Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:06] - Radio Paranormalium prezentuje audycję z cyklu „Oblicza Nieznanego”. Witamy wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie w ten zimny za oknem, ale na antenie Radia Paranormalium bardzo gorący poniedziałek 27 lutego 2023 roku. Krótko po 20:00 rozpoczynamy kolejny odcinek audycji „Oblicza Nieznanego”. Dzisiaj będziemy dyskutować o przepowiedniach o Rosji. Czy Rosja zwycięży? Czy upadnie? Co powiedzieli na ten temat jasnowidze? Są z nami już dzisiaj po drugiej stronie połączenia internetowego Marek Żelkowski i Piotr Cielebiaś. Jeszcze tylko przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, pod którymi będziemy zbierać komentarze od państwa. Można do nas pisać na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube.
Można także wysyłać do nas SMS-y pod numer 53620493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także wysyłać nam wiadomości poprzez nasze profile na Signalu, na Telegramie, na Facebooku, a jeśli ktoś woli, to można także wysyłać pytania i komentarze odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. No i oczywiście Gadugadu. Cały czas korzystamy. 36088002. Myślę, że z czystym sumieniem mogę teraz oddać głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[01:56] - Dobry wieczór wszystkim. Dzisiaj w trochę okrojonym składzie. Miał być Less, ale coś go niestety porwało. Mam nadzieję, że wróci do przyszłego tygodnia. Szanowni państwo, dzisiaj przyjrzymy się tematowi bardzo kontrowersyjnemu. Będą to przepowiednie o Rosji. Najprościej mówiąc, co o Rosji mówią jasnowidze, jak ci popularni, jak i ci mniej znani, bo w proroctwach wielu z nich, szczególnie tych mniej znanych poza Rosją, znajdziemy liczne odniesienia do tego, co dzieje się obecnie na Ukrainie i na Kremlu. Pytanie, czy jasnowidze wspominają coś o upadku Putina i tym, co może stać się z jego krajem po końcu jego rządów? Usiądźcie i posłuchajcie. Z drugiej strony chciałbym wam podziękować w imieniu Marka i drugiego Marka za tak duży odzew związany z ubiegłotygodniową debatą poświęconą UFO zestrzelonemu i Blue Beamowi.
Z kolejnych informacji dodam tylko, że w kioskach od kilku dni czeka na was nowy marcowy numer „Nieznanego Świata”, o którym się więcej dowiecie z naszej między innymi audycji, która była umieszczona przez Iveriosa kilka dni temu na kanale. Omawiamy tam z Markiem najciekawsze artykuły. Polecamy wam oczywiście piątkowe wydanie „Bibliotekarium”, do którego link możecie znaleźć. Tam między innymi rozmowa o transhumanizmie. Nie przeciągajmy i przejdźmy do tematu. Najpierw może takie, Marku, małe wprowadzenie, bo już kilka lat temu zauważono, że w Rosji bardzo popularne robią się takie tematy ezoteryczne. Niektórzy twierdzili, że Rosjanie to po prostu mistycy z natury. W kraju tym, jak powiedziałem, ezoteryka i tematy oscylujące wokół szeroko pojętego nieznanego cieszyły się i cieszą ogromną popularnością. W zasadzie trend ten utrzymuje się, powiedziałbym, od końca lat 80., 90. I pytanie, skąd się to bierze?
Bo z jednej strony były to tendencje widoczne od dawna. Być może przyczynia się do tego trochę wielokulturowość tego ogromnego kraju, czyli z jednej strony jakieś tam tradycje ludowe, słowiańskie, z drugiej strony tradycje szamańskie, buddyzm, mistycyzm prawosławny i tak dalej. Natomiast w XIX i XX wieku pojawiły się bardzo głośne nazwiska: Helena Bławatska, Tołstoj, Rasputin, który reprezentował przecież ruch tak zwanych boskich szaleńców. Wreszcie blisko drugiej połowy XX wieku mamy taką osobę jak Danił Andriejew, czyli mistyk więziony przez Stalina w łagrze, który odbywa podróże pozacielesne. Działa hipnotyzer Wolf Messing i tak dalej. Do kwestii tego, dlaczego okultyzm tak zwany popularny jest w Rosji, odnosiło się wielu reporterów i pisarzy, którzy zajmowali się Rosją. Była to między innymi dobrze znana Barbara Włodarczyk i równie dobrze znany Wojciech Grzelak. Wojciecha Grzelaka możecie kojarzyć z dość takiej już odległej czasowo serii audycji w Radiu Paranormalium „Z auta widać więcej”. On tłumaczył pewne meandry rosyjskiej duszy. Okazuje się tymczasem, że po upadku ZSRR popularność ezoteryzmu czy też okultyzmu umacnianego troszeczkę nacjonalizmem stopniowo wzrastała.
Jak bodajże pisała Barbara Włodarczyk, zaczęto akcentować świętą Rosję. Zaczęto mówić o tym, że jest ona atakowana przez jakieś wrogie siły, zaś ona sama jest ostoją tradycji. Marku, z czego twoim zdaniem wynika to zamiłowanie Rosjan do okultyzmu?
[06:27] - Moim zdaniem z bardzo różnych czynników i historycznych, i tych takich, nazwijmy to, bieżących. Jedną rzecz jeszcze muszę powiedzieć, zanim o tym. To dzisiejsza audycja, albo się narazimy wszystkim, albo się nie narazimy nikomu. Bo te przepowiednie, o których będziemy mówić, mają to do siebie, że część z nich Rosję wywyższa, czyni ją mocarstwem i to mocarstwem światowym. Natomiast druga część przepowiedni, o której dzisiaj powiemy, wręcz wieszczy nieciekawy los Rosji. A więc mamy spektrum właściwie. I powtarzam: albo się narazimy wszystkim, albo spokojnie państwo tego posłuchacie. Myślę, że to jest najlepsza metoda, żeby po prostu posłuchać sobie o tym, co głoszone było przez różnych świętych mężów, ludzi, którzy mieli wizje i tak dalej. To, myślę, jest znacznie ciekawsze niż toczenie kolejnej debaty o tym, kto jest lepszy, kto jest gorszy i kto ma rację. Tym razem chyba nie.
A wracając do twojego pytania Piotrze, myślę, że to trochę z tej tak zwanej rosyjskiej duszy wypływa. Ale kiedy się używa tego pojęcia „rosyjska dusza”, to oznacza wszystko i nic. I zaczynamy sobie wyobrażać te wielkie przestrzenie, tych ludzi, którzy do tych cerkwi zapylają i coś wierzą albo nie wierzą. Różnie bywa zresztą. To chyba nie o to chodzi tak naprawdę. Coś jest takiego, już o tym wspomniałeś częściowo, że niby jest to Rosja, mateczka Rosja, ale ponieważ mateczka Rosja właściwie sięgała po wiele krajów, wiele narodów, to ona zasysała również stamtąd pewne trendy i to się przenosiło. Poza tym jest bogata tradycja w samym tym ludzie ruskim, że oni po prostu przyjęli chrześcijaństwo w wersji prawosławnej. Niemniej jednak nie pozbyli się, szczególnie w tej warstwie ludzi żyjących gdzieś daleko od wielkich miast, tych zachowań, tych tradycji, które były z nimi obecne od setek, wielu setek lat. I w związku z tym panuje pewna dychotomia. To znaczy, z jednej strony część ludzi jest tam bardzo głęboko wierzących i to czasami naprawdę jest głęboka wiara ocierająca się o mistycyzm właśnie.
Ale mistycyzm to niekoniecznie oznacza wieszczenie czegoś. Mistycyzm to jest raczej pewna forma przeżywania wiary, pewna forma, tu państwa zadziwię, poznania nawet. I kiedy mówi się czasami o różnych formach poznania, to wiecie państwo: zmysły, rozum, te rzeczy. A wyobraźcie sobie, że część filozofów mówi o tym, że właśnie te zjawiska mistyczne też są formą poznania. Okej, to nie jest temat na dzisiaj, więc jedźmy dalej. Co więcej, Rosja to jest taki dziwny kraj i nie mówię tego z przekąsem, tylko z pewnym nawet zadziwieniem. Otóż wyobraźcie sobie państwo w czasach głębokiego stalinizmu szalejącego są relacje, że tam różne dzikie rzeczy się działy, ale na przykład niektórych ludzi, którzy ocierali się o takie wieszczenie, o bycie przepowiadaczem, w każdym razie patrzących nieco dalej, im nie działa się krzywda. Przynajmniej tym najsławniejszym. Co więcej, materializm i naukowy socjalizm z jednej strony, a z drugiej strony jednak spoglądanie, czasami nawet bardzo przychylnie, na pewne zjawiska, które my zwykliśmy określać mianem zjawisk paranormalnych, ale też na zjawiska właśnie takie wieszcze, na zjawiska mediumiczne i tak dalej, na wróżenie. Ponieważ to utrzymało się za czasów socjalizmu, nieoficjalnie oczywiście partia bardzo to głęboko potępiała.
Niemniej ta dziwność Rosji polega właśnie na tym, że partia sobie potępiała, partia rządziła w tym kraju i w dodatku powiem to przykładem. Wyobrażam sobie, że zupełnie spokojnie jakiś tam pierwszy obwodowy sekretarz partii komunistycznej, partii Sowjetskoho Sojuza na jakimś tam okręgowym plenum potępiał zabobon, ciemnotę i głupotę, a następnego dnia pomykał gdzieś do jakiejś wróżki, żeby mu powiedziała, co będzie dalej, jak ta jego kariera w partii się będzie toczyła. To jest przykład wyssany z palca. Niemniej on dobrze obrazuje pewien stan ducha, a może umysłu, jaki towarzyszy Towarzyszy Rosji. Myślę, że mamy do czynienia z dobrym przykładem paradoksu. Otóż niby wszystko jest ustalone, a jednak nie wszystko jest ustalone. Niby wtedy za komuny, za czasów ZSSR był naukowy socjalizm i budowa komunizmu, a jednocześnie praktyki szamańskie, praktyki wróżebne, praktyki związane z przepowiadaniem przyszłości miały miejsce. Co więcej, dygnitarze partyjni, to pewno dzisiaj jeszcze opowiemy przy okazji niektórych przepowiedni, dygnitarze partyjni odwoływali się albo nawet bardzo chcieli poznać, co będzie, co jest za granicą, za horyzontem. Nie z tej nauki, ale dobrze. Przyjmijmy sobie, że to, co jest nam jeszcze nieodsłonięte, czyli przyszłość, to jest też, nie ten kosmiczny, ale horyzont zdarzeń.
Więc co za tym horyzontem zdarzeń, co tam jest tak naprawdę? W związku z tym, skoro pozwalali sobie na to sekretarze partyjni Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, to trudno się dziwić, że lud brał przykład. Z jednej strony głosił chwałę komunizmu, z drugiej strony odwoływał się do tych praktyk. W związku z tym, jak komunizm upadł, to przypomnijcie sobie państwo, ci, którzy sięgają tak daleko pamięcią, co się państwu kojarzy z przełomu lat 80. i 90.? Kaszpirowski, który nas hipnotyzował z ekranu telewizora. To po prostu w Rosji wybuchło i dzisiaj się mówi o tym, bardzo wiele publikacji na ten temat się pojawia, nawet sondaże oficjalne się pojawiają, że nawet jedna piąta populacji, 20% ludzi w byłym Związku Radzieckim, w Rosji odwołuje się do tego rodzaju dziwnych czy też paranormalnych praktyk. Wierzy w nie, czyni je nie tylko ważnymi w swoim życiu, ale czyni je również drogowskazem dla swojego życia. Taka atmosfera społeczna, takie przyzwolenie i otwarcie się na to, to jest bardzo dobra pożywka, żeby się działo.
[14:57] - Tak. Z drugiej strony jest dziwna rzecz, bo chociaż, jak powiedziałeś, jedna piąta Rosjan udaje się po poradę do wróżek, tak z drugiej strony z samej Rosji nie mamy wielu znanych jasnowidzów. Takich, którzy by byli cytowani w różnych źródłach, opracowaniach czy pojawiali się na równi z innymi, na przykład jak Wanga czy Nostradamus. Wanga przecież Rosjanką nie była, chociaż uważana jest przez nich za swoją. Ale dodajmy może jeszcze to, że tam oczywiście pojawiali się różnego rodzaju astrolodzy w tej przestrzeni medialnej rosyjskiej. Był taki ukraiński astrolog, bodajże Paweł Globa się nazywał, mieszczący się gdzieś w przestrzeni między jasnowidzeniem i astrologią. Także rzeczywiście zainteresowanie jasnowidzeniem, zjawiskami psi, okultyzmem i tak dalej w Rosji jest bardzo duże. I tutaj pojawia się wiele innych sugestii, dlaczego tak jest. Socjolodzy na przykład szukają sobie takiego wytłumaczenia, że winny jest kryzys wartości i rozpad tradycyjnych więzi, ale że oni po prostu wszystko tłumaczą rozpadem tradycyjnych więzi i instytucji, to szukałbym raczej korzeni tego gdzie indziej. Wydaje mi się, że po prostu częściowo odpowiada za to wrodzone zainteresowanie pewnymi zjawiskami, a częściowo fakt, że one były jednak w jakimś stopniu może nie do końca stłumiane, ale były wyszydzane w okresie Związku Radzieckiego, kiedy nie wypadało się interesować sferą zjawisk niezwykłych.
Ja pamiętam, że nawet byli tacy radzieccy uczeni, parapsychologowie, którzy lansowali nową formę postrzegania tego rodzaju zjawisk jako zjawiska nie paranormalne, ale normalne, tylko inaczej. I to było coś w miarę racjonalnego i interesującego, bo pokazywało, że można do parapsychologii podchodzić jako do nauki. Z drugiej strony mieliśmy przecież badania nad rozmaitymi ekstrasensami, jak najsłynniejsza Nina Kułagina czy też Roza Kuleszowa i tak dalej. Ale to nie jest temat na dziś. Marku, jeszcze nim ci oddam głos, to pamiętasz, że przecież w audycji pod tytułem „Putinator” mówiliśmy już o tym, jak daleko sięga zainteresowanie okultyzmem. Wspominaliśmy o rytuałach syberyjskich szamanów czy też tajemniczych kąpielach uzdrawiających, w których miał uczestniczyć Putin i jego najbliższe otoczenie. Przecież pojawiają się nawet teorie spiskowe mówiące, że Szojgu jest jakimś wielkim szamanem czy kapłanem tuwińskim, który rzuca te czary na prawo i lewo. A z trzeciej strony mamy wreszcie Aleksandra Dugina. Polecam artykuł na jego temat, który się ukazał w sierpniowym numerze „Nieznanego Świata” z tamtego roku, który w swojej ideologii łączy w dziwny, wręcz dziwaczny sposób nacjonalizm, szowinizm też z takim pseudookultyzmem. Co mnie jednak nie dziwi w tym wszystkim, to fakt, że jak powiedziałem, z tego kraju, w którym tak bardzo interesuje się W społeczeństwo zjawiskami z pogranicza, wszystkimi formami dywinacji.
Mamy bardzo mało jasnowidzów światowej sławy.
[18:28] - Dlaczego jasnowidzów mamy mało? Tego nie wiem, ale znalazłem odrobinę statystyki. Wyobraźcie sobie państwo badania z 2013 roku, 10 lat. Badania sondażowe, które wykazały w 2013 roku, że aż 63% ludzi w Rosji wierzy w astrologię, we wróżenie i tak zwaną koncepcję złego oka. Proszę państwa, większość ludzi wierzy, że coś się tam może za tym kryć. Co więcej, kiedy udamy się albo zerkniemy, ja wiem, że to coraz trudniejsze jest, żeby jakieś rosyjskie strony sobie oglądać. Trzeba zapuścić odpowiedni sprzęt, odpowiednie technologie i techniki zaprząc i wtedy ewentualnie sobie można poczytać. Mówię to z pewnym przekąsem, bo ja nie do końca uważam, że odcięcie nas od wszelkiej informacji, która płynie ze Wschodu to jest dobry pomysł. Trudno, jestem zbyt mały, żeby się temu przeciwstawić. Natomiast à propos Dugina, to myśmy kiedyś z Wiktorem Żwikiewiczem, Bibliotekarium zrobili nawet audycję na temat książek nietłumaczonych i niewydawanych.
Ja myślę, że to jest zła koncepcja, że pewnych książek, pewnych prac się nie tłumaczy, nie pokazuje ich ludziom w obawie, że może by jeszcze to przejęli. Natomiast to w jakiś sposób uderza też w ludzi zainteresowanych na przykład geopolityką, zainteresowanych pewnymi strategiami drugiej strony. Specjalnie podkreślam drugiej strony, bo my tak naprawdę niewiele, przynajmniej w takiej masie, jesteśmy w stanie powiedzieć na ten temat, co ten Dugin do końca napisał. Mało jest źródeł, bo te książki nie wychodzą. Ja nie mówię tego z powodu takiego, żeby natychmiast to wydawać i w masowych nakładach. Ale powiem tak, skoro wydaje się w Niemczech Hitlera, w Polsce też już „Mein Kampf” kilka razy wyszedł, to może by jednak przynajmniej w wąskim gronie pewne prace udostępnić, bo ja na przykład zaciekawiony, zaintrygowany miałem pewne kłopoty, żeby do tego dotrzeć. Ale wróćmy do zasadniczego tematu. Proszę sobie wyobrazić, że w Rosji jest zupełnie normalne, że ludzie bardzo bogaci, bankierzy, przedsiębiorcy, biznesmeni, ale pełną gębą obracający naprawdę potężnymi pieniędzmi, oni zupełnie bez żenady, bez najmniejszych oporów udają się do różnego rodzaju ludzi zajmujących się czy to kontaktami ze zmarłymi, czy też wróżeniem. Co więcej, wspomniałem o tym w pierwszym wejściu, o tym prawosławiu. Proszę sobie wyobrazić, że nawet oficjalnie cerkiew, podobnie jak Kościół katolicki, jest bardzo daleka od wróżenia, od tych wszystkich praktyk, potępia je.
Ale proszę sobie wyobrazić, że prawosławni funkcjonariusze kultu również udają się do ludzi, którzy zajmują się wróżeniem. Więc wróżki i okultyzm tak naprawdę znajdują się pod przekleństwem Kościoła prawosławnego, a mimo to są częścią po pierwsze tego społeczeństwa, po drugie całej tej kultury, która nie stawia aż tak ostrych barier pomiędzy byciem prawosławnym a wierzeniem w przepowiednie, wierzeniem w różnego rodzaju wróżby. To jest dziwne i kiedy sobie mówimy o rosyjskiej duszy z naszej perspektywy, to ona rzeczywiście, ja wiem, to jest bardzo duże uproszczenie, ale to jest jednak oparte na pewnym paradoksie, przynajmniej z naszego punktu widzenia. Proszę sobie wyobrazić, że w latach 70. i 80. rosyjscy intelektualiści czy radzieccy wtedy może jeszcze, z jednej strony popierali naukowy socjalizm, materializm i tak dalej, a z drugiej strony nieustannie poszukiwali alternatywnej nauki. Czyli nauka ta twarda oczywiście, ale być może coś tam jest. To świadczy z naszego punktu widzenia przynajmniej o pewnej otwartości. Czyli nie zamykamy się, nie zatrzaskujemy się, nie mówimy, że wszystko, czego nie rozumiemy, jest be i w ogóle tego nie ma. Jeśli sięgniecie państwo po „Bibliotekarium”, znowu się odwołam do audycji „Bibliotekarium 2.0”, był w swoim czasie wywiad z Emilianem Kamińskim, przytaczany w związku z jego śmiercią, przeprowadzony też w okolicach 2013 roku.
I co w tym wywiadzie? Otóż w tym wywiadzie można się dowiedzieć, pada taka fraza, że zdaniem Emiliana Kamińskiego nie ma czegoś takiego jak Paranormalność jest normalnością, której jeszcze nie potrafimy opisać, której jeszcze nie zbadaliśmy, która jest inna. Jeszcze jej nie poznaliśmy. Kiedyś ją poznamy. Być może. Ale podział ten na paranormalność i normalność jest tylko tymczasowy. Tylko pozwala nam się poruszać w pewnych obszarach, pozwala w jakiś sposób porządkować wiedzę, ale to tak naprawdę jest pewna proteza. Myślę, że Rosjanom bardzo blisko jest do takiego punktu widzenia.
[24:55] - Tak, zrobiliśmy bardzo długi wstęp, zatem przejdźmy do konkretów, drodzy państwo. Jednym z elementów tradycyjnych w rosyjskim społeczeństwie jest instytucja, która się nazywa starczestwo. W rosyjskim prawosławiu istnieje taka instytucja, taka tradycja pojawiania się tak zwanych świętych starców, świętych mędrców. To jest właśnie starczestwo. Dawniej było ono dość rozpowszechnione i popularne. Ślady jego możecie znaleźć na przykład w powieści „Bracia Karamazow” Dostojewskiego. Natomiast o co w tym chodzi? Mamy ludzi, którzy osiągnąwszy pewien wiek zyskują wgląd w te światy paranormalne, w zjawiska niewidoczne gołym okiem. Taki święty starzec może być mnichem, może być duchownym innego rodzaju, może też być pustelnikiem. Natomiast już w późniejszym okresie, po upadku Związku Radzieckiego, ta instytucja starczestwa zaczęła się ponownie odzywać.
W roku 1996 w wieku 92 lat zmarł jeden z najsłynniejszych świętych starców, Władysław Szumow ze wsi Obuchowo. Przypisywano mu cudowne moce. Twierdzono, że jest nie tylko jasnowidzem, ale ma moce uzdrawiania. Jego proroctwa zostały spisane w książce, zaraz wam powiem, niejakiego Aleksandra Smirnowa z 2010 roku. I do dzisiaj to, co w tej książce było zawarte, funkcjonuje jako oficjalna wersja przepowiedni protojereja Władysława Szumowa. Warto dodać, że on tam mówił o bardzo różnych rzeczach. Marek zaraz może odniesie się do tego, co zapowiadał Szumow odnośnie Rosji, ale ja tylko dodam, że te jego wizje były mocno skoncentrowane na kwestii klimatycznej. Przestrzega on między innymi, że zatonie Ameryka, że zatonie Australia, że zatonie Japonia. Rosja, że jest taka wielka, to zatonie pewnie tylko trochę. Co ciekawe, naciskał też na miejscowych, czyli swoich sąsiadów i pielgrzymów, którzy do niego przyjeżdżali, aby nie ruszali się ze swojego miejsca zamieszkania.
Oprócz tego, że miało dojść do katastrofy klimatycznej, Szumow przepowiadał między innymi odzyskanie przez Rosję Alaski, a także zwracał uwagę na Białoruś. Otóż w jego przepowiedniach Białoruś miała doznać wielkich cierpień, natomiast na końcu, po tych cierpieniach miała połączyć się z Rosją. Ale Marku, to nie wszystko, o czym Szumow mówił w kontekście wydarzeń w Rosji.
[28:00] - Tak, to prawda. Warto sobie też uświadomić to, o czym Piotr powiedział. Ten niejaki Władysław Szumow to nie był jakiś wielki prorok, powszechnie znany. On sobie żył w takiej wioseczce, która się nazywała Obuchowo i obwód moskiewski, oficjalnie był cudotwórcą i jasnowidzem. Ludzie do niego ściągali dosyć powszechnie. Mowa jest o wielkim trzęsieniu ziemi, przede wszystkim o głodzie w Moskwie. To bardzo mało optymistyczne przepowiednie. Co więcej, mowa jest o chińskim naporze na granice kraju. To tak naprawdę miało się rozpocząć wtedy, kiedy w Państwie Środka nastąpi wielka powódź. Tak przynajmniej należałoby to odczytywać.
Co więcej, w tej przepowiedni jest mowa o tym, jeśli państwo kojarzycie Czelabińsk, a powinniście państwo kojarzyć, bo w swoim czasie, w związku z pewnymi zjawiskami na niebie o mieście zrobiło się głośno. Czelabińsk. Dlaczego? Bo Chińczycy mieli dojść aż do Czelabińska, czyli dosyć daleko. Ale co ciekawe, w momencie, kiedy oni do tego Czelabińska dojdą, to przekonwertują się na prawosławie. Tak naprawdę Szumow mówił, że Rosję czeka też, i to jest niezwykle zastanawiające, powrót komunistów do władzy. A dodatkowo bonusem do tego, żartuję oczywiście, będzie wojna z Niemcami. Powtórna znaczy się. To, co powiedziałeś, Piotrze, że pojedna się z nami Białoruś, ale już nie Ukraina. Ukraina do nas nie dołączy i będą jeszcze po tym ludzie często płakać.
To też jest cytat z tego przepowiadacza. To chyba mniej więcej wszystko, co jestem w stanie sobie przypomnieć. Jak państwo na to zerkniecie, to sporo z tego miało albo ma miejsce. Ukraina nie dołączyła, Białoruś jakby tak. Ci Chińczycy. Ale zauważcie państwo, w tej chwili pół świata zastanawia się, co zrobią Chińczycy. Czy pomogą Rosjanom, czy też może wbiją im nóż w plecy. Jak ktoś słucha rozmów z Piotrem Plebaniakiem, czyli „Telegram z krańca świata” albo takie krótkie wstawki, które pojawiają się w „Bibliotekarium”, to wie, że sposób prowadzenia wojny przez Chińczyków nie jest taki oczywisty. To są tak zwane, dzisiaj się określa takim modnym określeniem, wojny limitroficzne, czyli gdzieś na pograniczu. To jeszcze nie jest wojna, ale już nie jest pokój.
I Chińczycy są mistrzami. Od ponad 2000 lat szkolą się w takiej sztuce wojny bez wojny. I kto wie, czy czegoś takiego nie obserwujemy właśnie.
[32:03] - Tak. Czyli przypominam, jeżeli ktoś chciałby zgłębić przepowiednie Władysława Szumowa, to jest święty starzec z Obuchowa, który przepowiedział między innymi uderzenie Chin na Rosję. I to jest znamienne w ogóle dlatego, że w kolejnych przepowiedniach innych, nie tylko świętych starców, ale też i jasnowidzów, powiedzmy pełnoetatowych, też ten wątek się pojawia. Ale o czym jeszcze mówił ten Szumow? Jeżeli ktoś chciałby sobie o nim poszukać. Mówił o tym, że Ukraina odłączy się od Rosji, o tym, że dojdzie do trzęsienia ziemi, że w Moskwie to trzęsienie będzie tak potężne, z tego, co pamiętam, że poprzesuwają się nawet wzgórza. Potem nastąpi wielki głód. Ale taka mnie refleksja nachodzi, czy na to wszystko nie należy patrzeć troszeczkę przez palce, dlatego, że te jego przepowiednie mocno uderzają w nacjonalistyczne tony. A może z drugiej strony, kto wie, rzeczywiście miał on umiejętność zaglądania w przyszłość. Ale nie był to jedyny święty starzec, który miał bardzo konkretne przepowiednie na temat tego, co będzie się w Rosji działo.
Takim najbardziej znanym i otoczonym wieloma legendami świętym starcem jest Serafin Sarowski albo to jest Serafim Sarowski, który zmarł w roku 1833. Natomiast świętym został bardzo późno, bo tuż przed upadkiem caratu, rzekomo za gorącym wstawiennictwem Mikołaja II, który był jego wielkim zwolennikiem. Ale pomimo to, że gdzieś sobie tam balansował na tej granicy między świętością a byciem cudotwórcą, był czczony tak naprawdę przez długie dziesięciolecia. Jeżeli sobie zajrzycie do literatury poświęconej starчестве, to tam pewnie Sarowski będzie na pierwszym miejscu. Będą opisy tego, jak to cudownie leczyło się jego ciało po licznych ranach, jak to karmił z ręki niedźwiedzia albo też demonstrował inne cudowne zdolności. Na przykład nie jadł, nie pił. Swego czasu miał się żywić tylko chlebem z wodą. Złożył też śluby milczenia. I tak dalej. Tak naprawdę świętym starcem został dość krótko przed śmiercią.
O czym on mówił? Przede wszystkim o wojnie. Przepowiednie Serafina Sarowskiego dotyczą wręcz wielkiej wojny, której okrucieństwa przewyższą wszystko, co do tej pory człowiek widział. Ale najciekawsze jest to, że on twierdził, że gdzieś pomiędzy Moskwą a Petersburgiem przyjdzie na świat Antychryst. Z kolei odrodzona Rosja po jakimś czasie wchłonie wszystkie ziemie słowiańskie. I tutaj cytat: „Będzie oceanem narodów”. I teraz, Marku, takie pytanie. Serafim Sarowski zmarł bardzo dawno. Zapewne też nie wiemy, czy te jego przepowiednie zostały spisane za jego życia, czy zostały po prostu przypisane, tak jak to często bywa. Ale z tym Antychrystem powiem ci, to jest dość interesujące.
Takie końcowe pytanie, które się ciśnie na usta po przeczytaniu jego przepowiedni, brzmi: czy on się odnosił do Lenina, do Stalina, czy może do Putina? W sumie możemy tutaj nałożyć każdego z nich. Stąd pytanie, czy trzeba być świętym starcem z umiejętnością przewidywania przyszłości, czy też dokonać jakiejś chłodnej, historycznej kalkulacji, żeby te losy Rosji w miarę, może nie w miarę dokładnie, ale w pewnych ramach przewidzieć?
[36:05] - Westchnąłem sobie, bo dałeś plejadę od Lenina, poprzez Stalina do Putina. To co prawda nie Rosjanin. Padnie jeszcze jedno nazwisko. To nie Rosjanin. Powiedziałbym nawet wręcz przeciwnie, ale to brzmi głupio, bo mówi się też często, że sam twórca naukowego socjalizmu Czyli Marks był też człowiekiem opętanym przez szatana. W związku z tym to bardzo trendy by było w tej galerii postaci. Ale tu ktoś nas może podejrzewać, że my po prostu nie lubimy pewnego odłamu myśli politycznej, więc sobie to daruję. Natomiast ja powiem tak. Zapytałeś o to, czy to jest konsekwencja przewidywania, jakiegoś wieszczenia, czy może raczej chłodnej kalkulacji. I powiem, że raczej bym się skłonił ku tej kalkulacji, bo Rosja ma to do siebie, bardzo wielu myślicieli to podkreśla, że Rosji nie służy demokracja.
Za dużo tej demokracji tam nie było. Lata 90. to właściwie jak przeciętny Rosjanin kojarzy demokrację albo przynajmniej to, co nazywano tam demokracją. Może tak. Rozpad wielkiego kraju, silnego kraju, rozpad struktur, bieda, kompletny bałagan. Czy do czegoś takiego można się przywiązać? Z drugiej strony, kiedy w Rosji panowały rządy silnej ręki, to Rosja była potęgą, światową potęgą. To jeśli pomyślimy o czasach chociażby Stalina i dalej, ale i wcześniej. Przecież carowie, którzy nie należeli do władców oświeconych, łagodnych i patrzących na rozwój swojego kraju oraz szczęście ludu. Nie, to był inny typ władcy.
Niemniej jednak Rosja rozdawała wtedy karty, naprawdę rozdawała te karty na kontynencie europejskim. Trochę próbowała w Azji, tam trochę gorzej szło. Jak sobie ktoś popatrzy, to nie zawsze to były sukcesy. Chociaż z drugiej strony całkiem rozsądna polityka podboju, a właściwie złe określenie, ekspansji na Syberię, czyli zdobywaniu bez wojny, a właściwie takim powolnym przesuwaniu granicy, w czym uczestniczyli również Polacy, czasami z własnej, a czasami nie z własnej woli. To też jest pewien objaw myśli politycznej, która wydaje się całkiem rozsądna. Oni tak przez bardzo daleką analogię troszeczkę postępowali tak jak Amerykanie na Dzikim Zachodzie. Amerykanie tam strzelali do Indian, Rosjanie posuwali się w kierunku Pacyfiku spokojnie, sukcesywnie, z pewnymi przystankami, ale też później czasami to bardzo szybko szło. Nosiło to jednak znamiona pewnej rozsądnej polityki. Takiej, która przede wszystkim przyniosła owoce. I dalej, jak się patrzy na Rosję, czemu robię ten wykład historyczny, taki bardzo pobieżny zresztą?
Po to, że myślę, że bardzo łatwo jest dzisiaj oceniać Rosję w kontekście tego, co się dzieje tu teraz, gdzieś blisko nas. Ale myślę, że to jest tak, że tak jak dziecko wychowane w jakiejś rodzinie, która niekoniecznie nam się musi podobać, ono będzie miało pewne cechy, które będzie miało po prostu dlatego, że zostało wychowane w taki, a nie w inny sposób. Tak i Rosja ma pewne cechy, których się tak szybko nie pozbędzie, ponieważ ma taką, a nie inną historię, sięgającą zresztą bardzo dawno. Te pewne naleciałości, to, co dzisiaj wielu komentatorów politycznych mówi: „Rosja to dziki kraj, to kraj azjatycki, który posługuje się pewnym systemem wartości, który stamtąd właśnie pochodzi”. Tu od razu odwołam się do ludzi, którzy mówili o różnego rodzaju cywilizacjach. Feliks Koneczny wyróżnił tę cywilizację, która funkcjonuje właśnie w Rosji. To specyficzny rodzaj cywilizacji. W związku z tym ta turańska cywilizacja ma cechy niepowtarzalne, a w każdym razie daleko odmienne od tych, które na przykład mamy my albo przynajmniej chcielibyśmy mieć. W związku z tym, kiedy patrzy się na Rosję, ten długi wstęp służy temu, że dzisiaj bardzo trudno jest nam wejść w te buty albo próbować rozumieć. My dzisiaj właściwie ograniczamy się do tego, że nam się podoba albo nie podoba.
To właściwie są dwie opcje, które funkcjonują. Czyli albo popieramy, co robi, albo nie popieramy. I to właściwie jest takie zero-jedynkowe. Jak ktoś popiera, to jest ruskim trolem, przynajmniej w oficjalnym obiegu. Jak ktoś nie popiera, to jest fajny. Nie jestem kompletnie odklejony od rzeczywistości. Ja wiem, że wojna ma swoje prawa i jakieś takie wymagania. W związku z tym jest tak samo, jak jest propaganda wojenna i mamy propagandę wojenną rosyjską, mamy propagandę wojenną ukraińską, mamy też propagandę wojenną, na szczęście jeszcze taką zimnowojenną również w Polsce. Ale ja proponuję patrzeć na te wszystkie zjawiska nieco szerzej i niekoniecznie kierować się propagandą, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. A jeśli przestaniemy kierować się propagandą, to zobaczymy, że Rosja to nie jest w tej chwili jakiś taki mot de bon mot Że Rosja to stan umysłu.
Ale to jest pewien inny sposób myślenia, który przynajmniej trzeba próbować zrozumieć. Ja tylko przypomnę, że jest taka książka napisana w XIX wieku o podróży do Rosji Francuza. Oczywiście zapomniałem nazwiska i zapomniałem tytułu, ale pamiętam jej wydźwięk i pamiętam też komentarz do tej książki. To książka opisująca Rosję z XIX wieku i ktoś kiedyś to napisał. Znowu to jest bardzo luźny cytat, że to jest taka sobie książka o dziewiętnastowiecznej Rosji. To jest niezła książka o Rosji dwudziestowiecznej początku XX wieku i znakomita książka o Rosji sowieckiej. Do czego ten cytat prowadzi? Okazuje się, że Rosja wbrew pozorom, wbrew temu, że zmieniają się ustroje, jeśli chodzi o cudzysłów, duszę, to tak bardzo się nie zmienia. Ona w gruncie rzeczy trwa i cały czas jest taka sama.
[43:46] - Mhm. Ale powróćmy do tych świętych starców, bo to taki specyficzny rosyjski fenomen, Marku. Ich było wielu i oni się bardzo często koncentrowali wokół tematyki pojawienia się w Rosji wielkiego wodza. Oczywiście to byli święci starcy, którzy żyli dość dawno temu. To nie są współczesne przepowiednie, to są przepowiednie sprzed kilku dekad. Był między innymi taki arcybiskup grecki. Nazywał się Georgis Karpofakis. W literaturze rosyjskiej określa się go mianem Matwia Briescieńskiego i on pisał o wielkiej światowej wojnie. Zacytuję wam kawałek. Dodam tylko, że on zmarł w roku 1950.
„Nowy układ sił powstanie przeciwko ludzkości. Zginą miliardy ludzi. Po rozbudzeniu się Rosji rozpocznie się trzecia wojna światowa, która zacznie się w Jugosławii. Zwycięży Rosja, Rosyjskie Imperium, które zapoczątkuje długi okres pokoju i dobrobytu, mimo że nie podbije ziem wszystkich swoich wrogów”. No cóż, chyba Karpofakis, Marku, przestrzelił. Ale mieliśmy też wielu innych świętych starców i jednym z takich bardzo znanych był Mikołaj Gurianow z parafii św. Mikołaja na wyspie Zalid, uznawany za jednego z najważniejszych świętych starców przełomu XX i XXI wieku. Nie był on mnichem. Był pustelnikiem. We wrześniu 1997 roku zapytano go, kto obejmie władzę po Jelcynie i co on na to?
[45:28] - On odpowiedział, aż człowieka ciarki przechodzą, bo powiedział mniej więcej tak: będzie to wojskowy. Jego władza będzie zasługiwać na uznanie. Wiek jego będzie nieduży i on sam też. Władza będzie jak za komunistów i Politbiura. Proszę państwa, z czymś się to państwu nie kojarzy po prostu. To było pytanie, kto będzie po Jelcynie? Trudno uznać Putina za wielkoluda. Jak sprawowane są rządy, to chyba państwo wiecie. W związku z tym te zdolności wieszcze to zdecydowanie, jeśli chodzi o Mikołaja Gurianowa, one były imponujące, przynajmniej dla mnie. Powiedzieć coś takiego w 1997 roku, kiedy uświadommy sobie to większość ludzi na świecie o kimś takim jak Putin nie słyszała w ogóle.
On tam sobie rządził, swoją karierę budował, ale w takim szerokim kontekście już światowym to w ogóle, ale nawet rosyjskim o Putinie w 1997 roku to huhu, proszę państwa, nikt jeszcze za bardzo nie słyszał. On dopiero budował swoją karierę, a jednak coś takiego padło. Moim zdaniem nie wiem, czy imponujące, ale na pewno zastanawiające.
[47:14] - Tak, on był już wtedy osobą, która piła się na szczyty władzy tak naprawdę. Pamiętamy to słynne orędzie Jelcyna, kiedy ogłosił swojego następcę.
[47:26] - Ale to było trzy lata później.
[47:28] - Tak, ale wiesz, zakończmy może rozważania nad tymi świętymi starcami, bo mówiąc to, ja ciągle nie jestem tak przekonany co do ich zdolności jasnowidzenia. Po pierwsze mogli mówić takie oklepane banały. To, co ludzie chcą słyszeć. Kolejna wojna z udziałem Rosji. Patrząc na wiek XIX i XX to w sumie nic nowego. Rosja i okres dobrobytu, jak mówił Briescieński. Jakoś też mi się za bardzo nie chce w to wierzyć. Może dlatego, że on sobie żył w Grecji po prostu. Powiem tak: jeżeli w tej Rosji jest tak cudownie, to jakoś ludzie się tam nie garną. Ja tylko powiem tak, że chyba takim wyrazem kryzysu putinizmu jest to, że on przez te dwadzieścia kilka lat rządów nie przekonał ludzi do tego, żeby garnęli się pod jego władzę.
Oprócz tych, którzy mają z tego wyraźne i ewidentne korzyści. A w tej grupie są też oczywiście Niemcy na przykład. Może zakończmy tutaj nasze rozważania nad świętymi starcami, jak powiedziałem. Każdy sobie to oceni jak chce. Możecie sobie znaleźć ich przepowiednie. Ja tylko powiem, że mnie te wszystkie wizje świętych staruszków trochę przypominają bardzo znaną przepowiednię tęgoborską, która została stworzona bardziej ku pokrzepieniu serc niż była wynikiem jakiejś paranormalnej wizji. I musimy mieć to na uwadze, że kiedy mówimy o jasnowidzach, kiedy mówimy o przepowiedniach odnośnie przyszłości kraju czy świata, to zawsze musimy brać pewien margines błędu. Bo o ile byli jasnowidze naprawdę powiedziałbym godni uwagi i tacy, którzy nie za bardzo afiszowali się ze swoimi zdolnościami jak ojciec Klimuszko czy Paravicini, o którym za chwilę powiemy, to są też tacy, odnośnie których ja osobiście mam zawsze bardzo dużo wątpliwości, bo jasnowidz jasnowidzowi nierówny i o tym się za chwilę przekonamy. Są tacy, w przypadku których duża część ich dorobku została albo spisana dokładniej i wymyślona, albo po prostu zapisana gdzieś po latach i zinterpretowana na nowo. Ale o tym jeszcze za chwilę powiemy, Marku.
[49:56] - Jeszcze tylko jeden cytat, jeszcze jednego świętego starca. Otóż był ktoś, kto nazywał się ojciec Firlofan, a właściwie Wasylij Bystrow. On zmarł w 1940 roku. On uciekł z ZSRR, ale miał następującą wizję. Krótko ją przeczytam. „W Rosji narodzi się na nowo monarchia, samowładztwo. Bóg wybrał już swojego cara. Będzie to człowiek o płomiennej wierze, genialnym umyśle i żelaznej woli. Rosja wstanie z kolan i świat będzie zadziwiony”. To tak ku pamięci.
W każdym razie jak sobie przypomnę, że były kagiebista w tej chwili dosyć intensywnie pomyka do cerkwi, to tak się zastanawiam, o kim Firlofan tak naprawdę mówił.
[51:07] - Tak, ale jeżeli dzisiejsza audycja byłaby icebergiem, to pewnie ci święci starcy siedzieliby na samym czubku, ale tuż pod sobą mieliby coś, co pochodzi też z tego kręgu, powiedziałbym religijnego, choć już katolickiego. Bo tak naprawdę najbardziej znana religijna przepowiednia dotycząca Rosji narodziła się w Fatimie. Jest to oczywiście związane ze słynnymi objawieniami, które miały miejsce w roku 1917. Tutaj chyba nie musimy wam przytaczać kontekstu tych zdarzeń. Przez kilka miesięcy trojgu pastuszkom ukazywała się postać, którą oni nazwali Matką Boską. Była to w rzeczywistości młoda dziewczyna, czarnowłosa, czarnooka, ubrana w taki pikowany płaszcz, jak byśmy to dzisiaj powiedzieli. Zdarzenie było bardzo enigmatyczne. Myśmy się rozpisywali nad tym w „Nieznanym Świecie”. Może tam wrzucę wam jakiś link potem do komentarzy. Ale zrobiliśmy też bardzo szczegółową audycję kiedyś w „Debatach Ufologicznych” o tych nieznanych aspektach Fatimy.
Znany pewnie tym, którzy się tematem interesują profesor Fernandes z Porto, który badał korelacje i pewne cechy wspólne pomiędzy obserwacjami UFO a zdarzeniem w Fatimie, zwrócił uwagę na wiele ważnych szczegółów świadczących o tym, że Fatima mogła być błędnie zinterpretowanym spotkaniem z inną inteligencją. Nie chodzi tutaj tylko o to, że wyglądała jak coś w rodzaju takiej domózgowej projekcji, która się potem powtarzała w jeszcze wielu innych objawieniach, ale także o ten cud słońca, który miał być zdaniem niektórych tak naprawdę pojawieniem się w chmurach jakiegoś ogromnego obiektu latającego. Problem w tym, że pomimo ogromu świadków, to zdarzenie zostało z reinterpretowane przez Kościół i jego oficjalna narracja albo jego oficjalny wizerunek nie pokrywa się z rzeczywistym przebiegiem, który sobie można zrekonstruować po prostu w oparciu o dokumenty historyczne, które są przytoczone w książkach Fernandesa. Pisze on między innymi, że tajemnice fatimskie cudownie się rozmnożyły, bo o ile do roku 1927 to, co powiedziała Maryja, było nazywane pogłoską, to już pod koniec lat 20. przerodziło się w dwa sekrety. Z kolei w latach 40. mamy już trzy sekrety, czyli widzimy, że ktoś po prostu majstruje przy tym, co zostało w Fatimie powiedziane. Ale to, co nas najbardziej obchodzi i interesuje, odnosi się właśnie do Rosji. Jest to kwestia bardzo tajemnicza, Marku, bo tutaj mamy rok 1917 i mamy znowu taką sytuację jak przed chwilą, że pada pewna przepowiednia i okazuje się, że możemy ją dopasować zarówno do czasów i wydarzeń, które miały bezpośrednio miejsce po roku 1917, ale także do tego, co miało miejsce powiedzmy 30 lat później i tego, co ma miejsce teraz. Załóżmy, że ten profesor Fernandes miał rację i w Fatimie objawiała się istota Z innej rzeczywistości, która usiłowała tym dzieciom przekazać coś w sposób taki właśnie, bo nie mogła tego zrobić inaczej.
Możecie powiedzieć: co to za cudowna istota? Co to w ogóle za Matka Boska, która się pojawia i daje taki niejasny przekaz? Ale może po prostu tak jest, że kimkolwiek ta postać była, znała przyszłość i wiedziała, że zasiewając pewne ziarno przygotuje ludzi, przynajmniej katolików, na pewne przełomowe zdarzenia. Ale Marku, co oficjalnie powiedziała istota fatimska o Rosji?
[55:20] - Przede wszystkim to, że jeśli Rosja nawróci się, zostanie poświęcona, wyświęcona, to zapanuje pokój. A jeśli nie, to błędy, które gdzieś tam w tej Rosji się zrodziły, pojawiły, one się rozprzestrzenią, rozsieją po całym świecie i one, te błędy doprowadzą do wojen, prześladowania Kościoła, a ludzie dobrzy będą umęczeni. Co więcej, Ojciec Święty będzie musiał cierpieć, przecierpieć. Wiele narodów zostanie wręcz zniszczonych. Więc trudno się dziwić, że tego rodzaju przepowiednia odbijała się dosyć takim głośnym echem. W '84 roku, w marcu to znalazło swoje takie zdecydowane odbicie. Otóż poświęcenie świata i Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, które w dodatku odbędzie się w sposób kolegialny, czyli Ojciec Święty plus biskupi z całego świata. Tego rodzaju poświęcenie nastąpiło 25 marca wspomnianego roku '84. Ono było niejako spełnieniem tych postulatów, które zostały w Fatimie zgłoszone. To miał być środek, za pomocą którego Bóg chciał ocalić zarówno Rosję, jak i świat przed skutkami tego, co mogłoby się wydarzyć.
[57:17] - Ja tutaj tylko wtrącę, bo myślimy o tym, że tam został przekazany sekret, który, jak uważa wielu, był po prostu w jednej części i był stopniowo ujawniany. Ale Fernandes pisze wprost, że przy sekrecie ktoś majstrował. Było to manipulowane. Byli to prawdopodobnie jezuici, ale tak naprawdę dopiero w 1929 roku siostra Łucja ma ponowne widzenie Matki Boskiej i ponowny jest nacisk na to, żeby tę Rosję poświęcić. Czyli Związek Radziecki już istnieje. Oczywiście rewolucja październikowa już jest ponad 10 lat po. Czyli oni ciągle widzą to zagrożenie. To jest bardzo interesujące.
[58:08] - W dodatku z siostrą Łucją rozmawiano na ten temat i kiedy dowiedziała się, przedstawiono, czy to już teraz, po tym poświęceniu w '84 roku, to już jest to, co się miało wydarzyć. Ona potwierdziła. Kiedy zapytano, czy Rosja jest poświęcona, Łucja odpowiedziała: „Tak, teraz już tak”. Więc można było zupełnie spokojnie czekać na cud. I Łucja to też mówiła: „Bóg dotrzyma słowa”. Wiecie państwo, jak się później śledzi losy Związku Radzieckiego, to rzeczywiście minęło kilka lat. Pięć właściwie. A właściwie mniej, bo Gorbaczow się pojawił, później się zaczęło to rozwalać i w rezultacie procesy polityczne, geopolityczne nigdy nie następują ot tak, jak pstryknięcie palcami, tylko raczej trwają w czasie. Ale coś takiego się wydarzyło. Tak jak wiecie państwo, obalenie muru berlińskiego, zmiany w Europie, Polska, Okrągły Stół z całym bagażem tego Okrągłego Stołu.
Ale coś się jednak zaczęło zmieniać. Tylko tak bym sobie teraz powiedział: zwróćcie państwo uwagę, że całkiem niedawno obecnie urzędujący papież również dokonywał jakichś takich zabiegów w związku z poświęceniem Rosji. Czyli co? Co się tak naprawdę stało i czy ponowne poświęcenie? Myślę, warto by nad tym się przynajmniej przez chwilę zastanowić.
[01:00:10] - Fatima to jest ogólnie bardzo rozległy problem, który należy rozpatrywać na bardzo wielu polach, także tym politycznym. Natomiast interesuje mnie to, że nacisk był właśnie tak bardzo kładziony zarówno przez jezuitów, już powiedzmy w tych latach po objawieniu fatimskim, jak i potem przez siostrę Łucję, jak i potem dopiero przez Jana Pawła II na to, żeby coś takiego, takiego rytuału, bo tak to trzeba nazwać, dokonać. Interesuje mnie to dlatego, że To tak, jakby papież Polak starał się wykonać pewną wolę, która została w Fatimie wyrażona i potem w tych objawieniach, ale też jakby wiedział coś jeszcze. Że trzeba to zrobić, że są ku temu jakieś przesłanki. Dlatego, że oczywiście to miało bardzo silny wydźwięk też antykomunistyczny, nie oszukujmy się. Ale wiele osób twierdzi, że o Fatimie wszystkiego nie powiedziano i tak naprawdę są jeszcze rzeczy, które zasługują na poważną analizę. Natomiast też nie oszukujmy się, Kościół katolicki tak mocno namieszał siostrze Łucji w głowie, że ten pierwotny przekaz, który ona otrzymała w roku 1917 i to, co się w ogóle tam działo, zostało potem w jej pamięci tak zniekształcone i tak zinterpretowane, że my, chcąc poznać tą historię, powinniśmy się opierać przede wszystkim na źródłach najwcześniejszych. Bo potem to, co ona mówiła, to już moim zdaniem możemy włożyć gdzieś między bajki a mistykę. Czyli tak, mamy tutaj pierwszy blok naszego programu, czyli przepowiednie, które pochodzą z tych sfer religijnych. Ale Marku, kiedy mówimy o przepowiedniach dotyczących Rosji, to sami Rosjanie przede wszystkim wskazaliby chyba na Babę Wangę, legendarną wieszczkę z Bułgarii.
Niektórzy twierdzą, że z Macedonii, która w czasach Związku Radzieckiego stała się prawdziwą gwiazdą. Odwiedzali ją ponoć komunistyczni notable nie tylko z Bułgarii, ale też ze Związku Radzieckiego.
[01:02:31] - Podobno sam Breżniew z nią jakieś kontakty, nie wiem, czy bezpośrednie, ale utrzymywał. Ona podobno temu Breżniewowi nawet służyła.
[01:02:42] - Ciekawe, czy go przynieśli, czy sam przyszedł.
[01:02:45] - Też się zastanawiam.
[01:02:46] - Ci młodsi słuchacze pewnie nie wiedzą, dlaczego tutaj padło to pytanie, ale Breżniew to był taki sowiecki Robocop trochę. Ale to inna sprawa. I ta Baba Wanga pojawia się wszędzie. Babę Wangę znajdziecie co roku w okolicach 1 stycznia na różnych portalach, powiedzmy plotkarskich. Nie plotkarskich, na jakichś tam tabloidach, na portalach żyjących sensacją. I one przywołują nowe przepowiednie Wangi na dany rok, co się ma wtedy wydarzyć. Ale powróćmy do jej trudnej historii. Otóż ona sama pod koniec życia doczekała się zresztą czegoś w rodzaju emerytury, takiej pensji państwowej. Dostała nawet sekretarza, który miał zapisywać jej wizje, dlatego, że ona sama się do tego nie kwapiła. Wszystko, co wiemy o Wangi, pochodzi od osób trzecich.
Czyli zostało spisane albo przez jej rodzinę, albo przez sekretarzy, albo przez dziennikarzy, którzy... Ale o tym za chwilę. Kim ona w ogóle była? Nazywała się Ewangelia Pietrowna Guszterowa. Była niewidomą zielarką, mistyczką, uzdrowicielką znaną ze zdolności do rzekomego zaglądania w przyszłość. I to dotyczyło zarówno przyszłości świata kraju, jak i przyszłości konkretnych osób, jednostek. Istnieje bardzo dużo takich legend miejskich, powiedzmy, które odnoszą się do jakichś tam radzieckich czy bułgarskich celebrytów, którzy mieli Wangę odwiedzać. Wśród tych osób jest między innymi Wiaczesław Tichonow. Marku, ty to wiesz, kto to był?
[01:04:36] - Tak. Sztyrlic! Sztyrlic, proszę państwa, z „Siedemnastu dni wiosny”, ze sławnych dowcipów. Wpiszcie sobie państwo dowcipy o Sztyrlicu i wszystko będzie jasne.
[01:04:49] - Tak, on też miał ponoć Wangę odwiedzić kiedyś. To był bardzo znany aktor radziecki. I ona mu powiedziała mniej więcej tak: „Dlaczego ty nie spełniłeś woli swojego przyjaciela Gagarina?”. A ta historia była taka, że Gagarin na krótko przed śmiercią miał tego Sztyrlica odwiedzić i kazać mu zakupić sobie zegarek. Budzik. I dopiero potem się Tichonow ocknął. „Jak to, Wango? Skąd ty o tym wszystkim wiesz? Przecież już Gagarin tyle lat nie żyje”. A ona wiedziała, widzisz.
Oczywiście Tichonow prostował tą historię, że po pierwsze to chyba nawet u Wangi nie był, a po drugie to nawet Gagarina nie znał. Ale tak się właśnie rodziła się legenda Wangi. Dlaczego ona była niewidoma? Wiele osób pyta. I tu też wersje są różne. Ta taka chyba najbardziej wiarygodna mówi o tym, że ona po prostu w czasie jakiejś nawałnicy, bo taka najbardziej fantastyczna opowieść mówi o tym, że ją tornado porwało, kiedy była mała. Nie. Prawdopodobniej chodziło o to, że wpadła w jakąś burzę piaskową, która po prostu uszkodziła jej oczy i przeprowadzono operację, natomiast nie udało się odzyskać wzroku. On się stopniowo pogarszał i w końcu stała się osobą ociemniałą. Ale wyszła za mąż i gdzieś tak w okresie, teraz już nie pamiętam, ale prawdopodobnie lat 40.
zaczęła się jej sława w Bułgarii jako osoby o takich zdolnościach psi.
[01:06:23] - Doradzała rodzinie królewskiej.
[01:06:25] - Tak. Potem było już coraz lepiej, dlatego, że zyskała status gwiazdy. I ten status gwiazdy z czasem i ta wieść o jej niezwykłych zdolnościach dotarła do Moskwy i gazety Prawda między innymi. Marku, co ta Wanga o tej Rosji w ogóle miała powiedzieć? Bo tutaj powiedziałeś, że odwiedził ją Breżniew. A z Breżniewa też się śmiali, bo był między innymi taki żart, że Breżniew sobie przyznał wszystkie ordery wojenne, za wyjątkiem miasta bohatera i matki bohatera. Ale jeszcze była taka historia, że nawet Wangę miał odwiedzić Jelcyn i ona do tego Jelcyna mówi tak: „Ty uważaj na swoje serce, bo ty masz chore”. Ale to nie wszystkie rzeczy, jakie powiedziała o Rosji.
[01:07:24] - Jeszcze tak na chwilę, jeśli chodzi o Breżniewa, to w tych latach, kiedy on już tracił kontakt z rzeczywistością, dowcip brzmiał, że w zależności od tego, ile wolt mu podłączono, to klaskał szybciej albo wolniej. 110 – wolniej, 220 – szybciej. Dowcip jak dowcip. Niespecjalnie mnie dzisiaj rusza, ale w czasach komuny bywał popularny. Natomiast jeśli chodzi o przepowiednie odnośnie Rosji, to Baba Wanga wieszczyła, że Rosja będzie mocarstwem, będzie światowym imperium. Do dzisiaj podobno, nie wiem, mogę tylko na podstawie tego, co wyczytałem powiedzieć, że podobno część Rosjan popiera to, co się dzieje w tej chwili. Naprawdę zero odpowiedzialności, ale cytuję, że popiera to, co się dzieje w tej chwili dlatego, że Baba Wanga przepowiedziała, że w 2026 roku Rosja stanie się światowym imperium. Przyznam, że jeśli taka jest motywacja przynajmniej części ludzi, to świadczy o tym, że moc tej przepowiedni jest ogromna. Skoro pada taka fraza, że Baba Wanga przewidziała, to znaczy, że to ma swoją moc. Na przykład podobno, to jest materiał zrobiony przez portal Meduza.
Otóż rozmówcy mówili o tym, że jeśli chodzi o Ukrainę, to nie było innej drogi. I powielali różne takie tezy, które się pojawiają, nazwijmy je propagandowymi, że to jedyny sposób, ta operacja wojskowa, czy też ta wojna po prostu na wyzwolenie Ukrainy. A celem przecież nie są cywile, tylko znacie państwo, nie trzeba cytować Baby. Tu akurat nie cytuję Baby Wangi, cytuję bardziej wypowiedzi z moskiewskiej ulicy, które przytacza Meduza, ale tam gdzieś w pewnym momencie zawsze się pojawia: „Bo Baba Wanga przewidziała”. To jest moim zdaniem dosyć charakterystyczne i świadczy o mocy tej przepowiedni. Jeszcze jeden cytat, też wyczytany: „Gdyby nasze wojska nie wkroczyły, ich wojska wkroczyłyby do nas”. To się nie wiąże bezpośrednio z przepowiednią, ale wiąże się z pewnym stanem umysłu. A jeśli gdzieś tam z tyłu głowy słyszelibyście państwo, że Rosja stanie się w 2026 roku światowym imperium, no to cóż, tak banalizując sprawę, to Paryż wart jest mszy. Warto pewne rzeczy poświęcić, żeby znowu Rosja stała się wielka. I to myślę, jest taka oś, która jest w tej przepowiedni niezwykle ważna.
I wiecie państwo, co jest zadziwiające? Tak naprawdę ta informacja o tym, że Rosja będzie rządzić światem, a na jej czele będzie stać człowiek o imieniu Władimir, to podobno jest przepowiednia z lat 70. Nie było mi dane jej zweryfikować. W związku z czym użyję tej modnej frazy: proszę się na mnie nie powoływać. Ja to tylko wyczytałem w internecie. Jaką to ma wagę? Nie wiem. W każdym razie powołują się na to nawet rosyjscy dziennikarze. Czyli moc tej przepowiedni, moc, charyzma pewna, która za Babą Wangą stoi, ma jednak ogromną siłę oddziaływania.
[01:12:05] - Jednym z niewielu takich w miarę wiarygodnych źródeł na temat Wangi jest książka wydana lata temu przez Nieznany Świat, „Jasnowidząca Wanga” autorstwa Krasimiry Stojanowej. Niestety nie oszukujmy się, ona jest niedostępna w większości już, trudno ją dostać. I tam można znaleźć w miarę jeszcze niezużyte przepowiednie sprzed naprawdę wielu lat. Dlatego, że już po tym, jak nastał internet, jak odkryli Wangę twórcy portali tabloidowych, to co roku używają jej przepowiedni do tego, aby nastraszyć ludzi i powiedzieć, że albo idzie koniec świata, albo idzie nowa choroba. Ale musimy powiedzieć, że wokół Wangi zaistniało bardzo dużo kontrowersji. Przypisuje się jej przepowiedzenie między innymi upadku Związku Radzieckiego, katastrofy czarnobylskiej, katastrofy okrętu Kursk. Istnieje wiele książek, między innymi taka książka Orłowej „Wanga. Spojrzenie na Rosję”, w której mamy wymienione zdarzenia z drugiej dekady XXI wieku, czyli te, które powinny się zdarzyć już. Na przykład Wanga według Orłowej miała prorokować, iż w roku 2010 wybuchnie trzecia wojna światowa. Z kolei w roku 2014, już po końcu tej wojny, miała nadejść jakaś epidemia, pandemia choroby skóry.
Natomiast w roku 2016 już wszystko miało się tak spierniczyć, że Europa miała być zupełnie wyludniona. Teraz pytanie najważniejsze w tym wszystkim: gdzie są prawdziwe przepowiednie Wangi? Bo albo rodzina, albo dziennikarze, ktoś zawsze był zainteresowany tym, żeby je urobić w taki sposób, aby były jak najbardziej interesujące, jak najwięcej uwagi przyciągały i tak dalej. Myślę, że to wszystko gdzieś się tak rozpłynęło, że zupełnie szczerze nie mam pojęcia, jak tą Wangę dzisiaj rozpatrywać, jak ją traktować. Dlatego, że był taki dziennikarz Anatoli Stroliew, który był korespondentem Komsomolskiej Prawdy w Sofii, w Bułgarii. On się zainteresował tym fenomenem Wangi i niestety doszedł do takiego wniosku, że trzeba to traktować wszystko z rezerwą, dlatego że wykorzystywano ją w jakimś stopniu do sterowania nastrojami społecznymi. Z dzisiejszej perspektywy wydaje się to dziwne. Wydaje się to wręcz absurdalne. Jak wykorzystywać starszą kobietę i to, co mówi do sterowania nastrojami społecznymi? Tutaj, Marku, takie pytanie, bo dzisiaj wydaje nam się to wręcz idiotyczne, że ona miała przydzielonego oficera KGB, który nadzorował to, co ona mówi.
Ja doszedłem do takiego wniosku, czy to nie było stworzone po to, żeby powołać do życia mit słowiańskiej prorokini, która wszystko wie lepiej i przede wszystkim maskować tak różnego rodzaju wpadki i porażki Związku Radzieckiego, sterować w jakiś sposób tymi Rosjanami fatalistami, bo nagle, kiedy na przykład dochodziło do jakichś zdarzeń przełomowych, upadał Związek Radziecki, wybuchał Czarnobyl, to władza mówiła to, co mówiła. Natomiast społeczeństwo co? Społeczeństwo sobie przypominało: „Była Wanga, która mówiła, że tak się musiało stać”. Czyli to nie była niczyja wina, to nie była wina czyichś zaniedbań. To się musiało wydarzyć, bo tak już jest. I powiem, w taką wersję jestem w stanie, Marku, uwierzyć.
[01:16:29] - Powiem tak, że myślę, że nie wiem, jak było oczywiście, ale podejrzewam, traktujmy to jako hipotezę roboczą, że Baba Wanga w pewnym momencie padła ofiarą swojej popularności. Skoro coraz większa rzesza przychodzi, żeby coś powiedziała na ten, na ten czy jeszcze inny temat, to wiecie państwo, tak jak obserwujecie losy różnego rodzaju celebrytów w polskim czy światowym życiu artystyczno-celebryckim, widzicie, że istnieje takie zjawisko, że gwiazdy sympatyczne, czasami nawet takie cool, w miarę upływu czasu stają się coraz bardziej dupkowate, coraz bardziej nieprzysiadalne albo takie, z którymi po prostu właściwie nie ma już o czym rozmawiać. Bardzo podobne zjawisko, może na mniejszą skalę, mogło mieć miejsce w przypadku Baby Wangi. To jedna sprawa, taka psychologiczna czysto. Ale jest też drugi aspekt, o którym zwolennicy tejże przepowiadaczki przyszłości mówią niechętnie. A przecież Baba Wanga miała szereg różnych wpadek. Ty już je właściwie częściowo przytoczyłeś, ale jeszcze można powiedzieć, że ona się być może troszeczkę z datowaniem pomyliła, ale jednak epidemia była? Była. Coś tam jeszcze może będzie? Nie wiadomo.
Natomiast, proszę państwa, warto powiedzieć, że „New York Times” wysłał tam swoich ludzi ponoć i takie oto cytaty: „Miejscowi ludzie w nią nie wierzą”. To mówiła pewna kobieta właśnie dla „New York Timesa” mieszkająca w okolicy. Dalej cytat: „Ona po prostu na ciebie patrzy, pyta, co jest nie tak, a potem powtarza zdania, których nauczyła się na pamięć. Sposób, w jakim mówi, jest wulgarny. Takich słów nie powinna używać kobieta, zwłaszcza osoba uduchowiona”. To kolejny cytat. Więc jak to było tak naprawdę z Babą Wangą, to mogą powiedzieć ludzie Na pewno nie ja. Ludzie, którzy rzeczywiście kontakt z tą osobą mieli, którzy mieli to szczęście albo nieszczęście wysłuchać jej wprost. Piotr na to zwrócił uwagę wcześniej. Ja to podbiję jeszcze.
Tak się niestety porobiło, proszę państwa, że od pewnego czasu prorocy, przepowiednie stały się niezwykle modne. To wszystko stało się niezwykle modne i w związku z tym jest przez mass media, przez środki masowej informacji czy dezinformacji, jak są niektórzy podbijane i jeśli coś nie zgadza się z rzeczywistością, tym gorzej dla tego coś. Lepiej kształtować te przepowiednie zgodnie z tym, jak wygląda rzeczywistość. W związku z czym dzisiaj my się stykamy bardzo często z przekazami, które nie mają nic wspólnego z pierwotnym źródłem. Już Piotr o tym mówił przy okazji objawień fatimskich. Myślę, że bardzo podobne zjawisko zachodzi w przypadku Baby Vangi. Dzisiaj się dopasowuje to, co powiedziała celnie, a skrzętnie przemilcza to, co jej się tam omsknęło, nie do końca było sensowne. Co więcej, należałoby zadać pytanie, na ile te przekazy dzisiaj są na przykład podrasowywane albo podkręcane. Myślę, że nie muszę tłumaczyć, o co chodzi w tych dwóch słowach, ale to jest też tak, że czasami wręcz na siłę pewne rzeczy usiłuje. Zaliczyłem dzisiejszy test.
W każdym razie próbuje się coś takiego zrobić, żeby pasowało.
[01:21:04] - Tak, ale ja ci powiem więcej. To nie tylko dotyczy Vangi, ale też chociażby Nostradamusa. Przypominam sobie nagłówek jednej z gazet, takich typowo tabloidowych z początku tego roku. I tam było napisane: „Przepowiednie Nostradamusa na rok 2023. Problem w tym, że Nostradamus dat nie podawał”. No to jak? Ale wspomniany przeze mnie już dziennikarz, korespondent Komsomolskiej Prawdy, która też przecież nie uchodziła za szczytowo wiarygodną gazetę, wspominał, że przecież chodzi tylko o to, żeby podbić jakoś zainteresowanie, ewentualnie nastroje społeczne. Czyli ktoś chwytał dany temat, a potem dopisywał na kolanie przepowiednie Vangi. I myślę, że tak dzieje się cały czas niestety. Przez co nie za bardzo ufam nie to, że samej Vandze, bo myślę, że jej fenomen tak bardzo się gdzieś tam rozpłynął już w tych wszystkich manipulacjach, że prawdy się nie dowiemy.
Jest jeszcze jeden aspekt, o którym się mało mówi. To są pieniądze. Vanga miała zarobić ogromną sumę jak na tamte czasy. Nawet na dzisiejsze czasy to są pieniądze niewyobrażalne. Mówi się o nawet 10 milionach dolarów. I te pieniądze gdzieś po prostu trafiły prawdopodobnie do rodziny. Ona sama z tego zobaczyła tylko trochę. Znaczy nie zobaczyła, bo była niewidoma. I ten biznes na Vandze też był kręcony. Ktoś robił lody na tym jej jasnowidzeniu i podejrzewam, że gdyby żyła, to by cały czas to wszystko trwało.
Z tego, co sobie przypominam, to Vanga miała uczennicę. Albo inaczej samozwańczą uczennicę, Rosjankę chyba. Była aktywna jakiś czas temu w rosyjskiej przestrzeni medialnej. Nie pamiętam niestety nazwiska. Ona się podawała za uczennicę Vangi, że takie rzeczy, różne rzeczy widzi. I dzisiaj osoby, które nas słuchają, mogą powiedzieć, że my jesteśmy bardzo sceptyczni odnośnie tych wszystkich proroctw. Ale poczekajcie, zaraz będzie najlepsza część. Marku, jeszcze chciałbym cię zapytać, bo tutaj napomknąłeś o tym popycie na przepowiednie. Tutaj wyczytałem taką delikatnie złośliwą aluzję do pewnych streamów pewnego czołowego jasnowidza polskiego. Co pewien czas pojawiają się nowe.
[01:23:42] - Uczennica Baby Vangi. Nie nazywała się Naszka Stefanowa Robiejewa?
[01:23:47] - Wiesz co, nie pamiętam teraz dlatego, że musiałbym sprawdzić, a to by trochę czasu zajęło. Może tak, może nie. Wydaje mi się, że chyba nie. Ale jeżeli jesteś pewien, to możemy ten temat pociągnąć. Dlatego, że trzeba też powiedzieć, że swego czasu i to było na długo przed wojną w Ukrainie, w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej egzystowało bardzo wielu różnego rodzaju ekstrasensów, jasnowidzów, numerologów, astrologów, jak wspomniany Paweł Łoba. Nagle to wszystko gdzieś zniknęło, ucięło się. To znaczy my nie dostajemy informacji na ten temat dlatego, że jak Marek powiedział na początku, rosyjskie media, ale to już trwa tak naprawdę od bardzo dawna. Rosyjskie media, rosyjska kultura nie promieniuje tak bardzo. To było ograniczane. To też jest może taka moja mała teoria spiskowa, ale wydaje mi się, że już od bardzo długiego czasu został postawiony taki mur na wszelkie importy kulturowe z Rosji.
Nawet przed wojną nie można się było tym interesować i już. To było wrogie. To było prawie jak z Chin. Czyli nawet jak to trochę rozumiałeś albo ci się podobało, nie, nie mogłeś, bo to już jest gdzieś jakieś tam turańskie w ogóle i tak dalej. Nie mówię tego jako ruskoonuca, tylko staram się być w miarę obiektywny. Dlaczego? Dlatego, że ja myślę, że Polacy są w ogóle dość podobni, jeżeli chodzi o niektóre względy do Rosjan. Nie będziemy może tego za bardzo rozwijać, ale można to zauważyć. To, co się dzieje teraz, na pewno jest dla wielu Rosjan, tych, którzy się sprzeciwiają Putinowi, bardzo krzywdzące, ale oni też niewiele mogą zrobić. My nawet tak naprawdę nie wiemy, co się dzieje z jego przeciwnikami teraz.
I to będzie ogromny dylemat, Marku, tak mi się wydaje, który można porównać chyba tylko do sytuacji Niemców po II wojnie światowej. Niemców, Austriaków i wszystkich ich pomagierów, którzy potem albo skutecznie próbowali się wybielić, albo po prostu jakoś moralnie rozliczyć z tego, co zaszło.
[01:26:08] - Tak, myślę, że tak. Znowu, ponieważ jesteśmy dzisiaj w audycji dotyczącej przyszłości Rosji, to wbrew takiej ogólnej narracji, która panuje, że Rosja się zaraz rozpadnie, a Putin zaraz umrze, to wiecie państwo, ja jednak staram się szukać pewnego sensu. Jeżeli od roku czytam, że Putin umiera i właściwie umrze już w następnym tygodniu, to dobrze, pierwszy miesiąc, drugi miesiąc mogę to czytać, ale jak już po roku, to zaczynam się czuć trochę dyskomfortowo. Bo albo umiera, albo nie umiera. Nie można być trochę w ciąży. To pierwsza sprawa. Druga sprawa, zdajmy sobie jednak sprawę z tego, że człowiek jest tylko człowiekiem. Ludzie są tylko ludźmi. A jeśli usłyszelibyście państwo, co więcej, jeśli słyszycie państwo tego rodzaju przepowiednie zawarte chociażby w książkach bardzo popularnonaukowych, ale jednak w jakiś sposób uznanych, że Polska za kilka lat stanie się mocarstwem światowym. W ogóle tu będą spinały się wszystkie nitki i w ogóle to będzie centrum świata.
Tak się lepiej czujemy, zaraz nam się tak lepiej robi i mówimy sobie tak: my zasłużyliśmy na to, żeby światu przewodzić. To nie dziwcie się państwo, że jak prosty człowiek w Rosji słyszy, że Rosja znowu będzie wielka, tak jak za Związku Radzieckiego, gdzie co prawda trzeba było wpierdzielać głównie ziemniaki, ale za to było to równoważne mocarstwo, które stawiało się Ameryce. To jakieś takie poczucie władzy, poczucie dumy narastało w tym społeczeństwie. I ja nie chcę być takim prymitywnym analizatorem tego, co tam sobie myśli społeczeństwo rosyjskie. Ja tu bardziej opieram się na pewnych analizach, które czynione są przez ludzi mądrzejszych, przynajmniej takich, które uznaję za mądrzejszych. Coś w tym jest. To zresztą jest naturalne. Nie sięgajmy do Rosji, sięgajmy do Stanów Zjednoczonych. Stany Zjednoczone. Powiedzmy przeciętnemu Amerykaninowi, że jest obywatelem największego mocarstwa na świecie, to on spuchnie, przybierze na wadze, a w każdym razie na objętości dwukrotnie albo trzykrotnie, kiedy mu coś takiego powiemy.
Jest coś takiego w ludziach, że kiedy słyszą, że jego nacja będzie najlepsza, najwspanialsza i w ogóle, to coś takiego się budzi niekoniecznie najlepszego. To nie są koniecznie te najlepsze cechy, które z człowieka mogą wypełznąć. W związku z tym potępiając pewne działania, to jednak miejmy świadomość, że to jest taki ogólnoludzki trend, powiedziałbym do takiego: jestem w gronie liderów, jestem w gronie najlepszych.
[01:29:36] - Tak. Ogólnie jeżeli się mówi o Rosji, to zawsze trzeba odpuścić sobie emocje i patrzeć szerzej, dlatego że tam zawsze też było tak, że czym innym jest naród, czym innym jest kultura, czym innym jest państwo. Państwo zawsze było potworem, nie oszukujmy się. Natomiast jest też ta grupa ludzi normalnych, którzy też żyją. Ja oczywiście nikogo nie usprawiedliwiam, tylko chodzi mi o to, żeby patrzeć na pewne problemy szerzej. Jeżeli chodzi o Rosję, to zawsze mi odpowiadało na przykład spojrzenie Stanisława Cioska, który kiedy o Rosji mówił, a był przecież ambasador, zawsze mówił powoli, spokojnie, tak żeby każdy zrozumiał pewne rzeczy, bo tam nie wszystko, co jest powiedziane wprost, musi oznaczać właśnie to. Ale to już Marku daleko żeśmy poszli. Po co my tu gadamy o tej interpretacji Rosji, jak my tu mamy do zrobienia jeszcze kilka bardzo ciekawych przepowiedni i jedna z nich pochodzi z drugiej półkuli. Beniamin Solari Parravicini, argentyński artysta, mistyk, dość niekonwencjonalny jasnowidz żyjący w latach 1898-1974. Niekonwencjonalny, bo o ile od dziecka mówił o jakichś spotkaniach z istotami świetlistymi, jak Edgar Cayce, to przekazywane mu informacje z tamtej strony, czyli z tej rzeczywistości niejawnej, miały bardzo lapidarny, ale konkretny charakter.
Bo my do tej pory mówiliśmy o takich jasnowidzach, którzy zostawili po sobie bardzo wieloznaczne przekazy, że tam będzie jakiś chłopów władzy i to będzie potężny gość i Rosja wstanie z kolan i tak dalej. Natomiast Parravicini robił to w sposób nieco inny. On zapisywał krótkie wizje, ale też robił tak zwane psychografie, czyli rysunki wizji, które go nachodziły. I to były po prostu czasem jakieś bazgrołki, z których jednak wypływał często bardzo mocny przekaz, bardzo mocny morał. Psychografię w sumie możemy nazwać takimi rysunkami o przyszłości. Paravicini, jeżeli chcemy coś dowiedzieć się o nim, to pochodził z rodziny z wyższych sfer, pochodzenia włoskiego. Pochodził z pochodzenia. Ja też zaliczyłem, Marku, dzisiaj już test. Jego ojciec był parlamentarzystą. On sam był artystą, malarzem, w młodości nie stronił od skandali, ale potem bardziej stał się znany jako właśnie ekstrasens.
Ekstrasens, który z jakichś powodów pozostaje dość niezbyt znany. Niezbyt znany na północnej półkuli. Natomiast jeżeli chodzi o Amerykę Południową na przykład, to o przepowiedniach Paravicini'ego możemy się z wielu źródeł dowiedzieć. On się skupiał, Marku, głównie na Ameryce, Kościele i tak dalej. Ale pozostawił też po sobie kilka przepowiedni, które każą nam się zastanowić nad naturą jego daru.
[01:33:09] - Mnie się on przede wszystkim kojarzy z takim człowiekiem, który wręcz oświadczył, że w naszych czasach, znowu pojęcie „nasze czasy” w stosunku do człowieka, który jest przyszłością, to bardzo dwuznaczne, ale że skontaktujemy się z obcymi, to też jest jego przepowiednia. W każdym razie on się wsławił, opowiadał o różnych rzeczach. Rzeczywiście, tak jak powiedziałeś o katolicyzmie, ale on mówił też o Chinach i Rosji. One się kryły, te dwa państwa, pod oczywistymi symbolami smoka i niedźwiedzia. Jego zdaniem w przyszłości Chiny podbiją Rosję, podbiją naszego wschodniego sąsiada, ale nie wszystko rysuje się w czarnych barwach według niego. Mówił, że w roku 2002 rozpocznie się era miłości, a Ziemię zaczną zasiedlać nowe dusze. Bardzo ciężko to zweryfikować. W każdym bądź razie Paravicini pozostawił wiele takich tajemniczych, nie do końca jasnych przekazów. Żeby mieć pewien kontekst i pewne podejście do jego przepowiedni, w latach 30. zapowiadał na przykład odkrycie księżycowego krateru mającego ujawnić ludzkości wielki sekret.
W 1960 roku odniósł się z kolei do istnienia wewnątrz Ziemi sieci niezamieszkałych korytarzy, a w innym jeszcze przekazie wspomina o cywilizacji, która pojawiła się jeszcze przed naszą cywilizacją i była znacznie bardziej rozwinięta niż to, czym my możemy się dzisiaj popisać. Mówił też o upadku teorii Darwina i o tym, że ludzkość odkryje swoje gwiezdne pochodzenie. Więc ja się zastanawiam, jak w tym kontekście mam patrzeć na to, co mówił o Rosji, a właściwie o jej upadku. Trochę jestem bezradny, mówiąc szczerze.
[01:36:06] - Tak, tym bardziej, że co mnie trochę zaskakuje w tych przepowiedniach Paravicini'ego odnośnie Rosji i Chin, że to był człowiek, który pochodził z zupełnie innej części świata. I tak jak dzisiaj patrzycie na mapę krajów, które w ogóle w jakiś sposób są zaangażowane politycznie, dyplomatycznie czy wojskowo, jeżeli chodzi o tą pomoc wojskową w wojnie na Ukrainie, to widać, że z Ameryki Południowej za bardzo nie rusza. Oni są daleko od wszystkich, nie mają żadnych sentymentów historycznych, sąsiedzkich i tak dalej. Interesuje mnie dlatego ta przepowiednia o tym smoku i niedźwiedziu. Nie wiem, mam jakieś takie wrażenie, że ona mogła zostać nieco podkręcona, ale jeżeli idzie o Paravicini'ego, który był znany wśród swoich znajomych jako Łysy, taką miał ksywkę, chyba wiecie dlaczego. To też musimy powiedzieć, że on dużą część swoich psychografii i notatek spalił niestety. Także to, co udało się odtworzyć, to się udało. Ale moją uwagę zwraca to, co Marku powiedziałeś na temat podboju Rosji przez Chiny. Dlatego że to wątek, który się pojawia po raz kolejny w dzisiejszym programie. Jest dość mocno wałkowany zarówno przez świętych starców, jak i się też okaże późniejszych jasnowidzów, o których dopiero będziemy mówić.
Może jest tak, że tak naprawdę coś w tym jest, że dopiero za jakiś czas się okaże, że prawda wyjdzie na jaw. Bo jeżeli spojrzymy na to, co mówią politolodzy, to wcale nie jest jakaś fikcja, jeżeli chodzi o zajęcie Rosji przez Chiny. Ja pamiętam, kiedy studiowałem politologię, a to było hohoho jeszcze trochę, to tam już się pojawiały takie wnioski. Wtedy Rosja jeszcze była traktowana jako mocarstwo lokalne, Chiny jako mocarstwo rosnące, ale już mówiono, że patrząc na potencjał demograficzny, gospodarczy, przede wszystkim demograficzny wschodniej części Rosji, to może dojść do takiej sytuacji, że oni nie będą w stanie utrzymać Syberii. Bo pewnego razu stanie się tak, że przyjdzie Chińczyk i powie: „A my bierzemy w obronę narody na przykład ałtajskie, narody pochodzenia mongolskiego”. Chociaż w Rosji wszystko nie jest takie łatwe, jak nam się wydaje. Dlatego, że czasami na przykład narody, które są zaliczane do narodów tureckich, są narodami mongolskimi, bo mówią językiem tureckim. I to też jest problem. Ale idąc dalej, przyjdzie Chińczyk i weźmie pod obronę wszystkich Azjatów, dlatego, że nagle się okaże, że Rosjanie nie są w stanie już tego wszystkiego kontrolować. Pojawia się coraz więcej małżeństw mieszanych rosyjsko-chińskich.
Infiltracja biznesowa też następuje. Także to może, Marku, być tylko kwestią czasu. Tak jak mówił Parowicz i inni jasnowidze, że Chiny troszeczkę w ciągu następnych, powiedzmy, 20, 30 lat się powiększą, jeżeli idzie o tą północno-zachodnią część Azji.
[01:39:35] - A jeśli dzisiaj spojrzymy na politykę, na to, jak to wszystko przebiega, to mamy takie na razie niejasne wrażenie, że Chiny kombinują, mówiąc szczerze. Ten projekt pokojowy, który zgłosiły Chiny, te wszystkie zabiegi, które się pojawiają, mogą świadczyć zarówno o tym, że Chiny... I znowu odwołam się do tego, o czym często z Piotrem Plebaniakiem rozmawiamy w „Telegramie z krańca świata”. Otóż Chiny nie sądzę, żeby zajęły Syberię w sposób militarny. Po prostu wjechały tam czołgami, zabrały sobie i powiedziały: „To jest nasze, tego już nie ruszajcie”. Raczej to będzie na takiej drodze powolnej, ewolucyjnej. Powoli, po trochu. Ja do dzisiaj pamiętam pewien reportaż, który był pisany właśnie z Syberii, w którym pisano bardzo wprost, że trudno się zresztą Rosjankom dziwić, jeśli mają do wyboru pijaka, которому nie chce się pracować i w ogóle ma wszystko w trąbie albo w tej części ciała, o której państwo wiecie, a grzecznego, niepijącego, pracowitego Chińczyka, to spora część wybierze właśnie tego drugiego. Tego grzecznego, pracowitego Chińczyka. Jeśli mówimy o podboju Syberii, to raczej tą drogą Chińczycy tę Syberię zdobędą.
To będzie rozpisane na dziesięciolecia, ale w końcu się uda. Podobnie kiedy rozmawiam z Piotrem Plebaniakiem o zajęciu Tajwanu, to on właściwie nieodmiennie śmieje się, kiedy słyszy o tym, że już tu Chiny na pewno napadną na ten Tajwan, zbombardują go, zniszczą, zrównają z ziemią. On tam mieszka, proszę państwa, w związku z tym ten śmiech ma takie, moim zdaniem, spore znaczenie. On mówi bardzo często: „Tak, Chiny w perspektywie 50 lat opanują Tajwan, ale na pewno nie przy pomocy bombowców. One po prostu doprowadzą do tego, że Tajwan w jakiejś tam formie do Chin się przyłączy. Mniej lub bardziej swobodnie i ochoczo, ale doprowadzą do tego”. Nie jest w interesie Chin bombardowanie Tajwanu. To tak, jakby sobie bombardować Warszawę w przypadku Polski. Bez sensu. Warszawa zniszczona, ludzie zabici, zakłady zniszczone.
Bez sensu. Lepiej ją po prostu opanować. A wracając teraz do tych przepowiedni, do Syberii, to moim zdaniem ta wizja opanowania, czy to będzie wizja wojenna? W czasach, w których żyjemy, kiedy wojna jest naszą codziennością, bardzo się tak strzyże uchem, kiedy mówi się: „A może Chiny wbiją nóż w plecy Rosji”. To chyba jest dosyć obce sztuce prowadzenia wojny, jaką stosują Chiny. Ja myślę, że Chiny bardzo chętnie chwyciłyby na przykład Stany Zjednoczone za gardło. Ale właściwie dlaczego robić to w ten sposób? Można po prostu doprowadzić do upadku Stanów Zjednoczonych. To dłużej trzeba czekać, ale może się udać. Często przytaczane przysłowie o tym, że jeśli siądziesz na brzegu rzeki, to trupy twoich wrogów spłyną z jej nurtem.
To myślę, jest ten sposób myślenia, który prezentują Chiny. W związku z czym, kiedy słyszę te przepowiednie o tym, że Chiny zniszczą Rosję, co oczywiście jest możliwe, to jest tylko moja fantazja, ale wydają mi się mało prawdopodobne.
[01:44:06] - One jej nie zniszczą, one ją rozbiorą po prostu po kawałku.
[01:44:10] - Tak! To prawda. Przepraszam, to przejęzyczenie.
[01:44:16] - Czy to się stanie? Pewnie zobaczymy. Teraz się mówi o czymś zupełnie innym. Na przykład, że Pekin się uspokoił, dlatego, że boi się, że ewentualny demontaż reżimu w Moskwie mógłby wpłynąć jakoś na losy Chińskiej Partii Komunistycznej. Ja czasami, jak słucham tych wszystkich ekspertów od geopolityki, to się zastanawiam, czy oni tak mówią, bo mówią, czy mówią, bo muszą. Tak jak eksperci od covidu. Ja myślę, że świat jest tak spolaryzowany, że postrzeganie go z perspektywy Polski, taki polonocentryzm, albo inaczej, branie czegoś na chłopski rozum nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Chiny to jest jednak zupełnie inna kultura, zupełnie inna mentalność. Nie sądzę, żeby oni się obawiali tego, co się stanie z Rosją, kiedy Putin upadnie. Może im to nawet będzie na rękę.
Oni nigdy nie szukają sojuszy. To jest chyba taka żelazna zasada dyplomatyki chińskiej, że nie szukają trwałego sojusznika. Szukają sojuszników strategicznych. Ale wróćmy Marku do tych naszych przepowiedni. Skończyliśmy z tym Parawicynim, który jest bardzo interesującą osobą. Odsyłam was do artykułu w Nieznanym Świecie na temat jego przepowiedni odnośnie Rosji, Kościoła i też kontaktu z obcymi. Ale przejdźmy do takich jasnowidzów, którzy troszkę bardziej straszyli. Jednym z nich jest Anton Johansson. Zmarły rzekomo w 1909 roku norweski rybak albo szwedzki rybak mieszkający w Norwegii, który krótko przed swoją śmiercią doświadczył wizji bardzo religijnej tak naprawdę w swojej wymowie, ale też ukazującej mu to, co się ma zdarzyć w ciągu kolejnych lat. Johansson mówił tak, że wybuchnie trzecia wojna światowa, choć de facto tak naprawdę na dziejowym tle majaczyła się dopiero pierwsza, a potem to, co się będzie działo, będzie tylko coraz gorsze.
O życiu Johanssona wiadomo mało. Tak naprawdę osobiście nie jestem przekonany, czy to nie jest postać tak na poły legendarna. Przypisywano mu jednak trafne przepowiedzenie kilku zdarzeń, między innymi zatonięcia Titanica. Ale Marku, co on tam jeszcze ten Johansson przewidział?
[01:47:03] - Przewidział takie rzeczy, które są mało optymistyczne, przynajmniej dla Europy. Właściwie dla świata. Bo dowiadujemy się od Johanssona, że Rosjanie podbiją Bałkany. We Włoszech wywołają wielkie zniszczenia, zajmą amerykańskie zapasy. Właściwie dzięki ich działaniu dojdzie do wojny domowej w Niemczech. Niemiec będzie walczył przeciw Niemcowi, a w rezultacie, w pewnym finale Rosja uderzy na Stany Zjednoczone. A te Stany Zjednoczone nie będą mogły wspomóc się wówczas siłami z Europy. W dodatku jeszcze zostanie użyta nowa broń, która, i tak odwołam się do tych wojen pogodowych, o których mówiliśmy przy okazji Putinatora, ta nowa broń wywoła w Ameryce huragany, zniszczenia dotyczące na przykład wielkich amerykańskich miast. To jest jedno z proroctw Johanssona. No właśnie, to, co powiedział Piotr, ta przepowiednia, nie dowiadujemy się o niej bezpośrednio, tylko tę przepowiednię spisał pewien urzędnik ze Sztokholmu.
Zawsze mam w takich przypadkach tak zwane mieszane uczucia.
[01:48:48] - Tak. Najdziwniejsze w przypadku Johanssona jest to, że nie wiemy o nim zbyt wiele. W przeciwieństwie do Aloisa Irlmaiera. I tutaj możemy powiedzieć tak, że Irlmaier był postacią bardzo kontrowersyjną oraz taką, która troszeczkę dostała po łbie za swoje działania, dlatego, że może one po prostu nie były zbyt dobrze postrzegane w okresie, kiedy on działał. Irlmaier, kiedy umierał w latach 50., to powiedział, że cieszy się w sumie, w '59 to już tak bliżej 60., ale powiedział, że bardzo się cieszy, że umiera, bo nie chciałby dożyć czasów późniejszych. To jest dość kontrowersyjna postać, dlatego, że mówimy o bawarskim jasnowidzu, różdżkarzu, ekstrasensie. Który przed wojną zajmował się tym, czym zajmuje się Krzysztof Jackowski albo czym zajmował się Krzysztof Jackowski, czyli poszukiwaniem ciał zmarłych z pomocą policji. Po wojnie Irlmaier miał się zajmować poszukiwaniem ciał żołnierzy Wermachtu. Głośno o nim zrobiło się właśnie około roku 1945. Ale tak naprawdę tym, co sprawiło, że zapisał się w historii, w popkulturze i do dzisiaj się go wspomina, jest to, co mówił o trzeciej wojnie światowej.
I on też podkreślał jakąś rolę Chin w tym wszystkim, co się będzie działo. I tutaj chyba wam zacytuję fragmencik: „Do okien i drzwi Bawarczyków będą zaglądać dziwni żołnierze. Ze Wschodu nadejdzie ich czarna kolumna. Wszystko się będzie działo bardzo szybko. Jadą czołgi, a ci, którzy nimi kierują, są pokryci śmiercią. Tam, gdzie się pojawią, nie ma nic, ani drzew, ani ptaków, kwiatów, zwierząt czy trawy. Sama ziemia. Jest tam też długa linia. Żołnierze ze Wschodu nie mogą przejść na Zachód ani odwrotnie. Wiatr nawiewa od wschodu śmiercią naszą chmurę.
Nagle wschodnie armie upadają, rzucają wszystko i uciekają na północ, ale stamtąd nie wracają. Nad Renem wszystko będzie miało swój finał. Będzie wielu zabitych, tysiące poczerniałych ciał.” Ale najciekawsze, Marku, jest to, co on mówi o Rosji, bo to nas najbardziej dzisiaj obchodzi. I tak naprawdę, jeżeli chodzi o Rosję, to Irlmaier ma jakąś taką przeczulicę. Ciekawe, czy ona wynika z faktu, że jego krajanie polegli w starciu po raz kolejny z rosyjskim mrozem. Czy rzeczywiście w grę wchodzą jakieś kalkulacje, powiedzmy psychotroniczne, wskazujące, że jednak niebezpieczeństwo nadejdzie od wschodu?
[01:51:44] - Irlmaier mówił o Rosji, że wybuchnie w niej nowa rewolucja, nowa wojna domowa. Czytamy u niego, że trupów będzie tak wiele, że będą uprzątać je z ulic. Mówi: „Widzę czerwoną masę i żółte twarze. Widzę wielkie rozruchy, przerażającą masakrę i rabunek. Śpiewają jakąś wschodnią pieśń i palą świece przed obrazem Maryi.” To już jest naprawdę dziwne.
[01:52:20] - Czy to nie jest też trochę tak, że Niemcy na pewno mieli troszeczkę stracha przed Armią Czerwoną. Dlatego, że kiedy widzieli, co oni wyprawiają, że tam się dopuszcza różnego rodzaju rzeczy, nie tylko rabunków, ale też samosądów i tak dalej, to ten Irlmaier mógł sobie podsycać te wszystkie strachy, te wszystkie wątpliwości związane ze Wschodem ogólnie. Interesuje mnie to, w jakim stopniu on był wykorzystywany ideologicznie. Bo z drugiej strony sobie zobacz, że był taki czas też w PRL-u, kiedy te stosunki chińsko-radzieckie nie były najlepsze, gdzie też mówiono, że przecież przyjdą i nas czapkami zakryją. I Irlmaier zdaje się coś takiego powtarzać. Ale niepokoi mnie też druga rzecz. Jeżeli już odrzucimy ten nasz sceptycyzm wrodzony, Marku, to jest kolejny jasnowidz, który mówi o tym, że zagrożeniem nie jest tam jakaś Rosja czy coś, tylko te właśnie Chiny, które będą tutaj parły. Czy to jest przypadek?
[01:53:31] - Tego nie wiem, ale ja powiem tak: Irlmaier mi się kojarzy jako człowiek, który dobrze rozumiał sztukę promocji. Bo ja państwu coś jeszcze zacytuję. Takie uwiarygadnianie swojej wizji: „Przed wybuchem wojny będzie bardzo urodzajny rok. Potem, po morderstwie polityka, wojna wybuchnie nagle w nocy. Widzę tylko kurz i cyfry osiem, dziewięć. Nie wiem, co one oznaczają.” Proszę państwa, to oznacza wszystko i nic. Naprawdę dużo sobie można dopasować. I to też jest sposób czynienia swoich przepowiedni, że one są tak osadzone w sposób taki... Przychodzi mi do głowy słowo mistyczny, ale to nie jest dobre słowo. Osadzone są w taki sposób niedookreślony.
Mamy nagle coś, coś się wydarzy, będzie urodzajny rok. Zawsze, proszę państwa, co jakieś ileś lat jest bardzo urodzajny rok i jest szansa, że po urodzajnym roku nastąpi jakaś inwazja. Nie żebym tu specjalnie się wyśmiewał albo szydził. Natomiast coś takiego jest, że jak ja tego rodzaju numery odnoszące się do pewnej promocji swoich własnych proroctw wyczytuję, to ja podchodzę do tego bardzo ostrożnie. Ten strach, owszem, rzeczywiście mógł się pojawić, ale ja dodam jeszcze, żeby już tak tego PRL-u do końca nie demonizować, to myśmy zawsze mieli w tym PRL-u taki oto dowcip, że marzymy na przykład o tym, żeby na granicy polsko-chińskiej panował spokój. W domyśle co się stało z Rosją albo ze Związkiem Radzieckim, to było zmilczane, jakby nie chcieliśmy o tym wiedzieć. To taki rodzaj PRL-owskiego humoru, który był może nie wprost, ale był bardzo taki w sumie jednoznaczny.
[01:55:54] - Jeżeli chodzi o jasnowidzów, to ja chciałbym ich wziąć trochę w obronę. Dlatego, że tak: Wizerunek jasnowidzów, który jest lansowany przez literaturę popularną, przez internet, jest delikatnie zakłamany. Dlaczego? Dam wam tutaj kilka przykładów, może za chwilę. Chodzi o to, że jeżeli ktoś przewiduje przyszłość, jeżeli ktoś ma ten dar zaglądania w nią, to niekoniecznie musi to spisać w takiej formie, że będzie to się kropka w kropkę potem sprawdzało. O czym ja w ogóle mówię? Chodzi o to, że wiele osób, jak na przykład ojciec Klimuszko, miewało wizje przyszłości, ale te wizje były nieostre. Oni widzieli pewne sceny, widzieli pewne zdarzenia, coś, czego do końca nie rozumieli. I Klimuszko był na tyle inteligentny, że wolał o tym nie mówić, bo nie był pewien po prostu, co się zdarzy. Ale z tego, co zostało zachowane z tych kilku słów, kilku zdań, które pozostawił, wiemy, że nie mylił się odnośnie na przykład inwazji imigrantów na Europę.
To nie jest tak, że jasnowidzenie w przypadku Wang i w przypadku Nostradamusa, Paravicinizego, to jest przewidywanie przyszłości stuprocentowe. Nie. To są nachodzące człowieka wizje, które są otwarte na interpretację. To nie jest tak, że jasnowidz ogląda film. On ma przeczucie. Jeżeli dodamy do tego fakt, że w przypadku wielu z nich było to wszystko interpretowane i reinterpretowane, tak naprawdę materiał pierwotny się bardzo rozmywa i nie możemy wiele o tym powiedzieć. Ja muszę wam przyznać, że spotkałem się w życiu z kilkoma przypadkami osób mających sny prorocze, które nigdy tak naprawdę nie eksponowały tego faktu, ale były to historie tak interesujące, że gdyby je nieco podkręcić, mielibyśmy nowego Johanssona albo nową Babę Wangę. Do czego zmierzam? Dar jasnowidzenia, zjawiska psi, przeczucia różnego rodzaju to nie jest tak, jak wszyscy chcą, aby było. To się wszystko odbywa przede wszystkim w sposób niekontrolowany, ale też musimy mieć świadomość tego, ostrożnie dobieram słowa, że tak naprawdę to wszystko, o czym mówią ci jasnowidze, jest filtrowane potem zarówno przez ich umysł, jak i przez pióro, przez litery, przez zdania, przez słowa tych, którzy to potem spisują, jak i przez tych, którzy to potem interpretują.
Ten materiał pierwotny, który otrzymujemy, ta wizja, czasami może być bardzo wartościowa. Natomiast ona się rozmywa potem w toku tych interpretacji, zapisów, przedruków i tak dalej. Dlaczego? Dlatego, że każdy, kto się zajmuje tego typu sprawami, chce przede wszystkim wzbudzić uwagę. Jeżeli ktoś publikuje artykuł o Johanssonie czy o Wang, to zwróci uwagę na to, co jest najbardziej aktualne. Ale są takie sprawy, które powinniśmy traktować w miarę poważnie, myślę. I sam fakt, że jasnowidze z różnych epok, różnych dekad ostatnich, powiedzmy, 150 lat, ostrzegają przed konfliktem Rosji i Chin, to już jest w miarę interesujące. Czy się to wydarzy, czy się to spełni, to zobaczymy. Jakby nie było. Może troszeczkę was zanudziłem tym wstępem.
Jakby nie patrzeć.
[02:00:26] - Jeszcze jedna rzecz.
[02:00:29] - Nie wstęp, tylko rozwinięcie.
[02:00:31] - Taki przepowiadacz, który miał na imię Józef, był mnichem z klasztoru Watopedi na Athos. Jemu również przypisywano nadprzyrodzone zdolności i on też kilka rzeczy o Rosji powiedział. To mało znana postać. W związku z tym chyba warto ją zacytować. Otóż twierdził on, że trzecia wojna światowa rozpocznie się nad Morzem Czarnym. Potem między Grecją a Turcją wywiąże się spór. On de facto istnieje. To już mój komentarz. On de facto istnieje cały czas.
[02:01:16] - Tak. Nie zapominajmy o tym, że jakiś czas temu Erdogan, nim dotknęło go w sensie ziemi, mówił o tym, że może zbrojnie odpowiedzieć Grecji.
[02:01:26] - Tak jest. I czytajmy dalej. Wywiąże się spór pomiędzy Grecją a Turcją, do którego włączy się Rosja, której z kolei wojnę wypowie Europa i Ameryka. Tak przepowiadał. I wynik jest tego wielki konflikt, w którym najbardziej ucierpi, ponieważ Grek, mnich Józef, najbardziej ucierpi Grecja i Kościół katolicki. Mamy kolejną przepowiednię, w której Rosja odgrywa jakąś rolę. Znowu pojawia się Morze Czarne. Te krajobrazy, te okoliczności, które właściwie są naszą teraźniejszością.
[02:02:21] - Tak, Kościół katolicki też cierpi, jakby nie było, w dzisiejszych czasach, chociaż z tą wojną ma chyba tyle wspólnego, co tylko te dziwne oświadczenia papieża Franciszka. Ale przejdźmy, Marku, do kolejnego dość interesującego jasnowidza. Takiego chyba, który jest dość znany. Jest to Wieczesław Sławik Kraszeninnikow. Zmarły w wieku 11 lat na białaczkę chłopiec uznawany za cudotwórcę i świętego, z którego ust miało paść wiele bardzo zróżnicowanych proroctw. Zarówno o losach Rosji, jak i losach świata. Przybliżmy nieco jego sylwetkę. Urodził się w Czerbakule w roku 1982. W wieku czterech lat miał doznać wstrząśnienia mózgu i od tego czasu zaczęła się jego kariera prorocka. W sieci znajdziemy mnóstwo odniesień do Sławika.
Przede wszystkim to, że miał na przykład przestrzegać przed nadejściem ery chipów, że mówił o pandemii, że przestrzegał przed Antychrystem i tak dalej. I oczywiście, Marku, mówił o wojnie rosyjsko-chińskiej. Tylko że w tym toku jasnowidzenia dla Państwa Środka ten konflikt skończy się źle.
[02:03:46] - Tak, to prawda. Warto też powiedzieć, że całe życie tego bohatera, Sławika, było dziwne, naznaczone jakimiś dziwnymi kontaktami, jakimiś dziwnymi przeżyciami. Zerknijcie państwo, to ciekawa postać. Nazywana rosyjskim aniołem. Przewidział swoją śmierć. Mówił nawet takie dziwne rzeczy o raku, że są dwie odmiany tego raka. W każdym razie sama w sobie postać fascynująca. Mówił w dodatku jeszcze, że ludzie wynajdą lekarstwo na raka. W pewnym momencie pensje będą bardzo wysokie. A to może ciekawe: na dwa lata przed głodem zapanuje dobrobyt.
Ten mały prorok twierdzi, że Rosja zacznie się dzielić. Wyłączenia prądu i ogrzewania zaczną się od Bliskiego Wschodu. Chociaż tu nie bardzo to rozumiem. No ale okej. Będą zdarzać się na całym świecie. Dzieci będą wałęsać się po ulicach. Zapanuje głód. Woda zacznie znikać z powierzchni ziemi. Rośliny przestaną rosnąć. Nie będzie wiatru ani deszczu dla tych, którzy przyjmą pieczęć Antychrysta.
Otworzone zostaną sklepy. Dla wiernych Bogu nie będzie żywności. Młodych zaś diabeł zdeprawuje, dopuszczając wszelkie zboczenia i nieprawości. Rosyjski anioł mówił też o kolejnej straszliwej wojnie światowej, w której Rosja będzie uczestniczyć podobno w sposób niechętny. Do armii rosyjskiej zostaną wcieleni przymusowo mężczyźni i kobiety, a armia będzie zniszczona i trzeba będzie ją odbudowywać. To tyle, co ja pamiętam z tych przepowiedni Sławika. A jak z tymi Chinami będzie, Piotrze?
[02:06:23] - Ogólnie rzecz biorąc, jestem bardzo sceptyczny, jeżeli chodzi o Sławika, dlatego, że większość tego, co o nim wiemy, pochodzi albo od jego matki, albo z takich późniejszych, wręcz bardzo budujących jego legendę publikacji, które się ukazywały. Ciekawe jest to, że o ile w internecie rosyjskim znajdziemy na przykład ikony ukazujące go jako świętego, tak Cerkiew prawosławna występuje przeciwko uznawaniu go za osobę w jakikolwiek sposób łączoną z boskim błogosławieństwem. Nie jestem ogólnie pewien, jak oceniać fenomen Sławika Kraszeninnikowa, dlatego, że on zmarł i zaczęła się wokół niego ta legenda tworzyć w okresie, kiedy w Rosji był bardzo duży popyt na różnego rodzaju cuda. To był czas, kiedy w zasadzie święcił triumf Kaszpirowski. Kiedy się rozpadł Związek Radziecki, tak naprawdę ludzie potrzebowali czegoś, żeby oprzeć swą wiarę. Kiedy nikt z polityków nie był w stanie im powiedzieć, jak będzie wyglądać przyszłość, pojawił się nagle mały chłopiec, który w jakiś sposób im to wszystko wyjaśniał. Ciekawi mnie to, że Sławikowi na przykład przypisywano w późniejszym okresie przewidzenie zamachów z 11 września i tak dalej.
[02:08:02] - Wysadzanie budynków w Moskwie.
[02:08:06] - Tak, ale ja bym tutaj zwrócił uwagę na to, co mówiliśmy przy problemie Wangi, że czasami jest tak, że bo Sławik jest takim bohaterem rosyjskiej, ale też polskiej blogosfery, że czasami mu się przypisuje jakąś przepowiednię dopiero post factum, że jeżeli się coś stanie, to ktoś zagląda, zagląda. Jeżeli nie znajdzie, to dopisze. Bardzo symptomatyczny jest to przypadek. W ogóle, jeżeli spojrzycie na Rosję, to zobaczycie, że tam takich cudownych dzieci było trochę może jeszcze więcej. Bo takim chyba najbardziej współczesnym przykładem jest Boryska. Nie wiem Marku, czy pamiętasz to, kiedy się zaczął internet, to nagle różnego rodzaju portale i tak dalej rozpisywały się na temat fenomenu chłopca z Marsa. To był kilkuletni chłopak z Uralu, z tego, co pamiętam, mający jakieś cudowne wspomnienia reinkarnacyjne i tak dalej. Ale jeżeli mówimy o jasnowidzach, to trzeba powiedzieć, że Sławik nie był jedynym cudownym chłopcem, bo mieliśmy też Lwa Fiedotowa, który zmarł w roku 1943 i on też miał podobny potencjał. Rzekomo przewidział losy II wojny światowej lub też wielkiej wojny ojczyźnianej, natomiast zmarł przedwcześnie i nie mógł nic odnotować na temat naszych czasów.
[02:09:52] - Tak. Natomiast powiem ci tak, że ten fenomen wiąże się z tą rosyjską duszą, o której mówiliśmy na początku audycji, że taka charakterystyczna sprawa dzieci. I żeby tak z drugiego końca wziąć na przykład skazańcy, ludzie z więzień w Rosji. Takim więźniom zawsze się współczuje. Mówi się, że to są biedni ludzie. Każdy więzień, choćby nie wiadomo za co został posadzony, to jest człowiek nieszczęśliwy. To też specyficzne podejście, wiecie państwo, jednak w naszej kulturze nie mówię, że ona jest lepsza, po prostu jest inna. Człowiek, jak sadzany jest w więzieniu, to widocznie sobie na to zapracował. Tam każdy więzień jest nieszczęśnikiem. Dokładnie tego słowa używa się na określenie więźnia.
Każdy więzień jest nieszczęśnikiem. Co to ma wspólnego z dziećmi? Coś takiego, że kultura Rosji, nie chciałbym, żeby to było uogólniane, ale jest specyficzna. Dzieci jakby z zasady, przynajmniej w części społeczeństwa określane są czy w każdym razie traktowane są jako takie istoty. No właśnie, ten mały aniołek i tak dalej, niby to bliskie nam, ale tam to jest bardziej wprost. Dzieci to są istoty, które mają kontakt z pewną rzeczywistością, do której dorośli już nie docierają i w związku z tym są bliżej tego świata, którego my już nie zauważamy. To też warto wziąć pod uwagę, kiedy się mówi o tych małych prorokach, o tych aniołkach, które przewidują przyszłość, przewidują to, co się stanie. A z drugiej strony mówiąc o Sławiku, kiedy o tych zniszczonych wieżach World Trade Center czy o wysadzanych domach w Rosji. Jeśli to jest prawda, jeśli te cytaty dałoby się jakoś uwiarygodnić, no to w jakiś sposób niesamowite jest naprawdę. I w związku z tym traktowanie nieco poważniej tych przepowiedni, które dotyczą tak zwanej wielkiej polityki, to myślę, że może być czy to inspirujące, a w każdym razie takie drążące.
Człowiek się zaczyna niepokoić.
[02:12:49] - Tak, ale w moim odczuciu Sławik to jest taka Wanga naszych czasów, że cokolwiek się wydarzy, to się Sławikowi przypisuje. On na przykład, jeżeli tutaj zajrzycie na artykuł Interii. Sławik umarł w latach 90. i miał przewidzieć pojawienie się waluty euro. Miał też, nie wiem, jak to powiedzieć tak, żeby nikogo nie urazić. Miał też przewidzieć rozluźnienie się obyczajów. O, tak powiem, że to się bardzo wpisuje w retorykę tego, co mówi Putin. Co ostatnio powiedział na przykład, że u nich to jest wszystko, jak być powinno, a na Zachodzie to tam już nie powiem co, ale przypomina mi się taki cytat z Konopielki, który sobie możecie zobaczyć, jak tam w momencie, kiedy Dziad Wędrowny wchodzi do mieszkania Kaziuka, w tej roli Dziada Wędrownego Franciszek Pieczka i mówi tak: „Baba z babą spać będzie, chłop z chłopem, wilcy latać będą” i tak ich straszy. I myślę, że to jest element folkloru ludowego, który jeszcze nie został wyparty w 100% z niektórej części ludów słowiańskich, w tym oczywiście też z Polaków. W nas nadal pokutują pewne lęki, pewne przeświadczenia.
Sam fakt nadciągania nieuchronnej przyszłości. Jeżeli miałbym wrócić do tego Sławika, osobiście nie wierzę w jego fenomen. Uważam, że to jest wytwór blogosfery rosyjskiej. To jest taki typowy twór. Nie wiem, Marku, czy pamiętasz taką gazetę „Skandale”? Ona się ukazywała w Polsce mniej więcej w czasie, kiedy Sławik zmarł chyba. Tam się ukazywały najróżniejsze głupoty, które potem pewnie w kilku przypadkach dały początek różnego rodzaju miejskim legendom. Natomiast ja nie jestem w stanie uwierzyć w to, że chłopak umarł w latach 90. Tak jak Wanga. Wanga nie żyje już prawie 20 lat, a okazuje się, że nadal oni obaj mają najwięcej do powiedzenia, jeżeli chodzi o przyszłość i teraźniejszość.
[02:15:12] - Powiem tak, że różnie pewno można oceniać Sławika i rzeczywiście jego fenomen. Natomiast tam się pojawiają w tych przepowiedniach, a być może wykreowanych przepowiedniach już nie mających nic wspólnego ze Sławikiem, rzeczy niepokojące. On mówi tam o broni genetycznej i broni etnicznej. Mówi też o tym, już wspominałem o tym, że Rosja przystąpi do trzeciej wojny światowej i będzie uczestniczyć w niej, ale niechętnie. Że armia rosyjska zostanie zniszczona i trzeba będzie odbudować na nowo. To już mówiłem. Zakłady i fabryki Rosji zostaną zamknięte i pojawi się bezrobocie. Do armii rosyjskiej będą brać wszystkich. To też już mówiłem. Mężczyzn, kobiety.
W domach zostaną tylko starsze osoby, starcy, kobiety, starsze małe dzieci i zacznie się straszliwa wojna z Chinami. Wojna będzie taka, że niekiedy bez jednego wystrzału ogromne terytoria zostaną zajęte przez Chiny. Wieczorem jednego dnia mieszkańcy zasną w Rosji, a rano obudzą się już jako Chińczycy. To jeśli chodzi o ten najbardziej interesujący nas temat, czyli Chiny i Rosję. Tak jak powiedziałeś, trudno dzisiaj rozważyć, czy to jest bardziej wytwór infosfery internetowej, czy rzeczywiste przekazy, ale jest to intrygujące. Zostawia jakiś ślad w pamięci. Człowiekowi trudno jest się pozbyć tego działania psychologicznego, bo znowu dziecko mówi takie rzeczy. To zostaje gdzieś na sicie, zostaje gdzieś w człowieku i trudno się tego pozbyć.
[02:17:20] - Tak. To znaczy to zwykle jest tak, że ktoś mówi, że dziecko mówiło takie rzeczy.
[02:17:24] - Tak, dokładnie.
[02:17:28] - Odnośnie tych Chin, to powiem tak: można by powiedzieć, że Ruscy mają jakąś fobię jeszcze z okresu Związku Radzieckiego wynikającą z sąsiedztwa z Chinami. Ale wydaje mi się, że jeżeli mówi o tym Irlmaier, jeżeli mówią o tym inni prorocy, przepraszam, jasnowidze. Nie lubię tego słowa „prorok”. Ono się coraz częściej pojawia jako kalka z języka angielskiego w polszczyźnie, jako synonim słowa „jasnowidz”. Ale jeżeli mówią o tym jasnowidze z różnych stron świata, tacy, którzy nie są w ogóle związani z kulturą rosyjską, to mi daje trochę do myślenia. Gdzieś tam we mnie tli się zawsze jakaś sympatia, jakieś zainteresowanie zjawiskami z pogranicza. Ja traktuję je czasem bardzo sceptycznie, ale zawsze dlatego, że widzę na nich pewien narost kulturowy. Tak jest w przypadku przepowiedni. Ale nie mówię, że to jest tak, że wszystkie przepowiednie należy wyrzucić do kosza. Nie.
Trzeba je analizować dlatego, że jak powiedziałem wcześniej, jasnowidze otrzymują przepowiednie w formie surowej. Najgorsze w tym wszystkim jest to, Marku, mi się właśnie wydaje, że to trzeba interpretować i ta interpretacja bardzo zaciemnia ten pierwotny obraz, pierwotny materiał. Przejdźmy może do kolejnej postaci, chyba bardzo znanej, ale też takiej, której fenomen, której gwiazda nieco zgasła. Chodzi o słynnego amerykańskiego profetę Edgara Cayce'a, który miał mówić o tym, że uwaga, nadzieja dla świata wyjdzie z Rosji. Śpiący prorok, jak go nazywano, zapowiadał na nasze czasy inne dziwne wydarzenia, które się niestety nie sprawdziły. Mówił na przykład o wyłonieniu się z wód fragmentów Atlantydy. Mówił o odnalezieniu tajemniczej komnaty zapisków zawierającej zaginioną wiedzę starożytnych. Tak pokrótce przypomnijmy, kim był Edgar Cayce, bo za kilka minut kończymy naszą audycję. Jesteśmy już dość śpiący, nie ukrywajmy. Otóż ten zmarły w 1945 roku ekstrasens od dziecka doświadczał spotkań z istotami nie z tego świata.
Po latach różnorakich perypetii w trzeciej dekadzie XX wieku założył taki ośrodek leczniczy. Nie był to szpital, ale ośrodek leczniczy, w którym diagnozował pacjentów za pomocą tak zwanych odczytów. Jak to robił? Otóż wprowadzał się w trans przypominający sen, dlatego jest nazywany śpiącym prorokiem. W tym transie otrzymywał informacje z czegoś, co bywa nazywane polem Akash lub po prostu wszechświatowym bankiem informacji. Miał wyleczyć wielu pacjentów z niekiedy nieoczywistymi schorzeniami. Ale o Cayce pewnie nikt by dzisiaj nie pamiętał, gdyby nie przepowiednie dla świata. On mówił na przykład tak: oprócz tego, że z Rosji wyjdzie wielka nadzieja dla świata i że wyłoni się nowa, stara Atlantyda. Mówił na przykład, że świat czekają wielkie zmiany klimatyczne i geograficzne.
[02:21:16] - Tak, ale ważne, żeby podkreślić, kiedy Cayce mówił o tym, to w grę wchodził komunizm, ale on podkreślał, że tą nadzieją dla świata nie będzie komunizm. Myślę, że warto to zaakcentować. Cóż jeszcze? Warto powiedzieć o Chinach, bo ta para Chiny-Rosja w dzisiejszej audycji się przewija. Powiedzmy o Chinach. Cayce mówił, że zaczną się zbliżać do zachodniej cywilizacji, i że przyjdzie dzień, kiedy Państwo Środka stanie się ostoją chrześcijaństwa. Moim zdaniem to szalone, ale okej. To nie koniec. Zapowiadał potop, który dotknie Amerykę i północną część Europy, także Japonię. Japonia miała się w całości pod wodą znaleźć.
Szereg zmian klimatycznych. Ale właśnie, gdzieś tam w pewnym momencie wspomniałem o Rosji i warto o tej Rosji pamiętać. On mówił o Chinach i o Rosji jako o nowych hegemonach i w nich tak naprawdę upatrywał zbawienia ludzkości. Pisał, że za naszą wschodnią granicą, tylko właściwie jak na to patrzeć? Z perspektywy amerykańskiej? Pewnie tak. Zapanuje duchowa swoboda. Wyniknie z tego wielkie dobrodziejstwo dla świata. Ale o co chodziło tak naprawdę? Ja, mówiąc szczerze, nie domyślam się.
Można traktować to w ten sposób, że tłumaczył, co dalej z narodami. W Rosji zrodzi się nadzieja dla świata, ale tak jak już powiedziałem, nie będzie chodziło o komunizm, tylko o wolność. Zobaczcie państwo, w perspektywie dzisiejszych czasów Rosja, wolność. Tak. I on to podkreślał. Wolność, taką wolność, gdzie każdy człowiek żyje dla bliźniego. Narodzi się tam, w Rosji, zasada. Jej wykrystalizowanie zajmie lata, ale to stamtąd wyjdzie nadzieja. To takie podkreślanie tej nadziei, tego, że coś się zmieni, że tam będzie promieniowanie tej zmiany. W świetle tego, co się dzieje wokół nas, wydaje się dziwne, ale zwróćmy na to uwagę.
[02:24:21] - Tak, promieniowanie to może nawet jest dość niefortunne określenie, jeżeli chodzi o dzisiejsze czasy.
[02:24:28] - Tak! Dokładnie tak.
[02:24:31] - Tak, ale powiem ci, co mi nie pasuje w tym Cayce. Dlatego, że z jednej strony ktoś do niego idzie, do tego parapsychicznego szpitala i on w stanie jest znaleźć najdrobniejszą zmianę w ciele, która powoduje jakieś większe objawy. A z drugiej strony te jego przepowiednie dla świata są bardzo ogólnikowe, nie znajdziemy czegoś, co by nas jakoś bardzo zaskoczyło. Ja mam z Cayce taki problem, dlatego, że nie jestem w stanie powiedzieć, czy on jest jakimś odłamem amerykańskiego spirytualizmu, kimś w rodzaju Swedenborga z Kentucky, czy trochę zagubionego jasnowidza, który czuje na sobie taką presję religijną i mówi to, co mówi, żeby po prostu zadowolić społeczeństwo. Ogólnie, Marku, ja mam czasem wrażenie takie, patrząc na Krzysztofa Jackowskiego, że jasnowidzenie to nie jest jednak zawód. To jest sztuka. Może nawet nie sztuka, tylko coś, co trudno ubrać w słowa, bo tego się nie da praktykować. To się dostaje czasami i nie należy tego brać i uznawać jako taśmy produkcyjnej do dostarczania kolejnych proroctw i kolejnych wizji.
[02:25:58] - Zwróćmy też uwagę, że jeśli już wspomniałeś o Krzysztofie Jackowskim, to on nie jest specjalnie wyrywny, jeśli chodzi o wieszczenie tego, co się stanie z Rosją, jak to wszystko będzie wyglądało. Owszem, pewne ślady w jego wizjach pojawiają się, ale są to takie ślady przyczynkowe. Bardzo często możemy dowiedzieć się, że coś się stanie, że być może coś zostanie, w przypadku Polski jakoś oddzielone albo jakaś część Polski będzie zagrożona i ludzie będą uciekać. To nie są wizje, w których Krzysztof Jackowski, chyba że którejś nie znam, to bardzo chętnie przeczytam pod dzisiejszą audycją, że czegoś nie wziąłem pod uwagę. Ale tak jak kojarzę, to Krzysztof Jackowski mówi o Rosji, ale raczej traktuje to jako element przyczynkowy. To znaczy coś się wydarzy, coś będzie skutkiem czegoś. Robił też oczywiście Krzysztof Jackowski przepowiednie odnośnie tego, o czym myśli Putin, jakie są jego plany, jakie są jego przewidywania. To wszystko się pojawia w przepowiedniach Krzysztofa Jackowskiego, ale najwidoczniej nie ma prostego przekazu, bo Krzysztof Jackowski robi to bardzo ostrożnie. Przynajmniej ja na takie właśnie wizje natrafiłem.
[02:27:42] - Tak, to jest kolejny temat do rozmowy. Myślę, że nie na dzisiaj na pewno. Cóż, słowem podsumowania dzisiejszej audycji dochodzimy do wniosku, że jeżeli przesiejemy te doniesienia nawet przez najgrubsze sito sceptycyzmu, to jest tak: po pierwsze, nawet najbardziej znani w Rosji jasnowidze, czyli Sławik i Wanga, stanowią doskonały materiał do różnego rodzaju mistyfikacji i przypisywania im przepowiedni, które nigdy nie padły. Czyli to jest element manipulacji społecznych i tak dalej. Druga sprawa. O dziwo, wielu jasnowidzów mówi o kolejnej wielkiej wojnie, ale zwraca uwagę nie na Zachód, tylko Chiny. I to może nie jest wcale jakaś pomyłka i jakieś przekłamanie. Być może to się dopiero wydarzy. Być może te wizje sięgają trochę dalej. Być może te wydarzenia, o których oni mówią, będą miały znacznie dalej idący charakter niż to, czego jesteśmy świadkami dzisiaj.
Marku, żeśmy sobie posiedzieli. 22:30, a ja myślałem, że o 21:30 to my się już rozejdziemy. Jednym słowem nam zeszło.
[02:29:13] - Zeszło i to konkretnie, panowie.
[02:29:15] - Tak, Marku Ivelliosie, tam chyba jakiś rekord padł z tego, co widziałem.
[02:29:22] - Bardzo konkretny. W szczytowym momencie przed chwilą liczniki na YouTube i na serwerze radiowym pokazały łącznie 860 słuchaczy.
[02:29:33] - O matko!
[02:29:34] - A poprzedni rekord, dodajmy, wynosił 685. Takiej przebitki to chyba nikt się dzisiaj nie spodziewał, prawda?
[02:29:41] - Tak. Muszę powiedzieć, pewnie wielu z was miało nadzieję, że rzucimy garścią proroctw, przepowiedni o jakiś okrągłych hasałek. Myślę, że to, co robimy, jest jednak w miarę wartościowe, dlatego że Marku, chyba się zgodzisz, że przy każdym jasnowidzu należy nakreślić przynajmniej jakoś, nawet szczątkowo jego tło. To kiedy działał, jak działał, o czym mówił, kiedy to mogło i w jaki sposób mogło zostać wykorzystane.
[02:30:21] - Tak, to prawda.
[02:30:22] - Podkreślę jeszcze jedno, że ja przynajmniej nie przekreślam niektórych z tych przepowiedni, ale chciałbym wyłowić z tego całego zbioru te najbardziej wartościowe i te, które moim zdaniem należy brać pod uwagę. I też pamiętajcie, taka chyba moja ostatnia uwaga na dzisiaj. Pamiętajcie o tym, że jasnowidze nie są supermanami. Oni otrzymują jakieś sygnały z niejawnej sfery rzeczywistości, ale nie jest to wszystko jasne, klarowne i jednoznaczne.
[02:30:58] - A ja muszę dodać jeszcze jedną rzecz, którą wyczytałem. Jeden z naszych słuchaczy napisał przy okazji transmisji na YouTubie, że był świadkiem wizji Krzysztofa Jackowskiego, w której mówił o tym, że Polska w tym roku znajdzie się w stanie wojny z Rosją. Nie słyszałem tego. Podaję na odpowiedzialność jednego z naszych słuchaczy, ale tym śladem pójdę i poszukam. Zobaczę, czy rzeczywiście coś takiego się wydarzyło.
[02:31:32] - Powiem ci, że nie byłby jedynym youtuberem, który coś takiego propaguje. Dlatego, że ja widziałem w tej sferze, powiedzmy wideoblogowej w ostatnich dniach bardzo dużo takich sygnałów świadczących o tym, że albo dojdzie do jakiejś prowokacji, ale to teraz my się bawimy w jasnowidzów. Albo że wszystko zmierza i to jest taka analiza na chłodno, że wszystko zmierza w kierunku tego, że jednak dojdzie do jakiegoś otwartego konfliktu z Rosją, który być może będzie miał symboliczne i przełomowe znaczenie i będzie nie tylko rozpoczęciem trzeciej wojny, ale może być końcem tej zawieruchy, która ma miejsce obecnie. Tak mi się wydaje. Panowie, cóż, posiedzieliśmy dzisiaj, pogadaliśmy. Wniosek jeszcze raz nasz jest taki, że jeżeli słuchacie różnego rodzaju przepowiedni i tak dalej, zawsze je przepuszczajcie przez jakieś sito, dlatego, że warto. Bo okazuje się, że czasami te przepowiednie pochodzą z jakichś książek, opracowań i tak dalej. Koniec końców to może być tak, że ten jasnowidz, któremu się te słowa przypisuje, nawet tego nie powiedział, jakby nie było. No i cóż by tu jeszcze więcej dodać? Cały czas analizuję wasze pytania i ja wam powiem, że najciekawsze z tych pytań, z tych programów, które miały miejsce w W ostatnim półroczu sobie zapisuję, prędzej czy później będą miały miejsce „Pytanie niezadane”, czyli taki program, w którym postaramy się odpowiedzieć na rzeczy, których żeśmy nie wyjaśnili na żywo, przynajmniej w tych naszych audycjach.
Ja tutaj cały czas przewijam. Dziękuję wam za taki odzew, za udział. Co za tydzień, to wam nie zdradzę, bo może być dość zaskakująco. Natomiast już dzisiaj chcielibyśmy z Markiem was zaprosić na piątkowe „Bibliotekarium”.
[02:33:46] - Tak, zapraszam, szczególnie na „Filmotekarium” w „Bibliotekarium”, bo będziemy znowu, jak to zwykle, rozmawiali o filmach. Z jednej strony one mi się kojarzą ze spiskami, z drugiej strony z eksperymentami. Powiemy o trzech tytułach. Powiem szczerze, jestem nieodmiennie od wielu miesięcy zachwycony ilością filmów, które oglądam. Filmów zupełnie dla mnie nowych, do których pewnie bym nie dotarł, gdyby nie audycja, którą dzięki Piotrowi zaczęliśmy uskuteczniać i myślę, że również z korzyścią dla państwa. Myślę, że jakiś drogowskaz w tej audycji państwo znajdziecie. Może to nie zawsze będą filmy porywające, ale myślę ciekawe, to za każdym razem.
[02:34:46] - Tak, filmy o teoriach spiskowych to jest coś, co brzmi bardzo niefilmowo. Czyli coś, co powinno być zamiecione pod dywan i dostępne tylko wąskiej grupie odbiorców. A jednak w ciągu ostatniego półtorej rocza takie filmy się pojawiły i kilka z nich omówimy. Czekamy na wasze komentarze, czekamy na wasze relacje. Rzućcie okiem na marcowy „Nieznany Świat”. Do usłyszenia za tydzień. A jeszcze jedna rzecz, ważna, dlatego że zbliża się wiosna i postanowiliśmy troszeczkę zmienić format. Dzisiejsza audycja jest wprowadzeniem do nowego formatu, dlatego że dużą audycję, dwugodzinną lub więcej, będziemy robić raz na kilka tygodni. To znaczy raz na cztery, pięć tygodni. Ale co poniedziałek, i to jest dobra wiadomość chyba dla niektórych, co poniedziałek będziemy robić audycję na żywo, dlatego, że te audycje na żywo są lepsze.
Skłaniają nas do szybszego ruszania mózgiem, do lepszego wysławiania się. Czasami padają jakieś fajne idee i tak dalej, koncepcje. Co poniedziałek będziemy się spotykać na antenie Radia Paranormalium o godzinie 20:00 z Markiem, tak jak dotąd, tylko będzie to krótsza forma. Będzie to krótsza forma i nie będą już to audycje rozległe. Nie będziemy dotykać 10 tematów naraz, tylko na przykład dogłębnie przeanalizujemy jakiś jeden wycinek lub jedną dziwną historię. Czy będzie gorzej? Nie. Może nawet będzie ciekawiej. Pojawią się bardzo różne tematy, zarówno spiskowe, jak i historyczne, jak i ufologiczne. Natomiast tak jak powiedziałem, te długie audycje z innymi gośćmi, z szerszym ujęciem tematu będą się pojawiać przynajmniej w lato raz na tych kilka tygodni.
Ale nie martwcie się, zapewnimy wam jakość i ciekawe treści co poniedziałek. Tak jak powiedziałem wcześniej, postaramy się poszukać takich tematów, które nie były jeszcze podejmowane, bo zauważyliśmy, że duża część tego, co się pojawia w tej youtubowej sferze czy też w podcastach, to jest coś, co już było. Natomiast nasze archiwa są nieprzebrane i zawsze możemy was uraczyć jakąś ciekawą historią, która was zaskoczy. I to nas chyba najbardziej cieszy. Także drodzy Markowie, do usłyszenia za tydzień.
[02:37:54] - Dobrej nocy.
[02:37:55] - Mówili do was przed momentem Piotr Cielebiaś z „Nieznanego Świata” oraz Marek Żelkowski, pisarz science fiction, publicysta, autor audycji „Bibliotekarium 2.0”, również współpracujący z „Nieznanym Światem”. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień. I jak najbardziej śledźcie stronę Radia Paranormalium, śledźcie nasze profile społecznościowe w poszukiwaniu zapowiedzi kolejnych audycji. I oczywiście czytajcie „Nieznany Świat”. Dobranoc i do usłyszenia. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.
[02:38:54] - Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe, niewiarygodne.
[02:39:02] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. Ufo Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. Ufo Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO.
www.ufo-relacje.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale blogi na www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.