The Monroe Institute Polska. Spotkania online. Grudzień nam nastał. Pierwszy wtorek miesiąca, godzina dziewiętnasta. A to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejne spotkanie online The Monroe Institute Polska. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji transmisji w Radiu Paranormalium, Marek Sęk Ivellios, a po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami jak zawsze prowadzący Paweł Byczuk i Dominik Kocięcki.
Dobry wieczór. Witamy bardzo serdecznie na kolejnym spotkaniu polskiej społeczności Instytutu Monroe i zapraszamy na kolejne otwarte spotkanie tejże społeczności. Jesteśmy razem z Dominikiem, liderami tej społeczności.
Dominik jest członkiem rady Outreach- takiej jednostki, takiego ciała, które zajmuje się sprawami trenerskimi i właśnie takich społeczności jak nasza. Ja natomiast jestem trenerem Instytutu Monroe'a i mamy przyjemność poprowadzić to spotkanie i prowadzić je co miesiąc we wtorek o godzinie dziewiętnastej pod stałym adresem. Tym, który dzisiaj, z którego dzisiaj skorzystaliście. I tradycyjnie też na początek zaczynamy od medytacji, żeby wprowadzić się w dobrą energię, żeby wprowadzić się w dobrą wibrację, a troszeczkę też się rozluźnić po całym dniu, odprężyć się. To nam na pewno się przysłuży i pomoże. Dominik tradycyjnie wykona test stereofoniczny, żeby mieć pewność, że nasza technologia dźwiękowa, która działa najlepiej w trybie stereofonicznym, będzie miała odpowiednie warunki do tego, żeby zadziałała. I jesteśmy już gotowi do odsłuchu testu stereofonicznego.
Tak, bo robimy medytację. Najpierw na początek, żeby z dobrym nastawieniem rozpocząć. Jeśli ktoś jeszcze nie podłączył słuchawek to, to jest dobry moment właśnie na to. Okej, jeszcze chwila. Zaletą tego, że kamerę macie włączoną jest to, że widać na przykład, że ktoś jeszcze zakłada to możemy zaczekać już. Dobra, włączam test.
Lewy kanał powinien grać. Kanał lewy. I prawy. Kanał prawy. I tyle. Starczy. Wystarczą nam dwa. Jesteśmy gotowi. Jeśli ktoś z urządzeń mobilnych, z urządzenia mobilnego się łączy, nie słyszał na przykład stereo dźwięku, czyli oddzielnie kanałów, to wrzuciłem link na czat, że można przez ten link medytację odsłuchać i wtedy będzie działała. Potrzebne jest stereo, oddzielne dwa kanały, żeby ta cała technologia w medytacji poprawnie działała, więc dla takich osób jest ten link. Tam będzie stereo. A tymczasem zaczynamy. Tak?
Tak. To zaczynamy. Globalna medytacja. Uczucie lekkości. Odpręż się. Oddychaj głęboko przez nos. Weź głęboki wdech i zatrzymaj go. Wypuść powoli powietrze ustami, układając je tak, jak do zdmuchiwania świecy.
Oddychaj powoli i spokojnie. Wdychaj powietrze przez nos, a wydychaj przez usta. Rób to, podczas gdy ja będę wyjaśniać ci, jak nauczyć się wspaniałego narzędzia, pozwalającego ci poczuć się lżej dzięki uwolnieniu schematów, które już ci nie służą. Poproszę Cię o stworzenie symboli odpowiadających temu, co wywołuje u Ciebie stres, napięcie, lęk lub obawy. Na przykład aktówka lub tornister mogą symbolizować Twoje problemy w pracy. Albo jeśli Twój krewny jest chory, to niech to będzie jakaś rzecz należąca do niego, np.
czapka lub ulubiony sweter. Stwórz kilka takich symboli, a ja poczekam. A teraz w swoim umyśle stworzysz skrzynię przemiany energii. Wyobraź sobie dużą, ciężką skrzynię. Skrzynię tak solidną, że nikt oprócz Ciebie nie będzie w stanie jej otworzyć i nic, co do niej włożysz, nie wydostanie się samo, dopóki tego nie wyjmiesz.
Duża, ciężka skrzynia z solidnym, ciężkim wiekiem. Poczekam, aż stworzysz taką skrzynię w swoim umyśle.A teraz unieś ciężkie wieko swojej skrzyni. Umieść w niej symbole zmartwień, lęku, złości, bólu i cierpienia, które przeszkadzają Ci lub stoją na drodze do tego, by żyć pełnią życia. Umieść je teraz w skrzyni.
Zamknij wieko swojej skrzyni. Zamknij je szczelnie i odwróć się od niej, zostawiając ją za sobą. Jeśli znów coś Cię zaniepokoi, nie podnoś wieka. Po prostu wyciągnij z niej rurę ssącą, taką jak od odkurzacza i wciągnij to do skrzyni. Nie wydostanie się to z niej bez Twojej zgody.
Oddychaj głęboko i odpręż się. Masz świadomość, że już nie nosisz w sobie tego, co Cię stresuje. Wszystko jest bezpiecznie przechowywane w twojej skrzyni przemiany energii. Oddychaj głęboko i rozluźniaj się. Poczuj ten relaks.
Podczas kiedy relaksowałeś się, twoja skrzynia, twoja skrzynia przemiany energii zajmowała się swoją zawartością i ładowała, energetyzowała oraz zmieniała symbole, które tam włożyłeś w coś innego, lżejszego.
W baloniki, które nie mogą się już doczekać na uwolnienie ich przez Ciebie do nieba. Przyjrzyj się, jak zmieniła się twoja skrzynia. Ma inną energię. Silniejszą, pełną miłości, bardziej kompletną dzięki tej pracy.
Zmieniła symbole energii, które już Ci nie służą w baloniki. Otwórz ciężkie wieko, wyciągnij balonik i puść go do nieba. Wznieś ramiona i wypuść go do nieba. Nie wiesz, jaki to był symbol, bo się zmienił, lecz jest gotowy do odejścia, a ty właśnie go uwalniasz na zawsze. Ze wzniesionymi ramionami patrzysz, jak unosi się do góry. Coraz wyżej i dalej.
Kiedy tak odlatuje i znika z pola widzenia, Twoje doświadczenie zostaje uznane za wartościową naukę. Nie potrzebujesz nosić go dłużej w sobie. Kiedy tak znika z pola widzenia, opuść ramiona, a kiedy opuszczasz ramiona, sprowadzasz pełną miłości, czystą, jasną energię do swojego serca. Poczuj jak lśniąca, pełna miłości energia wpływa do Twojego serca i wypełnia Cię szczęściem, radością i współczuciem.
Zrób to samo z kolejnym balonikiem. Wyjmij kolejny balonik ze swojej skrzyni przemiany energii i wypuść go do nieba, unosząc ramiona. Patrz, jak odlatuje do nieba. Potem opuść ramiona, sprowadzając do swojego serca pełną miłości, lśniącą energię.
Powtórz to jeszcze raz. Wyjmij jeszcze jeden balonik ze swojej skrzyni przemiany energii i wypuść go do nieba, unosząc ramiona. Patrz, jak odlatuje do nieba. Potem opuść ramiona, sprowadzając do swojego serca pełną miłości, lśniącą energię.
Możesz to robić zawsze, kiedy tylko zechcesz. Włóż energie, które już Ci nie służą do swojej skrzyni przemiany energii i poczekaj. W tym czasie relaksuj się, wiedząc, że są one zabezpieczone w Twojej skrzyni oraz wiedząc, że przemieniają się w baloniki, które nie mogą doczekać się, aż je uwolnisz, żeby poleciały do nieba. W ten sposób opuszczą Cię na zawsze, udając się na własną eksplorację. Życz im wszystkiego dobrego. Służyły Ci przez jakiś czas, lecz teraz nie są już potrzebne.
Zbierz z powrotem czystą, połyskującą energię, aby odzyskać świeżą energię życiową. Pozwól tej energii całkowicie odnowić każdą część Twojego ciała, umysłu, emocji i ducha. A teraz powróć do całkowicie rozbudzonej fizycznej świadomości. Wyrażając wdzięczność, odlicz od dziesięciu do jednego.
Kiedy doliczę do jednego, będziesz całkowicie rozbudzony i odświeżony. Będziesz czuć się lżej niż kiedykolwiek wcześniej. Dziesięć, dziewięć, osiem, siedem, sześć, pięć, cztery, trzy, dwa, jeden. Jeden. Jeden. Witaj z powrotem.
Powracamy do rzeczywistości fizycznej. Weź głęboki wdech, przeciągnij ramiona i nogi. To już jest koniec tej medytacji. I jeszcze taka informacja, która może nie do końca wybrzmiała. Jako społeczność Instytutu Monroe'a zajmujemy się popularyzacją wiedzy dotyczącej zarówno samego instytutu, jak i tematów z nim związanych. Tematów związanych ze świadomością. Natomiast jako społeczność nie prowadzimy warsztatów.
Tym zajmuje się ja jako trener. Także jest to osobna działalność, osobna działka. Tak żeby tutaj była też jasność, bo tyle razy już się spotkaliśmy na Zoomie, że przyjmujemy to za pewnik, za coś normalnego, co każdy wie. Natomiast warto o tym przypominać, że społeczność jest po prostu taką wolontariacką grupą, która spotyka się po to, żeby sobie porozmawiać, podyskutować. A te nasze spotkania są właśnie okazją do tego, żeby każdy mógł zabrać głos, zadać pytanie, podzielić się swoimi spostrzeżeniami i swoimi, swoimi doświadczeniami. Jest to taka bezpieczna przestrzeń właśnie po to, abyśmy mogli porozmawiać z osobami o podobnych zainteresowaniach, które zazwyczaj, których nie mamy zazwyczaj w naszym najbliższym otoczeniu. I dzisiaj taki ciekawy temat, ponieważ mamy gościa, który był gościnią w Nowomowie, która była w Instytucie Monroe'a niedawno na warsztacie Discovery. Jest to dosyć ciekawy warsztat, który powstał bodajże dwa albo trzy lata temu. Dokładnie nie pamiętam. Jest to rzecz dość nowa. Sam uczestniczyłem w tym warsztacie w ubiegłym roku.
Warsztat nazywa się Discovery, czyli odkrycie jest taką. Daje taką namiastkę poczucia, przynajmniej tak w moim odczuciu tego, czego doświadczała pierwsza grupa eksploratorów w Instytucie Monroe'a. Oni eksperymentowali z nowymi, z nowymi technologiami, które wymyślał Robert Monroe pięćdziesiąt lat temu....i podobnie jest w przypadku właśnie programu Discovery, gdzie uczestnicy mają możliwość doświadczania najnowszych kombinacji dźwięków, które są wytwarzane w instytucie przez osoby zajmujące się opracowywaniem tychże dźwięków.
Ale nie-na, nie tylko na tym się to kończy, ponieważ instytut poszukuje różnych innych sposobów wpływania na świadomość, w tym między innymi takich specjalnych lamp emitujących światło stroboskopowe, które działa w połączeniu z dźwiękami Monrose and Science, czyli- Ta Riva, ta lampa Riva, tak? Praxiva, z tego co- Ri-Riva. Julia? No z tego. Ja nazwy tej lampy nie pamiętam, ale rzeczywista ona się chyba nazywa Rivia, czy jakoś tak. Mhm.
Ale rzeczywiście to ciekawe doświadczenie bardzo. Mów Paweł. Ja mam takie pytanie, skoro się już z Julią widzimy , to ja mam takie pytanie techniczne natury technicznej. Czy mogę zostawić twoją kamerę włączoną w zapisie nagrania? W zapisie spotkania? Dobrze. Dzięki.
Miałeś rację, Paweł. Nazywa się Roxiva RX1. Mhm. Tam w ubiegłym roku testowaliśmy kilka yyy i chyba właśnie ze wszystkich została ta Roxiva wybrana. A propos to, to, to, to już tylko wtrącę. Już nie będziemy wracać, tylko wtrącę szybko, że tak eksperymentalnie w tej radzie rozmawialiśmy o tej lampie i eksperymentalnie zrobiłem research tysiąc komentarzy z całego świata na temat tej lampy, yyy korzystając tam ze sztucznej inteligencji. Mmm i wyszło, że w kilku językach to specjalnie polecenie było tak skonstruowane, żeby to było bardzo dużo różnych próbek z różnych regionów świata i osiemdziesiąt pięć procent ludzi miało pozytywne odczucia. To jest bardzo dużo. To taka ciekawostka.
Ona dosyć droga jest, bo ona pięć i pół tysiąca dolarów kosztuje. Ale, ale mulgająca lampa, która daje efekty. Bardzo ciekawa. No i jeszcze dodatkowo można albo trzeba ją zaprogramować do tych dźwięków, z którymi się ćwiczy. Ona przychodzi już z zaprogramowanym zestawem nagrań. Z tym, że to są dość dynamiczne nagrania, więc yyy, ale mimo wszystko też są dosyć relaksujące. Ja akurat miałem okazję doświadczyć tego w ubiegłym roku, kiedy to była zupełna jeszcze ś-świeżynka, nowość tam w instytucie, więc jeszcze nie było oprogramowane dla tych nagrań w technologii Monroe sound science. Julia już miała okazję mm tego doświadczyć zdaje się. Tak jest.
I opowie nam o tych doświadczeniach swoich z pobytu. To może zacznę od tej lampy, bo to rzeczywiście to był akurat taki, można powiedzieć yyy... Zaproponowano nam taką sesję zupełnie jakby dodatkowo i też można powiedzieć, zbierano nasze odczucia, czy się podoba, czy się nie podoba, ponieważ być może w przyszłym roku będzie cały program poświęcony tej technologii. Natomiast na tę chwilę jeszcze nie jest to pewne. No i rzeczywiście byliśmy poddani.
Były dwa bloki. Najpierw był taki blok czterominutowy. Wszyscy leżeliśmy plackiem na ziemi na takich matkach głowami do siebie, w kształcie koła, w takich można powiedzieć, wyglądaliśmy jak kwiaty. I jedna lampa była nad, nad właśnie jedną grupą osób. Ta lampa jest synchronizowana tak jak powiedziałeś z dźwiękami monroewowymi i ona błyskała w takt muzyki. I przyznam, że no niesamowite to było wrażenie. Pierwsze to były cztery minuty, żeby nam dać tylko taki przedsmak, ponieważ dla niektórych było to za duże przebodźcowanie. W związku z powyższym niektóre osoby powiedziały, że nie dadzą rady więcej, że dziękują i ok.
Natomiast no ja byłam akurat w tej grupie, której się bardzo podobało i zażyczyliśmy sobie więcej. I był taki blok czterdziestominutowy. I rzeczywiście wrażenia były niesamowite, ponieważ no muzyka bardzo dynamiczna i tak jak powiedziałam, w ten takt były te błyski, lampy i to, co się działo pod powiekami, to, co mózg można powiedzieć tworzył, jakie obrazy. To było absolutnie niesamowite. Ja obserwowałam to, jakbym oglądała normalnie jakiś, nie wiem, spektakl sztuki nowoczesnej w tak niezwykłych kolorach, w tak niezwykłych wzorach. No naprawdę to było absolutnie zaskakujące. Absolutnie świetne doświadczenie i człowiek wychodzi taki bardzo odświeżony, zrelaksowany po tym.
Aczkolwiek muszę powiedzieć przepraszam, jeszcze tylko dodam, że te czterdzieści minut jak dla mnie to było już trochę za dużo. Ja osobiście wolałabym takie bloki krótsze. No i to też była jakaś tam informacja dla nich zwrotna. No to jest właśnie to, o czym mówiłem, czyli jesteśmy na tym programie eksploratorami. Za każdym razem w ogóle ten program jest inny. Inne są dźwięki, aczkolwiek ćwiczenia czy prowadzenie ćwiczeń pozostaje to samo i najlepszym...Takim miernikiem tego, że to jest za każdym razem coś innego, jest uczestnictwo w-we wszystkich edycjach tego programu, od samego początku, pewnej pani- Viki.
-viki, która bierze udział w każdym, w każdym programie Discovery. Także, mimo że ja brałem udział w ubiegłym roku, to już będzie prawie półtora roku. Julia w ubiegłym miesiącu, spotkaliśmy tę samą osobę. Tak, ona już siedem razy była i za każdym razem deklaruje, że na kolejne również przyjeżdża.
Dokładnie. Wracając jeszcze do tej lampy, to wszystko cały czas jest w fazie takiego eksperymentu, badania, jak to, jak to działa. Właśnie Instytut zbiera informacje od uczestników warsztatów, tego konkretnego warsztatu, bo te lampy są dostępne tylko na tym warsztacie i na żadnym innym.
I na przykład to, co opowiadałaś, że ludzie leżeli na podłodze w takim kwiatku- Aha. -głowami do środka i ta lampa była tam umieszczona- Tak. -w centrum, to u nas była jeszcze druga grupka, która siedziała na krzesłach. I to jeszcze tak śmiesznie wyglądało, jakby oglądali jakiś film w kinie i ta lampa na nich tam świeciła. Tak, była taka rzeczywiście możliwość, żeby usiąść. Natomiast od razu nas poinformowano, że po pierwsze ta forma leżenia jest bardziej jakby taka efektywna, ponieważ my jesteśmy wszyscy, można powiedzieć, w jednakowy sposób wystawieni na działanie tej lampy. Tutaj jak się siedzi na krześle i jeszcze na przykład nie wiem, w grupie na przykład, nie wiem, dwu, trzyosobowej, no to już nie ma takiego działania. No i rzeczywiście była taka możliwość tego siedzenia na krześle, jeżeli ktoś nie mógłby po prostu leżeć. No z takich względów, no nazwijmy to ortopedycznych, boli kręgosłup, biodra, cokolwiek, no i nie może leżeć na, na twardej ziemi, no bo myśmy po prostu leżeli na podłodze.
Mhm, też jest inne odczucie, bo ja byłem w jednej, w drugiej grupie i w momencie, kiedy się siedzi naprzeciwko tej lampy, no to jest tak w rzędach się siedzi: pierwszy, drugi rząd, tam po kilka osób i de facto efekt jest taki, że osoby-- my akurat siedziałem z brzegu, więc miałem wrażenie, że ten efekt nie do końca jest taki, jakiego można oczekiwać, bo jednak nie byłem centralnie wystawiony na to oświetlenie. Potem właśnie mogłem zanotować różnicę, kiedy leżałem w tym kręgu, o którym mówiłaś. No to zdecydowanie bardziej efektywna forma. Zdecydowanie. No to tak jak mówiłam właśnie, że nas uprzedzali, że można usiąść, jeżeli ktoś ma problem z kręgosłupem, ale jeżeli będzie tak kilka osób siedziało, no to jest to po prostu mniej efektywne. Gdzieś ten-- to światło się jednak rozprasza po bokach, a tutaj po prostu byliśmy wszyscy skupieni razem, głowa w głowę i centralnie nad nami była ta lampa. Ona taka bardzo niepozorna, malutka i wbrew pozorom absolutnie nie miała tylu kolorów, ile nam się pod powiekami pokazywało. To było bardzo ciekawe też . Jak skończyliśmy- Ani też nie produkowała takich wzorów jak... Nie, kompletnie. To po prostu światło błyska w takt muzyki. No oczywiście szczególnej muzyki, prawda? No.
No, niemniej jednak to, te odczucia i wizualne, i dźwiękowe są fantastyczne, naprawdę fantastyczne. No tutaj też jeszcze warto wspomnieć, że tę muzykę każdy słyszy przez słuchawki. To nie jest tak- Tak jest, mhm.
-jak na dyskotece, tylko właśnie każdy słucha przez słuchawki, więc ten efekt synchronizacji też tam następuje, oprócz tego, że mamy te efekty świetlne. Tak, tak, bo ja sobie tylko wspomnę, bo nam też tak powiedziano, że to jest właśnie tak, jak powiedziałeś, w tej chwili tak można powiedzieć owoc współpracy Monroe Instytutu z producentem tej, tej lampy, bo wcześniej to owszem, oni jakoś tam synchronizowali z dźwiękami, ale te dźwięki nie miały żadnych tych takich, można powiedzieć, jak jest mono sound science, żadnych tych dźwięków, które powodują synchronizację, jakąkolwiek. Nic. Po prostu muzyka. No i to też można powiedzieć, jest inna intensywność.
Tutaj jest ta intensywność zdecydowanie większa, ponieważ jest dodatkowa technologia, można powiedzieć, jakby połączona. Jestem bardzo ciekaw, bo ja mogłem doświadczyć tylko tych oryginalnie dostarczonych przez- Aaa, widzisz!
-nagrań i to zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Także zastanawiam się, jaki efekt jest, kiedy połączyć to jeszcze z technologią z Instytutu Monroe'a. No dla mnie było naprawdę niesamowite i my wszyscy po prostu jak dzieci w przedszkolu. Jakbyśmy cukierki dostali, kto chce więcej? Wszyscy! Wszyscy!
Naprawdę bardzo. Jedna dziewczyna się tylko można powiedzieć, taka bardzo, bardzo wrażliwa powiedziała, że nie, że dla niej to jest za dużo i ona po tych czterech minutach powiedziała, że nie, nie, nie, ona więcej nie.A tak, to naprawdę było takie uczucie autentycznie, że no, że zdecydowanie chciało się więcej tego doświadczyć. Bardzo ciekawe. Bardzo. Mhm.
Tak zaczęliśmy właściwie od końca, bo ta lampa to jest na sam koniec warsztatu. Nie wiem- To prawda. Z którą to było. Jako taka ciekawostka, jako wskazanie kierunku badań, którymi się, którymi się Instytut obecnie zajmuje. Natomiast tak jak powiedziałem, ten warsztat jest takim, taką współczesną wersją, tak przynajmniej dla mnie, z mojej perspektywy, taką współczesną wersją tego, co robiła pierwsza grupa eksploratorów z Robertem Monroe.
instytut współpracuje, Instytut Monroe'a tutaj też w zakresie tych, tego konkretnego programu współpracuje z Instytutem for Awakened Mind Judit Pennington, która specjalizuje się w wykorzystaniu urządzenia zwanego Mind Mirror do badania aktywności mózgu podczas wystawienia na sesje właśnie te dźwiękowe. Zresztą sam Instytut tego Przebudzonego Umysłu też ma w swojej ofercie nagrania z zaawansowanymi technikami dźwiękowymi, które właśnie służą uzyskiwaniu takich poszerzonych stanów świadomości. Także tutaj też o tym warto wspomnieć, że ten warsztat jest naprawdę bardzo eksperymentalnym warsztatem. Nowe technologie, powiązanie z różnymi innymi technologiami, właśnie z tą lampą czy też z Instytutem Przebudzonego Umysłu. I dobrze. To w takim razie opowiedz o swoich, o swoich wrażeniach, bo tutaj trochę cię zagaduję. Jeszcze, jeszcze może przed pytania mamy na czacie, żebyśmy już nie wracali później do nich, co?
No dobrze. No tak. Zachęcamy do tego, żeby zadawać pytania. No, no. Mam pytanie podczas questów często wypadam z powrotem do ciała podczas ekscytacji, podniecenia, zaskoczenia. Jak na tym panować? Pewnie chodzi questów, czyli podczas pewnie chodzi o wychodzenie z ciała, nie? Pewnie tak.
Także domyślam, że też- Opanowanie. Trzeba ćwiczyć i opanowanie z tego, co wiem, nie? Tak. Warto sobie skupić się na tej części ćwiczeń, która daje możliwość zapanowania nad emocjami. Na przykład to, co dzisiaj mieliśmy ćwiczenie tę medytację, którą robiliśmy na początku.
Ona świetnie się do tego nadaje, żeby stopniowo uczyć się kontrolować nasze emocje. No i to jest chyba taka najważniejsza rzecz. Dobra, pytanie jak potrwa-- długo potrwa dzisiejsze spotkanie? Zazwyczaj jakoś do dwudziestej trzydzieści, czterdzieści tak trwają spotkania.
Kolejne pytania dotyczy doświadczenia podczas snu po taśmie Gateway Wave. Fokus 15 manifestation, które miałem z miesiąc temu podczas snu pobytu gdzieś tam doświadczenie było bardzo, bardzo realistyczne, pełne 3D.
To pytanie w trakcie tego, w trakcie jego trwania odbierałem wszystko pełnią zmysłów - dotyk, dźwięk, przestrzeń, ruch był tam całkowicie obecny. Ciąg dalszy. Dobra. No dobrze, to czekamy. Czekamy na ciąg dalszy, bo na razie pytania- No nie ma.
Jeszcze nie ma. Ok. To przejdźmy do Julii. Tak? No właśnie, bo tak w ogóle o tym nie mówimy. Ale to jest takie ciekawe miejsce, gdzie można właśnie zobaczyć, jak się reaguje na na medytację poprzez, no, poprzez to urządzenie Mind Mirror. Tak? Ja jeszcze dodam, że Mind Mirror to z tego coś, co mówiła Judith Pennington na spotkaniach, to jest jedno z najtańszych właściwie EEG, które, czyli urządzeń do odczytu fal mózgowych, które ma taką jakość, sensowną jakościową. Może tak mówiąc, bo pamiętam, że z Judith rozmawialiśmy na spotkaniu, czy nie da się taniej i ona zaczęła wyliczać na spotkaniu i mówi, że chyba te elektrody są najbardziej najdroższe i nie da się taniej koło dziesięciu tysięcy złotych. Nie wiem, ile to teraz kosztuje. Pamiętam, kiedyś pamiętam, że to kosztowało.
Około trzech tysięcy dolarów. No więc jakby ktoś chciał, to pojawiły się pytania ciąg dalszy. Postać, która towarzyszyła mi po tamtej stronie, dosłownie chwyciła. Jeszcze trzecie mamy. W pewnym momencie w trakcie nastąpiło krótkie przebudzenie.
Znalazłem się z powrotem w swojej sypialni, świadomy, że proces właśnie się przerwał. Gdy po chwili zamknąłem oczy, wydarzyło się coś bardzo nietypowego. Postać, która towarzyszyła mi po tamtej stronie, dosłownie chwyciła mnie pod ramiona, uniosła i wprowadziła z powrotem dokładnie w ten sam punkt, z którego chwilę wcześniej wyszedłem, kiedy się obudziłem.Yyy, całość była odczuwana fizycznie, ale bez żadnej symboliki czy chaosu snu. Po prostu istota, która mi towarzyszyła, wciągnęła mnie z powrotem.
Yyy, znalazłem się dokładnie w tym samym miejscu, z tą samą percepcją i dalszym dokładnym odbiorem doświadczenia, gdy wcześniej nie doświadczałem. Nigdy wcześniej nie doświadczałem czegoś takiego. Chciałbym zapytać, czy spotkaliście się z podobnymi relacjami? Jak interpretować takie zdarzenie i co mogło, yyy, co to mogło według Was być?
Yyy, krótkie, krótka odpowiedź - nie staramy się tutaj interpretować doświadczeń. To jest twoje doświadczenie. Możesz to zeksplorować jeszcze w kolejnych medytacjach. Natomiast, nie będąc tobą, nie będąc w tym doświadczeniu, nie jestem w stanie Ci udzielić żadnej odpowiedzi. Co to było?
Kto to był? Dlaczego tak się stało? Yyy, te doświadczenia są doświadczeniami indywidualnymi. W związku z tym też i interpretacja odczucia są indywidualne. Również odbywają się w zakresie symboliki, która jest związana bezpośrednio z naszym własnym, indywidualnym doświadczeniem. Tak, my możemy tylko jakieś inspiracje ewentualnie rzucić i hasła natomiast każde doświadczenie jest inne.
No tutaj moglibyśmy spekulować, ale to i tak do niczego nie prowadzi, więc nie ma- Zazwyczaj na spotkaniach jak jest na tych zamkniętych albo jak są medytacje w instytucie, to znacznie więcej m-sami mówimy od siebie i wtedy trochę inaczej jest niż tak po prostu. Często jest tak, że osoby, które się dzielą, to jest właśnie zaleta warsztatów, że grupa osób doświadcza swoich rzeczy, biorąc udział w tym samym ćwiczeniu.
Potem się dzielą swoimi doświadczeniami i często są to takie nawzajem inspirujące się opowieści, czasami wyjaśniające też sobie nawzajem pewne aspekty, pewne perspektywy. Także to w ten sposób można powiedzieć. Natomiast dla kogoś zupełnie z boku, kto w danym momencie, w danym ćwiczeniu, w danym doświadczeniu nie brał udziału, raczej to jest po prostu jako taki ciekawy opis, ciekawe doświadczenie i tak jak powiedziałem, nie silimy się tutaj na interpretację czyichś doświadczeń. Możemy ewentualnie tam naprowadzić, podpowiedzieć, co ewentualnie zrobić, żeby uzyskać więcej, no, wyjaśnień, odpowiedzi.
Po prostu postarać się wejść w ten stan ponownie. Ewentualnie w innej medytacji, z intencją uzyskania odpowiedzi, wyjaśnienia tego, co się wydarzyło. To jest chyba taka najbardziej, yyy, satysfakcjonująca odpowiedź w tym momencie. I jeszcze pytanie: witajcie, kiedy polskie nagrania w Expand?
Nie wiem. Teraz to już naprawdę miał. Paweł nagrał nagrany polską narrację, ale tam coś, coś tam kombinując. Nie wiem, to ja też nie wiem. Już różne wersje słyszałem. Na pewno mają bardzo już dużo. Tak, bardzo dużo pracy mają i jakoś ten temat został odłożony troszeczkę na bok. Miały być już w lipcu, a do tej pory jeszcze nie ma, więc nie wiem. Nie mam żadnych informacji na ten temat.
A ja nie pytam, bo tak wyszedłem z założenia, że to nie ma sensu, nie? W sensie jak będzie, to będzie. Trochę na tej zasadzie, bo już miało być. Są jakieś opóźnienia, tak? Ja myślę, że może do Juli już przejdźmy.
Są jakieś pytania jeszcze? Ale to po drodze zahaczymy. Dobra. Mhm. No tam Julia to może właśnie coś opowie, co w jakiś sposób zainspiruje pytającego do uzyskania odpowiedzi. No to może ja opowiem, jak te sesje z tym mindrorem wyglądały. One trwały przez cztery dni i każdego dnia, pierwsze cztery godziny od dziewiątej do trzynastej mieliśmy dwie sesje. Nas była grupa osiemnaście osób. Podzieleni byliśmy na tam akurat tą pięć stołów i przy niektórych tam była mniejsza liczba osób siedziała, ale tak mniej więcej po cztery osoby siedziało przy stole. I przy każdym stole, prócz uczestników czterech, siedziała jeszcze taka osoba, która odpowiadała za cały sprzęt. Ponieważ, po pierwsze my byliśmy jakby, i podpięci pod słuchawki, żeby słuchać nagrań i dodatkowo jeszcze przed tym przyklejono nam do głowy po cztery te elektrody. Elektrody to cała procedura była. To dość dużo czasu zajmowało, bo tak jak wspomniałam, ten pierwszy blok trwał cztery godziny. Tylko dwie medytacje, a tutaj tyle czasu. I to, co było bardzo ciekawe na samym początku....była taka. Jeszcze takie monitorowanie, czy sprzęt się nigdy, nigdzie tam nie sprzęga z niczym, czy nie ma żadnych zakłóceń.
Eee, także proszono nas, żeby absolutnie wyłączyć cały sprzęt elektroniczny, który mieliśmy akurat przy sobie, bo byliśmy nawet zobowiązani do, do przynoszenia swoich telefonów. Ja zaraz powiem dlaczego. Także wszystko musiało być wyłączone. I najpierw były takie cztery minuty obserwowania pracy naszego mózgu przy otwartych oczach, bez żadnych dźwięków, bez niczego. No i ta osoba odpowiedzialna można powiedzieć za monitorowanie nas przy naszym stole. Właśnie patrzyła na ekran i sprawdzała, czy nie ma żadnych zakłóceń, jak nasz, nasz mózg pracuje. Po czym poproszono nas o zamknięcie oczu. To samo przy zamkniętych oczach i już widać było, można powiedzieć, różnicę. No po czym chwila przerwy i przechodziliśmy do pierwszej medytacji.
Tych medytacji, takich można powiedzieć właśnie, monitorowanych było osiem. Wszystkich, ale-i-i tak naprawdę sześć było tak zwanych free flow, czyli sama muzyka, a dwie były bez muzyki, ale za to prowadzone. One były też bardzo ciekawe, ponieważ to były, jedna była na otwarcie, ta prowadzona i jedna była na zamknięcie.
I to były doświadczenia, mm... Mieliśmy sobie wyobrażać, jakim stworzeniem jesteśmy i nie trzeba było, można powiedzieć, porównywać się do żyjącego na przykład zwierzęcia. Można było naprawdę tutaj rozłożyć skrzydła i być smokiem. No, no, różne doświadczenia mieli uczestnicy, bardzo ciekawe. No i pierwsze zaskoczenie, ponieważ akurat no ja okazało się, że można powiedzieć, pokazało mi się stworzenie, z którym w ogóle żem się absolutnie nie identyfikowała, co było dla mnie bardzo ciekawe.
No i później, w dalszej części tej medytacji poproszono nas też można powiedzieć o jakby tak, sprawdzenie, dlaczego akurat to, takim zwierzęciem jesteśmy. Jaką cechę to zwierzę można powiedzieć, jakby prezentuje, które dla nas jest tak istotne albo jest częścią wręcz nas. No i to też było tutaj zaskoczenie. Także tu trochę śmiechu też było. No i kolejna medytacja to już była medytacja - i dłuższa i właśnie sama muzyka z dźwiękami. No i obserwowano za każdym razem właśnie pracę naszego mózgu. I to, co było ciekawe, myśmy się nie dzielili swoimi doświadczeniami między sobą, właściwie.
Za każdym razem po zakończonej sesji właśnie odpalaliśmy swoje telefony i przygotowany był taki formularz elektroniczny, który, który dość szczegółowo staraliśmy się wypełniać, łącznie z opisem bardzo szczegółowym właśnie naszego doświadczenia i to automatycznie było jakby przekierowywane do tego, do tej osoby, która można powiedzieć miała nagrany cały schemat tych naszych brain waves, czyli.
Tego, jak tak jest fal mózgowych. I później, po zakończeniu, każda z osób siadała indywidualnie z tym, który nas jakby nadzorował. I porównywaliśmy, można powiedzieć, nasze odczucia, to, co napisaliśmy z naszymi, z zapisem naszych fal mózgowych. No i bardzo to było ciekawe.
Bardzo, bardzo, bardzo. A coś komuś ciekawego wyszło? Możesz jakiś przykład dać? Coś? Ja myślę, że takim fajnym przykładem było, że współdzieliliśmy doświadczenie i akurat przydarzyło się to mi z takim chłopakiem, który siedział naprzeciwko mnie. My... To też jest ciekawe, siedzimy na takich bardzo, na takich rozkładanych, tak jak fotele ogrodowe, no na takim fotelu ogrodowym, żeby przyjąć jak najbardziej wygodną pozycję. I on tak nieza daleko ode mnie siedział. I w jednej z tych medytacji, właśnie tych takich z samą muzyką no mi się pojawił akurat niebieski kolor. No i ja go akurat tam skojarzyłam z czakrą gardła, niebieski kolor. No to sobie tutaj zajęłam się, można powiedzieć, jakimś samorzeczeniem i tego typu aktywnością.
Później muzyka się skończyła, wszyscy zdejmujemy te słuchawki, odpalamy te swoje telefony i on tak siedzi naprzeciwko mnie i tak widzę, że coś fuka i mówi niezadowolony: "Kurczę i mnie to nic, nic, kompletnie nic się nie zadziało". Nic mówi, tylko ten niebieski kolor mi migał cały czas przed oczami.
Ja mówię Słuchaj, to jest mój niebieski kolor. I to było bardzo fajne. Tutaj z tego, co mówisz, tooo właśnie ten warsztat cały czas ewoluuje, zmienia się, bo myśmy wypełniali formularze papierowe. Tak, tak, ale tutaj wiesz co, też był nacisk położony, ponieważ ta cała procedura, ta poranna właśnie, gdzie są monitorowane te fale mózgowe, ona bardzo dużo czasu zajmuje. To są tylko dwie medytacje.A cztery godziny i ktoś musiałby później wszystko to, co było ręcznie napisane, jak to się mówi kolokwialnie wklepać z komputera. W związku z powyższym akurat ta osoba, która była u mnie tą osobą, która nadzorowała wszystko. On był również taką osobą, która przygotowała elektronicznie te wszystkie formularze i on od strony takiej informatycznej miał cały nadzór nad całym tym przedsięwzięciem. Także no to akurat miałam takiego. Tutaj właśnie to, co już wspomniałaś, bo dlaczego to tyle trwa? Bo po każdej sesji mamy spotkanie z monitorem, czyli osobą, która nas nadzoruje. I ten monitor rozmawia ze wszystkimi czterema bądź trzema, w zależności od tego, ile tam osób monitoruje, osobami- Tak jest.
Które brały udział, które były podłączone do jego Mind Mirror, a do jego komputera. Więc te omówienie jest po prostu też długotrwałe. Tak, bo on nam to często zadawał pytania i na przykład już po dwóch czy po trzech tych sesjach, po medytacjach, on mnie w pewnym momencie zapytał, bo w ogóle jak przyjechaliśmy, to też pierwsze co, to dostaliśmy takie również elektroniczne formularze do wypełnienia i między innymi tam jeden z punktów było, żebyśmy można powiedzieć, napisali, jaka jest nasza intencja, z czym naprawdę przyjeżdżamy, co chcielibyśmy eksplorować. Ja napisałam tam swoją intencję po takim dłuższym zastanowieniu. Ona już mi od dłuższego czasu te towarzyszy. I później ten Brandon mnie pyta Słuchaj, a jaka była twoja intencja? No i ja mu powiedziałam.
On mówi Słuchaj, bo wiesz, no bo to mi właśnie tak obserwując, można powiedzieć twoje medytacje, to, co piszesz. To właśnie mi tak wygląda, jakbyś dostawała odpowiedzi. Ja mówię ja też mam takie właśnie odczucia.
Dokładnie tak. I to było absolutnie też niesamowite. To się skupiamy na tej przedpołudniowej części, no bo ona jest taka najbardziej unikalna, taka mocno eksploracyjna, właśnie z pomiarem, pomiarem fal mózgowych, gdzie możemy naocznie przekonać się, jak ... o skuteczności naszych własnych doświadczeń czy medytacji, ale też i o tym, w jaki sposób oddziałują na nas te dźwięki. I jest to o tyle ciekawe też ta część, że ona nie odbywa się w tych słynnych kabinach w Instytucie Monroe'a.
Ale za to druga część dnia, każdego dnia odbywała się właśnie w tych kabinach i była również niesamowita tak naprawdę. I tam też doświadczaliśmy wspaniałych, naprawdę wspaniałych doświadczeń tak naprawdę, także i zaraz po obiedzie. I ona ta druga część trwała tak naprawdę od szesnastej prawie do dwudziestej pierwszej. Czasami mi się nawet troszeczkę przedłużyło, bo prócz tego, że chodziliśmy do tych swoich właśnie kabin, to jeszcze schodziliśmy też troszkę się tam podzieliliśmy swoimi doświadczeniami, trochę porozmawialiśmy.
Było kilka słów na temat kolejnej medytacji. No i każdy pędził do swojej kabiny i oddawał się swoim eksploracjom. No właśnie to jest, powiem tak brałaś udział w programie Gateway Voyage wcześniej i duża część programów w Instytucie Monroe'a wygląda właśnie w taki sposób, jeśli chodzi o samo prowadzenie, przebieg, przebieg doświadczeń. Natomiast właśnie to Discovery jest zupełnie inne, inna całkiem atmosfera. Inny charakter. Co jeszcze Cię tam tak zaskoczyło może w trakcie tego warsztatu?
Zaskoczyła mnie. Wiesz co? Tak naprawdę był jeden taki moment, który rzeczywiście zrobił na mnie wrażenie i ja myślę, że obserwując te fale mózgowe, tak jak wspomniałam. Najpierw był ten taki moment sprawdzający, można powiedzieć, czy te urządzenia działają, czy nie ma żadnych zakłóceń, oczy otwarte, oczy zamknięte.
I nagle okazało się, że w te najwyższe, można powiedzieć stany gamma można wejść kompletnie. Ja się po prostu zamyśliłam tak naprawdę.I ... Zrelaksowana sobie siedziałam. Czekałam na rozpoczęcie tej kolejnej medytacji... I to był jeden z moich najwyższych tak naprawdę odczytów.
I to było dla mnie no w ogóle też. I to w dodatku mało tego, przy otwartych oczach. Także to było dla mnie też takie kompletnie zaskakujące, że te stany naprawdę są, można powiedzieć, dla nas jakby na wyciągnięcie ręki, że my po prostu czasami nie zdajemy sobie sprawy, jak szybko możemy w nie wchodzić.
I to było dla mnie bardzo takie odkrywcze, że kurczę, że tutaj wcale nie trzeba było jakiegoś szczególnego tam skupienia, medytacji i w ogóle,naprawdę to był taki moment dla mnie, no zaskakujący, zaskakujący.
Ten, akurat fale gamma są takie bardziej naturalne dla tej łączności, zwłaszcza w stanie takiego przebudzenia naszego, bo kontakt z tym źródłem informacji czy z inną rzeczywistością może się odbywać dwojako.Właśnie poprzez wejście mózgu w stan gamma, kiedy aktywują się takie obszary, które umożliwiają odbieranie takich informacji albo-i to odbywa się w sposób taki świadomy, w sensie takim, że jest cały czas świadomość tego doświadczenia, łączność z tą naszą niefizyczną częścią, nazwijmy to w ten sposób. Natomiast drugi sposób to jest w trakcie głębokiego stanu delta, kiedy wpadamy w stan snu, wtedy jest duża dominacja fal delta, również otrzymujemy dużo ciekawych informacji, tyle że na poziomie podświadomym. W związku z tym nie mamy świadomości tego, co tam się wydarzyło, czego doświadczyliśmy, co wcale nie umniejsza wartości tych doświadczeń, bo one można powiedzieć, służą troszeczkę innym celom dla naszego rozwoju tutaj, dla naszych działań w codziennym życiu.
To prawda. Także to jest ciekawe o tym to, co mówisz o tych falach delta. Niektórzy, niektóre osoby na co dzień mają w ogóle wysoki poziom fal delta. Część, u części się to indykowało w trakcie warsztatów, u niektórych było to też tak w sposób naturalny się, że tak powiem, odbywało, wzmacniało się ewentualnie dzięki tym nagraniom.
To prawda, to prawda. I tutaj też te nagrania tak były skomponowane, że można powiedzieć stopniowo jakby zwiększała się amplituda tych dźwięków. I rzeczywiście te doznania to też można powiedzieć, można było obserwować po swoich własnych jakby doświadczeniach, że one były, można powiedzieć, bardziej intensywne, bardziej takie głębokie.
Z każdą kolejną medytacją. I to też była taka bardzo ciekawa obserwacja. Na podstawie jednych tam takiego naszego kolegi Judina pokazywała na przykład też to było bardzo ciekawe. Schemat pracy mózgu, który sprzyja na przykład wychodzeniu z ciała. Albo który sprzyja do channelingu. I bardzo to było interesujące, żeby zobaczyć właśnie, jak różny od takiego standardowego schematu jest to, jest ta praca jak rzeczywiście zupełnie inaczej to wygląda, zupełnie inaczej.
Bardzo to ciekawe wszystko było, bardzo, a jednocześnie, no tak jak mówię, no fantastyczne doświadczenia, ciekawi ludzie. Także naprawdę polecam. Tutaj użycie Mind Mirrora, w ogóle Mind Mirror jako takie urządzenie, ono ma już swoją dosyć długą historię. To jest wynalazek jeszcze bodajże z lat osiemdziesiątych. I wtedy był takim dużym urządzeniem, taką tablicą z diodami świecącymi. Także jak teraz tam pokazywali ci monitorzy. Przebieg doświadczenia to obserwowałaś sobie na ekranie komputera. Natomiast wcześniej są takie nagrania wideo z Robertem Monroe'm, gdzie on siedzi. To jest krótka migawka, gdzie on siedzi przed Mind Mirrorem pierwszej generacji. To jest taka wielka tablica, nie wiem, dwa na dwa czy coś koło tego. I tam są światełka, które pokazują to, co teraz na komputerze można obejrzeć.
Ale widzisz, mówiłeś, że wszystko ewoluuje, że ty w zeszłym roku wypełniałeś kartki papieru, a ja już pisałam w tym roku na telefonie odpowiedzi. No to- To wszystko się zmienia. To przyśpiesza, bo szef IT został awansowany.
Co masz na myśli? No mam na myśli, że coraz więcej, tak jakby za więcej, za coraz więcej rzeczy jest odpowiedzialny ten, Paul. Mhm. I on tak jakby. Myślę, że digitalizuje i to do przodu to popycha. Myślę, że to jego zasługa. Mhm, w tym sensie. Okej, myślę, że tak. Taka ciekawostka, no.
Nic nie zmienia. Tak, myślę, że, że to ma wpływ, bo ci pasjonaci technologii, którzy tam pracują, którzy tam współpracują z instytutem, jak chociażby Bob Holbrook, którego nie miałaś akurat okazji spotkać, a który jest twórcą tej nowej wersji technologii dźwiękowej.
Czy też Jason, który był chyba twoim trenerem, tak? Tak jest. To oni właśnie są mocno tak zorientowani na to, co technologia może dostarczyć. Co-- w jaki sposób technologia może wesprzeć nas w uzyskiwaniu tych niezwykłych doświadczeń. Znaczy, ja powiedziałem, to ma znaczenie, że, że tam do przodu się posuwamy. Zaczęliśmy się posuwać, bo był taki czas, że ciężko było z jakimiś nowymi rzeczami, a teraz- A ja muszę tutaj powiedzieć jedną rzecz, ponieważ tak naprawdę już po dwóch czy po trzech dniach miałam taką refleksję i przyznam, że ja w ogóle nie jechałam porównywać cokolwiek tak naprawdę. Ale ja z kolei tak jak tak mówicie o technologii, o miejscu i tak dalej, to ja mam zupełnie inną refleksję tak naprawdę, że absolutnie nigdzie nie trzeba jeździć.
Tak naprawdę my wszystko mamy tutaj i tak naprawdę ja jakbym chciała porównać moje doświadczenia tutaj z Tuczna u Pawła z doświadczeniami tam. Absolutnie są równorzędne. Naprawdę. Ja uważam, że owszem, że to są takie, można powiedzieć, nazwijmy to, smaczki, które w czymś tam pomagają, ale tak naprawdę i są miejsca, są miejsca dedykowane, bo bezwzględnie to miejsce. Tam w sensie Instytut ma fantastyczną atmosferę, jest to fantastyczne miejsce, tam pracują ludzie naprawdę z pasją i to się czuje i dedykowani. Natomiast jeżeli my chcemy, my chcemy doświadczać to, co jest w nas i ja uważam tak naprawdę, że.
Nie trzeba jeździć nie wiadomo gdzie, żeby doświadczać i nie trzeba nie wiadomo czego tam zakładać na siebie. Tak jak mówię, uważam, że nasze Tuczno absolutnie jest równorzędne, jeżeli chodzi o doświadczenia i naprawdę absolutnie to było takie moje spostrzeżenie.
Tym bardziej, że w instytucie sami podziwiali. Ja przypomnę, bo to już wspominaliśmy o tym, ale jak byliśmy z Pawłem w instytucie, to Pawła znacie. Paweł mało mówi, dużo robi. Więc jak byliśmy razem, ja tam wspominałem właśnie, co my w Polsce mamy. To jak wspomniałem o programie stuczna, to w ogóle osoby, trenerzy z instytutu się zainteresowali. Ooo, fajny pomysł, super. Więc tak to broń Boże nie jest reklama. To nie o to chodzi. Bardziej chodzi o to, że faktycznie się wyróżniamy na tle innych krajów.
Słuchajcie, to ja naprawdę, naprawdę trzeba docenić. Naprawdę. Warto, nie trzeba. No tak, przepraszam. Tak, warto doceń. Warto. Każdy ma swoją decyzję, podejmuje. Ja się tylko dzielę, że faktycznie dużo bardziej przekrojowo. No bo teraz tak jakby teraz jest do wyboru. Mamy certyfikowane u Pawła kursy z instytutu albo te autorskie, to te autorskie, one bardziej przekrojowo traktują materiał. Niż ten instytutowy. Tak jakby ta ścieżka oficjalna. To taka ciekawostka. My już o tym mówiliśmy. Natomiast jeśli ktoś nie słyszał, tu wspominam.
Dzięki, że o tym mówisz, dzięki, że o tym wspominasz. No, podejścia są różne, programy są różne i właśnie to, co Julia też wspomina. Nigdzie nie trzeba tak naprawdę jechać, żeby doświadczać. W sensie takim, że za ocean, że to musi być jakieś specjalne miejsce, że muszą być kabiny zaciemniane i tak dalej, i tak dalej. Tym bardziej że właśnie ten program Discovery, który jest to unikalnym programem, tak naprawdę i nie wszędzie go się da zrobić w sensie takim, że no oprócz trenerów potrzebni są monitorzy, którzy monitorują tych wszystkich uczestników i to nie są osoby przypadkowe, bo to są wykwalifikowani psychologowie, także doskonale potrafią interpretować to, co znajduje się na tych wykresach w komputerze. Bo oprócz tego kolorowego obrazka, który....który pewnie każdy z was widział z Mind Mirror, z takimi poziomami i kolorowymi kreskami. Jak masz Dominik może gdzieś pod ręką to wrzuć jakiegoś Mind Mirrora obrazek. To Mind Mirror dostarcza jeszcze przebiegi fal mózgowych, no i tutaj troszeczkę już więcej potrzeba wiedzy, żeby zinterpretować to, co tam się dzieje. Natomiast ten wykres paskowy, on jest taki dość spektakularny i każdy uczestnik jest w stanie dość łatwo go przyswoić.
Natomiast same doświadczenie, to niezależnie od tego, czy będzie to warsztat Discovery czy , czy Lifeline, czy jakikolwiek inny, jest po prostu doświadczeniem i może się odbyć w dowolnym miejscu tak naprawdę, tak jak Julia wspomniała. Dominik tam szuka, szuka jakiegoś mind mirrora, bo my tutaj mówimy o tym urządzeniu.
O, samo urządzenie wygląda tak, dokładnie. Są te cztery elektrody, które się przykleja z tyłu głowy na taki specjalny żel przewodzący. Cała ta procedura na początku dnia jest dość długotrwała. To wygląda troszeczkę jak w salonie kosmetycznym. Ten początek dnia. Ludzie sobie siedzą. No i tam ci trenerzy monitorzy obklejają tymi elektrodami, używając właśnie różnego rodzaju i to żeli jakichś tam substancji czyszczących i tak dalej, i tak dalej.
Także na koniec dnia też jest takie zmywanie, zmywanie tak zwanego makijażu. Natomiast-- a masz gdzieś może zdjęcie z mind mirror'a. W sensie ten wykres? No zaraz, zobaczę. Bo ja tutaj gdzieś powinienem też mieć, ale bym troszeczkę się rozproszył.
Dobrze, jeszcze powiedz Julia o jakichś takich szczytowych doświadczeniach, które tam były i które były charakterystyczne na przykład dla tego programu. Czy jednak stawiasz znak równości pomiędzy wszystkimi programami?
Muszę ci powiedzieć, że to jest właśnie to, co powiedziałam. Tak naprawdę, z jednej strony jechałam tam po prostu z ogromną ciekawością. Jak to się mówi, w miarę jedzenia apetyt rośnie. W związku z powyższym, jak ja tutaj u Ciebie odbyłam już szereg warsztatów, tak sobie pomyślałam, że takim naturalnym jakby też krokiem będzie pojechać tam doświadczyć i naprawdę ja się absolutnie na nic, jakiegoś tam szczególnego nie nastawiałam. Natomiast naprawdę ta moja refleksja tak sama do mnie przyszła po dwach, czy po trzech dniach, że kurczę, że właściwie to ja mam, można powiedzieć, taki sam odbiór naprawdę jak u Ciebie na warsztatach.
Tutaj nie dzieje się nic, można powiedzieć jakiegoś tam ponadto, naprawdę można powiedzieć, dostaję tyle, ile. Ile nie wiem, mogę, oczekuję, chcę, naprawdę ja naprawdę zarówno uważam, że moje doświadczenia tutaj w Tucznie były fantastyczne, absolutnie fantastyczne. I tak samo tam były fantastyczne.
One są po prostu inne i tyle, bo temat był troszeczkę jakby inny, aczkolwiek można powiedzieć, że to jest ta sama cały czas droga, także można nawet nie inne, tylko ja bym powiedziała kolejne doświadczenia. O, może w ten sposób nawet nie inne, tylko kolejne. Kolejne, no to chyba będzie lepsze określenie, bo cały czas się rozwijamy, więc to, co doświadczamy w kolejnych programach, to są kolejne doświadczenia.
Nie tylko właśnie, tylko takie, które są efektem, czy też dostosowane do etapu, na którym się w danym momencie znajdujemy. Bez doświadczeń w Tucznie na przykład, pewnie nie miałabyś takich doświadczeń tam, tam jest. Myślę, że tak. I chcę powiedzieć nawet, że czułam się świetnie przygotowana do tego warsztatu. Po wszystkich tych warsztatach, które odbyłam u Ciebie, ja po prostu można powiedzieć, jakby znałam ścieżkę. Nic jakby mnie jakoś tam nie zaskoczyło i po prostu się szłam jak ryba w wodzie. Naprawdę. Także to też było dla mnie takie bardzo miłe odczucie.
Bardzo. Czyli podsumowując, to nie miejsce ma znaczenie, tylko program, w którym uczestniczymy. Co ma nam do zaoferowania? Program, ale też tak naprawdę to, na ile my sami sobie pozwalamy na to doświadczenie. To jest bardzo ważne. To jest bardzo ważne.
No tak, tak. To chyba ważniejsze jeszcze niż sam program to program. Fajnie powiedziałaś, bo to właśnie my często się ograniczamy tym, że trzeba pojechać do instytutu albo że tam drogo jest- Warunkujemy pewne rzeczy, to musi być tam, że to musi być gdzieś tam, że to musi być z czymś tam. To wcale nie jest tak. My naprawdę mamy wspaniałe miejsca, wspaniałych ludzi. Tak samo tutaj mamy wszystko świetnie przygotowane. To po prostu jest kwestia nas-Samych nas samych.
I to dobrze widać też po przebiegu warsztatów. Wszyscy biorą w warsztacie udział, cała grupa, uczestnicząc dokładnie w tych samych doświadczeniach. I teraz, w zależności od tego, kto z czym przyjechał, na ile sobie pozwolił, ma adekwatne doświadczenie.
Jedni mogą wyjechać z czymś, co jest po prostu nie do opisania, a inni mogą wyjechać po prostu rozczarowani, bo nie pozwolili sobie na, na doświadczenie tak naprawdę. Albo może oczekiwania mieli za duże, bo to też jest jakby istotne, że robią jakieś założenia, że tutaj będzie nie wiadomo co, a na przykład z jakichś tam względów nie było.
Bardzo dobry przykład z tym niebieskim kolorem. tak. Miałem tylko niebieski kolor i nie wiem co. Tak, a ja byłam taka szczęśliwa. Jestem rozczarowany, bo powinno być nie wiadomo co, a był tylko niebieski kolor.
Tak, a ja byłam taka szczęśliwa, jak usłyszałam, że on widział ten niebieski kolor, ja mówię słuchaj, to mój niebieski kolor, naprawdę dla mnie to było w ogóle fantastyczne, że ktoś zobaczył mój niebieski kolor, bo tak naprawdę, jeszcze tak jak wspominałam, siedzieliśmy naprzeciwko siebie. Także świetnie. O, to co było też ciekawe, to na sam koniec dostawaliśmy raporty i jeszcze prócz tego, że za każdym razem, po każdej sesji można powiedzieć, siadaliśmy do omówienia każdego ćwiczenia, to później na sam koniec było jeszcze takie, można powiedzieć, omówienie zbiorcze i ja dostałam dwadzieścia sześć stron swojego raportu z wykresami, z opisami, z jakimiś wytycznymi. No naprawdę, ja wciąż można powiedzieć, przetrawiają te wszystkie informacje. Mało tego, dostaliśmy się, nie wiem, czy ty, Paweł, dostałeś, ale myśmy jeszcze dostali dostęp do, do strony internetowej Mind Mirror'a, gdzie są zachowane wszystkie nasze właśnie odczyty i które możemy sobie odtwarzać, odtwarzać, komponować. Można powiedzieć różne pytania analizować na wszystkie możliwe strony, także... Tak, tak.
Także to też jest no świetne narzędzie tak naprawdę. Pod tym względem właśnie to jest wyjątkowy program i tak jak wcześniej mówiliśmy, że to nie miejsce, nawet nie aż tak bardzo program samego warsztatu, to jednak to, co dają określone zajęcia właśnie taki program Discovery, no to jest taka wartość dodana, która może wzbogacić i też pociągnąć dalej ten nasz rozwój. Bo w momencie, kiedy właśnie tak jak wspominasz, mamy dostęp do tego, co się wydarzyło online, możemy sobie prześledzić te nasze przebiegi, wykresy porównać teraz z komentarzami. No to jest rzecz wyjątkowa dla tego programu.
Tak, to prawda. Aczkolwiek muszę też powiedzieć jedną rzecz. Sama sobie później takie zadałam pytanie, czy de facto, że widzę te wykresy, to coś dla mnie zmienia? Nie, bo tak naprawdę najważniejsze dla mnie osobiście jest ten poziom czucia i to doświadczenie na tym poziomie tego czucia, to absolutnie nic nie jest w stanie tego czy zaburzyć, czy, czy jakoś zdewaluować. Po prostu nic i nie trzeba oglądać z tego. To oczywiście jest bardzo ciekawe doświadczenie i bardzo też cenne. Natomiast tak naprawdę to, co się dzieje w nas, jest najważniejsze zawsze. Ale to mówisz o swoich doświadczeniach? Tak.
A jakby co, to, to, to może być cenne. Jeśli ktoś ma na przykład jakieś trudności albo zastanawia się nad tym, jak się może bardziej rozwijać, tak? Na przykład w jakim kierunku, no to tam właśnie przez te EG to jest właśnie odpowiedź, tak?
Słuchajcie, jeżeli ktoś jest na przykład jakiś właśnie nazwijmy to, niepewny czy, czy szuka jakiegoś potwierdzenia, to tak, zdecydowanie daje to potwierdzenie. Zdecydowanie pomaga takie przekonanie i taką, no, taką pewność siebie.
Bo to, z czym wiele osób się zmaga, to jest to, że nie ufają własnemu doświadczeniu. Tak jest. I yyy niezależnie od tego, jak ono jest silne, jak mocno wciągające, to cały czas wątpią i potwierdzenie tego, że to nie jest taki naturalny, zwykły stan mózgu, stan fal mózgowych jest kolejnym takim elementem, który może ich w jakimś stopniu przekonać do tego, że to się dzieje naprawdę.
Mhm. Tak, zdecydowanie tak. Zdecydowanie. Aczkolwiek u mnie chyba właśnie takich osób no nie było, które szukały potwierdzenia, ale ja wiem, że jest to po prostu jedna też forma ciekawości, prawda? Żeby sprawdzić, jak tam reagują. No tutaj mogę powiedzieć z własnych obserwacji tego, co dzieje się na warsztatach, jest dość dużo osób, które potrzebują takiego potwierdzenia.
Bywa też tak, że są bardzo mocno sceptyczni.No i kiedy byłem w instytucie, jeden z razów, to był człowiek, który pomimo wielkiego sceptycyzmu przyjechał tam na warsztaty. A ten sceptycyzm objawił się między innymi tym, że kiedy zapytał o tą gablotkę z widelcami i łyżkami, którą na pewno widziałaś- Nie da się nie zauważyć.
W pokoju rekreacyjnym. No wytłumaczyłem mu co to jest, skąd to się wzięło, że jest taki program. Akurat byłem świeżo po tym programie, po MC kwadrat. I on tak popatrzył i mówi nie wierzę. Natomiast no w tej gablotce są po prostu powyginane łyżki, powykręcane w tak finezyjny, finezyjny sposób, że no nie sposób. No moją uwagę szczególnie jedna przyciągnęła, która była po prostu zwinięta w rulonik. Łyżka zwinięta, metalowa łóżka w rulonik.
Ale furore to robią plastikowe naczynia. Coraz więcej osób plastikowe wygina, tak? No to już jest dużo cięższe. Nowe nie zegniesz. No bo się łamie. Tak, tak. No, o ile siła do wygięcia jakby nie jest potrzebna duża, ale żeby to zrobić tak, żeby się nie złamało, no to już jest wyższa szkoła jazdy. No dobrze, to co?
Bardzo Ci dziękujemy. Chyba, że masz jeszcze jakieś refleksje, czymś chciałabyś się podzielić na temat tego swojego doświadczenia, tego konkretnego warsztatu? Aaa. No ja myślę, że bym po prostu zachęcała tutaj wszystkich do- Eksperymentowania. Tak, do eksperymentowania i do swojej własnej podróży i żeby korzystać z tego, co mamy. Zdecydowanie.
Bardzo Ci dziękujemy za podzielenie się tym doświadczeniem. Tym bardziej że tak jak mówiłem, mówiliśmy na początku, ten warsztat jest takim warsztatem wyjątkowym w kontekście wszystkich innych warsztatów, bo można się troszeczkę poczuć jak ta pierwsza grupa eksploratorów odkrywających nowe obszary, nowe technologie. I pod tym względem ten warsztat, ten program się mocno wyróżnia.
I mamy tutaj jeszcze parę pytań na czacie. Yyy. Tak, zaglądam, zaglądam. Mhm. Tu mamy tak idealny VR. Robię. Nie wiem, o co chodzi. Nikogo nie spotkałem poza kuryskami w piekielnym lochu. Były piękne poza rogami i ogonami. Traktowały mnie z szacunkiem i pogardą jednocześnie. Nie wiem, jak to opisać. Jak wedle nomenklatury Monroe, jaki wedle nomenklatury Monroe jest najwyższy poziom oraz czy jest coś ponad nim wedle badań?
Nie wiem, czy możemy tutaj mówić o najwyższym poziomie, ale warsztaty odbywają się. Czy też osiągają Fokus czterdzieści dziewięć i to nie jest koniec możliwości. Przy czym tutaj odsyłam do książki Roberta Monroe'a, w której on opisuje to miejsce, gdzie kończy się kompletowanie doświadczeń na tym poziomie, w którym wszyscy jesteśmy do tego czterdziestego dziewiątego Fokusa. I po przejściu przez szczelinę nie ma już powrotu, więc też nie ma informacji. A tam po drodze jeszcze jest całkiem fajnie jak ten. Jak w tej radzie już byłem, to zorganizowałem sobie nagrania do Fokusa czterdzieści trzy. Ja tam przychodzę, a tam jakiś statek i łażę po tym statku.
Później się ich pytam a co to? A nie, to jest statek. My nim podczas tych, jak się nazywają te kursy? Starlines. Podczas Starlines'ów latamy nim po kosmosie. A jak się go uruchamia? No i tam jest cała procedura, więc jest parę takich. Jak już ma się opanowane to bycie w tym stanie na przykład niezasypianie. No to właśnie te starlines to już jest takie zwiedzanie trochę i doświadczanie w inny sposób.
I też inne perspektywy. Zresztą każdy z tych warsztatów daje inną perspektywę, inne rzeczy się eksploruje. W związku z tym, ponieważ są to eksploracje różnych stanów świadomości, no to też i doświadczenia są inne, specyficzne dla tych konkretnych stanów.No tutaj właściwie można by było rozwijać, rozwijać ten temat, ale najlepiej to po prostu samemu doświadczyć, bo i tak nasze własne doświadczenie będzie inne niż to, które gdzieś tam usłyszymy od kogoś albo wyczytamy w książkach.
Można podejrzeć czyjś niebieski kolor na przykład. Albo wziąć udział w jakimś doświadczeniu, w którym uczestniczy wiele osób, na przykład z warsztatu. Mamy tutaj jeszcze inne pytanie: od dłuższego czasu próbuję zachować świadomość w przejściu z fizycznego do niefizycznego. Pracuję z intencją, wibracjami, wizualizacją. Mam bardzo wysoką czujność podczas snów, lecz świadomość rzadko przenosi się dalej. Po przebudzeniu pamiętam wszystko, niemal scenę po scenie, ale w środku doświadczenia pozostaję tylko obserwatorem. Jakie techniki z Waszego doświadczenia najlepiej wzmacniają moment przeniesienia sterów i aktywują świadomość już wewnątrz snu lub po drugiej stronie? No to tutaj zahaczasz o świadome śnienie. Dokładnie. To jest temat dosyć szeroko opisywany, w jaki sposób można tę świadomość w czasie snu odzyskać.
Jest wiele różnych metod. No i po prostu warto popróbować poćwiczyć, bo dla każdego co innego działa. Także tutaj też nie mogę Ci powiedzieć, jaka będzie najskuteczniejsza, bo dla mnie może być na przykład patrzenie na dłonie. Dla Ciebie zupełnie coś innego.
W każdym razie po to są różnego rodzaju czy to książki, czy też warsztaty, gdzie można albo się dowiedzieć, albo wręcz przetestować konkretne techniki po to, żeby dowiedzieć się, czy dana technika jest dla mnie skuteczna, czy też nie.
Takim dobrym przykładem takiego programu jest, chociażby OB Spectrum, w którym po prostu w większości jest to przegląd różnych metod na opuszczanie ciała. I. Te same ćwiczenia na jednych działają lepiej, na innych nie działają wcale, więc po prostu to jest takie, które mogą doprowadzić do tego typu przegląd spektrum możliwości, które doświadczeń. Yyy.
Anna pyta, co wam dają te wędrówki duchem po świecie? W jakim celu podróżujecie? Czy macie wytyczne i cele? A kto podróżuje, ten podróżuje. Każdy ma swój indywidualny cel. Jeśli chodzi o te doświadczenia, bo niekoniecznie to muszą być podróże, nie każdy musi podróżować. Właściwie to też jest pytanie, co rozumiemy pod pojęciem podróżowanie. Czy to jest takie nie wiem, przemieszczanie się, zwiedzanie w sensie takim, jak to robimy tutaj na Ziemi, że odwiedzamy jakieś konkretne miejsca, czy może w szerszym ujęciu po prostu zdobywanie wiedzy, informacji, rozwijanie się. No celem może być jest w sumie po prostu rozwój, doskonalenie się.
Uzyskanie zrozumienia tego, kim my sami jesteśmy. Co dalej można wykorzystać? Nie każdy to robi. Co dalej można wykorzystać do tego, żeby żyć w sposób pełniejszy, bardziej świadomy, żeby uzyskać większą jakość życia tutaj fizycznego. Okej, co tutaj jeszcze? Czy budujecie coś w świecie ducha? Czy łapiecie duchy zbłąkane? Takie rzeczy też robimy.
Wiele można rzeczy zrobić, takie również. I Michał pyta... Michał Oho, to jest Michał, który tam zadawał pytanie czy można popytać więcej na spotkaniach w drugi wtorek miesiąca?Tak, tak, tak. Można pytać. Ale drugi to jest to spotkanie medytacyjne. Medytacyjne.
Myślę, że tam wiele rzeczy da się wyjaśnić w kontekście tego, co robimy w tych, w kontekście tych medytacji. Tylko tam nie ma takiej przestrzeni, to nie zawsze tak jakby rozmawiamy, nie tak jakby. Tak, w sensie- Po medytacji zostajemy trochę dłużej, jak jest flow, ale to tak. Bardziej skupiamy się na omówieniu naszego doświadczenia niż na dyskusjach ogólnych.
Tak, dokładnie. Więc czasami tak. Są dyskusje, ale to nie warto się na to nastawiać, bo może nie być. No dobrze, to co? Zbliżamy się do finału. Już jesteśmy tutaj z Wami półtorej godziny. Mamy nadzieję, że temat był ciekawy, że usłyszenie z pierwszej ręki o doświadczeniach, jakie można mieć w trakcie takiego niezwykłego programu, jakim jest Discovery, było dla Was i pouczające i interesujące.
Więc, zamknęliśmy myślę temat. W razie czego jeszcze kiedyś tam o jakimś innym programie możemy poopowiadać. Zwłaszcza takim, który unika, to znaczy, który jest programem innym niż wszystkie inne. A jakim jest Discovery. A podobno się Julia wybierasz na coś następnego, tak? Tak.
Możesz nam zdradzić? Wiesz co, myślę, że to będzie super conscious mind. Tak też myślałem. Idę tym samym tropem tak naprawdę. Ale tam jest jeszcze jeden taki moduł, który bardzo mnie zainteresował i Judy podobno jest, można powiedzieć, ekspertem również i w tej dziedzinie, a mianowicie jest interpretacja snów i, a to jest temat, który też jest mi bardzo bliski. Tak że no fajnie byłoby. To też jest jeden z takich świeżych programów, także sam jestem ciekaw. Jeszcze nie brałem w nim udziału.
No na razie jest tylko jeden termin wyznaczony. Ja liczę, że będzie ten drugi również. No zobaczymy. No mnie bardziej pasowałby ten drugi akurat niż ten pierwszy, tak? No to wiesz. Masz narzędzia, masz intencję. Tak. To tak jak na naszym z Dominikiem warsztacie Gateway Voyage, kiedy naszymi trenerami byli Marinda i Joe Beger. Dominik stwierdził tam po jakimś komentarzu ze strony Joego, że no cóż, jak się uczy manifestacji, to trzeba się liczyć z tym, że można zostać wymanifestowanym.
Jako trener na warsztatach tak? Więc tak nam się trafiło bardzo. Świetna para trenerów, świetnie ucząca. No i właśnie sobie zażyczyliśmy, żeby taka była. No i okazało się, że wymanifestowaliśmy. To mam nadzieję, że sobie też wymanifestuję drugi termin.
Okej. Michał jeszcze pyta, czy zadbanie o swoje ciało energetyczne jest czasami niezbędne, aby zwiększyć częstotliwość wyraźnych i szczegółowych doświadczeń? Zawsze. Nie tylko czasami... Okej, to co? Na dzisiaj to będzie już wszystko. Bardzo dziękujemy za Wasz czas, za Waszą obecność.
Mamy nadzieję, że to było interesujące i inspirujące. I zapraszamy na nasze kolejne spotkanie otwarte w pierwszy wtorek już- To będzie szósty stycznia dwa tysiące dwudziestego szóstego roku. O, jaka data! No to patrzcie.
Dobrze. Skoro szósty stycznia, skoro tak wypada, no to... To tak będzie. To dziękujemy bardzo za uwagę. Zapraszamy do kolejnego spotkania. Dziękujemy Juli- Dziękuję również. -podzielenie się swoimi doświadczeniami.
Dziękujemy słuchaczom Radia Paranormalium, którzy byli dzisiaj z nami. A było słuchaczy mniej więcej sześćdziesiąt. I wszystkim, którzy byli z nami dzisiaj na Zoomie. Dziękujemy za wszystkie pytania i zapraszamy też do dzielenia się swoimi przemyśleniami. Za uwagę dzisiaj dziękują Dominik Koczyński i Paweł Byczok. Ale to tak No tak,no przedstawiłem ciebie.
No i Marek Sęk Ivellios. Dziękujemy Marku za emisję na falach Radia Paranormalium. Do zobaczenia. Dziękuję również no i do zobaczenia wszystkim i do usłyszenia. Było to comiesięczne spotkania online The Monroe Institute Polska. Zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej polskiej społeczności The Monroe Institute pod adresem www.tmi.polska.pl.