[00:02] - Audycja specjalna. Radio Paranormalium i portal INFRA przedstawiają: Tajne testy nad Polską. Witam w specjalnej audycji Radia Paranormalium. Dziś zajmiemy się tematem szczególnym. Od jakiegoś czasu do polskich ufologów napływają relacje o obserwacjach latających obiektów, które mogą, ale nie muszą być wytworem ziemskiej technologii. Czy to możliwe, że na naszym niebie ktoś testuje zaawansowane pojazdy? Czy wojsko skrywa przed nami jakąś tajemnicę? Jest z nami dziś w studio Piotr Cielebiaś, publicysta z portalu infra.org.pl, który opowie o spotkaniach z tego typu obiektami. Jest z nami także drugi pan Piotr, który w 2002 roku był świadkiem obserwacji obiektu, który... Czy mógł to być wytwór naszej technologii?
Odpowiedź już za chwilę. Oddajmy głos Piotrowi Cielebiasiowi z portalu infra.org.pl. Witaj Piotrze.
[01:06] - Witaj Marku. Ja bym chciał również przywitać pana Piotra.
[01:10] - Witam serdecznie.
[01:11] - Świadka obserwacji dziwnego obiektu, który podzieli się z nami tym, co widział, jak i pewnymi swoimi refleksjami, które automatycznie się nasuwają i każą zadać nam sobie pytanie, czy to, co obserwujemy nad naszymi głowami, przynajmniej po części może być dziełem naszej bądź też sojuszniczej technologii. Ale zacznijmy może od sedna, czyli od tego, co się panu przytrafiło w roku 2002. Była to obserwacja bardzo nietypowego obiektu, wpisująca się właściwie w cały ciąg takich obserwacji obiektów, które są opisywane bądź jako latające bumerangi, trójkąty, czy jak w pana przypadku coś w rodzaju latającego skrzydła. W tych wszystkich obserwacjach drzemie jednak pewna anomalia albo też anomalie, które nie pozwalają nam przypiąć tych relacji tak do końca do obserwacji jakichś tajnych wojskowych projektów. Panie Piotrze, mam teraz do pana taką prośbę. Czy mógłby pan przedstawić nam to, co pan wówczas widział? Potem przejdziemy do dyskusji, w której naświetlimy pewne ważne sprawy.
[02:12] - Tak jak pan mówił, obserwacja była w 2002 roku, czyli dość dawno już, aczkolwiek zapadła w mojej pamięci chyba już na zawsze, bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem i później już też nie. Może kiedyś jeszcze się trafi. W 2002 roku spędzałem mój urlop u znajomych w miejscowości Szczuczyn. To jest koło Grajewa na Podlasiu. Pogoda była nieciekawa, od paru dni padał deszcz, duże zachmurzenie, właściwie pełne zachmurzenie, ale w końcu pewnego dnia przestał deszcz padać. Był wieczór i około godziny 23:00, może trochę później, może to już było przed północą, wyszedłem ze znajomymi przed dom, żeby zapalić papierosa. Nie padał już deszcz, było całkiem przyjemnie, rześko i odruchowo spojrzeliśmy w niebo, żeby zobaczyć chmury. Czy są, czy widać gwiazdy już. Nad nami pojawiła się taka, może nie pojawiła się, ale była przestrzeń wolna od chmur, gdzie było widać gwiazdy. Nie była to duża przestrzeń, tak jakby się niebo przecierało, że te chmury zaczęły ustępować pomału, kumulować się do góry w jakimś sensie.
W każdym razie było pięknie widać gwiazdy. Niebo było klarowne jak to po dużych opadach. Niebo było usiane gwiazdami w tym obszarze właśnie bezchmurnym. I patrząc na te gwiazdy zauważyłem, że lecą jakieś światła i powiedziałem tylko: „Leci”. Ale nie wiedziałem, co powiedzieć dalej, bo nie wiedziałem, co to jest. A było to na pierwszy rzut oka bardzo wysoko leciało. Od razu wiedziałem, że jest ogromne, że jest wielkości co najmniej 10 samolotów pasażerskich. A wyglądało to jak takie złamane skrzydło. Najprościej powiedzieć można jakby długi prostokąt złamany w połowie pod kątem 45 stopni. Na każdym rogu tego obiektu było białe światło, mocne, jaskrawe, jaśniejsze od światła gwiazd.
Na każdym rogu. Patrząc w ten sposób, że byłem prawie dokładnie pod spodem, nie miałem tej różnicy spojrzenia kątów i było wyraźnie widać, że wszystkie kąty w tym obiekcie są kątami prostymi 90 stopni. Więc to był taki prostokąt złamany w połowie pod kątem prostym, w każdym narożniku światło, dodatkowo jeszcze na dłuższych krawędziach po dwa światła i na krótszych po jednym świetle. Wszystko było rozmieszczone symetrycznie, a wewnątrz było widać, że jest całkowicie czarny. A dlatego było widać, bo właśnie ta widoczność gwiazd była wprost idealna i ten czarny kolor, całkowicie czarny było widać właśnie wewnątrz tych świateł, a te światła jakby były takimi obrysówkami tego obiektu. Wiedziałem, że ten obiekt za jakiś krótki czas zniknie w dalszej części za chmurami, dlatego starałem się zaobserwować jak najwięcej szczegółów i zapamiętać ten widok, żebym mógł potem odtworzyć go sobie, chociaż na rysunku, żeby potrafić to narysować. Obiekt poruszał się bardzo wolno. Leciał z zachodu na wschód, ramionami rozwartymi do przodu, czyli tak jakby wbrew logice naszej ziemskiej, że ostrym czubkiem się leci właśnie do przodu. Tu leciał właśnie tymi rozwartymi ramionami do przodu. Niestety po krótkim czasie zniknął.
Zniknął bez żadnego dźwięku. Nawet nie było wiatru wtedy. Także nie było wiatru nad miejscowością, nie było łuny wielkomiejskiej, także widok był naprawdę doskonały i zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Naprawdę muszę przyznać, że przez krótką chwilę może się zmienić światopogląd człowieka. Ja opowiadałem o tym zdarzeniu przez wiele lat już różnym ludziom i znam reakcje ludzi. Są bardzo sceptyczni. Na przykład, że to na pewno był klucz samolotu. Może i by było to technicznie wykonalne, ale pod warunkiem, że te 12 samolotów, które te światła by oznaczały, leciałoby bez silnika i do tego musiałyby mieć rozciągnięte jakieś tworzywo między sobą, żeby zasłaniały światło gwiazd. Życzę każdemu, żeby chociaż raz w życiu takie coś zobaczył. I nie zależy mi naprawdę na tym, żeby kogokolwiek przekonywać, że to, co widziałem, żeby mi wierzył.
Mi po prostu nie zależy na tym. Ja jestem szczęśliwy, że mnie się zdarzyło takie coś zaobserwować, bo nie było tam żadnego pola siłowego. Samolot nie wyleciał w chmury. Leciał naprawdę bardzo wysoko nad chmurami. Trudno określić tą wysokość, trudno określić bez punktu odniesienia. Chmury były wypiętrzone. On leciał wysoko nad chmurami. Jak to powiedzieć? Równo z gwiazdami. Nie da się tego powiedzieć, na jakiej wysokości.
Minimalna wysokość, 10 tysięcy metrów. Jak samoloty pasażerskie latają. Wielkość 10 samolotów, to jest ta wielkość minimalna. Jeżeli obiekt leciał wyżej, to mógł być dużo większy. Wrażenie niesamowite, to na pewno.
[07:21] - Właśnie, panie Piotrze, bo tutaj pojawiła się taka sugestia, że to mógł być jakiś klucz samolotów. Ale rany, kto wykonuje takie ewolucje jeszcze o tak późnej porze, prawda?
[07:33] - Przede wszystkim cisza, absolutna cisza. Obiekt płynął po niebie wolniej niż samoloty pasażerskie nawet, które nie poruszały się tak, jak myśliwskie.
[07:43] - I tutaj pojawia się od razu pytanie, co to mogło być, prawda? Bo to był obiekt ogromny. I teraz jest taka sprawa, czy nasza ziemska technologia, nawet ta supertajna, która żyje sobie w wyobraźni wielu ludzi, jest w stanie coś takiego zbudować? Jak do takich spraw możemy podejść? Wiele osób skomentuje to następująco, że był to jakiś rodzaj supertajnej amerykańskiej technologii ze Strefy 51, z którą nikt nie ma kontaktu i o której nikt nie wie.
[08:14] - Strefa 51 wiąże się właśnie z doświadczeniami z UFO. Chciałem zauważyć, więc mamy podobny związek ze Strefą 51. Natomiast technologia tego, sposób poruszania się, brak widocznych śladów pozostawionych za tym statkiem, nazwijmy to, brak śladów silników, brak głosów. Po prostu statek płynął po niebie. Płynął jak w wodzie u nas.
[08:43] - No właśnie.
[08:44] - W naszej wodzie.
[08:45] - Bo nie wiem, czy nasi słuchacze to wszystko dobrze zrozumieli, ale mieliśmy tutaj do czynienia z przypadkiem, w którym obserwowany był obiekt, który nie dość, że miał ogromne rozmiary, poruszał się na wielkiej wysokości, to jeszcze, jak pan już wspomniał, tyłem do spodziewanego kierunku lotu, czyli ramionami do przodu. I teraz pojawia się pytanie, gdyby nawet ktoś coś takiego zbudował z tych wielkich zakładów zbrojeniowych, to czy technicznie jest w ogóle możliwe stworzenie obiektu, który nie tylko, że się tak porusza, to jeszcze ma tak ogromne rozmiary? Bo przecież pan powiedział, że to było minimalnie, prawda?
[09:27] - Minimalnie. 10 tysięcy minimalnie.
[09:30] - A skoro ten obiekt był tak ogromny, co prawda to była nocna obserwacja i tutaj chyba będzie nam trudno podać jakieś konkretne rozmiary, ale nie oszukujmy się, że to nie mogło być nic normalnego. Wydaje mi się, że ta hipoteza o tym, że tego typu obiekty, a zaraz przejdziemy do kilku przypadków obserwacji czegoś podobnego z poprzednich lat, jak i spraw całkiem świeżych. Niemożliwe, aby to coś było wytworem człowieka, dlatego, że-
[09:57] - Natomiast nie da się ukryć, że był to twór techniczny. Równe kąty, równomiernie rozmieszczone światła. Nie dało się ukryć, że to jest twór techniczny. Może nie nasz, nie ludzki, ale na pewno jakiś techniczny.
[10:13] - Zwrócę uwagę na coś, co mnie strasznie zadziwiło. Pan powiedział, że to nie tylko leciało tyłem do przodu, ale też posiadało taki kształt niezupełnie aerodynamiczny, prawda? Z naszego punktu widzenia.
[10:27] - Do naszej atmosfery na pewno nie.
[10:29] - Tam były kąty proste, coś kuriozalnego.
[10:34] - Ja przyglądałem się przez te kilkadziesiąt sekund, nie odrywając wzroku od tego, bo wiedziałem, że to jest coś, czego jeszcze nigdy w życiu nie widziałem. Dlatego starałem się zapamiętać każdy szczegół. Nie słyszałem wcześniej o czarnych trójkątach. Dopiero niedawno zacząłem czytać na ten temat. To mi tak wróciło z pamięci. Chociaż jak patrzę w niebo, zawsze mi to wraca. Czarne trójkąty, coś w tym stylu. Tylko że to były właśnie takie złamane skrzydła.
[10:59] - Właśnie. Jeżeli pan wspomniał o czarnych trójkątach, to przypomnijmy może naszym słuchaczom, że właściwie pod koniec lat 80. ufologia poznała pewien bardzo ciekawy typ obserwacji UFO w formie latających trójkątnych obiektów, których znakiem rozpoznawczym było to, że posiadały trzy intensywne światła na rogach oraz jedno w środku. Ale co chcę podkreślić bardzo mocno, nasza dzisiejsza audycja ma na celu pogłębienie tej tajemnicy, bowiem od kilku lat z Polski otrzymujemy bardzo podobne relacje na temat obserwacji UFO w kształcie bądź to bumerangu, bądź to właśnie takiego latającego skrzydła, jak opisywał pan Piotr, bądź to trójkąta. Tylko że w przeciwieństwie do tych obserwacji z 1988, 1989, 1990 roku te obiekty są ogromne. Jeżeli tam mieliśmy do czynienia z obiektami rozmiarów konwencjonalnych, tak tutaj mamy do czynienia z czymś wręcz potwornym, co tylko potwierdza pana relację. Ale chciałbym tutaj cofnąć się do kilku przypadków sprzed lat. Otóż słuchacze Radia Paranormalium oraz czytelnicy naszego portalu znają zapewne historię obserwacji UFO z Aarhus. Została ona nam przekazana przez kobietę, Polkę, która mieszka w Danii. Ona twierdziła, że zaobserwowała na nocnym niebie, również wychodząc na papierosa, przelot ogromnego obiektu w formie bumerangu, który jak twierdziła, posiadałOd spodu światełka, jakieś tam światełka, bardzo słabo widoczne, ale jego znakiem rozpoznawczym były nie tylko potężne rozmiary, przekraczające zupełnie oraz absolutnie rozmiary jakiegokolwiek samolotu na ziemi, ale przede wszystkim to, że ten obiekt wydawał się otoczony od spodu jakby jakimś kamuflażem bądź polem siłowym.
Ta relacja przypomniała nam o jeszcze jednej historii z Sandomierza z roku 2008, kiedy pewien architekt odwiedzający swoich rodziców, wychodzący z ich domu spostrzegł na niebie coś identycznego. Przelatujący z dużą prędkością, doskonale widoczny na gwieździstym niebie obiekt posiadający od spodu punktowe światła, który również wydawał się być otoczony takim właśnie polem siłowym. Kilka przypadków bardzo podobnych możemy znaleźć między innymi w archiwum Arkadiusza Miazgi. Tam też znajduje się jeszcze jeden przypadek, prawie identyczny, czyli znowu coś ogromnego, znowu coś niewyobrażalnego z naszego punktu widzenia i coś, co się poruszało w zupełnej ciszy, przepływając przez niebiosa. Właśnie ten aspekt płynięcia, z tego, co pamiętam, pojawiał się w relacjach większości tych ludzi. Ale, panie Piotrze, wróćmy do tej sprawy. Czy pan jest w stanie, opierając się o logikę, przede wszystkim pokusić się o taki osąd lub też wyrok? Czyje to jest?
[13:49] - Wie pan co? Od razu zauważyłem, obserwując ten obiekt, że to nie jest coś naszego. Ja sobie pomyślałem wtedy: „a jednak są. Przylatują do nas, obserwują nas, chowają się za chmurami, żeby nie można było ich zobaczyć”. Gdybym był sam, może po jakimś czasie bym stwierdził: „coś mi się przywidziało. Może to jednak były samoloty jakieś albo jakieś złudzenie”. Ale były ze mną jeszcze dwie osoby. Patrzyliśmy w milczeniu przez te kilkadziesiąt sekund, nie odzywając się do siebie, na ten obiekt i osoby te potwierdziły, że to, co leciało, to widziałem i niestety nie może to być nic innego, tylko jakiegoś typu obiekt latający jakiejś cywilizacji. Nie wiem, co więcej dodać na ten temat.
[14:37] - Marku, to samo pytanie skieruję do ciebie, bo ja rozmawiając lub też wymieniając zdania z kilkoma ufologami, między innymi z Arkiem Miazgą, z Damianem Trelą, który jest związany z lotnictwem zawodowo, lotnictwem cywilnym, dowiedziałem się od nich czegoś, co właściwie tutaj już powiedział pan Piotr, czyli że niemożliwe jest, aby te obiekty były w jakikolwiek sposób związane z testami bądź to wojskowymi, bądź też trudno powiedzieć jakimi cywilnymi. Czy możliwe jest w ogóle w twojej opinii, że takie obiekty mogą być do czegokolwiek wykorzystywane? Czy w ogóle mogą mieć jakiś cel, nawet militarny?
[15:18] - To znaczy ja jakoś nie interesuję się za bardzo specjalnie techniką wojskową używaną przez armię. Natomiast wydaje mi się, że raczej taki obiekt nie znalazłby militarnego zastosowania, choćby ze względu na swoje rozmiary. Tutaj sprawdziłem rozmiary takiego na przykład Boeinga 757, żeby jakieś porównanie mieć, bo tutaj pan mówił, że obiekt miał wielkość co najmniej takich dziesięciu samolotów. Wychodziłoby na to, że długość 400 metrów, szerokość 300 ileś. Taki samolot byłby bardzo trudny na pewno do manewrów.
[15:54] - Myślę, że nie mamy takich lotnisk nawet, żeby taki obiekt mógł wystartować w powietrze.
[15:59] - Właśnie. To lotnisko musiałoby być naprawdę bardzo duże, wielkości średniej wielkości miasta, żeby taki obiekt mógł wylądować w miarę bezpiecznie.
[16:08] - A dzisiaj mamy wgląd w Google Earth na całą planetę.
[16:11] - No tak, na pewno takie lotnisko byłoby, szczególnie w Google Earth, dobrze widoczne. Więc wydaje mi się, że raczej wojsko takiego dużego, że tak powiem, użytku z takiego obiektu by nie miało. Chyba że to byłaby eskadra samolotów. Ale eskadra, która potrafi przykryć skutecznie spory kawałek nieba jednak, to też mi się nie wydaje zbyt prawdopodobne.
[16:40] - No właśnie panowie, ale zwróćcie uwagę też na kolejną sprawę. W wojsku wszystko się miniaturyzuje, prawda? Mamy epokę dronów, które są tanie i skuteczne. Po co byłoby komu tworzyć coś tak ogromnego, co jest praktycznie widoczne od razu, prawda? Nie da się tego zakamuflować.
[16:59] - Teraz też odchodzi się, z tego, co ja się przynajmniej orientuję, odchodzi się od pojazdów załogowych. Tutaj taki pojazd na pewno musiałby mieć załogę dosyć sporą, żeby kierowała nim.
[17:11] - Tak, ale jeszcze odchodzimy cały czas, bo tu krążymy wokół jakichś prawdopodobnych hipotez, ale zapominamy o tym, co było w przypadku pana Piotra i w przypadku innych świadków najważniejsze, czyli to, że ten obiekt był po prostu monstrualny. Ja może jeszcze powrócę do tej sprawy latających trójkątów, bo wiem, bodajże w roku 2010 lub 2011, nie jestem w stanie teraz powiedzieć, otrzymaliśmy relację od pewnego mieszkańca bodajże Polski zachodniej, który twierdził, że przejeżdżając w okolicach wsi Wików napotkał się wraz z innymi kierowcami, niestety od nich nie mieliśmy już żadnych relacji, na obiekt w kształcie właśnie trójkąta, który dosłownie przemknął nad drogą. Tylko że tutaj on leciał bardzo nisko i tutaj był to obiekt, że tak powiem, wymiarów mikroskopijnych w stosunku do tego, co tutaj poznaliśmy z opowieści pana Piotra. Ten świadek twierdził, że obiekt wyglądał na zbudowany z jakichś takich jakby kostek, prawda? Na pewno to nie było nic normalnego i poruszał się przy pomocy jakichś dysz. Ten mężczyzna pisał, że ta dysza jedna wygląda, jakby była uszkodzona. Obiekt po prostu przeleciał nad drogą i skierował się gdzieś tam nad pola i lasy. I tutaj możemy sobie dopiero rozwinąć takie te... teorie, że to mogło być coś w rodzaju ogromnego drona, jak na te standardy. Natomiast w przypadku obiektów, o których tutaj mówimy, trudno powiedzieć, żeby coś takiego wchodziło w grę.
Pamiętam taką dyskusję między ufologami starszego pokolenia, którzy są pewni, że UFO to jest tylko i wyłącznie dzieło człowieka, wytwór wojskowej technologii. Ale kieruję do nich takie pytanie: drodzy panowie, za jaką cenę takie testy mogą się odbywać? Bo nie zapominajmy tutaj o podstawowej rzeczy. Taki ogromny obiekt, nawet jeżeli to jest obiekt testowy, niezależnie już od rozmiaru, przelatując nad obszarem zamieszkałym, po pierwsze, niweluje podstawowe założenie, czyli to, że powinien być absolutnie tajny, oraz po drugie stwarza poważne zagrożenie, prawda?
[19:16] - Dokładnie. Nie wiadomo. Brak mi słów, nie wiem, co powiedzieć.
[19:21] - To jest zagrożenie chyba nie tylko dla lotów cywilnych i wojskowych, jakby nie było odbywających się nad miejscowościami, ale też zagrożenie, podejrzewam, dla ludności mieszkającej na ziemi. Bo co by było, gdyby taki obiekt na przykład spadł na osiedle mieszkaniowe?
[19:37] - Nie wiadomo, jak te obiekty są budowane.
[19:38] - Testy się nie powiodły. Coś jest źle, coś szwankuje i obiekt spada.
[19:45] - Właśnie, Marku, panowie, pamiętacie sprawę sprzed bodajże dwóch lat, kiedy awionetka runęła na dom gdzieś pod Krakowem? Jaka to była wielka tragedia i jaka to była medialna sprawa. I sobie teraz wyobrażamy, że na przykład zwykły dron spada i coś niszczy. Także nie rozumiem.
[20:03] - Rozpatrujemy to tutaj w kontekście ziemskim.
[20:05] - Tak, ale nie tylko.
[20:06] - Z czego te obiekty są zrobione? Może te światła, które widzimy, to jest pewnego rodzaju plazma. Tak możemy to sobie wyobrażać. A ta czarna przestrzeń pomiędzy może też jest jakąś formą energii. Niekoniecznie to musi być rzecz materialna. Ale my to tak rozpatrujemy dzisiaj jako twór ludzki. Gdyby to był twór ludzki, to na pewno by nie było to takie fantastyczne, jak w tej chwili sobie to wyobrażam i sprawiałoby to jednak zagrożenie i byłoby niebezpieczne, ale i fizycznie niemożliwe.
[20:38] - A jeszcze druga sprawa, o której chciałem tutaj wcześniej powiedzieć. Czy słyszeliście w ogóle kiedyś, żeby dron spadł na dom? Nie. Dlatego, że wojsko jeżeli tego używa, to używa tego tak, że po pierwsze nie jest możliwe, żeby ktoś to widział podczas jakiejś operacji, a po drugie steruje się tym tak, żeby potem nie musieć nikomu płacić odszkodowania. I wydaje mi się, że ta filozofia użytkowania tego sprzętu zaprzecza temu, co znamy z praktyki. I jeszcze jedna sprawa mnie intryguje, bo tutaj, jak mówiłem, pojawiło się dużo porównań do innych obserwacji, bo to oczywiście nie były tylko trójkąty belgijskie, które, jak przypominam, były dużo mniejsze. Ale to była też słynna sprawa z Phoenix z '97 roku, kiedy właśnie taki wielki obiekt według wielu mieszkańców miasta i okolic tam przeleciał. Bo sprawa z Phoenix jest podzielona na kilka etapów. Prawdopodobnie część z tego została wywołana po to, żeby tę sprawę zatrzeć i była po prostu wypuszczonymi przez wojsko filarami, a część, ta bardziej kontrowersyjna, mówi o tym, że wtedy rzeczywiście nad pustynią przeleciał taki ogromny obiekt, bardzo podobny do tego, o czym pan mówi. Ale jeszcze jedna sprawa mnie intryguje, panowie.
Zobaczcie, że coś takiego w zasadzie wchodzi w ziemską atmosferę lub też ingeruje w ten czy inny sposób w nasze niebo. I teraz jakiej odpowiedzi ze strony jakichkolwiek czynników możemy się spodziewać? Według mnie żadnej. Innymi słowy, panowie, czy jesteście skłonni uznać, że tego typu obiekty mogą być w jakikolwiek sposób śledzone bądź też nadzorowane przez ziemskie siły powietrzne?
[22:17] - Z tego, co słyszałem, to nie są raczej wykrywalne dla radaru albo nieznaczna ich ilość. A rodzajów różnych typów obiektów latających niezidentyfikowanych mamy całą gamę tutaj. Co obserwacja, to różni się wielkością, kształtem, materiałem, z jakiego jest zbudowany. Na zasadzie przypuszczeń oczywiście, bo raz jest jakiś błyszczący, raz jest w chmurach, innym razem znowu metaliczny. Ciężka sprawa. Żeby to, obiekt, który obserwowałem, chował się w chmurach. Nie. Chował się za warstwą chmur. Takie odniosłem wrażenie. Gdyby chmur nie było, obiekt byłby doskonale widoczny, ponieważ światła były dużo jaśniejsze od gwiazd.
[23:03] - Panie Piotrze, może stwórzmy taką symulację, że gdyby pan mógł wcielić się w bohatera hollywoodzkiego filmu science fiction i w momencie zaobserwowania takiego obiektu, jak dalej potoczyłby się ten film? Czy uznaje pan, że to coś może być zapowiedzią tego, że ktoś po prostu nadzoruje nas tutaj ze strony nie całkiem, że tak powiem, ziemskiej?
[23:28] - Są takie teorie. Czytałem książki na ten temat, ale to czytałem niedawno.
[23:33] - Proszę o takie osobiste odczucia. Czy pan myśli, że to mogłoby być po prostu dziełem-
[23:39] - Ja myślę, że na podstawie odkrytych kolejnych setek czy tysięcy galaktyk przez nasze najnowocześniejsze teleskopy umieszczone na satelitach, myślę, że jest to bardzo prawdopodobne i myślę, że to nie jest nawet jedna cywilizacja, ale może być ich wiele.
[23:58] - Dokładnie.
[23:58] - Tak sobie to tłumaczę na podstawie właśnie różnorodności tych obiektów latających. Natomiast dziwię się, że żadna z tych cywilizacji nie usiłuje nawiązać jakiegoś kontaktu czy udostępnić nam jakiejś technologii, podzielić się czymś, bliżej poznać. Ale myślę, że oni mają inny sposób kontaktu niż my to sobie wyobrażamy, że porwania ludzi, wymazanie pamięci, taki nieinwazyjny sposób badania naszej planety i I obserwacji, ale zupełnie na innych zasadach. Bardziej bym się uchylał w stronę telepatii, w stronę jakichś mentalnych sposobów energetycznych. Tak sobie to można tłumaczyć. Jeżeli kontakt jakiś jest, chyba że jest to wyłącznie nadzór nad tym, co się dzieje na naszej planecie.
[24:46] - Wie pan, wydaje mi się, że tutaj chyba nie ma nawet możliwości, żeby jakaś cywilizacja, która jest starsza od nas pod względem rozwoju techniki o te tysiąclecia, mogła po prostu zejść i coś nam zaoferować. Dlatego, że nawet z naszego punktu widzenia, takiego czysto ludzkiego, byłoby to coś zupełnie niemożliwego. Proszę sobie wyobrazić, że my teraz lądujemy w Amazonii gdzieś tam wśród jednego z tych plemion pierwotnych i ofiarujemy im na przykład laptopa. I co oni z tym zrobią? Nic nie zrobią. Druga sprawa jest taka-
[25:18] - Ale to nie wykluczone, że miało to miejsce kiedyś w przeszłości.
[25:22] - Tak, to jest zupełnie inna sprawa. Natomiast my-
[25:24] - Rysunki naskalne.
[25:25] - Mówimy o tym, co dzieje się teraz. Wydaje mi się, że ta chęć człowieka do nawiązania tego kontaktu jest przedwczesna, dlatego, że być może oni po pierwsze tego nie chcą, a po drugie może mają jakieś powody. I to takie zupełnie zrozumiałe z naszego punktu widzenia. Po pierwsze nie ingerować z tego powodu, że to wprowadziłoby w tym spolaryzowanym świecie jednak dominację pewnej grupy ludzi, która by była beneficjentem tego kontaktu. Czyli gdyby na przykład, dajmy na to Chiny nawiązały ten kontakt i gdyby one coś sobie z tego zyskały, to jednak nie ukrywajmy, byłby problem dla świata, prawda? Albo gdyby inny kraj zupełnie z drugiego biegu otrzymał coś, jakąś wiedzę, to też zachwiało by pewną równowagę. Po drugie, myślę jednak, że nie ma po pierwsze woli wśród światowych decydentów, po drugie nie ma jednego ośrodka, gdzie by mógł taki kontakt zaistnieć. Bo gdzie tak naprawdę? Po trzecie oni wiedzą dobrze, że ludzie są uzbrojeni. Po czwarte, fakt jest też taki, że nie wszyscy są na to mentalnie gotowi.
Dlatego jeżeli pan tutaj powiedział o tym mentalnym aspekcie kontaktu, to ja się zgadzam, tylko że on się odbywa na bardzo zasadach takich drobnych kroczków, pewnego dojrzewania do jakiejś świadomości. I ostatnia sprawa, dam tutaj takie porównanie. My się nie kontaktujemy z mrówkami, nie zwracamy na nie uwagi, nawet jeżeli one są wszędzie, one włażą do nas i jedzą nam cukier, prawda? Jedzą nam cukier, a my nie czujemy w ogóle chęci ani potrzeby, żeby się z nimi komunikować, wbrew temu, że to są stworzenia, które tworzą jakby swoją cywilizację zbudowaną z kolejnych-
[27:00] - Ale nie da się ukryć, że ludzkość jest daleko bardziej rozwinięta niż mrówki. To znaczy ma zdolność abstrakcyjnego myślenia. Natomiast porównywanie do mrówek raczej takie nie na miejscu.
[27:14] - Ale niech pan teraz zobaczy, że chodzi mi tutaj o cele i że tak powiem, o możliwe zyski, które ta cywilizacja miałaby z kontaktu z nami. Są po prostu zerowe. Do tego lepiej oglądać sobie jakiś rezerwat, lepiej oglądać sobie jakieś mrowisko, ale żeby się w nim, że tak powiem, babrać. Czasami włożą ten kij i wtedy dzieje się coś takiego, że ktoś ich zobaczy i wtedy-
[27:37] - Tak zwany prowokujący przelot.
[27:40] - Właśnie to, czego pan był świadkiem. I wtedy są wszyscy wystraszeni i wtedy wszyscy o czymś mówią, ale potem znowu wracamy do punktu wyjścia i wydaje mi się, że tutaj drzemie jakaś zagadka UFO w tym względzie, jakimi wszyscy rozumieją, czyli obiektów z innej planety. Bo ja osobiście sądzę, że fenomen UFO ma kilka różnych korzeni i źródeł. Natomiast oczywiście to najciekawsze jest związane z tym pochodzeniem pozaziemskim, bo tutaj w przypadku tej pańskiej obserwacji chyba nie możemy mówić, że to było coś zwykłego, prawda?
[28:09] - Na pewno. To na pewno było niezwykłe i niezapomniane.
[28:13] - Dziękuję panu za udział w dzisiejszej audycji, bo to jest coś bardzo rzadkiego, żeby-
[28:19] - Dlatego się dzielę tą obserwacją.
[28:21] - Świadek wykazywał tak dużą odpowiedzialność w zasadzie, że godzi się podzielić czymś, co dotknęło na pewno też wielu innych osób.
[28:31] - Może ktoś odnajdzie siebie właśnie w takiej obserwacji.
[28:34] - Dokładnie.
[28:34] - I przypomni sobie, że coś takiego było.
[28:36] - I słuchając tej audycji być może odpowie sobie na pytanie, które sobie przez długi czas zadaje. Także dziękuję panie Piotrze i mam nadzieję, że ta audycja sprawi, że pańska postawa, że tak powiem, rozmnoży się w naszym społeczeństwie i będziemy mogli dyskutować na te arcyciekawe tematy, wobec których niestety jesteśmy nadal jak mrówki z coraz szerszą grupą ludzi. Dziękuję.
[29:02] - Dziękuję bardzo.
[29:03] - Ja również bardzo dziękuję. W dzisiejszej audycji poświęconej w całości przelotom zagadkowych obiektów nad Polską udział wzięli: Ivellios Radio Paranormalium, Piotr Cielebiaś, współtwórca portalu infra.org.pl oraz pan Piotr, świadek przelotu zagadkowego obiektu w 2002 roku. Radio Paranormalium i portal INFRA dziękują za uwagę i do usłyszenia. Produkcja i realizacja: portal INFRA, www.infra.org.pl.