Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery os-- w sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez-- no, no, no, ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie?
Takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty. Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na rzewniocy zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu.
Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!" Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie. W kolejnym odcinku audycji mówią świadkowie, w której prezentowane są wybrane najciekawsze relacje o spotkaniach z nieznanym, jakie docierają do Radia Paranormalium. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. W dzisiejszym odcinku wysłuchamy kolejnej w historii tego programu paranormalnej spowiedzi, w trakcie której jedna z naszych słuchaczek podzieliła się niezwykłymi, choć często dość smutnymi przeżyciami o charakterze paranormalnym z całego swojego życia.
Choć, jak to stwierdził zmarły niedawno aktor Emilian Kamiński, określenie paranormalne wydaje się dość niefortunne, gdyż są to po prostu zdarzenia, jakich nauka nie jest jeszcze w stanie zbadać i wyjaśnić, bądź też takie, których naukowcy z jakichś powodów boją się poruszać.
Stąd też w audycji mówią świadkowie. Często używam określenia spotkania z nieznanym. W przypadku naszej słuchaczki owo nieznane objawiło się między innymi pod postacią licznych snów i wizji o charakterze prekognicyjnym oraz monicji, czyli sytuacji, w których osoby umierające dawały naszej słuchaczce znać o tym, że odchodzą z tego świata. Rozmowa jest miejscami nieco chaotyczna. Słuchaczka, opisując swoje przeżycia była bardzo rozemocjonowana. Myślę jednak, że przy uważnym słuchaniu nie będzie to dla Państwa przeszkodą w tym, aby sobie to wszystko jakoś poukładać. A gdyby coś umknęło, polecam Państwa uwadze listę rozdziałów w opisie tego odcinka na YouTube. Tradycyjnie, zanim przejdziemy do słuchania przygotowanej na dziś rozmowy, pozwolę sobie jeszcze przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Dla tych z Państwa, którzy chcieliby podzielić się swoją historią o spotkaniu z nieznanym.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarnie 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype: Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu 3608 80 02. 3608 80 02. Czekamy także na Państwa email pod adresem Radio@paranormalium.pl.
Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych lub zza granicy prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu.
Dodam jeszcze tylko, że audycja Mówią Świadkowie jest przygotowywana nie tylko pod kątem publikacji na YouTube, ale również z myślą o emitowaniu jej z naszego serwera radiowego w ramach powtórki. W gronie naszych słuchaczy znajduje się wiele osób starszych i słabo zaawansowanych, jeśli idzie o obsługę komputera czy smartfonu, dla których odszukanie danych kontaktowych na stronie Radia może stanowić pewną trudność.
Z myślą o nich właśnie w audycji znajdują się wstawki, w których numery telefonów podawane są głosowo, gdyż chcącej zadzwonić osobie często łatwiej spisać je ze słuchu. A więc teraz koniec wstępu. Przechodzimy do słuchania kolejnej, w tym podcaście Paranormalnej Spowiedzi.
Wie pan co, ja tak naprawdę to nie wiem, panie Marku, od czego zacząć, bo u mnie się wszystko dzieje. Wszystko to jest słowo, które nic nie mówi, ale mam wydarzenia na jawie i w śnie, które się materializują. Dwukrotnie miałam. Jak zaczęłam rozmowę nagrywać, zaczęłam od wypadku pociągu w Polsce i wtedy pierwszy raz pojawił się, w tym wypadku uczestniczyłam, anioł stróż — mężczyzna z okresu międzywojennego, który powiedział: "Zaraz będzie po wszystkim, tobie się nic nie stanie". Ja autentycznie opisywałam tego mężczyznę. Strój to rozpoznaję, bo nie jestem młodą osobą. Mam sześćdziesiąt pięć lat, także ten wypadek miał prawie dwadzieścia lat temu miejsce, ale tego mężczyznę opisywałam i wiem mniej więcej z kart historii, jak się chodziło wtedy ubranym.
No, jeżeli to było dziewięćdziesiąty czwarty rok, to już troszkę dawniej, prawie trzydzieści lat temu. O matko, no to dawniej.Jakoś tak nie trzymam się ram czasowych. I drugie zdarzenie w siedemnastym roku. W siedemnastym. Tak, to było w październi-- na początku października.
Pod koniec września miałam sen. Tam daty dokładnie mam popisane. Spałam i nagle widzę. Budzę się jak głowa czarna przy mnie, taka ciemna i mówi będzie dobrze. Nie ukrywam, że wtedy się źle czułam. Yyy, miałam takie zapalenie oskrzeli i tak dalej, ale ta postać mnie tak trochę przeraziła. No oczywiście opowiedziałam ten sen. Mój syn skomentował, że znowu coś się naczytałaś i proszę wierzyć, za tydzień czasu miałam szczepionkę profilaktycznie. Dano mi leki, których nie mogłam brać, a Jestem alergikiem na penicylinę. No i w ostatniej chwili mnie odratowano. Ale do-- przestałam już mówić. Ale byłam świadoma.
Wiedziałam, że będzie dobrze. W ogóle się nie bałam. To takie dwukrotne zdarzenia. A trzecie z okresu tego te najważniejsze, bo tego jest bardzo dużo z okresu tych dwóch lat. Co mówiłam panu, panu nagrałam Panie Marku, w ciągu tych dwóch, no od 2020 roku, od stycznia miałam takie wydarzenia, różne sny, które się materializowały zaraz, co się działo tutaj i w kraju.
Znajomi byli w szoku. Mówi, skąd to wiedziałaś? Ja mówię, że z snu. No niektórzy wierzą, niektórzy nie. To jest jedna sprawa. Ale takie, co panu mówiłam udokumentowane. Miałam sen. Sen, że sen miałam. Przyszło do mnie.
To była godzina na pewno dwunasta w nocy, bo cztery po dwunastej już wychodziłam z tego snu. Dusiłam się i nawet moja wnuczka przyszła do mnie. Mówi Babcia, co się dzieje? Ja mówię no duszę się, zanim jej to powiedziałam, to mówiłam, że nie mogę powietrza złapać.
Jak teraz się ubierają w szpitalach? Czy ubierali na biało dwie osoby i mieli takie taką szpatułkę jak są do uszu te patyczki, tylko taką bardzo długą. I wkładali mi to do gardła. I proszę wierzyć, i ja się obudziłam, dusząc się.
Ja nie no. Musiało to być o dwunastej, bo cztery po już było po wszystkim. Wnuczka przyleciała. Jak przez jakiś dłuższy czas, no ze cztery minuty nie mogłam tchu złapać i straciłam głos. Musiałam wziąć sobie dwa dni wolne z pracy, bo nie mówiłam. A jeszcze na szyi pojawiły mi się ślady, jakby mnie coś ugryzło w szyję i ja robiłam zdjęcia tego wszystkiego. To potem wyszło jakbym dostała jakiegoś takiego. Mój syn się śmiał, jakby mnie przypalono na szyi. Takie straszne. No plamy, to ja bym musiała panu wysłać, żeby pan, panie Marku, to zobaczy.
Czyli ma pani innymi słowy potwierdzenie od innych osób, że rzeczywiście no i dokumentację też fotograficzną, że rzeczywiście coś tam takiego było, tak? Tak. Ja już myślałam, że to jakieś ataki energetyczne, bo wie pan, ja mam tak, że wyczuwam śmierć ludzi i to na jawie i w śnie. Jestem informowana. To jest straszne obciążenie dla mnie. Y-y no najprzykrejsze to było jak zmarła moja córka w wieku dwudziestu czterech lat. W momencie kiedy ją pogotowie, to był 2004 rok, kiedy ją reanimowali. Ja miałam czterdzieści stopni gorączki. To było dwadzieścia pięć minut, dwadzieścia pięć minut ją reanimowali i potem gorączka przeszła. No zaczęłam szukać wtedy jakichś informacji, wskazówek, co to miało znaczyć i co jeszcze. Tylko ja tego nie umiem sama już uporządkować, bo to jest tak jawa, sen, różne wydarzenia, różne sytuacje. Wiem, że niektórzy mają dar jasnowidzenia.
U mnie to taki kłębek wszystkiego. Jak maturę zdawałam, to przed balem maturalnym poszłam do sklepu. No kiedyś pan nie wiem, czy pan pamięta. Nie wiem, ile pan ma lat. Były takie szklane butelki mleka.
No to jeszcze pamiętam. Ja się urodziłem pod koniec, pod koniec PRL-u, gdy, gdy już się działy te tak zwane przemiany ustrojowe. Osiemdziesiąty ósmy rok. O to trochę może jeszcze pamiętać rzeczy, yyy, to bardzo mi miło. Ja pięćdziesiąty siódmy, no to trochę jestem wiekowa, nie syn jest osiemdziesiąty trzeci. Yyy, no i to było jak zdawałam maturę. Poszłam do tego, znaczy po maturze do sklepu przed balem maturalnym i w tych szklanych butelkach kupiłam mleko, bo mama mnie prosiła. No i nagle to mleko jakby postawiłam na takiej ladzie małej i straciłam przytomność. I wtedy zobaczyłam swoje ciało nad, na górze, na suficie i moje fizyczne, leżące na tej podłodze w sklepie. I dwóch mężczyzn, których znam, wynosiło to ciało na zewnątrz. Yyy, ja starałam się do nich krzyczeć, że przecież ja tu jestem, gdzie wy idziecie?
A oni na świeże powietrze, żebym tchu złapała czy tlenu i wezwali tam lekarza. To mi się stało. Jak mnie wyprowadzili na dwór, to wróciłam do swojego ciała. I potem takie parę rzeczy się zdarzało. No, na bal maturalny poszłam cała w siniakach.
Ale czy te zdarzenia o charakterze paranormalnym zaczęły występować po tym wydarzeniu, po tym odlaniu? Nie, wie Pan co, nie, bo jako dziecko lunatykowałam. Moi rodzice się bali mnie samej w domu zostawić. Ja wpuszczałam-- takie były drzwi na zasuwkę, zamykane taki duży klucz i zamykało się w środku, bo w mieszkaniu zasuwka. To jak ja słyszałam, że ktoś puka, mama poszła gdzieś, nie było jej. Czy sąsiadka, czy ktoś, to ja brałam młotek przez sen otwierałam jej drzwi i kładłam się spać. I to właśnie ci sąsiedzi, znajomi rodziców, mamy powiadomili potem mama ojca. Co się dzieje? Co ja robię? A ja tego. No jak w transie takie rzeczy robiłam.Tak, tak, ale jeszcze najdziwniejsza rzecz. Mam bliznę na szyi. To wygląda jak operacja na tarczycy. I proszę mi wierzyć, ta blizna na szyi pojawiła się w dwa tysiące osiemnastym roku. Nie wiadomo skąd i jak. I nigdy nie byłam operowana.
Ona się potem pojawiała i znikała, a teraz jest cały czas. Mam nadzieję, nie patrzyłam w lustro i wszyscy żeśmy się zastanawiali znajomi, co to jest. Ja mówię, ja nie wiem. Operacji na tarczycę nie miałam, ani żadnej innej tutaj w tej okolicy działa. I ona się pojawiła. I niedawno miałam sen, daty też mam spisane, że jakbym była zakładnikiem gdzieś. Byłam w pokoju czy w jakimś. I jakiś mężczyzna cały na czarno przyszedł z nożem i trzymał nóż przyłożony do, do gardła. I zaczęłam się zastanawiać, czy moja świadomość mi podaje, co mi się wtedy stało, czy jak to jest. Wie pan, żeby to było takie jednotematyczne, to bym się tak nie gubiła, ale tego jest tak dużo i w takich różnych dziedzinach. Nawet odnośnie tych spraw teraz. Miałam sen, jak się zaczęły te dawny w marcu 2020 roku, że byłam w jakimś domu z zielonym dachem. Był tam mój syn i moja wnuczka. I nagle Księżyc u góry jakby uciekał za ten dom. Normalnie widziałam, jakby tak dostał nóg i uciekał.
I taką ponurą, smutną twarzą mówię do dzieci: "Zobaczcie, jak księżyc idzie do tyłu". Księżyc się schował za dach budynku i nagle widzę, jak kluczem-- wie pan, lecą ptaki. Tak? Bardzo dużo czarnych ptaków leciało. Przeleciały. Nagle za tymi ptakami leciały czarne krzyże. Ale to było tak dużo, że moja wnuczka jak to zobaczyła, to siadła w tym śnie. I na koniec leciały jakby z chmur utkane takie aniołki. Mnóstwo białych jakby chmurek z takimi skrzydłami. I to było w jednym ciągu. Najpierw ptaki, potem te krzyże i potem te białe chmurki. A ostatnio no to miałam taki sen, że byłam w pozytywnym szoku i mówię, że będzie wszystko dobrze. A to było jakoś z trzy miesiące temu, w marcu. Mam nawet dziś datę, bo aż zadzwoniłam. Koleżanka pojechała na urlop do Polski, zadzwoniłam do niej. Co mi się śniło, że będzie dobrze. Że jakbym szła takim szerokim mostem oblodzonym. Ale ten most nie miał barierek i zanim weszłam na ten most, to widziałam po lewej stronie światło, roślinność. Tak przepiękne kolory, że ja w życiu nie widziałam takich kolorów. A z prawej strony taka trochę koloru, trochę szarości i woda taka nie za ciekawa akra. A z lewej strony ta woda. No takiego koloru wody nogi ty w życiu nie widziałam.
Taka piękna i spokojna. I ta woda z jednej i z drugiej strony dotykała tego niby mostu, ale ten most był z lodu, więc zastanawiałam się, czemu on jest z lodu. I weszłam na ten most i ludzie chodzili w jedną i drugą stronę. I się obudziłam z wrażenia. No tutaj ten sen z tymi krzyżami, z tymi, z tymi elementami można dosyć łatwo zinterpretować jako zapowiedź no masowych odejść z tego świata spowodowanych tymi legdanami.
Tak, tak. Ja wiem, ja wiem, ja wiem i dlatego to wytłumaczyłam. Ale na koniec zastanawiałam się, czy to było pokazane, że dusze będą w atralu, czy to będzie pokazane, że będzie dobrze? Bo tutaj nie mogłam sobie poradzić, jak to zrozumieć.
A ja mam takie pytanie, czy-- bo tutaj zapisałem sobie pytanie, czy miała Pani może za sobą jakieś takie traumatyczne przeżycie typu nie wiem, doświadczenie z pogranicza śmierci, jakiś wypadek? Innymi słowy, czy wystąpiło jakieś zdarzenie- To znaczy miała miałam właśnie ten wstrząs anafilaktyczny z pogranicza śmierci.
Drugi w tym pociągu. Iii miałam wie pan dużo takich, ale to nie były z pogranicza śmierci. To były-- miałam kilka wypadków samochodowych. Jeden w pociągu, jeden w autobusie i z każdego wyszłam bez szwanku.
Znaczy tutaj bardziej chodzi mi o takie zdarzenie, które jakby mogło uruchomić to wyczuwanie tych nadchodzących zdarzeń. I te różne paranormalne sytuacje. Nie, no to tylko ten wstrząs anafilaktyczny, o którym zostałam uprzedzona, że będzie dobrze. To samo było w tym pociągu. No jedno wiem od mojej mamy, że urodziłam się w czepku i miałam taki czepek na głowie z pępowiny czy z czegoś i ona mi to dała na osiemnaste urodziny, a potem gdzieś mi zaginął. To były żywe. Tak mi mówiono, że dziecko szczęścia. No jak to jest, to do końca nie wiem. No, w czepku urodzony do dzisiaj się nawet mówi.
Tak, tak. No to tak. Byłam urodzona. Dziwne zdarzenia też były, jak moją córkę rodziłam. Proszę wierzyć, to był osiemdziesiąty rok. Wszystkie światła pogasły w szpitalu, a w wojskowym szpitalu urodziłam dlatego, że z takiej rodziny pochodziłam z korzeniami wojskowymi. I pogasiły się światła. I chwilę to trwało, zanim włączyli agregaty.
Podłączyli i ona się ni stąd, ni zowąd. Lekarze mówią jest problem. Była jakby w czasie tego porodu popijana pępowiną. Gdzie do porodu było wszystko w porządku. I potem takie dziwne zdarzenie z tą moją córką. Ja odniosłam wrażenie, że ona gdzieś miała jakieś kontakty wcześniej, bo ona się strasznie bała prądu i jak miała wypadek, jak miała piętnaście lat, to zaczęła ludziom wróżyć karty. Nigdy w życiu się tego nie uczyła i nie umiała. A zmarła mając dwadzieścia cztery lata.
Więc tutaj też takie dziwne. A jak była chrzczona, to w momencie chrztu, no brzydko mówiąc, oddawała to lecz załatwiała się na ten. Nie wiem, czy na Kościół opowiedzę, mam różne na ten temat. Wypięła się na to wszystko.
Można powiedzieć, że czuła, że z tym Kościołem coś jest krótko mówiąc, nie tak no. No dokładnie tak. Dokładnie tak, bo ja uważam tak, a ale wtedy już była ta informacja i-Tak. Tutaj nie wiem, myślę. Ja nie mam żadnej informacji na temat tego, kim byłam kiedyś i jak. Ale uważam, że jakoś z tą córką moją byłam połączona i szukałam, czy może to ona te dwadzieścia cztery lata żyła, żeby dokończyć coś tam kiedyś, co zaczęła. Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić, gdyby to wie pan, były jedne sny i to zmarli mi się śnią, uprzedzają mnie, widzę człowieka i widzę, że on za moment nie będzie żył. To i z rodziny, i obcych. I dla mnie to jest no niesamowite doświadczenie i wie pan, nieraz komuś coś powiem, to patrzą jak na osobę nie z tej ziemi. A ja Jestem osobą światłą, wykształconą. No wykształcenie to nieważne, ale ważne jest to, że taką myślącą inaczej. I od samego dzieciństwa byłam postrzegana jako inna, wszędzie. No więc to jest też ciekawe.
Czyli jakby pani od dzieciństwa doświadcza tych, tych różnych sytuacji? Tak. Odkąd pamiętam. Czyli jakby pani jest bardziej otwarta na doświadczanie tych różnych spotkań, tych kontaktów z tą rzeczywistością niejawną? No tak, no i teraz, a te bieżące sprawy, no to te samoloty, co teraz latają ludzi, że będę wciągać do bramy, bo im powietrze zaszkodzi. Takie sytuacje się zdarzały na ulicy, w mieście, gdzie kobiecie się źle zrobiło. Mówię, choć tutaj zupełnie obcej nie znam, nawet nie wiem, kto to był. No ale trzeba było pomóc na moment, tak? No ale też takie dziwne zjawisko. Idę ulicą po jednej stronie chodnika, po drugiej idzie kobieta z psem i nagle ten pies urwał się jej ze spycy.
Przyleciał do niej, do mnie się kłasi. Był to biały, taki nieduży pies, jak Mówi się, że zwierzęta wyczuwają. Mówi się, że zwierzęta wyczuwają energię emanującą od ludzi. No może tak być. No bo do mnie przychodzą ludzie, to każdy mówi, że wychodzi naładowany energią. Ja czasami takie, no testy jakieś rysunkowe, coś robię, próbuję ludziom odczytać, co widzę i ludzie są w szoku. A ja jeszcze większym.
To mi przychodzi na myśl, przychodzi mi na myśl sytuacje z ludźmi, którzy jakby, jakby też pewne rzeczy mają jakby naturalnie, naturalnie wrodzone, na przykład zdolność do opuszczania ciała, jakby na zawołanie.
Im się wydaje, że wszyscy tak potrafią, bo oni tak potrafią. A tu się okazuje potem wielkie zdziwienie, że jednak no niektórzy muszą całymi latami ćwiczyć, a i tak nic nie wyćwiczą. Ja tego mówiłam i raz po prostu kolega, taki znajomy przychodził, rozmawiał. Ja mówię słuchaj, ja nie wiem, jak ty się chcesz tego nauczyć. Ja się tego nie uczyłam. Chcesz szukać, to szukaj dalej.
Ja ci tu w tym nie pomogę, bo nie wiem. Samo mi przychodzi takie i ja jestem momentami bardzo zdziwiona, no co się wydarzy? Ja mieszkam w takim dwurodzinnym bloku, jakich mam nieciekawych sąsiadów na pierwszym piętrze. No po prostu sobie żyją, jak żyją i ciągle, jak tam się coś złego wydarzy, ja to śnię mam opowiadam synowi rano, na drugi dzień, dwa dni później przyjeżdża do mnie.
Mówi tak jak w twoim śnie karetka, policja, kobieta cała we krwi, kobieta, z którą kontaktu nie utrzymuję. No nie wiem, jakie tam te inne połączenia są, ale to są, jak sam pan widzi, panie Marku, to są takie wydarzenia, a teraz jest ich coraz więcej.
Teraz też czasami się łapię, na przykład dzisiaj na takich, na takich sytuacjach, że sobie coś pomyślę i po jakimś czasie, kilkadziesiąt minut później to się. Telepatia tak materializuje No tak, może, może nie tyle telepatia, co po prostu intuicja, jakby tutaj działała. Intuicja silna.
Intuicja dosyć silnie rozwinięta, bo na przykład dzisiaj zrobiłem swój mały rekord tegoroczny w jeździe rowerem, bo ja nie posiadam samochodu, więc takie zakupowe sprawy ogarniam po prostu pojazdem dwukołowym.
I bardzo dobrze. I miałem zamiar jechać do sklepu położonego bardzo blisko centrum Katowic na Trzech Stawach. Tam, żeby taki jeden produkt do nalewki takiej ziołowej znaleźć. I coś mi powiedziało coś, jakaś taka myśl mi się w głowie pojawiła, że ja tam w sumie niepotrzebnie będę jechał, że tą nalewkę, ten produkt będzie można znaleźć w sklepie, który jest jakoś tam dużo, dużo bliżej. No ale postanowiłem pojechać do tych Trzech Stawów i mniej więcej na wysokości tego sklepu, który miał być bliżej, łańcuch mi się urwał, a że to się stało w pobliżu czynnego akurat dzisiaj serwisu rowerowego, to szybko pojechałem do tego serwisu. Właściwie poszedłem. Tam mi ten łańcuch założyli z powrotem. Pojechałem do tego Auchan. Się okazało, że tego produktu tam nie ma. No i postanowiłem wrócić. W drodze powrotnej zahaczyłem o ten sklep, który był bliżej i się okazało, że ten produkt tam był.
Także takie było. To było takie właśnie zadowolenie na dzień dzisiejszy, żeby to znaleźć. No tak, dokładnie. To właśnie pan mi przypomniał teraz, bo ja to mam wszystko zapisane. Sytuację. Niedawno poszłam do centrum miasta i jest tak jak w Polsce urząd miasta.
To się tutaj nazywa Șef główny i poszłam do... Chciałam iść do toalety. Tam są miejskie toalety. Mówię kurczę, pójdę. I nagle w głowie intuicja: Nie idź tam, idź do Șefa do toalety. Mówię kurczę, tyle razy byłam tu w toalecie.
Z reguły tam nikogo nie ma z ludzi. Rzadko kiedy ktoś tam jest, jak się wchodzi i dwa razy: nie idź tam, idź do Șefa. No to się odwróciłam, idę kawałek miałam do tego. Ale rozejrzałam się i przed samą toaletą stał ciemny mężczyzna. Tutaj w Anglii nie brakuje z takim kijem bejsbolowym w ręku przy samochodzie. Bardzo złowieszczo się na mnie popatrzył. Głos mi powiedział, że mam tam nie iść. Tak. I jeszcze jedno. Mam też taki park do pracy.No to ja w różnych miejscach pracuję, bo takie zajęcia, ale wtedy miałam przez park tu koło domu, no rzeczka, parczek, pięć drzew. Tylko jak się wchodzi do tego parku, po dwóch stronach rosną brzy. Takie piękne jak kwitną. Ale głównie alejka z bzów stworzona. Idę i nagle to było w pół do ósmej rano. Nie było ciemno, to gdzieś był czerwiec. Zrobiło się tak ponuro, szaro, jakby się wiatr zerwał i mnie jakieś powietrze wypychało z tej drogi, gdzie już miałam dojść do mostku, przekroczyć mostek i jeszcze sto metrów i wyjść na główną drogę. No mówię, pewnie mam jakieś zwidy, ale idę dalej i dalej mnie wypycha.
Jak trzeci raz mnie puknęło to-- ta siła, której nie widziałam, wyszłam i poszłam naokoło. Za godzinę dostaję informację, a zaraz obok tego właśnie mostku, tej rzeczki jest biuro mojego szefa. Tam jest firma moja i dostaję wiadomość, że tam wypłynęły zwłoki kobiety. Kogoś ktoś napadł właśnie tam w tym czasie, jak ja miałam przejść, więc no takie-- proszę zobaczyć, że jest taki chaos. To nie są jednolite informacje. To jest cały ogrom tego, jak ja mam to Wszystko ogarnąć.
Ogarnąć ciężko, ale zapisywać myślę jakoś w jakiejś formie warto. Zapisuję. Ostatnio miałam zdarzenie, to już całkiem jestem w szoku, że mnie ludzie informują, że byłam w sklepie takim i takim, że mnie widzieli. Ja się nie odzywałam i to ja mówię ludzie, ja nie byłam pół roku. Gdzieście mnie widzieli i gdzieś jeszcze ja mówię no i to się tak nasila, coraz to inne wydarzenia. No o bilokacji słyszałam trochę, ale przecież gdzie mi do bilokacji? No ale zaczęłam się zastanawiać, czy to teraz przez te różne energie, które płyną, coś mi się rozszerza, czy coś. No nie wiem. No tego to nie wiadomo. Tu można różne mniej lub bardziej paranormalne albo przyziemne wytłumaczenia snuć, że może ktoś się pojawił podobny z wyglądu do Pani. Chyba że te osoby były. Te osoby były pewne na sto procent, że to Panią widziały.
Na sto procent, bo to osoby z mojej pracy, z którymi ja pracuję. To rzeczywiście ciekawe, ciekawe rzeczy. Z tym łańcuchem też mi się przypomniała sytuacja sprzed paru miesięcy, bo ten łańcuch jakoś tak dziwnie uwielbia mi się urywać w różnych momentach, takich różnych niespodziewanych momentach. To w ogóle jest rower z odzysku? Tak. W zastępstwie za rower, który niestety ulotnił mi się spod jednej z Biedronek w 2021 roku.
Egzemplarz trzydziestoletni. W ogóle to jest podobno pierwszy polski rower górski. Jeszcze tak w cudzysłowie mocno górski. I jakoś tak ten łańcuch mi się urywa w momentach, kiedy się okazuje, że gdzieś niepotrzebnie się wybierałem, bo na przykład jakiś czas temu jechałem po sok z żyworódki amerykańskiej, bo coś tam mama do czegoś tu potrzebowała. Wypatrzyliśmy, że któraś to apteka w okolicy taki sok miała. No tylko, że gdzieś w drodze, w połowie drogi do tej apteki łańcuch się radośnie postanowił urwać. I co się okazało? Ta babka z tej apteki zadzwoniła. Potem próbowaliśmy się do niej dodzwonić. Nie odbierała, ale zadzwoniła i się okazało, że ten sok jest tylko do stosowania takiego kosmetycznego.
Ten, który akurat tam miała. No i się okazało, że rzeczywiście niepotrzebnie się tam wybierałem. No niestety łańcuch trzeba było naprawić. Czyli trzeba się słuchać roweru. Trzeba się słuchać roweru, trzeba się słuchać tej jakby siły, która przed czymś tam. Tak, a jeszcze właśnie tu powiedziałam o tych wydarzeniach niewidzialnych, ale tu powiem jak mnie mama ostrzega.
Wie pan, ja też poznaję po zapachach, co się dzieje pierwszy raz. No, najpierw może o mamie opowiem. To było parę lat temu. Jechałam pięć osób samochodem do pracy, a moja mama jak umarła, to w pokoju był taki specyficzny zapach.
To był listopad gorący. No i ten odór taki. No, no, taki jak się do kaplicy, kostnicy wchodzi, jak nieboszczyk leży i świece się palą. No nie umiem. Nie był to przyjemny zapach. Nagle czuję w tym samochodzie ten zapach. Nikt z innych, którzy jechali w aucie, żadnego zapachu nie czuł. Ale ja wiedziałam, że to jest zapach mamy. Za dwa dni miałam wypadek w pracy, więc to jedno. Drugie. Moi rodzice jeszcze jak żyli, mieli swoje mieszkania.
Mieszkałam niedaleko. Wyjechali na wesele. To był 81 rok czerwiec, jeszcze przed stanem wojennym. I ja tam chodziłam podlewać kwiatki. I nagle wchodzę-- oni pojechali na cztery dni i wchodzę do tego mieszkania i czuję zapach znowu nieboszczyka. Ja mówię, co tu jest?
Zadzwoniłam po męża, żeby przyszedł. Ja mówię: słuchaj, tu ktoś jest zatapczany. Poprzeglądać? No czuć zapach, mówi ty chyba zwariowałaś. No przyszedł, mówi "Ja nic nie czuł". On nic nie czuł. Ja czułam. I proszę wierzyć, rodzice zamiast przyjechać w poniedziałek, przyjechali w środę. Wysłali mi telegram, który nie doszedł, że się spóźnią, a ojciec jako wojskowy był bardzo punktualny i nie wyobrażał sobie spóźnień. Okazało się, że po weselu wujek zmarł, ojca szwagier. No i zostali od razu na pogrzebie. I ja pytam kiedy on umarł? No to wtedy, kiedy ja tam poszłam podlać kwiaty i czułam ten zapach.
Czyli jeszcze zapachy mi dochodzą do tego wszystkiego. Czyli można to można to podpiąć pod monicję, tak zwane, że zmarły w jakiś sposób informuje, że się zawija z tego świata. Można to i tak nazwać. No tutaj ta sprawa z tymi zapachami to jest w ogóle dosyć chyba częste, że odwiedziny zmarłych właśnie tak wyglądają, że czujemy jakieś zapachy czy jakieś w ogóle mamy odczucia, które definitywnie kojarzą się z osobą, która jest bohaterem tych doświadczeń, tych wydarzeń.
Natomiast fakt, bo kiedy moja mama umierała, też miałam znak, kiedy ojciec umierał w szpitalu. Halo, halo. Ojciec mój. Pani Marto- Też miałam znak. Telefon mi dzwonił trzy razy. W końcu obudziłam syna. Mówię Jedziemy do szpitala. Dziadek umiera. Skąd wiesz? Ja mówię trzy telefony głuche, to nie są przelewki. Daje mi znak. No i tak było. No, takie rzeczy właśnie się dzieją.
No często też przy takich odwiedzinach pojawia się jakiś, yyy, jakiś element związany z okolicznościami, w których, yyy, zmarły, yy, jakby odszedł z tych, z tego ziemskiego łez padołu. Ja miałem taki przypadek. Często, często, yyy, wspominam o takiej mojej przyjaciółce Emili, którą odprowadziłem kiedyś w trakcie medytacji do tego, na koniec tego słynnego tunelu ze światełkiem. Dowiedziałem się pół roku po fakcie, że odeszła i pierwsze co-- jedna z takich rzeczy, które mnie uderzyły, to to, że czułem w trakcie tych-- tej rozmowy z nią w medytacji intensywny zapach odżywki do włosów. I co się okazało? Ona przed śmiercią sobie robiła włosy. Prawdopodobnie szykowała się na spotkanie z chłopakiem.
Znaleziono ją w wannie. O! To proszę mi wierzyć, taką sytuację. Jestem u mojego kuzyna w domu. On miał taki jednorodzinny domek i stoi tam w progu. Moja mama już dawno nieżyjąca, ale już wtedy nie żyła, jak mi się to śniło. A obok stoi kuzyn z żoną i moja mama płacze. I ja na to wchodzę.
Mówię Czemu ty płaczesz? A ona mówi Bo Grzesiowi już nie można pomóc. Mój kuzyn miał wtedy czterdzieści dziewięć i pół roku. Ja mówię, co ty mówisz? Przecież Wszystko z nim w porządku, a chorował. Miał stwierdzoną rozlegle płuc. No i ja ten sen, co się wydarzyło kuzynowi, opowiedziałam. On mówi Wiesz, no już będzie, jak będzie. Różne kliniki, coś nie pomagało. No i zmarł, mając pięćdziesiąt lat. I potem, jak zmarł, przyszedł do mnie we śnie i mówi tak Słuchaj, a jego mama, bardzo wierząca katolicka osoba, siostra mojej mamy, rozpłakała strasznie. On mówi Słuchaj, ja wiem, że chciałem mojej mamie wytłumaczyć, że ja jestem teraz energią, ale ona i tak nic z tego nie zrozumie.
Przyszedł powiedzieć, że on już jest energią i jest przy mamie, przy wszystkim co się dzieje. No i też chyba chciał mamę uspokoić, prawda? Bo tam zmarły- Ale nic jej nie uspokoił, bo do niej takie rzeczy nie docierają. Ona już nie żyje. Ale to wtedy tak było, że rozpacz i koniec. No nie przekona się ludzi do innego punktu widzenia.
No jakoś ta rozpacz tutaj zmarłym przeszkadza. Podobno z tego, co można wywnioskować z tych różnych opisów. Tak, tak. Przeszkadza, Ale on mówił, że jej nie przekona i nie będzie przekonywał. No ale to takie właśnie rzeczy mi się dzieją. W snach zawsze. Ojciec miał taki mój charakterystyczny pęk kluczy. Chodził i po śmierci ja dostałam po nich w spadku mieszkanie. Yyy, przyszedł sprawdzić pewnie co się dzieje, a że był po glebie i tak pociągał lewą nogą i ja go po chodzie i po tych kluczach poznałam. Jakby tata przyszedł zobaczyć jak ja tutaj się rządzę. No i tak na spokojnie. I wtedy ustało i odszedł. Ja się o dziwo, nie boję, bo przy śmierci ojca byłam. Jak dostałam te znaki z telefonami, byłam a do momentu aż umarł. Ostatnie istnienie.
Pielęgniarka mówi Pani się nie boi. Ja mówię nie. A wcześniej, dzień wcześniej leżał mężczyzna z ojcem sali miał taki oczy bez wyrazu. Nie wiem, czy pan wie, jak to opisać Panie Marku. Takie oczy i nie ma oczu patrzy, a nie widzi.
Tak patrzy się w taką pustkę jakby, tak? Tak. Ja wyszłam na chwilę z tego oddziału. Mówię, wyjdę na zewnątrz, zapalę papierosa, wracam. Ja mówię A gdzie tata jest kolega? A taki był agresywny, nerwowy. Ten pan wszystkich wyzywał poza tymi oczami, które mi się Pielęgniarka mówi właśnie odszedł i musieliśmy tatę na chwilę stamtąd zabrać tu obok do sali, bo tam coś robili. No zmarł i ja to widziałam. To jest ja wszystkich w rodzinie dziesięć dni przed śmiercią, nawet własnej córki, bo moja córka zmarła dawno temu. W dwa tysiące czwartym. Ja też to wiedziałam. Właśnie jak ta gorączka, co panu mówiłam, a wcześniej jeszcze się mnie informowała- Czy ten pan sprawiał wrażenie, że widzi jakąś, jakby postać, którą. Czy widzi coś, czego nie widzą inni?
Nie. On właśnie strasznie wyzywał pielęgniarki, bo ja wiem, że mój ojciec przed śmiercią, zanim zmarł, był w domu miesiąc. Yyy, rozmawiał z wszystkimi swoimi kolegami, z rodziną, która odeszła po imionach. Z nimi się żegnał. Oni mi mówili, żebyśmy z synem nasłuchiwali z drugiego pokoju, jak on rozmawia ze zmarłymi. Przygotowanie do odejścia, bo ojciec miał raka płuc. No to to było takie, że myśmy po imionach poznawali, z kim on rozmawia.
No taka klasyczna wizja z łoża śmierci, można powiedzieć. Tak, tak, tak. Mam jeszcze takie pytanie odnośnie tej katastrofy kolejowej. Nie pamiętam, czy pani wspominała, ale czy pani brała udział w tej katastrofie, czy to się pani po prostu? Tak, nie nie, ja brałam. Ja jechałam. Znaczy miałam kupiony pociąg na bilet na bezpośredni pociąg o dwudziestej trzydzieści. Ale skończyłyśmy tam w fundacji byłyśmy z koleżanką. Wcześniej załatwianie papierów.
Mówimy pojedziemy Intercity wcześniejszym z przesiadką w Poznaniu i będziemy zamiast o dwudziestej trzeciej trzydzieści. No i tak żeśmy zrobiły. Kupiłyśmy bilet na Intercity i to zaraz było za drugi pociąg wjechał na tor towarowy z jakimiś tam wózkami. No i ja pierwszy raz w życiu wtedy miałam bilet kupiony w środkowym wagonie.Tak, tak, tak, tak, bo zawsze jechałam albo w ostatnim, albo pierwszym. I pierwsze dwa się wykoleiły całkowicie. Trzeci zjechał do połowy toru, a mój w ogóle nie wywrócił się.
No i chyba środkowe miejsca w środkowych wagonach to są chyba takie najbezpieczniejsze, bo jakby coś walnęło z tyłu albo z przodu, no to... Tak, a ja zawsze nie wracałam na tą górę, a później już tak. Czyli to było dziewiątego grudnia dziewięćdziesiątego czwartego roku. Z tego, co widzę tutaj po publikacjach internetowych.
Tak, tak, tak, tak. A miałam wrócić późniejszym. Się śmiałam potem tak, to trochę skraca do domu. Może nie wracać, bo myśmy chciały szybciej, no nie? Tym bardziej że w sobotę prowadziłyśmy zajęcia edukacyjne, to mówię przygotujemy się jeszcze i będziemy prowadzić zajęcia.
Nie poprowadziłyśmy, bo wyszło. Potłuczone lekko byłyśmy, ale nic się nam nie stało. Nic poważniejszego. Tymczasem to, to potwierdza tylko, że czasami pośpiech się, pośpiech się nie opłaca. Czasami lepiej wrócić później, ale całym.
Tak, tak i tak czekałyśmy. Proszę wierzyć, na ten sam pociąg, którym miałyśmy jechać do. I wracałyśmy tym pociągiem, którym miałyśmy jechać, bo musiałyśmy czekać, aż oni przekierunkują przez jakąś tam inną miejscowość. I zabrali rozbitków dalej.
Można powiedzieć takie klasyczne przypadki zdarzeń związanych z jasnowidzeniem, chociażby. Wydaje mi się, że pani ma dosyć taką mocno rozwiniętą właśnie tą intuicję. To dlatego Pani tak potrafi z wyprzedzeniem przewidywać, czy też widzieć jakieś różne wydarzenia.
No właśnie i to tak nie zawsze jest. Są i dobre, i przykre rzeczy. I to nie zawsze tak jest. Okej, ostatnio miałam sytuację z lampami ledowymi tutaj, gdzie mieszkam. Też, że te lampy nas wykończą. Ja nie miałam w domu żadnych ledowych lamp, że przychodzą ludzie, chcą tu pousypiać lampami ledowymi. Ja mówię, co to jest?
Proszę wierzyć, za miesiąc dostaję pismo, że będą zakładali na klatce schodowej lampy ledowe. Ja zaczęłam szukać informacji na ten temat, a to jeszcze nie było mowy o koronawirusie. No nie. No, no i potem doszłam, do czego one służą i jak.
No ale też sposób obejścia znalazłam, ale nie będę mówić przez telefon, bo nas rozłączy. No ja myślę, że w ogóle to, że Pani zapisuje te, te zdarzenia, zapisuje te, te opisy, tych, tych sytuacji, to jakby Pani też. Wszystko zapisuję.
Wyostrzyło zdolność dostrzegania tych różnych związków, których, których część ludzi nie dostrzega. Bo tak myślę, że jakby ludzie bardziej zwracali uwagę na tego typu rzeczy, to by, to by powyławiali tam ze swojego życia takie sytuacje, jak na przykład ja podczas zakupów idę do jakiegoś sklepu, czegoś tam. Dosyć dużo uwagi poświęcam zakupom, bo ja tu w domu jestem w ogóle takim człowiekiem od zadań specjalnych można powiedzieć i po prostu idąc do jakiegoś sklepu w celu kupienia jakiegoś produktu, dostaję myśl, że tego produktu akurat w tym sklepie nie ma. Się okazuje, że rzeczywiście, ale w sklepie tam jakimś dwieście metrów dalej ten produkt już prawdopodobnie się znajdzie.
No i się okazuje, że się znajduje także takie bardziej prozaiczne sytuacje, czy też bardziej hardkorowe. Ale to są też ważne informacje. Też ma Pan ten zmysł wyostrzony. No właśnie. Tylko trzeba umieć to umieć. To jakoś jakby wyłapywać tego typu zdarzenia. Nie machać na to ręką, nie mówić, że to przypadek, tylko po prostu jakoś to utrwalić. Może zapisać.
Ja zawsze mówię ludziom, że nie ma przypadku. Wszystko jest tak jak ma być. Wszystko jest po coś. Nie ma darmowych obiadów, nie ma darmowych sytuacji, przypadkowych znajomości czy dobrych, czy złych. Wszystko jest po coś.
Dokładnie, wszystko jest po coś. Ja mam jeszcze takie pytanie czy, czy ewentualnie wyraża Pani zgodę na wykorzystanie tej rozmowy w którejś z audycji? Oczywiście całkowicie anonimowo. No bardzo proszę. Bardzo proszę, bo wie Pan, może ktoś się odezwie, kto coś podobnego przeszedł. No bo i numatykowanie, i przeczuwanie śmierci, to czasami takie rzeczy i dobrych wydarzeń. I-- a jeszcze ostatnio się pojawia, że zmarli się kontaktują, żeby przekazać coś tam komuś. No to też akurat dosyć, dosyć dużo takich przypadków, żeby pomóc, na przykład rozwiązać jakiś problem albo, albo żeby jakąś sprawę rozwiązać. Albo tak jak mnie kiedyś Emilia ponagliła, żebym sprostował jedną, jedną nieścisłość w rozmowie z naszą wspólną znajomą.
Też mi się tak zdarzyło. No właśnie. No i takie rzeczy się dzieją. I mówię tak po kolei, wszystko, co mam pozapisywane, poopowiadała to naprawdę sama wracam nieraz do tych notatek. Mówię kurczę, przecież to było, to się wydarzyło, to jest tu, to jest matko. I siadam, i tak jest. Nie wiem, jak to ująć słowami, ale jest tego ogrom. No i ta moja energia jest taka, taka żywa, taka no, ludzie mówią, że jak przychodzą do mnie, to wychodzą naładowani.
Czyli tak jakby taki akumulator, taka ładowarka dla nich działa? Tak. No to tak można powiedzieć. No też, też niektórzy ludzie tak mają. A nie czuje się Pani jakby wyssana z energii po takich spotkaniach?
Nie, nie. Muszę panu powiedzieć, że tylko raz jedyny przyszła do mnie kobieta. Tam koleżanka prosiła, żeby z nią porozmawiać. To nawet jej do domu nie wpuściłam, bo czułam taką energię. Przeprosiłam. Powiedziałam, że się źle czuję, bo wiem, że kłamać nie wolno, ale nie wiem, czy to kłamstwo było czy nie, ale na sam widok dostałam opadnięcia takiej jakby raz jedyne w życiu jakby energia spływała na dół.
I jakby działanie asekuracyjne Pani podjęła. No podjęłam raz jedyny w życiu i to tak z reguły jak rozmawiam, to jakby mi się ten akumulator więcej ładował. O tak bym powiedziała, bo muszę powiedzieć, że ja w Polsce prowadziłam zajęcia z różnymi grupami zawodowymi ludzi i taka sytuacja mi się zdarzyła raz w czasie zajęć, bo ja nie mówię tam z kartek. Ja mówię o takim głosem jak i sposobem, jak do pana mówię, bardziej przez zadawanie pytań, analizę i tak dalej. I nagle widzę, tak czuję, że jakbym miała sznur od głowy do góry i tak jest. Taka strużka światła jakby upłynęła. Przepływ energii. Ja to wtedy jedyny raz widziałam na własne oczy. Czyli można powiedzieć, że spotykając się z niektórymi ludźmi, pani po prostu jakby przekazuje im tę energię, która przez Panią przepływa w ten sposób.
Dokładnie tak. Ja ludzi nie znam, niektórych przyjdą pogadać, yyy ja wolę, jak nawet nie znam. To są w szoku skąd ja to wiem? Mówię: nie wiem. Wiem. Bo ja takich rzeczy paranormalnych się nie uczyłam. Żadnych kart, niczego. Ja to taką mam od małego. Czyli to nie wynika, czy to nie wynika z jakiegoś tam ćwiczenia, czy, czy jakichś innych rzeczy. Nie absolutnie nie.
Tylko po prostu jakby pani ma to naturalnie, tak? Mam, bo jak to się śmieje, mówię we krwi. Bo ja się nie z wykształcenia jestem pedagogiem, ja się tego nie uczyłam. Interesowała mnie wiedza o społeczeństwie.
Rozszerzyłam sobie wiedzę, ale to tylko tyle. Ale to tak, jakbym w ogóle rozmowy z ludźmi to moja pasja. No, no tak jest. Pasja, No mogę to tak nazwać, jeśli komuś można coś tam pomóc czy jak. W poszukiwaniu większego zrozumienia swoich doświadczeń, czy próbowała Pani może kontaktu na przykład z Beatą Kampą vel Ada Neterman z bloga Biuro Duchów? Nie, nie.
Bo ona też mogłaby dużo rzeczy opowiedzieć i też mogłaby na pewne rzeczy naprowadzić. W ogóle napisała książkę, którą kiedyś w Radiu Paranormalium promowaliśmy. Sny. Czego możemy się z nich dowiedzieć? Książka chyba jest też w ogóle dostępna w wersji elektronicznej.
Tak, pamiętałam tej audycji, którą pan chyba czytał właśnie. Tak, tak. Tam był chyba, chyba rozdział właśnie o kontaktach ze zmarłymi we śnie. Ja tak myślę, może pani podeślę kontakt do, do Beaty Kampyy. Może panie nawiążą jakąś znajomość wirtualną i jakby wymienią się swoimi doświadczeniami.
Wie pan co, bardzo by mi Pan pomógł, bo no ja na przykład przez większość osób czuję się niezrozumiała, chociaż akceptowana. Nie wiem. Ludzie mówią, że w moim otoczeniu czują się podniesieni na duchu, zadowoleni, że różne są przecież teraz sytuacje, że z najgorszej znajdę rozwiązanie, pomogę i to takie. No może traumy. Jak pan mnie pytał? No to moja córka zmarła, gdy miała dwadzieścia cztery lata i to miałam taką serię, umarła mama, ojciec i córka, to cztery miesiące, a potem jeszcze trzy osoby, ale ja już wcześniej miałam te dary. Ja tak myślałam, wie pan, żeby to komuś opowiedzieć? Może ktoś wie, co to jest, jak to jest, bo no samemu to jest trudno takie coś udźwignąć. Chociaż ja jestem osobą pozytywną mimo wszystko i, i gadającą.
Właśnie wysyłam pani tutaj podam adres bloga Biuro Duchów yyy Tego bloga kiedyś słuchałam dawno temu, tylko teraz ja nie mam Facebooka skasowałam, bo mnie wyraźnie. Też jestem bliski po czwartym banie. W tym roku trzydziestodniowym już jestem po prostu bliski też wyprowadzeniu się z tego. Wie Pan co zdecydowało, że ludzie nieświadomie, nie wiedząc co robią?
Jak te usta flagą Ukrainy zaczęli sobie zasłaniać. Stwierdziłam, że ja mam tego dość. Ja nie muszę w takiej energii żyć. A miałam Facebooka tylko dwa lata, bo chciałam tam artykuły różne i kontakty, ale stwierdziłam, że nie. Tyle lat żyłam i zlikwidowałam kompletnie. Że nieświadomość ludzka jest. Jest, bo jest. Ludzie sami odpowiadają za swoją świadomość, a ja nie muszę w tym uczestniczyć.
Można popierać różne inicjatywy, można się solidaryzować, ale jednak robienie pokazówki, takie, takie podążanie jak stado baranów. Czemu założyłaś tą, przepraszam, tą flagę na ustach? Wiesz co, rozumiesz? Co jest przez to? Co to oznacza? I od razu argument mówię: a wiesz, że karetki pogotowia i policja też mają flagę ukraińską jako symbol żółto niebieski?
Czy próbowałaś przeanalizować, co to jest i jak to jest? Krótko mówiąc, to jest takie podążanie jak stado baranów za jakimś tam- Dokładnie, dokładnie. Liderem. Ja tutaj podesłałem pani właśnie kontakty do, do Beaty. W ogóle Beata Kampa też prowadzi od niedawna kanał na YouTubie. Kiedyś robiliśmy audycję w Radiu Paranormalium, a teraz jakby Beata się przerzuciła na YouTube'a. Tam też publikuje w podobnych klimatach różne swoje materiały. Także zachęcam gorąco do zasubskrybowania i śledzenia. No i do nawiązania jakiegoś kontaktu też z Beatą.
No pewnie, mogę się na Pana powołać w tych kontaktach? Oczywiście jak najbardziej. To wolę zapytać, żeby nie było kłopotu. Jak najbardziej. Natomiast jeśli panu te moje wiadomości na coś się przydadzą, czy może pan by chciał więcej, bo tego jest bardzo dużo, to chętnie służę, bo gdzieś to bym wyrzuciła z siebie wreszcie.
I to już wszystko w dzisiejszym odcinku. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zdarzeniach opisanych przez naszą słuchaczkę. A jeśli sami przeżyliście coś podobnego i chcielibyście się tym podzielić, gorąco zachęcam do kontaktu z Radiem Paranormalium. Mówił do Państwa Marek Sęk Ivellios, Radio Paranormalium, Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę, dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Śledźcie zapowiedzi na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach społecznościowych: na Facebooku, YouTube i na Telegramie. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści dziewięćdziesiąt trzy, Skype radio.paranormalium.pl, numer Gadu-Gadu trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa.
Czekamy także na Państwa email pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych lub z zagranicy prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu.