Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery os. W sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami. Było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez okno. Do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często takie coś zobaczyć.
Tajemnicze istoty. Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy brązowy szarak obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona. Po prostu biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W Radio Paranormalium rozpoczynamy dwudziesty drugi już odcinek podcastu Mówią Świadkowie, w którym prezentujemy wybrane najciekawsze relacje o obserwacjach trudnych do wyjaśnienia zjawisk, jakie docierają na naszą radiową skrzynkę. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. Dobry wieczór państwu.
Dzisiejszy odcinek wypełnią w całości relacje o UFO oraz zjawiskach łączonych z UFO. Usłyszymy między innymi ciekawy opis spotkania z sypialnianymi gośćmi znanymi pod angielską nazwą Bedroom Visitors. Zanim jednak przejdziemy do przygotowanych na dziś relacji, tradycyjnie wypadałoby przypomnieć kontakty, pod które możecie Państwo nadsyłać swoje historie o spotkaniach z nieznanym [muzyka w tle].
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści dziewięćdziesiąt trzy. Skype - Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu - trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa i maile pod adresem Radio@paranormalium.pl. W razie, gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. A więc dzwońcie, piszcie, dzielcie się swoimi relacjami. Ponawiam w tym miejscu prośbę do osób dzwoniących, aby w razie, gdyby przy radiowym telefonie nikt nie dyżurował, nagrać wiadomość głosową lub wysłać SMS-a. Przechodząc do relacji, w pierwszej części dzisiejszej audycji wysłuchamy zapisu rozmowy z naszym słuchaczem, który podzielił się relacją o spotkaniach z sypialnianymi gośćmi.
Szczególną uwagę zwraca opis komunikacji między Bedroom Visitors a świadkiem. Posłuchajmy. Od jakiegoś czasu Was słucham tutaj i tam. I tych audycji archiwalnych i na żywo. Bibliotekarium to wszystko po prostu, co mnie interesuje.
Tylko mówię. Tam na przełomie tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego dziewiątego roku, dwa tysiące miałem takie spotkanie z gatunku nocnych odwiedzin. To nie było w moim domu. Byłem sam w domu. To był dom koleżanki mojej w Łomży. To się działo, bo z Łomży dzwonię.
No i to było coś takiego, jakby to powiedzieć. Przebudziłem się w środku nocy. Może była druga, trzecia i usłyszałem taki, yyy, jakby to powiedzieć, szelest z kuchni. Tak sobie w jednej chwili pomyślałem, że coś z wiadra pewnie będzie wychodzić. Takie skojarzenie miałem.
Uniosłem się na łóżku, tak na ten, ten, jakby to powiedzieć, no tak do połowy ciała uniosłem i nagle zobaczyłem zza framugi okien taki kształt płynął. Taka czarna plama, która przybierała kształt takiego jakby embriona ludzkiego. I popatrzyłem, było najdziwniejsze, że się nie bałem w ogóle tego. Taki zadziwiony byłem i patrzę, to do mnie leci. Powoli tak ten kształt embriona przybiera i zanika, przybiera i zanika tak z czarnej plamy w kształt takiego embriona właśnie to przybierało.
Usiadło to na moim ramieniu prawym. Ja tak się zapytałem, zapytałem tego czegoś. Kim ty jesteś? Jeżeli dobrze rozumiem, to ten miał gabaryty takiego jakby małego płodu? Tak, tak, takiego. Takie malutkie dziecko, jakby coś takiego. I zapytałem Kim ty jesteś? Czym ty jesteś?
Tak, odpowiedziało mi to. Jestem zwierzę. Jestem Zwierzę. Zadziwiony popatrzyłem. Mhm. Oderwało się to od mojego ramienia. Za mną okno było i poderwało się. Podleciało i przez szybę przeniknęło na zewnątrz. Po czym przez dłuższą chwilę popatrzyłem i poszedłem z powrotem. Znaczy położyłem się próbując zasnąć. No i w zasadzie był koniec tego zdarzenia. No i tak, tak to w skrócie mogę ująć. Po prostu do dzisiaj sobie zadaję pytanie, co to mogło być? Oczywiście powiem od razu, że dla jasności sytuacji od dawna interesuję się takimi sprawami, tyle że wtedy jeszcze właśnie to był 1999 rok, jesień. Z tego, co pamiętam, jakoś październik, wrzesień, październik to bym musiał sprawdzić sam po prostu, bo tam.
Ta komunikacja, ta komunikacja pana z tą istotą zachodziła jakoś werbalnie czy telepatycznie? Mmm z tego, co pamiętam, to ja to powiedziałem fizycznie, fizycznie. Ja stałem na łóżku, tak do połowy ciała, tak nogi leżały tam normalnie, tak podgięte i tak jak na jednym ramieniu oparty byłem właśnie na lewym. Bardziej na lewą stronę, bo na prawym ramieniu to coś mi przysiadło. Ja zapytałem po prostu ustami, że się odezwałem, że tak powiem, klasyczny sposób kim ty jesteś, że mówię no tam. Później tam trochę literatury zacząłem studiować po tym i tak, tak mówię, zastanawiałem się, czy to, czy to nie chodzi o to. Kataplexia, taki faza snu hipnagogia, aczkolwiek wtedy jeszcze nie znałem tak, tak tych pojęć, że tak powiem, że tak powiem. Wtedy to tak dopiero na poważnie może zaczynałem się tak, z taką dozą sceptycyzmu interesować się takimi zjawiskami. Mówię, mam bardzo otwarty umysł na takie kwestie, no ale też nie brak mi sceptycyzmu. Po prostu. No, rozważam różne ewentualności zawsze tam, w każdym przypadku.
A ta istota odpowiedziała panu jakoś głosowo, czy, czy wysyłając jakiś przekaz, nie wiem, telepatyczny, jakąś taką wymianę myśli? Tak jakbym to na realu widział, słyszał. Po prostu. No z tym, że tak jak potem to analizowałem, to tak zastanawiałem się, czy ja się po prostu nie przebudziłem do połowy, że tak powiem, że to był taki stan pomiędzy jawą a snem, że ciało się obudziło, a umysł śnił. Zastanawiałem się nad tym po prostu, czy też o to, o to chodzi, czy faktycznie miałem jakieś spotkanie z czymś, co po prostu jest czymś nieznanym z innego wymiaru, czy to jest.
No właśnie nasunęło mi się takie pytanie, czy może? Czy pan wstał do połowy fizycznie, czy może po prostu panu się wydawało, że pan usiadł na przykład, a ciało dalej spało? Znaczy, jestem pewien, że wstałem.
No, jestem pewien. Tak na dziewięćdziesiąt dziewięć procent powiedzmy, że wstałem. No bo tak. W niektórych relacjach pojawił się taki motyw, że świadkowi się wydawało, że wstał, a potem patrzy, ciało dalej śpi. Także to taki szczegół.
No nie mogę wykluczyć tego też oczywiście, ale. Ale był pan pewien, że. Był pan pewien, że usiadł pan, że tak powiem, fizycznie? Tak. Tak, tak. No na dziewięćdziesiąt dziewięć procent, że fizycznie się podniosłem, bo po prostu to tak jak otworzyłem te oczy, to wszystko widziałem wokół, tak jak faktycznie jest, było w tym pokoju urządzone. Po prostu postrzegałem pokój nie tak jak w marzeniu sennym, że jakoś to przekształcone zawsze jest przestawione, tylko po prostu na sto procent wszystko wyglądało tak jak faktycznie takim półcieniu, bo wiadomo, było ciemno po prostu. Tylko mówię to o tyle jeszcze taka wyjątkowa sytuacja była, bo nie spałem wtedy u siebie w domu po prostu, bo tam też była taka sytuacja, że tam moja koleżanka wyjechała po prostu za granicę i tam kilka dni domu pilnowałem, że tak powiem. I też się zastanawiałem, czy to nie chodzi o miejsk-- nie chodziło o miejsce. Aczkolwiek mogę jeszcze powiedzieć, że parę innych rzeczy też mi się kiedyś tam przytrafiło. Już może nie tak ekstremalnych tam.
Ja mam jeszcze takie pytanie, bo z tego, co pamiętam, to pan wspominał, że to istota jakoś wyleciała przez okno, się wydostała na zewnątrz. Czy zauważył pan może coś niezwykłego w domu bądź gdzieś w pobliżu?
Nie, nie tylko. Tylko to, co jeszcze tylko mogę dodać. No tak mówię, tak, tak, jak to wyleciało za okno. Tak popatrzyłem za tym, to po prostu przeniknęło przez to okno i znikło. I tak jeszcze się przez chwilę rozglądałem, po czym się położyłem i próbując zasnąć. Nie wiem, może to z pięć, dziesięć minut mogło trwać i zasnąłem faktycznie. Po prostu. I to było najdziwniejsze, że ja się nie bałem po prostu. Tylko taki byłem zadziwiony tym wszystkim. I co nad ranem jeszcze mogę tylko dodać, że wstając już do pracy się szykowałem. Po prostu odniosłem wrażenie, że jakbym słyszał taki jakiś szum skrzydeł.
Po prostu tak, jakbym przez chwilę widział cień nietoperza jakiegoś po pokoju latającego, ale to po prostu już to, to już był absurd jakiś w tym momencie uważam. Tak jakbym po prostu tutaj coś mój umysł może już był może zmęczony czy coś w tym stylu. Po prostu tylko drugi koniec pokoju, tam rura, jakaś biegła, taki malutki otwór był, tylko miałem wrażenie, że.Miałem takie głupie przeświadczenie, że po prostu ten nietoperz musiał wlecieć w tą, w tą dziurkę. Ale to po prostu uznałem, że to już jakieś opary półsnu musiały być, ale tylko takie dodatkowe wrażenie do tego zdarzenia zasadniczego już.
Dobrze, to ja tutaj już nie mam więcej pytań odnośnie tej, tej obserwacji, tej istotki. Tak jak Pan wspominał, ma Pan, ma Pan chyba jeszcze coś do przekazania, więc jeżeli pan chce, to może pan to opowiedzieć jak najbardziej.
No tak, już może nie były takie ekstremalne sytuacje. No, no kilka razy miałem coś na pograniczu wyjścia z ciała, po prostu paraliż senny. To się mówi do sufitu tam, ale no takie klasyczne po prostu już. Nic nadzwyczajnego się nie działo.
Późniejsze kilka lat. Z sufitu, z sufitu obserwował pan swoje ciało i otoczenie. Jeżeli dobrze rozumiem, tak? No coś w tym stylu, tylko może nie widziałem swojego ciała, tylko to już było w moim domu wtedy, że wiedziałem, że nie jestem w stanie się poruszyć i tylko do góry podleciałem i mój pokój był wtedy zmieniony już po prostu. Tylko jakbym u ławu sufitu zobaczył girlandy takich nie wiem, bluszczu, kwiatów dziwnych, ale to już raczej łączyłbym to myślę, że z jakimś złudzeniem, złudzeniem po prostu tutaj. Aczkolwiek też byłem po prostu zadziwiony tym po prostu, bo to po prostu w tamtym okresie tak dosyć często mi się powtarzało. Natomiast jeszcze kilka, nie wiem, ładnych kilka lat później jeszcze na stancji mieszkałem już też w Łomży. Mm, Na tej stancji raz też miałem taką sytuację, też podobny paraliż senny. Tylko leżałem na brzuchu, na brzuchu, na półboku. Tu można powiedzieć. I tak się przebudziłem w środku nocy, nie mogąc się poruszyć i tylko zdołałem głowę lekko przechylić, bo czułem, że coś mi na plecach stoi. I tak kątem oka tylko po prostu zdążyłem popatrzeć.
Nie wiem, jakim cudem, po prostu. Tylko byłem przeświadczony, że zobaczyłem diabła, który stoi nade mną i trzyma te kopyto na moim barku. Coś takiego. To trwało, nie wiem, kilka sekund dosłownie. Tylko też sobie wytłumaczyłem po prostu tym paraliżem sennym już.
No to właściwie też podpada pod takie, właśnie podpada pod takie klasyczne przypadki paraliżu sennego. Ja kiedyś też coś też coś takiego miałem. Śniło mi się, że przeglądałem listę lekarzy pracujących w szpitalu, do którego czasami jeżdżę na rehabilitację i jakoś tak trafiłem na nazwisko lekarki, która całkiem niedawno zmarła. Znaczy jakoś krótko, krótko przed tym snem budzę się, nie mogę się poruszyć i mam jakieś takie dziwne wrażenie, że na to, że na łóżku zaraz za mną ktoś siedzi i mnie zaraz udusi.
Także myślę, że to też był taki klasyczny no. Chwilę potem udało mi się jednak, no, odwrócić głowę i zweryfikować, że, że to było złudzenie. przykład, klasyczny przypadek no paraliżu sennego. No tak też sobie tłumaczyłem to po prostu do dzisiaj tam, co niektórym osobom bardziej takim zaufanym też tam opowiadałem o tym. No to i też raczej się podpisywałbym pod takim bardziej racjonalnym wyjaśnieniem. No natomiast ta istotka, ta mała, ten płodzik dzieciątka tego, który tak wyglądał, no to do dzisiaj nie jestem pewien po prostu, co to mogło być. Tak jak mówię, tak jak zacząłem Waszych audycji słuchać, to mówię to pierwszy raz. Wtedy się zetknąłem z tym określeniem "odwiedziny w sypialni". To, to po prostu automatycznie mi się tak jakoś skojarzyło, że to pewnie pod ten przykład by się-- no nie przykład, tylko pod tą kategorię by podchodziło to, to zjawisko. No nie wiem jak pan, co pan myśli na ten temat?
Właśnie w tym momencie takiego odpowiedziałem. Myślę, że też myślę, że mogę to można, można to zakwalifikować jako taki klasyczny właściwie przykład bedroom visitors, bo te istoty mają naprawdę bardzo szeroką gamę, że tak powiem, rozmiarów.
Trafią się istoty wielkości dużego człowieka, trafią się niestety sporo mniejsze. No jest też parę takich relacji sprzed wielu, wielu lat, gdzie świadkowie widzieli istoty takie naprawdę małe, wielkości małych dzieci.
Mhm. Właśnie tak jak słuchając waszych audycji, właśnie tam i debaty właśnie niekontrolowane, ufologiczne, to też mówię. Znalazłem kilka takich właśnie punktów wspólnych, że właśnie pod względem właśnie na przykład tych rozmiarów, tych istot, że czy też słuchałem właśnie tej audycji, która opowiadała ten folklor polski, polskie potwory, to też po prostu tak jakoś mnie to. O tych chochlikach i tak dalej, to też mi się tak kojarzyło po prostu.
Zdecydowanie te mity, różne i podania legendy nie wzięły się znikąd, można powiedzieć. Mhm, mhm. Myślę, że coś w tym jest po prostu, że no pewności nie mogę mieć, nie możemy, ale po prostu od jakiegoś czasu się po prostu tak zacząłem temu baczniej przyglądać.
Mówię, no takie możliwości mam dobro pracy, bo pracuję jako ten dyżurny nocny tam na ochronie obiektu i-Tak jest, tak jest. Dużo czasu mam po prostu na czytanie książek, na studiowanie literatury. Taki- Mam takie jeszcze pytanie, bo wyświetliłem sobie taką małą swoją osobistą ściągę z pytaniami do świadków obserwacji różnych istot i podobnych zjawisk. Czy, czy poza wyglądem, poza— Przepraszam bardzo— poza rozmiarami tej istoty, w wyglądzie dostrzegł pan coś szczególnego? Udało się panu w ogóle dostrzec jakieś szczegóły wyglądu typu nie wiem, rysy twarzy, kształt rąk, kształt kończyn?
To wyglądało tak, że tak niby taki płód. Duża głowa, dosyć ostro zarysowany nos i tylko było widać w zasadzie jedną nogę, tak jakby coś w rodzaju takich małych ramion. To tak, jakby był bardziej profil takiego płodu. No tak. Z czym mi się ten obrazek kojarzy? Jakbym coś takiego widział? Może na jakiejś reprodukcji kiedyś czy coś takiego. No ale no z takim chochlikiem najbardziej. No pierwsze skojarzenie to był płód dziecka.
No to się zaczęło po prostu od takiego szumu w kuchni. Z kuchni dochodził jakby w kuble ze śmieciami. Coś się tak jermoliło, za przeproszeniem. Takie szurum burum robiło. No i po tej dłuższej chwili patrzę, tak się podniosłem i coś leci tam zza framugi. Taka czarna plama, która właśnie zaczyna przyjmować kształt płodu. To takie mówię. Krótkie takie wahnięcia były. Ta plama, ten płód, przechodzi plama i znowu płód. I to do mnie na ramieniu mi siada i ja się pytam Kim ty jesteś? To odpowiada, że jest zwierzem i później podskakuje i przez tym przez okno przenika i nie ma śladu po tym już.
W momencie ukazania się tej istoty. Nie wiem, odczuł Pan jakieś odczucia fizyczne, zmianę temperatury, jakieś odczucie dotyku, czegoś, czegoś tego typu? Nie, nie, nie, zupełnie nic. Można powiedzieć. No takie zadziwienie, tylko bardziej takie psychiczne wrażenia i mówię no jestem pewien na dziewięćdziesiąt dziewięć procent, że to było fizycznie, że fizycznie wstałem. No mówię, bo pokój, bo tam lampy uliczne padały, dosyć mocno oświetlały i pokój wyglądał zupełnie normalnie, że tak powiem. Nie było żadnych zmian, które są typowe tam dla zniekształcenia w marzeniu sennym jestem pewien.
I to tyle, jeśli chodzi o bliskie spotkanie naszego słuchacza z Bedroom Visitors. A co Państwo sądzicie o tej historii? Dajcie znać w komentarzach, a jeśli przeżyliście coś podobnego, koniecznie podzielcie się swoją historią z Radiem Paranormalium. Do kolejnej przygotowanej na dziś relacji przejdziemy po krótkiej przerwie. Zostańcie z nami.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny 32 746 00 08. 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. 530 620 493.
Skype: radio.paranormalium.pl. Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu. 36 08 80 02. 36 08 80 02. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa i maile pod adresem radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych. Prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W drugiej części dzisiejszej audycji zaprezentujemy, że tak nawiążę do niektórych komentarzy pod wcześniejszymi odcinkami. Jedno z nagrań z cyklu to skandal, że tak długo czekaliście z jego publikacją. Wysłuchamy bowiem rozmowy z jednym ze słuchaczy zarejestrowanej we wrześniu 2014 roku, czyli w zamierzchłych czasach, gdy Radio Paranormalium dopiero co szykowało się do nadania pierwszej z ponad stu debat ufologicznych online. Nasz słuchacz podzielił się wówczas kilkoma relacjami o obserwacjach UFO w okolicach Łodzi.
A w tamtym roku i w tym roku. Czy co znaczy w tym roku, to w tamtym tygodniu. Widziałem coś takiego. To było w czasie właściwie dnia. To było po dziewiętnastej. Jeszcze było ten i to — jak to wyglądało?
W tamtym roku to widziałem, że najpierw zwróciłem uwagę na smugi kondensacyjne. Niedaleko tego niby, ale to wie pan, w skrócie. A mogło być dość duża odległość, bo to było gdzieś, ja wiem, dwadzieścia stopni nad horyzontem. Świecąco na jaskrawobiało punkt i ten punkt w pewnym momencie się rozmył i znikł.
A czy ten punkt wykonywał jakieś ruchy wcześniej, czy, czy po prostu- Nie, był, y-y-y, stojący. Natomiast w tamtym tygodniu to było na południe otyyy, Piotrkowa Trybunalskiego. Tam niedaleko jest batyszko bodajże Aero Klubu i była sytuacja taka, że też biało.
Tylko, że to było bliżej. Też biały punkt, patrzę, znikł. Ani żadnej flary. To znaczy, że żadnego nie wie, jak flara jest, to chyba jakiś dym powinien być. Albo dymek, chociaż jakiś. No z daleka to niekoniecznie musi być widoczny.
Niekoniecznie. I wie pan, ja kiedyś widziałem F 16 na, na niskiej wysokości i on miał ten szpehar włączony. No to jak zmienił yy, no powiedzmy, że robi tak, to było go widać, że to F 16. Natomiast yy-yy, to koło Piotrkowa to było w ten sposób, że, yyy, że nikt i nic nie było widać. Ja sądzę, że nawet gdyby to był jakiś skoczek czy coś takiego, to ja bym zauważył. A to tak wie pan, było i nie ma. Czy coś takiego? Co to mogło być? Bo jak mi mówicie, że to musi być koniecznie UFO? Tylko jak to na przykład rozgryźć? Co to mogło być?
Znaczy, jeżeli to znikło nagle, nagle i nie wykonywało żadnych ruchów, to to mogło być albo, albo flara, albo, albo jakiś obiekt inny, typu chiński lampion na przykład. O nie, nie, nie, chiński lampion to ja rozpoznaję. No na serio, Także ja mam ten mogę, yy, bo ja mieszkam koło Łodzi, w lesie, to nawet rozróżniam, jaki helikopter leci, czy to LPR, czyli Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, czy na przykład Mi-8, czy coś takiego. Także trudno powiedzieć, co to mogło być. A w przybliżeniu ile? Ile czasu trwała ta obserwacja? Ta z tamtego roku?
Proszę Pana, yy, ja wiem, no w tym roku, w tym roku to, to ja wiem, w sumie pięć sekund. Natomiast, yy, w tamtym roku to proszę pana, to trwało, ja wiem, z dziesięć, może piętnaście sekund. Wie pan, jeszcze było w ten sposób, że stałem w korku. I wie pan, patrzę, jest punkt. No to chyliłem głowę przez ten, przez szybę boczną, yy, patrzę, no jest, ale jakby yy. Znowu normalnie usiadłem. No to akurat nie patrza, a tu nie zgasło. Także gdzieś piętnaście sekund w tym roku to było. A w tamtym roku, pan pamięta, może w okolicy jakiej miejscowości był, yy, była to obserwacja? Jaka to była data, mniej więcej- Proszę Pana, mogę panu powiedzieć, że to był trzynasty, czternasty albo siedemnasty października. Godzina chyba dziewiętnasta, yy czternaście, bo ja sobie nawet tak zapamiętałem. I proszę pana, to było. Był pan kiedyś w Łodzi?
Niestety nie. Nie no to yy powiedzmy- Ale mamy współpracowników blisko, blisko, blisko Łodzi, więc oni będą się może pan podać- Proszę pana, ulicą Inflancką yy, czyli to jest na Bałutach ze wschodu na zachód i to było gdzieś ja wiem do trzydziestu stopni yyy odbicie z zachodu w kierunku północnym.
A jakie wtedy, wtedy warunki były pogodowe? Było pochmurno, lekkie zachmurzenie? Nie, nie było, nie było pochmurno. Yyy, bo powiem panu, że te smugę kondensacyjne od samolotu to akurat ja to zauważyłem, że nieraz jak słońce, yy, one są nieraz bardziej widoczne jak, yyy, w zależności z której strony słońce świeci.
Mam takie wrażenie przynajmniej. Obiekty, jak rozumiem, nie poruszały się w ogóle w obydwu przypadkach? Yyy, ten, yy, W obydwóch się nie poruszały, tylko- Czyli po prostu były sobie w miejscu jakiś czas i stopniowo zaczęły znikać. Tak?
No, no. To znaczy, wie pan, od... To było normalne, jakby prawie, jakby zaginęło i już nie ma. Z tym że to nie było widać, że wie pan, na zasadzie, że tak jak na filmach, że widzi się ten- To nie było coś takiego, że ktoś na przykład wy-wyłączył pstryczek, elektryczek i obiekt znika, tak powolutku zanikał, tak?
To znaczy, no w ciągu jakby dwóch sekund, powiedzmy sekundy. Czyli dosyć wolno, szybko, tak? Że tak powiem. No, no. Czy obserwacji obiektów towarzyszyło jakieś inne zjawiska, na przykład yy, problemy z odbiorem stacji radiowej czy coś podobnego?
Nie, nie, nie, nie było. Czyli nie było żadnych zakłóceń w działaniu urządzeń elektrycznych, elektronicznych, nic? Yyy, to znaczy, powiem panu jeszcze panu, yy, jak skończymy te, y-y-y, dwie rzeczy, to ja panu powiem jeszcze ciekawą rzecz, ale najpierw, bo może, żeby nie gadać.
Czy byli jeszcze jacyś inni świadkowie tych obserwacji? To znaczy nie, nie było, bo wie pan, yy, sporo jeżdżę samochodem, tak, że wie pan, może ktoś widział jak stałem w kolejce, ale w ogóle w kolejce, yy, w korku w tamtym roku. Ale to wie pan, ludzie to jak patrzą, to ja, nie chcę się wyrazić, patrzą na odgadzaj. To była Inflancka kierunek, yy, ze wschodu na zachód. Jakby, jakbyście tam na przykład w Zoomie albo w Google'ach na mapie, to niedaleko już to było, niedaleko ulicy, yy, zaraz, Łagiewnickiej i to było, yy, w kierunku, yy. Tam jest takie osiedle, Julianów, to tak na wschód, trzydzieści, trzydzieści stopni. A w temacie zakłóceń, to powiem panu taką rzecz, że my mieszkamy w lesie. Wie pan, jak ja wychodzę do samochodu i tak dalej, to sobie zawsze w niebo zobaczę i tak dalej. Kiedyś widziałem, yy, bez świateł pozycyjnych, tylko szybko poruszający się punkt. Tylko powiem panu taką rzecz.
Niedawno, niedawno nie wiem chyba czy na waszym Radiu Paranormalium.Yyy, czy gdzie indziej usłyszałem, bo było dla mnie dziwne. Bo my mieszkamy, proszę pana, yy, sześćset metrów od trasy, yy, powiedzmy z Łodzi na Toruń i sześćset metrów gdzieś od trasy autostrady. I zawsze tam trochę słychać tego, jak to się nazywa. Yy, Trochę słychać takiego hałasu, jak to od drogi.
Wyszedłem do samochodu, patrzę, no coś się porusza, ale było absolutnie cicho. I sobie myślę, a może akurat samochody nie jadą, ale nie mam. Więc właśnie usłyszałem, że coś dziwnego takiego się dzieje, że jest cisza.
No tak, mamy nawet było kilka takich przypadków Dobrze pamiętam. Miałem latarkę, to jeszcze mrugnąłem trzy razy. Wie pan, położyłem się spać. Budzę się w nocy i powiem panu taką rzecz. Wyglądało to jakby, yyy, wie pan, ze wschodu, tam okno i tak dalej, jakby taka poświata od wschodzącego słońca i tak dalej. No, ale sobie myślę, a to jeszcze pośpię i tak dalej. I co się dzieje, proszę pana? Położyłem się i nie wiem, za jaki czas, proszę pana, mam laptopa koło tego, jak to się nazywa, koło, ty koło- Koło komody nocnej Lóżka. Co się dzieje? Proszę pana, jak błysnął ten, yy, plusnął, plusnął, plusnął, yy, laptop, ekran, proszę pana, ta żona, która śpi koło mnie, była odwrócona w drugą stronę i proszę pana, to ją obudziło. Trudno mi powiedzieć. No nie pamiętam, czy ten laptop był włączony czy nie, ale błysk, błysk był jak flesza. I co ciekawe, proszę pana, nie było tej podświatlu jakby od słońca.
Znaczy urządzenie wcześniej było, jak rozumiem, zgaszone, nic pan przy nim nie robił, żadnych ruchów nie wykonywał myszką czy tam touchpadem, czy czymś. Wie pan, no wie pan to jak flesza marnęło i ekran ciemny, sobie nawet pomyślałem, cholera, coś może wywaliło z tego jak to się nazywa i będzie do kitu w tym laptopie, ale laptop w porządku działa. No pytałem się tam różnych komputerowców co to mogło być, ale nikt nie wiedział. A to pan sądzi, że to było jakoś powiązane z obserwacją tego, tego obiektu? Tak? Być może, ale wie pan, może to było przypadek? Może jakiś był?
Wie pan, no, ja nie wiem, co to było. Wie pan, pierwszy i jedyny raz coś takiego zdarzyło się. To trwało w czasie obserwacji tego obiektu. Czy to było, to było jakoś- Nie, to było powiedzmy, no trzy, może cztery godziny różnicy.
Czy sprawdzał pan może działanie telefonu komórkowego lub innych urządzeń elektronicznych? Nie no, to znaczy wtedy to nic nie sprawdzałem. No wie pan, na następny dzień yy, dzwoniliśmy czy coś takiego.
Tam Wszystko było w porządku i z telewizorami, i tam z jednym, z drugim komputerem. Wszystko w porządku. W porozumieniu. Czy interesował się Pan wcześniej tematyką UFO? Czy słyszał Pan wcześniej o zjawisku UFO? Miał Pan może styczność z literaturą?
To mogę Panu powiedzieć, że ja nie mówię, że to jest jakieś moje hobby, ale interesuję się takimi rzeczami. To znaczy wie pan jak hobby to, to, to ja mam yyy na przykład wie pan modeli czołgów to mam na przykład siedemdziesiąt sztuk chyba.
Historią się interesuję, innymi takimi rzeczami. A czy kiedykolwiek wcześniej przed tymi obserwacjami zdarzyło Panu się już obserwować coś podobnego? Jakieś niestandarte obiekty latające? To znaczy, proszę pana, jak panu powiem, yy siedzi pan dobrze?
Tak. Powiem panu przypadek mojej dalszej kuzynki z Krośniewic. Wie pan, kiedyś się spotkaliśmy i z ówczesnym mężem, proszę pana, opowiedzieli mi pewną rzecz. Co prawda powiem panu taką rzecz, że jak ona była mała i matka zaginęła i będąc gdzieś u dziadków, chyba koło Krośniewic, bo to niedaleko Kutna, ale mogę się pomylić, proszę pana. Obydwoje mówią, yy, wtedy urodził im się syn. Miał chyba ze dwa lata. To było chyba w dziewięćdziesiątym ósmym roku, bo wtedy zdążyłem oczywiście zapytać jej. I proszę pana, oni widzieli, bo pytam się, ale czy to był punkt jakiś, czy fizycznie takie ciało, że dysk. Oni mówili, że dysk. Wie pan, to jest no, no, aż nieprawdopodobne.
Ale to ile lat temu to mogło być? Który to mógł być? Miejscowość? W dziewięćdziesiątym ósmym roku. Mhm, jaka to była miejscowość? Pamięta pan może? Koło Krośniewic, proszę pana, chyba koło Krośniewic, jeżeli. Ale to na pewno rejon albo Kutna, albo, albo Krośniewic, ale skąd wiem, że kro, kro...
Jakie wtedy były warunki pogodowe? Czy może opowiadały coś o warunkach? Zachmurzenie. Jaka pora? Trudno mi powiedzieć. Oni mówili, że to było, yy, no wie pan, nie w odległości iluset metrów do kilkudziesięciu metrów. A jaka była pogoda, to nie wiem.
A pora roku? Jaki miesiąc? Też nie wiem, wie Pan, yyy, mógłbym tam, nie wiem, przez, przez Skype'a, bo tam córka też jest w Anglii. Być może, że przez Skype albo przez te, te inne. Tam się nie znam za bardzo, yyy, bym złapał z nią kontakt, to bym się więcej dowiedział. Ewentualnie dała na miarę czy coś takiego.
Może pan wysłać na przykład jej nasz, naszego radiowego emaila radio at paranormalium kropka pl, bo pod tym kontaktem cały czas jesteśmy dostępni praktycznie także. Dobrze. Dzieją takie ciekawe rzeczy?
Tak, no tutaj koledzy z portalu Infra bardzo dużo prowadzą sobie katalog. Właściwie my z Radiem Paranormalium i z portalem Infra wspólnie jakby ten katalog tworzymy obserwacji na terenie Polski. No i tam takie czasami akcje odchodzą, że tak powiem kolokwialnie, że, że głowa mała.
Ludzie czasami widzą takie dziwne rzeczy, że po prostu, po prostu- Szczęka opada. I to niejednemu. Podczas Tak, szczęka opada. [dźwięk odtwarzacza winylowego] Dokładnie. premiery każdego kolejnego odcinka podcastu "Mówią świadkowie", a po krótkiej przerwie relacja, do której dołączone zostało nagranie wideo.
Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już powiedzmy troszeczkę gorzej. Posłuchaj nieznanego Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl [dźwięk modyfikacji nagrania] Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderują komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium.
Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko, że z powrotem jest już powiedzmy troszeczkę gorzej. Archiwum Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.
Dwa miesiące temu był Drop prowadzący do pewnego radia. Czy ktoś ją tam słyszał? Podobno jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu.
www.paranormalium.pl Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W trzeciej części dzisiejszej audycji zaprezentuję Państwu odczytaną moim skromnym głosem korespondencję mailową od kilku naszych słuchaczy. Pierwszemu e-mailowi towarzyszy nagranie wideo ukazujące niezidentyfikowany obiekt nad Stargardem. Ze względu na proporcje obrazu postanowiłem nie wstawiać tego nagrania na YouTube. Zamiast tego wgrałem plik na serwer Radia Paranormalium. Link do pobrania oraz do wybranych przeze mnie zrzutów ekranu znajdziecie Państwo w opisie tej audycji, w naszym archiwum.
Przejdźmy zatem do korespondencji. Obserwacja dokonana na terenie Stargardu w Zachodniopomorskiem nocą z siódmego na ósmy maja dwa tysiące dwudziestego roku w godzinach między drugą pięćdziesiąt pięć a trzecią pięć. Ze względu na wczorajszą pełnię Księżyca miałem problemy ze snem.
Patrząc się w Księżyc, zauważyłem na północny zachód od niego obiekt, który bardzo mocno świecił. Na początku uznałem, że to satelita, lecz po paru sekundach obiekt zatrzymał się w miejscu. Podbiegłem do okna z telefonem komórkowym i zacząłem nagrywać obiekt. Gołym okiem widać było, że była to biała, jasna, świecąca kula, wokoło której falowało jakby pole elektromagnetyczne. Miała poświatę szarości, fioletu, odcieni niebieskiego.
Pole mrugało i kręciło się wokoło obiektu bardzo szybko. Obiekt ruszył powoli na południowy zachód, po czym zmienił nienaturalnie kurs na północny zachód. Wtedy wybiegłem na balkon. Obiekt był już na okołowschodnim wylocie miasta i skręcił w lewo, wznosząc się, a po chwili zniknął, jakby rozpuścił się. Było to dla mnie bardzo nienaturalne zachowanie nola.
Słychać było po moim głosie i oddechu, że jestem zdenerwowany. Ponieważ interesowałem się tą tematyką i potrafię rozróżnić flarę wojskową, satelitę, samolot czy też lampion kiński. To nie był żaden z tych obiektów. Jeżeli zobaczycie Państwo na nagraniu wokoło nola jakby błyski i efekt wirowania, to nie jest to złudzenie optyczne lub wina telefonu.
Tylko obiekt faktycznie zachowywał się w ten sposób. Dodam, że za każdym razem, gdy miałem styczność z tematem paranormalnym, podchodziłem do sprawy sceptycznie i na chłodno. Natomiast tego, co zobaczyłem, nie jestem w stanie wyjaśnić".
Pozostańmy jeszcze przez chwilę w obrębie naszej skrzynki e-mailowej i zapoznajmy się jeszcze z kilkoma innymi relacjami. Dziwny obiekt nad Olkuszem we wrześniu prawdopodobnie roku dwa tysiące jedenastego. "Witam. Teraz już nie pamiętam dokładnie, czy to było w dwa tysiące dziewiątym, czy dwa tysiące jedenastym roku. Po obserwacji od razu napisałem do jednego pana, ale nikt mi nie odpisał, więc zaniechałem tematu. Opiszę jeszcze raz to, co pamiętam, chociaż od razu mówię, że to nic takiego. Żadne bliskie spotkania. Można by wręcz powiedzieć, że daleka obserwacja. Teraz tylko od czasu do czasu mi się przypomina.
Postanowiłem jeszcze raz napisać rok najprawdopodobniej dwa tysiące jedenasty wrzesień. Bardzo słoneczny dzień bez chmur, południe lub wczesne popołudnie. Jechałem na rowerze. Postanowiłem odpocząć. Zatrzymałem się i najzwyczajniej się rozglądam. Skierowałem głowę w niebo i zobaczyłem z wyglądu coś, co wygląda jak ISS. Obserwowane oczywiście po zmroku".
[muzyka przewodnia] Po prostu jasny, mały punkcik, tyle że bardzo dobrze widoczny w jasne, bystry cień. Ale to coś, co tu nie gra, to to, że gdy go zobaczyłem, to się nie poruszał. Patrzyłem na niego z trzy do pięciu minut, aż mi się szyja zmęczyła od patrzenia w górę. Na chwilę odpuściłem obserwację, po czym próbowałem ponownie dostrzec obiekt, którego już nie było w tym miejscu. Wpatrywałem się w miejsce, gdzie poprzednio był, ale już go tam nie było. Miałem chyba szczęście, bo gdy opuściłem głowę, już nie patrzyłem w zenit, tylko tak około sześćdziesięciu stopni nad horyzontem. Ponownie dostrzegłem obiekt i tym razem już mnie zaniepokoiło, bo obiekt się przemieszczał z dość dużą prędkością. Porównując np. do obserwacji ISS było to kilka lub nawet kilkanaście razy szybciej niż ISS. Obserwacja trwała parę sekund, aż straciłem go z oczu, gdyż był już tak jakby bardzo daleko. Według mnie obiekt był raczej poza atmosferą Ziemi.
Tak mi się wydaje, bo to nie było raczej nic materialnego, co można określić kształtem, tylko raczej punkt światła wielkości ISS. Kierunek lotu po ponownym zauważeniu to południowy wschód. Punkt obserwacji, gdy się nie poruszał to prawie zenit w wiosce pomiędzy Olkuszem a Trzebinią w Małopolsce. Co do ewentualnych odczuć zdrowotnych lub innych oraz zmian pogodowych lub innych - brak. Myślę, czy to nie mógł być jakiś balon meteorologiczny lub inne, o których nawet się nie mówi, gdyż są mało interesujące.
Zastanawiły mnie tylko trzy kwestie. Najpierw obiekt był nieruchomy przez kilka minut, potem bardzo szybko przemieszczał się i bardzo dobrze był widoczny w jaskrawy cień. Czy można podciągnąć obiekt pod jakiś balon stratosferyczny lub inny, który najpierw stał w jednym miejscu, potem np. dostał się w prąd powietrza i zaczął bardzo szybko lecieć, a widoczność obiektu była super, bo pogoda była super i słońce świeciło bardzo mocno i obiekt mocno odbijał promienie słoneczne.
Obserwacja dokonana w Zgierzu w województwie łódzkim między 2000 a 2002 rokiem. Chciałbym podzielić się z Państwem obserwacją, której dokonałem już ładnych parę lat temu, na początku XXI wieku. Pomiędzy 2000 a 2002 rokiem, na podstawie dokonanego przeze mnie researchu tematu mogę moją obserwację porównać do tak zwanych orbów UFO lub obiektów typu Foo Fighters. Obserwacji dokonałem w słoneczny, niemal bezchmurny letni dzień nieopodal mojego domu w Zgierzu w województwie łódzkim. UFO unosiło się dość wysoko nad ziemią i posiadało jakby pewien rodzaj kamuflażu w takim znaczeniu, że wyglądało to tak, jak gdyby było przeźroczyste albo odbijało kolor chmur. Trudno mi to ubrać inaczej w słowa. Obiekt był kulisty, średnicy najprawdopodobniej kilku metrów, składający się jakby z dwóch warstw kolorów: ciemniejszego i jaśniejszego błękitu, przedzielonego pośrodku jaśniejszym paskiem. W owym czasie nie miałem niestety jeszcze dostatecznie dobrego telefonu z aparatem, żeby uwiecznić obserwacje. No ale leciał dość powoli, miarowym tempem w stronę pobliskich nielicznych chmur, a kiedy na moment odwróciłem wzrok, już go nie było.
Cała obserwacja trwała nie więcej niż pięć minut. Mam nadzieję, że dołożyłem swoją relację, choć małą cegiełkę, która przybliży nas do rozwikłania tajemnicy, czym tak naprawdę jest UFO. Sam mam pewną koncepcję, czym mogą być i skąd mogą pochodzić te obiekty, jednak to już raczej nie miejsce na tego typu rozważania.
UFO nad Lublinem pierwszego marca dwa tysiące osiemnastego roku. Dnia pierwszego marca dwa tysiące osiemnastego roku około godziny dziewiętnastej zaobserwowałem dziwne światła na niebie. Na początku zapaliło się jedno światło, następnie zgasło, a chwilę później znowu się zapaliło, a w jego pobliżu zapaliło się drugie, po czym zgasło jedno z nich i znowu się zapaliło. Miałem zamiar wyciągnąć telefon w celu wykonania zdjęć, ale na początku się zawahałem, myśląc, że to lampion. Jednak zdecydowałem się wykonać zdjęcia, ale światła już zgasły i już się nie zapaliły. Podkreślam, że nie wiem, co to było. Światła były dwa albo trzy, ale nie chcę już mieszać, bo dokładnie nie pamiętam. Nie były to na pewno żadne samoloty ani lampiony, gdyż światła się nie poruszały.
UFO nad Tarnówkiem w województwie wielkopolskim w czerwcu dwa tysiące osiemnastego roku. Witam. Chciałem dołożyć swoją obserwację dnia obserwacji. Nie pamiętam godziny obserwacji około dwudziestej trzeciej trzydzieści leżąc na łóżku małżonki. Jako że w tym miejscu mamy najlepszy sygnał GSM. Rozmawiałem z przyjacielem. Siłą rzeczy patrzyłem w okno naprzeciwko. Okno skierowane jest w stronę zachodnią. W odległości około dziesięciu metrów od domu, w linii płotu rosną sosny. Leżąc i prowadząc rozmowę, zobaczyłem biało srebrzystą kulę o średnicy odpowiadającej średniej wielkości piłce plażowej. Obiekt poruszał się jednostajną prędkością, odpowiadającą prędkości, na przykład lądującego samolotu. Leciał prawie równolegle do powierzchni ziemi z kierunku południowego na północ, z małą odchyłką na zachód.
Przeleciał na wysokości około pięćdziesięciu metrów. Jako że moja parcela od południa graniczy z Puszczą nad Notecką.Rzeczywiście musiał nadlecieć znad lasu, kierując się nad wioskę. Zaintrygowany tym widokiem przeprosiłem rozmówcę i poprosiłem, by chwilę poczekał.
Odłożywszy słuchawkę, wybiegłem przed dom, by zobaczyć, gdzie obiekt poleciał lub upadł. Niestety nic już nie dostrzegłem. Obiekt przeleciał bezgłośnie i nie zostawiając na nocnym niebie żadnych śladów. Kula świeciła jednolitym, jasnym światłem na całej swej powierzchni, tak jak księżyc w pełni. Powróciwszy do rozmowy z kolegą, powiedziałem mu o tak nagłej przyczynie przerwania rozmowy. To wszystko, co zaobserwowałem. Domyślam się, że był to obiekt kulisty, podobny do wielu opisywanych w relacjach w Państwa radiu.
Do grzebania w radiowej skrzynce e-mailowej na pewno wrócimy jeszcze wielokrotnie w kolejnych odcinkach podcastu mówią świadkowie. A póki co, robimy krótką przerwę, po której zaprezentujemy ostatnie już dziś nagranie, w którym słuchacz podzieli się z Państwem obserwacją UFO nad Dolnym Śląskiem, dokonaną w 2006 roku. Radio Paranormalium — Paranormalny głos w Twoim domu.
Zostańcie Państwo z nami. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim Internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych empetrójek czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć.
Archiwum Audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone. Słuchasz Radia Paranormalium — Paranormalny Głos w Twoim Domu. Sprawdź zapowiedzi nadchodzących audycji na www.paranormalium.pl. Tam również znajdziesz pełne archiwum naszych audycji w formie mp3 do pobrania. Jeżeli masz smartfona z Androidem, zachęcamy do zainstalowania naszej aplikacji Radio Paranormalium 2019. Znajdziesz ją w sklepie Google Play oraz na www.paranormalium.pl.
Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W ostatniej części dzisiejszej audycji wysłuchamy zapisu rozmowy ze słuchaczem, który podzielił się relacją o obserwacji UFO nad miejscowością Jelcz Laskowice w województwie dolnośląskim w 2006 roku.
Mieszkam w Jelcz Laskowicach, niedaleko Wrocławia. To jest około trzydziestu kilometrów na Dolnym Śląsku. Działo się to w roku dwa tysiące szóstym. Miałem wtedy czternaście lat. Wraz ze swoim kolegą, dwa lata starszym miałem szesnaście. Były wakacje, to był lipiec albo sierpień, już nie pamiętam, ale to była wakacyjna pora. Dzień był bezchmurny, nie było żadnej burzy, była cicha pogoda, spokojna noc. To było około godziny dwudziestej trzeciej, było ciemno. My bawiliśmy się na podwórku i, i pamiętam jak dzisiaj dosłownie tak mi to utkwiło w pamięci, że no nigdy raczej tego nie zapomnę.
Może opiszę, jak wyglądało. Byliśmy na podwórku zaraz za moim domem i z tego podwórka idzie się dalej, z tyłu jest las, płynie rzeczka, a za tym lasem jest taka wielka polana, wielka polana, wokoło są drzewa, nie ma żadnych dróg, jest po prostu polana. Tam są pasieki z pszczółkami. I my byliśmy na podwórku wraz z kolegą. Mówię, była dwudziesta trzecia i w pewnym momencie patrzyliśmy się, znaczy ja się, ja zobaczyłem, że jakby zza koron drzew z tyłu, tam zza lasku, z tej, nad tej polany lecą, wylatują powoli, tak jakby helikopter startował jeden równolegle, jeden pod drugim pięć takich talerzy, talerzy dosłownie jakby płyta DVD z białym, takim białym światłem jasnym wznosiła się ten helikopter jeden z drugim i po prostu nagle wystrzeliło, wystrzeliło i znikło. I całe zdarzenie trwało no dosłownie kilka sekund.
Pamiętam, że nie było żadnego dźwięku przy tym. I co jeszcze mogę powiedzieć? Jaka była reakcja nasza? Jak staliśmy z kolegą i pokazałem mu palcem, mówię: Patrz, co to jest? I te dyski się tak wznosiły. Pięć takich białych, świecących jasno białym światłem talerzy. I mówię: Patrz, UFO, UFO! I się tak śmiejemy. UFO, UFO.
Mieliśmy wtedy po czternaście, szesnaście lat, myślę tak, żartowaliśmy, ale teraz, jak o tym myślę, to...Stało się to dla mnie dość przerażające, tym bardziej, że słucham właśnie tutaj waszych audycji.
W pracy sobie słucham podcastu, bo lubię i gdy zacząłem słuchać pierwsze odcinki tam części, to od razu sobie o tym przypomniałem i postanowiłem od razu się z wami skontaktować. No i tak jak mówię, zdarzenie to trwało dosłownie kilka sekund i, i z kolegą widzieliśmy to, on może to potwierdzić.
Widzieliśmy i zażartowaliśmy sobie tak jakby UFO, UFO i się rozeszliśmy do domu. Co dziwne, to na pewno nie był dron. Nie wiem, czy w tamtych czasach były drony, ale. Drony były, tylko nie były jeszcze tak rozpowszechnione. No i chyba nie poruszały się z taką szybkością jak Pan opisał.
Tak, dokładnie te talerze. One tak nad koron drzew, jeden na drugim pięć równoległe, pionowo jakby nad sobą i pionowo do góry, tak powoli jakby helikopter. I nagle wystrzeliło i znikło. I to było takie niesamowite. Ja to pamiętam jak dzisiaj i wiem, że jak będę już starszym człowiekiem, to na pewno będę to pamiętał tak samo, jak wtedy, gdy miałem czternaście lat i głównie chciałem się z państwem skontaktować, żeby się zapytać, czy słyszał Pan, panowie o podobnych tego, o takich przypadkach? Czy ja, czy my nie zwariowaliśmy po prostu, że ujrzeliśmy coś takiego?
Panowie, raczej nie zwariowaliście, bo czasami takie przypadki do nas docierają. Rzeczywiście, czasem jest jeden obiekt, czasem jest kilka obiektów. Rozumiem, że te obiekty się poruszały w linii prostej, nie wykonywały jakichś tam zygzaków.
Powiem tak one, one były jakby, jakby wznosiły się u góry, ale tak płasko, płasko do góry, że one jakby dyski poziomo, one do góry leciały, tylko one leciały jakby tak pod skosem troszkę, były takie przechylone i wznosiły się do góry, po czym nagle z ogromną prędkością znikły tam po prostu.
Tak wystrzeliły, mhm. Tak wystrzeliły, ale wpierw wznosiły się tak nad koronami drzew. Było, było ciemno, ale był zarys drzew, było widać w tej ciemności i nagle takie białe właśnie jasno blade światła, takie talerze idealnie równe, zaczęły się wznosić do góry i zniknęły. I nie były one małe. Nie było, nie były one naprawdę małe, nie były też duże. Nie potrafię tutaj określić ich wielkości.
Już samo to, że, że byliście panowie w stanie określić ich kształt jako talerze, to już raczej wyklucza chyba drony, bo te światło musiałyby być dosyć spore jednak. A drony to tak nie mają takich mocnych świateł.
To na pewno nie był dron, to na pewno nie był dron i też niestety nie mieliśmy wtedy telefonów, żeby to uwiecznić. Ale to zostało w naszej pamięci i zostanie na pewno na bardzo długo. I cieszę się, że cieszę się, że Pan tutaj powiedział, że, że były podobne zjawiska, że nie zwariowaliśmy jednak. No, było to niesamowite i takie bardzo dziwne, bardzo dziwne.
Czy te obiekty wywierały jakiś wpływ na otoczenie? Czy rozumiem, że tam wokół, wokół nic się takiego nietypowego nie działo, że na przykład cała przyroda zamarła i tak dalej? Tego typu rzeczy. Nie, nie, nie.
Wszystko normalnie. Odległość, odległość, yy, jak my staliśmy na moim podwórku, odległość za tymi drzewami, które leciało, to było około pięćset, sześćset metrów. To naprawdę nie było daleko, ale też, jak, jak się unosiło, jak wystrzeliło kompletnie, była kompletna cisza, tak jak staliśmy, tak nic, zero jakby odgłosu silników samolotów, start maszyny, nic. Te obiekty, takie świetliste dyski, one się jeden na drugim powoli zaczął się unosić. Potem nagle z wielkim impetem zniknęły gdzieś.
No i tak jak mówię, nasza reakcja, yy, właśnie taka dziwna, że zaczęliśmy śmiać się o UFO, UFO. No i tak wzięliśmy to żartobliwie. Potem poszliśmy do domu, już nikt o tym nie mówił, ale gdy teraz o tym myślę, to jest bardzo dziwna sprawa i po prostu chciałem tylko państwu o tym powiedzieć, o tej relacji, bo pewnie fascynują się państwo takimi przypadkami. Dlatego dołączam jakby taki przypadek, moją opowieść mojego kolegi, który był obok mnie w tamtym momencie, żebyście sobie Państwo przeanalizowali, po prostu.
Pan mówił, że obiekty same nie wydawały żadnych dźwięków. Rozumiem, że odgłosy z pobliskiego lasu dochodziły normalnie, tak? Tak, tak, tak jak mówię, to nie było daleko. Jest nasze podwórko, było coś takie pięćdziesięciometrowe, potem taka zagroda z koniami i jest rzeczka, taka metrowa, szeroka, cieniutka i ten wysoki las. Za tym lasem jest taka polana. Wokół niej są wszędzie drzewa, także nie ma tam żadnych jezdni.
Nie widać nic z tej polany. My na nią często też chodziliśmy tam bawić się. Nic nie widzieliśmy tam bynajmniej nie było co, tak jak mówię, było to blisko nas jakieś myślę pięćset, sześćset metrów maksymalnie i nie wydawało to żadnego dźwięku.
A czy po obserwacji jakiś czas później rozmawialiście panowie może o tym, co zaobserwowaliście, czy to po prostu zobaczyliście i już? Tak, co jakiś czas przypominaliśmy sobie o tym, ale rozmowa trwała chwilę, taka po prostu wymiana zdań. Ej, pamiętasz te świecące talerze, które widzieliśmy?
Ten, za twoim domem? No tak i no i tyle w sumie. Nie dowiedzieliśmy się, bo wiedzieliśmy. Tak dokładnie. Ja jeszcze wtedy się tak nie interesowałem tym. Teraz już jestem troszkę starszy. Właśnie zainteresowałem się takimi tematami. Bardzo lubię takie tematy i inne jeszcze różnych tam dziedzin psychologii, religii. Ale, ale mówię, ten przypadek zapamiętam do końca życia. To było bardzo dziwne. Nie był to żaden sen na pewno. Yyy Nie wiem, czy to mogła być jakaś halucynacja. Po prostu staliśmy na podwórku i ja w pewnym momencie mówię do kolegi palcem pokazuję: Patrz, co to? I nagle takie pięć dysków.
Yy jasno białe światło, jakby od spodu całe po prostu się świeciły. Powoli się zaczęły unosić, jakby startowały nad koron drzew, po czym nagle zium! Zniknęły. Koniec. No to halucynacje musielibyście wtedy mieć obydwaj taką samą. Skoro kolega też zapamiętał, że tych, tych obiektów było pięć i też zidentyfikował kształt jako dyski. Bo ja tak zapytałem o tą, o tą ciszę, bo czasem mi zdarza się tak zwane zjawisko czynnik Oz, określany jako czynnik, że cała przyroda dookoła zabiera wokół świadka. No ale skoro tutaj czegoś takiego nie zaobserwowaliście, to chyba o czymś takim nie można tutaj mówić.
W każdym razie nie potrafię określić. Na pewno było cicho ze względu na to, że mieszkamy na wiosce i była już późna pora. Nikogo nie było. Byliśmy sami na podwórku i było cicho. Na pewno było cicho, ale same te obiekty przy starcie i czy nagle takiej prędkości, której nabrały, nie wydały też kompletnie żadnego dźwięku same z siebie.
Dobrze, to już wszystko. Wszystkie pytania, jakie mi się tutaj nasunęły w związku z tą obserwacją. Mam jeszcze takie pytanie, takie pytanie, które słyszą wszyscy świadkowie i słuchacze dzwoniący do Radia Paranormalium, dzielący się swoimi historiami. Mianowicie czy wyraża Pan zgodę na, na wykorzystanie zapisu tej rozmowy w którejś z audycji? Oczywiście całkowicie anonimowo.
Oczywiście, wyrażam zgodę i cieszę się. Bardzo się cieszę, że pochwaliłem się tym komuś. Puszczę to w niepamięć. Tak po prostu, samo z siebie mnie coś pchnęło, żeby zadzwonić do państwa i powiedzieć o tym, aby po prostu ktoś mógł sobie to przeanalizować. Też chciałem się upewnić, czy nie zwariowaliśmy, że takie, takie dziwne obiekty i taką prędkość, i takie światło, które wydawały no czy, czy to nie była jakaś, nie wiem, iluzja? Nie, nie potrafię tego określić, ale to było naprawdę rzeczywiste i prawdziwe.
No ja panu muszę powiedzieć, że kiedyś też coś podobnego widziałem koło swojego domu, a tutaj mieszkam w Katowicach na przedmieściu też mam nieopodal las. Tutaj co prawda obiekty troszeczkę inaczej się poruszały, ale też wyglądały jak taka eskadra kilku dysków świetlnych. Tak właściwie można by, można by powiedzieć, że to światła helikoptera. Dlatego jak na światła helikoptera to były dosyć spore i zbyt dobrze widoczne. Także mogę powiedzieć, że coś- Nie wiem czy to były- Jakieś światła, światła emitowane z gdzieś z dołu, to, to raczej chyba nie mogły być?
Yyy, nie, nie raczej nie. Wszędzie dookoła są takie chatki jednorodzinne. No wioska taka zwykła, wszędzie pola uprawne, yyy i też wiem, że po prostu cała powierzchnia tego dysku, cały ten dysk był taki jasno biały.
Jasne białe światło jakby wydawał, wydawał z siebie takie nie kule, tylko takie bryki jakby ktoś rzucał tak płyty, płyty DVD po prostu do góry. Ale te obiekty były bardzo, bardzo duże. Takie potrafię określić wielkości, jakby wielkości takiej, bo korony drzew były w mroku ciemności, to był widać zarys tych koron drzew. To jakby ten dysk zajmował jakby dwa drzewa koło siebie około. Nie wiem czy tak do dziesięciu metrów? Nie potrafię tego określić. I tak jak mówię, powoli zaczęło startować jeden, jeden pod drugim i nagle pełna po prostu moc. W ogóle całe wydarzenie trwało dosłownie trzy, cztery sekundy.
Yyy, tyle co pokazałem koledze, mówię: patrz! Co to jest? Się śmiejemy: UFO, UFO! I to nagle odleciało. I, i tak do dzisiaj po prostu jest to w naszej pamięci. Nie potrafimy tego kompletnie wyjaśnić, co to mogło być.
I to by było na tyle w dzisiejszym odcinku podcastu Mówią Świadkowie. Zanim wyłączę mikrofon, podzielę się jeszcze pewnym swoim snem z koronawirusem na pierwszym planie. Otóż śniło mi się ostatnio, że przeglądam stronę główną jednego z dużych portali internetowych, gdzie już od marca nad pozostałymi treściami góruje licznik zakażeń koronawirusem. Otóż w moim śnie licznik wskazywał dwa tysiące pięćset nowych przypadków. No i co? No i nic. Żyje się dalej. Dwa tysiące pięćset nowych zakażeń, a jakoś żaden nagłówek nie krzyczał, że koronawirus zabije nas wszystkich.
Drodzy państwo, nie dajmy się zwariować. Żyjmy spokojnie, róbmy swoje i jakoś to będzie. Mówił do państwa Marek Sęk Ivellios. Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych audycjach.
Śledźcie zapowiedzi na www.paranormalium.pl oraz na profilach Radia Paranormalium w serwisach społecznościowych. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to: stacjonarny 32 746 00 08, 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: 36 08 80 02, 36 08 80 02. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.