Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła. Różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery osoby. W sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami. Było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez. No, no, no. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często takie coś zobaczyć.
Tajemnicze istoty. Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy brązowy szarak, obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona. Po prostu biegnę i krzyczę do męża: Strzelaj!
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W Radiu Paranormalium rozpoczynamy kolejny, dwudziesty już odcinek podcastu Mówią Świadkowie. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. Dobry wieczór państwu. Jak Państwo zauważyli, naszemu nieregularnym podcastowi poświęconemu bliskim spotkaniom naszych słuchaczy z trudnymi do wyjaśnienia zjawiskami, stuknęła właśnie dwudziestka.
Dzisiejszy odcinek wypełni kolejna swego rodzaju paranormalna spowiedź, o którą tym razem pokusiła się jedna z naszych starszych słuchaczek. Zanim jednak przejdziemy do zapisu rozmowy z nią, tradycyjnie pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium dla tych z Państwa, którzy chcieliby podzielić się swoją relacją ze spotkania z nieznanym.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny 32 746 00 08. 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. 530 620 493. Skype - radio.paranormalium.pl.
Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu. 36 08 80 02. 36 08 80 02. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa i maile pod adresem Radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. A więc dzwońcie, piszcie, dzielcie się swoimi przeżyciami, gdyż każda relacja jest na wagę złota. Jak już wspomniałem, dzisiejszą audycję wypełni w całości kolejna ze swego rodzaju paranormalnych spowiedzi. Wysłuchamy bowiem niemal godzinnej rozmowy ze słuchaczką, która podzieliła się licznymi przeżyciami, można powiedzieć, z tej i nie z tej rzeczywistości. Zwraca uwagę wzmianka o doświadczeniach poza ciałem, przy czym nasza słuchaczka, zjawiska znanego pod skrótem OBE, doświadcza całkiem naturalnie już od dzieciństwa. W ogóle w tej rozmowie pojawiło się dosyć sporo wątków obenaitycznych. Zahaczyliśmy między innymi za słuchaczką o temat odprowadzania zmarłych. W trakcie rozmowy pojawiły się również wątki dotyczące komunikacji z zagadkowymi istotami oraz coś, co wygląda na wizytę w dziwnym pomieszczeniu. Co u fascynatów tematyki ufologicznej zapewne wzbudzi skojarzenia z wizytą na pokładzie obiektu UFO. Nie przedłużając, przejdźmy do wysłuchania zapisu rozmowy z naszą słuchaczką. Może zaczniemy od tych snów orze też doświadczeń z tym topieniem się.
Jak to? Jak to wyglądało? Jak by pani mogła opisać jakoś tak dokładnie? Tak. Jeszcze tylko może na wstępie powiem, że ja od dziecka w zasadzie też jestem openautką, ale, ale nie tak, że ja ćwiczę czy coś takiego, tylko po prostu zdarzały mi się bardzo często właśnie wyjścia z ciała spowodowane- Tak, jakby pani, pani w sposób taki całkowicie naturalny wychodzi, tak?
Tak. I to są, to są sprawy, które są związane z moim rozwojem. Przeszłam bardzo dużo różnych rzeczy, takich, że musiałam siebie odbudować od nowa, znaleźć wszystko, co jest we mnie takie stałe, czyli pozbyć się lęków, z którymi też walczyłam, no takie różne sprawy. I właśnie to był czas, to było gdzieś trzynaście, czternaście lat temu, kiedy po prostu wychodziłam z takiej ogromnej traumy. I wtedy właśnie zdarzały mnie się takie bezdechy i ja w czasie snu. I wtedy to mi się wydawało, że się topię. Ja to widziałam, że się topię. I wtedy słyszałam głosy, które wołają, żebym, żebym się obudziła, żebym, żebym otwarła oczy. I to w zasadzie tak to się działo. A później?
No niestety, tak się zdarzyło, że...W trakcie nocy obudził mnie ogromny ból i stwierdziłam, że-- miałam otwarte oczy, bo otwarłam oczy. Stwierdziłam, że jestem sztywna. Nade mną była otwarta taka dosyć ciemna przestrzeń. Może okrągła, taka dziura jakby w przestrzeni była.
I z tej przestrzeni wystawały dwie pary rąk. Ja widziałam, jak oni zanurzali te dłonie w mojej klatce piersiowej i z serca wyciągają takie yyy nie wiem, jak to nazwać, bo to, to nawet nie były mgły, bo to po prostu się ciągnęło. To było jak jakaś taka guma, taka, taka ja nawet nie wiem, jak to nazwać. W każdym razie to wyciągając cały czas mnie bolało. Ja się ruszyć nie mogłam, tylko mogłam obserwować. I potem jakby dostałam odpowiedź, że ja mam jeszcze bardzo wiele spraw pozałatwiać ze sobą. Yyy no, byłam- Przepraszam bardzo. Czy jeżeli mogę o to zapytać? Czy pani miała jakieś problemy zdrowotne związane z sercem czy z okolicami klatki piersiowej?
Nie. To jest tak, że te problemy właśnie były z sercem, ale one były spowodowane tym, że ja byłam przez dłuższy czas w ogromnym stresie żyłam. Byłam na pograniczu dwóch światów i po prostu nie bardzo umiałam sobie z tym poradzić. To mnie bardzo dużo kosztowało zdrowotnie. Także walczyłam z lękami, które we mnie były zakotwiczone. Straszliwe lęki, których doświadczałam też w przestrzeni tej astralnej, ponieważ był taki czas, kiedy wiedziałam, że dużo rzeczy się dzieje, nie bardzo rozumiałam, nie miałam pojęcia, o co chodzi, ale zaczęłam szukać na oślep tego rozwoju duchowego. Chciałam coś ze sobą zrobić, no ale pierwsze, co mi wpadło do rąk, to mi wpadło wahadło i, i, i w Księdze Aniołów była taka tarcza i ja chciałam koniecznie zobaczyć, czy mnie się uda rozmawiać z tamtą przestrzenią. I dostałam odpowiedź. To po prostu oszalałam. Tak się cieszyłam. I przez jakby następnego dnia już nie przez tarczę, tylko mi powiedziano, że mogę położyć rękę na, na papierze i będę pisać.
No i tak było. Trzy dni pisałam, a w tym czasie po prostu weszłam w taką jakby łączność z tym światem drugim, który jest jakby bardzo blisko ziemi, o tej innej wibracji i po prostu doświadczałam równocześnie. Miałam zaburzenia świadomości i tych lęków.
Straszne lęki i te lęki były, materializowały się i one w zasadzie nadszarpnęły zdrowotnie. A te lęki jakoś się materializowały w tym świecie fizycznym tutaj. Czy? Tak. One były-- one wyglądały tak, że ja czułam, jak one wchodzą we mnie, jak się ślizgają, jak mi się serce kurczy.
Strasznie się bałam, nie miałam, nie wiedziałam, jak siebie ratować. No ale, ale, ale uratowałam siebie. To trzy dni trwało w sumie. I potem z tym jakby zaczęłam z tego wychodzić. Ale pozostała łączność z tamtą przestrzenią także bywało, bywało tak, że widziałam postacie, które stoją przy mnie.
Wiedziałam, że te postacie to nie duchy, tylko że wiedziałam-- z jakiegoś powodu wiedziałam, że to są postacie jakby obcych osób. Ale, ale one nie były duchami. To były jakieś postacie. Widziałam je w takim zamgleniu. One były ubrane. Wiem, że jedna postać miała szatę taką czerwoną, tamte jakieś inne odcienie też już nie pamiętam dokładnie, jak to było. Widziałam jak przez mgłę. Wtedy się bałam, ale później pomału, pomału, jakoś nauczyłam się sobie z tym radzić. Także, że to były te początki, które spowodowały to, że ja weszłam w taki stan chorobowy.
No i wtedy właśnie zdarzyło się to, że tej nocy operowano mnie, bo to wiedziałam, że to jest operacja ratująca mi życie, bo ja mam jeszcze wiele spraw sobie naprawić. Mam jeszcze- Pani mówiła o jakiejś operacji w świecie astralnym. Tak?
Nie. Ja nie wiem. To nie był świat astralny, bo ja to widziałam przy otwartych oczach. Byłam cała sztywna. Oczywiście chciałam tylko powiedzieć, że korzystałam, korzystałam, że po prostu miałam też te stany OB, ale one się trochę różniły. Tam były takie też i świadome sny, różne sprawy. W czasie OB wypłynęłam z ciała już kiedyś się nie bałam oczywiście. Bardzo łagodnie wypłynęłam z ciała i wypłynęłam nad moje podwórko obok mojej posesji.
Zobaczyłam nad moim domem stał nieruchomo statek. Taki dysk, taki dysk i jak ja spojrzałam, to było oczywiście w OB. To było w tym innym stanie świadomości. On pionowo poszybował w górę i widziałam potem jeszcze raz. Też się zdarzyło, że go jeszcze raz widziałam. A potem mój syn opowiadał, że też widział nad naszym domem statek. Także to jest takie doświadczenie też z pogranicza.No, paranormalne.
A syn jakoś bardziej szczegółowo to opisywał? Czy, czy po prostu mówił, że widział coś takiego i tyle? Nie, syn się bał. Mówił, mamo, wiesz co, ja chyba zwariowałem. Ja widziałem spodek nad naszym domem, a ja mówię: wiesz synu, ja parę lat temu też widziałam.
I potem syn mi jeszcze raz przyszedł. Jak ja już powiedziałam mu, że coś takiego przeżyłam, to przyszedł jeszcze raz, mówi: mamo, widziałem znowu. I ja mówię: i jak to wyglądało? A on mówi, że się kręcił nad domem, wirował i jak on spojrzał, to on pionowo poszedł w górę i zniknął. Tak samo, jak u mnie. Także to było takie przeżycie.
A mam takie pytanie, czy to wychodzenie z ciała spontaniczne jakoś się pani uruchomiło po jakimś traumatycznym czy też innym doniosłym przeżyciu? Czy występuje tak po prostu od zawsze? Nie. Po traumatycznych, traumatycznych sytuacjach zaczęłam wychodzić z ciała.
Na początku byłam zdziwiona, że widzę, widzę wszystko dookoła, przestrzeń się okrągla... Bo tak było, że jak stałam w pokoju, to on miał okrągłe ściany. Widziałam przód, tył, słyszałam bicie zegara, tykanie zegara tak blisko, jakby to nie wiadomo jakie głośnik.
Wszystko słyszałam, nawet co się działo w kuchni, czy ktoś rozmawiał. Wszystko słyszałam, jakby było obok mnie. To takie były początki. No może pierwsze takie zdarzenie, yy, kiedy się bardzo zdenerwowałam, bo na mnie nakrzyczano, ale tak potwornie, taka awantura była. I ja wtedy stanęłam i w pewnym momencie zrobiło się czarno i wszystkie głosy, które były dookoła mnie się wydawało, jakby były nie wiadomo jak daleko w tej czerni byłam. Później takie następne, po takich różnych traumatycznych sytuacjach to było tak, że kręciło się nade mną.
Takie miałam wrażenie, że kręci się nade mną jakiś wir. Jak kiedyś były takie nad sufitem się kręciły takie napowietrzacze czy te wentylatory, coś takiego. I to mnie sesało, ale sesało mnie w dół, tak jakbym w studnię wlatywała i ja na początku trzymałam się rękami i nogami, żeby w to nie wpaść. Bardzo się bałam, a potem zasypiałam, a potem doszło do tego, że już to robiłam świadomie, że się poddawałam i wtedy się znajdowałam w zupełnie innej przestrzeni. A wcześniej miałam takie zdarzenia, o których nawet nie myślałam, że to są wyjścia. Obie jako dziecko i młoda dziewczyna po prostu ciągle latałam nad okolicą i ja to myślałam, że to jest normalna rzecz. To były te zdarzenia, których, których nie kojarzyłam, a zmieniło się wszystko. Właśnie jak zaczęły się traumy, to już byłam dorosła i tak reagowałam na wszystko. Także wiele, wiele razy opuszczałam ciało.
Czy poza tą obserwacjami spodków, syn zgłaszał jakieś jeszcze inne zdarzenia? Czy, czy- Tak. Tak. Jakoś? Mhm. Może pani o czymś, któreś z nich przytoczyć? Jeżeli oczywiście syn nie będzie miał nic przeciwko?
To znaczy się, tak. On się bardzo interesuje ufologią. Oni nawet z synową jeździli do Wylatowa i jeszcze gdzieś tam. On bardzo, to wszystko, no, bardzo go to interesuje, ale tak więcej nie widział, poza tym, że oni też bardzo często jeżdżą do lasu. Na przykład wieczorem po pracy wsiadają w samochód i jadą do lasu. Opowiadał taką sytuację. To jest też pewnie z pogranicza, ja to nie wiem, jak to nazwać.
Ja mieszkam w Poznaniu i koło Poznania jest takie miasto Śrem. Tam w tych lasach zginęło masę ludzi i-i tam są takie miejsca, gdzie raczej ludzie nie chodzą. Oni sobie tam zawsze wieczorem na drodze stali i słyszą, biegnie wojsko i słyszą. Oni do siebie tam nawołują, biegną, zapalili, syn zapalił światła i w tych światłach ich było widać. I byli ubrani jak z drugiej wojny światowej.
I syn mówi, że dobiegli do nich i się rozpłynęli. No to, to też jest jakieś takie doświadczenie z pogranicza paranormalnego. Jeżeli dobrze sobie przypominam, to chyba jest rejon, w którym w ogóle dużo różnych takich wojennych historii się wydarzyło.
Tam gdzieś była niedaleko granica między zaborami, tam też walczyli zaborów niemieckich, niemieckiego, rosyjskiego. Tak, tak. Także... A więcej to ja nie powiem, bo więcej nie znam, on by musiał sam opowiadać te swoje przeżycia.
Może kiedyś, może kiedyś syn da się namówić. Może warto spróbować? No mnie namówił, żebym, po prostu do państwa napisała i opisała te zdarzenia, bo tak jak wszystkie zdarzenia, które w moim życiu były, te paranormalne, one wszystkie prowadziły do tego, żebym ja się czegoś nauczyła, żebym ja siebie zbudowała, żebym jakby pozbawiła-- nauczyła się pozbywać lęków i układać sobie życie na coraz lepsze, na takie spokojniejsze. I to wszystko było po coś. A ten z tym dyskiem, czy jak to nazwać, tą platformą, to ja nie wiem do dziś naprawdę, po co to było i dlaczego.
Nie mam bladego pojęcia. Nie wiem. Ja tam opisałam to zdarzenie- Yyy, no właśnie tutaj mam ten opis przed oczami. Może, może przytoczę następne wydarzenie. To podczas rannego obudzenia, zanim otwarłem oczy, zobaczyłem, że stoję na ogromnej okrągłej platformie, gdzie w samym centrum była kopuła o mlecznej barwie, nieprzejrzysta. Od niej promieniście rozchodziły się żłobienia.
Dookoła każdego wyżłobionego promienia były osadzone małe klocki, prostopadłościany i sześciany. Były po obu stronach każdego promienia, ale niesymetrycznie i raczej nie za gęsto. Byłem w szoku, bo istnieją równocześnie w dwóch wymiarach. No właśnie, takie pytanie mi się nasunęło. Też to pytanie pozwoliłem sobie wysłać drogą mailową, bo pani wspomniała o tym, o tych 2 wymiarach.
Skąd się wzięło owo przekonanie? Czy pani to w sposób, w jakiś sposób wiedziała, czy może przyszedł do Pani jakiś przekaz myślowy o tym informujący? Nie. Ja słyszałam życie! Po prostu mieszkam przy drodze.
Słychać było samochody, karetkę, słychać było yyy ta lodówka, lodówka dość głośno chodzi i różne takie szmery yy z domu. Ja to Wszystko słyszałam także. W zasadzie to. Czyli to co pani, to co pani słyszała, zupełnie nie współgrało z tym, co pani widziała. Innymi słowy.
Ja byłam zszokowana, że, że ja to słyszę, życie, to co się dzieje, bo to było rano, to nie był jakaś noc, tylko to było rano. I byłam zdziwiona, że co ja tu robię, co to jest? To było wielkości stadionu tak mniej więcej, ale granic nie pamiętam, czy tam, tam była pusta przestrzeń. Ja tam nic więcej nie widziałam. Wiedziałam, że to jest okrągłe. Yyy stałam, najpierw stałam jakby na brzegu, widziałam tą ogromność, a później jak pomyślałam, co tam jest w środku, to co za kopuła? Może tam jest jakieś światło? Bo ja to od razu jakieś miałam ludzkie jakieś podejście, że to powinno świecić i w ogóle podeszłam. Byłam zdziwiona, że to jest matowe, tam nic nie widać. Ta kopuła wcale nie była taka wielka, bo to była wielkości jakiegoś pokoju, może takiego większego mieszkania.
To w porównaniu z tą, z tą ogromną przestrzenią ona była dosyć, dosyć mała. No i tak sobie pomyślałam, że widziałam takie, takie klocki poukładane przy drogach na mapie jakiejś topograficznej. Tyle że to do mapy nie pasowało, bo one były dość rzadko. I to, co ja, te promienie, one to były takie żłobienia, to były takie żłobienia. Ja się-- ja pytałam się w myślach, co to jest, co są za klocki? A gdzieś przyszło do mnie, że to są kondensatory. Tak naprawdę nie wiem, do czego to przypiąć, czy to się może wiązać. Nie mam bladego pojęcia, ale może gdzieś opowiadając gdzieś po drodze, może ktoś gdzieś kiedyś będzie wiedział i jemu się to może do czegoś przyda. Takie mam wrażenie, bo ja naprawdę-- mnie to absolutnie nie pasuje do moich przeżyć i do tego wszystkiego, co ja przeżyłam.
A czy będąc na tej platformie czuła Pani, że jest Pani tam sama? Czy może była tam jakaś obecna jakaś inna istota? Sama byłam. Sama? Nie czułam żadnych obecności nie czułam, nie. No właśnie. Jak Pani tak opowiadała o tym OB i o tych-- o tym, jak to OB się w ogóle u Pani uruchomiło, to wychodzenie z ciała, to przyszedł mi do głowy taki właśnie, taki motyw. To jest właśnie taki często występujący motyw, że to się uruchamia jakoś po takim traumatycznym przeżyciu, najczęściej po jakimś wypadku, po jakimś po przeżyciu z pogranicza śmierci. No tutaj pani mówiła, że sytuacja była jakaś taka dosyć stresowa, może nie tak hardkorowa, jak w przypadkach przeze mnie wspomnianych, ale, ale też coś, coś jakoś to u Pani uruchomiło ten-- to wychodzenie.
Tak, tak. Ojej, to jest, to jest za dużo opowiadania, co, co to uruchomiło. Ale mm było tak, że yy przez lata miałam bardzo trudne dzieciństwo i jakoś tak byłam schowana w siebie, że ja ciągle wszyscy byli niezadowoleni. Ja popadłam w takie niekochanie siebie i robiłam wszystko, żeby wszystkim dogodzić i było coraz gorzej. Ja wpadłam też w taki stan dosyć nieciekawy, a później yy ktokolwiek na mnie krzyknął czy, czy ktokolwiek jakieś pretensje miał, to ja też reagowałam. A później to już w ogóle pozwoliłam na różne takie wybryki względem siebie i po prostu weszłam w taki, w taki jakby trudny okres, kiedy nie chciało mi się żyć. W ogóle te trudne rzeczy. I dlatego zaczęłam szukać później drogi wyjścia.
Czyli tak jakby to, to nie było, to nie było jakieś takie jedno, jedno mocne wydarzenie, tylko jakby cały przez długi, dłuższą część tego w pani narastało. Nie, nie, ja po prostu wjechałam, wjechałam w takie stany, dość psychicznie mówiąc człowieka, który może to, może to porównać z depresją? Nie wiem.
Nie wiem, na czym depresja polega, ale, ale takiego całkowitego poddania się wszystkiemu i niekochania siebie, czyli zagrzebania gdzieś swojego, tego wewnętrznego, yy, swojej osobowości wewnętrznej człowieka yy najgorsze, jakby niekochanie. No nie wiem, takie jak nawet nie wiem, nie mam słów jak to porównać, bo nie chciałabym tu jakiejś nie wiadomo opowieści, bo to jest, to jest naprawdę dużo tego. Nie chciałabym aż tak się-Yyy, jakby otwierać. I to trudno się mówi, jak, jak nie Wszystko chcę powiedzieć, prawda?
A proszę mi powiedzieć, czy pani jakoś próbowała-- bo rozumiem, że pani wychodzi z ciała dosyć tak spontanicznie. Czy, czy- Tak. -próbowała pani jakoś z tym walczyć? Czy to wychodzenie z ciała jakoś pani przeszkadza w życiu?
Nie, nie, nie, nie. Ja się nawet cieszę teraz, jak mi się zdarza. Chociaż rzadko mnie się zdarza. Ale ja się bardzo cieszę. Bo też najpierw latam i czuję tą wolność. Raduję się, że wszystko widzę i że jestem taka, taka lekka i szczęśliwa. A potem jakby pojawiają się osoby, które gdzieś tam różnych stanów. I ja po prostu pomagam zagrzęzły. Nie wiem, z jakichś pętlach czasowych, nie wiem, z wypadku, z jakichś im odnaleźć drogę do, do tych wyższych jakby miejsc.
A czy tak jeszcze z ciekawości pytam, bo też to pytanie jest motywowane takimi pewnymi moimi osobistymi doświadczeniami. Tak. Zdarzyło mi się kilka razy odprowadzać zmarłych w trakcie medytacji. Czy po tych- -czy po tych odprowadzeniach zdarzyło się Pani odebrać jakieś informacje, jakieś przekazy od tych osób?
Nie. Ja tylko miałam podziękowania, ale raczej nie. Raczej nie i... No nie, nie, nie, nie. Odchodziły i ja już jakbym temat zamknięty. Widziałam, kiedyś pomagałam osobie panu, który w czasie drugiej wojny światowej spalił się w czołgu i on ciągle w tym trwał.
Ciągle krzyczał tak strasznie i aż ...mu, ale to ja mu rękę kładłam na sercu. Bywało tak, yy, miałam taki okres w swoim życiu, po tych wszystkich tutaj opowieściach moich, kiedy na jawie w nocy przychodzono, pukano, stukano i proszono. Ja to słyszałam, proszono o modlitwę, a później się to wszystko nasilało i na przykład słyszałam, w nocy obudziła mnie taka...
Nie wiem, czy pan kiedykolwiek słyszał. No na pewno. Jak maszyna krocząca idzie taki pełen żelastwa, taka, taka maszyna. I to szło gdzieś z jakichś głębin mojego domu i do mnie. I też wiedziałam, że ktoś po prostu zwraca moją uwagę. I ja- Przepraszam bardzo. Przepraszam bardzo. Popsuło, popsuło nam się chyba połączenie. Czy mogłaby pani powtórzyć jakoś sprzed pół minuty? Bo niestety jakość połączenia jakoś tak mi spadła i ciężko mi było.
Aha, aha. Słyszałam w nocy tą maszynę kroczącą tak jakby kupa żelastwa szła do mnie. I po prostu ja się wtedy zdenerwowałam, że jestem kolejna noc. Przez wiele nocy byłam budzona i wołano o pomoc. I tak się zdenerwowałam, że wyskoczyłam z łóżka. Ja się w zasadzie wściekłam, powiedziałam dość! Nie życzę sobie budzenia niepo mocy. I powiedziałam tak, że ja, jeżeli będę przejeżdżać samochodem koło krzyży, które są na drogach, koło cmentarzy, zawsze intencję i jakąś modlitwę w mowie za zmarłych. A teraz ja się muszę zająć swoim życiem, naprawianiem siebie i już koniec po prostu takich relacji. No i od tej, od tego momentu mam spokój tylko w snach jakieś. Jestem prowadzona do takich właśnie miejsc, gdzie, gdzie ktoś właśnie został, no ugrzązł, jakby to powiedzieć, a nawet nie znam terminologii, bo ja w zasadzie się nie zastanawiałam i specjalnie za dużo na ten temat nie wiedziałam.
Dopiero trafiłam na, yyy, na YouTubie na filmiki pana Rafała Nieradzika. Znam. Polecam tego pana. Super! Też mnie poprosił, żeby, żeby po prostu. Ale chciał wywiadu, żeby, żeby i też mu tam parę rzeczy opowiedziałam, ale też opowiedziałam o tym dysku, bo szukam-- to myślę, że to ktoś musi to odnaleźć gdzieś, ktoś, komuś, do czegoś to przyda, bo przecież już wiem, że wszystko ma sens i nie ma przypadków także, że po prostu no puszczam to dalej. I dlatego skorzystałam tutaj właśnie też z pana, bo słuchałam tych programów i mój syn bardzo mówi: mamo, bardzo polecam, bardzo polecam, napisz tam do państwa, napisz. No to napisałam.
Mamy tu też mamy jednego prowadzącego, który ma za sobą doświadczenie z pogranicza śmierci i to też jakoś też jakby uruchomiło mu całe te wszystkie to przeżywanie tego. Właściwie praktycznie na życzenie. Także.
No takie hardkorowe. Wie pan co- Tak? -kusi mnie pewna sprawa, żeby panu opowiedzieć, jeżeli pan ma jeszcze chwilę czasu. Mhm, jak najbardziej. Zdarzyło mi się, ponieważ mój mąż nadużywał alkoholu i było bardzo kiepsko. I zdarzyło się, że ja w tych OBE jakby też pomagałam uwolnić jego.Od różnych zależności, gdzieś tam astralnych. I najpierw to był sen, że wchodzę gdzieś do mieszkania i z tego mieszkania poprzez okno schodzę na teren, jakby jakieś zakładów.
Pusto było. I ja już wtedy zaczęłam odzyskiwać świadomość, że gdzieś weszłam i szłam do takiego jakby miasta, ale takiego, że to były pomieszczenia takie jak tak wielkie piwnice oświetlone i tam, jakby takie puby stare, ale z lat przedwojennych. Ludzie tańczyli, pili alkohol, rozmawiali, bawili się i wszędzie tak było. I tacy rozbawieni inni widzieli, że między nimi chodzą postacie w garniturach i nakładają... Wybierają sobie co któregoś człowieka, oplatają go łańcuchami i ci ludzie dalej chodzą, ale coraz im ciężej. Słabną, robią się coraz bardziej mgliści i jakby giną. I to było tak przerażające, bo to wyglądało, że ludzie nie widzą, bawią się, robią różne fajne rzeczy i bardzo dużo alkoholu, papierosy. Wszędzie były dymy od papierosów i te postacie w tych garniturach, które są dla nich niewidoczne, ich oplatały tymi łańcuchami.
I ja sobie skojarzyłam, że to jest jakby astralna, astralna część, jakby ingeruje w życie ludzi tutaj żyjących na Ziemi. I ja tam znalazłam jakby aspekt mojego męża i stamtąd go wyciągnęłam biegiem i uciekałam z nim. I wsadziłam go potem do autobusu. To tam to już było też dalej sen, ale to we mnie tak jakby utkwiło, że to było pokazane jak w teatrze, jak wyglądają zniewolenia i, i po prostu no to pierwsze tylko panu mówiłam, bo tak nikomu nie opowiadałam, bo to takie dosyć dziwne, ale, ale tak to wyglądało.
No, to też przychodzi mi na myśl pewien motyw, o którym czytałem w książce, w jednej z książek Rafała Nieradzika właśnie. Nie wiem, czy pani zna jego książki. Jeżeli nie, to polecam, polecam. Tak czytałam niedawno [śmiech] Tak, tam właśnie, tam jest taki moment, taki motyw, w którym Rafał walczy jakby, czy też pracuje nad jednym ze swoich aspektów, nad aspektem lęku, z tego, co pamiętam. I też tam się pojawiła jakaś taka postać, która się śmiała. Walił w tą postać energią miłości i jak już tą postać pokonał, to, ten, te, te-- jakby jego odbicie nawet jakby tak, jakoś tak odzyskało, jakby radość życia. Tak wyglądało.
Tak, tak. A ja jakby w taki sposób, bo to nie było jedno, to było, było takich różnych aspektów mojego męża było więcej i mój mąż się zmienił. Ja w tej chwili mam wspaniałego człowieka obok siebie, który mnie wspiera, pomaga, który też bierze udział w rozwoju duchowym. Też pracuje nad sobą. Także jakby kiedyś to było nie do pomyślenia, to było nie do pomyślenia. Jak on widział, że ja coś w tym kierunku robię, to on wpadał we wściekłość, a teraz po prostu jest zupełnie inny człowiek. Także pracowałam nad swoimi aspektami i też właśnie nad jego. Ale też chciałam jeszcze nadmienić, że ja podróżowałam po innych planetach też. Yy, i też właśnie u pana Rafała w tym wywiadzie opowiadam o tym, jak stanęłam w OB. Stanęłam przed takim wielkim tunelem i tam był pojazd taki okrągły, wirujący, który nie dotykał ziemi. Kula, której ściany cały czas jakby żyły, tak się ruszały, się nakładały i się jakoś tak dziwnie to wyglądało. I właśnie tym pojazdem przeleciałam tym tunelem.
Przeleciałam na inną planetę, gdzie powitali mnie na, na pojazdach takich typu bez kół jak, jak moto. Coś takiego. Trzy postacie w takich biało srebrnych ubraniach. Nie wiem jak to nazwać, bo bardzo jasne, srebrzyste, no biało srebrne. I oni byli ubrani w przypikowane, pikowane spodnie, spikowana bluza i ta pilotka, czapka i, i oni mnie bardzo poganiaли, że szybko, szybko, szybko i zawieźli mnie na taką górę. Na tej górze stała taka kopulasta wielka budowla, na tej, w tej-- do tej budowli weszłam, też mnie poganiali i było coś w rodzaju sali kinowej. I tam w tej sali były krzesła i na tych krzesłach siedziało pięcioro moich dzieci.
Oczywiście nie ja teraz tak się zastanawiałam, czy tu chodziło o to, że to były moje aspekty chyba, ponieważ ja miałam chyba problemy. Bardzo wiele miałam wcieleń, gdzie bardzo umierałam jako dziecko i tutaj w życiu, w życiu, tutaj ziemskim miałam problem z tym, żeby dojrzeć. Ja byłam w takim szoku. Ja tak krzyczałam, bałam się, nie chciałam dorastać. Ja nie wiem, no to moja mama do psychologa [śmiech] ...Poszła, ale miała z tym ogromny problem, że, że ja się zmieniam i że dorastam. I chciałam dorosnąć. I tutaj gdzieś coś tam musiało się po drodze. Ja nie będę już dochodziła do tego, bo aspekty jakby swoje już połączyłam ze sobą.I to wszystko jakby już gra. Ale, ale kiedyś też właśnie się zastanawiałam, bo też słyszałam gdzieś w tamtej przestrzeni, że pochodzę z innej planety. I tak się zastanawiałam, skąd ja pochodzę, ale to takie głupie myślenie i tyle. A tu mi się przyśniło. Przyśnił mi się sen, że mieszkam razem z psem.
Takim młodym szczeniakiem, ale bardzo wielkim. Takim wielkości cielaka. I ten szczeniak tak się cieszy, skacze i ja się z nim bawię i jest moim przyjacielem. Ale i tak się sen skończył. I następnego dnia rano, bo ja bardzo wcześnie rano wstawałam do pracy i jeszcze gwiazdy świeciły. To była zima, było widać Syriusza. Ja bardzo często obserwowałam Syriusza.
No i tak sobie patrzę na tego Syriusza, patrzę raptem, patrzę, on mi się rozdwoił i widzę drugą gwiazdę obok niego. Syriusz przecież to jest gazowa, gazowa planeta czy gwiazda? Ale, ale gdzieś tam w tym kierunku i byłam tak zszokowana.
Aha, pies, psia, gwiazda, Syriusz i coś tam. Co jest dalej za tym Syriuszem? Tak jakby dostałam podpowiedź. No to takie niby drobiazgi, ale to się składa na coś. No, Syriusz chyba nie jest tylko jeden. Z tego, co czytałem, chociażby Arnolda Mostowicza jest Syriusz A i Syriusz B.
Jeden jest troszkę większy, drugi jest troszkę mniejszy, ale chyba, chyba, chyba takim nieuzbrojonym okiem raczej trudno go chyba dostrzec. To się jawi jako, jako taka jedna planeta z tego, co z tego, co mi przynajmniej wiadomo.
A to się rozświetliło. Ja myślę, że to był spektakl dla mnie. Zwłaszcza, że już nie raz obserwowałam, że patrząc ja bardzo lubię patrzeć w niebo na gwiazdy i widziałam, że potrafią, takie... Gwiazda lata po niebie jak mucha, skacze zygzakami, że aż przecież to są ogromne odległości, bo to na pół nieba i jak to tak? No ale takie rzeczy też obserwowałam nie raz.
A czy zdarzało się Pani może zaobserwować, będąc w towarzystwie innych osób? Czy zdarzało się Pani zaobserwować coś, czego inni nie byli w stanie jakby dostrzec, zauważyć? Raczej, raczej [śmiech] Kiedyś pokazywałam właśnie te latające i byłam taka rozemocjonowana, ale ci co ze mną byli, bo to byłam na rybach wtedy, powiedzieli, że głupoty, że tam co ja gadam i nawet nie chcieli patrzeć, także nie miałam z kim. Teraz ewentualnie jeszcze rozmawiam z synem, bo syn ma dużo tam różnych, no, swoich doświadczeń, ale, ale przede wszystkim opowiada mi, co słyszał, gdzie tam z kim rozmawiał na takie tematy, bo on tam ma jakieś, jakieś znajomy, z którymi właśnie to wszystko śledzą. Ja w zasadzie nie mam z kim, także no.
Niedawno mama moja mi opowiadała. Mama moja mi opowiadała coś sprzed dwudziestu chyba czterech lat, dwudziestu pięciu. Jakoś tak, że właśnie też zauważyła taki obiekt niedaleko blokowiska Kokociniec tutaj w Katowicach. To była zima. My zjeżdżaliśmy sobie z siostrą na tak zwanych tupolotach z górki, a mama chciała nam pokazać, jak wygląda UFO, bo właśnie takie UFO między blokami zauważyła. No, tylko że nie zdążyła. Niestety, byliśmy już, już zdążyliśmy zjechać, a UFO dosyć szybko się ulotniło. Też taki właśnie też.
Jeżeli dobrze pamiętam jej opis, to też tak właśnie wyglądał jak taki, taki mały dysk między blokami. No tyle rzeczy się dzieje bardzo ciekawych. Ja nie jestem tak douczona, bo mówię. No zaczęłam słuchać tych, tych filmików tutaj pana i pana Rafała i tak się wciągnęłam, jak mi syn zainstalował komputer i dostałam pierwszego swojego Androida, więc też go wykorzystuję. Ja już jestem starszą osobą, także dopiero teraz zaczyna mi się rozświetlać pewne, wiele rzeczy, zaczyna mi się rozświetlać, zaczynam kojarzyć.
Można powiedzieć odkrywa pani świat Internetu, powoli. Tak, tak, tak i to mi się bardzo podoba. Muszę powiedzieć, że tak prowadziłam utajone swoje życie wewnętrzne. Nikt nie wiedział. No bo co? No co? Kogo? Nikt się w zasadzie tym nie interesował. Nie interesuje, oprócz mojego syna, który też właśnie przez to, że się zdradził, że to widział, najpierw był tutaj obśmiany i dopiero jak ja się odezwałam, że ja też widziałam, to dopiero wtedy się to wszystko no u niego nabrał pewności, że, że ja nie myślę o nim jak, jak o jakimś dziwolągu, tylko, tylko możemy, możemy porozmawiać na różne, na różne tematy także... No.
Jak pani tak opowiadała o tych aspektach, o-o-o jakby czyszczeniu aspektów Pani męża, to przypomniała mi się historia, którą, w której ja mam taki swój udział z czyszczeniem aspektów chłopaka mojej przyjaciółki, która też notabene robiła kiedyś audycję w Radiu Paranormalium.
No chłopak miał swoje tam problemy, różne tam z alkoholem, z narkotykami również i różnymi nieprzyjemnymi rzeczami i ja po prostu nie wiedziałem, co ten, co z tym chłopakiem zrobić i po prostu wysyłałem mu taką energię miłości wieczorami podczas medytacji i jakoś, jakoś tak się działo, że w przeciągu paru najdalej dni.Przyjaciółka odpisywała mi, co się z tym chłopakiem dzieje i zauważyła duże zmiany w jego zachowaniu. Jakoś tak krótko po tym, jak przeprowadzałem te, te nocne operacje podczas medytacji.
Wiem, że takie rzeczy działają, bo ja sama też kombinowałam w ten sposób. I powiem tak jestem po prostu zdumiona, jak medytacja, jak mentalna medytacja potrafi zmieniać nasze życiowe problemy, czyścić właśnie, wzmacniać, dodawać tego wszystkiego, co człowiekowi jest potrzeba, żeby wzrastać, żeby być szczęśliwym.
Nie myślałam, że to działa. To jest niesamowite. Ludzie uciekają w świat komputerów, tych tych gier komputerowych, a tutaj jest taki, taki matrix, w którym możemy, możemy naprawdę działać. Tylko ludzie myślą, że to jest niemożliwe tutaj na Ziemi, a to jest możliwe właśnie w medytacji, w jakichś takich wyciszeniu, w uspokojeniu, wyobrażanie sobie mentalne pewnych spraw i naprawianie, budowanie tego wszystkiego sprowadza się do, do naprawienia życia. No to jest, to jest po prostu niepojęte, Dlaczego ludzie tego nie rozumieją i nie wiedzą, by mogli korzystać? To jest taka, taka wspaniała sprawa, która może tylu ludziom pomóc.
A tutaj pewnie dużą rolę odgrywa zbyt mocne takie, zbyt mocne zakorzenienie w tym świecie jednak fizycznym. No i takie zakodowane w umysłach, jakby w imię zasad odrzucanie wszystkiego, co brzmi paranormalnie.
No tak, póki się to nie zmieni, to ludzie nie będą szczęśliwi, bo, bo szukają tego szczęścia i jakoś tak mają pod nosem. To, to jest chyba jeszcze taka ślepota. No ale teraz przychodzi czas tego budzenia się, więc albo się obudzą i zaczną sobie radzić i po prostu wzrastać, albo nie wiem, no na zgubę, bo po co? No jak człowiek jest nieszczęśliwy, to potem i używki, i różne rzeczy, i nawet nie wie, że może być kontrolowany z tamtej strony, że może być w jakiś sposób niewolony. Bo teraz ja to poprzez ten sen, który sen przez to zdarzenie owe. Bo najpierw był sen, ale potem się okazało, że ja to już robiłam świadomie. Także uświadomiłam sobie, że z jakiegoś powodu jesteśmy w jakiś sposób krępowani i przez te byty, które są niewidzialne, no chyba złe no jak to powiedzieć? Uzależniani, to uzależnienie rozumiem, że uzależnienie to jest to, to pewnie jest ten łańcuch i dlatego ci ludzie tak potem słabną i oni już nie mają siły, żeby na przykład powstać z takiego. Rozumiem, dlaczego nie mają siły powstać z uzależnienia, że to jest potrzebna naprawdę pomoc z zewnątrz i świadomie. I żeby ta osoba miała tą świadomość, że to właśnie tak wygląda. No ja jakiś czas temu jeszcze, jeżeli pan może jeszcze rozmawiać, bo ja- Oczywiście jak najbardziej.
Jakiś czas temu w OBE znalazłam się w jakimś mieście i wtedy zobaczyłam też mojego męża. Doszłam jakby do niego, on stał przy jakiejś bramie. Prawdopodobnie to był, to była tylko pokazany taki. No dla mnie to była taka pokazówka i jakby przy tej bramie, gdzieś skądś, w jakiejś innej przestrzeni próbowano mu nałożyć na głowę taki sprzęt jak, jak przy badaniu mózgu z tymi kabelkami, z jakimiś takimi obręczami- To elektroencefalografia, coś takiego.
No ale to było raczej, raczej, może tak porównałam, ale to był taki sprzęt raczej do opanowania człowieka, mózgu. Ja go wtedy szarpnęłam i mówię: Słuchaj, ja jestem z OBE, to ja ciebie wezmę i polecimy stąd.
Choć i odsunęłam tą, ten sprzęt, który mu tam próbowano nałożyć, bo wiedziałam, że to jest znowu próba jakiegoś zawładnięcia jego tą częścią duchową. W każdym razie ja to wiedziałam wtedy i wyszłam z tego, z tego OBE, ale to było pokazane, że w jakiś sposób on może się poddać też jeszcze jakimś wpływom, tym astralnym. W każdym razie ten astralny świat. Nie wiem jak Pan, ale wydaje mi się, że on ma ogromny wpływ na to, czy my dajemy radę, czy nie dajemy rady, czy, czy po prostu jak my funkcjonujemy i ludzie obudzeni, się świadomi, jakby się nie poddają, wiedzą z czym mają walczyć, ze swoimi słabościami, które są jakby też drogą do oplątania się tam w tych astralnych różnych rzeczach. Tak, tak sobie myślę.
To, to są takie moje tylko rozważania, bo przecież niepoparte żadną nauką. Także [śmiech] Takie trochę spekulacje. Tak, tak. Ale tak sobie myślę, że jednak warto budować siebie coraz mocniejszym, silniejszym, pozbywać się i walczyć ze swoimi różnymi nałogami, walczyć z lękiem. Bo ten lęk to jednak to jak brama do astralu z tymi wszystkimi takimi rzeczami, żeby to likwidować z siebie. Uczucia zazdrości, jakiejś złości.Yyy, nieradzenie sobie z emocjami, żeby, żeby świadomie coś budować, pracować, medytować. Nie wiem.
Chodzić na jakieś warsztaty, coś, żeby, żeby po prostu nie dać się, nie? No i myślę, że to warto, żeby to też, żeby tym się zainteresowały również osoby niekoniecznie, że tak powiem, wierzące w tematyki, w tematy paranormalne. Więc takie czasami obserwuję podejście, że a co tam medytacja da jakieś paranormalne bzdury, A tu się okazuje, że nawet yy, nawet bez względu na to, czy człowiek wierzy w te tematy paranormalne, czy nie wierzy, to taka medytacja prowadzona chociażby z wizualizacją, też potrafi dużo, dużo dać.
Dokładnie tak. Dokładnie tak. Tak jest. No ale to nic na to nie poradzimy. Ludzie się budzą w swoim tempie i. No i tylko tyle, że możemy mówić naokoło i starać się ludziom to przybliżać. Kto to weźmie i zacznie, spróbuje coś zrobić, a inni obśmieją albo zwymyślają i tyle. No ale to ich strata, nie? Ale cieszę się, że jest tylu ludzi, że, że bo jest jednak dużo ludzi. Jest, naprawdę jest dużo ludzi, którzy to rozumieją i coś robią.
Dobrze. Tutaj już nie mam żadnych pytań. Jeżeli chodzi o pani przeżycia czy doświadczenia. Mam takie jeszcze jedno pytanie techniczne, które słyszą wszyscy słuchacze, którzy dzwonią, dzielą się tutaj swoimi przeżyciami. Czy wyraża pani zgodę na wykorzystanie tej rozmowy w którymś z odcinków "Właśnie mówią świadkowie"?
Bardzo proszę. Dobrze. Oczywiście całkiem, całkiem, całkiem anonimowo. Taką mamy zasadę, że nie podajemy żadnych personaliów ani nic, tak? Że może być pani spokojna. No ja tak trochę chaotycznie rozmawiałam.
Także tak, wie pan, trochę Rozmowy, rozmowy, takie rozmowy niereżyserowane tak czasem, czasami tak mają, że taki element chaotyczności się pojawia. No to jest całkiem normalna rzecz. Rozumiem, rozumiem. Bardzo mi było miło rozmawiać z osobą tak tutaj rozwiniętą [śmiech] z taką wiedzą. Cieszę się, że taki człowiek, który jak ja, który wiele lat po prostu w ukryciu był z tymi swoimi różnymi przeżyciami. Ja powiem tylko jeszcze dodam, że ja poszłam do psychiatry. Poszłam do psychiatry, żeby mi określił yy, czy ja jestem zdrowa na umyśle i co mnie się przytrafia, co mi się przydarza.
I opowiedziałam I ta pani doktor psychiatra powiedziała, że ona nie widzi, żebym ja była chora, chociaż nie rozumie tego, o czym ja opowiadam. No też psychologia i psychiatra operują takimi dogmatami, które jeszcze pochodzą z dziewiętnastego wieku. Tam nie ma na przykład w psychologii pojęcia takiego jak dusza. Yyy, psychologia tutaj jakby tylko skupia się na tym aspekcie materialnym.
Także, no mają prawo, mają prawo. Ludzie wykształceni, psycholodzy, psychiatrzy mają prawo niekoniecznie rozumieć te różne elementy. Tak, ale nie było potrzeby, a ponieważ tutaj mój mąż mówił, że, że jestem wariatka, że po prostu yy do szpitala psychiatrycznego się nadaję. Takie były okresy i ja wtedy poszłam do psychiatry. Niech określi psychiatra, czy ja rzeczywiście jestem jakaś rozwinięta. Potem zaczęłam po prostu już być pewna swego i już przestałam się przejmować jakimiś głupotami i swoim, swoim zachowaniem, nieprzejmowaniem się jakby. Yyy, zwróciłam uwagę, że, że można zupełnie inaczej patrzeć na świat.
No podobne rozterki miał też słynny pionier współczesnej openautyki, Robert Monroe. Obawiał się, że coś mu się tam z mózgiem porobiło. Jak zaczął na tak jakoś tak yy w Spontanicznie wychodzić z ciała. Kładzie się do łóżka i nagle orientuje się, że jest nie w łóżku, tylko na przykład u siebie w kuchni piętro niżej.
Poszedł się zbadać do bodajże neurologa. Obawiał się, że jakiś tam pojawił się u niego problem z mózgiem. No i się okazało, że facet jest całkowicie zdrowy. Zbadał się u tego lekarza, u jakiegoś innego i wszyscy stwierdzili, że z facetem wszystko jest okej.
No ale OB jednak miał. No tak, tak i tak to to jest. Ja to pewnie nie ćwiczę. OB nie ćwiczę. Teraz mi się rzadko to zdarza, chociaż mi się zdarza. Ale, ale już, już nie ma takiej częstotliwości i w zasadzie to już tylko dla głębszego oddechu i dla radości bycia po tamtej stronie [śmiech].
No. Dla przyjemności. Tak, dla przyjemności. Zwłaszcza że przestałam się bać śmierci. Przestałam się bać śmierci. To też bardzo ważne. Bardzo ważna rzecz. Tak, przestałam się bać demonów. Przestałam się bać jakichś strachów, potworów. Po prostu to wszystko.
Śmiać się tylko mogę, bo to wszystko człowiek ma w sobie piekło i niebo i wszystko jest w nas. I tacy jak myślimy, tak mamy. Dokładnie. No jakoś tak lżej się żyje. Po prostu. Jakieś takie to życie zdrowsze się robi.
No i człowiek się cieszy takimi różnymi sprawami i radość wszędzie i, no po prostu już jest lżej. I świadomość, że, że ten świat tutaj to jest tak tylko trzywymiarowy, a wymiarów jest tyle, że ojeju, kochany. [śmiech] To tak jest.
Fajnie, że to taka jest przestrzeń, że, że nie jesteśmy zamknięci w takiej trzywymiarowej klacie, tylko możemy, możemy o wiele szerzej istnieć. No i to jeszcze to, że te wymiary się przenikają. Przynajmniej ten nasz wymiar fizyczny z tym wymiarem, do którego przechodzą nasi bliscy chociażby po śmierci.
No tak I cieszę się, że są coraz wyższe, a są też i widziałam już zwierzęta, rozmawiałam ze zwierzętami po tamtej stronie. Wiem, że na przykład psy mają swoich przewodników. Widziałam parokrotnie, jak przychodzi po psa przewodnik psi. Także myślę, że wielu ludzi, którzy nie wierzą, że zwierzęta też przechodzą na tamtą stronę i też są w tamtym wymiarze, to by było wielką pociechą, żeby wiedzieli, że one tam istnieją i można z nimi się porozumiewać tak jak rozmawiamy. To jest też fajne.
O tym też wspominał Rafał Nieradzik w jednym z wywiadów w Radiu Paranormalium, bo kiedyś parę razy też gościł u nas na antenie. I taką ciekawą, ciekawą obserwacją się podzielił. Właściwie brakiem obserwacji, bo wedle tego, sądząc po opisach tam po drugiej stronie obnauci nie zauważają owadów. Co ciekawe, z jakiegoś powodu. Zauważają ludzi, zauważają zwierzęta, jakieś inne istoty, ale owadów jakoś tam tak za bardzo nie widać podobno. To ciekawa sprawa.
Ja też nie widziałam. Widziałam kilkakrotnie psy i moje koty jak odchodziły, to zawsze przychodziły się do mnie pożegnać. Też miałam takie przez dwa, dwa lata z rzędu 1 listopada w nocy zawsze jak kładłam się spać, to były dwie... Dwa razy tak było i całą noc w tego 1 listopada całą noc skakał na mnie tak, jakby gdzieś z jakiejś wysokości. Ja leżałam na boku, skoczył na mnie niewidzialny kot mruczał przy mnie i leżał. I słyszałam, cały czas słyszałam jego mruczenie. I rok później też 1 listopada skok na mnie i potem gdzieś ułożenie się przy mnie i mruczenie.
No więc to jest dowód na to, że, że po prostu. No i rozmawiałam z moimi psami, też. Rozmawiałam tak jak z panem teraz także, że to jest dla mnie pocieszenie, bo człowiek kocha zwierzęta. To znaczy się, myślę, że większość ludzi kocha zwierzęta i jak mają w domu zwierzęta, to się do nich przyzwyczajają.
I potem jak zwierzę odchodzi, to jest straszny żal. A wiadomo, że idą też, bo w chrześcijaństwie wiem, że ksiądz zawsze mówił na religii, że, że nie ma nieba dla zwierząt. Niekoniecznie, niekoniecznie musi to być prawda. To, co ksiądz mówił.
A to już się przekonałam parokrotnie [śmiech]. No dlatego mam swój, swój światopogląd na to. Zresztą mój światopogląd jakby się dostosował do tego, co przeżyłam i, i tyle. I no. Czyli jest pani taka wolna od tych, od dogmatów religijnych.
Innymi słowy pełna wolność. Tak, tak. Ale, ale, yy, kocham tamtą przestrzeń, kocham postacie, te, które spotykam. Zresztą nie wiem, które są moimi aspektami, które są moim ja tam. Wiem, że pomagają mi i już nie, nie wchodzę w szczegóły. Ja już się nie zagłębiam, nie badam tego. Wiem, że są i miałam tyle razy, miałam to odczucie tej miłości, co bym każdemu życzyła człowiekowi, żeby to odczuł. Ale ludzie, obnauci i wszyscy ludzie, którzy właśnie się tymi sprawami zajmują, na pewno mieli chociaż raz w życiu to odczucie tej kosmicznej miłości. To jest niesamowite.
To jest takie odczucie, że ojej. I to właśnie kocham to, że jak tam spotykam postać, to ja to czuję. To jest takie odczucie, że człowiek, człowiek zaczyna się śmiać, jakby się sera najadł. No nie wiem, ja na przykład, jak mnie czasami to trzyma tydzień po takim spotkaniu i po prostu jak to wyślę, to od razu mi się wszystko rozpływa we mnie. Tak mi się robi ciepło, tak dobrze i po prostu kocham cały świat. Wtedy bym mogła tańczyć, śpiewać i wszystko.
No ja pamiętam, jak kiedyś po odprowadzeniu takiej mojej przyjaciółki, ee, przedwcześnie zmarłej, jak przez jakiś czas towarzyszyło mi takie uczucie takiego totalnego uhehania. Ciągle chciało mi się śmiać. Niby dotarła, dotarła do mnie, dotarła do mnie ta świadomość, że tutaj, w tym świecie fizycznym, jej nie ma.
Teoretycznie człowiek powinien się rozpłakać, powinien przeżywać żałobę, a ja tymczasem zupełnie coś, coś, coś na odwrót, coś takiego odwrotnego. Ciągle tylko ha, ha, ha i ha, ha, ha. No znam to. To mój kuzyn odszedł w zeszłym roku i ja na pogrzebie po prostu nie mogłam się opanować. Czułam, że on aż skacze z radości. Ja to może go nie widziałam, ale, ale czułam tą radość. I potem tylko szturchnęłam mojego męża i mówię: "Słuchaj, Kazik szaleje z radości". Ale on przez piętnaście lat w wózku inwalidzkim siedział, więc później tą wolność wystrzelił z tą wolnością-- radością i ja to czułam. Nie zawsze widzę, ale czasami mi się zdarza nawet zobaczyć tak w realu.
No to chyba każdy by się tak. Yyy, tak, każdy by się tak ucieszył, mogąc po prostu, mogąc nie tyle wstać z łóżka, tylko całkiem się... Wstać z wózka, tylko całkiem się u niego od niego uwolnić. No niesamowite to są odczucia. Wiem, że pan ma na pewno... Ja jeszcze będę słuchać, jeszcze będę przeglądać, bo ja dopiero od niedawna te pana filmiki z Radia Paranormalium nawet subskrybuję.Właśnie od niedawna także wszystkich. Nie zdążyłam przesłuchać. Dopiero jakieś parę- No trochę tego jest, rzeczywiście.
Ale sobie tak pozwolę i będę miała trochę czasu wieczorami to sobie będę słuchać, bo to są takie wszystko opowieści, że aż się serce raduje, że naprawdę kolorów... Wychodzi na to, że ten świat ma tyle kolorów. Może to tak mówię trochę, no tak porównuję, że, że po prostu on jest tak kolorowy, że ma tyle przestrzeni, tyle, tyle tych światów, tyle różnych ciekawych wiadomości, tego wszystkiego, że ach jej, aż się żyć chce.
I tak oto kolejna już w historii tej audycji paranormalna spowiedź wypełniła dwudziesty już odcinek podcastu mówią Świadkowie. Fascynatów ufologii ucieszy zapewne to, że w jednym z kolejnych odcinków postaram się zaprezentować obszerną korespondencję tekstową z inną naszą słuchaczką, która doświadczyła licznych zdarzeń z udziałem UFO i nawet podzieliła się dość wstrząsającą relacją z sesji regresji hipnotycznej. Ponieważ jednak podcast Mówią Świadkowie ukazuje się nieregularnie i sam nigdy do końca nie wiem, jak będzie wyglądał kolejny odcinek i co będzie zawierał, gorąco zachęcam do śledzenia zapowiedzi ukazujących się na stronie Radia Paranormalium www.paranormalium.pl oraz na radiowych profilach na Facebooku, Twitterze i YouTubie, gdyż tam właśnie zawsze dowiecie się, kiedy ukaże się kolejny odcinek i z czego będzie się składał. Samą stronę www.paranormalium.pl warto też czasami odwiedzić ze względu na pojawiające się tam w ostatnim czasie nowe artykuły. Jest zatem nie tylko czego posłuchać, ale i co poczytać. A dzisiaj już dziękuję Państwu za uwagę. Mówił to Państwa Marek Sęk Ivellios. Radio Paranormalium - paranormalny głos w Twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. No i obyśmy te wakacje przeżyli bez kolejnej niepotrzebnej kwarantanny.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493.
Skype: radio.paranormalium.pl. Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: 3608 80 02, 3608 80 02. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa i maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.