[muzyka w tle] Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery osoby. W sporej odległości wydawały się być ode mnie.
Zagadkowe obiekty. Strasznie intensywne, potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez okno. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często takie coś zobaczyć.
Tajemnicze istoty. Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy brązowy szarak obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona. Po prostu biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
[wybuch]. Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W Radio Paranormalium rozpoczynamy kolejny, 18 już odcinek podcastu Mówią Świadkowie, w którym prezentujemy najciekawsze relacje o spotkaniach z Nieznanym. Przed mikrofonem Marek Sęk Ivellios. Dobry wieczór państwu. W poprzednich odcinkach mieliśmy okazję wysłuchać kilku paranormalnych spowiedzi, które stanowiły prawdziwą ucztę dla fascynatów tematyki ufologicznej. Dziś, dla odmiany można powiedzieć, zamiast jednej kolacji, takiej dużej, podanej na jednym talerzu, zapraszamy na stół szwedzki. Wysłuchamy bowiem rozmów z kilkoma świadkami. W ramach dobrego before'u w naszym menu pojawi się wyjaśnienie dziesiątek tysięcy obserwacji, o jakich zgłoszenia otrzymują ufolący na całym świecie. W dalszej części audycji natomiast, na naszym ufologicznym szwedzkim stole zagościły relacje z dość szokujących bliskich spotkań z humanitalnymi istotami oraz ciekawa obserwacja eskadry UFO nad Wrocławiem w 2016 roku. Najpierw jednak tradycyjnie przypomnijmy kontakty do Radia Paranormalium. Dla tych z Państwa, którzy przeżyli coś niezwykłego i chcieliby się tym z nami podzielić.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarne 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype: Radio.paranormalium.pl.
Numer gadu gadu 3608 80 02. 3608 80 02. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa i maile pod adresem radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. A więc dzwońcie, piszcie, zgłaszajcie nam obserwacje UFO i innych dziwnych zjawisk, gdyż każda relacja jest na wagę złota.
Zgodnie z zapowiedzią czas na wyjaśnienie tysięcy zgłoszeń o obserwacjach UFO, jakie od wielu miesięcy spływają do ufologów na całym świecie. Halo, halo. Dobry wieczór. Z tej strony Marek Sęk Radio Paranormalium. Umówiliśmy się dzisiaj na rejestrację Pana relacji drogą telefoniczną. Jeżeli dobrze pamiętam, to tam była obserwacja UFO. Tak jakby mógł pan przytoczyć wszystkie szczegóły.
To było UFO, bo z tego, co ja później się dowiedziałem tutaj, bo to z dziećmi też widzieliśmy. Żona, trójka moich dzieci, siostra i szwagier. Temat był taki, że poszedłem sobie na podwórko zapalić z racji tego, że nikt nie pali i ten. No, wczoraj była akurat taka. Nie wiem, czy pan zwrócił uwagę. Fajna pogoda po prostu.
No było bezchmurnie. Księżyc tak idzie właśnie chyba do pełni z tego, co się orientuję. No i sobie palę. No wiadomo, a z racji tego, że mieszkam na wsi, no to, to dosyć takie fajne to, to niebo jest zawsze widoczne, bo tu nie ma jakichś tych smogów świetlnych.
Jaka to była miejscowość? Konieczno, koło Łuszczowy. No i tak spojrzałem na Księżyc, to zazwyczaj, no to człowiek tak automatycznie jakoś marzy. To niebo. Nie wiem czemu, no ale tak jest. Przynajmniej ja tak mam. Patrzę, widzę. A mówię tak sobie pomyślałem, satelita jakiś, no bo czasami przelatują nie, takie punkciki.
One w zasadzie wyglądem to, to identyczne do takiej średniej jasności gwiazdy nie? No i spojrzałem, ale kątem oka jest jakiś ruch. Patrzę, a następna też w tym samym kierunku, jedna za drugą leci. A mówię o kurde, ale fajnie. Nie widziałem jeszcze takiego motywu.
I zaraz obok tutaj mnie taki lasek rośnie świerkowy i tak schowały się za tymi gałązkami, co? Ale jeszcze raz tak spojrzałem. Patrzę, już ich nie widać, ale widzę następna i następna. Odwracam się na zachód, a tu cały rząd tak idealnej linii prostej, jedna z odznaczeniem, jedna druga i o takich odstępach. Nie wiem, te odstępy.No, no jak to mogłoby być, pięć, pięć, sześć, może, może cztery księżyce w pełni takiej no, wie pan, o co mi chodzi?
W tym momencie tak jakby taka eskadra się uformowała z tych światełek. Jeden za drugim, dokładnie jeden za drugim. Nie wiem, ja nie wiem, w którym momencie to zauważyłem, ale zawołałem na pierwszy, a później jeszcze poleciał po całą drużynę do domu.
Wszyscy wylecieli, my teżśmy wstali. Chwilę, nie wiem, może było ich ze czterdzieści, ponad czterdzieści. I ten... Z tym, że było to bardzo podobne do tego, co ten-- później dopiero tam sprawdziłem, to syn mi podesłał linki, co Elon Musk wysyłał, ale oni wysyłali jesienią chyba tak czy czy, czy nie teraz miały być widoczne chyba 30 grudnia tak? Te, te satelity.
Szczerze mówiąc, nie kojarzę za bardzo pana Elona Muska i jego wynalazków nie śledzę. Aha, aha, aha, aha. No ale, no to miało być. Mieli tu wysyłać jakieś tam, miały być widoczne na, nad Polską te satelity, jakieś tam do internetu bodajże. Ale ja wiem, że nawet tutaj mówię, to tydzień temu miało być, a to właśnie sobie równiuteńki odstępach cichuteńko bebeca, niewinnie, jedna za drugą. Jeszcze później chwilę stałem. Potem tak mi się wydaje, że być może nadal w tym samym kierunku jeszcze jedna jakby, ale to po jakiś trzech, czterech minutach poleciała. No ale efekt był, no zarąbisty, tak jak się nieraz widzi. Nie wiem, czy był pan kiedyś na lotnisku wieczorem, jak samoloty podchodzą do lądowania tak jak na Heathrow czy na Frankfurcie? Widać jeden za drugim nie tak gęsiego. Tak samo tutaj. Taki sznureczek od prawa do lewej, jedna za drugą.
Jeżeli dobrze zrozumiałem, to te obiekty leciały po linii prostej, bez wykonywania jakichś tam manewrów. Mhm. Nie, nie wszystkie po linii prostej. W zasadzie bym powiedział, że chyba w zasadzie tak nie zauważyłem.
W identycznych odległościach od siebie. Bez mała centralnie, centralnie zachód wschód. Tak bym powiedział. No nie no tak, tak załóżmy. Patrząc tutaj może minimalnie, z odchyleniem lekko na południowy wschód parę stopni.
Rozumiem, że w czasie obserwacji tych obiektów nie odnotował Pan jakichś tam anomaliów typu przerwy w wzrostu prądu, zakłócenia sygnału radiowo telewizyjnego i tak dalej? Nie, nie, nie, nic takiego nie było.
Przynajmniej nie zauważyłem. A tam. Dobrze, ja tutaj nie mam już więcej pytań. Może jeszcze to do czego mógłby Pan porównać jasność tego obiektu? Czy to były obiekty przypominające jasnością gwiazdy czy- Gwiazdy? Ja właśnie I później sobie tak mówię, jak zadzwoniłem do was, do no do tam do pana i ten to mówi jeszcze póki pamiętam, bo to tak dzisiaj to tylko też bym ten, ale mówię, póki pamiętam, to zbliżone to było jasnością do gwiazdy.
Jak jest Duży Wóz jest ten dyszel i ta końcowa skrajna z prawej strony górna gwiazda. Nie wiem, no wie pan, o co mi chodzi. Dyszel jest tak takim pułapkiem, gdzie rogallem później jest jeszcze jedna, później na dół idzie, pod spodem jest druga w prawo dolna i no i taka prawa ta skrajna. No to do tej prawej, skrajnej jasnością.
No właśnie tutaj trafiłem na, trafiłem na nagranie chyba pokazujące te satelity SpaceX wystrzelone przez Muska. No rzeczywiście tak wyglądają. Taka dosyć dobrze widoczna eskadra sfilmowana na tle ciemnego nieba.
Tak, tam jest taki timelapse. Nie wiem, ja to widziałem akurat jakiś film z timelapsem. To dosyć szybko tak przelatują. Z tym, że właśnie ten sam film. Taki dom, jest jakiś taki dach, taki dach jest jakiś w budynku jakiegoś takiego. No z tym, że ja nigdzie nie znalazłem żadnej informacji na temat, że dzisiaj ma być też widoczny. No nie wiem, no ja nie twierdzę, że to było UFO, bo ani nie słyszałem właśnie o tym Elonie Musku wczoraj, do wczoraj, ani, ani o tym, że no tutaj ma przelatywać nad Polską.
No nie wiem. Szukałem wcześniej informacji, ale niestety nic tutaj nie znalazłem, żeby były widoczne nad naszym pięknym krajem. No nawet nie wiem właśnie, na jakiej to mogło być wysokości, bo chciałem zadzwonić do kolegi do Bielska Białej. Jak jest to dosyć wysoko, to on to zobaczy, ale nie mogłem się do niego dodzwonić, to wtedy by było wiadomo mniej więcej na jakiej wysokości. No bo jeśli to leciało na na no nie wiem, ale wydaje mi się, że to dosyć stosunkowo wysoko musiało lecieć. No być może, że właśnie, że to mogą być te właśnie Elony, Musk i jego ten wyrób do tych satelitów tam, bo później czytałem, że tam.
Te satelity strasznie już teraz wkurzają astronomów, bo przeszkadzają tam w obserwacjach, w prowadzeniu obserwacji tam swoją jasnością i tym takim pojawieniem się. Tak, bo tam było napisane jeden, gdzieś tam czytałem o jasności zero jeden czy jakoś tak, czegoś tam, jakieś tam, ale jak to się nazywa, już nie pamiętam. Ten, ten, ten, to mianowanie, tego, no oni tam w tym, tym języku astronomów to wiedzą, o co chodzi, o te jasności także. No może to przeszkadzać. Ja czytałem, że właśnie to do wyraźnie ma być czterdzieści tysięcy tego.
No to dosyć dużo. Tak, bo tu chodziło chyba o internet globalny. Żeby wszyscy mieli Facebooka działającego Instagrama, to trzeba jakieś poświęcenie dokonać. Pełna inwigilacja? Tak. No to muszą się. No i żeby w każdym zakątku świata można było słuchać Radia Paranormalium.
No to przede wszystkim to już, pomijając tą całą resztę, oczywiście. No fajnie, fajnie by było, żeby się, żeby się wyjaśniło, co to było. No choćby nawet miały być to, ta cała eskadra SpaceX-a.No to też nie każdy widział. Niecodziennie się widzi taki rząd takich satelit jak lecą.
No tak, Elon Musk, multimiliarder, który wymarzył sobie, aby w każdym zakątku globu działał szybki internet. Niedźwiedzie w Arktyce i pingwiny na Antarktydzie już się cieszą na myśl o możliwości czytania na bieżąco wpisów Muska na Twitterze. Aby swój pomysł zrealizować, Elon Musk w ramach projektu SpaceX zaplanował umieszczenie na orbicie okołoziemskiej — uwaga! — czterdziestu dwóch tysięcy satelitów Starlink. W chwili obecnej takich satelitów krąży wokół Ziemi zaledwie kilkaset i już zdążyły porządnie zirytować nie tylko ufolodgów, ale również astronomów, gdyż pojawiające się znienacka świecące przeszkadzajki znacznie utrudniają, a często wręcz uniemożliwiają przez długi czas prowadzenie obserwacji astronomicznych. I choć marne są szanse na to, aby Elon Musk się opamiętał i przynajmniej wyłączył w swojej wspaniałomyślnej łaskawości światło emitowane przez jego satelity, to jednak mamy nadzieję, że pierwsza część dzisiejszej audycji spełni swoje zadanie i uświadomi wszystkim, że eskadry kilkudziesięciu świateł przemieszczających się po niebie w jednej linii w żadnym razie nie są obiektami UFO. Po krótkiej przerwie przejdziemy do drugiej części naszej audycji. Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
Zapraszamy wszystkich świadków obserwacji UFO bądź osoby, które doświadczyły różnego rodzaju dziwnych bliskich spotkań do anonimowego dzielenia się swoimi relacjami na łamach nowego, specjalnie do tego celu stworzonego serwisu "UFO Relacje" pod adresem www.UFORELACJE.pl, www.UFORELACJE.pl. Podziel się swoją historią już dziś z innymi, całkowicie anonimowo. Ufo relacje.
Polska baza relacji o obserwacjach UFO. WWW.UFORELACJE.PL. Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
Mówią Świadkowie w Radiu Paranormalium. Przechodzimy do drugiej części naszej dzisiejszej audycji. Za chwilę zaprezentujemy relację dotyczącą bliskiego spotkania z humanoidalną postacią w przyrownicy w 1997 roku. Szczególną uwagę zwraca opis wyglądu postaci, który przywodzi na myśl istotę, jakiej widział między innymi Jan Wolski w Emilcinie w 1978 roku. Relacja jest niestety z drugiej ręki. Mamy jednak nadzieję, że główny świadek zbierze się pewnego dnia na odwagę i da się namówić na rozmowę i opowiedzenie o całym wydarzeniu swoimi słowami.
Sprawa wygląda następująco. Kiedyś po prostu oglądałem na YouTubie film. Materiał o właśnie tym, co tam było, w tym — Przyrownicy. Sytuacja wygląda tak, że ja w okolicy, powiedzmy tej Przyrównicy, bo to jest też okolice Łasku, w dziewięćdziesiątym bodajże siódmym roku, byłem na imprezie u kumpla na działce.
Generalnie to wyglądało tak, że po prostu pojechaliśmy do kumpla na działkę ze znajomymi. Ja miałem wtedy osiemnaście gdzieś lat. Pojechaliśmy na działkę zimą i wie pan, no niby i był alkohol i tak dalej, ale to też jakby nie, nie ma tutaj jakiegoś względu na to. Po prostu kumpel stwierdził, że jedzie do sklepu, tam zebrał butelki od piwa i jedzie do sklepu i wrócił za, nie wiem, godzinę, bez roweru. Ale był tak wystraszony kumpel. To jest mój przyjaciel od dzieciństwa i my mamy kontakt, zresztą do dzisiaj my żeśmy się razem na jednym podwórku wychowywali.
Jeżeli może można powiedzieć słowo przyjaciel, to jest mój jedyny przyjaciel w życiu. Reszta to są kumple, znajomi i tak dalej. Facet, którego znam od dziecka, był tak wystraszony, że wie pan, no impreza trwała, wszyscy tamto, tamto. On usiadł i był przezroczysty ze strachu.
Mnie zajęło godzinę czasu dawania mu do trzęsących się rąk papierosów. Nie wiem, robienia herbaty, bo była zima i tak dalej, żeby on wypowiedział z siebie słowo. I to nie jest kwestia tego, że ja coś widziałem. Tylko jeżeli ja widziałem to, w jakim stanie psychicznym on wtedy był, to on by mi mógł powiedzieć, że widział różowe słonie. I ja też bym mu uwierzył, że widział różowe słonie. Wie pan, o co chodzi? I on mi powiedział jedno: że tam jest taka sytuacja, że on jechał do nocnego sklepu, który bodajże w tym momencie już nie ma, bo ja tam już dawno nie byłem w tej okolicy. I jest taka jakby grobla, gdzie tam jest tama, jakby stawy, takie trochę rzeki i przez taką groblę się przejeżdża, gdzie jest z jednej strony woda, z drugiej strony woda i on mówi, że jechał tam i z tego roweru mu spadł łańcuch. I on się zatrzymał.
A on mówił, jaka to była miejscowość? Jaka wieś? Może... Tak, bo to nie, bo to jest. Ja mogę powiedzieć, to jest miejscowość Barycz, to jest jakby z drugiej strony Łasku. Z jednej strony Łasku jest Przyrównica. Ja patrzyłem na mapie, to między jedną a drugą miejscowością to jest około dwudziestu kilometrów z tego, co ja widziałem, ale to jeszcze jakby w rejonie tego, tego Łasku, powiedzmy. Tak. I on mówi, że mu spadł łańcuch. Miejscowość nazywa się Barycz i on mówi, że zaczął zakładać ten łańcuch i mówi: "Z wody wyszedł do mnie zielony gościu bez ust" i do niego szedł. To Dominik mówi: "To pierdykłem ten rower i uciekłem".
Następnego dnia, bo to było późnym wieczorem, my żeśmy już tam jakby nie, nie zachodzili gdzieś tam dalej i tak dalej. A następnego dnia poszedłem z nim poszukać tego roweru, bo nie był nasz. Tak, bo to było kumpla na działce.
Się okazało, że on tym rowerem, jeżeli już, to ten rower w ogóle od tej drogi, on zaczął z tym rowerem uciekać. W ogóle ten, ten rower się koła nie chciały w nim kręcić, bo się wszystko poplątało.I on jak nim walnął, to w ogóle wrzucił go gdzieś w las chyba z dziesięć metrów. I to jest tyle, co ja mogę powiedzieć, bo to mi się bardzo skojarzyło z tym, że opis samej, jakby tej postaci, tak, był bardzo podobny do tych opisów, które gdzieś tam były właśnie czy imiel-- jak to się nazywa, ta miejscowość Imięcin? Coś takiego. Jest taka właśnie miejscowość, że, że też tam widziano jakieś takie te, te postacie i tak dalej, tak? Że tam jakieś dzieci ze szkoły to widziały.
Pamiętam, że chyba w Przyrównicy i w Golinie w siedemdziesiątym bodajże, przepraszam, mam tutaj ten przypadek właśnie przed oczami. W siedemdziesiątym ósmym roku coś takiego chyba tam było widziane. Bardzo możliwe. A to było w dziewięćdziesiątym siódmym, booo moja koleżanka, która była z nami na tej imprezie, zmarła w dziewięćdziesiątym dziewiątym. To było dwa lata wcześniej.
Czy przyjaciel zapamiętał może jakieś coś więcej szczegółów wyglądu, czy po prostu, że to była taka ziemia, postać? On mi powiedział tak, powiedział mi tak, że to był. To znaczy on był na tej grobli i ta postać jakby wychodziła, jakby z wody w jego stronę. I on nie był mi w stanie określić, jakiego jakby wzrostu to coś było, bo no bo jeżeli ja ta, ta, ta postać mogłaby mieć nawet, nie wiem, powiedzmy metr pięćdziesiąt, ale mogłaby być metr osiemdziesiąt, jeżeli by wchodziła do niego jakby z dołu, z tej grobli dosyć stromo. Tak? To też jest trudno określić czyjś wzrost. Tak? No bo żeby określić czyjś wzrost, to no trzeba stanąć jakby na jednym poziomie.
Czy taką reakcję już spowodowało samo pojawienie się tej postaci? Czy może ta postać wykonywała jakieś gesty w jego stronę? Jakieś dźwięki wydawała? Mówi, że wszedł do niego. A czy od tamtego momentu ile razy nie zdarzyło się, że żeśmy gadali? Ty, a pamiętasz w ogóle tamtą akcję? On mówi za każdym razem. Nie, nie gadajmy o tym.
Trudny temat. On w ogóle wypiera z siebie ten temat w ogóle strasznie i nie raz go-- mnie takie rzeczy gdzieś tam, powiedzmy, ciekawią, tak? I nie, nie raz go próbowałem zagadnąć, żeby mi powiedział coś więcej.
Nawet w momencie, kiedy, kiedy gdzieś tam powiedzmy, no jak to faceci, alkohol jest i tak dalej, wtedy języki się troszkę bardziej rozwiązują, tak? On zawsze mówi nie, nie gadać. Nie, nie, nie, absolutnie nie. Ja rozmawiałem o tym, o tym, o tym kiedyś z panem, który jest. Chyba macie słabe zdanie o jego, na jego temat z fundacji.
No tak, ktoś mi właśnie po waszych audycjach, gość mnie no po prostu traktował generalnie tak po łebku trochę. No ale jakby moja opowieść nie wiem, czy się nadaje na to, żeby to, to jest taka, takie luźne wrzucenie. Nie wiem, może po prostu na zasadzie ktoś by to skojarzył z podobnymi przypadkami i tak dalej, gdzieś może w okolicy, tak? No bo to, ni mówię, no to nie jest rzecz, którą ja osobiście przeżyłem, tylko ja byłem świadkiem tego na tyle, że no ja, ja bym widząc reakcję mojego przyjaciela, w jakim on wtedy był stanie psychicznym, a nie był, no był pod wpływem alkoholu, niewątpliwie, ale też nie był uwalony jak świnia, tak?
Powiedział mi tylko tyle. To było właśnie takie, że nie miał ust. Gdzie później w tych wszystkich gdzieś tam, jakichś tam, powiedzmy opowiadaniach, gdzieś nawet były jakieś szkice, rysunki. To bywają postacie, które mają na tyle szczątkowe usta, że tak powiem, że no wieczorem czy w nocy można by było rzeczywiście uznać za to, że no faktycznie ust nie miał, tak? I że miał zielone włosy. Poszedł do mnie gość z zielonymi włosami i nie miał ust.
To było tyle, co ja usłyszałem. A czy może zarejestrował jakieś, nie wiem, elementy ubioru tej postaci? Czy to był taki po prostu? Taka jakby postać ubrana w coś takiego, takich kombinezon jednolity? Nie. Powiedział, że zielony. I, i jakby tutaj nie, nie, nie pamiętam. Wtedy jakby też nie pociągnąłem tej, tej rozmowy bardziej, bo on też jakby nie był skłonny do tego, żeby jakoś bardziej w szczegóły wchodzić, tak? A teraz to tym bardziej jakby, no, no nie ma z nim tematu. Tyle tylko, co usłyszałem, że od kumpla, który ma tam działkę mówię ty, no ja nie wiem, o co chodzi. No powiedziałem to i to, a on mówi A bo wiesz, co, ludzie gadają w okolicy, że tam się topielec utopił, że takie rzeczy czasami widać. No wie pan, no, no w małych miejscowościach różne rzeczy. Właśnie o takich rzeczach to właśnie bardziej się można dowiedzieć różnych dziwnych, takich ciekawych od ludzi z małych miejscowości. Bo jak ja byłem na przykład w wojsku w dwutysięcznym roku, no to tak wieczorem na kompanii spotkaliśmy się z kumpelami. Ja jestem akurat z Łodzi, więc jakby wychowałem się w tamym centrum miasta, więc gdzieś tam, no jakichś takich opowieści, no nie było, tak? Ale chłopaków miałem z całej Polski, właśnie z małych miejscowości. I tak kiedyś wieczorem żeśmy stanęli wieczorem sobie tam przy biurku podoficera i zaczęliśmy gadać i tak dalej. Jakie rzeczy oni opowiadali, to po prostu ciarki chodziły po, po, po ciele, tak?
A opowiadali koledzy jakąś też historię tego typu, z jakimiś bliskimi spotkaniami, obserwacjami jakichś obiektów? Było też coś takiego? Obiektów tego to nie pamiętam, nie, ale na przykład kumpel mówi, że on mieszka w prawie przy ukraińskiej granicy i na przykład, że w okolicy się mówi, że jest coś w rodzaju, nie wiem, ducha, zjawy czy coś takiego — psa. Mówi, że wracał kiedyś z wiejskiej dyskoteki w środku nocy i w pewnym momencie nagle usłyszał, jakby ktoś za nim łańcuch ciągnął po asfalcie.
No, przy granicy polsko ukraińskiej sporo jest takich legend. Może źródła ukraińskie na przykład wspominają o obserwacjach czegoś, co wyglądało jak bigfoot — wybierz, wymaluj bliżej Lwowa, tam gdzieś w którejś wsi.
Albo, albo na przykład mam kumpla dziadek z miejscowości koło Łowicza, Kiernozia opowiada sam osobiście opowiadał, bo teraz już nie żyje, że którejś niedzieli wychodzili ludzie z kościoła. On był wtedy młodym chłopakiem, czyli jako dziadek jego to mogły być lata dwudzieste, powiedzmy XX wieku. Ludzie wychodzą na wsi z kościoła i w pewnym momencie po prostu przejechał pułk ułanów, pułk ułanów. Widmo po prostu przejechał pułk ułanów, których nawet nie było ich słychać. Tupotu jakby końskiego, końskich kopyt. Tak? I widziało to kilkadziesiąt ludzi z tej miejscowości.
No można pospekulować, że tam się jakaś sytuacja zadziała, która z jakiegoś powodu się tam w jakiś sposób, że tak powiem, nagrała i się odtwarza jako takie właśnie widziadło. Być, być może jakaś energia się tam, tam no to są gdzieś tam jakieś. No ja osobiście sam, sam to tak naprawdę takich nie wiem, rzeczy typu jakieś tam duchy, nie duchy i tak dalej, to nie widziałem nic.No raz, tylko mi się wydaje, że teraz tak w dobie internetu i dostępu do tego wszystkiego i tak dalej, takie jest coś znalazłem, które się nazywa TR3B Astra to jest spekulują, że to jest amerykański jakiś tam samolot czy pojazd i tak dalej.
No widziałem coś takiego za dzieciaka, jak byłem nad polskim morzem. No takie jakby trzy, trzy, taki trójkąt z trzema światłami jakby. No ale to przez krótką chwilę takie, takie coś, takie coś widziałem. To było w miejscowości Mołkęcin, nad morzem.
Dziękuję w takim razie za przekazanie tutaj tej historii. No i fajnie by było, gdyby kolega, gdyby przyjaciel kiedyś się pokusił o opowiedzenie tego własnymi słowami, bo to jest jednak relacja z pierwszej ręki, to by było dopiero coś.
Wie pan, to jeżeli, jeżeli uda mi się go kiedykolwiek, kiedykolwiek nakłonić do jakichkolwiek nie wiem, relacji, to nawet nawet żebym miał, nie wiem, telefon włączyć na dyktafon czy, czy coś w ten deseń, żeby jakbym miał jakiś.
Jestem w stanie zrozumieć- Więcej, więcej- Zobaczyć, no zobaczenie czegoś takiego to jest na pewno mocne przeżycie, także byłbym-- Jestem w stanie zrozumieć, jeżeli, jeżeli po prostu. W każdym bądź razie wiem, że ta postać była blisko niego, blisko niego, bo on mówi, że wyszedł i wszedł do niego, na zasadzie to nie było na zasadzie, a bo wyszedł tam sto metrów dalej i szedł w jego stronę, tylko nie wiem, na dwa, trzy, pięć metrów. No to były te, te odległości, tak i tyle. No, no, no, no, mnie się ręka trzęsie, bo ja pamiętam te emocje w ogóle z tej nocy i tego swojego kumpla, który był po prostu. No, on był po prostu przezroczysty ze strachu.
A skoro pana nerwy biorą na myśli o tym zdarzeniu, to co dopiero kumpel musiał przeżywać? No, no. Dlatego. No mówię, no ja, ja wiele w życiu widziałem i podczas też służby wojskowej i, i miałem kolegów, którzy byli po, po misjach jakby zagranicznych i tak dalej, i tak dalej.
Też różne rzeczy w życiu widzieli i trupa też widzieli. I oni też. I nie było w nikim takich, takich emocji, takich takiego strachu i też takiego wyparcia, takiego naprawdę, że, że nie wiem, są ludzie, którzy, którzy widzieli, no nie wiem, ludzi, no nawet, no nie wiem, po wybuchu jakiegoś, nie wiem, środków pirotechnicznych, nie wiem, miny, nie miny i tak dalej. No mieli z takimi rzeczami do czynienia, bo ja miałem kumpli saperów, tak? I nie mieli w sobie takiego- Syndrom pourazowy.
Mimo syndromów różnych pourazowych? Po angielsku to chyba ma nawet taką specjalną nazwę shell shock, z tego, co kojarzę. Być może. No więc w każdym razie w nich nawet nie było, nie było. Może też to od charakteru zależy. No nie było takiego typowego wyparcia z nim po prostu nie ma tematu, a ile razy nie było, ale daj spokój, daj spokój, nie gadajmy o tym.
I to tyle, jeśli chodzi o zdarzenie z Przyrównicy z 1997 roku. A co Państwo sądzicie o całej sprawie? Zapraszamy do komentowania, no i oczywiście również do dzielenia się swoimi historiami. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć zapraszamy do kontaktu.
Nasze numery telefonów to stacjonarne 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 530 624 193, 530 624 193. Skype: radio.paranormalium.pl. Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu. 36 08 80 02. 36 08 80 02. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa email pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
Mówią Świadkowie w Radiu Paranormalium. W trzeciej części naszej audycji poznamy opis ciekawej obserwacji UFO nad Wrocławiem w 2016 roku. W 2016 miałem obserwację taką, że widziałem, że leciały w szyku trzy, dwa i na końcu jeden i były całe czerwone. Takie mocne czerwone światło. To nie były na pewno ani samoloty, ani helikoptery, bo one mają po kilka światełek, jakieś tam zielone, czerwone, białe. No i w zupełnej ciszy przyleciały nad, nad miejscem, w którym stałem.
Czy pamięta pan może jakąś przybliżoną datę tej obserwacji? To był sierpień 2016 roku. Jaka miejscowość? Zdaje się ten szczyt nad-- to we Wrocławiu było. I ta pierwsza trójka, co przeleciała nade mną, to ten, co leciał po lewej stronie, nagle od niej odleciał, uleciał kawałek i zniknął. A te pozostałe dwa poleciały dalej. I patrzę, za kilka sekund wylatują znowuż jeszcze dwa.
Przeleciały te dwa i na końcu jeszcze jeden. I w zupełnej ciszy całe czerwone, mocne światła. A one wydawały jakieś, jakieś dźwięki? Towarzyszyły temu jakieś- Nie, nie, nie, nic.To było też. To było też koło godziny dwudziestej trzeciej.
One się poruszały szybko, wolno, jakieś manewry wykonywały? Nie, nie, nie. Żadnych manewrów. Raczej tak średnio. Średniej szybkości. Manewrów żadnych oprócz tego, co mówiłem właśnie, że z tej pierwszej trójki jeden się oderwał i o kawałek odleciał i znikł, a pozostałe poleciały dalej tą samą trasą.
Ile czasu mniej więcej trwała ta obserwacja tych obiektów? No ja wiem? To mogło trwać jakieś dwie minuty w sumie. Może trzy. Bo to było w odstępach kilkudziesięciu sekund. Jak one tak przelatywały — trzy, dwa i na końcu jedna. Także no to, to chyba musiało być już coś.
No raczej to nie brzmi na jakiś ziemski wynalazek. A czy między tymi światłami i między tymi światłami były, była jakaś przestrzeń? Czy one były wypełnione? Czy to było wypełnione jakby między nimi? Nie, nie, to były całe, całe światła, jeden punkt. Duże, czerwone, takie przyjemna czerwień. Ani nie, ani nie migało nic, ani nic, nic kompletnie.
Mhm. No i te stałe światło... Cały czas były czerwone i nie zmieniły koloru, nie zmieniały intensywności, nic. No to raczej wyklucza satelity, wyklucza także chyba popularne jeszcze wtedy chińskie lampiony. A drony z tego, co się orientuję, też się tak nie, nie zachowują.
No bo one wylatywały zza bloków takich wysokich, tak jak z tej mojej obserwacji. Wylatywały zza tych bloków i, i przelatywały nade mną. Trzy, później za kilka sekund dwa i na końcu myślałem, że już przeleciało, a tu patrzę, jeszcze jeden wylatuje zza bloków. No i tą samą trasą poleciał. No ale to już był ostatni.
Jeszcze czekałem trochę, ale to ostatni. Także w sumie sześć. A czy jest jakaś szansa, że ktoś jeszcze mogło to obserwować? Zdarzyło się panu może coś usłyszeć? Nie dowiadywałem się o tym, nie dowiadywałem. Wtedy jeszcze tak się nie interesowałem tą tematyką, także nawet nikogo nie poinformowałem.
Rozumiem, że żadnego wpływu na otoczenie tych obiektów pan nie zauważył, jakichś innych zjawisk? Po prostu przeleciały i już. Tylko w ciszy przeleciały. Kompletnej ciszy. Nic nie słyszałem. To tyle, jeśli chodzi o obserwacje z Wrocławia z 2016 roku. Teraz sięgniemy z kolei do naszego radiowego e-maila, bowiem tym razem dla odmiany zaprezentujemy nie rozmowę, a relację nadesłaną do nas drogą e-mailową przez naszą słuchaczkę w czasie opisywanych zdarzeń mieszkającą w Jaśle.
Witam. Nie wiem, czy ta moja relacja będzie ciekawa. Nie jest jakaś szczególna, ale od jakiegoś czasu chcę do Was o tym napisać, bo wiem, że zbieracie każdą relację. Byłam w podstawówce. Myślę, że miałam wtedy około piętnastu lat, czyli musiał to być rok 1998, może dziewięćdziesiąty siódmy. Ciężko powiedzieć. Wraz z koleżankami, nie pamiętam konkretnie, które to koleżanki ze mną były tamtego dnia i ile ich było. Nie mogę sobie tego przypomnieć. Jeździłyśmy na rowerach na kort tenisowy, który mieści się przy ulicy Sportowej w Jaśle. Ten kort w tamtych czasach był zaniedbany.
Każdy mógł sobie tam wejść i pograć za darmo. Nawet takie niedorośnięte dzieciaki jak my. Gdy skończyłyśmy grę, pamiętam, że robiło się ciemno. Spakowałyśmy rakietki i wsiadłyśmy na rowery. Ja jakoś zostałam w tyle. Z tego, co sobie przypominam, widzę jak koleżanki. Może tam też był któryś z moich kolegów. Jadą dość szybko ulicą Sportową i nie czekają na mnie. Jakoś mi to nie przeszkadzało, bo wiedziałam, że szybko je dogonię. Jak próbowałam je dogonić, to zobaczyłam osobę jadącą na rowerze tyłem do mnie. Była ubrana w płaszcz. Miała też na sobie jakiś dziwny kaptur. Poruszała się dziwnie na tym rowerze, jakoś tak nienaturalnie. Nie to, że ona jakoś się pojawiła nagle.
Widocznie musiała już jakoś tam być, tylko z daleka jej nie widziałam. Od razu wydała mi się dziwna, nienaturalna, ale poczułam to bardziej tak intuicyjnie. Nie wiem, jak to opisać. Postanowiłam się jej przyjrzeć i ją dogonić. Nie wiem, dlaczego nie pamiętam, żebym się bała. Bardziej wydaje mi się, że byłam bardzo ciekawa jej. Może jakiś lekki niepokój też czułam, ale to było uczucie do opanowania. Jak zbliżałam się do tej postaci, ona obróciła się i miałam wrażenie, że specjalnie obraca się, żeby mnie zobaczyć. Ja zobaczyłam, że ta postać nie ma twarzy.
Pod kapturem była trupia czaszka, choć naturalnie ta postać nie miała oczu, to wiedziałam, że ona patrzy na mnie właśnie, obserwuje mnie. Przejechałam obok niej, minęłam ją, byłam oddalona od niej może półtora metra, gdy ją mijałam, może nawet metr. Ta ulica Sportowa to jest dość wąska uliczka. Pamiętam, że byłam bardzo blisko i widziałam tą czaszkę. Jeśli chodzi o uczucia, jakie wtedy mi towarzyszyły, to nie potrafię sobie przypomnieć. Wiem, że jakoś dojechałam do grupy, ale nie pamiętam, żebym się jakoś nie wiadomo jak bała. Nie pamiętam też, czy powiedziałam o tym, co zobaczyłam moim koleżankom. Ja w ogóle zapomniałam sobie o tym zdarzeniu na długie lata. Przypomniałam sobie o nim dopiero, jak zaczęłam was słuchać. Może trochę wcześniej, czyli jakieś dwa lata temu. Po tym zdarzeniu nikt nie umarł w rodzinie. Nic się nie stało takiego.
Przynajmniej sobie nie przypominam. Nie miałam też jakichś innych wizji, nie obserwowałam UFO, wychodziłam tylko z ciała. To było w liceum, ale to raczej jakieś dziecinne zabawy, po których zrozumiałam, że raczej jako niedoświadczona osoba nie powinnam się tym zajmować i przestałam to robić. Gdy wychodziłam z ciała, to pamiętam, że byłam przerażona. Zobaczyłam siebie śpiącą pod kołdrą. Nazwijmy to, moja dusza znajdowała się pod sufitem. Nie mogłam wrócić do ciała. Nie mogłam się obudzić, chociaż bardzo chciałam.Przeżyłam też jeszcze coś innego. W sumie nic takiego. Będąc w podstawówce, widziałem dziwne światło na drodze asfaltowej. Ulica Grunwaldzka w Jaśle, niedaleko kościoła sióstr wizytek.
Było oddalone ode mnie około dwadzieścia do trzydziestu metrów. Światło na środku drogi, taka jakby kulka. Nie wiem, skąd się tam wzięło. To nie mogła być jakaś latarka. Był dzień. To nie mogło być również palący się ogień na środku drogi.
W sumie nie podeszłam do tego światła. Pamiętam, to był maj, bo babcia zabierała mnie na majówki do kościoła. To były jedne z moich ostatnich wizyt w kościele. Wpatrywałam się w to światło i nagle zgasło. Może to było jakieś złudzenie? Nie wiem. Pamiętam, że byłam zaskoczona i zdziwiona. Była ze mną babcia, ale nie pamiętam, czy też widziała to światło.
Także to są wszystkie moje paranormalne przeżycia. Być może któreś z nich to tylko złudzenie, kreacja. Ja nie potrafię tego ocenić. To była korespondencja od naszej słuchaczki z miejscowości Jasło. Za chwilę przejdziemy do ostatniej już przygotowanej na dziś relacji dotyczącej zdarzenia, które odcisnęło na naszym słuchaczu tak silne piętno, że pamiętał je doskonale nawet i po piętnastu latach.
Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już, powiedzmy troszeczkę gorzej. Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko, że z powrotem jest już, powiedzmy troszeczkę gorzej.
Archiwum Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl 2 miesiące temu był Drop prowadzący do pewnego radia, że ktoś on tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie. Radio Paranormalium — paranormalny głos w Twoim domu.
www.paranormalium.pl Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W ostatniej części dzisiejszego odcinka zaprezentujemy nagranie wyciągnięte z głębokich czeluści archiwum Radia Paranormalium, które mimo wyemitowania od tego czasu stu kilkudziesięciu audycji o tematyce ufologicznej, nie doczekało się jeszcze emisji. Nagranie z 2014 roku, zawierające opis dość szokującego dla świadka spotkania z zagadkowymi istotami we własnym domu jesienią 1998 lub 1999 roku. Świadek opowiadając tę historię był wyraźnie roztrzęsiony. Twierdził, że pamięta ją, jak gdyby wydarzyła się parę dni temu, mimo iż w momencie rozmowy od zdarzenia upłynęło już piętnaście lat. W czasie rozmowy słuchacz wspomniał również o pewnych innych zdarzeniach z przeszłości, między innymi o często powtarzającej się sytuacji w dzieciństwie, gdy nagle budził się w środku nocy i słyszał jakieś szepty dochodzące z zewnątrz.
Oddajemy głos słuchaczowi. No mam relację, mogę przekazać, ale, ale po co? A to jest jakaś historia z obserwacją UFO czy, czy z czym? Raczej nie ma żadnej obserwacji UFO. Tylko, że to jest obserwacja. Nie wiem nawet jak to określić.
A to obserwacja jakiejś istoty czy czegoś, czegoś innego? No byli u mnie. Po prostu byli u mnie dziesięć lat temu, dziesięć lat temu byłem, no cały czas mam to w głowie. Niech pan sobie wyobrazi, co się panu dziesięć lat temu przydarzyło i pan o tym zapomina. A tutaj dla mnie to jest sytuacja, która była razem dwa dni temu.
Wszystko pamiętam. Co się właściwie stało? Co to było za istoty? Miałem sen, miałem sen, miałem sen. No śnią mi się jakieś pierdoły. I sen był tak straszny, że w tym sensie, że byłem maltretowany. Ja jakoś taki byłem.
Nie jestem w stanie określić w ogóle, czy, czy ja tam byłem, czy nie byłem. Fizycznie odczuwałem straszny ból.Tak, tak, tak, tak, tak. I jak się ocknąłem, zobaczyłem obok siebie, od mojego łóżka, dwie, dwie istoty jakieś tam.
To była taka wizyta jakby nocnych gości, bo tak to się, tak to się określa, tak? Nie, nie wiem, jak to się określa, ale- Jest nawet określenie na takie wizyty Bedroom Visitors. Tylko czy te, te, te istoty coś na panu robiły, czy, czy jak?
Rzuciłem się za nimi. Ciekawostką jest to, że śmignęli z mojego pokoju, tak jak stali koło mnie, koło mojej głowy. Jak zorientowali się, że się obudziłem, to wycofali się powoli, powoli i nagle tylko łuna po nich została.
Pamiętam tą łunę. Ja wstałem. Reszty nie pamiętam, ale powiem panu jedną rzecz dziwną. I to jest-- i to jest dziwne. To, że, że oni byli i tak dalej, to mogło mi się przyśnić, ale dziwna jest rzecz taka, że miałem w domu psa, a mieszkałem u rodziców. Pies reagował na każde jakieś tam.
To był pies tak zwany wkurwiający nas wszystkich, nie? Nieraz w nocy coś usłyszał i budziliśmy się i po prostu pies, bo pies szczekał. A w tym momencie ja obudziłem się. Z mojego pokoju do kuchni jest jakieś dwadzieścia metrów, no może dziesięć, no dwadzieścia powiedzmy, dwadzieścia metrów jest. Nie dziesięć, nie, dwadzieścia. Wie pan co? Obudziłem się, patrząc w niebo. Otwarte okno, a ja w piżamie. I-i tak się ocknąłem. Tak się ocknąłem.
Dosłownie. Nagle do mnie dotarło, że coś nie tak. Jest zimno, bo to był gdzieś listopad, październik, może listopad, już nie pamiętam teraz. W każdym razie to już była pora jesienna, tak? Tak. Ciekawostką jest to, że mój pies, który zawsze ujada, w ogóle się nie obudził. Jak wracałem, jak się ocknąłem już, wracałem do swojego pokoju, to zauważyłem, że wszędzie są światła porozpalane. Nie przypominam sobie, żebym włączał światło, nie? Pies nie szczekał. Dziwna sprawa jest. Naprawdę dzwonię dlatego...
To dla mnie do tej pory jest. Myślę, myślę o tym często, kurde, nie wiem, nie wiem, nie, nie wiem, o co chodzi. A pan pamięta tylko, że, że były jakieś istoty i że pan potem się ocknął? Czy te, czy te istoty coś może przy panu robiły?
Yyy, właśnie coś robiły. Jak się ocknąłem, to jeszcze je widziałem. Przez chwilę, dosłownie przez chwilę. Potem uciekły? Zniknęły czy co, czy coś- Oddaliły się. Nie mogę powiedzieć, że one uciekły. One się po prostu oddaliły. No, zostawiły smugę taką w moim pokoju i ja za tą smugą pobiegłem. Jak wbiegłem, to się okazało, że jeszcze nie są światła w domu porozpalane.
No mówi, że to się jakoś działo, w powiedzmy dziesięć lat temu, tak? 2004 rok? Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, 2000. Zaraz, to był-- chyba był gdzieś 99 rok. 98. 99 rok. To było więcej niż dziesięć lat.
A sprawdza pan może-- badał pan może się po tym wydarzeniu, czy jakieś, nie wiem, pojawiły się ślady na ciele, czy coś? Nie, czegoś takiego nie zauważyłem. Chyba nie zauważyłem. No chyba nie zauważyłem.
No kurde, mam, mam jakieś ślady na ciele, ale to zawsze je miałem. Znaczy, powiem panu, zawsze byłem inny trochę no, niż inne dzieci. Także, no coś tam... A! Jedna rzecz tak się przypomniała. Jak byłem małym dzieckiem, nie wiem, nie wiem, jak to panu powiedzieć, ale [mruknięcie] jak ja chwytałem— spałem z bratem, mój brat już nie żyje. Spałem, spałem z bratem w jednym pokoju. Budziłem się w nocy często i słyszałem w pokoju szepty. Nie w moim, tylko gdzieś z zewnątrz.
Ale był pan pewny, że te szepty nie pochodzą od innych członków rodziny? Nie, Nie. Mogę je-- mogę je nawet zacytować, bo, bo- Posłucha pan? Proszę bardzo. Proszę bardzo. Tak. [szepty] Nie rozumiałem żadnych słów z tego. Nic. Kompletnie. To były dosłownie szepty. Wydawało mi się, że chciało mi się siku. Pamiętam, jak- jak- jako dziecko, że chciałem pójść-- żeby pójść do toalety, to musiałem przejść naprawdę m-mój pokój, duży pokój i dopiero była toaleta i do nocy musiałem wytrzymywać siku, że-żeby przejść kurde ten kawałek, bo się bałem po prostu.
Bo ktoś tam był, ktoś tam był. No tylko że to jest chyba u dzieci, u dzieci dosyć częste, że się, że się boją różnych takich rzeczy. No ale zastanawia, skąd te szepty? Skąd te szepty się mogły wziąć? Nie wiem, nie wiem. Rodzinę miałem normalną, wiesz, niepijącą, kurde [śmiech] Nie gadającą po nocach. [śmiech] Tak, tak, tak. Ale wiesz co? Cieszę się, że to radio odkryłem w paranormalium waszym.
Yyy, dodaliście mnie iluś takiego wiesz, ducha. Bo okazuje się, że nie jestem, ja nie jestem sam takim dziwolągiem kurde. Różne dziwologii. No, to jest właśnie ta, ta świadomość właśnie pomaga, bo jest-- mamy, mamy pewną ilość takich właśnie podobnych historii. To się nazywa właśnie Bedroom Visitors. Bo, bo- Tak, tak, tak- Po polsku jakoś... Nocne wizyty. Jest pewna grupa osób, która, która tego właśnie takich właśnie rzeczy doświadcza- Tylko wtedy- Nawet, nawet obojętnie. Sceptycy, sceptycy, wierzący, wierzący, niewierzący, bardziej racjonalni i mniej racjonalni.
To są wszystkie, wszystkie grupy. Ale bałem się zadzwonić. Wiesz, dlaczego? Bo teraz, jak zacząłem ci opowiadać historie pewne, to mi się zaczynają przypominać następne, następne. Kurde, i teraz okazuje się, że dużo mam takich dziwnych zdarzeń. Wiesz, powiem ci, nie Jestem jakiś psychicznie chory. Kurde, mam poważną pracę, którą wykonuję i nie traktuj mnie jako kolejnego dziwoląga, bo zadzwoniłem naprawdę, bo- No nie świadków, świadków nie traktujemy w taki sposób. No chyba że ewidentnie stwierdzimy, że ewidentnie coś zmyślają, to wtedy bardziej podchodzimy z dystansem do pewnych, pewnych ludzi. No ale staramy się. Staramy się. No nie skreślać wszystkich na starcie, tak powiem.
No okej, Ale dziękuję Ci bardzo, że mnie wysłuchałeś. Kurde. Przynajmniej komuś coś powiedziałem o mojej żonie. Jak zaczynam mówić o pewnych rzeczach, to ona tak, wiesz, mówi: "Gawaj i tobie tam usiądź sobie wypij piwko". Wiesz, po prostu nie mam komu powierzyć tych rzeczy, a tu wydaje mi się, że to są takie przypadki. Mam dziwne.
No, no niewątpliwie takie, takie rzeczy się czasami dzieją. To jest fakt. Tylko że nastawienie społeczeństwa jest takie, a nie inne i po prostu ludzie boją się, boją się, jakby dzielić się takimi historiami.
Fakt tylko wiesz, no słuchaj, ja od Boga się odwróciłem, bo stwierdziłem, że po prostu jest bez sensu. Jak wiesz, swoje doświadczenia doświadczyłem paru różnych dziwnych rzeczy i kurde nie mam się kogo poradzić, bo nie mam kogo. No kurde, no nie mam kogo mojej żony. Słuchaj, żona mojej, yy, znaczy moja teściowa, czyli mama mojej żony, to jest, jest *******.
No nie, ona mówi A to siła szatana, to są takie, wiesz. Ja nie wiem, kurde, co ja mam teraz zrobić? No kurde, wiesz, ja o tym nie myślę. Staram się o tym nie myśleć zupełnie i nie myślę. Czy zdarzyło mi się coś? Trudno. Uważam to za jakąś formę przygody. Aż tak źle nie było. Ale, ale powiem ci.
Słuchaj, wystraszyłem się strasznie. Jak ci dwu tych 2 gości zobaczyłem koło mojego łóżka. Naprawdę? Strasznie się wystraszyła. Pamięta pan może jak te istoty wyglądały? Tak oczywiście, że pamiętam. Może pan jakoś je opisać?
Pamięta pan taką bajkę węgierską Mikrobi? Mmm. Ja niestety nie jestem, rocznik 88. Już tej bajki niestety nie było w moich czasach. W każdym bądź razie na twarzach, na, na głowach. Oni byli bardzo niscy. Ja miałem gdzieś metr pięćdziesiąt, może mniej, metr pięćdziesiąt gdzieś, ale byli w kombinezonach i na twarzach mieli coś takiego, taką... Musiałbym to narysować, nie? Tego, tego się nie da opowiedzieć jakoś tak, chociaż jestem inżynierem, ale nie potrafię tego opowiedzieć.
Mmm, to, to było tak, jakby część soczewki przekrojona i nałożona na twarz. Usta, usta, było widać. Usta, znaczy brodę, to jak tam brodę? Kurde no, ciężko powiedzieć. No nie umiem tego wytłumaczyć. To było tak dziwne, że po prostu nie potrafię ubrać tego w słowa.
No a może pan, Może pan? Ma pan może możliwość zrobić jakiś szkic i go wysłać drogą e-mailową na przykład? No mogę, Oczywiście, że mogę. No tak myślę, bo no ja tutaj za bardzo nie jestem w stanie coś poradzić, ale my właściwie audycję w Radiu Paranormalium w dużej części współtworzymy z serwisem Infra org. pl. Oni mają kontakty do badaczy i różnych innych kompetentnych osób. Może oni by coś mogli poradzić?
Ale wie pan co? Ten, ja mogę nam narysować szybko co chcecie tylko że. Nie dzwonię po to. Nie potrzebuję pomocy. Ja sobie z tymi łajzami dam radę. Znaczy ja pomoc mi jest potrzebna taka, że nikt mi po prostu nie wierzy. No, moja żona traktuje mnie jak idiotę w pewnym momencie, no i o tym opowiedziałem, to, no źle się trochę poczułem. No źle się trochę poczułem. Bardzo źle, że własna małżonka, kurwa, pomyślała, że no nie wiem, no narysuje tam. To znaczy to nawet nie była twarz, bo to, bo to było. Oni byli w jakimś hełmach, kurwa, nie wiem czym oni byli. Mieli coś na głowie, ale zadzwoniłem tylko dlatego, że po prostu słucham radia i zobaczyłem numer, a nigdy tego nikomu nie opowiadałem. Być może pan mnie wysłucha. Tak sobie pomyślałem.
Opowiem.Co to się stało? Być może zrzuciłem go z siebie. A czy ewentualnie czy mógłbym przekazać się właśnie do kolegów z infry kontakt do pana? Bo oni się. Oni się zajmują też między innymi katalogowaniem podobnych relacji. Mamy takiego badacza, współpracownika Arka Miazgę. On właśnie na swoim, na swoim oficjalnym blogu też kilkukrotnie podobne sprawy opisywał.
Oczywiście z zachowaniem anonimowości świadków. Czy ewentualnie mógłbym przesłać kolegom z infyr kontakt do Pana? Ale nie, nie telefon. Proszę. A jaki? Jaki? Jaki kontakt? Mailowy tylko. Nie, nie może. Nie mogę, bo? Ponieważ pracuję dużo i jak by odebrał taki telefon, zacząłbym rozmawiać, to by się po prostu był dziwnie odebrany przez kolegów w pracy.
To jest też ciekawy temat do analiz. Powiem panu szczerze, takie, takie doświadczenie to nie wiadomo właściwie czym, z czym to jest związane, czym to jest spowodowane. Jedni podejrzewają, że to, że to był rodzaj wzięcia na przykład inni, że jakieś, jakieś jeszcze coś innego.
Powiem panu o tak, jak zacząłem się interesować tym wszystkim, oglądałem to wszystko na diskachery. Tylko że u mnie to było tak, że ja pamiętam tą złość swoją, jak się obudziłem, nie? Chciałem tych małych skurwysynków zabić. A następna rzecz, jaką pamiętam, to było to, że stałem w oknie. Kurde i to jest niebezpieczne. A jakbym stał na parapecie i chciałem skoczyć? No przecież nie było we mnie, bym się zabił. No bym spadł na 4 piętrze to było. A ja akurat wstałem do swojego pokoju. Już taki tak trochę oczyściałem z tego wszystkiego.
Patrzę się, wszędzie światła są pozapalane, a mój pies, który zawsze szczeka nawet na mały ruch. Taki mały piesek, nieważne jak to pieski mały. Mały piesek, dużo szczeka. A ten kurde nic, nic, kompletnie nic.
Cisza w domu. Wszędzie światła pozapalane. I taka cisza panuje. To było bardzo dziwne. Bo jestem pewien, że żaden z domowników nie włączył. Nie mogło włączyć tego światła. Wszyscy spali? Wszyscy spali. Tak. Rodzice spali w domu.
Ja wróciłem z akademika do domu, wyspać się. A tu taka taka mi się historia przydarzyła. Rodzice spali. Pies spał. Rodzice tam już rodzice. Nie. Ale mój piesio kurde, piesio był taki, że byle hałas to już był hermider. Taki mały kurde szczekacz. A tutaj zero szczekania, zero nic kompletnie.
Cisza. Absolutna. Absolutna cisza. Obudziłem się przy otwartym oknie, otwartym na oścież w kuchni, gdzie to okno jest otwierane powiem panu tak: jak mama gotuje kurczaka, to otwiera to okno. A to trzeba tak odciągnąć firankę, żeby jak się otwiera okno, żeby nie podrzeć firanki. A ja tak się obudziłem.
Wszystko było zrobione idealnie. Czyli odciągnięta firanka, otwarte okno, wszędzie światła pozapalane. Wszędzie! W kiblu. Przedpokój. Wszystkie pokoje. Wszędzie. Ja ich tych świateł nie zapalałem. Jak wracałem, to wszystkie pogasiłem. Oczywiście. I powiem panu.
Przypomniało mi się to. To nie było tak, że ja to natychmiast. Rano, jak się obudziłem, to pamiętałem. Nie, to nie było tak. Minęły dwa dni i się obudziłem. I nagle mi się coś przypomniało i dzwonię do mamy mojej: "Mamo, czy ja jak byłem w niedzielę u was przed wyjazdem do akademika w nocy, czy ja gdzieś wychodziłem?" A ona mówi: "Nie". No przecież mama ten zaszczekała, bo to była jeszcze piesek.
Ona mówi nie. I wtedy? I wtedy nagle zaczęło mi się wszystko, w sumie wszystko dosłownie. Jakby mnie ktoś w głowę puknął jakąś różdżką czarodziejską. Wszystko mi się przypomniało. Te światła to jest bardzo straszny wywód chyba dla mnie. Kurde, jest pan pierwszym człowiekiem, który mnie wysłuchał i chyba trochę zrozumiał. No moja żona to...
Wie pan co, no powiem, powiem panu tak, że większość społeczeństwa traktuje takie tematy z przymrużeniem oka i po prostu naśmiewają się z tego, bo, bo, bo nie rozumieją, o co chodzi. Ale powiem panu, ja byłem taki sam.
Te wszystkie bajki o kosmitach. Ja byłem centralnie w samym środku królowego Oczka, czyli w dupie. Ha przytrafiło mi się coś takiego. I powiem Panu, że wszystko, co leci na Discovery odnośnie kosmitów, nie wiem, ciągnie mnie do tego. Po prostu oglądam, oglądam, oglądam. Być może to, to się, to się wzięło stąd. No, no, no, próbuję może odnaleźć odpowiedź na to wszystko, co mi się przydarzyło, no nie wiem.
Bardzo się cieszę, że macie taką fajną ekipę i dzięki wam kurde komuś mogłem powiedzieć i nikt mnie nie wyśmiał. W każdym razie mogę Panu powiedzieć, że nie jest pan sam, jeśli chodzi o takie doświadczenia.
Naprawdę nie mogłem przestać myśleć o tym, jak bardzo cię kocham. I to przypuszczalnie dla świadka mocno oczyszczającą i stanowiącą swoiste katharsis rozmową kończymy osiemnasty odcinek podcastu Mówią Świadkowie. Osoby interesujące się ufologią zapewne bardzo ucieszy fakt, iż w przyszłych odcinkach również nie zabraknie relacji o obserwacjach UFO. Ponieważ jednak nie samym UFO pasjonat paranormaliów żyje, możliwe, że w odcinku dziewiętnastym trochę od obserwacji Noli i zjawisk złączonych z UFO odpoczniemy i posłuchamy o czymś innym, nie mniej pasjonującym. Co z tych mglistych na razie planów wyjdzie, to się jeszcze oczywiście okaże. A tymczasem wysłuchaliście państwo osiemnastego odcinka podcastu Mówią Świadkowie. Mówił do Państwa Marek Sęk Ivellios. Radio Paranormalium.
Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc, do usłyszenia w kolejnym odcinku. No i w imieniu swoim oraz całej ekipy Radia Paranormalium pragnę życzyć Państwu dużo odporności i wytrwałości z nadzieją, że przeciągająca się w czasie i przestrzeni pandemia COVID-19 oraz towarzyszący jej ambaras restrykcyjny już wkrótce odpuszczą.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to: stacjonarny 32 746 00 08, 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: 36 08 80 02, 36 08 80 02. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/ukradioparanormalium. Czekamy także na Państwa i maile pod adresem: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Zapraszamy wszystkich świadków obserwacji UFO bądź osoby, które doświadczyły różnego rodzaju dziwnych, bliskich spotkań, do anonimowego dzielenia się swoimi relacjami na łamach nowego, specjalnie do tego celu stworzonego serwisu Ufo Relacje pod adresem www.uforelacje.pl, www.uforelacje.pl. Podziel się swoją historią już dziś z innymi, całkowicie anonimowo. Ufo Relacje.
Polska Baza relacji o obserwacjach UFO. Www.uforelacje.pl.