Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum

(prawie) Wszystko o stygmatach


Dodano: 2006-07-21 00:40:00 · Zakładka Dodaj do zakładek · Wyślij raport · Udostępnij:  Facebook  Wykop  Twitter  WhatsApp
Opublikowano w dziale Ezoteryka

Stygmaty, czyli rany odpowiadające ranom ukrzyżowanego Chrystusa, od wieków fascynują zarówno wierzących, jak i badaczy. Zjawisko to, obserwowane u niektórych świętych i mistyków, wciąż nie ma jednoznacznego wyjaśnienia. Pierwszym znanym stygmatykiem był Święty Franciszek z Asyżu, który w 1224 roku doświadczył tego niezwykłego zjawiska. W ciągu wieków zarejestrowano setki przypadków stygmatyzacji, w dużej mierze wśród kobiet. Artykuł przybliża historię stygmatów, ich znaczenie oraz różnorodność przypadków, jakie miały miejsce na przestrzeni wieków.

Stygmaty

Stygmatami nazywa się w tradycji chrześcijańskiej rany, krwawienia, znamiona lub dolegliwości interpretowane jako odpowiadające ranom Męki Chrystusa. Zjawisko ma przede wszystkim wymiar religijny i hagiograficzny. Nie istnieje jeden, naukowo potwierdzony mechanizm wyjaśniający wszystkie opisywane przypadki; w literaturze medycznej zwraca się natomiast uwagę, że poszczególne doniesienia mogą mieć różne przyczyny, między innymi dermatologiczne, hematologiczne, psychogenne, urazowe lub związane z samouszkodzeniami.

Święty Paweł

W I wieku n.e. apostoł Paweł napisał w Liście do Galatów (6,17): „...albowiem ja znaki Pana Jezusowe noszę na ciele mojem”. W greckim tekście występuje słowo stígmata (στίγματα), liczba mnoga od stígma (στίγμα), wywodzącego się od czasownika stízō (στίζω) — „nakłuwać”, „znakować”. W starożytności określenie to mogło oznaczać znak nacięty, wytatuowany lub wypalony na ciele, między innymi jako oznaczenie niewolnika, żołnierza albo osoby poświęconej bóstwu.

Słowa tego używano więc także w odniesieniu do znaków własności, przynależności lub poświęcenia religijnego. Nie należy jednak automatycznie utożsamiać Pawłowych „stygmatów” ze stygmatami w późniejszym, chrześcijańskim znaczeniu tego terminu.

Najczęstsza interpretacja Listu do Galatów odnosi słowa Pawła do blizn i innych śladów prześladowań, których doznał podczas działalności misyjnej — między innymi biczowania i kamienowania. Znaki te miały świadczyć o jego przynależności do Chrystusa, podobnie jak piętno mogło wskazywać na przynależność niewolnika do pana.

W późniejszej tradycji religijnej fragment ten bywał również odczytywany mistycznie, jako zapowiedź zjawiska stygmatów. Nie ma jednak historycznych podstaw, aby na jego podstawie uznawać apostoła Pawła za stygmatyka w takim znaczeniu, w jakim określenia tego używa się wobec mistyków średniowiecznych i nowożytnych.

Nie są znane jednoznaczne opisy spontanicznych stygmatów z pierwszych stuleci chrześcijaństwa. Wyraźne świadectwa dotyczące ran naśladujących Mękę Chrystusa pojawiają się dopiero w średniowieczu, przy czym niektóre najwcześniejsze przypadki dotyczyły świadomego samookaleczania się.

Historia stygmatów

Święty Franciszek

Święty Franciszek otrzymuje stygmaty. Obraz Ludovico Cigoli. Źródło: Wikimedia, domena publiczna

Święty Franciszek z Asyżu (ok. 1181/1182–1226) jest powszechnie uznawany za pierwszego klasycznego stygmatyka w historii chrześcijaństwa. Według wczesnych źródeł franciszkańskich rany odpowiadające ranom Chrystusa pojawiły się u niego we wrześniu 1224 roku podczas pobytu na górze La Verna. Nie były one dokumentowane medycznie w dzisiejszym znaczeniu, lecz opisywali je jego pierwsi biografowie, a po śmierci mieli je oglądać świadkowie.

Przed Franciszkiem znane są jednak przypadki świadomego naśladowania ran Chrystusa. Maria z Oignies (1177–1213), mistyczka z terenów dzisiejszej Belgii, według jej średniowiecznego żywota celowo kaleczyła między innymi dłonie, stopy i bok. Z tego powodu nie jest dziś dobrym przykładem wcześniejszych, spontanicznie powstałych stygmatów.

Podobny charakter miał głośny przypadek rozpatrywany podczas synodu w Oksfordzie w 1222 roku. Młody mężczyzna, któremu towarzyszyły dwie kobiety, miał dokonywać publicznego naśladowania ukrzyżowania i zadawać sobie rany imitujące Mękę Chrystusa. Sprawa zakończyła się interwencją władz kościelnych.

Po śmierci błogosławionego Dodo z Haske (Dodo z Asch), premonstratensa i pustelnika z Fryzji, który w 1231 roku zginął przygnieciony zawaloną ścianą swojej pustelni, na ciele również opisywano rany przypominające stygmaty. W tym przypadku już dawne opracowania zwracały uwagę, że przynajmniej część obrażeń mogła powstać wskutek samego wypadku.

Z tego względu Franciszek z Asyżu zachowuje w historiografii szczególną pozycję: jest pierwszym szeroko poświadczonym przypadkiem, w którym rany zostały przez współczesną mu wspólnotę religijną przypisane nadprzyrodzonej stygmatyzacji, a nie świadomemu zadaniu obrażeń.

W kolejnych stuleciach liczba relacji o stygmatach szybko rosła. Najbardziej znany dawny katalog sporządził francuski lekarz Antoine Imbert-Gourbeyre (1818–1912). W wydanej w 1894 roku pracy zebrał 321 osób uznawanych przez niego za stygmatyków.

Według tego zestawienia 280 spośród 321 osób było kobietami, a 41 mężczyznami — kobiety stanowiły więc około 87%, a nie 90% całości. Dawne opracowania podawały także, że wśród osób z listy znajdowało się 62 świętych lub błogosławionych.

Dane pochodziły z dwutomowej pracy Imbert-Gourbeyre’a La stigmatisation, l’extase divine et les miracles de Lourdes. Katalog ma dziś przede wszystkim znaczenie historyczne. Jego autor łączył relacje pochodzące z różnych epok i źródeł, często o charakterze hagiograficznym, dlatego nie można traktować wszystkich 321 pozycji jako jednakowo dobrze udokumentowanych przypadków medycznych.

W XIX i pierwszej połowie XX wieku stygmaty stały się wyjątkowo głośnym zjawiskiem religijnym i medialnym, szczególnie w katolickiej Europie. Współczesne badania historyczne tworzą własne katalogi tych przypadków i analizują je w kontekście kultury religijnej, prasy, medycyny oraz sposobów budowania reputacji mistyków, zamiast bezkrytycznie powielać statystyki Imbert-Gourbeyre’a.

W nowszych epokach doniesienia dotyczyły nie tylko osób zakonnych, lecz również ludzi świeckich. Kobiety nadal stanowiły zdecydowaną większość najbardziej znanych europejskich przypadków, choć dokładne proporcje zależą od przyjętego katalogu i kryteriów zaliczenia danej osoby do grona stygmatyków.

Chrystusowe panny młode

Fakt, że to głównie kobiety uczestniczyły w Męce Chrystusa — mężczyzny — może wydawać się zaskakujący. Wiele z nich twierdziło jednak, że zostały wybrane na „oblubienice Chrystusa”. Miało to oznaczać mistyczne małżeństwo, poprzez które łączyły się z Chrystusem umysłowo, cieleśnie i duchowo. Wejście w taki duchowy związek uważano za najwyższy stan możliwy do osiągnięcia w życiu ziemskim.

Mistyczne małżeństwo ma zazwyczaj postać wizji, w której Chrystus mówi duszy, że weźmie ją za oblubienicę, i wręcza jej pierścień jako znak pełnego, dostępnego nielicznym zjednoczenia z Nim i poddania się woli Bożej. Wizji towarzyszy zwykle uroczystość, w której uczestniczą Maryja Dziewica, święci i aniołowie. Pierścień ma być niewidoczny dla innych, natomiast osoba, która go otrzymała, może go widzieć — niekiedy jedynie częściowo — albo dostrzegać w jego miejscu ranę na palcu.

Święta Katarzyna ze Sieny

Święta Katarzyna ze Sieny zawiera mistyczne małżeństwo

Święta Katarzyna ze Sieny (1347–1380) miała według tradycji doświadczyć mistycznych zaślubin z Chrystusem, prawdopodobnie w okresie karnawału 1366 roku. W opisie przekazanym przez jej biografa, Rajmunda z Kapui, Chrystus pojawia się w towarzystwie postaci świętych i wręcza Katarzynie pierścień. Późniejsze przedstawienia i żywoty rozbudowywały szczegóły tej sceny, między innymi opis złotego pierścienia z perłami i kamieniem szlachetnym. Katarzyna miała widzieć go na swoim palcu, choć dla innych pozostawał niewidoczny.

Święta Katarzyna de’ Ricci (1522–1590), włoska dominikanka, również była w tradycji hagiograficznej łączona z motywem mistycznych zaślubin i nadprzyrodzonego pierścienia. Szczegółowe opisy jego wyglądu należą jednak do przekazu religijnego, a nie do informacji możliwych do niezależnego zweryfikowania.

Marie-Julie Jahenny

Marie-Julie Jahenny

W przekazach hagiograficznych motyw znaku mistycznego małżeństwa pojawia się także u brytyjskiej mistyczki Teresy Heleny Higginson (1844–1905), urodzonej w walijskim Holywell. Nie była więc stygmatyczką szkocką, jak podają niektóre wtórne teksty. U bretońskiej mistyczki Marie-Julie Jahenny (1850–1941) opisywano natomiast pierścieniowaty ślad na palcu serdecznym prawej ręki, interpretowany przez jej otoczenie jako podobny symbol.

Wiek stygmatyków

Relacje o stygmatach dotyczą osób w bardzo różnym wieku, jednak dane te pochodzą przede wszystkim z dawnych żywotów i katalogów hagiograficznych. Madeleine Morice (1736–1769) miała według takich przekazów otrzymać pierwsze stygmaty w wieku ośmiu lat, natomiast dominikanka Delicia di Giovanni (ok. 1560–1642) miała mieć około 75 lat, gdy pojawiła się u niej pierwsza rana.

Nie ma również jednego typowego czasu utrzymywania się opisywanych stygmatów. W przypadku ojca Pio (1887–1968) widoczne rany miały być obecne od września 1918 roku niemal do śmierci 50 lat później, podczas gdy u innych osób relacjonowano ich okresowe pojawianie się i zanikanie.

Ze świętą Katarzyną de’ Ricci wiąże się słynna seria cotygodniowych ekstaz przeżywanych przez około dwanaście lat, od czwartku do piątkowego popołudnia, podczas których miała odtwarzać kolejne etapy Męki Chrystusa. Dawne źródła opisują również związane z tym rany, jednak nieprecyzyjne jest twierdzenie, że same rany przez dwanaście lat regularnie „pojawiały się w czwartek i znikały w piątek”. Szczególnie dużo relacji o stygmatach wiązano z Wielkim Tygodniem, zwłaszcza z Wielkim Piątkiem.

Pięć RanRany

Stygmaty obejmują pięć klasycznych miejsc na ciele, w których pojawiają się rany: obie ręce, obie stopy oraz klatkę piersiową. Są one znane jako „Pięć Ran” lub „Święte Rany Naszego Pana” i odnoszą się do ran, które Jezus miał otrzymać podczas ukrzyżowania (rana w boku odpowiada przebiciu włócznią przez rzymskiego żołnierza — patrz Jan 19;34).

Wielu stygmatyków miało również rany na czole, przypominające obrażenia spowodowane koroną cierniową (Jan 19;2), a także ślady na plecach, odpowiadające ranom po biczowaniu, oraz otarcia na ramieniu, wiązane z dźwiganiem ciężkiego krzyża.

Niektórzy stygmatycy mieli doświadczać całej Męki Chrystusa, obejmującej cierpienie w Ogrójcu (w tym łzy lub krwawy pot — Łukasz 22;44), chłostę, nałożenie korony cierniowej, bicie, dźwiganie Krzyża Świętego oraz Pięć Ran zadanych podczas ukrzyżowania.

U innych widoczne były tylko niektóre ślady, pozostałe zaś nie występowały albo miały ograniczać się do subiektywnego odczuwania uporczywego bólu. Katarzyna Perez Carvalho miała na przykład krwawić tylko z jednej stopy.

Delicia di Giovanni miała według dawnych katalogów otrzymywać kolejne stygmaty etapami, mniej więcej po jednym rocznie: najpierw na prawej ręce, później na lewej, następnie na stopach, a w piątym roku w boku. W kolejnych latach przypisywano jej również ślady biczowania i korony cierniowej. Szczegóły te pochodzą jednak z przekazów hagiograficznych, a nie ze współczesnej dokumentacji medycznej.

Na przestrzeni dziejów umiejscowienie, wygląd i liczba ran zmieniały się tak bardzo, że nie sposób ustalić jednego wzorca. U niektórych stygmatyków rany były niewielkie, u innych duże; jedne miały kształt kwadratowy, inne owalny, a jeszcze inne przypominały jedynie kropki. Niektóre wyglądały jak zwykłe zadrapania, inne przybierały kształt krzyży, a jeszcze inne zmieniały wygląd z upływem czasu. Mogły występować wyłącznie po jednej stronie dłoni, być powierzchowne lub głębokie, a nawet całkowicie przeszywać ręce i stopy.

Wczesne żywoty świętego Franciszka z Asyżu opisują jego rany w niezwykły sposób: tkanka na rękach i stopach miała przypominać gwoździe, z jednej strony wyglądające jak okrągłe łebki, a z drugiej jak odgięte końce. Jest to element średniowiecznego przekazu hagiograficznego, a nie opis sporządzony przez lekarza lub niezależnego obserwatora według współczesnych standardów.

Do najwcześniejszych dominikańskich postaci łączonych ze stygmatami należy błogosławiona Ilona (Helena) z Veszprém na Węgrzech, żyjąca około 1200–1240 roku. Późniejsza tradycja hagiograficzna przypisywała jej między innymi świetliste znaki i lilię wyrastającą z rany. Zachowane opowieści są jednak późniejsze niż jej życie, dlatego szczegółów tej stygmatyzacji nie można traktować jako dobrze udokumentowanej relacji współczesnej wydarzeniom.

Chrystusa tradycyjnie przedstawiano z raną w prawym boku. W relacjach dotyczących niektórych późniejszych stygmatyków opisywano jednak ranę po lewej stronie, między innymi u ojca Pio oraz Myrny Nazzour (ur. 1964), syryjskiej mistyczki związanej z sanktuarium w Soufanieh w Damaszku. W przypadku Nazzour są to relacje jej otoczenia religijnego, a nie ustalenie przyjęte przez medycynę jako dowód nadprzyrodzonej stygmatyzacji.

W dawnych opisach stygmatom często przypisywano cechy niezwykłe: spontaniczne otwieranie się ran, brak zakażenia, oporność na leczenie, okresowe zanikanie bez blizn czy nietypowy zapach. Nie są to jednak naukowo ustalone cechy diagnostyczne stygmatów. Współczesne przeglądy medyczne podkreślają, że za podobnymi objawami mogą stać bardzo różne mechanizmy, między innymi krwawy pot, plamica psychogenna, zaburzenia pozorowane, samouszkodzenia oraz inne choroby skóry i układu krzepnięcia.

Hagiografia opisuje również przypadki odbiegające od takiego idealizowanego obrazu. Święta Rita z Cascii (1381–1457) miała w 1442 roku otrzymać na czole pojedynczą ranę interpretowaną jako ślad ciernia z korony Chrystusa.

Według tradycji rana ta miała pozostać do końca jej życia, jątrzyć się i wydzielać nieprzyjemny zapach, co miało skłonić Ritę do życia w większym odosobnieniu. Informacje te pochodzą z przekazu hagiograficznego i nie mogą być zweryfikowane według współczesnych kryteriów medycznych.

Ten sam przekaz opowiada, że u kresu jej życia przykry zapach miał zmienić się w przyjemną woń, a śmierci miały towarzyszyć inne cudowne znaki. Są to elementy tradycji religijnej, a nie fakty potwierdzone niezależną dokumentacją.

Nie ma wiarygodnych podstaw naukowych do często powtarzanego twierdzenia, że krew wypływająca ze stygmatów ma inną grupę niż krew samego stygmatyka albo że jest dosłownie „krwią Chrystusa”. W nowoczesnym badaniu kryminalistycznym materiału przypisywanego Teresie Neumann analiza DNA była zgodna z pochodzeniem materiału od niej samej lub jej linii matczynej i nie wykazała oznak podmiany próbek. Opowieści o „woni świętości” należą natomiast do tradycji hagiograficznej.

Rany na dłoniach

Od średniowiecza ukrzyżowanego Chrystusa najczęściej przedstawiano z gwoździami wbitymi w dłonie. Wizerunek na całunie turyńskim ukazuje ślady krwi w rejonie nadgarstka, co stało się jednym z argumentów w późniejszych dyskusjach o sposobie przybijania skazańców do krzyża. Autentyczność całunu jako płótna pogrzebowego Jezusa pozostaje jednak przedmiotem sporu i nie może sama rozstrzygać tej kwestii.

Francuski chirurg Pierre Barbet prowadził w latach 30. XX wieku eksperymenty na zwłokach i argumentował, że tkanki samej dłoni nie utrzymałyby obciążenia odpowiadającego ciężarowi zawieszonego ciała. Jego prace wywarły duży wpływ na popularne rekonstrukcje ukrzyżowania, ale były eksperymentami historycznymi i nie stanowią ostatecznego dowodu na jedną uniwersalną technikę stosowaną przez Rzymian.

Barbet sugerował między innymi możliwość przeprowadzenia gwoździa przez okolice nadgarstka, w tym przez przestrzeń między kośćmi nadgarstka określaną jako przestrzeń Destota. Współczesne opracowania podkreślają jednak, że techniki ukrzyżowania mogły być różne i nie da się na tej podstawie stwierdzić, w jaki dokładnie sposób przybito do krzyża Jezusa.

Najważniejszym bezpośrednim dowodem archeologicznym jest znaleziony w Jerozolimie szkielet mężczyzny z I wieku n.e., znanego jako Jehohanan (Yehohanan), którego prawa kość piętowa została przebita dużym żelaznym gwoździem. Znalezisko potwierdza, że przynajmniej w niektórych przypadkach stopy przybijano do bocznych części pionowej belki. Nie uzasadnia ono natomiast dawnego twierdzenia, że skazaniec musiał znajdować się w konkretnej „pozycji półsiedzącej”.

Ukrzyżowanie, szeroko stosowane przez Rzymian i inne ludy jako metoda wykonywania kary śmierci od VI wieku p.n.e. do IV wieku n.e., prawdopodobnie przeprowadzano jednak na różne sposoby, zależnie od miejsca i okoliczności.

Oznaczanie skóry

W niektórych przypadkach rany stygmatyków miały przybierać kształt liter i symbolicznych znaków.

Krwawy krzyż miał pojawić się na czole francuskiej przeoryszy, siostry Joanny des Anges (1602–1665), natomiast imiona Józefa, Marii i Jezusa miały zostać wypisane krwią na jej lewej ręce. Później siostrę Joannę prezentowano wielkim tłumom w Paryżu jako „chodzącą relikwię”.

Na ciele Marie-Julie Jahenny (1850–1941) 7 grudnia 1875 roku miały według jej otoczenia pojawić się krwawiące znaki, w tym krzyż, kwiat przypominający różę oraz słowa „O Crux Ave” — dosłownie „Witaj, Krzyżu”. Także w tym przypadku chodzi o relację hagiograficzną, nie o niezależnie potwierdzony fenomen medyczny.

Serce Świętej Klary Montefalco

Oto, co kryło serce świętej Klary Montefalco (Acta Sanctorum, tom 111, domena publiczna)

Rany wewnętrzne

W hagiografii kilku mistyków pojawiają się również opowieści o znakach odkrywanych po śmierci w narządach wewnętrznych. Ze względu na charakter źródeł i brak możliwości współczesnej weryfikacji właściwiej mówić tu o historycznych relacjach i religijnych interpretacjach niż o odrębnej, potwierdzonej medycznie kategorii „wewnętrznych stygmatów”.

Święta Klara z Montefalco (1268–1308) miała powiedzieć swoim siostrom, że w jej sercu znajdą krzyż Chrystusa. Po jej śmierci zakonnice rzeczywiście otworzyły ciało i wyjęły serce, a znajdujące się w nim struktury zinterpretowały jako miniaturowe narzędzia Męki, w tym krzyż. Opowieść stała się ważnym elementem kultu Klary, lecz nie jest równoznaczna ze współczesnym anatomicznym potwierdzeniem cudownego pochodzenia tych struktur.

Serce Klary oraz relikwia krwi są do dziś przechowywane w Montefalco. Tradycji tej towarzyszą również opowieści o niezwykłym zachowaniu krwi, w tym okresowym odzyskiwaniu płynności. Należy je przedstawiać jako twierdzenia religijne związane z relikwią, a nie jako ustalony fakt naukowy.

Święta Weronika Giuliani (1660–1727) twierdziła, że w jej sercu znajdują się znaki związane z Męką Chrystusa, i na polecenie przełożonych sporządzała ich rysunki. Dokumenty te odegrały później ważną rolę w opowieści o jej życiu i kulcie.

Po śmierci Weroniki 9 lipca 1727 roku biskup Città di Castello polecił przeprowadzić sekcję. Wśród osób uczestniczących w badaniu wymieniani są chirurg Giovanni Francesco Gentili i lekarz Gian Francesco Bordiga. W sporządzonych relacjach stwierdzano, że w sercu dostrzeżono struktury interpretowane jako odpowiadające znakom, które Weronika wcześniej rysowała.

Serce świętej Teresy z Ávili (1515–1582), przechowywane jako relikwia w Alba de Tormes, ma widoczne uszkodzenie, które tradycja katolicka łączy z opisywanym przez nią mistycznym doświadczeniem przebicia serca, zwanym transwerberacją. Religijna interpretacja tego śladu nie jest tym samym co medyczne ustalenie jego przyczyny.

Niewidoczne stygmaty

W tradycji mistycznej mówi się również o „niewidocznych” lub „wewnętrznych” stygmatach, czyli bólu odpowiadającym ranom Męki bez widocznych zmian skórnych. Z takimi doświadczeniami łączono między innymi świętą Katarzynę de’ Ricci (1522–1590).

Święta Katarzyna ze Sieny (1347–1380) według jej żywotów miała początkowo otrzymać widoczne stygmaty, a następnie prosić w modlitwie, aby znaki stały się niewidoczne i pozostawiły jedynie ból. Jest to element jej tradycji hagiograficznej.

Z ran Czcigodnej Gertrudy van der Oosten (1330–1358) krew miała wypływać siedem razy dziennie. Zaniepokojona tłumami ludzi gromadzących się wokół niej, aby być świadkami cudu, błagała o cofnięcie tego daru. Jej modlitwa miała zostać wysłuchana: krwawienie ustało, lecz ślady ran pozostały w postaci barwnych blizn.

Inne zjawiska

Ekstaza lub stan przypominający trans bardzo często występują w historycznych opisach stygmatyków, zwłaszcza w literaturze hagiograficznej, nie ma jednak podstaw do dawnego, kategorycznego twierdzenia, że wszystkie stygmaty pojawiają się wyłącznie podczas ekstazy. Z medycznego punktu widzenia sama ekstaza nie stanowi kryterium pozwalającego rozpoznać stygmatyzację jako odrębne zjawisko chorobowe.

Żywoty stygmatyków często łączą rany z innymi fenomenami uznawanymi za nadprzyrodzone, takimi jak proroctwa, uzdrowienia, bilokacja, lewitacja czy inedia — rzekoma zdolność do życia bez pożywienia. Takie twierdzenia wymagają szczególnej ostrożności. Angela z Foligno (ok. 1248–1309) rzeczywiście była znana z surowych praktyk ascetycznych, lecz opowieść, jakoby przez dwanaście lat żyła bez jedzenia, wyłącznie dzięki Eucharystii, jest późną i słabo udokumentowaną legendą. Święta Katarzyna ze Sieny (1347–1380) praktykowała skrajne posty, opisywane dziś przez historyków także w kontekście tak zwanej anorexia mirabilis, lecz nie należy traktować hagiograficznych zapewnień o całkowitym obyciu się bez pokarmu jako dowiedzionego faktu fizjologicznego.

Demoniczne ataki

W żywotach wielu stygmatyków znajdują się również relacje o atakach demonów. Są one częścią religijnej interpretacji doświadczeń tych osób i nie dają się niezależnie zweryfikować jako wydarzenia nadprzyrodzone.

Kiedy święty Franciszek z Asyżu po raz pierwszy odwiedził Rzym i po modlitwie próbował odpocząć, miał zostać otoczony przez diabły, które przez długi czas go dręczyły, a następnie odeszły, pozostawiając go na wpół martwego.

W wielu relacjach diabeł miał ukazywać się ojcu Pio pod postacią dużego czarnego psa albo postaci w ognistym płaszczu, ścigając mnicha i poddając go torturom.

Kierownik duchowy świętej Gemmy Galgani relacjonował, że „została okrutnie pobita przez diabła podczas wieczornej modlitwy i nie była zdolna do żadnego ruchu. Jej Anioł Stróż podniósł ją i położył na łóżku, po czym stał przy poduszce, spoglądając na nią”.

Teresa Neumann

Teresa Neumann

Choroby

W biografiach stygmatyków często pojawiają się poważne choroby, niepełnosprawność i długotrwałe unieruchomienie. Nie oznacza to jednak, że choroba jest konieczną cechą stygmatyzacji ani że istnieje jeden wspólny zespół medyczny. Święta Lidwina z Schiedam (1380–1433) była przez znaczną część życia ciężko chora, a niemiecka mistyczka Teresa Neumann (1898–1962) przechodziła w młodości okresy ślepoty, zaburzeń widzenia, paraliżu i innych dolegliwości opisywanych w jej biografiach.

Audrey Santo (1983–2007) z Worcester w stanie Massachusetts po wypadku w rodzinnym basenie w 1987 roku, gdy miała trzy lata, doznała ciężkiego uszkodzenia mózgu i przez resztę życia pozostawała w stanie określanym jako niemota akinetyczna. Wokół niej pojawiły się doniesienia o niezwykłych zjawiskach i uzdrowieniach. Komisja diecezji Worcester nie znalazła dowodów oszustwa, ale nie potwierdziła też cudownego charakteru tych zdarzeń. Santo zmarła 14 kwietnia 2007 roku w wieku 23 lat.

Ciało Eustochii CalafatoNiezniszczalne ciała

W katolickiej hagiografii spotyka się określenie „ciał niezniszczalnych” lub „nieulegających rozkładowi”, odnoszone do szczątków niektórych świętych zachowanych w wyjątkowo dobrym stanie. Nie jest to jednak kategoria medyczna ani sam w sobie dowód cudu: na stan zwłok mogą wpływać warunki środowiskowe, mumifikacja, zabiegi konserwatorskie lub balsamowanie. Dlatego każdy taki przypadek należy rozpatrywać osobno.

Święta Eustochia Smeralda Calafato żyła w latach 1434–1485. Była klaryską z Mesyny i założycielką wspólnoty w klasztorze Montevergine, znajdującym się właśnie w Mesynie. Zmarła tam w 1485 roku, mając około 50 lat.

Jej ciało od stuleci otaczane jest kultem i do dziś znajduje się w klasztorze Montevergine. W źródłach kościelnych oraz historycznych jest opisywane jako zachowane, współcześnie zaś bywa określane wprost jako zmumifikowane. Sam fakt zachowania ciała nie rozstrzyga o nadprzyrodzonej przyczynie tego stanu.

Z Eustochią wiązano z czasem liczne cuda oraz opiekę nad Mesyną podczas trzęsień ziemi. Opowieść, według której podczas trzęsienia ziemi w 1615 roku jej ciało miało otworzyć usta i zaśpiewać werset psalmu, należy jednak traktować jako późniejszą legendę hagiograficzną. Nie udało się odnaleźć solidnego, współczesnego wydarzeniu źródła, które pozwalałoby przedstawić ten epizod jako fakt historyczny.

Kult Eustochii rozwijał się przez następne stulecia; została beatyfikowana w XVIII wieku, a w 1988 roku kanonizował ją Jan Paweł II podczas wizyty w Mesynie. Jej zachowane ciało nadal znajduje się w tamtejszym klasztorze Montevergine.

Imitatio Christi

Na długo przed chrześcijaństwem rytualne ofiary stanowiły ważny element wielu religii. W judaizmie biblijnym używa się terminu korban, wywodzonego od hebrajskiego rdzenia oznaczającego „zbliżanie” lub „przybliżanie”. Nie był to wyłącznie baran czy byk: pojęcie obejmowało różne rodzaje darów i ofiar składanych Bogu, zarówno zwierzęcych, jak i — w odpowiednich obrzędach — między innymi zbożowych.

Chrześcijańskie rozumienie ofiary rozwijało się na gruncie tradycji żydowskiej, ale zostało zasadniczo przekształcone przez interpretację śmierci Jezusa. Szczególnie w Liście do Hebrajczyków śmierć Chrystusa przedstawiona jest jako wyjątkowa i ostateczna ofiara, która czyni zbędnym powtarzanie dawnych ofiar przebłagalnych. W późniejszej duchowości chrześcijańskiej rozwinęła się również idea dobrowolnego ofiarowania własnego cierpienia i życia Bogu.

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa cierpienie i śmierć Jezusa znajdowały szczególny odpowiednik w kulcie męczenników. Słynna formuła przypisywana Tertulianowi, że „krew chrześcijan jest zasiewem”, wyrażała przekonanie, iż prześladowania i męczeństwo wzmacniają wspólnotę wierzących. Po ustaniu wielkich prześladowań nacisk w praktykach ascetycznych stopniowo przesuwał się z rzeczywistego męczeństwa ku symbolicznemu i duchowemu naśladowaniu ofiary Chrystusa.

Późne średniowiecze przyniosło nowe, niezwykle silne skupienie na Męce Chrystusa. Dominujący wizerunek Jezusa — zarówno w sztuce, jak i w piśmiennictwie — ukazywał ukrzyżowanie z liczbą szczegółów nieznaną wcześniej Ewangelii i tradycji wczesnochrześcijańskiej. Upokorzone, torturowane, biczowane, przybite do krzyża, przebite i umierające, a zarazem życiodajne ciało Chrystusa stało się centralnym obrazem ofiary, który Kościół kultywował i sankcjonował.

Niemiecki dominikanin i mistyk Meister Eckhart, czyli Eckhart z Hochheim (ok. 1260–1328), nauczał o oderwaniu od własnego „ja” i zjednoczeniu duszy z Bogiem. Z kolei O naśladowaniu Chrystusa (De imitatione Christi), jedno z najpopularniejszych dzieł późnośredniowiecznej duchowości, jest tradycyjnie i najczęściej przypisywane Tomaszowi à Kempis (1379/1380–1471), choć kwestia autorstwa była w historii dyskutowana.

Ten nacisk na Mękę Chrystusa przywrócił cielesnemu cierpieniu szczególne znaczenie w życiu świętych, a później także zwykłych chrześcijan. Wielu ludzi, zwłaszcza kobiety, czerpało inspirację z kontemplacji religijnych obrazów i rzeźb, z tekstów czytanych na głos lub po cichu, z liturgii, podstawowych modlitw, a nawet ze zwyczajnych żywotów świętych. Nowe formy życia religijnego — zwłaszcza wspólnoty franciszkańskie i dominikańskie oraz niezależne wspólnoty religijnych kobiet zwanych beginkami — przyczyniły się do rozwoju tego nowego mistycyzmu.

Dla części średniowiecznych i wczesnonowożytnych mistyków umyślne zadawanie sobie cierpienia stanowiło element praktyk ascetycznych. Źródła dotyczące Angeli z Foligno (ok. 1248–1309), Katarzyny z Genui (1447–1510), Eustochii Smeraldy Calafato (1434–1485), Joanny Marii de Maillé (1331–1414) i wielu innych kobiet opisują surowe posty, włosiennice, biczowanie oraz rozmaite formy umartwiania ciała. Niektóre żywoty zawierają drastyczne historie o ranieniu, przypalaniu czy kontakcie z ranami chorych. Ponieważ szczegóły te bywają elementem literatury hagiograficznej, należy odróżniać dobrze poświadczone praktyki ascetyczne od narracji mających podkreślać heroiczny charakter świętości danej osoby.

Stygmaty jako cierpienie

W chrześcijańskiej teologii mistycznej stygmaty interpretowano przede wszystkim jako szczególną formę uczestnictwa w Męce Chrystusa. Wiele osób uznawanych za stygmatyków rzeczywiście praktykowało intensywną ascezę i postrzegało dobrowolne cierpienie jako ofiarę podejmowaną za innych. Jest to jednak interpretacja religijna i historyczno-kulturowa; nie należy na jej podstawie zakładać, że wszystkie osoby ze stygmatami miały ten sam profil psychologiczny, stan zdrowia czy motywację.

W pochodzącym z początku XX wieku artykule o stygmatach w Encyklopedii Katolickiej francuski jezuita Augustin Poulain, autor prac z zakresu teologii mistycznej, przedstawiał typową dla ówczesnej katolickiej interpretacji wizję stygmatów jako łaski nierozerwalnie związanej z cierpieniem:

„Cierpienie może stanowić zasadniczy element widzialnych stygmatów. Istota tej łaski polega na współczuciu Chrystusowi, uczestnictwie w Jego cierpieniach i smutkach oraz na zadośćuczynieniu za grzechy nieustannie popełniane na świecie. Gdyby cierpienia nie było, rany stałyby się pustym symbolem, teatralnym przedstawieniem sprzyjającym pysze. Gdyby stygmaty rzeczywiście pochodziły od Boga, nie mogłyby uczestniczyć w takiej daremności ani służyć próżności. Próba ta nie ogranicza się zresztą do tego, co święci muszą znosić: Życie stygmatyków, mówi doktor Imbert, jest długą serią cierpień wynikających ze świętej choroby stygmatów i kończących się dopiero wraz ze śmiercią. Wydaje się historycznie pewne, że stygmaty pojawiają się wyłącznie podczas ekstazy; ponadto stygmatycy mają wizje odpowiadające ich roli cierpiących i od czasu do czasu oglądają krwawe sceny Męki”.

Przytoczona wyżej wypowiedź ma charakter historyczno-teologiczny i nie powinna być traktowana jako współczesny opis medyczny. W szczególności zdanie, że stygmaty występują wyłącznie u osób pozostających w ekstazie, nie znajduje potwierdzenia jako naukowa reguła. Pod koniec XIX i na początku XX wieku w katolickiej mistyce rozpowszechniło się natomiast pojęcie „ofiary duszy” — osoby, która dobrowolnie przyjmuje własne cierpienie jako duchową ofiarę w intencji innych.

Jedną z najbardziej znanych włoskich mistyczek związanych ze stygmatami była Gemma Galgani (1878–1903). Jej żywoty i zapiski duchowe opisują wizje Anioła Stróża, doświadczenia Męki Chrystusa oraz ataki demoniczne. Relacje te są ważnym źródłem do historii jej duchowości, lecz — podobnie jak w przypadku innych opowieści wizjonerskich — ich nadprzyrodzonego charakteru nie można zweryfikować metodami historycznymi lub medycznymi.

Źródło pierwotne: Living Miracles

Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Nota: w sierpniu 2026 roku artykuł w wersji polskiej został poddany korekcie redakcyjnej, uzupełniony i zaktualizowany. Wcześniejsza wersja dostępna jest w Internet Archive.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.

Ponieważ cenimy sobie uczciwość, pragniemy poinformować, że przy opracowaniu niniejszej publikacji korzystaliśmy z narzędzi opartych o AI, w następującym zakresie:

- korekta redakcyjna

Oświadczamy, że przed publikacją cały materiał został przejrzany i - w razie potrzeby - skorygowany przez redaktora.

Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.
Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).