[00:51] - Dobry wieczór. Witam wszystkich serdecznie w Radiu Na Fali. Czekaj, ja się chyba za głośno... Już jestem. Także witam wszystkich w Radiu Na Fali w audycji „Hiperprzestrzeń”. Pozdrawiam oczywiście wszystkich słuchaczy nie tylko Radia Na Fali, ale też Radia Paranormalium, które transmituje „Hiperprzestrzeń”. Coś tu szumi dziwnie. Dziwne szumy są. Zaraz sobie z tym wszystkim, z tymi szumami poradzimy, także nie będzie problemów. Okej.
Chyba wszystko jest okej. Mam taką nadzieję cichą. To w takim biegu wszystko robione. Jak zwykle musi coś zatrzeszczyć. Ulala. Okej. To było takie klasyczne spóźnienie w Radiu Na Fali, żeby... I don't know why.
[01:49] - Wydaje mi się, że dmuchasz pan w ten mikrofon.
[01:53] - Wydaje mi się, że chyba. I don't know. Nie wiem, proszę pana. Za chwilę to ogarniemy. Jeszcze raz witam wszystkich w audycji „Hiperprzestrzeń” w Radiu Na Fali retransmitowanej w Radiu Paranormalium. Dzisiaj z lekkim opóźnieniem, ale mam gościa, także obowiązki gospodarza dały o sobie znać. Oprowadzałem gościa po mieście po prostu i tyle. A dzisiejszym gościem i pomocnikiem jest nie kto inny-
[02:30] - Ja sobie tutaj tylko siedzę i spokojnie jem.
[02:34] - Ty już chyba nie istniejesz. Jest Pichond oczywiście ze mną.
[02:37] - Dobry wieczór państwu.
[02:41] - Dokładnie. Który tutaj jest. Pichond jak zwykle coś pije, coś je. Przepraszam bardzo, tak z rozbiegu wbiegliśmy na tą antenę. Jak zwykle spóźnieni, przerażeni. Musieliśmy poszaleć kablami, zrobić zamieszanie w tym wszystkim. Nie wiem, czy w ogóle... To mikrofon się dziwnie zachowuje, także nie wiem, czy dobrze słychać. Powinno być wszystko okej. I don't know.
[03:02] - On coś puka jakoś, nie?
[03:04] - Tak, jakoś dziwnie brzmi. Będę to poprawiał. Muszę chyba kabel poprawić jakoś, tak jak zwykle. Ja nie wiem, czy on w ogóle działa. I don't know. Mniejsza o to. Może po prostu użyję twojego przez sekundę.
[03:19] - Proszę cię bardzo.
[03:21] - Okej. Wow! Co za szaleństwo. Dobra, już teraz normalnie, na normalnym dźwięku. Witam wszystkich serdecznie w Radiu Na Fali jeszcze raz wszystkich słuchaczy. Zapraszam wszystkich na czata Radia Na Fali: radionafali.com, zakładka „Chat”. Także śmiało proszę wbijać. Dzisiaj nie będzie zbyt wielu linków, bo dzisiaj w ogóle taki temat, który ma swój tytuł, a tytuł dzisiejszy to oczywiście „Świat poza materią” i będę to sobie z Pichontem rozważał niczym dwóch dżentelmenów w typowym angielskim pubie na temat świata, który istnieje poza tym materialnym światem, który jest dookoła nas wszędzie obecny, czyli o tych wszystkich dziwnych rzeczach, tajemnicach, wszystkich niestworzonych historiach, mówiąc tak po prostu bezceremonialnie. No i dokładnie o tym dzisiejsza „Hiperprzestrzeń”, moi drodzy. Ja oczywiście pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich sponsorów Radia Na Fali.
Pozdrawiam wszystkich tych, którzy słuchają jako podcast później gdzieś, nie wiadomo gdzie. Pozdrawiam oczywiście wszystkich. Co jeszcze chciałem powiedzieć? To wszystko, co chciałem powiedzieć na początek. Resztę ogłoszeń może powiem na końcu. Może po prostu wystarczy tych ogłoszeń. Jestem zmieszany i wstrząśnięty dzisiaj chyba centralnie. Tak na to wygląda. Dobra, to zaczynamy tę rozmowę i może zaczniemy od muzyczki. My tu jeszcze posprawdzamy kable, bo tak z biegu wszystko się wydarzyło.
Wbiegliśmy na antenę, to coś trzeszczy, świszczy. Jak zwykle atmosfera prawdziwego radia. Troszkę jakby człowiek kręcił gałką i zmieniał częstotliwości. Wiadomo, analogowe radio. Halo? Halo? Okej. No właśnie, a wy słuchacie „Hiperprzestrzeni”. Ja to już się ogarnąłem z tym całym zamieszaniem. Jak zwykle jakieś zamieszanie musi być.
Także już się z tym wszystkim ogarnąłem. Tyle. Mam tu Pichonta obok. Dzisiaj w ogóle chciałem zaprosić wszystkich tych, którzy przeżyli jakąś bardzo- Burza ze słońca idzie po prostu.
[05:48] - Bu.
[05:50] - Burza. Nie wiem, co się dzieje w ogóle.
[05:53] - Coś tutaj jest nie tak z tym, proszę pana, mikrofonem chyba.
[05:58] - Tu jest coś.
[06:03] - Zaraz się dowiemy, co jest nie tak z mikrofonem.
[06:09] - Z mikrofonem może być problem, jeżeli on ci odbiera falę słoneczną. Zaraz wam Tomek powie o tej fali uderzeniowej, która idzie do nas właśnie w tej chwili ze słoneczka, ale nie powinno być zbyt groźnie.
[06:25] - To jest informacja sprzed paru minut.
[06:29] - Okej, już chyba.
[06:30] - Włożył ten mikrofon w coś.
[06:32] - Mam nadzieję, że ten mikrofon chyba działa.
[06:34] - Ja mam wrażenie, że jednak coś jest nie tak cały czas.
[06:37] - Bądźmy dobrej myśli, że wszystko będzie okej. Nie wiem, co się w ogóle dzieje dzisiaj.
[06:47] - Złośliwość przedmiotów martwych.
[06:49] - Dokładnie. Ja myślę, że to jest wszystko podyktowane po prostu jakąś słoneczną burzą. Jest duże.
[06:57] - Nie słychać cię, znowu cię nie słychać. Gdyby nie to, że jestem blisko i czytam z ruchu warg, to bym w ogóle nie wiedział, co chciałeś powiedzieć. Kompletnie nie mógłbym się połapać. Słuchajcie, ja tak teraz zagaduję generalnie, bo to Tomek ma prowadzić tą audycję, ja tutaj tylko siedzę i generalnie jem. To już trzeci dzień tu siedzę i jem, więc dużo do powiedzenia nie mam. Ale to jest plątanina. Teraz nawet mnie nie słychać chyba. Przynajmniej ja siebie nie słyszę już.
[07:30] - No.
[07:32] - Ja myślę, że się mylisz.
[07:36] - Wszystko to już zaczyna być-
[07:38] - W hiperprzestrzeni jeszcze nie było takiej masakry chyba z wyłączaniem.
[07:42] - Chyba nie. Jestem po prostu pionierem w tej materii. Chyba po prostu zrobię to radykalnie. Okej. Raz, dwa, trzy, cztery. Powinno wszystko działać. Mam taką cichą nadzieję, że to po prostu wszystko gdzieś tam zadziała, te mikrofony. Słuchajcie, walczymy tu jeszcze ciągle z kablami. Może dlatego, że taki temat dzisiaj. Tematem są niewyjaśnione historie.
Dzisiaj chcemy porozmawiać najzwyczajniej w świecie o świecie poza materią. Takie pubowe rozważania o rzeczach, które wymykają się percepcji kompletnie. Tematy, o których się z reguły rzadko kiedy mówi. Przynajmniej nie wszędzie, nie w każdym kraju i nie w każdym miejscu na świecie. Tematy, których się troszeczkę czasami omija, dlatego, że są, przysłowiowo jak to się mówi, historiami niewydarzonymi albo opowieściami mrożącymi krew w żyłach. Wszystkie te szalone historie, na przykład o spotkaniu duchów, o tym, że widzimy rzeczy, które właściwie nie istnieją, przynajmniej na pozór nie istnieją. A czy istnieją? I co to znaczy? Na ten temat będziemy się zastanawiali właśnie dzisiaj, także zapraszam wszystkich, żebyście sobie zrobili śmiało jakąś ciepłą herbatę i zostali z nami. Jeżeli macie jakąś niesamowitą historię, taką historię, że sami się zastanawiacie, co to właściwie było i co się właściwie działo i do tej pory nie wiecie, to zapraszam bardzo serdecznie, żebyście dzwonili do Radiona Fali.
RadionaFali.com taki jest adres na Skype'ie. Ja już odbieram. Już pierwszy telefon. Witam serdecznie, witam Rob. Halo, halo? No właśnie. I teraz Roba nie słychać.
[09:27] - Jestem.
[09:28] - No jesteś.
[09:30] - Tylko wyłączę wasze tamte drugie, sekundę.
[09:37] - O właśnie zaczęło chyba działać.
[09:38] - Okej, jestem. Słuchaj, wiesz co? Ja miałem dzwonić prywatnie, ja tu służbowo dzwonię.
[09:49] - Na statek po prostu.
[09:50] - Znaczy nie na statek, bo ja tutaj od wczoraj pracuję w takiej firmie, ona się nazywa policja lodówkowa i ona sprawdza-
[10:00] - Samoobrona taka przed duchami.
[10:03] - Tak, dokładnie. Dzwonię w tej sprawie, mój drogi kolego, bo tu chodzi o to, że ty przekroczyłeś limit jedzenia w jakiejś lodówce u jakiegoś gościa.
[10:12] - Nie ma limitów.
[10:13] - Nie, nie ma żadnego limitu.
[10:15] - Odrzuć człowieku wszelkie ograniczenia, otwórz umysł.
[10:19] - Ja wiedziałem, że oni mnie robią w trąbę. Ale dobrze płacili. To ich strata. Pewnie też mnie wywalą.
[10:26] - Nie, z lodówkami to już nie działa. Te wszystkie policje lodówkowe, które teraz się potworzyły, szczególnie tutaj w East Croydon, to nie działa, to się nie sprawdza zupełnie.
[10:37] - To wy jesteście na Croydonie? Znowu ściemę walicie.
[10:41] - Człowieku, jesteśmy wszędzie. Jesteśmy poza materią generalnie dzisiaj.
[10:46] - No właśnie, ja dzwonię w tej sprawie. W piątek poznałem osobę, która mówi do mnie tak: „Słuchaj, ja wychodzę na ulicę i widzę duchy”. Generalnie powiedziała mi, teraz mówię poważnie. To jest osoba, która zajmuje się leczeniem ludzi przez dotyk. Jak spojrzałem na nią, to mówię tak: „Kurczę, ile ja ciebie znam? Milion lat?” Wyobraźcie sobie. I ona mówi do mnie tak: „Ja ciebie też znam”. I taka krótka konwersacja. Dzisiaj nie będę jej reklamować. Ona ma tutaj w Londynie klinikę i tą klinikę prowadzi, ludzie robią akupresurę, akupunkturę, jakieś sobie tam ćwiczą i tak dalej, ale ona leczy dotykiem.
Pogadałem z nią i namówiłem ją na to, że za jakiś czas zrobimy taki materiał i ona opowie o tym, co widzi. Ona wychodzi na ulicę i ona widzi te spirits, ona tak to nazwała, bo to jest dziewczyna, która mieszkała w Stanach, potem w Anglii ileś tam lat, także długo poza Polską. Ona widzi duchy. Autentycznie.
[11:55] - Chwileczkę, bo ja teraz nie wiem, czy ja się słyszę, czy nie słyszę. Sorry, ale Tomek tutaj dzisiaj szaleństwo stawia z kablami.
[12:02] - Dokładnie.
[12:03] - Tomek.
[12:04] - Dziwne rzeczy dzieją po prostu.
[12:05] - Tomek, weź tą lutownicę od siebie już.
[12:07] - Tu nie ma żadnej lutownicy, jest po prostu pełne szaleństwo. Jest po prostu pełne szaleństwo z mikrofonami.
[12:13] - Ja znam ten ból, bo jak wczoraj do mnie ksiądz dzwonił, to na godzinę przed konfesz.
[12:18] - Ale słuchaj, on mnie tu zaprosił w charakterze gościa. Ja przez grzeczność wziąłem swój własny mikrofon w plecak i z nim przyjechałem. A teraz wychodzi na to, że ja mu muszę użyczać swojego mikrofonu, żeby w ogóle go było słychać.
[12:31] - W zasadzie może się uda, coś się tu zaczyna dziać. Może coś się uda w tej sytuacji.
[12:39] - Nie dość, że gada z twojego mikrofonu, nie da powiedzieć drugiemu. Fuj!
[12:43] - A śmiało, proszę bardzo.
[12:47] - Szanowny właścicielu radia na hali.
[12:49] - Co za zamotana audycja dzisiaj. Dzisiaj jest tak zamotana.
[12:52] - Odbieram ci głos. O, popatrz jakie mam możliwości teraz.
[12:56] - Idealne wręcz. Okej, może wreszcie coś tam zadziała. No nie wiem. Dzisiaj jest potwornie zamotana audycja. Coś się dzieje z mikrofonem. Jakieś bardzo dziwne rzeczy. Może dlatego, że chcemy mówić o rzeczach niewyjaśnionych, które dzieją się poza materią. I na to wygląda, że ta materia płata dzisiaj jakiegoś strasznego psikusa. A na dodatek właśnie parę godzin temu nastąpił rozbłysk klasy X na słońcu, czyli taki bardzo duży i właśnie do Ziemi dociera duża fala energii ze słońca. Jeżeli ktoś z was mieszka w miejscu blisko jakiejś zimnej strefy, biegun północny i biegun południowy to powinien obserwować piękne zorze polarne na niebie o tej porze.
Także zapraszam. Wyjście przed dom, tylko że w słuchawkach na uszach, żebyście nie stracili hiperprzestrzeni naszej zamoty tutaj za mikrofonami, za tymi wszystkimi rzeczami. Ja tymczasem oddam głos do studia Pichontowi i dzwoniącemu Robowi, a tymczasem będę szalał i próbował w ogóle odpalić ten mikrofon. Słuchajcie, także trzymajcie kciuki, wyślijcie jakieś dobre myślenie, jakieś nie wiem co. Wyślijcie dobrą wibrację.
[14:00] - No właśnie i proszę cię, nie odłączaj na chwilę chociaż słuchawek, bo wtedy ja się gubię. Nie wiem, czy ja mówię, czy nie.
[14:08] - Pichon, a ty mnie słyszysz?
[14:09] - Tak, ja ciebie słyszę. Ale słuchaj, o ile Tomek mi nie odłącza słuchawek.
[14:13] - Grzesiek się pojawił. No kurde. No dobrze.
[14:17] - Robie, witam.
[14:18] - Smacznego.
[14:21] - Dziękuję bardzo. Ale dzisiaj było mało bardzo jedzenia.
[14:23] - Przepraszam panie Grzesiu, ale ja tu jako policja ludów cover jestem, także.
[14:28] - Proszę się nie przegadywać.
[14:29] - A ja bym miał jeszcze tylko problem. Problem to najpóźniej.
[14:35] - To ja mam problem z mikrofonem.
[14:37] - Ja mam pytanie do Roba. Rob, bo ty powiedziałeś, że ta kobieta, którą tam spotkałeś, że użyła słowa spirit. Bo jest z Ameryki.
[14:48] - To pijemy wódkę.
[14:49] - Nie, ja do twojej lodówki tym razem tutaj nie piję.
[14:56] - No może brandy, no nie wiem.
[14:57] - Może dwie znaczki.
[14:59] - Słuchaj.
[14:59] - Chciałem się ciebie zapytać.
[15:01] - Oni bardzo zdzierają.
[15:03] - Chciałem się ciebie zapytać, dlaczego użyłeś zwrotu właśnie spirit? Dlaczego to zaznaczyłeś?
[15:07] - Bo ona to powiedziała w taki dziwny sposób. Bo wiesz, normalnie to ja jak na przykład gadam z Angolami, to oni mówią ghost.
[15:14] - A no bo widzisz. I to między innymi jest ta rzecz, którą byśmy chcieli dzisiaj poruszyć w audycji. O tym może troszkę później.
[15:20] - No i właśnie, super.
[15:21] - Bo należy bardzo rozgraniczać właśnie. Po polsku to brzmi bardzo podobnie, bo mówiąc duch, duchy używamy praktycznie tego samego słowa, a tutaj w języku angielskim mamy rozgraniczenie właśnie pomiędzy spirit a ghost. I to są dwie różne rzeczy, które w Polsce za bardzo są splecione ze sobą, moim zdaniem. Za bardzo są połączone i są mylnie interpretowane czasami.
[15:48] - Ale wiesz co, jeszcze trzeba dodać jedno słowo soul, czyli dusza, tak?
[15:52] - Aha, to jest jeszcze. No to już byłoby pobocznie, bo akurat tak. Bo dzisiaj sprawy duchowe.
[16:02] - Nie wiem, w którym kierunku chcecie pójść.
[16:03] - A no widzisz.
[16:04] - Czyli spirit czy ghost? W którym kierunku idziecie?
[16:08] - Idziemy w kierunku światła generalnie.
[16:11] - Ja tu mam doświadczenie z trollami najczęściej wiecie, ale załatwiłem je. Bo się okazało, że mieszkają u mnie takie trolle i z prania zawsze jak wracają skarpetki, to one gdzieś giną. No i mówię co tu zrobić?
[16:26] - To żadne trolle, to hobbici są.
[16:28] - A, no ale i tak ich załatwiłem. Próbuję tylko czarne.
[16:34] - Dobra panowie. Wszystko, co powiem wyjdzie w praniu.
[16:38] - Poruszamy o tych lodówkach wreszcie.
[16:39] - No właśnie.
[16:41] - Może nie o lodówkach. Może puśćmy muzyczkę na moment, bo tu się trzaski straszliwe pojawiają.
[16:45] - Wiesz co, powinno być. Zobaczymy może.
[16:48] - Tomek. Puść głośno. Po prostu puść głośno. Nie będzie słychać tych trzasków.
[16:52] - To nawet nie o to chodzi. Już mnie zeświruje.
[16:55] - Nie działa ci twój mikrofon, niestety.
[16:57] - Słuchajcie, przepraszam bardzo za wszelkie problemy techniczne dzisiaj. Naprawdę jakaś zemsta martwej materii.
[17:01] - Będziecie razem gadać.
[17:02] - Słuchajcie, ja wyłączam gości. Słuchajcie, wyłączam was na Skypie, włączam muzyczkę. My tu próbujemy, że tak powiem, organizować wszelkie techniczne sprawy, żeby nic nie szszczało w mikrofonach, bo no nie wiem, jakaś zemsta przedmiotów martwych. Co ty na to?
[17:20] - A ja się zastanawiam, za co one się mszczą w zasadzie. Przecież my je tutaj bardzo żeśmy dobrze potraktowali dzisiaj. Cały dzień sobie leżały, odpoczywały. Ja nie wiem, wiesz co, Tomku mój drogi, bo ja twoich notatek nie odczytam, więc ja nie wiem, jaki miałeś plan tej audycji.
[17:36] - Może zacznijmy od słowa spirit, bo to jest dosyć interesujące.
[17:39] - Spirit?
[17:40] - Dokładnie.
[17:43] - Ale co masz na myśli?
[17:45] - Bo w Polsce nie ma takiego określenia. W Polsce właściwie nie wiem, czy jest takie w miarę precyzyjne bym powiedział określenie na taki świat poza werbalny, poza materialny. My z reguły mówimy albo duchy, albo historie niestworzone dosłownie. W polskim języku to jest najczęściej używany taki wytrych do opisania sytuacji, czyli niestworzone, nie z tej ziemi.
[18:11] - Jeżeli mówimy o spotkaniach na przykład z duchami, używamy określenia duch, duchy i to się nam kojarzy raczej z tym, co anglicy nazywają ghost. A jaki był zatytułowany ten film? Nieważne. Chodzi o to, że to jest określenie właściwe dla zjaw w zasadzie. Jeżeli mówimy duchy w sensie ghost, mówimy o zjawach, o materializujących się, manifestujących się jakichś bytach. I to się zawsze wiąże i kojarzy nam z historiami niesamowitymi. Kiedy chcemy porozmawiać z kolei o tych duchach, które określamy słowem spirit, które nam się kojarzą z tym spirit, czyli ten duch jako forma istnienia, jako coś, co jest niematerialne, a nie jest zjawą wcale, to dochodzi czasami do pewnych nieporozumień i powoduje to niejednokrotnie błędną koneksję tych rzeczy. One są niepotrzebnie połączone i jeżeli chcemy porozmawiać na temat dosyć poważny, jakim byłby ten spirit, to będziemy kojarzeni z rozmowami o duchach i możemy się narazić nawet na śmieszność. I to jest moim zdaniem dosyć duży problem w społeczeństwie, że na te tematy się ciężko rozmawia.
[19:46] - Jest coś takiego, że jest taka panika w oczach troszeczkę, jak się sięga po ten temat.
[19:54] - Przez chwilę byłeś.
[19:55] - Tak, przez chwilę byłem, a już mnie nie ma. Może nie przejmujmy się po prostu tym. Mam nadzieję, że wszystko zacznie działać i że będzie okej. Tak że nie przejmujmy się technikami. Słuchajcie, ja chciałem w ogóle zacząć od historii przede wszystkim, bo to łatwo opisywać, że jest duch, że są rzeczy niepoznawalne, tak teoretycznie mówić, ale tak naprawdę wielu z nas, może nie każdy, ale bardzo wielu z nas ma taką historię u siebie. Wielu przeżyło taką historię. Klasyczne są opowieści, takie spotkania. Ja przynajmniej pamiętam z dzieciństwa ze swoim rodzeństwem, na wakacjach z kuzynostwem, gdzie wszyscy nocowaliśmy u dziadków i każdy miał jakąś straszną historię do opowiedzenia. Największą trwogę budziły te prawdziwe historie, które pochodziły z prawdziwych wydarzeń, że my znaliśmy tych ludzi. To było po śmierci babci albo dziadka, że szafa się przesuwała, drzwi skrzypiały, wszystkie tego typu szalone opowieści.
Tego zawsze było sporo. I to jest taki świat poza materią, który zawsze istnieje i każdy z nas do dzisiaj, może nie każdy, ale bardzo wielu ma taką historię, którą przeżyli nie tylko w czasie dzieciństwa. To nie jest jakaś opowieść z dzieciństwa, tylko to jest historia, która się naprawdę wydarzyła i ciężko to zakwalifikować do jakiejkolwiek kategorii rzeczy realnych, rzeczy z sensem, rzeczy z logiką. Rzeczy, które sobie można w jakikolwiek sposób wytłumaczyć, o co tu w ogóle chodzi. Taka zagadkowa historia, która właściwie jest związana z duchami, porwaniami przez UFO, kosmitów. Nie wiadomo, o co chodzi. Po prostu dziwne rzeczy się dzieją, których w ogóle nie jesteśmy sobie w stanie wyjaśnić. Może zacznijmy od tych historii. Zacznijmy może od twojej historii, bo to jest niesamowita historia.
[21:43] - Właśnie wkręcił mnie tutaj nasz kolega.
[21:46] - Ktoś musiał.
[21:48] - Dobra, to podczas kiedy ty będziesz walczył ze sprzętem-
[21:51] - Może się uda nawet.
[21:52] - Ja wam opowiem pokrótce historię, którą już kiedyś opowiadałem, więc ci, którzy słuchają mojego podcastu, już znają tę historię, ale ją opowiem jeszcze raz tutaj. To nie jest historia, którą można by było określić jako historię z duchami. Bardziej można by było o tych porwaniach mówić, chociaż też nie do końca wcale. To jest historia po prostu dziwna. I jak ja wam opowiem tę historię, to nie myślcie sobie, że ja się uparłem, że byłem porwany przez UFO albo nie myślcie też, że ja twierdzę, że tam były duchy, bo ta historia po prostu pokazuje nam coś, o czym chcemy mówić w tej audycji dzisiaj. Jakiś czas temu pracowałem tutaj w Anglii jako dostawca pizzy. Rozwoziłem pizzę samochodzikiem. W pizzerii jest taki system, że jak kierowca wyjeżdża, na monitorze dotykowym, można powiedzieć wielki iPad na pół ściany, naciska się guziczek, że się wyjeżdża. System w ten sposób wie, dokąd kierowca jedzie i mierzy czas. Wszystko jest rejestrowane, wszystkie parametry.
Potem, kiedy kierowca wraca, znowu melduje się w systemie, że jest na miejscu. W ten sposób trafia na kolejne miejsce listy oczekujących na kolejny wyjazd i tak dalej. System dzięki temu znowu może zmierzyć wszystkie parametry. Pojechałem dowieźć klientowi pizzę. Wracam, wszystko jest w normie. W którymś momencie podchodzi do mnie inny kierowca i mówi: „Martin, gdzieś ty był?” Ja mówię: „Kurczę, dostarczałem przecież pizzę po prostu”. A on mówi: „Ale 45 minut na Ashley Way”. Ja sobie myślę: „Jak to 45 minut?” A on mówi: „Tak, słuchaj, nie było cię 45 minut, może nawet 50”. Sprawdziliśmy w systemie. Faktycznie to tak wyglądało, ale zrzuciłem to oczywiście na karb błędu jakiegoś w systemie.
W sensie, że ktoś mógł coś tam nacisnąć, ktoś coś sknocił. Potem pojechałem w ten rejon jeszcze raz tego samego dnia i znowu zdarzyła się podobna sytuacja. Znowu wracam, Rob mówi Martin: „Kurde, drugi raz dzisiaj już gdzieś znikasz”. Ja tłumaczę mu, że to jest niemożliwe. Przecież ja byłem tutaj bliziutko. I wtedy tak do mnie dotarło: kurczę, drugi raz dzisiaj jestem tutaj bliziutko i dzieje się podobna sytuacja. Myślałem, że on mnie wkręca, ale sprawdziłem w systemie. Znowu wyszedł taki czas, mniej więcej 45-50 minut. Ja niedawno zmierzyłem dokładnie tę odległość, ile czasu tam się jedzie, więc samo pokonanie tej odległości w tę i z powrotem to jest pięć minut. Jeżeli sobie dorzucę pięć minut dodatkowe na wyjście do klienta z samochodu i tak dalej, to daję sobie 10 minut.
10 minut może trwać taki kurs maksymalnie, a on dwa razy tego samego dnia trwał tak długo. Co prawda zdarza się czasami, że kierowca sobie przebimba czas, czyli gdzieś się zatrzyma, zapali sobie papierosa.
[25:21] - Ale nie 40 minut.
[25:23] - Nie tyle czasu. Nie ma możliwości, żeby to tak sknocić. I zazwyczaj, jeżeli już chcesz się poobijać, sprawdzić sobie poziom oleju w silniku i tak dalej, to robisz to w czasie dłuższych kursów, a nie takich króciutkich, gdzie jest śmieszne nie wrócić w ciągu 10 minut. Jak zacząłem o tym myśleć, to pojawiło się takie dziwne uczucie. Coś takiego, że ja faktycznie nie mogę sobie przypomnieć za bardzo, co ja podczas tego kursu robiłem. Pamiętam, jak jechałem tam. Pamiętam, że wychodziłem do klienta. Co ciekawe, a ci wcześniej tego nie powiedziałem, miałem wątpliwości zawsze z przypomnieniem sobie w tych sytuacjach twarzy klienta oraz w ogóle domu, w którym konkretnie byłem. Kierowca, który wykonuje dziennie kilka, kilkanaście takich kursów, potrafi sobie nie móc przypomnieć chwilami niektórych sytuacji, ale ostatni kurs zawsze pamiętasz.
[26:26] - Mi się wydaje, że taki kierowca z reguły powinien przynajmniej kojarzyć twarz, bo to jest mała miejscowość, także znasz ludzi.
[26:34] - Zazwyczaj się kojarzy kilka ostatnich kursów dosyć dokładnie dlatego, że skupiasz się, bo zdarza się, że coś gdzieś zostało pomylone i wtedy się pytają w pizzerii na przykład, jak klient się zachowywał, czy był miły, czy coś narzekał. I człowiek to po prostu pamięta. A ja w tych dwóch przypadkach nie mogłem sobie przypomnieć za bardzo okoliczności tej dostawy. Pamiętałem tylko tyle, że pojechałem tam i pamiętałem, że wróciłem. Nie było żadnych sytuacji takich typu, że widzę, że coś się dziwnego dzieje, czy że straciłem przytomność, czy cokolwiek. Nic. Po prostu gdyby mi ten Rob nie powiedział, to ja bym w ogóle tego nie zauważył. I wyszło na to, że dwa razy w ciągu dnia uciekło mi gdzieś pół godziny. Ja tego nie kojarzyłem w taki sposób, w jaki teraz kojarzę. Natomiast kilka dni później oglądałem jakiś program, był o porwaniach przez UFO i tak sobie to skojarzyłem, że ci ludzie mówią o podobnym zjawisku, tylko że oni tam widzą jakieś światło, jakiś tam latający obiekt czy coś.
Ale towarzyszy temu właśnie utrata czasu, stracony czas. I tak zacząłem pod tym kątem się zastanawiać, czy to jest możliwe, że mnie porwało UFO albo coś innego. Myślałem, może mnie ktoś zahipnotyzował, ale ponieważ nie mogłem znaleźć żadnego potwierdzenia tej swojej teorii i sam też, szczerze mówiąc, nie do końca w nią wierzę, zapomniałem po prostu o tej sprawie. Przestałem się tym interesować. Minął jakiś czas. Minęło mniej więcej dwa, trzy miesiące. Nie, krócej. Myślę, że to było około dwóch miesięcy, maksimum dwóch miesięcy. Przyszło lato. Spotykam na parkingu któregoś dnia pod pizzerią kierowcę, który przyjeżdża i mówi tak— a był gorący bardzo dzień — i on mówi: „Słuchaj, miałem blackout”.
Ja mówię: „What do you mean? Co się stało w zasadzie?” On mówi: „Normalnie straciłem przytomność w samochodzie. Nie wiem dlaczego”. Ja mówię: „Wiesz, gorąco jest. Pij wodę. Może się odwodniłeś czy coś”. On mówi: „Nie no, mam klimatyzację, jest okej. Piję normalnie”. On był w ogóle wystraszony strasznie tym, co się stało. I on opisał mi to zdarzenie jako takie: dostarczył pizzę, wsiadł do samochodu i stracił przytomność.
Ale ja mówię: „Ale od czego? Jak się czułeś, jak straciłeś przytomność?” On mówi: „Ja tego w ogóle nie pamiętam. Po prostu obudziłem się odzyskawszy przytomność. Dopiero ten moment rejestruję”. Czyli pamiętał, że poszedł do klienta. Prawdopodobnie pamięta, tak nie był pewien, że wraca do auta i się obudził w tym aucie. I stracił pół godziny.
[29:35] - Ja tak się zastanawiałem nad tą historią, czy przypadkiem sprawdziliście tego klienta? Kim jest ten klient? Może jakiś kosmita? Tak brzmi jak szaleństwo.
[29:42] - Ja wiem, ja myślałem, że to może być hipnotyzer na przykład trenujący sobie na ludziach. Bo jeżeli chcesz na przykład indukcję hipnotyczną potrenować, w sumie na ulicy może ciężko, bo inni cię widzą, ale jakbyś zamówił dostawcę do domu, jesteś sam. Puk, puk, otwierają się drzwi, trach, gościa hipnotyzujesz. Jest możliwość, jest pewna kameralność. Ale ja wtedy tego tak nie kojarzyłem. Właśnie ja o tym tak nie myślałem. W zasadzie trochę, krótko mówiąc, zlekceważyłem ten temat. I kiedy Rob mi mówi, że on właśnie odzyskał przytomność w samochodzie i że był nieprzytomny chyba z pół godziny I tak mi wtedy coś zaświtało, że kurczę, pół godziny? Skądś to znam. Ja mówię: a skąd wiesz, że ci uciekło w zasadzie pół godziny?
A on mówi: zobacz. Pokazał mi taką kartkę, którą ma każdy kierowca ze sobą, gdzie jest taka naklejka z tej dostawy, którą realizujesz. I on mówi: zobacz, o której wyjechałem, która jest teraz. A to było tylko tu na Ashley Way. Ja normalnie poczułem gęsią skórkę, mimo upału i sobie myślę: kurka wodna, coś tu jest na rzeczy. Ponieważ mój angielski jest słaby, a wtedy był jeszcze gorszy, i poza tym nie chciałem się też ośmieszyć. Nie wyskakiwałem Robowi, przerażonemu zresztą, ze swoimi skojarzeniami, z opowieściami. Ale temat w głowie pozostał i jakby obudził się na nowo. Mnie dwa miesiące temu spotkała taka sytuacja dwa razy w ciągu dnia. Dwa miesiące później, kiedy już o tym nie pamiętam, niemalże identyczna sytuacja się trafia Robowi.
Tylko że on obudził się w samochodzie. U niego ten brak czasu, on go zauważył. Ja w ogóle nic na ten temat nie wiedziałem, póki mi nie zwrócono na to uwagi. Minęło kolejne kilka miesięcy. Spotkałem się ze znajomym Anglikiem. Ci, którzy oglądają mojego vloga, to wiedzą, o kogo chodzi. Chodzi o Lee. Ja mu kiedyś opowiedziałem tę sytuację. Wiecie, o tych tematach się trochę ciężko rozmawia, bo to jest rozmowa właśnie o duchach, o UFO, o takich rzeczach, gdzie człowiek się naraża na pewnego rodzaju śmieszność. I ja tak najpierw Lee wybadałem, co on na te tematy sądzi w ogóle.
[32:10] - Żeby nie wyśmieje po prostu.
[32:11] - Tak. Ale w końcu widzę, że nie. I on mówi: dlaczego miałbym się dziwić takim rzeczom? Mówi: to jest normalne. Wiesz, są rzeczy, które się dzieją poza nami, poza tą materią i my nie wiemy, co to jest, ale to, że to się dzieje, mówi, to jest norma. Mówi: zobacz. Szybko mi pokazał gdzieś tam w internecie strony dużych portali. To były portale z jakichś gazet, typu The Guardian czy coś i znalazł mi w archiwach na tych stronach. Mówi: zobacz, tutaj na przykład w tym mieście, nie pamiętam, jakie to było miasto tu w Anglii. Mówi: ludzie regularnie zgłaszają co jakiś czas właśnie zgubiony czas na tej jednej ulicy jakiejś.
Mówi: więc twoja historia jest bardzo podobna do tego, co tu się w Anglii dzieje. Tu się o tym słyszy. Mówi: sprawdź, co tam się dzieje. Mówi: może kosmici, może coś. On tutaj nie był specjalistą w tej dziedzinie. On w ogóle jest kompletnie laikiem i podszedł do tego w dodatku bez jakichś większych emocji. Nie na zasadzie: o, ale temat, będziemy badać. Tylko: to się zdarza. Nie wiemy dlaczego. Może chcesz, pójdziemy, sprawdzimy.
[33:32] - Po prostu jest świat poza materią, taki świat sobie istnieje i nie ma z nim absolutnie żadnego problemu.
[33:37] - Tak, dokładnie. On do tego bardzo na spokojnie podszedł. No i poszliśmy. Ja nie wiem, czy tą resztę tej historii też dalej opowiadać. Może tak, bo to może mieć związek.
[33:47] - Poproszę.
[33:49] - Proszę bardzo.
[33:50] - Dziękuję.
[33:51] - To może kanapkę mi zrobisz?
[33:53] - Zostawmy kanapki dzisiaj w spokoju.
[33:55] - No i potem, po właśnie jakimś czasie, po rozmowie z Lee stwierdziliśmy, że warto byłoby pojechać na tą ulicę, na tą Ashley Way i się rozejrzeć porządnie, czy tam nie znajdziemy czegoś w jakiś sposób powiązanego. Czegoś, co by mogło wyjaśniać takie zjawiska. No i tutaj się zaczęło robić śmiesznie, bo wzięliśmy auto, pojechaliśmy, przejechaliśmy tą ulicę wzdłuż i wszerz. Znaleźliśmy takie trzy fascynujące punkty zaczepienia, a mianowicie kręgi w trawie. Cztery czy pięć takich kręgów, w których trawa rośnie na inny kolor i na innej wysokości. Ale kręgi w sensie circle. Nie koła, że w środku nie są wypełnione, tylko są takie te.
[34:45] - Tylko są obrysy po prostu. Kontur koła, trawa po prostu w ciemniejszym kolorze, która robi ci obrys koła taka.
[34:52] - Tak, dokładnie. Znaleźliśmy też, umownie powiedzmy, kamienne kręgi. I znaleźliśmy jeszcze taki słup tajemniczy. Słup się okazał zwykłym słupem triangulacyjnym. Tak? To się nazywa triangulacyjny chyba.
[35:11] - Tak, chyba tak.
[35:12] - Taki punkt odniesienia dla geodetów, więc nic niezwykłego, chociaż był położony dziwnie, tak tajemniczo, bo na terenie takim trochę odludnym, na wzgórzu, na szczycie. Robił fajne wrażenie. Kręgi na trawie okazały się być grzybem, który rośnie na podmokłych terenach.
[35:33] - Na dodatek rośnie w moim ogrodzie.
[35:36] - No tak, też. W Polsce takie kręgi pewnie znacie pod nazwą czarcie kręgi, tylko one zazwyczaj, te, które ja znałem w Polsce, one wyglądały tak, że było widać tą grzybnię. Grzybki wychodzą. A tutaj występują bardzo często takie kręgi, gdzie grzyb rośnie pod trawą i gazy, które on wydziela, bo on się rozrasta. Grzyby mają to do siebie, że on się rozrasta dookoła właśnie w kształcie koła. I w zasadzie ten żywy, świeży grzyb aktywny znajduje się właśnie na krawędzi tego koła, więc tworzy krąg. I tam przez te grzyby Przez te gazy trawa dostaje dodatkową dawkę substancji odżywczych i rośnie inaczej.
[36:16] - Wystarczy, że tutaj deszcz popada troszeczkę dłużej i dokładnie na tym okręgu zaczynają rosnąć grzyby. To fascynująco wygląda, bo jeżeli masz bardzo deszczowy tydzień, nagle pod koniec tygodnia jesienią wyrastają ci grzyby w kółku w ogródku. Wygląda to dosyć niesamowicie. Nie zdarza się to. Nie jest to coś, co znam normalnie z Polski.
[36:34] - Tak. I okazało się, że to też nie jest żadne tajemnicze zjawisko. Kwestia głazów, 23 bodajże, które tam znalazłem, które wyglądają trochę, jakby były ułożone kiedyś w krąg, a potem ktoś to troszeczkę pobałaganił. Niemniej jednak tam jest teren rekreacyjny, więc mam wątpliwości, czy te głazy były tam naturalnym kręgiem, bo to są dosyć duże, ciężkie głazy. Czy zostały tam przywiezione w celach ozdobnych?
[37:03] - Wiesz co, tu jest taka bardzo popularna tradycja umieszczania takich głazów w celach ozdobnych. Kiedyś się nabrałem w odwiedzinach będąc u księcia Edwarda w górach Wicklow. Przechodzę i mówię: „Wow, jakie niesamowite struktury megalityczne”. Mówi: „Nie. Przyjrzyj się, podejdź bliżej, zobaczysz ślady po koparce”. I faktycznie podchodzę bliżej. Na tych kamieniach granitowych są jakieś ślady po koparce, bo się okazało, że właściciel tej posesji chciał sobie zrobić i zrobił sobie w takim nastroju, klimacie posesję neolityczną. Także miał dwie takie potężne skały przy wjeździe, pozostałe skały ustawione w jakiś kształt, żeby wyglądały troszeczkę jak semi-Stonehenge bym powiedział. Taka zabawa, bym powiedział.
[37:44] - Tak. A z kolei ten punkt triangulacyjny okazał się być właśnie punktem triangulacyjnym i przy okazji najwyższym punktem w tej całej szeroko pojętej okolicy, bo z tej góry, z tego miejsca widać po horyzont praktycznie wszystko.
[38:05] - Wiesz, tu jest jeszcze taka ciekawa historia, że w Anglii, w Irlandii jest bardzo podobnie, właściwie tych centrów, tych budowli neolitycznych była po prostu tona. Przypomina to bardzo mocno historię z Kairu, z piramidami w Gizie, gdzie z jednej strony są piramidy, a z drugiej strony zaczyna się miasto Kair. Jeżeli ktoś z was sobie posprawdza, ja akurat nie byłem w Kairze, także nie sprawdziłem tego na własne oczy, ale widziałem masę zdjęć, bo jest to świetnie udokumentowane. Właściwie połowa Kairu, jeżeli nie prawie cały, taki Kair sprzed 100 lat, jeszcze nawet 50, był wybudowany i właściwie jest wybudowany z tej białej okładziny, która była na piramidzie, bo normalnie piramida była pokryta tym białym piaskowcem i granie kolesie przez ostatnie setki lat, jak chciałeś sobie wybudować dom, a nie miałeś kamienia, po prostu dreptałeś do piramidy w Gizie. Ściągałeś tą wierzchnią warstwę, bo to miękki piaskowiec. Pod spodem jest dopiero granit, a na zewnątrz taki właśnie błyszczący biały piaskowiec i połowa Kairu jest wybudowana z tego piaskowca. Dlatego piramida jest schodki, a nie gładka, bo ktoś już to użył. I w Anglii jest bardzo podobnie, jeżeli się przyjrzysz na kościoły. To jest taka tradycja, zresztą w Europie też praktykowana. W tej hiperprzestrzeni o liniach geomancyjnych o tym wspominałem.
Jest taka tradycja, że się używa tych kamieni do budowli kościołów. Tak często specjalnie po to, żeby zniszczyć te centra neolityczne, po to, żeby udowodnić, że nowa wiara jest ważniejsza od prehistorii. W Anglii z kolei te kamienie były używane do budowy domów i jest masa przykładów. Przecież Stonehenge i kilka innych monumentów dookoła Stonehenge. Wiemy o tym, że coś tam było, bo zostały wymienia w ziemi, zostało masę takich pozostałości, które mówią, że coś tam było więcej. Ale nic tam nie ma poza tymi pozostałościami, które radar geodezyjny wyczuwa, że są dziwne nachylenia gruntu, troszkę jakby coś ciężkiego leżało przez paręset albo przez tysiąc lat, ale nie ma żadnego kamienia. Jak się rozejrzysz po okolicy, to zobaczysz dużo kamiennych podmurówek w domach, w budynkach, gdzie ktoś wziął sobie ten kamień z pola i wykorzystał do budowy domu tak zwyczajnie.
[40:07] - Tak. Dlatego ja mam jeszcze jedną taką teorię niesprawdzoną, że te kamienie, które tam zostały przywiezione w celach ozdobnych, mogły pochodzić z miejsca, gdzie oryginalnie pełniły inną funkcję. Ale to jest taka tylko teoria. Jedna z możliwości.
[40:22] - Wiesz, że to się bardzo często zdarza. Nie jest to wcale aż takie nielogiczne.
[40:25] - Tak. Wpadłem na to w zasadzie po tym, co czytałem o Królewskim Towarzystwie Naukowym, które dopiero, ja nie pamiętam, w XVI wieku, czy kiedyś dopiero połapali się, że te budowle typu Stonehenge, że to są zabytki, które trzeba chronić, bo ludzie nagminnie rozbierali. Tutaj w zasadzie nie wiem, czy nie większość takich została-
[40:47] - Większość została rozebrana z tego co-
[40:48] - Ludzie sobie pobrali te kamulce po prostu i porobili z tego jakieś inne rzeczy. Być może ozdoby w takich miejscach jak tutaj. No ale dobra, bo do czego to wszystko prowadzi?
[41:00] - Poczekaj, przerwę na chwilę, bo wspomniałeś o Królewskim Towarzystwie Archeologicznym, czy jak to jest? Historyczne.
[41:09] - Naukowym.
[41:09] - Naukowym. I tu jest taka tradycja, bo właściwie się okazuje, że tych towarzystw jest tu parę. I to, że te kamienie były i że coś w ogóle wcześniej było, i że to nie jest takie szalone dla mieszkańców tego miejsca, to, że w ogóle są rzeczy niewyjaśnione. Pierwszym takim, nie wiem, jak to powiedzieć, taką bardzo nietypową rzeczą, być może dla nas wychowanych w Polsce było to, że tutaj są towarzystwa, które zajmują się dokładnie takimi sprawami i nikt się nie boi zajmować takimi sprawami. To jest w ogóle dosyć ciekawe. One są częścią-
[41:43] - Wiesz co, Anglicy w ogóle mają troszeczkę inne podejście, być może troszkę inne podejście, historycznie wręcz naukowe do nauki po prostu. Dlatego, że Królewskie Towarzystwo Naukowe, jak powstawało, ja nie pamiętam tej historii dokładnie, ale wiele lat temu, chodziło o to, żeby Krzewić naukę w każdej możliwej dyscyplinie. A to nie było tak jak w tej chwili, że uznajemy coś za naukę, bo zbadali to panowie z uniwersytetu czy zbadali to w laboratorium. Pamiętajmy o tym, że nauka w dawnych czasach polegała na eksperymentowaniu, sprawdzaniu, gapieniu się na coś.
[42:34] - Słuchaj, to były prywatne towarzystwa zakładane przez dżentelmenów, którzy mieli wystarczająco dużo czasu i pieniędzy.
[42:39] - I to było hobby. Siadał facet na jakiejś wyspie, stawiał sobie tezę, że tutaj coś się ma dziać ciekawego. I on obserwował i na przykład spędzał dwa lata, czy prosił o stypendium. Ktoś mu dawał pieniądze na to, żeby on mógł żyć na tej wyspie, bo on będzie obserwował migrację motyli na tej wyspie, bo czuje, że coś w tym jest. I na tej zasadzie się rozwinęła nauka. To były podwaliny dużej nauki.
[43:05] - Tak się pojawił Bronisław Malinowski, który dostał dużego granta finansowego od swoich sponsorów, po czym pojechał gdzieś na koniec świata badać dzikie zwyczaje, jak to mawiano wtedy.
[43:14] - O, badanie dzikich to w tamtych czasach było bardzo modne.
[43:17] - Dokładnie. Słuchajcie, to co? Robimy lekką przerwę na muzyczkę, proszę państwa. Wy słuchacie „Radia Na Fali”, a dzisiaj rozprawiamy na taki temat, który można nazwać światem poza materią. Takie pubowe rozważania troszeczkę, bo każdy z nas, jak tu siedzimy, nie wiem jak wy, ale i ja, i Pichont mamy takie ciekawe historie, które powodują, że drapiemy się po głowie i zastanawiamy się, skąd to się wzięło, bo jest to kompletnie nie do wyjaśnienia takimi trzema prawami termodynamiki, bym powiedział. W ogóle umyka to kompletnie takiej typowo materialistycznej percepcji, opisowi świata. Ja też mam taką historię, którą za chwilę opowiem o duchach.
[43:56] - Wiesz co, jeszcze na momencik. Może ja powinienem dokończyć jeszcze tą swoją historię, bo chodzi o to, że ja tam się dopatruję w pewien sposób rzeczy takich niezwykłych. Myślę sobie tak: a może UFO? A może druidzi? A może jakieś punkty geomancyjne? Może Bóg wie co. Może hipnotyzer. Szukam czegoś dziwnego, o czym troszeczkę się krępuję rozmawiać z ludźmi, których taki temat nie interesuje w jakiś sposób. I to jest właśnie to, co skłania do myślenia. Dlaczego, do jasnej cholery, jeżeli się dzieje coś dziwnego, coś niezwykłego, bo fakt faktem czas mi zniknął i dwa razy u znajomego się zdarzyło to samo.
Jest to dziwne i niezwykłe. Nie można o tym rozmawiać za bardzo z ludźmi, bo trzeba mówić właśnie o duchach, o UFO. I nikomu nie przyjdzie do głowy, że musi być jakieś wyjaśnienie tych rzeczy niezwykłych, że one są częścią istotną naszego życia. Te rzeczy się zdarzają, przytrafiają, ludzie się krępują o tym rozmawiać. I to jest myślę, problem, że to jest powód, dla którego właśnie sprawy duchowe, tego typu duchowość, duchy mam na myśli, takie dziwne zjawiska. Dlaczego one nie są częścią nauki? Dlaczego nie są traktowane tak jak kiedyś, kiedy ludzie z towarzystwa naukowego siadali i obserwowali coś, bo jest coś na rzeczy.
[45:32] - Słuchaj, tu nawet założono towarzystwo geomancyjne do śledzenia tych właśnie ley lines, tych linii mocy.
[45:38] - A dzisiaj szliśmy po takiej.
[45:39] - Oczywiście. Słuchajcie, my na moment znikamy. Słuchacie „Radia Na Fali” retransmitowanego w Radiu Paranormalium.
[45:48] - Czy to już jest ten moment?
[45:49] - Tak, to już jesteśmy z powrotem my. Z powrotem słuchacie „Hiperprzestrzeni” w „Radiu Na Fali” retransmitowanej w Radiu Paranormalium. Bo to nas słuchacie obydwu rozgłośni oczywiście. Ja mam na imię Tomek, a ze mną jest oczywiście Pichont. Zapraszam, żebyście dzwonili, bo były telefony. Wiem, że Rob dzwonił, także teraz mogę spokojnie odebrać. Także śmiało, proszę dzwonić. Skype do nas to radionafali.com. Jak chcecie wskoczyć na radiowego czata to oczywiście radionafali.com zakładka czat i tam wskakiwać, zalogować się przez te dziwne systemy, captche i tak dalej. No i będziecie już na miejscu.
A ja zapraszam, żebyście śmiało dzwonili. Teraz już możemy spokojnie odebrać. Jesteśmy chyba, mam nadzieję, po wszelkich kłopotach technicznych, które dzisiaj się pojawiły w dziwny sposób.
[46:38] - Trzymamy kciuki, bo trochę to pokomplikowało pierwsze minuty audycji. A ja bym was zachęcał właśnie do odpowiadania na takie pytania dlaczego właśnie tak dziwnie traktujemy rzeczy, które są niewidoczne, które wydają nam się właśnie, że nie są częścią naszego życia, a jednak co jakiś czas się na to natykamy.
[47:06] - No właśnie. Także zapraszam śmiało do dzwonienia, proszę państwa, radionafali.com. Śmiało i proszę opowiedzieć swoje historie. Proszę się zwyczajnie nie bać tego wszystkiego, bo nam towarzyszy troszeczkę, tak jak powiedziałeś, taki strach, że ktoś powie, że to jest historia niestworzona, nie z tej ziemi i że tak powiem, zaneguje nasz trzeźwy rozum.
[47:29] - No bo zobacz, bo jeżeli przydarzy ci się coś takiego, co w pewien sposób można powiedzieć, że zostało zbadane naukowo, bo eksperyment został powtórzony niemalże trzykrotnie na dwóch osobnikach. Mamy trzy przypadki dwóch osobników. To samo miejsce. Jakąś regułę można znaleźć. I teraz jeżeli powiedzmy: duchy — wariactwo, UFO — wariactwo, druidzi — wariactwo.
[47:59] - Linie energetyczne — wariactwo kolejne.
[48:01] - No to w takim razie co? Hipnotyzer. Niektórzy hipnotyzerów nadal dzisiaj jeszcze uważają za coś dziwnego. „A tam, hipnotyzer, że to tylko triki”. No dobra, okej, no to co? Kto mi powie w takim razie, co się tam mogło wydarzyć? Że Rob zasłabł akurat w tym miejscu, gdzie ja co wcześniej przysnąłem? Mało możliwe to się wydaje. Podejrzewam, że wiele osób spotyka sytuacje takie, które są niewyjaśnione po prostu. Tylko używamy wtedy tak zwanego zdrowego rozsądku.
Próbujemy odrzucić to na bok i o ile w Polsce, podejrzewam też w wielu miejscach na Ziemi, jest to bardzo trudne do przyjęcia, chociaż-
[48:54] - Słuchaj, jak na ironię, jak się okazuje, większa część świata, może nie do końca-
[48:57] - Właśnie, to była moja teoria. Nie jestem pewien, czy tak jest.
[49:00] - Bo my żyjemy w takim kawałku świata, który właściwie stanowi 20%. Gdzieś przeczytałem, że chyba dwadzieścia parę procent ludzi na świecie ma dostęp do prądu elektrycznego, do lodówki takiej, że możesz sobie po prostu zamrozić coś i schłodzić.
[49:12] - Tak.
[49:13] - Do telewizora, do radia, w ogóle do takiego życia, które my prowadzimy, takiego bardzo cywilizowanego. Wiesz, gdzie lampki świecą w nocy ulicami samochodem możesz sobie przejechać.
[49:21] - W ogóle cywilizowanego, proszę pana, te 20% to jest w ogóle cywilizowany świat.
[49:25] - Wiesz, może to jest troszeczkę taka ochrona tego cywilizowanego świata przed tym nieznanym, bo się okazuje, że jeżeli się cofniemy troszkę, może nie tyle cofniemy, ile wybierzemy w te miejsca mało cywilizowane, to tam jest to tak normalne. To właściwie ta druga, niematerialna część życia jest tak istotna, jest tak ważna, jest tak determinująca, że to aż szokujące. Ja pamiętam-
[49:51] - Oddajesz mi głos?
[49:51] - Oddaję ci głos. Sorry, bo tak się zagadałem.
[49:54] - Słuchaj, właśnie w tych krajach takich bardzo niecywilizowanych, gdzie nie nastąpiło jeszcze zmechacenie mózgów poprzez telewizję, poprzez media, gdzie ludzie są tylko ludzie i natura, to wszystkie dla nas niesamowite, takie właśnie duchowe przeżycia, to wszystko, co możemy określić właśnie mianem spirit, stanowi bardzo istotną część kultury życia, historii tych ludzi i to pozwala im zrozumieć wiele rzeczy. Każdy słyszał o Indianach, jak oni są blisko tych duchów.
[50:32] - Wiesz, obecność duchów przodków jest czymś tak naturalnym.
[50:34] - Dokładnie. Skąd znamy to określenie?
[50:37] - Jak dla nas przysłowiowe mleko w lodówce.
[50:40] - Tak, dokładnie. Nasi przodkowie w wielu kulturach są uczestnikami naszego dzisiejszego życia, naszej egzystencji obecnej i to jest normalna część kultury. Ludzie tam są związani, bo jeżeli nie zakłóci się świadomości bardzo przyziemnymi sprawami typu informacjami, które nas zalewają z mediów, będziemy czuli, będziemy bardziej wrażliwi jak ten twój mikrofon na otaczający nas świat, nawet ten, którego nie widzimy oczami.
[51:15] - Mi się bardzo zawsze przypomina w takiej sytuacji historia z magnesem. Tak najzwyczajniej rzecz ujmując, czyli to, że kiedy widzimy magnes, widzimy po prostu obiekt, ale nie widzimy nigdy siły działania magnesu. Widzimy tylko efekt działania tej siły. Najlepiej to wygląda, kiedy mamy dwa magnesy, kiedy one się przyciągają albo odpychają. I to się dzieje w powietrzu tak zwanym, czyli bez udziału czegokolwiek. Fenomen jest przy tych liniach geomagnetycznych, którą dzisiaj szliśmy, jedną z tych właśnie ley lines. Właściwie nie istnieje, nie ma żadnego naukowego dowodu, żadnego potwierdzenia, żeby cokolwiek się tam działo. Oczywiście są takie urządzenia, które mierzą. Ta jednostka się nazywa nanotesla. To jest bardzo niskie napięcie elektrograwitacyjne.
To jest takie bardzo czułe urządzenie do mierzenia bardzo niskich napięć prądu elektrycznego i odchyleń od grawitacji magnetyzmu ziemskiego, w ogóle jakiegokolwiek. Jeżeli jest jakaś anomalia, przykładasz to urządzenie do na przykład magnesu i automatycznie strzałka wędruje w kierunku magnesu. Przy czym jest to na tyle czułe urządzenie, że nie musisz przykładać do magnesu. Wystarczy jak przyłożysz do skały i on już wskazuje magnetyz skał. Czy ta skała jest biegunem dodatnim, czy ujemnym, w którą stronę to się kręci. No i jest taki dosyć popularny eksperyment robiony przez ludzi, którzy mają te urządzenia właśnie w kamiennych kręgach, tego typu miejscach, że pole grawitacyjne tam może nie tyle znika, ale się jakby przesuwa. W ogóle zachowuje się to bardzo dziwnie, nieodzwierciedla tego, o czym jesteśmy uczeni, że jest północ i południe. Nagle ta wskazówka zaczyna się wykręcać w jakieś bardzo dziwne strony. Okej, nikt nie jest w stanie tego wytłumaczyć. To jest w ogóle fenomen.
Nikt za bardzo o tym nie chce mówić, bo też w naszej cywilizacji jest to taki wstyd powiedzieć, że nauka nie działa, bo to trochę na tej zasadzie polega, że wstyd powiedzieć, że to nie działa, bo mamy coś, czego nikt z nas absolutnie nie rozumie. Milion zjawisk dookoła. No i co z tym zrobić? Nie ma żadnego wytłumaczenia. Nie możesz tego spisać w książce. Nie możesz przeprowadzić dowodu naukowego, powiedzieć, że okej, to jest to. Oczywiście są pewne koncepcje, pewne teorie, które tłumaczą, są bardzo zwięzłe, logiczne i tak dalej, ale ciągle te koncepcje mają zbyt dużo wiary w to, że jest coś poza materią i to je dyskwalifikuje w tak zwanym cywilizacyjnym punkcie widzenia.
[53:39] - Cały problem chyba się wziął stąd, że tak jak kiedyś naukowcy rozumieli, że muszą wkraczać na grunt po prostu niezbadany. Stąd się wzięła cała nauka, że obserwowano, próbowano rzeczy, których nie rozumiano po to, żeby je zrozumieć. I w którymś momencie jakoś to paradoksalnie doszło do takiego momentu, że uznano za naukę to, co już wiemy, jak mierzyć, jak badać, gdzie już jest wypracowana jakaś technologia, a wszystko, co nadal byłoby nowym, dziewiczym gruntem, odpychamy na bok. To już nie jest nauka, stary, to nie jest nauka, to są jakieś dywagacje, jakieś tam duchy, wiesz.
[54:20] - Jest taki święty Graal, nauki, paradygmat, że jeżeli coś robisz i nie potrafisz tego zduplikować, czyli powielić tego eksperymentu, żeby wynik wyszedł dokładnie ten sam, to znaczy, że to po prostu nie istnieje.
[54:33] - No tak. Ile trzeba byłoby? Tak, tylko są nieudane eksperymenty, są błędne założenia.
[54:41] - Ale spójrzmy na to z innej strony. Wyobraź sobie, że w takim razie nasz dzień nie istnieje. Ani jutro, ani wczoraj, ani przeszłość, bo właściwie nie ma dnia, który byłby podobny do poprzedniego. Każdy dzień jest zupełnie inny, każda temperatura jest inna, wszystkie warunki dookoła. I to przeczy takiemu pomysłowi na rzeczywistość, że coś musi dać się powielić w tych samych parametrach, bo właściwie nic w naturze się nie powiela w tych samych parametrach. I ta nauka, która troszeczkę mówi o tym, że to nie jest takie istotne, to jest troszeczkę ezoteryczne, się wymyka. Ja się tak zastanawiam, czy ta nauka przypadkiem nie jest ezoteryczna w tym negatywnym sensie, bo właściwie jeżeli się przyjrzysz naturze, pójdziesz przysłowiowo do lasu, to tam nie ma czegoś takiego, co możesz-
[55:27] - Jaki jest wzór na las na przykład?
[55:29] - Dokładnie! Nie ma wzoru na las. Po prostu las jest i sobie rośnie. Fenomenem, taką ciekawostką są kraje azjatyckie, gdzie jest ta tradycja feng shui. Gdzie pomimo tego, że oczywiście są to cywilizowane miejsca, gdzie produkuje się komputery, mikroprocesory, pamięci, iPody, wszystkie te dziwne urządzenia, wszyscy biegają z telefonami, to tam ta wiara w to dalej istnieje. Dalej ludzie wierzą w moc smoków. Tam na przykład lej linie się nazywają linie smoka, dalej wierzą w feng shui. Fenomenem jest to, że jest na przykład duży bank i to nie jeden bank. Właściwie wszystkie banki, które są budowane i nie tylko banki, bo też duże korporacje, które są budowane w Azji, są budowane w taki sposób, żeby feng shui tam przepływało we właściwy sposób, czyli ta niewidoczna energia. Oczywiście feng shui nikt nie jest w stanie zmierzyć, bo jest to-
[56:24] - Imponderabilia.
[56:25] - Dokładnie. Imponderabilia, kompletnie niezmierzalne, wymykające się kompletnie jakimukolwiek pomiarom. Możesz wziąć to urządzenie do nanotestingu i możesz biegać. Jest to bardzo drogie urządzenie, bo kosztuje gdzieś, podejrzewam w okolicach od 5000 do 10 000 euro takie urządzonko, żeby sobie mierzyć takie niskie napięcie. Ono mierzy napięcia zdaje się do iluś tam herca czy jakoś tak, bo możesz sobie takie częstotliwości bardzo niskie tym mierzyć. Do jednego herca potrafi ci mierzyć takie urządzenie. Ono kosztuje już chyba 5000 euro. Jeżeli masz niskie częstotliwości, jeszcze niższe, które schodzą poniżej jednego herca, czyli takiej naprawdę długiej fali, to wszystko dalej oddziałuje na nas, my dalej funkcjonujemy w tym zakresie, w tym polu energetycznym, można powiedzieć. To wszystko, nawet racjonalnie myśląc, musi mieć jakiś wpływ na nasz mózg, co udowodniły niejedne eksperymenty. Nie wiem, czy słyszałeś o takim eksperymencie, że zakłada się ludziom kask na głowę.
Ten kask ma podłączone magnesiki, takie jakby dziury się robi w takim kasku motocyklowym. Wkłada się tam małe elektromagnesy. Zakładasz na głowę i później aktywizując te elektromagnesy, aktywizujesz części mózgu, jakby budzisz takim polem magnetycznym. I ludzie dostają dziwnych wizji. W ogóle zachowują się, jakby tripowali, jakby wzięli substancję psychoaktywną. Taka ciekawostka. Robi się takie badania. Ludzie na przykład siedzą z zamkniętymi oczami i mówią: „Wow, nagle czuję zapach”. Czujesz zapach lasu, a się okazuje, że facet za tobą włączył trzy elektromagnesy, które są w tym kasku gdzieś z tyłu twojej głowy i ty po paru sekundach zaczynasz czuć zapach lasu. Po czym on przełącza te elektromagnesy gdzieś z przodu kasku, tak że oddziałują na twój mózg gdzieś tam z przodu i ty zaczynasz widzieć jakieś dziwne rzeczy albo kolory, albo coś takiego.
Albo masz jakieś sensacje emocjonalne, znaczy jakieś odczucia emocjonalne. Coś kompletnie nie do wyjaśnienia.
[58:12] - A wiesz co? Kilka lat temu w sumie opracowano taką technologię bodajże w Japonii czy w Korei, która polegała na przesyłaniu dźwięków bezpośrednio do mózgu bezprzewodowo. Nie wiem na jakiej zasadzie, czy to było właśnie jakieś elektropole. I zrobiono eksperyment. Ustawiono automat do sprzedaży napojów, bodajże to Coca-Coli był automat, który trochę tak jak taki Bluetooth wokół siebie rozsiewał dźwięk kostek lodu wrzucanych do szklanki.
[58:48] - Schwane.
[58:49] - I to było przesyłane bezpośrednio do mózgów ludzi, którzy się znajdują w pobliżu z pominięciem uszu. Ty mogłeś mieć zatkane uszy. Ty to usłyszałeś bardzo subtelny dźwięk w głowie. Takie coś na skraju skojarzenia, wspomnienia. Ty nie jesteś pewien, usłyszałeś czy nie usłyszałeś, ale tak jakbyś przez moment słyszał te kosteczki, które ci się kojarzą, że napiłbym się wiesz...
[59:14] - Czegoś zimnego. Słuchajcie, mamy tu gościa. Witam serdecznie. Halo, halo.
[59:17] - Halo, halo! Oczywiście tu nikt się nie spodziewa nigdy hiszpańskiej inkwizycji.
[59:22] - Człowiek od lodówki?
[59:24] - Więc to tylko ja. I chciałem powiedzieć, że bardzo dobry sposób, bo jak Pihon gada to nie je, nie?
[59:31] - No niestety właśnie mam z tym problem trochę.
[59:35] - No to właśnie.
[59:38] - Słuchaj, a ty masz jakąś historię, którą mógłbyś powiedzieć? Historię, która wymyka się poza jakiekolwiek definicje naukowe tak zwanego prawa termodynamiki, bo właściwie dotyczy to głównie prawa termodynamiki, bo nasza cywilizacja jest oparta na wierze w prawo termodynamiki.
[59:54] - No to mam trochę.
[59:55] - To poproszę jedną historię, bo tu mam już dwóch ludzi, żeby każdy mógł opowiedzieć swoją historię. Także zaczynamy od ciebie.
[01:00:01] - Kiedyś wylądowałem w Korei na szkoleniu takim. No i tam w zasadzie nie mieli za bardzo miejsca, więc wysadzili, proszę ja was, cmentarz i na miejscu tego starego cmentarza zrobili wielki ośrodek szkolenia. No i tam się okazało, że się dzieją dziwne rzeczy. Ja się tam za bardzo tym nie interesowałem, bo to dla mnie miejsce jak miejsce. Generalnie sobie znalazłem jakiegoś kolegę, z którym żeśmy sobie posiedzieli wieczorem, porozmawiali na poważne tematy.
[01:00:36] - Mhm.
[01:00:37] - Ale następnego dnia mnie zaczepiają i mówią: „Ty dobrze spałeś?” Ja mówię: „Tak jakoś nie wyspałem się. To chyba ta pogoda, bo gorąco, duszno”. On mówi: „A słyszałeś, jak ktoś chodził w nocy na górze?” Ja mówię: „No słyszałem, jak nie mogłem spać, to chodziłem”. Oni mówią: „Ale wiesz, że nie ma następnego piętra?”
[01:00:56] - Dobre. Bardzo dobre.
[01:00:59] - On mówi: „A może i tak”. Ja mówię: „Ja spałem. Słyszałem tylko jeszcze ktoś głośno telewizor rano oglądał”. Mówi: „No właśnie, ale to nikt z nas”.
[01:01:08] - Ciekawe. Słuchajcie, mamy tu Roba jeszcze.
[01:01:11] - Cześć.
[01:01:12] - Jest NTN wreszcie. Słuchaj.
[01:01:13] - Starą historię mam.
[01:01:14] - To ja poproszę teraz-
[01:01:15] - Grzesiek niech skończy. Grzesiu, jeszcze masz coś do powiedzenia?
[01:01:19] - Tam było sporo, bo na przykład taki Niemiec mówi: „Co ja dziwnego zauważyłem? Że poszedłem spać i zamknąłem laptopa. Rano się budzę, a laptop jest włączony i otwarty. Nic nie piłem”.
[01:01:34] - A masz jakąś teorię, sugestię dotyczącą mojej przygody z kolei? Co tam się mogło wydarzyć?
[01:01:42] - Porwały go duchy? Porwali go owcy? Kto mógł porwać Pichonta? W małej miejscowości.
[01:01:50] - Ja mam pewną teorię.
[01:01:51] - Dobra, proszę. Może być racjonalne wytłumaczenie. Słucham?
[01:01:58] - Za długo przebywasz z Lee.
[01:02:00] - Ci Angole to oni mają takie historie, że oni porwą nawet-
[01:02:02] - Nie, ale to jest historia Pichonta. To ty.
[01:02:05] - Moja historia. Z Lee to poszliśmy to sprawdzić i stąd się zaczęło takie moje przyglądanie temu, jak w Anglii Anglicy podchodzą do takich zjawisk. Po tym, jak on mi powiedział, że jest dużo sygnałów związanych z niewyjaśnionymi zjawiskami i że oni to traktują bardzo poważnie, ja zacząłem się przyglądać, jak to wygląda, jak to jest zorganizowane w mojej okolicy przynajmniej. Okazało się, że gazety lokalne, media, tak samo duże media jak BBC, interesują się tymi sprawami, robią na poważnie całkiem audycje, programy. Jeżeli zjawisko jest w jakiś sposób udokumentowane, chociaż trochę, oni próbują to zbadać dalej. Widziałem zdjęcia z lokalnej prasy dotyczące manifestacji się poltergeistów. Te zjawiska są i one są tutaj normalną, trochę tajemniczą częścią życia tych ludzi. Nie traktują tego jako coś niesamowitego, tylko dziwnego, czego nie można wyjaśnić. Póki co nie można wyjaśnić. Są grupy, które badają.
W mojej okolicy jest też coś w rodzaju Ghostbusters. Łowcy duchów są.
[01:03:23] - Masz kolejny klub w okolicy, jak się okazuje. Ludzie się nie boją.
[01:03:28] - Jest tego trochę. Mam taką ambicję nakręcić filmik odnośnie jednego takiego domu, który tam był i już został w zasadzie częściowo wyburzony, ale jakoś się nie mogę do tego zabrać. Niemniej jednak jest szeroko opisany w czasopismach i BBC między innymi kręciło poważny reportaż na ten temat. To nie są takie rzeczy całkiem niesamowite, one są po prostu dziwne. Nie wiemy jeszcze, jak do tego podejść. Tak jak do feng shui. Feng shui moim zdaniem jest bardzo fajnym przykładem czegoś, co jeszcze jakiś czas temu była taka magia.
[01:04:07] - Traktowane jako coś bardzo niepoważnego. Jeżeli wierzysz w feng shui, to znaczy, że jesteś wariatem najzwyczajniej w świecie.
[01:04:13] - W tej chwili to już feng shui w zasadzie stało się elementem projektowania wnętrz. Poważni architekci biorą to pod uwagę, tylko jeszcze oni nie wiedzą, jak to się powinno liczyć, żeby można było na przykład wzór na to zrobić. Rozumiesz? Cały Bauhaus przecież powstał na tej zasadzie, że to miało być fajne dla człowieka, przyjazne.
[01:04:35] - Zdrowe.
[01:04:35] - Tak.
[01:04:36] - Tylko że tam jeszcze była ta idea, żeby to było oprócz tego, że jest zdrowe, żeby dało się łatwo produkować. Taki był główny pomysł.
[01:04:41] - Dodatkowo, tak.
[01:04:42] - Właśnie. Ale Rob, czas na twoją historię. Opowiedz swoją historię.
[01:04:45] - Jeszcze zanim opowiem historię, to muszę sprostować parę rzeczy à propos feng shui. Nie wiem, czy wiecie, ale Jan Paweł II, papież polski, stosował feng shui. Takie pytanie: czy wiecie, panowie w studio?
[01:04:58] - Ja nie jestem akurat z tej parafii.
[01:05:01] - Dużo tego palił?
[01:05:03] - To znaczy, nie chodzi o to.
[01:05:04] - To znaczy, jeżeli chodzi o-
[01:05:05] - To jest potwierdzone, bo jest wywiad z człowiekiem, który zajmował się feng shui od wielu lat. Pewnie to wygląda tak, że nawet osoby, które słuchają dziś audycję, mogły jeszcze wtedy nie być na świecie, ale to jest potwierdzone i to jest prawda. Tak à propos, ja mówię to odnośnie Watykanu, że Kościół katolicki i w ogóle religie, te osoby, które są w tematach, stosują wiele takich rzeczy.
[01:05:32] - Szybciutko wspomnę, bo to akurat jest używane, tylko że to się po prostu inaczej nazywa. Nie ma takiej oficjalnej nazwy feng shui, ale jeżeli się przyjrzysz na budowę katedr.
[01:05:45] - Dokładnie.
[01:05:45] - Dokładnie, to są wszystkie rzeczy związane. My to nazywamy sacred geometry, czyli święta geometria.
[01:05:50] - Słuchajcie, moim zdaniem feng shui to jest po prostu próba stworzenia systemu uporządkowania rzeczy, które się wyczuwa, bo każdy z nas prawdopodobnie stosuje w swoim otoczeniu coś w rodzaju feng shui, chociaż częściowo. Gospodarując przestrzeń wokół siebie, ustawiając meble, robiąc różne rzeczy, próbujemy zrobić tak, żeby to było dla nas przyjazne i czasami po prostu czujemy, że jeżeli lampa stoi w tym miejscu albo lustro damy tutaj, czujemy się lepiej z tym po prostu, niż gdyby to było tam.
[01:06:23] - I tu pokłon dla Pichonta, bo Pichąciu masz rację i o to chodzi. Wiesz, gdzie postawić swój komputer, wiesz, gdzie postawić swoje wyrko. Tak, dokładnie.
[01:06:30] - Dobra, dawaj swoją historię, czego przyszedłeś tu smarować masłem.
[01:06:33] - Postrasz trochę.
[01:06:34] - Muszę mu troszeczkę postraszyć.
[01:06:36] - Nic nie musisz. My nie jesteśmy dziećmi. Mamy zostały w domu. Bo ja cię ściszę zaraz. Mamę i tatę zostawiamy w domu. Opowiadaj groźną historię.
[01:06:49] - To jest bardzo gryża historia.
[01:06:51] - Dajesz.
[01:06:52] - Historia sprzed dwudziestu paru lat. Słuchajcie, mieszkałem w Polsce i wynająłem takie pomieszczenie, poddasze. I poddasze miało taki strych tam, kawałeczek strychu i dogadałem się z właścicielem. Mówię: „Słuchaj, ja ten stryszek wezmę i sobie zrobię tam 200 metrów”. I to była moja taka budowla domu w Polsce, typu wyburzenie siedmiu ścian, postawienie iluś tam. Miałem dom taki na poddaszu z kominkiem, który sam wymurowałem, bla, bla, bla. Dzieciaki były malutkie, także miałem piękną przestrzeń. Tam energia, żółwiki jakieś w wodzie i tak dalej. Także wszystko fajnie pływało. No i któregoś dnia zaczęło się wszystko pierdzielić, sypać, a z tego domu schodziłem z trzeciego piętra, bo to było ostatnie piętro na dół do takiej piwnicy.
No i w tej piwnicy trzymałem węgiel, bo to był taki okres, że ogrzewałem ten dom takim ogrzewaniem węglowym. No i kiedyś, któregoś dnia się wkurzyłem. Powiedziałem tak: „Nie będę tam już więcej łazić i założę sobie takie grzałki w te piece”. No i wyobraźcie sobie, żeby te grzałki w piece założyć, to musiałem tam sprowadzić kolesia, który mi cały pion pociągnął, czyli rozrył tą kamienicę i nie wprowadził miedziane druty tylko aluminiowe tak à propos, ale na te piece starczało. Ja tylko paliłem se w tym kominku dla przyjemności, tam sobie paliłem te brzózki. No i chyba się ktoś wkurzył. Jakiś duch tam się wkurzył, bo nad tą moją piwnicą było mieszkanie i nagle wprowadziła się tam parka taka młoda. Znajomi mojego sąsiada. Mniejsza o to. Chodzi o to, że ja jako fotograf robiłem jeszcze zdjęcia ślubne tej parze.
U nich zaczęły pojawiać się takie dziwne rzeczy i któregoś dnia ten chłopak, ojciec tej młodej rodziny, się przebudził w nocy i zobaczył nad sobą postać taką, która prawie mu wysysała mózg. Rozumiesz?
[01:09:02] - Poważna historia.
[01:09:04] - Ale jak to prawie wysysała? Albo ssała albo nie.
[01:09:07] - Powiem wam tak, to dotyczyło również mojej rodziny, bo żeśmy stamtąd uciekli. To było 15 lat temu. Ja się pytałem osoby, która tam w tym czasie miała jakieś tam możliwości patrzenia w ten świat poza ten taki tam normalny. I ona powiedziała: „Spieprzaj stamtąd”.
[01:09:27] - Ale dlaczego?
[01:09:29] - Dlaczego? Słuchajcie, tam były takie sytuacje, że na przykład obok tej kamienicy, bo to było takie kilka kamienic, wiecie, jak są kamienice wewnątrz, tam jest wspólne podwórko. Tam na przykład koleś się powiesił. To był okres Wielkanocy, tak religijnie mówiąc. No i go znaleźli tam gdzieś koło 7 maja. Słuchajcie, on się powiesił, a jego znaleźli leżącego na łóżku. Czyli po prostu on odpadł. Ja nie widziałem tego trupa, ale sąsiad po prostu taki tam mówi: „Słuchaj, nie idź tam. Widziałem, jak prokurator wchodził, wchodziła policja, to po prostu uciekali”. No wyobraźcie sobie zapach ciała, które leży tam półtora miesiąca.
[01:10:13] - No słuchaj, to są takie, że tak powiem, normalne rzeczy, że to nieprzyjemnie pachnie.
[01:10:21] - Ale ja powiem tobie tak, chodzi o to, że to ciało, które tam, powiedzmy, odeszło. Natomiast ja myślę, że ten duch tam został i się wkurzył.
[01:10:29] - Okej.
[01:10:30] - No rozumiesz?
[01:10:32] - No dobra, ale teraz mówiąc duch-
[01:10:33] - Historię z Korei, bo tam dalsze były wydarzenia też. Najmocniejszym to było, jak pewnego Rosjanina. On się obudził w nocy i patrzy, leży koło niego właśnie taka azjatycka kobieta ubrana na biało i tak dalej. I on się tak na nią popatrzył, ona na niego. No i ona gdzieś tak wyszła. No i on się tam pyta później tych Koreańczyków, mówi: „O co chodzi? Tu u was jakiś taki zwyczaj jest, że te dziewczyny tak przychodzą?” Oni wody w usta nabrali i nie chcieli tego komentować, w ogóle mówić. „No trudno ci to wytłumaczyć będzie” .
[01:11:07] - No i dobra, co się okazało z tym?
[01:11:09] - No takie właśnie tam rzeczy się działy. Ja tam byłem chyba może trzy razy. Ale mnie osobiście to jedyne, co się przydarzyło, to że się obudziłem rano i miałem na taką zasuwkę zamknięte drzwi, a ja nigdy tych drzwi nie zamykałem. I się zdziwiłem. Mówię: „A może zamknąłem?” Ale to mnie zastanowiło. Tak poza tym nie miałem tam żadnych takich przygód. Natomiast jakiś czas mieszkałem w Warszawie, w takiej kamienicy, gdzie było getto w czasie wojny.
[01:11:46] - A jaka ulica?
[01:11:48] - Nowolipki.
[01:11:49] - Aha.
[01:11:51] - I proszę was, miałem bardzo nieprzyjemne sny często. No to tam się budziłem rano taki skołowaciały, że ta energia jednak tego bólu i cierpienia była tam tak silna, została.
[01:12:08] - Ale dlaczego myślisz, że akurat energia tego cierpienia była tam, gdzie ty mieszkałeś?
[01:12:13] - No bo mi się to śniło, wiesz? Miałem takie właśnie obrazy bardzo męczące jakieś i ciężkie sny. Tak zwane koszmary. Się budzisz, mówisz: „O co chodzi? O co chodzi? Gdzie ja jestem?”
[01:12:29] - Ale na Nowolipkach to generalnie z tego, co ja pamiętam, to chyba nie ma żadnych budynków z tamtych czasów. To wszystko zostało odbudowane.
[01:12:37] - Odbudowane, ale na tym miejscu, tak?
[01:12:39] - Tak. Ale to miejsce jest dosyć rozległe, wiesz?
[01:12:42] - Na tych ruinach, proszę ciebie? Tam koło takiego kościoła zaraz.
[01:12:47] - Wiem, który kościół, tak.
[01:12:48] - Ty to warszawiak jesteś i to doskonale wiesz.
[01:12:50] - Tak, to jest tam blisko Jana Pawła.
[01:12:52] - Tak, ulica Jana Pawła, na której jest najwięcej sex shopów w Warszawie.
[01:12:56] - Wiesz co, nie jest ich wcale już tak dużo.
[01:12:59] - Nie?
[01:13:00] - Nie, po drugiej stronie są jeszcze. A po drugiej stronie Jana Pawła niż tam, gdzie ty mieszkałeś. A po tamtej stronie wybudowano nowy taki pasaż. Tych sex shopów już tam nie ma.
[01:13:13] - Te kamienice były odbudowane na fundamentach często tych kamienic, które zostały, więc te piwnice jeszcze czasami są przedwojenne.
[01:13:21] - Wątpię, żeby na fundamentach. Podejrzewam, że to było po prostu zburzone i bardziej na gruzach. Ja kiedyś miałem wątpliwą przyjemność pracowania na budowie w tamtych okolicach i robiliśmy właśnie wykop pod fundament wieżowca. I powiem ci, że to było bardzo ciekawe zjawisko, bo co jakiś czas koparka trafiała na dosyć dużej głębokości, powiedzmy czterech, pięciu metrów pod powierzchnią, trafialiśmy na jakieś fragmenty zburzonych budynków, które się wysypywały z tej ziemi. I tam znajdowaliśmy sporo artefaktów, różnych pamiątek, naczyń, butelki z winem, które już przyjęło konsystencję takiej żelatyny, sztućce jakieś. Sporo skarbów tam się znajdowało. Nawet raz wykopaliśmy bombę.
[01:14:17] - To już mało fajny artefakt.
[01:14:19] - To było mniej fajne, faktycznie. Bo ta bomba akurat się wytoczyła z tego wykopu pod nogi ludzi, którzy tam stali na dnie, więc rzeczywiście to się zrobiło niebezpiecznie. Ja nie jestem pewien na 100%, ale z tego, co ja wiem, tam większość budynków właśnie Wola, Nowolipki, te Muranów to było odbudowywane bardziej na gruzach. Te budynki nie były naprawiane za bardzo. Ja nie wiem, czy to nie jest tak, że ta historia jest niesamowita z jakiegoś powodu. Czy się zasugerowałeś czymś? Coś ci się śniło?
[01:14:52] - Ale to nie tylko mnie, bo ja tam nie sam mieszkałem. Na przykład jak trzeba było pójść do piwnicy, to tam nikt sam nie chciał schodzić do tej piwnicy.
[01:15:00] - Znam taką historię. Nie byłem-
[01:15:02] - Po prostu czuli, że coś jest dziwnego, nie?
[01:15:05] - A przepraszam cię, czy to jest może ten blok taki długi z długimi balkonami tam czy nie? Bo ja nie wiem, w którym miejscu.
[01:15:14] - Nie. Zaraz za płotem. To jest taki płot kościoła i jest ta kamienica. On jest taki w kształcie litery L. Taka powojenna kamienica.
[01:15:27] - Okej. Ja ci powiem, że ja na Woli mieszkałem dosyć długo i właśnie w tych rejonach Starej Woli i tam się wszyscy bali wchodzić do piwnicy, powiem ci poważnie.
[01:15:36] - Poważnie?
[01:15:37] - Tak, wiele osób się bało wchodzić do piwnicy. Piwnice tam na Woli miały w sobie coś takiego. Ja nie wiem, o co to chodzi.
[01:15:45] - Pichon może chodzi druga wojna światowa?
[01:15:49] - Słuchajcie, ja znam taką historię opowiadaną. Byłem w tym domu tylko raz, ale tak przez dosłownie dwie minuty. Właściwie stanąłem tylko w progu, bo na kogoś tam czekałem. Ktoś tam przez dosłownie tydzień mieszkał, się wyprowadził stamtąd. We Wrocławiu budynek i tam była jakaś historia związana z tym, że były wykonywane wyroki śmierci podczas tego, kiedy Wrocław był twierdzą. I generalnie, jeżeli ktoś nie chciał, że tak powiem, wykonywać rozkazów, to strzelani więźniowie byli rozstrzeliwani i ponoć właśnie w tym budynku byli rozstrzeliwani więźniowie. Tylko nie wiem właśnie do końca, czy jest to kwestia sugestii, która została, bo ta pamięć w nas została. To może być tak, że to my sobie przekazujemy tą pamięć o tym, co się działo i dlatego się źle czujemy, czy też tak naprawdę to jest energia, która tam została, miejsce takie. Można tłumaczyć to na dwa sposoby. Nie chciałbym tutaj zawężać konkretnie do jednej opcji na to.
Być może jest kompletnie zupełnie inne wytłumaczenie niż to, co nam dzisiaj przychodzi do głowy. Ale była taka historia, że dokładnie w tym domu wszyscy czuli się dziwnie. Ludzie stamtąd po prostu wiali. Mieli tak dziwne sny, mieli bardzo źle spali przede wszystkim, dużo koszmarów.
[01:17:00] - Mogą być różne bardzo powody, ale coś mi przyszło teraz do głowy. Ja o tym w ogóle zupełnie zapomniałem. A to jest dosyć ciekawa historia, którą zresztą możecie sobie spróbować sprawdzić gdzieś tam w mediach, w internecie albo w, jak się nazywają ci od badania historii Polski, IPN. Jeszcze w czasach powojennych, czyli rok 1945 i trochę dalej, trzeba wziąć pod uwagę, że w wielu budynkach nadal dochodziło do wielu morderstw, bo byli Sowieci, NKWD, oddziały Smiersz i oni dokonywali bardzo często mordów, używali w tym celu pomieszczeń piwnicznych. Więc gdybyśmy to wzięli pod uwagę, możemy sobie poszukać nowej teorii jakieś. Dlaczego w budynkach, które są świeższe niż przedwojenne, nowsze-
[01:18:00] - Dokładnie.
[01:18:00] - Dlaczego tam może wytwarzać się dziwna energia? Ja miałem akurat taką w sumie dużą przyjemność badania pewnego budynku takiego. To było jakieś dwa lata temu. Możecie sobie poszukać w internecie. To się nazywa Willa Biały Dom. Zaraz, żebym nie pokręcił. Jest na Włochach taka willa.
[01:18:29] - A mam kumpla z Włoch.
[01:18:31] - Wiesz, ja po prostu nie znam Warszawy, także tutaj ci nie pomogę za bardzo.
[01:18:34] - Dobra, powiedzmy Willa Biały Dom, bo ja nie jestem pewien. Może ktoś mnie poprawi. Jest taki budynek we Włochach, którego historia kiedyś mnie zainteresowała. Poznałem właścicielkę tego domu, zebraliśmy ekipę i zaczęliśmy kręcić film o tym domu w ogóle. Niestety mój wyjazd do Anglii spowodował, że musieliśmy przerwać tą produkcję. Gdzieś mam jeszcze trochę materiałów, parę godzin. I o co chodzi z tym budynkiem? To jest budynek, w którym NKWD, a konkretnie oddziały Smiersz, założyły sobie taką tajną placówkę. I w tej tajnej placówce w piwnicy zrobili więzienie. Tam zostały ślady po tych więźniach.
Kilku znanych polskich aktywistów z AK było tam przetrzymywanych. IPN ostatecznie potwierdził nie tak dawno autentyczność tego miejsca. Tam mieliśmy bardzo takie powodujące ciarki wręcz na plecach sytuacje, kiedy filmowaliśmy cegły w takich-
[01:19:41] - Wydrapane numerki?
[01:19:42] - Wydrapane różne, na przykład: „Boże ratuj”.
[01:19:45] - Okej.
[01:19:46] - „Chryste wybaw” bodajże, bo to jest dosyć słynne. W telewizji nawet pokazywali te miejsca. No i o co chodzi? Badając historię tego miejsca, bo oficjalnie IPN nie jest za bardzo zainteresowany, a wręcz IPN sam szuka źródeł historycznych na te tematy, bo się okazało, że takich miejsc jak Willa Biały Dom jest w Warszawie mnóstwo. Gdzie ludzie po latach, a w zasadzie w dzisiejszych czasach odkrywają właśnie ślady, że tam były katownie sowieckie. I to dopiero teraz zaczyna wyłazić, bo ta historia była ukryta, no bo przyjaciół nie będziemy oczerniać. Teraz czasy się zmieniły i ludzie zaczynają zupełnie przez przypadek odkrywać, że niektóre napisy na ścianach są właśnie dziwne, że to chyba nie sąsiad wyskrobał, tylko coś tu się działo i potem to można potwierdzić. Co ciekawe, w tych miejscach ludzie znikali. I tutaj o co chodzi? To jest bardzo długa historia, więc ja bardzo skrótowo tylko powiem, o co chodzi.
Oddziały Smiersz miały bardzo specyficzny sposób działania. To nie były zwykłe oddziały NKWD. Były oddziały, które miały bardzo często udawać polskie wojsko. Bardzo często stosowali tak zwane kotły. Urządzali pułapki, więc w tym budynku, w którym działa się ta historia, oni ulokowali się na ulicy obok. Powiedzmy dwa budynki obok zrobili oficjalną kwaterę, obok zrobili oficjalne więzienie, a na rogu, w tym budynku narożnym właśnie, który był przy skrzyżowaniu trzech ulic. To jest ciekawa sytuacja, bo z jednej strony jest ulica, z drugiej i z trzeciej. I w tym budynku była i jest do dzisiaj apteka i oni tam zrobili kocioł. Czyli tak: ludzie wchodzili do apteki-
[01:21:46] - Już nie wychodzili po prostu.
[01:21:47] - Już nie wychodzili nigdy. Stamtąd byli sprowadzani do piwnicy i przeprowadzani do tej siedziby NKWD. Do dzisiaj apteka nie chce udostępnić pomieszczeń do oglądania. To są cały czas ci sami ludzie, ta sama linia. Ludzie prowadzą tą aptekę od tamtych czasów, rozumiesz?
[01:22:09] - Może się boją, że sami są wmoszczeni w tym wszystkim.
[01:22:13] - Na bank ktoś tam był. No bo skoro ktoś udostępnił miejsce do robienia kotła, czy chciał, czy nie chciał, coś musiał widzieć, coś musiał wiedzieć. Żołnierze Smiersz używali polskich mundurów i zazwyczaj udawali jednostkę informacyjną Wojska Polskiego, więc kompletnie byli nie do odróżnienia. Dlatego historia potem została zafałszowana. Korespondowaliśmy z żołnierzami AK z tamtego rejonu, którzy totalnie odrzucili to miejsce jako dziwne, jako właśnie historyczne ze względu na to, że oni nie przypominają sobie, żeby tam byli Sowieci.
[01:22:50] - Nie widzieli rosyjskich mundurów.
[01:22:51] - Nie widzieli rosyjskich mundurów. Tylko na tej podstawie. No ale dobra, bo tworzy się audycja historyczna, a ja do czego dążę? Chodzi o to, że korzystaliśmy z pomocy jasnowidzów. To było zupełnie nieoficjalne. Słucham?
[01:23:09] - To był śmiech po prostu Roba.
[01:23:10] - To był śmiech Roba.
[01:23:11] - To jest fajnie. Właśnie o to chodzi, że wreszcie używacie ludzi, którzy widzą coś więcej. Okej, ale co z tymi jasnowidkami?
[01:23:19] - Myśmy skorzystali właśnie tutaj z pomocy jasnowidzów. W zasadzie tylko jednego. Ja tak się za bardzo nie znam. Jest ten Jackowski, tak?
[01:23:28] - Tak.
[01:23:29] - I on ma jeszcze taką babeczkę, która z nim współpracuje bardzo często. I my z tą babeczką żeśmy się właśnie kontaktowali. Specjalnie, żeby uniknąć ryzyka zafałszowania czegokolwiek, żeśmy nie mówili jej za bardzo w ogóle, o co chodzi. Tylko poprosiliśmy o pomoc w ustaleniu, że szukamy jakichś podpowiedzi dotyczących tego budynku, bo chcieliśmy rozwikłać tam pewną historię. I ona nam powiedziała coś takiego, że w tym miejscu było jedno pomieszczenie, w którym było coś w rodzaju prasy pod sufitem, że ludzi tam po prostu prasowano do formy bardzo płaskiej, że praktycznie można było to zwinąć w rulon. Bo świadkowie, którzy z tamtych czasów istnieją, wiedzą, że ci ludzie tam faktycznie byli jacyś przywożeni, ale nigdy nikt stamtąd nie wychodził. Dlatego trudno jest udowodnić, że tam ktoś zginął, skoro tam nigdy nie było zwłok. A jak się okazuje, Smiersz stosowało takie metody. Może niekoniecznie spłaszczania ludzi, ale likwidacja śladów po tych zabójstwach. Dążę do tego, że taka teoria może powstać, że jest mnóstwo miejsc, w których byli mordowani ludzie, tylko nigdy tego się nie da udowodnić, dlatego, że ślady zostały totalnie zatarte.
[01:24:53] - Słuchaj, tu jest taka historia, jest takie miejsce, nie wiem, czy już kiedykolwiek wspominałem. To są jaskinie w Chislehurst, to całkiem niedaleko na południe w Londynie jest taka dzielnica, nazywa się Chislehurst i są jaskinie, bo całe podłoże jest kredowe, dokładnie jak we Francji, po drugiej stronie kanału. Czyli dubiesz po prostu korytarze w kredzie, bardzo miękkie. No i tam są jaskinie, które zostały zrobione jeszcze przez druidów i to jest zapisane w rzymskich kronikach. Rzymianie, którzy tu przybyli, spotkali te jaskinie i Rzymianie- I Rzymianie, każdy powiększał tą jaskinię. Rzymianie, kiedy tu przybyli, powiększyli swój kawałek tej jaskini. Każdy później, jak przybyli kolejni na wyspę, powiększali jaskinię. Powiększali, powiększali. No i jest ten kawałek wybudowany przez druidów, ten najstarszy kawałek jaskini. Tam Jimi Hendrix w ogóle grał koncert, Led Zeppelin grało koncert.
Takie miejsce w ogóle ciekawe. Jest takie bardzo intrygujące miejsce w tej jaskini. Taka mała niecka na wysokości może 50 centymetrów. Takie małe jeziorko, dosłownie może półtorej metra, może dwa metry szerokości. Po prostu niecka z wodą, tak, że możesz sobie włożyć rękę po łokieć i to wszystko. Miejsce jest fascynujące, bo to jest miejsce, gdzie jest narożnik. Taki korytarz idzie prosto, na rogu jest ta niecka i skręca w lewo. Dokładnie nic więcej. Po prostu tunel w kredowe korytarze. Tam się bardzo dziwne rzeczy działy i zawsze były raporty od iluś tam lat, bo te jaskinie są znane od iluś tam set lat.
To są jaskinie, które Normanowie, kiedy dotarli do wysp, powiększali te jaskinie. Później te jaskinie były powiększane przez kolejne generacje. Ostatni raz były powiększane tuż przed II wojną światową, zdaje się, czy podczas II wojny światowej, bo tam ludzie nocowali podczas nalotów na Londyn, kiedy były te naloty dywanowe niemieckie na południe Londynu. Co się okazuje? Powstało masę raportów, zapisków, że coś dziwnego się dzieje w okolicy tego małego jeziorka, tego zbiornika. Nie wiem, jeziorko to dużo powiedziane. Po prostu takie oczko wodne, dosłownie oczko wodne, że dzieją się dziwne rzeczy. Ludzie tam znikają, ale nie znikają w sensie fizycznie, że ktoś wyparowuje i go nie ma, tylko umiera. Coś się dzieje z tym człowiekiem. Po prostu dostaje ataku szału, rozpędza się, uderza głową w ścianę i umiera.
Dosłownie takie bardzo brutalne, takie bardzo dziwne przypadki samobójstw. Właściwie nikt nie był w stanie tego wytłumaczyć. O co chodzi? Fama dookoła była tak potężna, że ludzie zaczęli się zakładać w lokalnym pubie o to, kto wejdzie i wytrzyma noc. I była nawet nagroda. Kto wytrzyma noc przy tym oczku wodnym w jaskiniach Chislehurst. Przez 200 lat praktycznie czy jakoś tak. Tam jest przewodnik, który zna doskonale całą historię. Ja nie jestem aż tak dobry, nie pamiętam wszystkich tych detali, ale generalnie przez ileś tam lat nigdy się nie udało. Nagroda była bardzo duża i każdy z tych śmiałków ginął w bardzo dziwnych okolicznościach.
Nikt nie chciał za bardzo tam zostać, bo niewielu śmiałków, ale każdy ginął dosłownie. W końcu po II wojnie światowej policja się wkurzyła, bo to już była lekka przesada, bo tam się działy naprawdę bardzo dziwne rzeczy i wysłano policjantów, dwóch policjantów takich angielskich, wiesz, normalnych.
[01:28:00] - Bobbisów.
[01:28:01] - Dokładnie takich Bobbisów z czapkami wysłano, żeby po prostu przesiedzieli tam przez całą noc. Nad ranem znaleziono ich martwych. Jeden się rozpędził, walnął głową w coś, drugi też walnął głową, zahaczył o skałę. Po prostu nie wiadomo, o co chodzi. I legendy mówią, bo ktoś tam gdzieś kątem oka wieczorą. Tam nikt nie może zostawać na noc w ogóle. Tam w ogóle wypraszają wszystkich. Wszyscy się boją w ogóle tego miejsca. Przechodziłem tam.
[01:28:26] - Tomek, kiedy jedziemy?
[01:28:27] - Proszę?
[01:28:28] - Kiedy jedziemy?
[01:28:29] - No ja tam już byłem nawet chyba z trzy czy cztery razy.
[01:28:32] - No dobra, ale-
[01:28:33] - Na całą noc nikt się nie pozwoli tam zostać, bo po prostu jest zakaz. Właśnie się boją, ponieważ wszystkie próby, które były podejmowane, żeby tam zostać i przeżyć przez całą noc, się kończyły jakimiś drastycznymi rzeczami. Ludzie, którzy nocowali podczas nalotów dywanowych, w ogóle omijali to miejsce. Nikt nie wchodził do tej części jaskiń, w ogóle nocowano w innych częściach jaskiń czy jakoś tak. Właśnie ta część w ogóle ma ten stygmat-
[01:28:53] - Dobra, dobra, jedziemy Tomek.
[01:28:55] - Że nie wiadomo po prostu, o co chodzi w tym. Kiedy cała historia z policjantami się wydarzyła, właśnie wtedy postanowiono, że ten kawałek jaskini będzie zamknięty dla turystów i że tam nikt nie będzie zostawał na noc, bo oczywiście śmiałków jak zwykle nie brakowało. Znaczy może nie tyle nie brakowało, ale zawsze co jakiś czas się pojawiał ktoś, kto stwierdził, że zostanie tam na noc i nikt nie był w stanie tego przeżyć. Jest kilka raportów ludzi, którzy widzieli tam dziwne rzeczy.
[01:29:20] - A jakie?
[01:29:21] - Widzieli na przykład z tej wody wyłaniała się dziwna biała postać damy. Na przykład takie historie. Ktoś widział bardzo dziwne-
[01:29:28] - Biała dama niesie śmierć.
[01:29:30] - Biała dama niesie śmierć. Może, I know, man. I takie historie tam były. I to jest fenomen, bo brzmi kompletnie jak nie z tej ziemi oczywiście. Brzmi jak taka science fiction, po prostu taka fairy tale z bajki. A rzecz jest na tyle poważna, że to jest po prostu normalnie. Policja tam nie wpuszcza. Jesteś, no tak, wiesz, poważnie potraktowano. To nie jest traktowane jako szaleństwo, jako wiesz, jakaś szalona opowieść. Wszyscy się na tyle przejeli.
To jest taki niewidoczny świat, świat poza materią, wiesz, bo nie jesteś w stanie tego zmierzyć. Nikt nie jest w stanie zrobić zdjęcia, nikt nie jest w stanie przeżyć, żeby ci opowiedzieć, co tam się dzieje, bo właściwie ci kolesie zostawali tam po to, żeby zobaczyć, co się tam po prostu dzieje. Dlaczego ci ludzie wariują, co się wydarza w tym miejscu. I nikt nie przeżył. I jak na ironię, to coś, co się wymyka kompletnie materii, takiemu poznawczemu, logicznemu światu, funkcjonuje tuż obok, w wielkim, gigantycznym mieście, takim jak Londyn. Fenomen.
[01:30:33] - Czyli widzisz, te rzeczy takie niewyjaśnione, przerażające, tajemnicze są naturalną częścią nawet nowoczesnego miasta.
[01:30:42] - Dokładnie. Okej, Rob, a ta twoja historia dalej?
[01:30:46] - Ale wiecie za co? Wiecie, za co kocham właśnie Anglię i Londyn generalnie? Za to, że ludzie mimo wszystko patrzą na to, mainstream na to pozwala, że pokazuje te sprawy, a my mamy okazję właśnie wejść w to głębiej. Słuchaj Tomek, ja myślę, że któregoś dnia może tam się wybierzemy i zrobimy, tam pokażemy tym ludziom, którzy nie są w stanie tu przyjechać. Ale ja wam opowiem historię sprzed tygodnia. Dziesięć funtów. Tak się nazywa. Słuchajcie, byłem w takim okresie, akurat to był taki dzień, że po prostu byłem bez kasy. Kompletnie. Ani penna.
Otwieram portfel, znajduję 10 funtów w portfelu.
[01:31:32] - Nice.
[01:31:34] - To jest nice. A dzień wcześniej patrzyłem: „Kurczę, jeszcze muszę coś kupić, nie mam kasy”. Znajduję te 10 funtów. Kupuję, co potrzebuję. Dzień później schodzę na dół, mówię: „Jeszcze kupię sobie tytoń”. Mam zaprzyjaźniony sklepik z Hindusami. Jakaś przyszła gotówka, miałem 20 funtów. Kupiłem tytoń, coś tam, także 10 funtów dostałem z powrotem w całości, jeden banknot i jakieś grosze. Włożyłem te grosze w portfel, w taką kieszonkę i 10 funtów wkładam w przedziałkę. Wchodzę na górę i mówię do żony: „Słuchaj, kupiłem, co potrzebujemy i mam dychę jeszcze”.
Ona mówi: „Tak? Wiesz co, bo ja muszę jutro rano gdzieś pojechać. Dobra, to dam ci tą dychę”. Otwieram ten portfel, nie ma tej dziesiątki. I najlepszy numer jest taki, że trzy dni wcześniej, jak znalazłem tą dziesiątkę, to sobie mówię: „Niemożliwe, żeby ta dziesiątka tu była”. Jak mówiłem przed chwilą. I okazuje się, że ta dziesiątka się zmaterializowała, a potem zniknęła. I zacząłem się zastanawiać dlaczego. I pomyślałem sobie, że chyba się zdarzyło coś takiego, że-
[01:33:01] - Ktoś ci pożyczył na tytoń.
[01:33:03] - Nie, nieprawda. Wiesz, o co chodzi? Ja tu mieszkam za ścianą. Tu jest takie specjalne miejsce. Za ścianą, dosłownie, mam taki klub, który nazywał się Caesars i to miejsce prowadził człowiek, który jest okultystą. Poszukajcie sobie w necie. Ja zresztą o tym audycję zrobiłem. I tu pracowała ostatnia kobieta w Anglii, która była skazana na śmierć i stracona w Anglii za to, że zabiła swojego kochanka. Co prawda nie w tym klubie, ale gdzieś na północy. Ale jest taka kwestia, że tu nawet taki był-
[01:33:41] - Mówiłem ci, że południe to najlepsze.
[01:33:45] - Tak, ale któryś kanał Sky, nie będziemy reklamować, zrobili tutaj audycję. Ja też zresztą pokazywałem te miejsca, gdzie pojawiał się jej duch. Oni przyjechali tu w nocy, mieli kamery na podczerwień i filmowali to. Podczas tej audycji, to jest nawet na YouTubie, chyba przed czterech czy pięciu lat wypuścili w tej chwili, że był tu jakiś taki... Co prawda oni robią takie show.
[01:34:21] - Okej, może zostawmy BBC. Mów, o co chodziło w tej historii.
[01:34:26] - Chodziło o to, że ten człowiek czy ta kobieta tu się nadal pojawia. A słuchajcie-
[01:34:34] - Ja tak szybko ci przerwę. Bo w Anglii jest bardzo długa i stara tradycja. To się nazywa Black Dog.
[01:34:40] - Tak. Wiesz, o co chodzi? Wiesz, kto pilnuje tego miejsca tutaj? To jest najbardziej znane. Jest sekura. A wiesz, kto pilnuje tego miejsca?
[01:34:49] - Nie.
[01:34:50] - Właśnie. Osoby, które przyjechały tu z Tybetu. Jakieś pytania?
[01:34:56] - Ciekawe. Jest w Anglii taka tradycja, bo tu jest tradycja tych ley lines, tych dróg energetycznych, ale oprócz tego te drogi się czasami nazywa Drogi Czarnego Psa. I jest taka bardzo ikonograficzna wręcz historia.
[01:35:09] - Black Dog.
[01:35:10] - Dokładnie, Black Dog. I każdy doskonale zna tą historię. To jest Sherlock Holmes i to jest pies Baskerville. Słynna legenda o dziwnym psie, który wyskakuje z bagien, znika i zabija, i morduje. I ta historia nie wzięła się znikąd. To jest stara angielska tradycja związana właśnie z tymi dziwnymi drogami, nieliczne drogi, na których są złe moce lub takie dziwne moce się pojawiają i na nich można spotkać dużego czarnego psa, który jest wielkości półtorej metra, prawie jak mały cielak. I to jest taka przerażająca bestia. Tylko że w Anglii oczywiście normalną rzeczą jest na przykład spotykanie rzymskich legionistów na niektórych drogach, czyli duchów po rzymskich legionistach. Przynajmniej tych poniżej muru Hadriana, który przedziela Anglię w połowie.
[01:35:55] - Nawet konno są.
[01:35:56] - Nawet konno. Autentycznie są i jest masa raportów na ten temat. I to bardzo poważni ludzie, często właściciele bardzo poważnych majątków ziemskich, którzy po prostu tam mieszkają normalnie, tak jak w twojej okolicy, często raportują, że są właśnie takie na przykład stare rzymskie drogi, na których być może kiedyś doszło do jakichś dziwnych sytuacji. I się manifestuje postać na przykład rzymskich legionistów, czasami konno, czasami normalnie piechurów ubranych w rzymskie uniformy. Jest masa opowieści na ten temat i to jest coś takiego bardzo-
[01:36:30] - Tomek, a słyszałeś ostatnio taką informację? Kopali w okolicy Tamizy i robią jakiś wieżowiec, i wydobyli taki amulet, który był zrobiony z jantaru, czyli-
[01:36:42] - Bursztynu.
[01:36:43] - Z bursztynu. I oni stwierdzili, że to jest autentyczny artefakt, który pochodzi z okresu powstania Anglii jako Londinium, czyli Londynu. I jeszcze jedna kwestia, znaleźli oryginalne buty z tego okresu zachowane w torfie. Wyobraźcie sobie, skóra zachowana oryginalna, oryginalne rzymianki. To jest po prostu prze-
[01:37:06] - Zresztą tutaj naokoło. Ja mieszkałem na południu Anglii, w Southampton. Tam Titanic. Tam jest taka brama. Zresztą królowa ta, która obecnie rządzi, przechodziła przez bramę, a nad bramą jest nie kto inny, tylko imperator rzymski, który akurat w tych czasach rządził tam. Także tak naprawdę wszystkie angielskie drogi prowadzą gdzie? Do Rzymu.
[01:37:32] - Te główne tak.
[01:37:35] - Welcome in Vatican.
[01:37:37] - Ale może nie wszystkie. Bo tu jeszcze oprócz tego główne lane lines, na przykład ta droga, którą dzisiaj szliśmy w centrum miasta.
[01:37:46] - To są Druidzi.
[01:37:47] - To są drogi wytyczone przez Druidów. Ponieważ Rzymianie, kiedy dotarli, właściwie adoptowali te drogi i nadali im tylko i wyłącznie swoje nazwy i położyli swoje tak zwane kamienie drogowe. Zresztą one się później pojawiły, bo to jest taka dosyć późna tradycja w Królestwie Rzymskim, właściwie to już pod koniec Królestwa Rzymskiego była tradycja tak zwanych kamieni milowych. One były rozkładane co chyba półtorej mili czy jakoś tak. Kamienie drogowe, rzymskie. I wszystkie drogi w Imperium Rzymskim były znaczone tymi kamieniami. I później, kiedy próbowano po latach datować, właściwie wszyscy odwoływali się do tego, że są to rzymskie drogi. A w czasach, kiedy archeolodzy zaczęli kopać w tych drogach, okazywało się, że warstwa jest o wiele głębsza i właściwie pod tymi rzymskimi drogami są jeszcze inne drogi. I w niektórych rzymskich kronikach bardzo niewielu, bo Rzymianie bardzo nie lubili pisać, że ktoś był przed nimi. Oni z reguły pisali o sobie jako o tych, którzy wymyślili cały świat na nowo i właściwie nikogo przed nimi na tej planecie nie było.
Największa propaganda, jaka była w tamtych czasach, była uprawiana przez Rzymian, bo nie było innej cywilizacji poza rzymską.
[01:38:45] - To jak dzisiaj oprawiają.
[01:38:47] - A się okazuje, że w Anglii te rzymskie drogi to tak naprawdę w większości drogi Druidów i to są w ogóle niesamowite historie z tym związane, bo też z manifestowaniem się dziwnych mocy, dziwnych energii. Cały świat poza materią. Nagle się okazuje, że właściwie droga, po której chodzisz do normalnej, materialnej pracy w fizycznym świecie, załatwiać swoje normalne materialne życie, okazuje się jakąś drogą w kosmos. I to jest taki fenomen tego miejsca, że taki świat, który istnieje poza materią, a właściwie jest cały czas gdzieś tutaj i nawet po tym chodzisz, jesteś uczestnikiem tego całego zamieszania. To jest intrygujące. Słuchajcie panowie, czy macie jakąś jeszcze historię? Bo dzisiaj zbieramy historie na temat tych wszystkich niesamowitych rzeczy, które są poza materią.
[01:39:37] - Może ja taką historię.
[01:39:41] - Śmiało.
[01:39:42] - To w Polsce się działo. Siedział chłopak na ławce w parku, ale już mocno wyłączony alkoholem. No i przyjeżdżali koledzy i go zabrali ze sobą do samochodu. Wywieźli go 300 kilometrów, posadzili na ławkę i po pewnym czasie jednemu, bo nie widział go jakiś czas, niepokój się zrobił i zachodzi do niego do domu. Żona otwiera i mówi: „Jest Staszek?” Ona mówi: „Jest, ale odkąd UFO go porwało, to nie wychodzi z domu.”
[01:40:13] - Dobre. Słuchajcie, wy się tak śmiejecie. Wspominałem u Michała w audycji, bo Michał zdaje się kiedyś w jakiejś serii gościł u Michała w takich rzeczach. Będąc w Holandii ze znajomym wybraliśmy się do parku na spacer, do lasu właściwie olenderskiego, na spacer, sobie pogadać i zobaczyliśmy bardzo dziwną istotę, która się manifestowała w mgle. Złapałem za aparat i zrobiłem zdjęcie. Mam te zdjęcia oczywiście. I faktycznie wygląda to niesamowicie. To też taki fenomen, bo Holandia to kraj bardzo racjonalny i też się okazuje, że tam jest dużo takich opowieści o dziwnych, pojawiających się istotach. Nie wiadomo skąd, nie wiadomo dlaczego, nie wiadomo gdzie, nie wiadomo jak. I też podejście ludzi jest troszeczkę bardziej otwarte, podobnie jak w Anglii, ale myślę, że Anglia chyba bije wszystko na głowę.
Tutaj połączenie tego świata niematerialnego z materialnym i sposób myślenia o tym jest-
[01:41:12] - Tak, jest dziwnie. Faktycznie w Anglii dużo częściej można się spotkać i z opowieściami i powiem ci, że mam takie doświadczenia, że rozmawiałem z kilkoma Polakami tutaj, którzy są na emigracji i tutaj mnie to bardzo zaskoczyło. Jak to jest, że mnóstwo ludzi, którzy przyjechali do Anglii, nie interesując się w ogóle wcześniej jakimiś zjawiskami nadprzyrodzonymi, takimi tajemniczymi sprawami, tutaj nagle skierowali swoją uwagę w tym kierunku. Coś tutaj jest, co pozwala ludziom myśleć, nie kryć się, znajdować więcej informacji na takie tematy.
[01:42:01] - Co Pichot, jesteśmy u siebie po prostu.
[01:42:04] - Jest to jakieś miejsce, gdzie te tematy są cały czas otwarte i nie zostały zepchnięte, zamiecione pod dywan, uznane za śmieszne. I myślę, że to jest dobra droga, żeby one prędzej czy później stały się jakąś częścią nauki, gdzie to zostanie wszystko przebadane, wypróbowane na różne sposoby, bo myślę, że czas sobie zdać sprawę z tego, że to, czego nie rozumiemy, czego nie możemy dotknąć, co wydaje nam się w ogóle dziwne i kompletnie nienormalne.
[01:42:41] - Szalone momentami wręcz.
[01:42:43] - Jednak jest częścią naszego życia.
[01:42:45] - Dokładnie. Wyobraź sobie, że idziesz sobie taką drogą przez łąki i widzisz faceta ubranego w strój rzymskiego legionisty. I jest styczeń w Anglii. Rozumiesz? Widzisz go. Dziwne, okej, ale idziesz dalej. Wiadomo, Anglia. Może sąsiad idzie na imprezę, która jest fancy dress party w przebraniu, rozumiesz?
[01:43:02] - No, no, no.
[01:43:03] - Obracasz się, mija 30 sekund. Mówisz: „Okej, nie, zaraz.” Obracasz się, a faceta już nie ma, a tam nie ma gdzie się schować. Fenomen. Pierwsze co, to idziesz do pubu i opowiadasz o tej historii. Nagle się okazuje, że połowa pubu się odwraca w twoim kierunku i mówi: „Tę drogę ty też widziałeś? Tak! Słuchaj, tu jest taki klub, bo my założyliśmy klub i wszyscy ci, którzy widzą tego ducha, mamy swój klub i generalnie to monitorujemy”. To jest w ogóle fenomen tego miejsca, że jest połączenie z przodkami, bym powiedział. Jak na ironię, w takim bardzo kapitalistycznym, materialistycznym świecie, jakim jest Anglia, jest jakaś nić porozumienia z tą dziwną przeszłością.
[01:43:49] - Jest, ale trzeba też mieć na uwadze to, że niestety świat jest pełen świrów. Ludzi, którzy jak złapią jakiś temat, to cały czas będą widzieli dziwne rzeczy. Rozumiesz?
[01:44:05] - To jest ich życie wtedy.
[01:44:06] - Tak. Trzeba jakoś to rozgraniczać. Trzeba założyć, że część ludzi będzie zmyślać, szukając zainteresowania, chcąc je wzbudzić wśród innych. Niektórym się po prostu poprzewraca w głowie. Jak już uwierzą w coś, to będą widzieli to na każdym kroku. Niemniej jednak, tak jak mamy z feng shui, każdy może generalnie sprawdzić na swoim przykładzie, że ustawiając chociażby meble w taki sposób... Robi to zawsze. Jakbyś nie urządzał sobie pomieszczenia, swojego otoczenia, robisz to po to, żeby się dobrze poczuć, żeby tobie się to podobało.
[01:44:46] - Feng shui jest taki fenomen-
[01:44:47] - Z czegoś to się bierze
[01:44:48] - ... że masz te największe banki azjatyckie, czyli najbardziej materialistycznych ludzi, jakich możesz znaleźć na tej planecie. Ludzi, dla których istnieje tylko jeden bóg, który się nazywa pieniądz. Ci ludzie zatrudniają specjalistów od feng shui po to, żeby bank, czyli ten budynek, gdzie stoi, miał otoczenie, które sprzyja akumulacji pieniędzy. I to jest w ogóle fenomen, że ludzie, którzy właściwie są tak zdeterminowani na materializm, doskonale wiedzą, że jest coś, co im wymyka. Coś, czego nigdy nie policzą, czego nigdy nie zmierzą. I to oni, ludzie, którzy właściwie rządzą naszymi portfelami, mają największą wiarę w to, że takie rzeczy się dzieją. I to nie jest tylko kwestia feng shui. To jest kwestia na przykład numerologii. Masa ludzi zarabiających, ludzie z bardzo wysokiej półki, związani z giełdą, z handlem akcjami, z wszystkimi tymi rzeczami, jak inwestowanie gigantycznych sum pieniędzy.
Tu jest mowa o miliardach funtów dosłownie. Nie wszyscy, chociaż nie znam wszystkich. To nie jest moje środowisko.
[01:45:52] - Myślałem, że takie trochę oblatane jesteś bardziej.
[01:45:55] - Czasami, ale tylko do wtorku. Słuchaj, ci ludzie naprawdę wierzą. Właściwie można powiedzieć, że są poniekąd okultystami i nikt się do tego nie przyznaje tak bardzo oficjalnie. Musisz dobrze znać ludzi prywatnie. Nagle się okazuje, że oni bardzo mocno wierzą w numerologię. Na przykład, że biznesy są tak konstruowane, żeby numery, które są na tym papierze spisane, żeby te procenty, dochody, wpływy, zyski, to wszystko się zgadzało, jest determinowane przez taką numerologię. Wręcz po prostu wróżenie z kart, sprawdzanie wszystkiego, żeby tamten numer był taki, a nie inny. Właściwie kompletnie magia. Nie ma tu absolutnie nic związanego z racjonalnym myśleniem związanym z biznesplanem.
[01:46:41] - Widzisz, jest też coś takiego jak intuicja, która ci podpowiada, że coś jest dla ciebie dobre lub nie. Skądś to się bierze. Wielu rzeczy nie wyjaśnisz po prostu. Czas się pogodzić z tym, żeśmy po prostu na normalnym świecie nie zbadali. Nauka, zobacz, jak się zmienia. Fizyka, ciągle coś się odkrywa. Matematyka, znowu coś nowego. Chemia, coś nowego.
[01:47:08] - Świetnym przykładem jest prędkość światła, którą my jeszcze 50 lat temu uważaliśmy za stałą kosmiczną. Nagle się okazuje, że właściwie nie dość, że prędkość światła się zmienia w zależności od tego, jakiego urządzenia używamy do badania prędkości światła, to jeszcze okazało się, że nie jest właściwie żadną stałą kosmiczną. I to jest coś, co jest świętym Graalem nauki. Coś, co było kamieniem węgielnym, na którym była zbudowana cała matematyka, cała fizyka, miliony dyplomów, wszystkie uniwersytety, całe to szaleństwo Einsteina. Nagle się okazało, że to nie istnieje. To jest takie płynne coś.
[01:47:43] - Tak, proszę pana, czas wrócić do korzeni słowa nauka. To nie jest to, do czego się ludzie przyzwyczaili, że nauka to jest jakiś zbiór wiedzy pewnej. To jest proces. To jest tylko proces. My się cały czas nauczamy życia, nauczamy się działania, zasad. Próbujemy to wszystko zrozumieć. To jest właśnie nauka. Jesteśmy na etapie takim, a nie innym. Wiemy na razie to, co udało nam się sprawdzić i co nam się wydaje, że jest regułą. Może jest, a może nie ma.
Może nie jest. Może w przyszłości się coś zmieni. Tutaj widzę, że już akcenty muzyczne się pojawiają.
[01:48:21] - Tak. To myślę, że co, panowie? Ja was rozłączam, robię lekką przerwę na muzyczkę, żeby tak nie zagadać i nie gadać.
[01:48:26] - Ja jedną rzecz mogę dorzucić do tej Korei i do tego spania na tym cmentarzu.
[01:48:31] - Sio, sio.
[01:48:32] - W ogóle to fajnie, bo otwierasz okno, a tam widzisz na wzgórzu, 50 metrów przed tobą stoją nagrobki. Generalnie fizycznie każdy odczuwał to miejsce w ten sposób, że wszyscy chodzili śnięci, cały czas chciało się spać i każdy był zmęczony. I to nie to, że tam imprezowali wszyscy. Na przykład jeden Hiszpan był taki, który downhill sobie uprawia na rowerze, na siłownię chodził i w ogóle zdrowy tryb życia tak zwany. I mówi do mnie: „Ja nie wiem, co jest, ale ja cały czas chodzę zmęczony”. I każdy miał takie odczucie właśnie tam, że nie można było się wyspać i cały czas czułeś się zmęczony. Zresztą niektórzy Koreańczycy nawet tam nie spali, tylko spali we wsi obok. Jeden na przykład mówi, że on pojechał do Seulu i wrócił. My policzyliśmy: „Chłopie, to ty spałeś trzy minuty?”
[01:49:37] - Ale może dzięki temu się po prostu lepiej czują nagle się okazuje. Niby takie niemierzalne, prawda?
[01:49:42] - Trzy minuty chyba starczy na sen.
[01:49:45] - No właśnie.
[01:49:46] - Niby takie niemierzalne.
[01:49:50] - My dziękujemy tu.
[01:49:51] - Dziękujemy. Tak.
[01:49:52] - Dziękujemy gospodarzom.
[01:49:56] - Smacznego!
[01:49:57] - I tak wrócimy za chwilę. Także nie myślcie sobie, że nas opuścicie przez jakiś czas. Pozdrawiamy. I na przerwę.
[01:50:04] - My również pozdrawiamy.
[01:50:06] - Dokładnie. To ja rozłączam naszych dzwoniących. Słuchajcie, jeżeli nie jesteście tymi ludźmi, którzy dzwonili przed chwilą, a też macie jakąś historię do opowiedzenia, to dzwońcie śmiało. Dzisiaj troszeczkę tak patrzę na licznik, widzę, że troszkę dłużej ta „Hiperprzestrzeń”. Myślę, że jeszcze przez 10 minut. A my z powrotem w lesie oczywiście. A wy słuchacie radia na fali audycji „Hiperprzestrzeń” retransmitowanej w Radiu Paranormalium. Ja mam na imię Tomek, a ze mną jest oczywiście Pichąt. Dzisiaj o świecie, który jest poza materią i chyba czas najwyższy, żebym ja opowiedział swoją własną historię.
[01:50:41] - Tak, w zasadzie po to cię zaprosiłem do tej audycji.
[01:50:43] - Dziękuję bardzo.
[01:50:44] - Żebyś opowiedział o swojej historii z duchami.
[01:50:47] - Dokładnie. Słuchajcie, działo się to w Londynie. Oczywiście miejsce nazywa się Camden i tam są takie stare doki, w których dawniej przeładowywano wszystkie towary, które przypływały do Londynu, bo one były transportowane kanałami wzdłuż miasta i płynęły po całej Anglii kanałami. Oczywiście wszystkie te budynki, które tam aktualnie są używane na biura, przynajmniej część znakomita przy kanałach, to są stare doki, w których właśnie przeładowywano te wszystkie rzeczy. Tam ludzie po prostu fizycznie pracowali, bo to nie były czasy mechaniki i tak dalej. I czasami, bo to była ciężka praca, ludzie tam ginęli i działy się dziwne rzeczy. Ja tam pracowałem w biurze już w dzisiejszych czasach. Nie za czasów wiktoriańskich.
[01:51:25] - To wiele wyjaśnia.
[01:51:27] - To wiele wyjaśnia. Dokładnie. Siedząc w biurze, tę historię chyba kiedyś opowiadałem dawno temu na jakiejś wieczorowej porze chyba. Siedzimy w biurze i nagle zrobiło się chłodno. Tak po prostu. Środek lata to było naprawdę gorące lato. To było jakieś pięć lat temu. Biuro się mieściło na poddaszu tych starych doków. Taki warehouse troszeczkę. Stary magazyn przerobiony na takie fajne biurowe pomieszczenia.
Piękne ceglane pomieszczenie, bardzo klimatyczne, fajne stropy i tak dalej. Gorąco jak jasna cholera, bo to taki upalny, gorący dzień, a to sama góra budynku także jest najcieplej. Pot się leje z człowieka prawie że. I nagle w pewnym momencie robi się chłodno, jakbyś wszedł do zamrażarki. Dosłownie. Po prostu prawie mróz. Nie widzisz oddechu pary wodnej po prostu jak zimą, ale czujesz się prawie jakbyś po prostu wszedł do lodówki. Nie byłem ja jeden. Były ze mną dwie dziewczyny i biurka były rozstawione po ścianach. Takie długie pomieszczenie, coś w rodzaju takiego bardzo szerokiego holu.
Siedzieliśmy po obu stronach tego holu trzy osoby. I nagle robi się tak ekstremalnie chłodno, że po prostu każdy dostał gęsiej skórki. Dosłownie gęsiej skórki i czarna sylwetka przemknęła pomiędzy biurkami na środku tego pomieszczenia. Dosłownie tak przemknęła. Dokładnie. I kartki spadły. Tak przemknęła, że wywołała wiatr, po którym spadły kartki z biurka. I w tym momencie po prostu milczenie. Oczy wszyscy jak stare pięciozłotówki z rybakiem. Wiesz, to jest dziwne.
Patrzymy się na siebie. Chyba minutę trwało milczenie i ja patrzę się na dziewczynę i mówię: „Sue, what's happened here? Co się stało?” Sue się patrzy na mnie. Nie wiem. Patrzymy się na drugą pannę, a właściwie trzecią osobę. Na Annabel. „Annabel, co tu się dzieje?” Ona mówi: „To nie pierwszy raz. Widziałam to już wcześniej. Mamy tu ducha”. No fucking way.
Jak to jest możliwe, rozumiesz? Naprawdę widzieliśmy wszyscy kątem oka, jak siedzieliśmy, widzieliśmy sylwetkę, która przemknęła przez biuro. Dosłownie. Okej, historia mrożąca krew w żyłach, bo człowiek się tak dziwnie czuje, bo to jest jakbyś dotknął świata, który w ogóle nie istnieje. Nie jesteś w stanie sobie wytłumaczyć, bo wszystko, w czym dorastasz, nawet jeżeli w cokolwiek byś nie wierzył, moment, kiedy dotykasz tego niewidzialnego świata, zawsze jest momentem, kiedy dostajesz po prostu ciar na skórze. Tego się nie da wyjaśnić. Historia jakoś tam przemknęła. Minęło trochę czasu, minął prawie chyba rok czasu, jakoś tak. I pewnego razu odwiedziła nas klientka ze swoim mężem. Ja nie wiedziałem, kim jest ta osoba w ogóle, już w biurze było masę ludzi i tak dalej.
Skończyliśmy jakoś tam rozmowę na temat biznesów. Toaleta była na dole, oni wychodząc w ogóle jeszcze ona mówi: „A to jeszcze sobie do toalety zaglądnę. Nie dziwcie się, że będzie tam jakiś chaos”, bo po prostu był taki. „Nie, nie ma problemu. Absolutnie”. Panna zeszła i my już myśleliśmy, że oni wyszli po prostu, bo ta toaleta była tak pomiędzy drzwiami, że właściwie już nie wracałeś na górę z powrotem, tylko po prostu wychodziłeś z biura. I ona wchodzi z powrotem po paru minutach, dosłownie wchodzi z powrotem na górę. Wchodzi taka troszeczkę blada na twarzy, nie tak jakoś przerażona, ale taka lekko blada. Staje w drzwiach i z dziwnych powodów wszyscy jak obróciliśmy, spojrzeliśmy na nią, bo to takie dziwne, że klient ci z powrotem wraca, jakby co się stało. Ona tak się patrzy na nas.
„Macie tu ducha”. What? Rozumiesz? I wtedy w tym momencie ciary jeszcze większe. I ona mówi: „To jest Irlandczyk Który tu pracował. On zginął na dźwigu i faktycznie tam, gdzie było pomieszczenie kuchenne, to są takie otwierane drzwi do wysokości podłogi. Takie klasyczne dźwigi jak w starych dokach, że otwierasz na całą wysokość. Tam masz taki dźwig pod sufitem, żeby ściągać towary na wyższe piętra. No i to był fenomen. I ta panna, się okazało, jest medium.
Ja o tym nie wiedziałem. Taka historia, że nagle się okazało, że w takim bardzo racjonalnym miejscu, gdzie wszyscy byli bardzo racjonalni, bo te panny, z którymi pracowałem, były potwornie racjonalne. I zresztą ludzie, bo nie tylko panny. Później się okazało, że nie tylko one widziały tego ducha, że tego ducha widział praktycznie każdy, kto pracował w tym biurze. Pobiegłem od razu do właściciela, do Robina. Mówię: „Robin, o co tu chodzi?” A Robin: „Czy ty też go widziałeś?” Zebraliśmy się w środku biura i Robin mówi: „Tak, był taki moment, kiedy ledwo co wystartowaliśmy z tym biurem i faktycznie coś takiego się wydarzyło. Bardzo dziwna nawet nie postać, tylko coś po prostu przemknęło”. I okazało się, że praktycznie dokładnie tak, jak powiedziałem, każdy pracujący w tym biurze przynajmniej raz miał okazję spotkać to dziwne zjawisko. Ciężko mi nazwać to duchem, bo właściwie nie wiadomo. Okej, medium powiedziało, że to duch, ale to było naprawdę bardzo dziwne zjawisko.
[01:56:35] - Okej, ale to teraz dochodzimy znowu do punktu, od którego zaczęliśmy. Który to był duch? Ghost czy spirit?
[01:56:44] - Ja myślę, że chyba spirit.
[01:56:45] - No właśnie.
[01:56:46] - Myślę, że chyba spirit.
[01:56:48] - Bo jeszcze mamy te duchy zwane... Jak ten film miał ten tytuł? Po polsku był tłumaczony „Duch”, a w oryginale-
[01:56:58] - Poltergeist?
[01:56:59] - Poltergeist. Poltergeist to z kolei jest jakiś tam typ ducha typu ghost. Więc ja myślę, że ludzie bardzo lubują się w rozbudowywaniu historii w tym kierunku, a nie w kierunku tego właśnie spirit, czyli poszukiwania czegoś, co jest związane. Ciężko jest powiedzieć teraz, o co chodzi, że to chodzi ze światem duchowym. To też jest złe określenie. Z czymś właśnie tym nieuchwytnym, tym, co jest poza materią po prostu.
[01:57:29] - To było dosyć niesamowite, bo dookoła, pośród najnowszych komputerów firmy Apple, serwerów, najnowocześniejszego sprzętu, który możesz sobie wyobrazić aktualnie do szalenia w internecie i robienia czegokolwiek związanego z internetem, nagle pojawia się coś, co jest kompletnie nie z tego świata. I widzi to dokładnie 12 osób, z czego trzy widzą to naraz, od razu. Z czego klienci wchodzą ci i mówią, że to widzą. I to jest fenomen.
[01:58:00] - Czyli widzisz, masz prostą wskazówkę. To jest z tego świata, to jest częścią tego świata. Rzeczy niewidzialne, a wyczuwalne. Rzeczy niesamowite, do których nie jesteśmy przyzwyczajeni na co dzień, są częścią naszego życia. Są gdzieś obok nas. Być może my jesteśmy nawet częścią składową tego wszystkiego. Dlaczego w ogóle świat duchowy, w tym właśnie spirytystycznym znaczeniu, dlaczego traktujemy w ogóle inaczej niż świat fizyczny? I jeden, i drugi zasługuje, moim zdaniem, na taką samą uwagę. A może nawet ten drugi potrzebuje więcej w tej chwili.
[01:58:44] - To wyglądało troszkę tak, jakby ten duch się po prostu domagał tego, żebyśmy go zauważyli. I żeby było zabawniej, to medium, czyli ta klientka, która się okazała medium, powiedziała właściwie coś w tym stylu, że ten duch tu cały czas jest. On tu cały czas sobie żyje i odwiedza to miejsce, w którym zostawił ten świat. I to wyglądało trochę tak, jakby ten świat się tutaj, w Anglii po prostu domagał. Ten niewidoczny świat, ten świat poza materią się po prostu domagał i wręcz pukał do drzwi. Zobaczcie. Nie wierzcie tylko w to, co widzicie i co możecie dotknąć. Jest masa rzeczy, których nie jesteście w stanie dotknąć, ale one istnieją.
[01:59:27] - Jak myślisz, że kiedyś wydarzy się coś takiego, że ludzie odkryją właśnie ten świat niematerialny w taki sposób naukowy? Zostanie potwierdzone, że będzie wiadomo po prostu, że mamy też coś wewnątrz, coś takiego niefizycznego i że uwaga ludzkości skieruje się bardziej w tamtym kierunku tej duchowości. I w którymś momencie role się odwrócą, że powiemy sobie: „Hej, w życiu jest ważne to, co niewidoczne i skupiamy się na życiu duchowym plus trochę materialnego”. Kiedyś, zobaczcie, parę tysięcy lat temu ludzie żyli tylko fizycznością. Jak oni dawali radę?
[02:00:20] - Dokładnie. Ja myślę, że my zmierzamy w tym kierunku i tak dosyć brutalnie. Być może sobie nie zdajemy z tego sprawy, ale jeżeli spojrzysz na współczesną fizykę, która próbuje penetrować to zjawisko tak zwane kwantowe.
[02:00:34] - Tak, teraz fizyka zaczyna nam potwierdzać, że to wszystko jest dostępne.
[02:00:38] - Jesteśmy go nie w stanie wytłumaczyć. Im więcej kroków do przodu, tym mniej-
[02:00:44] - Wszystko się zaczyna układać powoli.
[02:00:45] - Już to odbieramy. Mam ostatni telefon, który odbieram dzisiejszego wieczora w hiperprzestrzeni. Witam Tefloni. Halo, halo, halo, halo, halo, halo. Teflon, popraw mikrofon. Popraw mikrofon, bo cię w ogóle nie słychać. Ach, Teflon zniknął z mikrofonem. Słuchajcie moi drodzy, to myślę, że czas powoli kończyć tą hiperprzestrzeń dzisiejszą.
[02:01:06] - Tak. Jakie możemy wnioski wyciągnąć w zasadzie z tej dyskusji dzisiaj? Znowu dzwoni chyba Teflon.
[02:01:13] - Okej, może wreszcie już zadziała. Halo, halo. No idealnie.
[02:01:16] - Przepraszam. Jak zwykle jedno i to samo. Mam inny program, który wymaga tego, żeby przełączać Skype'a co chwilę. Ale zawsze o tym-
[02:01:24] - Ale już cię słychać idealnie. Tak że słuchaj, wrzucaj swoją historię, którą masz z takim niewyjaśnionym światem i jeżeli masz jakąś refleksję na ten temat, zapraszam bardzo serdecznie.
[02:01:34] - Co do zdań, które powiedzieliście na temat przenikania się nauki z duchowością. Było powiedziane, że dawniej tego nie było. Myślę, że jest wprost przeciwnie, że jesteśmy teraz w odwróconym renesansie. Gdzie to jest zapomnienie, a nie odrodzenie. Dlatego, że już na szczęście mija. Chciałem powiedzieć, że była coś takiego jak pieśń świętojańska o Sobótce w Dziadach, gdzie te duchy, które się widzi po różnych domach, tam zwyczajnie były wywoływane i było je pytane wprost, po co się szwędają i co im jeszcze jest potrzebne do tego, żeby mogły odejść. Jaki mają powód, że jeszcze nie poszły w stronę światła czy jak to tam się nazywa. I zwyczajnie wypełniało się te ich prośby po to, żeby one w końcu w spokoju mogły odejść w swoją stronę po śmierci. Dzisiaj tego nie ma. I różne duchy są, też opętania różnych ludzi.
Myślę, że głównie stąd, że zostały tylko egzorcyzmy, które głównie prowadzą do tego, że takie dusze są nazywane diabłami i wyzywane od demonów.
[02:03:05] - Czyli zamiast się skontaktować jak normalne, cywilizowane byty, bym powiedział.
[02:03:12] - To nawtykają tylko.
[02:03:13] - Dokładnie. Po drugiej stronie to zachowują się jakby w ogóle udawali.
[02:03:16] - Obliżają.
[02:03:17] - I zamkną jeszcze drzwi i powiedzą, że ich nie ma.
[02:03:19] - Tak jest.
[02:03:21] - Powoli faktycznie nauka troszkę do tego dochodzi. Jednak nowe pokolenie, to może niedługo czasu, ja bym obstawiał, że 10 lat, które aktualnie zaczyna myśleć w inny sposób. Bo to zwykle tak jest z nauką, że musi minąć 100 lat od odkrycia czegoś do wdrożenia tego w działanie. I co do Einsteina i co do tego, że to wszystko jest płynne i niematerialne, i względne. Ta fizyka, która jest naprawdę nienormalna. Ta nieoznaczoność tego wszystkiego, że to wszystko zależy, z której strony się patrzy, to wszystko inaczej wygląda. Dopiero zacznie to się wdrażać już niedługo. I to są te lata, które jeszcze pewnie dożyjemy i będziemy to widzieć, jak ta duchowość wejdzie w życie.
[02:04:27] - Bardzo możliwe jest, że zmiany w fizyce, które są w tej chwili, których jesteśmy świadkiem, że one zapoczątkują ten proces, bo mogą pokazać ludziom drobne wskazówki. Ludzie zaczną kojarzyć: „Ej, ale o takich rzeczach to mówili jacyś tam.”
[02:04:47] - Szamani.
[02:04:47] - Tak. Czyli to była prawda i ludzie zaczną powolutku wracać, odświeżać sobie pamięć.
[02:04:55] - Kojarzyć fakty, łączyć.
[02:04:55] - Tak. I zaczną szukać i zaczną wymagać na nauce: „Panowie, to sprawdźcie jeszcze to, bo może było tak.” I może się okazać, że wszystkie stare podania, stare wierzenia, wszystkie te bardzo ulotne sprawy nakreślą nauce drogę, którą powinna zmierzać, którą powinna zbadać, bo mówi się o tym od wieków.
[02:05:19] - Dokładnie.
[02:05:20] - I nikt tego jakoś jeszcze nie przebadał dokładnie.
[02:05:22] - Może to jest ten właściwy wytrych. To jest ta właściwa wskazówka, jak zmienić ten świat na lepszy, żeby zaakceptować.
[02:05:30] - Zbadać wreszcie to, o czym się mówi od tysięcy lat.
[02:05:33] - Dokładnie. Po prostu nie udawać, że ta rzeczywistość jest tylko w połowie, a druga połowa nie istnieje, bo ona zaczyna coraz głośniej pukać do drzwi. W moim przypadku było to naprawdę bardzo spektakularne. Dookoła nowoczesny sprzęt komputerowy. Ja naprawdę nie jestem człowiekiem, który wierzy w duchy. W sensie takim po prostu szukam duchów albo coś. Uwierzyłem w duchy dopiero po tej sytuacji. Tyle, że wierzyłem w duchy, bo to ciężko powiedzieć, czy to było przeskoczenie w czasie, czy co to było. Ale to była piękna lekcja dla mnie taka, że jest tyle rzeczy niewyjaśnionych i tak naprawdę nie wiadomo, co się dzieje dookoła, ale jesteśmy świadkiem tego wszystkiego.
[02:06:10] - Tak. I to cały czas. Jednak może sobie z tego sprawy nie zdajemy, ale te śmieszne duchy w większości to są takie duchy jak i my, które niestety nie poszły w swoją stronę.
[02:06:23] - A my poszliśmy w złą stronę.
[02:06:25] - Dokładnie.
[02:06:28] - My żyjemy jeszcze.
[02:06:29] - Dokładnie. Ja tu jeszcze w dobrą stronę idę. Tak mi się wydaje.
[02:06:32] - Chyba że czegoś żeśmy nie zauważyli.
[02:06:34] - Może. Bywa. Halo, halo, Tyflonie? Słuchajcie, coś się zerwało z internetem. Ja w takim razie rozłączam.
[02:06:47] - Albo nas już nie ma, wiesz co?
[02:06:49] - Albo nas już nie ma.
[02:06:50] - Przeszliśmy na drugą stronę.
[02:06:54] - Dokładnie. Przeszliśmy na drugą stronę materii i dano nam znak, że tak.
[02:06:59] - Że jest coś poza materią.
[02:07:00] - Otóż to. The Ghost in the Shell. Słuchajcie, dziękuję wam bardzo za słuchanie „Hiperprzestrzeni”. Myślę, że zostawiliśmy wam ciekawe pole do rozważań na temat co jest poza materią i jak dużo tego jest, i jak mocno determinuje to nasze życie. Czasami wręcz kompletnie nieświadomie wpływa i przekręca troszeczkę naszą percepcję. Zaczynamy patrzeć na życie troszeczkę inaczej po tym wszystkim, po takich doświadczeniach.
[02:07:28] - Czy w tym, co jest naszym życiem, co jest sensem istnienia, co jest rzeczywistością, czy w tym wszystkim nadal materia powinna zająć-
[02:07:39] - Pierwsze skrzypce?
[02:07:40] - Tak jest, dokładnie.
[02:07:41] - Ostatnio właśnie grała.
[02:07:42] - Ile procent w ogóle materii wchodzi w skład rzeczywistości?
[02:07:46] - Może się okazać, że naprawdę tak bardzo niewiele, raptem jeden procent.
[02:07:52] - Może tak tylko patrzymy jednym okiem przez taką dziurkę od klucza. Wyglądamy przez szparę w pudełku, w którym siedzimy.
[02:08:00] - Otóż to. To może czas najwyższy wyskoczyć z tego pudełka. I tyle, proszę państwa, nie przejmować się ograniczeniami, tylko zaakceptować to, że naprawdę jest więcej rzeczy, o których nie mamy bladego pojęcia, niż wzorów na to, jak opisać rzeczywistość. I że być może tak naprawdę nie ma żadnego wzoru na tą rzeczywistość. Ona po prostu jest sensem, tym dobrodziejstwem tych wszystkich niewytłumaczonych, niejasnych rzeczy, o których ja tu w ogóle w „Hiperprzestrzeni” jak zwykle opowiadam. Także dziękuję wam wszystkim za słuchanie „Hiperprzestrzeni” dzisiaj. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy zarówno online, jak i tych offline. Pozdrawiam słuchaczy Radia Paranormalium, Radia Na Fali. Pozdrawiam ciebie i dzięki wielkie za-
[02:08:37] - To ja dziękuję.
[02:08:38] - Miłą rozmowę.
[02:08:39] - Ja też dziękuję. Było mi bardzo przyjemnie pogadać sobie tą wieczorową porą w „Hiperprzestrzeni”.
[02:08:46] - Dokładnie. Słuchajcie, wspierajcie to radio, wspierajcie, żeby było dobrze, żeby było mniej problemów. Może jakiś nowy mikrofon? I don't know. Może by się przydał chyba. Także wspierajcie Radio Na Fali, radionafali.com zakładka „Wspieraj Sponsoruj” i słuchajcie, wskakujcie na czata, a ja zapraszam do słuchania wszystkich pozostałych audycji w Radiu Na Fali. Zapraszam do nowej audycji prowadzonej przez Księcia Edwarda „Etykieta zastępcza”. Także bardzo ciepło i gorąco zapraszam. No i zapraszam was wszystkich na „Wieczorową porę” zaraz po „Hiperprzestrzeni”. Także dziękuję za słuchanie.
To była „Wieczorowa pora” w Radiu Na Fali.
[02:09:27] - Masz jeszcze chleb?