[00:05] - Radio Paranormalium zaprasza do wysłuchania audycji z cyklu "Debaty niekontrolowane". Z wizytą w Biurze Duchów. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, w tym konkretnym punkcie czasu i przestrzeni. W niedzielę, 20 października roku pańskiego 2019 rozpoczynamy na antenie Radia Paranormalium kolejną debatę niekontrolowaną z cyklu z wizytą w Biurze Duchów. A dzisiaj tematem przewodnim będą opiekunowie duchowi. Czy opiekunowie duchowi wpływają na nasze życie? Jaka jest różnica między intuicją a przeczuciem? Czy jesteśmy prawdziwymi kowalami własnego losu, a może raczej więźniami zasad i okoliczności, w jakich przyszło nam żyć? I jak gęsta jest ta tkanina naszego losu i czy można spojrzeć gdzieś poza nią?
Na te i na wiele innych pytań postaramy się znaleźć odpowiedź już dziś. Ale zanim do tego przejdziemy i zanim przedstawię naszych gości, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Numer, pod który będzie można dzwonić, myślę, że tak za pół godziny będzie to ogłoszone na pewno na czacie. Otwarcie linii telefonicznej. Numer, pod który będzie można dzwonić i pod który już teraz właściwie można również wysyłać SMS-y to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy także na państwa komentarze na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie, który towarzyszy naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i bloga Biuro Duchów, na grupach Radio Paranormalium i czytelników Niespanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
Przy mikrofonie i za sterami technicznymi i przy naszym telefonicznym, przy naszym radiowym smartfonie Marek Sęk "Ivellios". A dzisiaj po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze prowadząca debaty niekontrolowane z cyklu z wizytą w Biurze Duchów, autorka bloga biuroduchow.pl Beata Kampa vel Ada Edelman oraz nasz dzisiejszy gość, pani Izabela Kijak, medium spirytystyczne i doradca duchowy. A więc z czystym sumieniem, drogie panie, przekazuję wam właśnie teraz, właśnie tutaj głos.
[02:52] - Witam bardzo serdecznie. Bardzo się cieszę, że nasz dzisiejszy gość, czyli Izabela Kijak, przyjęła zaproszenie. Jest to bardzo interesująca postać. Medium, doradca duchowy, osoba, która zajmuje się miejscami nawiedzonymi, również oczyszcza miejsca energetyczne i jest tarocistką. Witaj Izuniu.
[03:23] - Dzień dobry wszystkim witam i dziękuję bardzo za zaproszenie Beatko i Marku.
[03:30] - Ja chciałam tylko, jeśli pozwolisz jeszcze przypomnieć naszym słuchaczom, że na fanpage'u Biura Duchów i Radia Paranormalium trwa konkurs. Można wygrać książkę Ananda Dilwara "Niewolnik, czyli jak przebudziłem się do życia". Jeden egzemplarz jak zwykle jest przeznaczony dla czytelników Biura Duchów, drugi jest dla państwa, którzy weźmiecie udział w dzisiejszej audycji czynnie, czyli będziecie do nas pisać, będziecie się z nami komunikować. Wśród tych osób ten drugi egzemplarz zostanie rozlosowany. Książka jest naprawdę ciekawa. Jeśli macie państwo wątpliwości, czy warto o nią grać, to zapraszam na fanpage'u Biura Duchów jest link do recenzji tej książki i myślę, że też trochę dzisiaj będziemy się do historii w niej opisanej odnosić. Pozwolę sobie powiedzieć, że autor, czyli Anan Dilwar, jest to człowiek, który zapadł w śpiączkę. W trakcie tej śpiączki przeszedł również śmierć kliniczną i ocknął się w sparaliżowanym ciele, bez jakiejkolwiek możliwości kontaktu ze światem. I zrządzeniem losu został przykuty do szpitalnego łóżka, odcięty od rodziny, pozbawiony możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym. I wtedy można powiedzieć, w takiej przełomowej chwili, kiedy stracił wszystko, co było mu dane w tym wymiarze, odezwał się w jego głowie wewnętrzny głos, duchowy przewodnik, być może anioł stróż.
I ta postać, ta istota przez wiele dni i miesięcy podtrzymywała Ananda w jego głębokim procesie przemiany, nie tylko korygując jego życiową optykę, ale też budząc w nim ogromne pokłady miłości. Myślę, że jest to przyczynek również do naszejDzisiejszej dyskusji, ponieważ wiele by można mówić o całej historii opiekunów duchowych zwanych aniołami, zwanych w wielu kulturach bardzo różnie. Niemniej wszyscy kojarzymy taką postać z kimś szalenie nam przychylnym, z kimś, kto może zmienić nasze życie, kto może nam dopomóc w krytycznych sytuacjach. Są osoby, które twierdzą, że widziały swojego anioła stróża. Chciałabym zapytać Izabelę, jak ty widzisz samą ideę istnienia takich opiekuńczych istot przypisanych do nas? I czy ty kiedykolwiek widziałaś swojego anioła stróża?
[07:02] - Myślę, że każdy takiego anioła stróża ma. Czy opiekuna, czy przewodnika. Każdy takiego przewodnika swojego ma. Taką historię mogę opowiedzieć z życia wziętą. Na przykład, jak chodziłam do szkoły psychologii psychotronicznej, pojechaliśmy do Augustowa na warsztaty. Siedzieliśmy sobie wtedy wszyscy w danym pomieszczeniu, na krzesełkach siedzieliśmy dookoła. Ktoś przeprowadzał wywiad tematyczny. I co, kochani? Zobaczyłam wtedy za każdą osobą, która siedziała na danym krzesełku, różne postacie. Od jednej do trzech postaci, czyli za każdą osobą stała postać.
Świetlista istota. Od jednej do trzech. Nie było takiej opcji, żeby za kimś postać nie stała. Czyli uważam, że każdy posiada swojego anioła stróża. Ja też takiego przewodnika, tak nazywam anioł stróż, przewodnik mam swojego, z którym współpracuję. Tak jak mówiłaś, chodzę i oczyszczam domy z różnej energii, odprowadzam zagubione duchy. To właśnie z tym moim przewodnikiem, który mnie bardzo wspiera, który mi pomaga, który też odprowadza duchy zagubione, które nie chcą odejść. Są takie duchy, które nie chcą odejść i ten mój przewodnik pomaga mi w tym, żeby pomimo tego, że dany duch nie chce odejść, odprowadzamy go dla jego dobra, jak on to mówi.
[08:44] - Izuniu, czy ty widziałaś swojego opiekuna? Wiesz, jak on wygląda?
[08:52] - Tak. Pokazywał mi się wiele razy. Na przykład pierwszy raz pamiętam, jak próbowałam wyjść z ciała. OBE, świadome wyjście z ciała. Jak udało mi się wyjść, zobaczyłam świetlistą postać, która niesamowicie przekazywała mi miłość bezwarunkową, której po tamtej stronie tak dużo jest. Odczuwałam spokój, miłość, ciepło, radość. Wiedziałam, że nie jestem oceniana. Wiedziałam, że to jest ktoś, kto mnie niesamowicie kocha. Wtedy widziałam. Też widzę, bo mam różne wizje.
Widzę w tych wizjach swojego przewodnika nieraz, bo sama nie wiem, jak nieraz sobie poradzić z danym duchem, z daną naprawdę trudną sytuacją. Widzę, jak ten przewodnik mi wtedy pomaga. Ma różne narzędzia, o których wcześniej mówiłam, Beatko. Ma różne narzędzia, którymi się wspiera, ma atrybuty swoje ten przewodnik, ale pokazywał mi się wielokrotnie, szczególnie pod postacią świetlistej istoty.
[10:06] - Muszę się państwu przyznać, że miałam bardzo szczególną historię w swoim życiu. Nie chcę tu wchodzić w szczegóły, bo dużo by mówić. Natomiast też miałam okazję zobaczyć i pierwszego, i drugiego z moich duchowych opiekunów. Pokazali mi się w swojej formie jak najbardziej z krwi i kości. Myślę, że oni przybierają taką postać, jaką jesteśmy w stanie objąć percepcją, ponieważ myślę, że gdyby nie przybrali pewnej formy i nie ułatwili nam w ten sposób kontaktu, to przyjęcie ich jako czystej energii mogłoby być dla nas trudne z tego względu, że jednak żyjemy w ciele fizycznym, w świecie fizycznym, w świecie form, kształtów. Ich postacie, upostaciowienie samych siebie myślę, że jest po to, żeby łatwiej nam było pewne rzeczy przyjąć i objąć naszą świadomością związaną z ciałem fizycznym, więc do pewnego stopnia ograniczoną. Ja się zastanawiam i ciekawa jestem twojej opinii, bo osoby, zwłaszcza młode, w tej chwili bardzo mają ten kontakt ze światem duchowym zaburzony, gdyż z jednej strony są mocno przeintelektualizowani. Usiłują wszystko pojąć rozumem i tego też poniekąd uczy ich szkoła.Z drugiej strony, jeśli już dotykają tej sfery duchowej, to bardzo często, przynajmniej słyszę ja takie głosy, że ta postać anioła stróża wydaje im się infantylna, pełna czegoś nierealnego. Oni chyba przede wszystkim kojarzą to z bardzo infantylnych obrazków przedstawiających anioły. I wydaje mi się, że chyba brakuje im jakiejś płaszczyzny, na której oni by się mogli zwrócić do tego swojego duchowego opiekuna.
Tylko nie potrafią. I tu się nawet od naszych słuchaczy pojawia pytanie: co zrobić, żeby skontaktować się ze swoim aniołem stróżem? Co ty byś doradziła?
[13:21] - Beatko, na pewno można się skontaktować poprzez pewną medytację, wyciszenie umysłu, jak to się mówi: nie myślę o niczym. Pustka. Czyli taka pewna medytacja. Możemy też wtedy zadać nawet jakieś pytanie, konkretne pytanie: co mam zrobić? I niech te myśli przepłyną przez nasz umysł. Ale wiesz co? Chciałam się odnieść jeszcze do tej wcześniejszej twojej wypowiedzi. Dlaczego niektórzy ludzie nie wierzą? Wydaje mi się, że to jest do czasu, aż nie przeżyją czegoś naprawdę ciężkiego, poważnego w swoim życiu. Ja chciałam taką historię króciutką przytoczyć, gdzie klientka przyszła do mnie i opowiedziała mi, że miała słuchawki na uszach, wędrowała sobie szybkim krokiem do pracy i mówi: „Iza, zamyśliłam się, zamyśliłam się.
Idę, idę tak szybko, szybko. Nagle czuję, że ktoś szarpnął mnie za kurtkę z tyłu”. Mówi: „Odwracam się, bo chciałam zobaczyć, kto to jest, o co chodzi. Patrzę, nie ma nikogo”. Odwraca się w drugą stronę, a tu przejechał samochód. Mówi, nie była świadoma nawet tego, że mogła zginąć w tym momencie, gdyby nie ten właśnie jej anioł stróż. Ona wiedziała, że ją uratował. To są właśnie takie chwile, takie momenty w życiu, że każdy wie, że to był taki mały cud. To przewodnik był czy anioł stróż, który uratował ją w tym momencie, tą moją klientkę. Więc jak można robić?
Wydaje mi się, że poprzez medytację, wyciszenie. Nie wiem, co ty byś jeszcze Beatko powiedziała.
[14:52] - Mnie się wydaje, że przede wszystkim najważniejszą zasadą wszechświata jest wolna wola. Daje to w sposób logiczny do myślenia, że jeżeli ma się nam zdarzyć kontakt z naszym duchowym opiekunem lub też chcielibyśmy, żeby wspomógł nas, ponieważ nasze życie jest w jakiś sposób obciążone, zagrożone, jesteśmy w sytuacji, która nas po prostu przerasta, trzeba się o taką pomoc zwrócić, bo logiczne jest dla mnie, że w związku z tą wolną wolą żaden byt nie może ingerować w nasze życie. Tymczasem taka historia, jaką przed chwilą opowiedziałaś. Ktoś powie: ale przecież ta pani szła, była zupełnie wyłączona. Nie poprosiła świadomie o tą opiekę. Ona świadomie nie poprosiła, ale z poziomu duszy taka prośba zapewne nastąpiła, gdyż nie wierzę, że jakakolwiek kochająca, przychylna nam istota może sama z siebie ingerować w nasze życie. Zawsze pojawia się gdzieś ta prośba i wydaje mi się, że kiedy jesteśmy odcięci, czyli nie potrafimy nawiązać tego kontaktu, nie potrafimy wyciszyć umysłu, to nasza dusza na tym wyższym poziomie, którego my sobie nie uświadamiamy, jest w stanie to zrobić. Więc ten kontakt wbrew pozorom trwa nieprzerwanie. Tyle tylko, że on może być bardzo świadomy, taki jak w twoim wypadku, i nieświadomy, taki jak w wypadku, który przed chwilą opisałaś. I nazwałaś to zresztą pięknie małym cudem.
Właśnie te małe cuda dla mnie stanowią dowód nieprzerwanej trwałości kontaktu, połączenia między nami a tą opiekuńczą, która nad nami czuwa. Jak ty to widzisz? Podobnie?
[17:26] - Oczywiście, że tak. Podobnie Beatko, zgadzam się z tobą w 100%. Ale chciałabym jeszcze powiedzieć, że opiekun jest po to właśnie, żeby się nami, jak sama nazwa mówi, opiekować w różnych sytuacjach. Oczywiście za zgodą naszą, że mamy tu jeszcze żyć, mamy coś tutaj wykonać. Ale na przykład nieraz przychodzą do mnie klienci i mówią, że: wiesz Iza, nie wiem skąd, ale przyszła do mnie taka informacja, taka myśl. I to jest właśnie to. Najprawdopodobniej to jest właśnie dobra myśl, przekaz telepatyczny od tych naszych przewodników, od aniołów stróżów. I na przykład też przytoczę taką fajną historię kolegi mojego Józka, z którym się kiedyś zapoznałam i bardzo mu też dziękowałam za to, że mi to opowiedział. To jest historia sprzed 15 lat.Mówił do mnie tak: "Iza, wiesz, miałem taką nieciekawą sytuację. Kładłem się do łóżka i siadała na mnie tu na klatce mojej piersiowej jakaś energia." Nieraz mówią o tym, że to jest jakaś zmora, taka, która dusi w nocy.
Mówi: "Panicznie się tego bał. Iza, bałem się tego niesamowicie. Szukałem pomocy wszędzie." Mówi: "Byłem nawet u was na Jasnej Górze. Tam jakieś egzorcyzmy też były odprowadzane. Ja jestem z Częstochowy." I mówi: "No niestety to nic nie pomogło." Mówi: "Myślałem nawet o samobójstwie, bo tak panicznie się tego bałem. Bałem się chodzić w ogóle spać, bo to było tak nieprzyjemne, niemiłe. I nagle" mówi: "Nie wiem skąd przyszła taka do mnie myśl. Właśnie telepatyczna myśl. Przyszła myśl: otocz to coś miłością. Iza, nie wiem skąd.
I wtedy zrobiłem dokładnie tak. Otoczyłem to coś, co na klatce piersiowej mi się działo." Mówi: "Musiało to mieć jakąś wagę, ponieważ czuł, że się zatapia na wersalce, czyli jakąś wagę to musiało mieć. Otoczyłem to coś miłością." I mówi: "Jak to uciekło, nigdy więcej nie powróciło." Więc sam sobie nie był w stanie poradzić. I szukał pomocy. Jakoś wychodzi na to, że mu nikt nie pomógł, nie był w stanie. I przyszła ta myśl. Podejrzewam, że to właśnie od jego opiekuna, od anioła stróża, który właśnie w ten sposób mu pomógł tą informacją: otocz to coś miłością. A to coś, ta zmora oczywiście żywiła się jego strachem, lękiem i jeżeli otoczył ją miłością, to po prostu uciekło, bo nie chciało miłości, prawda? I to jest taka historia, ale dla mnie w moim życiu ona jest bardzo ważną historią, bo wiem, że właśnie ta miłość jest najważniejsza. Miłość jest najważniejsza.
[19:58] - Tutaj trwa dyskusja na czacie między słuchaczami i jeden ze słuchaczy napisał, że może ten stróż to po prostu taki program antywirusowy. Jest to zapewne odniesienie do koncepcji znanej już powszechnie i ugruntowanej w świadomości, czyli koncepcji Matrixa. Ja bym się z tym do końca nie zgodziła, dlatego że po pierwsze ja w ogóle nie wierzę w taką wizję, jaka została przedstawiona w filmie Matrix, a przynajmniej nie dosłownie. Myślę, że wszyscy jesteśmy podporządkowani jednemu podstawowemu prawu, prawu kosmicznej synergii. I to wszystko, co dzieje się w naszym życiu, jest pewnym następstwem konkretnych zdarzeń. Nie wierzę też do końca, ale o tym będziemy mówić jeszcze za chwilę, nie wierzę, że nasze życie jest od początku do końca zaprogramowane. Powiedziałabym raczej słowami Wangi, że życie ludzkie to jest tkanina, którą tkamy codziennie i w miarę jak powstaje pewien splot, pewien wzór, który tworzy się codziennie i codziennie się zmienia. Bo może być tak, że przez jakiś czas żyjemy harmonijnie, w zgodzie ze sobą, odczuwamy wspaniałe emocje i ta tkanina plecie się bardzo pięknie. Coś dzieje się nagle w naszym życiu i ten splot się zmienia. I właśnie zmiana tego splotu jest taką specyficzną zmianą naszej drogi życiowej.
I wtedy moim zdaniem uważam, że właśnie nasza dusza lub my świadomie zwracamy się do świata opiekunów duchowych o pomoc. I ta pomoc nadchodzi. Dlatego porównanie tego wszystkiego z takim programem antywirusowym, przynajmniej na ile ja rozumiem jako osoba, powiedzmy, nie bardzo zapoznana z technologiami, czym jest ten program antywirusowy, wydaje mi się, że to jest porównanie zbyt uproszczone. Pewne rzeczy można zaliczyć do przypadków, do jakichś takich koincydencji, które następują na zasadzie splotu jakichś okoliczności zupełnie trudnych do powiązania. No, chociażby sytuacja, na pewno pamiętasz, bo to tak było głośno o tym w mediach, że kiedy abdykował papież, to nad Watykanem rozpętała się taka potworna, ogromna burza z piorunami, z których to jeden trafił właśnie w kopułę Bazyliki Świętego Piotra. Niektórzy doszukiwali się w tym bardzo głębokich znaczeń, ale myślę, że równie dobrze można to zakwalifikować jako splot pewnych okoliczności, którym ludzie usiłują nadać sens, prawda? Żeby jakoś to swoje życie uporządkować. Natomiast wydaje mi się, że takie interwencje anielskie to już jest zupełnie inna liga i zupełnie inna odczuwalna energia w tym wszystkim.Czy ty spotkałaś takie przypadki, na przykład podobne do tego, o czym mówiłam na początku, o przypadku Ananda Dilwara, który pod wpływem doznania głębokiego mistycznego spotkania z energią, z osobą, istotą całkowicie zmienił swoje życie podczas takiego spotkania?
[24:52] - Powiem ci, że na ten moment nie przychodzi mi nic do głowy, ale raczej się spotykam z takimi, niestety problemami, że jakieś sytuacje nieraz się zadzieją nieciekawe w związku z duchami, bo ja się jednak dużo zajmuję odprowadzaniem duchów różnych, duchów zagubionych. Z tym się najbardziej spotykam i raczej jestem w tym momencie po stronie odprowadzania. Z moim przewodnikiem odprowadzamy te duchy. Chyba że się zmieniło, że na przykład ludzie z tych nawiedzonych różnych domów, bo są takowe domy, zmieniają się pod tym wpływem, że wierzą. Ktoś mówi: „Iza, nigdy bym nie uwierzył, gdybym tego nie przeżył, gdyby mnie to nie spotkało”. Dużo jest takich ludzi, którzy mówią: „Wcześniej nie wierzyłam czy nie wierzyłem. Spotkało mnie to i teraz wiem, że coś takiego jest”.
[25:50] - Ale zobacz, ktoś, kto żyje w takim domu i ma do czynienia z istotami duchowymi, też doświadcza tej pewnej interwencji świata duchowego. Tylko, jak by to powiedzieć, w krzywym zwierciadle. Bo usiłuje zwalczyć tą istotę duchową, która jest w jego domu. Usiłuje wszystko zrobić, żeby się jej pozbyć. Natomiast niezwykle rzadko wzywa na pomoc swojego opiekuna i niezwykle rzadko myśli właśnie w ten sposób, jak ten pan, o którym wspominałaś, żeby otoczyć ją po prostu miłością. Opowiadałaś mi taką ciekawą historię o tej rodzinie, w której podejrzewano, że jest jakaś klątwa rodzinna, gdzie takie straszne rzeczy się działy. I tam też właśnie twój opiekun duchowy bardzo pięknie zadziałał. Czy mogłabym cię prosić, żebyś powróciła do tego tematu?
[27:15] - Powiem ci, że to są niektóre bardzo ciężkie, mroczne historie. Nie wiem, czy chciałabym tutaj opowiadać tak wszyscy.
[27:26] - Wiesz, można to przekazać.
[27:28] - Są takie, że sama sobie wiem, że sobie nie poradzę. Są takie domy nawiedzone, które nieraz mówię, że są nieraz nie do oczyszczenia. Są takie domy, ale ludzie najczęściej jak gdzieś są problemy, to wiadomo brak pieniędzy, różnych perspektyw i mówią: „Iza, my nie mamy się gdzie wyprowadzić, my musimy tu mieszkać”. I przeżywają różne nieciekawe historie. A te domy po prostu przyciągają takie różne nieciekawe, negatywne, zagubione duchy i nie dzieje się tam fajnie. Ale właśnie o tej historii, o której Beatko mówisz, to właśnie mój przewodnik. Pamiętam, przyszłam do tego domu. To była taka stara kamienica. Oczywiście podchodzę do drzwi, od razu obniża się temperatura. Po pierwsze czuję niefajny zapach.
Tak, wchodzę i już wiem, że tam będzie się działo. Zresztą ta kobieta wcześniej u mnie była, u mnie w biurze była wcześniej i nie wiedziała, jak mi to powiedzieć. Co tam się u niej dzieje, bo to są takie rzeczy, że ona się nawet bała mi o tym powiedzieć, bo mówi, że oni ją słuchają. Była nawet na Jasnej Górze, prosiła o pomoc paulinów. Ponoć na Jasnej Górze jest 40 egzorcystów i mają bardzo dużo pracy. Ale jej odmówili, że nie mają czasu. Przyszła do mnie. Ja powiedziałam: „Oczywiście, nie ma problemu, zobaczymy, co się da zrobić”. Jak tylko weszłam do mieszkania tej klientki, poczułam, że ktoś mi położył rękę na ramieniu i usłyszałam głos: „Czego tu chcesz?” Wiedziałam, że nie jest ciekawie. Bardzo dużo różnych rzeczy tam się działo, naprawdę nieciekawych.
Ale w każdym razie usiadłam sobie w jednym miejscu na wersalce i poczułam jak ta wersalka. Ja wiem, jak to ciekawie może brzmi. Teraz jak mnie słuchacze słuchają, to po prostu mnie wciąga. Usiadłam i poczułam, jakbym się zapadała w wersalkę. Zamknęłam oczy i zobaczyłam koło swoich nóg białe węże. Wielkie węże. Zobaczyłam, że one są wszędzie, jakby to było gniazdo węży. Tam była właśnie taka klątwa, że w rodzinie wcześniej dziecko zamarzło. Ktoś wystawił dziecko w wózku i za długo ono przebywało na zimnie i po prostu zamarzło. Jakaś tragedia taka się stała i poszła taka klątwa, żeby w ogóle nikomu się tam już nic dobrego nie działo.
Tak poszło i jakie dziecko się rodziło u tej pani w rodzinie, właściwie miała dwóch synów, którym nic się nie wiodło, nie mogli założyć własnych swoich rodzin. Nieciekawie było, ale w każdym bądź razie wtedy pamiętam, mówię: „Kurczę, ja nie wiem, jak mam sobie poradzić z tym”. Patrzę, a tu wszędzie na tej podłodze węże. To taka wizja. Nie widziałam w ogóle żadnych ścian. I wtedy poprosiłam też mojego przewodnika, opiekuna, żeby przybył i mi pomógł. Teraz to za każdym razem, jak gdzieś się coś dzieje, to zawsze go proszę, bo wiem, że wtedy razem z nim otwieramy kanał energetyczny i wiem, że zawsze te energie zostaną odprowadzone. Jak wcześniej sama odprowadzałam, to nie byłam przekonana na 100%, że na pewno wszyscy przeszli. Bo różnie bywa. Tak jak wcześniej mówiłam, jedne duchy chcą przejść.
Czekają. Wiele razy się spotkałam. Patrzę, postać świetlista stoi i wysyła telepatycznie informację: „Pomóż mi, chcę odejść, ale nie wiem jak”.Ale są też niestety takie duchy, które nie chcą przejść.
[30:54] - Ale twój opiekun poradził sobie, przepraszam, że wejdę w słowo, znakomicie przy użyciu swoich narzędzi.
[31:02] - Narzędzi, tak. On ma różne narzędzia i w tym momencie zobaczyłam takie srebrne, wielkie nożyce. I zaczął ciąć. Zaczął ciąć tymi energetycznymi nożycami te węże. Ciął kawałek po kawałku i one w pewnym momencie opadły, została tylko taka skorupa. Później zobaczyłam, że ma taką miotełkę. Ja sobie siedziałam, nic nie robiłam, tylko obserwowałam. Poprosiłam go po prostu, żeby przybył i żeby pomógł, a on już wtedy wykonuje tę pracę. Wymiótł wszystkie te węże, została z nich taka skóra. Wymiótł poza to mieszkanie.
Zobaczyłam w tej wizji dopiero wtedy ten parkiet. Normalnie zobaczyłam parkiet, bo to taka stara kamienica. Zobaczyłam, że jest wszystko okej. Też mu podziękowałam. Zawsze mu dziękuję za to, że jest. I powiem szczerze, że bardzo szybkie zmiany w tej kamienicy nastąpiły. Ta pani na drugi dzień od razu do mnie dzwoniła. Nie była taką osobą, która tak szybko uwierzyłaby, ale odczuła i zobaczyła. I podziękowała mi za to, że dom stał się w końcu przyjazny dla niej i dla jej syna. To jest taka historia.
Tak troszeczkę w skrócie opowiedziałam, prośmy tych naszych przewodników, oni nam dużo podpowiadają. Przecież możemy zadać pytanie i czekać na odpowiedź. Tak jak mówię, przez nasz umysł przepływa bardzo dużo informacji. Zacznijmy rozmawiać z tymi naszymi przewodnikami, opiekunami. Zacznijmy z nimi rozmawiać. Oni chcą nam pomagać, oni od tego są. Tylko tak jak mówiłaś, oni nie będą sami wychylali się, na siłę nam pomagali. My musimy ich o to poprosić. Jak ich poprosimy, to oni na pewno nam pomogą.
[32:49] - Padło pytanie ze strony słuchacza, czy można kontaktować się ze swoim opiekunem, aniołem stróżem z wykorzystaniem wahadełka? Jakie jest twoje zdanie?
[33:04] - Powiem ci tak, że to też jest jedna z wielu dróg. Radiestezja, wahadełko. Ja też mam taką różdżkę radiestezyjną, jak chodzę, bo sprawdzam żyły wodne, jak jestem w niektórych domach. I są takie różne ustawienia, że można sobie ustawić na przebudzenie duchowe na przykład. I nieraz wejdę do czyjegoś domu i zagadam się z jakimś klientem i jeszcze nic nie wyczuwam, czy ktoś jest, czy nie. Wyjmę tę różdżkę radiestezyjną i od razu zaczyna latać na przykład. Zaczyna się ruszać w ten sposób, że po prostu coś jest do odprowadzenia. Zgadzam się jak najbardziej, że to jest jedna z dróg, którą można się komunikować.
[33:53] - Ja osobiście pozwolę sobie tylko na drobny komentarz w tej sprawie. Nie mam wątpliwości, że można się w ten sposób komunikować. Tylko zachęcam państwa do zadawania bardzo precyzyjnych pytań, bo najpierw musimy ustalić pewną konwencję mentalną, w jakiej będziemy się komunikować. To po pierwsze. A po drugie, trzeba te pytania zadawać bardzo precyzyjnie, bo muszę się przyznać, że kiedy uczyłam się pracy z wahadłem, wpadł mi do głowy pomysł, że przeprowadzę pewien eksperyment. Trzy takie same filiżanki. Do wszystkich trzech nalałam wody i do jednej dosypałam soli, do drugiej dosypałam cukru. I poprosiłam męża, żeby poprzestawiał mi te filiżanki, żebym ja wypróbowała skuteczność swojej komunikacji i pracy z wahadłem. Podczas innych ćwiczeń wydawało mi się, że to działa znakomicie. I zadałam pytanie: w której z trzech filiżanek jest słodka woda?
Jak się okazuje, tutaj wpadłam w pułapkę semantyczną, ponieważ cały czas wahadło wskazywało na dwie filiżanki. Doszukiwałam się w tym błędu, a ja po prostu źle zadałam pytanie, ponieważ w jednej i w drugiej filiżance była słodka woda. Tylko jedna była jeszcze dosłodzona cukrem, a druga była po prostu wodą pitną. Każda pitna woda to słodka woda. Także po chwili dotarło do mnie, że źle stawiam pytanie i zadałam je ponownie: w której wodzie jest cukier? I wtedy odpowiedź była poprawna. Taka mała dygresja à propos tych kontaktów. Sama przyznasz, zadanie konkretnego pytania ma tu znaczenie.
[36:15] - Dokładnie tak.
[36:18] - Pojawia się kolejne pytanie ze strony słuchaczy. Czas to pojęcie względne i Bóg zna początek i koniec. Więc jak to się ma do tego, że mamy wybór? Pozwolę sobie tutaj odpowiedzieć w ten sposób. Oczywiście czas jest pojęciem względnym. My tutaj mamy ogromne mentalne przywiązanie do idei czasu liniowego.Każdy, kto chociażby znalazł się poza ciałem czy przeżył śmierć kliniczną, czy po prostu nauczył się tego, wie, że to, co przeżywamy po drugiej stronie, w tej rzeczywistości niejawnej, można by opowiadać godzinami, choć de facto w czasie liniowym okazuje się, że to trwało dwie minuty. W tym sensie na pewno czas jest pojęciem względnym. Przy założeniu, że Bóg jest wszechwiedzący można by było przypuszczać, że zna i wie, jak będzie wyglądał początek i koniec naszego życia. Gdyby jednak to życie nie miało prawa w żaden sposób się zmienić, to idea wolnej woli, o której tak wiele mówi się w większości religii, byłaby całkowicie bezsensowna. Myślę, że Bóg zna początek naszego życia i zna koniec w tym sensie, w jakim ono zmienia się, kiedy jesteśmy tutaj po stronie wcielonych, po stronie świata fizycznego.
Czyli widzi, jaki będzie koniec poprzez zmiany, które my tutaj wprowadzamy, poprzez wybory, jakich dokonujemy. I być może ten koniec jest inny w stanie świadomości, w jakim jesteśmy dzisiaj, a zupełnie inny może być, jeśli ten stan świadomości zmienimy, jeśli podniesiemy swoją wibrację duchową, jeśli skorygujemy to, co w naszym życiu jest niszczące, niekorzystne, destrukcyjne. Tak ja to widzę i tak mogę odpowiedzieć na to pytanie. A czy ty miałabyś coś tutaj do dodania?
[39:03] - Ja, Beatko, chciałabym tylko powiedzieć, że mamy pewne doświadczenia, takie lekcje, które sobie zakładamy jako dusze. I wydaje mi się, że to od tego zależy, jak my sobie z nimi radzimy. Jeżeli my przeżyjemy szybciej te doświadczenia, te lekcje, to możemy automatycznie przejść szybciej do świata energii, do świata duchów, a nieraz potrzebujemy na to więcej czasu i nigdy nie wiadomo. Właśnie ten czas, pojęcie względne, ale tutaj na Ziemi ten nasz czas, który określamy, to od nas zależy też, jak szybko potrafimy tę lekcję odrobić. Tak bym powiedziała.
[39:47] - Na pewno światło jest w każdym z nas i z tym światłem przychodzimy na świat. Miałam kiedyś taki przekaz, w którym Baba Vanga powiedziała, że losy nasze i świata są zapisane tą samą ręką. I właśnie ona tłumaczyła mi, że człowiek zawsze ma wybór i że istnieje wiele wariantów przyszłości. W tym sensie właśnie tkamy tkaninę naszego życia. I ponieważ istnieje wiele wariantów, to nie ma w tym żadnego braku logiki, jeżeli chodzi o fakt, że Bóg jest wszechwiedzący, bo on pozwala nam na to, że tkamy z wielu nitek, z wielu wątków i być może na niejednej osnowie. W tym sensie chciałam tutaj odnieść się jeszcze do pytania o wolną wolę. Tu jest jeszcze jedno pytanie: czemu te dusze nie wracają po śmierci, tylko zostają? Czyli rozumiem, nie wracają do wiecznego domu, do świata duchowego. To nielogiczne w tak uporządkowanym świecie. Takie pytanie pada, jakbyś się do tego odniosła.
[41:21] - Niektóre po prostu nie chcą przejść. Chcą zostać ze swoimi bliskimi. Chcą zostać z różnych powodów, na przykład z powodu pięknego, wybudowanego domu. Kobieta nie chce opuścić, to jest jej dom. Ona nie chce przejść dalej. Ten dom jest dla niej najważniejszy w tym momencie. Przecież jest wiele nałogów. Czy alkoholizm, czy seksoholizm, czy narkotyki. To są też bardzo wielkie problemy. Dajmy na to alkoholik.
To jest jego wybór. On umiera i to jest jego wybór. Może przejść do świata energii lub mówi sobie: „Nie, ja chcę być nadal alkoholikiem”. I co on wtedy robi? Szuka sobie takiego miejsca, gdzie pije się w dużych ilościach alkohol. Potrafi wejść w danego człowieka, który jest pod wpływem alkoholu, który nie wie nawet, co się z nim dzieje. Taka dusza alkoholika potrafi wejść na chwilę w takie ciało, żeby poczuć stan upojenia alkoholowego. Niestety wiele jest takich dusz zagubionych, które tu po prostu coś ich trzyma, nie chcą dalej iść. Niektóre się boją, bo spotkałam się też z takimi duszami, że ja mówię: „Ja was tutaj z moim przewodnikiem odprowadzę”, a dowiaduję się od nich, że się boją odejść, bo nie chcą iść do piekła. Bo po prostu jak ci ludzie żyli, jak byli ludźmi z krwi i kości, mieli mówione: „Ty jak umrzesz, to pójdziesz do piekła”.I ten dany człowiek w to uwierzył i później jako duch bał się.
Bał się, że jak pójdzie, to pójdzie do piekła. I ten strach był tak silny, że coś ich trzymało. Więc bardzo dużo jest takich powodów, dla których one tutaj chcą zostać.
[43:14] - Jak mówią buddyści: umysł jest wszystkim. Stajesz się tym, o czym myślisz.
[43:21] - W co wierzysz. Dokładnie.
[43:24] - Jest zapewne też istotną rzeczą to z filozofii buddyzmu, że jesteśmy więźniami swoich głębokich mentalnych przywiązań i pragnień w świecie fizycznym. Przywiązani jesteśmy na różne sposoby. Przywiązani jesteśmy, bo kogoś kochamy. Przywiązani jesteśmy, bo dobra materialne wybijają się w naszym życiu na pierwszy plan i przywiązanie do materii jest tak wielkie, że nie potrafimy się od tego odciąć. Jesteśmy przywiązani poprzez nałogi. Jesteśmy przywiązani przez nasze ego, przez plany, które wydają się nam niezwykle ważne.
[44:42] - Niespełnienie. Przepraszam, że ci tak w dodatku weszłam w zdanie, ale nawet nie przez niespełnienie się. Taką fajną historię mogę tutaj opowiedzieć szybciutko, że kobieta bardzo pragnęła mieć dziecko. Ja akurat przyszłam odebrać moją córkę, bo chodziła na korepetycje z angielskiego. Odbieram ją i patrzę, a za tą kobietą z tych korepetycji, panią Ewą, stoi świetlista postać i wysyła do mnie telepatycznie informację: „Pomóż mi, bo chcę odejść. Nie wiem jak”. I dowiaduję się później, po rozmowie z tą duszą zagubioną, że ta pani bardzo chciała mieć dziecko. Niestety nie było jej dane. Jak umarła, znalazła w szpitalu oddział noworodków i wybrała sobie synka tej pani Ewy z tych korepetycji z angielskiego i przyszła za nią ze szpitala. Ten chłopczyk miał wtedy siedem lat i ona tyle lat u nich mieszkała, że tak powiem.
Też się zachowywała tak dziwnie, ponieważ mąż tej pani Ewy, ojciec tego chłopczyka nieraz pokrzyczał na tego chłopca, nieraz klapsa mu dał. Jej się to bardzo nie podobało i w nocy tego ojca przyduszała. To wszystko się potwierdziło. Ona nie lubiła tego mężczyzny i się troszkę nad nim pastwiła. Nie było to miłe, ale stwierdziła, że już wie, co to znaczy być matką i chce odejść, ale nie wiedziała jak. I wtedy jej pomogłam i odprowadziłam tą kobietę. Rozmawiałam też z tą mamą, panią Ewą. Ona mówiła: „Iza, przez wiele lat mój syn rozmawiał z kimś. Słyszałam, że rozmawia z kimś. Nie umiał mi powiedzieć.
Jakaś pani, coś. Ale rozmawiał z kimś”. Zresztą ona miała też pewne predyspozycje, bo teraz dużo ludzi ma takie odczucia. Widzi, czuje, prawda? Mówi: „Kątem oka widziałam, Iza, cień jakiejś postaci”. Właśnie tutaj akurat taki przypadek, że kobieta chciała mieć dziecko. Dużo jest właśnie.
[46:42] - Niespełnienie również jest jednym z możliwych powodów, które utrudnia nam odejście ze świata fizycznego, ale też powoduje, że bardzo szybko, kiedy ludzie przechodzą już do świata duchowego, chcą wracać, chcą ponownie się narodzić. Bo ja co do tego, że my się tutaj rodzimy wielokrotnie, nie mam żadnych wątpliwości. Natomiast tutaj jedna ze słuchaczek pisze, że nie wydaje jej się to możliwe, żeby w ogóle mogła być taka opcja, że umarli nie chcą przejść do świata duchowego. To jest niemożliwe. Mnie się wydaje, że my żyjemy w takim przekonaniu, że pewne rzeczy dzieją się niejako mechanicznie. Czyli opuszczamy ciało i natychmiast pojawia się dla nas portal. Pojawia się możliwość, pojawia się anioł, ktoś z bliskich zmarłych, jakiś wysłannik i zabiera nas w to miejsce, które jest nam przeznaczone. Miejsce dla nas właściwe. Natomiast istotna chyba jest jeszcze taka rzecz, że żeby cały ten proces został uruchomiony, to musi być spełniony jeden podstawowy warunek. To znaczy świadomość, która nagle znalazła się poza ciałem, musi wiedzieć, że to rzeczywiście miało miejsce.
Chodzi mi o to, że ludzie, którzy umierają nagle, zwłaszcza ludzie młodzi, przez pewien czas nie mają w ogóle pojęcia, że nie żyją. W tym sensie, że nie są już w ciele. Oni się poruszają, poruszają się po pewnych przestrzeniach sobie dobrze znanych i dopiero kiedy odkrywają, że nikt ich nie widziNic z bliskich. Nikt nie wchodzi w żadne interakcje między nimi. Potrzebny jest pewien zbiór danych, pewien zbiór doświadczeń, żeby oni sobie uświadomili, w jakim stanie się znaleźli. A jeśli dodatkowo są to osoby, które całe swoje życie były bardzo dalekie od świata duchowego, to one naprawdę nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić. Nawet powiem, że to wynika z wielu relacji, więc to jest jednak potwierdzony mechanizm, że nie wiedzą, jak zwrócić się do świata duchowego o pomoc. Ponieważ z mojego punktu widzenia i myślę, że każdy, kto bodaj raz znalazł się poza ciałem nabiera tej pewności, że świadomość, czyli dusza, opuszczając ciało, ma wszystkie te cechy i te przekonania, które żywiła, przebywając w ciele. Czyli że to się tak nie dzieje, że ktoś, kto nie wierzył, nie przywiązywał żadnej wagi do świata duchowego, do życia duchowego i jeszcze do tego umiera nagle, zwłaszcza w młodym wieku, to skąd ma wiedzieć, co zrobić i jak, idąc logicznym tokiem rozumowania, ma w sobie wykrzesać tą iskrę wiary, skoro nie miał jej przez całe życie? Życie w ciele oczywiście.
Czy ty spotkałaś tego rodzaju zagubione dusze?
[51:03] - Przykładów jest bardzo dużo. Tak jak mówisz, taka nagła śmierć. Ktoś nie wie nawet, że zginął, prawda? Nie wie o tym nawet. Ludzie młodzi nie wiedzą. Jakiś wypadek samochodowy. Ale na przykład długa choroba. To jest teraz z drugiej strony. Taki miałam przypadek, że poszłam do pewnego domu oczyścić go i wchodzę do pomieszczenia, siadam sobie na wersalce, zamykam oczy i mam wizję i widzę kobietę, która leży na tym łóżku, na którym ja siedzę. I ja kontaktuję się z nią i mówię: „Przyszłam tutaj panią odprowadzić”, a ona mówi: „Ja bardzo chętnie bym chciała stąd wyjść, ale ja jestem chora i ja nie mogę chodzić”.
I później się dowiedziałam od klientki, która mnie zaprosiła do tego domu, że właśnie babcia tutaj umarła na tym łóżku. Babcia umarła na łóżku, ciało zabrano, pochowano, a ona jako duch leży na tym łóżku i cały czas uważa, że jest chora. Przegapiła ten moment swojej śmierci, jak to teraz tak powiem trochę humorystycznie, prawda? I ona leży. Dopiero ja zaczęłam jej uświadamiać, że nie żyje i że teraz już nic ją nie powinno boleć. I po prostu ją z moim przewodnikiem odprowadziliśmy. Więc wiesz, nieraz jest tak, że ktoś nie zdaje sobie sprawy, bo jakaś nagła śmierć, a nieraz choroba. Ludzie leżą nieraz latami w łóżku na przykład i nie mają świadomości, że tak naprawdę nic im już nie dolega, prawda? Jako dusza, jako duch nie mają ciała chorego i mogą sobie odejść, a oni nadal przebywają i się utożsamiają z tym ciałem nadal, że są chorzy.
[52:48] - Dodałabym jeszcze jedną rzecz, że bardzo wiele osób w ciężkim stanie, zwłaszcza pacjentów onkologicznych, odchodzi na ciężkich, bardzo otępiających lekach. I wydaje mi się, że to też ma znaczenie, że zupełnie inaczej wyglądało to w przypadku osób, które po prostu dożywały swoich lat i w pełni świadome odchodziły. Natomiast myślę, że właśnie ten zamęt, który czynią leki psychotropowe, może jeszcze pogłębiać ten problem raz, że z oddzieleniem się duszy od ciała, a dwa czynić zamęt we wszystkich ciałach subtelnych i utrudniać, jeśli mogę użyć takiego sformułowania od strony technicznej, po prostu to odejście. Jest rzeczą oczywistą, że jeżeli człowiek cierpi fizycznie, to podaje się mu tego rodzaju specyfiki, tego rodzaju medykamenty. Natomiast moje doświadczenie i obserwacja podpowiada, że to również zaburza w sposób istotny proces odchodzenia, co może się przełożyć na taką sytuację, o jakiej ty w tej chwili wspomniałaś, że dusza jest tak silnie tożsama z ciałem, że przejmuje pewne przekonania, że tkwi w tym procesie, a wręcz traci z oczu moment śmierci ciała fizycznego, z którym jest związana. Z tym rzeczywiście mogę się zgodzić. A czy ty uważasz, żeRównież leki psychotropowe, silne przeciwbólowe mogą mieć wpływ na zaburzenie tego procesu.
[55:15] - Jak najbardziej tak. Ale chciałam jeszcze powiedzieć właśnie o tym, jak my nieraz przetrzymujemy naszych bliskich. Znowu następna historia. Pojechałam do pewnego domu, zaprosiło mnie dwóch młodzieńców, którym zginęła mama w wypadku samochodowym. Oni bardzo cierpieli, nie mogli się pogodzić z tym, że ona odeszła, że zginęła w tym wypadku i cały czas do niej mówili w ten sposób: „Mamo, wiemy, że jesteś. Nie odchodź, mamo, nie odchodź, musisz przy nas cały czas być. Musisz nam pomagać, nas wspierać”. I cały czas w ten sposób do niej mówili. Ja później tę kobietę zobaczyłam. Zobaczyłam jej cierpienie ogromne, bo ona bardzo chciała odejść, ale pokazała mi symbolicznie, że nie może.
Bardzo to była ciekawa historia. Zobaczyłam ją, jak stoi, a obok niej jest ciężka, ogromna kula i ona była związana łańcuchem. To też jest taki symbol właśnie łańcuch, prawda? Że to jest jakiś problem. Ona była połączona tym łańcuchem z tą kulą i ja dopiero zaczęłam z nią rozmawiać telepatycznie, żeby podniosła tę kulę, że ten ciężar nie jest taki ciężki. I ona podniosła tę ciężką kulę. Ta kula zaczęła się robić małą kulą i w pewnym momencie zniknęła i ten łańcuch również. Otworzyłam ten kanał energetyczny ze swoim przewodnikiem i powiedziałam, że ona może odejść. I pamiętam, jak ona biegła, jaka była szczęśliwa, że się uwolniła, że może odejść. Ja z tymi młodzieńcami, synami tej pani rozmawiałam bardzo długo.
Mówiłam im o tym, że mamy swoich aniołów stróżów, opiekunów, przewodników, żeby oni się zwracali do nich o pomoc, że oni na pewno będą im podpowiadać różne rzeczy w ich życiu, co robić, jak żyć, żeby ich wspierali. Oni są od tego, a nie mama, która już nie ma ciała, nie żyje, jest duchem i żebyśmy nie zatrzymywali naszych bliskich. Wiemy o tym, że oni wszystko widzą, czują. Widzą, że płaczemy. Wiadomo, że to jest wszystko ludzkie, bo to jest normalne, jesteśmy ludźmi, ale w pewnym momencie musimy pozwolić im odejść, bo oni tutaj cierpią. Że my ich zatrzymujemy. Przez to oni cierpią. Dlatego mówię o tym, że mamy tych przewodników, aniołów stróżów, opiekunów po to, żeby nas wspierali, żeby nam pomagali.
[57:47] - A jak to wygląda? Mam takie pytanie: jak to wygląda od strony rodzica, który stracił dziecko i ciągle zadaje pytania dlaczego? Jak to? Czyli od drugiej strony, bo przed chwilą była mowa o odejściu matki na przykład.
[58:01] - Na ogół spotykam się zawsze z dorosłymi ludźmi i nie spotkałam się, żeby dziecko mi zadawało pytanie. Matka zadaje pytanie, dlaczego dziecko odeszło, tak?
[58:13] - Tak, w tej zasadzie.
[58:14] - Nie spotkałam. Chyba że — już mi się przypomina — znowu są takie przypadki samobójstw. Dlaczego? To są problemy rodzinne. Już wchodzę w temat samobójstwa, to może nie o to, Marku, ci chodziło. To jednak inna historia.
[58:36] - Mnie chodziło generalnie o takie sytuacje, że dziecko odchodzi bez względu na przyczynę.
[58:46] - Nie miałam takiego przypadku. Dlaczego?
[58:50] - Każda strata.
[58:51] - To są bardzo ciężkie tematy, bo z naszego ludzkiego pojęcia nie wiemy, dlaczego dzieci odchodzą. To jest ciężkie, prawda? Dlaczego właśnie małe dzieci odchodzą? To jest bardzo ciężkie. Mówią, że to jest lekcja, że młoda dusza przyszła, żeby nas czegoś nauczyć. Ale to jest ciężki temat. Nie spotkałam się.
[59:14] - Mnie się wydaje, że to nie ma żadnego znaczenia, czy mówimy o sytuacji, gdzie żona nie może się pogodzić ze śmiercią męża, czy matka nie może się pogodzić ze śmiercią dziecka. To jest ten sam proces, w którym jesteśmy w stanie poprzez swoje uczucia i swoją rozpacz zatrzymywać, utrudniać odejście tej osobie, za którą tak bardzo tęsknimy, która nas opuściła. Mechanizm jest ten sam. Nie wiem, czy o to ci chodziło, Marku, że przywiązanie jest przywiązaniem. Oczywiście możemy mówić, że nie ma chyba większej tragedii dla dorosłego człowieka niż strata dziecka. Ale nie chciałabym tutaj wprowadzać miar i wag, ponieważ nie da się i nie ma sensu porównywać cierpienia jednego człowieka do drugiego i ciężaru, z jakim się zmaga w momencie takiej straty. Ale myślę, że jak najbardziej matka jest w stanie tak związać tę dziecięcą duszę, że ona po prostu zostaje, że jest.
[01:01:00] - Poprzez ten swój ból.
[01:01:01] - Poprzez ból.
[01:01:03] - Tak.
[01:01:03] - Poprzez ból, poprzez rozpacz. Poza tym ja spotkałam kiedyśJeśli chodzi o dziecięce dusze, to jedna z osób, która również zajmuje się odprowadzaniem, opowiadała mi taką historię, gdzie została wezwana do zamku. Na przełomie XVII i XVIII wieku budynek powstał. W swoim czasie piękny, bardzo duży budynek, teraz dużo mniejszy, ale ktoś po prostu włożył w to wiele starań, wiele pieniędzy, żeby to odrestaurować. Działy się tam dziwne rzeczy. A to tłuczone były kieliszki, a to różne niewytłumaczalne zjawiska. Ale w tym wszystkim nie było elementu grozy, tylko coś takiego, co kojarzyło się z psotą, z płataniem figli. Można by to tak ująć. Ale w każdym razie udał się w to miejsce i nawiązał bardzo szybko kontakt. Przekonał się, że tam są dwie dusze.
Były to dusze dzieci. Dzieci, które kompletnie zdawały się nie mieć pojęcia, że zginęły, a zginęły, sądząc w tej wizji, jakiej on je widział, co najmniej 200 lat wcześniej. I to one psociły i one się tam bardzo dobrze bawiły. Był poważny problem z tym, żeby przekonać je do tego, żeby przeszły na drugą stronę. Także zdarzają się miejsca nawiedzone przez dziecięce dusze. To nie jest tak, że taka rzecz nie wchodzi w grę. Natomiast jeśli pozwolicie państwo, to ja jeszcze chciałam odnieść się tutaj, bo w komentarzach widzę zarzuty, że leki otępiają ciało fizyczne, a nie duchowe i że ja tutaj mieszam. Proszę państwa, być może ja się wyraziłam nieprecyzyjnie, ale chodziło mi po prostu o to, że leki otępiające ciało fizyczne mają wpływ na połączenie, jakie ma dusza z ciałem poprzez ciała subtelne. I proces umierania, który jest naturalną częścią i odbywa się w sposób biologiczny, powoduje, że te ciała subtelne delikatnie zaczynają się, jeśli użyję takiego słowa, odklejać. To chyba będzie najwłaściwsze słowo.
I jeśli ktoś widzi takie rzeczy i chociażby raz w życiu był przy śmierci osoby, która odchodzi z powodu zużycia biologicznego, jest pogodzona z tym, co się dzieje, rozumie, co się z nią dzieje. Mało tego, jest jeszcze osobą wierzącą, która rozumie, że ma duszę i że ta dusza podąży w kierunku nieba czy świata duchowego. Wręcz cieszą się na spotkanie ze swoimi ukochanymi ludźmi, ze swoimi rodzicami, ze swoimi małżonkami, ze swoimi przyjaciółmi, którzy odeszli przed nimi. To ten proces od strony energetycznej jest niesamowicie płynny, synchroniczny. Rzecz dzieje się, ciała subtelne odklejają się jedno po drugim. To połączenie duchowe w sposób bardzo łagodny zostaje przerwane. Natomiast w przypadku, gdy mózg człowieka pracuje źle, dlatego, że wpływają na niego leki, które powodują omamy, które powodują albo otępienie, albo wprost przeciwnie, nadmierne pobudzenie, to ponieważ my jesteśmy połączeni bardzo silnie, nasza dusza jest połączona z ciałem fizycznym i wszystko, co się dzieje w obrębie, rzutuje w jakiś sposób też na ciała subtelne. I dlatego ten proces wygląda zupełnie inaczej. Ja widziałam jeden i drugi przebieg śmierci osoby pogodzonej, osoby świadomej, osoby wierzącej i u osoby, która do końca nie wie, kim jest, nie wie, co się z nią dzieje. I jestem przekonana, że to są bardzo duże różnice i niestety te zaburzenia są potężne i mają wpływ na nasze odchodzenie.
I na pewno nie ułatwiają procesu śmierci.
[01:06:50] - Też wspomniałaś o tym, o czym ja właśnie myślałem. Chciałem zadać takie pytanie czy też taki komentarz, że te leki chyba też zaburzają cały ten proces przygotowania się do odejścia. Człowiek w takim letargu przebywa i po prostu nie jest kompletnie przygotowany, nie wie, co się w ogóle dzieje. Nie jest przygotowany na to, że niedługo już odejdzie.Też zmieniają te leki właściwie w dużym stopniu nasze doświadczenie w tych ostatnich tygodniach, miesiącach i tak dalej.
[01:07:25] - Oczywiście nikt tu nie kwestionuje sprawy podawania leków uśmierzających ból. Jest to rzecz oczywista. Natomiast mówienie, że moment odejścia nie jest zaburzony przez te leki jest nieprawdą, dlatego że jesteśmy dualni, duchowi i fizyczni i bardzo mocno jesteśmy połączeni z ciałem. Stąd proszę zwrócić uwagę, że na przykład w momencie śmierci klinicznej, jak wiele osób odczuwa to przejście. Jesteśmy wyrywani z ciała. Dosłownie się czuje wręcz jako ból fizyczny ten moment wyrywania z ciała, bo jest to nienaturalny proces. Dzieje się wypadek, dzieje się coś, co nagle to nasze ciało kieruje na zewnątrz. Jest etap spadania tunelem w dół. To jest bardzo przykre. Dla niektórych ludzi to był wręcz ogromny ból.
Ja sama to odczuwałam jako ból. Jeżeli proces odbywa się naturalnie, to jest czas na uruchomienie w naszym organizmie wszystkich możliwych receptorów. Również mam tu na myśli pracę szyszynki, która właśnie wtedy zaczyna wytwarzać bardzo specyficzne hormony i to ułatwia rozdzielenie naszej fizyczności i naszej duchowości. I to nie jest tak, że leki mają wpływ na duszę. Tu chodzi o to, że ten proces umierania jest brutalnie zakłócony, czasami jest niesłychanie gwałtowny i wtedy ta dusza przeżywa swego rodzaju szok. To jest dokładnie jak moment śmierci klinicznej. Nagle spada coś, coś się dzieje, znajdujemy się poza ciałem i przeżywamy to bardzo boleśnie. Może nie jestem w stanie do końca tego wytłumaczyć w sposób tak jasny i prosty, jakbym chciała, ale różnice są tutaj ogromne i być może jest to moment wtedy taki, gdzie gdybyśmy żyli w większej kulturze duchowej, że się tak wyrażę, bez względu na religię, jaką wyznajemy, po prostu pewna kultura duchowości gdyby nam towarzyszyła, łatwiej by było wtedy o opiekę i udzielenie pomocy przez naszych duchowych braci, którzy pracują dla nas. Poświęcili się, żeby otoczyć nas opieką. Nie chciałabym, żebyśmy szli tylko i wyłącznie w jeden temat.
Jeszcze jednak nie zakończymy tego, bo tutaj państwo pytają o to, że według mnie osoby chore psychicznie nie mają szans iść do Boga. W tej chwili już wchodzimy w taki poziom dyskusji, że sama nie wiem, czy chcę to kontynuować. Powiedz mi, Izuniu, czy ty kiedykolwiek miałaś do czynienia z sytuacją, gdzie osoba psychicznie chora gdzieś odeszła, umarła i czy dotykałaś takiego tematu, takiej duszy?
[01:11:31] - Wiesz co, dotykałam. I rzeczywiście muszę powiedzieć, że to są zagubione duchy. To są zagubione dusze, dlatego że właśnie tak jak mówisz, już nie mają leków, ale są pod wpływem takiego większego zagubienia, że nie wiedzą same, co mają zrobić. Ja króciutko, jak to się mówi, przychodzę, okadzam dom, wyczuwam daną zagubioną energię. Nieraz z nią troszeczkę porozmawiam. Nieraz energia nie chce też rozmawiać. Z tym moim przewodnikiem odprowadzamy te energie. Są zagubione energie, które wydaje mi się, że potrzebują pomocy, potrzebują wsparcia. Jeżeliby nie potrzebowały tego wsparcia, to po prostu nie byłoby tych duchów tutaj. Po śmierci człowiek, dusza by odchodziła do świata energii, prawda?
Przychodziliby ci przewodnicy. Ktoś z rodziny wcześniej, kto umarł, przyszedłby, prawda? Przecież nie byłoby tych duchów. Ale jednak to jest jakiś problem taki, że my tu żyjący musimy też im pomagać. Poprzez nas, poprzez tych opiekunów odprowadzamy ich. Nieraz same nie umieją odejść i nie wierzę do końca, że też po nich ktoś nie przychodzi, tylko one jakby nie były na to gotowe. Nie widzą tych istot z tamtej strony, bo też niejednokrotnie odprowadzałam. Ten temat tych samobójców, że oni też niesamowicie byli zagubieni. I widziałam też świetliste istoty, które przyszły po tą duszę. Było mi to dane zobaczyć.Też już nie chcę wprowadzać, ale też zwierzęta, bo nieraz klienci mnie pytają, czy koty, psy też przechodzą.
Ten kanał energetyczny widziałam u wielu zwierząt, wielu psów, kotów, które też przechodziły w ten sam kanał energetyczny. Widziałam mężczyznę, który odebrał sobie życie. Już cztery lata nie żył, jak przyszłam do tego domu. Działy się też nieciekawe rzeczy. Nawet mama mówi: „Iza, ja już wybaczyłam mojemu synowi, że to zrobił, ale już niech odejdzie”. A on cały czas się męczył. I ona się męczyła, i on się męczył. Po przybyciu nawiązałam szybki kontakt z nim. Zobaczyłam go w piżamie. Odebrał sobie życie, powiesił się.
Był w tej piżamie, utożsamiał się z tym samym strojem i zobaczyłam, jak biega koło niego pies. Energia psa. Poczułam niesamowitą więź, że mieli bardzo silną więź. Później zobaczyłam trzy świetliste istoty, które przyszły po tego Grzesia, bo tak miał na imię, i stanęły koło niego, otoczyły go opieką i przeszły dalej. Już mi się to zamknęło, dalej nie było mi dane, ale taka informacja przyszła, że już Grzesiu nie jest sam. To było najważniejsze, bo on, przebywając w tym domu, nadal był sam jako duch. Był zagubionym duchem. Dlatego to jest takie ważne, żeby odprowadzać. Zapytałam się też mamy tego Grzesia: „Czy mieliście kiedyś psa?” I opowiedziała, że mieli takiego psa. To był pies Grzesia, który wcześniej odszedł i czekał w tym domu.
Później stało się takie nieszczęście, niestety, ale byli później razem, czyli przeszedł nawet ze swoim psem.
[01:15:04] - Powiem tylko na koniec, bo chciałam jeszcze do jednego tematu z tobą nawiązać, że osoby psychicznie chore to jest zupełnie odrębny temat. Dlatego że z punktu widzenia zarówno neurologii, jak i psychiatrii jest bardzo wiele niewyjaśnionych i nie do końca dobrze zdiagnozowanych i opracowanych diagnostycznie chorób psychicznych. Dlatego jest wiele ciekawych elementów dotyczących tego zagadnienia i być może tutaj wiele odpowiedzi przynosi przede wszystkim fizyka kwantowa. Także to, co my nazywamy chorobą psychiczną, to niekoniecznie musi być aż tak ograniczający stan, jak by się nam wydawało. To po pierwsze. Po drugie nie wszystkie osoby chore psychicznie przyjmują leki, bo są różne stany i różne rodzaje zaburzeń. A po trzecie to nie jest tak, że one nie mają szans iść do Boga. Mają. I bardzo często dlatego, że stan, który my określamy chorobą psychiczną, jest stanem, który czyni te dusze dużo bliższe światu duchowemu niż tak zwanego zdrowego człowieka, zdrowego psychicznie. Nie na darmo się mówi, że między świętością a szaleństwem jest bardzo cienka granica.
I tu ten temat pozwolę sobie zakończyć. Natomiast chciałabym odnieść się do jeszcze jednej kwestii, bo wydaje się, że nasi opiekunowie duchowi przejawiają taką zdolność szczególną, że potrafią przewidywać przyszłość, potrafią pojawiać się w naszych snach, przekazywać nam znaki, ostrzeżenia, informacje co do podjęcia korzystnych decyzji. Zastanawia mnie jedna rzecz: z twojego punktu widzenia, czy ta tkanina naszego losu jest rzeczywiście tak gęsta, że my jesteśmy w stanie poza nią spojrzeć, czy też my potrzebujemy tego wsparcia mentalnego, tych informacji, które przynoszą nam takie kontakty z opiekunami? Czy człowiek jest w stanie? Bo to jest właśnie ta różnica między intuicją a przeczuciem.
[01:18:41] - Tak. Powiem ci, że dla mnie to jest blisko. Ta intuicja i przeczucie to dla mnie nieraz się zlewa w jedno, że masz taką intuicję, tak jakby w sumie to było jakieś przeczucie. Dla mnie te pojęcia są bardzo blisko. Nie wiem, ty je rozróżniasz, Beatko, że między intuicją co innego, a przeczuciem co innego?
[01:19:02] - Tak. Jest to moja osobista interpretacja tego, ale o ile intuicję można wytłumaczyć pewnąUmiejętnością naszą, w której umysł jest w stanie pracować w trybie nieświadomym, jest w stanie właśnie w tej nieświadomości korzystać z pewnego banku danych, z pewnego zakresu naszych doświadczeń. Tu można by było powiedzieć, że to jest komunikat z poziomu mózgu. Czyli że twój mózg jest w stanie rozważyć pewne decyzje, pewne sytuacje na poziomie nie do końca świadomym. Jesteś w krytycznej sytuacji, odbywa się proces myślowy, którego ty świadomie nie odbierasz i ten proces poddaje tobie jakieś rozwiązanie. Natomiast są takie sytuacje, które dotyczą przyszłości, czyli tego, czego teoretycznie nasza wiedza, ta na poziomie świadomym czy nieświadomym, ale wiedza, którą mamy, nie obejmuje. I dla mnie przeczucie jest czymś, co dotyka takich komunikatów dotyczących tego, co wydarzy się za jakąś chwilę. Czym innym jest sytuacja, kiedy wchodzisz do jakiegoś pomieszczenia i masz taki komunikat w sobie. Słyszysz to w sobie, że na przykład oberwie się żyrandol za chwilę w tym pomieszczeniu. Tu można by to było logicznie wytłumaczyć tak, że mózg otrzymał jakieś informacje.
Czyli zauważyłaś rysę, pęknięcie na suficie, coś w strukturze tego żyrandola, że twój mózg przetworzył to i podjął decyzję, że należy ci przekazać wiadomość o niebezpieczeństwie. Natomiast są rzeczy, które dotyczą przyszłości. One się wydarzą za 10 minut, za 10 godzin, za 10 dni. I to jest dla mnie ta różnica.
[01:21:53] - Czyli przeczucie jest taką przyszłością trochę, że przeczucie nam mówi, co może się wydarzyć, tak? Rozumiem to. Dziękuję ci bardzo za odpowiedź. Ale tak jak rozmawiamy sobie o tych naszych opiekunach, przewodnikach, zadawajmy im pytania, bądźmy z nimi, medytujmy, wyciszajmy się. Przede wszystkim żyjmy w równowadze. Przede wszystkim zadajmy sobie jedno najważniejsze pytanie: czy kochamy siebie? Bo jak kochamy siebie, to wtedy żyjemy w równowadze. Mamy wtedy kontakt szybszy właśnie z tym naszym przewodnikiem. Ale jeżeli na przykład ktoś mówi, i często tak się niestety zdarza, że ktoś mówi: „Iza, nie kocham siebie”. To teraz jak właśnie z tym przewodnikiem, jak z tym aniołem?
To jest trochę trudniej. Czyli po prostu trzeba pracować nad sobą i wtedy będzie kontakt lepszy z tym przewodnikiem naszym duchowym.
[01:22:52] - Mnie się wydaje, że kiedy jest harmonia, to człowiek zaczyna układać sobie relacje tak ze światem widzialnym, jak i z rzeczywistością niejawną. Że ludzie w jakiś sposób rzeczywiście żyją i odbierani są przez wszechświat na zasadzie przyciągania i prawa sympatii. Czyli przyciągasz to, o czym myślisz, karmisz to, o czym myślisz, przyciągasz do siebie takie sytuacje i takie osoby oraz nawet byty pozacielesne, z jakimi rezonujesz. I dla mnie to jest takie oczywiste. Tak jak oczywiste jest dla mnie, że istoty, które dla nas poświęcają się, czyli chcą się nami zajmować, chcą nieść nam wsparcie, dać nam wsparcie, dobrą radę, to są istoty, które posiadają najpiękniejszą możliwą energię, która dla człowieka zawsze będzie działać jak swego rodzaju balsam na duszę i warto tą relację cały czas podtrzymywać. Stąd powiem ci, że nie wiem, czy ty spotkałaś się z taką opinią, ale ja w tych środowiskach ezoterycznych słyszałam wypowiedzi ludzi, którzy od lat się tą tematyką zajmują i pojawiły się takie dziwne konkluzje, ostrzeżenia, że z aniołami, z istotami anielskimi trzeba bardzo uważać, bo można też przy okazji przyciągnąć do siebie jakieś negatywne energie. I powiem ci, że ja tego nie rozumiem, bo z mojego punktu widzenia to samoSamo zwrócenie się do naszego anioła, do naszego przewodnika powoduje, że żadna inna energia nie ma do nas już dostępu. Mówiąc trochę telekomunikacyjnym językiem, to jest najpewniejsze i najlepiej zabezpieczone połączenie z możliwych. Jak ty uważasz?
[01:25:51] - Dokładnie też tak uważam, Beatko. Jeżeli żyjemy w miłości, pracujemy nad sobą, otaczamy siebie miłością, światłem, jesteśmy przyjaźni dla innych, zwracamy się do naszego przewodnika, to nie uważam, żebyśmy mieli w tym momencie przyciągnąć coś negatywnego. Bo negatywne energie, nieraz wolę powiedzieć zagubione niż negatywne, jeżeli nie są gotowe na miłość, to one nie przyjdą, nie przyciągniemy ich. Tak jak mówisz, to też polega na przyciąganiu. Na co jesteś gotowa, to przyciągniesz w swoim życiu. Jeżeli emanujesz miłością, pracujesz nad sobą to przyciągasz też dobrych ludzi i dobre duchy.
[01:26:34] - Czyli też jesteś tego rodzaju zdania jak ja, że jeśli w czystej intencji wysyłamy ten komunikat, prośbę, że chcielibyśmy, aby nasz opiekun dał nam wsparcie, podpowiedź, odpowiedź, cokolwiek jest nam w danej chwili potrzebne, to porozumiewamy się na najlepiej zabezpieczonej linii telekomunikacyjnej świata.
[01:27:08] - Tak. Jeżeli jeszcze usłyszymy, że to jest naprawdę coś dobrego dla nas, jeżeli jesteśmy szczęśliwe z tej informacji, którą dostałyśmy, bo to jest samo sedno, że fajnie, że nam o tym mówi. Jeżeli ten nasz opiekun duchowy chce dla nas jak najlepiej, to nie możemy sobie myśleć, że to jest jakaś podstępna, inna energia negatywna, która się podszywa w tym momencie.
[01:27:29] - Ja uważam, że jeżeli, powtarzam, robimy to z czystej intencji i dodałabym jeszcze, trochę łamiąc to swoje ego, bo to nie jest tak, że każdy człowiek na tej planecie ma taką łatwość w proszeniu kogokolwiek o cokolwiek. Są osoby również, które bardzo łatwo dają i potrafią bardzo dużo z siebie dać, a mają problem z proszeniem o pomoc, o wsparcie. I to nie tylko mają problem w świecie fizycznym, ale również w świecie duchowym. Bo to jest chyba też rodzaj dojrzałości, żeby powiedzieć: ta sprawa mnie przerasta. Ta sprawa wykracza poza moje doświadczenie. Nie potrafię podjąć właściwej decyzji. Jeżeli kiedykolwiek potrzebowałam pomocy, to chyba w tej chwili potrzebuję jej najbardziej. Bo widzisz, mnie się wydaje, że tu szalenie istotnym elementem, żeby ta relacja była korzystna dla nas, jest też pełne zaufanie i zawierzenie naszemu przewodnikowi, tej istocie, która bez wątpienia nas kocha. Dlatego, że odpowiedzi, które przychodzą, nie zawsze są zgodne z tym, czego my pragniemy. Prosimy o coś, ale dostajemy odpowiedź: to nie jest dla ciebie albo to nie jest dla ciebie w tej chwili.
[01:29:18] - I my w tym momencie nawet tego nie rozumiemy, ale po jakimś czasie, z perspektywy czasu dochodzimy do tego zawsze, że to było właśnie to.
[01:29:27] - Kochana, właśnie do tego zmierzam, że gdybyśmy chcieli naprawdę wejść w tą relację głęboką, to trzeba zawierzyć tej sile, tej energii, tej mocy. Bo jeśli zwracamy się do istoty duchowo, śmiem powiedzieć, zapewne przerastającej nas w tym momencie i podważamy każdą odpowiedź, kwestionujemy ją, mówimy: gdyby to było, jak ja chcę teraz, żeby ten Jacek się we mnie zakochał i on się we mnie nie zakochuje. I ja się zwracam do istoty wyższej z tą prośbą, a ona mówi: nie, nikogo nie można zmusić do miłości, ale to też nie jest człowiek dla ciebie. I pojawia się taka odpowiedź na przykład we śnie, to uznamy, że gdyby nasz anioł stróż, patrząc z egoistycznego, ludzkiego punktu widzenia, to on ma postępować tak, jak my chcemy, a nie tak, jak jest dla nas lepiej. I to moim zdaniem jest jakiś element, który zaburza tą komunikację, że ego nam przeszkadza.
[01:30:57] - I nad tym musimy pracować właśnie.
[01:31:02] - Nie wiem, czy tu się ze mną zgodzisz, ale ja uważam, że to jest największa przeszkoda i to bardzo często powoduje, że ludzie się zrażają do tego rodzaju kontaktu, ponieważ nie chcą zawierzyć i nie chcą przyjąć tego, że ta istota, ponieważ wie więcej, więcej rozumie i nas zna lepiej niż my sami znamy siebie.Jest w stanie dać nam odpowiedź, z którą my się niekoniecznie godzimy, ale która zapewne jest dla nas korzystna. Tak jak powiedziałaś, wiele osób po czasie się przekonuje, że: „Gdybym posłuchał tego głosu w głowie", „Gdybym posłuchała tej rady, którą otrzymałam we śnie." Ale cóż, mądry Polak po szkodzie. Mądry człowiek po szkodzie. Ja w tym upatruję największą barierę między nami a naszymi duchowymi opiekunami. W naszym ego. W tym, że albo będzie tak, jak ja chcę, a jak nie będzie tak, jak ja chcę, to jest źle.
[01:32:30] - Dokładnie.
[01:32:31] - Nie wiem, jakie tu jest odpowiednie słowo. Za duże ego? Brakuje nam pokory? Może troszkę w tych komunikatach. A przecież one przychodzą na tylu różnych płaszczyznach, we śnie.
[01:32:47] - Te informacje płyną każdego dnia, tylko musimy się na nie otwierać. Ludzie dużo oglądają telewizora, cały czas słuchawki na uszach teraz młodzież ma. Jak mają się z tym przewodnikiem skontaktować? Muszą trochę iść do lasu, trochę tej przyrody i wyciszyć się trochę. Ja na przykład bardzo kocham ciszę. Konkretna cisza teraz jest dla mnie bardzo ważna. Trzeba pracować nad sobą, trzeba żyć w równowadze i tyle. W tym temacie chyba wyczerpałyśmy już.
[01:33:27] - To jest temat, którego się nie da wyczerpać, moja droga. A jeżeli chodzi o ciszę, to masz rację. Cisza jest teraz towarem deficytowym po prostu. I niestety, jak pokazują badania, przez to, że jesteśmy ciągle w jakichś dźwiękach, ciągle coś dociera, coś drażni, my jesteśmy wszyscy przebodźcowani. Dochodzi do tego, że kiedy człowiek znajduje się nagle w środowisku, gdzie rzeczywiście panuje cisza, to są ludzie, zwłaszcza młodzi, którzy mają atak paniki. Oni nie potrafią w tym środowisku, w ciszy się odnaleźć. A jednocześnie nie trzeba tu być lekarzem ani szczególnym znawcą neurologii, żeby wiedzieć, że przebodźcowanie niestety powoduje wzmożony stres i to, że chorujemy. Przebodźcowanie jest dla nas zabójcze.
[01:34:49] - Dokładnie. Jesteśmy bardziej nerwowi od tego ciągłego hałasu od wszystkich stron. Dlatego spokój, cisza jest nam potrzebna. I wtedy, jak ktoś chce bardziej nawiązać kontakt z naszym opiekunem, przewodnikiem, musi się wyciszyć, poświęcić jakiś czas raz w tygodniu, dwa razy w tygodniu i nie oglądać telewizora, wyłączyć radio, przejść się na spacer tam, gdzie jest cisza, czy znaleźć sobie odpowiednie miejsce w swoim domu czy w mieszkaniu i troszeczkę pomedytować, wyciszyć i posłuchać, jakie informacje będą przepływały przez nasz umysł. I wtedy może nawiązać kontakt.
[01:35:27] - Bo wystarczy wsłuchać się, tak jak powiedziałaś, w pewne informacje, które pojawiają się w naszej głowie czasami w zaskakujący sposób. I te informacje również dostarczane są nam poprzez pewne-
[01:35:48] - Obrazy.
[01:35:52] - Obrazy. Jakieś drobne wizualne znaki. Gdybyśmy żyli troszkę wolniej, prawdopodobnie byśmy je dostrzegli na zasadzie skojarzeń. Ja spotkałam również historie ludzi, którzy odczuwali obecność duchową poprzez zapach. Pojawiał się bardzo specyficzny, najczęściej niezwykle przyjemny zapach w związku z tym, że nasz opiekun chciał nam zwrócić na coś uwagę. Myślę, że-
[01:36:31] - Daje nam znaki. Też czytałam na Facebooku, niektórzy się wypowiadają, że nieraz pióro jak zobaczymy, że gdzieś leży na drodze, to też jest od naszego opiekuna, przewodnika. Pióro.
[01:36:44] - Mogą być to różne rzeczy. Myślę, że na zasadzie skojarzeń ta komunikacja jak najbardziej też się odbywa. Jesteśmy sensoryczni.
[01:36:56] - Tak. Ja zajmuję się jeszcze, tak powiem, na marginesie reiki. Praktykuję reiki i dlatego – nie muszą oczywiście ludzie praktykować, żeby widzieć – ale kolory. Zamykam oczy i widzę te piękne, wspaniałe, podświetlone kolory. Czyli przebywam w różnych barwach. To też jest bardzo fajne, wyciszające. To jest taki kontakt. Poprzez te kolory też jest kontakt z opiekunem.
[01:37:22] - Teraz Izunia sekundeczkę. Jeszcze tylko tutaj chciałam do dwóch rzeczy się odnieść, bo pan pisze, że z punktu widzenia neurologii mózg kieruje neuronami. Nic nie mówi neurologia o duszy. Otóż tutaj się nie zgodzę, ponieważSą artykuły na ten temat, gdzie neurolodzy zakładają, że istnieje pewna forma informacji, która jest absolutnie zewnętrzna. Oczywiście może nie jest to główny nurt neurologii, ale czytałam na ten temat artykuły jak najbardziej naukowe i myślę, że myślący neurolog musi sobie zdawać sprawę, że informacje są zapisywane gdzieś poza mózgiem, bo z punktu widzenia chociażby osób, które doznały trwałych uszkodzeń, niemożliwe by było do odtworzenia pewne dane, gdyby nie fakt, że one są zapisane zewnętrznie, że świadomość jest nielokalna. Ale tu nie będę tego tematu już rozszerzać, bo myślę, że nie jest to tematyka naszej audycji. Jeżeli chodzi o to, czy tylko osoby psychicznie mogą mieć kontakt ze swoim przewodnikiem. Ja jeszcze raz powtarzam, że wiele tak zwanych osób chorych psychicznie to są ludzie, których dlatego odbieramy jako chorych psychicznie, że oni są bardziej po tej duchowej stronie niż po stronie fizycznej, mimo że są w ciele, mimo że są do tego ciała podłączone. I gdyby przyjrzeć się przypadkom bardzo wielu osób w różnych religiach uważanych za mistrzów duchowych czy – mówiąc językiem chrześcijaństwa – za osoby święte, za mistyków chrześcijaństwa, to byli ludzie, których współczesna psychiatria spokojnie by zdiagnozowała. Więc to jest zupełnie odrębny temat.
Między świętością a szaleństwem jest bardzo cienka granica, więc kto wie, czy właśnie ludzie psychicznie chorzy nie są bliżej tamtego świata duchowego i swojego opiekuna niż tak zwany człowiek zdrowy. Myślę, że kiedyś zrobimy sobie audycję, w której skupimy się głównie na tematyce nawiedzeń duchowych i tych wszystkich rzeczy, którymi ty się zajmujesz. Natomiast na zakończenie jeszcze chciałam poruszyć sprawę wynikłą z książki o Anandzie Dilwar. Czy ta sytuacja, w której on jest całkowicie odcięty od wszelkich bodźców zewnętrznych i wtedy nawiązuje tak głęboki, transformujący kontakt ze swoim opiekunem, który go przez cały ten proces prowadzi. Czy ty myślisz, że opiekunowie duchowi są zdolni do tego, żeby sprowokować pewne sytuacje w świecie fizycznym po to tylko, żebyśmy mieli okazję coś w sobie odkryć, coś w sobie zmienić? Żebyśmy mieli okazję dostrzec właśnie tą trudną dla nas część naszej osobowości, naszych błędów?
[01:42:04] - Opiekunowie nasi, kochana, cały czas nam pomagają, cały czas nas wspierają. Tylko to zależy też od nas, na ile my się otworzymy, na ile my pozwolimy im działać. Mam na myśli, że podpowiadają nam, co możemy zrobić, co jest dla nas najlepsze. Ale wiadomo, wybór należy do nas i właśnie to otwarcie się na nich już zależy od nas. Oni na siłę, tak jak mówiłaś wcześniej, nic nie zrobią. To wszystko zależy od nas. Oni są. Każdy ma takiego opiekuna, przewodnika i zależy to od nas, czy my się na nich otworzymy, czy nie.
[01:42:42] - Ja ci powiem, że ja mam takie skojarzenia. Może obrazowo powiem. Z tego, co wiem, w buddyźmie zen, w ścieżce zen buddyjskiej jest taki moment, że kiedy uczeń przechodzi pewien próg, nabywa wiedzy, umiejętności, zdolności, jeżeli chodzi o medytacje i tak dalej. Kiedy po prostu zostaje przyjęty do tej wspólnoty, to odbywa się to w ten sposób, że jego mistrz bardzo mocno uderza go jakimś kijem czy czymś. W każdym razie to jest bardzo gwałtowne i odczuwalne dla tego ucznia. To uderzenie symbolizuje po prostu zmianę.I tą jego dojrzałość duchową i mentalną. W tym sensie chodzi mi o to, że nasi duchowi opiekunowie, wydaje mi się, że też mogą powodować jak najbardziej fizyczne zmiany czy prowokować pewne fizyczne okoliczności w naszym życiu. Tak jak ten mistrz zen, który potrafi przyłożyć temu uczniowi w momencie, kiedy uznaje, że jego ścieżka jako ucznia jest zakończona. Tak samo ci nasi duchowi opiekunowie potrafią mieć silne interwencje w świecie fizycznym.
[01:44:46] - Miałam to na myśli, przepraszam, że potrafią nas zatrzymać w tym naszym czasie. Nieraz ktoś mówi: „Słuchaj, nie mam czasu, nie mam czasu, nie mam czasu”. I nagle się dzieje taka sytuacja, że ktoś niestety łamie nogę lub jakaś choroba go złapie, że tak powiem, i on wtedy ma czas do zastanowienia się, że może nie idzie tą drogą, którą powinien iść. Czyli może tak na nas wpływają, ale w jakich, w dużej ilości przypadków to nie wiem, ale wydaje mi się, że w ten sposób. Nieraz ktoś mówi: „Iza, gdyby się nie stało to, nie byłoby później tego”. I nieraz wydaje mi się, że mogą nas w jakiś sposób zatrzymać, żebyśmy mieli czas do zastanowienia się, żebyśmy nie marnowali swojego czasu.
[01:45:30] - Tak. To jest tak, jak powiedziałaś na początku audycji ten przykład, że pani poczuła fizycznie.
[01:45:39] - Tutaj to wręcz uratował tą dziewczynę.
[01:45:42] - Tak. Mnie chodzi o to, że oni nas potrafią popchnąć do przodu, żebyśmy przyspieszyli trzy kroki do przodu lub przytrzymać, doprowadzając do tego wręcz, że może się coś takiego wydarzyć. Chociażby poślizgniemy się i ta złamana noga może nas uratować przed przykrymi konsekwencjami na całą resztę życia. Natomiast chcę przez to powiedzieć, że te interwencje duchowe zawsze uważam, że są na poziomie naszej zgody. Czyli duchowo nasza dusza prosi o pomoc i dlatego pewne rzeczy się dzieją. Niemniej moim zdaniem te interwencje naszych aniołów, naszych opiekunów mogą sięgać świata fizycznego, czyli tego złapania za oszewkę, tego przysłowiowego pchnięcia do przodu, żebyśmy uniknęli jakiejś przykrej sytuacji, przysłowiowej sopli lodu, która mogłaby nam zrobić krzywdę. I tak dalej. Czasami jest to tylko głos: zwolnij albo idź szybciej. Ale czasami są to wręcz fizycznie odczuwalne reakcje, prawda?
[01:47:17] - Ja jeszcze chcę powiedzieć na zakończenie, jeżeli chodzi właśnie o moją postać. Nie byłam gotowa zajmować się odprowadzaniem przez wiele swoich lat. Prowadziłam też biuro rachunkowe przez 24 lata. Muszę powiedzieć, że tutaj właśnie ten opiekun zatrzymał mnie w jakiś sposób. Od dzieciństwa miałam bardzo straszne sny. Straszne, czyli akcja się działa często na cmentarzu, w jakichś piwnicach. Goniły mnie duchy, ludzie nieżyjący. To były straszne sny. Pamiętam, jako dziecko bałam się chodzić spać. Spałam zawsze przy zapalonym świetle i w wieku dopiero 30 lat odważyłam się coś z tym zrobić.
I jak poszłam w kierunku całej tej psychotroniki, odprowadzania duchów, pomagania ludziom, te sny się wtedy skończyły. Więc to jest tak, jakby coś za coś. Cały czas miałam te sny do momentu, aż w końcu poszłam w tym kierunku i sny się skończyły. Te horrory wszystkie minęły. Więc nieraz jest coś po coś, coś się dzieje. Musimy obserwować w naszym życiu te nasze życie.
[01:48:27] - Wygląda to tak, że wtedy zmagałaś się z tymi bytami duchowymi na poziomie astralu. Natomiast teraz, kiedy przyjęłaś na siebie wypełnienie pewnej roli w świecie fizycznym, to astral dał ci odetchnąć.
[01:48:52] - Tak jakbyśmy mieli jakąś drogę. Każdy z nas ma jakąś drogę i dobrze by było właśnie ją odnaleźć i tą drogą iść i się realizować.
[01:49:02] - Tak, to jest szalenie ważne. Jeśli pozwolisz, ja tu jeszcze ustosunkuję się do wypowiedzi jednego ze słuchaczy. Mówiąc, że jak jest zaburzenie połączenia mózg-dusza, człowiek ma problemy z kontaktem z tamtą stroną, to teraz obróciła pani kota ogonem, że tacy mają lepsze połączenie. Proszę pana, chyba istnieje pewna różnica między człowiekiem chorym psychicznie, u którego bardzo często pierwsze przejawy jego trwałej choroby pojawiają się już nawet w bardzo wczesnej młodości, a niektórzy twierdzą, że nawet w dzieciństwie. I jest to stan, który się rozwija, ewoluuje razem z tym człowiekiem. I nie jest toTożsame z tak zwanym zdrowym psychicznie człowiekiem, który nagle w wyniku choroby zupełnie innych organów wymaga podawania środków psychotropowych, środków przeciwbólowych, opiumantów, które wprowadzają go w odmienne stany świadomości. To nie jest to samo. Bardzo polecam książkę “DMT molekuła duszy”. Wtedy być może będzie pan w stanie lepiej mnie zrozumieć. Izunia, ja ci bardzo serdecznie dziękuję za dzisiejszą audycję.
Myślę, że zrealizujemy taką dotyczącą tematyki, którą ty się najżywej i najczęściej zajmujesz i masz tutaj ogromne doświadczenie i ogromną wiedzę w tym temacie. I co ty na to?
[01:51:10] - Bardzo chętnie. Dziękuję bardzo jeszcze raz za zaproszenie Beatko i dziękuję bardzo Markowi też za zaproszenie. Dziękuję bardzo jeszcze raz.
[01:51:24] - Było mi miło, ponieważ ty jesteś bardzo pozytywną osobą i osobą, która mówi o tych sprawach w bardzo przejrzysty, klarowny i logiczny dla mnie sposób. Jeżeli chodzi o oczyszczanie domów, o różne problemy, które dzieją się w tych domach, niezwykle ważne jest rozpoznanie i pewna synteza informacji, które otrzymujemy i na poziomie świadomym, i nieświadomym, kiedy się tam znajdujemy. Myślę, że ty masz bardzo dobre rozpoznanie tego tematu, dlatego już dzisiaj mam nadzieję, że przyjmiesz zaproszenie do audycji, w której skupimy się tylko i wyłącznie na tej tematyce. Myślę, że są to tematy trudne. Nie wiem też, czy wystarczająco jasno i przejrzyście wyraziłam swoje myśli. Każdy z nas, proszę o tym pamiętać, ocenia sytuację też przez pryzmat własnych doświadczeń i własnych obserwacji. W tym względzie staram się być z państwem po prostu szczera. Natomiast jak tą moją szczerość odbieracie, to już jest kwestia indywidualna. Także ja również bardzo serdecznie dziękuję Radiu Paranormalium w osobie Marka, że gościło po raz kolejny Biuro Duchów. Dziękuję Izuni i również serdecznie dziękuję państwu za uwagę.
Dobrej nocy życzę i wszystkiego dobrego dla was.
[01:53:28] - Mówiła do słuchaj państwa prowadząca rozmowę w debacie niekontrolowanej z cyklu z wizytą w Biurze Duchów Beata Kamp, Paweł Ada Edelmen. Tutaj tradycyjnie zachęcamy wszystkich do złożenia wizyty nam blogu Biuro Duchów pod adresem biuroduchow.pl. Moli książkowych zachęcamy także do sięgnięcia po książkę „Opowieści z Biura Duchów”. Była z nami także nasza dzisiejsza uczestniczka dyskusji pani Izabela Kijak, medium spirytystyczne i doradca duchowy, specjalista od miejsc nawiedzonych, zajmująca się także przewidywaniem przyszłości, oczyszczaniem energetycznym, uzdrawianiem. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnej debacie niekontrolowanej, której termin oraz temat podamy, gdy tylko go poznamy. Dziękujemy jeszcze raz. Dobranoc i do usłyszenia.
[01:54:31] - Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[01:55:20] - Mówią, że wyłączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już troszeczkę gorzej.
[01:55:32] - Posłuchaj nieznanego Radio Paranormalium www.paranormalium.pl.
[01:55:41] - Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale blogi na www.paranormalium.pl.
[01:55:57] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już troszeczkę gorzej.
[01:56:09] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl.
[01:56:16] - Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum Audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[01:56:57] - Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia, że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[01:57:09] - Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu www.paranormalium.pl.
[01:57:20] - Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.