Transkrypcja oparta jest na napisach przygotowanych dla potrzeb wstawienia tej audycji na YouTube. Może się zdarzyć, że transkrypcja nie będzie zawierała oznaczeń wyciętych elementów (np. w niektórych audycjach z relacjami świadków, gdzie osoba wypowiadająca się prosiła o wycięcie czegoś przed publikacją). Jeśli masz taką potrzebę, napisy możesz
[00:00] - Za chwilę w ramach audycji Para Radio usłyszą Państwo jeden z wykładów Tadeusza Olszowskiego wygłoszonych podczas jednego ze spotkań tematycznych „Tajemnice w Węgliszku”, które odbywały się w Miejskim Centrum Kultury w Bydgoszczy. Ten wykład poświęcony był zagadce życia poza Ziemią. Przepraszamy za momentami nie najlepszą jakość dźwięku. Para radio. Poznajemy nieznane. Jedyna taka audycja w grudziądzkim radiu internetowym i Radiu Paranormalium. Serdecznie zapraszam, Arek Paterek.
[00:36] - Mili Państwo, witam na kolejnym spotkaniu z cyklu „Tajemnice w Węgliszku„, cyklu organizowanym przez Miejski Ośrodek Kultury. Dzisiaj to będzie ciekawa wędrówka. Aha, jeszcze dla osób, które mnie nie znają przedstawię się. Nazywam się Tadeusz Olszowski i powędrujemy dzisiaj w bardzo ciekawe rejony, bo porozmawiamy sobie o zagadce życia poza Ziemią. Można na to spojrzeć pod kątem rozmaitym i pod takimi różnymi kątami tej sprawie się przyjrzymy. Uprzedzam, że może być strasznie, ale i też zabawnie. No i na pewno będzie, tak myślę, mam nadzieję, będzie interesująco. Zaczniemy mili Państwo od takiego pierwszego rzutu, od tego, co nam kultura popularna, kultura masowa o życiu w kosmosie mówi. Jakie historie nam opowiada. Rzućmy okienko na pierwszy filmik.
To nas troszeczkę wprowadzi. Ja już zachęcam do czytania tych komentarzy, które pojawiają się na ekranie celowo bez dźwięku, aby nikogo nie rozpraszać. Wspomnę też o sytuacjach zabawnych, gdzie obcy z kosmosu są jakby przedstawieni w konwencji komediowej i potraktowani niezbyt serio, nawet kiedy próbują naszą Ziemię najechać. To też chyba jest zasada tego rodzaju filmach, że okazuje się, że niebezpieczni kosmici mogą być likwidowani w sposób prosty, skuteczny, często brutalny. To jakby wydaje się naszą specjalnością, specjalnością naszej cywilizacji. Jak to można, proszę Państwa, dostrzec konkluzję, że najczęściej to po tych wszelakich rozmaitych obcych formach życia my ludzie niczego dobrego się nie spodziewamy i w kulturze masowej dominuje generalnie nieufność wobec pozaziemskiego życia. Ma ono z zasady jakieś niezbyt przyjemne formy i wyczynia rozmaite niezbyt przyjemne sprawy. Jak to tak? Jak ta sprawa wygląda jednak od strony nauki? Tu wydawałoby się sprawa, jak to z nauką bywa, nudna, ale efektywna.
Okazuje się, że naukowcy w ciągu ostatnich kilku czy nawet kilkunastu lat bardzo intensywnie zaczęli interesować się potencjalnym życiem w kosmosie i mnóstwo hipotez na ten temat zaczęto stawiać. Tym bardziej że hipotezy te zostały podbudowane też dużą ilością poszlak. Badacze na przykład zaczęli przyglądać się nie tylko odległym gwiazdom i krążącym wokół nich planetom, ale również naszemu Układowi Słonecznemu, planetom Układu Słonecznego, ale też księżycom, różnym księżycom krążącym wokół planet. Wiadomo, najbardziej podejrzanym, jeśli chodzi o istnienie życia jest Mars. Wszystko zaczęło się od przebadania zawartości meteorytu pochodzącego z Marsa, znalezionego na Ziemi, w Antarktydzie. Tutaj wciąż mimo wszystko zdania naukowców są podzielone. Jedni twierdzą zdecydowanie, że skamieniałe elementy tego meteorytu to bakterie, inni twierdzą, że to jakieś skalne utwory po prostu. No i ten spór trwa. Niemniej więcej jest optymistów i to odkrycie też przyspieszyło badanie Marsa, wysyłanie sond na jego powierzchnię, prowadzenie rozmaitych badań. No i jesteśmy na etapie, gdzie co do Marsa już takie podejrzenia graniczą prawie z pewnością.
Oczywiście trzeba jeszcze te formy życia znaleźć. Niemniej wiadomo już, że na Marsie jest woda, że są rozmaite substancje, które są podobnymi życia na Ziemi składane. Ale na Marsie sprawa się nie kończy, dlatego że inne ciała kosmiczne zaczęły być bardzo intensywnie badane. Analizuje się wszelkiego rodzaju dane, które zostały uzyskane przez sondy wędrujące po naszym Układzie Słonecznym. I taką planetą jest na przykład Wenus. Wenus, mimo że jest to ewidentnie obraz Piekła chrześcijańskiego czy też katolickiego, czyli straszliwe temperatury, kwas siarkowy i tym podobne przyjemności znajdują się na powierzchni tej planety. To pod górną warstwą atmosfery panują warunki, w których mogą istnieć mikroorganizmy lub nawet bardziej złożone organizmy, za to unoszące się w powietrzu i żyjące w takich warunkach. Jaką formę przyjmuje życie zobaczymy w następnym filmie. Tutaj będzie kilka przykładów, myślę interesujących, bo bardzo rozszerzą nasze pojmowanie tego, co życiem jest albo też życiem być może. To są te słynne bakterie marsjańskie.
Będziecie mogli też przyjrzeć się temu, co zebrała NASA. Tutaj mamy prezentację powierzchni Marsa na bazie materiałów z NASA, a tutaj króciutki filmik, który pokazuje nam powierzchnię Marsa, jeden z łazików marsjańskich. Jeśli chodzi o tych marsjan, to tutaj naukowcy bardzo wątpią, żeby była możliwość występowania tam życia. Możemy sobie obejrzeć różne wariacje na temat tego, jakie formy życie może przyjmować, formy zaskakujące, nawet takie, których wydaje się nigdy nie spotkaliśmy i dopiero przed nami jakiś kontakt z tego rodzaju stworzeniami. Natomiast powiedziałem, jeden z tych filmów, co do których zawsze istnieje wątpliwość, ponieważ one wyciekły, w każdym razie twierdzą źródła, że one wyciekły z zasobów NASA. Oficjalnie NASA ich nie prezentuje. Za to sami wpajają nam ślepe. Tutaj, proszę państwa, dotarliśmy do punktu, jeśli chodzi o formę życia, do punktu, gdzie nasza wyobraźnia nas zawiedzie i jak byśmy się nie wytężali, jak byśmy naszej fantazji nie puścili, to docieramy do granicy, gdzie zaczynają się takie możliwości, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Ta kwestia istnienia wielu wszechświatów równocześnie to z jednej strony stara hipoteza, ale z drugiej strony bardzo nowe odkrycie, bo nie ma tego rodzaju danych, które już potwierdzają tę hipotezę. Mówimy tutaj już o faktach, nie o spekulacjach.
Sięgnę do źródła. To jest kwestia dosłownie grudzień ubiegłego roku, a więc cztery miesiące temu. Zespół badawczy doktora Stephena Sineya z College'u Uniwersyteckiego w Londynie przeanalizował echo Wielkiego Wybuchu i odkrył, że są pewne dowody potwierdzające, że wszechświat istnieje równocześnie bardzo wiele. Są one niczym bańki mydlane, które zawierają w sobie inne wszechświaty, zderzają się z innymi wszechświatami. Te wszechświaty-bańki zawierają kolejne wszechświaty. To jest struktura, która praktycznie wykracza się naszej wyobraźni, wiedzy naukowej i tam formy życia mogą występować najrozmaitsze, mogą tego mogą być tak wiele, że my z nimi nie jesteśmy w stanie wejść w żadną relację. Co potwierdza doświadczalnie tę kwestię? Otóż to, że pozostały ślady po zderzeniach, po konfliktach, nazwijmy to, które wystąpiły pomiędzy poszczególnymi wszechświatami. Naukowcy ogłaszając swoje odkrycie w grudniu 2020 roku wykazali, że odkryli cztery okręgi wresory kosmiczne promieniowania tła i nazwali je malowniczo kosmicznymi śniadami. Są to jednoznaczne ślady dowodzące, że nasz wszechświat musiał przynajmniej czterokrotnie zderzyć się z innymi wszechświatami.
To oczywiście jest początek tego rodzaju badań. Naukowcy już znają tę metodę, odkryli ją, wiedzą, jak się nią posługiwać, więc możemy oczekiwać intrygujących, podejrzewam, odkryć w najbliższych latach i nasza wiedza o tym, jak jest zbudowany wszechświat, jest zbudowane to, czym my jesteśmy, w czym my żyjemy, jak również to, jakiego rodzaju formy życia wielowymiarowe Na przykład mogą funkcjonować. Tu bardzo możliwe, że też czegoś nowego się dowiemy i nasze horyzonty w tej dziedzinie wiedzy się znów poszerzą. Warto też wspomnieć o takich mniej już spektakularnych podejrzeniach co do życia i to życia nieodległego w przestrzeni kosmicznej, bo w naszym Układzie Słonecznym. To na przykład podejrzenie, że Europa, nasz księżyc Jowisza może mieć jakieś formy życia na swojej powierzchni. Ona jest pokryta lodem pomiędzy warstwą wielometrową lodu a samą skalistą planetą, w tej chwili księżycem. Przypuszczalnie znajduje się bardzo gruba warstwa wody o temperaturze zbliżonej do zera i w tym środowisku rozmaite formy życia mogą istnieć, mogą się rozwijać. O Tytanie już wspominałem. Tytan rzeczywiście budzi wielkie nadzieje naukowców, dlatego, że na Ziemi znaleziono formy życia, które w środowisku zbliżonym do panującego na Tytanie żyją, funkcjonują. Nie są to tylko mikroorganizmy, ale bardziej złożone formy.
To tak zwane robaki metanowe kilkucentymetrowej długości wolnej, żywe, które odkryto w Zatoce Meksykańskiej kilka lat temu na dość dużych głębokościach, w miejscach, gdzie pojawiają się złoża metanu. Ten metan pod wpływem ciśnienia jest płynny i te stworzenia w nim żyją. Tak zwane kwasy metanowe to środowisko, w którym one funkcjonują. Nic dziwnego by nie było, gdyby podobne stworzenia mogły żyć na Tytanie. Innym jeszcze miejscem jest Enceladus. To księżyc Saturna i tam również panują warunki podobnie jak na Europie, czyli jest warstwa lodu, a pod nią też warstwa płynnej wody, gdzie jakieś formy mogą funkcjonować, mogą żyć. Oczywiście te miejsca raczej nie dają nadziei na spotkanie istot z innej planety i istot z innego kręgu istot rozumnych. Mówimy tutaj raczej o formach mniej skomplikowanych, może nawet bardzo nieskomplikowanych, jak rozmaite drobne ustroje. Problem z formami życia inteligentnego jest taki, że jak już wspomniałem wcześniej o odkryciach dotyczących biowych wszechświatach, być może niektórych nie moglibyśmy nawet postrzec, nawiązać z nimi jakiegokolwiek kontaktu, może one również nas nie postrzegają, ale jeśli nawet byśmy spotkali formy życia i inteligentne formy życia oparte na węglu, na tym, na czym nasze życie jest zbudowane, to taki dialog niekoniecznie musiałby być idealny. To jest, okazuje się wielki problem, który w tej chwili nurtuje dużego naukowców.
Jak porozumieć się z kosmitą? Rzućmy okiem na filmik, który nam pewne rzeczy tutaj uzmysłowi. Zaczniemy może troszkę humorystycznie, ale potem będzie poważniej. To, proszę państwa, to, co widzicie, to jest skrót filmu, który w pełnym wydaniu trwa niecałe dziewięć minut, ale był kopią wizualną jednego z wybitnych kinematografii. Tak to z tymi programami jest różnie. Program badawczy rozpoczął się w 2007 roku i przez kilka lat był finansowany przez jednego z współtwórców Facebooku, miliardera. Ostatnio zdaje się, ostatnia informacja dosłownie z wczoraj czy przedwczoraj była taka, że SETI ma problemy finansowe, więc mam nadzieję, że jakieś fundusze się znajdą i te badania będą dalej prowadzone. Właśnie teraz przejdźmy do obszaru, który jest no bardzo, bardzo serio tutaj traktowany, bardzo poważnie traktowany bez tych problemów finansowych. Do porozumienia z obcymi, z jakąś obcą cywilizacją. Pytania tutaj wspomniane pytania doktora Dolittle'a są, można powiedzieć, rzeczywiście niezwykłe, bo przynoszą już konkretne efekty, jeśli chodzi o prace z delfinami.
Pięknie to skomentował doktor Dolittle. Po pierwszych już opisanych przez naukowców doświadczeniach stwierdzono, że pewne zachowania delfinów i ludzi i kiedy pływają swobodnie w basenie, przyglądają się sobie. Są bardzo podobne. To jest kwestia sygnału zainteresowania drugim osobnikiem wyrażany językiem ciała. Jest patrzenie sobie w oczy i wyczuwanie intencji. Sam Doyle pięknie to skomentował, mówiąc: „Być może są to uniwersalne, a więc i pozaziemskie oznaki dobrych manier". Właśnie tego rodzaju uważne obserwowanie siebie nawzajem. Co tu jeszcze można więcej powiedzieć? Ja myślę, że najlepiej to przekazuje sam doktor Doyle. Jak to oni funkcjonują na spotkaniach z członkami SETI ludzie zawsze zadają pytanie, czy jesteśmy sami w kosmosie.
Tak mówi Doyle w tym wywiadzie. Odpowiadam wtedy, że nie, nie jesteśmy sami, bo nawet na Ziemi są stworzenia, które potrafią się komunikować, ale form komunikacji nie rozumiemy, co jest bardzo istotne. Badania, które są w toku, są badania, które zostały rozpoczęte pod koniec roku zeszłego, trwają i mogą przynieść intrygujące skutki, bo zastosowano całkiem nowe metody i nowe podejście. Chodzi mi o delfiny. Na przykład próbują wytworzyć, zbudować język ludzko-delfini. Dotychczas badacze próbując zbadać język delfinów, formy komunikacji delfinów, próbowali je uczyć ludzkich pojęć, słów, sposobu postrzegania świata, oceny zdarzeń. Teraz naukowcy próbują się wsłuchać w to, jak delfiny funkcjonują, co myślą, jak interpretują pewne zdarzenia i stworzyć pomost pomiędzy sposobem myślenia człowieka a sposobem myślenia delfina. Będzie to zapewne bardzo trudne. Z tym, że jeszcze trudniejsze będzie zapewne to, co już też realizuje doktor Doyle w swoich badaniach, czyli próby przeanalizowania inteligencji grupowej okazywanej przez pszczoły. O tym już tu wspomniano, a także kwestie kontaktu z roślinami, ponieważ ostatnie badania, które zostały wystawione dla wielu ośrodków badawczych, wykazują, że rośliny być może mają podobną strukturę przepływu informacji jak zwierzęta, że między roślinami a zwierzętami chyba większej różnicy, jeśli chodzi o przekazywanie informacji, o odczuwanie, o coś w rodzaju świadomości.
Te badania są w toku i to, co już wiadomo, jest intrygujące i zaskakujące. Ujmując to kolokwialnie, że niekoniecznie rośliny są tak bardzo różne od zwierząt. Może się okazać, że oprócz tego, że się poruszają znacznie wolniej, przemieszczając po powierzchni Ziemi, nieznacznie tylko różnią się od zwierząt. A więc i tu również wchodzi w grę inteligencja grupowa, zespołowa. Ponieważ te rośliny same w sobie współpracują ze sobą, komunikują się z innymi. I teraz pomyślmy takie zasadnicze pytanie, ponieważ docierają do nas rozmaite informacje na temat potencjalnej obecności obcych w naszym świecie. Właśnie czy oni już tu są? Rzućmy okiem na ostatni już film, który spróbuje to jakoś nam przybliżyć i pomoże nam odpowiedzieć na to pytanie. Czy ono jest takim pytaniem retorycznym? Czy może jednak jest coś na rzeczy?
Tu zobaczymy scenę ze starego amerykańskiego filmu z 1953 roku, ale tego rodzaju domyśli wciąż słyszymy. Pojawiają się w druku, w programach telewizyjnych, gdzie bohaterowie takich spotkań właśnie takie historie opowiadają. Teraz już trochę poważniej, bo są tutaj osoby, którym trudno zarzucić brak kompetencji, jeśli chodzi o ocenę tego, co jest ziemską technologią, a co nią nie jest. Astronauci to nie tylko doświadczeni piloci, to też przy okazji naukowcy. Szczególnie w okresie, kiedy tworzyły się zręby tej sfery badania kosmosu, to w zasadzie byli wojskowi, piloci i jednocześnie naukowcy. Nawet eksperci od spraw pewności fizycznej i psychicznej. Ale fragment ostatniego filmu w scenie jego, jak się go określa, uwaga, najpierw się go, w związku z tym po prostu są zabójcze dla wszelkich form życia. Tak w każdym razie dotychczasowe badania. To są, proszę państwa, przypuszczalnie prawdziwi kosmici. Widzimy takie obrazy, które zobaczyliście państwo na końcu tego filmu.
To jest o tyle intrygujące, że tego zespołu naukowców z USA Ta bakteria posiada dziesięć pełnych kopii swojego genomu i praktycznie sprawia to, że one są niezniszczalne. Wytrzymują długotrwały pobyt w próżni kosmicznej, skrajne temperatury, promieniowanie, radioaktywność praktycznie im nie szkodzi. Także są niezwykłą zjawiskiem biologicznym. Tak niezwykłym, że nie przystaje do tego, co znamy, jeśli chodzi o formy życia na Ziemi. Podobnie te wspomniane wcześniej bakterie, które do swoich budowli włączają obcy żwir. Jest to po prostu przekroczenie kolejnej bariery życia. Tego, co rozumie przez formy życia. W jakiś sposób nawiązuje też do sporządzonego w zeszłym roku raportu naukowców na temat poszukiwania alternatywnych rozwiązań, poszukiwania form życia w kosmosie. Jak państwo sądzą, co z tym życiem właściwie jest? Czy te odkrycia z ostatnich lat rzeczywiście potwierdzają, że gdzieś tutaj na Ziemi trawią się takie formy, powiedzmy mało wymagające jakieś organizmy, które można by uznać za obcy z kosmosu?
Czy może jednak powinniśmy przychylić się do tej koncepcji, że wizytują nas też formy inteligentne? Czy loty UFO o wszelkiego rodzaju manifestacjach też wskazują, że możemy mieć kontakt rzeczywiście nieświadomy czy też nieplanowany z jakąś cywilizacją kosmiczną? Są jakieś podejrzenia, są jakieś wnioski? Tak, słucham.
[26:40] - Na samym początku pańskiego wykładu wspomniał pan o meteorycie, który został znaleziony niedawno na Antarktydzie i powiedział pan, że jest to meteoryt z Marsa.
[26:51] - W latach 90.
[26:53] - No więc ja mam poważne wątpliwości, jakim prawem na Antarktydzie może się znaleźć meteoryt z Marsa. Najkrótsza odległość pomiędzy orbitą Ziemi a Marsa to jest 90 milionów kilometrów. Największa odległość to jest 400 milionów kilometrów. Przy średnicy Ziemi 12 000 kilometrów to jaki musiałby być obrany precyzyjny kierunek, żeby meteoryt z Marsa nawet przy założeniu, że jest najmniejsza odległość 90 milionów kilometrów, żeby on trafił w Ziemię? Moim zdaniem to jest absolutnie nieprawdopodobne, czyli niemożliwe. Nie neguję, że znaleziono meteoryt na Antarktydzie, ale że on jest z Marsa, to jest moim zdaniem absolutnie nieprawdopodobne.
[27:44] - To, co dzieje się w Układzie Słonecznym, można porównać do tego, co dzieje się na tej sali w tej chwili. To znaczy, kiedy pan mówił albo kiedy ja mówię, kiedy rozmawiamy ze sobą, między nami wymienia się flora bakteryjna. Tutaj jest jeden z ofiar takiej wymiany. Pani Krystyna, która zapadła na zdrowiu, prawda? Nie pani chciała. To tak mniej więcej wygląda. To znaczy różnego rodzaju małe w skali kosmicznej obiekty przemieszczają się z jednego miejsca na drugie. Meteoryty powstają w ten sposób na przykład. Do nas dociera też sporo złóż z Księżyca. My, Ziemia w mniejszym stopniu emitujemy śmieci na zewnątrz, dlatego że mamy atmosferę.
Jesteśmy dość specyficzną planetą. Nasza atmosfera jest na tyle gęsta, że obecnie to się nie zdarza. Za to w przeszłości owszem, kiedy duże ciała kosmiczne zderzały się z powierzchnią naszej planety, dochodziło do, nazwijmy to, interakcji. Całe mnóstwo brudu leciało do zapór Blitte, trafiało w obszar przyciągania innych planet i tak sobie wędrowało po naszym Układzie Słonecznym. Układ Słoneczny jest straszliwie zaśmieconym obszarem i dochodzi ustawicznie do wymiany różnego rodzaju materiału skalnego pomiędzy planetami i księżycami. Dlaczego z Marsa? Tu akurat pozwalam sobie zawierzyć naukowcom, bo prowadzili różnego rodzaju badania dotyczące charakterystycznych elementów składu wywy skał różnych planet, aby tą swoją wiedzę i naszą jednocześnie ubogacać i mieć bardziej precyzyjne narzędzie do badania tego, co widzą państwa na ekranie. Stąd akurat fakt, że jest to meteoryt z Marsa, jakby w ogóle w środowiskach naukowych nie podlega dyskusji. Za to dyskusja toczy się o to, czy te małe, charakterystyczne elementy skamieniałe znajdujące się w tych marsjańskich skałach to skamieliny bakterii czy wytwory, jakieś wytwory naturalne. Geolodzy tutaj też nie mają jednego zdania na ten temat.
Są podzielone. No i większa grupa jakby twierdzi, że są to skamieliny bakterii, ale też one mają swoje lata, dlatego że ten meteoryt spadł bodajże kilkanaście tysięcy lat temu na Antarktydę i odkryto go bodajże pod koniec lat 80. XX wieku. Przebadano, ustalono, że tam coś w środku jest interesującego na początku lat 90. A sam materiał skalny jest stary jak Mars. To znaczy bodajże kilka miliardów lat po czterech został niby jako wprowadzony obiekt w naszym Układzie Słonecznym. Jest to strasznie złożone i skomplikowane, ale ja podejrzewam, że od czasu do czasu możemy zaufać naukowcom. Trzeba im patrzeć na ręce, ale czasem trzeba zaufać. Tym bardziej, że akurat jest to coś, co odkrycie, które nie do końca wszystkim tam w świecie naukowym odpowiada. Nie wiem, czy to wyjaśnia te wątpliwości, ale nic więcej na ten temat nie jestem w stanie dodać.
To co z tym ubogiem proszę państwa? Możemy wrzucić tych potencjalnych bioków do tego samego worka co te bakterie. Czyli mówimy o jakichś formach życia, w tym wypadku inteligentnych formach życia, które z nami coś tam robią lub nam się tylko przyglądają. Nie wiem, jaka jest twoja opinia. Tak, proszę bardzo.
[32:11] - Największy problem, jaki się pojawia, gdy badano wszystkie doniesienia ludzi, którzy mieli kontakt z UFO, a właściwie głównie bliskie spotkania trzeciego stopnia.
[32:24] - Czyli już kontakt z jakimiś potencjalnymi istotami, tak?
[32:27] - Tak. Opiera się on na tym, że wszystkie te istoty przypominają ludzi. Czyli można powiedzieć, że następowała tutaj taka antropomorfizacja. W związku z tym wydaje się, że są to historie nieprawdziwe. Albo są to po prostu urojenia tych ludzi, albo są to ich własne fantazje, albo po prostu ci ludzie kłamią. No bo trudno wyobrazić sobie, nawet w jednej historii, trudno sobie wyobrazić, żeby w odległej części kosmosu, gdzieś w zupełnie odmiennych warunkach powstało życie inteligentne, które wyglądałoby przypominało nas. Skoro jak wykazują biolodzy zajmujący się ewolucją, my wyglądamy tak bardzo wyjątkowym przypadkiem, więc żeby takie same zbiegi okoliczności pojawiły się gdzieś tam w odległym kosmosie, to po prostu prawdopodobieństwo jest równe zeru. W związku z tym te istoty tak wyglądać nie mogą. Nie mają prawa.
[33:31] - Pewnie są z innej planety, a pomiędzy z innego wszechświata lub z przyszłości, bo takie koncepcje też były.
[33:40] - Też taki pomysł pojawia się na kartach książek science fiction i filmach science fiction. W związku z tym poradzę sobie, że mniej więcej z takiej perspektywy na kosmitę. Natomiast niektórzy ufolodzy, podobno w oparciu o wyniki badań mówią, że istnieje taka teoria, że jesteśmy w takiej matrycy uniwersalnej w kosmosie, dzięki której wszystkie istoty inteligentne są do siebie podobne. Czyli w związku z tym jesteśmy jakby kolejną wersją istot inteligentnych. Nic dziwnego, że takie istoty sobie wyobrażamy i takie istoty były widziane przez tych nieszczęsnych ofiar porwań. To jest jedna teoria, ale jest teoria bardzo ciekawa, ku której się skłaniam. To jest teoria przedstawiona na kartach takich książek jak „Głos Pana” Stanisława Lema, „Robot Adam” Wiśniewskiego, Snego czy w filmie „Kubrick: 2001: Odyseja kosmiczna”. Jeżeli istnieją gdzieś istoty wyżej rozwinięte od nas, to kontakt z nimi jest niemożliwy z tego prostego względu, że stoją one co najmniej o jeden, albo i o wiele więcej szczebli ewolucyjnego rozwoju wyżej od nas. W związku z tym my ich po prostu nie dostrzegamy. Tak samo jak kura nie dostrzega nas.
To znaczy dostrzega nas, ale nie dostrzega w nas rozumu, bo samego nie posiada. Tak samo my nie dostrzegamy ich, ponieważ nie posiadamy tego zmysłu.
[35:11] - Stanisław Wiśniewski pięknie uprościł bardzo, z tego, co ja pamiętam tę koncepcję wrzucił i zrobił z tego taki prosty, uniwersalny klucz.
[35:22] - Tak, w „Robocie” są wspaniałe opowiadania. Zresztą Lema „Głos Pana” jest podobnie. Tak więc uważam, że podobnie jest w filmie „2001: Odyseja kosmiczna”. Z tym że jest tam aluzja do tego, że w filmie oczywiście Kubricka, tą wyższą istotą jest sam Bóg, który dla nas może być właśnie kosmitą istniejącym o wiele stopni rozwoju wyżej od nas. No i wydaje mi się też, z sercem dużym chciałbym, żeby było na tak, żeby kontakt był możliwy. Jednak rozum mówi mi, że wersja Lema, Wiśniewskiego, Snego i Kubricka w tym samym skrócie jest słuszna.
[35:56] - Tym bardziej, że kwestie rozwoju, tak jak my go postrzegamy, związane są właściwie z technologią, a niekoniecznie ze zmianami zachodzącymi w sposobie myślenia, w sposobie funkcjonowania, też funkcjonowania społecznego. Bo jakoś tak nam wyszło w historii, że niespecjalnie się rozumieliśmy na tym polu. Za to technologia i owszem, ale jest to technologia bardzo charakterystyczna dla naszych potrzeb. Bardzo możliwe, że tam te potrzeby są inne i coś takiego jak technologia w naszym pojmowaniu nawet nie istnieje.
[36:36] - W ogóle takie pojęcia jak cywilizacja, rozwój społeczny, technologia to są nasze typowo ludzkie słowa, które w ogóle nie muszą mieć żadnego odniesienia do innych istot. Także my często mówimy wyższa cywilizacja. Dlaczego cywilizacja? To tam może nie być żadnej cywilizacji. Tam to może zupełnie inaczej wyglądać. Ponadto, jak sugeruje Sneg chociażby oraz Olaf Stapledon w jednej ze swoich genialnych książek A więc przy tak zaawansowanym temą my możemy te istoty w jakiś sposób. My możemy. One mogą być obok nas, tylko my ich nie dostrzegamy. Nie dostrzegamy tak, że ten kontakt właściwie mógłby być w każdej chwili. Tylko że my nie jesteśmy w stanie przeczyścić tego tropu.
I bardzo dobrze. To jest ogromny problem. No my cały czas właśnie używamy tej metafory. Nie tylko o tym, że równie mówimy o cywilizacji, mówimy o moralności, mówimy o religii, pewnych sprawach, które absolutnie nie mogą mieć najmniejszego odniesienia do tych istot. Żadnego.
[37:32] - Oczywiście nie znamy ich priorytetów. Nie wiemy, czy nawet te założenia podstawowe, które są przez naukowców wprowadzane jako taka podstawowa matryca, czyli przekroczenie gatunku, kilka podstawowych elementów mogą też nie odgrywać roli praktycznie żadnej. Może to funkcjonować na innych zasadach. Tutaj chciałbym przypomnieć ten projekt prób komunikacji z innym gatunkiem. Przymierzani do delfinami, którzy naukowcy się skłaniają do tego, że jednak musimy uwzględnić inteligencji. Tym bardziej że inne wcześniejsze badania jakby określają, że delfiny mają struktury społeczne, że mają samo, są samoświadomymi jednostkami, przynajmniej jeśli chodzi o delfiny butlonose. Bo to też mamy całe mnóstwo odmian, które są bardziej lub mniej złożone, nazwijmy to i bardziej lub mniej inteligentne, a butlonose w tym wypadku są właściwie bez wątpienia inteligentne, bo nadają sobie imiona. To pewne eksperymenty potwierdzają właśnie tę samoświadomość jednostek, bo współpracują ze sobą w bardzo wielu sytuacjach społecznych. Ja mam nadzieję, że te badania właśnie w pewnym słowiu też nam więcej na temat sposobu myślenia delfinów powiedzieli. Właśnie wspominałam, że właśnie niekoniecznie cywilizacja jako taka musi przejawiać się technologią, musi przejawiać się w bardzo złożonych strukturach społecznych, jak sobie wyobrazujemy, po to, żeby przetrwać z jednej strony, ale z drugiej, żeby jeszcze nami skomplikować sobie życie.
Ja czasami mam wrażenie, gdy widzę to, co się na co dzień na świecie dzieje.
[39:35] - A co oficjalnie mówi NASA?
[39:38] - To znaczy?
[39:40] - Oficjalnie.
[39:41] - Ale co? A no te badania są prowadzone bardzo serio. Ja tutaj wspomniałem. Zaraz poszukam tę informację. Aby ją przytoczyć. Chodzi o nowe spojrzenie na to, jak jakie formy życie może przyjmować i czego powinniśmy szukać. Naukowcy są przez nich programowani. To jest rzeczywiście nowe spojrzenie. Gdzieś tu miałem. Szukam, szukam, szukam, szukam.
Tak. To był. To był program przygotowany na zlecenie NASA, ale też na zlecenie Kongresu Stanów Zjednoczonych. I na zlecenie Amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk. To był był raport opublikowany pod koniec zeszłego roku. I w tym raporcie naukowcy stwierdzają, że nie należy wiązać występowania życia tylko z miejscami, w których jest woda. Pozaziemskie organizmy mogą zamiast wody wykorzystywać metan, energię czerpać nie z promieni słonecznych, ale z kwasu hydrochlorowego. Poza tym życie na innych planetach może różnić się od ziemskiego tak bardzo, że stosując obecnie obowiązujące założenia możemy nie rozpoznać obcych, żywych organizmów. I tutaj jako argumenty były przytaczane rozmaite odkrycia dotyczące tak zwanych skrajnych filarów, czyli mikroorganizmów znanych już naukowcom na Ziemi, za to żyjących w warunkach nieprawdopodobnych, jak na przykład na dnie oceanicznym, na głębokości kilku tysięcy metrów, gdzie panuje straszne ciśnienie, a jednocześnie te bakterie żyją w kominach termalnych, tam, gdzie gorące źródła biją i temperatura jest wyższa niż temperatura wrzenia wody, bo osiąga powyżej sto stopni Celsjusza. One tam żyją i mają się dobrze.
Na przykład tego rodzaju odkryć jest więcej. W związku z czym rzeczywiście naukowcy bardzo przyspieszyli, jeśli chodzi o badania nad potencjalnym życiem pozaziemskim. I tak jak te dyscypliny to już one w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych zaczęły się rozwijać. To była astrobiologia tak ją nazwali Amerykanie, a ekzobiologię tak ją ekzobiologię tak ją nazwali Rosjanie, czyli naukowcy radzieccy wówczas. Niemniej wszystko to były spekulacje. Bardzo powoli to sobie te badania były, się toczyły. Bardziej było postawienie hipotez takie troszeczkę no balansowanie na pograniczu fikcji niż twarde posługiwanie się i opieranie się na twardych faktach. Za to ostatnie paręnaście lat, a szczególnie ostatnich lat kilka nieprawdopodobnie przyspieszyło te badania. I w tej chwili Takich twardych dowodów jest coraz więcej. Już można zakładać bardzo konkretne rozwiązania.
Na przykład to, że na Marsa trafiłoby już kilka sond, które przesłały, ja nie wiem, jak dalej ekspedycja, ale obiekt, które przesłały rozmaite informacje na temat składu atmosfery i wiele innych danych i nie znalazły żadnych śladów życia, tak dosłownie. Może wynikać z podstawowego błędu w programowaniu, czyli błędu w tym, czego powinny te sondy szukać. To już też jest w tej chwili analizowane i brane pod uwagę. Prawdopodobnie następne ekspedycje, przygotowania są już w toku, mogą przynieść bardzo konkretne efekty. Sondy już wiedzą, że mają szukać jeszcze czegoś innego niż tego, czego szukały do tej pory. Nie wiem czy to wyczerpuje.
[44:18] - Ja mam jeszcze małe pytanie odnośnie tego. Właśnie szukamy tych mikroorganizmów, bakterii na innych planetach czy tam księżycach, ale wiadomo ile jest gwiazd i ile każda gwiazda ma tam planet. Czy naukowcy nie prowadzą w jakiś sposób nawet matematycznie, ile może być planet, na których powstało życie podobne do tego, które jest na naszej planecie? I wiadomo, taki rachunek prawdopodobieństwa da na pewno pozytywny wynik. Czemu tradycyjna nauka nie chce się zabrać za badanie czy obserwowanie tego, co ludzie zgłaszają i o czym tak często mówią, mimo że często można to bardzo łatwo podważyć i mówić, że ktoś ma problemy natury psychologicznej i wymyśla sobie coś tam. Jednak czemu tradycyjna nauka, mimo tego rachunku prawdopodobieństwa nie chce się zająć tymi obserwacjami, które są notowane przez praktycznie cały rok od wielu lat?
[45:14] - To raczej kwestia paradygmatu, jaki nauka obowiązuje, bo nawet eksperci pracujący na programie SETI jasno i zdecydowanie odcinają się od kwestii UFO. Mimo że oni są tak zaangażowani, wierzą można powiedzieć, bo to już jest kwestia bardziej wiary przecież, bo statystyka jakby potwierdza, że może mają rację, ale to statystyka. Oni wierzą, że prędzej czy później jakiś sygnał odbiorą płynący gdzieś z głębin kosmosu, sygnał istot inteligentnych. Ten cały projekt trwa już prawie pół wieku. W każdym razie oni tak czy tak odcinają się od kwestii UFO, wszelkiego rodzaju potencjalnych innych form kontaktu z jakimiś inteligentnymi istotami spoza Ziemi, zakładając, że do takiego kontaktu może dojść tylko poprzez taki komunikat płynący przez kosmos. To też wiąże się z pewnymi jakby już takimi skostniałymi w wielu grupach naukowców sposobem postrzegania przemieszczania się, nazwijmy to w kosmosie, ponieważ my mamy wciąż bardzo ubogą technologię, mimo że już zainwestowano w silniki plazmowe i silniki jonowe. Silnik jonowy przetestowano w jednej z sond i okazało się, że działa, więc jest szansa, że może ten transport sond przynajmniej na obszarze Układu Słonecznego zostanie przyspieszony. Pamiętajmy o tym, że takie wyprawy, choćby ta sonda Cassini, która całe lata leci, od czasu do czasu udaje się siłą rzeczy zbliżyć na tyle do jakiegoś ciała kosmicznego, żeby zebrać trochę danych i je nam przesłać. To wszystko dzieje się strasznie powoli. Sondy, które nadają sygnały, które naukowcy w tej chwili zbierają, analizują, są prawdę powiedziawszy, biorąc pod uwagę technologię, jaką mamy w tej chwili na Ziemi, czyli dziś, w kwietniu 2011 roku, to jest złom, to są starocie, bo rozwój technologiczny przez te kilka lat od momentu, a nawet nie kilka, 10 lat może trzeba liczyć od momentu, kiedy zostały zaprojektowane, potem zbudowane, wystrzelone i lecą sobie przez ten kosmos przez trzy, cztery lata, to minęło 10 lat, to sami widzimy, jeśli chodzi o technologię u nas na co dzień, a jest to tania, niewysublimowana, zwyczajna technologia.
Tutaj mówimy, jeśli chodzi o przemysł kosmiczny, o najwyższym poziomie technologii, o tych szczytowych możliwościach technologicznych. Przez 10 lat sami państwo wiedzą, jak to wszystko się zmieniło. Telewizor kineskopowy to już się go nie kupi po prostu w sklepie. Za to bardzo tani jest wysokiej jakości telewizor, który ma ogromny ekran i waży kilkanaście kilogramów na przykład. To samo jest z sondami kosmicznymi, z kosztami, bo to też trzeba brać pod uwagę, że z czasem te sondy tanieją, ale jeszcze na razie jest to bardzo kosztowna operacja. To jest ten problem. To jest kilka elementów, które się na to nakładają. Stąd nasze możliwości jako cywilizacji ziemskiej, tak to nazwijmy, są mocno ograniczone. Tym bardziej że powiem coś nieprzyjemnego, ale o wszystkim decydują politycy, a politycy na całym świecie są z zasady niezbyt mądrzy i postrzegają rzeczywistość w bardzo określony sposób. ...
sposób lepiej wydać nie wiem. Na czołgi na przykład, niż na jeszcze jedną sondę, która nam coś tam powie o kosmosie, bo ona coś tam nam powie o kosmosie, prawda? Niekoniecznie każdy jest w stanie zrozumieć tak skomplikowany, skomplikowaną figurę retoryczną. Tam nawet jest wiedza, na przykład jakaś taka nie do końca od razu przekładalna na coś bardzo praktycznego. Nie wiem, czy odpowiedziałem na pana pytanie, bo zacząłem myśli zaczęły mi funkować.
[50:00] - Właśnie ja to chciałbym dalej, idąc, idąc tak dalej tą myślą, myślą naukowców SETI, którzy w mojej opinii są uroptymistami, jeżeli chodzi o możliwość nawiązania kontaktu z obcą cywilizacją, jak to, jak możemy to nazwać? Wydaje mi się, że oni wiedzą więcej niż my, tacy zwyczajni zjadacze chleba. I idąc, idąc tokiem tych myślenia, czy po prostu te obserwacje, które są notowane cały czas na Ziemi, po prostu nie są kontynuacją prac wojska? Wiadomo, że już podczas drugiej wojny światowej Niemcy pracowali nad wunderwaffe. Jest dużo opinii, że to były te właśnie statki. Były jakieś tam projekty znajdowane. Czy właśnie to, co widzimy na Ziemi, nie jest po prostu wytworem ludzkich rąk i ludzkiego umysłu? Bo wydaje mi się, że to jest jedna z najbardziej prawdopodobnych teorii dla tych statków, które ludzie widują.
[50:51] - To znaczy oczywiście taką hipotezę możemy założyć, tym bardziej że jakimś tropem tutaj do takiego sposobu myślenia jest kwestia wprowadzania tych niewidzialnych myśliwców przez amerykańskie lotnictwo w latach, w latach osiemdziesiątych, gdzie rzeczywiście są to obiekty, które wyglądają bardzo dziwnie. Dziś to może już nie wyglądają tak szokująco, ale te dwadzieścia pięć lat temu to rzeczywiście mogły niejedną osobę zmylić i ewidentnie wiele doniesień na temat dostrzeżenia UFO na niebie mogło dotyczyć testowanych tych samolotów, właśnie tych niewidzialnych myśliwców i bombowców. To fakt. Jednak ja sam zawsze, zawsze mam z tym problem, aby, aby zająć stanowisko w takiej sprawie, bo ja tutaj szukam, właśnie szukam, szukam, szukam, szukam, bo ja chcę się podeprzeć wypowiedzią kogoś innego, czyli, czyli astronauty, człowieka, który ma duże doświadczenie i mam wrażenie, że wie co mówi, bo w tym filmie, tej prezentacji wspomniano o Edwinie Buzz Aldrinie, czyli drugim człowieku na Księżycu, o tym, że on oficjalnie rzeczywiście stwierdził, że obiekty niezidentyfikowane obiekty widział w przestrzeni kosmicznej i to również w trakcie lotu na Księżyc. Znacznie więcej na ten temat mówił Gordon Cooper, bo on od dziewięćdziesiątego siódmego roku zaczął oficjalnie no mówić o swoich doświadczeniach z UFO. Gordon Cooper w sześćdziesiątym trzecim roku brał udział w misji startów kosmicznych Merkury, konkretnie jedenastego maja tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego trzeciego roku. No i stwierdził. Twierdzi, że orbitował wtedy wokół Ziemi i widział obiekty. Obiekty, które na pewno nie były wytworem ziemskiej technologii. Co ciekawe, to zostało również potwierdzone przez stacje radarowe, które śledziły lot Merkurego w tym czasie.
Co też istotne, on Cooper od dziewięćdziesiątego siódmego roku o tym mówi oficjalnie kilka razy. Kilka razy w tej sprawie wystąpił na forum ONZ, więc. I poza tym, co jeszcze istotne, nie jest osamotniony, bo takich jak Aldrin i Cooper w tej chwili jest więcej astronautów. Oni jasno mówią o tym, że rzeczywiście trzeba brać pod uwagę tego rodzaju kontakt, nazwijmy to tak. Coś się dzieje, coś jest poza, poza obszarem ludzkiej technologii. Co? Ja tu mam osobiście problem. Ja nie wiem, jak na takie pytanie odpowiedzieć. Za to przesłanek jest coraz więcej i to z takich źródeł, które no trzeba przynajmniej tych ludzi wysłuchać. To już nie jest przypadkowy człowiek z ulicy, o którym nie wiemy niczego.
Nie wiemy, czy no właśnie nie ma jakichś na przykład zaburzeń spowodowanych czy chorobą, czy stylem życia. Mówimy tutaj o fachowcach. No jak? Komu? Komu wierzyć? Jeżeli astronauta zawodowiec mówi takie rzeczy, to trzeba przynajmniej nad tym się pochylić. Nie wiem, czy też odpowiedziałem na kwestię, którą pan poruszył.
[54:58] - Dziękuję.
[54:59] - Tak?
[54:59] - Politykom oczywiście nie należy wierzyć. To znaczy ja im nie wierzę, bo na pewno nami nas oszukują, a przynajmniej manipulują nami. Ale kilka razy tutaj było, byli wspomniani astronauci Gordon Cooper i później ten Neil Armstrong i Aldrin. Jak można im wierzyć, skoro tu na filmie był zaprezentowany Aldrin jak na Księżycu flaga amerykańska łopocze na wietrze. Przecież Księżyc nie ma atmosfery, jest na tyle mały i jest tak mała grawitacja, że nie ma atmosfery na Księżycu, więc jakim cudem może łopotać flaga amerykańska?
[55:40] - Na Księżycu. Tak samo było, jak teraz była niedawno rocznica lądowania Amerykanów na Księżycu i ponownie w telewizji pokazywali ten fakt i również pokazywali, jak flaga amerykańską łopocze na wietrze, podobnie jak na filmie, który pan przed chwilą zaprezentował.
[55:58] - Tak, jeszcze nie mamy już w tej chwili aparatury, bo ona poszła w inne miejsce, bo cały czasie odbywają się różne imprezy. Z tą łopotaniem właśnie, to by się mogło wydawać, z tym łopotaniem nie do końca jest tak. To znaczy ta flaga nie łopocze, ona łagodnie tylko się porusza jak gładziutka z blachy. A związane to jest po prostu z wszelkiego rodzaju działaniami dookolnyymi astronautów, dlatego że prosta zasada akcji i reakcji to nie jest tak, że tam nie ma nic. Tam są, unoszą się nad powierzchnią rozmaite pyły, związki chemiczne i tak dalej, i tak dalej. Księżyc nie ma atmosfery w rozumieniu takim jak atmosfera ziemska. Niemniej pewną otoczkę gazową posiada, bo tam stale zachodzą rozmaite procesy, więc jakiś ruch tam nastąpi. Nie możemy w ten sposób mówić. Ja znam tą koncepcję spisku i fikcyjnego lądowania na Księżycu. Oczywiście.
Tylko przyznam się, że w odróżnieniu od wielu innych teorii spiskowych ja w niej nie widzę celu. Dlatego, że taki sam chwyt mogliby Rosjanie wykonać, a nie wykonali. No był pewien wyścig po to, aby do Księżyca dotrzeć. Był wyścig kosmiczny, była zimna wojna. Były pewne skutki tego oczywiście i Amerykanom wyszło, Rosjanom nie bardzo. I tyle. Co istotne, ta wyprawa, cała historia późniejszych lotów i wstrzymania ich po ośmiu latach bodajże, w '76 czy '77 był ostatni lot na Księżyc, też dowodzi, że był to wysiłek ponad potrzeby i możliwości. Właściwie nie było potrzeby latać na ten Księżyc oprócz jednego lotu czy dwóch, aby zebrać próbki, czegoś się dowiedzieć. Technologicznie człowiek w tym czasie nie miał możliwości opanować Księżyca, założyć tam stałej bazy, fabryk jakichś czy kopalni, tak jak teraz planuje na przykład, jeśli chodzi o niektóre unikalne surowce, które znajdują się na Księżycu. Już takie plany są i bardzo możliwe, że za lat kilkanaście taką bazę ktoś postawi.
Amerykanie, Rosjanie, Chińczycy, Hindusi. Nie wiadomo, kto będzie na Księżycu tym razem pierwszy, na tyle pierwszy, żeby tam zostać, zbudować bazę i zacząć pozyskiwać jakieś unikalne surowce.
[59:00] - Bardzo przepraszam. Nie ma unikalnych surowców.
[59:07] - Może pojęcie jest niezręczne. Powiedzmy, że ono jest poetyckie, ale one jakby w swojej istocie są.
[59:12] - Jedyną rzeczą mogą być unikalne substancje uzyskiwane na orbicie w warunkach nieważkości. Jakieś lejki jakieś.
[59:22] - No nie, bo jest na przykład ten hel 3, tak? To się nazywa, zapomniałem, który na Ziemi występuje w tak nieznacznym stężeniu. Proszę?
[59:39] - To jest opłacalne.
[59:40] - Po prostu na Ziemi jest to nieopłacalne, aby go pozyskiwać. Za to na Księżycu jest to bardzo opłacalne, nawet biorąc pod uwagę te wszystkie koszty związane z transportem i tak dalej, i tak dalej, bo jest to surowiec pozwalający wytwarzać energię.
[59:58] - Syntezę energią.
[59:58] - Tak, tak, tak, tak, tak. W sposób odmienny niż w reaktorach jądrowych, z mniejszym kosztem znacznie i z mniejszymi zabezpieczeniami. Bez takich konsekwencji, jakie mamy teraz w Fukushimie czy mieliśmy w Czarnobylu. Czyli nawet awaria nie spowoduje promieniowania, które byłoby zabójcze.
[01:00:21] - Mogą jeszcze reaktory jądrowe te, które znamy, polegają na rozpadzie. Syntezy jeszcze nie ma.
[01:00:33] - Znaczy Włosi twierdzą, pewien ośrodek w zeszłym roku zgłosił, że zimną fuzję przeprowadzili już udaną i mają zamiar to rozwijać. Ale reszta świata naukowego jest sceptyczna.
[01:00:46] - To jest tożsame.
[01:00:51] - No tak, ale jakby nie było, są pewne elementy, które po prostu opłaca się wydobywać i na miejscu oczywiście przetwarzać. Proszę?
[01:01:02] - Za 500 lat.
[01:01:05] - Tak, tak, tak, tak, ale technologicznie jesteśmy jakby do tego już przygotowani. To jest jak najbardziej wykonalne i kilka państw równocześnie się do tego przygotowuje, co jest też istotne. Kiedyś to był podział między Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim, później Stanami Zjednoczonymi i Rosją. Dziś do tego klubu kosmicznego doszły Chiny i trzeba bardzo poważnie traktować Indie, które też rozwijają przemysł kosmiczny bardzo, bardzo, bardzo poważnie. Jeszcze Iran doszedł do tego. Pamiętajmy, że Iran też wystrzelił na orbitę okołoziemską żywe stworzenia, które podobno ożyły, budziły. Więc to jest moment, kiedy myślę, gdy ludzkość w przestrzeń kosmiczną.
[01:02:01] - Jak już byliśmy przy Księżycu, to mam pytanie czy pan czytał ostatni w „Newsusie” artykuł o Księżycu?
[01:02:11] - Nie wiem, czego dotyczy.
[01:02:13] - Podobno jest bardzo ciekawy, nie zaszufladował artykuł, że to dolina Księżyc jest doliną sztuczną.
[01:02:21] - Ale taka koncepcja już z tego, co ja wiem, to ona już od dawna była przez niektórych badaczy podnoszona. To dotyczyło i naszego Księżyca, dotyczyło też Plutona. Były takie próby włączenia tego. Mało tego, jakieś obiekty, które znajdują się na orbicie Saturna również były podejrzewane o to, że są tworami sztucznymi. Też duże takie, nazwijmy to małe księżyce.
[01:02:53] - Jeśli można trochę pogłębić ten temat, to właśnie te loty na Księżyc przydały się do tego, że pozostawiono sondy i te sondy okazuje się, że przesyłają informacje co się dzieje na Księżycu i się okazuje, że Księżyc jest w środku pusty, ma jakieś puste przestrzenie i zabłyskuje się jak dzwon. Jeśli go tam, powiedzmy jakiś człon rakiety uderzył na ten Księżyc, się okazało, że przez wiele godzin czy nawet kilka dni były dźwięki się rozchodziły po tym, jakby był dzwon, czyli w środku pustka. I co jeszcze? Że podobno kiedy Księżyc, bo Księżyc krąży na orbicie kołowej wokół Ziemi, ale czasami oddala się, czasami się przybliża. I podobno w tych okresach, kiedy się przybliża, kiedy zwiększa się siła przyciągania ziemskiego, tam słychać jakieś naprężenia, coś tam się dzieje na Księżycu. Także polecam ostatniego „Neksusa” poczytać. Jest szokujący artykuł i wygląda na wiarygodny. Właśnie tam niektórzy astronauci się też wypowiadają.
[01:03:55] - To była rosyjska rakieta czy amerykańska?
[01:03:59] - Na pamięć nie pamiętam, ale zdaje się, że jest-
[01:04:02] - Nie, chodzi o to, przecież można ocenić na podstawie, zgodnie-
[01:04:07] - Proszę pana, polecam sięgnąć do podręcznika z gimnazjum. Tam są te dane podane.
[01:04:13] - Pamiętam autora.
[01:04:19] - Ostatni „Neksus” jeszcze raz proszę pana zajrzy. Tam Księżyc jest.
[01:04:24] - Te koncepcje co jakiś czas wracają, ale nie-
[01:04:29] - Jeśli można. Więc jeśli rzeczywiście jest sztuczny, to od razu powinniśmy. Kto go wytworzył?
[01:04:36] - No nie my.
[01:04:37] - I co tam umieścił? I dlaczego to powstało? Bo ja mógłbym tu dać odpowiedź na te pytania, ale namieszać państwu trochę w głowie.
[01:04:45] - Ja jeszcze jeżeli mogę dodać, jeżeli jesteśmy na Księżycu, mamy te opinie astronautów, jak pan wcześniej wspomniał, czyli osób, które są mądrzejsze od nas i wszystko więcej o tym wiedzą. Wydaje mi się, że również astronauci mówili, że po drugiej stronie ci, którzy byli na Księżycu, mówili, że po drugiej stronie Księżyca coś tam jest i były tam jakieś budynki jakby. Również to troszeczkę jedna rzecz, która jakby zaburza tą wiarygodność, którą ja mam osobiście do astronautów, to jest to, że oni mają teraz już nie pamiętam dokładnej nazwy, ale tą chorobę po powrocie na Ziemię, kiedy oni widzą ogrom wszechświata i wiedzą, jacy są malutcy na naszej ziemi, też mi się wydaje, że niestety, mimo że wiadomo, że astronauci są niesamowicie wykształconymi ludźmi, ich wiarygodność jest troszeczkę jakby na granicy, ponieważ oni nie do końca żyją w tym samym świecie, w którym my żyjemy i mają troszeczkę inne postrzeganie świata.
[01:05:45] - To znaczy coś pewnie w tym jest. Ja jednak biorę pod uwagę to, że oni zaczęli zeznawać dopiero w ostatnich latach, czyli kiedy po pierwsze zmieniła się ta rzeczywistość, jeśli chodzi o te wszystkie układy polityczne, w których oni funkcjonowali jako żołnierze, bo oni wszyscy byli zmilitaryzowani w tamtych latach, w okresie cold, w zimnej wojnie. To, że oni już mają swoje lata i można powiedzieć, że w pewnym momencie im właściwie przestało zależeć, bo właściwie co im ten rząd może zrobić? To jest w końcu Ameryka i usta oczywiście można zamknąć różnymi sposobów, ale-
[01:06:34] - Ale nie można zamknąć internetu.
[01:06:37] - Jest pewien problem, ponieważ oni zbyt głupowo zaczęli o tym wszystkim opowiadać. Stąd dla mnie naprawdę to jest ten element podwyższający wiarygodność. To, że nie były to jakieś takie tam nieformalne przecieki, co gdzieś tam docierają i nie wiadomo tak naprawdę, kto te informacje rozpuszcza i w jakim celu i czy w ogóle można je traktować poważnie. Ale kiedy tacy ludzie jak na przykład Cooper, który tam dobijając się ledwo siatki stwierdził, że będzie tak długo występował na forum ONZ, aż go w końcu wysłuchają i zaczną poważnie traktować pewne rzeczy, które mówi. No, daje mi to do myślenia. Tym bardziej że to się nakłada na drugą akcję astronautów innych, którzy akurat o UFO nic nie mówią. Za to powstała grupa, która również na forum ONZ-u bardzo intensywnie formułuje prowadzenie programów badawczych i zaradczych, jeśli chodzi o obiekty z kosmosu, które mogą uderzyć w Ziemię i nam zaszkodzić. Postawili sprawę bardzo poważnie. Jest taki astronauta, już nazwisk nie pamiętam. Sprawa była dość przez nich intensywnie nagłaśniana jakieś dwa, trzy lata temu i wiem, że dalej jakby tą akcję prowadzą.
To zaktywizowało też niektórych polityków z kolei. Może te dwie sprawy się łączą. Czyli tego, nazwijmy to zagrożenia z kosmosu, ale też i badania po prostu najbliższego kosmosu, czyli tego obszaru, który rzeczywiście, którego powinniśmy strzec i pilnować, bo to w każdej chwili może nas w końcu przytrafić się to, co przytrafiło się te sześćdziesiąt pięć milionów lat temu, co drastycznie zmieniło historię ewolucji na Ziemi.