Radio Paranormalium zaprasza do wysłuchania audycji z cyklu Debaty niekontrolowane. Z wizytą w biurze duchów. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radio Paranormalium. Mamy niedzielę, 24 listopada 2019 roku. Jest godzina dwudzie-- jest godzina 19:02 na moim zegarku, a to oznacza, że czas najwyższy już z lekkim poślizgiem, ale jednak wystartować z kolejną debatą niekontrolowaną z cyklu z wizytą w Biurze Duchów. Dzisiaj postaramy się przyjrzeć temu, czy zło może przybrać formę osobową. Ile prawdy można znaleźć w historiach o poltergeista? Czy czarny PR wokół tablicy Ouija i seansów spirytystycznych jest zasłużony? Na te i na inne pytania postaramy się odpowiedzieć dziś yy w kolejnej debacie niekontrolowanej. Po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami już Beata Kampa vel Ada Edelman z bloga Biuro Duchów oraz nasz dzisiejszy gość, znana już Państwu Izabela Kijak, medium spirytystyczne i doradca duchowy. Audycję jak zawsze obsługuje od strony technicznej ja, Marek Sęk Ivellios, a zanim oddam głos naszym paniom po drugiej stronie połączenia internetowego tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium, bowiem audycja realizowana jest w całości na żywo. Będzie można dzwonić pod nasz numer telefonu oraz wysłać esemesy naturalnie pod numer 530 624 193, 530 624 193. Można także próbować na numer stacjonarny 32 746 00 08. 32 746 00 08.
Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i bloga mm i na fanpejdżu bloga Biuro Duchów, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc yy droga Beato. Pani Izabelo, oddaję paniom głos. Yy Witam państwa bardzo serdecznie. Witam ciebie Izo. Dzień dobry Beatko. Dzień dobry Marku. No poprzedni nasz program wzbudził spore zainteresowanie i tak się złożyło, że wydawnictwo Replika mm wypuściło właśnie w tym, w tym czasie kolejną część yy, kolejną książkę autorstwa Eda i Lorraine Warren. Yyy tym razem są to Opętania.
Historie prawdziwe. Ee jest praca Warrenów. Ja już wspominałam poprzednio im recenzjach jest dla mnie niezwykle istotna i wartościowa, jeśli chodzi o badaczy zjawisk paranormalnych. Myślę, że pomimo ich silnej takiej konotacji kościelnej interpretacji bardzo zgodnej z doktryną Kościoła katolickiego, choć ja to postrzegam, postrzegam te zjawiska trochę w innym kontekście i dużo szerszym.
To są to relacje niezwykłe, niezwykle rzetelne i postawione do sensacji. Chciałam też przypomnieć Państwu, że książkę Opętania. Historie prawdziwe Ed i Lorraine Warrenów możecie Państwo wygrać albo w konkursie facebookowym, na który jest na stronie na fanpejdżu Biura Duchów. Ewentualnie biorąc dzisiaj czynny udział w naszej, w naszej audycji serdecznie polecam, recenzja jest na blogu. Jest to bardzo wartościowa i no niezwykle przejmująca publikacja. Wartościowa również dlatego, że pozbawiona, jak wspomniałam całkowicie hollywoodzkiego blichtru. Są to po prostu rzetelne relacje ze spraw prowadzonych przez Warrenów i dotyczących właśnie tej tematyki, o której dzisiaj będziemy rozmawiać. Proponuję zacząć od, od poltergeistów, od kręgu tych zjawisk, które no bardzo często są wykorzystywane zwłaszcza w filmach grozy i pokazywane no w sposób rzeczywiście mrożący krew w żyłach. Jak łatwo się domyśleć, osoby, które zauważają taką właśnie paranormalną aktywność w swoim domu, zwracają się do medium, do osoby, która jest w stanie pomóc im.
Zatem zwracają się do Ciebie Izo i chciałabym zapytać, czy na podstawie takiej wstępnej rozmowy Ty jesteś w stanie jakoś...I poprzez pryzmat swoich doświadczeń i poprzez pryzmat twojej, no jednak bardzo rozwiniętej intuicji rozpoznać, czy mamy tu do czynienia z rzeczywiście z istotnościami duchowymi, czy, czy też po prostu, yy, osoba, no wyolbrzymia pewne rzeczy, czy-czy jak w ogóle wyglądają te rozmowy, kiedy ludzie się do ciebie zgłaszają? Znaczy wiadomo, że to jest różnie. Jak przychodzę do kogoś do domu, to jeżeli coś tam się naprawdę dzieje, pierwsze obniża mi się temperatura, obniża mi się temperatura, słyszę telepatycznie mój przewodnik, nie od razu mówi co tam się dzieje, bo ja mam cały czas łączność z tym moim przewodnikiem, o którym wcześniej właśnie w pierwszej audycji tam rozmawiałyśmy o przewodniku.
To ja od razu słyszę telepatycznie, jak on do mnie mówi tak jak mówię, obniża się temperatura i chodzę, zaczynam chodzić, o jak to się mówi, zapalam białą szałwię, zapalam świece i zaczynam chodzić od drzwi wejściowych, tak jak to się mówi.
Idę, idę i wyczuwam tą właśnie też energię właśnie tam w danym pomieszczeniu, gdzie dane pomieszczenie, które jest najcięższe, ta energia jest tam najtrudniejsza, najcięższa. Jest tam właśnie ten chłód. Ja sobie tam później, jak przespaceruję się już po całym mieszkaniu czy domu, siadam i zaczynam się dostrajać. I wtedy słyszę na przykład pytam się, czy ktoś tutaj jest? I słyszę właśnie, ktoś mi mówi tak jestem i mi opowiada swoją historię. Tak właśnie u mnie to wygląda. A jak ludzie opisują swoje doznania, jeżeli mogłabym powiedzieć, no to często mówią, że czują, że są obserwowani, że czują normalnie, że ktoś jest. Mówią Iza nie widzę, ale wiem, że ktoś się na mnie patrzy, że ktoś tutaj stoi. Nie mogą często spać. Budzą się w nocy. Nieraz mówią trzecia to jest taka godzina duchów, jak to się mówi trzecia po trzeciej. Czują nieraz, że ktoś gdzieś przesuwa po łóżku.
Wchodzą też w paraliż nocny. Słyszą w swoim domu trzaskanie drzwiami, kroki po schodach. Wiedzą, że są sami tak w danym domu, a słyszą bardzo dużo różnych dźwięków, że ktoś biega po pokojach, telewizor się sam włącza, radio się samo włącza, gdzie na przykład jest jakiś przycisk, że trzeba przycisnąć ten przycisk.
On się sam włącza, włącza światło, się zapala. No czują też chłód mówią różne zapachy, na przykład perfum. Ktoś na przykład z rodziny umarł. Kobieta jakaś, która właśnie używała tych perfum, już nieżyjąca i mówi: Wiem, że przyszła, bo czuję jej, czuje jej perfumy. Czuje, czują też na przykład zapach papierosów, tak? Zapach papierosów. Nikt nie pali, ale ja czuję, że ktoś tutaj jest i jakby papierosy, tak? Na przykład też taka fajna historia jest, że mężczyzna mi opowiadał, jak to budzi się rano. Rano budzi się i jest ubrany zupełnie w co innego niż, niż się kładł.
Nie jest piżamie, tylko w jakichś starych ubraniach, których w ogóle już od dłuższego czasu nie używał. Mówił, na dnie szafy one były to mówi, po prostu się już wtedy przeraziłem, że jestem inaczej ubrany. To, to są takie historie, że nie mieszczą się nieraz w głowie. Dziewczyna na przykład też mi opisywała, że układa swoje ubrania na krzesełku wieczorem, rano się budzi, a te ubrania są porozrzucane po całym pokoju.
I-i mówi to jest takie cykliczne, że po prostu. I tak jest codziennie, tak, że wieczorem kładzie te ubrania, a rano one są porozrzucane i się ludzie tak zaczynają no bać, tak? Obrazy spadają ze ścian. Na przykład byłam w takim domu.
Też mówili, że kran sam się odkręca i woda leci z kranu, tak? No łazienki od wewnątrz potrafią się na przykład zamknąć. Byłam też w takim domu, gdzie podjechałam i patrzę, a tam siatki są dookoła pozakładane na oknach i mówią Iza, dlatego, że ptaki. Bo wiadomo, że jak firanki na przykład są w oknach, no to jak nie ma firanki w oknie, no to może ptak, no w tę szybę wlecieć, tak? Ale jak są firanki to nie powinno czegoś takiego być. A mówi Iza, ptaki nagminnie leciały i zabijały się, okaleczały się, bo w szybę wlatywały. Ludzie na przykład często obserwują u swoich dzieci, że rozmawiają, te dzieci z kimś tam rozmawiają. Później pytając się dzieci.
Dzieci odpowiadają, że mam przyjaciela czy przyjaciółkę, która już nie żyje i razem się bawimy. I to jest bardzo ciekawe, bo te dzieci w ogóle opowiadają historie, kto to jest na przykład, że chłopczyk zgubił się, nie wie, gdzie, nie może trafić do swojej mamy, że zszedł z domu i nie wie, gdzie jego mama. No i to jest właśnie dużo tego jest. No. Nawet przez sen, tak? Niektórzy mówią, że mają właśnie takie sny. Też dziwne takie doznania mają właśnie, że, że sen się cyklicznie powtarza, że sobie ktoś odbiera życie.
No i co by tu jeszcze powiedzieć właśnie o takich doznaniach, jakie klienci mi mówią, że no na przykład podjeżdża nieraz i ktoś mówi, że pokazuje mi na ciele swoim różne ugryzienia, potrafią mieć otarcia, zadrapania, siniaki.
No, no to właśnie doznania na przykład rzeczy. Jeżeli chodzi o rzeczy, że popsute rzeczy, na przykład zegar, który jest popsuty, nie chodzi. Nagle trzecia w nocy zaczyna chodzić. Tak? Czy komórka, która nie jest rozładowana nagle-- ja to sama miałam też takie doznania odnośnie nawet telefonu komórkowego, że nie używałam tam ileś lat, już była stara komórka. Nagle patrzę, coś mnie coś dzwoni, podchodzę i jeszcze widzę, jak się świeci, a to już nie miała trawa się świecić. No i takich jest dużo właśnie takich różnych rzeczy. Tak, to są wszystko charakterystyczne, charakterystyczne rzeczy. Myślę, że jeśli rzeczywiście taki opis pojawia się w rozmowie, no to możemy domniemywać, mmm, domniemywać, że mamy tu do czynienia z-Z taką właśnie obecnością paranormalną. W książce zresztą też jest opisany przykład, kiedy Warrenowie zostali zaproszeni do Akademii Wojskowej West Point z wykładami i byli zaskoczeni, bo zaprowadzono ich do rezydencji Doublera, czyli dyrektora tej, tej podówczasnej instytucji i opowiadano im o licznych paranormalnych manifestacjach, które tam miały miejsce. Rzeczywiście Lorraine również wyczuła obecność takiej istności duchowej. To duch Kobiety, konkretnie żony generała MacArthura. I Lorraine też wyczuła tą atmosferę, w atmosferze tego wszystkiego, co tam się działo, że chodzi o przemoc, że chodzi o taką właśnie osobę przemocową, trudną, bardzo agresywną w kontaktach.
I ona po prostu weszła w kontakt mentalny i udało jej się tą sytuację rozwiązać. Ciekawa jestem też sprawa właśnie jak bardzo fizyczne mogą być manifestacje z pozoru przecież nie fizycznych postaci, prawda? Jest to nawet nieraz niebezpieczne, bo ktoś mówi Iza, no po prostu parę razy zostałam zepchnięta ze schodów, ktoś mnie popchnął na przykład o no to, to już jest niebezpieczne. Ludzie się zaczynają bać.
No są takie historie, niestety. No ale wiesz, to jest warte bardzo mocno, to jest warte podkreślenia, dlatego że my jesteśmy trochę wychowywani, może powiem inaczej. W wielu kulturach, na przykład słowiańskich, celtyckich, po prostu tych kulturach pierwotnych, szamańskich. Tam ten świat duchowy był czymś naturalnym, czymś obecnym, prawda?
Natomiast w naszej kulturze nastąpił taki specyficzny, taka kolapsa po prostu mentalności nastąpiła, bo z jednej strony część tych istot została zepchnięta do świata bajek, czyli wróżki, elfy, no nie wiem, krasnoludki i tak dalej, i tak dalej. Część z tych istot, które nasi przodkowie widzieli jako jak najbardziej obecne w swojej przestrzeni, została zepchnięta do świata bajek, a z drugiej strony część istot, powiedzmy anielskich, jest przedstawiana bardzo tak z niezwykłą delikatnością. One są też w pewnym sensie przedstawiane baśniowo i obecność jakiejkolwiek siły paranormalnej w naszej przestrzeni, no mimo wszystko jest bardziej traktowana na zasadzie takiego właśnie czucia, na zasadzie mentalnej, mentalnego odbioru, a stosunkowo rzadko mówi się o tych przejawach obecności, które mogą być bardzo fizyczne, mieć bardzo fizyczny charakter i no w tym sensie można mówić, że zło potrafi przybrać formę osobową, potrafi wejść w relację z człowiekiem, nawet przejąć człowieka. Także to jest, mnie się wydaje, to jest bardzo istotne, bardzo istotne i dobrze, że to tutaj jakoś tak spontanicznie wyszło i podkreśliłaś to, bo trzeba sobie zdawać sprawę, że te oddziaływania są bardzo szerokie i zarówno w tym względzie zarówno popadanie w swego rodzaju histerię i powiedzmy doszukiwanie się w każdej nietypowym, jakiejś nietypowym zajściu w naszym życiu strony duchowej jest przesadą. Ale z drugiej strony lekceważenie pewnych rzeczy również może po pewnym czasie doprowadzić do sytuacji niebezpiecznej, dlatego że przecież jeszcze jest jedna istotna właściwość takich mentalnych ataków, o której może dwa słowa powiem. Takie-- te istoty są w stanie oddziaływać na swoje otoczenie przez coś na granicy hipnozy i halucynacji. One potrafią wywoływać halucynacje, stany lękowe i po długim czasie, co również podkreślają bardzo mocno Warrenowie i nie tylko, oni potrafią, oni potrafią wpływać na umysł.Stan psychiczny człowieka, a nawet na poważne zmiany w osobowości. Dlatego tutaj myślę, że no trzeba po prostu zachować zdrowy rozsądek i yy obserwować to, co się wokół, wokół nas dzieje.
Powiedz Izo, czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek, że udałaś się na miejsce, badałaś miejsce, zajmowałaś się jakąś sprawą, której okazało-- nie potrafiłaś się dopatrzeć? Tak, oczywiście, że tak. Oczywiście, że tak. Chociaż w większości no muszę się przyznać, że jak już jestem proszona gdzieś, to raczej tam się zawsze coś dzieje. Ja nie mówię, że tam się dzieje coś naprawdę już demonicznego, ale po prostu no duchy, czyli nasi bliscy, po prostu umierają i nie odchodzą i ja po prostu ich odprowadzam, pomagam im odejść, tak? A no dzieją się też demoniczne rzeczy, ale to już jest naprawdę w małym procencie. Ale tak jak mówisz, no nieraz sami rzeczywiście potrafimy się nakręcić, jak to się mówi, nagromadzić swoją własną energię, natworzyć ją tak, że po prostu się sami nakręcamy. To też tak jest, ale na ogół jak już ktoś mnie zaprasza do siebie, to, to coś tam się już zaczyna dziać. No wiesz, to też może się brać z tego, że jednak, żeby znaleźć osobę odprowadzającą medium, to trzeba sobie pewien trud zadać. No a ludzie mają to do siebie, że trud to sobie zadają tylko i wyłącznie wtedy, jak czują się przyciśnięci do muru.
Więc tam musi być już grubo, żeby po prostu ktoś zaczął, ktoś zaczął szukać i docierał po prostu do nas. Bo nie wiem jak w twoim wypadku, ale z moich obserwacji, choć oczywiście ja, ja nie mam takiego doświadczenia jak ty, bo ty zajmujesz się tym na większą skalę po prostu. Stąd też próba Twoich doświadczeń jest zupełnie inna. Ale mnie na przykład kilkakrotnie zdarzyło się, że to, co tam w tym mieszkaniu się tak naprawdę znajdowało, to była po prostu myśli i wrażenia jakby to powiedzieć, ludzi zapisane, zatrzymane w czasie, bo no nie odczuwałam obecności właśnie takiej paranormalnej.
Natomiast ewidentnie atmosfera była tak ciężka, po prostu przeraźliwie ciężka, wręcz nie do wytrzymania. I sa-sami sobie, tak jak powiedziałaś, sami sobie ludzie to zrobili. I to mnie też czasami zastanawia.
Mmm, ta nieprawdopodobna, wręcz taka masochistyczna chęć pielęgnowania w sobie bólu. Czy zwróciłaś, zwróciłaś na to uwagę, że często z tymi sprawami łączy się ból, żałoba, jakieś wewnętrzne cierpienie, wyrzuty sumienia?
Izabelo, jak to widzisz? Czasami ludzie, jak to jest, no nie mogą się pogodzić z daną sytuacją i tak na swój sposób przeżywają, że, że się uruchamiają. No ja bym raczej chciała się wypowiadać na temat naprawdę, jak się już dzieje coś i że, że jednak te duchy przy nas są, że właśnie wcale nie jest powiedziane, że jak ludzie umierają, to, to sobie tak po prostu wszyscy odchodzą, tylko według mnie ja mam takie zdanie, że bardzo dużo ludzi jako duchy, jako duchy zostają jednak i z różnych powodów tutaj zostają, tak, że nieraz nie chcą odejść, a nieraz po prostu nie wiedzą jak. Nie wiedzą jak. Jak na przykład właśnie po tej pierwszej audycji skontaktował się ze mną pewien mężczyzna i powiedział mi w zaufaniu oczywiście, ja tu żadnych danych nie będę mówiła, ale właśnie, że no nienawidzi siebie, nienawidzi ludzi, nienawidzi życia, świata i w ogóle i chce ze sobą skończyć. I chce ze sobą skończyć, żeby się to wszystko skończyło. I ja mu właśnie zadałam pytanie no proszę pana, gdzie pan myśli, że gdzie pan pójdzie?
Jeżeli pan jest w takiej energii negatywnej, na pewno pan nie pójdzie do żadnego światła, do domu naszego, że tak powiem, tylko zostanie uwięziony w jakiejś takiej przestrzeni, gdzie będzie nadal cierpieć i będzie nadal nieszczęśliwy. I nawet jeżeli przyjdą po takiego człowieka jego bliscy i będą chcieli mu jakoś pomóc i to on ich nie zobaczy, bo nie będzie w stanie. Dlatego to jest, to nie jest takie proste jak ktoś myśli, że się odetnie od tego wszystkiego i pójdzie i będzie szczęśliwy.
Nie, bo my umierając, jak będziemy umierać, to będziemy mieć te emocje takie jak wcześniej, jak za życia. Więc to jest ważne też. Nawet śmierć jest ważna bym powiedziała, żeby właśnie wybaczyć wszystkim i od tego, no od ziemi po prostu, jak to się mówi, odejść w spokoju, żeby nas nic tu nie przetrzymywało. To się też łączy można powiedzieć z tym, co zresztą mówił w swoich książkach Robert Monroe, że podobne przyciąga podobne i to, co sobie stworzymy myślami naszymi, naszym systemem myślenia tutaj na Ziemi, to sobie zafundujemy właściwie też w zaświatach.
Dokładnie. Też myślę, że tak jest. Przed audycją rozmawiałyśmy, ja wspominałam, jak kiedyś znalazłam się w takim miejscu. Ktoś mi dał. Ja to wyjątkowo rzadko robię. No ale była wielka prośba znajomej mojej osoby i, i się zgodziłam.No znalazłam się przed bardzo ładnym domem. Piękny, zadbany park, taki prawie, prawie że jak park, bo to ten ogród był naprawdę duży. No i no cóż w środku? W środku nie dość, że niesamowita ilość nagromadzonych przeróżnych antyków. Widać było od razu, że to są po prostu zbieracze antyków, kolekcjonerzy różnych i mebli i różnych przedmiotów. Wszystko było tak zastawione tymi rzeczami, no rzeczami oczywiście wartościowymi, no ale mimo wszystko zgromadzonymi, no z ogromną przesadą. Mało tego, jeszcze w wazonach zasuszone kwiaty, bo ta pani sobie zostawiała takie w cudzysłowiu pamiątki. Gdzieś była na jakieś, jakieś piękne bukiety czy gdzieś ktoś jej wręczył, czy gdzieś sama zbierała i robiła te bukiety. No więc ta, ta po prostu dołująca energia tych martwych kwiatów. Mało tego, zapytałam.
Mieszka pani sama w tym domu? Tyle szaf, jakichś, jakieś komody, tego typu rzeczy. Czy pani jest potrzebnych aż tyle tych mebli? A ona mówi, bo przecież ja tutaj trzymam pamiątki po zmarłym ojcu, tam po zmarłej matce, tu, tu, a tu, a tutaj mam rzeczy mojego zmarłego męża.
Więc, no nieśmiało zapytałam, czemuż pani na przykład przynajmniej ubrań tego męża nie rozda na przykład potrzebującym? Przecież po co to tutaj wszystko jest gromadzone w jednym miejscu? A ona powiedziała mi. Ja sobie nie wyobrażam, proszę panią, żeby jakiś żul chodził w ubraniu mojego męża. Więc ogarnęło mnie przerażenie i nie nadal, nie w związku z jakimiś zjawiskami paranormalnymi, tylko w związku z tym, że jeżeli ktoś robi z odzieży relikwie, to w jaką energię się wplątuje? Jak nieprawdopodobne przywiązania tworzy i jak uniemożliwia sobie, sobie samemu- Ciężką energię.
Tak! Jak żyć? Jak ma żyć w tym domu? Moim zdaniem tam nie było żadnych paranormalnych aktywności. Tam po prostu była taka energia i w ogóle taki rozstaw i te matowe lustra i te zwiędłe tam specjalnie... Ja powiem tylko tak, żeby nie przeciągać. Specjalista od feng shui po prostu usiadłby tam i zapłakał krwawymi łzami, jakby zobaczył ten dom. I to jest żadnego przepływu energii. W oknach oczywiście bardzo drogie firany, grube story z po prostu żadnego normalnego przepływu światła. No więc jak ma być energia dobra, jak ma się ta osoba dobrze czuć? Myślę, że tworząc sobie takie, yy, no specyficzne środowisko do życia spędzała w tym domu ta pani dużo czasu, to jej umysł w końcu zaczął płatać figle i jestem przekonana, że to dokładnie o to w tym wszystkim chodziło. Niemniej naszła mnie na koniec taka refleksja, że jeżeli kiedyś ona będzie odchodziła, to nie wiem jak człowiek przywiązany nawet do, do odzieży po zmarłym jest w stanie przejść na drugą stronę. To jest niepojęte. Właśnie taka ciężka energia na nas wpływa i my możemy się nawet, jak to się mówi, pochorować i szybciej umrzeć, bo każda rzecz ma swoją własną energię. I właśnie stare rzeczy, meble, zegary, różne tam szafy, komody i tak dalej trzeba po prostu oczyszczać. Każdą rzecz po prostu trzeba oczyścić. No i wtedy możemy mieć takie rzeczy i je nawet w jakiś sposób gromadzić, ale trzeba je oczyszczać, a nie właśnie tylko gromadzić. I to ja też byłam w takich domach wielu, gdzie jest tak dużo ludzie właśnie nagromadzili różnych rzeczy z rynku staroci, od kogoś nawet nie wiedzą jakiś zegar na przykład, który ja wchodzę i czuję, że jest no niefajna energia od danego zegaru, tak dużego starego zegaru. Ona mówi Iza, nie wiem jaki tam pierwszy właściciel, bo to ten zegar krąży, już krąży, a ja mówię no wiesz, no albo oczyszczasz ten, ten zegar, albo po prostu komuś podaj dalej.
Przecież nawet właśnie Warrenowie mieli taki swój pokój. Oni już mieli takie rzeczy nagromadzone w tym pokoju nawiedzone, prawda? To wszyscy wiedzą. Jeżeli tam oglądali te filmy, obecność i czytali właśnie o nich, to mieli takie właśnie w swoim domu pokój, w których trzymali różne rzeczy nawiedzone, już takie naprawdę nawiedzone. My mówimy może o rzeczach nienawiedzonych w tym momencie, ale o takich, które mają ciężką energię, no ciężką energię i to trzeba oczyszczać. Powiedziałabym o rzeczach może nienawiedzonych, ale obciążonych. No. Które potrafią wprowadzać wielki zamęt w nasze życie. Stąd mówiąc o złej energii, zawsze musimy mieć na myśli to, co mamy w swoim otoczeniu. Mogą to być zarówno przedmioty.Które zostały nam podarowane. No z powiedzmy nie najszczęśliwszą intencją.
Mogą to być rzeczy zakupione gdzieś na yyy różnych targach, pchlich, targach tak zwanych, czy też po prostu nawet bardzo drogie rzeczy zakupione w dessie na przykład. Na przykład rękodzieła, prawda? Że ktoś kupi daną rzecz i wkłada swoją energię, na przykład negatywną. Nie mówiąc o tym, że jeżeli mamy do czynienia z rzeczami, które w czyimś domu były przez długi czas, one yy prześ-- niektóre mogły przesiąknąć energią pokoleń, a nie jednej osoby. Także wydaje mi się, że oczywiście, jeśli ktoś lubi starocie, to ok. Poza tym ja jestem wielką fanką recyklingu, więc uważam, że wiele rzeczy można odnowić i one mogą służyć kolejnym osobom. Niemniej tu pewną ostrożność należy zachować i bardzo prosto można poodcinać pewne energetyczne obciążenia.
Nie jest to nic nadzwyczajnego. Kolejna rzecz to, o której tutaj też warto powiedzieć, to po prostu są mieszkania, do których my się też wprowadzamy. To są istotne sprawy i też o tym się często zapomina, że należy zbadać taką przestrzeń. Z moich osobistych doświadczeń, no lata temu to się działo, byłam no młodziutką dziewczyną, jak rozegrały się te wydarzenia, ale przyjechałam do mojej znajomej, bardzo dobrej, która urządzała tak zwaną parapetówkę. I proszę mi wierzyć, że to, o czym mówię, nie działo się w domu starym, wielowiekowym. Nie, to się działo w wielkiej płycie, tak? Normalne mieszkanie z wielkiej płyty. Ja zauważyłam, jak tylko weszłam, że właśnie to, o czym wspominałaś, Izabelo, ten spadek temperatury, mimo że tam było sporo osób, że mają mieszkanie swoje właściwie, no dużo też było, no pozytywnej energii, bo ludzie się cieszyli, że im się udało, własne. Więc było, było wiele pozytywów, ale jak tylko weszłam, to zobaczyłam, miałam taki przebłysk, taką wizję, takiej czerwonej plamy na ścianie, ale no wtedy jeszcze też miałam dużo, dużo mniejszą pewność siebie niż w tej chwili i zaczęłam sobie wręcz wmawiać, że jest to moje przewidzenie. Ale niewiele czasu minęło ja zaczęłam właśnie odczuwać to, że jestem obserwowana, później, że ktoś koło mnie przeszedł, a na końcu po prostu zobaczyłam kobietę. To było bardzo mgnienie oka, ale zobaczyłam ją.
Eee no być może postąpiłam niewłaściwie, ale nie powiedziałam o tym swoim gospodarzom, o tych swoich wizjach, ponieważ nie chciałam im psuć tej radości. Jednak po pewnym czasie ta znajoma do mnie zadzwoniła i powiedziała mi, że dzieją się w tym mieszkaniu bardzo dziwne rzeczy, że ona się boi tam sama być, zwłaszcza że ona była wtedy też w domu z małym dzieckiem. Mąż wyjeżdżał, no na tym polega jego praca, że często wyjeżdżał w delegacje i ona po prostu się bała tam być. Ona bardzo mocno zaczęła odczuwać tą taką niepożądaną obecność, a później zaczęły się rzeczywiście konkretne manifestacje, czyli rzeczy dziecka porozrzucane po całym mieszkaniu, jakieś zabaweczki czy też takie higieniczne rzeczy dla dziecka. Ona wchodziła rano i na przykład wokół przewijaka porozrzucane pieluszki, chusteczki, jakieś, no wszystkie te rzeczy, z których się korzysta.
Porozsypywany puder dla dzieci, dla dziecka i tak dalej. I ona doszło do tego, że po półtorej roku ona po prostu spakowała manatki i przeprowadziła się do rodziców, bo powiedziała, że nie zostanie tam sama. No mało tego, wywiązał się kolejny problem, ponieważ te manifestacje nigdy nie miały miejsca przy jej mężu. Nigdy. Stąd on zaczął podejrzewać, że żona przesadza, że wymyśla. No i kiedyś pojechałam tam z nią do tego domu. I rzeczywiście pojawiła mi się w głowie pewna historia o tym, że, że po prostu tam została zabita młoda kobieta. Dopiero wtedy zaczęło się dochodzenie, sprawdzanie. I rzeczywiście. No tragiczna historia.
Zazdrosny mąż w szamotaninie.W jakiejś konfrontacji fizycznej zabił swoją żonę. I powiem, że to jest taka-- dla mnie to była taka wstrząsająca historia i ja ją sobie na długo zapamiętałam. Czy, czy tobie się kiedykolwiek zdarzył-- zdarzyło, żeby ktoś kupił mieszkanie czy dom i zaprosił cię, żebyś sprawdziła to miejsce? Ja właśnie o tym powiedzieć Beatko. Dwa, trzy dni temu byłam właśnie w wieżowcu u pewnego , który kupił okazjonalnie tanie mieszkanie i mówi, że nie wiedział, dlaczego takie jest tanie. Ale no wiadomo, nie miał za dużo pieniędzy, ucieszył się żona, małe dziecko i kupili to mieszkanie. Później mówi Wiesz, Iza, nawet miałem żal, jak się dowiedziałem, co tam się wyrabiało, ile tam ludzi odebrało sobie życie w tym wieżowcu.
On mówi Iza, to nazywają ten wieżowiec, wieżowiec samobójców. Tak dużo ludzi sobie odebrało życie. To Wszystko na nas ma wpływ i mówi gdybym wiedział w ogóle historię, kto tam mieszkał, co tam się działo, to, to bym nie kupił tego mieszkania. I ja tam powiem szczerze byłam już drugi raz, yy, drugi raz, gdzie powiem szczerze nieskromnie, rzadko mi się to zdarza, żebym drugi raz szła do tej samej jeszcze sytuacji, że jeszcze się nie wyjaśniło i teraz było o wiele mocniejsze te odprowadzenie. Zrobiłam o wiele mocniejsze z przewodnikiem i powiem i nie tylko z moim przewodnikiem, ale jeszcze z moim aniołem, którego też mam Arielem, że tak powiem, aniołem Arielem, który przyprowadził jeszcze pewne, pewne istoty, jak to się mówi, też anioły. I to już było takie mocniejsze odprowadzenie, jakby cały ten wieżowiec został oczyszczony. Nie tylko mieszkanie, ale wieżowiec. I teraz mam nadzieję, że już będzie cisza i spokój. Ale też no młodzi ludzie przeżyli swoje i no najgorsze to jest właśnie też nieraz sny to przechodzi, że mają koszmary nocne, coś tam się niefajnego śni. No i się te rzeczy właśnie hałasy, krzyki, jakieś tam drapanie po ścianach.
No tutaj jeszcze była elektroniczna jakaś piła. No nawet zdjęcia też otrzymałam od tego mężczyzny, że dużo zdjęć, że zaczął robić sam zdjęcia, no bo różne jakieś cienie i tej piły, cienie i jakiejś postaci. I to naprawdę też bardzo ciekawy przy-- przykład. Mam nadzieję, że to się już zakończy teraz, bo wiem, że to było naprawdę mocno, mocno odprowadzenie, więc ja wierzę zawsze, że to się da odprowadzić, że da się odprowadzić.
Ja nie spotkałam się jeszcze z domem takim, który by nie dało się odprowadzić właśnie zagubionych duchów. Ja się nie spotkałam. Wiem, że niektóre duchy są takie- domy są takie, jakby były pootwierane portale, że tam ludzie wywoływali duchy, że tam cały czas coś się przyciąga, że ja odprowadzam i za trzy miesiące ktoś dzwoni i mówi Iza nie jest dokładnie to samo, jest coś innego, ale też nie jest fajnie.
I ja mówię nieraz są takie nieraz domy stare, że po prostu ja-- tyle rzeczy się tam nieraz wydarzyło. Mówię kurczę, najlepiej by było, jakbyście wyprowadzili się. No ale najczęściej właśnie jest tak no, no gdzie my się wyprowadzimy?
Kto nam kupi taki stary dom i niestety jesteśmy, musimy tam mieszkać. A jeżeli są niestety takie ciężkie energie, dużo rzeczy się dzieje, to ludzie chorują, yy, no są nieszczęśliwi, kłócą się później brak pieniędzy. To taki łańcuch zdarzeń jest i no niezbyt ludzie są szczęśliwi w takich domach. Tak. W tamtym wypadku, no też udało się odprowadzić tą, tą kobietę i tam się pewne rzeczy uspokoiły. Yyy, myślę, że to mieszkanie zostało już później jako czyste, tak? Bez, bez takiej energii. Ale zobacz jaka, w jakiej ona musiała być potwornej opresji psychicznej przez całe swoje życie, że nawet jako istota duchowa został w niej ten, ten zakodowany, ten, yy, ten lęk przed mężczyzną w domu. Nigdy nie działo się nic z tych zjawisk, kiedy był ten mąż mojej znajomej w domu. Yyy, po prostu to, że się nad nią znęcano, to, że takie rzeczy się działy bardzo, no, dramatyczne tam, to doprowadziło do tego, że ona, owszem, została przywiązana do tego miejsca, ale nie manifestowała nigdy przy, przy tym mężczyźnie, obecnym, obecnym domu. Yyy- No śmierć ją nie uwolniła. Trzeba o tym powiedzieć, że śmierć w tym przypadku ją nie uwolniła, tylko cały czas zatrzymała się w miejscu. W tym miejscu się zatrzymała. I to nieraz ludzie właśnie lata lecą, prawda? Czas ucieka, a tu jest duch uwięziony i on jest nieszczęśliwy, bo jeżeli był nieszczęśliwy za życia, to i po śmierci często tak jest, że jest nieszczęśliwy. No i trzeba właśnie pomóc takiej duszy. Jest niesamowite przywią-- przywiązanie do, do miejsca, nawet do miejsca swojej tragicznej śmierci, bo przecież ona zginęła w tym mieszkaniu. Także to, to mnie tak bardzo mocno uwrażliwiło na resztę życia. Yyy, i ja przywiązuję bardzo dużą wagę właśnie do, do oczyszczania pewnych nabywanych przedmiotów, bo ja też jestem osobą, która lubi czasami rzeczy, starocie, rzeczy oryginalne, rzeczy ciekawe, o ciekawej, niepowtarzalnej urodzie i no takim czasami trochę oldskulowe. I owszem, mi się zdarza mi się kupować, tylko po prostu ja te rzeczy przeważnie.Ja się gruntownie oczyszczam z tego, żeby pewne sploty energetyczne się nie ciągnęły i mnie nie dokuczały, gdzieś nie przenosiły się, nie psuły energii, o której równowagę dbam i staram się, żeby w domu panowała jak najlepsza i atmosfera i po prostu energia była zrównoważona. Myślę, że czasami te istności, które się pojawiają, mogą być-- chyba nie jest to zbyt wielką przesadą, jeśli powiem, że mogą działać troszkę jak ten dżin z butelki, prawda? Że przynosimy coś do domu i nagle wszyscy zaczynają cierpieć na bezsenność, bo rzecz potrafi tak mocno promieniować.
Ale skoro o rzeczach, które mają dość nieciekawą energię i nieciekawe konotacje mówimy, to powiedz mi, czy-- co sądzisz o tablicy Ouija? Niesławnej tablicy do wywoływania duchów. Nigdy w ogóle yy-- no bo też słyszałam oczywiście o tej tablicy. No ja osobiście nie polecam takich rzeczy. Nigdy nie wywołuję duchów. Ja zawsze mówię odprowadzam je, ale nigdy nie wywołuję, nie wywołuję i dla mnie ta tablica jest no niekorzystną tablicą, że tak powiem.
No nie chciałabym jej mieć i nie polecam nikomu też No bo wiesz, tutaj jest-- ta tablica wprowadziła pewien zamęt, ponieważ wcześniej, kiedy rozwijały się zjawiska spirytyzmu i rzeczywiście były seanse, podczas których dochodziło do kontaktów między światami do dyktowań, do wręcz do przejęcia medium przez istotę duchową, która mówiła ustami medium. No ale to, to wszystko miało nieco inny charakter i inny wydźwięk niż opisane znane sytuacje z tą tablicą Ouija. Trzeba też wspomnieć, że w zasadzie przecież producentem tej tablicy była firma, która produkowała zabawki. No właśnie. I zaczęto wprowadzać modę na tą tablicę.
Była ona reklamowana i pod-- zaczęto to, wiesz, producent mógł mówić, że tu chodzi o zabawę, ale doskonale wiedział, że ludzie będą tego używać, tej tablicy. Ja powiem tak. Nie sądzę, żeby sam przedmiot, sama tablica miała takie działanie.
Jakieś opętujące i niekorzystne. No bo nie popadajmy w-w przesadę. Jest to kawałek deski. Na tej desce narysowane są znaczki i sama ta tablica nic nie znaczy. Natomiast my swoją intencją prowokujemy pewne- Tak, otwieramy się i prowokujemy pewne incydenty. Stąd myślę, że o ile seanse spirytystyczne odbywały się w towarzystwie ludzi badających zjawiska bardzo rozsądnych, paranormalne. Tymi osobami przemawiającymi, zabierającymi głos były media doświadczone. I że tak powiem, cała ta atmosfera była mimo tych mistycznych, mistycznej strony tego przedsięwzięcia. Jednak i rozum tam grał rolę. Starano się zachować kontrolę nad tym, co się dzieje, starano się obserwować. Przede wszystkim medium było otoczone ogromną opieką. Natomiast tu wierzę, że wystąpiło w związku z tablicą Ouija wiele nieszczęść i wiele wręcz opętań z tego względu, że po prostu robią to osoby korzystając z dostępności tego, tego narzędzia. Zabierają się za to osoby bez jakiegokolwiek doświadczenia. Często jest to młodzież i często jest to młodzież nietrzeźwa. No to mówmy o realiach, tak?
Więc przypisywanie samej tablicy jakichkolwiek demonicznych mocy jest bezsensowne. Natomiast korzystanie z niej może być rzeczywiście niebezpieczne. Ja muszę powiedzieć Beatko i Marku, że wielu ludzi właśnie prosi mnie o kontakt ze zmarłą osobą, tak? Kogoś z rodziny. I ja powiem szczerze, że no, no nie chciałabym tego robić, ale no niestety to robię.I mówię, zawsze potrzebuję zdjęcia, potrzebuję imię, zdjęcia danej osoby i no potrafię się-- nie mówię, że za każdym razem oczywiście, ale staram się i udaje mi się w wielu sytuacjach skontaktować z daną-- z danym duchem, tak? I na przykład pamiętam jak-- to był pierwszy raz, bo może ze dwa lata temu taka sytuacja była-- jak najdalej się od tego trzymałam, ale zadzwonił do mnie z Krakowa taki pan i mówi: "Wie pani, zginął w wypadku mój jedyny syn, tylko jego miałem. I teraz jest taka ogromna pustka i cały czas myślę, czy jest życie po tamtej stronie, czy go nie ma. I bardzo panią proszę, żeby pani się skontaktowała", no mówię: "No dobrze" i to pierwszy raz, no i później już poszło oczywiście, ale skontaktowałam się z tym, z jego synem.
Opowiedział mi właśnie, jakie miał marzenia, na co zbierał pieniądze. Opowiedział mi, jakie miał, jakie miał relacje z-ze swoją mamą i ja mu to wszystko przekazałam temu panu. I on wtedy właśnie tak fajnie powiedział: "Ja dziękuję pani za to, bo wiem, że on tam gdzieś jest. Teraz mam pewność, że on jest, że jest życie dalsze i że my się spotkamy". I to jest właśnie, no taka satysfakcja, że ktoś no jest szczęśliwy z tego powodu, że wie, że ten jego w tym przypadku ten syn tam jest gdzieś, że on się jeszcze z nim spotka. Tak, ale my tu mówimy o takich- Mhm.
Powiedzmy o tym, że ty się tylko otwierasz na jakiś przekaz. Mhm. Że przyjmujesz na przykład, nie wiem, słowa, dyktowania- Tak. Czyli po prostu robisz to, co robił sławne medium Chico Xavier, który yyy... Pisał yy. On przede wszystkim miał dyktowania i on yy otrzymywał te wiadomości od zmarłych i, i nic więcej. On nikogo nie wywoływał. On po prostu dawał znać, pozostając w wielkiej czystości serca, w wielki takim skupieniu religijnym i-i-i modlitewnym. On otwierał się i jako ten czysty kanał przepuszczał, że tak się wyrażę przez siebie te informacje i zapisywał je i dawał wiele światła, wiele nadziei cierpiącym ludziom.
Cudownie. Yyy zresztą dzięki tym dyktowaniom on pozyskał wiele opisów, na podstawie których powstał film "Nasz dom". I ja rozróżniałabym tutaj dwie rzeczy. Czym innym jest seans spirytystyczny, przynajmniej do pewnego stopnia, a czym innym jest swego rodzaju taki channeling duchowy. Kiedy pozwalamy, wysyłamy intencje. Jeśli chcesz, możesz przeze mnie przekazać wiadomość i ta osoba czy to na zasadzie pisma automatycznego, czy przez z-z-- na ko-- w kontakcie we śnie, to jest trochę coś innego. To porównanie tych dwóch rzeczy jest yy no n-n-n-no nie wypada jako, jako tożsame pojęcia. To nie są tożsame pojęcia.
Tak. Ja się z tym zgadzam, że to jest zupełnie coś innego. Tylko ja chciałam powiedzieć, jak w moim przypadku jest, jako to, że jestem medium, tak? To chciałam właśnie powiedzieć, jak w moim przypadku jest, że ludzie właśnie chcą spotkać się w jakiś sposób, coś usłyszeć, prawda? Od osoby, która odeszła, bo ja właśnie wtedy mówię, ja nie wywołuję właśnie w taki sposób spirytystyczny, w sensie właśnie, że jakiś stoliczek, ktoś z jakimiś ludźmi i zaczynamy właśnie tego kogoś wywoływać. Tylko właśnie przez zdjęcie. Wiadomo, że to jest coś innego. To chciałam powiedzieć, jak w moim przypadku jest, że coś takiego bardziej preferuję. No i myślę, że tutaj jest to podejście zdroworozsądkowe i no ze wszech miar bezpieczne i korzystne, jeśli już w ogóle o takie kontakty bierzemy pod uwagę, o takich kontaktach mówimy. No ale nie sposób było w rozmowie nie wspomnieć o tej tablicy Ouija, bo- Dużo się o niej mówi. Bo dużo się o niej mówi. Mówi się źle. No ale powiedzmy sobie szczerze, no jeśli rzeczywiście wcześniej ona należałaby do osoby, która zajmowała się jakimiś kontaktami i-i-i przyciągnęła tam bardzo znudzone i psotne dusze, tak się wyrażę i one mogłyby podążać za tym narzędziem, bo ich uwaga podą-podąży za, za przedmiotem konkretnym, to yy zakup takiej tablicy fabrycznie nowej, powiedzmy nie, nie jest niebezpieczny, tylko po prostu używanie jej w sposób nieodpowiedzialny może przynosić poważne zagrożenia i być bardzo niekorzystne. I to, to są rzeczy dla mnie, dla mnie oczywiste. No, no mimo że zapakowana jest nawet tak, że przypomina zabawkę, to na pewno zabawką, to na pewno zabawką nie jest. I cóż, no tak, tak po prostu. Tak, w moim pojęciu tak ta sprawa wygląda.
Teraz jeszcze jedną rzecz bym chciała poruszyć, mianowicie taką, że ten świat duchowy czasami yyy...I te przywiązania duchowe biorą się z tego, że ludzie domagają się jakiejś sprawiedliwości, ee, jakiego, jakiego wyrównania pewnych krzywd, które ich po tej stronie spotkały. I zdarza się, że media, yy, bardzo mocno angażują się, ee, w policyjne śledztwa. Tak było w przypadku Warrenów. Tak jest w przypadku, ee, naszego niezwykle uzdolnionego pana Jackowskiego, którego niestety Polacy nie doceniają mimo wszystko. Czy ty kiedykolwiek pomagałaś w takich sprawach? Jeżeli oczywiście to nie jest tajemnica? Oczywiście nie jest to tajemnicą, bo nie jest-- na ten moment jeszcze nic takiego w moim życiu się nie zdarzyło, żebym pomagała właśnie policji. Czy-- ale wiem też właśnie, jakie są informacje w przestrzeni, że właśnie zdarza mi się tak, że nieraz właśnie idę w jakieś miejsce i potrafię właśnie usłyszeć tą informację z przestrzeni, że na przykład może taki błahy przykład podam, ale, yy, dziewczyna, fryzjerka z zakładu fryzjerskiego poprosiła mnie do swojego zakładu i mówi Iza, czy mogłabyś oczyścić mi salon, bo wszystkie teraz fryzjerki z kosmetyczkami się kłócą. Po prostu nie możemy razem funkcjonować. Nie wiemy, co się dzieje. Ja po prostu idę. Tak poszłam i gdy oczyszczałam te pomieszczenia tam u nich, usłyszałam właśnie głos kobiety, która była bardzo niezadowolona.
Powiedziała określone słowa, że więcej do nich nie przyjdzie, że, że nie podoba jej się fryzura, którą jej zrobili. Tak zrobiła awanturę i ja to wychwyciłam z przestrzeni i później im to powiedziałam. I właśnie ta szefowa powiedziała, że trzy tygodnie wcześniej tak sobie pokojarzyła.
Rzeczywiście się to tak zaczęło, że to mogło właśnie mieć ten wpływ przez tą właśnie klientkę niezadowoloną i dokładne słowa, które powiedziała ja usłyszałam w przestrzeni. Czyli to są takie zapisy, które możemy przeczytać. No bo widzisz, i tu dotykamy ciekawego zagadnienia, mianowicie takiego, yy, że ile w tych zapisach, w tych odczytach, które może zrobić jasnowidz czy medium? Mam tu na myśli oczywiście odczyty dotyczące no spraw kryminalnych, zbrodni, morderstw, yy, jakiejś no dramatycznych wypadków drogowych i tak dalej. Jak ty to oceniasz? Ile w tym jest czegoś, co moglibyśmy nazwać informacją z pola Akashy, z tego pola, w którym wszystkie nasze myśli są zapisane? Ile w tym jest właśnie takiej informacji? Ile może być takiej rzeczywiście interakcji między światem rzeczywistości niejawnej a naszym? Powiem ci, że Beatko, trudne pytanie. Trudne pytanie. Do końca nie umiem na nie odpowiedzieć. Może przytoczę znowu przykład, bo tak mi najlepiej jest. Poszłam do pewnego domu. Była starsza pani powiedziała mi, że syn jej wyjechał do Egiptu i odebrał sobie życie. I mówi No, nie mogę uwierzyć mówi Ja nie mogę uwierzyć, że on sobie odebrał życie. Był doświadczonym, już starszym nawet lekarzem, bo ta pani miała już też, była starszą panią i mówi ja w to nie mogę uwierzyć i daje mi właśnie te zdjęcie tego swojego syna. I ja mam wizję i widzę, jak to się wszystko stało. I wcale ten mężczyzna nie odebrał sobie życia, tylko zbiegał ze schodów, takich kręconych, które były na zewnątrz tego hotelu. Zakręciło mu się w głowie, bo niestety alkohol i tam jeszcze inne używki wpłynęły na to, że po prostu zakręciło mu się w głowie i wypadł z tych schodów i spadł i on sobie nie odebrał życia. Ja jeszcze go widziałam dalej, coś tam się działo dalej z nim, ale no coś takiego, tak? Że ktoś nam mówi coś, a my nieraz możemy to w jakiś sposób sprawdzić. No to jest tak, ale no tak do końca nie umiem ci odpowiedzieć, ile jest tego, ile jest tego. Każdy ma- Kochanie, no nie oczekuję, że ty rozstrzygniesz tą sprawę.
Każda sytuacja jest inna, historia i wiesz, nie ja- Ale powiem ci, że czasami rzeczywiście te wrażenia są porażające, bo kiedyś napisała do mnie pani, która miała poważne wątpliwości również na temat śmierci swojego syna. Yyy mimo że jego zgon miał miejsce w domu, gdzie oni mieszkają. Yyy no i zastanawiała się nad tym, czy po prostu osoby trzecie nie brały w tym udziału. I tak jak powiedziałaś zdjęcie, kontakt i nagle taka potężna, porażająca po prostu wizja, w której film jakby wręcz przejęła częściowo te być może ostatnie, ostatnie chwile tego młodego mężczyzny. Miałam wrażenie, że się po prostu, że się duszy, że mam jakieś nieprawdopodobne kołatanie serca, zawroty głowy i-i-i jednocześnie czułam, to jest to trudno opisać. To być może ty mnie zrozumiesz, nie każdy.
Czułam, że tak, jakbym w ręku zgniatała puszkę. Wiesz, to jest charakterystyczne. To się nie da pomylić z-z-z inną, z innym przedmiotem, tak?I wycofałam się z tej wizji, bo to było tak przykre, tak, yy, no poruszające mną całą, że to, no wycofałam się z tego i powiedziałam, że ja bym się bardzo, yy, dobrze zastanowiła na jej miejscu i sprawdziła to, czy ten młody chłopak po prostu nie nadużywał energetyków, tych napojów z kofeiną i między nami mówiąc, to nie wiadomo jeszcze z czym. I co się okazało? Po kilku tygodniach napisała ta pani do mnie jeszcze raz i powiedziała tak, że już była-- było po sekcji zwłok i okazało się, że rzeczywiście, że on miał po prostu zawał serca i związany z nadużywaniem tych, tych energetyków. I napisała, że nie zdawała sobie sprawy, w jakich ilościach on pił te, te napoje, dopóki nie zajrzała do jego samochodu, gdzie okazało się, że nie dość, że miał pełno tych opróżnionych puszek, to jeszcze w bagażniku miał całą zgrzewkę. Także on musiał pić często i po prostu one coraz mniej działały i stąd on zwiększał te dawki i w pewnym momencie, yy-- no, nie chcę tutaj zanudzać szczegółami, bo to cała analiza toksykologiczna i tak dalej, i tak dalej. I ten młody człowiek po prostu umarł na, na zawał, który z kolei był spowodowany całą reakcją biochemiczną w jego organizmie.
Dlatego ja takich, yy-- ja podziwiam odwagę pana Jackowskiego, który zanurza się bardzo często w te tematy, ponieważ zdaje sobie sprawę, że dotykanie tej przestrzeni- Jest obciążające. Jest, tak! Jest obciążające i jeżeli się bardzo głęboko dotknie tej chwili śmierci, to można odczuć fizycznie to, co czuł ten człowiek w momencie, kiedy odchodził i dlatego- Ja też chciałam powiedzieć właśnie dwa słowa na ten temat. Jak właśnie dupy pokazują nieraz. Ja teraz właśnie tak mówię medium do medium, do ludzi, którzy mają też takie odczucia, tak?
To, ja-- dany duch potrafi pokazać, na co chorował i w jaki sposób umarł. Ja mam to często i to jest bardzo nieprzyjemny stan. To jest bardzo nieprzyjemny stan. Mmm. A możesz jeszcze coś więcej na ten temat dodać? No właśnie, że na przykład rozmawiam z daną osobą o kimś, kto odszedł i, i po prostu zaczynam się źle czuć.
Zaczyna mnie coś boleć konkretnego, wiesz? I ja wtedy mówię, co mnie zaczyna, co mnie, na co on umarł i to się pokrywa z tym, na co umarł właśnie ten człowiek. Więc dokładnie tak. Albo właśnie sam moment odejścia to jest bardzo nieprzyjemne, to uczucie, że właśnie no brakuje tego powietrza, no to jest, no nieprzyjemne, ale także rzeczywiście niektóre duchy chcą pokazać czy pokazują właśnie w sposób taką wizję pokazują tak, żebyśmy zobaczyli, jak to było lub nieraz chcą nam na naszym ciele to pokazać. Ja zawsze proszę o to, że ja tego nie chcę, bo człowiek się źle czuje. Później, prawda? No ale, nie wiem, chyba nie zawsze się da przyjąć wizję wybiórczo i kilkakrotnie już podkreślałam, że nie da się być sensytywnym wybiórczo. Albo się jest sensytywnym, albo nie. Ludziom się wydaje, że pewne rzeczy można wył-wyłączyć. Można uruchomić ponownie na zawołanie. Tak nie jest.
Stąd osoby właśnie takie wrażliwe. Ekstra, ekstrasensi no nie zawsze są łatwi wręcz we współżyciu i nie zawsze dobrze się czują. I po prostu bywa i tak, że muszą niektóre relacje ograniczyć albo odmawiać ludziom pewnych, no nie chcę nazwać tego usługą, ale po prostu pewnych działań, których by się oczekiwało. Dlatego, że my też musimy jakieś BHP- Zastosować, tak. Tak. Bo ja mogę się raz skontaktować, ale jeżeli dana osoba mówi Iza, ale nie odprowadzaj.
Ja już tak sobie nawet pomyślałam, że w ogóle nie będę się kontaktować z duchami, których później nie mogę odprowadzić, bo wtedy wiem, że one mają większy wpływ na mnie, mogą wpływać na mnie. A często jest tak, że właśnie kontaktuję się, ale ktoś mnie prosi: "Nie odprowadzaj", bo ja nie jestem na to gotowa. I, a później jeszcze za jakiś czas: "Iza, czy możesz jeszcze raz się skontaktować, czy jeszcze raz?" Ja mówię nie, bo to jednak nie jest dla mnie. No muszę takie BHP stosować.
No ja nie mogę cały czas się, nie jestem telefonem cały czas, prawda? Że ja wiem, że ktoś tęskni i to jest do zrozumienia oczywiste, ale to jest duże obciążenie. Duże obciążenie, a poza tym jeszcze jedna istotna sprawa, że osoba, która ciągle przywołujeTego zmarłego.
Ona go tutaj widzi, ona go tutaj trzyma i ja nie chcę brać w czymś takim udziału, dlatego że, emm, jesteśmy wolnymi duszami, tak? I nie może być tak, że, yy, ktoś no po prostu... Bo tak naprawdę ta ciągła potrzeba kontaktu z tą drugą stroną, to no, niezręcznie jest może o tym mówić, ale, ale taka jest prawda, jest również związana z ego, z przywiązaniem i z takim egoistycznym przywiązaniem. Ja cię nie puszczę, bo ja chcę, żebyś ty tu był/była ze mną. I nie wydaje mi się, żeby te kajdany energetyczne, że byłby jakikolwiek sens ładowania takich energetycznych kajdan dla, dla tej drugiej osoby. Poza tym też, no nie wiem, jakie jest Twoje zdanie, ale ja uważam, że po prostu ludzie mogą się od takich spirytystycznych kontaktów uzależnić. A nie o to chodzi właśnie. No bo, emm, mogą wołać, przywoływać osobę zmarłą, ponieważ na przykład ten ktoś zawsze w życiu dobrze im radził, była to mądra osoba, były to korzystne decyzje. Eee, kiedyś miałam właśnie taką historię jak, ee, jeden pan napisał, że jego mama zajmowała się numerologią i ona mu numerologicznie pomagała. I chodziło tam o sprawy finansowe, giełdę i tego rodzaju historie, jakieś finansowe inwestycje. I ona mu zawsze pomagała i on, i czy można by się było z nią skontaktować. No więc wiesz, ja, ja drodzy państwo, zgodnie ze swoim temperamentem odpisałam: Jeżeli, yy, tak duże, yy, korzyści czerpał pan z talentów i z tej wiedzy swojej mamy, to ja nie widzę powodu, żeby ją niepokoić, natomiast zajrzeć do wszystkich książek, z których zapewne korzystała i opanować tą samą wiedzę. Krótko mówiąc, dać Matce święty spokój. Ileż można? No skoro korzystała, no to pewnie miała w domu podręczniki. A jeśli tak, to on również może się tego nauczyć. Bo to nie jest wiedza tajemna. Dokładnie. Tylko jak najbardziej wiedza, yy, dostępna.
Dobrze. Patrzę, ile mamy czasu, bo tu jeszcze i o tym by trzeba było, i o tamtym. Och, może w tej chwili ja bym tutaj jakoś podsumowała te, te sprawy dotyczące właśnie, yy, takiego sczytywania tych komunikatów.
Może istotną gdzieś jest rzeczą podkreślenie tego, że nie wszystko to, co nam się pojawia w tej przestrzeni domu, yy, mieszkania, to są, tak jak mówiliśmy, faktycznie istności duchowe, które pozostały po tej stronie i opłatają nam różne figle lub też dają znać o sobie. Czasami wołają o pomoc. Ale zdarzają się również duchy historyczne i swego rodzaju obecności związane z czymś, co nazwałabym takim zagięciem czasoprzestrzeni, czyli pojawiają się w rocznicę swojej śmierci na przykład albo w związku z jakimś wydarzeniem i są rodzajem hologramu. Czy ty spotkałaś tego rodzaju obrazy?
Nie, nie. Wiesz, jakby. No po prostu nawet w tym momencie nie pamiętam. Wiesz, ja w tym momencie po prostu nie pamiętam. Wiem, że nieraz właśnie ludzie mówią, że w-- niektóry-- że jest taki czas, tak? Czy właśnie Święto Zmarłych, czy święta się zbliżają i to się uruchamia, coś się zaczyna dziać i wiemy, że później to przestanie się dziać, tak? To są takie różne dni w ciągu roku. Ale mówisz o takim czymś powtarzającym się, no, historycznym coś... Nie wiem, nie wiem. Nie, mnie chodzi po prostu o takie typowe zjawy historyczne. Zjawy historyczne? No nie spotkałam się. Nie, nie spotkałaś.
Akurat, no- Wiesz, gdybym może odwiedziła jakieś takie stare budynki historyczne, już nie zamieszkałe, jakieś tam wiesz, stare, prawda? No to może coś by się tam wydarzyło. Tylko ja, no powiem szczerze, nie chodzę po takich budynkach, tylko chodzę po domach ludzi.
No ja rozumiem, ale i w domach mogą się takie pojawiać, bo kiedyś wspólnie z taką zaprzyjaźnioną osobą, no udało nam się to uchwycić, że to jest po prostu, yy, coś, co pojawia się, yy, zawsze, mm, w momencie, kiedy-- dwa, trzy dni przed nowiem u niej na przykład.I to, yy, to się powtarzało. No, no cyklicznie, zgodnie z cyklem Księżyca powtarzał się pewien, pewien, yy, że tak powiem, zestaw zjawisk. I, yy, to było ciekawe doświadczenie, bo z jednej strony, ee, ewidentne było, że tam się coś dzieje, a z drugiej strony ja nic, wiesz, tak? No tych wszystkich objawów nie będziemy już tutaj się powtarzać, ale nie odczuwałam tego, że to jest, yy, pewne, pewna istota duchowa z osobowością, tak?
Bo to jednak jest zupełnie inne wrażenie. I no faktem jest, że mogą się takie rzeczy z-zdarzać. Mogą się pojawiać pewne rzeczy cyklicznie, tylko po prostu ludziom ciężko jest to skojarzyć, kiedy coś pojawia się raz na kwartał albo czasami, yy, raz do roku i trwa na przykład przez tydzień. My w zgiełku życia o tym zapominamy.
Ale to też jest pewien aspekt tych, no tych spraw, które mogą się w domach pojawiać. Koniec końców, powiem szczerze, że nie udało nam się jakby tej anomalii usunąć. Niemniej dużym, dużym postępem było już zrozumienie zjawiska, istoty tego zjawiska, ponieważ oni już wtedy byli spokojni, wiedzieli, że po prostu to jest coś, gdzieś w czasie zawieszone, co przetacza się przez ten dom.
To trwało kilka chwil, kilka godzin i na tym się kończyło. I tak do następnej pełni. Ale wszyscy byli spokojni i byli do tego przyzwyczajeni. Jedyne co dało się zrobić, przynajmniej z mojego punktu widzenia, to ustalić fakty, co czasami też, jak dobrze wiesz, jest już dużym krokiem do przodu.
Dobrze, no nie zostało nam już dużo czasu, więc przejdźmy teraz Izunia do grubego kalibra spraw, czyli takich ciężkich przypadków, o jakich tutaj Warrenowie też wspominają, bo tu jest opisana w książce Opętania. Historie prawdziwe jest opisana właśnie sprawa niesławnego Amityville, gdzie 13 listopada 74 roku doszło do morderstwa po prostu w rodzinie DeFeo. Jeden z jej członków, no po prostu z broni palnej z-zabił sześcioro ze-- z sześcioro z członków swojej rodziny. Trzynaście miesięcy po tym morderstwie do domu wprowadza się inna rodzina i zaczyna się dziać źle. Poruszają się przedmioty. Uczucie przenikliwego zimna. Przemieszczające się stada much oraz innych owadów, które się pojawiają, potem znikają.
Ludzie mają męczące sny o niepokojącej treści. I tak dalej, i tak dalej. I teraz zamieniam się w słuch. Jakie są Twoje doświadczenia w takim ciężkim kalibrze spraw? No parę takich historii mam, ale właśnie chciałam powiedzieć właśnie ten słabszy jeszcze kaliber. Jak je-- właśnie, może tak bym zaczęła właśnie tak łagodniej, a później przeszłabym do czegoś mocniejszego. Na przykład- Proszę uprzejmie. Byłam poproszona kiedyś do apteki, gdzie pani mówiła, pani magister mówiła Iza, słuchaj, kładę receptę w jednym miejscu, recepta nagle jest drugim. Mówi, na oczach widzę, jak zlatują lekarstwa z półek. Mówi coś jest, mówi albo ja jestem psychicznie chora już, albo coś się dzieje. Ja oczywiście dostroiłam się szybko. W tej aptece zobaczyłam małego chłopca pięcioletniego, który tam w tej aptece był i on właśnie robił takie psikusy. Pokazał mi, w jaki sposób tam przyszedł, tak? Przyszedł razem z mamą.
Jego mama żyła, a on już był duchem. Trzymał ją za rękę. Pokazał mi taki przekaz, jak to wyglądało, tak? No i mama kupiła leki. Wyszła, a on został. I ja się też zapytałam tego chłopca, dlaczego on został? A on mówi, bo tu są cukiereczki i lizaczki. No taka historia.
No rzeczywiście. Później otworzyłam oczy, zobaczyłam, rozejrzałam się, rzeczywiście, no dużo tych cukierków, lizaków i to go, no zatrzymało w tej chwili w tej aptece i tego chłopca odprowadziłam. Właśnie takiego małego kalibru, ale dużo takich właśnie sytuacji jest, że się dzieją takie różne rzeczy, no ale też, jak to się mówi, dobrze właśnie odprowadzić taką małą duszyczkę, żeby poszła dalej i żeby ktoś się też nie stresował, co się tam dzieje. Dużo wiesz, co takich różnych jest historii. Na przykład, no takiego dużego kalibru, chociaż jest to bardzo krótka historia, ale no to był duży kaliber. Zaprosiła mnie do siebie wróżka, stawiała tarota, nauczyła się go sama. I jakby to powiedzieć, ja zawsze mówię, bo też sama jestem wróżką. Więc mówię najpierw trzeba posprzątać na swoim podwórku, poukładać sobie swoje życie i dopiero można zacząć uczyć się tarota i pomagać innym.Ona. Jak weszłam do jej pokoju, gdzie ciężko mi było w ogóle wejść do jej pokoju, bo czułam jakby właśnie wchodząc jakby, jakby to, bo to ciężko nieraz jest wytłumaczyć, jakby była jakaś blokada. Przezroczysta, ale jakby była jakaś maź, no jakaś substancja, coś, co mnie trzyma jakby bańka. No, ja się ledwo przebiłam przez te drzwi, przez, przez wejście, gdzie drzwi były otwarte.
Weszłam, zobaczyłam tych talii, tego wszystkiego, tych świeczek, ona taka przygaszona. I ona po prostu zaczęła się bać. Ona zaczęła się bać, nie była gotowa na stawianie kart. To jest ważne. No, nie była gotowa na stawianie kart, bo była pokuszona z wieloma ludźmi. Nie radziła sobie sama w swoim życiu. I nos przyciągnęła.
Otworzyła pewne, pewną bramę i przyciągnęła jakieś nieciekawe energie. I to było tego właśnie mocnego kalibru. I tam żarówki się odkręcały same, normalnie się odkręcały, spadały, światło się paliło, yyy, ona mówi I za cały czas Jestem ciągnięta, przesuwana po tym łóżku. Nieraz potrafi mnie to coś zrzucić. Wiem, że stoi koło mnie.
Wchodziło już jej do umysłu, czyli miała myśli samobójcze. Naprawdę. Jak weszłam do tego pokoju, to po prostu to była energia bardzo ciężka. No i zaczęłam się dostrajać. Nie wiedziałam jeszcze, co to jest, ale no jak zobaczyłam wtedy, to chyba tak pierwszy raz zobaczyłam energię, kurde, która miała ze trzy metry wysokości. Ja teraz nie chcę straszyć tak na wizji, ale to było coś naprawdę wielkiego, takiego puch zwierzęcego. I zaczęło też nacierać na mnie, jakby walczyć ze mną i zaczęło w ten-- ja po prostu poprosiłam tak właśnie w takiej sytuacji poprosiłam mojego przewodnika, żeby też i przyszedł mój anioł, ten Ariel i-i właśnie jeszcze to może przejść. No poprosiłam tak jakby większą, większą ilość tych aniołów, bo to wiedziałam, że tu to jest ciężka rzecz, a poczułam w ogóle jakby ta energia tego czegoś, no naprawdę to uważam, że to było demoniczne. No trzyma mnie za szyję, po prostu. Ja chyba stracę zaraz przytomność, bo jakby mnie dusiło. No to był taki atak, typowy atak na mnie. No ale wiadomo, że, że przybył jeden anioł, drugi, oni zrobili jakby swoje i zaczęli go odprowadzać jakby, no dokładnie jakby pod pachę go wzięli tą ciężką energię i po prostu ją zabrali, tak? Zabrali ze sobą tą energię.
Ja wiem, że to może tak brzmi, ale ten, no demon, że tak powiem, bo tak muszę o nim powiedzieć, zaczął krzyczeć swoje imię i pamiętam, jak mój przewodnik od razu zaczął wpływać na mnie, żebym ja nie nie pamiętała tego imienia, że to nie jest dla mnie dobre.
Ja sobie zapisałam, tak powiem, chociaż może nie powinnam, ale, ale żebym nie pamiętała, że nie jest to dla mnie dobre i chciał usunąć jakby te imię z mojego umysłu, żebym ja tego nie mogła zapamiętać, bo to jakby było nawet niebezpieczne, że ja będę znała te imię. Tak to odczułam. No, krótka historia, ale wrażenia były no bardzo mocne.
No ale czy ty uważasz, że, mm, ona- Sprowadziła go? Tak. Ona go sprowadziła. Ona go sprowadziła, czy też po prostu on był pewnym konglomeratem tego wszystkiego? Ona go nie chciała sprowadzić. Może źle się wyraziłam. Rzeczywiście, no wiesz, na pewno nie chciała takiego, taką energię mieć przy sobie. Tak? Ale otworzyła pewne drzwi, na które nie była gotowa. To chciałam powiedzieć, no. Ja myślę też, że być może ta energia była pewnego rodzaju konglomeratem tego wszystkiego, co do niej przynieśli klienci. A chcę powiedzieć, że ona nie przyjmowała klientów za bardzo. Ona sama stawiała sobie te karty, wszystkie te wszystkie talie, to wszystko. Ona nie stawiała innym ludziom, tylko sobie. Może jakiejś koleżance, bo nie chcę, żeby tutaj tak wyszło. Może jakieś koleżanki, ale jeszcze takich klientów, jakich nie miała, nie miała takich klientów. Aha. Tylko może tak wiesz, no tym swoim koleżankom coś tędy. Tak, miała to w mieszkaniu, to ona tak nie przyjmowała klientów. Ale no to jest pewna energia silna i trzeba być na nią gotową. No być może jest też tak, że czasami, mm, yyy uwalniamy poprzez taką wizyjną, medytacyjną pracę z tymi kartami. Eee, no uwalniamy coś z własnego cienia, z własnych strachów, obaw, yy, z własnego ego. Ponieważ niektóre osoby zajmują się tymi kartami tylko i wyłącznie dlatego, żeby podnieść własną samoocenę. Takie jest moje zdanie. Nie traktują tego jako rozwój, tylko jak coś, co może im po prostu podnieść ich popularność w niektórych, w niektórych kręgach, tak. Być może to był taki proces. Dokładnie. Ja wiesz, tych historii to mogłabym tu opowiadać godzinami powiem tak. Mamy jeszcze dużo czasu. Słuchamy cię z zawartym tchem.
Wiesz co, naprawdę tych historii jest bardzo dużo i od takich historii jak na przykład klientka dzwoni właśnie, że, że po prostu coś z synem się dzieje, że lunatykuje, że moczy się w nocy, ma tam siedem lat i mówi chyba do psychologa muszę do psychiatry iść, bo coś mówi, że widzi. No ja wie pani, tak do końca mu nie wierzę. No ale teraz mówi moja córka, która już ma tam pięć lat, podrosła i zaczyna mówić to samo, co ten starszy syn. No mówi, no to jak już dwoje dzieci to samo mówi, to chyba coś się dzieje. No to ja przyjechałam do tego domu, nie wiedziałam, czy to jest stary dom, czy nowy, bo taki wyremontowany. No to mówię, to nie wiedziałam, czy to jest stary dom czy nowy. I od razu wyczułam pewne energie, które tam się znajdowały.
Dostroiłam się i zobaczyłam dwóch dziadków, czyli kobietę i mężczyznę starszych już i oni mi pokazali, że to jest ich dom, to jest ich dom i pokazali mi, jak on wyglądał wcześniej ten dom. Pokazali mi podwórko, jak tam kury chodziły, jakieś zwierzątka mieli.I powiedzieli mi, że bardzo pragnęli mieć dzieci, ale nie mieli tych dzieci. I teraz jak ta klientka kupiła tam była którąś już z kolei kupiła ten dom, wyremontowała go. No i tu się te dzieci pojawiły, to oni strasznie polubili te dzieci i związali się i oni po prostu pokazywali się tym dzieciom.
Oni się nie pokazywali dorosłym, tylko tym dzieciom. A te dzieci ze strachu, no tak jak ten chłopczyk właśnie moczył się i lunatykował. Bał się. Oni krzyczeli, że straszne też sny te dzieci miały i no się bały. Bały się, bały się po prostu tych ludzi starszych. No i że tak powiem, odprowadziłam tą parę starszych ludzi i chociaż bardzo niechętnie nie chcieli opuścić tego domostwa swojego, ale odprowadziłam ich. I oczywiście ja mam też kontakt z moimi klientami, więc zawsze też co jakiś czas zadzwonię, czy wszystko jest w porządku?
Jest w porządku. Dziecko już śpi spokojnie, nie moczy się i mówi dobrze, że nie muszę iść do żadnego psychologa, psychiatry w tym momencie, bo mówi, już nie wiedziała, co ma robić. No, no to są takie właśnie historie, takie jak to z tego łatwego kalibru, jak to mówisz lżejszego, ale tak jak na przykład też przychodzę do klientki i wyczuwam zapach, jakby się coś spaliło, tak spalenizny. I widzę, że w kuchni stoi mężczyzna, a za nim stoi kobieta i dwójka. Dwie córki jeszcze stały dwoje dzieci i wszyscy ubrani jakby wiesz, takie lata, no w takich koszulach, jakby do kostek, jakby to były ich piżamy, takie koszule nocne. I mi opowiada ten mężczyzna, bo on nie dopuszcza w ogóle do głosu tej dziewczyn-- kobiety takie wystraszone za nim. Wyczuwam, że one się tak lękają, a on taki odważny ojciec i mówi, że dom im się spalił.
I teraz to teraz będą mieszkać w tym domu. Teraz, teraz to jest teraz ich dom. Wiesz, tej, co byłam u tej klientki i ona mi mówiła, że ona nie umiała tego wytłumaczyć, ale ja to jej to powiedziałam i ona dopiero mi wtedy opowiada, jak ona to odbierała, że też czuła ten zapach. Wiesz, ale to był, to był nowy dom, to był nowy dom i mówi cały czas w głowie, że się coś spaliło, że czuje zapach i mówi tak się lękałam - mówi Iza. Nie wiem-- ja nawet nie umiałam sobie tego wytłumaczyć, że jak była u góry w sypialni i na przykład zachciało jej się pić, to się bałam się mówić, iść do tej kuchni mówi. Czułam się źle. Tak, czułam się źle.
No i całą tą rodzinę odprowadziłam. No to są właśnie też takiego właśnie. To jest dużo też takiego właśnie, przede wszystkim lekkiego kalibru. Ale no na przykład tutaj sobie też przypomniałam taką historię, jak właśnie podjeżdżam, to na obrzeżach Częstochowy podjeżdżam pod taki dom, właśnie patrzę, a tu siatki na oknach. Później właśnie klientka mi tłumaczy, że, że no ptaki po prostu wlatywały w te okna i się zabijały lub uszkadzały. I ona teraz już ma siatki w oknach i działy się. Działo się tam bardzo dużo nieciekawych rzeczy, ale tak jak właśnie nieraz mówisz Beatko, że nieraz taki duch czy duchy upatrzą sobie jednego członka w rodzinie, że innym się nie pokazują tak bardzo, tylko temu jednemu. I teraz czy ktoś mu uwierzy, czy nie? No nieraz tak w filmach jest, prawda, że oglądamy i tak. Czy ktoś mu uwierzy, prawda? No i właśnie tu była córka. Tu chodziło o córkę, że córka bardzo się zmieniła tej pani. Nie chciała w ogóle z nimi rozmawiać, zamknęła się, też mówiła, że chyba będzie szukała pomocy gdzieś na zewnątrz.
Zaczęła się ubierać w ogóle na czarno. Jak weszłam do jej pokoju, to powiedziałam dzień dobry i ona mi nie odpowiedziała. W jakimś takim transie była przy tym swoim biurku i rysowała. Rysowała tylko-- miała same czarne kredki i rysowała postacie, czarne postacie, czarne postacie. Rysowała takie groźne czarne postacie. I w tym pokoju ona miała u góry taki. Takie drzwiczki były i tam był taki stryszek. I ona mówi Iza, tam cały czas te drzwiczki się otwierają. Mąż gwoździami zabił te drzwiczki, żeby się one nie otwierały, bo tak mówi-- wyczuwamy, jakby tam jakieś też zło wychodziło, bo to muszę powiedzieć, był stary dom, oni tam dostali w spadku po kimś i sobie wyremontowali. To był stary dom. I mówi gwoździami zabił te drzwiczki, żeby się nie otwierały, a one i to się otwierają. I no były takie sytuacje mówi Iza gwizdy, hałasy, jakby ktoś klaskał w ręce. Mówi: budzę śpię z córką, bo mówi przyjechała rodzina. No to poszłam spać do swojej jednej córki. Jeszcze była młodsza córka. Mówi: trzy śpimy.
Nagle młodsza córka mnie budzi: mamo, mamo! A tutaj normalnie słyszy głos takich. No takich, No taki nieciekawy Julia! Julia! I tak, jakby wzywał tą dziewczynę. Ta energia normalnie tą dziewczynę jakby no wołała, nawoływała. No to mówię Iza, ja jestem w takim strachu, że to się w głowie nie mieści. No i oczywiście, i tam oczywiście pies też. No wyczuwał to zwierzęta. Oczywiście wiemy, że wyczuwają. No i ja odprowadziłam tą, tą energię. I pamiętam wtedy jeszcze to był mój początek mojej działalności. Ja nie prosiłam, nie poprosiłam wtedy mojego przewodnika, bo ja go zaczęłam prosić od pewnego momentu. Teraz już go zawsze proszę dla bezpieczeństwa, żeby ten ktoś był odprowadzony. Ja pamiętam wtedy, że ja nie poprosiłam jeszcze wtedy o przewodnika.
Myślałam, że sobie sama poradzę. I ta energia, jak już weszła tam te drzwiczki otworzyli, a tam drabinę mi taką przynieśli. Ja tam weszłam do tej, tego małego schowka, tam zaczęłam robić te odprowadzenie. W momencie ee żarówka pękła jakby na mak.
Nie tyle zgasła, bo zgasła, ale się rozwaliła ta żarówka. No ja tam. Dlatego ten przewodnik jest taki istotny i ci aniołowie też. No bo jednak człowiek jest tylko człowiekiem. Ja myślałam, że odprowadziłam, a to się okazało tak, że ja przyszłam do domu swojego własnego. Nie powiedziałam swojej rodzinie, gdzie byłam, żeby nie wpływać na nich w ogóle.
Też mam córkę, która ma też predyspozycje takie jak ja. I Ola mi mówi na drugi dzień, jaki właśnie miała ogromny horror w nocy opowiada mi go. I właśnie te czarne postacie. I tak mówię kurczę, przyszło za mną, przyszło za mną. Nie chciałam o tym mówić, żeby nie wystraszyć mojej rodziny. Po prostu zrobiłam odprowadzenie i już. Takie jakby poważniejsze. Ee już nie sama wtedy i żeby odprowadzić z mojego własnego domu.
Dlatego wiem, jakie to jest ważne odprowadzenie, żeby sobie nie, żeby ktoś za nami nie przyszedł do domu.Tak. Chciałam cię jeszcze jedną rzecz zapytać, bo wiesz, kiedyś podczas jednej z audycji ja powiedziałam taką rzecz, że ee-- zresztą rzecz, której uczyła mnie moja babcia, że w takich właśnie momentach, kiedy my, kiedy my czujemy taką, no powiedzmy, niepożądaną obecność, że można powiedzieć czy mentalnie, czy, czy, czy na głos proszę cię, odejdź, ja się ciebie boję i nie rób mi tego. Odejdź, ponieważ no może się tak-- babcia to tak tłumaczyła. Pamiętam, że bardzo często właśnie te osoby, które pojawiają się w domach, to są osoby z rodziny i taka osoba rozumie to, zrozumie naszą prośbę i że rzeczywiście jest duże prawdopodobieństwo, że odejdzie, ponieważ no nas kocha, dobrze nam życzy i być może nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wstrząsający jest jej widok czy jej obecność dla osób żyjących, tak? No i kochanie, tylko już tylko dokończę i wyobraź sobie po tym, po tej mojej wypowiedzi sporo osób bardzo, bardzo krytycznie do tego podeszło. No i usłyszałam, że to jest tak nie powinno się postępować, ponieważ my możemy dać tym niechcianym, tym złym jakimś postaciom duchom, no asumpt jeszcze większy do tego, żeby nas nękały, tak?
Bo jak przyznamy się, że się boimy, to możemy spotęgować te ataki mentalne. I powiedz mi, co ty myślisz w tej sprawie? Jak ty się do tego odnosisz? Beatko, moje zdanie jest takie, że wchodzę z miłością i zero strachu, bo wiem, że właśnie duchy nas czytają i wyczuwają i wiedzą, jeżeli my się boimy. One to wiedzą o tym i dlatego nigdy, jak to się mówi, no nie mogę się bać. I tak jak właśnie się pytasz, czy odejdźcie, bo się ciebie boję. Ja bym tak nigdy nie powiedziała, ale ja słyszałam, słyszałam tak właśnie od starszych ludzi, że nieraz prosili, ale teraz z mojego doświadczenia, to przecież nie wiemy, czy ten duch potrafi sam odejść, czy nie. Jeżeli on gdzieś, no nie wiem, przejdzie do kogoś, bo też miałam takie historie, że przeszła jakby duch przeszedł od jednej siostry, poszedł do drugiej, u jednej się skończyło, u drugiej się zaczęło dokładnie to samo. Więc wiesz, no najważniejsze to jest, wydaje mi się według mnie odprowadzić, odprowadzić po prostu tego ducha. No ja, wiesz, ja to ponieważ akurat moja babcia była osobą-- dożyła prawie 97 lat, bardzo przytomne do końca i zawsze traktowałam jako niezwykle mądrego człowieka, więc ja to stosowałam w kilku, w kilku momentach w swoim życiu, ale też oczywiście w momentach, które dotyczyły mnie osobiście, a nie kogoś z zewnątrz, gdzie ja się mogłam spodziewać, że czy wręcz wyczuwałam, kim jest ta istność. I wtedy, wtedy tak mówiłam. Czy one nas czytają? Ja myślę, że i tak, i nie, że być może tutaj jest taka sytuacja troszkę jak, jakby to ująć, że duch kogoś bliskiego, który po prostu nie potrafi odejść czy przychodzi, zagląda w naszą naszą rzeczywistość z tęsknoty. To jest jakby zupełnie inna sytuacja niż ta, w której przychodzi ktoś obcy. I tu chyba nie do końca można te same, to samo kryterium stosować.
Chcę przez to powiedzieć, że jeśli to jest dusza długo pozostająca właśnie między światami, to ona może ma lepszą orientację w tym, co się dzieje, czyli bardziej rozumie, jakie wywołuje wrażenie na osobach, którym-- przy których się manifestuje.
Natomiast ktoś z bliskich, kto no dosłownie kilka dni czy może kilka tygodni wcześniej odszedł. On może nie mieć tej świadomości albo inaczej jego świadomość jeszcze może być ciągle w takim stanie, że on nie odróżnia swojej sytuacji i tych wszystkich zmian, które zaszły, że wiesz, co chcę powiedzieć? Byłam kochaną babcią- Tak, rozumiem cię. Tak, tak.Tak, wiesz co, nieraz teraz rzeczywiście. Bo wiesz co, ja tak patrzę z punktu swojego może, ale teraz rzeczywiście jest tak, jak na przykład moja siostra mówi, że jak tylko czuje, że na przykład, no, czuła, że tata mu-- nasz gdzieś tam, gdzieś koło niej się kręci swego czasu, czy jej się przyśnił, to ona mówi tato, nie przychodź do mnie i nie śnij mi się, bo ja się ciebie boję.
I ona-- i zawsze pamiętam, jak siostra zawsze to powtarza, żeby-- że mu mówi, to on: nie przychodź do mnie. Do mnie tata nasz, mojej siostry, nie? Przychodził bardzo wiele razy w takiej pięknej właśnie postaci i ja aż tego pragnęłam. To już trzynaście lat temu się zadziało, no to, to było naprawdę piękne. Takie właśnie przekazy telepatyczne, które mi przekazywał i w jakiej formie się pokazywał, jak on wyglądał, to wyglądał bardziej żywy jako duch niż za życia, że tak powiem.
Naprawdę to było coś pięknego. I-- ale masz rację, to ja wiem, o co ci chodzi, Beatko. Tak, nieraz ktoś no nie każdy się zajmuje przecież tym, czym ja się tam zajmuję. Czy ty, Beatko? I ktoś, pomimo że kochał i wszystko było ok z tatą, z mamą czy-czy z kimś, no nie chce. Nie chcę po prostu tego, bo się po prostu boi. No wiesz, ja tak pozwoliłam sobie zapytać ciebie, bo no bardzo tak ostro niektóre osoby zareagowały na tą moją wypowiedź, że, że to, to jest to wzmaga niebezpieczeństwo i tak dalej, ale trzeba pewne sytuacje tutaj odróżnić.
Kiedy dzwoni do mnie znajoma i mówi słuchaj, no cały czas córka mówi, że widzi babcię, że babcia czyli mamę tej, tej osoby, że widzi z nią próbuje rozmawiać, że babcia stoi w pokoju, że jej się przygląda i tak dalej. I ona oczywiście zaraz cała, yy, wiesz, lista, bo tego, bo to trzeba tutaj odprowadzić, bo tu trzeba, a kto jeszcze to zrobić? Zaraz księdza wezwać, zaraz to, no po prostu uruchomić. Ja mówię, wiesz, no zrobisz, jak zechcesz, możesz jeszcze i po straż pożarną zadzwonić, ale czy najprostszą rzeczą wobec osoby, która uwielbiała, która uwielbiała po prostu wnuczkę, wnuczkę swoją nad życie?
To było jej oczko w głowie. I teraz ona przychodzi i czy my musimy od razu egzorcyzmy, uwalnianie? Czy ja jej po prostu stań? Stań w pokoju twojego dziecka i powiedz Mamo, nie przychodź. Mamo, kochamy Cię i dziękujemy Ci za wszystko, co dla nas zrobiłaś, ale nie przychodź, bo nastusia się Ciebie boi. I w tym momencie, kiedy ona to zrobiła, to wszystko ustało. Tak, tak, tak. Więc o to mi po prostu chodziło. Ja chciałam to jeszcze raz wyjaśnić, że w takich sytuacjach, kiedy naprawdę są, yy, mmm, takie relacje z bliskimi ludźmi, no to czy nie najprościej jest w taki sposób zareagować? Tak, do bliskich jak najbardziej możemy tak powiedzieć. Jeżeli tak czujemy, to oni nas zrozumieją. Na pewno. Tu zaglądam tutaj do naszych, do korespondencji, ale myślę, że tutaj właściwie do, do wszystkiego, to żeśmy się już odniosły. No cóż, właściwie podsumowanie jest takie, że z jednej strony trzeba po prostu żyć uważnie i obserwować to, co się wokół nas dzieje, a z drugiej strony racjonalnie też odnosić się do pewnych sytuacji, bo wiadomo, że no można popaść w obłęd, doszukując się jakichś paranormalnych zjawisk wokół siebie.
Myślę też, że chyba najważniejszą rzeczą, która, która wszystkim nam by się przydała, to taka choćby pięciominutowa, ale codzienna krótka medytacja, wyciszenie. Wtedy łatwiej jest odbierać te, te komunikaty i to, co dzieje się wokół nas.
Tak, tak ja uważam. I cóż, myślę, że zdrowy rozsądek i czyli to szkiełko i oko można połączyć z tym, co nazywamy czuciem, Iza? Dokładnie tak. Zdrowy rozsądek. Jakąś miarę trzeba przykładać właściwą do pewnych rzeczy. No ja zawsze mówię tak żartobliwie, że gdyby było sto osób w jednym miejscu i jedna mrugająca żarówka, to ja będę tą dziewięćdziesiątą dziewiątą dopiero w kolejności, która pomyśli, że to może być sprawa paranormalna?Bo, no po prostu takie, takie mam podejście. Ale może jeszcze kilka słów, gdybyśmy mogły tutaj zamienić na temat reakcji zwierząt na, yy, no na pewne zjawiska, które, które później stają-- które zwykle w drugiej kolejności dopiero stają się odczuwalne dla ludzi. To jest dla mnie pytanie, tak? Oczywiście, że tak. Często psy, jak i koty odczuwają obecność właśnie duchów. To, co wiemy to już, to nieraz właśnie ktoś mnie wzywa i mówi Iza, mam wyremontowany dom, dostałam po przodkach.
No ale pies mój stoi przy schodach i szczeka, i szczeka cały czas i wiem, że tam ktoś musi stać, ale ja mówię ja go nie widzę. No i też właśnie przybyłam. Właśnie do takiej taka historia była i też właśnie była tam kobieta z dzieckiem, która stała na tych schodach i ten pies widział.
Pamiętam, jak mój tata umarł i przyszedł w odwiedziny, że tak powiem, wszedł do pokoju czy wpłynął. I mój pies, który śpi koło mnie, york, no, w tym momencie po prostu to, gdzie by no za żadne skarby by nie wyszedł z pokoju. Za żadne skarby. To jednak wyczuł od razu, że, że wyczuł energię, że jest duch i po prostu wybiegł. No ale wiesz, też powiem ci takie historie, że na przykład też w takim pewnym domu się działy straszne rzeczy, ale to, no przez tego pana, który tam jakieś wywoływał duchy i na cmentarze chodził, jakieś rytuały robił. No bardzo to była ciężka sprawa, ale właśnie pies tej pani, ten pies, bo ta pani była zaatakowana parę razy, już tak mocno właśnie to miała, była atakowana na ciele i w ogóle, i popychana, i, i miała właśnie siniaki. Jak jest zarysowana była... I te ugryzienia były. Ja dojechałam, pamiętam bardzo długo do niej, to miała takiego fajnego psa i mówi Iza, ja wiem, że ten pies mnie broni, to później, jak właśnie przyjechałam do niej, to ten pies, jak już osobiście przyjechałam do niej, pies miał połamane wszystkie nogi. Pies leżał na wersalce i miał połamane wszystkie nogi. Sobie możecie to wyobrazić?
Po prostu bronił tą swoją panią. No myślę, że raz- Ona mi tak powiedziała, ja po prostu w to uwierzyłam, tak przekazuję, ale no tak mogło być, bo, bo psy przecież kochają nas miłością bezwarunkową. No ja mam wiele historii o zwierzętach reagujących na orby, mm, i reagujących bardzo gwałtownie.
Myślę też, że to, że ten związek z naturą, którą mają zwierzęta nieprzerwany, bo my jesteśmy przeintelektualizowani wszyscy, żyjemy często w odcięciu od natury i to rodzi pewne konsekwencje. Natomiast zwierzęta mają ten kontakt i być może tak jak szaman musi się wprowadzić w pewien trans, pewien odmienny, stan świadomości, o tyle zwierzęta mają to jakby spontanicznie, tak?
Naturalnie czują takie rzeczy i, yy, w tym sensie te, te ich zmysły są o wiele wrażliwsze od naszych. Tak, tak, myślę, że to chyba się stąd bierze. Na to stawiam w każdym bądź razie, bo nie jest to kwestia fizycznych oczu na pewno, li tylko. To jest kwestia pewnego gotowo-- tego, czy świadomość jest gotowa na taki odbiór, czy nie, czy jest wyostrzona jakby w pewnym zakresie, czy nie. Bo tak jak psy słyszą dźwięki, których nie słyszy człowiek. Tak, tak. I to jest chyba, chyba ten-- o to chodzi. Tak, tak myślę, że jesteśmy gotowi. To jest tą podstawą. Zatem na pewno nie należy lekceważyć zachowania naszych czworonożnych przyjaciół, takiego jak opisałaś przed chwilą. Aczkolwiek też trzeba mieć świadomość, że przynajmniej ja z takim przypadkiem się spotkałam, gdzie ludzie myśleli i uważali na granicy pewności, że w ich domu jest duch. A na jakiej podstawie?
Ano na takiej, że pies o pewnej porze zaczynał się bardzo dziwnie zachowywać. Porze nocnej oczywiście. I wskakiwał na, na, na łóżko takiego starszego pana, piszczał i tak dalej, i tak dalej. No, no ale jak żeśmy wszystko dobrze przeanalizowali i zastanowili się, no to można było bardzo prosto wytłumaczyć. Po prostu pan miał problemy z sercem. Bardzo źle sypiał w nocy. Miał takie krótkie bezdechy. I najprawdopodobniej zwierzę reagowało na to, co działo się z jego właścicielem. Wiesz, słyszał, że, że ten oddech nie jest miarowy.
No, być może zmieniał się też zapach tego człowieka i zwierzę, yy, tak, bardzo źle, bardzo źle reagowało i, ee, hm-Cyklicznie, powiedzmy, występowały takie, yy, takie incydenty. No i później, kiedy pan przeszedł operację serca i wrócił do formy, no to nagle wszystko się skończyło.
Także, yy, czasami wydaje mi się, że łatwiej nam jest powiedzieć, być może to jest, yy, jakaś, jakaś jakiś dług. Być może to jest jakaś energia, która mnie nęka. Niż poszukać yyy, nie tylko, że racjonalnych odpowiedzi na rozwiązań danych danych kwestii, ale poszukać odpowiedzi choćby w samym sobie. Tak? Czy mamy jakieś, czy aby jesteśmy w porządku? Czy-czy mamy tak zwane wyrzuty sumienia, które mogą nas dręczyć I wokół tego też tworzymy historię. No chyba śmiem twierdzić, że czasami idziemy w tym względzie na łatwiznę.
Powiedz mi jeszcze tak na zakończenie Izuniu, czy ty masz taką sprawę, którą uważasz za swój największy sukces? Tak, tak, tak, tak. Za największy sukces, yy-- nie powiedziałam w ogóle o tej sprawie. Jeżeli mamy minutę, to mogę jeszcze powiedzieć.
Ależ myślę, że będzie nam na to czas. Troszeczkę jeszcze rozciągnąć w miarę możliwości w razie potrzeby. To była historia taka. Ja tam właśnie pod Wrocław do, yy, do, yy, właśnie jechałam, do, yy, pod Wrocław, do młodych ludzi, mieli małe dziecko. No i takie historie właśnie obrazy zlatyały i to nowy wybudowany dom, nowy wybudowany dom. Obrazy spadały, właśnie krany się odkręcały, woda leciała sama, łazienki zaczynały się już zamykać od środka. No strasznie się wystraszyli tego wszystkiego. Bardzo się wali. Ja przyjechałam do nich. Weszłam sobie do nich na strych. Pamiętam jak, yy, ten młodzieniec, ten młody mężczyzna zaniósł mi taką wielką latarkę. Mówi Iza, no przepraszam, no nie mamy tu oświetlenia, ale ona jest niezawodna. To pan mi zapalił i mówi Ale ja schodzę. Ja mówię no oczywiście, nie musisz tu ze mną być. No i ja zobaczyłam, yy, trzy postacie na tym strychu, trzy kobiety i jeszcze oni takie mieli, bo tam dużo się działo rzeczy bardzo. Ja tak w skrócie największym, że tak jakby waliło coś w dach i oni po prostu bali się, że coś mówi nowy dom. No takie odgłosy dziwne, jakby nie wiadomo co. Ja zobaczyłam trzy postaci. To były trzy kobiety, trzy kobiety, które krzyczały gdzie są nasze dzieci? Gdzie są nasze dzieci? Ja od mojego przewodnika się dowiedziałam, że te dzieci nie żyją jeszcze. Wracając do tej latarki. W tym momencie oczywiście ta latarka zgasła, niezawodna, ciemno się zrobiło, ja je zobaczyłam i one krzyczały gdzie są nasze dzieci?
Przewodnik mówi nie żyją. Więc ja automatycznie do nich mówię telepatycznie wasze dzieci nie żyją. Ja was odprowadzę, odprowadzę tam, gdzie są wasze dzieci, bo tutaj ich nie ma. I otworzyłam kanał energetyczny.
Z moim przewodnikiem przeprowadziliśmy te kobiety. One wbiegły tam. Ja muszę to powiedzieć w biegu. One wyglądały jakby takie dwumetrowe postacie, jakby zarzucić białym prześcieradłem na każdą z nich oddzielnie.
Normalnie takie jak duchy typowo normalnie takie duchy. No i tak szybko to się wszystko skończyło. No przyjechałam do domu, byłam bardzo zmęczona, mówię muszę się położyć, muszę się położyć na chwilę spać, bo jednak takie rzeczy nieraz krótkie, ale bardzo też pobierają tej energii. Człowiek jest zmęczony i mam wizję.
Patrzę, mam tą wizję w półśnie, patrzę, widzę las, widzę las, widzę wielki wykopany już wcześniej było to wszystko zaplanowane, zaplanowane. Widzę dół, widzę wielki dół wykopany i widzę trzech małych chłopaków. Takich pięć, sześć lat. To byli właśnie to powiedzieć ci synkowie tych pań. Widzę, jak zostali po prostu zamordowani.
Widzę jak postać mężczyzny zrzuca ich do tego dołu, takich półżywych. No, to było bardzo dla mnie silne i bolesne, bo nie mogłam się bardzo przez długi czas pozbierać. Po tym zasypał ich tym wszystkim i taka informa-- zasypał ich tą ziemią. Wiedziałam, że już tam na pewno no zginęli. I taka informacja przyszła. Nigdy nie zostali odnalezieni.
To było to w ogóle mówię, nie wiem, po co dostałam tą wizję. Tak naprawdę to bym jej nie chciała, ale no dostałam, było to-- ale to nie wiedziałam, że będzie dalsza część tej historii. I później, gdzieś za rok oni się znowu odzywają, bo później napisali mi, że wszystko się skończyło. Nie ma takich hałasów, dźwięków, cisza jest, wszystko przeszło. No to ja się ucieszyłam. Z tego powodu. Rok minął znowu z Wrocławia dzwonią, są inne. Inaczej się coś dzieje, ale też jest o co chodzi. Ich córka miała wtedy no rok, ja nie wiem, miesiąc, dwa. Zaczęła chodzić i wystraszyli się, że bali się, że tej córeczce się coś stanie. Mówią tak idzie, idzie i nagle jakby podmuch wiatru za plecami i ona jakby, jakby popchnięta była i się tak przewracała. Takie dziwne miała upadki. Oni się wystraszyli. I to jeszcze teraz są takie czasy, że właśnie młodzi śpią w jednym pokoju. Małe dziecko w drugim.
Te nianie elektryczne. Jak oni usłyszeli dziwne dźwięki, szepty, jakieś takie charczące włosy dęba im stanęły, jak to mówili dziecko wzięli do swojej sypialni i wtedy czekali właśnie na mnie, aż ja tam przyjadę. Nie wiedziałam wtedy, o co chodzi, ale to właśnie jest ciąg dalszy. Ja po prostu wchodząc do tego domu, usłyszałam już telepatycznie szept małych dzieci. Dzieci mówiły do mnie dzieci, boimy się. Tutaj on jest. Ja mówię o kurczę, ale co tu jest? Czego on chce?Czego on chce? Ten-- bo one mówiły on, on. Bo wiemy, że silne energie potrafią niestety przytrzymać słabsze energie. To jest przykre, ale niestety tak jest, że nieraz uwalniamy, to dopiero te słabsze energie są uwolnione, prawda? Że no, odprowadzimy jakąś ciężką energię i one są wtedy uwolnione, te, które przetrzymuje taka energia. I to były energie małych dzieci. I one, że się boją, że uciekają. I ja mówię, czego on chce? On chce jej.
Usłyszałam imię dokładnie tej dziewczynki, która miała te, te rok, dwa miesiące. Mówię o kurczę. No i przeszłam oczywiście cały dom, prawda okadziłam i idę z powrotem na ten strych. No nadal nie ma tego oświetlenia, jak to mówią, chociaż ja i to po ciemku chodzę też. Ale mówią Iza, nie mamy oświetlenia, ale teraz mam jeszcze lepszą latarkę, tak, to jest trochę humorystyczne, ale ta to już na pewno nie jest zawodna. Ale nic, wchodzę na ten wielki strych. On mi tą latarkę postawił, ten mężczyzna i ja otwieram kanał energetyczny i proszę wszystkie te dzieci, żeby przybyły i od razu je przepuszczam. Od razu te dzieci, te małe dzieci, te dusze tych dzieci. Iii wyczuwam od razu, że przybywa ktoś, kto no jest dla mnie niemiły, ktoś, kto chce jakby mi zagrozić. W tym momencie oczywiście gaśnie mi latarka, gaśnie mi świeca, którą mam zawsze też, wszystko mi gaśnie. No po prostu ciemność jest niesamowita. I zaczynamy jakby walczyć swoją energią. On na mnie wpływa tak ta energia, że miałam dwa razy w swoim życiu, tak, że chyba będę uciekać.
No i to wtedy też tak było właśnie, że po prostu wszystkie włosy stanęły mi dęba. Po prostu wpłynął na mnie takim strachem, że ja się tak strasznie wystraszyłam. Mówię, chyba będę uciekać. No ale znowu myśl druga, przecież nie po to tyle tu jechałam, że będę, żebym uciekała. No i oczywiście zatopiłam się, jak to się mówi, w miłości takiej swojej bańce, że nie pozwolę, żeby ktoś tutaj cokolwiek ze mną nie chciał zrobić, różnymi takimi sposobami. I zobaczyłam w pewnym momencie on już zaczął słabnąć. Ta energia tego mężczyzny. Zaczął słabnąć. I zobaczyłam starca. Starca zobaczyłam, zobaczyłam łańcuch, który ma między nogami. Łańcuch. To jest taki symbol, który że ktoś ma problem. Tak, to jest taki problem.
No taki symbol problemu, tak? Bo ja mówię ja też ciebie odprowadzę, bo no dlaczego nie, prawda? To ja nie będę tutaj go oceniać, bo wiedziałam, że on niekoniecznie te dzieci, które były, bo on je przetrzymywał, ale wiedziałam, że on to był ten morderca, który zabił tamte dzieci. To jest naprawdę bardzo ciężka historia. Tą trójkę, tych chłopców.
Później sam umarł, tak? I szukał niestety tam, gdzie odchodziły małe dzieci i on przetrzymywał te, te duszyczki, tych dzieci. I ja powiedziałam, że go też chcę przeprowadzić, a on mi odparł, że on by chciał przejść, ale on się boi tego, że ktoś go tam osądzi. Tego Sądu Ostatecznego się bał. Bał się przejść. Ja już nie chcę mówić tutaj, co ja tam mu powiedziałam, bo to no niektórzy by mogli powiedzieć, dlaczego tak do niego za dobrze powiedziałaś coś, no to nie chcę też tej oceny, ale no go odprowadziłam i no i się skończyło też wszystko.
Czyli ta dziewczynka mogła spać już w swoim pokoju. Nie było tych hałasów, dźwięków i dalej już ci ludzie funkcjonują w spokoju, tak? Ale no miałam satysfakcję, że po prostu pomogłam tym dzieciom. No to jest moja największa taka historia, gdzie mam najwięcej satysfakcji.
No i piękna historia i mówiąca też o tym, że idąc w takie miejsce nie zawsze wiemy-- albo inaczej — nie jesteśmy w stanie przygotować się na wszystko. Tak, tak. Nie ma takiej możliwości, ponieważ zawsze pojawiają się jakieś dodatkowe aspekty albo przynajmniej bardzo często i mogą być one i pozytywne, i negatywne. Ale powiedzieć, że idę tam w to miejsce i jestem gotowa na wszystko, to jest bzdura.
Ludzie też myślę czasami mają jakby nadmierne wyobrażenie po obejrzeniu niektórych filmów typu właśnie ten Amityville i tak dalej. Prawda? Że taki człowiek, no my tu musimy wszystko zrobić, wszystko umieć i być gotowym na wszystko.
A, yy, a tak nie jest, bo nawet ci najsilniejsi egzorcyści też czasami, yy, czasami się pod-poddają. Ja muszę się przyznać, że też miałam kiedyś taki przypadek, gdzie, ee, po coś zupełnie innego byłam w tym miejscu. Po prostu, żeby posprawdzać pewne rzeczy. Przede wszystkim pod kątem takim radiestezyjnym, tak? Czy, czy wszystko w tym budynku jest, w tym, w tym domu jest wszystko w porządku. A potem się okazało, że to nie było to.
To było we Włoszech. Potem się okazało, że tam przy jeziorze było takie jezioro. Niedaleko tego domu, na środku była wyspa i tam po prostu powieszono dwie kobiety, które były podejrzewane o uprawianie czarów, a one po prostu były córkami, no można powiedzieć, takiego cyrulika farmaceuty. No i chyba na ich nieszczęście ten ojciec dopuszczał ich do wiedzy. I te młode dziewczęta.Yyy-yy no dużo, duuż-- miały tak ogromną wiedzę, która dla całej reszty była zaskakująca. Yyy, w dodatku to byli... Yy, oni mieszkali we Włoszech, to byli z-z tego kontaktu z nimi wywnioskowałam, że to byli Holendrzy.
Także wiesz, oni też byli protestantami i to Wszystko razem spowodowało, że, yy, no stali się kozłem ofiarnym w tej miejscowości. No, najciekawsze było to, że później, yy, się yy-- dowiedziałam się, że, yym, rzeczywiście, yy, na tym-- o tym, o tej wyspie na tym jeziorku no to żadna spektakularna wyspa.
No, nic nadzwyczajnego, ale że, że mówiono, że to, yy, tam, yy, poka-- straszą czarownice i, yy, co najlepsze jedna, yy, też była taka historia, że ponoć podczas, yy, właśnie kiedy, yy, Włosi zaczęli, ee, niestety faszyzować i skłaniać się ku, ku tym durtom, które były bliskie faszystom niemieckim, to różne tam rytuały były na tej wyspie odprawiane, potem nikt nie chciał tam, ee-ee, pływać, nikt nie chciał w ogóle tam przebywać. Dopiero po latach, jak już, że tak powiem, okoliczna ludność nieco wy-wy-wymieniła się pokoleniowo, ludzie zaczęli zapominać i ona znowu zaczęła być, yy, w jakiś tam sposób no uży-wużywana do wypoczynku, ten, ta wyspa pośrodku tego jeziora. Także po coś innego, po coś zupełnie innego przybyłam, co innego się wydarzyło i-i w sumie, no krzywda mnie żadna nie spotkała przy tym. Ale gotowym trzeba być na, na różne rzeczy, no i dobre, i złe.
Cóż, myślę, że to jest temat niewyczerpalny. Można... Ko-kopalnia po prostu wielu doświadczeń. Dziękuję ci Izabelo, że, że po raz drugi byłaś z nami. Tutaj się jeszcze takie potencjalnie kontrowersyjne pytanie pojawiło na czacie czy przepraszam pod newsem dosłownie przed chwilą. Czy Pani Iza próbowała kiedykolwiek przywołać kogoś z katastrofy smoleńskiej i czy słyszała o tym, że wszystkie medium dostały zakaz zagłębiania się w ten temat od panów w czerni? Powiem szczerze, że w ogóle nie jestem w tym temacie i nie, nie starałam się w ogóle z nikim skontaktować z tej wielkiej tragedii i nie wiedziałam o tym, że jest zakaz. Nie wiedziałam o tym. To dziwne.
Bardzo to dziwne. Ja, ja nie musiałam, ja nie miałam wyboru. Samo przyszło w sprawie tego, tej, tej katastrofy. W sumie miałam pięć, no takich bardzo wyczerpujących dla mnie snów. Em, ale ja nie upowszechniam tej wiedzy. EE, nie ze względu na panów w czerni, yy, tylko ze względu na to, że uwa-- nie chcę dotykać spraw politycznych i mam do tego prawo, żeby pozostać tutaj jakby osobą neutralną i poza tą linią polityczną. Nie chcę dotykać tych spraw i wolałabym, żeby to do mnie nie przyszło. No i powiem w ten sposób wysta-- wydaje mi się, że Polacy są już wystarczająco schodzeni. Także, może z jednej strony, skoro te przekazy się pojawiają, no to ktoś powie no to jakby jest pewien, no nie wiem, yy, obowiązek ich ujawnienia. No są osoby, które, które swoje rzeczy, yy-yy ujawniały. Ja po prostu wyszłam z założenia, że tak jak wspomniałam, już jesteśmy Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Nie będę dokładać do tego stosu. On się już wystarczająco dobrze pali. Tyle, tyle z mojej, z mojej strony, jeśli chodzi o katastrofę smoleńską.
Nie wiem, czy jest tam jeszcze jakieś pytanie, czy będziemy kończyć? Mmm, tutaj jeszcze jakieś pytanie widziałem, ale to już chyba była kwestia, do której się, ee, panie odniosłyście. Prośbę o pomoc tutaj oczywiście przesłałem email słuchacza do pani Izabeli również. No i właściwie mamy tutaj same powitania. Witam z Norwegii, pozdrawiamy. Witam również z Serwet z zimnej Norwegii. No w Norwegii mamy dużo słuchaczy, na całym świecie, praktycznie nawet w Stanach Zjednoczonych nas słuchają. Mmm, nie widzę tutaj żadnych nowych pytań. Eee, no mamy tą, tą możliwość, że kiedy nazbierają się jakby nowe tematy, nowe kwestie, zawsze możemy zrobić kolejną audycję. Yy, no a dzisiaj myślę, że wystarczająco dużo zostało powiedziane. Mam, mam nadzieję, yy, że przekazałyśmy-Coś, coś ciekawego i coś dla państwa wartościowego. Jeszcze raz przypominam o tym konkursie. Można grać o, o książkę i myślę, że warto, bo kawał rzetelnego materiału z badań paranormalnych. Myślę też, że w razie potrzeby i w razie Państwa życzenia zrobimy audycję i zaprosimy Izabelę. Będziecie Państwo mogli zadawać pytania i będziemy wspólnie, spędzimy wspólnie czas na ciekawej rozmowie. Izabeli bardzo serdecznie dziękuję, że była dzisiaj z nami. Ja bardzo dziękuję za zaproszenie Marku i Beatko.
Bardzo dziękujemy za udział w tej audycji. No a my dziękujemy za takie informacje z pierwszej ręki, świeże i od osoby, która jest praktykującym, praktykującym i kobiety pracującej, która żadnej pracy się nie boi, w tym pracy w terenie też. Bo to jest bardzo ważne, że Ty masz tą pogodę ducha w sobie, że masz tą wewnętrzną siłę, która Cię prowadzi i pozwala Ci w różnych, bardzo trudnych okolicznościach dać sobie radę i pomóc wielu osobom. Także ja Markowi dziękuję za wspólny program, Tobie za dzisiejszą obecność i Państwu, którzy zechcieli być z nami. Dziękuję za to, że towarzyszyli i życzę wszystkim dobrej nocy.
Dziękujemy również. To była audycja Debata niekontrolowana z cyklu Z wizytą w Biurze Duchów. Rozmowę jak zawsze poprowadziła Beata Kampa vel Ada Edelman z bloga Biuro Duchów. Polecamy przy okazji Państwa uwadze nowego bloga www.biuro-duchow.pl. No i oczywiście książkę Opowieści z Biura Duchów. Naszym dzisiejszym gościem była medium spiritystyczne i doradca duchowy Pani Izabela Kijak. Tutaj również bardzo serdecznie dziękujemy. No i jeżeli ktoś zechciałby się skontaktować, to właśnie w jaki sposób może to zrobić? Ja bym mogła podać maila i mój numer telefonu, czyli izabela.
Izabela.kijak@gmail.com i telefon 501 601 457. Zapraszam. Dziękujemy bardzo. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk Ivellios, Radio Paranormalium – paranormalny głos w Twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnych audycjach na antenie Radia Paranormalium oraz oczywiście w kolejnej Debacie niekontrolowanej z cyklu Z wizytą w Biurze Duchów, której temat oraz termin już niedługo podamy na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na łamach bloga Biuro Duchów.pl. A więc raz jeszcze dziękujemy za uwagę i do usłyszenia. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.