój. Obchód po terenie rozświetlały mi lampy zamontowane na magazynach. Dodatkową drogę doświetlałem sobie latarką.
Było grubo po północy. Znajdowałem się po drugiej stronie obiektu, gdzie jest granica posesji. W tym miejscu były zamontowane stare kamery i słabo było cokolwiek widać w nocy. Należało sprawdzić teren pomiędzy magazynem a płotem granicznym, czy czasami ktoś się tam nie kręci. Płot był prowizoryczny, niski około metra pięćdziesiąt. Za płotem był spory plac porośnięty trawą. Czekał na inwestycję firmy obok. Trawa miała na oko maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów długości. Zajrzałem za magazyn. Nikogo nie było.
Kontynuując obchód dostrzegłem kątem oka za płotem sylwetkę niewysokiej osoby, dziwnie idącej. Miała chód podobny do kaczego, człapała z nogi na nogę. Ta osoba bądź istota była około pięciu metrów od płotu. Pomyślałem: potencjalny złodziej. Poza magazynem, obok którego stałem, niczego nie było w odległości trzystu metrów. Zawołałem: "Kto idzie?" Zapaliłem latarkę i poświeciłem w kierunku tej osoby. Jak ujrzałem to coś w świetle latarki, włosy stanęły mi dęba. Była to szczupła postać. Miała około metr trzydzieści, metr pięćdziesiąt wzrostu."Wyglądała, jakby była naga. Trudno powiedzieć.
Jej skóra była strasznie blada, głowa nieproporcjonalnie duża w stosunku do ciała. Oczy okrągłe, duże. Mieniły się w świetle latarki jak oczy kota lub sowy. Odbijały światło. Przez te mocno świecące w świetle latarki oczy nie zauważyłem nosa ani ust. Ręce były bardzo chude, ale proporcjonalne do ciała. Na dłonie nie zwróciłem uwagi. Klatka piersiowa lekko zapadnięta, brzuch lekko odstawał. Nogi natomiast były dziwne, długie, chude. Kolana odwrócone do tyłu przypominały nogi kangura.
Stóp nie widziałem, ponieważ były w trawie. Gdy ta istota mnie zauważyła, wydała z siebie dźwięk. Coś na kształt zaskoczenia. Patrzyliśmy na siebie kilka sekund, po czym ta istota szybko odwróciła się i zaczęła biec. Po dwóch, trzech metrach biegu potknęła się, ale błyskawicznie wykonała ruch, jakby salto fikołek w powietrzu. Złapała równowagę i zaczęła uciekać bardzo szybko i sprawnie, bez nieporadnego człapania. Biegła przed siebie za szybko jak na człowieka. Wystraszyłem się, bo mogła bez problemu zmienić kierunek biegu, dogonić mnie i zaatakować. Ile miałem sił w nogach wróciłem na wartownię, pozamykałem wszystkie zamki i z niepokojem przeczekałem do rana. Więcej tej istoty nie widziałem, ale mój kolega kilka miesięcy później widział coś podobnego na dachu jednego z magazynów.
To coś obserwowało go. Z opisu wynikało, że mogła to być podobna istota. Kolega nie mógł sugerować się istotą wcześniej przeze mnie widzianą, bo nikomu o tym nie mówiłem. Bałem się bowiem szydery z mojej osoby w pracy. Zdarzenie doczekało się omówienia w książce Damiana Treli UFO i niewyjaśnione zjawiska Dolnego Śląska, wydanej nakładem wydawnictwa Illuminatio w dwa tysiące dwudziestym trzecim roku. I to tyle, jeśli chodzi o relacje nadesłane drogą tekstową. Pora zatem najwyższa przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium dla tych z Państwa, którzy chcieliby podzielić się swoją relacją o spotkaniu z nieznanym. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy.
Skype radio kropka paranormalium kropka pl. Radio kropka paranormalium kropka pl. Numer Gadu-Gadu trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio małpa paranormalium kropka pl. Radio małpa paranormalium kropka pl. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych lub z zagranicy prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu.
W dzisiejszym odcinku, obok rozmów zarejestrowanych przeze mnie w ostatnich miesiącach, znajdzie się również kilka niezwykle interesujących materiałów udostępnionych przez sympatyków Radia Paranormalium. Jeden z takich materiałów, jak podejrzewam, może wśród Państwa wywołać pewne kontrowersje. Usłyszymy bowiem za chwilę wypowiedź pewnego byłego górnika z miejscowości Walim na Dolnym Śląsku, który pod koniec życia zdążył podzielić się z jednym z dokumentalistów swoim bliskim spotkaniem z dziwnymi istotami w jednej ze sztolni w Górach Sowich. Niektórzy z Państwa mogą kojarzyć tę relację, ponieważ była ona już zamieszczona na YouTube. W naszym podcaście dochowujemy zasady, zgodnie z którą wszyscy świadkowie są maksymalnie anonimowi, dlatego relacja zostanie zaprezentowana w postaci dźwiękowej. Na wideo natomiast będą jej towarzyszyć próby rekonstrukcji wyglądu zaobserwowanych przez nieżyjącego już świadka postaci. Do zdarzenia według opisu miało dojść między rokiem dwa tysiące trzecim a dwa tysiące piątym. Posłuchajmy.
[10:55] - Proszę państwa, po tej rozmowie z tym panem mogę nie żyć, bo za dużo powiedziałem. Ale jestem schorowany już od kilku życia. No, przecież pan sobie to wie. I udowodnić temu panu to, to z nim rozmawiam. Proszę państwa, w Górach Sowich życie istniało i istnieje. Dlatego zostały zasypane wejścia do tunelu, bo poszukiwacze razem coraz lepszy sprzęt mieli i mogli dużo rzeczy wykryć. A życie się toczy. Mój niedoszły teść to Niemiec. To mi powiedział gdybyłem: "Uważaj i nie pchaj się, gdzie nie trzeba". O co tu chodzi?
Oni byli izolowani wszyscy. Był taki tak na marginesie Ślązak, co robił usługi na tunelach. Drugi , którego dzieci tu są, który był pierwszym policjantem dla mego ojca w Łokietku, bo tak się Łokietek nazywał. Też on nawet nie wiedział, że tunele są. Taki był wystraszonyNo i dobra, i tajemnica. Ale wrac-- wróćmy do tego, co wam chcę powiedzieć. Byłem, bo byłem dociekliwy. Nie słuchałem ojca, dlatego poszedłem do tuneli. Byłem w tunelu, ale w tej chwili jest tak zasypany. Chciałem wrócić i wyjść, że nie da rady.
W ogóle wszystkie tunele są pozasypane. Zresztą tam prowadzili na Włodarzu koparka była tam, ktoś prowadził, chciał wejść. Przerwali to. Jaruzelski nie, jeszcze raz. Jaruzelski nie dał rady. Kiszczak nie da rady. To są siły chyba z kosmosu, co nie pozwolą dotrzeć. Ale dlaczego? Proszę państwa, byłem w tym tunelu przypadkowo, bo się s-skała odsunęła, a ja jestem górnikiem, to zawały czy nie zawały u mnie. Musiałem przerabiać te zawały.
Przeszedłem, prześliznąłem się i proszę państwa, jak wyszedłem z tego zawału, szłem jakieś czterdzieści metrów chodnikiem. Skręciłem w lewo, to był chodnik. Wszedłem do takiej hali, niedużej, nieobetonowanej, normalnie szedł słup. Ale już tak jak w kopalniach proszę państwa, były ścieki, więc szłem po tych ściekach, bo tak w ulicy się chodzi, nie? To są takie chodniki górnicze, ścieki. I proszę państwa. I widziałem na końcu wylot tunelu. Normalny wylot tunelu jak w górniczej, nie? Ale proszę państwa, jeśli doszedłem do połowy tej drogi, zobaczyłem, że ten tunel był tak pod kątem, że światło było rzucane na przeciwległą ścianę i zaczęło się światło pojawiać. Takie niebieskie światło jak z jarzeniówek, takie bardziej niebieskie jak jarzeniówek.
I proszę państwa, jeszcze szłem, ale zastanowiło mnie. Strach mnie obleciał. I stanąłem pod ciosem po górniczemu to jest pod ścianą. I proszę państwa, ciekawe. I wierzcie mi, proszę państwa, że nie uwierzę. Od tamtej pory przestałem interesować górami Sowimi i tunelami. Uwierzcie mi państwo, byłem w szoku, w strachu. Myślałem, że się posikam i zesram. I te światło niebieskie tak słabo prześwitywało. I z tego kąta wyszło dwie osoby.
Ludzkie postacie. Normalnie tak jak ja. Ludzkie postacie. Byli ubrani tak, do śmierci będę pamiętał. Mieli kombinezony niebieskie, które świeciły. Na tych kombinezonach mieli folię, a na głowach mieli okrągłe przezroczyste hełmy. Tak jak nieraz w tych kosmosach się w tych filmach jeździ. I jak szli, to sobą oświetlali wszystko. Jak wyszli i szli na mnie, wierzcie mi państwo, takiej cykory dostałem, że jak wyskoczyłem z tego tunelu, tak spieprzałem, to byłem zsikany i zesrany. I nie wierzcie, że Góry Sowie nie są zamieszkałe.
Trzymajcie się, jak chcecie żyć od tuneli z daleko.
[15:23] - Druga relacja spoza archiwum Radia Paranormalium pochodzi od dokumentalisty Krzysztofa Dreczkowskiego, autora bloga Zmiennokształtne, który znajdziecie pod adresem zmiennoksztaltne.blogspot.com. Usłyszymy za chwilę opis tajemniczego zdarzenia z udziałem UFO i obcych istot w Kościelisku w Tatrach, do jakiego miało dojść około roku dwa tysiące piątego, dwa tysiące szóstego. Relacja będzie przekazana przez krewną głównych świadków, na których zdarzenie wywarło tak duży wpływ, że do dziś boją się o tym opowiadać.
[15:59] - Było to w Kościelisku, w rejonach właśnie Płazówki, tutaj w Ro- w Dolinie Rośczatki.
[16:06] - Mhm.
[16:07] - Tata właśnie tam poszli z bratem tak przejść się po lesie za grzybami.
[16:11] - Mhm. I gdzie poszli w te grzyby gdzieś?
[16:13] - No to właśnie tutaj jak jest, jak ta Płazówką tutaj te potoki.
[16:17] - Aha, aha.
[16:17] - No to tak bliżej właśnie tutaj Rośczatka.
[16:19] - Aha.
[16:19] - Tak łazili tam po tym.
[16:20] - Aha.
[16:20] - No to gdzieś tu będzie ta Pilchówka, tutaj to, no tutaj.
[16:23] - Aha.
[16:24] - Polana Długa gdzieś tutaj. Dokładnie nie wiem, w którym to rejonie.
[16:27] - Mhm.
[16:27] - Ale właśnie. I zobaczyli taką właśnie przeźroczyste takie to było, tako kula. I ojciec zobaczył to pierwszy. Także złapał brata i tak go cofnął. Pokazał mu, żeby był cicho. Dwie po takie właśnie takie osoby, takie, takie cienie osób. To nie było tak, że, że to, to był, był. Była to wielkość takich mniejszych, takich. Takiego człowieka metr sześćdziesiąt gdzieś, metr sześć, metr sześćdziesiąt, metr pięćdziesiąt. Dwie postacie były.
[16:57] - Jak ludzkie postacie.
[16:58] - Tak, jak ludzkie postacie. Tyle że oni się nie odważyli podejść aż tak blisko, żeby to wlazło to do tej kuli.
[17:05] - Mhm.
[17:05] - I ta kula jakby tak zaczęła się kręcić wkoło, w tej, w tej obok swojej osi.
[17:12] - Mhm.
[17:13] - Uniosła się do góry i znikło to. Jak oj-ojciec podszedł tam z bratem, no s-strasznie byli po prostu przestraszeni. Oni się bali, że, że, że żeby ich kto może zabrał, jakby się byli ukazali, nie?
[17:24] - Mhm.
[17:25] - No to, no to było takie poś-- het była taka ziemia, tutaj wytarta jak ta kula się kręciła. No i trawa tutaj wszystko to takie, takie jak od tego powiewu.
[17:34] - Mhm.
[17:34] - No to wszystko było położone.
[17:35] - Aha. A jaki kolor ta kula miała?
[17:37] - No tako jasno, że to takie było jasno ta kula.
[17:40] - Aha, jasno. A to było w dzień?
[17:43] - No to było w dzień.
[17:44] - Która mogła być?
[17:44] - W dzień to, mogła to być, jak pojechali rano, no... No mogło to być gdzieś koło godziny pierwszej, drugiej.
[17:52] - Aha, po południu.
[17:53] - Także, no. No bo to zanim zajechali tymi koniami, zanim to, no to schodziło.
[17:59] - A mówili jak to, jak te istoty wyglądały albo były ubrane?
[18:01] - Takie świetliste były te istoty. Nie pamiętam już.
[18:05] - A do twarzy nic nie mówili o twarzy?
[18:06] - Nie, bo oni tak ich widzieli, no. Ja jeszcze się zapytam brata mojego dokładnie.
[18:11] - Zapytajcie, no.
[18:12] - To, to ja jeszcze to, to już się do tej, tej-
[18:14] - Dobra.
[18:14] - Rozmowy wrócimy, no.
[18:15] - Dobra, super. Dziękuję.
[18:18] - No a kiedy to się stało?
[18:20] - Szesnaście lat temu.
[18:21] - Szesnaście lat temu. A oni tylko widzieli, jak te istoty weszły do tego pojazdu?
[18:24] - Wlazły do tego pojazdu i tak jakby się zamkło, zamknął ten, ten właz i po prostu zaczęło się to obracać. Ta kula powoli uswoiła się i uniosło się do góry.
[18:37] - A ten właz był otwarty wtedy coś mówi czy nie? Czy oni gdzieś po prostu już widzieli, jak te istoty-
[18:41] - No i tak włazili po takim jęzorze, jakby się ten jęzor zamknął.
[18:44] - Aha, aha.
[18:45] - Jak ta kula była otwarta, no to tak, to było otwarte. Wleźli po tym. Zamknęło się to. Zaczęło się kręcić.
[18:53] - Mówili, że takie jasne to było.
[18:55] - Jasne to było takie jak mówił ojciec. Tak, że to bieda było na to patrzeć, bo to tak raziło strasznie w oczy, nie? A oni się bali podejść, że, że jakby podeszli blisko, żeby oni ich nie wciągnęli tam, żeby ich nie zabrali.
[19:09] - Jak to było piętnaście lat temu, to jest dwa tysiące dwudziesty...
[19:11] - Piętnaście, szesnaście.
[19:12] - Szesnaście lat. Tak dwa tysiące piąty rok? Mogło być?
[19:15] - Mogło to być jakoś tak w takim, w takim okresie to było.
[19:20] - Dobra.
[19:21] - To było strasznie dla nich to było takie po prostu przeżycie, że bieda się było z nimi dogadać. Tak jego mieli, jak przyjechali do domu, to, to po prostu. No ojciec już nie jedno w życiu widział. Nie, no to przecież facet dojrzały, nie? No ale dla brata to po prostu to, to było, że coś niesamowitego, nie?
[19:37] - A tam konie się pasły. One konie nie reagowały.
[19:39] - Konie, konie były. Tam były konie wyżej. Także, że te konie. Oni nie widzieli te konie, a oni poszli, tak jak mówię, za tymi grzybami po lesie.
[19:49] - Czyli oni to w lesie spotkali?
[19:51] - To od tych, od tych, od tych koni. No to już mogli. Jak uwiązali konie, no to, no to na chwilę się przelecieli po tych swoich miejscach.
[19:59] - Czyli to gdzieś w lesie było?
[20:00] - No także.
[20:01] - A ta kula odleciała czy ona po prostu zniknęła?
[20:03] - Ona wirowała tak i poszła do góry.
[20:05] - Aha, poszła do góry i była wielkości pokoju.
[20:09] - No, była wielkości pokoju. Duża, duża kula, przeźroczysta, duża kula. Duża to była kula. To oni wleźli. Te postacie nie były aż tak wielkie, bo to mówię, to takie było jak, jak te pięćdziesiąt metr, sześćdziesiąt. To nie były takie wielkie postacie, żeby to były dwa metry.
[20:27] - A mówiły, że jakoś się poruszały normalnie?
[20:30] - Nic tam, tylko wlazły i...
[20:32] - I odlecieli.
[20:32] - I odleciały.
[20:35] - To była relacja udostępniona Radiu Paranormalium przez dokumentalistę Krzysztofa Dreczkowskiego. Myślę, że wielu z Państwa zainteresuje jego blog pod adresem zmiennoksztaltne.blogspot.com. Szczególnie ze względu na zamieszczone tam materiały odnoszące się do spotkań z czymś, co zwykliśmy nazywać żywym folklorem. Pozwolę sobie również polecić Państwa uwadze serwis ufo-relacje.pl zbierający relacje o obserwacjach UFO z terenu Polski. Serwis działa pod egidą Radia Paranormalium. Raz jeszcze przypominam adres www.ufo-relacje.pl. Korzystając z okazji przypomnę również o istnieniu takiej platformy z dala od Facebooka, YouTube'a i innych social mediów, na której w sposób nieskrępowany można sobie dyskutować na tematy paranormalne, ufologiczne i podobne. Tą platformą jest oczywiście forum Radia Paranormalium pod adresem forum.paranormalium.pl forum.paranormalium.pl. Gorąco zachęcam do rejestrowania się, no i do dyskutowania zarówno na forum, jak i na połączonym z nim czacie Radia Paranormalium. forum.paranormalium.pl.
A teraz przechodzimy do prezentacji obszernych fragmentów rozmów, jakie zarejestrowałem drogą telefoniczną w ostatnich miesiącach. Już za moment wysłuchamy opisu zdarzenia z udziałem dziwnej, zakapturzonej istoty, jaką jeden z naszych słuchaczy napotkał, jadąc samochodem gdzieś między Osowcem a Kruszynem w województwie kujawsko-pomorskim. Do incydentu doszło w październiku dwa tysiące czternastego roku.
[22:21] - To był rok dwa tysiące czternaście. Po prostu wyjechałem z domu do pracy. To mogła być godzina piąta dwadzieścia. W każdym bądź razie było ciemno i to był gdzieś, powiedzmy, październik.
[22:33] - Jaka to była miejscowość?
[22:35] - No właśnie. Jechałem z miejscowości Osowiec do miejscowości Kruszyn. Tam jest przejazd przez las. No i jechałem do pracy po prostu w kierunku Lisiego Ogona. No i tam na wylocie tej, z tego lasu już jest taki powiedzmy cmentarz dla małych dzieci po lewej stronie. No i wyjeżdżając tam się wyjeżdża z takiego łuku na wprost jest miejscowość, znaczy ten Kruszyn, tą miejscowość już widać. No i wtedy taka postać stała po prawej stronie wielkości no nie wiem, dwóch metrów, metra osiemdziesiąt coś takiego. Nie jestem do końca w stanie opisać jej, bo po prostu na twarzy się skupiałem. Powiedzmy ta postać stała w takim jakby czarnym, długim płaszczu. To tak wyglądało przynajmniej w kapturze.
No to tak wyglądało jak kaptur. Bardzo duże czarne oczy, takie bez żadnego odbicia. Ja jechałem samochodem, po prostu miałem wrzucony luz. Wyjeżdżałem z tego łuku i na tej drodze prostej na długich światłach bardzo dobrze było widać tą postać. Te światła jakby oczy jego nie odbijały tych świateł, tylko pochłaniały jakby to światło. Na tej zasadzie nie jestem w stanie powiedzieć czy ta postać miała jakikolwiek nos, może takie małe usta i takie wcięcie na dole twarzy. No tak, twarz się mocno zwężała, dosłownie. Reszty nie było widać. Ogólnie nie było widać rąk. Nogi takie w miarę cienkie, no takie zwykłe jak nogi jak u człowieka prawie, ale cienkie bardzo i w taki zielonkawy kolor wpadały.
[24:05] - Sylwetka była tylko ludzka, a jakby wygląd twarzy i inne cechy...
[24:10] - Znaczy ogólnie ja sylwetki całej nie widziałem, tylko powiedzmy nogi były trochę odkryte. Reszta była w tym jakby płaszczu, takim typowo czarnym. Ogólnie jak ja wyjechałem z tego łuku, to ta postać stała przodem do mnie, ale odwrócona w kierunku tego skrzyżowania już w tej miejscowości Kruszyn.I nie widziała mnie jak ja wyjechałem. Samochód był bardzo cicho, bo po prostu toczył się na luzie i ta postać jak ja już dojechałem zobaczyła, że robi się jasno od moich świateł. Po prostu w mgnieniu oka się w moją stronę odwróciła i z takim takie po prostu jakby na twarzy było wyczuwalne bardzo duże zdziwienie, że ktoś go zobaczył w ogóle tą postać. I w tym momencie, kiedy on mnie zobaczył, ja zdążyłem po prostu no nie wiem, w półtorej sekundy, dwie sekundy dosłownie zobaczyć tą postać i ona się odwróciła w praw, w lewą stronę, w kierunku lasu. I wiadomo człowiek czy zwierzę, czy cokolwiek musi jakiś rozpęd wziąć, żeby wbiec w ten las. A to dosł w mgnieniu oka wpadło w ten las i się rozpłynęło, nie? Na tej zasadzie.
[25:08] - Czyli nie było śladu żadnego, że tam postać chwilę wcześniej stała tak?
[25:13] - Nic. Ja, ja dojechałem do tego miejsca i nie było nic widać. Ja tro-trochę zwolniłem, żeby zobaczyć czy w ogóle coś widać tam. No fakt, że było w miarę ciemnawo jeszcze i no nie było nic. Ja po prostu czułem taki jakby nie wiem, strach, takie przerażenie, że takie coś w ogóle widziałem. Ja ogólnie nie boję się takich rzeczy, ale no czułem, że w, nie wiem, tak jakbym dało mi to do zrozumienia, że nie wiem, nie mam szans z tą postacią coś takiego. Po prostu dreszcze mnie przeszły. Wrzuciłem drugi bieg i no dosłownie sto siedemdziesiąt jechałem do pracy, żeby tylko tam dojechać i już no być tam po prostu, nie? Na tej zasadzie. Także no samo to, jak to ta postać się odwróciła w moją stronę, to no dosłownie no nikt nie potrafi tak szybko tego zrobić, nie?
Tak samo jak ucieczka do lasu, nie? Dosłownie aż się rozpłynęło w powietrzu i w ten las wpadło. Ja sobie później sprawdzałem na mapach tam jak się przejeżdża, gdzie to uciekło jest las, ale później się kończy las i są same pola, nie? Także no nie wiem. Tak, tak mi przez myśl przeszło, że może tam nie wiem, gdzieś coś kiedyś wylądowało, rozbiło się cokolwiek i gdzieś tam czegoś jakby szukało i zobaczyło, że ja go widzę i uciekło po prostu jakby tam z powrotem, nie? W tym kierunku.
[26:22] - A może schowało się w krzakach?
[26:25] - No nie wiem, wątpię, bo po prostu się rozpłynęło. Ja tam dojechałem i no nie jechałem szybko zwolniłem, jeszcze spojrzałem czy coś widać. No nic, nic nie było tam widać. Nie typowo. To była godzina około piątej trzydzieści i ja po prostu no jechałem do pracy na szóstą i ja tam robiłem dwanaście godzin w pracy. Później wracając jechałem tą samą drogą. No już wtedy tak trochę pewniej powiedzmy zwolniłem. Jeszcze tam się rozglądałem trochę, ale nic tam nie było widać. Kiedyś tak z ciekawości pojechałem sobie obejrzeć to miejsce tam dookoła. Pochodziłem, ale, ale nic tak ciekawego nie ma.
Tak jak mówię, jest ten las się wychodzi później z tego lasu i są puste pola, nie? Na tej zasadzie.
[27:06] - A to było jakoś daleko od domostw?
[27:09] - Nie. Ogólnie tak po lewej stronie był taki mały cmentarz. Można nawet sobie na Street View Google wejść i zobaczyć. To jest dosłownie łon, droga łącząca miejscowość Kruszyn a Osowiec i po lewej stronie jest taki mały cmentarz dla dzieci i później są tam jakieś takie zabudowania i tak dalej. A po drugiej stronie jest po prostu las. Nie, to jest taka typowa wieś. Najbardziej się skupiłem głównie na tych oczach, tak jakby przyciągały wzrok mój, żebym nic za wiele nie zauważył z tej postaci. Bardzo duże oczy, takie powiedzmy no nie wiem, jak piłka do tenisa, tylko że dwie obok siebie, ale skierowane typowo na dół. Nie, nie tak na ukos jakoś tylko tak na dół typowo.
[27:51] - Czyli to nie były jakby oczy ludzkie, tylko coś takiego-
[27:54] - Nie, nie. Dużo, dużo większe.
[27:56] - Coś jakby przywodzącego na myśl oczy nie wiem, szaraka czy czegoś tego typu.
[28:00] - Tak, coś na tej zasadzie. Tylko nie pod żadnym kątem, tylko po prostu proste na dół. Nie na tej zasadzie. Dlatego nie wiedziałem też, czy pomiędzy nimi, czy gdzieś niżej jest jakiś nos i na dole takie małe, otwarte na okrągło usta. Takie po prostu jakby naprawdę zdziwienie było, że ktoś go zobaczył nie? Na tej zasadzie i automatycznie w ciągu półtorej sekundy no nie, no nawet nie półtorej sekundy, sekunda może i uciekł w las od razu, aż się rozpływając. Nie na tej zasadzie. Ja panu powiem, że no dosłownie jak ta postać ja, ja sobie wyjechałem zza lasu takie po prostu od razu ciarki na sobie poczułem jak to zobaczyłem i no to całość może trwała powiedzmy no nie wiem, z cztery sekundy zanim ja tam dojechałem i zanim to uciekło. Ale dosłownie jak byłem, wyrównałem się z tym miejscem, gdzie ta postać stała zobaczyłem, że nic nie widać. No to po prostu redukcja biegu i jak najszybciej do pracy, nie?
Trochę później żałowałem wracając, że się nie zatrzymałem, że nie zobaczyłem, ale po prostu no nie boję się takich rzeczy, ale tam po prostu czułem strach, nie?
[29:01] - No to tak troszeczkę chyba uciekło jak taki Batman, prawda?
[29:05] - No dosłownie zobaczyło mnie. Widziałem takie przerażenie, że ktoś to zobaczył i odwróciło się w stronę lasu. Ale to no dosłownie nawet nie sekunda, ułamek sekundy i, i rozpłynęło się totalnie w lesie, nie? Człowiek jak wiadomo, no jakiś musi rozpęd wziąć cokolwiek, żeby ruszyć z tego miejsca, a tam nic. Od razu, po prostu aż smuga za tym szła, nie?
[29:26] - Bo to nie jest jakiś taki gęsty las, w którym coś takiego mogłoby się spokojnie z łatwością-
[29:31] - No nie, nie. Tym bardziej że to było no, no mówię październik już nie było liści, nic, nie? Także no, no, no na pewno bym coś zobaczył.
[29:40] - "Mówią świadkowie" to taki podcast, który czasami im dłużej słuchasz, tym dziwniej się robi. Za chwilę jedna z naszych słuchaczek podzieli się z Państwem pewnym incydentem ze swojego dzieciństwa, który wywarł na nią bardzo silny wpływ. Wydarzyło się to w jednej z wsi na Podkarpaciu na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. W zdarzeniu tym, oprócz bliskiego spotkania z dwiema istotami przypominającymi klasyczne szaraki, doszło również do tak zwanego missing time. Spotkanie z pozoru mające trwać tylko chwilę zabrało naszej słuchaczce z życia przynajmniej dwie godziny. Sprawą zainteresował się badacz Arkadiusz Miazga. Udostępniłem mu pełny zapis rozmowy oraz kontakt do świadka. Poznajmy zatem i my przebieg tego dziwnego zdarzenia
[30:31] - Chciałam właśnie tutaj powiedzieć o tej historii, którą miałam. O wydarzeniu, które miałam. Wie pan co? Mając wtedy dziesięć lat bodajże, tak to było w osiemdziesiątym pierwszym roku, gdzieś. Osiemdziesiąty pierwszy w Polsce. To było na wsi, bo ja wychowana byłam na wsi. Spędzałam swoją, że tak powiem, młodość do piętnastego roku życia na wsi, w województwie właśnie mał-- podkarpackim. To dawne chyba województwo podkarpackie, Małopolska. Tak. I powiem panu tak, była taka sytuacja, która właśnie bardzo mnie no do dziś dnia, że tak powiem, bardzo utkwiła.
Bardzo, że tak powiem, jakieś takie piętno na mnie to wywarło jako dziecko. Wtedy pamiętam, że właśnie szłam do kościoła. Znaczy no to już było po mszy, bo ja poszłam na mszę pieszo, bo to była wioska. I wie pan co? To właśnie było coś takiego, że miałam jakieś dwa i pół kilometra pieszo do kościoła.
[31:29] - Może pani podać, jaka to była miejscowość?
[31:31] - To jest miejscowość, proszę pana, to jest wieś. To się nazywała wioska Krzywdy. To jest Krzywdy koło Jeżowe. Jeżowe, Kamień koło Rzeszowa, niedaleko. Gdzie to się działo? To była Wólka Łętowsk, Wólka Łętowska w Podkarpacie, niedaleko Rzeszowa. I właśnie była taka sytuacja, że szłam do kościoła na wieczorną, na osiemnastą godzinę. Jako dziecko ja w ogóle byłam bardzo, że tak powiem, no wychowana w rodzinie katolickiej, bardzo wierząca, więc w ogóle też miałam taką sytuację z rodziną troszeczkę. Wychowana byłam przez ojca faktycznie brakowało mi bardzo mamy, gdzieś tam człowiek szukał tego Boga i powiem nie ukrywam, że znalazłam takie właśnie swoje, gdzieś tam takie-
[32:17] - Takie jakby safe space, tak? Takie jakby bezpieczna przestrzeń w rękach Boga.
[32:22] - Tak, dokładnie. I powiem panu, że nawet dwa razy byłam w stanie nawet dwa razy w ciągu tygodnia iść do kościoła, żeby się pomodlić, tak? Żeby właśnie szukać tej miłości, tego właśnie czegoś, co właśnie człowiek potrzebował, a nie miał. I troszeczkę właśnie powiem szczerze, że to mi bardzo pomagało. Pomagało, chociaż nie do końca, ale na pewno był to jakiś taki... Czegoś tam się uchwyciłam i po tej mszy pamiętam, wracałam z tej mszy i to była godzina gdzieś właśnie dziewiętnasta. Dziewiętnasta, po dziewiętnastej. O dziewiętnastej skończyła mi się msza. Gdzieś tak po dziewiętnastej właśnie szłam pieszo, tak? Czasami nawet biegłam, bo chodziło o to, że mój ojciec wracał z pracy zawsze o godzinie dwudziestej.
Gdzieś tak dwudziesta piętnaście, dwa trzydzieści mój ojciec już był w domu i ja zawsze tak chciałam, żeby być już w domu, żeby mój ojciec nie wiedział, że ja byłam na mszy. O! Coś takiego właśnie. I pamiętam, że biegłam, szłam już tak zapadał zmierzch i jeszcze miałam kawałek właśnie tutaj, już jak wychodziłam, bo tam musiałam minąć dwie wioski, prawda? Dwie wioski takie tam były. No i potem już ta wieś się kończyła. Zaczyna się, proszę pana, już tak, że tak powiem, takie szczere pole i las się zaczyna. Wtedy miałam kawałek, musiałam obejść właśnie tego lasu. Potem zaczynała się jeszcze jedna wioska i później już ta moja wioska, prawda? No i powiem szczerze, że tak właśnie biegłam, szłam i zaczęłam, że tak powiem, no jak to się mówi, no miałam zadyszkę i zatrzymałam się po prostu, bo po prostu to mnie kłuło.
I ja mówię no kurczę, tak się właśnie zatrzymałam. Zatrzymałam się i to było już proszę, proszę pana, już nie było w ogóle domów. Domy się skończyły, wieś się skończyła. I zaczyna się właśnie, właśnie ta, ta, ta właśnie taka period tej pola i lasu. I teraz właśnie co, proszę pana, widzę? No właśnie tak stanęłam i zaczęłam odpocząć. Odpoczęłam, tak? Zaczęłam. Była taka mgła. Mgła zaczęła się taka, zaczęła się unosić ta mgła taka właśnie z tych pól wychodziła i po prawej stronie były jakieś łąki, po lewej te pola i właśnie po lewej też ten las.
[34:25] - Jaka to była pora roku?
[34:27] - Ciężko mi jest to określić. Na pewno to nie było. Nie było zimno. Na pewno to nie było zimno, bo musiało to być, myślę, że wiosna jakaś to musiała być. Wiosną. To nie musiało, nie mogło być zimno z tego względu, że nie byłam ubrana w jakiś sposób. Nie pamiętam, żebym była na zimowo ubrana czy cokolwiek. Na pewno to była jakaś wiosna.
[34:47] - Czyli taka jakaś, taka jakaś pora cieplejsza, tak?
[34:50] - Tak. Mhm. Cieplejsza. Pamiętam właśnie to, że ta ta mgła się zaczęła właśnie tak ta unosić właśnie. I wie pan co? No i tak stanęłam. Patrzę się na lewo i patrzę, a tu idzie, proszę pana, dwóch, dwie istoty, dwie małe, dwóch małych ludzi idzie. No dwie istoty małe idą, ale ode mnie były jakieś, no powiem szczerze, osiem, dziewięć metrów ode mnie były. I powiem panu, że zostałam za-- ja zostałam po prostu w szoku. Byłam w jakimś takim, no...
Bo ja sama dziecko byłam jeszcze wówczas, więc tak naprawdę jako dziesięciolatek, no to tak dla mnie kurczę, ode mnie mniejsze te osoby były. I po prostu pomyślałam, bo jako dziecko człowiek myśli jak dziecko. I ja wtedy pomyślałam co te dzieci tutaj robią? Aczkolwiek se myślę no dzieci już właśnie takie mniejsze ode mnie już śpią, bo tak sobie po prostu jakoś logicznie chciałam to wytłumaczyć, prawda? Gdzieś tam. I ja mówię no, dzieci już o tej porze praktycznie są w łóżku, już śpią, a oni? I teraz tak, a oni tam idą w ten las, nie? W ciemność idą, nie? I takie właśnie tutaj rozbieżność w ogóle była taka wielka. I za chwilę właśnie tak stanęłam i ja patrzę nagle i patrzę.
Wie pan co? Te dwóch, dwie osoby trzymają się za ręce. Mniejsze ode mnie. Ja miałam wzrostu jakieś metr dwadzieścia, trzydzieści. Te postacie miały jakieś pięćdziesiąt, sześćdziesiąt centymetrów. To były takie właśnie no dużo mnie-- połowę mniejsze ode mnie jeszcze, no mniejsze ode mnie. I trzymają się za ręce. I widzę właśnie nieproporcjonalne ich właśnie sylwetki, bo sylwetki idą właśnie w tą mgłę. Idą właśnie w ten, w tą ciemność, w ten właśnie w kierunku lasu idą, nie? I ja mówię no właśnie takie coś to było, co mnie w ogóle nie, mnie to w ogóle nie było jakieś tragiczne.
[36:39] - No co by dzieci robiły w takiej okolicy jeszcze o takiej porze, prawda?
[36:43] - Ale wie pan co? I tak właśnie stanęłam. I oni właśnie też przystanęli. Jak ja zaczęłam się przyglądać właśnie tej sylwetce, bo zauważyłam, że głowy były bardzo wielkie, małe rączki właśnie mniejsze i te rączki jak się oni trzymali za te ręce, to tak widziałam, że to, to były takie wszystko małe było, a głowy były takie ogromne. I oni nagle jak gdyby przestali iść tak samo stanęli tak jak ja stałam i obserwowałam. Oni tak samo stanęli. Za chwilę jeden z nich obrócił głowę. Widziałam. Obrócił głowę w moim kierunku dlatego, że no głowa była. Głowy mieli takie mówię wielkie.
To było po prostu, no, nieproporcjonalne do ciała, w ogóle do reszty. To się w ogóle nie trzymało kupy niczego, ani logicznie, ani że tak powiem. No nie znalazłam żadnego wytłumaczenia, jakby, jak gdyby. I właśnie tak oni stanęli. Ja stałam. Ja patrzyłam na nich właśnie tak, jakby na nich od tyłu. Znaczy oni szli w ten las i za chwilę oni przystanęli. I ten jeden, tylko ten jeden cały czas trzymają się za ręce. Tego, tego nie zapomnę. W ogóle oni w ogóle ten drugi się nie odwrócił, ale ten jeden się odwrócił właśnie, bo widziałam skręt głowy w moją stronę.
Takie o sto sześćdziesiąt stopni dosłownie odwrócił tę głowę w moim kierunku i patrzył. I wtedy ja, proszę pana, tak właśnie jak to się mówi. No jakbym dostała jakiegoś paraliżu, jakbym dostała, nie wiem, jak to mam powiedzieć, jakimś amoku jakbym była stała. I proszę pana, no tak, on patrzył na mnie, ja patrzyłam na nich, na niego. I tak dosłownie to trwało. Nie wiem, jaki czas, nawet nie wiem, bo pamiętam, że ja w ogóle nie mogłam się ruszyć. Nawet ja w ogóle to było coś takiego, że nie miałam ochoty nawet, żeby się ruszyć ani iść, ani nic, tylko po prostu ciągle się patrzyliśmy na siebie. I to była taka. Aczkolwiek powiem tak szczerze, że nie widziałam oczu, nie widziałam oczu, bo to wszystko było takie powiem. Widziałam ich sylwetki dosłownie bardzo dobrze.
Była ta mgła i taka była szarówka już to był taki podwieczór się zbliżał. Właśnie taki wieczór. Powoli zapadał zmrok. No i ja Bogu dzięki, że nie widziałam w ogóle, że nie widziałam oczu, że nie widziałam twarzy, bo tak pomyślałam potem z perspektywy czasu, że ja bym, gdybym zobaczyła w ogóle tę twarz i właśnie twarz. Znaczy no bo ja potem, potem dopiero z biegiem lat i czasu zaczęłam. Ja o tym nikomu nie mówiłam. O tej sytuacji. No może skończę najpierw tą właśnie tą, tą właśnie, to, to wydarzenie, to, co się działo potem takie moje myślenie osobiste. I powiem panu, że właśnie to, co się działo, to co się stało, to to właśnie, że no stało to właśnie to. Byłam taka w takim stanie, nie wiem, no paraliżu, nie wiem czego tam.
No jak to nazwać? Nie mogłam się ruszyć, a nawet nie miałam. Mówię no nawet nie miałam ochoty, bo to było coś takiego, że to była taka energia pozytywna, dosyć wręcz powiem. Nie czułam jakiegoś zagrożenia w tym momencie, kiedy, kiedy się w ogóle ta osoba się na mnie patrzyło. Tak i później on dosłownie odwrócił głowę. Widziałam znowu skręcił głowę w tą do przodu jak gdyby w swoim kierunku. I oni dalej sobie spokojnie, spokojnie małym kroczkiem idą do tego lasu. I wtedy właśnie, jak on obrócił głowę, ja po prostu jakbym nabrała świadomości, co się dzieje w ogóle. I wtedy właśnie dotarło do mnie. Ja mówię Boże, co to, co to w ogóle?
Co to jest? Co to jest? I takim byłam w takim panicznym stanie, w takiej panice byłam. Pamiętam szoku takim no nie wiem, no zaczęłam się wtedy bać. Wtedy, wtedy zaczęłam się bać. Po tym właśnie już jak on obrócił głowę, jakbym właśnie dotarło do mnie ta świadomość, że to nie jest normalne, że to jest coś takiego. Ale w nogi, szybko uciekaj. Coś takiego. Nie, że do domu. I wtedy właśnie.
No powiem panu, że tak biegłam do tego domu szybko. Pamiętam, że jeszcze miałam ten kawałek lasu do przebiegnięcia i szybciutko właśnie do tego domu biegłam, mimo że tu mnie zaczęło kolka kuła. Tutaj już nie mogłam, już tutaj, już zadyszka taka, mimo że tam jeszcze była wioska jedna, którą musiałam przebiec, zanim do domu swojego dobiegłam. No to tam ludzie spuszczają psy na wiosce, to powiem panu, że nawet już psów się nie bałam. Po prostu uciekałam tak, bo mówię to ciągle było w mojej głowie. Ten fakt, jak przybiegłam do domu, ja po prostu popatrzyłam na godzinę, bo ja mówię patrzę ojca nie ma jeszcze. Więc ja mówię no. Cieszyłam się z jednej strony, że nie ma taty, bo pewnie by mnie wyzwał, gdzie ja się włóczę po nocach. A właśnie patrzę się na godzinę, a to była koło dwudziestej drugiej godzina i to było takie dla mnie bardzo uderzające, bo msza skończyła się o dziewiętnastej. To niemożliwe.
Do domu miałam jakieś dwa i pół kilometra pieszo.
[41:35] - No dwóch i pół kilometra to się nie idzie chyba trzech godzin, prawda?
[41:39] - Tak, tak. I właśnie tutaj ja byłam w szoku, bo mówię to jest niemożliwe, że to jest ta godzina. To jest niemożliwe. Przecież ja też. Ja jestem wysportowana w szkole w ogóle wysportowana dziewczyna i tak dalej. Dziecko jako dziewczynka wysportowana na WF-ie najlepsza, że tak powiem. To było dla mnie po prostu nie do pomyślenia. Ja mówię, że cieszyłam się z jednej strony, że ojca jeszcze nie ma, ale no ja mówię Boże, no co to się stało w ogóle, że taty jeszcze nie ma, że normalnie powiedziałam o której wracam. No i już ta godzina jest jakoś tak. I ojca nie było.
Ojciec nie przyjechał jeszcze z pracy. I właśnie powiem panu, że to było dziwne. To było takie bardzo dziwne, że nie mogłam sobie tego wyjaśnić jakoś logicznie w ogóle. No i właśnie to jest taka ta sytuacja. Co właśnie chciałam powiedzieć o tym? I powiem panu, że o tym nikomu nie mówiłam w ogóle, bo mówię wychowana byłam przez ojca. Matka była za granicą już od dawna i powiem szczerze, że nie miałam komu tego powiedzieć tak naprawdę. A po drugie, gdybym powiedziała to komuś, to wszyscy by mnie i tak uznali, że jakieś mojeMoje jakieś takie fanaberie, jakieś te coś wymyśliłam sobie, że tam nie wiadomo co. Więc ja to w sobie zachowałam wszystko w sobie oczywiście.
[42:51] - No też można się spodziewać, jaka byłaby reakcja, mając na względzie to, że tam jeszcze na tym, na Podkarpaciu i w Małopolsce w ogóle jest dosyć silna ta wiara religijna. Także może można było się spodziewać, że się usłyszy coś o demonach, jakichś tam opętaniach.
[43:08] - No, no nie. Raczej, raczej powiem panu, że raczej tam tak można by się spodziewać ze strony właśnie tutaj społeczeństwa, ludzi, wioski, że tak właśnie będę odbierana gdzieś tam. Właśnie dlatego ja nie mówiłam, bo mówię i tak mi nie uwierzy w to. Zresztą ja tego logicznie nie potrafiłam, sama sobie nie potrafiłam tego w jakiś sposób wytłumaczyć. Tym bardziej że mówię, no też czytałam Biblię i wierząca osoba jestem cały czas zresztą. I powiem panu, że no nie potrafię tego w jakiś sposób do dziś dnia. Ale powiem panu, że po latach właśnie, jak zaczęło się właśnie dużo mówić już tak otwarcie w TV, w mediach właśnie, że, że właśnie są te programy jakieś tam pojawiły się programy, proszę pana, te właśnie z tym UFO coś tam, coś tam. I coraz więcej się zaczęło mówić o tym, nagłaśniać. I powiem panu, że dużo ludzi się otworzyło na tą relację mówienia o tym właśnie, to, co ludzie widzieli kiedyś tam o swoich właśnie takich doświadczeniach. To jest bardzo dobre właśnie, że dzisiaj możemy o tym szczerze porozmawiać.
I powiem panu, że jednego razu spotkałam takiego kolegę, co właśnie on mówi to, co ty widziałaś właśnie kiedyś powiedziałam takiemu koledze, którego bardzo kiepsko znałam zresztą, ale żeśmy sobie tak fajnie porozmawiali na różne takie tematy duchowe. I ja mówię, że miałam takie wydarzenia. Nie wierz mnie z jakiegoś tam, że mi się pomieszało w głowie. Ale powiem ci, że miałam takie wydarzenie i tego. I on mówi no powiedziałam właśnie o tym. On: ty widziałaś szaraków. Ja mówię: co proszę? A on mówi: no szaraków. A ja mówię: jakich szaraków? Ja mówię.
No a on mówi: no słuchaj, to są właśnie kosmici. Mówi: no to są skąd z tego, z nie z tego świata, no tam jakieś tam istoty. I mówi: poczytaj sobie w Googlach. Mówi: wejdź na Google i zobacz. I wie pan co? Tak sobie weszłam na spokojnie i faktycznie opis jak zobaczyłam opis właśnie, właśnie tych, tych, tych małych ludzi, ludzików takich właśnie, że tak powiem, śmiesznie ludzików. No bo dla mnie to były, nie wiedziałam, jak to nawet odebrać.
[45:10] - No takie coś, co jakby nie pasowało do niczego, co miała pani w pamięci zapisane, tak?
[45:16] - W ogóle właśnie w naszej społeczności, w sensie do tego, no do naszego, no widzimy różnych ludzi, prawda? No jeden jest taki, drugi taki, no każdy gdzieś tam może mieć jakiś tam niedobytek, że tak powiem, ale no to było bardzo dziwne i właśnie to było. To właśnie czułam coś takiego dziwnego właśnie. Też te takie właśnie jak właśnie on się popatrzył na mnie, odwrócił głowę i powiem panu, że właśnie stałam w takim bezruchu, w takim kurczę no po prostu jakbym miała jakiś paraliż, no tak to można nazwać jakiś taki. Ale z drugiej strony tak telepatycznie odbierałam, że nie bój się, że właśnie czuj się, że nie czułam się zagrożona w jakiś sposób. Dopiero potem, jak odwrócił tą głowę już i jak już zaczął iść dalej w tym kierunku z tym właśnie z tą drugą osobą, trzymając się za ręce, właśnie te rączki i sobie szli dalej, to wtedy właśnie ta świadomość do mnie dotarła, że tak jakbym się obudziła dosłownie z jakiegoś letargu, z czegoś, co że byłam w jakimś stanie, prawda? Coś takiego.
[46:17] - No i tutaj też zwraca uwagę ten szczegół z tym czasem zagubionym, bo pani, pani jakby nie czuła, jakby pani nie czuła podczas tego zdarzenia, tego spotkania, że upływa więcej tam godzinę na przykład.
[46:31] - No nie, nie, nie czułam absolutnie. I pamiętam, że jak przybiegłam, to nie wiem właśnie, dlaczego popatrzyłam na zegarek. Dlatego, że widziałam, że taty jeszcze nie ma, a on zawsze wracał o dwudziestej trzydzieści, piętnaście, dwadzieścia coś. No maksimum dwudziesta trzydzieści wracał z pracy. Taty jeszcze nie ma. I ja mówię: o! Ja zaczęłam się tak, ucieszyłam się gdzieś tam w głowie, że nie będzie mnie tam ochrzaniał, że właśnie się włóczę po nocach coś tam i już jestem w domu. Jego nie ma. Cieszyłam się, patrzę na zegarek, a tu już koło dwudziestej drugiej. I ja mówię no.
No ja byłam w szoku. Ja mówię: no jak dwudziesta druga? No i powiem panu, że ja w ogóle nie szukałam nawet jakiegoś wytłumaczenia, bo mówię to, to były czasy takie właśnie wiadome, że to było takie dla mnie wielkie zdziwienie i szok. Aczkolwiek no mówię, no to były te czasy takie, gdzie człowiek żył na wsi, gdzie troszeczkę inaczej mówię, no była dyscyplina, bo naprawdę inaczej wychowany był niż w mieście. Niż w miastach i tak dalej, no. Ale no co powiem? No powiem panu, że takie to wydarzenie było takie, że tak powiem, pierwsze, które miałam.
[47:35] - Czy zwróciła pani uwagę na to, jak wyglądało otoczenie w tamtym momencie, w momencie tego spotkania? Czy było coś takiego osobliwego, czy wszystko było w porządku?
[47:45] - Powiem panu, że nie było nic osobliwego. Na pewno było bardzo spokojnie. Była tam gła właśnie pamiętam tą gła, która się tak unosiła. Było bardzo spokojnie, cicho, cicho, cicho. Sza właśnie taka była cisza i no i taki spokój był. Spokój po prostu. No nie było nic-
[48:00] - Ale taka cisza, cisza, taka normalnie występująca w tym miejscu tak?
[48:04] - Normalna cisza, normalna cisza. Powiem panu, że to było dosyć już tak samo dawno, bo wtedy miałam dziewięć, dziesięć lat. No to wtedy tak dla mnie po prostu było to wszystko takie no cicho było na pewno taka była cicha jakaś tam, no otoczenie to wszystko było ta mgła, no i ten zmierzch, który zapadał. No i właśnie to, właśnie ten fakt, że oni sobie do tego lasu szli, nie? I tak mówię: no, dzieci do lasu idą. I tak sobie mówię: no jak do lasu takie ode mnie niby takie małe dzieci to już w łóżkach śpią. I tak właśnie takie moje tłumaczenie jako dziecko było takie tłumaczenie. A w ogóle to to nie były, to nie były postaci normalne, bo mówię, nie były proporcjonalne, nie były w ogóle ani głowa, no części ciała.Miały oczywiście nogi, ręce, ale były malutkie, króciutkie i głowy bardzo duże, bo jak obróciły tą głowę, to ja widziałam obrócenie tej głowy właśnie.
[48:57] - No ja pani powiem, że też jak słuchałem pani opisu wyglądu tych postaci, to też tak oczami wyobraźni zaczęło mi się rysować taki no typowy szarak. Taka duża głowa, mały niski wzrost, szczupły, chude ręce, chude nogi. No wypisz wymaluj szarak.
[49:13] - I powiem panu, że tak też myślałam. Wie Pan, Bogu dzięki, że ja w ogóle nie widziałam właśnie po tym, jak rozmawiałam z takim kolegą, który mówi: proszę panią, proszę, zobacz sobie tam mówi na Google i zobacz. Jak ja zobaczyłam te właśnie takie rysunki były, opisy. Ja mówię tak, to jest to, co widziałam, to, co widziałam właśnie tylko i tam były oczy jeszcze narysowane, namalowane były. No ja mówię no Bogu dzięki, że ja nie widziałam w ogóle tej twarzy, tak wie pan, oczu, bo ja bym wtedy dostała zawału serca. Ja bym tam pewnie po prostu umarła. Chyba na tej szosie, tam na tej drodze, bo to była taka droga. Pamiętam kamienista jeszcze tam nie była droga asfaltowa, tylko taka droga wiejska. Więc ja mówię, że nie wiem. Bóg chyba tak sprawił, że po prostu ja Bogu dzięki nie widziałam po prostu tej twarzy, bo jakbym zobaczyła tą twarz, to ja bym tam na pewno bym umarła, bo tak krzyczeć nie krzyczałam, bo tam nie ma już domów nie było.
Już te domy się skończyły. Po prostu ja byłam w szczerej, że tak powiem, puste, gdzie były no już pola i lasy tak się zaczynały, więc tam już nawet choćbym krzyczała, nikogo by nie było na ratunek.
[50:19] - No to też wyklucza opcję, że to mogły być jednak dzieci, bo co by dzieci robiły tak daleko od budynków, tak?
[50:25] - Dlatego ja właśnie mówię no to jest takie myśli. Człowiek jak dziecko myśli jak dziecko. I właśnie tak sobie tłumaczyłam ja, że te dzieci kręcą, a de facto to mówię ja sama byłam dziecko, więc te postaci miały, no mówię jakieś pięćdziesiąt, sześćdziesiąt centymetrów. To były takie właśnie no dużo mniej, połowę mniejsze ode mnie jeszcze no mniejsze ode mnie. Więc mówię no to jest. Nie dało się tego wytłumaczyć logicznie, racjonalnie w żaden sposób. No, no nie no po prostu dlatego byłam w takim szoku potem, to mówię. Oczywiście to ciągle miałam w pamięci, w głowie to do dziś. Aczkolwiek no nie mówiłam o tym bardzo długo nikomu, bo nikt by mi nie uwierzył. Dopiero zaczęłam o tym mówić mówię, jak się zaczęło w ogóle, jak już też byłam dorosła i no i tak wiedziałam, że mogę z kimś sobie pogadać tak szczerze na takie tematy różne, które człowiek przeżył gdzieś tam w życiu i no.
[51:18] - I dopiero już w momencie, dopiero już po osiągnięciu dorosłości Pani jakby zobaczyła rekonstrukcję wyglądu potencjalne tych, tych postaci tak?
[51:28] - Późno, już bardzo późno. Jak poznałam takiego kolegę właśnie, mówi do mnie: a ty widziałaś szaraków? A ja: jakich szaraków? A on mówi: co ty mówisz? On mówi: no to są właśnie te istoty, właśnie UFO, nie pozaziemskie. Ja mówię no, ja mówię: słuchaj, no może ja mówię, nie wykluczam tego, że nie, ale mówię no. Mówi: zobacz sobie, wejdź na Google i zobacz. I właśnie przy nim wchodziłam na Google i patrzę. I te rysunki wyszły mi właśnie to wszystko. I ja mówię kurczę, no to jest to!
Właśnie to widziałam. To dokładnie to. Dokładnie to. Tak.
[52:00] - To można po raz kolejny powiedzieć dzięki Bogu. Bo że pani tak późno te rysunki zobaczyła. Bo co by było? Dzieci bardzo różnie potrafią reagować po takich zdarzeniach, gdy na przykład przypadkiem zobaczą jakiegoś kosmitę w telewizji.
[52:15] - W tych czasach pamiętam, że też telewizję tak wie pan, jak z tą telewizją było. Do piętnastego roku byłam na wsi, później wyjechałam do miasta, żeby właśnie iść do szkoły, jak to się mówi, żeby się wyszkolić i tak dalej. No wiadomo, wtedy nie było jeszcze komórek, komórek. Nie było telefonów komórkowych. Dopiero komórki weszły chyba w tych latach, jak już, jak już wyszłam za mąż. Pamiętam to wtedy te komórki, telefony komórkowe oczywiście, telefony komórkowe. No tak, chyba mają z dwadzieścia, dwadzieścia jeden, dwadzieścia dwa lata chyba. No bo też wówczas jeszcze tak nie było takiej no możliwości. Zresztą i powiem tak, że człowiek żyje swoim życiem, że tak powiem, pędem życia. Jakoś tak nie szuka tych właśnie takich.
Jedynie właśnie potem już gdzieś tam słyszałam, pamiętam w telewizji, jak zaczęło się tak już nagłaśniać właśnie w tych mediach programy wyszły o tym właśnie. Powiem panu, że też bardzo dzisiaj może nie będę mówiła ten temat na temat tego, co mnie spotkało później, bo naprawdę tych wydarzeń miałam bardzo dużo, bardzo takich nawet bardzo personalnych, że po prostu no nie chce mi się o tym mówić bardzo tak publicznie, że tak powiem, ale nie muszę się przygotować na taką rozmowę na pewno. Powiem panu tak do dziś dnia w ogóle jako jestem, może nie jestem katolikiem w tej chwili, już zmieniłam wiarę. Jestem chrześcijanką w Kościele protestanckim bardziej się udzielam. Natomiast powiem panu, że czytam Biblię i powiem panu, że do dziś nie jestem w stanie sobie gdzieś tak tego kurczę nie-
[53:53] - Tak jakby sobie tego poukładać, tak.
[53:56] - Nic nie było w niebie i w pieku. I teraz nie wiem do końca, bo tak wiem, że są opętania, są demoniczne sprawy. I teraz do jakiego nie wiem, do jakiej szufladki mam to schować, o tak powiem. Nie wiem. Szukam takiego właśnie wytłumaczenia, czy właśnie na przykład ufologia, czy te właśnie te właśnie ten, że tak powiem, ciała nieziemskie. Czy to możemy zaliczyć do tego samego worka? Czy to jest to ten sam? Czy to jest właśnie demoniczna sprawa? O, tak powiem. Czy to jest jakaś inna materia?
Ja po prostu do dziś dnia tego nie potrafię rozeznać. Nie potrafię tego. Jeżeli na przykład, bo teraz właśnie słuchałam was, waszego radia i różnych takich również właśnie dzięki temu jakichś skontaktowałam się z państwem, dzięki temu, żeby opowiedzieć swoją historię. Więc do dziś dnia nie potrafię tego sobie wytłumaczyć racjonalnie czy takimi-
[54:51] - Racjonalnie, w taki sposób już duchowy, dlatego że to wszystko zali-zalicza się chyba do sfery duchowej. Nie wiem naprawdę.
[54:59] - W podcaście „Mówią świadkowie” w każdym z odcinków macie państwo niezwykłą okazję wysłuchać relacji o trudnych do wytłumaczenia zdarzeniach pochodzących od samych świadków. Często w tych nagraniach rozmów słychać bardzo mocno to, jak naszymi rozmówcami targają emocje. Emocje wciąż bardzo żywe, mimo iż od opisywanych przez nich zdarzeń minęło nieraz bardzo, bardzo wiele lat. Szok towarzyszący takiemu zdarzeniu to jedno. Inna sprawa to okazywany często przez inne osoby kompletny brak zrozumienia, wyszydzanie, ostracyzm. Tego w Radiu Paranormalium nie ma. Tutaj tworzymy naszym interlokutorom bezpieczną przestrzeń do wygadania się i zrzucenia z siebie pewnego ciężaru związanego ze zdarzeniami wymykającymi się zrozumieniu. W ostatniej części dzisiejszego programu przenosimy się na Dolny Śląsk. Oczywiście tę relację wraz z kontaktem do mojego rozmówcy przekazałem również badaczowi Damianowi Treli. Usłyszymy fragment bardzo obszernej rozmowy, w trakcie której nasz słuchacz opisał między innymi ciekawą obserwację UFO, która zostanie zaprezentowana w jednym z kolejnych odcinków „Mówią świadkowie”.
Dziś natomiast usłyszymy wstrząsający opis zdarzenia z udziałem niezidentyfikowanych istot, którego nasz rozmówca doświadczył we własnym domu. Rzecz cała zdarzyła się w dwa tysiące czternastym roku.
[56:27] - Mimo że minęło przeszło dziesięć lat, to do tego stopnia jest to dla mnie ciężkie, że nawet wiedząc, że będziemy dzisiaj rozmawiać, całą noc myślałem. Nie mogłem zmrużyć, zmrużyć oka. Dobra, od początku. To był wieczór. Około... No wieczór, właściwie to noc. Ja jestem z tych ludzi, co to zazwyczaj chodzą spać koło trzeciej czy czwartej, a potem śpią do południa. Więc tak.
[56:51] - Mam tak samo. Mam dokładnie tak samo.
[56:54] - Nawet czytałem niedawno dosyć ciekawe badanie, że to już jest genetycznie i się z tym nic nie da zrobić. Ta dwunasta to jeszcze jest, można powiedzieć, wczesna pora, ale to było lato. Duszno. Nawet jak okna były w nocy otwarte, to było tak gorąco i po prostu zgasiłem światło. Położyłem się i za-założyłem słuchawki na uszy. To jeszcze były wtedy, wtedy te słuchawki na kablu, nie jak teraz bezprzewodowe. I słuchałem sobie muzyki pamiętam. To było... Musiałbym też narysować panu pokój, jak to wyglądało. Ale moje łóżko, właściwie to była kanapa.
Krótszy bok kanapy, na której leżałem, znajdował się dosunięty do ściany z oknem. Ja po prostu na tej ścianie z oknem miałem opartą głowę i słuchałem sobie muzyki. To było właśnie koło północy. Tam wszyscy spali, tylko ja oczywiście buszowałem. W pewnym momencie zdechła mi bateria w telefonie, a ja jestem strasznie leniwym człowiekiem. Zanim wstałem podłączyć, to tak sobie leżałem. Tylko te słuchawki zdjąłem. No i zaczął szczekać za oknem pies. Na początku myślałem, że może, bo to było w ten sposób, że jeszcze nie mieliśmy płotu, bo mieli płot wymienić dookoła, dookoła domu, dookoła działki i same takie po prostu paliki stały. A my mieliśmy sukę na dworze psa.
No i apszyfikanci przychodzili, że tak powiem. A ja byłem w takim trochę bojowym nastroju. No to już sobie pomyślałem, że wyjdę na dwór. Jak jakiś pies przyszedł, to, to wygonię. No ale wstałem do tego okna i zobaczyłem, że w miejscu, gdzie była ta furtka, powiedzmy na końcu ścieżki coś jest albo ktoś jest. No powiem panu, że opowiadam, mam gęsią skórkę nawet na palcach. To trudno powiedzieć, że to było coś ludzkiego, że to był humanoid, bo to była jakaś istota. Na początku nie wiedziałem, na co patrzę. Co prawda noc była taka bardzo jasna, pełni raczej nie było, ale tam powiedzmy dosyć mocno księżyc to światło odbijał. To jeszcze był trawnik dookoła, więc no dosyć jasno było.
A ja z racji tego, że, że siedzę po nocach, to się też dosyć szybko wzrok przyzwyczaja do ciemności. I tak po chwili, no nie wiem, ile minęło, no parę sekund, jak, jak patrzyłem na to coś, to zacząłem dostrzegać jakieś szczegóły. I tak do głowy doleciało, że coś tu nie gra. I wtedy to coś na mnie spojrzało. Można powiedzieć, że ja nawet nie, nie widziałem, żeby to coś ruszyło głową czy, czy jakiś ruch gałek ocznych, tylko ja po pro-prostu poczułem, że to na mnie patrzy i w tym momencie mnie sparaliżowało. To był, to był tak wysoki poziom strachu, że do tej pory nawet jak właśnie opowiadam to mimo tylu lat aż mnie to lepie. Zablokowałem się, nie mogłem ruszyć. Stałem tylko jak ten mągoł ostatni przy tym oknie się gapiłem i się nie mogłem ruszyć. Czułem tylko jak, jak taki zimny pot mi z czoła leci po policzku. Chciałem zamknąć oczy, ale tak jakby nie mogłem.
Czy... No to po prostu mózg przestał działać. Został. Przestałem logicznie myśleć i w pewnym momencie poczułem, że coś mnie dotknęło za ramię. Stojąc za mną dotknęło mnie za ramięI w tym momencie poczułem tylko, że się za przeproszeniem zeszczałem ze strachu, że mi leci po kolanach i urwał mi się film ze strachu. Obudziłem się rano, leżąc na kanapie właśnie. Na początku sobie pomyślałem, że to był jakiś straszny koszmar. Zapaliłem papierosa. Trochę się człowiek rozbudził, ten mózg zaczął lepiej pracować. No i wtedy zaczęło mi się parę rzeczy nie zgadzać.
Pierwsza sprawa była taka, że jak zawsze na tej kanapie spałem w ten sposób, że głowę miałem, no można powiedzieć, opartą o tą ścianę z oknem, a nogi w drugim kierunku. Tak leżałem odwrotnie nogami do okna, że tak powiem. Gdzie ja nigdy naprawdę się tak nie kładłem, bo jakoś po prostu nie lubiłem. Wstałem, no i zobaczyłem kałużę na podłodze, taką w żółtym kolorze i do mnie doleciało, że to jednak wszystko się zdarzyło. Przez tydzień wstrzymywałem sen. Po prostu bałem się zasnąć. Siedziałem w łóżku z nożem kuchennym, jakby coś po mnie miało przyjść. Do tego stopnia wstrzymywałem sen, że miałem nawet halucynacje różnego typu. Mimo wszystko jednak ja byłem bardziej takim sceptykiem bym powiedział. Zawsze stawiałem wyżej naukę od, od wiary czy od różnych ludzkich takich przywidzeń, więc postanowiłem się przebadać.
Tam zawsze się tak trzymałem takich klimatów medycznych, to sobie już od razu dorysowałem, że mam w głowie jakiegoś guza i widzę, widzę różne dziwne rzeczy albo jakąś po prostu chorobę psychiczną, dzięki której mam halucynacje. Już tam nie mówiąc o schizofrenii. No i wtedy się zaczął, zaczął się taki etap sprawdzania. Dwukrotnie wykonałem tomografię mózgu, raz wykonałem rezonans. Tyle razy chodziłem do swojego lekarza rodzinnego, że już po prostu powiedział, żebym lepiej się zapisał do psychiatry, bo mam, bo mam jakieś po prostu zwidy. Poszedłem do psychiatry, potem do drugiego. No każdy mówił, że jestem zdrowy. No i wtedy tak do mnie można powiedzieć doleciało, że to, co widziałem, to była rzeczywistość, a nie jakaś rozległa halucynacja, której mogłem doświadczyć. I w sumie od tamtej pory uwierzyłem. To jest trochę złe słowo, ale zrozumiałem, że nie wszystko można po prostu oczami zobaczyć.
Że są rzeczy poza naszą percepcją. Ja no, no, no prawda, że rzadko, rzadko kiedy znajduję jakiś temat, o którym ciężko mi mówić, ale tu aż, aż mnie mrozi, jak to teraz mówią.
[01:03:06] - No to świadczy o tym, że to całe to zdarzenie musiało bardzo mocny wpływ na panu wywrzeć. Gdyby to była zwykła fantasmagoria jakaś, jakiś wytwór umysłu, to chyba prędzej czy później no przestałoby to na pana tak oddziaływać, prawda?
[01:03:20] - No właśnie. A to było, można powiedzieć, w takich dwóch etapach, bo na początku się tak bardzo tego przestraszyłem, na drugi raz jeszcze bardziej się przestraszyłem, jak skończyłem się badać na wszystkie możliwe sposoby i wyszło na to, że to właśnie nie był żaden wymysł i że coś do mnie przyszło.
[01:03:39] - Zarówno na ciele, jak i na umyśle wszystko było w porządku. Krótko mówiąc.
[01:03:44] - Tak, tak, tak. No już naprawdę portfel płakał, bo no najpierw robiłem na kasę chorych różne badania, a potem już mnie nie chcieli przepisywać to, to wszystko prywatnie rezonanse, tomografie. Badalem krew i robiłem na pełną morfologię i tarczycę nawet co dwa tygodnie, bo myślałem, że może coś z hormonami. No po prostu nie mogłem, nie mogłem uwierzyć i szukałem jakiegoś rozwiązania. I jak wcześniej byłem, byłem w pełni zdrowy na ciele i na umyśle, tak od tego wszystkiego dostałem depresji, która się do tej pory po prostu utrzymuje, bo nie wiem jakby to ująć dalej. Może nie tyle już strach, bo strach to bardziej taka ostra reakcja, ale taka obawa. Obawa cały czas we mnie siedzi i byłem już na terapiach różnych, ale to też za bardzo nie lubię o tym mówić. I szczerze mówiąc, to jest pierwszy raz, jak tak się bardziej otwieram, bo powiem w ten sposób jak powiem jakiemuś normalnemu człowiekowi o tym, co mnie spotkało, to zazwyczaj biorą mnie za jakiegoś szczura. Jak opowiem szczurom, to zaraz będą, że jakieś demony do mnie przychodzą, a brakuje mi takiego obiektywizmu, bym powiedział. Dlatego właśnie się z państwem skontaktowałem, bo to głównie ukrywam, że głównie o tą relację mi chodziło, żeby nagłośnić, że tak ujmę, bo to można powiedzieć, był taki wierzchołek, wierzchołek góry lodowej, który zmienił światopogląd można powiedzieć.
Tak jak mówiłem przy poprzednich relacjach, ja byłem taki no rozwiązły to jest najlepsze słowo. Nie stroniłem od alkoholu, różne koncerty, nieciekawe towarzystwo, a od tamtego momentu to uspokoiłem się, że tak powiem całkowicie. Odstawiłem alkohol, narkotyków żadnych nie biorę. Jedynie od czego jestem uzależniony to nikotyna. Powiem panu w ten sposób jak, jak rozmawiamy już od tej pierwszej relacji, to zdążyłem spalić dwa papierosy, a odkąd mówię o tej sprawie, to już cztery spaliłem. Do tego stopnia jestem. No залеpię się mówiąc wprost.
[01:05:55] - No nie dziwię się panu. Mam takie pytanie, kilka pytań odnośnie tego zdarzenia. Czy udało się panu zarejestrować jakieś szczegóły wyglądu tej istoty? Przynajmniej tej stojącej przy furtce?
[01:06:08] - Oczywiście to było. No ja mówiłem już wcześniej, ja mam niemałą fotograficzną pamięć i czasami to jest błogosławieństwo, a czasami przekleństwo, jak w tym, w tym przypadku. Jakbym powiedział, że to był humanoid, to byłoby zbyt wiele powiedziane, bo jak dla mnie to, to nie miało w ogóle takiej posturyCzłowieka. Czy widział może pan kiedyś, yy, taki film, yy, reżyserii Luca Bessona „Piąty element”?
[01:06:35] - Coś kojarzę, aleee filmu całego nie oglądałem. Nie miałem sposobności.
[01:06:40] - Chodzi o to, że tam była taka postać. Ja nie pamiętam, czy to był jakiś kosmita, czy, czy jakaś inna istota, ale mi się tak strasznie skojarzyło. Jak chyba pięć czy sześć lat później po tym zdarzeniu widziałem ten film to, aż, aż mnie zblokowało, bo bardzo mi to przypominało. Tam były takie... Chociaż nie. Dobra, koniec o filmie. Opowiem, jak to pamiętam. To było coś bardzo grubego. To miało, miało takie proporcje gruszki bym powiedział, że takie szerokie, no w cudzysłowie w pasie trochę chudsze tutaj na, na wysokości głowy. Głowa-
[01:07:17] - Właśnie mam chyba wyświetlonego tego kosmitę. On tak z takimi jakimiś dziwnymi uszami po bokach, tak?
[01:07:23] - Yy, no nie pamiętam, yy, uszu z filmu, ale właśnie sama taka postura. Taki złoty jakby w takim, jakbym nie wiem, jakby blaszany był. To znaczy w tym filmie, bo to, yy, w rzeczywistości to, to było, yy, po prostu czarne. I tak skojarzyłem ten kształt. Tak do tej pory mi to przypomina. Szyja tego czegoś nie była, nie była widoczna, nie. Głowa nie wychodziła poza obrys korpusu, że tak powiem, tylko była tak jakby przymocowana z przodu. Podłużna, mógłbym powiedzieć nawet migdałowata trochę. Nie widziałem oczu. Podejrzewam, że to ze względu na, yy, no na to, że była po prostu noc i, i jedynie to, to światło, głównie odbite od trawnika, mi tak oświetlało.
I teraz nie jestem pewien, czy to coś miało dwie nogi, czy już mi wyobraźnia dorysowuje, że miało cztery. To były takie bardzo grube nogi. Ja bym powiedział, że jak u słonia. Takie, no takie kłody pionowe, yy, i żadna stopa nie była tak wyraźnie odcięta od, od kształtu tej nogi jakby. I albo miało dwie bardzo grube nogi, albo cztery. Ale z drugiej strony, mimo nawet tych czterech nóg to coś miałem wrażenie, że no stoi pionowo. To nie było tak, że na czterech nogach jak pies czy jak kot, tylko to tak jakby człowiek miał cztery nogi i do tego parę rąk. I te cztery nogi cały czas, yy, po prostu spoczywają na ziemi, a człowiek wyprostowany do góry. Tak bym to opisał. Te nogi to bardzo mi się właśnie kojarzyły ze, z nogami słonia.
Takie właśnie grube. Stopa nie była taka odcięta, tylko jakby. No nie wiem jak. Oczywiście narysuję to, to będzie najłatwiej. Już miałem przed rozmową te szkice porobić, ale po prostu tak mnie, tak mną telepało na samą myśl, że aż mi się odechciało. Ale to narysuję mniej więcej jak pamiętam. Rąk nie pamiętam. Natomiast no nie wiem, czy to już mi wyobraźnia podsuwa, ale tak jakby jedna ręka tego czegoś była skierowana w moją stronę. Trudno mi to powiedzieć dokładnie, bo, bo raz, że to był ten paraliżujący strach i fakt, że zacząłem zwracać wtedy jakąś szczególną uwagę na, na detale, ale no z perspektywy czasu trudno mi powiedzieć, czy to coś miało rękę skierowaną w moją stronę, czy po prostu to już wyobraźnia dorysowuje na podstawie tego, że coś mnie za ramię złapało. Bo to mogło być na takiej zasadzie, to już oczywiście całkowicie hipotetycznie, że to, co widziałem, te powiedzmy piętnaście, dwadzieścia metrów ode mnie przy tym płocie, w tym momencie jak to wyciągnęło rękę tamta istota, to ja poczułem ten dotyk na ramieniu za sobą.
No nie wiem, jakby to ująć, jakby to fizycznie ta istota była tam, a mentalnie mnie tu dotknęła.
[01:10:19] - No nie wiemy tak naprawdę, ile istot wtedy było, prawda? Bo, yy, z tego, co pan mówi, ta istota stojąca przy furtce cały czas była widoczna. A skoro coś pana dotknęło, to musiało to coś być chyba bliżej, prawda? Wewnątrz domu.
[01:10:35] - No właśnie tak. Tylko że no trudno mi to jednoznacznie ująć, ale ja tak, no intuicja to jest złe powiedzi, źle powiedziane, ale cały czas miałem wrażenie, że to jest ta sama istota, co mnie dotknęło. Że mimo że widzę ją przed sobą cały czas, no wzroku nie odrywałem. Nie wiem, czy nie chciałem, czy nie mogłem, ale tak jakbym czuł, że to coś, że ta jedna istota też mnie dotknęła z tyłu. No ale to, to mówię, to ludzki mózg potrafi sobie wiele dorysowywać. Może rzeczywiście były dwie istoty, ale z drugiej strony już tak bardziej logicznie i przyziemnie patrząc, no to dom był zamknięty, żadnych, yy, żadnych śladów włamania nie było. Tak samo ten pokój, w którym, w którym siedziałem, był zamknięty na klucz od-
[01:11:24] - A pan był wtedy sam w domu?
[01:11:26] - Yy, nie, nie, nie, nie. Tylko że to było. Ja miałem pokój swój na piętrze, a reszta domowników była na parterze. Bo to dawno temu było tak, że to był dom jednorodzinny podzielony na dwa mieszkania. Na dole dziadkowie mieszkali, a na górze moi rodzice, ja i mój brat. No ale jak dziadkowie poumierali, to po prostu reszta się przeniosła na dół. Yy, a to drugie mieszkanie ja sobie po prostu wziąłem i siedziałem właśnie na górze, a oni, oni na dole. No to też ja takim, można powiedzieć, introwertykiem jestem za bardzo. No wolę siedzieć sam i po prostu nie pamiętam, co się mogło wtedy dziać, bo mi się ten film urwał. Ale rano to...
To znaczy rano. Ja się obudziłem wtedy koło południa. Nie do końca opowiadałem, yy, wszystkim, co widziałem, bo no po prostu jeszcze byłem wstrząśnięty tym. Ale gdyby coś się działo, czy ktoś się próbował dobijać do domu, czy coś miałoby wejść, to zostałbym o tym na pewno poinformowany. Yy, druga kwestia, że mój bratSłyszał, że pies szczekał w nocy. Nie pomyślał, żeby wyjść. Nie pomyślał, żeby sprawdzić, tylko po prostu słyszał od siebie z pokoju, że pies szczeka, ale na tym się skończyło. Mniej więcej się to pokrywa z tym, co ja słyszałem. No bo te szczekanie psa spowodowało, że z tego łóżka wstałem po prostu i podszedłem do tego okna.
[01:12:53] - Czyli krótko mówiąc, nie było możliwości, żeby w tam wszedł jakiś ktoś z domowników. No bo zresztą zauważenie przez domownika tej plamy biodrowej, no to mogłoby poskutkować niemałą aferą, prawda w domu?
[01:13:08] - No właśnie. Powiem szczerze, że ja się nawet trochę wstydziłem. No co dorosły chłop, żeby się zesrał jak dziecko? No ale to już do tego stopnia byłem, no można powiedzieć, sparaliżowany, że ja nic nie mogłem zrobić, tylko czułem, jak mi po kolanach leci. To mimo wszystko czułem jakieś takie, no wstyd, można powiedzieć. Dlatego też nie rozdmuchiwałem tej sprawy. Dopiero tam rok czy dwa lata później, jak już skończyłem się badać, to opowiedziałem matce i wtedy mi zresztą powiedziała o tej południcy. Jedno mi jeszcze takie bardzo ważne przychodzi do głowy. Czasami jest tak, że na kogoś patrzymy albo na coś patrzymy i mamy takie wrażenie, że ten ktoś jest zły albo coś jest złe. A ja bym nie powiedział, że to było złe, tylko że to było zło.
Bardzo trudno mi to ująć takimi prostymi, łopatologicznymi słowami, ale jakby, jakby to była całkowita personifikacja zła. Co prawda zło, dobro to, to są bardzo takie subiektywne sprawy, tam nie licząc, nie licząc jakiejś etyki wynikającej na podstawie tam historii ludzkości czy tam wierzeń religijnych, ale tak takie wewnętrzne poczucie, że to było takie najprawdziwsza, najczystsza forma zła, jaką można sobie wyobrazić. Podejrzewam, że pan o to zapyta. To jeszcze odpowiem, że to na sto procent nie był paraliż senny, bo paraliże senne mam średnio co trzy, cztery miesiące i już sobie z nimi radzę całkowicie.
[01:14:42] - No akurat tego pytania nie mam na liście, ale no paraliż senny można właściwie wykluczyć, skoro pan, musiał pan wstać i obserwować tą, tą istotę. Dopiero pana sparaliżowało w momencie tego, tego dotyku, tak? Jak już panu pociekło.
[01:14:57] - To znaczy to nawet nie tyle sparaliżowało mnie w momencie dotyku, ile jak-
[01:15:02] - Tak wyłączyło pana jakby świadomość, tak? W ten sposób?
[01:15:05] - Tak. Wyłączyło mi świadomość w momencie dotyku. Ale ten paraliż, że po prostu ciało nie reagowało na to, co mózg chciał zrobić, bo ja tam myślami to już się chowałem pod łóżkiem albo ponoż biegłem, ale po prostu to było trochę jak właśnie w paraliżu sennym, że, że mózg pracuje na pełnych obrotach, a ciało nie odpowiada. Tylko że na przykład, no można powiedzieć to czucie jednak dalej miałem, bo czułem ten charakterystyczny zimny pot, który mi tak spływał ze skroni na policzek prawie pamiętam. Czy właśnie potem, jak mi po kolanach leciał. Więc to też nie była taka całkowita blokada fizyczna, ile właśnie takie sparaliżowanie przez strach.
[01:15:46] - A ma pan może jakąś taką orientację, ile mogło upłynąć czasu, a ile upłynęło? Jeżeli pan sprawdzał zegarek, może mogło być coś takiego, że panu się wydawało, że to trwało nie wiem, chwilę, a ten upływ czasu mógł być tak naprawdę większy.
[01:16:02] - Ja mam bardzo dziwne poczucie czasu, że tak powiem, bo ja bardzo, bardzo, bardzo często słucham muzyki i ja często dzielę sobie, inaczej nie tyle dzielę, ile określam upływ czasu: „o, przeleciałaby jedna piosenka, czyli minęło trzy, cztery minuty”.
[01:16:19] - No to ja mam podobnie. Ja mam, miałem podobnie. Jak chodziłem na zakupy pieszo, to tak sobie liczyłem. No przejście do tego sklepu będzie trwało trzy utwory.
[01:16:28] - No to właśnie do tej pory tak mam. Tym bardziej no jak się nie jeździ samochodem, no całkowicie pana rozumiem, bo też pieszo wszędzie chodzę. Ale powiem w ten sposób musiało być wpół do dwunastej, jak, jak padła mi ta bateria w telefonie, bo pamiętam, że patrzyłem jeszcze na, na poziom baterii jak tam pokazywało jeden procent, chociaż nawet wtedy nie pokazywało procentów, tylko że po prostu pusta. To pamiętam, że było za trzy wpół do pierwszej zero zero dwadzieścia siedem. Więc biorąc pod uwagę, że ja mogłem tam leżeć tak sześć, siedem minut, to najpóźniej co mogłoby być to za piętnaście pierwsza. No a potem po prostu już nawet nie miałem zegarka na ręce, a telefon rozładowany, to nie miałem za bardzo jak sprawdzić. Wiem tyle, że się obudziłem. Pamiętam jedenasta trzydzieści kolejnego dnia, więc nawet, nawet na moje standardy ówczesne to prawie dwanaście godzin snu to, to było bardzo sporo, bo w tamtych czasach to ja pięć, sześć spałem. Nie miałem żadnych, żadnych zmian na ciele, bo się sprawdzałem lusterkiem naprawdę pod wszelkimi kątami. Żadnych nie wiem, zadrapań, żadnych, żadnych po prostu śladów jakiejkolwiek interakcji fizycznej, że tak powiem.
No tylko taka, taka wielka rana psychiczna, bym powiedział.
[01:17:54] - Rozumiem, że pan nie czuł jakby fizycznie, że w pokoju ktoś jest. Pan dopiero poczuł to, to takie dotknięcie tak?
[01:18:01] - Tak, tak, tak i powiem więcej był ze mną kot i gdyby, gdyby nasze koty były bardzo wtedy czujne, bym powiedział, jakby ktoś wszedł do tego pokoju czy domownik, czy ktoś obcy, to ten kot by się ruszył. On po prostu spał jeszcze jak wstawałem. A poza tym drzwi były, drzwi były zamknięte na klucz, można powiedzieć. Więc nawet jakby ktoś się skradał, to i tak bym to usłyszał.
[01:18:26] - No tutaj jeszcze takie mi się nasunęło pytanie czy przychodziły panu może jakieś skrawki wspomnień z tego czasu, gdy był pan wyłączony? Czy jakby ten okres jest w pana pamięci całkowicie jakby taki zablokowany?
[01:18:41] - Całkowicie zablokowany i byłem na hipnozie regresyjnej. Też nic nie wiadomo. Ponoć jestem jakoś zbyt zamknięty w sobie i nie da się tego sprawdzić, co się mogło dziać.Co prawda znalazłem jeszcze takiego jednego specjalistę, ale już chyba dwa lata jak, jak się ciągle próbuję do niego umówić i tak leci, a po Nowym Roku, a już mamy połowę stycznia i pewnie do wiosny tego nie załatwię.
[01:19:07] - No to ja będę kibicował, żeby się jednak udało to, yy, załatwić, prawda? Bo może mogą różne interesujące fakty wyjść w wyniku tej, tej hipnozy. A jeszcze podeślę zapis tej rozmowy takiemu ufologowi Arkadiuszowi Kocikowi. Pewnie pan kojarzy nazwisko Arek Kocik, yy, jest po kursie hipnotyzerskim, także może gdyby się nie udało z tym hipnotyzerem, to może z Arkiem Kocikiem by się udało coś, yy, popracować.
[01:19:38] - No dobrze by było, bo wcześniej coś się można powiedzieć bałem, że te wszystkie wspomnienia wrócą i po prostu mi żyć nie dadzą. Ale, no teraz może to zabrzmi jak jakiś nawiedzony sekciarz, ale, jak w tamtych czasach byłem po prostu ateistą, tak teraz jestem wierzący. Nie do końca mógłbym się nazwać na przykład katolikiem, no ale jestem naprawdę wierzący i, i czuję, że tamta strona jakby coś złego miałoby się stać, że tamta d-druga strona mi w jakiś sposób może pomóc. Więc już tego takiego lęku przed powrotem wspomnień nie mam, więc dosyć chętnie się zagłębiam w ten temat. Szukałem różnych, yy, opisów zarówno w mitologiach, jak i legendach, co to mogłoby być i jedyne co mniej więcej pasowało to nie chcę skłamać, ale był chyba w mitologii babilońskiej taki Bóg Enki i on miał takiego jednego sługę, który według opisów mógł to przypominać. No ale to już podejrzewam, że na podstawie tego, co, co przeczytałem, to już mózg sobie dorysowuje. Wiem tyle, że to było coś fizycznego. Trudno mi to ująć, bo to nie mam żadnego argumentu za tym, ale to, co widziałem było czymś fizycznym, a nie na przykład na, nie owocem podświadomości czy, czy właśnie jakiejś halucynacji, takiego świata mentalnego, że tak powiem. Tylko coś, coś fizycznego.
[01:21:07] - Tak mnie korci, żeby panu tutaj podesłać, yy. Nie wiem, czy panu jest znane może, bo skoro pan słucha debat ufologicznych, to może pan, yy, kojarzy przypadek z Pascagouli, gdzie było wziętych dwóch rybaków.
[01:21:22] - No nawet sobie, szczerze mówiąc niedawno książkę zamówiłem, bo, bo wyszła w jakiejś reedycji.
[01:21:27] - Aha, czyli, czyli jest panu znany mniej więcej wygląd tych postaci. Czy to było jakoś to, co pan widział było jakoś podobne do tego, co widać choćby na okładkach?
[01:21:38] - Yy, w ogóle mi to nie przypomina. I naprawdę powiem w ten sposób mniej więcej od trzech miesięcy zacząłem słuchać Państwa radio i debaty i można powiedzieć, że słucham tego non stop. Mniej więcej jak każdy jakiś temat debatujący poruszą jakiś temat, o którym nie słyszałem, to ja od razu sobie to googluję, żeby sprawdzić. I jeszcze nic co, co googlowałem nie przypominało tego, co widziałem.
[01:22:05] - No to będę gorąco namawiał, żeby po rozmowie pan podesłał tutaj ten, yy, jakiś szkic, jak ta istota, te istoty mogły wyglądać, bo tak jak mówię, nie, nie wiadomo tak naprawdę pan widział jedną istotę. Mogły być, yy, druga istota mogła być obecna w pana mieszkaniu, tak? Też różne rzeczy tutaj trzeba brać pod uwagę. No widać u pana takie, taką naturalną potrzebę jakby, no znalezienia jakiegoś wsparcia, no i większego zrozumienia tego, co pan przeżył, tak? Jakiegoś poukładania sobie w głowie. To musiało być rzeczywiście coś, mm, dosyć mocnego.
[01:22:40] - Ja panu powiem w ten sposób ja zawsze byłem, no sceptyk to jest chyba najlepsze słowo, bo nawet najbardziej irracjonalne wydarzenia starałem się brać tak na chłodno, obiektywnie i szukać jakiegoś racjonalnego rozwiązania. Ale no są po prostu rzeczy, których się nie da, nie da się ludzkimi słowami opisać. I nawet jak słucham, że mówią świadkowie całego podcastu, już tyle razy przesłuchałem, że są naprawdę dziwne relacje, ale nawet w głosie tych ludzi słychać, że oni nie wiem, jak by to powiedzieć, że oni wierzą w to, co widzieli, mimo że to nie ma żadnego właśnie racjonalnego rozwiązania.
[01:23:21] - No słychać to, słychać tę szczerość. No i czuć, że to ludzie opowiadają. Ludzie, którzy rzeczywiście coś mocnego przeżyli.
[01:23:29] - No właśnie. Powiem szczerze, że mnie po tej sławnej, yy, sławnym odcinku dziesiątym tak skłoniło, żeby zadzwonić, bo, bo właśnie w tamtym, w tamtym odcinku ta pani też miała takie, ten strach przy opowiadaniu, ta obawa. Po prostu się poczułem takie, tak jakoś można powiedzieć solidarnie. I postanowiłem trochę o tym opowiedzieć, bo ja już naprawdę szukałem rozwiązania na, na, na wszystkich frontach. Ale no, no są rzeczy, których się wyjaśnić chyba nie da już.
[01:23:59] - No to są rzeczy, których, yy, może trudne, trudno wyjaśnialne tak bym to ujął. Mam taką nadzieję, że prędzej czy później jakieś wyjaśnienie się znajdzie. Znajdzie się wyjaśnienie, pojawi się kolejne zjawisko, którego ludzie doświadczają i którego, które jakieś tam jakoś tam wpływa na nich, na ich psychikę, na ich dalsze życie.
[01:24:21] - Warto mieć nadzieję, że może kiedyś w przyszłości się odnajdzie więcej odpowiedzi na te wszystkie pytania.
[01:24:27] - Często jest tak, że odnajdują się odpowiedzi, a rodzą one kolejne pytania, jeszcze nieodpowiedziane.
[01:24:35] - Tyle dobrego, że, że ktoś nam dał rozum człowiekowi i możemy chociaż o tym myśleć czy dyskutować.
[01:24:44] - Tak jak mówiłem, zresztą słyszeliście państwo, nasz słuchacz nawiązywał w trakcie rozmowy do obserwacji UFO. Jego niezwykle interesującą relację poznacie Państwo w jednym z kolejnych odcinków podcastu "Mówią świadkowie". Zresztą chyba ze wszystkimi dzisiejszymi rozmówcami telefonicznymi jeszcze w kolejnych odcinkach się usłyszymy, bowiem dziś zostały zaprezentowane tylko fragmenty naprawdę długich rozmów. Tymczasem na obrobienie czeka kolejne kilkanaście godzin materiałów. Mówię tu oczywiście tylko o rozmowach, nie wspominam o korespondencji tekstowej. No i swoim tempem składają się kolejne odcinki naszej audycji nie tylko o UFO, ale również o bedroom visitors, ludziach cienia, znakach z zaświatów. Pojawi się też odcinek z ciekawymi historiami z udziałem zwierząt, głównie psów. A dziś już kończymy ten nieco dłuższy niż zazwyczaj odcinek programu "Mówią świadkowie". Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę.
Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Śledźcie zapowiedzi na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach społecznościowych. No i nie zapomnijcie też sięgnąć po Nieznany Świat. Szczególnie, że od niedawna to niezwykłe czasopismo jest dostępne również w wygodnej wersji elektronicznej w formacie PDF. A więc dzięki raz jeszcze za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia. No i do zobaczenia na łamach Nieznanego Świata. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy.
Skype radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych lub z zagranicy prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe, niewiarygodne. Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu.
UFO Relacje Polska baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje Polska baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo relacje.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie.
Setki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im świat, o jakim boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium znajdziesz w zakładce Podcasty na www.paranormalium.pl. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium. Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami i innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata z dala od Facebooka na www.paranormalium.pl.