[00:00] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:05] - Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy, i cztery. W sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:12] - Zagadkowe obiekty.
[00:13] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było... Nad chmurami było jakieś ognisko tego światła. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć.
[00:23] - Tajemnicze istoty.
[00:24] - To była czarna postać, cała cienista. Ja byłam tak przerażona, jak to zobaczyłam. Ja się normalnie trzęsłam ze strachu.
[00:31] - Niezwykłe wizje.
[00:33] - Przestałem być osobą wierzącą, a zostałem osobą posiadającą wiedzę. Ja nie wierzę w to, że jest życie pozagrobowe, tylko ja to wiem, bo tam byłem.
[00:40] - Klątwy.
[00:40] - Jakby na pentagramie taka bestia była. Po tej całej akcji strasznie się w życiu mi zaczęło źle się dziać.
[00:47] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:51] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę i widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Biegnę i krzyczę do męża: Strzelaj!
[01:04] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Witam wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do spędzenia najbliższych prawie dwóch godzin z kolejnym odcinkiem najbardziej paranormalnego podcastu w polskim internecie. W dzisiejszym odcinku wysłuchamy dwóch obszernych paranormalnych spowiedzi, podczas których nasze słuchaczki podzielą się trudnymi do wytłumaczenia zdarzeniami z całego swojego życia. Poznamy historię dwóch kobiet, które kontakt ze sferą paranormalną mają praktycznie przez całe swoje życie. Usłyszymy opisy kontaktów ze sferą niefizyczną, z zaświatami, opisy obserwacji istot o bliżej nieustalonej proweniencji. Poznamy też drogę moich rozmówczyń do głębszego zrozumienia tego, czego doświadczają. Uprzedzam, że nagrania są trochę niedoskonałe od strony technicznej. Pierwsza z moich rozmówczyń w czasie rozmowy przebywała w miejscu pracy i mimo iż poświęciłem temu plikowi bardzo dużo uwagi, to jednak mogą się od czasu do czasu odzywać różne przeszkadzajki. Mam nadzieję, że niedoskonałości tego nagrania nie utrudnią Państwu odbioru rozmowy.
Przechodzimy zatem do słuchania.
[02:18] - Ja w tej chwili zamieszkuję w Holandii i aktualnie jestem w pracy, więc jeśli będą jakieś dźwięki, to prawdopodobnie z pracy. W każdym razie chciałabym zacząć moją historię. Właśnie nie wiem, od czego zacząć może od początku. Jak byłam młodsza, to miałam trudne dzieciństwo i z wielu powodów podjęłam decyzję o... No głupią bardzo decyzję, która doprowadziła mnie do śmierci. Aczkolwiek zostałam odratowana. I właśnie wtedy, gdy wiozły mnie po dopowie, mam takie wspomnienie, że widziałam całą sytuację, jakby obserwując z boku, nie będąc w sobie, nie czując nic. I pamiętam, jak z Wiktorią szłyśmy do szpitala, pielęgniarka dotknęła moją stopę i powiedziała, że robię się zimna. To było takie wstrząsające dla mnie, ale pamiętam, że potem wszystko zmieniło, jakby totalnie obraz się zmienił. Wszystko wokół mnie.
Byłam na bardzo zielonej polanie. W Polsce i za granicą obserwowałam wiele takich krajobrazów i ta trawa wydawała się jakby zieleńska, taka słoneczna. Nie wiem, jak to można opisać w inny sposób.
[03:42] - No takie bardziej nasycone kolory, tak?
[03:45] - Tak, tak. Świetlista tak bym to ujęła. Widziałam też wokół siebie drzewa. Drzewa liściaste, ale wszystkie jakby miały liście opadające w dół. Coś w stylu brzozy. Ale nie była to brzoza. W każdym razie nagle pojawił się na tej polance mężczyzna, który w ogóle jego obecność mnie nie zaniepokoiła, nie czułam się w żaden sposób osaczona, przestraszona. Czułam po prostu spokój, tak jakbym znała tego mężczyznę. Ale jego twarz była tak świetlista. Ja miałam wtedy siedemnaście lat.
Siedemnaście, osiemnaście to było gdzieś w tym wieku. Twarz tego mężczyzny była strasznie jasna i nie pamiętam w ogóle rys jego twarzy, ale ona wyglądała na ludzką. Tak bym to ujęła. Ten mężczyzna zapytał się mnie, jak się czuję. I oczywiście normalnie zaczęłam, podjęłam z nim rozmowę. Odbyliśmy normalny dialog, jakby w ogóle zapominając, co sekundy temu się wydarzyło. Tak, jakby w ogóle tego nie było. I powiedziałam, że czuję się okej, że czuję się spokojnie. I szliśmy ścieżką. Doszliśmy do takiego wzgórka i tam przy tym wzgórku powiedział mi.
Po drodze mijaliśmy w ogóle piękne kwiaty. Wszystko było takie, wie pan, wyjątkowe i wyglądało to wszystko jak w jakimś filmie po prostu. No i na tym wzgórku, gdzie szliśmy, znaczy u podnóża tego wzgórka, powiedział mi ten mężczyzna, że dalszą drogę muszę odbyć sama i że czeka mnie decyzja, którą będę miała do podjęcia, ale będę wiedzieć, co mam zrobić, żebym się nie obawiała i żebym po prostu zaryzykowała. Gdy dotarłam już na to wzgórze, było kilka figur geometrycznych, ale te figury geometryczne były jakby zawieszone w powietrzu i to były same kontury. To jakby nic przez te figury nie było widać poza tym, co się naprawdę tam znajdowało, czyli niebem, które było bardzo nisko. Jak się wchodzi na szczyty, to czasami jest taka droga z chmur. Wie pan, co mam na myśli? Jak była ta chmura na tym wzgórzu i miałam te figury geometryczne przed sobą, to to było półkoło, trójkąt, ale taki odwrócony. Nie tak, jak my normalnie rysujemy, tylko tym szpicem był do dołu. Kwadrat.I elipsa.
I jak już byłam na tym wzgórzu, to wybrałam trójkąt i jak szłam w stronę tego trójkąta, to obudziłam się na sali w szpitalu na OIOM-ie i obudziłam się na sali w szpitalu i na ścianie były namalowane trójkąty. Nigdy wcześniej w tym szpitalu nie byłam, więc nie ma możliwości, żeby coś takiego zapamiętać ani możliwości, żeby wiedzieć, na jaką salę trafić. W każdym razie jak się obudziłam, byłam bardzo słaba. Po tym, po tym incydencie zaczęłam odczuwać świat jakby inaczej. Byłam przede wszystkim może nie, że zdołowana, ale na początku wszystko było dla mnie totalnym szokiem i poza tym osłabieniem świat totalnie był dla mnie inny. Przede wszystkim obserwowanie ludzi. Żaden człowiek nie wydawał mi się tak jak dotychczas nie wiem, ponury, szary. Wszyscy byli dla mnie bardzo interesujący. Mam na myśli kolory, kolory jakby energii bijących od ludzi. Ludzie stali się dla mnie piękniejsi, bardziej atrakcyjni.
Nie wiem, jak to inaczej ująć. W każdym razie wiele osób by myślało, że jestem w epizodzie depresyjnym. Chociaż ja podjęłam tą decyzję, wcale nie z takich powodów, że nie chciałam należeć do tego świata, bo było mi smutno. Zupełnie, zupełnie z innych powodów. W każdym razie poza tym, że zaczęłam widzieć inaczej ludzi, miałam kilka bardzo dziwnych sytuacji, jak na przykład obserwowanie zjawisk, jak giną-ginący ludzie na ulicach. Mam na myśli, często widywałam ludzi na pustej drodze, idąc na przykład do domu, do sklepu. I szedł przede mną człowiek. Cały czas go obserwując. On nagle znikał. Jedna z takich dziwniejszych sytuacji jak zamieszkałam sama myślałam, że obok mnie, w ścianie obok mieszka starsza pani, którą często widywałam w oknie, jak wychodziłam z kotem na dwór.
Ale potem jak rozmawiałam z drugą sąsiadką, która powiedziała, że tam nikt nie mieszka, troszkę się przestraszyłam, ponieważ budząc się w nocy o bardzo dziwnych porach, jak na przykład co godzinę potrafiłam się wybudzać o trzeciej, czwartej, drugiej i słyszałam stukanie zza ściany tej pani. Tak samo miałam sytuację. Piękny, słoneczny dzień, nie deszczowy. Obudziłam się rano i miałam zalane mieszkanie. Dosłownie zalane mieszkanie po kuchni, po suficie, po całej ścianie. Na białych ścianach były po prostu zaciek z wody. Zadzwoniłam do pani, od której wynajmowałam mieszkanie. Sprawdziliśmy rury od sąsiada u góry, bo ta kamienica należała do tej pani. Sprawdziliśmy rury u sąsiada. Robili jakieś prześwietlenie, bo przez trzy dni lała się dosłownie woda i cały, cały czas musiałam podkładać suche ręczniki, sprzątać tę wodę, no bo po prostu nie dało się tam żyć w inny sposób.
No i na czwarty dzień, kiedy miał przyjechać pan, żeby zrobić zdjęcia, oczywiście mam zdjęcia jak ta woda ściekała po tym suficie i zalewało tą podłogę. W razie czego to mogę nawet wysłać. Na czwarty dzień wstałam rano, bo zadzwoniła do mnie właśnie pani, od której, od której wynajmowałam to mieszkanie. Zapytała się mnie, jak wygląda sytuacja w tej chwili, co się dzieje w mieszkaniu, czy dalej leci woda, czy nie i że zaraz przyjdzie pan, który zrobi zdjęcia, żeby wysłać do ubezpieczalni. Poza tymi moimi zdjęciami i najzwyczajniej w świecie powiedziałam: „Pani co, muszę to sprawdzić, bo tak naprawdę mnie pani obudziła sekundę temu” i wchodząc do kuchni nie było tam żadnego śladu poza mokrymi ręcznikami. Żadnego śladu, żadnego zacieku, żadnej mokrej plamy na ścianie. Wszystko było dosłownie suche. Wszyscy byliśmy w szoku. Robili potem w kamienicy prześwietlenia z rurami i doszli do wniosku, że tam w zasadzie nawet nie ma żadnej rury. Żeby, żeby jakby się to miało możliwość, żeby pękła tam jakaś rura i mnie zalewało.
Od tamtego incydentu potem się to już nie wydarzyło, co było totalnie dziwne. W każdym razie dowiedziałam się później, że ta pani, która tam mieszkała, bo to mieszkanie obok mnie, było puste od dwóch lat. Dowiedziałam się, że ta pani popełniła samobójstwo w wannie.
[11:16] - No tutaj konotacje z wodą się nasuwają. Oczywiste, że to tak ujmę w tym momencie, ale tutaj zapisałem sobie takie pytanie, czy w tym mieszkaniu dochodziło wcześniej do jakichś dziwnych zdarzeń? No, tutaj ta samobójcza śmierć poprzedniej lokatorki jakby nasuwa wiadome skojarzenia, że może jest jakby przyklejona do tego miejsca i manifestuje w jakiś sposób swoją tam obecność.
[11:40] - Ja w tej chwili nie mieszkam w tym mieszkaniu. Wiem, że jakiś pan wynajął to mieszkanie po mnie, a ja nie mam z nim żadnego kontaktu, więc nie wiem, czy jakieś dziwne rzeczy do tej pory się tam wydarzają, ale właśnie sąsiadka. Nie wiem, czy to tak dla zgrywy, czy nie, ale właśnie sąsiadka mi mówiła, że ona też czasami słyszy jakieś takie pukania, ale to przecież kamienica i to normalne, że są jakieś dźwięki, więc żebym się nie martwiła albo mówiła, żeTo panią pewnie nawiedza, więc nie wiem jak mam ją traktować, że tak to ujmę. Może przejdźmy do kolejnej sytuacji. Mianowicie jak zamieszkałam w Holandii miałam dziwne zdarzenie. Mianowicie mieszkałam w Goudy. To jest takie miasteczko niedaleko Rotterdamu. Oczywiście było tam mnóstwo Polaków i mnóstwo dziwnych, mnóstwo dziwnych zdarzeń z nimi związanych. Za każdym razem na przykład sześć osób ginęło po prostu tam w mojej okolicy z różnych dziwnych przypadków. I tam często można było zaobserwować właśnie dziwne kule światła, które systematycznie mrugały nocą.
Ja mieszkałam w takim, jakby to ująć parku i tam były takie jakby domki jednorodzinne i wokół takie jakby jeziorko. To jest taka woda odprowadzona z kanału, z tego, co się orientuję. I tam bardzo często było piękne, przejrzyste niebo, zwłaszcza latem. I właśnie najczęściej latem można było to zaobserwować. Te obiekty latały bardzo różnie. Mam na myśli, że czasami były nisko, czasami były wysoko i były to takie ruchy, jakby to ująć. Takie wie pan, szybkie, rozbieżne.
[13:41] - No takie gwałtowne, gwałtowne, nagłe, jakieś manewry. Tak?
[13:46] - Tak. Jak pokazywałam to ludziom, to mówili: a pewnie lampiony, samoloty czy cokolwiek, żeby się totalnie nie przejmować. Mieszkamy przecież w Holandii, to się dzieją różne rzeczy. Albo jakieś reflektory, czy cokolwiek innego. To było takie bezdźwięczne, tak bym to ujęła. I od tamtych sytuacji ja bardzo ciężko sypiałam, jak tam mieszkałam, bo często były jakieś imprezy organizowane przez tych Polaków i tak dalej. Miałam taką sytuację, że jakby idąc spać ja miałam drzwi takie balkonowe na taras i w trakcie, kiedy szłam już spać, spojrzałam na te drzwi tarasowe, bo myślałam, że ktoś najzwyczajniej przeszedł albo wchodzi do mojego domku, bo do mojego domku można było wejść głównymi drzwiami, a były tarasowe z salonu i tarasowe od mojej, od mojego pokoju. Trochę się wystraszyłam, że drzwi mogą być otwarte, bo moi współlokatorzy czasem jak szli na nocną zmianę nie zamykali tych drzwi, więc stwierdziłam, że wyjdę zobaczyć. Przy okazji sobie zapalę papierosa i w alejce dalej, bo właśnie można widzieć te jeziorka jak się wyjrzy przez ten balkon albo można zobaczyć właśnie alejki, które prowadzą do innych domków. I w tej alejce było dwóch bardzo niskich, jakby to ująć stworków.
Nie wiem dokładnie jak wyglądały ich twarze. Widziałam ich od tyłu, ale oni byli naprawdę bardzo niscy. I tu chciałabym zaznaczyć, że ja mieszkałam na parku, gdzie byli raczej sami dorośli ludzie i nie podejrzewam, że żeby mieszkał tam jakiś karzeł. No bo jednak to były lokacje pracownicze i to mnie mega, mega zszokowało. I po tamtej sytuacji, gdy widziałam tych ludków, to poszłam do domu. Poszłam spać. Pamiętam, że totalnie nic mi się nie śniło. W ogóle mam bardzo czarne sny, że tak to ujmę. Przez pewien okres mam bardzo intensywne sny, gdzie na przykład widzę drastyczne sceny, jakby to ująć i budzę się z krzykiem, bo widzę moją mamę, która umiera na środku drogi. Wypadają jej zęby z gumy.
No i właśnie albo mam te czarne sny, albo śnią mi się te intensywne sny. Miałam te czarne sny albo takie mega intensywne. Do czego chciałam przejść? Że ja nigdy nie chorowałam, nie miałam problemów takich zdrowotnych typu omdlenia albo jedyne co spotykało mnie od zawsze, od dzieciństwa to strasznie mocne bóle głowy, wręcz migrenowe. Takie, że moja mama musiała zaciągać zasłony i wszyscy byli cicho w mieszkaniu, ponieważ naprawdę tak bolała mnie głowa, ale nigdy nie miałam problemu z jakimiś omdleniami czy coś w tym stylu. Od tamtego zdarzenia, kiedy widziałam tych dwóch ludków, zdarza mi się zemdleć po prostu w randomowej chwili. A gdy się wybudzam, bo to trwa różnie albo pięć sekund, albo minuta. Minuta najdłuższy taki incydent trwał minutę. I to było w tym roku jesienią, dokładnie we wrześniu. Wyglądało to tak, że moja koleżanka mnie drapała po plecach i wyczuła, że mam coś pod skórą i wtedy myślała, że to po prostu jakiś pryszcz czy coś w tym stylu.
I wtedy, kiedy go dotknęła, ja automatycznie straciłam przytomność. I to był pierwszy mój świadek takiej sytuacji tak naprawdę. Ponieważ ja po prostu ona myślała, że się wygłupiam, bo ja po prostu padłam na łóżko i nagle po prostu jakby tak się sturlałam i spadłam na ziemię, uderzając głową. To trwało dosłownie minutę i ona się zestresowała. Nie mogła mnie na początku dowiedzieć, a jak wstałam pierwsze co powiedziałam pierwsze co zrobiłam, to położyłam się z powrotem na łóżku, na brzuchu i powiedziałam jej, że słyszę cały czas w tej komputerowejDźwięki. I rzeczywiście od tamtej pory cały czas w głowie mam takie komputerowe dźwięki. Stresowało mnie to trochę, że mam takie incydenty. Także miałam wykonywany rezonans mózgu i wszystko jest generalnie w porządku. Miałam robione badania, a jednak dalej gdzieś mi się to zdarza.
[18:30] - No właśnie odpowiedziała pani w tym momencie na pytanie, które sobie zapisałem przed chwilą czy badała się pani pod kątem jakichś, prawda, spraw padaczkowych? Bo tutaj to ten opis tych-
[18:39] - Tak, tak, tak.
[18:39] - Tych jakby ondalej, tych wyłączeń chwilowych. No pasuje tak w zasadzie do tak zwanego petit mal, czyli do takiego krótkiego jakby wyłączenia świadomości.
[18:48] - Tak, tak, ale właśnie sytuacja wygląda tak, że nie mam padaczki. Ja to sprawdzałam, bo sama wyczytałam w internecie i że tak powiem się diagnozowałam myśląc, że to jest to, ale najzwyczajniej w świecie powiedzieli mi, że to nie może być to. Pani jest zdrowa. Nie wiem, co to takiego. Nie wiem, z czym to się może łączyć, ale zadecydowałam się w ogóle, że do państwa zadzwonię po ostatnim incydencie w moim mieszkaniu. Mianowicie ja mieszkam z moją współlokatorką dobry rok już. Nigdy nie miałyśmy takiej sytuacji, ale pod sufitem wiszą kwiatki. No i ja często te kwiatki podlewam właśnie przed pracą. No i akurat szłam do pracy, podlałam te kwiatki i wyszłam z domu. Moja współlokatorka wraca godzinę po mnie, bo mamy dwie inne zmiany.
Przyszła do domu i wysłała mi zdjęcia, gdzie na podłodze są odciśnięte stopy i pod tym kwiatkiem oczywiście miałyśmy zamknięte okna i pod tym kwiatkiem znajdowało się mnóstwo liści. Po prostu jakby ktoś się uwiesił na tego kwiatuszka i nim potrząsał. Ale to było też takie dosyć nierównomierne, co również było bardzo intrygujące. Żadna z nas tego nie zrobiła, bo to się wydarzyło w międzyczasie, gdzie no obie jakby ja wychodziłam do pracy, a ona dopiero wracała z pracy, więc wykluczam, że ktokolwiek inny mógł to zrobić, bo mieszkamy tylko we dwie. W dodatku nikt nie ma klucza do naszego mieszkania, więc też nikt nie mógł nam zrobić jakiegoś pranka i nie mam zielonego pojęcia, co to jest. Do tej pory mam taki przerywany sen, gdzie bardzo często się wybudzam, widzę jakieś cienie, mam paraliże senne i to dosyć wyczerpujące. Nie wiem z czym to się może łączyć. Tak samo chciałam jeszcze nawiązać do tej wizji, kiedy dosłownie zmarłam. Ja zapamiętałam... Znaczy zapamiętałam.
Jak byłam młodsza, chodziłam do szkoły i widziałam na biologii chociażby jak wygląda nasze ciało, nasze wnętrzności, w jakim są układzie. Zawsze pamiętałam, że serce mamy bardzo, bardzo z lewej strony, z dołu żebra, a jak się wybudziłam, jakby to już było jakby inaczej, że serce mamy pośrodku. I też to wiedziałam. I jest to strasznie mylące, bo czasami ktoś mnie spyta, czy wiem, gdzie jest serce, a ja na początku mówię, że z lewej strony przy końcu żebra, a potem mówię nie, przecież na środku. Nie mam też żadnej schizofrenii. Nie jestem chora, nie leczę się psychiatrycznie. Nie wiem jakby jak mam to wyjaśnić, co się tak naprawdę wydarzyło. Jest to dla mnie trochę z perspektywy szokujące, dziwiące. Czuję się z tym najzwyczajniej dziwnie, że jestem jakaś wyobcowana, wyalieniona.
[22:01] - Być może tutaj mi się skojarzyło z tym sercem. Serce mamy fizycznie po lewej, ale czakrę serca lokalizuje się bardziej na środku ciała. Może to o to chodziło?
[22:12] - Nie mam zielonego pojęcia. No bo jakby googlując teraz gdzie się znajduje w biologicznej sferze serce jest ono tak na środku, a komora wychodzi tak bardziej na lewą stronę, ale jest ono na środku, a ja pamiętam jak ono było totalnie z lewej strony, z przodu, tak jakby przy końcu żebra. Rozumie pan? No jest to, co w zasadzie chciałam powiedzieć.
[22:36] - W wiadomości głosowej wspominała pani coś chyba o UFO. Z tego, co pamiętam. Czy to zdarzenie to, to...
[22:43] - Tak. To są te światła, które zaobserwowałam w Gołdzie i dwójka tych małych stworków, bo to naprawdę nie wyglądało jak dwójka ludzi. No gdzieś bym mogła im powiedzieć, że no karły. Ale było późno. Tak jak już wspomniałam, no to była lokata pracownicza. Tam raczej mieszkają sami dorośli ludzie. No nie ma tam dzieci, więc też wykluczamy, że mogło być to jakieś dziecko, ale to było na odludziu. Do sklepu na rowerze w jedną stronę miałam czterdzieści minut. Ograniczał nas wielki, było nas Stockade, tak się nazywała ta ulica i odgraniczał ten wielki kanał, a obok są pola i takie jeziorka, bagna. No rozumie pan, takie zalane po prostu wodą.
I ja, gdy chodziłam tam na spacer, odczuwałam tam taką energię, czasami niepokój. Lubiłam, ale nie lubiłam za jednym razem być tam. Rozumie pan? Jak robiło się już ciemniej, to wydawało mi się tam no nie wiemStraśniej i wydaje mi się, że to może być połączone z tym miejscem, że tam mogło, mogło się coś dziać, ponieważ no te światła, jak już mówiłam, latały w tamtym obrębie i tych dwóch ludzi przy tych alejkach. No wydaje mi się, że nie było to normalne.
[24:22] - A tak mi się coś wydaje, że mogło się u pani uruchomić jakby po tym doświadczeniu z pogranicza śmierci, po tym takim NDE, że to tak ujmę. Mogło się pani uruchomić jakby postrzeganie tych rzeczywistości, tych wymiarów, które przenikają się z naszą rzeczywistością. Bo tutaj te obserwacje tych różnych, tych jakichś postaci, wyczuwanie jakby energii ludzi. Tak mi się to skojarzyło nawet z odczuwaniem. To odczuwanie takich kolorów bijących od ludzi wygląda na postrzeganie aury. Tak?
[24:53] - Tak. No mogłabym to określić taką aurą wokół ludzi.
[24:57] - Czy od tego mężczyzny, którego pani tam spotkała, będąc w tym stanie na pograniczu śmierci, czy odczuwała pani od niego jakieś energie? Coś od niego szło pozytywnego, negatywnego?
[25:10] - Tak. Czułam przede wszystkim bardzo duży spokój. Nie czułam w ogóle strachu. On był bardzo miły, bardzo życzliwy, pomocny. Jakby jego słowa wpływały na mnie jak taka, no wie pan, relaksująca melodia. Ja generalnie jakby jak wróciłam do, do tego świata, myślę, że tak to mogę ująć. Zaczęłam medytować. Ja pochodzę w ogóle z bardzo, bardzo, bardzo katolickiej rodziny. U mnie w domu na niedzielę na obiad, przy niedzieli na obiad czyta się Biblię. Rodzice są religijni.
Moja rodzina jest religijna. Ja od tego odeszłam, bo najzwyczajniej tego nie czułam. Nie zgadzam się z wieloma kwestiami w tamtej religii i zaczęłam bardziej wierzyć we wszechświat. Buddyzm jest najbliższy sercu. Ja zaczęłam medytować i na przykład niejednokrotnie zdarzyło mi się przewidzieć to, co będzie, ale w realnym, jakby to ująć, mogła wpływać na sytuację, czyli zapowiedzieć rzeczy, która mogła się wydarzyć. Nagle odczuwałam na przykład, że mam déjà vu. Często jak mam mieć jakieś kłopoty, to jakby to przeczuwam i mówiąc tutaj kłopoty, mam na myśli ktoś może się na mnie zezłościł albo w takich trywialnych nawet sytuacjach, które no nie zagrażają mojemu życiu i zdrowiu. Jakby widziałam już wcześniej tą sytuację, jakbym mogłabym to opisać jak déjà vu. Rozumie pan?
[26:51] - No, można to nawet nazwać taką też wyostrzoną intuicją, takim wyostrzeniem intuicji czy jakby wglądem w te zdarzenia, które mają się wydarzyć w bliskiej przyszłości.
[27:04] - Tak, tak, tak. Dokładnie. Dokładnie. W zasadzie tak.
[27:08] - Doświadczenia z pogranicza śmierci z reguły są takimi doświadczeniami bardzo dogłębnymi, nawet często bez względu na jakby przebieg, bez względu na to, czego osoba doświadczająca doświadczyła, będąc w tym stanie. Jak bardzo to doświadczenie zmieniło pani nie wiem, życie, światopogląd?
[27:28] - Generalnie to odwróciło moje życie o sto osiemdziesiąt stopni. Ja w tej chwili spoglądam na świat totalnie inaczej i przede wszystkim nie ma we mnie tego smutku. Ja, ja zostałam wypisana na terapię z powodu tego, że to była moja próba samobójcza, a ja zostałam wypisana na terapię i na tej terapii stwierdzili, że moje zachowanie, moja próba samobójcza była bardzo, jakby to ująć, szalona. Jakby nikt się tego totalnie nie spodziewał, bo ja nie byłam smutną dziewczyną. Owszem, bardziej lubię swoje towarzystwo, niż przebywać z innymi ludźmi, ale nie nazwałabym się introwertykiem. Jestem na takim fifty-fifty. Rozumie pan? Jestem towarzyska, towarzyska, ale również bardzo cenię sobie swoją przestrzeń osobistą i swój własny komfort. I to na mnie niesamowicie wpłynęło, ponieważ ja zaczęłam medytować i czasem doświadczam świadomych snów, w których jakby steruję tym, co się dzieje, aczkolwiek jakby nie widzę tam tych, tych istot, tych znikających ludzi, jak w normalnym świecie. Jakby tam czuję się, wie pan, bardziej, bardziej wolna, jakbym była duszą niż jeżeli człowiekiem.
Czasami idąc ulicą mam takie jakby poczucie, że to nie ja steruję moim ciałem. Moje ciało po prostu idzie, a ja jestem jakby ponad. Rozumie pan?
[29:10] - No tak, jakby. Tak, jakby postacią w grze komputerowej sterujemy.
[29:14] - Dokładnie. Dokładnie tak.
[29:16] - A tutaj to zwróciło też moją uwagę to postrzeganie zjaw ludzi, którzy znikają właśnie na ulicy. To mi się skojarzyło z takimi sytuacjami, gdzie znamy kogoś, na przykład widzimy tą osobę, a potem się dowiadujemy jakiś krótki czas później, na przykład tego samego dnia, że ta osoba nie żyje. Może to były zjawy ludzi, którzy no opuścili już fizyczne ciało, a jeszcze nie przeszli tak do końca na drugą stronę.
[29:43] - W sensie, że wie pan, że ci ludzie po prostu są nieznajomymi ludźmi?
[29:51] - No coś, coś na tej, na tej zasadzie. Takie obserwowanie postaci osób, które jeszcze może nie wiedzą, że umarły, ale, ale cały czas jakbyJakby bytują w jakimś sensie w tym świecie i po jakimś czasie z niego znikają, tak?
[30:05] - Myślałam, że takie rzeczy dzieją się tylko ludziom, którzy mają jakąś więź z ludźmi, których widują. Że wiesz, jakikolwiek mijanie się energią chociażby przez krótką chwilę.
[30:21] - No tutaj miałem kiedyś niedawno słuchacza, który też był po takim doświadczeniu z pogranicza śmierci i widywał na przykład pacjentów w szpitalu, do którego trafił, a których to osób nie miał prawa jakby znać, tak?
[30:34] - O nie, to straszne. Jakby nie czuję się w ogóle tym wszystkim zszokowana, ale jakby akceptuję to, co dzieje się wokół mnie, ale czuję się odrealniona przez to, że niewielu ludzi jakby potrafi, potrafi mnie zrozumieć. Potrafi zrozumieć to, co mam jakby do powiedzenia albo do powiedzenia swoje przeżycia. Wyglądam jak ja. Rozumie pan? Nie znam takich ludzi. Nie znam ludzi, którzy mają tak podobne doświadczenia i potrafią z tym żyć. Czasami mnie to po prostu przytłacza.
[31:09] - No to jest taka kwestia, bardzo bym powiedział, indywidualna. Jednego to przytłacza, inny, ktoś inny potraktuje to na luzie, po prostu na, tak na zasadzie faktu. Stało się i już.
[31:20] - Tak, ale boję się, że to w końcu zacznie wpływać na moje życie bardziej fizycznie niż dotychczas. Że w końcu stracę kontrolę podczas czynności, które wykonuję i nie będę umiała nad tym zapanować albo coś w tym stylu.
[31:36] - Bo nie miała pani czegoś takiego, że jakby te, te osoby, te postacie, które pani postrzegała, próbowały, nie wiem, nawiązać jakiś kontakt z panią. Nie było czegoś takiego?
[31:45] - W jakim sensie nawiązać kontakt? W sensie rozmawiać?
[31:49] - No w dowolnym, w dowolnym sensie. To jakieś... Zwrócić na siebie uwagę na przykład.
[31:56] - Poza takimi dźwiękami, jakimiś fizycznymi rzeczami, jak na przykład zalanie tej kuchni albo znikającymi ludźmi, trzepkącymi rzeczami czy, czy coś w tym stylu to nie. Jakby nikt nie próbował ze mną rozmawiać. Uczucie dotyku tak, owszem, miałam. Na przykład jadąc w pracy czuję, jak ktoś mnie dotyka w głowę albo w rękę czy coś. Jakby tak. To tak, mam takie uczucia, ale nie wiązałam tego nigdy z tym.
[32:30] - Tutaj sobie zapisałem takie pytanie odnośnie tych figur geometrycznych zawieszonych w powietrzu. Tego koła, trójkąta, kwadratu, elipsy. Pani nie wspominała, żeby to były jakieś pojazdy. Czy to były jakieś takie, nie wiem, symbole oznaczające coś? Jak pani czuła?
[32:45] - Dla mnie to były po prostu zwykłe figury geometryczne, jakby one najzwyczajniej w świecie były puste. I to były tylko takie obramowania. Ja sobie wytatuowałam ten trójkąt, który widziałam, bo to była najzwyklejsza prosta kontura i to nie był żaden pojazd. Ja po prostu weszłam w to i obudziłam się automatycznie na sali. Moimi pierwszymi pytaniami, bo trzaskała aparatura. Przybiegli lekarze, pielęgniarki i ja po prostu byłam strasznie słaba. Bolało mnie gardło, jakbym miała po prostu rurę taką wielką w gardle. I się zapytałam, gdzie ja jestem, a oni mi w ogóle nie odpowiadali. Oni po prostu biegali wokół mnie, bo mnie nie słyszeli. I dopiero jak obudziłam się za dwa dni, ktoś ze mną porozmawiał.
[33:38] - A co pani czuła w tym miejscu, będąc jeszcze w stanie z pogranicza śmierci, tam w towarzystwie tej postaci męskiej? Czy było coś takiego, że chciała pani tam zostać, ale z jakiegoś powodu nie mogła?
[33:51] - Jakby to ująć? Mi się tam bardzo podobało. Nie miałam takiego uczucia, że chciałabym tam zostać, ale nie miałam też uczucia, że chcę stamtąd iść. Jakby nie czułam nawet, że mam decyzję do podjęcia. Wszystko było dla mnie takie sielankowe, lekkie, jakbym była po prostu wolnym duchem. Rozumie pan?
[34:12] - Tak pytam, bo to jest taki często właśnie pojawiający się motyw u osób, które mają za sobą takie zdarzenie z pogranicza śmierci. Takie uczucie, że chciałyby tam już pozostać. Że, że coś ich jednak ściąga z powrotem na ziemię, że muszą wracać. Tutaj takiego czegoś nie było, prawda?
[34:30] - Nie, nie, nie. Totalnie nie. Czułam po prostu, że mogę tam po prostu być, jakby podejmując tą decyzję. Dla mnie to było intuicyjne. Ja, to nie jest tak, że ja nie wiem, jakieś mam za-zamiłowanie do figur geometrycznych i jaka kiedyś, jakaś figura kiedyś na mnie wpłynęła to, to nie w żaden sposób. Jak najbardziej nie, ale dla mnie ten wybór był po prostu oczywisty. Miałam takie po prostu intuicyjne przeczucie, że ja tam, ja tam po prostu wchodzę w ten trójkąt. On był taki... On był zielony. Przede wszystkim on był zielony, bo figury miały oczywiście kolor.
Nie wiem, czy o tym wspomniałam, czy nie, ale figury miały kolor i mój trójkąt był zielony.
[35:15] - No właśnie pani, pani dopiero teraz o tym, o tych kolorach wspominała. Czy może pani, oczywiście, jak już pani omówi ten trójkąt, czy może pani podać kolory pozostałych figur? Bo to może być ciekawy szczegół.
[35:29] - Tak. No ja po prostu wybrałam ten zielony trójkąt tak intuicyjnie. On był dla mnie najbardziej atrakcyjny, jeśli chodzi o wygląd. Ja bardzo lubię też zielony. Zawsze lubiłam kolor zielony i zawsze wychowywałam się praktycznie w lesie, więc ten kolor był mi taki najbliższy i ten zielony właśnie wybrałam. Ale inne kolory były tak: czerwony, zielony, żółty i niebieski. Figury były cztery. Figury były cztery, bo powtórzyłam w kolejności, jak one były.
[36:01] - Czy zdarzyło się pani odczuwać jakąś obecność w miejscach, w których dochodziło do, do, do czegoś, co można nazwać manifestacją poltergeista? Tamto mieszkanie z wodą, tamten, ten, ta sytuacja z tym, z tym kwiatkiem i tymi śladami.
[36:16] - Szczerze mówiąc, ja cały czas mam wrażenie, że nie jestem sama. Nigdy nie czuję się sama i mam wrażenie jakbyKtoś przy mnie cały czas był. Jakby to mnie nie odstępuje. Jak siedzę sama w domu albo jak idę do znajomych i zostanę gdzieś sama w łazience czy coś, to cały czas mam to poczucie, że ktoś ze mną jest. Coś przy mnie jest. Nie mam takiego... Cały czas ktoś na mnie patrzy. Jak robię coś na przykład idę w miejscu publicznym, że tak powiem półpublicznym się załatwić w krzaczek, że tak to ujmę, to też mam wrażenie, że cały czas ktoś ze mną jest, ktoś mnie obserwuje i tak to rzeczywiście mnie nie opuszcza.
[37:03] - Sąsiadka twierdziła, że również słyszała jakieś pukanie. Tutaj sobie zapisałem taką wzmiankę od pani. No przecież to tylko kamienica, więc normalne, że są jakieś dźwięki. A czy może inne osoby, z którymi miała pani kontakt, wspominały o jakichś dziwnych sytuacjach?
[37:19] - Wie pan co? Ta kamienica należała do takiej pani, która ma— zarządza nieruchomościami, generalnie jest agentką nieruchomościową. I naprzeciwko mnie był, było biuro rachunkowe. Właśnie po, jak się wyszło ode mnie z mieszkania, to po prawej stronie, tak jakby na tej mojej ścianie było to właśnie puste mieszkanie od dwóch lat i naprzeciwko tej pani mieszkała ta pani. U góry jeszcze mieszkał nad tą panią, gdzie, gdzie ja tam z nim rozmawiałam, mieszkała starsza pani, ale to była pani, która nie potrafiła mówić. Ona tylko i wyłącznie migała, więc ja z nią nigdy w życiu nie rozmawiałam. Wymieniłyśmy tylko uśmiechy. A reszty sąsiadów, szczerze mówiąc nie znam, bo to były trzy piętra. Jakby na poddaszu mieszkała dwójka, może dwójka, małżeństwo, jakaś para, coś w ten deseń. A jeszcze à propos tego mieszkania, to miałam taką sytuację z moim byłym chłopakiem, bo ja generalnie mieszkam, mieszkałam z dwoma kotami.
Na tą chwilę mam jednego tego kota, bo to są leniuszki, że tak powiem. W każdym razie sytuacja wyglądała następująco: siedziałam z moim chłopakiem na łóżku. To było takie mieszkanie, które miało czterdzieści dwa metry, ale to była taka otwarta przestrzeń. Była kuchnia osobno, łazienka osobno i jeszcze do tego był duży pokój. No ten mój pokój, w którym oczywiście ja tam mieszkałam, spałam i tak dalej. No i ja nie miałam drzwi pomiędzy pokojem a kuchnią. Taka otwarta przestrzeń była. Nie lubię tak za bardzo drzwi, bo jeśli są drzwi, to muszą być zamknięte, bo czasami na przykład drzwi trzaskają w nocy i bardzo tego nie lubię, jak są otwarte. W ogóle mnie to stresuje. Sytuację z drzwiami też mogę opowiedzieć.
Jak mieszkałam u mojej siostry, za chwilę do tego przejdę. Ale wracając do klucza, to ja mam w zwyczaju wchodząc do mieszkania, po prostu zamykając drzwi na klucz, bo wie pan, co się dzieje na klatce, to czasami jest masakralnie, bo się zabezpieczać. No i te drzwi zawsze zamykałam i zostawiam klucze w drzwiach. Myślę, że to nawet bezpieczniejsze, gdyby ktoś kombinował z drugiej strony. No i ja oczywiście tam klucze, jakiś tam breloczek, wiadomo. No i te klucze sobie tam wisiały. I sytuacja wyglądała następująco że leżałam na... Siedziałam na łóżku, mój chłopak, były chłopak leżał. Leżał na łóżku razem ze mną i nagle usłyszeliśmy, jak po prostu te klucze tak jakby upadły. Ale te klucze nie upadły, bo ja tak z tego łóżka po prostu się wychyliłam, żeby zobaczyć drzwi.
Co to tam się stało? Pomyślałam sobie po pierwsze, że to oczywiście koty narobiły hałasu, no bo to wiadomo, trzeba też rozgraniczać dźwięki otoczenia. No i tak spojrzałam, a te klucze po prostu dyndały i one jakby raz ktoś je uderzył, to po prostu no wie pan, jak jest futryna, to by po prostu uderzyły w tą ściankę raz i to tyle. Ale te klucze po prostu cały czas uderzały o tą ścianę, a jak chciałam do nich podejść, to tak jakby przestały uderzać, tylko już po prostu zaczęły się dyndać i coraz mniej huśtać. No rozumie pan, o co chodzi?
[41:00] - No tak, jakby to reagowały na pani zachowanie, tak?
[41:04] - Tak, to było też bardzo mega dziwne. I to był mój chłopak jeszcze świadkiem. To powiedział mi, że może kot po prostu uciekł. A my spojrzeliśmy i on jednego kota głaskał, a drugi kot spał na komputerze w tym pokoju, więc to też nie było możliwe, żeby kot to zrobił. A jeszcze z drzwiami, co chciałam powiedzieć? Ojejku, tu jest jeszcze taka sytuacja. Jak mieszkałam u mojej siostry, to tam też działy się bardzo dziwne rzeczy. Mianowicie moja siostra ma domek z piętrem. No i bardzo często miałam wrażenie, że na przykład ktoś stoi na półpiętrze i mnie obserwuje, bo te schody były takie zabudowane. No ale przyszłam do siebie do pokoju.
To była jakaś, nie wiem, dwudziesta trzecia, bo my zwykle tam rodzinie sobie zapuszczamy jakiś film, a potem do spani się szykujemy raczej razem, to tak w okolicach właśnie dwudziestej trzeciej. No i szykowałam się już spać. Pamiętam, bardzo ciężko było mi zasnąć. Ja miałam taki mały pokój właśnie z drzwiami i ja te drzwi zostawiłam uchylone na noc. Albo moja siostra je zostawiła uchylone na noc, jak mówiłam jej dobranoc. Coś w ten deseń. Po prostu te drzwi zostały uchylone. Mi było strasznie ciężko zasnąć, ale finalnie zasnę-Ja mam taki zegarek naścienny. On się podświetla, taki ledowy i on jest nad drzwiami. Jak ja się obudziłam, to dosłownie była godzina jedenaście minut po północy.
Coś mi się kojarzy z jedynkami. Albo może pierwsza jedenaście albo pierwsza jeden. Coś takiego. I te drzwi tak jakby się bardziej rozchyliły. Ja byłam totalnie sparaliżowana. Ja to odebrałam jako pa-paraliż senny, niezwyczajnie w świecie. I przy tych drzwiach była taka wysoka, chuda, czarna postać. I ona jakby nie czytaj mi bez żadnych rysów twarzy nic tam konkretnego, po prostu zarys, yy, sylwetki. Jak są, wie pan, te ludziki, sticki takie, yy, malowane na tych różnych memach. To właśnie to był taki, taki stick, jeżeli tak to ujmę, czarny i on się schylił tak jakby przykucnął, wstał, przykucnął na dwa boki, jakby barkami na lewo, prawo i zaczął w tym przykucu iść w moją stronę.
Ja się strasznie wystraszyłam. Pamiętam, że, że to w ogóle nie było nic przyjemnego. Nie miałam takiego, że mogę się obudzić. Po prostu tak, jakbym była całkowicie świadoma. Jak on szedł w moją stronę, mój pokój był bardzo mały, to ja po prostu zamknęłam, zacisnęłam oczy i bałam się, że on po prostu wejdzie na mnie, dotknie mnie, że, że po prostu będę miała jakiś kontakt z nim fizyczny albo wyskoczy mi jakaś straszna twarz, rozumie pan? Jak w tych horrorach. Mega mnie to zestresowało. Jak otworzyłam oczy dalej byłam sparaliżowana, ale tego cieni już nie było. Ja nie mogłam nawet ruszyć głową, bo ja miałam głowę tak położoną na prawej stronie na uchu, ale leżałam jakby na plecach, rozumie pan? I nie mogłam w ogóle odwrócić wzroku w drugą stronę.
Ja nie daję sobie ręki uciąć, bo kątem oka widziałam, ja miałam takim za łóżkiem, wie pan, parapecik taki, na którym można było siedzieć. Tam były poduszki. To tak jakby dwa piętra miało, że taki jeden podłużny, że na którym można było usiąść, a ten drugi schodek jakby to tam były kwiatki i tam była taka duża palma. I kątem oka wydawało mi się, że ta palma po prostu się ruszyła. Ale ja nie mogłam się ruszyć. Ja zamknęłam oczy i jakby odpłynęłam. Ja poszłam spać, ale rano cały czas o tym pamiętałam i bolała mnie głowa. Strasznie bolała mnie głowa przez cały dzień. Pamiętam, wtedy nie poszłam do szkoły, bo to miałam osiemnaście lat. Jak to się wydarzyło.
Tak samo sytuacja z moją siostrą była jak zimą. To na pewno było zimą, bo oni pojechali na narty do Alp i jak pojechali na te narty to ja zostałam sama w domu, ale zupełnie o tym zapomniałam i napisałam mojej siostrze, że będę później w domu niż o umówionej porze. No bo moja siostra bardzo się martwi o mnie, więc bardzo często właśnie prosi, żeby, żeby napisać, o której będę albo umawiamy sobie jakąś tam godzinę, o której mam być w domu. No i pamiętam, że napisała mi SMS-a, że zamiast o dwudziestej trzeciej trzydzieści, tak jak miałam planowany autobus, będę w okolicach pierwszej trzydzieści. I ona mi na tego SMS-a odpisała: „Okej” i to było tyle. Ja totalnie naprawdę zapomniałam, że totalnie zapomniałam, że właśnie pojechali w te Alpy, więc wróciłam do domu. Moja siostra ma dwójkę dzieci. Na tą chwilę miała tylko jedno dziecko. miał, nie wiem, z pięć lat może wtedy. No i sypialnie i, i wszystko były u góry, a na dole po prostu salon, kuchnia, rozumie pan, jadalnia.
Moja siostra z góry, ona ma jeszcze na końcu korytarza pokój. Krzyknęła moje imię i to był głos mojej siostry. Mnie to bardzo zszokowało, bo mówię kurczę, jest tak późno, a ona krzyczy po mnie, że mega dziwna sytuacja, no przecież no dziecko śpi. No to przecież ona też nie jest wariatką, żeby się wyzierać po nocach. Ona krzyknęła moje imię z trzy razy i ja takim półszeptem, bo mnie to naprawdę zszokowało, że ona do mnie krzyczy. Powiedziała mi: „Co? Co?” Rozumie pan? Takim półszeptem. Nie, że wykrzyknęłam, tylko że o co chodzi, bo mnie to zszokowało i ona mi w ogóle na to nie odpowiedziała. Jak już właśnie weszłam do góry na schody i zaczęłam iść do niej do sypialni, drzwi były uchylone, ale u nich to akurat jest standardowe, bo no jak tam dziecko śpi, no to mają uchylone drzwi, żeby tam słyszeć czy się wybudzi czy nie.
No i wchodzę do tej, do tej sypialni, a łóżko jest pościelone. Tam nikogo w ogóle nie było. Tam było pusto. Było to mega dziwne. Trochę się nawet przestraszyłam i poszłam spać do salonu. Normalnie nie do, nie do siebie do pokoju, bo no naprawdę było to bardzo dziwne zderzenie.
[47:52] - A jak rozumiem wykluczyła pani, że to mógł być na przykład, nie wiem, skutek zmęczenia?
[47:58] - Tak, tak. Wykluczam. Totalnie wy-wykluczam skutek zmęczenia, ponieważ ja późno w tym dniu szłam z domu. To były chyba ferie zimowe. No wie pan, ja zostałam sobie do późna. Wyszłam do znajomych. Jedyne co to mogłam wypić jedno piwo. Ja też tak za alkoholem za bardzo nie przepadam, bo mam przypadki alkoholizmu w domu, więc jedno piwo maksymalnie. Wróciłam, nie byłam zmęczona.
[48:25] - Była pani dosyć jeszcze, że tak to ujmę, świeża. A taka ilość alkoholu chyba nie potrafi tak mocno zmienić świadomości, żeby słyszeć głosy, których nie ma, prawda?
[48:35] - Tak, tak, tak, dokładnie. Nie, no wykluczam to, że to było jakieś zmęczenie i ze zmęczenia coś słyszałam, ale naprawdę byłam w szoku i poszłam spać do salonu, bo naprawdę nie chciałam po prostu wchodzić na piętro. A tam właśnie na piętrze nawet moja siostra to powiedziała, że no bo jak jest salon, to po prostu leżąc na kanapie można sobie widzieć te schody, bo telewizor jest jakby pod schodami i widać po prostu to półpiętro, nie widać co jest u góry, ale widać to półpiętro. I nawet moja siostra mówiła, że ona zawsze ma uczucie jakbyKtoś patrzył z tych schodów. I jeszcze co ważne, to wyjście na taras. Więc jak się siedzi już z drugiej strony kanapy, to bardziej widać, bo też taka otwarta przestrzeń na dole jest. Tam są drzwi takie balkonowe do wyjścia na taras. No i na tych drzwiach, przy tych drzwiach balkonowych są schody, żeby zejść tam na dół, na taras i na ogródek. No to właśnie też tam ma takie przeczucie, jakby ktoś po prostu stał w tych drzwiach i niejednokrotnie nawet trzeba zapalić światło, bo myślała, że coś stoi za oknem, za tym balkonowym.
[49:49] - A to jest jakieś, że to tak nazwę dom z historią czy, czy jakiś taki nowszy budynek?
[49:55] - Jeśli chodzi o historię tego budynku, to ja za dużo tak naprawdę nie mogę powiedzieć. Nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ ja tylko słyszałam, że tam, bo to jest bliźniak i ja wcześniej słyszałam, że tam był dentysta, ale to tylko o tym dentyście słyszałam. No, czasami tam z kuzynką śmiałam, że pewnie dentysta w piwnicy przeprowadzał jakieś nielegalne operacje albo coś w tym stylu i może dlatego wszystkie mamy takie poczucia. No ale to były tylko w zwykły żarty, takie historie. Przynajmniej ja nic o tym nie wiem, może się nie wydarzyło.
[50:35] - No można tak pół żartem, pół serio powiedzieć, że stwierdzić, że za dentystami różne negatywne energie byłych pacjentów się mogą ciągnąć.
[50:44] - Tak, no ale, ale no nie wiem. No zwykle nie boję się tam być, ale po tym właśnie incydencie, gdzie jakby słyszałam swoje imię trzy razy wywołane przez moją siostrę i po tym incydencie, kiedy zaczęłam spać, czułam ten paraliż senny. To nic mnie tak tam aż nie wystraszyło. Nie mam tam jakiejś, wie pan, bardzo negatywnej energii czy coś. Czuję się tam okej. Jeszcze co mogę powiedzieć, to młodszy syn mojej siostry, on bardzo często mówi, że no wie pan, są też dzieci. No to nie wiem jak tam, na ile można polegać na opinii dzieci, ale wiem, że dzieci są też bardziej sensatywne, sensytywne na takie rzeczy. Ale on mi często mówi, że on widzi zombiki, że po prostu chodzą zombiki po domu. I ostatnio jak tam byłam, wie pan, na, w odwiedzinach. No bo ja teraz tam często też nie bywam, no bo jak już wspominałam wcześniej, ja mieszkam za granicą, to on najzwyczajniej bawił się ze mną i mówi: chodź, teraz musimy zrobić polowanie na zombiki.
Słyszę, jednego mamy w szafie. No i on naprawdę się przeraził, jak wszedł do tej szafy. On się bał do niej zajrzeć. No ale my się bawiliśmy. Ja tam miałam taki zabawkowy pistolet, wie pan, i udawałam, że do niego strzelam, a on uciekł szybko do mnie i powiedział, że musisz, musisz iść tam głębiej strzelić, bo on dalej tam jest. I położył się na łóżko. To była taka sytuacja. Tak samo pytałam go o różne rzeczy, no bo mnie to tam ciekawi jak właśnie dzieciaki widzą świat. I pytałam się go, czy pamięta moment, w którym się urodził. I on mi powiedział, że on pamięta wszystko.
Pamiętał, że sobie pływał i że, że wszystko wokół było czerwone, że mamę często bolał brzuszek. To też mówił i opowiedział, że on tam nie pływał sam, ale że moja siostra nie miała w ogóle bliźniaków ani nic w tym stylu. Były też podejrzenia, że dziecko zostało wchłonięte, ale też się na tym nie znam, więc w zasadzie nie mogę stwierdzić, czy coś takiego się wydarzyło, czy nie. Ale moja siostra nic o tym nie wspominała, a my jesteśmy blisko i ja przeżywałam te jej ciąże, bo ona naprawdę miała bardzo straszne stany. A finalnie jeszcze powiedział mi, że on się zaplątał i że nie mógł wyjść. I to też jest prawda, ponieważ moja siostra miała zagrożoną ciążę pod koniec tam jej się odkleiło łożysko i on rzeczywiście się zaplątał swoją... Boże, jak to się mówi pępowiną? Nie pępowiną. No jejku, jelitem wypełniał? Jak to się mówi?
[53:50] - No ja podobno byłem zaplątany w pępowinę i mama tak też. Także to chyba pępowina.
[53:58] - Tak się już zamieszałam. Ale i właśnie jeszcze to mi, to mi powiedział. A to było prawdą. Moja siostra miała właśnie problem, ponieważ tam jej się przykleiło łożysko, jak już wcześniej wspominałam i naprawdę nie mogła rodzić naturalnie. Miała cesarskie cięcie właśnie z powodu tego, że on się tam zaplątał.
[54:17] - Ale nie było, nie było jakby możliwości, żeby, żeby usłyszał o tym od kogoś, żeby mu to ktoś powiedział.
[54:23] - Nie no oczywiście, że nie. On ma w tej chwili trzy lata.
[54:27] - A no to jeszcze dosyć małe dziecko, to można powiedzieć nie ma prawa takich rzeczy jakby kojarzyć. Ale skądś jednak wie.
[54:35] - Tak, ja też byłam zdziwiona. To opowiadałam mojej siostrze, a ona mi mówiła, że no, on czasami mówi takie dziwne rzeczy i ona jest w szoku, bo jest to prawdą.
[54:45] - A tutaj mam takie pytanie o tych zombiaków właśnie o tych zombików czy, czy-
[54:49] - Tak, tak zombiki.
[54:51] - Zombiki. Czy młodszy syn siostry miał sposobność widzieć jakieś obrazki z takimi postaciami?
[54:58] - Wie pan, szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia. Oni sobie tam czasami jakieś bajki oglądają, ale co oni za bajki oglądają? Nie mam zielonego pojęcia. No przy mnie oglądają na przykład KopciuszkaTakie nie wiem jak oni się nazywają, ale to takie pieski. To tam jest strażak i tak dalej. To o jejku, no naprawdę nie pamiętam jak to się nazywa. To takie bajki to, to owszem, ale czy, czy o jakichś zombikach to no nie słyszałam, bo ja się chyba raczej takich bajek im nie puszcza. A on był naprawdę przerażony jak on tak do mnie podbiegł i przez chwilę myślałam, że on się tak wgrywa, ale on się naprawdę wystraszył. To, to było takie zadziwiające.
[55:38] - No można powiedzieć, że można to próbować wytłumaczyć, że dzieci mają bardzo bujną fantazję.
[55:43] - Bujną wyobraźnię tak, tak.
[55:45] - Natomiast no zdarzają się przypadki dzieci, które w takim wczesnym etapie dzieciństwa, kiedy jeszcze nie są jakby zaznajomione z telewizją, komiksami, internetem i tak dalej, widzą coś, czego nie potrafią jakby opisać, nazwać, a potem zobaczenie na przykład w telewizji przypadkiem wizerunku takiego na przykład szaraka, kosmity wywołuje u nich dosyć dużą traumę. Przywołuje jakby głęboko ukryte wspomnienie o czymś, co przeżyły wcześniej.
[56:14] - Tak, tak, tak. Właśnie słuchałam u państwa w audycji czegoś podobnego. Jak pani miała taką sytuację, że zobaczyła zdjęcia szaraka i bardzo ją to zestresowało i wywołało jakąś traumę, to tak, tak przypominam sobie coś takiego. Ale naprawdę jest to, jest to dla mnie mega ciekawe zjawisko. Szokujące, ale też czasami paraliżujące ze strachu. Nie wiem, jak mam to wszystko wytłumaczyć, ale słuchając państwa naprawdę czuję, że jednak są, są ludzie, którzy są podobni do mnie i wiem, że nie mają urojeń, jak to ludzie potrafią nam wmawiać.
[56:54] - No nie jesteście sami na pewno. Tutaj jakby tak policzyć te relacje, które się do tej pory ukazały w „Mówią Świadkowie” w tym sam, w jednym tylko tym cyklu podcastów, bo pomijam tutaj wszystkie inne audycje, jakie się ukazują w Radiu Paranormalium, no to będzie tak kilkaset z dziesięć relacji średnio na jeden odcinek przypada, także będzie coś już z sześćset dziewięćdziesiąt, może nawet siedemset.
[57:16] - No jest to szokujące.
[57:18] - Tutaj takie sobie jeszcze zapisałem pytanie odnośnie tej sytuacji z drzwiami i tym zegarem. Tutaj ta godzina pierwsza jedenaście lub pierwsza jeden z tą postacią.
[57:28] - Tak, tak.
[57:29] - Czy to była taka ewidentnie ludzka postać? Wykluczyła pani, że to na przykład mógł być cień?
[57:36] - No właśnie wykluczam, że to był... Wykluczam na pewno cienie, ponieważ wszyscy mówią, że o tej porze śpią. Jakby nie ma takiej możliwości, żeby ktoś sobie tam chodził. A to było coś, co szło, coś szło w moją stronę.
[57:54] - Pani się nie mogła wtedy ruszyć. Czyżby to był paraliż senny?
[57:58] - Tak, tak, tak. Uznałam jako paraliż senny, bo ja naprawdę nie mogłam się w ogóle ruszyć.
[58:03] - No tutaj w para, w stanie paraliżu sennego czasami też ludzie donoszą o takich właśnie obserwacjach takich shadow manów. To nawet taką nazwę dostało dosłownie ludzie cienia. Trudno powiedzieć, czy to jest jakiś wytwór mózgu, czy, czy rzeczywiście jakieś postacie się jakby objawiają w tym stanie. No, niewątpliwie jest to sytuacja za każdym razem dosyć stresująca dla wielu osób.
[58:28] - Tak, tak, jest to naprawdę dziwne. Ja naprawdę byłam przestraszona, byłam tak przerażona. Ja zamknęłam, zacisnęłam oczy najmocniej jak potrafię. Bardzo często jak się stresuję, to ja zaciskam pięści, wbijam sobie paznokcie i ja nawet tego nie mogłam zrobić.
[58:47] - No to taki stan, gdzie mózg jakby wyłączył wszystkie, wyłączył możliwość poruszania wszystkimi kończynami tak żeby, żeby się czasem przypadkiem nie wybudzić. No czasami tak się zdarza, że, że umysł się rozbudza, a ciało jeszcze zostaje takie uśpione, tak.
[59:06] - Ale ja się czułam totalnie świadoma. A potem zamknęłam, tak jak już wspomniałam, zamknęłam oczy. Zobaczyłam kątem oka jakiś ruch, ale nie mogłam obrócić głowy. A potem ja zamknęłam oczy raz jeszcze i ja po prostu usnęłam. Poszłam spać. Obudziłam rano, ale pamiętałam o całym tym, pamiętałam o całej tej sytuacji. To nie jest tak, że ja wstałam chwilę potem, tylko ja poszłam normalnie dalej spać tak, jakby mnie odcięło. Taki blackout.
[59:38] - Tutaj jeszcze zapisałem sobie takie pytanie, bo to już lista pytań, które sobie pozapisywałem, powolutku się wyczerpuje. Tutaj jeszcze takie pytanie mam odnośnie tych, tych stworków, jak to pani ujęła, tych, tych dwóch jakby postaci, które tam były widoczne w tym, na tej alejce. Czy udało się pani dostrzec jakieś szczegóły wyglądu tych postaci jakoś? Jak one się w ogóle zachowały? Robiły coś konkretnego, czy tak po prostu sobie stały w tym miejscu?
[01:00:03] - One były do mnie odwrócone tyłem i one wyglądały jakby coś tam kombinowały. Może nie powiedziałabym, że były nachylone, ale tak przy sobie stały pan jakby... Jak dwójka ludzi o czymś rozmawia i coś jeden człowiek coś trzyma w ręce, a drugi coś tam się temu przygląda. Tak bym, tak bym opisała tą, tą sytuację. Ale one też nie były tak, że na środku tej alejki. One naprawdę wyglądało to jakby ktoś tam coś kombinował po prostu. Ale co dokładnie tam robiły, to ja naprawdę nie widziałam. Ja się trochę tym zestresowałam, że ja to widzę. Ja czułam jakbym nie powinna tego widzieć i ja po prostu wróciłam się do tego domku. Ale jak ja tak przez sekundę obserwowałam, one wyglądały jakby w ogóle nie chciały być zauważone.
To na pewno. I przede wszystkim nie chciały, żeby ktokolwiek wiedział, co one robią, bo to było takNo wie pan, dwie kombinujące postacie, jak to nawet w kreskówkach możemy zobaczyć, jak tam ktoś tam sobie coś kombinuje i ukrywa coś w rękach, to tak bym opisała tą sytuację. Było ciemno, więc w co on był ubrany? Nie wiem, ale one wyglądały troszkę... Ten ich trójkąt to nie było tak jakby nagie ciało, ale to było jednolite. Z pewnością było to jednolite, ale nie wiem, czy, czy były jakieś buty, czy nie. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy to była podeszwa, czy, czy kolokwialnie mówiąc pięta.
[01:01:39] - Można to no jakby porównać do takiego jednolitego kombinezonu, skoro nie były widoczne szczegóły ubioru, tak?
[01:01:47] - Tak, tak to można by to powiedzieć takim pajacykiem. Dzieci małe noszą takie pajacyki. To, to właśnie coś takiego. W zasadzie to mogłam jeszcze powiedzieć o takiej jednej sytuacji, gdzie o tych znikających ludziach, ale na to akurat mam świadka, bo to właśnie też było tam w domu mojej siostry. Przyszła do mnie kuzynka na noc. No i my tam paliłyśmy te e-papierosy wie pan. No i tam się trzeba zalewać tym liquidem całym. I nam tego liquidu zabrakło. I to też było tak po północy, może koło pierwszej. Jedynki bardzo dużo w ogóle mają u mnie znaczenie.
Ja jestem też numerologiczną jedynką i bardzo często takie sytuacje dzieją się w okolicach właśnie cyfry jeden. No i mianowicie wyglądało to tak, że my szłyśmy. Ulica od... To są obrzeża miasta, wie pan. Ta ulica była dosłownie pusta, nawet auto tam rzadko przejeżdża nocą. Mało ludzi, a zwłaszcza ludzie to w ogóle tam nie chodzą. No może jakiś osiedlowy pijaczyna się tam przejdzie do sklepu czy coś, to jeszcze okej. To tak jak mówiłam, to właśnie wykluczam, że ktoś tam też może chodzić jakoś tam często. Tam się często nie spotyka ludzi, a my do sklepu prosta droga, dosłownie prosta droga przy rondzie. Za chwilę jest sklep, nie wiem ile to jest z osiemset metrów.
Prosta droga. Szłyśmy sobie razem we dwie i nagle zauważyłyśmy... Może nie zwróciłyśmy wcześniej uwagi, czy ten człowiek szedł, czy nie, ale ja miałam poczucie, jakby on po prostu wyrósł przed nami. Ten człowiek był przed nami może z pięć metrów, coś, coś pięć, dziesięć metrów. W takiej okolicy bym to określiła. Wydawał się jak po prostu jak stary mężczyzna. Tak bym to ujęła, że to po prostu stary mężczyzna miał taki dziwny, ciężki chód. Nawet pomyślałyśmy sobie, że to po prostu jakiś osiedlowy pijak przed nami idzie. I obie byłyśmy bardzo zestresowane w ogóle, że on przed nami idzie. No bo jest ciemno, ludzie już się właśnie nie pałczą o tej porze, a on właśnie tam jest.
Może się odwróci. Jak jest pijany, to nam coś zrobi, krzyknie. No, rozumie pan, po prostu normalne obawy, że tak powiem, miałyśmy. No i z tego stresu całego stwierdziłyśmy, że troszkę się zatrzymamy i niech on sobie tam pójdzie w stronę dalszym. Dalej od nas, tym lepiej. No ale jak my się zatrzymałyśmy, to on też się zatrzymał, ale on się do nas nie odwrócił. To jest bardzo ważne. On się do nas nie odwrócił. To nas mega zestresowało. jest trochę tchórzliwa, więc ona to już w ogóle nawet się zastanawiała.
„Dobre to chodź odpuścimy, to już kupimy jutro”. Bo to chciałyśmy iść do takiego nocnego sklepu. „To już kupimy jutro. Weź ten koleś jest straszny. Dziwne jest po prostu jego zachowanie”. Obie to odczuwałyśmy jako dziwne zachowanie. „Po prostu chodźmy, nie?” Ja mówię: „Dobra, co będziemy szły już. Zaszłyśmy te kilka metrów, wyszłyśmy, się ubrałyśmy, to chociaż pójdziemy. Nie ma co się bać. No się tylko zatrzymał.
Może rozwiązała mu się sznurówka czy coś. No albo po prostu wpadło mu coś do oka”. No próbowałam to racjonalizować. No ale ruszyłyśmy i ten pan również ruszył, co nas też bardzo zdziwiło. Przeszłyśmy na drugą stronę ulicy. On został na tej, na tej samej, na tym samym chodniku. My przeszłyśmy na drugą stronę, czyli widziałyśmy go po przekątnej, ale dalej miałyśmy dobry widok. Dalej był jakby blisko odległościowo od nas, no bo to tam te pięć, dziesięć metrów. On sobie szedł i my go obserwowałyśmy. My się zatrzymałyśmy na chwilę, bo chciałyśmy sprawdzić reakcję tego pana i on się również zatrzymał.
W dalszym ciągu on był odwrócony do nas plecami. No i to już było totalnie dziwne, że robił dokładnie to co my. No w sensie z tym zatrzymywaniem się i tak dalej. Skąd mógł wiedzieć, że my też się zatrzymamy? No to już zaczęłyśmy się zastanawiać, czy to w ogóle jest normalne. Tak jak już wspomniałam, my nie wiedziałyśmy, czy ten człowiek już szedł tam przed nami, jak my wyszłyśmy z furtki, czy on tam już był, czy po prostu on tak nagle wyrósł. Więc zaczęłyśmy się naprawdę zastanawiać. No i co? Szłyśmy dalej. Byłyśmy już bliżej ronda.
Dalej ten pan był w zasięgu naszego wzroku. Co zwróciło naszą uwagę? Bo po prostu przez sekundę nie spoglądałyśmy na tego pana. I on nagle się rozpłynął. On nagle zniknął. Tam nie było możliwości, żeby on wszedł gdziekolwiek, bo tam były strasznie gęste krzaki, więc gdyby tam próbował wejść w te chaszcze, no wie pan, takie krzewy nisko rosłe, jak po prostu patyki. Po prostu wchodzi pan w same patyki.
[01:06:53] - No to by go było słychać. A poza tym to też to mogłoby się źle dla niego skończyć. Coś by sobie mógł zrobić w tych krzakach, prawda?
[01:07:02] - Dokładnie. No i tam po prostu no nie było nic, nic takiego, żeby mógł sobie gdzieś tam wejść czy coś w tym stylu. No naprawdę nic. A on się po prostu rozpłynął i my trochę zestresowałyśmy, żeby żeby tam iść do sklepu, no bo jak on tak nagle nam zniknął z oczu, no gdzie on jest? Może nas zaatakuje? No ale my przeszłyśmy i tam totalnie nic nie było. Śladu po kolesiu, naprawdę ani śladu.
[01:07:32] - No to tak wygląda, jakby on nie wiem, yy, szukał okazji, żeby, żeby wam czmychnąć sprzed oczu w jakiś sposób, tak? Bo cały czas go widziałyście, a w momencie, gdy na sekundkę odwróciłyście wzrok, zniknął.
[01:07:48] - Tak, tak, dokładnie taka sytuacja. Tak to wyglądało. On po prostu się rozpłynął, a my byłyśmy zestresowane całkowicie tym.
[01:07:58] - To była taka całkowicie fizyczna postać tak? On nie był jakiś takim, powiedzmy półprzejrzysty, nie sprawiał jakiegoś takiego dziwnego wrażenia. Po prostu człowiek.
[01:08:07] - Nie, nie, to była totalna, totalnie fizyczna postać, totalnie fizyczna postać. Dlatego my się zestresowałyśmy, bo to naprawdę było totalnie, totalnie dziwne, że może nam zrobić krzywdę czy coś. No on po prostu rozpłynął się.
[01:08:21] - No tutaj jeszcze takim ważnym elementem tej relacji jest to, że was przecież było dwie. Gdyby to była jedna osoba-
[01:08:28] - Tak, tak.
[01:08:28] - To można by to z-- prawda obarczyć. Można by jakby, yy, obarczyć winą za to widzenie tej postaci na przykład zmęczenie czy jakieś nie wiem-
[01:08:39] - Tak, tak!
[01:08:40] - Warunki uśpienia.
[01:08:41] - My naprawdę, my naprawdę byłyśmy tam, byłyśmy tam we dwie i obie byłyśmy przerażone. Obie byłyśmy przestraszone, a my jeszcze no wie pan, nastolatki. No to tym bardziej my takie nastolatki. No to co może nas uratować? No nic. No krzywda może nam się stać na każdej sytuacji na mieście, zwłaszcza z jakimś takim pijaczkiem. Nie wiadomo, co człowiekowi do głowy strzeli.
[01:09:08] - No wiadomo, tak zwane creepy się zdarzają-
[01:09:12] - Tak, tak, tak.
[01:09:12] - Niestety.
[01:09:14] - Dokładnie tak.
[01:09:16] - Lęk przed tą postacią ewentualnie wydaje się całkowicie uzasadniony, szczególnie będąc kobietą młodą. Tak?
[01:09:22] - Tak, to naprawdę.
[01:09:26] - I tak oto poznaliśmy paranormalną ścieżkę życia pierwszej z moich dzisiejszych rozmówczyń. Druga z naszych słuchaczek również wielokrotnie na przestrzeni całego swojego życia przekonywała się, jak bardzo zdarzenia o charakterze paranormalnym mogą zmienić pogląd na świat. Posłuchajmy zapisu rozmowy z nią.
[01:09:47] - Może tak słowem wstępu chciałam powiedzieć, że ja takimi sprawami paranormalnymi, ezoterycznymi interesuję się od zawsze. Po prostu jakoś pamiętam, że nawet jak byłam małą dziewczynką, to to było dla mnie takie jakieś zupełnie normalne. Może dlatego, że w domu moja mama, moja ciocia i moja babcia zawsze o czymś takim rozmawiały. I jakieś takie duchy czy znaczenie snów. Zodiak. Takie rzeczy gdzieś tam krążyły i były czasami tematem rozmów i nikogo to nie dziwiło. Pamiętam, że zawsze było tak, że jak babcia dzwoniła gdzieś z samego rana i mówiła, że: „Słuchajcie, śnił mi się ktoś tam i ktoś tam, to uważajcie”. No i potem się coś działo faktycznie. I właściwie wydaje mi się, że moja babcia szczególnie rozbudziła we mnie taką wrażliwość na to, bo ja z moją babcią spędzałam dosyć dużo czasu, jak większość z dzieci. Moja babcia odbierała mnie z przedszkola, potem w tych pierwszych latach szkolnych odbierała mnie ze szkoły.
No i często u niej przesiadywałam i rozmawiałyśmy dużo na jakieś takie tematy. W ogóle to jest strasznie dziwne i dużo ja się nawet z tego śmieję, ale moja babcia opowiadała mi strasznie dużo o UFO i pamiętam, że oglądałyśmy bardzo dużo jakichś takich programów po prostu. No przynajmniej parę razy w tygodniu. I dlatego ja już jako małe dziecko strasznie się tym zainteresowałam i cały czas pytałam babcię o to. Cały czas gdzieś szukałam w internecie później, jak już był internet. No i pamiętam, że moja babcia mi mówiła, że: „Dziecko, ty nie szukaj tego, ty się tak nad tym nie zastanawiaj, bo to jest tak, że jak ty o czymś myślisz, to ty ściągasz tą energię do siebie i żeby to jeszcze do ciebie nie przyszło przypadkiem”. Nie wiem w sumie dlaczego. Z jednej strony no tak oglądała ze mną i mi o tym opowiadała, a potem: „Oj nie szukaj, nie szukaj, nie zastanawiaj się nad tym”. No ale tak było i w sumie stąd się wzięło to moje zainteresowanie UFO. Tak jakoś sobie przeżyłam to moje dzieciństwo.
I tak się potem działo w moim życiu, że jakoś na każdym etapie swojego życia spotykałam kogoś, kto mi mówił coś nowego. Ciężko to nawet ubrać w słowa, ale tak jak powiedziałam na początku, że interesowałam się tymi zjawiskami paranormalnymi i ezoteryką. I pamiętam, że pierwsze, o czym się dowiedziałam po tym, że oczywiście istnieją duchy, o których mi mówiła babcia czy UFO, to koleżanka w gimnazjum powiedziała mi o wychodzeniu z ciała i że ktoś to robi. Dla mnie to było w ogóle szok. No i od razu zaczęłam czytać o tym w internecie i spróbowałam to praktykować, aczkolwiek nie udało mi się. Udało mi się opanować bardzo dobrze świadome śnienie. Wychodzenia z ciała wydaje mi się, że nie udało mi się opanować, ponieważ ja się tego boję. Ja ogólnie wbrew temu, że interesuję się takimi rzeczami, zajmuję się nimi, to ja mam w sobie bardzo dużo lęku. To znaczy ja się, ja się po prostu boję ciemności i boję się... O, to jest dobrze powiedziane.
Ja się boję odmiennych stanów świadomości, w co się wlicza też jakieś takie używki. O tak, o to mi chodzi. Ja nie lubię tego i nie doprowadzam do takich stanów. Ja nawet nie za bardzo lubię się upijać. Piję alkohol, ale nie lubię z tym przesadzić. Nie ze względu nawet na ból głowy tylko następnego dnia, tylko ja po prostu wierzę, że my wtedy tracimy nad sobą kontrolę i różne rzeczy mogą się stać. I wydaje mi się, że taka rzecz kiedyś mi się stała. Co dalej? Bo staram się jakoś tak chronologicznie powiedzieć. No, no tak.
No więc tak jak powiedziałam, jakoś tak na każdym etapie mojego życia był ktoś, kto mi coś dokładał. Tutaj tarot, tutaj runy, tutaj magia, tutaj to wychodzenie z ciała, tutaj to świadome śnienie, tutaj to UFO. Każdy mi po prostu coś dokładał po kolei i ja nie do końca wiedziałam, w którym kierunku iść. Ale poznałam pewnego dnia osobę zupełnie przypadkiemPewnego dnia, jakoś to było na początku studiów, tak, no poszłam... Nie, nawet nie. Wie pan co? To chyba jeszcze wcześniej, bo ja... No nieważne. Zresztą to nie ma takiego dużego znaczenia. Fakt faktem było to dziesięć lat temu, to wiem na pewno.
Poszłam do tej wróżki z taką głupią rzeczą, że nawet nie chcę mówić po co. I nie jest w sumie to ważne, ale kiedy do niej poszłam, to ona mi powiedziała, że... No rozłożyła przede mną te karty. Ja ją w ogóle znalazłam w internecie. Nigdy wcześniej nie miałam z tym do czynienia. Ja nawet nie wiem, skąd mi przyszło do głowy, że ja powinnam pójść na tarota. No ale rozłożyła te karty i w ogóle powiedziała, że: „Ale pani tutaj nie przyszła do mnie z tym, o czym pani mówi”. No, ja byłam tak trochę zdenerwowana, bo myślałam, że to jest tak, że z tych kart można wszystko wyczytać i one zawsze znają przyszłość i w ogóle. I to był właśnie taki czas, kiedy, tak jak panu pisałam, ja już po prostu bałam się chodzić spać. Bałam się chodzić spać, ponieważ codziennie budziłam się o trzeciej zero dwa albo trzeciej zero cztery już nie pamiętam, ale to na pewno była któraś z tych godzin.
Wydaje mi się, że trzecia zero cztery. Dzień w dzień budziłam się o zero trzeciej, zero cztery i po prostu w pokoju było tak zimno. Ja się tak okropnie bałam, że po prostu bałam się ruszyć. Widziałam jakieś postacie w swoim pokoju, czułam jakiś oddech na sobie. Czasami czułam, jak ktoś mnie dotyka. Widziałam, jak ktoś stoi przy moim łóżku. Miałam straszne koszmary. Tak, miałam straszne koszmary i chciałam wspomnieć jeszcze o tym paraliżu sennym. I wiem ogólnie, że ten paraliż jest... On też mi się wcześniej zdarzał i ten paraliż wiem, że jest też jakby wytłumaczalny w taki sposób fizyczny, bo właśnie tego nie dodałam, że pomimo tych moich zainteresowań i takiej mocnej wiary w to, a właściwie to nie jest tak, że ja wierzę, że to wszystko, ten świat metafizyczny istnieje.
Ja to po prostu wiem, bo ja to czuję. I czy ktoś mi wierzy, czy nie, to już jest inna sprawa. W każdym razie staram się zawsze jakoś to tak sobie też szukać logicznych i fizycznych, naukowych wyjaśnień. No i wiem, że paraliż senny jest w jakiś sposób potwierdzony naukowo, że mózg się budzi i ciało jeszcze nie i że najłatwiej, najłatwiej, najłatwiej w to wejść, śpiąc na plecach. Więc ja w ogóle przestałam spać na plecach. Ale potem już nieważne, jakbym spała i tak miałam ten paraliż. I tak miałam te sny. I tak się budziłam o trzeciej zero cztery. I tak widziałam te postacie. I tak czułam ten oddech na sobie.
I tak czułam, jak ktoś mnie dotyka. No, to po prostu było dla mnie tak straszne, że ja już byłam święcie przekonana, że ja jestem po prostu opętana i jedyną drogą dla mnie to jest egzorcyzm. I to już dochodziło do takiego... Tak bardzo mnie to przerażało, bo ja wiedziałam, że ja nie zwariowałam, bo na co... W dzień nic się nie działo, nie miałam żadnych problemów z komunikacją z ludźmi, z niczym nie miałam problemu, więc byłam pewna, że to nie jest żadna choroba i byłam też pewna, że mi się to nie wydaje. No ale tak jak mówię, już naprawdę myślałam, że chyba tylko egzorcyzm mi pozostał. Też chodziłam bardzo wycieńczona, no bo tak jak mówię, bałam się spać. Jak budziłam się w nocy, to nie patrzyłam już na zegarek, bo bałam się, że jak wezmę telefon do ręki i spojrzę na zegarek, to zobaczę tą godzinę. A wiadomo, że o trzeciej ten portal między światem duchów a naszym jest najcieńszy i najłatwiej go przejść. To właśnie nie patrzyłam na ten zegarek i więc albo nie spałam w ogóle, albo na przykład czekałam, czekałam, aż będzie powiedzmy czwarta, żeby zasnąć po tej godzinie.
Także byłam totalnie rozregulowana. W każdym razie poszłam do tej wróżki. Tak jak powiedziałam, z zupełnie innym pytaniem. No i ona zaczęła mi o tym mówić. A też nie dodałam, że kiedy zaczęły się te paraliże, to już był czas, kiedy ja zaczęłam się interesować magią i zaczęłam czytać jakieś tam książki i jakieś rzeczy w internecie różne, palić jakieś świece i w ogóle, i w ogóle. No i ta wróżka, wiedźma, tarocistka, zwał jak zwał, powiedziała mi, że właśnie przyszła-- ja, że ja nie z tym tutaj w ogóle przyszłam. Ja byłam trochę zdenerwowana. No i zaczęłam z nią rozmawiać. I ona mi powiedziała, że no posłuchaj, ty masz problem. I że ja widzę, że ty masz problem, że do ciebie coś przychodzi.
No i wtedy już byłam troszeczkę zszokowana, no bo faktycznie wiedziałam, że jakby coś jest na rzeczy i powiedziała mi, że powinnam... Że ogólnie jestem osobą, która ma bardzo dużo energii i że takie osoby bardzo ściągają do siebie różne byty, ponieważ jestem pożywką dla takich bytów i że ja po prostu muszę tą energię chronić, muszę potrafić nią zarządzać. I że powiedziała mi takie zdanie, które sobie zapamiętałam do końca życia i każdemu je powtarzam, że raz otwarte drzwi do tego świata nigdy się nie zamykają. I jeżeli ja te drzwi otworzyłam, to muszę się liczyć z tym, że to zawsze gdzieś tam przy mnie będzie. I zaproponowała mi właśnie, że zrobi mi dla mnie talizman runiczny, taki personalizowany, że tak powiem, ręcznie wykonany z drewna. No i ja na początku odmówiłam, bo w ogóle ja wtedy nie wiedziałam, co to są runy. Ona mi coś tam powiedziała, ale ja sobie pomyślałam tak: „Okej, jasne, chce mnie po prostu naciągnąć. Przyszłam po to, po co przyszłam. Ona mi w ogóle na to nie odpowiedziała. No nie, nie”.
No i dobra, wyszłam taka trochę niezadowolona, ale nie dawało mi to spokoju. No bo też mi nie dawały spokoju te moje sny i to, co się dzieje ze mną w nocy. No i wróciłam do niej. Wróciłam do niej i ten talizman to nie była jakaś droga sprawa. Wtedy zapłaciłam za niego, wydaje mi się, sto dwadzieścia złoty, coś takiego. Mniejsza o to. Mówię: „Dobra, kupię, nic się nie stanie. Przecież mnie od tego nie opęta”. Nie wiem. I wie pan co?
Pierwszej nocy jak spałam z tym talizmanem, bo ona mi powiedziała, że powinnam go kłaść pod poduszką, powiedziała mi, jak go używać w ogóle, to po prostu przeżyłam coś niezwykłego. Bo położyłam ten talizman pod poduszką, zasypiałam i widziałam tak jak zwykle, że ta postać do mnie podchodzi. Nie wiem, jak to panu powiedzieć, bo ja miałam zamknięte oczy, ale ja to widziałam. Regularnie to widziałam, czułam, nie wiem, gdzieś tak jakby oczami wyobraźni, jakoś metafizycznie widziałam, że to podchodzi. I tego dnia to się ode mnie odbiło. Ja po prostu usłyszałam taki dźwięk, taki pisk i poczułam się, jakby wokół mnie była bańka. I co dotknęło tej bańki, w momencie, kiedy to tej bańki dotknęło, to cofnęło się do tyłu. Był właśnie taki jakby pisk i jakby ja poczułam i zobaczyłam, że z tej bańki się wydziela takie ogromne światło. I to już nigdy więcej do mnie nie przyszło. To znaczy przyszło.
Czasami przychodzi w dalszym ciągu. Zdarza mi się tak. Ale potem miałam już spokój na bardzo, bardzo długo. I to był taki moment, kiedy zaczęłam się już zajmować tym wszystkim na poważnie. Zaczęłam się tym na poważnie interesować. I chcę tutaj zaznaczyć, że to jest do wyjaśnienia w taki sposób, że być może ja sobie za bardzo nabiłam głowy jakimiś, nie wiem, rzeczami, które mi czytałam. Za bardzo się bałam tej całej magii, mimo że się nią interesowałam i może to podświadomie miało na mnie taki wpływ, że ja to po prostu widziałam. Może wcale nic do mnie nie przychodziło w nocy, może mi się wydawało. Może ten talizman, który mi zrobiła też nie ma magicznej mocy i być może to jest takie jakby placebo, że pomyślałam sobie: „A, mam, to mnie chroni, jestem bezpieczna” i być może wcale nic nie widziałam i być może wcale nic się nie odbiło. Może mój mózg to sobie wymyślił na podstawie tego, co widział gdzieś tam na filmach przez całe życie.
I jakoś to tak zagrało. Można to tak wytłumaczyć. Oczywiście, jeżeli komuś pasuje takie wytłumaczenie, to w porządku, ale ja tak jak panu powiedziałam, ja nie wierzę, ja wiem. Ja to biorę tak, jak jest. Wiem, że to nie było coś, to nie było zmyślone. Może komuś będzie prościej tak to wyjaśnić, ale jak ja to czułam i myślę, że większość osób, która słucha tej audycji będzie takiego samego zdania jak ja, bo raczej nikt z zamkniętą głową tej audycji nie słucha. To, to jest ta pierwsza sprawa.
[01:21:09] - No tutaj sobie pozapisywałem trochę pytań, takich dotyczących tych kontaktów z tymi postaciami. Jak te postacie wyglądały? Czy była z nimi jakaś komunikacja?
[01:21:18] - Wie pan co? Nie, nie było z nimi żadnej komunikacji słownej. One wyglądały czasami jak zwykli ludzie. Tylko że ja nigdy nie widziałam ani ich twarzy, ani nic. Tylko tak jakby czarno było. To było całe czarne, ale w sensie, że to miało ręce, nogi i tak dalej. Chociaż rzadko miało to nogi, bo gdzieś tam ten dół się już urywał po prostu. Ale ja widziałam ten zarys głowy, zarys rąk. Widziałam to wszystko. Jednak najczęściej przychodziło do mnie coś takiego, co było dużo większe niż człowiek.
Miało chudą szyję, dużą głowę, takie chude ręce z pazurami. I nie wiem, czy pan kojarzy takie maski, które były stosowane podczas epidemii dżumy kiedyś, bardzo dawno, z takim, nie wiem, dziobem wielkim. To miało taki dziób.
[01:22:02] - No ja to kojarzę.
[01:22:02] - Tak. To, to miało właśnie taki dziób i to też było całe czarne. Albo ewentualnie miało gdzieś tam tylko oczy wielkie. Ja w ogóle swojego czasu to rysowałam. To kiedyś jak mój kolega zobaczył te rysunki już po latach, to powiedział: Boże Święty, ty to widziałaś? Może ty powinnaś iść do jakiegoś psychiatry czy na jakieś badanie? Mogę nawet to panu wysłać. No tak, że tak to wyglądało. Ale jeszcze chcę zaznaczyć, że tak opisałam to, że duża głowa, chuda szyja, że jakby jakiś kosmita. Nie.
Ja tego w ogóle nie identyfikowałam z jakimś kosmitą, tylko nie wiem. Ja czułam, że to jest jakaś taka zła, nieczysta siła, która właśnie ze mnie ściąga energię. O, dobrze, że sobie to przypomniałam, bo jak to do mnie podchodziło, to jak ktoś oglądał Harry'ego Pottera, to wie jak Dementorzy wysysają z człowieka, nie wiem, duszę czy, czy energię, czy coś. To też mi się to tak wydawało właśnie, że to tak ze mnie wysysa po prostu życie. Widziałam ten dymek, który ze mnie ulatuje w jakiś sposób i no tutaj też chcę właśnie zaznaczyć, że być może było tak, że jako dziecko, no bo jako dziecko oczywiście oglądałam Harry'ego Pottera, zresztą dalej czasami oglądam, że być może gdzieś tam ten obraz mi się za-zakodował w głowie i dlatego tak to widziałam, tak to sobie wyobrażałam, tak to mój mózg sobie potem wymyślił. Owszem, można to tak wytłumaczyć, jednak ja dalej wierzę, że coś do mnie przychodziło i coś ze mnie tą energię wysysało.
[01:23:20] - No tak to skategoryzowała pani świadomość, tak? Ten element świadomości, który nazywa się interpretatorem, wyszukuje w banku pamięci najbliższe skojarzenia za każdym razem, gdy coś, coś nowego doświadczamy.
[01:23:34] - No dokładnie. Mhm.
[01:23:35] - Tutaj jeszcze sobie pozapisywałem parę takich pytań. Czy te sytuacje zawsze wyglądały tak samo? Te, te bliskie spotkania z tymi istotami dziwnymi w sypialni?
[01:23:44] - Tak. Albo stały nad moim łóżkiem, albo stały gdzieś w kącie. Często też czułam, że nie mogę oddychać i czułam taki ogromny ciężar, jakby ktoś siedział na mnie.
[01:23:55] - Z tym alkoholem mi się skojarzyło to, co kiedyś słyszałem od jasnowidzącej Renaty Engel, że alkohol... Ona w ogóle przestała w pewnym momencie spożywać alkohol. Unika alkoholu, bo podobno to obniża wibracje i otwiera człowieka na postrzeganie tych istot niskowibracyjnych.
[01:24:15] - Mhm.
[01:24:16] - I właśnie ona tak też z tego powodu, że kiedyś zobaczyła te, takie istoty operujące niskimi wibracjami, przestała w ogóle. Nie tyka alkoholu już od lat.
[01:24:24] - Mhm. No ja mam dokładnie takie samo zdanie i to nas w ogóle otępia bardzo, tak jak inne używki. My wtedy nie jesteśmy... Właśnie. No, no dokładnie. No po prostu te nasze wibracje się obniżają i daleko nam do tego, co jest dobre.
[01:24:37] - Tutaj trudno nie odnieść mi wrażenia, że mama, ciocia i babcia otwarły panią jakoś na te kontakty z niefizyczną sferą, bo jakby nie było, pani była wprowadzona w te tematy już od najmłodszych lat. Można zadać pytanie o to, co one musiały za młodu doświadczać, prawda?
[01:24:54] - No ja wiem, co one za młodu doświadczały. Moja mama akurat nic. Moja ciotka za to twierdzi, że jako dziecko w kościele, kiedy była, to posąg Maryi zaczął się ruszać. Opowiadała mi to, ale szczerze ja to biorę z na dużą poprawkę, ponieważ ona była wtedy dzieckiem i pamięta to moja mama, pamięta to moja babcia, czyli ich mama, bo ona się wtedy bardzo przestraszyła, bo powiedziała... Przybiegła do, do mojej babci, czyli jej mamy i powiedziała, że posąg Maryi się rusza i do niej mówi. I już nie pamięta, co jej powiedziała, ale no po prostu tak bardzo się przestraszyła. Jednak ja staram się to tak nie do końca temu ufać, ponieważ ona była dzieckiem, a nie, nie wiem, może się jej coś wydawało, a może po prostu to jakieś... Nie, no to nie może być w sumie zniekształcone te wspomnienie, bo moja mama to pamięta i moja babcia. Ale jednak była dzieckiem, więc no. A co do mojej babci, to moja babcia zawsze miała jakieś takie sny prorocze.
Moja babcia zawsze mi mówiła, że pamiętaj, każdy ma anioła stróża. On cię pilnuje, on ci w życiu pomoże, tylko ty musisz go zauważyć. Musisz się do niego modlić. Musisz z nim rozmawiać. Musisz go szanować i on ci będzie w życiu pomagał. On cię będzie pilnował. I zawsze mi mówiła, że ty na pewno masz dobrego anioła stróża, bo ja mam dobrego anioła stróża. Mnie anioł stróż chroni, ciebie na pewno też. I faktycznie moja babcia miała w życiu jakieś takie, no dużo szczęścia, że tak powiem. Często też w ogóle było jakoś tak, że ona znajdywała rzeczy, które się gubiły.
Tak jak mówiłam panu, no miała te prorocze sny, duchy widziała. No i ona też mi to wszystko opowiadała. Także tak. Nie wiem, czy przejść już do tych kolejnych wydarzeń.
[01:26:36] - Możemy już przejść. Możemy przejść.
[01:26:38] - Dobra, no to opowiem panu właśnie dwa wydarzenia, dwa sny. Tak właściwie właśnie jeden mojej babci i jeden mój, które są moim zdaniem już nie do wytłumaczenia w żaden sposób. Tak jak panu mówiłam, moja babcia ma często prorocze sny i ja też, więc jak mi się ktoś śni, to wiem, że zaraz go spotkam. Nie są to jakieś sny rangi, że ja wiem, kto zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych przed ogłoszeniem wyników, ale takie rzeczy na co dzień. No widzę to. No i o ile to można zazwyczaj wytłumaczyćJakimś przypadkiem, to zacznę od tego mojego snu. Ja i mój chłopak jeździmy zawsze w lato do niego na działkę. Ta działka to jest dom rodzinny jego matki. Ten dom to jest stary dom drewniany, który zbudował jej dziadek, czyli pradziadek mojego chłopaka. Ona tam mieszkała z rodzicami.
Jej rodzice już nie żyją. No i zawsze tam spędzamy lato. To jest taka wieś, gdzie jest w sumie tylko cmentarz, kościół i sklep. To było w tym roku w wakacje. Nie byliśmy tam pierwszy raz w te wakacje, po prostu dzień jak co dzień. Może tyle, że wcześniej tego dnia wieczorem poszliśmy na spacer i właśnie poszliśmy na cmentarz odwiedzić jego babcię. Potem przeszliśmy do domu. Ja w ogóle miałam taką myśl, że nie powinnam wracać od razu do domu po cmentarzu, bo tak się nie robi. Jak się idzie na cmentarz, to zawsze potem trzeba jeszcze gdzieś pójść, żeby nie przyprowadzić ze sobą z cmentarza czegoś, co się może do nas przyczepi. Ale nie mieliśmy gdzie pójść.
To jest wieś, w której no tak jak powiedziałam, jest tylko sklep, kościół, więc poszliśmy gdzieś tam się przeszliśmy jeszcze. No i wróciliśmy do domu dosyć szybko. Zresztą już było ciemno, co tu chodzić. No i położyliśmy się spać. I miałam taki sen. My mamy psa. Zawsze tego psa bierzemy ze sobą i jak wyjeżdżamy gdzieś na przykład jak jedziemy gdzieś dalej do sklepu czy gdzieś tam się przejechać trochę dalej, to zamykamy psa w domu, żeby nie biegał po podwórku, bo po prostu się przekopie pod bramką. No i w tym śnie, tak jak zawsze wyjechaliśmy zza bramy. Ja miałam wyjść na zewnątrz, żeby zamknąć tą bramę wjazdową i mówię do mojego chłopaka: "Słuchaj, a ty w ogóle zamknąłeś drzwi? Bo pies może z domu uciec." A on mówi, że nie wiem.
No to idź sprawdź, czy te drzwi są zamknięte. Dobra, no to idę, sprawdzę. W tym śnie poszłam sprawdzić, czy drzwi do domu są zamknięte. Wchodzę do tego domu. Okazuje się, że ten dom jest otwarty i widzę tam małego chłopca. Aż mnie po prostu zmroziło, jak o tym mówię. Widzę tam małego chłopca, który ma, nie wiem, może siedem lat, może mniej. Nie mam pojęcia. On już mówił i rozumiał tak jakby wszystko. Spojrzał się na mnie i ja się patrzę na niego.
Mówię: "Co ty tu robisz?" Mówi, że no mieszkam tutaj. Ja mówię, że no nie, nie mieszkasz tutaj. No ale jak to? Co ty tu robisz? Kim ty w ogóle jesteś? Ten chłopiec do mnie mówi. Ja mówię, że no ja jestem o i że ty kto jesteś? Nie pamiętam, co on mi odpowiedział. Raczej cały czas mówił, że ja tutaj mieszkam, ja tutaj mieszkam. I ja mówię, że jak to, że to jest...
Powiedziałam mu w końcu, że posłuchaj, to jest niemożliwe, że ty tutaj mieszkasz, bo ja tutaj przyjeżdżam co roku i jestem tutaj bardzo często. I ja ciebie nigdy nie widziałam. A on mi na to odpowiada: "Ale ja też tutaj cały czas jestem i ja ciebie też nigdy nie widziałem." Ja mówię, że ale poczekaj, z kim ty tutaj mieszkasz? Kim ty jesteś? On mówi, że no, ja tutaj mieszkam z moją mamą. I mi mignęło, że no, to jest dom rodzinny matki mojego chłopaka i ja jego babci nie poznałam nigdy. Ona umarła, zanim zaczęliśmy się spotykać. Ale wiem o niej dużo i dużo o niej słyszałam. I mówię do niego: "Czy twoja mama to pani A ona? On mówi do mnie, że tak.
I ja do niego: "Ale wiesz o tym, że ona nie żyje." I on się w tym momencie rozpłakał i uciekł. I sen się skończył. Wstaję rano i po prostu no szok. Dzwonię do mojej teściowej i mówię: "Słuchaj, czy ty, czy twoja matka poroniła syna?" Tak. A ja o tym wcześniej nie wiedziałam. Nigdy tego tematu nie było, więc dla mnie nie ma na to żadnego logicznego wytłumaczenia.
[01:30:37] - No wybierz wymaluj kontakt poprzez sen z zaświatami, z kimś, kto przebywa już w zaświatach, tak? Tutaj sobie zapisałem takie pytanie odnośnie tego chłopca właśnie.
[01:30:47] - Mhm.
[01:30:48] - Jak on w ogóle wyglądał? On wyglądał, jakby był wyjęty jakby z innych czasów. Było w otoczeniu widać coś takiego nietypowego?
[01:30:54] - Pamiętam, że ten dom ogólnie wyglądał bardzo podobnie do tego, jak wygląda teraz, tylko był może bardziej zniszczony. Troszeczkę inne rzeczy tam były, takie jakby. Wie pan, układ pomieszczeń, to gdzie stoi kuchnia było, było tak samo, ale faktycznie to nie było tak, jakbym weszła do tego domu teraz, że to nie ten koc leżał, to nie ten obrus leżał, to nie ten koszyk stał. Takie rzeczy. A ten chłopiec ogólnie wyglądał zupełnie tak jak człowiek. Pamiętam dokładnie, że miał kurtkę taką jakby zieloną. I w ogóle ten chłopiec był trochę brudny, taki, taki, taki jakby, taki jakby wyszedł w jesień. Bawił się gdzieś tam. Nie był jakiś mega ubłocony, ale był taki trochę brudny, jakby. No taki dzieciak wrócił z dworu.
Myślę, że miał trochę stare ubrania, może troszkę staromodne. Raczej nikt tak dziecka już teraz nie ubiera. No i tyle mogę powiedzieć. Pamiętam to, bo zwróciłam na to lekko uwagę, bo właśnie sobie wtedy tak pomyślałam, że kurde, że to tak jakby to nie jest teraz, że właśnie przez ten jego ubiór, że to nie jest teraz, tylko tu jest coś nie tak. I też w ogóle ja sobie pomyślałam o tym, że właśnie powiem mu, że on nie żyje. Powiem mu, że znaczy, że nie żyje. Czy wiesz, że twoja mama nie żyje, nie? Że ta pani nie żyje? Bo wiem o tym, że niektórzy ludzie po prostu czasami nie wiedzą o tym, że umarli.
[01:32:15] - No tak, zdarzają się czasami takie przypadki. Są sytuacje, gdy na przykład, gdy śmierć wystąpi nagle bądź w wyniku jakiejś choroby, to zmarły nie zawsze zdaje sobie sprawę ze swojego położenia. Tutaj nie wiem, czy nie wiem właśnie, na ile będzie miało to związek z tą historią, ale zapisałem sobie pytanie o historię tego domu. To jest jakiś bardzo stary dom?
[01:32:37] - Ten dom ma na pewno ponad sto lat. Jest zbudowany ręcznie. Jest mały. Tam mieszkał pradziadek mojego chłopaka. Może nawet jeszczeDalsza rodzina, dziadkowie mojego chłopaka. To wyglądało tak, że jego dziadek zmarł bardzo wcześnie, więc babcia mojego chłopaka i jego matka zostały dosyć wcześnie same, więc przez długi czas były w tym domu same. Taki mały dom na wsi. Wokół jest pole, ogródek. To tyle, co mogę o tym powiedzieć. Nigdy wcześniej ani nigdy później nic takiego tam nie doświadczyłam.
Ani ja, ani nikt inny. Jedyne co takie zwróciło moją uwagę, to że tak jak mówię, ten chłopiec do mnie mówił i on już był rozumny. A ja jakby jak rozmawiałam z tą moją teściową, no domyśliłam się, o co chodzi, więc się od razu zapytałam: "Czy twoja matka może poroniła syna?" No i właśnie dziwi mnie to, bo widzi pan, jakby to dziecko się nie urodziło, a jednak ja je widziałam jako tego, nie wiem, pięcio, sześcio, siedmiolatka.
[01:33:38] - Miałem taką sytuację. Kiedyś rozmawiałem z jednym słuchaczem. Przekazał historię, gdzie, gdzie widział, spotkał taką postać, która wyglądała jak siedemnastoletnia dziewczyna, a się okazało, że to była córka jego partnerki, która dosyć wcześnie też umarła. Także no zdarzają się też takie przypadki, że zmarły pojawia się w wieku, w którym teoretycznie nie powinien się pojawić, bo go nie dożył, tak?
[01:34:02] - Mhm.
[01:34:02] - A tu, tu okazuje się, że ten synek, ten chłopiec jakoś był, mimo że nie zdążył, można się domyślać, zobaczyć tego domu, to jednak w jakiś sposób był z nim związany, tak?
[01:34:14] - No.
[01:34:14] - To w ogóle wygląda ten sen jak taka, taka wizyta w innych czasach.
[01:34:19] - Tak.
[01:34:19] - Wizyta w przeszłości.
[01:34:21] - No tak, to prawda. Powiem panu jeszcze tak na szybko, że to w ogóle było takie dosyć zabawne, bo dzień przed tym snem o tym chłopcu miałam inny, też proroczy, chociaż ten jakby mógł być już przypadkowy. Chociaż ja i tak swoje wiem. Ale wyglądało to tak, że właśnie mój chłopak miał zawieźć swojego brata na egzamin z prawa jazdy i mi się śniło, że mój chłopak wraca do domu na tą działkę i mówi, że no on nie wyjechał, że tam nie wyjechał nawet w ogóle z placu, bo zrobił jakiś głupi błąd. No i dobra, ja się budzę, mój chłopak jedzie go zawieźć. Ja mówię dobra, nic nie mówię, bo jak powiem to zapeszę, to już wtedy na pewno nie zda. No ale dobra, wraca mój chłopak. Mówię: "zdał?" "Nie". Ja mówię: "Wyjechał z placu?" "Nie wyjechał". Mówię: "No tak wiedziałam".
I właśnie jednego dnia miałam ten sen, drugiego dnia ten z tym chłopcem. No ale opowiem panu drugą historię, którą też uważam, że nie można jej podważyć. To ostatnio w sumie powiedziała mi babcia i ja ogólnie wiedziałam o tym, że moja babcia widzi duchy w snach i że czasami widuje swojego ojca w snach. Ale ja dopiero ostatnio się dowiedziałam, że to jest, że tak powiem, w ten sposób. No bo tak stwierdziłam, że zacznę robić drzewo genealogiczne i poszłam do moich dziadków wypytać się o wszystko co, jak, kto, co. No i dopiero wtedy tak naprawdę dowiedziałam się, że moja babcia nigdy swojego ojca nie widziała, bo on zmarł cztery dni przed jej narodzinami. Ona jest z wielodzietnej rodziny, jak to kiedyś bywało i wychowała się bez ojca, z siostrami, bratem i matką. Powiedziałam jej ostatnio, że pokazała mi zdjęcie swojego ojca. Było takie stare zdjęcie, na którym były trzy osoby. Ono już było do połowy zniszczone.
Tego nie było nawet widać, tego jej ojca na tym zdjęciu, a obok było zdjęcie twarzy tego jej ojca. No i właśnie ona mi wtedy powiedziała, że zobacz, to jest mój ojciec. I że kiedyś, dawno temu, jak to zdjęcie jeszcze nie było takie zniszczone, to jakiś fotograf odrestaurował tak to zdjęcie, że z tego zdjęcia, na którym były trzy osoby, zrobił inne zdjęcie, na którym była twarz jej ojca. Nie wiem zupełnie, jaka to technika i w ogóle. No dobra, no, no, że teraz coś takiego by się dało, no to jeszcze jasne, to jestem w stanie sobie wyobrazić. Teraz to się wszystko da, ale wie pan, to, to było naprawdę bardzo, bardzo dawno temu, więc mnie to zszokowało, ale mniejsza o to. No pokazała mi to zdjęcie ojca i mówi, że kiedyś właśnie, jak już była nastolatką czy dzieckiem, jakoś tak, jak już była, że tak powiem, no, rozumna, dało się z nią pogadać. Nie wiem, jak to powiedzieć, żeby to źle nie zabrzmiało. No, kiedy nie była już dzieckiem, o. To przyszedł do niej ojciec we śnie do pokoju, wziął ją za rękę i powiedział: "Chodź, dziecko, bo my się jeszcze nie znamy".
Wprowadził ją z domu, poszedł z nią gdzieś tam. Usiadł z nią gdzieś na trawie. Przedstawił się jej, że ty mnie nie znasz, ale ja jestem twoim ojcem. I zaczął ją, zaczął jej opowiadać o sobie. Coś tam jej zaczął mówić. No i ona tak z tym żyła, że on czasami do niej przychodził we śnie, uśmiechał się coś tam, coś tam. Nikomu tego nie powiedziała przez dłuższy czas, no że myślała, że to jakieś głupoty. I kiedyś jej starsza siostra, jedna z jej starszych sióstr, właśnie pokazywała jej zdjęcia, które ma w domu i pokazała jej to zdjęcie, które teraz ma moja babcia. I moja babcia mówi, że: "O, a skąd ty masz zdjęcie taty?" A ona po prostu zamarła i mówi: "Skąd ty wiesz, że to jest ojciec?" Bo przecież ona nigdy go nie miała prawa widzieć. No skąd ty wiesz, że to jest ojciec, jak ja nigdy ci nie pokazywałam tego zdjęcia, a ty go nigdy nie widziałaś?
Ona mówi, że no bo on do mnie przychodzi i babcia mówi, że ona go widuje w swoich snach dokładnie tak, jak on wygląda na tym zdjęciu. Na tym zdjęciu on jest młody.
[01:38:04] - A czy babcia weryfikowała później to, co jej ojciec przekazał we śnie?
[01:38:09] - Z tego, co wiem, to nie. Nie. I też ona jakby powiedziała mi dosłownie tak, że chodź, bo ty mnie jeszcze nie znasz, ja jestem twoim ojcem. No i coś tam mi opowiadał, aleW sumie nie powiedziała mi co, bo chyba już po prostu nie pamięta. Na pewno by mi powiedziała, gdyby pamiętała i myślę, że tego nie weryfikowała.
[01:38:28] - No nie czuła, nie czuła takiej potrzeby. Tak. Tutaj często po kontakcie ze zmarłymi ludzie czują potrzebę jakby wyciągnięcia wręcz pewnych informacji od zmarłych czy czegoś, co dałoby się zweryfikować. No ale nie wszyscy. Nie wszyscy, jakby, jak widać, czują taką, taką potrzebę. Zresztą samo to, że wygląd ojca, że, że babcia rozpoznała ojca na zdjęciu, mimo że go nie znała, to już-
[01:38:52] - Mhm.
[01:38:52] - To już jest dosyć, dosyć dużo. Że to tak ujmę, informacja taka dosyć dobrze zweryfikowana.
[01:38:59] - Mhm. Dokładnie.
[01:39:00] - Taki dosyć też znaczący przypadek kontaktu ze światami, potwierdzający, że coś tam rzeczywiście po tym, po tej śmierci fizycznej jest tak?
[01:39:10] - Mhm. Dokładnie, dokładnie. To tak jak powiedziałam, to są dwa takie sny, które moim zdaniem, gdzie ja naprawdę zawsze sobie szukam jakichś wytłumaczeń. Dobra, okej. Śniło mi się dzisiaj, że spotkałam, nie wiem, tą osobę. Nie widziałam jej od roku. Nie gadałam z nią od roku, ale wiem, że pewnie jak dzisiaj mi się śniła, to dzisiaj albo przynajmniej w tym tygodniu ją spotkam. I tak się dzieje. Dobra, to może być przypadek, ale te dwa sny moim zdaniem nie ma jak tego wytłumaczyć w inny sposób niż to, że po prostu są to zmarli, że to jest kontakt ze światami.
[01:39:40] - No mówi się, że zmarli kontaktują się z nami wtedy, kiedy mają jakiś konkretny powód, bo to taki kontakt to dla nich podobno dosyć duży wydatek energetyczny.
[01:39:51] - Mhm.
[01:39:51] - No a ojciec, ojciec tutaj można powiedzieć z pewnością czuł potrzebę poznać swoją córkę.
[01:39:58] - Mhm. Dokładnie. Powiem panu też miałam kiedyś taki inny sen. To już trochę tak. Ktoś, kto może nie wierzyć. No taki dziwny. Ale śniło mi się, że jestem w parku w moim mieście. I ten park w ogóle jest. Wygląda tak jak zawsze, tylko że jest jaśniej i wszystko się błyszczy. Słońce tak ładnie przebija.
I w tym parku jestem ja sama i kobieta, która jest ubrana praktycznie tak jak Dolores Umbridge. Ona chyba była z Harry'ego Pottera. Taka to była akurat zła postać, bo no, bo to była zła postać, ale tak cała na różowo była ta kobieta ubrana. Stała, opierała się o barierkę przy stawie i uśmiechała się do mnie. Byśmy jedynymi osobami w tym parku. No i ja tak dziwnie się czułam w tym śnie. Tak jakoś inaczej niż zwykle.
[01:40:50] - A pani czuła, że, że zna tę osobę?
[01:40:53] - Właśnie. Właśnie do tego dążę, że ja patrzyłam się na nią i wiedziałam, że mam do niej podejść, tylko nie wiedziałam po co. Czułam tak silną potrzebę podejść do tej osoby, że no po prostu musiałam. No i idę w jej stronę. Idę. Ona się do mnie uśmiecha. Ja idę taka zdziwiona i miałam w głowie taką myśl, że muszę jej powiedzieć dzień dobry. Muszę z nią porozmawiać, tylko ja nie wiem o czym. No i podchodzę, mówię do niej: dzień dobry. A ona tak się patrzy na mnie, uśmiecha się i mówi: no dzień dobry.
Ja wiem, że ty nie wiesz, po co tutaj jesteś, ale ty mnie znasz. Ja jestem twoim aniołem stróżem. I pamiętam, że mi się wtedy przedstawiła. I ja byłam w takim szoku, że wstałam, obudziłam mojego chłopaka i powiedziałam mu to imię i nazwisko. Nie wiem tam Anna Kowalska. Ona, niestety tego zapomniałam, ale w ogóle to było imię było jakieś takie normalne. Ale nazwisko było takie, że nigdy w życiu takiego nie słyszałam. Teraz po prostu bardzo żałuję, że sobie tego nie zapisałam, bo zupełnie mi to wypadło z pamięci. Ale dziwne to był sen. Nie wiem.
Może to. Może to był przypadek? Co prawda. Może. Może to mi się tak jakoś śniło. Może coś sobie wymyśliłam, ale to jednak było takie dziwne. No jeszcze jedną historię mam. Ja mam psa i ogólnie ten pies jest bardzo łagodny. A właśnie, bo to warto zaznaczyć, że tak jak panu pisałam, miałam w swoim życiu taki okres, że czułam się bardzo źle i nie owijając w bawełnę miałam po prostu myśli samobójcze. Ale to się tak objawiało, jakbym ja, ja po prostu czułam, że mi ktoś wbija myśli do głowy.
Ja jakby czułam, że to w ogóle nie są moje myśli. Pierwszy raz w życiu coś takiego miałam i w ogóle się tak dziwiłam, bo miałam taką wizję, że ja muszę skoczyć, ja muszę skoczyć, bo mnie tam na górze chcą, ja muszę skoczyć, bo mnie tam na górze chcą. Ja muszę to zakończyć. Ja cały czas miałam wizję, jak ja nie wiem, gdzieś biegnę i zeskakuję właśnie z bloku. Do tego stopnia, że jak widziałam jakieś wysokie budynki, to po prostu musiałam odejść. Albo jak gdzieś byłam na moście, to po prostu jak najdalej od barierek środkiem szłam i nie wiem, dziwnie się po prostu czułam, bo coś mnie tak nęciło, żeby, żeby właśnie to życie zakończyć. I sama się dziwiłam, bo jakby miałam tak, że nie mam żadnej depresji ani nic. Skąd to jest w ogóle? Tak jakby właśnie ktoś mi to ładował do głowy. No i czułam w ogóle się cały czas czułam przy sobie czyjąś obecność.
Miałam koszmary, nie mogłam spać. Wszystko w moim życiu się po prostu pieprzyło za przeproszeniem. I no źle było. Było źle. Ja w ogóle nikomu wtedy nie mówiłam o tym, mimo że no mieszkałam i mieszkam z moim chłopakiem, to no on widział, że coś jest nie tak, ale ja mu o tym nie mówiłam. No bo co mam powiedzieć? Słuchaj, chcę skoczyć. No i pewnego dnia siedziałam sama w domu i właśnie siedziałam z psem, który jest bardzo łagodny. Nigdy nie szczeka, nigdy nie wykazuje w ogóle jakichś dziwnych zachowań. I ja siedziałam przy komputerze, a on stanął za mną tak jakby plecami do mnie, do tego biurka, plecami do mnie i zaczął szczekać tak, jakby coś do mnie podchodziło.
Jakby ktoś do mnie podchodził i chciał mnie obronić. Ja to nawet nagrałam. Mam nadzieję, że tego nie usunęłam. Wydaje mi się, że nie, więc mogę panu przesłać jakby co, bo po prostu dla mnie to było tak dziwne, że ja od razu wstałam i wyszłam z domu, bo nie mogłam wysiedzieć w tej gęstej atmosferze. I jeszcze na początku tak pomyślałam sobie dobra, może jakoś nie wiem, gdzieś mu na ogon najechałam. Nie wiem, może coś go boli, ale no-No jakby ruszyłam się trochę na tym krześle, on dalej to samo. Naprawdę to wyglądało tak, jakby mnie bronił. I potem też właśnie miałam kontakt z takim medium, które mi powiedziało, że ta kobieta powiedziała mi, że jest przy mnie coś, znaczy człowiek. I ja właśnie czułam, że to jest mężczyzna i ona mi to potwierdziła. I ja w ogóle, kiedy zadzwoniłam do tej kobiety, nie, ja nic nie powiedziałam.
I to jest moim zdaniem największe świadectwo. Ja nic nie powiedziałam. To był jedyny w ogóle taki kontakt dziwny w życiu. Dostałam ten numer, zadzwoniłam i ta babka sama mi zaczęła sypać informacjami. Mówi do mnie: "Słuchaj, wiesz co? Przy tobie jest jakiś mężczyzna i ty to w ogóle jesteś jak taka kukła. Tak, on tobą steruje. Ty tak, ty tak coś robisz, ale ty w sumie nie żyjesz, tylko tak coś robisz. Ty straciłaś swoją duszę". I ja dokładnie tak się czułam.
I mówi do mnie, że: "Wiesz co? Oni ciebie chcą stąd zabrać. I jak ja tak patrzę na ciebie energetycznie, to ja widzę, jak ty skaczesz, skaczesz z jakiejś wysokości". No i mnie też po prostu zamroziło, bo ja jej nie powiedziałam nic. Ja się ledwo zdążyłam przedstawić. Ona jest z Legnicy i ona mi powiedziała: "Wiesz co? Dobra, to słuchaj, ja nie mogę teraz gadać. Jutro będę w Legnicy. To ty przyjdź do mnie jutro". A ja mówię, że: "Ale ja w ogóle nie jestem z Legnicy, proszę pani".
I ona tak się zatrzyma i mówi: "Aha, nie, czekaj, czekaj, czekaj, bo musimy porozmawiać". No i właśnie powiedziała mi te informacje i ogólnie zdjęła ze mnie to niby jakoś tam energetycznie, zdalnie. Coś zrobiła, że przestałam mieć myśli samobójcze. Przestałam się czuć jak sterowana kukiełka, przestałam przy sobie czuć tą obecność i tak dalej, i tak dalej. I może to jest przypadek. Może to też jest placebo, ale nawet jeśli to jest placebo, to zadziałało. I powiedziała mi to samo, że ja po prostu ściągam do siebie właśnie dużo takich bytów, bytów, że one lubią na mnie pasożytować, bo, bo ja mam dużo energii.
[01:46:11] - Nasunęło mi się skojarzenie z odbiornikiem radiowym, bo kiedyś w ogóle ezoterycy mawiają, że to, co uważamy za swoje własne myśli, nie zawsze takimi myślami jest. Przypadkowo odbieramy jakieś informacje i inne sygnały. I nasunęło mi się właśnie takie skojarzenie, że jesteśmy tak troszkę jak taki odbiornik radiowy, który no jest nastawiony na jakąś jedną częstotliwość i sobie tam na tej częstotliwości nasłuchuje, odbiera. Ale czasami pojawiają się, pojawia się coś takiego, co radiowcy nazywają przypierdami z innej stacji.
[01:46:43] - Mhm. Dokładnie. No to tak właśnie się wtedy czułam.
[01:46:48] - Takie silne uczucie pani wtedy miała, że... Miała pani takie uczucie, że to nie są jakby pani myśli?
[01:46:54] - Tak. Miałam, miałam takie uczucie, że ktoś mi te myśli wrzuca do głowy. Miałam po prostu uczucie, że ktoś podsuwa mi myśl, żebym skoczyła i się zabiła. A i jeszcze ona mi powiedziała jedną rzecz odnośnie tej duszy, bo rozmawialiśmy na początku o tym alkoholu i w ogóle. To, co ona mi powiedziała, tylko mnie utwierdziło w przekonaniu, bo ja właśnie, ja od zawsze miałam takie głębokie przekonanie o duszy i jakoś tak jakby czuję ją w sobie. I to był taki czas, że ja czułam się, jakby ta moja dusza była gdzieś zawieszona, ale nie wiedziałam, co się dzieje. I ona mi powiedziała, że ja tą duszę straciłam podczas takiej, podczas okresu w moim życiu, kiedy piłam dużo alkoholu. I no jakby ja jestem młodą osobą i był po prostu taki czas, że dużo imprezowałam. I powiem panu, że faktycznie wtedy, kiedy dużo imprezowałam, to czułam przy sobie takie zło właśnie. Jak chodziłam na te wszystkie imprezy albo nawet jak siedziałam w domu i piłam z koleżanką, czułam takie zło, które jest przy mnie.
Nie wiem, jak to opisać, ale ona mi właśnie powiedziała, że duszę można bardzo łatwo stracić właśnie kiedy się bierze narkotyki, kiedy się pije alkohol, kiedy się jest w takich stanach, że duszę można też stracić, kiedy jest się nawet pod narkozą. Bo my wtedy jesteśmy po prostu dużo bardziej podatni na wpływy, na jakichś tam negatywnych energii i słabiej możemy się chronić. Ja na przykład widzę to, że jak nie piję alkoholu, to dużo rzeczy po prostu wiem. Nie muszę nad wieloma rzeczami się zastanawiać, bo wiem, bo mam taką intuicję, że ja wiem, co mam zrobić, wiem, co się stanie i tak dalej. A jak pojawia się ten alkohol, chociaż rzadko mi się zdarzy jakoś przeholować, ale no wiadomo, że czasami wypiję więcej niż jedno, nie wiem, piwo czy lampkę wina. Jak jest tego trochę więcej, to ja już czuję przez kilka następnych dni, że moje funkcje poznawcze, ale też tam właśnie moja intuicja jest na dużo słabszym poziomie, na dużo, dużo słabszym poziomie.
[01:48:53] - No to by też potwierdzało to, co mówiła wspomniana przeze mnie Renata Engler, że alkohol po prostu też działa nie tylko fizycznie na naszą, na nasze zdolności kognitywne, ale też oddziałuje w jakiś sposób na naszą bytność, czy to tak ujmę, w tej niefizycznej sferze rzeczywistości, tak?
[01:49:09] - Mhm. Tak, dokładnie. A z tym psem to mi się właśnie przypomniało, bo ostatnio słuchałam jakiejś audycji Radia Paranormalium i ktoś tam mówił o tym, że doświadczył wyjścia z ciała, a jego koty się przestraszyły. I tak, tak, także to jest tak, że psy, koty, w ogóle zwierzęta widzą i czują więcej.
[01:49:27] - No może nie tyle więcej, co po prostu mają inne te, inny zakres postrzeganego światła.
[01:49:34] - Tak, no dokładnie.
[01:49:35] - Widzą, krótko mówiąc, inne wibracje, których my nie dostrzegamy.
[01:49:39] - Mhm. Tak.
[01:49:41] - Tutaj jeszcze sobie zapisałem takie pytanie czy te doświadczenia zmieniły w jakiś sposób pani życie? Wpłynęły na pani poglądy, na jakby sposób postrzegania świata, otoczenia, siebie samej?
[01:49:52] - Tak, dlatego że pamiętam, że odkąd byłam małą dziewczynką, zadawałam sobie pytanie, jaki jest sens życia? Takie dziwne pytanie jaki jest sens życia? Pamiętam, że zawsze się pytam mamy: no ale po co my żyjemy? Co ja mam tutaj zrobić? Moja mama mówiła, że nie wiem, no po prostu no żyjemy, żeby żyć. Ale ja już wiem, jaki jest sens tego życia. Sens życia jest taki, że trzeba się rozwijać, trzeba rozwijać swoją duszę. My, nasze ciało to jest tylko pudełko, to jest tylko opakowanie na tą zawartość, która jest w środku i która jest ważna. Trzeba. Znaczy może to głupio powiedziane, że trzeba wierzyć, ale ja wierzę i wiem, że jest coś więcej.
I myślę, że wierzę w reinkarnację i myślę, że życie jest po to, żeby udoskonalać swojego ducha. Także powinniśmy medytować. Powinniśmy być dobrymi, ale nie ze względu na to, że boimy się karmy, tylko to musi po prostu iść z serca. I też właśnie powiem panu, że ja kiedyś miałam dużo problemów ze sobą, takich. Bardzo mną targała zazdrość i nienawiść. I ja jak zaczęłam medytować, skupiać się, oczyszczać, pracować z tarotem, pracować z runami, to ja właśnie kiedy przestałam tak imprezować, to ja czuję z mojej strony bezinteresowne dobro. Ja po prostu daję ludziom i ja nie oczekuję nic w zamian. Ja robię coś dobrego. Ja nie oczekuję nic w zamian, bo-
[01:51:16] - Pani w taki sposób, krótko mówiąc, poradziła sobie, czy też przepracowała pewne swoje, takie też trudności, tak?
[01:51:24] - Tak, tak dokładnie. I też tych wydarzeń, tych snów było tyle, że zaczęłam w końcu ufać swojej intuicji, bo zawsze kiedy coś mi się wydawało, to myślałam sobie nie no, w ogóle coś mi się wydaje. Oj, nieważne, ale zawsze to się sprawdzało i teraz po prostu teraz ufam. Jak ktoś mi się nie podoba, to ja już wiem, że tu będzie problem. Jak ktoś mi mówi, że mam nie iść tą drogą to nie idę, bo wiem, że się przewrócę. Wiem, że coś tam zgubię. To była masa takich doświadczeń. Ja już jak o kimś intensywnie myślę, to wiem, że, że zaraz go spotkam. Że on o mnie myśli, że zaraz do mnie napisze i ja naprawdę to mam na co dzień, proszę pana. Ja biorę telefon do ręki, żeby do kogoś zadzwonić.
Podnoszę ten telefon, jeszcze go nie odblokuję, a ta osoba już do mnie dzwoni. Ostatnio nie widziałam gdzieś od roku właśnie mojej znajomej i zaczęłam się już o nią martwić, ponieważ ona ma nowotwór i chciałam do niej zadzwonić. Ale tak mówię no ale kurde, tyle razy jej mówiłam, żeby zadzwoniła i tak dalej. No ale nic tak myślę sobie dobra, nie będę dzwonić, bo na pewno ją spotkam. Już jak myślę o niej od tygodnia, to na pewno ją spotkam. No i oczywiście spotkałam ją. Umówiłyśmy się i to jest tak zawsze. Jeszcze powiem panu taką krótką historię. Właśnie kiedyś miałam wyjść do mojej koleżanki, która prowadziła salon kosmetyczny i jedna z jej pracownic miała mi robić paznokcie. No i wstaję rano i w ogóle ten ranek to jakoś tak obudziłam się i sobie myślę leżę w tym łóżku, leżę.
Myślę sobie no jak chcę zdążyć, to już powinnam wstać, ale tak nie ja to ja to tam dzisiaj nie pójdę w ogóle. Jakoś tak ja tam dzisiaj nie będę szła. No ale dobra, wstaję tam, ogarnęłam się, niby zjadłam śniadanie, ale nawet się wie pan co? Nie pomalowałam, bo wiedziałam, że nie będę szła. No i tak już mam wychodzić na autobus. Ale mówię no nie idę, no nie idę na ten autobus, bo wiem, że nie trzeba. No i w końcu dzwoni do mnie ona i mówi: słuchaj, wiesz co, jak jedziesz to się wróć, a jak wychodzisz dopiero to nie wychodź, bo mi ta pracownica nie przyszła i nie ma kto ci tych paznokci zrobić. Ja mówię dobra, nawet się nie pomalowałam. I to właśnie, proszę pana, ja takich sytuacji mam na pęczki. Naprawdę.
To by można opowiadać w nieskończoność.
[01:53:33] - No też ze swojego życiowego, własnego doświadczenia mogę potwierdzić, że intuicja to jest takie coś, co potrafi się jakby włączyć w najmniej oczekiwanym momencie. Tak?
[01:53:43] - Tak.
[01:53:43] - Takie intensywne myślenie. Ja od lat tak amatorsko zajmuję się poza Radiem Paranormalium, zajmuję się też obrabianiem zdjęć i często mi się zdarzało na przykład coś takiego, że intensywnie myślałem. Tak, zaczynałem intensywnie myśleć ni z gruchy ni z pietruchy o jakiejś osobie, po czym jak wracałem do domu, zasiadałem przed komputerem i się okazywało, że ta osoba jakieś zdjęcie mi podesłała do przerobienia. Takie osoby, z którymi miałem dosyć regularny kontakt.Z takich jeszcze, no pamiętam do dziś, co się ze mną działo dzień przed wybuchem tych protestów po decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Jak wchodziłem po prostu cały, cały taki wściekły jak szerszeń na sterydach. Strach było do mnie podejść. Na następny dzień się jakoś tak uspokoiłem. No ale doszedłem do wniosku, że to była zapowiedź po tym, co się zaczęło dziać wieczorem, że to była zapowiedź tych wielkich protestów, tej wielkiej ogólnonarodowej fali, po prostu focha na wiadomo instytucję po, po tej, po tej decyzji.
[01:54:45] - Tak. Ale wie pan co? To jest po prostu. To jest oczywiście moja teoria. To jest po prostu zbiorowa świadomość. To nie jest tak, że ktoś ma lepszą intuicję, a ktoś gorszą. To zależy od tego, jak my nad tym pracujemy. Ale po prostu jest coś takiego, moim zdaniem, jak jakaś zbiorowa świadomość. I jeżeli ja myślę o panu, nawet mimo tego, że nie wiem, nie mamy ze sobą kontaktu rok, dwa lata, pięć, dziesięć albo nawet nigdy się nie widzieliśmy. Ja o panu myślę, to pan to będzie odbierał i ja będę wpadać do pana głowy.
I pan sobie też pomyśli kurde, dlaczego ja o niej myślę? Skąd ona mi się tutaj w tej głowie bierze? Dlatego ja już wiem, że to nie jest tak, że mój mózg sobie wymyśla nagle, że o pamiętasz, nie widziałeś tej osoby rok czy dwa lata? Nie, to nie jest tak. Ta osoba gdzieś po prostu o mnie pomyślała. Coś o mnie powiedziała. Może gdzieś zobaczyła jakieś moje zdjęcie, coś się jej nawinęło i to tak idzie i my to po prostu nawzajem odbieramy. Tak samo jest ze snami.
[01:55:39] - No właśnie. Jeden z uczniów słynnego Roberta Monroe, tego od OOBE, Tom Campbell, fizyk. On stwierdził kiedyś, że wszyscy jesteśmy połączeni w sieć. I właśnie telepatia polega na tym, że, że ustanawiamy, włączamy jakby połączenie między sobą, przekazujemy między sobą sygnały. Czasami odbieramy je świadomie, czasami nieświadomie, ale jednak istnieje ta sieć między nami, po której po prostu krążą sobie takie bity informacji, tak?
[01:56:06] - Mhm. Dokładnie. I właśnie żeby je odczytać, to najlepiej nie spożywać alkoholu, nie brać żadnych używek, bo wtedy człowiek ma najczystszy umysł. To ma naprawdę znaczenie.
[01:56:17] - Krótko mówiąc świadomość i trzeźwość przede wszystkim.
[01:56:21] - Tak. Dokładnie. No to by było chyba tyle. Nie będę panu opowiadać tych wszystkich snów i tak dalej, bo wszystkie są takie same, ale myślę, że to, co najważniejsze opowiedziałam.
[01:56:30] - No takie crème de la crème.
[01:56:32] - Tak, tak, tak dokładnie. Chciałam jeszcze tylko powiedzieć, że bardzo się ucieszyłam, jak znalazłam kanał na YouTube to Radio Paranormalium. I dobrze wiedzieć, że nie tylko mnie coś takiego interesuje, że nie tylko mnie coś takiego spotyka. W ogóle te moje relacje przy relacjach niektórych świadków to jest pikuś, ale dobrze, że to jest. Dobrze, że ludzie tego słuchają. Dobrze, że ludzie dzwonią, że pan to puszcza. Także naprawdę dziękuję.
[01:56:59] - No tak też dużo ludzi po rozmowach czy po wysłuchaniu w ogóle tych relacji odczuwa taką ulgę, że och, nie tylko ja to przeżywam, ktoś inny też to przeżył. Ktoś inny może też potwierdzić, że taka sfera rzeczywistości istnieje. Takie rzeczy się zdarzają. Jakoś tak lżej człowiekowi.
[01:57:19] - Tak, dokładnie. No nie zwariowałem.
[01:57:22] - Tak, dokładnie.
[01:57:23] - Ja zaczęłam czytać książkę Karla Gustava Junga "Człowiek i jego symbole". On jest psychoanalitykiem. I właśnie powiem panu, że zaczęłam czytać tą książkę i on bardzo dużo mówi na temat snów i ich znaczeń. I mi to bardzo dużo pomogło. Bardzo dużo z tego mi się tak jakby sprawdziło. To nie, on nie prowadzi sennika, ale no, no też chciałam po prostu powiedzieć, że jeśli chodzi o sny, to warto, bo faktycznie widzę, że to się sprawdza, tylko to jest tak toporna księga i wielka. Ja ją co prawda odsłuchuję sobie na BookBeat, więc w takiej formie, że tak powiem, czytam.
[01:58:05] - I tak oto poznaliśmy kolejne w historii podcastu "Mówią świadkowie" paranormalne spowiedzi. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o usłyszanych dziś historiach. A jeśli macie jakieś swoje zdarzenia, którymi chcielibyście się podzielić, zapraszam do kontaktu. W kontekście przytoczonych dziś zdarzeń bardzo pomocna w zrozumieniu tego typu doświadczeń może być dla Państwa książka Ady Edelman "Sny. Czego możemy się z nich dowiedzieć?" Jest to właściwie takie kompendium wiedzy odnoszące się głównie do snów, ale nie tylko. Polecam gorąco, szczególnie, że książka dostępna jest zarówno w wersji drukowanej, jak i elektronicznej i naprawdę warto sięgnąć po tą lekturę. Na koniec tradycyjnie przypominam, że w punktach prasowych w całej Polsce oraz na platformie cyfrowej Nexo.pl czeka na Państwa kolejny numer miesięcznika Nieznany Świat, w którym obok innych tematów stale obecna jest również tematyka związana z parapsychologią i duchową sferą naszej rzeczywistości. Polecam również Państwu uwadze kanał czasopisma na YouTube, gdzie znajdziecie między innymi zapisy spotkań w Nieznanej Światowej Księgarni oraz dźwiękowe wersje wybranych publikacji z archiwum czasopisma. Zachęcam również do zasubskrybowania kanałów Piotra Cielebiasia UFO Historie oraz Marka Żelkowskiego Wehikuł Wyobraźni, na których panowie omawiają szereg interesujących tematów, w tym również tych znanych z anteny Radia Paranormalium. Zapraszam również do śledzenia strony Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, gdzie obok bazy artykułów oraz pełnego archiwum podcastów znajdziecie też forum i czata, na których możecie swobodnie dyskutować z dala od cenzorskich macek wielkich serwisów społecznościowych.
Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcielby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czteryście dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czteryście dziewięćdziesiąt trzy. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a lub nagrania wiadomości głosowej. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź z zagranicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy oddzwonić. Z każdym z Państwa umawiamy się na rozmowę indywidualnie.
W razie wykorzystania zapisu rozmowy, w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Czekamy również na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl. Radio@paranormalium.pl. Można również skorzystać z zakładki Kontakt na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl. www.paranormalium.pl Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość. Sięgnij już dziś po Nieznany Świat. Najstarsze polskie czasopismo poruszające tematy z pogranicza nauki, artykuły o tematyce paranormalnej, ezoterycznej, ufologicznej i nie tylko. Nieznany Świat miesięcznik dostępny w punktach prasowych na terenie całej Polski oraz w wersji elektronicznej na platformie Nexto.pl. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium.
Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl.