[00:07] - Serwis Infra. Fatima. Objawienie czy spotkanie z obcą inteligencją? Witam państwa w specjalnym programie przygotowanym przez Serwis Infra na 95. rocznicę wydarzeń w Fatimie. Nie będziemy mówić jednak o aniołach ani cudownych objawieniach. Zajmiemy się za to kwestią, która od lat nurtuje wiele osób, a więc podobieństwem wydarzeń fatimskich do spotkań z UFO. Mówi Michał Kuśnierz. Dzisiejszy program poprowadzi ze mną Piotr Cielebiaś. Witaj.
[00:43] - Witam.
[00:45] - Audycja przygotowana jest we współpracy z Markiem Sękiem „Ivellionem” z Radia Paranormalium. Przejdźmy do rzeczy. 13 maja 1917 roku w Cova da Iria niedaleko Fatimy miało miejsce coś, co sprawiło, że ta odludna, biedna wioska stała się centrum kultu religijnego. Troje pastuszków, Łucja dos Santos oraz Hiacynta i Franciszek Marto, doznali tam cudownych objawień zjawy, którą wzięli za Matkę Boską. Tylko czy tak właśnie było naprawdę?
[01:11] - Przez lata wiele osób zastanawiało się, czy prawda o objawieniach fatimskich rzeczywiście związana jest w jakiś sposób z boską ingerencją. Okazało się, że wiele ich szczegółów jest zdumiewająco zbieżnych z tym, co znamy z przypadku spotkań z UFO. W dzisiejszym programie odniesiemy się do najbardziej kontrowersyjnych tajemnic Fatimy, takich jak obserwacje niezidentyfikowanych obiektów latających w czasie objawień, słynny cud słoneczny, rzeczywisty wygląd objawiającej się postaci czy tajemnica zapomnianej czwartej fatimskiej wizjonerki.
[01:41] - Wiele osób słysząc o Fatimie zastanawia się, dlaczego tak często stawia się ją w konfrontacji do szczegółów znanych z bliskich spotkań z UFO. Może warto już na wstępie powiedzieć, na czym opiera się ta kontrowersyjna interpretacja objawień. Otóż według relacji świadków w 1917 roku w Cova da Iria doszło nie tyle do obserwacji UFO, co próby nawiązania kontaktu między dwoma inteligencjami.
[02:04] - Tak. Towarzyszył temu szereg anomalii, które zostały potem zinterpretowane przez Kościół zgodnie z duchem katolicyzmu. Nim przejdziemy do analizy najbardziej jaskrawych przykładów, należy powiedzieć, że objawienia maryjne to zjawisko bardzo skomplikowane, posiadające kilka warstw interpretacyjnych z silnymi podtekstami społecznymi i politycznymi. Na chwilę rozważania na ten temat odsuńmy na bok. Przyjrzymy się za to oryginalnym relacjom zebranym od świadków incydentów fatimskich oraz ich obserwatorów, które zostały zawarte w pracach portugalskich historyków, profesora Joaquima Fernandesza i Finy Darmady.
[02:43] - Aby poznać to, co działo się 13 maja, wsłuchajmy się w opis podany w 1922 roku przez Łucję. Czyta Marek Sęk „Ivellios”.
[02:53] - „Doglądałam owiec w Cova da Iria wraz z moimi kuzynami Franciszkiem i Hiacyntą. Bawiliśmy się, kiedy nagle dostrzegliśmy błyskawicę. Powiedziałam do Franciszka: «Uciekajmy stąd, bo pojawiła się błyskawica i zaraz może rozpętać się burza». Powróciliśmy do owiec, aby oddalić się stamtąd, ale kiedy doszliśmy do połowy, pojawił się kolejny błysk i ujrzeliśmy postać pani na czubku dębu. Byliśmy bardzo przerażeni widokiem jasności, która ją otaczała. Była cała ubrana na biało, jaśniejsza od miliona słońc, emitująca światło wyraźniejsze od najbardziej jaskrawych promieni przebijających przez kielich z wodą. Przystanęliśmy zdumieni widokiem zjawy. Byliśmy jednak tak blisko, że otoczyło nas światło, które emitowała”.
[03:46] - Dzieci powracały na miejsce objawień 13. dnia każdego kolejnego miesiąca. Wkrótce zaczęły towarzyszyć im tłumy pielgrzymów spodziewających się cudu ze strony istoty, w której wizjonerzy rozpoznali Maryję. Dalsze koleje objawień nie były łatwe ze względu na sceptycyzm władz, a nawet strony kościelnej. W każdym razie nie przeszkodziło to w tym, aby 13 października w Cova da Iria zgromadziły się tysięczne tłumy pragnące podziwiać zapowiadany ogromny cud. Nim jednak doszło do pierwszych objawień, miało miejsce coś, co według wspomnianej wcześniej pary historyków stanowi jedną z największych zagadek fatimskich objawień. Chodzi o ich rzekome zapowiedzi otrzymane drogą paranormalną przez portugalskich spirytystów.
[04:27] - Jak się okazało, grupy spirytystów z Porto i Lizbony w okresie poprzedzającym 13 maja otrzymały kilka rzekomych zapowiedzi, iż tego dnia zdarzy się coś o szczególnym znaczeniu. Aby uczynić swoje rewelacje bardziej wiarygodnymi, postanowili oni opublikować swe apele w kilku poczytnych pismach. Pierwsza wzmianka pojawiła się na początku marca 1917 roku, a jej autorami byli portugalscy spirytyści, wśród których znajdował się Carlos Calderon, znane wówczas medium. Podczas jednego ze spotkań grupie udało się uzyskać za pośrednictwem tak zwanego pisma automatycznego dość zaskakujący przekaz. Posłuchajmy.
[05:04] - Treść przekazu otrzymanego przez lizbońskich spirytystów. „Nie osądzajcie. Ten, który sądzi, byłby niezadowolony z waszych uprzedzeń. Miejcie wiarę i bądźcie cierpliwi. Nie mamy w zwyczaju przepowiadać przyszłości. Jej tajemnicy nie da się zgłębić, choć czasami Bóg pozwala unieść brzeg zasłony, pod którą się ona skrywa. Bądźcie pewni co do naszego proroctwa. Dzień 13 maja będzie jednym wielkim szczęściem wszystkich dobrych dusz na świecie. Miejcie wiarę i bądźcie dobrzy. Ego sum caritas.
Zawsze po boku macie przyjaciół, którzy będą strzec waszych kroków i asystować w pracy. Ego sum caritas. Jasne światło gwiazdy porannej oświetli drogę. Podpisano: Stella Matutina”.
[05:57] - Notkę na ten temat opublikowała 10 marca gazeta „Diário de Notícias”. Co ciekawe, tuż przed objawieniami inna gazeta sportowa drukowała kolejny apel dotyczący właśnie zapowiadanych na 13 maja niezwykłych wydarzeń. Jego autor, niejaki pan Antonio, twierdził, że dojdzie wtedy do czegoś, co odmieni cały świat. Kiedy rozpoczęła się seria objawień w Cova da Iria, o ich zapowiedziach spirytystycznych całkowicie zapomniano. Po części dlatego, że ruch ten uważano za filozofię wręcz heretycką i wywrotową. Po drugie, dziwne zapowiedzi, jakby nie było, wypełniły się i nikt nie wiedział za bardzo, jak do tego podejść.
[06:36] - Tak, dokładnie.
[06:37] - Natomiast w kontekście teorii o pozaziemskim rodowodzie Fatimy owe zapowiedzi mają szczególnie ważny charakter. Chodzi o to, że potencjalnymi odbiorcami kontaktu z drugą stroną, reprezentowaną przez zjawę i pokrewne jej zjawiska, była nie tylko trójka tych dzieci, ale również osoby szczególnie sensytywne czy wyczulone pod względem zdolności nadprzyrodzonych. Warto dodać, że sama historia tego, co działo się przed 13 maja, jest znacznie dłuższa. Przebieg i role domniemanych wizji aniołów, które w jakiś sposób przygotowywały dzieci na spotkanie z tą tak zwaną świetną panią, opisali w swej książce „Znaki na niebie” Johannes i Peter Fabbro. Jeśli jednak mówimy już o fatimskiej zjawie, warto tutaj skupić się na tym, jak rzeczywiście wyglądała. Od profesora Fernandesa dowiedziałem się, że znany dziś wizerunek Matki Boskiej Fatimskiej zainspirowany został lokalnymi ikonograficznymi przedstawieniami Maryi. To, co rzeczywiście widziały dzieci, jednak w znaczny sposób od tego odbiega. W jednej ze swych książek wspomniany historyk umieścił nawet rysunek autorstwa Claro Fandio, wykonany na podstawie pierwotnych, oryginalnych relacji fatimskiej trójki wizjonerów. Widać na nim, że objawiająca się postać ubrana była w coś w rodzaju pikowanego kombinezonu lub kostiumu. To otaczał rodzaj podobnej bardzo peleryny.
Na jej piersi z kolei zwisało coś w rodzaju świetlistego medalionu. Najbardziej uderzający był jednak rys jej twarzy. Na wspomnianym rysunku widzimy okrągłą głowę pozbawioną jakichkolwiek rozpoznawalnych kobiecych cech. Co ciekawe, dzieci twierdziły, że Maryja mówiła do nich po portugalsku, ale dźwięk jej głosu nie brzmiał całkiem normalnie. Jak pisała Maria de Freitas, pisarka poruszająca temat objawień fatimskich, przypominał on bardziej brzęczenie pszczoły.
[08:32] - Tak. Warto tutaj dodać, że w opisach wizjonerów dominowały takie określenia jak „niesamowicie piękna” czy „cudna”. Łucja na przykład mówiła o zjawie jako pięknej lalce, zaś Hiacynta porównywała ją z kilkunastoletnią czarnooką kobietą. Z takich ustaleń wynikało, że wzrost zjawy wynosił zaledwie 110 centymetrów. Nosiła na głowie również coś, co według wizjonerów zasłaniało jej uszy oraz włosy. Istota, mówiąc, nie poruszała ustami, okazjonalnie wykonywała jedynie jakieś ruchy dłońmi, zaś odchodząc, odwracała się do wizjonerów plecami. Kiedy jednak mówimy o wizjonerach, warto wspomnieć o jeszcze jednym, mało znanym aspekcie fatimskim. Otóż o istnieniu czwartej wizjonerki, Karoliny Carreiry, która w roku objawień w Cova da Iria widziała niedużego humanoida, który przekazał jej rzekomo telepatyczny komunikat. Posłuchajmy.
[09:27] - Z relacji Karoliny Carreiry: „Pewnego dnia usiadłyśmy i dopatrywałyśmy stada owiec szukających cienia. Przed nami przeszła karawana osłów. Był to dzień odpustu w Santa Catarina. Ponieważ zwierzęta były spokojne, powiedziałam do mojej towarzyszki: «Concepcion, chodźmy zobaczyć, czy jadą do Cova da Iria». Poszłyśmy tam w kierunku dębu. Koło niego moja świętej pamięci matka wzniosła kamienny płotek. Kiedy spojrzałyśmy, zobaczyłyśmy dziecko w wieku od ośmiu do jedenastu lat, ubrane na biało i chodzące wewnątrz ogrodzenia. Nagle zdawało mi się, że słyszę w głowie: «Chodź i zmów trzy Zdrowaś Maryjo. Chodź i zmów trzy Zdrowaś Maryjo». Po chwili uciekłyśmy z powrotem do stada, które jak się okazało, było spokojne.
Powiedziałam do mojej koleżanki: «Concepcion, chodź, zobaczymy, czy on jeszcze tam jest». Kiedy tam doszłyśmy, okazało się, że jego postać widniała tuż ponad drzewem. Nagle znowu usłyszałam w głowie głos: «Chodź i zmów trzy Zdrowaś Maryjo»”.
[10:37] - Rodzina Carreiry zgłosiła sprawę organom kościelnym, jednak jej historia pozostała w ukryciu głównie dlatego, aby nie burzyć fundamentów fatimskiego folkloru. Przypomnę może, że ze wszystkich świadków przeżyła tylko Łucja. Franciszek i Hiacynta umarli niedługi czas po objawieniach w czasie epidemii grypy hiszpanki, co zresztą było zapowiedziane właśnie w czasie objawień.
[10:58] - Doświadczenie Carreiry, która również przeżyła Franciszka i Hiacyntę, jest rzeczywiście niezwykle tajemnicze. Warto jednak dodać, że także inni ludzie doświadczyli na sobie różnego rodzaju oddziaływań ze strony zjawiska fatimskiego. Do najbardziej rozpowszechnionych należały obserwacje zagadkowych świateł, dziwacznych chmur czy też spotkania z nietypowymi, że tak powiem, zjawiskami dźwiękowymi. Te ostatnie były słyszalne dla ludzi, którzy znajdowali się w bezpośrednim sąsiedztwie wizjonerów, głównie w czasie objawienia. Ojciec Hiacynty i Franciszka, Manuel Marto, twierdził, że słyszał dźwięki takie, jak wydawać mogłaby wielka mucha zamknięta w słoiku, czyli jakieś swego rodzaju brzęczenie. Identyczne wrażenia opisał niejaki Antonio Baptista, kolejny ze świadków wydarzeń fatimskich. Do ciekawszych relacji na temat anomalnych zjawisk w Cova da Iria należą historie obserwacji świetlnych bąbli widzianych w pobliżu dębu, nad którym unosiła się Matka Boska. Gilbert dos Santos, kolejny obserwator, twierdził, że z bliskiej odległości dało się widzieć coś w rodzaju wielokolorowej, przezroczystej bańki otaczającej dąb, w pobliżu którego znajdowali się wizjonerzy. Owe bąble, nazwane przez jednego ze świadków latającymi oczami, widziane były także w powietrzu w górze. Jeżeli zaś chodzi o obserwacje różnego rodzaju niezidentyfikowanych świetlnych obiektów nad Fatimą, to relacji było na tyle dużo, że wspomniani historycy, czyli profesor Fernandes i Fina d'Armada, podzielili je na kilka kategorii.
Tak, dokładnie. Z tym że trudno tutaj wymienić wszystkie tego typu incydenty. Może ograniczymy się do opisania kilku. W swoich pracach Fernandes i d'Armanda odnoszą się między innymi do niezidentyfikowanych obiektów widywanych w chmurach. Do świadków obserwacji takowego należał wspomniany Manuel Marto, który mówił o swego rodzaju srebrnej kuli. Aby jednak uniknąć posądzeń o matactwa ze strony rodziny, odwołajmy się do relacji innych ludzi. Posłuchajmy, co fatimskim UFO widzianym 13 września 1917 roku miał do powiedzenia lekarz dr José Maria Pereira Gens.
[13:11] - „Kiedy Łucja powiedziała: «Idzie» i wskazała na wzgórze, wszyscy zebrani momentalnie skierowali tam swój wzrok. Dało się słyszeć jej radosne wołanie: «Tam jest, tam jest!». Nie oparłem się temu i podniosłem wzrok ku górze w miejsce, które zostało wskazane. Ujrzałem wyraźnie jasny obiekt, który oddalał się na wschód. Obiekt był dłuższy niż szerszy, jaskrawy. Niebo było jasne i czyste. W miejscu, gdzie się znajdował, nie było ani chmury, tylko czysta, błękitna przestrzeń. Zauważyłem, że jasny obiekt znajdujący się naprzeciw mnie porusza się z wielką prędkością, oddalając się na wschód, gdzie zniknął.”
[13:55] - Nie były to jedyne relacje płynące od wiarygodnych obserwatorów. Vilela João Quaresma, jeden z członków biskupiej komisji badającej objawienia, stwierdził: „Z wielką uwagą obserwowałem lśniącą kulę, która poruszała się ze wschodu na zachód, powoli i majestatycznie szybując przez przestrzeń. Widział to również mój przyjaciel. Nagle kula zniknęła w towarzystwie niezwykle jasnego światła.” Ze wszystkich tych dziwnych zdarzeń, o których można sobie przeczytać w książkach autorstwa portugalskich historyków, których już cytowaliśmy, najdziwniejszy był jednak tak zwany fatimski cud słońca. To było zdarzenie o niezwykłej skali. Do dzisiaj o nim się mówi. Przez z kolei zwolenników paranormalnej interpretacji Fatimy nazywany jest jawną manifestacją tożsamości objawiającej się tej innej strony. Warto przypomnieć, że wizjonerzy uzyskali zapowiedź, iż 13 października 1917 roku dzień cudu słonecznego będzie miał przełomowe znaczenie. Według różnych szacunków w Cova da Iria zjawiło się wtedy kilkadziesiąt tysięcy osób. Opis cudu słonecznego znamy z relacji wielu osób.
Do października o objawieniach zrobiło się na tyle głośno, że na miejscu zaczęli przebywać nie tylko przedstawiciele ludu, ale również reporterzy, a także przedstawiciele inteligencji. Dzięki temu mamy udokumentowane kilka bardzo interesujących opisów tego zjawiska. Posłuchajmy jeszcze ponownie.
[15:18] - „Na jasnym niebie widać było słońce, na które można było patrzeć z otwartymi oczyma bez mrużenia. Wyglądało jak oświetlony z tyłu dysk z wypolerowanego metalu z tęczową jasnością na obrzeżach, poruszający się, jak się zdawało, wokół własnej osi. Słońce to nie raziło w oczy, jak to zwykle bywa. Był to majestatyczny dysk, który niczym magnes przykuwał uwagę wszystkich.” — Mario Giardino, reporter „Stella”.
[15:48] - Profesor Fernandes zebrał wiele tego typu relacji i na ich podstawie tak opisał, co wtedy wydarzyło się na niebie nad Fatimą. Przede wszystkim od rana padał deszcz, a słońce schowane było za chmurami. W pewnym momencie, jak opowiadało wielu świadków, zza owych chmur wyłonił się świetlisty obiekt kojarzący się z naszą dzienną gwiazdą. Aczkolwiek, co interesujące, wszyscy wskazywali na to, że nie raził on w oczy. Ów dyskoidalny obiekt nadleciał ze wschodu na zachód, wykonując swego rodzaju taniec na niebie. Świadkowie mówili, iż wykonywał manewry przypominające opadanie liścia. Wzbudziło to wielkie przerażenie wśród ludzi, bowiem wydawało im się, że za chwilę słońce opadnie na ziemię. Byli przerażeni, wyczekiwali końca świata. Jedni modlili się głośno, inni wykrzykiwali swoje grzechy. Tymczasem ów obiekt, tak zwane słońce, po wykonaniu licznych akrobacji tego typu, opadania i wznoszenia się, po kilkunastu minutach, bo różnie ocenia się czas trwania tego cudu, zazwyczaj mówi się o 10–15 minutach, po prostu obiekt znikł z pola widzenia tego wielotysięcznego tłumu, a po chwili na niebie pojawiło się już to prawdziwe, rzeczywiste słońce.
Kiedy czytamy relacje świadków wydarzeń fatimskich sprzed 13 października, zauważymy, że często już wcześniej odnosili się oni do nietypowych zjawisk astronomicznych związanych z ruchem słońca lub gwiazd. Cud słoneczny miał jednak odmienny charakter i co ciekawe, widoczny był też z innych miejsc niż Cova da Iria. Wskazuje to, że nie był raczej to rodzaj omamu, jak sugerują sceptycy, czy też jakaś prosta anomalia pogodowa. Warto też wspomnieć o towarzyszących mu efektach, takich jak nagłe uderzenia gorąca, kiedy to przemoczeni wskutek ulewy pielgrzymi odkrywali, że nagle ich ubrania wyschły. Wysychały także kałuże, a ludzie mówili o doznawaniu jakichś nietypowych fal gorąca, co z kolei profesor Fernandes starał się wytłumaczyć rodzajem zagadkowego fizycznego oddziaływania porównywalnego z promieniowaniem mikrofalowym, które mogło być w jakiś sposób wyzwolone przez obiekt, który był sprawcą cudu słońca. Tak jak powiedziałeś na początku, objawienia maryjne to w ogóle zjawiska niesłychanie skomplikowane. Jednak kiedy zgłębimy się w ich treść, możemy natrafić na całkiem nieoczekiwane wątki. Przyglądając się rozwojowi fatimskiego kultu, odkryjemy na przykład, że po 1917 roku co najmniej kilkakrotnie w Cova da Iria dochodziło wśród pielgrzymów do obserwacji niezwykłych zjawisk. Choć opisy im towarzyszące podkreślają, że były to zjawiska inne niż te, które widziano w czasie objawień. Być może nawet mające swoje racjonalne wytłumaczenie.
Przecież możemy sobie przypomnieć, że kilka lat temu, w czasie mszy upamiętniającej objawienia zgromadzeni przed sanktuarium również zaobserwowali coś, co uznano za powtórzenie cudu słońca. Tak, masz rację. Jednak w tym przypadku było to zjawisko nazywane słońcem podocznym. Wielu świadków podkreślało jednak, że miało ono całkowicie odmienny charakter od Cudu Słońca, o czym możemy się przekonać przeglądając relacje z 13 października 1917 roku. Dodajmy, że ta kategoria cudu związana z naszą dzienną gwiazdą miała miejsce także w innych miejscach na świecie podczas objawień maryjnych, między innymi w Heroldsbach w Niemczech, gdzie tuż po wojnie doszło do jednego z najbardziej dziwacznych objawień w historii. Co ciekawe, scenariusz fatimski to jest takie rozbudowane objawienie z udziałem dzieci, które mówią o spotkaniu z zagadkową zjawą. Miał miejsce jeszcze w wielu innych lokalizacjach, w tym w Escodze w latach 30., w Garabandal, czy wreszcie w Medugorie.
[19:34] - Dokładnie. Po wydarzeniach fatimskich największym echem odbiły się bodaj słynne tajemnice fatimskie. Oficjalnie jest to zestaw trzech przesłań przekazanych wizjonerom w lipcu 1917 roku, zawierających proroctwa odnośnie losów świata i Kościoła. Najwięcej uwagi przyciągnęła tak zwana trzecia tajemnica, której ujawnienia Watykan sukcesywnie odmawiał. Przez lata sugerowano, że odnosi się ona do wizji końca świata lub trzeciej wojny światowej. Dopiero za pontyfikatu Jana Pawła II, który Matkę Boską Fatimską uderzył szczególnym kultem, okazało się, że przepowiednia odnosi się do losów, cytuję: „biskupa w bieli zabitego przez żołnierzy”.
[20:12] - Cały problem z tajemnicami fatimskimi wiąże się z tym, że swój ostateczny kształt zyskały one dopiero jakieś 20 lat po objawieniach. Łucja, czyli jedyna wizjonerka, która pozostała przy życiu, spisała je w klasztorze, najprawdopodobniej za namową swoich jezuickich spowiedników. Kościół dobrze zdawał sobie sprawę z rangi i wagi Fatimy, dlatego należało umiejętnie pokierować tamtejszym przesłaniem. Zmuszała do tego sytuacja polityczna, problemy wewnętrzne Kościoła, a także potęga ateizujących totalitaryzmów. Nie zapominajmy, że jednym z wymogów Maryi było zawierzenie jej Rosji, czyli taka prośba trochę równoznaczna z szaleństwem. W każdym razie tajemnice fatimskie mają więcej wspólnego z kościelną propagandą niż przepowiedniami losów świata uzyskanymi podczas objawień z 1917 roku.
[21:04] - Tak, tajemnice fatimskie to temat na osobny program. W każdym razie o każdym poruszonym przez nas elemencie zjawiska fatimskiego moglibyśmy jeszcze dużo mówić. Jak powiedziałeś, te dziwne aspekty pojawiały się także w innych objawieniach, w tym w Garabandal i w Medugorie. Niestety gruba warstwa mitu, jaka je pokrywa, sprawia, że oryginalna historia objawieniach z 1917 roku jest dziwniejsza i barwniejsza niż jej oficjalna kościelna wersja. Ma także wiele wspólnego z różnego rodzaju anomaliami zgłębianymi z różnym sukcesem w drugiej połowie XX wieku. Z kim zatem ludzkość zetknęła się podczas cudu w Fatimie? Odpowiedź zostawiamy państwu. Przypominam, że na naszej stronie infra.org.pl można znaleźć cykl artykułów poświęconych wydarzeniom w Fatimie, a także dwa wywiady z wspomnianym wcześniej profesorem Fernandesem. Osobom szczególnie zainteresowanym tym zjawiskiem polecam prace takie jak „Heavenly Lights” oraz „Cyrstalian Secrets”. Warto też dodać, że w czerwcowym numerze „Nieznanego Świata” pojawi się specjalny artykuł pana Marka Rymuszki na temat kontrowersyjnych aspektów Fatimy, rozpoczynający cykl publikacji na temat bliżej nieznanej strony objawień fatimskich, jak też innych.
Dziękuję, Piotrze.
[22:17] - Ja również dziękuję.
[22:18] - Zapraszam do wysłuchania kolejnych naszych audycji. Do usłyszenia. Produkcja i realizacja Portal INFRA www.infra.org.pl