[00:00] - Portal Infra prezentuje. Witam w kolejnym programie serwisu Infra www.infra.org.pl. Mówi Michał Kuśnierz. Ze mną jest Piotr Cielebiaś. Witaj Piotrze.
[00:12] - Witam.
[00:13] - Dzisiaj będziemy mówić o zaginionych latach Jezusa. Bardzo interesująca sprawa, tym bardziej że wydanie mamy świąteczne, wielkanocne. Jezus jest postacią, która odcisnęła bardzo wyraźne piętno na historii ludzkości. Niezależnie od tego, czy ktoś jest wierzący, czy niewierzący, musi przyznać, że Jezus był postacią, który w pewien sposób ukształtował naszą historię. Nie tylko religii, ale też kultury i społeczeństwa. Czym są te zaginione lata? Bowiem teksty Nowego Testamentu opisujące życie Jezusa opowiadają o dwóch okresach. Od jego narodzin aż mniej więcej do ukończenia 12 lat i później od wieku lat 30 przez trzy lata aż do ukrzyżowania. Natomiast nie pojawia się żadna wzmianka na temat tego, co działo się w okresie tych 18 lat. Rzecz jasna to rodzi wiele różnych spekulacji, które dzielą badaczy Pisma Świętego i Nowego Testamentu.
Pojawiają się różne teorie, co mogło w tym okresie się wydarzyć. Dzisiaj tym się zajmiemy. Piotrze, co możemy powiedzieć o tych głównych teoriach, które by opisywały to, co działo się z Jezusem w okresie, który nie został opisany w Nowym Testamencie?
[01:39] - Właściwie tych teorii jest kilka. Pierwsza mówi, że nic się nie działo, a jego życie było dość prozaiczne i nieciekawe. Kolejne przypuszczenie, kolejna hipoteza zakłada, że gdzieś w tym okresie wczesnej młodości Jezus zetknął się z naukami pewnej grupy, która w jakiś sposób ukształtowała jego dalszą filozofię. I tutaj pojawia się pytanie: jaka to była grupa? Czy byli to, jak niektórzy przypuszczają, esseńczycy, czy może, jak twierdzą zwolennicy hipotezy o nazwie Jezus w Indiach, w tym okresie wybrał się on na bardzo długą podróż po Himalajach i Półwyspie Indyjskim, gdzie poznał tamtejszą kulturę i spuściznę duchową.
[02:30] - Ta teoria indyjska jest szczególnie mocno lansowana, ale to ma swoje udokumentowanie między innymi w tym, co pisał pewien Rosjanin Nikołaj Notowicz, który jeszcze pod koniec XIX wieku dotarł do stóp Himalajów. Podróżował po Indiach, później był w Nepalu, w Ladakhu i tam natknął się na pewne dokumenty, które miałyby świadczyć o tym, że swego czasu był tam rzeczywiście taki człowiek, którego zwano Issą. Przypomnijmy, że Issa to w języku arabskim jest imię Jezusa, który między innymi pobierał tam nauki. Notowicz bardzo się zainteresował tym tematem. Czuł, że jest to coś, co może wywrócić rozumienie chrześcijaństwa i starał się zbadać ten wątek. I czy mu się udało?
[03:32] - Zacznijmy może od tego, co wiadomo. Wiadomo, że w Ewangelii świętego Marka i świętego Łukasza padają dwie wskazówki. Pierwsza jest dość lapidarna. Odnosi się do tego, że święty Łukasz wspomina o tym, że w tym okresie, który minął od młodości, od wczesnego chłopięctwa do rozpoczęcia misji, Jezus wzrastał w swojej mądrości i umiłowaniu do ludzi. Natomiast druga wskazówka odnosi się do tego, że jest on nazywany cieślą w Ewangelii. Na czym powstała z kolei hipoteza, że tym właśnie przez te lata się zajmował. Ale wróćmy do Notowicza, bo to jemu poświęcimy dzisiejszy program. Otóż w 1887 roku ten były carski oficer wybrał się w podróż do Indii. On raczej niedużo pisał o sobie. Z tego, co wiemy, a do jego życiorysu jest dotrzeć bardzo trudno, Notowicz urodził się w rodzinie żydowskiej, po czym w młodości przeszedł na prawosławie.
Nie pisze nic o tym, jak sobie radził w czasie swojej wojskowej kariery. Natomiast sam przyznaje, że Indie kusiły go od dawna, dlatego postanowił w rzeczonym roku wybrać się tam na wyprawę. Sama wyprawa nie miała zorganizowanego charakteru. On przeskakiwał sobie z miejsca na miejsce. Jednak pod sam koniec zapragnął zobaczyć Kaszmir, o którym tak dużo słyszał. Ogólnie Notowicz nie był jakoś bardzo zadowolony z tego, co zobaczył w Indiach. Strasznie ubodł go ten chaos panujący tam oraz dość absurdalne dla niego zasady wedyjskiej filozofii, której nie mógł pojąć. W Kaszmirze również czekało na niego pewne rozczarowanie, kiedy zamiast bogactwa i to zarówno tego przyrodniczego, jak i tego materialnego, zobaczył tylko ludzi odartych w łachmany. Natomiast poruszając się już w stronę buddyjskiego Ladakhu, czyli krainy leżącej w dzisiejszym stanie Jammu i Kaszmir, Notowicz zaczął spotykać buddystów i rozmawiając z nimi pewnego razu dowiedział się przypadkowo o człowieku takim jak Issa. Kim był ten Issa?
Otóż jeden lama wytłumaczył mu, że był to Ktoś uznawany przez buddyjskich lamów za świętego. Natomiast Issa jako tako nie funkcjonował i nie posiadał żadnej roli w kulcie popularnym. Także wiele osób nie wiedziało, kim był. Natomiast w większych klasztorach, w większych bibliotekach można było znaleźć odpisy jego biografii. I co się jeszcze dowiedział Notowicz na samym początku? Okazywało się, że ów Issa pochodził z ludu Izraela. Jako dziecko przybył do Indii, gdzie najpierw zapoznał się z naukami braminów. Potem, ponieważ ich skrytykował za system kastowy, został wygnany z Indii i skrył się na jakiś czas w Himalajach, po czym wrócił do Ziemi Świętej, gdzie rozpoczął swe nauki wśród Żydów, za które został ukrzyżowany. No i takim to sposobem Notowicz dowiedział się czegoś niezwykłego, bo ta historia pasowała w 100% praktycznie do tego, co wiemy o Jezusie Chrystusie. W dodatku samo imię tego proroka Issa pasowało do imienia, którym jest on określany w Koranie.
Także Notowicz zdawał sobie sprawę, że jest na tropie potencjalnej bomby, ale oczywiście musiał dotrzeć do jakichś potwierdzeń tych słów, najlepiej w formie pisanej. Dlatego też postanowił poszukać potwierdzeń i materiałów źródłowych. Dowiedział się, że żywot Issy jest przechowywany na pewno w Lasie oraz w kilku większych klasztorach, natomiast nikt mu nie był w stanie udzielić informacji, gdzie ten tekst może się znajdować. No właśnie, a później przypadek zrządził, że Notowicz złamał nogę. Musiał na jakiś czas trafić na leczenie do jednego z klasztorów w Himis i tam zaskarbił sobie sympatię u jednego z mnichów, który uchylił mu rąbka tajemnicy. To znaczy po prostu przedstawił mu tekst dotyczący właśnie owego Issy. To było przełomowe, dlatego że później, tak jak Notowicz to opisał w swojej późniejszej pracy, w zasadzie tam pewne fakty pokrywały się z tym, co dotąd było tymi ukrytymi latami, tym ukrytym okresem żywotu Jezusa. Notowicz nie był jakimś wytrawnym podróżnikiem. Z drugiej strony też brakowało mu pieniędzy. Dlatego przebywając już w Ladakhu postanowił rozejrzeć się po pobliskich klasztorach, czy tam przypadkiem czegoś nie wiadomo o Issie.
W odległym o około kilkadziesiąt kilometrów od stolicy Ladakhu, od miasta Leh w klasztorze Himis natknął się rzeczywiście na tego typu teksty. Dowiedział się, że jest on tam przechowywany, natomiast nie zyskał początkowo do niego dostępu. Dopiero potem, kiedy spadł z konia i złamał nogę za, jak pisał zegarek oraz termometr, tamtejszy lama przeczytał mu po prostu ten żywot. Notowicz go spisał poprzez tłumacza, jak tylko mógł. No i właściwie na tym skończyła się jego tybetańska przygoda. Musimy pamiętać, że Ladakh jest określany jako mały Tybet. Zamieszkuje go ludność pochodzenia tybetańskiego, natomiast ich zwyczaje niektóre są nieco inne niż w samym Wielkim Tybecie. Ale kiedy już Notowicz otrzymał dostęp do tego tekstu, właściwie jego przygoda dobiegła końca. Potem wrócił do domu. Swoją książkę „Nieznane życie Jezusa” opublikował w roku 1894 i od razu okazała się ona źródłem ogromnych kontrowersji.
Tekst, który został mu przeczytany, nosił oryginalną nazwę „Żywot najlepszego z synów człowieczych”. Opowiadał o Issie, który przybył do Indii, a potem do Tybetu z Ziemi Świętej. Sam tekst składał się z kilkunastu części. Pierwsze opisywały właściwie historię ludu Izraela od momentu wyjścia z Egiptu, ale już to, co się tyczy samego Issy i tych najbardziej kontrowersyjnych elementów, a więc wzmianek o tak zwanych zaginionych latach, mówi o tym, że w wieku 13 lat Issa szykowany do żeniaczki wybrał się z kupcami do krainy Sindz, czyli do zachodnich Indii, gdzie rozpoczął studiowanie, możemy to tak nazwać, tamtejszej spuścizny duchowej. Początkowo bramini przyjęli go z otwartymi rękoma, ale z czasem, kiedy podróżował on po świętych miastach hinduizmu i kiedy przyjrzał się wewnętrznej strukturze tamtejszego społeczeństwa oraz wedyjskich nakazów, zaczął krytykować tamtejszy system. Jak mówi źródło, Issa głównie nauczał najniższe kasty, głównie Śudrów. Co nie spodobało się z kolei braminom. Wiemy, że w pewnym momencie doszło do jakiegoś konfliktu między braminami i ksatrijami a Jezusem. Został on wygnany z Indii i uszedł na północ w Himalaje. Źródło następnie bardzo lapidarnie określa, co się z nim działo.
Twierdzi się, że tam po opanowaniu podstaw języka pali Zaczął on studiować buddyjskie sutry, po czym w wieku 29 lat wrócił z powrotem do Ziemi Świętej. Natomiast po drodze zatrzymał się jeszcze w Persji, gdzie jego nauki dotyczące przede wszystkim równości wszystkich ludzi, poszanowania wzajemnego, poszanowania kobiet również wzbudziły wielki popłoch. Następnie Żywot Iss opisuje krótko jego nauki, ale w sposób zupełnie inny niż czyni to Biblia, po czym następuje również nieco inny opis jego ukrzyżowania.
[12:24] - A no właśnie, bo tutaj, tak jak można przeczytać w tym tekście, który zresztą jest dostępny, można go sobie znaleźć. Możemy przeczytać, że: „Piłat, bojąc się zemsty tłumu, wydał ciało świętego rodzinie, która pogrzebała je blisko miejsca kaźni. Nieutuleni w płacz ludzie przychodzili modlić się przy jego grobie. Po trzech dniach, obawiając się ogólnych rozruchów, namiestnik posłał żołnierzy, aby ciało Jezusa wykradli i pogrzebali w jakimś innym miejscu. Następnego dnia zgromadzeni ludzie znaleźli grób otwarty i pusty. Poszła wśród ludu wieść, że sędzia najwyższy wysłał swych aniołów, aby wynieśli śmiertelne szczątki świętego, w które wcielona była cząstka Ducha Świętego”. To znaczy nie ma tu mowy o zmartwychwstaniu, tak jak to znamy z Nowego Testamentu, ale tam jeszcze wcześniej jest parę elementów, które nie do końca się pokrywają z Ewangeliami. Jest to bardzo ciekawe, tylko na ile to w ogóle może być wiarygodne? Co o tym myślisz? Czy ten tekst, który w zasadzie nie wiadomo, kiedy powstał, w jakim okresie, czy nie był właśnie wpisany, że tak powiem, po fakcie?
Po tym, jak ukształtował się w pewien sposób Nowy Testament i cały kanon.
[13:49] - No właśnie, tu jest pewien problem, dlatego że ten tekst nie figuruje w żadnych indeksach pism buddyjskich i tak naprawdę do dzisiaj nie wiadomo, czy on istnieje, czy nie. Z tego, co się dowiedział Notowicz wówczas, był on kompilacją różnego rodzaju podań i nie miał określonego autora. Ale co ciekawe, po tym jak Notowicz go wydał i po tym, jak wybuchły te kontrowersje, o których mam nadzieję zaraz powiemy, kilka osób postanowiło zweryfikować istnienie tego tekstu i wybrać się w Himalaje, żeby potwierdzić, czy coś takiego jak Żywot Iss istnieje. Natomiast nie jestem w stanie powiedzieć, czy to było prawdziwe, czy nie. Myślę, że jedynie odnalezienie tego tekstu i jakaś jego analiza mogłyby na to odpowiedzieć, ale wydaje się, że jest on troszeczkę inny niż ta wersja ewangeliczna. Po pierwsze nie ma w nim mowy o cudach Jezusa. Jest co prawda jakaś wzmianka o wskrzeszeniu jakiegoś człowieka, ale miało ono miejsce w Indiach. Ponadto te nauki Jezusa są dość szablonowe. To znaczy jest tam tego dość dużo, ale pojawiają się tam głównie takie idee jak równość wszystkich ludzi, poszanowanie ziemi, poszanowanie kobiet i przede wszystkim monoteizm. Ta zasada jednego Boga była głównym chyba tematem eksponowanym w tych jego naukach.
Ale zauważmy też, że od razu pojawiły się pewne wątpliwości związane z tym, co Notowicz tam zawarł, dlatego że wiele osób nie było w stanie przyjąć do wiadomości tego, że chrześcijaństwo mogło wyrosnąć na tak naprawdę mądrości Wschodu, na buddyzmie i na hinduizmie aniżeli na judaizmie.
[15:40] - No właśnie, ale może powiedzmy o tym, co się działo po publikacji pierwszej Notowicza. Oczywiście spotkał się z falą krytyki. Niektórzy mówili, że jego publikacja wręcz nie leży w interesie Kościołów chrześcijańskich. Generalnie zaczęto kwestionować wiarygodność Notowicza, a nawet to, czy w ogóle był właśnie w Indiach, w Ladakhu czy w Tybecie. Ale wkrótce okazało się, że jednak coś w tym jest, dlatego, że pojawiło się kilku badaczy, którzy zaczęli potwierdzać to, że w istocie Notowicz mógł się zetknąć z czymś rzeczywiście oryginalnym.
[16:27] - Pierwsze zarzuty wiązały się z tym, że Notowicza w ogóle nie było w tym klasztorze, o którym pisał. I rzeczywiście znalazło się wielu Anglików, którzy stwierdzili, że w ogóle byli w tym czasie gdzieś tam w okolicach i oni zupełnie nie słyszeli. On się od tego odcinał. Wspominał nawet z imienia i nazwiska w kolejnych publikacjach osoby, które stanęły na jego drodze. Ale co jeszcze? Zaraz po powrocie, po spisaniu tego dzieła i swoich przygód, Notowicz rozmawiał z kilkoma duchownymi wysokiego szczebla, między innymi z patriarchą Kijowa oraz z dwoma kardynałami. Dowiedział się od nich pewnej smutnej prawdy, mianowicie takiej, że ten tekst jest po prostu niewygodny. Ale z drugiej strony chrześcijaństwo radziło sobie nie z tak trudnymi apokryfami, żeby poradziło sobie i z tym, prawda? Także Notowicz wiedział, na co się porywa i wiedział, że ta publikacja przyniesie ogromną falę krytyki. Pierwszą osobą, która właściwie potwierdziła jego słowa, był Swami Abhedananda, hinduski mistyk, założyciel kilku hinduskich szkół w Stanach Zjednoczonych, który wybrał się w latach 20.
do Himis, gdzie rzekomo potwierdził istnienie tego źródła, na którym opierał się Notowicz, jak i jego pobyt w tym miejscu przed kilkudziesięciu laty. Co ciekawe i chyba co ważniejsze, legendy o Issie, chociaż w mniejszym stopniu, bo Abhedananda dotarł do tego źródła i je przetłumaczył. Natomiast druga osoba, o której mówię, czyli Nikołaj Roerich, bardzo znany rosyjski malarz, mistyk i pisarz, podczas swoich podróży po Himalajach również natknął się na legendę o Issie. Które właściwie pokrywały się z tym, co mówił Notowicz, natomiast on jako tako nie dotarł do nich w formie pisanej.
[18:25] - No właśnie, ostatecznie ta cała historia z tak zwaną ewangelią tybetańską została odłożona gdzieś tak na bok i tylko niektórzy historycy starają się tym zajmować. Cały czas głównym nurtem przy badaniach tych tajemniczych zaginionych lat Jezusa jest to, iż być może znajdował się wówczas w sekcie esseńczyków, która mogła mieć bardzo poważny wpływ na kształtowanie jego późniejszych nauk. Ale jeszcze jest jeden ciekawy wątek. Otóż wiadomo, że w Kaszmirze znajduje się grobowiec niejakiego Juz Asafa, który według podań przybył z zachodnich krain właśnie do Kaszmiru i który tytułował się Synem Bożym, prorokiem i zmarł tam w sędziwym wieku. To z kolei jest opowieść o innym etapie życia Jezusa, czyli tym już po ukrzyżowaniu i po rzekomym zmartwychwstaniu. Bowiem niektórzy twierdzą, że Jezus po pierwsze wcale nie umarł na krzyżu, wcale nie zmartwychwstał, tylko właśnie przeżył to. Opuścił Judeę i udał się na wschód, gdzie rzekomo zmarł śmiercią naturalną i został pochowany. Niektórzy właśnie mówią, że jest to ów grobowiec, o którym wspomniałem, czyli grobowiec Roza Bala.
[19:55] - Grobowiec Roza Bal, który znajduje się w Srinagarze, rzeczywiście istnieje i rzeczywiście kryje w sobie zwłoki niejakiego Juz Asafa. Natomiast nikt nie jest w stanie powiedzieć, kim był ten Juz Asaf. Wersję o tym, że był to Jezus, który po ukrzyżowaniu przeżył i wrócił w swoje, że tak powiem, dawne strony, spopularyzował założyciel takiej muzułmańskiej sekty Ahmadiyya, który twierdził właśnie, że w ten sposób założyciel chrystianizmu dokonał żywota. Ale tak naprawdę tekst odkryty przez Notowicza o tym nie wspomina i nie wiemy, o czym tak naprawdę świadczy istnienie tego grobu. Tym bardziej że i Roerich, i Notowicz w tych okolicach byli i nic o tym nie wspomnieli.
[20:42] - No właśnie, więc to nadal pozostaje zagadką i zobaczymy, czy któryś z badaczy naukowców wreszcie postanowi ją rozwiązać. W każdym razie owe zaginione lata Jezusa wciąż pozostają tajemnicą. Nie wiemy, co się wtedy działo. Czy rzeczywiście, jak mówiłeś, Piotrze, na początku po prostu praktykował zawód cieśli, jednocześnie rozwijając swoją wiedzę, czy też udał się w daleką podróż do wschodnich krain. A niektórzy mówią, że w owym czasie również był na Wyspach Brytyjskich, bo też i takie teorie się pojawiają. Ale to już jest temat na osobny program. No nic, będziemy czekać na kolejne doniesienia badaczy naukowców. Dziękuję, Piotrze.
[21:35] - Ja również dziękuję.
[21:37] - A ja zapraszam do wysłuchania kolejnych audycji serwisu Infra, jak też naszego programu INFRA Fakty, jak też innych, które dostępne są w Radiu Paranormalium oraz na naszym forum oraz na naszym koncie na serwisie chomikuj.pl. Do usłyszenia. Produkcja i realizacja Portal INFRA www.infra.org.pl.