[00:00] - W Radiu Paranormalium prezentujemy zapis audycji „UFO: Oni już tu są", nadanej na żywo 15 października 2012 roku na antenie Niezależnej Telewizji NTV. Gośćmi Janusza Zagórskiego byli Michał Kuśnierz i Piotr Cielebiaś z portalu INFRA, którzy omówili najciekawsze przypadki spotkań z UFO w Polsce. Zapis wideo tej audycji znajdziecie Państwo na stronie www.niezaleznatelewizja.pl.
[00:50] - Witamy was serdecznie w piątek po 20:00. Jak zawsze piątkowe spotkania cieszą się dużym zainteresowaniem i dzisiaj mam też przyjemność, bo po raz pierwszy akurat w NTV właśnie w takiej roli gościmy kolegów z organizacji ufologicznej, badawczej właściwie szerzej, bo to INFRA jest organizacją badającą różne fenomeny niewyjaśnione. Z nami jest Michał Kuśnierz i Piotr Cielebiaś. Witamy panowie, witamy was serdecznie.
[01:20] - My również witamy.
[01:21] - Cieszymy się bardzo, że NTV w ramach takiego dobrego rozwoju relacji między różnymi środowiskami może też uczestniczyć. Niedawno miałem przyjemność u was na czacie brać udział. Bardzo ciekawe pytania i bardzo żywa dyskusja, więc powstaje dosyć dobry eksperyment z kolei, że my możemy was gościć. Dorobek organizacji jest duży. Przysłaliście nam tyle różnych linków, materiałów, które po prostu będziecie omawiać, do czego was zapraszamy. Od czasu do czasu coś zapytam, ewentualnie lekko wtrącę, ale to jest przede wszystkim czas dla was. Także bardzo was prosimy. Może na początek powiedzieć, czym jest INFRA, co to za organizacja, jakie stawia sobie cele, od kiedy działa i tak dalej. Pokazujemy dziś waszą stronę przy okazji.
[02:04] - To może ja zacznę i powiem, że my działamy w zasadzie od kilku lat, a jako INFRA od 2008 roku. Przedtem formowaliśmy całkiem pokaźną grupę, natomiast od roku chyba 2011 troszkę nam się to zmieniło. Postawiliśmy na ludzi, którzy chcą w jakiś sposób uczestniczyć w tym wszystkim, bo dawniej wiadomo im więcej ludzi, tym więcej problemu. A teraz gromadzimy takie dość, że tak powiem, ścisłe środowisko. Współpracuje z nami Arek Miazga na przykład, współpracują z nami koledzy z Mazur i tak dalej. I jest lepiej i możemy się sprawniej wymieniać informacjami.
[02:50] - Właśnie. Proszę.
[02:51] - Ja tylko jeśli bym mógł dodać, że tutaj może nie jest to organizacja, raczej grupa i to taka niesformalizowana, która przede wszystkim wymienia się informacjami. Mamy też swoje forum, które jest takim głównym narzędziem właśnie wymiany informacji, na którym są zresztą osoby oczywiście, że tak powiem, zupełnie różne i też nie jakoś specjalnie związane z nami, które po prostu wyrażają swoje poglądy. Natomiast my staramy się, że tak powiem, prowadzić portal informacyjny. Znaczy zbieramy przeróżne informacje, staramy się je prezentować. Oczywiście nie tylko z Polski, ale i ze świata. I tutaj warto dodać może, że od bodajże dwóch czy trzech lat prowadzimy taką tabelę obserwacji UFO, w której prezentujemy zgłoszenia, które nadchodzą właśnie nie tylko do nas, ale też i do innych osób czy też grup. Jeśli chodzi właśnie o obserwacje i staramy się to jakoś systematyzować i to można znaleźć na naszej stronie właśnie szukając informacji o zjawisku UFO.
[04:24] - To jest taka trochę praca, która została na wiele lat przerwana w środowisku ufologicznym, prowadzona kiedyś głównie przez Bronka Rzepeckiego, oczywiście też i Roberta Leśniakiewicza i całą tą grupę jeszcze, która robiła to aktywnie, głównie w latach jednak PRL-u. Potem to wszystko zaczęło się już sypać i teraz widzę, że próbujecie tą systematyzację taką robić, ale niewątpliwie to jest trudne, bo to jest kwestia, ile osób w Polsce. Tak naprawdę zapytam, bo problem, który wszyscy w środowisku ufologicznym mieliśmy prawie zawsze, albo przynajmniej od kiedy już ta wolność mediów się rozprzestrzeniła bardziej. Mianowicie, że ludziom, którzy coś widzieli, łatwiej jest zawiadomić i dotrzeć do jakichś lokalnych mediów czy nawet centralnych mediów, bo je kojarzą w pierwszej kolejności, a w drugiej dopiero zastanawiają się, czy jest jakaś organizacja ufologiczna i szukają, muszą googlować. Więc odczuwacie, że tak powiem, że tutaj jakby część tych informacji o zdarzeniach pochodzi nie od razu, że ktoś wam zgłosił bezpośrednio do was, tylko na przykład gdzieś tam był medialny jakiś efekt i po prostu tropiąc medialne doniesienia docierali do sprawy?
[05:28] - Raczej nie. To znaczy my jesteśmy akurat tak na bakier z mediami, to znaczy nie kontaktujemy się z mediami z wielu powodów, głównie z jakichś tam doświadczeń. Po prostu nie będę ukrywał, że parę razy nas TVN próbowało namówić na to, żeby sprzedać im jakiś przypadek. No niestety, no nie da się i tyle. Ale co jakiś czas próbują nas tutaj podgryzać różne media. Jeżeli chodzi o odpowiedź, szczerze mówiąc w prasie lokalnej tych informacji o UFO jest coraz mniej. Ludzie rzeczywiście zgłaszają tam niektóre rzeczy, ale nie oszukujmy się, że w ciągu ostatnich trzech, czterech lat to najwięcej jest relacji o tak zwanych latających pomarańczowych kuleczkach, czyli chińskich lampionach. Ale jeżeli chodzi o media, to można zaobserwować coś takiego, że odkąd robimy tabelkę, bo ta tabelka jest robiona od 2010 roku, a my mamy jeszcze materiały z kilku lat wstecz, to od tego czasu się pojawia coraz mniej wiadomości o UFO, nawet w serwisach informacyjnych. Pamiętam jeszcze, że dało się czasami napotkać gdzieś na telewizji regionalnej czy w jakimś „Teleekspresie” krótkie filmiki, relacje. Teraz ludzie chyba przestali to nadsyłać albo po prostu w swojej polityce informacyjnej zrezygnowali z UFO.
[07:02] - Jeszcze jest kwestia tego, że ludzie często nawet nie szukają medium szerszego, oficjalnego do prezentacji materiałów, tylko od razu wrzucają coś na YouTube na przykład i oczekują tam komentarzy i podobnych rzeczy. Natomiast jedną ciekawą rzecz powiem: oczywiście my najczęściej dostajemy bezpośrednio materiały albo od zaprzyjaźnionych osób, które zajmują się tematyką, jak na przykład Arek Miazga, ale bardzo często są to materiały, które dotyczą, może będziecie mieli szansę dzisiaj o tym powiedzieć, zdarzeń, które miały miejsce wiele lat wcześniej. To znaczy to nie są przypadki, że ludzie na gorąco szukają kogoś, aby komuś przekazać to, tylko dopiero przetrawiają wszystkie wydarzenia, obserwacje i dopiero po jakimś czasie decydują się z kimś skontaktować, dlatego że mają pewien problem z tym.
[08:19] - Dokładnie. Ja jeszcze może dodam, że ludzie jednak troszkę przestali ufać mediom i reporterom, dlatego że kiedy jeszcze kilkanaście lat temu, może 10 lat temu, jeszcze istniała ta etyka dziennikarska, była zupełnie inna. Teraz mówiąc o UFO komuś, jakiemuś dziennikarzowi, możemy narazić się na to, że on potem w swojej gazecie, w swojej stacji przedstawi nas jako kompletnego wariata. Myślę, że wielu ludzi o tym dobrze wie, bo gdzieś kiedyś się z czymś takim zetknęło i wcale im się nie dziwię, bo niestety tak jest. Zgadza się. Potwierdzam też tą tendencję, ale zrobiliście na własną rękę solidniejsze badania różnych przypadków. Tutaj ta cała lista została do nas przesłana. Od czego chcielibyście zacząć prezentację pracy waszej grupy?
[09:13] - Na pewno takim przypadkiem, który już od kilku lat sygnalizujemy, że coś się dzieje, to jest Góra Osona. Piotrze, może ty byś powiedział bliżej, o co chodzi?
[09:27] - Tak. Ja tutaj jako lokalny patriota powiem, że Góra Osona znajduje się w Częstochowie, w granicach miasta Częstochowy właściwie. Jest to takie miejsce, które warto na pewno odwiedzić, ale jeżeli pan Janusz by miał kiedyś chęć, to może zaprosić Grzegorza Tarczyńskiego i on tutaj rozwinie nam to wszystko, jak to było i sam opowie, czego tam doświadczył. Ale zmierzając do sedna: Góra Osona jest to takie miejsce, w którym dochodzi do dość częstych spotkań z UFO. Tylko trzeba zaznaczyć, że Góra Osona jest centrum tego całego obszaru. On jest dość duży i to są obrzeża Częstochowy. Tam w 2002 roku ów Grzegorz Tarczyński w towarzystwie kilku innych osób, w tym swojego brata i ojca, widział bardzo dziwne zjawisko. Nie będę tutaj przytaczał całej historii, bo naprawdę jest długa. Chodziło o to, że najpierw dwaj panowie, którzy pracowali tam w zakładzie, który się mieści niedaleko góry, zauważyli dziwne światła nad lasem. Jednym z tych ludzi był brat Grzegorza.
Grzegorz został poinformowany. Niestety to były jeszcze czasy, kiedy ta technika cyfrowa nie była tak bardzo rozwinięta. Grzegorz nie wziął ze sobą kamery. Aparatu nie wiem, czy wziął. On musiałby to wszystko opowiedzieć. Natomiast chodzi o to, że oni zobaczyli, że tam sobie tańcuje jakaś kuleczka pod lasem. I z tej kuleczki gdzieś po godzinie się wyłoniła druga. One wykonywały takie dziwne akrobacje, ale panom się to znudziło, bo zbliżała się północ. Oni obserwowali cały czas to zjawisko. Nie było tak bardzo spektakularne, ale po około godzinie, dwóch godzinach obserwacji Grzegorz zdecydował się wrócić do domu.
To jest naprawdę prosta droga od Góry Osona do Częstochowy, dlatego że biegnie nad ogrodzeniem Huty Częstochowa. I kiedy Grzegorz przejeżdżał tą drogą, nagle wpadł na taki dziwny pomysł. Tam od tej głównej drogi asfaltowej odchodzi kilka takich mniejszych dróg polnych i postanowił tym swoim Matizem bodajże wjechać w jedną z tych dróg i dać sygnał temu obiektowi jakąś tam sekwencją świateł długich. I kiedy wjechał w tą dróżkę i to uczynił, okazało się, że ten obiekt zaczął się zbliżać. Wtedy był już to jednolity obiekt, jednolita kula. Pomarańczowy obiekt się zbliżał i w pewnym momencie zawisł nad ich samochodem na niedużej wysokości. To zdarzenie miało miejsce tuż przy drodze. Z tego, co wiemy, bo to było 10 lat temu, po tej drodze poruszały się inne samochody. Wiemy, że mogli być inni świadkowie, ale to jest najbardziej sztandarowy przypadek tego, co się działo na Górze Osonna. Dostaliśmy wiele dziwnych relacji z Góry Osonna.
Ludzie tam jeździli poszukiwać tego UFO, organizowali sami nocne czuwania. Oczywiście część tego, co zostało dostarczone z tych posiedzeń, to były zjawiska naturalne czy obserwacje samolotów. Ale było też kilka przypadków, które były godne uwagi. I tutaj na naszej stronie infra.org.pl, kiedy ktoś chciałby sobie sprawdzić, jest artykuł o Górze Osonna przygotowany na dziesiątą rocznicę zdarzeń na Górze Osonna, gdzie opisujemy incydenty, które miały miejsce od tamtego czasu i na przykład udało nam się odkryć, że w pobliżu Góry Osonna przez co najmniej kilkadziesiąt lat grasowały takie małe świetliste punkty. Jest bardzo dużo opowieści, głównie ludowych. Nie nazwałbym ich ludowymi, bo pochodzą od żyjących świadków, ale były mocno osadzone jeszcze w myśleniu folklorystycznym. Ludzie uważali, że to są pokutujące dusze. Natomiast trafiliśmy na bardzo ciekawy przypadek kobiety, która idąc po wodę zetknęła się prawie oko w oko z ogromną świecącą kulą. I to też było bardzo ciekawe. Potem, bodajże miesiąc po doświadczeniu Grzegorza, czyli jeszcze latem roku 2002, pewien pan z dzielnicy Raków, mający trochę daleko do Góry Osonna, ale mieszkający vis-à-vis z niej, to znaczy widział ją ze swojego balkonu, obserwował dziwny obiekt, który nadleciał gdzieś z tamtej strony i zatrzymał się nad miejscową szkołą.
I ten pan się wystraszył, gdy zobaczył, że ten obiekt nie przypomina niczego ziemskiego. Ale jak mówiłem, gdybyśmy chcieli mówić o Górze Osonna, to by nam zajęło bardzo dużo czasu. Jeżeli mogę coś zaproponować na bliższą czy dalszą przyszłość, można by zaprosić do audycji Grzegorza. On by tutaj opowiedział o wszystkim ze szczegółami.
[14:59] - A tutaj jeszcze czekają nas historie: bumerang nad Sandomierzem, warszawska sprawa jeszcze także jest dzisiaj do opowiedzenia. Zachęciliście nas tą historią. Rzeczywiście sprawa Góry Osonna wracała często w środowisku ufologicznym i jest temat. Jak kiedyś słynne Wylatowo, tak tutaj to też dźwięczy. I właśnie te kolejne sprawy, które poruszacie na swoich stronach internetowych: sprawa Warszawy i sprawa bumeranga nad Sandomierzem. Warszawska sprawa jest świeża, bo to 2012 rok, prawda?
[15:33] - Właściwie to są cztery sprawy. Tutaj oddam głos Michałowi, bo on się tym zajmował. To są cztery zdjęcia wykonane przez cztery różne osoby, z czego dwa są bardzo ciekawe.
[15:48] - Tak, to też jest ciekawy przykład na to, jakiego rodzaju informacje i materiały do nas spływają. Ostatnio też mieliśmy doniesienia z Warszawy z tego roku, ale poprzedni rok był jeszcze ciekawszy, bo nie tylko z Warszawy, ale z całej Polski mieliśmy bardzo interesujące zgłoszenia i może przy innej okazji byśmy opowiedzieli o zdarzeniach z okolic Krakowa i Podkarpacia, bo tam się bardzo ciekawe rzeczy działy. Ale jeśli chodzi o Warszawę, to rzeczywiście szczególnie w 2011 roku było dużo zgłoszeń, a szczególnie materiałów fotograficznych. I w jednym z artykułów prezentowaliśmy zdjęcia, które są dobrym przykładem na to, jak w różny sposób można je interpretować, dlatego że na przykład jedno ze zdjęć przedstawia krąg składający się z kilku świateł w okolicach Pałacu Kultury w centrum Warszawy, nadesłany przez jednego z czytelników. Po bliższej analizie okazało się, że zdjęcie, choć może uchodzić za rzeczywiście świetne przedstawienie jakiegoś dziwnego obiektu, jest swego rodzaju refleksem, który powstał w momencie wykonywania zdjęcia, odbiciem świateł ulicznych.
[17:34] - Tak, ale kiedy mówimy o przypadkach warszawskich, to Michale, nie możesz zapomnieć o sprawie słynnych grzybków z Targówka, które uchwycił na zdjęciu nasz kolega Dariusz, bo to jest chyba najciekawsza sprawa z tych wszystkich.
[17:55] - Tak, to rzeczywiście sprawa, która pozostaje niewyjaśniona. Otóż Dariusz został zaalarmowany przez członków swojej rodziny, że coś dziwnego znajduje się na niebie. Kiedy wyszedł na zewnątrz, a trzeba tutaj dodać, że Dariusz jest zapalonym fotografem, ujrzał takie dziwne dwa kształty unoszące się, w zasadzie nieruchomo pozostające na Jak on to określił, bardzo dużej wysokości, bo on to określił bodajże na jakieś 10 000 metrów, ale w takim dziwnym kształcie. To nie były chmury, nie przypominało to też balonu. Zdjęcie można zobaczyć na naszej stronie. I to pozostawało tam przez kilkanaście minut. Później Dariusz musiał na chwilę odwrócić wzrok od tego. Po chwili, kiedy wrócił, to zjawisko zniknęło, ale udało mu się zrobić zdjęcia.
[19:05] - Ja jeszcze bym dodał tutaj, bo nie powiedziałeś, że Dariusz oprócz tego, że jest fotografem, to jest też meteorologiem. Tutaj się pojawiła taka sprawa, że na pierwszy rzut oka mogły to być jakieś balony, ale to nie były balony, dlatego że to wyglądało tak, jak chmurki czy grzybki, czy takie astole dziwne. W każdym razie myśmy próbowali to jakoś zanalizować. Naprawdę nie jest łatwe i pojawiły się różne opinie. Na przykład, że to jest jakaś pianka helowa. Pianka helowa jeszcze w Polsce nie jest tak bardzo popularna, ale jeżeli mówimy o Warszawie, to jeszcze wspomnieć warto o obserwacji na Placu Bankowym, gdzie jakiś pan uchwycił dziwne obiekty.
[19:56] - W każdym razie czy żeście zdobyli jeszcze jakieś inne informacje? Bo to zdjęcie jest zrobione w dzień. Ono ma, jak zawsze, dużą wartość. Ta chmurka, nazwijmy umownie, rzeczywiście jest nietypowa, intensywna, wyrazista, z jakimś takim elementem jeszcze wystającym w dół. Dlatego ten „grzybek”, rozumiem, w cudzysłowiu. Czy byli jacyś świadkowie jeszcze, którzy to widzieli?
[20:18] - Właśnie nie, niestety nie. I my żeśmy próbowali. Ponieważ Dariusz, tak jak Piotr wspomniał, jest prawie że profesjonalnym meteorologiem, próbował to sprawdzać też w źródłach oficjalnych, czy coś było wypuszczane, na przykład był balon meteorologiczny i tym podobne rzeczy, ale niestety nie było żadnego potwierdzenia tego. I niestety, ale zdarzyło się tak, że oryginały zdjęć zaginęły. Prawdopodobnie przypadkowo zostały skasowane. Tak że też nie ma możliwości dogłębnej ich analizy.
[21:05] - Ale to było zdjęcie cyfrowe, więc kwestia tylko, czy zostało zgrane w pełnej rozdzielczości zdjęcie, jak je zrobił aparatem.
[21:14] - Tak. W każdym razie te przypadki warszawskie należały do nielicznych, gdzie na zdjęciu można było dopatrzyć się czegoś, co nie było robakiem albo ptakiem, bo takich zdjęć mamy bardzo dużo i szczerze mówiąc to ich nawet nie publikujemy. Ale jeżeli już wspomniał pan o tym bumerangu nad Sandomierzem, bo to była dopiero ciekawa sprawa. Co ciekawe, ona znalazła swoją kontynuację po pewnym czasie, bo ten pan gdzieś chyba rok później się zgłosił, że znowu coś takiego widział. Ale to też nie były przelewki, bo to był rok 2008, końcówka 2008 roku bodajże. I pan, który był świadkiem, jest z zawodu architektem. Pan Piotr, tak miał na imię. I sprawa wyglądała tak, że on po prostu wychodząc ze swojego domu zauważył, że coś przemieszcza się po niebie z ogromną prędkością. I to był obiekt, który on opisał jako właśnie bumerang posiadający pod spodem szereg światełek. Tylko co w tym było dziwnego?
Ten obiekt był ogromny i co najważniejsze, tak się poruszał, w taki sposób, że nie mógł być z jednej strony niezauważony, ale był też dobrze zakamuflowany. To znaczy on się wydawał troszeczkę rozmyty, tak jakby znajdował się gdzieś tam za wodą, natomiast poruszał się tak autentycznie, że ten pan uznał, że to nie może być żadne przewidzenie. I pamiętam, że on potem widział to po raz kolejny. Ale żeby było ciekawiej, i tutaj Michał może o tym opowie, w tamtym roku zgłosiła się do nas pewna pani z Aarhus, Polka mieszkająca w Danii, która twierdziła, że widziała w tym samym okresie, mniej więcej bodajże, coś identycznego właśnie w Danii.
[23:18] - Rozumiem, że to na stronie internetowej takie zdjęcie na ciemnym tle, bo to jest taki właśnie bumerang czy banan. To jest właśnie taka rekonstrukcja?
[23:28] - Tak, to jest rekonstrukcja. Nie, to nie jest prawdziwe zdjęcie. To jest rekonstrukcja. Po prostu to się poruszało tak szybko, że ten pan nie mógł w ogóle zareagować.
[23:40] - Tak, nie było możliwości.
[23:42] - Zobaczył to kątem oka i potem. Natomiast Michał może opowie o tym Aarhus, bo to też było dobre.
[23:48] - Tak, do nas się zgłosiła pani Polka, która mieszka na stałe w Danii, właśnie w Aarhus. Taka starsza pani, bardzo sympatyczna, bardzo miła, która w jakiś sposób nas tam odnalazła właśnie po tym, kiedy doświadczyła czegoś zupełnie niezwykłego. Otóż wyszła na papierosa na zewnątrz przed swój dom w tej miejscowości i wtedy jakoś tak się skłoniła ku temu, aby spojrzeć w niebo i dostrzegła coś, co w zasadzie było
[24:29] - Bardzo podobny do tego, co opisywał pan Piotr z Sandomierza. Z tym że ona mówiła o swego rodzaju przemieszczającej się galarecie czy czymś, przez co nawet gwiazdy przebijały, które były widoczne tego dnia, ale były takie rozmyte i coś takiego się przesunęło właśnie nad nią. Ona oczywiście oniemiała, stała i to przez parę chwil trwało. Zburzona tym zgłosiła się do nas i opowiedziała o tym. Można jej opowieść znaleźć na naszym kanale na YouTube. Wystarczy wpisać InfraService i tam są właśnie też relacje świadków inne. My troszkę rzadko aktualizujemy ten nasz youtubowy magazyn, ale musimy się kiedyś za to wziąć, bo trzeba zrozumieć, że to zajęcie jest bardzo pracochłonne i po prostu nie zawsze mamy czas, żeby te materiały aktualizować. Na przykład ja nie mogę sobie wybaczyć tego, że od bardzo dawna nie mam czasu, żeby napisać jakiś fajny raport albo artykuł z tych spraw, które do nas przychodzą. Ale wracając do tego Sandomierza i do Archus, to był chyba jeden z przypadków nielicznych, kiedy odnieśliśmy wrażenie, że ludzie zgłaszają nam obserwacje UFO, ale w tym wymiarze, bym powiedział, bardziej technologicznym, bo to po prostu wyglądało jak olbrzymi samolot. I ta pani twierdziła, że ona nie była w stanie pojąć tego, że to coś leci, że to coś nie spadnie i że nikt tego nie widzi.
Ale kiedy jesteśmy już przy tych obserwacjach obiektów, które mogą mieć ziemskie pochodzenie, to ja bym tutaj wymienił jeszcze bardzo, bardzo enigmatyczny przypadek z tamtego roku, a mianowicie UFO nad Baborowem w województwie opolskim. I to była jedna z historii, która mnie strasznie zadziwiła, bo pamiętam, to była niedziela, kiedy otrzymałem telefon od pewnej mieszkanki tego Baborowa i ona twierdziła, że ona się boi. Ona się boi, bo ona widziała coś strasznego w nocy. Od razu mi się zapaliły świeczki. Mówię: „Proszę opowiedzieć”. I ona mówi tak: „Wie pan, ja sobie spałam. Była godzina 5:00”. W każdym razie było jeszcze ciemno i nagle przez okno do pokoju, którym ona dzieliła z bratem, a to była kobieta 18-letnia, nagle wpadło takie błękitne światło i to błękitne światło ją obudziło. Jak się okazało, tuż za oknem wisiał obiekt. I tutaj trudno mi powiedzieć, jak on wyglądał, bo on nie miał kształtu.
On wyglądał po prostu jakby to była bryła zbudowana z blachy, taka bardzo kanciasta bryła. I on emitował przez otwarty luk takie światło w stronę jej okna. I ona się przeraziła. Najpierw trochę leżała, obserwowała to coś, co wisiało po prostu. To była maszyna. To nie była kula. To była maszyna. To był jakiś pojazd. I oczywiście od razu pierwsze, co zrobiła, to zbudziła brata. Obudziła brata, on tam się doczłapał do okna.
Ale w międzyczasie ten obiekt, i tutaj paradoks, w międzyczasie obiekt się odwrócił i zaczął się oddalać. On go jeszcze zdążył troszkę dostrzec. Ale następna sprawa: postanowili obudzić ojca. Obudzili ojca. No i co się okazało? Oni potem sobie już zorganizowali lornetki i tak dalej. Nawet próbowali to coś sfotografować, bo oni byli pewni, że ten obiekt się nie oddalił, tylko powiedzmy, znaczy nie, on się oddalił, tylko nie zniknął, a przybrał nową formę. To znaczy oni potem przez drugą fazę tej obserwacji patrzyli na coś, co przypominało im, oczywiście pozornie, bo to było daleko, kulkę, kulę światła, z której wypuszczane były jakby na nitkach takie mniejsze kule. To też było bardzo enigmatyczne. Natomiast tutaj żeśmy się napotkali z pewnym takim czysto psychologicznym zjawiskiem, bowiem świadkowie, oni się zgodzili, żeby oczywiście nagrać ich, żeby napisać raport, ale po prostu się wstydzili.
Ten Baborów chyba wielki nie jest i po prostu podanie imienia nawet tej świadek czy wieku, czy nawet wykonanie zdjęcia miejsca, gdzie ten obiekt wisiał, od razu sprawi, że ktoś domyśli się, gdzie to jest. I to też nie było fajne, dlatego że to nam się rzadko zdarza, że ktoś się wstydzi.
[29:27] - Czasami tak, czasami się tak zdarza. Słuchajcie, tutaj ja miałbym taką prośbę. Tu jeszcze jest taka historia z tym latającym homunoidem na Dolnym Śląsku, 1969 rok. Bardzo bym chciał tutaj, żebyście też jakoś to sprecyzowali. A potem chciałbym, żebyśmy troszkę porozmawiali o pewnych refleksjach związanych ze zdobywaniem informacji właśnie na temat UFO, bo niewątpliwie wiele osób w Polsce, ale też na świecie ma już taką podstawową wiedzę, że są takie przypadki niezwykłe, nadzwyczajne, że oni tu już są i nawet nie musimy ich przekonywać, że to jest. Oczywiście jest cała masa ludzi nieprzekonanych, dla których właśnie takie empiryczne dowody na to, że coś dziwnego się zdarzyło, są bardzo potrzebne. Więc jeżeli można prosić właśnie jeszcze o informację o tym incydencie Dolny Śląsk, co udało wam się ustalić w 1969 roku. Ten incydent, jak widzę, że się podali. A potem chciałbym właśnie kilka zdań, refleksji szerszych jeszcze o was o to zapytać.
[30:28] - To może Michał zacznie, bo to była taka sprawa, która
[30:33] - To może ogólnie powiem, bo jak pan, panie Januszu, wspomniał na początku, że tak powiem, my nie tylko się zajmujemy stricte UFO i tutaj zajmujemy się różnymi relacjami. Rzeczywiście mamy ich dosyć dużo, które, że tak powiem, na siłę można podciągnąć, że to może UFO, a może i nie. Tutaj szczególnym tematem nas interesującym są właśnie między innymi tak zwane latające humanoidy. To określenie się wzięło od meksykańskich badaczy, którzy swego czasu publikowali różne filmy, na których widać jakieś poruszające się takie postaci w powietrzu i tak dalej. Ale się okazało, że w Polsce takich historii też nie brakuje i my staramy się je zbierać. I czy można je też, że tak powiem, podciągać pod UFO? Być może, bo UFO jest takim zjawiskiem, które jest strasznie-
[31:38] - Rozciągliwe, że tak powiem.
[31:40] - Tak, bardzo. I tu też jest temat do refleksji w zasadzie, z czym mamy do czynienia, ale tym niemniej tego typu zdarzenia mają miejsce. I właśnie to, co miało miejsce na Dolnym Śląsku, a jeszcze parę innych było takich przypadków o tym świadczą. Ale to Piotr dokładnie powie, bo tutaj zapytałem Michała, dlatego że ta nasza przygoda z latającymi humanoidami się zaczęła od tego, że Michał kiedyś otrzymał raport z Koniewa i tam miało miejsce wydarzenie, powiedziałbym, jeszcze dziwniejsze. Również latający humanoid. O tym może powiemy tam kiedyś. Ale jeżeli chodzi o tego humanoidę z Dolnego Śląska, miało to miejsce w roku 1969 i obejmowało w sumie bodajże pięć osób. Pięć osób, w tym trzy żyją. Jedna jest w stanie, że tak powiem, niezdolnym do tego, żeby relacjonować. Druga niewiele pamięta albo nie chce pamiętać, a trzecią jest pan Marian.
Pan Marian pamięta wszystko najlepiej i pan Marian chce o tym mówić. Pan Marian, lat prawie 60, zgłosił się do nas rok temu albo dwa i przekazał tą niezwykłą historię najpierw telefonicznie, potem gdzieś tam w jakiś sposób, a potem żeśmy go nagrali i każdy sobie może obejrzeć, a nawet nie obejrzeć, posłuchać. Kiedy wpisze „Dziwna istota w Pieńsku” na YouTubie, wyskoczy mu relacja pana Mariana. Ona ma kilkanaście minut. Ale zaczęło się od tego, że ta grupa pięciu chłopców wracała z kina z bodajże Miasteczka Lasów. W każdym razie oni byli na drodze z Pieńska do Lasowa, albo odwrotnie, która przebiegała przez pola i tymi polami biegły tory. I po prostu wyglądało to tak, że oni rozmawiając i idąc sobie, a byli zupełnie trzeźwi, nagle zauważyli, że przy drodze ktoś stoi. No i wszystko by było dobrze, gdyby nie ten ktoś, a właściwie nie jego dziwna forma. Bo to coś, ten humanoid unosił się nad ziemią. Nie wysoko, ale unosił się nad ziemią.
I tutaj dziwna sprawa, bo on w zasadzie, gdyby to zdarzenie miało miejsce 30 lat wcześniej, to byśmy mieli cud w Pieńsku, dlatego że ta istota miała po prostu błękitną szatę jakby. Nad głową miała siwą głowę. Siwą głowę i właściwie to był jedyny element, który było widać. Nie było żadnych oczu, żadnego nosa. Wokół tej głowy była, nie powiem, że to była aureola, natomiast emitowała rodzaj poświaty wokoło. No i tutaj zapadło takie głuche milczenie, bo wiadomo, pięciu chłopa, humanoid obok. No i co robić? Co robić? I wiadomo. I długo nie myśleli i postanowili go złapać.
Postanowili go złapać, ale w tym momencie, kiedy oni ruszyli, to coś również ruszyło i odskoczyło. Przez kilka minut próbowali go ścigać. Ten humanoid uciekał szybciej dlatego, że się poruszał nad ziemią. A to był teren taki porośnięty młodymi drzewami, młodymi krzewami. Dzisiaj to troszeczkę już zarosło. I nagle ten humanoid wleciał po prostu w wiadukt pod tym nasypem i zniknął. Oni byli na tyle odważni, że weszli w ten wiadukt, pod ten wiadukt, przeszli na drugą stronę i pan Marian mówił, że on wtedy sobie zdawał sprawę, że to może być jakiś tam latający spodek czy coś takiego. Bo nie ukrywajmy, że w Polsce funkcjonowało coś takiego jak pojęcie latającego spodka w tym okresie jeszcze. Już. Natomiast nie było tam już nic widocznego po tej drugiej stronie.
Oni myśleli, że skoro ta istota emitowała światło sama z siebie, bo to była noc, prawda? Ten humanoid świecił. Oni myśleli, że on tam gdzieś jest, natomiast on zniknął. I teraz pojawia się pytanie, czy to UFO? No nie UFO, to nie obiekt. To humanoid. Czy on wziął UFO? Czy to w ogóle możemy podciągać pod UFO? Czy w ogóle było jakieś objawienie, które nie wyszło? Tak też możemy na to patrzeć.
[36:17] - Bo się okazało, że trafiło na chłopaków, którzy nie mieli zbyt religijnego zacięcia. W związku z tym jakby nie chwycili tego od tej strony. Możemy też tak. Według mnie bardzo dobra hipoteza, jedna z hipotez, bo wiadomo, że tutaj stawiacie kilka hipotez, bo nie da się tak na jednej oprzeć wiarygodnie całej historii. A kto wie?
[36:36] - Tak, a tym bardziej że tutaj ciekawym elementem jest to, że ta postać się ukazała na tle dębu, a dąb, jak wiadomo-
[36:44] - Kojarzy się z Fatimą.
[36:46] - Z Fatimą i nie tylko, i też z innymi objawieniami. W ogóle jest jeszcze przez Słowian, przez Prasłowian uważany za święte drzewo i tak dalej. Także tu można snuć rzeczywiście różne-
[37:01] - Tak, domysły. Bardzo ciekawa historia, ale ja do tego dojdę. Słuchajcie, czy na pewno jesteście pewni tego świadka? Bo rozumiem, że pozostali to już praktycznie są bezużyteczni, ale ta relacja wydała wam się naprawdę wiarygodna?
[37:18] - Tak. To znaczy, jeżeli ktoś posłucha tej historii, to dowie się dlaczego. Dlatego, że pan Marian, my go nazywamy panem Marianem B., natomiast pan Marian jest człowiekiem o dość otwartym umyśle. On nie jest fanatykiem ezoteryki. Wręcz przeciwnie. Nie jest też człowiekiem wierzącym. Jest człowiekiem poszukującym. I on się zgodził, on już nie zadaje, że mogą o nim mówić. Zgodził się, żeby ujawnić jego imię, nazwisko i żeby więcej ludzi dowiedziało się o tym, co właściwie przeżył. Bo on nie wie, ale wie, że to było prawdziwe.
I teraz my możemy, gdybyśmy byli sceptykami naukowymi, to byśmy powiedzieli: „Ej, głupi Marian”. Zwało mu się, prawda? No ale zaraz, nie możemy tak do tego wszystkiego podchodzić.
[38:05] - Ale co więcej jeszcze, ponieważ pan Marian się często z nami skontaktuje, znalazł osobę, która miała podobne przeżycie, ale całkiem niedawno. Znaczy w tej skali, czyli powiedzmy parę lat temu. I rozmawiał z tą osobą. Właśnie to był jakiś młody człowiek, który nie wiem, czy z racji się poznali pracy, czy czegoś, już szczegółów nie znam. W każdym razie on bardzo chciał, żeby ta osoba nam opowiedziała tę historię swoją, właśnie podobną do tego, co on przeżył w 1969 roku. Już wszystko było na dobrej drodze, ale niestety ta osoba w ostatniej chwili zrezygnowała.
[38:50] - Ja bym jeszcze dodał coś takiego, że rzeczywiście może to miejsce, ta dróżka, gdzie ten humanoid się pojawił, uchodziła za tak zwane miejsce, w którym straszy, bo my bardzo lubimy odnosić, właściwie jesteśmy zwolennikami koncepcji Jacques'a Vallee, który twierdzi, że dzisiejsze zjawisko UFO jest jakoś osnute wokół dawnego folkloru. I chciałbym tutaj zauważyć, że ten przypadek z Koniewa, który ty odczytałeś, Michale, on tam obejmował obserwację latającego humanoida równie kuriozalną, nawet gorszą, dlatego że tam dwoje ludzi, dwóch chłopców, chłopaków, właściwie mężczyzn, zauważyło istotę, która przelatywała na boku. Była ogromna, bo trzeba to podkreślić, że była bardzo wysoka i w pewnym momencie wleciała w las. Jeszcze miała długie włosy do tego. Wleciała w las i nagle rozległ się jakiś huk ogromny. I potem ci chłopcy się dowiedzieli, że to jest miejsce, w którym ogólnie mówi się, że dzieją się dziwne rzeczy. Dlatego czy my w wielu przypadkach rzeczywiście możemy mówić, że to jest już UFO, że już działają tutaj jakieś siły nadprzyrodzone, czy to jest jeszcze coś bardziej tajemniczego? I my jesteśmy tego zdania, że to jednak jest coś bardziej tajemniczego i to jest fascynujące. Ale to z drugiej strony nie napawa optymizmem, dlatego że nasze zdolności poznawcze się wydają coraz mniejsze.
[40:24] - Tak, rzeczywiście takie historie, jeżeli się tylko nie ma takich właśnie założeń, że nie wolno przyjmować do wiadomości pewnych zdarzeń, bo są zbyt dziwne, to wtedy można trafiać na niesamowite historie. I zresztą w ufologii jest taka kategoria, przypadek o wysokim stopniu dziwności. Ta kategoria się często pojawiała właśnie przy spotkaniach z UFO. Szczególnie trzeci, czwarty stopień to zupełnie kuriozalne momenty. Czasami właśnie sytuacje, kiedy ludzie widzą jakieś zwierzęta, sowy, a są to jakby przykryte jakieś obrazy, które mają ukryć coś w umyśle człowieka, co było głębiej, co było ważniejsze. Więc to wszystko się może dziać. I cieszę się, że tak szerokim tutaj, jak to się mówi, spektrum idziecie w tą tematykę. I tutaj właśnie, jeżeli można zaproponować po tej dłużej porcji bardzo ciekawych, szczegółowych historii, które zresztą można pogłębić oglądając i czytając, przeglądając na waszych stronach, cały czas to pokazujemy zresztą, to w takim razie prośba o pewne refleksje, panie Michale, panie Piotrze. Bo oczywiście są różne ruty w ufologii. Jedni koncentrują się bardziej na empirii, wyciąganiu wniosków tylko i wyłącznie na podstawie tego, co uznamy za wiarygodne zdarzenie, inni posuwają się troszkę dalej, na przykład korzystając z tak zwanych channelingów.
Jeszcze inni dosyć dużo obiecują sobie po analizie regresji hipnotycznych osób uznawanych za porwane, za wzięte. W całym świecie, jak wiecie, jest tego bardzo dużo. Są jeszcze przekazy, tak zwane inside, czyli informacje z inside'u, więc ludzie, którzy mają informacje, ludzie typu, nie wiem, bardzo później dyskusyjni typu Bob Lazar czy Schneider. Tych nazwisk jest mnóstwo. Czy już nieżyjący też były szef, można powiedzieć, wydziału obcych technologii w Pentagonie, który też zdążył przed śmiercią powiedzieć wiele ciekawych, sensacyjnych rzeczy na temat w ogóle obecności obcych na Ziemi. Już nie mówię o historii pradawnej, o teoriach denikena i wszelkich jeszcze innych. Chciałem właśnie zapytać was o to po tych studiach i własnych, empirycznych, i studiach nad książkami, nad filmami, nad materiałami, nad internetem. Jakie dzisiaj zajmujecie w tej kwestii obecności istot pozaziemskich stanowisko?
[42:46] - To jest trudne pytanie.
[42:49] - Wiem. Dlatego je zadaję.
[42:51] - Trudne pytanie i nie wiem, czy można na nie odpowiedzieć. To znaczy, ja wyjdę od drugiej strony. Nauka mówi nam, że świat już nie ma żadnych tajemnic. My wszystko wiemy, wszystko się da wyjaśnić. Natomiast ona robi jeden podstawowy błąd. Nie dopuszcza żadnych nowości, żadnych alternatywnych sposobów widzenia świata. Nie mówię tutaj o rzeczach zupełnie odjechanych, ale mówię o czymś, co mieści się w granicach naszego pojmowania. Nauka jest tak skostniała, że na przykład nie jest sobie w stanie wyobrazić, że mogą do nas przylecieć obcy i w ogóle nie zrobią wokół tego szumu, prawda? Dlatego wydaje mi się, że to wszystko jest tak skomplikowane, że nie ma w tym jednorodnego scenariusza, w tych wszystkich zdarzeniach. One się dzieją.
To znaczy zapewne jest tak, że któreś z tych wydarzeń to są kosmici z krwi i kości, którzy tutaj przylatują i czegoś chcą, prawda? Ale z drugiej strony nasza wiedza, nasza filozofia podboju kosmosu każe nam zakładać, że gdzieś tam po drugiej stronie musi być jakaś potężna ludzkość. Może nie ludzkość, jakaś potężna strona, tak jak pokazują w „Star Treku” czy „Gwiezdnych wojnach”. Natomiast to się niepokojąco nie dzieje. To się nie dzieje, to się nie pokazuje i my z jednej strony ciągle wierzymy, że gdzieś tam ktoś jest w kosmosie, a z drugiej strony ciągle też podświadomie boimy się tej kosmicznej inwazji. Ale wszystko wskazuje na to, przecież te 60 lat ufologii nie można wyrzucić do kosza, prawda? Wszystko wskazuje na to, że istnieją anomalia, które są niewyjaśnione. Tylko że one w bardzo bliski sposób podążają za naszym punktem widzenia. Jak pan wspomniał o paleostronautyce, wszyscy znają ten temat, bogowie i tak dalej, prawda? W późniejszym okresie, w XIX wieku pojawiają się relacje bardzo mało znane o powietrznych statkach, łodziach i tak dalej.
XX wiek przynosi latające spodki. Natomiast im bliżej XXI wieku, tym się to bardziej zmienia. Pojawiają się jakieś nowe formy tych obiektów, pojawiają się nowe koncepcje, że to jakieś istoty międzywymiarowe i tak jakby to coś, to zjawisko podąża za naszym myśleniem. Tylko że sceptycy mogli powiedzieć: „A, to jest jakiś tam fenomen społeczny”. Tak, tylko że dlaczego to coś pozostawia ślady, prawda? I to materialne ślady. Tu jest więcej pytań niż odpowiedzi. Myślę, że Michał też może dorzucić swoje ciekawe trzy grosze.
[45:42] - Bardzo prosimy, panie Michale.
[45:43] - Tutaj Piotr w zasadzie podsumował wszystko bardzo dobrze, w taki sposób, jak ja do tego podchodzę. Tutaj bym tylko dodał jeszcze to, że właśnie tak jak pan, panie Januszu, wspomniał o Belzarze i tych wszystkich sprawach związanych z wojskiem i tak dalej, że oni bardzo dobrze to wykorzystują, szczególnie na Zachodzie, bo u nas to wydaje mi się, że niezbyt. Ale właśnie tam ten mit UFO jest przez wojsko szczególnie dobrze wykorzystywany w swoich celach. Aczkolwiek myślę, że oni kompletnie, tak samo jak i my teraz możemy powiedzieć, że tak naprawdę nie wiemy, co to jest, to tak samo i być może oni nie wiedzą. Co bym jeszcze dodał na koniec? Tylko to, że właśnie tak jak Jacques Vallee mówił, że folklor cały czas się dzieje i to jest najciekawsze. Osobiście uważam, że każda z teorii, jakie jest pochodzenie UFO, ma swoje uzasadnienie, dlatego że każda z nich może być prawdziwa. To, że coś funkcjonuje równolegle z nami tutaj na Ziemi, w naszym życiu, w jakimś być może pobocznym wymiarze, a czasem się przejawiającym, nie przeczy temu, że możemy być odwiedzani przez przybyszów skądinąd, z innej planety czy z innego układu słonecznego. Tak że tutaj jedno drugiemu za bardzo nie przeczy, aczkolwiek myślę, że dowodów na to, aby ktoś nas odwiedzał z zewnątrz, jest tak naprawdę mniej niż na to, aby to wszystko, z czym mamy do czynienia, tak naprawdę działo się tutaj od wieków.
[47:46] - Tak jeszcze na koniec, panie Michale, panie Piotrze, bo kwestia właśnie tych dowodów. To jest problem, ile dowodów trzeba danej kategorii ludzi. Naukowców to już w ogóle. Musiałoby im przed nosem latać, żeby uznali, że ten fakt w ogóle ma miejsce, jakiś absolutnie dziwnych rzeczy. Oni po prostu troszkę tak jak ludzie, którzy dzisiaj siedzą przy telewizorze. Jeżeli z boku, gdzieś tam za oknem będą toczyć się jakieś poważne wydarzenia i walki, to dopóki tego nie zobaczą w kadrze monitora, to znaczy, że to nie istnieje. To jest taka mentalność, ale też w związku z tym oni potrzebują dowodów aż tak nachalnych, że musiałoby to przed nimi wylądować albo przynajmniej oświadczenia ludzi, którym oni wierzą, a więc szefów rządów, szefów sztabów wojskowych, ludzi, których widzą na co dzień w tym swoim okienku mainstreamowej telewizji. Natomiast prawda, która na początku jest mało obecna w takich właśnie doświadczeniach codziennych, zawsze potrzebuje orędowników, ludzi odważnych, którzy Mając tych dowodów w takim mocnym sensie dużo mniej, czyli małą ilość informacji, za pomocą których wysnują właściwe wnioski. Bo nie sztuką jest powiedzieć, że UFO, istoty pozaziemskie są tu obecne na Ziemi w momencie, kiedy one tutaj już zamanifestują swoją obecność na całego i to żadna inteligentna osoba nie musi być uważana za inteligentną, że wreszcie raczy przyznać, że tak jest. Natomiast ci, którzy mają pewną, może szczupłą ilość tych danych, ale jednak wystarczającą z pewnego punktu widzenia, który nazwałbym dociekliwością, z własną zdolnością docierania, bo wielu z nas dotarło do pewnych faktów, które na jego poziom wrażliwości na prawdę wydają się zbyt małe, ale dla innych mogą być oczywiście wystarczające.
To jest bardzo subiektywne i koniec końców myślę, że tu wszyscy razem sobie, powiedzmy, że przyszłość dopiero rozstrzygnie, kto tu miał rację. Czy ci najbardziej radykalni, którzy posuwali się do daleko idących wniosków i prawie wszystko, co mówili, jednak okaże się prawdą, czy tylko jakaś namiastka tego. Koniec końców historia, czyli przyszłość, będzie rozstrzygała, na ile byliśmy zbyt ostrożni, a na ile byliśmy zbyt radykalni jako środowisko, wręcz oszołomami, żeśmy dali się ponieść fantazji. A tej fantazji się okaże, że w rzeczywistości, tej przyszłej, już tyle nie będzie.
[50:13] - Na pewno nie powiem niczego tutaj obrazoburczego. Dla mnie obecny poziom nauki, a właściwie postawy naukowców to jest coś strasznie niezrozumiałego. Pan, panie Januszu, też się obraca w tym środowisku akademickim. My również mamy z tym jakieś związki. Problem polega na tym, że to jest twór, który istnieje sam dla siebie, ale odnośnie rzeczywistości to on raczej nie ma prawa się wypowiadać. Dlatego, że nauka akademicka, która w świecie tym realnym, kreowanym przez media jest ostatnią instancją, która sądzi, co jest prawdziwe, a co nie. To jest coś bardzo dziwnego, coś, co opiera się właściwie w 90% na jakichś wzajemnych antypatiach, sympatiach. Natomiast czegoś takiego jak prawda, to tam człowiek nie ma co szukać. Są oczywiście jakieś drobne wyjątki, ale bardzo drobne. Ja dodam jeszcze do tego, że UFO i pojmowanie tego wszystkiego to jest jednak czysta psychologia, dlatego że słucha nas teraz dużo osób o podobnym podejściu.
Natomiast gdyby to puścić w eter, to wszyscy by się złapali za głowy i powiedzieli, tacy przeciętni widzowie, powiedzieliby: „A jakie herezje. Ja nie chcę o tym słuchać, bo ja się boję” na przykład albo „To godzi w mój światopogląd”. I to jest właściwie taka ość albo sól w oku tego wszystkiego, że niechęć przed nowością, niechęć przed łamaniem jakichś stereotypów również sprawia, że ludzie nie chcą myśleć o tym UFO. Bo po pierwsze to się nie dzieje na co dzień, po drugie nikomu nie zagraża. No chyba że komuś kiedyś. Wojsko również nie ma z tym problemu, bo po tak wielu latach przekonali się, że to ani nie gryzie, ani nie strzela, a że sobie tam trochę polata, to nic.
[52:22] - To co to przeszkadza, dokładnie.
[52:23] - No pewnie. A gdyby teraz mówić o tym poważnie, to by trzeba było sprawdzać każde zgłoszenie. Ile to kosztuje, prawda? Także my będziemy jeszcze bardzo długo krążyć w tym kotle, dlatego że ludźmi kierują emocje. Ludźmi kieruje nie rozsądek, a na przykład religia. I ta religia chyba jest najlepszym dowodem na to, jak ułomną istotą jest człowiek. Dlatego, że jeżeli w XXI wieku nadal dzieją się jakieś sceny, które moglibyśmy przypisać średniowieczu i sami jesteśmy ich świadkami w naszym kraju, to my widzimy, że ten postęp, ewolucja naszej świadomości jest bardzo powolna. Naszej w sensie ogólnym. Do tego zawsze musi być jakaś forpoczta, która pokaże, że można inaczej. A może będą się z nas śmiali za 200 lat?
A może nie? Zobaczymy.
[53:26] - Zobaczymy, panowie. Ja mam nadzieję, że nie będą się z nas śmiali i będziemy mieli jeszcze za naszego życia, nie po śmierci satysfakcję.
[53:36] - Panie Januszu, pan pytał o te dowody. Dowody materialne trudno. Chociaż one też są. Ale chociażby relacje świadków, które my zbieramy. Naprawdę my staramy się zweryfikować jak najbardziej osoby, które do nas się zgłaszają. Oczywiście weryfikować w sensie psychologicznym.
[53:59] - Wszelkim dostępnym de facto metodom.
[54:05] - Znaczy najlepszym świadkiem jest ten, który nie chce pozostawać anonimowy. Chce udzielić relacji głosowej czy też wideo i tak dalej. Jest przekonany o tym, co widział. Są takie osoby, które nie obawiają się ostracyzmu swojej społeczności z powodu tego, co powiedziały. Ale na koniec może bym tylko powiedział, odnosząc się do tego, co Piotr mówił o aspektach religijnych. No cóż, w Fatimie mieliśmy ponad 70 000 osób, które obserwowały cud słońca.
[54:48] - 13 października. Właśnie mówimy o tym dniu szczególnym, 13 października 1917 roku.
[54:53] - Dokładnie. Te osoby w zasadzie w ten sam sposób to wszystko opisują. Nawet istnieje kilka fotografii, chociaż są bardzo słabej jakości.
[55:07] - Ale są, co mówimy.
[55:09] - Tak, ale jak się do tego odnosi nauka? Nauka to porzuciła na rzecz, że tak powiem, domeny religijno-kościelnej i tak dalej. To jest właśnie odpowiedź, że tak powiem.
[55:26] - Zgadza się, to jest sedno sprawy. Panowie, widzicie jak nam poszło. Nawet godzina praktycznie stuknęła. Bardzo chcemy wam podziękować za ciekawą rozmowę i na koniec te refleksje. Szczerze życzymy wam sukcesów w dalszej działalności, pracy. Myślę, że współpraca też między nami będzie się pogłębiać. Swego czasu rozmawiałem z kolegą waszym, który dzwonił pierwszy do mnie. Mamy możliwość zainicjowania w środowisku ufologicznym w przyszłym roku coś w rodzaju okrągłego stołu, bo forum UFO na razie, jak się nie zacznie nic szczególnego dziać, na ten moment raczej zawieszam, bo jakościowo nic się nie dzieje. Myślę, że byłoby fajnie, gdyby to rozproszone dzisiaj środowisko ufologiczne, mimo tych wszystkich różnic, mimo tych specjalizacji i różnych punktów widzenia, jednak mogło się spotkać i pozytywnie zarezonować. Tym bardziej że mamy tyle negatywnych zjawisk, które próbują niszczyć to środowisko z zewnątrz, często prowokacyjnych, więc tym bardziej może warto.
Na razie jesteśmy bardzo zadowoleni z tej rozmowy i myślę, że to się powtórzy. My również. Ja bym jeszcze chętnie kiedyś wystąpił, szczerze mówiąc, bo mamy jeszcze dużo rzeczy do opowiedzenia. Ja wszystkich zachęcam do odwiedzania naszej strony infra.org.pl. Tam się ukazują różne nowości, tam można znaleźć tabelę z obserwacjami. Zachęcam również do szukania nas na Facebooku. Tam często wrzucamy informacje, które w jakiś sposób przepadają nam na forum albo na stronie głównej, ale są czasami ciekawe. Również polecam, bo czasami udzielam się w Nieznanym Świecie. Tam też jest parę artykułów na temat tej nieznanej strony objawień. Tam pewne zjawisko opisuję związane z tym, co zostało powiedziane o tym przypadku na Dolnym Śląsku.
Też Strefę Tajemnic Onetową, bo tam również czasami coś skrobnę i naprawdę również fajne rzeczy tam można znaleźć. Oczywiście musimy zareklamować Radio Paranormalium, ale to Michał zrobi.
[57:41] - Bardzo proszę. Tak, oczywiście. Prowadzimy audycje w Radiu Paranormalium, które są emitowane zresztą też w innych radiach internetowych, w Radiu Wolne Media, Radio Bez Cenzury. Mamy szereg różnych audycji, które można tam znaleźć, jak na przykład „Poltergeist”, „Seans spirytystyczny”, „Z Ałtaju widać więcej”. Też takie spojrzenie pana Wojciecha Grzelaka jednocześnie z Rosji na Rosję, na Ałtaj, na różne dziwne rzeczy, które tam się dzieją. Ja chciałem, panie Januszu, bardzo podziękować za zaproszenie i też podziękować za pana bardzo ciekawy udział w czacie. Ten czat również jest do odsłuchania w Radiu Paranormalium i też można znaleźć zapis u nas na forum.
[58:41] - Dziękując wam jeszcze raz, co jakiś czas zapewne chcielibyśmy skorzystać z tych połączeń skype'owych, rozmów i wzajemnie przekazywać sobie te informacje. Także do jakiegoś nieodległego usłyszenia i zobaczenia. Wszystkiego dobrego wam życzymy. Dobranoc.
[58:55] - Dziękuję bardzo.
[58:55] - Dobranoc.
[58:56] - Do usłyszenia.