[01:38] - Czy Ziemia może zostać skażona złem? Jak to możliwe, że istnieją obszary promieniujące negatywną energią, w których dochodzi do tragedii tak często, że przeczy to prawdopodobieństwu statystycznemu? Czy cmentarze rzeczywiście pełne są dusz zmarłych? Na te i na wiele innych pytań spróbujemy znaleźć odpowiedź w kolejnej debacie niekontrolowanej z cyklu „Z wizytą w biurze duchów”. Już teraz na antenie Radia Paranormalium. Naszym gościem oczywiście będzie zapowiadany wcześniej na naszej stronie internetowej ekstrasens i psychoterapeuta Jarosław Filipek. Audycję realizujemy jak zawsze na żywo. Na państwa pytania i spostrzeżenia czekamy już teraz. Zachęcamy między innymi do dzwonienia. Będzie można dzisiaj dzwonić.
Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami jak zawsze Beata Kampa vel Ada Adelman, autorka bloga „Biuro duchów” i książki „Opowieści z biura duchów” oraz nasz dzisiejszy gość, pan Jarosław Filipek. Dobry wieczór.
[02:44] - Dobry wieczór, witam wszystkich.
[02:47] - Dobry wieczór. Witam państwa bardzo serdecznie.
[02:50] - Tradycyjnie zanim przekażę Beacie i naszemu gościowi głos, podam kontakty do Radia Paranormalium. Myślę, że za pół godziny będziemy otwierać naszą linię telefoniczną, ale numery telefonów do nas warto zapisać sobie już teraz. Numer komórkowy i do SMS-ów to oczywiście 530 620 493. Można także próbować na numer stacjonarny, numer 32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na GadgoAdvoPod numerem 36 08 80 02. Czekamy też na komentarze i pytania na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie na naszym kanale na YouTube, na naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i bloga „Biuro duchów”, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Ponieważ mamy niedzielę, to jeszcze parę ogłoszeń duszpasterskich.
Pierwsze ogłoszenie. Przepraszam, jeżeli będzie jakaś kanonada z mojej strony. Niestety w moich stronach dzisiaj odbywa się odpust. Oczywiście lato, źle nakupiłem amunicji. Chyba już wszystko wystrzelali, ale coś tam pewnie jeszcze się mogło uchować. Także gdyby były jakieś wybuchy z mojej strony, to przepraszam, to nie ja. A drugie ogłoszenie to takie, że dzisiaj dzięki uprzejmości wydawnictwa Replika audycja połączona będzie z konkursem, w którym będzie można wygrać egzemplarz książki autorstwa Eda i Lorraine Warrenów oraz Roberta Chase'a „ Nawiedzenia: Historie prawdziwe”. Teraz z czystym sumieniem mogę oddać głos Beacie i naszemu dzisiejszemu gościowi.
[04:59] - Witam państwa bardzo serdecznie raz jeszcze. Chciałabym powiedzieć, że jeżeli chodzi o konkurs książkowy, to jak zwykle można starać się o książkę w dwojaki sposób. To znaczy albo aktywnie uczestnicząc w dzisiejszej audycji, albo poprzez udostępnienie posta, który jest umieszczony na fanpage'u „Biura duchów”. Widzę, że już bardzo wiele osób udostępniło i bierze udział w tym konkursie. Mamy, jak Marek wspomniał, książkę do rozlosowania, a właściwie książki, bo jedna będzie rozlosowywana wśród osób udostępniających, a druga wśród naszych aktywnych słuchaczy. Myślę, że warto tutaj wziąć udział w konkursie czy też uczestniczyć z nami i postarać się o tą książkę, ponieważ jest to bardzo wartościowa pozycjaKtórą serdecznie państwu polecam i do której będę się jeszcze w trakcie dzisiejszego programu odwoływać. Jeżeli chodzi o strzelanie, u mnie odpustu nie było. Cytując klasyka: chłopcy nie będą strzelać z kanifloków, ale może się zdarzyć, że uaktywnią się dzieci. Mamy lato, wiadomo. Myślę, że to wszystko nam państwo wybaczą.
Zaprosiłam do programu Jarosława Filipka, ponieważ zauważyłam, że państwo bardzo polubiliście naszego gościa, czemu się nie dziwię, bo również prywatnie bardzo lubię i szanuję Jarka. Dziękuję ci, Jarku, że znalazłeś dzisiaj dla nas czas.
[07:08] - Dla ciebie i dla audycji bardzo z przyjemnością.
[07:13] - Teraz przejdziemy do tych wszystkich wielkich pytań, które będziemy sobie dzisiaj stawiać i spróbujemy poszukać na nie odpowiedzi. Otóż nawiedzone miejsca. Bardzo szeroki temat poruszany na wielu stronach internetowych. Bardzo chwytliwy temat, który stał się kanwą licznych filmów. Przecież na podstawie samych Warrenów i ich relacji powstał „Amityville Horror”, powstała „Annabelle” i wreszcie „Obecność”. To są bardzo mocne obrazy i na pewno nie dla każdego. Tę audycję chciałabym podzielić na dwie części, czyli najpierw poruszyć temat miejsc, które wydają się obciążone bardzo złą energią wywodzącą się od ludzi. Jej źródłem może być okrucieństwo tych ludzi, ich cierpienie, ewentualnie ich obsesje. Natomiast drugą część audycji, jeśli pozwolisz, Jarku, chciałabym odnieść do nieco bardziej naturalnych źródeł właśnie takiej specyficznej ziemskiej energii, która niekoniecznie musi być korzystna dla człowieka. Znane są powszechnie takie miejsca jak na przykład Wyspa Lalek, Montpelier Hill w Irlandii, Lewang Sewu w Indonezji i wiele innych.
Mam tu na myśli szereg opuszczonych szpitali, miejsc, w których rozegrały się bardzo różne wydarzenia, bardzo często związane właśnie, a może przede wszystkim z cierpieniem. Powiedz mi, jak ty to odbierasz? Jak to jest możliwe, a właściwie czy w ogóle to jest możliwe, że ludzkie cierpienie jest w stanie wypełnić przestrzeń tak dalece i tak głęboko, żeby energetyczne echa zdarzeń promieniowały na potomnych czasami przez stulecia?
[10:38] - Ja powiem z własnego doświadczenia. Jeżeli przychodzi klient i mówi mi, że ponadto czuje się źle w swoim domu, to ja zawsze dopytuję w wywiadzie, czy to jest pierwszy gospodarz, czy ktoś wcześniej tam mieszkał, czy znają historię tego domu. Ponieważ jest to znane, jak to się dzieje, można domniemywać, że emocje sytuacji, emocje powstałe podczas życia gospodarzy odkładają się w ścianach domu. Jeżeli były tam nawet kłótnie, czasem jakieś morderstwo, to emocje tego zdarzenia tam utkwiły. I teraz nowy mieszkaniec będzie to odbierał nieświadomie, on się będzie czuł, a czasem coś zobaczy, jeżeli dusza nie odeszła albo to zdarzenie było bardzo tragiczne. Jeżeli wiemy, powiedziałaś szpital, że jest to miejsce, w którym coś się wcześniej działo, warto spróbować to miejsce oczyścić z tych emocji.
[12:18] - Pozwolę sobie przeczytać króciusieńki fragment z książki Warrenów "Nawiedzenia. Historie prawdziwe". Jest to teoria Hansa Holzerra, bardzo znanego pisarza zajmującego się tematem zjawisk paranormalnych. Ten fragment brzmi tak: "Wszystkie duchy to psychotyczne, zdezorientowane istoty, które nie są w stanie otrząsnąć się po jakiejś wielkiej tragedii, do której doszło w życiu fizycznym". Dalej Holzer wysuwa teorię, że napięcie emocjonalne człowieka może utworzyć pole elektromagnetyczne podobne do pola promieniowania w atmosferze.
[13:23] - Okej.
[13:24] - Czyli w pewnym uproszczeniu: skoro wybuch atomowy może sprawić, że jakaś część atmosfery na wiele lat będzie radioaktywna, to dlaczego nie mogłaby do tego doprowadzić miniaturowa eksplozja, jaką jest nagła śmierć?
[13:43] - Tak, to tłumaczy moim zdaniem dobrze sytuację.
[13:49] - Czyli zakładamy, że miejsca, w których doszło do drastycznych zdarzeń, gdzie ludzie ponieśli śmierć nagłą albo ciężką, naznaczoną cierpieniem-
[14:19] - Tak.
[14:22] - Mogłyby stanowić napromieniowane przestrzenie, tak?
[14:30] - I każdy zdrowy człowiek, który tam przyjdzie, po pewnym czasie będzie to czuł, tak.
[14:38] - Mnie się wydaje, że ta teoria jest istotna, ale nie tylko z punktu widzenia potencjalnych istot duchowych czy wszystkich emocji i energii, która się kumulowała czasami przez stulecia w danym miejscu. Ale jak ty uważasz: czy istnieje potencjalnie taka szansa, że sami wzmacniamy to pole czarnym PR-em, czarną legendą, która przez stulecia wokół tego konkretnego miejsca narasta? Prosty przykład: Mount Ariel Hill w Irlandii. Jest to wzgórze, które swoją historię miało niespecjalnie znaną do momentu, kiedy w XVIII wieku William Cantlie wystawił tam coś na wzór domku myśliwskiego. Jak się okazuje, i to wydaje się być faktem nawet w świetle obecnych badań, do budowy tegoż domu użył materiałów prawdopodobnie albo z miejsca kultu, gdzie również takie megalityczne głazy się znajdowały-
[16:45] - Okej.
[16:46] - Albo był to po prostu ogromny kurhan, w którym zbierano i chowano szczątki zmarłych z danej społeczności.
[16:59] - Naruszył święte miejsce, okej.
[17:02] - Na pewno naruszył święte miejsce. Mało tego, że naruszył, to jeszcze z tego budulca użył do budowy domku i do dzisiaj w filarach tego domu znaleziono głazy, które można by było porównywać i wiekiem, i z wielu innych powodów, których tu już nie będę wymieniać, do okresu i charakteru takiej budowli jak na przykład Stonehenge. Powiedz mi, czy rzeczywiście twoim zdaniem jest możliwe — jeszcze później wrócę do tego wątku, ale teraz chciałabym o coś innego zapytać — czy jest możliwe, że jeżeli w danym miejscu przez długi czas poświęca się przestrzeń poprzez modlitwy, poprzez wszelkiego rodzaju celebracje, poświęca się tą przestrzeńOkreślonej wierze, określonemu bóstwu czy grupie bóstw. Czy uważasz, że po wielu latach, kiedy właściwie wydaje się, że ten kult już nie istnieje, że o nim zapomniano, po kilku stuleciach od momentu, gdzie nikt już nie przychodzi w to miejsce, żeby wracać do tych rytuałów, do tych bóstw, do tych wierzeń, tego obrządku. Czy mimo to te wcześniejsze zabiegi, było nie było raczej zabiegi pozytywne, tworzą coś w rodzaju zamkniętej przestrzeni, takiego sanktuarium można powiedzieć wiecznego?
[19:16] - Okej, ja bym to nazwał może bardziej znanym słowem egregor. Jeżeli w ciągu stuleci wyznawcy danego kultu, podobnie jest w religii chrześcijańskiej i tych czterech pozostałych, w tym samym celu, z tymi samymi problemami modlą się, czyli emocjonalnie próbują podłączyć się pod źródło, tworzą zespół energetyczny, czyli egregor, który co ileś lat wzrasta. Bo następni ludzie, następne emocje. I zauważ, powiedziałaś tak: to miejsce może być puste, bo wymarli ci ludzie albo zapomnieli. Natomiast egregor został. To jest forma energetyczna związana bardzo mocno z daną, powiedzmy religią, wiarą. I jeżeli ktoś narusza to miejsce, ten spokój, bo kiedy nie ma wyznawców, jest ten wieczny spokój, narusza spokój tych popiołów, może być bunt. Ten egregor ma własne cechy i on będzie pilnował, żeby nie naruszać tego miejsca.
[20:56] - Tutaj jest o tyle ciekawa historia, że kiedy w XVIII wieku zakończono budowę tego domku myśliwskiego, to w krótkim czasie nastąpiła seria, nazwałabym to katastrof naturalnych. Tam była potężna burza, która zerwała dach, potem w to miejsce uderzył piorun. Mam tu na myśli kolejną burzę i naprawiony dach, w który znowu uderza piorun. Później jeszcze jakieś, w tej chwili wszystkich nie pamiętam, ale tam się sporo działo, jeżeli chodzi o takie naturalne oddziaływania. Czy myślisz, że taki egregor mógłby ściągnąć silną, potężną energię, jaką jest energia wyładowań atmosferycznych, wicher, który mógłby uszkodzić ponownie ten budynek? Czy to jest zbieg okoliczności, sprawa czysto meteorologiczna, czy też istnieje możliwość, że to jest tak potężne oddziaływanie?
[22:27] - Na pewno egregor jako energia jest wolna w tym sensie, że ma wpływ energetyczny na całe otoczenie. W związku z tym może posługiwać się tym, co ma dostępne w otoczeniu. Mi się skojarzyło, jeszcze tak z boku. Pamiętasz „Indiana Jones”, te filmy? Tam było o świątyni, gdzie dopóki kamienie nie wróciły na swoje miejsce, dopóty w okolicy źle się działo.
[23:09] - Tak. Przypominam sobie. Rzeczywiście była tam taka scena. Czyli rozumiem, że twoim zdaniem to może sięgać tak daleko?
[23:27] - Tak.
[23:29] - A czy możesz opowiedzieć tę historię? Bo teraz byłeś w takim malowniczym zakątku, który też troszeczkę usiłowano poświęcić czemuś innemu niż wcześniej praktykowano.
[23:47] - Akurat samo zdarzenie pasuje do tego, o czym mówimy. Wcześniej mniej zwracałem na to uwagę, ale byłem na Mazurach, wspaniałym miejscu wypoczynkowym. Gospodarze ekologiczni dbali o to, żeby wszyscy, którzy przyjadą, dobrze wypoczęli. Co się okazało? Na miejscu, na działce, którą mieli, wykorzystywali dourlopów do wypoczynku były pozostałości jakiejś starej kultury. Oni ze względu na własne zainteresowania nie brali pod uwagę mocy tej kultury albo sprzeczności kultur. Każda kultura ma własny egregor. I po prostu zaczęli wprowadzać na miejsce, na tą działkę pewne rytuały albo pewne elementy kultury indyjskiej, przede wszystkim hinduskiej. A ta kultura, która była na miejscu, należała do prehistorii Słowian, czyli była pierwotnie związana z naszą ziemią. Człowiek, który mi o tym opowiedział, podsumował to dwoma zdaniami: „Jeżeli Krzyżacy nie dali rady tym pozostałościom, to żadna inna kultura tym bardziej”.
Okej, ale to może być i jest bardzo mocne. A więc co można zrobić albo co polecono tym mieszkańcom, żeby usunęli w łagodny sposób te elementy sprzeczne albo które mogą być niepasujące do tej kultury. I są pewne rytuały w formie przeprosin albo świętego spokoju, przywrócili moc tamtego egregoru.
[26:11] - Tu słuchacz zadał takie pytanie: „A co z tak zwanymi egregorami religijnymi? Czy stoją za tym jakieś istoty? Kilka lat temu, kiedy budziłem się z dogmatów pewnej religii, doświadczałem zjawisk takich jak nawiedzenia”.
[26:34] - Nawiedzenia zawsze mogą być różnego rodzaju. W zależności od tego, kim jest ta energia, istota. Jeżeli mamy taką możliwość, medium może się podłączyć i skonfrontować, z czym mamy do czynienia. Jeżeli nie jest to dusza zabłąkana, nie jest to jakaś energia opętująca, to można podciągnąć, że egregor będzie bronił swojej własności, a więc sprawdzał, czy to była rzeczywista decyzja. Wolna wola jest uznawana wszędzie, ale musimy czasem to potwierdzić.
[27:33] - A myślisz, że istnieje taka możliwość, jeżeli chodzi właśnie o tego rodzaju nawiedzenia, że... Mam na myśli taką sytuację: od stuleci rodzina tkwi w jednym kulcie, w jednej religii. I teraz nagle taka osoba przeżywa pewnego rodzaju przebudzenie czy też zmianę duchową w sobie i idzie w skrajnie innym kierunku. Czy twoim zdaniem byłoby możliwe, że do tego potężnego egregora związanego z danym wyznaniem mogą być w jakiś sposób podpięte może nie tyle duchy przodków, co pewne postacie fantomowe, które nawiedzają tą osobę, czyniąc jej wyrzuty z powodu tego, że odeszła na przykład od wiary przodków, czy nie kultywuje tego stylu życia, bycia, jakichś rytuałów religijnych. Czy możliwe jest, że jakąś cząstkę swojej energii, swojego śladu, swojej pamięci duchowej przyklejamy do tego potężnego egregora i później to w jakiś sposób przez pokolenia oddziałuje na następnych członków rodziny? Czy taką teorię uważasz za nadużycie?
[29:21] - Poczekaj, miałem w ogólniaku mądrego księdza, który powiedział coś takiego, że jeżeli wychowani jesteśmy w danej religii, w danej kulturze, to warto trzymać się tej religii, ponieważ jest to korzeń. On pozwala nam czuć się bezpiecznie w pewnych sytuacjach, w tej kulturze, wśród tych ludzi, których znamy. I że spotkał chyba dwa przypadki, kiedy osoby przeszły na chińską czy japońską religię. I mówi, że znając te osoby, to może być na początku nawet nie rozerwanie, aleDusza po prostu się męczy. Ona podejmuje pewien wysiłek, żeby dostosować się do naszych potrzeb czy myśli. Bo dusza, jeżeli jesteśmy w katolickim Kościele chrzczeni, jest powiązana z tą wiarą, z tym egregorem. Więc to na poziomie duszy może być duży ból i duże problemy. Potem oczywiście, jeżeli mamy wolną wolę i trwamy w tym, jest to uznawane i to się uspokaja. Tak, on to doświadczył, widział po młodych ludziach. Natomiast też uważam, bo w swoim czasie interesowałem się kulturami właściwie wszystkimi.
To znaczy przeszedłem przez wszystkie religie, ale kiedy wróciłem do korzeni, do chrześcijaństwa, stwierdziłem, że podstawy są te same. Mówię o tym pierwotnym wzorcu, a więc nie chcę odcinać korzeni, ale to mój wybór. Ty powiedziałaś, bo mówimy cały czas o energii, my tego nie widzimy, natomiast odczuwamy ich napór albo ich oddziaływania. Przypomniało mi się, może lubię pożartować, ale to tak, jakby mieli swoich strażników, którzy w momencie ataku albo w momencie zmiany bronią status quo. Czyli bronią, żeby nic się nie zmieniło i atakują takiego delikwenta. Tak może być. Natomiast nie doświadczają takich rzeczy, więc tutaj mogę się domyślać, że ta energia, ten egregor broni swoich wyznawców i mówi się tak, że jeżeli głęboko wierzysz w daną religię, to dzięki egregorowi możesz nawet doświadczać cudów. Te cudowne uzdrowienia, inne możliwości, które są ponad materią. Więc to jest bardzo silna energia, ale może się dopominać o swoje.
[33:11] - Być może. Tutaj zawsze zostaje, moim zdaniem, aspekt naszej własnej świadomości, która ciężko przeżywa pewnego rodzaju transformacje. Bo na przykład ja wierzę w reinkarnację, więc jeśli ktoś był kilkakrotnie przynajmniej w danej kulturze zanurzony duchowo, to być może w momencie, kiedy chce spróbować czegoś nowego, przejść inną drogę duchową, inną ścieżkę duchową obrać na to wcielenie, to być może nasza świadomość się po prostu, tak jak powiedziałeś, buntuje przez dogmaty, które gdzieś tam były jednak zakorzenione. Ma na przykład negatywny odbiór tego, co chcemy zrobić.
[34:14] - Tak.
[34:15] - I być może to, co odbierane jest, o czym tutaj słuchacz wspomniał jako atak duchowy na niego, to jest własna świadomość, która to projektuje w taki sposób, żeby zadziałało, żeby to odniosło efekt. Więc możemy mieć sny, w których pokazują się nasi przodkowie, okazując swoje niezadowolenie w ten czy w inny sposób. Możemy mieć wręcz jakieś fizyczne manifestacje, które de facto sami sobie produkujemy. W końcu było, nie było, jeśli chodzi o naszą świadomość, czyli naszą duszę, to wszelkiego rodzaju transformacje to są sprawy poważne. To jest czasami rozwój, czasami niestety jest regres, ale to się zawsze odbywa jakimś kosztem, prawda? Bo kiedyś przeczytałam takie bardzo mądre zdanie, że to nie dzieje się bez powodu, że człowiek, który bardzo źle czynił, mam tu na myśli morderców, zbrodniarzy wojennych, ludzi, którzy chociażby unieszczęśliwiali, zabijali, torturowali ludzi w ramach służb specjalnych. Bardzo często, można powiedzieć w miażdżącej większości, ci ludzie zaczynają później duchowo cierpieć. I tak się składa, że bardzo często topią swoje cierpienie w alkoholu.
[36:27] - Na przykład, narkotyki, tak.Żeby zagłuszyć głosy duszy? Okej, zgodzę się.
[36:34] - I być może w innym kierunku to też działa. Myślę, że w miarę czytelnie odnieśliśmy się do pytania, do sugestii, którą nasz słuchacz opisał, podzielił się nią z nami. Ale ja wracam jeszcze do tych nawiedzonych miejsc i do legend z nimi związanych. One się nawarstwiają, łączą ze sobą, przenikają i w końcu tworzą ogromną bazę danych. Tak bym to nazwała. Czy ty myślisz, że jest prawdopodobieństwo, że osoby, które przychodzą w te miejsca, opowiadają te historie i podtrzymują pewnego rodzaju legendę, dodatkowo zasilają egregora?
[38:09] - Jeżeli przyjmiemy, że każde miejsce energetyczne ma swojego egregora, możemy iść w tym kierunku. Egregor — mówi się o takim bardzo dużym zbiorniku energii związanym z paroma tysiącami wyznawców i tak dalej. Ale dobrze, ja bym poszedł inaczej. W tym kierunku, że zauważ, ludzie, którzy źle się czują w miejscu, w którym coś się stało, są skłonni zrobić albo to samo, albo inne głupstwo, jakby nie panując nad tym. I są potem nawet nie legendy, że w tym domu coś straszy, ale że na przykład trzy osoby się po kolei powiesiły, albo że każde małżeństwo, które przyszło, tam były jakieś rozboje między młodymi. Więc jeżeli jest takie źródło, które promieniuje negatywnie, ono będzie miało wpływ na następnych mieszkańców. Na pewno.
[39:35] - Bo właśnie na to zwróciłeś uwagę, na pewną powtarzalność zjawisk.
[39:42] - Tak.
[39:43] - Bo to nie są żadne miejskie legendy. To są rzeczy, które można sprawdzić chociażby przeglądając akty zgonu, że są miejsca, kamienice albo jakaś przestrzeń-
[40:02] - Danej rodziny też
[40:03] - ... tworzy się atmosfera sprzyjająca pewnym zachowaniom. I należałoby tutaj nawet wziąć pod uwagę, czy nie tworzy się pewna mentalna matryca. Najlepszym chyba przykładem bijącym na głowę wszystkie inne jest las samobójców w Japonii, gdzie do tej pory udokumentowanych samobójstw jest ponad 500.
[40:39] - Dobrze, ja chciałem pójść w tym kierunku, ale już zaczęłaś temat. Ponieważ jako dawne medium, teraz tego nie robię, podłączyłem się pod duszę znajomego, który akurat popełnił samobójstwo. Ciekawy człowiek, bo złota rączka, miał swoją firmę budowlaną, zatrudniał ludzi, ale niestety sięgał po alkohol. I teraz nawiązałem z nim kontakt. Jak do tego doszło? Bo nikt nie wiedział. Raczej był daleki od czegoś takiego. Co się okazało? Że w jego domu, ten dom był opuszczony, tylko on tam mieszkał i były jakieś tam libacje czy zakrapiane spotkania. On zapraszał kogoś, ale on przekazał mentalnie, że siadając do stołu miał koło siebie paru kumpli, którzy polewali, którzy śpiewali, cieszyli się razem z nim.
I jeden z nich w którymś momencie powiedział do niego: „Słuchaj, jak chcesz, żebyśmy byli cały czas z tobą, żeby ta atmosfera trwała cały czas, to zobacz, tam są drzwi. Tutaj pasek. Możesz się powiesić. Tylko tyle. Zobacz, jakie to łatwe. Przecież spokojnie nic ci się nie stanie”.On był już prawdopodobnie po paru butelkach, nie pamiętam, ile tam poszło, ale nie panował nad tym, co robił. Poszedł się powiesił. A więc możemy przypuszczać, bo dom był pusty, że on po prostu posłuchał podszeptu innych dusz, które chciały być z nim.
[43:00] - Tak. To jest jednak jakaś matryca myślowa, która w ten czy inny sposób się nakłada na kolejnych mieszkańców, właścicieli, na osoby, które tam się pojawiają. Co więcej, myślę, że stworzenie się, bo wracam do tego Monteriel Hill, ponieważ tam po pewnym czasie ta posesja, ten domek opustoszał. Ale został kupiony budynek przez taki Hellfire Club, który skupiał śmietankę towarzyską, ale to byli ludzie o bardzo szczególnych zainteresowaniach. Ich podejrzewano o elementy satanistyczne odbywające się podczas ich spotkań. Na pewno lał się tam alkohol strumieniami i bardzo często mieli tam towarzystwo pań o nie najcięższym prowadzeniu. I z czasem ta historia rozwija się w ten sposób, że tam dochodzi do zabójstwa. Kilka osób ginie. Prawdopodobnie byli to ludzie z niższych warstw społecznych, którzy się tam zapuścili, żeby zobaczyć, jak się szlachta bawi. Dosłownie.
I to są takie sytuacje jak najbardziej wiarygodne. Parę osób nigdy się nie odnalazły. I czy to jest też trochę tak, że działa tu zasada sympatii, czyli podobne przyciąga podobne. Osoba, która ma już pewien profil psychologiczny, mentalny, osobowościowy, po prostu wybiera takie miejsce przyciągana faktem, że ono emanuje energią, która bliska jest jej myślom. Tak samo jak osoba, która jest niezwykle sympatyczna, pogodna, życzliwa etc. Przyjeżdża, jest piękny domek, tu kwiatki, sielanka i obrazek pocztówkowy i zakochuje się w tym miejscu, bo to miejsce zakochało się w niej.
[46:23] - Okej, to znaczy masz rację moim zdaniem, ponieważ ten drugi przykład mówi o urokach przyjemnych miejsc, gdzie osoby otwarte mówią, że czują się na resztkach jak u siebie, że chcą tam być. Dane miejsce wysyła pewną energię, która jak powiedziałaś, może przyciągać podobnych ludzi.
[46:57] - To również by tutaj bardzo ładnie było pokazane i udokumentowane w tej książce Warrenów, którą dzisiaj wspominamy, czyli „Nawiedzenia. Historie prawdziwe”. Dlatego, że oni opisują cmentarz Union w Nowej Anglii. Można powiedzieć, że jest to klasyka gatunku. Miejsce, w którym Indianie mieli cmentarz, zostaje podbite przez białych osadników. Na miejscu tym oni wprowadzają swoją kaplicę, swój cmentarz i zaczynają się wokół tego miejsca również rozbudowywać. Gdyby tutaj tej sprawie się przyjrzeć, to nie wiem, czy tam jest jakiś rodzaj ducha, zjawy albo fantoma, który się nie pokazuje, nie działa. Chyba wszystkie tam występują. Zresztą część z nich udało się Loreną nagrać. Natomiast w niewielkim promieniu odległości od tego miejsca, tego cmentarza Union wydarzyło się tak niewyobrażalnie dużo różnychWypadków.
Wiele domów uległo spaleniu. Czyli nieszczęścia dla ludzi. Spalony dom to po prostu katastrofa. Również wydarzyły się katastrofy naturalne. W tej okolicy jest bardzo wysoki odsetek jakichś zbrodni i w ogóle historii mocno kryminalnych, mimo że nie jest to miejsce, gdzie można by się tego było spodziewać, bo okolica robi wrażenie niezwykle spokojnej. Po prostu następują u ludzi jakieś przedziwne porywy, w których mąż zabija żonę, a to ludzie słyszą głosy, które zachęcają ich właśnie do popełnienia dość drastycznych czynów. To miejsce ma już w tej chwili tak ciężką atmosferę, że cokolwiek by się tam nie działo... Nawet klasztor był w swoim czasie, którego ruiny stoją do dziś. I w tym klasztorze, jak podają źródła historyczne, doszło najprawdopodobniej do jakiegoś opętania, w wyniku którego klasztor w końcu przestał funkcjonować, gdyż uznano, że ta ziemia jest tak niechętna, że żaden budynek chrześcijański i szeroko pojętego kultu nie może stać, bo dzieją się bardzo dziwne rzeczy. Oczywiście wiadomo, że jeżeli chodzi o tych purytańskich osadników, oni to interpretowali w sposób prosty i banalny: diabeł, siły nieczyste, ale tu może być dużo głębsza sprawa.
[51:07] - Pamiętasz ten film „Duch”, tak?
[51:10] - Tak.
[51:11] - Gdzie okazało się na końcu, że cała dzielnica stała na dawnym cmentarzu. Więc tak, to jest takie jakby nawiązanie. To podobne efekty może mieć, że duchy tego miejsca będą się bronić, będą robić wszystko, żeby najeźdźcy opuścili to miejsce.
[51:36] - Tak. Myślę, że takich historii jest więcej. Zresztą zobacz chociażby Ursynów wybudowany na gruzach warszawskiego getta. Można powiedzieć wybudowany na cmentarzu, bo przecież wszyscy wiemy, jak wyglądała historia, jak po powstaniu w getcie Niemcy mordowali tam ludzi i palili budynki. Także nikt nigdy nie wydobył tych szczątków, tylko po prostu na ruinach wybudowano całe osiedle. Na pewno część z tych historii to mogą być tak zwane miejskie legendy, ale są również historie referowane również mnie przez osoby, którym ufam i które dotknęły takiej sytuacji, gdzie pokazywały się po prostu duchy dawnych mieszkańców. Wręcz niektóre pokazywały się w sposób taki, powiedziałabym, nie jako duchy historyczne, tylko jak najbardziej istoty duchowe dążące do jakiejś interakcji, tak?
[53:09] - Problem tylko może być inny. Znaczy tu się zakładają dwie rzeczy, bo jeżeli przychodzi nawet osoba do mnie do gabinetu z towarzyszem duchowym, tak? Czyli z jakąś duszą, to bardzo często ta dusza nie wie, czy nie uświadomiła sobie, że nie żyje. I problem jest taki, że nieważne ile lat upłynie, próbuje kontaktować się, próbuje coś robić tak, jakby żyła. Tylko może być zdziwiona, że się tak szybko porusza albo że ludzie nie słuchają tego, co mówi. Ale chodzi o to, że dopóki taka istota nie uświadomi sobie, że nie żyje, ona nie będzie chciała stamtąd odejść, a więc będzie robiła szkody.
[54:10] - Tak. No cóż. Jednym słowem dochodzimy tutaj do wniosku, że jak najbardziej ziemia może przesiąknąć energiami wszystkich osób, które na niej żyły, które tworzyły społeczność i które po prostu odcisnęły swoje energetyczne piętno. Jak wspomniałeś, to wszystko może łączyć sięCoś na kształt jednego wspólnego egregora. I pewna pamięć wydarzeń staje na straży tego nowego, co się pojawia i niekoniecznie dopuszcza. Po prostu nie ma tu rezonansu. Natomiast bez wątpienia istnieją miejsca, gdzie to, co się dzieje, zwłaszcza niestety najczęściej są to jakieś negatywne zjawiska, bo jakoś dziwnie o tych pozytywnych mniej się mówi. I te miejsca tworzą taką, ja bym to nazwała, pewnego rodzaju jednak przestrzenią anomalną.
[55:47] - Powiedziałeś polem, tak.
[55:49] - Polem czy przestrzenią anomalną, która może oddziaływać na bardzo wiele osób. W książce poruszony jest jeszcze ten aspekt, że cmentarze to nie są wcale miejsca puste, miejsca ciszy i bezwarunkowego spokoju. Ja sobie pozwolę tutaj na króciutki cytat: „Prowadząc badania na cmentarzu Union, uświadomiliśmy sobie, ile się nauczyliśmy w toku naszych dochodzeń. Przede wszystkim dowiedzieliśmy się, że cmentarze bynajmniej nie są martwe, ale żyją informacjami o sprawach nadprzyrodzonych i paranormalnych. W szeptach, krzykach i błaganiach umarłych można usłyszeć całą historię ludzkości”. Myślę, że jest to bardzo mocno zaakcentowane, ta obecność pewnych istot związanych z cmentarzami. Czy ty się zgadzasz z Warrenami, z tym stwierdzeniem, że cmentarze nie są martwe, ale żyją informacjami o sprawach nadprzyrodzonych?
[57:19] - Powiem tak: i tak, i nie. W tym sensie, że spotkałem się ze zdaniem, że większość cmentarzy, chyba że tylko na katolickich tak jest, że one są prawie puste. To znaczy właśnie jest tam ten spokój i nie ma tam jakichś odczuć takich drastycznych. Natomiast ja przypuszczam, że istota, która za życia doznała pewnych przykrych albo tragicznych zdarzeń, to ona po śmierci, jeżeli ciało tam zostało pochowane lub fragmenty ciała, to ona może emanować, bo jak się mówi, po śmierci emocje są odczuwalne. Czyli jeżeli nie odchodzi dusza spokojnie do góry, tam gdzie jej miejsce, czyli nie kończy wędrówki, to w tym momencie jej pretensje, żale czy jakieś niezrozumienie będzie biło, dopóki ktoś jej nie pomoże. Tak uważam.
[58:54] - Ja bym tutaj do relacji Warrenów dodała też ten element, że trzeba pamiętać o jednym: nie wszystkie te dusze czy duchy historyczne, zjawy fantomowe, które mogą występować właśnie chociażby w otoczeniu cmentarzy, nie wszystkie są złe i źle nastawione do ludzi.
[59:20] - Okej.
[59:22] - Znane jest przecież wiele historii, w których zwłaszcza zjawy pojawiały się po to, żeby ostrzegać. Są takie miejsca, drogi, gdzie pojawiają się zjawy osób, które tam zginęły i one przez swoje objawienie się w pewnym momencie w sposób spontaniczny kierowcy zaczynają hamować. I o to im chodzi. I taki jest cel tego pojawienia się: nie żeby napędzić stracha i żeby człowiek po prostu dostał za swoje. Tylko to jest po to, żeby on na przykład zwolnił i w najbliższy zakręt wszedł z prędkością o połowę mniejszą niż ta, którą aktualnie jedzie. Tak mi się wydaje, bo też nie chciałabym tutaj zostawić takiego wrażenia, że ten świat duchowy jest zawsze negatywny.
[01:00:33] - Nie. Tym bardziej że istoty, które zostają, mówi się tam te 30–40 dni mają na odejście, a potem muszą zostać przy ziemi, nie potrafią same odejść.Mogą to robić. Może zbaczam chwilowo od tematu, bo jest taka potrzeba, bo ktoś żyjący poprosił o to, żeby nie odchodziły, bo nie da sobie rady. W tym momencie te istoty są przy ziemi, nie potrafią odejść, ale są łagodne. One zostały, żeby komuś pomóc. Tak że tak.
[01:01:16] - Ja się tutaj odwołuję, bo słuchacz pisze: „Ale egregor może mieć też pozytywny wpływ. Czy nie tak właśnie działa zbiorowa modlitwa intencyjna?” Dokładnie w ten sam sposób, ponieważ na zasadzie karmisz to, o czym myślisz, czyli wiele osób się łączy w tym samym celu, ku większemu dobru, ku uzdrowieniu i też tworzy się zbiorowa siła, prawda? To jest też zlepek tych wszystkich energii, że tak powiem kolokwialnie, włożonych w tą modlitwę.
[01:01:59] - Energii emocjonalnej, intencji. Natomiast on dobrze napisał, ponieważ osoby blisko związane albo wyznające kierunek związany z danym egregorem, jeżeli potrzebują skorzystać, jakaś tragedia, uzdrowienie, coś się dzieje, to ten egregor szybko odpowiada. Tak że może liczyć na to, że będą się działy cuda, a więc wsparty tym egregorem może szybko wrócić do zdrowia nawet z raka czy z innych problemów.
[01:02:42] - Patrzę tutaj, pozwolę sobie jeszcze na sekundkę spojrzeć tylko, czy mamy tutaj pytania. Myślę, że właściwie na większość to żeśmy mimochodem odpowiedzieli. I teraz, jeśli pozwolisz, to chciałabym przejść do tej drugiej części, którą planowaliśmy, czyli takich miejsc o silnym oddziaływaniu, ale wydaje się, że jest to oddziaływanie samej ziemi albo przeróżnych energii silnych, kosmicznych z nią związanych. I mam tutaj na myśli takie miejsca jak ten słynny las Hoia Baciu w Rumunii. On się znajduje na terenie Transylwanii i tam nie tylko osoby, które odwiedzają ten las, relacjonują, że doświadczają niezwykle silnego uczucia niepokoju, mają wrażenie bycia obserwowanym. Często te osoby mają mdłości, jakieś migreny. Ale co ciekawe, nie tylko ludzie odczuwają pewien dyskomfort, ponieważ w lesie rosną zdeformowane drzewa. Tutaj opisywana jest taka idealnie okrągła polana, na której nie rosną żadne rośliny. Ja bym tu jeszcze chciała przywołać więcej takich miejsc, bo Hoia Baciu jest bardzo znane. Tymczasem się okazuje, bo pozwoliłam sobie tu sięgnąć po książkę Alicji Łukawskiej „Duchy Kresów Wschodnich”.
Nazwa nieco myląca, bo właściwie chyba książka powinna mieć tytuł „Vademecum paranormalne Kresów Wschodnich”, bo tu można naprawdę się wielu rzeczy dowiedzieć i ciekawie sobie nawet wycieczkę zaplanować, jeśli chce się z pewnymi elementami zapoznać. Tutaj znajdujemy opisy takich miejsc jak Czarcia Jama na Litwie, Kamienna Wioska na Ukrainie, Las Pokaini na Łotwie. I tutaj fragmencik bym zacytowała w sprawie właśnie tej Czarciej Jamy. Litwa, okręg wileński: „Za silną strefę anomalną uważane jest miejsce zwane Czarcią Jamą, położone w lesie w pobliżu miasteczka Wysoki Dwór. Jest to ogromny lej zwężający się ku dołowi. Jego średnica wynosi 210 metrów i 60 metrów od góry i 60 na dole. Głęboki jest na 40. Rośnie tam bardzo dużo drzew liściastych, iglastych. Litewski fizyk Rimantas Pietroszus z Instytutu Geologii i Geografii przy Centrum Naukowym Nauk Przyrodniczych Litwy uważa, że Czarcia Jama jest rezonatorem fal Schumanna.Być może to właśnie z tego powodu miejsce to ma tak silny wpływ na psychikę przebywających tam ludzi, a także na rosnące drzewa. Całe to zagłębienie dzieli się na część północną i południową.
Przebywanie w tej pierwszej wywołuje w ludziach uczucie przyjemności i komfortu, zaś w tej drugiej zmęczenia, przytłoczenia, depresji. Drzewa rosnące w południowej części wyglądają gorzej. Nie ma tam poszycia, ptaki nie śpiewają. Takie miejsca wydają się tworzyć bardzo silnie oddziałujące na ludzi strefy. Im ktoś jest wrażliwszy, tym szybciej i głębiej reaguje. Myślisz, że to sama planeta może tworzyć swego rodzaju takie w cudzysłowie antyczakramy mocy na zasadzie feng shui, przeciwieństw?
[01:08:13] - Wychodzę z założenia, jeżeli Ziemia jest organizmem żywym i ma te kilka czakramów, tak jak w organizmie ludzkim, w związku z tym nasza energetyka i właśnie my jako energia mamy połowę zła, połowę dobra. A więc dla równowagi, bo w przyrodzie, w przestrzeni, w kosmosie liczy się równowaga. Jeżeli coś jest, może nie za dużo, ale jeżeli jest mocno pozytywne, to dla równowagi może być stworzone coś negatywnego.
[01:09:02] - Bo wiesz, tu nie chodzi o osoby bardzo wrażliwe, ale chodzi przede wszystkim o to, że tak powszechnie ludzie pojawiający się w tych miejscach odczuwają tak ogromne rozdrażnienie. Ci ludzie wychodzą stamtąd, chyba nie będzie nadużyciem powiedzenie, wychodzą stamtąd chorzy.
[01:09:41] - Przeciążeni, okej. Tą ilością tego pola czy informacji. Tak, bo ciało reaguje mocno. Ale tak jak mówiłem, my nie do końca jesteśmy, przynajmniej na razie, pewni istoty źródła tego promieniowania czy takich oddziaływań, ale można przypuszczać, czy podciągając to pod koncepcję równowagi i całej Ziemi jako jednostki, jest to możliwe, że są to naturalne twory dla równowagi. Takie miejsca, w których jest odwrotna amplituda. Tam, gdzie jest jasno, jest ciemno. Można to dalej prowadzić.
[01:10:45] - Jeszcze jedna rzecz zwraca uwagę, że bardzo często te obszary i tu nie wiem, bo nie mam tak wielkiej wiedzy radiestezyjnej, żebym się mogła wypowiadać, ale te obszary bardzo często mają kształt lejów, głębokich jarów, wąskich korytarzy. I czasami zastanawiam się, czy również nie byłaby to jakaś, nie chcę powiedzieć uwięziona, ale może źle rozprowadzana energia. Być może ja już jestem jakąś naprawdę mimozą, jeśli chodzi o odczuwanie pewnych rzeczy, ale muszę powiedzieć, że w tym roku byłam w Jastrzębiej Górze i poszliśmy do Lisiego Jaru. To też jest taki wąwóz. On się ciągnie wzdłuż wybrzeża Bałtyku, momentami tam jest nawet do 50 metrów. Kiedyś miał prawie 10 kilometrów długości, ale z czasem morze zabrało, ten klif się osunął. Ale do czego zmierzam, patrzyłam, wiele osób bardzo się to miejsce podobało. Rzeczywiście niezwykle malownicze, żywcem po prostu wyjęte z jakiegoś filmu fantasy. Ponad stuletnie buki, w przedziwny sposób te drzewa się rozrastają i w ogóle jeżeli chodzi o stronę wizualną, jest to bardzo piękne miejsce. Natomiast muszę powiedzieć, że jeżeli chodzi o stronę energetyczną, ja się tamBardzo źle się czułam.
Fatalnie po prostu. Jest to nawet niebezpieczne, że tam są bardzo głębokie miejsca. Gdyby człowiek się tam ześlizgnął, to myślę, że można by było nawet dość poważnych obrażeń doznać. Muszę ci powiedzieć, że ja tam zeszłam raz. Po prostu, żeby zobaczyć, nacieszyć oko, ale nie chciałam wracać. Później wróciliśmy plażą. Ja się czułam bardzo źle, kręciło mi się w głowie. Miałam wrażenie falującego powietrza wokół mnie, tak jakbym szła w kisielu.
[01:13:49] - Tak.
[01:13:53] - Po prostu czułam się niezwykle przytłoczona.
[01:13:59] - Okej, to pole, które tam było, w ten sposób oddziaływało. Tylko wiesz, mi się kojarzy, że na Dolnym Śląsku jest parę miejsc, ale jedno było bardziej znane, że nawet samochody odmawiały posłuszeństwa, bo zaczęły się albo same cofać, albo zwalniać wbrew nakazom czy chęci kierowcy. I nie wiadomo jakie pole jest źródłem. Później przebadano, że niedaleko były pokłady prawdopodobnie uranu, które zostały tam po Niemcach. A więc kwestia jest taka, że przy takie oddziaływania, nawet negatywne, mogą mieć źródło naturalne w pewnych złóżach geologicznych. Ale przy uranie wiadomo, za długo nie można przebywać. Curie-Skłodowska o tym nie wiedziała, że w tych promieniotwórczych pierwiastkach jednak jest jakaś energia, która szkodzi człowiekowi. W związku z tym to mogą być naturalne źródła, które tak działają na człowieka. Tutaj możemy przypuszczać. Ja nie wiem, ale na pewno są miejsca, które negatywnie wpływają na człowieka.
[01:15:45] - Być może tutaj ktoś ze słuchaczy zechce się podzielić swoimi refleksjami na temat tego Lisiego Jaru, bo moje odczucia są bardzo negatywne. I teraz nie wiem, czy jestem taką nadwrażliwą mimozą, czy tam rzeczywiście jest miejsce, być może też częściowo zmienione przez człowieka w taki sposób, że nie ma swobodnego przepływu energii i ona się gdzieś tam nadmiernie gromadzi.
[01:16:26] - Lub też, jak mówią, to chyba fizyka bardziej pokazuje, że jeżeli dane pole nie ma swobodnego przepływu, ono się może na jakichś załamaniach albo wzmacniać, albo potęgować. Więc to może być po prostu na jakimś uskoku wzmocnienie naturalne.
[01:16:55] - Tak. Powiedz mi, czy ty sam znalazłeś się kiedyś w takim miejscu, które naturalnie oddziaływałoby na ciebie tak negatywnie? Ja nie mówię o jakimś miejscu, upraszczając, nawiedzonym, tylko naturalnym miejscu, które oddziaływuje negatywnie.
[01:17:23] - Powiem, że nie.
[01:17:30] - Ja, tak jak wspomniałam, po raz pierwszy w tym roku tak źle zniosłam kontakt z takim miejscem. Myślę, że w ogóle wszystko, co nas otacza, oddziaływuje na nas w jakiś sposób tak zwaną energią kształtu. My sobie czasami, tak przypuszczam nawet, nie zdajemy sprawy, że być może jakieś kształty geologiczne, których my gołym okiem nie widzimy, też na nas mogą oddziaływać. Tutaj wprawdzie nie jest to temat audycji, ale pan się odwołuje, słuchacz, do piktogramów, które potrafią oddziaływać bardzo silnie na ludzi i na urządzenia. Jak ty widzisz ten temat?
[01:18:30] - To znaczy energia kształtu była znana od starożytności, pominę piramidy, bo to bardziej znane. Też jest to kształt, ale wykorzystywany właśnie przez kapłanów czy innych znawców do oddziaływania masowego na podległą ludność. Natomiast my poprzez twórcówW Polsce jest dwóch, bo jest Bajm i Ciszek, twórców takiej biżuterii ezoterycznej. Mamy takie miniaturki różnych kształtów, czasami wzięte z innych kultur, które oddziałują, my sobie z tego nie zdajemy czasem sprawy, na człowieka, który potem to nosi. Więc zawsze jest ta porada: gdziekolwiek to kupisz, najpierw oczyść energetycznie i wtedy będzie to dla ciebie bezpieczne, bo będzie twoją energią nasiąkać. Ale ja dostałem niedawno taki symbol krzyża z pustym kręgiem w środku, który okazało się, może być jako amulet ochronny na promieniowanie czy zatrzymanie energii, żeby zbyt szybko nie tracić. A znajomy twórca mi to podrzucił kiedyś jako nowość. Gdzieś dokopali się do tego znaku, że kiedyś było to używane jako amulet. Więc tak, energia kształtu jest i to zarówno ta płaska, bo to są wtedy różne elementy do noszenia, które można mieć koło siebie, czy też przestrzenne typu piramida, to wtedy jest to wzmocnione.
[01:20:48] - Posłuchaj, byłoby chyba tutaj nie od rzeczy poruszyć taki temat à propos jeszcze tych cmentarzy, bo to się nawet w pytaniach na blogu pojawia. Na przykład: co możemy zrobić, kiedy znajdujemy się gdzieś w pobliżu takiego miejsca, którego się obawiamy, które wiemy, że pobyt tam niekoniecznie może nam posłużyć. Jak my możemy się chronić? Dam tutaj przykład: wycieczka objazdowa. Nie ze wszystkiego można zrezygnować, bo reszta wycieczki mogłaby to źle odebrać. Ale jesteśmy w towarzystwie osób, które mogłyby to uznać za grube dziwactwo, że na przykład w to miejsce nie chcemy wejść. Jak można się zabezpieczyć? Co możemy zrobić, żebyśmy przynajmniej zminimalizowali oddziaływanie takiego miejsca na nas?
[01:22:12] - Osoby świadome, które pracują z mentalem, czyli mogą sobie wyobrażać bardzo mocno pewne rzeczy. Warto nałożyć na siebie, czy to będzie mur, czy jakieś zabezpieczenie typu skafandra na przykład, z tą intencją, że to nas chroni.
[01:22:38] - Ale czy możesz troszeczkę szczegółowiej opisać? Nie wszystkie osoby, które nas słuchają, znają ten temat tak dogłębnie. Czy mógłbyś opisać krok po kolei, jakie należy podjąć?
[01:22:55] - To jest w takiej fajnej, prostej książce „Ochrona psychologiczna”. Był taki przykład: wyobraź sobie wokół siebie taki krąg, który do góry rozbudowując, tworzysz wir, tworzysz mur. I teraz wyobraź sobie, że ten mur jest osłoną, przez którą nikt się nie przeciśnie. On stwarza taką sferę, że jest to dla ciebie bezpieczne. Ja parę razy to robiłem z dobrym skutkiem. Nawet jak mówią niektórzy radiesteci, pracując z energiami czy z duchami, albo taki mur, albo skafander. Wtedy wyobrażamy sobie skafander, który nas chroni przed kontaktem. Warto założyć. I wtedy te duchy czy istoty prawdopodobnie się będą od tego odbijać. Ale ten mur warto, jak jest dosyć gruby, pół metra czy metr.
Natomiast to jest jedna rzecz. I to działa zawsze. Czy to będzie w domu, w którym coś się dzieje, albo pracuje się z energiami. Natomiast druga rzecz, jeżeli dochodzi do kontaktu osobistego, czujesz napór albo widzisz postać w nocy na przykład i możesz się ruszyć, to w tym momencie pewne sygnały albo pewne informacje działają w całej przestrzeni.A więc warto zadać wtedy takie pytanie: kim jesteś? Czego chcesz? Wiadomo, że na początku jest to trudne. Nie warto się bać. Kiedy się boimy, jesteśmy słabsi, przyciągamy do siebie pewne złe zakończenia sytuacji. Stawiając siebie, że ten przybysz albo ktokolwiek obcy, niepotrzebny, po prostu kontroluję sytuację mówiąc: kim jesteś? Czego chcesz?
Czasem odpowiada, czasem odchodzi. Owszem, mentalnie, czyli wyobrażając sobie, że mówię do istoty logicznej, ponieważ te energie, które się z nami kontaktują, są najczęściej logiczne. Od dusz po inne. Raczej można z nimi nawiązać kontakt. To jest moje doświadczenie. To owszem, można, tak jak wytwórca tej biżuterii z eterycznej. Jest legenda co do znaku, ale mówił, że coś mu podpowiedziało, żeby pierścień Atlantów rozciągnąć i stworzył płytkę tego znaku. To jest energia kształtu tak naprawdę. Stworzył płytkę gipsową, którą woził ze sobą w bagażniku. Tydzień później miał wypadek, stłuczkę.
Mówi: nikt, kto widział ten wypadek, nie dawałby mu szansy, że on w ogóle przeżyje. Z samochodu prawie szkunek, a on jakoś między te krzesła, tą kierownicę, gdzieś tam był wciśnięty. Owszem, poobijany, poobtarty, poobcierany, ale przeżył. I on uważa, że ten znak po prostu stworzył wokół niego pole. On uwierzył w to, że ten znak może go chronić. To jest coś takiego, że jest taka zasada: jeżeli kupujemy amulet albo symbol z jakimś znakiem, który uważamy, że nas będzie chronił, najpierw go oczyszczamy. Czy to będzie woda z solą, czy to będzie pod wodą, potem na słońce, to po pewnym czasie, jak go nosimy, on nasiąka naszą energią, a więc tworzy podwójny mur. To, że sam działa, ale nasza energia powoduje, że jest dla nas parę razy mocniejszy jako ochrona.
[01:28:41] - Czyli to tak trochę jak z terapiami. Jak wierzymy w efekt danej terapii, wierzymy w to, że ona nam może pomóc, to w sposób automatyczny-
[01:28:53] - To działa, tak.
[01:28:54] - To działa to w sposób automatyczny. Mamy swoje różne amulety ochronne, mogą to być różne rzeczy, bo to przecież niekoniecznie musi być coś potężnego w takim powszechnym odbiorze, ale dla nas to może być coś ochronnego. I ja myślę, że chyba nie od rzeczy byłoby rzeczywiście jadąc w takie miejsce, czy będąc świadomym tego, że możemy się znaleźć w takim miejscu, a może i otoczeniu osób fizycznych, które na nas tak oddziałują negatywnie, że po prostu czujemy się tym osłabieni, to warto mieć przy sobie taki-
[01:29:55] - Taki amulet.
[01:29:57] - Taki amulet. Oczywiście część osób może nam tu zarzucić, że przecież w gruncie rzeczy te wszystkie amulety i w ogóle przeróżne parafanalia osobiste, których my używamy w różnych sytuacjach, kojarząc je i wiążąc z daną religią czy z czymś, co potencjalnie może nam dodać siły, to patrząc na to ze strony świata duchowego, to są trochę takie protezy, bo tak naprawdę to my sami powinniśmy ćwiczyć w sobie umiejętność obrony przed takimi atakami, gdyż przynajmniej w teorii my sami mamy w sobie taką moc.
[01:30:52] - Ale jeżeli jesteśmy tego świadomi, potrafimy tego używać. Tak.
[01:30:59] - Ale ja uważam, że tu się nie ma co obrażać na rzeczywistość.Pewne rzeczy możemy wyćwiczyć, nic nie musimy. Co ja mówię? Nigdy nic nie musimy. Możemy. Jeśli zechcemy, to wyćwiczymy w sobie taką umiejętność i będziemy sobie dawać radę. Ale cóż, człowiek uczy się chodzić i też czasami potrzebuje jakiejś podpórki, żeby zdobywanie pewnych umiejętności było obciążone mniejszym ryzykiem. Dlatego myślę, że nie od rzeczy jest jednak w jakiś sposób się zabezpieczyć. Wracam też do tezy, jakoby cmentarze były pełne istot, duchów, egregorów i czego nie bądź. Tutaj z Warrenami się nie do końca zgodzę, bo być może jeżeli ktoś potraktuje cmentarz jak zbiorową mogiłę czy miejsce, gdzie doszło do jakiejś katastrofy, gdzie w krótkim czasie zginęło bardzo dużo osób, to on tam zobaczy bardzo dużą aktywność najprawdopodobniej. I tych, którzy odchodzą, i tych, którzy po nich przychodzą.
Ominęło mnie to i dobrze, ale mam znajomą, która znalazła się w miejscu, bodajże chyba w Hiszpanii, wykoleił się pociąg. Ona była w tym pociągu, ale jej się nic nie stało. Niemniej ma to postrzeganie pozazmysłowe bardzo silne i jakkolwiek to brzmi, patrzyła na całą tę sytuację swoim wewnętrznym widzeniem. I mówi: „Nomen omen wokół tego pociągu to był ruch jak na dworcu. Przychodzili, odchodzili, po tych przychodzili, tamci odchodzili. Cały czas coś się działo”. Pomijając oczywiście fizycznie, co się działo, służby ratunkowe i tak dalej. Więc w takich momentach zapewne tak. Natomiast powiem ci, że co ciekawe, ja najwięcej tego rodzaju aktywności zauważyłam na cmentarzach żydowskich. Zdaję sobie sprawę, że to jest ryzykowna teza, ale zastanawiam się, czy to nie jest związane z Holokaustem, z tragedią Szoah i z tym, że tak wiele osób nie miało swojego grobu.
Trzeba to mocno zaznaczyć, że jednak w religii mojżeszowej człowieka składa się do grobu. Cmentarze są miejscami nienaruszonymi, ponieważ oni wierzą, że człowiek pewnego dnia zmartwychwstanie i ciało rozkłada się, ale te kości mają być złożone. To jest miejsce nienaruszalnego spoczynku. Co ciekawe, Beth Ham, czyli nazwa cmentarza żydowskiego, znaczy dom życia. Dla wyznawców religii mojżeszowej pochówek i to, że pewne rytuały muszą zostać w związku z tym przeprowadzone, to jest zupełnie inny wymiar pochówku niż w chrześcijaństwie. Zastanawiam się, czy to troszeczkę tak nie działa, bo ja się naprawdę wielokrotnie spotkałam na cmentarzach żydowskich z szalenie dużą aktywnością w porównaniu z cmentarzami ewangelickimi czy katolickimi, chrześcijańskimi powiedzmy. I właśnie na tych cmentarzach żydowskich bardzo silnie momentami widziałam postaci, które były związane mentalnie chyba z tą osobą, która była pochowana, a one być może tego pochówku nie doczekały. To jest moje spostrzeżenie na ten temat, że miałam okazję się o tym przekonać, bo byłam naChyba kilkunastu takich cmentarzach. Szczególny cmentarz w Zabrzu jest wręcz legendarny, jeżeli chodzi o występowanie zjawisk paranormalnych. Tam wielokrotnie bardzo specyficzne zdjęcia były robione, na których moim zdaniem nie jest to efekt żadnej wyobraźni, tylko jest to fakt, że udało się tam pewne albo duchy historyczne, albo istności nie fizyczne uchwycić.
Powiem więcej, jest przecież też bardzo znana historia, że na cmentarzu tym doszło do zawładnięcia drugą osobą. Bo opętanie to jest takie bardzo nieszczęśliwe i źle kojarzące się słowo. Natomiast w religii mojżeszowej istnieje pojęcie dybuka, czyli takiej duszy, która przejmuje, wypożycza ciało, ale nie chce nic złego zrobić. Po prostu chce załatwić jeszcze jakąś swoją sprawę albo mówiąc językiem potocznym chce się jeszcze wygadać. Więc to nie jest groźne, ale jest taka historia znana i nie wiem, jakie są państwa spostrzeżenia. My się tutaj dzielimy swoimi i to mogę powiedzieć i mam taką refleksję, czy to właśnie nie jest związane z tym, że te dusze, które nie były wychowywane właśnie o tym, o czym mówiliśmy. W kulturze, w pewnej religii, w której ten pochówek jest niezwykle ważny, bo oni wierzą w zmartwychwstanie ciała, tak? Że kiedyś po prostu te mogiły się otworzą i nastąpi zmartwychwstanie ciała i te duszę, czy też nawet fantomy, jakieś fragmenty świadomości, które nie doczekały się tak ważnego dla nich ceremoniału i nie mają tego swojego miejsca spoczynku. Być może one się w jakiś sposób przemieszczają, przemieszczały i w tej chwili nadal trwają, przynajmniej w jakimś ułamku swojej świadomości przy mogiłach swoich bliskich.
[01:40:05] - Zauważ, nie chciałbym tu naruszać indywidualnych wyborów, ale tak jak w katolickiej czy chrześcijańskiej wierze ciało było chowane w trumnę i po pogrzebie chowane na cmentarzu. I teraz jeszcze jako medium parę lat temu podłączyłem się do naszego znajomego chyba tydzień po śmierci, ponieważ nikt nam nie chciał przekazać, nie wiedzieliśmy, co się stało, dlaczego zmarł. Kiedy udało mi się nawiązać z nim kontakt pierwsze jego słowa czy odczucia były: „dlaczego mnie spalili? Co oni mi zrobili?” To był taki żal i zarazem bezsilność, tak? Duszy, która się męczy albo która jest może nie przerażona, ale bardzo zagubiona. I teraz, jak mówię, nie chcę wpływać na to, że coraz popularniejsze staje się spalenie zwłok nawet ze względów oszczędnościowych. Na ile to narusza kulturę chrześcijańską, katolicką, która wcześniej dopuszczała przede wszystkim trumny.
[01:41:36] - Pochówek w ziemi.
[01:41:37] - Tak. Ale ta dusza, ten znajomy po prostu był przerażony. Czy bardzo miał duży żal, że go spalono, tak?
[01:41:51] - Ale wiesz, to też może być ten krótki moment po śmierci, kiedy dusza opuszcza ciało, przechodzi do tej rzeczywistości ukrytej. Bo ja uważam, że te inne światy, do których się przedostajemy, przechodzimy, one są tak samo realne jak nasz. Dlatego mówię tu i bardzo to zawsze podkreśla wiele osób, że rzeczywistość to jest i tu, i tam. Także żebyśmy tam troszeczkę nie ujmowali temu, co po drugiej stronie. Ale w każdym bądź razie chodzi mi po prostu o to, że przechodzimy i jesteśmy jeszcze przez pewien czas skażeni przecież tymi naleciałościami zupełnie niepotrzebnymi, pewnym żalem, pewną złością, całymi dziesiątkami różnych naszych przywiązań, które trzymają nas po prostu jak haczyki wbite w ziemię. One nas trzymają i to jeszcze chwilę trwa, zanim jesteśmy się w stanie jakośPotrząsnąć. Dlatego może, ponieważ rozmawiałeś bardzo krótko po śmierci, to jeszcze ta świadomość tkwiła w takiej kotwicy przekonań, bo na przykład może w rodzinie mówiono o tym, że tylko pochówek do ziemi. Przepraszam, to po prostu moja osobista refleksja. Chrześcijaństwo bardzo mocno wycofuje się z tego przekonania, że nastąpi kiedykolwiek zmartwychwstanie w ciele, o czym chociażby świadczył fakt, że Jan Paweł II popierał na przykład idee transplantologiczne i to, żeby oddawać swoje organy. I to był pewnego rodzaju symbol, że jednak troszeczkę trzeba zrewidować ten pogląd.
[01:44:16] - Ale wiesz, że poruszasz nowy temat, że po transplantacji osoby opowiadają, czują, że jakby dostały nowy element. Tak?
[01:44:28] - Tak, ale może do tego nie wchodźmy, bo tu jest i pamięć tkankowa i różne rzeczy mogą grać. Natomiast mnie chodzi o to, że to był taki sygnał, że to nie jest tak, że oddajemy serce, nerki i co nie bądź tam potrzebnego drugiej osobie. To był taki wyraźny sygnał, że z prochu powstałeś, w proch się obrócisz. I ja takim — dla niektórych może to jest czarny humor — ale ja sobie po prostu czasami żartuję, że mnie jest dokładnie obojętnie, czy ja się w ten proch obrócę na zasadzie pochówku do ziemi, czy też w nieco bardziej przyspieszony sposób obrócę się również w proch i też trafię tak czy inaczej do tej ziemi. A przy okazji może jest to po prostu bardziej ekologiczne. Natomiast taka po prostu refleksja była o tych cmentarzach, o tym, co wspominałam i nie wiem, nie chcę tego naciągać, ale po prostu mam takie wrażenie, że dla tych ludzi to jest rzecz po prostu niezwykle istotna, niezwykle ważna. Przecież każdy, kto chociażby przeciętnie interesuje się sytuacją w innych krajach, wie, jakie były zamieszki, jakie były niejednokrotnie w Izraelu ogromne protesty, kiedy tylko usiłowano naruszyć jakąś przestrzeń, czy też ekshumować część grobów. A tu chcieli drogę poprowadzić, a tu chcieli jakieś wykopaliska zrobić. Oni są niezwykle przywiązani do tej myśli, że to ma wszystko zostać nienaruszone. Natomiast tutaj podczas II wojny światowej jednak ten standard życia został bardzo brutalnie zgnieciony i nie mieli ci ludzie tego pochówku.
Dlatego ja nie wiem jak inne osoby, ale najwięcej takich paranormalnych aktywności doświadczyłam na cmentarzach żydowskich.
[01:46:53] - Uzupełnię tylko tyle, że pewne takie doświadczenia można odebrać w szpitalach.
[01:47:10] - Ja w ogóle uważam, że szpitale to jest miejsce, do których należałoby się dziesięciokrotnie zabezpieczyć przed wejściem, dlatego, że ludzie chorzy, ciężko chorzy, umierający w sposób mniej czy bardziej świadomy, ale taki z takiego poziomu przetrwania, nawet takiego, powiedzmy, zwierzęcego poziomu przetrwania, podłączają się. Podłączają się do wszystkich, którzy są zdrowi, podłączają się do swoich terapeutów. Ja wielokrotnie rozmawiałam z osobami pracującymi w szpitalu i z lekarzami, i z osobami, które przeróżne inne funkcje tam pełnią i mówiły bardzo często, że pacjentka złapała mnie za rękę. Zakręciło mi się w głowie. Było mi słabo. Ja od niej odeszłam. Zlałam się zimnym potem. Po prostu zdarzają się ludzie, którzy potrafią w błyskawicznym tempie pobrać ogromną ilość energii. Dlatego my mamy prawo chronić siebie. A jeżeli komuś chcemy tą swoją pozytywną, życiową, tak powiem, energię oddać, to jest to nasza decyzja, prawda?
[01:48:44] - Ty mówisz o tych, którzy są na granicy życia i śmierci, się ratują. Tak. Ja powiem z rodziny, bo ileś tam lat temu, jak odwiedzaliśmy ojca w szpitalu, to widziałem po mojej mamie, że co drugi dzień jak wracała, to jakby sto kilo przeciągnęła. Była tak słaba po powrocie. Cały oddział ciągnął z niej energię. To tak, mi chodziło też o to, że pewne osoby, które umierają przy operacjach czy jakieś tam inne przywiezione już ciałaŻe tam zostają dusze, które też nie mogą znaleźć swojego miejsca.
[01:49:34] - Oczywiście, że tak. To jest rzecz jasna. Wszędzie tam, gdzie mówiliśmy o tej katastrofie pociągu, zawsze tam, gdzie częściej niż gdzie indziej występują pewne zjawiska. W tym wypadku jest to moment odchodzenia, ten graniczny moment dla człowieka, to tam na pewno można zauważyć paranormalne odczyty dużo częściej i z większą intensywnością. To jest rzecz jasna. Ja tylko pozwoliłam sobie na trzy słowa, żeby nawiązać do tej rozmowy o tym, jak możemy się chronić. Ponieważ jeśli chcemy komuś oddać swoją energię, zobacz, jak to pięknie wygląda, jak dziecko jest chore i matka głaszcze to dziecko i jak często te dłonie stykają się tak, jakby ona się podłączała na zasadzie „bierz”. Serce dłoni dziecka i serce dłoni matki schodzi się.
[01:50:44] - Tak, to jest normalnie przekazywanie energii.
[01:50:47] - Tak. Nie musi to być matka, ktokolwiek bliski. Chcemy? To proszę bardzo. Ale mamy też prawo w jakiś sposób się zabezpieczyć i należy to robić. Konkluzja naszej audycji, bo ona pomału dobiega końca, jest chyba taka, że na tej planecie jest wystarczająco dużo pięknych, dobrych, wartościowych miejsc, które oddziaływują na nas na wiele różnych sposobów: wizualnie, mentalnie, energetycznie. Poprawiają nam nastrój czy wręcz podnoszą nasze wibracje bardzo silnie. I wydaje mi się, że dobrze jest takich miejsc się trzymać. Ryzykowne są wszelkiego rodzaju eksperymenty z miejscami, które są znane ze swoich szczególnych obciążeń. Myślę, że i ty podzielisz moje zdanie, bo audycja głównie ma na celu również uświadamianie pewnych negatywnych aspektów energii, które pojawiają się w naszych życiach, w których nie warto się zanurzać.
[01:52:40] - Są pozytywne i negatywne, tak. Natomiast to, co powiedziałaś, godzę się z tym. Warto znać w pobliżu mieszkania czy tam, gdzie często bywamy, takie miejsce, gdzie możemy się doładować, gdzie możemy się wyciszyć, nabrać energię. Jakby prywatny raj. Bo to pozwala nam szybko odreagowywać to, co nas doświadcza w tym świecie.
[01:53:11] - Ja tu jeszcze patrzę na komentarze państwa, którzy nas słuchają. I tutaj pani odniosła się do opowieści o tej pielęgniarce: „Może pielęgniarka bała się śmierci i umierających, stąd taka jej reakcja”. Wie pani, ja myślę, że pielęgniarka, która pracuje w takim miejscu jak szpital onkologiczny, to ani umierających, ani śmierci się nie boi, bo to jest jej codzienność.
[01:53:45] - Tak.
[01:53:46] - A jedynie zauważyła, że są osoby, które mniej lub bardziej świadomie potrafią podłączyć się i pobierać energię. Inne, nie chcę tu użyć słowa pogodzone ze swoim odejściem, a może właśnie tak trzeba powiedzieć, pogodzone ze swoim odejściem nie wykazują takich zachowań, takich tendencji. Pojawiają się po prostu pacjenci, z którymi się pracuje, rehabilituje się ich czy wykonuje się jakieś inne czynności wokół tych ludzi. I nagle jeden na 100 chorych potrafi, jak to powiedziałeś, jakby 100 kilogramów przeciągnąć. Człowiek jest tak zmęczony po tej osobie, mimo że była sympatyczna rozmowa, że nie wydarzyło się nic przykrego.
[01:54:58] - Szkoda tak mało czasu, bo bym dodał przykład z-
[01:55:06] - Ależ dodaj! Najwyżej Marek będzie na nas krzyczał. Mów.
[01:55:12] - Ja nie będę na nikogo krzyczał.
[01:55:16] - Na prośbę rodziny pojechałem do przybytku, gdzie przechowuje się ludzi umierających. Tam lekarz wpada raz na tydzień, ale opiekę mają eeI chodziło o to, że kobieta, która umierała, już straciła kontakt z rodziną, nie chciała z nimi rozmawiać, wyrzucała ich, a oni chcieli jeszcze chwilę z nią być. Udało mi się przekonać, robię takie sesje, że ona może jeszcze kontaktować się z rodziną, że świat jest piękny bez względu na to, co się będzie później działo. Trzeba korzystać. I po dwóch moich wizytach miałem potem rozmowę z dyrektorem, że nagle uzdrowiłem człowieka, ale tylko duchowo, bo ciało tej kobiety już pokazywało, że ona umiera. Dlatego pozostało mi tylko przekonać ją przy ostatnim spotkaniu, że jej dusza wie, czego chce. Że ona jest zmęczona i chce odejść. Proszę jej na to pozwolić. Czy ma po co zostać, bo wnuki czekają, rodzina się będzie cieszyć. Ona w nocy zmarła, ale w takim pogodnym uśmiechu.
Ona była pogodzona ze śmiercią. Tego brakuje czasami w szpitalach.
[01:57:00] - Ja uważam, że przede wszystkim brakuje jakiegokolwiek wsparcia psychologicznego. Ale o czym my tu mówimy, o czym my tu marzymy, jak brakuje personelu medycznego na wszystkich szczeblach i jedna pielęgniarka ma pod opieką salę, w sumie ze 40 osób albo lepiej i na nocnym dyżurze jest jedna. O jakich my tu luksusach mówimy, jak jeszcze opieka psychologiczna. Ale to pięknie opisywała doktor Kimbell Rose, która poświęciła wiele lat życia i przedstawiała zwłaszcza to środowisko pacjentów onkologicznych. Jak można człowieka przez ten proces i rodzinę jego przeprowadzić. Może nie bez żalu, ale na pewno bez traumy.
[01:58:06] - Tak.
[01:58:09] - I to by było bardzo dobre. Jeszcze sobie tylko dodam, że raz zdarzyła mi się rozmowa z panią doktor, która była osobą bardzo sceptyczną, z wielką rezerwą do tych przeróżnych zjawisk paranormalnych podchodziła. A jednak kiedyś lekko się złamała, bo rozmawia ze mną i mówi: „Wie pani co? Ja chyba jedyną rzeczą jak na razie, w którą bardzo silnie zaczęłam wierzyć, to jest istnienie wampirów energetycznych. Ponieważ trafiło mi się w moim życiu zawodowym, jak do tej pory mówi pięciu, może sześciu pacjentów, po pracy, z którymi ja po prostu wychodziłam z gabinetu półprzytomna. I w to jestem w stanie uwierzyć, że istnieje jakaś niewidzialna siła życiowa, której my, lekarze, nie potrafimy opisać. Ale ta siła, jest jakiś jej rezerwuar, do którego ludzie zdesperowani są w stanie się podłączyć”. Opisywała różne dolegliwości, bardzo fizyczne, jeżeli chodzi o tych pacjentów. Mam nadzieję, że z czasem otworzy się też na inne aspekty, o których my tutaj mówimy.
[02:00:14] - Wejdę w słowo, że to jest cały temat. Można mówić godzinę o wampirach energetycznych, ale dosyć ciekawy. On funkcjonuje i wart jest zastanowienia.
[02:00:26] - Skoro już nam tak pięknie tylu wskazówek udzieliłeś dzisiaj, to powiedz, jak można chronić się oprócz faktu unikania takiej osoby, bo nie zawsze jest to możliwe. Jak można się chronić przed wampirem energetycznym?
[02:00:49] - Są to często osoby, ja mówię o świadomych teraz wampirach, czyli takich osobach, które czerpią energię, bo jest im wygodniej. Są to często ludzie, którzy potrafią na imprezie do rana się bawić, bo czerpią od innych, ale na podobnej zasadzie pobierają chorzy. Praktycznie mówi się, że czakra splotu słonecznego jest to miejsce, gdzie jest wentyl albo ujście naszej energii życiowej, którą czerpią te istoty.Dobrze jest poćwiczyć, ale mentalnie. Wyobrazić sobie, że wchodzę do szpitala albo na targi zdrowia — tak się kiedyś mówiło, a tam tak naprawdę różne energie latały. Po prostu to miejsce jakby zamknąć, zrobić wentyl świadomie, że nikt nie wyciągnie ze mnie energii. To miejsce jest zamknięte. Potem warto nie zapomnieć otworzyć to miejsce. Ale to działa, bo po takich osobach, które żyją z tego świadomie, jeżeli zagaduje cię rozmową, a ty lecisz z sił, masz dość tej rozmowy, ale tylko wypada być przy nim, jeżeli dobrze się zabezpieczysz, ta osoba nagle mówi: „Wiesz, nie mam czasu. Idę dalej”, bo ona czuje, że nie może od ciebie pobrać energii.
[02:02:42] - I tu pod tym, co powiedziałeś, podpiszę się obiema ręcyma.
[02:02:48] - No.
[02:02:49] - Bo to bardzo intensywnie odczułam już parę razy po takim odcięciu.
[02:02:56] - Tak że ten punkt wrażliwy to jest właśnie splot słoneczny, to jest ta okolica.
[02:03:04] - Tak. Dlatego panie, zwłaszcza jeżeli gdzieś wchodzą, ja czasami mówię: „Kobiety, jak już nie wiecie, co macie robić i całe w nerwach, przynajmniej osłońcie sobie ten splot słoneczny w tym szpitalu tą torebką, którą każda zawsze ma”. To jest temat rzeka. Wiele jest takich tematów. A że ty jesteś moim wspaniałym rozmówcą, to myślę, że Jarku, za jakiś czas znowu pozwolisz się zaprosić do audycji i wybierzemy jakiś temat, który będzie dla naszych słuchaczy interesujący.
[02:03:59] - Z góry dziękuję, bo po pewnych reakcjach, jak nagrywaliśmy w telewizji VTV podobny program, jak dzwonili potem indywidualnie ludzie, nie mają z kim na ten temat porozmawiać. Takie audycje są potrzebne, żeby szerszemu gronu uświadomić właśnie te sprawy.
[02:04:21] - I też uświadomić ludziom, że wolna wola to jest bardzo szerokie pojęcie i również dotyczy przestrzeni energetycznej. Ponieważ tak jak nikt nie ma wątpliwości, że jeżeli kupię sobie jakiś przedmiot, to to jest mój przedmiot, tak samo moja energia jest też moją własnością. I ja się mogę podzielić, jeśli chcę. Mogę to zrobić z różnych pobudek: od okazania współczucia przez uczucie miłości i tak dalej. Ale mam prawo zablokować i spowodować, żeby nie każdy mógł z tego czerpać tak, jak sobie życzy. I nie ma w tym nic złego, uważam, i nie ma też powodu, żebyśmy wystawiali się na ataki takich osób. A jak wspomniałam i tutaj potwierdziłeś moje słowa, szpitale to jest jednak miejsce tak wielkiej desperacji, że czasami szlachetne dusze, które nigdy nie zrobiłyby tego w jakichkolwiek okolicznościach merkantylnych, to w okolicznościach, kiedy stoją na krawędzi, zaczynają, że tak powiem, brzydko się chwytać. Parafraza rozleca.
[02:06:10] - Instynkt przetrwania. Mhm.
[02:06:12] - I tak, ten instynkt przetrwania zagłusza wszystko inne. Tak że ja myślę, że dzisiaj chyba zakończymy. Bardzo serdecznie ci dziękuję. Czy chciałbyś jeszcze jakieś króciutkie podsumowanie?
[02:06:32] - Te tematy są mi bliskie i każdy z nich może powodować otwarcie nowych, bo one się wiążą ze sobą. My tylko przybliżamy pewne aspekty tego świata i zachowań albo oddziaływań. Ale cieszę się, że tu jestem, bo dzięki takiej audycji więcej osób może sobie uporządkować czy uświadomić, jak to działa. Tak.
[02:07:03] - Tak. Jednym słowem, szanowni państwo, i ja, i mój gość Jarosław Filipek mamy nadzieję, że jesteśmy przydatni.
[02:07:15] - O!
[02:07:16] - Serdecznie dziękuję za dzisiejsze spotkanie.
[02:07:21] - Dziękuję.
[02:07:21] - Za dzisiejszą audycję Markowi, że tu nad nami czuwał i technicznie umożliwia nam przeprowadzenie tych audycji gości w stronę Biuro Duchów w Radiu Paranormalium.Dziękuję bardzo.
[02:07:41] - Dziękuję. Do widzenia.
[02:07:43] - Mówi do państwa gospodarz, prowadząca rozmowę Beata Kempa, Wera Adela Edelman z bloga Biuro Duchów oraz autorka książki „Opowieści z Biura Duchów”, do sięgnięcia po którą serdecznie wszystkich państwa bez wyjątku zachęcamy gorąco. Dzięki jeszcze raz, Beato.
[02:08:05] - Dziękuję serdecznie.
[02:08:07] - A naszym dzisiejszym gościem był ekstrasens i psychoterapeuta pan Jarosław Filipek. Dziękujemy, panie Jarosławie.
[02:08:14] - Dziękuję.
[02:08:16] - Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już niedługo w kolejnych audycjach na antenie Radia Paranormalium. No i za jakiś czas w kolejnej debacie niekontrolowanej. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację.
Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:09:26] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:09:38] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[02:10:04] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:10:15] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:11:04] - Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia, że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:11:15] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.