[00:03] - Audycja z cyklu Debaty Ufologiczne. Witamy wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie. Najserdeczniej przepraszamy za to lekkie opóźnienie. Mamy nadzieję, że nam państwo wybaczycie, tym bardziej, że dzisiejszy temat wyjątkowej debaty ufologicznej online na żywo będzie bardzo gorący. Właściwie jest gorący, szczególnie, że media zarówno mainstreamowe, jak i te alternatywne grzeją to już od paru tygodni. Początek inwazji: UFO, Blue Beam i wielka manipulacja NWO. Na początku lutego w mediach nastąpiło wielkie poruszenie. Amerykanie poinformowali o obserwacji chińskiego balona, który ich zdaniem miał być wykorzystany do śledzenia infrastruktury krytycznej. Wkrótce poinformowano o zestrzeleniu kilku innych obiektów, w tym tajemniczego cygara nad Kanadą. Choć w USA sprawę rozpatrywano przez pryzmat bezpieczeństwa kraju, to w polskich mediach sugerowano, że zestrzelono, uwaga, uwaga, UFO, że rozpoczęto fałszywą inwazję, by przerazić i tak już silnie zastraszone społeczeństwo.
Co z tego wszystkiego wynika? Porozmawiamy już za chwilę podczas wyjątkowej debaty ufologicznej online na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk Ivellios. Po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami nasi dzisiejsi goście: badacz, dokumentalista, muzyk i pisarz Less Hoduń, Marek Żelkowski, autor audycji Bibliotekarium 2.0, pisarz science fiction współpracujący z Nieznanym Światem. A rozmowę dla państwa poprowadzi Piotr Cielebiaś z Nieznanego Świata. Ja jeszcze tylko przypomnę kontakty, pod którymi będziemy czekać na wasze komentarze i pytania. Można do nas cały czas pisać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można także wysyłać nam SMS-y pod numer 53620 493. Można też pisać na Skype’ie radio.paranormalium.pl. Mamy także profile na Signalu, na Telegramie, na Facebooku, nawet na Instagramie jesteśmy, także tam też można do nas pisać.
A jeżeli ktoś woli, to może także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Oddaję teraz z czystym sumieniem głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[02:46] - Dobry wieczór. Przepraszamy, że musieliście na nas troszeczkę poczekać, ale mam nadzieję, że było warto. Tydzień temu wielu słuchaczy pytało, czy zrobimy audycję na temat zestrzelonych obiektów UFO, UAP. I takoż jesteśmy. Witam was jeszcze raz w pierwszym odcinku drugiej serii nowej fali debat ufologicznych. Trochę pozaterminowo, bo zamierzaliśmy skończyć „Oblicza Nieznanego” na jednej serii, to jest na 10 odcinkach, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Dzisiaj jest z nami dawno niesłyszany gość, Less Hoduń, muzyk, grafik, paranormalista, pisarz, autor między innymi „Lekcji paranormalności”. Witaj.
[03:29] - Dobry wieczór wszystkim.
[03:32] - Przypominam wam też o marcowym „Nieznanym Świecie”, nowym numerze, który jutro wchodzi do sprzedaży. Link do spisu treści znajdziecie w opisie. Jeszcze jedna rzecz na temat Arka Kocika. Z powodów zawodowych na jakiś czas Arek musiał od nas odłączyć, ale miejmy nadzieję, że za jakiś czas wróci, jeżeli obowiązki zawodowe na to pozwolą. Ale przejdźmy szybko do tematu. Jak już powiedział Ivellios, na początku lutego w mediach amerykańskich nastąpiło wielkie poruszenie. Amerykanie poinformowali o obserwacji balona, który ich zdaniem miał pochodzić z Chin. Przeleciał między innymi nad stanem Montana, gdzie znajdują się silosy z bronią jądrową. Pojawiły się sugestie, że jest to obiekt szpiegowski. Wkrótce pojawiły się kolejne doniesienia, tym razem już o zestrzeleniu obiektów, między innymi w kształcie jakiegoś cylindra nad Jukonem.
Sprawę rzeczywiście rozpatrywano przez pryzmat bezpieczeństwa narodowego i przez pryzmat polityki. To znaczy szybko stała się pretekstem w walce politycznej pomiędzy obozem prezydenckim a przeciwnikami, tak to ujmijmy. Natomiast w polskich mediach, zarówno tych mainstreamowych, jak i internetowych, pojawiły się sensacyjne komentarze. Polskie telewizje informacyjne trochę bagatelizowały temat, jakby zapominały o toczącym się wielkim sporze między mocarstwami. W internecie zaszumiało mocniej. Sugerowano, że zestrzelono obiekty pozaziemskie albo że rozpoczęła się jakaś operacja pod fałszywą flagą, której celem było przerażenie i tak mocno przerażonego społeczeństwa. Natomiast w tym wszystkim nikt wydawał się nie pamiętać o projektach badań nad niezidentyfikowanymi obiektami latającymi czy też zjawiskami powietrznymi, ani nawet o terminie UAP. O tym wszystkim zapomniano. Wynika z tego kilka wniosków. Ktoś znowu próbuje zaciemniać obraz i wykorzystuje UFO jako swego rodzaju parawan zasłaniający wiele niewygodnych kwestii.
Ale też jest druga możliwość. Być może to internetowa społeczność jako internetowa masa sama z siebie uwierzyła w historię, którąKtórą też sama wykreowała, dostrzegając teorie spiskowe tam, gdzie ich nie ma. Dzisiejszy program, nie będę ukrywał, dotyka bardzo skomplikowanego zagadnienia, bo w tym przypadku te zestrzelone UFO są tylko pretekstem. Pretekstem do ukazania nam manipulacji i żonglowania tematem, który się odbywa od kilkudziesięciu lat. Ale odpowiemy dzisiaj na kilka innych pytań. Pierwsze i najważniejsze moim zdaniem: czy wśród tych relacji o UAP i UFO kryją się przypadki, w których możemy mówić o rzeczywistych obiektach pochodzenia pozaziemskiego lub o technologii nieziemskiej? A mówię o tym dlatego, że przecież kilka tygodni przed zestrzeleniem tego balona opublikowano pierwszy raport agencji AARO podsumowujący właściwie stan badań nad zjawiskiem UAP w Stanach Zjednoczonych. Druga kwestia, nad którą się pochylimy, dotyczy tego, dlaczego strona amerykańska, skoro wie tak naprawdę od około dwóch dekad o zagrożeniu ze strony UAP-ów, o tych obserwacjach niezidentyfikowanych, nierozpoznanych dronów, to dlaczego nagle udaje zdziwienie i strzela do tego i się tłumaczy? Czy naprawdę wcześniej tego nie robili? I trzecia kwestia, najważniejsza: jak na tle tych nieco błahych doniesień o strzelaniu do UFO, które było prawdopodobnie dronami, traktować dużo bardziej niepokojące, dużo poważniejsze incydenty dla bezpieczeństwa narodowego, takie jak te, w których latające talerze czy też podobne obiekty zbliżały się chociażby do silosów z bronią jądrową i tymczasowo przejmowały kontrolę nad pociskami.
Innymi słowy, dlaczego robi się burzę w szklance wody wokół cylindra zestrzelonego nad Kanadą, a skutecznie tuszowano takie zdarzenia jak Phoenix Light, jak Lights, jak obserwacja nad Stevenville, jak latający spodek nad lotniskiem O'Hare i tak dalej. Jeżeli to wszystko sobie przeanalizujecie na chłodno, zobaczycie, jak wiele rzeczy w tej całej historii się nie klei. W tym wszystkim jest jakieś drugie dno, którego dzisiaj z panami postanowiliśmy poszukać. Pierwsze pytanie: który element w tej sadze o zestrzelonych powietrznych intruzach zainteresował was najbardziej i dlaczego zaczęto nagle dopatrywać się spisku i drugiego dna w sprawie, która i tak jest dość spiskowa? Ale żeby tego było mało, to się okazuje, że nie tylko Amerykanie mieli strącać UFO, bo przecież jakieś trzy tygodnie wcześniej przed pojawieniem się afery balonowej nad obwodem rostowskim w Rosji miał zostać strącony jakiś kulisty obiekt. Marku, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi?
[09:14] - Też chciałbym wiedzieć. Natomiast mówiąc poważnie, pewno mnie za to słuchacze nie polubią, ale ja mam nieodparte wrażenie, że to, co w tej chwili obserwujemy, chyba nie jest tak ściśle jednak powiązane ze zjawiskiem UFO, ale w tym rozumieniu UFO, które skądś do nas przybywa. W tym pierwotnym, najbardziej ogólnym znaczeniu, w którym angielski to ujmuje, to coś jest może niezidentyfikowane, ale wcale nie musi być pozaziemskie. Mam takie głębokie przekonanie, że czasy są niespokojne w tej chwili, bardzo niespokojne nawet i z różnych powodów. Gdzieś tam za nami się ciągnie epidemia jeszcze, jest wojna. Gdzieś tam są te wszystkie teorie i te wszystkie zapowiedzi rzeczy, które nie są dla ludzi sympatyczne. Pojawiają się chociażby w Europie różnego rodzaju dziwne pociągnięcia, dziwne posunięcia. Mam wrażenie, że społeczeństwa są po prostu rozedrgane bardzo mocno. I myślę, że w przypadku zjawiska, o którym dzisiaj będziemy mówić, jego poważną częścią, ja oczywiście nie potrafię powiedzieć, czy tam jakiegoś elementu pozaziemskiego nie było. Tym bardziej że zauważcie państwo, ile zestrzelenie balonu było relacjonowane na wszystkie możliwe sposoby.
Filmików się pojawiła cała masa. To już pozostałe przypadki nie były filmowane. A tak tylko wspomnę dla wszystkich, którzy się chociażby interesują techniką wojskową, że loty myśliwców czy tego rodzaju obiektów, szczególnie te bojowe, one są nagrywane po prostu. Dzisiejsza technologia, dzisiejsza technika to nie jest żaden problem, a jednocześnie to jest materiał dla przyszłych analityków. W związku z tym tego rodzaju filmy, tego rodzaju relacje na pewno są, ale z jakiegoś powodu nie są pokazywane. Ktoś powie: „No bo tajemnicę chcą zachować”, ale ja powiem: a może po prostu nic takiego strasznego tam nie było? Tego nie wiem, nie rozstrzygnę. Natomiast mogę mówić o swoich przekonaniach i o nich będę mówił. Jestem przekonany, że ktoś na tym rozedrganym społeczeństwie, a właściwie społeczeństwach, usiłuje jeszcze dalej eksperymentować, zobaczyć, co się stanie, jak im jeszcze wrzucimy coś do koszyczka. Czy się jeszcze bardziej zdenerwują?
Czy jeszcze bardziej to wszystko będzie takie labilne, trudne do utrzymania w ogóle, napięcia różnego rodzaju pojawiające się. I myślę, że tu jest istota tego, co obserwujemy. Natomiast tak jak troszkę rozmawialiśmy przed audycjąJa mam też wrażenie, że bardzo mocno sprawę nakręcili internauci. Taka dwuznaczność sformułowania UFO zrobiła całą pracę. Może nie całą. W dodatku jeszcze mam wrażenie, że na przykład rząd amerykański zrobił wszystko, żeby nie zaprzeczać. Puścił to na żywioł, puścił relację, że coś było, że tu zastrzelili, tam zastrzelili. Tu F-16, tu F-35, tu to, tu tamto. I później, jak się zaczęły pojawiać w internecie najrozmaitsze komentarze, najdziwniejsze, ale też te zwykłe, to właściwie sfery rządowe nie zabierały głosu, nie komentowały. Taka rola rządu, żeby nie komentować każdych głupot czy innych legend, ale z drugiej strony, jak się coś bardzo nawarstwia, ludzie są czymś zaniepokojeni, to myślę, że rolą rządu jest jednak wysyłać przynajmniej takie uspokajające komunikaty.
Może w ten sposób to ujmijmy. Tymczasem takich uspokajających komunikatów nie było. Przepraszam, w pewnym momencie Biden powiedział, że to jednak ma charakter ziemski, że to był raz ten tic tac, raz to było takie ośmiokątne, o ile dobrze pamiętam, ale to wszystko miało charakter jak najbardziej ziemski. Znowu świat się dzieli na tych, co wierzą i nie wierzą, że coś jest maskowane. Później jeszcze dorzucono, że to miało charakter komercyjny i że to może balony. Zaraz, zaraz, to wiedzieli, co strącają, czy nie wiedzieli? Czy jednak jesteśmy odcięci od informacji, czy też informacje się nam serwuje? Mam wrażenie, że właśnie nie serwuje, tylko tak cyk, cyk, cyka po prostu. Im mniej, tym lepiej, a ludzie już sami dorabiają całą resztę. To na razie tyle.
Dzięki.
[14:19] - Nie wiadomo w sumie, którą część informacji się zakrywa, zasłania. Jestem przekonany, że te zdarzenia z UAP-ami z ostatnich dni to nie było nic sensacyjnego, ale tu jest jeszcze przekaz w drugą stronę, odnoszący się właśnie do tego raportu sprzed trzech tygodni. Może po prostu po raz kolejny, ale o tym jeszcze za chwilę powiemy. Zjawisko UFO, jak już mówili przed miesiącami niektórzy badacze, poddawane jest takiemu wtórnemu utajnianiu, że znowu się dowiemy: „Tic Tacy to chińskie balony były”. Dopiero żeśmy się po 20 latach domyślili, że to są chińskie balony. Wcześniej mogły nam krążyć koło lotniskowców, nikt nic nie robił. Les, jak ty to widzisz? Co cię w tej sprawie najbardziej zainteresowało?
[15:14] - Dla mnie te wszystkie przekazy medialne, które zdarzało mi się czytać, widzieć i słuchać, są, tak jak tutaj pan Marek powiedział przed chwileczką, zauważalną swego rodzaju gmatwaniną informacyjną, która przeważnie zauważalna jest przeze mnie w takiej oto postaci, że artykuł, który staje się globalną informacją na temat ostatnich wydarzeń, dotyka tematu zestrzelonego balonu. Mówimy tutaj o balonie numer jeden. Popatrzmy sobie nagranie. To był ewidentnie, według mojej opinii, balon, który miał pod sobą jakąś instalację badawczo-obserwacyjną. Co to było, prawdopodobnie się tego nie dowiemy. Natomiast większość tych konstrukcji informacyjnych polega na tym, że jest wzmianka o balonie, a później przechodzi się po łebkach, po macoszemu przez wszystkie poszczególne rzeczy. Pomija się konkrety, a mówi się wtedy tylko, że jakiś tam cylinder, jakiś tam oktagon i w zasadzie tyle. Dużo jest takiej demagogii. Trudno jest mi powiedzieć, co ta demagogia ma za zadanie uczynić. Na pewno zagmatwać, dostarczyć wiele różnych wyobrażeń tego, jak dany dziennikarz piszący, mówiący o tym, jakie ma zdanie, ewentualnie jakie dostał polecenie, bo to również z tym może być związane.
Natomiast podzielam absolutnie zdanie, że w ostatnich latach jesteśmy atakowani taką semantyką, która ma nas oswoić z tematem tak zwanego zagrożenia. Wiadomo, że od iluś lat praktykowane są różne rzeczy pod tytułem plany związane z obroną kosmosu. Wiadomo, że częścią NWO jest zwrócenie populacji uwagi na to, że jednak my musimy inwestować w obronę nas przed kosmitami, więc będziemy więcej pieniędzy wpychać na różnego rodzaju projekty i działania związane z naszą obroną kosmiczną, jakkolwiek i cokolwiek ma to znaczyć. Natomiast wiadomo, że chodzi też o tak zwane zwiększone podporządkowanie mentalne świadomości zbiorczej pod tymi wszystkimi projektami, planami, które mają za zadanie uporządkować, wyciszyć tak zwanego przeciętnego Kowalskiego. Piotrze, ty też akurat, mówiąc o tym wszystkim na samym początku, absolutnie, wydaje mi się, uwzględniłeś wiele, w zasadzie chyba wszystkie istotne rzeczy, łącznie z fałszywą flagą, którą ja zauważam, że prawdopodobnie również te rzeczy i te informacje mogą służyć temuCzemu służy hasło pod tytułem fałszywa flaga. Więc najprawdopodobniej nie dowiemy się wielu rzeczy. Tak samo, jak być może nie otrzymamy właściwych informacji w postaci nagrań od pilotów czy informacji weryfikujących to w postaci raportów, podsumowań i jakkolwiek to nazwiemy. Bo dzisiaj jest taka wielość konstrukcyjna, jeżeli chodzi o dozowanie nam informacji z tego, co się dzieje, że trudno chyba już dzisiaj tak jednorodnie na ten temat mówić, nawet wiedząc, że przecież zjawisko obiektów, które krążą nad naszymi głowami i wykraczają swoim sposobem poruszania się poza zakres pojmowania naszego, co można zrobić w fizycznej przestrzeni, z jaką prędkością i tak dalej, to pomimo tego myślę, że możemy nigdy nie dotrzeć tak definitywnie do takiej prawdy, z czym to jest związane i jak bardzo pozaziemskie te obiekty mogły być. Chociaż wydaje mi się, że faktycznie mogły być one niepozaziemskie. Tyle spokoju przynajmniej, mam nadzieję.
[19:55] - Panowie, kiedy zestrzelono ten chiński balon, to Państwo Środka powiedziało, że jest to taka reakcja ze strony Stanów Zjednoczonych. Co ciekawe, oni wcześniej twierdzili, że to jest zwykły balon badawczy, który został wzniesiony nad Amerykę przez prądy powietrzne. Okej, ciekawe zdarzenie. Przypomina mi to słynną obserwację z lat 60. z Warszawy, kiedy w upalny czerwcowy dzień też nad stolicą zawisł taki bardzo podobny obiekt. Omawialiśmy to zdarzenie w programie „UFO nad Warszawą”. To było dość dawno, muszę powiedzieć. Ten obiekt też był wielki. Samoloty na jego tle wydawały się niczym. W tej całej balonowej aferze możecie też się dopatrywać pewnych analogii do słynnej bitwy o Los Angeles.
Ale kiedy oglądacie zdjęcia, filmy z przelotu tego rzekomego chińskiego balonu, to robi on wrażenie. To był naprawdę wielki obiekt. Natomiast te UAP-y zestrzelone w dniach 10–12 lutego były znacznie mniejsze. Tutaj wspomnieliście panowie o tym oficjalnym dementi ze strony Białego Domu. 13 lutego ono padło, że to nie były żadne obiekty pozaziemskie. Powiedział tak rzecznik Białego Domu. Wkrótce rozpoczęła się dyskusja polityczna, bo sami publicyści, komentatorzy amerykańscy zauważyli, że USA się oskarża Chińczyków o naruszanie amerykańskiej przestrzeni powietrznej, a Amerykanie robią to ponoć nad Chinami notorycznie. Nawet wyliczono, ile razy to się zdarzyło w tamtym roku. To uruchomiło pewną lawinę, bo pojawiły się relacje o incydentach na Morzu Południowochińskim, gdzie Chińczycy oślepili laserami filipińską łódź. Pojawiły się zapowiedzi Chińczyków, że też będą strzelać do UFO, czymkolwiek ono jest.
Także zrobiła nam się typowa wojna, nie tylko informacyjna, ale też na zapowiedzi. Natomiast w sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy i to dało asumpt do wznowienia zainteresowania tematem, bo tak naprawdę przez pięć ostatnich lat ciągle mówiono o tym: UAP, badamy zjawisko, są jakieś niewyjaśnione rzeczy i tak dalej. Powstają kolejne komisje. I nagle okazuje się, że cała dyskusja zostaje sprowadzona do balonów i do jakichś tam dronów nie za bardzo skomplikowanych. I teraz, panowie, takie pytanie, bo dochodzimy do pewnego paradoksu. Jeżeli ktoś sobie chce, i to jest bardzo ważne, dowiedzieć się więcej na temat tych ciągle poruszanych przez nas dzisiaj projektów badań nad UFO, z których tym trwającym obecnie, aktualnym jest tak zwane AARO, to powinien się cofnąć do pierwszej debaty ufologicznej Nowej Fali z końca września. I tam żeśmy to omówili dogłębnie, w miarę przynajmniej. I tam padły takie słowa, że Amerykanie oficjalnie przyznawali wtedy, że UFO istnieje. Ale panowie, pamiętacie te słynne nagrania, które rozpoczęły całą dyskusję? I tam był między innymi taki film zarejestrowany przez pilota z lotniskowca USS Nimitz.
Ten film pochodził, uwaga, z 2004 roku. To jest prawie 20 lat, sprzed 20 lat. I nagle w roku 2023 wielkie mecyje, wielka afera, bo coś się tuła po amerykańskim niebie. Lest przez te 20 lat, pewnie z długą nawiązką, Amerykanie naprawdę nie strzelali ani nie śledzili wrogich obiektów, które pojawiały się na niebie nad Stanami Zjednoczonymi. Druga sprawa, nagle sobie też przypomniano w sieci i stworzono taką hipotezę nie tylko w polskich mediach, ale między innymi na The Guardian, że rozpoczyna się kolejna wielka fala obserwacji UFO, bo ona zostanie wywołana właśnie tymi pogłoskami, że UFO są wszędzie. I podsumuję jeszcze to pytanie, które chciałem ci zadać, bo się troszeczkę rozgadałemCzy nie masz wrażenia, że to wszystko jest pic na wodę? Amerykanie zestrzelili balon i kilka dronów i robią z tego aferę dziesięciolecia, a tak naprawdę jednocześnie przyznają kilka lat temu, że mają filmy pokazujące dokładnie być może te same obiekty między innymi i nic z tym nie robili.
[25:00] - Wydaje mi się, że to może być kwestia koniunktury danego momentu. To jest rzecz pierwsza. Rzecz druga może to być związane z informacjami, które przekazywane są przez poszczególne osoby, bo czasami mam wrażenie, że jedni z drugimi się nie kontaktują i na przestrzeni ostatnich tygodni zauważa się, że jeden rzecznik powiedział to, drugi rzecznik powiedział w sumie niby to samo, ale widać, że w trochę inny sposób. Trzeci bardziej skupił się na tym, że Amerykanie są tutaj na stanowisku takim, że jeżeli coś nam będzie zagrażać, to oni będą strzelać, oni bronią i tak dalej. To jest tak, jak ze słynnym dowcipem. Gość nauczył się o budowie dżdżownicy i do perfect wszystko sobie wyśpiewał w wyobraźni. Nauczył się totalnie o tej dżdżownicy. Poszedł na egzamin, dostał pytanie o słonia. I kurde, jest zbity z pantałyku. Okazuje się, że mówi: „Słoń, dobrze.
Słoń ma trąbę, a ta trąba przypomina dżdżownica, więc dżdżownica”. I teraz sytuacja jest w tym kontekście. Ja to mniej więcej tak widzę, że jest hasło pod tytułem: „Są obiekty, strzelamy”, ale Stany Zjednoczone i tak dalej. Więc to jest ta część demagogii politycznej, trzeba przyznać. I wydaje mi się, że Amerykanie wiele razy mogli próbować strzelać i próbować gonić. Oczywiście, w jaki sposób można gonić coś, co porusza się tak jak na przykład słynny tic tac, bo podejrzewam, że opowiadałeś o tym tic tacu. Tic tac, który poruszał się według obliczeń z prędkością 38 000 kilometrów na godzinę. Najszybciej latający dzisiaj Blackbird robi 3700. Więc mówimy tutaj o zdecydowanie różnych ilościach, jeżeli chodzi o jednostki. Natomiast mnie też ciekawi sama semantyka słów, jakie są używane do opowiadania na ten temat.
Teraz akurat jest taki czas dla mnie, kiedy próbuję wznowić „Lekcję paranormalności”, czyli moją pierwszą taką dużą książkę i akurat piszę o znaczeniu słów w poznawaniu rzeczywistości. Zdarzyło mi się, że sięgnąłem do materiału, który kilka dni bodajże temu się ukazał i tam było doniesienie w postaci jakiegoś zapisu rozmowy pilotów, którzy mieli zdjąć, już nie pamiętam, chyba zdejmowali ten cylinder lub oktagon, któryś z tych dwóch obiektów. I było tak, że jeden mówi: „Ty zobacz, co to jest. Ja nie wiem, co to w ogóle jest. To nie jest balon”. A drugi mówi: „No nie, ale nazwijmy to balonem”. Rozumiesz? Jeżeli jest swoboda w traktowaniu słowa w taki sposób, czyli on jest po prostu weryfikowany za pomocą jakichś własnych widzimisię, to tak naprawdę wydaje mi się, że my nic nie wiemy o tym, co się wydarzało, ponieważ był zapis wideo w postaci zestrzelenia tego balonu. O reszcie tak naprawdę nie wiemy nic, poza samymi domysłami. I to, że balon miał wypustkę w postaci tego urządzenia na sznurku i tak dalej, to według mojej opinii autentycznie był balon.
Oktagon miał mieć wypustki w postaci jakichś sznureczków, w postaci czegoś. Wydaje mi się, że obiekty, które gdzieś tam się przemieszczają i wykraczają poza tak zwaną ludzką konstrukcyjność, mogą nie dysponować tego typu sznureczkami i tego typu detalami, przynajmniej w mojej opinii. Więc wydaje mi się, że jest to jakoś ściemniane. W jaki sposób i w jakim celu? Mam nadzieję, że najbliższe tygodnie pokażą.
[29:18] - Tic taki to jest rzeczywiście ta rzecz, o której możemy dużo dyskutować, ale wśród tych relacji, powiedzmy niekonwencjonalnych, zebranych przez AATIP, czyli ten wcześniejszy program badań nad UAP oraz wspominanych przez pilotów, były też historie takie bardziej konwencjonalne, że oni na przykład widzieli grupę świateł. I to chyba też było na filmie pokazane. Jest ten film udostępniony, że jest grupa świateł wokół lotniskowca. I wtedy też padło podejrzenie, że były to drony. Zresztą w roku 2019, 2020, między innymi w stanie Kolorado mieliśmy taką falę obserwacji nocnych dronów, które miały poruszać się chmarami po prostu. I to było też badane przez różnego rodzaju agencje. Oficjalnie chyba nie było finalnych wniosków z tej sprawy. Ale jeżeli sięgniemy jeszcze pamięcią przed okres pandemii, to już się pojawiały takie wnioski, że coś tam gdzieś lata po Ameryce i ludzi straszy. I niekoniecznie jest to UFO. Marku, bo tutaj znowu się rozgadałem.
Pojawiła się też taka narracja, jak powiedziałem już przed tym, jak Les odpowiedziałŻe nagle media zaczęły wieszczyć nową falę relacji o UFO, że jak tu powiedzieli, to już wszyscy będą teraz widzieć i każdy przelatujący satelita i kropka na niebie to już będzie dla ufologów dowód na to, że kosmici przelatują. Nie wiem. Dla mnie ogólnie ten hype, ta cała afera nakręcona wokół tych zestrzelonych UFO jest dziwna. Ja byłem świadkiem w ciągu ostatnich 20 lat doniesień medialnych, doniesień, które obiegły agencje prasowe, dotyczyły UFO, dotyczyły anomalii zdarzeń i to po prostu przeszło bez echa. Nikt się tym nie zainteresował tak, jak się zainteresował tym balonem. I druga sprawa Marku, czy ty wierzysz, że oni naprawdę wcześniej nie strzelali do tych obiektów?
[31:31] - Tu kilka rzeczy. Troszeczkę sobie sam na pierwsze pytanie odpowiedziałeś. Bo jak się za promocję zjawiska nie brał rząd amerykański, to wiadomości przychodziły bez echa. Natomiast jak się zabrała cała machina, tu się nie waham powiedzieć propagandowa Stanów Zjednoczonych, to nagle urosło to do takiego dziennikowego, to była wiadomość dnia i teraz jeszcze to odpowiednio podgrzano i być może intencja była taka właśnie taka jak ogłoszono, że teraz ludzie wszędzie będą widzieć te dziwne zjawiska na niebie. To zresztą nie jest takie głupie, bo rzeczywiście tego rodzaju korelacje występują. Jeśli się bardzo długo ludziom coś wmawia, że coś jest, to część ludzi zaczyna to po prostu widzieć. To bardziej oczywiście skomplikowane zjawisko, nie tak proste, jak w tej chwili je opisałem, ale coś na rzeczy może być. Dalej. Ja mam jeszcze poważne wątpliwości, ale zrobię to w formie pytania, bo nie jestem specjalistą od uzbrojenia. Natomiast tak sobie myślałem.
Oglądaliśmy zestrzelenie balonu. To było bardzo widowiskowe. Podleciał tam, pierdyknął tą rakietę za kupę kasy. Strzelał rakietą do balonu. No, proszę państwa, to dziwne według mnie, dlaczego ta rakieta została użyta. Przecież według deklaracji rządu Stanów Zjednoczonych, armii oni chcieli zbadać dosyć dokładnie to wszystko, co na pokładzie tego aerostatu się znajdowało. Jak chcieli to zbadać, to zrobili bardzo dużo, żeby to się maksymalnie poniszczyło, zaginęło gdzieś w tej wodzie i tak dalej. I chciałbym zapytać, jaka jest w tym wszystkim logika? Nie dość, że ta rakieta naprawdę kosztuje kupę hajsu, to jeszcze samoloty myśliwskie od bardzo dawna, ale właśnie te nowoczesne, takie jak na przykład F-22 Raptor czy F-16, nawet polskie F-16 mają na pokładzie poza rakietami wmontowane takie działko rewolwerowe. To jest M61 Vulcan.
To jest bardzo stara konstrukcja, ale widać się sprawdza to działko, ponieważ jest wielolufowe, ale 20 milimetrowe, więc tej amunicji ono tam sypie naprawdę bardzo dużo. Podobno nawet do setki na sekundę pocisków potrafi wypluć przez te swoje lufy. A zatem wystarczyło puścić krótką serię w ten balonik i on by sobie swobodnie opadł. To zresztą nie jest mój pomysł. Od razu powiem uczciwie zasłyszany w internecie. Tylko że ja się bardzo z tym zgadzam. Jeśli chciałbym coś zbadać, to doprowadziłbym do opadnięcia tego balonu w miarę spokojnego, żeby się nie rozbił. Bo jak coś spada z kilku tysięcy metrów, to nawet o wodę się po prostu rozbije i spada z dużą dynamiką. Natomiast jak sobie opada powoli, to jest szansa, że coś dużego się jednak wyłowi, że to się kompletnie nie rozpierdzieli tam już na dole. No więc takie pytanie.
Nie, żebym rozstrzygał, powiedziałem, nie jestem znawcą od wojskowości, ale stosunek chociażby ceny tej rakiety do jakiegoś tam zasobu pocisków wystrzelonego przez myśliwiec jest jednak nieporównywalny, a też korzyści. Czyli znowu możemy sobie powiedzieć tak: a może Amerykanie wiedzieli, do czego strzelają i wcale nie chcieli tego zbadać? Bo tak jak Piotr zapytał, może oni już wielokrotnie tego rodzaju obiekty badali i już mają dokładnie wszystko zbadane i dokładnie wiedzą, tylko teraz przyszedł czas, żeby zrobić to bardzo spektakularnie. To zresztą, co powiedziałem przed chwilą, wskazywałoby nawet na to, że bardziej chodziło o widowisko niż o badanie czegokolwiek. To byłaby taka przesłanka. Fakt, że wydumana bardzo, ale jednak mówiąca o tym, że być może, a nawet prawie na pewno Amerykanie już do takich obiektów strzelali. Tylko znowu pytanie, czy to aby na pewno było UFO w tym rozumieniu pozaziemskim, czy w każdym razie takim nie z Ziemi. Bo zdaje się sporo wskazywać, że w świecie, w którym drony najrozmaitsze od takich domowych, kupowanych na gwiazdkę dzieciakom po drony bardziej zaawansowane, a nawet bardzo zaawansowane, to jest po prostu inny świat. W takim świecie, gdzie te drony są codziennością, trudno się spodziewać, że dziwne światła nie pojawią się na niebie.Stąd te moje wątpliwości i ja naprawdę mam wrażenie, już to mówiłem, ale to powtórzę, bo dobrego nigdy dosyć, że jesteśmy świadkami jakiegoś przedstawienia i bardziej mnie interesuje, nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale bardziej mnie interesuje to, jakiemu celowi tak naprawdę to przedstawienie służy. Bo to nie jest moim zdaniem tak, że coś się dzieje w przestrzeni medialnej czy też publicznej po to, żeby się działo, żeby ludzie igrzyska mieli.
Czasami tak, ale w tym przypadku wydaje mi się, że zdecydowanie chodzi o coś innego. O co? Nie wiem. Co miały przykryć te wiadomości o obiektach nad Stanami Zjednoczonymi. Jaki rodzaj działalności, czy to armii Stanów Zjednoczonych, czy w ogóle państwa pod tytułem Stany Zjednoczone? Tego nie wiem i pewno szybko się nie dowiemy, ale zawsze, jak jestem świadkiem tego rodzaju dziwnych wydarzeń, które pozornie nie ma za nimi jakichś poważniejszych konsekwencji, poza tym, że się powyzywali trochę przez ocean z Chińczykami, to zastanawiam się, kto i po co coś takiego zorganizował. Z tego, co powiedziałem, to już państwo się wszyscy doskonale zorientowali, że ja raczej zakładam, że to wszystko, co obserwowaliśmy, ma jednak pochodzenie ziemskie, jak najbardziej ziemskie. Pytanie, skąd z Ziemi to przyleciało? Oczywiście tam może gdzieś być jeszcze jakiś element tego UFO z daleka, ale to raczej będzie margines. Natomiast to, o czym mówimy od początku audycji, czyli te poszczególne zestrzelenia, to moim zdaniem jest teatr, przedstawienie, może nawet cyrk.
[38:51] - Jeżeli mogę sobie pozwolić.
[38:53] - Tak.
[38:55] - Właśnie odnośnie tego, co pan Marek przed chwileczką powiedział. Absolutnie zgadzam się z tak zwaną cyrkową wypowiedzią. Mianowicie ze względu na to, że to jest chyba pokaz siły i uzyskanie efektu psychologicznego w kontekście tego, co się ostatnio dzieje. Czyli tych nowych implementacji, jakie są nam tutaj wdrażane, czyli kolosalizowanie znaczenia pandemia, zmiana pewnych wartości w rzeczywistości, upolitycznianie pewnych działań, przyzwyczajanie nas do tego, że właśnie jesteśmy, mamy zagrożenie u góry, a Amerykanie to jednak siła i potęga. I nawet pomimo tego, że mogły to być jakieś baloniki, które dla pokazu mogły być zestrzelone, to jednak ten pokaz siły i ten efekt psychologiczny uważam, że jest naprawdę tutaj na pierwszym miejscu w mojej opinii. Jeżeli chodzi zaś o sprawy związane, dlaczego użyli rakiety, a nie działka. Musimy pamiętać o pewnej rzeczy, mianowicie takiej, że ten balon pierwszy, który został zestrzelony, poruszał się na bodajże poziomie 12 czy 13 tysięcy metrów, więc on był poza zasięgiem trajektorii lotów samolotów i musiała być chyba użyta rakieta z własnym napędem, która po prostu tam do tego doleci. Czyli samolot nie mógł się wznieść, bo gdyby zaczęli strzelać, pociski by opadały w jakiś sposób. Być może rakieta uzyskałaby lepszy efekt dzięki temu. Też jeszcze chciałbym powiedzieć o pewnej rzeczy.
I tutaj pan Marek wcześniej akurat zaczął o tym mówić. Ojejku, tak bardzo się skupiłem na tych tematach związanych z wysokością samolotu, że zupełnie zapomniałem.
[41:02] - To ja tylko coś dopowiem w takim razie. Chciałem powiedzieć, że nie wiem jak F-35, nie wiem jak F-22, ale akurat F-16 się interesowałem i jego pułap to jest ponad 15 kilometrów, więc zupełnie spokojnie do balonu by dotarł.
[41:23] - No właśnie, to prawda. W tej sytuacji tak, ale o takich informacjach czytałem, że jednak samolot nie mógł wznieść się z jakichś powodów wyżej, więc musiała być wystrzelona ta rakieta. No cóż, jest to część zagmatwanych informacji, które po prostu do nas docierają i tyle. Zgadzam się z panem.
[41:45] - Ja myślę, że to wszystko jest przemyślane głęboko i to ma wiele potencjalnych skutków. Jednym z tych skutków jest to, co powiedziałem, że teraz, nawet jeżeli się pojawią doniesienia o anomalnych obiektach, to będą one traktowane i będą rozpatrywane przez pryzmat tego: „A, to jest tic tac. A, to jest chiński tic tac. A, to jest tic tac Google'a na przykład albo jakiejś tam innej super firmy”. Rację moim zdaniem mieli ci ufolodzy, którzy mówili, że dojdzie do wtórnego utajnienia tego zjawiska, znowu zostanie rozmyte na tle różnego rodzaju doniesień. Oczywiście czasy się zmieniły. Mamy zupełnie inne otoczenie, nie tylko technologiczne i polityczne, niż wtedy, kiedy zjawisko UFO rozpalało umysły.Ale coś jest na rzeczy. Panowie, przejdźmy do prawdziwych spisków.
[42:50] - Tutaj odnoszę się też do tematu Piotra. To całe rozmycie, o którym ty przed chwileczką powiedziałeś, rozmycie tego znaczenia w postrzeganiu przez ludzi tego fenomenu, myślę, że można użyć takiego słowa i ono będzie w miarę adekwatne, związane jest z tym, że tak jak mi się wydaje, następuje dostrajanie interakcji między człowiekiem a rzeczywistością. Wydaje mi się, że to jest umiejętność posługiwania się tymi wszystkimi wartościami mentalnymi, które są związane z przekonaniami ludzi na temat tych obiektów. Podejrzewam, że to idzie w tę stronę, że jak mówi pewne przysłowie: „Jeżeli nie możesz czegoś pokonać, to się przyłącz do tego”. Podejrzewam, że tutaj wykorzystuje się ten potencjał związany ze zjawiskiem, z fenomenem UFO, UAP, ovni czy jakkolwiek je nazwiemy, bo ma to całe mnóstwo znaczeń. Chodzi o spuszczenie tej atmosfery napięcia z obserwowania poprzez dostrojenie, poprzez ułagodzenie relacji. Czyli tak, one są i tak jak tutaj Piotr powiedział przed chwileczką, że będą mówić, że to są balony i tak dalej. Taka eskalacja zainteresowania może faktycznie opaść ze względu na metodologię poruszania się w temacie obiektów. Czyli wielość tych komunikatów, które są związane z próbą wyjaśnienia, bo są raporty naukowe, są raporty wojskowe, są pościgi i teraz to, co się wydarzyło, będzie tak dozowane, żeby faktycznie to wszystko rozpuścić. Znowu będzie takie nurzanie się w nadmiarze tych raportów, czyli będziemy poświęcać czas na zorientowanie się w ilości tego, a nie będziemy poświęcać czasu na dociekanie, co to, skąd to i dlaczego.
Być może to na przykład będzie związane, o tym jeszcze dzisiaj nie mówiliśmy, ale pamiętam coś takiego jak projekt Blue Beam, który między innymi zakłada różnego rodzaju wywieranie wrażeń, presji na odbiorcy w postaci różnego rodzaju dźwięków, obrazów holograficznych i tak dalej. Myślę, że za chwilkę do tego przejdziemy, ale to też może być częścią całej tej polityki, czyli rozparcelowanie uwagi na coś innego po to, żeby o wiele łatwiej umysł Kowalskiego zaakceptował pewnego rodzaju inne rzeczy okoliczne, które są dookoła tego, a nie skupiał się na dociekaniu. Bo jeżeli skupiamy się na dociekaniu, to wtedy wyrabiamy w sobie inteligencję, wyobraźnię. Czytamy, poznajemy nowe słowa, poznajemy nowe dane, a w tym momencie dostajemy taki rodzaj serialu. Siadamy sobie i po prostu oglądamy. I ten czas, który mogliśmy przeznaczyć na dojście, dojrzewanie w tym temacie, będziemy skupiali się na obserwowaniu i czytaniu. Ten powiedział tak, tamten powiedział inaczej. I zastanawiamy się, do czego to wszystko zmierza. Czyli w tej sytuacji ktoś również uzyskuje efekt, podejrzewam, jaki sobie zaplanował, prawda?
[46:53] - Tak, dziękuję. Wspomniałem przed chwilą o tych realnych, prawdziwych spiskach, czyli tych, które gdzieś tam kotłują się w internecie. Na początku też powiedziałem, że ta dzisiejsza audycja będzie szczególnie trudna. Wydaje mi się, że co najmniej kilka stron biorących udział w procesach, o których mówimy, kłamie, a odbiorcy reagują emocjonalnie albo szukają sensacji. Osobiście uważam, że chociaż istnieje jakiś oficjalny przekaz ze strony Białego Domu, Amerykanie urabiają opinię publiczną albo kreują taki, jak już powiedziałem przed chwilą, wielopłaszczyznowy przekaz, co ma jakiś określony cel i on może nawet nie jest teraz widoczny. Stanie się widoczny za jakiś czas. Skąd w ogóle te emocje, o których mówię? Dużo się wydarzyło w ciągu ostatnich kilku lat. Wojna na Ukrainie, kryzys ekonomiczny, pandemia nadwyrężyły emocje i stan całych społeczeństw. Socjologowie i psycholodzy społeczni chętnie by w tym pewnie widzieli efekt tego, co się działo w czasie pandemii.
Moim zdaniem jest inaczej. Żyjemy w epoce informacji i choć internet bywa nazywany tym śmietnikiem informacyjnym, to też uwydatnia pewne zjawiska, procesy, fakty, których się nie da już dłużej przed społeczeństwem ukrywać. W przypadku pandemii ta swego rodzaju porażka, jeżeli chodzi o walkę z SARS-CoV-2, obnażyła wiele wad systemu i te wady systemu cały czas się uwidaczniają. Ta narracja spiskowa nabiera pewnego prawdopodobieństwa. Moim zdaniem skończyły się czasy, kiedy możemy traktować teorie spiskowe wyłącznie jako coś dla szurów, jako pejoratywne określenie pewnej grupy hipotez, tylko jako alternatywną wersję rzeczywistości, taką obraną z politycznej poprawności.Z jednej strony nie dziwię się, że ludzie przestali wierzyć mediom, bo jeżeli popatrzymy, jaka była narracja polskich mediów, nawet tych mainstreamowych, opiniotwórczych w kwestii zastrzelonych obiektów, nabieram przeświadczenia, że są tematy, o których można mówić, są tematy, o których trzeba mówić i są tematy, o których mówić nie wolno. Ewentualnie trzeba zawsze przypomnieć odbiorcy, że to jest coś, na co trzeba patrzeć przez palce. Ale wróćmy do konkretów, bo powiedziałeś przed chwilą o projekcie Blue Beam i w sieci oczywiście zaraz ten temat się pojawił na różnego rodzaju grupach, serwisach i tak dalej. Mówiono też, że jest to imitacja inwazji, czyli po pandemii, wojnie na Ukrainie miał nadejść przelot obcych. Wszystko po to, aby do cna spanikowani ludzie zaczęli się bać po raz kolejny, bo może po prostu się bać przestali. A przerażonymi oczywiście łatwiej manipulować.
NWO — termin, który rzadko pada z moich ust, ale jednak mógłby w ten sposób przez imitację tej inwazji zniewolić ludzkość i w sumie bezsiłowo wprowadzić nowy porządek z pełną inwigilacją i tak dalej. Wszystko to mogło stać się między innymi, Marku, przy pomocy tego zagadkowego Blue Beamu. Co to oznacza?
[50:45] - Sam projekt Blue Beam został wyciągnięty, od jakiegoś czasu towarzyszy różnego rodzaju kanałom, na przykład na YouTubie, omawiającym teorie spiskowe. Rzecz jest bardzo prosta i nieprosta. Kiedyś to wymyślono, pierwsze doniesienia dotyczyły tego, że być może będzie to dotyczyło wspólnej religii, że się Jezus na niebie objawi i tak dalej, czy jacyś inni prorocy, może jacyś inni święci, tudzież wręcz bogowie. Ale później zaczęto tę teorię nieco przepoczwarzać i w końcu doszło do tego, że to prawdopodobnie będzie fałszywa inwazja kosmitów wyświetlona na niebie i że ludzie mają się poczuć zagrożeni. W związku z tym się zjednoczyć, chociaż nie bardzo chcą, ale się jednak zjednoczą, żeby się bronić i tak dalej. To w bardzo dużym skrócie. To miało być dosyć diaboliczne, bo miało być zrobione przez elity ziemskie, które chcą nad żywiołem ludzkim zapanować, chcą zabrać wolność. I powiem tak: jeśli nawet przyjmiemy tę teorię, że coś takiego się szykuje, to myślę, że te wydarzenia, które tak łatwo zostały skojarzone właśnie z Blue Beamem, czyli te z początku lutego, bardziej stanowiły i może zostały wykorzystane przez analityków do zaobserwowania, jak rozchodzi się fala paniki, fala informacji, fala niesprawdzonych plotek, które się pojawiają i tak dalej. Jeśli to miało być związane z projektem Blue Beam, to raczej jesteśmy w fazie testów, proszę państwa, tak mi się wydaje. Testów takich na żywym organizmie, ale jeszcze niewinnych.
Jeszcze się nic nie wyświetla, jeszcze nic nie widać. Na razie zawsze można się z tego wycofać, powiedzieć: „Ale przecież to balony były. Przecież mówiliśmy od początku”, bo zawsze się kogoś da zacytować. W związku z tym na razie to są właśnie testy wdrożeniowe. Tak bym to powiedział. Jeśli w ogóle przyjmiemy tę teorię, że to jest prawda, to jeszcze nie teraz. Inwazyjna flota obcych jeszcze nie pojawi się teraz, tylko na razie pewne rzeczy się bada. Bo jak państwo zauważyli, to, co nas spotkało, jeśli chodzi o pandemię, to można jednak odnieść wrażenie, że pandemia oczywiście nas wszystkich bardzo zaskoczyła. Nas, w sensie społeczeństwa, ale rządzący nami byli zaskoczeni. Nie wszyscy oczywiście, ale pewne gremia były zaskoczone jakby mniej.
Jakbyśmy tak obserwowali to, że jakoś ni stąd, ni zowąd wiedziały te gremia, co zrobić, jak przestraszyć społeczeństwo i jak sprawić, że część społeczeństwa nie będzie marzyła o niczym innym, tylko żeby dać się zaszczepić. To wszystko zostało przetestowane. Przez rok ludzie byli tak ładowani wszechobecną śmiercią wokół, że w pewnym momencie duża część społeczeństwa wręcz marzyła, żeby ta magiczna szczepionka wreszcie się znalazła. Jak było naprawdę, ja tego nie wiem, ale to, że byliśmy poddawani nieustannej manipulacji, jakie było jej jądro i jaka była jej istota, tego państwu dzisiaj tutaj nie powiem, bo chyba sam tego nie ogarniam do końca. Natomiast to, że byliśmy przedmiotem takich społecznych manipulacji na dużą skalę, światową momentami, to dla mnie jest oczywiste. Badano znowu na żywych organizmach nie tylko działanie szczepionki, ale również na masach, na społecznościach badano pewne zachowania, które się pojawiają na przykład gdyGdy ludzi pozamykamy albo odbierzemy im jakieś prawa, chociaż na chwilę, zobaczymy, jak się będą wkurzać. Zobaczymy, jakie kroki będą podejmować. Czy w ogóle współczesne społeczeństwo jest w stanie się zbuntować, kiedy mu się zabierze dobra? Czy ono się w ogóle jest w stanie jeszcze zbuntować? Jakie są wyniki owych testów, tego nie wiem, ale mam nieodparte wrażenie, że testy się nie skończyły.
Nieustannie jesteśmy poddawani takiej presji. Ja to przynajmniej zauważam. I ta presja jest wieloraka. Gdzieś tam jeszcze się snuje pandemia i jest wojna. Gdzieś tam się pojawiło UFO. Ale zauważcie państwo, czy pamiętacie, czy ogarniacie pamięcią, kiedy właściwie w życiu społecznym był spokój? Ja wiem, w życiu społecznym nigdy nie ma spokoju. Zawsze się jakieś siły ze sobą ścierają, ale ostatnimi czasy one się ścierają niezwykle intensywnie. W związku z tym od rana do wieczora społeczności są ładowane różnego rodzaju informacjami, które je, te społeczności, bulwersują. Czytacie państwo, że już za kilka lat nie będziecie jeździć samochodami, nie będziecie jeść mięsa albo będziecie jeść tego mięsa bardzo mało.
Nie będziecie jeść nabiału albo bardzo mało, będziecie kupować mało ubrań. W ogóle będziecie żyli biednie, ale szczęśliwie. I to jest rozłożone na głosy. W samej Polsce dowiadujemy się o jakiejś inicjatywie, do której przystąpiła Warszawa. Gdzieś tam u Mazurka pojawia się przedstawiciel Greenpeace Polska i mówi rzeczy, które są niebywałe. Na przykład: co prawda zabierzemy wam mięso, ale i tak za późno wam je zabraliśmy. Zabierzemy wam nabiał. I tak za późno. Wszyscy zginiemy. Planeta umiera, zabierzemy wam to wszystko.
Ale to nie znaczy, że będziecie jedli mniej smacznie. Wyobrażam sobie, proszę państwa, naprawdę sobie wyobrażam. I zaraz wchodzi cały na biało gość, który mówi: a teraz będziecie żarli robaki, bo mąka już jest dopuszczona. Ja nawet nie wiem, proszę państwa, czy ci ludzie, którzy to nam serwują, tak naprawdę wierzą, że to tak będzie, czy też bardziej badane są reakcje społeczne. Ile sobie ze współczesnym społeczeństwem można pozwolić? Moim zdaniem wnioski nie są dla nas pozytywne, bo okazuje się, że ludzie przestali się interesować tym, co ktoś z nami chce zrobić. Mąka ze świerszczy? Okej. Nie będzie mięsa? Część ludzi się buntuje, a część mówi: „Trudno, trzeba ratować planetę”.
I tak jakoś jesteśmy manipulowani w tej chwili. Ja oczywiście opisałem tylko wierzchołek góry lodowej. Właściwie jak się państwo dobrze rozejrzycie, dobrze zapuścicie wstecz wspomnienia, to odkryjecie pełno takich sytuacji, w których ktoś wam przynosi jakąś „hiobową wieść”, że coś znowu i znowu to albo tamto. Nie będzie pieniędzy, będzie cyfrowa gotówka, cyfrowy pieniądz, będą pieniądze z terminem ważności albo z czymś tam jeszcze. I tak dalej. Myślę, że to, co się objawiło nad Stanami Zjednoczonymi, a później rykoszetem w różnych innych miejscach na świecie, to jest kolejny etap badania wytrzymałości społeczeństwa. Pytanie najważniejsze, które należałoby zadać, to kto i w jakim celu owych badań dokonuje. I to jest moim zdaniem istota tego, co się wokół nas dzieje.
[59:14] - Ja się pozwolę zgodzić z tym, że to jest papierek lakmusowy dla społeczeństwa. Przy okazji też wydaje mi się, że powinniśmy powiedzieć o tym, że już od pewnego czasu zauważamy komunikaty w serwisach informacyjnych, które są konstruowane w taki sposób, żeby przynosić już na etapie tytułu jak najwięcej niskowibracyjnej energii, która epatuje negatywnym spojrzeniem, która epatuje presją i tym wszystkim, czego człowiek nie jest w stanie zaakceptować. Tak naprawdę teraz nie jestem w stanie przytaczać tych tytułów, ale cały czas albo robaki, czyli mąka z robaków, a to co chwilę nowe nakłady presji ze strony policji pod postacią nowych mandatów, jakieś tam wykroczenia. Cały czas słyszymy i o morderstwach, ale szczególnie w ostatnich dwóch, trzech, czterech latach te tytuły zmieniły się niesamowicie. Czyli poszły o krok dalej w wyrażaniu tych niskowibracyjnych energii. To też jest część przestrzeni, która jest wykorzystywana przez tych, którzy za pomocą właśnie takich nośników. A pamiętajmy, że agencje prasowe są to firmy prywatne. Jak swego czasu przeczytałem w jednej z książek traktujących o globalnych zachowaniach firm i planów różnego rodzaju rodzin, wyraźnie powiedziano, że żadnym problemem nie jest wpuszczenie bardzo określonej informacji do przestrzeni odbiorczej. Dlatego, że firmy pod postacią agencji prasowych są to po prostu firmy prywatne. CzyliIch zadaniem jest tworzyć przekaz i zarabiać na siebie, a jednocześnie będąc w czyichś rękach, te ręce są w stanie stworzyć przekaz, któremu jesteśmy poddani jako odbiorcy tego, co widzimy, nie weryfikując.
Tak jak pan Marek przed chwileczką powiedział o tym, że część ludzi po prostu akceptuje, część się zastanawia, część próbuje się buntować. Dzisiaj jest to troszeczkę trudniejsze, bo pamiętajmy, rozmawiamy cały czas mając w pamięci nasz sposób wychowania i nasz sposób poruszania się w przestrzeni informacyjnej jako osób, które dotykały pewnych zjawisk, dotykały pewnych sytuacji, informacji w latach wcześniejszych, gdy wpływ i przemiał informacji z internetu nie był jeszcze tak duży. Dzisiaj to wszystko następuje tak błyskawicznie i szybko, że trudno jest się zorientować w temacie, kto, dlaczego, w jaki sposób nam zaimplementował.
[01:02:30] - Tak, ale ktoś jakąś informację poprzez te doniesienia o UFO zanęcił i to może skutkować, ale jeszcze nie teraz. Ja się tak zastanawiam, skąd się wzięły te pogłoski o inwazji, o markowanej inwazji. Dlaczego ludzie mieliby w to uwierzyć? I przychodzi mi do głowy ta sytuacja z lat 50., lat 40., czyli pierwszego etapu istnienia zjawiska UFO w takiej formie jako fenomenu masowo rozpoznawalnego. I tam też przecież pojawiła się taka koncepcja. Jej autorem lub współautorem był Major Kicho. Ona zakładała, że UFO się ujawniło dlatego, ponieważ ludzie znaleźli się na skraju zagłady. Użyto broni jądrowej i to miało wystraszyć ewentualnych naszych kosmicznych sąsiadów albo po prostu tych obcych, którzy na Ziemi mieszkają. I analogicznie po tych kilkudziesięciu latach, w roku 2022/2023 mamy sytuację bardzo podobną. Zegar zagłady już chyba jest kilka sekund od północy.
Już wszyscy na niego patrzą z niepokojem, bo przecież nie tak dawno śledziliśmy doniesienia o tym, czy Putin użyje broni jądrowej, czy nie. Pojawiały się przecież wzmianki. Już zaakceptowano nawet to, że ten jod będzie gdzieś do odebrania na wypadek, jakby coś jednak wybuchło. I może to wszystko, to kolejne zagrożenie jądrowe doprowadziło znowu do wzmożonego zainteresowania nami przez jakąś inteligencję, a przynajmniej ktoś chciał, żebyśmy tak pomyśleli. Ale może my w tym wszystkim troszkę za daleko idziemy, panowie. Wróćmy do tematu UFO. Samego, hardcorowego, tego, co drzemie w samym jądrze tego zjawiska. Otóż kilka tygodni przed zestrzeleniem tych wszystkich balonów i dronów Amerykanie opublikowali raport na temat zjawiska NOL czy UAP, z którego wynika, że od 2021 roku doszło do potężnej kumulacji. Nie chcę powiedzieć wzmożenia obserwacji UFO. Jak pewnie już wam mówiliśmy, biuro dyrektora Amerykańskiego Wywiadu Narodowego opublikowało raport na temat UAP.
Wynika z tego wspomnianego raportu, że zarejestrowano od wspomnianej przeze mnie daty aż 247 zdarzeń z udziałem niezidentyfikowanych obiektów latających. Świadkami byli w większości żołnierze sił powietrznych albo marynarki wojennej. Kilkustronicowy raport został upubliczniony, ale miał też wersję niepubliczną, która została przedstawiona Kongresowi. Tutaj jeszcze taka mała gwiazdka przy tej liczbie 247. Otóż doliczono do tego 140 zdarzeń, które miały miejsce przed 2021 rokiem, ale nie zostały ujęte do tej pory w aktach i nie zostały zanalizowane. Okazało się, że po przyjrzeniu się, po badaniu, analizie tych relacji, 200 z nich okazało się mieć wyjaśnienia, czyli na przykład, że były to balony, zwykłe balony, ptaki, latawce i tak dalej. Za wiele zdarzeń, tych już mniej wyjaśnionych, mogły odpowiadać drony szpiegowskie z krajów takich jak Chiny czy Rosja. Ale były też wydarzenia niewytłumaczalne, przynajmniej na razie niewytłumaczalne. Nie podano szczegółów, niestety. Więcej informacji o tym raporcie znajdziecie między innymi w marcowym „Nieznanym Świecie”, który jutro już wchodzi do kiosków, ale mi się wydaje, że myśmy o tym raporcie mówili.
Chyba. Tak mi coś brzęczy. W którejś z naszych debat. Ale mówiąc krótko, panowie, Amerykanie w styczniu publikują raport, z którego wynika, że mogą być szpiegowani z powietrza, natomiast już kilka tygodni później wybucha afera z balonem i tak dalej. To wszystko, o czym dzisiaj mówimy. I dziwią się, że ktoś ich obserwuje. Czy wy coś z tego rozumiecie tak na chłopski rozum? Tym bardziej, że nagle upublicznia się wiadomość, że ta wojna w powietrzu trwa nie tylko nad USA i Chinami, ale także innymi krajami, gdzie obserwowano dziwne obiekty. Marku?
[01:07:12] - Właściwie to, co powiedziałeś, wpisuje się w poprzednią część, czyli jest tworzony rodzaj chaosu. Trudno to nazwać majstersztykiem, bo to jest właśnie trochę toporna propaganda, ale działa. Póki działa, to jest wykorzystywana, bo to już jest naprawdę na grubo. Kiedy najpierw się podaje raport, w którym mówi się o tym, że tu UFO i tam UFO i jest pełno takich zjawisk i to idzie w dziesiątki, w setki. A tymczasem zaraz potem nagle się serwuje ludziom przedstawienie na niebie, ale tylko jedno. Ja cały czas nie mogę naprawdę zrozumieć tego, że było to przedstawienie z balonem, a te pozostałe niestety nie. Gdyby były dobre intencje stałe za tym, a nie sieczka informacyjna, nie takie straszenie społeczeństwa czy społeczeństw, to co by stało na przeszkodzie, żeby upublicznić, skoro to nie było nic takiego? Nie było tam to UFO pozaziemskie, to miało charakter reklamowy na przykład albo jakiś inny. To pytanie, czemu tego nie pokażą? Odpowiedź jest właściwie trudna do uzyskania.
Nikt na ten temat nie mówi. Wiecie państwo, ja to obserwuję w mediach od bardzo dawna, od komuny jeszcze, która panowała w Polsce. Otóż później się pojawili rzecznicy prasowi, ale za komuny osoby pełniące taką rolę, Urban chociażby, ale inni pełnili dokładnie taką samą. Ktoś zadawał im pytanie, a oni słyszeli tylko część tego pytania i odpowiadali tylko na część pytania. I tu macie państwo dokładnie taką samą sytuację. Padają pytania, ale odpowiedzi pojawiają się tylko na niektóre z tych pytań i w związku z tym można odnieść wrażenie, że oficjele, ci wszyscy, którzy informacji mają nam udzielać, oni po prostu nie rozumieją, o co chodzi. Przecież odpowiadają na pytania. Tak, ale nie na te najważniejsze, czy też na te, które byłyby w jakiś szczególny sposób istotne dla tych, którzy chcieliby uzyskać odpowiedzi. Co więcej, ja sobie nawet zdaję sprawę, że człowiek, który nie jest fachowcem od latania wysoko albo latania nisko, albo latania czymś tam, może nawet błądzić w swoich dociekaniach. To się wyjaśnia temu człowiekowi, dlaczego i w jakim stopniu, w jakim zakresie się myli w swoich teoriach.
Czyli to było źle, to było źle zanalizowane i tak dalej. Tymczasem nic takiego w tej chwili nie funkcjonuje. Nikt z państwem nie dyskutuje. Nie mówi, że tu się mylicie, bo to było zupełnie inaczej. Zero. Została rzucona w tłum informacja, że UFO, że niezidentyfikowane, że sobie poradziliśmy i już nas nie podpatrują. I to jest wszystko. Czyli jest jakiś rodzaj złej woli ze strony czy to udzielających informacji, powiedzmy wojska czy sfer rządowych, ale i też ze strony przekaźników, czyli tych wszystkich stacji telewizyjnych głównie, czy w ogóle miejsc w internecie, które są takimi rozsadnikami informacji. Nie widzę tam dobrej informacji. Ja sobie poświęciłem trochę czasu i przejrzałem informacje na ten temat w różnych językach.
Translatory działają raz lepiej, raz gorzej, więc czasami w bardzo egzotycznych. I odniosłem wrażenie, że na całym świecie te komunikaty, te informacje brzmią tak samo. Tam jest minimum informacji, maksimum wzbudzania emocji. Czasami bardzo delikatnie to jest robione tak, żeby od razu państwo nie popadli w histerię, ale tak, żeby ładować te emocje przez cały czas, żebyście czuli taki niepokój i szukali następnej informacji. Następnej, następnej. Ktoś powie: a może po prostu media chcą zarobić? Być może. Ale ja mam takie nieodparte wrażenie, że chyba jednak chodzi o coś innego. Na co by wskazywało to milczenie ze strony wojska. Wojsko zawsze lubi milczeć.
Ale ze strony rządu. Bo przecież kiedy mówimy ludziom, że coś tam lata nad naszymi głowami i później mówimy: ale zestrzeliśmy, a potem odcinamy państwa od informacji, bo już więcej nie musicie wiedzieć, przecież powiedzieliśmy wam wszystko. To czemu to służy tak naprawdę? I być może ja niepotrzebnie się w tej chwili ekscytuję, kiedy to mówię, bo być może chodzi o coś, czego nie uwzględniam. Zawsze takie założenie robię, ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że to chodzi o złą wolę po prostu.
[01:12:29] - Les, mam do ciebie takie pytanie, bo we wspomnianym raporcie, którego tajna część, jak powiedziałem, została przedstawiona w Kongresie, istnieje niewielki odsetek spraw niewyjaśnionych obserwacji UFO, UAP. I teraz tak, wróćmy do wspomnianych tic taców, o których mówiłeś, o ich niezwykłych osiągach. Czy ty dopuszczasz do siebie taką możliwość, że raz Chiny latają sobie nad Stanami Zjednoczonymi tymi obiektami łamiącymi wszelkie prawa aerodynamiki, a raz przelatują tam sobie jakimś balonikiem albo jakimś latawcem?
[01:13:09] - Absolutnie, wielokrotność takich aktywności jest naprawdę dopuszczalna. Obserwując różnego rodzaju nośniki, niestety muszę się liczyć z tym, że jako osoba życzliwie patrząca na to, że jednak obiekty, które widzimy i które wykraczają swoimi osiągami, zachowaniem, nasze ziemskie postrzeganie sposobów poruszania się, że jednak to może być coś z innego świata, bo to jest fascynująca informacja, która każe nam poznawać świat. A nasz świat jest cały czas ciekawy, cały czas jest niepoznany i cały czas stymuluje nas różnymi właśnie takimi emanacjami po to, żebyśmy tego świata doświadczali. I każdy to robi na swój sposób. Odnosząc się do twojego pytania i jednocześnie do tego, co pan Marek wcześniej powiedział, to mainstream jednak posiłkuje się bardzo nośnymi tematami. Więc twoje, Piotrze, pytanie odnośnie UFO i jego obecności w mediach, to niestety, ale sezony ogórkowe mają to do siebie, że chwytają się haseł, które są bardzo nośne i bardzo dynamiczne, jak na przykład UFO, z których można się pośmiać. Wiadomo, że jest wielu zwolenników tego UFO, więc wszyscy sięgną do tych informacji, bo będą chcieli się czegoś dowiedzieć. Będą chcieli czytać jedną, drugą, trzecią i czwartą informację, więc dawajmy im tego jak najwięcej. Ale trzeba też powiedzieć o pewnej rzeczy. Mówisz o raporcie.
Ja bym się tutaj bardziej skłonił do raportu, który był opublikowany przy okazji realizacji projektu Blue Book jeszcze lata temu przez Alena Hyneka. O ile dobrze pamiętam, że to właśnie on w tym uczestniczył. Tam pokutuje pewna rzecz, która jest powtarzana jak mantra przy okazji informacji związanych z pojawianiem się obiektów. Jest to magiczne: 10% jest niewyjaśnionych, a reszta jest wyjaśniona. Ludzie, przestańcie myśleć w ten sposób. Dla mnie to jest po prostu absurdalne. Po pierwsze kryteria, które zakładały zbieranie informacji. Pamiętajmy, że był to program rządowy, który zakładał zbieranie informacji, były w jakiś sposób weryfikowane. I ta weryfikacja na czym polegała? Nie wiemy do końca, w jaki sposób zostały posegregowane te wszystkie zjawiska, te wszystkie doniesienia, które znalazły się w tej błękitnej księdze i z jakiego powodu informacja o 10% w kontekście tych wszystkich danych, które tam się pojawiły w ramach tych badań.
Dlaczego pojawił się ten temat 10%? Być może ktoś, kto stosował jakieś kryteria poznawcze i weryfikacyjne, sprawiły, że właśnie według tej osoby lub według tych osób, które znalazły się przy tym projekcie, faktycznie tych 10% z tych wielu innych doniesień okazało się niewyjaśnionych. Ale to nie znaczy, że wszystkie doniesienia, które mieliśmy i które mamy nadal, to zawsze jest tych 10%. A taka informacja zawsze się pojawia, co jest dla mnie po prostu totalną, wierutną bzdurą, bo czasem może to być 80%, czasem to być może i 0,5%. Musimy mieć świadomość, że to jest związane z wielością różnych czynników czy z wielością różnych kryteriów pod tytułem: kto przekazuje nam te informacje? Czy ta osoba przekazuje informacje po to, żeby faktycznie podzielić się czymś, co widziała i co wymykało się jakimś racjonalnym wyjaśnieniom? Czy może chodziło o osobę, która potrzebowała zwrócić na siebie uwagę, bo też tak ludzie mają. Ego niestety przejawia się w takiej formie, że skłania ludzi do robienia bardzo różnych rzeczy i bardzo pozytywnych, które wnoszą ich na piedestał i tych bardzo negatywnych, bo jak to mówi przysłowie: ważne, żeby mówili nawet byle jak, ale by mówili. Jeżeli chodzi o obecność obszaru informacyjnego związanego z UFO, jak, Piotrze, pytałeś w swoim wcześniejszym pierwszym pytaniu, wydaje mi się, że tak naprawdę obecnie istniejący styl widzenia i wizerunek tak zwanego UFO pojawił się w momencie, kiedy technologicznie byliśmy już gotowi na to, żeby pewne rzeczy zaakceptować. Zwróćcie uwagę.
Mówiłeś, Piotrze, o zdarzeniu w Los Angeles. To była lutowa noc, czyli mieliśmy ten miesiąc, który dzisiaj, to było w nocy, chyba między 3:00 a 5:00, jakoś tak, o ile pamiętam. Był obiekt, który poruszał się bardzo powoli, majestatycznie. Według informacji prawdopodobnie było tych obiektów więcej, tylko ten jeden był widoczny i on według opisu osoby, która zajęła się jego analizą, to był jakiś, o ile pamiętam, wojskowy analityk. Powiedział, że ten obiekt mógł mieć około dwóch kilometrów średnicy. Więc wyobraźmy sobie teraz taką sytuację: leci sobie taki obiektI do niego przez godzinę czasu wystrzelono półtora tysiąca pocisków. A on sobie majestatycznie się porusza i na nim to nie robi żadnego wrażenia. Później przemieszcza się gdzieś nad ocean i po chwili znika. Obiekt wielkości dwóch kilometrów znika z radarów, które go śledziły. Wtedy to się nazywało foo fighters.
Dzisiaj się to nazywa owni, UFO, a ostatnio podejrzewam po to, żeby przejąć kontrolę nad tym, żeby to już było bardziej naukowe, bardziej urzędowe, nazwano to UAP, żeby nie kojarzyło się już pejoratywnie z tematem UFO, tylko żeby to były zjawiska powietrzne, co nam daje większą możliwość przede wszystkim poznawania, ale też wytłumaczenia. Czyli też tego rozmycia, o którym mówiliśmy. Bo samo zjawisko, też używam takiego stwierdzenia „zjawisko”, chociaż sam krytykuję to na przykład w książce „Lekcja paranormalności”, gdzie opisuję, że nie chodzi o pojęcie zjawisko, tylko najprawdopodobniej powinniśmy mówić o zdarzeniach. Bo jeżeli obiekty te zachowują się w taki sposób, że znamionuje to ich sterowanie przez jakąś inteligentną siłę sprawczą, to znaczy powinniśmy bardziej mówić o syndromie rowerzysty, czyli że coś przeleciało. Dlaczego przeleciało? W jakim celu? Czy będzie przelatywało tędy tą samą drogą za jakiś czas? Jeżeli tak, to którą stroną? To tak samo jak rowerzysta. Więc tutaj dotykamy na przykład kolejnego tematu pod tytułem: interpretacja pojawień się tych obiektów.
Też akurat piszę w nowej, dodatkowej części książki o czymś, o czym słyszę na przykład w programach Discovery, gdzie badacze pytają gości o różne rzeczy. I ci goście związani na przykład z tematami rządowymi mówią: „Dlaczego oni interesują się naszymi silosami atomowymi tam i tam? Dlaczego wpływają na naszą politykę?” Rozumiecie, zadają bardzo konkretne, bardzo dziwne pytania. Bo to, że obiekty, które się pojawiły, powyłączały urządzenia, wyłączyły rakiety, silosy i tak dalej, podejrzewam, że związane jest tylko i wyłącznie z tym, że posługują się jakąś specyfiką. Bardzo możliwe, że związaną z polami elektromagnetycznymi, które po prostu taki, a nie inny mają wpływ. Czyli to jest zwykła normalna indukcja jednego urządzenia na drugie. Więc bardziej skupmy się na poznawaniu tego, co to jest i w jaki sposób to działa, a nie zadając konkretne pytania, bo według mnie te pytania są bezsensowne. Tak samo jak bezsensowne jest różnienie ludzi między sobą, że to było UFO, tamto nie było UFO. Pamiętajmy, że teraz jesteśmy bardziej stechnologizowani i zauważmy, że w przeciągu ostatnich iluś lat technologia strasznie galopuje. Bardzo możliwe, że jest to związane z tym, że człowiek nabrał rozpędu technologicznego, nabrał umiejętności posługiwania się technologią i rozumienia technologii.
Czyli tym, w jaki sposób technologię widzimy, jej potencjał, jej skutki. Bo to coś jest obecne bardzo długo, bardzo wcześnie. Wydaje mi się, że nawet możemy patrzeć sobie na rysunki naskalne, na starożytne płaskorzeźby. Egipt, Meksyk. Mówimy o różnych pojęciach typu tarcze solarne, wężowe ognie, strąki ogniste i tak dalej. To było nazywane w bardzo różny sposób w wielu starożytnych przekazach. Więc to, że dzisiaj zaczynamy rozumieć te technologiczne tematy, to tak samo, jak Zacharia Sitchin zwrócił uwagę na zapiski w starych eposach hinduskich, gdzie dzisiaj naukowcy już są na tyle uzbrojeni w wiedzę i na tyle zaczynają odczytywać te przekazy, że zaczynają zwracać uwagę na to, że to nie muszą być mity, które mówią o tym, że ktoś rzucił pałeczką i ta pałeczka się paliła, to najprawdopodobniej była pochodnia. Tylko wygląda na to, że mogły to być jakieś rodzaje technologii. Wydaje mi się, że z tą technologią, z jaką dzisiaj mamy do czynienia, może mieć związek sposób, w jaki zetknęliśmy się z tymi obiektami. Wiadomo, że gdzieś, w którychś miejscach coś spadło.
Amerykanie przejęli jeden obiekt, drugi. Najprawdopodobniej tak mogło być, więc coś z niczego nie mogło powstać. I to, co powstało dzisiaj, mikroprocesory, to, że możemy przecież jeszcze nie tak dawno nie mogliśmy sobie pomyśleć, że z ze szczytu świata, czyli Mount Everestu, możemy przesłać film wysokiej jakości, mając malutkie urządzenie w postaci telefonu. Więc świadomość tego, że my współistniejemy od tysięcy lat z tym czymś, a dzisiaj to po prostu jest nam wdrażane na zasadzie takiej, że tak jak wspominaliśmy wcześniej, jest to po prostu nam dawane po to, żeby się upłynnić, po to, żeby nas wymiękczyć w tej relacji i żeby sprawić, że dadzą nam, a później nam to zabiorą. Czyli znowu nie będziemy wiedzieli czegoś, co tak naprawdę powinniśmy wiedzieć.
[01:25:15] - Wielu słuchaczy zauważa już wskazane przez nas nieścisłościCzyli Amerykanie dysponujący niesamowitą technologią opisują zaobserwowany obiekt jako jakiś tam oktagon z trockami na przykład albo cygaro. Z drugiej strony wraca kontrowersja zjawiska UFO. Termin ten może oznaczać wszystko: latający beret, drona, jak i pojazd obcych. A może chodzi im tylko o to, tajemniczym im, aby wtłoczyć UAP-y pomiędzy balony i różnego rodzaju konwencjonalne zjawiska tylko po to, ażeby termin taki jak zastrzelenie UAP nie budził już tak wielkich emocji jak „zastrzelenie UFO”. Panowie, ja tutaj się odniosę do kilku rzeczy, bo przy okazji dyskusji o tych zestrzelonych obiektach wspomniano oczywiście też o wszystkich badaniach i wszystkich komisjach mających się zająć problematyką niezidentyfikowanych zjawisk w powietrzu. Luis Elizondo, którego nieraz przywoływaliśmy, to był szef projektu AATIP, czyli tej grupy, która zajmowała się zjawiskiem UFO, UAP w latach 2008-2012. Twierdzi wprost, że wśród relacji, które zgromadził, są takie, które wykazują jednoznacznie, że obiekty te, szczególnie oczywiście te niezidentyfikowane, których się zbadać nie da, wykraczają poza zdolności konwencjonalnych samolotów i możliwości ziemskiej technologii. W przypadku opisanego i wspomnianego przeze mnie nagrania z USS Nimitz świadkiem głównym i autorem nagrania był pilot David Fravor. Dowiadujemy się od niego, że obiekt, który ścigał z kolegami 14 listopada 2004 roku, jeżeli pamiętam, u wybrzeży południowej Kalifornii, w ciągu dosłownie chwili zszedł z pułapu 24 000 metrów na 6000 metrów tuż nad poziom morza, nad taflę wody w zasadzie. Obiekt miał naśladować ruch próbującego go przechwycić samolotu.
I teraz rodzi się naturalne pytanie: czy chińscy inżynierowie byliby w stanie stworzyć coś podobnego? A jeżeli to był dron, to w jaki sposób nim operowano? A może Chińczycy grają w jakąś grę z Amerykanami? Bo skoro są zdolni do zbudowania takiego cuda latającego i nagle im puszczają balonik, to może chodzi tylko o to, żeby ci Amerykanie ciągle myśleli, jacy to ci Chińczycy są zacofani. Ale Fravor dowiedział się potem, że obiekt, o którym mowa, nie był obserwowany raz. On był widziany także z innego lotniskowca. Ale w kontekście tego, co się działo w lutym tego roku, czyli tych wszystkich zestrzeleń balonów, pojawiły się też wypowiedzi bardzo interesujące i jedną z nich wygłosił profesor z Boston University, znawca obronności, Jack Weinstein. W wywiadzie dla „Live Science” powiedział coś bardzo dziwnego, bo jego zapytano o to, dlaczego tych relacji jest nagle dużo. On powiedział tak: że kultura, która obecnie zapanowała, taka polityka, powiedzmy, w siłach powietrznych i marynarce wojennej Stanów Zjednoczonych pozwala pilotom zgłaszać tego rodzaju zdarzenia. Dla mnie to jest jakaś wierutna bzdura.
AATIP istniał w latach 2008-2012. Są filmy z kamer samolotowych sprzed około 20 lat, a nagle okazuje się, że nie brano tego pod uwagę, bo była jakaś zmowa i dopiero się to wszystko zmieniło i taki ufologiczny coming out nastąpił i tak dalej. Nie wiem, momentami już się w tej narracji gubię. Każdy ekspert wciska nam jakiś swój kit. Koniec końców dochodzi do tego, że albo oni w ogóle też nie wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi i robią dobrą minę do złej gry, albo robi się z tego jakiś totalny miszmasz i bigos. Panowie, skoro Chińczycy i Rosjanie, już to mówię trzeci raz, latają balonami czy jakimiś mniej zaawansowanymi dronami, to czy mogą oni stać za takimi obserwacjami jak ta opisana przez Fravora? A może pod uwagę należy, Marku, brać czynnik, który do tej pory nie zawsze był naświetlany albo wysuwany przed szereg? Chodzi o korporacje, bo nie oszukujmy się, to się stał ważny uczestnik gry, może nie politycznej, ale gry o wpływy. Może za jakiś czas rzeczywiście dojdzie do takiej sytuacji, jaka ma miejsce w niektórych scenariuszach science fiction, że to, chociażby w „Obcym”, chociażby w „Prometeuszu”, że to nie państwo ma priorytet na pewnych polach, ale właśnie korporacje. Kto wie, może to właśnie korporacje, a nie Chińczycy latają sobie nad Stanami Zjednoczonymi swoimi cudownymi maszynami, bo wiedzą, że nie zostaną strąceni.
[01:30:58] - Tak, tylko że zastanawiam się, czy to się jednak mimo wszystko klei. Rozważmy pierwszą opcję, że to Chińczycy wysyłają coś takiego. Wysyłają balony, żeby było, że to jednak nie oni. Taka maskirowka. Wydaje mi się to jednak trochę naciągane mimo wszystko.Ja w ogóle się zastanawiam, gdzie jest jądro tego kłamstwa, o którym dzisiaj rozmawiamy. Zwrócę państwu uwagę na jeszcze coś. Przez dziesięciolecia wmawiano nam, że wywiad satelitarny może wszystko. Że jest w stanie przeczytać gazetę, że jest w stanie wykryć promieniowanie takie czy inne, że jest omnipotentny. Wszystko może, nawet jak chmury są, to też może i w ogóle nie ma alternatywy dla zwiadu, wywiadu satelitarnego. Satelity krążą wszędzie.
Stany Zjednoczone to potęga. Chińczycy też jakoś w kosmos się ostatnimi czasy wybrali, trochę tam w tym kosmosie nawet nabałaganili i namieszali w sensie pozytywnym, bo coś tam jednak budują, coś tam jednak tworzą. Co z tego będzie, to jeszcze się zobaczy. I co? I nagle wysyłają balon. Ja rozumiem, że on może pełnić funkcje szpiegowskie z tych 12 000 kilometrów. On zresztą podobno dzięki temu mógł się przemieszczać w określonych kierunkach, że zmieniał wysokość, a na różnych wysokościach są różne prądy powietrzne i on po prostu wybierał sobie, na jakiej wysokości chce być. Jak to się odbywało, o tym nie mam pojęcia. Balon jest tak naprawdę nie do końca sterowalny, a to było najwyraźniej sterowalne, bo sobie przynajmniej ten balon krążył nad tymi Stanami w takich miejscach, wydawać by się mogło, w jakich chciał krążyć. Ale tego nie wiem oczywiście.
Czyli dochodzimy do takiej sytuacji, że wywiad satelitarny oczywiście fajny jest, ale balony równie fajne, bo przede wszystkim tańsze. Ale zastanawiam się, kto komu chciał zademonstrować siłę. I wypada, że to Chińczycy chcieli pokazać Stanom Zjednoczonym, że jak będą chcieli, to oni sobie mogą balonikiem wlecieć. Tylko czy to naprawdę jest takie porażające, że ktoś wlatuje na terytorium danego państwa balonem? Ja nie wiem. Rozważmy inny wariant w takim razie, że to te korporacje, o których mówił Piotr, że to nie Chińczycy, to w ogóle niewinni są i te korporacje robią jakieś tam badania. Należałoby zadać pytanie: w jaki sposób mają te obiekty udowodnić nam, a może rządzącym, tak naprawdę nie wiem komu, co mają zbadać? To zaczyna być temat ciekawy. Należałoby rzecz rozważyć. Czemu to mogło służyć?
Co miało udowodnić? Nie sądzę, żeby na przykład amerykańskie korporacje zadzierały ze swoim rządem. Myślę, że jeszcze nie są na tym etapie. Nie są tak potężne, chociaż potężne są, żeby otwarcie odsłonić przyłbice i powiedzieć: „A teraz możecie nam naskoczyć, szanowny rządzie, szanowny Kongresie” i tak dalej. Myślę, że to jeszcze nie jest ten etap, ale w związku z tym jawi się jakaś taka początkująca hipoteza, że może to są na razie testy. Słowo test pojawia się po raz kolejny, bo może to był test tych urządzeń, może test społeczny, a może właśnie test jakichś urządzeń, które wysyłane są przez korporacje. Tylko znowu pytanie: a czemu miałoby to służyć? Korporacje nie mają w tej chwili w społecznościach dobrej prasy. Raczej kojarzone są z manipulacją. Raczej kojarzone są z takim współczesnym niewolnictwem, współczesnym odmóżdżeniem i z rzeczami niepozytywnymi.
Oczywiście korporacje mają tyle pieniędzy, że są w stanie kupić sobie, przynajmniej u części ludzi, jakiś tam poklask czy jakieś tam zrozumienie, ale w każdym razie próbę takiego podlizania się społeczności. Więc znowu poruszamy się we mgle. Możemy snuć w tej chwili najdziksze i najrozmaitsze teorie, że to na przykład korporacje. Tylko nie dostajemy żadnego śladu, żadnego takiego punktu zaczepienia, który mógłby nas poprowadzić. Dzięki niemu moglibyśmy dojść do tego, co te korporacje kombinują i dlaczego w takim przypadku Stany Zjednoczone zareagowały aż tak nerwowo. A może wcale nie nerwowo?
[01:36:24] - Chciałbym ci przerwać niestety, ale chodzi mi o to, że Stany Zjednoczone reagują nerwowo teraz na kilka incydentów w lutym, natomiast nie reagują chyba formalnie przez 20 lat, bo nie wiemy, czy oni strzelali do tych obiektów. I tutaj taki wniosek z tego: może oni po prostu wiedzą, że to są jakieś projekty czarnobudżetowe, które są rozwijane w ramach przedsięwzięć, o których do końca nie wiadomo. Także zestrzelić tego nie wypada, bo to może jest z ludzkich pieniędzy zrobione tak naprawdę. Zawsze, kiedy mówimy o tych tematach, przynajmniej w Stanach Zjednoczonych, z tyłu jest jakaś teoria spiskowa. Może to jest korporacja, może to jest czarnobudżetowy projekt albo coś takiego, a może oni chcą coś tym udowodnić? Jest też w tym pewna pułapka, panowie, bo my staramy się przeniknąć przez tą atmosferę, albo inaczej, przez tą mgłę, przez te niedopowiedzenia. Ale wydaje mi się, że tutaj działają trochę tęższe umysły. To znaczy się, że za tym całym planem, który staramy się naświetlić, stoją eksperci i branie rzeczy na tak zwany chłopski rozum chyba nie jest zawsze w tym przypadku dobrym doradcą.
[01:37:46] - Ja absolutnie pozwolę się zgodzić z tobą, Piotrze. Chociażby ze względu na to, że pamiętam, bardzo dawno temu czytałem artykuł o osobie, która tworzy koniunktury społeczno-polityczne, które mają dotykać krajów, grup krajów. I to są w moim pojęciu takie mózgi, które dla nas, tak zwanych zwykłych zjadaczy chleba, w porównaniu z takimi ludźmi, którzy planują działania i planują wpływy, jakie mają być ułożone w takiej, a takiej kolejności, czyli w tym państwie wydarzy się to, ponieważ wtedy inne państwo dostanie to, w tym nie będzie państwie tego, a jeszcze czwarte państwo będzie następnym etapem w rozwoju tego, co zaplanowaliśmy cztery państwa wcześniej i 20 lat wcześniej. To są naprawdę daleko sięgające rzeczy, ale wiem, że taki artykuł czytałem. Nie mogę teraz do niego dotrzeć, ale zrobił na mnie totalne wrażenie. Chętnie bym do niego wrócił. Natomiast wiem, że tego typu plany istnieją, które realizowane są w taki sposób, żeby przeciętny Kowalski w ogóle nie zorientował się, że cokolwiek jest świadomie realizowane. To jest rzecz pierwsza. Rzecz druga — odniosę się do korporacyjności i samego kontekstu UFO. Jak dla mnie dzisiaj otrzymałem pewien przekaz w postaci obrazka.
Jedna firma dla mnie wygrała. To jest firma Goodyear, której widziałem na zdjęciu sterowiec, na którym było napisane: „Don't shoot”. I w tym momencie umarłem z wrażenia. Fajne wykorzystanie potencjału mainstreamowego nośnika w postaci UFO i strzelania do obiektów niewiadomego pochodzenia, które wyglądają jak tic taki, jak sterowce, jak cygara i tak dalej. Uważam, że tego typu umiejętność wykorzystania koniunktury to jest fajna rzecz, czyli pokazanie dystansu, ale być może też jest coś więcej za tym. Natomiast bardzo fajnie rozładowuje to atmosferę. Mam nadzieję, że w tę stronę pozytywną będzie to wszystko jednak szło.
[01:40:16] - Ja jeszcze przytoczę opinię Ryana Gravesa, byłego pilota, członka Amerykańskiego Instytutu Aeronautyki i Astronautyki. W kontekście oczywiście tego, co się dzieje. I on powiedział, że mamy do czynienia nie z jakąś konspiracją, ale z czymś, z czym zmaga się wiele krajów. My słyszymy o łapach, że one tylko męczą tych nieszczęsnych Amerykanów, ale jest troszeczkę inaczej. Jego zdaniem to jest zjawisko ogólnoświatowe. Czy jest to nowa forma zjawiska UFO, fenomenu UFO? Może. Kto wie. Natomiast Graves mówi, że trzeba do tego podejść w sposób bardziej naukowy, czyli prawdopodobnie gdzieś tam między tymi dronami, między tymi nawet tic tacami mogą być relacje o zdarzeniach, o obserwacjach, o spotkaniach po prostu z obiektami, które są wytworami nieziemskiej technologii. Oczywiście kolejny raz wraca pytanie, czy to wszystko, co się robi, nie robi się po to, żeby znowu rozpuścić te dziwne zdarzenia, te niepokojące zdarzenia w tym szumie informacyjnym?
Tego nie wiem. Marku, ja ci tutaj przerwałem tą wypowiedź i może byś chciał wrócić do niej?
[01:41:31] - Tak, na chwilę tylko, bo powiem tak: mam jeszcze odnośnie korporacji taką wątpliwość. Ona jest czysto rozumowa, więc chodzi o to, że jeśli na Ziemi istniałaby korporacja, która od kilkudziesięciu lat dysponowałaby tego rodzaju napędami, tego rodzaju możliwościami, to ona już dawno sięgnęłaby po władzę. Więc albo mamy jakąś rzeczywistość alternatywną na tej samej Ziemi, w której gdzieś tam pod ziemią, nad ziemią, na Antarktydzie czy gdziekolwiek siedzą i knują, i tam się tymi swoimi pojazdami zabawiają, albo też jednak mamy do czynienia, w przypadku UFO, łapów, z realnym zjawiskiem, które gdzieś tam obok nas przemyka od czasu do czasu. Ono oczywiście, tak jak powiedział Piotr, jak w ogóle wszyscy tutaj o tym mówimy, jest utopione w szeregu takich niedokładnych informacji, zmanipulowanych informacji oraz czystych ludzkich pomyłek. W związku z tym to ginie gdzieś, ale to, że te zjawiska są pewną realnością, to moim zdaniem, inaczej, ja bym już o tym nie dyskutował po prostu. Moim zdaniem to jest rzecz, która się sama udowodniła w tak zwanym międzyczasie przez te wszystkie lata. Natomiast ja się zastanawiam jednak, nie zastanawiam, raczej stawiam tezę, że jednak to, od czego wyszła nasza dzisiejsza dyskusja, czyli te wszystkie zjawiska, które na początku lutego, to przedstawienie czy ten cyrk, to właśnie był cyrk. To z łapami, UFO nie miało wiele wspólnego. I tak jak w pewnym momencie audycji powiedziałem, ja się tylko zastanawiam, czemu to wszystko służyło, bo to jakby dwie rzeczy rozdzielmy. Realność zjawiska UFO, które gdzieś tam rzeczywiście krąży, a realność tego, co się wydarzyło na początku lutego.
Tego nie da się porównywać. Moim zdaniem na początku lutego mieliśmy całkiem ziemskie przedstawienieJedyna kwestia dla mnie przynajmniej, może się zamykam na pewne informacje, ale jedyna kwestia to jest taka: czemu to służyło albo czemu to będzie służyć w kontekście tego, co się dzieje na świecie? Gdzieś mówiliśmy o tych wszystkich zagrożeniach, o niepokojach społecznych. Są badania socjologiczne, też ich nie potrafię w tej chwili przytoczyć, ale robione w różnych miejscach świata, że stan napięcia w społeczeństwach ustawicznie rośnie. To zaczyna przypominać taki stan, jakby ludzie na świecie czekali, że coś się wydarzy, coś niezwykłego, coś może groźnego. Proszę państwa, skoro doprowadzamy społeczności do takiego stanu, to może to jest właśnie przygotowanie do tego, żeby się rzeczywiście coś wydarzyło. Ale to jest jeszcze za kurtyną, za mgłą. Tego jeszcze nie wiemy. Zwróćmy też na to uwagę, co się dzieje nie tylko na niebie, ale i na Ziemi, ze społecznościami, z tym, jak ludzie się do siebie odnoszą, jak w ogóle to funkcjonuje w tej chwili. Pewna agresja, pewien stan napięcia.
Dziwnie jest tak naprawdę.
[01:45:18] - Panie Mirki, wspominał pan przed chwileczką o oczywistości przejęcia władzy przez korporacje, co w pewnym sensie stanowi oczywistość domyślną, jeżeli chodzi o weryfikowanie tego typu działań. Ale niech pan zwróci uwagę, że wydaje mi się, że o wiele sprawniej byłoby w takiej sytuacji stworzyć gabinet cieni i poruszać się poza pierwszym planem po to, żeby i tak tworzyć zachowania, i tak tworzyć całą konstrukcję poruszania się rzeczywistości, a jednocześnie być wyłączonym z tej pierwszej linii frontu, czyli z otrzymywania ciosów z feedbacku, prawda?
[01:46:03] - Zgoda, absolutnie zgoda, ale wtedy, jeżeli przyjmiemy takie założenie gabinetu cieni, pewnej mrocznej rzeczywistości, w której funkcjonują właśnie te wszystkie korporacje, to wówczas, jeśli z tego punktu widzenia będziemy patrzeć, to co nam zafundowano teraz na początku lutego, a być może też inne zjawiska, które obserwujemy, nie są niczym dobrym. Bo tak naprawdę to nie jest to, że ja w tej chwili wyrażam jakąś swoją niechęć do korporacji tylko i wyłącznie. Niemniej jednak zawsze pamiętajmy, że korporacja to jest taki twór, który karmi sam siebie. To znaczy ma jeden cel: nieustannie rosnąć, jak taki pasożyt troszeczkę. I właściwie to nie ma takich celów, żeby korporacja komuś tak naprawdę chciała zrobić dobrze, żeby była równość społeczna i ludzie byli szczęśliwi. Nie. Korporacja ma tylko jeden cel tak naprawdę. I teraz, jeśli się pojawiają dziwne zjawiska i odpowiedzialne są za te zjawiska korporacje, to naprawdę nie spodziewajmy się, że to będzie coś dobrego dla nas. Raczej jest to znowu próba, nie wiem sam czego, manipulacji to z pewnością.
[01:47:30] - Ale miejmy nadzieję, że tak jak pan wspomniał tutaj, że jest to twór, który karmi sam siebie. Wiadomo, że balon pompowany kiedyś pęknie i oby to zadziało się w dobrym kontekście dla społeczeństw, bo jednak chyba wszyscy na to czekamy i mamy nadzieję. Chociaż mówi się, że ta rzeczywistość, która była przed covidem, już nie wróci. Oby ludzie mylili się w swoich zeznaniach. Ja jednak mam nadzieję, że ludzkość mimo wszystko wygra. Tak jak mówi się, że życie zawsze znajdzie rozwiązanie.
[01:48:05] - Ja bym do tych naszych wniosków dodał jeszcze kilka takich informacji. Oczywiście możecie je sobie znaleźć bardzo łatwo gdzieś na YouTubie, te relacje pilotów i tak dalej. Bo okazuje się, że wśród tych opowieści żołnierzy widujących UAP-y są też historie takie dość dziwne. Okazuje się, że te UAP-y mają zdolność do poruszania się nie tylko w powietrzu, ale i w wodzie. Znajduje to odzwierciedlenie w rozwinięciu nazwy tej grupy AARO, bowiem ona bada anomalie we wszystkich ośrodkach ruchu. Niektóre z tych UAP-ów były w stanie wlecieć pod wodę i odwrotnie, UFO nagle stawało się UAP-em. Mnie w pamięć zapadła jedna z relacji. I znowu pojawia się tu pan David Fravor. Niestety to jest relacja z drugiej ręki, ale ona mnie bardzo zaciekawiła. To się pojawia w którymś z numerów „Nieznanego Świata”.
On opowiadał tam taką historię z lat 90. To wszystko miało miejsce w okolicach Portoryko. Świadkiem był jego znajomy. To był człowiek, który się zajmował wyławianiem z wody torped oraz jakichś tam dronów, powiedzmy obiektów bezzałogowych, ćwiczebnych. Ten facet po prostu siedział na dziobie tego helikoptera i wyławiał tam ewentualnie albo coś widział. W pewnym momencie zauważył wyłaniający się z toni wodnej obiekt. Wisząc po prostu 15 metrów nad wodą zobaczył, że coś leci. Nie coś leci, coś się wyłania. Nie była to łódź podwodna, ale facet spanikował. Okej, to sobie tam zanurzyło się z powrotem.
Ale sytuacja powtórzyła się jakieś dwa miesiące później, kiedy ten sam lub podobny obiekt podczasTakiej samej akcji podejmowania z morza torpedy. Dosłownie on zassał pod wodę. Amerykańscy piloci mówili, że był czas, kiedy im nie tyle nie pozwalano mówić o różnego rodzaju zjawiskach, ile było to w złym tonie, bo na przykład ktoś nie chciał słyszeć opowieści mówiącej o tym, że jest jakiś hegemon ponad Amerykę. Że jest ktoś, kto dysponuje większymi zdolnościami, jest ktoś, kto jest w stanie ich przegonić technologicznie. Szczególnie musiało tak być chyba po upadku Związku Radzieckiego, kiedy jeszcze Chiny nie wybiły się tak na swoją potęgę. Ale o czym tu jeszcze, panowie, chciałem powiedzieć? Okazuje się, że my tutaj cały czas mówimy o balonach, o dronach, a wróciłbym do tego, o czym mówiłem gdzieś tam na początku, bo nagle sensacją stał się balon. Nagle sensacją stają się niewielkie latające obiekty, które nie wiadomo tak naprawdę skąd pochodzą, ale zauważcie, o co chodzi. Przykuwając uwagę i emocje do tych zdarzeń, absolutnie odwraca się ją od jeszcze całkiem niedawnych manifestacji i zdarzeń o znacznie bardziej kontrowersyjnym charakterze. Ja tu wymieniłem już kilka z nich.
Na przykład światło nad Phoenix, na przykład Stevenville, na przykład lotnisko O’Hare. Ale przecież moglibyśmy wymienić te zdarzenia w Polsce. Słynną falę spodków pod Krakowem, którą dokumentowaliśmy między innymi z Arkiem Miezgą, czy na przykład falę trójkątów i bumerangów, która się nagle pojawiła nad Polską przed początkiem pierwszej fazy konfliktu ukraińsko-rosyjskiego. To było dosłownie kilka lat temu. O tym się dzisiaj w ogóle nie mówi. Chcemy o tym zapomnieć. Ja po prostu nie mogę uwierzyć w to, że nagle nad naszymi głowami latały obiekty w formie jakichś tam ogromnych bumerangów, trójkątów, latających spodków. I nagle po latach to wszystko zostało zminimalizowane do baloników, do oktagonów, do niewielkich cygar. Może po prostu one są bardziej ekonomiczne i tak dalej. Zastanawiam się, może rzeczywiście pojazdy wojskowe dawniej były większe, dzisiaj się to wszystko minimalizuje.
Może cały czas jesteśmy po prostu w matni tych czarnych projektów i wojny technologicznej, o której się nie mówi. Les, tutaj przede wszystkim do ciebie pytanie jako człowieka, który interesuje się od lat zjawiskiem UFO. Nie masz takiego wrażenia, że to wszystko, o czym się teraz opowiada, to zrzucanie całej wagi zjawiska UAP, UFO na drony, na Chiny i tak dalej. Nie masz takiego wrażenia, że właśnie może chodzić o to, żeby taką grubą kreską odciąć tą całą tajemnicę zjawiska UFO, która do tej pory była? Nie mówmy o tym. To pewnie też byli Chińczycy, tylko w innej formie.
[01:53:29] - Wiesz co, zauważmy, że chociażby to, co stało się w słynnym Roswell, kiedy puszczono pierwszą nieokiełznaną chyba tak można to nazwać informację, że oto coś rozbiło się w pobliżu Roswell, a drugiego dnia informacja została zweryfikowana. Więc wielość informacji, wielość prób ogarnięcia tego i wydaje mi się również wykorzystania tego potencjału w jakichś tam planach i działaniach polityczno-społecznych może wnioskować tym, że czasami, jeżeli jest to dobre dla kogoś lub dla czegoś, istnieje przyzwolenie. Czyli otwieramy taki skarbniczek po to, żeby ktoś mógł dorzucać nam poszczególne informacje, opowieści i tak dalej, a czasem z jakiegoś powodu, być może te informacje są wyciszane, są negowane, wyśmiewane, ośmieszane również. Zwróćcie uwagę, że niedługo, chyba tuż przed tymi aktywnościami ostatnich tych zestrzeleń nad USA i nad Kanadą, miała miejsce jakaś konferencja między Kanadą a USA, właśnie związana z bezpieczeństwem powietrznym. Nie pamiętam teraz dokładnie tej nazwy, ale pamiętam, że coś takiego właśnie było. Więc pytanie: dlaczego zebrało się kilka elementów i komu, że tak powiem, jest to woda na młyn, że właśnie w tym momencie została uaktywniona taka, a nie inna częstotliwość tych zdarzeń i że to zadziało się właśnie w taki, a nie w inny sposób? Tak jak mówisz, Piotrze, że to są baloniki, że to właśnie jakieś takie przykładowe historyjki, które mają za zadanie być może coś zamieść pod dywan. Być może właśnie sprawić, że jednak ludzie pomyślą sobie, że to światło nad Phoenix, że tamte inne rzeczy, które miały miejsce i zostały opisane jako te wiarygodne, że to jest jednak coś chyba innego, prawda? Zapomina się tutaj cały czas o tym, że mówimy czasami o tysiącach świadków, tak jak w przypadku bitwy o Los Angeles w 1942. Tak jak właśnie światło nad Phoenix, gdzie obiekt ten był określany jako właśnie bumerang, jako trójkątna taka konstrukcja, która, o ile pamiętam, chyba miała z pół kilometra czy ponad pół kilometra rozpiętości.I to doniesienia na ten temat nagminnie były podawane.
Czy chociażby przypadki, o których ja pisałem w mojej „Lekcji paranormalności”, które pochodziły z książki Raymonda Fullera ze Stanów Zjednoczonych, „Na tropie UFO” bodajże książka się nazywała. I tam była informacja o tym, że nad pewnym miasteczkiem latały sobie chyba trzy takie pojazdy wielkości albo samochodu, albo małego autobusu. Mniej więcej wielkość pamiętam. Na drugi dzień jakiś szanowny pan naukowiec powiedział: „Tak, bo to była aktywność Jowisza” i oni wszyscy widzieli Jowisza. Tak, widzieli Jowisza, kiedy obiekty poruszały się trzy metry nad głowami przechodniów. Przyjechali policjanci i byli świadkami. Więc wygląda na to, że dobór informacji jest dozowany, jest ukierunkowany po to, żeby w tym momencie zwrócić uwagę na to, że UFO, a w innym momencie, żeby zdekoncentrować te pojęcia pod tytułem zjawiska pozaziemskie i nadać im rangę nijaką chyba nawet, można powiedzieć. Bo faktycznie jest to taka minimalizacja. Nawet trudno jest mi słowa teraz znaleźć na to, ale faktycznie to jest takie rozproszenie totalne samego znaczenia.
[01:57:47] - Marku, w „Bibliotekarium”, tym najnowszym, możecie sobie znaleźć w archiwum Radia Paranormalium. Cała audycja nosiła tytuł od powieści Bruno Kadyna „Mały kapeć”. Omawialiśmy tam dwie książki Kevina Randle'a, które chociaż odwołują się do zdarzeń historycznych, oczywiście w historii UFO, to są bardzo aktualne. Wspomnieliśmy tam zarówno o Roswell, bo tam też przecież mówiono o balonie, jakby nie było, ale i o fali UFO nad Waszyngtonem z lata 1952 roku, bodajże z lipca. Tam ta sytuacja była bardzo ciekawa. Dotyczyło to zarówno obserwacji wizualnych, jak i radarowych. Ale dlaczego to było takie ważne? Można było odnieść wrażenie, że po prostu coś jest na rzeczy. Bo stolica światowego mocarstwa nagle znalazła się pod atakiem przysłowiowym obiektów UFO. Jakkolwiek to było, to było bardzo dawno temu.
I Roswell, i UFO nad Waszyngtonem. Randle mimo wszystko zgromadził ten materiał, naświetlił historię, ale jakby nie było, to są już rzeczy zaszłe. Do czego jednak zmierzam? Nawet jeżeli dzisiaj przeżywamy jakieś zjawiska znowu, to nie odnosimy ich do przeszłości. O ile cały czas mówimy, że historia jest nam bliska, to kiedy przeżywamy coś znowu jako społeczeństwo i to coś miało już swoje odpowiedniki kiedyś, to reagujemy emocjonalnie, a nie racjonalnie. I tak jest, Marku, właśnie z tymi zdarzeniami, które żeśmy opisali w audycji, w tym naszym kąciku bibliotecznym, że tak powiem. Współczesne media lansują obserwacje tic taców, zapominając o zdarzeniach, które opisywał także Robert Hastings. On w monumentalnej pracy pod tytułem „UFOs and Nukes” opisał przypadki pojawiania się UFO w pobliżu instalacji z bronią jądrową. I tutaj przychodzi mi do głowy jedno z takich zdarzeń. Świadkiem był chyba koleś, który się nazywał Jameson, podporucznik.
I to było o tyle ciekawe, że on został po prostu wezwany do bazy Malmstrom w Montanie, tej samej Montanie, nad którą przelatywał chiński balon w lutym tego roku. Powiedziano mu wprost, że panie UFO przyleciało i nam tutaj powariowały te wszystkie kontrolki. On musiał, że tak powiem, przysłowiowo przywrócić ustawienia fabryczne tych pocisków balistycznych, które zostały zdezaktywowane przez pojawienie się UFO. Ale tak tutaj się znowu rozgadałem. Jeżeli chodzi o historię ufologii, to my też nie czerpiemy wzorców, nie czerpiemy lekcji z przeszłości. I tutaj, Marku, powiedziałem przed chwilą w pytaniu do Lesa, że wygląda to wszystko tak, jakby ktoś znowu chciał nam wmówić jakąś interpretację zjawiska UFO, jakby postawić tą grubą kreskę nad tym, co działo się przez te kilkadziesiąt lat i zacząć całą narrację od nowa.
[02:01:26] - Tak, tak bym właśnie zrobił, gdybym planował gdzieś w nieodległej przyszłości pseudo inwazję na Ziemię i rzeczywiście odwoływał się na przykład do projektu Blue Beam. Trzeba by troszeczkę skasować, wyciszyć te rzeczy, które były w przeszłości, żeby tam za dużo szczegółów nie było. Niech ludzie wiedzą, że coś tam przylatywało, ale specjalnie niech do szczegółów nie sięgają i wtedy można zorganizować bardzo piękną pseudo inwazję. To moim zdaniem byłoby działanie racjonalne. Zresztą tu można różne teorie snuć. Równie dobrze można pomyśleć tak: a może już Amerykanie z załogantami UFO dogadali? Ja wiem, to
[02:02:20] - To w sumie stara teoria i niekoniecznie jestem nią zachwycony, ale powiedzmy, że się dogadali, że ktoś tam w tym UFO przybywa. Jedźmy tą starą, utartą ścieżką, że rzeczywiście przybywają z głębi kosmosu. Nie wiadomo po co, ale przybywają. W związku z tym się już dogadali. To teraz trzeba, jak się już dogadali, to trzeba by sytuację odkręcić i może to jest efekt. Te wydarzenia z początku lutego to jest jakaś próba odkręcania tego wszystkiego, co było. Nie wiem, tu się troszeczkę gubię w różnych domysłach. Pamięć jak pamięć przytacza mi różne rozwiązania, którymi starano się objaśnić UFO, ale z drugiej strony wyobraźnia podsuwa mi różne wyjaśnienia typu, że się dogadali, a teraz coś tam robią. Albo może to jest takie już na twardo przygotowywanie tej prawdziwej pseudo inwazji. To jest dopiero zbitka słowna, ale chodzi o tę inwazję, która ma być przygotowana właśnie w projekcie Blue Beam, bo wtedy dobrze byłoby wykasować to, co było.
To znaczy to by było fajnie, żeby się ludzie już do tych spodków nie odwoływali, do tych bumerangów, trójkątów, tylko żeby wierzyli, że to, co się pojawi na niebie, to jest właśnie to, czego się mają przestraszyć. To też jest moim zdaniem naciągane.
[02:03:53] - Ojejku, wydaje mi się, że poruszamy się w takim obszarze znaczeń, że niestety możemy wszystkie te tak zwane teorie-
[02:04:04] - Dokładnie.
[02:04:05] - Wpuścić w obszar, że tak powiem, domysłów i tylko i wyłącznie czystych hipotez. Prawda, panie Marku?
[02:04:12] - Tak jest.
[02:04:12] - To rzecz pierwsza. Ale rzecz druga związana też jest z tym, jak ostatnio trafiłem na pewien materiał telewizyjny, dokumentalny, gdzie osoba będąca byłym pracownikiem chyba FBI poszukuje osób, rozmawia z osobami, śledzi właśnie wydarzenia związane z UFO. I była rozmowa jego z prawnuczką prezydenta Eisenhowera. Z tego, co pogłoski, dokumenty również gdzieś tam były pokazywane, zaświadczały, że prezydent Eisenhower zrobił coś takiego jak przyzwolenie na tak zwane wzięcia. To było coś na zasadzie właśnie dogadania się z tymi kosmitami. Ja też oczywiście wolałbym, żeby tak nie było. Natomiast wnuczka wypowiadała się na pytanie osoby prowadzącej, czy tak było. Potwierdziła, że dziadek miał styczność z tym czymś, z tym dokumentem i taką zgodę wyraził. Czyli od momentu, kiedy została podpisana tak zwana zgoda, są uprowadzenia przez obcych. Nie wiem.
Też jestem tutaj, że tak powiem, swobodnie do tego nastawiony, bo podejrzewam, że jeśli syndrom wzięć istnieje, to on istnieje również od setek tysięcy, jak nie głębiej w przeszłość. Natomiast być może teraz, tak jak mówię i wrócę do jednej z moich poprzednich wypowiedzi, nasze bardziej przygotowanie technologiczne sprawia, że inaczej zaczęliśmy patrzeć na to i to po prostu wszystko weryfikować, co do nas dociera.
[02:06:09] - To, co Marek powiedział o tym sterowaniu ludzkim postrzeganiem w odpowiedzi na moją hipotezę o grubej kresce nie jest takie szalone, drodzy państwo. Wydaje mi się, że musimy to mieć na uwadze, że jest przygotowana nowa wersja interpretacji tych zjawisk. Że my, będąc po pewnej stronie kurtyny, będziemy musieli kupować to, co jest serwowane, kupować ich interpretacje. Jeżeli chodzi o zjawisko UAP, wydaje mi się, że rację mieli ci, którzy powiedzieli, że mamy do czynienia z wtórnym utajnianiem faktów na temat pozaziemskiego UFO. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że tak naprawdę to zjawisko straciło na impecie. Z czego to wynika? Nie wiem. Może rzeczywiście jest tak, że ma ono korzenie w jakiejś obcej inteligencji, która nas traktuje jako zoo. I do pewnego czasu nas podglądała, do pewnego czasu przelatywała nam nad głowami, ale ostatecznie zauważyła, że mamy za dużo kamer, za dużo wrogich intencji i za dużo się tutaj złego dzieje, aby oni mogli więcej dalej, przede wszystkim, aby oni mogli dalej się tutaj z nami bawić w kotka i myszkę. Ale o tym w kolejnej chwili.
Tak, Les?
[02:07:40] - Piotrze, ja chciałem tylko powiedzieć, że można państwu polecić lekturę czegoś, co się nazywa „Wielki reset”. Są artykuły, nie pamiętam, na którymś z serwisów informacyjnych, tych największych naszych krajowych i tam można przeczytać sobie o tym, co to jest wielki reset, jak przygotowuje się zmianę postrzegania świata, zmianę świadomości ludzi i tak dalej. Warto poczytać, żeby mieć wiedzę na ten temat. Niektóre rzeczy są trudno, że tak powiem, akceptowalne, ale jeżeli coś się dzieje w naszej przestrzeni informacyjnej, co czasami trudno jest poskładać do kupy we w miarę sensowny sposób, to kto wie, czy te rzeczy podawane pod hasłem „wielki reset” nie są przypadkiem czymś celowym.
[02:08:28] - Tak. Panowie, dziękuję wam za dzisiejszą audycję. Pewnie padło więcej pytań niż odpowiedzi, ale to dlatego, że myślę, że odpowiedź przyniosą dopiero kolejne lata, ewentualnie kolejne miesiące.
[02:08:45] - To będą najlepsze odpowiedzi.
[02:08:47] - Tak. Jeżeli ktoś w ogóle chce, bo ta dzisiejsza audycja była taką trzecią częścią czegoś. Myśmy mówili już o UFO w kontekście tych amerykańskich raportów. Mówiliśmy o UFO w kontekście wojny na Ukrainie w poprzedniej serii debat. Także to, co dzieje się teraz, jest naturalną odnogą tego wszystkiego. Trzeba to wszystko dobrze zanalizować i zrozumieć, dlatego że te kilka zdań, które odsumujecie w serwisach informacyjnych, obliczone jest na budzenie emocji. Natomiast cały proces jest bardzo skomplikowany i trzeba naprawdę dużej uwagi, aby go zrozumieć. Nie wiem, czy my idziemy dobrym tropem. Może i my błądzimy, ale wydaje mi się, że zjawisko UFO jest na tyle rozbudowane i na tyle godne poważniejszych analiz, że kiedyś zrekompensuje się nam to wszystko takim wnioskiem, że może w którejś z tych debat otarliśmy się o tak zwaną prawdę, a przynajmniej dobrze przewidzieliśmy przyszłość ewolucji tego zjawiska.
[02:10:09] - Ja jako osoba, która bardzo lubi ludzi, która bardzo ufa ludziom i jestem względem ludzkości bardzo pozytywnie nastawiony, przede wszystkim polecam wszystkim osobom cały czas dobre wyrażanie nastawienia względem zaciekawienia światem i spokojnego tonu w odczytywaniu i postrzeganiu tego, co dostajemy ze środków masowego przekazu. Cokolwiek by się nie działo, pamiętajmy, że wysyłanie dobrej energii jest o wiele bardziej potężne niż skupianie się na tych niższych wibracjach. Więc dawkujmy i dozujmy tę przestrzeń dobrą naszą myślą. I tak jak mówię, na chłodno.
[02:10:55] - Tak. A powiedz mi jeszcze, kiedy druga edycja „Lekcji paranormalności”? Kiedy możemy się jej spodziewać i gdzie będzie dostępna?
[02:11:05] - Na chwilę obecną jestem na etapie zakończenia dopisywania. Mam kilkadziesiąt stron więcej. Według moich szacunkowych obliczeń wcześniej było 280 stron, teraz będzie około 350. Jestem teraz na etapie szlifowania i uporządkowania tekstu. Jednocześnie sprawdzam różne rzeczy po to, żeby usprawnić treść, która była wcześniej w poprzednim wydaniu. Jednocześnie dopisać, zaktualizować pewne tematy. Być może urodzą się nowe strony. Liczę, że kwiecień, maj. Jest to całkiem prawdopodobne, że książka się ukaże.
[02:11:47] - Tak, będziemy trzymali rękę na pulsie. Tym bardziej, że oczywiście, mam nadzieję, spotykamy się w tym samym zestawie za tydzień. Marku, o czym powiemy w najbliższym „Bibliotekarium”, jednocześnie odsyłając, a ja wiem, o czym powiemy w najbliższym „Bibliotekarium”, jeżeli chodzi o „Filmotekę”. Będziemy kontynuować dzisiejsze rozważania i będą to filmy, może mniej znane, ale traktujące o różnych obliczach inwazji z kosmosu.
[02:12:15] - Inwazji, a czasami inwazyjki, tak bym to określił, bo to nie zawsze takie pełne, mocne inwazje, ale filmy interesujące. Już nie będę tak pluł jadem jak przy ostatnim „Filmotekarium”, gdzie raczej byłem zniesmaczony niektórymi produkcjami.
[02:12:36] - To przeze mnie było.
[02:12:38] - Dlaczego przez ciebie? Nie, one po prostu były takie, jakie były. Ten zestaw, który zaproponujemy państwu w najbliższy piątek, myślę, że będzie interesujący. Ja wiem, że słowo interesujący, można ambiwalentnie do tego podejść. Nie, to nie ma przykryć tego, że to są słabe filmy. Wręcz przeciwnie, interesujące w tym wypadku oznacza, że naprawdę warto usiąść i te filmy obejrzeć.
[02:13:09] - Tak. Jeżeli chcecie posłuchać tych naszych kilkunastu minut rozważań nad książkami Kevina Randle’a na temat fali UFO z 1952 roku nad Waszyngtonem i bardzo interesującej książki „Roswell” wydanej przez Phoenix Press, to szukajcie w archiwum Radia Paranormalium ostatniego odcinka „Bibliotekarium”, ale polecamy wszystkie ogólnie, jeżeli ktoś się interesuje fantastyką, horrorem i tak dalej, to polecamy. Przypominamy, że „Bibliotekarium” to jest przy pierwszym kontakcie, co może się okazać szokujące, to jest bardzo długi program. To jest kompilacja kilku różnych sekwencji. Możecie sobie słuchać w odcinkach, możecie sobie słuchać na wyrywki, ale warto zajrzeć. Każdy tam znajdzie coś dla siebie. Tym bardziej, że są między innymi wywiady z twórcami, wywiady z pisarzami, wywiady z bardzo ciekawymi ludźmi. Także polecamy i zapraszamy w piątek.
[02:14:17] - Dodajmy, że każdy odcinek jest opatrzony listą rozdziałów.
[02:14:22] - Tak. A co za tydzień, to się dowiecie z naszych kanałów na Facebooku. Śledźcie profil Radia Paranormalium. Bardzo by nam było miło, gdybyście rozpowszechniali nasze audycje wśród znajomych, którzy się interesują tego typu tematami. Bardzo wam też dziękujemy za liczny udział dzisiaj, Ivelliosie, dlatego żeOtarliśmy się o rekord znowu. Chyba sprzed bardzo wielu lat.
[02:14:50] - Rekord był w zeszłym roku, także nie tak dawno. Rekord wynosił 686, a dzisiaj mieliśmy 666 magiczne na licznikach. 666 osób.
[02:15:04] - Tak. Widzisz, jaka to jest synchroniczność? To nie jest bez znaczenia. Dobrze panowie, dobranoc i dziękuję wam za udział i mam nadzieję, że spotykamy się za tydzień.
[02:15:19] - Dobranoc. Do usłyszenia.
[02:15:21] - Do widzenia. Hej!
[02:15:23] - A rozmowę dla państwa poprowadził Piotr Cielebiaś z „Nieznanego Świata”. Naszymi gośćmi dzisiaj byli badacz, dokumentalista, paranormalista i muzyk Less Hoduń. Był z nami dzisiaj także Marek Żelkowski, autor audycji „Bibliotekarium 2.0”, pisarz science fiction, publicysta, również współpracujący z „Nieznanym Światem”, a audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnej naszej audycji już za tydzień. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe, niewiarygodne. Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl.
Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje Polska baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale blogi na www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.