[00:00] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:05] - Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy, i cztery. W sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:12] - Zagadkowe obiekty.
[00:13] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było... Nad chmurami było jakieś ognisko tego światła. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć.
[00:23] - Tajemnicze istoty.
[00:24] - To była czarna postać, cała cienista. Ja byłam tak przerażona, jak to zobaczyłam. Ja się normalnie trzęsłam ze strachu.
[00:31] - Niezwykłe wizje.
[00:33] - Przestałem być osobą wierzącą, a zostałem osobą posiadającą wiedzę. Ja nie wierzę w to, że jest życie pozagrobowe, tylko ja to wiem, bo tam byłem.
[00:40] - Klątwy.
[00:40] - Jakby na pentagramie taka bestia była. Po tej całej akcji, no, strasznie się w życiu mi zaczęło źle się dziać.
[00:47] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:51] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znowu widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę i widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
[01:04] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Witam państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do spędzenia najbliższych nieco ponad dwóch godzin z kolejnym odcinkiem najbardziej paranormalnego podcastu w polskim internecie. Dziś poznamy garść relacji o obserwacjach UFO i zdarzeń kojarzonych z tym fenomenem, jakie napłynęły do Radia Paranormalium w ciągu ostatnich miesięcy. Opisom kilku zdarzeń będą towarzyszyły nadesłane przez autorów relacji materiały ilustracyjne. Linki do nich znajdziecie w opisie pod tą audycją. Z góry uprzedzam, że warto zaopatrzyć się w słuchawki, gdyż część moich dzisiejszych rozmówców prosiła o zmianę barwy głosu. Słuchający na YouTube mogą również włączyć sobie napisy. Prezentację przygotowanych na dziś relacji rozpoczniemy od zdarzenia ze Strzelina na Dolnym Śląsku, gdzie jedna z naszych słuchaczek w lipcu dwa tysiące czternastego roku dokonała obserwacji grupy pięciu prostokątnych obiektów świetlnych. Zwracającym uwagę elementem tej historii jest również towarzyszące rozmówczyni odczucie przypominające tak zwany czynnik Oz.
I to mimo iż znajdowała się ona wówczas w centrum miasta, a nieopodal odbywał się festyn. Posłuchajmy.
[02:22] - Wracałam od siostry przed godziną dwudziestą drugą. Bardzo dobrze to pamiętam. Było wesołe miasteczko, ale gdy wracałam od niej i w rynku po prostu, no tak było pusto, że ludzi nie było. Ale karuzela się jeszcze kręciła, bo do dwudziestej drugiej po prostu muzyka gra. Oni zawsze tak mają otwarte do dwudziestej drugiej i potem po prostu wyłączają. Ani dzieci, nikogo nie było na tym wesołym miasteczku. To takie objazdowe, wesołe miasteczko. I proszę pana, kiedy szłam, zauważyłam, że koło apteki, bo u nas jest taki duży budynek, znajduje się pięć prostokątów albo kwadratów, takich pomarańczowych. I zatrzymałam się, proszę pana, bo to mnie tak zaciekawiło, czy to są balony, czy to jakieś po prostu, no nie wiem, może coś puszczają do góry właściwie ci panowie z wesołego miasteczka, ale nikogo nie widziałam. I stoję, i patrzę, i nie wierzę, proszę pana, żadnej liny, niczego.
To było tak trzy u góry kwadraty i dwa na dole. To taki jak gdyby taki trójkąt tworzyło. Rozumie pan, o co chodzi? Trzy na górze, dwa na dole. I proszę pana, nie były niczym połączone. I dalej patrzę, bo po prostu, no, no nie wierzę. To się powolutku zaczęło unosić do góry, jak się uniosło gdzieś tak już ja wiem. No trudno mi powiedzieć na, na, na ile. Na pięćdziesiąt metrów, sześćdziesiąt. Trzecie piętro od budynku, od apteki.
Proszę pana, oniemiałam, bo myślałam, że to jest napompowane albo helem, albo jakimś gazem i ktoś sobie po prostu puszcza balony. Ale jednak nie. One doszły do jakiegoś pułapu wyżej jak ten dom i po prostu nadały taki kierunek. I równomiernie, proszę pana, się wszystkie razem przemieszczały, ale nie miały żadnej liny, nic. I ja po prostu za tymi prostokątami czy to kwadratami zaczęłam biec. Po prostu biec. One się skierowały na ulicę Kościuszki, bo u nas jest wysoki, duży taki kamieniołom, drugi chyba bodajże na świecie, pierwszy w Europie. Głębokość tam. Ale to nie będziemy w to wchodzić w te szczegóły. I zaczęłam lecieć po prostu za tymi pięcioma prostokątami.
One się właściwie udawały w tamtą stronę, bo u nas jest taki okrąglak, budynek w stronę tych kamieniołomów. Doleciałam, proszę pana, do tego budynku i one tak się wznosiły dosyć, dosyć, dosyć, dosyć wysoko, bo... Ale były widoczne. Poleciałam do swojego budynku, bo mieszkam na I proszę pana, z drugiego piętra jeszcze widziałam zarys po prostu tych pięciu prostokątów nad wyrobiskiem i potem znikły. To była pierwsza rzecz. A na drugi dzień wracałam od siostry i widziałam pomarańczową kulę też w rynku, bo o tej samej godzinie żeśmy wracały z pracy. I proszę pana, to też dla mnie było dziwne. Ani to sputnik, ani samolot, tylko wielkości piłki takiej dziecięcej. Pomarańczowa kula przelatywała równomiernie takim ruchem równomiernym, proszę pana. Ja wiem, u nas jest ten ratusz dosyć wysoki, to tak z półtora raza jak ten ratusz był wysoki, to ta kula przelatywała.
To miałam takie dwa przypadki takiego czegoś, co zaobserwowałam właśnie. No i o tym chciałam opowiedzieć, tak?
[05:34] - A czy pamięta pani może, jaki to był, który to był dzień? Jaka to była data?
[05:38] - Proszę pana, to ja wiem, że to był koniec lipca, początek sierpnia 2014 rok, bo wtedy moja mama zmarła i ja właśnie przebywałam u siostry, tak? Żeśmy codziennie się spotykały i na różne takie tematy żeśmy rozmawiały. Wtedy to właśnie się tak wydarzyło, ale dokładną datę nie mogę powiedzieć, czy to był dwudziesty siódmy lipca, czy dwudziesty ósmy, ale wiem, że pod koniec lipca to się wydarzyło.
[06:03] - Mamy mniej więcej, prawda, ustaloną orientacyjną datę, kiedy to mogło być. A jaka to jest miejscowość?
[06:09] - Szczelin, proszę pana. To jest blisko Wrocławia, trzydzieści siedem kilometrów od Wrocławia, blisko Sobótki dwadzieścia, chyba dwadzieścia dwa kilometry od Sobótki.
[06:19] - Rozumiem, że tam, tam na osiedlu w okolicy tego wesołego miasteczka objazdowego nie było w ogóle nikogo, prawda?
[06:27] - Nikogo, proszę pana. I to mnie właśnie zdziwiło. Ja stanęłam przed tymi prostokątami czy to kwadratami. Ja byłam jak zahipnotyzowana, rozumie pan? W ogóle żadnych ludzi. No nikt się nie przemieszczał, tylko grała muzyka i obracał się, obracała się karuzela tak jakby taki diabelski młyn. I to mnie dziwiło, że nikogo nie ma. Nikt nie obsługuje tej karuzeli, no wszyscy tak jakby byli pochowani. I te prostokąty. To właśnie, to mnie tak zadziwiło, że dlaczego one stoją najpierw w miejscu, potem się zaczęły powolutku unosić do góry i się przemieszczały.
Proszę pana, jakby to był balon, to ja sobie tak pomyślałam napompowany, no helem czy tam jakimś innym gazem, to proszę pana, byłyby się unosiły cały czas do góry. Nie było żadnego powiewu wiatru, nic. Spokojnie. Piękna gwiaździsta noc. One się uniosły i zmieniły kierunek. I w stronę właśnie tych kamieniołomów. Dosyć wysoko. No ja nie umiem określić, czy to było oko kilometra, no może nawet nie pięćset metrów, pół kilometra, sześćset, siedemset. Uniosły się, ale były widoczne. I ja po prostu tą ulicą Kościuszki szłam.
Leciałam, praktycznie leciałam za tymi prostokątami zobaczyć, gdzie one polecą. I one się skierowały właśnie na wyrobisko, tam na nasze kamieniołomy.
[07:50] - No balony moim zdaniem można raczej wykluczyć, bo nawet gdyby były one jakoś połączone ze sobą jakimś tam sznurkiem, to one przecież poruszałyby się w taki bardzo chaotyczny sposób.
[08:00] - Jasne, ale, ale nic nie widoczne było, żeby, proszę pana, one były połączone. One były równomiernie ustawione. I to mnie zaciekawiło, że jak mogą te kwadraty czy prostokąty być ustawione i to taką odległość miały równomierną. Trzy u góry, dwa na dole. Ja do tej pory powtarzam proszę pana, mieszkam z taką panią starszą i do tej pory nie mogę sobie wytłumaczyć, jak to właśnie było możliwe. Nie były żadnym niczym połączone, a równomiernie się poruszały. I to było dla mnie bardzo ciekawe, tak? Jak to możliwe? Żadnego silnika, żadnego napędu, bezszelestnie, bez jakiegoś odgłosu, bez, bez niczego. Zaczęły się właśnie równomiernie unosić, proszę pana, do góry i się przemieściły dosyć wysoko w stronę kamieniołomów.
[08:46] - No i też balony takim bardzo chaotycznym ruchem by się poruszały. A tutaj z tego co, z tego co pani mówi-
[08:53] - Tak równomiernie, tak jakby były po prostu no nie wiem, wie pan, jak dronem, jak drona się uruchamia, to tutaj te prostokąty tak jakby, no nie wiem, jakby czym mogły być kierowane. Tak jakby po prostu ktoś nimi kierował. Ale kto? Proszę powiedzieć kto? Nikogo nie było. Nikogo. One się wzniosły i poleciały sobie, no.
[09:14] - Słabo się znam na dronach, ale chyba drony też możemy wykluczyć, prawda? Bo one by-
[09:18] - No pewnie, że tak. No wiem, jak drony wyglądają.
[09:21] - Tutaj nie było żadnych jakby dźwięków, nie było jakichś-
[09:24] - Nic, proszę pana. Nic. Ta karuzela się kręciła i muzyka grała. Ludzi nie było. Nikogo nie było całkowicie. Ja byłam tak zahipnotyzowana tym, bo proszę pana, jak doszłam i zobaczyłam to, te, te prostokąty, to stanęłam i nie wierzyłam, że to może być równomiernie stoi. I mówię kurczę, po pewnym momencie, jak spojrzałam w te prostokąty, mówię panu, zaczęły się unosić do góry. I ja mówię Matko jedyna, co to, kurczę, naprawdę w takim szoku byłam, że, że nie wiedziałam, no jak to wytłumaczyć w ogóle. Bez żadnego napędu, bez niczego. I one się wzbiły na jakąś wysokość i po prostu zrobiły kierunek, tak jak panu powiedziałam, w stronę Kościuszki.
Bo my mamy taką długą ulicę, tam aż do kamieniołomów i tam znikły, bo ja jeszcze na drugie piętro wleciałam do swojego budynku i jeszcze je widziałam, bo to wie pan, my mamy taki dosyć też wysoki budynek dwupiętrowy, że wszystko widać było, bo całe kamieniołomy można było zobaczyć z drugiego piętra i one tam znikły nad tym wyrobiskiem. Koniec. Urwał się ślad.
[10:34] - Rozumiem, że jak pani zaczęła iść za tymi obiektami, żeby, żeby je jakoś tak wyśledzić, to po drodze też nie mijała pani żadnych ludzi, żadnych jakichś-
[10:42] - A pan wie, że, że nikogo nie było? Pusta ulica. No właśnie nie wiem, dlaczego tak, tak to było, bo to dla mnie naprawdę dziwne. Rynek o tej godzinie i latem to i no, no po prostu, jak to się mówi, istniał, tak? Ludzie wychodzili, spacerowali tego, a tu nagle nikogo nie było. Nikogo naprawdę. Proszę mi wierzyć. I to było dla mnie dziwne, że ja się przemieszczałam tak zafascynowana tymi prostokątami czy to kwadratami. No to tak jakby no kwadrat, prostokąt. No jakoś tak, tak wyglądały.
I one były pomarańczowe, proszę pana. Pomarańczowe. To wiem, że każdyZ tych prostokątów to był pomarańczowy.
[11:24] - Tutaj jeszcze mi się takie pytanie nasuwa odnośnie tej drugiej obserwacji z następnego dnia tej, tej kuli czy też?
[11:30] - I też to było tak przed dziesiątą, proszę pana, było o tej samej godzinie prawie wracałam od siostry i wtedy się zatrzymałam, bo mamy przepiękny ratusz. Która godzina? I godzina była za dziesięć dziesiąta dokładnie. I zobaczyłam wtedy tą kulę, która się tak jedno stałym takim ruchem. Ona szybko nie leciała, powiem panu tak jak samolot czy coś. Okrągła, pomarańczowa kula w kształcie piłki dziecięcej. Na takiej wysokości to tak panu mówię półtora raza było od tego, no jak ratusz jest dosyć wysoki jest to jeszcze pół z tego, to na takiej wysokości, to trudno mi określić, ile to jest metrów, ale równomiernie się przesuwała. Tak płynęła, płynęła bezszelestnie, bez niczego. No bo to jak samolot to proszę pana, ma światła i niga, tak? Po jednej, po drugiej stronie.
Ona była pomarańczowa, wielkości piłki i po prostu się przesuwała. I to było na drugi dzień. Najpierw te, te prostokąty, kwadraty, a potem tą kulę widziałam.
[12:31] - I w tym drugim przypadku też nie było żadnych innych jakby osób wokół, wokół?
[12:35] - Też nie było. I to dla mnie było dziwne. Proszę pana, ja mam wiele takich przypadków, o których mogłabym poopowiadać.
[12:42] - Ja takie jeszcze mam pytanie, ile czasu mogły trwać te obydwie obserwacje?
[12:46] - Proszę pana, te prostokąty trudno mi powiedzieć, ale zanim ja doleciałam do swojego bloku, to gdzieś koło piętnastu minut. No nie, może nawet nie, może dziesięć minut, bo to dosyć szybko się potem przemieszczało. Jak to się wzbiło do góry, to tak jakby płynęło, proszę pana. I ja podążałam dosyć szybkim krokiem. To z dwanaście, trzynaście minut z rynku do mojej ulicy, do . No gdzieś tak tyle było. Z trzynaście minut to trwało. A ta obserwacja kuli to mi się wydaje, że krócej, bo to było tak, że się zatrzymałam. Zobaczyłam tą kulę. Ona się tak przemieszczała, proszę pana, tak jak powiedziałam, na tej wysokości półtora raza wyżej jak ratusz.
Trudno mi powiedzieć. No, może ja wiem, dwie, nawet nie z półtora minuty, bo dopóki ona nie znikła. Bo ona tak płynęła, płynęła, płynęła, proszę pana, i tak jakby no chmur też nie było. I w pewnym momencie tak jakby, jakby no nie wiem, czy ona się rozpłynęła, czy, czy, czy jak? Trudno mi powiedzieć, proszę pana. Widziałam, jak, jak się przemieszczała, płynąc tak. A nagle w którymś tam momencie, bo obserwowałam cały czas, no jakby było tak koło stu metrów, że przeleciała i nagle znikła. Była i znikła. Leciała i znikła.
[14:02] - Tak ona zniknęła, jakby ktoś przełączył przełącznik?
[14:06] - Trudno mi powiedzieć. To tak, jakby, jakby chmura była. Albo wie pan, jakby była chmura, tak? To jest chmura i ona nagle wchodzi w tą chmurę i pach już nie ma. A tutaj nic, żadnej chmury nie było, tylko ona leciała, leciała i nagle pach, i nie ma jej.
[14:21] - A pamięta pani może, jak się zakończyła obserwacja tych obiektów, tych pięciu prostokątów czy kwadratów?
[14:27] - No to właśnie, proszę pana, że ja przyleciałam do swojego bloku na drugie piętro się udałam i jak się udałam na drugie piętro, to tak jak panu mówiłam, zobaczyłam, że one po prostu jeszcze tam gdzieś lecą i nagle huk! I też ich już nie widziałam. Znikły. Czy gdzieś tam za drzewami, czy za tym. No trudno mi powiedzieć, proszę pana, bo tak nie określę tego.
[14:50] - W każdym razie te kilkanaście minut według pani szacunków to ten czas trwania tej obserwacji.
[14:56] - A to było dziwne, bo-
[14:56] - No.
[14:57] - To było dla mnie, przepraszam, to było dla mnie dziwne, bo ja najpierw dość, że ja zastałam takim zaskoczona tymi obiektami, czy jak to można nazwać. Potem, że ludzi nie było. Ja dopiero po jakimś czasie zdałam sobie z tego sprawę i na drugi dzień cały czas to powtarzałam. Naprawdę ja jestem, ja jestem w szoku, bo ja to widziałam. Proszę pana, to nie można powiedzieć, bo ani alkoholu człowiek nie używa, ani jakichś używek. Ja nie mam halucynacji, ja to widziałam na własne oczy.
[15:24] - No trudno nazwać halucynacją coś, co pokazuje się prawie, że nad centrum miasta, prawda? Jeszcze trwa-
[15:30] - Tak, tak. I właśnie, że-
[15:31] - Kilkanaście minut.
[15:32] - To mnie dziwiło, że ja tak biegam za tym i że nikt tego nie widział. No nie wiem, no bo ja ludzi nie widziałam. Naprawdę, proszę mi wierzyć, ja w ogóle ludzi nie widziałam, żeby ktoś się przemieszczał z jednej strony czy z drugiej, że no nieraz o tej godzinie mówię panu, jak jest ciepło, to przecież ludzie chodzą, tak? A ja nikogo nie widziałam. Nikogo. Po prostu nikogo. Tylko grała ta muzyka i obracał się ten młyn na tym wesołym miasteczku. Tutaj nikogo nie było. Samochody w ogóle nawet nie jeździły, proszę pana. To było dziwne.
Samochody nie jeździły, a przecież to jest miasto piętnastotysięczne miasto, które żyje, tak?
[16:10] - No piętnastotysięczne miasto. Dodajmy do tego wakacje. Dodajmy do tego jeszcze ten, tą taką, taką podejrzewam troszkę odpustową atmosferę. Tam powinno być dużo potencjalnych świadków. Jeszcze te kilkanaście minut trwania-
[16:21] - No oczywiście, że tak.
[16:23] - Pojawienia się tych obiektów.
[16:23] - Może ktoś to jeszcze widział. No ja nie wiem.
[16:25] - A tu zero luda.
[16:27] - Zero luda, żeby powiedział. To było dziwne. Ja na drugi dzień ja o tym tak myślałam i mówię komu ja to powiem? No i powiedziałam to tej babci, tak? Z którą jestem. Naprawdę to było też niesamowite przeżycie dla mnie. Przede wszystkim, że ja powiedziałam, że ja ludzi nie widziałam. No naprawdę, proszę mi wierzyć. No kręciła się karuzela, nikogo nie ma, nie jeżdżą samochody, a ja lecę za tymi kwadratami po prostu jak głupia. I chciałam zobaczyć, dokąd one polecą.
Bo proszę pana, to było niecodzienne zjawisko. A jeszcze na drugi dzień potwierdzeniem ta kula, tak? Tu jeden przypadek taki, a tu potem jeszcze z tą kulą. No ciekawie dosyć było.
[17:09] - No tutaj dużo takich elementów, szczególnie toJakby ta nieobecność ludzi dookoła mnie ma dosyć takiej gwarnej, jeżeli dobrze zrozumiałem, atmosfery.
[17:18] - Proszę mi wierzyć, to dla mnie było, to było zaskoczeniem. Gra muzyka, nikogo nie ma, a ja to widzę. Patrzę na to, jakbym była zahipnotyzowana. Proszę mi wierzyć. No naprawdę, ja nawet nie umiałam znaleźć jakiegoś określenia na drugi dzień. Będąc w domu wracałam myślami cały czas o tych prostokątach. Ja nic nie mówiłam przez jakiś dłuższy czas. Ja swojej siostrze opowiedziałam, znajomym. Popatrzyli tak na mnie jak na głupią, wie pan. I ja mówię, że coś takiego było naprawdę.
No nie wierzycie? No nie wierzycie, ale potem już mówię no nie, nie będę mówić takich rzeczy, bo to wie pan, jak to jest.
[17:58] - No trzeba wiedzieć, z kim rozmawiać, z kim w ogóle podejmować takie tematy, żeby było prawda. Z tą rozmówczynią być może jeszcze się kiedyś usłyszymy w którymś z kolejnych odcinków, ponieważ oprócz zdarzeń związanych z UFO przekazała mi ona również inne, niezwykle interesujące relacje z innych kategorii. Druga z przygotowanych na dziś rozmów została nagrana niedawno i przedstawia dość jeszcze świeżą relację o obserwacji grupy latających świateł nad Szczecinem, jakie jeden z naszych słuchaczy dokonał siedemnastego lutego dwa tysiące dwudziestego piątego roku.
[18:33] - Takie zdarzenie miało miejsce w ten poniedziałek, czyli siedemnastego lutego. No praktycznie kończąc pracę, nadmienię, że w Szczecinie. Kończąc pracę, była godzina czternasta trzydzieści pięć. No po prostu razem ze współpracownikiem byliśmy na zewnątrz, na zewnątrz budynku. No i w pewnym momencie podniosłem tak jak gdyby wzrok do góry. A dlaczego podnosiłem to później jeszcze to uzupełnię. I zauważyłem, że z tego kierunku no można powiedzieć wschód-zachód na wysokości no trudnej do określenia i odległości, ale widoczne dwa obiekty w ugrupowaniu takim jak latają powiedzmy, samoloty myśliwce wojskowe. Z tym że kształt od razu widziałem, że jest to obły, okrągły i naprawdę z bardzo dużą prędkością przesuwały się po tym kierunku, tak jak wspomniałem, czyli kierunek wschód-zachód. Kolor, kolor tych, tych no można powiedzieć obiektów. Zaznaczę jeszcze, że pomimo mroźnego, mroźnego dnia na chwilę rozpogodziło się i było takie naprawdę lazurowe niebo, tak że widoczność była bardzo dobra i słoneczko świeciło.
No i kolor bym ocenił na taki siwy, przechodzący, jakim się rzuca w oczy taki cementowy. O, tak bym to powiedział. Na pewno kształt to był obły. Na pewno nie było tam żadnych elementów skrzydeł. Na pewno nie było żadnych elementów jakichś wirników, rotorów i na pewno nie było słychać żadnego, ale to żadnego odgłosu dotyczącego przemieszczania się tych obiektów. Na uwagę również zasługuje to, że znajomy, który był w pewnym momencie mówi do mnie: "Popatrz" — mówi — "trzeci się" — mówi — "jak gdyby od nas". I co ciekawe, ten trzeci po prostu jak gdyby chciał dołączyć do tych dwóch. I pomimo dużej prędkości na podstawie tych punktów odniesienia, to ten trzeci naprawdę jak gdyby z podwójną do jak gdyby doszedł tych dwóch pozostałych. I z uwagi na to, że tam dalej budynki były, no to ta widoczność jak gdyby już skończyła się nasza. Całość trwała tak jak już tam awizowałem gdzieś od dziesięciu do piętnastu sekund.
Bezszelestnie. Prędkość, gdzie nawet nieraz na tej trasie widywane są na przykład śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, jak również samoloty rejsowe, które tam z kierunków lotniska Goleniów, Berlin trasy przelotowe mają. Naprawdę w żaden sposób ani kształt, ani tor lotu, ani prędkość w stosunku do punktów odniesienia nie przypominały żadnych samolotów rejsowych. I naprawdę mnie to głęboko zastanowiło. Na uwagę również zasługuje jeszcze taka rzecz, że tak jak powiedziałem, kształt dało się w jakiś sposób wyodrębnić i przypominał no tak pospolity taki fiolet, takiego można powiedzieć spłaszczony. Górna, dolna część była uwypuklona. Ale również nie wiem, czy to było złudzenie optyczne. Nie wiem, czy to było spowodowane no cieniu to raczej nic nie mogło rzucać, ale z tej jak gdyby konstrukcji również dało się obserwować takie cienkie, biegnące od góry do dołu paski. No ja to tak zaobserwowałem jako paski. No i na potwierdzenie tego, że no takie zjawisko było niecodzienne, no to jest chociażby reakcja kolegi znajomego, który no, no zaniemówił wręcz, no i po prostu nawet w dniu dzisiejszym z nim rozmawiałem, to za bardzo nie zajmuje stanowiska, bo mówi, że to jest o tyle, o tyle mówi i zagadkowe i ciekawe, że jeszcze mówimy o kolonos tego widoku.
[22:10] - No mi się wydaje, że na pewno tutaj można wykluczyć jakieś testy technologii wojskowych, tak? Bo to nie mogły być samoloty. One się tak-
[22:18] - Nie, na pewno.
[22:19] - Tak nie zachowują. No i przeprowadzanie jakichś prób nad obszarem zabudowanym też się tego nie robi ze względów bezpieczeństwa, tak?
[22:27] - Tak, tak. Ja taki gdyby nawet dzisiaj jeszcze byłem w pracy, próbowałem jakiś punkt odniesienia w terenie znaleźć, żeby po prostu móc jakąś wysokość określić. No to na pewno nie była to wysokość powyżej tysiąca metrów, a oscylowałbym, że to była dużo niższa, bo mówię, że te kształty naprawdę były odmienne, wyraźne i nigdy czegoś takiego nie widziałem. Po prostu utożsamiając to z jakimiś statkami, które aktualnie się znajdują. A dlaczego mówię, że się patrzyłem, jak to mówią w górę? W ubiegłym roku można powiedzieć na przykładzie tych takich medialnych doniesień mówiących o tych Starlinkach, o tych obserwacjach nieba, które są, no to po prostu też w pracy, tam chodząc na przerwę, jak gdyby wzrok człowiek kierował do góry.I też widziałem tylko bardzo krótko, koło pięciu sekund, nie dłużej. Też z uwagi na architekturę i zabudowę tego terenu. Widziałem jak gdyby dwa takie obiekty w układzie tak jak przedwczoraj to widziałem tą pierwszą dwójkę, czyli z takim występem i też prędkość naprawdę bardzo duża w odniesieniu do kominów, w odniesieniu tam do jakichś wierzchołków drzew. Na pewno to pułap nie był niski, tylko odpowiednia wysokość musiała być, a tym samym przesuwając się po horyzoncie no wnioskować można, że prędkość załóżmy w przypadku tym ubiegłego roku, jak, jak, jak i tym świeżym. No to była bardzo, bardzo duża.
Naprawdę. Ja mówię, też raz coś takiego widziałem. No i znając tutaj państwa radio i trochę słuchając podcastów audycji, no po prostu jak gdyby teraz rozumiem tych ludzi, którzy w pewnym momencie są jak gdyby zaskoczeni takim widokiem, gdzie po prostu obserwując to nie do końca dopuszczają do swej świadomości, że widzą to naprawdę.
[24:14] - A czy prędkość tego trzeciego obiektu uległa jakiejś zmianie w momencie zbliżenia się do dwóch pozostałych?
[24:20] - Tak, tak, bo te dwa były naprawdę wyeksponowane i one miały taki, jak ja to mówię, szyk bojowy, jak ja to nazywam. Ładnie leciały. Natomiast w pewnym momencie ten trzeci widać było tak naprawdę z potężną prędkością, jak gdyby dochodził do nich, bo widziałem, że odległość między tą dwójką a tym trzecim bardzo szybko się zmniejsza i no jak gdyby, no powiedzmy dolatując formacja ta taka szyk zrobiła jak gdyby z takim występem ten trzeci z tyłu. No ale niestety już zabudowa i tego. Ale widziałem, że cały szyk tych trzech elementów jak gdyby. Czyli ten trzeci dolatując przyjął prędkość tych dwóch. O w ten sposób.
[24:57] - A jaką formację te trzy obiekty utworzyły? One jakoś się ułożyły w jednej linii?
[25:02] - Nie, nie, nie, nie, nie. Tak jak powiedziałem, patrząc jak gdyby linearnie na niebo to najpierw był jeden i drugi był przesunięty pod kątem czterdziestu pięciu stopni, jak gdyby do tyłu, prawda? Natomiast ten trzeci jak gdyby dołączył do tego, który był do toru lotu, tego, który był wysunięty na czele tego pierwszego, nie tego z boku, tylko dołączył do toru lotu tego jak gdyby prowadzącego. O tak o. Jako pierwszego w tym szyku.
[25:30] - Jeżeli dobrze rozumiem, to ostatecznie obiekty utworzyły coś w rodzaju na niebie takiego trójkąta, tak?
[25:36] - Trójkąt, jedynka. O, właśnie coś takiego.
[25:38] - Rozumiem, że panowie wykluczyliście opcję pod tytułem drony, tak?
[25:42] - Nie. To absolutnie to jest niemożliwe. A ja w pierwszym odruchu mówię, że to może jakieś starlings. A kolega mówi: Chłopie mówi, to jest mówi nie ten pułap, nie ta. To, to w ogóle nie jest to mówi. Popatrz, mówi na kształty później mówił. I właśnie co ciekawego, to tak jak powiedziałem, kolor tego to był taki siwy, ale to nie był taki siwy, taki smutny kolor, tylko taki podciągnięty lekką żółcią z domieszką, tak jak ja to nazwałem, jeszcze koloru jakiegoś takiego cementu, coś w tym stylu. Ale na kształcie tym również widoczne były pionowe. Dobrze kojarzę pionowe, mimo, mimo tej odległości. Takie jak to nazwać?
Takie paseczki dwa albo trzy. No nie jestem z tego biegnące w konstrukcji od góry do dołu, jak gdyby takie pasy na tym obiekcie.
[26:32] - Rozumiem, że wszystkie obiekty jakby leciały po linii prostej, tak?
[26:35] - Tak, tak. Z bardzo, bardzo dużą prędkością. Naprawdę bardzo dużą. Bezszelestnie, bez wydawania tam jakiegoś głosu. I naprawdę pierwszy raz widziałem, żeby po prostu jakikolwiek obiekt z taką prędkością poruszał się. To dla mnie naprawdę było wydarzenie, że to widziałem.
[26:54] - No taki klasyczny obiekt latający, taki stworzony przez człowieka miałby chyba lekki, że tak to ujmę problem z wyhamowaniem, zbliżając się do tej-
[27:04] - Tak.
[27:04] - Tych dwóch.
[27:05] - To właśnie żeśmy, to właśnie żeśmy zauważyli, bo nawet kolega ja zaobserwowałem się tą pierwszą dwójką, tą parą. On mówi zobacz, mówi trzeci mówi dołącza. No i faktycznie. Patrzymy się, a on dużą prędkością, bo mieliśmy tą możliwość jak on dochodził, a później praktycznie zachował tą odległość. Tak jak pan zauważył, że w sumie można powiedzieć taki trójkąt powstał, ale nie było żadnych odchyleń w torze lotu, tylko po prostu tak, jakby pan linię przeciągnął po horyzoncie i według, według tego azymutu to się wszystko przesuwało. Bezszelestnie. Żaden głos nie był wydawany.Kształt tak jak powiedziałem skrzydeł nie było żadnych, śmigieł nie było, żadnego obracania się wokół osi nie było. Tylko po prostu płynne bardzo, ale to bardzo szybkie. Żadna smuga tam, jak to się mówi po tych, tych, tych nie zostawało żadnego nie było śladu.
[27:55] - Żadna smuga kondensacyjna tak nie została.
[27:57] - Żadnego śladu nie było po torze lotu. Podobnie zresztą jak w czerwcu albo w lipcu ubiegłego roku. Tylko ja sobie teraz to skojarzyłem jako tako, no można powiedzieć cechę wspólną. To właśnie też zachowanie podobne tego szyku. Tylko ja dwa widziałem wtedy i bardzo krótko, ale przez analogię tego, co widziałem przedwczoraj i w ubiegłym roku, to mogę stwierdzić, że ich kształty były podobne i prędkość w ogóle przemieszczania się była również. Dzisiaj jeszcze tak się patrząc, zauważyłem również w tym rejonie szybujące ptaki, bo wiadomo Szczecin to, to potrafią te ptaki, te takie, ja to nazywam morskie szybować. One praktycznie skrzydłami nie, nie ruszają, ale patrząc nawet na przemieszczanie się tych ptaków, to po pierwsze nawet jakby był wysoko, to ja bym takiego kształtu dużego nie widział w odniesieniu do wielkości ptaka. A druga sprawa to ich prędkość w stosunku do tego, co ja widziałem. No to tak jakby, no nie wiem. Jaguar pędził i żółw o w ten sposób, jeżeli chodzi o prędkość.
[28:58] - No i ptaki też nie potrafią lecieć tak jakby od linijki tak.
[29:01] - Nie.
[29:01] - W taki prosty sposób.
[29:03] - To był naprawdę. To był naprawdę idealny szyk według idealnej linii. Ja byłem w ogóle zdziwiony, że tak. No i właśnie to, co pan również tutaj zauważył. Po prostu ten trzeci jak gdyby, jak gdyby doganiał tą całą formację i w momencie jak gdyby określonego tam czy założonego szyku zwolnił i tym szykiem, takim regularnym przesunęło się dalej. No całość mówię no gdzieś koło piętnastu sekund na pewno trwało. I w sumie się cieszę, że również kolega był i to widział. Bo tak to by człowiek sam sobie zadawał pytania co widział i cokolwiek czy coś widział, prawda?
[29:40] - No i mógłby pan jakby minąć ten trzeci obiekt, nie zauważyć go w ogóle. Tutaj kolega położył zasługi, że go zauważył, tak?
[29:48] - Tak. I właśnie on z taką, z taką euforią krzyknął. Mówi zobacz, mówi trzeci mówi, zbliża się. I to wszystko na tym kierunku. No, można powiedzieć, bardziej topograficznie nawiązując, to było taka główna ulica dojazdowa. To jest ulica Gdańska, tam gdzie Odra płynie, to można powiedzieć wzdłuż Odry. Tor lotu tego, tego tak w przybliżeniu można powiedzieć według kierunku wschód-zachód to było robione. Natomiast z tego, co pamiętam w roku ubiegłym, gdzie zauważyłem tylko te dwa, ale to też teraz jestem przekonany, że to było coś takiego samego. To tor lotu był północno-południowy, bo to patrzyłem na podstawie tych punktów odniesieniowych. Także naprawdę, naprawdę robi to wrażenie.
I pomijając fakt, że tam jakieś tam domysły, to sam ten widok, sam obiekt, jak to się znajduje i mając załóżmy odniesienie tam do samolotów, do paralotni, gdzie to jest, czy nawet do śmigłowców Lotniczego Pogotowia, gdzie często latają, no to, to był ewenement. Szybkości toru lotu prostego linii, bezgłośne, bez jakiegokolwiek odchylenia. I ten kolor. Mówię panu, że ten kolor w jakiś sposób tak na wyobraźnię taką tajemniczość stwarza. O, tak bym to nazwał, o. Bo to niespotykany kolor, który można gdzieś tam jednoznacznie paletą barw czy odcieni określić. Nie, to nie jest. I te takie jakieś elementy ciemne na tym. Ja nie potrafię tego nazwać, ale wiem, że coś takowego było, bo odróżniało się od barwy tonu tego całego. I na pewno, tak jak mówię, kształt ten przypominał dyski.
Górna i dolna konstrukcja była jak gdyby uwypuklona. Tyle pomimo tej odległości było widać.
[31:32] - Taka krótka obserwacja, ale dosyć znacząca tak. Ze względu na choćby sposób i szybkość przemieszczania się tych obiektów, sposób ich zachowywania się.
[31:42] - Ubiegły rok plus to, to takie wywarło na mnie wrażenie i mówię no nie, mówię nie, nie, nie. Byłoby błędem nie skorzystać. Może ktoś mówię z rejonu Szczecina podobne tutaj albo może w ten sposób, jeżeli ktoś to usłyszy, jakoś baczniejszą uwagę zwróci na to, bo może się coś dziać tutaj na ten. A myślę, że na pewno się coś tutaj w jakiś sposób ktoś coś może dojrzeć i ewentualnie próbować to wyjaśnić. Między innymi z państwem się skontaktowałem, żeby się podzielić. Uważam, no taką niecodzienną obserwacją w tym temacie.
[32:16] - Teraz przechodzimy do zdarzeń związanych z UFO zgłoszonych przez naszego słuchacza z Goleniowa w Zachodniopomorskiem. Słuchacz ten dla zachowania anonimowości prosił o zmianę barwy głosu.
[32:28] - To w takim razie zacznijmy od tego pierwszego zdarzenia. Lokalizacja to jest miejscowość Goleniów w województwie zachodniopomorskim, okolice Szczecina, aglomeracja szczecińska można powiedzieć. Data to jest sezon zimowy albo dwa tysiące piąty, albo dwa tysiące szósty rok. I pamiętam bardzo dobrze, że było to w poniedziałek. I pamiętam to z dwóch powodów. Mianowicie ja wtedy byłem w szkole podstawowej. Chodziłem jeszcze do szkoły podstawowej i we wtorki zawsze miałem basen. Zaczynałem zajęcia od basenu tego dnia i pamiętam, że właśnie następnego dnia był ten wtorek z basenem. Miałem zajęcia rano, a wcześniej był też dzień wolny, więc musiała to być niedziela. Stąd też pamiętam, że był to poniedziałek i musiała to być u mnie druga lub trzecia klasa szkoły podstawowej ze względu na to, że tylko w tych latach mieliśmy ten basen w trakcie zajęć w szkole podstawowej.
Godzina. Całe zdarzenie, można powiedzieć, zaczęło się w okolicach godziny siedemnastej czy osiemnastej. Pamiętam, że było zupełnie ciemno. Niebo było bezchmurne tego dnia i bardzo dobrze było widać księżyc. Było gdzieś w okolicach pełni i to światło księżyca ono bardzo dobrze rozświetlało całą okolicę. Pamiętam, że też było bardzo dobrze widać gwiazdy, było bezchmurnie i tego poniedziałkowego wieczoru zimowego to był albo grudzień, albo styczeń, albo luty. Nie jestem niestety w stanie precyzyjnie powiedzieć, który z tych miesięcy, no bo to było już kupę lat temu, ale zostałem pod opieką babci z jakiegoś powodu. Nie pamiętam. Rodzice pojechali po jakieś zakupy czy gdzieś wyjechali, że zostałem pod opieką.
[33:58] - Babci wtedy. No i wyszliśmy z babcią na spacer do pobliskiego parku. Takiego, można powiedzieć, dzikiego parku leśnego czy dzikiego parku w Goleniowie. No i już podczas tego spaceru, kiedy, kiedy byliśmy w parku, poczułem się coś dziwnie. Mianowicie miałem takie poczucie, nie wiem, jak to dokładnie nazwać, bycia albo obserwowanym, albo takie poczucie, że coś się święci. Było też bardzo cicho w okolicy. Przez drzewa padało bardzo ładnie światło księżycowe. Nie przypominam sobie, żeby w ogóle było słychać ptaki, a był to park, więc to zdarzenie jest takie dość, można powiedzieć, ten szczegół powiela się z wieloma innymi zdarzeniami ufologicznymi, ale w tym parku czułem tylko taką dziwną atmosferę takiego napięcia, tego, co być może zaraz się wydarzy lub nie wydarzy. I właśnie taką ciszę. Takie może poczucie bycia obserwowanym.
No i potem po powrocie do domu, już po kąpieli, gdzieś tam wieczorem, w okolicy powiedzmy, nie wiem, godziny dziewiętnastej czy dwudziestej wybierałem się spać. Podczas, no można powiedzieć zaraz po kąpieli coś mnie skłoniło, coś mnie pokusiło, żeby sobie podejść do kuchni, do okna. Ale ja w tamtym czasie jeszcze jak byłem młodszy, nie miałem zbytnio zwyczaju podchodzenia do okna kuchennego po kąpieli i obserwowania nieba, ale tym razem tego dnia coś mnie jednak podkusiło, skłoniło, żeby tam podejść. Nie mam pojęcia dlaczego. No i od razu jak podszedłem do tego okna, momentalnie zbliżając się do niego zobaczyłem obiekt. Statek kosmiczny, można powiedzieć długości szacowałbym tak, nie wiem, z dwadzieścia, trzydzieści metrów. Wysokość miał tak może maksymalnie do dziesięciu. Był to obiekt typowo metaliczny, ale nie przypominał kształtem latającego spodka, tylko bardziej kształtem przypominał statek. On składał się z dwóch części, można powiedzieć dolnej i górnej, przy czym dolna część była, dolna część była wyposażona czy, czy, czy miała na sobie kilka jakichś takich, no nie wiem, można to nazwać oknami, jakimiś bulajami takimi. Ja to odebrałem jako okna małe, takie koliste żółte światełka.
Nie wiem, było ich powiedzmy albo cztery, albo pięć. Nie jestem w stanie powiedzieć dokładnie ile. Górna część tego obiektu metalicznego była zupełnie pozbawiona jakichkolwiek znaków, jakichkolwiek świateł. Po prostu była gładka. Ten obiekt, on też był troszeczkę w świetle księżyca widoczny, bo księżyc owiem tego dnia bardzo mocno świecił. Był to obiekt srebrzysty. Też powiedziałem, że przypominał statek. On miał taki przód, bardziej można powiedzieć jak dziób statku, a tył był ścięty taki jak, jak rufa statku. Stąd też moje kojarzenie ze statkiem w tym przypadku. I na tej rufie z tyłu dwa takie bardzo charakterystyczne znaki X, czerwone krzyżyki, można powiedzieć coś jak światła, światła samochodu tylne w nocy.
No ale oczywiście tutaj bardzo charakterystycznie w kształcie, w kształcie iksów takich typowych jak z gry kółko i krzyżyk, można powiedzieć. I to też na dolnej części tej rufy ściętej i obiekt zachowywał się, można powiedzieć, bardzo charakterystycznie względem tych różnych obserwacji UFO i relacji świadków, bo on widać było, że był zupełnie odporny na grawitację. Dryfował dosłownie po niebie, tak jakby, tak jakby, no nie wiem, powietrze, przestrzeń nie stanowiła dla niego żadnego oporu. Robił to bardzo, można powiedzieć zgrabnie i porównałbym to do poruszania się statku pod wpływem takich wezbrań fal czy grzbietów fal na, na pełnym morzu. Tylko że ten obiekt się jeszcze przemieszczał dodatkowo do, do przodu. On się poruszał w kierunku zachodnim jak patrzyłem przez okno. Z racji tego, że miałem okno skierowane na północ, no to, to, że tak powiem, z prawej na lewą ten obiekt się poruszał właśnie w kierunku zachodnim. No i robił to bardzo wdzięcznie. Nie wydawał żadnego dźwięku, co też jest bardzo istotne i bardzo charakterystyczne jak słucham wielu obserwacji też na Państwa kanale w Państwa radiu. Ale najciekawszym według mnie w tym wszystkim jest fakt, że ja czułem się jak w jakimś po prostu transie w tym momencie.
To znaczy można powiedzieć, można stwierdzić, że nie odczuwałem żadnych emocji. No dziecko, które widzi coś takiego, powinno tak naprawdę czuć jakąś ogromną ekscytację, wołać rodziców, krzyczeć. Tak bym sobie to wyobrażał. Ja patrzyłem na ten obiekt tak, jakbym był jakiś, no nie wiem, zahipnotyzowany można powiedzieć. I ani nie zawołałem rodziców przez cały ten czas nie czułem strachu, nie czułem żadnego lęku, nie czułem też ekscytacji, euforii, jakiegoś takiego, no różnych emocji, które powinny w zasadzie towarzyszyć takiej obserwacji, jak się zna psychologię. Natomiast nic tutaj takiego nie było i to był jakby pełny trans. I nawet jak ja odchodziłem od tego okna i kończyłem obserwację tego obiektu, to dalej czułem się jak w transie i nawet nie podszedłem do taty, który jeszcze w tym momencie nie spał, tylko po prostu podszedłem grzecznie spać, bez żadnego, bez żadnego strachu i bez żadnych większych emocji. To jest właśnie takie najbardziej charakterystyczne w tym wszystkim. Obserwacja skończyła się powiedzmy po pięciu minutach. Ja oczywiście nie jestem w stanie teraz sobie przypomnieć, jak długo ta obserwacja trwała i ten trans też troszeczkę to poczucie czasu zaburzył.
Natomiast tutaj o żadnym missing time i tak dalej nie można powiedzieć. Powiedzmy, że trwało to pięć minut i ja dalej widziałem ten obiekt w momencie, w którym już odchodziłem od tego okna. On już był, można powiedzieć, profilem tylnym skierowany względem mnie jako obserwatora. Odległość obiektu ode mnie no nie wiem, oszacowałbym na dwieście metrów może, ale to też ciężko jest tak stwierdzić dokładnie nie znając wymiarów i to wiadomo na niebie to troszeczkę może być inna percepcja zaburzona. No i poszedłem spać niczym zahipnotyzowany i następnego dnia wstałem rano, poszedłem do szkoły i pamiętam, że zaczęło do mnie docierać tak naprawdę co się, co się tego dnia wydarzyło. I byłem tak podekscytowany, że pamiętam na pierwszych zajęciach po tym basenie, już we wtorek zacząłem kolegom rozrysowywać na kartkach, co widziałem dnia poprzedniego i, i dokładnie opisywać ten obiekt i rysować wizualizacje. Ja też Państwu tutaj załączyłem taki rysuneczek mały z pamięci narysowany. Jak to wyglądało, jak to zapamiętałem. No i rozmawiałem ze znajomymi. Oczywiście wiadomo jak to na takie zdarzenie troszeczkę takich śmiechów, troszeczkę, troszeczkę żartów.
Niektórzy mówili wow, też można powiedzieć byli zdziwieni. No i jeden kolega stwierdził, że on też taki obiekt widziałDokładnie o tej samej godzinie, że on leciał w kierunku właśnie zachodnim i tak dalej, ale no niestety to, że on tak powiedział, no to wiadomo, że dzieci w tym wieku różnie mogą reagować na takie rzeczy i niektórzy mówią tak tylko po to, żeby zyskać troszeczkę sympatii czy atencji ze strony, ze strony rówieśników, a tak naprawdę tego nie widzieli. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy ten kolega rzeczywiście mówił prawdę, że widział ten obiekt, czy tylko tak powiedział, żeby zyskać, że tak powiem, moje uznanie w tym wszystkim. Natomiast no pamiętam do dziś, że on rzeczywiście tak powiedział. Jeśli chodzi o tą relację, powiedziałem wszystko i można powiedzieć, że ona też zmieniła mnie trochę pod tym względem, że zacząłem się bardzo mocno interesować wszystkimi zjawiskami paranormalnymi, UFO od tego momentu i do dziś tak naprawdę mam tak, że słucham dużo relacji ufologicznych, oglądam programy różne ufologiczne i bardzo często też jeżdżę sobie pooglądać niebo czy patrzę w niebo wieczorem jak idę spać z jednego czy z drugiego okna w domu. Takie zdarzenie odciska, można powiedzieć duże, duże piętno jak się zobaczy tak spektakularny statek UFO. I no, ja też jakby niechętnie można powiedzieć, mówiłem innym, bo dzisiaj tą historią z nikim nie dzielę i ona tak bardziej jest zakopana gdzieś tam w mojej pamięci. Zawsze jak oglądam różne programy o UFO, to po prostu sobie też to przypominam, ale bez jakichś tam, można powiedzieć też już wielkich emocji, tylko po prostu jako, jako zdarzenie ze swojego życia, które no w jakiś sposób mnie zmieniło. Ale, ale też nie powiedziałbym, że jakoś bardzo mocno i brutalnie przeszkodziło mi w życiu codziennym. Tak bym to powiedział.
[42:02] - Pan wspominał o tym takim uczuciu transu, jakby amoku czegoś tego typu. Czy czuł pan może jakby, jak gdyby coś sterowało pana zachowaniem w jakimś stopniu?
[42:13] - W pewnym stopniu może tak, bo ja pamiętam, że mimo że byłem świadomy cały czas, to nie było jakby odcięcie od świadomego myślenia. To miałem takie myśli, żeby, żeby krzyknąć, żeby zawołać tatę, że, że coś takiego widzę, ale czułem, że jakby coś, coś w jakiś sposób krępuje mnie, żebym to zrobił. Albo może ja w jakiś sposób dziwny sam nie chcę tego robić. No to było takie niewyjaśnione, że może tak bardzo. Nie wiem. Czuję taki duży stres, żeby tego nie mówić tacie i nie krzyczeć. Czy po prostu coś wywierało na mnie wpływ, żeby tego nie robić? Ale biorąc pod uwagę to, że nie miałem jakichś wtedy większych emocji, a wiadomo, że jak człowiek czuje stres, to są jakieś charakterystyczne objawy, a wtedy czegoś takiego zupełnie nie było. To była taka cisza, brak emocji, po prostu patrzenie w ten obiekt jak, jak w obrazek przez powiedzmy pięć minut, tak?
[43:04] - Rozumiem, że podczas patrzenia przez okno na ten obiekt towarzyszyła panu taka sama cisza jak wtedy w tym parku tak?
[43:10] - Tak, tak, właśnie porównywalna do tego w tym parku. No nie słyszałem żadnych odgłosów ptaków. Czułem się powiedzmy obserwowany i tam bardzo dziwnie. Moje zmysły były właśnie bardzo wyostrzone w tym parku. Taki się czułem. Pamiętam do dziś moment, kiedy byłem w tym parku i na przykład patrzyłem w kierunku północno zachodnim i jeszcze widzę, jakby powiedzmy za pomocą jakiejś tam pamięci fotograficznej takie światło księżyca, które padało wtedy na ziemię. Pamiętam te krzaki, pamiętam ten moment, kiedy właściwie no nie było żadnych przesłanek do tego, żebym to jakoś wyraźnie pamiętał, bo to, co się stało dopiero później, było no szokujące. Natomiast w tym parku no czułem tylko takie, takie uczucie dziwne, ale później ten sam spokój, ta sama cisza, ten sam brak hałasu. Spokój towarzyszył mi przy obserwacji tego obiektu.
[43:56] - W parku rozumiem, czuł pan jakieś takie napięcie, prawda, że coś się zaraz wydarzy? To było napięcie czy bardziej no uprawnionym byłoby to nazwać na przykład, nie wiem, ciekawością?
[44:06] - Ja bym to można powiedzieć połączył, bo to i była jakaś taka ciekawość, ale również tak jak powiedziałem, no takie uczucie, że coś się zaraz wydarzy, coś wisi w powietrzu. O, to jest chyba najlepsze, najlepsze określenie tego wszystkiego, że coś po prostu wisi w powietrzu.
[44:20] - Ale to nie było takie jakby uczucie, że to może powodować jakieś zagrożenie, prawda?
[44:25] - Nie, nie, nie, nie, nie było takiego uczucia.
[44:27] - Tak jak słuchałem pana opisu tego obiektu, to oczami wyobraźni zobaczyłem coś na kształt sterowca. Nie wiem, czy to było, czy było to uprawnione porównanie. Natomiast jak tak patrzę teraz na rysunek, to wygląda troszkę jak taka łódź podwodna, bez peryskopu, wiernika i tak dalej.
[44:45] - Tak, można to, można to nazwać na różne sposoby. Sterowiec to nie był. Nie ma tutaj takiej możliwości. Dolna i górna część tego obiektu one były porównywalne wielkością. Wiadomo jak wygląda sterowiec. Tutaj nie był to ani samolot, ani sterowiec, ani helikopter. Żaden znany mi pojazd ziemski. To obserwacja była dla mnie na tyle spektakularna i szokująca, że po prostu widziałem, że to jest obiekt pozaziemski, tak? Że to jest obiekt, klasyczny statek kosmiczny, ale nie, nie w takim można powiedzieć klasycznym stylu, jak to wielu opisuje, czy to tic taki, czy to, czy to latający spodek. No właśnie nie.
To było coś na kształt takiego, no nie wiem, łodzi podwodnej typu stealth może bardziej czy okrętu, ale no przypominał okręt, tak? No ale żadnych, żadnych żagli i tak dalej nie miał. To była konstrukcja typowo metaliczna.
[45:31] - A czy babcia bądź rodzice również coś spostrzegli dziwnego? Może, może po babci dało się jakoś wyczuć, że ona też w tym parku coś jakby wyczuwała?
[45:40] - No właśnie nie, nie, nie, nie, nie rozmawialiśmy i babcia zachowywała się zupełnie normalnie, a ja nie dzieliłem się swoimi emocjami w tamtym momencie. I też no wiadomo, jak byłem w tym parku, to może i czułem takie emocje, ale nie spodziewałem się co za chwilę się może wydarzyć.No a w domu ja obserwowałem ten obiekt sam, więc nie podzieliłem się tym z rodzicami, bo to nie wiem. Czułem jakiś taki dopiero później wstyd. Można powiedzieć, że po kilku dniach miałbym się tym z nimi podzielić. Czy dopiero następnego dnia. Nie zawołałem ich od razu. Nie, nie budziłem ich. Czułem się dziwnie w związku z tym. No bo jakbym dzisiaj coś takiego zobaczył, to wydaje mi się to pierwsze co, to chwyciłbym za telefon albo aparat. Wołał wszystkich dookoła i wiadomo, że próbował to w jakiś sposób uwiecznić i też potwierdzić zgodność mojej obserwacji ze świadomością innych ludzi.
A w tym momencie czegoś takiego nie było i nie zrobiłem tego.
[46:30] - Ta cisza w sposób nieunikniony kojarzy mi się z tak zwanym czynnikiem Oz. Nie wiem, czy pan zna takie pojęcie, to-
[46:38] - Tak, miałem. Słucham często państwa relacji, więc. Więc tak
[46:41] - Tak. Takie prawda uczucie, że brak dźwięków, tak jakby wszystko dookoła zamarło. To było coś takiego, tak?
[46:49] - Tak, to było coś takiego. Mhm.
[46:51] - A czy rodzice zauważyli jakąś, nie wiem, zmianę w pana zachowaniu w tym okresie?
[46:57] - Nie rozmawiałem z nimi na ten temat. Nie wydaje mi się, żeby cokolwiek zauważyli. Ja zachowywałem się, wydaje mi się zupełnie normalnie. Później tylko po prostu jak patrzyłem w niebo przez jakiś dłuższy czas od tego zdarzenia, to tak można powiedzieć, że troszeczkę się nawet stresowałem. Patrzyłem na jakieś samoloty i miałem dziwne, dziwne uczucia z tym związane. Mimo że to były tylko samoloty, to troszeczkę wywarło jakieś tam, można powiedzieć, piętno na mnie, natomiast nie w jakiś sposób większy, że mówię, przeszkadzało mi to w życiu codziennym, tak jak powiedziałem.
[47:28] - Mam jeszcze takie pytanie czy widział pan może wcześniej coś, co mogłoby jakoś wyglądać podobnie do tego obiektu? I czy był pan w jakimś stopniu zaznajomiony z tymi tematami, takimi paranormalnymi, prawda, ufologicznymi? Oczywiście na tyle, na ile może tę tematykę poznawać dziecko w takim młodym wieku.
[47:44] - No właśnie z racji tego, że powiedziałem, że w tamtym czasie to była druga lub trzecia klasa szkoły podstawowej i nie miałem jeszcze żadnej styczności, można powiedzieć, z taką tematyką. Nie słuchałem relacji innych. Nie, też nie istniały te kanały ufologiczne. YouTube nie istniał też w telewizji nie oglądałem takich programów wtedy.
[48:02] - No Nie do wiary było emitowane o takiej porze, gdzie zwykle dzieci już śpią, prawda?
[48:06] - No ja nie oglądałem też i dopiero się zainteresowałem po tym zdarzeniu. Ono, ono sprawiło, że zacząłem się interesować tego typu tematyką i tak też jak słucham wielu wypowiedzi świadków, to często przewija się też ten motyw, że oni zainteresowali się zjawiskami paranormalnymi, UFO i tak dalej. Dopiero po obserwacji czy doświadczeniu osobistym, prawda?
[48:30] - Czyli możemy na to wygląda spokojnie przyjąć, że to co pan wtedy zobaczył, to czego pan wtedy doświadczył, całkowicie jakby odbiegało od tego, co miał pan zapisane w swoim osobistym banku pamięci, prawda?
[48:43] - Tak, całkowicie. Całkowicie. Nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałem. I no tutaj pamiętam dość dobrze to zdarzenie i ono nie zostawia jakichś większych wątpliwości dla mnie, że był to po prostu no, dość sporej wielkości i spektakularnie widoczny statek UFO.
[48:59] - A było może coś takiego, że te wspomnienia jakby w pierwszym momencie były bezpośrednio po tym zdarzeniu, po tej obserwacji były zablokowane i wracały stopniowo następnego dnia bądź na przestrzeni kilku następnych dni.
[49:12] - I tutaj nie jestem w stanie tak precyzyjnie powiedzieć, bo z racji tego, że no szybko poszedłem spać po tym, to no być może te emocje z tym związane i ta cała no nie wiem, otoczka dopiero zaczęła być taka wyraźna i chwytać, można powiedzieć, te emocje następnego dnia. Więc jakiś tutaj taki czynnik przyblokowania tego wszystkiego wystąpił ewidentnie, no bo dopiero zacząłem czuć jakąś ekscytację i sobie tak nie tyle, że przypominać, ale uświadamiać co tak naprawdę zobaczyłem poprzedniego wieczoru w szkole podczas zajęć, tak? Tak jak mówię, no rysowałem kolegom nagle, nagle to, jak ten statek wyglądał na kartkach papieru. I normalne dzieci się tak nie zachowują nagle po przyjściu do szkoły, prawda? Żeby rysować statek UFO i opowiadać o tym, co widziały poprzedniego dnia. Więc rzeczywiście ta świadomość jakby może wracała czy się robiła wyraźniejsza następnego dnia. Ale tutaj żadnego braku ciągłości pamięci ja bym nie stwierdził ani tego, że, że nie wiem, zobaczyłem to, zapomniałem i dopiero przypomniałem sobie następnego dnia.
[50:14] - No tutaj ten czynnik takiego przyblokowania też występuje u osób dorosłych w ogóle. Występuje u osób, które doświadczyły bądź zobaczyły coś, co jakby czego ich świadomość nie wie, w jaki, z czym to jakby skojarzyć tak? Zobaczenie czegoś pierwszy raz w życiu. Tutaj mam takie przypadki na przykład osób już w podeszłym mocno wieku, które też pierwszy raz w życiu w ogóle opowiadając o czymś, twierdzą, że pierwszy raz w życiu zobaczyły w ogóle coś, co wykracza jakby poza ich zakres postrzegania, poza ich światopogląd, tak?
[50:48] - Mhm. No tak, czyli to może być, może mieć przełożenie na ludzi w różnym wieku. Ja też wiele relacji słyszałem i tutaj mówi się, że dzieci są najbardziej podatne na takie zjawiska, nie wiem, z pogranicza czy paranormalne. Natomiast no dorośli też często, często padają, można powiedzieć nie tyle ofiarą, co widzą coś dziwnego.
[51:10] - No tutaj już nie rodzą mi się żadne pytania co do tej relacji. Wszystkie pytania, jakie sobie pozapisywałem, już znalazły swoją odpowiedź. Także możemy przejść do tych mniej jakby, jak to pan ujął, spektakularnych zdarzeń.
[51:23] - Tak, tak, zdecydowanie mniej spektakularnych. Ta historia pierwsza ona jest bardzo osobista i jest dla mnie niezwykła na swój sposób. Natomiast te kolejne one są no dużo mniej spektakularne i już tutaj nie będzie takiego, można powiedzieć, efektu wow. Może najpierw zacznę od tej historii, którą też jako, jako drugą podałem w mailu. Mianowicie to była historia z lat osiemdziesiątych albo dziewięćdziesiątych. Tutaj już wiele lat po tej, po tej obserwacji mojej UFO, którą przed chwilą przytoczyłem, rozmawiałem z tatą i on mi powiedział, że jego znajomy w firmie, jak tata prowadził kiedyś firmę, zwierzył się muŻe widział ogromny statek UFO i to był klasyczny spodek. To jest również województwo zachodniopomorskie, miejscowość Stepnica, a w zasadzie to jak się jedzie drogą między Stepnicą a Goleniowem, to jest teren bardzo lesisty. Tutaj mamy Puszczę Goleniowską, taką można powiedzieć monokulturę sosnową. Jak na tamte czasy, powiedzmy, że były to lata dziewięćdziesiąte, to bardzo mało samochodów jeździło na drogach, a zwłaszcza na takich drogach leśnych. I ten człowiek jadąc z żoną po, po właśnie drodze leśnej w nocy to było, pamiętam, bardzo późno wieczorem albo w środku nocy widział obiekt, latający talerz wielkości nawet boiska piłkarskiego, jak relacjonował, wiszący nad lasem bardzo nisko, ale widoczny z drogi.
I to zdarzenie też wywarło na nim ogromne, ogromne piętno, czy, czy bardzo mocno zmieniło jego światopogląd. I ten pan, który był wówczas zatrudniony w firmie u mojego taty, on opowiadał, że z bardzo dużym przejęciem, jak mój tata relacjonuje, że obserwowali to razem z żoną i że byli, byli w niemałym szoku. Natomiast jak próbowałem dopytywać o szczegóły tego zdarzenia, to ten pan nie opowiadał tacie jakichś większych szczegółów na temat tego, ani żadnego missing timu, ani tutaj właśnie tego efektu zawieszenia czy, czy jakichś emocji. Po prostu jechali, zobaczyli coś, coś szokującego i jechali dalej, można powiedzieć, tak? Ale ten obiekt rzekomo był właśnie wielkości około takiego boiska piłkarskiego. Miał dużo świateł jakby na spodzie i wisiał nieruchomo i bezdźwięcznie też nad lasem. Ale niestety więcej z tej historii nie mogę, nie mogę wycisnąć, bo ten pan nic więcej nie powiedział, jak rozmawiałem z tatą na ten temat.
[53:50] - No to by się musieli wypowiedzieć główni świadkowie, prawda, tego zdarzenia. O ile oczywiście jeszcze żyją, bo to już prawie no ile? Trzydzieści pięć lat zaraz minie.
[54:02] - No jeszcze prawdopodobnie, jeszcze prawdopodobnie żyją, natomiast tutaj już też mój tata dawno nie ma z nimi kontaktu. Nie wie, nie wie, jak potoczyły się ich losy i być może ci państwo będą słuchać ten program jakimś cudem, jeśli się nadarzy taka okoliczność. No bo wiadomo, ludzie, którzy doświadczyli takiego zjawiska, wydaje mi się, że powinni się interesować tym. I to tak jak też w moim przypadku przebiega, to być może ci państwo gdzieś tam kiedyś usłyszą tą, tą wzmiankę i połączą kropki, ale to jest raczej mało prawdopodobne, więc przeszedłbym już do kolejnej historii.
[54:34] - No jakaś szansa zawsze jest, bo tutaj czasami zdarzają się też świadkowie z historiami sprzed pięćdziesięciu lat, sprzed sześćdziesięciu. To świadczy o tym, że cały czas poszukują jakby głębszego zrozumienia tego, co sami zaobserwowali czy też doświadczyli. Także jeżeli słuchają nas świadkowie tego zdarzenia z Zastępnicy, to będziemy wdzięczni ja, Radio Paranormalium i oczywiście mój rozmówca za kontakt i jakieś szczegóły, bo to jest naprawdę interesująca sprawa. Także możemy przejść do kolejnej historii.
[55:08] - Dobrze, to teraz chronologicznie można powiedzieć historia osadzona czasowo, ale w moim przypadku, bo to już było moje osobiste doświadczenie, moja osobista obserwacja tutaj, no, można powiedzieć, że rok obserwacji to był jakoś albo dwa tysiące dziewiętnasty, może dwa tysiące dwudziesty. Nie jestem precyzyjnie w stanie powiedzieć, jaka to jest data ani nawet jaki to jest miesiąc, bo to zdarzenie nie wywarło na mnie jakiegoś dużego wpływu. Ale któregoś dnia czy któregoś wieczoru, wracając sobie ze Szczecina do Goleniowa drogą ekspresową S3 tutaj jechałem przy znowuż dość czystym niebie zimowym, znaczy zimowym to nie pamiętam w tym momencie było, bo to tylko tak spekuluję, że to było niebo zimowe, ale mówię, nie pamiętam dokładnie pory roku, tylko przypuszczenie, że to była zima. Przypuszczenie z racji godzin, kiedy wracałem właśnie tutaj do siebie. Zobaczyłem dość duży, znaczy dość duży. Zobaczyłem świetlisty obiekt przelatujący równolegle do, można powiedzieć, do drogi ekspresowej z bardzo dużą prędkością. Ten obiekt był, powiedzmy w kształcie kuli. Było to jasne, białe światło. Nie był to na pewno samolot, nie był to żaden odrzutowiec, rakieta tym bardziej nie. Nic, co określiłbym jako wytwór ludzkiej techniki.
Był to obiekt tylko świetlisty i on z prędkością, którą oszacowałbym na kilka machów. Tutaj w mailu do Państwa napisałem bodajże, że pięć machów. Tak bym go oszacował. Równolegle do drogi ekspresowej poleciał w kierunku morza, w kierunku Bałtyku z bardzo dużą prędkością. I z racji tego, że miałem też bardzo dobry widok przed sobą, niewiele, wiele kilometrów szedł horyzont i niebo to przez kilka sekund ten obiekt byłem w stanie obserwować. No i poruszał się z nieosiągalną dla ludzkich pojazdów prędkością. Zdecydowanie był to obiekt świetlisty. Nie była to na pewno żadna kometa. Nie był to żaden bolid, nie była to żadna asteroida, meteoryt. Ja też wielokrotnie jeździłem oglądać jakieś Perseidy czy jakieś roje meteorytów.
Widziałem kiedyś bolid wlatujący w atmosferę. Takie słynne zdarzenie tutaj też z okolic Szczecina, chyba nawet z zeszłego roku czy dwa lata temu. Nie pamiętam już dokładnie. Więc absolutnie tutaj nie. To było światło jednostajne. Ono cały czas przez te kilka sekund było, można powiedzieć, tego samego natężenia, tylko po prostu mocno oddalało się ode mnie jako od obserwatora. To tutaj myślę, że to jest tym zdarzeniem.
[57:37] - Ja mam takie pytanie czy ten obiekt, czy wysokość, na której przebywał ten obiekt można było liczyć jeszcze w metrach, czy już w kilometrach?
[57:46] - No wydaje mi się, że w kilometrach. To z racji tego, że ja go jeszcze widziałem dość daleko na horyzoncie, to on był w kilometrach nad powierzchnią ziemi raczej.
[57:55] - A był widoczny jakiś ogon? Zostawiał coś za sobą czy, czy tak po prostu sobie przeleciał?
[58:01] - Właśnie nie był widoczny żaden ogon. Nie było żadnego śladu, żadnego takiego...No nie wiem, charakterystycznej takiej, nie wiem, świetlistej nici czy czegoś takiego nie było. Absolutnie. Był to obiekt, który był dużo jaśniejszy od, od gwiazdy, dużo jaśniejszy od Wenus, od Jowisza. Większy, ale też poruszał się z ogromną prędkością.
[58:21] - Czyli krótko mówiąc, nie zostawił za sobą żadnych śladów wskazujących na jakieś spalanie się w atmosferze tak?
[58:27] - Dokładnie tak.
[58:28] - A ten obiekt jakoś oddziaływał na otoczenie, czy tak po prostu sobie przeleciał?
[58:32] - Tak po prostu sobie przeleciał. Jechałem samochodem, akurat spojrzałem w tą stronę i przeleciał w kilka sekund, bez jakiegoś większego, no bez żadnego wpływu na otoczenie tak naprawdę.
[58:43] - Nasuwa mi się jeszcze takie pytanie jakby pan opisał, do czego by pan porównał sposób świecenia tego obiektu, czy też jego kolor?
[58:51] - Kolor typowo biały. Porównałbym go do gwiazdy. Sposób świecenia obiektu też bym porównał do gwiazdy tak naprawdę, ale no był jak świeci najjaśniej na niebie, można powiedzieć poza oczywiście Słońcem i Księżycem, nie wiem, Wenus czy Jowisz, to to było kilka razy większe od Wenus czy od Jowisza.
[59:10] - To było takie światło przypominające trochę światło wydobywające się w momencie spawania?
[59:14] - Nie powiedziałbym tak. No nie, ono było takie jednolite. No jak się spawa, no to lecą takie, można powiedzieć, świetliki.
[59:21] - No chodzi mi to, to, to. Chodzi mi o ten, to jakby to główne światło, nie tam jakieś odpryski, prawda?
[59:27] - No po prostu było białe. Nie powiedziałbym przy spawaniu to, to różne.
[59:34] - Dobrze, to możemy przejść do tej ostatniej chyba historii.
[59:37] - To ta historia jest no chyba najlepiej udokumentowana czy udokumentowana. No jest ona świeża, więc ja tutaj mogę powiedzieć o niej najwięcej. Ona była z tego roku i też właśnie ze względu na to, że po raz kolejny zobaczyłem obiekt, którego źródła nie potrafię wyjaśnić, to stwierdziłem, że mam już kilka tych historii, to warto by było się skontaktować właśnie z państwem i może tutaj opowiedzieć zwłaszcza tą pierwszą historię spektakularną, ale też tą właśnie z kwietnia tego roku. No to też dorzuciłem, że tak powiem, w mailu wszystko, co w tematyce obiektów pozaziemskich, UFO i takich zjawisk paranormalnych doświadczyłem. Takich innych zjawisk, jakichś można powiedzieć niezwiązanych z wypadkami UFO tak naprawdę nie mam i tutaj nie miałbym co powiedzieć. Natomiast to zdarzenie ostatnio, o którym teraz powiem, miało miejsce właśnie w kwietniu tego roku. Była to godzina gdzieś tak powiedzmy dwudziesta pierwsza wieczorem. Ja szedłem przez miasto. Tutaj również w Goleniowie zacząłem obserwować obiekt czarny, który był powiedzmy w kształcie deltoidu, takiego no można powiedzieć, wysuniętego tym dłuższym ramieniem w kierunku ziemi i może krótszym ramieniem w kierunku nieba. On obracał się wokół własnej osi i się wznosił.
Podczas gdy szedłem przez miasto i jak zobaczyłem ten obiekt, to zacząłem za nim podążać do tego stopnia, że w pewnym momencie zacząłem za nim biec, żeby tylko mi z oczu nie zniknął pomiędzy blokami, bo byłem akurat na osiedlu tutaj bloków i no właśnie charakterystyczne też w tym obiekcie było to, że ten obiekt obracał się wokół własnej osi. Ja w pierwszym momencie w ogóle pomyślałem, widząc ten obiekt, że to jest balon i to było takie moje, moje pierwsze przemyślenie z racji tego, jak on się poruszał. Natomiast jak zacząłem się bardziej przyglądać, to była też taka już mocna szarówka, można powiedzieć. Może nie blue hour, ale bardziej taki no już, już mocny zmierzch, ale ten obiekt jeszcze było dość wyraźnie widać. Ja zacząłem iść za tym obiektem. Widziałem, że on porusza się wokół własnej osi, że raz jest węższy, raz jest szerszy i to się działo tak powoli, ale można powiedzieć jednostajnie czy równomiernie. Raz był grubszy, raz był chudszy i tak w kółko powtarzało się to. On się wznosił cały czas stopniowo, bardzo płynnie i bardzo, bardzo powoli. Aż w końcu po, dajmy na to dwóch minutach obserwacji przestałem go widzieć, bo on mi się zaczął zlewać z tym szarym czy ciemnym już niebem, zmierzchem. Nie było tutaj żadnych takich dziwnych sytuacji jak w przypadku pierwszej obserwacji.
Czyli nie było tutaj żadnego takiego braku emocji, takiego transu, hipnozy, żadnego dziwnego stanu. Po prostu widziałem obiekt i zacząłem za nim podążać. Później też sobie sprawdzałem, żeby obalić ewentualnie hipotezę balona, kierunek wiatru i też miejsce, z którego ten obiekt nadlatywał. I o ile kierunek wiatru był dość zgodny z tym, jak ten obiekt się poruszał, to też miejsce, z którego on nadlatywał. No nie wiem. Ktoś by musiał wypuścić bardzo dziwny balon o bardzo dziwnym kształcie dosłownie do lasu. Też biorąc pod uwagę, w jakim tempie ten obiekt się wznosił. Nie wydaje mi się, żeby był to balon z helem. No balon z helem raczej nie obraca się wokół własnej osi i nie ma kształtu, który przypomina deltoid kanciasty, prawda? Balony są raczej wypełnione powietrzem.
Przyjmują kształty bardziej okrągłe, tak? Też ciężko mi powiedzieć, na jakiej wysokości był ten obiekt. Jak rozpoczynałem obserwację, to wydaje mi się, że mógł być na kilkudziesięciu metrach, a kiedy ją kończyłem, to być może był nawet na kilkuset czy to dwustu, czy trzystu metrach powyżej ziemi. Natomiast więcej o tym obiekcie zdaje mi się, że nie mogę powiedzieć już. No był czarny. To na pewno.
[01:03:24] - No tutaj co do kształtu to chyba wszystkie opcje są możliwe, bo też wiadomo, balony występują w całej mnogości różnych konfiguracji, że to tak ujmę. Natomiast no tutaj sposób poruszania się tego obiektu, sposób jego zachowywania się w ogóle. No chyba balon wyklucza. On się cały czas obracał wokół własnej osi, tak? Jeżeli dobrze zrozumiałem.
[01:03:45] - Tak, tak. On obracał się cały czas wokół własnej osi i miał taki swój charakterystyczny cykl, tak? Jak jest bryła jakaś geometryczna, to powiedzmy w kształcie jakiegoś takiego no właśnie deltoidu, to ma widoczna z czterech stron ma dwa razy ten szerszy przekrój i dwa razy ten węższy przekrój. I czułem, jakby ten obiekt obracał się trzysta sześćdziesiąt stopni wokół własnej osi właśnie. Jak obserwowałem go, to to było bardzo regularne. Bardzo regularny ruch to był.No w teorii wiatr w jakiś sposób mógłby obracać balon. Może, ale też nie tak.
[01:04:18] - No nie tak regularnie, tak?
[01:04:19] - Tak i nie tak szybko, bo o ile jeśli chodzi o ten obiekt, to dla obiektu, powiedzmy nawet pozaziemskiego, ten cykl obrotu on był dość wolny. To jednak jakbym miał powiedzieć o cyklu obrotu jakiegokolwiek balonu z helem, to tutaj no balony bardzo wolno zmieniają tą swoją oś i, i tutaj zupełnie odbiega to od kształtu balonu. I też nie było nic słychać, co ważne. To był obiekt bezdźwięczny absolutnie. I to tyle mógłbym sobie o nim powiedzieć jeszcze dodatkowego.
[01:04:50] - No balon chyba w pewnym momencie przestałby się obracać i po prostu odleciałby w takim kierunku, w jakim go wiatr popchnął, tak?
[01:04:58] - Tak. I mimo że tutaj to wznoszenie i też kierunek, w którym on się wznosił, mogłyby wskazywać na to, że był to jednak, że był to jednak balon, to no nie odrzucam tej hipotezy w stu procentach. Jeśli ktoś zacząłby mnie przekonywać i mi mówić, że no był to balon, ale po prostu o dziwnym kształcie i w dziwny sposób się obracał, no to zostawiłbym tu jakieś pole, pole do dyskusji. Natomiast to, to jak, jak obserwowałem ten obiekt przez tą minutę czy dwie, to jednak przesłanki do tego, czy to był balon, a długo się nad tym zastanawiałem później w domu robiłem sobie też takie argumenty za i przeciw. Dlaczego mógł być to balon, a dlaczego nie? To raczej bym, czy raczej zdecydowanie bym stwierdził, że nie był to balon.
[01:05:44] - No, tutaj rzeczywiście najbardziej spektakularna jest ta pierwsza historia. Nie tylko ze względu na charakterystykę obiektu i w ogóle całego tego zdarzenia, ale też ze względu na to, że to jest relacja, jakby nie było z dosyć wczesnego jeszcze dzieciństwa. Coraz bardziej poważnie, że to tak powiem, badacze w ostatnich latach traktują właśnie takie doniesienia, bo świadomość dziecka, no nie jest jeszcze na tyle, ta pamięć nie jest jeszcze na tyle bogata, żeby świadomość dziecka wiedziała, z czym to skojarzyć. To, co widzi, tak?
[01:06:16] - No jak najbardziej. Tutaj też można powiedzieć, jak słuchałem tych różnych historii osób właśnie za czasów dziecięcych i za czasów młodości z różnych krajów też świata przecież, to, to jakby to się tak układało, że ta percepcja dzieci jest jakaś, jakaś inna i jakaś bardziej taka plastyczna, wrażliwa. Czy dzieci są bardziej sensytywne pod wieloma względami.
[01:06:41] - Kolejny z naszych dzisiejszych rozmówców pochodzi z okolic słynnego Wylatowa. On również z racji wykonywanego zawodu prosił o zmianę barwy głosu. Na szczególną uwagę zasługują tutaj przekazane przez niego relacje o obserwacjach dokonanych wraz z grupą innych świadków. Posłuchajmy.
[01:07:00] - Powiem szczerze pierwszy przypadek, który miałem, to był styczniu. To generalnie stało się tak, że jechałem z dwójką kuzynów i to się stało dosłownie w Wylatowie.
[01:07:10] - Jaki to był rok?
[01:07:11] - Wie pan co? To był dwa tysiące ósmy, dziewiąty. Ja wtedy byłem jeszcze jakimś z trzynaście, czternaście lat. No i generalnie jechaliśmy z Turawilna i po prostu w pewnej chwili zaczęło nam szwankować auto. No i koniec końców no stanęło w miejscu. Wyszliśmy z samochodu, patrzyliśmy niby wszystko okej, no ale nagle kuzyn mówi: "Patrzcie w górę". Patrzmy w górę. No i młodszy kuzyn też. No i powiem szczerze, że nas zlodziało, bo zobaczyliśmy dosłownie talerz. Duży talerz, kurczę, którego nie było widać z samej drogi, tylko dopiero jakby nam, kurczę ujawnił, jakby już po prostu byłśmy pod nim.
I on miał taką swoją jakby strukturę, kurczę z węgla węglowego, takiego węgla. To było zupełnie, dosłownie czarne i po kurcze kilku sekundach on się unióсł, bo był nad koronami drzew, uniósł się bezszelestnie i odleciał w stronę Gębis. No to powiem szczerze, że po tej sytuacji po prostu no byłem przerazony i pamiętam po dziś dzień, jak to wyglądało. No i pytałem kuzynów, ale no niestety oni to albo wypadli z pamięci albo, albo po prostu nic o tym nie mówią.
[01:08:14] - Ale była wszelką wątpliwość wszyscy widzieliście to samo tak?
[01:08:18] - Tak, tak tak tak tak trzysta procent. Bo jeszcze, jeszcze kurczę całą drogę debatowaliśmy nad tym, co to było. No i tak koniec końców doszliśmy do wniosku, że to musiało coś niepokojącego. To się unosiło nad koronami drzew. No i dosłownie odleciało bezszelestnie. W chwili, w której no podnieśliśmy głowy i to, i to ujrzeliśmy.
[01:08:39] - Ten obiekt unosił się nad koronami drzewa. Czy jakoś oddziaływał na drzewa, na otoczenie?
[01:08:45] - Nie. Dosłownie nic. Ani na drzewa, ani nic. Tak jakby to po prostu nie wiem, jak to nazwać. Jakby był po prostu zawieszony w miejscu. Uniósł się bezszelestnie. Nie wydawał żadnych dźwięków, żadnych ruchów, nic.
[01:08:57] - To był taki klasyczny latający dysk, tylko z taką jakby ciemną tą częścią dolną tak?
[01:09:02] - Tak, tak, tak. I ta część dolna miał takie jakby uwypuklenia. No to generalnie jakby to pierwszy raz w życiu obserwować. Miał taki, takie jakby wzdłużne ramiona od spodu i one były takie jakby kurczę ła-ła-łmane z takich, takie jakby kieruna. Nie, ja to mogę po prostu narysować panu na kartce i wysłać.
[01:09:23] - No taki szkic by się bardzo przydał, tak? A ile ta obserwacja mniej więcej trwała? Jak długo to widzieliście?
[01:09:29] - Maksymalnie z dziesięć sekund, piętnaście. Bo to mówię jak jechaliśmy samochodem, tego z samej drogi stricte nie było widać. Po prostu no tak, jakby to było zakamuflowane. No tylko, że jak już po prostu wchodziliśmy w tę mogilną, to auto zaczęło szwankować. Zgasło w pewnej chwili wyszliśmy z samochodu no i mówię no, to było, to była chwila moment.
[01:09:50] - I w momencie jak obiekt się ulotnił, samochód wrócił do normalnego działania tak?
[01:09:55] - A po kilku chwilach dosłownie miał również normalnie radio, odpalił.
[01:10:00] - No czyli jakieś oddziaływanie tego obiektu na otoczenie musiało być. Może nie takie bezpośrednie, ale jakimś tam promieniowaniem. Skoro to, skoro wam samochód zaczął szwankować, no to coś tam jednak ten obiekt musiał emitować.
[01:10:12] - Tak, tylko generalnie mówię no, general drzew. No to mówię no to po prostu korony drzew się nie ruszało ani nic. No to tak, jakby to było jakieś takie pole magnetyczne, coś w takim stylu.
[01:10:24] - A nie zauważyliście czegoś nietypowego w otoczeniu, w zachowaniu się otoczenia? Jakiś, nie wiem, brak dźwięków, brak ruchów?
[01:10:32] - Nie wie pan co? Bo to generalnie było, bo to jest przy samej głównej drodze, przy krajówce. Także generalnie no tutaj cały czas przejeżdżają samochody i no takich rzeczy no niestety nie wychwyciliśmy.
[01:10:45] - A rozumiem, że byliście wtedy sami na tej drodze, tak? Czy jak?
[01:10:48] - Tak, tak. Byliśmy sami trzech.
[01:10:49] - No tak. Piętnaście sekund to niby nie jest dużo, ale jednak to jest wystarczająco dużo, żeby tam jakieś szczegóły dostrzec, prawda? Tego obiektu, czymkolwiek by to nie było.
[01:10:59] - No tak. No ja powiem panu szczerze, że naprawdę po tym, jak to zobaczyłem, no to tak jak mówię, byłem przerażony. No i później powiedziałem o tym kuzynom bliskim i fakt faktem, dopiero z moich bliskich się zainteresował tym jedynie pan Siwuś, który no sam, sam się interesował właśnie ufologią. No ja mu opisałem, jak to wyglądało, to mówił, że kilka lat wcześniej widział coś właśnie podobnego i to było w tych właśnie latach, co była taka największa aktywna, aktywność tych zjawisk UFO właśnie w Wielkopolskim.
[01:11:29] - No, to był już chyba okres, gdzie te, gdzie jakby te zdarzenia tam powoli przemierały, tak? Ale cały czas jeszcze tam się coś działo.
[01:11:37] - No tak, tak, tak, tak. Tylko właśnie mówię. Wuja widział to właśnie tak jak to ten właśnie okres, kiedy właśnie mówię, że wuja widziało, to właśnie był taki ten mążony okres właśnie aktywności. No i mówił, że jeden, jeden do jednego, co mu właśnie opisywałem, to on to samo widział.
[01:11:53] - Pan to jakoś zgłaszał później tą obserwację, czy, czy zostało to jakby w gronie rodzinnym?
[01:11:59] - Wie pan co, ja to dopiero zgłosiłem to z trzy lata temu i dosłownie dostałem olany, nie? No to także stwierdziłem, że nie ma sensu się z tym po prostu wysilać. No bo zgłosiłem to długi, długi czas właśnie w sobie. Właśnie taki moment, że stwierdziłem, że to trzeba o tym kurczę pomówić, mówić dalej, no bo męczy mnie to. No i po prostu tyle.
[01:12:19] - No choćby nawet zapisać jakby dla potomności tę relację. No bo to na tle tego, co ufolodzy obecnie dostają w większości jakieś tam obserwacje światełek pojedynczych często, to jednak obserwacja obiektu, który wygląda jak klasyczny latający talerz no robi jednak, powinna przynajmniej robić wrażenie. No dziwi mnie tutaj ten brak reakcji ze strony tych osób, którym pan to zgłosił.
[01:12:45] - No bo zgłosiłem to właśnie jednej, kurczę, osobie. No nie chcę, nie chcę mówić komu, ale ta osoba jest bardzo, bardzo mocno związana właśnie z tematyką ufologii. No i wysłałem wiadomość. No ale mówię, no odczytał temat i tyle. No to stwierdziłem, że no mówię, no już nie ma sensu dalej, kurczę, komukolwiek o tym mówić. No ale trafiłem właśnie na pana radio, nie? No i tak po kilku właśnie odsłuchanych audycjach mówię no przełamałem się i w końcu się kurczę wyznałem.
[01:13:12] - Jeżeli dobrze pamiętam, to tam was było wtedy trzech: pan i dwóch kuzynów.
[01:13:17] - Dokładnie tak.
[01:13:17] - Jaka była, jaka była reakcja kuzynów na, no w momencie jak zobaczyli ten obiekt?
[01:13:23] - No jak mam być szczery, tak brzydko mówiąc i cytując to: o kurwa, co to jest?
[01:13:28] - Czyli wrażenie musiało być duże po ich stronie.
[01:13:30] - No generalnie przez, jak to już odleciało, to staliśmy jeszcze może tak z pięć minut i no nie wiedzieliśmy, co się dzieje w ogóle. Dosłownie w ryć, nie?
[01:13:41] - A jakoś rozmawialiście później o tej obserwacji, czy po prostu tak to przeszliście nad tym do porządku dziennego?
[01:13:48] - Nie no wie pan co, generalnie było tak, że rozmawialiśmy po drodze i tam minęło nie może z dwa, trzy miesiące. No był, no, no gadaliśmy jeszcze raz właśnie o tym. No ale później tak już po prostu się temat urwał. No i zapytałem właśnie, no to było po tym może z trzy, cztery lata i zapytałem właśnie, czy kurczę pamiętają to. No i po prostu wyparli to z pamięci moim zdaniem.
[01:14:12] - Albo nastąpiło wyparcie z pamięci, albo po prostu no to jest coś, na tyle okazało się dla nich szokującego, że no wolą o tym, wolą nie ruszać tego tematu, kolokwialnie mówiąc.
[01:14:25] - No może być też tak. Ja sobie mówię, no mówię, no dla mnie ten, tamto zdarzenie no najbardziej zapisało się w głowie, nie? Bo mówię, no nie widziałem takiego czegoś nigdy wcześniej. No, a jak już to po prostu zobaczyłem, no to utkwiło w głowie i tak mówię no coś po prostu to było niesamowitego. Druga historia wydarzyła się dosłownie po tych, kurczę, trzy lata. To już był taki okres, kiedy miałem no szesnaście, siedemnaście lat i to stricte widziałem dwa obiekty jednocześnie i one naprawdę nisko, nisko leciały, bo to było właśnie w Wilnie i to były dwa spodki, typowe takie standardowe spodki z takimi jakby ekranami wokół i te ekrany miały kolor zielony i w jednym generalnie ten jeden ekran był jakby taki wygaszony, jakby trochę właśnie może przypalony, coś w takim stylu. Generalnie tak jak patrzyło na te obydwa obiekty, one sobie leciały równym tempem, ale z tym, że ten, co miał właśnie ten, ten jakby przypalony ekran, to można było dostrzec, że on się kręcił dookoła własnej osi i one się przemieszczały od strony tak jakby Kapsa, czyli to jest generalnie miejscowość obok Gnatowa w stronę Bydgoszczy.
[01:15:37] - Czyli to były dwa takie, podobnie jak w tamtej obserwacji tutaj też były dwa takie typowe latające spodki, tylko jakby różniły się nie wiem, kolorem, pewnymi cechami, tak?
[01:15:48] - Tak, tak, tak. Tylko że w jednej tego, co widziałem jako pierwszy ogólnie, no to te były malutkie, bo tamte pierwsze to były naprawdę ogromne.
[01:15:55] - A ile one mniej więcej tak mogły mieć, tak porównując na przykład do rozmiaru nie wiem, Księżyca, Słońca. Ile one mogły mieć wymiarów?
[01:16:05] - Wie pan co, generalnie mogę nawet inaczej, bo one naprawdę były nisko, no na tyle, że to szło konkretnie nisko. No to piramidę drzwi może miały z po pięć, sześć metrów średnicy.
[01:16:16] - No to takie średnie, takiej średniej wielkości, można powiedzieć wielkości samochodu.
[01:16:20] - No koło tego coś, no.
[01:16:22] - A czy byli tam jeszcze jacyś inni świadkowie obok pana czy, czy, czy był pan jedynym świadkiem tego, tej obserwacji?
[01:16:29] - W sensie wie pan co, generalnie ludzi było wtedy trochę, no bo to normalnie było tak gdzieś około godziny dziewiętnastej, dwudziestej. No to, i to było w środku lata, to generalnie było tam sporo osób na, na, na właśnie kurczę ulicach. To się robiło szara, szarało wtedy. No bo to już taki był, kurczę, no sam, sam właśnie wieczór, nie? No to nie wiem, czy ludzie po prostu zwrócili uwagę na to. Jak ja to zauważyłem, no to dosłownie wpadłem do, do kurczę domu jak taki zdesiany. No bo się wtedy też przestraszyłem. No to powiedziałem mamie co widziałem. No i nie wiem, czy po prostu uwierzyła w to, czy, czy nie. No ale widziałam, że tak patrzyła na mnie.
No z takim jakimś szokiem, nie?
[01:17:11] - Jak długo ta obserwacja trwała? Tych, tych dwóch obiektów. One leciały idealnie tak samo obok siebie?
[01:17:18] - Dokładnie tak. No tak, jakby generalnie pan, nie wiem, umieścił kurczę w jednej linii jakieś dwa kurczę samochody i jest, no dajmy na to zabawki i je, i je skręcił po prostu poprzez deskę i w jednej chwili pchał równo, to w takim samym tempie się po prostu poruszały.
[01:17:34] - Cały czas tak leciały po jednej prostej linii, tak? Bez żadnych...
[01:17:38] - Dokładnie tak. No i to jeszcze tak w miarę wolno leciały, bo to mówię, no taki kurczę przełom. No to teraz się kurczę ogląda na, na właśnie YouTubach, że jakieś kurczę obiekty lecą, to one lecą szybko, ale te naprawdę no te obydwa leciały no bardzo wolno, to takie kurczę toczenie się było, jakby po prostu nie wiem, zwiedzały miasto albo coś. Tutaj po prostu nie ma czego zwiedzać, nie?
[01:18:02] - No nie ma niby czego zwiedzać, ale czasami się zdarza, że obiekty jakby badają teren, tak? Ile, jak długo to mogło trwać? Bo tutaj chyba nie doszliśmy do tego.
[01:18:11] - Trzydzieści sekund, może nawet więcej, bo one po prostu tak jak leciały, to je obserwowałem cały czas. No coś tak mnie kurczę tknęło i zacząłem biec, nie?
[01:18:21] - Czyli możemy wykluczyć ponad wszelką wątpliwość, że to były na przykład nie wiem, drony czy jakieś inne ziemskie wynalazki?
[01:18:28] - Tak, daje sobie rękę uciąć, że to nie były żadne drony. Po prostu to były dwa spodki UFO.
[01:18:34] - One nie wydawały żadnego dźwięku, nie?
[01:18:36] - Nic, nic, nic, nic, nic, a nic. I tu mówię tak w tej właśnie jednej chwili, tak jak, tak jakby no obserwując je, przeszły mnie takie strachy, jakby coś po prostu strzeliło we mnie i kazało mi uciekać, nie?
[01:18:48] - Ale pan czuł tak, jakby, jakby te, te obiekty jakby na pana coś, coś wysłały w pana stronę? Czy, czy po prostu taka reakcja była emocjonalna na pojawienie się tych obiektów?
[01:19:00] - Wie pan co, to raczej była po prostu taka reakcja emo-emocjonalna. Ja mówię, no widząc takie coś, no to człowiek nie wie, czy ma patrzeć, czy ma uciekać. Ja względem tego właśnie co było pierwsze zdarzenie, no to już widziałem coś zielonego i ja kurczę, po prostu na to zare-, na to zareaguję, nie? No to mówię, zobaczyłem dwa obiekty. No to na początku taka fascynacja była, ale przyszedł moment, że mówię: nie, no coś mnie skurcze jechało, nie?
[01:19:25] - Czyli krótko mówiąc, pod wpływem jakby zobaczenia tego obiektu podjął pan tak zwane RWD. Decyzja ratuj własną dupę. Krótko mówiąc.
[01:19:33] - Dokładnie tak. Dokładnie tak. Ja wtedy generalnie jakby po tym wszystkim wybiegłem z domu w czysty nic a już się autentycznie bałem.
[01:19:43] - Jakie wtedy warunki panowały pogodowe? Jaka była pogoda?
[01:19:47] - To było czyste niebo generalnie. No ciepło było czyste, czyste niebo, idealne i idealna widoczność. Także powiem panu, że no warunki były idealne. Kolejna historia to się wydarzyła w Niemczech, bo na, na zagłębiu. No tak się składa, że jestem kierowcą ciężarówki, to właśnie były takie tereny górskie. No jechałem sobie ciężarówką po, po właśnie autostradzie w Niemczech. No i w pewnej chwili coś po prostu zaczęły mi tak łzawić oczy. No i no z racji tego, że po prostu jestem osobą dalekowidzącą, to patrząc na, na właśnie dany obiekt, bo to był środek dnia, gdzieś kurczę w południe może. No i no i świeciło słońce. I tak właśnie mówię no to, co było na niebie, to mnie strasznie co chwilę oślepiało.
No i tak kurczę, patrząc na to, zauważyłem, że to był taki jakby dzwon właśnie i jakby z jednej strony był taki lekki. Ja tak mam kurczę platynę lekką, która nie, nie odbija jakby refleksów i z drugiej strony takie jakby nie wiem, było spolerowane na kurcze maksa albo coś. I to się obkręcało i co chwilę dosłownie od, no odbijało słońce i to mnie tak paliło po oczach. I poza mną kierowcy na właśnie CB radiu, bo to w sumie byli taki byliśmy szczytu jako kierowcy na, na właśnie CB radiu pytali się, czy inni też to widzą. Także generalnie akurat w tej kwestii nie byłem sam, bo to widziało kilka osób.
[01:21:11] - Jeżeli dobrze zrozumiałem, to to było takie światło, jakby coś w stylu światła policyjnego, tak? Że się obraca i błyska tym światłem w takich regularnych odstępach czasu.
[01:21:22] - Tak, tak, tak, tak. Tutaj bardziej wie pan co, to to się obracą tak jak właśnie dyski. Tylko że z jednej strony było takie, ja bym właśnie mówił tak nie odbijające światła platyna, a ta druga strona odbijała maksy-- no taki maksymalny refleks, nie?
[01:21:36] - Czyli jedna strona była matowa, a druga strona była odbijająca światło, tak?
[01:21:41] - Tak, tak, tak. Jakby spolerowana.
[01:21:43] - Jaki kształt miał ten obiekt? Taki klasyczny też dysk czy, czy jakieś...
[01:21:47] - Nie, nie, nie. To był dzwon.
[01:21:49] - Aha.
[01:21:49] - No to był, to był taki właśnie typowy dzwon.
[01:21:52] - Mhm. Czyli też coś takiego kształtem jakby przypominającego te światło, migawkę tą policyjną, tak? Coś tego typu.
[01:21:59] - Powiem szczerze, że tak mniej więcej może tak, ale mówię no to bardziej wyglądało tak jakby dzwon kurczę taki kosmiczny, o w takim stylu.
[01:22:08] - A to jakoś na jakiej wysokości to mniej więcej mogło być? To jakoś wysoko się unosiło? Czy jak to, jak ten obiekt w ogóle się zachowywał? Czy zmieniał położenie, czy, czy cały czas w tym samym miejscu pozostawał?
[01:22:21] - On się przemieszczał, on się przemieszczał i to generalnie takim swobodnym tempem. I on był strasznie wysoko, bo to mówię, to był taki teren typowo górski i to było widać na tle właśnie gór. No to on był tak kurczę u samego szczytu i cały szczyt był, był właśnie w drzewach i to nawet ile tych drzew szło, szło, szło, szło, tak właśnie idealnie dotrwał. No ale powiem szczerze, że on tak kurczę leciał i cały właśnie takim swobodnym ruchem. No i stopniowo się unosił w górę. A mówię no już pojechaliśmy po prostu dalej, no to jakby tą górę wyminąłem bokiem, o. Także później jużPo prostu ten, ten właśnie obiekt znikł mi po miga.
[01:23:00] - No to musiało być dosyć duże światło. To możemy chyba po raz kolejny wykluczyć drona, bo dron nawet jak miga to, to raz, że widać wy-wyróżnie, że to światło się, prawda, ee, włącza, wyłącza, włącza, wyłącza, a tutaj jakby to światło się tak obracało, tak?
[01:23:16] - Tak, tak, tak, tak. I to, to było w środku dnia, to po prostu o-odbiło się o, o tego, o białym słońce.
[01:23:24] - No i też możemy jakby... Tutaj kolejny argument przeciwko opcji z dronem to jest taki, że no moc tego światła, skoro ono tak bardzo raziło w oczy, to, to musiało być dosyć silne chyba źródło światła, tak?
[01:23:38] - Tak, tak, tak. No ta jedna strona była tak właśnie tłumaczę taka była przepaterowana, która no nie odbijała światła, tak jak przymawiała jakieś lekkie światło, a ta właśnie druga strona no, no po prostu raziła w oczy, nie?
[01:23:52] - A jak długo pojawiały się na CB radiu komunikaty, pytania od innych kierowców? Co to może być?
[01:23:58] - Nie wiem, to generalnie z osiem, dziesięć minut.
[01:24:01] - No to czyli dosyć długo.
[01:24:02] - Tak, tak, tak, bo generalnie no akurat moje CB radio kurczę no, no świe-świeciło bardzo dobrze. No wiadomo, jak kurczę ciężarówka też jest no za-załadowana, no to pod górę ciężko ma, nie? No to, no sam wjazd, wjazd no to mówię, no to ci, co jeszcze byli z tyłu, to musieli iść kurczę długo, długo, długo, nie?
[01:24:20] - No i też pojawienie się tego światła mogło powodować zagrożenie dla kierowców ciężarówek w szczególności. No bo no jednak to przeszkadza w prowadzeniu, w utrzymaniu uwagi na drodze, tak?
[01:24:30] - No tak, tak, tak. No bo wtedy się po prostu ka-każdy kurczę skupił na tym. No mówię, no komentarzy było mnóstwo, nie? Także no była pewność, że nie jesteś sam. Także może ktoś, kto, kto po prostu słucha tego kurczę radia, no to akurat w tej chwili jechał za mną albo nawet może z przodu czy, czy ktoś widział ten sam właśnie obiekt, nie?
[01:24:53] - Jaka wtedy była pogoda?
[01:24:55] - No pogoda no to powiem szczerze była też właśnie idea-idealne warunki pogodowe. No ale no też mówię, no jeszcze osobówki jechały obok. Też, też momentami zwalniały, żeby na to popatrzeć. Także no świadków było dużo.
[01:25:10] - A jakby pojawienie się tego obiektu, jego to, to takie miganie tymi światłami nie powodowało jakichś słyszalnych usterek na CB radiu? Trochę się kiedyś interesowałem tą, tą techniką radiową. Stacji numerycznych nasłuchiwałem i jak pojawiało się jakieś nie wiem źródło zakłóceń to to było słychać na, na tych falach krótkich, również tam na tych USB.
[01:25:33] - Tak, ale to były takie minimalne szumy. To generalnie no dla nich to był taki typowy szum w CB radiach, który no występuje często.
[01:25:41] - Tutaj może być bardzo dużo świadków, ale może ktoś się, może ktoś się zgłosi, bo tam rozumiem, jak jacyś Polacy też się od-odzywali, czy?
[01:25:50] - Tak, tak, tak. No przede wszystkim Polacy, bo, bo właśnie wiecznie miałem ustawiony polski kanał. No bo generalnie Polacy mają taki swój jakby ustawiony przypisany kanał, nie? Że tam są tylko sami Polacy, nie?
[01:26:02] - Aha, czyli na innych kanałach no kto wie, może też się dużo działo.
[01:26:06] - Tak, no mogło być. Ja to mówię no innych kanałach no ja nie potrzebuję się tam no udzielam tylko kanału kurczę polskiego.
[01:26:14] - A jaki to był rok?
[01:26:16] - To był rok gdzieś około dwa tysiące bodajże dziewiętnasty. Jakoś tak to było. Kolejny to jest w sumie ostatni. I to powiem wam szczerze, że, że było śmiesznie. To się wydarzyło trzy dni po tym właśnie, jak widziałem ten, ten dzwon. Trzy, cztery dni. Ja myślałem, że to był bardzo krótki okres czasu i to się zdarzyło w Polsce przy właśnie granicy niemieckiej. I to było kurczę, jak to była miejscowość? Ja to mam zapisane w, w właśnie w, w telefonie, by, by po prostu nie się pomylić. I to było późnym wieczorem już.
Także generalnie no zjechałem sobie na Puszczę Parki. Poszedłem tam na stację paliw się wykąpać. No i stoję na stacji paliw. No i kurczę, patrzę. No za drzew, dosłownie za drzew, bo tam był, bo tam kurczę wokół były, no był lasek. I za drzew była taka potężna kula światła. No i kurczę, no przystałem, patrzę. No i po chwili inni też mówią, że, że też to widzą. No i co to jest? No i to kurczę, w ciągu nie wiem, kilku sekund pojawiła się taka biała kula światła.
Ona się uniosła kurczę w górę, dosłownie bezszelestnie. Nic. Nic, ani dźwięku, nic. Uniosła się kurczę w górę i zaczęła powolutku lecieć aż po prostu no w pewnej chwili no wsiąkł na tyle, że no dosłownie no biała kurczę opłata. I od momentu, w którym ją zobaczyłem, zdążyłem, jeszcze wyjąłem telefon, bo mam to, mam to nagrane. I też to nie był ani żaden dron, ani nic. No daję sobie też, też rękę o czym, no bo dron takiego światła nie daje.
[01:27:49] - No i dron nie byłby w stanie tak jakby wypróć światła nagle.
[01:27:54] - Dosłownie. No powiem panu szczerze ten obiekt tak, tak jak go zacząłem nagrywać, to jakby on się minął z gwiazdą czy no z gwiazdą, no bo to ewidentnie była gwiazda i to było widać, że to się przemieściło stracić z tym tempem. No aż nagle zniknął tak po prostu jakby nie wiem, jakby wpadł kurczę w taki portal, teleportował się w inne miejsce.
[01:28:14] - Jak duża była ta kula mniej więcej?
[01:28:17] - No jak ona się unosiła ponad drzewo, no to no kurczę, ona może tak wizualnie się patrzyło na nią, no to może miała z dziesięć metrów, piętnaście koło tego coś.
[01:28:27] - Dziesięć metrów. I to było takie jednolite światło, tak?
[01:28:30] - Dokładnie taka biała, jasna kula. No ale tak jak mówię, no to nie trwało chwilę, tylko no dłuższą chwilę, nie? Od momentu startu do chwili, w której co mówię tak, jakbym wpadł w jakiś portal. Leciało i nagle zniknęło albo nie wiem, zgasło, bo w takim tempie no zapierdzielało naprawdę już kurczę z ogromną prędkością, bardzo wysoką. No i nagle mówię no tak, tak jakby była jakaś kurczę ściana i to wpadło w ścianę i zniknęło.Wcześniej w ogóle przed tą pierwszą sytuacją, no to moje podejście do UFO było strasznie kurczę sceptyczne, bo fakt faktem no w czasie co powstały w czasie, w czasach co powstały piktogramy, no to ten właśnie wuja, który, który się interesował UFO, no to i tematem w ogóle, no to zabiera mnie na te właśnie piktogramy, gdzie tam te podnośniki stały, można było sobie wejść na właśnie pole. No i tak generalnie z roku na rok no mówię no coś, co-co-coś musi być. No bo kurczę, te pierwsze piktogramy, które osobiście pokazywał mi no to był naprawdę kosmos. Aż później generalnie miałem okazję sam się przekonać na własnej, na własnej skórze, że coś jeszcze poza nami istnieje.
[01:29:41] - No to musiało być rzeczywiście takie oryginalne jakby, że to tak ujmę piktogramy, takie autentyczne, bo tam jak z-zaczęła się ta fala obserwacji piktogramów UFO w Zylatowie, to tam niektórzy z tego, co słyszałem, próbowali jakieś fałszywki robić tak? I to było wyraźnie widoczne, że to robiła jakby ludzka, ludzka noga.
[01:30:03] - No dokładnie było tak. No było. Było kilka takich, ale no na całe szczęście szy-szybko były zweryfikowane, że tak to ujmę, bo te, które naprawdę były takie, no które no nie był w stanie zrobić, zrobić człowiek, bo naprawdę no te wzory, które były na tyle skomplikowane, no to przykładowo tak jak kurczę, były taki wzór, jakby takie kurczę, rąby co-co-co-co-coś w takim właśnie stylu. Na kurczę polu, no to było widać, że to nie jest ludzka ręka i te płoty w ogóle na tym polu były idealnie położone. I tak samo jak były takie jakby słońce z takimi no w sensie w moim odczuciu to jest takie słońce, jakby z promieniami, no bo była wtedy bardzo duża ilość właśnie kul, jakby w sensie okręgów, które takie pod lekkim kurczę pod zakrzywieniem schyliły się do samego środka i to też no nie było szans na to, żeby to zrobiła ludzka ręka.
[01:31:01] - No a szczególnie w ciągu jednej nocy.
[01:31:03] - Dokładnie. I kiedyś też właśnie taki przypadek był, co jeszcze, jesz-jeszcze dziadek żył. A to było w dwa tysiące czwartym roku i wtedy pamiętam, że wracaliśmy z Bydgoszczy. Dojeżdżaliśmy dosłownie do kurczę Zylatowa w tym miejscu, co wiedziałem kilka lat później z tymi kuzynami właśnie dyskutantem. Dojeżdżaliśmy do skrzyżowania i to wtedy pamiętam, była straszna ulewa i burza. W ogóle błyskało się cały czas i okazało się, że na następny dzień właśnie, że na tym polu powstał piktogram. I to też wtedy generalnie każdy mówi, że to nie jest w stanie, nie był w stanie zrobić tego człowiek. To doskonale właśnie pamiętam, że to była straszna kurczę pogoda i to musiało powstać w trakcie właśnie burzy, nie?
[01:31:48] - Piktogram za duży i zbyt misterna robota, żeby to, żeby to nawet grupa ludzi była w stanie jakby to sprokurować. No taka ustawka też prędzej czy później wyszłaby na jaw. Ktoś by musiał coś chlapnąć.
[01:32:02] - Dokładnie tak. No a tym bardziej, że no to jest wieś, tak? No tutaj generalnie wiadomo jeden powie drugiemu, drugi trzeciemu. Po prostu no ruch się tak. A takich przypadków co, co właśnie były tworzone ludzką ręką, no to było kilka i to było widać, że to było misternie ugiętane takie za kurczę pomocą deski, bo na samym środku było widać, że był, że był wbity jakby kołek i się z tą kurczę deską kurczę, jakby kręciło się dookoła, nie? Próbowali zrobić takie idealne okręgi, no ale po prostu nie wyszło, bo względem tego, co były inne piktogramy, które miały idealnie położone te żbła kurczę na, na, na po prostu w wewnętrznej części, no to tutaj były takie wiesz, że były po prostu ugięte na siłę, nie?
[01:32:47] - No to bardzo misterna robota, prawda? Decha, szłapa i depczemy, prawda?
[01:32:53] - Tak dokładnie i dwóch sięgnęło dookoła, nie?
[01:32:57] - No tak.
[01:32:57] - Żeby było, zrobić krąg.
[01:32:58] - No tak. Teraz powracamy na Dolny Śląsk. Tu na prośbę rozmówcy musiałem usunąć z nagrania nazwę miejscowości, w której mieszka. Posłuchajmy przekazanych przez niego relacji.
[01:33:11] - Na pewno chciałbym, żeby to, co powiem, czyli miejscowości i skąd pochodzę, nie zostało ujawnione. Pochodzę z Dolnego Śląska. W tym regionie mieszkam. Może zacznę od tego, że parę lat temu odwożąc pewną osobę niepełnosprawną, jechałem sobie autem. To gdzieś było w godzinach przedpołudniowych. To może była gdzieś jedenasta trzydzieści, koło dwunastej w południe. Jadąc autem to było miejsce dość... Znaczy wyjechałem ze swojej miejscowości, przejeżdżając przez wioskę. Ta wioska była taka dość rozległa. Po lewej stronie nie było żadnych zabudowań i w pewnym momencie zauważyłem, że z lewej strony jadąc autem na niebie jest jakiś punkt.
Pomyślałem, znaczy cały czas jadąc tak tym autem nie mogłem się zatrzymać, ponieważ no ruch na drodze. Z oczywistych względów musiałem jechać dalej, ale tam jest dość droga prosta. Tam jest, ja wiem, może jakieś trzysta metrów prostej drogi, że spokojnie mogłem jechać. Nie jechałem za szybko, no bo to teren niezabudowany i mogłem obserwować tą sytuację. To przykuło moją uwagę, ponieważ to było w miejscu. Nie ruszało. Nie wiem, to było na odległości linii prostej, może z półtora kilometra. Pomyślałem, że to jest jakiś helikopter, który przylatuje tu z jakiegoś punktu. No ale jadąc myślę no to się nie przesuwa, nie zmienia swojego położenia. Też wszyscy wiemy, jak wygląda helikopter i wiadomo no może zawisnąć przez jakiś czas w jednym miejscu.
No ale też no człowiek rozpoznaje takie obiekty jak samolot czy helikopter. A to nie był helikopter, no i za długo był w jednym miejscu, a tam w tych okołOkolica to są pola, wioski. Nie ma nic szczególnego, co by miało być spowodowane tym, żeby tam helikopter sobie po prostu w tym miejscu zawisł. Półtora kilometra odległości ode mnie w linii prostej to nie jest tak daleko, żeby nie rozpoznać, co to jest za obiekt. Oczywiście mając tutaj pod uwagę właśnie ten helikopter, to musiał być dość duże, bo helikopter w takiej odległości byłby bardzo mały, a to dość duży obiekt musiał być. No i tak właśnie zastanawiałem się, co to może być. No niestety droga się jakby skończyła prosto i musiałem już skręcać i tam też zaczęły być już drzewa, górki, bo to mieszkam w rejonie takim pagórkowatym, ale pomyślałem, że jak odwiozę tą osobę, podjadę, skręcę w jedną dróżkę, wyjadę na wzgórze i zobaczę czy to coś takiego jeszcze jest. No niestety nic takiego już później nie było. To było jedno ze zdarzeń, które miałem jakieś dziesięć lat temu. Czy wspominałem o tym?
Inna sytuacja to punkty świetlne, które udało mi się też zaobserwować. Nie wiem, czy pan przeglądał swojego maila i widział zdjęcia, których przesłałem.
[01:36:15] - Tak, tak, mam to nawet wyświetlone teraz.
[01:36:17] - No właśnie, może ja najpierw takiego wstępu dokonam, że ja mieszkam w domu jednorodzinnym. Mam taras, który wychodzi na, na ogród, a ogród znajduje się od strony południowej. Taras jest zabudowany z dwóch stron, ale ścianę od strony zachodniej i południowej to jest otwarta przestrzeń. Na tym tarasie często w lecie odbywa się no życie rodzinne, bo jest ciepło. Tam też mam stolik, postawione łóżko i dużo czasu spędzam właśnie w tym miejscu z rodziną, bo jest przyjemnie, ciepło. W naszych okolicach też w lecie wieczorami też nie ma za bardzo komarów, także spokojnie. Zdarza mi się też w tym miejscu czasami całą noc przespać. To też jak przeglądam sobie internet leżąc na tym łóżku to twarz mam odwróconą i zwróconą w stronę zachodnią. I widzę też niebo tak po skosie jak się leży, że to, to nie jest dla mnie problem. Ale któregoś razu oglądałem telewizję.
To była gdzieś godzina dwudziesta trzydzieści w lecie. Jakieś reklamy były. Wyszedłem, żeby się rozprostować właśnie na ten taras. Zszedłem, mam dwa schodki. Zszedłem na ogród, odwróciłem się w stronę zachodnią i widzę jakiś punkt leci. Tak jak pan spojrzy na te zdjęcia. Pewnie też pan te filmy obejrzał. Jak to nadlatuje? Punkt jasny, spokojnie, jednym tempem leci sobie. I to był kierunek zazwyczaj, bo to było parokrotnie z zachodu na południowy wschód, czasami na, na wschód, bo to kilkakrotnie zdarzyło mi się to zaobserwować.
Tam chyba najwcześniejszy to był z 2020. Tam chyba te zdjęcia są o roku i tam jest jeszcze chyba dwudziesty, dwudziesty drugi. Teraz nie pamiętam, który z jakich lat.
[01:38:10] - No dwudziesty, dwudziesty drugi, dwudziesty trzeci. Tak sądząc po nazwach plików, bo tutaj w nazwach plików są zapisane daty.
[01:38:19] - No właśnie, oczywiście. Nie wiem, czy wszystkie udało mi się zarejestrować sytuacje, ale tak te obiekty jak to widać na tych zdjęciach świecą bardzo jasnym światłem. To tak jakby przyrównać najjaśniejsza gwiazda jak świeci to kilka razy mocniej świeci, porusza się bezgłośnie. Też na tych zdjęciach było widać, że to było bezchmurne niebo. Cisza wieczorami to nic, żadnych odgłosów nie widać. Też udało mi się zarejestrować. Tam też na filmie widać jak ten obiekt przelatuje. Gdzieś tam w jednym z kadrów udaje się zaobserwować przelatujący samolot. Oczywiście na innym pułapie, ale widać też migające światła tego samolotu. A jest to różnica wysokości.
Z mojej perspektywy to mogło być pięćset metrów do kilometra, nie wyżej. Na tych filmach, które też mi się udało zaobserwować, jak powiększyłem ten obraz, później analizując to też widać było, że ten obiekt na niektórych, znaczy nie na wszystkich oczywiście był taki niebieski, niebieskawy. Znowuż w innym miejscu to był taki mieniący się od białego do czerwonego koloru. Właśnie ja tak wspomniałem, że jakiś czas temu pan, który też opowiadał o swoich wrażeniach, swoich spostrzeżeniach, tam chyba z synem to opowiadał. Właśnie podobne troszeczkę to, co w jego opowieści było, to, to podobnie wyglądało właśnie to, co ja widziałem.
[01:39:53] - No, tutaj właśnie oglądam, patrzę na te, na te materiały. Natomiast no to tak mi się wydaje, że te zmiany kolorów mogą być po części spowodowane jakimś zaburzeniem, załamaniem światła. Nie wiem, jak to się fachowo nazywa, bo to dosyć z takiej chyba dużej odległości było obserwowane. Tak, tak wygląda.
[01:40:14] - Znaczy tak, to były sytuacje, że to przelatywało też i nade mną. To mogło być jakieś, no mówię, pięćset metrów nade mną przelatywał ten obiekt. Ja też na telefonie sobie przybliżałem to i później po zakończeniu tej obserwacji też sobie powiększałem. I to tak wyglądało właśnie takie mieniące się. Żadnych kształtów tutaj nie było, to tak to wyglądało. No i to zdarzało się tak jak tam też na tych zdjęciach widać, bo kilkakrotnie takie miejsca, sytuacje miały miejsce. Też czasami wołałem właśnie żonę, żeby zobaczyła i też widziała to. To nawiązanie do tego, co na tych zdjęciach widziałem.Ale też jeszcze inne sytuacje miały miejsce. Było coś takiego, że właśnie oglądałem telewizję. To działo się też w lecie, lato było, lipiec, sierpień.
Jak jakiś oglądałem jakiś program, była reklama, to wyszedłem właśnie, żeby z prostoty jak wyszedłem na ogród i tak spojrzałem. A to był dzień pochmurny. Patrzę, jakiś punkt świetlny przebija się przez chmury. No taki zdziwiony jestem. Co to może być? Nie ma żadnego dźwięku, nie słychać nic. To tak zaczęło świecić. Zawołałem żonę. Ona też przyszła. Zobaczyła.
No i poszła. Ja tak obserwowałem i to tak jeden punkt świetlny zaświecił się, zgasł, zaświecił się, zgasł. I to tak było kilkukrotnie. No ale teraz tak analizuję, co to jest. No nie jestem skłonny do tego, żeby od razu wymyślać, że to nie wiadomo co. No i tak analizuję, czy coś się dzieje w naszym mieście, żeby coś takiego mogło być, jakiś refleks świetlny i tak dalej. No nie, jest cisza, jest wieczór, nic się nie dzieje. To jest mała miejscowość, jeszcze chmury są. No to co mogłoby takiego być? No ale co ciekawe, że tak się zastanawiam i analizuję, tak?
Byłem trochę zaskoczony tym, że to dość duże ten, ten światło było, bo żeby to też zobrazować, no to tak dla porównania tarcza księżyca na niebie. Jak ktoś teraz sobie wyobrazi i przypomni, to takiej wielkości gdzieś to mogło być. Ja oczywiście nie widziałem kształtu, tylko refleks świetlny, który się przebijał przez chmury takiej gdzieś wielkości. No to dla mnie to było zastanawiające. I to jeszcze tak pulsacyjnie. Zaświeci się, zgaśnie, zaświeci się, zgaśnie. I to mogło trwać ja wiem jakieś minutę do dwóch minut w tym czasie, kiedy ja to zaobserwowałem. No i to zgasło. Skończyło. Poczekałem jeszcze chwilę.
No i nic się nie działo. Czyli uznałem, że to już koniec. Czy to było wcześniej coś się działo? Nie mam pojęcia. No i poszedłem do domu oczywiście. Znowuż tam sobie coś oglądałem. To była gdzieś godzina. Już kolejnym razem znowuż wyszedłem sobie na ogród. To mogła być gdzieś dwudziesta pierwsza trzydzieści, gdzieś w tych granicach. Wyszedłem sobie tak z ciekawości, a nuż może coś będzie, ale tak bardziej sceptycznie.
Ja wychodzę, a tu bach, zaświeca się jedna, po chwili druga, drugie światło. Mówię: "O, coś tutaj coś dziwnego się dzieje." Zawołałem żonę. I też obserwowała. Aczkolwiek kobiety to trochę inaczej na to patrzą. No i poszła, tak? Ja se tak bardziej tym jestem zainteresowany. Zacząłem tak obserwować, to też tak dla porównania to tak jak kierunkowskaz w samochodzie, tak? Bo jak się go włączy to tak cyka sobie. No i to tak zaczęło właśnie sobie pulsować, ale pulsuje na przemian raz jeden, raz drugi, raz jeden, raz drugi. No co tu się wyrabia?
Tak se myślę. Nie? Co to może być? I analizuję, no ale nic mi do głowy nie przychodzi. Co to takiego? No bo to duże te światła. No to patrząc, jak wspomniałem, wielkość tarczy księżyca, no to co to mógłby być za obiekt? Co to samolot by leciał taki? Nie wiem. To, to jest niemożliwe.
Jakby zacząłem jakby wykluczać realna technika, jaką posiadamy nie pozwalała mi jakby przyjąć to do wiadomości, że to jest coś, coś takiego. Po chwili znowuż zmieniło się, jakby się zatrzymało. Przestało to migać. Świecą oba i po chwili znowuż znowuż zaczęło świecić synchronicznie. Czyli dwa razem pulsuje tak pyk, pyk, pyk. Ja se myślę, że no to, to nie jest normalne, że ja nie jestem jakimś człowiekiem już pierwszej młodości, już trochę parę rzeczy widziałem na tym świecie. No ale to, co widzę, to, to jest pierwszy raz. No i tak mnie to zdziwiło. No ale se myślę teraz, jakbym miał to komuś opowiedzieć, no to jakieś właśnie parametry, żeby to czy dla siebie nawet jakąś skalę, żeby wiedzieć, jak to wygląda. To tak dla zobrazowania sobie wziąłem, wyciągnąłem rękę na zewnątrz i palcem wskazującym na jeden punkt, a kciukiem na drugi punkt przy wyciągniętej ręce.
No i moje oko tak to, jak to się mówi, triangulacja pokazuje. To też dało mi do myślenia, jakie to, jaki rozstaw musiał być między tymi dwoma punktami świetlnymi. No bo patrząc z mojej perspektywy rozstaw mojego palca wskazującego i kciuka to, a wiadomo, chmury są gdzieś na wysokości dawajmy dwóch kilometrów, to ten rozstrzał tych punktów musiał być ogromny z mojej perspektywy, tak? Gdy właśnie tak sobie liczymy z jakiejś odległości, no to nawet gdybyśmy to wzięli na odległość dwóch metrów z naszej perspektywy, to na przykład na ścianie wyjdzie to trzy czy cztery metry, a co dopiero na odległości dwóch kilometrów. To dodaje dopiero wyobrażenia. No ale po pewnej chwili znowuż to zgasło. Nie pamiętam jak to długo trwało, ale to też do, do kilku minut tej mojej obserwacji, bo czy to było wcześniej to nie wiem, bo byłem w domu, ale przez ten czas, który ja obserwowałem, to mogło trwać to jakieś właśnie do dwóch minut. No i zgasło, tak? Cisza, nic się nie dzieje. Poczekałem jeszcze chwilę, tam z minutę.
No nic. Ciemno. Już się o tej porze już się zrobił taki zmierzch. No to już też chyba była chmurna pogoda. No to już jest ciemno o tej porze. No to poszedłem do domu i znowuż tam zająłem się swoimi sprawami. Tam trochę zapomniałem. No ale tak też później, już wieczorem sobie siadłem na tarasie. Siedziałem na tarasie, coś w telefonie sobie robiłem, oglądałem i tak dalej. No ale wyszedłem znowuż.
No oczywiście głowa do góry. Patrzę. Znowuż punkt świetlny się pokazał jeden i miga. Za chwilę drugi punkt, tak samo jak wcześniej. Zaświecił się i migają na przemian.Raz jeden, raz drugi. No coś tutaj, coś jest nienormalne, no. Dziwne rzeczy tu się dzieją. No ale ja patrzę, a tu jeszcze trzeci punkt zapala się i tu taki trójkąt powstaje i one migają na przemian. Później cisza. Zgasło i znowu się zapalają synchronicznie.
No i teraz, no tak jak podałem przykład z kciukiem i palcami, że skalę, żeby sobie wyobrazić, to tutaj była jedna rozpiętość między palcem wskazującym a kciukiem. A teraz do tego trzeciego to musiałem półtora jakby raza, bo już mi palce jakby nie sięgały, to nie wiem, czy wyrażam się dość jasno. Zrozumieć to. To półtora raza jakby palcami kciuk, palec wskazujący musiałem przesunąć, żeby jakby złapać tą odległość. Więc to dla mnie to też pokazało, jak wielki to musiało być. Nie wiem, czy to było jeden obiekt, który tak, które były połączone, czy to były oddzielne punkty, które to tak w ten sposób świeciły. No i tak poświeciły też właśnie kilka minut. No i to później zgasło. No ja już taki trochę nabuzowany, taki no, to nie na co dzień się takie rzeczy zdarzają, że człowiek obserwuje. No ja myślę, że to już chyba koniec.
No ale tak patrzę w to niebo, przekręcam się i była taka jakby luka, ale w chmurach. Widziałem niebo, tak? A to było od strony, ja patrzę na stronę południową, to to było na stronę zachodnią. Odwracam się. No właśnie taka chmury, przerwa była i można było zobaczyć niebo. I tak patrzę, patrzę, a tam co tam się dzieje? Kurczę, nad tymi chmurami, nad chmurami. Dzięki temu, że była luka między tymi chmurami, mogłem to dostrzec. No i teraz jak to opisać? No przecież chodzi mi do głowy tylko latarnia morska albo kogut.
Kiedyś takie koguty na samochodzie były, które światło tak błyskało, ale chyba bardziej to odzwierciedla to jak latarnia morska kręci się i snop światła tak dookoła się odbija. No właśnie coś takiego. Nad tą chmurą taki snop światła dookoła obiega i odbija się też od tej chmury. Ja to tak patrzę właśnie i to tak właśnie jakby mi błyskało, nie? Jakby ktoś nad chmurą coś, jakieś urządzenie się kręciło i taki porządny snop światła się odbija. No to dla mnie to już było całkiem z innej rzeczywistości, no bo to do niczego to nie mogłem przyrównać. No bo co to mogłoby być? Żadna znana technologia, którą dzisiaj mamy, czy jest dla nas dostępna. Do niczego to nie jest, nie można jakby przykleić. No i po tym wszystkim to też chwilę trwało.
To, co zdążyłem zaobserwować, to też może z minutę, dwie i się skończyło. No i to, co z tymi obiektami właśnie świetlnymi, to tyle było, co mogłem jakby zaobserwować i na ten temat powiedzieć.
[01:50:02] - Te relacje z obiektami świetlnymi na niebie, szczególnie w nocy, to są takie zdarzenia, których ciężko coś jakby wysnuć konkretnego, tak? Natomiast mam takie pytanie, czy przestrzeń między tymi światłami była wypełniona czy pusta? Jak to w ogóle wyglądało?
[01:50:16] - Tak jak wspomniałem, był, pogoda była pochmurna, czyli były chmury i ja nie widziałem nic poza tymi punktami świetlnymi. Czy coś było nad chmurami, czy jakiś obiekt, który by wypełniał przestrzeń między tymi punktami? Tego nie wiem. Ja dostrzegłem tylko te punkty świetlne, a rozstaw tych mi, to już wspomniałem, jak to można sobie wyobrazić, tak? Palec i kciuk, tak? I później półtora raza jeszcze. To musiałoby, jeżeli one miały połączenie, no to musiało być bardzo duże, bardzo. To w kilometry by musiało iść.
[01:50:50] - No to musiałby być naprawdę bardzo taki duży obiekt. Jeżeli te światła miałyby należeć do jednego obiektu. Także mi się wydaje, że bardziej tutaj jest prawdopodobna opcja z trzema różnymi światłami.
[01:51:02] - Ale za pierwszym razem była tylko jedno, jeden punkt, tak? Później były dwa punkty, które były zsynchronizowane, a później znowuż trzeci. Jakby co godzinę, tak? Prawie co godzinę jakby dochodziło kolejne i one później razem też tworzyły jakby zespół. Także no trudno mi powiedzieć, czy to były pojedyncze obiekty, czy to było wspólne. Nie mam pojęcia. To już tutaj nie pomogę.
[01:51:28] - Tutaj zapisałem sobie takie pytanie, czy brał pan pod uwagę opcję z dronem? No tylko że doszło do mnie teraz, że no taki dron musiałby mieć dosyćMocną i dosyć pojemną baterię, żeby raz świecić tak długo, a dwa świecić tak mocno, prawda?
[01:51:45] - No i nie wiem, czy na takiej wysokości też latają, czy w nocy o nad chmurami. To teraz można by sobie zadać pytanie, jaki cel miałby to służyć takie, takie świecenie? No też się zastanawiałem, nie? No ale tu no nic mi nie przychodziło do głowy. No bo tak moja miejscowość nie jest jakąś tam wielką metropolią, nic tutaj się nie dzieje. Ja mieszkam na obrzeżach, może jakieś sto metrów ode mnie już się kończy osiedle i pola zaczynają się i lasy też. To też nie ma jakby skąd te światła, żeby z miasta, załóżmy, żeby jakoś sobie wyjaśnić. Nie no, bo zaraz z tej strony tutaj są wioski i pola i tyle. Czy nawet jedna wioska i później pola, dalej jeszcze są lasy. No bo tu jest taka pogórkowa i tyle.
I tutaj jakby no nie ma nic, co można by, z czym to było powiązać. No a jeszcze wielkość tego, no to, to tym bardziej, bo każdy zdaje sobie sprawę z tego, jak tam dron wygląda, jakie ma możliwości, tak?
[01:52:45] - Domyślam się, że to jest chyba, jeżeli dobrze rozumiem, okolica, gdzie występuje mniejsze to zanieczyszczenie światłem, prawda? Także gdyby to było światło jakieś puszczone z dołu, to byłoby chyba widać, że to jakoś, jakoś jest właśnie puszczone z dołu, a nie, a nie-
[01:53:02] - Tak. No tak, myślę, że tak. Jakby ktoś świecił, to by się odbijało od chmury, tak? Ale widać byłoby wiązkę światła z dołu, tak? No, no też tak się zastanawiałem, czy ktoś by coś takiego mógł robić. No ale patrząc to tak, jakby ktoś wziął latarkę, ale od góry, przez chmury. Ja to tak trochę parafrazuję i przez chmury świecił, a nie od dołu, tylko od góry. Tylko że skala jest inna oczywiście.
[01:53:29] - No pytanie, w jakim celu by się to miało odbyć?
[01:53:32] - No właśnie i tutaj też się nad tym zastanawiałem i nic mi do głowy nie przychodziło rozsądnego. Dlatego no to uznałem, że to jest jednak w kategorii z tych dziwnych.
[01:53:42] - A rozumiem, że te światła cały czas znajdowały się, znaczy pojawiały się i znikały, cały czas znajdowały się w tym samym miejscu, tak?
[01:53:50] - Tak. No to jak z mojego punktu widzenia to tak one były trochę nade mną, ale z lewej strony, czyli taki południowy wschód ode mnie.
[01:54:01] - Krótko mówiąc, taki pokaz nie wiadomo dla kogo, nie wiadomo po co i ze względu na charakter tej obserwacji ciężko w ogóle coś też powiedzieć konkretnego, bo to jest właśnie taka cecha szczególna tych obserwacji wszystkich jakichś światełek, szczególnie nocnych, że ciężko cokolwiek o nich powiedzieć, ciężko coś wywnioskować, co to może być tak naprawdę, jakie może być pochodzenie tych, tych zjawisk. Ciężko cokolwiek konkretnego powiedzieć.
[01:54:28] - Dla mnie to ta skala robi wrażenie, bo jakiś no samolot jak leci, to każdy wie i jest sobie w stanie wyobrazić jak na niebie migoczą światełka samolotu. No i teraz to przyrównać do tarczy księżyca tej wielkości. Oczywiście nie widać tego za chmurą, ale wielkość. No ja to tak od razu sobie skojarzyłem. Wielkość tego, światło tej wielkości i świeci i miga. No to, to cóż takiego może być? To nawet gdyby ktoś miał, nie wiem, jakiś potężny, tak jak nie wiem, w czasie wojny takie reflektory mieli szperacze. No to coś takiego by musiało być. No ale to jak snop światła idzie do góry, no to jest widoczne, a to jest od góry było znowuż. Odwrotnie.
Światło świeci z góry w dół. To, to dla mnie to jest nonsens.
[01:55:19] - No rzecz raczej trudna do ustalenia. Trudno tu ustalić w ogóle źródło tych świateł. Także tak jak mówiłem, ciężko cokolwiek konkretnego powiedzieć w przypadku takich zdarzeń. Właściwie bez względu nawet na to, ile tych świateł się w danym zdarzeniu pojawia, tak?
[01:55:35] - No tak, ja tutaj nic więcej nie wymyślę, no bo to nie stało się dzisiaj i przez ten czas no zastanawiałem się, co to mogło być, jak, do czego to można zakwalifikować. No i nic mądrego nie wymyśliłem. Także tutaj też na siłę nie będę chciał to przyporządkować, no bo i po co? Po prostu takie coś było i tyle. Może kiedyś się wyjaśni, jeżeli to będzie konieczne, a tak to, to nie mam pojęcia. Teraz mi się przypomniało jeszcze jedno, że później tak się zastanawiałem, dlaczego zdjęć nie zrobiłem, że nie wpadło mi do głowy, żeby w ogóle to nagrać. Dopiero potem sobie pomyślałem no przecież mogłem pójść po telefon, zrobić zdjęcie czy zrobić filmy, tak jak w przypadku tych innych świateł, które przelatywały, a tutaj nie. Jakoś, jakoś później sam się zastanawiałem dlaczego. Przecież to nie trwało sekundę, tylko kilka minut i mogłem to zrobić zdjęcia, ale jakoś mi to do głowy nie przyszło.
[01:56:35] - A być może pan po prostu skupił się na zarejestrowaniu wzrokowo i innymi zmysłami największej liczby szczegółów, tak?
[01:56:43] - No może też dlatego. Jeszcze jedno zdarzenie, bo to miało miejsce to gdzieś z dwa lata temu to, co teraz opowiadałem.Ale sytuacja z tego roku, czyli dwa tysiące dwadzieścia cztery, wracając z wakacji. Tutaj mogę powiedzieć już miejscowość, bo to przejeżdżałem przez tą miejscowość i tam się zatrzymałem. To była Osieczna. Miejscowość w Osiecznej, Osieczna i tam jest jezioro. No i możeśmy wracając, postanowili tam się zatrzymać jeszcze z parę dni, bo tam jest fajne jezioro. Też miałem chęć się wykąpać i nie wiem, czy pan widzi to zdjęcie, na którym jest właśnie to jezioro. Jeżeli pan będzie miał to przed oczami, to będzie łatwiej. To zdjęcie jest zrobione dzień później. Dlaczego?
No bo wieczorkiem na tym ośrodku się żeśmy zatrzymali. No i ja powiedziałem do żony, że pójdę się wykąpać. No to wziąłem tylko, przebrałem się w spodenki, wziąłem tylko ręcznik. No i telefonu żadnego nic nie brałem. Został w pokoju. A to jest jakieś sto metrów od, od mojego domku do tego jeziora. No i wyszedłem nad to jezioro. Wszedłem do wody i płynę sobie. No i teraz niech pan spojrzy na to zdjęcie. Tam jest taki słup radiotelekomunikacyjny.
No i tak płynę. Ja patrzę, a co to jest? Wyszedłem z wody. No bo, bo niecodziennie znowuż tak się takie coś widzi. Ja patrzę, a tam takie punkty wiszą. Co to za instalacja jakaś? No bo tak człowiek normalnie podchodzi. Nie to, że nagle nie wiadomo coś tam, tylko racjonalizuje i się zastanawia, co to za jakaś instalacja tutaj zrobili taka olbrzymia. Teraz żeby opisać to, jak to wyglądało, to jak pan widzi ten słup radiotelefoniczny czy ten, to punkty wisiały jak na pięciolinii muzycznej. Na górnej linii jedna nuta, na kolejnej tak dla zobrazowania poniżej, na kolejnej linii drugi punkt poniżej i znowuż na pierwszej wyżej kolejny punkt.
Trzy, może cztery. Teraz już nie pamiętam dokładnie. Zawieszone. Ja myślę, co to tam za jakaś instalacja? Jakieś przeciągnęli jakieś kable, druty czy coś takiego. No ale ja patrzę, kurczę, ale to jest za duże. Tam patrzę, ale tam nie ma żadnych linii, kabli, nic nie ma. To po prostu zawieszone w przestrzeni, w powietrzu takie punkty, które wiszą równomiernie góra, dół, góra, dół. Ale tak przyglądam się. A tak biorąc pod uwagę ten słup, co tam jest widoczny w głębi, bo to nie leży, nie było do mnie tak prostopadle, tylko pod skosem, że te z lewej strony słupa, bo to jest dla mnie takie jakby odniesienie, obserwując to, one były bliżej mnie.
A za słupem w przestrzeni one jakby szły w tamtą stronę, oddalały się. I tam były jeszcze chyba ze trzy, tak samo rozłożone. Wisiały w powietrzu. Ale to musiało być coś duże, bo dało się to zaobserwować. Ten słup jest dość daleko. One nie były oczywiście w tej samej odległości co słup, tylko ten słup jest dla mnie takim odnośnikiem i one były dalej za tym słupem widoczne. To teraz, żeby to porównać wielkość, bo odległość jaka była, to była dość duża, no nie wiem, wielkości samochodu osobowego. Gdybyśmy samochód osobowy, no nie średniej wielkości postawili w pionie jeden, drugi, trzeci, czwarty i one się tak oddalały. I tamte oczywiście były coraz dalej, coraz mniejsze. No ale to też pokazuje, jakie to wielkie musiało być.
No i co? Nie mogłem zrobić żadnych zdjęć, no bo nie miałem. No to tak też zacząłem płynąć sobie. No ale tak obserwuję to i zastanawiam się, co to jest. No i tak później znowuż wyszedłem na brzeg, wycierałem się. No i obserwuję. No i jest to, wisi to. No nie ma nic. Nic nie widać, żeby coś podtrzymywało. No nie wiem, jakieś podpory czy jakieś liny czy coś.
No nic, nie ma nic. A te punkty wiszą. No to tak trochę to popatrzyłem na to. Nic się nie dzieje, nie rusza się. To tak jakby zastygnięte jest w przestrzeni. To już to były w godzinach wieczornych, bo to było gdzieś drugi, trzeci, nie pierwszy, drugi września tamtego roku dwa tysiące dwadzieścia cztery. No to już koło dwudziestej już się robi ciemno i zmierzch. No to co? No to poszedłem do pokoju, powiedziałem żonie. No a na drugi dzień wziąłem właśnie telefon.
No i zrobiłem to zdjęcie, na które teraz pan patrzy, żeby łatwiej było sobie też wyobrazić czy widać, w jakich to okolicznościach. Pan też może stwierdzić teraz, że na tym zdjęciu nie ma żadnej możliwości, żeby były jakieś mocowania, tak? No bo tam jest las, kończy się jezioro, las, wystaje ten maszt. No i tyle. Nic, żadnych punktów odniesienia czy do przytwierdzenia nie ma. I na drugi dzień, no bo tam jest kąpielisko. Ja poszedłem i był ratownik. I tak no mnie to intrygowało. No i podszedłem. Pytam się tego ratownika, czy on tutaj jest codziennie, czy też był tego dnia tutaj.
Mówi, że tak. I pytam się go nie czy, czy tutaj jakieś instalacje jakieś robiono w okolicy z jakiegoś nie wiem, czy coś jakieś wydarzenia były. No i pokazuję mu, w jakim miejscu tam te obiekty widziałem, chociaż jemu nie wyjaśniałem, o co chodzi, co ja widziałem, tylko pytam się, czy coś, żeby nie sugerować mu jakiejś odpowiedzi. On mówi, że nie. Pytam się, a czy tutaj coś jakieś rzeczy coś się dzieje? On mówi, że nie, on nie widział nic, o niczym nie wie. Codziennie tutaj jest. To podziękowałem i tyle. Tak to wyglądała ostatnia moja obserwacja.
[02:02:31] - A w czasie tej obserwacji ten ratownik też był tam obecny?
[02:02:34] - Nie, nie, to już wtedy nikogo nie było, bo to było w godzinach wieczornych, tak? A ja byłem na drugi dzień w godzinach porannych, kiedy oni po prostu tam pracowali jeszcze.
[02:02:43] - No to spróbujmy w takim razie wykluczyć wszelkie. Myślę, że możemy spokojnie wykluczyć opcję pod tytułem drony, bo nie byłyby tak mocno widoczne z takiej odległości. Satelity też właściwie możemy odsiać, skoro te obiekty się nie przemieszczały w ogóle, to też myślę, że-
[02:03:01] - To za duże by było.
[02:03:02] - Tak. Jakieś samoloty też raczej odpadają. Nie w takiej ilości, nie w takim zagęszczeniu. Starlinki chyba też, bo to nie było z tego, co zrozumiałem w jednej linii.
[02:03:12] - Znaczy ja wiem co to Starlinki i ale to, to nie jest ten pułap.
[02:03:17] - No też Starlinki nie układają się tak jak na pięciolinii, tak tylkoLecą jednym ciągiem w jednej linii, także też można to, tę opcję można wykluczyć.
[02:03:27] - Ale to jeszcze był zmierzch. Znaczy to jeszcze taka szarówka się dopiero zaczynała, to te obiekty były dobrze widziane, te punkty były dobrze widziane przeze mnie, ale to były ciemne, to nie świeciło. Nie, to po prostu były ciemne. Dlatego udało mi się to jakby zaobserwować, bo gdyby było jaśniejsze. Dlatego tak zwróciło moją uwagę.
[02:03:51] - Chmury też możemy wykluczyć, bo te obiekty jak rozumiem tak bardzo się mocno od różnały.
[02:03:57] - Od siebie, tak.
[02:03:58] - Tak.
[02:03:58] - Tak. A one były poniżej tych chmur. To, to, a to nawet chyba nie było, bo to była pogoda, ale to nie ten poziom, nie ten pułap.
[02:04:06] - Kojarzy mi się to ze zdjęciami, które kiedyś podesłał mi jeden słuchacz z jakiejś chyba wakacji z Hiszpanii, gdzie też takie ciemne obiekty były widoczne na dosyć niskim pułapie, ale jednak były. Nie wiadomo co robiły, po prostu tam sobie były. Trudno powiedzieć, co to mogło być.
[02:04:23] - No właśnie, one tak sobie też właśnie były. Nic się nie działo, tylko ja szukałem, doszukiwałem się jakiegoś zaczepienia. No bo człowiek to racjonalnie stara się wytłumaczyć pewne sytuacje, no ale nic mi tu do głowy nie przychodziło. Najpierw szukałem jakiegoś, jakiejś liny, bo w naszej rzeczywistości, jeżeli coś wisi bez niczego, to musi spaść. Tak? Chyba że jest gdzieś podczepione, przymocowane, to będzie wisieć albo ma jakiś napęd. Tak? No to wtedy to będzie utrzymywać wysoko. No i doszukiwałem się tego. No ale nic rozsądnego, nic mądrego nie wymyśliłem.
Po prostu to było, wisiało.
[02:05:05] - No gdyby te obiekty miały jakiś napęd, to prędzej czy później musiałyby gdzieś wylądować i to by było widoczne, tak?
[02:05:11] - Ja też nie wiem, jak długo to trwało, bo jak ja przyszedłem i zaobserwowałem, to już to było. Odchodząc stamtąd też to było. To ja nie wiem, jak długo to było przede mną, zanim przyszedłem i jak długo było po tym, jak ja poszedłem, to też nie wiem, ale na drugi dzień jak przyszedłem, to już tego nie było.
[02:05:29] - To jeszcze mi przyszła do głowy opcja, że mogły to być jakieś balony. No tylko że balony też jakoś by się jednak przemieszczały zgodnie z kierunkiem wiatru przynajmniej.
[02:05:40] - No ale pewne zasady przy lataniu z takimi urządzeniami to też pewne zasady bezpieczeństwa obowiązują i chyba nie w takich godzinach wieczornych już, no zmierzch to chyba też nie, nie ma takiej możliwości, żeby one sobie latały. Po drugie balon tam jest światło, bo jest palnik, gdzie jest po prostu podgrzewane powietrze i błyska. Tak jak tam się dodaje, podgrzewa powietrze to świeci, a tam nic nie świeciło. Tam była, balon to jest jedna duża kula, podczepiony jest kosz, a tutaj czegoś takiego nie było. To było, jedna bryła ciemna.
[02:06:20] - No niekoniecznie o takich balonach myślałem. Bardziej o czymś takim mniejszym, co po prostu się puszcza w powietrze i to sobie leci, tak?
[02:06:27] - Nie, nie, ale to nie te proporcje. To ja bym tego nie zaobserwował, bo to jednak było daleko, ale to musiało być na tyle duże, że ja to zaobserwowałem.
[02:06:35] - No, krótko mówiąc, odcięliśmy wszystkie możliwe, jak mi się wydaje, opcje racjonalne. Znak zapytania pozostał. Co to mogło być?
[02:06:43] - No tak, ja do dzisiaj nie wiem, co ja widziałem. Aczkolwiek odnosząc się do tego wszystkiego, co dzisiaj powiedziałem, nie mam pojęcia, co to było. W każdej z każdych z tych rzeczy te światła, te punkty, które przelatywały, to, co świeciło. Chętnie bym chciał odzyskać jakąś odpowiedź racjonalną czy nawet nie racjonalną, ale rzeczywistą.
[02:07:08] - Ostatni z naszych dzisiejszych rozmówców pochodzi z województwa pomorskiego. Przekazał on cztery niezwykle ciekawe relacje o obserwacjach niezidentyfikowanych obiektów latających.
[02:07:20] - Ja chciałem opowiedzieć o jednym zdarzeniu, ale z tego wszystkiego przypomniały mi się aż cztery, więc może chronologicznie je podam. Pierwszą był to może jakiś, nie wiem, przypuszczam dziewięćdziesiąty drugi rok, bo na pewno nie miałem więcej niż dziesięć lat, a jestem rocznik osiemdziesiąty drugi, więc czterdzieści trzy w tym roku. Byłem na tak zwanej gościnie u kuzynostwa, całkiem niedaleko domu. Był czas kolacji, więc nas czterech chłopaków świetnie bawiących się w pokoju. No już zgasiliśmy światła, żeby iść do drugiego tam, gdzie kolacja miała się odbyć. I wtedy zauważyliśmy bardzo szybko mknący taki, no dosyć duży obiekt na niebie. On przecinał, jeśli powiedzi, powiedzieć to geograficznie leciał z zachodu na wschód. Świetnie go było widać na tle pełni księżyca. Było to gdzieś około godziny dwudziestej. Na pewno był to marzec, bo to była końcówka zimy.
Pamiętam, że miał kształt, może zabrzmi to śmiesznie, ale kształt ziemniaka, czyli takiego nierównego tiktaka i był dosłownie jedną trzecią wielkości księżyca, więc jak przelatywał, zniknął nam z widoku. Polecieliśmy z chłopakami wszyscy grupą na dwór, żeby to zobaczyć, gdzie to poleciało dalej. I jeszcze zobaczyliśmy tylko końcówkę, jak, jak przelatywał dalej i zmierzał ku horyzontowi, bo on mknął naprawdę dosyć szybko. Przypuszczam, że jego wysokość była dosyć spora, ale ta prędkość była niezła i też miał, miał też kolor pełni księżyca. Czyli był taki żółty, ale bardzo jasny. Druga obserwacja moja. Tu podam dosłownie nawet godzinę i datę, bo to był rok tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty szósty. Był to trzydziesty pierwszy dzień sierpnia i godzina dwudziesta trzecia czterdzieści. Skąd takie dokładne dane? A otóż w tym czasie moja siostra miała ślub i wesele i czekaliśmy na tak zwane oczepiny.
I byłem oczywiście z tymi samymi kuzynami, bo to też w naszej miejscowości na KaszubachMam tutaj taki jakiś punkt na, na Pomorzu Średwieżyca. To jest właśnie tutaj. To są te same okolice. I tutaj nie wiem jak to, jak to opisać, bo jak się czasami obserwuje satelitę lecącego tak wysoko, wysoko, czyli on jest wielkości gwiazdy, tak? To właśnie coś takiego obserwowaliśmy mając głowy dosłownie, no na nas, znaczy to leciało jakby nad nami, tak? Ku północy. I obserwowaliśmy sobie ten satelitę. Byliśmy sobie dosłownie przekonani, że to satelita. I wtedy, kiedy on już przeleciał powiedzmy połowę swojej drogi, tak? Czyli od punktu nad naszą głową do horyzontu połowa drogi, czyli jakieś czterdzieści pięć stopni.
Zwolnił bardzo, bardzo mocno. Wręcz się zatrzymał. Chwilkę tak trzymał się w tym miejscu. Odbił w prawo ostrym kątem w prawo i zawrócił. Nie wiem, jak to dokładnie opisać. Po prostu zawrócił, ale odbijając w prawo, zwalniając. I nagle zrobił taki w prawą stronę taki półksiężyc, lecąc z powrotem w dół ku horyzontowi i wracając na tą samą ścieżkę, którą był. I poleciał dalej za horyzont.
[02:10:30] - Czyli zrobił taki, zrobił najpierw, jeżeli dobrze rozumiem, takiego zygzaka, po czym wykonał łuk, tak?
[02:10:34] - Tak. I tak. I można by to porównać do wyglądu sierpa. Coś takiego. Wołaliśmy naszego, naszego wspólnego wujka, żeby szybko podbiegł to zobaczyć, bo to po prostu byliśmy w euforii widząc coś takiego dziwnego. No ale wiadomo jak to dorośli jeszcze w stanie pewnie wskazującym specjalnie zwolnił krok. No co tam chłopaki chcecie widzieć? No i nie zdążył po prostu zobaczyć tego, co my obserwowaliśmy. Kolejna obserwacja. Ta była dziwna.
Nie wiem, czy się kiedyś już z państwem nie próbowałem w tej sprawie skontaktować, bo to był jakiś rok, ja wiem, dwa siedem, może dwa sześć nawet. Dwa tysiące szósty. Wyszedłem na dwór, żeby iść do sklepu. To była też zima, więc było już ciemno. Ja mam wyjście z domu w stronę północy i na niebie były takie przemieszczające się duże światło. Żeby to dobrze zobrazować na pewno każdy zna serial Z Archiwum X i jego wejściówkę. Tam jest w tej wejściówce taka scena jakby na pustyni w ciemności i takie światło pulsacyjne po niebie zasuwało. To wyglądało dosłownie identycznie. Z wschodu na zachód się przemieszczało i wracało po jakimś czasie jakby z powrotem. Wyglądało jak lampa, ale to było bardzo dziwne.
Zadzwoniłem szybko do mojego kolegi, który też był tam fanem Z Archiwum X i kazałem mu wyjść przed dom. On nie wiedział, o co chodzi. Ja mówię: "Proszę cię, wyjdź i spójrz w stronę północy". Wyszedł i mówi: "O janie!". Spotkaliśmy się szybko na, na ulicy. Ja zdążyłem wziąć kamerkę TV na te mini kasetki wtedy. Zdążyłem to zarejestrować. Przypuszczam, że próbowałem to kiedyś państwu wysłać, no ale czasy były takie i internet był taki, że no takiej ilości megabajtów nie dało się po prostu przesłać. Ja to skompresowałem do później do jakiegoś MPEG-a, ale na tym już tych świateł tak nie widać. One, ja wiem, w którym powinny być miejscu, ale ich nie widać.
Na tej kamerce jeśli się odtworzyło tą, tą taśmę to jest to widoczne. Jest to no coś niesamowitego. A czwarta taka moja obserwacja, całkowicie przypadkowa. Mieszkałem w innym województwie, w zachodniopomorskim, w Darłowie, tam jest w Darłówku, tam nad morzem tak zwana patelnia. To jest taki poligon, na którym robi się zloty militarne. Jest to fajne miejsce do spotkań ze znajomymi, bo tam są i ławeczki takie. Znaczy były, teraz już pewnie nie. Miałem potężny samochód terenowy, więc sobie tam wjeżdżaliśmy. No i miło się spędzało czas w ciepłych wieczorach i zaobserwowaliśmy takie dziwne światło na horyzoncie. Najpierw myśleliśmy, że jest to boja, tylko że no boja nie mogłaby się unosić aż tak wysoko nad wodę, bo przypuszczam, że odległość to było jakieś półtorej kilometra, bo to było mniej więcej to było nawet dalej niż, niż statek, który był tam na horyzoncie z innej strony widoczny i unosił się nad tą wodą, bo jeszcze w miarę, w miarę było ten horyzont widać.
Unosił się, ja wiem, na jakieś dwieście, trzysta metrów. Taka pomarańczowa kula światła. I opadała. Podnosiła się i opadała. Wyglądało to dosłownie jak taka obserwacja, którą kiedyś widziałem na YouTubie, że, że ktoś kamerą nagrał nie wiem, w Mielnie czy gdzieś właśnie nad polskim morzem. Tam ktoś zażartował: "To jest UFO". Tak, to jest UFO. I ja dosłownie coś takiego podobnego widziałem. Trwało to dobre czterdzieści minut, zanim zgasło. Na dobre.
Tyle z mojej strony.
[02:14:00] - No tutaj, w tym Darłowie, w tej ostatniej relacji na pewno możemy wykluczyć flary, bo tak mi takie wytłumaczenie mi przychodziło przez moment na myśl. Ale przecież flara się nie unosi, prawda?
[02:14:12] - No właśnie, to było jednostajne. Do góry i na dół, ale nie do samego morza. Zatrzymywało się tam powiedzmy o te trzy czwarte jego pozycji niżej i z powrotem leciało do góry. Tak dosyć, dosyć powoli, tak, tak płynnie to robiło, ale no nie flara, bo no było. Też braliśmy różne ewentualności. Tym bardziej, że jest tam jednostka wojskowa. No nie wiem, nie wiem, co o tym myśleć. Czterdzieści minut to obserwowaliśmy. Do dzisiaj nie wiemy, co to było.
[02:14:41] - Zastanawiam się właśnie nad wyjaśnieniem tutaj, nad próbą wyjaśnienia tej ostatniej historii w Darłowie. Jakieś powiązanie z wojskiem? Może to jakieś testy były? Nie wiem. Orientuje się pan może, czy, czy tam jakieś testy są wykonywane?
[02:14:57] - Nie wiem, czy tak daleko na wodach. Oni jak już latali, to latali w dzień, bo tam jest jednostka helikopterów. Takie potężne maszyny, które jak przelatują, to wszystko się trzęsie dookoła. Żadnych statków wojskowych nigdy tam nie widziałem. Mieszkałem tam dwa lata. Za to helikoptery były, ale wtedy nie poderwały się do lotu, więc no ewidentnie tego na radarach nie było. Jest tam też w Darłowie chyba jednostka zarządzania kryzysowego i próbowałem coś znaleźć w internecie, ale nie było o tym żadnej wzmianki, więc ja i dwoje znajomych tylko musieliśmy to obserwować.
[02:15:28] - Tutaj mam takie pytanie do tej, do tych pierwszych właściwie dwóch zdarzeń, bo rozumiem, że skład osobowy świadków w tych zdarzeniach był taki sam tak?
[02:15:37] - W tych pierwszych dwóch tak, taki sam.
[02:15:40] - Czy dyskutowaliście może jakoś później? Wymienialiście się swoimi jakimiś spostrzeżeniami odnośnie tego, czym te obiekty mogły być?
[02:15:47] - Byliśmy wtedy dziećmi no i jedyne co, co czym się zainteresowaliśmy to właśnie ufologią i, a że w latach dziewięćdziesiąte opiewały w anteny satelitarne, więc każdy z nas, nas na domu miał i zaczęliśmy oglądać wszystkie te Discovery i inne i nagrywać na wideo wszystkie programy o UFO. Dzisiaj już no każdy się rozjechał po świecie, więc już o tym nie rozmawiamy, ale na pewno każdy pamięta, co widzieliśmy.
[02:16:14] - A byliście jakoś przed tym, mieliście jakąś styczność przed tymi obserwacjami z takimi treściami właśnie o tematyce ufologicznej, które mogłyby jakby wpłynąć na waszą interpretację tego, co widzieliście?
[02:16:26] - Nie, szczególnie w tej pierwszej nie wiedzieliśmy, co to, co na tle księżyca przeleciało. Byliśmy przekonani, że może jakaś asteroida albo coś takiego. Tylko że to nie miało żadnego ogona, nie syczało, no po prostu sobie przeleciało, świecąc jednostajnym światłem takim. No taka bulwa po prostu w powietrzu. Bardzo dziwna, ale no szybka była. To było niezłe. Jeszcze czegoś takiego nie widziałem na żadnym nagraniu. No a to drugie. Słuchałem u państwa takich różnych relacji o takiej gwieździe, która robi różne wygibasy na, na niebie i to było właśnie coś takiego.
[02:17:01] - No tak, szczególnie w ostatnich latach dużo mamy takich zgłoszeń. Mówię my, bo również wiem o zgłoszeniach od innych ufologów tutaj udzielających się choćby na antenie Radia Paranormalium czy na Ufo Historii jak u Piotra Cielebiasia, że oni dużo mają też, szczególnie w ostatnich latach, takich zgłoszeń o jakichś światełkach wykonujących takie jakieś wygibasy. No to zjawisko jest obecne już od dłuższego czasu, no tylko że w ostatnich latach, w ostatnim czasie się bardzo jakby tego namnożyło, tak zintensyfikowało się.
[02:17:34] - No to ostatnia historia z Darłowa to był dwa tysiące trzynasty rok, wakacje i od tamtej pory, choć bardzo często patrzę w niebo, bo jestem tym zafascynowany, ale nic ciekawego nie udało mi się dostrzec. Niestety. Choć bardzo bym chciał.
[02:17:48] - No tutaj w tej pierwszej historii też asteroidy myślę możemy wykluczyć właściwie wszelkie takie obiekty, asteroidy, jakieś meteory, bo one tak nie świecą takim jednostajnym światłem przez cały czas, tak? Meteor by wybuchł i by zgasł. Taka eksplozja by była.
[02:18:06] - No właśnie, a to świeciło. No tak, jakbyśmy odkroili jedną trzecią księżyca i sobie poleciało. No to tak leciało dosłownie równolegle do ziemi, że tak powiem.
[02:18:18] - Rozumiem, że to we wszystkich przypadkach te obiekty leciały całkowicie bezdźwięcznie, prawda?
[02:18:25] - Tak. Niestety nie było nic słychać.
[02:18:27] - No stety, niestety to jest, to jest taka właśnie ważna cecha, mogąca pomóc wskazać ewentualne wytłumaczenie. Ale jeżeli te obiekty, mimo swoich dosyć dużych rozmiarów i mimo no dosyć bliskości do świadków przemieszczały się w sposób całkowicie bezszelestny, to jednak stawia to znak zapytania o ich pochodzenie i prawdziwą naturę.
[02:18:51] - Te dwie obserwacje były z bardzo daleka, a ta darłowska dosyć blisko, ale bezdźwięczna. No a ta pierwsza? No ja nie pamiętam, żebym słyszał jakiś dźwięk, bo wybiegliśmy na dwór, zobaczyliśmy taką kulcówkę jak leci. Nie było żadnego świstu ani no dosłownie nic.
[02:19:07] - Pan już próbował jakby zgłaszać ufologom czy jakimś organizacjom badawczym którąś z tych historii?
[02:19:15] - Tą, którą miałem na kamerze nagraną. Tylko właśnie zastanawiam się, czy to nie, nie pisałem wtedy do was, bo to było na gadu-gadu i gadu-gadu nie przepuszczało tak dużego pliku.
[02:19:27] - No niestety limity miało tak, chyba do teraz ma.
[02:19:30] - No pewnie tak.
[02:19:31] - A ma pan może gdzieś plik z tym nagraniem? Może udałoby się to na przykład przez Wetransfer wysłać do radia?
[02:19:37] - Ja to kiedyś rzeczywiście na starych dyskach znalazłem, ale tą wersję skompresowaną, czyli tą, na której ja wiem gdzie to powinno być, ale nic tam nie widać. Nie wiem, czy jakimś programem, który by podbił tło, nie wiem. Ekspozycję może tego filmu, żeby to rozjaśnił. Może dałoby się z tego coś jeszcze wyciągnąć. Mogę poszukać tego filmu i będziemy w kontakcie mailowym.
[02:20:04] - No dobrze by było. Chociaż, chociaż jeżeli to jest tak mocno jakby skompresowane, to ja szczerze powątpiewam, czy coś z takiego materiału uda się wyciągnąć. Ale może pan podesłać. Gdyby pan znalazł jak najbardziej.
[02:20:18] - No szkoda, że czasy się zmieniły i te wszystkie kamerki DV poszły w niepamięć. Nawet już takiej nie posiadam i nawet nie wiem, czy jest gdzieś ta taśma, bo tam to było widoczne. Bez kompresji było widoczne.
[02:20:31] - To w sumie takie nie za długie te relacje, prawda? Chociaż dosyć, dosyć znamienne, szczególnie ze względu na liczbę świadków, szczególnie w tych pierwszych dwóch zdarzeniach. Świadków, którzy z racji swojego wieku jeszcze prawda, nie mieliście jakby dużej wiedzy na tematy ufologiczne.
[02:20:51] - Właściwie żadnej, no bo to lata dziewięćdziesiąte. O tym się nie mówiło w programie. Co było w telewizji? No Star Trek. No ale my jako dzieciaki, no nie interesowało nas to za bardzo, więc z UFO nigdy tego nie kojarzyłem.
[02:21:05] - Dosyć chyba ciężki dla takiego młodego odbiorcy materiał do oglądania, prawda?
[02:21:12] - No mi nawet nie pozwolono kiedyś Star Wars oglądać, więc miałem słabe doświadczenia, jeśli chodzi o sci-fi filmy.
[02:21:19] - Czyli nie było takiego czegoś, co mogłoby jakby skazić, że to tak ujmę wasz bank pamięci i posadzić tam jakieś wątki ufologiczne?
[02:21:30] - Nie. To było dla nas zupełnie coś nowego, no czego nie dało się wytłumaczyć. Dlatego teżJak był dziewięćdziesiąty szósty rok i leciało to, to coś, co się zatrzymało i potem zrobiło parę zygzaków, to wołaliśmy dorosłego. No ja miałem wtedy ile? Trzynaście lat. No, no nadal nie miałem specjalnej wiedzy. No nie było internetu wtedy w małych miejscowościach nie można było sobie czegokolwiek posprawdzać. Później się pojawił X Factor parę lat później, więc sobie to kupowałem. To już człowiek nabierał jakiejś wiedzy.
[02:22:02] - I to już wszystkie przygotowane na dziś relacje o obserwacjach UFO i zdarzeń kojarzonych z tym fenomenem. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o przekazanych dziś historiach. A jeśli macie jakieś swoje relacje o spotkaniach z nieznanym i chcielibyście się nimi podzielić, zapraszam do kontaktu. Część relacji z podcastu "Mówią Świadkowie" ukazuje się również w postaci tekstowej na naszej stronie www.paranormalium.pl, na której znajdziecie również zapowiedzi kolejnych audycji, a także bogaty dział z artykułami, pełne archiwum podcastów oraz forum, na którym możecie dyskutować z dala od cenzorskich macek wielkich serwisów społecznościowych. Przypominam również, że w punktach prasowych w całej Polsce oraz na platformie cyfrowej nexto.pl czeka na Państwa nowy numer miesięcznika "Nieznany Świat", w którym obok innych paranormalnych tematów stale obecne są również wątki związane z UFO. Polecam również zasubskrybować kanał czasopisma na YouTube, gdzie obok zapisów spotkań w Nieznanoświatowej Księgarni znajdziecie także dźwiękowe wersje wybranych artykułów oraz relacji z rubryki "Dotknięcie Nieznanego". Zachęcam również do śledzenia kanałów Piotra Cielebiasia "UFO Historie" oraz Marka Żelkowskiego "Wehikuł Wyobraźni", na których panowie omawiają wiele ciekawych zagadnień, w tym również te znane z anteny Radia Paranormalium. Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę.
Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów stacjonarny trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem, trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a lub nagrania wiadomości głosowej. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź z zagranicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy oddzwonić. Z każdym z Państwa umawiamy się na rozmowę indywidualnie. W razie wykorzystania zapisu rozmowy, w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Czekamy również na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl.
Można również skorzystać z zakładki kontakt na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl www.paranormalium.pl. Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość. UFO Relacje Polska Baza Relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje Polska Baza Relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium. Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl.
Sięgnij już dziś po Nieznany Świat. Najstarsze polskie czasopismo poruszające tematy z pogranicza nauki. Artykuły o tematyce paranormalnej, ezoterycznej, ufologicznej i nie tylko. Nieznany Świat miesięcznik dostępny w punktach prasowych na terenie całej Polski oraz w wersji elektronicznej na platformie nexto.pl.