Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła różnokolorowe w grupach po dwa, trzy i cztery os... W sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez okno. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty.
Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy brązowy szarak obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na rzewniocy zbiera. Jak o tym myślę? Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, Idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć co tam jest. I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona. Po prostu biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam państwa bardzo serdecznie w kolejnym, czterdziestym pierwszym już odcinku podcastu Mówią Świadkowie, który w całości poświęcony jest na prezentację najciekawszych relacji o spotkaniach z nieznanym, które docierają do Radia Paranormalium. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. Dzisiejszy odcinek w całości wypełni zapis rozmowy z jednym z naszych słuchaczy, który postanowił podzielić się licznymi zagadkowymi zdarzeniami z całego swojego życia. Będzie to zarazem kolejna w historii tej audycji niezwykła, paranormalna spowiedź. Na początek jednak tradycyjnie pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium dla tych z Państwa, którzy chcieliby podzielić się swoimi historiami o spotkaniach z nieznanym. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu.
Nasze numery telefonów to stacjonarne 32 746 00 08, 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype - Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu. 36 08 80 02. 36 08 80 02. Nasz adres e-mail Radio@paranormalium.pl. Można również kontaktować się za pośrednictwem fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium.
Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.
Na życzenie świadka w razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Tym razem wysłuchamy kolejnej już w historii tego podcastu paranormalnej spowiedzi z różnych, mniej lub bardziej spektakularnych zdarzeń, jakich w ciągu całego życia doświadczył jeden z naszych słuchaczy. W rozmowie nasz słuchacz z Nowego Jorku wspomina między innymi o sytuacji przywodzącej na myśl znaki zza światów od jego zmarłej matki. Zwracają też uwagę sytuacje, w których jakiś niewiadomy czynnik uratował go w ostatniej chwili przed utratą życia. Różnie to można nazywać. Może to być zwykłe przeczucie, może to być jakaś nieuchwytna ochronna siła, rodzaj inteligencji.
Interpretacje tych zdarzeń i możliwe ich wytłumaczenie pozostawiam Państwu. Bez względu na wszystko już same opisy tych zdarzeń wywołują ciarki na plecach. Zdarzenia, jakich opisy za chwilę Państwo usłyszycie, nie będą być może tak grubego kalibru jak to, do czego przyzwyczaiło Was kilka wcześniejszych odcinków. Uważam jednak, że warto tych relacji wysłuchać, ponieważ w przynajmniej części z nich wielu z Was znajdzie podobieństwo do zdarzeń ze swojego życia. Mam tu na myśli głównie sytuacje, w których jakiś nieznany nam czynnik w ostatniej chwili, a nieraz dosłownie w ostatniej sekundzie, spowodował podjęcie przez nas jakiegoś działania, które uratowało nam zdrowie, a nawet życie. Zapraszam zatem do słuchania.
Tytułem wprowadzenia kilka słów o tym moim portfelu nie? Pan widzi jak wygląda, prawda? Tak, widziałem. Plastikowe-- tak, plastikowe pudełeczko na sznureczku i ten sznureczek się wie pan tak to się nazywa śluzka od spodni, nie?
Tam gdzie się tam pasek przetego, prawda? To tak zwykłą pętelkę się na zwykłą pętelkę się, się zaczepia i sobie sznureczek jest przymocowany, prawda? A, a te plastikowe pudełeczko do kieszeni idzie, prawda? Także to jest takie bardzo, bardzo proste i bardzo no yy ja tego typu portfel, bo wie pan co, tak naprawdę to jest takie badziewie chińskie, co to co roku, półtora roku trzeba wymieniać, nie? Ale ja go już mam dwadzieścia lat. Bo powiedziałem dlatego, że po prostu w ciągu tych... Znaczy to było dwanaście lat temu, nie?
Mnie się wydarzyły takie-- ja panu opowiem w jakich okolicznościach ja po prostu ten szluve, ten, ten, ten, ten sznurek odpiął się mi od śluzówki bez ingerencji mojej, niczego, jakiś właśnie taki paranormalny sposób. I to jest. I to jest właśnie to. To, dlaczego ja chcę to panu opowiedzieć? Tak.No, no bo wie pan co? No bo umówmy się, że takie proste pętelki nie można odpiąć bez przecinania albo śrubki, albo sznurka, prawda? To jest niemożliwe. No właśnie. A mi się dwa razy odpięła w takich określonych okolicznościach nie? Które by świadczyło o tym, że może, że ktoś tam jakieś tam.
Nie wiem, jak to nazwać. Siła wyższa? Czy ktoś to musiał zrobić, prawda? I dlatego mówię, że używam dwadzieścia lat tego portfela, taki długi okres czasu i po prostu dwa razy mi się takie coś dwa razy przytrafiło. W każdym razie to na pewno nie ma jakiejś takiej, że ja coś zapomniałem przyczepić czy coś, prawda? To po prostu jest sto procent, sto procent, no cudowne zjawisko, nie?
Nazwijmy to w ten sposób. No to możemy- Nie umiem tego wytłumaczyć. Tak, oczywiście, oczywiście. Więc tak to było jakieś dwanaście lat temu, w maju. Inaczej, dlaczego ja tu najpierw powiem o śmierci mojej mamy? Bo ja sobie skojarzyłem, że to moja mama zrobiła nie?
Żeby mi dać znać, ale nie jestem pewny. I to było w maju, proszę pana, był piękny, piękny, takie pierwsze ciepłe dni. Ja sobie w parku siedziałem na ławeczce i wie pan, to moja mama zmarła w maciu czy tam trzy miesiące wcześniej.
Wie pan też ta pamięć o tym wszystkim była taka bardzo tego świeża, nie? I jakoś tak się zamyśliłem o tej mojej mamie, że nawet przez pół sekundy byłem pewny, że siedzi obok mnie na ławeczce. Nie? Z prawej strony nawet spojrzałem. W tę stronę oczywiście nie było, nie? Nikogo. I to jest jedna rzecz. Druga rzecz potem to się to, to się tam to odpięcie się tej, tej, tej, tej, tej, tego sznureczka od śrubki to nastąpiło po południu jak wróciłem do domu, nie? Wróciłem do domu, proszę pana. Mówię, to był, to był, to był taki słonecki fajny dzień. To też ma swoje znaczenie, bo myślałem iść do sklepu. Stwierdziłem, że w lodówce nic nie ma. Mówię, a to muszę coś kupić. Nie?
A do sklepu to miałem ze sto metrów tutaj dosłownie bardzo blisko. I tak jak szedłem do tego sklepu, a ja chcę podkreślić, że ja nie mam żadnych jakichś takich złych doświadczeń, że nikt mi nie nic nie ukradł, nie napadł, nie pobił i tak dalej.
Nie? I w taki taki, taki, no na ulicy było prawie pusto. Taki ładny to nie było, no bo takie ładne słoneczne dzień i to tam, no wszystko wyglądało, wszystko jest bezpiecznie i tak dalej. Nie? I nagle takie nagrałem, dostałem jakieś takie bardzo krótkie, taki jakieś takiego, takiej lekkiej paniki, że ktoś będzie chciał mi ukraść pieniądze czy portfel.
Nie? Taki, taki zupełnie irracjonalne, a co najmniej ktoś by ukradł, nawet jak jest pusto. Biały dzień, nie? A zresztą tak sobie skwitowałem to tym, a zresztą tego mam tam dwadzieścia dolarów i kartę kredytową. To tam wielkie szkody nie będzie. Wszedłem do tego sklepu. W sklepie też jakoś tak było pustawo. Nie? No to jeszcze tak skojarzyłem, a nawet złodzieja nie ma tutaj chętnego, nie? I proszę pana, wybrałem ten sklep, podchodzi do kasy i były tylko ja i kasjerka i wyciągam ten portfel z kieszeni nie? I ten sznurek powinien być przymocowany przy śrubce, prawda? I on nie był. On był odczepiony od samiego do możesz. Szok to, to za duże słowa, ale to był taki strasznie zdziwiony, że wpadłem. Znaczy, że irracjonalnie, czyli po śrubce obmacałem już się chyba pace zaczynało się co zostało? Obejrzałem ten sznurek. No na ludzki rozum to się nie mogło zdarzyć, że sznurek jest przecięty Pan pewny, że ta śrubka była zawiązana?
Ale, ale sto procent, bo wie pan co? Bo to była piąta, szósta po południu, a ja cały dzień. Wie pan, jak cały dzień się jest poza domem, to ten portfel się używa, prawda? Bo tam się obojętnie czy kawę, coś się kupuje, to ten portfel się używa i ten sznurek, on jest za długi, nie? Także on jest taki w miarę krótki, że jak się to portfel wyciągnie, to ten sznurek się napręża także totalnie sto procent to nie jest that akuyś długi nie wiadomo. Raz że mówię, sam z siebie bez tej pętelki i na tym, na tej śrubce się nie utrzymał, a dwa to jest tak, że po prostu jak nie jest przywiązany to, to widać od razu nie on od razu zwisał mi w dół, nie? A to było już po południu, także nie wiem ile, ale kilka razy musiałem go używać, żeby to ja bym taki, w takim takim. No nie wiem, taki, taki, taki z tym. No może zszokowany to za duże słowo, ale taki byłem tym zdziwiony, że się zreflektowałem po chwili, bo zaczął wszystko obmaciwać śrubkę, pasek. Wie pan, ja takie okolicznościach nie, to co by mogło tam być nie tak? Dopiero po jakiejś chwili się zorientowałem, że ta pani kasjerka po prostu na mnie patrzy. Nie? Co tu się dzieje? Zdziwiona. No i zapłaciła.
Oczywiście pieniądze były kartę, bo nic nie zginęło. No i wróciłem do domu. I tak sobie wie pan co, zinterpretowałem, że to moja mama dała znać mi w ten sposób, bo takie miałem takie intensywne, że tak powiem, wspomnienia o niej, nie? Ale nie jestem pewien. Co mnie jeszcze takie zdziwiło, że tak mówię.
Jak szłem do tego sklepu i nagle dostałem takiej bardzo chwilowej, takiej paniki, kurczę, ktoś by mnie chciał ukraść portfel. To też mnie zastanowiło. Nie? Oczywiście nic nie zginęło, jak mówię, nic nie zginęło, tylko ten sznurek, który powinien być, wie pan, prosta pętelka. Czym prostsza rzecz, tym jest trudniej zrobić jakiś błąd, prawda? I sto procent było przymocowane, bo to już był podwieczór i cały dzień tego. Byłem w pracy poza domem, to musiałem ten portfel kilka razy wyciągać, bo to zawsze coś się kupuje, prawda? Tu raz, a drugie, że ja do tej śrubki odczepiałem portfel tam tylko jak prałem spodnie. Nie? A to nie było tak, że spodnie były po praniu świeżo założone i ja tam starałem się założyć.
Nie wiem, ta obsługa tego jest tak prosta, że trudno popełnić pomyłkę. Nie? A pan to wiąże, wiąże z tą sytuacją, z myśleniem o mamie? Mama była jakoś wyczulona na punkcie ewentualnych złodziei mogących coś tam jej ukraść?
Nie, mama? Nie, nie, nie. Ja to wiem. Ja to z braku czegoś lepszego, bo nie wiem, co to było, ale wiem, że to była, nazwijmy to, ingerencja jakiejś siły. Tak? Jakiej siły wyższej, cokolwiek to nazwać. Ale ja to sobie z laku-- z braku czegoś, jakieś.
Wie pan, każdy człowiek dąży do jakiegoś racjonalnego wytłumaczenia, prawda? Cokolwiek mu się przydarzy. No tak. Ja, ja nic lepszego nie wymyśliłem jak to, że to moja mama nie dała mi znać, ale ja pewności żadnej nie mam.No absolutnie żadnej pewności nie mam. Jest tylko, jest tylko to, że, że jest tak wie pan, nie to, nie, nie, nie kwestionowanie, że to mi się przydarzyło i to nie mogło się nic innego przydarzyć, znaczy nic innego. No to nikt. Wie pan, fizyka jak my tu prawo fizyki, jak my tu podlegamy na ziemi ludzie przynajmniej to, to, to, to przeczą, prawda? Iluzjoniści potrafią różne sztuczki robić, ale ani ja iluzjonistą nie jestem, ani nikt nie było koło mnie iluzjonisty, prawda?
A wykluczył pan ponad wszelką wątpliwość, że to nie czy to, że to nie jest sprawa jakiegoś kieszonkowca tam, ktoś tam. Nikogo nie było w tym miejscu wtedy? Nie, nie. Wie pan co, ktoś tam był jeszcze w sklepie, ale nikogo nie było. Wiesz, jak wszedłem do tego sklepu, byłem taki przeczulony tym takim nagłym atakiem paniki. Nie. A czym? Taki krótkotrwały.
Taka taka taka taka inwestycja. Ktoś się będzie chciał coś ukraść? Nie, Raczej nie o coś, tylko o ten nieportel. Tylko pieniądze. Okej, tak pomyślałem. Ale nie było nikogo w sklepu blisko mnie, bo kilka osób było, ale nikogo nie było nawet blisko. Bo tak sobie jak wszedłem do tego sklepu, to nawet tak sobie pomyślałem nawet złodzieja nie ma żadnego, kto by mnie okradł. Nie, nie. Ale wie pan co? Nie ma takich złodziei. Tak mówiąc szczerze, to nie ma takiej kieszeniowcy.
Kieszonkowcy, kieszonkowcy miewają różne bardzo techniki, które-- o których nawet największym fizjologom się nie śniło, jak by to powiedział Ferdek Kiepski. No, no, no nie, no pewnie mają techniki. W każdym bądź razie nikt nie był kogo? Nikogo nie było tego. Bo ja ci nie to, że bardzo uważałem. Zwróciłem uwagę na to prawda? Bo jak po tym, takim krótkim takim tym, zwróciłem uwagę na to, że, że po prostu no być może ktoś będzie umiał coś ukraść, nie? To i w każdym bądź razie nie, nie, nie zauważył, że ktoś, ktoś był blisko mnie tego i mógł to zrobić. To jest jedna rzecz. Tak? To znaczy jedna historia.
Druga historia to mi się-- tego, tego typu, tego typu, dokładnie tego typu, tego typu historie, żebym się odczepił, tylko zupełnie w innych okolicznościach, którymi jest tego nie jak nie mogę jeść tego, że tak powiem, na zdrowy rozum, komuś, że tak powiem, komuś przypisać. Nie, bo przepisałem tej mojej mamie. Nie wiem, czy słusznie, czy niesłusznie, ale jak mówię, nie mogłem sobie inaczej wytłumaczyć. To ten. A druga rzecz mi taka sama przytrafiła z tym. Bo się to dwa razy mi zdarzyło. Nie? Gdzie już zupełnie byłem sam. I to jeszcze w samochodzie, nie? Że mianowicie rano musiałem przeparkować dwa samochody, bo miałem taki krótki, krótki, krótki okres czasu, że miałem dwa samochody i musiałem jeden, jeden zostawić, a drugi zabrać. Wie pan co, w dużym mieście, to pan wie, że są wielkie problemy z parkowaniem, prawda? No wiemy coś o tym w Polsce.
Tak, tak też. W Polsce też tak. I tam wie pan co? Ja mieszkam w Nowym Jorku, nie na Queens. Wtedy mieszkałem, znaczy teraz też mieszkam na Queens i wie pan co? Tam jest tak rozwiązane, że sprzątanie jest między dziesiątą a na przykład tam na tej ulicy, gdzie parkowałem, to jest między jedenastą a dwunastą trzydzieści półtorej godziny. Tam nie może być samochodu po tej stronie. Nie jest tak, że dwa dni, poniedziałek, powiedzmy, i środa i poniedziałek i czwartek to jest po jednej stronie, a wtorek i piątek po drugiej. W środę można parkować. I było tak, że ja postawiłem ten jeden samochód, postawiłem i to było rano. Byłem taki zaspany troszku i tak nie zwróciłem uwagi, że tam nie mogę tego samochodu naprawdę zostawić.
Nie? Jeszcze nawet byłem zdziwiony, że jest tak dużo miejsca do parkowania, bo oczywiście ludzie zabrali już nie żeby już, bo taka godzina dziesiąta jedenasta to przeważnie ludzie są w pracy, to nikt mnie nie pojedzie w takim czasie zabrać samochodu nie? I wiem, ten drugi samochód jest. Ja miałem chwilę czasu, a podjadę tego, podjadę tam ulicę dalej, kupię sobie jakąś kawę, kanapkę, coś zjem. Jak zacząłem, wie pan co? To-- i oczywiście wtedy jak płaciłem tym, że tak powiem, tym portfelem, używałem tego portfelu, płaciłem za tą kawę i kanapkę, prawda? I żyłeczek był tam, gdzie trzeba. Wszystko, wszystko było tak mówię. Nie tylko ten portfelik wyciąga z kieszeni. To wiesz, czy sznurek jeszcze jest? Bo to jest krótki, on się postepnia, napręża, nie?
Kupiłem tą kawę, kanapkę, siadłem i jem. Jak już troszkę zjadłem, tej kawy trochę wypiłem, troszkę tego, troszkę przyszedłem do rozumu. Mówię kurczę i tak sobie myślę, dlaczego było tak dużo miejsca? No oczywiście, bo przecież dzisiaj tego samochodu tam nie mogę zostawić. I taki krótki stres i kalkulacja, nie? Opłaca się mi coś szukać, to zostawić Mazda też trzydzieści pięć dolarów. To nie jest tam wielki ten, krzywda, ale jak się ma pecha, to go mogę holować.
Nie? Wtedy już jest tego. No holowanie dwieście trzydzieści pięć plus trzeba go znaleźć tam, gdzie go ktoś na parking zaciągnie. Już wtedy trzeba się zastanowić, czy warto. Nie? I tak intensywnie myślałem, a znam to, znam te okolice, wiedziałem, gdzie jest co jest.
Nie? To mi przyszło do głowy taka, taka myśl. Ja mam często takie-- to mi się zdarza dosyć często, że słuchaj, jedź tam, bo tam są śliczne ulice, tam jest taki park i tam znajdziesz miejsce. No to ja tak szybko przestawię, jest tu kawa, już wsiadłem, ten samochód, pojechałem tą ulicę, zostawiłem ten samochód, wziąłem ten drugi, którym miałem zostawić.
Pojechałem tam na to tam trzy ulice dalej. I oczywiście wie pan co? Jak tylko, tylko wyjechałem, patrzę, ktoś wyjeżdża tak, jakby na mnie czekał. Zaparkowałem samochód, nie? I teraz tak, byłem takim podekscytowany. A to był tak marzec, chyba luty nawet, że tak wie pan, jeszcze było śniegu, trochę błota, wody, także jak się wychodziło z samochodu, to trzeba było uważać, uważać, gdzie się stanie, żeby się nie poślizgnąć i zamoczyć butów i tak dalej. I dlatego miałem wzrok skierowany w dół, nie? Na nogi, patrzyłem, patrzyłem, gdzie stąpam i wie pan co? I tak z tej radości, z podekscytowania, że mi się udało. Tak sam do siebie głośno powiedziałem normalnie "Cud od Boga, że ci się udało ten samochód zaparkować". Nie? Tak? Czy coś takiego powiedziałem. Wie pan, to ja powiedziałem te słowa. Patrzę i patrzyłem w dół, gdzie tu stąpnąć.Tak. Patrzę tu spod kurtki, mój sznureczek zwisa w dół zamiast karnie być do szlufki przymocowany, nie? No to ja znowu z tego samochodu wysiadłem, rozpiąłem kurtkę i to samo. Wszystkie szlufki, chociaż niepotrzebnie. Nie, bo to tylko jest jedna. Sznureczek. Przepatrzyłem, Wszystko jest na swoim miejscu. No i co ja mam na to powiedzieć? Co Pan Bóg mi pomógł samochód zaparkować? No przecież nie pomógł. Nie, bo to jest herezja.
No raczej w samochodzie chyba nikt panu tego nie wyciągnął, tej szlufki. No nie, bo ja byłem sam w samochodzie. Oczywiście jest. Pan pewien, że ta szlufka w momencie, kiedy pan wsiadał do samochodu, była na swoim miejscu? Oczywiście, oczywiście. Oczywiście na swoim miejscu cały czas była i już nie jest, bo to już tam było dwadzieścia lat temu i była z powrotem. Po prostu przyczepiłem do tej samej szlufki ten, po prostu do tego, wie pan, dlatego że była ingerencja, jakieś siły inne, większe, nie wiem, jak to nazwać.
I to w takim momencie, to tak jak powiedziałem, normalnie cud od Boga, cud od Boga zaparkowałem ten samochód. No wie pan, ja tam Jestem człowiek bieżący, ale raczej pan Bóg, który pomaga samochodu parkować, prawda? Raczej trudno podejrzewać Boga o załatwienie akurat takich przyziemnych spraw, prawda?
Tak. No bo wie pan co? Ja nie wiem, czy to panu wtedy opowiadałem, bo ja też mam takie, takie dwa przypadki, kiedy pan Bóg w tym sensie taki mówiłem pan Bóg umownie, prawda? W sensie takim, że my to nazywamy Bogiem, to może być jakaś siła, siła, jakaś wyższa energia, cokolwiek. Mnie coś dwa razy w życiu ewidentnie uratowało. Nie dlatego tu z panem mogę teraz rozmawiać.
Także ja mam tego typu doświadczenia, że nazwijmy to pan Bóg życie ratuje, bo to jest takie niejednemu się przytrafiło, że coś go tak uratowało mu życie- Pan chyba opowiadał kiedyś tam w tamtej, w tamtej rozmowie o tej wizji z dziewczyną, prawda? Z tego, co kojarzę.
A to tak tak o to widzę, to inna sprawa. Ona się spełniła. To to inna sprawa. Tak, tak, A to nie było ratowanie życia, to nie, oj nie, to było upiększanie życia, ale, ale nie, bo ja, bo ja miałem takie wie pan, dwa przypadki, to się wydarzyło z 30 lat temu, ale to w Nowym Jorku, że ewidentnie ja pomogę panu, panu opowiedzieć, opowiedzieć może panu się przyda, ale mówię, ale to były. Które ewidentnie uratowały mi życie dwa razy i dzięki temu jeszcze żyję. Dobrze się miewam i teraz rozmawiamy. A to mówię, to były takie skrajne przypadki, ale ten, te, te, te, te odpięcie sznureczka to na sto procent było jakieś takie, nazwij to magiczne, prawda? Nie wiem, jak je nazwać, ale to była ingerencja czegoś, czego my nie wiemy.
Ciężko to wytłumaczyć. Ciężko to na pewno wytłumaczyć, bo jeżeli ma pan pewność, że ten sznurek był tam przypięty i jeżeli ma pan pewność, że, że nikt tego sznurka panu nie odpiął, nikt, nikt tam nie zadziałał, kolokwialnie mówiąc, no to raczej ciężko to w jakiś taki racjonalny sposób ująć.
No i wie pan, dlatego już dwanaście lat, że tak powiem, no teraz do pana dzwonię, to opowiadam, ale to mam kilku znajomych. Dwanaście lat już tu siedzi w mojej głowie i od czasu do czasu to się robi gdzieś tego nie, bo mówię, bo jeszcze ten pierwszy, to w sklepie, to jeszcze, że tak powiem, od biedy. Przepraszam, klawisz napierdziaż tak. No od biedy. Wie pan, można wytłumaczyć, że coś tam jakieś. Wie pan, ja nie rozumiem, że są sznurkowcy tacy mistrzowie, że hej, nie? Chociaż się też mi się wydaje, bo mógł przeciąć to tak, żeby kto nie zauważył, prawda? Ale sznureczek nie był przecięty, a z powrotem po prostu z powrotem założyłem i wisiał sobie i nic się nie działo. To musiał być ingerencja jakiejś siły. Ale wie pan co? Pan pozwoli jeszcze na krótką refleksję. Jak? Znaczy dlatego nie potrafię wytłumaczyć tak normalnie nie raczej wytłumaczyć w sensie sensownym. No jedno to dla mamusi rozwaliłem, że to ona bidulka, może nie ona, może niesłusznie. Ta druga to już no jak ja powiedziałem, no cud od Boga. No ale to no to Bóg.
No wie pan co, ja mam taką znajomą, która ma kota, nie? Znaczy takie zwierzę hoduje kota, wszystko jest w porządku. I tam parę lat temu ten kociak był mały, to tak wie pan, jak się budził, tak się bawiliśmy laserem. Wie pan, głupi kot, laserem puszcza liśmy, laserem, wie pan, na ścianę. Taki czerwony kot skakał się, bawił. Nie? No i tak tego kota obserwowałem. Tak myślałem, że to taki głupi kot, za przeproszeniem, to nie wie, że to tam. Nie wiem, co sobie wyobraża, ale to po prostu no, no ludzie się nim bawią, nie? Po prostu wie pan, na tej takiej wyciągnąć analogię może ktoś się nami bawię, nie jakaś siła wyższa? Może ktoś się ze mną zabawił? Sobie tak zrobimy ci psikusa? Nie ciesz się głupi człowiecze. To jest jedyne takie wytłumaczenie dla mnie. Inaczej mówię byle jedno z takich tych, nie?
No takie tłumaczenie to ja też. Takie tłumaczenie dopuszczają niektórzy ufolodzy na przykład za zjawiskiem UFO mogą stać jakieś takie kolokwialnie mówiąc, jacyś dowcipniśie z innych wymiarów. Wie Pan co, ja te tematyki ufologii to ja tu pana audycja słucham bardzo jestem zainteresowany, słucham. Ja się z panem zgadzam, Oczywiście tak, tylko mówię czy to było UFO?
Nazwijmy sobie Ufici, prawda? Czy w tej postaci, czy to może sobie jaja ze mnie zrobić? Dwa razy psikus sobie zrobili. Bo wie pan, bo z mojego doświadczenia wiem, że mam często takie różne dziwne rzeczy, które się innym nie zdarzają, nie? To ja w to wierzę, Ja absolutnie wierzę. Albo też jakaś siła wyższa, którą my nazywamy Bogiem, nie? Może, może to ja tego naprawdę nie wiem, ale to, że to się stało, to proszę pana, nawet nie mam najmniejszego, najmniejszego wątpliwości, bo to się zdarzyło w takich właśnie konkretnych okolicznościach to raz, a dwa wie pan co, jak się coś takiej prostej rzeczy używa przez dwadzieścia lat, nie?
To już ta-- to po prostu to nie można zrobić pomyłki czy cokolwiek, bo to jest za prosta rzecz, żeby jej to zepsuć. Pęteleczka chwyci to tam wisi dwa, trzy tygodnie jak spodenki do prania, prawda? Albo tak z jakichś powodów zmienia spodnie. Także to jest, to jest-- dla mnie to jest po prostu.No ale z kolei wie pan, no nie będę, wie pan, panu wmawiać czy sobie przede wszystkim nie mówię, że pan Bóg wie pan samochód pomógł zaparkować, bo by pan Bóg nie pomógł. Nie, bo to by była chera, dzieje wie pan, ale to, to, że jakaś siła wyższa się ze mną zabawiła psikusami, któraś mi to psikusem zrobiła, to, to, to już, to już dopuszczam. Nie?
Tak jak my z tym kotem się bawiliśmy? Kurcze, nie. No to może nawet nie musiał być psikus, tylko jakieś takie, yy-ee, jakieś takie zdarzenie, które czasami, czasami mamy, mamy w życiu, w tym w życiu. Takie zdarzenia, które czasem, yy, każą nam się jakby zastanowić nad naturą tego, tej naszej rzeczywistości. To może nawet nie musiał być jakiś psikus. Tak, tak, tu się panu zgadzam. No nie zgadza się. Mówię, jest, jest, proszę pana, ja nie jestem jakiś mówi. Ja się nie upieram przy mojej interpretacji, bo tego nie wiem. Może pan ma większe doświadczenie, więcej pan na pewno takich historii zna, słuchał? Nie?
Ale jest na pewno kilka interpretacji. Jest absolutnie do przyjęcia ich możliwych. Nie? Bo ten z tym Panem Bogiem. Nie? To ja przyjąłem tak jakby, yyy, jakby mnie utwierdził w przekonaniu. Tak, tak mówi, ja Jestem, Jestem. Jest, wiesz mi we mnie czy coś takiego, prawda? Bo jak tylko to powiedziałem czuć od Boga i byłem taki bardzo podekscytowany i mówię, patrzyłem w dół, gdzie stanąć i to w tym momencie zobaczyłem. A ten sznurek jest odpięty. A do sobie piętnaście minut wcześniej płaciłem w sklepie za to, za tą kawę i portfel był w użyciu. Nie? Bo to nie było tak, że rano założyłem portfel nowy, założyłem przyczepię, złożyłem, bo już wcześniej używałem, bo gdybym go jeszcze tego dnia nie używał, bo to było rano, wcześnie, nie tam, powiedzmy szósta, siódma godzina, to jeszcze mógłbym powiedzieć no, no zapomniałem, cholera, założyć, nie, ale to nic nie zmienia. Nie zapomniałem, bo po prostu używam tego, tego portfela w sklepie. Nie, bo to, że takie wie pan, czyhi czyhają, nad którymi czuwają, nad którymi nie. Nie wiem, jak to tam działa, ale jest. Nie, to jest święcie przekonany.
Nie wiem. Jeżeli pan, pana interesuje, to mogę jeszcze powiedzieć, jak mnie coś dwa razy w życiu uratowało w sposób właśnie taki. No i właśnie chciałem- Absolutnie Zapytać o te zdarzenia, jakby pan mógł je opisać.
Tak, tak, mogę. I jeszcze wie pan co? Mam taką historię, co mi się przydarzyło na Ukrainie, bo to też jest, jest do tej pory, nie, dla mnie, nie tego, niewytłumaczone. Nie? To teraz tak w nocy, jak tu przyjechałem, to jeździłem taksówką pierwsze trzy lata. Nie? Żółtą taksówką. Pracowałem w nocy. Wie pan, wie pan, dlaczego ja pracowałem w nocy? Bo teraz jest inaczej. Ale... Bo teraz jest pandemia i po prostu ruchu tu nie ma.
Ludzie pouciekali z miasta, siedzą w domach i tak dalej. Pracują w domu. Ale jak ja, jak ja 30 lat temu to się nie dało jeździć w dzień, taki był tłok. Jeździło tylko w nocy, bo wtedy się dało jeździć.
Ale co to się zdarzyło? To tak. I jadę sobie w nocy. Ja do tej pory pamiętam które skrzyżowanie i która ulica. Dosyć szybko. I wie pan co? Zbliżam się do skrzyżowania. I teraz tak, to było po dwunastej w nocy, a to nie ma znaczenia.
Czas myśli, że to nie ma znaczenia, która była, nie czym jestem bliżej skrzyżowania, tym czuję, jak idzie fala strachu do mnie. Tak to można opisać. Fala strachu, Nic więcej. Po prostu strach szedł do tego skrzyżowania. Czym bliżej, tym strach był większy, prawda? To może tak tak dla opisu porównać, że wie pan, jak pan rękę, ma Pan rękę, trzyma na czymś bardzo rozgrzanym, prawda? To czym pan bliżej przy-przystawia, tym ta strefa jest większa, prawda? To analogicznie tylko to był strach. Inaczej tego nie potrafię odpowiedzieć. To był strach, tak jak ja byłem tak. No nie powiem panu teraz pięć, dziesięć metrów, no może dziesięć, piętnaście od skrzyżowania. To ten strach był duży, tak duży, że po prostu zatrzymałem samochód. Nie? Jak zatrzymałem, ja miałem zielone światła, miałem zielone światła. Jak zatrzymałem samochód, to na czerwonym świetle taki potężny TIR przejechał. Chyba jak ja siedzę na firmach i takie potężne TIR-y amerykańskie. Te polskie TIR-y to jest tam powiedzmy 2/3 tego, nie? On był tak, tak, tak, bo to też, też korzystał z tego, że jest noc i może jechać. I on tak pędził, żeby zatrzymać. Dlatego on się nie zero, zero szans, żeby mnie po prostu, zatrzymał za czerwonym, bo nie mógł zahamować, bo szybko jechał. Żeby nie ta fala strachu, to ja po prostu wpadł pod tego TIR-a. On jeszcze z mojej lewej strony jechał środ kierowcy. Nie?
To tak jakby panu się jakieś przeczucie włączyło. Oj, oj, oj, nie, nie, to nie było przeczucie. To była fizyczna fala. Bo jak pan wykończył, to jeszcze jest wszystko jeszcze. Nie, to nie było przeczucie.
Pan fizycznie czuł lęk, ale nie wiedział pan przed tym, przed czym. Fizycznie, tak, tak fizycznie. Lęk? Nie, przed niczym. Raczej nie przeprasza przed niczym. Absolutnie nic mi się nie kojarzy. Taki cis... Strach swojej postaci. Ja potem takie coś mi się zdarzyło jeszcze na Ukrainie. Strach czystej postaci, który mnie zatrzymał. Po prostu strach paraliżuje, prawda? Tak samo wie pan, jak się pana obejdzie, to co przestraszy? Buch, ktoś huknie, huknie, to człowiek aż podskoczy, prawda? To jest to samo, tylko że to po prostu ta fala szła inaczej. Mniejszy, mniejszy, większy, większy. Czym bliżej ten strach większy, niż po prostu jak byłem no nie wiem- Nie powiem panu, nie powiem panu teraz.
Byłem blisko skrzyżowania. Po prostu ten strach mnie zatrzymał, że po prostu tak mnie sparaliżowało, że hamulce się zatrzymałem, prawda? Ale byłem cały czas świadomy i po prostu widzę. Ja pierdzielę, tak se myślę nadal trzeba- tak se pomyślałem dokładnie to padnie Popeć się splata.
Ale byłem świadomy tego, że gdyby się nie zatrzymał, to by mnie ten TIR zabił. Bo duże skrzyżowanie tam jest, takie ulice są, które takie szersze, to jest po prostu duże. To także oj joj, joj, jak nieduży, tak szybko przeskoczył, bo to nie są wąskie. To są bardzo szerokie skrzyżowania, duże. Osoby mnie zabiły, to nie mogłem, ja mu od razu sobie mówię kurczę, że bym się o to mnie zabił. I to jest ta, i to jest raz, nie? I to jest koniec historii, bo jak ty, mnie ten strach sparaliżował, nie? Ale ja byłem w stanie w sensie, eee, kumać, co się dzieje. Nie? Okej, okej. O ja pierdynię, nie? Myślę sobie, że jak bym tu nie był, to by mnie ten TIR zabił. Jak ten TIR przejechał, to wiem mamco, ja poczułem ulgę. Ale coś takiego, jakby coś, jakby nad moją głową, znaczy nie nad moją głową-Eee, nad, nad samochodem, nad, nad szybą przednią poczułem jakąś energię, poczułem taką energię i takie 2 skojarzenia mi przyszły. Albo mój ojciec zmarły, albo mój anioł stróż. Wie pan co?
I ona tak jakby się skondensowała, tak że byłem święcie przekonany. Po prostu byłem święcie przekonany, że za sekundę to się zmaterealizuje. Nawet głowę tak uniosłem, bo ja chyba cały czas stałem. Jeszcze przez chwilę nie pojechałem, nie w szokowaniu tym, co się stało, że ten zresztą prawdopodobnie już w tym czasie jeszcze światło się zmieniło na czerwone.
Już nie pamiętam. Ja przez sekundę już mówię o kurcze, zobaczę, co to jest, że to się zmaterializuje, zmaterializuje się. I wie pan, co się stało? Jak ja pomyślałem to się zmaterializuje. To teraz wie pan co? To spłynęło po szybie. To było niewidzialne, ale ja to czułem. Ta energia, tak to energia, bo nie wiem, jak to nazwać. I mogę panu powiedzieć, jak ja to ma konsystencję. Może pan sobie wyobrazić jak ktoś chluśnie tam kubkiem wody na szybę, to wie pan, co się dzieje?
Ona spływa szybko, prawda? Ciągle spłynie. A jak ktoś by tak wie pan co, taki kubek czy coś tam, powiedzmy oleju na szybę, to ten olej to wiadomo, że płynie wolno i takim zakoliście. Tak to spływało, jakby jak olej wolno zakoliście. I wie pan co?
Ja tego nie widziałem, ale ja to raczej ja widziałem i nie widziałem. Ja to czułem, że to takimi zakosami spływało. I mogę panu określić nawet, że to miało grubość może trzech, czterech milimetrów. Nawet to widziałem. Znaczy nie, widziałem i nie widziałem, to czułem. I to tak spłynęło po prostu po mojej szybie. Ja to nazywam energią, bo nie wiem, co to było. Jak to spłynęło? No to wszystko, że tak powiem, strach odszedł, Wszystko odszedł i Wszystko wróciło do normalności. Ja już wtedy pojechałem. Tego typu zderzenie. Nie także to- To tak jakby coś, co nasłało na pana tą falę strachu. Tak, można odnieść takie wrażenie. Oczywiście.
Ależ oczywiście, bo to nie było tak, że to tak, tak to ja to w sensie, że w ten sposób mnie zatrzymało, nie? Bo wie pan, jak się czyta różne historie, to ludzie słyszą głosy stój tam, nie idź czy coś, a mnie w ten sposób zatrzymało. Fala strachu, że idzie fala strachu, ale później to wie pan co? No właśnie, to energia, która, która wisiała tuż tuż nad samochodem, tak powyżej, powyżej. I to nie było od strony kierowcy, tylko od strony pasażera to wisiała, a w sensie ja to czułem, tego nie widziałem, prawda? Energia, o której mówię, o kurczę, tam jest albo tak pomyślałem, albo mój anioł stróż, albo mój zmarły tata. Nie, bo mama jeszcze wtedy żyła. I to tak jak to się mówi, kondensuje, to się zagęszcza, prawda? Tak jakby się skupia się w sobie, jakby tak w sobie się zapadała. I wtedy ja mówię kurczę, tak, ale przez pół sekundy byłem sto procent, kurczę, o wszystkie pieniądze świata założył, że ja to zaraz zobaczę, to się zmaterializuje. Ja to czułem, że to nie ma innego wyjścia jak się zmaterializować.
Ja to zobaczę, o kurde! Zobaczę albo anioła stróża, albo mojego ojca zmarłego. I to wtedy tak spłynęło, tak wie pan, takie zakulakane jak olej po mojej szybie. Mówię nawet mogę panu powiedzieć, jaka ma grubość trzy, cztery centymetry, milimetry. Przepraszam, ja to czułem tak po prostu, jak sobie spływała. Tak wie pan, jak wie pan, bo woda to tak ziom i zleci, nie bo jest tam lekka, there i tak dalej i tego, a to było jak olej spływa, tak to sobie jakoś wyobraziłem. No to trwało kilka sekund, z pięć, sześć sekund to nie było tam nie wie pan, jakiś długi czas, może dziewięć sekund, bo to wyraźnie spływało po szybie i jak to spłynęło? No to wszystko wróciło, wszystko, wszystko.
Strach mnie opuścił, wszystko wróciło do normy. Świat znowu się zrobił rzeczywistym. No dobra, to jedziemy. No i tak, tak i to, i to, i to. Wie pan, to była ingerencja taka, wie pan, ratująca życie. Nie?
No są to na pewno. Jest to na pewno jedna z takich sytuacji, gdzie, gdzie trudno nie odnieść wrażenia, że nad nami czuwa jakiś ktoś tam z ktoś wyżej, że tak to ujmę. Ja panu powiem, że czasami też mam takie, takie-- Też mam kilka takich sytuacji. W dwa tysiące szesnastym roku podczas medytacji odprowadziłem do światła taką moją przedwczesnie zmarłą przyjaciółkę i od tamtej pory kilka, kilka razy mi się zdarzyły takie właśnie sytuacje, gdzie przyszła jakaś myśl na temat tego, co się zaraz, co się coś oddalonym dniu wydarzy. I ja mam taki na przykład taki z takich drogowych zdarzeń. Mam na przykład kilka takich przypadków. Ja mam taki zwyczaj, że zawsze jak idę na jakieś zakupy, w ogóle unikam jak tylko mogę komunikacji miejskiej. Samochodu nie posiadam, więc na zakupy zwykle chodzę pieszo i po prostu mam taki zwyczaj, że zawsze chodzę z założonymi słuchawkami.
Jakieś tam muzyka, jakaś gra czy tam jakieś radio, jakieś jakaś publicystyka jest włączona i tak dalej, i tak dalej. I kilka razy mi się tak zdarzyło, że jak wszedłem na pas, wszedłem na to, na tą zebrę, na przejście dla pieszych. No tutaj w mojej okolicy kierowcy niestety niezbyt sobie szanują, że tak to ujmę przepisy ruchu drogowego. I kilka razy mi się zdarzyło, że jak szedłem na przejście dla pieszych to coś jakby mnie złapało, coś mnie cofnęło i w sekundę później jakiś wariat w BMie na przykład przejeżdża mi przed nosem, kompletnie ignorując fakt, że próbowałem przejść.
No no wie pan, no pana fizycznie, coś pana fizycznie cofnęło, że tak powiem nie? No tak. Ale właśnie- To nie było co prawda jakiejś tam fali strachu czy czegoś podobnego, tylko po prostu tak, jakby mnie coś złapało za kołnierz albo powiedziała hej, stój, cofnij się, bo tutaj jakiś pirat drogowy zaraz cię rozjedzie. I też mam kilka takich sytuacji, gdzie po prostu prawie mały włos, a po prostu nie rozmawialibyśmy teraz.
No no to wie pan, też nad panem coś, ktoś czuwa? Nie, bo ci pechowcy, nad którymi nie czuwają, nie czuwają, to już nawet nie wiemy, że nie żyją. Prawda? No po prostu mogą się nie słuchać tych, tych różnych sygnałów- Ale to pewnych I strat. Pewnie takie.Ma pan rację, no wie pan co?
I takie, i takie pewnie sytuacje też są, że ludzie ignorują, nie? Takie ostrzeżenia to pewnie też są. A teraz, jak pan pozwoli, to teraz bym powiedział co drugą sytuację. To było tak pół roku później. Jak, wie pan, jeździłem taksówką w nocy, jak powiedziałem, kończyłem pracę o piątej rano i to było na wiosnę. I tam miałem do domu, do przejechania własnym samochodem z trzy kilometry właśnie autostradą. Nie, i-i tam z trzy czy pięć skrzyżowań było. No więc ta firma była blisko tej autostrady. Ja mieszkałem niedaleko skrzyżowania, bo to jest, że tak powiem, to jest ważne, co tam było do przejechania. Nie? I wie pan co? Po pracy, wie pan, co po takiej jeździe taksówką, po niewielkiej panie wie panie, po tym, po nocy zmęczony i podejmowany wszystko, bo to różni klienci są i tego, a tak tego pan nie musi. Wie pan, nagrywać, puszczać, jakie chcieli. Chcieli mnie obrabować Italiany i Czarni, i nie obrabowali. Jednemu rękę połamałem.
Samochody mi chcą. Znaczy, przez przypadek, Wie pan coś nade mną czuwa? Nie, to tego już nie będziemy opowiadali. Różne rzeczy tu się działy. W każdym razie tak. Jadę do domu. Nie. Jadę do domu. Nie. Skończyłem pracę. Wsiadłem sobie samochód i go trochę jeszcze grzałem.
Byłem zmęczony. I wie pan co? I tak sobie dłonią przetarłem to na twarz. I tak chuu. Teraz tylko do domu się wyspać, nie? Jak przecierałem dłonią twarz, to zobaczyłem w mojej głowie taki obraz, jak mój, to taki jakby to powiedzieć. To nie był taki czysty obraz.
To takie wyobrażenie, jak mój samochód wyjeżdża w poprzek, w poprzek drugiego samochodu. Nie. A ja? Wie pan co? Ja już tam pracowałem dwa czy trzy lata. Także ja to wiedziałem, że o między piątą a szóstą policję. No to tak, tak tutaj nie łapie tak jak w Polsce.
Trzeba uważać, bo to cię zaraz wyłapią tutaj człowiek mandat dostanie raz na dwadzieścia lat. Tu tak nie łapie. W każdym razie o co chodzi? Jak już skończyłem, to tak. Pasów nigdy nie zapinałem. Jedna ręka na kierownicy, jedno oko spało, drugie jechało i znałem trasę.
I tak się śpię do domu szybko, nie. Bez pasów i jak najszybciej. Ale jak po tym ostrzeżeniu? Ale to już było wcześniej, po tym, jak mi coś życie uratowało, to wtedy ten, w tym wypadku był. Wie pan, ja nie lekceważyłem, bym bardzo tego, jakby to powiedzieć. Już byłem wtedy bardzo gotowy.
Nie? I tak dobra, mówię tak sobie myślę no ale gdzie wjeżdża? Tu jest skrzyżowanie, kurczę, tu dwa skrzyżowania, tam dom jest, Otrzy pięć skrzyżowań. O tej godzinie nie ma ruchu. Tak, to zdrowy człowiek próbuje wszystko tego sobie nie usystematyzować. No dobra, ale zapiałem pasy, dwie ręce na kierownicy i jadę. Już ostrożnie jadę. Ocziły tego. I wie pan co? Przejechałem te dwa skrzyżowania, wjechałem na autostradę. Autostrada jest trzypasmowa? Nie. A ja teraz to jakoś mi przeszło. Ale na początku miałem takie zwyczaj, że zawsze jeździłem środkowym pasem. Taki kolega powiedział: Wiesz, co to jest? Ja zawsze jeźdzę środkowym pasem.
Mówię jedziesz środkowym, coś się stanie? Uciekać na prawo, na lewo. Jak jesteś na lewe albo na prawo, to masz tylko w jedną stronę. Musisz uciekać dla bezpieczeństwa. I jadę. I proszę pana, proszę sobie wyobrazić, jak przejeżdżam przez Bronx.
Nie, to tam jest taki tam o Bronksie to wszyscy słyszeli. Nie, nie jest taki straszny, jak to tam piszą, czy mówią. Tam się da żyć. Ale o co chodzi? Przejeżdżał przez miasto. Autostrada biegła przez miasto i na środkowym pasie. Proszę pana, to jest ha! To jest. Ja miałem uważać, ja miałem uważać na te skrzyżowania? Nie?
Właśnie tutaj się kojarzy, że w poprzek uderza w poprzek stojący samochód. No to gdzie ci na skrzyżowaniu wyjedzie? Nie? No bo gdzie? I proszę sobie wyobrazić. Tylko mówię. Jechałem już ostrożnie, wolno.
Gdzie na środkowym pasie stał w poprzek postawiony samochód. I to, i to sto procent to nie był samochód zepsuty, tylko jak się pięknie mówi mniejszości etniczne się zabawiały i sobie postawiły dla jaj samochód. Tak to oceniam. Nie na mnie, tylko na pierwszego lepszego. Kto się tam zabije? W każdym razie dzięki temu tylko, że jest tak wie pan, świetne reflektory.
Tak się robi już tak niby ciemno, niby, niby jasno. Nie? Też ciężko. Nawet te reflektory dobrze nie oświetlają. Nie? Ja go zobaczyłem. Dosłownie stanąłem tak blisko. Wyhamowałem. Żeby go ominąć, to musiałem cofnąć. Nie? I gdyby. Gdybym kurczę normalnie jechał, tak jak zawsze, to bym się kurczę zabił, bo bez pasów to przez przednie szyby wyleciał. Tak jak zawsze szybko się jeździło i to jest nie do uwierzenia, że ten samochód stał na środkowym pasie, nie na żadnym. I stał tam. Nie wiem, co się później stało, bo też nie było telefonu, żeby tam zadzwonić na policję. Słuchajcie, tam zawieszczenio czy coś. Po prostu cofnąłem i wyjechałem.
To jest nie do uwierzenia, ale. Ale ja myślę, że wiele, wiele osób to mi opowiadałem kilku znajomych. Ja mogę wam do tej pory wiem, w którym to miejscu było. Jeszcze tak biegła troszkę w dół. Ta, ta, ta, ta droga. Nie tylko mówię szybko.
Jechałem dwie ręce, kierownicę i już byłem zupełnie tego zupełnie. No to wie pan, uważałem, co ja robię? Nie? I to była dokładnie taka sama sytuacja. Tak samo to wyglądało, jak pan to widział wcześniej? Tak?
Tak. Znaczy, że ten obraz to był taki wie pan co, to nie był taki obraz taki bardzo. Znaczy, wie pan, taki jak mi za mgło jakieś takie, takie. Ale w każdym bądź razie dokładnie, że mój samochód tak, tak, że mój samochód wjeżdża w poprzek stojący samochód dokładnie tak, jak to widziałem.
Tylko wie pan co ja mówię? Kurczę, no tak, sobie liczyłem. No tak, skrzyżowanie tam trzeba na tych skrzyżowaniach uważać, prawda? No bo gdzie ci może samochód w poprzek wyjechać ze skrzyżowaniem? Nie? To tak logiczne dla kierowcy, jak to trochę jeździ. A to się stało na najmniej spodziewanym miejscu, czyli na highway'u, proszę pana, nad ranem na środkowym pasie, w poprzek to nie był zepsuty. Wie pan, jeśli by się komuś zepsuł, to był w dół, to by sobie zjechał. Wie pan, jeszcze zdążyłbyś sobie z górki się stoczyć na pobocze? Nie, bo tam zawsze jest jakieś pobocze na autostradzie mniejsze czy większe. To, to sto procent postawili sobie takie różne dziwne ludzie na jaj i pewnie sobie gdzieś w krzakach siedzieli, bo to przez miasto biegła gdzieś, w krzakach siedzieli i się czepek sobie rozwali, nie? I będzie wesoło, no bo przecież diabeł nie postawił nie, na mojej drodze. To musiał człowiek zrobić.
Dzięki temu właśnie tego uniknąłem. Tego. Szybko. Na autostradzie, wie pan, taki ten bez pasów, to przez przednie szyby człowiek wylatuje. Jakby nie wylatuje, to by się o te szyby zabił. Kark złamał. Wszystko. Albo na kierownicy się tego, nie? No to takia historia była.Tak jest i dzięki właśnie ten, tej sile wyższej takiej jeszcze, jeszcze, jeszcze sobie żyjemy, nie? A te dwie rzeczy, które z portfelem się stały, to, to ja oceniam, nie wiem jak ocenić. To tam już panu zostawiam interpretację. Jedno jest pewne, że to się zdarzyło i to nie może być mowy o wie pan, jakiejś pomyłce czy jakieś tam niedopatrzeniu, bo to wie pan, czym się-- czym urządzenie jest prostsze, tym trudniej coś zepsuć, nie? Ja tutaj właśnie tak mi się skojarzyło z artykułem, kiedy-- który kiedyś tłumaczyłem dla potrzeb serwisu Radia Paranormalium. Yyy, psychiczne wyczuwanie nadchodzących katastrof. I tak mi się skojarzyło, że to chyba było coś podobnego. Te sytuacje, które pan opisywał. Jakoś tak coś jakoś pan wyczuł, coś, co się, kolokwialnie mówiąc, święci i dosyć szybko to się panu sprawdziło. No wie pan co, ja panu powiem, ja panu daję żyte penny, z panem zgadzam, bo ja mam czasami coś takiego, takie mniej drastyczne, mniej takie czasami, że pan takie zupełnie, takie normalne, takie normalne jakieś rzeczy, że o coś tego, coś. Na przykład kiedyś miałem takie tam, a to już parę lat temu, żelazko chodziło po głowie. Żelazko, wie pan, byłem poza domem i coś tak mi żelazko, żelazko, no ale co żelazko?
Przecież nie zapracowałem, zostawiłem włączone czy coś. Chałupę nie spalę, nie? Ale coś żelazko mi po głowie chodziło. Wracam do domu, za chwilę przychodzi sąsiadka pożyczyć żelazko ode mnie. Może czekała, aż wrócę do domu, żeby żelazko i myślała o tym, nie? Tylko- No może, może tutaj jakiś przypadek telepatii wystąpił między wami. No, no, być może, więc tej sąsiadki tak naprawdę to nie znałem, wie pan, bo często jest tak między ludźmi, którzy się tego, którzy się tam dobrze znają, tak? A tę sąsiadkę to właśnie znałem, ale to nie przeważnie żyłami tam.
Ale wie pan, to jeszcze jedna historia, co mi się przytrafiło na Ukrainie, jeżeli panu tego, to może się panu przyda do czegoś. Bardzo dziwna rzecz, też o czystym strachu. To tak zacznę tak tytułem wstępu. Jak ja przez wiele lat, a to co roku jeżdżę do Polski. W tym roku w sierpniu też przyjadę na trzy tygodnie.
Oprócz tego ostatniego roku to była ta cholerna, ta panika z tą pandemią to nie byłem, nie, ale przez wiele lat jak otwierali granicę, to jak przyjeżdżałem do Polski, to zawsze na trzy, cztery dni wyjeżdżałem, wie pan, na wschód. Mnie zawsze tam ciągnęło na wschód, nie? I tym sposobem zwiedziłem Estonię, Łotwę, Estonię, Litwę. Byłem wiele, wiele razy nawet u pana Łukaszenki byłem chyba trzy lata temu na Białorusi, gdzie mi się zresztą bardzo podobało. W tym roku chciałem jechać, ale nie wiem, czy się uda, bo wie pan tam niż to, to Białoruś, nie? No tam podobno nie jest tak źle, jak to u nas w mediach przedstawiają tą sytuację. Znaczy politycznie jest gorąco, ale taka sytuacja bardziej, bardziej taka ogólna, to jest dosyć, taka pozytywna się wydaje. Na Białorusi? Proszę pana, bardzo przyzwoity kraj. Tam byłem tylko raz, tylko raz byłem w Grodnie trzy dni i wie pan co? Ja tam byłem z bratem, z bratową i jej dwiema takimi pannicami. Wtedy były takie tam szesnaście, osiemnaście lat dziewczynami. I proszę pana, te wszystkie takie, wie pan, jak się mówi po polsku ogłoszenia, tak? Te, te to miały te takie, wie pan, nie wiem, jak to się nazywa fachowo te takie, no na komórką, co można zrobić te, te, te, jak to się nazywa nawet te apsy czy coś takiego? Wie pan- Aplikacje.
-co takie zaawansowane technicznie to mówię Aplikacje. O właśnie, aplikacje. Te, no jak się nazywa przejście dla pieszych, to wszędzie, wszędzie był te. Znaczy może nie wszędzie, ale bardzo dużo cyfrowych. Wie pan, czy tam licznik dziesięć sekund, trzy sekundy, nie? Czego w Nowym Jorku nie ma.
Takie są, ale bardzo rzadko, nie, a tam były. Proszę pana, kawiarenki były takie ładne. Jak ja bratowi opowiadałem: Słuchaj Gosia, takie kawiarenki, wystrój wnętrza to ty w Nowym Jorku nie zobaczysz. Te wszystkie coffeemaker'y, co mieli, to wszystko wie pan, jest takim tym. To wszystko było nowoczesne tego i ja byłem zachwycony tym wszystkim i porównywałem do Nowego Jorku. Bo wie pan, jak ktoś jak już jest trzydzieści parę lat, to ja wiem, jaki to jest syf, nie? Za przeproszeniem.
I tu o wiele tu siedzi się o pieniądze. Tutaj estetykę-- estetyka ma bardzo wiele do życzenia tutaj, nie? Wejdzie pan do kawiarenki? Dobra, zrobię pani dobry kawy tego, ale wystrój jest taki, jaki jest i na pewno nie taki piękny, jak był w Grodnie. A teraz to jest małe miasteczko Grodno w tym, no w Mińsku na pewno jest ładnie, tak byłem zachwycony. Wie pan, no co te, te, te- no nie przesadzajmy. Ci-- tam skromnie żyją, nie? Ja wiem, ale to oczywiście to jest inaczej, jest też propaganda cholerna, to jest porządne, naprawdę wiele rzeczy to mnie zachwyciło, znaczy nie zachwyciło, zaskoczyło, że to w ogóle jest, nie? Msze były tam w kościele mówili, mówili, mówili, że na Polaków tego. Msza była w Grodnie. Wyszliśmy do kościoła po polsku. Ksiądz odprawiał czysto, ładnie. Oj, naprawdę był bardzo zadowolony. Dlatego chciałem jeszcze raz pojechać. No ale nie wiem, czy pojadę, bo no bo jest jak jest. Nie brat się boi jechać. No może, może się uda, może się uda pojechać jak się ta pandemia cała skończy. Oby. A to wie pan. Dzisiaj byłem u tej, u pani doktor moi ten po tabletki na ciśnienie, to tylko to jedno biorę to, to ten. No mówię pani doktor, co to za pandemia? Jak tylko jeden mój znajomy zmarł przez rok, nie? Ale mówi wie pan co, nie będę z panem na ten temat rozmawiała. Ona sama w to nie wierzy, ale na wszelki wypadek to nie chce ze mną rozmawiać. To raz. A wie pan co? W Polsce ludzie się bardziej boją tego. Tutaj pandemia niszczy i niby istnieje, ale to nie jest temat rozmów. Tak normalnie.
Wie pan, ja wiem, jak brak tego, słuchaj, czemu ty się nie zaszczepisz? Czemu to tu ludzie, to tak to nie przeżywają tego ludzie. Ja mówię inaczej mniej straszą. Tak bym to powiedział, nie? Nikt mi się nie kazał zaszczepić, a pracuję z ludźmi. To tak w Polsce to już bym sto procent musiał się zaszczepić, bo powiedział albo i albo tego albo, albo rzucasz pracę czy wyrzucali cię z pracy, albo się zaszczepisz. Ja rozmawiałem tam wie pan, z ludźmi, którzy, znaczy z ludźmi z taką dziewczyną. Tej siostra pracuje tu na kuchni w szpitalu.
No to powiedzieli, że jak chcesz się zaszczepić, to się zaszczepisz nie to nie. Większość odmówiła. Nie i się nic nie stało. Pracy nie stracili, to trochę inaczej to przebiega. No ale nieważne w każdym bądź razie-E, pojechałem na Ukrainę, prawda? Raz jeden byłem, więcej tam nie pojadę już. To był, to było dokładnie ostatnie lato. Przy tym wie pan, jak im to zrobili? Majdan, nie?
Demokrację zaczęli wprowadzać tak, że aż musieli pouciekać do Polski, nie? Parę milionów, teraz to przywieźć cały kraj. Nie mam żadnych uprzedzeń do Ukraińców. Ja znam, wie pan, znam to ja sobie pięknie mówi, po, pięknie się mówi zaszłości historyczne z Ukraińcami i tak dalej.
Nie mam tego, nie mam żadnych z tych uprzedzeń ani do ludzi, ani do tego kraju gdziekolwiek, jak i kiedy, ile razy tam byłem. Wiele razy byłem na tym wschodzie, nigdy mnie nic złego nie spotkało. Nie mam żadnej takiej, wie pan, bo czasami wie pan jak jest, jak ktoś kogoś, coś złego spotka, to potem jest nieufny, czy się boi, czy tego. Nic mi się jeszcze nie spotkało, tak że jechałem tam z tego.
No byłem. Się cieszyłem jak dziecko, jak przekroczyłem granicę. Nie, tam jest tak, że to wie pan, to nie jest do Unii, to tam półtorej godziny się stało. Ale ci pogranicznicy byli mili, tam kilka takich pytań oddali. I teraz tak to się stało, to tak po dziesięciu, piętnastu minutach od wyjazdu, a jechaliśmy do Lwowa. Nie, nie powiem panu przez jakieś te refleksje, bo nie pamiętam, do Lwowa jechaliśmy samochodem z bratem, z bratową i na tym 2 jego córkami. Nie, to było nie wiem, siedem lat temu, sześć już padło parę, parę lat było może osiem. W każdym razie to były ostatnie wakacje przed tą, przed tą tam rozróbą, nie. I po dziesięciu, piętnastu minutach, jak jechali na Ukrainę, poczułem strach. Wie pan co? Zacząłem się taki robić? No zacząłem się robić taki nerwowy, jakiś taki nieswój. Ja się zdziwiłem. O co tu chodzi? Nie pamiętam.
Też też był po południu, ale tak słonecznie. Ładna pogoda. I proszę pana, ten strach mnie nie opuszczał. Tam byliśmy trzy czy cztery dni. Taki irracjonalny, czysty strach, nieokreślony przed niczym. Że tego się masz bać, czy tamtego nie po prostu strach we mnie siedział i który co dnia narastał. Nic mi się tam nie podobało, jak wszędzie. Zawsze mi się wszędzie podobało, wszędzie, wszędzie. Ja zresztą byłem zawsze inicjatorem tych wypraw, nie? No to ja ich namawiałem, żeby pojechali. Wszyscy byli zadowoleni oprócz mnie i cały czas we mnie siedział strach nieokreślony. Nie, przed niczym. Wie pan, czasami jak ludzie mówią, że takie mówią ludzie sami. Wie pan, tak, ludzie są w innym miejscu, nie to trochę mają takie te zjawiska DW czy jak to się nazywa, że tam się coś przypomina, że to robili, co widzieli? Zero takich rzeczy. Nic. Nic mi się. Strach, który mi się niczym nie kojarzył. Bo czasami ludzie wie pan, się boją przejść przez ulicę, się boją wyjść po zmroku, się boją wsiąść do samochodu.
Ma jakieś takie fobie. A tu nic. Rozum mi mówił, że się nic nie dzieje, że w sensie takim, że się nic mi tu nie stanie, bo jest bezpiecznie i się nic nie stało. Bezpiecznie było oczywiście, ale strach we mnie siedział. Po prostu doszło do tego- co, co codziennie był większy. Chodziłem z nimi, bo chodziłem. No bo co miałem zrobić? Ja bym chętnie wrócił do Polski, ale co miałem zrobić, żeby mnie kurczę głowy urywali? Nie, ale ich namówiłem i im się spodobało. I co miałem zrobić? I irracjonalny strach, który we mnie siedział i narastał, że ostatniego-- doszło do tego, że ostatniego dnia to z domu nie wychodziłem, prawie. Byliśmy chyba w Zgierzem tam, nie? Oni tam sobie poszli, a ja siedziałem w domu i czekałem na wyjazd. Zacząłem dostawać takich krótkotrwałych ataków paniki. Nie, który jeszcze byłem, byłem, byłem w stanie, że tak powiem, nad sobą panować. Nic tam się nie działo, bo sobie jakoś to starałem się wytłumaczyć. I teraz tak wie pan, taką analogię jak szłem do tego sklepu, to mi się ten sznurek odwiązał, to był taki bardzo krótkotrwały ten, znaczy może nie taki wielkiej paniki, ale taki ten, że mi ktoś chce portfel ukraść czy tam pieniądze, nie? A tam nic, nic, nic mi się ten strach nie kojarzył. Po prostu strach. Się boisz, a nie wiadomo czego się boisz, nie? I po prostu siedziałem ostatni dzień w domu i czekałem na wyjazd.
I wie pan, nad tym szybko zastanawiałem się, czy to ma, czy to ma związek z tym, że jestem na Ukrainie, czy to już tak myślałem, czy może jakaś choroba po prostu mnie zaatakowała? Muszę, muszę. Brata pytałem, czy tam nie ma jakiejś psychiatry w Gdańsku, bo jestem z Gdańska.
Nie? No powiedział, że nie, bo się mówi do psychiatry, to zaprowadzimy, jak trzeba. Nie wiem, czy mi wierzyli, po prostu strach we mnie siedział. A i wie pan co? I te ze trzy, cztery dni to jakoś to przeżyłem, chociaż co dnia było gorzej.
Gdybym tak został dłużej, to bym chyba błędu dostał. Ja nie wiem, co by się stało. Na szczęście wyjechałem i potem już tylko ostatniego dnia zastanawiałem się tak: co będzie, jak ja wrócę do Polski? Czy to mi minie? Daj Boże. Czy faktycznie trzeba iść do lekarza? Bo o podłoże tego nie. Czy to jest związane z tym, że jestem tutaj konkretnie na Ukrainie, we Lwowie? Czy to może też jakaś opętania? Raczej jakaś choroba mnie dopadła, nie? I to absolutnie rozum mi mówił: Słuchaj, nic się nie bój, nic ci się nie stanie, jest bezpiecznie.
I faktycznie zero problemu, zero problemów. Ale wie pan, strach to jest strach. Na tym jak wiesz no to ile mogłem, to nad tym panowałem, że nie robimy jakiś głupot, nie? Ale został, został, dostałem do takiego ataku paniki, nie? I teraz jak, jak, jak jechałem na Ukrainę, to po dziesięciu, piętnastu minutach zacząłem się czuć nieswojo i to narastało.
Zastanawiałem się, co będzie jak wrócę do Polski. Przekroczyłem dziś granicę tak koło południa. Jechaliśmy do Przemyśla w innym, w innym punkcie, ale nie powiem panu nazwy, nie? I wie pan, sam fakt przekroczenia granicy nic nie zmienił. Dopiero gdzieś tak może po dwóch godzinach zaczęło mnie tak odpuszczać.
Zaczynałem się czuć lepiej. Może wie pan już po całym wieczór? Może tak po czterech, pięciu godzinach normalnie zacząłem się czuć normalnie. Ten strach ze mnie wyszedł i też nie wiem, nie wiem, nie wiem dlaczego- To było długo przed Majdanem i zajęciem przez Rosję Krymu i wschodniej części Ukrainy? Proszę pana, to były ostatnie, ostatnie wakacje. To był lipiec, ostatnie wakacje przed tym. Ja już też myślałem, że to może jakieś przeczucie, że tam u nich będą wojować, nie? Ja też już potem, potem, potem myślałem, ale ja nie wiem, czy może.
Może wie pan, jak to jest dobry człowiek, to zawsze ktoś jak tu mówi. Jak już rozmawialiśmy, prawda? Stara się sobie wy-ryc jakiś organizować wszystko, cokolwiek się dzieje, nie? Taka ludzka natura. Ale, ale mówię nic mi się nie kojarzyło, że tu byłem w tym miejscu, żeby coś złego spotkało czy cokolwiek. Mi czysty strach, który we mnie siedział i nic mi nie mówił, tylko, tylko strachał mnie. Nic mi się nie kojarzyło. Tak sobie myślałem. Może w poprzednim życiu mnie to spotkało?A potem sobie też kojarzyłem.
Być może to był ten przed, przed tą wojną taki, ale nie mam pojęcia. No mi się to skojarzyło z czymś, z czymś, co mi się przydarzyło w zeszłym roku, dosłownie dzień przed tymi protestami, po, yy, po decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Tak-taki nagły wybuch gniewu nastąpił w Polsce. Te protesty się rozwinęły po całym kraju. Ja dosłownie dzień wcześniej miałem takie- Źle wiem, co się dzieje. Dzień wcześniej miałem takie, takie w, byłem po prostu wkurzony jak szerszeń. Taki, taki totalny w chwili zaprzenoszenia, taki wkurw na wszystko i na wszystkich, co na wszystko, co żyje.
I dosłownie dzień później zaczęły się te protesty. Dzień później wyszła ta decyzja Trybunału w sprawie aborcji i zaczęły się te protesty i ten taki ogólnonarodowy wkurw na władzę. Się rozpoczął. Aha, aha, aha.
To ja dosłownie dzień wcześniej byłem po prostu, no le-lepiej do mnie nie było. Lepiej do mnie było nie podchodzić, bo można było oberwać. Kompletnie nie wiedziałem skąd, nie wiedziałem skąd mi się to wzięło. Po prostu byłem taki. No po prostu byłem nie w sosie, skrajnie nie w sosie. Aha, aha no to takie rzeczy się po prostu no, no, no zdarzają ludziom tego. No ja mam takie wiele, wie pan, takich mniejszych, ale takie powiedziałbym, to takie, takie większe, które mnie dotknęły. Nie, ale mówię, nie umiem tego strachu wytłumaczyć sobie. Tak- I mi się nigdy tam nie zrobiło. Potem się okazuje, że mogły mieć związek z czymś, co się, co się stało jakiś czas później.
Tak, tak, tak, bo znowu wcześniej są, prawda? Zwiastują coś, jak ja mówię, wtedy to mi się nie kojarzyło i teraz, i teraz tak sobie potem myślałem, to może do wojny tak jakoś, ale ja wiem, że to wojna. Nie mam w sensie takim nic wspólnego, że tam nie mieszkam, to nic nie tam moi bliscy nie mieszkają, nie tego nie było pełno. Mówię no są takie rzeczy, które człowiekowi się przydarzyło, się przydarzą i potem, i potem nie wiesz, nie wiesz, szukasz wytłumaczenia, ale nie wiesz.
Dokładnie. Mówię może być kilka, kilka, kilka różnych tych. Tylko ja to tak, tak ostatnio. Znaczy ostatnio tak, jak ja Jestem u tej znajomej, to tak tego kota tak obserwuję. I co? I co taki biedny kotek ma ograniczone zmysły, prawda? i co? Pojmuje coś z tego, jak ten świat nasz ludzki jest zawiły i nie pojmuje.
Nie? Tak samo mi nie tego. My, my, my, my tylko jesteśmy też, też mamy bardzo No tak. I po prostu, co się dzieje już potem, to wyżej, że tak powiem, nas do tego już niestety nie tego nie, nie, nie. Ale to, co pan powiedział, to się na sto procent się zdarzyło i tego, i tu nie ma.
Szczególnie mówię o tych, o tych tych, o tych, o tych, o tych, o tych, o tym moim portfeliku biednym. Nie, że to, to nie ma, nie ma dla mnie wątpliwości, to mi się przydarzyło dwa razy w ciągu jakieś dwadzieścia lat już takiego portfela używam. W jakiej konkretnej sytuacji nie, że przed tym był taki strach, że ktoś mi pieniądze chce ukraść. A tam powiedziałem to słowo i byłem zadowolony. Zaparkowałem, mówię o cud o Boga, zaparkowałem tak jakby na potwierdzeniu tego. Tak, nie wiem, w sensie, że tak, tak, wierz w Pana Boga, cokolwiek. Nie I to się odczepiło. To tak na razie to nie miało prawa się zdarzyć.
No tak, takie zastanowienie się pojawia. Zastanowię, zastanowienie się przychodzi w momencie, gdy już odsiejemy, że tak powiem, wszystkie możliwe racjonalne wyjaśnienia, jakie przyjdą nam do głowy. Tak, tak i, i ciągle, i ciągle nie możemy mieć pewności, że to już, już tego, że już doszliśmy do tego, nie, że zostały tylko te najbardziej prawdopodobne. Nie, bo ten świat jest taki przecież, ten świat w sensie taki, ten inny świat jest tak skomplikowany, my się tak skomplikowali jak dla tego kota nasz świat nie. Tego nie na zdrowy rozum się nie, się nie, się nie. Ten się nie, się nie ogarnie, nie.
No to w zasadzie w zasadzie wszystko, co ja bym chciał, co miałem do tego, do przekazania, nie? No ale wszystkie pytania, wszystkie pytania, jakie mi przyszły do głowy, też już chyba zadałem panu także. Yyy, rozumiem, że wyraża pan zgodę na wykorzystanie gdzieś tam zapisu tej rozmowy, w której sądzą.
Oczywiście, że tak. Po to dzwonię, bo wie pan co? Ja słucham z zainteresowaniem opowieści innych ludzi. No jak mówię, mam coś do, coś ja mam, coś mi się wydarzyło. Niech inni też posłuchają. Nie? Może to się komuś na coś przyda, nie?
Może ktoś się otworzy i postanowi coś swojego opowiedzieć też. No dokładnie tak. Skąd się bierze taka śmiałość, że o ja też coś tego nie. Ja mnie też coś przeżyło. To prawda. To tak zachęca. Nie o to nie tylko tutaj, bo ja przez wiele lat tak.
No tak zauważyłem też, że te audycje czasami tak mocno niektórych słuchaczy otwiera do dzielenia się jakimiś swoimi przeżyciami. No mnie też, bo przecież to już dwanaście lat temu zdarzyło i tak, a tak słucham, no ale przecież ja mogę też opowiedzieć, bo mnie też takie coś zdarzyło, nie? Coś takiego, co trudno wytłumaczyć, nie? Także bardzo ciekawe. Gratuluję audycji, bardzo tego. Bardzo udana audycja. Nie zawsze czekam, zawsze czekam kiedy się objawi.
Nie mam zasubskrybowane. Subskrypcji tak? Zasubskrybować najchętniej. Nie tak zasubskrybować takie. I tego i czekam. No to dziękuję bardzo i tego życzę dobrej nocy, bo tam już późno u was. U nas jeszcze jest.
Troszkę ciemno, troszkę się już ciemno zrobiło. No to właśnie tutaj trochę, trochę też mamy pogodowych, różnych przygód. Gorąco było przez kilka dni. Wiem wiem wiem wiem. Cały kwiecień chłodno, mokro, cały maj chłodno, mokro. Nagle w czerwcu kilka dni tak upalnie.
Chłodno, mokro. Było kilka dni upalnych to już było cennie. Mokro nie było, ale jest chłodniej teraz od dzisiejszej rosy na do do do do do do do do do czwartku piątku. Wie pan, jaka jest różnica? W Polsce jest sucho, prawda? Nie ma wilgoci, jest suchy klimat, a tu jest. Tu jest wilgoć.Tak, tak, tak wilgoć potrafi zabić ten, ten, ten. Trzydzieści stopni to nie jest wielka tragedia. Potrafi być dużo więcej, nie, ale to jest tragedia. Ale kiedy jest wilgoć, to się poczuje, jakby było kurczę- Ciężko odbiegać.
Dziesięć stopni więcej. Wilgoć, no wilgoć to jest coś strasznego. Wilgoć to mówię, to jest cholera, wilgoć, to jest to! Bo suche to, to jakieś lata temu byłem w Kalifornii, to chodziłem po plaży, to wie pan, to słońce mnie spaliło, ale tam się pięknie chodziło, bo tam było gorąco, chyba cieplej niż tutaj, ale było suche powietrze i tego się nie odczuwa jeszcze jak nad morzem, jak jest taki wiaterek, to się go nie odczuwa. A tutaj to nawet nad morze pójdziesz, to ta wilgoć cię, ta wilgoć cię nie odpuści nigdzie. To męczy.
To jest to. Nie. Dobrze, panie Marku, to pięknie dziękuję i jak się na coś przyda, to, to się przyda, nie? To proszę publikować. Dobrze Oczywiście. Dziękuję, że się Pan zechciał tutaj tymi zdarzeniami podzielić.
Jeżeli nie ma Pan nic przeciwko, to tutaj oczywiście postaram się paru osobom podesłać też zapis tej, tej rozmowy. Może, może zechcą jakoś nawiązać kontakt? Może, może skomentują jakoś ten. Można dzwonić, można dzwonić i pisać tekst. Nie, bo ja tego, bo ja. No, no z Polski to mnie to drogo kosztuje, nie? Zadzwonienie, ale tekst napisać na WhatsAppa można. Ja mam WhatsAppa zamontowane nie, bo tutaj to mnie nic nie kosztuje. Mogę cały dzień rozmawiać i to mnie kosztuje trzydzieści dolarów na miesiąc, choćby, choćby nie wiem co. Także tu nie ma problemów, nie? Ja, ja, ja chyba pamiętam troszkę tej audycji. To ja mam od gdzieś od dziesiątego, jedenastego roku życia takie rzeczy mi się przytrafiają, także jestem z tym, że tak powiem, obyty, ale ciągle coś mnie zawsze, jak to powiedzieć, zawsze coś cię zaskoczy, zawsze coś nowego- Zawsze jakieś radość z zaskoczenia.
Coś nowego jest i to czasami bardzo. Dobrze, panie Marku, to dobrej nocy życzę. Dziękuję wzajemnie I miłych snów. Do widzenia. Dobranoc. Do widzenia i do usłyszenia. Może jeszcze kiedyś. I to by było na tyle, jeśli chodzi o historię przekazaną przez tego słuchacza.
Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zrelacjonowanych przez niego zdarzeniach. A jeśli macie jakieś swoje historie o spotkaniach z nieznanym i chcielibyście się nimi podzielić— zapraszam do kontaktu.
Mówił do Państwa Marek Sęk Ivellios, Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Śledźcie zapowiedzi na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na profilach Radia Paranormalium na Facebooku i YouTube'a. A i przed wyjściem z domu zawsze sprawdzajcie, czy poprawnie przywiązaliście do spodni sznurek z kluczami i czy klucze AB na pewno znajdują się tam, gdzie powinny. No to dobranoc.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarne 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl.
Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu 3608 80 02, 3608 80 02. Nasz adres e-mail: Radio@paranormalium.pl. Można również kontaktować się za pośrednictwem fanpejdża na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium.
Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.
Na życzenie świadka, w razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji, istnieje możliwość zmiany barwy głosu.