Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery osoby, w sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było, nad chmurami było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez... No, no, ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie, takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty.
Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak, obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na rzewniocy zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć co tam jest. I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu.
Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!" Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do wysłuchania kolejnego odcinka podcastu Mówią Świadkowie, czyli audycji, w której prezentowane są wybrane najciekawsze relacje o spotkaniach z nieznanym, jakie docierają do Radia Paranormalium. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. W tym odcinku szykuje się mała uczta dla fascynatów ufolongii, bowiem dziś poznamy wybrane relacje o obserwacjach UFO i zdarzeń łączonych z tym fenomenem. Jak to często w tej audycji bywa, dzisiejszy odcinek będzie podzielony na dwie części.
W pierwszej zaprezentowane zostaną wybrane relacje nadesłane drogą tekstową, w drugiej natomiast wysłuchamy kilku rozmów telefonicznych. Uprzedzam, że dziś przydadzą się słuchawki, bowiem nasi dzisiejsi rozmówcy prosili, aby zmienić im barwę głosu. Ja tradycyjnie podczas premiery każdego odcinka Mówią świadkowie staram się dyżurować przy naszym radiowym telefonie, więc jeśli ktoś z Państwa chciałby tą drogą podzielić się jakąś interesującą relacją związaną z UFO i nie tylko, to zapraszam do kontaktu. Dodam jeszcze tylko, że premiery są oczywiście zapowiadane z wyprzedzeniem na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach społecznościowych, a podczas odsłuchu z serwera radiowego premiery są opatrzone stosownym dopiskiem na pasku tytułu.
Pozwolę sobie teraz przypomnieć dla Państwa wszystkie kontakty do Radia Paranormalium. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny 32 746 00 08. 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl.
Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu 8002. 3608 8002. Czekamy także na Państwa email pod adresem radio@paranormalium.pl. Radio@paranormalium.pl. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych lub zza granicy prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. A więc teraz przechodzimy do prezentacji wybranych relacji nadesłanych drogą tekstową. Obserwacja szybko przelatującej kuli światła nad Anglią.
Relacja nadesłana do serwisu ufo relacje pl 24 maja 2022 roku. "Witam. Od lat mieszkam w Anglii. Na co dzień jeżdżę ciężarówką. Generalnie zawsze staram się obserwować świat z owej ciężarówki, a szczególnie lubię patrzeć w niebo. Patrząc w to niebo, nieraz widziałem coś niezwykłego, ale zwykle było to bardzo daleko, bardzo słabo widoczne lub zaistniałe w mgnieniu oka. Tym razem, ostatniej zimy wieczorem, gdy było już po zmroku, gdzieś w grudniu 2021 roku, wychodząc z ciężarówki w miejscowości Immingham w hrabstwie Lincolnshire, jak to odruchowo zwykle czynię, spojrzałem w górę. Tego wieczoru były ciężkie, niskie, deszczowe chmury, wręcz odbijało się od nich światło pobliskich domów, gdzie mnogość oświetlenia zanieczyszcza światłem okolicę. W momencie, gdy spojrzałem ponad siebie pod kątem niemal dziewięćdziesięciu stopni, od mojej prawej strony pojawiła się szybko lecąca kula światła świecąca jednostajnym, jaskrawym światłem. Od razu skojarzyło mi się światło, jakim świeci Syriusz. Z tym że ta kula leciała pod chmurami, które były maksymalnie dwieście, trzysta metrów nade mną. Kula przeleciała, jak wspomniałem, od prawej do mojej lewej, nie skręcając ani nie zmieniając prędkości. Trudno określić mi prędkość, ale kula była widoczna około trzy-cztery sekundy. Przemierzyła pół szerokości widzianego przeze mnie nieba, znikając gdzieś w oddali między słupami z lampami i zabudowaniami portowymi. Było tam wiele źródeł światła, więc nie byłem w stanie określić, co się z nią stało. Kula była wielkości pięciozłotówki, trzymanej na wyciągnięcie ręki przed siebie, a więc nie była małym obiektem. Nie było słychać żadnego dźwięku. Z uwagi na niski pułap chmur wykluczam gwiazdy, samoloty czy inne satelity. Było to za duże i zbyt nisko lecące. Na pewno nie był to także dron.
Znam się na tak zwanych aparatach latających i wiedziałbym, że to coś naszego, ludzkiego, lecz ta kula była czymś niezwykłym. Mam wrażenie, że przeznaczonym dla moich oczu. . Obserwacja UFO w okolicach Głogowa w województwie dolnośląskim 2 lipca 2022 roku. "W godzinach popołudniowych leżeliśmy z mężem na tarasie. Siesta. Na niebie były pojedyncze malutkie chmurki. Pogoda piękna, jasne błękitne niebo. Nagle wzrok mi się zaostrzył, bo widzę na niebie coś dziwnego. Najpierw leciał jakiś pojedynczy srebrny obiekt z południa na północ.
Trochę się nakręciłam, ale pomyślałam, że to samolot, choć jak na samolot był zbyt kulisty. Mąż nie widział tego. Później na niższym pułapie leciała seria ciemniejszych punktów. Były w kolorze ołowianym, wydawały się być trójkątami.
Jednego z nich zobaczył mąż. To była gdzieś godzina siedemnasta czterdzieści pięć, osiemnasta. Zajęłam się swoimi sprawami, ale myśl o tym, co widziałam, nie dawała mi spokoju. Mija godzina. Leżąc dalej na leżaku, patrzyłam w błękit nieba i to, co zobaczyłam, spowodowało, że ruszyłam z niego razem z tym wszystkim, co stało na stojącym na przeszkodzie stole.
Oto, co mnie ruszyło z leżaka. Godzina około osiemnastej czterdzieści pięć. Widzę lecący z północnego wschodu na południowy zachód klucz białych obiektów. Piękne, błyszczące, biało srebrne kule. Leciały ułożone w ptasi klucz. Naliczyłam ich siedem. Leciały spokojnie, majestatycznie.
Gdy kawałek tak przeleciały, dostrzegłem jeszcze na środku ostatni, zamykający klucz na końcu. Później jeszcze jeden, już na samym końcu, w większej odległości. Nagle przestały lecieć w szyku, zaczęły się kręcić wokół siebie. Pamiętam, że zaczęło się od tego, że ten przedostatni zamykający klucz doleciał do przedostatniego światełka z prawego skrzydła i zaczęły wokół siebie tańczyć.
Później z klucza zrobił się wiatrak. Leciały nierówno, zachowując to samo tempo. Znikały po kolei i tyle je widziałam. Były bardzo widoczne, mocno odbijały światło słońca, ale mąż nie zdołał zobaczyć ani jednego. Dziwne, obiekty przecież były tak wyraźne i duże.
Nigdy w życiu takiej floty nie widziałam. Marzyłam właśnie o tym, żeby zobaczyć coś w dzień. Nie będę się wdawać w dyskusję, czy były to drony, czy też nie, ale wrażenie było piorunujące. Później, uzbrojona w aparat nie dostrzegłam już niczego." "kula światła śledzi samochód." Zdarzenie z dwa tysiące czternastego roku.
"Nocą z pierwszego na drugie lutego dwa tysiące czternastego roku wracałem samochodem z odwiedzin u mojej dziewczyny. Około godziny pierwszej pięćdziesiąt cztery, znajdując się na trasie Tuchola Żarska — Nowogród Bobrzański w województwie lubuskim, na kompletnie pustej drodze, zauważyłem we wstecznym lusterku mały, jasny punkcik, który zbliżał się do mnie z dość dużą prędkością. W pierwszej chwili myślałem, że to motocyklista, co mnie zdziwiło, ponieważ warunki na drodze nie były zbyt dobre. Mimo dodatniej temperatury plus trzy stopnie Celsjusza asfalt był pokryty błotem pośniegowym. Chcąc zrobić mu miejsce, zjechałem na bok. Światło nadal jednak mknęło prosto w moją stronę. W pewnym momencie światło zatrzymało się tuż przy tylnej szybie mojego samochodu i pozostało na dużej wysokości. Było to światło koloru śnieżnobiałego i było ono tak intensywne, że bardzo mocno oświetlało kokpit auta. Zmieniłem bieg.
Przyspieszyłem z około sześćdziesięciu pięciu do stu czterdziestu kilometrów na godzinę, a światło zachowywało się tak, jak gdyby było przyklejone do szyby. Ani drgnęło. Zaczęło mnie wymijać z lewej strony w taki sposób, jak gdyby ktoś obchodził auto. Światło raziło mnie w oczy tak mocno, że bałem się, że wypadnę z drogi. Nagle, w pewnym momencie kula światła gwałtownie odbiła w bok w stronę lasu, rozświetlając drzewa. Gdy tylko dojechałem do domu, natychmiast zadzwoniłem do dziewczyny i opowiedziałem jej o całym zdarzeniu. Spodziewałem się, że mnie wyśmieje. Jednak wcale tym zdarzeniem nie była zdziwiona.
Stwierdziła, że jadąc skuterem w tym samym miejscu również widywała coś takiego. Raz widziała to bardzo blisko. Opisała to jako dużą szklaną kulę, jak gdyby bańkę, wewnątrz której znajdowało się jarzące się jasne światło. Sam nie mam pojęcia, co to było. Przytrafiło mi się po raz pierwszy i mam nadzieję, że ostatni".
"Obserwacja UFO nad Kamienną w województwie małopolskim trzydziestego pierwszego lipca dwa tysiące dwudziestego roku około godziny dziewiątej dziesięć. Przy wysiadaniu z samochodu zauważyłem na niebie obiekt. Byłem pewny, że właśnie trwa przelot śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, ponieważ przez chwilę widać było kolor żółty wpadający w pomarańczowy. Moją uwagę zwrócił dziwny fakt, a mianowicie to, że nie było słychać odgłosu pracy silnika, więc zacząłem się bliżej przyglądać. Obiekt był oddalony, więc nie mogłem jednoznacznie określić jego kształtu, ale wyglądało to tak, jakby walec kręcił się wokół swojej osi i przez tą rotację wyglądał raz jak okrąg, a raz jak walec. Na początku był koloru żółto pomarańczowego, a później ciężko określić.
Taki bezpłciowy, jak metaliczny. Coś w ten deseń. Przelatywał z zachodu na wschód. Prędkość przelotu typowa dla lotu śmigłowca. Jedyne logiczne wytłumaczenie obserwacji to to, że mógł to być balon. Musiałby jednak poruszać się w strefie silnego wiatru, żeby uzyskać taką prędkość przelotu. Pozostaje jeszcze kwestia dziwnej rotacji".Na mapie zaznaczyłem linią koloru czerwonego kurs przelotu oraz niebieską kropką miejsca obserwacji.
Od młodości interesuję się zjawiskami paranormalnymi, co nie czyni ze mnie wiarygodnego świadka, lecz na co dzień pełnię służbę w Państwowej Straży Pożarnej i dlatego chciałbym zachować anonimowość. I to już wszystkie relacje tekstowe przygotowane do dzisiejszego odcinka.
Po krótkim przerywniku przejdziemy do prezentacji wybranych nagrań rozmów ze świadkami, którzy postanowili do Radia Paranormalium zatelefonować. Słyszymy się ponownie już za chwilę. Bardziej niż nieprawdopodobne.
Niemożliwe. Niewiarygodne. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już powiedzmy troszeczkę gorzej. Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.
Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko, że z powrotem jest już, powiedzmy troszeczkę gorzej. Archiwum Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl UFO Relacje. Polska Baza relacji o obserwacjach UFO.
www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. Ufo Relacje. Polska Baza relacji o obserwacjach UFO. Www.ufo-relacje.pl .
2 miesiące temu był Teledysk prowadzący do pewnego radia. Może ktoś ją tam słyszał? Podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu.
www.paranormalium.pl Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium.
Drugą część dzisiejszej audycji rozpoczniemy od prezentacji zdarzenia, do którego doszło w miejscowości Słupca w województwie wielkopolskim w lipcu 2020 roku. Przypominam o słuchawkach, gdyż wypowiadający się w dzisiejszym odcinku świadkowie prosili o zmianę barwy głosu. Powiem tak, nie pamiętam dnia, nie pamiętam dnia, około 2,5 roku temu. Lipiec, ładny, piękny, piękny, piękny dzionek. Świadków obserwacji 4 łącznie, z czego ja się przyznam, że mam najlepsze oko, bo obiekt, który widziałem była, była to ledwo widoczna kropeczka, niemal, niemal niewidoczna kropeczka na niebie.
Jaka to była miejscowość? Słupca. Wielkopolska. Kierunek przesuwania się obiektu z północy na wschód. Obserwacja prawie 20 minut. Obiekt się przemieszczał absolutnie jednoniowo, równo jak szwajcarski zegarek. To nie było chaotyczne, to nie było nieogarnięte. To, to po prostu był lot jednostajny, prosto i niowo. Absolutnie. Z takich najważniejszych rzeczy. Dlaczego spostrzegłem? Pomarańczowe światło, które, dzięki któremu to spostrzegłem.
Pomarańczowe światło pojawiało się i ono znikało. Ale to było tak, że w czasie przemieszczania się tego obiektu, to, to światło było, jakby spowodowane albo obracaniem się obiektu, albo zasłanianiem części świecącej w tym obiekcie, bo to nie było światło odbite, bo miałem światło od zachodu i natężenie tego światła i pulsacja tego światła były przez cały czas obserwacji niezmienne. A przypominam, że trzydzieści lat mieszkałem, mieszkałem koło Pabidza, a od 15. Roku życia się dorastałem. No i, no i też pewne rzeczy, no nie mówię, że jestem wszechwiedzący, ale pewne rzeczy też, no już, już, yy, ja nie wiem, czy doświadczenia, ale pewnego rodzaju wiedza też jest. I teraz tak, to było najciekawsze. Domownicy podali mi lornetkę, nawet przez lornetkę było słabo widoczne. Ale zasada była taka, że to nie było-- obiekt nie był podłużny, nie był trójkątny, było to kuliste, jednoczęściowy obiekt, kulisty i on się jakby kręcił wokół własnej osi i jeszcze się bujał na boki, jak w precesji, tak jak jest ruch precesyjny Ziemi. On się jeszcze kołysał i to było z takich istotnych rzeczy, że to światło, które się pojawiało, to ono było dłużej niewidoczne niż widoczne. Właśnie o to mi chodzi, że, że dłużej było go nie widać niż widać, bo było przysłanione na około sześciu, siedmiu sekund. To było intensywne pomarańczowe światełko. Nie wiem, czym było spowodowane jego gaśnięcie i pojawianie się właśnie.
No tak, tak to mogę scharakteryzować. Nie był to satelita, nie był to samolot, nie była to żadna stacja kosmiczna, nie było to nic.Zimnego, po prostu. Jaka to była wtedy pora dnia? 16:00, 16:00 po południu, lipiec.
A to jeszcze dosyć mocno, dosyć jasno było, to raczej satelitę można wykluczyć, nie byłby tak widoczny chyba. Ja wiem, jak w nocy satelity widać i to tylko wieczorem, jeszcze jak odbijają światło przez moment, tak? Przez tą swoją powierzchnię tam i tak dalej. Zresztą pan wie, o co chodzi. Jeszcze światło odbite na moment, satelita przelatuje, światło się odbicie kończy i satelita gaśnie.
Tutaj, tutaj mówię cały czas równiuteńki szwajcarski zegarek, nie? Błysk, zanik, błysk, zanik, błysk, zanik aż do końca obserwacji, aż mi zniknęło po prostu z lornetki, w oczach po prostu. Także jest to ciekawy obiekt, bo różne rzeczy ludzie widzą. Ja wiem, ale takiego obiektu ja bym się sam osobiście nie spodziewał. Ja nie mówię, że wiem, co to było, bo nie wiem, co to było. A jeszcze kwestia wysokości.
Ja miałem wrażenie, że to jest piekielnie wysoko, bo jak samolot leci na dziesięciu kilometrach, to ja wiem, że on leci na dziesięciu kilometrach i leci tysiąc na godzinę i ja wiem, jak on się przemieszcza, ale to, to było zupełnie, zupełnie wysoko. I mówię, no obserwacja około dwudziestominutowa, ale ja też nie widziałem od samego początku od horyzontu, od północy do, do, do końca, do wschodu.
Ja widziałem od momentu, w którym mogłem to wzrokiem wychwycić, czyli już- Znaczy, już ten obiekt musiał tam, że tak- Tak, musiał się przemieścić. Musiał być, tak? Tak, zanim ja go oczywiście wyhaczyłem wzrokiem, nie? No oczywiście. No pan był pierwszym, którego zauważył, prawda?
Tak, byłem pierwszym. Yyy, zresztą ja panu powiem tak. Oko mam bardzo wyczulone na takie rzeczy, bo nie umknie mi, nie umknie mi nic tak, że no nie umknie. Po prostu jestem, yy, jestem obserwatorem nieba i tam takie rzeczy nie umkną po prostu. Znaczy akurat no miałem, miałem szczęście zaobserwować. Udało mi się.
Rozumiem, że pozostali świadkowie też to widzieli. Czy wy jakoś później wymienialiście się może spostrzeżeniami? Jakąś interpretacją co to mogło być? Nie byli zainteresowani interpretacją. Głównie ja, ja tutaj, ja tutaj interpretuję, przepraszam, na, na, po swojemu i według swojej wiedzy i doświadczenia czy myśli swojej właśnie.
Rozumiem, że ten obiekt nie wydzielał żadnych dźwięków, po prostu sobie przelatywał tak po cichu. Absolutnie, absolutnie żadnych dźwięków, nic. Bezdźwiękowo. Zresztą samolotu na dziesięciu kilometrach nie słychać było, co by powiedzieć o obiekcie. Być może na takiej wysokości, bo nie w tym stanie.
Nie miałem punktu odniesienia co do wysokości, ale to samo wrażenie, że to jest piekielnie wysoko. Tam się kontury już dosłownie zza widoczności za-załamywały. To było, to była granica widoczności niemal. I to nawet z lornetką, nie? To, to musiało być faktycznie, no, być może wysoko. Wie pan, jak to jest z tymi obiektami, no nie idzie porównać.
Punktu odniesienia nie ma do wielkości jakiejś tam, do, do obiektu i nie idzie powiedzieć jak wysoko, jak on szybko leci i jaką ma wielkość. Tak? No, no nie ma. No, to jest właśnie to. Nie ma odniesienia w przestrzeni.
No można się domyślić tylko, że jest duży, skoro go jeszcze widać na takiej wysokości, prawda? Tak, no dokładnie. No i prędkość dla mnie teoretycznie powolna, ale tam była duża prędkość. Oczywiście, że to była duża prędkość, bo wraz ze wzrostem wysokości, no to wiadomo, że prędkość, widok z Ziemi, no wydaje się, że pełeci wolno, a to wcale nie leci. Także tutaj pewne mechanizmy też znam i nie jest to mój taki zielony. Jeszcze jedna, tak jak mówię, mam tutaj teraz dwadzieścia pięć kilometrów od siebie. Wcześniej mieszkałem siedem kilometrów przez jezioro także w Powidzkim miałem siedem kilometrów. Napatrzyłem się przez trzydzieści lat dosyć na to wszystko.
Także różne obiekty faktycznie latały i zdobywało się też doświadczenie, wiedzę. No, nikt mi nie mówił, że to był samolot, bo nie wiem, po prostu. No znajomość tych obiektów, tej szeroko rozumianej latającej techniki wojskowej, no dodaje wiarygodności takiej obserwacji, wiadomo.
Ale z drugiej strony ja panu powiem tak. Kwestia, kwestia rozróżnienia, ziemski, poważnieński i tak dalej, ja tutaj powtarzam, że nie mam wiedzy, co to było, czy to była technika wojskowa, być może. Ja nie ukrywam, czy to mogła być technika wojskowa, no po prostu mówię, nie jest mi, nie jest mi po prostu jako zielonemu, zielonemu ludkowi znane fakt, co to było, co to jest i z czym to się wiązało. Więc wyglądało jakby niby ciało człowieka, lot prostoliniowy, tak jak wysoko, wysoko, może nie orbitalny, bo to nie orbita, ale na wysokich poziomach. A z drugiej strony było to bardzo dziwne jak na jakikolwiek obiekt no nasz, tak? Jako ziemski. No pół dziwne, takie pół dziwne właśnie.
Chciałem jeszcze tylko nadmienić, że no też mam teleskop z Hoguma Cassegraina, mam też na obserwację i no akurat mi się na teleskopie nie zdarzyło się nic widzieć, ale, ale też teleskop patrzę i też, też- Nie miał pan tego teleskopu pod ręką wtedy, w czasie tej obserwacji, prawda?
Nie, wtedy jeszcze nie miałem, a poza tym Cassegrain jest fajny, bo widać w dzień i w nocy, bo to jest dzienno-nocny. Jeszcze wtedy go nie miałem, jako- No dobrze, że Pan sięgnął po tą, po tą, po te lornetki.
Tak, duża miłość jest rodziców jeszcze. Jeszcze jest jedna relacja, ale to już może nie będziemy jej zapisywać. Samolot pasażerski. Też mam go lornetce i widzę, jak metalowa kulka zbliża się z jego jednej strony, po czym odbija się do góry i znika.
No to chyba nawet u Damiana Treli w książce, tej ostatniej, "Tajemnice Dolnego Śląska" jest opisany podobny przypadek z tego, co pamiętam. Nie wiem, czy u niego w książce, czy na blogu, ale też chyba z takim obiektem, który podleciał do samolotu i-i w pewnym momencie odbił w bok.
Tak, ten odbił do góry. I mówię tutaj, akurat wiem o takich przypadkach czy przypadku tutaj może nie tyle znam, ale wiem, że takie rzeczy miały miejsce. Obserwacja, którą ja miałem, po prostu nie spotkałem się z nią wcześniej.
No też czasami o takich zdarzeniach donoszą, może nie załogi samolotów, ale pasażerowie. No i jakoś to tam się przedostaje do badaczy. Dobrze, to ja w takim razie ja prześlę to nagranie tutaj ufologom naszym polskim i będą już się z panem kontaktować osobiście. Dobrze, jeżeli mają pytania, niech dzwonią. Ja odpowiem na każde pytanie. Jeżeli mamy, mamy działać, to, to działamy.
Dokładnie.I to tyle, jeśli chodzi o zdarzenie ze Słupcy z 2020 roku. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o tej obserwacji. A jeśli sami macie jakieś swoje relacje o obserwacjach UFO, zapraszam do kontaktu z Radiem Paranormalium. Teraz przechodzimy do prezentacji drugiej z przygotowanych na dziś rozmów. Będzie to obszerny fragment rozmowy ze słuchaczem, który podzielił się relacjami dotyczącymi różnego rodzaju zdarzeń. Natomiast dziś poznamy jego relację ze zdarzeń związanych z UFO.
Zapraszam do słuchania. Zacznę od początku. To jest sfera duchowości. W wieku, w wieku ile ja miałem? Pierwsza klasa, między pierwszą a drugą klasą podstawówki lub jeszcze w przedszkolu. Tego nie pamiętam dokładnie, ale, ale babcia mi to opowiadała. Mama opowiadała dokładnie. Po prostu miałem taki przypadek. Przypadek? To trwało pół roku lub dłużej. Leżąc, spałem z babcią, mama pracowała, spałem z babcią. Ogólnie babcia mnie wychowała, spałem z babcią.
No i tyle. Powiedzmy tak kładąc się, nie mogłem zasnąć. Słyszałem cykanie budzika. Babcia miała taki stary budzik i ta wskazówka jak przeskakiwała, to robiła tak taki odgłos Cyk, cyk, cyk. Wie pan, o co chodzi. I wtedy czułem, że przychodzą do mnie jakieś istoty. Dzieckiem byłem.
Pamiętam do tej pory ten stres, jaki przeżywałem. Przychodzi ktoś pod moje łóżko, przychodzi ktoś pod moje łóżko i patrzy, i czułem, i mówię babciu, oni idą. Babcia mówi Piotruś, śpij, nikt nie idzie pomóc.
Ja mówię babciu, oni idą. I czułem, że to, że ktoś coraz bliżej mnie jest. Wstawałem, płakałem, budziłem się. I to trwało. No powiem panu, podejrzewam, że pół roku. No tak z perspektywy czasu podejrzewam, że pół roku tego co dopowiadam babci. Mama, babcia nie żyje już. Babcia w końcu wezwała... Młodzież mi pomogły, a to, to babcia wezwała tak zwaną szeptunkę. Na wioskę, wioska obok.
Myśleliśmy na wioskę. Wioska obok była tak zwana szeptunka. Przyjechała starsza pani, jej znajoma, de facto, wzięła jajko, położyła na mojej głowie i odmówiła jakąś modlitwę, której, której nie słyszeliśmy po prostu w myślach. To jest z pokolenia na pokolenie, zawsze to jest przekazywane z matki na córkę i nie może być inaczej na tę osobę.
Wie pan, wie pan co? Spokój. Od tamtej sporo. Od tamtej pory spokój, cisza. Nic więcej nie był. Nie było tych dziwnych zdarzeń. Pan tylko wyczuwał jakąś obecność. Tak? Nie widział pan jakby fizycznie tych istot?
Nie, fizycznie nie. Ja czułem. Ja czułem, że ktoś idzie do mnie, po mnie, chce mnie zabrać i tyle. I te cykanie i te, i te cykanie zegara coraz głośniejsze i coraz głośniejsze. W miarę, w miarę mojego czucia jak ktoś się zbliża bliżej, to cykanie było głośniejsze. To pamiętam.
To cykanie mogło się wydawać głośniejsze, bo się słuch jakby wyostrzał słuch. W miarę, w miarę usypiania. Yyy Tylko że ja nie spałem, ja nie usypiam. Ja nie mogłem zasnąć. O to chodzi. No to wiadomo, w takich cichych warunkach zmysły się dostosowują. Rozumiem, że po odprawieniu tego rytuału całkowicie jakby znikły te, te zdarzenia?
Momentalnie. Tak, dokładnie. Jeszcze wrócę na chwilkę do babci. Babcia miała różę. To jest taka choroba na nodze. Jest czerwona plama wielka i to może być pochodzenia rakowego lub nie, tak? I ta sama pani, która mi tym jajkiem nad głową jeździła, też dla babci położyła materiał z lnu i podpaliła. Nie mogliśmy niczym tego wyleczyć. Po prostu mama, lekarze, różne środki. Podpaliła ten materiał, on się zapalił. Takie, takie opiłki w górę poleciały. Po tygodniu babci noga się zagoiła i. No i tyle.
To tyle na temat szeptunek. Możemy przejść do następnej historii, w takim razie. Oczywiście nie podam, ale pan skojarzy pewnie. I to już było, jak byłem starszym. Wtedy już tak naprawdę zacząłem interesować się tematyką właśnie, którą się interesujemy.
Pamięta pan zdjęcie? Chodzi o ojca, który robił zdjęcia i na domem świadków, dwóch kolegów, bo razem byliśmy we trójkę dla córki, no na łące po prostu. Chyba to było w Anglii. Coś kojarzę, że chyba Lucjan Znicz to opisywał nawet.
Chyba tak. I zrobił zdjęcie jedno, drugie, trzecie tam wiadomo, starym aparatem starego typu na klisze i po wywołaniu w tle, za córką stał człowiek w stroju kosmity. Pamięta pan to? No, taki człowiek w stroju kosmonauty.
Chyba bardziej tak to wyglądało. Nie kosmity. Kosmonauty. Przepraszam. Dokładnie. I to mnie... I to mnie... Od tego momentu bardzo interesuję się tematyką właśnie związaną z tego typu rzeczami, ponieważ bawiąc się w wieku, to już było trzynaście lat, podejrzewam.
No, biegałem z chłopakami, akurat jadąc poszedłem i była wielka taka góra, wielka góra po prostu i tyle. I biegaliśmy. Taka ścieżka dołem prowadziła. Biegaliśmy tą ścieżką i nagle takie wielkie światło zza tej góry, nie z góry, tylko zza tej góry jakby się pojawiło i identyczna postać.
Ja później fakty skojarzyłem, jak z tego zdjęcia zaczęła z góry schodzić. Uciekliśmy. Uciekliśmy tak bardzo wystraszeni. Odprowadzał mnie jeden kolega, drugi kolega i jego babcia do ja wiem, kilometr może do miejsca, w którym mieszkałem.
Jaki to był rok i jaka to była miejscowość? To była Czerwonka. To jest warmińsko mazurskie, Czerwonka. To jest wioska, mała wioska. Czerwonka, położona niedaleko Biskupca. Ja jestem siedemdziesiąty siódmy urodzony. Miałem- Czyli to musiał być rok chyba dziewięćdziesiąty- Między dwunasty, a trzynasty lat.
1989 albo 1990. Jakoś tak. Dokładnie. Bo to było jakoś, to było. Jaka to była pora roku? Pan pamięta może? To było lato, To było lato. Ja przerażony wpadłem do domu, do babci i babcia mówi Ale to może Huta niedaleko. Później tak sprawdzając sobie, analizując przezŻadnej huty w okolicy u nas nie ma w regionie żadnej. Łuna, jakaś huta, coś, broń Boże nic.
Ja bym sam może był, może przewidzenie, może coś, ale we trójkę uciekaliśmy jak, jak- Rozumiem, że to był taki świetlisty obiekt, którego szczegółów wyglądu nie dało się jakby dostrzec, tak? Nie. To była łuna. To była łuna wychodząca zza góry. Słońce już zachodziło. Wiem, że było ciepło, słońce zachodziło i to był, to był tak, jakby pan podświetlił coś od tyłu latarką. I ta postać, ta postać, jak z tego zdjęcia to, to z fotografii. Tylko że on- Jak wypizgowany taki cień, jakby kosmonauty, tak? Dokładnie.
Czy może jakoś rozmawialiście później z kolegami w swoim gronie, co to mogło być? Czy-czy jakby temat poszedł w zapomnienie? Nie, temat nie poszedł w zapomnienie. My rozmawialiśmy. Później urwał się kontakt między mną a dwojką kolegów, z którymi właśnie tam byłem, ale spotkałem się po pięciu latach, sześciu, no plus minus i zapytałem: pamiętacie chłopaki, jak uciekaliśmy do waszej babci, a później wszyscy mnie odprowadzaliście, bo ja sam bałem się wrócić? No pewnie, że pamiętamy.
Każdy, każda wersja jest identyczna względem wyglądu, sceny, względem tego, co było. Był identyczny-- no kosmonauta, kosmonauta. Po łące, na, na polu za dupie, przepraszam za wyrażenie, szedł kosmonauta w naszą stronę. W tamtych czasach. Relację z Czerwonki niektórzy z Państwa mogą kojarzyć, ponieważ tuż po zapisaniu nagrania z rozmową całą relację streściłem na łamach naszego serwisu Ufo relacje pl, w którym zbieramy i udostępniamy relacje o obserwacjach UFO z terenu Polski. Po krótkim przerywniku przejdziemy do wysłuchania obszernych fragmentów kolejnej rozmowy ze słuchaczem, który podzielił się relacjami o obserwacjach UFO z całego swojego życia. Będzie to swego rodzaju ufologiczna paranormalna spowiedź.
Słyszymy się ponownie już za chwilę. Ufo relacje. Polska Baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. Ufo Relacje. Polska Baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl.
Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, Tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Mówią Świadkowie w Radiu Paranormalium. Najbliższe pół godziny spędzimy ze słuchaczem, który dość obszernie podzielił się opisami zdarzeń z udziałem UFO i zjawisk łączonych z tym fenomenem z całego swojego życia. Szczególną uwagę zwracają tutaj zdarzenia z okresu wczesnego dzieciństwa. Zapraszam do słuchania.
Ja tak do pana dzwonię w sumie z takim czymś, że ja po prostu od czasu do czasu widuję różne dziwne obiekty na niebie i nie wiem w sumie, skąd to się bierze i dość często mi się no zdarza coś dziwnego zauważyć. Od dziecka w sumie już parę rzeczy już mam nagranych, bo w pewnym momencie zdecydowałem to po prostu wszystko nagrywać i tak po prostu dzwonię do pana z relacją.
To może zacznijmy, jakby-- nie wiem, może wygodniej będzie panu jakoś chronologicznie polecieć, bo pan ma dużo tych relacji do przekazania? Bardzo dużo. No bardzo dużo. Mam takie, bo to było troszeczkę, to było dawno temu i mam takie dwa zdarzenia. Jedno to był właśnie taki sen, bardzo dziwny sen, jak byłem dzieckiem, ja miałem tak może szybko panu opowiem. Ja miałem coś takiego kiedyś, że jak na przykład byłem dzieckiem, ja bardzo często chorowałem. Co roku tam jak była zima, to chorowałem.
Musiałem mieć jakieś zastrzyki. Pielęgniarka przychodzi do nas do domu i pamiętam, że kiedyś mi się właśnie przyśniło, że po prostu jestem jakby no, jestem na statku porwany po prostu, no przez tam, nie wiem, kosmitów czy coś i oni mi dają jakąś kroplówkę. I pamiętam, że ja się wtedy obudziłem. Byłem wtedy dzieckiem. Obudziłem moją mamę, tatę.
Tato, mamo, UFO mnie porwało, no tak wtedy mówię, wiedziałem, co to jest. Właśnie tak mówiłem, że mnie porwało. No i fakt faktem, nie wiem, czy to był tylko sen, czy nie był sen, aczkolwiek muszę stwierdzić. Moja mama może też tak potwierdzić, moi rodzice, mój tata też, że przestałem chorować od tego momentu. Z ręką na sercu. I to było tak realistyczne, no. Tak samo miałem też drugi sen, jak już byłem starszy, to było jakoś tak sześć, siedem lat temu i jak ja się obudziłem, to ja bym mógł rękę sobie uciąć, że to nie był sen. Teraz, z biegiem czasu naprawdę to się wszystko zaciera, bo nie jest człowiek pewny. I drugie właśnie po tym zdarzeniu właśnie, tylko nie mogę sobie tak przypomnieć, co teraz opowiem panu o tym zdarzeniu, było przed tym snem, czy sen był po tym?
No ale to wiem, że od tego się wszystko zaczęło, że ja po prostu widziałem taki bardzo dziwny obiekt. On był jakby cały czerwony, tak jakby świecący, jak metal świeci, jakby rozgrzany metal świecił, coś w ten deseń. Miał takie czarne skośne szyby i miał jakby takie dwa z tyłu silniki i to po prostu przeleciało nad moją głową. Pamiętam, że ja wtedy byłem też ze swoimi rodzicami i jakoś oni tam byli po prostu zajęci rozmową ze sobą. Też nie pamiętam, czy to były lata dziewięćdziesiąte, czy troszeczkę po.
No ale, no pamiętam, że byłem mały i ja mówię: "Mamo, mamo, tato, szybko chodźcie zobaczyć, bo UFO leci, znowu to samo". No, oni niestety nie wstali, nie powiedzieli, że to samolot. Machnęli ręką. No niestety, właśnie tak często się zdarzało czasami, że komuś-- właśnie musiałem komuś po prostu pokazać i ktoś po prostu mnie ignorował. A potem jakby tak nie wiem, no dużo miałem właśnie różnych rzeczy.
Widziałem naprawdę dziwne obiekty, strasznie dużo, jakieś parę mam właśnie nagranych dziwnych zdarzeń, jakieś na przykład słupy światła. To chyba było bodajże dwa lata temu. Widziałem na niebie zawyśnięte, to mam nagrane. Kule jako obiekt, taką szarą, przelatującą, też mam nagrane. Niebieskie światło. Nie wiem, czy pan pamięta, jak się kiedyś w internecie pojawiło, że tak dużo relacji było właśnie z takim dziwnym niebieskim światłem za chmurami?
No chyba nawet do Radia Paranormalium taka relacja też dotarła z nagraniem. Tak, tak, tak, tak, tak właśnie miałem. Pamiętam, że chyba prezentowałem to nawet w "Mówią świadkowie", w którymś odcinku. Też byłem świadkiem takiego zdarzenia.
Dwa razy widziałem jakby trójkątny na przykład obiekt. Też mam zdjęcie tego wykonane. Niestety wykonałem nagranie, ale no nic, nic na nim po prostu nie widać, tylko zdjęcie się utrwaliło. Jest jakby takie miejsce, gdzie przechodziłeś. Jakby tak mnie zaczepiło właśnie coś, że jest taki gwiazdozbiór dziwny w takim trójkącie albo... Ja dość często właśnie przez takie rzeczy zacząłem patrzeć w niebo.
Jak przechodzę, tak jakoś mnie ten wzrok przyciąga do tego nieba. I właśnie też widziałem. I tak właśnie dziwnie się zdarza, że na przykład jak ja patrzę, zaczynam patrzeć na takie obiekty, to one zaczynają tak jakby ruszać się, jakby to stało w miejscu. Ja spojrzę na przykład, jak widziałem ten trójkąt czy takie jakby gwiazdy, trójkąt się składające. Spojrzałem na to, tak się wydawało super daleko. To tak, jak ja spojrzałem, to tak było jeszcze zatrzymane przez chwilę. No i tak po sekundzie, po dwóch, jak na to się patrzyłem, to zaczęło tak w dół schodzić i znikło mi po prostu za budynkami z oczu.
A tak po linii prostej schodziło? No tak, tak, po prostu było zawieszone, jakby bez ruchu. I tak mówię kurczę, no dziwne te gwiazdy. No nie widziałem nigdy takich na niebie i po prostu jak ja to zauważyłem taki, takie mam po prostu odczucie, że to tak zaczęło powoli w dół schodzić i zaszło mi za budynki. A czy jest takie zdarzenie, które jakoś szczególnie panu utkwiło w pamięci, które chciałby pan przekazać jakby bardziej szczegółowo? Tak, mam takie jedno, to pamiętam, byłem wtedy z dwoma znajomymi, yy, siedziałem sobie, stałem sobie po prostu w miejscu. W Polsce to też banki było Wielkiej Brytanii. I to właśnie chcę panu powiedzieć, że na przykład jak ja widzę te rzeczy, to nie jest tak, że na przykład, yym, ja je tylko widzę, tak? I czasami one po prostu...
To jest taki dziwny zbieg okoliczności po prostu, że to nie jest tak, że ja na przykład dwadzieścia cztery na dobę chodzę i patrzę w te niebo i ja to po prostu widuję. Tylko naprawdę jest taki zbieg okoliczności, że czasami, na przykład jak teraz zaraz panu powiem, że ktoś mi powie o zobacz, co to leci i faktycznie coś dziwnego leci, że ja na przykład, no nie wiem, no jakoś to do mnie przychodzi cały czas. No i to jest właśnie dziwne. I zastanawiam się cały czas kurczę, o co chodzi? No i to było właśnie tak, że stałem z dwoma właśnie, emm, kolegami, nie powiem, bo piwko sobie po prostu piliśmy, gdzieś tam sobie fajnie gadaliśmy, tak ten... I nagle kolega mówi tak mówi: "zobacz, co tu leci". To było takie no strasznie to było dziwne, całe szare, tylko że nie wiem jak taki kolor jak beton. Ten pojazd miał literę P jako odwróconą P bo to, yy, jakby od prawej strony do lewej mi leciało. I to było tak właśnie jak litera P. No strasznie dziwne jest z takim jakby okiem, czarnym okiem.
No nie wiem, no ciężko to trochę opisać. Mogę to panu namalować potem jakby ktoś miał taką funkcję Tak, tak, tak, tak. Jakby kształt litery P z takim czarnym punktem pośrodku. Tak? Tak, tak, tak. Takim jakby takim półkolem, jakby nie wiem, takim pół szybą, takim półkolem. No, no dziwnie to wyglądało. No pierwsze w ogóle jakby ja też przez to wszystko, co ja po prostu widuję, to też się interesuję i szukam podobnych rzeczy, to nigdy w życiu nie znalazłem nic podobnego. W żadnych jakichś relacjach, czy na przykład na internecie gdzieś tam szukałem, czy coś, to, no nie zdarzyło mi się nigdy w życiu ujrzeć jakiegoś tam zdjęcia czy gdzieś podobnego obiektu. No strasznie to dziwnie wyglądało. Nasuwa mi się takie pytanie- No nie wiem też -czy w momencie, gdy, gdy towarzyszą panu jeszcze jacyś inni świadkowie, bo tam pewnie jakoś dyskutujecie potem o tej obserwacji, tak? Prawda?
No właśnie. No właśnie w tym momencie dziwne, że to było takie, nie wiem, no nie rozmawialiśmy o tym za dużo, ja po paru miesiącach, po dwóch czy po trzech bodajże, mówię panowie, kurczę, pamiętacie, co mówiliśmy? Dlaczego my w ogóle o tym nie gadamy? Przecież to było tak dziwne coś i to tak nie wiem. No, no nie wiem. No dziwne, że nie wiem, jakby oni nie chcieli. Nie wiem, tak mówię, no nie wiem, tak? O kurczę, co to leci i jakoś tak się nie... A czy oni w ogóle pamiętają, yy, czy- Na pewno tak -coś takiego było, czy, czy po prostu jakby uleciało im to z pamięci i sobie nie przypominają? Nie, właśnie bardzo wymijająco jakby odpowiadają. No nie wiem, jak by to tak na przykład mówię, kurczę, pamiętasz, co leciało? No, no kurde, to, to było, nie wiem, jakieś UFO i tak jakoś to tak, no ja na przykład jestem takim typem człowieka, że chciałbym śledztwo zrobić w ogóle w tym, w sprawie, co to było. A jak ty to pamiętasz? Coś, coś. A oni tak, tak, tak, coś widzieliśmy dziwne, dziwne, no i po temacie.
Ale w ten sposób bez jakby wymieniania się szczegółami, co kto zobaczył. O to, o to mi głównie chodzi. Czy, czy jakoś wymieniacie się szczegółami, jak z perspektywy każdego z was ten obiekt wyglądał? Mmm nie, nie, nie. Szczerze mówiąc, to nie. Tak, jakby pan ściął jeszcze wysłuchać, to mógłbym panu opowiedzieć o tym drugim śnie.
Oczywiście, jak najbardziej. Gdyby pan chciał. Jak najbardziej. To też właśnie. No to też było tak dość dziwne, bo to tak troszeczkę panu Wszystko powiem od początku to było tak, że miałem taki jakby okres w życiu i to było tak siedem lat temu, no może osiem do tyłu tak dokładnie nie pamiętam, ale był taki okres w życiu, że tak, nie wiem, no przez jakieś dwa, trzy miesiące czułem się tak bardzo, nie wiem, taki miałem bardzo ciężką, zamuloną głowę. Już sam nie wiedziałem, co to jest. Czy to jest depresja, czy nie depresja. No, miałem takie różne skojarzenia i po prostu tam szukałem w Google, czy coś, co to jest. No i pamiętam, że położyłem się spać i miałem poszedłem spać. Ja wtedy byłem w Polsce, bo akurat sen był w Polsce, w Częstochowie byłem, bo z Częstochowy pochodzę. I strasznie realistyczny sen także pamiętam właśnie leżałem na stole w takim ciemnym pomieszczeniu i mam takie właśnie wspomnienia, jakby w tym śnie, że ktoś mi tam po prostu majstrował gdzieś tam z tyłu głowy, prawda? Yy, coś tam, coś tam mi wbijał jakąś igłę. Tak do końca nie pamiętam. Takie same przebłyski. No i potem jest tak jakby ten sen, jakby się go mówię i jest bardziej realistyczny, że wszystko pamiętam dokładnie. Ja pamiętam, że miałem taki paraliż, jak paraliż senny jest i ja po prostu ja też na przykład, jak miałem wcześniej paraliż senny, ja to jakby umiałem przezwyciężyć, bo miałem kiedyś taki okres w życiu, że też miałem te paraliże senne wcześniej. Ja już się nauczyłem po prostu wybudzać z tego paraliżu się powoli, powoli. I ja tak samo zrobiłem leżąc na tym stole, w tym śnie, że się wybudziłem z tego paraliżu i byłem taki jakby w pokoju całym ciemnym. I tam był właśnie tak, jakbyPrzejście bez drzwi i tam było światło. Po prostu jakiś korytarz, światło. Przeszedłem przez ten korytarz i ja wtedy czułem, mówię kurczę, ale się wpakowałem, gdzie ja jestem?
Pamiętam, że tak cały czas powtarzałem i byłem strasznie, strasznie wystraszony. I nagle właśnie przechodziły koło mnie właśnie takie istoty a'la szaraki. Większe, mniejsze, właśnie takie różne. Nie to tak, że tak samo wyglądali, tylko mieli właśnie różne rysy twarzy. Były większe, były mniejsze te szaraki, a ja pamiętam, że byłem tak przerażony, ale oni na mnie nie zwracali uwagi, więc ja po prostu szedłem do przodu strasznie wystraszony, do przodu, ale taką mi trochę pewność dało to, że właśnie oni na mnie uwagi nie zwracali. Cały czas sobie powtarzałem w duchu gdzie ja jestem, dlaczego mówię, ale się wpakowałem, ale się wpakowałem, coś tam, coś tam.
No i szedłem i był taki winkiel właśnie na lewo. Zaszedłem za ten winkiel na lewo i pamiętam, że nie wiem, czy to była jakby jakaś toaleta czy coś. Tam właśnie jeden z nich tak stał i na mnie się spojrzał. I w momencie, kiedy się na mnie spojrzał, to mnie paraliżujący wręcz strach ogarnął. I on tak spojrzał na mnie z powrotem, głowę wziął jakby przed siebie i drugi raz spojrzał, jakby wiedział, że coś jest nie tak, że ja nie powinien tam być, że jestem wystraszony, jakby poczuł to, że coś jest nie tak. Ja w tym momencie jakby spakujnikowałem, wziąłem jakby na niego się rzuciłem, żeby on po prostu nie wiem, nic nie wiedział i w momencie, kiedy ja się na nim rzuciłem, zacząłem go bić z tego strachu, alarm się włączył i pamiętam, że oni właśnie jakby wszyscy się koło mnie pojawili. Też te szaraki, więcej tak. Tylko że oni byli tacy przystępieni, jakby tak chodzili, tak się, nie wiem, dziwnie na mnie patrzeli, coś tam, coś tam i tak właśnie w grupie na mnie patrzeli. I pamiętam, że wtedy się człowiek jakiś pojawił, tak jakby antyterrorysta w jakimś takim, nie wiem, no tak, jakby antyterrorysta ubrany z jakimś pistoletem we mnie wymierzył. Ja tak rękę wystawiłem przed nim, mówię nie, proszę, nie zabijaj mnie. I on strzelił.
Ja się potem obudziłem. I właśnie ciekawostka, jak panu mówiłem o tym wszystkim, że w tym głowie mi tam wcześniej tam grzebali, coś tam mi jakieś tam dakowali czy coś, nie wiem. To ja potem cały dzień miałem właśnie mrowienie w tej głowie, w tym miejscu, gdzie właśnie tak mi się wydawało, w tym śnie miałem te wspomnienie. Cały dzień miałem mrowienie, jakby tak mrówki. Nie wiem, jakby mi ścierpniało i by mi te mrówki przychodziły. I jeszcze jak panu powiedziałem wcześniej, że miałem tak, że po prostu miałem takie ciężką głowę przez te dwa, trzy ostatnie miesiące. To wszystko jakby znikło od tego momentu.
Czułem się tak lekki, świeży, dobrze się czułem. No całkiem inaczej. A badał się pan może w tym miejscu jakoś? Sprawdzał pan, czy tam nie ma jakichś zmian? Tak, tak, tak, sprawdzałem. Sprawdzałem. Nie było no nic, nie było nic, nic, zero.
Po prostu wszystko wyglądało tak samo. A też nic, ani śladu. No bo też sobie pomyślałem, że może jakaś blizna, może trochę włosów będzie brakować. Coś. Nic nie było. Nic no nic. Ale miałem to uczucie właśnie takie w środku tego mrowienia. No i to jest właśnie. No ja teraz panu jak opowiadam tą historię, ja jestem taki, no troszeczkę też jestem podekscytowany, ale tak troszeczkę emocjonalnie bardziej spokojny. Jak ja opowiadałem na przykład mojemu tacie od razu, no bo to było dla mnie strasznie duże przeżycie. Ja byłem pewny, że ja tam byłem na tym statku i no nie wiem, no ja byłem pewny, ja byłem w stu procentach pewny, że, że coś się stało. Ja byłem, no teraz, po latach, jak się człowiek zastanawia nad tym coraz więcej, chociaż no nie wiem, no kurczę, nie wiem, może to był sen, ale no nie wiem, no te mrowienie, to wszystko to jest takie, no strasznie dziwne. I ja wiem, jak to może brzmieć na przykład z drugiej strony, czy dlatego ja się tak dużo długo na przykład nie mówiłem nikomu o tym, tylko tam na przykład najbliżsi. No bo ja wiem, że ktoś może pomyśleć, że nie wiem, że jakiś jestem, nie wiem, szalnięty albo coś. Tylko że ja tak. No poza tym, że naprawdę niewidomy widuje takie dziwne rzeczy, a panu potem mogę na maila wysłać różne tam, co tam mi się udało złapać. To też miał właśnie takie przeżycia dziwne. No bardzo by się przydało podesłać.
Bardzo by się przydało podesłać te materiały, najlepiej jakby z, jakby były jeszcze z opisem dokładnym okoliczności sporządzenia tych zdjęć. Detali. Tu są nagrania, Zdjęcia. Ja też nie mówię, że ja. To wszystko, co ja widzę, to nie da się jakoś racjonalnie wytłumaczyć, bo może punkt tej rzeczy po prostu ja nie mam takiej wiedzy, że to jest na przykład, nie wiem, satelita albo coś. Ja po prostu nie wiem, tak? Ale no niektóre są naprawdę, no, no dziwne, bardzo dziwne. No mnie się-- w tym roku.
Mnie się, Mnie się w tym roku zdarzyło zauważyć coś, coś, co wyglądało jakby gąsienica poruszająca się po niebie, a to się okazało, że to Starlinke były, zmieniły jakby wygląd. Ostatnią rzecz, jaką zaobserwowałem, to panu też wyślę na maila. To było takie jakby światło od samolotu i tak mi przykuło uwagę, bo akurat poszedłem coś tam do chyba do drugiego pokoju, bo tam akurat saszetki lakota trzymam, żeby wziąć saszetkę, nakarmić. Tak mnie przykuło.
Kurczę, i to też właśnie było w Anglii. I to było tak, jakby światło po panu to tak opisze. Potem on sobie zobaczy. To było światło jakby od samolotu, tylko że nie czerwono niebieskie, tylko białe cały czas. I ono tak z prawa na lewa i one na lewo. Jakby tak do przodu i się bardzo cofało do przodu i się bardzo cofało. Więc tak przykuło moją uwagę. Mówię kurczę, czy to samolot, czy nie? Bo też nie uważam wszystkiego za UFO, prawda?
I to, że zdarza mi się takie zdarzenie, to ja naprawdę jestem normalnym człowiekiem. Nie mam jakiś, nie wiem, no nie mam jakiś problemów psychicznych, bo to ja wiem, że to może brzmieć, że na przykład, że ktoś tam co jakiś czas widzi takie rzeczy. No i właśnie to światło się tak cofało, cofało i tak kurczę mówię, co to jest? Mówię helikopter, mówię no niemożliwe, no bo samolot, helikopter cały czas się rusza do przodu, prawda? A to światło się tak dziwnie cofało do tyłu za bardzo. No można to jeszcze spróbować wytłumaczyć jakby czynić zabawę dronem.
No, chyba że- Bo może to był dron? No też zależy. Też zależy. Jaki też zależy jak duże, jak duże były odległości, jak duże to było światło. Bo jeżeli to była duża odległość i duże światło, to już na drona raczej chyba można wykluczyć.
Mi się wydaje, że to było tak na odległość samolotu minimum. Helikopter? Helikopter. Ja na przykład nie wierzę. I leci. No ale nie wiem. Też nie umiem tak jakoś tego dystansu. Pan zobaczy to nagranie. Jest dość bardzo dziwne. I to potem zaświeciło całość. Całość zaświeciło, światło przestało migać. Za całość zaświeciło i tym światłem leciało, leciało, leciało takim-- bo to było w nocy. Tak? To, to nie było ten. Bo czasami jak samolot leci, to też się tak światło na przykład słońce się odbija, tak? I tak zaświeciło i tak świeci. No to-To nagle zaświeciło, ale to tak dziwnie zaświeciło takim ciepłym światłem. No i przeleciało, tylko wyślę potem panu naprawdę. No dziwne. Tak samo mam też nagrane. Mam nagrane kule światła.
Przepraszam, nie kule światła, bo kule światła, kule takich kul światła to ja naprawdę dość często widuję takie na przykład przelatujące jak gwiazdy. Tylko że one są jakby tak mi się wydaje z perspektywy, że one są niżej, na przykład też jak niżej niż samolot gdzieś pomiędzy, na przykład nie wiem, dwudziestym piętrem a trzydziestym, może troszeczkę wyżej?
No nie wiem, no ciężko mi też właśnie tą wysokość stwierdzić i też często widuję właśnie takie światła. Też mam nagrane właśnie jakieś takie srebrne, dziwne, stojące punkty w miejscu. Nie wiem. Też. Ja nie mówię, że to nie są na przykład balony, prawda? Bo może balony, ale tylko, że dziwne, że to tak w miejscu stoi. Na przykład nie porusza się z prawa na lewo, tylko że w miejscu stoi nad budynkami i akurat nie wiem. No naprawdę dziwne. Mam.
Też wyślę panu wszystkie te nagrania, żeby potwierdzić też moje słowa, bo ja wiem, jak to może brzmieć, że jak ktoś od czasu do czasu widzi dziwne rzeczy, to tak różnie może to brzmieć, prawda? No dokładnie. To ja, ja w takim razie będę czekał na, na nagrania. Tak jak mówię, w miarę możliwości z dokładnym opisem wykonania każdego z tych nagrań. Nasuwa mi się jeszcze takie pytanie odnośnie tych relacji z dzieciństwa, tych snów. Tam na początku, jeżeli dobrze pamiętam, były coś, było coś ze snami o porwaniu przez UFO. Czy pamięta pan, czy, czy, czy pamięta pan może jakieś szczegóły takie, nie wiem, wyglądy tych obiektów wewnątrz, czy też postaci, jeżeli pan jakieś widział? Tak, widziałem postać właśnie też tak jakby, no taki szarak, tylko że on nie był taki jak na przykład gdzieś tam na zdjęciach czy jest narysowany. On miał rysy twarzy. Strasznie takie miał policzki, kości policzkowe miał wysunięte do przodu. Taką miał wąską brodę. Miał-- no strasznie miał takie rysy, takie, nie wiem, jakby panu to opisać, takie słowiańskie te rysy, że takie te, ty, policzki, kości policzkowe miał właśnie, właśnie wysunięte do przodu.
No miał takie duże czarne oczy, ale miał takie bardziej-- nie takie, nie jakie, jak na przykład się rysuje czasami, opisuje, tylko że on miał po prostu, no miał rysy twarzy. I strasznie dużą miłość czułem, taką pozytywną energię. Nie wiem, no bezpieczeństwo. Czułem się, jakbym na przykład, nie wiem-- to była moja mama, powiedzmy, w tamtym czasie, tak? Nie czułem się ani zagrożony, ani nic. No mnie pan tam tak po głowie pogłaskał trzy razy, że-- nie wiem, czy ja to usłyszałem. Wiedziałem po prostu, że on chce mi pomóc, że on mi tak robi. Nie wiem, czy nie, nie pamiętam. Nie chcę kłamać, czy to było telepatycznie, czy nie powiedział, czy nie w tym śnie, że-- wiedziałem, że on chce mi pomóc i pogłaskał trzy razy po głowie, żebym się nie bał i dał mi gotówkę. Ja od-- naprawdę to było, że moi rodzice potwierdzili, od tego momentu przestałem chorować. I ja nie chorowałem naprawdę przez długi okres. Ostatni raz, jak yy-- po tym ok-- po tym, jak zachorowałem, to jak miałem już, nie wiem, z dwadzieścia sześć lat, dwadzieścia pięć lat, to na grypę zachorowałem. A tak to ja nawet nie byłem przeziębiony, a wcześniej miałem problemy cały czas. Co roku, pamiętam, musiałem brać jakieś antybiotyki. Byłem taki chorowity i zastrzyki, i pielęgniarka przychodziła do domu. Od tego momentu, od tego snu się skończyło.
Ale to wszystkie te, wszystkie tego typu sny tak wyglądały tak pokojowo? Czy zdarzały się jakieś budzące lęk wizje? Też miałem tak parę razy na przykład, no, że ja miałem parę razy właśnie takie sny. Też ja się tych szaraków bardzo bałem. No strasznie paraliżująco się bałem, ale potem też miałem-- No dużo miałem właśnie takich dziwnych. Na przykład miałem też kiedyś taki sen, że jak bym, nie wiem, był na takim yy-- gdzieś tam wokół góry i jakby był naprawdę innej rasy kosmitów i ja się z nimi witałem, jakby ktoś mnie tam chciał przedstawić z nimi, tak? I był właśnie ten szarak i ja taki pierwszy-- co ja go zobaczyłem, to poczułem taki straszny lęk. I mówię kurczę, ale potem tak do niego podeszłem, mówię nie, no mamy tu za sobą, już się nie boję was. I drugi właśnie też yy-- ten kosmita to był też sen. No to, to już nie było tak realistyczne, jak się obudziłem. A nic.
Nic pan mi tam źle nie zrozumie. Ale drugi to był jakby taki Modliszka. To był właśnie tylko, że ja się tak strasznie tego, tej istoty bałem. Strasznie istoty. I ona właśnie, co mi się pierwsze skojarzyło? Że jej głowa była właśnie podobna jak papież ma taką-- czy biskup ma tą czapkę swoją, nie wiem, jak to się nazywa, z takimi przedziałami. To ich właśnie, tak? To ich głowa była identyczna, w tym samym kształcie. I pamiętam, że czym bliżej podchodziłem do tej istoty, to straszną miłość czułem.
Straszną, straszną miłość czułem i przytuliłem po prostu tą istotę. Istota przytula mnie i tak jakby mi się skojarzyło, że żyłem skądś na chrześcijaństwo. Że jestem energią miłości, żeby każdy się szanował, że właśnie, no tak mi się, nie wiem, z tym się skojarzyło. Ale takie jeszcze negatywne miałem, to też mi się na przykład śniło, że obudziłem się na przykład w mojej babci, na przykład pokoju jeszcze świętej pamięci, jak żyła. Czasami sobie na fotelu tam siedziałem, książkę czytałem i przy niej po prostu jest tam na fotelu.
Mi się zdarzyło przysnąć. Ona była babcia, tam sobie gdzieś radio słuchałem i pamiętam, że się obudziłem w tym śnie i tam balkon był, właśnie był w tym pokoju od strony tam babci, to balkon był. I że miałem też tak, że się przebudziłem.
Właściwie miałem najpierw paraliż i potem z tego paraliżu się znowu wybudziłem. I jestem w tym śnie. Ale wszystko jest tak normalne. No nie jest tak pomieszane, jak to czasami śnię, że nie wiadomo gdzie jestem. Faktycznie szafa, gdzie powinna stać, to stała i to tamto. I pamiętam, że właśnie tego szaraka znowu też na balkonie zobaczyłem, ale to ja wtedy-- to już paraliżujący strach, to taki jakby nie wiem, no jakby mi jakiś cios. No strasznie się bałem, strasznie się bałem, że nie mogłem się ruszyć. I pamiętam, że też to przezwyciężyłem, ten strach. I czym bliżej do tej istoty się wtedy przychodziłem, to ona się bardziej bała mnie i się wybudziłem w końcu, jak do niej blisko podszedłem. No to takie dziwne. Chyba najbardziej negatywne, pamiętam. A tak to na tym statku to też niech pan-- to, to-- No też czułem się-- czułem wielki strach, jak tam byłem z panem. Opowiedziałem, że tam z tą i złą coś tam myśleli. No to jak tam ich zobaczyłem, no to no, no nie wiem, w ogóle się swój skórę nie czułem. No strasznie to było. To było straszne przeżycie pamiętam.
No to potrafią dosyć mocno tego typu przeżycia odbić się na psychice yy świadka. Był kiedyś na YouTubie. Niestety musiałem go zdjąć. Dziesiąty odcinek audycji Mówiony Świadkowi. Tam-- to był, to był w ogóle najdłuższy odcinek tego podcastu. No i tam też słuchaczka dosyć mocno, dosyć dużo tego typu historii przekazała. Też one bardzo mocno się odbiły na jej psychice, na jej zdrowiu. Później także. Bez względu jakby na to, czy to, czy, czy to się odbywa rzeczywiście, czy tylko jakby w obrębie snu, to, to jednak potrafi dosyć mocno, dosyć mocne zrobić wrażenie. A nasunęło mi się takie pytanie, czy, yy, czy pan się interesuje może tematyką ufologiczną tak, jakby?
Tak, tak, tak, tak, tak, tak. No to wszystko w sumie miało-- no tak, po tych zdarzeniach to strasznie, strasznie się zacząłem interesować. Po tych zdarzeniach, po tych zdarzeniach pan się zaczął dopiero interesować. Nie jakby przed. Znaczy kiedyś też jakby za nim. Nie wiem właśnie, czy to było przed, jak byłem ten właśnie mały, co miałem to pierwszy z tym obiektem i z tym snem zdarzenie. To mieliśmy jakoś w telewizji. Pamiętam, że to były lata też dziewięćdziesiąte, leciało nie do wiary. No to jest wydaje mi się, że albo zaraz po tym oglądałem, albo przed też mogłem oglądać.
No bo to mogło tam jakoś się też przedostać prawda do- Mieć wpływ, tak? Kanałem bocznym do podświadomości, że to tak ujmę mogło się przedostać i jakoś tam wpływ mieć na, na tego, na, na pana przeżycia, na jakieś tam pana wizje senne.
No ale jeżeli pan tego doświadcza przez całe życie, no to, to chyba ciężko to zwalić, że tak powiem, na, na karb programu. Nie wiem, naprawdę, bo ja też jestem jakby otwarty na sugestie. I nie mówię też, że nie wiem, że ja tam na przykład byłem albo coś, ale no strasznie. No ja wiem, co ja widziałem i dlaczego Ja na przykład ja mam takie cały czas pytanie, dlaczego ja tu na przykład obiekty na niebie widuję?
Dlaczego akurat idę i coś nie wiem? I to nie jest tak, że naprawdę, że ja się patrzę, tylko taki zbieg okoliczności, że ja akurat głowę przekręcę, spojrzę się, ktoś mi na przykład mi pokaże. Ja na przykład jestem świadkiem takich dziwnych rzeczy. No nie wiem, bo to jest dla mnie trochę zastanawiające, ale też nie mówię na przykład, no też nie mówię. Też myślałem, żeby na przykład iść na hipnozę regresyjną, tak jak dobrze mówiłem, żeby właśnie do tego snu. Nie wiem, jak to w ogóle się odbywa, czy jak to wygląda, ale żeby do tego snu. Właśnie. Nie wiem.
Nie, nigdy nie byłem w ogóle na takich rzeczach, to nie wiem, czy bym wrócił, czy nie wrócił, ale chciałbym właśnie coś takiego sobie myślę, żeby się na takie coś właśnie wybrać. No myślę, że warto. Warto, choćby, żeby poznać jakby genezę, skąd się tego typu wizje biorą? To by dużo mogło wyjaśnić, naświetlić pewne rzeczy.
Wydaje mi się, że niektórzy ludzie w ogóle jakoś tak naturalnie mają tendencję do dostrzegania tego typu zjawisk. Coś takiego niektórzy mają, że na przykład moja mama czasami też widuje, a przynajmniej widywała w przeszłości tego, tego typu jakby obiekty. Było coś takiego kiedyś, to chyba nawet opisywałem jakoś tak ogólnikowo w którejś audycji, że jakoś ćwierć, ćwierć wieku temu mieliśmy jakoś z siostrą. Ja miałem, nie wiem, osiem czy tam sześć lat. Siostra miała coś pięć, cztery. Bawiliśmy się, zjeżdżaliśmy w zimę na tak zwanych dół polotach. Tam dosyć spora grupa innych dzieci też była. Byli też ich rodzice i mama pomiędzy blokami na blokowisku. To było niedaleko blokowiska.
Zobaczyła taki jakby klasyczny latający dysk. Już nas chciała zawołać. W momencie, gdy się odwróciła z powrotem do tego dysku, to już go nie było. Także wydaje się, że niektórzy. No wydaje się, że niektórzy jakby, jakby naturalnie, jakby naturalnie są predestynowani, można powiedzieć, do obserwowania tego typu rzeczy. Chociaż prawda też, że mama, mama za sobą miała ze sobą w dzieciństwie doświadczenia z pogranicza śmierci, także to mogło też jakoś wpłynąć. Nie wiem, czy pan coś takiego pamięta, jakieś takie zdarzenie? Raczej też mam. Kiedyś właśnie też. Też widziałem takie właśnie. Jeszcze chciałem wspomnieć szybciutko, bo pan mi opowiedział o tej historii z pana mamą, że zawołała szybko.
To też miałem taką sytuację, że ze swoją byłą partnerką akurat się tam sprzeczaliśmy się jakoś na ulicy i za nią taki obiekt, duża kula, jakby światła, tak jakby nie wiem, żarówka ledowa, coś takiego. Taka kula, taka super świecąca, ale jakby taka kula światła właśnie leciała. Ja akurat się z nią kłóciłem. Ja jestem też tak w towarzystwie postrzegany za trochę takiego śmieszka prawda? Ja się z nią akurat kłóciłem i mówię w trakcie tej kłótni i mówię kurczę, zobacz, co tu leci. Ona do mnie Tak serio? Mówisz w takiej sytuacji sobie jaja robisz? Mówię naprawdę odwróć się, zobacz, jak się odwróciła, to to przeleciało. To też miałem taką śmieszną właśnie sytuację, że- Dało jej nauczkę można powiedzieć.
No. Tak jeszcze co mi utkwiło w pamięci, to widziałem też takie dwie czerwone jakby kule. To też tak szybko jakbym panu mógł opowiedzieć. To też było takie dziwne. To najwyżej panu potem to, co nie mam nagranego, to potem panu wyślę rysunki.
Nie jestem tam jakimś super artystą, ale no tak mniej więcej każdy będzie wiedział. To też. No, takie rysunki poglądowe też mogą być. Tak, tak, tak. I tak właśnie szedłem sobie ze sklepu. Pamiętam już do domu.
To też było właśnie w Wielkiej Brytanii i spojrzałem sobie na lewo i były jakby takie dwie kule koło siebie i one jakby były połączone ze sobą. To było tak, jakby najbardziej jakby to tak przedstawić, co ja znam tutaj w życiu. No to jakby od auta tylniego czerwone światła, jak są okrągłe, to były takie dwie kule koło siebie, czerwone w środku troszeczkę jakby pomarańczowe. No tak, może nie pomarańczowe, ale troszeczkę. No było widać troszeczkę bardziej czerwony pierścień na okrągło, ale delikatnie. Ja tak patrzę i to. Ale to było tak strasznie dziwne, że jak ja na to spojrzałem, to ja czułem, że to coś patrzy na mnie i to było zdziwione. Ja tak odczułem, że ja byłem zdziwiony, to było zdziwione i nagle, ale to z taką impetem, z takim prędkością dziwną, to jakby na dół poleciało, no w dół po prostu poleciało za blok i tam za blokiem jest taka polanka, to będę miał czas. To ja panu tam Wszystko sfotografuję mniej więcej i ja panu pokażę, jak to jest ta polanka. To jest taka mały kwadrat, tam jest jakieś boisko, coś tam, coś tam. Naprawdę to nie wiem, ile to może mieć. To jest, nie jest jakoś tak, nie wiem, nieskończone. To jest strasznie małe, nie wiem, może ze trzydzieści metrów, może nawet nie.
To ma. I aż stałem jak wryty. To poszło po prostu na dół i w momencie-- pamiętam, że to też było takie nietypowe, bo tutaj raczej się burze nie zdarzają. I burza była z tyłu, czyli z przodu takie czyste chmury, a z tyłu była burza. Tak poszły na dół. Ja się strasznie bałem. Bałem się.
Nie wiem, czy uczulę taki strach, żeby iść za ten blok, ale no spojrzałem i nic nie było. Nie wiem. Też nie wiem. Może to był dron, może nie, ale to taką właśnie. No nie wiem. No dziwny dron, prawda? Takie dwie świecące kule by były i to z takim prędkością strasznie to poleciało.
A to były duże kule? No kurczę, nie wiem, jakby to tak. No, no duże. No na tej wysokości to to było też tak na takiej wysokości, nie wiem, trzech, nie wiem, tak jak może, może faktycznie jak drony latają, tak? Nie wiem. No niżej niż wieżowiec dziesięciopiętrowy, może jak dwa wieżowce, dwadzieścia pięter, tak do góry to było. No i to było takie jak wtedy, jak na to patrzę. No to takie, no nie wiem, jakby takie jakby dwa auta koło siebie, może troszeczkę mniejsze, dwa maluchy o coś tak mniej więcej obok siebie. To nie było jakoś- Rozumiem, nie wydawały, nie wydawały jakiegoś dźwięku? Nie?
Nie, nie. Nic. Nic. Nic. To tylko. Tylko że to z takim impetem spadło w dół, że nie wiem. No przez. Przez ten obraz tego to aż się mogłem wyobrazić. No nie wiem, jak to opisać. To czułem. Czułem tą prędkość. Po prostu nie wiem. No strasznie nienaturalnie szybko. Jakby tak.
Nie to, że to się rozpędzało, tylko no nie było, nie było w ogóle jakby pomiędzy tej prędkości a zaczęcie tego spadania w dół to nie było jakby, no nagle to tak jak pstryknięciem palcem, mrugnięciem okiem, no nie wiem, to z sekundy na sekundę to się fuks, tak jakby wiedziało, że ja na to patrzę. To patrzało jakby na mnie i na dół z impetem.
Strasznie. Tak jakby reagował na pana obecność i zachowanie. Tak, tak, tak i tak samo właśnie jak ten trójkąt. To było w tym samym miejscu, tylko patrzyłem w inną stronę. Ja panu potem też zdjęcia wyślę tego trójkąta.
Zdjęcie zamazane, bo ja chciałem zrobić filmik. Przypadkowo zrobiłem zdjęcie. Potem na tym filmiku nic nie było widać, a temat tego zdjęcia jest trochę zamazany, ale widać, że to, no jest tam obiekt i ten. I właśnie to też spojrzałem na to i kiedy na to spojrzałem, to to zareagowało jakby, tylko że tamto to było te kule dwie, to były blisko, bo to było, wydawało mi się zaraz za blokiem. Tamte, ten trójkąt mi się wydawało, nie wiem, no w innej miejscowości coś olbrzymiego, ale to tak samo zareagowało. W momencie, kiedy ja się spojrzałem, była chwila pauzy, że to się jeszcze nie ruszało i potem zaczęło schodzić w dół. I tak samo te kule, ale te kule z Impater. Tam to powoli zaczęło schodzić, schodzić zeszło. Dobrze, ja tutaj nie mam tutaj pytań do tego zdarzenia na razie. No, nie wiem, no, kurczę. No też.
Zdarzała mi się kiedyś słuchać relacji, gdzie słuchaczka opisywała, jak obiekt praktycznie podleciał pod jej okno w bloku takim mieszkalnym w Tychach. Także różne formy to, różne formy te zjawiska potrafią przyjmować. Tutaj trzeba, trzeba wykluczyć, ewentualnie trzeba rozważyć opcję, że mógł to jednak być dron. Only drone z takimi wielkimi światłami to. A może jakiś nie wiem, przerobiony, bo ja też nie, nie, nie jakby ja też nie chcę, jakby komuś narzucić, że to są kosmici UFO. Ja jestem też otwarty. Ja sam szukam odpowiedzi. Jeżeli to jest coś naprawdę coś nowego, ja też bym chciał wiedzieć i dlaczego, nie wiem, co to jest i dlaczego ja to widuję, bo to też ja też, jakby nie jestem, nie Jestem jakimś takim fanatykiem. Też szukam jakby odpowiedzi, no bo jestem normalnym człowiekiem i po prostu nie wiem, dlaczego ja takie rzeczy widuję. Strasznie mnie to zastanawia i myślę o tym. No to jest całkiem, muszę panu powiedzieć, zdrowe podejście, całkiem sensowne, bez takiego jakby nastawienia się, że to koniecznie muszą być kosmici. Tak.
Tak, tak, właśnie, bo może podejrzewam, że połowę może tych zdarzeń po prostu ja nie mogę, nie wiem, no może nie mam takiej wiedzy po prostu, że coś to było takiego, że jakbym zobaczył, to naprawdę to bym się uśmiał. Ale jak głupi jestem. No jakie UFO, prawda? No można spróbować też to tłumaczyć.
Przynajmniej te zdarzenia senne można tłumaczyć tym, jakie wrażenie ten program wtedy w dzieciństwie na panu wywarł. Bo jednak dzieciństwo- Też właśnie o tym myślałem. Tak też, też właśnie o tym myślałem, że tylko że no tak, ma pan rację, myślałem o tym wcześniej, tylko że potem może, bo to jest takie, kurczę, trochę skomplikowany temat, bo może ten program wywarł na mnie jakieś też wrażenie. Miałem potem ten sen, ale to też nie, jakby-- wiem, co ja widziałem. Ja jestem przekonany, że mi się na przykład, no nie przywidziało, no bo takie rzeczy widziałem i teraz może być teraz tak, że faktycznie ten program miał na mnie jakiś tam wpływ i przez to mi się przyśniło i widziałem jakiś obiekt i taki zbieg okoliczności, prawda? A może być powiązane, ale nie musi na przykład.
No też to, też to można wziąć pod uwagę. Także wszystkie opcje są możliwe. Z tym słuchaczem jeszcze się kiedyś usłyszymy. W odcinku poświęconym bliskim spotkaniom z nieuchwytną siłą. Na koniec dzisiejszej audycji pozostawiłem relację, co do której nie mam pewności, czy ona się już gdzieś w innej audycji nie ukazała.
Jest to relacja, którą znalazłem jakiś czas temu na jednym z moich dysków. Nagranie nie jest oznaczone jako wykorzystane, stąd moja decyzja o prezentacji na sam koniec odcinka. Wysłuchamy nagrania z 2016 roku, w którym jeden z naszych słuchaczy opisał obserwacje UFO nad Piotrkowem Trybunalskim na początku lat osiemdziesiątych.
W osiemdziesiątym pierwszym roku lub drugim, bodajże sierpień, gdzieś koło dwudziestego sierpnia, była taka informacja w gazecie Tygodnik Piotrkowski. To było na internecie, też ktoś zapisał, ale to było na początku, jak internet powstał. Ktoś tę informację powtórzył. I w Tygodniku Piotrkowskim w środę ukazało się później, że było UFO nad Piotrkowem.
Podane był kierunek, w którym kierunku poleciało. No i chciałem akurat taką informację podzielić. Czy jest to do znalezienia tej informacji? Możliwości? Nie. Wie pan, bo to było w osiemdziesiątym pierwszym roku lub drugim, ja tego też nie pamiętam, ale było opisane w gazecie.
I że my żeśmy z kolegą to trzydzieści kilometrów poleciało i gościu z Piotrkowa Trybunalskiego, taką informację, bo na internecie opisano. Później się nie znajdzie, bo już jest wycofana, że UFO było nad Piotrkowem w dzielnicy Radziejów i poleciało w kierunku Rozprzy. Wie pan, ja też nigdy się nie kontaktowałem, ale my żeśmy to faktycznie trzydzieści kilometrów parę minut dalej o tej godzinie sam podał, dalej widzieli.
Później był zwrot tego w innym kierunku, bo to już było lat ile? Bardzo długo, nie? No, ale mówię panu, że to było dwóch, że nas dwóch widziało: kolega i ja. Kolega już nie żyje, ale mniejsza z tym. No, była taka informacja, gościu z bloku to obserwował, podał namiary, w którym kierunku leciało i dosłownie to pokonało trzydzieści kilometrów. My żeśmy później też to widzieli, ja tą gazetę czytałem, miałem w ręce szeroko rozdartą. Godzina około dwunastej, to było, no, rok temu, być osiemdziesiąty pierwszy, drugi to va banque, bo w internecie pamiętam datę, bo też ktoś to pisał w internecie.
Jak nastał internet, to ktoś opublikował to. Tak samo pisał to, może ta sama osoba z Piotrkowa i podał rok i data. Wszystko się zgadzało, to co ja pamiętam. A teraz to już nie ma. No to mówię, pytam się, o takie informacje będzie pan dużo w bajkopisarzy, wie pan, to jest jakaś ściema wielka. Dla mnie to ludzie piszą te bzdury takie, że się słuchać nie chce tego. No mówię, ja tu sią gadałem, akurat na internecie tak szperałem, to mówię panu, mówię od razu się może gdzieś, jest coś odnotowane, bo tam w waszym Radzie mówicie, że jest coś, że są informacje takie i takie. No to powinno być wszystko odnotowane, nie? Słuchałem 2 audycji, no ale to faktycznie to było przeze mnie i przez kolegę, to znaczy nas było parę osób, to było takie intensywne światło. Mogę tylko panu tak jak pan, jak pan całe życie nie 4:30 wyglądało nie to wszystko polane, to by nie było dużej średnicy, tylko z tego co tak obserwuje się w telewizji, w tym całym internecie, te dyski całe, to by tam to był dysk światła i to przyleciało za dom, za domami było. My żeśmy to pobiegli we dwóch tam za posesję i to już zatrzymało się.
Było na niskim pułapie około czterdziestu metrów.Tak, tak moje takie średnice mogą mieć do pięciu siedem metrów więcej miało i jak się oddalało to ruszało tak pociąg elektryczny i przyspieszało na tych na początku bardzo wolno, później oddalało się z taką szybkością, że do dzisiaj takiego nie ma takiego już techniki, że przypuśćmy trzysta metrów przed nami już później się poruszając do dwudziestu kilometrów to w sekundę tak jak pocisk.
A proszę mi powiedzieć, ilu było tych obiektów? Jeden, tylko jeden i ten gościu napisał w gazecie My żeśmy się już później rozeszli. Napisał w gazecie Ja w środę czytałem to w gazecie, to cośmy widzieli, nie? Gościu napisał, że było w kierunku jakiejś dzielnicy, ale nawet nie wiem, czy ta dzielnica jest na Piotrkowie, bo to moje powiatowe miasto.
To napisał, że to dzielnica Radziejowice czy Radzieju, coś takiego. No ja nie, nie, tak mi jest na internecie opisane. Nie, Tylko tego się nie znajdzie na internecie. Jeszcze siedem lat temu to było może pięć, siedem, nie wiem, ale już później to było tego na, na, na, że różne rzeczy opisywałem i to nie wyskoczy, a było opisane. I tak gościu napisał to z bloku i podał kierunek, w którym kierunku nie. No to akurat w moim było.
A ilu było świadków tej obserwacji? Dwóch świadków było, to znaczy widziało z cztery osoby, ale tam były wypite. Widzieli to światło. Może tylko, że przedostawało się przez budynki. Nie, to było jedno światło. Nie można tego określić, bo pojazd tylko to było dysk świetlny. Tak można określić.
A czy ten obiekt emitował jakieś dźwięki? Nic to było tak, jak mucha by przeleciała i by usłyszała tego pojechu, to nie usłyszać, jak ruszał, bo on był. Jak myśmy dobiegli tam z pięciu metrów do końca posesji budynków, to, to już było w powietrzu zawieszone.
Nie emitowało światła na dół, tak mi się wydaje. Tylko było istnym światłem. Energia bardzo duża cieplówka. I później ruszyło w poprzek. To znaczy był rzut patrzyli to przed nami w poprzek i zakręcało pod kątem stopień w kierunku od tamtego przejazdu to można powiedzieć w kierunku gdyby to mówiłem w stopniach najpierw dziewięćdziesiąt stopni, później skręcało i w kierunku Suholejowa tak można powiedzieć. No nie zaplambo, to stało w miejscu, a my dobiegli i później stało jeszcze z pół minuty i ruszyło. Ruszyło takim wolnym, takim jakby się przemieściło i powoli zaczęło przyspieszać. I tak do trzystu metrów tego ruchu na półokrągło to było takie jeszcze trwało, to przypuśćmy dwie sekundy, sekundę, dwie to jest długo raz i dwa, a ta trzecia sekunda po trzecie sekundę można liczyć. To było gdzieś zasięg do trzydziestu kilometrów, że później tylko się kropka zrobiła, tylko uszli i kropeczka. Można powiedzieć, że pokonało w sekundę dwadzieścia kilometrów. Nie no, ja mówię, wie pan, ja akurat nie do ściemy mi wal, bo ja mam pięćdziesiąt dwa lata, to co mi tu ściemy wali? To był osiemdziesiąty pierwszy rok, nie jeszcze przed wojskiem, rok czy dwa tam pamiętam.
Ja to mówię, rozmówiłem synom nie do ściemy. Wie pan, że ja żyję. Bo tam, tam mamie. Ja mówię słuchajcie, my to pierdzicieli. Jak już w gazecie czytałem, nie, to było w grudniu, w niedzielę to było, a w środę był tygodnik.
Pamiętam, że w środę wychodził. No nie no, myśmy tego nie potwierdzili, bo to było po stanie wojennym, bo to było. Nie wiem, czy jeszcze stan wojenny, czy już nie było. Chyba już nie był. To było napisane albo osiemdziesiąty rok albo osiemdziesiąty pierwszy to można głowę sobie wziąć. Na pewno to nie było siedemdziesiąt dziewięć, absolutnie osiemdziesiąty albo osiemdziesiąty pierwszy osiemdziesiąty. No ale być może osiemdziesiąty drugi, ale raczej to mogło być pierwsze tak pośrodku dla mnie jest to musiało być dawno, dawno temu. Kiedy pójdę do archiwum, do Piotrkowa, powiem, gdzie to jest. Nawet pytam, czy jeszcze jest coś jeszcze, jakie archiwum znaleźć?
Nie no ale komu? Tu wie pan, nic nikomu nie udowodnię. Bo wie pan, ja tam informacje były, a tam dwie osoby praktycznie się widziało. Chociaż kolega raz przypominał mi, no było coś tam bardzo już też nie pamięta wiele i no tylko taka rzecz, że tym się różni, że wie pan, to się działo, ktoś to opisał w Piotrkowie, a ja mieszkam trzydzieści kilka metrów od Piotrkowa.
Opisał namiary, że było UFO nad Piotrkowem. No to była komuna, nie? No to wie pan, jest dziwne, że coś takiego w ogóle w "Kurde" puścili w gazecie. To mnie zdziwiło. No i my żeśmy to widzieli i ja tą, tą gazetę miałem informacje widziałem na internecie. W tej chwili ani gazety nie mam, ani informacji nie mam. Tylko mówię do pana to pierwsze, pierwsze dzwonię i poza tym, co ja mogę? No palcem srużyć w bucie? Bo wie pan, no chociaż bym tą gazetę znalazł, to i tak nikomu nie udowodni się, że nie, nie, nie, bo nie mamy zdjęcia, nic a nic. No tak, no może ktoś też i inny widział.
No tylko, że dziwię się, że to nie oni tam na internecie żadnej wzmianki już tam nikt za tym nie nie opisał. W tych czasach jakby to było dzisiaj, to bym jeszcze myślał, że jakaś technologia teraz jest.
Nie, ale w tamtych czasach nie było takiej technologii, żeby to się poleciało bezszelestnie w takim kierunku. Wie pan, to tylko o to chodzi, nie? Bo to wie pan, jedni wygadali, że samolot jedni to asystent pan. Ja widziałem nisko samoloty z Łasku, bo tu nieraz latały. Wie pan, na takim pułapie jak to było? To jest taki huk jak odrzutowy przeleci, to odrzutowy pół tego szybkości miał, bo ja raz widziałem z Łaską laty małe, to wracały tam gdzieś do Pilicy i z powrotem. No to ja się zdążył odwrócić, to jeszcze go się zbijało tam. Potem, a to było myślę, że do trzech razy szybciej mogło rozwinąć później szybkość do trzech tysięcy kilometrów, nie? No nie wiem, jaka odległość można pokonać trzydzieści kilometrów czy dwadzieścia w sekundę, nie?
No to by trzeba przeliczyć. No ale mówię on. On pierwszy dostał, a my żeśmy dobiegli. Dostało się, bo światło za budynkami, jeżeli my powiedzieli, co się dzieje, nie dolecieje, dobiegliśmy. To było zawieszone w powietrzu. Dysk to nie jest dysk światła. No i nie można więcej stało. Najpierw stało. Jak żeśmy dobiegli, to stało i żeśmy chwilę stali. Dopiero po dwóch, trzech sekundach ruszył, może nawet czterech. Ja go nie mogę określić dokładnie, ile to było, ale był moment, że to było zawieszone w powietrzu. Później powolutku zaczął się przemieszczać, ale wolną szybkością, tak jakby samochodem ruszał i później każdą już jak pociąg elektryczny. Tak, tak można określić jak pociąg elektryczny, że on cały czas przyspiesza, nie? No i później to już jest przyspieszenie. To było załóżmy pokonanie pięciuset metrów. Od tego momentu ruszenia to było na półkolu pokonanie nie prostej linii, tylko na półkolu i później po prostej przed nas nie, to znaczy w kierunku jakby się patrzy wzrokiem.
I to już wszystkie przygotowane na dziś relacje o spotkaniach z UFO. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o przedstawionych dziś historiach. A jeśli macie jakieś swoje relacje o spotkaniach z nieznanym i chcielibyście się nimi podzielić- gorąco zachęcam do kontaktu z Radiem Paranormalium. Mówił do państwa Marek Sęk Ivellios. Radio Paranormalium.
Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Śledźcie zapowiedzi na naszej stronie www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach na Facebooku i YouTube, a także na kanale Radia Paranormalium na Telegramie. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu.
Nasze numery telefonów to: stacjonarny 32 746 00 08, 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype - radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych lub z zagranicy prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Ufo Relacje. Polska Baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych.
Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. Ufo Relacje. Polska Baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl