[00:40] - Witajcie drodzy słuchacze. Witajcie w audycji „Hiperprzestrzeń” w Radiu Na Fali, retransmitowanej też w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Witam serdecznie w ten piękny, sobotni wieczór. Dzisiaj pierwsza rzecz to pozdrawiam przede wszystkim sponsorów. Zakończył się kolejny miesiąc kalendarzowy. Jeżeli to ma jakiekolwiek znaczenie. Dziękuję bardzo serdecznie wszystkim za wspieranie radia. Także jest już normalnie online dostępna lista mecenasów sztuki falowej na stronie Radia Na Fali, czyli www.radionafali.com. Znajdziecie zakładkę Mecenasi Sztuki Falowej i dokładnie tam musicie klikać, żeby znaleźć nazwiska tych ludzi, dzięki którym to wszystko się kręci.
Dzięki wsparciu finansowemu. Także bardzo serdecznie i wielce dziękuję. Peace and love moi drodzy. Zapraszam oczywiście do wspierania wszystkich i do słuchania. Pozdrawiam wszystkich na czacie, wszystkich czatowników Radia Na Fali. Oczywiście zapraszam wszystkich bardzo serdecznie na czata www.radionafali.com i zakładka Czat na samej górze strony. Poradzicie sobie. Co jeszcze chciałem z ogłoszeń? Proszę państwa, co jeszcze? Czekam na gościa.
Dzisiaj czekam na gościa, bo dzisiaj ma być gość. Gościa jeszcze nie ma. Nie wiem. Gość jeszcze nie ma. A dzisiejszym gościem ma być Kuba Babicki. Myślę, że część słuchaczy doskonale wie, o kogo chodzi, bo Kuba Babicki był już gościem w „Hiperprzestrzeni” jakiś czas temu. Także jest okazja, żeby się spotkać po raz kolejny dzisiaj. Taki jest pomysł. Także czekamy na Kubę, aż się odezwie, bo gdzieś tam zniknął w czeluściach Mazur. Słyszałem, że w Polsce zima.
Może gdzieś utknął, kurczę, w tych pierwszych zaspach śnieżnych. Także czekamy na Kubę. A dzisiejsza audycja właściwie troszkę poświęcona, będę chciał Kubę wypytać o jego koncepcję świadomości, rzeczy z tym związane. Także przypominam wam wszystkim, moi drodzy słuchacze, że audycja jest absolutnie live. Ja mam na imię Tomek. Można śmiało zadzwonić do Radia Na Fali. Radionafali.com taki jest nasz adres Skype'owy na Skype. Także zapraszam bardzo serdecznie, jeżeli ktoś ma jakąś swoją koncepcję i chce się nią podzielić. Od tego to jest. Od tego jest to radio, proszę państwa, także zapraszam bardzo serdecznie.
Śmiało dzwonić, śmiało wchodzić na czata. Polecam też zajrzeć na naszego Facebooka czasami. Facebook Radia Na Fali, gdzie są wrzucane audycje i informacje. To tam są też wrzucane. To chciałem powiedzieć. Uff, się nagadałem. Czekam na gościa z niecierpliwością. Czekam na gościa. Z gośćmi jest tak, że czasami się spóźniają. Także czekam na gościa.
Tak czy siak jestem przygotowany troszeczkę. Chciałem dzisiaj, zanim się pojawi gość, będę próbował wmanewrować w rozmowę o świadomości. Pytanie o jego koncepcję świadomości, bo to jest chyba istotna sprawa. Zanim się pojawi gość, to może troszkę o tym, dlaczego niby to jest istotne i o przynajmniej części aspektów dookoła tej całej opowieści. Czym my jesteśmy? Kim my jesteśmy? My, istoty zwane ludźmi w tym życiu. Kosmici w przebraniu. Dokładnie. Organicznej wersji węgla.
O tym wszystkim troszkę dzisiaj i o wszystkich spekulacjach na ten temat, bo jest to szalenie ciekawe. Ja wrócę troszeczkę do pewnych spraw, o których mówiłem lata temu, na samym początku o „Hiperprzestrzeni”, jeszcze gdzieś dwa lata temu. Jest kilka takich odcinków gdzieś tam dawno. Ja troszkę do tego wrócę, bo to też ma trochę związku z tą całą koncepcją świadomości, bo to jest w ogóle związane z historią człowieka. Generalnie oficjalna historia mówi, że wydarzyliśmy się na drodze ewolucji, ale z tą ewolucją to jest... Jak jest z tą ewolucją i z tym wszystkim, to ja może opowiem, co ja o tym wszystkim myślę. Ja o tym już mówiłem, ale opowiem tak troszkę w skrócie, zanim się pojawi gość i troszeczkę przybliżę temat tej całej świadomości, konceptu na to i dlaczego to niby jest takie ważne, bo to się tak mówi teraz. Tą świadomość. Kasa ważna. Kasa.
Kasa też oczywiście. Zawaruję. Dlaczego świadomość jest istotna? Właśnie. Dobra, ale to może po muzyce. Czekamy cały czas na gościa. Troszeczkę intencji. Gość może zapomniał, może się spóźnił, może zaspał, może gna przez zaspy. Niech tam Kuba, wyślijmy mu wiadomość mentalną. Skupmy się.
Om. Kuba. Kuba przybywaj. No czekamy. Tak bywa z gośćmi. Muszę was uprzedzić, jeżeli ktoś jeszcze nie wie. Słuchajcie, to z gośćmi jest tak czasami, że czasami się goście spóźniają. Także proszę być wyrozumiałym, cierpliwym. Proszę się tym nie przejmować. Życie jest takie, jakie jest i zawsze ma dla nas masę niespodzianek, których się nigdy nie spodziewamy.
To ja może z okazji tych niespodzianek włączę muzyczkę. Muzyczka, która mi ostatnio siedzi na słuchawkach. Bardzo dużo tego słucham ostatnio i bardzo polecam. Jaki dźwięk Windowsa! To musiało się pewnego dnia stać. A wy oczywiście słuchacie „Hiperprzestrzeni”. Jak najbardziej. Ja mam na imię Tomek. Wszystko dzieje się w waszej głowie, a dokładnie to oczywiście w Radiu Nafali i jest transmitowane w Radiu Paranormalium. Także pozdrawiam słuchaczy Radia Nafali i Radia Paranormalium.
Hello people! Pozdrawiam bardzo serdecznie. Nadal czekam na Kubę. Może być tak, że Kuba się nie pojawi. Może tak być. Może być, że się pojawi. Nic nie wiemy na ten temat. Życie jest nieprzewidywalne. Wygląda na to, że dopóki Kuba się nie pojawi, mamy sporo czasu. Piękny wieczór przed sobą.
Ja mam w szklanicy cały dzbanek zielonej herbaty. Doskonałej zielonej herbaty. Mam nadzieję, że też macie jakiś miły dzbanek zielonej herbaty. Przed nami oczywiście wieczorowa pora. Na wieczorowej porze będą oczywiście sny, będzie I-Czing. To mówię oczywiście, żeby trochę zrobić smaka tym wszystkim, którzy teraz słuchają audycji offline, bo my teraz sobie słuchamy online i ten, kto oczywiście ma czas, a większość z nas ma dzisiaj chyba już relaks. Chociaż może niektórzy właśnie wyrywają się na imprezy. Kto wie? Zależy też, w jakiej strefie czasowej się aktualnie słychać. Ja pozdrawiam naszych słuchaczy, którzy aktualnie podróżują po Chinach, bo jest taka para, która sobie śmiga teraz gdzieś tam po Chinach.
Także pozdrawiam was bardzo serdecznie. Tam to jest chyba szósta czy siódma rano. To troszkę inny klimat. Życzę smacznego na śniadanie. Ja tu już mam... Słuchajcie, chyba jest gość. Nie, gościa jeszcze nie ma. Pozdrawiam bardzo serdecznie. Także czekamy. A przy okazji robimy smaka tym wszystkim, którzy słuchają audycji offline, mknąc gdzieś swoich srebrzystych bolidach przez nie wiadomo gdzie, nie wiadomo jak i nie wiadomo kiedy.
Albo na słuchawkach, odkurzając dom albo gdziekolwiek tego słuchacie, moi drodzy. Po tej audycji jest wieczorowa pora, także na wieczorowej porze będzie I-Czing. Oczywiście jak zwykle rzucanie I-Czingu. Mam nadzieję, że się pojawi nasz człowiek od tarota, który oczywiście rzuca też tarota na to samo pytanie, tą samą refleksję. Mam teraz taki pomysł. Jest oczywiście sen. Dostałem sen od słuchacza. Bardzo serdecznie pozdrawiam i w ogóle bardzo dziękuję. Przypominam wszystkim, że „Hiperprzestrzeń” jest audycją jak najbardziej normalnie regularną, z konkretnymi tematami, konkretnymi sprawami. Zawsze.
A po „Hiperprzestrzeni” jest wieczorowa pora i tam się też dzieją niesamowite rzeczy. Także słuchajcie. Słuchajcie. Zapraszam bardzo serdecznie. Tam też są sny i jeżeli ktoś z was ma jakieś sny, to zapraszam do wysłania tych snów na wieczorową porę do Radia Nafania. Ja tam oczywiście te sny czytam absolutnie na głos. Anonimowo oczywiście. Nie podaję imion, nazwisk, wieku, ile kto ma dzieci i tak dalej. Także wszystko spokojnie. Na dzisiaj też mam jakieś sny, także zapraszam na później.
Zostańcie, przygotujcie sobie cały wieczór, dzbanek z kawą albo jakoś tak. Słyszałem, że w Polsce popularna jest taka herbata, którą się pije też w Ameryce Południowej. Dużo ludzi z Ameryki Południowej ją pije nawet tu w Londynie. Jak to się nazywa? Taki napar się robi z tego. To się tak przez słomkę siorbie. Taka jak zielona herbata, zalewa się parę razy. Czy ktoś mnie pomoże z tą nazwą na czacie, proszę państwa? Mate. Yerba mate.
Tak to się nazywa. Także jeżeli ktoś zaparzy mi yerba mate, to proszę sobie parzyć. To ponoć działa też jak kawa, bo to zdaje się ma kofeinę czy coś w tym stylu, że pobudza. Emocje. A my ciągle czekamy na gościa, to stąd chyba te emocje. Ja to zielona herbata, proszę państwa. À propos trunków tak szybko powiem, o co chodzi z tą zieloną herbatą. Zielona herbata, słuchajcie moi drodzy, wychładza organizm. To uprzedzam. Zimą zielona herbata troszkę wychładza, także potem sobie na przykład robi się taki miks z czarną.
Odrobinę czarnej, tej innej troszeczkę albo jakoś tak. Albo jak kto lubi. Najlepiej jest, jak kto po prostu lubi. Ja tu mam swoją zieloną herbatę przygotowaną na wspólny wieczór z wami, moi drodzy słuchacze. Także zapraszam. I rzućmy się troszkę do tego tematu świadomości, moi drodzy. Jeżeli ktoś z was ma jakiś pomysł, czym jest świadomość i o co w świadomości chodzi, to zapraszam do dzwonienia i przedstawiania się ze swoją koncepcją. Było już troszkę rozważań na antenie Radia Nafani na ten temat. Dawno, dawno temu, gdzieś w „Hiperprzestrzeni”, być może jeszcze w zeszłym roku troszeczkę. Ja tu też mam takie trochę swoje, że tak powiem, refleksje na ten temat.
One się ciągle rozwijają. Nigdy nie stoją w miejscu. Także będę chciał to troszeczkę poruszyć. Nie aż tak, żeby aż tak dramatycznie się zmieniły. Jeżeli ktoś z was słuchał tego, to ja właściwie dalej troszkę obstaję przy takiej koncepcji, że jesteśmy tą świadomością. To my jesteśmy taką istotą żywą, a nie nasze ciało i że to nie nasze ciało determinuje, tylko nasze ciało to część takiego organicznego mechanizmu, tylko że my jesteśmy takim ciałkiem organizmu, który się odłączył, że tak powiem, i pulsujemy w takim polu w ogóle, które jest oderwane od ziemi. Nie jesteśmy na przykład drzewem, które musi rosnąć w jednym miejscu. Nie jesteśmy rybą, która musi pływać w wodzie. Chociaż z drugiej strony właściwie dla ryb jesteśmy takim samym odpowiednikiem, bo na przykład nie możemy sobie siedzieć pod wodą tak nieustannie całe życie. Musimy mieć kawałek tlenu do oddychania.
Organicznie jesteśmy częścią tej planety w chyba najmocniejszy sposób, jaki można. Po prostu nie można już być chyba bardziej organicznie związanym z tą planetą. A już szczególnie jeżeli człowiek spojrzy na kwestie związane z czymś, co elektryzuje wielu słuchaczy hiperprzestrzeni, czyli substancjami psychoaktywnymi, które powodują, że mamy niesamowite wizje, niesamowite rzeczy się dzieją w naszej głowie, mamy niesamowite doświadczenia. Rzecz jest naprawdę dalej uznawana za kontrowersyjną na tyle, że generalnie większość tych rzeczy, jeżeli prawie nie wszystkie, o których pewnie za chwilę powiem, są kompletnie nielegalne i z reguły za posiadanie czegoś takiego w większości krajów grozi naprawdę bardzo poważne więzienie. Szaleństwo cywilizacyjne na ten temat. Szaleństwo. Przepraszam bardzo, ja sobie będę tak radośnie popijał herbatę, robiąc taki domowy nastrój, żeby nie było zbyt profesjonalnie, że ludzie udają już, że nie ma ludzi, tylko same roboty. Nie, proszę państwa, jak najbardziej ludzie. Nawilżam się, żeby nie wyschnąć. No właśnie.
I co z tą organicznością? Ja myślę, że jesteśmy bardzo organiczni, na tyle już tak jesteśmy sklejeni z tą planetą do tak ekstremalnej skali, że właściwie rośliny są kolejnym etapem, który właściwie czeka nas. Ja w ogóle tak radykalnie podchodzę do tego. Dla mnie to jest kwestia tego, że na przykład natura, rośliny i cała ta informacja zawarta w tych substancjach psychoaktywnych to jest biblioteka z informacjami dokładnie przeznaczonymi dla nas i nie tylko, bo tam są w ogóle informacje przeznaczone dla praktycznie większości żywych istot. Bo jak się okazuje po wszystkich ostatnich badaniach, w sumie ostatnich 10 lat, bo to troszkę się zebrało. Chociażby to, o czym właśnie między innymi Kuba ostatnio chyba, zdaje się w konwencie wiedzy fraktalnej alternatywnej wspominał, czyli o badaniach Ricka Strassmana. Bo właściwie na ludziach nie można robić badań. Nie można człowieka po prostu wziąć, wyciągnąć z łóżka w środku nocy, przekroić mu mózgu na pół, położyć ten mózg pod mikroskopem, zmierzyć, powiedzieć: „Mamy! Znaleźliśmy DMT w głowie człowieka”. Nie można tak zrobić, bo jest to niehumanitarne, prawda?
Wyobrażacie sobie? Nagle zbudzi was szarpnięcie w łóżku, jakieś zamazane ruchy, nagle ktoś was przykrywa. Usypiacie, robi się biało. Już się nigdy nie budzicie, bo ktoś postanowił zbadać wam mózg, prawda? Przepraszam bardzo, taki troszkę Halloween nastrój zrobiłem. Wziął i przekroił mózg. Ludzkiego nie można badać, bo jest to po prostu niehumanitarne, jak powiedziałem. Nie można kroić mózgu, ale są ślady, że DMT jest prawdopodobnie produkowana w ludzkich mózgach. Ale może skończę o tych badaniach Ricka Strassmana, który badał szczury. Ponieważ szczury mają bardzo podobny mózg do ludzkiego, dlatego większość lekarstw się bada na szczurach, szukając tak zwanego efektu ubocznego i w ogóle zachowań tego wszystkiego.
I się okazuje, że szczury mają DMT. Bracia gryzonie mają DMT i się okazuje, że większość ludzi ma. Znaczy nie tyle ludzi, ile większość istot na świecie być może. Nie krojono wszystkich istot, ale moje podejrzenie, rezolutny jestem pod tym względem i powiem szczerze, że ja myślę, że wszystkie żywe organizmy zawierają w sobie coś w tym rodzaju i że jesteśmy bardzo mocno sklejeni z naturą i że to jest część nas samych. To jest taka nasza troszkę ułomność intelektualna, mentalna. To jest jakby problem cywilizacyjny, że na przykład patrząc na naturę, człowiek wysiada z samochodu, zatrzymuje samochód na parkingu w lesie, wysiada z tego samochodu, wyciąga nogę jedną za drugą w butach, wychodzi i tak w tych butach idzie po tym lesie w butach. I nie może zdjąć tych butów. Idzie po tym lesie w butach. Mówi: „No dobrze, że mam buty, bo inaczej to bym się pokaleczył”. Niby tak, proszę państwa, ale jakby człowiek nie chodził w butach przez dłuższy czas, to by się nigdy nie pokaleczył.
To jest o zdrowsze. Się okazuje, że lepiej pochodzić na bosaka niż w butach, bo na bosaka jest po prostu zdrowo z wielu różnych powodów. Ja tu w ogóle nie będę tłumaczył co i jak, bo to w ogóle na osobny temat. Ale my tak z natury w ogóle już uciekamy od natury. Natura wydaje się nam zagrożeniem po prostu. Dla tej cywilizacji natura jest po prostu zagrożeniem. W zachodnich krajach, tam, gdzie mieszkam ja, jest już taka psychoza, że na przykład ludzie boją się zbierać grzybów w lesie, bo wiadomo, że każdy grzyb, który rośnie dziko, jest trujący. Ludzie boją się zrywać borówek w lesie, bo wiadomo, że każda borówka jest trująca. Ludzie boją się wszystkiego, co rośnie dziko w lesie, bo wszystko, co rośnie dziko w lesie i nie jest opakowane w supermarkecie w folię i kod paskowy, jest po prostu trujące i jest niebezpieczne, proszę państwa. Może się tak zdarzyć.
Taka jest mentalność troszeczkę. Czyli tak jakby w drugą stronę, bo człowiek jest właściwie bardziej organiczny. Człowiek nie jest z plastiku. Rośliny i zwierzęta nie mają z tym problemu. Tylko człowiek jako jedyne zwierzę właściwie ma taki problem, że po prostu nie zauważa tej korelacji, tego, że jest związany z tym. I że na przykład to, o czym ja czasami mówię, że mamy w mózgu specjalne receptory i fenomen polega na tym, oczywiście wielu ludzi chce to w różny sposób tłumaczyć. Generalnie w ogóle taka oficjalna nauka udaje, że tego nie ma, ale okazuje się, że receptory neuronowe w naszym mózgu do wyłapywania tego, co nazywamy neuronem, czyli tego ładunku elektrycznego, który wysyła impuls, odpowiada za to, że to wszystko działa w naszym mózgu, tak zwane neurotransmitery, działa tylko i wyłącznie w bardzo specyficzny sposób. Na takie specjalne uchwyty. Okej, to może ja wyjaśnię to od początku do końca, żeby nie robić zamętu. Słuchajcie, fenomen.
Dlaczego jest to takie unikatowe i nie wiadomo co i dlaczego nad tym się tak rozpływam i każdy się nad tym rozpływa, kto o tym wie, a za chwilę wy będziecie się rozpływali. Słuchajcie, chodzi o to, że każda z tych psychoaktywnych substancji, nielegalnych, kompletnie zabronionych, które są kompletnym tabu w tej cywilizacji, jest tak skonstruowana, że właściwie nie ma kopii. Jest bardzo unikatowa jak wyjątkowy klucz do specjalnego zamka w drzwiach. A te drzwi są jedyne. Klucz jest jedyny, to musi idealnie pasować. Taka wyjątkowa konstrukcja i jest jedyne miejsce, gdzie to wszystko idealnie pasuje. I tym miejscem jest nasz mózg, moi drodzy. Nie ma innego miejsca, gdzie to lepiej pasuje. Nie ma. Inna sprawa, że kiedy podamy sobie inne substancje do głowy, do tych receptorów, to te inne substancje nie przejdą przez te receptory, bo te receptory są jak bramka, która działa tylko i wyłącznie na ten klucz.
Inny klucz nie działa w tej bramce absolutnie. I my troszkę tak żyjemy w takim świecie. Nie, te rośliny. Może jakieś duchy do mnie przyjdą po tych roślinach, duszę mi ukradną, jak mi zdjęcie zrobią. Wszystkie tego typu rzeczy. Strachy. To troszkę przypomina taką cywilizację. Ja tu pamiętam moją babcię, która, świeć nad jej duszą, w cokolwiek babcia wierzyła, że babcia lubiła się przeżegnać, słuchajcie, jak piorun trzasnął. Taka prawda. Babcia lubiła się przeżegnać i mówiła, że to się bozia gniewa na przykład.
Miała taką historię. Lubiła w to wierzyć i bardzo jej się to podobało i wyjaśniało to wiele spraw w jej życiu. I wszystko okej, rozumiem. Aczkolwiek patrząc z tej strony , ale inna sprawa, że moja babcia nie kazała się nikomu modlić z powodu pioruna. A kolesie, którzy zakazują nam używania substancji psychoaktywnych, generalnie to jest troszkę tak, jakbyśmy mieli grupę ludzi, która każe nam się modlić za każdym razem, kiedy strzeli piorun z nieba. To jest dokładnie ta sama sytuacja. Niczym się absolutnie nie różni. Fenomen polega na tym, że te substancje, przynajmniej wszystkie substancje pochodzenia organicznego, te, które sobie rosną w postaci psylocybiny, czyli w postaci grzybów, te, które sobie rosną w postaci meskaliny, czyli kaktusów, te, które sobie rosną w postaci salwidorów salwi, te, które sobie rosną w postaci molekuły DMT, czyli w połączeniu tych roślin z dżungli. Nie tylko z dżungli, zrobienia sobie DMT z paru roślin, czyli aktywowanie właściwie DMT, bo DMT jest w bardzo wielu roślinach. Tylko problem z tym, że jest to DMT, które nie wchodzi w reakcję z naszym organizmem i potrzebujemy dodatkowej substancji, która by oszukała nasze receptory i tak, żebyśmy mniej wysikali tego DMT w ciągu pięciu sekund i bez efektu.
Tylko trzeba zatrzymać je na chwilę w naszej głowie, żeby ono zaczęło reagować i wtedy działa. I ta druga roślina, która jest w tej tajemniczej, legendarnej już chyba dzisiaj, strasznie reklamowanej przez wszystkich ayahuasca, to jest właśnie ta roślina, która zawiera potężną ilość DMT. A druga roślina, która blokuje w organizmie wydalanie tego DMT tak, żeby go się nagromadziło i żeby strzeliło idealnie w głowę. Dokładnie na tej zasadzie to działa. Bo normalnie to przelatuje przez nas. Za szybko przelatuje i receptory nie są w stanie wyłapać. Taka historia. Te wszystkie substancje są kompletnie naturalne, tak jak my. Generalnie składają się dokładnie z tej samej kombinacji węgla organicznego właściwie. Niektórzy bardziej zaawansowani, stwierdzą, można alchemicznie powiedzieć, że właściwie wszyscy jesteśmy kryształem, tylko że jesteśmy- znaczy w sensie wszystkie żywe istoty na tej planecie, łącznie z kamieniami.
Bo takie alchemiczne podejście do świata twierdzi, że wszystko ma swoją duszę, łącznie z kamieniami. Każdy byt na tej planecie, każde ziarenko piasku, wszystko. Może brzmi jak szaleństwo, słuchajcie, ale o tym mówi ten pomysł, że wszystko dosłownie ma swoją duszę. Wszystko, cokolwiek zostało stworzone przez naturę. Dokładnie. I że jest to jedna wspólna całość. I tu by się tak troszkę zastanawiało to wszystko, bo to jest takie bardzo alchemiczne podejście, że jeżeli to wszystko ma działać w całości, to musi się używać nawzajem jako elementów. To troszeczkę przypomina zegarek, przynajmniej z naszej konstrukcji logicznej świata. Czyli w zegarku muszą być wszystkie elementy. Jeżeli się wyjmie kilka elementów i ten zegarek przestanie działać, to co z tego, że na przykład mamy coś, co nazywamy cywilizacją i wydaje nam się, że coś wiemy na temat rzeczywistości, skoro właściwie jesteśmy odcięci od tego kompletnie organicznego, naturalnego świata, od tej drugiej części informacji, od naszej, nie wiem, jak to nazwać, brata bliźniaka.
To jest nasz brat bliźniak, tylko że wygląda troszkę inaczej. Może wygląda jak trawa, może wygląda jak drzewo. Okej, czasami wygląda jak bluszcz, czasami wygląda jak grzyb. Ale to jest brat bliźniak. Słuchajcie, to jest dokładnie według tej alchemicznej i myślę, że według w ogóle każdej nieco zdroworozsądkowej, ale podejrzewam, że wielu ludzi w tym momencie patrzy się na mnie i mówi: „Tomek, zdroworozsądkowej? Co ty mówisz, człowieku?” Ja myślę, że to jest zdroworozsądkowe podejście, że my jesteśmy częścią tego wszystkiego, częścią tej układanki i próba separacji jest największą katastrofą tego systemu dla nas przede wszystkim. To jest ten moment, jakbyśmy próbowali zaprzeczyć temu, skąd pochodzimy. Jakbyśmy próbowali zaprzeczyć temu, skąd wyrośliśmy. Jakbyśmy próbowali zaprzeczyć temu, z czego jesteśmy skonstruowani. To jest troszeczkę tak jak historia z grzybami.
Jest dookoła grzybów masę kontrowersji. Słyszałem masę różnych opinii. Jest taki troszkę cywilizacyjny strach przed tym, że grzyby nas zjedzą Jest coś takiego. Nie chciałbym zaważenia do grzybów, bo to jest taki paranoidalny strach, że natura nas zje. Jak się ogląda filmy z lat 50. to jest rewelacyjnie pokazane, jak kultura, która doszła do szczytu swojego rozwoju, wymyśliła atom, kontroluje wszystko na świecie. Nagle zobaczyła, że bluszcz się rozrasta i ten dziki bluszcz zaczyna wszystko atakować i zjadać ludzi, zjadać cywilizację. Jest to pewne szaleństwo. A z grzybami jest taki fenomen, o którym nie mówi się specjalnie, bo to też jest mało komercyjna domena. Jest kilku ludzi na świecie, którzy się naukowo zajmują badaniem grzybów, grzybni, jaki to ma wpływ na ludzki organizm, jak to w ogóle funkcjonuje.
Jest kilka ośrodków badawczych, które się tym bardzo poważnie zajmują. Jest kilka uniwersytetów, które non stop publikują prace. Jest to badane cały czas na bieżąco. Jedne z tych badań są bardzo fascynujące. Myślę, że chyba najbardziej intrygujące z tego wszystkiego, jeżeli ktoś ma strach do grzybów. Okazuje się, że wszelkie problemy, które mamy z tym organizmem, czyli jakieś pojawiające się grzybice, jakieś stany zapalne, ten rodzaj grzyba, którego nie lubimy, pojawia się tylko dlatego, że używamy niewłaściwych materiałów. Nie dlatego, że grzyb chce nas zniszczyć, tylko dlatego, że te materiały wyzwalają taką reakcję natury. Natomiast okazuje się, że w drugą stronę jest masa grzybów, które możemy zjadać sobie na śniadanie, na obiad, możemy dodawać do posiłków, które mają właściwości z drugiej strony, czyli wzmacniają organizm i przeganiają te kiepskie grzyby. Tak można powiedzieć. To jest niesamowita historia, o czym się prawie nie mówi, bo też niewiele ludzi o tym wie, bo to są bardzo naukowe, uniwersyteckie badania, że tam trzeba przerzucić 400 stron dokumentacji medycznej, laboratoryjnej czy chemicznej.
I się okazuje, że grzyby właściwie są organicznie strasznie bliskie i podobne do nas ludzi, do wszystkich naczelnych. Wygląda na to, że grzyb jest jednym, tak się śmiejąc i w dużym cudzysłowie mówiąc, że grzyb, pomimo że wygląda kompletnie inaczej, jak z kosmosu. Być może jest z kosmosu. Ja tam wierzę, że jest chyba z kosmosu jak ten z McKennę. Jest jednym z naczelnych na świecie, że właściwie każdy z nas ma w sobie element jakiejś grzybni, tej pozytywnej, tej, która pracuje. I moment, kiedy tracimy tą grzybnię, kiedy te pozytywne, rozwijające się małe, drobne ustroje w naszym organizmie zaczynają znikać, bo jesteśmy odizolowani od tego naturalnego świata plastikiem, betonem, szkłem, aluminium i wszystkimi tymi toksycznymi substancjami. Zostają tylko te kiepskie grzyby, które automatycznie przejmują tą pustkę, która się w nas robi. I na tym polega cały myk. Tak mi się wydaje. Na tym polega cała historia.
Nie na tym, że jest to złe, że jest to toksyczne, tylko nasza cywilizacja jest zła i toksyczna. I to jest główny powód. Taka jest moja opinia. Proszę pamiętać, że jest to oczywiście moja spekulacja. Nie mam na to żadnych badań naukowych, poza tym, że oczywiście sobie czytam te badania naukowe, które są robione w Stanach, w kilku instytutach, które zajmują się badaniem grzybów. Są grzyby, które rewelacyjnie funkcjonują, jeżeli mamy mrówki w domu. Jest taki grzybek, który się sadzi pod progiem albo dookoła domu. Jeżeli ktoś ma dom wolnostojący, ten grzybek rośnie i ten grzyb jest uwielbiany przez owady, a szczególnie małe i takie wredne gatunki mrówek, które lubią wejść i lubią jeść dokładnie to, co my lubimy jeść, czyli lubią na przykład zjadać nasze wszystkie rzeczy z szafki i tłuc po naszej kuchni nocami. Żeby wytłuc te mrówki, wystarczy specjalny gatunek grzybka sobie posadzić. Mrówki uwielbiają tego grzybka.
On działa jak kokaina na maklerów giełdowych. Grzyby lgną do tego jak do miodu. Co się okazuje? Grzyb ma bardzo długi okres wegetacyjny. Absolutnie niesamowicie długi. Daje czas mrówkom i te mrówki, nie wiedząc o tym, zjadając tego grzybka, zanoszą go do siebie, do tej całej swojej kolonii. Roznoszą to po wszystkich koloniach i akurat jak rozniosą już po wszystkich koloniach, grzybek zaczyna swój proces wegetacyjny i zaczyna rosnąć. Grzybek wygląda makabrycznie. Jeżeli ktoś z was jest mrówką, to jest to troszkę jak oglądanie ludobójstwa. Zamknijcie teraz oczy, wyłączcie radio.
To nie jest coś dla mrówek. Jeżeli jesteście mrówką albo byliście nią w poprzednim wcieleniu, wyłączcie radio. To będzie okrutne. Był Halloween dwa dni temu. Mówiłem. Dzisiaj będzie troszkę okrutnie. Grzyb wyrasta w mrówkach. To wygląda niesamowicie. Widziałem zdjęcia takie małe. Zresztą chyba są dosyć popularne, bo często widuję na niektórych serwisach informacje o tym.
Wygląda to w ogóle niesamowicie. Grzyb zaczyna rosnąć w mrówce i zabija wszystkie te drobne insekty, które próbują nam zeżreć wszystko i przejąć naszą kuchnię nocami albo dniami. Takie stado wędrujących mrówek. Rewelacja. Jak się okazuje, ten grzyb jest bardzo zdrowy dla człowieka, bo okazuje się, że coś tam wzmacnia w ludzkim organizmie jakiś poziom substancji i tak dalej. Także też taki fenomen. My po prostu nie znamy, jesteśmy odcięci. I myślę, że największy problem polega na tym, że pewnego dnia bardzo wybiórczo potraktowaliśmy naturę i jak na ironię zapędziliśmy się w kozi róg. Wybraliśmy najgorszą z możliwych opcji. Odizolowaliśmy się plastikiem i jedyny kawałek natury, który przy nas został, to ten kawałek toksycznej natury, który jest właściwie takim rakiem cywilizacyjnym, który potrafi Który sam funkcjonuje w patologicznych miejscach, najbardziej toksycznych.
Grzyby na ścianach i tak dalej, które właściwie zajmują się tylko utylizacją tego systemu. Ja to dzielę na naturę, która zajmuje się pomocą we wzroście. Jeżeli jest jakiś żywy organizm, tak jak my jesteśmy, to generalnie cały świat dookoła pomaga nam rosnąć, funkcjonować. Żebyśmy mogli zamieszkiwać nasze ciało. A druga część systemu organicznego jest po to, żeby robić recycling, żeby to wszystko działało elegancko, w kółko się kręciło i żeby nie było z tym żadnych problemów. Tak zwyczajnie. Jeżeli odetniemy się od tej naturalnej części, czyli od tego, co stymuluje nasz wzrost, automatycznie trafiamy, bo natura nie znosi próżni, w tą część, gdzie dokonuje się recycling. Bo cokolwiek człowiek nie próbuje spieprzyć na tej planecie, mama natura jest absolutnie bezlitosna i jest jak walec. Przejeżdża po wszystkim bez żadnego pytania się o zgodę. Jeżeli my mieszkamy w takich warunkach, to natura w tym momencie stwierdza, że musi się po nas przejechać.
Jesteśmy do zutylizowania i dlatego grzyby, które mamy na ścianach, tak mi się wydaje, służą do utylizacji tego toksycznego systemu, a nie do rozwoju. Także lepiej się stamtąd wyprowadzić albo lepiej w tym momencie zastanowić się, jak odzyskać kontakt z naturą. Zaprosić więcej tej natury, żeby wyrównać balans. Właśnie. Słuchajcie, nadal czekam na gościa. Miał się pojawić. Mija godzinka. Może być tak, że dzisiaj Kuby nie będzie. Może tak być. Troszkę szaleje ze swoimi rzeczami, projektami, które robi.
Także mogło się zdarzyć. Wszystko jest okej, damy radę. Proszę serdecznie dzwonić. Mamy dzisiaj spokojny wieczór. Mówimy o świadomości ludzkiej, troszkę o kontakcie z naturą. Ja tu nie przegadam historii, które miał tu Kuba opowiedzieć. Także spokojnie, co się zaczęło, to nie uciecze. Także Kuba tak czy siak się pojawi, moi drodzy i tyle. Może nie dzisiaj. A ja przypominam, że słuchacie oczywiście jak najbardziej „Hiperprzestrzeni”.
Ja mam na imię Tomek i proszę śmiało dzwonić. RadioNaFali.com taki jest nasz adres na Skypie. Oczywiście audycja jest nadawana w Radiu Na Fali. Pozdrawiam serdecznie wszystkich słuchaczy oraz retransmitowana w Radiu Paranormalium. Też bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium i wszystkich tych, którzy siedzą na czacie Radia Na Fali i Radia Paranormalium, a szczególnie Radia Na Fali, bo tam nawet widzę jak siedzą. Także proszę sobie siedzieć. Ja tam za jakiś czas wpadnę i zobaczę w ogóle o co chodzi. Bo tak jak mówię do mikrofonu, to nie potrafię się skoncentrować. Jak jeszcze mówię o grzybach, o takich rzeczach fascynujących. To ja troszkę dzisiaj o tych grzybach opowiem.
Troszkę o swoich własnych pomysłach, bo zawsze mówię technicznie o tych grzybach. Taki poradnik zawsze wychodzi, a nie ma tam aż tyle miejsca na własne refleksje. To może dzisiaj troszkę więcej o własnych refleksjach po drodze, bo nie tylko o grzybach i nie tylko o tym. Także zapraszam serdecznie. Jeżeli ktoś z was ma własne refleksje na ten temat, to zapraszam bardzo serdecznie, żebyście dzwonili, zdzwaniali i dzielili się tymi refleksjami. Słuchajcie, inaczej ta informacja zginie i zaginie świat. A świat jest w bardzo ryzykownym miejscu. Tak sobie śmiech-ichy-chy. Ja czasami w środę w dokładce mówię o godzinie 22 polskiego czasu w Radiu Na Fali mówię, że FIFA Rafa FAU. Ale jest taki punkt zwrotny.
Jeżeli spojrzymy na to, co się dzieje w miejscu, które się nazywa Fukushima w Japonii, to aktualnie zliczone zostało całe napromieniowanie i okazuje się, że porównując napromieniowanie, toksyczne substancje, które dostały się do mamy natury, do planety, do naszych zasobów wody, powietrza i tak dalej, bo to wszystko wyciekło na zewnątrz z tego reaktora, jest równowarte 130 tysięcy wybuchów bomby w Hiroszimie i Nagasaki. To jest tak, jakbyśmy przeżywali sen zimnowojenny, nuklearną wojnę, że co chwilę jakieś mocarstwo się bombarduje, jakieś miasto znika, zostaje sparowane za pomocą bomby atomowej. Dokładnie w tej sytuacji jesteśmy, tylko że nie wysadzamy miast w powietrze, tylko ta substancja elegancko sobie wycieka cały czas do Pacyfiku. Także jesteśmy w takim zwrotnym momencie świata. Może to nie wygląda, może wszyscy się fajnie czujemy i nawet niektórzy obiecują sobie, że nowy model telefonu cokolwiek zmieni w ich życiu na lepsze. Ale punkt jest naprawdę zwrotny i to nie są już przelewki, moi drodzy. Jak to, że nie są przelewki? Posłuchajmy piosenki, która miała lecieć jakiś czas temu i coś tam się działo, a piosenka jest... A wy oczywiście słuchacie Radia Na Fali, „Hiperprzestrzeni”. Ja mam na imię Tomek i wszystko jest retransmitowane w Radiu Paranormalium.
Dzisiaj miał być gość, a gość gdzieś w kosmosie jest. Gość tak czy siak się pojawi. Może nie dzisiaj. Przypominam, że Kuba Wawrzynki miał być, ale coś mu odpadło i nie ma go. Nie wiemy, co się dzieje. Mam nadzieję, że nawet jeżeli porwali go kosmici, to po to, żeby przekazać mu tajne informacje i że jak tylko się pojawi, przekaże nam te tajne informacje, które przekazali mu kosmici, którzy go właśnie dzisiaj porwali. Tak właśnie będzie. A ja troszkę dzisiaj o świadomości, ostrożności grzybów i roślin i podejścia do roślin przede wszystkim, bo wydaje mi się, że w naszej kulturze, żeby było zabawniej w tej części świata, kultury w cudzysłowie, gdzie zamieszkują ludzie, którzy twierdzą, że świadomość, budzenie wewnętrzne, bla, bla, bla, wszystkie tego typu iluminacje wewnętrzne, jogi, ćwiczenia, diety, wierzenia. Nie wiem nawet, jak to nazwać. Wszystkie teologie, to chyba jedna właściwa nazwa.
Może nie wszystkie, ale duża część z nich opiera się na tym, że człowiek jest odcięty, nie toleruje natury. Ciągle natura jest z boku traktowana po macoszemu. Takie: „Użyj dezodorantu, bo śmierdzi ci spod pachy”. Takie podejście do natury. A ja bym powiedział: „Stary, może trzeba zmienić dietę i nie używać dezodorantu? Może wtedy przestanie śmierdzieć spod pachy i nie trzeba będzie dezodorantu i wszystko będzie okej”. Różne takie historie. Jest takie troszeczkę zaparcie na to, żeby nie wpuszczać natury. To się trochę kończy na świecie, bo inna sprawa, że natura ciągle jest obecna i nie pozwala o sobie zapomnieć. Chociażby w postaci cannabis.
Ostatnie badania w Wielkiej Brytanii. Czekamy tutaj wszyscy na zalegalizowanie. To jest dokładnie kwestia czasu, taka jest prawda. Ostatnie badania nad tak zwaną populacją dorosłych, pracujących ludzi, czyli nas wszystkich siedzących, mieszkających, pracujących, przynoszących dochód królewskiej rodzinie za to, że tu mieszkamy. Okazuje się, że 80% z nas pali cannabis tu w Wielkiej Brytanii. Chodzi tylko o Wielką Brytanię. Badania nie dotyczyły Szkocji, nie dotyczyły Walii. To dotyczy tylko Anglii, Kornwalii i południa Anglii. Okazuje się, że 80% normalnie funkcjonującej części populacji ludzi, małżeństwo wieczorem, para kładą dzieci spać i jak już dzieci śpią, wszystko jest okej, to na joysticka do ogrodu. Tyle.
Już na koniec dnia. To jest jak lampka wina. Ludzie wolą sobie zapalić na przykład zioło niż łoić alki. Taka jest prawda. Wychodzi na to, że 80% ludzi woli inne podejście do życia. Ta natura wchodzi z powrotem. Czasami zdarzy mi się przeczytać, bo kontaktu specjalnie nie mam, ale zdarzy mi się przeczytać jakieś artykuły, obejrzeć prezentację, coś w rodzaju szkolenia albo przemowy. Czasami trafiam na historie ludzi mówiących o wyzwoleniu duchowym, oświeceniu duchowym i mówiących, że na przykład trzeba olać rośliny, że rośliny tego nie dają, że trzeba usiąść, zamknąć się w piwnicy, medytować 350 lat i oświecenie przyjdzie. Co za bullshit! To jest taki dla mnie: „Człowieku, straciłeś kontakt z naturą.
Gdzie jest pacjo mama? Gdzie jest mama natura? Gdzie jest mama ziemia? Gdzie, człowieku, się zapędziłeś w swoim szaleństwie? Już wyrzekłeś się mamy natury, już boisz się zjeść grzyba, żeby się skonfrontować sam ze sobą. Już się przestraszyłeś tego, że mama natura wróci do pionu. A jak się było dupkiem przez ostatnie parę lat życia, cię stanie parę klapsów nad dupsko od grzyba za to, że się było niemiłym ani dla siebie, ani dla świata dookoła”. Taka jest moja refleksja. Nie wiem, czy mam rację. W stosunku do siebie mam rację, ale nie wiem, czy w stosunku do was.
Zaznaczam, że każdy z nas powinien mieć własną refleksję. Ja mam swoją . Żeby nie było, że nie mam własnej oczywiście. Mi brakuje tego troszeczkę. Tak się trochę śmieję, jak tak widzę i czasami czytuję artykuły o tym, że to jest zbyt ryzykowne, że substancje psychoaktywne to jest lepiej bez substancji, lepiej poćwiczyć albo coś takiego. What the fuck? Gdzie jest problem? To jest właśnie szaleństwo. Na czacie ktoś odpowiada, że zamiast plastra na palenie papierosa. To prawda.
Zamiast na przykład plastra z nikotyną sobie takie grzyby. Ja polecam wszystkim nałogowcom, którzy się męczą z nałogami czasami swoimi. To są takie proste rzeczy, że te rośliny naprawdę działają. To jest taki fenomen. Oczywiście tego plastra użyłem w złym kontekście, bo na czacie o plastrze jest zupełnie inna historia. Ale dziękuję za podpowiedź o plastrze. Tak czy siak. Zapraszam wszystkich tych, którzy słuchają tego żywo, żebyście wpadli na czata Radia Na Fali. Tam też jest rozmowa. Gość nieokreślony.
Pozdrawiam bardzo serdecznie. To jest dla mnie troszkę szalone. Myślę, że próba odkrycia samego siebie się nigdy nie uda do momentu, dopóki nie zrozumiemy, że jesteśmy częścią natury, że jesteśmy częścią dokładnie tej samej struktury węgla. Tak jak alchemicy mówią, że jesteśmy kryształem, jesteśmy tylko płynniejszym kryształem. Jesteśmy w drodze. Trochę trwa, zanim coś się skrystalizuje. My gdzieś tam jesteśmy dalej troszkę w drodze. Potem część z nas, naszego organizmu umrze, zamieni się w kryształ i tak dalej. Część tej pamięci, którą nabieramy teraz, być może w tym krysztale zostanie przechowana. Kto wie, moi drodzy?
Nie wiemy o tym. Jest masa zagadek O tych wszystkich rzeczach, o których mówię w hiperprzestrzeni przede wszystkim jest ta fantastyczna historia z tak zwaną tajemniczą trzecią mocą, którą ja na swój własny użytek nazywam tajemniczą trzecią mocą. To, o czym mówił właśnie Tesla i wszyscy owi genialni wynalazcy. Myślę, że to jest taki wytrych, bo mi się to naprawdę elegancko wszystko składa z tą historią z syczynką, moi drodzy, że tam jest właśnie ta plazma. Nagle prąd elektryczny skacze w środku naszej głowy, a jak jeszcze doładujemy sobie jakąś psylocybinę. Słuchajcie, fenomen polega na tym, że żadna inna substancja, która jest podobna do psylocybiny, a nie jest psylocybiną, nie przejdzie przez te receptory. Żadna substancja, która nie jest DMT, a jest tylko podobna do DMT nie przejdzie przez te receptory. Żadna substancja, która jest THC i kanabinoidami, która jest tylko podobna, minimalnie troszeczkę może się... Nie przejdzie. Musi być idealnie na 100% dokładnie ten sam organiczny związek.
To wygląda jak idealnie dwie połówki tego samego jabłka. Czyż może być piękniej? Czyż może być piękniej, kiedy okazuje się, że wszelkie substancje psychodeliczne i wszelkie substancje, które czynią nasz mózg psychoaktywnym, są dla nas niczym druga połówka jabłka i nie musimy się ich wcale obawiać, i że ten cały strach tak naprawdę jest tylko i wyłącznie propagandą. Słuchajcie, były bardzo ciekawe badania na temat zjazdów, w cudzysłowie, czyli bardzo kiepskiego samopoczucia związanego z paleniem marihuany i paleniem haszyszu robione w krajach skandynawskich bodajże. Muszę poszukać, bo nie pamiętam, gdzie były robione te badania. Także proszę mnie nie łapać za słowo. Postaram się jak zwykle porzucić w linkach pod audycją informacje, jak mi się uda znaleźć, ale mniejsza o to, bo chodzi o sedno tych badań. Jest bardzo ciekawa historia z tym związana i ma związek z tym, jak pojmujemy w ogóle te substancje, dlaczego na nie tak patrzymy, skąd się bierze to całe, elegancko powiem, spektrum naszych reakcji, jeżeli mamy do czynienia z substancjami psychoaktywnymi. Skąd się to wszystko bierze? Słuchajcie, ale zanim powiem, to po prostu puszczę muzyczkę, po prostu muszę.
Dzisiaj nie ma gościa, to ja puszczam muzyczkę. Ostatnim razem jak miałem audycję, to ten numer się wywrócił, a to się nazywa soca. Słuchajcie, troszeczkę relaksu, karaibskich rytmów. Troszkę karaibskich rytmów, taka prawdziwa soca. A wy oczywiście słuchacie Radia na Fali, „Hiperprzestrzeni”. Ja mam na imię Tomek, a wszystko jest retransmitowane w Radiu Paranormalium. Właśnie. I przypominam, że to nie jest jedyna audycja w Radiu na Fali. Także proszę wpadać i odwiedzać. Zapraszam na DJ Avelona, zapraszam na podcasty Skóry, proszę państwa.
Niedługo pojawią się świeże rzeczy. Ja już jedną słyszałem, ale nic nie mówię więcej. I na „Teorię chaosu” oczywiście zapraszam bardzo serdecznie, proszę państwa i na DJ Avelona. I na wszystkich zapraszam, i na podcasty, i na ściąganie, i tak dalej. Dobra, tymczasem wracam do opowieści. Mam tu pytania. Na Skype'ie dostałem pytania. Pozdrawiam pytających bardzo serdecznie. Macham, macham, zaoczenie. Słuchajcie, mam bardzo ciekawe pytanie, ale zanim odpowiem, to szybko o tym eksperymencie, o którym zacząłem mówić.
O co z tym paleniem chodzi? Z tym samopoczuciem? Jaki to ma wpływ na komfort i tak dalej? W ogóle na tak zwany bad trip. Nie wiem, jak to nazwać. Właściwie bad trip chyba. Tak to się popularnie mówi. Okazuje się, że bardzo kiepskie samopoczucie palaczy cannabis generalnie występuje tylko i głównie w miejscach, gdzie cannabis jest po prostu nielegalne. Okazuje się, że znakomita część tego kiepskiego samopoczucia, czyli tego, że jest jakiś lekki dyskomfort podczas palenia, wynika właśnie z tego, że gdzieś w tyle naszej głowy tyka ciągle ten mechanizm, który nam mówi: „Człowieku, właśnie teraz jesteś kompletnie nielegalny. Właśnie teraz jesteś kompletnie nielegalny.
Społeczeństwo nie toleruje takich narkotyków. Za chwilę wybiegniesz i wyrwiesz staruszce torebkę z odcinkiem jej renty i wszystko wydasz na marihuanę. I wszystko wydasz. Sprzedasz ojca i matkę i skończysz pod mostem, wstrzykując sobie płyn do zmywania naczyń dożylnie”. Jest coś takiego. Propaganda jest potężna i ludzie naprawdę w to wierzą. Po prostu dorastamy w tym. To nie jest kwestia, że ludzie w to wierzą. Po prostu dorastamy z tym. To jest część czegoś tam sprzedana jako informacja.
I to siedzi w nas, czy chcemy, czy nie. I się okazuje, że w społeczeństwach, w których takie pranie mózgu było po prostu mocne, to siedzi w głowach. I dyskomfort u palaczy bierze się właśnie stąd, że czujemy się niekomfortowo ze społeczeństwem. Wiemy, że coś jest nie tak. Na przykład zawsze może być sytuacja, że na przykład spowodujemy wypadek samochodowy i ktoś zrobi test krwi, prawda? Takie proste sprawy. Kiedy ma się 19, 20 lat, to tam się wali takie sprawy. To nie jest istotne. Kogo to w ogóle obchodzi? Give a fuck.
I don't care. Natomiast jak już człowiek ma dzieci, kredyt do spłacenia, samochód do prowadzenia, żonę do odebrania. Rozumiecie wszystkie tego typu historie. To już wygląda troszkę inaczej. To już czasami jest świadomy tego, że gdzieś sytuacja może się potoczyć w taki sposób, że gdzieś walnie samochodem albo coś tam i na przykład będzie jakaś taka historia z tego powodu, a on akurat będzie miał przy sobie kawałek ziół albo coś. I to zawsze powoduje stres. Po tych badaniach okazało się, że praktycznie największy problem palaczy i główna część bad tripu bierze się stąd, że mamy stres zaprogramowany często od dzieciństwa, związany z tym, że robimy coś nielegalnego, coś złego. Powinniśmy czuć się źle właśnie w tym momencie, bo robimy coś naprawdę złego. Stąd się biorą zamoty, że na przykład koleś zapala jointa, mówi: „Stary, Jezu, nie wiem, co zrobić. Człowieku, nie wiem, co się ze mną dzieje”.
A my się patrzymy, a zapaliliśmy przed chwilą tego samego jointa, a jeszcze pół godziny zrobiliśmy jeszcze większego jointa, bo zanim koleś przyszedł, to przecież jasna sprawa, prawda? I się nagle okazuje, kurde, stary. I widać te lęki społeczne. Lęki, które wynikają z niestosowania się do społeczeństwa. Bo jeżeli się przyjrzycie uważnie na wszelkie zachowania w takich sytuacjach, widzicie człowieka, który się boi tego, że ktoś go ocenia z zewnątrz. Wszystkie lęki polegają na tym: „Jezu, co się ze mną dzieje?”. Jakby jest związany z naszą relacją z rzeczywistością. Wszyscy boją się, że nagle rzeczywistość zacznie nas oceniać, a my nie wyglądamy wystarczająco dobrze. Mamy może kiepską fryzurę albo na przykład nieświeży oddech. Po prostu milion powodów.
Nagle człowiek staje świra, że jest oceniany. Syndrom oceny sytuacji, że jest oceniany z zewnątrz i że sam się musi oceniać. Taka agenda, w której jesteśmy wychowani. I się okazuje, że większość tego kiepskiego samopoczucia przy paleniu zioła prawdopodobnie bierze się właśnie stąd, że jesteśmy wychowywani. Na 100% tego nigdy nie wiadomo oczywiście, dlatego proszę założyć sobie, że prawdopodobnie. Przynajmniej te wyniki badań wskazały na takie prawdopodobieństwo, bo się okazało, że to jest taki lęk, który towarzyszy wszystkim ludziom dookoła używającym substancji, które nie są legalne. Są zdrowsze od tych legalnych, ale są po prostu nielegalne. I stąd się biorą te stresy i lęki z tym związane. Stąd się bierze cała ta legenda dookoła, że człowiek zwariował na przykład, bo nagle dotarło, że zrobił coś nielegalnego i że to jest coś tak zupełnie inne doświadczenie i nagle nie potrafi sobie z tym to wpasować w ten schemat. Bo ciągle chce być w schemacie, a jednocześnie już nie jest.
Także chciałbym pobiec w butach, ale po prostu buty są pięć numerów za małe. I wszystkie sytuacje z tego wynikające. Właśnie mam pierwszy telefon. Już odbieram. Witam serdecznie. Halo, halo.
[51:30] - Halo, halo, witam ciebie. Z tej strony Happy Set.
[51:33] - Witam serdecznie.
[51:33] - Witam cię serdecznie, jak i wszystkich słuchaczy. Słuchaj, świetny temat i mam do ciebie takie pytanie, ponieważ z marihuaną, powiedzmy, jestem za pan brat już od wielu, wielu lat, ale nigdy nie próbowałem grzybków czy kaktusów. I właśnie mam takie pytanie, czy są jakieś wspólne płaszczyzny dla tych organizmów? W sensie takich samych doznań. Czy odnalazłeś takie wspólne płaszczyzny?
[52:01] - Myślę, że nie w substancjach. Myślę, że płaszczyzny bardziej w sobie odnalazłem. Może w ten sposób. Substancje pozwoliły tylko spojrzeć głębiej w siebie. Może tak by było to chyba najsensowniej powiedzieć, że pomaga to zobaczyć głębiej i przerzucić troszeczkę więcej materiału, który się nazbierał w ciągu całego własnego życia. Tego, być może poprzednich i wszystkie historie z tym związane. Później dzięki temu czuję się bardziej komfortowo ze swoimi wyborami, ponieważ mam większą skalę swojego życia i łatwiej mi jest ocenić, jaki wybór gdzie mnie doprowadzi. Może w ten sposób. Może nie zawsze, gdzie jest dobre, gdzie jest złe i nie w tych kategoriach, ale bardziej w ten sposób, że wydaje mi się, że jak nacisnę na ten guzik, to wiem, gdzie mnie wyśle, jak na tamten to wiem, gdzie mnie wyśle w drugą stronę. Tak bardziej świadomie, skraca perspektywę, pomaga ją chyba bardziej ogarnąć.
Tak jest przynajmniej w moim przypadku.
[53:00] - Rozumiem. Myślę, że mógłbym się z tym zgodzić. A jak mówisz o tej głębokości, to w sumie nasunęło się jeszcze takie pytanie, bo ciekawi mnie jeszcze twoje zdanie na temat tego, czy może być tak, że każdemu przypisana jest dana roślinka i na przykład, że może mi wystarczyć tylko marihuana, by poznać dogłębnie siebie? Na przykład w ogóle nie biorąc tych takich stricte psychodelików jak grzybki czy kaktus. Po prostu że na przykład marihuana to jest ta moja roślina, moja biblioteka, którą muszę odkryć i ona właśnie doprowadzi mnie do tego wyższego ja, własnego siebie, czy jakby tego nie nazwać. Jakie jest twoje zdanie?
[53:39] - To jest ciekawy temat. Jakiekolwiek by nie było moje zdanie, sięgnąłem po tą szerszą bibliotekę. Także ja już to po prostu zrobiłem. Anyway.
[53:51] - No tak.
[53:53] - Nie wiem. Z jednej strony, jeżeli wertuję tą dokumentację medyczną i czytam te historie i widzę zdjęcia tych receptorów, zdjęcia takiej struktury, można nazwać elektrograwitacyjnej gdzieś tam w mózgu, jak to wygląda, jak to się łączy, tych molekuł. I widzisz, że to idealnie do siebie pasuje i widać tą korelatę. Tego się nie da po prostu zaprzeczyć. To jest tak, jakbyś powiedział, że nie ma słońca i nie ma księżyca, a my wszyscy jesteśmy nie wiadomo gdzie. Widać, że jest coś takiego i że to naprawdę funkcjonuje w naturze, że część naszego mózgu jest specjalnie zaprojektowana, dedykowana dokładnie do tych substancji. To taka wyjątkowa sprawa, bo substancji, molekuł organicznych na świecie są biliony. Niezliczona ilość tego wszystkiego jest. W ludzkim oku jest chyba z 30 rodzajów różnych komórek. A tu się okazuje, że nasz mózg dokładnie ma bramki tylko i wyłącznie dla tych kilku wyjątkowych substancji.
Nie dla wszystkich. I nie ma tam żadnej tolerancji od-do, że okej, substancje z tego gatunku to- Pięć czy sześć w lewo i osiem w prawo. Nie, żadnych takich rzeczy. Tylko jedna, ta jedyna substancja dedykowana. Nic więcej. A z drugiej strony wcale nie musisz czuć potrzeby penetrowania innych wymiarów. Chociaż różnie na to można spojrzeć. Jeżeli spojrzysz na to tak, jak patrzą na to część kultur, które jeszcze przetrwały. Tam, gdzie człowiek nie wpadł na pomysł, że może na przykład zakazać roślin. Fenomen.
Człowiek zabronił rosnąć roślinom. Wydał rozkaz: od dzisiaj grzyby nie rosną. Tam nie ma takiego pytania. Tylko że tam rytualnie używasz tej rośliny raz na rok z całym plemieniem, czy coś w tym stylu, czy raz w miesiącu. Tak jak jest to zorganizowane. I czujesz się komfortowo. Tak jakbyś się spotkał ze znajomymi. To jest wzmacnianie więzi razem też. Ma to inny wymiar. Tak mi się wydaje.
Ciężko byłoby to porównywać do takiej sytuacji w naszej cywilizacji.
[56:18] - No tak. Musiałbym doświadczyć tych innych roślin, wtedy mógłbym coś powiedzieć. Może jeszcze takie ostatnie pytanie mi się nasunęło. Jak mówiłeś, że w nielicznych krajach jest to legalne, w większości jest nielegalne. Jakbyś ty miał dokonać wyboru i wybrać tylko jedną, jedyną roślinę, która miałaby być dla ciebie, a innych byś nie mógł używać. Tu chodzi mi nie tylko o marihuanę, o jakieś grzyby, włącznie na przykład z zieloną herbatą. Którą byś wybrał? Taką, bez której nie mógłbyś się obejść, którą kochasz najbardziej?
[56:53] - Wziąłbym kwasa.
[56:57] - Aha.
[56:57] - To rozumiałem.
[56:58] - Tak też myślałem. Ale to już przerobione troszkę. A z tych roślin?
[57:05] - Słuchaj, z tych roślin wziąłbym grzyby. Absolutnie myślę, że grzyby. To jest mój brat bliźniak, tak bym powiedział. Grzyby są bratem bliźniakiem dla mnie. Wierzę im absolutnie. Mam pełne zaufanie. Absolutnie. No questions, man. Nie kłócę się, nie dealuję. Zawsze się słucham, grzecznie się słucham.
Nigdy nie dyskutuję.
[57:34] - Rozumiem. Mam nadzieję, że dla mnie bratem bliźniakiem jest właśnie marihuana. Może jak kiedyś spróbuję tych grzybków, to się okaże. Także dziękuję ci bardzo za właśnie-
[57:44] - Koniec końców nie dałem ci żadnej odpowiedzi. A jedyna odpowiedź, jaka się stąd wykluwa, to jest taka, że właściwie powinien jej spróbować. Ale jak spróbujesz, to w tym momencie już przeskakujesz tą świadomość. Słuchaj, wygląda na to, że chyba musisz spróbować.
[57:58] - No tak.
[57:59] - Musi w cudzysłowie.
[58:01] - Bardzo bym chciał, ale jakoś jeszcze do tego nie doszło. Myślę, że dojdzie, bo tak jak kiedyś mi kumpel mówił, że jak bardzo będę tego chciał, to te grzyby przyjdą do mnie.
[58:11] - Dokładnie.
[58:11] - Myślę, że tak będzie. Także liczę bardzo na to, ale myślę, że już przestałem szukać. Po twojej audycji byłem tak napalony na to, żeby spróbować. W pewnym momencie nie udało się, jakieś dojścia się nie udały i sobie powiedziałem, że jak przyjdą, to przyjdą. A nawet jakby nie miały przyjść, to też będzie dobrze, bo co się mam przejmować, przecież jest dobrze. Zobaczymy. Mam nadzieję, że przyjdą. Na razie mam marihuanę i myślę, że to jest mój brat bliźniak. Zobaczymy, jak będzie dalej.
[58:42] - Dla mnie cannabis to jak siostrzyczka.
[58:44] - Aha. No to fajnie.
[58:47] - Trochę zadzierasz. To są takie substancje, które myślę, że są okej w tej cywilizacji. Z drugiej strony, jeżeli zamieszkalibyśmy w jakimś troszkę bardziej sielskim, bardziej normalnym środowisku, bliżej natury, to być może okazałoby się, że zużycie tych substancji w naszym życiu spadłoby o połowę, rozumiesz?
[59:13] - Tak.
[59:13] - Nagle by się okazało, że nie musimy odreagowywać traumy cywilizacyjnej. Tego, że wychodzisz na przykład. Ja mam takie swoje spostrzeżenia, że wychodzisz na ulicę i widzisz sytuację, że z jednej strony ulicy siedzi koleś, który widziałeś, że nic nie jadł cały dzień. Niezależnie od tego, czy jest skończonym alkoholikiem, czy cokolwiek się z nim dzieje. Czy wręcz odwrotnie. To nie jest istotne. Jest po prostu żywa istota, która nic nie jadła cały dzień, niezależnie od tego, jakie są jej życiowe wybory. A z drugiej strony ulicy jest duży supermarket, który wyrzuci trzy tony jedzenia pod koniec dnia, żeby to zmielić. Co się nie nadawało do jedzenia. Jest to patologiczna sytuacja.
To jest ten horror z filmu, który już dzieje się na twoich oczach. Już nie musisz oglądać horrorów o mordowaniu. Już widzisz, jak to się odbywa. Tylko że powoli. Jest to przerażające troszeczkę. Być może jakbyśmy się wycięli z takiej rzeczywistości, żyli w bardziej normalnym świecie, to podejrzewam, że nagle by się okazało, że fajki się zakurzyły do palenia cannabis. Być może.
[01:00:21] - Właśnie. Trzeba walczyć z tymi korporacjami. Gdyby każdy w tej korporacji sobie zapalił ziółko czy cokolwiek takiego wrzucił, to chyba by nie było tego niedostatku diety, głodu i tak dalej. Nie wyobrażam sobie zapalić i być złym człowiekiem czy nie mieć humoru. To jest normalnie straszne, co się dzieje. Ale tak jak powiedziałeś w audycji, że jeżeli ktoś ma bad tripa, to prawdopodobnie dlatego, że ma problemy z samym sobą albo ma coś złego w psychice i tak dalej. Ja na przykład nie miałem jeszcze nigdy w życiu bad tripa. Nie wiem dlaczego, ale nigdy nie miałem. Nawet nie wiem, jak to jest mieć bad tripa. Trzeba być poukładanym jakoś w głowie, być pozytywnie nastawionym i wtedy zawsze będzie jakiś nice trip.
Tak mi się wydaje.
[01:01:14] - Ja spojrzę na to inaczej. Wydaje mi się, że moje doświadczenie jest takie, że zawsze jest good and bad trip i to wszystko się dzieje podczas jednego tripa.
[01:01:24] - Ojej!
[01:01:25] - Dokładnie. I że pierwsza część jest taką częścią, w której musisz się zmierzyć ze swoimi kiepskimi elementami po to, żeby to przerobić, zrozumieć, gdzie popełniałeś błąd. Nie zawsze jest to miłe, nie zawsze jest to sympatyczne. Czasami jest to bardzo niefajne oglądanie siebie niefajnego, bo człowiek do siebie ma najmniej dystansu. To stąd się z reguły bierze. Później ta druga część jest już poświęcona temu, jak to pozytywnie, porządnie poukładać wszystko we właściwy sposób, tak żeby miało to sens dla nas i dla ludzi, których kochamy dookoła.
[01:02:00] - Racja, w sumie na takich tripach często dochodzi się do tego, jakim się jest głupcem w różnych sytuacjach, ale w sumie to sprawia radość. Właśnie jak ma się to ego i zauważa, jakie to ego jest złe i głupie i że jednak coś głupiego zrobiliśmy.
[01:02:13] - Może nie tyle zawsze złe i głupie. Po prostu czasami jak nie kontrolujemy tego ego, to je wypuszczamy trochę jak wściekłego psa, bez łańcucha żadnego, bez smyczy albo kagańca na zewnątrz i to troszkę robi zamieszania w życiu. Także ja myślę, że to jest trochę jak kaganiec na ego. Troszkę pomaga zrozumieć, gdzie my jesteśmy i że nie musimy biec razem z ego i razem z nim gryźć kości i aportować i tak dalej. Tylko że możemy po prostu jak ludzie.
[01:02:38] - Tak, dokładnie. Także sadzić, palić, propagować jak kiedyś w pięknej piosence polskiej naszej. Dobrze, także to już by było chyba wszystko z mojej strony. Bardzo ci dziękuję za odebranie. Dziękuję wszystkim słuchaczom za słuchanie.
[01:02:51] - Przepraszam, że nie mam odpowiedzi ani tak, ani nie.
[01:02:55] - Nie o to chodzi, żeby była odpowiedź. Ważne, żeby zadać pytanie i o tym podyskutować. Odpowiedź kiedyś tam w życiu przyjdzie. Może w jakimś tripie, może nie, ale to właśnie po to, żeby rozmawiać.
[01:03:06] - Szybko ci jeszcze powiem, że sam mój trip grzybowy, pierwszy trip się przesunął chyba o cztery czy nawet siedem lat. Jakoś tak się przesunął, bo miałem zaproszenie i nie skorzystałem z niego i kolejna okazja, która się powtórzyła, była siedem lat później. I teraz jak patrzę na to z perspektywy czasu, to wydaje mi się, że może to i dobrze, bo zrobiłem pewne rzeczy, które może niekoniecznie były rewelacyjne, czasami były bardzo kiepskie, ale to mnie nauczyło, że nie chcę robić ich więcej. To jest taka prywatna, czysta nauka, że po prostu jak człowiek popsuł, to już przynajmniej wie, czego nie psuć. Przynajmniej części. A co będzie dalej, zobaczymy. Zobaczymy, co z tej nauki wyniknie. Zobaczymy.
[01:03:49] - Najważniejsze jest to, że będzie dobrze. Będzie dobrze. Na pewno innej opcji nie ma. Po prostu don't worry, be happy, będzie dobrze. Po prostu nie ma innej opcji. Także wszystkiego dobrego.
[01:04:00] - Dziękuję bardzo.
[01:04:01] - Trzymającym się na odsłuch. Pozdrawiam wszystkich i do usłyszenia.
[01:04:05] - Dziękuję za telefonik. Słuchajcie, to był dzwoniący gość, a naszego głównego gościa nie pojawił się dzisiaj. Także słuchajcie, pilnujcie pytania, znaczy montujcie pytania, Kuba i tak tu się pojawi. Także spokojnie. A ja myślę, że chwilowa taka przerwa to ja może muzyczkę puszczę, proszę państwa, bo tak dzisiaj jestem przygotowany z tą muzyczką, tak żebyśmy troszeczkę posłuchali troszeczkę muzyczki, proszę państwa. A wy oczywiście słuchacie „Hiperprzestrzeni”. Ja na imię Tomek, a to jest radio Na Fali. Audycja jest retransmitowana w Radiu Paranormalium. Był telefon. Słuchajcie, był telefon.
Jak zawsze nie odbieram kiedy jest muzyka. Nie odbieram. Słucham po prostu muzyki też. Lubię sobie posłuchać, ale proszę śmiało dzwonić teraz. A ja mam tutaj pytanie prosto zza oceanu. Mam pytanie dotyczące substancji psychoaktywnych i takie bardzo istotne pytanie, bo część słuchaczy doskonale, pozdrawiam tych wszystkich, ma dzieciaki i to ma dzieciaki już w takim wieku, że dzieciaki już raczej ogarniają świat bez problemów. No i pytanie brzmi: jak jest z dzieciakami? Czy na przykład psychodeliki leczą i pomagają? To jak jest z dzieciakami? Czy były jakieś badania, czy miało to dobry wpływ?
Jak dzieci by na to reagowały i tak dalej? Słuchajcie, jest takie miejsce. To wypytam po drodze. O, już mam telefon. Właśnie dzwoni telefon. Nie zdążyłem nawet nic powiedzieć. Witam serdecznie. Halo, halo? Halo, halo? No właśnie gdzieś tam uciekł telefon.
Halo, halo? Proszę sobie podłączyć mikrofony. Proszę sprawdzić wszystko, czy wszystko jest okej. Proszę sprawdzić, czy wszystko działa. Tu też wszystko podpiąłem. Jeszcze raz wpinam, żeby nie było, że nie działa. Wszystko powinno działać. Halo, halo? Wszystko działa chyba myślę.
[01:06:06] - Halo, halo.
[01:06:07] - Witam serdecznie.
[01:06:09] - Słyszysz mnie, Tomku?
[01:06:10] - Słyszę idealnie, bez problemów.
[01:06:13] - Fantastycznie. No co ja chciałem powiedzieć? Chciałem tutaj pogadać à propos tych bad tripów i tych kult tripów, jak to mówią. Ja miałem przygodę taką, że-
[01:06:30] - Śmiało. Halo, halo? Michale? Zniknąłeś. Michale, nie ma cię. Michał. O, właśnie.
[01:06:42] - Na odmianę grzybów.
[01:06:44] - Poczekaj momencik.
[01:06:47] - No i rzeczywiście to był teacher.
[01:06:50] - Poczekaj sekundę. Czy możesz jeszcze raz powiedzieć? Bo w ogóle zerwało cię przez moment i nic nie było słychać, tylko ostatnie słowo. Halo, halo? Strasznie zrywa. Proszę wyłączyć tam wszystkie torrenty.
[01:07:05] - Tomek?
[01:07:07] - Jestem.
[01:07:09] - No fantastycznie.
[01:07:10] - Poproszę jeszcze raz całą historię.
[01:07:11] - Takie miałem doświadczenie.
[01:07:13] - Słuchaj, poczekaj. Słyszysz mnie? Halo, halo? Czy mnie słyszysz? Michale, czy mnie słyszysz? Czekajcie, to sprawdzę jeszcze, bo to wszystko powinno działać. Michał, halo, halo? Przepraszam bardzo, drodzy słuchacze. Czasami się tak zdarza. Słuchajcie, to ja rozłączam i poczekajmy sekundę.
Proszę za chwilę zadzwonić. Poczekajmy pięć minut, ja skończę historię i za pięć minut mam nadzieję, że wszystko będzie już działało. Nie wiem, może jakiś voodoo, może jakiś chwilowy problem. Ja szybko skończę z tą historią o dzieciakach. Tam już na czacie piszą. Już ktoś napisał, że NSA, czyli National Security Agency się... Suckers. Mother suckers. Może teraz zadziała. Słuchajcie.
Halo, halo? Michał. Michał.
[01:08:24] - Chowa się fantastycznie.
[01:08:25] - Michał. Halo, halo. Kurczę, co za... Przepraszam bardzo. Jeszcze szybko się pytam. Próbuję jakoś się połączyć. Strasznie zrywa. Nie wiem, co się dzieje. Proszę może wyłączyć radio. Może radio chodzi na tym samym...
I don't know, guys. I don't know what to do. Tak jest z współczesną technologią. 2013 rok. Mieliśmy już latać. Ja miałem mieć już taką deskę jak z „Powrotu do przyszłości” bez kółek. Taką deskę chciałem mieć. Tak myślałem. I co? Wracam do pytania na temat substancji psychoaktywnych.
Tu cały czas czekam, może się odblokuje ten Skype. Cały czas wisi. Co jest z tymi dzieciakami i substancjami psychoaktywnymi? Jest takie nie tyle miejsce, ile taka nie wiem, czy sekta czy kościół. Halo, halo. Czy teraz słyszysz mnie?
[01:09:30] - Czy było mnie słychać w ogóle?
[01:09:31] - Nie było cię w ogóle słychać. To był problem, że wszystko, cokolwiek powiedziałeś, zniknęło.
[01:09:37] - Poczekaj sekundę, ja spróbuję coś zrobić z tym moim głośnikiem.
[01:09:41] - To może zróbmy tak. Ja cię na razie rozłączę. Ty zrób to, co masz zrobić z głośnikiem i odezwij się za pięć minut, okej? Jak już będzie wszystko działające. A tymczasem skończę historię. Mam tu pytanie od słuchaczy. Oka doka. Okej, szybciutko już kończę, bo to się strasznie przedłużyło. Dobra, już odpowiadam. No i co, moi drodzy?
Jest coś w rodzaju kościoła. To się nazywa Santo Daime. Zależy, co się po portugalsku mówi, czy w jakimś lokalnym narzeczu, czy po hiszpańsku. Oryginalnie nazwa chyba jest portugalska, bo to pochodzi z Brazylii. Santo Daime. Kuba miał kontakt z tym troszkę większy. Ja w sumie też, ale tu w Londynie. On bardziej na miejscu. I słuchajcie, o co w ogóle chodzi? To jest coś w rodzaju kościoła, nazwijmy to kościołem.
To jest kościół, którego wierni spotykają się raz w tygodniu, w niedzielę na ceremonii. To jest ceremonia związana ze śniadaniem, obiadem. To jest tak, jakby się ludzie razem zbierali na taką domową imprezkę, można powiedzieć, w dużym kościele. Wszyscy ubrani na biało. I jest robiona ayahuasca, ale bardzo słaba ayahuasca. Taka naprawdę bardzo lajtowa. Jest to jak zielona herbata. Generalnie wszyscy wypijają, łącznie z dziećmi. Dzieci od któregoś tam chyba roku. Chyba nawet nie ma jakiejś reguły wiekowej specjalnie.
Po prostu jak już dziecko normalnie pije, to jest podawane. Tylko rzeczywiście mało, nie tak dużo jak dorosłemu, tylko to jest sama odrobina. Generalnie dzieci od samego początku uczestniczą w ceremonii ayahuaski cały czas. I to jest fascynującego w tym zgrupowaniu wiernych. To jest zgrupowanie wiernych, które wywodzi się z ekstremalnej biedoty mieszkającej głównie w favelach, czyli takich naprawdę dzielnicach nędzy. Wy do takiej dzielnicy nie wejdziecie, ponieważ po pierwsze jesteście biali i wyglądacie, że nie jesteście stamtąd, a jeżeli wejdziecie, to jeżeli ktoś wam nie odstrzeli głowy w ciągu pierwszych 30 sekund, to odstrzeli wam po minucie, po prostu parę ulic dalej i będzie strzelał szybciej, zanim będzie się zastanawiał, ile macie dolarów w portfelu. Takie miejsca. To są takie bardzo dramatyczne miejsca generalnie. Takie getta, nad którymi na przykład policyjne helikoptery boją się latać, bo są zestrzeliwywane z rakiet. Poważnie.
Nad favelach z Rio de Janeiro policyjne helikoptery nie latają, ponieważ mafia ma kupione takie wyrzutniki, takie namierzacze z podczerwienią i jak się pojawia helikopter, to helikopter jest zdmuchiwany przez lokalną mafię z nieba. Favelas są takim państwem w państwie i w tych dzielnicach ten kościół ma bardzo dużo wiernych. I te ceremonie są też często robione nie tylko tam. Stamtąd jest taki fenomen, bo to są jedyni ludzie, może nie tyle jedyni, ale taka duża grupa ludzi, która wychodzi z tych favelach, robi uniwersytety, wyprowadza się stamtąd. To są ludzie, którzy nie wpadają w problemy z prawem. Generalnie ciężko jest w takim miejscu wychować rodzinę w zdrowy sposób. Jak się mieszka w takim getcie, gdzie sąsiad obok ma gigantycznego kałacha i handluje kokainą, a po drugiej stronie ulicy jest burdel, to nie jest takie zdrowe wychowanie dla dzieci. I w ogóle takie środowisko dla rodziny, gdzie wszystko jest tak skapitalizowane, każdy element ludzkiego życia tak spatologizowany. I się okazuje, że ten kościół Santo Domain robi niesamowitą robotę i właściwie te rodziny zaczęły budować swoje własne społeczności i tak dalej. Generalnie są to ludzie, którzy nie mają nałogów, nie palą, nie piją alkoholu.
Są to bardzo porządni ludzie. I generalnie jest to robione razem z dziećmi, całymi rodzinami. Ciekawa historia i właściwie bardzo pomaga. Kolejna historia, czy w ogóle dzieciom warto podawać. Nie wiem, jak jest z cannabis i dziećmi, bo to właściwie trzeba było się spytać kogoś, kto spędził parę lat w Nepalu. Spytam się, jak będę miał okazję, bo znam takich ludzi, ale na razie nie wiem. Na razie nie wiem, jak to jest z cannabis. Na przykład z kaktusem peyoti jest tak, że ta ceremonia jest dopiero w pewnym momencie. Człowiek musi być w miarę dorosły, żeby w tej ceremonii uczestniczyć. To nie jest tylko dla dzieci.
Dzieci nie dostają peyoti. Jest taka ciekawa historia z substancją, która się nazywa ibogaina. Iboga to jest taki rodzaj bluszczy, krzew afrykański. Z tego się robi wywar i to jest taka substancja, którą się podaje delikwentowi tylko raz w życiu i to jest też robione w plemieni. To jest substancja, którą się podaje jako inicjację. To jest inicjacja dziecka na mężczyznę, ponieważ w tych plemionach nie ma czegoś takiego, że istnieje podział na młodzież, grupę społeczną taką jak młodzież w takich oryginalnych kulturach. To jest wynalazek naszej cywilizacji. Fenomen polega na tym, że ta iboga jest wykorzystywana właśnie do ceremonii przejścia tej transmutacji pomiędzy byciem chłopcem a dorosłym mężczyzną, który zaczyna już chodzić na polowanie i sam poluje. To jest wysoce halucynogenna, psychoaktywna substancja, wręcz potężnie, moi drodzy. Jedna chyba z najbardziej takich naprawdę gigantycznych.
Długi trip, strasznie długi trip. O to chodzi, że działa strasznie długo. To trwa 24 godziny, czasami dłużej, w zależności od sytuacji. I to jest substancja, która powoduje, że przynajmniej taka fama chodzi. Ja nigdy nie byłem zaproszony do ceremonii ibogi. Z tego, co czytałem, to fama idzie taka, że przychodzą duchy przodków i uczą nas, kim jesteśmy, skąd pochodzimy, jaki jest sens naszego życia. Generalnie pewien rozdział, taki dziecięcy rozdział się za nami zamyka. Nie mamy już tych dziecięcych żądz. Mamy wspomnienia z dzieciństwa, ale już nie jesteśmy niewolnikami, że tak powiem. Takie, żeby było tak, jak w dzieciństwie.
Już nie wymagamy od świata tego, żebyśmy byli takimi disneyowskimi charakterami, kiedy dorastamy. W takim społeczeństwie nie ma po prostu książąt i księżniczek . Po tej inicjacji jesteś już dorosłym mężczyzną, który wie, że świat jest zbudowany z dosyć gęstej tkanki. Są i duchy przodków i robi się to tylko raz, ponieważ wizje są bardzo potężne. Cała ta informacja jest tak potężna, robi się tylko raz w życiu i się już nie powtarza. To wszystko. Iboga jest używana dla ludzi, którzy mają bardzo poważne uzależnienie z heroiną, moi drodzy, bo generalnie leczy z dnia na dzień od heroiny. Halo, halo, halo Michał. O właśnie. Jeszcze raz proszę poprawić kabel, bo dalej cię nie słychać.
Także I don't know what we gonna do. Ciągle nie słychać Michała. Ciągle próbuje się łączyć. Próbuje się łączyć, także chwila cierpliwości moi drodzy. Przeżyjemy. Nie pali się. Co jak co, ale jeżeli my dla siebie nie będziemy mieli czasu, to kto znajdzie czas dla nas? Dokładnie. Odwieczne pytanie i dosyć prosta odpowiedź, która nigdy się nie zmienia.
[01:17:40] - Halo, halo.
[01:17:41] - Witam serdecznie. Halo, halo. Teraz to cię słyszę. Dzień dobry. Czy mnie słyszysz? Czy słyszysz wszystko okej?
[01:17:47] - Fantastycznie.
[01:17:48] - Idealnie.
[01:17:48] - Słyszę ciebie.
[01:17:49] - Rewelacja. Ja nic nie dotykam, żebym nic tu nie popsuł.
[01:17:52] - Nie, to u mnie problemy. Eksperymenty ze Skypem na telefonie. Słychać mnie?
[01:17:58] - Okej, idealnie. Cały czas idealnie. Także śmiało powiedz całą historię, co masz do niej.
[01:18:02] - Dobra, fantastycznie. À propos ibogi, oglądałem kiedyś na Discovery chyba program. Leczyli uzależnienia tą substancją. Po jednym tripie ludziom się odechciewało jakichkolwiek nałogów.
[01:18:15] - Zostawiasz za sobą.
[01:18:20] - Dokładnie. Zostawiali to za sobą.
[01:18:22] - Stare życie zostawiasz za sobą. Umierasz i rodzisz się na nowo.
[01:18:27] - Właśnie à propos umierania i rodzenia się na nowo, to muszę powiedzieć o tripach.
[01:18:30] - Właśnie o bad tripach. Ja tak szybko wspomnę, bo dla mnie bad trip to jest nic innego jak ta część tripa, gdzie umierasz i to dla mnie jest naturalne. Ja sobie nie wyobrażam tej sytuacji bez tej części. To jest integralna część mojego doświadczenia za każdym razem.
[01:18:47] - Chciałem powiedzieć o tripach moich i mojej dziewczyny. Ja się zabierałem do grzybów gdzieś od półtora roku, a od roku miałem do nich dostęp cały czas, bo hodowaliśmy własne. I to była odmiana grzybków Golden Teacher, jedne z mocniejszych. Dosyć dużą dawkę wzięliśmy, suszone grzybki. Osobno braliśmy oczywiście. Na początku ja, ona była moim opiekunem. Sprawdziła się naprawdę fantastycznie. To było późnym wieczorem. Poszliśmy w góry Byliśmy w wakacje w górach, w rejonie Niemiec, na południu. Pracowaliśmy sobie i mieliśmy wolny weekend.
Poszliśmy w góry wieczorem. Jak ja brałem, to było późne popołudnie, około szóstej. Bad trip to jest integralna część tripu. Na początku była zmiana percepcji świadomości. Trochę inaczej zaczynałem widzieć. Do końca cały czas nie odleciałem. Widziałem normalnie na początku, później widzenie było całkiem inne, ale cały czas byłem obecny tutaj. Nie było czegoś takiego, że zesztywniałem, odleciałem na parę godzin i wróciłem. Nie. Cały czas byłem obecny.
Trip mogę podzielić. Jest moment wejścia, nie wiadomo, co się dzieje, się wchodzi. Później jest super, fajna część, gdzie się rodzi, umiera, rozumie dużo. Później jest moment bad trip i najgorszy moment, jaki jest. Może nie najgorszy, bo nic złego nie było w tym wszystkim.
[01:20:51] - Było ciężko.
[01:20:52] - Było naprawdę ciężko. Było tak cholernie ciężko. Te ostatnie półtorej godziny, kiedy się schodzi, kiedy to wszystko mija, jest moment, kiedy w głowie nie ma się nic. Zero. Czystka totalna. Jakbym wiedział, co mnie czeka, to nie wiem, czy bym się odważył z pełną tego świadomością. Myślę, że nie. Od dłuższego czasu się zabierałem, ale był super. Naprawdę pouczająca rzecz. Ciężko na końcu i jak ktoś będzie brał, to na samym końcu niech ma świadomość, jeśli pojawi się moment tej czystki, to niech to wszystko przejdzie.
Co chwilę miałem momenty. Myślałem, że to już jest pik, maksimum, co może się wydarzyć, a było jeszcze dalej i jeszcze dalej. To było niekończące się całkowicie. Nie kończyło. Tak się czas dłużył. Jak miałem takie momenty, że już chciałem wyjść, mówię: „Nie, kurczę, to zbyt długo trwa”. To jeszcze bardziej mnie atakowało. W sensie atakowało-
[01:22:04] - Robiło się mocniejsze.
[01:22:05] - Robiło się mocniejsze. Cały czas ciężej i ciężej. Masakra. I to nie chce mijać. Najgorszy był moment zejścia, kiedy jest całkowita pustka w głowie i się tylko czeka, kiedy to minie.
[01:22:15] - Ciekawe. Czy to był twój pierwszy trip?
[01:22:20] - Pierwszy.
[01:22:22] - Chciałem powiedzieć, że nie ma reguły, że nie ma czegoś takiego jak reguła. Pierwsze tripy są niesamowite, bo każdy ma tak osobną historię. To jest tak niesamowita rzecz. Rzadko kiedy się zdarza, żeby one były wspólne. Ten pierwszy jest z reguły taki najbardziej wow.
[01:22:43] - Tak. Przed wakacjami do którejś z audycji dzwoniłem i z Kraftem rozmawialiście. Pytałem was, czy dobrze jest wrzucić sobie grzybki, jak ma się jakiś problem wewnętrzny. Akurat przechodziłem lekką depresję i powiedzieliście, że to jest raczej jak lek dla duszy.
[01:23:06] - Ja twierdzę, że lek dla duszy zdecydowanie.
[01:23:09] - Historii w necie można naczytać kupę, że koleś miał depresję, wrzucił grzyby i przez pięć lat nieboszczyk.
[01:23:20] - Nie wiem, skąd się biorą te historie czasami.
[01:23:21] - Właśnie. Dlatego ja mówię po sobie, tak jak wiem, pozbierało mnie to naprawdę, pod pewnym względem poukładało. To było naprawdę ciężkie doświadczenie. Nic złego w tym nie widzę na dzień dzisiejszy.
[01:23:38] - Nie chciałbym reklamować ani namawiać, ale jeżeli pierwsze doświadczenie jest ciężkie, jest potężna masa, była ciężka masa.
[01:23:53] - Jazda bez trzymanki.
[01:23:54] - Dokładnie. To kolejne doświadczenie, kiedy już ta masa jest rozładowana, może być fantastycznie. Już nie będzie tego, co nazywamy bad tripem. To nie jest coś bardzo obowiązkowego. Do pewnego momentu, kiedy jest coś w nas, co musimy przerobić, to jest właśnie ten moment. Czujemy się niekomfortowo w momencie konfrontacji ze swoimi kiepskimi sprawami. Kiedy przerobimy kiepskie sprawy w sobie, ten moment konfrontacji znika. Inna sprawa, że z czasem, z każdym kolejnym tripem uczymy się pracować z tą konfrontacją. Zamiast być przerażonym tym, że tak się dzieje, staramy się wyciągnąć z tego wnioski i czegoś z tego nauczyć. To też jest inna historia.
Też inaczej dilujemy swój własny strach. Moim zdaniem każdy kolejny trip jest czymś tak kompletnie innym. Nie ma reguły i może być czymś bardzo podobnym do pierwszego. Może zaskoczyć. Ja sobie daję zawsze taki margines, że każdy kolejny trip, niezależnie od tego, ile już mam za sobą, może mnie zaskoczyć tak, że nie wiem jak.
[01:25:01] - Mam do ciebie takie pytanie à propos tego, bo trochę po tym tripie sobie powiedziałem: „Nigdy więcej”. Później takie myśli mówię: „Nie, jeśli już, to za rok”. Trochę musi minąć czasu. A dzisiaj tak myślę Przyszła taka chwila, odpowiedni nastrój, bo taki set and setting musi być naprawdę.
[01:25:30] - To prawda. Zauważyłeś.
[01:25:32] - Musi być.
[01:25:33] - Dokładnie. Bez tego nie robię w ogóle. Ja to jestem ortodoksyjny. Nie mam set and setting, fuck off.
[01:25:40] - My to zrobiliśmy w połowie na wariata.
[01:25:43] - Pierwszy raz to przestań. Pierwszy raz zawsze jest w połowie na wariata, bo nikt nie wie, czego się spodziewać. To jest nieobliczalne po prostu.
[01:25:55] - No.
[01:25:56] - O tym gadam.
[01:25:56] - Ale kurczę, właśnie chciałem się zapytać, czy naprawdę drugi trip to pewnie z tego, co też ludzie mówili. Czytałem na necie, że drugi trip jest już taki bardziej, jak wiesz, czego się spodziewać, to już nie zaskakuje cię tak wszystko i czujesz się w tym bardziej bezpiecznie. I chciałem ciebie zapytać, czy to jest prawda?
[01:26:17] - I tak, i nie. Powiem ci tak, że ja po prostu się nauczyłem czuć bezpiecznie, ale wcale nie powiem ci, że nie ma masy. Zdarzyło mi się tak, że niezależnie od ilości tripów i tego jak dużo, jak mocno. Może się zdarzyć tak, że na przykład będziesz miał małą ilość grzybów, wcale niedużą, mało dla siebie, taką po prostu zwyczajną, bez rewelacji.
[01:26:51] - Rozumiem.
[01:26:55] - Będzie to dla ciebie zawsze takie coś jak wyjście w kapciach na spacer i niczego więcej się nie będziesz spodziewał. I nagle może się okazać, że ta garstka grzybków, która miała być wyjściem na spacer reakcyjny, zaorała cię i zamiotła tobą. I przede wszystkim wyciągnęła z ciebie coś, o czym nawet sam nie wiedziałeś w taki sposób. Nie ma na to reguły. Ja jedno co mam do grzybów to gigantyczną pokorę. Przez jakiś czas myślałem, że jestem w stanie okiełznać trip. Miałem takie wrażenie, że się nauczę. Że to przeskoczę, że będę wiedział i dam radę za każdym razem.
[01:27:35] - I będziesz tym mógł sterować.
[01:27:36] - Tak, że będę masterem. I nagle w ogóle zapomnij. Jesteśmy tylko pyłem na kosmicznym wietrze, proszę pana.
[01:27:44] - To w ogóle respekt wielki.
[01:27:46] - Trip fantastyczny.
[01:27:48] - Właśnie na tym pierwszym tripie uświadomienie sobie, jakim pyłem jesteśmy. A jeśli chodzi w ogóle o respekt do samych grzybów, to ja mam ogromny respekt, bo wiem, że tak jak mnie pozamiatało, tak wiem, że pozamiatać może naprawdę. Czujesz się po prostu gównem totalnym w pewnych momentach, a w pewnych momentach Bogiem. Ale w ogólnym rozrachunku to jest coś takiego, że to jest coś naprawdę boskiego.
[01:28:30] - Ja sobie daję taki gigantyczny kredyt, że po prostu mówię: a niech się dzieje, co chce. Na tej zasadzie. Nie zakładam żadnych ram. Boję się, że cokolwiek założę, to mnie po prostu zaora.
[01:28:47] - To jest właśnie to. Ale kurczę, najgorsze jest to, że jak próbuje się kontrolować ten trip, to te grzyby ci pokazują: no chance stary. I dawaj jazda. I coraz więcej, coraz ciężej.
[01:29:00] - To prawda.
[01:29:02] - Dlatego mówię, ważna jest druga osoba. Naprawdę bardzo ważny jest opiekun, żeby czuć się bezpiecznie. To naprawdę każdemu mówię. Ktokolwiek pierwszy raz się bierze za grzyby. Nie bierzcie ich sami, bo może być wszystko okej, ale może to się nieraz wam skończyć źle.
[01:29:19] - Dokładnie. Też się z tym zgadzam. Niech to będzie ta właściwa osoba, która po prostu złapie, potrzyma za rękę. To jest bardzo ważne w tym momencie, to jest taki odjazd.
[01:29:33] - Niech nie będzie ktoś, kto tam zrobi jedno, drugie, trzecie piwko zaraz obok otworzy sam dla siebie i powie-
[01:29:40] - Wyciągnie aparat, wyciągnie telefon, zrobi ci jeszcze zdjęcia w tym momencie. Żadnych takich kretynów, żadnych takich rzeczy. Musi być bardzo poważny set and setting.
[01:29:50] - Ktoś zaufany.
[01:29:51] - Słuchajcie, ja polecam za pierwszym razem zawsze pustkowie, tak żeby nie było ludzi, żeby była sama przyroda, żeby były drzewa, trawa, rośliny, zwierzęta. Taki bardzo naturalista ze mnie wychodzi, proszę państwa.
[01:30:08] - To jest naprawdę dobre, bo ludzie mogą też narobić problemów.
[01:30:12] - Dokładnie. Natura po prostu jest najlepszym takim BHP. Drzewo nie skrzywdzi człowieka. Trzeba naprawdę się mocno rozbiec, nie potknąć po drodze. W lesie jest trudne, bo jak rośnie mech, to on amortyzuje kroki. Także ciężko się rozpędzić w takim prawdziwym lesie, bo człowiek ciągle coś zapada się w mech i żeby głubem tak przyrżnąć w drzewo, że sobie krzywdę zrobić naprawdę nie jest łatwo.
[01:30:36] - To prawda, ciężko.
[01:30:37] - Naprawdę ciężko jest w lesie sobie zrobić krzywdę. To jest fenomen. A ludzie się boją lasu w dzisiejszych czasach. Ludzie myślą, że w lesie zginą, a las jest przyjacielem człowieka. Tam jest wszystko.
[01:30:48] - No, to prawda.
[01:30:49] - To jest fenomen. To jest taka lekcja dla mnie, którą ja dostałem właśnie od roślin. Po to, że skądkolwiek nie przybyłem, z jakiegokolwiek miejsca w kosmosie, przez ten moment czasu, tu i teraz jesteśmy razem i tworzymy razem wspólnie jedną całość. Mama natura. Jesteśmy przez ten moment. Jak odlecimy stąd, to będziemy już gdzie indziej. Ale tu jesteśmy, tu i teraz. I to jest taki duży uścisk od mamy natury, jakby cała Ziemia przytuliła. Ja tak dobrze czuję zawsze.
[01:31:18] - No fajnie. Niech to będzie właśnie na zakończenie tej rozmowy nasze takie motto przewodnie, żeby opiekuna mieć, nie ryzykować i na wariata nie brać. Na pół wariata można, tak jak mówisz, ten pierwszy raz do wybaczenia, bo nie wiadomo czego się spodziewać.
[01:31:40] - Żeby opiekun był, żeby była osoba, która może nad wszystkim zapanować, pomóc przede wszystkim. I ten moment zejścia pamiętajcie. Nie wiem, czy też Tomek masz to?
[01:31:53] - Różne mam momenty zejścia. Jestem człowiekiem, który lubi sam duże dawki i się ogarniam. Ale to nie znaczy, że nie lubię w dwie osoby, trzy osoby. Ja na przykład lubię, jak dwie osoby biorą substancje albo trzy. Lubię takie konkretne.
[01:32:14] - Halo, halo?
[01:32:15] - Tak, jestem. Lubię takie konkretne podejście może w ten sposób, ale to też zależy od sytuacji. Nie ma reguły. Tu nie ma reguły.
[01:32:25] - Tak, ale chodziło mi o to, czy masz tak za każdym razem. Każdy trip podobnie się kończy, że masz ten moment, kiedy jest całkowita pustka, tak jakby zamietło wszystko i powoli wszystko się buduje na nowo.
[01:32:43] - Wiesz co, zawsze się buduje na nowo, ale to już nie jest pustka. Teraz jakieś struktury są w głowie cały czas. To już nie jest tak, że znika. Ja bardziej jakbym przechodził z pokoju do pokoju. Może w ten sposób.
[01:32:57] - Rozumiem.
[01:32:58] - Nie masz pustki. Ja już mam tą przestrzeń zamieszkałą różnymi sprawami i to już jest taka trochę... Nie wiem, jak to opisać. Pomyślę o tym, bo to dobre pytanie. Pomyślę o tym, jak to opisać.
[01:33:10] - Rozumiem. Fajnie będzie to usłyszeć. To dobre.
[01:33:16] - Dziękuję bardzo za telefon bardzo serdecznie za rozmowę.
[01:33:18] - Ja dziękuję również za wysłuchanie. Wszystkiego najlepszego życzę.
[01:33:22] - Dziękuję bardzo za doświadczenie i podzielenie się. Życzę miłego. Nawzajem. Proszę zostać na wieczorową porę na nasłuchu.
[01:33:27] - Oczywiście nie ma opcji, żeby nie zostać.
[01:33:31] - Okej, dziękuję bardzo jeszcze raz. Pozdrawiam serdecznie.
[01:33:33] - Dzięki również.
[01:33:36] - Okej, to był słuchacz. Miło, strasznie miło. Niesamowita opowieść, bo to jest takie unikatowe. Każdy ma tak inną opowieść o pierwszym razie z grzybami. Człowiek umiera, rodzi się na nowo i już nie jest inny. I wierzysz w to doświadczenie tak, że człowiek już sam przed sobą nie może oszukiwać. Bo to o to chodzi. Ja myślę, że to chodzi o kwestię pewnej gry przed sobą. Jak człowiek dojdzie do takiego limitu, że już wyskoczy sam z siebie , to już zostaje. Mój dobry przyjaciel mówi, że z czasem to się zaciera i dobrze jest powtarzać ten rytuał połączenia z matką naturą.
Ja też tak twierdzę, ale czy się zaciera? Nie wiem. Też to jest taka rzecz, nad którą w życiu myślę i się zastanawiam, jak z tym jest i czy nie jest to część jakiegoś większego cyklu. I don't know, guys. Jest tyle tajemnic, zagadek, tyle rzeczy do przemyślenia. Kurde, słuchajcie. I tyle odcinków „Hiperprzestrzeni” do przegadania. A ja przypominam, że słuchacie „Hiperprzestrzeni”. To może ja puszczę muzyczkę i po muzyczce wracam do was i powoli będziemy kończyli, bo miał być dzisiaj gość. Miał być gość, ale gość nie dotarł.
Mam nadzieję, że gość coś knuje bardzo ciekawego. W ogóle pozdrawiam bardzo serdecznie, jak słucha tego nawet offline. Pozdrawiam bardzo serdecznie. My i tak się spotkamy, bo co się odwlecze, to nie uciecze, a my jesteśmy skazani na to. Takie życie, proszę państwa. Ja tu mam utworek, który specjalnie na dzisiejszy dzień przygotowałem, na dzisiejszą „Hiperprzestrzeń”, także ze specjalną dedykacją, proszę państwa. Tak jak grało, tak się czułem. Dokładnie. A ja przypominam, że mam jeszcze telefonik. Już odbieram.
Halo, halo! Witam serdecznie.
[01:35:34] - Halo, halo!
[01:35:35] - Na sam koniec witam serdecznie, panie Bartłomieju. Witam serdecznie. Halo, halo! Słychać idealnie. Proszę mówić.
[01:35:45] - Halo? Słyszysz mnie, Mapie?
[01:35:46] - Słyszę idealnie. Słyszę cię idealnie.
[01:35:49] - Dobra, tutaj jakieś problemy ze Skypem miałem. Co do tej strony Antyszu z trochę innego konta. Ja w ogóle dzisiaj jestem taki trochę alkoholowy, bo poszedłem na imprezę halloweenową z Anglikami. No i przyjechałem do Anglii i się chciałem spytać ciebie co odnośnie naszego spotkania w sprawie szałwii, bo mam taki pomysł.
[01:36:11] - Ja tu właśnie audycję prowadzę „Hiperprzestrzeń”, a ty chcesz się ze mną umawiać prywatnie na palenie szałwii. Czy ty zwariowałeś, człowieku?
[01:36:18] - Prywatnie. Czekaj.
[01:36:19] - Czy ty zwariowałeś? Ludzie, czy wy to słyszycie? Czy wszyscy to słyszą? Czy wszyscy to słyszą?
[01:36:26] - Wszyscy to słyszą.
[01:36:27] - Ciesuję się bardzo.
[01:36:29] - W przyszłym tygodniu w sobotę jak będzie afterek, to moglibyśmy się nawet na publiczne, w sensie na antenie.
[01:36:35] - Nie do szałwii. Mam bardzo aktualne, bardzo poważne.
[01:36:40] - Przez kwadransik.
[01:36:41] - Nie.
[01:36:41] - Ja bym wtedy antenę poprowadził.
[01:36:44] - Nie, zapomnij. Do szałwii mam bardzo poważne podejście. Szałwia jest dla mnie wielką nauczycielką. Mam bardzo poważny respekt do tej rośliny, bardzo duży szacunek. Spędziłem siedem lat z tą rośliną.
[01:36:57] - Odnośnie grzybów jak gadamy.
[01:36:59] - Amen. No way.
[01:37:02] - Ja też odnośnie grzybów dużo bardziej wolałem samemu. Tak, żeby nikt mi nie przeszkadzał, żebym się nie musiał nikim opiekować, tylko ja sam z sobą i sobie rozmyślać o swoich sprawach. Robiłem to w sumie dwa razy, za drugim razem dość dużą dawkę i w lesie. Las jest naprawdę fajnym miejscem, żeby zjadać te grzyby. Co do tego pierwszego słuchacza, którego dzisiaj słuchałem, bo trochę później się włączyłem. Tego od marihuany czy nawet maryśłany, to w sumie marihuana jest dość słabą rzeczą. W sensie, że ciężko zdobyć wyobrażenie o tych potężniejszych tripach tylko na jej podstawie. Trzeba by jeszcze coś więcej spróbować, żeby wiedzieć, o co chodzi.
[01:37:55] - Kanabis jest substancją psychoaktywną. Aktywizuje jakieś funkcje, psyche, z definicji jeszcze podlega pod substancje psychoaktywne, ale de facto właściwie nie jest substancją halucynogenną, czyli nie produkuje żadnych wizji.
[01:38:18] - Psychodelikiem może.
[01:38:20] - Dokładnie. Jest neurotransmiterem, ale w inny sposób. Nie dostanie się wizji po kanabisie, niezależnie od tego, czy się to wiadro tego wypali, czy się 300 wiader wypali. Nie dostanie się tego.
[01:38:34] - Jak mówisz wizje, halucynacje, to ludzie z zewnątrz myślą, że to są halucynacje typu widzisz rzeczy, których nie ma. Jak po bieluniu być może, bo nie jadłem nigdy. Ale to też nie są takie halucynacje typu, że masz omamy wzrokowe. Wizualne i tak dalej.
[01:38:54] - Dlatego każdemu polecam, że jeżeli naprawdę chce się dowiedzieć, gdzie leży różnica i na czym polega różnica, żeby wziąć tą substancję i nie czytać żadnych opisów, tylko samemu wziąć grzyba i przeczytać opis prosto z grzyba, a nie z internetu.
[01:39:13] - Słuchaj, to będzie dzisiaj wieczorowa pora?
[01:39:16] - Oczywiście, że będzie dzisiaj wieczorowa pora.
[01:39:18] - To może jeszcze zadzwonię, jak trochę w głowie mi przejaśnieje po tym alkoholu wstrętnym.
[01:39:28] - I tak się właśnie dzieje z alkoholem.
[01:39:30] - Niedobrze. Zaniedbałem się przez niego. Dobra, pa.
[01:39:35] - Dziękuję bardzo. To był Bartek prosto z Londynu, tego samego miasta. Ja z tą salwią, moi drodzy. Moje podejście takie dosyć, że tak powiem, nie wiem, czy radykalne, ale dla mnie to bardzo poważna sprawa. No way. Zapomnijcie. Nigdy z takich rzeczy. W ogóle odradzam salwię amatorom. To jest właściwie bardziej roślina, o ile jeszcze z grzybami można się samemu ogarnąć, to z salwią polecam zdecydowanie jakąś osobę towarzyszącą czasami przy salwi. Zdecydowanie.
Jest to potężna roślina w sensie tempa kompresji czasu, który się tam dzieje. Na grzybach mamy czas na wszystko, natomiast z salwią... Mam jeszcze jeden telefon, a tu już kończę audycję. Nie odbieram. Wszystkie pozostałe telefony zapraszam już na wieczorową porę. Ja tu kończę, nic nie będę odbierał, żadnych telefonów. To była dzisiejsza hiperprzestrzeń. Miał być gość, miał być Kuba Babicki. Kuba się spóźni, ale będzie. Jeżeli macie jakiekolwiek pytania, przygotujcie na spotkanie z Kubą.
Jeżeli niedługo się pojawi, znajdzie czas i się pojawi. Nic go nie zatrzyma tak jak dzisiaj i wszystko będzie okej. Może go przytrzymam, może jakieś poczucie winy w nim wzbudzimy i go przytrzymamy przez trzy godziny przy mikrofonie. Ma co opowiadać chłopak, to będzie gadał. Będzie siedział i będzie gadał. Teraz przynajmniej może właśnie się uda. Chociaż cholera wie. On po tych substancjach, człowieku, poczucie winy. To może nie zadziałać, bo tych substancji psychoaktywnych, od których ponoć wszyscy mamy zwariować, leczy się wszelkie dziwne, niezdrowe poczucie winy, które w człowieku jest i czasami jest silnikiem i motorem napędowym do bardzo autodestrukcyjnych fobii i zachowań związanych z uzależnieniami od różnych bardzo toksycznych substancji. Czy my jesteśmy toksyczną substancją?
Nigdy w życiu. Radio Na Fali jest bardzo pozytywną substancją. Dziękuję wszystkim bardzo serdecznie za słuchanie Radia Na Fali. Przepraszam Antyszweda, że go nie odebrałem po raz ostatni, bo już kończę audycję. Wszystkie telefony zapraszam do wieczorowej pory. Wniosek taki: może przestańmy się bać tych legend miejskich, wysłuchiwać tych miejskich legend na temat roślin. Nie mówię, żeśmy wszyscy biegli po te grzyby do lasu i żarli te grzyby już od razu, wyżerali z łąki, szukali tych krowich kup. Bez przesady. Nie wszyscy naraz. Pierwsza rzecz, nie zmieścimy się w drzwiach i będzie korek.
A druga rzecz, nie każdy musi. Ale zróbmy taki troszkę kredycik dla roślin i czasami z przymrużeniem oka troszkę popatrzmy na taki świat, który nam się sprzedaje, że niby już nie ma roślin, że my sami z siebie siądziemy, zmedytujemy i nie potrzebujemy już ani drzewa, ani łąki, ani natury, ani grzyba już nie potrzebujemy, ani nic. I nieważne, że to nasi bracia bliźniacy biologicznie i genetycznie. Nieważne. Mamy już takie zaawansowane w sobie dupki, które już mają oprócz wszystko, są tak w dupie i tak wyalienowani z tej planety, że matula natura się nie liczy. Myślę, że dobrze było wziąć taki kredyt, że mama natura jest tu cały czas z nami i że powinniśmy włożyć trochę więcej serca i mniej się tego przede wszystkim bać. Mniej się bać i mniej w tej propagandzie ulegać, tej propagandzie strachu przed mamą naturą. Las jest przyjacielem człowieka. Grzyby są przyjacielem człowieka. Wszystko to jest naszymi przyjaciółmi i wszystko to jest częścią nas samych.
My jesteśmy częścią tego systemu. Jeżeli grzyby mają nas zjeść, to właśnie dlatego, że mają nas zjeść. Wszystko jest okej. Nie jesteśmy tu nieśmiertelni. Musimy pamiętać o tym, że jesteśmy częścią tego świata i myślę, że jest to bardzo miła część. Pamięć, że jest to jedna z najbardziej niesamowitych części naszych osobowości, która naprawdę rozświetla ciemności, moi drodzy. Pozytywnymi emocjami oczywiście. I to było tyle z dzisiejszej hiperprzestrzeni. Ja zapraszam na kolejną. Mam nadzieję, że w kolejnej już wszyscy goście się pojawią tak jak trzeba.
Dziękuję wszystkim serdecznie za słuchanie. Pozdrawiam tych wytrwałych na czacie. Pozdrawiam słuchaczy Radia Paranormalium. Pozdrawiam słuchaczy Marczenego Radia na Fali. Pozdrawiam wszystkich tych, którzy słuchają tej audycji gdzieś offline. I pozdrawiam przede wszystkim wszystkich sponsorów, dzięki którym funduszom to radio i ta audycja może się odbywać. I zapraszam do wspierania oczywiście jak najbardziej każdego bardzo chętnie i Bitcoinem i PayPalem na stronie www.radionafali.com zakładka Wspieraj i sponsoruj. Dziękuję z góry serdecznie każdemu. Zapraszam na kolejny odcinek za tydzień. A wszystkich tych, którzy jeszcze nie chcą iść spać zapraszam na wieczorową porę w Radiu Na Fali, którą oczywiście poprowadzę specjalnie dla was.