[00:06] - Portal spirytyzm.pl przedstawia: wykłady spirytystyczne. W Radiu Paranormalium prezentujemy zapis wykładu Konrada Jeżaka podczas sympozjum Tajemnice Świata, które odbyło się 21 listopada 2010 roku w Warszawie. Zapis dostępny jest do odsłuchania na portalach spirytyzm.pl oraz czasnowejery.pl.
[00:32] - Witam państwa serdecznie. Gdy dostałem zaproszenie na to sympozjum, przyjąłem je, ale zaraz pojawiły się wątpliwości. Zacząłem się zastanawiać, czy jestem właściwą osobą, czy jestem odpowiednią osobą na tak wspaniałe wydarzenie. Gdybym miał wymieniać moje niedoskonałości, chyba byśmy musieli zorganizować sympozjum kilkudniowe. Nie jestem żadnym specjalistą od dziwnych zjawisk paranormalnych. Także sam nie potrafię wirować stolikami w powietrzu. Ale wspomniałem sobie wówczas historię znanej mi bardzo dobrze spirytystki, która zawsze mnie bardzo inspiruje. Jest to bardzo sympatyczna pani, którą niestety spotkało bardzo przykre zdarzenie. Jakiś czas temu zupełnie niespodziewanie zmarł jej syn. Nie była wtedy spirytystą, nic nie wiedziała na ten temat, więc jak możecie się domyślać, wpadła w okropną depresję.
Zaczęła myśleć, że tak naprawdę życie straciło dla niej sens. Wiadomo, dziecko, które umiera tak naprawdę na jej ramionach. Jest to straszna tragedia. Ale przypadek sprawił, chociaż tak naprawdę przypadków chyba nie ma. Przypadek sprawił, że w jej ręce trafiła spirytystyczna książka autorstwa Allana Kardeca. Przeczytała ją i tak naprawdę nie potrzebowała bezpośredniego kontaktu z tym synem, bo po przeczytaniu tej książki wszystko to, co tam znalazła, dało jej odpowiedzi na pytania, które są dla nas najważniejsze. Czy śmierć jest dla nas końcem, czy początkiem naszej drogi? Ta książka dała jej pewność i dała jej nadzieję i otuchę. I zawsze mówi teraz, że spirytyzm uratował jej życie. Więc jeśli uratował życie jednej osobie, może uratować drugiej, trzeciej, czwartej.
I tak naprawdę ja sam znam takich osób wiele i są ich na całym świecie tysiące. Więc ten spirytyzm jest jak takie lekarstwo, które pomaga ludziom, które wyjaśnia im wiele problemów, wyjaśnia przyczyny cierpienia, wyjaśnia, co się będzie z nimi działo. Jeśli my mamy w domu lekarstwo i przychodzą do nas ludzie, którzy tego lekarstwa potrzebują, to naszym obowiązkiem jest je innym przekazywać. Dlatego też tutaj jestem i mam nadzieję opowiedzieć państwu o tym, czym jest spirytyzm, czy on jest prawdą, czy jest fałszem, co on dla nas wszystkich oznacza. Zaczniemy od małej podróży do dalekiego kraju, który jest bardzo piękny, ale bardzo dziwny czasami. Do Indii. Jest pewna legenda, która mówi, że na samym początku wszyscy ludzie byli bogami. Przebywali razem z tymi największymi bogami, których w Indiach jest tyle, że chyba nikt nie jest w stanie wymienić ich imion. Jednak ci ludzie korzystali z tej swojej boskości nie tak, jak powinni. Byli niesubordynowani, popełniali wielkie głupstwa, straszne rzeczy.
Więc Brahma, największy bóg Indii, powiedział, że tak nie może być dalej. Musimy coś z tym zrobić. Zebrał wszystkich najważniejszych bogów i powiedział: musimy odebrać tym ludziom tą cząstkę tej boskości. Zabierzmy ją i schowajmy gdzieś w takie miejsce, gdzie oni jej nie znajdą. Więc jeden z bogów zasugerował: to może umieśćmy ją na dnie oceanów. Ale pozostali powiedzieli: nie, nie. Oni tam kiedyś dotrą i tą cząstkę zdobędą. Więc drugi powiedział: to gdzieś może zakopmy w ziemi. Nie no, oni też wykopią tą ziemię, wykopią, na pewno sobie z tym poradzą i też tą cząstkę boskości odnajdą. I wówczas Brahma wpadł na fantastyczny pomysł.
Powiedział: schowajmy ją może wewnątrz nich samych, bo oni nigdy w swoje wnętrze nie zajrzą i nigdy jej tam nie znajdą. I tak naprawdę jest to bardzo ciekawa rzecz, bo gdy spojrzymy na dzisiejszą naukę, na dzisiejsze rzeczy, które ludzie byli w stanie odkryć. Wysyłamy sondy kosmiczne, za pomocą teleskopów obserwujemy dalekie gwiazdy, głębie oceanów znamy jak własną kieszeń. Poznaliśmy malutkie pierwiastki, których nie dostrzegamy oczami. Ale tak naprawdę ludzie nie odpowiedzieli sobie nigdy na pytanie: kim jesteśmy? Kim tak naprawdę jesteśmy? Czy nauka nam na to odpowiada? Mówi, że jesteśmy kłębkiem materii. Wydawało się, że DNA będzie takim kluczem do odgadnięcia. Natomiast zawiązano wiele projektów, między innymi projekt badania genomu ludzkiego.
Natomiast dyrektor tego projektu na koniec powiedział: no, szukaliśmy, szukaliśmy, ale to nie tutaj jest. Nie szukajcie tutaj, bo w tym DNA nie znajdziecie tej odpowiedzi. Nie wiemy, kim jesteśmy, nie wiemy, co się stanie po śmierci. A przecież każdy z nas kiedyś odejdzie z tego świata. Czy śmierć będzie dla nas końcem, czy też za nią coś się znajduje? Mamy kolejne pytanie: czy spotkamy jeszcze naszych bliskich, którzy odeszli z tego świata? Czy oni ciągle istnieją, czy może po prostu pożegnaliśmy ich na zawsze? Kolejne pytanie, które nasuwa się: czy możemy się z tymi zmarłymi skontaktować już tutaj na Ziemi? Czy będąc tutaj, możemy uzyskać pewność tego, że oni wciąż żyją i że mają się dobrze bądź też niedobrze, ale że cały czas są i że jest szansa na to, że ich ujrzymy. I na te wszystkie pytania tak naprawdę odpowiada spirytyzm.
To w nim odnajdziemy logiczne i sensowne odpowiedzi na każde z tych pytań. Aby rozpocząć naszą podróż w poszukiwaniu spirytyzmu, przenieśmy się do Francji. Tym razem. Byliśmy w Indiach, teraz taka podróż. Przenieśmy się do Francji na cmentarz Père-Lachaise, który znany jest wielu ludziom, gdyż tam pochowany został między innymi Fryderyk Chopin. Jest tam wiele innych znanych postaci, jak Jim Morrison czy chociażby Balzac czy inni sławni pisarze. Gdy wędrujemy sobie tymi alejkami i patrzymy na stare grobowce, które Stan można zaobserwować na zdjęciu. Są opuszczone, przerażają nas. Myślimy sobie o śmierci, która dla każdego z nas jest tajemnicą. Dla każdego z nas jest czymś bardzo ponurym i ciemnym, bo tak naprawdę nie wiemy, co jest po drugiej stronie.
Gdy wędrujemy sobie tymi alejkami, patrzymy na te mające czasami po kilkaset lat budowle, które popadają, którymi nikt się nie zajmuje. Myślimy właśnie, co będzie z nami. Ale gdy zaczynamy się wspinać pod górę, odnajdujemy piękne miejsce. Malutki dolmen otoczony wieloma kwiatami. Jest to miejsce, które każdy, kto tam trafi, na pewno znajdzie i na pewno go zadziwi. Kto tam jest pochowany? Myślimy sobie: może jakiś wielki prezydent, może ktoś, kto dopiero co zmarł i teraz rodzina przynosi mu kwiaty. Ale podchodzimy i patrzymy, że ta osoba, która tam jest upamiętniona, zmarła niemalże 200 lat temu. Jak to się dzieje, że ludzie cały czas przychodzą przynosić kwiaty, cały czas sprawiają, że to miejsce jest punktem wielkiej nadziei na całym tym pustym miejscu, opuszczonym i ponurym. I tam jest centrum radości i centrum koloru tak naprawdę, ponieważ tych kwiatów jest mnóstwo.
Ludzie cały czas tam kolejne przynoszą. W tamtym miejscu pochowany jest Allan Kardec, który jest autorem wielu spirytystycznych książek, choć sam mówi, że tak naprawdę tego autorstwa nie należy mu tak za bardzo przypisywać. I to on pokazał wszystkim drogę. Pokazał, że śmierć nie jest końcem istnienia. Pokazał, że istnieją duchy, czyli dusze zmarłych i że można z nimi nawiązać kontakt. Kiedy zaczynał swoją pracę, był znanym pedagogiem francuskim i interesował się wieloma rzeczami. Wówczas nauczyciele nie byli specjalistami od jednego przedmiotu. Jego interesowało wszystko, od nauk humanistycznych, między innymi tłumaczył książki, po nauki ścisłe. Interesował się też zjawiskami magnetyzmu, które były wówczas popularne. Jeden z jego znajomych magnetyzerów, pan Fortier, kiedyś powiedział mu: „Słuchaj, widziałem, jak stoliki wirują”.
On mówi: „To być może jest jakieś zjawisko zwykłe, jakieś działanie siły, która jest nieznana”, podobnie jak znany mu magnetyzm czy wówczas badania nad elektrycznością, które prowadzono. Wiadomo, że to była połowa XIX wieku. Mówi: „Być może jest coś w tym ciekawego, ale to poczekajmy, niech to zostanie zbadane”. W ówczesnym czasie panowała niemalże moda na te wirujące stoliki. W całym Paryżu, we wszystkich miastach niemalże całej Europy, również w Polsce, ludzie spotykali się i tymi stolikami wirowali. Wyglądało to w ten sposób, że po prostu siadali wokół nich. Te stoliki zaczynały wirować, stukać i wydawać różne dźwięki, zachowywać się nienaturalnie. Jednak następnym razem, kiedy Kardec spotkał owego Fortiera, ten powiedział mu: „Ale słuchaj, te stoliki nie tylko wirują, ale także mówią”. I wówczas Kardec spojrzał. To jest ciekawsze, bo jak tylko wirują, to może ktoś tam wprawia w ruch za pomocą elektryczności czy czegoś, ale jak mówią, to już jest coś ciekawszego, bo to jest jakiś efekt bardziej inteligentny, więc coś za tym musi stać.
Kiedy pierwszy raz wybrał się na takie spotkanie mediumiczne, na którym miał zobaczyć te mówiące i wirujące stoliki, miał w głowie taką myśl: przede wszystkim nie będę tworzył jakiejś teorii, zanim wszystkiego nie zbadam. Czyli skupię się przede wszystkim na obserwacji. Jednak jeśli widzę, że jest jakaś inteligencja, która zaczyna działać, to musi za nią stać jakaś przyczyna inteligentna. To nie może być działanie jakiegoś ślepego prawa czy ślepej siły, która w przypadkowy sposób działa. I wówczas Allan Kardec, który jest jego pseudonimem, on naprawdę się nazywał Hippolyte Rivail, zaczął badać, zaczął uczestniczyć w spotkaniach. Przy czym nie skupiał się na jednej osobie. On chodził na różne tego typu spotkania i widział, że ludzie kontaktują się z jakimiś istotami, które same mówią, że są duchami czy duszami zmarłych. To go bardzo interesowało. Widział, że ludzie zadają różne pytania. Młode dziewczyny się pytały: „Czy wyjdę za mąż?”.
Panowie się pytali, czy będą kiedyś bogaci, czy znajdą jakieś skarby, gdzie te skarby można znaleźć. Ale zauważył, że wiele osób, wielu naukowców zadaje duchom również inne pytania. Bo jeśli się zastanowimy, jeśli to rzeczywiście są dusze zmarłych, to warto jest zapytać, jak ten świat po drugiej stronie wygląda. Jeśli te dusze mają dostęp do większej wiedzy, to trzeba wykorzystać tą okazję i te pytania zadać. Allan Kardec zaczął sam uczestniczyć i zadawać dodatkowe pytania. I miał fantastyczną umiejętność, bo potrafił to wszystko w syntetyczny sposób zebrać. Bardzo często, kiedy czytamy książki związane z ezoteryką, jest tam tyle informacji i one są przedstawione w tak chaotyczny sposób, że ciężko jest zrozumieć, o co chodzi. W książkach Kardeca tak nie jest, bo jest wszystko punkt po punkcie poukładane. W 1857 roku Allan Kardec zebrał najważniejsze pytania, które zadał duchom i ich odpowiedzi i wydał książkę, której nadał tytuł „Księga duchów”. Mówi, że oczywiście jego praca polegała tylko na zebraniu, uporządkowaniu tych pytań.
We wszystkim pomagały duchy. Natomiast wszystkie odpowiedzi i cała wiedza, która jest zawarta, umożliwiły mu właśnie spotkania i informacje przekazane z zaświatów. Kolejnymi książkami, które wydał później Kardec, była „Księga mediów”, która opisuje tą techniczną stronę, czyli jak to się dzieje, że te duchy mogą się z nami komunikować, jakie są niebezpieczeństwa takiej komunikacji, jak się za to zabrać, jak to wygląda. Kolejna książka, „Ewangelia według spirytyzmu”, pokazuje tak naprawdę Daje odpowiedź na pytanie, jak mamy żyć, żeby być szczęśliwymi. Duchy analizują fragmenty Ewangelii i odpowiadają na te nurtujące nas wszystkich pytania. Kolejną jest „Niebo i piekło według spirytyzmu”, gdzie Allan Kardec zbiera informacje od duchów i pyta się, jak im jest w zależności od tego, jak one wcześniej żyły czy jak wyglądała ich śmierć. Przepytuje duchy samobójców, przepytuje duchy szczęśliwe i zadaje pytania, jak to się dzieje, że w tej chwili są w takim, a nie innym stanie. Kolejną książką jest „Geneza”, która opisuje, w jaki sposób powstała Ziemia. Opisuje teorię ewolucji między innymi. Co bardzo ciekawe, książki Kardeca powstały przed Darwinem, więc ja czasami się zastanawiam, czy przypadkiem Darwin, jak płynął swoim statkiem Beagle, czy książek Kardeca nie zabrał ze sobą.
Kolejna książka „Czym jest spirytyzm”, która w krótkich pytaniach odpowiada na wszystkie wątpliwości, które osoby, które pierwszy raz ze spirytyzmem się stykają, zadają. Wydał także „Przegląd spirytystyczny”, czyli miesięcznik, w którym zbierał listy od innych osób zainteresowanych spirytyzmem, które prowadziły w całej Europie czy na świecie badania. Między innymi jest tam sporo kandydatów z Polski. Ludzie przysyłali swoje listy, dopytywali się, tłumaczyli także jego książki. Gdy Allan Kardec wydał tą pierwszą „Księgę duchów”, od razu spotkał się z wieloma zarzutami. Po pierwsze ludzie, którzy byli niechętni spirytyzmowi, zaczęli czasami z niego drwić, mówić, że to, co on robi, to w ogóle nie jest naukowe. Więc pojawił się przede wszystkim sprzeciw nauki. Kolejna grupa osób podejrzewała, że tak naprawdę tych duchów nie ma. Te stoliki wirujące i mówiące to jest jedno wielkie oszustwo, że to ludzie pojawiają się i wprowadzają nas w błąd. Kolejni mówili, że tak naprawdę one wirują, ale tak naprawdę to nam się tylko wydaje, bo to jest tylko halucynacja.
Czasami jest halucynacja zbiorowa, gdy wobec nas 20, 30 osób stoi, wiruje, fruwa i rozbija się o ziemię, to tylko jest halucynacja. Kolejna grupa mówiła, że to jest animizm. Animizm od słowa dusza z łaciny. Czyli tak naprawdę, że te wszystkie rzeczy wypływają nie tyle od dusz zmarłych, tylko od duszy samego medium, czyli tego pośrednika, czy też dusz uczestników. Jeśli ktoś otrzymuje jakiś przekaz od zmarłych, to tak naprawdę on, być może nieświadomie, ale korzysta z wiedzy, którą ma w swoim własnym mózgu zakodowaną gdzieś w podświadomości. Ostatnia teoria, która się pojawiła, bardzo często oferowaną właśnie Kościół na przykład, polegająca na tym, że rzeczywiście jakiś kontakt jest, ale nie kontaktujemy się z duszami zmarłych, tylko z demonami. Demony to oczywiście coś złego, więc jak najbardziej tego trzeba zabronić. Allan Kardec na te zarzuty odpowiada bardzo trafnie i bardzo krótko. Tak naprawdę sto razy lepiej niż ja to tutaj zaprezentuję. Odpowiada w książce „Czym jest spirytyzm”, która jest bardzo krótka, ale tak naprawdę idzie w samo sedno.
Zacznijmy od tego pierwszego zarzutu, który można sobie postawić. Dlaczego nauka odrzuca te zjawiska i dlaczego spirytyzm nie jest uznawany przez naukę? Pierwsze pytanie. Zadajmy sobie pytanie, ilu naukowców zajęło się spirytyzmem, obserwowało go, zbadało i wydało negatywny osąd? Ja mogę powiedzieć, że żadnego nie znam, ale znam mnóstwo innych, którzy akurat badali bardzo długo i intensywnie i wydali zupełnie inną opinię, pozytywną. Między innymi jest tutaj kilka osób, wśród nich Charé-Richert, noblista z dziedziny medycyny. Żeby nikt nie powiedział, że to są jacyś przypadkowi naukowcy, których nikt nie zna. Jest sir William Crookes, sir Oliver Lodge. Jak widzimy sir, to wiadomo, że to jest jakaś ważna osoba, bo królowa nie nadaje tytułów szlacheckich każdej z osób. William Crookes jest w ogóle bardzo ciekawą postacią, bo bez niego nie mielibyśmy Marii Curie-Skłodowskiej, która zresztą też seanse mediumiczne badała.
Ale bez niego nie mielibyśmy, bo on dał taki pierwszy krok do badania radioaktywności. On odkrył jeden czy dwa pierwiastki, więc był bardzo znany i nawet jedno z towarzystw naukowych, które reprezentował, wymyśliło sobie, że William Crookes to jest nasz człowiek. On wie, jak się tym wszystkim zająć, niech więc idzie, zbada te zjawiska mediumiczne i powie, że to jest wszystko oszustwo, że to nie istnieje i niech on nas reprezentuje. Ale jakiś czas później, kiedy William Crookes rzeczywiście się za to zabrał w sposób metodyczny, przygotowywał wszystkie eksperymenty, zapewniał wszystkie szczegóły, czyli uniemożliwiał na przykład używanie jakichś rzeczy, które na przykład medium przyniosło, czyli spreparowanych materiałów. Zawsze badał bardzo dokładnie medium. W ubraniu nie przynosi jakichś rzeczy, które później mogły się pojawiać. Po kilku latach on wrócił do tego swojego towarzystwa i powiedział wobec wszystkich ludzi, ryzykując tak naprawdę całą swoją karierę, która była olbrzymia i niesamowita. Powiedział: „Ja wam nie mówię, że te zjawiska są możliwe. Ja wam mówię, że one istnieją”. Czyli on był do tego aż tak bardzo przekonany.
Podobnie była kolejna z osób, Alfred Russel Wallace, tutaj po prawej stronie. On mniej więcej w tym samym czasie co Darwin opracował teorię ewolucji. Był znanym naturalistą i on doszedł do tego też dosyć przypadkowo, bo zjawiska mediumiczne, nie tak, żeby się nimi bardzo interesował, ale zaczął je obserwować u siebie w rodzinie i zaczął je badać i badać i powiedział, że- Fakty są uparte i fakty mnie przekonały. To, co zobaczył, było wystarczające, żeby do tego doprowadzić. Mogę też jeszcze powiedzieć na przykład o Cesare Lombroso, który był słynnym włoskim kryminologiem. On badał przede wszystkim przypadki popełniania przestępstw, więc wszystkie sztuczki, fałszowanie rzeczy były mu znane. I co ciekawe, on na początku pisał bardzo ironiczne teksty, które szydziły ze spirytyzmu, szydziły z medium. Ale tak się złożyło, że zdecydował się jednak przyjrzeć temu bliżej. Zaczął badać i później się wstydził tych swoich tekstów, bo powiedział, że rzeczywiście się bardzo do tego przekonał. Kolejni badacze: Alexander Aksakow z Rosji, Ernest Bozzano z Włoch, Gabriel Delanne.
Można tutaj wspomnieć także o polskim Julianie Ochorowiczu, który również zajmował się tymi badaniami. Co bardzo ciekawe, większość z nich, jeśli nie wszyscy, podchodzili do spirytyzmu na początku sceptycznie. Czyli to nie były osoby, które uważały, że spirytyzm jest faktem i postanowiły to wykazać dowodami. Nie. Oni po prostu podchodzili uczciwie do tematu i zaczynali go powoli badać. Dlaczego jednak nauka się temu sprzeciwia? Ponieważ zakłada podstawowy błąd. Naukowcom wydaje się, że wszystko jest materią, więc wszystko jest jak najbardziej powtarzalne. Czyli jeśli ja zrzucam długopis na ziemię, to on zawsze spadnie. Więc oni sobie robią milion testów.
Spadnie. Czyli jest jakieś prawo, które działa. Natomiast z duchami to już tak nie jest. Dlaczego? Dlatego, że one są tak naprawdę duszami takimi jak my, czyli mają wolną wolę i decydują o samym sobie. Więc jeśli ja bym na przykład chciał udowodnić, że ktoś z państwa tutaj na sali istnieje i taki naukowiec mnie poprosił, no to dobrze, w takim razie proszę się milion razy z nim skontaktować i musi mieć milion udanych prób. Między innymi pan Randi, który jest słynny, ma milion dolarów do zaoferowania, ale stawia takie warunki, że na milion prób można tam jedną mieć nieudaną. Czyli dosyć trudno. Natomiast w ten sposób ja nie udowodnię istnienia żadnego z państwa, bo jakbym zadzwonił pod czyjś numer, to na milion prób, to połowy pewnie ktoś nie zdąży odebrać. Ile razy ma telefon wyłączony, więc zgodnie z nauką tak naprawdę większość z nas nie istnieje.
Nie jesteśmy w stanie udowodnić naszego istnienia. W przypadku spirytyzmu, kiedy mamy do czynienia z żywymi istotami tak naprawdę, które jedynie są niewidzialne, należałoby podejść bardziej jak w naukach biologicznych. Czyli usiąść i obserwować. Na przykład gdyby naukowiec chciał udowodnić, że żaba potrafi skakać, to jak to może zrobić? Nie może zrobić milion prób, posadzić żabę i sprawdzać, czy podskoczy, bo ona nie podskoczy, ma swoje widzimisię i jak będzie chciała, to sobie będzie skakać, jak nie, to nie. Natomiast to, co może zrobić, to może usiąść, patrzeć i obserwować i zobaczy, że raz żaba skoczy, drugi, trzeci. Jeśli obserwuje inne żaby, czy one też potrafią skakać, to może wydać osąd. Tak jest. Żaby potrafią skakać. I podobnie jest ze spirytyzmem.
Jeśli usiądziemy i zaczniemy obserwować te badania czy spotkania mediumiczne, zaczniemy obserwować, jak komunikują się duchy, to wtedy z czasem, czasami to może być miesiąc, czasami może być 10 lat, dojdziemy do tego samego wniosku. Bardzo często ci badacze na pierwsze efekty musieli bardzo długo czekać. To nie jest tak, że sobie siadamy i nagle duchy się pojawiają, bo one bardzo często chcą sprawdzić, czy jesteśmy cierpliwi wystarczająco, więc trzymają nas w niepewności. Ale później tych faktów jest mnóstwo. I tak jak ten Alter Passwall wspominał, one są uparte, więc zobaczymy ich bardzo dużo. Także z tych podstawowych rzeczy dotyczących badań naukowych, czyli powinniśmy do tego inaczej podchodzić, to nie będzie się powtarzało w nieskończoność, ale powinniśmy obserwować. Jeśli dane zjawisko będzie zachodzić wiele razy, to powinniśmy wyciągać z tego wnioski. I kolejna rzecz, o której wspomniałem. Jeśli ktoś mówi, że nauka się sprzeciwia, to niech poda nazwiska naukowców, którzy zbadali wystarczająco długo ten temat i doszli do takiego wniosku, że chodzi o coś innego niż o manifestowanie się dusz zmarłych. Kolejny zarzut, który dotyczy oszustwa.
Większość ludzi mówi: „To nie żadne duchy, tylko po prostu ktoś nas oszukuje. Specjalnie to robi często, żeby sobie na nas zarobić”. Więc pierwsza taka wypowiedź jest taka, że jeśli ktoś oszukuje, to nie znaczy, że jakieś zjawisko nie istnieje. Czyli jeśli ja oszukam państwa, że coś rzucę, długopis i on spadnie, jakąś sztuczkę wywołam, to nie znaczy, że tak naprawdę nie jest. Czyli rzeczywiście istnieją przypadki oszustwa i mogę powiedzieć, że jest ich bardzo dużo. Natomiast my, spirytyści, nie wierzymy, że duchy są tak naprawdę za każdym z tych zjawisk i staramy się badać i patrzeć, rzeczywiście szukać tych śladów, które by potwierdzały, że to oszustwa nie istnieją. I teraz jest kilka takich rzeczy, które bardzo są ciekawe. Czyli pierwsza z nich to jest to, że takie sztuczki, czy powiedzmy ktoś... Kto z nas tak naprawdę byłby w stanie zawirować stołem tak, żeby on powtórzył pod sufitem? Być może jedna osoba podniesie rękę, bo przez kilka miesięcy wcześniej przygotowywała taką sztuczkę.
Na pewno David Copperfield to nawet pokazał kiedyś na scenie. Natomiast jak to się dzieje, że nagle te stoły wirują wszędzie? Czyli ktoś mógł powiedzieć, że to takie specjalnie spreparowane stoły. Allan Kardec zawsze chociażby w tej książce „Czym jest spirytyzm” opowiadał. Tak, ale dlaczego jeszcze nie znamy producenta tych stołów, skoro one już w starożytnym Rzymie były? Bo w starożytnym Rzymie były opisywane wirujące stoły i mówiące. Dlaczego nikt do tej pory nie powiedział, kto jest tym producentem tych wspaniałych stołów, że w każdym mieszkaniu w ówczesnej Francji takie stoły można było znaleźć? Także to jest coś, co jest bardzo ważne, że te zjawiska każdy z nas jest w stanie wywołać. Czyli nie jest to coś, co jest sztuczką, która jest specjalnie preparowana. Oczywiście bardzo często media do takich sztuczek uciekają.
Dlaczego? Dlatego, że pobierają za to opłaty, więc chcą zadowolić swoich klientów, więc jest to coś bardzo ważnego. Natomiast my, spirytyści, podchodzimy do tego inaczej, bo uważamy, że za pomaganie ludziom i umożliwianie jakichś kontaktów, jeśli nie płaciemy pieniędzy, nie chcemy pobierać. Więc cała nasza działalność jest absolutnie bezinteresowna i już od czasów Kardeca tak było. Mówiąc o tym oszuści, jak nawet żadnych efektów nie mają. Nie dość, że się męczą, to tak naprawdę przecież nic na tym nie zarabiają. Więc po co mieliby oszukiwać? To też oszukiwać samego siebie, jeśli to latami ciągną i czasami ryzykują swoją karierę. Kolejna bardzo ciekawa rzecz dotyczy odlewów gipsowych, które były kiedyś na spotkaniach, między innymi w Polsce otrzymywane. Wyglądało to w ten sposób, że brano gips i był mały otwór i w środku tego gipsu formowała się dłoń.
Czyli tak jakby taki ślad dłoni, że później odlew powstawał gipsowy dokładnej dłoni. Japończycy powiedzieli: „A my znaleźliśmy sposób, bo tak można zrobić, trzeba jakąś rękawiczkę do tej formy włożyć, później wlać tam gips i taka dłoń się pojawi”. Natomiast to nie wyjaśniało kilku rzeczy. Po pierwsze, jak sprawić, żeby się odciski palców pojawiały, które na tych oryginalnych odlewach gipsowych. Oni nie zauważyli tego szczegółu, ale już od razu się zdecydowali. I kolejna rzecz, w jaki sposób to zrobić w kontrolowanych warunkach, bo ci naukowcy, którzy do tego się zabierali, eliminowali wszystkie utrudnienia czy wszystkie takie rzeczy, które mogłyby sprawić, że rzeczywiście coś nie pójdzie tak po ich myśli, że tak naprawdę, że gdzieś tam oszustwo może się pojawić. I na przykład w tych seansach, w których bohaterem było polskie medium Franek Kluski, to, co robili na przykład nie stosowali gipsu, które na przykład medium przynosiło, tylko stosowali swój własny, do którego bardzo często jeszcze po cichu wsypywali jakiś barwnik, żeby mieć pewność, że to jest na pewno ten gips, który się pojawi. Oczywiście zawsze pojawiał się barwnik. Kolejne rzeczy były czasami jakieś... Bardzo jest taka zabawna historia, kiedy Charles Richet, ten noblista słynny i jeden z ważniejszych naukowców okresu międzywojennego, powiedział: „No tak, te duchy cały czas te dłonie nam pokazują, coś innego by mogły zrobić”.
I nagle usłyszał takie chrupnięcie w gipsie i okazało się, że są tam pośladki, które się pojawiły. Czyli też to nie mogło być przygotowane. Więc tutaj duchy też potrafią sobie czasami zażartować. Natomiast to, co jest ważne z tymi odlewami, że wszystko było przygotowane dokładnie. Czyli to nie było jakieś przypadkowe, że nie odbywało się w domu medium, tylko zawsze w kontrolowanych warunkach i zawsze udawało się uzyskiwać tego typu rzeczy. Czyli oszustwo tutaj jest wyeliminowane właśnie tym, że dochodziło do tej zmiany w kontrolowanych warunkach, czyli naukowcy, którzy odkrywali pierwiastki i prowadzili bardzo długo badania naukowe. Oni mieli więc swój warsztat doskonale przygotowany, więc unikali tego typu rzeczy. Oczywiście to także jest ta bezinteresowność. Czyli jest mnóstwo osób, o których jeszcze opowiem, między innymi o Chico Xavier z Brazylii, które działają absolutnie bezinteresownie, więc takie oszukiwanie byłoby oszukiwaniem samego siebie. Czyli po co miałby to robić, jeśli żadnego zysku z tego nie czerpie?
Kolejna teoria dotyczy halucynacji. Czyli pytanie, czy może tym naukowcom się to wszystko zdawało i że to jest jakaś iluzja jedynie, czyli coś tam się niby pojawia, ale tak naprawdę pojawia się tylko w naszej głowie. Jest kilka odpowiedzi, które tutaj można przedstawić. Po pierwsze, to już nie za czasów Kardeca, dużo później pojawiły się badania rejestrowania głosów na taśmie, badania, które doskonale opisuje ksiądz katolicki, co ciekawe, François Brune. Głosy duchów, które podają bardzo często różne rzeczy. Czyli jest jakiś ślad, ta kaseta istnieje, można odsłuchiwać cały czas. Bardzo ciekawe badania opisuje też doktor Paul Zibie w swojej książce „Spirytyzm”. Są to badania nad pismem bezpośrednim. Na czym to polega? Polega na tym, że samo się pisze, krótko mówiąc.
Czyli zostawiamy kartkę papieru i na tej kartce papieru pojawia się napis. Ktoś mówi: „A, ktoś tam siedzi i pisze”. Natomiast Paul Zibie oczywiście był sprytniejszy, więc zamykał zawsze tą kartkę między dwoma deszczułkami, co uniemożliwiało dotarcie jakiejkolwiek dłoni czy czemukolwiek. I jeszcze pieczętował, żeby nie było wątpliwości, że ktoś nie zerwał na przykład pieczęci. I dzięki temu otrzymywał przekazy. One opisane są w tej książce. Są to przekazy w różnych językach, więc to też jest bardzo ciekawe, że nie dość, że taki oszust, to jeszcze musiał znać języki. Więc tutaj mamy tą sytuację, czyli dwie zamknięte deseczki czy deszczułki, między nimi kartka papieru. Na tej kartce pojawia się pismo. Jeśli by to była halucynacja, to to pismo by zniknęło po godzinie, dwóch, ale można zauważyć także, że w tej książce są nawet zdjęcia tych kart zapisanych.
I kolejna równie fascynująca rzecz to są malarze wehikuł. Jest jeden Brazylijczyk, który się nazywa Luiz Gasparetto. Fragmenty jego działania można zobaczyć między innymi w internecie. Polega to na tym, że on bierze pędzel w jedną rękę, bierze pędzel w drugą rękę i zaczyna malować dwa obrazy, które są niemalże idealnymi kopiami obrazów słynnych malarzy z przeszłości, czyli Picassa, Degas i innych. Jeśli ktoś chce powiedzieć, jak on się nauczył, niech spróbuje napisać chociażby swoje imię i nazwisko lewą ręką i prawą ręką albo namalować obraz w ciągu jednej minuty, a już najlepiej dwa obrazy oburącz. On tłumaczy po prostu, że to duchy malują. Czyli jeden duch kontroluje jedną rękę, drugi drugą i on jest w stanie w ciągu kilku chwil namalować naprawdę niesamowite dzieła. Oczywiście jak się ogląda ten film, to się wydaje, że wszystko jest w przyspieszonym tempie, ale to jest tylko złudzenie. Tak naprawdę rzeczywiście bardzo szybko maluje. I taka to jest iluzja.
Te obrazy możemy obejrzeć. Możemy obejrzeć nagrania z tego, więc coś za tym musi stać. Kolejna rzecz jest to animizm. Czy to nie jest tak, że można powiedzieć: „On to maluje”, ale tak naprawdę to on sam ma jakieś zdolności czy jakaś jego dusza potrafi się rozdwoić i te obrazy namalować. Tutaj podaję zawsze przykład jednego z najbardziej znanych mediów w XX wieku, Chico Xaviera. Był to człowiek bardzo prosty. Urodził się w Brazylii, w małej miejscowości, w której były tylko zapeurzone ulice, kilka domów i kilka klas szkoły podstawowej. Już jako dziecko musiał chodzić do pracy. Co on zrobił? Zawsze pytam, czy ktoś z państwa próbował napisać książkę.
Najczęściej każdy próbował w życiu jakąś jedną napisać, ale po pierwszych dwóch zdaniach zrezygnował. Chico napisał ponad 400 książek. Oficjalnie przyznaje 412, ale udało się jeszcze zebrać kolejne, więc w tej chwili to jest około 450. Jeśli ktoś napisze 450 książek w ciągu całego swojego życia, to tutaj jest duża odpowiedź. Ale co ciekawe, te książki nie są takie zwykłe. To nie jest książka jednej osoby, która ją pisze. W każdej tej książce podpisuje się nią jakiś duch, który opisuje swoim własnym językiem różne rzeczy. Jest jeden duch, na przykład duch lekarza, który podpisuje się imieniem Andre Luis, który opisuje swoją historię poza świata od momentu śmierci, jak dalej jego życie się toczyło. I on pisze takim bardzo lekarskim językiem. Opisał też na przykład mechanizmy bycia medium, gdzie opisuje różne części ciała i tak dalej.
Bardzo ciekawe jest to, że niektóre informacje, które podaje, wyprzedzają wiedzę medyczną i są później potwierdzane. Jest inny duch, który jest takim duchowym przewodnikiem Chico, który ma na imię Emanuel, który jest znowuż bardzo wielkim erudytą, więc każda książka jest pisana innym stylem. Pierwsza książka była najbardziej fascynująca, bo to była książka „Parnas zagrobowy”. To był taki tomik wierszy. W nim było 259 wierszy, których autorami było 56 poetów. Każdy z tych wierszy był pisany stylem danego poety. I to byli najwięksi poeci języka portugalskiego, którym mówi się w Brazylii, czyli albo Portugalczycy, albo Brazylijczycy. Więc pierwsze podejrzenie, czy Chico niby taki zdolny, że pisał stylem tych poetów. Na co on odpowiadał: „Ja tutaj jestem biednym takim pracownikiem, który w ogródku pracuje, podlewam sobie czosnek, więc jak ja mogłem te wszystkie książki przeczytać?”. Rzeczywiście wiele osób myślało, że on ma jakieś wielkie biblioteki w domu i tam sobie te wiersze kopiuje.
Więc jeden z badaczy dostał się do jego domu i mówi, że widziałem tą wielką bibliotekę, którą ma. To wygląda w ten sposób, że to jest taka mała półeczka, na której są chyba ze trzy książki i kilka czasopism. Jeśli ktoś był w Brazylii, to też będzie wiedział, że generalnie książki są bardzo drogie i bibliotek jest bardzo niewiele, więc to nie jest też tak, że on mógł sobie chodzić do miejscowej biblioteki. Prawdopodobnie nawet w jego mieście takiej nie było. Jest tych 56 poetów, którzy piszą różne wiersze, każdy w swoim stylu. To wywołało duże zdziwienie, więc badacze literatury zaczęli analizować. I rzeczywiście to są wiersze tych poetów. Jak to się stało? Jeden ze znanych pisarzy brazylijskich powiedział: „Nie wiem, kto to napisał, ale ktokolwiek to napisał, może zająć tyle miejsca, ile mu się podoba w Akademii Literatury”. Była to naprawdę rzecz fascynująca.
Oprócz książek wierszy pisał na przykład powieści historyczne. Jedna z nich dotycząca czasów starożytnego Rzymu i Palestyny, czyli czasów życia Chrystusa, zawiera tyle słów związanych z tamtym okresem, że powstał nawet słowniczek na kilkadziesiąt stron, który podaje definicje każdego z tych słów. Jakby ktoś chciał taką książkę napisać, to też by musiał siedzieć ze słownikiem czy z czymkolwiek i weryfikować. To było bardzo ciekawe. Ale z drugiej strony możemy pomyśleć zawsze, że to jest coś, co wypływa z samego Chico, że może taki zdolny był i to wszystko potrafił zrobić. Ale w drugiej połowie życia zaczął otrzymywać bardzo ciekawe przekazy od bliskich ludzi, którzy do niego przychodzili. Zawsze przyjmował wszystkich, kogu się tylko dało. Oni przychodzili do niego na spotkania i bardzo często otrzymywali listy od swoich bliskich, którzy zmarli. Matki otrzymywały listy od dzieci, czasami żony od zmarłych mężów. To było takie znamowite, że tych ludzi przychodziły tam tysiące i setki.
Setki tysięcy. Czasami się mówi, że takie listy to są takie ogólniki typu: „Kochana mamo, kocham cię bardzo i tęsknię. Były ze mną jakieś problemy”. Ale tak naprawdę każdy, jak sobie spojrzy na relacje z rodzicami, to powie to samo. Ale w tych listach było zupełnie co innego. Badacze w Brazylii postanowili wziąć grupę tych listów i przeanalizować z osobami, które je otrzymały, jak bardzo są zgodne z prawdą, jak wiele tych rzeczy się pojawia. To, co jest najbardziej szokujące, pozytywnie oczywiście tutaj, że na pytanie, czy były jakiekolwiek błędy, czy gdziekolwiek on się pomylił, czy podał jakąś nieprawdziwą informację, nieprawdziwe imię, nieprawdziwe zdarzenie, wszystko udzielili „nie”. 100% informacji była zgodna z prawdą. Kolejna rzecz, kiedy mówi się o takich rzeczach. 70% z tych listów zawierało opis śmierci.
Czyli Chico tak naprawdę musiałby mieć jakiś rejestr wszystkich zgonów w Brazylii, bo ludzie z całej Brazylii przyjeżdżali do niego. Tam jest 200 milionów ludzi, więc to duży musiał być ten rejestr. I wiedzieć, kto dokładnie w jaki sposób umarł. I że akurat ta pani, która przyjechała, to jest matka tego chłopaka, który zginął w wypadku samochodowym. Czyli 70% i oczywiście wszystkie zgadzają się z prawdą. Znajdują się w tych listach nazwiska, daty. To nie jest list taki: „Kochana mamo, kocham cię, do widzenia”. To jest: „Kochana mamo, pozdrów ciocię Basię i powiedz mojemu bratu Krzyśkowi, że bardzo dobrze wybrał medycynę i że to jest bardzo dobry dla niego krok. Ja go wspieram ze świata”. Jest tych informacji tak dużo.
Już nie liczę tutaj listów, które są pisane w innym języku, które także się zdarzało otrzymać na przykład w języku włoskim dla rodziców. Otrzymał tekst w języku włoskim, czy też do dwójki judaistów z Brazylii otrzymał tekst od ich syna, który opisał nawet wykład z tym małżeństwem. Jest w naszym kwartalniku „Spirytyzm”. Drugim numerze bardzo ciekawy. Były tam fragmenty słów z języka hebrajskiego czy też informacje, których Chico, który nie był specjalistą od judaizmu, nie mógł znać. Było mnóstwo tych rzeczy do tego stopnia, że ci rodzice byli przekonani w 100%, że to rzeczywiście ich dzieci komunikują i to dało im nadzieję i otuchę. Wiedzieli, że tak naprawdę ta śmierć jest tylko rozłąką na jakiś czas, że to nie jest rozłąka na zawsze. Jeśli on był w stanie otrzymać informacje, które bardzo często nawet sama ta osoba nie znała, czyli sama ta osoba, która przychodziła, otrzymywała informacje zupełnie jej nieznane. Najlepszym przykładem była sprawa sądowa, która toczyła się w Brazylii, kiedy dwóch nastolatków było w domu i nagle jeden drugiego zastrzelił. Znalazł pistolet ojca i strzelił do drugiego.
Oczywiście został oskarżony o zabójstwo i wówczas Chico otrzymał przekaz od tamtego chłopaka, który opisywał: „Zostawcie go w spokoju. To był przypadek. Bawiliśmy się pistoletem i on przez przypadek wystrzelił”. I co ciekawe, sąd przyjął to wytłumaczenie i sami rodzice tego chłopaka również, ponieważ tych śladów tego, że to rzeczywiście ich syn było tak dużo, uznali, że rzeczywiście to jest fakt. To był pierwszy przykład, w którym sąd wysłuchał duchów i wydał wyrok na podstawie tego, co one przekazały. Tych informacji było tak dużo, że nie ma wątpliwości, że to jest coś, co jest poza samym Chicą i poza tymi rzeczami. Są to informacje, które mogły mieć tylko i wyłącznie tamte osoby, które zmarły. Czasami są to jakieś ich sekrety, które tylko oni znali. Są tego typu szczegóły. Bardzo często są inne ciekawe historie.
Kiedy duchy proszą o jakąś przysługę, nawet na spotkaniach spirytystycznych mówią: „Pójdźcie do tej i do tej osoby. To jest jakaś moja żona, która potrzebuje pieniędzy, a pieniądze są schowane w jakimś miejscu”. I tego typu przypadki również były opisywane. Oczywiście taka osoba, do której pukamy do drzwi i mówimy, że pan mąż pani schował pieniądze, że zakomunikował to na spotkaniu medycznym, to najczęściej trzaska drzwiami, ale później zaczyna się zastanawiać. Tak naprawdę tych dowodów tutaj jest mnóstwo i sama ta postać tego Chico jest również niesamowita, bo ja wspomniałem o tym, że my spirytyści uznajemy, że pomagać trzeba za darmo. Chico napisał te 400 książek. One się sprzedały w milionach egzemplarzy. Teraz jedna z tych książek „Nasz dom”, która ukaże się w języku polskim na początku przyszłego roku, na podstawie niej został nakręcony film, na który tłumy ludzi idą do kina. W zeszłym roku została nakręcona również biografia Chico też jako film. On ustąpił w Brazylii tylko „Awatarowi”, jeśli chodzi o oglądalność, więc tak naprawdę tłumy ludzi, miliony na ten film poszły.
Jeśli ktoś ma te 400 książek, z których każda się sprzedaje w milionach, więc jak on by taką złotówkę z każdej książki nawet zarobił, to tak dosyć niedużo, to byłby milionerem. Ale Chico był inny. On mówił: „To nie ja piszę te książki, to duchy, więc ja oddaję prawa autorskie instytucjom charytatywnym”. Także działał zawsze w ten sposób. Mówił: „To nie ja. Ja tylko jestem tutaj takim listonoszem, który rozdaje listy i jedynie pośrednikiem”. Zawsze pomagał. Był taką osobą bardzo pozytywną. Do niego ci ludzie przychodzili tłumami, zjeżdżały się tam setki tysięcy, olbrzymie kolejki. Natomiast on wszystkich przyjmował.
Czasami siedział do trzeciej, czwartej w nocy i później jeszcze pisał książki. Te 400 książek te duchy mu dyktowały. Ale trzeba dodać, że on, jak widać, ma takie ciemne okulary, bo na jedno oko prawie nie widział. Był schorowany od najmłodszych lat, więc to pokazuje, że często nie jest to łatwe zadanie. On mówił, że po prostu jest w stanie temu podołać i zawsze te książki pisał. Ale wiedział, że tak będzie, bo gdy pierwszy raz spotkał swojego duchowego przewodnika Emanuela, ten powiedział mu: „Słuchaj Chico, będę od ciebie wymagał trzech najważniejszych rzeczy do tej pracy”. On się pyta: „Jaka to jest ta pierwsza rzecz?” „Pierwszą rzeczą jest dyscyplina”. „A druga rzecz?” „Dyscyplina”. „A trzecia rzecz?” „Dyscyplina”. I rzeczywiście dzięki tej dyscyplinie był w stanie napisać tyle książek.
Był w stanie otrzymywać przekazy dla ludzi, pomagać im, a jednocześnie przez dłuższy część życia pracował również zawodowo. Tak na koniec mówiąc o tej postaci jeszcze mogę powiedzieć o programie telewizyjnym, który z jego udziałem został nagrany. To był taki program na żywo w Brazylii, w którym zapraszano polityków na zasadzie takiej, że była grupa osób, dziennikarzy, która zadawała pytania gościowi i był to program na żywo. Zazwyczaj trwał godzinę. Mówili, że dwie godziny to już jak super ciekawa dyskusja, to trwało dwie godziny. Gdy Chico został zaproszony, pierwszy program trwał cztery godziny, czyli wszyscy mówili: „Ciągniemy dalej, ciągniemy dalej. Jest tak ciekawie, oglądalność jest bardzo duża”. Cztery godziny i później zaproszono go ponownie do tego programu i kolejne cztery godziny. Takie osiem godzin z jedną postacią. A dziennikarze, którzy przyszli, mówili: „My chcieliśmy tutaj pokazać właśnie tego Chico, że to jest jakiś oszust czy coś, ale jak zobaczyliśmy, jaka to jest dobra i pozytywna osoba, to aż żeśmy się praktycznie w nim zakochali i popieraliśmy go całkowicie”.
Jeśli ktoś mnie pyta, czy to są rzeczywiście dusze zmarłych, ja zawsze pokazuję ten przykład tego Chico i przykład tych listów od bliskich, które są dla mnie wystarczającym dowodem na to, że życie po śmierci trwa dalej i że nasi bliscy są w stanie się z nami komunikować. I ostatni taki zarzut, który bardzo często pojawia się ze strony Kościoła, czyli że to nie są dusze zmarłych, to są demony. Czy też mówi: „Nie wolno wywoływać duchów”. Jest mnóstwo informacji na ten temat. Natomiast Ja się zawsze pytam. Pierwsze pytanie: czym są tak naprawdę demony? To takie złe byty. Ale czy one są zawsze złe? Czy mają być zawsze złe? I tak mówię.
Ale mówicie na przykład, że Bóg jest dobry i miłosierny. To jak, on stworzył jakieś demony, które są zawsze złe i czynią zło i na koniec jeszcze żadnego szczęścia nie zaznają? To jaka to jest dobroć, prawda? I w spirytyzmie pierwsza taka najważniejsza rzecz, którą otrzymujemy, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy takimi samymi istotami. Czy te tak zwane demony, czy anioły, czy inne istoty, o których słyszymy z różnych religii. I my. Czyli wszystkie dusze zostały stworzone na tym samym poziomie rozwoju. My nic nie wiedzieliśmy i zaczęliśmy się rozwijać, rozwijać moralnie, intelektualnie, kroczyć bardzo powoli, ale w stronę doskonałości. I teraz to, co nazywamy aniołami czy my spirytyści nazywamy duchami wyższymi, to są po prostu takie same dusze jak my, ale takie, które są dużo bardziej rozwinięte i moralnie, i intelektualnie, czyli muszą być mądre i niezmiernie dobre. Natomiast to, co Kościół na przykład nazywa demonami, my mówimy, że to są takie same dusze jak my, ale które wybrały złą drogę.
Natomiast to, co my mówimy zawsze, że te duchy, one też kiedyś staną się doskonałe, czyli że dla każdego z nas jest taka sama droga. Czyli tutaj nie ma wątpliwości. I zawsze jak ktoś mi mówi: o spirytyzm to same demony są, same złe rzeczy, to ja podaję przykład „Ewangelii według spirytyzmu”. Wystarczy przeczytać tę książkę, żeby zobaczyć, czy to naprawdę są demony. Jest niesamowicie pełne dobra, mądrości, przesłania, które dają nadzieję, które pokazują właśnie, że Bóg jest sprawiedliwy, które pokazują nam, dlaczego cierpimy, jakie są przyczyny tego cierpienia, co możemy zrobić, żeby być ludźmi szczęśliwymi. Bardzo często też Kardec pytał się na przykład, jaką religię powinien wybrać, co wy, duchy, możecie poradzić, jaką religię należy wybrać? I te duchy wyższe zawsze mu mówiły tak: wybierz taką religię, która będzie cię najbardziej skłaniała do czynienia dobra, bo to jest najważniejsze. Inne rzeczy nie są tak istotne. I teraz pytanie, czy to taki demon mógł powiedzieć? Czyli ktoś, kto jest niesamowicie zły.
One mówią tak: spirytyzmu nie musisz nic odrzucać. Jeśli masz wybrać między tym, żeby być katolikiem, chodzić do kościoła, czy być spirytystą i wolisz być katolikiem, to jak najbardziej. Wybieraj to, co jest dla ciebie najlepsze. Ważne, żebyś był dobrym człowiekiem. Czyli tutaj nie musisz nic odrzucać, nie musisz nic mówić. Ale te duchy też radzą wiele innych ważnych rzeczy. Mówią, żeby przede wszystkim nie akceptować wszystkiego, bo ktoś mi powiedział, to jest ważne. Tutaj akurat to, co Kardec zauważył, że duchy nie posiadają wiedzy całkowitej o wszystkim. Nie wystarczy, że niektórzy ludzie myślą: tak, zapytam się duchów, co one mi powiedzą. A to jest tak, jakbym się zapytał kogokolwiek z państwa.
Jest wiele osób, które są bardzo mądre i inteligentne, które bardzo dobrze mi poradzą, których rad trzeba będzie słuchać. Ale są inne osoby, które są żartownisiami i sobie coś powiedzą tak, żeby sobie zażartować. Tak samo jest z duchami. Pierwszą rzeczą, którą musimy zawsze zauważyć, to jest to, że one nie znają wszystkiego i zawsze musimy analizować. Więc my spirytyści nawet jak otrzymujemy piękne jakieś przesłania, zawsze to analizujemy i porównujemy. Jeśli są jakieś ważne informacje, czy o tych informacjach ktoś inny też powie, bo jeśli jest jakaś prawda, to ta prawda nie będzie przekazana jednej osobie. Bo jeśli duchy o tym wiedzą, to będą mówiły wszystkim. I tak między innymi powstały książki Allana Kardeca. On nie brał pierwszego lepszego ducha i pytał się o wszystko, tylko chodził, zbierał informacje. Później ludzie mu przysyłali z całego świata i on szukał tego, co się powtarza.
Czyli jeśli jest prawda, to ona musi się powtarzać. I druga rzecz, jeśli coś duchy przekazują, to nie może być sprzeczne z sobie. Jeśli ktoś mówi: masz być dobrym człowiekiem i zabijać kogoś, to nie jest spójne, więc coś takiego od razu spirytyści odrzucają, czy też porównują na przykład to, co duch mówi najpierw, to, co mówi potem. Czyli te duchy wyższe, które są najbardziej rozwinięte moralnie i intelektualnie, one zawsze nas prowadzą właśnie w tę stronę i zawsze nie dają nam gotowych odpowiedzi. One zachęcają nas do pracy, do tego, żeby się rozwijać i żeby zdobywać cały czas wiedzę. I nawet bardzo ciekawą rzeczą, którą kiedyś Kardec zapytał się jednego z duchów, który tutaj akurat w „Ewangelii według spirytyzmu” bardzo dużo przekazów napisał i nazywał się Duch Prawdy. Zapytał się, co tak naprawdę trzeba robić. I czasami się zastanawiamy. Wszyscy mówią o tym rozwoju, że musimy się rozwijać, ale co to tak naprawdę znaczy? Duchy wyższe jak coś mówią, to one idą prosto w sedno.
Nie dają elaboratów na 700 stron, z których nic nie wynika, tylko powiedzą jedno zdanie, które zawiera wszystko. I ten Duch Prawdy powiedział tak naprawdę to, co powinniśmy robić, żeby się rozwijać. „Kochajcie się wzajemnie i zdobywajcie wiedzę”.
[48:01] - W Radiu Paranormalium zaprezentowaliśmy zapis wykładu Konrada Jeżaka podczas sympozjum Tajemnice Świata, które odbyło się 21 listopada 2010 roku w Warszawie. Zapis dostępny jest do odsłuchania na portalach spirytyzm.pl oraz czasnowejery.pl. Zapraszamy również do odwiedzenia sklepu internetowego pod adresem revail.pl, w którym znajdą Państwo wiele interesujących publikacji z dziedziny spirytyzmu.