The Monroe Institute Polska. Spotkania online. Rok 2026. Rozpoczynamy, tak nam wyszło, spotkaniem online Monroe Institute Polska w Święto Trzech Króli. A więc, jak na Święto Trzech Króli przystało, melduje się Trzech Króli: techniczny Marek Sęk "Ivellios" oraz prowadzący spotkania Paweł Byczuk i Dominik Kocięcki. Dzień dobry w Nowym Roku! Wszystkiego dobrego.
I zaczynamy tradycyjnie tym, że będziemy mieli zaraz medytację, a na początek się tylko przedstawimy. Marek nas już tutaj pięknie zapowiedział. Dominik jest członkiem Rady Outreach, czyli takiego ciała przy Instytucie Monroe, które zajmuje się sprawami trenerów na całym świecie i takich społeczności jak nasza. A nasze spotkanie jest właśnie spotkaniem społeczności Instytutu Monroe'a. Ja nazywam się Paweł Byczuk, jestem trenerem Instytutu Monroe i razem z Dominikiem jesteśmy tutaj założycielami polskiej społeczności, dzięki czemu możemy się spotykać raz na miesiąc, w pierwszy wtorek miesiąca o godzinie dziewiętnastej, żeby sobie porozmawiać na tematy związane z samym Instytutem Monroe, ze świadomością i wszelkimi kwestiami, które z tymi tematami się łączą. I... na początek, tradycyjnie, żeby wprowadzić się we właściwy nastrój, zaczniemy od medytacji. Tym razem mamy dla Was medytację Zdrowie i Dobrostan. To tak na początek roku. Myślę, że będzie dobrym wyborem, żeby nastroić się, otworzyć na takie możliwości i niejako zaprogramować ten rok, żeby był dla nas sprzyjający energetycznie, żeby nam się wszystko dobrze układało od strony właśnie tych energii. Tradycyjnie zrobimy sobie test stereofoniczny, żeby sprawdzić, czy technologia działa. Poprosimy Dominika o puszczenie tegoż testu. Warning!
Kanał lewy. Kanał prawy. No właśnie, bo my tak nie zawsze mówimy. Te próby dźwięku są po to, żeby sprawdzić, czy słychać oddzielnie kanały lewy i prawy. Tak? Tak, tak. No bo warto mieć świadomość, że na Zoomie działa to w taki sposób, że na urządzeniach mobilnych nie ma stereo i, a ta technologia dźwiękowa z Instytutu Monroe'a działa, właśnie, daje efekty, kiedy słucha jej się w trybie stereofonicznym, a najlepiej przez słuchawki.
Dobrze, to test stereofoniczny mamy za sobą, czyli technicznie jest wszystko gotowe do tego, żeby zacząć i teraz możemy poddać się tej medytacji, wczuć się, nastroić, wygenerować dobrą energię i zaraz przystąpimy po niej, po tej medytacji, do naszej pierwszej w tym roku dyskusji. A więc zaczynamy. Oddaję stery Dominikowi.
Spotykamy się teraz razem, niezależnie od miejsca i czasu, aby powitać i połączyć się z naszą wyższą jaźnią i uzdrawiającą energią. Ustanawiamy naszą indywidualną i grupową intencję poprzez zjednoczenie się z najwyższym źródłem, a robiąc to, decydujemy się na asystowanie w promocji zdrowia oraz dobrego samopoczucia dla naszej grupy i całego świata. Przygotujmy teraz Twoje ciało fizyczne.
Ułóż się w wygodnej pozycji. Pozwól fizycznej rzeczywistości na to, żeby wspierała Twoje ciało fizyczne, kiedy będziesz stawać się coraz bardziej zrelaksowany. Czujesz się już głęboko i przyjemnie odprężony.
Przygotujemy teraz Twoje ciało energetyczne.... Jesteś zrelaksowany i oddychasz spokojnie. Skup się w swoim sercu. Odczuwając miłość, która tam się znajduje, wypromieniuj ją poprzez swoją fizyczną i energetyczną istotę.
Odpręż się i poczuj, jak jesteś natchniony i otoczony przez lśniącą, łączącą energię. Wiedz, że jesteś chroniony przed jakimkolwiek wpływem lub źródłem, które mogłoby przeszkodzić Ci w realizacji wyrażonych pragnień. Wyślijmy naszą intencję uzdrawiania.
Jesteś bezpieczny, zrelaksowany i spokojny. Wyślij swoją energię serca do tych, którzy uczestniczą w tej medytacji. Połącz się z naszą grupą. Będąc w tym głęboko poszerzonym stanie, wzmocnij połączenie swoje i grupy poprzez pełne otwarcie na uzdrawiającą energię.
Jesteś w stanie większego dostrojenia do najwyższego celu tej grupy. Wiedząc, że masz wsparcie, wygłoś intencję, powtarzając za mną: ustanawiamy naszą wspólną intencję promowania zdrowia i dobrego samopoczucia dla nas, dla grupy i całego świata.
Skup się jeszcze raz na wibrującej, uzdrawiającej energii swojego serca. Skup się na miłości, która rozszerza twoją energię tak, aby objęła całego ciebie, grupę i cały świat. A teraz z każdym wdechem wciągaj tę uzdrawiającą energię w swoje ciało i z każdym wydechem wysyłaj energię miłości w świat i do tych, którzy jej potrzebują.
Powtarzaj tę uzdrawiającą wymianę. Podczas wdechu wciągaj uzdrawiającą energię. Podczas wydechu wysyłaj ją do naszej grupy i całego świata. Powtarzaj ten proces nieustannie. Dam ci na to czas. Dołączę do ciebie, kiedy będzie trzeba powrócić.
...Przygotowując się do powrotu do normalnej, rozbudzonej świadomości, wyraź wdzięczność i uznanie dla wszystkich pozostałych. Dla swojej pracy, dzięki której transformujesz życie. Dla ludzi na świecie, których obecność wznosi nas.
I dla nieskończonego pola świadomości, które wszyscy współdzielimy. Afirmujemy głębokie pragnienie uzyskania najlepszego efektu naszych intencji i wierzymy, że na najgłębszym poziomie już się spełniły.
Powróć teraz do całkowicie rozbudzonej fizycznej świadomości, odliczając od dziesięciu do jednego. Kiedy doliczysz do jednego, będziesz w pełni rozbudzony i odświeżony. Dziesięć, dziewięć, osiem, siedem, sześć, pięć, cztery, trzy, dwa, jeden, jeden, jeden. Jesteś już w pełni rozbudzony, całkowicie przytomny i odświeżony pod każdym względem.
Powracamy do rzeczywistości fizycznej. Weź głęboki wdech, przeciągnij ramiona i nogi. To już jest koniec tego doświadczenia. Wszyscy są pełni nowej energii, gotowi do działania, do dzielenia się swoimi doświadczeniami, jak sądzę.
No i dyskusji o świadomym śnieniu, który to temat na dzisiaj sobie wybraliśmy. No i go tam jakoś przygotowaliśmy, żeby coś o tym temacie powiedzieć, bo wielu, wiele osób chce tego doświadczyć. Jest ciekawe, jak to, jak to działa? No i postaramy się to w jakiś sposób przybliżyć.
Na górę mówię, że będę musiał trochę poznikać w paru momentach, ale będę dodawał się. To tak jak w tym świadomym śnieniu. Potem cię przywołamy i się pojawisz z powrotem. Tak, takie wszystko proste było.
No dobra, no to będziemy ciebie znikać w takim razie, jak wolisz. Okej, dobrze, to zacznijmy może od tego, że nie będę tutaj jakoś definiował szczególnie świadomego śnienia, czy też zjawiska, które się do niego... Które jest podobne do niego, czyli stanów poza ciałem. Bo tutaj zazwyczaj jest najwięcej kontrowersji i sporów dotyczących tego, czym jest jedno i drugie. Są w ogóle toczone takie dyskusje o wyższości jednego nad drugim albo drugiego nad, nad pierwszym. Natomiast może to warto na sam początek powiedzieć, że jeśli chodzi o Instytut Monroe'a, to samo świadome śnienie nie jest jakimś takim wielkim obszarem badań w Instytucie Monroe'a. Aczkolwiek są. Jest warsztat, są ćwiczenia, są serie nagraniowe, które to wspierają. Niemniej jest to temat, który jakoś tak, któremu się aż tak wiele miejsca nie- Jest, jest dodatkowy i istnieje, ale, ale nie skupia się na nim.
Faktycznie tak jest. I zaraz wyjdzie. Wyjdzie dlaczego? Bo to jest w ogóle bardzo ciekawa kwestia. Dlaczego tak się dzieje, że nie jest to przedmiot badań w Instytucie? Aczkolwiek ze względu na to, że jest zainteresowanie dosyć duże takim tematem, to też Instytut Monroe'a wyszedł naprzeciw takim oczekiwaniom. I ten wspomniany program Lucid Dreaming Intensive jest dostępny. Można wziąć w nim udział, ale to nie jest program, gdzie można się nauczyć świadomego śnienia. Raczej to jest taki program, gdzie eksploruje się mechanikę śnienia, mechanikę świadomości w stanie snu.... zrozumienie tego zjawiska. I o ile, yy, w przypadku, yy, oneironautyki, mm, właśnie ten świadomy sen jest celem, yy, samym w sobie, w Instytucie Monroe'a jest celem ubocznym, yy, tego, co tam się robi. Yy, i to jest właśnie to, ta zasadnicza, mm, różnica, bo w klasycznym świadomym śnieniu, yy, mamy takie zagadnienia: jak rozpoznać sen? Yy, jak stać się świadomym we śnie? Do tego dążymy, żeby przejąć kontrolę nad tym, co się w tym śnie, yy, dzieje i móc, móc go reżyserować.
Natomiast, yy, w Instytucie, mm, Monroe'a mamy tutaj inne podejście. Jak wejść w stan, w którym sen nie przejmuje kontroli nad świadomością? Yy, i w związku z tym, yy, taki stan, yy, świadomego czy tam śnienia, jest, yy, ru-- stanem, mm, czy produktem ubocznym, yy, pracy ze stanami focus, czyli z tymi odmiennymi stanami świadomości. Yy, pracując, czy też starając się uzyskać określony stan, na przykład stan focus dziesięć, który jest, yy, właściwie podstawą do wszystkiego.
Stan, yy, śpiącego ciała, rozbudzonego, yy, umysłu. Yy, staramy się zachować świadomość, mm, i przejść do innego stanu świadomości, yy, do, mm, eksploracji, yy, świadomości, zachowując ciągłość tejże świadomości, a będąc jednocześnie właśnie w tym odmiennym stanie, kiedy nasz umysł jest w stanie funkcjonować, a, yy, ciało śpi. Natomiast w przypadku, mm, świadomego śnienia mamy, yy, to, o czym, co przed chwilą, yy, powiedziałem, czyli, mm, rozpoznawanie, czy już jesteśmy we śnie, czy nie. Yy, bo, yy, najpierw następuje faza zaśnięcia. Yy, mamy tutaj kilka w ogóle takich, yy, jeśli chodzi o świadome śnienie, ja nie będę, mm, yy, dywagował na temat wyższości jednego i drugiego, opowiem po prostu o technikach, yy, które mogą wyjaśnić, w jaki sposób, yy, mm, to się, yy, odbywa z perspektywy właśnie, mm, świadomie, yy, śniących. Pawle?
Yy, tak. Jest jedna rzecz, która, którą tutaj chyba, chyba tu wrzucę. Yy, to słynne wychodzenie z ciała. Już tak dodaję, bo, yy, no, sporo osób przychodzi z tym tematem. Mhm. Yy, właśnie tutaj ma swój punkt zaczepienia.
Yy, ja-- tylko, że to jest tak, należy rozdzielić. Ogólnie przeniesienie świadomości poza ciało jest dla nas sporym wyzwaniem. Z moich obserwacji, chyba naszych, wspólnych, yy, jak ja tak patrzę, to wyzwaniem jest zebranie odpowiednio dużej ilości uważności, yy, systematyczności, czasu. I tak, że, żeby tak jakby w ten temat wejść.
Natomiast dlaczego to mówię? Bo to też nie mówię tego z byle powodu. Bo jeśli ktoś ma trudności z wyjściem z ciała, mimo ty, tej tak jakby faktycznie odpowiednio dużej uważności, skierowania na temat. To pomocą może być świadome śnienie, z którego można przejść do stanu wyjścia z ciała. I tylko na tym etapie, tak jakby struktury, o tym wspomnę, tak? Mhm.
Że jest taka ścieżka. Jest taka ścieżka, ale ma jedną pułapkę. No, jaką? Mianowicie taką, że w świadomym śnie staramy się uzyskać kontrolę nad, yy, procesem. No tak, ale to temat, później, jak się wejdzie, to, to wiadomo, jaka jest różnica, no. Mhm. No, jeśli nie możesz- Dlaczego? Dlaczego o tym mówię? Yy, dlatego, że ktoś, kto mocno się wytrenował w świadomym śnieniu, może mieć, yy, problemy- Może mieć ... potem z odpuszczeniem tej kontroli.
Bo jest przyzwyczajony do, do tego mechanizmu, który właśnie, yy, opiera się na kontrolowaniu, yy, wydarzeń, scen, które posiada. Ale złożone bardzo podejście robisz. Ja wiem, o czym mówisz, ale tak teraz sobie myślę. To jest tak, wyszedłeś na trzy kroki przed, w scenariuszu osób, które tam w specyficznym scenariuszu. Yy, no to co z tego? Ale istnieje nadal taka ścieżka i warto o tym pamiętać.
No jest, jest. Tak! No, tak jakby teraz, Pawle, to mówiąc, właśnie pokazałeś to, po co kursy są, a czego nie ma w książkach. No tak, zdecydowanie. Zazwyczaj, yy, ja odpisuję na pytania z naszego Facebooka. Yy, no i właśnie czasami, chyba najczęściej się pojawia, takie zagadnienia, takie pytania, które pokazują, że chcecie się uczyć, tak?
Niektóre osoby, które do nas piszą. I to ja powiem tak otwarcie teraz na antenie, że co prawda to nie antena, tylko kawy. Yy-... na antenie, że, yy, kursy, kursy to jest właściwe miejsce na rozwój i nawet w porównaniu z tymi płytami.
Są, jest taka seria płyt z nagraniami do samego sam, no, uczenia się w domu, tak? Mhm. Yy, ona i ta seria płyt istnieje. Ja nie będę nic negatywnego mówił o tym. To wymaga dosyć dużej dyscypliny i ona, to, to wielu osobom tam w jakim, tak jakby w jakiś sposób posłużyło i posłuży. Ale nadal, tak jakby, no, chcę podkreślić, że kursy dają pewne rzeczy, których nigdzie indziej nie ma i nawet jak ktoś nie lubi na takie kursy chodzić, to, no to warto się zmusić. Jak mówi, że nie może, yy, no to są dwie możliwości, nie? Albo, albo to jeszcze nie jest właściwy czas, albo niech zrobi tak, żeby było. No, tak jak ze wszystkim, no. Mhm. No, yy, tak jak powiedziałem, w Instytucie Monroe'a jest kurs, który się nazywa Lucid Dreaming Intensive i on jest prowadzony przez Luigiego Scambrellę, który jest, yy, z wykształcenia psychologiem. On się zajmuje, yy, takimi kwestiami od strony, yy, psychologicznej również. Dlatego jest właściwą osobą, która może, yy, przedstawić czy pomóc zeksplorować tę fazę, yy, czy tę, czy ten stan świadomości, jakim jest sen. A akurat Luigiego przytoczyłeś, to ja od razu, jak już przytoczyłeś, to na zasadzie skojarzeń wrzucę, bo to bardzo ciekawa jest historia. Luigi jest właśnie psychoterapeutą, tak jak powiedziałeś i miał przypadek, yy, kogoś, kto uciekał od tej rzeczywistości w OB.
Tak jak alkoholik, od, tak jakby od rzeczywistości w alkohol, nie? No, tutaj znowu też wkraczamy na taki, w taki obszar, że rzeczywiście to, yy, zarówno świadome śnienie, jak i OB może być, yy, takim rodzajem ucieczki do rzeczywistości.
Ja podzielę się tak, bo, bo każdy inaczej to pewnie odbiera, co ja mówię. Ja to tak mówię jako ciekawostka, że te tematy, jak bardzo mogą być przyziemne wręcz, tak? Ktoś, bo to był autentyczny problem, to nie, to nie są żarty. To był ktoś, kto zaczął używać wychodzenia z ciała w taki sam sposób, jak niektórzy używają, no, wpadają w różne uzależnienia, tak?
Ucieczkowe takie. Ale to ja nie chcę w to iść dalej, tylko się tak dzielę, yy, à propos tego, jak się przeplatają te tematy. No! I jesteśmy tu, żeby tutaj, tak jakby zwanić- To też jest w ogóle ciekawa rzecz, bo wiele osób jest takich, które szukają sposobu na to, żeby się nauczyć, yy, czegoś takiego jak stany poza ciałem.
A niektórzy mają to zupełnie naturalnie i właśnie potem mogą wykorzystywać to tak, jak, yy, to przed chwilą przedstawiłeś, że jest jakimś rodzajem, mm, ucieczki. I to nie jest kwestia tego, że, yy, to jest jakiś rodzaj uzależnienia, yy, takiego jak na przykład alkohol czy, yy, używki.
Oczywiście podłoże psychologiczne, yy, za tym stoi jak, jak najbardziej. Yy, natomiast, no- No, psychologicznie to jest to samo, tak naprawdę, nie? Ale no, właśnie, dlatego właśnie to powiedziałem, żeby pokazać tą ilość perspektyw, ee, jak to się wszystko przeplata, tak? Tak jakby- No, w przypadku niektórych substancji jest też uzależnienie fizjologiczne, więc, yy... Ale nie psylokibiny. Okej. No, tak. Więc tak, jak najbardziej czynnik psychologiczny, który może decydować o tym, w jaki sposób postępujemy, co będzie naszym takim, yy, wyzwalaczem, mm, do, do ucieczki od tej rzeczywistości, bo to generalnie do tego się, yy, można powiedzieć, sprowadza. Albo pozostawmy ten temat, yy, na boku.
Mm, wspomniałeś o nim, to go troszeczkę tutaj też tak wyjaśniliśmy, żeby, mm, nie sprawić wrażenia, że, yy, te rzeczy, o których mówimy, czyli świadome śnienie bądź, yy, doświadczenia poza ciałem, są jakimiś, ee, jakimiś zjawiskami, od których można się uzależnić. Nie, to tak, to tak nie jest.
To jest kwestia tylko właśnie tego podłoża psychologicznego, jak my się czujemy w tym świecie, yy, fizycznym, w którym funkcjonujemy i jaką znajdziemy sobie drogę ucieczki. Niektórzy właśnie znajdują, yy, OB. Yy, natomiast jeśli chodzi o, yy, o to, jak to wygląda na mapie, mm, stanów świadomości Instytutu Monroe'a, to tak jak powiedziałem, yy, naszym podstawowym, takim stanem, który jest bramą, furtką do czegoś dalej, do czegoś więcej, jest stan Focus 10, czyli stan śpiącego ciała, ee, i rozbudzonego umysłu. Bez tego, mm, bez tej umiejętności, no, nie mamy szans na to, żeby cokolwiek więcej, yy, uzyskać.
Później, yy-... Takim kolejnym etapem jest stan poszerzonej percepcji, poszerzonej świadomości, w której pojawiają się różnego rodzaju obrazy, narracje, możliwość uzyskiwania informacji. I następnie, kiedy wchodzimy jeszcze w inny stan, czy też głębiej. Tutaj też nie chcę sprawiać wrażenia takiego, że to jest jakaś hierarchia tych stanów, że głębsze, dalsze. One są po prostu inne. Więc na tej ścieżce poruszania się po stanach świadomości, przechodząc do innego stanu świadomości, jakim jest stan Focus 21 i gdzie te doświadczenia poza ciałem się odbywają, to jest właśnie przestrzeń pomiędzy focusem 12 a focusem 21 na świadome śnienie. To gdybyśmy tak chcieli konkretnie umiejscowić, gdzie w tych, w tym nazewnictwie, w tych stanach, po których się poruszamy, mieści się świadome śnienie. Dobrze, może, może jakieś pytania macie do tego? Bo temat jest taki troszeczkę-- inaczej podchodzimy tutaj do tego zagadnienia, niż pewnie zazwyczaj jest ono poruszane gdzieś tam w różnych miejscach. Może coś się pojawiło, jakieś spostrzeżenie albo może jakieś doświadczenie, które macie z jednego i drugiego obszaru.
Śmiało, jest nowy rok, można bezkarnie zacząć. Z góry mówię, że ostrożnie z interpretowaniem snów i pytaniami o interpretowanie. No, to jest też taka rzecz, która mocno wyróżnia Instytut Monroe'a. Tam jesteśmy bardzo dalecy od tego, żeby interpretować sny, w ogóle doświadczenia, jakie mają osoby w trakcie warsztatów. Owszem, czasem są to dyskusje, rozważania, natomiast nie interpretujemy doświadczeń. No, bo po pierwsze to jest tylko perspektywa jakaś tam, która może prowadzić do wyciągnięcia później błędnych wniosków. I tak tutaj byłam za-- powiedziałem troszeczkę o tym, że parę słów na temat technik, jakie są znane. Takich opisów, jak te świadome śnienie można uzyskiwać.
Jest kilka metod, z których można skorzystać. Tutaj zachęcam do tego, żeby po prostu, jeżeli Was ten temat interesuje, chcielibyście sobie to świadome śnienie poeksplorować, podoświadczać, to raczej odsyłam do osób, które tym na co dzień się zajmują. Ale myślę, że warto powiedzieć mniej więcej, jakie techniki są używane, żeby było mniej więcej też wiadomo, jak to świadome śnienie wywoływać. Na ile ono może wydawać się trudne bądź też łatwe do uzyskania, na ile trzeba się poświęcić. Bo na przykład przy technice OB jest jedna z technik, która się nazywa cztery plus jeden, gdzie no, trzeba po prostu budzić się w nocy i to może potem wiązać się z dużym niewyspaniem.
Podobnie, jeśli chodzi o świadome śnienie, jest podobna technika, ale zaraz do niej dojdziemy. Pierwszą rzeczą, taką, którą się robi, to jest sprawdzanie rzeczywistości. Testy rzeczywistości. Można to robić na różne sposoby, na przykład patrzenie na swoje dłonie.
Sprawdzanie, czy to są dłonie fizyczne, czy to już jest w czasie snu. To jest jedna z takich najprostszych koncepcji, która pozwala na uzyskiwanie świadomego śnienia. Natomiast takim ograniczeniem jest to, że to jest takie dość mechaniczne i u wielu osób może prowadzić do takiej półświadomości, zamiast do świadomego śnienia. Więc jako narzędzie można to wykorzystać, natomiast nie jako taką główną metodę, jako jedno z narzędzi wspomagających. I w kontekście Instytutu Monroe'a bardziej nas interesuje tutaj rozpoznanie, czy zmiana stanu świadomości, niż rozpoznanie snu. To jest taka różnica, o której warto pamiętać.
Technika. Techniki intencjonalne są też takie, jak na przykład... ... Mnemonic Induction of Lucid Dreams, czyli takie mnemoniczna indukcja świadomego śnienia. Przyznam się, że nie znam polskiego dobrego tłumaczenia.
Nie jestem specem od świadomego śnienia. Mnemotechnika? Co? Mnemotechnika. Mnemotechnika, tak. No, to się tak nazywa, tak się mówi chyba o tym. Tak słyszałem kiedyś. No, nie wiem właśnie. Może się to tak nazywa, świadome śnienie. Jest ktoś- A jak się nazywa wychodzenie z ciała?
Na sali, kto praktykuje świadome śnienie? Ręka do góry. Nie ma. No dobra, to będziemy z tym wcześniej się nauczyć. A dlaczego? Będziemy teoretyzować w takim razie. Tak jak powiedziałem, nie jesteśmy tutaj specami od tego, bo Instytut nie zajmuje się eksploracją świadomego śnienia jako takiego, bardziej jako mechanizmów, które istnieją w określonych stanach świadomości, które mogą być zbadane. I w tej mnemotechnice używa się intencji programowania, na przykład typu: następnym razem, gdy będę śnił, uświadomię sobie, że śnię. Intencja generalnie w technikach Instytutu Monroe'a jest potężnym narzędziem. Do każdego ćwiczenia właściwie powinniśmy wchodzić z określoną intencją.
Tutaj mamy konkretny przypadek świadomego śnienia. I możemy to sobie za... zaprogramować, zapamiętać. Umysł to traktuje jako takie zadanie pamięciowe. Jest to dosyć dobrze udokumentowane, jeśli chodzi, tak? Paweł? Włącz mikrofon.
No, włączam, włączam. Słychać mnie? Tak. Super, no bo w sumie musiałem odejść na chwilę, akurat w momencie, w którym mówiłeś, czy ktoś właśnie coś z tym, z tym świadomym śnieniem. Więc, no, ja nie jestem ekspertem, ale miałem takich doświadczeń sporo. Nie umiem tego robić jeszcze sobie tak na życzenie, właśnie za każdym razem, ale mam sporo doświadczeń ze świadomym śnieniem. Mhm.
I kiedy mówiłeś o rękach, to, no właśnie też to zauważyłem, że jak sobie spoglądam, ta technika Castanedy właśnie na te ręce, to w którymś momencie to jest takie było, zaczęło być machinalne i jakbym patrzył na te ręce, ale w sumie nie patrzę. Mhm.
I ostatnio robię to od jakiegoś czasu w taki sposób, że w ogóle mam ustawiony jakiś tam przypominacz w telefonie, który co jakiś czas mi dzwoni i pyta się mnie, gdzie teraz jestem i o czym teraz myślę, i gdzie się znajduję. I wtedy na ogół sobie na to pozwalam, że właśnie przerywam cokolwiek się dzieje. Spoglądam na te ręce, zamykam oczy, czuję to energetyczne ciało.
Właśnie to. Wiesz, właśnie, jak wchodzimy w fokus i tak dalej. Czuję to mrowienie w rękach i zadaję sobie pytanie: jaką formę ma teraz moja świadomość? Że to naprawdę mnie wprowadza w taki stan momentalnej medytacji, powiedziałbym, takiej trzysekundówki.
I otwieram oczy z taką autentyczną ciekawością. Ciekawe, gdzie je teraz otworzę? I te ręce w sumie robią się tylko takim pretekstem do tego, żeby zadać sobie to pytanie. Tak jakby od drugiej strony wchodzę w to.
I mogę się też podzielić tym, że to działa faktycznie, bo miałem też całkiem niedawno takie doświadczenie właśnie z tymi rękoma. Gdzie nagle wyskoczyły, tak jak to się czasem zdarza, nie wiem, wyskoczyły mi gdzieś te ręce, tak przede mnie we śnie i coś mi to przypominało. I zacząłem się zastanawiać właśnie, co mi to przypomina, o coś, coś miało być z tymi rękoma gdzieś w moim życiu ogólnie.
I nagle zobaczyłem, że jest bardzo dziwny, w ogóle znalazłem się na boisku szkolnym. Nie będę opowiadał całego snu, ale nagle zaczęło się... Zacząłem się przyglądać z taką właśnie większą ciekawością temu wszystkiemu, co dookoła mnie. I nagle się okazało, jeszcze raz spojrzałem na te ręce i zaczęły być takie mocno wibrujące i kolorowe. I się okazało: o kurde, to faktycznie jest sen! Więc zacząłem eksplorować. Później, później zgubiłem tę świadomość, nawiasem mówiąc. I ten sen się potem stał już takim zwykłym snem, powiedzmy. Ale ta technika właśnie z rękami kilka razy, kilka razy faktycznie zadziałała na mnie. Mhm. Więc jak mówisz, skoro tu jesteśmy po to, żeby się dzielić, to się dzielę. Oddaję Ci głos.
Dzięki, super! Świetnie, że o tym powiedziałeś, bo to mi przypomniało o pewnej takiej historii, którą z kolei dzielił się Bruce Moen. On przez bardzo długi czas chciał się nauczyć wychodzenia z ciała. No, generalnie założenie było takie, że żeby móc kontaktować się, porozumiewać czy nawiązywać łączność z tą niefizyczną częścią ciała, to warunkiem koniecznym jest stan poza ciałem. Drogą do tego w jego przypadku miały, miało być świadome śnienie. I wyuczył się tego. Był, jak twierdził, nawet całkiem dobry w tym. I pewnego razu, jadąc do pracy, mm, samochodem, był jakiś poranek, słoneczko sobie świeciło, tak gdzieś tam przez liście. To była jakaś, nie wiem, późna wiosna czy coś, czy jakiś taki okres roku. Przez liście prześwitywało nad, z drzew, nad drogą. No i tak troszkę się rozmarzył.
Zapatrzył się w te liście-... tą grę świateł przez, przenikającą przez te liście. I nagle tak sobie pomyślał, że jakby to było fajnie obejrzeć sobie ten liść tak z bliska. No i w tym momencie trochę sytuacja podobna do twojej. Takie zbliżenie i, i ma przed oczami ten liść. I nagle, w pewnym momencie uświadamia sobie, że to niemożliwe, żeby tak widział z bliska ten liść, który wisi ileś tam metrów nad, nad drogą.
Uświadomił sobie nagle, że to jest stan świadomego śnienia. Znalazł się zupełnie gdzieś indziej, jednocześnie będąc na ruchliwej, wielopasmowej drodze, prowadząc samochód. Więc po prostu go to tak dość niespodziewanie przełączyło w inny stan, no, też tworząc potencjalnie niebezpieczną sytuację. To nie jest żadne, jakaś, nie wiem, czy straszenie, czy przestroga, tylko pokazuje, w jaki sposób działa ten mechanizm. Ta mechaniczność, o której mówiliśmy, tak? To sprawdzanie rzeczywistości. Ciekawy przypadek, dosyć.
Natomiast wracając do tego, co mówiłem o tej mnemotechnice, to z kolei w Instytucie Monroe'a, tak jak wspomniałem, mamy te użycie intencji i to jest bardzo silne narzędzie. Jest taka seria nagrań, która się nazywa Human Plus, gdzie w ogóle programujemy sobie różne działania, różne zachowania. I tę mnemotechnikę można by było przyrównać do tego, co robimy właśnie w tych ćwiczeniach Human Plus, że sobie programujemy. Potem na hasło wywołujemy jakąś, jakiś mechanizm, który się, który jest zaprogramowany i on zaczyna działać. I nawet są nagrania, które można wykorzystać do świadomego śnienia. Właśnie w tej, tej serii nagrań Human Plus. To jest nagranie, które się nazywa Sweet Dreams, gdzie po prostu możemy sobie najnormalniej w świecie zaprogramować tematykę snu. I drugim nagraniem jest nagranie Wake Now, które z kolei służy do znajdywania odpowiedzi, do rozwiązywania problemów, ale też opiera się na śnie. Czyli działa w taki sposób, że kładąc się wieczorem, uruchamiamy program Wake Now, czyli obudzić się i wiedzieć. Po to, żeby nam rozwiązanie się przyśniło w nocy. I to też jest z góry jakby zaprogramowany sen, który możemy podciągnąć pod świadome śnienie. Także tutaj mamy taką dość dużą zbieżność, jeśli chodzi o świadome śnienie i to, co oferuje Instytut Monroe'a.
Dalsze z takich technik, które są dostępne, to jest technika WILD, czyli technika świadomego przejścia z jawy do snu, czyli Wake Initiated Lucid Dreaming i polega na zachowaniu świadomości podczas zasypiania i wejście bezpośrednio w sen. Wiąże się to z paraliżem sennym, z wibracjami, z obrazami hipnagogicznymi. To jak interesujecie się tym tematem, to te pojęcia nie są wam pewnie obce. To dość często o tym się mówi. O hipnagogii, o tych, o paraliżu sennym. Mocną stroną tego jest to, że uzyskuje się głębokie stany świadomego śnienia i często to prowadzi do doświadczeń, jak, takich jak OB.
Zresztą samo to, że występują te wibracje, słynne wibracje, o których chociażby Robert Monroe pisał, jest takim czynnikiem łączącym. Przy czym podkreślam też, że wibracje nie są wymogiem, aczkolwiek dużo ludzi, dużo osób doświadcza takiego zjawiska.
Natomiast jeśli chodzi o stopień trudności, to ta akurat technika jest według różnych informacji dość trudna do osiągnięcia i może też wywoływać lęk, co jest zupełnie naturalne. Podobnie jak w przypadku przechodzenia do stanów poza ciałem, wiele osób doświadcza lęku, jeśli nie są odpowiednio wyciszone, przygotowane. Po prostu najzwyklejszego lęku przed śmiercią....Potem jest też technika oparta na cyklu snu WBTB Wake Back To Bed, czyli to, co wcześniej już wspominałem. Podobne do metody cztery plus jeden, do wychodzenia z ciała. Z tym, że tutaj celem naszym jest uzyskanie świadomego śnienia. A dzieje się to dzięki temu, że jesteśmy w takim stanie, że łatwiej jest uzyskać fazę REM. Z moich obserwacji przynajmniej, jak, co mogę powiedzieć, to kiedy mam właśnie te poranne przebudzenie takie i sobie potem jeszcze dosypiam, no to wtedy dość dużo się dzieje. Wtedy właśnie jest dość intensywna faza, faza REM. Myślę, że też takich rzeczy doświadczacie i to jak najbardziej się z tą metodą WBTB, jakby, zgadza. I... jest technika oparta na śnie jako symbolu.
To jest ta technika, gdzie się prowadzi, prowadzi dziennik. Generalnie w ogóle dobrą praktyką jest prowadzenie dziennika snów, bo to z kolei wzmacnia naszą pamięć, wzmacnia nasze połączenie z naszym doświadczeniem i pomaga nam też nie tylko przywołać sobie to doświadczenie senne, ale jakby zbudować taki mechanizm, taką wewnętrzną praktykę do tego, żeby te sny stały się bardziej wyraziste, żebyśmy my bardziej je byli w stanie zapamiętywać. To jest taki mechanizm. Im bardziej sobie je przypominamy, tym bardziej też potem one są wyraziste i dostępne. I ostatecznie efektem może być to, że będziemy mogli przejąć kontrolę nad, nad procesem.
Z tym, że to jest długo, długotrwałe, tak? To ja znowu chcę coś dodać z doświadczenia. À propos tego właśnie zapisywania, że w pewnym momencie mi się to, dla mnie to było trudne. W sensie zapalenie jakiegoś małego światła i tak dalej, i gryzmolenie w sumie. I zacząłem się nagrywać na, właśnie, mam teraz tylko jeden przycisk i włączał mi się dyktafon i odkryłem, i to jest kapitalne odkrycie dla mnie, jak gram sam ze sobą właśnie w grę. Bo kiedy sam się nagrywam, no to na ogół w tym momencie w ogóle mówię w zupełnie inny sposób i okazało się, że tworzę taką jakby, w ogóle dla mnie, nazywam to oniryką, taką poetycką formę wypowiedzi, której nie znam siebie takiego w żadnym innym stanie świadomości. Ale co jest ciekawe, to to, że jak później to odsłuchuję, to wyłapuję słowa klucze. A jeżeli, a później zaczynam to przepisywać i kiedy to przepisuję, to już w ogóle nagle się układają mi się słowa w jakieś klucze i nagle rozumiem to na przykład, że pociąg to nie znaczy tylko pojazd, ale też, że mam pociąg do czegoś i na przykład wiem, że jak mam pociąg do domu, albo że właśnie nagle szukam przez całą, przez jakiś czas właśnie szukam tego pociągu, żeby wrócić do domu, albo jestem wreszcie w tym pociągu, to mało, że zaczynam to rozumieć, no, w taki dosyć metaforyczny sposób, że coś tu sobie ustawiam, jakąś scenę maskującą dla czegoś, co mógłbym pewnie czegoś doświadczać dużo bardziej tak, nie... dosłownie. To przy okazji to naprawdę kapitalne dla mnie jest to odkrywanie, jak właśnie słucham sam siebie, którego nie znam i zapisuję to.
Wychodzi z tego takie niesamowite odkrywanie samego siebie. Już abstrahując faktycznie od tego, od jakiejś, od tego całego mechanizmu, o którym ty mówisz, że im więcej temu poświęcam uwagi, tym więcej temu poświęcam uwagi i samo po prostu jest ten efekt kuli śnieżnej w taką stronę. To, to jest po prostu kapitalna zabawa. Właśnie, znowu abstrahując od tej merytorycznej, całej, jakiejś takiej głębokościowej, głębokościowego aspektu. Odkrywanie tego, jak ja się sam ze sobą bawię w chowanego po prostu. I to jest dla mnie kapitalna zabawa, po prostu. Więc polecam również.
Tutaj poruszyłeś dwie istotne rzeczy. Jedna to jest to, do czego też zmierzałem, że nagrywanie jest bardzo dobrym pomysłem, bo wtedy łatwiej jest nam zrobić notatkę głosową niż taką pisemną. Aczkolwiek, lęk przed tym, że się za bardzo wybudzimy, to on jest tutaj w głowie, a nie w rzeczywistości. Bo te stany, w których się wówczas znajdujemy, one są dosyć stabilne, więc nawet to widać po tym, że bardzo łatwo jest nam powrócić, jakby kontynuować później ten przerwany sen czy doświadczenie. Niemniej, nagrywanie jest bardzo dobrym pomysłem właśnie z tego względu, o którym powiedziałeś przed chwilą. Bo jedną sprawą jest nagranie, czyli my-...
zapisanie w cudzysłowie tych słów, słów kluczy i potem przepisywanie, to jest takie troszeczkę jak, mm, chodzenie po nitce do kłębka, tak? Że mamy słowo klucz, a wyciągamy niesamowite rzeczy, które, których zupełnie wydawałoby się, nie pamiętamy albo nie jesteśmy świadomi. A wystarczy właśnie to jedno słowo klucz, które zalewa nas wręcz doświadczeniami, zalewa nas wspomnieniami. Więc to bardzo dobry sposób na robienie notatek. Zwłaszcza, że w tej chwili to praktycznie każdy ma dyktafon, tak? Bo używamy smartfonów, więc każdy ma dyktafon. A dla mnie to też nawet nie było koniecznie to historia tego, że się bałem, że jakby stracę ten stan świadomości, choć też zauważyłem, że jest mi łatwiej z zamkniętymi oczami relacjonować samemu sobie. Zwłaszcza, że jak się obudzę, ale ja po prostu miałem cholernie dużo do powiedzenia. Okazało się, że właśnie jak tam leżę, wiesz, taki na wpół uśpiony, gdzieś z moim zeszytem i z długopisem w tej półciemności i staram się to wszystko zapisać, to, to było po prostu niepraktyczne dla mnie, bo okazało się, że właśnie jak włączę tylko ten dyktafon, zamknę oczy, to mogę tak nawijać przez osiem minut, dziewięć minut. Czasem później się okazywało, że mam tego przepisywania później na cały poranek. I w życiu bym tego wszystkiego tak nie zapisał. A jeszcze właśnie z jakimiś takimi zająknięciami, z jakimiś takimi właśnie lapsusami, z jakimiś słowami, które w ogóle nie istnieją. Tym właśnie tworzeniem neologizmów i generalnie bardzo taki kreatywny proces mógł się rozwinąć dzięki temu, że po prostu mogłem sobie z powrotem zamknąć oczy i po prostu gadać tylko w przestrzeń, a nie skoncentrować się na świetle, na, na i tak dalej. Więc naprawdę. No właśnie. W każdym razie, jeśli o mnie chodzi, to było to takie, miałem, to był game changer.
Jak właśnie zacząłem sobie, zacząłem się nagrywać, zamiast, zamiast zapisywać. Bo jak zapisywałem, to często robiłem tylko słowa klucze albo właśnie jakieś takie zdania, albo żeby nie zapomnieć tak po prostu. Bo to też się wydaje często, jak się budzimy, że tego, tego to na pewno nie zapomnę.
Tak, nie trzeba nic zapisywać. Zasypiasz, budzisz się rano, już tak zdaje się, że było coś ciekawego, ale nic, nie ma śladu w ogóle, więc już w tę pułapkę nie wpadałem i zostawiałem chociaż sobie jakąś notkę, taką krótką. Ale no okazało się, że właśnie, no fajnie, zresztą nadal to robię czasami, ale, no ale bardzo lubię właśnie gadać, jak widać pewnie i do siebie też lubię właśnie. A próbowałeś może używać jakichś narzędzi, nie wiem, do, do transkrypcji automatycznej?
Wiesz co? Odradzałbym. Odradzałbym- Nie próbowałem! - z tego względu, że proces zapisywania jest procesem wyciągania z pamięci. Jak ci to zrobi automatycznie, to tracisz połączenie ze swoim tekstem. Także- A poza tym, a poza tym naprawdę, tak jak mówiłem, dla mnie to jest proces taki...
No, ja w ogóle mam wrażenie, właśnie ja jestem świadomością, siebie interpretuję jako świadomość i jest nas cały autobus, jest nas autobus i właśnie ten, ten autobus się aktywuje wtedy, jak właśnie, jak wsiadam i zaczynam słuchać, co niby ten ja, niby to ten właśnie ja, coś tam przeżywał i jeszcze jakiś inny ja chyba ma tę narrację, a ten, kto teraz to przypisuje, to też jest jakiś w ogóle inny ja. W każdym razie inna wersja albo inna część mnie. No, nazwijmy to, jak chcemy. W każdym razie ja po prostu szalenie lubię ten proces. Ja bym tego po prostu nie oddał czemuś, jakiemuś, nie wiem, tak, żeby to się zautomatyzowało i było szybciej, bo mi nie zależy tutaj na tym, żeby to było właśnie jak najszybciej. A jeszcze dodam, że właśnie jest sporo neologizmów u mnie się pojawia. To jest taka poetycka forma często, a oprócz tego naprawdę na papierze, jak to zapisuję, to czasem jestem zaskoczony, już taki wtedy, tak szeroko się otwierają oczy, że tak się jakoś dziwnie ułożyły słowa, że nagle widzę na kartce, że trzy ostatnie słowa w trzech ostatnich linijkach to też jest jakiś kod. I właśnie wtedy mam tak: nieźle, dobra, to dzisiaj pracujemy z tym albo zostawmy to na kiedy indziej. Więc to jest taka bardzo, bardzo osobista sprawa i myślę, że właśnie nawet, nie wiem, może to by wychwyciło AI. Zresztą może jest taka właśnie, można, można i by pewnie było tak z tej strony.
Powiem tak: z perspektywy jakby efektywności robienia notatek takich, to wydawałoby się, że warto używać narzędzia do transkrypcji. Natomiast, przez to tracimy właśnie ten element, o którym wcześniej wspomniałem, że za każdym słowem, które notujemy ręcznie, uzyskujemy łączność z tym naszym doświadczeniem. To już nie będzie to samo, kiedy siądziemy do tekstu, który został przez jakąś tam sztuczną inteligencję przetransponowany z mowy na, na tekst pisany. Poza tym, no, może to też być na zasadzie takiej, że no: "już mam tą notatkę, to specjalnie nawet się nie przyłożę do tego, żeby ją przeczytać, wgłębić się i jeszcze raz ją przeżyć". Jest taka pokusa. Czy tak rzeczywiście będzie? Trudno powiedzieć. Natomiast, no, widzę więcej takich wad takiego podejścia zautomatyzowanego niż zalet....Poza jedną, że no, nie musimy tutaj tego ręcznie robić i czasu spędzać. A z drugiej strony, jeżeli traktujemy to poważnie, no to właśnie ten czas na powrót do doświadczenia, na analizę jest bardzo istotny.
To, to zniknie w momencie, kiedy zrobimy sobie automatyczną transkrypcję. Więc to jest jeden aspekt, a drugi aspekt, który też tutaj się pojawił w momencie, kiedy robimy takie nagrania, to, co, o czym mówisz, to właściwie też mamy bardzo dobry trening do świadomego śnienia, bo jesteśmy w takim stanie innym, odmiennym stanie i ten proces kontrolujemy, tak? Bo musimy mówić. Musimy z jednej strony spać, być obserwatorem, uczestnikiem tego snu, a z drugiej strony zachować tą świadomość na tyle, żeby móc nagrywać.
Także to moim zdaniem jest znakomity, mimo że nie jestem praktykiem, ale patrząc zupełnie tak logicznie, jest to znakomity sposób na trenowanie właśnie uzyskiwania kontroli we śnie. Jeżeli- Zgadzam się.
- zależa-, jakby, jeżeli by komuś zależało na tym, to myślę, że to jest dobry trening. I dokładnie to, o czym mówisz. Ja często mam wrażenie takie, jak to byłby właśnie jakiś channeling, albo właśnie jak się, jak słucham sobie tych sesji z Explorera, z Monroe Institute, jak właśnie wypływają tak bardzo daleko i spotykają się właśnie, no, generalnie są w bardzo różnych wymiarach, a jednocześnie mówią o tym. Więc już naprawdę jest bilokacja, taka poważna. Używanie tego właśnie, tego ciała i tego aparatu głosowego, a będąc w zupełnie, zupełnie innym stanie świadomości. I to właśnie jest bardzo zbliżone do tego czasem. Zwłaszcza, że tak jak mówię, to, jak mówię, to też nie jest mój sposób mówienia- Mhm.
-właśnie z tego, z tego stanu świadomości. Więc no, to ciekawe, co mówisz. Jak najbardziej. To myślę, że dla osób, które chciałyby sobie po-, poćwiczyć, nauczyć się świadomego śnienia, to nawet z tego takiego dosyć krótkiego opisu tych technik jest wiele rzeczy do wyciągnięcia, które można stosować już od zaraz. Po to, żeby sobie wyćwiczyć taką umiejętność przejmowania kontroli. Bo to, co też już padło tutaj wcześniej, różnica między tym świadomym snem a OBE jest taka, że w świadomym śnie dążymy do kontroli nad procesem, nad tym, co się dzieje, nad odnalezieniem we śnie. Natomiast w przypadku OBE puszczamy po to, żeby móc eksplorować...
No, nie chciałbym tutaj wartościować większe, inne, niezależne od nas stany czy wydarzenia, więc to jest troszeczkę inne podejście do Instytutu Monroe'a. Ciekawe, co... Ciekawe, co mówisz. Nie, tak się wcinam ciągle. Czy to, nie wiem, może na przykład kogoś denerwuję albo, albo ciebie na przykład? Możecie mi to powiedzieć, ale jestem pierwszy raz tutaj. W ogóle dziękuję za to, że są takie spotkania organizowane. I ciekawe, co mówisz w kwestii tego takiego jakby zdefiniowania różnicy, bo ostatnio miałem kilka takich doświadczeń, gdzie właśnie znajduję się w tym innym wymiarze, nazwijmy to. Mam pełną świadomość tego, tak jak jest. Jestem, mam tę świadomość, którą mam teraz. Tylko że ja właśnie się łapię na tym i teraz, kiedy o tym mówisz, to to do mnie silnie wraca, że ja nie mam w ogóle takiej chęci zmieniania czy manipulowania tym stanem. Dla mnie samo doświadczenie tego bycia, nie wiem, przebudzonym we śnie jest już tak ekstatycznym doznaniem. Nawet mówiąc tego, łatwo się wybudzić z tej, z tej radości. Można się obudzić często i właśnie jak się kończy ten świadomy sen. Natomiast to ciekawe właśnie, o czym mówisz.
O, nigdy na to tak nie patrzyłem, na te różnice właśnie pomiędzy właśnie chęcią kontrolowania tego wszystkiego, tego całego wymiaru, jego plastyczności i tak dalej. Albo po prostu eksplorowania z taką dużą dozą pokory i ciekawością przede wszystkim tego, co to jest w ogóle, o co chodzi, gdzie ja się znajduję i co tu, co ma mi to do zaoferowania, zamiast narzucać jakiś mój punkt widzenia. I ciekawe, że o tym mówisz, bo właśnie dopiero teraz widzę, że jakby nie mam, nigdy nie miałem takiej ochoty. Ja o tym czytałem, ale jakoś nie załapałem tego, że właśnie ten seks, gdzie chcę i z kim chcę, i latanie, i to, i tam. Próbowałem paru rzeczy różnych, takich, ale generalnie to mnie tak fascynuje to, jak znajduję się w tych innych przestrzeniach, że one są i że mogę je odkrywać. Że właśnie oczy szeroko otwarte, że wdzięczność i, i nie stracić tej świadomości.
Szczerze mówiąc, temat świadome śnienie a OBE właściwie nie powinien istnieć. Tak na dobrą sprawę. Natomiast my, jako ludzie, mamy tendencję do kategoryzowania i nazywania rzeczy. To jest świadome śnienie, a to jest stan poza ciałem. I teraz trzeba znaleźć jakieś elementy, które opiszą jeden i drugi stan i odróżnią jeden od drugiego stanu. Tak naprawdę, jakie to ma, to ma znaczenie? Bo jeżeli zaczniemy tak za bardzo z kolei-... myśleć o tych, o tych technikaliach, o tych konkretnych metodach, to wpadamy w taką pułapkę szukania dowodów na to, czy mamy jedno, czy drugie doświadczenie. Jakie to jest?
Jakie tak naprawdę to ma znaczenie, jakiego rodzaju doświadczenie w danym momencie przeżywamy, skoro ono nam dostarcza informacji, jakiejś komunikacji z innymi bytami, z innymi energiami i tak dalej, i tak dalej. Więc po prostu, jeśli nastawimy się na doświadczenie jako, jako doświadczenie, to czy ono było jedną, czy drogą, drugą metodą zrobione, to nie ma najmniejszego znaczenia. Nie będziemy się zastanawiać, czy to było LD, czy OB. Tym bardziej, że w wielu przypadkach jest po prostu takie automatyczne przejście między jednym a drugim. Więc teraz- No właśnie- stawianie granicy. Aha, tu się skończył świadomy sen i się zaczęło OB. No, nie ma większego sensu.
Okej, właśnie nad tym się zastanawiałem, nad takim definiowaniem, które też, jak mówisz, gdzieś tam w głębi. Nie wiem, to nie jest aż tak ważne. Zwłaszcza, że to też bardzo mi się podobało u Bruce'a Moena, który właśnie tak bardzo chciał mieć to OB, a później się okazało, że miał doświadczenia bez tego klasycznego OB. Poleciał tak daleko, że w ogóle gdzieś to w ogóle OB.
Człowieku, co tu się dzieje? I ja tak się zastanawiałem się nad tym, że dla mnie takim rozróżnieniem było gdzieś właśnie do tej pory, właśnie pomiędzy tym snem świadomym i, i tym OB, byłoby to, że OB od początku do końca się zaczyna dla mnie, no, nie wiem, dla mnie osobiście w łóżku. W sensie, że leżę sobie, czuję tę wibrację. W każdym razie wchodzę sobie w focus ten na przykład i wcześniej, nawet jak to się jeszcze tak nie nazywało u mnie. W każdym razie idę sobie tymi focusami i, i no, jak zaczyna mi to wibrować... Ja teraz jestem na szóstym, jestem w gateway, w szóstym, w szóstej fali, więc pracuję z Focus Fifteen i no, tym właśnie, tej bilokacji, powiedzmy, odklejania tego energetycznego ciała i przenoszenia świadomości. I to jest takie dla mnie. Właśnie widzę teraz, że dobra, to wchodzę sobie właśnie, powiedzmy to w astral, czy w każdym razie w inny wymiar rzeczywistości i uczę się tego, ale w międzyczasie tych takich mentalnych podróży, powiedzmy właśnie, o których mówił Bruce, Bruce Moen, czy właśnie podróży w przeróżne inne wymiary, mam cały czas mnóstwo. I właśnie to mogą być sny, sny świadome albo no, właśnie jeszcze tysiąc różnych innych, nie wiem, wizji i różnych innych stanów transowych, nazwijmy to. Ale właśnie to, że jest tak zbliżone to świadome śnienie w doświadczeniu i wyjście z ciała. Właśnie dla mnie różnica byłaby taka właśnie, właśnie, że to jakby to OB od początku do końca kładę się do łóżka, wychodzę z ciała, znajduję się albo nie wiem, pod sufitem jak BOB, czy tam gdziekolwiek i sobie przelatuję przez ścianę i nie wiem, i robię coś dalej z tym. Tutaj też zaraz damy głos Dominikowi. Tutaj mówisz o specyficznym rodzaju OB. Okej, okej. O klasycznym wychodzeniu z ciała.
Natomiast sam Robert Monroe też ewoluował z czasem i o ile opisy jego przygód, nazwijmy to przygód, nie zmieniły się na przestrzeni tych lat, kiedy on tego doświadczał, o tyle sposób, w jaki on opisuje dotarcie do tych miejsc. Czytel- uważny czytelnik zauważy, że jest zupełnie co innego w pierwszej części, w drugiej i w trzeciej części jego trylogii. Jeszcze raz, okej. I rzeczywiście w pierwszej opisuje to, co mówisz. To klasyczne wyjście z ciała, kiedy opuszczamy ciało, widzimy siebie, widzimy pomieszczenie i ten stan, jakkolwiek jest bardzo taki, nazwijmy to, spektakularny, to, to nie jest konieczne, żeby to robić w taki sposób.
Ale dajmy głos Dominikowi, bo się nie doczeka. Zniknął. Nie, nie, jest. Słyszmy? Tak. A, czemu... Jest jeszcze drugi Dominik. Przepraszam. Bo tam wspomnieliście, żeby się nie zastanawiać nad tymi różnicami między LD i OB. Ja chciałem powiedzieć, że ja miałem jedno i drugie. Kiedyś tak wpadłem właśnie w taką pułapkę, że zastanawiałem się. Najpierw przyszły świadome sny, a później przyszły te wibracje i takie dziwne to się zaczęło robić. Ja z początku myślałem, że to jest sen i tak wychodziłem, nie wiedząc nawet, że to jest jakieś tam OB. I to się potem stało powodem największych wątpliwości.
Wątpienia takiego, że ja sam sobie. Raczej bym się skupił na tym, żeby tego kompletnie nie analizować, tylko po prostu brać tak, jak jest i zapisać, a ewentualnie później do tego wrócić po, po dłuższym czasie, nawet po roku, po czymś odczytać, jak wtedy to się staje jasne. Bo takie przeczytanie i na szybko, jak to się stało, to my jesteśmy w jakimś tam jakby emocjonalnym jeszcze tym stanie, który pamiętamy, a później, jak przeczytamy to z perspektywy czasu, na chłodno, to jest zupełnie co innego.
To się staje od razu samo z siebie jasne. ... Jak najbardziej! Ten stan, stan emocjonalny, o którym mówisz, on jest przydatny w momencie, kiedy robimy notatki, bo wtedy mamy silne połączenie z tym naszym doświadczeniem. Natomiast analiza, myślę, że będzie bardziej taka miarodajna, kiedy zrobimy to na chłodno, już bez, bez tego emocjonalnego podejścia.
Także tutaj bardzo cenna uwaga i to nie tylko dotycząca świadomego śnienia, ale w ogóle wszelkiego rodzaju doświadczeń, komunikacji z tą inną, wyższą, większą, niefizyczną częścią nas samych. Także dzięki bardzo za, za ten głos, bo to też jest cenna wskazówka dla tutaj osób, które chciałyby skorzystać właśnie ze świadomego śnienia czy innych technik. To są wszystko takie rzeczy, które mogą bardzo pomóc. No i właśnie po to, po to też się spotykamy na tych naszych wtorkowych spotkaniach, żeby wymieniać się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami. Dzięki temu poszerza się nasza baza informacji. Sam zresztą nawet tutaj Dominiku wspomniałeś o tym, że do pewnego momentu nie byłeś świadom, że masz doświadczenie tego czy innego typu, póki się gdzieś tam nie zetknąłeś z taką nazwą. No i takie spotkania jak to, one właśnie służą temu, żeby osoby, które mają doświadczenia, nie wiedzą, z czym mają do czynienia, żeby w jakiś sposób mogły się osadzić w tej przestrzeni. Okej, bardzo, bardzo dziękuję jeszcze raz za Twój głos. I co? Wrócimy jeszcze do, troszeczkę do tych świadomych, świadomego śnienia. Nie powiem, że żeby się pastwić nad nim, bo nie, bo akurat tego nie robimy, ale jeszcze, żeby wspomnieć, tak już z kronikarskiego obowiązku o technikach samego świadomego śnienia. Do tej pory mówiłem o takich najbardziej chyba powszechnych i najszerzej dyskutowanych na różnego rodzaju forach, czy też w książkach. Są jeszcze takie techniki, które bazują na odczuciach w ciałach. Techniki somatyczne, praca z oddechem, z kierowaniem uwagi na określone części ciała.
To są rzeczy, które są na przykład zbliżone do jogi nidry, do mindfulness snu. Też można to wykorzystać, ale tu z drugiej strony warto jednocześnie rozwijać te aspekty, które na przykład rozwijał Bruce Moen, czyli zwiększać swoją wrażliwość, bo przy tego typu podejściu wrażenia, doświadczenia, przynajmniej początkowo, będą dość subtelne. Będą takie subtelne przesunięcia, przesunięcia w świadomości, których możemy po prostu nie, nie zauważyć. Joga snu to jest technika tybetańska. Też, jakby ktoś sobie chciał ten temat zgłębić, no to po prostu joga snu.
Z tym, że jest ona poparta czy też bazująca na pewnej strukturze duchowej. Tutaj już troszkę wchodzimy w takie obszary, powiedziałbym, wierzeń, doktryn, coś w tym stylu. Także jest taka metoda, można z niej skorzystać, ale warto mieć świadomość, że ona się opiera na, na czymś takim. Dobrze, to jeśli chodzi o przegląd tych technik świadomego śnienia, to bym zakończył w tym momencie. Wróciłbym tutaj do zagadnień Instytutu Monroe'a i tego, co można uzyskać, stosując te nagrania z Instytutu Monroe'a. One jako tako, jako takie same nie wywołują świadomego śnienia. Aczkolwiek, tak jak wspomnieliśmy już wcześniej z Dominikiem, jest program czy kurs Instytutu Monroe'a, w którym można wziąć udział. Jest kurs online'owy. Jest też taki zestaw nagrań do świadomego śnienia na hemisync.com i jest, są też nagrania, ćwiczenia w aplikacji Expand.
Można z tego skorzystać. Także to nie jest tak, że to jest temat całkowicie obcy. Myślę, że tutaj dużą, dużą zasługą jest, dużą zasługę, duże zasługi ma Luigi Sciambarella w tym, bo jest po prostu specjalistą od świadomego śnienia, jeszcze tam paru innych rzeczy. W związku z tym niejako to promuje. Ale jeszcze raz podkreślę, że kurs-...Lucid Dreaming Intensive to nie jest kurs nauki świadomego śnienia. Bardziej to jest, mmm, okazja do zrozumienia, przeanalizowania, yy, mechaniki świadomości, yy, we śnie. Yy, pomaga też zbadać, yy, relacje pomiędzy kontrolą, która jest charakterystyczna dla, yy, świadomego śnienia, a oddaniem kontroli, yy, które jest jakby podstawą do doświadczeń w Instytucie Monroe'a. Yy, to oddanie kontroli to też jest taka rzecz, o której sam Robert Monroe wspomina, yy, w drugiej części swoich, swojej trylogii. Yy, mówiąc o tym, że jakość jego doświadczeń, głębia tych doświadczeń znacznie się zmieniła, kiedy powierzył przewodnictwo czy prowadzenie, yy, siebie właśnie swojemu, yy, wyższemu Ja czy istotom, które tam się nad nim, yy, opiekują, czy ja, jak to tam nazwać? I to jest właśnie ten aspekt oddania, yy, kontroli nad procesem.
Yy, jeszcze to, czego można, mmm, się nauczyć na tym warsztacie, to jest też taka-- zrozumienie przechodzenia pomiędzy jednym stanem a drugim. Eee, ciężko mi powiedzieć, mm, bo nie ma, nie znam szczegółów, jak to wygląda, yy, w trakcie tych warsztatów. Natomiast, no, jedynie z, z opisów i kontaktów, yy, z trenerami, to tyle mogę tutaj powiedzieć na temat tego, yy, tego, yy, kursu. Także jakby ktoś chciał, jest coś takiego, yy, technika Hemi-Sync czy Monroe Sound Science sama jako taka nie wywołuje świadomego śnienia, ale może być to, yy, też takim skutkiem, yy, ubocznym.
I często jest tak, że osoby, które biorą udział w, yy, warsztatach w Instytucie albo pracują po prostu indywidualnie z tymi nagraniami w domu, yy, z czasem, yy, uzyskują, yy, umiejętność świadomego śnienia jako taki skutek uboczny. Po prostu jakość snu się zmienia, yy, świadomość, yy, snu się, yy, zmienia i to jest zupełnie naturalne i normalne.
Yy, dobrze, to, yy, tyle chyba, jeśli chodzi o, yy, świadome śnienie. Może ktoś by jeszcze chciał zabrać głos? Komuś coś się na- nasunęło? Może jakieś pytanie. Tutaj pojawiły się, yy, pojawiły się pytania na czacie. Tak jednym okiem, yy, zerkam i mówię: nie jest to najprostsze zadanie do wykonania. Yy, na razie z tego, co widzę, yy, to jest sporo takich, yy, dzielenia się spostrzeżeniami. Mmm, dzielenia się swoimi przeżyciami ze snu.
No to też, jak powiedzieliśmy na początku, naszą rolą nie jest interpretacja takich rzeczy, więc nie będziemy, yy, nie będziemy tutaj, nie będę nad tym się zatrzymywał. Yy, każdy z was może po prostu spojrzeć sobie i, mm, też zastanowić się, jak to z jego perspektywy, yy, może wyglądać to, co tam tutaj się przyśniło niektórym osobom.
Mm, ktoś wspomina o, yy, ćwiczeniu Wake Know, o którym mówiłem, yy, wcześniej, yy, że rzeczywiście przynosi odpowiedzi. Yy. Zbigniew, aha. Zbigniew, tutaj dał kilka wypowiedzi. One są troszkę rozstrzelone, ale to też podzielenie się swoim doświadczeniem czy spostrzeżeniem związanym z tym, że stan snu jest, yy, innym stanem świadomości.
Yy, co się jak najbardziej zgadza i z perspektywy Instytutu Monroe'a tak jest. Ktoś pisze, Jarek pisze, że: "dla mnie śnienie jest naprawdę łatwiejsze niż OB. Jeśli komuś trudno osiągnąć OB, niech spróbuje śnienia". No, myślę, że w kontekście tego, co powiedziałem o tych technikach, to już jakiś obraz się zarysował i można sobie coś wybrać, którąś z tych metod albo sobie połączyć, yy, je, żeby to było bardziej efektywne. Bo generalnie to też nie chodzi o to, żeby, yy-...
przyczepić się do jakiejś techniki i, yy, na siłę ją u siebie wdrażać, zwłaszcza jeśli nie do końca się z nią czujemy dobrze. Najlepiej działają dla nas rzeczy, które zrobimy, czy uszyjemy pod siebie, czerpiąc z różnych źródeł, z różnych informacji, próbując różnych rzeczy, biorąc kawałek jednego, kawałek drugiego. Jeśli w taki sposób to działa, to to jest nasza metoda. Yy, i warto ją rozwijać.
I tutaj pisze, hmm, Sipales: "Z moich doświadczeń wynika, że przez intencję pozbycia się strachu i przede wszystkim powszechnego wybaczania i praktykowanie medytacji, obfitości i transformacji, mi pomogło wyjście ze snu, spadania". No, tutaj jak najbardziej rozwijanie takich wysokowibracyjnych umiejętności, jak właśnie wybaczanie, jak wdzięczność, jak, yy, odczuwanie energii miłości, jest bardzo pomocne w odsunięciu się od przestrzeni, w której funkcjonuje lęk. O tym lęku już też wcześniej wspominałem. Może być to poważna bariera w uzyskiwaniu, yy, tych stanów, o których dzisiaj mówimy, głównie OB. Natomiast, no, w jednych, w jednej z tych technik świadomego śnienia też był podobny stan i też było wskazanie na to, że tam mogą pojawić się lęki. Dlatego praktykowanie takich rzeczy, o których tutaj było wspomniane w tym, yy, poście na czacie, może bardzo zmienić sytuację. Wtedy, no, z większą taką pewnością, otwartością jesteśmy w stanie podejść do tego nowego doświadczenia poza ciałem bądź też świadomego snu.
No dobrze, jakieś jeszcze macie pytania albo czymś chcielibyście się podzielić? Julia, to palec. Nie wiem, czy to tutaj do mnie był, czy? Czy raczej po prostu rozmawiałaś z kimś tam? Okej, dzięki. Dobrze, to z-- czy jeszcze coś wymaga wyjaśnienia?
Z waszej perspektywy. Ja mam pytanie. Znowu ja. Ja mam pytanie, ale to już tak bardziej takie ogólne. W kwestii spotkań takich poza zoomowych, w sensie spotkań live. Jako że jestem po raz pierwszy, gdzieś coś chyba właśnie zaczął do mnie przychodzić jakiś newsletter i, i zauważyłem, no, że jest taka opcja, że coś takiego się będzie wydarzało. Czy właśnie? Chyba nie wiem. No, właśnie nie, nie, nie przeanalizowałem jeszcze może do końca tych właśnie materiałów, co do mnie doszły, albo nie załapałem właśnie, kiedy można by się zapisać, albo, no, nie wiem właśnie, jak by to wyglądało. Więc może odsyłasz mnie do jakiegoś linku albo coś mi może powiedzieć?
Już wyjaśniam, bo myślę, że to jest też warte, yy, wspomnienia i wyjaśnienia. My tutaj jesteśmy społecznością i te nasze spotkania to właśnie wyglądają w taki sposób. Sobie tutaj dyskutujemy, rozmawiamy, poruszamy różne tematy, inspirujemy się nawzajem. Możemy podzielić się doświadczeniami w takiej dość bezpiecznej przestrzeni, spotkać się z osobami, które myślą w podobny sposób, mają podobne doświadczenia. Yy, no, ale to są tylko takie spotkania, właśnie, powiedziałbym, nieco towarzyskie. Natomiast, ja jako trener prowadzę warsztaty Instytutu Monroe'a oraz warsztaty Bruce'a Moena i można się na te warsztaty zapisać. To jest jakby niezależne zupełnie od tej społeczności Instytutu, czyli tego, co dzisiaj robimy. Do tego, yy, w ramach społeczności z kolei są jeszcze spotkania w drugi wtorek miesiąca. Yy, spotkania zamknięte, na które trzeba się zapisać i tam robimy, podczas tych spotkań, bierzemy na warsztat medytacje, ćwiczenia z dostępnych ćwiczeń w Instytucie Monroe'a. Yy, robimy takie ćwiczenie, potem sobie o nim dyskutujemy. Taka jest formuła tych, tych spotkań. Przy czym to też nie są warsztaty. Yy, tam nie szkolimy w żaden sposób na to. Same szkolenie w większej ilości doświadczenia, yy, z nagraniami, więcej informacji. To, to się odbywa na warsztatach. Osoby, które, yy-... są tutaj z nami dzisiaj na, na Zoomie. Najprawdopodobniej to praktycznie dziewięćdziesiąt dziewięć przecinek dziewięćdziesiąt dziewięć procenta to są subskrybenci newslettera, więc są informowani o kolejnych terminach i zapisach na warsztaty.
To ja właśnie, no bo właśnie otworzyłem jeden z waszych newsletterów. Znaczy otworzyłem właściwie wszystkie. Bardzo od niedawna jestem zapisany, właśnie może ze dwa tygodnie. Znalazłem was, grupę polską. No dobra, nie będę o sobie znów opowiadał. W każdym razie, w tych terminach i propozycjach różnych warsztatów zauważyłem, że, no właśnie, jest opis, ale jakby z tego, co zauważyłem, nie było: "kliknij tutaj, żeby się zapisać". Tak jakby wydawało mi się na te warsztaty, szczególnie w tym jakimś pałacyku, gdzieś, no generalnie Monroe Institute w Polsce, chwilowo. I zastanawiałem się, czy może to już jest wszystko wyprzedane albo zarezerwowane, albo może w późniejszym terminie się dowiemy?
Różnie. No, jeżeli jest, jeżeli jest ogłoszenie o zapisach, to nie ma takiej możliwości, żeby, żeby niedostępne były zapisy. Chyba, że jest wszystko już wyprzedane, no bo miejsce nasze warsztatowe nie jest z gumy i nie jest w stanie być, pomieścić wszystkich. Poza tym to też nie chodzi o masówkę. Lepiej się wspólnie pracuje, kiedy ta grupa ma określone parametry, maksymalną ilość osób. Dlatego też jest zawsze ograniczona ilość miejsc na takie warsztaty, ale jest parę terminów w roku na każdy warsztat, więc jest możliwość wzięcia udziału. Jeśli nie teraz, to następnym razem.
No i po prostu trzeba śledzić newslettery, bo właśnie z newsletterów można się dowiedzieć o terminach zapisów. Zwykle to jest tak, że dość szybko to się wypełniają te miejsca, więc warto pilnować, żeby nie przegapić terminu, który nam pasuje. Okej, okej, to ja sobie to właśnie dokładnie sobie zanalizuję tego newslettera i się jakoś odezwę.
No, w tej chwili są akurat zapisy na warsztaty online'owe w lutym. Warsztaty Gateway Voyage w marcu i warsztaty Bruce'a Moena w kwietniu. Także jest kilka możliwości. Okej, super. Dobrze, to co? Będziemy chyba powolutku kończyć. Minęło półtorej godziny. Mam nadzieję, że było ciekawie, że to wam coś przyniosło, wniosło jakieś informacje, które wykorzystacie. Następny raz spotkamy się w pierwszy wtorek marca i będzie to- Na pewno marca, a nie lutego.
Lutego. Lutego. Już się poprawiam. To będzie trzeci- Ja bym chciał sobie zrobić miesiąc wolnego, o! Ale nie ma tak. Nie ma odpoczywania. Za miesiąc, trzeciego lutego o godzinie dziewiętnastej, we wtorek, spotykamy się na kolejnym spotkaniu.
Jeśli macie jakieś pytania, jakieś sugestie, na przykład tematu, który moglibyśmy omówić, to też zachęcam do tego, żeby napisać do nas, odpowiadając na tego maila, z którego dostajecie, na ten adres, z którego dostajecie newslettery.
My to czytamy i nie pozostawiamy bez odpowiedzi. Dobrze, tu jeszcze Zbigniew pisze... O, kurczę, to teraz musiałbym gdzieś poszukać jego wcześniejszych wypowiedzi. Tak, przestrzeń w LD jest ograniczona i zamknięta. Takie, jeśli takie wrażenie odnosisz, to jest to słuszne wrażenie.
Wynika to z, przynajmniej z badań Instytutu Monroe'a, z doświadczeń i różnic, jakie są między LD a OB i tą eksploracją różnych stanów świadomości, że LD odbywa się w świadomości indywidualnej. Natomiast kiedy osiągamy określone stany świadomości, to wykraczamy poza indywidualną jednostkę do takich różnych innych systemów energetycznych. Także to jak najbardziej wrażenie tej ograniczoności może się pojawić.
Okej, to już widzę, nie ma więcej pytań i sugestii. Yy...... Godzina się zrobiła już dwudziesta pierwsza czterdzieści. Dziękuję Wam za Wasz czas w ten świąteczny dzień. Może to właśnie dzięki temu była taka grupa i aktywność, że dzisiaj można było sobie pozwolić. Nie trzeba iść wcześnie spać, żeby wstać rano do pracy. A nie, trzeba! No, właśnie. No więc właśnie. Ale dzisiaj nie trzeba.
To dzisiaj jest święto, a nie jutro. No dobrze, to bardzo dziękuję Wam za uwagę. Bardzo dziękuję Markowi, słuchaczom Radia Paranormalium. Pozdrawiam, macham. A słuchaczy było w szczytowym momencie dzisiaj siedemdziesięciu. To całkiem nieźle jak na wtorek. Świąteczny zresztą. Trzeciego króla nie ma z nami w tej chwili. Myślę, że w jego imieniu możemy się również pożegnać. Za uwagę dziękuję ja, Paweł Byczuk, drugi król Dominik oraz Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, dzięki któremu mamy większy zasięg.
Istniejemy na falach radiowych i niesiemy się w eterze przez świat. To jeszcze przy okazji, jak już mowa o zasięgach, to jeżeli Wam się podobają zapisy tych spotkań, to jeżeli macie taką możliwość, będziemy bardzo, bardzo wdzięczni za podbicie nagrania tego spotkania na YouTube, gdy tylko będzie już dostępne i gdy, oczy... jeśli oczywiście macie taką możliwość, jak najbardziej, bo YouTube taką funkcjonalność teraz powolutku wprowadza. Na razie tylko na smartfonach, ale już mo-może wielu słuchaczy, wielu użytkowników może już podbijać materiały, które im się podobają. Można albo zużyć trzy podbicia w tygodniu na jeden materiał, albo rozbić to na więcej materiałów. Także zachęcamy do korzystania z tej opcji pod naszymi spotkaniami i będziemy bardzo wdzięczni. Tak jest. Będziemy bardzo wdzięczni, bo dobrze by było, gdyby ta idea docierała do jak największej ilości osób, bo to wszystkim nam bardzo, bardzo służy, kiedy świadomie przeżywamy nasze życie, podnosząc też wibracje.
I tym optymistycznym i patetycznym akcentem kończymy dzisiejsze spotkanie. Za uwagę jeszcze raz dziękują Dominik Kocięcki, Paweł Byczuk i Marek Sęk "Ivellios". Dziękuję. Dobranoc. Do usłyszenia. Do zobaczenia za miesiąc.
Było to comiesięczne spotkanie online The Monroe Institute Polska. Zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej Polskiej społeczności The Monroe Institute pod adresem www.tmipolska.pl.