Czy ziemia może zostać skażona złem? Jak to możliwe, że istnieją obszary promieniujące negatywną energią, w których dochodzi do tragedii tak często, że przeczy to prawdopodobieństwu statystycznemu? Czy cmentarze rzeczywiście pełne są dusz zmarłych? Na te i na wiele innych pytań spróbujemy znaleźć odpowiedź w kolejnej debacie niekontrolowanej z cyklu Z wizytą w Biurze Duchów już teraz na antenie Radia Paranormalium. Naszym gościem oczywiście będzie zapowiadany wcześniej na naszej stronie internetowej ekstrasens i psychoterapeuta Jarosław Filipek.
Audycję realizujemy jak zawsze na żywo. Na Państwa pytania i spostrzeżenia czekamy już teraz. Zachęcamy między innymi do dzwonienia. Będzie można dzisiaj dzwonić. Przy mikrofonie za sterami technicznymi audycji Marek Sęk Ivellios, a po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami jak zawsze Beata Kampa vel Ada Edelman, autorka bloga Biuro Duchów i opowieści z Biura Duchów, książki pod tym tytułem oraz nasz dzisiejszy gość pan Jarosław Filipek. Dobry wieczór. Dobry wieczór, witam wszystkich. Dobry wieczór, witam państwa bardzo serdecznie. Tradycyjnie, zanim przekażę Beacie i naszemu gościowi głos, podam kontakty do Radia Paranormalium. Gdzieś tak myślę, że za pół godziny będziemy otwierać naszą linię telefoniczną, ale numery telefonów do nas warto zapisać sobie już teraz. Numer komórkowy i do SMSów to oczywiście 530 620 493, 530 620 493. Można także próbować na numer stacjonarny numer 32 746 0008, 32 746 0008. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Agadogado pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Czekamy też na komentarze i pytania na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie na naszym kanale na YouTube. Na naszej transmisji na YouTube można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i bloga Biuro Duchów, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
Jeszcze, ponieważ mamy niedzielę, to tak jeszcze parę takich ogłoszeń duszpasterskich. Pierwsze ogłoszenie, przepraszam, jeżeli będzie jakaś kanonada z mojej strony. Niestety w moich stronach dzisiaj odbywa się odpust.
Oczywiście latorośle nakupiła amunicji. Chyba już wszystko wystrzelali, ale coś tam pewnie jeszcze się mogło uchować. Także gdyby były jakieś wybuchy z mojej strony to przepraszam, to nie ja. A drugie ogłoszenie to takie, że dzisiaj dzięki uprzejmości wydawnictwa Replika audycja połączona będzie z konkursem, w którym będzie można wygrać egzemplarz książki autorstwa Eda i Lorraine Warrenów oraz Roberta Chase'a Nawiedzenie: Historie prawdziwe. No i teraz z czystym sumieniem mogę oddać głos Beacie i naszemu dzisiejszemu gościowi.
Witam Państwa bardzo serdecznie raz jeszcze. Chciałabym powiedzieć, że jeżeli chodzi o konkurs książkowy, to jak zwykle można starać się o książkę w dwojaki sposób. To znaczy albo aktywnie uczestnicząc w dzisiejszej audycji, albo poprzez udostępnienie posta, który jest umieszczony na fanpage'u Biura Duchów. Widzę, że już bardzo, bardzo wiele osób udostępniło i bierze udział w tym konkursie. Mamy, jak Marek wspomniał, książkę do rozlosowania, a właściwie książki, bo jedna będzie rozlosowana wśród osób udostępniających, a druga wśród naszych aktywnych słuchaczy. Myślę, że warto tutaj wziąć udział w konkursie czy też uczestniczyć z nami i postarać się o tą książkę, ponieważ jest to bardzo, bardzo wartościowa pozycja.Którą serdecznie państwu polecam i do której będę się jeszcze w trakcie dzisiejszego programu odwoływać. Jeżeli chodzi o strzelanie. U mnie odpustu nie było tak, że cytując klasyka chłopcy nie będą strzelać z kanifloków, ale no może się też zdarzyć, że tu się uaktywnią gdzieś dzieci. No mamy lato, wiadomo, także myślę, że to wszystko nam państwo wybaczą.
Zaprosiłam do programu Jarosława Filipka, ponieważ zauważyłam, że Państwo bardzo polubiliście naszego gościa, czemu się nie dziwię, bo również prywatnie bardzo lubię i szanuję Jarka. Także dziękuję Ci Jarku, że znalazłeś dzisiaj dla nas czas i- Dla Ciebie i dla audycji bardzo z przyjemnością. Hmmm, więc teraz może przejdziemy do, do tych wszystkich wielkich pytań, które będziemy sobie dzisiaj stawiać i spróbujemy gdzieś poszukać na nie odpowiedzi. Otóż. Nawiedzone miejsca. Bardzo szeroki temat poruszany w na wielu stronach internetowych. Bardzo chwytliwy temat. Temat, który stał się kanwą licznych filmów. Przecież na podstawie samych Warrenów i ich relacji powstał Amityville Horror, powstał Annabel i wreszcie Obecność. Też to są no bardzo mocne, mocne obrazy i na pewno nie dla każdego, ale jak gdyby tą audycję chciałabym podzielić na dwie części, czyli najpierw poruszyć temat miejsc, które wydają się obciążone bardzo złą energią wywodzącą się od ludzi.
Jej źródłem może być okrucieństwo tych ludzi, ich cierpienie, ewentualnie ich obsesje. Natomiast drugą część audycji, jeśli pozwolisz Jarku chciałabym odnieść do nieco bardziej naturalnych źródeł właśnie takiej specyficznej ziemskiej energii, która niekoniecznie musi być korzystna dla człowieka. Powiedz mi, znane są powszechnie takie miejsca jak na przykład Wyspa Lalek, Montpelier Hill w Irlandii , Lavangsewu w Indonezji i wiele, wiele innych. Eee mam tu na myśli szereg opuszczonych szpitali.
Miejsc, w których rozegrały się bardzo różne wydarzenia, bardzo często związane właśnie, a może przede wszystkim z cierpieniem. Powiedz mi, jak ty to odbierasz? Jak to jest możliwe? A właściwie czy w ogóle to jest możliwe, że ludzkie cierpienie jest w stanie wypełnić przestrzeń- Tak Tak dalece i tak głęboko, żeby to, co się tam echa można powiedzieć energetyczne echa zdarzeń promieniowały na potomnych, czasami przez, przez stulecia. Ja powiem z własnego doświadczenia, jeżeli przychodzi klient i mówi mi, że ponadto czuje się źle w swoim domu, to ja zawsze dopytuję w wywiadzie kto był... Czy to jest pierwszy gospodarz, czy ktoś wcześniej tam mieszkał, czy znają historię tego domu? Ponieważ jest to znane, jak to się dzieje, można się domnie, domniemywać, ale że emocje sytuacji, emocje powstałe podczas życia gospodarzy odkładają się w ścianach domu i teraz, jeżeli były tam nawet kłótnie, powiedzmy czasem jakieś morderstwo, to emocje tego zdarzenia tam utkwiły.
I teraz nowa, nowy mieszkaniec, on będzie to odbierał nieświadomie. On się będzie jakby czuł, a czasem coś zobaczy, jeżeli dusza nie odeszła albo to zdarzenie było bardzo tragiczne. I dlatego pierwsze, jeżeli wiemy, powiedziałaś szpital, jeżeli wiemy, że jest to miejsce, w którym coś się wcześniej działo, warto spróbować to miejsce oczyścić z tych emocji? Tak.Ja przeczyta-- pozwolę sobie teraz króciusieńki fragment przeczytać właśnie z książki Warrenów Nawiedzenia. Historie prawdziwe i jest to teoria Hansa Holzera.
To jest taki bardzo znany pisarz zajmujący się tematem zjawisk paranormalnych. I yyy ten fragment brzmi tak: "Wszystkie duchy to psychotyczne, zdezorientowane istoty, które nie są w stanie otrząsnąć się po jakiejś wielkiej tragedii, do której doszło w życiu fizycznym". I dalej Holzer pisze tak wysuwa taką teorię, że napięcie emocjonalne człowieka może utworzyć pole elektromagnetyczne podobne do pola promieniowania w atmosferze.
Czyli w pewnym uproszczeniu, skoro wybuch atomowy może sprawić, że jakaś część atmosfery na wiele lat będzie radioaktywna, to dlaczego nie mogłaby do tego doprowadzić miniaturowa eksplozja, jaką jest nagła śmierć?
Tak, to tłumaczę moim zdaniem dobrze. Sytuację. Czyli że zakłada, że możemy w jakiś sposób przyjąć twoim zdaniem, że właśnie miejsca, w których doszło do takich drastycznych zdarzeń, gdzie ludzie ponieśli śmierć nagłą albo po prostu śmierć ciężką, naznaczoną cierpieniem.
Mogłyby, mogłyby stanowić właśnie takie napromieniowane przestrzenie. Tak? I każdy zdrowy człowiek, który tam przyjdzie, po pewnym czasie będzie to czuł tak. Bo mnie się wydaje, że ta teoria, no cóż, jest istotna, ale nie tylko z punktu widzenia potencjalnych ludzi, z potencjalnych istot duchowych czy tych wszystkich emocji, tej energii, która się kumulowała czasami przez stulecia w danym miejscu. Ale jak ty uważasz, czy istnieje również potencjalnie taka szansa, że sami budujemy po części, jakby wzmacniamy jeszcze to pole tą czarną i tym czarnym piarem, tą czarną legendą, która no przez, przez stulecia wokół tego konkretnego miejsca narasta. Czy jest tak, bo tu prosty przykład chociażby ten Montpelier Hill to w Irlandii, tak? I jest to wzgórze, które jak gdyby swoją historię miało praktycznie no niespecjalnie znaną do momentu, kiedy w XVIII wieku William, William Conley wystawił tam sobie coś na wzór domku myśliwskiego. Jak się okazuje i to jest, wydaje się być faktem nawet w świetle obecnych badań, że do budowy tegoż domu on użył materiałów prawdopodobnie albo z miejsca kultu, gdzie również takie megalityczne głazy się znajdowały i albo był to po prostu jakiś ogromny kurhan, w którym składowano, składowano, w którym zbierano, chowano szczątki tych zmarłych z danej społeczności.
Naruszył święte miejsce. Okej. Naruszył, na pewno naruszył święte miejsce. Mało tego, że naruszył, to jeszcze tych z tego budulca użył do budowy tego domku. I do dzisiaj tam na przykład w filarach tego domu znaleziono głazy, które można by było porównywać i wiekiem, i z wielu innych powodów, o których już nie będę wymieniać do okresu i do charakteru takiej budowli jak na przykład Stonehenge. I to powiedz mi ten fakt, czy rzeczywiście Twoim zdaniem jest możliwe? Ja jeszcze później wrócę do tego wątku, ale teraz chciałabym o coś innego zapytać. Czy jest możliwe, że jeżeli w danym miejscu przez długi czas poświęca się przestrzeń poprzez modlitwy, poprzez wszelkiego rodzaju celebracje, poświęca się tą przestrzeń?Eee, określonej wierze, określonemu bóstwu czy grupie bóstw. Czy ty uważasz, że, eem, po wielu, wielu latach, kiedy właściwie wydaje się, że ten kult już nie istnieje, że o nim zapomniano po kilku stuleciach od, od momentu, gdzie nikt już nie, nie, nie przychodzi w to miejsce, żeby wracać do tych rytuałów, do-do tych bóstw, do tego, do tych wierzeń, tego obrządku. Czy mimo to, mmm, te wcześniejsze zabiegi no było, nie było raczej zabiegi pozytywne, ele tworzą coś w rodzaju takiego, mmm, takiej zamkniętej przestrzeni, takiego sanktuarium, można powiedzieć wiecznego. Ehm, okej, ja bym to nazwał może bardziej znane słowo egregor, że jeżeli w ciągu stuleci wyznawcy danego kultu. Podobnie jest w religii chrześcijańskiej i w tych pięciu, tych czterech pozostałych, eem, w tym samym celu, z tymi samymi problemami, yy, modlą się, czyli emocjonalnie chcą, próbują podłączyć się, tak, pod źródło. Tworzą zespół energetyczny, czyli egregor, który co ileś tam lat wzrasta, bo następni ludzie, następne emocje. I zauważ, powiedziałaś tak to miejsce jest, może być puste, bo wymarli ci ludzie albo zapomnieli. Natomiast egregor został. To jest jakby forma energetyczna, związana bardzo mocno z daną, powiedzmy religią, wiarą.
I teraz, jeżeli ktoś, coś narusza to miejsce, ten spokój, yy, bo kiedy nie ma wyznawców, no jest ten wieczny spokój, tak? Narusza ten spokój tych popiołów. Może być bunt, tak? Może być, ym-ymm, jakby ten egregor ma własne, yy, cechy i on będzie pilnował, żeby nie naruszać tego miejsca. Tak. Tutaj jest o tyle ciekawa historia, że kiedy, mm, eee, zakończono budowę w XVIII wieku, zakończono budowę tego, tego domku myśliwskiego, to w krótkim czasie nastąpiła seria, powiedzmy, nazwałabym to katastrof naturalnych, tak?
Czyli, mm, tam była potężna burza, która zerwała dach. Potem, yy-mm-yy w to miejsce uderzył piorun, mm, po jakim-- znaczy mam tu na myśli ko-kolejn-, nas-następną, kolejną burzę i naprawiony dach, w który z-znowu uderza piorun, ee, później jeszcze jakiś, yy- w tej chwili wszystkich nie pamiętam, ale tam się sporo działo, jeżeli chodzi o takie, yy-em, naturalne, yy-em oddziaływania. Czy ty myślisz, że, yy-mm taki egregor mógłby ściągnąć silną, potężną energię, jaką jest energia wyładowań atmosferycznych?
Wicher, który mógłby uszkodzić ponownie ten budynek? Czy to? Czy to jest zbieg okoliczności, sprawa czysto meteorologiczna- Czy też istnieje możliwość, że to jest tak potężne oddziaływanie? Yyy, na pewno egregor jako energia ona jest wolna.
Znaczy w tym sensie, że ma wpływ energetyczny na całe otoczenie. W związku z tym będzie może posługiwać się tym, co ma dostępne w otoczeniu. Mi się skojarzyło, ja wiem jeszcze takie z boku. Pamiętasz Indiana Jones?
Te filmy? I tam było, yy, o tej świątyni, gdzie dopóki te kamienie, kamienie nie wróciły na swoje miejsce, dopóty w okolicy była, yy-emm, po prostu źle się działo. Tak? Mhm. Tak, przypominam sobie. Rzeczywiście była tam taka, taka scena i, yy-mm.
Czyli rozumiem, że Twoim zdaniem to może sięgać tak daleko? Tak. A, yy, czy możesz opowiedzieć tą historię, bo teraz byłeś w takim malowniczym zakątku, który też troszeczkę usiłowano, mm, poświęcić czemuś innemu niż wcześniej.
Tak, tak. Aplikowany. Samo zdarzenie pasuje do tego, o czym mówimy. Wcześniej mniej zwracałem na to uwagę, ale byłem na Mazurach, wspaniałym miejscu wypoczynkowym. Yyy, gospodarze ekologiczni dbali o to, żeby wszyscy, którzy przyjadą dobrze wypoczęli.
Co się okazało? Ee, na miejscu, na działce, którą mieli, wykorzystywali do.Ulopów do wypoczynku były pozostałości jakiejś starej kultury. Yyy, oni ze względu na własne zainteresowania nie brali pod uwagę mocy tej kultury albo sprzeczności kultur. Każda kultura ma własny egregor, tak powiedzmy.
Yyy, i po prostu zaczęli wprowadzać na to-- na miejsce, na tą działkę, yy, pewne rytuały albo pewne elementy kultury in-indyjskiej, hinduskiej. A ta kultura, która była na miejscu, ona należała do prehistorii Słowian, tak?
Czyli była tutaj pierwotnie związana z naszą ziemią. Eee, człowiek, który mi o tym opowiedział, powiedział, podsumował to dwoma, dwoma zdaniami: jeżeli Krzyżacy nie dali rady tym pozostałościom, to żadna inna kultura, tym bardziej.
Yyy, okej, ale to jest-- może być i jest bardzo mocny. A więc co można zrobić albo co polecono jakby tym mieszkańcom, żeby usunęli w łagodny sposób te elementy, yy, sprzeczne albo które mogą, yy, być, yyy, niepasujące do tej kultury i sz-- są pewne rytuały w formie przeprosin albo jakby świętego spokoju przywrócili moc tamtego egregoru. Tu, yy, yy, słuchacz zadał takie pytanie: Ee, a co z tak zwanymi egregorami religijnymi? Czy stoją za-za tym jakieś istoty? Kilka lat temu, kiedy budziłem się z dogmatów, yy, pewnej religii, to doświadczałem zjawisk takich jak nawiedzenie. Yyy, tylko to są, mm, nawiedzenia, yy, zawsze mogą być różnego, mm, rodzaju, tak? Mogą w zależności od tego, yyy, kim jest w ogóle ta energia, istota. Jeżeli mamy taką możliwość, medium może się podłączyć i skonfrontować, z czym mamy do czynienia.
Jeżeli nie jest to dusza zabłąkana, yy, nie jest to jakaś energia opętująca, to można podciągnąć, że egregor będzie bronił swojej własności, a więc jakby sprawdzał, czy to było, eee, rzeczywista decyzja, tak? Wolna wola jest udawana wszędzie, ale musimy czasem to potwierdzić. A myślisz, że, hm, że istnieje taka możliwość, jeżeli chodzi właśnie o-o tego rodzaju nawiedzenia, że, no mam na myśli taką sytuację: ktoś od stuleci rodzina jest, ee, tkwi w jednym kulcie, w jednej religii, tak?
Tak. I teraz nagle taka osoba, no przeżywa pewnego rodzaju, nie wiem. Przebudzenie czy też zmianę duchową w sobie i idzie, powiedzmy, w skrajnie innym kierunku. O! Czy Twoim zdaniem byłoby możliwe, że do, yy, mm, tego potężnego przecież egregora związanego z danym wyznaniem mogą być w jakiś sposób podpięte może nie tyle duchy przodków, co pewne, hm, postacie fantomowe- Okej. Które, yy, nawiedzają tą osobę, zarz-- czyniąc jej wyrzuty z powodu tego, że odeszła na przykład od wiary przodków, yy, czy nie kultywuje tego stylu życia, bycia, yy, jakiś rytuałów religijnych. Czy możliwe jest, że jakaś cząstka, jakąś cząstkę swojej energii, swojego śladu, swojej pamięci, mm, duchowej, mm, przyklejamy jakby do tego potężnego egregora i później to w jakiś sposób tam przez pokolenia oddziałowuje na następnych członków rodziny. Czy to jest taka teoria, taką teorię uważasz za nadużycie? Poczekaj, ja powiem, jakby, o własnym. Miałem, miałem w ogóle niejako mądrym księdza, który powiedział coś takiego, że jeżeli wychowani jesteśmy w danej religii, w danym, danej kulturze, yy, to warto trzymać się, bo, yy-- tej religii, ponieważ jest to jakby korzeń, on pozwala nam, yy, czuć się bezpiecznie w pewnych sytuacjach, w tej kulturze, wśród tych ludzi, których znamy. I że spotkał chyba dwie, dwa przypadki, kiedy osoby przeszły, ee, tam chodziło o tą, yy, chińską, yy, czy japońską religię. I mówi, że znając te osoby, to może być na początku nawet jakby nie rozerwanie, ale, yy, bardzo,Dusza po prostu się męczy.
Yyy, ona po prostu podejmuje pewien wysiłek, yy, żeby dostosować się do naszych potrzeb czy myśli. Bo dusza, jeżeli jesteśmy w katolickim kościele chrzczeni tak jest wiązana z tą wiarą, z tym egregorem, yy, więc że to na poziomie duszy może być duży ból i duże problemy. Potem oczywiście, jeżeli mamy tą wolną wolę, tkwimy w tym jest to uznawane, to się uspokaja. Tak to on to doświadczył, widział po młodych ludziach. Natomiast też uważam, bo w swoim czasie interesowałem się kulturami właściwie wszystkimi, to znaczy przeszedłem przez wszystkie religie, ale kiedy wróciłem do korzeni, do chrześcijaństwa, stwierdziłem, że podstawy są te same. Mówię o tym pierwotnym wzorcu, a więc nie chcę odcinać korzeni, ale to mój wybór. Czy powiedziałaś, bo mówimy cały czas o energii, My tego nie widzimy, natomiast odczuwamy ich napór albo ich oddziaływanie. Przypomniało mi się może lubię pożartować, ale to tak, jakby mieli swoich strażników, którzy w momencie ataku albo w momencie zmiany bronią status quo, czyli bronią, żeby nic się nie zmieniło, nie zmieniło i atakują takiego delikwenta.
Tak może być. Natomiast nie doświadczają takich rzeczy, więc tutaj mogę się domyślać, że ta energia, ten egregor broni swoich wyznawców i mówi się tak, że jeżeli głęboko wierzysz w daną religię, to dzięki egregorowi możesz nawet doznawać cudów. Te cudowne uzdrowienia, inne możliwości, które są ponad materią. Tak więc to jest bardzo silna energia, ale może się dopominać o oswojenie. Mhm. No być może wiesz. No tutaj zawsze zostaje, moim zdaniem ten aspekt naszej własnej świadomości, która boleśnie, znaczy boleśnie, no ciężko przeżywając pewnego rodzaju transformacje, bo na przykład ja wierzę w reinkarnację, więc jeśli ktoś był kilkakrotnie, przynajmniej w danej kulturze, jakby zanurzony duchowo, to być może w momencie, kiedy chce spróbować czegoś nowego, przejść jakby inną, inną drogę duchową, inną ścieżkę duchową, obrać na to wcielenie. No to być może nasza świadomość się po prostu tak jak powiedziałeś, buntuje czy, przez dogmaty, które gdzieś tam były jednak zakorzenione, ma na przykład negatywny odbiór tego, co chcemy zrobić- Tak. I być może te-- to, co odbierane jest, o czym tutaj słuchacz wspomniał jako atak duchowy na niego, to jest własna świadomość, która to projektuje w taki sposób, żeby, żeby zadziałało tak, żeby to odniosło efekt. Więc możemy mieć sny, w których pokazują się nasi przodkowie okazując swoje niezadowolenie w ten czy inny sposób możemy mieć wręcz jakieś fizyczne manifestacje, które de facto sami sobie produkujemy. W końcu było, nie było, jeśli chodzi o naszą świadomość, czyli powiedzmy naszą duszę, no to wszelkiego rodzaju transformacje to są sprawy poważne. To jest czasami rozwój, czasami niestety jest regres, ale to się zawsze odbywa jakimś kosztem, prawda?
Bo kiedyś przeczytałam takie bardzo mądre zdanie, że to nie dzieje się bez powodu, że człowiek, który bardzo źle czynił, wiesz, mam tu na myśli morderców, mam tu na myśli ludzi- Okej. Zbrodniarzy wojennych. Ludzi, którzy no, chociażby, wiesz, unieszczęśliwiali, zabijali, torturowali ludzi w ramach służb specjalnych. Bardzo często można powiedzieć w miażdżącej większości ci ludzie zaczynają później duchowo cierpieć. I tak się składa, że bardzo często topią swoje cierpienie w alkoholu. Na przykład narkotyki, tak.Żeby zagłuszyć głosy duszy. Okej, godzę się. I być może w dru... w innym kierunku to też działa także, ee, tutaj Myślę, że chyba no w miarę czytelnie odnieśliśmy się do pytania, do-do tej sugestii, którą nasz słuchacz opisał, podzielił się nią z nami. Ale ja wracam jeszcze właśnie do tych nawiedzonych miejsc i do tych legend z nimi związanych. Tych, teeech, one się nawarstwiają, one, yy, one się łączą ze sobą, przenikają i w końcu tworzą ogromną ilość, ogromną bazę danych. Tak, tak bym to nazwała. I czy ty myślisz, że jest jakieś tam prawdopodobieństwo, że sam-- osoby, które przychodzą w te miejsca, emm, opowiadają tę historię i podtrzymują pewnego rodzaju legendę. Czy myślisz, że dodatkowo zasilają tego egregora? Eee, no.
Dobrze, jeżeli mówimy, jeżeli przyjmiemy, że każde miejsce energetyczne ma swojego egregora, możemy iść w tym kierunku. Egregor raczej jest ogromny, mówi się o takim bardzo dużym, yy, zbiorniku energii związanym z paroma tysiącami wyznawców i tak dalej. Ale dobrze, ja bym poszedł inaczej w tym kierunku, że, yy, zauważ ludzie, którzy źle się czują w miejscu, w którym coś się stało, oni są skłonni zrobić albo to samo, albo inne powiedzmy głupstwo, jakby nie panując nad tym. Yyy, i są potem nawet nie legendy, że w tym domu to ze straszy, ale że na przykład trzy osoby się po kolei powiesiły, tak? Albo że każde małżeństwo, które przyszło, yy, tam była, były jakieś rozboje między młodymi. Więc, yy, jeżeli jest takie źródło, które promieniuje negatywnie, ono będzie miało wpływ na następnych mieszkańców. Na pewno. Bo właśnie na to zwróciłeś uwagę.
Na pewną powtarzalność zjawisk. Tak. Bo to nie są żadne miejskie legendy. To są rzeczy, które można sprawdzić i chociażby przeglądając akty zgonu, że są miejsca, kamienice albo jakaś przestrzeń- W danej rodzinie.
-w której tworzy się atmosfera sprzyjająca pewnym zachowaniom. I należałoby tutaj nawet wziąć pod uwagę, czy nie tworzy się pewna mentalna matryca. No, najlepszym chyba przykładem tutaj bijącym na głowę wszystkie inne jest las samobójców w Japonii. Gdzie do tej pory udokumentowanych samobójstw jest ponad pięćset. Dobrze, ja chciałem właśnie pójść w tym kierunku, ale już zaczęłaś temat, ponieważ jako dawne medium teraz tego nie robię.
Podłączyłem się pod duszę znajomego, który, yy, akurat popełnił samobójstwo. Bardzo to znaczy ciekawy człowiek, bo, yy, złota rączka miał swoją firmę budowlaną, zatrudniał ludzi, ale niestety sięgał po alkohol. I teraz, nawiązując z nim kontakt, jak do tego doszło? Bo nikt nie wiedział, a raczej był daleki od czegoś takiego. Co się okazało? Że w jego domu, ten dom był opuszczony, tylko on tam mieszkał i były jakieś tam libacje czy zakrapiane spotkania, zapraszał kogoś. Ale on powiedział, przekazał tak mentalnie, że siadając do stołu, miał koło siebie paru kumpli, którzy polewali, którzy śpiewali, cieszyli się razem z nim. I jeden z nich w którymś momencie powiedział do niego: "Słuchaj, jak chcesz, żeby, żebyśmy byli cały czas z Tobą, żeby ta atmosfera, atmosfera trwała cały czas, to zobacz, tam są drzwi, tutaj pasek, możesz się powiesić. Tylko tyle.
Zobacz jakie to łatwe, przecież to spokojnie, nic ci się nie stanie".On był już prawdopodobnie po paru, nie pamiętam ile tam butelek poszło, ale nie panował nad tym co robił. Poszedł się powiesił. A więc możemy przypuszczać, bo dom był pusty, że on po prostu posłuchał podszeptu innych dusz, które chciały być z nim. Tak.
Hm. To jest to, to, to jest jednak jakaś, jakaś matryca myślowa- Tak. Która w ten czy inny sposób, yy, w ten czy inny sposób się nakłada na kolejnych, yy, kolejnych mieszkańców, właścicieli, yy, na osoby, które, mm, tam się pojawiają. Co więcej, myślę, że tworzenie się, bo wracam do tego, ee, Mount Periel Hill, ponieważ tam, yy, po pewnym czasie ta posesja, ten domek opustoszał. No, ale kupili-- został kupiony budynek przez taki Hell Fire Club, który skupiał no powiedzmy śmietankę towarzyską, ale to byli ludzie o bardzo szczególnych zainteresowaniach. Ich podejrzewano o...
powiedzmy, jakieś elementy satanistyczne odbywające się podczas ich spotkań. No na pewno lał się tam alkohol strumieniami i bardzo często mieli, mieli tam towarzystwo pań o nie najcie-- nie najcięższym prowadzeniu. I, mm, z czasem ta, ta historia rozwija się w ten sposób, że tam dochodzi do zabójstwa.
No ludzie, kilka osób ginie. Prawdopodobnie byli to ludzie, którzy z tych niższych warstw społecznych, którzy się tam zapuścili, żeby zobaczyć jak się, yy, jak się szlachta bawi dosłownie. I to są powiedzmy takie sytuacje, gdzie, gdzie jak najbardziej wiarygodne.
Parę osób nigdy się, yy, nie odnalazły. I czy to jest też trochę tak, yy, że działa tu zasada sympatii, czyli podobne przyciąga podobne. Ktoś, ee, ma, ee, powiedzmy podobne przyciąga podobne. Czyli, ee, osoba, która ma już jak gdyby pewien profil, można powiedzieć psychologiczny, mentalny, osobowościowy, po prostu wybiera takie miejsce, przyciągana faktem, że ono emanuje energią, która bliska jest myślą o-- jej myślą. Tak samo jak osoba, która jest niezwykle sympatyczna, pogodna, życzliwa etc., etc.
Przyjeżdża, jest piękny domek, tu kwiatki, no po prostu sielanka i obrazek pocztówkowy i zakochuje się w tym miejscu, bo to miejsce zakochało się w niej. Mmm, okej, to znaczy masz rację moim zdaniem, ponieważ ten drugi przykład, yy, mówi się o urokach, yy, przyjemnych miejsc, gdzie osoby otwarte mówią, że czują się nareszcie jak u siebie, że chcą tam być. Mmm, tak, dane miejsce wysyła pewną energię, która jak powiedziałaś może przyciągać podobne, podobnych ludzi.
No to również by tutaj bardzo ładnie było pokazane, yyy, i po prostu udokumentowane w tej, w tej książce Lorena, którą dzisiaj wspominamy, czyli "Nawiedzenia historie prawdziwe", dlatego że oni opisują, yy, cmentarz Union w Nowej Anglii wcześniej-- i tu po prostu można powiedzieć, że jest to klasyka gatunku miejsce, w którym Indianie mieli, yy, cmentarz, zostaje zamienione, zostaje podbite, można powiedzieć przez białych osadników. Na miejscu tym oni wprowadzają swoją kaplicę, swój cmentarz i zaczynają się wokół tego miejsca również rozbudowywać, tak? No i po kolei. Wiesz, gdyby tutaj tej sprawie się przyjrzeć, to nie wiem, czy tam jest jakiś rodzaj ducha, zjawy albo fantoma, który się nie pokazuje, nie działa.
Nie... Chyba wszystkie tam występują. Zresztą część z nich udało się Loreną nagrać. Natomiast w niewielkim można powiedzieć promieniu odległości od tego miejsca, yy, tego cmentarza Union wydarzyło się tak niewyobrażalnie dużo różnych rzeczy.Wypadków. Yy-ymm, pod-- yy-yy, wiele domów uległo spaleniu. Czyli no, no nieszczęścia no dla ludzi spalony dom, no nie jest to-- jest to po prostu katastrofa. Również były-- wydarzyły się katastrofy naturalne.
Wydarzyły się tam w tej okolicy jest bardzo wysoki, można powiedzieć, odsetek na jakiś zbrodni i w ogóle takich historii mocno kryminalnych, mimo że nie jest to miejsce, gdzie można by się tego było spodziewać, bo okolica robi wrażenie niezwykle spokojnej. Po prostu następują u ludzi jakieś przedziwne porywy, w których a to wiesz, mąż zabija żonę, a to ludzie słyszą głosy, które zachęcają ich właśnie do popełnienia dość takich drastycznych czynów. Po prostu to miejsce yyy ma już w tej chwili taką ciężką atmosferę, że tam cokolwiek by się nie działo, tam nawet klasztor był w swoim czasie, którego ruiny stoją do dziś. I w tym klasztorze, jak podają źródła historyczne, doszło najprawdopodobniej do jakiegoś opętania, w wyniku którego yy-yy no klasztor w końcu przestał funkcjonować i gdyż uznano, że no ta ziemia jest tak niechętna, że nie tam żaden budynek chrześcijański i takiego szeroko pojętego kultu, no, nie może stać, bo dzieją się bardzo, bardzo dziwne rzeczy. Oczywiście wiadomo, że jeżeli chodzi o tych purytańskich osadników, oni to interpretowali w sposób no prosty i banalny - diabeł, siły nieczyste. Ale tu może być dużo głębsza sprawa. Pamiętasz ten film "Duch", tak? Tak. Gdzie okazało się na końcu, że cała dzielnica stała na dawnym cmentarzu. Więc tak, to jest takie jakby nawiązanie, coś podobne efekty może mieć, że duchy tego miejsca będą się bronić.
Będą wszystko, żeby najeźdźcy opuścili to miejsce. Tak. No myślę, że takich, takich historii jest więcej zresztą. No zobacz chociażby Ursynów wybudowany na gruzach warszawskiego getta. Można powiedzieć wybudowany na cmentarzu, bo przecież wszyscy wiemy, jak wyglądała, jak wyglądała historia, jak po powstaniu w getcie Niemcy mordowali tam ludzi i palili budynki, także nikt nigdy nie wydobył tych szczątków, tylko po prostu na ruinach wybudowano całe osiedle i tam na pewno część z tych historii to mogą być tak zwane miejskie legendy, ale są również historie, które referowane również mnie przez osoby, którym ufam i które dotknęły takiej sytuacji, gdzie pokazywały się po prostu duchy, eee, dawnych mieszkańców. Wręcz niektóre pokazywały się w sposób taki, no powiedziałabym, nie jako duchy historyczne, tylko jak najbardziej duchy, istoty duchowe dążące do jakiejś interakcji, tak? Problem tylko może być inny. Znaczy tu się nakładają dwie rzeczy, bo jeżeli przychodzi nawet osoba do mnie do gabinetu, no z towarzyszem duchowym, tak? Czyli z jakąś duszą, to bardzo często ta dusza nie wie, czy nie uświadomiła sobie, że nie żyje. I problem jest taki, że czuje się jak-- nieważne ile lat upłynie, próbuje kontaktować się, próbuje coś robić tak, jakby żyła, tylko może być zdziwiona, że się tak szybko porusza, albo że ludzie nie słuchają tego, co mówi.
Ale chodzi o to, że dopóki taka istota nie uświadomi sobie, że nie żyje, ona nie będzie chciała stamtąd odejść, a więc będzie robiła szkodę. Tak. No cóż, jednym słowem dochodzimy tutaj do wniosku, że jak najbardziej Ziemia może przesiąknąć energiami wszystkich osób, które na niej żyły, które tworzyły społeczność i które po prostu odcisnęły swoje energetyczne piętno.
Jak wspomniałeś, to wszystko może łączyć się z.Coś na kształt jednego wspólnego egregora. I pewna pamięć wydarzeń staje na straży tego nowego, tego co się pojawia i niekoniecznie- -dopuszcza i po prostu nie ma tu rezonansu.
Natomiast bez wątpienia istnieją miejsca, gdzie to, co się dzieje zwłaszcza, no niestety, najczęściej są to jakieś negatywne zjawiska, bo jakoś dziwnie o tych pozytywnych mniej się mówi. I te miejsca tworzą taką, ja bym to nazwała pewnego rodzaju jednak przestrzenią anormalną.
Powiedziałaś polem, tak. Polem czy przestrzenią anormalną, która może oddziaływać na, na bardzo, bardzo wiele osób. Tutaj w książce poruszony jest jeszcze ten aspekt, że cmentarze to nie są wcale miejsca puste. Miejsca ciszy i bezwarunkowego spokoju. Ja sobie pozwolę tutaj na króciutki cytat Prowadząc badania na cmentarzu Union, uświadomiliśmy sobie, ile się nauczyliśmy w toku naszych dochodzeń.
Przede wszystkim dowiedzieliśmy się, że cmentarze bynajmniej nie są martwe, ale żyją informacjami o sprawach nadprzyrodzonych i paranormalnych. W szeptach, krzykach i błaganiach umarłych można usłyszeć całą historię ludzkości. I tutaj myślę, że jest to bardzo mocno zaakcentowane tą obecność, obecność pewnych istot związanych z cmentarzami.
Czy Ty się zgadzasz z Warren'ami, z tym stwierdzeniem, że cmentarze nie są martwe, ale żyją informacjami o sprawach nadprzyrodzonych? Powiem tak, że yy i tak i nie. W tym sensie, że spotkałem się ze zdaniem, że większość cmentarzy chyba tylko na katolickich tak jest, że one są prawie puste, to znaczy one właśnie jest tam ten spokój i nie ma tam jakichś odczuć, takich drastycznych. Natomiast ja przypuszczam, że istota, która za życia doznała pewnych przykrych albo tragicznych zdarzeń, to ona po śmierci, jeżeli ciało tam zostało pochowane lub fragmenty ciała, to że ona może emanować, bo jak się mówi, po śmierci emocje są odczuwalne. Czyli jeżeli nie odchodzi dusza spokojnie do góry, tam, gdzie jej miejsce, czyli nie kończy wędrówki, to, to w tym momencie jej pretensje, żale czy jakieś niezrozumienie będzie biło, dopóki ktoś jej nie pomoże.
Tak, tak, tak uważam. Ja bym tutaj do relacji Urenów dodała też ten element, że trzeba pamiętać o jednym nie wszystkie te dusze czy duchy historyczne. Zjawy fantomowe, które mogą występować właśnie chociażby w otoczeniu cmentarzy.
One nie wszystkie są złe i źle nastawione do ludzi. Ok, ok. Znane, znane jest przecież wiele historii, w których zwłaszcza zjawy pojawiały się po to, żeby ostrzegać. Są takie miejsca drogi, gdzie pojawiają się zjawy osób, które tam zginęły i one, one przez swoje objawienie się w pewnym momencie w sposób spontaniczny kierowcy zaczynają hamować i o to im chodzi.
I taki jest cel tego pojawienia się. Nie żeby napędzić- Stracha -stracha i żeby człowiek po prostu dostał za swoje, tylko to jest po to, żeby on na przykład zwolnił i w najbliższy zakręt wszedł z prędkością o połowę mniejszą niż ta, którą aktualnie jedzie. Tak mi się, tak mi się wydaje, bo też nie chciałabym tutaj zostawić takiego wrażenia, że ten świat duchowy jest zawsze negatywny.
Nie, nie. Tym bardziej że istoty, które zostają, mówi się tam te trzydzieści, czterdzieści dni mają na odejście, a potem muszą zostać przy ziemi. Nie potrafią same odejść.Mogą to robić, yy, może zbaczą chwilowo od tematu, yy, bo jest taka potrzeba, bo ktoś żyjący poprosił o to, żeby nie odesz... Nie odchodziły, bo nie da sobie rady. W tym momencie te istoty są przy ziemi, nie potrafią odejść, ale są łagodne. One zostały, żeby komuś pomóc na przykład. Także tak. No ja się tutaj odwołuję, bo tu słuchacz pisze, ale egregor może mieć też pozytywny wpływ. Czy nie tak właśnie działa zbiorowa modlitwa intencyjna? No dokładnie w ten sam sposób, ponieważ zasi... Na zasadzie karmisz to, o czym myślisz. Czyli wiele osób się łączy w tym samym celu ku większemu dobru, ku uzdrowieniu i też tworzy się jakaś zbiorowa siła, prawda? To jest też zlepek tych wszystkich energii, że tak powiem kolokwialnie włożonych w tą modlitwę czy w tą- Energii emocjonalnej, intencją, tak.
Natomiast on dobrze napisał, ponieważ właśnie osoby blisko związane albo wyznającym, powiedzmy kierunek związany z danym egregorem, jeżeli potrzebują skorzystać, jakaś tragedia, uzdrowienie, coś się dzieje, to ten egregor szybciej jakby odpowiada.
Także może liczyć na to, że będą się działy cuda. A więc wsparty tym egregorem może szybko wrócić do zdrowia, nawet z raka czy z innych problemów. Tak. Mmm. Patrzę tutaj. Pozwolę sobie jeszcze na sekundkę spojrzeć tylko, yy.
Czy mamy tutaj pytania? Myślę, że, że właściwie na większość to żeśmy mimochodem odpowiedzieli. I teraz, jeśli pozwolisz, to jednak chciałabym przejść do tej drugiej części, którą planowaliśmy, czyli takich miejsc o silnym oddziaływaniu, ale wydaje się, że jest to oddziaływanie samej ziemi albo przeróżnych energii silnych, kosmicznych z nią związanych. I mam tutaj na myśli takie zm... Miejsca jak ten słynny las Hoia-Baciu w Rumunii. On jest. On się znajduje na terenie Transylwanii i tam nie tylko, że osoby, które odwiedzają ten las, relacjonują, że doświadczają niezwykle silnego uczucia niepokoju, mają wrażenie bycia obserwowanym. Często te osoby mają mdłości, wiesz, jakieś migreny. Ale co ciekawe, nie tylko ludzie odczuwają pewien dyskomfort, ponieważ w lesie rosną zdeformowane drzewa. Yyy, występują, yyy, tutaj opisywana jest taka idealnie okrągła polana, na której nie rosną żadne rośliny.
No ja bym tu jeszcze chciała przywołać więcej takich miejsc, bo Hoia-Baciu jest bardzo znane. Tymczasem się okazuje, bo pozwolę, pozwoliłam sobie tu sięgnąć po książkę Alicji Łukawskiej "Duchy Kresów Wschodnich".
Nazwa nieco myląca, bo to właściwie chyba książka powinna mieć tytuł "Vademecum Paranormalne Kresów Wschodnich", bo tu można naprawdę się wielu, wielu rzeczy dowiedzieć i ciekawie sobie nawet wycieczkę zaplanować, jeśli chce się z pewnymi elementami zapoznać. Tutaj znajdujemy opisy takich miejsc jak Czarcia Jama na Litwie, Kamienna Wioska na Ukrainie, Las Pokaini na Łotwie.
I tutaj fragmencik bym zacytowała w sprawie właśnie tej Czarciej Jamy. Litwa, okręg wileński. Za silną strefę anormalną uważane jest miejsce zwane Czarkiem Jamą, położone w lesie w pobliżu miasteczka Wysoki Dwór. Jest to ogromny lej zwężający się ku dołowi. Jego średnica wynosi dwieście dziesięć metrów i sześćdziesiąt metrów od góry i sześćdziesiąt na dole. Głęboki jest na czterdzieści. Bardzo dużo rośnie tam bardzo dużo drzew liściastych, iglastych. Litewski fizyk Rimantas Pietroszus z Instytutu Geologii i Geografii przy Centrum Naukowym Nauk Przyrodniczych Litwy uważa, że Czarcia Jama jest rezonatorem fal Schumanna.Być może to właśnie z tego powodu miejsce to ma tak silny wpływ na psychikę przebywających tam ludzi, a także na rosnące drzewa. Całe to zagłębienie dzieli się na część północną i południową. Przebywanie w tej pierwszej wywołuje w ludziach uczucie przyjemności i komfortu, zaś w tej drugiej zmęczenia, przytłoczenia, depresji. Drzewa rosnące w południowej części wyglądają gorzej.
Nie ma tam poszycia. Ptaki nie śpiewają. I takich, takie miejsca, takie miejsca wydają się no stworzyć bardzo silnie oddziałujące na ludzi strefy. Im ktoś jest wrażliwszy, tym szybciej i głębiej reaguje. I myślisz, że to sama planeta może tworzyć swego rodzaju takie w cudzysłowie antyczakramy mocy na zasadzie feng shui? Przeciwieństw? Wychodząc z założenia, jeżeli Ziemia jest organem, organizmem żywym i ma te kilka czakramów, tak, jak w organizmie ludzkim. W związku z tym nasza energetyka i właściwie my jako energia mamy połowę zła, połowę dobra, a więc dla równowagi, bo w przyrodzie, w przestrzeni, w kosmosie liczy się równowaga. Jeżeli coś jest może nie za dużo, ale jeżeli jest mocno pozytywne, to dla równowagi może być tworzone coś negatywnego.
Bo wiesz, tu nie chodzi o osoby bardzo wrażliwe, ale chodzi przede wszystkim o to, że tak powszechnie ludzie wchodzący. Pojawiający się w tych miejscach odczuwają tak ogromne rozdrażnienie. Ci ludzie wychodząc, wychodzą stamtąd, no chyba nie będzie nadużyciem powiedzenie wychodząc stamtąd chorzy. Przeciążeni, okej.
Tą ilością tego pola czy tam informacji, tak? Tak, no bo ciało reaguje mocno, ale tak jak mówiłem, my nie do końca jesteśmy, przynajmniej na razie pewni istoty, źródła tego promieniowania czy takich oddziaływań, ale można przypuszczać, że jakby podciągając to pod tą koncepcję równowagi i całej Ziemi jako jednostki, jest to możliwe, że są to naturalne twory dla równowagi, tak? Czyli takie miejsca, których są odwrotnej jakby odwrotna amplituda, odwrotne jest jasne, ciemne, prawda?
Można to dalej prowadzić. Bo jeszcze jedna rzecz zwraca uwagę, że bardzo często te obszary i tu nie wiem, bo nie mam tak wielkiej wiedzy radiestezyjnej, żebym się mogła wypowiadać, ale te obszary to bardzo często są takie głębokie, mają kształt lejów, głębokich jarów, takich wąskich korytarzy. I czasami zastanawiam się, czy również nie byłaby to jakaś no, nie chcę powiedzieć uwięziona, ale może taka źle, źle rozprowadzana energia. Ja być może już jestem jakąś naprawdę mimozą, jeśli chodzi o odczuwanie pewnych, pewnych rzeczy, ale muszę powiedzieć, że w tym roku byłam w Jastrzębiej Górze i poszliśmy do Lisiego Jaru. To też jest taki wąwóz. On się ciągnie powiedzmy wzdłuż wybrzeża Bałtyku, momentami tam jest nawet do pięćdziesięciu metrów. Kiedyś on miał nawet, on miał prawie dziesięć kilometrów długości, ale to z czasem może ten, zabrało po prostu, ten klif się osunął.
Ale do czego zmierzam, że patrzyłam wiele osób bardzo się to miejsce podobało, rzeczywiście niezwykle malownicze, żywcem po prostu wyjęte z jakiegoś filmu fantasy. Ponad stuletnie buki w przedziwny sposób te drzewa się rozrastają. I w ogóle, jeżeli chodzi o stronę wizualną, jest to bardzo piękne miejsce. Natomiast muszę powiedzieć, że jeżeli chodzi o stronę energetyczną, ja się tam.Bardzo, bardzo �źle czułam.
Fatalnie po prostu. Eee, jest to no o tyle nawet niebezpieczne, że tam są takie miejsca, gdzie bardzo głębokie. Gdyby człowiek się tam ześlizgnął, to myślę, że można by było nawet dość poważnych obrażeń doznać. No i muszę Ci powiedzieć, że ja tam zeszłam raz. Po prostu, żeby zobaczyć, żeby nacieszyć oko, ale nie chciałam. Później wróciliśmy plażą, bo ja już nie chciałam tamtędy wracać. Ja się czułam bardzo źle. Kręciło mi się w głowie.
Miałam wrażenie falującego powietrza wokół mnie tak jakby, wiesz, jakbym w kisielu szła. I yyy po prostu czułam się niezwykle przytłoczona. Okej, tak to pole, które tam było w ten sposób na ciebie oddziaływało.
Tylko widzisz, mi się kojarzy, że na Dolnym Śląsku jest parę miejsc, ale jedno było tak bardziej znane, że nawet samochody odmawiały posłuszeństwa, bo zaczęły się albo same cofać, albo zwalniać. Wbrew jakby nakazom czy chęci kierowcy. I nie wiadomo, jakie pole, co jest źródłem. Później przebadano, że niedaleko były pokłady, pokłady prawdopodobnie uranu tak? Które zostały tam po Niemcach. A więc kwestia jest taka, że przy takie oddziaływania nawet negatywne mogą mieć źródło naturalne z pewnych złóż, nawet geologicznych. Ale przy uranie wiadomo za długo nie można przebywać.
Curie-Skłodowska o tym nie wiedziała, że w tych promieniotwórczych pierwiastkach jednak jest jakaś energia, która, która szkodzi człowiekowi. W związku z tym to mogą być naturalne źródła, które tak działają na człowieka. Tutaj możemy jakby przypuszczać, ja nie wiem, ale są, na pewno są miejsca, które negatywnie wpływają na człowieka, tak. No wiesz, być może tutaj ktoś ze słuchaczy zechce się podzielić swoimi refleksjami na temat tego Lisiego Jaru. No bo moje odczucia są bardzo negatywne i teraz nie wiem, czy tak jak wspomniałam, czy jestem taką nadwrażliwą mimozą, czy tam rzeczywiście jest miejsce, no być może też częściowo zmienione przez człowieka w taki sposób, że nie ma swobodnego przepływu energii i ona się gdzieś tam nadmiernie gromadzi. Lub też jak mówią to chyba fizyka bardziej tu pokazuje, że jeżeli dane pole nie ma swobodnego przepływu, ono się może na jakichś tam załamaniach albo wzmacniać, albo powiedzmy potęgować, więc to może być po prostu na jakimś uskoku, wzmocnienie tak? Naturalne. Tak. Powiedz mi, czy ty sam znalazłeś się kiedyś w takim miejscu, które właśnie naturalnie oddziaływałoby na Ciebie tak negatywnie? Ja nie mówię o jakimś miejscu, upraszczając nawiedzonym, tylko naturalnym miejscu, które oddziałuje negatywnie. Powiem, że nie. Yyy nie. Ja, tak jak wspomniałam, po raz pierwszy w tym roku tak źle zniosłam kontakt z takim, z takim miejscem. No wiesz, myślę, że w ogóle wszystko, co nas otacza, oddziałuje na nas w jakiś, w jakiś sposób tak zwaną energią kształtu.
My sobie czasami tak przypuszczam, nawet nie zdajemy sprawy, że być może jakieś kształty geologiczne, których my gołym okiem nie widzimy, też na nas mogą oddziaływać. Tutaj wprawdzie nie jest to jakby temat audycji, ale pan się odwołuje słuchacz do piktogramów, które potrafią oddziaływać bardzo silnie na ludzi i na urządzenia. Jak Ty widzisz ten temat? To znaczy energia kształtu była znana od starożytności, więc pominę piramidy, bo to bardziej znane też jest to kształt tak, ale wykorzystywany właśnie przez kapłanów czy innych znawców do oddziaływania zmasowanego na podległą ludność. Natomiast my poprzez twórców.Yyy, w Polsce jest dwóch, tak? Bo jest Ba-- Yy, Beim i Krzyszek, dwóch twórców takiej biżuterii ezoterycznej mamy takie miniaturki różnych kształtów, czasami wzięte z innych kultur, które oddziałują. My sobie z tego nie zdajemy czasem sprawę, sprawy na człowieka, który potem to nosi, więc zawsze jest ta porada: gdziekolwiek to kupisz, najpierw oczyść energetycznie i wtedy będzie to dla ciebie bezpieczne, bo będzie twoją energią nasiąkać. Ale ja dostałem niedawno taki symbol krzyża z pustym kręgiem w środku, który okazało się, jest bardzo dobrym powiedzmy, może być jako amulet ochronny na promieniowanie czy tam zatrzymanie energii, żeby zbyt szybko nie trafić. A znajomy twórca mi to podrzucił kiedyś jako nowość, gdzieś dokopali się do tego znaku, że kiedyś było to używane jako amulet. Więc tak, energia kształtu jest i to zarówno ta płaska, bo to są wtedy różne elementy do noszenia, czy tam do, yy do, które można mieć koło siebie czy też przestrzenne typu piramida, to wtedy jest to wzmocnione. Posłuchaj, byłoby chyba tutaj nie od rzeczy poruszyć taki temat. A propos jeszcze tych cmentarzy, bo to się nawet w pytaniach na blogu pojawia, na przykład yy co możemy zrobić, kiedy znajdujemy się gdzieś w pobliżu takiego miejsca, które, którego się obawiamy, które wiemy, że pobyt tam niekoniecznie może nam posłużyć? Jak my możemy się chronić? Dam tutaj przykład no wycieczka objazdowa, tak? Nie ze wszystkiego można powiedzmy zrezygnować, bo pal sześć resztę wycieczki, która mogłaby to źle odebrać. Ale powiedzmy no jesteśmy w towarzystwie osób, które mogłyby to uznać za grube dziwactwo, że na przykład w to miejsce nie, nie, nie chcemy wejść. Jak można się zabezpieczyć? Co możemy zrobić, żebyśmy przynajmniej zminimalizowali oddziaływanie takiego miejsca na nas?
Osoby świadome, no tak powiedzmy, które pracują z mentalem czy mogą sobie wyobrażać bardzo mocno pewne rzeczy, warto nałożyć na siebie, czy to będzie mur, czy jakieś zabezpieczenie typu skafandra na przykład. Z tym, tą intencją, że to nas chroni. Ale to może... Czy możesz troszeczkę szczegółowiej opisać, jak tak... No wiesz, nie wszystkie osoby, które nas słuchają, znają ten temat tak dogłębnie. Czy mógłbyś opisać kroki po kolei, jakie należy podjąć?
W takiej fajnej, mówię fajnej, bo takiej prostej książce ochrona psychologiczna. Było taki przykład. Wyobraź sobie wokół siebie taki krąg, który do góry rozbudowując stworzysz wir, tworzysz mur. I teraz wyobraź sobie, że ten mur jest osłoną, przez którą nikt się nie przeciśnie, tak? On stwarza ci taką sferę, że jest to dla ciebie bezpieczne.
I ja parę razy to robiłem z dobrym skutkiem. Nawet jak mówią niektórzy radiesteci, pracując z energiami czy z duchami. Albo taki mur, albo skafander. Wtedy wyobrażamy sobie skafander, który nas chroni przed kontaktem, warto założyć i wtedy te duchy czy istoty będą się...
Prawdopodobnie się będą od tego odbijać. Ale ten mur warto, jak jest dosyć gruby, nie wiem, pół metra, trzy metry. Natomiast to jest jedna rzecz, tak? I to działa zawsze. Czy to będzie w domu, w którym coś się dzieje, albo pracuje się z energiami. Natomiast druga rzecz, jeżeli dochodzi do kontaktu osobistego, tak?
Czujesz napór albo widzisz postać w nocy na przykład i możesz się ruszyć, to w tym momencie, bo pewne sygnały albo pewne informacje działają w całej przestrzeni.A więc warto zadać wtedy takie pytanie kim jesteś, czego chcesz? Nie wolno.
Wiadomo, że trudno tak na początku nie warto yyy się bać. Kiedy się boimy, jakby przyciągamy, jesteśmy słabsi. Przyciągamy do siebie pewne złe zakończenia sytuacji. Nie stawiając siebie, że ten przybysz albo ktokolwiek jest nam obcy, niepotrzebny. Po prostu kontroluje sytuację mówiąc kim jesteś, czego chcesz?
Czasem odpowiada, czasem odchodzi. Tak. Owszem, mentalnie, czyli tak wyobrażając sobie, że mam, bo jak ją czuję, a więc wyobrażam sobie, że mówię do istoty logicznej, ponieważ te energie, które się kontaktują z nami, są najczęściej logiczne od, od powiedzmy dusz po tam inne. Raczej można z nimi nawiązać kontakt. To jest moje doświadczenie. To owszem, można tak jak wytwórca tej biżuterii merytorycznej.
Jest legenda co do znaku, ale mówił, że. Coś mu podpowiedziało, żeby kielich Atlantów rozciągnąć i stworzył tego znaku płytkę. To jest energia kształtu tak naprawdę. Stworzył płytkę gipsową, którą woził ze sobą w bagażniku. Tydzień później miał wypadek. Stłuczkę mówi nikt. Kto widział ten wypadek, nie dawałby mu szansy, że on w ogóle przeżyje z samochodu prawie pakunek. A on jakoś między te krzesła tą kierownicę gdzieś tam był wciśnięty. Owszem, poobijany, poobtarty, poobcierany, ale przeżył i on uważa, że ten znak po prostu stworzył wokół niego pole.
Tak, on uwierzył w to, że ten znak może go chronić. To jest coś takiego, że jest taka zasada jeżeli kupujemy amulet albo symbol właśnie jakimś znakiem, który chcemy, żeby. Uważamy, że nas będzie chronił, najpierw go oczyszczamy. Czy to będzie woda z solą, czy to będzie pod wodą, a potem na słońce? To po pewnym czasie jak go nosimy, on nasiąka naszą energią, a więc tworzy podwójny mur.
To, że sam działa ale nasza energia powoduje, że jest dla nas parę razy mocniejszy jako ochrona. Czyli to tak trochę jak z terapiami. Jak wierzymy w efekt danej terapii. Wierzymy w to, że ona nam może pomóc, to w sposób automatyczny- To działa, tak. To działa, to w sposób automatyczny. Mamy swoje różne amulety ochronne, które no mogą to być różne rzeczy, bo to przecież niekoniecznie musi być coś potężnego- Tak.
-w takim powszechnym odbiorze, ale dla nas to może być coś ochronnego. Ja myślę, że chyba nie od rzeczy byłoby rzeczywiście ekhem, jadąc w takie miejsce czy będąc świadomym tego, że możemy się znaleźć w takim miejscu, a może i otoczeniu osób fizycznych, które na nas tak oddziałują negatywnie, że po prostu czujemy się tym osłabieni.
To warto mieć przy sobie takie- Taki amulet albo- -taki amulet oczywiście część osób może nam tu zarzucić, że przecież w gruncie rzeczy te wszystkie amulety i w ogóle przeróżne parafenalia osobiste, które my używamy w różnych sytuacjach, kojarząc je i wiążąc z daną religią czy z po prostu z czymś, co potencjalnie może nam dodać siły. To patrząc na to ze strony świata duchowego, to są trochę takie protezy, bo tak naprawdę to my sami powinniśmy ćwiczyć w sobie umiejętność obrony przed takimi atakami, gdyż no przynajmniej w teorii my sami mamy w sobie taką moc. Ale jeżeli jesteśmy tego świadomi i potrafimy tego używać, tak.
Ale ja uważam, że tu się nie ma co obrażać na rzeczywistość.Pewne rzeczy musimy wyćwi- możemy wyćwiczyć, nic nie musimy. Co ja mówię? Nigdy nic nie musimy! Możemy! Jeśli zechcemy, to wyćwiczymy w sobie taką umiejętność i będziemy sobie dawać radę. Ale no cóż, człowiek uczy się chodzić i też czasami potrzebuje jakiejś podpórki, żeby tą, tą zdobywanie pewnych umiejętności szło było obciążone mniejszym ryzykiem, tak? Dlatego myślę, że, że nie od rzeczy jest jednak w jakiś sposób się zabezpieczyć.
I wracam też do tej, tej tezy, jakoby cmentarze były pełne istot i duchów, i egregorów i czego nie bądź. No ja tutaj z Warrenami się nie do końca zgodzę, bo być może, jeżeli ktoś potraktuje jako wiesz, cmentarz jako powiedzmy zbiorową mogiłę czy miejsce, gdzie doszło do jakiejś katastrofy, gdzie w krótkim czasie zginęło bardzo dużo osób, to on tam zobaczy bardzo dużą aktywność najprawdopodobniej. I tych, którzy odchodzą, i tych, którzy po nich przychodzą.
No po prostu w miejscu no ominęło mnie to i dobrze, ale mam znajomą, która znalazła się w miejscu bodajże ba w Hiszpanii to było, gdy koleił się pociąg. Ona była w tym pociągu, ale jej się nic nie stało. Niemniej, no wiesz, ma to postrzeganie pozazmysłowe, bardzo silne i jakkolwiek to brzmi, no to patrzyła, patrzyła na całą tą sytuację właśnie tym, tym swoim wewnętrznym, wewnętrznym widzeniem.
No i mówi wiesz, nomen omen, wokół tego pociągu to był ruch jak na dworcu. Przychodzili, odchodzili po tych, przychodzili tamci, odchodzili. Cały czas coś się działo, pomijając oczywiście fizycznie, co się działo, służby ratunkowe i tak dalej, i tak dalej.
Więc w takich momentach zapewne tak. Natomiast powiem Ci, że co ciekawe, ja najwięcej tego rodzaju aktywności zauważyłam na cmentarzach żydowskich i być może jest to bardzo, nie być może, ja sobie zdaję z tego sprawę, że to jest ryzykowna teza. Ale zastanawiam się, czy to nie jest związane z tym, że po prostu z Holokaustem, tak? Z tragedią Szoa i z tym, że tak wiele osób nie miało swojego grobu, bo trzeba to mocno zaznaczyć, że jednak w religii mojżeszowej człowieka składa się do grobu. Cmentarze są miejscami nienaruszonymi, ponieważ oni wierzą, że człowiek pewnego dnia zmartwychwstanie i ciało wiadomo, rozkłada się, ale te kości mają być złożone.
To jest miejsce nienaruszalnego spoczynku. Co ciekawe, Bet Haim, czyli ta nazwa cmentarza żydowskiego znaczy dom życia. Także dla wyznawców religii mojżeszowej pochówek i to, że pewne rytuały muszą zostać w związku z tym przeprowadzone, to jest zupełnie inny wymiar pochówku niż w chrześcijaństwie. I zastanawiam się, czy to troszeczkę tak nie działa, bo ja się naprawdę wielokrotnie spotkałam na cmentarzach żydowskich z taką szalenie dużą aktywnością w porównaniu z cmentarzami ewangelickimi czy katolickimi, no wszystko jedno chrześcijańskimi powiedzmy.
I właśnie na tych cmentarzach żydowskich bardzo silni momentami widziałam postaci, które nie wiem, były związane jakoś mentalnie chyba z tą osobą, która była pochowana, a one być może tego pochówku no nie doczekały, tak? I to jest moje spostrzeżenie na ten temat, że ja, yy...
Po prostu, no miałam okazję się o tym przekonać, bo byłam na.Z chyba kilkunastu takich cmentarzach. No szczególny chyba tutaj cmentarz w Zabrzu jest taki wręcz legendarny, jeżeli chodzi o występowanie zjawisk, no powiedzmy paranormalnych. Tam wielokrotnie bardzo specyficzne zdjęcia były robione, na których moim zdaniem nie jest to efekt żadnej wyobraźni, tylko jest to fakt, że udało się tam pewne albo duchy historyczne, albo w każdym razie istności niefizyczne uchwycić. I powiem więcej, jest przecież też bardzo znana historia, że na cmentarzu tym doszło do, powiedzmy do zawładnięcia drugą osobą, bo opętanie to jest takie bardzo nieszczęśliwe i źle kojarzące się słowo. Natomiast w religii mojżeszowej istnieje pojęcie i w kulturze pojęcie dybuka, czyli takiej duszy, która przejmuje, wypożycza, wypożycza ciało, wypożycza ciało, ale nie chce nic złego zrobić. Po prostu chce załatwić jeszcze jakąś swoją sprawę. Albo mówiąc językiem potocznym chce się jeszcze wygadać. Więc to jest to. To nie jest groźne, ale jest taka historia znana i nie wiem, jakie są państwa spostrzeżenia.
No my się tutaj dzielimy swoimi i to mogę powiedzieć, i mam taką refleksję, czy to właśnie nie jest związane z tym, że te dusze, które nie wychowywane właśnie o tym, o czym mówiliśmy w kulturze, w pewnej religii, w której ten pochówek jest niezwykle ważny, bo oni wierzą w zmartwychwstanie ciała, tak że kiedyś po prostu te mogiły się otworzą i nastąpi zmartwychwstanie ciała. I te dłuższe czy też nawet nawet fantomy, jakieś fragmenty świadomości, które nie doczekały się tak ważnego dla nich ceremoniału i nie mają tego swojego miejsca spoczynku. Być może one się w jakiś sposób przemieszczają, przemieszczały i w tej chwili nadal trwają.
Przynajmniej mówię w jakimś ułamku swojej świadomości przy mogiłach swoich bliskich. Zauważ. Nie chciałbym tu naruszać indywidualnych wyborów, ale tak jak w katolickiej czy w chrześcijańskiej wierze ciało było chowane w trumnie i po pogrzebie chowane na cmentarzu. I teraz jeszcze jako medium. Parę lat temu podłączyłem się do naszego znajomego, ponieważ chyba tydzień po śmierci, ponieważ nikt nam nie chciał przekazać, jakby nie wiedzieliśmy co się stało, dlaczego zmarł.
Kiedy udało mi się nawiązać z nim kontakt, pierwsze jego. Jakby słowa czy tam odczucia były. Dlaczego mnie spalili? Co oni mi zrobili? To był taki żal i zarazem bezsilność. Tak. Duszy, która się męczy albo która jest może nie przerażona, ale, ale bardzo taka zagubiona. I teraz, jak tu mówię, nie chcę wpływać na to, że teraz coraz popularniejsze staje się spalenie zwłok nawet ze względów oszczędnościowych.
Na ile to narusza kulturę chrześcijańską, katolicką, która wcześniej dopuszczała przede wszystkim trumny na ziemi? Tak, Ale ta dusza, ten znajomy po prostu był przerażony czy bardzo miał duży żal, że go spalono? Tak. No ale wiesz, to też może być jakby ten krótki moment po śmierci, kiedy dusza opuszcza ciało, przechodzi do tej rzeczywistości ukrytej. Bo ja uważam, że ten, ten, te inne światy, do których się przedostajemy, przechodzimy. One są tak samo realne, jak nasz. Dlatego mówię tu i bardzo to zawsze podkreśla wiele osób, że ta rzeczywistość to jest i tu, i tam także, żebyśmy tam troszeczkę jakby nie ujmowali temu, co po drugiej stronie. Ale w każdym bądź razie chodzi mi po prostu o to, że przechodzimy i jesteśmy jeszcze przez pewien czas skażeni przecież tymi naleciałościami zupełnie niepotrzebnymi, pewną pewnym żalem, pewną złością i całym całymi dziesiątkami różnych naszych przywiązań, które trzymają nas po prostu jak haczyki wbite w ziemię. Tak, one nas trzymają i to jeszcze chwilę trwa, zanim jesteśmy się w stanie jakoś.Otrząsnąć. Dlatego może, ponieważ rozmawiałeś bardzo krótko po śmierci, to jeszcze ta-ta świadomość tkwiła w takiej kotwicy przekonań, bo na przykład może w rodzinie mówiono o tym, że tylko pochówek do ziemi. To przepraszam, no to- Taka po prostu moja osobista refleksja. Chrześcijaństwo bardzo mocno wycofuje się z tego przekonania, że wiesz, nastąpi kiedykolwiek zmartwychwstanie w ciele, o czym chociażby świadczył fakt, że Jan Paweł II popierał na przykład idee transplantologiczne i to, żeby oddawać swoje organy. I to był pewnego rodzaju symbol, że jednak no troszeczkę trzeba zrewidować, zrewidować ten pogląd.
Ale wiesz, że poruszasz jakby nowy temat, że po transplantacji osoby opowiadają, czują, że jakby dostały nowy element, tak? Może nie obcy. Tak, tak, ale to wiesz, to może do tego nie wchodźmy, bo tu jest i pamięć tkankowa i tu różne rzeczy mogą grać. Natomiast mnie chodzi o to, że to był taki sygnał, że to nie jest tak, że oddajemy serce, nerki i co nie bądź tam potrzebnego drugiej osobie.
To był taki wyraźny sygnał, że prochem, bez prochu powstałeś, w proch się obrócisz. I no ja takim, no dla niektórych może to jest czarny humor, ale ja sobie po prostu czasami żartuję, że mnie jest dokładnie obojętnie, czy ja się w ten proch, proch obrócę na zasadzie pochówku do ziemi, czy też w nieco bardziej przyspieszony sposób obrócę się również w proch i też trafię tak czy inaczej do tej, do tej ziemi, a przy okazji może jest to po prostu bardziej ekologiczne.
Natomiast no taka po prostu refleksja była o tych, o tych cmentarzach, o tym, co wspominałam i nie wiem, no wiesz, nie chcę tego naciągać, ale no po prostu mam takie wrażenie, że dla tych ludzi to jest, to jest rzecz po prostu niezwykle, niezwykle istotna, niezwykle ważna. No, przecież każdy, kto chociażby przeciętnie interesuje się sytuacją w innych krajach, wie, jakie były zamieszki, jakie były niejednokrotnie w Izraelu ogromne protesty, kiedy tylko usiłowano naruszyć jakąś przestrzeń czy też ekshumować część grobów, bo a tu chcieli drogę poprowadzić, a tu chcieli jakieś wykopaliska zrobić. No oni są niezwykle przywiązani do tej myśli, że to ma wszystko zostać nienaruszone. Natomiast tutaj podczas drugiej wojny światowej jednak ten standard życia został no bardzo brutalnie zgnieciony i nie mieli, nie mieli ci ludzie tego pochówku. Dlatego ja nie wiem jak inne osoby, ale najwięcej takich paranormalnych aktywności doświadczyłam na cmentarzach żydowskich. Uzupełnię tylko tyle, że pewne takie doświadczenia można odebrać w szpitalach.
No, ja w ogóle uważam, że szpitale to jest miejsce, z którego, do których należałoby się dziesięciokrotnie zabezpieczyć przed wejściem, dlatego, że ludzie chorzy, ciężko chorzy, umierający w sposób, no mniej czy bardziej świadomy, ale taki z takiego poziomu przetrwania, podłączają się, nawet takiego powiedzmy zwierzęcego poziomu podłączają się do wszystkich, którzy są zdrowi, podłączają się do swoich terapeutów. Ja wielokrotnie rozmawiałam z osobami pracującymi w szpitalu i z lekarzami, i z osobami, które przeróżne inne funkcje tam pełnią i mówiły bardzo często, że pacjentka złapała mnie za rękę, ja-- zakręciło mi się w głowie. Było mi słabo. Ja od niej odeszłam, zlałam się zimnym potem. Po prostu zdarzają się ludzie, którzy potrafią w błyskawicznym tempie pobrać ogromną ilość energii. Dlatego my mamy prawo chronić siebie. A jeżeli komuś chcemy tą swoją pozytywną, życiową, o tak powiem, życiową energię oddać, no to jest to nasza decyzja, prawda? Ty mówisz o tych, którzy są na granicy życia i śmierci, się ratują? Tak. Ja to wiem z rodziny, bo ileś tam lat temu, jak odwiedzaliśmy ojca w szpitalu, to widziałem po mojej mamie, że co drugi dzień jak wracała, to jakby sto kilo przeciągnęła, była tak słaba, tak po powrocie. Cały oddział ciągnął z niej energię, tak? To tak-- mi chodziło też o to, że pewne osoby, które umierają przy operacjach czy w jakichś tam innych, przewiezione już ciała.Że tam zostają dusze, które też nie mogą znaleźć swojego miejsca. O, no oczywiście, że tak. To, to, to jest rzecz jasna, no wszędzie tam, gdzie, ee, powiedzmy szczególnie, no tak jak mówiliśmy o tej katastrofie pociągu, zawsze tam- Tak. Gdzie częściej niż gdzie indziej występują pewne zjawiska. No, w tym wypadku jest to moment po prostu odchodzenia, ten graniczny moment dla człowieka.
No to tam na pewno można zauważyć paranormalne odczyty dużo częściej i z większą intensywnością. No to jest, to jest rzecz jasna. Ja tylko jakby pozwoliłam sobie na trzy słowa, wiesz, nawiązać do tych naszych, yy-- do tej rozmowy o tym, jak możemy się chronić, ponieważ jeśli chcemy komuś oddać swoją energię...
Zobacz, jak to pięknie wygląda. Jak, jak dziecko jest chore i matka głaszcze to dziecko. I jak często te dłonie, ee, stykają się tak, jakby ona się podłączała? Na zasadzie: bierz. Tak. Serce dłoni dziecka i serce dłoni matki schodzi się. Yyy, tak, to jest normalnie przekazywanie energii. Tak, tak. Tak i czy kogo... Nie musi to być matka? No ktokolwiek bliski. Chcemy? No to proszę bardzo.
No ale mamy się też prawo w jakiś sposób zabezpieczyć i na-należy to, należy to robić. W ogóle, no cóż, konkluzja naszej audycji, bo ona pomału dobiega końca, jest chyba taka, że, yyy, na tej planecie jest wystarczająco, ee, dużo pięknych, dobrych, wartościowych miejsc, które oddziałują na nas na wiele różnych sposobów wizualnie, mentalnie, energetycznie.
Yyy, poprawiają nam nastrój, yy, i czy wręcz podnoszą nasze wibracje bardzo silnie i wydaje mi się, że dobrze jest takich miejsc się trzymać. Eee, ryzykowne są wszelkiego rodzaju eksperymenty z miejscami, które są znane ze swoich, powiedzmy szczególnych, yy, obciążeń. Iii Cóż, myślę, że i Ty podzielisz, podzielisz moje zdanie, bo audycja jak gdyby głównie ma na celu również uświadamianie, yy, pewnych, no pewnych negatywnych aspektów energii, które pojawiają się w naszym życiu, a w których nie warto się zanurzać.
Są pozytywne i negatywne, tak. Natomiast to, co powiedziałaś, zgodzę się z tym. Warto znać w pobliżu mieszkania czy tam, gdzie często bywamy, takie miejsce, gdzie możemy się doładować, gdzie możemy się wypiszeć, nabrać energię.
To jakby prywatny raj, tak? Bo to pozwala nam szybko odreagowywać to, co nas doświadcza w tym... w tym świecie. Ja tu jeszcze patrzę na, na komentarze państwa, którzy nas słuchają. I tutaj pani odniosła się do opowieści o tej pielęgniarce, która tak, yy...
Może pielęgniarka bała się śmierci i umierających, stąd taka jej reakcja. Wie pani, ja myślę, że pielęgniarka, która pracuje w takim miejscu jak szpital onkologiczny, to ani umierających, ani śmierci się nie boi, bo to jest jej codzienność, a jedynie zauważyła, że są osoby, które mniej lub bardziej świadomie potrafią tą... podłączyć się i pobierać energię. Inne jak, nie chcę tu użyć słowa pogodzone ze swoim odejściem, a może właśnie nie. Może właśnie tak trzeba powiedzieć—pogodzone ze swoim odejściem, yy, nie, nie wykazują takich, takich zachowań, takich tendencji. Pojawiają się po prostu pacjenci, którzy, z którymi się pracuje czy rehabilituje się ich, czy jakieś inne czynności wobec, wokół tych ludzi się wykonuje. I nagle jeden ze stu chorych potrafi, jak to powiedziałeś, jakby sto kilo, yy, sto kilogramów przeci... przeciągnąć. Taki człowiek jest tak zmęczony po tej osobie, mimo że była sympatyczna rozmowa, że nie wydarzyło się nic brzydkiego. Szkoda tak mało czasu, bo bym dodał przykład z miejsca.
Ależ dodaj, ależ dodaj! Najwyżej Marek będzie na nas krzyczał. Mów, mów. Ja nie będę na nikogo krzyczał. Praca w... Na prośbę rodziny pojechałem do przybytku, gdzie przechowuje się ludzi umierających, tak? Czyli tam lekarz wpada raz na tydzień, ale opiekę mają, yy, os...I chodziło o to, że kobieta, która umierała, już straciła kontakt z rodziną, nie chciała z nimi rozmawiać, wyrzucała ich, a oni chcieli jeszcze chwilę z nią być. I udało mi się przekonać, powiedzmy robię takie sesje, że ona może jeszcze kontaktować się z rodziną, że świat jest piękny bez względu na to, co się będzie później działo, trzeba korzystać. I po dwoj-u dwóch moich wizytach miałem potem rozmowę z dyrektorem, że nagle uzdrowiłem człowieka, ale tylko duchowo, bo ciało tej kobiety już pokazywało, yy, że ona umiera. Dlatego pozostało mi tylko przekonać ją przy ostatnim spotkaniu, że jej dusza wie, czego chce. Czy ona jest zmęczona i chce odejść? Proszę jej na to pozwolić. Czy ma po co zostać, bo wnuki czekają, rodzina się będzie cieszyć. Ona w nocy zmarła, ale w takim pogodnym uśmiechu.
Ona była pogodzona ze śmiercią. Tego brakuje czasami w szpitalach. Och, no y-y wiesz, ja w ogóle uważam, że przede wszystkim brakuje jakiegokolwiek wsparcia psychologicznego. Ale o czym my tu mówimy? O czym, o czym my tu marzymy, jak brakuje personelu medycznego na wszystkich szczeblach i jedna pielęgniarka ma pod opieką salę powiedzmy w sumie ze czterdzieści osób albo lepiej i na nocnym dyżurze jest jedna. To o jakich my tu luksusach mówimy? Jak jeszcze opieka psychologiczna.
Ale to pięknie opisywała doktor Kimble-Rose, która poświęciła wiele lat życia i przedstawiała zwłaszcza to środowisko pacjentów onkologicznych. Jak można człowieka przez ten proces i rodzinę jego przeprowadzić? Mmm, no może nie bez żalu, ale na pewno bez traumy. Tak. I to, no to jest to by było bardzo, bardzo dobre. Ja jeszcze sobie dodam, że raz zdarzyła mi się rozmowa z panią doktor, która była osobą no bardzo sceptyczną w ogóle. Z wielką rezerwą do powiedzmy tych przeróżnych zjawisk paranormalnych podchodziła do tego, a jednak kiedyś, że tak powiem, lekko się złamała, bo rozmawiała ze mną i mówi wie pani, co? Ja chyba jedyną rzeczą jak na razie, w którą bardzo silnie zaczęłam wierzyć, to jest istnienie wampirów energetycznych, ponieważ trafiło mi się w moim życiu zawodowym, jak do tej pory mówi pięciu, może sześciu pacjentów, po których yyy po pracy, z którymi ja po prostu wychodziłam z gabinetu półprzytomna. I w to jestem w stanie uwierzyć, że istnieje jakaś niewidzialna siła życiowa, której my, lekarze, nie potrafimy opisać. Ale ta siła jest jakiś jej rezerwuar, do którego ludzie zdesperowani są w stanie się podłączyć. No i opisywała różne dolegliwości, bardzo, bardzo fizyczne, jeżeli chodzi o tych pacjentów. I myślę sobie mam nadzieję, że z czasem otworzy się też na inne aspekty, o których my tutaj mówimy. Wejdę w słowo, że to jest cały temat. Można mówić godzinę o wampirach energetycznych, ale dosyć ciekawy. On funkcjonuje i wart jest zastanowienia. To jeszcze, skoro już nam tak pięknie tylu wskazówek udzieliłeś dzisiaj, to powiedz, jak można chronić się oprócz faktu unikania takiej osoby, no bo nie zawsze jest to możliwe.
Jak można się chronić przed wampirem energetycznym? Tak. Są to często osoby, ja mówię o świadomych teraz wampirach, czyli takich osobach, które czerpią energię, bo jest im wygodniej. Są to często ludzie, którzy potrafią na imprezie do rana się bawić, bo czerpią od innych, ale na podobnej zasadzie pobierają chorzy. Praktycznie mówi się, że czakra splotu słonecznego jest to miejsce, gdzie jest jakby wentyl albo ujście naszej energii życiowej, którą właśnie czerpią te istoty.Yy, a więc jeżeli-- dobrze jest poćwiczyć, ale mentalnie wyobrazić sobie, że wchodzę do szpitala albo na targi zdrowia, tak? Tak się kiedyś mówiło, a tam tak naprawdę różne energie latały. Yy, po prostu to miejsce jakby zamknąć, yy, jakby zrobić wentyl. Świadomie, że nikt, nic nie wyciągnie ze mnie energii. To miejsce jest zamknięte. Potem warto nie zapomnieć otworzyć to miejsce. Ale to działa, bo po takich osobach, które żyją z tego świadomie, to jeżeli zagadujesz się rozmową, a ty lecisz z sił, masz dość tej rozmowy, ale tylko, no wypada byk czy nim. Jeżeli dobrze się zabezpieczysz, ta osoba nagle mówi: "wiesz, nie mam czasu, idę dalej", bo ona czuje, że nie może od Ciebie pobrać energii. No i tu pod tym, co powiedziałeś, podpiszę się teraz obiema ręcyma. No.
Bo to bardzo intensywnie odczułam już parę razy po takim odcięciu. Także ten punkt wrażliwy to jest właśnie splot słoneczny. To jest ta okoliczność. Tak, dlatego, yhm, panie, zwłaszcza jeżeli gdzieś wchodzą, ja-to ja czasami mówię kobity, jak już nie wiecie, co macie robić i-i-i całe w nerwach i przynajmniej osłońcie sobie ten splot słoneczny- W tym szpitalu, tą, tą torebką, którą tam każda zawsze ma.
To jest temat rzeka, to jest wiele, jest takich tematów. A że Ty, Ty jesteś moim wspaniałym rozmówcą, to myślę, że Jarku za jakiś czas znowu pozwolisz się zaprosić do audycji i wybierzemy jakiś temat, który będzie dla naszych słuchaczy interesujący. Z góry dziękuję, bo po pewnych reakcjach jak nagrywaliśmy w telewizji VTV podobny program jak dzwonili potem indywidualnie ludzie nie mają z kim na ten temat porozmawiać. Oni... Takie audycje są potrzebne, żeby ludziom, szerszemu gronu uświadomić właśnie te sprawy, tak.
I też uświadomić ludziom, że wolna wola to jest bardzo szerokie pojęcie i również dotyczy przestrzeni energetycznej, ponieważ tak jak nikt nie ma wątpliwości, że jeżeli kupię sobie jakiś przedmiot, to, to jest mój przedmiot, to tak samo moja energia jest też moją własnością. Tak. I ja się mogę podzielić, jeśli chcę. Mogę to zrobić z różnych pobudek, od nie wiem, okazania współczucia, przez uczucie miłości i tak dalej, i tak dalej. Ale mam prawo zablokować i spowodować, żeby nie każdy mógł z tego czerpać tak, jak sobie, jak sobie życzy. I nie ma w tym nic złego, uważam i nie ma też powodu, żebyśmy wystawiali się na no po prostu na ataki takich osób. No a jak wspomniałam i tutaj potwierdziłeś moje słowa, szpitale to jest jednak miejsce tak wielkiej desperacji, że czasami szlachetne dusze, które nigdy nie zrobiłyby tego w jakichkolwiek okolicznościach, no powiedzmy takich merkantylnych. To w okolicznościach, kiedy stoją na krawędzi, zaczynają, że tak powiem, brzydko się chwytać.
Parafrazując Leca. I- Przetrwania. I tak ten instynkt przetrwania zagłusza, zagłusza wszystko, wszystko inne. Także ja myślę, że dzisiaj chyba zakończymy. Bardzo serdecznie Ci dziękuję. Czy chciałbyś jeszcze jakieś króciutkie podsumowanie? To znaczy, te tematy są mi bliskie i każdy z nich może powodować otwarcie nowych, bo one się wiążą ze sobą. My tylko przybliżamy, tak, pewne aspekty tego świata zachowań albo oddziaływań. Ale cieszę się, że tu jestem, bo dzięki takiej audycji po prostu więcej osób może sobie uporządkować czy uświadomić, jak to działa.
Tak, no jednym słowem, szanowni państwo, i ja, i mój gość Jarosław Filipek mamy nadzieję, że jesteśmy przydatni. O! Serdecznie dziękuję za dzisiejsze spotkanie. Dziękuję. Za dzisiejszą audycję Markowi, że tu nad nami czuwał i technicznie umożliwia nam przeprowadzenie tych audycji gości w stronę Biura Duchów w Radio Paranormalnym.Dziękuję bardzo. Dziękuję. Do widzenia. A mówi te słowa do państwa gospodarz, prowadząca rozmowę Beata Kampa vel Ada Edelman z bloga Biuro Duchów oraz autorka książki Opowieści z Biura Duchów, do sięgnięcia po którą serdecznie wszystkich Państwa bez wyjątku zachęcamy gorąco. Dzięki jeszcze raz Beato. Dziękuję serdecznie. A naszym dzisiejszym gościem był ekstrasens i psychoterapeuta pan Jarosław Filipek.
Dziękujemy panie Jarosławie. Dziękuję. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk Ivellios Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już niedługo w kolejnych audycjach na antenie Radia Paranormalium.
No i za jakiś czas w kolejnej debacie niekontrolowanej. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02, numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08, email radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz skype radio.paranormalium.pl.
Czekamy na Twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość. Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już powiedzmy troszeczkę gorzej. Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium.
Www.paranormalium.pl Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko, że z powrotem jest już, powiedzmy troszeczkę gorzej. Archiwum Radia Paranormalium.
Www.paranormalium.pl Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim Internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych empetrójek czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć.
Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone. Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia, że ktoś on tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w Internecie. Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu www.paranormalium.pl Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na