Radio Paranormalium zaprasza do wysłuchania audycji z cyklu: "Debaty niekontrolowane". Z wizytą w biurze duchów. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, w tym konkretnym punkcie czasu i przestrzeni. W niedzielę, dwudziestego października roku pańskiego dwa tysiące dziewiętnaście, rozpoczynamy na antenie Radia Paranormalium kolejną debatę niekontrolowaną z cyklu: "Z wizytą w biurze duchów". A dzisiaj tematem przewodnim będą opiekunowie duchowi. Czy opiekunowie duchowi wpływają na nasze życie? Jaka jest różnica między intuicją a przeczuciem? Czy jesteśmy prawdziwymi kowalami własnego losu, a może raczej więźniami zasad i okoliczności, w jakich przyszło nam żyć? I jak gęsta jest ta tkanina naszego losu i czy można spojrzeć gdzieś poza nią? Na te i na wiele innych pytań postaramy się znaleźć odpowiedź już dziś. Ale zanim do tego przejdziemy i zanim przedstawię naszych gości, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Numer, pod który będzie można dzwonić... Myślę, że tak za pół godziny będzie to ogłoszone na pewno na czacie. Otwarcie linii telefonicznej.
Numer, pod który będzie można dzwonić i pod który już teraz właściwie można również wysyłać SMS-y to pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype: radio.paranormalium.pl.
Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Czekamy także na Państwa komentarze na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie, który towarzyszy naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i bloga Biuro Duchów, na grupach Radio Paranormalium i czytelników Niespanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
Przy mikrofonie i za sterami technicznymi i przy naszym telefonicznym, przy naszym radiowym smartfonie Marek Sęk "Ivellios". A dzisiaj po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze prowadząca debaty niekontrolowane z cyklu: "Z wizytą w biurze duchów", autorka bloga biuroduchow.pl Beata Kampa vel Ada Edelman oraz nasz dzisiejszy gość pani Izabela Kijak, medium spirytystyczne i doradca duchowy. A więc z czystym sumieniem, drogie Panie, przekazuję Wam właśnie teraz, właśnie tutaj głos. Witam bardzo serdecznie. Yy, bardzo się cieszę, yy, że na- nasz dzisiejszy gość, czyli Izabela Kijak, przyjęła zaproszenie. EE, jest to bardzo interesująca postać.
Medium, doradca duchowy, osoba, która zajmuje się miejscami nawiedzonymi, yy, również, yy, oczyszcza miejsca energetyczne i jest tarocistką. Witaj Izuniu. Dzień- dzień dobry wszystkim. Witam i dzię- i dziękuję bardzo za zaproszenie Beatko i Marku. Ja chciałam tylko, yy, jeśli pozwolisz, jeszcze przypomnieć naszym, yy, słuchaczom, że na, yy, fanpage'u Biura Duchów i, yy, Radia Paranormalium trwa konkurs. Można, yy, wygrać książkę Ananda Dilwara "Niewolnik, czyli jak przebudziłem się do życia". Yy, jeden egzemplarz, jak zwykle, jest, yy, przeznaczony dla czytelników, yy, Biura Duchów, yy, drugi jest, yy, dla Państwa, yy, którzy weźmiecie udział w dzisiejszej audycji czynny, czyli, yy, będziecie do nas pisać, będziecie się z nami komunikować. Wśród tych osób ten drugi egzemplarz zostanie, yy, rozlosowany. Książka jest, yy, naprawdę ciekawa. Jeśli macie Państwo wątpliwości, czy, czy, czy warto o nią grać, to zapraszam na, yy, fanpage'u Biura Duchów. Jest link do recenzji, yy, tej książki, mm, i myślę, że też trochę dzisiaj będziemy się, yy, do historii w niej opisanej, yy, odnosić. Yy, pozwolę sobie, yy, powiedzieć, że autor, czyli Anan Dilwar, jest to człowiek, który zapadł w śpiączkę. Yy, w trakcie tej śpiączki przeszedł również śmierć kliniczną i, yy, ocknął się w- w sparaliżowanym ciele, bez jakiejkolwiek możliwości kontaktu ze światem.
I zrządzeniem losu został przykuty do szpitalnego łóżka, odcięty od rodziny, pozbawiony możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym. I wtedy, można powiedzieć, w, w takiej przełomowej chwili, kiedy stracił wszystko, co było mu dane w tym wymiarze, odezwał się w jego głowie wewnętrzny głos, duchowy przewodnik, być może anioł stróż. I ta postać, ta istota, przez wiele dni i miesięcy podtrzymywała Ananda w jego głębokim procesie przemiany, yy, nie tylko korygując jego życiową optykę, ale też budząc w nim ogromne pokłady miłości.
Myślę, że, yy, jest to, yy, przyczynek również do naszej-... dzisiejszej dyskusji, ponieważ, yy, wiele by można mówić o całej historii, yy, opiekunów duchowych, zwanych aniołami, zwanych, yy, w wielu kulturach bardzo różnie.
Niemniej wszyscy kojarzymy taką postać z kimś szalenie nam przychylnym, z kimś, kto może zmienić nasze życie, kto może nam dopomóc w krytycznych sytuacjach. Są osoby, które twierdzą, że widziały swojego anioła stróża. Chciałabym, yy, zapytać Izabelę: jak Ty widzisz, yy, samą ideę istnienia takich opiekuńczych istot przypisanych do nas? I czy Ty kiedykolwiek widziałaś swojego anioła stróża? Yy, myślę, że każdy takiego anioła stróża ma. Czy opiekuna, czy przewodnika.
Każdy takiego przewodnika swojego ma. Ja mogę powiedzieć, tak z życia, taką historię mogę opowiedzieć, z życia wziętą. Na przykład, jak chodziłam do takiej szkoły psychologii psychotronicznej, pojechaliśmy do Augustowa na warsztaty. Siedzieliśmy sobie wtedy wszyscy w danym pomieszczeniu, tak na krzesełkach, siedzieliśmy dookoła. Ktoś tam, prawda, przeprowadzał jakiś, yy, wywiad, ktoś przeprowadzał, yy, tematycznie, prawda, coś. I, i co, my kochani? Zobaczyłam wtedy za każdą postacią, która... za każdą osobą, która siedziała na danym krzesełku, zobaczyłam różne postacie. Od jednej do trzech postaci, czyli za każdą osobą, yy, stała postać, świetlista istota. Od jednej do trzech. Nie było takiej opcji, żeby za kimś postać nie stała. Czyli uważam, że każdy ma, posiada taką właśnie, takiego swojego anioła stróża. Ja też takiego przewodnika, tak nazywam raz anioł stróż, raz przewodnik, no, prawda? Ale ja takiego przewodnika mam swojego, z którym współpracuję, że tak powiem. Tak jak mówiłaś właśnie, że chodzę i oczyszczam domy z różnej energii, z różnych, odprowadzam zagubione duchy. To właśnie z tym moim przewodnikiem, który mnie bardzo wspiera, który mi pomaga, który też odprowadza duchy zagubione, które nie chcą na przykład odejść. Są takie duchy, które na przykład nie chcą odejść i ten mój przewodnik pomaga właśnie mi w tym, żeby pomimo tego, że dany duch nie chce odejść, yy, no, odprowadzamy go dla jego dobra, jak on to mówi, właśnie dla jego dobra. A Izuniu, czy ty widziałaś swojego opiekuna? Czy wiesz, jak on wygląda? Tak. Wiesz co?
Pokazywał mi się wiele razy. Wiele razy mi się pokazywał. Wiesz, na przykład pierwszy raz pamiętam, jak próbowałam wyjść z ciała, prawda? OBE, świadome wyjście z ciała. To jak udało mi się wyjść, zobaczyłam właśnie tą świetlistą postać.
Świetlistą postać, która niesamowicie przekazywała mi, jakby to powiedzieć, tą miłość bezwarunkową, tak? Która właśnie po tamtej stronie tak dużo jest tej miłości. Czyli odczuwałam spokój, miłość, ciepło, radość. Wiedziałam, że nie jestem oceniana. Wiedziałam, że to jest ktoś, kto mnie niesamowicie kocha. Wtedy widziałam. Też widzę, bo mam takie też różne wizje, tak? Czyli widzę w tych wizjach właśnie swojego przewodnika. Nieraz, bo sama nie wiem, jak nieraz sobie poradzić z danym duchem, z daną jakąś tam naprawdę trudną sytuacją, to widzę właśnie, jak ten przewodnik mi wtedy pomaga. Ma takie różne, tak jak ci kiedyś właśnie wcześniej też mówiłam, Beatko, narzędzia. Ma różne narzędzia, którymi się wspiera. Takie ma atrybuty swoje, ten przewodnik, ale pokazywał mi się wielokrotnie, szczególnie pod postacią właśnie taką świetlistej, świetlistej istoty. No, ja muszę się Państwu przyznać, że miałam taką bardzo szczególną historię w swoim życiu.
Nie chcę tu wchodzić w szczegóły, bo, bo dużo by, dużo by mówić. Natomiast też miałam okazję zobaczyć, yy, i pierwszego, i drugiego z tych moich duchowych opiekunów. I to pokazali mi się w swojej formie jak najbardziej z krwi i kości. Myślę, że oni też przybierają taką postać, jaką jesteśmy w stanie objąć percepcją, ponieważ myślę, że gdyby nie przybrali pewnej formy i nie, nie ułatwili nam w ten sposób kontaktu, to, yy, przyjęcie ich jako czystej energii, no, mogłoby być dla nas trudne z tego względu, że jednak żyjemy w ciele fizycznym, w świecie fizycznym, w świecie form, kształtów i tutaj ich postacie, upostaciowienie samych siebie myślę, że jest po prostu po to, żeby, żeby łatwiej nam było, yy, pewne rzeczy przyjąć i objąć naszą świadomością związaną z ciałem fizycznym, więc do pewnego stopnia ograniczoną. Ja się zastanawiam i ciekawa jestem Twojej opinii, bo, yy, osoby, zwłaszcza młode, w tej chwili bardzo mają ten kontakt ze światem duchowym zaburzony, gdyż z jednej strony oni są, jakby to powiedzieć, mocno przeintelektualizowani, tak? Usiłują wszystko pojąć rozumem i tego też poniekąd uczy ich szkoła.... Z drugiej strony, jeśli już, yy, dotykają tej sfery duchowej, no to, yy, bardzo często, przynajmniej słyszę ja takie głosy, że ta postać anioła stróża wydaje im się taka, mm, infantylna, taka, mm, pełna, jakby, czegoś takiego nierealnego.
Oni chyba przede wszystkim kojarzą to z, no, no, z takich rzeczywiście bardzo infantylnych obrazków przedstawiających anioły. I wydaje mi się, że chyba brakuje im jakiejś płaszczyzny, na której oni by się mogli zwrócić do, yy, tego swojego duchowego opiekuna. Mm, tylko nie potrafią. Yy, i o! Tu się nawet od, yy, naszych słuchaczy pojawia pytanie: co zrobić, żeby skontaktować się ze swoim aniołem stróżem? Co ty byś doradziła? Znaczy Beatko, no, na pewno wiesz, no, można się skontaktować poprzez pewną medytację, wycisz, wyciszenie umysłu, jak to się mówi: nie myślę o niczym, tak? Czy pustka, tak. Czyli taka pewna medytacja. Możemy też wtedy zadać nawet jakieś pytanie, konkretne pytanie: co mam zrobić?
I niech te myśli przepłyną przez nasz umysł. Ale wiesz co? Chciałam się odnieść jeszcze do tej wcześniejszej twojej wypowiedzi właśnie. Dlaczego właśnie ludzie niektórzy nie wierzą? Wydaje mi się, że to jest do czasu, aż nie przeżyją coś, coś naprawdę ciężkiego, poważnego w swoim życiu. Ja chciałam taką historię króciutką przytoczyć, gdzie też klientka przyszła do mnie i opowiedziała mi właśnie ją, że miała słuchawki na uszach, wędrowała sobie szybkim krokiem do pracy i mówi: "Iza, zamyśliłam się, zamyśliłam się. Idę, idę tak szybko, szybko. Nagle czuję, że ktoś mnie szarpnie...
Szarpnął mnie za kurtkę z tyłu. - Mówi - Odwracam się, bo chciałam zobaczyć, kto to jest, o co chodzi. Patrzę, nie ma nikogo. Odwraca się w drugą stronę, a tu przejechał samochód". Mówi: nie była świadoma nawet tego, że, yy, no, że mogła zginąć w tym momencie, tak? Gdyby nie ten właśnie jej anioł stróż. Ona wiedziała, że on ją uratował. To są właśnie takie chwile, takie momenty w życiu, że każdy wie, że to był taki mały cud. To przewodnik był czy anioł stróż, który uratował ją w tym momencie, tak, akurat tą, tą moją klientkę. Więc jak można robić?
No, wydaje mi się właśnie, że, no, poprzez medytację, wyciszenie. No, nie wiem, co ty byś jeszcze Beatko powiedziała? No, mnie się wydaje, że przede wszystkim, yy, najważniejszą zasadą wszechświata jest wolna wola. Daje to w sposób logiczny do myślenia, że jeżeli, yy, ma się nam zdarzyć kontakt z naszym duchowym opiekunem lub też chcielibyśmy, żeby wspomógł nas, ponieważ nasze życie jest w jakiś sposób obciążone, zagrożone, jesteśmy w sytuacji, która nas po prostu przerasta. Trzeba się o taką pomoc zwrócić, bo logiczne jest dla mnie, że w związku z tą wolną wolą, mm, żaden byt nie może ingerować w nasze życie. Tymczasem taka historia, jaką przed chwilą opowiedziałaś, mm, jest, yy... Ktoś powie: "No ale przecież ta pani szła, była zupełnie wyłączona. Yy, nie, nie poprosiła świadomie o tą opiekę". Ona świadomie nie poprosiła, ale z poziomu duszy taka prośba zapewne nastąpiła, gdyż nie wierzę, że jakakolwiek kochająca, przychylna nam istota może sama z siebie ingerować w nasze życie.
Zawsze pojawia się gdzieś ta prośba i wydaje mi się, że kiedy jesteśmy odcięci, czyli nie, nie potrafimy nawiązać tego kontaktu, nie potrafimy wyciszyć umysłu, to nasza dusza na tym wyższym poziomie, którego my sobie nie uświadamiamy, jest w stanie to zrobić. Więc ten kontakt wbrew pozorom trwa nieprzerwanie. Tyle tylko, że on może być bardzo świadomy, taki jak w twoim wypadku i nieświadomy, taki jak w wypadku, który przed chwilą opisałaś. Mnie się to- i nazwałaś to zresztą pięknie, małym cudem.
Właśnie, te małe cuda to, to dla mnie stanowią dowód nieprzerwanej trwałości, yy, kontaktu między... połączenia między nami a tą opiekuńczą, która nad nami czuwa. Czy nie wiem, jak, jak ty to widzisz? Czy podobnie? Oczywiście, że tak. Podobnie Beatko, zgadzam się z tobą w stu procentach, ale chciałabym właśnie jeszcze powiedzieć, że opiekun jest po to właśnie, żeby się nami, jak sama nazwa mówi, opiekować w takich różnych sytuacjach.
Oczywiście za zgodą naszą, tak? Że mamy tu jeszcze żyć, mamy coś z czegoś tutaj wykonać, ale na przykład właśnie nieraz przychodzą do mnie klienci i mówią, że: "wiesz, Iza, nie wiem skąd, ale przyszła do mnie taka informacja, taka myśl". I to jest właśnie to.
Najprawdopodobniej to jest właśnie dobra myśl, przekaz telepatyczny od tych naszych przewodników, od aniołów stróżów. I na przykład też przytoczę taką fajną historię kolegi mojego Józka, który... z którym się właśnie kiedyś zapoznałam i bardzo mu też dziękowałam za to, że mi to opowiedział. To jest historia sprzed piętnastu lat.... Mówił do mnie tak: "Iza, wiesz, miałem taką nieciekawą sytuację.
Kładłem się do łóżka i siadała na mnie, tu na klatce mojej piersiowej siadała, ym, jakaś energia. Nieraz mówią o tym, że to jest jakaś zmora, taka, która dusi w nocy". Mówi: "Panicznie się tego bał". Mówi: "Iza, bałem się tego niesamowicie. Szukałem pomocy wszędzie". Mówi: "Byłem nawet u was na Jasnej Górze. Tam, jakieś egzorcyzmy też były odprowadzane. Ja jestem z Częstochowy" i mówi: "No, niestety to nic nie pomogło".
Mówi: "Myślałem nawet o samobójstwie, bo tak panicznie się tego bałem. Bałem się chodzić w ogóle spać, bo to było tak nieprzyjemne, niemiłe. I nagle - mówi - nie wiem skąd, przyszła taka do mnie myśl, właśnie telepatyczna myśl. Przyszła myśl: otocz to coś miłością. Otocz to coś miłością. Mówi: Iza, nie wiem skąd. I wtedy zrobiłem dokładnie tak. Otoczyłem to coś, co na klatce piersiowej mi siedziało". Mówi: "Musiało to mieć jakąś wagę, ponieważ czuł, że się zatapia, yy, na wersalce. Czyli jakąś wagę to musiało mieć. Otoczyłem to coś miłością i mówi: jak to uciekło, nigdy więcej nie powróciło".
Więc sam sobie nie był w stanie poradzić i też i szukał pomocy. No, jakoś wychodzi na to, że mu nikt nie pomógł, nie był w stanie. I przyszła ta myśl, tak? Podejrzewam, że to właśnie od jego opiekuna, od anioła stróża, który właśnie w ten sposób mu pomógł tą informacją: otocz to coś miłością. A to coś, ta zmora oczywiście żywiła się, yy, no, żywiła się jego strachem, lękiem i jeżeli otoczył ją miłością, to po prostu uciekło, bo nie chciało miłości, prawda? I to jest taka historia, ale dla mnie, w moim życiu ona jest bardzo ważną historią, bo wiem, że właśnie ta miłość, no, jest najważniejsza.
Miłość jest najważniejsza. Tutaj jeden z... trwa dyskusja na, na czacie między słuchaczami i jeden ze słuchaczy napisał, że, ee, może ten stróż to po prostu taki program antywirusowy. No, jest to zapewne odniesienie do koncepcji znanej już powszechnie, ee, i ugruntowanej w świadomości, czyli koncepcji Matrixa. Ja bym się z tym, mm, do końca nie zgodziła, dlatego że, yy, mm, program, yy, po pierwsze ja w ogóle nie wierzę w taką wizję, jaka została przedstawiona w filmie Matrix, a przynajmniej nie dosłownie.
Mm, myślę, że, yy, wszyscy jesteśmy podporządkowani jednemu podstawowemu prawu, prawu, yy, kosmicznej synergii. I to wszystko, co dzieje się w naszym życiu, mm, jest pewnym, ee, następstwem konkretnych zdarzeń. Yy, nie wierzę też do końca, ale o tym będziemy mówić jeszcze, jeszcze za chwilę. Nie wierzę, że nasze życie jest od początku do końca zaprogramowane.
Powiedziałabym raczej, że, ee, słowami Wangi, że życie ludzkie to jest tkanina, którą tkamy codziennie i w miarę jak powstaje pewien splot, pewien wzór, który tworzy się codziennie i codziennie się zmienia. Bo może być tak, że przez jakiś czas, yy, żyjemy harmonijnie, w zgodzie ze sobą, yy, odczuwamy wspaniałe emocje i ta tkanina plecie się bardzo pięknie. Coś dzieje się nagle w naszym życiu i ten splot się zmienia. I właśnie zmiana tego splotu jest taką specyficzną zmianą naszej drogi życiowej. I wtedy, ee, moim zdaniem uważam, że właśnie nasza dusza lub my świadomie zwracamy się do świata opiekunów duchowych o pomoc. I ta pomoc nadchodzi. Dlatego, yy, mm, porównanie tego wszystkiego z takim programem antywirusowym, no, przynajmniej na ile ja rozumiem, ee, jako osoba, no, powiedzmy, nie bardzo zapoznana z technologiami, czym jest ten program antywirusowy, wydaje mi się, że to jest, yy, porównanie zbyt uproszczone. Yy, pewne rzeczy można zaliczyć do, do przypadków, do jakichś takich koincydencji, które następują, mm, yy, na zasadzie splotu jakichś okoliczności, zupełnie trudnych do powiązania. No, chociażby sytuacja, nie wiem, yy, na pewno pamiętasz, bo to, to tak było głośno na, o tym w mediach, że kiedy abdykował papież, to nad Watykanem rozpętała się taka, no, jakaś potworna, ogromna burza z piorunami, z których to jeden trafił właśnie w kopułę Bazyliki Świętego Piotra. No i niektórzy doszukiwali się w tym bardzo głębokich znaczeń, ale myślę, że równie dobrze można to zakwalifikować, yy, jako, no, splot pewnych okoliczności, yy, którym, yy, ludzie usiłują nadać sens, prawda?
Że, że żeby jakoś to swoje życie uporządkować. Natomiast wydaje mi się, że takie interwencje anielskie to już jest zupełnie inna liga i zupełnie inna, yy, odczuwalna energia w tym, w tym wszystkim.... Ty spotkałaś takie przypadki?
No, na przykład podobne do tego, o czym mówiłam na początku, o przypadku Ananda Dilwara, który pod wpływem takiego doznania głębokiego, mistycznego spotkania z czy, z energią, z osobą, istotą. Całkowicie zmienił ktoś swoje życie podczas takiego spotkania?
Powiem Ci, że na ten moment nie przychodzi mi nic w ogóle do głowy, ale raczej się ja się spotykam właśnie z takimi niestety problemami, że jakieś sytuacje nieraz się zadzieją nieciekawe w związku z duchami, bo ja się jednak dużo zajmuję odprowadzaniem duchów różnych, różnych duchów, duchów zagubionych. Z tym się najbardziej spotykam i raczej właśnie jestem w tym momencie po tej stronie odprowadzania.
Z tym moim przewodnikiem odprowadzamy te duchy i wiesz, tak to- No, ale słuchaj! Pod wpływem chyba, chyba że się zmienił, że się na przykład no, ludzie, wiesz, w tych nawiedzonych różnych domach, bo są takowe domy, no, zmieniają się pod tym wpływem, że wierzą. Choć też ktoś mówi: "Iza, nigdy bym nie uwierzył, gdybym tego nie przeżył, tak? Gdyby mnie to nie spotkało". Dużo jest takich ludzi, którzy mówią: "no, wcześniej nie wierzyłam czy nie wierzyłem.
Spotkało mnie to i teraz wiem, że coś takiego jest". No. Ale zobacz, ktoś, kto żyje w takim domu i ma do czynienia z istotami duchowymi, też doświadcza jak gdyby tej, tej pewnej interwencji świata duchowego. Tylko jakby to powiedzieć w krzywym zwierciadle, krzywym zwierciadle, bo nie usiłuje zwalczyć tą istotę duchową, która jest w jego domu. Usiłuje wszystko zrobić, żeby się jej pozbyć. Natomiast chyba niezwykle rzadko wzywa na pomoc swojego opiekuna i niezwykle rzadko myśli właśnie w ten sposób, jak ten pan, o którym wspominałaś, żeby otoczyć ją po prostu miłością. Ty miałaś taką, opowiadałaś mi taką ciekawą historię o tej rodzinie, w której, w której podejrzewano, że jest jakaś klątwa rodzinna, gdzie takie straszne rzeczy się działy.
I tam też właśnie twój opiekun duchowy bardzo pięknie zadziałał. To może ty bym cię mogła prosić, żebyś powróciła do tego tematu? Powiem ci, że to może to jest naprawdę. To są niektóre bardzo ciężkie, takie mroczne historie. Nie wiem, czy chciałabym tutaj opowiadać tak wszyscy- No, wiesz, można to przekazać. Po prostu sama nieraz nie mogę sobie, sama sobie wiem, że sobie nie poradzę. Są takie domy nawiedzone, które nieraz mówię, że są nieraz nie do oczyszczenia. Są takie domy, ale ludzie najczęściej no tam, jak gdzieś są problemy, to wiadomo brak pieniędzy, jakichś różnych perspektyw. I mówią: "Iza, my nie mamy się gdzie wyprowadzić, my musimy tu mieszkać, tak?" I przeżywają różne nieciekawe historie, a te domy po prostu przyciągają, przyciągają takie różne nieciekawe, negatywne, że tak powiem, zagubione duchy i po prostu no nie dzieje się tam fajnie, ale tam właśnie o tej historii, o której Beatko właśnie mówisz, to, no to właśnie mój przewodnik.
Pamiętam, przyszłam do tego domu. To była taka stara kamienica. Oczywiście podchodzę do drzwi, odczuwam od razu obniża się temperatura pierwsze. Czuję niefajny zapach, niefajny zapach. Tak wchodzę i już wiem, że tam będzie się działo.
Zresztą ta kobieta wcześniej u mnie była, u mnie w biurze była wcześniej i właśnie nie wiedziała, jak mi to powiedzieć. Właśnie, co tam się u niej dzieje, bo to są takie rzeczy, że ona się nawet bała mi o tym powiedzieć, bo mówi, że oni ją słuchają. Była nawet na Jasnej Górze. Prosiła o pomoc, no nie zawsze paulinie i tam jest. Ponoć na Jasnej Górze jest czterdziestu egzorcystów i mają bardzo dużo pracy. Bardzo dużo mają pracy. No ale jej odmówili, że nie mają czasu. Przyszła do mnie. Ja powiedziałam: oczywiście, nie ma problemu, zobaczymy, co się da zrobić. Jak tylko weszłam do jej, do tego mieszkania, tej klientki, poczułam, że ktoś mi położył rękę na ramieniu i usłyszałam głos: "Czego tu chcesz?" No to wiedziałam, że nie jest ciekawie. No, bardzo dużo różnych rzeczy tam się działo.
No naprawdę nieciekawych, ale w każdym bądź razie usiadłam sobie w jednym miejscu na wersalce. Usiadłam sobie i poczułam, jak ta wersalka. Ja wiem, jak to ciekawie może wyglądać. Teraz, jak mnie słuchacze słuchają, to po prostu mnie wciąga. Usiadłam i poczułam, jakby mnie wersalka. Po prostu jakbym się zapadała w coś. Zamknęłam oczy i zobaczyłam, że zobaczyłam koło swoich nóg białe węże, białe węże, wielkie węże. Zobaczyłam, że one są wszędzie, jakby to było gniazdo węży. Słuchajcie, tam była właśnie taka klątwa, że w rodzinie wcześniej dziecko zamarzło. Zamarzło. Ktoś wystawił dziecko w wózku i za długo ono przebywało na zimnie i po prostu zamarzło. No, jakaś tragedia taka się stała i poszła taka klątwa, żeby w ogóle nikomu się tam już nic dobrego nie działo. Tak poszło i tam to jakie dziecko się rodziło, tam właśnie u niej, u tej pani w rodzinie.
Właściwie miała dwóch synów, którym nic się nie wiodło. Nie mogli założyć własnych, swoich rodzin. No, nieciekawie było, ale w każdym bądź razie to wtedy pamiętam. Mówię: kurczę, ja nie wiem, co ja, jak mam sobie poradzić z tym. Patrzę, a tu wszędzie te na tej podłodze węże. Nie widziałam w ogóle. To taka wizja. Nie widziałam w ogóle żadnych ścian. I wtedy poprosiłam też mojego przewodnika, opiekuna, żeby przybył i mi pomógł. Teraz to za każdym razem, jak gdzieś się coś dzieje, to zawsze go proszę, bo wiem, że wtedy razem z nim otwieramy kanał energetyczny i wiem, że po prostu zawsze, zawsze te energie zostaną odprowadzone. Jak wcześniej sama odprowadzałam, to nie byłam przekonana na sto procent, że na pewno wszyscy przeszli, tak? Bo różnie bywa. I tak jak wcześniej mówiłam, jedne duchy chcą przejść. Czekają. Wiele razy się spotkałam. Patrzę, postać świetlista stoi i wysyła telepatycznie informację: Pomóż mi. Chcę odejść, ale nie wiem jak.... więc, ale są też takie niestety, które duchy, które nie chcą przejść. No i- Ale twój opiekun poradził sobie, przepraszam, że wejdę w słowo- Tak! - znakomicie, przy użyciu swoich narzędzi.
Narzędzi. Tak, tak. On ma te różne, różne ma narzędzia i w tym momencie zobaczyłam takie srebrne, wielkie nożyce. I zaczął ciąć. Zaczął ciąć, yy, tymi energetycznymi no-nożycami te węża, te węże. Ciął po kawałek, po kawałku i one jakby tak w pewnym momencie opadły, jakby została tylko taka skorupa. Później zobaczyłam, że ma taką miotełkę. Ja sobie siedziałam, nic nie robiłam, tylko obserwowałam. Poprosiłam go po prostu, żeby przybył i żeby pomógł, a on już wtedy wykonuje tą pracę, tak? Wymiótł wszystko, te wszystko, wszystkie te węże, które tam taka, jak mówię, taka skóra została jakby z nich. Wymiótł poza te mieszkanie. Poza te mieszkanie. Zobaczyłam w tej wizji dopiero wtedy ten parkiet. Yy, normalnie zobaczyłam parkiet, że bo to taka stara kamienica. Zobaczyłam, że jest wszystko okej. Też mu podziękowałam. Zawsze mu też dziękuję za to, że jest. I powiem szczerze, że bardzo szybkie zmiany w tej kamienicy nastąpiły. Ta pani na drugi dzień od razu do mnie dzwoniła, gdzie nie była taka, taką osobą, która, yy, tak szy- szybko uwierzyła, ale odczuła i zobaczyła. I podziękowała mi za to, że dom stał się w końcu przyjazny dla nich, dla niej, dla niej i dla ich, jej synów. No, to jest taka historia.
Tak troszeczkę w skrócie opowiedziałam, ale no tak, że po prostu prośmy tych naszych przewodników, oni nam dużo podpowiadają. Przecież potrafi... możemy zadać pytanie, tak? Zadać pytanie i czekać na odpowiedź, na odpowiedź. I tak jak mówię, przez umysł nasz przepływa bardzo dużo informacji. Po prostu zacznijmy rozmawiać z tymi naszymi przewodnikami, opiekunami. Zacznijmy z nimi rozmawiać. Oni chcą nam pomagać, oni od tego są.
Tylko tak jak mówiłaś, oni nie będą sami wychylali się, tak? Na siłę nam pomagali. My musimy ich o to poprosić. Jak ich poprosimy, to oni na pewno nam pomogą. Padło pytanie ze strony słuchacza: czy, yy, można kontaktować się z, yy, ze swoim opiekunem, aniołem stróżem, z, z wykorzystaniem wahadełka? Jakie jest twoje zdanie? Wiesz co? No powiem ci tak, że to też jest jedna z wielu dróg. Yy, tak, radiestezja, tak, wahadełko. Yy, ja też mam taką różdżkę radiestezyjną, też jak chodzę, bo też sprawdzam żyły wodne, jak jestem w niektórych domach i też, yy, tam są takie różne ustawienia, że można sobie ustawić na przebudzenie duchowe na przykład. I nieraz na przykład wejdę do domu czyjegoś i na przykład, no, zagadam się z jakimś klientem i jeszcze nie wyczuwam, jeszcze nic nie wyczuwam, tak? Czy ktoś jest, czy nie. Wyjmę właśnie tą, tą różdżkę radiestezyjną i, i od razu zaczyna latać na przykład, tak? Zaczyna się ruszać w ten sposób, że po prostu coś jest, coś jest, coś jest do odprowadzenia. Tak. No zgadzam się jak najbardziej. Jak najbardziej, że to jest jedna z dróg, którą można się komunikować. No, yy, ja osobiście pozwolę sobie tylko na drobny komentarz w tej sprawie. Nie mam wątpliwości, że można się w ten sposób komunikować. Tylko zachęcam Państwa do zadawania bardzo precyzyjnych pytań, bo, yy, najpierw musimy, yy, ustalić pewną konwencję mentalną, w jakiej będziemy się komunikować. To po pierwsze. A po drugie, ee, trzeba te pytania zadawać bardzo precyzyjnie, bo muszę się przyznać, że kiedy, yy, uczyłam się pracy z wahadłem, ee, wpadł mi do głowy pomysł, że, yy, przeprowadzę pewien eksperyment.
Yy, do jednej fili... Trzy takie same filiżanki. Do wszystkich trzech nalałam wody, ee, i do jednej dosypałam soli, do drugiej dosypałam cukru i poprosiłam męża, żeby poprzestawiał mi te filiżanki, żebym ja po prostu, mm, wypróbowała, mm, skuteczność, powiedzmy, tej, tej swojej komunikacji i pracy z wahadłem. I, yy, na innych, yy, podczas innych ćwiczeń wydawało mi się, że to działa znakomicie. No i zadałam pytanie: ee, w której z trzech filiżanek jest słodka woda? No i jak się okazuje, tutaj wpadłam w pułapkę, ee, semantyczną, ponieważ, yy, cały czas wahadło wskazywało na dwie filiżanki.
Doszukiwałam się w tym błędu, a ja po prostu źle zadałam pytanie, ponieważ w jednej i w drugiej filiżance była słodka woda. Tylko jedna była jeszcze dosłodzona cukrem, a druga była po prostu wodą pitną, tak?
Każda pitna woda to słodka woda. Także, yy, po, po, po chwili dotarło do mnie, że źle stawiam pytanie i zadałam je ponownie: w której wodzie jest cukier? I wtedy odpowiedź była poprawna. Także, yy, taka mała dygresja à propos tych, tych kontaktów.
No bo sama przyznasz, zadanie, yy, konkretnego pytania ma tu znaczenie. Dokładnie. Dokładnie tak. Mm, pojawia się kolejne pytanie, yy, ze strony, yy, słuchaczy. Yy, czas to pojęcie względne i Bóg zna początek i koniec.
Więc jak to się ma do tego, że mamy wybór? Ee, pozwolę sobie tutaj, yy, odpowiedzieć w ten sposób: yy, oczywiście czas jest pocze, yy, pojęciem względnym. My tutaj mamy ogromne mentalne przywiązanie do idei czasu liniowego, ee-... Każdy, kto, no, chociażby znalazł się poza ciałem czy przeżył śmierć kliniczną, czy po prostu nauczył się tego, yy, wie, że to, co tam przeżywamy po drugiej stronie, w tej rzeczywistości niejawnej, można by opowiadać godzinami, choć de facto w czasie liniowym okazuje się, że to trwało dwie minuty, tak? Więc w tym sensie na pewno czas jest pojęciem względnym. Przy założeniu, że Bóg jest wszechwiedzący, no, rzeczywiście można by było przypuszczać, że zna i wie, jak będzie wyglądał początek i koniec naszego życia. Gdyby jednak to życie nie miało prawa w żaden sposób się zmienić, to idea wolnej woli, o której tak wiele mówi się właściwie w większości religii, byłaby całkowicie bezsensowna. Myślę, że Bóg zna początek naszego życia i zna koniec. W tym sensie, w jakim ono zmienia się, kiedy jesteśmy tutaj po stronie wcielonych, tak? Po stronie świata fizycznego. Czyli widzi, jaki będzie koniec poprzez zmiany, które my tutaj wprowadzamy, poprzez wybory, jakich dokonujemy. I być może ten koniec jest inny w stanie, w jakim jesteśmy, w stanie świadomości, w jakim jesteśmy dzisiaj, a zupełnie inny może być, jeśli ten stan świadomości zmienimy, jeśli podniesiemy swoją, swoją wibrację duchową, jeśli skorygujemy to, co w naszym życiu jest niszczące, niekorzystne, destrukcyjne.
Tak ja to widzę i tak mogę odpowiedzieć na, na to pytanie. A czy ty miałabyś coś tutaj do dodania? Znaczy ja, Beatko, chciałabym tylko powiedzieć, że mamy pewne doświadczenia, takie lekcje, które sobie tam zakładamy, prawda? Jako dusze. I wydaje mi się, że też to od tego zależy, jak my sobie z nimi radzimy. Jeżeli my po prostu przeżyjemy szybciej te doświadczenia, te lekcje szybciej przeżyjemy, tak? To możemy automatycznie jakby przejść szybciej do świata energii, do świata duchów, a nieraz potrzebujemy na to więcej czasu i nigdy nie wiadomo. Właśnie ten czas, pojęcie względne, ale tutaj na ziemi, prawda, ten nasz czas, który określamy, no to już to od nas zależy też, jak my szybko potrafimy tą lekcję odrobić. No, tak bym powiedziała. Mm, no, na pewno światło jest w każdym z nas i z tym światłem przychodzimy na świat. Miałam kiedyś taki przekaz, w którym Baba Wanga powiedziała, że losy nasze i świata są zapisane tą samą ręką. I właśnie ona tłumaczyła mi o tym, że człowiek zawsze ma wybór i że istnieje wiele wariantów przyszłości.
W tym sensie właśnie tkamy tkaninę naszego życia. I ponieważ istnieje wiele wariantów, to nie ma w tym żadnego braku logiki. Jeżeli chodzi o, mm, o fakt, że Bóg jest wszechwiedzący, bo on pozwala nam na to, że tkamy z wielu nitek, z wielu wątków i być może na niejednej osnowie. I w tym sensie jak gdyby, no, chciałam tutaj odnieść się do jeszcze, do, do tego pytania o wolną, wolną wolę. Tu jest jeszcze jedno pytanie: czemu te dusze nie, nie wracają po śmierci, tylko zostają? Czyli w sensie rozumiem, nie wracają do, do, do wiecznego domu, do świata duchowego. To nielogiczne w tak uporządkowanym świecie. Takie pytanie pada. Jakbyś się do tego odniosła?
Niektóre po prostu nie chcą przejść. Chcą zostać ze swoimi bliskimi. Chcą zostać z różnych powodów. Z powodu na przykład pięknego, wybudowanego domu. Kobieta nie chce opuścić. To jest jej dom. Ona nie chce przejść dalej. Ten dom jest dla niej najważniejszy w tym momencie.
Przecież też jest wiele nałogów. Czy alkoholizm, czy seksoholizm, czy, czy tam narkotyki, prawda? To są też bardzo wielkie problemy. Są oczywiście dusze, które na przykład, no, na przykład dajmy na to alkoholik. To jest jego wybór. On, prawda, umiera i to jest jego wybór. Może przejść do świata energii lub na przykład mówi sobie: nie, ja chcę być nadal alkoholikiem. I co on wtedy robi? Szuka sobie właśnie takiego miejsca, gdzie pije się w dużych ilościach alkohol. Potrafi wejść w danego człowieka, który jest pod wpływem alkoholu, który nie wie nawet, co się z nim dzieje. Taka dusza alkoholika potrafi wejść na chwilę w takie ciało, żeby poczuć ten stan upojenia alkoholowego. Na przykład. No i niestety, no, wiele jest takich właśnie dusz zagubionych, które tu po prostu po to, coś ich trzyma, nie chcą dalej iść.
Niektóre się boją, bo spotkałam się też z takimi duszami, że ja mówię: ja was tutaj z moim przewodnikiem odprowadzę. A one mówią, że... Dowiaduję się od nich, że się boją odejść, bo nie chcą iść do piekła. Bo po prostu jak te dusze, prawda, jak ci ludzie, jako ludzie żyli, prawda, jak byli ludźmi z krwi i kości, jak żyli, mieli mówione: ty jak umrzesz, to pójdziesz do piekła.... I ta dana, ten dany człowiek w to uwierzył i później jako duch bał się. Bał się, po prostu bał się, że jak pójdzie, to pójdzie do piekła. I ten strach był tak silny, że tutaj po prostu coś ich trzymało. Więc bardzo dużo, bardzo dużo jest takich powodów, dla które one tutaj chcą zostać. Jak mówią buddyści: umysł jest wszystkim. Stajesz się tym, o czym myślisz. W co wierzysz. Dokładnie. I jest zapewne też istotną rzeczą właśnie to z filozofii buddyzmu, że jesteśmy związani, jesteśmy po prostu więźniami swoich, swoich takich głębokich, mentalnych przywiązań i pragnień w świecie, w świecie fizycznym.
Przywiązani jesteśmy na różne sposoby. Przywiązani jesteśmy, bo kogoś kochamy. Przywiązani jesteśmy, bo po prostu dobra materialne wybijają się w naszym życiu na pierwszy plan i nie po prostu... Przywiązanie do materii jest tak wielkie, że nie potrafimy się od tego odciąć.
Jesteśmy przywiązani poprzez nałogi. Jesteśmy przywiązani przez pewien zestaw, przez nasze ego, przez plany, które wydają się nam niezwykle ważne, które- Jest niespełnienie. Przepraszam, że ci tak w dodatku weszłam w zdanie, ale przez nawet nie przez niespełnienie się. Na przykład taką fajną historię mogę tutaj opowiedzieć szybciutko, że kobieta bardzo pragnęła mieć dziecko. Ja akurat przyszłam odebrać moją córkę, bo chodziła na korepetycje z angielskiego. Odbieram ją i patrzę, a za tą kobietą z tych korepetycji, za panią Ewą, stoi postać, świetlista postać i wysyła do mnie telepatycznie informację: „Pomóż mi, bo chcę odejść. Nie wiem jak". I dowiaduję się później, po rozmowie z tym, z tą duszą zagubioną, że ta pani bardzo chciała mieć dziecko.
Niestety nie było jej dane i jak umarła, znalazła w szpitalu oddział noworodków i wybrała sobie właśnie synka tej pani od tej pani Ewy, z tych, że tak powiem, z tych korepetycji z angielskiego i przyszła za nią ze szpitala. Ten chłopczyk miał wtedy siedem lat i ona tyle lat była, u nich mieszkała, że tak powiem. Też się zachowywała tak dziwnie, ponieważ mąż na przykład tej pani Ewy, ojciec tego chłopczyka, nieraz pokrzyczał tego chłopca, nieraz klapsa mu dał. Jej się to bardzo nie podobało i po prostu w nocy tego ojca przyduszała. To wszystko się tam potwierdziło. Ona nie lubiła tego, tego mężczyzny i się troszkę tak nad nim pastwiła. No, nie było to miłe, ale stwierdziła, że już wie, co to znaczy być matką i, i chce odejść, ale nie wiedziała jak. I wtedy właśnie, no też jej pomogłam i odprowadziłam tą kobietę. Rozmawiając też z tą mamą, właśnie z tą panią Ewą. Ona mówiła: „Iza, przez wiele lat mój syn rozmawiał z kimś. Słyszałam, że po prostu rozmawia z kimś. Nie umiał mi powiedzieć.
Jakaś pani coś. Tak, ale rozmawiał. Rozmawiał z kimś". Zresztą ona miała też pewne predyspozycje, bo teraz dużo ludzi ma takie odczucia. Widzi, czuje, prawda, że mówi: „Kątem oka widziałam Iza cień, cień jakiejś postaci. Widziałam".
Więc wiesz, no, właśnie tutaj akurat taki przypadek, że kobieta chciała mieć dziecko. Tak więc tych no, dużo jest właśnie. Niespełnienie również jest, jest jednym, jedną z możliwych, jednym z możliwych powodów, które i utrudnia nam odejście z ze świata fizycznego, ale też powoduje, że bardzo szybko, kiedy ludzie przechodzą już do świata duchowego, chcą wracać, chcą ponownie się narodzić. Bo ja co do tego, że my się tutaj rodzimy wielokrotnie, nie mam żadnych wątpliwości. Natomiast tutaj jedna ze słuchaczek pisze, że no, nie wydaje jej się to możliwe, żeby w ogóle mogła być taka opcja, że umarli nie chcą przejść do świata duchowego. To jest niemożliwe. Mnie się wydaje, że troszeczkę my żyjemy w takim przekonaniu, że pewne rzeczy dzieją się niejako mechanicznie, tak? Czyli opuszczamy ciało i natychmiast pojawia się anioł, ktoś z bliskich zmarłych, dla nas portal. Czy pojawia się możliwość, jakiś wysłannik i zabiera nas w to miejsce, które jest nam przeznaczone, miejsce dla nas właściwe. Natomiast istotna chyba jest jeszcze taka rzecz, że żeby cały ten proces został uruchomiony, to musi być spełniony jeden podstawowy warunek. To znaczy świadomość, która nagle znalazła się poza ciałem, musi wiedzieć, że coś, że to rzeczywiście miało miejsce. Chodzi mi o to, że ludzie, którzy umierają nagle, zwłaszcza ludzie młodzi, oni przez pewien czas nie mają w ogóle pojęcia, że nie żyją. W tym sensie, że nie ma, nie są już w ciele. Oni się poruszają.
Poruszają się po pewnych przestrzeniach sobie dobrze znanych i dopiero, kiedy odkrywają, że nikt ich nie widzi-... Nikt z bliskich, nikt ich, yy, nie wchodzi w żadne interakcje z między ni- między nimi. Yy, to jest dopiero potrzebna, potrzebny pewien zbiór danych, pewien zbiór doświadczeń, żeby oni sobie uświadomili, w jakim stanie się znaleźli. A jeśli dodatkowo są to osoby, które, mm, co całe swoje życie były bardzo dalekie od tego świata duchowego, to one naprawdę, yy, nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić.
I, yy, być może, chociaż nie, nawet powiem, że to jest, to, to wynika z wielu relacji, więc to jest jednak potwierdzony mechanizm, że nie wiedzą, jak zwrócić się do tego świata duchowego, yy, o pomoc. Ponieważ, yy, z mojego punktu widzenia i myślę, że każdy, kto bodaj raz znalazł się poza ciałem, jest przekon..., jest-- nabiera tej pewności, że świadomość, czyli dusza, opuszczając ciało, ma wszystkie te cechy i te przekonania, z którymi była w połącz, które, które żywiła, przebywając w ciele. Czyli że to się tak nie dzieje, że ktoś, kto nie wierzył, nie przywiązywał żadnej wagi do świata duchowego, do życia duchowego i jeszcze do tego umiera nagle, zwłaszcza w młodym wieku, no to skąd ma wiedzieć, co zrobić i jak? Logicz-- idąc logicznym tokiem rozumowania i jak ma w sobie wykrzesać tą iskrę wiary, skoro nie miał jej przez całe życie? Życie w ciele oczywiście. Czy ty spotkałaś tego, tego rodzaju zagubione dusze? Przykładów to jest bardzo dużo. Tak jak mówisz, właśnie taka nagła śmierć to jest właśnie, że ktoś nie wie nawet, że zginął, prawda? Nie, nie wie o tym nawet.
Nawet człowiek, prawda, ludzie młodzi nie wiedzą. Jakiś wypadek samochodowy, ale na przykład wiesz, wiecie państwo, też na przykład długa choroba. To jest teraz z drugiej strony, na przykład też taki miałam przypadek, że poszłam do pewnego też domu oczyścić go. I wchodzę do pomieszczenia, siadam sobie na wersalce, zamykam oczy i mam wizję. I widzę, yy, kobietę, która leży na tym łóżku, na którym ja siedzę. I ja kontaktuję się z nią i mówię: "Przyszłam tutaj panią odprowadzić", yy, prawda? A ona mówi: "No, ja bardzo chętnie bym chciała stąd wyjść, ale ja jestem chora. Ja jestem chora i ja nie mogę chodzić". I, prawda, i później się dowiedziałam od klientki, która mnie tu prosiła do tego, zaprosiła do tego domu, że właśnie, yy, że właśnie, yy, babcia tutaj umarła na tym łóżku. Babcia umarła na łóżku, ciało zabrano, pochowano, a ona jako duch leży na tym łóżku i cały czas uważa, że jest chora. Przegapiła ten moment swojej śmierci, jak to teraz tak powiem, trochę humorystycznie, prawda? I ona leży. Dopiero ja zaczęłam jej uświadamiać, że, że nie żyje i że, że teraz już nic ją nie powinno boleć. I po prostu ją z tym moim przewodnikiem odprawi- odprowadziliśmy. Więc wiesz, nieraz jest tak, że ktoś nie zdaje sobie sprawy, bo jakaś nagła śmierć, a nieraz choroba.
Ludzie leżą nieraz latami w łóżku na przykład i nie mają świadomości, że, że, że tak naprawdę nic im już nie dolega, prawda? Jako dusza, jako duch. No, nie mają ciała tego chorego i mogą sobie, prawda, odejść, a oni nadal przebywają i się utożsamiają z tym ciałem nadal, że, że są chorzy. Dodałabym jeszcze jedną rzecz, że, yy, bardzo wiele osób w ciężkim stanie, zwłaszcza pacjentów onkologicznych, yy, odchodzi, yy, na ciężkich, bardzo otępiających lekach. I wydaje mi się, że to też ma znaczenie, że, yy, zupełnie inaczej wyglądało to w przypadku osób, które po prostu, yy, dożywały swoich lat i jakby w pełni świadome odchodziły. Natomiast, yy, myślę, że, yy, właśnie ten zamęt, który czynią, yy, leki psychotropowe, może jeszcze pogłębiać ten problem z: raz, że z oddzieleniem się ciała, yy, z oddzieleniem się duszy od ciała, a dwa: czynić zamęt we wszystkich ciałach subtelnych i utrudniać, jeśli mogę użyć takiego sformułowania, od strony technicznej po prostu to odejście. Yy, no, jest rzeczą oczywistą, że jeżeli człowiek cierpi fizycznie, no to podaje się mu tego rodzaju specyfiki, tego rodzaju medykamenty.
Natomiast, yy, moje doświadczenie i obserwacja podpowiada, że to również zaburza w sposób istotny proces odchodzenia, co może się przełożyć na to, że na taką sytuację, o jakiej, o jakiej ty w tej chwili wspomniałaś, że dusza jest tak silnie, yy, tożsama z ciałem, że przejmuje pewne przekonania, że tkwi w tym procesie, a wręcz, yy, no, traci z oczu, yy, moment swojego, swojego...
śmierci ciała fizycznego, z którym jest związana. Z tym rzeczywiście, yy, mogę się zgodzić. A czy ty uważasz, że, mm...... Również te, te leki psychotropowe, silne przeciwbólowe, yy, mogą mieć wpływ na, na zaburzenie tego procesu? Jak najbardziej.
Jak najbardziej tak. Jak najbardziej tak. Ale chciałam jeszcze powiedzieć właśnie o tym, jak my nieraz przetrzymujemy też naszych bliskich, jak my przetrzymujemy. I na przykład znowu następna historia. Pojechałam też do pewnego domu. Zaprosili mnie, zaprosiło mnie dwóch młodzieńców, którym zginęła mama w wypadku samochodowym. I oni bardzo cierpieli. Nie mogli się pogodzić z tym, że ona właśnie odeszła, że, że po prostu zginęła w tym wypadku. I cały czas do niej mówili i mówili w ten sposób: „Mamo, wiemy, że jesteś. Nie odchodź, mamo, nie odchodź.
Musisz przy nas cały czas być. Musisz nam pomagać, nas wspierać”. I cały czas w ten sposób do niej mówili. Do tej kobiety. Ja później tą kobietę zobaczyłam. Zobaczyłam ją, zobaczyłam jej cierpienie ogromne, bo ona bardzo chciała odejść, ale pokazała mi symbolicznie, że nie może.
Bardzo to była też ciekawa historia. Zobaczyłam ją, jak stoi, a obok niej jest jakby taka ciężka, ogromna kula i ona była związana łańcuchem. To też jest taki symbol, właśnie łańcuch, prawda? Że to jest jakiś problem, jakiś to jest problem, tak? Ona była połączona tym łańcuchem z tą kulą i ja dopiero zaczęłam z nią rozmawiać telepatycznie, żeby podniosła tą kulę, że ten ciężar nie jest taki ciężki. I ona podniosła tą ciężką kulę. Ta kula zaczęła się robić małą kulą i w pewnym momencie zniknęła ta kula i ten, ten łańcuch również. I otworzyłam ten kanał energetyczny ze swoim przewodnikiem i powiedziałam, że ona może odejść. I pamiętam, jak ona biegła, jaka, jaka była szczęśliwa, że się uwolniła jakby, że może odejść. Ja z tymi młodzieńcami, z tymi synami tej pani rozmawiałam bardzo długo i właśnie mówiłam im o tym, że mamy właśnie swoich aniołów stróżów, opiekunów, przewodników, żeby oni się zwracali do nich o pomoc, że oni na pewno będą im podpowiadać różne rzeczy w ich życiu, jak mają co robić, jak żyć, żeby ich wspierali. Oni są od tego, a nie mama, która już nie ma ciała, nie żyje, jest duchem. I żebyśmy nie zatrzymywali, prawda? Żebyśmy nie zatrzymywali też tych naszych bliskich. Wiemy o tym, że oni wszystko widzą, czują, widzą, że jak płaczemy. Wiadomo, że to jest wszystko ludzkie, bo to jest normalne, jesteśmy ludźmi, ale w pewnym momencie musimy pozwolić im odejść, bo oni tutaj cierpią, że my ich zatrzymujemy. Przez to oni cierpią. No, dlatego też mówię o tym, że mamy właśnie tych przewodników, aniołów stróżów, opiekunów po to, żeby nas wspierali, żeby nam pomagali, no. A jak to wygląda?
Przepraszam, mam tutaj takie pytanie. Jak to wygląda od strony rodzica, który stracił dziecko i ciągle zadaje pytania: dlaczego? Jak to? Czyli tak jakby od drugiej strony, bo tu przed chwilą była mowa o odejściu matki na przykład. Na ogół ja spotykam się zawsze z dorosłymi ludźmi i nie spotkałam się właśnie tak, jakby, żeby, że dziecko mi zadaje pytanie, tak? Znaczy matka, tak? Zadaje pytanie, dlaczego dziecko odeszło, tak? Tak, na tej zasadzie. Nie spotkałam właśnie. Dlaczego dziecko...? Chyba że już mi się przypomina. No to znowu są takie przypadki samobójstw, że dlaczego?
Dlaczego? Ale, ale dlaczego... No to są takie problemy, wiadomo, jakieś rodzinne były. No to już wchodzę w taki temat samobójstwo. To może nie o to, Marku, ci chodziło. To, to jednak inna historia. Mnie tak chodziło generalnie o takie sytuacje, że w ogóle dziecko odchodzi już bez tam, bez względu na przyczynę. Mhm. I ja nie miałam takiego przypadku.
Dlaczego? Każda strata- ... Ale to są bardzo ciężkie tematy, bo tak z naszego ludzkiego pojęcia to nie wiemy, dlaczego dzieci odchodzą. No, to jest ciężkie, prawda? Dlaczego właśnie małe dzieci odchodzą? To jest bardzo ciężkie.
No, mówią, że to jest lekcja, tak? Że przyszło takie małe, mała, młoda dusza przyszła, żeby nas czegoś nauczyć, tak? Ale no to jest ciężki temat. Nie spotkałam się. Mnie się wydaje, że to nie ma żadnego znaczenia. Czy my tu mówimy o, mm, czy my tu mówimy o sytuacji, gdzie żona nie może się pogodzić ze śmiercią męża, czy matka nie może się pogodzić ze śmiercią dziecka. To jest ten sam proces, którym jesteśmy w stanie poprzez swoje uczucia i swoją rozpacz zatrzymać, zatrzymywać, utrudniać odejście tej osobie, yy, za którą tak bardzo tęsknimy, która, która nas opuściła. Że mechanizm jest ten sam. Nie wiem, czy o to ci chodziło, Marku, że przywiązanie, mm, jest przywiązaniem.
Oczywiście. No, ee, my tu możemy mówić, że nie ma chyba większej tragedii dla dorosłego człowieka niż strata dziecka. Ale też nie chciałabym tutaj wprowadzać miar i wag, ponieważ nie da się i nie ma sensu porównywać cierpienia jednego człowieka do drugiego i ciężaru, z jakim się zmaga w momencie takiej straty. Ale myślę, że jak najbardziej. Matka jest w stanie tak związać tą dziecięcą duszę, żeby... Że ona po prostu zostaje, że jest. Poprzez ten swój ból. Poprzez ból. Tak. Poprzez ból, poprzez rozpacz. Bo poza tym ja spotkałam kiedyś... mm, jeśli chodzi o dziecięce dusze, mm, to jedna z osób, która również zajmuje się odprowadzaniem, mm, opowiadała mi taką historię, gdzie została wezwana do, yy, powiedzmy do, yy, zamku.
Gdzieś to był, powiedzmy, się na przełomie siedemnastego, osiemnastego wieku budynek powstał. Yy, no, no, w swoim czasie piękny, bardzo duży budynek, teraz, yy, dużo mniejszy, ale ktoś po prostu włożył w to wiele starań, wiele pieniędzy, żeby to odrestaurować. No i działy się tam dziwne rzeczy. Yy, a to tłuczone były kieliszki, a to, yy, różne, no, niewytłumaczalne zjawiska. Ale w tym wszystkim nie było jakiegoś takiego elementu grozy, tylko, yy, po prostu, mm, coś, coś takiego, co kojarzyło się z psotą, z takim, yy, no, z takim płataniem figli.
Można by to tak ująć. No, ale w każdym bądź razie udał się do tego, yy, w to miejsce. No i nawiązał bardzo szybko kontakt. Przekonał się, że tam są, yy, dwie dusze. Mm, były to dusze dzieci. Dzieci, które kompletnie, yy, zdawały się nie mieć pojęcia, że zginęły, a zginęły, yy, sądząc w tej wizji, jakiej on je widział, to, to co najmniej dwieście lat wcześniej. Yy, i to one psociły. I one się tam bardzo dobrze bawiły. I, yy, był poważny problem z tym, żeby przekonać je do tego, żeby przeszły, yy, na, przeszły na drugą stronę. Także zdarzają się miejsca nawiedzone przez dziecięce dusze.
To, yy, to nie jest tak, że, yy, taka rzecz nie wchodzi w grę. Natomiast ja, yy, jeśli pozwolicie państwo, to ja jeszcze chciałam odnieść się tutaj, bo, yy, tutaj, mm, w komentarzach widzę zarzuty, że, ee, leki otępiają ciało fizyczne, a nie duchowe i że ja tutaj, yy, mieszam. Proszę państwa, yy, być może ja się wyrazi-wyraziłam nieprecyzyjnie, ale chodziło mi po prostu o to, że leki otępiające ciało fizyczne mają wpływ na połączenie, jakie ma dusza z ciałem poprzez ciała subtelne i proces umierania, który jest naturalną częścią i odbywa się w sposób biologiczny, powoduje, że te ciała subtelne on delikatnie zaczynają się, jeśli użyję takiego słowa, może odklejać. To chyba będzie najwłaściwsze słowo. I jeśli ktoś, yy, widzi takie rzeczy i chociażby raz w życiu był, yy, przy śmierci osoby, która odchodzi, yy, z powodu zużycia biologicznego, jest pogodzona z tym, co się dzieje.
Rozumie, co się z nią dzieje. Mało tego, jest jeszcze osobą wierzącą, która, mm, rozumie, że ma duszę i że ta dusza podąży w kierunku, yy, nieba czy świata duchowego. Wręcz cieszą się na spotkanie ze swoimi ukochanymi ludźmi, ze swoimi rodzicami, ze swoimi małżonkami, ze swoimi, yy, przyjaciółmi, którzy odeszli przed nimi.
To ten proces od strony energetycznej jest niesamowicie płynny, synchroniczny. Rzecz dzieje się, je- ciała subtelne odklejają się jedne po drugim i to połączenie duchowe w sposób bardzo łagodny zostaje przerwane. Natomiast w przypadku, gdy mózg człowieka pracuje źle, dlatego, że wpływają na niego leki, które powodują omamy, które powodują, yy, albo otępienie, albo wprost przeciwnie, nadmierne pobudzenie, to ponieważ my jesteśmy połączeni bardzo silnie, nasza dusza jest połączona z ciałem fizycznym i wszystko, co się dzieje w obrębie, rzutuje w jakiś sposób też na ciała subtelne. I dlatego ten proces wygląda zupełnie inaczej. Ja widziałam jeden i drugi przebieg śmierci osoby pogodzonej, osoby świadomej, osoby wierzącej i u osoby, która do końca nie wie, kim jest, nie wie, co się z nią dzieje.
I, yy, jestem przekonana, że, yy, to są bardzo duże różnice i, yy, niestety te zaburzenia są potężne i mają wpływ na nasze odchodzenie i na pewno nie ułatwiają procesu śmierci. Też wspomniałaś o tym, o czym ja właśnie myślałem. Chciałem zadać właśnie takie pytanie czy też taki komentarz, że te leki chyba też, yy, zaburzają w ogóle cały ten proces przygotowywania się do, do odejścia. Człowiek w takim, mm, takim letargu jakby przebywa i po prostu nie jest kompletnie przygotowany, nie wie, co się w ogóle dzieje.
Nie jest przygotowany na to, że niedługo już odejdzie.... No i też zmieniają, zmieniają te leki właściwie też w dużym stopniu to, co nasze doświadczenie tutaj, tak w tych ostatnich tygodniach, miesiącach i tak dalej. Oczywiście nikt tu nie kwestionuje sprawy podawania leków uśmierzających ból. No, jest to rzecz oczywista. Natomiast mówienie, że moment odejścia nie jest zaburzony przez, przez te leki, jest nieprawdą, dlatego że jesteśmy dualni, ducho- duchowi i fizyczni i bardzo mocno jesteśmy połączeni z ciałem.
Stąd proszę zwrócić uwagę, że na przykład w momencie śmierci klinicznej, jak wiele osób odczuwa swoją, ten, to przejście. Tak, jesteśmy wyrywani z ciała. Dosłownie się czuje wręcz jako ból fizyczny, ten moment wyrywania z ciała, bo jest to nienaturalny proces. Dzieje się wypadek, dzieje się coś, co nagle to nasze ciało kieruje na zewnątrz. Jest etap spadania tunelem w dół. To jest bardzo przykre. Dla niektórych ludzi to był wręcz ogromny ból. Ja sama to odczuwałam jako ból. Jeżeli proces odbywa się naturalnie, to jest czas na uruchomienie w naszym organizmie wszystkich możliwych receptorów.
Również mam tu na myśli pracę szyszynki, która właśnie wtedy zaczyna wytwarzać bardzo specyficzne hormony i to ułatwia rozdzielenie naszej fizyczności i naszej duchowości. I to nie jest tak, że leki mają wpływ na duszę. Tu chodzi o to, że ten proces umierania jest brutalnie zakłócony. Czasami jest niesłychanie gwałtowny i wtedy ta dusza przeżywa swego rodzaju szok. To jest dokładnie jak moment śmierci klinicznej.
Nagle spada coś, coś się dzieje. Znajdujemy się poza ciałem i przeżywamy to bardzo boleśnie. Stąd może nie jestem w stanie do końca tego wytłumaczyć w sposób tak jasny i prosty, jakbym chciała, ale różnice są tutaj ogromne i być może jest to moment wtedy taki, gdzie gdybyśmy żyli w większej kulturze duchowej, że się tak wyrażę, bez względu na religię, jaką wyznajemy, po prostu pewna kultura duchowości, gdyby nam towarzyszyła, łatwiej by było wtedy o opiekę i udzielenie pomocy przez naszych duchowych, duchowych braci, którzy pracują dla nas. Są po to, poświęcili się, żeby otoczyć nas opieką. Ale dobrze, może nie chciałabym, żebyśmy też szli tylko i wyłącznie w jeden temat, bo... Czyli osoby- nie, jeszcze, jeszcze jednak nie zakończymy tego, bo tutaj państwo pytają o to, że no, według mnie osoby chore psychicznie nie mają szans iść do Boga. No, no, w tej chwili to już wchodzimy po prostu w taki poziom dyskusji, że sama nie wiem, czy chcę to kontynuować. Powiedz mi Izuniu, czy ty kiedykolwiek miałaś do czynienia z sytuacją, gdzie osoba psychicznie, psychicznie chora gdzieś odeszła, umarła? I czy dotykałaś takiego tematu, takiej, takiej duszy? Znaczy wiesz co? Dotykałam. Dotykałam. I rzeczywiście muszę powiedzieć, że no to są zagubione, zagubione duchy. To są zagubione dusze, dlatego że właśnie tak jak mówisz, już nie mają leków. Nie mają, ale są pod wpływem takiego większego jakby zagubienia, że nie wiedzą same, co mają zrobić. I po prostu wiesz, no, ja to króciutko, jak to się mówi: no, przychodzę, okadzam dom, wyczuwam daną właśnie zagubioną energię, nieraz z nią troszeczkę porozmawiam, nieraz energia nie chce też rozmawiać i po prostu z tym moim przewodnikiem odprowadzamy po prostu tę energię, wiesz? Więc są po prostu zagubione, zagubione energie, które wydaje mi się, że po prostu potrzebują pomocy, potrzebują wsparcia. Jeżeli by nie potrzebowały tego wsparcia, to po prostu nie byłoby tych duchów tutaj. One wszystkie jakby po śmierci człowiek po prostu dusza by odchodziła do świata energii, prawda? Gdy przychodziliby ci przewodnicy, nie wiem, ktoś z rodziny wcześniej, kto umarł, przyszedłby, prawda? Przecież nie byłoby tych duchów. Ale jednak to jest jakiś problem taki, że my, tu żyjący, musimy też im pomagać. Poprzez nas, poprzez nas, po prostu poprzez tych opiekunów odprowadzamy ich, że nieraz same nie umieją odejść. I nie wierzę, nie wierzę do końca, że też po nich ktoś nie przychodzi, tylko one jakby nie były na to gotowe. Nie widzą tych, tych istot z tamtej strony, bo też niejednokrotnie, niejednokrotnie odprowadzałam właśnie tak trochę ten temat do tych samobójców, że oni też niesamowicie byli zagubieni, niesamowicie byli zagubieni. I widziałam też świetliste istoty, które przyszły po tę duszę.
Wiesz, było mi to dane zobaczyć.... mm, też już nie chcę wprowadzać, ale też no zwierzęta, bo nieraz właśnie klienci, a mnie się pytają, czy koty, psy też przechodzą. To też ten kanał energetyczny widziałam wiele zwierząt, wiele psów, kotów, które też przechodziły w ten sam kanał energetyczny.
Widziałam właśnie takiego mężczyznę, który odebrał sobie życie. Już cztery lata, wam powiem sama, nie żył, jak ja przyszłam do tego domu i naprawdę, no, działy się też nieciekawe rzeczy. Nawet mama mówi: „Iza, ja już wybaczyłam mojemu synowi, że to zrobił, ale już niech odejdzie, niech odejdzie". A on cały czas się męczył i ona się męczyła, i on się męczył. Po przybyciu właśnie nawiązałam szybki kontakt z nim. Zobaczyłam go właśnie, no, w piżamie był. No też tak, no, odebrał sobie życie. No, powiesił się. No tak, właśnie był w tej piżamie. Utożsamiał się z tym samym strojem i zobaczyłam, jak biega koło niego pies. Energia psa. I poczułam niesamowitą więź, że bardzo mieli taką silną więź. Później zobaczyłam właśnie trzy świetliste istoty, które przyszły po właśnie tego Grzesia, bo tak miał na imię i, i stanęły koło niego, jakby otoczyły go właśnie już tą opieką i, i przeszli dalej. I już mi się to zamknęło. Już dalej nie było mi dane, ale taka informacja przyszła właśnie, że już Grzesiu nie jest sam, już nie jest sam. I to było najważniejsze, bo on przebywając w tym domu, nadal był sam jako duch, tak? No, był zagubionym tym duchem. Dlatego to jest takie ważne, żeby odprowadzać. Zapytałam się też tej mamy, tego Grzesia. Mówię: „Czy mieliście kiedyś psa?". I ona właśnie opowiedziała, że mieli takiego psa.
Właśnie to był pies Grzesia, który no, wcześniej odszedł i czekał jakby, tak? W tym domu ten pies. Później, no, stało się takie nieszczęście, niestety, ale byli później razem, czyli przeszedł nawet ze swoim psem.
Ja tu jeszcze powiem tylko na, na koniec, bo chciałam jeszcze do jednego tematu z tobą nawiązać, że... osoby psychicznie chore to jest zupełnie odrębny temat. Dlatego, że z punktu widzenia zarówno neurologii, jak i psychiatrii jest bardzo wiele niewyjaśnionych i nie do końca jakby dobrze zdiagnozowanych i opracowanych diagnostycznie chorób psychicznych.
Dlatego jest wiele ciekawych elementów dotyczących tego zagadnienia i być może tutaj wiele odpowiedzi przynosi przede wszystkim fizyka kwantowa. Także to, co my nazywamy chorobą psychiczną, to niekoniecznie musi być aż tak ograniczający stan, jak by się nam wydawało. To po pierwsze. Po drugie, nie wszyscy, nie wszystkie osoby chore psychicznie przyjmują leki, bo są, są różne stany i różne rodzaje zaburzeń. A po trzecie to nie jest tak, że one nie mają szans iść do Boga. Mają! I bardzo często dlatego, że stan, który my określamy chorobą psychiczną, jest stanem, który czyni te, te dusze dużo bliższe światu duchowemu niż, niż tak zwanego zdrowego człowieka, zdrowego psychicznie. Nie na darmo się mówi, że między świętością a szaleństwem jest bardzo, bardzo cienka granica. I tu ten temat pozwolę sobie jakby zakończyć.
Natomiast chciałabym odnieść się do jeszcze jednej kwestii, bo wydaje się, że nasi opiekunowie duchowi przejawiają taką zdolność szczególną, że potrafią przewidywać przyszłość, potrafią pojawiać się w naszych snach, przekazywać nam znaki, ostrzeżenia, informacje co do podjęcia korzystnych decyzji. I zastanawia mnie jedna rzecz: jak z twojego punktu widzenia, czy ta tkanina naszego losu jest rzeczywiście tak gęsta, że my jesteśmy w stanie poza nią spojrzeć? Czy też my potrzebujemy tego, tego wsparcia mentalnego, tych informacji, które przynoszą nam takie kontakty z opiekunami? Czy człowiek jest w stanie-- bo to jest właśnie ta różnica między intuicją a przeczuciem. Tak, właśnie powiem ci, że dla mnie to jest blisko. Ta intuicja i przeczucie to jak dla mnie nieraz się zlewa w jedno. Że masz taką intuicję, tak jakby w sumie to było jakieś przeczucie. To dla mnie te pojęcia są bardzo blisko. Nie wiem. Ty je rozróżniasz, Beatko, że między intuicją co innego, a przeczuciem- Tak. Tak? Tak, dlatego że- Mhm. No znaczy, jest to...
moja taka osobista jakby interpretacja tego. Ale o ile intuicję można wytłumaczyć pewną yy...... umiejętnością naszą, yy, w której umysł jest w stanie pracować na takim, yy, w trybie nieświadomym. Jest w stanie, yy, właśnie w tej nieświadomości korzystać z, z pewnego banku danych, z pewnego zakresu naszych doświadczeń. I ta, tu można by było powiedzieć, że to jest, yy, z poziomu mózgu komunikat, tak? Czyli że ty, yy, twój mózg jest w stanie rozważyć pewne decyzje, pewne sytuacje na poziomie, mm, na poziomie nie do końca świadomym. Czyli, yy, jesteś w krytycznej sytuacji. Odbywa się proces myślowy, którego ty, yy, świadomie, mm, nie odbierasz i ten proces poddaje tobie jakieś rozwiązanie. Natomiast je-- są takie sytuacje, które dotyczą przyszłości, czyli, yy, tego, czego teoretycznie, yy, nasza wiedza, ta na poziomie świadomym czy nieświadomym, ale wiedza, którą mamy, nie obejmuje. I dla mnie przeczucie jest czymś, co dotyka takich komunikatów dotyczących tego, co wydarzy się, yy, za, za jakąś chwilę.
No bo czym innym jest sytuacja, kiedy, yy, wchodzisz do jakiegoś pomieszczenia, tak? I, yy, masz, yy, taki, taki komunikat w sobie, słyszysz to w sobie, że na przykład oberwie się żyrandol za chwilę w tym pomieszczeniu. No to tu można by to było logicznie wytłumaczyć tak, że mózg otrzymał jakieś informacje. Czyli zauważyłaś, mm, rysę, yy, pęknięcie na suficie, yy, nie wiem, jakiś, yy, coś w strukturze tego, tego żyrandola, że twój mózg przetworzył to i podjął de..., podjął, yy, decyzję, że należy ci przekazać wiadomość o niebezpieczeństwie.
Natomiast są rzeczy, które dotyczą przyszłości. One się wydarzą za dziesięć minut, za dziesięć godzin, za dziesięć dni. I to jest dla mnie ta różnica. To jest- Czyli przeczucie jest taką przyszłością trochę, że, yy, przeczucie nam mówi, co może się wydarzyć.
Tak? Mhm. Rozumiem to. Dziękuję ci bardzo za odpowiedź. No, ale tak jak właśnie rozmawiamy sobie właśnie o tych naszych opiekunach, przewodnikach, że, yy, no po prostu zadawajmy im pytania, bądźmy z nimi, medytujmy, wyciszajmy się. Przede przede wszystkim żyjmy w równowadze. Znaczy przede wszystkim zadajmy sobie jedno najważniejsze pytanie: czy kochamy siebie?
Bo jak kochamy siebie, to wtedy żyjemy w równowadze, tak? Mamy wtedy kontakt, yy, szybszy właśnie z tym, z tym naszym przewodnikiem. Ale jeżeli na przykład ktoś mówi i często tak się niestety zdarza, że ktoś mówi: Iza, nie kocham siebie, no to, yy, to teraz jak właśnie z tym przewodnikiem, jak z tym aniołem? To jest tak trochę trudniej.
Czyli po prostu trzeba pracować nad sobą, nad sobą i wtedy i będzie kontakt lepszy, tak? Z tym prze-przewodnikiem naszym duchowym. Mm, wiesz, yy, mnie się wydaje, że kiedy jest harmonia, to człowiek zaczyna układać, yy, sobie relacje ze ś... tak ze światem widzialnym, jak i z rzeczywistością niejawną. Że, yy, mm, ludzie w jakiś sposób, yy, rzeczywiście żyją i odbierani są przez, przez wszechświat, yy, na zasadzie przyciągania, yy, i prawa sympatii, tak? Czyli przyciągasz to, o czym myślisz. Karmisz to, o czym myślisz. Przyciągasz do siebie, mm, takie sytuacje i, i, i takie osoby oraz nawet byty pozacielesne, yy, z jakimi, yy, no po prostu, yy, rezonujesz.
I, yy, dla mnie to jest jakby takie, mm, yy, też oczywiste. Tak jak, yy, mm, oczywiste jest dla mnie, że istoty, które są dla nas przez, które dla nas poświęcają się, czyli chcą się nami zajmować, chcą nieść nam wsparcie, dać nam wsparcie, dobrą radę, to, to są istoty, które posiadają najpiękniejszą możliwą energię, która dla człowieka zawsze będzie działać jak swego rodzaju balsam na duszę. I warto tą relację cały czas podtrzymywać. Yy, stąd powiem ci, że nie wiem, czy ty spotkałaś się z taką opinią, ale ja, yy, w tych, powiedzmy, środowiskach, yy, ezoterycznych słyszałam wypowiedzi ludzi, którzy od lat się tą tematyką zajmują i pojawiły się takie dziwne, mm, nie wiem, konkluzje, ostrzeżenia, że no, z tymi aniel-, z aniołami, z tymi istotami anielskimi to trzeba bardzo, bardzo uważać, bo, yy, można też przy okazji przyciągnąć do siebie jakieś negatywne energie.
I powiem ci, że ja tego nie rozumiem, mm, bo z mojego punktu widzenia to, yy, samo-... Samo zwrócenie się do, do naszego anioła, do naszego przewodnika powoduje, że żadna inna energia nie ma do nas już dostępu, że to jest, no, mówiąc takim trochę telekomunikacyjnym językiem, że to jest naj, najczystsze, najpewniejsze i naj- najlepiej zabezpieczone połączenie z możliwych. Jak ty uważasz?
Dokładnie też tak uważam, Beatko. Jeżeli jest, żyjemy w miłości, pracujemy nad sobą, otaczamy siebie miłością, światłem, jesteśmy przyjaźni dla innych, zwracamy się do naszego przewodnika, tak? To nie uważam, żebyśmy mieli w tym momencie przyciągnąć coś negatywnego, bo właśnie te negatywne energie, jak mówię, no, nieraz to wolę takie zagubione powiedzieć niż może negatywne.
Jeżeli nie są gotowe na miłość, to one nie przyjdą, nie przyciągniemy ich. Tak jak mówisz, to też polega na przyciąganiu. Na co jesteś gotowa, to to przyciągniesz w swoim życiu. Jeżeli emanujesz miłością, pracujesz nad sobą i to przyciągasz też właśnie dobrych ludzi, przyciągasz i dobre duchy, tak? Natomiast, czyli też jesteś tego rodzaju zdania jak ja, że jeśli w czystej intencji wysyłamy ten komunikat, prośbę, że chcielibyśmy, aby nasz opiekun dał nam wsparcie, dał nam podpowiedź, odpowiedź, no, cokolwiek jest nam w danej chwili potrzebne, to tworzymy, to porozumiewamy się na najlepiej zabezpieczonej linii telekomunikacyjnej świata.
Tak, jeżeli jeszcze usłyszymy, że to jest naprawdę coś dobrego dla nas, jeżeli jesteśmy szczęśliwe z tej informacji, którą dostałyśmy, bo to jest samo sedno, że fajnie, fajnie, że, że nam o tym mówi. Jeżeli ten nasz opiekun duchowy chce dla nas jak najlepiej, to nie możemy sobie myśleć, że to jest jakaś podstępna, jakaś inna energia negatywna, która się podszywa w tym momencie. Ja uważam, że jeżeli, powtarzam, wiesz, robimy to z czystej intencji i może też dodałabym jeszcze tak trochę łamiąc to swoje ego, bo to nie jest tak, że każdy człowiek na tej planecie ma taką łatwość w proszeniu kogokolwiek o cokolwiek. Są osoby również, które bardzo łatwo dają i potrafią bardzo dużo z siebie dać, a mają problem z proszeniem o pomoc, o wsparcie. I to nie tylko mają problem w świecie fizycznym, ale również w świecie duchowym, bo to jest jakaś, jakiś chyba też rodzaj dojrzałości, żeby powiedzieć: ta sprawa mnie przerasta, ta sprawa wykracza poza moje doświadczenie, bo nie potrafię podjąć właściwej decyzji. Jeżeli kiedykolwiek potrzebowałam pomocy, to chyba w tej chwili potrzebuję jej najbardziej.
Bo widzisz, mnie się wydaje, że tu szalenie istotnym elementem, żeby ta relacja była korzystna dla nas, jest też pełne zaufanie i takie zawierzenie temu naszemu przewodnikowi, temu, tej istocie, która bez wątpienia nas kocha. Dlatego, że odpowiedzi, które przychodzą, nie zawsze są zgodne z tym, czego my pragniemy, tak? Prosimy o coś, ale dostajemy odpowiedź: to nie jest dla ciebie albo to nie jest dla ciebie w tej chwili. I my w tym momencie nawet tego nie rozumiemy, ale po jakimś czasie, z perspektywy czasu wiemy, że właśnie dochodzimy do tego zawsze, że to było właśnie to.
No, tylko kochani, właśnie do tego zmierzam, że jest bardzo, że gdybyśmy chcieli naprawdę wejść w tą relację głęboką, to trzeba temu zawierzyć, tej sile, tej energii, tej mocy. Bo jeśli my zwracamy się do istoty, no, duchowo, no, śmiem powiedzieć, zapewne przerastającej nas w tym momencie i podważamy każdą odpowiedź, kwestionujemy ją. Mówimy: gdyby to był, jak ja chcę teraz, żeby ten nie wiem, niech będzie mój Jacek się we mnie zakochał i on się we mnie nie zakochuje.
I ja się zwracam do istoty wyższej z tą prośbą, a ona mówi: nie, to nikogo nie można zmusić do miłości, ale to też nie jest człowiek dla ciebie. I pojawia się taka odpowiedź na przykład we śnie, to uznamy, że gdyby nasz anioł stróż, tak patrząc z takiego, wiesz, egoistycznego, ludzkiego punktu widzenia, to on ma postępować tak, jak my chcemy, a nie tak, jak jest dla nas lepiej. I to moim zdaniem jest jakiś element, który zaburza tą komunikację, że ego nam przeszkadza. I nad tym musimy pracować właśnie. Bo, no, nie wiem, czy tu się ze mną zgodzisz, ale ja uważam, że to jest największa przeszkoda i to bardzo często powoduje, że ludzie się jakby zrażają do tego rodzaju kontaktu, ponieważ nie chcą zawierzyć i nie chcą jak gdyby przyjąć tego, że ta istota, ponieważ wie więcej, więcej rozumie i nas zna lepiej niż my sami znamy siebie-...
jest w stanie dać nam odpowiedź, której, no, z którą my się niekoniecznie godzimy, ale która zapewne jest dla nas korzystna. No, wiele, tak jak powiedziałaś, wiele osób po, po czasie się przekonuje, że no, gdybym wtedy się, gdybym posłuchał tego głosu w głowie, ach, gdybym posłuchała tego, tego, tej rady, którą otrzymałam we śnie. No ale cóż.
Mądry, mądry Polak po szkodzie, mądry Polak po szkodzie, mądry człowiek po szkodzie. Bo tu ja w tym upatruję tą największą barierę między nami a naszymi duchowymi opiekunami. W naszym ego. W tym, że albo będzie tak, jak ja chcę, a jak nie będzie tak, jak ja chcę, to to jest źle. Dokładnie. No więc nie wiem, czy brakuje, czy jakie tu jest odpowiednie słowo. Za duże ego.
Brakuje nam pokory. Może troszkę w tych, w tych komunikatach. A przecież one przychodzą, prawda? Na tylu różnych płaszczyznach, we śnie. Te informacje płyną każdego dnia, tylko musimy się też na nie otwierać. Wiesz, ludzie też oglądają, wiesz, tu dużo telewizora, tu gdzieś.
Wiesz, cały czas gdzieś słuchawki na uszach teraz młodzież ma i jak, jak mają się z tym przewodnikiem skontaktować, jak muszą trochę właśnie iść do lasu, trochę tej przyrody, prawda? I wyciszyć się trochę. Ja na przykład bardzo kocham właśnie ciszę. Ciszę.
Taka konkretna cisza to teraz jest dla mnie bardzo... Ale no właśnie. No trzeba, trzeba po prostu pracować nad sobą. Trzeba żyć w tej równowadze i tyle. No, w tym temacie chyba wyczerpałyśmy już. To jest temat, którego się nie da wyczerpać, moja droga. A jeżeli chodzi o ciszę, to masz rację. Cisza jest teraz towarem deficytowym po prostu. I niestety, jak pokazują badania, przez to, że jesteśmy ciągle w jakichś dźwiękach, ciągle coś dociera, coś drażni. My jesteśmy po prostu wszyscy przebodźcowani i dochodzi do tego, że kiedy człowiek znajduje się nagle w takim środowisku, gdzie rzeczywiście panuje cisza, to są ludzie, zwłaszcza ci młodzi, którzy mają atak paniki, atak paniki.
Oni nie potrafią już, nie potrafią w tym środowisku, w takiej w ciszy się odnaleźć. A jednocześnie to no, nie trzeba tu być lekarzem ani jakimś szczególnym znawcą neurologii, żeby wiedzieć, że przebodźcowanie, no niestety, powoduje i wzmożony stres i powoduje też, że chorujemy. Przebodźcowanie jest dla nas zabójcze. Dokładnie. Jesteśmy bardziej nerwowi od tego ciągłego hałasu od wszystkich stron.
Dlatego spokój, cisza jest nam potrzebna. I wtedy właśnie, jak ktoś chce bardziej nawiązać kontakt z naszym opiekunem, przewodnikiem, no, musi się wyciszyć, poświęcić taki jakiś czas raz w tygodniu, dwa razy w tygodniu i nie oglądać tego telewizora, wyłączyć radio, przejść się na spacer tam, gdzie jest też cisza. Czy znaleźć sobie odpowiednie miejsce w swoim domu czy w mieszkaniu i troszeczkę właśnie pomedytować, wyciszyć i posłuchać, jakie informacje będą przepływały przez nasz umysł. I wtedy może właśnie nawiązać ten kontakt. Bo wystarczy wsłuchać się, tak jak powiedziałaś, w pewne informacje, które pojawiają się w naszej głowie, czasami w zaskakujący sposób. I te informacje również dostarczane są nam poprzez pewne- Obrazy. Obrazy, prawda? Jakieś drobne wizualne znaki. Gdybyśmy żyli troszkę wolniej, prawdopodobnie byśmy je dostrzegli. Na zasadzie skojarzeń, na zasadzie- ja spotkałam również historie ludzi, którzy odczuwali tą obecność duchową poprzez zapach.
Pojawiał się bardzo specyficzny, najczęściej niezwykle przyjemny zapach. W związku z tym, że nasz opiekun chciał nam zwrócić na coś uwagę. Myślę, że- Daje nam znaki. Też czytałam na Facebooku. Niektórzy się wypowiadają, że nieraz pióro jak zobaczymy, że gdzieś leży na drodze, to też jest od naszego opiekuna, przewodnika. Pióro. No, mogą być to różne rzeczy.
Myślę, że na zasadzie skojarzeń to ta komunikacja jak najbardziej też się odbywa. Jesteśmy sensoryczni. Tak, ja zajmuję się jeszcze, tak powiem, na marginesie reiki. Praktykuję reiki i dlatego właśnie też nie muszą oczywiście ludzie też praktykować, żeby widzieć. Ale kolory.
Zamykam oczy i no widzę te piękne, wspaniałe, podświetlone kolory. Czyli przebywam w takich różnych barwach. To też jest bardzo fajne, wyciszające. Też to jest taki też kontakt. Poprzez te kolory też jest kontakt z opiekunem. Teraz Izunia, sekundeczkę, ja jeszcze tylko tutaj chciałam na, do dwóch rzeczy się odnieść, bo pan pisze, że z punktu widzenia neurologii mózg kieruje neuronami. Nic nie mówi neurologia o duszy. Otóż tutaj się nie zgodzę, ponieważ-... są artykuły na ten temat, gdzie neurolodzy zakładają, że istnieje pewna forma informacji, która, która jest absolutnie zewnętrzna. Oczywiście, może nie jest to główny nurt neurologii, ale czytałam na ten temat artykuły jak najbardziej naukowe i myślę, że myśląc, myślący neurolog musi sobie zdawać sprawę, że informacje są zapisywane gdzieś poza mózgiem, bo z punktu widzenia chociażby osób, które doznały trwałych uszkodzeń, niemożliwe by było do odtworzenia pewne dane, gdyby nie fakt, że one są zapisane zewnętrznie, że świadomość jest nielokalna. Ale tu nie będę tego tematu już rozszerzać, bo, bo myślę, że nie jest to tematyka naszej audycji.
Jeżeli chodzi o to, czy osoby zdrowe psychicz-, czy tylko osoby psychicznie mogą mieć kontakt ze swoim przewodnikiem. Ja jeszcze raz powtarzam, że wiele tak zwanych osób, tak zwanych chorych psychicznie, to są ludzie, którzy, których dlatego odbieramy jako chorych psychicznie, że oni są bardziej po tej duchowej stronie niż po stronie fizycznej, mimo że są w ciele, mimo że są do tego ciała podłączone.
I gdyby przyjrzeć się przypadkom bardzo wielu osób w różnych religiach uważanych za mistrzów duchowych, za osoby, czy mówiąc tutaj językiem chrześcijaństwa, za osoby święte, za mistyków chrześcijaństwa, to byli ludzie, których współczesna psychiatria spokojnie by zdiagnozowała. Więc to jest, to jest zupełnie odrębny temat, by między świętością a szaleństwem jest bardzo cienka granica, więc kto wie, czy właśnie ludzie psychicznie chorzy nie są bliżej tamtego świata duchowego i swojego opiekuna niż tak zwany człowiek zdrowy.
I cóż, myślę, że kiedyś zrobimy sobie audycję, w której no, skupimy się jak gdyby głównie na tematyce nawiedzeń duchowych i tych wszystkich rzeczy, którymi ty się zajmujesz. Natomiast jakby na zakończenie jeszcze chciałam poruszyć właśnie sprawę wynikłą z książki o Anandzie Dilwar. Czy ta sytuacja, w której on jest całkowicie odcięty od wszelkich bodźców zewnętrznych i wtedy nawiązuje tak głęboki, transformujący kontakt ze swoim opiekunem, który go przez cały ten proces prowadzi. Czy ty myślisz, że opiekunowie duchowi są zdolni do tego, żeby sprowokować pewne sytuacje w świecie fizycznym po to tylko, żebyśmy mieli okazję coś w sobie odkryć, coś w sobie zmienić? Żebyśmy mieli okazję dostrzec właśnie tą trudną dla nas część naszego, naszych, naszej osobowości, naszych błędów?
Opiekunowie nasi, kochana, cały czas nam pomagają, cały czas nas wspierają. Tylko to zależy też od nas, na ile my się otworzymy, na ile my pozwolimy im działać. Wiesz, w sposób działać. No, mam na myśli właśnie, że podpowiadają nam tak, co możemy zrobić, co jest dla nas najlepsze, ale wiadomo, wybór należy do nas i właśnie to otwarcie się na nich to już zależy od nas.
Oni na siłę, tak jak właśnie mówiłaś wcześniej, nic nie zrobią. To wszystko zależy od nas. Oni są. Każdy ma takiego opiekuna, przewodnika i zależy to od nas, czy my się na nich otworzymy, czy nie. No, ja ci powiem, że ja mam takie skojarzenia troszeczkę, jak wiesz... Może obrazowo powiem. Z tego, co wiem, w buddyzmie zen, w ścieżce zen buddyjskiej jest taki moment, że kiedy uczeń przechodzi no, pewien, pewien próg przechodzi.
Nabywa pewnej, nabywa wiedzy, umiejętności, zdolności, jeżeli chodzi o medytacje i tak dalej. Kiedy po prostu zostaje przyjęty do, do tej wspólnoty, to odbywa się to w ten sposób, że po prostu jego mistrz bardzo mocno uderza go, no, nie wiem, jakimś kijem czy czymś. W każdym razie robi- to jest bardzo gwałtowne i takie odczuwalne dla tego ucznia, czyli jakby w symboliczny sposób. No, musi to, to uderzenie symbolizuje po prostu zmianę....
tą z- to i tą jego dojrzałość, yy, duchową i mentalną. Yy, w tym sensie, yy, chodzi mi po prostu o to, że, yy, nasi duchowi opiekunowie wydaje mi się, że też mogą powodować jak najbardziej fizyczne zmiany czy fizyczne, prowokować pewne fizyczne okoliczności w naszym, yy, w naszym życiu. Żeby, no, tak jak ten mistrz zen, który potrafi przyłożyć temu swojemu, temu uczniowi, w momencie, kiedy uznaje, że jego ścieżka jako ucznia jest zakończona. Tak samo ten, ci nasi duchowi opiekunowie potrafią, no, mieć silne interwencje, yy, w świecie fizycznym. No- ... Miałam to na myśli.
Właśnie. Przepraszam, że po prostu potrafią nas zatrzymać w tym naszym czasie. Nieraz ktoś, yy, mówi: „Słuchaj, nie, nie mam czasu, nie mam czasu, nie mam czasu". I nagle się dzieje taka sytuacja, że ktoś, no, niestety łamie nogę lub na przykład, no, jakaś choroba, yy, po prostu go złapie, że tak powiem. I on wtedy ma ten czas do zastanowienia się, że może nie idzie tą drogą, którą powinien iść. Czyli może tak na nas wpływają, ale na jak dużo tak, w duży sposób to nie wiem, ale wydaje mi się, że w ten sposób nieraz ktoś mówi: „Iza, gdyby się nie stało, to nie byłoby później tego". I nieraz po prostu wydaje mi się, że mogą nas w jakiś sposób zatrzymać, żebyśmy mieli czas do zastanowienia się, żebyśmy nie marnowali swojego czasu, tylko, yy- Dlatego, tak. No, to jest tak, jak powiedziałaś na początku audycji. Ten przykład, że pani poczuła fizycznie. Mnie chodzi o to- Tutaj to wręcz uratował tą dziewczynę. Tak! Mnie chodzi o to, że oni nas potrafią popchnąć do przodu, yy, żebyśmy przyspieszyli trzy kroki do przodu i, yy, lub przytrzymać. Nie wiem.
Doprowadzając do tego wręcz, że, że, że może się coś takiego wydarzyć. Nie wiem. Chociażby poślizgniemy się i ta złamana noga może nas uratować przed, yy, całymi, yy, przed przykrymi konsekwencjami na całą, całą resztę życia. Yy, natomiast, yy, chcę przez to powiedzieć, że te interwencje duchowe ja zawsze uważam, że one są na poziomie, yy, naszej zgody, tak? Czyli duchowo nasza dusza prosi o pomoc i dlatego pewne rzeczy się dzieją. Niemniej moim zdaniem te interwencje naszych aniołów, naszych opiekunów mogą sięgać świata fizycznego, czyli tego złapania za oszewkę, tego, yy, przysłowiowego, yy, pchnięcia do przodu, żebyśmy uniknęli, yy, jakiejś, wiesz, przysłowiowej soplí lodu, która przykrej sytuacji, która, mogłaby nam zrobić krzywdę. I tak dalej, i tak dalej. Czasami jest to tylko głos: zwolnij albo idź szybciej, ale czasami są to wręcz fizycznie, yy, odczuwalne reakcje, prawda?
Ja jeszcze chcę powiedzieć na zakończenie, jeżeli chodzi właśnie o moją postać. Yy, nie byłam gotowa zajmować się, yy, właśnie odprowadzaniem przez wiele, wiele swoich lat. Prowadziłam też biuro rachunkowe przez dwadzieścia cztery lata. Muszę powiedzieć, że tutaj właśnie ten opiekun zatrzymał mnie w jakiś sposób. Miałam od dzieciństwa, miałam właśnie bardzo straszne sny. Straszne, czyli akcja się działa często na cmentarzu, w jakichś piwnicach.
Gonili mnie właśnie, goniły mnie duchy, ludzie nieżyjący. To były straszne sny, że pamiętam, jako dziecko bałam się chodzić spać. Spałam zawsze przy zapalonym świetle i w wieku dopiero trzydziestu lat odważyłam się właśnie coś z tym zrobić. I jak poszłam w kierunku właśnie całej tej psychotroniki, odprowadzania duchów, pomagania ludziom, prawda? Te sny się wtedy skończyły. Więc to jest tak, jakby coś za coś. Cały czas miałam te sny, do momentu, aż w końcu poszłam w tym kierunku. Też, prawda? Poszłam w tym kierunku i sny się skończyły. Te horrory wszystkie minęły, więc nieraz jest coś po coś. Coś się dzieje. Musimy obserwować w naszym życiu po prostu te nasze życie. Wygląda to tak, że wtedy zma- zma- zmagałaś się, yy, z tymi, yy, bytami duchowymi na, na poziomie astralu. Natomiast teraz, kiedy wzięłaś, yy, jak gdyby przyjęłaś na siebie, yy, wypełnienie pewnej roli w świecie fizycznym, to astral dał ci odetchnąć. Tak by to- Czyli tak, jakbyśmy mieli jakąś drogę. Każdy z nas ma jakąś drogę i dobrze by było właśnie ją odnaleźć i tą drogą iść i się realizować. Tak, to jest szalenie ważne. Jeśli pozwolisz, ja tu jeszcze odpowiem. Yy, ustosunkuję się do, yy, wypowiedzi jednego tutaj ze słuchaczy.
Więc, yy, mówiąc, że jak jest zaburzenie połączenia mózg-dusza, człowiek ma problemy z kontaktem z tamtą stroną, to teraz obróciła pani kota ogonem, że tacy mają lepsze połączenie. Proszę pana, no chyba istnieje pewna różnica między człowiekiem chorym psychicznie, który najp-- bardzo często pierwsze, yy, prze- przejawy jego choroby, trwałej choroby pojawiają się już nawet w bardzo wczesnej młodości, a niektórzy twierdzą, że nawet w dzieciństwie. I jest to stan, który się rozwija, ewoluuje razem z tym człowiekiem. I nie jest to-...
tożsame z tak zwanym zdrowym psychicznie człowiekiem, który nagle w wyniku choroby zupełnie innych organów wymaga podawania środków psychotropowych, środków przeciwbólowych, opiuantów, które wprowadzają go w odmienne stany świadomości. To nie jest to samo. Bardzo polecam książkę „DMT.
Molekuła duszy". To wtedy być może, jakby będzie pan w stanie lepiej mnie zrozumieć. Izunia, ja ci bardzo serdecznie dziękuję za dzisiejszą, yy, audycję. Myślę, że, yy, zrealizujemy taką dotyczącą właśnie tematyki, którą ty się jakby ży- najżywiej i najczęściej zajmujesz i masz tutaj ogromne doświadczenie i ogromny, ogromną wiedzę w tym temacie. I co ty na to? No, bardzo chętnie, bardzo chętnie i dziękuję bardzo jeszcze raz za zaproszenie Beatko i dziękuję bardzo Markowi za też za, za zaproszenie.
Dziękuję bardzo jeszcze raz. Było mi miło, ponieważ ty jesteś bardzo pozytywną osobą i osobą, która mówi o tych sprawach w bardzo przejrzysty, klarowny i logiczny dla mnie sposób. Bo no cóż, jeżeli chodzi o oczyszczanie domów, o różne problemy, które dzieją się w tych domach, niezwykle ważne jest rozpoznanie i pewna synteza tych informacji, które otrzymujemy i na poziomie świadomym i nieświadomym, kiedy się tam znajdujemy. Myślę, że ty masz bardzo dobre rozpoznanie tego tematu, dlatego już dzisiaj mam nadzieję, że przyjmiesz zaproszenie do audycji, w której jakby skupimy się tylko i wyłącznie na tej tematyce. Natomiast cóż, myślę, że są to tematy trudne. Nie wiem też, czy wystarczająco jasno i przejrzyście wyraziłam swoje myśli. Każdy z nas, proszę o tym pamiętać, ocenia sytuację też przez pryzmat własnych doświadczeń i własnych obserwacji. I w tym względzie staram się być z Państwem po prostu szczera. Natomiast jak tą moją szczerość odbieracie? No, to już jest kwestia indywidualna. Także ja również bardzo serdecznie dziękuję Radiu Paranormalium w osobie Marka, że gość- gościło po raz kolejny Biuro Duchów.
Dziękuję Izuni i również serdecznie dziękuję Państwu za uwagę. Dobrej nocy życzę i wszystkiego dobrego dla Was. A mówiła do słucham, do Państwa prowadząca rozmowę w debacie niekontrolowanej z cyklu „Z wizytą w Biurze Duchów" Beata Kamp vel Ada Edelman. Tutaj tradycyjnie zachęcamy wszystkich do złożenia wizyty na blogu Biuro Duchów pod adresem biuroduchow.pl. No i moli książkowych zachęcamy także do sięgnięcia po książkę „Opowieści z Biura Duchów". Była z nami także nasza dzisiejsza uczestniczka dyskusji, pani Izabela Kijak, medium spirytystyczne i doradca duchowy, specjalista od miejsc nawiedzonych, zajmująca się także przewidywaniem przyszłości, oczyszczaniem energetycznym, uzdrawianiem. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium- paranormalny głos w Twoim domu.
Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnej debacie niekontrolowanej, której termin oraz temat podamy, gdy tylko go poznamy. Dziękujemy jeszcze raz. Dobranoc i do usłyszenia. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Numer telefonu: trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero osiem. Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero osiem. E-mail: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype: radio.paranormalium.pl.
Czekamy na Twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość. Mówią, że wyłączyć radio jest bardzo łatwo. No, tylko że z wyłączeniem jest już, powiedzmy troszeczkę gorzej. Posłuchaj nieznanego! Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No, tylko że z powrotem jest już, powiedzmy troszeczkę gorzej. Archiwum Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych empetrójek czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium.
www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone. Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia, że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na