[00:02] - Radio Paranormalium. Grupa Infra w Radiu Wolne Media. Witam wszystkich. Bardzo mi jest przyjemnie powitać dzisiaj Piotra Cielebiasia, redaktora naczelnego serwisu Infra. Witaj Piotrek.
[00:43] - Witam. Witam cię Michał, witam wszystkich naszych słuchaczy i sympatyków też.
[00:51] - Również cię witam. Jedną małą tylko uwagę chciałem dodać, bo trochę o tym zapomniałem. W czasie poprzednich audycji podawałem adres naszego serwisu, a nie podałem tego. Oczywiście każdy może to znaleźć na naszym serwisie, ale może warto to podkreślić, że jeśli ktoś chce się z nami skontaktować, to podaję adres e-mail. To jest infra@epoczta.pl. A dzisiaj byśmy chcieli porozmawiać na temat... W ogóle chcieliśmy rozmawiać o UFO, ponieważ tak ogólnie to jest temat, który najbardziej nas zajmuje. Niestety parę dni temu dopadła nas smutna wiadomość o śmierci Johna Keela, wybitnego badacza i pisarza, który zajmował się zjawiskami paranormalnymi. Zwłaszcza chodzi tutaj o słynnego Mothmana. Piotrze, może ty byś mógł parę słów powiedzieć właśnie o panu Johnu Keelu?
[02:03] - Z wielką przyjemnością, bowiem to jest postać troszkę nieznana w naszym kraju. Głównym problemem, jaki on podjął, jest to, skąd pochodzą nie tylko obiekty UFO i statki, ale skąd biorą się te najbardziej kontrowersyjne, barwne i fantastyczne opisy ich pasażerów. Przede wszystkim zajął się, jak powiedziałeś, Mothmanem, czyli słynnym człowiekiem-ćmą, ale tak naprawdę pole jego zainteresowań było znacznie szersze. I dziś właśnie skupimy się na tym, czym właściwie są humanoidy i jak patrzeć na ten najbardziej barwny, kolorowy, czasem straszny, a czasem nawet kuriozalny i śmieszny aspekt spotkań z tymi istotami. Jak patrzeć na to dziś przez pryzmat 60 lat spotkań z UFO.
[03:03] - To jest fascynujące, bo w ogóle cała ta historia o Mothmanie jest niezwykła. Tam się przebija cały kalejdoskop niezwykłych zjawisk.
[03:16] - Tak, masz rację. Wszystko się zaczęło od serii wydarzeń. Właściwie nie wiemy, jak się to zaczęło, bo sam Keel wskazuje tutaj na szereg obserwacji różnych tak zwanych... Określa się to fachowo, może nie fachowo, może w legendach czy mitologii mianem ptaków grzmobiju. On całą serię tych obserwacji, tych skrzydlatych istot nazwał rojem Garudy. I to wszystko nagle skoncentrowało się w jednym miejscu, w miasteczku Point Pleasant. Keel w całej swojej pracy zwracał również uwagę na kwestie zjawiska fal UFO oraz tak zwanej koncentracji tak zwanych okien, przez które, tak jak na pamiętnym ranczu Skinwalkera, wszystkie te zjawiska koncentrują się nagle w jednym miejscu, czyli od poltergeistów, od zjaw, poprzez kule światła, latające spodki czy inne dziwaczne wydarzenia.
[04:24] - To jest dosyć podobna historia. Z tym że jak to wyglądało czasowo? Bo to trwało przez jakiś okres, a w zasadzie później się zakończyło, prawda?
[04:37] - Właściwie może uporządkujmy całą historię i zacznijmy od początku. Jak już mówiłem, w tym dość spokojnym, jak to opisuje Keel, miasteczku doszło początkowo do serii obserwacji dziwnej istoty, która po prostu elektryzowała mieszkańców. Sprawa była do tego stopnia poważna, że zajęły się tym miejscowe władze. A o co chodziło? Chodziło początkowo o spotkania z tak zwanym człowiekiem-ćmą, jak go potem nazwano, czyli takim dość wysokim, humanoidalnym tworem, którego głównym wyróżnikiem była para czerwonych oczu. Dlaczego ćma? Dlatego nawet jest taka słynna historia, że Mothman, sama nazwa pochodzi od słowa „Batman”, tylko po prostu ta istota przypominała bardziej ćmę czy coś w tym stylu. On się charakteryzował wieloma dziwnymi właściwościami, bowiem jedno, że był widziany zarówno za dnia, jak i w nocy. Mało kto był w stanie powiedzieć, jak wygląda jego twarz. Zwykle świadkowie widzieli ciemną, ciemnoszarą postać o rozłożystych, barczystą, o silnych skrzydłach, z parą świecących oczu.
On jeszcze ponadto mógł unosić się w powietrzu bez poruszania tymi skrzydłami. A największe wrażenie robiły właśnie te jego hipnotyzujące oczy. To jest tylko Mothman, a tak naprawdę on jest jedną z wielu składowych tego, co się wtedy tam działo.
[06:15] - No właśnie.
[06:16] - To był rok 1966, 1967, a potem nagle wszystko ucichło. I to jest właśnie dziwna sprawa, bowiem mieliśmy tam do czynienia ze wszystkim. Oprócz tego, że świadkowie widzieli tego potwora, spotykali się z różnymi tajemniczymi postaciami, bowiem jak to w małym mieście, większość ludzi kojarzy się wzrokowo. Ono nie było takie zupełnie małe, ale nagle do Point Pleasant zaczęli ściągać obcy. W tym sensie, że obcy ludzie ubrani dość nietypowo, zachowujący się nietypowo. I właściwie możemy tutaj powiedzieć, że sprawą zainteresowały się jakieś agencje, ale zachowanie niektórych tych postaci przeszkadzających badaczom, czy też ostrzegających ludzi przed tym, żeby nie wypowiadali się o swoich doświadczeniach, stawiało to wszystko pod jednym wielkim znakiem zapytania. To była taka jedna wielka mieszanka, w której ostatecznie nie wiadomo było, o co chodzi.
[07:19] - Aha. Ale mówisz o tym, że to się zakończyło w zasadzie po roku, czy troszkę dłużej to trwało?
[07:28] - Musimy wyróżnić parę rzeczy. W Point Pleasant zaczęły się dziać straszne rzeczy. To wzbudziło masową histerię, zainteresowanie mediów. Oczywiście trudno jest mówić o tym dzisiaj z perspektywy prawie pół wieku, ale wtedy to było coś naprawdę niesamowitego. Nie wiemy, ile tam było w tym wszystkim niesamowitości i jaki pierwiastek był psychologiczny tej całej sprawy. A w jaki sposób służby wzięły w tym udział i jak to wszystko było kreowane. Niestety dzisiaj nie można potwierdzić wielu z tych rzeczy. Natomiast faktem jest, że coś się tam wtedy wydarzyło.
[08:10] - No właśnie.
[08:11] - Coś wysoce niepokojącego. I Keel ostatecznie nie mogąc dojść do wniosku, co tak naprawdę dzieje się w miejscu, w którym pojawia się potwór, w którym ludzie otrzymują jakieś przesłania od jakichś duchowych istot, gdzie dzwonią telefony z jakimiś przesłaniami, gdzie dzieje się masa różnych rzeczy. Keel doszedł do wniosku, że ta cała awantura, w której mało kto może się połapać, ma swój ukryty cel. Ona po prostu okrywa całe sedno tych zjawisk.
[08:46] - Aha. Za chwilę do tego dojdziemy, bo tu jeszcze dodam, że później tam ze świadkami też dziwne rzeczy się działy. Część straciła życie.
[08:58] - Zasadniczo to część z nich straciła życie w tej słynnej katastrofie, bowiem końcówka zdarzenia wygląda mniej więcej w ten sposób, że niektórzy ludzie, tak zwani kontaktowcy, czy jak to tam nazwiemy, zaczęli otrzymywać przesłania. My się dzisiaj z nich możemy śmiać, bo niektóre z nich brzmiały jak bajki, troszkę naiwne, ale część z nich miała wybitnie charakter. Wielu z tych ludzi przepowiedziało nadejście katastrof, jak to zwykle kontaktowcy. Katastrof czy innych wydarzeń, z czego jedna miała się zdarzyć właśnie w Point Pleasant. I tak się stało. Zawalił się most, wiele osób straciło życie. A tak zwana klątwa Mothmana to jest chyba jakiś twór typowo legendarny. Co nie wyklucza faktu, że tam wiele osób straciło życie w dziwnych okolicznościach. Na przykład dziennikarka, która zajmowała się z Keel-em sprawą Mothmana, zmarła cztery lata później. Kobieta w kwiecie wieku.
[10:06] - Słuchaj, Keel to oczywiście badał osobiście i doszedł do dosyć kontrowersyjnych wniosków, bo uznał, że mamy do czynienia z tak zwanymi, jak on to nazwał, utraśnienionami.
[10:23] - Tak, masz rację. Ta hipoteza może się wydawać kontrowersyjna, ale była na swoje czasy bardzo przełomowa, bowiem musimy sobie zdać sprawę, że do dziś w świecie większość osób uważa zjawisko UFO za manifestację sił przybyszy z kosmosu. Istot pozaziemskich, istot, które przybyły najprawdopodobniej z daleka. Wszystko wskazuje na to, że nie pochodzą z naszego Układu Słonecznego. Ale Keel wyszedł z nowym konceptem zupełnie. On stwierdził, że te wszystkie siły, które nam się objawiają w postaci tych, jak już mówiliśmy, potworów, UFO, kul światła i tak dalej, są tak naprawdę elementem naszej ziemskiej rzeczywistości, tylko bardzo rzadkim. Można powiedzieć, że objawia się tylko niektórym z nas i jest dla Ziemi czymś naturalnym, tak jak człowiek, tylko w zupełnie innym sensie. Ta koncepcja jest dość trudna do zrozumienia, bo musimy sobie nagle wyobrazić, że na Ziemi oprócz nas istnieje druga niewidoczna cywilizacja. Nam się to zdaje niemożliwe, ale Keel tutaj się wspiera na różnych innych teoriach. Mówi na przykład, że wszystkie legendarne postaci, legendarne stworzenia, tak jak elfy, krasnale, skrzaty i tak dalej, są właśnie elementem tym pierwotnym, elementem tego niewidzialnego świata, który do dzisiaj funkcjonuje gdzieś obok nas, tak na marginesie, czasami się pojawia w naszym życiu bardziej.
Ale tak naprawdę wszystko to pochodzi z tego jednego tajemniczego źródła, które Jeszcze to należy odkryć, czy ma możliwość oddziaływania na człowieka. Na ranczu Skinwalkera była taka teoria, że ta siła, która tam się manifestowała, zaczęła się po prostu bawić z badaczami.
[12:28] - Tak.
[12:29] - To może przytoczmy tę historię. Też tutaj słuchaczom.
[12:33] - Właśnie, ja bym też chciał, żebyś wspomniał o ranczu Skinwalkera, bo to jest niezwykłe. I w ogóle jeszcze jest parę innych podobnych przypadków, gdzie rzeczywiście mamy wrażenie, że chodzi o funkcjonowanie jakiejś obcej inteligencji, która po prostu się z nami bawi.
[12:58] - Masz rację. Weźmy na przykład Fatimę, Garabandal. Wiadomo, że każdy, kto słyszał o Fatimie, mówi: „Proszę bardzo, Matka Boska, cuda i tajemnice”. Ale tak naprawdę pamiętasz może ten nasz wywiad z profesorem Fernandésem?
[13:18] - Tak, oczywiście.
[13:19] - On powiedział, że mając dostęp do oryginalnych dokumentów z Fatimy, wyłonił mu się zupełnie inny obraz zdarzenia, które tak naprawdę nie miało wiele wspólnego z chrześcijańskim odbiorem. Było łatwe do wpasowania w religijne standardy, a tak naprawdę mogło mieć zupełnie inny przebieg, bo właściwie jakim cudem trójka dzieci może doświadczać takich, a nie innych zjawisk? A okoliczne tłumy może nie widzą tej całej zjawy, nie pogrążają się w transie, ale również doświadczają dziwnych aspektów. Pamiętamy cuda. Nie tylko chodzi o Fatimę, bo tu jest Garabandal, ale tu mamy jeszcze Medziugorie.
[14:09] - Jeszcze Medziugorie, właśnie.
[14:11] - Tu mamy Akito w Japonii. Jeżeli się nie pomyliłem, to prawdopodobnie tak się to nazywa. Tu też mieliśmy do czynienia z pewną wizją, ale zakonnica miała je w stopniu bardziej personalnym. To również jest dość kontrowersyjna sprawa. Wspomnę tutaj książkę Dänikena. Może dzisiaj to już nie jest taki popularny autor, może nawet wspominanie go jest wstydliwe, ale on wydał taką książkę, mam ją nawet na półce, pod tytułem „Objawienia”. I on tam wymienia, trudno mi teraz oszacować liczbę, ale tych przypadków jest naprawdę dużo. Co ciekawe, wszystkie objawienia charakteryzują się takimi samymi szczegółami. Zwykle wizjonerami są dzieci. Zwykle są to podobne wydarzenia w kwestii szczegółów czy tak zwanych przekazów.
Ale może podsumujmy to troszkę, bo mogą się nam słuchacze pogubić w tym wszystkim. O co w tym właściwie chodzi?
[15:18] - Nie.
[15:21] - Zobacz sam, co ma wspólnego jakiś potwór, co ma wspólnego Fatima, co ma wspólnego jakieś ranczo Skinwalkera. Jak to połączyć w ogóle? A są autorzy, którzy to wszystko łączą, sprowadzają do wspólnego rdzenia.
[15:37] - Moim zdaniem najważniejsze dla słuchaczy i czytelników jest to, na ile wszelkie historie, które opisujemy i o których mówimy, są wiarygodne.
[15:52] - Tak. I właśnie, jeszcze ci przerwę, przepraszam. Kluczem do zrozumienia jest wiarygodność. Otóż wszystkimi przypadkami, o których tutaj wspominamy, zajmowali się ludzie, profesjonaliści. I oni również doszli do tych wniosków, jak na przykład Fernandéz, że w Fatimie doszło nie do cudu religijnego, tylko do konfrontacji dwóch inteligencji: naszej i tej drugiej. Przy czym ta druga nie mogła się nam objawić w pełni, dlatego zrobiła to w sposób symboliczny. I właśnie tak to wyglądało.
[16:30] - Tak, ale tutaj też warto wspomnieć o Medziugorie, gdzie był podobny przypadek, tylko że ta manifestacja była dużo bardziej przewrotna i dlatego w zasadzie nie jest uznawana przez Kościół, prawda?
[16:45] - Tak. Do dzisiaj właściwie nie wiadomo, dlaczego to nie zostało uznane, bo wszelkie szczegóły były identyczne, chyba jak w przypadku Garabandal, Fatimy czy wszelkich innych zdarzeń. Tego naprawdę nie wiemy.
[17:04] - Oczywiście o tym można poczytać u nas na stronie, także nie będziemy o tym szczegółowo mówić. W każdym razie tamte przekazy Najświętszej Panienki były dosyć przewrotne i obrazoburcze.
[17:24] - Dla mnie obrazoburcze jest to, że nagle w przekazach, jak mówił profesor Fernandéz, który się zajmował oryginalnymi archiwami i relacjami świadków z Fatimy, tam w ogóle nie było mowy o tym, że ma to jakiś wymiar polityczny, ta cała sprawa. Ale to podsumujmy teraz to, o czym mówiliśmy. To Point Pleasant, Fatima, Medziugorie i te wszystkie inne miejsca.
[17:59] - Może tak. Faktycznie mamy tu do czynienia z relacjami niezwykłymi, z całą masą niesamowitych zdarzeń.
[18:13] - A wiesz, ja mogę posunąć się nawet o takie sformułowanie, że właściwie to jest kontakt. Kontakt Na skali człowiek druga inteligencja. Nie używajmy pojęcia opcja, tylko inna inteligencja, nadrzędna wobec naszej, której nie potrafimy zrozumieć. Nie potrafimy zrozumieć jej języka. Ona się porozumiewa z nami często za pomocą symboli lub też, jak podkreślał Keel, celowo wprowadza nas w błąd, aby utrzymać jakieś... Keel to podkreślał, że ten zwany figlarz, który stoi za tymi dziwnymi wydarzeniami, który pociąga za sznurki, stara się utrzymać czy też wpoić ludziom jakieś błędne przekonania.
[19:02] - Ale w jakim celu?
[19:04] - Właśnie nie wiemy. Trudno powiedzieć, jaki jest jego cel. Wydawałoby się, że zły, że robi to z czystej złości czy po to, żeby wprowadzić ludzi w błąd. Ale ja myślę, że po prostu tutaj z pomocą przychodzi nam ta druga teoria tych okien, czyli ten wysyp zdarzeń paranormalnych na jednym terenie wszelkiej natury daje nam do zrozumienia, że to jest rzeczywiście wszystko źródłem, owocem jednego fenomenu. Wszystko wyrasta z jednego źródła.
[19:49] - Aha. Ale tutaj warto podkreślić, że przecież nie musimy się opierać tylko na relacjach ze świata, ale mamy też pewne doniesienia z naszego kraju, z Polski.
[20:04] - To prawda. To znaczy nigdy u nas się chyba nie zdarzyło coś w stylu Ranch Teskim, ale mieliśmy takie historie. Na przykład mieliśmy także nasze własne objawienia i tak dalej, ale nigdy nie mieliśmy chyba czegoś na tak wielką skalę. To znaczy może mieliśmy, ale nie wyglądało to tak spektakularnie.
[20:30] - Piotrek, żeśmy mówili o przypadkach z Polski, takich niezwykłych zdarzeń troszkę podobnych do tych, jakie miały miejsce w innych częściach świata. Przede wszystkim chodzi o obserwacje humanoidów, znaczy postaci humanoidalnych. Mieliśmy przecież sztandarowy przypadek to Jestem Jin, ale teraz, nawet całkiem niedawno było i Borne Sulinowo i Koniewo, które żeśmy opisywali.
[21:06] - To może tutaj wrzućmy kilka takich ciekawostek odnośnie krewniaków od Menna, od którego wyszliśmy. Może kilka słów o latających humanoidach, bo pamiętam, że zajmowałeś się przypadkiem z Warmii.
[21:23] - Tak, tak, ja zupełnie przypadkiem trafiłem na historię z Koniewa. To jest taka malutka w zasadzie wieś.
[21:34] - Ale wiesz co? Zanim przejdziemy do Koniewa, to powiem taką jedną ciekawostkę, że polski pisarz Jan Kazimierz Haur, jeżeli pamiętam, w jednej ze swoich książek, tylko nie pamiętam, kiedy wydanej, bodajże w XVI wieku wspominał o pewnej incydencie, pewnej obserwacji, która miała miejsce gdzieś, jak to pisał w ruskich krajach, kiedy to pojawił się w powietrzu człowiek, którego, jak on opisał, ni śli diabli. I to może była nawet pierwsza obserwacja latającego humanoida w Polsce. Kto wie? A powracając do latających humanoidów, to mieliśmy kilka przypadków, ale wszystkie się ogniskują. To w ogóle jest dość nowe zjawisko. Wszystko się koncentruje tutaj w latach 90. i w pierwszych latach XXI wieku. Tak jak Koniewo, tak jak Borne Sulinowo. Tam było jeszcze kilka innych przypadków.
Pamiętam na przykład Lelów, tylko właściwie w Lelowie nie wiemy, o co chodzi. To był 2004 rok. Też niby kilkoro świadków w tej dość małej, biednej miejscowości miało obserwować postać rzekomo dwunożną, która potem wzbiła się w powietrze. Problemem jednak pozostawała wiarygodność świadków oraz to, że właściwie byli może ludźmi prostymi, ale główny świadek po prostu nie potrafił się wypowiedzieć. Także nie wiemy, czy on widział jakiegoś bardziej egzotycznego ptaka, czy to była po prostu jakaś złuda, zwida pana, który powiedzmy sobie w cudzysłów chyba nie stronił od różnych używek. Natomiast jak pamiętasz Borne Sulinowo i Koniewo to są ciekawe sprawy.
[23:30] - No właśnie, bo tak jak mówiłem, ja zupełnie przypadkiem natrafiłem na historię z Koniewa, bo po prostu mój bliski kolega, kiedy się dowiedział o tym, że interesuję się takimi sprawami, to mi opowiedział tą historię, którą pamięta po prostu jakby się wydarzyła dzisiaj, bo wywarła na nim ogromne wrażenie. Ja nie mam powodów, żeby jemu nie wierzyć. Tym bardziej że jeszcze był drugi świadek. A do tego jeszcze dochodzą historie, które krążą po okolicy właśnie o-
[24:10] - No właśnie to jest, zauważ, kolejna ciekawa sprawa. Bo jeżeli weźmiemy historię o UFO, przepraszam, że ci tak przerywam, ale przyszło mi to teraz na myśl, że pamiętasz, mówiliśmy, że w Point Pleasant działy się dziwne rzeczy. Był nagły wysyp dziwnych zdarzeń. Ale jeżeli porównamy sobie opowieści o tych przypadkach spotkań z humanoidami lub UFO, o których słyszeliśmy, to od wielu osób się możemy potem dowiedzieć, że to miejsce cieszy się taką a taką sławą Tu występowały dziwne zdarzenia. Czy to nie jest jakaś wskazówka? Polscy badacze się tym też zajmowali.
[24:50] - Dlatego mi się od razu to kojarzy.
[24:52] - Ale temu poświęcimy może inny program, bo to za dużo gadania.
[24:56] - Tak. Może innym razem skupimy się na takich przypadkach jak to ranczo Skinwalkera.
[25:05] - Tak. Może nie wszyscy kojarzą, czym jest to ranczo, to w kilku słowach może wyjaśnimy. Otóż rodzina pewnego ranczera ze stanu Utah nabyła dość duży kawałek ziemi i pierwszą rzeczą, która się wydawała dziwna, to był fakt, że okna domu na farmie były pozabijane deskami. Nie wiadomo, co tam się działo. Oni się wkrótce przekonali, że rzeczywiście działo się nie wiadomo co. Od pokaleczeń zwierząt po spotkania z małpoludami, z dziwnymi istotami, obserwacje jakichś portali, przejść, przez które się wyłaniały istoty. I masa różnych innych zjawisk, począwszy od wizji po poltergeisty i tak dalej. I co ciekawe, według Indian to miejsce leżało na jakiejś ścieżce mitycznej istoty Skinwalkera.
[26:10] - Tak.
[26:11] - Według mnie to jest jedna z najciekawszych spraw i może nie byłaby taka ciekawa, bo byłaby czystą legendą, gdyby nie fakt, że zajęli się tym dziennikarze i prywatna firma naukowa, która wykupiła to ranczo. Ale dziwnym zbiegiem okoliczności nie wiemy, jakie są wyniki tych badań.
[26:31] - Dokładnie.
[26:32] - Ale sprawa mrozi krew w żyłach. Musisz przyznać.
[26:35] - Oczywiście, bo jest niesamowita. Tylko rzeczywiście masz rację. Wyniki tych badań i działalności tej firmy nie wypłynęły później.
[26:51] - Tak, masz rację. Istniała taka teoria, że ponoć wszystko się skończyło.
[26:57] - Właśnie.
[26:58] - Że nagle ciach i nie ma. Ale czy to jest prawda? Nie wiem.
[27:03] - To znowu tutaj troszeczkę powracamy do sprawy Mothmana, bo tam też się wszystko skończyło. A poza tym to, o czym coś mówił, o tych dziwnych postaciach, portalach i tak dalej, to mi się tutaj znowuż nasuwa teoria Keena o oknach. Tak jak w przypadku Koniewa. Też możemy mówić o tym, że to miejsce ludzie nazywają swego rodzaju przeklętym. Pojawiają się tam jakieś dziwne stwory, zjawiska i tak dalej. I nie wiadomo swego czasu
[27:59] - Tak. Masz rację, ale to kilka innych kwestii. Otóż w jaki sposób takie okno mogłoby działać? Czy te rzeczy dzieją się naprawdę, czy rozgrywają się wewnątrz naszego umysłu? To jest zawiła teoria. Temu też musimy kiedyś poświęcić jakiś ciekawy program. Właściwie to, co widzimy, to są jakieś nasze myślokształty i twory myślowe. Czy to są rzeczywiste, namacalne zjawiska? I to jest chyba główna bolączka ufologii. Natomiast co do polskich spotkań z humanoidami, to również możemy się różnymi rzeczami pochwalić.
Nie mówmy, bo takich przypadków było dużo. Najsłynniejsze oczywiście spotkanie Jan Wolski, ale może nie będziemy do tego powracać, bo to jest temat znany.
[28:53] - Tak, szeroko znany.
[28:55] - Chociaż jakkolwiek jest znany, jest unikalny. Nie możemy tego odmówić temu przypadkowi.
[29:01] - Oczywiście.
[29:03] - Natomiast przecież Bzowski badał jeszcze sprawę lądowania tego obiektu na Helu czy też innych wydarzeń. Sami pamiętamy chyba sprawę sprzed kilku lat. Zajmowaliśmy się tutaj obserwacją takiej dziwnej humanoidalnej istoty w jednej z miejscowości na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. To również była dość fascynująca sprawa, natomiast istniało wiele innych przypadków i innymi zajmowali się inni ufolodzy. Skupmy się dzisiaj może na tych najbardziej ciekawych obserwacjach, najbardziej nietypowych, bo zauważ jeszcze taką sprawę, że pamiętasz, jaki obiekt rozbił się rzekomo w Roswell.
[29:58] - Tak.
[29:58] - Wyglądał tak i tak, a pasażerowie wyglądali jak typowe istoty pozaziemskie. Ten obraz od tamtego roku głęboko w naszej pamięci, ale tak naprawdę w Polsce nie spotkamy się z takimi istotami za często.
[30:18] - Oczywiście obraz tych istot wszedł do popkultury.
[30:22] - Tak, masz rację. Na przykład słynny przypadek Andersonów. Tam przewijają się te istoty, ale im bardziej do naszych czasów, tym rzadziej. Właściwie one się pojawiają tylko w tych mglistych relacjach osób uprowadzonych. A te najbardziej klarowne przypadki, no nie wiem, Wonesh, Rua Tak, 1994 rok czy te wszystkie inne to już są inne typy. I tutaj zobacz, zachodzi bardzo ważne pytanie, czy tak naprawdę UFO kreujemy my, jak powiedziałeś, w ramach kultury, bo ono się zmienia, ono ewoluuje. Dzisiaj mało kto widzi latające spodki. Dzisiaj są kule, prawda?
[31:06] - Albo trąby.
[31:07] - Ono ewoluuje. I właściwie to przyczynia się do tego, że my sami je kształtujemy. To jednak patrząc na to z tej strony, nie możemy powiedzieć, że to stwierdzenie jest nieprawdą. Ale przejdźmy może do Polski wreszcie.
[31:26] - Teraz jesteśmy w trakcie opisywania przypadku z Nadarzyc na przykład.
[31:34] - Nadarzyce ciekawy temat, ale jeżeli chodzi o obserwacje humanoidalnych istot, to przypominam sobie na przykład Przyrownicę. Tylko to też był temat dość kontrowersyjny, bo pamiętamy, że wytknięto tam szereg rozbieżności w zeznaniach świadków. To było coś właściwie bardzo podobnego do Jamielnicina, tylko że świadkowie byli małoletni. Inny przypadek, jeden z najciekawszych, jakie sobie przypominam, też dość kontrowersyjny. Może potraktujmy to tak z przymrużeniem oka trochę. O wielu takich przypadkach pisał na przykład Kazimierz Brzozowski, które możemy sobie potraktować dzisiaj z przymrużeniem oka. Ale jeden z takich przypadków był opisywany w magazynie „UFO”. Pamiętam w jednym z artykułów poświęconych właśnie obserwacjom humanoidalnych w Polsce. Tam były różne przypadki. Od takich, które można wyjaśnić poprzez na przykład obserwację człowieka w dresie, po naprawdę ciekawe rzeczy.
I pamiętam jeden przypadek. On się zdarzył bodajże w latach 90. na południowym zachodzie Polski. Nie pamiętam dokładnie, w którym miejscu, ale na pewno gdzieś tam w miejscu, dzisiaj prawdopodobnie to by było dolnośląskie województwo. I tam jeden z badaczy opisywał list, który otrzymał od świadka. I ten świadek miał donieść, że pewnego dnia po powrocie z Niemiec samochodem osobowym zatrzymał się, aby przejść się nad rzekę i idąc zauważył dziwny obiekt, a wkoło tego obiektu dziwne postaci. Oznaczone przypominały humanoidy o jednej nodze. Z tego, co sobie przypominam, ten opis był dojrzały. One po prostu skakały sobie wokół tego obiektu, tak jakby czegoś szukały, tak jakby im się coś zepsuło. I ten pan sobie przycupnął i je obserwował.
Teraz już nie pamiętam dokładnie, one były odziane w skafandry. Wyglądały po prostu jak takie małe, odbijające się roboty czy coś w tym stylu. Pamiętasz przypadek tych właśnie misjonarzów z Westerią?
[33:59] - Tak, jasne.
[34:00] - To było coś w tym stylu, tylko że z jedną nogą. Albo inaczej, na płaskogołu. Coś w tym stylu. W każdym razie ten pan zaczaił się i kichnął albo odkaszlnął, nie daj boże. I stało się coś okropnego. Te istoty się na niego spojrzały i koniec. Tyle pamiętał. Obudził się potem w tym samym miejscu. A przytoczmy może jeszcze jeden przypadek, który sobie przypominam. On się zdarzył, ta miejscowość całkiem nieodległe ode mnie.
Może nie tak bardzo, ale nie jest to daleko. Otóż nie pamiętam roku. Po powrocie do domu z fabryki, z pracy pewien pan usiadł sobie. Jego żona spała. To był przypadek z Witkowic. Jego żona spała. Postanowił sobie zjeść obiad. I właśnie wtedy pojawił się przed nim mały stworek. Wkrótce okazało się, że ich jest więcej. Wkrótce też rozpoczęła się jakaś forma myślowej komunikacji między nimi.
To były naprawdę małe istotki, które zaczęły mu odpowiadać na szereg pytań, ale potem to się potoczyło tak troszkę dziwacznie, bo on zrozumiał, że one mają jakieś złe zamiary, że mogą się ukrywać przed nim i tak dalej. No i ten pan również zasnął. Co ciekawe, żona rano mówiła, że rzeczywiście słyszała jego rozmowę z kimś tej nocy, ale niestety nie mogła. Po prostu nie wyszła do kuchni, aby się przekonać, z kim rozmawiał. Na koniec może jeszcze wspomnimy o tym przypadku z Bornego Sulinowa.
[35:53] - No właśnie, tam doszło też do czegoś niezwykłego, ponieważ starsze małżeństwo, z tego, co pamiętam, wybrało się na grzyby do kompleksu należącego do byłego poligonu i tam pani po prostu zobaczyła postać unoszącą się w powietrzu.
[36:21] - Tak. A żeby było śmieszniej, to istnieją takie typowo polskie grzybowe spotkania z UFO. Otóż w wielu przypadkach spotykamy się z historiami, gdzie grzybiarz na przykład, bodajże historia słynnych Namlików również zaczęła się od grzybów, gdzie pani Zofia zobaczyła istotę, zbierając grzyby. To było ciekawe. To było naprawdę ciekawe. Nie ukrywajmy. Czy też inna historia. Przypominam sobie, gdzie pewna grupa grzybiarzy zobaczyła nagle jakąś projekcję na niebie wśród drzew. Dziwne sprawy, ale powróćmy może do Bornego Sulinowa. Tam rzeczywiście pani Antonina, siedemdziesięciokilkuletnia podczas przechadzki zauważyła dziwną postać.
Właściwie nie postać. Obrys białej, męskiej postaci. Potężnej.
[37:20] - Chyba ona to określiła jako zjawa.
[37:23] - Tak. I ten ktoś się unosił i zaczął podążać za nią. I co ciekawe, temu towarzyszyło jeszcze wystąpienie dziwnych objawów. Ona nagle znieruchomiała, poczuła się dość dziwnie i czując, że może być to spowodowane pojawieniem się tej postaci, zaczęła się cofać. Po czym ta istota przeleciała nad nią i wleciała w drzewa.
[37:46] - Tak, zniknęła gdzieś tam między drzewami.
[37:48] - Zniknęła, ale pani Antonina poważnie się przestraszyła tego widoku. Postanowiła opowiedzieć to rodzinie, a potem jej syn zadzwonił do nas i dzięki temu się skontaktowaliśmy. Ale pamiętam, że po rozmowie stwierdziłem, że to jest osoba bardzo trzeźwo patrząca na świat i to, co ją spotkało.
[38:14] - Dokładnie. Dlatego możemy mówić o tym, że te przypadki nie są legendami krążącymi z ust do ust, przekazywanymi z piątej ręki, tylko faktycznie mieliśmy bezpośredni kontakt ze świadkiem.
[38:38] - Tak, zwykle tak jest, że nawet te najbardziej zdumiewające rzeczy po rozmowie ze świadkiem. Oczywiście, jeśli jest wiarygodny, bo nie zawsze tak jest. Często ludzie, nie wiem, jak to określić, świadomie może nie wprowadzają nas w błąd, tylko trudniej im odróżnić świat wyimaginowany od realnego. I to jest główny problem. To się często zdarza.
[39:07] - Tak, niestety, ale to jest temat na osobną audycję.
[39:11] - Ale tych ludzi łatwo odseparować od reszty.
[39:19] - Staramy się.
[39:21] - Staramy się. Pamiętam słynne przypadki kilku polskich kontaktowców z ostatnich lat. Po prostu ręce opadają.
[39:29] - Tak, ale może o tym nie będziemy teraz mówić.
[39:35] - Nie, to jest temat na osobną audycję. To jest szerokie jak cała ufologia.
[39:39] - Myślę, że jeśli chodzi o-
[39:43] - Postawiliśmy już chyba kropkę.
[39:46] - Tak mi się wydaje. Myślę, że wszyscy zainteresowani tym tematem znajdą dużo informacji na naszej stronie www.infra.org.pl. Tak jak mówiłem na początku, zachęcam do kontaktu z nami na mail infra@poczta.pl.
[40:08] - Jeśli ktoś jest z Wielkiej, nie boi się tego.
[40:11] - Tak, oczywiście.
[40:12] - Zapewniamy anonimowość.
[40:14] - Jak najbardziej. Czekamy na maile. Czekamy też na maile z sugestiami co do tematów dalszych audycji.
[40:21] - A co za tydzień?
[40:24] - Myślę, że jeszcze pomyślimy. Może jeśli słuchacze wyrażą takie zdanie, możemy coś więcej powiedzieć na przykład o Archu Skinwalkera, bo to jest rzeczywiście świetny temat, bardzo ciekawy, ale myślę, że jeszcze będziemy na stronie Radia Paranormalium.
[40:46] - Czekamy na sugestie dotyczące audycji.
[40:52] - Tak jest. Piotrku, nie za tydzień, tylko może za dwa tygodnie, ale to jeszcze zobaczymy. Może za tydzień.
[41:00] - Także dziękujemy wszystkim za uwagę.
[41:03] - Tak, ja również dziękuję. Zapraszamy do słuchania naszych audycji, do odwiedzania naszej strony. Mamy nowy, bardzo ciekawy artykuł o kompleksie świątynnym w Dendery, gdzie znajdują się bardzo tajemnicze pomieszczenia. Ciekawe informacje, które są bardzo kontrowersyjne.
[41:36] - Wszyscy fani paleoastronautyki kojarzą chyba freski, płaskorzeźby z Dendery.
[41:44] - Dokładnie.
[41:46] - To mają być według niektórych dowody na to, że starożytni znali elektryczność. A czy znali? Trudno powiedzieć.
[41:56] - Właśnie. Ale my o tym piszemy, także zachęcamy do zapoznania się z naszym artykułem. Serdecznie zapraszamy i do usłyszenia.