Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:18] - Halo, halo! Witam wszystkich serdecznie w Radiu na Fali w hiperprzestrzeni w ten piękny sobotni wieczór. Witam wszystkich słuchaczy Radia na Fali. Witam wszystkich obecnych na czacie Radia na Fali. Witam wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, które retransmituje hiperprzestrzeń. Chciałem jeszcze powiedzieć, że pozdrawiam oczywiście sponsorów. Peace and love, moi drodzy. Bez was nie działałoby, a wszyscy pozostali, jak tylko skończy się audycja, w kolejce do bankomatu, żeby wpłacać pieniądze. To tyle à propos Bilon z Babilonu. Słuchajcie, dzisiaj mam ze sobą gościa, tuż obok.
Może sam gość powie o sobie coś. Może zacznijmy od tego, że gość się sam przedstawi.
[01:12] - Dobry wieczór państwu. Witam w Radiu na Fali w sobotnią noc. Jestem Koc. Ludzie na mnie mówią Koc.
[01:24] - Bartek, po prostu Bartek. Bądźmy po prostu normalni.
[01:27] - Mogę być Bartkiem też.
[01:28] - Dokładnie. Z nami jest dzisiaj Bartek. Z jakiego powodu? Ponieważ, Bartek, słuchaj, bujasz się przez ostatnie lata. Bujasz się, piękne słowo. Właściwie przemieszkujesz kawałek roku zawsze na Karaibach. Tak wyszło w ciągu ostatnich lat.
[01:46] - Przez parę ostatnich lat złożyło się szczęśliwie, że mogę być na Karaibach raz w roku.
[01:53] - Na pół roku.
[01:54] - Nie na wakacje, nie na dwa tygodnie, ale na przynajmniej parę miesięcy, żeby zobaczyć, jak wygląda życie po drugiej stronie planety. Prawie że.
[02:06] - Dokładnie. I właśnie o to życie po drugiej stronie planety, o różne zioła, które tam występują, różne dziwne substancje, bo wiadomo, że Karaiby w Europie kojarzą się z niczym innym, ale głównie z cannabis. Tak wypadło. Bob Marley.
[02:20] - To zależy komu. Wielu ludziom też kojarzy się z piękną rafą koralową, z oceanem błękitnym, ale też z wielorakimi gatunkami roślin.
[02:31] - Dokładnie. A my wróciliśmy do lasu. Jak zwykle las, bo tu zawsze jest las. My zawsze w lesie siedzimy. Słuchajcie, to może ja wypytam cię, Bart. Zacznę od tego, żeby cię wypytać, jak jest z ziołami. Ponieważ bywasz na Jamajce i bywasz na Trinidadzie i Tobago. To są takie główne miejsca. Zacznijmy od Jamajki, bo jest to miejsce, które, słuchaj, Bob Marley. You know, everyone know.
Ja nie mam tego akcentu, nie mam bladego pojęcia jak go używać, jak robić.
[03:03] - Nie próbujmy imitować akcentu, bo jest dosyć trudnym akcentem do imitowania. Jeżeli nie wychodzi to poprawnie, to można narazić się na tak zwaną siarę. Także lepiej pozostać przy swoim wschodnioeuropejskim akcencie w języku angielskim chyba, niż próbować imitować lokalny jamajski akcent. A jest ich wiele również w zależności od tego, gdzie na wyspie jesteśmy. Ale powracając do tematu ziół. Jak wspomniałeś, Jamajka słynie z tego, że jest legendarna dla marihuany.
[03:40] - Dokładnie.
[03:42] - I teraz miałem okazję przekonać się, czy jest to rzeczywiście tylko legenda, czy jest to potwierdzone faktami.
[03:51] - Właśnie.
[03:52] - Dlatego, że sława jamajskiej marihuany i muzyki reggae rozpościera się na cały świat właściwie z tej małej, zapomnianej wysepki. Ludzie wiedzą o tej wysepce.
[04:15] - Może jeszcze raz, bo straciliśmy pięć minut.
[04:17] - Problemy techniczne. To ile się mamy cofnąć w wypowiedzi?
[04:21] - Odrobinę, proszę pana. Okej, już jesteśmy z powrotem.
[04:24] - Ile mam czasu na odpowiedź?
[04:25] - Jak zwykle coś się musiało dziać. To wszystko przez te dziwne kable. Tak zaszemrało kablami jak zwykle, rozłączyło, ale już jesteśmy z powrotem.
[04:32] - Nie wiadomo, gdzie przerwaliśmy wątek. Może popatrzymy na czat i może ktoś by nam podpowiedział.
[04:37] - Słuchaj, to może jeszcze raz tak czy siak. Powtórzmy jeszcze raz z tą historią szybciutko z legalności, jak duże są kłopoty z tym związane, bo oczywiście jest to nielegalne.
[04:47] - Zacznijmy od początku. Rozmawiamy o marihuanie, w szczególności o wyspie Jamajka na Karaibach.
[04:54] - Dokładnie.
[04:56] - Gdzie mam okazję bywać. Jest to na pewno legendarna sprawa. Z Jamajki pochodzi ganja i z Jamajki pochodzi muzyka reggae, bardzo mocno rozpowszechniona dzięki między innymi Bobowi Marley. Nie wiem, jak to się odmienia w języku polskim. Bobowi Marleyowi. Warto wspomnieć parę słów na temat tych roślin. Na pewno stały się legendarne ze względu na to, że są bardzo wysokiej jakości moim zdaniem, pod względem takim, że są to naturalne rośliny, które dojrzewają w słońcu, przepełnione bardzo dobrą energią. Już z ziemi biorą takie substancje odżywcze, mają takie naturalne nawozy, o których też wspomnimy później, że rośliny rosną w sposób bardzo naturalny i są nieprawdopodobnie aromatyczne i działają wspaniale. Aczkolwiek bardzo nielegalne na wyspie. Prawo jamajskie zakazuje hodowli, posiadania nasion i ogólnie uprawy i oczywiście sprzedaży i spożycia.
[06:10] - Na pewno biały turysta nie powinien się brać za coś takiego, bo jest z reguły bardzo widoczny.
[06:16] - Dla entuzjastów marihuany wiadomo, że takie bariery nie istnieją. Jeżeli jesteś na Jamajce, to będziesz chciał spróbować tamtejszego zioła. Tylko porada jest taka, że bardzo trzeba uważać nosząc ze sobą zioło i paląc. Trzeba robić to w odpowiednich miejscach. Najlepiej jest mieć przyjaciół, którzy pomogą i wskażą radę. Lokalnych przyjaciół. Dlatego, że można popaść w ciężkie tarapaty, jeżeli złapie nas policja. Jest to inny świat. Służby policyjne działają zupełnie na innych zasadach niż w Europie, niż to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Jeżeli zdarzają się takie sytuacje, gdzie policja jest wplątana, to są to sytuacje bardzo stresowe dla turystów również.
Dla lokalnych mogą kończyć się tragicznie. Jest dużo doniesień o pobiciach.
[07:24] - Ale co, policja jest taką mafią?
[07:25] - Tak. Ludzie, którzy są przyłapani z jakąś ilością, nawet niewielką, marihuany, często są bici przez policjantów, zanim złożą jakiekolwiek wyjaśnienia i zanim- po prostu nie istnieje coś takiego jak protokół przeszukania.
[07:46] - Ale dotyczy to po prostu wszystkich? Bo pamiętam, opowiadaliśmy kiedyś historię, ale to na innej wyspie. Później przejdziemy do tego, że miałeś coś przy sobie, że strasznie się bałeś, że człowiek, który był stamtąd lokalny, bał się jeszcze bardziej niż ty.
[07:58] - To było na innej wyspie. O tym porozmawiamy później.
[08:01] - Okej, czy na Jamajce jest podobna sytuacja? Czy miejscowi mają troszkę inny deal? Wiesz, kiedyś była taka słynna historia z takim słynnym gangsterem na Jamajce, który był bardzo kochany na Jamajce. FBI, CIA go szukało, on się tam ukrywał, w końcu go wyciągnęli stamtąd. Ale to takie historie o grubych mafiozach.
[08:22] - Historie różne docierają. Na pewno do mnie nie wszystkie. Pomimo tego, że spędzam tam dosyć dużo czasu.
[08:29] - Pół roku tam siedzisz.
[08:30] - Na tyle długo, żeby poznać ludzi i ich prawdziwe odczucia i mieć kontakt taki prawdziwy z ludźmi, a nie na zasadzie turystycznej, takiej, że na dwa tygodnie wyjeżdżam, siedzę w hotelu koło basenu i takie rzeczy mnie interesują. Dlatego organizuję sobie życie i czas tak, żeby móc być tam trochę dłużej.
[08:55] - Okej, nie bałeś się za pierwszym razem? Biały chłopak na Jamajce, chodzący bankomat.
[09:00] - Nie no, jasne, że się bałem. Nadal się boję. Trzeba być rozważnym. Te wyspy pięknie wyglądają na pocztówkach i na zdjęciach, bo rzeczywiście natura jest przepiękna, ale ludzie są różni i działają trochę na innych zasadach niż to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni w Europie. Europa jest bardzo bezpiecznym miejscem.
[09:25] - Mówisz?
[09:27] - Pomimo tego, że mamy doniesienia o różnych przestępstwach, to tutaj naprawdę jest bezpiecznie.
[09:34] - Słuchaj, jak jest z tymi lokalnymi mieszkańcami i z ziołem w tej całej sytuacji? Bo okej, ty jak jesteś obcym kolesiem z kosmosu zwanego Europą, to wiadomo, że masz kartę do bankomatu i jesteś kochany przez policję i cię pobiją. Lokalnych to na pewno pobiją za nic. Chociaż?
[09:53] - Właśnie to zwykle jest związane to przekupstwo tam, jeżeli jest taka okazja. Ale to też trzeba być bardzo ostrożnym, bo tak jak powiedziałeś, policja chce wyłudzić jakieś pieniądze od białych ludzi przyjeżdżających z Europy, ze Stanów. Ale to też zależy, jak oni ciebie widzą tam. Bo jeżeli widzą, że jesteś tam przez jakiś czas i znasz lokalne obyczaje, to też inaczej z tobą rozmawiają. Dlatego, że jeżeli widzą, że jesteś niedoświadczonym turystą, który ma przerażenie w oczach i nie wie, co zrobić w takiej sytuacji stresowej, to właśnie zwykle się rozgrywa o pieniądze.
[10:35] - Okej, ile czasu potrzebujesz, żeby się wtopić w tłum? Raz, dwa, trzy, cztery.
[10:42] - Właśnie to jest cała zabawa na Karaibach w moim mniemaniu. Tam trzeba umieć się wtopić tak bardzo, jak jest to możliwe, a nie być takim pyszałkowatym turystą, bo to przyciąga dużo uwagi.
[10:55] - Okej, dobra, wracamy do roślin. Słuchajcie, wracamy do roślin. Z tymi roślinami chciałem się ciebie zapytać o kwestie uprawy, hodowli. Bo skoro takie piękne miejsce, gdzie wszystko rośnie jak na drożdżach i jest takie słońce i ta roślina jest tej jakości. Drodzy słuchacze, w ogródku, w pewnym domu, w którym mieszkałem, miałem nasiona. Zresztą od ciebie, Bart. Właśnie nasiona z Jamajki rośliny, która wyrosła w Londynie. Już jej dawno nie ma, także możecie dzwonić po policję śmiało. Ja z tym absolutnie problemu. Słuchajcie, była to jedna z najbardziej- jeżeli ktoś z was jest użytkownikiem cannabis.
Oczywiście nie wszyscy są użytkownikami. Nie wszyscy muszą palić oczywiście, jak najbardziej. Roślina była, tu dla wszystkich koneserów, niesamowita. Słuchajcie, miała niesamowity aromat. Może nie wyrosła aż tak bujnie jak na zdjęciach na Jamajce, ale wiadomo, że w Londynie nie ma aż takiego słońca. Ona rosła w ogrodzie i to była jedna z najsmaczniejszych roślin, które wyhodowałem w okolicy. To były właśnie nasiona prosto z Jamajki. Chciałem, żebyś trochę opowiedział o tej historii z tą hodowlą na Jamajce. Bo to nielegalne, ryzykowne bardzo, a ludzie z tego tam żyją. To jest fenomen.
[12:05] - Jest to trochę fenomen, dlatego że są społeczności, które żyją sobie daleko gdzieś poza tymi głównymi centrami, takimi jak Kingston albo Na grill, gdzie są takie plaże turystyczne. Oni to nazywają countryside, czyli trzeba jechać parę godzin głębiej, dalej od głównych dróg. I są takie małe wioski, w których mieszka po 200, 300 osób. Generalnie z tego, co zauważyłem, że jeżeli się odbywa taki preceder
[12:47] - Preceder.
[12:52] - To cała wioska jest właściwie zaangażowana w to. W ten sposób to musi działać. Przede wszystkim powiem tak: ludzie, którzy hodują marihuanę na Jamajce, to nie są żadni gangsterzy. Z tego, co widzę. To nie są żadni ludzie wysokich dochodów. To są zwykli prości farmerzy-
[13:17] - Muszą przetrwać
[13:17] - ... którzy hodowali na przykład arbuzy trzy lata wcześniej. Ale okazuje się, że z arbuzów nie mogą zarobić tyle pieniędzy, żeby się utrzymać. I to nie chodzi o jakieś bogactwo, tylko po prostu, żeby się utrzymać. Decydują się na to, że będą hodować marihuanę, pomimo tego, że jest tak niebezpieczna hodowla i nadal nielegalna. W ciągu roku oni zbierają trzy do czterech zbiorów, bo jest słońce na okrągło i te rośliny rosną na okrągło. Przy odrobinie sprytu można zrobić cztery zbiory rocznie. Sprzedają to za niewielkie pieniądze właściwie jakimś ludziom, którzy przyjeżdżają z większych miast. I ta marihuana, która dociera do Kingston, jest już dwukrotnie lub trzykrotnie droższa.
[14:12] - O jakich sumach mówimy? Tak z ciekawości, ile mafia na tym zarabia? W sensie, skoro to jest nielegalne.
[14:17] - Tak jak mówię, wydaje mi się, że ceny w Kingston są dwu-, trzykrotnie wyższe niż tam na wioskach.
[14:29] - Okej, a ile płacisz za— wiadomo, że są to inne ilości. Ile płacisz na Jamajce? Tak mniej więcej.
[14:36] - Wiesz co, to ciężko. To zależy kto.
[14:39] - No właśnie.
[14:40] - To jest właśnie to. Jeżeli jesteś białym turystą, który przylatuje na dwa tygodnie, to bardzo dużo zapłacisz za bardzo wątpliwe zioło. Natomiast jeżeli trochę się tam żyje z ludźmi, poznasz parę osób i zaprzyjaźnisz na takiej zasadzie przyjaźni, a nie wyzysku, to okazuje się, że marihuana jest wszędzie na wyspie praktycznie, tylko trzeba mieć dostęp do niej. Nie wszyscy palą, trzeba to podkreślić. Nie wiem, jak procentowo to wygląda na Jamajce, ale to nawet nie jest 50%. Dla mnie, powiedzmy, 30% to jest prawdopodobnie dużo. Trzeba by to było sprawdzić. Podejrzewam, że pali mniej niż 30%, wbrew pozorom.
[15:30] - To jest taki stereotyp po prostu.
[15:32] - To jest taki stereotyp, tak.
[15:33] - Że wszyscy są Bobem Marleyem albo synami Boba Marleya.
[15:41] - Także co dalej? Są, wydaje się, takie cztery główne gatunki na Jamajce, które pochodzą z różnych części wyspy i dlatego mają troszeczkę inne właściwości i trochę inaczej wyglądają liście i topy. Atutem tego miejsca, gdzie ja jeżdżę akurat, jest to, że blisko są jaskinie, w których jest duża populacja nietoperzy, które produkują najlepszy naturalny nawóz dla roślin. Nie tylko marihuany, ale dla wszelakich kwiatów, drzew owocowych.
[16:18] - Fortunę kosztuje ten nawóz w ogóle. Ktoś ze znajomych chciał kupić w Stanach i worek tego kosztuje jakoś tak, porównując do czegoś, wiesz. Wow!
[16:24] - Tak. Nie jest to prosty produkt. Nie jest to prosta rzecz do zdobycia. Trzeba wpełznąć do jaskini.
[16:32] - Śmierdzącej jaskini nietoperzy.
[16:34] - I to zeskrobać ze skał. To zalega na dolnej warstwie kamieni. Tylko to jest warstwa taka dwu-, trzycentymetrowa max. I to trzeba odskrobać, oczyścić z kamieni i z jakichś innych gałązek. Lokalni farmerzy mieszają to z wodą i tym podlewają rośliny. Trzeba wspomnieć, że te odchody nietoperzy, guano tak zwane, są tak świetnym nawozem dlatego, że posiadają mnóstwo minerałów. I jeżeli o tym pomyślisz, to nietoperze głównie jedzą owoce i pyłki roślin, więc to jest takie najbardziej potent.
[17:16] - Dokładnie. A jeszcze mieszkają w lesie tropikalnym, właściwie w dżungli, bo tam jest dżungla dookoła. Właśnie, jak jest z tą dżunglą? Bo to są co? Takie dzikie farmy, zioła wykarczowane w dżungli gdzieś w takich niedostępnych miejscach?
[17:29] - Ja widziałem parę miejsc. Ja widziałem uprawy na rzece właściwie. Trzeba było płynąć takim czółnem do tego. Ale to była naprawdę wątpliwa jakość. Pomimo tego, że właściciel tego małego poletka był bardzo dumny z tych swoich roślin, to one były takie badylowate i właściwie mało miały wspólnego z tym, co widziałem w innych miejscach. Ale to są głównie tak zwane sawanny. Czyli to nie jest dżungla. To się nazywa sawanna. To jest taki obszar, gdzie jest piasek i porasta taka niska trawa i są drzewa tu i ówdzie, ale nie na zasadzie gęstego lasu. Jeżeli jest dostęp do słodkiej wody, bo to jest najważniejsze, to tam powstają tak zwane ogrody.
One nie są duże. One są rozproszone tak, żeby było trudniej je znaleźć i Są tak jak gdyby kultywowane na przemian, żeby był ciąg zbiorów.
[18:35] - Proszę bardzo. To co, robimy lekką przerwę, włączamy jakąś muzyczkę, moi drodzy. My to sobie popijemy herbatki jaśminowej, tym razem zielonej. Polecam każdemu. Wy oczywiście słuchacie „Radia na fali” retransmitowanego w Radiu Paranormalium. A dzisiaj? Dzisiaj o Jamajce, ziołach i jeszcze innych wyspach tropikalnych. Generalnie wyprawa na Karaiby, proszę państwa, także dzisiaj w hiperprzestrzeni po karaibsku. Tak, oczywiście słuchacie hiperprzestrzeni w „Radiu na fali”. Myślę, że troszkę poczeszczało przed chwilą, także już nie będzie czeszczało.
Już wszystko jest jak najbardziej okej. Jak zwykle zamieszanie. A dzisiaj jest gość. Gościem jest Bartek. Bart, człowiek, który generalnie spędza pół roku w Europie, drugie pół roku na tropikalnych wyspach, po których podróżuje. Już tam mieszka trwa od paru lat. Człowiek, który ma sporą wiedzę na temat, jak wygląda życie z drugiej strony świata, z drugiej strony kuli i o czym w ogóle tam słychać i o co tam chodzi w tym wszystkim. Na chwilę się oddalił. Zaraz wróci. Także ja przypominam, że audycja jest oczywiście retransmitowana w Radiu Paranormalium i przypominam, że są oczywiście inne audycje w „Radiu na fali”.
Także wykorzystam ten momencik na szybką reklamę wszystkiego, co jest w „Radiu na fali”. Także słuchajcie sobie „Pichontarium”, bo się pojawiło. Słuchajcie „Kona”. Słuchajcie generalnie wszystkiego, co znajdziecie w ramówce. Zwiedzajcie i po prostu słuchajcie. Oczywiście „Hiperprzestrzeni” z archiwum proszę słuchać, jeżeli ktoś jeszcze nie słuchał i wspierać proszę. A ja tu już mam z powrotem gościa. I dalej kontynuujemy opowieści.
[20:21] - Kontynuujemy opowieści.
[20:22] - Dokładnie. Opowieści z wysp karaibskich. Dokładnie. Chociaż ile jest oceanów? Jeden jest ocean i Morze Karaibskie.
[20:31] - Mówisz?
[20:32] - Nie wiem właśnie.
[20:32] - Czy rozróżniamy Pacyfik i Atlantyk?
[20:35] - Ale stąd, z Londynu do-
[20:39] - A na Karaiby?
[20:40] - Tak. Mówię tak w prostej linii, po drodze.
[20:42] - To jest żabi skok tak zwany. To nie jest problem, naprawdę. Z miejsc komunikacyjnych takich jak Londyn albo Paryż, albo Frankfurt to jest kwestia 10 godzin lotu i jesteśmy na Karaibach.
[20:57] - Proszę bardzo.
[20:58] - Więc jest to po prostu jeden dobry posiłek po drodze, który polecam zabrać ze sobą. Nie jemy jedzenia z samolotów, nie jest wskazane dla nas. Lepiej sobie ugotować coś, zabrać w pudełeczku na drogę, po prostu zjeść po drodze coś smacznego i zdrowego raczej niż jedzenie, które jest zrobione z plastiku, podawane w plastiku. Także jeden dobry posiłek, jedna długa drzemka i jesteśmy na miejscu.
[21:25] - Okej, dobra, to jesteśmy na Jamajce. Już wiemy, jak wyglądają nielegalne hodowle, które są w dżungli. Takie najbardziej spektakularne właściwie, bo Jamajka i cannabis. A co z pozostałymi ziołami? Bo oczywiście jak człowiek zapali, to jeszcze powinien coś zjeść do tego wszystkiego, prawda? Co z jedzeniem na Jamajce? Takie inne z ziołami.
[21:47] - Jedzenie jest wspaniałe. Jeżeli ktoś chce się skłonić do gotowania i poznawania lokalnych potraw, to naprawdę polecam. Aczkolwiek Jamajka jest dosyć uboga w smaki w porównaniu do innych wysp karaibskich, które odwiedziłem do tej pory. Jedzenie jest takie bardzo proste i przypomina troszeczkę energetycznie jedzenie w Polsce, dlatego że się je dużo skrobi zawartej w różnych korzeniach i bulwach. Do tego dużo mięsa też trzeba wspomnieć. Oprócz tego jest wybór ryb nieprawdopodobny, dlatego że jak to Karaiby otoczone błękitną wodą z przepięknymi rybami.
[22:37] - Chciałem się zapytać à propos tego jedzenia w kontekście ziół. Cannabis jest jednym ziołem, takim najbardziej spektakularnym, ale zawsze jak mamy wspólnych znajomych, przyjaciół z Karaibów też i niesamowitym momentem rozmów jest ten moment, kiedy ludzie zaczynają rozmawiać o różnych ziołach znajdowanych w dżungli i zaczynają opowiadać, co te zioła robią, albo na przykład w ogóle podejście do jedzenia na Karaibach, które jest takie w ogóle, przynajmniej to, co ja spotkałem po naszych wspólnych przyjaciołach, którzy mówią tak: „Zjedz to, bo to ma tą energię, zjedz to, bo to ma taką energię, tamto to ma taką energię”. Takie fajne rozłożenie. My jadamy tak bardziej na zasadzie, zgubiliśmy tę gdzieś po drodze. Nasze babcie, jeszcze dziadki pamiętają takie staropolskie, można powiedzieć, kuchnie tudzież z jakiegokolwiek kraju, takie oryginalne, etniczne. We Włoszech jest to samo, w Hiszpanii też ludzie pamiętają jeszcze takie zdrowotne rzeczy. Jak jest z tym na Karaibach?
[23:30] - Z jedzeniem jest podobnie jak ze spaleniem marihuany. Nie można generalizować. Są ludzie, którzy różną kuchnię uznają. Są ludzie, którzy są bardzo zafascynowani Ameryką i jedzą bardzo dużo fast foodów, niezdrowego jedzenia. Ale z drugiej strony mamy cały ruch Rastafaraj, który wielką uwagę przykuwa do zdrowego odżywiania, do energetycznego jedzenia. Sposób gotowania, który oni propagują, nazywają ital od słowa vital, czyli od energii, od witalności. Czyli jedzenie, które jest gotowane ma za zadanie posiadać pewną dawkę energii, która jest prądem, takim paliwem dla ciała, dlatego że uznają, że nie ma sensu jeść jedzenia, które jest puste energetycznie. Okazuje się, że najwięcej energii ma to jedzenie, które jest najbliżej ziemi, czyli wszelkiego rodzaju rzeczy, tak jak one się pojawiają Na ziemi raczej niż produkty z tych rzeczy. Nie powinniśmy za bardzo ingerować w naturę, tylko odżywiać się tym, co jest najprostsze. Nie mówię o tym, żeby jeść surowe rzeczy bez smaku, tylko chodzi o to, żeby połączyć rzeczy przy małej obróbce termicznej, dajmy na to, czyli gotowanie tak zwane, ale niekoniecznie przy użyciu produktów.
Po prostu wszystko jest wykonywane ze świeżych rzeczy i z takich sprawdzonych. Właściwie polega to na tym, że jest to związane z umiejętnością gotowania. Nie jakąś szaleńczą, wybitną formą. Jak dostajemy jedzenie w restauracji-
[25:22] - Nie jest to francuska restauracja.
[25:23] - Nie jest to francuska restauracja.
[25:25] - Monsieur!
[25:26] - Jest to po prostu istotny element dnia, żeby ugotować ten tak zwany pot, czyli garnek dobrej strawy.
[25:33] - Nice. Co takie pewnie jeszcze social do tego, czyli jeszcze wszyscy się składają. To takie mało europejskie. Nie robisz sobie zdjęcia na Instagram?
[25:43] - Nie, nie widziałem akurat żadnego Rastamana, który wysyła zdjęcia na Instagram swojego posiłku.
[25:48] - Okej, dobra, bo mówimy o Rastamanach. Słuchaj, powiedz parę słów, bo może nie wszyscy kojarzą tak w dwóch słowach, o co w ogóle z tym chodzi. Tak wiesz, Rastaman. O co chodzi z tymi Rastamanami? Jakby ktoś nie kojarzył. Jest też dużo legend dookoła tego. Wiesz, niektórzy myślą, że być może chodzi o same dredy, rozumiesz? Robisz sobie fryzurę, jesteś Rasta.
[26:07] - Jesteś Rasta.
[26:10] - No może być i tak, wiesz, dla niektórych.
[26:12] - Dredy są z tym związane, aczkolwiek nie są rzeczą, która jest niezbędna w całym tym ruchu.
[26:17] - Okej, spytajmy się. Spytam się cię o dredy. Zacznijmy od dredów. Jest jakaś legenda z dredami na wyspach?
[26:24] - Dlaczego są dredy?
[26:25] - Dokładnie.
[26:27] - Wiesz co, chodzi o takie zachowanie rebeliantów. Jest to swego rodzaju znak rozpoznawczy. Co reprezentujesz swoją świadomością i swoim postępowaniem. Jest to coś, co nie jest pochwalane przez rząd, więc po prostu jest to swego rodzaju wyrzeczenie i jesteś widoczny. Jeżeli masz dredy na Jamajce, to jesteś widoczny i podejrzany dla policji, więc nie jest to prosta sprawa. Rastamani noszą je dumnie dlatego, że nie jest to kwestia mody. Jest to kwestia tego, że oni wierzą w to, że ciało nie powinno się pozbywać żadnych członków i łącznie z włosami, które są w pewnym stopniu żywe, nie powinno się ich obcinać. Bo Marley zmarł dlatego, że odmówił amputacji palca u stopy. Dostał takiej infekcji po tym, jak grał w piłkę nożną. Oni często grali tam za domem w piłkę nożną codziennie rano, bo to są ludzie naprawdę wysportowani i muskularni z tego względu, w jaki sposób żyją.
[27:44] - Nie ma tam pracy w biurze za bardzo chyba.
[27:47] - No ale jest to kwestia odżywiania. Jest to kwestia higieny mentalnej również, która jest zapewniona między innymi przez zioła. Jest to sposób na życie. Rastafarianizm jest to sposób na życie. Nie jest to religia. Wielu ludzi podejrzewa ten ruch o jakieś religijne aspekty. Z tego, co ja się dowiedziałem i doświadczyłem, nie ma to nic wspólnego z religią. Oni wręcz o tym mówią, żeby nie zaliczać tego ruchu do żadnych religii, dlatego, że nie ma żadnej religii, która jest słuszna.
[28:27] - No proszę bardzo. No to już chyba jasne. To już wiemy, co z tymi Rastafarianami.
[28:33] - To jest taki czubek góry, który rozpatrujemy. Historia jest dosyć długa. Wiadomo, że cały ruch powstał dawno temu, aczkolwiek nie jest aż tak stary. Jeżeli popatrzymy na historię tego nowoczesnego ruchu, właśnie tych rozpoznawalnych Rastamanów w dreadlockach.
[28:59] - Wiesz, to się zrobiło popularne przez Boba Marleya tak naprawdę w Europie. To był taki-
[29:05] - On na pewno rozpropagował ten ruch i tą wiadomość na cały świat właściwie, bo to nie tylko Europa, ale Japonia też w wielkiej mierze Stany Zjednoczone. Wiadomo, jest to jedno z nazwisk, które jest rozpoznawalne na całym świecie. Po prostu obojętnie gdzie się znajdziesz i powiesz Bob Marley, to na pewno są ludzie, którzy wiedzą, kim Bob Marley był.
[29:33] - Ja sobie przypomniałem taką koszulkę z Jimi Hendrixem i napisem Bob Marley. Taka wiesz. Zawsze chciałem mieć taką koszulkę właśnie.
[29:42] - Nie miałeś takiej nigdy?
[29:43] - Nie, właśnie nie miałem właśnie taką, gdzie był Bob Marley i był napis Bob Marley. A jak był Jimi Hendrix to napis Jimi Hendrix. Właśnie zawsze chciałem zmiksować tak, żeby był właśnie albo Bob Marley i podpis Jimi Hendrix. To też było dobre.
[29:56] - Cały ruch został rozpropagowany przez pana Marcusa Garvey, który był takim politykiem bardzo prężnie działającym na Jamajce, i który miał też różne akcje, takie poza krajem, że tak powiem, po prostu próbował nakłonić inne rządy do zwrócenia uwagi na to, że czarni ludzie są w dosyć mocny sposób wykorzystywani, a rząd właśnie na Jamajce też skorumpowany, wyzyskuje po prostu biedotę, a oddaje profity tym, do których te profity nie powinny należeć.
[30:38] - Czyli generalnie wygląda na to, że wszędzie na świecie jest bardzo podobnie pod tym względem. Jamaica jest akurat dosyć mocno kontrolowana przez Stany Zjednoczone. To jest dosyć oczywista sprawa. Bardzo blisko Stanów w końcu.
[30:53] - Właśnie Marcus Garvey to jest przykład człowieka, który był jednym z prowodyrów tego ruchu. On nie nosił dredów wcale. To był pan, który chodził w garniturze. Bob Marley też długi czas jeszcze, pomimo tego, że już się wdrażał w system Rastafara, nie nosił dredów. Podobnie jest w tej chwili na Jamajce. To nie tylko ci, którzy mają dredy, palą marihuanę. Ponieważ są takie restrykcje i jest to, tak jak wspomnieliśmy wcześniej, niebezpieczne, to dużo ludzi straciło dredy. Pomimo wielkiej żałości, to niestety po wielu interwencjach policyjnych musieli pozbyć się dredów. Mam takich znajomych.
[31:43] - Policja przychodzi do ciebie i mówi: „Słuchaj człowieku, musisz ściąć dredy”?
[31:47] - Jest to tak stresujące doświadczenie, bycie zamkniętym w celi na Jamajce, że po trzech, czterech aresztowaniach tacy ludzie-- mam takiego przyjaciela, który za czwartym razem wyrwał sobie w celi dredy jeden po drugim. Jak wyszedł z tej celi po paru dniach, to już nie miał dredów.
[32:05] - Dosyć radykalnie, bo w Europie się tego w ogóle nie mówi. W Europie jest to wyspa, na której trwa impreza, rozdają drinki za pół darmo, a ty się cały czas bawisz. Także taki obraz jest troszeczkę tylko jednokierunkowy z folderów.
[32:21] - To jest taki obraz z filmów amerykańskich i z folderów. Ja na takie wakacje się nie udaję, także mogę się tylko podzielić moimi spostrzeżeniami jako chłopaka z Polski, który wielokrotnie tam bywał i jak ja to widzę, jak ja się czuję w tamtym świecie.
[32:40] - Chciałem się zapytać, jak ludzie na Jamajce tak zwyczajnie, jak czujesz tych ludzi? Bo pochodzimy z krajów akurat w pewien sposób mocno zbliżonych, bo właściwie przynajmniej my należymy jeszcze do tego pokolenia, które dorastało w miarę, powiedziałbym, nieskomplikowanej i zbytnio niestechnologizowanej rzeczywistości. To nie był Londyn wtedy. Polska nie wyglądała jak Londyn, kiedy my dorastaliśmy. Zawsze mi się wydaje, że jest pewna nić połączenia. Nie ma problemu z odbieraniem takich najprostszych wartości przez ludzi z Karaibów i przez ludzi z Polski. Rozumiemy pewną siłę elementarnych wartości typu: jest ziemia, jest drzewo, jest słońce. Te współczesne pokolenia może nie do końca i nie wszyscy. Jak to w ogóle wygląda z tymi?
[33:26] - Tam, gdzie ja jeżdżę, countryside tak zwane, ludzie żyją w niesamowitej symbiozie z naturą. To widać na przykładzie rybaków, którzy wypływają rano, mają swoje miejsca, gdzie poławiają ryby i wszelkiego rodzaju homary. Widać, jak oni współgrają z tym oceanem, który ich żywi na co dzień. I oni się nie wzbogacają, ale ten dzień za dniem jakoś przebywają. To samo widać na przykładzie plantatorów. Jest to niesamowity wysiłek. Wspomnę o tym, że interes jest nielegalny, więc ponieważ muszą to robić w ukryciu, to jest to wysiłek.
[34:15] - Stres oczywiście.
[34:16] - Dodatkowy wysiłek, dlatego że nie możesz w oficjalny sposób zanieść pompy wody na przykład na sawannę.
[34:23] - Czyli musisz wymyślić jakąś-
[34:24] - Musisz wymyślić jakąś drogę, gdzie nikt nie będzie widział. Z tym są powiązane też metry, jak nie kilometry rur. Dlatego że te pola trzeba nawadniać, tam jest bardzo gorąco. Jest to stres. Są bardzo często nagonki policyjne. Farmerzy tracą wtedy cały ten sprzęt i to jest największa strata dla nich, bo poletko mogą wyhodować w przeciągu następnych trzech miesięcy. Tylko problemem jest to, że jak im się zabierze ten sprzęt, on kosztuje bardzo dużo pieniędzy, jest ciężki do zdobycia na wyspie, to oni przez wiele miesięcy nie mają za co żyć.
[35:06] - Właśnie, bo tam jest troszeczkę taki paradoks z cenami, o którym mi wspomniałeś, bardzo intrygujący. Że wszystkie rzeczy w miejscu, które jest tak blisko Stanów Zjednoczonych, gdzie wszystko jest praktycznie za pół ceny w porównaniu do Europy, nagle się okazuje, że to miejsce jest koszmarnie drogie, że jest tak obliczone, że praktycznie normalny farmer nie ma szans za bardzo.
[35:26] - Tak niestety wygląda polityka na wielu wyspach karaibskich. Rząd jest bardzo skorumpowany i nie dba o obywateli za bardzo, poza tymi obywatelami, którzy mają dużo pieniędzy. I ludzie tacy jak farmerzy, biedni farmerzy nie mają za bardzo wyjścia. Ta wyspa nie produkuje właściwie wiele rzeczy poza marihuaną i muzyką. Także oni bardzo często idą tą drogą dlatego, że nie mają wyjścia, muszą utrzymać rodziny.
[36:00] - Czyli albo grasz reggae, albo odjeżdżasz, albo jedno i drugie.
[36:06] - Z tym reggae to jest też ciężka sprawa, dlatego że konkurencja na wyspie, jak jesteś muzykiem, jest potężna. Jest niesamowita masa utalentowanych muzycznie ludzi tam. Tam każdy śpiewa, każdy gra na jakimś instrumencie, a tylko niektóre zespoły dochodzą do jakiegoś innego etapu. Głównie jakoś tak się zdarza, że ci Jamajczycy, którzy są tak ogólnie znani na świecie, to oni nie mieszkają na Jamajce, tylko w Stanach Zjednoczonych.
[36:36] - Albo w Londynie.
[36:37] - Albo w Londynie.
[36:39] - Najczęściej się tu urodzili.
[36:41] - Na Jamajce pojawiają się parokrotnie w ciągu roku, żeby zagrać koncert. Między innymi jest duży festiwal, który nazywa się Rebel Salute Tam są największe sławy muzyki reggae współczesnej i tej jeszcze minionej. Oni tam się pojawiają często gęsto raz do roku, żeby być w tym lineupie, dlatego że wypada.
[37:05] - Aha, że to jest takie: robisz z siebie na żywo, to jak zagrać na Camden.
[37:09] - Jest to bardzo prestiżowe być w lineupie tego festiwalu Rebel Salute. I to też jest pod względem palenia marihuany ciekawe zjawisko, dlatego że w tę noc na tym festiwalu przewalają się tony zioła i pomimo tego, że na zewnątrz tego obszaru stała gruba ochrona policyjna, to jakoś w środku nie ma ani jednego policjanta i chodzą ludzie z potężnymi torbami wypełnionymi roślinami i to sprzedają za niedużo. Natomiast nie ma ani grama alkoholu na całym festiwalu. Nie można kupić piwa, nie ma rumu. Tak jak wszelkie inne miejsca na Jamajce oferują rum i piwo, to tam na tym festiwalu jest to kompletnie niedostępne.
[37:58] - Jamajka w naszym stereotypie myślenia to jest taki, że wszyscy muszą mieć dredy. Stereotyp jest dosyć okrutny. Że dredy i że wszyscy palą cannabis. Ja chciałem cię zapytać o inne używki, bo wiem, że alkohol jest bardzo social, bardzo społeczną rzeczą. W sumie tak samo jak w Anglii. Kraj pubów na dobrą sprawę.
[38:22] - Tam pubów takich jak w Anglii nie ma, ale alkohol jest bardzo powszechny nie tylko na Jamajce, właściwie chyba na całych Karaibach alkohol jest spożywany w przepotwornych ilościach, poczynając od piwa. Wino, ponieważ jest eksportowane z Europy, głównie z Europy, ze Stanów, to jest dosyć drogie na lokalne warunki. Także ludzie zwykle sięgają albo po piwo, albo po rum, który jest lokalnym trunkiem robionym z trzciny cukrowej w różnych wolumenach.
[39:00] - Tam jest taki bardzo mocny rum, którego nie można kupić w Europie i go się przywozi stamtąd z reguły zawsze w walizce. Zdaje się chyba 60 czy 70. To taki, że zapałkę przykładasz i to się pali.
[39:10] - Tak. To i Jamajka, i Trynidad są sławne z tego mocnego rumu.
[39:14] - Piraci.
[39:18] - Tam alkohol dochodzi do 68%, do 75% na Trynidadzie. To jest najmocniejszy rum, jaki znalazłem do tej pory. 75% alkoholu, aczkolwiek na etykiecie jest napisane, że jest nie mniej niż 75% alkoholu. Jest gwarantowane 75% w tym rumie. On się nazywa Overproof Punchin Ram.
[39:43] - Sama nazwa jest niezła. Overproof Punchin Ram.
[39:48] - Punchin Ram. Jest to alkohol dla prawdziwych twardzieli. Nie polecam. Jeżeli ktoś nie ma doświadczeń z ciężkim alkoholem, to nie polecam tego drinka.
[39:57] - Proszę bardzo. Kolejne pytanko, póki jeszcze jesteśmy na Jamajce. Za chwilę przeskoczymy na tą główniejszą wyspę podejrzewam dla ciebie.
[40:06] - Chyba tak. To jest główniejsza.
[40:08] - Dokładnie. W tej hiperprzestrzeni, nie trzeba mnie się domyślać, są wszystkie te historie o dziwnych zjawiskach. Czy kojarzysz jakieś dziwne zjawiska z Jamajki związane chociażby z kulturą cannabis? Nie mam bladego pojęcia.
[40:25] - Dziwne zjawiska?
[40:26] - Coś, co my normalnie nazywamy teraz technicznie polem morfogenetycznym. Chodzi mi o kwestie intuicji, kwestie podejścia ludzi do kwestii duchów, kwestii snów, kwestii w ogóle percepcji rzeczywistości. My na przykład mamy UFO, niezidentyfikowane obiekty latające, które się pojawiają, wszystkie tego typu historie.
[40:47] - Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to jest takie zjawisko ludowe, że tak powiem. To jest coś, co w Afryce jest nazywane voodoo. Na Karaibach to się nazywa obia. To ma swoją nazwę taką oddzielną na to. To są takie wierzenia, które polegają na tym, że ludzie mają moce, które można nakierunkowywać i wykorzystywać negatywnie w kierunku innych ludzi.
[41:14] - Spotkałeś się z takim przypadkiem, że ktoś ci pokazał takiego człowieka i powiedział, że on na przykład był atakowany? Albo czy to jest gdzieś pochowane po kątach? Musisz być specjalnie-
[41:25] - O tym się nie mówi. Ja tego właściwie tematu nie drążyłem.
[41:30] - Boisz się trzymać za ciemnej strony.
[41:32] - To jest obecne. Takie grupy istnieją, które wykonują jakieś obrządki. Ja widziałem taki obrządek rastamański. Jest to z kolei z drugiej strony.
[41:47] - To wrócimy do tego, bo mam gotowe pytanie w głowie, także wrócimy, bo to na innej wyspie.
[41:54] - To, co mi przychodzi do głowy w tej chwili, to jest właśnie ta obia, czyli taki afrykański odpowiednik voodoo. Czyli przy pomocy różnych narzędzi można wygenerować jakąś energię czy też pole, które jest w stanie-
[42:11] - Cię zawinąć w drugą stronę.
[42:13] - Zawinąć w drugą stronę, niekorzystną dla danej osoby.
[42:16] - Bo u nas jest taki paradygmat-
[42:17] - Czyli można rzucić na kogoś czar tak zwany.
[42:20] - Bo u nas jest taki paradygmat kulturowy, że z reguły te rzeczy wykopujemy na zewnątrz. Z reguły ta cywilizacja, z której my pochodzimy, rozgląda się z reguły na zewnątrz. Szukamy jakiegoś wizualnego śladu, czegoś na niebie, wszystkich takich bardzo technicznych rzeczy. Nawet jeżeli spojrzysz na współczesną religię zwaną nauką, to szuka się dowodów na istnienie czegoś. Musisz mieć dowód. Także ciekawa historia jest z tym podejściem z drugiej strony, że to, co jest tam schowane w tej kulturze gdzieś tam pod spodem, to lokalne voodoo jest właściwie operowaniem z drugiej strony. Wiarą w to, że stwarzasz tą energię. Taki inny po prostu, z drugiej strony paradygmat powiedział. Tak to wygląda z zewnątrz. Nie wiem, czy to się czuje jakoś tam na miejscu specjalnie.
Nie mam ode mnie-
[43:02] - Ja z takimi rzeczami się nie spotkałem do tej pory. Jeżeli się spotkam to na pewno zanotuję i porozumiemy się w tej kwestii.
[43:12] - Ja myślę, że to jakaś muzyczka. Robimy przerwę na muzyczkę.
[43:15] - Tak jest.
[43:16] - I.
[43:19] - To może jakiś dubik?
[43:21] - To ja może na razie włączę coś innego i ustawimy dubik, bo nie jestem przygotowany z dubikiem tak podejść. A wy słuchacie oczywiście hiperprzestrzeni retransmitowanej w Radiu Paranormalium, a oczywiście w radiu Radio Nafali oryginalnie. Ze mną jest gość Bartek, człowiek specjalista z Karaibów. Słuchajcie, specjalista jak specjalista. Teraz każdy chyba może powiedzieć, że jest specjalistą. Wiesz, o co chodzi. Wychodzisz w telewizji stary kawałek kamery, zakładasz marynarkę, koszulę, krawat jest dobry i mówisz. Nawet nie musisz mówić, bo chodzi o to, żeby był pasek na dole, że jesteś specjalistą.
[43:54] - A ja mógłbym być ewentualnie specjalistą w kąpielówkach i w klapkach.
[43:58] - Flip-flops.
[44:00] - W garnitury raczej się nie bawię.
[44:02] - Rozumiem. Za gorąco. To muzyczka. Siaba rada. My tu sobie gadaliśmy na boku, a wy oczywiście słuchacie hiperprzestrzeni w Radiu Nafali. A dzisiaj ze mną jest gość Bartek i Bartek opowiada. Bartek robi po prostu karaibski klimat, kiedy jest zima w Europie i tyle. No dokładnie, o to chodzi. Teraz przenosimy się, słuchajcie po wyprawie na Jamajce. Przenosimy się na tą konkretną wyspę Trinidad Tobago, która dawniej była polską i to była jedyna polska kolonia słuchajcie.
Poważnie to była. To się nazywało-
[44:42] - To się zgadza, o mało Polska nie ma kolonii na Karaibach.
[44:47] - Ale jest. Jest kamień węgielny wmurowany, taki pamiątkowy. Nazywało się to Nowa Kurlandia i znajduje się to na Tobago. Mamy gościa, mamy telefon. Już odbieram. Halo, halo! Witam serdecznie.
[44:58] - Halo, halo.
[44:59] - Witam panie Grzegorzu. Witam serdecznie. Jak zdrówko?
[45:03] - U nas wszystko dobrze. Czekaj, bo tu. Halo, halo.
[45:08] - Idealnie. Proszę tylko wszystko ściszyć.
[45:13] - Halo?
[45:14] - Dzień dobry, witam serdecznie.
[45:16] - Witam.
[45:18] - Jak zdrowie szanownej pani?
[45:20] - Dobrze.
[45:20] - Normalnie. Dziękuję bardzo za odpowiedź. Słuchajcie, to ja proszę pytania do gościa. Mamy tu gościa z Karaibów.
[45:26] - Właśnie z pytaniem do gościa. Bo wiesz, my sobie tu siedzimy w takiej ciszy i spokoju, przepełnieni tą miłością. Tralalala nie? Słuchamy was tam trochę i mówimy no to pytanie do gościa jakieś trzeba by sformułować.
[45:40] - Proszę, słucham. Słucham pytania.
[45:41] - Więc gościu, powiedz. Wyobraź sobie, że na całym świecie jest to legalne i wszyscy mogą to uprawiać i mieć. Jak wtedy by świat wyglądał według ciebie?
[45:53] - Według mnie świat wyglądałby troszeczkę lepiej, jeżeli nie bardzo inaczej i lepiej. Dlatego, że problem-
[46:02] - Na czym lepszość by polegała? Powiedz troszkę.
[46:05] - Moim zdaniem lepszość polega na tym, że jeżeli roślina, która jest używana tak powszechnie na świecie jest nielegalna, to to powoduje dosyć duże ciśnienie i stres i że tak powiem, sprawy związane z kryminałem i z więzieniami, które są wypełnione dlatego, że ludzie decydują, co robią z własnymi organizmami. Czyli to nie chodzi o propagowanie tego, żeby każdy na świecie palił marihuanę, tylko chodzi o to, żeby po prostu była dostępna dla tych ludzi, którzy uważają, że jest to słuszna roślina dla nich. Po prostu powinniśmy mieć takie prawo wyboru. Tak uważam.
[46:45] - To jest przejaw wolności, że jak może ci ktoś zakazać, że coś naturalnego przyjmiesz do swojego organizmu czy nie? Czy chcesz zjeść muchomora, to go zjesz.
[46:57] - Czy naturalnego, czy nienaturalnego. Po prostu uważam, że jedyne co tak naprawdę posiadamy na tym świecie, to nie są żadne bogactwa, tylko to są nasze własne ciała, organizmy. I jeżeli ktoś chce zadecydować o tym, co robię z własnym organizmem, no to wydaje się to bardzo niesłuszne. Jeżeli to jest coś, co nie ma wpływu na otoczenie, w żaden sposób nie zmienia życia innych ludzi, którzy po prostu współuczestniczą tutaj, w tym naszym istnieniu, no to uważam, że każdy powinien mieć prawo, żeby decydować, co robi z własnym ciałem.
[47:33] - No właśnie, to jest ta wolność. Ale wiesz, bo rozmawiasz z heretykami. No to musisz zrozumieć nasz pogląd patrzenia na świat troszeczkę.
[47:44] - No staram się wytłumaczyć najlepiej jak mogę i z własnego punktu widzenia.
[47:50] - No to wiesz, to nie ma lekko, no nie ma żadnych ideologii. No w ogóle tak luz jest tylko i spokój.
[47:57] - No rozumiem. Tylko jeszcze raz powtórzę nie chodzi o propagowanie i namawianie, tylko chodzi o to, żeby był po prostu wolny wybór do tego, co mogę robić z własnym ciałem, z własnym organizmem.
[48:08] - Bo jak na ironię zdaje się-
[48:09] - No tak, idziesz do sklepu, stoi wódka i mleko. To nie znaczy, że musisz zaraz tej wódki się nachlać albo tego mleka się nachlać. Masz wybór tego i tego.
[48:17] - Dokładnie.
[48:18] - Więc niech to stoi wszystko na półkach.
[48:21] - Jeżeli chcę wypić litr benzyny bezołowiowej 95, no to też nikt mnie przed tym nie powstrzyma.
[48:27] - Jest facet-
[48:28] - Aczkolwiek wiem, że nie jest to dobre dla mnie.
[48:30] - Jest facet w Księdze Rekordów Guinnessa i to chyba nie jedna osoba. Jest facet, który zjada samochody. Poważnie. Nie wiem, jak to jest legalne.
[48:37] - Chyba modele.
[48:39] - Jest taki koleś. On je tnie na kawałki, tak powoli zjada. To mu zajmuje rok czy jakoś tak. I on ma rekord Guinnessa, bo zjadł jakiś cały kawał metalu, po prostu potężny także.
[48:47] - Chyba ma wszystkie złote zęby.
[48:50] - Przypomina się postać z legendarnych filmów Jamesa Bonda. Była tam taka, taki charakter ze stalowymi zębami, potężny człowiek. Był bardzo silny i miażdżył wszystko. „Szczęki” taki miał pseudonim.
[49:02] - Spadochronem wyskakiwał z samolotu.
[49:06] - Dokładnie.
[49:08] - On przejmował spadochron od wszystkich po drodze.
[49:10] - Dobra, zostawmy Jamesa Bonda. Słuchajcie, proszę kolejne pytanie do gościa, bo my tu mamy taką docelową wyspę w planie.
[49:16] - Dobra, to było moje. Teraz heretyczka niech się wypowie.
[49:24] - Kolejne pytanie.
[49:26] - Dokładnie.
[49:27] - Witam, prosimy o pytanie.
[49:34] - A agresji? To trochę chyba nie na temat.
[49:41] - Właśnie, agresja na Jamajce, na Karaibach. À propos, bo troszkę z tematem jest coś takiego, to jest moje prywatne spostrzeżenie, że ludzie z Karaibów statystycznie z reguły są bardziej wyluzowani, ale jak jest napad szaleństwa, to jest poważny napad szaleństwa. Nie wiem, czy to jest pokłosie.
[50:00] - To zauważyłeś w Londynie.
[50:02] - Tak, w Londynie zauważyłem. Może to miasto psuje ludzi. Myślę, że to byłby argument.
[50:08] - Wiecie co? Jest tak, że ludzie są różni na całym świecie. Tu nie można powiedzieć, że cała wyspa będzie się zachowywała podobnie. Na pewno jest dużo wyższy stopień przestępczości niż w Europie. I to się wiąże z tą agresją. Może z tym zastraszeniem. Można wpaść w tarapaty. Naprawdę trzeba uważać.
[50:33] - My tu sobie tak gadaliśmy, jak muzyczka leciała, gdzieś wyczytałem ostatnio, takie badanie zostało zrobione, o co chodzi z tymi psychozami związanymi z cannabis, takimi niebezpiecznymi rzeczami, którymi się nas straszy w gazetach bardzo często. I się okazuje, że właściwie, przynajmniej psychologowie po zbadaniu tych wszystkich przypadków, okazuje się, że te psychozy pochodzą głównie z tego powodu, że jest to nielegalne i że każdy użytkownik takiej rośliny, która jest nielegalna, ma świadomość tego, że wchodzi w konflikt z prawem w jakiś sposób i że nie jest to sytuacja komfortowa ani dla niego, ani dla wszystkich ludzi dookoła. Wystarczy, że tylko dla nas nie jest to sytuacja komfortowa, to już powoduje, że wszyscy się lekko kiepsko czujemy i że w tym momencie troszeczkę to poczucie bezpieczeństwa spada w dół. I wyszło na to, że to nie cannabis, tylko przepisy, które towarzyszą używaniu cannabis, kiedy jest zakazany.
[51:26] - Ale ja powiem ci, Tomku, taką ciekawą rzecz. Na Ukrainie swego czasu chcieli zakazać sadzenia pietruszki, bo doszli jednak do tego, że pietruszka ma też takie właściwości, że może na ludzi zadziałać. Nawet dosyć mocno może zadziałać, bo jak za dużo pietruszki, to można zejść.
[51:48] - Poważnie? Tego nie wiedziałem. Słuchajcie ludzie, słuchajcie tego radia. Widzicie, czego można się dowiedzieć?
[51:55] - Taka piosenka była, że coś tam: „Dajcie mu tego ziela, ziela, ziela od pietruszki, żeby nie oderwał głowy od poduszki”.
[52:02] - Wow! To wszyscy już teraz gonitwa do babci, do dziadków na wieś, prawda?
[52:08] - Nie, ale kto zje ci 10 kilo pietruszki? Daj spokój.
[52:15] - To musiał być długi post. Okej, to ja dziękuję za pytania bardzo serdecznie.
[52:22] - Fajnie was słyszeć. Jesteśmy z wami.
[52:25] - Jak macie jakieś kolejne, proszę dzwonić, także śmiało zapraszam. Dziękuję bardzo.
[52:29] - Dobrze.
[52:30] - Słuchajcie, to byli słuchacze. Przypominam, że Skype do „Radia Na Fali” jest: radionafali.com. Taki jest nasz adres na Skype. Także śmiało, jeżeli ktoś z was ma jakieś pytanie dotyczące owych tropikalnych wysp i tego, co się tam dzieje. A my wracamy na te tropikalne wyspy i wracamy na Tobago, czyli starą, zapomnianą polską kolonię.
[52:55] - Państwo nazywa się Trinidad i Tobago. To jest najbardziej południowy kraj archipelagu karaibskiego, bardzo blisko Ameryki Południowej, blisko Wenezueli. Właściwie widać ją przez wodę. To jest jakieś siedem mil lądowych. Kraj bardzo odmienny od Jamajki tak naprawdę. Strefa klimatyiczna podobna, aczkolwiek już poza strefą huraganową, więc tam nie zdarzają się takie przykre wypadki jak na Jamajce, że co parę lat przychodzi huragan, który po prostu wyrywa domy i wszelkie wysokie drzewa łamie. Także tam ludzie żyją troszeczkę inaczej. Troszeczkę inaczej zaczęła się historia tych ludzi w tamtej części Karaibów. Tomek wspomniał, że my jako Polacy jesteśmy w pewnym stopniu powiązani z tamtymi miejscami, między innymi z Trinidadem i Tobago, a w szczególności z Tobago. To jest dosyć ciekawa i interesująca historia moim zdaniem.
O mało brakowało, a mielibyśmy bazę. Baza była właściwie już.
[54:12] - Było pięć wypraw.
[54:13] - Było pięć wypraw. Chyba więcej było nawet. Sześć chyba czy siedem. Tylko że najdłużej osadnicy zostali przez-
[54:21] - 60 lat ponoć, do 50 parę lat. Nie wiem, czy teraz nie przesadzam.
[54:25] - Nie, wydaje mi się, że to było dużo mniej. To była kwestia chyba paru lat, typu dwóch czy trzech lat w najdłuższym okresie.
[54:32] - Bo Hiszpanie po drugiej stronie wybudowali swój fort.
[54:36] - Może opowiedzmy historię od początku, bo to wszystko zaczyna się przy powstaniu śląskim. Ten, kto uważał na lekcjach historii, pamięta takie wydarzenie jak powstanie śląskie. Chłopskie.
[54:50] - Chłopskie. Powstanie chłopskie, bo polscy królowie byli, że tak powiem, agentami Watykanu i gnębili chłopów. Kara za śpiewanie ludowych piosenek, które były pogańskie w polskim królestwie była taka, że wyrywano chłopu język, jak go po raz drugi złapano. Za pierwszym razem batożono, a za drugim razem, jak ktoś usłyszał, że śpiewa pogańskie piosenki, to obcinano język. Tak przy wszystkich. Bo wiadomo, że Kościół jest tylko jeden i że Bóg jest tylko jeden. Po powstaniu chłopskim dużo-
[55:19] - Wyszło na to, że ja nie uważałem na lekcjach historii, bo to nie śląskie powstanie, tylko chłopskie się nazywało.
[55:24] - Tak. Ale może ze Śląska też byli.
[55:27] - Na pewno byli.
[55:28] - Na pewno. Historia była taka, że po nieudanym powstaniu zbiegli na Prusy, bo klasztor zakonny okazał się bardziej heretycki niż polscy królowie. Także udzielił gościny tym wszystkim ludziom, którzy wypowiedzieli swoje poddaństwo polskiemu królowi. Dlatego kapitanami statków byli Niemcy czy Holendrzy. Statków, na których płynęli owi osadnicy do Nowej Kurlandii. Tam miało powstać nowe królestwo polskie, Nowa Kurlandia. Polskie chłopstwo, lepiej douczone, postanowiło założyć swoją własną tropikalną plantację kokosów.
[56:05] - To była najpierw baza wojenna. Tam wcale nie było wielu Polaków. Liczby były typu 20 osób, aczkolwiek był to regularnie stacjonujący garnizon, jeden z paru w tym czasie na wyspie, dlatego, że tam byli w tym samym czasie na wyspie i Francuzi, i Anglicy.
[56:23] - Hiszpanie.
[56:24] - Hiszpanie, tak. Także na wyspie są z tego czasu jeszcze pamiątki, takie jak nazwy różnych miejsc, wiosek na wyspie. Na przykład Le Cotu. Jest miejscowość, o której mówimy, gdzie znajdował się owy garnizon. Nazywa się Plymouth, czyli tak samo jak miasto w Wielkiej Brytanii. Jest parę innych takich przykładów. Tak się zaznaczyliśmy na Karaibach między innymi.
[56:55] - Mam pytanko do ciebie à propos bardzo ciekawej rzeczy związanej z ludem Karibów, który normalnie został wytłuczony przez Hiszpanów praktycznie do nogi na praktycznie wszystkich wyspach. Są legendy. Ty to potwierdziłeś. Teraz to już nie jest legenda, że jednak Karibowie przetrwali właśnie na Tobago, bo właściwie wszędzie indziej ten naród został... Hiszpanie, jak tylko spotkali Karibów, ich mordowali. Fenomen tej polskiej kolonii, tej Nowej Kurlandii polegał na tym, że to był jedyny fort wojskowy, który miał ponoć pokojowe stosunki, wymieniał się z oryginalnymi Karibami, czyli mieszkańcami wysp, zanim pojawili się Hiszpanie, bo Hiszpanie ich od razu mordowali, nie czekając na nich, żeby ich zastąpić niewolnikami. Karibowie umierali w niewoli, nie nadawali się na niewolników.
[57:41] - To się zgadza. Oni pojmani nie byli w stanie przetrwać lub też powodowali stany takie, w których umierali. Historia jest taka, że na Trinidad i Tobago nadal są oryginalni Karibowie, czyli ludy, które przybyły prawdopodobnie z głównego lądu, czyli z obszarów, które nazywamy teraz Ameryką Środkową głównie. W tej chwili szacuje się, że na Trinidadzie zostało około 120 oryginalnych Karibów. Stąd zresztą swoją nazwę wzięły Karaiby. Caribbean pochodzi od nazwy lokalnych ludów, które były nazwane Karibami.
[58:24] - Spotkałeś w ogóle takiego Kariba?
[58:26] - Spotkałem paru Karibów. W takim przewodniku turystycznym przeczytałem kiedyś informację o jednym z Karibów, który jest szamanem lokalnym i wybrałem się do niego, żeby zapoznać się z nim i dowiedzieć się, czy jest jakaś możliwość pobrania nauk. Niestety nie udało się go zastać. Był gdzieś w buszu i nie wiadomo było, kiedy wróci. Widziałem się z jego synem.
[58:53] - Teraz będzie okazja.
[58:54] - Widziałem się z jego synem. Wiem, gdzie jest jego dom. To jest taki normalny pan, który mieszka podobnie jak jego sąsiedzi w domu takim typowo trinidadskim i często chodzi do buszu na takie wyprawy parodniowe. Także to był jeden z tych oryginalnych Karibów. Co oprócz tego? Udało mi się zwiedzić taki archeologiczny site.
[59:22] - Właśnie.
[59:23] - Właściwie nie był to żaden archeologiczny site. Po prostu to, co się stało, to po wielomiesięcznych deszczach obsunęła się skarpa przy plaży, przy oceanie. Obsunęła się dobre 8, 10 metrów. Także z ziemi wyłoniły się nieprawdopodobne przedmioty. I nie skłamię, jak powiem, że tam były tysiące garnków rozbitych na części. Są to ślady pozostałości oryginalnej wioski Karibów, którzy żyli prawdopodobnie w znacznej odległości od oceanu w tamtych czasach. Tylko ocean zabiera ląd i to się teraz, po tylu latach odsłoniło.
[01:00:07] - To jest ta historia z podnoszeniem się poziomu oceanu, który się wydarzył 12 000 lat temu, o którym mówi Graham Hancock, że ten poziom był o wiele niżej i właściwie te wszystkie wyspy miały przejść lądem, o czym mówią Indianie Kogi też w legendach. Nie wiadomo co z Indianami Kogi, bo jest tak, że nie chcą gadać z białymi, także nie wiadomo, czy to ich legenda, czy ktoś wymyślił po drodze.
[01:00:26] - W każdym razie te szczątki. Zresztą przywiozłem ci jeden taki.
[01:00:30] - Oczywiście, że tak.
[01:00:31] - Szczątek. Są datowane na bardzo, bardzo stare. Mówimy teraz w tej chwili o trzech, czterech tysiącach lat, jeżeli nie więcej. To są takie zwykłe gliniane garnki, które są właściwie rozbite na części. Bardzo rzadko zdarzają się kompletne elementy. Niestety wszystko to się marnuje. Na miejscu nie ma żadnej takiej prawdziwej instytucji lub ludzi, którzy by się tym zajmowali, wydobywaniem tego i jakimś takim konserwowaniem. To wszystko, co nie zostanie wyzbierane, czyli te takie lepsze, ciekawsze fragmenty.
[01:01:14] - Na kolekcjonerski rynek do Stanów nielegalnie?
[01:01:17] - Jest to nielegalna sprzedaż takich rzeczy. Ale jest paru ludzi, którzy wybierają te co ciekawsze eksponaty i zachowują je na wyspie, a reszta zostaje zabrana przez ocean.
[01:01:30] - Z powrotem.
[01:01:31] - I rozpada się na pył, dlatego że obróbka przy brzegu, fale niszczą to w przeciągu paru tygodni. Miałem okazję zobaczyć, to przez parę miesięcy było dostępne i naprawdę zadziwiające rzeczy.
[01:01:51] - Proszę bardzo. To może zrobimy lekką przerwę, bo tak gadamy i gadamy.
[01:01:57] - Aż wyschło w gardle.
[01:01:58] - Aż wyschło w gardle. Dokładnie. I kolejne opowieści o Trinidad i Tobago. Już może nie o koloniach, tylko o czasach dzisiejszych. Będzie troszkę dla wszystkich miłośników grzybów, bo się okazuje, że grzyby rosną w wielu miejscach na świecie, nawet na tropikalnych wyspach. I to te grzyby, które zawierają ową magiczną substancję zwaną psylocybiną. A wy słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali retransmitowanej w Radiu Paranormalium. Adres do Radia Na Fali na Skype, jakbyście chcieli zadzwonić, bo macie na przykład jakieś pytanie i chcecie się czegoś dowiedzieć na temat jak wygląda życie po drugiej stronie Atlantyku, na Wyspach Karaibskich, to zapraszam bardzo serdecznie: radionafali.com. Taki jest nasz adres na Skype. A ze mną dzisiaj jest właśnie gość specjalista.
Bartek, człowiek, który właściwie mieszka tam, bo my tak mówimy, że tam wizytujesz, a prawda jest taka, że po prostu człowieku mieszkasz pół roku. Pół roku w Europie i tak już od paru lat. To dlatego znasz te miejsca jak swoją własną kieszeń. Masz tam domczek gdzieś na Jamajce, masz na Tobago zdaje się, gdzieś tak jest prawie.
[01:03:14] - Swoich domów nie mam póki co, ale pracuję nad tym.
[01:03:17] - Dokładnie. Się bujasz człowieku. Słuchajcie, wracamy na Tobago, wracamy na wyspy. Wspomniałem o grzybach. Intrygująca rzecz. Te grzyby psychoaktywne, które są znane w całej Ameryce Południowej, które są też znane w całej Europie i które są znane z tych wszystkich szamańskich rytuałów. One są znane też na Tobago. Słuchajcie, mamy jeszcze raz telefon. Halo, halo.
[01:03:40] - Halo, halo! Ja jak zwykle z krótkim pytaniem do obecnego gościa w studiu.
[01:03:46] - Proszę Bartku.
[01:03:48] - Słucham pytania.
[01:03:49] - Bartoszu, opowiadasz nam jak to z tą dostępnością tego zioła i tak tralala, różne rzeczy. A teraz ja bym chciał usłyszeć, żebyś opowiedział, bo pewnie zażyłeś. Nie wiem, czy się oparłeś tej pokusie, czy nie, ale jak zażyłeś, to coś tam odczułeś po tym. I teraz, żebyś powiedział jak to wygląda z tej strony odczuwania, jak zażyjesz takie zioło, bo może to dla niektórych być obce i oni nie wiedzą w ogóle, o czym mówimy.
[01:04:22] - To znaczy mam tłumaczyć, jak działa marihuana?
[01:04:25] - Nie tłumacz, jak działa marihuana, tylko co ty odczuwasz, jak ty to zażyjesz. Twoje subiektywne odczucia. Bo to, jak działa, to każdy ma opowiedziane. Tylko takie twoje przeżycie, jak siedzisz z tymi ziomami i oni mówią: „No dobra, masz już to zielsko, już jaraj chłopie, siedź tu z nami. Nikt cię nie wyda. Tu masz wodę, tu masz to. Jakoś to będzie. Masz, jaraj”. I teraz opowiedz, jak z nimi zapalisz to w jaki stan popadasz. Co odczuwasz ty jako ty?
Nie jakieś tam schematy.
[01:05:05] - To, co ja odczuwam, to przede wszystkim popadam w stan porozumienia z tymi, jak to nazywasz, ziomami, czy też z tym otoczeniem, które siedzi i po prostu nastrajasz się do tej samej wibracji, co pozwala przekazywać pewne informacje w dużo prostszy i bardziej zrozumiały sposób. Także tworzy to takie środowisko mentalnego porozumienia, które pozwala na wymianę informacji w dużo łatwiejszy i skuteczniejszy sposób, co ma prowadzić do wzajemnej nauki oczywiście, bo każdy ma swoje subiektywne doświadczenia, ale też można je przełożyć na ogół i ma to głównie na celu to, żeby uczyć się nawzajem.
[01:05:58] - Dobrze Bartoszku kochany, ale mi powiedz, co to za informacje?
[01:06:03] - To są wszelkiego rodzaju informacje. To jest rozmowa o tym, jaki jest stan rzeczy, jak świat wygląda, jak mógłby wyglądać i powinien wyglądać.
[01:06:14] - Oni tak cały czas siedzą i o tym myślą, myślisz?
[01:06:17] - Bardzo często takie są rozmowy. Właśnie o jedzeniu, o tym, jak jedzenie wpływa na człowieka, o tym, jak ważne jest to, żeby jeść zdrowe jedzenie, takie wartościowe energetycznie. O tym, żeby odciąć się po prostu od telewizji i tej subkultury, która jest sprzedawana w filmach amerykańskich. To jest wiele ciekawych rozmów. Ja wyliczam tutaj tylko takie, które mi przychodzą do głowy.
[01:06:45] - Ale to mówisz o tym poziomie takim płytszym. Ja mówię, bo ten poziom płytszy tam sobie pogrzebiemy w tym. No tak, to jest be, to jest cacy. No to dobra chłopaki, to idziemy na poziom wyższy czy zostajemy?
[01:06:59] - To zaproponuj coś.
[01:06:59] - Jakie rozmowy na poziomie wyższym później się zdarzają? Bo to wiesz, tutaj mieszanie w tej materii jest różne.
[01:07:08] - Słuchaj, ja myślę Bartek, że po prostu musisz opowiedzieć o tym, jak zostałeś zaproszony do 12 Tribe. Dokładnie. Słuchaj, to ja cię zrzucam. A my poopowiemy tą historię, okej?
[01:07:24] - Dobre.
[01:07:24] - Dziękuję bardzo. Słuchaj Bo to jest historia, którą mi opowiadałeś, jak zostałeś zaproszony na takie spotkanie ludzi rasta.
[01:07:35] - Zostałem zaproszony na taki obrządek. W ogóle trzeba napomknąć o tym, że są dwa główne nurty tego rastafarianizmu. Na Trinidad jest bardzo dużo rastamanów. Niekoniecznie noszą dredy, tak jak wspomnieliśmy wcześniej, ale uczestniczą w takim stylu życia i propagują taki styl życia. Jest to Twelve Tribes of Israel, czyli 12 szczepów Izraela. To jest jedna z grup, która jest wydaje się troszeczkę mniej ortodoksyjna w pewnych kwestiach. To są ci, którzy nosiliby takie berety kolorowe albo w kolorach afrykańskich przodków z Etiopii, bo stąd wywodzi się ten nurt cały, czyli złoty, zielony i czerwony kolor.
[01:08:39] - Tam jest historia z tymi obrączkami na rękę, że na przykład nie noszą, bo to jest przypomnienie o niewolnictwie.
[01:08:45] - Właśnie jest taka troszeczkę bardziej ortodoksyjna grupa. Oni nazywają się Bobo Shanti. To są ci rastamani, którzy zwykle chodzą w takich turbanach, które wystają do tyłu głowy, wysoko noszone. I oni żyją w takich społecznościach dosyć zamkniętych, wyznając bardzo ortodoksyjne zasady, jeżeli chodzi o gotowanie, o współżycie z kobietami na przykład i w ogóle tam troszeczkę się zaznacza różnica między kobietami a mężczyznami w tych społecznościach. Aczkolwiek wydaje się, że to wszystko funkcjonuje na zasadzie szacunku i zrozumienia. Ta druga grupa Twelve Tribes, też spotyka się takich bardzo ortodoksyjnych, starszych rastamanów.
[01:09:43] - Tacy bardzo radykalni. Wiesz, Babilon. Bo ta cywilizacja tutaj jak powiesz coś takiego, że Babilon, że bank kradnie, że dusza jest najważniejsza, to ludzie czasami się tak patrzą: o czym ty mówisz? Tam troszkę chyba inaczej to wygląda, bo to jest świadomy wybór, że tak powiem. To jak zwykle kadry, prawda? Ładnie. Jak w ogóle wygląda podejście tych dosyć ortodoksyjnych grup do cywilizacji?
[01:10:13] - Starają się odciąć raczej, bo oni uważają, że ludzie w tej chwili noszą dosyć spore piętno na sobie i są upośledzeni przez cywilizację. Współżycie między ludźmi nie wygląda w tej chwili tak, jak powinno wyglądać zdaniem tych ludzi. Dlatego zamykają się troszeczkę w takich swoich wioskach. Można tam w określonych porach się z nimi spotkać. Można pojechać na przykład od nich kupić jedzenie, które oni gotują tam na miejscu. Takie właśnie jedzenie ital, czyli przepełnione energią i robione na samych naturalnych rzeczach. Ale to są właśnie bardziej ci Bobo Shanti. Byłem w paru takich miejscach. Ale ludzie bardzo życzliwi, uśmiechnięci. Jak przyjedzie się z zewnątrz, to jest takie poczucie bezpieczeństwa właśnie w tych miejscach.
Spokojowo nastawieni. Trzeba ich szanować po prostu i próbować rozumieć, że my się musimy nauczyć, bo my przyjeżdżamy tam, więc to my się musimy nauczyć, dlaczego oni tak żyją, a nie na odwrót.
[01:11:29] - Okej, nie jest to taki smętny klasztor, nic z tych rzeczy.
[01:11:31] - Nie, nic takiego. Wręcz przeciwnie, bardzo kolorowe, mnóstwo różnych malowideł dookoła.
[01:11:37] - Muzyczka.
[01:11:38] - Głównie pojawia się wizerunek Haile Selassie I.
[01:11:43] - Kontrowersyjna postać.
[01:11:44] - Bardzo kontrowersyjna postać, tak, ale nie dla nich. Oni wierzą w to, że jest to potomek króla Salomona w prostej linii krwi.
[01:11:54] - I cokolwiek by nie robił, tym potomkiem po prostu jest.
[01:11:57] - Jest.
[01:12:00] - Mocna historia.
[01:12:01] - Ta druga grupa. Ja uczestniczyłem w takim rytuale właśnie. To się nazywa feast. To jest taki obrządek, który polega na tym, że w określonej fazie księżyca rozpoczyna się ten cykl, który trwa raz w miesiącu przez resztę roku. Później jest trzy miesiące przerwy. I to są takie spotkania, które są związane dosyć mocno z tradycją, jak ja to odczułem, afrykańską. Taki po prostu dosyć silny powrót do korzeni afrykańskich, bo jest muzyka związana, wplątana w to wszystko. Dużo bębnów. Po prostu jest mnóstwo ludzi, którzy siedzą, grają na różnego rodzaju grzechotkach, bębnach i do tego śpiewają tak zwane szanty, czyli są to zawołania w języku, który nie jest ani angielskim, ani afrykańskim. To jest pradawny język.
[01:13:03] - Poważnie? Nie zgasło?
[01:13:06] - Nie, nie znam. To są melodie. To są takie zawołania, że po jakimś czasie, jeżeli ten rytm staje się transem, to jest zakrzyknięcie jednego z rastamanów, którzy skaczą, kołyszą się w rytm tych grzechotek i tych bębnów i później cała grupa odpowiada mu na to.
[01:13:28] - Okej, ćwiczki.
[01:13:29] - Czyli on coś mówi, a cała grupa to jak gdyby potwierdza Jest to wszystko w charakterze takiego parugodzinnego transu. Do tego jest przygotowywane jedzenie, które w dosyć specyficzny sposób jest tam gotowane i podawane. Kobiety mają inną funkcję.
[01:13:52] - Mam pytanie na czacie. Jaka jest relacja między kobietami a mężczyznami? Bo jesteśmy w bardzo męskiej kulturze. Wojna. Prezydentem jest facet. Nawet jak jest kobieta prezydentem czy kimś takim, to nawet ona nosi karabin. Coś w tym stylu.
[01:14:11] - Trzeba wspomnieć o tym, że na Trinidadzie statystycznie przypada pięć kobiet na jednego mężczyznę, więc sprawa rozwija się troszeczkę inaczej.
[01:14:19] - Wszystkie chłopaki już rezerwują bilet na Trinidad. Okej, dobra.
[01:14:27] - Jest to mały kraj, właściwie populacja to jest 1,4 miliona na obydwóch wyspach. Można sobie łatwo policzyć. Jeżeli jest pięć kobiet, które przypada na jednego mężczyznę, to jest to dosyć duża proporcja.
[01:14:48] - Duża.
[01:14:49] - Jak jest z kobietami? Są równouprawnienia. Trinidad wydaje się dużo bardziej cywilizowany niż Jamajka. Jamajka nadal wydaje się zacofana, technologicznie do tyłu. Pomimo tego, że produkujesz tą muzykę, to na przykład produkcje filmowe z Jamajki są bardzo mierne, podczas gdy na Trinidadzie produkcja filmowa się rozwija świetnie i też jakieś tam okoliczne sprawy.
[01:15:21] - Różnica na przykład w muzie, bo na Jamajce masz reggae, a oczywiście na Trinidadzie masz bardziej soca, zdaje się.
[01:15:27] - Jamajka, głównym nurtem w tej chwili z tego, co ja widzę, to jest dancehall. To jest muzyka mas, która nie jest zbyt głęboką muzyką. Przesłanie jest bardzo płytkie. Generalnie w dużej mierze teksty są skierowane na akt płciowy między kobietą a mężczyzną, który niekoniecznie wygląda romantycznie. I te teksty są niecenzuralne. A muzyka jest rytmiczna. Są wyjątki, wiadomo, ale to jest główny nurt w tej chwili na Jamajce. Jeżeli ktoś rozumie teksty, ostatnio odkryłem, jest polski zespół dancehallowy, który też używa tekstów niecenzuralnych. Brzmi to śmiesznie trochę dla mnie po polsku. Nie będę przytaczał cytatów tutaj.
Także na pewno dancehall na Jamajce. Reggae jest też bardzo popularne. Ale też ludzie słuchają soca. Soca music to jest coś, co jest na pewno wyznacznikiem Trinidadu. To jest muzyka, która stamtąd pochodzi. Wszystko wzięło się od calypso. Pierwsze zespoły calypso grały na beczkach metalowych, które były używane do transportu oleju.
[01:16:53] - Tam do tej pory się ropę wydobywa. Trinidad to rozwinięty kraj.
[01:16:57] - Tak, mają ropę naftową, stąd mieli beczki. Tak w skrócie, taka jest historia instrumentu, który nazywa się steel pan. I steel pan to jest obcięte dno beczki na różnej wysokości, której denko jest uformowane w bardzo specyficzny sposób, co pozwala wytwarzać wibracje. I sztuką jest nastrojenie takiego instrumentu. Są ludzie, którzy się zajmują tym zawodowo, dlatego że sprawa jest niebagatelna. Instrument musi stroić, dlatego że mówimy o zespołach steelpanowych, w których gra po 50, 60, czasami 80 osób jednocześnie na tych bębnach, więc to musi stroić.
[01:17:38] - Jak dwie orkiestry filharmoniczne.
[01:17:40] - Tak, to są potężne orkiestry.
[01:17:42] - Takie potężne, pełne orkiestry. To dużo tego. Dobra, skoro jesteśmy przy orkiestrach, to nie może zabraknąć najważniejszego. Może nie najważniejszego, ale w sumie nadchodzi powoli karnawał. Jest to część kultury.
[01:17:56] - Jest to znamienna część kultury.
[01:17:59] - Jeżeli to nie jest właściwie cała kultura poniekąd, wokół czego się to wszystko kręci.
[01:18:06] - To się trochę kręci wokół karnawału, dlatego że oni kochają karnawał, kochają swoją muzykę. Od tego zaczęliśmy. Calypso, bardziej tradycyjne, troszeczkę wolniejszy bit. Z tego powstała muzyka soca. Calypso też ewoluowało i wyruszyło w inne części świata. I taka ciekawostka, muzyka reggae nie pochodzi z Jamajki właściwie, tylko tam została rozpropagowana. Muzyka reggae pochodzi z Trinidadu. To był taki znamienny muzyk.
[01:18:41] - Muzykant.
[01:18:44] - Znamienny, znany na Trinidadzie muzyk calypso, który zaczął grać calypso inaczej niż wszyscy, dlatego, że bardzo zwolnił tempo. On po prostu wyrzucił część aranżacji i zwolnił kompletnie calypso bit. I wielu ludziom na Trinidadzie się to nie podobało. Ale on miał przyjaciół na Jamajce i tam często bywał.
[01:19:05] - Eksportowa produkcja.
[01:19:06] - I po prostu eksportował produkt. I na Jamajce reggae się przyjęło nieprawdopodobnie. Właśnie to zwolnione calypso, od tego to się wszystko zaczęło. Do tego doszły nurty folkowych wpływów afrykańskich, troszeczkę rhythm and bluesa do tego. I tak powstało reggae właściwie, ale ono się wywodzi z Trinidadu. Na Trinidadzie reggae też jest popularne, aczkolwiek to nie jest najbardziej popularny gatunek, bo jest nim muzyka soca. To jest już zupełnie inna historia, bo muzyka soca to jest energia, którą chyba tylko można zrozumieć jak się tam jest, jak się jest w tym słońcu, jak się widzi te tysiące ludzi na karnawale skaczących do tego rytmu. Bo jest to elektroniczny gatunek muzyki, jeżeli się na to popatrzy. On jest grany na żywo przez wiele zespołów. Tempo jest zabójcze, a brzmienia są bardzo często zapożyczone z różnych gatunków typu house, trance, techno.
Robi się to na tym samym softwarze, więc to brzmi często podobnie. Taki karnawał się odbywa w takich rytmach właśnie, które są niekończące.
[01:20:28] - Na chwilę odbiegnę od karnawału, bo chciałem, żebyśmy nie zapomnieli i nie zgubili nigdzie historii o grzybach. Chciałem się zapytać o tą roślinę jeszcze na wyspach, bo to jest coś, co mnie intryguje. Zawsze to normalne.
[01:20:42] - Grzyby są w postaci naturalnej. Po prostu rosną w paru miejscach.
[01:20:50] - Słuchaj, takie pytanie czy są znane? Bo w wielu miejscach grzyby nie są znane.
[01:20:54] - Są znane i rozpoznawane przez tych, którzy mają o nich wiedzieć i rozpoznawać je.
[01:21:01] - Okej, czyli są lokalni szamani. Słyszałeś o tym, żeby używali?
[01:21:04] - Jest wspólnota, tak to nazwijmy. Po prostu ci ludzie, którzy szukają takich doznań, którzy szukają takich roślin, znajdą je. To nie jest roślina. Mówimy o grzybach. Ale czy grzyby, czy rośliny, jeżeli ktoś szuka takich rzeczy, to na pewno je znajdzie albo one znajdą jego. Lub ją. Po grzyby na Trynidadzie trzeba jechać troszeczkę wyżej w góry. Tam jest dosyć gorąco w ciągu dnia i to nie są góry takie w naszym rozumieniu wysokich gór, tylko to są po prostu wzgórza.
[01:21:44] - To była wulkaniczna wyspa zdaje się. Czyli to są jakieś pozostałości wulkaniczne?
[01:21:50] - Chyba nie. To jest na pewno w długiej mierze postwulkaniczne w jakiś sposób, ale to nie jest aktywna wyspa.
[01:21:59] - Czyli generalnie są w miarę wysokie górki.
[01:22:03] - Są góry, tak. Cała nazwa kraju pochodzi od słowa „trinity”, czyli od trójcy, dlatego że zbliżając się do wyspy niejaki Krzysztof Kolumb z daleka było widać trzy szczyty, które się wznoszą na horyzoncie. I ta wyspa została nazwana właśnie tą trójcą, trinity, czyli Trynidad.
[01:22:29] - Okej, generalnie jest to taki tropikalny las, który jest bardzo wysoko w górach i tam są owe grzyby.
[01:22:35] - To jest las, ale trzeba znaleźć polanę. Właściwie te grzyby rosną głównie tam, gdzie się wypasają krowy. Tak samo jak wszędzie indziej, w każdych innych warunkach. Po prostu tam, gdzie są krowy, tam się pojawią takie grzybki. Zwykle trzeba trochę pochodzić, bo nie ma dużych skupisk. Tam jest taki gatunek, który się nazywa purple skits. Nazwa pochodzi od tego, że te blaszki na spodzie grzyba są fioletowe. Szczególnie po zgnieceniu. Jak się zgniecie między palcami, to tak samo blaszki, jak łodyga powinny przybrać kolor fioletowy. To jest taka metoda, żeby sprawdzić, że to są te właściwe grzybki.
Są dosyć mocne. Muszę powiedzieć, że doświadczenie tych grzybków jest dosyć intensywne.
[01:23:32] - Okej, takie pytanie czy z tymi grzybami masz coś takiego, że dostajesz kontaktu z lokalnym polem, z lokalnymi legendami? Mówiąc w skrócie, nie używając skomplikowanych nazw, że wrzucasz lokalne grzyby i kiedy wrzucasz lokalne grzyby, to wszystkie te opowieści dotyczą ludu Karibów, są związane z historiami skąd są. Tak samo ja mam takie wrażenie z psylocybiną, że ma coś takiego jak pamięć miejsca. Jest połączenie z miejscem, w którym one rosną. To jest moja historia, chociażby z grzybami w Polsce i w innych miejscach, że one mają swoją własną informację, dedykowaną miejscu, dedykowaną kulturze, z której pochodzą. Czy masz takie spostrzeżenie?
[01:24:17] - Miałem taki epizod na dzikiej plaży. Znaczy większość plaż jest dzika, czyli nie ma na plażach ludzi. Ale w przepięknych okolicznościach, w takiej zatoce właśnie nazwaliśmy sesję, która okazała się być bardzo intensywną i wydawało mi się, że znajduję się w tym samym miejscu, ale parę tysięcy lat wcześniej i ułożenie terenu się zaczęło troszeczkę inaczej klarować w moich oczach. Bo to, co wydawało mi się do tej pory skałkami wystającymi gdzieś tam w tej zatoczce z wody, to nagle się zaczęło układać w zupełnie inne ukształtowanie terenu i poczułem taką więź w ten sposób, że popatrzyłem na tą plażę w zupełnie innym świetle. Tak jakbym odbył podróż w czasie, jakieś geologiczne ekspertyzy się dokonał.
[01:25:24] - Tysiąc lat się w czasie poprzez takie przecięcie. Stanowiska archeologiczne. Warstwy czasu. To co? To jakaś przerwa na muzyczkę, proszę państwa, a my wrócimy i troszkę o karnawał się popytam, bo to jest intrygujące. To jest życie społeczne troszeczkę.
[01:25:43] - Tak, to na pewno.
[01:25:43] - My się nie bawimy w Europie, wiesz, o co chodzi? Tu jest taka kultura, tu, gdzie teraz jesteśmy protestancka, czyli musimy wstać i popracować.
[01:25:51] - Tam ludzie też pracują, ale troszeczkę inaczej.
[01:25:55] - Właśnie chciałem, żebyś troszeczkę o tym powiedział. To co? Na razie muzyczka, relaksik, tym razem jakiś dubik powolny, a my wracamy oczywiście, a wy słuchacie „Hiperprzestrzeni” i opowieści o Wyspach Karaibskich. Jeżeli macie jakiekolwiek pytanie, słuchajcie, to po muzyczce proszę śmiało dzwonić radionafali.com. Oczywiście audycja jest retransmitowana w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy z Radia Paranormalium, wszystkich słuchaczy z Marcinego Radia na Fali radionafali.com no i oczywiście wszystkich, którzy siedzą na czacie Radio na Fali. To proszę sobie wejść radionafali.com zakładka czat, zalogować się i jesteście na czacie. Dzisiaj nie ma za bardzo linków, bo ja właściwie się pytam ciebie Bartek jak po prostu jest. Jak jest na Karaibach? Powiedz mi jak jest.
[01:26:37] - Jest świetnie.
[01:26:38] - Świetnie. No właśnie. A wy słuchacie małego kameralnego Radia na Fali i audycji „Hiperprzestrzeń”. Ja mam na imię Tomek. Ze mną jest mój gość Bartek.
[01:26:52] - Witam, witam.
[01:26:53] - Wszystko jest retransmitowane też w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam słuchaczy obydwu radi, bo pozdrowień nigdy za mało ludzie! Śmiało. Taki przerywnik dżingiel.
[01:27:10] - Dokładnie. 432 herce częstotliwość.
[01:27:15] - Ładnie. To co? To wracamy do opowieści i całej opowieści.
[01:27:22] - Rozmawialiśmy o karnawale.
[01:27:24] - Dokładnie.
[01:27:25] - Jak ważnym to jest elementem na Trinidadzie. Jest to po prostu czysta radość patrzeć na tych ludzi, którzy przygotowują się do obchodów tego karnawału na długo przed datą, która jest określana co roku na troszeczkę inną datę. Jest to też zależne od tego. Znaczy jest mowa o tym, że to jest zależne od Świąt Wielkanocnych, tylko pomija się fakt, że Święta Wielkanocne też mają różną datę, która jest zależna od fazy księżyca. Także to generalnie takie jest powiązanie tego. Może wspomnijmy o tym, czym karnawał w ogóle jest i skąd się wziął. Karnawał jest świętowaniem po prostu wyzwolenia ludzi czarnych, głównie na Karaibach, z niewolnictwa, z niewoli. Po prostu to jest świętowanie niezależności rasowej i jest bardzo ważnym elementem. W tej chwili jest to jedna z największych imprez ulicznych na świecie. Skala karnawału na Trinidadzie i Tobago jest porównywalna do tego, co się dzieje w Brazylii, w miejscach takich jak Rio, Salvador, w tych większych miastach.
To są po prostu miliony ludzi. Nie wszyscy też znowu uczestniczą w karnawale dlatego, że na wyspie znajduje się dużo chrześcijan. Chrześcijanie nie uznają czy też wyrażają niechęć wobec karnawału, ale jest powszechnie uznawany i po prostu dzieje się na ten czas. Wyspa jest przygotowywana w szczególny sposób pod względem bezpieczeństwa i dystrybucji dóbr. Ludzie przygotowują stroje i uczestniczą w takich paradach tak zwanych zespołów, każdy ma jakiś tam tematyczny strój, co roku inny. To wszystko jest w otoczce muzyki soca, która głośno dudni z głośników.
[01:29:40] - Jak te rodziny żyją? Wiesz, dzieci do szkoły, rozumiesz? Mąż do pracy, żona gdzieś, a to jest karnawał. Wiesz, żona nie ma już męża, a dzieci to w ogóle nie wiadomo gdzie.
[01:29:49] - Wiesz, to jest specyficzny kraj. Ciekawostką jest to, że Trinidad i Tobago jest krajem, gdzie jest najwięcej dni wolnych w roku na całym świecie.
[01:29:57] - Poważnie?
[01:29:58] - Tak.
[01:29:59] - Okej, dobra. Ile tych dni jest?
[01:30:00] - Tam jak policzysz dni wolne to wychodzi tak chyba około 120 w roku.
[01:30:03] - Nice. Właściwie na co dzień. Podoba mi się to. Troszeczkę jak w Bhutan, tylko że tam jest, wiesz, Tybet i tam-
[01:30:08] - Na Trinidadzie każda wymówka do świętowania i do skakania do muzyki jest po prostu dobra. Także dzieje się to często, a karnawał jest takim szczególnym okresem, kiedy to się naprawdę dzieje.
[01:30:21] - Okej, dzieje się na co dzień, ale dzieje się przez 24 godziny na dobę.
[01:30:25] - Dzieje się dłużej właściwie, bo karnawał trwa dwa dni. Te główne obchody jest to zwykle karnawał w poniedziałek i we wtorek, ale to wszystko już zaczyna się na parę dni przed, a właściwie na parę tygodni przed, bo przez miesiąc co tydzień są organizowane takie olbrzymie fety, na których ci wszyscy główni wykonawcy tego gatunku soca już się pojawiają.
[01:30:52] - Są, trenują.
[01:30:53] - I tam po prostu tłumy ludzi przybywają, żeby już się bawić w tej atmosferze karnawału, zanim dołączą właśnie do tych procesji tak zwanych. To tak się nazywa processions po angielsku. Nie chciałbym tutaj jakichś nawoływań, bo procesja to się kojarzy tak w Polsce z chodzeniem takim pochodem kościelnym.
[01:31:12] - Wręcz czarno raczej.
[01:31:14] - To nie, wręcz przeciwnie.
[01:31:15] - Z ciężarem w ręku, takim drewnianym. Nie z grzechotką. Ja grzechotkę miałem, ale nie wiem. Gdzieś tu jest jakaś grzechotka. Słuchajcie, no nie wiem.
[01:31:26] - Także muzyka soca jest bardzo specyficzna. Jak wspomniałem wcześniej, pochodzi od gatunku zwanego calypso, który był głównie muzyką graną na żywo przez zespoły. Soca jest takim jeszcze szybszym właściwie podziałem rytmicznym i wiąże się właśnie w tej chwili z takimi transowymi liniami basowymi. I takim rytmem, który jest używany często w techno i w różnych gatunkach house. Dlatego to się świetnie miksuje. Tam lokalni DJ-e to miksują z różnymi hitami. To po prostu wchodzi idealnie.
[01:32:05] - Dobra, są jakieś specjalne zasady na karnawale? Bo wiesz, karnawał ma swoje zasady. Przynajmniej w Brazylii miał.
[01:32:11] - Zasady są takie, jeżeli uczestniczysz w tym pochodzie, jeżeli jesteś w jednym z zespołów, to będziesz miał najlepsze dwa dni życia w swoim życiu. Jeżeli chodzi o zabawę, to na pewno. To są dwa intensywne i pełne kolorów dni. Pełne różnego rodzaju doznań wizualno-smakowo-zapachowych. To jest doświadczenie, które polecam.
[01:32:40] - Co jest? Prawo przestaje działać na wyspie podczas karnawału?
[01:32:43] - Prawo?
[01:32:44] - No.
[01:32:45] - Nie, prawo działa. Jest dużo funkcjonariuszy policji podczas karnawału. Jak chodzi ci o używki, to głównie alkohol leje się strumieniami. Tak jak wspomnieliśmy, Trinidad ma bardzo mocny rum produkowany z trzciny cukrowej. Niektóre alkohole dochodzą do 75%. Nie jest to spirytus.
[01:33:16] - A to już prawie spirytus. Ale konkretna impreza.
[01:33:22] - Tak, także dużo tego. Na pewno wodę trzeba pić w tym upale, przy tym skakaniu przez cały dzień. A energia jest taka od wszechogarniającego tłumu i entuzjazmu, że po prostu się skacze. Czy się tą muzykę znało wcześniej, czy nie, czy się ją lubiło, czy nie, to tam na miejscu po prostu się skacze.
[01:33:42] - Człowieku, po prostu tłum cię porywa. Porwał cię tłum, dziki tłum ludzi. Ciebie, chłopaka z Europy.
[01:33:48] - Dokładnie.
[01:33:49] - I pewnie się okazuje, że tam jeszcze masa takich z Europy i Ameryki przyjeżdża, bo to taki słynny karnawał. Właśnie na Tobago jest najsłynniejszy, zdaje się, karnawał na świecie taki na wyspie karaibskiej.
[01:34:00] - Jest dosyć legendarny. Wygląda inaczej niż ten w Rio. Jest inna muzyka i trochę inny jest charakter tego. Też są związane z tym kostiumy. Jest parada i różne konkursy na najlepsze kostiumy.
[01:34:17] - Taka pokazówka.
[01:34:19] - Tak, to jest przede wszystkim pokazówka. Jeżeli chcesz występować w takim zespole, to dobrze jest dobrze wyglądać.
[01:34:28] - Rozumiem.
[01:34:28] - Dlatego dużo ludzi trenuje i przygotowuje się już na wiele miesięcy przed karnawałem, żeby się świetnie zaprezentować.
[01:34:35] - Rozumiem. Co za Babilon! Samo centrum karnawału.
[01:34:39] - Pojawiają się też ludzie spoza wyspy na ten specyficzny czas. Widać też dużo Amerykanów, Amerykanek pojawiających się w tych zespołach. A tak na co dzień, warto wspomnieć, na Trinidadzie są ludzie z całego świata. To jest taka specyficzna wyspa na Karaibach, gdzie mieszanka ludzkości jest nieprawdopodobna. To nie jest jakaś specyficzna rasowość też dlatego, że tutaj wydarzyła się taka historia, że prawie 40% populacji Trinidadu i Tobago ma korzenie indyjskie. Dlatego, że to, co się stało, to tam były plantacje niewolnicze, gdzie była uprawiana trzcina cukrowa, również bawełna i koko, czyli to, z czego się robi czekoladę, kakao. I kiedy niewolnictwo zostało zniesione, to te wszystkie plantacje zostały bez siły roboczej i żeby je utrzymywać, to trzeba było pozyskać tanią siłę roboczą. I sięgnięto do chyba najuboższej społeczności, kasty w Indiach. Oni przybyli z Kalkuty statkami, wysłani na Karaiby, dotarli na Trinidad i Tobago. To mieli być tacy kontraktowi najemcy.
Oni byli opłacani bardzo marnie, czyli pracowali praktycznie jak niewolnicy na początku. Było to tak daleko, że większość z nich pozostała. Po prostu był to one way ticket.
[01:36:28] - Jak wyprawa do Australii swego czasu z Anglii.
[01:36:30] - Tak. Dlatego populacja jest taka mieszana, bo są i ludzie z Afryki i duży wpływ ludzi z Indii. Ale oprócz tego jest mnóstwo Chińczyków, jest dosyć sporo białych ludzi, takie portugalsko-hiszpańskie jeszcze pozostałości z różnych okresów. I to jest wszystko tak barwne, kolorowe i tak życzliwe sobie. Rasizm na Trinidadzie nie istnieje. Nie przejawia się tak, jak mogłoby się to wydawać czasami na Jamajce na przykład. Wielokrotnie słyszałem, jak wołają za mną: „White boy”, co nie jest bardzo ofensywne tam, aczkolwiek jest to taka próba zaznaczenia tego, że ja tam nie należę i to jest zauważane. Tak jak ja bym nie był tego świadomy.
[01:37:27] - Tak jak „czarnuchu”.
[01:37:29] - Coś w tym stylu. Tak jak w Polsce bym użył właśnie takiego słowa.
[01:37:34] - W którymś momencie przyspieszasz troszeczkę kroku.
[01:37:35] - Tylko że oni to robią tak perfidnie, bo jak jest grupa takich wyrostków, to oni jak przejdziesz dopiero, nie w oczy tobie, tylko jak już przejdziesz, to za plecami krzykną na ciebie: „White boy” tylko po to, żeby zaznaczyć ten fakt, tak jak gdybyś sobie nie zdawał, jaki jest kolor twojej skóry. Także tylko w taki sposób się to przejawia. Na Trinidadzie tego za bardzo nie widać. Tam jest wręcz odwrotnie. Jeżeli się nie jest snobem i jeżeli nie jest się takim turystą, który przyjeżdża tam i nie szanuje lokalnej kultury, tacy ludzie zwykle znajdują problemy. Jeżeli się taką osobą nie jest, to naprawdę jest to świat, w którym można funkcjonować w odpowiedni sposób.
[01:38:22] - Nice. Brzmi jak raj do życia. Bo mam też słuchaczy, którzy po raz kolejny, zdaje się kilku już pytało o relacje rodzinne. Kobieta, mężczyzna, dziecko. Jak się w ogóle żyje tam ludziom? Jak to w ogóle wygląda? Bo na przykład opowieści o Indiach, to wiadomo, kasty. Rozumiesz.
[01:38:44] - Tam jest troszeczkę inna kulturowość. Naprawdę trzeba tam być troszeczkę dłużej, żeby to zrozumieć. Tak jak wspomniałem wcześniej, proporcje mężczyzn do kobiet na Trinidadzie to jest jeden do pięciu, czyli pięć kobiet przypada na jednego mężczyznę. W związku z tym jest dosyć duża, szczególnie wśród biedniejszych społeczności, ilość przypadków samotnych matek wychowujących dzieci, które pochodzą na przykład z różnych ojców, ale odbywa się na tej zasadzie, że zawsze jest to domostwo i zawsze dzieci mają kontakt z rówieśnikami i tak naprawdę są nie wychowywane tylko przez matkę, tylko również przez ciotkę, przez babcię.
[01:39:29] - Taka cała społeczność jest wokół.
[01:39:31] - Społeczność kobieca głównie, która się zajmuje tymi dzieciakami. Ale życie na Trinidad jest bardzo zróżnicowane. Tam są ludzie bardzo zamożni również i oni się wożą drogimi samochodami i mają małżeństwa i bogate domy i wszystko z zewnątrz wygląda tak jak na filmach amerykańskich. Tak, takie hollywoodzkie.
[01:39:52] - Za miliony dolarów, piękne zachody słońca hollywoodzkie codziennie. Ciekawe. Ale bieda jest tam, podejrzewam, dosyć brutalna. Nie jest to miejsce...
[01:40:04] - Jest dosyć duży kontrast. Są ludzie bardzo bogaci w tym kraju, dlatego że jest dostęp, tak jak powiedzieliśmy, do ropy naftowej. Oni mają bodajże jedną platformę tylko, ale mają ropę naftową, więc kraj powinien być właściwie ustawiony. Ale ponieważ rządy są trochę zakłamane, to jednak ludzie nie dostają dystrybucji tych środków równomiernie. Do tego jest jeszcze taka polityka, która propaguje narkotyk, który się nazywa crack. Crack cocaine to jest pewna frakcja, która pochodzi z proszku kokainy, już takiego syntetyzowanego. Jest to bardzo tanie, dostępne ogólnie i bardzo uzależniające i wysyłające ludzi na ulicę. Jest duża ilość ludzi, którzy mieszkają w samych gaciach na ulicy, na kartonach. Podczas gdy polityka wobec marihuany jest bardzo restrykcyjna i ludzie mają potężne problemy za posiadanie małych ilości marihuany na Trinidadzie. Można popaść w tarapaty będąc w konflikcie z policją.
[01:41:19] - Właśnie miałeś tam takie spotkanie z policją. Opowiadałeś mi o nim.
[01:41:23] - Miałem, tak. Miałem parę takich spotkań. Raz to się odbyło dosyć późno w nocy, około godziny jedenastej. Z paroma znajomymi wracaliśmy samochodem z wyprawy surfingowej. Byliśmy na surfingach, tylko było to na plaży, która była na takim odludziu, że musieliśmy przejechać dobre 45 minut przez dżunglę właściwie. I jadąc przez tą dżunglę, było kompletnie ciemno i żadnych świateł nie było widać. Z naprzeciwka nagle z krzaków wyjechał samochód, który zaczął podążać w naszą stronę ze światłami odpalonymi. Jak zbliżyliśmy się macka do macki, to wyskoczyło z tego samochodu sześciu uzbrojonych mężczyzn z karabinami i otoczyło nasz samochód i wywlekło nas z auta. Dopiero po jakiejś chwili okazało się, że to są policjanci.
[01:42:20] - A nie powiedzieli nic takiego ani „drop the gun!”?
[01:42:23] - Mieli mundury. Po chwili okazało się rzeczywiście mieli mundury, ale mierzyli do mnie z karabinów maszynowych, co jest naprawdę szokującym doświadczeniem. To pierwszy raz mi się wtedy zdarzyło i nie polecam takich sytuacji. Oni szukali dużego przewozu, dlatego, że okazało się, że gdzieś w tej dżungli, przez którą jechaliśmy, w tym lesie, gdzieś tam były uprawy i o tej godzinie, o tej porze zwykle ludzie próbują to transportować w głąb kraju.
[01:42:56] - Myśleli, że jesteście jednym z takich transportów.
[01:42:58] - My byliśmy po prostu surferami, którzy pojechali sobie na dzienną wyprawę na plażę i nocą wracaliśmy z powrotem. Stres był nieprzeciętny. Nic przy sobie nie mieliśmy. Jakaś taka cząstka została wcześniej wyrzucona. Ale stres był tak potężny, że jeden z ludzi, którzy byli w samochodzie, jeden z moich znajomych po prostu zaczął wymiotować bardzo konwulsyjnie, bo ze stresu po prostu.
[01:43:34] - Naciśnienie jest potężne. Jeszcze miałeś taką przygodę, że cię przeszukali w dżungli. Opowiadałeś.
[01:43:41] - Zostałem przeszukany na ulicy w mieście. Podobna historia, tylko że samochód policyjny. Po prostu zwróciliśmy uwagę, dlatego, że trzech nas jechało z dreadlockami, dwóch lokalnych chłopaków i ja. I policja nas zatrzymała jadąc obok. Zostaliśmy zaprowadzeni na parking samochodowy Było to dosyć nieprzyjemne, dlatego, że byłem poproszony o ściągnięcie ubrań na ulicy w celu przeszukania.
[01:44:19] - Tak po prostu na ulicy?
[01:44:20] - Tak.
[01:44:20] - Aha.
[01:44:22] - I to są takie sytuacje. Tam można powiedzieć, że się jest z Polski, że się nie wiedziało, ale to jest sprawa drugorzędna. Takie rzeczy można mówić na posterunku policji, ale nikt nie chce być zabrany na posterunek policji. I to jest właśnie ta różnica. Czasami niestety trzeba zagryźć zęby i ściągnąć gacie. Jest to kompromitująca sprawa i uwłaczająca istocie ludzkiej. Bardzo stresująca, ale jest to wybór, decyzja mniejszego zła. Bo można spędzić następne 24 lub 48 godzin na komisariacie, ale po co?
[01:45:03] - W takim komisariacie to ja bym się bał spędzać troszkę miejsca. Nie wiem, czy bym wyszedł po 24 godzinach, jakby się okazało, że jestem winny wszystkiego zła na świecie. To jest tak zwana ciemna strona takich miejsc.
[01:45:20] - To jest ciemna, ale nie najciemniejsza. Są dużo czarniejsze historie, niestety.
[01:45:27] - Nie będziemy straszyć. Dobra.
[01:45:28] - Nie będziemy straszyć ludzi. Na razie przedstawiamy te zakątki jako przepiękne.
[01:45:32] - Bo są, zdaje się przepiękne. Widziałem tylko zdjęcia.
[01:45:35] - Leżące na błękitnych otoczeniach oceanów z rafą koralową dookoła z kolorowymi rybami.
[01:45:43] - A rekiny? Nie bałeś się rekinów podczas eksplorowania?
[01:45:45] - Tam nie ma rekinów ludojadów na Karaibach. To bardziej się zdarza wokół Australii. Może Indonezja, tamte rewiry. Tutaj są rekiny młoty. Tutaj są ryby latające. Tam jest największa populacja ryb latających na świecie właśnie w okolicach Barbados i wyspy Tobago. Te ryby naprawdę latają. To jest fenomen. To są całe ławice, które wyskakują z wody. Mają rozpiętość skrzydeł taką, powiedziałbym śmiało, 50-60 centymetrów i są w stanie przelecieć do 20 metrów ponad powierzchnią wody.
[01:46:25] - Wow.
[01:46:26] - Po prostu machając tymi skrzydełkami, odbijając się ogonem od glazury, od wody. Bardzo smaczne ryby też. To jedna z moich ulubionych ryb tam na Trynidadzie.
[01:46:42] - Jesteś miłośnikiem lokalnej kuchni?
[01:46:46] - Lokalna kuchnia jest wspaniała.
[01:46:48] - Przepraszam, telefon już odbieram. Halo, halo.
[01:46:52] - Halo, halo. Ja tak sobie siedzę i sobie zobrazowałem sytuację taką, jak Bartek przyjeżdża do tej wioski, do tych gości i oni tam siedzą. Oni zapewne są troszkę wyluzowani już i oni nie wiedzą, czy ty przyjeżdżasz jako agent czy po prostu jako normalny człowiek, tak?
[01:47:12] - To jest właśnie to.
[01:47:14] - Więc oni muszą jakoś to wychwycić. Myślę, że zadają jakieś pytanie takie.
[01:47:26] - Wiem, o czym mówisz. Trzeba sobie zjednać ludzi, którzy tam mieszkają. Moim zdaniem cały sukces polega na tym, żeby zrozumieć to, że ich kultura jest inna, niekoniecznie gorsza. I to my, przyjezdni musimy zrozumieć kulturę ludzi, którzy mieszkają na danym terenie. I oni są podejrzliwi i to dużo bardziej podejrzliwi niż-
[01:47:51] - No tak
[01:47:51] - ... niż w Europie. Ale to jest kwestia wibracji. To zależy, o czym mówisz z tymi ludźmi, jak się obnosisz, jak się zachowujesz.
[01:48:02] - Właśnie. Bo oni siedzą wyluzowani i oni widzą więcej rzeczy. Jak wpada taki agent, to wpada i mówi: „Ej chłopaki, fajnie tu jesteście, macie jakieś zioło?”. A oni tak patrzą na niego. Patrzą tak na niego i mówią, tak się rozglądają po sobie. O czym on mówi? Jakie zioło? Chłopie, skąd ty jesteś w ogóle? O co ci chodzi?
[01:48:24] - Jeżeli tak by się spytał, to właśnie taki był prawdopodobnie skutek. W ten sposób się nie można zachowywać tam.
[01:48:32] - Myślę, że jak przyjedziesz, tak popatrzysz, mówisz: „O, widzę chłopaki tu sobie siedzicie. No i co tam u was słychać? Jak tam leci w ogóle?”.
[01:48:41] - Bardziej na zasadzie rozmowy. Jak masz czas, to po prostu zbliżysz się do tych ludzi i oni ci sami to zaproponują.
[01:48:49] - Jak masz czas, to jest dobre, bo jest inna koncepcja czasu. Troszeczkę wolniej się tam żyje niż-
[01:48:53] - Muszą zobaczyć w tobie, że mówię: „No chłopie, no dobra, to jak chcesz, to siadaj tu z nami, będziesz patrzył na to wszystko. Niech się dzieje”.
[01:49:01] - Dokładnie. Tak to wygląda. Starasz się nie zachowywać jak agent z urządzeniem nagrywającym, z mikrofonem przyklejonym pod koszulą. Kiedy jesteś normalnym człowiekiem, przychodzisz, to słychać po akcencie. Mówisz, że jesteś Polakiem.
[01:49:21] - Ja ci muszę powiedzieć, że tych agentów tutaj jest dużo, nawet w tym naszym świecie, gdzie nam się wydaje, że spotykamy się z normalnymi ludźmi. Ty patrzysz, mówisz: „No ja pierdzielę, znowu agent, znowu agent”.
[01:49:34] - Donosicie.
[01:49:35] - Weź tu bądź, człowieku, na luzie z tymi wszystkimi ludźmi. Jest to trochę tak.
[01:49:42] - Jest to umiejętność zjednywania sobie ludzi po prostu chyba, tylko na to trzeba mieć czas.
[01:49:48] - W Polsce też tacy zostali, powiem ci. I tu właśnie też trzeba się pilnować bardzo.
[01:49:57] - Dokładnie, ale na szczęście tacy ludzie się komunikują między innymi za pośrednictwem radia, takiego jak Radio Na Fali. Po prostu buduje się jakaś społeczność i na tym to polega, żeby rozmawiać i wymieniać informacje i żeby się nawzajem uczyć, bo to jest naszym celem, żeby się uczyć i poznawać coraz więcej. Żeby przestać się bać czegokolwiek przede wszystkim.
[01:50:20] - Między innymi żeby przestać się bać. Tak.
[01:50:23] - Bo jak przeskoczysz jeden lęk, drugi lęk, trzeci, to mówisz: „Ile ja mam jeszcze tych lęków do przeskoczenia? Jak długo to zajmie?”
[01:50:31] - No właśnie.
[01:50:32] - A jak tak przeskoczysz wszystkie, to wtedy tylko siedzisz i patrzysz, mówisz: „Ale czego tu się w ogóle bać?”
[01:50:40] - No dokładnie, czego tu się bać? Mamy tu drugi telefon. Dołączyłem do grupy. Witam panie Kamilu, witam pewnie Lidię.
[01:50:47] - Witajcie kochani.
[01:50:49] - Witam Lidia.
[01:50:49] - Dobry wieczór. Dzień dobry. W zależności od tego, gdzie jesteśmy na świecie.
[01:50:53] - Poranna, oni tam mają już słońce.
[01:50:54] - Cześć, cześć. Słuchajcie, dzwonimy z kilkoma pytaniami. Chciałam się zapytać, teraz ominęłam pewnie trochę. Nie wiem, czy gość odpowiedział już na takie pytania, czy nie, ale kąpałam dzieci i ominęło mnie kawałek audycji. Chciałam się zapytać. Ogólnie teraz słyszałam kawałek, było o zrozumieniu i porozumieniu. Czyli to wygląda tak jak braterstwo, tak?
[01:51:26] - W pewnym sensie tak, dlatego że jest to braterstwo myśli. Chodzi o to, żeby wymieniać informacje i wzajemnie się uczyć.
[01:51:34] - Tak, jesteśmy. Słychać.
[01:51:35] - Słychać mnie?
[01:51:36] - Tak, idealnie. Wszystko jest okej.
[01:51:38] - A czy rozmówczyni nas słyszy?
[01:51:40] - Słyszy nas. Powinna. Lidia, słyszysz nas?
[01:51:43] - Nie odpowiada.
[01:51:46] - Dopiero teraz tak.
[01:51:48] - Duża radioaktywność u niej. Duża radioaktywność, to będzie przerywać.
[01:51:51] - Opóźnienie jest.
[01:51:52] - Okej, już słychać. Już jest okej. Okej, śmiało.
[01:51:57] - Halo, słychać?
[01:51:58] - Tak. Słychać idealnie. Jest okej.
[01:52:00] - Pytanie było braterstwo. Moim zdaniem jest to pewnego rodzaju braterstwo myśli właściwie, bo chodzi o to, żeby we wspólnocie nawzajem się wspierać i edukować, dlatego że my mamy jakieś określone narzędzia poznawcze. Każdy z nas jest inny. Chodzi o to, żeby nastroić się do wspólnej częstotliwości, gdzie możemy wymieniać między sobą poglądy i nawzajem w ten sposób się uczyć.
[01:52:28] - To bardzo ciekawe. A powiedz mi, czyli jak tam sobie jesteś i żyjesz, chodzisz po ulicach i uczysz się tych ludzi, doświadczasz ich, oni doświadczają ciebie. Jak tam jest z zaufaniem?
[01:52:42] - Zaufanie trzeba sobie zdobyć, ale to chyba jest tak jak wszędzie. Chociaż z drugiej strony jest taka tendencja, że właśnie określona wibracja, którą każdy z nas wytwarza, przyciąga i kumuluje pewne sytuacje. Ja w to wierzę i w ten sam sposób pojawiają się ludzie wokół ciebie, z którymi się można komunikować. To jest jakaś taka naturalna, nie wiem, jak to nazwać.
[01:53:10] - A wiesz co, jak to sobie teraz wyobraziłam. Przerywa.
[01:53:19] - Nie, słyszymy. Wszystko jest okej. Śmiało! Śmiele i odważnie. Wszystko jest okej. Słyszymy cię, Lidia.
[01:53:26] - Halo?
[01:53:26] - Słychać cię idealnie.
[01:53:27] - Halo? Słyszymy.
[01:53:30] - Kurczę, przerywa mi bardzo, jakieś tu mam burze. Nie wiem, czy o to chodzi, ale straszne zakłócenia.
[01:53:37] - Ale słychać cię idealnie, także spoko.
[01:53:40] - Okej. Poczekajcie. Na to pytanie odpowiedziałeś mi fajnie o zaufaniu. Tak sobie to wyobrażam. Czy ludzie są waleczni, czy oni są pokorni? Czy ta współpraca i to wspomaganie siebie nawzajem. Opowiedz trochę o tym, jak to odczuwasz. Nie wiem, jak tam masz sąsiada. Jak idziesz sobie do sklepu, jakich ty ludzi spotykasz?
[01:54:05] - Właśnie jest tak, że z każdym się właściwie rozmawia i każda okazja jest dobra do rozmowy, pomimo tego, że człowieka się nie widziało nigdy, a czasami się ich spotyka ponownie, po prostu chodząc ulicami. To są małe wyspy tak naprawdę. Dlatego jeżeli tam jesteś przez dłuższy czas, to prędzej czy później zaczynasz spotykać tych samych ludzi, a w międzyczasie budujesz sobie swoje środowisko, czyli swoje otoczenie. Ludzi, którzy poruszają się podobnie. Co chodzi o tą pokorę.
[01:54:40] - Okej. Wiesz co?
[01:54:46] - Słychać cię idealnie.
[01:54:48] - Halo?
[01:54:49] - Idealnie cię słychać, Lidia, także wszystko jest okej.
[01:54:52] - Teraz usłyszałam tylko słowo pokora. Nie wiem, czy zacząłeś odpowiadać, czy chciałeś żeby coś więcej.
[01:54:57] - Przerwałem, bo pytałaś się o pokorę i o inne takie, jak to nazwać. To nie są emocje.
[01:55:05] - Właściwie cechy chyba można powiedzieć.
[01:55:07] - O zaufanie, o pokorę. Czy ludzie są waleczni? O takie rzeczy gnam.
[01:55:12] - Tą pokorę w szczególności, wydaje mi się, zauważyłem właśnie w tych społecznościach Bobo Shanti. To są ci ludzie, którzy się zamykają we własnych grupach. To jest taka grupa Rastafaraj, jedna z dwóch głównych. I oni wydają się żyć bardzo mocno w zgodzie z własnym duchem i z naturą, co się przejawia w tym, jak hodują rośliny, jak używają pokarmów i jak się zachowują, jak żyją. Oprócz tego są wszelkiego rodzaju historie. Są ludzie z każdej materii właściwie na tej wyspie. Jest to mieszanka wybuchowa. Tam są ludzie z całego świata i tam każdy może znaleźć coś dla siebie.
[01:56:10] - Oka do oka.
[01:56:11] - Ja wam powiem tylko tak. Wiecie co? Brak zaufania to jest pewien rodzaj lęku.
[01:56:21] - Lęku i tyle.
[01:56:23] - To jest prawda.
[01:56:23] - I to w nas zostało gdzieś tam wrzucone i my żyjemy z tym poczuciem lęku w zaufanie do drugiego człowieka. I dopóki tego nie przeskoczysz, to nie ma tego.
[01:56:39] - Ja muszę przerwać, bo nic nie słyszę. Za chwilę połączę się jeszcze raz. Pa pa.
[01:56:46] - Dobra, pozdrawiam.
[01:56:47] - Pozdrawiamy. Słuchajcie, to ja się rozłączam. Już jesteśmy z powrotem. Jakieś jak zwykle zawirowania. Myślę, że nas podsłuchują wszędzie, gdzie się da na świecie. Dokładnie. Stąd się biorą jakieś takie dziwne historie. Dokładnie. A wy słuchajcie oczywiście Radio na Fali. To co, kończymy „Hiperprzestrzeń” po opowieściach?
Sajba, jakieś ostatnie refleksje takie klamrę na spięcie? Na rozluźnienie bym powiedział. Rozluźniająca klamerka.
[01:57:15] - Moglibyśmy jeszcze tak opowiadać długo.
[01:57:17] - Możemy.
[01:57:17] - Możemy też. Nie wiem.
[01:57:22] - Nam się nie śpieszy, mamy czas. Także spokojnie, możemy. To śmiało, to powiedz może troszeczkę o relacjach z ludźmi tam na miejscu, jakichś historiach z ludźmi, bo to jest zawsze ciekawe. Ludzkie charaktery, bo one tak naprawdę robią miejsce. Każde miejsce jest robione przez ludzi, od tego się nigdy nie ucieknie. To radio też. A co? Oczywiście, że tak.
[01:57:47] - To jest wielopłaszczyznowe. Warto uczestniczyć tam w jakimś takim nurcie. To, co każdy z nas robi, to na pewno znajdzie w różnych innych zakątkach świata takie miejsce, gdzie można robić to, co nam daje satysfakcję i to, z czego czerpiemy szczęście. Tam na przykład świetnie się odnajduję na bazie muzyki, bo po prostu wyspa oferuje tak różne gatunki muzyczne i tak jak wcześniej wspomniałem, też produkcja filmowa jest na wysokim poziomie. To jest zadziwiające dla mnie po prostu, że na przykład są bardzo ciężkie zespoły heavymetalowe, które pochodzą z Trynidadu, ze słonecznej wyspy z palmami tropikalnymi, gdzie po prostu się gra calypso i soca na co dzień.
[01:58:38] - Mają karierę w Stanach. To było zabawne. Są takie typowe bandy.
[01:58:41] - Tak, jest taki jeden zespół, który zrobił dosyć fajną karierę w Stanach. Zespół się nazywa Orange Sky. Jak ktoś jest zainteresowany to bardzo polecam. Orange Sky z Trynidadu.
[01:58:54] - Mówisz, że nie słychać u nich ani soca. Ja słyszałem i nie słychać.
[01:58:56] - To są takie aranżacje rockowo-reggae, ale to nie jest za bardzo reggae. To jest taki wpływ trochę reggae, ale głównie tu chodzi o takie ciężkie gitary elektryczne.
[01:59:09] - Ludzie generalnie muzykują. Jest jeszcze muzykowanie takie jak rodzinne muzykowanie, że ludzie się zbierają, czy już bardziej przy telewizorze, tak jak wszędzie?
[01:59:18] - Są bardzo popularne te bębny pan. One się nazywają steel pan. To polega na tym, że w każdej właściwie dzielnicy jest taki ogródek, yard oni na to mówią, gdzie po prostu jest zespół lokalny, w którym uczestniczy mnóstwo młodzieży, tak samo jak ludzie starsi i oni po prostu tam się spotykają na takie próby i sobie łupią w takich grupach 50-osobowych, dajmy na to. Przygotowują sobie różne aranżacje i przygotowują się.
[01:59:50] - Pretekstem jest zawsze karnawał.
[01:59:52] - Tak.
[01:59:53] - Także nigdy nie zabraknie powodu, dla którego trzeba przyjść i pograć na bębnach.
[01:59:57] - Także to jest fajne. Dużą częścią kultury z drugiej strony stanowią domy towarowe na Trynidadzie, które są zawsze pełne. Klienci niekoniecznie kupują, ale po prostu się krzątają. Jest to miejsce spotkań i to jest miejsce, gdzie są takie zakątki z jedzeniem rozmaitym. Można kupić jedzenie chińskie i hinduskie i lokalne i po prostu różne. I też amerykańskie. I to się okazuje takim częstym miejscem spotkań, więc te domy towarowe rosną jak grzyby po deszczu. Ale to jest na Trynidadzie. Na Tobago natomiast na drugiej, mniejszej wyspie, która jest uznawana za taki kurort turystyczny, wakacyjny dla Trynidadczyków, jest tylko jeden dom towarowy, który jest wiecznie pusty i nikt tam nie przychodzi.
[02:00:54] - Co jest z tą drugą wyspą? Bo tak mówimy o Tobago, a jest jeszcze właśnie ta druga mała.
[02:00:58] - Mówimy o Trynidadzie cały czas, a właśnie jest jeszcze wyspa Tobago. Jest jeszcze parę innych, mniejszych, pomniejszych wysepek pomiędzy. To jest cały taki archipelag. Ale te dwie główne to jest Trynidad i Tobago. Tobago jest wyspą, która wygląda jak wyspa Robinsona Crusoe albo jak wyspa z raju. Jest przepiękna po prostu. Są wysokie palmy kokosowe, woda kokosowa na co dzień.
[02:01:25] - Takich widoczki z kostkówki, takie nachylone nad plażą.
[02:01:28] - Takie koniecznie pochylone są. Jest po prostu rajem z tego względu, że tam nie ma oblężenia turystycznego. Tam jest taka jedna z główniejszych plaż. Nazywa się Store Bay. Jest niedaleko lotniska. Tam jak jest 50 osób na plaży, to już jest taki naprawdę tłok. Inne wszystkie plaże zwykle są puste albo gdzieś tam w pobliżach hoteli może być parę osób na takiej plaży. Także natura jest przeurocza.
[02:02:02] - No i dżungla.
[02:02:03] - No i do tego najstarszy chroniony prawem las tropikalny na świecie właśnie znajduje się na Tobago, w centrum wyspy. Jest potężny. Jak na rozmiar wyspy, to pokrywa dosyć dużą część jej, całe centrum właściwie.
[02:02:22] - Taki las tropikalny groźny, że idziesz i tam może cię coś zjeść. Taki las.
[02:02:28] - Tam może cię ukąsić wąż jadowity albo możesz napotkać na skorpiona na przykład. Ale tam nie ma takich zwierząt, które by cię mogły pożreć. Z tego, co wiem. Bardziej się trzeba obawiać tego, co pełza w trawie.
[02:02:50] - Czyli hamak ze sobą. Hamaczek. Jesteśmy oczywiście w radiu Na Fali. Dzisiaj się przesunęła troszkę hiperprzestrzeń, także dzisiaj wyjątkowo troszkę dłuższa. Mam gościa, jest Bart, być może zostanie na wieczorowej porze. Mówi, że zostaje, także będzie luźno, możecie śmiało dzwonić. Słuchajcie, Bart jest tak wychillowany. Człowiek po prostu z Karaibów. Ja tu jestem taki szybki, bo żyję w szybkim mieście.
[02:03:19] - Ciężko jest się przystosować do Londynu po przerwie. Naprawdę wibracja tego miasta jest potworna. Jest bardzo intensywna.
[02:03:29] - Jest.
[02:03:30] - Nie mogę się nastroić już od paru dni. Naprawdę ciężko jest.
[02:03:33] - Słuchaj, to co? To może oficjalnie kończymy hiperprzestrzeń i przechodzimy do tej wieczorowej pory, co?
[02:03:38] - Tak zróbmy. Pozdrawiamy wszystkich słuchaczy. Dzięki za uwagę.
[02:03:42] - Dziękuję bardzo i ja.
[02:03:43] - Co jeszcze mogę powiedzieć? Łączmy się we wspólnej jaźni. Takie mam przesłanie. Nieważne, czy jesteśmy w stanie podróżować, czy nie. Jeżeli jesteśmy w stanie, to polecam. To na pewno otwiera mnóstwo horyzontów i otwiera trochę jaźń na różne inne tematy, o których wcześniej nie myśleliśmy. Miejsce nie gra roli. Starajmy się łączyć razem i rzeczmy miłość.
[02:04:16] - Indeed sir. Peace and love, moi drodzy. Dokładnie. Chyba jedyne i w sumie skuteczne dla świata narzędzie. Peace and love. Więcej nie potrzeba. I tym oto radosnym hasłem kończymy dzisiejszą hiperprzestrzeń. Także czujcie się pozdrowieni. Też się czuję pozdrowiony. Peace and love, moi drodzy.
[02:04:34] - Peace and love.
[02:04:35] - Dziękuję za słuchanie. Pozdrawiam wszystkich, którzy wspierają radio, sponsorują. Zapraszam wszystkich do wspierania. Zapraszam wszystkich do ściągania, do słuchania radio nafali.com. Zapraszam też do odwiedzania Radia Paranormalium, które retransmituje hiperprzestrzeń, a wszystkich tych, którzy zostali zapraszam na wieczorową porę. I to było tyle z hiperprzestrzeni.