[00:01] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:07] - Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe. W grupach po dwa, trzy x teraz w sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:14] - Zagadkowe obiekty.
[00:16] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez no, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często nie takie coś zobaczyć.
[00:28] - Tajemnicze istoty.
[00:30] - Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak. Obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
[00:43] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:48] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu. Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
[01:05] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W Radiu Paranormalium rozpoczynamy kolejny, osiemnasty już odcinek podcastu Mówią świadkowie, w którym prezentujemy najciekawsze relacje o spotkaniach z nieznanym. Przed mikrofonem Marek Sęk "Ivellios". Dobry wieczór państwu. W poprzednich odcinkach mieliśmy okazję wysłuchać kilku paranormalnych spowiedzi, które stanowiły prawdziwą ucztę dla fascynatów tematyki ufologicznej. Dziś dla odmiany można powiedzieć zamiast jednej kolacji, takiej dużej, podanej na jednym talerzu, zapraszamy na stół szwedzki. Wysłuchamy bowiem rozmów z kilkoma świadkami. W ramach dobrego buforu w naszym menu pojawi się wyjaśnienie dziesiątek tysięcy obserwacji, o jakich zgłoszenia otrzymują ufolodzy na całym świecie. W dalszej części audycji natomiast na naszym ufologicznym szwedzkim stole zagościły relacje z dość szokujących bliskich spotkań z humanoidalnymi istotami oraz ciekawa obserwacja eskadry UFO nad Wrocławiem w dwa tysiące szesnastym roku. Najpierw jednak tradycyjnie przypomnimy kontakty do Radia Paranormalium dla tych z Państwa, którzy przeżyli coś niezwykłego i chcieliby się tym z nami podzielić.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić.
Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. A więc dzwońcie, piszcie, zgłaszajcie nam obserwacje UFO i innych dziwnych zjawisk, gdyż każda relacja jest na wagę złota. Zgodnie z zapowiedzią czas na wyjaśnienie tysięcy zgłoszeń o obserwacjach UFO, jakie od wielu miesięcy spływają do ufologów na całym świecie.
[04:10] - Halo?
[04:10] - Halo, dobry wieczór. Z tej strony Marek Sęk, Radio Paranormalium. Umówialiśmy się dzisiaj na rejestrację pana relacji drogą telefoniczną. Jeżeli dobrze pamiętam, to tam była obserwacja UFO tak? Jakby mógł pan przytoczyć też szczegóły.
[04:23] - To znaczy ja nie wiem, czy to było wie pan UFO, bo z tego, co ja później się dowiedziałem tutaj, bo to z dziećmi też widzieliśmy. Żona, trójka moich dzieci, siostra i szwagier. Temat był taki, że poszedłem sobie na podwórko zapalić z racji tego, że nikt nie pali i ten. A wczoraj była akurat taka nie wiem, czy pan zwrócił uwagę, fajna pogoda, po prostu no było bezchmurnie. Księżyc tak idzie właśnie chyba do pełni z tego, z tego co się orientuję. No i sobie palę, no wiadomo. A z racji tego, że mieszkam na wsi, no to to dosyć takie fajne to, to niebo jest zawsze widoczne, bo tu nie ma jakichś tych smogów świetlnych.
[05:03] - Jaka to była miejscowość?
[05:05] - Koniecno. Kołuszowem. No i tak spojrzałem na księżyc, co zazwyczaj, no to człowiek tak automatycznie jakoś ma, że w to, w to niebo. Nie wiem czemu, no ale tak jest. Przynajmniej ja tak mam. Patrzę, widzę, mówię, tak sobie pomyślałem satelita jakiś. No bo czasami przelatują nie takie punkciki. One w zasadzie wyglądem to, to identyczne do no do takiej średniej jasności gwiazdy, nie? No i spojrzałem, ale kątem oka widzę jakiś ruch. Patrzę następna też w tym samym kierunku, jedna za drugą leci.
No mówię, o kurde, ale fajnie. Nie widziałem jeszcze takiego motywu. I zaraz obok tutaj mnie taki lasek rośnie świerkowy i tak schowały się za tymi ga-gałązkami, co? Ale jeszcze raz tak spojrzałem. Patrzę, już tych nie widać, ale widzę następna i następna. Odwracam się na zachód, a tu cały rząd taka w idealnej linii prostej, jedna za drugą, znaczy jedna za drugą w maleńkich odstępach. Nie wiem, te odstępyJak to mogły być pięć, pięć, sześć może. Może cztery. Księżyce w pełni. Takie no wie pan, o co mi chodzi?
W tym momencie.
[06:17] - Tak jakby taka eskadra się formowała z tych światełek.
[06:19] - Jeden za drugim, dokładnie jeden za drugim. Nie wiem. Ja nie wiem, w którym momencie to zauważyłem, ale zawołałem najpierw syna, a później syn jeszcze poleciał po całą drużynę do domu. Wszyscy wylecieli. No to żeśmy stali chwilę, nie wiem, może było ich ze czterdzieści, ponad czterdzieści. I ten. Z tym że było to bardzo podobne do tego, co ten. Później dopiero tam sprawdziłem to. Nawet syn mi podesłał linkach co Elon Musk wysyłał, ale oni wysyłali jesienią chyba tak? Czy, czy, czy nie.
Teraz miały być widoczne chyba trzydziestego grudnia tak? Te, te satelity.
[07:00] - Szczerze mówiąc nie, nie kojarzę za bardzo, bo ja tam Elona Muska i jego wynalazków nie śledzę.
[07:04] - Aha, aha, aha, aha. No ale no to miało być. Mieli tu wysyłać jakiś tam. Miały być widoczne nad Polską te satelity, jakiś tam do, do internetu bodajże, ale ja wiem, czy nawet to tutaj mówię to tydzień temu miało być, a to właśnie sobie w równiuteńkich odstępach cichuteńko bezdźwięcznie, jak powiedzieli jedna za drugą. Jeszcze później chwilę stałem, no to tak mi się wydaje, że być może żegnali w tym samym kierunku. Jeszcze jedna jak gdyby, ale to po jakichś trzech, czterech minutach poleciała. No ale efekt był no zarąbisty. Tak się nieraz widzi. Nie wiem, czy był pan kiedyś na lotnisku wieczorem, jak samoloty podchodzą do lądowania tak jak na Heathrow czy na Frankfurcie. Widać jedna za drugą, nie tak gęściej.
No tak samo tutaj. Taki sznureczek od prawa do lewej, jedna za drugą.
[08:03] - Jeżeli dobrze zrozumiałem, to te obiekty leciały po linii prostej, bez wykonywania jakichś tam manewrów.
[08:09] - Nie, nie wszystkie po linii prostej. W zasadzie bym powiedział, że chyba w zasadzie no tak nie zauważyłem. W identycznych odległościach od siebie. Bez mała centralnie, centralnie zachód wschód. Jak bym powiedział no nie? No tak, tak, załóżmy. Patrząc tutaj, może minimalnie z odchyleniem lekko na południowy wschód parę stopni.
[08:37] - Rozumiem, że w czasie obserwacji tych obiektów nie odnotował pan jakichś tam anomalii typu przerwy w dostawie prądu, zakłócenia sygnału radiowo-telewizyjnego i tak dalej?
[08:44] - Nie, nie, nie. Nic takiego nie było. Przynajmniej nie zauważyłem. A to.
[08:48] - Dobrze. Tutaj nie mam już więcej pytań. Może jeszcze to, do czego mógłby pan porównać jasność tego obiektu? Czy to były obiekty przypominające jasnością gwiazdy czy?
[08:58] - Gwiazdy. Ja właśnie. I później sobie tak mówię. Jak zadzwoniłem do was, do no do tam do pana i ten, to mówię jeszcze, póki pamiętam, bo to tak już dzisiaj, no to tylko. No też byłem ten, ale mówię, póki pamiętam, to zbliżone to było jasnością do gwiazdy. Jak jest Duży Wóz, jest ten dyszel i ta końcowa, skrajna z prawej strony górna gwiazda. Nie wiem. No wie pan, o co mi chodzi. Dyszel jest takim półkiem, gdzie rogalem. Później jest jeszcze jedna.
Później na dół idzie. Pod spodem jest druga w prawo dolna i. No i taka prawa ta skrajna. No to do tej prawej, skrajnej jasnością.
[09:43] - No właśnie tutaj trafiłem na, trafiłem na nagranie chyba pokazujące te satelity SpaceX wystrzelone przez Muska. No rzeczywiście tak wyglądają. Taka dosyć dobrze widoczna eskadra sfimowana na tle ciemnego nieba.
[09:57] - Tak, tam jest taki timelapse. Ja to widziałem akurat jakiś film z timelapsem. One dosyć szybko tak przelatują.
[10:04] - No tak, to wygląda właśnie ten sam film. Taki, taki-
[10:07] - Taki budynek. Dom jest jakiś taki dach. Taki dach jest jakiś budynku jakiegoś takiego. No z tym że ja nigdzie nie znalazłem żadnej informacji na temat, że dzisiaj ma być też widoczny, no nie wiem. No ja nie twierdzę, że to było UFO, bo ani nie słyszałem właśnie o tym Elonie Musku czy wczoraj do wczoraj, ani, ani o tym, że, że no tutaj ma przelatywać nad Polską.
[10:31] - No ja też szukałem wcześniej informacji, ale niestety nic, nic tutaj nie znalazłem, żeby były widoczne nad naszym pięknym krajem.
[10:40] - No nawet nie wiem właśnie na jakiej to mogło być wysokości, bo chciałem zadzwonić do kolegi do Bielska-Białej. Mówię jak jest to dosyć wysoko to i on to zobaczył, ale nie mogłem się do niego dodzwonić, to wtedy by było wiadomo mniej więcej na jakiej wysokości. No bo jeśli to leciało na, na no nie wiem, ale wydaje mi się, że to dosyć stosunkowo wysoko musiało lecieć. No być może, że właśnie, że to mogą być te właśnie Elony Muski. Jego ten wyrób do tych satelitów tam, bo później czytałem, że tam-
[11:12] - No podobno te satelity strasznie już teraz wkurzają astronomów, bo przeszkadzają tam w obserwacjach, w prowadzeniu obserwacji tą swoją jasnością i tym nagłym takim pojawieniem się.
[11:22] - Tak, bo tam było napisane jeden. Gdzieś tam czytałem o jasności zero jeden czy jakoś tak czegoś tam jakieś tam, ale jak to się nazywa już nie pamiętam. Ten, ten ten to mianowanie tego. No oni tam w tym, tym języku astronomów to wiedzą, o co chodzi, o te jasności. Także no może to przeszkadzać. Ja czytałem, że właśnie do, do razie ma być czterdzieści tysięcy tego.
[11:46] - No to dosyć dużo.
[11:48] - Tak, bo to chodziło chyba o internet globalny.
[11:50] - No, żeby wszyscy mieli Facebooka działającego i Instagrama, to trzeba jakieś posiedzenie dokonać.
[11:55] - Żeby była pełna inwigilacja.
[11:58] - Tak.
[11:59] - No to muszą się-
[12:00] - No i żeby w każdym zakątku świata można było słuchać Radia Paranormalium.
[12:05] - No to przede wszystkim to już pomijając tą całą resztę oczywiście. No fajnie, fajnie by było, żeby się, żeby się wyjaśniło, co to było. No choćby nawet miały być to ta cała eskadra Space X.
[12:18] - No to też nie każdy widział. Niecodziennie się widzi taki rząd takich satelit jak lecą.
[12:25] - No tak. Elon Musk, multimiliarder, który wymarzył sobie, aby w każdym zakątku globu działał szybki internet. Niedźwiedzie w Arktyce i pingwiny na Antarktydzie już się cieszą na myśl o możliwości czytania na bieżąco wpisów Muska na Twitterze. Aby swój pomysł zrealizować, Elon Musk w ramach projektu SpaceX zaplanował umieszczenie na orbicie okołoziemskiej, uwaga, czterdziestu dwóch tysięcy satelitów Starlink. W chwili obecnej takich satelitów krąży wokół Ziemi zaledwie kilkaset i już zdążyły porządnie zirytować nie tylko ufologów, ale również astronomów, gdyż pojawiające się znienacka świecące przeszkadzajki znacznie utrudniają, a często wręcz uniemożliwiają przez długi czas prowadzenie obserwacji astronomicznych. I choć marne są szanse na to, aby Elon Musk się opamiętał i przynajmniej wyłączył w swej wspaniałomyślnej łaskawości światło emitowane przez jego satelity, to jednak mamy nadzieję, że pierwsza część dzisiejszej audycji spełni swoje zadanie i uświadomi wszystkim, że eskadry kilkudziesięciu świateł przemieszczających się po niebie w jednej linii w żadnym razie nie są obiektami UFO. Po krótkiej przerwie przejdziemy do drugiej części naszej audycji. Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Zostańcie Państwo z nami. Zapraszamy wszystkich świadków obserwacji UFO bądź osoby, które doświadczyły różnego rodzaju dziwnych, bliskich spotkań do anonimowego dzielenia się swoimi relacjami na łamach nowego, specjalnie do tego celu stworzonego serwisu UFO Relacje pod adresem www.ufo-relacje.pl www.ufo relacje.pl.
Podziel się swoją historią już dziś z innymi całkowicie anonimowo. Ufo Relacje Polska baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo relacje.pl. Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Przechodzimy do drugiej części naszej dzisiejszej audycji. Za chwilę zaprezentujemy relację dotyczącą bliskiego spotkania z humanoidalną postacią w Przyrownicy w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym siódmym roku. Szczególną uwagę zwraca opis wyglądu postaci, który przywodzi na myśl istoty, jakie widział między innymi Jan Wolski w Emilcinie w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym ósmym roku. Relacja jest niestety z drugiej ręki. Mamy jednak nadzieję, że główny świadek zbierze się pewnego dnia na odwagę i da się namówić na rozmowę i opowiedzenie o całym zdarzeniu swoimi słowami.
[15:31] - Sprawa wygląda następująco. Kiedyś po prostu oglądałem na YouTubie film, znaczy materiał o właśnie tym, co tam było w tym, w Przyrownicy. Sytuacja wygląda tak, że ja w oko, w okolicy powiedzmy tej Przyrownicy, bo to jest też okolice Łasku, w dziewięćdziesiątym bodajże siódmym roku byłem na imprezie u kumpla na działce. Generalnie to wyglądało tak, że po prostu pojechaliśmy do kumpla na działkę ze znajomymi. Ja miałem wtedy, nie wiem, osiemnaście gdzieś lat. Pojechaliśmy na działkę zimą i wie pan, no niby i był alkohol i tak dalej, ale to też jakby nie, nie ma tutaj jakiegoś względu na to. Po prostu kumpel stwierdził, że jedzie do sklepu. Tam zebrał butelki od piwa, jedzie do sklepu i wrócił za, nie wiem, godzinę bez roweru, ale był tak wystraszony. Kumpel to jest mój przyjaciel od dzieciństwa i my mamy kontakt ze sobą do dzisiaj. My żeśmy się razem na jednym podwórku wychowywali.
Jeżeli może można powiedzieć słowo przyjaciel, to jest mój jedyny przyjaciel w życiu. Reszta to są kumple, znajomi i tak dalej. Facet, którego znam od dziecka był tak wystraszony, że wie pan, no impreza trwała wszyscy, a bo to tamto, tamto. On usiadł i był przezroczysty ze strachu. Mnie zajęło godzinę czasu dawania mu do trzęsących się rąk papierosów, nie wiem, robienia herbaty, bo była zima i tak dalej. Żeby on wypowiedział z siebie słowo. I to nie jest kwestia tego, że ja coś widziałem, tylko jeżeli ja widziałem to, w jakim stanie psychicznym on wtedy był, to on by mi mógł powiedzieć, że widział różowe słonie i ja też bym mu uwierzył, że widział różowe słonie. Wie pan, o co chodzi? I on mi powiedział jedno, że tam jest taka sytuacja, że on jechał do nocnego sklepu, którego bodajże w tym momencie już nie ma, bo ja tam już dawno nie byłem w tej okolicy i jest taka jakby grobla, gdzie tam jest tama, jakby jezio, staw takie trochę rzeki i przez taką groblę się przejeżdża, gdzie jest z jednej strony woda, z drugiej strony woda. I on mówi, że jechał tam i z tego roweru mu spadł łańcuch i on się zatrzymał.
[17:31] - Mówi jaka to była miejscowość? Jaka wieś może?
[17:34] - Tak, bo to nie. Bo to jest. Ja mogę powiedzieć, to jest miejscowość Barycz, to jest jakby z drugiej strony Łasku. Z jednej strony Łasku jest Przyrownica. Ja patrzę na mapie, to między jedną a drugą miejscowością to jest około dwudziestu kilometrów z tego, co ja widziałem, ale to jeszcze jakby w rejonie jednej tego, tego Łasku, powiedzmy, tak? I on mówi, że mu spadł łańcuch. Miejscowość nazywa się Barycz. I on mówi, że zaczął zakładać ten łańcuch i mówi: "Z wody wyszedł do mnie zielony gość bez ust". I do niego szedł. To Dominik mówi: "Popierdykłem ten rower i uciekłem" następnego dnia, bo to było późnym wieczorem.
My żeśmy już tam jakby nie, nie zachodzili gdzieś tam dalej i tak dalej. A następnego dnia poszedłem z nim poszukać tego roweru, bo nie był nasz tak, bo to było u kumpla na działce. Się okazało, że on tym rowerem, jeżeli już to ten rower w ogóle od tej drogi on zaczął z tym rowerem uciekać w ogóle ten, ten rower się koła nie chciały w nim kręcić, bo się wszystko poplątało.I on jak nim walnął, to w ogóle wrzucił go gdzieś w las chyba z dziesięć metrów. I to jest tyle, co ja mogę powiedzieć, bo to mi się bardzo skojarzyło z tym, że opis samej jakby tej postaci, tak? Był bardzo podobny do tych opisów, które gdzieś tam były właśnie czy Imiel? Jak to się nazywa ta miejscowość? Imięcin? Coś takiego. Jest taka właśnie miejscowość, że, że też tam widziano jakieś takie te postacie i tak dalej, tak? Że tam jakieś dzieci ze szkoły to widziały.
[18:59] - Pamiętam, że chyba w Przyrownicy i w Golinie w siedemdziesiątym bodajże. Przepraszam, mam tutaj ten przypadek właśnie przed oczami i w siedemdziesiątym ósmym roku coś takiego chyba tam było widziane.
[19:10] - Bardzo możliwe. A to było w dziewięćdziesiątym siódmym, bo moja koleżanka, która była z nami na tej imprezie, zmarła w dziewięćdziesiątym dziewiątym. To było dwa lata wcześniej.
[19:19] - Czy przyjaciel zapamiętał może jakieś coś więcej szczegółów wyglądu, czy po prostu, że to była taka zielona postać bez-
[19:26] - To znaczy on mi powiedział tak, powiedział mi tak, że to był, to znaczy on był na tej grobli i ta postać jakby wychodziła jakby z wody w jego stronę i on nie był mi w stanie określić, jakiego jakby wzrostu to coś było. Bo no bo jeżeli ta postać mogłaby mieć nawet powiedzmy metr pięćdziesiąt, ale mogłaby mieć metr osiemdziesiąt, jeżeli schodziła do niego jakby z dołu z tej grobli dosyć stromo, tak? To też jest trudno określić czyjś wzrost, tak? No bo żeby określić czyjś wzrost, to no trzeba stanąć jakby na jednym poziomie, nie?
[20:00] - Czy taką reakcję już spowodowało samo pojawienie się tej postaci, czy może ta postać wykonywała jakieś gesty w jego stronę? Jakieś dźwięki wydawała?
[20:08] - Mówi, że szedł do niego. Znaczy od tamtego momentu, ile razy nie zdarzyło się, że żeśmy gadali: "Ty, a pamiętasz w ogóle tamtą akcję?" On mówi za każdym razem: "Nie, nie gadajmy o tym".
[20:19] - Trudny temat.
[20:20] - On w ogóle wypiera z siebie ten temat w ogóle strasznie i nie raz go, bo mnie takie rzeczy gdzieś tam powiedzmy ciekawią, tak? I nie, nie raz go próbowałem zagadnąć, żeby powiedział coś więcej, nawet w momencie, kiedy, kiedy gdzieś tam powiedzmy, no jak to faceci alkohol jest i tak dalej, wtedy języki się troszkę bardziej rozwiązują, tak? On zawsze mówi: "Nie, nie, nie gadaj ze, nie, nie, nie, absolutnie nie". Ja rozmawiałem o tym, o tym, o tym kiedyś z panem, który jest, chyba macie słabe zdanie o jego, na jego temat z fundacji . No tak, coś mi właśnie po waszych audycjach ktoś mnie potraktował generalnie tak po łebku trochę, no ale. Jakby moja opowieść nie wiem, czy się nadaje na to, żeby to, to jest takie luźne wrzucenie. Nie wiem, może po prostu na zasadzie ktoś by to skojarzył z podobnymi przypadkami i tak dalej, gdzieś może w okolicy, tak? No bo to nie mówię, no to nie jest rzecz, którą ja osobiście przeżyłem, tylko ja byłem świadkiem tego na tyle, że no ja bym widząc reakcję mojego przyjaciela, w jakim on wtedy był stanie psychicznym, a nie był, no był pod wpływem alkoholu, niewątpliwie, ale też nie był uwalony jak świnia, tak? Powiedział mi tylko tyle, to było właśnie takie, że nie miał ust, gdzie później, w tych wszystkich gdzieś tam, jakieś tam, powiedzmy opowiadaniach, gdzieś nawet były jakieś szkice, rysunki. To bywają postacie, które mają na tyle szczątkowe usta, że tak powiem, że no wieczorem czy w nocy można by było rzeczywiście uznać za to, że no faktycznie ust nie miał, tak?
Że miał zielone włosy. podszedł do mnie gość z zielonymi włosami i nie miał ust. To było tyle, co ja usłyszałem.
[21:56] - A czy może zarejestrował jakieś nie wiem, elementy ubioru tej postaci? Czy to był taki po prostu, taka jakby postać ubrana w coś takiego, taki kombinezon jednolity?
[22:09] - Nie. Powiedział, że zielony i jakby tutaj nie pamiętam. Wtedy jakby też nie pociągnąłem tej, tej rozmowy bardziej, bo on też jakby nie był skłonny do tego, żeby jakoś bardziej w szczegóły wchodzić, tak? A teraz to tym bardziej jakby no, no nie ma z nim tematu, nie? Tyle tylko, co usłyszałem, że od kumpla, który ma tam działkę. Mówi: "Ty, no nie wiem, o co chodzi". No powiedziałem to i to. A on mówi: "A bo wiesz, to ludzie gadają w okolicy, że tam się topielec utopił i że takie rzeczy czasami widać". No wie pan, no w małych miejscowościach różne rzeczy. Właśnie o takich rzeczach to właśnie bardziej się można dowiedzieć różnych dziwnych, takich ciekawych od ludzi w małych miejscowościach.
Bo jak ja byłem na przykład w wojsku w dwutysięcznym roku, no to tak wieczorem na kompanii spotkaliśmy się z kumplami. Ja jestem akurat z Łodzi, więc jakby wychowałem się w samiutkim centrum miasta, więc gdzieś tam no jakiś takich opowieści no nie było, tak? Ale chłopaków miałem z całej Polski, właśnie z małych miejscowości. I tak kiedyś wieczorem żeśmy stanęli wieczorem sobie tam przy biurku podoficera i zaczęliśmy gadać i tak dalej. Jakie rzeczy oni opowiadali, to po prostu ciarki chodziły po, po ciele, tak?
[23:22] - Aha. Opowiadali koledzy jakoś też historie tego typu z jakimiś bliskimi spotkaniami, obserwacjami jakichś obiektów? Było też coś takiego?
[23:30] - Obiektów z tego, to nie pamiętam nie, ale na przykład kumpel mówi, że on mieszka w prawie przy ukraińskiej granicy i na przykład, że w jego okolicy się mówi, że jest coś w rodzaju, nie wiem, ducha, zjawy czy coś takiego. Psa. Mówi, że wracał kiedyś z wiejskiej dyskoteki w środku nocy i w pewnym momencie nagle usłyszał, jakby ktoś za nim łańcuch ciągnął po asfalcie.
[23:54] - No przy granicy polsko-ukraińskiej sporo jest takich legend. Może źródła ukraińskie na przykład wspominają o obserwacjach czegoś, co wyglądało jak Big Foot wybierz, wymaluj. Bliżej Lwowa, tam gdzieś w którejś wsi.
[24:07] - Albo, albo na przykład mam kumpla dziadek z miejscowości Kołowicza Kiernozia opowiada sam osobiście opowiadał, opowiadał, bo teraz już nie żyje, że którejś niedzieli wychodzili ludzie z kościoła. On był wtedy młodym chłopakiem, czyli jako dziadek jego to mogły być lata dwudzieste, powiedzmy dwudziestego wieku. I ludzie wychodzą na wsi z kościoła i w pewnym momencie po prostu przejechał pułk ułanów. Pułk ułanów widmo. Po prostu przejechał pułk ułanów, których nawet nie było ich słychać tupotu, jakby końskiego, końskich kopyt, tak? I widziało to kilkadziesiąt ludzi z tej miejscowości.
[24:45] - No można pospekulować, że tam się jakaś sytuacja zadziała, która z jakiegoś powodu się tam w jakiś sposób, że tak powiem, nagrała i się odtwarza jako takie właśnie widziadło.
[24:55] - Być może jakaś taka energia się tam, tam. To są gdzieś tam jakieś no ja osobiście sam, sam to tak naprawdę z takich nie wiem, rzeczy typu jakieś tam duchy, nie duchy i tak dalej to nie widziałem nic.Raz tylko mi się wydaje, że teraz tak w dobie internetu i dostępu do tego wszystkiego i tak dalej, takie jest coś znalazłem, które się nazywa TR3BAstra. To jest spekulują, że to jest amerykański jakiś tam samolot czy pojazd i tak dalej. No widziałem coś takiego za dzieciaka, jak byłem nad polskim morzem. No takie jakby trzy, trzy taki trójkąt z trzema światłami jakby no, ale to przez krótką chwilę takie, takie, takie coś widziałem. No to było w miejscowości Łukęcin nad morzem.
[25:40] - Dziękuję w takim razie za przekazanie tutaj tej historii. No i fajnie by było, gdyby kolega, gdyby przyjaciel kiedyś się pokusił o opowiedzenie tego własnymi słowami, bo to jest jednak relacja z pierwszej ręki. To by było dopiero coś.
[25:52] - Znaczy wie pan co, jeżeli, jeżeli uda mi się go kiedykolwiek, kiedykolwiek nakłonić do jakichkolwiek nie wiem, relacji, to nawet, nawet żebym miał, nie wiem, telefon włączyć na dyktafon czy, czy, czy coś w ten deseń, żeby jakbyś miał jakiś-
[26:07] - No jestem w stanie zrozumieć-
[26:08] - Więcej, więcej do powiedzenia.
[26:10] - No zobaczenie czegoś takiego to jest na pewno mocne przeżycie. Także byłbym, jestem w stanie zrozumieć, jeżeli, jeżeli po prostu-
[26:18] - W każdym bądź razie wiem, że ta postać było bl-bl-blisko niego, blisko niego, bo on mówi, że wyszedł i szedł do niego. Na zasadzie to nie było na zasadzie, o, bo wyszedł tam sto metrów dalej i szedł w jego stronę, tylko nie wiem, na dwa, trzy, pięć metrów. No to były te, te odległości, tak? I tyle. Mówię no, no mnie się ręka trzęsie, bo ja pamiętam te emocje w ogóle z tej, z tej nocy i tego swojego kumpla, który był po prostu no on był po prostu przezroczysty ze strachu.
[26:44] - A skoro pana nerwy biorą na myśl o tym zdarzeniu, to co dopiero kumpel musiał przeżywać.
[26:49] - No, no dlatego no mówię, no ja nie ja wiele w życiu widziałem i podczas też służby wojskowej i, i miałem kolegów, którzy byli po, po misjach jakby zagranicznych i tak dalej, i tak dalej, też różne rzeczy w życiu widzieli i trupa, i trupa też widzieli. I oni też i nie, no nie, nie było w nikim takich, takich emocji, takich, takiego strachu i też takiego wyparcia, takiego naprawdę, że, że nie wiem. Są ludzie, którzy, którzy widzieli, no nie wiem, ludzi, no nawet, no nie wiem, po wybuchu jakiegoś nie wiem, środków pirotechnicznych nie wiem, miny nie miny i tak dalej. No mieli z takimi rzeczami do czynienia, bo ja miałem kumpli saperów, tak? I nie mieli w sobie takiego-
[27:30] - Taki syndrom pourazowy.
[27:32] - Mimo syndromów różnych pourazowych.
[27:34] - Po angielsku to chyba ma nawet taką specjalną nazwę shell shock. Z tego, co kojarzę.
[27:39] - O być, być może. No więc w każdym razie w nich nawet nie było, nie było. Może też to od charakteru zależy. No, nie było takiego, takiego typowego wyparcia w nim po prostu nie ma tematu. A ile razy nie było. A daj spokój, daj spokój, nie gadajmy o tym.
[27:54] - I to tyle, jeśli chodzi o zdarzenie z Przyrownicy z tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego siódmego roku. A co Państwo sądzicie o całej sprawie? Zapraszamy do komentowania. No i oczywiście również do dzielenia się swoimi historiami. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl Numer Gadu-Gadu trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl.
W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W trzeciej części naszej audycji poznamy opis ciekawej obserwacji UFO nad Wrocławiem w dwa tysiące szesnastym roku.
[30:06] - W dwa tysiące szesnastym miałem obserwację taką, że widziałem, że leciały w szyku trzy, dwa i na końcu jeden i były całe czerwone, takie mocne czerwone światła. To nie były na pewno ani samoloty, ani helikoptery, no bo one mają po kilka światełek, jakieś tam zielone, czerwone, białe. No i w zupełnej ciszy przeleciały nad, nad, nad miejscem, w którym stałem. No i-
[30:32] - Czy pamięta pan może jakąś przybliżoną datę tej obserwacji?
[30:36] - To był sierpień dwa tysiące szesnastego roku.
[30:39] - Jaka miejscowość?
[30:40] - Zdaje się ten szczyt nad, to we Wrocławiu było i ta pierwsza trójka, co przeleciała nade mną, to ten, co leciał po lewej stronie, nagle od niej odleciał, uleciał kawałek i zniknął. A te pozostałe dwa poleciały dalej. I patrzę, za kilka sekund wylatują znowuż jeszcze dwa. Przeleciały te dwa i na końcu jeszcze jeden. I w zupełnej ciszy całe czerwone, mocne światła.
[31:06] - A one wydawały jakieś, jakieś dźwięki? Towarzyszyły temu jakieś inne-
[31:10] - Nie, nie, nie nic.
[31:12] - To było też, to było też koło godziny dwudziestej trzeciej.
[31:15] - One się posza, poruszały z szybko, wolno, jakieś manewry wykonywały?
[31:20] - Nie, żadnych manewrów. Raczej tak średnio, śred, średniej szybkości. Manewrów żadnych, oprócz tego, co mówiłem właśnie, że z tej pierwszej trójki jeden się oderwał i kawałek odleciał i znikł, a te po, a pozostałe poleciały dalej tą samą trasą.
[31:36] - Ile czasu mniej więcej trwała ta obserwacja tych obiektów?
[31:39] - No ja wiem, to mogło trwać jakieś dwie minuty w sumie, może trzy, bo to było w odstępach kilkudziesięciu sekund. Jak, jak one tak przelatywały trzy, dwa i na końcu jeden. Także, no to, to chyba musiało być UFO.
[31:53] - No raczej to nie brzmi na jakiś ziemski wynalazek.
[31:57] - No, no nie.
[31:57] - Czy te między tymi światłami, między tymi światłami były jak, była jakaś przestrzeń? Czy one były wypełnione? Czy to było wypełnione jakby między nimi?
[32:06] - Nie, nie. To były całe, całe światła. Jeden punkt. Duże, czerwone, takie przyjemne dla wzroku. Ani nie, ani nie migało nic, ani, ani nic. Nic kompletnie.
[32:16] - Mhm. Czyli cały czas, cały czas, cały czas były czerwone i nie, nie zmieniały kolorów, nie zmieniały intensywności, nic.
[32:24] - Nie, nie, nie.
[32:25] - No to raczej wyklucza satelity. Wyklucza także chyba popularne jeszcze wtedy chińskie lampiony.
[32:31] - Nie, nie, nie, absolutnie.
[32:31] - Drony z tego, co się orientuję też się tak nie, nie zachowują.
[32:34] - No, bo one wylatywały zza bloków takich wysokich, tak jak z tej mojej obserwacji. Wylatywały zza tych bloków i, i przelatywały nade mną. Trzy, później za kilka sekund dwa i na końcu myślałem, że już przeleciały. A tu patrzę jeszcze jeden wylatuje zza bloków. No i tą samą trasą poleciał. No ale to już był ostatni. Jeszcze odczekałem trochę, ale to ostatni.
[32:59] - Mhm.
[33:00] - Także w sumie sześć.
[33:01] - A czy jest jakaś szansa, że ktoś jeszcze mógł to obserwować? Zdarzyło się, że pan może coś usłyszeć?
[33:07] - Nie dowiadywałem się o tym. Nie dowiadywałem. Wtedy jeszcze tak się nie interesowałem tą tematyką, także nawet nikogo nie poinformowałem.
[33:16] - Rozumiem, że żadnego wpływu na otoczenie tych obiektów pan nie zauważył, jakichś innych zjawisk. Po prostu przeleciały i już.
[33:24] - Nie, nie, nie. Tylko w ciszy przeleciały. W kompletnej ciszy. Nic nie słyszałem.
[33:29] - To tyle, jeśli chodzi o obserwacje z Wrocławia z dwa tysiące szesnastego roku. Teraz sięgniemy z kolei do naszego radiowego e-maila, bowiem tym razem dla odmiany zaprezentujemy nie rozmowę, a relację nadesłaną do nas drogą e-mailową przez naszą słuchaczkę w czasie opisywanych zdarzeń mieszkającą w Jaśle. „Witam, nie wiem, czy ta moja relacja będzie ciekawa. Nie jest jakaś szczególna, ale od jakiegoś czasu chcę do was o tym napisać, bo wiem, że zbieracie każdą relację. Byłam w podstawówce. Myślę, że miałam wtedy około piętnastu lat, czyli musiał to być rok tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty ósmy, może dziewięćdziesiąty siódmy. Ciężko powiedzieć. Wraz z koleżankami, nie pamiętam konkretnie, które to koleżanki ze mną były tamtego dnia i ile ich było. Nie mogę sobie tego przypomnieć. Jeździłyśmy na rowerach na kort tenisowy, który mieści się przy ulicy Sportowej w Jaśle.
Ten kort w tamtych czasach był zaniedbany. Każdy mógł sobie tam wejść i pograć za darmo. Nawet takie niedorośnięte dzieciaki jak my. Gdy skończyłyśmy grę, pamiętam, że robiło się ciemno. Spakowałyśmy rakietki i wsiadłyśmy na rowery. Ja jakoś zostałam w tyle. Z tego, co sobie przypominam, widzę, jak koleżanki, może tam też był któryś z moich kolegów, jadą dość szybko ulicą Sportową i nie czekają na mnie. Jakoś mi to nie przeszkadzało, bo wiedziałam, że szybko je dogonię. Jak próbowałam je dogonić, to zobaczyłam osobę jadącą na rowerze tyłem do mnie. Była ubrana w płaszcz, miała też na sobie jakiś dziwny kaptur.
Poruszała się dziwnie na tym rowerze. Jakoś tak nienaturalnie. Nie to, że ona jakoś się pojawiła nagle. Widocznie musiała już jakoś tam być, tylko z daleka jej nie widziałam. Od razu wydała mi się dziwna, nienaturalna, ale poczułam to bardziej tak intuicyjnie. Nie wiem, jak to opisać. Postanowiłam się jej przyjrzeć i ją dogonić. Nie wiem dlaczego. Nie pamiętam, żebym się bała. Bardziej wydaje mi się, że byłam bardzo ciekawa jej.
Może jakiś lekki niepokój też czułam, ale to było uczucie do opanowania. Jak zbliżałam się do tej postaci, ona obróciła się i miałam wrażenie, że specjalnie obraca się, żeby mnie zobaczyć. I ja zobaczyłam, że ta postać nie ma twarzy. Pod kapturem była trupia czaszka, choć naturalnie ta postać nie miała oczu, to wiedziałam, że ona patrzy na mnie właśnie, obserwuje mnie. Przejechałam obok niej, minęłam ją. Byłam oddalona od niej może półtora metra, gdy ją mijałam. Może nawet metr. Ta ulica Sportowa to jest dość wąska uliczka. Pamiętam, że byłam bardzo blisko i widziałam tą czaszkę. Jeśli chodzi o uczucia, jakie wtedy mi towarzyszyły, to nie potrafię sobie przypomnieć.
Wiem, że jakoś dojechałam do grupy, ale nie pamiętam, żebym się jakoś nie wiadomo jak bała. Nie pamiętam też, czy powiedziałam o tym, co zobaczyłam moim koleżankom. Ja w ogóle zapomniałam sobie o tym zdarzeniu na długie lata. Przypomniałam sobie o nim dopiero, jak zaczęłam was słuchać. Może trochę wcześniej, czyli jakieś dwa lata temu. Po tym zdarzeniu nikt nie umarł w rodzinie, nic się nie stało takiego. Przynajmniej sobie nie przypominam. Nie miałam też jakichś innych wizji. Nie obserwowałam UFO, wychodziłam tylko z ciała. To było w liceum, ale to raczej jakieś dziecinne zabawy, po których zrozumiałam, że raczej jako niedoświadczona osoba nie powinnam się tym zajmować i przestałam to robić.
Gdy wychodziłam z ciała, to pamiętam, że byłam przerażona. Zobaczyłam siebie śpiącą pod kołdrą. Nazwijmy to moja dusza znajdowała się pod sufitem. Nie mogłam wrócić do ciała. Nie mogłam się obudzić, chociaż bardzo chciałam."Przeżyłam też jeszcze coś innego. W sumie nic takiego. Będąc w podstawówce widziałem dziwne światło na drodze asfaltowej. Ulica Grunwaldzka w Jaśle, niedaleko kościoła Sióstr Wizytek było oddalone ode mnie około dwadzieścia do trzydziestu metrów. Światło na środku drogi taka jakby kulka. Nie wiem skąd się tam wzięło.
To nie mogła być jakaś latarka. Był dzień. To nie mógł być również palący się ogień na środku drogi. W sumie nie podeszłam do tego światła. Pamiętam, to był maj, bo babcia zabierała mnie na majówki do kościoła. To były jedne z moich ostatnich wizyt w kościele. Wpatrywałam się w to światło i nagle zgasło. Może to było jakieś złudzenie? Nie wiem. Pamiętam, że byłam zaskoczona i zdziwiona.
Była ze mną babcia, ale nie pamiętam, czy też widziała to światło. Także to są wszystkie moje paranormalne przeżycia. Być może któreś z nich to tylko złudzenie, kreacja. Ja nie potrafię tego ocenić. To była korespondencja od naszej słuchaczki z miejscowości Jasło. Za chwilę przejdziemy do ostatniej już przygotowanej na dziś relacji dotyczącej zdarzenia, które odcisnęło na naszym słuchaczu tak silne piętno, że pamiętał je doskonale nawet i po piętnastu latach.
[39:14] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już powiedzmy troszeczkę gorzej.
[39:25] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[39:51] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko, że z powrotem jest już, powiedzmy troszeczkę gorzej.
[40:03] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl
[40:22] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia. Czy ktoś go tam słyszał? Podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[40:34] - Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu www.paranormalium.pl Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach, przeżycia na granicy światów mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W ostatniej części dzisiejszego odcinka zaprezentujemy nagranie wyciągnięte z głębokich czeluści archiwum Radia Paranormalium, które mimo wyemitowania od tego czasu stu kilkudziesięciu audycji o tematyce ufologicznej nie doczekało się jeszcze emisji. Nagranie z 2014 roku zawierające opis dość szokującego dla świadka spotkania z zagadkowymi istotami we własnym domu jesienią 1998 lub 1999 roku. Świadek, opowiadając tę historię, był wyraźnie roztrzęsiony. Twierdził, że pamięta ją, jak gdyby wydarzyła się parę dni temu, mimo iż w momencie rozmowy od zdarzenia upłynęło już piętnaście lat. W czasie rozmowy słuchacz wspomniał również o pewnych innych zdarzeniach z przeszłości, między innymi o często powtarzającej się sytuacji w dzieciństwie, gdy nagle budził się w środku nocy i słyszał jakieś szepty dochodzące z zewnątrz. Oddajmy głos słuchaczowi.
[42:11] - No mam rację, mogę przekazać, ale, ale po co?
[42:17] - A to jest jakaś historia z obserwacją UFO czy z czym?
[42:24] - Raczej jest. Nie ma żadnej obserwacji UFO, tylko że to jest obserwacja. Nie wiem nawet jak to określić.
[42:35] - A to obserwacja jakiejś istoty czy czegoś, czegoś innego?
[42:39] - No byli u mnie po prostu. No byli u mnie dziesięć lat temu. Dziesięć lat temu. Powiem panu cały czas mam to w głowie. Niełatwo sobie wyobrazić, co się panu dziesięć lat temu przydarzyło i pan o tym zapomina. A tutaj dla mnie to jest sytuacja, która była raptem dwa dni temu. Wszystko pamiętam.
[43:11] - Co się właściwie stało? Co to było za istoty?
[43:14] - Miałem sen. Miałem sen. Miałem sen. No śniło mi się jakieś pierdoły i sen był tak straszny, że w tym sensie, że byłem maltretowany. Ja jakoś taki byłem. Nie jestem w stanie określić w ogóle czy czy ja tam byłem, czy nie byłem. Fizycznie odczuwałem straszny ból.I jak się ocknąłem, zobaczyłem obok siebie, obok mojego łóżka dwie, dwie istoty jakieś no.
[43:54] - To była taka wizyta jakby nocnych gości, bo tak to się, tak to się określa tak?
[44:00] - Nie wiem, jak to się określa, ale.
[44:03] - Jest nawet określenie na takie wizyty bedroom visitors. Tylko czy te, te, te istoty coś na panu robiły czy, czy jak?
[44:12] - Rzuciłem się za nimi. Ciekawostką jest to, że śmignęli z mojego pokoju tak jak stali koło mnie, koło mojej głowy. Jak zorientowali się, że się obudziłem, to wycofali się powoli, powoli i nagle tak i tylko łuna po nich została. Pamiętam tą łunę. Ja wstałem. Reszty nie pamiętam, ale powiem panu jedną rzecz dziwną. I to jest, to jest dziwne. To, że oni byli i tak dalej, to mogło mi się przyśnić. Ale dziwna jest rzecz taka, że miałem w domu psa. Mieszkam u rodziców.
Pies reagował na każde jakieś tam. To był pies tak zwany skurwiający nas wszystkich, nie? Nieraz w nocy coś usłyszał i budziliśmy się i po prostu pies, bo pies szczekał. A w tym momencie ja obudziłem się. Z mojego pokoju do kuchni jest jakieś dwadzieścia metrów. No może dziesięć. No dwadzieścia. Powiedzmy dwadzieścia metrów jest. Nie dziesięć, nie dwadzieścia. Wie pan co?
Obudziłem się, patrząc w niebo. Otwarte okno, a ja w piżamie. I tak się ocknąłem. Tak się ocknąłem dosłownie. Nagle do mnie dotarło, że coś nie tak. Jest zimno, bo to był gdzieś listopad, październik, może listopad. Już nie pamiętam teraz też. A...
[45:46] - W każdym razie to już była pora jesienna tak?
[45:48] - Tak. Ciekawostką jest to, że mój pies, który zawsze ujada, w ogóle się nie obudził. Jak wracałem, jak się ocknąłem już. Wracałem do swojego pokoju, to zauważyłem, że wszędzie są światła porozpalane. Nie przypominam sobie, żebym włączał światła, nie? Pies nie szczekał. Dziwna sprawa. No naprawdę dzwonię dlatego, że to dla mnie do tej pory jest. Myślę, myślę o tym często. Kurde, nie wiem, nie wiem o co chodzi.
[46:26] - A pan pamięta tylko, że, że były jakieś istoty i że pan potem się ocknął. Czy te, czy te istoty coś może przy panu robiły?
[46:33] - Właśnie coś robiły. Jak się ocknąłem, to jeszcze je widziałem przez chwilę, dosłownie przez chwilę.
[46:41] - Potem uciekły, zniknęły czy coś? Czy coś?
[46:45] - Oddaliły się. Nie mogę powiedzieć, że one uciekły. One się po prostu oddaliły. No zostawiły smugę taką w moim pokoju i ja za tą smugą pobiegłem. Jak wbiegłem, to się okazało, że jeszcze nie są światła w domu porozpalane, nie?
[46:59] - Pan mówi, że to się jakoś działo powiedzmy dziesięć lat temu, tak? Dwa tysiące czwarty rok?
[47:06] - Nie, nie, nie, nie. Zaraz pan, nie, nie dwa tysiące. Zaraz. To był to był gdzieś dziewięćdziesiąty dziewiąty rok. Dziewięćdziesiąty ósmy, dziewięćdziesiąty dziewiąty rok. To, to było więcej niż dziesięć lat.
[47:21] - A sprawdzał pan może badał pan może się po tym wydarzeniu czy jakieś nie wiem, pojawiły się ślady na ciele czy coś?
[47:29] - Nie, nie. Czegoś takiego nie zauważyłem. Chyba nie zauważyłem. No chyba nie zauważyłem. No kurde, mam jakieś ślady na ciele, to zawsze je miałem. Znaczy, powiem panu, zawsze byłem inny trochę no nie niż inne dzieci. Także no coś tam. Jedna rzecz tak mi się przypomniała. Jak byłem małym dzieckiem, nie wiem, jak to panu powiedzieć, ale kiedy żyłem, spałem z bratem moim. Tat już nie żyje.
Spałem, spałem z bratem w jednym pokoju. Budziłem się w nocy często i słyszałem w pokoju szepty. Nie w moim, tylko gdzieś z zewnątrz.
[48:20] - Ale był pan pewny, że te szepty nie pochodzą od innych członków rodziny?
[48:23] - Nie, nie. Mogę je nawet zacytować, bo, bo. Posłucha pan?
[48:29] - Proszę bardzo. Proszę bardzo. Tak.
[48:38] - Nie rozumiałem żadnych słów z tego. Nic kompletnie. To były dosłownie szepty. Wyobrażacie się? Chciało mi się siku. Pamiętam jako dziecko, że chciałem pójść, żeby pójść do toalety, to musiałem przejść naprawdę mój pokój, duży pokój i dopiero była toaleta i do nocy musiałem wytrzymać siku, żeby przejść kurde ten kawałek, bo się bałem po prostu, bo ktoś tam był. Ktoś tam był.
[49:07] - No tylko że to jest chyba u dzieci, u dzieci dosyć częste, że się, że się boją różnych takich rzeczy. No ale zastanawia, skąd te szepty, skąd te szepty się mogły wziąć?
[49:18] - Nie wiem. Rodzinę miałem normalną, wiesz, niepijącą kurde
[49:24] - Nie gadającą po nocach.
[49:27] - Ale wiesz co? Cieszę się, że to radio odkryłem paranormalium wasze. Dodaliście mi coś takiego, wiesz, ducha bo pokazuj, że nie jestem. Ja nie jestem sam takim dziwolągiem. Kurde, różne dziwolągi.
[49:46] - No to jest właśnie ta świadomość właśnie pomaga, bo mamy, mamy pewną ilość takich właśnie podobnych historii. To się nazywa właśnie bedroom visitors, boPo polsku jakoś nocne wizyty. Jest pewna grupa osób, która, która tego właśnie takich właśnie rzeczy, no doświadcza.
[50:04] - I tu będę-
[50:06] - Nawet, nawet obojętnie. Sceptycy, sceptycy, wierzący, wierzący, niewierzący, bardziej racjonalni i mniej racjonalni. To są wszystkie. Wszystkie grupy.
[50:17] - A wiesz, bałem się zadzwonić. Wiesz dlaczego? Bo teraz, jak zacząłem ci opowiadać historie pewne, to mi się zaczynają przypominać następne, następne. Kurde. I teraz okazuje się, że dużo mam takich dziwnych zdarzeń. Wiesz, powiem ci nie jestem jakiś psychicznie chory. Kurde, mam poważną pracę, którą wykonuję i wiesz, nie traktuj mnie jako kolejnego dziwoląga. No bo zadzwoniłem naprawdę, bo.
[50:50] - No nie świadków, świadków nie traktujemy w taki sposób. No chyba, że ewidentnie stwierdzimy, że ewidentnie coś zmyślają, to wtedy bardziej podchodzimy z dystansem do, do pewnych, pewnych ludzi. No ale staramy się. Staramy się no nie skreślać wszystkich na starcie, tak powiem.
[51:10] - Okej, ale dziękuję ci bardzo, że mnie wysłuchałeś. Kurde, przynajmniej komuś coś powiedziałem, bo wiesz, mojej żonie, jak zaczynam mówić o pewnych rzeczach, to ona nawet wiesz, mówi no dobra, idź sobie tam usiądź sobie, wypij sobie piwko, wiesz. Po prostu. Nie mam komu powiedzieć tych rzeczy, a wydaje mi się, że to są jakieś takie przypadki. Mam dziwne, no.
[51:45] - No niewątpliwie takie, takie rzeczy się czasami dzieją. To jest fakt. Tylko że nastawienie społeczeństwa jest takie, a nie inne. I po prostu ludzie boją się. Boją się jakby dzielić się takimi historiami.
[51:57] - Tak to wiesz. No słuchaj, ja od Boga się odwróciłem, bo stwierdziłem, że po prostu jest bez sensu. Jak wiesz, swoje doświadczyłem paru różnych dziwnych rzeczy i kurde, nie mam się do kogo poradzić, bo nie mam kogo. No kurde, no nie mam kogo. Mojej żony. Słuchaj, żona mojej, znaczy moja teściowa, czyli mama mojej żony, tej jest optyczką. No nie? Ona mówi a to wiesz, siła szatana to, to są takie wiesz. No nie wiem. Kurde, co ja mam teraz zrobić?
No kurde. Znaczy wiesz, ja o tym nie myślę. Staram się o tym nie myśleć zupełnie i nie myślę. Przydarzyło mi się coś. Trudno. Uważam to za jakąś formę przygody. Aż tak źle nie było. Ale, ale powiem ci. Słuchaj, wystraszyłem się strasznie, jak tych dwóch długości zobaczyłem koło mojego łóżka. Naprawdę strasznie się wystraszyłem.
[53:03] - Pamięta pan może, jak te istoty wyglądały?
[53:06] - Tak, oczywiście, że pamiętam.
[53:07] - Może pan jakoś je opisać?
[53:09] - Pamięta pan taką bajkę węgierską mikrobi?
[53:14] - Ja niestety nie. Jestem rocznik osiemdziesiąty ósmy. Już tej bajki niestety nie było w moich czasach.
[53:20] - W każdym bądź razie na twarzach, na, na głowach. Oni byli bardzo niscy. Ja wiem, gdzieś metr pięćdziesiąt, może mniej. Metr pięćdziesiąt gdzieś, ale byli w kombinezonach i na twarzach mieli coś takiego. Taką. Musiałbym to narysować. Nie, tego się nie da opowiedzieć jakoś tak. Chociaż jestem inżynierem, ale nie potrafię tego opowiedzieć. To, to było tak, jakby część soczewki przekrojona i nałożona na twarz. Usta, usta było widać usta, znaczy brodę tak jak masz tam brodę.
Kurde, no ciężko powiedzieć. No nie umiem tego wytłumaczyć. To było tak dziwne, że po prostu nie potrafię ubrać tego w słowa. No.
[54:17] - A może pan, może pan? Ma pan może możliwość zrobić jakiś szkic i go wysłać drogą e-mailową na przykład?
[54:25] - No mogę. Oczywiście, że mogę.
[54:27] - No tak myślę, bo ja tutaj za bardzo nie jestem w stanie coś poradzić. Ale my właściwie audycję w Radiu Paranormalium w dużej części współtworzymy z serwisem Infra org pl. Oni mają kontakty do badaczy i różnych innych kompetentnych osób. Może oni by coś mogli poradzić?
[54:48] - Ale wie pan co? Ja mogę wam narysować to wszystko, co chcecie. Tylko że nie dzwonię po to. Ja nie potrzebuję pomocy. Ja jestem sobie z tymi łajzami dam radę. Znaczy ja pomoc mi jest potrzebna taka, że nikt mi po prostu nie wierzy. No moja żona traktuje mnie jak idiotę w pewnym momencie. No, jak jej o tym opowiedziałem, to no źle się trochę poczułem. Źle się trochę poczułem. Bardzo źle, że własna małżonka, kurwa pomyślała, że no nie wiem.
No narysuję wam. To znaczy to nawet nie była twarz, bo to było. Oni byli w jakichś hełmach. Kurwa, nie wiem co oni byli. Mieli coś na głowie. A zadzwoniłem tylko dlatego, że po prostu słucham radia i zobaczyłem numer. A nigdy temu tego nikomu nie opowiadałem. Być może pan mnie wysłucha. Tak sobie pomyślałem. Opowiem.Co to się stało i być może zrzuciłem to z siebie.
[56:01] - A czy ewentualnie czy mógłbym, yy, przekazać się właśnie do kolegów z Infry kontakt do pana, bo oni się, oni się zajmują też, yy, między innymi katalogowaniem podobnych relacji. Mamy takiego badacza, współpracownika Arka Miazgę. On właśnie na swoim, na swoim oficjalnym blogu też kilkukrotnie podobne sprawy opisywał. Oczywiście z zachowaniem ani-anonimowości świadków. Czy ewentualnie mógłbym przesłać, yy, kolegom z Infry kontakt do pana?
[56:33] - Ale nie, nie telefon. Proszę.
[56:35] - A jaki? Jaki? Jaki kontakt?
[56:37] - Mailowy tylko. Nie, bo tele-telefon się nie może. Nie mogę, bo ponieważ, yy, pra-pracuję dużo i odebrał taki telefon, zacząłby mnie rozmawiać. To by się to, to by po prostu był dziwnie odebrany przez kolegów z pracy.
[56:53] - To jest też ciekawy temat do analiz. Powiem panu szczerze takie, takie doświadczenie to nie wiadomo właściwie czym, z czym to jest związane, czym to jest spowodowane. To jest. Jedni podejrzewają, że to, że to był rodzaj wzięcia na przykład inni, że jakieś, jakieś jeszcze coś innego.
[57:09] - Nie no, powiem panu od tamtej pory za-zacząłem się interesować tym wszystkim. Oglądam to wszystko na Discovery. Tylko że u mnie to było tak, że ja pamiętam tą, tą złość swoją. Jak się obudziłem, nie? Chciałem tych małych skurwysynków zabić. A następna rzecz, jaką pamiętam, to było to, że stałem w oknie. Kurde. I to jest niebezpieczne. A jakbym stał na parapecie? Chciałbym skoczyć.
Przecież nie było mnie. Bym się zabił. Bym spadł. On z czwartego piętra to było. A jak wracałem do swojego pokoju, już taki odpr-- tak trochę od-, od-, odświeżałem z tego wszystkiego. Patrzę się wszędzie światła są pozapalane, a mój pies, który zawsze szczeka nawet na mały ruch, on taki mały piesek. Wie pan, jak to pieski małe.
[58:05] - Mały piesek dużo szczeka.
[58:07] - A ten kurde nic. Nic. Kompletnie nic. Cisza w domu, wszędzie światła pozapalane i taka cisza panuje. To było bardzo dziwne.
[58:17] - Bo jest pan pewien, że żaden z domowników nie, nie włączył, nie, nie mógł włączyć tego światła? Wszyscy spali?
[58:23] - Wszyscy spali. Tak. Rodzice spali w domu. Ja wróciłem z akademika do domu, wyspać się, a tu taka, taka mi się historia przydarzyła. Rodzice spali. Pies spał. No rodzice to tam już rodzice nie. Ale mój piesio kurde! Piesio był taki, że byle hałas to już był harmider. Taki mały, kurde szczekacz.
A tutaj zero szczekania, zero, nic kompletnie.
[58:50] - Cisza absolutna.
[58:50] - Absolutna cisza. Obudziłem się przy otwartym oknie, otwartym na oścież w kuchni, gdzie to okno jest otwierane powiem panu tak jak mama gotuje kurczaka, to otwiera to okno, a to, a to trzeba tak odciągnąć firankę, żeby jak się otwiera okno, żeby nie podrzeć firanki. A ja tak się obudziłem, nie? Wszystko było zrobione idealnie, czyli odciągnięta firanka, otwarte okno, wszędzie światła pozapalane, wszędzie w piwnicy, przedpokój, wszystkie pokoje, wszędzie. Ja ich, tych świateł nie zapalałem. Jak wracałem to je wszystkie pogasiłem oczywiście. I powiem panu przypomniało mi się to. To nie było tak, że ja to natychmiast rano jak się obudziłem, to pamiętałem. Nie, to nie było tak. Minęły dwa dni i się obudziłem i nagle mi się coś przypomniało.
I dzwonię do mamy mojej. Mama, czy ja jak byłem w niedzielę u was przed wyjazdem do akademika w nocy, czy ja gdzieś wychodziłem? A ona mówi nie. No przecież Roman by ten, by zaszczekał, bo to była jeszcze piesek. Ona mówi nie. I wtedy, i wtedy nagle zaczęło mi się wszystko przypominać. Wszystko dosłownie, jakbym jakby mnie ktoś w głowę puknął jakąś różdżką czarodziejską. Wszystko mi się przypomniało. Te światła to jest bardzo straszna zagadka dla mnie. Kurde, jest pan pierwszym człowiekiem, który mnie wysłuchał i chyba trochę zrozumiał.
No moja żona to...
[01:00:30] - A wie pan co, no powiem, powiem panu tak, że większość społeczeństwa traktuje takie tematy z przymrużeniem oka i po prostu naśmiewają się z tego, bo, bo, bo nie rozumieją, o co chodzi.
[01:00:40] - Powiem panu, ja byłem taki, taki sam. Te wszystkie bajki o kosmitach. Ja to miałem centralnie w samym środku kołowego od skaczyli w dupie. Przydarzyło mi się coś takiego. I powiem panu, że wszystko, co leci na Discovery odnośnie kosmitów, nie wiem, ciągnie mnie do tego. Po prostu oglądam, oglądam, oglądam. Być może to, to, to się. To się wzięło stąd. No, no próbuję może odnaleźć odpowiedź na to wszystko, co mi się przydarzyło. No nie wiem.
Yy, bardzo się cieszę, że, że, że macie taką fajną ekipę i dzięki wam kurde komuś mogłem powiedzieć i nikt mnie nie wyśmiał.
[01:01:30] - W każdym razie mogę panu powiedzieć, że nie jest pan sam, jeśli chodzi o takie doświadczenie.
[01:01:36] - I tą przypuszczalnie dla świadka mocno oczyszczającą i stanowiącą swoiste katharsis rozmową kończymy osiemnasty odcinek podcastu "Mówią świadkowie". Osoby interesujące się ufologią zapewne bardzo ucieszy fakt, iż w przyszłych odcinkach również nie zabraknie relacji o obserwacjach UFO. Ponieważ jednak nie samym UFO pasjonat paranormaliów żyje, możliwe, że w odcinku dziewiętnastym trochę od obserwacji NOLi i zjawisk łączonych z UFO odpoczniemy i posłuchamy o czymś innym, nie mniej pasjonującym. Co z tych mglistych na razie planów wyjdzie, to się jeszcze oczywiście okaże. A tymczasem wysłuchaliście Państwo osiemnastego odcinka podcastu "Mówią świadkowie". Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc. Do usłyszenia w kolejnym odcinku.
No i w imieniu swoim oraz całej ekipy Radia Paranormalium pragnę życzyć Państwu dużo odporności i wytrwałości z nadzieją, że przeciągająca się w czasie i przestrzeni pandemia COVID-19 oraz towarzyszący jej ambaras restrykcyjny już wkrótce odpuszczą. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Zapraszamy wszystkich świadków obserwacji UFO bądź osoby, które doświadczyły różnego rodzaju dziwnych, bliskich spotkań do anonimowego dzielenia się swoimi relacjami na łamach nowego, specjalnie do tego celu stworzonego serwisu UFO Relacje pod adresem www.ufo-relacje.pl, www.ufo-relacje.pl. Podziel się swoją historią już dziś z innymi całkowicie anonimowo. UFO Relacje Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl