[00:01] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:07] - Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe. W grupach po dwa, trzy x teraz w sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:14] - Zagadkowe obiekty.
[00:16] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez. No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często nie takie coś zobaczyć.
[00:28] - Tajemnicze istoty.
[00:30] - Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak. Obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
[00:43] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:48] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu. Biegnę i krzyczę do męża: Strzelaj!
[01:05] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam państwa bardzo serdecznie w kolejnym, czterdziestym pierwszym już odcinku podcastu Mówią Świadkowie, który w całości poświęcony jest na prezentację najciekawszych relacji o spotkaniach z nieznanym, które docierają do Radia Paranormalium. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dzisiejszy odcinek w całości wypełni zapis rozmowy z jednym z naszych słuchaczy, który postanowił podzielić się licznymi zagadkowymi zdarzeniami z całego swojego życia. Będzie to zarazem kolejna w historii tej audycji niezwykła, paranormalna spowiedź. Na początek jednak tradycyjnie pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium dla tych z Państwa, którzy chcieliby podzielić się swoimi historiami o spotkaniach z nieznanym. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarne trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem, trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl Numer Gadu-Gadu trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa, trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa.
Nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Radio@paranormalium.pl. Można również kontaktować się za pośrednictwem fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Na życzenie świadka w razie wykorzystania zapisu rozmowy, w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Tym razem wysłuchamy kolejnej już w historii tego podcastu paranormalnej spowiedzi z różnych, mniej lub bardziej spektakularnych zdarzeń, jakich w ciągu całego życia doświadczył jeden z naszych słuchaczy. W rozmowie nasz słuchacz z Nowego Jorku wspomina między innymi o sytuacji przywodzącej na myśl znaki z zaświatów od jego zmarłej matki.
Zwracają też uwagę sytuacje, w których jakiś niewiadomy czynnik uratował go w ostatniej chwili przed utratą życia. Różnie to można nazywać. Może to być zwykłe przeczucie. Może to być jakaś nieuchwytna, ochronna siła, rodzaj inteligencji. Interpretację tych zdarzeń i możliwe ich wytłumaczenie pozostawiam Państwu. Bez względu na wszystko już same opisy tych zdarzeń wywołują ciarki na plecach. Zdarzenia, jakich opisy za chwilę Państwo usłyszycie, nie będą być może tak grubego kalibru jak to, do czego przyzwyczaiło Was kilka wcześniejszych odcinków. Uważam jednak, że warto tych relacji wysłuchać, ponieważ w przynajmniej części z nich wielu z Was znajdzie podobieństwa do zdarzeń ze swojego życia. Mam tu na myśli głównie sytuacje, w których jakiś nieznany nam czynnik w ostatniej chwili, a nieraz dosłownie w ostatniej sekundzie, spowodował podjęcie przez nas jakiegoś działania, które uratowało nam zdrowie, a nawet życie. Zapraszam zatem do słuchania.
[04:49] - Tytułem wprowadzenia kilka słów o tym moim portfelu, nie? Pan go widzi, jak wygląda, prawda?
[04:54] - Tak, widziałem.
[04:56] - Plastykow- tak, plastykowe pudełeczko na sznureczku i ten sznureczek się wie pan tak, to się chyba nazywa szlufka od-od spodni, nie? Tam, gdzie się p-pasek przez tego, prawda? Na taką zwykłą pętelkę się, na zwykłą pętelkę się, się zaczepia i, i sobie sznureczek jest przymocowany, prawda? A-a, a te plastykowe pudełeczko do kieszeni idzie, prawda? Także to jest takie bardzo, bardzo tego. Bardzo prosty i bardzo no yyy ja tak tego typu portfel. Bo wie pan, to tak naprawdę to jest takie badziewie chińskie co to co roku, półtora roku trzeba wymieniać, nie? Ale ja go używam już dwadzieścia lat, bo powiem się do tego, że po prostu w ciągu tych lat-- znaczy to było dwanaście lat temu, nie? Mi się wydarzyły takie, ja panu opowiem w jakich okolicznościach, że po prostu ten szluf-- ten, ten, ten, ten, ten sznurek odpiął się mi od szlufki bez ingerencji mojej, niczego, jakiś właśnie taki paranormalny sposób. I to jest.
I to jest właśnie to, dlaczego ja chcę to panu powiedzieć, tak?No, no bo, bo wie pan co? No bo umówmy się, że takie proste pętelkę nie można odpiąć bez przecinania albo śrubki albo sznurka, prawda?
[06:10] - No raczej nie.
[06:11] - To jest niemożliwe. No właśnie, a mi się dwa razy odpięła w takich określonych okolicznościach, nie? Które by świadczyło o tym, że może, że, że ktoś tam jakieś tam, nie ma jak to nazwać siła wyższa czy ktoś to musiał zrobić, prawda? I dlatego mówię, że używam dwadzieścia lat tego portfela. Taki długi okres czasu i, i po prostu dwa razy mi się to takie coś dwa razy przytrafiło. W każdym razie to na pewno nie, nie, nie ma jakiejś takiej w sensie, że ja coś zapomniałem przyczepić czy coś, prawda? To, to, to po prostu jest sto procent, pro procent. No! Cudowne zjawisko, nie? Nazwijmy to w ten sposób.
[06:49] - No to może nieco więcej szczegółów.
[06:50] - Nie ma tego wytłumaczyć. Tak, oczywiście, oczywiście. Więc tak. To było jakieś dwanaście lat temu, w maju. Znaczy dlaczego to? Lepiej powiem o śmierci mojej mamy, bo ja sobie skojarzyłem, że to moja mama zrobiła, nie? Żeby mi dać znać, ale nie jestem pewny. To było w maju, proszę pana. Był piękny, piękny. Takie pierwsze ciepłe dni.
Ja sobie w parku siedziałem na ławeczce i wie pan, to moja mama zmarła w marcu, czyli tam trzy miesiące wcześniej. Wie pan, też ta pamięć o tym wszystkim była taka bardzo tego świeża, nie? Jakoś tak się zamyśliłem o tej mojej mamie, że nawet przez pół sekundy byłem pewny, że siedzi obok mnie na ławeczce, nie? Z prawej strony nawet spojrzałem w tę stronę. Oczywiście nie było, nie? Nikogo. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz potem to się, to się to odpięcie się tej, tej, tej, tej, tej tego sznureczka od śrubki to nastąpiło po południu, jak wrócimy do domu, nie? Wróciłem do domu, proszę pana. To był, to był, to był taki słoneczny, fajny dzień.
To też ma swoje znaczenie, bo musiałem iść do sklepu. Stwierdziłem, że w lodówce nic nie ma. Mówię: "A to muszę sobie coś kupić", nie? A do sklepu to miałem ze sto metrów dosłownie bardzo blisko. I tak jak szedłem do tego sklepu. Aha, jeszcze podkreślę, że ja nie mam żadnych jakichś takich złych doświadczeń, że nikt mnie nie, nic nie ukradł, nie napadł, nie pobił i tak dalej, nie? I w taki, taki, taki no na ulicy było prawie pusto, taki ładny. To nie było noc, był taki ładny słoneczny dzień. Tak że to tam się no wszystko wyglądają, wszystko jest bezpiecznie i tak dalej, nie? I nagle z takie doznałem, proszę pana, jakiś taki bardzo krótki, taki jakiejś, takiego takiej lekkiej paniki, że ktoś będzie chciał mi ukraść pieniądze czy portfel.
Nie? Takie, takie zupełnie irracjonalne. A co mnie tam, co mi ukradnie? Nawet na ulicy pusto. Biały dzień, nie? A zresztą tak sobie skwitowałem to tym: "A zresztą tego mam tam dwieście dolarów i kartę kredytową, to tam wielkiej szkody nie będzie." Wszedłem do tego sklepu. W sklepie też jakoś tak było pustawo, nie? No i tak jeszcze tak skojarzyłem: "A! Nawet złodzieja nie ma tutaj chętnego", nie? I proszę pana, wybrałem to ze sklepu.
Podchodzę do kasy i byli tylko ja i kasjerka. I wyciągam ten portfel z kieszeni, nie? I ten sznurek powinien być przymocowany przy, przy śrubce, prawda? I on nie był. On był odczepiony. Wie pan co, ja dostałem takiego... Jak to powiedzieć? No, może szok to, to za duże słowo, ale to był taki strasznie zdziwiony, że wpadłem raczej racjonalnie. Wszystko śrubkę obmacałem. Już chyba pasek zacząłem odpinać pasek, co zostało.
Obejrzałem ten sznurek. No na ludzki rozum to się nie mogło zdarzyć, nie? Sznurek-
[09:22] - A był pan pewien, że ta szlufka była zawiązana?
[09:26] - Ale, ale sto procent. Bo wie pan co? Bo to było piąta, szósta po południu, a ja cały dzień wie pan, jak cały dzień się jest poza domem, to ten portfel się używa, prawda? Bo tam się obojętnie, co się kupuje, to ten portfel się używa i ten sznurek on nie jest za długi, nie? Także on jest taki w miarę krótki, że jak się to portfel wyciągnie, to ten sznurek się napręża. Także to tam jest sto procent. To nie jest, że taki długi, nie wiadomo. Raz, że on by sam z siebie, bez bez tej pętelki na tej, na tej śrubce się nie utrzymał, a dwa to jest tak, że po prostu jak nie jest przywiązany, to, to widać od razu, nie? Bo od razu zwisał mi w dół, nie? A to było już po południu, tak że nie wiem ile, ale kilka razy musiałem go używać.
Wie pan co, ja byłem w takim, takim, takim no nie wiem, jak to taki, taki, taki w tym no może zszokowany to za duże słowo, a takim byłem tym zdziwiony, że się zreflektowałem po chwili, bo zacząłem wszystko macać: śrubkę, pasek. Wie pan, w takich tych okolicznościach, nie? Co, co by mogło tam być nie tak. Dopiero po jakiejś chwili się zorientowałem, że ta pani kasjerka po prostu na mnie patrzy, nie? Co tu się dzieje? Zdziwiona. No i zapłaciłem. Oczywiście pieniądze były, karta, bo nic, nic nie zginęło. No i wróciłem do domu i tak sobie wie pan co zinterpretowałem, że to moja mama dała znać mi w ten sposób, bo takie miałem takie intensywne, że tak powiem wspomnienia o niej, nie? Ale nie jestem pewien.
Co mnie jeszcze takie zdziwiło, że jak mówię, jak szłem do tego sklepu, nagle dostałem takiej bardzo chwilowej, takiej, takiej paniki: "Kurde, ktoś będzie chciał ukraść portfel." To też mnie zastanowiło, nie? Oczywiście nic nie zginęło, jak mówię, nic nie zginęło, tylko ten sznurek, który powinien być wie pan prosta pętelka. Czym prostsza rzecz, tym jest trudniej zrobić jakiś, jakiś błąd, prawda? I sto procent było przymocowane, bo mówię to już był pod wieczór i cały dzień tego byłem w pracy poza domem, to musiałem ten portfel kilka razy wyciągać, bo to zawsze coś się kupuje, prawda? To raz. A drugie, że ja o tej śrubce czepiałem portfel tam tylko jak prałem spodnie, nie? A to nie było tak, że spodnie były po praniu świeżo założone i ja tam starałem się założyć. Wie pan, ta obsługa tego jest tak prosta, że trudno popełnić pomyłkę, nie?
[11:32] - A pan to wiąże z tą sytuacją z myśleniem o mamie. Mama była jakoś wyczulona na punkcie ewentualnych złodziei mogących coś tam jej ukraść?
[11:43] - Nie, mama nie, nie, nie. Ja to wie pan co? Ja to z braku czegoś lepszego, bo nie wiem, co to było. Ja wiem, że na pewno to była nazwijmy to ingerencja jakiejś siły, tak? Jakiejś siły wyższej, cokolwiek to nazwać. Ale ja to sobie z braku, jakiegoś z braku czegoś, jakiegoś. Wie pan, każdy człowiek dąży do jakiegoś racjonalnego wytłumaczenia, prawda? Cokolwiek mu się przydarzy.
[12:04] - No tak.
[12:04] - Ja, ja nic lepszego nie wymyśliłem, jak, jak że to moja mama, nie? Dała mi znać. Ale ja pewności żadnej nie mam.Absolutnie żadnej pewności nie mam. Jest tylko, jest tylko to, że, że jest faktem. Wie pan, nie, nie tu, nie za, nie, nie tym niekwestionowanym, że to mi się przydarzyło i to się, i to nie mogło się nic innego przydarzyć. A co nic innego? No to nikt. Wie pan fizyka, jakiej my tu prawom fizyki, jakim my tu podlegamy na, na ziemi ludzie przynajmniej to, to, to, to przeczył, prawda? Iluzjoniści potrafią różne lepsze sztuczki robić, ale ani ja, ani iluzjonistą nie jestem, ani nikt nie było koło mnie iluzjonistym, prawda?
[12:42] - A wykluczył pan ponad wszelką wątpliwość, że to nie czy to, że to nie jest sprawka jakiegoś kieszonkowca? Tam ktoś tam nikogo nie było w tym miejscu wtedy?
[12:51] - Nie, nie. Wie pan co? Ktoś tam był jeszcze w sklepie, ale nikogo nie było. Wiesz, jak wszedłem do tego sklepu, byłem taki przeczulony, nie tym, tym takim nagłym atakiem paniki, nie? A tym takim krótkotrwałym. Taka, taka, taka, taka. Wie pan, pomyślałem jeśli ktoś, ktoś będzie chciał coś ukraść. Nie znaczy nie coś, tylko ten zupełnie nie portfel, tylko pieniądze. Zupełnie tak pomyślałem. Wcale nie było nikogo w sklepie blisko mnie.
Tam było kilka osób było, ale nikogo nie było nawet blisko mnie, bo tak sobie jak wszedłem do tego sklepu, to nawet tak sobie pomyślałem: a nawet tu złodzieja nie ma żadnego, który by tu mnie okradł, nie? Nie. Ale wie pan co? No nie ma takich złodziei. Tak mówiąc szczerze, to nie ma takich, takich tych. Ja wiem, że są kieszonkowcy, mieszkole.
[13:33] - Kieszonkowcy, kieszonkowcy miewają różne bardzo techniki, które o których nawet największym fizjologom się nie śniło, jak by to powiedział Werdek Kiepski.
[13:44] - No, no, no nie, no pewno mają techniki. W każdym bądź razie nikt nie był kogo, nikogo nie było tego, bo już był. Znaczy nie to, że bardzo uważałem, tylko zwróciłem uwagę na to, prawda? Bo jak po tym takim, tym krótkim, takim tym zwróciłem uwagę na to, że, że po prostu no, no, być może ktoś będzie miał coś ukraść, nie? To i w każdym bądź razie nie, nie, nie zauważyłem, ktoś by ktoś był blisko mnie tego i, i, i, i mógł to zrobić. To jest jedna rzecz, tak? Znaczy jedna historia. Druga historia to mi się, się tego, tego typu, tego typu dokładnie tego typu, tego typu historia, żebym się odczepił, tylko zupełnie w innych okolicznościach, którymi jest tego nijak nie mogę jest tego, że tak powiem, na zdrowy, na zdrowy rozum komuś, że tak powiem, komuś przypisać nie, bo przypisałem to mojej mamie. Nie wiem, czy słusznie, czy niesłusznie, ale jak mówię, nie mogę teraz sobie inaczej już wytłumaczyć to ten. A druga rzecz mi się taka sama przytrafiła z tym.
Wie pan, to się to dwa razy mi zdarzyło, nie? Gdzie już zupełnie byłem sam. I to jeszcze w samochodzie, nie? Że mianowicie rano musiałem przeparkować dwa samochody, tak? Bo miałem taki krótki, krótki, krótki, krótki okres czasu, że miałem dwa samochody i musiałem jeden, jeden, jeden zostawić, a drugi zabrać. Wie pan co? W dużym mieście to pan wie, że są wielkie problemy z parkowaniem, prawda?
[15:08] - No wiemy coś o tym w Polsce.
[15:12] - Tak, tak, też w Polsce też tak. I tam wie pan co? Ja mieszkam w Nowym Jorku, nie? Na Queensie wtedy mieszkałem. Znaczy teraz też mieszkam na Queensie. I wie pan co tam jest tak rozwiązane, że sprzątanie jest między dziesiątą, a na przykład tam na tej ulicy, gdzie parkowałem, to jest między jedenastu a, a dwunastą trzydzieści. Półtorej godziny tam nie może być samochodu po tej stronie, nie? Jest tak, że dwa dni w poniedziałek, powiedzmy i środa, i poniedziałek i czwartek to jest po jednej stronie, a wtorek i piątek po drugiej, nie? W środę można parkować. I było tak, że ja postawiłem ten jeden samochód.
Postawiłem je to było rano. Ja był taki zaspany troszku i tak nie zwróciłem uwagi, że tam nie mogę tego samochodu naprawdę zostawić, nie? Ja się tak byłem zdziwiony, że jest tak dużo miejsc do parkowania, bo oczywiście ludzie zabrali już nie, żeby już o taka godzina dziesiąta, jedenasta to, to przeważnie ludzie są w pracy, to nikt nie, nie pojedzie w takim czasie zabrać samochodu, nie? I wziąłem ten drugi samochód. Jeszcze miałem chwilę czasu. Mówię a podjadę tego. Podjadę w tamtej ulicy dalej. Kupię sobie jakąś kawę, kanapkę, coś zjem. Jak zacząłem wie pan co to? I oczywiście wtedy, jak płaciłem tym, że tak powiem, tym portfelem używałem tego portfela.
Płaciłem za to kawę i kanapkę, prawda? I sznureczek był tam, gdzie trzeba. Wszystko było. Wszystko było. Znaczy mówię, jak tylko ten portfelik wyciągasz z kieszeni, to wiesz, czy sznurek jest, czy nie jest, bo to jest krótkie. On się po prostu napręża, nie? Kupiłem tą kawę, kanapkę, siadłem i jem. Jak już troszkę zjadłem tej kawy, trochę wypięte, troszkę tego, troszkę przyszedłem do rozumu. Mówię kurczę i tak sobie myślę, dlaczego było tak dużo miejsc? Mówię no oczywiście, bo przecież dzisiaj tego samochodu tam nie mogę ustawić.
I taki krótki stres i kalkulacja, nie? Opłaca się mi coś szukać czy zostawić. Manda to jest trzydzieści pięć dolarów to nie jest tam wielki ten krzywda, ale jak się ma pecha, to go mogą scholować, nie? Wtedy już jest tego. No holowanie dwieście, trzydzieści pięć plus trzeba go znaleźć tam, gdzie go na parking zaciągnąć. Już wtedy to już trzeba się zastanowić, czy warto, nie? I wie pan co? Jak tak decyzyjnie myślałem, a znam, znam tą okolicę, wiedziałem gdzie, gdzie co jest, nie? To mi przyszło do głowy taka, taka myśl. Ja mam często takie.
To mi się zdarza dosyć często, że słuchaj, jedź tam, bo tam był trzy, cztery ulice dalej, tam jest taki park i tam znajdziesz miejsce. No to ja tak szybko przestałem jeść tą kawę. Już jadłem ten samochód, pojechałem w tą ulicę, zostawiłem ten samochód, wziąłem ten drugi, który miałem zostawić. Pojechałem tam na to, tam trzy ulice dalej. I oczywiście wie pan co? Jak tylko, tylko wjechałem, patrzę, ktoś wyjeżdża tak, jakby na mnie czekał. Zaparkowałem samochód, nie? I teraz tak. Byłem taki podekscytowany. A to był tak marzec, chyba luty.
Znaczy tak, wie pan, jeszcze był śniegu, trochę błota, wody. Także jak się wychodziło z samochodu, to trzeba było uważać. Uważać, gdzie się staje, nie? Żeby się nie poślizgnąć, nie zmoczyć butów i tak dalej. I dlatego miałem wzrok skierowany w dół, nie? Na nogi patrzałem, patrzyłem, gdzie stąpam i wie pan co? I tak z tej radości podekscytowany, że mi się udało, tak sam do siebie głośno powiedziałem: normalnie cud od Boga, że ci się udało ten samochód zaparkować, nie? Tak. Czy coś takiego powiedziałem. I wie pan co?
Jak sobie powiedziałem te słowa, patrzę i patrzałem w dół, gdzie tu stopnąć.Patrzę, a tu spod kurtki mój sznureczek wisza, wi, zwisa w dół, zamiast karnie być do szlufki przymocowany, nie? No to ja znowu. Na, na, na, z tego samochodu wysiadłem, rozpiąłem kurtkę i to samo. Wszystkie szlufki, chociaż niepotrzebnie, nie? Bo to tylko jest jedna. Sznureczek przepatrzyłem. Wszystko jest na swoim miejscu. No i co ja mam na to powiedzieć? Co? Pan Bóg mi pomógł samochód zaparkować?
No przecież nie pomógł, nie? Bo to jest herezja.
[18:44] - No raczej w samochodzie chyba nikt panu tego nie wyciągnął, tego, tej szlufki.
[18:48] - No nie, bo ja byłem sam w samochodzie. Oczywiście, dlatego właśnie mówię, że musiał być-
[18:53] - Pan pewien był, że ta szlufka w momencie, kiedy pan wsiadał do samochodu, była yyy na swoim miejscu?
[18:58] - Oczywiście. Oczywiście! Oczywiście na swoim miejscu cały czas była i... Znaczy no już nie, bo to, to już tam było dwadzieścia temu. I, i była i z powrotem po prostu przyczepiłem do tej samej szlufki. Ten, ten, ten, ten. Po prostu do tego wie pan, do tego to. Była ingerencja jakiejś siły, innej, większej. Nie wiem, jak to nazwać. Do prze...
I to, i to w takim momencie, to znaczy, jakby powiedziałem normalnie cud od Boga, cud od Boga, że zaparkowałem ten samochód. No wie pan, ja tam jestem człowiek bieżący, ale raczej Pan Bóg który pomaga samochodów parkować, prawda?
[19:28] - No raczej trudno, to trudno podejrzewać Boga o, o załatwienie akurat takich przyziemnych spraw, prawda?
[19:36] - Tak. No bo, bo wie pan co? Nie wiem, czy to panu wtedy w tej audycji tam opowiadałem, bo ja też mam takie, takie dwa przypadki, kiedy by Pan Bóg w tym sensie takim mówimy Pan Bóg umownie, prawda? W sensie takim, że my to nazywamy Bogiem, to może być jakaś siła, siła, jakaś wyższa energia, cokolwiek. Mnie coś dwa razy w życiu ewidentnie uratowało, nie? Dlatego tu z panem mogę teraz rozmawiać, także ja mam tego typu doświadczenia, że, że nazwijmy to Pan Bóg życie ratuje, nie? Bo to, to jest takie. Nie jednemu się przytrafiło, że coś go tak uratowało mu życie. I ja, wie pan, z racji takich rzeczy, takich-
[20:11] - Pan chyba opowiadał kiedyś tam w, w tamtej, w tamtej rozmowie o tej wizji z dziewczyną, prawda? Z tego, co kojarzę.
[20:21] - A to tak, tak. To o to. Wizja to inna sprawa. Ona się spełniła. To, to inna sprawa. Tak, tak. Ale to nie było ratowanie życia. To nie. Oj nie, to było upieprzanie życia. Ale, ale nie, bo ja, bo ja miałem takie, wie pan, dwa przypadki.
To się wydarzyło z trzydzieści lat temu, ale tu w Nowym Jorku. Że ewidentnie spo... Ja mogę panu, panu je powiedzieć, opowiedzieć może panu się przyda, ale mówię, ale to były, które ewidentnie uratowały mi życie. Dwa razy. I dzięki temu jeszcze żyję. Dobrze się mam. I teraz rozmawiamy. A to mówię. To były takie skrajne przypadki. Ale ten!
Te, te, te. Te odpięcie sznureczka to na sto procent było jakieś takie nazwijmy to magiczne, prawda? Nie wiem, jak to nazwać, ale to była ingerencja czegoś, czego my nie wiemy.
[21:02] - Ciężko to wytłumaczyć. Ciężko to na pewno wytłumaczyć, bo jeżeli ma pan pewność, że ten sznurek był tam przypięty i jeżeli ma pan pewność, że, że nikt ten, tego sznurka panu nie odpiął, nikt, nikt tam nie zadziałał, ko-kolokwialnie mówiąc, no to raczej ciężko to w jakiś taki racjonalny sposób ująć.
[21:23] - No i wie pan, dlatego już dwanaście lat, że tak powiem, no teraz do pana dzwonię, to opowiadam, ale to, to mam kilka znajomych. Dwanaście lat to już tu siedzi w mojej głowie i od czasu do czasu to się robi gdzieś tego, nie? Bo mówię, bo jeszcze ten pierwszy to w sklepie, to jeszcze, że tak powiem, od biedy. Przepraszam, kawy się napiję też, tak? No. Od biedy, wie pan, można wytłumaczyć, że coś tam jakiś. Wie pan, ja, ja nie rozumiem. Że są ci kierowcy to tacy mistrzowie ze Fejnie, chociaż i też mi się nie wydaje, bo mógł przeciąć to tak, że bym to nie zauważył, prawda? Ale sznureczek nie był przecięty. Ja z powrotem, po prostu z powrotem założyłem i wisiał sobie i nic się nie działo.
To musiała być ingerencja jakiejś siły. Ale wie pan co? Pan pozwoli jeszcze taką na krótką refleksję. Jak yyy zna-znaczy dlatego nie potrafię wytłumaczyć tak normalnie, nie? Raczej wytłumaczyć w sensie sensownym. No jedno to dla mamusi jedno zwaliłem, że to ona bidulka. Może nie ona. Może niesłusznie. Ta druga to już. No!
Jak ja powiedziałem no cud od Boga. No ale to. No to Bóg. No wie pan co, ja mam takich znajomych, które ma kota, nie? Znaczy takie zwierzę hoduje. Kota. Wszystko jest w porządku. I tam parę lat temu ten kociak był mały, to tak wie pan, jak do mnie przychodził, to tak się bawiliśmy laserem, wie pan. Głupi kot z laserem. Puściliśmy laser, wie pan, na ścianę.
Taki czerwony kot skakał, się bawił, nie? No i tak tego kota obserwowałem i tak myślałem, przecież taki głupi kot za przeproszeniem, to nie wie, że to tam. Nie wiem, co sobie wyobraża, ale to po prostu no. No ludzie się nim bawią, nie? Po prostu wie pan, na tej takiej by się wyciągnąć analogię może ktoś się nami bawi, nie? Jakaś siła wyższa. Może ktoś się ze mną zabawiał sobie o tak o. Zrobimy ci psikusa, nie? Ciesz się głupi człowiecze. To jest jedyna takie wytłumaczenie dla mnie, znaczy wytłum...
Jedyne. No. Jedno z takich tych, nie?
[23:06] - No takie tłumaczenie to się da. To też takie tłumaczenie dopuszczają niektórzy ufolodzy. Na przykład zjawiska z za zjawiskiem UFO mogą stać jakieś takie kolokwialnie mówiąc jacyś dowcipnisie z innych wymiarów.
[23:21] - Wie pan co, ja, ja to tematyki ufologii to ja to, wie pan, audycje słucham. Bardzo jestem zaan-zaangażowany. Słucham, ja, ja się, ja się z panem zgadzam. Oczywiście, że tak. Tylko mówię. Czy to było UF, UFO, u, nazwijmy sobie ufici, prawda? W czystej postaci. Czy to może sobie jaja ze mnie zrobili. Dwa razy psikusa mi zrobili. Bo wie pan, bo z mojego doświadczenia wiem, że mam często takie różne dziwne rzeczy, które się mi nie zdarzają, nie?
To ja w to wierzę. Absolutnie wierzę. Albo też jakaś siła wyższa, którą my nazywamy Bogiem, nie? Może. Może to, to. Ja tego na-naprawdę nie wiem. Ale to, że to się stało, to proszę pana, nawet, nawet nie mam najmniejszego, najmniejszego wątpliwości. Bo to się zdarzyło w takich właśnie konkretnych okolicznościach to raz, a dwa wie pan co, jak się coś takiej prostej rzeczy używa przez dwadzieścia lat, nie? To już ta. To po prostu to nie mo, to nie można było zrobić pomyłki czy cokolwiek, bo to jest ba-ba-za prosta rzecz, żeby to zepsuć, nie?
Pęteleczka chwyci to tam wisi dwa, trzy tygodnie aż spodenki idą do prania, prawda? Albo tam z jakichś powodów zmieniam spodnie. Także to jest, to jest dla mnie, to jest po prostuAle to z kolei wie pan, no nie, no nie będę wie pan, panu wmawiać czy, czy sobie przede wszystkim nie mówię, że pan mógł, wie pan samochód pomóc zaparkować, bo by pan mógł i pomógł, nie? Bo to by była jeszcze jedna rzecz. Wie pan, ale, ale to to, że jakaś siła wyższa się ze mną zabawiła psikusami, że mi to psikusem zrobiła, to, to już to, to już dopuszczam. Nie? Tak jak z tym kotem się bawiliśmy. Kurde, nie?
[24:50] - No to może nawet nie muszą być psikusy, tylko jakieś takie jakieś takie zdarzenie, które czasami mamy, mamy w życiach, w życiu takie zdarzenia, które czasem każą nam się jakby zastanowić nad naturą tego, tej naszej rzeczywistości, to może nawet nie musi być jakiś psikus.
[25:08] - Tak, ja się z panem zgadzam. No nie zgadza się. Mówię, proszę pana, ja nie jestem jakiś mówi. Ja się nie upieram przy mojej interpretacji, bo tego nie wiem. Może pan ma większe doświadczenie, więcej pan na pewno takich historii zna, słuchał nie, ja ale jest na pewno kilka interpretacji jest absolutnie do przyjęcia jak możliwych nie, bo ten z tym Panem Bogiem nie. Ja przyjąłem tak, jakby yyy jakby mnie utwierdził w przekonaniu tak, tak mówię, ja jestem, jestem. Wierz, wierz mi we mnie czy coś takiego, prawda? Jak tylko to powiedziałem, czuć od Boga i był taki bardzo podekscytowany i mówię patrzałem w dół, gdzie stanąć. I to w tym momencie zobaczyłem. A ten sznurek jest odpięty, a dosłownie piętnaście minut wcześniej płaciłem w sklepie za tą, za tą kawę i portfel był w użyciu.
Nie, bo to nie było tak, że rano założyłem porteczki nowe, założyłem przyczepie, złożyłem, bo już wcześniej używałem, bo gdybym go jeszcze tego dnia nie używał, bo to było rano, wcześniej nie tam powiedzmy szósta, siódma godzina, to jeszcze mógłbym powiedzieć no, no, zapomniałem cholera założyć nie, ale to nic się nie zapomniałem, bo po prostu używałem tego, tego portfela w sklepie, nie. Bo to, że takie wie pan, wyższe ci czuwają, nad którymi czuwają, nad którymi nie, nie wiem, jak to działa, ale że istnieje, to jestem święcie przekonany. Nie wiem, jeżeli pan, pana interesuje, to mogę jeszcze powiedzieć, jak mnie coś dwa razy w życiu uratowało w sposób właśnie taki.
[26:29] - No właśnie chciałem.
[26:30] - Absolutnie.
[26:30] - Chciałem właśnie zapytać o te zdarzenia, jakby pan mógł je opisać.
[26:35] - Tak, tak mogę. I jeszcze wie pan co? Mam takie historie, co mi się przydarzyło na Ukrainie, bo to też jest, jest do tej pory nie dla mnie, nie tego nie wytłumaczone, nie? To teraz tak w nocy, jak ja właśnie przyjechałem, to jeździłem taksówką pierwsze trzy lata. Nie? Żółta taksówką. Pracowałem w nocy. Wie pan. Wie pan, dlaczego pracowałem w nocy? Bo teraz jest inaczej.
Ale bo teraz jest pandemia i po prostu ruchu tu nie ma. Ludzie pouciekali z miasta, siedzą w domach i tak dalej. Pracuję z domu, ale jak ja, to jak ja trzydzieści lat temu to się nie dało jeździć w dzień. Taki był tłok, to jeździło tylko w nocy, bo wtedy się dało jeździć. Ale co? Co się zdarzyło? To tak. Jadę sobie w nocy. Ja do tej poli pamiętam, które skrzyżowanie nie i która ulica. Dosyć szybko.
I wie pan co? I zbliżam się do skrzyżowania. I teraz tak. Było po dwunastej w nocy, a to nie ma znaczenia. Czas myślę, że to nie ma znaczenia, która była nie. Czym jestem bliżej skrzyżowania, tym czuję, jak idzie fala strachu do mnie. Tak to można opisać. Fala strachu. Nic więcej. Po prostu strach, że do tego skrzyżowania.
Czym bliżej, tym strach był większy, prawda? To może tak jak dla opisu porównać, że wie pan, jak pan rękę ma, pan rękę trzyma na czymś bardzo rozgrzanym, prawda? To czym pan bliżej przystawia, tym jest ta tepł jest większy, prawda? To analogicznie tylko to był strach. Inaczej tego nie potrafię odpowiedzieć. Jak to był strach. Tak jak ja byłem, tak? No, nie powiem panu teraz pięć, dziesięć metrów. No może dziesięć, piętnaście od skrzyżowania. To ten strach był duży.
Tak duży, że po prostu zatrzymałem samochód. Nie? Jak zatrzymałem, ja miałem zielone światła. Nie? Miałem zielone światła. Jak zatrzymałem samochód, to na czerwonym świetle taki potężny tir przejechał. Chyba tak jak się na filmach widzi takie potężne tiry amerykańskie, te polskie tiry to jest tam, powiedzmy dwie trzecie tego nie, on był tak, tak, tak, bo to też, też korzysta z tego, że jest noc i może jechać. I on tak pędził, żeby miał zero, zero szans, żeby mnie po prostu żeby zatrzymać. Dlatego on się nie zatrzymał za czerwonym, bo nie mógł zahamować, nie? Bo za szybko jechał.
I żeby nie ta fala strachu. Ja po prostu wpadł pod tego tira. On jeszcze z mojej lewej strony jechał, czyli od kierowcy. Nie?
[28:42] - To tak, jakby panu się jakieś przeczucie włączyło.
[28:45] - Nie, nie, to nie było przeczucie. To fizyczna fala, bo to jeszcze jak pan dokończył, to jeszcze nie jest wszystko jeszcze. To nie było przeczucie. To była fala strachu.
[28:52] - Pan fizycznie czuł lęk, ale nie wiedział pan przed tym. Przed tym.
[28:56] - Tak. Fizycznie. Lęk. Nie. Przed niczym. Znaczy nie, przepraszam. Przed niczym. Absolutnie nic mi się nie kojarzyło. Taki czyst strach w swojej postaci. A potem takie coś mi się zdarzyło jeszcze na Ukrainie.
Strach w czystej postaci, który mnie zatrzymał. Strach paraliżuje, prawda? Tak samo wie pan, jak się panu obejdzie, co, co przestraszy? Buch! Ktoś huknie, huknie to człowiek aż podskoczy, prawda? To jest to samo. Tylko że to po prostu ta fala szła znaczy mniejszy, mniejszy, większy, większy. Czym bliżej, tym ten strach większy i po prostu jakby no nie wiem, nie powiem panu, nie powiem panu. Teraz byłem blisko skrzyżowania. Po prostu to ten strach mnie zatrzymał, że po prostu tak mnie sparaliżował, że wcisnąłem hamulec i się zatrzymałem, prawda?
Ale ja byłem cały czas świadomy i po prostu widzę. Ja pierdolę, tak sobie myślę. Nawet sobie pomyślałem dokładnie to pan nie powie po trzydziestu latach, ale byłem świadomy tego. Gdybym się nie zatrzymał, to by mnie ten tir mnie zabił, proszę pana, bo duże skrzyżowanie. Tam takie ulice są takie szersze. To jest po prostu duże. To tak, że ojojoj, ja nie zdążę tak szybko przeskoczyć, bo to nie są wąskie ulice, to bardzo szerokie skrzyżowanie, duże. Po prostu by mnie zabił, to nie mogłem. Ja od razu sobie mówię kurczę, żebym się nie zatrzymał, to by mnie zabił. I to jest.
I to jest raz, nie? I to jest. To jest nie koniec historii. Bo jak tir mnie ten strach sparaliżował, nie? Ale ja bym, ale byłem w stanie w sensie kumać, co się dzieje, nie? Okej, okej. O ja pierdolę. Nie? Gdybym się zatrzymał to by mnie ten tir zabił. Jak ten tir przejechał, to wie pan co?
Ja poczułem ulgę. Ale coś takiego, jakby coś jakby nad moją głową, znaczy nie nad moją głową.Nad, nad samochodem, nad, nad szybą przednią poczułem jakąś energię. Poczułem taką energię i tak takie dwa skojarzenia mi przyszły. Albo mój ojciec zmarły, albo mój anioł stróż. Wie pan co? I ona tak jakby się skondensowała, tak, że byłem święcie przekonany, po prostu byłem święcie przekonany, że za sekundę to się zmaterializuje. Ja tak sobie tak nawet głowę tak uniosłem, bo ja chyba cały czas stałem. Jeszcze przez chwilę nie pojechałem, nie? W zszokowaniu tym, co się stało, że tego. Zresztą prawdopodobnie jeszcze w tym czasie jeszcze światło się zmieniło na czerwone.
Już teraz nie pamiętam. Ja przez sekundę już mówię: „O kurczę, zobaczę, co to jest", że to się zmaterializuje się. I wie pan, co się stało? Jak ja pomyślałem, to się zmaterializuje. To teraz wie pan co? To spłynęło po szybie. To było niewidzialne, ale ja to czułem. Ta energia, tak nazwijmy to energię, bo nie wiem, jak to nazwać. I mogę panu powiedzieć, jaką to ma konsystencję. Może pan sobie wyobrazić, jak ktoś chluśnie tam kubkiem wody na, na szybę, to wie pan, co się dzieje.
Ona spływa szybko, prawda? Czyli spłynie. A jak ktoś by tak wie pan co, taki kubek czy coś tam powiedzmy oleju na szybę, to ten olej to wiadomo, że płynie wolno i takim, takim zakoliście. Tak to spływały jakby tak olej wolno, zakoliście. I wie pan co? Ja tego nie widziałem, ale ja to raczej ja widziałem i nie widziałem. Ja to czułem, że to takimi zakosami spływało. I mogę panu określić nawet, że to miało grubość może trzech, czterech milimetrów. Nawet to, to widziałem, a nie widziałem i nie widziałem. To czułem.
I to tak spłynęło po prostu po mojej szybie. Ja to nazywam energią, bo nie wiem, co to było. Jak to spłynęło, no to wszystko, że tak powiem, strach odszedł. Wszystko odszedł ja i wszystko wróciło do normalności. Ja już wtedy pojechałem. Tego typu zderzenie, nie? Także to-
[32:12] - To tak jakby coś wpłynęło na pana, tą falę strachu. Tak można odnieść takie wrażenie.
[32:19] - Tak, oczywiście. Ależ oczywiście, bo to nie było tak, że to tak, tak. To ja to w sensie, że w ten sposób mnie zatrzymało, nie? Bo to wie pan, jak się czyta różne historie, to ludzie słyszą głosy: „Stój!" tam „Nie idź!" czy coś, a mnie w ten sposób zatrzymało. Fala strachu, że idzie fala strachu. Ale później to wie pan co? No właśnie to energia, która wisiała tuż, tuż nad samochodem, tak powyżej, powyżej. I to nie było od strony kierowcy, tylko od strony pasażera to wisiała. Znaczy w sensie ja to czułem, tego nie widziałem, prawda? Energia, które mówię: „O kurczę, tam jest".
Albo mówię, tak pomyślałem: „Albo mój anioł stróż, albo mój zmarły tata", nie? Bo mama jeszcze wtedy żyła. I to tak. I wie pan co ja to poczułem? To się, jak to się mówi, kondensuje. Jak to się nazywa? To tak się zagęszcza, prawda? Tak jakby się skupia się w sobie, jakby tak w sobie się, się zapadała. I wtedy mówię: „Kurczę, tak". Ale przez pół sekundy bym sto procent bym się, kurczę, o wszystkie pieniądze świata założył, że ja to zaraz zobaczę, co się zmate.
Ja to czułem, że to nie ma innego wyjścia, jak się zmaterializować. To ja to zobaczę. Tak mówię: „O kurde, zobaczę albo anioła stróża, albo mojego ojca zmarłego". I to wtedy tak siu spłynęło. Tak wie pan, ja takie zakola jak olej po mojej szybie. Mówię nawet mogę panu powiedzieć, jaka była grubość trzy, cztery centymetry. Milimetry przepraszam. Ja to czułem tak po prostu. Jak sobie spływała. Tak wie pan, jak wie pan, bo wodę sobie tak ziom i zleci, nie?
Bo jest tam lekka, tam to i tak dalej i tego. A to było jak olej spływa tak to sobie jak olej wyobraziłem. To tak no to trwało kilka sekund. Z pięć, sześć sekund to nie było tam nie wiem, wie pan, jakiś długi czas, może dziesięć sekund, bo to wyraźnie spływało po szybie. Jak to spłynęło, no to wszystko wróciło do wszystko, wszystko. Strach mnie opuścił, wszystko wróciło do normy. Świat znowu się zrobił rzeczywisty. No dobra, to jedziemy. No i tak, tak i to i to. I to wie pan, to była ingerencja taka wie pan, ratujące życie, nie?
[34:05] - No są to na pewno. Jest to na pewno jedna z takich sytuacji, gdzie, gdzie trudno nie odnieść wrażenia, że nad nami czuwa jakiś ktoś tam z ktoś wyżej, że tak to ujmę. Ja panu powiem, że czasami też mam takie-
[34:18] - Oczywiście.
[34:19] - Też mam kilka takich sytuacji. Ja w dwa tysiące szesnastym roku podczas medytacji odprowadziłem do światła taką moją przez przedwcześnie zmarłą przyjaciółkę i od tamtej pory kilka, kilka razy mi się zdarzyły takie właśnie sytuacje, gdzie przyszła jakaś myśl na temat tego, co, co się zaraz, co się, co się w danym dniu wydarzy. Ja mam taki na przykład taki z takich drogowych zdarzeń. Mam na przykład kilka takich przypadków. Ja mam taki zwyczaj, że zawsze jak idę na jakieś zakupy, w ogóle unikam jak tylko mogę komunikacji miejskiej. Samochodu nie posiadam, więc na zakupy zwykle chodzę pieszo i po prostu mam taki zwyczaj, że zawsze chodzę z założonymi słuchawkami. Jakaś tam muzyka, jakaś gra czy tam jakieś radio, jakieś, jakaś publicystyka jest włączona i tak dalej, i tak dalej.
[35:10] - Mhm, mhm, mhm.
[35:12] - I kilka razy mi się tak zdarzyło, że jak wszedłem na pas, wszedłem na tą, na tą zebrę, na przejście dla pieszych. No tutaj w mojej okolicy kierowcy niestety niezbyt sobie szanują, że tak to ujmę przepisy ruchu drogowego i kilka razy mi się zdarzyło, że jak wszedłem na przejście dla pieszych, to coś jakby mnie złapało. Coś mnie cofnęło i w sekundę później jakiś wariat w BMW na przykład przejeżdżał mi przed nosem, kompletnie ignorując fakt, że próbowałem przejść.
[35:45] - No, no wie pan, no pana fizycznie coś pana fizycznie cofnęło, że tak powiem, nie?
[35:50] - No tak. A to nie było, nie było co prawda jakiejś tam fali strachu czy czegoś podobnego, tylko po prostu tak, jakby mnie coś złapało za kołnierz albo powiedziało: „Hej, stój, cofnij się, bo tutaj jakiś, jakiś pirat drogowy zaraz cię rozjedzie". I też mam-
[36:05] - No to wie pan-
[36:06] - Kilka takich sytuacji, gdzie po prostu prawie mały włos, a, a po prostu nie rozmawialibyśmy teraz.
[36:15] - No, no to wie pan, ktoś nad panem coś, coś czuwa, nie? Bo ci pechowcy, nad którymi nie czuwają, nie czuwają, to już nawet nie wiemy, że nie żyją, prawda?
[36:24] - Pechowcy mogą po prostu się nie słuchać tych, tych różnych sygnałów.
[36:30] - Ale to-
[36:31] - I straty.
[36:32] - Wie pan, pewnie takieI takie, i takie pewne sytuacje też są, że ludzie i te ignorują, nie? Takie zastrzeżenia. To pewnie też są. A teraz jak pan pozwoli, to teraz bym powiedział tu drugą sytuację. To było tak pół roku później. Jak, jak wie pan, co jeździłem taksówką w nocy. Jak powiedziałem, kończyłem pracę o piątej rano. Jedziało na Wiosny i, i tam miałem do domu do przejechania własnym samochodem z trzy kilometry właśnie autostradą, nie? I, i tam trzy czy pięć skrzyżowań było. No więc ta firma była blisko tej autostrady.
Ja mieszkałem niedaleko skrzyżowania, bo to, to jest, że tak powiem, to jest ważne, co tam było do przejechania, nie? I wie pan co? Po pracy wie pan co? Po takiej jeździe taksówką pan wie, pan wie, pan jest po, po tym, po nocy zmęczony i poddenerwowany wszystko, bo to różni klienci są i tego. O! A tak tego pan nie musi, wie pan nagrywać, puszczać. Jakieś chcieli, chcieliśmy obrabować kiedy Italianie i czarny nie? I nie obrabowali. Jednemu rękę połamałem samochodem, niechcący, znaczy przez przypadek. Wie pan, coś nade mną czuwa, nie?
Ale to tego jeszcze będziemy opowiadali. Różne rzeczy tu się działy. W każdym razie tak. Jadę do domu, nie? Jadę do domu. Nie. Skończyłem pracę, wsiadłem w swój samochód i go troszkę jeszcze grzałem. Byłem zmęczony. I wie pan co? I tak sobie dłonią przetarłem tą no twarz i tak huh.
Teraz tylko do domu się wyspać, nie? Jak przecierałem dłonią twarz, to zobaczyłem w mojej głowie taki obraz, jak mu-- to jest taki, jak by to powiedzieć, to nie był taki czysty obraz. To takie wyobrażenie, jak mój samochód wje-wjeżdża w poprzek, w poprzek drugiego samochodu, nie? A ja? Wie pan co? Ja już tam pracowałem chyba dwa czy trzy lata, także ja to, to wiedziałem, że między piątą a szóstą policję. No to, to tak, tak. Tutaj nie łapię tak jak w Polsce, że uważaj, bo to cię zaraz wyłapią. Tutaj to, to człowiek ma to dostanie raz na dwadzieścia lat. Tu tak nie łapią.
To w każdym razie o co chodzi. Jakoś skończyłem to tak. Pasów nigdy nie zapinałem. Jedna ręka na kierownicy, jedno oko spało, drugie jechało i znałem trasę i się jakoś przyjdę do domu szybko, nie? Bez pasów i jak najszybciej. Ale jak po tym ostrzeżeniu, ale to już było wcześniej, po tym, jak mi coś życie uratowało, to wtedy już ten, tym, w tym czasie już byłem. Wie pan, ja, ja nie zlekceważyłem. Byłem bardzo tego, jak by to powiedzieć. Już byłem wtedy bardzo gotowy, nie? I tak.
Dobra - mówię. Tak se myślę, no ale gdzie wjeżdża? Tu jest skrzyżowanie, kurczę, tu dwa skrzyżowania, tam do mnie sto trzy, pięć skrzyżowań. O tej godzinie nie ma ruchu. Tak to zły człowiek próbuje wszystko tego sobie, nie? Usystematyzować. No dobra, ale zapiąłem pasy. Dwie ręce na kierownicy i jadę. Już ostrożnie jadę. Oczy, tego.
I wie pan co? Przejechałem te dwa skrzyżowania. Wjechałem na autostradę. Autostrada jest trzypasmowa, nie? A ja? Teraz to jakoś mi przeszło, ale na, na początku miałem taki zwyczaj, że zawsze jeździłem środkowym pasem. Taki kolega powiedział: „Wiesz co, Witold? Ja zawsze jeżdżę środkowym pasem, bo wiesz, jedziesz środkowym, coś się stanie, uciekasz na prawo, na lewo. Jak jesteś na lewym albo na prawym, to masz tylko w jedną stronę możesz uciekać. Dla bezpieczeństwa.” I jadę.
I proszę pana, proszę wyobrazić, ja przejeżdżam przez Bronx, nie? To tam jest taki, tam o Bronxie to wszyscy słyszeli, nie? Nie jest taki straszny, jak to tam piszą czy mówią. Tam się da żyć. Ale o co chodzi? Prze-prze-przejeżdżałem przez miasto. Ta autostrada biegła przez miasto i na środkowym pasie proszę pana, to jest, a! To jest, bo ja wiem, ja, ja, ja miałem uważać na tym, miałem uważać na, na te skrzyżowania, nie? Bo jak coś się kojarzy, że, że w poprzek uderza w poprzek stojący samochód, to no to gdzie? Czy na skrzyżowaniu wyjedzie, nie?
No bo gdzie? I proszę sobie wyobrazić. Tylko mówię jechałem już ostrożnie, wolno. Że na środkowym pasie stał w poprzek postawiony samochód i to, i to sto procent to nie był samochód zepsuty, tylko jak się pięknie mówi m-mniejszości etniczne się zabawiały i sobie postawiły dla jaj samochód. Tak to, tak to oceniam. Nie na mnie, tylko na pierwszego lepszego, kto się tam zabije. W każdym razie dzięki temu tylko, że-- bo tak wie pan. Świetne reflektory, już tak się robi, już tak niby ciemno, niby, niby jasno, nie? To jest ciężko, nawet te reflektory dobrze nie oświetlają, nie? Ja go zobaczyłem dosłownie, jak stanąłem tak blisko, wyhamowałem i żeby go ominąć, to musiałem cofnąć, nie?
I gdyby, gdybym kurczę normalnie jechał tak jak zawsze, to bym się kurczę zabił, bo jak bez pasów to bym przez przednią szybę wyleciał, tak jak zawsze szybko się jeździło. I to jest nie do uwierzenia, że ten samochód stał na środkowym pasie, nie na żadnym. I stał tam. Ja nie wiem, co się później stało, bo też nie było telefonu, żeby tam zadzwonić na policję. Słuchajcie tam, zabierzcie go czy coś. Po prostu cofnąłem i wyjechałem. Też nie do uwierzenia, ale, ale ja myślę, że wie-wiele, wiele osób to mi. Opowiadałem kilku znajomych. Ja mogę wam do tej, do tej pory wiem, w którym to miejscu było. I jeszcze tak biegła troszkę w dół ta, ta, ta, ta droga, nie?
Tylko mówię, szybko nie jechałem. Dwie ręce na kierownicę i już byłem zupełnie tego. Zupełnie no to wie pan, uwa-uważałem, co ja robię, nie?
[41:15] - I to była dokładnie taka sama sytuacja. Tak samo to wyglądało, jak pan to widział wcześniej, tak?
[41:20] - Tak. Znaczy, że ten obraz to był taki wie pan co? To nie był taki obraz, który taki bardzo. Znaczy, wie pan, to takim jakby zamgło jakieś takie, takie te.
[41:28] - No tak zwykle to wygląda.
[41:28] - Ale, ale w każdym razie dokładnie, że mój samochód tak, tak, że mój samochód wjeżdża w poprzek w stojący samochód. Dokładnie tak, jak to widziałem. Tylko wie pan co? Ja mówię kurczę, no gdzie? Tak sobie liczyłem. No tak, trzy stu czterdzieści dwa skrzyżowania tam. Pięćset, to trzeba na tych skrzyżowaniach uważać, prawda? No bo gdzie ci może samochód w poprzek wjechać? Na skrzyżowaniu, nie? No tak logicznie.
No też będzie kierowca, jak tam trochę jeździł. A to się stało na najmniej spodziewanym miejscu, czyli na, na highwayu proszę pana, nad ranem, na środkowym pasie w poprzek. To nie był zepsuty. Wie pan, się komuś zepsuł. To by w dół to by sobie zjechał, wie pan. Jeszcze zdążyłby sobie z górki się stoczyć na, na pobocze, nie? Bo tam zawsze jest jakieś pobocze na autostradzie, mniejsze czy większe. To, to sto procent postawili sobie te takie różne dziwne ludzie dla jaj. I pewnie sobie gdzieś w krzakach siedzieli, bo to przez miasto biegła ta-- pewnie sobie gdzieś w krzakach siedzieli i się czekali, aż ktoś się tam rozwali, nie? I będzie wesoło.
No bo przecież go diabeł nie postawił, nie? Na mojej trasie. To musiał człowiek zrobić. I dzięki temu właśnie tego uniknąłem tego. Huś! Szybko na autostradzie wie pan, taki ten bez pasów to przez przednią szybę człowiek wylatuje. Jakby nie wylatuje, to by się o tą szybę zabił. Kark złamał, wszystko. Albo na kierownicy się tego, nie? No to taka historia byłaI dzięki właśnie tej, tej sile wyższej takiej jeszcze, jeszcze, jeszcze sobie żyjemy, nie?
A te dwie rzeczy, które z portfelem się stały, to, to jak ocenić? Nie wiem, jak ocenić to. Tam już panu zostawiam interpretację. Jedno jest pewne, że to się zdarzyło i tu nie może być mowy o, wie pan, jakiejś pomyłce czy jakimś tam niedopatrzeniu, bo to wie pan, czym, czym urządzenie jest, jest prostsze, tym, tym trudniej jest coś zepsuć, nie?
[43:02] - Ja tutaj właśnie tak mi się skojarzyło z artykułem, kiedy, który kiedyś tłumaczyłem dla potrzeb, yy, serwisu Radia Paranormalium, yy, psychiczne wyczuwanie-
[43:12] - Aha.
[43:12] - Nadchodzących katastrof. I tak mi się skojarzyło, że to chyba było coś podobnego. Te sytuacje, które pan opisywał. Jakoś tak coś, jakoś pan wyczuł coś , co się, kolokwialnie mówiąc, święci i, i, i dosyć szybko to się panu sprawdziło.
[43:29] - To wie pan co? Ja panu tak powiem. Ja panu daję, że tak powiem, się z panem zgadzam, bo ja mam czasami coś takiego, takie mniej drastyczne, mniej takie czasami, wie pan, takie zupełnie takie normalne, takie normalne jakieś rzeczy, że o coś tego. Coś na przykład kiedyś miałem takie tam, a to już parę lat temu, że wie pan, byłem poza domem i coś tak mi żelazko chodziło po głowie. Żelazko, żelazko. Ja mówię: a co żelazko? Przecież nie zapracowałem, zostawiłem wyłączone czy coś? A łupię, no spalę, nie? A co żelazko mi po głowie chodziło. Wracam do domu.
Za chwilę przyszła sąsiadka pożyczyć żelazko ode mnie. Może czekała, aż wrócę do domu, żeby żelazko. Pomyślała o tym, nie? No to...
[44:07] - No może. Może tutaj jakiś przypadek telepatii nastąpił między wami.
[44:12] - No, no być może. Ja tej sąsiadki tak naprawdę to nie znałem, wie pan, bo często jest to między ludźmi, którzy się tego, którzy się tam dobrze znają, tak? A tę sąsiadkę to znaczy znałem, ale tam nie przyważam zamykam. A wie pan co? Jeszcze jedna historia, co mi się przydarzyło na Ukrainie. Jeżeli panu tego, to może się panu przyda do czegoś. Bardzo dziwna rzecz. Też o czystym strachu. Tutaj zacznę tak tytułem wstępu. Jak ja przez wiele lat co roku jeżdżę do Polski.
W tym roku w sierpniu też przyjadę na trzy tygodnie. Oprócz tego ostatniego roku, co była ta cholerna ta panika z tą pandemią to nie byłem, nie? Ale przez wiele lat jak otwierali granice, to jak przyjeżdżałem do Polski, to zawsze na trzy, cztery dni wyjeżdżałem, wie pan, na wschód. Mnie zawsze tam ciągnęło na wschód, nie? I tym sposobem zwiedziłem Estonię, Łotwę, Estonię, Litwę. Byłem wiele, wiele razy. Nawet u pana Łukaszenki byłem chyba trzy lata temu na Białorusi, gdzie mi się zresztą bardzo podobało. W tym roku chciałem jechać, ale nie wiem, czy się uda, bo wie pan, tam niszczą tą, tą Białoruś, nie?
[45:08] - No tam podobno nie jest tak źle jak to u nas w mediach przedstawiają tą sytuację.
[45:12] - Nie, oj, oj!
[45:13] - Znaczy politycznie jest gorąco-
[45:15] - To jest porządny kraj.
[45:15] - Taka sytuacja bardziej, bardziej taka ogólna to, to jest dosyć taka pozytywna się wydaje.
[45:22] - Na Białorusi?
[45:23] - No, no tak.
[45:24] - Proszę pana, bardzo przyzwoity kraj. Tam byłem tylko raz, tylko raz byłem w Grodnie trzy dni. I wie pan co? Ja jechałem tam z bratem, z bratową i jej, jej dwiema takimi pannicami wtedy były takie tam szesnaście, osiemnaście lat dziewczynami. I proszę pana, te wszystkie takie, wie pan, jak się te, jak się mówi po polsku ogłoszenia tak? Te, te. To miały te takie, wie pan, nie wiem, jak to się nazywa na fachowo, te takie, no na komórkę co można zrobić te, te takie nie wiem, jak to się nazywa nawet. Te appsy czy coś. Także wie pan co takie-
[45:53] - Aplikacje.
[45:53] - Zaawansowane technicznie, to mówiąc. A, o właśnie aplikacje. Te no jak się nazywa przejście dla pieszych to wszędzie, wszędzie były. Znaczy może nie wszędzie, ale bardzo dużo cyfrowych. Wie pan, to liczy dziesięć sekund, trzy sekundy, nie? Czego w Nowym Jorku nie ma. Znaczy są, ale bardzo rzadko, nie? A tam były. Proszę pana, kawiarenki były takie ładne. Ja bratowej powiedziałem: „Słuchaj Gosia, takiej kawiarenki, wystrój wnętrza to ty w Nowym Jorku nie zobaczysz".
Te wszystkie coffee makery co mieli to wszystko wie pan, jest takim tym. To wszystko było, yy, nowoczesne tego. Ja byłem zachwycony tym wszystkim. I porównałem do Nowego Jorku, bo wie pan, jak ktoś, jak tu żyję trzydzieści parę lat, to ja wiem, jaki tu jest syf, nie? Za przeproszeniem. I tu, i tu się liczą pieniądze. Tutaj estetykę, estetyka ma bardzo wiele do życzenia tutaj, nie? Wejdzie pan do kawiarenki. Dobra, zrobię pani dobrej kawy i tego, ale wystrój jest taki, jaki jest i na pewno nie jest taki piękny, jak był w Grodnie. A to, a to jest małe miasteczko, Grodno.
W tym, no w Mińsku na pewno jest ładnie. Tak byłem zachwy, taki zachwy-- wie pan co, to jest te, te. No nie przesadzajmy. Ci ludzie tam skromnie żyją, nie? Ja wiem, ale to oczywiście też inaczej jest. To wszystko propaganda, cholera. To jest porzą, porządne. Naprawdę wiele rzeczy, które mnie zachwy-- znaczy nie zachwyciło, zaskoczyło, że to w ogóle jest, nie? Msze były tam w kościele, mówili, mówili, mówili, że Polaków tego. Msza była w Grodnie.
Weszliśmy do kościoła po polsku ksiądz odprawiał. Czysto, ładnie. Oj, naprawdę bym był bardzo zadowolony. Dlatego chciałem jeszcze raz pojechać. No ale nie wiem, czy pojadę, bo. No bo jest, jak jest, nie? Brat się boi jechać teraz.
[47:25] - No może. Może się uda. Może się uda pojechać, jak się ta pandemia cała skończy. Oby.
[47:32] - A to wie pan, to dzisiaj byłem u tej, no u pani doktor mojej ten po tabletki na ciśnienie, bo tylko to jedno biorę. To, to ten. No mówię: „Pani doktor, co to za pandemia, jak tylko jeden znajomy zmarł przez rok, nie?” Ona mówi: „Wie pan co? Mnie, nie będę z panem na ten temat rozmawiała”. Ona sama w to nie wierzy. Ale, ale na wszelki wypadek to nie chce ze mną rozmawiać. To raz. A wie pan co? Polacy się bardziej boją tej, tego. Tutaj pandemia niż tacy-- niby istnieje, ale to nie jest temat rozmów tak normalnie, wie pan?
Zresztą ja wiem, jak brat. Mówi: „Słuchaj, czemu ty się nie zaszczepisz? Czemu to?” Ludzie to tak to nie przeżywają tego ludzie. Jest mniej, jest mniej, powiem inaczej. Mniej straszą. Tak bym to powiedział, nie? Nikt mi się nie każe zaszczepić, a pracuję z ludźmi. To tak polski to bym sto procent musiał się zaszczepić, bo powiedział albo, albo tego, albo, albo rzucasz pracę, cię wyrzucają cię z pracy, albo się zaszczepisz. Ja rozmawiałem tam, wie pan, z ludźmi, którzy... Znaczy z ludźmi, z taką dziewczyną.
To jest siostra, pracuje tu na Kuj się w szpitalu. No to powiedzieli, że jak chce się zaszczepić to się zaszczepisz, nie? To nie. Większość odmówiła, nie? I się nic nie stało. Pracy nie stracili. To trochę inaczej to przebiega. No ale nieważne. W każdym razie-Pojechałem na Ukrainę, prawda? Raz jeden byłem.
Więcej tam nie pojadę już. To był i to był dokładnie ostatnie lato przed tym wie pan, jak im to zrobili Majdan, nie? Demokrację chcieli wprowadzać tak, że aż musieli pouciekać do Polski, nie? Parę milionów i rozpieprzyli cały kraj. Nie mam żadnych uprzedzeń do Ukraińców. Ja znam, wie pan, znam to, jak się pięknie mówi po-- pięknie się mówi o zaszłości historycznej z Ukraińcami i tak dalej. Nie mam tego. Nie mam żadnych z tych uprzedzeń ani do ludzi, ani do tego kraju. Gdziekolwiek, jakiej kiedy, ile razy tam byłem, wiele razy byłem na tym Wschodzie, nigdy mnie nic złego nie spotkało. Nie mam żadnych takich, wie pan, bo czasami wie pan, jak jest.
Jak ktoś kogoś coś złego spotka, to potem jest nieufny czy się boi, czy tego. I nic na świecie nie spotkałem, tak że jechałem tam tego. No byłem, się cieszyłem jak dziecko, jak przekroczyłem granicę, nie? Tam jest tak, że tak wie pan, to nie jest do Unii, to tam w półtorej godziny się stało, ale ci pogranicznicy byli mili. Tam kilka takich pytań zadali. I teraz tak. Co się stało, to tak: po dziesięciu, piętnastu minutach od wjazdu, a jechaliśmy do Lwowa, nie? Nie powiem panu przez jakieś te, jakie kwestie, bo nie pamiętam. Do Lwowa jechaliśmy samochodem z bratem, bratową i, i, i, i no tymi dwiema jego córkami, nie? To było, nie wiem, ile siedem lat temu, sześć.
Już, już parę, parę lat było. Może osiem. W każdym razie to były ostatnie wakacje przed tą, przed tą tam rozróbą, nie? I po dziesięciu, piętnastu minutach jak wjechałem na Ukrainę, poczułem strach. Wie pan co? Zacząłem się taki robić, no zacząłem się robić taki nerwowy, jakiś taki nie swój. A siedziałem, ale o co tu chodzi? Nie pamiętam. Też, też było po południu, ale tak słonecznie, ładna pogoda. I proszę pana, ten strach mnie nie opuścił.
Tam byliśmy trzy czy cztery dni. Taki nieracjonalny, czysty strach, nieokreślony, przed niczym. Przed tego się masz bać czy tamtego. Nie. Po prostu strach, który we mnie siedział i który co dnia narastał, nie? Nic mi się tam nie podobało. Jak wszędzie, zawsze mi się wszędzie podobało. Wszędzie, wszędzie. Ja zawsze byłem zawsze inicjatorem tych wypraw, nie? Bo to ja ich namawiałem, żeby pojechali.
Wszyscy byli zadowoleni oprócz mnie i cały czas we mnie siedział strach. Nieokreślony, nie przed niczym. Wie pan, czasami jak ludzie mówią, że-- znaczy mówią ludzie, sami wie, wie pan, jak ludzie są w innym miejscu, nie? To trochę mają takie zjawisko deja vu, czy jak to się nazywa, że tam się coś przypomina, że tu byli, tu widzieli. Zero takich rzeczy, nic. Nic, nic mi się strach, który mi się niczym nie kojarzył. Czasami ludzie wie pan, się boją przejść przez ulicę, się boją wyjść po zmroku, się boją wsiąść do samochodu, mają jakieś takie fobie. A tu nic. Rozum mi mówił, że się nic nie dzieje, że w sensie takim, że się nic mi tu nie stanie, bo jest bezpiecznie. I się nic nie stało.
Bezpiecznie było oczywiście, ale strach we mnie siedział. Po prostu doszło do tego, co, co codziennie był większy. Chodziłem z nimi, bo chodziłem. No bo co miałem zrobić? Ja bym chętnie wrócił do Polski, ale co, co miałem zrobić? Jakby mnie, kurczę, głowy urwali, nie? Bo ja ich namówiłem i im się spodobało. I co miałem zrobić? I irracjonalny strach, który we mnie siedział i narastał, że ostatniego doszło do tego, że ostatniego dnia to z domu nie wychodziłem prawie. Byliśmy chyba zjeść śniadanie.
Oni tam sobie poszli, ja siedziałem w domu i czekałem na wyjazd. Zacząłem dostawać takich krótkotrwałych ataków paniki, nie? Które jeszcze, jeszcze byłem, byłem, byłem w stanie, że tak powiem, nad sobą panować. Nic tam się nie działo. To sobie jakoś to starałem się wytłumaczyć. I teraz tak wie pan, ta analogia. Jak szedłem do tego sklepu, co mi się ten sznurek odwiązał, to był taki krót-- bardzo krótkotrwały ten. Znaczy może nie takiej wielkiej paniki, ale taki też, że mnie ktoś chce portfel ukraść czy tam pieniądze, nie? A tam nic. Nic, nic mi się ten strach nie kojarzył.
Po prostu strach się boisz, a nie wiadomo czego się boisz, nie? I po prostu siedziałem ostatni dzień w domu i czekałem na wyjazd. I wie pan, nad czym się tylko zastanawiałem się? Czy to ma, czy to ma związek z tym, że jestem na Ukrainie, czy to-- już tak myślałem, czy może jakś chorobą po prostu mnie zaatakowało. Bo się, bo się raz brata pytałem, czy tam nie ma jakichś psychiatrii w Gdańsku, bo ja jestem z Gdańska, nie? Bo czy, czy powiedział, że nic nie, bo się mówi do psychiatry czy zaprowadzić mnie jak trzeba. Nie wiem, czy mi wierzyli. Po prostu strach we mnie siedział. A i, i wie pan co? I to było trzy, cztery dni, to jakoś to przeżyłem.
Chociaż co, co dnia było gorzej. Gdyby tak został dłużej, to bym chyba błędy dostał. Ja nie wiem, co by się stało. Na szczęście wyjechałem i potem już tylko ostatniego dnia coś zastanawiałem się tak: co będzie, jak ja wrócę do Polski? Czy to mi minie, daj Boże, czy faktycznie trzeba iść do lekarza? Bo już mówię o podłożu tego, nie? Czy to jest związane z tym, że jestem tutaj konkretnie na Ukrainie, we Lwowie, czy to może coś jakaś opętała mnie, raczej w cudzysłowie jakaś choroba mnie tego dopadła, nie? I to był absolutnie rozum mi mówił: "Słuchaj, nic się nie bój, nic ci się tu nie stanie. Jest bezpiecznie". I faktycznie zero problemów, zero problemów.
Ale wie pan, strach to jest strach. Na tym, na tym jak, jak wie pan to ile mogłem, to nad tym panowałem, że nie robiłem jakichś głupot, nie? Ale już dostał, dostał, znaczy dostałem taki atak paniki, nie? I teraz jak, jak, jak jechałem na Ukrainę, to po dziesięciu, piętnastu minutach zacząłem się czuć nieswój, nie? I to narastało. I teraz zastanawiałem się, co będzie jak wrócę do Polski. Przekroczyliśmy granicę tak, tak koło południa. Jechaliśmy do Przemyśla w innym, w innym punkcie, ale nie powiem panu nazwy, nie? I wie pan, sam fakt przekroczenia granicy nic nie zmienił. Dopiero gdzieś tak może po dwóch godzinach zaczęło mnie tak odpuszczać.
Zacząłem się czuć lepiej. Tak może wie pan, już pod sam wieczór, może tak po czterech, pięciu godzinach normalnie zacząłem się czuć normalnie. Ten strach ze mnie wyszedł. I też nie wiem. Nie wiem. Nie wiem dlaczego. Czy mnie, czy mnie w poprzednim życiu-
[54:02] - To było długo przed Majdanem i zajęciem przez Rosję Krymu i wschodniej części Ukrainy?
[54:06] - No to było, proszę pana, nie, to były ostatnie, ostatnie wakacje. To był lipiec, ostatnie wakacje przed tym. Ja już też myślałem, że to może jakieś przeczucie, że tam u nich będą wojować, nie? Ja też już potem, potem, potem myślałem, ale, ale ja nie wiem, czy, czy może. Może wie pan, jak to człowiek trochę się coś, jak to mówię, jak już rozmawialiśmy, prawda? Stara się sobie racjonalizować wszystko, cokolwiek się dzieje, nie? Taka nasza ludzka natura. Ale, ale mówię, nic mi się nie kojarzyło, że to byłem w tym miejscu, że mnie coś złego spotkało, czy cokolwiek. Nic. Czysty strach, który we mnie siedział i nic mi nie mówił, tylko, tylko strach o mnie, nie?
Nic mi się nie kojarzyło. Tak se, tak se myślałem. Może w poprzednim życiu mnie coś spotkało.A potem sobie też skojarzyłem. Być może to był ten przed, przed tą wielką wojną jakiś, ale nie mam pojęcia.
[54:52] - No mi się to skojarzyło z-
[54:53] - W każdym razie, że tak-
[54:54] - Z czymś, co mi się przydarzyło w zeszłym roku. Dzień, dosłownie dzień przed tymi protestami po, po decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Tak, taki nagły wybuch gniewu nastąpił w, w Polsce. Te protesty się rozwijały po całym kraju.
[55:11] - Tak, tak, tak wie pan, ja-
[55:11] - Ja dosłownie dzień wcześniej miałem takie-
[55:14] - Śledzę, co się dzieje.
[55:15] - Dzień wcześniej miałem takie, takie w... Byłem po prostu wkurzony jak szerszeń. Taki, taki totalny, za przeproszeniem taki wkurw na wszystko i na wszystkich, co, na wszystko, co żyje. I dosłownie dzień później zaczęły się te protesty. Dzień później wyszła ta decyzja Trybunału w sprawie aborcji i zaczęły się te protesty. I ten taki, taki ogólnonarodowy wkurw na władzę się rozpoczął.
[55:39] - Aha, aha, aha.
[55:40] - To ja dosłownie dzień wcześniej byłem po prostu, no lepiej do mnie nie było, lepiej do mnie było nie, nie podchodzić, bo można było wyrwać. Kompletnie nie wiedziałem skąd mi się, nie wiedziałem, skąd mi się to wzięło. Po prostu byłem taki, po prostu byłem nie w sosie. Skrajnie nie w sosie.
[55:57] - Aha, aha. No to takie rzeczy się po prostu, no, no, no zdarzają ludziom tego. No ja mam tak wiele, wie pan, takich mniejszych, a nawet takie powiedziałem, to takie, takie większe, które mnie dotknęły, nie? Ale mówię, nie umiem tego strachu wytłumaczyć sobie.
[56:12] - Tak, takie dziwne odczucie, które potem się okazuje, że mogły mieć związek z czymś, co się, co się stało jakiś czas później.
[56:19] - Tak, tak, tak. Bo często wcześniej są, prawda? Zwiastują coś. Tylko mówię, wtedy to mi się nie kojarzyło i teraz, i teraz tak potem myślałem to może to wojny tak jakoś. Ale ja wiem, ja to wojny nie mam w sensie takim nic wspólnego, że tam nie mieszkam, tam nic, nie tam moi bliscy nie mieszkają. Nie tego, nie. No także to, to no mówię, no to są takie rzeczy, które człowiekowi się przydają, się przydarzą i potem, i potem nie wiesz, nie? Nie wiesz. Szukasz wytłumaczenia, ale nie wiesz.
[56:47] - Dokładnie.
[56:48] - Mówię, może być kilka, kilka, kilka różnych tych. Kurde, ja to tak, tak ostatnio, znaczy ostatnio tak jak jestem u tej znajomej, to tak tego kota tak obserwuję i co? I co taki biedny kotek? Ma ograniczone zmysły i co on pojmuje coś z tego, jak ten świat nasz ludzkie zrobiły? Nie pojmuje, nie? Tak samo my nie tego. My, my, my, my, my, my tylko jesteśmy też. Też mamy bardzo ograniczone zmysły, prawda?
[57:13] - No tak.
[57:14] - I po prostu co się dzieje już po tym, to wyżej, że tak powiem nas to tego już niestety nie tego. Nie, nie, nie. Ale to, co panu powiedziałem, to się na to sto procent się zdarzyło i tego, i, i tu nie ma, że szczególnie mówię o tych, tych, o tych, o tych, o tych, o tych, o tym moim portfeliku biednym, nie? Że to, to nie ma, nie ma najmniejszej wątpliwości. To mi się przydarzyło dwa razy w ciągu, jak mówię, z dwadzieścia lat już takiego portfela używam. W takiej konkretnej sytuacji, nie? Że przed tym był taki strach, że ktoś mi pieniądze chce ukraść, a tam ja powiedziałem te słowa. A dziś byłem zadowolony. Zaparkowałem, mówię: „O! Cud, od Boga, że zaparkowałem” tak jakby na potwierdzenie tego tak.
Nie wiem, w sensie, że tak, tak wierz w Pana Boga czy cokolwiek, nie? I to się odczepiło. To tak w zasadzie to nie miało prawa się zdarzyć.
[58:02] - No tak, takie zastanowienie się pojawia. Zastanow, zastanowienie się przychodzi w momencie, gdy już odsiejemy, że tak powiem, wszystkie możliwe racjonalne wyjaśnienia, jakie przyjdą nam do głowy.
[58:17] - Tak, tak. I ciągle, ciągle nie możemy mieć pewności, że to już, już tego, że już doszliśmy do tego, nie? Że zostały tylko te najbardziej prawdopodobne, nie? Bo ten świat jest taki, ten świat w sensie taki ten inny świat jest tak my się tak skomplikowali jak dla tego kota nasz świat, nie?
[58:36] - Dokładnie.
[58:37] - Tego nie na zdrowy rozum się nie, się nie, się nie, ten się nie, się nie ogarnie, nie? No to w zasadzie, w zasadzie wszystko, co ja bym, co miałem do tego do przekazania, nie?
[58:48] - No i to już chyba wszystkie pytania, wszystkie pytania, jakie mi przyszły do głowy, też już chyba zadałem panu. Także rozumiem, że wyraża pan zgodę na wykorzystanie gdzieś tam zapisu tej rozmowy, w której-
[59:01] - Tak, oczywiście, że tak. Po to dzwonię, bo wie pan co? Ja słucham bardzo z zainteresowaniem opowieści innych ludzi. No jak mówię, mam coś do, coś ja mam, coś mi się wydarzyło. Niech inni też posłuchają, nie? Może to się komuś coś przyda.
[59:14] - Może ktoś się odważy i postanowi coś swojego opowiedzieć też. Rozumiem, że pan audycję czasami-
[59:21] - Tak, taka śmiałość, że o ja też coś tego, nie? Ja mnie też coś przeżyło. To jest prawda. To tak zachęca, nie? O, to nie tylko to, bo ja przez wiele lat tak.
[59:30] - No tak, zauważyłem też, że ta audycja czasami tak mocno niektórych słuchaczy otwiera do, do dzielenia się jakimiś swoimi przeżyciami.
[59:39] - No mnie też, bo przecież to się dwanaście lat temu zdarzyło. I tak, a tak słucham, słucham, mówię no, ale przecież ja mogę też opowiedzieć, bo mi się też takie coś zdarzyło, nie?
[59:47] - Dokładnie.
[59:47] - Coś takiego, co trudno wytłumaczyć, nie? Tak że bardzo ciekawą. Gratuluję audycji. Bardzo tego. Bardzo udana audycja, nie? Zawsze czekam, zawsze czekam, kiedy się objawi, nie? Mam zasubskryb- zasubskryb, tak?
[01:00:00] - Zasubskrybować tak.
[01:00:03] - Tak, zasubskrybować takie i tego i czekam. No to dziękuję bardzo i tego życzę dobrej nocy, bo tam już późno u was, nie?
[01:00:10] - No już troszkę ciemno, troszkę się już ciemno zrobiło. No właśnie tutaj trochę, trochę też mamy pogodowych różnych przygód. Gorąco było przez kilka dni.
[01:00:20] - A wiem, wiem, wiem.
[01:00:22] - Cały kwiecień chłodno, mokro, cały maj chłodno, mokro. Nagle przez te kilka dni takich upalnych-
[01:00:28] - Też było chłodno, mokro, było kilka dni upalnych. Teraz było nie mokro nie było, ale chłodno. I teraz od dzisiaj się zaczyna do, do, do, do, do, do, do, do czwartku, piątku. Tylko wie pan, jaka jest różnica? W Polsce jest sucho, prawda? Nie ma wilgoci, jest suchy klimat, a tu jest, tu jest wilgoć.Ta wilgoć potrafi zabić. Ten, ten, ten trzydzieści stopni to nie jest wielka tragedia. Przecież potrafi być dużo więcej, nie? Ale to jest tragedia. Ale kiedy jest wilgoć, to się tu czuje jakby było kurczę-
[01:00:57] - Ciężko oddychać
[01:00:58] - ... trzydzieści stopni więcej. Wilgoć. Oj, no wilgoć to jest coś strasznego. Wilgoć to mówię, to jest cholera, wilgoć, mówię Marku, to jest to. Bo suche to, to... Jak kiedyś lata temu, jak byłem w tym, byłem w Kalifornii, to chodziłem po plaży i to wypadł, to słońce mnie spaliło, ale tam się pięknie chodziło, bo tam było gorąco, chyba cieplej niż tutaj, ale było suche powietrze i tego się nie odczuwa. Wiesz, jak nad morzem, jak jest, jak jest taki wiaterek, to się powietrze nie odczuwa, a tutaj to nawet nad morze pójdziesz, to ta wilgoć cię, ta wilgoć cię nie odpuści nigdzie. To męczy. To jest to nie?
Dobrze panie Marku, to, to pięknie dziękuję i tam jak się na coś przyda to, to, to się przyda, nie? To proszę opublikować.
[01:01:38] - Dobrze. Oczywiście. Ja dziękuję, że, że się pan zechciał tutaj tymi zdarzeniami podzielić. Jeżeli nie ma pan nic przeciwko, to tutaj oczywiście postaram się paru osobom-
[01:01:49] - Nie, nie, nie mam, nie mam
[01:01:49] - ... podesłać też zapis tej, tej rozmowy. Może, może zechcą jakoś nawiązać kontakt. Może, może skomentują jakoś ten.
[01:01:59] - Można dzwonić, można dzwonić czy pisać tekst, nie? Bo ja tego, bo ja no, ee, bo z Polski to mnie to drogo kosztuje, nie? Zadzwonienie. Ale tekst napisać czy na WhatsAppa można. Ja mam WhatsAppa zamontowany, nie? Bo tutaj to mnie nic nie kosztuje. Mogę cały dzień rozmawiać i to mnie kosztuje trzydzieści złotych na miesiąc. Także nie wiem co. Także tu nie ma problemów, nie?
[01:02:20] - No dobrze.
[01:02:21] - Ja uważam, że ja, ja, ja, ja, bo ja jak pan pamięta troszkę te audycje to ja mam od, od, od dziesiąt-dziesiątego, jedenastego roku życia takie rzeczy mi się przytrafiają, także jestem z tym, że tak powiem obyty, ale ciągle coś mnie zawsze, jak to powiedzieć, zawsze coś mnie zaskoczy, zawsze coś-
[01:02:37] - No zawsze jest element zaskoczenia.
[01:02:39] - Coś nowego. Jest i to cenię bardzo. Dobrze panie Marku, to dobrej nocy życzę.
[01:02:45] - Dziękuję wzajemnie.
[01:02:46] - I tego i miłych snów. Do widzenia. Dobranoc.
[01:02:48] - Wzajemnie. Do widzenia. No i do usłyszenia może jeszcze kiedyś. I to by było na tyle, jeśli chodzi o historię przekazaną przez tego słuchacza. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zrelacjonowanych przez niego zdarzeniach. A jeśli macie jakieś swoje historie o spotkaniach z nieznanym i chcielibyście się nimi podzielić, zapraszam do kontaktu. Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium Paranormalny Głos w Twoim Domu. Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach.
Śledźcie zapowiedzi na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na profilach Radia Paranormalium na Facebooku i YouTube. A i przed wyjściem z domu zawsze sprawdzajcie, czy poprawnie przywiązaliście do spodni sznurek z kluczami i czy klucze aby na pewno znajdują się tam, gdzie powinny. No to dobranoc. Tych z państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl radio.paranormalium.pl Numer Gadu-Gadu trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa.
Nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl Można również kontaktować się za pośrednictwem fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Na życzenie świadka w razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu.