[00:01] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:07] - Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe. W grupach po dwa, trzy x teraz w sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:14] - Zagadkowe obiekty.
[00:16] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami. Było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez. No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często nie takie coś zobaczyć.
[00:28] - Tajemnicze istoty.
[00:30] - Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy brązowy szarak. Obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
[00:43] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:48] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona. Po prostu biegnę i krzyczę do męża: Strzelaj!
[01:05] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W Radiu Paranormalium rozpoczynamy dziewiętnasty już odcinek podcastu Mówią Świadkowie. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dobry wieczór państwu. Zgodnie z zapowiedzią w dzisiejszym odcinku odpoczniemy nieco od zjawiska UFO i wysłuchamy relacji o czymś innym, mianowicie o spotkaniach z zagadkowymi, niematerialnymi istotami czy też energiami, które to spotkania na długo zapadły świadkom w pamięć. Z góry uprzedzam, że aby zminimalizować ryzyko zidentyfikowania któregoś ze świadków, obydwu dzisiejszym rozmówcom musiałem zmienić barwę głosu. Mam świadomość, że mogło to wpłynąć negatywnie na zrozumiałość niektórych fragmentów wypowiedzi. Stąd też zalecam słuchanie dzisiejszej audycji na słuchawkach. Tradycyjnie, zanim przejdziemy do słuchania przygotowanych na dziś rozmów ze świadkami, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium dla tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu.
Nasze numery telefonów to stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl radio.paranormalium.pl Numer Gadu-Gadu trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/RadioParanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. W pierwszej części dzisiejszej audycji wysłuchamy bardzo starego nagrania rozmowy ze słuchaczem, który w dwa tysiące czternastym roku podzielił się z Radiem Paranormalium dość świeżym wówczas dziwnym spotkaniem w miejscu pracy.
W celu zapewnienia słuchaczowi anonimowości, poza zmianą barwy głosu usunąłem również nazwę zakładu, w którym słuchacz naówczas pracował. Posłuchajmy zapisu rozmowy.
[04:05] - Może to zabrzmi śmiesznie. Będąc dzisiaj w pracy na rannej zmianie pracuję przy utrzymaniu ruchu suwnic, więc naprawiamy tam takie, jak coś się zepsuje. Będąc na suwnicy na górze w pewnym momencie zostałem sam i takie uczucie, jakby ktoś za mną stał. Obróciłem się i w pewnym momencie no to może najśmieszniej zabrzmieć zobaczyłem postać tak jakby stojącą bez nóg, dwadzieścia centymetrów, może trzydzieści nad ziemią. Postać, która wyglądała dla mnie przynajmniej jako śmierć, to znaczy czarne ubranie, czarne i czarny kaptur, kosa w ręce i w momencie jak się obróciłem to zobaczyłem, zaczęło to znikać. To znikło szybko, tak jakby schowało się za powietrzem, jakby się rozpłynęło coś w tym stylu. I tak szczerze powiem, że pierwsza moja sytuacja to było no jestem u góry, jest kurz i tak dalej. Może coś opadło. Z tym że to nie był koniec. No i polegało to na tym, że później zeszliśmy w dwóch już, bo kolega wrócił, zeszliśmy w dwóch i zapomniał tam takiej baterii zostawić.
Ja tą baterię odniosłem z powrotem wracając. Takie uczucie, jakby ktoś za mną szedł. Oczywiście byłem sam na tej hali. Obróciłem się. To samo zjawisko, dosłownie identyczne, tylko po prostu w innym miejscu. Ta sama postać, ta sama sytuacja. Moment ten sam. Tak samo krótko to trwało i to mnie zaczęło zastanawiać. Już zacząłem coś tam, coś tam, coś tam nie wiem myśleć na ten temat. Następnie pod koniec zmiany w łaźni podczas prysznicu ten sam moment.
To znaczy no kąpało się tam kilka, kilkadziesiąt osób.Yy w pewnym momencie była taka chwila, w której, yy, byłem sam na tej łaźni pod prysznicem. Znowu to uczucie, że ktoś za mną stoi. Odwróciłem się. Znowu ta sama sytuacja, ten sam obraz. Yy i jak to znikło, dopiero zaczęli tak jakby ludzie znowu wchodzić. Następna ekipa się, się, się kąpać. No i powiem szczerze, że, no dziwnie się trochę z tym czuję i, i ten telefon też jest trochę dziwny, więc no nie wiem, co mam zrobić. No.
[06:33] - Jest pan pewien na sto procent, jak rozumiem, że to nie była, nie był żaden cień jakiejś innej osoby, na przykład pana?
[06:42] - W stu procentach. W trzech innych miejscach, w innym czasie ta sama sytuacja. Identycznie to wyglądało. Wyglądało to w ten sposób, że po obróceniu się do tyłu zobaczyłem postać w kapturze, w czarnym jakby nie wiem, płaszczu, pelerynie coś takiego trzymającą kosę w ręce tak, jakbym widział śmierć. I w momencie, gdy się obróciłem i to zobaczyłem, zaczęło to znikać. To trwało no czasowo nie jestem tego w stanie wytłumaczyć. Sekundę, pół sekundy, pięć sekund. Nie wiem. Po prostu znikło to tak, jakby się schowało albo za czymś niewidzialnym, albo się rozpłynęło. Nie tak jak w filmach, że dziwne jakieś tam piaski się rozsypywały czy coś.
Po prostu znikło. Tak jakby nagle, tak jakbym to po prostu przestał widzieć. W ten sposób. Wie pan co? Nigdy, nigdy nie miałem nic wspólnego z takimi rzeczami i jestem w miarę normalnym, tak mi się wydaje, człowiekiem. Wszystko jest jakby w porządku. Większych, większych problemów też nie mam. Także no nie wiem. Po prostu nie wiem. Siedzę od półtorej godziny na internecie, szukam czegokolwiek, żeby z kimkolwiek się skontaktować, żeby mi to wytłumaczył.
Może to też dziwnie zabrzmi. Jestem człowiekiem, który w miarę się niczego nie boi. Nie miałem nigdy strachu takiego jakiegoś takiego, żeby że, że, że coś mi się stanie i tak dalej. Dzisiaj pierwszy raz poczułem co to jest strach. Powiem szczerze. No.
[08:10] - Jest pan pewien, że to nie było na przykład, że ujrzenie takiej postaci nie było na przykład efektem zmęczenia fizycznego?
[08:17] - Na pewno nie. Na pewno nie. Robię w systemie brygadowym. Pracuję cztery dni, mam jeden dzień wolnego. Po nocach mam dwa dni wolnego. Jestem wyspany, dzieci mnie nie męczą. Na pewno nie.
[08:31] - Ciężko mi cokolwiek coś powiedzieć w tej chwili tak na szybko na temat tego, tego zjawiska. Natomiast docierają do nas, do Radia Paranormalium oraz do współpracujących z nami badaczy, między innymi z portalu Infra różne, różne interesujące relacje właśnie podobnego typu o tak zwanych istotach zmienno-zmiennokształtnych. Natomiast tak jak mówiłem, ciężko, ciężko mi w tej chwili coś cokolwiek na szybko powiedzieć. Pan tą pierwszą obserwację dokonał jakoś na zewnątrz budynków?
[09:06] - W środku w budynku proszę pana, wszystko się działo. Wszystkie trzy zdarzenia były, się działy w środku. Pierwsze dwa były na hali produkcyjnej, ostatnie było w łaźni.
[09:17] - Jaka to jest miejscowość?
[09:19] - Koło Częstochowy.
[09:20] - Rozumiem, że, że wcześniej nie słyszał pan nic o podobnych doniesieniach na temat tego zakładu?
[09:27] - Znaczy wie pan, no różne rzeczy się czyta. Siedzi się na internecie, ogląda się jakieś filmiki o UFO i zdjęcia duchów i tak dalej, no ale podchodzi się do tego w sposób taki no, no dobra, jest zrobione i tak dalej. No czyta się, ale to jest tak, jakby oglądanie filmu, no nic poza tym.
[09:44] - Rozumiem, że żadnych, żadnych doniesień od kolegów z pracy nie było na temat, na temat takich czy podobnych obserwacji. To pierwszy taki przypadek.
[09:52] - Nie, powiem szczerze i z nikim się tym nie dzieliłem. Wie o tym tylko moja żona i moja mama. Z nim już rozmawiałem. Żona właśnie przyszła z pracy i po prostu dla mnie to jest taki szok. Wiem, co widziałem. Żeby to był sen, żebym spał, no dobra, różne rzeczy się ludziom śnią, to bym to z całym szacunkiem olał, że się tak wyrażę. Ale no byłem w pracy, to było wszystko w trakcie między godziną jedenastą, jedenastą trzydzieści gdzieś tak, a czternastą piętnaście. Wszystkie trzy zdarzenia się działy w tym czasie.
[10:28] - Czyli pora dzienna, więc-
[10:30] - To było dzisiaj. To było, proszę pana, parę godzin temu, no.
[10:33] - Można wykluczyć jakąś postać, powiedzmy, pokazującą się nocą, czyli było to obserwacja dzienna. A może pan powiedzieć ta, ta hala produkcyjna to jest jakiś nowszy budynek czy, czy jakiś-
[10:47] - To jest huta. To jest huta. To jest duży zakład, gdzie są świetliki na dachu, także nie było tam całkiem ciemno. Były lampy, było oświetlenie. Druga sytuacja była, jak już byłem na ziemi, jak się to mówi, czy tam na dole i, i normalnie człowiek widzi wszystko. A trzecia sytuacja było bardzo jasno, było to w łaźni, dużo świateł, jasne kafelki. Nie wiem, co jeszcze, w czym jeszcze mogę panu pomóc. Jak mam, jak mam to określić? No jak mam, jak mam się wyrazić?
[11:19] - Przyszła mi właśnie do głowy relacja podobna, którą kiedyś jakiś czas temu dostali koledzy z serwisu Infra właśnie. To chyba było w Hucie Katowice, z tego, co pamiętam. Nie wiem, czy to jest, to jest ten sam zakład, czy nie.
[11:32] - Nie, to jest huta .
[11:34] - Może pan zajrzeć na stronę portalu Infra. Ja podam panu może: nawiedzenie w Hucie Katowice. Taki jest artykuł u nich.
[11:42] - Znaczy ja jestem akurat na waszej stronie w tej chwili i gdzie to, gdzie mam tego szukać? Archiwu?
[11:49] - Bo ten artykuł był zrobiony też w wersji dźwiękowej. Może pan poszukać w archiwum Radia Paranormalium w cyklu audycji-
[11:57] - Archiwum audycji, mogę zobaczyć.
[11:59] - Także, także może pan poszukać albo w internecie może pan wpisać w Google nawiedzenie w Hucie Katowice. Wtedy wyskoczy panu po prostu artykuł u kolegów z Infry.
[12:11] - I tam jest też ta, tam jest też ta relacja opisana. Natomiast, hmm, może zrobimy tak, że ja po prostu, no prześlę kolegom z infry pana relację i oni, oni dalej jakby zajmą się tym tematem.
[12:26] - Ja panu nawet mogę podać mój numer telefonu prywatny, komórkowy. Nie ma najmniejszego problemu. Także gdyby coś czy ewentualnie maila. Ja po prostu chciałbym sobie to wyjaśnić, bo dla mnie to jest coś, no nienormalnego powiedzmy sobie szczerze. Żeby to był sen, żeby coś, ale to było w biały dzień, w trakcie pracy, w godzinach praktycznie przedpołudniowych, popołudniowych blisk-- no, no, no nie jestem w stanie tego wytłumaczyć. Chciałbym się coś o tym dowiedzieć. Co to może ewentualnie znaczyć? Jakie są tego oznaki? I porozmawiać z kimś, kto, kto nie wiem, może tego nie przeżył, ale ktoś, kto coś o tym wie, no.
[13:02] - I to tyle, jeśli chodzi o dziwne spotkanie naszego słuchacza z 2014 roku. A co państwo sądzicie o tej relacji i w ogóle o tego typu historiach? Może sami przeżyliście coś podobnego? Dajcie znać w komentarzach lub pod naszymi kontaktami, które znajdziecie również na YouTube w opisie tego podcastu oraz na naszej stronie www.paranormalium.pl. A już za chwilę przejdziemy do kolejnej przygotowanej na dziś rozmowy.
[13:34] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już powiedzmy troszeczkę gorzej.
[13:46] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[14:12] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko, że z powrotem jest już powiedzmy troszeczkę gorzej.
[14:23] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.
[14:45] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia, że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[14:56] - Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu www.paranormalium.pl Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W drugiej części dzisiejszej audycji poznamy historię dziwnych zdarzeń, jakich świadkami było niedawno kilku naszych rodaków pracujących w Norwegii. Wysłuchajmy zapisu rozmowy z jednym ze świadków zarejestrowanej pod koniec 2019 roku. Pan tutaj pisał o zdarzeniach podczas pobytu w Norwegii. Czy mógłby pan jakoś przybliżyć, opisać te zdarzenia?
[15:58] - Tak, oczywiście. Pracowałem w Norwegii tak i mieszkałem w domu takim no około stuletnim. Nie wiem dokładnie, ile miał lat, ale było zdjęcie takiej rodziny jeszcze czarno-białej. Tam było z tyłu napisane jakoś 1919 chyba coś takiego tak więc na tle tego domu. Więc strzelam, że, że, że to, że, że to było wtedy. No i mieszkaliśmy tam we czterech. To był duży dom. Miał na dole taki duży salon, kuchnię. Na górze były cztery pokoje. Mieszkaliśmy w cztery osoby.
Tak jak mówię, był to stary dom. Jeszcze w piwnicy to na przykład nie było w ogóle podłogi, tylko była ziemia, tak? Był odnowiony tylko z zewnątrz. W sensie nie wiem, czy pan wie, jak w Norwegii budują domy. Są z desek, tak? Miał położone takie no deski miał na pewno nowsze, nie miały stu lat, tak? No ale tam w środku i tak dalej, no to zwłaszcza piwnica to, to, to, to wszystko było stare. Tak jak mówię, mieszkaliśmy tam we czterech, każdy w pełni władz umysłowych, jeden kierowca autobusu i ja z kolegą pracownicy serwisu i jeden inżynier, który tam pracował. No i tam żyliśmy po prostu wiadomo, praca, dom i tak dalej. I-
[17:44] - Przepraszam bardzo wszyscy, wszyscy państwo jesteście z Polski czy, czy to byli z różnych krajów?
[17:49] - Tak, tak.
[17:49] - Z Polski?
[17:50] - Wszyscy byliśmy z Polski. Tak. I pierwsze zdarzenie takie ja tam sobie próbowałem to tłumaczyć. Wiadomo, człowiek jak gdyby nie, nie, nie zastanawia się nad tym głębiej. To było jak ja nigdy nie zamykałem pokoju tak jak wychodziłem i wychodziłem do pracy. I tam były takie stare zamki, żeDziurka od klucza była taka duża i był taki klucz. Ciężko mi jest to panu zobrazować. Yy, w każdym razie, yy, klucz zawsze miałem od wewnętrznej strony w pokoju, ale nigdy go nie zamykałem i wychodząc do, do pracy wyszedłem tak jak zawsze i wróciłem i nie mogłem dostać się do pokoju. Był zamknięty. Ee, i-
[18:39] - Pokój był zamknięty jakoś od wewnątrz wtedy?
[18:41] - No właśnie, no tak, teraz do tego dojdę. Yy, to pa-- były drzwi zamknięte. Pytam się, czy ktoś mi zamknął, bo tam było tak, że każdy klucz pasował do, yy, do każdych drzwi w środku mówię tak. Aa, ale no tam był tylko jeden współlokator w domu. Nie, nie należeli do jakichś tam żartownisiów, więc nikt mi, yy, nie zamknął. Próbowałem się dostać. Zamknięte i mówię no to wziąłem od niego klucz, yy, przekręciłem. Wchodzę do środka, a klucz w środku wisi. Ciężko mi jest to panu opisać. Jak była dziurka od klucza, yy, to klucz wisiał, yy, mówię to były takie stare klucze.
On miał takie, yy, takie ząbki.
[19:30] - To jakby ten klucz wisiał na tych ząbkach przywieszony o dziurkę, tak?
[19:33] - Tak wisiał. On wisiał, jakby ktoś zamknął drzwi i powiesił na tym, na, w tej dziurce. Tak że jak pan patrzył przez dziurkę, to pan tego nie widział. Yy, na tym, yy, na tej dziurce ten, ten klucz powiesił na tym jednym z ząbków, tak? No i próbowaliśmy to tłumaczyć jakoś logicznie, że, yy, nawet testowaliśmy, że trzaskając drzwiami nie wiem, jakoś zamek się przekręcił, klucz wypadł. No ale, yy, tak jak mówię, nie, nie znajdowało to racjonalnego wyjaśnienia, więc no po prostu nie wiem. Jakoś to wie pan, rozeszło się. Później się-
[20:15] - Nie było takiej możliwości, że, że ktoś ten klucz wyjął, zawiesił i potem tak jakoś ostro trzasknął drzwiami?
[20:21] - Nie ma, nie ma. No nie, bo to było od środka zamknięte. W środku to było. Więc to było na pierwszym piętrze. Yy, no, no nie, no nie ma możliwości, wie pan, to, to jest w ogóle nie, nie do rzeczy. No ale jakoś dlatego mówię, testowaliśmy. Ja wsadzałem klucz do środka, trzaskaliśmy drzwiami, tak? Yy, czy, czy, czy można coś takiego odtworzyć? No ale w żaden sposób się to nie dawało. No zamek nie był taki, żeby miał się pod wpływem trzaśnięcia drzwiami zamknąć, tak?
Yy, no ale jakoś rozeszło się to tak.
[21:00] - A kiedy to mniej więcej było?
[21:02] - Słucham?
[21:03] - Kiedy to mniej więcej było? Jak dawno temu?
[21:05] - Yy, wie pan co? To było gdzieś dwa tysiące trzynasty. Dwa tysiące trzynasty rok. Yy, i później długo się nic, yy, nie działo. Yy, do momentu, aż, yy, oglądaliśmy telewizję kiedyś w dużym pokoju z jednym ze współlokatorów. I na, yy, stole — to był biały dzień — yy, na stole stało sprężone pusz-puszka ze sprężonym powietrzem. Ee, i ona stała, nie stała na rogu, tylko stała na środku stołu. Ee, i nagle tak, jakby ktoś w nią uderzył dosłownie. Uderzył tak, wie pan, podszedł tak, patchnął ją i ona zleciała.
[21:58] - Tak na waszych oczach?
[22:00] - Tak. Na naszych oczach. Ja wiem, że to brzmi niedorzecznie tak. Yy, my opowiadaliśmy, nikt nam w to nie wierzył. Mówił, że, że to jest, yy, to niemożliwe. Że no śmiali się z nas. Wiadomo jak to ludzie tak. Yy, ja to widziałem, wie pan, nie jestem, yy, człowiekiem trzeźwo myślącym, tak? Współlokator też. Yy, i, ale to, co widziałem, to widziałem, że dosłownie jakby ktoś ją tak patchnął i poleciała.
Yy, i później znowu, niedługo później znowu też w biały dzień to było. Yy, też oglądaliśmy tam telewizję i nagle, yy, do drzwi wejściowych roz-roz-- takie rozległo się takie walenie, ale jakby dosłownie pan wziął młot dwudziestokilowy i walił w drzwi. I my szybko poszliśmy zobaczyć kto to i nikogo nie było. Yy, i tutaj zaznaczam, że ten dom był tak usytuowany, nawet jakby ktoś podszedł z tym młotkiem i w-- powiedzmy żart, tak? Chciał jakiś zrobić, nie wiem, yy, i zaczął walić w te drzwi, to nie zdążyłby uciec. Bo tam wkoło była po prostu pusta przestrzeń. Tam było wszystko widać. Tak że no, musielibyśmy z trzy minuty się zbierać, tak? No jak zwykle jakoś sobie tam próbowaliśmy tłumaczyć, że coś przejeżdżało, wal-walnęło. No wie pan, jak to człowiek nie dopuszcza do siebie takich myśli.
I przedostatnią rzeczą, która się wydarzyła, to było byłem u znajomego i wtedy to już było. Ten inżynier się wyprowadził. Wprowadził się następny kierowca, też Polak z Gdyni. I dzwoni do mnie, że dom się pali. Ee, i ja szybko jadę. I to też był biały dzień. Słońce świeciło, pamiętam około szesnastej godziny piętnastej. I ten dom miał coś takiego jak, yy, po jednej stronie parapet wychodził na zewnątrz i okna tworzyły taki jakby pięciokąt. Takie dwa małe okienka i jedno na, na przodzie, na przodzie duże. YyDuże okno i ogień to był tak no, nie wiem, sięgał prawie dachu.
Straż przyjechała wiadomo i tak dalej. I powiem panu, że strażak taki starszy pytał się, czy my mamy tam później policja też pytali się, czy mamy wrogów i tak dalej, bo on mówi, że on nie widział, że dużo rzeczy w życiu widział, ale tutaj to nie znajduje logicznego wyjaśnienia, bo raz, że te deski są kryte impreg-impregnatem takim, który że tak powiem nie przeciwpalnym, tak? Przeciwpożarowym czy jak to nazwać? On mówi, że żeby takie coś, ten ogień to był taki, że ta szyba to pękła dosłownie. I on mówi, że i on pod tym parapetem w zasadzie zaczął palić. I on mówi, że to ktoś by musiał przyjść z miotaczem ognia i stać i po prostu palić na, na te deski, kierować płomień przez dobrych kilka minut, żeby to się w ogóle zapaliło. A mówi, że jeszcze takim ogniem to no nie wie. Nie, nie wiedzą. Co to było? Tak.
[25:48] - Jeżeli dobrze zrozumiałem, to nie udało się ustalić źródła tego ognia.
[25:53] - Nie była policja robiła te, robiła zdjęcia, pytali się, czy mamy wrogów, czy ktoś. Ja mówię no nie, nie bardzo, bo tutaj to było słońce świeciło. Ja pamiętam, jak gdzieś słońce świeciło. Mówię szesnasta czy piętnasta godzina. Wokół duża, pusta przestrzeń, ale tam dalej były też domy. Widać było to. To wie pan, no nie ma technicznej możliwości. Jak ktoś by przyszedł, to w nocy tak? A poza tym no nie wiem, z palnikiem by biegł. Raczej nie.
Nieprawdopodobne. Po drugie strażak mówił, że on, że jakby nawet ktoś polał benzyną na przykład i by podpalił, to by było buch. Bo ja mówię, że może benzyną ktoś tam nie wiem, polał te deski. On mówi, że wtedy by było po prostu buchnięcie i tyle. A tu mówi pożar. Ogień był taki, że mówię szyba, szyba pękła i nie udało się to tego wyjaśnić. Po tym zdarzeniu ten kolega z Gdyni się wyprowadził. Na drugi dzień powiedział, że no że nie, że nie będzie tu mieszkał. My jakoś no wie pan, staraliśmy się to racjonalnie sobie tłumaczyć, chociaż nie, nie dawało w żaden sposób nie szło tak logicznie tego wytłumaczyć. I zostaliśmy tam jeszcze jakiś czas.
Nie wiem, może z dwa miesiące. I ostatnią rzeczą, która jeszcze się taka przytrafiła z dziwnych to oglądaliśmy znowu telewizję, znowu oglądaliśmy telewizję, mieliśmy dekoder czy tam nc+ czy czegoś i była taka szafka. Ten dekoder stał na szafce takiej telewizyjnej, wie pan, regały. I oglądaliśmy go i po prostu poszliśmy każdy do swoich, do swoich pokojów. Wtedy tam kolega jeden był na nocce, zdaje się, więc nie było go w domu. Byliśmy we dwóch. Rozeszliśmy się do pokojów spać i rano wstajemy, a na dekoderze i wokoło jest tyle wody, jakby ktoś wziął dzbanek i po prostu lał wodę na ten dekoder. Aż, aż no oczywiście został zepsuty. Tak, wokoło było pełno wody i no też nie wiedzieliśmy, jak to tłumaczyć, bo próbowaliśmy mówić, że może ten kolega, który był na nocce, nie wiem, przyszedł, bo no wiadomo, nie mówię, że był alkoholikiem, ale zdarzało mu się. Przychodził po nocce i po prostu tam pił sobie trochę na sen.
Tak. I że on pijany to zrobił, ale on znowu z drugiej strony się nigdy nie upijał i nie był człowiekiem, który takie rzeczy by takie rzeczy by zrobił. I zresztą jak się obudził, no to też mówił, że on nie pił nic. Nie znaleźliśmy żadnego sposobu, żeby to, żeby to jakoś wytłumaczyć logicznie tak? Wiem, że to-
[29:35] - Żadnego, żadnego tam wycieku, jakiegoś przecieku tam nie było?
[29:40] - Nie, nie ma. Wie pan, ja jestem takim no człowiekiem trochę interesuję się tym. Słucham też państwa kanału tak, wszystkich odcinków. Chyba już wszystkie przesłuchałem i tak dalej. I to nie jest tak, że ja nie próbowałem sobie, nie próbowaliśmy tego tłumaczyć racjonalnie. Tak? Nie ma wytłumaczenia racjonalnie, bo ta szafka była zabudowana z trzech stron. Na przykład ta szafka tak była zabudowana z trzech stron były wyjścia z tyłu, tam tylko dziurka na kable. Tak, taka mała dziurka. Nie było tam w pobliżu żadnych cieków, żadnej rury, nie było niczego.
Nie ma możliwości.
[30:25] - Ktoś by musiał tam do środka nalać tej wody do tej szafki.
[30:29] - Tak dokładnie to tak bym musiał wziąć dzbanek czy mis, czy tam szklankę i lać tak po prostu na dekoder z góry. Tak. Więc to była ostatnia rzecz, która się tam nam przytrafiła. Później się wyprowadziliśmy i jak się wyprowadziliśmy, to jeszcze była taka dziwna sytuacja. Że, yy, przeprowadziliśmy się dosłownie nie wiem, dwie ulice dalej. No i tam tylko ja się przeprowadziłem ze, ze starego składu, że tak powiem. Byłem ja i ten kolega, który pracował ze mną na serwisie i wprowadził się jeszcze taki chłopak z okolic Głogowa i on kiedyś poszedł na boisko. Tam było boisko niedaleko w nocy grać w piłkę, kopać i tam filmował sobie na telefonie jak, jak tam strzela na bramkę i przyszedł taki podekscytowany, że jak ktoś tam mówił, że teraz będzie kopał i tak dalej i odszedł kawałek kopać, to taki dziwny głos się nagrał na telefonie, ale w żaden sposób nie byliśmy w stanie. To brzmiało tak jakby, jak wie pan, jak gdzieś tam demon w filmach. Tak?
Jak mówi taki niski, złowieszczy głos. Tylko nie można było zrozumieć co to, co to było. Ale też tutaj nie mieliśmy stuprocentowej pewności, czy to może jakoś wiatr zawiał czy coś. I też, też tutaj akurat to nie jestem pewien, bo nie widziałem. Słyszałem to, ale nie byłem jednoznacznie w stanie stwierdzić, czy to na pewno nie jest wiatr na przykład tak wijący jakieś zawirowania. A jeśli chodzi o tamto mieszkanie, no to, to, co panu opowiedziałem, to, to wszystko, co się tam wydarzyło. Tak jak mówię, mimo że no państwo jesteście dosyć otwarci, wiem, że to jest ciężkie do uwierzenia, zwłaszcza z tym ogniem. Ten ogień to jest coś, co naprawdę... Nietypowego, tak? Nie zdarza się.
To wyglądało tak-
[33:03] - To taki wyjątkowo złośliwy poltergeist.
[33:06] - Wie pan co? Tak, to może mogło tak to wyglądać, że ktoś coś nie chce, żebyśmy tam przebywali, tak?
[33:14] - No właśnie, bo mówił pan, że to jest bardzo stary dom. Czy coś było wiadomo o jego historii? Coś panowie się próbowaliście dowiedzieć?
[33:22] - Ja się próbowałem dowiedzieć od właściciela. Jedyne co wiem, to że zmarła tam jego matka.
[33:33] - Poza tym nic. Żadnych takich jakichś zdarzeń typu czyjaś śmierć, samobójstwo, morderstwo. Nic z tych rzeczy.
[33:40] - Nie, nie było. To była śmierć naturalna.
[33:43] - A czy okoliczni mieszkańcy coś wspominali o jakichś dziwnych zdarzeniach? Rozmawialiście może panowie z mieszkańcami z okolicy?
[33:49] - Wie pan co? Ciężko, bo Norwegowie raczej nie są otwarci na, na Polaków tak żeby, żeby rozmawiać. A raz, że nie pałają zbytnim miłością do nas jako do narodu.
[34:10] - Jak niektórzy Polacy do Ukraińców czy Białorusinów.
[34:13] - No coś takiego.
[34:15] - Coś takiego.
[34:16] - Coś takiego jest. Więc wie pan, jeszcze tym bardziej Polak, który no nie wiem, podchodzi i się pyta, czy tutaj duchów nie ma, to już w ogóle by popukali się w czoło, tak? Aczkolwiek no ja zawsze gdzieś tam mówię twardo stąpałem po ziemi racjonalnie, mimo tego, że wierzę w jakieś tam rzeczy nadprzyrodzone, tak? To tutaj, to tutaj no byłem naocznym świadkiem, tak? Z tym że nie odczuwaliśmy, powiem panu, że nie odczuwaliśmy, jak dużo ludzi mówi, jak słucham, tak? Różnych relacji, że odczuwali jakieś coś-
[35:02] - Jakieś takie negatywne, negatywne flowy, coś tego typu. Panowie tam nic nie czuliście, po prostu się stało i sobie poszło.
[35:11] - Tak, ja tylko jak byłem sam, zostawałem sam, to po tych zdarzeniach to światła to też mnie pozapalane, tak?
[35:21] - I coś, i nic takiego się nie działo, że światła na przykład mrugały, nagle spadała temperatura, jakieś powiewy wiatru albo coś. Nic?
[35:28] - Nie. Nic takiego nie było. I to mówię tylko światła i tam coś trzeszczało, czasami trzeszczało. To przyznaję, że trzeszczało, ale to trzeszczał dom, bo, bo był stary. Jak była zima, to wiadomo, drewno pracuje.
[35:42] - No to wiadomo.
[35:43] - I tak dalej, tak? To na tej zasadzie. Ale tych wszystkich takich, nie wiem, negatywnych emocji gdzieś w powietrzu, jakiegoś, że coś wisi w powietrzu, jak to się mówi nigdy nie odczułem. Nigdy.
[36:01] - Nie czuliście panowie takiego lęku?
[36:04] - Nie, właśnie nie. My nie czuliśmy. Jak wtedy coś, coś walnęło, czy coś? Czy, czy to ta puszka z tym sprężonym powietrzem zleciała. No to wie pan, to nie, nie było czegoś takiego, że myŻe my się, yy, zlękliśmy i chcieliśmy się przepakować, tak? Ogień nas wystraszył, ale, yy, ja też, yy, mówię: nie wiem. Jest coś takiego jak samozapłon, tak? Yy, boo tam zdarzają się historie tak zwanego samozapłonu, tak? Ja próbowałem tłumaczyć ten ogień, że, yy, ludzie, którzy doświadczyli, tak? Jeśli chodzi o przypadki samozapłonu, to, yy, zdaje się zawsze jest to ogień o potwornej temperaturze, tak?
Nie jest to zwykły ogień. Yy, więc próbowałem tłumaczyć, że może, yy, tutaj doszło też do czegoś takiego podobnego, tak? Tylko że nie-
[37:15] - Czasami na skrzynkę Radia Paranormalium przychodzą relacje o obserwacjach jakichś tam piorunów kulistych, które zostawiają na przykład ślady na ścianach. No ale tutaj ten piorun musiałby dosyć długo się trzymać przy tym oknie.
[37:27] - No to był to, bo to on się, on się palił pod... Musiał pan sobie wyobrazić: parapet wychodził parapet taki duży wy-- to była taka, ee... Okno wychodziło na, na zasadzie, że był taki mały daszek na zewnątrz i okno składało się z, yy, taki, yy, miało pięć ścianek. Parapet wychodził taki duży, duży parapet wychodził na zewnątrz, yy, i było jedno takie okienko pionowe, drugie pod, pod kątem taki, yy, pięcioś-- nie sześcian, tylko coś, coś takiego, taką figurę tworzyło. To ja bym, poszukam i, i mogę państwu na maila wysłać, o co mi chodzi dokładnie, tak?
[38:18] - No byłoby dobrze jakoś to zobrazować.
[38:22] - Tak. I, i, i to ten ogień zaczął się palić pod tym parapetem na deskach. Ale ten strażak no... Ja rozmawiałem, yy, właśnie ze strażakami i z policją i, i tym mówię: pajęczyny tu jakieś, ale nie. No ale on mówi, że gdzie? No przecież to ogień był taki, tak jak mówię, pękła szyba, tak? Yy, i, i no to było nie, nie, niemożliwe. Instalacje oni patrzyli, czy gdzieś instalacja, ale nie, wszystko było okej. I, i no nie, to wie każdy się dziwił. Policja też się dziwiła, tylko oni to jedynie tylko uważali, że ktoś tu przyszedł.
No wiadomo, że policja raczej nie będzie wierzyć w to, że tu jakieś zjawisko paranormalne miało miejsce. Oni twierdzili, że to ktoś musiał przyjść z palnikiem, tak? Ale ja mówię: yy, to kto? Ktoś szedł w biały dzień z palnikiem i to stał pod domem i akurat w tym miejscu i, i rozpalał ogień. A poza tym, yy, to było też tak, że nie uległo, yy, deski te, tak? Yy, to, gdzie się tam paliło, to nie uległo zniszczeniu. Żeby taki ogień normalnie się rozszalał, taki wielki płomień, on sięgał aż do dachu, to musiałoby to się zacząć palić na większej powierzchni, a to się nie paliło.
[39:48] - No jakieś ślady musiały być, bo tam, tam były w ogóle jakieś ślady, że, że coś tam się paliło? Czy po prostu-
[39:56] - Yy, tak, bo pod tym parapetem, właśnie na tych deskach, gdzie te deski, ale to były dosłownie na dwóch deskach. Nie mógł na dwóch deskach rozszaleć się taki, taki ogień. O to chodzi, tak?
[40:06] - No raczej nie.
[40:07] - Że nawet jak już by pan stał z tym palnikiem i palił, palił, palił to, to od, yy, te deski jakby się zaczęły palić, to by był, yy, mały płomień, tak? Taki płomień to by się musiał cała ściana zacząć palić. A tak nie było. Dlatego no to jest, yy, coś, yy, co, jak mówię, jest ciężkie do uwierzenia, ale jest, yy, jest prawdziwe, tak? Oczywiście. No tak jak mówię, nikt nie, nie musi w to wierzyć, ale no wierzę, że panowie... Znaczy wiem, że panowie macie otwarte umysły, yy, i że mi-mimo tego to może być ciężkie do uwierzenia, bo z taką agresją jak gdyby, bo to była taka jawna agresja, yy, nie spotkałem się nigdy wcześniej, yy, w, w relacji przynajmniej tego cyklu mówią świadkowie, tak? Yy, a tutaj no to coś, nie wiem, ktoś, yy, było bardzo agresywne i, i no ewidentnie chyba nie chciało, żebyśmy tam dłużej przebywali, tak?
[41:21] - Bo tam po tym podpaleniu nie było żadnych śladów, yy, jeżeli dobrze rozumiem, yy, że tam ktoś przyszedł. Nie było żadnych śladów po potencjalnym sprawcy?
[41:32] - Nie, nie, nie było. Była policja. Wszystko robili. Najpierw przyjechała zwykła, później przyjechała taka jakaś kryminalna, yy, z aparatami, z jakimś tam sprzętem, tak? Yy, całym chodzili, badali, no kręcili głową. Ja mówię: co to? Oni, że podpalenie. Ale ja mówię: no jak to? Śladów żadnych nie znaleźli, tak? Pytali się tylko, czy mamy wrogów.
[42:00] - No sprawa dosyć osobliwa. Mam takie jeszcze pytanie do-dotyczące tego trzaskania w drzwi. Czy panowie wyeliminowaliście wtedy możliwość, jakoby drzwi odpowiadały na przykład na wstrząsy dochodzące gdzieś spoza budynku? Jakby odpowiadały na przykład gdzieś na jakieś wstrząsy podziemne bądź jakieś gdzieś dalej?
[42:20] - Yy, wie pan co, nad tym się nie zastanawiałem, ale, yy, jakby pan słyszał to walenie, to-
[42:30] - To tak brzmiało, jakby to, jakby tam ktoś po prostu stanął za tymi drzwiami i walił, tak?
[42:34] - Tak.Dokładnie to, to, to było jak pukanie, tylko jak pukanie młotem dwustukilowym. Dokładnie tak to brzmiało.
[42:43] - Raczej tak nie brzmi jak drzwi jakoś odpowiadają czy jakieś inne elementy w domu odpo-odpowiadają na przykład na wstrząsy podziemne to to raczej nie brzmi chyba jak walenie takie mocne.
[42:54] - No nie, nie, bo to było takie. To było jakby ktoś pukał, tylko pukał. Nie wiem, młotem czy, czy czymś w drzwi, jakby ktoś walił w drzwi regularnie. Po prostu tak. Pu pu pu pu. To nie to, to, to. No nie był wstrząs. W pewnym momencie może coś przejeżdżało gdzieś jakaś ciężarówka, coś się zwaliło. Ale no to, to nie byłby takie odgłosy pukania. Tak, to były ewidentne odgłosy pukania.
Yy, więc no wie pan, my to tak jak mówię, próbowaliśmy sobie tłumaczyć, bo człowiek zawsze próbuje sobie takie rzeczy wytłumaczyć, żeby nie wiem, może nie, yy..
[43:42] - No tak, żeby odciąć wszelkie takie fizyczne, możliwe przyczyny.
[43:48] - Znaczy bardziej wie pan, myślę, że ludzie próbują sobie to wytłumaczyć, no bo człowiek boi się czegoś, czego nie rozumie zazwyczaj, tak?
[43:58] - No tak.
[44:01] - I, i zawsze ludzie próbują sobie coś wytłumaczyć po to, żeby się tego nie bać, żeby się nie zastanawiać. Natomiast, yy, jakoś my no nie, nie, nie. Nie wiem. Ja nie wiem, czy to nie mam myślę może jakiegoś tam dużego wpływu. Natomiast ja jestem człowiekiem wierzącym, ale nie, nie, nie w Boga chrześcijańskiego tak, tylko po prostu w Stwórcę. Wierzę po prostu mocno. Kiedyś nie wierzyłem w ogóle, byłem zadeklarowanym ateistą. Później dokonała się we mnie taka przemiana lekka i zacząłem wierzyć, ale w Boga po prostu swego Boga, w Stwórcę. Wierzę, że to wszystko stworzyła jakaś siła, tak? Coś takiego, yy, która, która tym wszystkim rządzi i jedynie to ze swojej strony nie wiem jak mój współlokator, ale ja nie odczuwałem też takiego strachu, bo ta wiara zawsze trochę mnie niosła, tak?
W różnych sytuacjach, yy, no nawet nie, nie dopuszczałem do siebie strachu. Nie wiem, czy to, czy to było spowodowane, yy, po prostu wiarą. Tak? Że ktoś czuwa, yy, czy, czy, czy, czy czymkolwiek. Ale tak jak mówię, nie odczuwałem strachu w żaden, w żaden sposób. Tak? Nie odczuwaliśmy negatywnych emocji czy czegokolwiek.
[45:42] - No można wysunąć taki wniosek, że jakaś tam jakaś forma energii próbowała się tam w jakimś sposób zamanifestować. No tylko pytanie teraz po co? Mam takie jeszcze pytanie. Teraz mi przyszło do głowy pan dołączył do wcześniej tam mieszkających współlokatorów, czy dołączyli, czy zamieszkaliście w tym domu mniej więcej w tym samym czasie?
[46:06] - Yy, to było ja, ja się tam żyła, żyła, żyli inni ludzie. To było tak. Tam żyli tacy inni ludzie. Później wprowadziłem się ja. Ci ludzie, którzy tam żyli przede mną, to byli, no tacy trochę z marginesu społecznego, powiedzmy tacy beneficjenci pięćset plus. Tak trochę. I ja się tam wprowadziłem. Ja nie wiedziałem, że to jest, że to są tacy, tacy ludzie. Akurat nie znałem ich. Po prostu się wprowadziłem.
Miałem blisko do pracy, ale jak ja się wprowadziłem, no i tam się różne, yy, wie pan, jak to u beneficjentów pięćset plus rzeczy działy.
[46:57] - No wiadomo, można się domyślać.
[47:01] - Tak. I, no i powiedziałem o tym właścicielowi Norwegowi, że ja akurat oni tam nawet nie bardzo gadali w żadnym z języków. No to. A ja zarówno po norwesku, jak i po angielsku rozmawiałem. Pracowałem z Norwegami głównie, no dwóch Polaków. Mieszkał jeden współlokator i jeszcze jeden. No i poszedłem do tego właściciela i mu powiedziałem, że no, co się tam dzieje. No i on powiedział do mnie, że dobra. No i po prostu wyrzucił ich, tak? I powiedział do mnie czy, czy mam kogoś, żeby na ich miejsce znaleźć tak?
A że lokalizacja była bardzo dobra, bo cztery minuty do, do zajezdni to ja miałem w tydzień czasu, że tak powiem, skład się skompletował, tak? I wtedy już mieszkaliśmy wszyscy tak jak mój, jak i kierowcy. Ten kolega z serwisu, ten inżynier. No i później on się tylko wyprowadził. No i przyszedł ten jeden kierowca. Z tym, że każdy z tych współlokatorów to też rodziny w Polsce dzieci. Tak. Nie było żadnych tam ludzi zażywających narkotyki czy coś takiego.
[48:36] - Rozumiem, że te pięćset plusy zamieszkujące wcześniej ten budynek nic nie wspominały o jakichś tam paranormaliach, jakichś dziwnych historiach?
[48:45] - Wie pan co? Myślę, że oni mieli często takie, że tak powiem, paranormalne widy, że nawet by nie odróżnili, tak? Byli często, że tak powiem-
[49:03] - Stali użytkownicy środków wyskokowych.
[49:07] - Dokładnie marihuany byli-
[49:09] - O matko! No to rzeczywiście.
[49:13] - Więc od rana do wieczora, wie pan.
[49:17] - Całe życie po prostu całe życie jako jedno wielkie zjawisko paranormalne wywołane środkami wyskokowymi.
[49:23] - Więc jeśli nawet miały miejsce jakieś tam, jakaś energia chciała coś zamanifestować, to tutaj no musiałaby się bardzo postarać, bo oni pewnie nie takie wizje mieli, tak? Nic, nic mi nigdy nie mówili. Długo razem nie mieszkaliśmy, ale, ale nic mi nigdy nie mówili, żeby jakieś tam coś, coś, coś, coś mieli jakieś podobne przeżycia. Znaczy no podobne no my mieliśmy przeżycia po nich, ale tak jak mówię, nie, nie nic mi nie powiedzieli.
[50:06] - Mam jeszcze takie jedno pytanie odnoszące się do tego, do tego domu, czy też do w ogóle do tej historii. Gdzie to mnie-- jak nazywa się ta miejscowość? Może by się udało coś ustalić, jakieś informacje na temat tego, co się tam-
[50:21] - Stavanger.
[50:22] - Stavanger?
[50:22] - Mhm. Domu już nie ma.
[50:24] - Mhm.
[50:25] - Rozebrali go i postawili nowy. Jak się wyprowadziliśmy.
[50:30] - I to tyle jeżeli chodzi o relację o zdarzeniach ze Stavanger w Norwegii. Po krótkiej przerwie przejdziemy do ostatniej części dzisiejszej audycji, w której zaprezentowane zostaną dwie relacje nadesłane do Radia Paranormalium drogą tekstową. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum Audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone. Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W ostatniej części dzisiejszej audycji wysłuchamy dwóch relacji nadesłanych drogą tekstową i zamieszczonych w bazie relacji na www.paranormalium.pl. Chcę się tym podzielić, bo sam nie wiem co o tym myśleć. Czy to było tylko wymysł mojego umysłu, czy rzeczywiście to się wydarzyło? Być może wyśmiecie mnie i skomentujecie, że to niedorzeczna historia. Dla mnie to było najbardziej przerażające przeżycie, jakiego kiedykolwiek doświadczyłem. Wszystko zaczęło się z pozoru niewinnie. Przestałem wierzyć w Boga. Dalej jestem ateistą. Potem zacząłem słuchać ostrego metalu.
No i kupiłem jakiś pierścień z pentagramem i napisem celtyckim. Do tej pory nie wiem, co on znaczył. Pierwszy był za duży, więc dałem go ojcu. Po tygodniu go wyrzucił. Kiedy spytałem dlaczego, nic nie odpowiedział. Drugi pierścień już był dobry dla mnie. Było dobrze około przez tydzień. Mam na myśli brak zjawisk paranormalnych, chociaż i tak byłem pewien, że w nocy coś na mnie patrzy i stoi niedaleko mnie. Nie myliłem się. Przebudziłem się o piątej.
Leżałem tak chwilę, po czym podniosłem wzrok, żeby sprawdzić godzinę. Piąta trzynaście. Zaczęło się. Pojawiło się dziwne światło. Zaczęło latać po kuchni. Nie mam drzwi w pokoju, dlatego to widziałem. Nagle zniknęło. Po chwili pojawiła się ona. Odziana w suknię stała do mnie lewym profilem. Zniewalająco piękna.
Myślałem, że to moje złudzenie, lecz zaczęła się odwracać w moją stronę i iść ku mnie. Raczej sunęła w powietrzu. Byłem przerażony. Łzy mi zaczęły spływać po twarzy. Nie wiedziałem, co się stanie. Jednak o wiele gorszy był wygląd jej drugiej połowy ciała. Prawy profil, ohydny było widać jej żebra, wszystkie kości. Zmroziło mnie. Schowałem głowę pod poduszkę. Jak podniosłem głowę, dalej tam stała, lecz z ręką wyciągniętą w moją stronę.
Wypowiedziała chyba moje imię i rozpłynęła się. Nie mogłem zasnąć do rana po tym wydarzeniu. Z dnia na dzień było coraz gorzej. Nagle podczas snu pojawiła mi się jej twarz przed oczyma. Od razu się budziłem i nie mogłem spać przez całą noc z myślą, że znowu się pojawi. Potem zacząłem widywać dzieci martwe, bez głów, nóżek, rączek. To było straszne. Były nade mną wszędzie. Myślałem, że umrę. Chciałem skończyć ze sobą, byleby tego nie widzieć, nie doświadczać.
Po jednym z ostatnich spotkań przygotowujących mnie do bierzmowania zostałem sam przed kościołem. Czekałem na transport do domu. Był późny wieczór. Nagle w wieży kościelnej usłyszałem odgłosy, jakby ktoś był skuty łańcuchami i szedł po schodach do góryZbliżyłem się do drzwi kościoła. Były zamknięte. Dźwięk ustał. Pojawił się na dole, w prawej nawie. Znowu ustał. Pojawił się kilka kroków przed drzwiami prawej nawy, gdzie stałem. Przystawiłem ucho do drzwi i się zaczęło.
To coś uderzyło w drzwi. Powiedziało: "Wypuść mnie". Uciekłem i siadłem na krawężniku. Zacząłem płakać. W głowie miałem ciągle dźwięk tych łańcuchów obijających się o schody. Znowu się pojawił w wieży ten sam dźwięk. Niestety byłem na tyle głupi, że tak jak wcześniej podszedłem do tych samych drzwi i nasłuchiwałem. Wszystko umilkło. Zaczął uderzać w te drzwi. Powiedział te same słowa.
Stałem jak wryty przed drzwiami. Wiem, że to dziwne, ale zacząłem się modlić, prosić, by to się skończyło. Powiedziałem o tym kumplowi, który jest gorliwym katolikiem. Wziął pierścień na weekend do siebie. W poniedziałek mi go oddał i powiedział, że nie chce mieć z nim nic wspólnego. Nie wiem, co się wydarzyło u niego. Nie powiedział mi do tej pory. W domu w nocy zacząłem słyszeć dziwne dźwięki, jakby rozmowy. Postanowiłem to nagrać. Nastawiłem dyktafon na dwie godziny.
W szkole słuchałem go z kumplami na każdej lekcji. Przesłuchaliśmy całe. Było to wstrząsające. Dało się słyszeć kogoś, jakby przesuwał zasłony w moim pokoju, po czym wypowiada moje imię i znika. Nie mam tego dowodu niestety, bo sprzęt uległ zniszczeniu. W domu podczas nagrywania byłem ja, brat i rodzice. Nie wchodzili do pokoju. Pytałem się ich, a brat ciągle spał. Też potwierdził, że się nie ruszał z łóżka i nic nie robił. Z pomocą przyszła mi koleżanka.
Powiedziała, że pojawienie się duchów może potęgować fakt, że jestem ateistą i będę bierzmowany. Jest to paradoks. Nikt o tym nie wiedział oprócz niej. Również nakazała mi wyrzucić pierścień. Tak też postanowiłem zrobić. Akcję zaplanowałem na niedzielę. Jest to dzień święty, więc miałem nadzieję, że mi Bóg pomoże. Zacząłem nosić krzyżyk na piersi. Modliłem się. Pewnej nocy czułem się tak, jakby coś mną zawładnęło.
Nie mogłem się poruszyć. Byłem tego świadomy. Obudziłem się równo o trzeciej i znieruchomiałem. Nie wiem dlaczego. Czułem się tak, jakbym te kilka godzin przeleżał w jednej pozycji z otwartymi oczyma, bo rano jak popatrzyłem w lustro miałem całe czerwone. Dziwne, prawda? W końcu niedziela. Upragniony dzień. "Stwórco, wspomóż mnie" — myślałem. Wróciłem do domu po dziewiętnastej.
Byłem na mszy o godzinie osiemnastej. Od razu zakasałem rękawy i poszedłem w pola. To tam chciałem to zrobić. Im bliżej byłem miejsca zniszczenia, wyrzucenia pierścienia, tym pogoda była gorsza i działy się dziwne rzeczy. Najpierw usłyszałem krzyk kobiety. Zobaczyłem ją. Stała obok drzewa. Chyba jabłoń. Tam był sad. Nagle zniknęła.
Za sobą słyszałem odgłosy kroków. Odwracam się. Nikogo nie ma. Odgłosy ustają. Im szybciej szedłem, tym szybsze i donioślejsze były kroki za mną. Ignorowałem je. Skupiłem się na misji. Chciałem to zrobić za wszelką cenę, choćbym miał za to przypłacić życiem. Znowu krzyk. Widzę kobietę.
Stoi na polach w czerwonej sukni. Patrzy na mnie. Znika. Idę dalej. Misja. Misja. Tylko to miałem w głowie. Byle szybciej mieć to za sobą. W końcu dotarłem do jakichś krzaków. Idealne miejsce do rozwalenia i wyrzucenia tego dziadostwa.
Wyjąłem go z kieszeni, zgniotłem w palcach, rozdarłem na kilka części i każdą wyrzuciłem w innym kierunku. Po co? Nie wiem. Może dlatego, iż myślałem, że pierścień straci swą moc, nie będzie dalej oddziaływał na mnie. W końcu upadł. Słyszę krzyk, raczej jakby wrzask kogoś, tym razem mężczyzny. To już koniec. Odwracam się i zobaczyłem go ukradkiem. Wisiał w powietrzu. Kaptur na głowie, cały czarny i te oczy spod kaptura patrzące, jakby mnie chciały zabić.
Chyba zemdlałem. Świadomość odzyskałem, jak już siedziałem na trawie w polach. Pogoda była cudowna, słońce świeciło, wiatr ustąpił. Jak wracałem do domu, kroki ustały. Jeszcze raz dane mi było usłyszeć krzyk tej kobiety, ale już się tym nie przejmowałem. Misja wykonana. Pierścienia nie ma. Po tym przeżyciu nawet przez chwilę byłem gorliwym katolikiem, ale to trwało kilka miesięcy. Potem znowu przestałem wierzyć. A co z tatą i kolegą?
Nie wiem. Nie pytałem ich już potem. Sami też nie byli skorzy do rozmowy, więc nie naciskałem. Chciałem dać im czas, ale nie pomogło najwidoczniej, bo dalej nie wiem, co się wydarzyło u nich. Teraz już mam spokój, chociaż czasem staram się nawiązać kontakt z tą kobietą poprzez sesje EVP. Nie udało mi się ani razu. Może dlatego, że są wszyscy domownicy w domu. Jestem świadom niebezpieczeństwa, ale chcę poznać prawdę, której do tej pory nie wiem. Co one ode mnie chciały?Szczególnie ona. Nigdy tego nie zapomnę.
Możecie napisać, że to pierdoły, ale ja naprawdę doświadczyłem tego. O tych zdarzeniach wie kilkoro z moich przyjaciół. Parę miesięcy temu powiedziałem tę historię mojej koleżance. W nocy nie mogła spać. Czuła się, jakby coś ją obserwowało. To trwało przez kilka dni i przestało się dziać. Czyżbym przebudził ją? Nie wiem, ale pragnę się z nią spotkać, żeby odkryć, dlaczego wciąż tu jest i czego się nie pojawia na moje wezwania. Dzięki, że istniejecie, bo mogę chociaż trochę się uzewnętrznić i dosłownie spadł mi kamień z serca. To była pierwsza relacja.
Teraz czas na drugą. W dwa tysiące ósmym roku, bodajże w listopadzie, po raz pierwszy w rejonie grobli w miejscowości Pakość w województwie kujawsko-pomorskim zaobserwowałem postać wchodzącą za dąb stojący na rozstaju dróg. Z tego, co mi wiadomo, w pobliżu tego duktu pewna kobieta popełniła samobójstwo. Często tam spaceruję w tamtych lasach. Grobla nie była odnowiona ani oświetlona, jak to jest teraz uczynione ze względu na zabytkową kaplicę oraz uroki krajobrazu. Wracając do meritum, rozmawiałem przez telefon z przyjaciółką o mało istotnych rzeczach, przechadzając się po grobli. Przechodząc blisko dębu poczułem, że jestem obserwowany. Przeszedłszy kilka metrów w końcu się obejrzałem za siebie, nie mogąc wytrzymać uczucia, że ktoś mnie obserwuje. Stojąc około dwudziestu pięciu metrów od dębu zauważyłem białą postać wchodzącą za drzewo. Byłem w lekkim szoku, ale ze względu na moje zainteresowanie udałem się w kierunku dębu.
Nikogo tam nie było. Obracając się, ruszyłem w kierunku, z którego przyszedłem. Ku mojemu przerażeniu postać stała około dziesięciu metrów na lewo i jakby patrzyła na mnie. Od tamtego momentu próbuję ją uwiecznić na zdjęciu czy choćby dyktafonie, ale mimo starań i czasu nigdy nie udało mi się jej nagrać. I to by było na tyle w dziewiętnastym odcinku podcastu "Mówią świadkowie" mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już niedługo. Śledźcie zapowiedzi nowych audycji na www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach na Facebooku, Twitterze i YouTube. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem.
Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl radio.paranormalium.pl Numer Gadu-Gadu trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.