The Monroe Institute Polska. Spotkania online. 4 listopada 2025 roku. Witamy Państwa krótko po godzinie dziewiętnastej na kolejnym spotkaniu online The Monroe Institute Polska. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi transmisji w Radiu Paranormalium Marek Sęk Ivellios, a po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami jak zwykle gospodarze TMI Paweł Byczuk i Dominik Kocięcki.
Dobry wieczór. Dziękujemy Marku za tak profesjonalną wypowiedź. Nie każdy tak ma. Dzięki bardzo. Bardzo serdecznie witamy na kolejnym spotkaniu polskiej społeczności Instytutu Monroe i witają Was Dominik Kocięcki- I Paweł Byczuk. Nasza społeczność jest to taka grupa ludzi, która spotyka się od czasu do czasu, by porozmawiać w bezpiecznej przestrzeni o tematach związanych z Instytutem Monroe i jego badaniami oraz tematach związanych ze świadomością. Dotykamy różnych zagadnień. Staramy się też, żeby to miało nawiązanie do samego Instytutu Monroe'a. Natomiast te tematy są czasem dość powiedziałbym, rozległe. I mamy w pierwszy wtorek miesiąca [aktywacja mikrofonu] tak jak dzisiaj o godzinie dziewiętnastej nasze otwarte spotkania, na których, na które wszystkich zapraszamy. Są to spotkania typu otwarty mikrofon, więc każdy z Was może zabrać głos, podzielić się swoimi przemyśleniami, swoimi doświadczeniami, do czego gorąco zachęcamy. Nie chcielibyśmy, żeby to byłooo tylko taki, był to tylko taki wykład nasz z Dominikiem. Fajnie by było, gdyby można było porozmawiać, bo właśnie po to są. Jest ta nasza grupa, żebyśmy mogli swobodnie wymieniać się myślami. I to tyle, jeśli chodzi, a jeszcze tak? No przecież nie powiedziałem, kim jesteśmy. Dominik jest członkiem Rady Outreach, rady zajmującej się właśnie sprawami takimi propagowania Instytutu Monroe'a na całym świecie.
Dotyczy to zarówno takich społeczności, jak nasza, jak i trenerów, którzy prowadzą weekendowe warsztaty. Ja jestem z kolei warsztatem, trenerem Instytutu Monroe'a. Jeszcze warsztatem nie jestem, ale warsztaty prowadzę właśnie z wykorzystaniem technologii dźwiękowej Instytutu Monroe'a. Warsztaty, które są również warsztatami oficjalnymi dostępnymi na stronie internetowej samego Instytutu.
Zaczynamy nasze dzisiejsze spotkanie tradycyjnie, jak zawsze od krótkiej medytacji. Zachęcam gorąco do tego, żeby wziąć w niej udział, żeby się odprężyć, otworzyć. Jest to okazja do tego, żeby podejść do dzisiejszego spotkania z większą otwartością. Jakby nie zrobimy tradycyjnie test stereofoniczny. Tak jest. [muzyka elektroniczna] Kanał prawy .
Kanał lewy . Do tego jeszcze oba nawet. Nie? Oj, coś tutaj ściemniasz. Jeszcze Julia poszła po słuchawki. Wyciągam. Dawaj, dawaj! Zaraz będzie. Już oba będą zaraz grały oba kanały. To nie ja zmieniam nagranie [śmiech]. Dobra.
Jeśli ktoś nie słyszał stereo, to tutaj jest link do medytacji. Z urządzeń mobilnych może tak się dziać. Mhm. Zoom ma taką przypadłość, że na urządzeniach mobilnych nie ma stereo. Przynajmniej tak było. Na razie chyba nic się nie zmieniło. Osoby, które widzą nas oglądają przez komputer, laptop jak najbardziej mogą mieć to w wersji stereofonicznej, a to jest istotne dlatego, że ta technologia działa właśnie wersji stereofonicznejdaje najlepszy efekt. A zatem zakładamy słuchawki i poddajemy się prowadzeniu. Dzisiaj odbawianie, odnawianie energii. Medytacja, która doda Wam energii. Tak jest.
I ja od razu też mówię, że właśnie wyciszam wszystkich. I zaczynamy. Medytacja odnawiania energii. Ułóż swoje ciało w wygodnej pozycji i odpręż się. [spokojna muzyka w tle] Skup się na oddychaniu. Podczas wdechu wciągaj świeżą energię do swojego ciała i swojej głowy. Wstrzymaj oddech.
Podczas wydechu, wydmuchuj starą, zużytą energię przez usta. Powtarzaj wdychanie świeżej energii i wydychanie energii starej i zużytej do czasu, kiedy powrócę. Oddychaj normalnie i odpręż się. Utrzymuj nową, świeżą energię w swojej głowie.
Stworzysz teraz balon energii rezonansowej. Ruchome pole własnej energii. Kulę energii wokół siebie, w której się unosisz. Balon energii, który jeśli tego zechcesz, zatrzyma Twoje promieniowanie wewnątrz. Zachowując twoją wibrującą, osobistą energię oraz utrzymując jej wibracje i dostępność.
Ochroni Cię on także przed wszelkimi zewnętrznymi, niechcianymi energiami lub wiadomościami docierającymi do Ciebie. Jesteś już gotów do stworzenia swojego balonu energii rezonansowej. Niech zgromadzona przez Ciebie energia wypłynie przez czubek Twojej głowy a potem skieruje się w dół. W dół wokół Ciebie i niech wniknie w Ciebie przez podeszwy Twoich stóp.
Niech wypłynie z czubka Twojej głowy, potem skieruje się w dół. Niech płynie wokół Ciebie i wniknie w Ciebie poprzez podeszwy Twoich stóp. Utrzymuj ten przepływ tryskający z Twojej głowy jak fontanna i wracający poprzez podeszwy Twoich stóp. Dam Ci na to czas [muzyka i odgłosy natury w tle] .
Oddychaj teraz normalnie i odpręż się. Stworzyłeś wokół siebie swój własny balon energii rezonansowej i znajdujesz się w jego środku. Za każdym razem, kiedy stwarzasz to ruchome pole energii życiowej, spełnia ono dwa zadania.
Po pierwsze utrzymuje w Tobie promieniowanie, którym jesteś, dzięki czemu skupiasz swoją własną energię życiową. Po drugie, Twój balon energii rezonansowej zabezpiecza Cię i chroni przed wszelkimi zewnętrznymi, niechcianymi energiami lub polami energii, które napotykasz.
Będzie on spełniał te dwie funkcje, jeśli otworzysz go na własne życzenie i wzmocnisz go oraz uformujesz wokół siebie. Możesz także otworzyć dowolną część tego silnego pola energii znajdującego się wokół Ciebie, aby odebrać pożądaną energię lub kiedy chcesz wysłać swoją własną energię i promieniowanie od siebie.
Odpręż się teraz. Odczuj i zrozum siłę i ochronę swojego balonu energii rezonansowej. Dołączę do Ciebie, kiedy nadejdzie czas powrotu.Dziesięć. Dziewięć. Osiem. Siedem. Sześć. Pięć. Cztery. Trzy. Dwa. Jeden. Jeden. Otwórz oczy. Weź głęboki wdech.
Przyciągnij ramiona i nogi. Witaj z powrotem. Powracamy do rzeczywistości fizycznej. Weź głęboki wdech, przyciągnij ramiona i nogi. To już koniec tej medytacji, a my przystępujemy do omówienia dzisiejszego tematu. A tematem jest zdalne postrzeganie w kontekście Instytutu Monroe'a. Bo jakżeby inaczej? I licznik mi się poprzełączał jeszcze.
I tak zaczniemy może w ogóle od określenia definicji, czym jest zdalne postrzeganie? Żebyśmy mówili po prostu o tym samym, bo są różne wyobrażenia na temat tego, czym to może być, a to, w jaki sposób to zostało zaimplementowane w Instytucie Monroe'a, będzie tu naszą taką bazą, taką podstawą.
Samo określenie remote viewing, czyli zdalne postrzeganie, powstało w latach siedemdziesiątych, na początku lat siedemdziesiątych w Instytucie Stanforda Ingo Swann oraz Russell Targ, którzy prowadzili [kaszel] jego twórcami byli Hal Puthoff i pierwsze eksperymenty właśnie z takim odczytywaniem zdalnych obiektów i ta nazwa została wprowadzona po to, żeby odróżnić to od tradycyjnego jasnowidzenia. Jak wiemy, Ingo Swann jest bardzo znanym jasnowidzem, stąd też jego obecność tam w tym miejscu. Również później dał się poznać jako zdalnie postrzegający. Pojawiły się nawet książki przetłumaczone na język polski Ingo Swanna, które warto, z którymi warto się zapoznać i według definicji Międzynarodowego Stowarzyszenia Zdalnego Postrzegania, jest to zdolność mentalna pozwalająca percepcji.Czyli temu zdalnie postrzegającemu opisać cel niedostępny dla normalnych zmysłów.
Jak to, jak to rozumieć, to zaraz do tego dojdziemy. To się wszystko wyjaśni w kontekście tego, w jaki sposób do tego podszedł Instytut Monroe'a. Z kolei w rozumieniu Instytutu Monroe zdalne postrzeganie to ustrukturyzowany proces percepcyjny o obiektywnym, powtarzalnym charakterze. Brzmi nawet jeszcze bardziej naukowo niż to stwierdzenie Międzynarodowego Stowarzyszenia Zdalnego Postrzegania. Ale to też oddaje podejście, jakie prezentuje Instytut do zagadnień, którymi się zajmuje. Z jednej strony mamy bardzo takie usystematyzowane, sformalizowane naukowe podejście, dzięki czemu to, co bada instytut, jest dobrze udokumentowane. Z drugiej strony mamy perspektywę taką, nazwijmy to, duchową, od której instytut nie ucieka i z którą jest wręcz kojarzony. I te dwie rzeczy łączy właśnie między innymi w zdalnym postrzeganiu, bo dostrzega tam oprócz tego czynnika tego procesu percepcyjnego również czynnik ten poza zmysłowy.
Innymi słowy, czym jest technika zdalnego postrzegania z perspektywy Instytutu Monroe'wa to metoda pozyskiwania informacji spoza ograniczeń zwykłej percepcji przy zachowaniu określonego ścisłego protokołu badawczego. I to jest bardzo istotna rzecz, właśnie ten protokół badawczy, bo on decyduje o tym, czy dana sesja jest... Dana sesja zdalnego postrzegania może być uznana za naukową i prawidłowo przepro-przeprowadzoną wiarygodną sesję.
I tak jak mówiłem, instytut postrzega to w... Te doświadczenia z danego postrzegania również poprzez naturę świadomości, która znacznie bardziej wykracza niż ta nasza fizyczna rzeczywistość. I to miało później też przełożenie na programy, które zostały w instytucie opracowane, jeśli chodzi o zdalne postrzeganie. Może troszeczkę tutaj warto wspomnieć o historii, bo o ile Robert Monroe, twórca Instytutu Monroe'a, jest kojarzony z doświadczeniami poza ciałem, to temat zdalnego postrzegania pojawił się w Instytucie Monroe'a później i był związany z takim projektem wojskowym wywiadu wojskowego.
Projektem, który miał kryptonim Stargate, czyli Gwiezdne Wrota. I [odchrząknięcie] kluczową rolę w tym projekcie, a właściwie w kontakcie z Instytutem Monroe'a, odegrał wówczas Holmes Atwater, Skip Atwater, oficer wywiadu armii USA, który zajmował się... Był szefem takiego programu szkoleniowego przez ponad dekadę i w latach siedemdziesiątych, w drugiej połowie lat siedemdziesiątych natrafił na Instytut Monroe'a i jego perspektywę właśnie doświadczania rzeczywistości z wykorzystaniem zmysłów, nazwijmy to niefizycznych.
Skontaktował się w siedemdziesiątym siódmym roku z Robertem Monroe'm i okazało się, że Robert Monroe był otwarty na takie wykorzystanie technologii, którą opracował. I dopracował ją w kierunku tego, aby wzmocnić skuteczność i efektywność uzyskiwania zdolności zdalnego postrzegania.
To jest o tyle ciekawe, że do tego, aby to zdalne postrzeganie było skuteczne. Osoba zdalnie postrzegająca musi wprowadzić się w odpowiedni stan. To jest taki proces przygotowania, kiedy to odbywa się w tak samodzielnie, bez wsparcia technologią dźwiękową, to ten proces może zająć naprawdę dużo czasu i generalnie bardzo trzeba dbać o to, żeby umieć to przygotowanie przejść, oczyścić umysł i otworzyć go na możliwość pobierania niezakłóconych informacji zdalnych, odległych w czasie, w przestrzeni.
I-No dzięki technologii dźwiękowej opracowanej przez Roberta Monroe, dzięki chemii, bo to wówczas była używana ta technologia. Uzyskiwanie tego stanu znacznie się skróciło. Jak pamiętam Joe McMoneagle, który jest uważany za takiego zdalnego postrzegającego numer jeden w Stanach na pewno i na świecie ponoć też. To on początkowo, kiedy trafił do Instytutu Monroe'a, to ten jego proces wyciszenia zajmował kilka godzin, bodajże koło ośmiu. Ostatecznie nagrania zostały tak do niego dopasowane, że proces ten skrócił się do kilkunastu minut. Zresztą zresztą nawet jak na człowieka, który miał takie samoistne zdolności zdalnego postrzegania, to też było zaskakujące, że taka osoba, tak uzdolniona w tym kierunku potrzebowała aż tak długiego przygotowania. To tylko świadczy o tym, jak z jednej strony poważnie do tego podchodzono, a z drugiej strony mówi nam o tym, że to nie jest coś takiego, co po prostu robi się z marszu, że każdy może to tak sobie po prostu od niech- od niechcenia zrobić.
Trzeci aspekt jest też taki, że skoro zajęło się tym wojsko w tamtym czasie, to z pewnością widziało potencjał do wykorzystania tej metody. I tutaj jakby w związku z tym, że widziało potencjał, to też nie potrzebowało jakichś dowodów, bo to po prostu działało. Wojsko tak funkcjonuje, że jak coś działa, to oni tego używają.
Nie potrzebują naukowych dowodów, które czasem no jest po prostu ciężko spełnić. A tutaj, w tych przypadkach zdalnego postrzegania chodziło o to, żeby mieć dane wywiadowcze, zwłaszcza dotyczące obszarów, których wojsko nie mogło spenetrować w sposób fizyczny, więc te informacje musiały być wiarygodne i no i też powtarzalne, weryfikowalne.
Dominik, coś dodasz? Coś ujmiesz? Ja chciałam tylko coś powiedzieć Dobrze. Że ten, że te nagrania w Monroe Instytucie również były wykorzystane, jeżeli chodzi o Joe McMoneagle do tego, żeby skrócić jego czas regeneracji między jednym postrzeganiem a drugim, bo on po procesie za każdym razem był szalenie wyczerpany i właśnie bardzo długo mu zajmowała również regeneracja, żeby móc przystąpić do kolejnej, do kolejnego postrzegania. I te nagrania szalenie skróciły ten czas. On się bardzo szybko zaczął regenerować. Wręcz mówiło się o czasie w minutach. W pięć minut można przystępować do kolejnego postrzegania.
Także to jest też bardzo ciekawe. Widzę, masz dobrą pamięć. Zapamiętałaś- Miejscocie- -filmu. [śmiech] Jasne. Ale tak, to jest ważna rzecz, o której mówisz, bo pokazuje, jak ten proces może być wyczerpujący, że to jeszcze raz to podkreślę, że to nie jest coś takiego, co się robi gdzieś tam z marszu, od niechcenia. Zwłaszcza, że Joe podchodzi do tego w bardzo taki poważny sposób, bardzo restrykcyjny. Tam nie ma takiej możliwości, żeby przeprowadzić przynajmniej u niego zdalne postrzeganie, łamiąc w najmniejszym stopniu protokół.
Zawsze jest podwójnie ślepa próba, czyli ani zdalnie postrzegający, ani prowadzący zdalne postrzeganie nie wiedzą, co jest celem. To pozwala uniknąć podpowiedzi czy jakichś takich, nie wiem, socjotechnik, żeby wyciągnąć informacje od prowadzącego. No więc to jest taka dosyć, dosyć istotna chyba informacja. Poza tym dosyć ciekawie to zostało opisane również w książce Courtney'a Browna Kosmiczna podróż. On również był uczestnikiem tego programu wojskowego Stargate. Brał udział w szkoleniach w Instytucie Monroe'a i w swojej książce opisuje, w jaki sposób przeprowadza się takie zdalne postrzeganie właśnie od strony takiej formalnej, jak to, jak to wygląda. Właściwie, kiedy się z tym zapoznałem, to nie miałem wątpliwości, że ten proces, to zdalne postrzeganie jest na tyle sformizowa- sformalizowane, że eliminuje przypadkowość, eliminuje jakieś błędne odczyty.
No przede wszystkim o to chodziło, tak? Ten wywiad wojskowy liczył na to, że będzie taka wysoka skuteczność tych odczytów. A to, co Julia mówiła o tym, o tej regeneracji, to rzeczywiście Joe tam jak wspomina, to na początku przyjeżdżał-iOn przyjeżdżał na cztery dni do instytutu, nie wiem, czy tam, co... Nie pamiętam teraz, czy to było co tydzień, czy co miesiąc. W każdym razie dużo czasu spędził w pierwszej fazie, zanim się tak ustabilizował, wyszkolił. W każdym razie miał specjalne, dostrojone do niego nagrania z- generujące odpowiednie przebiegi fal mózgowych, żeby wzmocnić wszystkie te etapy: zarówno wyciszenie, jak i przebieg samego procesu zdalnego postrzegania.
No i potem ten właśnie powrót, tą regenerację. Z tego, co opowiadał, to w grupie, w której uczestniczył, w tym zespole zdalnie postrzegających. Właściwie jest jedyną osobą, która dożyła sędziwego wieku, bo wszyscy jego współpracownicy z tamtego zespołu zmarli jeszcze przed trzydziestką, ze względu na właśnie duże napięcia, które były powodowane przez styl pracy w wywiadzie. Taka dosyć intensywna eksploatacja i duży, bardzo duży poziom stresu. On właśnie korzystając z tych technik, z tych metod od Instytutu Monroe'a myślę, że tutaj to miało taki istotny wpływ na to, że udało mu się uniknąć losu kolegów.
Także zdecydowanie położenie ciężaru na te wszystkie przygotowania przed i po było istotnym elementem. I wspomniałem tutaj o Skip Atwaterze, który był oficerem prowadzącym ten projekt wywiadowczy w armii amerykańskiej. Kiedy Atwater zrezygnował czy zakończył służbę wojskową, przeniósł się do Wirginii i zaczął stałą współpracę z Instytutem Monroe'a.
Był nawet później szefem instytutu przez jakiś czas. Także to taka dość ciekawa historia. Człowiek, który był czynnym żołnierzem, nawiązał kontakt z instytutem i na tyle to go zaintrygowało, wciągnęło, że stał się najpierw badaczem świadomości. I który opracował technologię dźwiękową nowej generacji.
Technologię SAM, czyli modulacja kąta przestrzennego. I potem jeszcze właśnie był szefem instytutu. Coś pokażę. Pokazuj. Uwaga. Pokazuję. Żebym właściwe okno pokazał. Skip Atwater. Bo się postarzał. Nie, to jest... Tak, to on. To on.
To w czasach właśnie tego remote viewingu. Tak. Kapitan. A to w siedemdziesiątym siódmym, okej. To pamiętasz Paweł, ten, Gondola Wish skip. No no no, te nazwy projektów w CIA jak przeglądaliśmy. Tych projektów jest tak dużo.
No zostało to odtajnione, więc takie informacje na przykład dotyczące tego, jak- jakie efekty zostały uzyskiwane, jak przebiegały takie sesje zdalnego postrzegania. To protokoły z tego są dostępne w Internecie, można się z nimi zapoznać. Takim hasłem kluczowym to jest Gondola Wish.
Właśnie projekt Gondola Wish, w którym to projekcie badano różne aspekty świadomości, możliwości wykorzystania takich technik związanych ze świadomością w celach wojskowych, różnych. Miał na celu wyposażenie personelu MI w ten Gondola Wish, w techniki doświadczania poza ciałem, aby przeciwdziałać radzieckim zdolnościom wywiadowczym w zakresie parapsychologii. I tutaj mam kluczowe wyniki tego programu.
Wdrożenie szkolenia, integracja z operacjami, zwiększona funkcjonalność parapsychologiczna. No dobra, to, to nie jest związane stricte z tym, ale Gondola Wish to jest większe hasło. To był tajny program wywiadowczy opracowany przez amerykańskie wojsko w latach siedemdziesiątych, mającym na celu zintegrowanie zagrożenia związanego z radziecką parapsychologią z operacjami bezpieczeństwa operacyjnego OPSEC.
To na tyle była, powiedziałbym obsesja Amerykanów, żeby się zabezpieczyć, żeby wyszkolić tych ludzi, że rzeczywiście zrobili tutaj wielkie postępy. Jak się później okazało, przecenili trochę chyba Rosjan. No ale to wyszło jakby na dobre ze względu, że właśnie te prace z- nad projektem zostały bardzo mocno rozwinięte. Wiele rzeczy odkryto, te raporty, które są dostępne między innymi ten słynny raport CIA.I tutaj, jak ktoś ma taką żyłkę poszukiwacza-badacza, to tych dokumentów jest dosyć dużo. Zresztą tak troszkę na marginesie, mm...
Widziałem książ-kę, która jest dostępna, nawet w Internecie można ją kupić, z-z... Były trzy takie grube tomy, yy... Zawierające surową, surowe raporty, surowe opisy właśnie tych różnorodnych badań dotyczących świadomości. Także... Można tam znaleźć praktycznie całe archiwum amerykańskie dotyczące tychże badań. Jest ponad trzy miliony dokumentów w tej, yy... W tych książkach, także [śmiech] jak ktoś lubi taką pracę archiwistyczno-analityczną, to jest doskonali-doskonały materiał. Można wiele rzeczy stamtąd wyciągnąć. Ee, swego czasu nawet się zastanawiałem nad zakupem tej książki, bo spodziewałem się, że troszeczkę co innego jest, ale jak ją obejrzałem, no to stwierdziłem, że no niekoniecznie. Raczej oczekiwałem opracowania niż surowych materiałów. Także, yy... Można do tego także sięgnąć. I...
Ten projekt, on się rozwijał przez pewien czas w wojsku. Bardzo ciekawe miał koleje losu. Osoby, które chciałyby troszkę więcej na ten temat wiedzieć, to odsyłam do filmów z Joe McMoneagle, który opowiada o— całą swoją historię, o tych różnych właśnie wydarzeniach, o tym, że właściwie ten projekt w... Tej chwili.
Nawet byłby praktycznie niemożliwy do reaktywacji, bo jest tylko jedna osoba, może dwie, które mają o tym jakiekolwiek pojęcie. Już minęło zbyt dużo lat od oficjalnego zamknięcia tego projektu i o ile możemy tutaj spekulować, że, mm...
Oficjalnie zamknięty, ale niekoniecznie, bo nie wiadomo co tam się dzieje w czeluściach wywiadu. To z drugiej strony, mm, słuchając Joego można jednak [kaszel] wywnioskować, że no po prostu nie ma się kto tym zajmować, nie ma osób kompetentnych w tej chwili.
Być może to się odbywa w innej formie, na innym poziomie. Niemniej cały ten dorobek, który Joe McMoneagle zgromadził przez ten czas, no to właściwie pozostaje tylko w jego, w jego zasadach, w jego głowie.
Mówię o nim tyle, bo tak jak wspomniałem, on jest tym zdalnym postrzegającym numer jeden. Były robione na nim różnego rodzaju testy, nawet takie testy w telewizji, gdzie zdalnie odczytywał [pauza] miejsce i był filmowany. Wszystko się później potwierdziło.
Takie troszeczkę show dla oglądających telewizję, ale pokazujące właśnie możliwości zdalnego postrzegania [kaszel]. Co jest takim dość cie-taką dość ciekawą rzeczą, jeśli chodzi o zdalne postrzeganie, zwłaszcza w kontekście Instytutu Monroe'a. Bo pierwsza rzecz, która się ze zdalnym postrzeganiem kojarzy, to jest to, że zdalnie postrzegający widzi obrazy.
Co niekoniecznie musi być prawdą. Instytut Monroe'a szczególny nacisk kładł na to, żeby to było takie multimodalne, żeby odbierać informacje wszelkimi możliwymi kanałami, wszelkimi możliwymi zmysłami. Także [kaszel] zwracali uwagę, żeby wykorzystywać i mechsu dotyku i słuchu, i węchu, i smaku, i tak dalej, i tak dalej. I rzeczywiście, kiedy na przykład słucha się zapisów z sesji prowadzonych z Joe McMoneiglem, to dokładnie wszystkie te elementy występują. Opowiada o swoich wrażeniach wizualnych, ale też o innych odczuciach, typu, że coś jest zimne, że coś jest chropowate i tak dalej, i tak dalej, tak?
Panie Pawle, przepraszam... Chciał coś powiedzieć, właśnie. Witam pierwszy raz na spotkaniu, pierwszy raz na Zoomie, także za jakieś tam niekompetencję wybaczcie mi, mam wrażenie, mam nadzieję. Doszedłem, weszłem na spotkanie tak jakoś w międzyczasiu, usłyszałem końcowe słowa à propos tego patrzenia, spostrzegania.
Na odległość o człowieku, który był wyeksploatowany, albo tam ekipie całej, która była wyeksploatowana i poumierała w młodym wieku. Czy takie jakieś, nie tylko postrzeganie pozazmysłowe, tylko ogólnie badanie świadomości. No ja teraz lecę na tapeway gate na gateway tapesach i raz się budzę bardzo orzeźwiony, zregenerowany. Dzisiaj miałem taką sytuację, że w ogóle nie byłem świadomy tego, że spałem.
Położyłem sobie na uszy nagranie. Było chyba Focus 12 Advanced Focus Twelve. Tak, dobrze pamiętam. Byłem w jakimś miejscu, szum, słyszałem jakieś głosy. Już to po raz kolejny się zdarzyło. Nie mogłem zinterpretować. Po prostu były dla mnie jakieś kobiece, delikatne głosy. Nie mogłem ich zinterpretować, nie mogłem ich zrozumieć. Wiedziałem, że ktoś rozmawia. I nagle żona mnie szturcha. Leżała obok i mówi do mnie Przestań tak chrapać, a ja cały czas byłem świadomy, tak jakbym po prostu nie spał. Czułem cały czas, miałem wrażenie, że czuję cały czas swoje ciało.
Miałem wrażenie, że cały czas może nie tyle kontroluję, co czuję swój oddech. A okazało się, że mnie totalnie odcięło, a świadomość gdzieś była, była cały czas czujna i aktywna. Generalnie obudziłem się może nie na tyle jakiś wykończony, ale może zabrakło uziemienia, bo teraz jechałem samochodem i tak może też przez pogodę. Generalnie wracając do pytania, czy takie badanie świadomości poprzez te nagrania Tapewaves i tak dalej, i tak dalej, czy one później wymagam, czy ja wymagam po takim czymś jakiejś regeneracji kompletnej? Nie, ale warto się uziemiać.
Warto się uziemiać. Natomiast to, co tam padło, może do końca nie wybrzmiało tak w pełni. Chodziło o to, że z jednej strony to, co Julia wspomniała sesja takiego zdalnego postrzegania, jeżeli jest naprawdę taka mocno głęboka, to jest po prostu wyczerpująca. I przy eksploracjach, które robimy, niezależnie od tego, czy to będzie zdalne postrzeganie, czy jakieś inne sesje, mogą być wyczerpujące. Nie zawsze są, ale niektóre są wyczerpujące.
No i teraz dlaczego tamta ekipa tak szybko odeszła? No ponieważ tryb pracy był taki. Oni nie mieli czasu na regenerację, poza właśnie Joe McMoneagle. Był duży stres, cały czas była presja wywierana przez kierownictwo.
No i bardziej to była przyczyna tego, że to się tak zakończyło, a nie że to wykończyło ich wyczerpanie z powodu tych sesji. Okej, rozumiem, akurat znam to środowisko z autopsji, może nie na tym levelu, ale w takim razie rozumiem, na czym to polegało. Dobrze, dziękuję bardzo za odpowiedź. À propos uziemiania się, bo to jest temat, który raz na jakiś czas się pojawia i potrafimy przynieść za dużo energii do ciała i mogą być naprawdę nieprzyjemne różne sytuacje.
Dlatego trzeba się właśnie uziemiać. Ja już parę razy widziałem fizyczne objawy, które natychmiast ustąpiły po uziemieniu się. No tak, to zresztą nawet na co dzień warto o tym pamiętać, bo czasem zdarza się bez wchodzenia w jakieś takie mocno odmienne stany, po prostu odpłynąć i mało kontaktować. I bywają takie sytuacje, kiedy sobie tam gdzieś pływamy, mimo że fizycznie niby jesteśmy tutaj obecni, warto wtedy właśnie się uziemić, sprowadzić się do tej rzeczywistości fizycznej, bo generalnie rzadko kiedy jesteśmy w stu procentach uziemieni w naszym życiu.
Także w momencie, kiedy jeszcze praktykujemy takie rzeczy, to ten poziom oderwania może być większy. A co jakiś czas się pojawia temat tego zasypiania, wyklikiwania i tak dalej. Tu jest artykuł z naszej strony o Alfa Bridge, tak zwanym.
Jest takie zjawisko, że jak mamy trochę za mało przy tych stanach fal alfa, to wtedy właśnie możemy wyklikiwać się, zasypiać, nie pamiętać. Jest nagranie do ćwiczenia tego, jeśli ktoś chce. No chciałby to tak jakby poćwiczyć, bo to z czasem zazwyczaj przychodzi. Natomiast tak. No właśnie ten Alfa Bridge pozwala nam zapamiętywać doświadczenia.
Często wiele nagrań chemising zawiera dużą ilość sygnałów delta. No bo to jest potrzebne, żeby ciało wprowadzić w stan snu. Jednocześnie ten stan alfa, który jest potrzebny do zapamiętywania, do bycia skupionym w relaksie.
Jakby zależy w dużej mierze od nas i często jest tak, że właśnie doświadczamy bardzo mamy bardzo głębokie poziomy doświadczenia, ale na poziomie podświadomym, dlatego też niczego nie pamiętamy. Natomiast ten Alfa Bridge pozwala nam połączyć się zarówno z naszą pamięcią, ale też i łatwiej uzyskać zapamiętanie doświadczeń, które mamy w wysokowibracyjnych stanach typu gamma na przykład.A Metody uziemiania? W sensie, no. Jakieś ciekawe. Taki rzeczyk już mi się od razu Właściwie to się tak mało uziemiam, szczerze powiem.
skojarzył, pręt do ziemi i trzyma. Nie, no może... Ale- Ale- No i się uziemiamy i sobie wyobrażamy, tak? Że się... Powa-poważnie to nazwa uziemianie jest dosyć myląca, dlatego, że uziemianie to jest generalnie bycie w ciele tu i teraz w stu procentach. To jest uziemienie. W jaki sposób to zrobimy? No to tutaj metod jest wiele. Rzeczywiście mogą być takie metody typowego uziemienia, na przykład chodzenie bosymi stopami po-po ziemi, po trawie, ale mogą być to ćwiczenia na przykład fizyczne, które po prostu pomagają nam skupić uwagę na byciu w tym naszym ciele fizycznym.
Zwróćcie uwagę, że na końcu każdej medytacji jest takie polecenie przeciągnij ramiona i nogi. Właśnie to jest efekt uziemienia. Wtedy właśnie czujemy, że, że w tym ciele jesteśmy. Czujemy te ramiona, wszystkie mięśnie, które podlegają temu naprężeniu. To jest takie bardzo, bardzo skrócone uziemienie, ale jest. Natomiast wszelkie aktywności fizyczne będą uziemiające. Do tego wzięcie jakiegoś chłodnego prysznica, spryskanie sobie twarzy wodą chłodną.
To będą takie rzeczy, które nas przywrócą do tego Klankę mówiłeś? Mówiłeś. Co? Klanka wody mówiłeś. Klanka wody? Tak, tak, tak. No i chyba jeszcze jedzenie też jest takie uziemione. Tak, tak naprawdę to chodzi o intencję chyba tak?
No tak w ogóle nie, w sensie to wszystko to są tak zwane permission slipy nasze, czyli narzędzie, które nam służy do tego, żeby, żebyśmy my sami sobie dali przyzwolenie na to. Oczywiście, że tak, bo wyobraźmy sobie taką sytuację, że mam-- chcę się uziemić i wykonuję jakieś ćwiczenie fizyczne. Ja to czuję fizycznie, po prostu. Skupiam się na tym. Natomiast mógłbym zrobić ćwiczenie uziemiające, że się rozluźniam i wyobrażam sobie, jak zapuszczam korzenie do ziemi, w ziemię, w głąb. Uziemiając się, mimo że jestem na przykład w domu, leżę nawet w łóżku albo siedzę gdzieś tam na krześle i sobie to wyobrażam. Efekt będzie taki sam, tylko że tych korzeni, jak nie mam takiego dobrego połączenia z energią, no to tych korzeni raczej nie poczuję. Natomiast takie fizyczne ćwiczenie, rozciągnięcie, napięcie mięśni będzie bardzo dla mnie wyraźne i takie bezdyskusyjne.
No każde do innego służy. No dawaj, dawaj. Ja mógłbym jeszcze dodać od siebie z kwestii może takiego ćwiczenia psychologicznego dla ludzi, bo rozmawiamy teraz o jakichś tam stanach świadomości konkretnych. Ale są też sytuacje, że na przykład człowiek się denerwuje, martwi sytuacją w pracy, sytuacją w domu i tak dalej. Odpływa myślami tu czy tam, jest nieobecny w chwili obecnej i są takie ćwiczenia pięciu zmysłów, pięciu kroków. To już jest to. To jest po prostu ćwiczenie psychologiczne. Takie są. To można wyczytać i w książkach. I można zapytać psychologa. Jest coś takiego, że przykładowo, jeżeli czuje się człowiek oderwany jakąś myślą, jakimś przytłaczającym go sytuacją życiową, po prostu, żeby się uziemić, można zrobić coś takiego. Jestem tu i teraz w takim kontekście, że przykładowo siedzę, teraz, obserwuję, gdzie jestem. Jestem przykładowo teraz w pokoju. Widzę ten pokój, czuję pod sobą przykładowo krzesło, dotykam tego krzesła wzrokiem, obejmuję pokój, dotykiem, obejmuję krzesło, czuję smak. Nie wiem.
Palę papierosa, czuję smak papierosa, biorę wdech, czuję perfumy, kwiaty, pokój albo tam obiad się robi, słyszę swój oddech i tak dalej. I to jest też taka dobra forma uziemienia. Niekoniecznie mówię ze stanów wyższych jakichś, tylko takich codziennych.
Czasami, jeżeli ktoś potrzebuje uciec od jakichś myśli czy skupić się na jakimś zadaniu i wrócić, na przykład przy nauce zaczyna człowiek odpływać myśleniem gdzieś dalej. Też można to zastosować. To jest bardzo fajne ćwiczenie i ja to korzystałem z tego. Czasami korzystam nadal tak, że mogę to dodać od siebie i polecam.
Jak najbardziej. Na ulicy dobrze widać jak ludzie odpływają, autentycznie. Tak kurde samochodem jak jeżdżę to w szczególności piesi w ogóle nie patrzą jak wchodzą ten co się dzieje dookoła, jakaś sytuacja.
Naprawdę bardzo często tak jest, że po prostu widzę, że w ogóle nie ma człowieka tak? No tak, tak jak najbardziej warto. Tymi świadomie, świadomie, tymi stanami zarządzać. O może tak? Bo to nie chodzi o to, że cały czas trzeba być, tak? No.
Jak najbardziej, skupienie uwagi naszej na, na czymś innym niż to, co spowodowało nasze odpłynięcie, będzie tutaj skuteczne. A takie właśnie przeskakiwanie, jak Mike opowiadał z jednej rzeczy na drugą, na drugą, to jest taka fajna gimnastyka dla naszej uwagi. Także jak najbardziej warto coś takiego sobie--też robić w ramach takiego własnego treningu, yyy, ale wracając do uziemiania.
Wszystkie aktywności, które powodują, że jesteśmy tu i teraz w naszym ciele świadomi tego fizycznego ciała. To jest uziemienie. Jak to zrobimy? Metod jest wiele, łącznie z taką właśnie na przykład szklanką wody, o której Dominik wspomniał, którą pijemy z intencją, że ona nas uziemia, że wnosi energię uziemiającą. Zresztą jeżeli będzie to szklanka wody, to jak najbardziej można się skupić na przepływie tej wody do żołądka, śledzić niejako jej ruch, wręcz. Dokładnie to, o czym Mike mówił, tak?
Jestem razem z tą wodą i doświadczam obecności tej wody w moim ciele. Posiłki przy takim dłuższym oderwaniu to może być potrzeba też- Ale masz na myśli, że aż od wejścia do ciała, aż do wyjścia? Myślę, że tak. Tak, Tak.
Aha, no to trzeba być cierpliwym. Tego jeszcze nie próbowałem. Chyba, że sobie tam dodasz jakieś środki moczopędne do tej- Tam. No to wodę. Ale musisz jedzenie. A jedzenie z kolei chodzi o-o jakieś takie cięższe jedzenie, yy, bardziej ciężkostrawne- Kamieni. Bo ono właśnie nas, nas uziemia. Mówisz...
[śmiech] To tak jest właśnie z tą, z tym, z tym nazy- to jest właśnie to, o czym Paweł opowiada na kursach manifestacji. Trzeba uważać na wieloznaczność. Tak. No tutaj akurat możemy sobie pozwolić na takie słownictwo. Natomiast w przypadku komunikacji z naszą podświadomością musimy być bardzo precyzyjni, bo- Mercedes na podjeździe.
Ciężkie jedzenie rzeczywiście mogą być to kamienie, eee, natomiast ciężkostrawne warto by było tutaj- To ja powiem to z tym Mercedesem. Właśnie to jest, to jest fragment o manifestacji z Pawa kursu, że kiedyś pani sobie zamanifestowała Mercedesa na podjeździe.
No i tak się właśnie stało, że się zwalił Mercedes sąsiadów jej na podjazd [śmiech] i no i miała. Tylko nie jej. No tam jeszcze szkody jakieś te same- No tak, to jest dłuższa. Tam parę takich historii było, ale ja tak tylko mówię, tak skrótem, nie?
Ja pamiętam, że po tym wszystkim, jak, jak ta cała wiedza na temat definiowania, to ja przez pół roku nie byłem w stanie zdefiniować celu. Chodziłem i normalnie mówię kurde, przecież to źle, to źle, to źle. Tak ciągle.
Dopiero po jakimś czasie mi wskoczyło. No ale przez to dobrze zrozumiałeś sens manifestacji. No. Partnerki tam? Tak. Już ten wymanifestowałem twin flame. Dobrze, wróćmy do naszego zdalnego postrzegania. Na czym?
Jak, jak przebiega takie zdalne postrzeganie? Powoli. Co? W skrawkach. Powoli, w skrawkach. Nie tak jakby to nam się wydaje, że to widać, a to Joe opowiadał, że to kawałeczek po kawałeczku jest tak. Kawałeczek po kawałeczku, ale to też on dosyć cnie.
Jest specyficznym postrzegającym, bo on ma zdolność do takiego dość długiego wyciągania tych szczegółów. Natomiast w przypadku większości osób, przynajmniej na początku, to jest tak, że jest takie, powiedziałbym, okienko możliwości, które się pojawia, kiedy się otwieramy na ten nasz cel i wówczas przez kilka, kilkanaście, może kilkadziesiąt sekund możemy zarejestrować wrażenia dotyczące tego naszego celu.
Są też tacy. To rzadko się zdarza, ale jako ciekawostka podróży. Są też tacy, co mieszają zdalne widzenie z wychodzeniem z ciała, że podglądają, wychodzą, tam się udają jeszcze tak. Co prawda to jest zupełnie co innego, ale to jest.
To co innego i nawet właśnie Joe przedstawiał różnicę pomiędzy jednym i drugim i według niego właśnie zdalne postrzeganie jest bardziej precyzyjne niż efekty, które się uzyskuje przy wychodzeniu z ciała. Mhm. Bo doświadczał.
Widzimy tą energetyczną przestrzeń, a zdalne widzenie to próbujemy chyba zobaczyć tą fizyczną, tak? Wiesz co, zależy jaka jest intencja, jaki jest cel. No tak. Bo jeżeli cel jest fizyczny, to tak, to jak najbardziej. Natomiast cele były badane bardzo różne.
Z drugiej strony to właśnie w tej książce Carneya-Browna są to takie cele niefizyczne. Natomiast wydaje mi się, że jako takie klasyczne zdalne postrzeganie to jest właśnie postrzeganie obiektów fizycznych i tym się wojsko zajmowało. To było dla wojska najbardziej interesujące.Tak, aczkolwiek z drugiej strony postrzeganie obiektów przesuniętych w fazie na przykład, czyli niewidocznych dla nas, też może być jak najbardziej w obszarze zainteresowań wojska. Obiekty z dobrą fazą. Tak i tu mówimy o tym zdalnym postrzeganiu. Zanim jeszcze troszeczkę tam opowiem, jak to wygląda, to jest kilka różnych sposobów zdalnego postrzegania.
Jest- w jaki sposób dobiera się cele? To jest zdalne postrzeganie oparte na koordynatach. Czyli na przykład, jeżeli badamy jakiś obiekt na Ziemi, to podajemy współrzędne tego obiektu. Tutaj [odchrząkuje] sceptycy mogą zarzucić, że ktoś, kto się orientuje, ma wyobraźnię przestrzen- przestrzennie geograficzną. Może już się wstępnie naprowadzić na to, co to może być.
Ale jest taki sposób ustalania celu. Inny, inna metoda losowy numer celu. Czyli po prostu jest cel, do którego się przypisuje losowy numer i wtedy unikamy tego ewentualnego oskarżenia o to, że podając koordynaty w jakiś sposób sugerujemy, co to może być za cel.
Może być tak, że ślepy wybór celu przez komputer po sesji, czyli najpierw robienie zdalne postrzeganie, a potem komputer losuje i się okazuje, że właśnie ten cel został zbadany i zdalne postrzeganie asocyj- asocjacyjne, o którym niewiele tutaj powiem. W każdym razie jest taka metoda. I tak jak wspomniałem.
Najpierw wyciszamy się, robiąc sesję. Następnie otwieramy na tą możliwość znalezienia informacji, zdobycia informacji, właśnie zapoznając się z koordynatami, czy to numerem, czy jakimiś innymi rzeczami, które zostały nam podane, które łączą się z celem, który mamy zbadać i następnie wykonujemy wszystkie notatki, wszystkiego, co przychodzi do nas w sposób taki bez analizowania, bez skojarzeń. Po prostu tak jak jest. Jak coś jest pomarańczowe, jak widzimy, czy czujemy kolor pomarańczowy, to piszemy, że kolor pomarańczowy. Jeżeli to była kulka koloru pomarańczowego, to oczywiście była kulkę koloru pomarańczowego, a nie pomarańcza na przykład albo piłka do koszykówki, albo jeszcze coś takiego. Po prostu to jest dość duża też pokusa, żeby od razu interpretować to, co nam się pojawia. Natomiast wartość ma to takie chłodne, obiektywne podejście bez interpretacji. Na to też zwraca uwagę w swojej książce Courtney Brown. Także tam można jeszcze tych takich niuansów więcej zauważyć. Pytanie masz na to do Ciebie. Paweł ma wykształcenie medyczne, z aparaturą medyczną związany, więc jest najlepszym odbiorcą takich pytań.
Czy te słuchawki za 3000 będą lepsze znacząco od takich za 300 zł? Ja bym powiedział nie, ale. Moim zdaniem nie są. To jest kwestia tego, czego w ogóle oczekujemy od słuchawek. Jeszcze pytanie, jakie nagrania mamy? Bo jak mamy na przykład płyty CD i ten, no to tam jakaś tam być może drobna różnica będzie, ale to nie wpłynie na jakość tej technologii.
Na jakość technologii nie wpływa, bo można to słuchać nawet słuchawkami za 5 zł. Natomiast. Będzie działać, ale słabiej. No przy słuchawkach za 5 zł. No wiesz co? Aż tak dużo słabiej też nie. One co prawda obcinają dół i górę pasma, ale użyteczna informacja jest w środku pasma, czyli tam, gdzie słuchawki zazwyczaj przenoszą. Więc jakby cena tutaj nie jest wyznacznikiem.
Wyznacznikiem jest w moim odczuciu przede wszystkim wygoda słuchawek, bo mamy je na głowie i przez jakiś czas to może męczyć uszy. To może męczyć głowę. Jeżeli są za ciasne na przykład i za mocno ściskają, to też nie będzie za przyjemne. Mimo że wydaje się, że dźwięk jest super. No bo jesteśmy bardzo odcięci.
Ja używam bardzo różnych słuchawek. Mam i takie tutaj na przykład słuchawki otwarte. Mam słuchawki zamknięte i.No, nie są to słuchawki za trzy tysiące- I takie do spania. Żadne z nich, ale zupełnie wystarczające, jeśli chodzi o też jakość dźwięku odpowiednią i sobie dobrałem do moich oczekiwań. Więc pierwszą rzeczą jest to, żeby były wygodne, żeby nie męczyły uszu. Drugą sprawą, w tym momencie drugorzędną, jest jakość tych słuchawek.
Powyżej pewnego poziomu, nie wiem, tam jakieś. Dajmy na to pięćset złotych. Myślę, że to już jest taka granica, gdzie zaczyna być trudno odróżnić jakość słuchawek pomiędzy, pomiędzy modelami. Oj, temat rzeka. Temat rzeka- Temat rzeka. Bo ja byłem raz w takim sklepie dla audiofilów i miałem budżet pięćset złotych. I mi pan mówi: „a tutaj pan sobie z iPhonika muzykę puszcza, ja tu mam takie za półtora specjalnie od Sennheiser. A pan se porówna z tymi za pięćset". No i już nie mogłem niestety wyjść z innymi, bo mówię no to reszta to jest przecież beznadziejna, no.
No naprawdę gość zrobił robotę, ale różnica była więc to jest- Oczywiście. Oczywiście, że jest, bo na przykład chociażby tak jak mówię, to są słuchawki otwarte. Mam drugie zamknięte. No to chociażby z tego względu jest już różnica w tym, że tamte izolują od otoczenia, a te nie.
Nie ma ścisłej zasady co do ceny, tylko to są po prostu producenci, czasami lepsze, gorsze jakieś produkty wypuszczą, nie? W sensie bardziej to bym powiedział, że tu nie ma jednoznacznie o cenie. Na warsztatach to ja pamiętam, raz nawet chyba jedna osoba miała u ciebie za dziesięć tysięcy słuchawki nie?
No i lepiej jej się nie słuchało. Tak, rzuciłem tą cenę pięćset złotych, bo już rzeczywiście to jest za tyle naprawdę można porządne słuchawki kupić i więcej nie trzeba. Chyba, że ktoś jest naprawdę super audiofilem i do każdego rodzaju muzyki potrzebuje innych słuchawek. Ja dodam tylko, że te słuchawki miały Bluetooth i tak dalej, i parę takich różnych rzeczy, że dlatego tyle kosztowała. Tak, to ogólnie to bez przesady, nie, w sensie no i jak chcemy bezkompromisowo to kabel.
No to jest ćwiczony temat na lewo i na prawo. I tak naprawdę. Tak naprawdę to nie ma takiej pełnej jednoznaczności, bo to wszystko jest subiektywnych. Oczywiście. A jak chcemy, a jak chcemy mieć pewność, to tak jak ja na przykład, jak chciałem mieć pewność na początku, jak tam ćwiczyłem, to na kablu po prostu podpinałem słuchawki i już. I nie było, że tam jakiś tam bluetooth, wersja, to tamto, jakieś wyciszenie szumów też było wyłączone. No, à propos tematu rzeka chciałbym zapytać, jeżeli mogę. Czy ktoś z Państwa tutaj do-doświadczał typowego tego stanu Out of Body Experience? W sensie takim wychodzenia tego z ciała? Cały czas do tego zmierzam, do jakiejś ściany doszedłem, którą miałem przekroczyć. Zobaczymy, co z tego wyjdzie w przyszłości. Generalnie widziałem ostatnio nagranie Wednesday with Robert Monroe.
Na którym on mówił, że chyba około piętnastu procent uczestników Gateway doświadcza tego procesu podczas samego tego szkolenia. Jak to wygląda z państwa doświadczenia? Jaka ilość osób? Znaczy może już nie statystycznie, tylko czy generalnie, jak ty mówił, że każdy podczas snu doświadcza tego, ale czy jest to poza barierą paradygmatu, barierą jakiegoś wierzenia, strachu i tak dalej? Czy jest to osiągalne, czy to jest nieosiągalne dla każdego jednak? Jak to wygląda? Zanim Paweł powie, że to w ogóle, że to OBE, to w ogóle nie trzeba w ogóle wychodzić z ciała i to w ogóle niepotrzebne jest [śmiech] to już trochę przesadzam wręcz. To ten.
To powiem, że tak: kursy są przede wszystkim... Wiele osób przychodzi na kursy OBE, żeby wyjść z ciała, a one nie są po to, żeby wyjść z ciała, tylko żeby się nauczyć tych technik. Niektórzy wychodzą. Tak, ale mówisz o kursach OBE. Natomiast większość kursów, ogromna większość szkoleń w Instytucie Monroe'a no to są, one nie dotyczą w ogóle tego tematu.
A tak jak to, co mówisz, na kursach OBE poznajemy techniki, a niekoniecznie musimy wyjść z ciała. To oddam Ci Dominik głos, żebyś tam się Buhlmanem posłużył. Jeszcze raz, jeszcze raz, bo tutaj rzuciłem okiem na czat, no.
No mówię, oddam ci głos, żebyś tam Buhlmana przytoczył. Co tam Buhlmanem? No Buhlman tak, no Buhlman jasno powiedział. Tak, taki banał. Przez trzydzieści dni zrobić metodę cztery plus jeden, czyli po czterech godzinach jeszcze lekko pospaliśmy. Po czterech godzinach już trochę jesteśmy wyspani, ale nadal nam się chce spać. Wstajemy, robimy technikę. To się nazywa cztery plus jeden, przez trzydzieści dni, cztery plus jeden i każdy wyjdzie z ciała. I tylko naprawdę są jakieś pojedyncze jednostki, którym się udało wytrzymać trzydzieści dni. Ja w grupie absolwentów próbowaliśmy właśnie przez trzydzieści dni.
Nikt nie wytrzymał. A to też byli zawodnicy z całego świata. Tam, z tego z timeline'a pamiętam między innymi. No tak. Trenerzy byli też, tak jakby-- trenerzy nie brali udziału, trenerzy się tak przychodzili, żeby podzielić swoją wiedzą.
Bo to w ogóle powstało Monroe Travel Agency się nazywało. No i tam sporo fajnych inicjatyw było, ale nikt nie dał rady przez trzydzieści dni. No bo to jest, tak się wydaje banal. Ale, ale z drugiej strony trzydzieści dni to ile determinacji? To właśnie o tą determinację też chodzi, tak?
O determinację, dokładnie. I co to zmieni? To nic nie zmieni. Znaczy tak generalnie mamy jakieś wyzwania. Tak jakby jakiejś bardzo dużej zmiany nie będzie. No raczej no, chyba że ktoś potrzebuje zrozumieć. Tak może być, ale w większości przypadków raczej nie będzie jakiejś nie wiadomo jakiej zmiany. No to tylko potwierdzimy tak jakby to.
Esencję tej rzeczywistości, tak? Ta determinacja jest właśnie takim czynnikiem bardzo istotnym. Jeśli potraficie skondensować taką trzydziestodniową determinację w jednym dniu, no to za pierwszym razem już to wyjdzie. Także o to, o to chodzi, że w wielu przypadkach.
To jest taki niuans. Nie mamy wystarczająco dużo wewnętrznego pragnienia, takiego prawdziwego, głębokiego, które pozwala nam zrealizować naszą, naszą intencję. Jest takie chcenie, które z kolei blokuje. Także to są dwie przeciwstawne siły. Zazwyczaj mocno chcemy, ale to pragnienie gdzieś, gdzieś umyka. To jest drobna, drobna różnica między jednym i drugim, bo jedna pomaga, a drugi blokuje.
No i co tam jeszcze? Temat rzeka tak naprawdę. Fajne, fajne rzeczy Buhlman mówił. Mówił-- to są to jest trochę też gra słów w ogóle to wszystko, tak? Bo na przykład on powiedział, że w którymś momencie wielu osób docieka tych rzeczy. À propos złych istot. Po pierwsze, w Instytucie uczymy się właśnie.
Intencje definiować przed wyjściem z ciała. Że tak jakby podczas tego wyjścia z ciała to chcemy spotkać istoty na takim samym rozwoju albo wyższym i z pozytywnym nastawieniem. To ma duże znaczenie. No i Buhlman w którymś momencie powiedział, że on nigdy nie powiedział, że nie ma złych istot, ale on nigdy nie spotkał. I tak jakby jak się trzymamy pewnych zasad i w ogóle świadomi jesteśmy, no to po prostu nie doświadczamy takich rzeczy.
I nawet jakbyśmy nie trzymali tych zasad, to zazwyczaj w większości przypadków tak na logikę raczej nie będziemy doświadczać, bo w ogóle osoby, które rezonują z metodami monroowymi, to już na tym poziomie trzeba by zaznaczyć, że to też już coś znaczy, że z tym rezonujemy, tak? Że nas to ciągnie.
Są różne inne metody szamańskie, takie siakie. Zresztą sam Monroe też w pewnym momencie stwierdził, że wychodzenie z ciała w taki klasyczny sposób jak- Męczące jest. Do którego, do którego wiele osób dąży, jest po prostu iluzją. To jest tylko kwestia definicji, o której mówiłeś i perspektywy. Jak się na to wszystko spojrzy? Bo ostatecznie Monroe doszedł do metody przesunięcia fazowego, która dawała mu przejście do innej perspektywy, do innej świadomości zupełnie w sposób niewymagający takiego całego, dość skomplikowanego i męczącego procesu, jakim jest opuszczanie ciała w sposób klasyczny.
Co ciekawe, jest taka pani Elizabeth April i ona w ogóle szpieguje bazy amerykańskie za pomocą zdalnego widzenia wychodzenia z ciała. No i opowiadała o tym, że są bazy, w których siedzą na przykład dwóch panów. Siedzi i wychodzi z ciała i przegania wszystkich tam zaglądających.
I przyszpiegowała też do tych dwóch panów. I właśnie dotarło, że oni w tej bazie siedzą. Że to wojskowi. No więc to, jak kogoś to interesuje... A Elizabeth April to jest, to jest świadomość z innego systemu życia, która przyszła. Ona przyszła tutaj, żeby wspierać te tak jakby wszystkie przemiany. No i właśnie tak robi. Szpieguje i opowiada o tym. W tej chwili o klonach zaczęła się, rozkręciła się i o klonowaniu. Powiem szczerze, jak to jest prawdziwe, to uff...
Klonów, klonów jest dużo. Rozejrzyj się wokół. Właśnie liście zrzuciły. No tak, tak samo ja widziałem, jak buk rośnie w lesie. No okej. Dobra, wróćmy do tematu naszego dzisiejszego spotkania. Coś jeszcze? Jakieś może macie pytanie związane ze zdalnym postrzeganiem albo może jakieś swoje własne doświadczenia?
Pytanie padło, jak pani to robi? Intencja zazwyczaj. Ja na przykład rozmawiałem z tym, z paroma osobami w Instytucie rozmawiałem. No to ten, jak się nazywa ten z UK? Czyli? Luigi. Luidgi. No to Luigi na przykład, właśnie Luigi opowiadał o tym, że on to tylko intencja właśnie.
Intencja, tak, tak. No a w ogóle? A tak padło hasło tutaj na czacie, że śmierć kliniczna, śmierć kliniczną się, taka ciekawostka im dłużej, im więcej czasu mija od śmierci klinicznej, tym zazwyczaj bardziej ją pamiętamy. Oby jest odwrotnie.
Tak. Też taka ciekawa obserwacja à propos śmierci klinicznej. Osoby, które przeżyły śmierć kliniczną, mają większe zdolności w zdalnym postrzeganiu. Takie są przynajmniej obserwacje jednego z trenerów. My mamy ogrodnika, który właśnie miał śmierć kliniczną. Taki niepozorny pan, a tak se pogadaliśmy. O kurde.
No zresztą sam Joe McMonegle, on właśnie przeżył śmierć kliniczną i od tego wszystkiego, od tego momentu zaczęły się u niego doświadczenia poza ciałem i doświadczenia zdalnego postrzegania. I w Instytucie Monroe'a są prowadzone warsztaty ze zdalnego postrzegania.
Pierwszy, drugi stopień i głównym trenerem jest nie kto inny, tylko właśnie Joe McMoneagle, czyli zdalnie postrzegający numer jeden. Więc osoby, które by chciały wziąć udział w takim doświadczeniu, nauczyć się zdalnego postrzegania, no to chyba tutaj lepszego, bardziej doświadczonej osoby- Póki jeszcze jest. Tak. W tym obszarze chyba nie ma.
Joe to chyba niezniszczalny jest. Ja pamiętam, jak my byliśmy w Stanach, to on już tak jakby no, no to już ciężko było się tam poruszać i w ogóle. No tak, starszy pan, a jak on dalej cały czas funkcjonuje, to- A wiesz co by, później był, byłem, to był w lepszej kondycji.
Jeszcze lepszej? O kurde, no widzisz. Może się przełączył do innej rzeczywistości. I- Nie mieszajmy tematów. W razie gdyby ktoś też był zainteresowany to teraz od szóstego do dziewiątego listopada w we Włoszech będzie europejska ta konferencja Consciousness Unveiled i jednym z wykładowców, jednym, jedną z takich osób, która będzie miała swój czas, będzie właśnie Joe McMoneagle.
Także będzie można go tam spotkać na żywo we Włoszech. Ewentualnie jeśli ktoś by skorzystał z konferencji online, to może to też tak w tej formie się odbyć. Tutaj wrzucę- Tutaj padło hasło, że kwestia treningu, ćwiczenie czyni mistrza z wychodzeniem z ciała. Ja dodam jeszcze od siebie, że tak, ale dużym, znaczącym elementem też jest odkrycie metod, które na nas działają. Bo my tu prezentujemy, znaczy instytut zbiera pewne takie jakby to, to co zazwyczaj działa i jakiś tam szereg metod, ale często są jakieś potrzebne kombinacje. Należy pamiętać, że nie zawsze postrzegamy wszystko w formie wzroku.
Mogą być odczucia. Czyli ta percepcja może być inna. Naprawdę to jest tak, że wchodzimy, poznajemy różne rzeczy, a później potrzebne jest eksperymentowanie, żeby znaleźć swoje. No i też za dużo nie napinać się do tego i wiedzieć, po co to tak jakby w ogóle chcemy mieć dobry powód, tak? Jakby ciekawość, czysta ciekawość, a nie takie jak falne manifestacje z Astrala, o to będę bogatszy niż Elon Musk. Nie, no to nie. To nie tędy droga.
Ale pojawiają się często jakieś takie ludźmi. Jesteśmy. W sensie tutaj tak to działa, że nas. Trochę nasz umysł potrafi zwodzić właśnie, że jakieś emocje wpływają na nas, na nasze cele, które nam się wydają neutralne, a nie są neutralne.
I tak. No i wiadomo, no tak jak Rafał opisywał Nieradzik w swoich książkach. Często zaczyna się od podglądania. No. Ja byłem zaskoczony, że ten motyw się tak często pojawia. Faktycznie, tak jakby wiele osób próbuje podglądać, mają sukcesy z tym wychodzeniem.
No już jest to motywacja. Co innego jest obejrzeć serial w telewizji taki, a co innego być świadkiem takiego podglądania. To tak na marginesie. Z tym podglądaniem to tak. No właśnie, to można próbować, ale to warto spróbować i się przekonać. O może tak?
O poznaliśmy Joe we wrześniu w Mono City. Dobrze się trzyma. No super. Chyba napisane tak. Ok. To co? Co ty tu jeszcze o tym? Powiedzieć się w zdalnym postrzeganiu. Reszta to już są takie historie. Znaczy zdalne postrzeganie to jest przede wszystkim, charakteryzuje...Znaczy już to mówiłeś, ale ja tak jeszcze swoimi słowami powiem.
Chodzi o to, że my tam w ogóle się nie udajemy tak? Tego nie da się, nie da się nas złapać tam za rękę, bo teoretycznie jak ktoś wychodzi z ciała i podgląda, no to właśnie ta Elizabeth April, raz ją złapali, przegonili, ona się tam później jeszcze jakoś tam chowała. Zna metody, jak się chować przed tym, żeby nie zostać wykrytym. A to jest zupełnie co innego tak? Zdalne postrzeganie to jest tak, że ciężko jest się przed tym obronić.
No i trudne to i w ogóle jest to trudne, żeby to zrobić na taką precyzyjną skalę. Można się tego nauczyć, bo to są między innymi właśnie te warsztaty w Instytucie Monroe'a. I tam jest też taka bardzo ciekawa perspektywa, bo to jest.
O zdalnym postrzeganiu można powiedzieć, że jest odbieraniem informacji poprzez intuicyjny umysł. I to, czego na warsztatach się uczą uczestnicy, to jest w istocie oduczanie się nawyków, które przeszkadzają w wykorzystaniu tej intuicyjnej strony naszego umysłu. My te zdolności mamy.
Natomiast ze względu na uwarunkowania, w jakich żyjemy, na to, w czym wyrośliśmy, jesteśmy poblokowani na możliwość odbierania informacji właśnie tym intuicyjnym umysłem. No i między innymi to jest taka perspektywa, która towarzyszy udziałowi w warsztatach zdalnego postrzegania. Tutaj padło pytanie do czego można wykorzystać to można wykorzystać w normalnym, codziennym na przykład no podglądanie, nie? A tak, a tak na serio to, to nie ma takiego czegoś. I to raczej mi się wydaje, że my możemy z tego jakiś użytek zrobić ewentualnie.
Można, bo tak Wpleść to na przykład w to, co nas kręci, pasjonuje i jakoś połączyć w neutralny sposób, tak, żeby nie. To nie chodzi o to, że nadużywać jakoś, no nie? Niekoniecznie to ma jakieś na tą chwilę w tejże w tej wersji Ziemi niekoniecznie ma to jakieś zastosowanie. Zazwyczaj wiele z tych rzeczy głównym zastosowaniem jest to, że my tego doświadczamy, że to potrafimy.
Aczkolwiek no poza tym oczywistym zastosowaniem, jakim jest szpiegostwo, to zdalne postrzeganie może być wykorzystane na przykład do odnajdywania zaginionych osób. Taka konkurencja dla Jackowskiego może być też używana do wykrywania sprawców przestępstw. To mówimy tutaj o jakimś takim bardziej działaniu na rzecz dobra ludzi, społeczeństw. Ale w naszym takim codziennym życiu nie wiem, czy to jest codzienne życie każdego, ale powiedzmy, jeżeli ktoś jest wiedziony ciekawością, to na przykład poznawanie kosmosu, zwiedzanie innych planet, na przykład u Cartera Browna. On dość dużo w tej książce pisze o Marsie. Zresztą on się specjalizuje w Marsie. Jak wejdziecie na jego stronę internetową, to cały czas temat Marsa tam funkcjonuje. Dość szeroko go eksplorują właśnie poprzez zdalne postrzeganie. Także dla osób, które są wiedzione ciekawością, no to myślę, że tutaj jest wiele do osiągnięcia, do zobaczenia zdalnie w różnych miejscach. No nawet żeby sprawdzić, czy ten księżyc jest pusty w środku, czy nie. Jak ponoć jest. A takie bardzo praktyczne zastosowanie, no na przykład przewidywanie kursu akcji. Totolotka się nie wymyśli. Natomiast kursy akcji są bardziej przewidywalne powiedzmy i można zdalnie postrzeganie, zdalne postrzeganie do tego wykorzystać, bo pamiętajmy, że postrzegamy zdarzenia, które są odległe i w przestrzeni, jak i w czasie. Także może to być po prostu zajrzenie w naprzód, za parę dni może jakiś większy odstęp.
Skoro można w czasie podróżować czy zbierać informacje odległe w czasie, no to na przykład można podejrzeć jakieś technologie przyszłości, tego typu rzeczy. Zresztą, jak to działa? Że rzeczywiście czas nie ma znaczenia. To Joe McMoneagle ma taką fajną historię o tym, jak co roku był, przechodził taką samą procedurę przed Kongresem, który decydował o pieniądzach, które miały być przeznaczone na projekt, w którym brał udział i tak.I co roku, co roku, co roku było to w pewnym sensie upokarzające i któregoś roku zdecydował się, że nie pojedzie, tylko wyśle im tam dokumentację z tego, co-- o, co zapytają.
Więc udał się do przyszłości, zobaczył, o co zapytają, sporządził notatki na temat tego celu i przesłał, przesłał im wcześniej. Kiedy otworzyli, byli bardzo zdziwieni, że-że wszystko się zgadza. Pytali, skąd-skąd wiedział. Właśnie dlatego, że użył zdalnego postrzegania.
Okej. Yyy, to co? Jeszcze jakieś aspekty zdalnego postrzegania Was interesują? Nauczyć Was nie nauczymy tutaj. Tylko tak sobie porozmawialiśmy o tym, czym to jest, z czym to się je, jak... Czym się charakteryzuje, żeby można było to odróżnić od innych sposobów postrzegania doświadczania. Tutaj mamy też konkretne zastosowanie i było ono praktycznie wykorzystywane przez wojsko. Także to chyba tyle, jeśli chodzi o zdalne postrzeganie.
Chyba, że macie jakieś pytania? Zapadła cisza. Czyli to jest dla nas znak, że ten temat został wyczerpany, tak? Przynajmniej to rozumiem. Rozkładek się pojawił bez kolorów. Może jeszcze tak na zakończenie, bo tutaj Elżbieta rzuciła komentarz, szeroki temat, tak? Zwłaszcza właśnie, jak Joe zacznie opowiadać o swoich doświadczeniach. Jest gawędziarz pierwszej klasy i bardzo ciekawe historie na temat tego, jak- Łodzi podwodnych rosyjskich.
Opowiada, jakie miał, jakie miał doświadczenia w swojej karierze. To polecam. Można znaleźć jego materiały na YouTubie. Także jest to wszystko do obejrzenia, do posłuchania. I generalnie co? Właściwie to teraz już- A! No i na koniec, jakby ktoś słuchał i znał Briana Daily, to odszedł jeden z trenerów, Brian Daily. To taka informacja krótka. Energy Medicine uczył.
Tak w sumie na początek powinno być, ale... No właśnie. Stażem. Ale dobrze, że się pojawiło. To jeden z takich zasłużonych trenerów w Instytucie Monroe'a, już z bardzo dużym stażem. A jeśli Was interesują takie historie, do czego można bez zdalnego postrzegania użyć? Poszukujecie jakiejś inspiracji?
To właśnie polecam. Polecam książki, zarówno Courtneya Browna Kosmiczna podróż, jak i książki Ingo Swanna. Jest jeszcze u nas była wydana książka Joe McMoneigle'a Wędrujący umysł. I jakoś tak nie ma chyba za dużego wyboru, jeśli chodzi o zdalne postrzeganie w języku polskim. Bo Joe z kolei napisał jeszcze trzy książki, ale one są wszystkie po angielsku.
Padło pytanie, że co? Że ktoś sobie zdał sprawę, że byłem w ciele innej osoby. Widziałem oczami tej osoby. Nie no, on też był w ciele swoim, z innej, z innej rzeczywistości. Baszar też ten, Derryl Anka też channeluje Bashara dlatego, bo mają powiązanie z jednego wyższego ja są tak? No i no, i tak więc to tam jest trochę możliwości. No to trzeba by w ogóle się zagłębić. Czy to w ogóle ma jakieś większe znaczenie, tak jak przy tym doświadczeniu? Tak. No.
Teoretycznie jest możliwy też channeling poprzez udostępnienie pełne wszystkich zmysłów. Mhm. Ja jeszcze chcę dotyczyć to tych książek, że jest Ingo Swann, a penetracja w formie audiobooka. No okej. Na YouTubie.
Dzięki. Dzięki. To co? Będziemy kończyć. Tak jest. To na dzisiaj już tyle. Który będzie za miesiąc? Co? Który? Czy... Co będzie za miesiąc? No jaki dzień? Wtorek. To w jaki dzień się widzimy? Za miesiąc? Drugiego.
No zawsze mówisz no to się pytam. Jeżeli dobrze widzę, to będzie to drugi grudnia. Drugi grudnia, tak jest. Zawsze na zakończenie jest rytuał, że Paweł podajesz- No dlatego tak tu troszeczkę się odroczyłem, żeby przeciągnąć jeszcze, bo nie chcę się z wami żegnać. Ale skoro nie ma pytań, to- Nie ma, nie ma, jest trzynaście osób. To tak spadło nam.
Znaczy, nic nie ucieknie, może tak. Ja myślę, że warto tak jakby nie przeciągać. Yeah, jakich tytułów? Tytułów? O książek. Nie zdążyłam zanotować, to wszystko ucieka. Ten ? też mnie interesowały, żeby to znaleźć.
Nie wszystkie nazwiska umiem napisać. To ja proponuję może, aby wszyscy, wszystkie książki jakby wypisać na czacie, póki jeszcze spotkanie trwa. Ja to wszystko wstawię do opisu pod audycją. Jak już będzie zapis spotkania robiony. Dziękuję.
Godzinę później skończyłem. Skończyłem patrzyć na listę. Nie no, tutaj właściwie- Jeszcze Ingo Swann Ponad umysł i zmysły. A tak, tak zgadza się. I to jest chyba wszystko, co u nas się pokazało z tego tematu.
Przy czym w zasadzie yeah chyba w tej chwili tak. Bezpośrednio do dostania jest penetracja. Pozostałe to są, gdzieś tam trzeba wykopać w jakimś antykwariacie bądź na Allegro. Dziękuję. Dobrze, to dziękuję również. I co? Yeah. Jeszcze raz. Drugi grudnia, godzina dziewiętnasta. Pod tym samym linkiem spotykamy się na kolejnym spotkaniu z naszej społeczności Instytutu Monroe'a.
Yeah. Coś wymyślimy jakiś nowy temat? Yeah. Mam nadzieję, że równie ciekawy jak ten dzisiejszy. Popróbujcie sobie yeah zdalnego postrzegania. Tutaj było parę wskazówek udzielonych dzisiaj, także można z tego skorzystać.
Jak w wyszukiwarce wpiszecie hasło cele, cele zdalnego postrzegania albo remote viewing targets, to pojawi się wam trochę stron właśnie z celami te zdalnego postrzegania. Będą tam listy numerków, które będą pod linkami kryły miejsca zdjęcia generalnie i można sobie zrobić takie sesje ze zdalnym postrzeganiem, wziąć te numerki i potestować, po, posprawdzać jak to tam to zdalne postrzeganie działa.
Pamiętajcie, że tutaj nie ma statystyki. Statystyki się [kaszel] do tego nie używa, choć przy tak uzdolnionych osobach jak na przykład Joe McMoneagle, to tam jest rzeczywiście wysoka skuteczność rzędu siedemdziesięciu, osiemdziesięciu procent nawet w niektórych przypadkach. Yeah, w jego książkach nawet można zobaczyć, jak bardzo precyzyjne były te jego odczyty. Natomiast ważniejsze jest to, żeby, że mogą pojawić się szczegóły, które bardzo precyzyjnie zdefiniują nam ten cel, który oglądamy. I to będzie dla nas zupełnie wystarczające doświadczenie, że rzeczywiście ten cel był oglądany. Nie zawsze się da wszystko zobaczyć i tym się nie należy przejmować. Czasami jest więcej, czasami mniej szczegółów. Natomiast właśnie jak to mówią diabeł tkwi w szczegółach, więc warto na to zwracać uwagę.
I to taka wskazówka na zakończenie. Michał pisze: Czy wiecie może, czy Ingo Swann był powiązany z TM? Z tego, co wiem, to nie. Ale bardzo różne osoby przybywały do instytutu, ee, i w jakiś sposób zaznaczały swoją obecność tam, inspirując na przykład samego Roberta Monroe'a do czy to stworzenia warsztatu, czy pójścia określoną ścieżką.
Także nie, nic mi nie wiadomo na temat tego, żeby był w jakiś sposób powiązany z Instytutem Monroe. Z pewnością, z pewnością, yeah, Robert Monroe spotkał Ingo Swanna, bo współpracował zarówno z Russellem Targiem, jak i Puthoffem. O ile dobrze pamiętam, Patem Price'm, którzy byli związani właśnie z tym pierwszym określeniem, czym jest zdalne postrzeganie. I współpracowali z Ingo Swannem. Także przypuszczam, że, że się znali natomiast nic mi nie wiadomo, czy sam Ingo Swann był powiązany z Instytutem Monroe'a.
Dobrze. To na dzisiaj już wszystko. Bardzo wam dziękujemy za wasz czas, za waszą uwagę. Dobranoc. Mówię, ja, czyli Paweł Byczuk. Marek Sęk i Dominik Kocięcki. [śmiech] mówimy dobranoc. Dobranoc również ponad osiemdziesięciu słuchaczom Radia Paranormalium, którzy byli z nami dzisiaj na transmisji. Dzięki jeszcze raz, że byliście. Bądźcie następnym razem.
Do zobaczenia. Do zobaczenia. Do usłyszenia. Było to comiesięczne spotkanie online The Monroe Institute Polska. Zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej polskiej społeczności The Monroe Institute pod adresem www.tmipolska.pl