Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
Mówią Świadkowie

Mówią Świadkowie

Odcinek: Odc. 21 - Róbcie to tak, bym nie pamiętała...
Ten odcinek podcastu "Mówią Świadkowie" będzie bardzo nietypowy, ponieważ będzie to pierwszy odcinek bez nagrań rozmów ze świadkami, za to z obszerną korespondencją tekstową. Jakiś czas temu z Radiem Paranormalium skontaktowała się nasza słuchaczka z Warszawy, która od najmłodszych lat doświadcza dziwnych zdarzeń z udziałem niezidentyfikowanych obiektów latających oraz zagadkowych istot. Zdarzenia te wywarły na naszej słuchaczce bardzo duże piętno, czego skutkiem były liczne problemy w życiu młodzieńczym i dorosłym.
(rozwiń opis)

Streszczenie odcinka

Odcinek przedstawia rozbudowaną, osobistą relację słuchaczki z Warszawy, która od wczesnego dzieciństwa miała doświadczać zjawisk interpretowanych przez nią jako kontakty z UFO i istotami nieludzkimi. Jej opowieść obejmuje zarówno wspomnienia z najwcześniejszych lat życia, jak i późniejsze doświadczenia, niektóre pamiętane świadomie, inne wydobyte podczas regresji hipnotycznej. W całej relacji powraca motyw nocnych wizyt, poczucia obecności obcych istot, paraliżu, utraty czasu oraz lęku, który z biegiem lat przechodził od paniki do częściowej próby zrozumienia tych zdarzeń. Słuchaczka podkreśla, że od dziecka interesowała się zjawiskami paranormalnymi, choć temat UFO nie był jej główną pasją. Wspomina, że już w rodzinie pojawiały się podobne sygnały: ojciec zbierał prasowe wycinki o UFO i miał kiedyś opowiadać o nocnym widoku obiektu na podwórku, choć później wycofywał się z tych słów; matka miała doświadczać proroczych snów; babka zajmowała się wróżeniem z kart. Na tej podstawie zaczęła rozważać, czy pewne zjawiska nie mają charakteru pokoleniowego. Sama jako małe dziecko miała oglądać rodzinny zbiór wycinków o spotkaniach z obcymi, co miało normalizować w jej wyobraźni wizerunek szaraka. Pierwsze wspomnienia wiążą się z bardzo wczesnym dzieciństwem. Opowiada o postaci, która miała zabierać ją z łóżeczka i przemieszczać przez tunel w ścianie. Następnie przywołuje nocne obserwacje intensywnych świateł widocznych przez kilka warstw drzwi i szyb, a także serię wydarzeń, które interpretuje jako regularne „wizyty”. W dzieciństwie widziała zjawiska świetlne, a także niezwykłe pojazdy przypominające tramwaj i autobus, które określa jako „mikołajkowe”. Opisuje, że podczas jednej z takich sytuacji miała wyjść na balkon, stanąć na barierce i unieść się w przestrzeni, po czym znalazła się w środku tramwaju, gdzie obecne były jeszcze cztery niewyraźne istoty. Lotowi towarzyszyło uczucie lekkiego zawieszenia i przyjemności, a przejazd zakończył się pokazaniem jej bloku z góry. Podobne odczucia miała później podczas innych lotów, między innymi małym samolotem i śmigłowcem, co z czasem wywołało u niej paniczny lęk przed lataniem i skojarzenie własnego domu z miejscem obserwacji z góry. W relacji pojawia się też epizod z okresu dzieciństwa, gdy pod wpływem trudnego do wyjaśnienia przymusu poszła do lasu. W pewnym momencie ogarnęła ją cisza, zanik śpiewu ptaków, wrażenie zatrzymania czasu i stan letargu, po którym znalazła rozbity przedmiot, a ona sama wróciła do domu przerażona. Autorka wielokrotnie podkreśla, że właśnie ten „efekt zatrzymania czasu” i nagła, absolutna cisza były dla niej najbardziej niepokojącym elementem całego zjawiska. Później, w okresie liceum, zaczęła bać się zasypiania, czuła, że ktoś stoi za zasłoną, a każdej nocy przygotowywała otoczenie tak, by mieć kontrolę nad drzwiami i oknami. Opisuje typową sekwencję doznań: cisza, szum w głowie, ucisk w okolicy nosa i czoła, narastająca senność, mrowienie kończyn, odrętwienie, a następnie całkowity paraliż przy zachowanej świadomości. Często kończyło się to utratą pamięci, choć rano budziła się zmęczona. Zwierzęta domowe nie reagowały na te wydarzenia w sposób wyraźny, choć pies miał nocami przenosić się do pokoju dziadków. Jedno z najostrzejszych wspomnień dotyczy chwili, gdy wybudził ją grzmot, a ona sama miała unosić się nad łóżkiem twarzą do sufitu. Widziała wtedy kątem oka dwie szare istoty, które po chwili odskoczyły, a ona spadła bezwładnie na łóżko. Po tym zdarzeniu była już niemal na granicy załamania. Zaczęła więc w myślach zwracać się do sprawców tych doświadczeń i zażądała, by jeśli muszą to robić, to przynajmniej tak, by nie pozostawiać jej pamięci. Według jej relacji po tej deklaracji nastąpił względny spokój. Z czasem zaczęła traktować zjawiska paranormalne bardziej jako przedmiot zainteresowania niż źródło samego lęku. W dorosłym życiu wróciła do tematu podczas sesji regresji hipnotycznej. Z początku chciała przez hipnozę dojść do przyczyn problemów emocjonalnych, rozstań i trudności w związkach, ale podczas sesji niespodziewanie pojawiły się wspomnienia związane z UFO. W jej opisie pod hipnozą pojawia się kontakt z istotą, którą nazwała Jumperem, a także obraz innej planety, przedstawionej jako miejsce rozwoju i obserwacji, gdzie zajmowano się m.in. emocjami ludzi, ich znaczeniem energetycznym i wpływem na linie czasu. Istoty te opisywała jako szare, znajome, materialne, o chłodnej, napiętej skórze, a sama rozmowa sprawiła, że zyskała większą świadomość tego, czego tak naprawdę się obawiała. Jednocześnie zaznaczała, że nie przyjmuje tych doświadczeń bezkrytycznie i sprawdzała je także u psychoterapeuty niezwiązanego z duchowością. W trakcie jednej z sesji, według jej relacji, pojawiły się też obrazy bardzo wczesnego dzieciństwa, w tym małe świecące kule unoszące się nad podłogą. Istoty te miały zniknąć, gdy do pokoju weszła matka. Ten wątek skłonił ją do dalszych poszukiwań i kontaktu ze środowiskami zajmującymi się hipnozą oraz UFO, w tym z MUFON-em i grupami wsparcia. Ostatecznie nie poszła jednak tą drogą dalej, ale sama możliwość skonfrontowania wspomnień z podobnymi historiami innych osób okazała się dla niej ważna. Najbardziej przełomowym epizodem była dla niej nocna sytuacja w kuchni, kiedy przebudziła się w trakcie przemieszczania się z sypialni do kuchni. Po obu stronach eskortowały ją dwie niższe, szare istoty, a na parapecie zobaczyła małego szaraka oraz wysoką, ciemną postać o cienkiej sylwetce. Przeczuwała, że właśnie ta obecność odpowiada za jej paraliż i oddziaływanie mentalne. W myślach przywołała zasadę wolnej woli i fragment psalmu, co miało spowodować konsternację istot i osłabienie nacisku. W efekcie odzyskała ruch, dotknęła małego szaraka i wywołała jego gwałtowną reakcję, a sama straciła przytomność. Zdarzenie to mocno zmieniło jej nastawienie: uznała, że istoty te są materialne, że potrafiły reagować emocjonalnie i że ona sama nie jest wobec nich całkowicie bezsilna. W relacji pojawia się także próba nadania temu wszystkiemu interpretacji duchowej. Autorka rozważa, że być może w grę wchodzi prawo wolnej woli i że obce istoty mogą działać wbrew człowiekowi tylko do pewnego momentu, dopóki nie zostanie on świadomie uznany za podmiot decyzyjny. Jednocześnie nie osądza ich jednoznacznie, lecz przyjmuje, że realizują własny plan, którego nie rozumie do końca. Najważniejszym skutkiem całego doświadczenia było dla niej zmniejszenie strachu i odzyskanie częściowej sprawczości. W późniejszym okresie opisuje jeszcze kilka zjawisk, które uznaje za możliwe ślady kontaktu. W pracy miała dwa epizody utraty czasu lub dezorientacji przestrzennej, kiedy nagle znajdowała się w innej toalecie lub na innym piętrze i okazywało się, że zniknęło kilkadziesiąt minut. Dwa razy skaner w sklepie odczytał kod z jej przedramienia, choć nie było żadnego produktu. Wykonała zdjęcie, ale później zniknęło z telefonu. Wspomina też dziwne doświadczenie z lata, gdy nad blokiem bardzo nisko i bezdźwięcznie zawisł czarny, matowy śmigłowiec, niepodobny do znanych jej maszyn, bez oznaczeń, z nieczytelną kabiną i bez widocznych pilotów. Jego zachowanie wywołało u niej gniew, a po jej mentalnym sprzeciwie maszyna miała błyskawicznie odlecieć. Wydarzenie to skłoniło ją do poszukiwań w internecie, gdzie natrafiła na wzmianki łączące podobne obiekty z UFO. Końcowa część relacji dotyczy aktualnych już, mniej dramatycznych, ale uporczywych zjawisk. Od kilku lat słuchaczka zauważa powtarzające się godziny lustrzane i powtarzalne układy cyfr, które widzi nawet osiem lub dziewięć razy dziennie. Przestawianie zegarków nie zmieniło tego wrażenia. Nadal miewa też sny o UFO, w których obiekt pojawia się na niebie i każe jej iść w jego kierunku, oraz sny związane z telekinezą, którą traktuje jako trudną i wyczerpującą naukę. Cała opowieść kończy się jej osobistym wnioskiem, że spisanie doświadczeń pozwoliło jej uporządkować wspomnienia, wyrzucić z siebie lęk i nadać całości choć częściowy sens.
(rozwiń streszczenie)

Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!

Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
▼ Wyświetl transkrypcję ▼
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.


Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).