Audycja z cyklu: Debaty Ufologiczne. Witamy wszystkich Państwa bardzo gorąco i serdecznie w poniedziałek, dwudziestego pierwszego listopada dwa tysiące dwudziestego drugiego roku. Rozpoczynamy na antenie Radia Paranormalium kolejną audycję z cyklu Debaty Ufologiczne Online, której dzisiaj, dzisiejszym specjalnym gościem będzie znany i popularny pisarz oraz publicysta, znany zarówno słuchaczom Radia Paranormalium, jak i czytelnikom Nieznanego Świata - Igor Witkowski. Będziemy dyskutować o UFO i obcych w kontekście globalnych zmian świadomości. Są z nami dzisiaj także pozostali nasi goście: Marek Żelkowski, pisarz, publicysta, również współpracownik Nieznanego Świata, a także autor audycji Bibliotekarium 2.0. Jest z nami także Arkadiusz Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej.
Rozmowę dla Państwa poprowadzi Piotr Cielebiaś z Nieznanego Świata, a ja, Marek Sęk "Ivellios", będę obsługiwał audycję od strony technicznej. Przypomnę jeszcze tylko kontakty do Radia Paranormalium, pod którymi będziemy zbierać komentarze od Państwa i pytania również.
Można do nas pisać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jesteśmy także na Telegramie, na Skypie: radio.paranormalium.pl. Przypomnę, że tutaj tylko, również tylko komentarze drogą tekstową prosimy wysyłać.
Nasz, nasz numer Gadu-Gadu to: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa, trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można także do nas pisać na Facebooku, na fanpage'u Radia Paranormalium pod adresem: facebook.com/radioparanormalium, bądź też drogą SMS-ową pod numer: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Myślę, że teraz mogę już z czystym sumieniem przekazać głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
Dobry wieczór wszystkim. Naszym gościem jest dzisiaj Igor Witkowski, dziennikarz, pisarz i publicysta, autor kilkudziesięciu książek, w tym bestsellerowej serii „Instrukcja przebudzenia”, którą można nabyć w księgarni Nieznanego Świata pod adresem www.nieznany.pl. Panie Igorze, bardzo się cieszymy z pańskiej obecności w naszym programie. Mamy nadzieję, że to nie jest ostatnia wizyta, ale dzisiaj, dzisiaj mamy taki bardzo konkretny temat.
Bardzo konkretny i dzisiaj skupimy się właśnie na nim. Ale nim do niego przejdziemy, to takie szybkie pytanie na wstępie, bo przez lata spenetrował pan różne sfery, od historii wojskowości, przez ufologię, ezoterykę, aż po socjologię i futurologię.
Czy może nam pan powiedzieć, jak ocenia pan to, co obecnie się dzieje w ufologii? To, to rzekome ujawnienie. No i też drugie pytanie, też od razu: jak, bo przecież zajmował się pan wojskowością, jak Wojsko Polskie odnosi się do, do problemu UFO? Bo zdaje się, że to jest taki, taka tajemnica poliszynela niecna. Witam, dziękuję za zaproszenie i również mam nadzieję, że to nie jest ostatni raz. No, poruszył pan kwestię, to znaczy te pytania, to od razu muszę przyznać, które właściwie, którymi można by właściwie zapełnić całą audycję, bo to są bardzo obszerne rzeczy. To znaczy, jak ja się odnoszę do tego, jak, jak pan powiedział, ujawniania, to znaczy do tego, jak ufologia ma się, to znaczy, może nie tyle, jak ufologia ma się do, do zmian na Ziemi, tylko na ile zmiany na Ziemi mają odbicie w ufologii? Czy, czy, czy w ufologii widać jakieś zmiany w ogóle w tej chwili? I ja muszę się przyznać, że jakiś czas temu, to znaczy było, to było parę lat temu, ja zacząłem myśleć o tym. To znaczy, pojawiło się u mnie takie pytanie właśnie, czy ufologia w jakiś, czy, czy kontakty z UFO, powiedzmy, czy pojawianie się UFO, może nie ufologia, tylko, tylko, tylko to, co się dzieje generalnie gdzieś tam nad nami. Czy to się zmienia w jakiś sposób i czy w związku z tym, że na Ziemi zmieniają się, zmienia się w tej chwili wiele, jesteśmy w trakcie, no, takiej można powiedzieć, przemiany kulturowej, powiedzmy, to, to zastanawiałem się, czy w manifestacjach UFO, czy w charakterze kontaktów, powiedzmy, czy, czy w charakterze, no, pojawień się obiektów widać jakieś zmiany. I zdawałem sobie sprawę, że to jest bardzo trudne pytanie, dlatego że, żeby móc na nie odpowiedzieć, trzeba mieć szerokie spojrzenie. To znaczy, to musi być oparte na dużej ilości informacji i że niewielu jest ludzi generalnie w ogóle na świecie, którzy mieliby tak szerokie wejrzenie w to zjawisko, to znaczy, że tak powiem, wolne od filtrów takich medialnych, bo no, pewne rzeczy są zauważane, pewne nie są, prawda? To jest na tej zasadzie, że po prostu ludzie, jak widzą UFO, to interesuje ich kolor światełek, które widają, prawda? Czy ile tych światełek jest. Natomiast umówmy się, że, że to jest bardzo, że, że działa tutaj, działają tu bardzo silne filtry, takie po prostu wynikające z tego, że ludzie pewne rzeczy są w stanie zobaczyć tutaj, w tym zjawisku, a pewne nie, dlatego że po prostu dostosowują to do tego, do swoich schematów wyniesionych, że tak powiem, z codziennego doświadczenia, prawda? No, to już nie będę tego rozwijał.... I w związku z tym zastanawiałem się, kto mógłby takie, kto mógłby odpowiedzieć na takie pytanie? I znałem dwóch takich ludzi osobiście, powiedzmy, którzy przyszli mi do głowy i do których takie pytanie z, wysłałem. Pierwszy to był redaktor naczelny takiego brytyjskiego czasopisma ufologicznego, uważanego chyba na ogół uważanego za najlepsze na świecie Flying Saucer Review. On się posługuje pseudonimem Harry Challenger, natomiast on się tak naprawdę nie nazywa wcale tak, dlatego, że jest znanym lekarzem i po prostu nie może się posługiwać prawdziwym swoim nazwiskiem w, w, przy redagowaniu tego czasopisma, ale uważałem go za człowieka, który bardzo dobrze rozumie problem, w tym takie warstwy, które powiedzmy, no, nie są szerzej, warstwy tego zjawiska, które nie są szerzej omawiane i nie są uświadamiane przez ludzi powszechnie. I jeszcze jeden człowiek mi przyszedł do głowy, którym, o którym, co do którego miałem takie zdanie, że on rzeczywiście wykracza, że tak powiem, swoim wejrzeniem poza ten filtr kulturowy nasz. I obu wysłałem pytanie takie: czy zjawisko UFO się zmienia jakoś w ostatnim czasie? Tak jak powiedziałem, było to parę lat temu, nie pamiętam dokładnie kiedy. I to, co mnie zadziwiło, znaczy zadziwiło, no, troszkę zaskoczyło jednak to, to, to, że obaj odpowiedzieli, nie znający się wzajemnie, obaj odpowiedzieli to samo. To znaczy odpowiedzieli tak, że się zmienia. Coraz mniej jest według tych ludzi, takich masowych, powiedzmy, pojawień się czy można powiedzieć, takich pojawień się o charakterze ogólnym, a coraz większe znaczenie mają kontakty coraz bardziej osobiste, coraz głębsze, osobiste, utrzymywane z konkretnymi ludźmi. Więc to jest to, co ja mogę powiedzieć i wydaje mi się to prawdopodobne. To znaczy rzeczywiście, że tak może być. To znaczy mniej jest tutaj już jakby oddziaływań na kulturę jako całość, a bardziej jest, a bardziej są realizowane konkretne zadania. To tak, jeśli chodzi o to pierwsze pytanie. A drugie pytanie, jeśli chodzi o wojsko, no to, to jest bardzo szeroki temat i jeszcze szerszy. To znaczy ja miałem tą przyjemność, że ja znałem ze względu na to, że byłem redaktorem naczelnym czasopisma Technika Wojskowa między innymi, to miałem pewne kontakty w wojsku. To z różnych, z tytułu różnych rzeczy, ale również dlatego, że, że nawet wojsko mnie sprawdzało, po prostu sprawdzało, kontrolowało to, co my robiliśmy, bo to był precedens, jak my zaczynaliśmy czasopismo Technika Wojskowa, żeby cywile, prawda, robili coś na ich poletku, więc wywoływało to dosyć żywe zainteresowanie. No, ale to na marginesie mówię.
Natomiast generalnie miałem kontakty z ludźmi z wojska, z różnymi i wiem o tym, że wojsko poważnie badało UFO. To znaczy dla mnie jest rzeczą śmieszną, jak występuje, powiedzmy gdzie, w jakimś programie telewizyjnym czy nie wiem, gdziekolwiek w wywiadzie, w czasopiśmie, prawda, gdziekolwiek jakiś naukowiec czy powiedzmy astronom na ogół i mówi, że nie wiadomo, prawda?
Gdybyśmy wiedzieli i tak dalej. To są bzdury, dlatego że to, co zebrało wojsko, to był tak porażający materiał, że przy tym taki naukowiec wyszedłby na po prostu małe dziecko. Dlatego, że to nie był tylko nawet pułkownik Grunwald, który w Dowództwie Wojsk Lotniczych i, i Wojsk Obrony Powietrznej Kraju gromadził raporty na temat UFO, bo on to robił w zasadzie z własnej inicjatywy i można powiedzieć hobbystycznie, ale, ale gromadził. Troszkę tego zgromadził.
Niemniej była to tylko jedna teczka. Z tego, co pamiętam, jak, jak z nim rozmawiałem, bo, bo trochę rozmawiałem, znaliśmy się. Ale kiedyś spotkałem też człowieka. To znaczy spotkałem. Było coś takiego. Muzeum Techniki w Warszawie, w osiemdziesiątym którymś roku, nie pamiętam już, w którym, czwartym czy szóstym. Nieważne. Spotkanie było z człowiekiem, pracownikiem cywilnym Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Ponieważ on występował publicznie, podając swoje nazwisko, to wydaje mi się, że ja mogę też je podać. Nazywał się Wiesław Łuczak. Jak później się dowiedziałem, podobno był najlepszym specjalistą od radiolokacji w Polsce. I to, co robił, to, co robił, to, co robiła specjalna komórka, podkreślam, w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego odnośnie UFO, to było o kilka poziomów wyżej niż to, co, czym zajmował się pułkownik Grunwald. Bo to, co ja widziałem, to ja widziałem, on, ten pan przyniósł na spotkanie część dokumentacji dotyczącej zdarzenia z udziałem UFO. Nie wiem, nie pamiętam, w którym roku, ale w jakimś tam osiemdziesiątym którymś, prawda? Na początku chyba lat osiemdziesiątych, w Ustce, nad jednostką wojskową w Ustce czy w Darłowie, ale chyba w Ustce. I on przyniósł część dokumentacji na ten temat. I to było porażające, dlatego że on był człowiekiem, który się zajmował tylko aspektem działania stacji radiolokacyjnej. I na ten temat część raportu dotycząca tej, tego aspektu radarowego, powiedzmy spotkania, a spotkanie miało, znaczy spotkania, kontaktu, powiedzmy. Kontakt miał, był, że tak powiem, rejestrowany na trzy sposoby. To znaczy widziała go załoga w powietrzu śmigłowca chyba-...
Yy, był widziany obiekt na radarze i był widziany na ziemi przez żołnierzy. I tylko część, yy, materiału analitycznego, powiedzmy, dotycząca funkcjonowania stacji radiolokacyjnej, dotycząca tego aspektu radarowego, to było coś mniej więcej wielkości połowy normalnej książki telefonicznej. To leżało na stole przede mną. I, yy, ja później rozmawiałem nawet z jednym z ludzi, który, który był w tej grupie, z innym człowiekiem. Yy, i pytałem go, czy to jest, czy to jest tajne, czy można do tego jakoś dotrzeć. To on powiedział, że to wcale nie jest tajne wbrew pozorom, ale nie wejdzie pan i nie zobaczy pan tego. Niemniej ja wiem po prostu o rzeczach, które by, do wojska docierały czy były, czy znalazły jakieś tam odbicie w materiałach, powiedzmy, dokumentacjach wojskowych, które, yy, skasowały, zakasowałyby, że tak powiem, wszystkich sceptyków tutaj.
Dlatego że tam były, nawet pułkownik Grunwald opowiadał o historii takiej z lat pięćdziesiątych, że unosił się nad jakimś tam terenem przez ileś godzin obiekt długości około stu pięćdziesięciu metrów. To były lata pięćdziesiąte i trwała dyskusja na najwyższych szczeblach, czy patrol ma otworzyć ogień do tego na przykład. Później obiekt, bo, ponieważ to było srebrne, podłużne, więc ktoś mógłby podejrzewać, że to był jakiś balon, prawda? Tylko tyle, że, no, był rejestrowany na radarze i później w mgnieniu oka przyśpieszył do tam chyba trzech tysięcy sześciuset kilometrów na godzinę, prawda? Więc tego rodzaju historie to były, to były rzeczy realizowane na wysokim szczeblu, czasami na szczeblu międzypaństwowym, dlatego że była formacja, powiedzmy, przelatująca nad Polską, która przyleciała z NRD, a później gdzieś tam znikała nad Związkiem Radzieckim. To były bardzo poważne rzeczy i, także to, co, yy, wojsko zgromadziło na ten temat, to jest, to jest naprawdę inny poziom w ogóle niż to, co się ludziom wydaje generalnie i co zwłaszcza tym naukowcom, sceptykom to się wydaje. To jest, to tyle, co na ten temat mogę powiedzieć. Mhm. A czy jest pan zwolennikiem jakiejś konkretnej hipotezy na temat pochodzenia zjawiska UFO?
Bo my wiemy, że ono, ono może mieć tak naprawdę wiele przyczyn i że to jest wrzucanie do jednego worka bardzo różnych zjawisk. Tak. Rodzi się też takie pytanie, dlaczego obiekty UFO i ufonauti, mimo tej pozornie materialnej natury, zdają się wykraczać poza czas i przestrzeń i, i przede wszystkim oddziaływać tak bardzo na, na ludzką percepcję? Znaczy tak. Owszem, ja się całkowicie z tym zgadzam. Unikałbym jakiegoś takiego sztywnego przyporządko, wpasowania wszystkiego, tego całości, tego zjawiska w jakieś, w jakieś wąskie ramy, dlatego że tam się, to zjawisko obejmuje różne rzeczy wbrew pozorom. I, yy, oczywiście dominującą, yy, cechą tego jest to, że oni mają inne podejście do czasu i przestrzeni. Ja bym powiedział, że to jest dominującą cechą.
To znaczy napęd zakrzywia czasoprzestrzeń po prostu. Po pierwsze. A po drugie, generalnie to powiedział Steven Greer. To jest taki człowiek, Amerykanin, który, którego też uważam za dosyć dobrze rozumiejącego jakby szerokość tego, tego zjawiska. On powiedział, że dominującą cechą jest to, że oni się opierają na technice, yy, wielowymiarowej i z tego wynikają, z tego wynika wiele rzeczy, na przykład jakieś zaburzenia czasu, prawda?
Później w miejscach, yy, w miejscach lądowania UFO czy, czy jakieś inne zjawiska energetyczne. Ale, ale to jest zjawisko skomplikowane i ono, yy, ono, ono jakby składa się z różnych rzeczy. Tak. Mhm. Arku, teraz prosimy o twoje pytanie. Więc tak, yy, jakiś czas temu gruchnęła taka informacja, że NASA i Pentagon mają badać, zajmować się badaniem UFO.
Troszeczkę to dziwnie brzmi, dlatego że te organizacje przez pięćdziesiąt pięć lat, yy, ośmieszały temat, ośmieszały świadków, robiły wszystko, żeby zatrzeć wszelkie możliwe ślady czy, czy, czy, yy, żeby ktoś nie mógł po prostu dotrzeć do, do prawdy, czy, czy w jakiś sposób sensowny to, ee, wyjaśniać. Yy, jaki jest pana, yy, stosunek do tego, do tych informacji? Czy oni faktycznie będą się tym zajmować, czy, czy, czy, czy będzie to co innego? Po prostu, co pan myśli? No i dlaczego, jak według pana zmieniono nazwę UFO na UAP? No, jest to wydaje mi się bardzo znaczący, ale, no, chciałbym usłyszeć, jak, jak pan się na to zapatruje. Yy, ja nie wiem. Ja się mogę podzielić podejrzeniami moimi. Natomiast generalnie rzecz biorąc, jeśli nie wiemy, jaki mechanizm działa, to najprościej jest spojrzeć na skutki i przyjąć, że, i, i spojrzeć na zjawisko, jakby analizować zjawisko z punktu widzenia tego, jakie są jego następstwa i traktować te następstwa jako prawdopodobny, powiedzmy, cel, czy to, do czego to zmierza. Nie wiem. Przepraszam, może troszkę chaotycznie to powiedziałem, ale generalnie rzecz biorąc, były różne zapowiedzi wcześniej w różnych źródłach, we wcześniejszych latach, które mówiły o tym, że ludzkość będzie stopniowo przygotowywana na kontakt, dlatego że ona w tej chwili nie jest na to gotowa w ogóle. I, yy, ja jak dowiedziałem się, prawda, że tutaj pojawiły się jakieś, yy, to znaczy może nie tyle pojawiły się, bo takie informacje o takich obserwacjach, powiedzmy, były wcześniej, tylko tyle, że przedstawiono je w-... yy, media głównego nurtu i wypowiadali się różni renomowani ludzie, yy, o tym, że to może być wiarygodne, że to, że to może coś, prawda, zmieniać. I rzeczywiście nastawienie opinii, opinii publicznej w różnych krajach zaczęło się zmieniać. Więc ja mam podejrzenie, że to jest po prostu składnik przygotowywania ludzi na, yy, kontakt. Po prostu. I, yy, to będzie prawdopodobnie działo się na różnych polach. I mogę powiedzieć też o jednym innym polu, którym się interesuję, yy, które zaczyna powoli zmieniać tutaj nastawienie ludzi.
To znaczy, trzeba sobie powiedzieć, że nastawienie, że postawa naukowców taka, że nie wiadomo, prawda? Że, yy, jest irracjonalna, dlatego, że wiadomo, no to chociażby odnośnie tego, co powiedziałem o wojsku.
Nikt, żaden poważny naukowiec nie wytłumaczy, prawda, yy, takiego obiektu o wysokości stu pięćdziesięciu metrów, który przyspiesza w ciągu paru sekund do kilku tysięcy kilometrów na godzinę, odbiciem powietrza światła Wenus w gazie bagiennym, prawda? To, to, to wyszedłby na idiotę kompletnego. I całe podejście naukowców, to znaczy polegające na tym, że oni przyjmują założenie, że gdyby to było, to my byśmy byli tego świadomi. Jest głupie. To jest po prostu głupie. Jak gdyby go zapytać: jaki jest? Dobrze, proszę powiedzieć, na jakich podstawach psychologicznych pan opiera to, że pan byłby świadomy tego, gdyby, gdyby wyższa inteligencja istniała wokół pana? To, to wyszłoby wtedy, że on zredukowałby się taki człowiek do poziomu małego dziecka, powiedzmy. Obnażyłby się, że tak powiem.
Więc podejście nauki, sceptycyzm. On wynika z czegoś, co sobie zdradza zjawisko podobne do ideologicznych fundamentów nauki. To tak mniej więcej wygląda. Więc obciąża to tylko naukę tak naprawdę. I, yy, co można zrobić w takiej sytuacji, jeśli to ma tak głębokie źródła psychologiczne? To, że oni tego nie są w stanie zobaczyć.
Zaczyna, yy, w tej chwili mamy do czynienia z pewnego rodzaju rewolucją w astronomii. To znaczy, oprócz teleskopu Jamesa Webba, yy, który został wyniesiony i który między innymi jest ukierunkowany na badanie odległych planet, yy, będą inne, jeszcze większe i jeszcze potężniejsze teleskopy naziemne, yy, na przykład teleskop LRT w Chile, który jest w tej chwili budowany. Teleskop TNT, TNT, przepraszam TMT w Stanach Zjednoczonych, trzydziestometrowy.
Z kolei ten, ten w Chile o średnicy trzydziestu dziewięciu metrów, optyczny. One będą, yy, mogły stwierdzić, stwierdzać skład atmosfer planet wokół najbliższych gwiazd, znaczy najbliższych, wokół tysięcy planet. Znaczy atmosfer tysięcy planet. I to się zaczyna już dziać, bo teleskop Jamesa Webba, yy, zaczyna takie wyniki przekazywać już.
I, yy, jak na razie wszystko potwierdza to, że Ziemia nie jest planetą wyjątkową. To znaczy w tym sensie, że planety są w kosmosie czy w naszej galaktyce powszechne. Yy, coraz bardziej okazuje się, że są podobne do planet w Układzie Słonecznym i w najbliższych, w ciągu najbliższych kilku lat zaczną docierać też takie sygnały, które będą otwierać ludzi czy naukowców na możliwość istnienia życia poza Ziemią. Yy, dlatego że, no, w momencie, kiedy będzie odkrywany, będą odkrywane, powiedzmy, gazy w atmosferach planet, które będą coraz bardziej przypominać atmosferę Ziemi, powiedzmy, no to ich nastawienie zacznie się zmieniać.
To będzie też inny kierunek, który będzie stopniowo otwierał ludzi na tą możliwość. Yy, no, ktoś mógłby zadać sobie pytanie, dlaczego właściwie ludzkość ma być otwierana na coś takiego? Ja myślę, że, yy, obce cywilizacje. To znaczy podejrzewam, powiedzmy. No, podejrzewam, że obce cywilizacje traktują to jako jedno z narzędzi wpływania na Ziemię. To znaczy w ten sposób bardzo łatwo by było obalić pewne, yy, mity, jakimi, yy, Ziemia czy ziemianie żyją, prawda? To, to by było jedno z potężniejszych narzędzi. Więc ja myślę, że dlatego ich interesuje kwestia kontaktu i przygotowywanie ludzi na to.
Mhm. Marku? Ja chciałbym zapytać, nawiązać właściwie troszeczkę do historii, bo kiedy prześledzi się zjawisko UFO, przynajmniej to oficjalne, już zostańmy przy tym, przy tym, gdzie UFO nazwano UFO. To właściwie śledząc to zjawisko historycznie, to jesteśmy też świadkami, mm, historii manipulacji. Ta manipulacja odnośnie UFO, odnośnie tego, co UFO niesie na swoich pokładach. No, te manipulacje się zmieniały- Tak. -w różnych latach, wyglądały różnie. Ja chciałbym zapytać.
Przepraszam. Mogę, mogę wejść w słowo na sekundę? Jasne, oczywiście. To widać chociażby po tym, jak były, yy, relacje utrwalane w postaci jakichś tam drzeworytów, na przykład ze średniowiecza, prawda? Gdzie widziano w tym manifestacje jakieś boskie lub diabelskie, ale nie kosmiczne, prawda? W naszym rozumieniu. Więc to po prostu świadczy o tym, że jest to odbiciem tego, jak w ogóle ludzie widzą rzeczywistość w danym epoce, prawda?
Jasne, ale ja już dlatego podkreśliłem, że szczególnie interesuje mnie ta oficjalna historia UFO. I tu też zmieniało, zmieniało się... No właśnie, co się zmieniało? Zmieniało się podejście do manipulacji. Bo ta manipulacja, yy, w, odnośnie zjawiska UFO, właściwie była obecna przez cały czas. Zmieniały się tylko, tylko sposoby tej manipulacji. Chciałbym zapytać, dlaczego-... Jak pan sądzi, dlaczego prawda o zjawisku UFO, jeśli w ogóle jest znana, ale w ogóle o UFO, jest przedmiotem manipulacji? Dlaczego to się tak odbywa, a nie inaczej? Znaczy nie wiem, co pan rozumie przez manipulację, ale, ale dobrze- To, że już i to, to już doprecyzuję, bo myślę, że myślę, że dobrze będzie doprecyzować.
To znaczy, że podaje się do wierzenia społeczeństwu wszystko praktycznie. Gotowi są, tak zwana oficjalna nauka, gotowa jest nam zaserwować wszystko. To się zmienia z czasem, ale dosłownie wszystko, byleby tylko nie powiedzieć, że to jest jakieś zjawisko, którego nie ogarniamy, które być może sięga gdzieś dalej, poza Ziemię, które może jest związane z przybyszami i tak dalej, i tak dalej.
Tak, ja bym tego nie nazywał. Oczywiście to jest faktem. Tylko tyle, że nie wiem, czy nazwa manipulacja jest tutaj najlepsza. To jest po prostu yy odzwiercied-, odzwierciedleniem psychologicznych ram percepcji rzeczywistości. Percepcja rzeczywistości przez ludzi bardzo się zmieniała w, na przestrzeni dziejów, prawda? Yy, w epoce nie wiem, w jakimś tam epoce kamiennej, przykładowo, prawda? Ludzie widzieli rzeczywistość i zjawiska naturalne krańcowo odmiennie od tego, jak widzą dzisiaj, a w przyszłości będą widzieć też inaczej, niż widzą dzisiaj. To nie jest tak, że my osiągnęliśmy szczyty, prawda?
I więc za każdym razem, gdy, gdy stykamy się z czymś wykraczającym poza normalną rzeczywistość codzienną, to na jaw wychodzi prawda o tym, jakie możliwości percepcji człowiek ma, prawda? I na jakim poziomie rozwoju naprawdę jest. I po prostu ludzie nie są w stanie pojąć inteligencji, która znacznie wyprzedzałaby ziemską. W zasadzie trudno znaleźć w ogóle w yy literaturze, na przykład fantastyczno-naukowej, wizje sensowne tego, jak może wyglądać cywilizacja, powiedzmy, za milion lat.
Czegoś takiego nie ma. Więc ludzie, tak jak w czasach historii, tak jak w starożytności na przykład, ludzie widzieli bogów jako odbicie siebie samych, prawda? Panteony bogów były pełne intryg, takich najzupełniej ziemskich. To tak samo dzisiaj. Tak jak powiedziałem, no, ludzie, jak się stykają z UFO, to zwracają uwagę na to, jakimi kolorami miga, jak szybko leci, prawda? Natomiast głębszych tematów typu: dlaczego ono tu jest w ogóle? No, to raczej nie jest to rozważane, dlatego, że wymagałoby w zasadzie spojrzenia na nasz świat czy na naszą kulturę z zewnątrz, żeby tego rodzaju rzeczy zobaczyć. To jest niemożliwe. Poza tym niemożliwe psychologicznie.
Poza tym ludzie tego nie chcą, dlatego, że każde takie wyjście poza ich program, jaki oni odgrywają, powiedzmy, no, powiedzmy sobie szczerze, tak to wygląda, jest, że tak powiem, bolesne, dlatego że to burzy pewne wyobrażenia i ludzie tego nie chcą. I z tego wynika ta manipulacja. To znaczy, tak jak powiedziałem, to, w jaki sposób nauka to widzi, a w zasadzie nie widzi czy nie chce widzieć, zdradza bardzo czytelnie ograniczenia, jakimi to zjawisko się rządzi. W zasadzie najciekawszą rzeczą w całym tym zjawisku UFO jest właśnie ukazanie psychologicznych ograniczeń percepcji, jakie ma człowiek. I to jest, i to tym rządzi. I to wychodzi pod postacią tego, co pan nazwał manipulacją.
To są, to jest prawda o człowieku tak naprawdę, którą jakby w takim tym zwierciadle niezwykłym widzimy. Ja bym chciał zapytać jednak o tę smutniejszą prawdę o człowieku. Bo pytając o manipulację, miałem też na myśli tych, którzy świadomie wprowadzają ludzi w błąd co do zjawiska UFO. Ja myślę, że to wynika ze strachu przede wszystkim, jak często w tego rodzaju sytuacjach. To znaczy są tacy, którzy wiedzą. Oni nie wszystko wiedzą i nie wszystko z tego rozumieją. I właśnie dlatego boją się tego. I wydaje im się, że ograniczanie, powiedzmy, przepływu informacji, no, ma tutaj jakieś, niesie ze sobą jakieś tam korzyści. Tak naprawdę nie niesie żadnych korzyści. Jest to po prostu ich instynkt samozachowawczy, który w tym widać. Ale ja myślę, że to nie ma żadnego sensu, dlatego że yy to jest próba opanowania, panowania nad czymś przez dziecko, które, które nie do końca rozumie, prawda? To zjawisko znacznie ich prze-, że tak powiem, przewyższa i nie ma znaczenia to, czy ktoś się takimi dziecięcymi zabawami zajmuje tutaj, dlatego że ono i tak będzie robiło to, co będzie robiło. No, nie wiem, czy jasno powiedziałem, ale, ale w każdym razie wydaje mi się, że tutaj wychodzą na świat jakieś takie atawistyczne, dosyć pierwotne zachowania ludzi po prostu, którzy tak jak w czasach prehistorycznych, jak się stykali z czymś, co wykraczało poza ich schematy, bardzo wąskie, prawda? To zaczynali się zachowywać irracjonalnie albo zaczynali prawda, tańczyć w kółko wokół tego. I to jest. Ja traktuję to mniej więcej w takiej kategorii. Mhm.
Przypominamy tym słuchaczom, którzy do nas dołączyli, że naszym gościem jest dzisiaj Igor Witkowski, autor kilkudziesięciu książek, w tym bestsellerowej serii Instrukcje Przebudzenia, które można nabyć w księgarni Nieznanego Świata www.nieznany.pl.
Oczywiście potem wszystkie odniesienia do, do książek pana Igora znajdziecie w podpisach.... tutaj w opisie audycji. Natomiast ja bym tutaj się chciał odnieść do, mm, do tych psychologicznych barier, które są nałożone na, na ludzkość. One są nałożone przez, znaczy one chyba no tak, samo z siebie się one są nałożone przez religię, przez edukację. Yy, i pytanie, czy, czy ta ilość, ta liczba ludzi, yy, którzy mają świadomość istnienia obcych, którzy przetrwaliby jakoś ten szok związany z kontaktem, ma w ogóle jakieś znaczenie?
I kolejne też pytanie, już od razu drugie, yy, co się zmieni w naszej świadomości jako, jako gatunku, jeżeli astronomowie kiedyś odbiorą to, to przysłowiowe kosmiczne cześć? Bo wielu astronomów podkreśla właśnie to, że pierwszym, yy, pierwszym sygnałem, yy, o istnieniu obcych, na jaki możemy natrafić, będzie to właśnie sygnał odebrany przez, przez, przez radioastronomów. No, nie trzeba tutaj być specjalistą, żeby do takiego wniosku dojść, patrząc na to, jak te postępy na polu astronomicznym są jednak powolne. I chyba, mm, jeżeli odsunie się na bok tą hipotezę, która mówi, że obcy już tu są, to ta druga, w miarę taka akceptowalna przez naukę, mówi właśnie, że no, najszybciej to dowiemy się od nich, jeżeli kiedyś zachowywali się tak jak my, czyli jeżeli, jeżeli wysłali w kosmos jakiś sygnał. Ale ja się tutaj rozgadałem. Oddaję panu głos.
Yy, no, ilość ludzi, która otwiera się na taką, yy, rzeczywistość, prawda, że, yy, nie jesteśmy sami we wszechświecie, no, ma znaczenie. Yy, i, ale tu trzeba sobie zadać jakby pytanie, jakie znaczenie ma w ogóle uświadamianie sobie, uświadomienie sobie ewentualnie kontaktu czy dowiedzenie się o kontakcie, powiedzmy, czy o tym, że, że konkretne inteligencje pozaziemią są. Ja myślę, że, yy, to znaczy to jest temat na jakby dłuższe spekulacje, ale tak skrótowo rzecz ujmując, to wydaje mi się, że miałoby to znaczenie głównie o tyle, że, mm, ujawniłoby... No, znaczy nie, inaczej może powiem.
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Za kilka lat, za pięć lat na przykład, czy za sześć, czy dziesięć, wszystko jedno. Jeden z tych nowych gigantycznych teleskopów zdolnych do badania obcych planet, yy, stwierdza z dużym prawdopodobieństwem, a już jesteśmy bardzo blisko tego, że jest planeta, gdzie prawdopodobnie istnieje życie, powiedzmy. Dlatego, że, mm, to będzie, stwierdzenie tego będzie możliwe i będzie można przebadać tysiące planet wkrótce pod tym kątem. I wtedy, yy, zaczyna się, zaczynają się mnożyć artykuły, powiedzmy w prasie, zaczyna się mówić o tym w telewizji, prawda? Że życie poza Ziemią prawdopodobnie istnieje i, ee, od tego momentu będzie wystarczyło poczekać troszkę czasu, aż ludzie dojrzeją, przetrawią to, powiedzmy.
I zacznie się mówić o tym, że kosmos, w kosmosie życie jest. Jeśli powiedzmy, dziesięć lat czy dwadzieścia, czy pięćdziesiąt lat świetlnych od Ziemi prawdopodobnie istnieje życie, to biorąc pod uwagę wielkość świata czy naszej galaktyki nawet, prawda?
I tu się zacznie, yy, rozbudzanie wyobraźni, że tak powiem. I w tym momencie ludzie zwrócą uwagę na to, że właściwie to my wszyscy wiedzieliśmy już o tym, że, że, że cywilizacje pozaziemskie są, dlatego że od czasów starożytnych, od epoki kamiennej, na rysunkach naskalnych UFO było przedstawiane, prawda? Więc to będzie kwestia przełamania tej bariery psychologicznej. A co? A co z kolei będzie z tego wynikało? To jest odrębne pytanie, prawda?
Będzie przede wszystkim wynikało to, ja myślę, podejrzewam, z dużą dozą prawdopodobieństwa, że, yy, ludzie sobie uświadomią wtedy, yy, że mają określone ograniczenia percepcyjne i że istnieje coś takiego w ogóle jak ewolucja psychiczna.
Jeśli oni od tysięcy lat stykali się z obcymi cywilizacjami, a nie byli w stanie sobie tego uświadomić, prawda? I z tego z kolei, to znaczy łatwo sobie można wyobrazić na tej podstawie, że po tym z kolei będzie refleksja na ten temat, na czym w ogóle polega rozwój człowieka i że tutaj tego rodzaju czynniki odgrywają w tym rozwoju jakąś rolę, prawda? I to będą rzeczy, które wbrew pozorom będą przebudowywać bardzo dużo, jeśli chodzi o rozwój w ogóle człowieka, to znaczy uzmysłowienie sobie, yy, przez niego tej szerszej rzeczywistości. I tak naprawdę można powiedzieć w sumie, że będzie stanowiło to wszystko rewolucję.
Ale tak jak powiedziałem, będzie to proces dosyć skomplikowany. Arku? Właśnie chciałem kontynuować tutaj, yy, bo mieliśmy już kiedyś tak, że prezydent Clinton wystąpił, yy, z taką informacją, że w kamieniu, meteorycie, który pochodzi z Marsa, odnaleziono, yy, odnaleziono skamieniałe ślady życia.
Później oczywiście zaprzeczano temu. Co by właśnie było, gdyby, jak pan przewiduje, co by było, gdyby wystąpił teraz prezydent Stanów Zjednoczonych? No bo wszyscy się tego spodziewamy, yy, na trawniku przed Białym Domem ogłosił, że właśnie mamy kontakt z obcą cywilizacją. Jest ona, jest on bezsprzeczny. Na razie nie potrafimy, yy, przewidzieć, yy, w jakim celu oni się do nas zbliżają. Jeżeli by się zbliżali, ee, no i właśnie i co dalej? Jak by zachował się system, w którym żyjemy? Jak by się zachowały religie? Ee, no i w ogóle nasze, na ile by się zmieniło nasze życie, takie zwykłe, codzienne?... na skutek takiej informacji. Ja sobie akurat nie wyobrażam, żeby jakakolwiek cywilizacja obca skontaktowała się z którymś z ziemskich rządów. Dlatego, że oni yy uważają, że to jest, powiedzmy, relikt przeszłości, który będzie musiał odejść niedługo. Yy, oni realizują strategię przebudowy percepcji człowieka właśnie przez pokazywanie takich rzeczy, o których powiedziałem. Dlatego, że, no ale to już nie, nie będę w to wchodził. Natomiast co by się zmieniło? Tak jak powiedziałem już wcześniej, w odpowiedzi na wcześniejsze pytanie, że yy zainicjowany zostałby ciąg wydarzeń, który doprowadziłby do tego, że człowiek by zaczął widzieć rzeczywistość szerzej i przede wszystkim siebie by zaczął widzieć inaczej. Swoją historię, powiedzmy, przyszłość. Byłoby to analogiczne do przejścia, powiedzmy, od średniowiecza do renesansu. Tak, ale jakby się, jakby się zachowały, jakby się zachowały religie?
No przecież religia, obojętnie, co o niej myślimy, w jakiś sposób jest taką sygnaturą społeczeństw. Prezydenci Stanów Zjednoczonych przysięgają na Biblię. W innych państwach najważniejszą książką jest Koran i tak dalej.
Jakby te państwa się zachowały, jakby społeczeństwo tych państw zachowało się w obliczu tego, że występuje obojętnie, no, może być to przewodniczący Narodów Zjednoczonych z informacją, z taką właśnie informacją, że jesteśmy pewni, że mamy sygnał od obcych i to obcy byli tutaj, u nas od początku, od pradziejów towarzyszyli nam. Tak jak, tak jak powiedziałem już, to na pewno nie będzie wyglądało w ten sposób, że jakiś prezydent amerykański czy inny wyjdzie z taką, z takim oświadczeniem. Dlatego że oni po pierwsze nie, yy nie byliby skłonni do wygłoszenia tego rodzaju oświadczenia, dlatego że mmm w ich optyce ono im się kojarzy z ograniczeniem, z utratą władzy. Oni się nie mogą przyznać do słabości, do tego, że okłamywali społeczeństwo. Wydaje mi się. A po drugie, no, jeśli chodzi o religię, to religie są systemem najskuteczniej blokującym, ograniczającym percepcję człowieka. No bo obowiązuje w nich taka zasada, powiedzmy, taka logika w cudzysłowie logika, że prawdą jest to, co, w co chcemy, co chcemy, żeby było prawdą, prawda? I to być może właśnie widzimy. To znaczy ja jestem tego pewien, ale powiedzmy, na użytek audycji, powiedzmy, że być może. Yy widzimy załamywanie się, słabnięcie religii.
Ee religie są bliskie, yy no, powiedzmy, kolapsu. To znaczy mowa tu nie tylko o chrześcijaństwie, dlatego że zauważmy, że na przykład w Iranie wybuchły i trwają w dalszym ciągu rozruchy, zamieszki antyislamskie, co jest rzeczą nie, nie... Jeszcze niedawno byłoby rzeczą niewyobrażalną, prawda? I być może jest to właśnie składnikiem, to znaczy słabnięcie tych, erozja, rozpad religii od środka być może jest właśnie częścią strategii przygotowywania ludzi do kontaktu. Dlatego że z takimi ograniczeniami, powiedzmy, percepcyjnymi czy z takimi łańcuchami ciągnącymi percepcję człowieka w przeszłość, tak naprawdę jakąś archaiczną, no to jakikolwiek kontakt nie miałby w ogóle sensu, prawda, z takimi ludźmi, bo oni i tak zobaczyliby to, co chcieliby zobaczyć.
Mhm. To znaczy skrótowo podsumowując moją odpowiedź, być może właśnie dlatego religie się załamują. Tak, to dzisiaj, dzisiaj miał miejsce taki symboliczny gest w czasie meczu Anglia-Iran. Coś, co było chyba nie do pomyślenia nigdy, kiedy irańscy piłkarze, z tego, co pamiętam, nie odśpiewali hymnu. I to miał być protest przeciwko właśnie temu, jak rząd Republiki Islamskiej traktuje kobiety. Yy no, myślę, że, że parę lat temu to by było w ogóle nie do pomyślenia w takim kraju. Tak, nikt by nie uwierzył, że tak jak, tak jak zresztą powiedzmy, pięć lat temu, nikt by nie uwierzył, że Polska będzie, yy polski Kościół będzie przodował na świecie, jeśli chodzi o tempo utraty wpływów, prawda? To nikt by nie uwierzył w coś takiego. Tak, a z drugiej strony- Może zostawmy tematykę religii. Z drugiej strony mamy, mamy przecież też Kościół niemiecki, który idzie w zupełnie drugą stronę i jest tak, jakby kilkadziesiąt lat, jeżeli chodzi o mentalność, w przód i tam już podjęte są pewne próby reform, na które papież Franciszek odpowiada bardzo, bardzo dziwacznie, bo z jednej strony przecież na nie się godzi, a ostatnio, ostatnio powiedział, że się jednak nie godzi. To też jest w ogóle ciekawy, ciekawy papież i to, jak on podchodzi do, do kwestii yy życia pozaziemskiego, bo to nie jest, ta jego wypowiedź o tym, że och, siłby kosmite, nie jest, nie jest jedyną, pokazującą, w jaki sposób Watykan może się przygotowywać do tej bomby, jaką będzie ogłoszenie życia pozaziemskiego. To, to tak, taka, takie pytanie, może szybkie: czy to będzie bomba dla Watykanu, czy może po prostu to odkrycie, odkrycie, potwierdzenie istnienia obcych inteligencji? Mhm.... Ja obawiam się, że w momencie, kiedy, kiedy taka informacja zacznie być, no, można powiedzieć, przez większość ludzi traktowana jako wiarygodną, to wtedy już Kościoła dawno nie będzie, powiedzmy. No, tak, takie, takie mam wrażenie. Mhm. My mamy przeznaczoną jeszcze debatę w ogóle specjalną na, na, na te problemy religia i, a obcy. Dlatego, że to jest tak rozległy temat. Nagle się w ogóle okazało, że, że prawdopodobnie ci obcy, jeżeli prze-przebijemy się przez, przez te wszystkie oświadczenia Pentagonu czy NASA, no, jest prawdopodobne, że oni istnieją, a religie, które miały przecież upaść, bo taka była, taka była jedna z wiodących hipotez, tak? Że jeżeli się okaże, że, że, że obcy istnieją, to religie upadną. No, o tych obcych cały czas się mówi, a religie jako tako, ale jednak, jednak ciągną. Ale to inna kwestia. Marku, teraz twoja kolej. W wielu publikacjach, w wielu wypowiedziach powołuje się pan na przekazy, channelingi, czasami na proroctwa. Ja chciałbym zapytać, w jaki sposób dla własnej potrzeby, dla potrzeby książek, które pan pisze, weryfikuje pan te przekazy chociażby? Jak odróżnić, jak odsiać ziarno od plew w tym wypadku? Bo to jest jednak chyba trudno uchwytne. Tak, to jest... Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie w ogóle, dlatego że, ee, sprawa wygląda w ten sposób, że, mm, podstawą jakby tutaj odniesienia czy weryfikacji, ee, jest to, co ja wiem i jak ja sobie wyobrażam, jak ja rozumiem strategię, yy, wyprowadzenia, ukazania ludzkości jej ograniczeń, które w tej chwili osiągnęły już takie stadium bardzo niebezpieczne. Ee, i pod tym kątem zwracam uwagę na, czasami po prostu przytaczam jakieś tam fragmenty różnych przekazów, które to, że tak powiem, potwierdzają. Ale to wynika z tego, co ja wiem na temat tego, w jaki sposób ludzkość można zmienić i dlaczego ta ludzkość mogła być zmieniona, może zostać zmieniona. Tutaj generalnie opiera się, jakby, trudno odpowiedzieć na to dwoma zdaniami, ale generalnie rzecz biorąc, ja przyjmuję i mam podstawy, żeby to przyjmować, że w kosmosie, a przynajmniej w naszym najbliższym otoczeniu kosmicznym, obowiązuje pewna zasada wspierania rozwoju i wyprowadzania, yy, słabiej rozwiniętych cywilizacji z pewnych pułapek, tak jak nasza, yy, tak jak ta, w której nasza się znalazła.
Dlatego, że gdyby tego nie było, gdyby, yy, kosmos nie był ukierunkowany na wspieranie życia, na wspieranie rozwoju, to w ogóle by w nim nie było życia. Dlatego, że przecież każda cywilizacja im bardziej się rozwija, tym większe uzyskuje potencjalne możliwości niszczycielskie. I gdyby takiego, takiej presji nie było, to, yy, dawno życie by się po-powybijało we wszechświecie.
Więc na tej podstawie zakładam i jest to, można powiedzieć, no, pewna wiara, że, yy, wszechświat rządzi się troszkę innymi zasadami, prawda? To znaczy właśnie, że wspiera. I, yy, w związku z tym, yy, ja widzę to, co się dzieje na Ziemi i generalnie ziemską cywilizację, przez pryzmat takiego planu jej rozwoju, powiedzmy.
I, i czasami powołuję się na różne przekazy, które, yy, jakieś tam szczegóły do tego dorzucają. I to tak mniej więcej wygląda. Ale to nie jest pytanie, na które mogę odpowiedzieć w dwóch czy trzech zdań. To jest złożony temat.
Mhm. Yy, zapewne jeszcze kiedyś powrócimy, bo tutaj dzisiaj nasza audycja może nie będzie, albo a przynajmniej pan Igor musi nas dzisiaj troszeczkę wcześniej opuścić z różnych, z różnych względów. Także zostało nam tych pytań niewiele, ale oczywiście zapisujemy wszystkie te, które do nas napływają. Ja was oczywiście wszystkich zachęcam do tego, aby sięgnąć po „Instrukcję przebudzenia" i tam znajdziecie odpowiedzi na wiele, wiele pytań. Jeśli mogę się włączyć. Mhm. „Instrukcje przebudzenia" były przygotowane pod kątem takim, yy, pod kątem etapu, który w zasadzie już minął, takiego przygotowawczego. Teraz jesteśmy, wchodzimy w, wkraczamy w kluczową fazę przemian i jeśli chodzi w ogóle o to, co się dzieje na Ziemi i takie rzeczy właśnie, jak uświadamianie sobie naszych ograniczeń, kontakt i te sprawy, no to ja bym tutaj jednak polecił książkę „Przemiany na Ziemi jako Wrota do przyszłości", bo wydaje mi się, że to jest moja najważniejsza książka. Jeśli mogę. No, oczywiście. Tę książkę również znajdziecie w księgarni Nieznanego Świata, jak też tysiące innych. Także zachęcam, zachęcam. www.nieznany.pl. Ale jest- jeżeli jesteśmy już przy nieznanym świecie, to ja bym chciał pana zapytać o, mm, o felieton, bo, mm, w jednym z ostatnich pisze pan o ostatnich miesiącach starego świata. Jak będzie wyglądał ten nowy świat? Czy jest, yy, w nim miejsce naprawdę o naszych stosunkach jako, jako homo sapiens z tak zwanymi kosmicznymi braćmi albo właśnie tymi nadzorcami lub kosmicznymi pedagogami?... No oczywiście, jeśli chodzi o samo, samą kwestię zobaczenia czy uświadomienia sobie, powiedzmy, inteligencji pozaziemskiej, no to wydaje mi się, że to już odpowiedziałem na to pytanie, mówiąc o tym, jak to miałoby wyglądać, jak to będzie prawdopodobnie według mnie wyglądać.
Natomiast generalnie, to, jak ja to opisuję i, i, i to, jak ja to opisałem w tym artykule, o którym pan wspomniał, to jest, no, to się wpisuje w generalnie, ja przedstawiam, tak to opisuję jako, jako przemiany dokonujące się w tej chwili na Ziemi.
No bo jednak już trudno chyba zanegować, że, że przemiany zachodzą na Ziemi. Ja to opisuję przez pryzmat strategii, ee, przeprowadzenia ludzkości na wyższy poziom. To znaczy, jeśli by spojrzeć na ewolucję ludzkości w ogóle jako taką, jako, jako całość, to tak naprawdę ona nie miała nigdy postaci takiej prostej, wznoszącej się linii, tylko raczej to przypominało schodki. To znaczy są okresy, kiedy się nic nie dzieje albo okresy cofania się czy zastoju właśnie. I natomiast od czasu, od czasu do czasu w historii ludzkości był jakiś przełom, prawda?
Takich przełomów było wiele. Ja już nie będę ich tu wyliczał, powiedzmy i ja z tego, co wiem, to znaczy nie, inaczej może powiem. Jesteśmy moim zdaniem w tej chwili w przededniu takiego przełomu. To znaczy to, co się szykuje i to, o czym napisałem w tym artykule mówiącym o tym, że jesteśmy w tej chwili w ostatniej fazie, powiedzmy, istnienia starego świata, to miałem na myśli to, że...
Muszę krótko zarysować mniej więcej cały ten plan. Dojdzie do pewnej zapaści, ogólnej zapaści cywilizacyjnej, nie tylko czysto gospodarczej, ale przede wszystkim społecznej. Ona będzie ludzi bardzo zaskakiwać, dlatego że oni nie wiedzieli, że coś takiego było w ogóle, że coś takiego się szykowało. I to zwróci uwagę na ludzi. Ma uzmysłowić im, że w ogóle nie rozumieli rozwoju człowieka do tej pory, jeśli dopuścili do tego, żeby człowiek się tak cofnął, co będzie widać właśnie, jak się cofnął i... Ma to doprowadzić do porzucenia dawnych schematów blokujących rozwój człowieka, które dotyczą i wzorców, powiedzmy, wychowawczych, edukacyjnych, całej kultury tak naprawdę, która jest, która sprowadza człowieka do poziomu takiego, że on nie jest w stanie w tej chwili żadnego świadomego, powiedzmy, bodźca odebrać. Tak jak zresztą to, co widzieliśmy, to, co widzimy w przypadku, prawda, kontaktu z UFO, że obca cywilizacja może od tysięcy lat ingerować na Ziemi na dużą skalę, a ludzie i tak nie będą w stanie sobie tego uświadomić. To jest dosyć wymownym przykładem, prawda, ograniczeń i to samo ukazuje, powiedzmy, ukazują religie, czyli duchowość, powiedzmy, ziemska, gdzie widać, że ta duchowość jest oparta na jakimś mechanizmie kompletnie irracjonalnym i jakakolwiek, jakiekolwiek zderzenie, powiedzmy, z rzeczywistością ujawnia jej niereformowalność i ona się zaczyna niszczyć od środka. No, to też nie świadczy o tym, że powiedzmy, poziom rozwoju człowieka jest wysoki, prawda? Jest coś takiego jak ewolucja psychiczna ludzkości, coś, czego ludzkość w ogóle tego nie... Coś, czego ludzkość w ogóle nie rozumie. W tej chwili nie, nie przyjmuje do wiadomości i wydarzenia, jakie będą się rozgrywać wkrótce, w najbliższych, powiedzmy, miesiącach czy w2023 roku, moim zdaniem, mają to ukazać i mają być takim zimnym prysznicem. Na razie ja to wszystko opisałem w książce, tak jak powiedziałem, „Przemiany na Ziemi jako powrót do przyszłości". I jak na razie ludzie piszą, powiedzmy na przykład w komentarzach na Facebooku, że panie Igorze, wszystko to, co pan napisał, jak do tej pory się sprawdza, więc na razie wszystko idzie w tą stronę, którą opisałem, powiedzmy, kilka lat temu, więc wygląda to na razie dosyć spójnie i jest to w sumie przekazem. Ja wiem, że perspektywa załamywania się starego porządku, powiedzmy, jest niepokojąca.
Może być, prawda? Natomiast jest to tak naprawdę perspektywą oświetlaną, dlatego że gdyby ten kierunek nie został zatrzymany, który ludzkość objęła, no to czekałaby ją ogólna tyrania, totalny zastój i w sytuacji cofnięcia rozwoju psychicznego człowieka do jakichś tam zamierzchłych etapów, gdy ma on dziesiątki tysięcy głowic jądrowych do dyspozycji, no to prawdopodobnie tak. W każdym razie tak ta interwencja jest uzasadniana, że gdyby ten kierunek nie został zatrzymany, to ludzkość by się po prostu zabiła, by zginęła. Więc na tym to ma polegać. Z grubsza, tak w dużym skrócie.
Dziękujemy. Marku? Ja nawiążę do poprzedniego pytania. Wspomniałem o tym, że nawiązuje pan w wielu wypowiedziach i publikacjach do channelingu, przekazów, do proroctw. Wśród relacji z różnego rodzaju spotkań z-... Obcymi inteligencjami również, również jest mowa o tym, że nasza rzeczywistość ulegnie, ulegnie zmianie, że, że, że nadchodzą, nadchodzą przemiany, zmiany na Ziemi. Chciałbym zapytać, czy, czy któryś z tych przekazów, z którymi się pan zetknął, któryś z tych proroctw jakoś szczególnie utkwiło w panu w pamięci? I jeszcze jakie elementy w owych przesłaniach, przekazach, na jakie elementy zwraca pan, zwracał pan szczególną uwagę? Ja nieraz cytuję różnego rodzaju przekazy, takie, o których pan powiedział. Natomiast one nigdy nie są u mnie podstawą opisu rzeczywistości. No, nie mogą być po prostu. Ja czasami dodaję yy zmianki z tego rodzaju źródeł, dlatego że wydaje mi się, że one łatwiej czasami trafiają do ludzi. Natomiast u mnie podstawą jakby analizy rzeczywistości jest jednak, co jednak jakby, no, można powiedzieć, suche fakty, to znaczy inne podejścia. Ale ja cytuję zwykle w książkach dziesiątki poważnych źródeł, prawda? To są tylko uzupełnienia. I tak jak powiedziałem, no, yy podaję, powołuję się na tego rodzaju źródła, dlatego że one czasami ee w czytelny dla ludzi sposób wyjaśniają, yy pomagają mi jakby uzmysłowić ludziom, że są pewne problemy, które trzeba rozwiązać, że, że, że występuje coś takiego jak, powiedzmy, ludzie mają pewne ograniczenia, rozwój ludzkości, ewolucja ludzkości. I to nie jest w ogóle rozumiane w tym świecie. Jeśli ja się powołuję na przekaz, który prawda, pomaga mi uzmysłowić to ludziom, no to, to wydaje mi się, że to nie jest nic złego, prawda? Arku, teraz Twoja kolej. No tak, z jednej strony mamy właśnie, tak jak pan mówi, rozwój ludzkości, z jednej, z drugiej strony niechęć do kontaktu tej obcej cywilizacji z elitami. Być może dlatego, żeby nie, nie wykorzystały tego w jakiś tam sposób. Z drugiej strony mamy właśnie takie przekazy od osób, które, przekazy osób, które miały kontakty takie, no, personalne, z obcą cywilizacją. Właśnie na tematy, no, takie ogólne, ogólne, dotyczące planety, które, ale te osoby nie mają żadnego wpływu na to.
Przynajmniej do tej pory nie miały, na to, co się dzieje. Jak połączyć te, te sprzeczności w sumie? No bo o wiele łatwiej jest, wydaje mi się, kierować ludzkość w rozwoju, kontaktując się bardziej z elitami.
Natomiast tutaj tego nie ma. Owszem, poszerza się percepcja ludzi, którzy widzą, spotykają się z jakimiś właśnie, tak jak pan mówił, kolorowymi światełkami na niebie. Oni też w jakiś sposób ewoluują, no, ale to nie ma specjalnie takiego, no, nie widzimy tych zmian na ten moment.
Mówi pan, że zmiany nastąpią, no, w najbliższym czasie. To się nie dzieje, to się nie dzieje na tej płaszczyźnie w ogóle. To się, to się będzie działo. To, co się dzieje w tej chwili, zresztą to już to, co już widać, można powiedzieć, co się dzieje, dzieje się poprzez wywo-- i będzie się działo poprzez wywoływanie pewnych zmian społecznych, przemian społecznych. Na razie na przykład to, co yy to, co jest, to jest pogłębiająca się frustracja ludzi. Coraz bardziej widoczny, widoczny zastój tego świata. Nie, niezdolność do stawienia czoła jakimkolwiek w zasadzie wyzwaniom. Narastające niezadowolenie ludzi. I to jest składnik, to są składniki pewnego planu, prawda? Który ma czymś zaowocować.
Ale to nie, to nie będzie się działo na tej zasadzie, że jakaś jedna osoba czy druga coś tutaj zmieni, prawda? A już na pewno nie te elity rządzące. To, to się dzieje poza nimi, w zasadzie w sposób nieuzmysłowiany w ogóle, nieuświadamiany przez nich.
Mhm. Panowie, jeszcze jakieś szybkie pytanie? Może ktoś ma. Jak pan przewiduje, jak się zachowają, zachowają nasze dzieci, czyli następne pokolenie? Przy, jak to będzie w dalszym ciągu się rozwijało? No, w którą stronę pójdziemy jako, jako ludzkość w, w tym, że będziemy już wiedzieli, że nie jesteśmy jedyni, że życie jest normalną funkcją, która normalną, normalną rzeczą, która funkcjonuje w kosmosie. I my tak samo jak, jak na innych planetach, przy innych słońcach, tak samo jesteśmy my kosmitami dla nich.
Kiedy nastąpi ta właśnie, ta poszerzona percepcja? Co się zmieni tak naprawdę u nas? To się zmieni dosyć szybko. To znaczy, to jest kwestia kilku, kilkunastu powiedzmy lat, kiedy będzie widać pewne rzeczy tutaj. Yy dlatego, że w momencie wprowadzenia pewnych wzorców, nowych, powiedzmy, wzorców ukierunkowanych na rozwój świadomości człowieka, na samodzielnego myślenia, powiedzmy, czy myślenia krytycznego, to efekty tego są zwykle stosunkowo szybko widoczne. I to znaczy, no, w ciągu, powiedzmy, kilku, tak jak powiedziałem, do kilkunastu lat one powinny być widoczne i ludzie wolni od tych schematów yy-... przeszłości, oni będą widzieć rzeczywistość zupełnie inaczej. Ja to mogę powiedzieć na, na po prostu na tej podstawie, że yy prowadziłem takie zajęcia z dziećmi. Yy widziałem, jakie zmiany w nich zachodzą i one były bardzo szybko zauważalne. Yy i nałożenie się tego na szereg przemian społecznych odnośnie kontaktu doprowadzi do tego, że w momencie, kiedy do tego kontaktu już dojdzie, albo raczej ludzie sobie uświadomią po prostu, że on, ten kontakt zawsze był, bo to jest paradoks, yy to ja mam wrażenie, że yy będzie to dla ludzi zwykłą, normalną, codzienną informacją. Nie będzie to wywoływało już takiego podniecenia, tak jak do tej pory wywoływało. To znaczy ludzie zaczną, stopniowo będą się przyzwyczajali do tego i będzie jakby przesączać się do nich pewne przekonanie, jeśli można to tak określić, że nie jesteśmy sami, nigdy nie byliśmy, prawda? Zapomną o tym, co ludzie do tej pory myśleli o tym. I ja myślę, że w momencie, kiedy na przykład dojdzie do jakiegoś lądowania jakichś statków kosmicznych na Ziemi, takiego publicznego, to po prostu nie będzie to już wywoływało szczególnych emocji.
Tak. Yy, czasami nachodzi mnie taka refleksja, że nie jako, jako ludzkość może nie bar, nie tak bardzo nas interesuje albo przeraża sama wizja kontaktu, mm, ale to, dlaczego yy ta druga strona, skoro jest cały czas obecna, jest wycofana? Jest wycofana albo też zachowuje się w taki sposób, że yy, no, tak jakby, po prostu mówiąc kolokwialnie, nie chciała mieć z nami, z nami kontaktu. Po prostu dlatego, że rozmowa z ludzkością, jako powiedzmy, na przykład jakimiś tam przedstawicielami rządów, elit, nie miałaby żadnego sensu. Dlatego, że oni nie byliby w stanie nawet zadać jakichś pytań sensownych. Po prostu, nie, nie o to chodzi. Jeśli przyjmiemy hipotezę, powiedzmy, że wszechświat rządzi się nadrzędnym prawem rozwoju czy wspomagania rozwoju cywilizacji, prowadzenia ich od jakichś tam korzeni, prawda, ku lepszej przyszłości, no to yy taka rozmowa z, powiedzmy, prezydentem jednym czy drugim, czy kimkolwiek, czy jakimś profesorem, niczemu by tutaj nie służyła.
Po prostu realizowany jest program przemian, yy, który ze względu na to, że ludzkość ludzi bar, widzi bardzo niewiele, dzieje się poza świadomością ludzkości, bo ona nie byłaby w stanie sobie tego uświadomić. No ale, no, to jest jedyna droga. Po prostu nie można, nie można, nie pójdziemy do, do jakiegoś naukowca i nie powiemy mu o tym, nie, nie porozmawiamy o nim, z nim, o tym, jakie ograniczenia psychologiczne rządzą jego rozumieniem cywilizacji pozaziemskich, które tutaj są od tysięcy lat. Nie porozmawiamy po prostu. On nie będzie chciał niczego przyjąć do wiadomości, no bo są tu, tutaj pewne ograniczenia psychologiczne, prawda? To służy jego ego, to służy jakiejś tam ideologii, nauki, która tak naprawdę, no, dlatego że to, co widzimy, to, to są pewne fundamenty ideologiczne tej percepcji, prawda? Które taki człowiek w ogóle sobie nie, nie, nie uzmysławia i nie jest skłonny w ogóle przyjąć, przyjąć tego do wiadomości. W związku z tym nie da się tutaj językiem racjonalnym niczego zdziałać.
Trzeba wywołać, wymusić pewne przemiany. Po prostu. I tak to się dzieje. Dziękujemy, panie Igorze, za dzisiejszą wizytę w debatach ufologicznych. Ona jest troszeczkę krótsza z różnych względów, ale zapraszamy na kolejne i wtedy podejmiemy też zupełnie inne tematy. A dla wszystkich słuchaczy my jeszcze zostajemy na antenie i spróbujemy na kilka pytań, które się pojawiły, jakoś odpowiedzieć. Przypomnę tylko, że książki pana Igora dostępne są na www.nieznany.pl w księgarni Nieznanego Świata. Dziękujemy serdecznie i polecamy się na przyszłość.
Ja, ja również dziękuję i mam nadzieję, że do usłyszenia. Rozłączam się w takim razie. Pozdrowienia. Tak, yy, tutaj audycja wywołała yy szereg pytań różnego rodzaju i postanowiliśmy na niektóre z nich od-odpowiedzieć, dlatego że pan Igor tutaj z przyczyn yy różnych musiał dzisiaj niestety yy troszeczkę wcześniej pójść. My mieliśmy bardzo dużo pytań do niego, związanych z bardzo rozległą tematyką, od tej historii alternatywnej po starożytnych kosmitów. No i oczywiście tą, tą kwestię nazistowskiego UFO.
Ale panowie, my zostajemy na, na antenie. Yy, na początek może takie małe ogłoszenia duszpasterskie, do których powrócimy też na koniec. Arku, szykujesz niedługo debatę ufologiczną na żywo. Tak, zostaliśmy zaproszeni przez Miejski Ośrodek, Miejski Ośrodek, Ośrodek Kultury w Reszlu do zorganizowania spotkania z Warmińsko-Mazurską Grupą Ufologiczną. Ee, na tym spotkaniu będę ja i Boguś Zabielski.
Spróbujemy zaprezentować yy sposób naszego działania, sposób naszego, naszych badań. Skąd się wziął pomysł na, na, na właśnie zorganizowanie się w jakimś tam gronie? Jakie, jakie badania przeprowadzamy, no i jakie są efekty tego. Czyli na pewno o paru przypadkach yy z naszego terenu. Tutaj Warmii, Mazur, Mazowsza troszeczkę, bo też tak zahaczamy. Yy jakie najlepiej, takie najciekawsze przypadki, jakie, jakie mamy? Yy na pewno nie będą to wszystkie.
No i to, co możemy zbadać, to badamy i w jaki sposób. Yy.... Spotkanie odbędzie się 3 grudnia, tak jak powiedziałem, w Reszlu, w Miejskim Ośrodku Kultury o godzinie siedemnastej. Wstęp jest wolny. Oczywiście robimy to również bezinteresownie. Zapraszamy wszystkich chętnych z okolic. Tutaj być może uda nam się nagrać to nasze przedsięwzięcie i myślę, że tutaj Radio Paranormalium w jakiejś formie, jeżeli będzie oczywiście, jeżeli będzie to godne uwagi, że tak powiem, zaprezentuje czy, czy fragmenty, czy całość.
Także zapraszamy wszystkich 3 grudnia do Reszla. Oczywiście tych, którzy są w stanie tam dotrzeć. Zapraszamy przede wszystkim lokalsów, ludzi z województwa warmińsko-mazurskiego, naszych słuchaczy, aby wpadli tam i przybyli z arkiem piona, jak to się mówi. Ale panowie, my dzisiaj kontynuując temat, który zarysował pan Igor Witkowski, to no, pociągnijmy tą myśl, o której powiedziałem przy tym ostatnim pytaniu.
Każda dziedzina, no, powiedzmy, naukowa i tak dalej, ma takie swoje kamienie milowe. Medycyna, technika, geografia. Uczymy się o tym wszystkim w szkole i to się składa na tak zwaną historię nauki, ewentualnie historię cywilizacji. Ale czy wy nie macie takiego wrażenia, że jeżeli idzie o dyskusję o istnieniu obcych, to tak naprawdę stoimy troszeczkę w miejscu? Czy nie jest tak, że, że ten kościół to jednak się nie załamie, jeżeli kosmici przylecą? Bo to jest firma, która działa dwa tysiące lat i ona z nie takimi problemami sobie radziła. I tak naprawdę wydaje mi się, że tym, co mnie osobiście tak najbardziej interesuje i co mnie najbardziej też momentami przeraża, to nie jest już to, czy ci kosmici istnieją, ale dlaczego od tak dawna nie chcą z nami otwarcie dyskutować? Dlaczego pogrywają z nami? Bo jeżeli sobie przeanalizujemy różnego rodzaju hipotezy, relacje, po prostu nawet jeżeli przeczytamy o tych bliskich spotkaniach, to dojdziemy do wniosku, że ta inteligencja, która stoi za tym zjawiskiem, traktuje ludzi tak troszeczkę, no, nie jako równorzędnego partnera do rozmowy, tak? Albo jako króliki, króliki doświadczalne, albo jako, nie wiem, okazy w jakimś planetarnym zoo. Ja ostatnio się spotkałem z takim memem, na którym było napisane, na którym był tam obrazek obcego i było napisane tak: a co jeżeli UFO, jeżeli UFO, to po prostu milionerzy z innych planet, tak? Którzy przylatują na Ziemię sobie pooglądać te ludzkie małpy. Bo jeżeli chodzi o coś takiego jak ogólnoludzka świadomość i kwestia UFO, to wydaje mi się, i o tym tutaj pisze dużo naszych słuchaczy, że my tak naprawdę mamy pewną hierarchię różnego rodzaju potrzeb. I w tej wielkiej dziejowej zawierusze, także tej gospodarczej zawierusze, która się nam dzieje na naszych oczach, może być tak, że ten problem tego, czy my jesteśmy sami w kosmosie, czy też nie, on będzie się wydawał mało, mało ważny w kontekście albo na tle takich problemów, jak chociażby cena energii czy cena, cena żywności. Marku, co, co, co? Jak się odniesiesz do tych moich przemyśleń?
Ja się po prostu zastanawiam, na ile owi obcy są od nas oddaleni w czasie. Chodzi o rozwój. Jak daleko oddaleni są w rozwoju? Bo jeśli to jest, powiedzmy, dwa, trzy, cztery stulecia różnicy. Nie mówię, nie mówię o różnicy realnej, czyli liczonej w latach, ale powiedzmy w stopniu rozwoju. Jeżeli to jest taka różnica, no to jeszcze moglibyśmy sobie pogadać, ale z tego, co opisałeś, czyli z tego braku kontaktu, jakiejś takiej obserwacji czy takiego niepalenia się do kontaktu przez obcych, można wyciągnąć wniosek, że obcy są tak daleko od nas, jeśli chodzi o rozwój, oddaleni, że po prostu nie ma z kim gadać.
Mówię tu o nas, o Ziemianach. No bo wyobraźmy sobie często przywoływaną zresztą w różnego rodzaju, w różnego rodzaju opracowaniach takim obrazem. No, czy ktoś z państwa kiedyś rozmawiał z mrówkami? No, można poobserwować mrowisko. Jak się jest w lesie, można się nawet w jakiś sposób zatroskać o to, czy ono przetrwa, albo może czy coś mu zagraża. Może by trzeba je ogrodzić? Może trzeba by coś zrobić, żeby tym mrówkom się krzywda nie stała, ale nie sądzę, żeby ktoś z państwa wpadł na pomysł, żeby się z tymi mrówkami kontaktować, próbować porozumieć. Kto wie, czy, czy różnica po prostu nie sięga tak daleko, że jakakolwiek tu cudzysłów „rozmowa” nie ma po prostu sensu. Możemy być traktowani jako przedmiot troski, jako przedmiot jakiegoś takiego, takiego spojrzenia: pomożemy wam....
ale nie jako partnerzy do rozmowy i być może to jest źródło tego milczenia, tego, tego, że po prostu nie ma odzewu. Tak mi się wydaje. To z kolei moje przemyślenia. Mhm. No, to jest dziwne. Ogólnie, jeżeli sobie przeanalizujemy te wszystkie przekazy od obcych, no, chociażby tydzień temu rozmawialiśmy o Pascagoula i tam wydawałoby się, że coś zupełnie, no, czysto powiedzenia materialnego, tak? Przylatują astronauci z obcej planety, którzy mają takie wyrostki w miejscu uszu, nosa i tak dalej. I ich interesuje to, żeby sobie po prostu zbadać człowieka.
Yy, no to coś, jak my byśmy się zachowali, tak? Znaczy jako ludzkość, że jeżeli się wybieramy na inną planetę, to, nie wiem, łapiemy sobie tam tamtejsze odpowiednik małpy czy królika, żeby go sobie zbadać. No i tutaj przylatują, badają, łapią tych dwóch gości nad Pascagoula. No i co? No, badają ich. Rzeczywiście, poddają ich, yy, różnego rodzaju tam procedurom, ale na koniec pojawia się jeszcze, yy, przekaz: „My tu wrócimy, mm, bo tutaj wy sobie nie dacie rady”. Jeżeli przeanalizujemy innego rodzaju bliskie spotkania, to oczywiście znajdziemy wiele takich przykładów. No, chociażby takim najciekawszym jest chyba to zdarzenie z Ruwa w Zimbabwe, yy, kiedy te dzieci, które widziały spacerujące po placu szkolnym istoty, usłyszały przekaz, yy, bardzo podobnej treści, tak? Że tutaj się coś złego na Ziemi dzieje. Mm, i wydaje mi się, że te wszystkie nasze dywagacje, jak zwykle, yy, bardzo szerokie i głębokie, należy, yy, należy tu postawić pewne rozgraniczenie, bo my postrzegamy ten kontakt jako coś, co znamy tak, no nawet z filmów, tak? Że przylatują jacyś kosmici, którzy są i którzy się nami opiekują. Jeżeli rzeczywiście tak jest, no to możemy liczyć, że kiedyś ten kontakt się odbędzie, tak jak, jak, jak właśnie mówimy, że oni przylecą, coś nam tutaj powiedzą czy, czy nawet dadzą jakiś wymowny znak, że są. Niektórzy sugerują nawet, że takim wymownym znakiem, że oni tu są, to była ta cała fala UFO. W ogóle cała epoka, yy, spotkań z UFO, która się zaczęła w roku 1947. Bo jak już mówiliśmy wielokrotnie, wtedy, yy, ktoś, kto mieszka na Ziemi razem z nami, a nie pochodzi stąd, yy, zorientował się, że ludzie mają broń atomową i mogą sobie zrobić przy tej pomocy krzywdę.
No, ale jeżeli jest też przecież mnóstwo innych teorii, nikt nie mówi, że obcy to są kosmici. Nikt nie mówi, że w zjawisku UFO mamy do czynienia tylko z gośćmi z innych planet. Jeżeli się nagle okaże, że w tym wszystkim jest jeszcze jakiś inny element, na przykład nie wiem, spotkania międzywymiarowe czy jakieś paranormalne, to nam się robi z tego taki potworny miszmasz, że wiele osób wybiera sobie, yy, wiarę w tych gości z kosmosu. No bo to jest coś, czego można się w miarę racjonalnie trzymać. A jeżeli dodamy te wszystkie paranormalne wątki, które są moim zdaniem solą zjawiska UFO i są najciekawszym elementem, no to już nam się mózg robi po prostu rozczłonkowany.
Ale to taka, taka mała dywagacja. Arku, co ty, co ty sądzisz na ten temat? Może po prostu takim najgorszym ciosem dla naszej świadomości jest to, że oni się tak potwornie do nas po prostu nie odzywają i traktują nas jak te, te świnki morskie. No, ciężko im się dziwić, bo gdyby, gdyby się pojawili, znaczy, gdy się pojawiali w ten sposób, powiedzmy, yy, pięćset lat temu, no to całe towarzystwo padało na kolana i, i no, modliło się do nich.
Jeszcze sto lat temu, yy, całe towarzystwo robiło, mm, jakąś tam... przybiegało tak jak tam mieliśmy w tych, ee, objawieniach fatimskich. Ee, i też, yy, no, patrzyło się na cud słońca i zostało to, yy, mianowane cudem słońca.
Postacie wszystkie, które by występowały, były brane jako, no, posłannicy z nieba i tak dalej, ale no, nie- nikt nie starał się wytłumaczyć tego czy przekazać tego, yy, w takiej formie, jakiej to było, tylko przez pryzmat własnej wiary, własnej religii. I no, ciężko się dziwić, że no, w tej chwili, no, też nie chcą, dlatego że z kolei w tej chwili, jak się pokazują, to najczęściej czeka na nich jakiś inny samolot, rakieta albo coś takiego, które chce ich zniszczyć. Do tego jeszcze, jeżeli potrafią odczytać sygnał, yy, radiowy, no to wszystkie filmy o, o obcych to są na tej zasadzie: zniszczmy je, zniszczmy ich, zanim oni zniszczą nas. Więc ciężko, yy... A nie muszą rozumieć, że to jest kultura i to jest film jakiś tam taki, który został, ee, wymyślony, bo u nich po prostu tego może nie być.
Mogą być bardziej pragmatyczni i na tego typu, yy, rzeczy nie wydawać, yy, energii, że tak powiem, w tej czy innej formie. Yy, więc no, ciężko się dziwić, że, że, że nie chcą jakichś tam generalnie wielkich kontaktów. Robią to, yy, małymi kroczkami, które wydają się bez sensu. No bo w sumie informacja, mm, dla jakichś małych dzieci, dziesięcioletnich w Ruwa, gdzieś tam czy, czy w jakimkolwiek innym miejscu, ee, o tym, że, no właśnie, ludzkość idzie w złą stronę. Te dzieci nie mają żadnego, yy, żadnego, no, że tak powiem, wpływu na, na ukierunkowanie, ee, przebiegu rozwoju ludzkości. Zresztą trzeba by było zdefiniować, co ten rozwój tak naprawdę ma oznaczać. Czy to ma być rozwój, ee, techniczny?... czy to ma być rozwój jakiś właśnie bardziej duchowy tylko? Mhm.
Ale z drugiej strony zobacz- Niech dokończę. Zawsze w jakim, przy takim spotkaniu świadek odbiera to jako, yy, przekaz bardzo ważny dla ludzkości i ten, to spotkanie jego nabiera wtedy, yy, całkiem innego sensu. Chociaż prawdopodobnie dochodzi tylko, chodzi tylko o to, żeby tego, tego Ziemianina przebadać, yy, a tylko zostawia się mu we wspomnieniach coś takiego, że jest to bardzo znaczący proces.
Mhm. Może tak być, ale z drugiej strony, no, co ci biedni kosmici czy, czy ci ufonautci, yy, co im innego zostaje? No, może nie dysponują takimi zasadami, żeby zatrzymać te wszystkie patologiczne procesy na Ziemi, łącznie ze zmianą klimatu i, i tym, tymi wszystkimi, yy, zjawiskami, które, no, powiedzmy, bardzo, bardzo wpływają na, na człowieka. Chodzi mi o to, że dzisiaj mamy do czynienia z takim, yy, z takimi modnymi różnego rodzaju, nie wiem, ruchami czy, czy, czy też, no, nie wiem, zjawiskami jak influencer, jak... I tak dalej, i tak dalej. Czyli ktoś, kto mówi, jak ma być, tak? Bo nie ma realnej, realnej siły, żeby coś zmienić. Jest mnóstwo ludzi, yy, także w Polsce, którzy przede wszystkim mówią, jak ma być, jeżeli chodzi na przykład o zmianę klimatu. Mamy różnego rodzaju programy, które nas uczą, co robić, żeby było dobrze.
Natomiast, yy, jak to się realnie przekłada na, na, na, na funkcjonowanie społeczeństwa czy na poprawę sytuacji? No, nie wiemy, tak? To, że wszyscy z nas będą segregować śmieci, to no fajnie, że będą segregować. Natomiast pewnie tam w dwie sekundy, mm, taka sama ilość śmieci spływa, yy, gdzieś tam z Azji Południowo-Wschodniej do oceanu i nikt się tym w ogóle nie, nie, nie przejmuje.
Chodzi mi o to, czy oni tutaj, pojawiając się, ci wszyscy kosmici, nawet jeżeli robią to zupełnie przypadkowo, nie dają nam takiego znaku: „mm, no, zróbta coś z tym, bo, bo to tylko wy możecie. Nie, no, my wam, my was nie zbawimy”. Na taki, na taki pomysł wpadłem.
Ale też druga rzecz mi się nasuwa. Yy, no, dajmy na to, że przylatują tutaj jacyś obcy. Patrzą na to wszystko, mówią: „O rany, jak oni tu żyją? Trzeba coś z tym zrobić”. Yy, pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy, ale o tym będziemy chyba mówić bardziej za tydzień w naszej kolejnej audycji.
Pierwsza rzecz, jaką by należało zrobić, to wprowadzić wśród tych ludzi jakiś tam porządek moralny i prawny. No to wymyślmy im religię. No i oni wtedy jakoś będą się trochę bali. No i może zaczną jakoś cywilizowanie żyć. I jeżeli spojrzymy na to pod tym kątem, to, yy, zobaczymy, że ludzkość w ogóle nie rządzi się czymś takim jak racjonalność. Ten racjonalny rozwój nie istnieje dlatego, że na nasz rozwój wpływają dziesiątki różnego rodzaju kwestii. Znaczy w ogóle nasz rozwój to jest też wielkie kłamstwo, bo wydaje mi się, że my często mówimy o sobie: „O, my, ludzie, my, homo sapiens” i tak dalej, ale tak naprawdę to mówimy, tylko jeżeli się chcemy tym pochwalić. Jeżeli mówimy o czymś brzydkim, to, to nie wypada. I ten temat podjęli badacze z projektu SETI. Yy, i zaczęli się zastanawiać, no, co się stanie, jeżeli ci obcy się do nas odezwą? Bo pamiętacie, że przecież w kosmos poleciały różnego rodzaju płytki z nagraniami z Ziemi, z nagraniami dźwięków, języków, odgłosów ptaków, muzyki i tak dalej, zdjęć. Ale chyba nikt tam nie wpadł na to, żeby wysłać zdjęcie głodnego dziecka z Afryki czy tam obozów koncentracyjnych, niemieckich i tak dalej, i tak dalej. Mm, i pojawiło się pytanie, no, wśród tych badaczy SETI, bo oni często się zajmują takimi kwestiami, bardzo, yy, powiedziałbym, jakby to powiedzieć, zróżnicowanymi. To znaczy, oni cały czas czekają na sygnał od obcych, ale ponieważ nie mogą się doczekać, to wymyślają sobie różne rzeczy.
No i zaczęli się zastanawiać, jak się tym obcym przedstawić, co zrobić? No, powiedzieć im prawdę o naszej przyszłości, czy przekazać im tą prawdę wyidealizowaną. I my chyba cały czas wierzymy w tą wyidealizowaną prawdę. Ale się rozgadałem. Ale panowie, pan Igor powiedział tutaj, że, yy, to jest...
całkiem daje do myślenia, bo my w naszych programach zastanawiamy się od dawna, co się dzieje, że to UFO się zmienia. Yy, mieliśmy przecież rzeczywiście te całe fale, kiedy latające spodki krążyły, pojawiały się, manifestowały się na różne sposoby, yy, często pod nosem wojska. No ale to się wszystko powoli kończy. Coraz mniej mamy tych zdarzeń. I tydzień temu w audycji zapytaliśmy Filipa Mantla, yy, dlaczego tak się dzieje? I jego wnioski były podobne. No, coś, coś rzeczywiście się, coś rzeczywiście się dzieje. To UFO manifestuje się w inny sposób. Ale tutaj Igor Witkowski nam powiedział, że, że to przejście, yy, może mieć zupełnie inny charakter, że tak naprawdę te wielkie manifestacje obiektów latających się skończyły, bo to wszystko, mm, ta inteligencja, która kieruje tym, tym fenomenem, zeszła na zupełnie inny poziom. Tak? To jest taki tak, jakby nowy poziom marketingu. Oni się już nie pojawiają na billboardach. Oni teraz przechodzą do klienta, yy, i pojawiają się, kontaktują się z ludźmi, żeby od, ten, ten proces, którym, którym kierują, ta... ten plan, jaki mają wobec Ziemi realizować.... Innymi słowy, personalne kontakty zamiast wielkich manifestacji.
Marku, jak do tej koncepcji podchodzisz? Czy to, yy, brzmi według ciebie jakoś chwytliwie? Trudno mi tak naprawdę zająć stanowisko, bo wydaje mi się, że te indywidualne kontakty, no, nie znam oczywiście statystyk, ale nie wydaje mi się, żeby one jakoś tak nasiliły się w takim stopniu, że można by mówić o przemianie jakościowej. Może ilościowo rzeczywiście tam to przyrasta albo nie przyrasta. Nie śledzę tego, nie wiem. Natomiast zastanawiam się, czy strategia, zostańmy już przy tym języku, czy strategia marketingowa, która została przyjęta, ona ma szansę na powodzenie, przynajmniej przy tym natężeniu, jakie, jakie jest prezentowane obecnie. Bo jednak takie manifestacje, które obserwują osoby, sporo tych osób, takie manifestacje, które gdzieś tam są zanotowane na różnego rodzaju nośnikach, no, one mają szansę dotrzeć, no, do wielu osób. W przypadku indywidualnych kontaktów skazani jesteśmy na relacje o tych, o tychże kontaktach. Ja nie wiem, czy to jakoś specjalnie buduje, buduje wiarygodność. Raczej pozostawia sceptyków sceptykami. Chyba, chyba, że to jest dopiero taki, taka, taki zwiad, takie badania, badania, yy, które mają przybliżyć, takie fokusy robione, które później mają przejść w masowe, indywidualne kontakty. I że powiedzmy, w tej chwili mamy właśnie badania, jak tu się z ludźmi kontaktować indywidualnie, a później nastąpi jakaś faza masowego kontaktu.
No, nie będziemy się mogli opędzić od kontaktów. Trochę żartuję, ale no, gdyby to tak miało wyglądać, no powiedzmy, to, to by mnie przekonywało. Natomiast, jeśli by to miało dalej trwać z takim natężeniem, to ja nie jestem przekonany, że dobrze odczytujemy.
Raczej bym to tak, tak potraktował, że dobrze odczytujemy intencje, że dobrze w ogóle to odczytujemy. Mnie, mówiąc szczerze, coraz bardziej podoba się ta, to porównanie obserwatora mrowiska, które dzisiaj przytoczyłem. Bo uświadommy sobie, że cały czas robimy takie, takie założenie, że ktoś robi coś w naszym interesie, bo nas na przykład lubi albo chciałby z nami pogadać, albo w ogóle stanowimy jakąś taką atrakcję, która z czasem oczywiście, bo jeszcze nie, ale z czasem będzie nie tylko atrakcją, ale będzie partnerem.
No więc uświadommy sobie, że jeżeli jakaś, jakaś inteligencja wyprzedza nas w rozwoju, wyprzedza nas w ogóle o na przykład milion lat, to my sobie z nią nie pogadamy, bo nie będziemy mieli o czym pogadać. Oni natomiast mogą potraktować nas życzliwie, mogą dobrze nam życzyć i chcieć, żebyśmy nie popełniali jakichś kardynalnych błędów, które popełnić możemy. Ale to jeszcze wcale nie oznacza, że ten kontakt ma mieć charakter taki, no, że staniemy się dobrymi kumplami. To, że oni do nas mówią, że coś nam źle idzie albo że coś powinniśmy zrobić inaczej, to są raczej takie dobre rady. No, tu analogia z mrowiskiem się nie sprawdza, no bo my do tych mrówek możemy mówić różne rzeczy. One i tak nas nie posłuchają. My możemy próbować te mrówki, mm, no ja wiem, próbować na przykład nauczyć je żyć w takich małych domeczkach, które im zbudujemy, żeby sobie już nie żyły w tym mrowisku, tylko w tych domeczkach.
Pytanie, czy te mrówki nas posłuchają? Czy one, nie zdając sobie sprawy, że może życie w tych domeczkach byłoby fajniejsze, no, one jednak zostaną przy tej starej, przy tym starej, przy tym starym sposobie życia, w tej kupce igliwia i z podziemiami. I to im tak naprawdę pasuje.
I ciągnąć, ciągnąc tę analogię dalej, to może to mówienie do nas w różnego rodzaju kontaktach, no, też jest trochę tak skazane na coś takiego, że my oczywiście powiemy: „Tak, tak, no macie rację, ale i tak zrobimy po swojemu”. Nie potrafimy dzisiaj odpowiedzieć na pytanie, jak bardzo wyprzedzają nas obcy. A myślę, że to jest rzecz kluczowa.
Jeśli oni nas traktują naprawdę jak mrówki, to nie pogadamy i nie ma co w ogóle liczyć na to, że w ogóle będzie pięknie. W sensie takim, że staniemy się kosmicznymi braćmi. Może być pięknie, bo oni rzeczywiście mogą nam jakoś to życie zorganizować tak, jak my byśmy od razu na to nie wpadli.
Natomiast, tak jak powiedziałem, jeśli to wyprzedzenie jest nieduże, kilkusetletnie, mówię o fazie rozwoju, cały czas podkreślam to, a nie o rzeczywistym upływie czasu, to jeśli to, to wyprzedzenie jest niewielkie, no to możemy sobie pogadać. I ja bym tak na to patrzył. Mhm. Jest taki serial oparty o dzieło Artura C.
Clarka „Koniec dzieciństwa" i tam jest to pokazane w sposób bardzo, powiedziałbym, obrazowy. To, jak my sobie wyobrażamy w ogóle kontakt z obcymi. Ja bym tutaj zwrócił uwagę na dwie rzeczy. W tym naszym powszechnym, takim powszechnie akceptowanych wyobrażeniach-... pobrzmiewają pewne historyczne, yy, historyczne echa. My chcemy widzieć w przybyszach z kosmosu, yy, no takich pedagogów, którzy pozwolą nam, yy, uniknąć wszystkich błędów, którzy nas zbawią, ee, którzy nam przywiozą lek na raka i tak dalej, i tak dalej. Oni będą odpowiednikiem takich dobrych kolonizatorów, tak? Którzy się pojawią i spojrzą na to wszystko, wszystko uporządkują i może pozwolą, yy, pozwolą lepiej żyć. Yy, stąd już bardzo blisko do religii. Stąd bardzo blisko do czczenia tych istot i do założenia jakiegoś UFO kultu. Natomiast tak jak powiedziałeś, to, to jest kwestia, którą możemy rozpatrzeć nawet z dzisiejszego punktu widzenia, mm, naszej cywilizacji. Nawet wyobraźmy sobie, że jest, jest cywilizacja, która nas wyprzedza nawet o sto lat. I ten postęp ich naukowy doprowadził do, do stworzenia nie tylko myślących maszyn, ale też do ogromnego udoskonalenia, powiedzmy, czegoś takiego jak modele komputerowe. Oni po prostu przybywając za naszą, na naszą planetę, mogą w oparciu o dostępne im dane stworzyć model, z którego wynika, że te istoty na przykład są skazane na, na zagładę.
Już ich nic nie uratuje, bo, mm, tutaj z naszych prognoz to wszystko wynika. Yy, tutaj leży pies pogrzebany, mm, ale mimo wszystko, mm, przychodzą nam takie przypadki jak chociażby Taruva, jak, jak inne zdarzenia. I rzeczywiście, no, dziwnym trafem ludzkość, świat odbiera taką wiadomość, że coś się zbliża, coś się dzieje. Yy, oni rzeczywiście skądś wydają się to wiedzieć. Może rzeczywiście mają takie, takie, takie, mm, modele komputerowe, które im pozwalają przewidzieć nas, nasz niestety, yy, upadek. Dlatego, że w ciągu naprawdę krótkiego czasu sytuacja na Ziemi stała się nie do za, nie do pozazdroszczenia. Ale ja się znowu rozgadałem.
Arku, oddaję Ci głos. Mm, czy ta hipoteza mówiąca, że obcy przeszli z otwartych manifestacji do działania takiego osobistego, yy, jakoś cię, jakoś cię przekonuje? No, to działanie osobiste zawsze było. No, jeżeli popatrzymy na, na Biblię, były tam wybrane osoby, które miały kontakt. Inne nie. Musiały zostać gdzieś tam z boku. Yy, więc takie osobiste kontakty to, to jest rzecz raczej, raczej normalna. Yy, tu raczej ja się odniósł do tego, że jesteśmy zarażeni swego rodzaju antropoce- antropocentryzmem. Yy, stawiamy siebie za wzór, yy, istnienia cywilizacji. To znaczy, yy, wszystko musi być takie, jak u nas. Jeżeli nawet stworzyliśmy, mm, ktoś tam napisał, yy, scenariusz Gwiezdnych Wojen, to tam też w odległych galaktykach musi być król, królowa, księżniczka, jakiś zły człowiek.
Znaczy, no, człowiek albo jakaś tam inna postać, która strzela, zabija i tak dalej. To jest takie bardzo, bardzo ziemskie, no bo my wszędzie widzimy nas samych, a to niekoniecznie tak musi być. Rozwój cywilizacji rozumiemy jako, no, w sumie jako, ee, rozwój technologii, ee, u osób, które, których spodziewamy się, że będą jak jogini. Ee, mimo wszystko będą zachowywać standardy cywilizacji, to znaczy grandy naukowe. I ci naukowcy będą tu mieliby przylatywać, badać nas, uczyć nas i coś tam jeszcze, ee, nam przekazywać, żebyśmy byli tacy sami jak oni. Ee, no to tak troszeczkę jest taką trochę naiwnością według mnie. Yy, cywilizacja wcale nie musi się opierać na, na kastach, yy, na nauczaniu czegoś tam. Ee, i może być, mm, no, nie wiem, no, pełna anarchii kosmicznej. To wcale nie musi być tak, że ktoś nas ma na siłę za uszy wyciągać, ee, z dołka, w którym jesteśmy tylko dlatego, że jesteśmy. Ee, zrobiliśmy tak, że jest nas w tej chwili osiem miliardów. Od dłuższego czasu słyszymy, że Ziemia jest przepraszam, że Ziemia jest przeludniona i nie starczy nam, ee, surowców naturalnych na dalszy rozwój.
Rozwój to znaczy co? Dalsze budowanie samochodów? Yy, nie wiadomo czego. No tak, troszeczkę dziwnie to brzmi. Jednocześnie tam, gdzie, gdzie możemy się na ten rozwój, yy, który w jakiś sposób zabezpieczy, ee, ludzkość, to znaczy ekspansję w kosmos, są wydawane marne pieniądze w stosunku do tego, co jest wydawane na rozrywkę, na filmy, na, na, na jakieś tam jeszcze inne telewizory, które w zasadzie niczemu nie służą, chociaż mogłyby służyć, yy, rozwojowi, ale służą w zasadzie do tego tylko, żeby sobie-... ee, posiedzieć, yy, z ręką, yy, na piwie, na butelce od piwa i popatrzeć, jak dwudziestu dwóch ludzi biega za, za, za, za piłką, którą kopie na, na trawniku. Yy, więc jest to raczej takie, no, dziwny rozwój i, i dziwny kierunek, w którym, którym podążamy i chyba nikt nas, yy, tak naprawdę nie będzie z tego tytułu w jakiś sposób ani żałował, ani pielęgnował za coś takiego. No, ee, mimo wszystko bardzo skandalicznie za, yy, zachowujemy się, jeżeli chodzi o istoty inne na naszej planecie, więc nie możemy za bardzo wymagać od innych kosmitów, żeby byli jakoś tam bardziej, yy, żeby nas lubili za to, że my jesteśmy.
No, bo tak naprawdę, ee, ludzkość sobą, no, niewiele reprezentuje. Stale wojny. Cywilizacje wcale nie muszą być, yy, trwać dłużej niż nasza. Tylko my mamy jakąś taką tendencję do niszczenia, ee, tego, co wcześniej odkryliśmy, yy, w imię jakichś tam, yy, modelu, yy, pojęcia modelu rozwoju cywilizacji. Beton został zapomniany na prawie dwa tysiące lat, więc, ee, tutaj, no tak, yy, człowiek to nie brzmi dumnie. Niestety.
Mhm. Może być też tak, że te cywilizacje wysoko rozwinięte, jeżeli one istnieją, są dość nieludzkie z naszego punktu widzenia. Ba! Być może przyszłość naszej cywilizacji jest w ogóle nieludzka i odstaje bardzo od tego, co jak my sobie ją wyobrażamy. Przynajmniej przy takiej liczbie ludzi, jaka jest obecnie na, na, na, na Ziemi. Ale panowie, my tutaj cały czas mówimy o tych obcych, którzy mają w jakiś sposób wpływać na, na, na Ziemię. Marku, powiedziałeś, że bardziej, że coraz bliżej ci do hipotezy zoo tak zwanej, która mówi, że ktoś nas tam, ee, może obserwować i obserwować, ale nie ingero-, ale nie ingeruje. Obserwuje, ale nie ingeruje. No, ale my tutaj, mówiąc o tym, że w ogóle jesteśmy poddawani, yy, że jest, w ogóle jesteśmy w jakiejś interakcji z inną inteligencją, no to musimy wyjść od tego, że ona coś o nas wie, że ona musi mieć jakieś sposoby, yy, no, badania nas, wyciągania wniosków. Musi mieć jakiś materiał nawet do tych swoich bardzo zaawansowanych, yy, modeli komputerowych, tak?
I oni to robią. Yy, skąd, yy, o nas tyle wiedzą? No przecież nie, nie chodzą, nie pytają, nie robią ankiet jak CBOS i tak dalej. Kiedyś opublikowaliśmy, znaczy w tym roku opublikowaliśmy taką rozmowę z Robertem Leśniakiewiczem, znanym ufologiem, który powiedział dość kontrowersyjną hipotezę według mnie, że obcy za bardzo to tak nie muszą już nas obserwować, bo wystarczy, że, że wejdą sobie do internetu i tam mają tyle informacji o ludziach, że, że w sumie już mogą się nie pokazywać, tak?
Że mogą nas badać z, z boku. Yy, ale no przecież muszą mieć jakieś wtyki. Chyba to jest logiczne, co nie? Że, że, że, że albo między nami chodzą, albo posiadają między nami jakieś, jakieś sondy. No bo przecież, yy, chodzi o to, że jakoś muszą analizować to, co się na Ziemi dzieje. Yy, my mamy do tego mnóstwo narzędzi, my jako ludzkość. I tutaj znowu się, ee, znowu się odwołuję do tego bardzo, yy, pompatycznego hasła. Natomiast, no, my, my posiadamy geologów, posiadamy różnego rodzaju analityków i oni operują w oparciu o konkretne dane naukowe. Natomiast obcy jakoś by mieli to wszystko, to wszystko wiedzieć. Skąd? No, nie wydaje wam się to dziwne, Marku? No, jakoś niespecjalnie mi się to wydaje dziwne, bo jeśli przyjmiemy, przyjmiemy, że obcy obserwowali Ziemię od dawna, to oni wszelkie możliwe badania - zostańmy przy geologii - no, chociażby geologiczne zrobili sobie wcześniej.
Mm, kiedy był czas, że nie sialiśmy wokół Ziemi, aa, falami elektromagnetycznymi, radio, radio, telewizja i tak dalej, yy, no to wtedy był czas na jakieś takie badania terenowe, tak to określmy. Natomiast w tej chwili czy to przywołany przez ciebie internet, czy też po prostu śledzenie tego, tej sieczki, która się pokazuje w telewizji, która się pokazuje w różnego rodzaju rozgłośniach radiowych, śledzenie tego, mm, odpowiednie analizowanie, a do tego, no, z naszego punktu widzenia dzisiaj może służyć sztuczna inteligencja albo coś, co tę rolę może pełnić. Nie wiem, co to jest u, u, u przedstawicieli obcej cywilizacji. Coś, co jest w stanie w krótkim czasie analizować to, co napływa z Ziemi. Właściwie daje naszą ludzką cywilizację takim obserwatorom na talerzu.
Yy, właściwie, mm, to jest tak, że znowu do tego internetu nawiązując: cała ludzka wiedza jest właśnie w internecie. Problem dla nas, ludzi, polega na tym, że spora część przedstawicieli ludzkiej cywilizacji nie wie, jak z tej wiedzy korzystać. No, mm, cały czas się nam powtarza, że skończył się czas, kiedy uczymy się pamięciowo. No bo po co nam to?
Po co nam to wiedzieć? No, wszystko jest w internecie. No tak, ale żeby coś w internecie znaleźć, to musimy wiedzieć, czego szukamy. Yy, jeśli, mm, nie mamy jakiejś dziedziny wiedzy w głowie, to nie możemy o tym myśleć. Nie możemy wymyślać nowych rzeczy, bo po prostu nic o tym nie wiemy.... Ee, tak wygląda sytuacja ludzkości w tej chwili.
Bardzo wiele osób mówi: "No, po co mi to wiedzieć? Przecież to jest zupełnie niepotrzebne. Nie będę sobie swojej szanownej głowy obciążał". No, w związku z tym refleksja na dany temat się nigdy w życiu nie ma szansy pojawić. Albo też pojawia się refleksja na poziomie, mm, takim zaniedbywalnym. Już nie chcę, nie chcę wyzywać tutaj w mikrofon, bo to są czasami, mm, czasami, jak śledzę przemyślenia o różnego rodzaju gwiazd i gwiazdeczek na temat, nie wiem, filozofii, fizyki, jakichś takich ciekawych dziedzin, dziedzin, które nas otaczają, to, to są przemyślenia. No i tu musiałbym jakoś brzydko powiedzieć, to nie powiem. No, a w każdym razie one nie są specjalnie lotne. Więc tak wygląda sytuacja, yy, naszej cywilizacji. Z jednej strony cała wiedza dostępna jest w sieci, ale nie potrafimy z niej korzystać albo potrafią z tej wiedzy korzystać nieliczni. Ci, którzy wiedzą, czego szukają.
No bo żeby... No dobra, już nie będę tego rozwijał. Natomiast w przypadku obcych, którzy nas podglądają czy jakkolwiek to określimy, być może ten problem w ogóle nie występuje. Wystarczy wrzucić to do odpowiednich, mm, urządzeń analizujących. Tak to określmy, bo nie chcę używać pojęcia sztuczna inteligencja, bo ono jest nadużywane, przeze mnie również. Więc, no, przez jakieś takie urządzenia, które, które mogą to zrobić i nagle otrzymujemy wszelkiego rodzaju analizy na różnych poziomach tego, jak wygląda ludzkość, czym, co ją kręci, co ją nie kręci, co jest ważne, co jest nieważne, co jest tendencją, a co jest, znaczy wznoszącą, a co jest tendencją spadkową. I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Może się okazać, że w gruncie rzeczy wiedza na temat ludzkości jest w zasięgu ręki. Tylko paradoksalnie my, ludzie, z niej korzystać nie potrafimy, a ktoś, kto nas obserwuje, już nie musi robić badań terenowych. Wystarczy, że sobie gdzieś po prostu podłączy się pod to wszystko i analizuje.
Takie jest moje zdanie. Dysponując jakimiś super, yy, super algorytmami i super technologią, w sumie no, mogą robić wszystko. Nie bez kozery ktoś kiedyś powiedział i to był bardzo znany pisarz science fiction, że technologia na wysokim poziomie to jest nieodróżnialna od magii. Yy, ale, bo my tutaj mówimy o tym, no, jeżeli oni nas obserwują, jeżeli śledzą nasz rozwój, także rozwój naszej świadomości, no to muszą skądś te informacje brać. Yy, tutaj się pojawiają oczywiście abdukcje, uprowadzenia przez obcych, które mają taki ściśle raczej, no, powiedziałbym, naukowy charakter. Oni coś tam badają.
No, przychodzi do głowy, że badają to, jakie zmiany zachodzą w ludzkich organizmach. Gdybym był takim przybyszem, to bym się na przykład przyjrzał temu, jakie, jakie zmiany związane chociażby z, mm, z oddziaływaniem różnego rodzaju chemikaliów na organizm ludzki zachodzą. To bym badał. Yy, także wpływ, nie wiem, smogu elektromagnetycznego i tak dalej, i tak dalej. Przecież wiemy, że różnego rodzaju substancje, jakie, jakie spożywamy, z jakimi się na co dzień, z jakimi na co dzień obcujemy, no, pozostawiają ślad na ludzkich organizmach. Yy, i jest on w pewnym sensie, jest to w pewnym sensie niewiadoma, tak? Bo jak to się, jak to się, ee, jak to się odbije na przyszłych pokoleniach, tak? Ale to inna sprawa. Ale Arku, yy, jeżeli mówimy cały czas o obcych, że oni nas obserwują, że oni coś od nas chcą, ale się nie mogą pojawić, to też przychodzi taki, taki jednoznaczny wniosek, który pobrzmiewa w ufologii od lat, że musi istnieć jakiś plan obcych wobec Ziemi. Ty wierzysz w ten plan?
Oczywiście, że nie. Ee, to dobrze, fajnie to sformułowaliście, że, że, że, no, powinien być jakiś plan. Wszyscy oczekujemy, że jest jakiś plan, że jest to działanie jakieś właśnie zamierzone i celowe, ale takie być nie musi.
Ee, albo budowa człowieka nie zmieniła się od dosyć długiego czasu. Ee, badając komórki i, i nie potrzeba badać całego organizmu, wystarczy przebadać komórkę. I tak jak powiedzieliście tam wcześniej panowie, wystarczy dobry algorytm i można przewidzieć praktycznie zachowanie, znaczy zachowanie, funkcjonowanie tej, tej komórki. Natomiast jeżeli chodzi o przewidywanie zachowania człowieka i właśnie to psychiczne nastawienie, ee, w przypadku właśnie spotkania z czymś nieznanym, jak się zachowamy, to są bardzo, bardzo złożona sprawa i zależy od indywidualnego człowieka. EE, spotkałem się parę razy z czymś takim, że osoby, które, no, były w pewien sposób bardzo zrównoważone psychicznie i oceniające wszystko bardzo twardo, na co miały dokumenty potwierdzające możliwości na przykład tam kierowania autobusem czy coś takiego. Ta osoba musi naprawdę być, ee, czy pilotem. W momentach, niektórych momentach krytycznych dostaje jakieś tam, yy, zapaści i apatii i nie odbiera żadnych bodźców....
ee, zewnętrznych, więc, yy, to różne rzeczy się w tym, yy, spotyka. Również w przypadku kontaktu wiele, wielu osób wydaje się, że jeżeliby nadlecieli właśnie ci obcy statkiem i po, to by im po prostu pomachali rękami, yy, w jakiś sposób, yy, próbowali się z nimi skontaktować. Problem jest zawsze taki, że w momencie, kiedy ci obcy próbują się skontaktować, yy, osoby właśnie, z którymi się kontaktują, doznają właśnie jakiejś takiej, no, mm, apatii albo czegoś takiego, wręcz, yy, panicznego lęku. Więc tutaj też ciężko powiedzieć, yy, co tak naprawdę jest przedmiotem badań. Czy przedmiotem badań jest struktura komórkowa i budowa organizmu, czy właśnie wpływ, yy, tak ukierunkowanych badań na psychikę ludzką i zachowanie człowieka? To jest bardziej ciekawe. Natomiast obcy wcale nie muszą mieć, yy, jakiegoś, yy, takiego społecznego, mm, statusu kastowego, jak to jest, ma miejsce u ludzi na Ziemi. Yy, mogą, yy, po prostu być, yy, zjednoczeni jedną, yy, jedną myślą. Tak jak mniej więcej, yy, grzybnie są, że, że podobno grzybnia, ee, w zasadzie zarządza lasem, yy, więc i powodując różne wzrosty roślin i w zależności od tego, czego potrzebuje. Yy, więc być może, że na, na takiej bazie wyrosła cywilizacja, wyrosły postacie, z którymi mamy do czynienia i nie jesteśmy w stanie nawet ich zrozumieć, yy, ani ich potrzeb, ani ich warunków, yy, ani, ani, ani czegokolwiek od nich.
Więc taki kontakt też nie byłby dla nas specjalnie, no, powiedzmy, atrakcyjny. Yy, co by było atrakcyjne dla ludzi? No, pewnie pozyskanie czegoś, żeby móc dalej skutecznie, yy, zabijać. Już nie w ramach Ziemi, a w ramach, ee, kosmosu. Inne istoty, które, których, o których nawet nie mamy bladego pojęcia.
Tak jak to robimy tam gdzieś w, yy, głębi, yy, oceanów, spuszczając do nich co jakiś czas, yy, nasze odpady. Czy to będą zwykłe plastiki, czy, czy, czy, czy jakieś tam bardziej, yy, naładowane, yy, plutonem czy czymś innym. Odpady tego typu, ra- radiacyjne. Także, no to, ee, ludzkość nie zasługuje chyba jeszcze na kontakt. Jeszcze dosyć długo nie będzie zasługiwało. Zresztą, jeżeli się przyjrzymy, nasz rozwój jest naprawdę żenujący, że tyle pieniędzy idzie tylko po to, żeby jakiś gość jeździł Bentleyem, Sportem czy coś takiego. To jest... Za te pieniądze i za takie możliwości można by było zrobić naprawdę o wiele więcej fajnych rzeczy dla całej wspólnoty. Także no tak. No, ja jestem dosyć sceptycznie nastawiony zarówno do, do, do kontaktu, jak i do tego przeobrażenia, o którym mówił nasz dzisiejszy gość.
Dziękuję. Temat, yy, tak zwanej agendy obcych czy planu obcych to jest, yy, coś, co w ufologii się pojawiało zawsze i było bardzo chwytliwe. Wiele książek, yy, zawiera w sobie to, to słowo „alien agenda”. Yy, dlaczego? Dlatego, że zawsze staramy się wytłumaczyć jakoś, jakoś te zjawiska, których nie rozumiemy, przez, przez, yy, pewne koncepcje, które są nam bliskie.
Natomiast rzeczywiście, jeżeli spojrzymy na tą ufologię pod pewnym kątem, jeżeli sobie weźmiemy, yy, do serca tą uwagę, że to wszystko może być zbiór różnego rodzaju zjawisk i tam się mogą pojawiać i kosmici prawdziwi z obcych planet, i jacyś podróżnicy w czasie, i jacyś podróżnicy w ogóle międzywymiarowi, no to możemy sobie zawsze założyć, że któraś z tych opcji, któraś z tych dróg rozwoju ma szansę na rea- realizację. Ale tak naprawdę jest to kompletny miszmasz. Yy, ale powróćmy do, do, do tych, do tych obcych, którzy się nami mają opiekować lub mają nam pomóc. Tutaj jeden z naszych słuchaczy napisał: „Z kim oni się mają skontaktować, skoro Ziemia nie ma globalnego rządu?”. No fakt, ale Igor Witkowski zwrócił uwagę na, na inną kwestię.
No, że oni się z nami nie skontaktują, bo, bo przede wszystkim na tym kontakcie to kto by skorzystał? No nikt, a jeżeli już, to elity. I muszę wam powiedzieć, że od pewnego czasu, i znowu zahaczę o okręgi SETI, czyli, yy, tych poszukiwaczy sygnałów, yy, od pozaziemskiej inteligencji. Sygnałów i nie tylko, tak? Bo teraz coraz częściej mówi się jednak o poszukiwaniu tych technosygnatur w kosmosie, czyli śladów, yy, działania obcych na wielką skalę. Ale oni, ci wszyscy astronomowie, którzy się tym zajmują, są coraz bardziej sceptyczni, jeżeli chodzi o, yy, społeczność naukową, mm, z krajów chociażby takich jak Chiny czy Rosja. Yy, dlatego że o ile część tych zachodnich, yy, badaczy wymienia się doświadczeniami i informacjami, to istnieje takie przekonanie, że gdyby na przykład Chińczycy odebrali sygnał od obcych, to oni tak niekoniecznie by się chcieli podzielić.
I nawet też nie jest to wykluczone, że ktoś taki sygnał już kiedyś odebrał, może nawet do niego odpowiedział. Yy,... Czy jest to niebezpieczne? Na pewno w jakimś sensie jest, gdyby ktoś się tak zachował, ale trzeba mieć na uwadze to, że taki sygnał, który leci do nas powiedzmy setki lat świetlnych, to minie naprawdę wiele czasu, nim on dotrze do odbiorców i ci odbiorcy zdecydują się cokolwiek z nim zrobić.
Nie będzie to chyba tak jak w filmie, jak się ten film nazywał? Battleship. Tak, gdzie ktoś wysłał wiadomość yy, w kosmos nieopacznie i ściągnął sobie kosmiczną, kosmiczną inwazję na głowę. O tym oczywiście środowiska związane z SETI też mówią. Natomiast takie, takie pytanie, czy rzeczywiście obcy nie kontaktują się z Ziemią, bo tak naprawdę nie wiedzą nawet, z kim mówić. No z ONZ? A co to jest ten ONZ? Nawet to nie ma, nie ma decydującej siły, nie jest decydującą siłą polityczną. Z papieżem. No ale po co z papieżem, jak przecież niedługo będzie więcej muzułmanów. Z, może z prezydentem USA? No, ale chyba Chińczyków jest więcej. Czyli jeżeli jakaś cywilizacja by się nad tym zastanawiała, to chyba by też brała to pod uwagę.
Marku, jak sądzisz? Ja sądzę, że można by to pytanie nie tyle odwrócić, co zmienić pewne akcenty w tym pytaniu. Bo może nie należy się zastanawiać, z kim oni się mają kontaktować, bo przecież nie ma z kim.
A może by warto pomyśleć w ten sposób, że gdyby oni chcieli się z nami skontaktować, to już oni znaleźliby sobie odpowiednich partnerów. Jakby ich nie było, to by sobie takich partnerów zorganizowali w jakiś tam sposób. Natomiast w tym kontekście warto by się zastanowić, czy oni w ogóle chcą się z nami kontaktować. I wtedy problem, z kim, jakby schodzi na drugi plan, bo po prostu, jeśli się nie ma zamiaru z kimś kontaktować, jeśli... I teraz można snuć oczywiście dalsze pochodne teorie, bo można sobie pomyśleć, że oni się nie chcą skontaktować z tą ziemską cywilizacją, jaka w tej chwili występuje. I tu nawiązanie do tego, co mówił nasz gość. Może najpierw trzeba tę ludzką cywilizację w jakiś sposób przekształcić, nazwijmy to taką inżynierią społeczną level hard, więc tak już naprawdę po całości i dopiero wtedy będzie z kim rozmawiać.
Może to w ogóle tak należałoby do tego dojść, podejść, a nie myśleć, z kim oni się powinni skontaktować teraz. Ja tylko zwrócę uwagę, że wśród tych wszystkich opowieści, które krążą, no, przecież jednak są prawdziwe bądź nie, to tego nie rozstrzygniemy oczywiście. Opowieści o tym, że jednak z jakimiś rządami jacyś przedstawiciele kiedyś gdzieś się kontaktowali. Oczywiście najczęściej pada w tym, w kontekście tego rząd Stanów Zjednoczonych i tam różne czarne bądź też szare machlojki, które były, które były przez ten rząd urządzane. No, wiadomo, rząd USA to samo zło. No, to w związku z tym musiał też i próbować obcych przekręcić, a w każdym razie jakieś tam niecne, niecne miał zamiary. No ale my nie jesteśmy w stanie w tej chwili tego zweryfikować, więc możemy równie dobrze przyjąć, że takiego kontaktu nie było. Mówię o oficjalnym kontakcie. Nie było i jeszcze jakiś czas nie będzie, bo po prostu to właściwie wynika, Piotrze, z twojego pytania, bo nie ma z kim gadać. A jak nie ma, no to nic na siłę, proszę państwa, nic na siłę.
Najpierw was zmienimy, czy tego będziecie chcieli, czy nie, a później z wami pogadamy. I tu się pojawia pewien problem, bo wymaga to założenia przez nas, że obcy wiedzą, co robią, są mądrzejsi od nas i wszystko, co nam wprowadzą, to będzie samo szczęście. Nie mamy prawa tutaj się przeciwstawiać, nie mamy prawa myśleć po swojemu i rządzić się po swojemu. Chociaż jak to wygląda, to, to, to już dzisiaj mówiliśmy, że to nie jest fajna cywilizacja, ale no, powiedzmy, w ramach wolności nie mamy prawa się rządzić po swojemu, tylko oni nam powiedzą, jak to mamy robić. Ja nie wiem, czy to jest najlepszy patent do tego, żeby, żeby ludzkość to łyknęła, żeby to przyjęła. No więc może inną metodą, może nie metodą narzucania, a metodą jednak pewnej ewolucji, uświadamiania, uświadamiania nam powoli, że może jednak jesteśmy takimi głupkami, może wioskowymi, może miejskimi.
To już nieważne, ale głupkami. I że może jednak na pewne problemy naszego świata warto spojrzeć inaczej, pod innym kątem. Bo to często powtarzane, takie, taki zwrot, truizm, że postęp nie polega na tym, żeby ciągle tworzyć nowe rzeczy, tylko czasami na stare rzeczy spojrzeć pod innym kątem. I wtedy nagle zobaczymy, że coś, że świat wygląda inaczej. Może to jest zadanie obcych i stąd ten brak kontaktu, brak jakiegoś takiego bezpośredniego, oficjalnego kontaktu, bo w tej chwili odbywa się ta faza i to być może wpisuje się również w to, o czym mówił nasz gość dzisiejszy. Faza pewnego przeprogramowania ludzkości, pokazania jej, że błądzi. I teraz ludzkość albo to przyjmie, albo nie. W ogóle, jeśli, jeśli to założenie jest prawdziwe, że błądzi....
Bo może my jesteśmy najwspanialsi, najlepsi i w ogóle naj. No, można się kierować i takim poglądem. Niekoniecznie polecam, ale można, jak ktoś bardzo lubi. No i w zależności od tego, jaką ścieżką podążymy, czy chcemy się zmieniać, czy w ogóle dostrzeżemy, że można inaczej, że można rozwijać harmonijnie, że można, yy, samemu siebie nie okradać i nie, nie, nie, jakby nie. Nie musi być tak, że człowiek człowiekowi jest wilkiem. To stare powiedzenie hobbesowskie, ale jednak jakby aktualne cały czas. Więc może czeka nas rzeczywiście jakaś przemiana, ku której zdążamy, której część z nas nie chce albo opiera się, bo nie wie, na czym ona będzie polegała. I tak naprawdę nie, bo nie. Nie wiem, nie potrafię tego rozstrzygnąć, ale, ale może, może to tak wygląda po prostu. Dzięki. Yy, mówiłem tutaj już, że ludzie opierają się na pewnych wzorcach myślenia i wydaje mi się, że jeżeli się przyjrzymy na przykład, yy, no nie wiem, filozofii starożytnej, ale także filozofii, yy, hinduistycznej, powiedzmy, to tam wyróżnione są, wyróżniony jest podział na ery, tak? Ery ludzkości. Tam wiadomo, w filozofii antycznej mieliśmy tą erę żelazną, spiżową, złotą i tak dalej. W hinduistycznej mamy kali jugę i tak dalej, i tak dalej.
To sobie można przeanalizować, ale współczesny człowiek zaczyna myśleć podobnie. My mamy wrażenie, że coś się kończy. Egzoterycy nazywają to erą Wodnika, że wchodzimy w tą erę Wodnika. Astrologowie mają swoje koncepcje. Tutaj osoby zajmujące się geopolityką mówią o zmianie układu sił na, na, na arenie światowej.
Yy, każdy podskórnie odczuwa, że coś się zmienia, bo to widzimy, że coś się zmienia. Na ziemi zawsze się coś zmienia. Natomiast, yy, jeżeli popatrzymy na to już tak od, yy, tak globalnie, tak? Chociaż dzisiaj mało kto jest w stanie pozwolić sobie na takie, na takie spojrzenia, no to ten wniosek jest pesymistyczny raczej, ale to już tak dywagacje schodzą na, na dalszy plan. Chodzi mi o to, że Marku, tutaj powiedziałeś coś, coś ciekawego, na co, yy, zwolennicy pewnej szkoły ufologicznej mają odpowiedź. Oni nawet twierdzą, że ta zmiana na Ziemi to, to, to nie zachodzi tam poprzez tresowanie ludzi, żeby myśleli w jakiś sposób. Jeżeli spojrzymy na to, co mówi na przykład doktor David Jacobs, bo on jest jednym z tych, z tych ludzi, którzy, którzy o tym otwarcie piszą, no to on, opierając się o relacje ludzi, którzy zostali rzekomo zabrani przez kosmitów, yy, i wykorzystani do tworzenia nowej rasy, no to dowiemy się, że ta rasa już jest stworzona i jest nawet na Ziemi powoli, yy, wprowadzana, tak? Że, że prędzej czy później pojawi się jakiś, jakaś mieszana rasa, która będzie nie tyle lepsza i wytrzymalsza od ludzkości, ale też bardziej, yy, bardziej obiecująca. To taka mała, mała dygresja. Arku, a jak ty sądzisz, yy, jak ty sądzisz, czy ten, ten, yy, ta kwestia braku rządu ogólnoświatowego jest jakąś przeszkodą dla potencjalnych obcych? Bo wydaje się, że jest trochę racji w tym, co mówią zwolennicy projektu Cepir, że, że no, potencjalnymi beneficjentami kontaktu mogłyby być tak naprawdę elity.
Zawsze są elity, że tak powiem. Tylko teraz trzeba by było rozpatrzeć inną sytuację. Gdyby chcieli zmienić tak naprawdę nas, ee, poprzez propagowanie odpowiedniego wzorca, to czy nie byłoby prościej po prostu wylądować na pustyni i po prostu założyć swoją kolonię? Ee, prędzej czy później cały świat, cała ludzkość by brała z tej kolonii przykład.
Ee, i ta, ta zmiana zaszłaby od razu niemalże. No, nie wiem, czego się spodziewa nasz dzisiejszy gość. W jakiś sposób to pewnie będzie to, yy, sposób całkiem i, yy, na innej, na innej płaszczyźnie. To będzie bardziej duchowa przemiana, o której wszyscy, której wszyscy się spodziewają, że taka zajdzie ze względu na właśnie zmianę, wejście w Ziemię, w, w Erę Wodnika.
Ee, no nie wiem, nie jestem przekonany o tym. Ludzkość stale się zmienia. Ee, jedyną pewną rzeczą są zmiany. Yy, i nikt tak naprawdę, patrząc na człowieka ileś tam tysięcy lat temu, który wychodził z Afryki, nigdy by nie, nie przypuszczał, że, ee, taka, taka postać jak człowiek jest w stanie przetrwać na północy, gdzie potrzebne jest ubranie, którego ten nie miał, nie umiał wytwarzać. Yy, gdzie są inne warunki, gdzie jest śnieg, gdzie można zamarznąć. A jednak tu, właśnie na północy, ee, działa i zawsze działała najprężniej, yy, cywilizacja. Jakiś tam rozwój był cywilizacyjny, to znaczy cywilizacyjny pod kątem rozwoju technologicznego. Ee, duchowo to już było różnie. No ale-... To warunki w zasadzie nas stworzyły ta-takimi, jakimi jesteśmy. I tutaj, czy przylot yy obcych yy zmieni nas? No, pewnie z początku tak, ale później będzie na pewno jakiś opór i dążenie do tego, żeby, żeby nas jednak zostawili w spokoju, bo my tu idziemy swoją własną ścieżką i to będzie raczej ból elit o to, o utratę yy właśnie swoich stanowisk i swojego sposobu życia.
Yy, tylko czy, czy, czy ci obcy, domniemani obcy chcieliby to zrobić? No, rozumiem, że, że chcieli mieć wpływ na to, jeśli stosowaliśmy nagminnie wybuchy, yy rozszczepialiśmy jądro, wybuchy bomb atomowych czy, czy wodorowych, bo być może one faktycznie jakieś w świecie, we wszechświecie tworzą jakieś zagrożenie dla, dla innych nacji. Ale gdy to się skończyło, no to w zasadzie też i spadło, spadła ilość, ilość obserwacji tak naprawdę. No, być może, że, że, że dojdzie do tego kontaktu. No, tylko właśnie z kim? I, i, no ciężko jest powiedzieć. No, najlepiej by było dla świata zachodniego, żeby to był trawnik przed Białym Domem. Mimo wszystko. Być może, że, że pod lepszym, lepszą lokalizacją by był Paryż, ale raczej wątpię.
No, jeżeli by było to, jeżeli by były to Chiny i, i przekułoby się to na wzorzec w Europie, no to raczej wzorzec zachowania i rządzenia w Europie, no to raczej byśmy mieli do czynienia z krwawą wojną o wolność i tak dalej. No, żaden scenariusz nie jest, nie jest dobry, więc dla dobra ludzkości najlepiej, gdyby się z nami nie kontaktowali w ten sposób albo w ogóle. Ee, i po prostu pozwolili nam zakończyć żywot tej cywilizacji w sposób możliwie bezbolez, bezbolesny. No tak, niestety to wygląda na, na ten moment. Mhm.
Czasami, może nawet nie czasami, ale praktycznie każdy z nas zawsze, codziennie mówi i odbiera świat na swój własny, indywidualny sposób. Ale on też jest ukształtowany przez naszą kulturę i tam, gdzie żeśmy się urodzili. I my cały czas, znaczy cały czas. W dzisiejszym programie mówimy o tym, jak ewentualnie, jakie ewentualnie zmiany dla świadomości miałoby to odkrycie obcych czy tam wejście z nimi w kontakt. Ee, ale czasami mi się zdaje, że patrząc na ogrom kultur na Ziemi, yy, tego, w jaki sposób one postrzegają świat, tak? Ogrom mentalności. No to my wcale nie musimy lecieć na inną planetę, żeby zetknąć się z innym, inną inteligencją. Znaczy może nie z inną inteligencją, ale to, to poczucie zetknięcia yy z, z obcymi możemy sobie zafundować na Ziemi poprzez tak zwany szok kulturowy.
I może to jest powód, to ogromne zróżnicowanie, ten, ten brak jednej instancji, która by reprezentowała całą Ziemię. Jest to powód, który jakoś zatrzymuje albo zatrzymałby hipotetycznie obcych przed, przed kontaktem z ludzkością. Ja to mówię oczywiście tak, tak też z czystej perspektywy yy własnej, ziemskiej, bo my tak naprawdę nie wiemy, co się stanie i nie mamy pojęcia, jak jest. No, nie oszukujmy się, ale to może być jedna z przyczyn. Kto wie? Panowie, dwa ostatnie pytania nam zostały, które mi przyszły do głowy, które padły tutaj ze strony słuchaczy. Bo oczywiście jesteśmy kształtowani przez edukację w dużym stopniu. Yy i teraz takie pytanie, dość kontrowersyjne, kontrowersyjne i może takie nawet dość osobiste. Czy Wy podczas swojej edukacji, przecież każdy z nas uczy się przez tych dobrych kilkanaście lat. Czy zetknęliście się w ogóle w szkole z takim problemem jak yy dyskusja o innych planetach, o obcych, o tym, jak to może wpłynąć na, na nasze funkcjonowanie? Ja muszę powiedzieć, że ja się zetknąłem z tym na studiach wśród jednego, u jednego z wykładowców. Ja muszę, muszę też się przyznać, że yy tutaj Instytut Historii yy na uczelni mojej to był, to było bardzo ezoteryczne środowisko, muszę powiedzieć. Byli tam czytelnicy Nieznanego Świata i do dzisiaj są. I można było z nimi naprawdę porozmawiać o wielu ciekawych rzeczach. A skutkiem było to, że, że, że napisałem swój, swoją magisterkę na temat Swedenborga, który jakoś tam z tymi wyobrażeniami innych światów jest związany. Ale tam też pierwszy i ostatni raz się w zasadzie zetknąłem na tej uczelni z czymś takim, żeby ktoś w ogóle mówił o czymś takim, że no, przylot obcych może coś zmienić. I w zasadzie to było tylko chyba jedno zdanie, ale mimo wszystko pan, pan profesor je w jakiś sposób zaakcentował i wygłosił.
No, ale wcześniej tematy w ogóle nieporuszane, nawet jeżeli chodzi o taki przedmiot jak astrologia. Astro, astronomia. Przepraszam, nie astrologia. Astronomia, bo przecież chyba było fizyka i astronomia....W szkole? Tam to ograniczało się do nauczenia się listy planet na, na, na pamięć i baj, baj.
Mm, czy, czy wy sądzicie, że w ogóle jest miejsce na dyskusję taką, jakby tutaj dzisiaj prowadzimy gdzieś, gdzieś w murach szkoły? Czy to by Marku było poczytane za, yy, za, za jakąś herezję? Bo przecież, jak podkreślałeś wielokrotnie, no, w Polsce ta sfera uznawana jest nie tylko za science fiction, ale za coś, co w ogóle nie powinno gościć wśród tak poważnych dziedzin, jak, jak chociażby te, te nauki akademickie. No, ja powtórzę: poważni ludzie takimi sprawami się nie za- nie zajmują.
Takie, taki przekaz otrzymywałem przez lata, bo ja byłem wariatem, który od, od czasów podstawówki starał się nauczycielom, ale też swoim rówieśnikom pokazać, że można o tym rozmawiać, że to, że to jest ciekawe. Nie wiadomo, co z tego wynika i, i jak można do tego podejść i czy w ogóle to jest, o czym rozmawiać, ale spróbować można. Ja stykałem się nieustannie z takim właśnie podejściem. Poważni ludzie na takie tematy nie rozmawiają, bo to są bzdury i nie ma w ogóle o czym. Yy, z czasem przekonywałem się, że im ludzie są starsi, tym są bardziej poważni. W tym najgorszym znaczeniu tego słowa. To znaczy jeszcze wśród, yy, rówieśników w podstawówce, no to oni oglądali różne filmy, no i sobie lubili pofantazjować.
No, później już wiadomo, starszemu człowiekowi, już tam do dwudziestki dobija, to w ogóle nie ma o czym rozmawiać. I mniej więcej takie mam, takie mam refleksje, że owszem, są wśród nas ludzie, którzy chętnie o tym porozmawiają, ale w dalszym ciągu, yy, myślę, że spora część... Nie znam żadnych badań. W związku z tym to jest czysta taka abstrakcja, dywagacja zupełna, niepoparta niczym. Ale myślę, że spora część naszego, ale nie tylko naszego społeczeństwa, na takie tematy nie rozmawia, bo po prostu to poważni. Tak jak powiedziałem, zacząłem tę wypowiedź.
Poważni ludzie, a przecież chcemy uchodzić za poważnych ludzi, nie rozmawiają na takie tematy. No i moim zdaniem w dalszym ciągu to obowiązuje. To jest pewna prawda. No, jeżeli będziecie mieli państwo, yy, okazję, kiedyś zróbcie sobie eksperyment, taką prowokację. No, ja lubię takie rzeczy robić. Nie wiem, jak państwo, bo to wymaga pewnej, pewnej odwagi, ale pójdźcie na spotkanie jakiegokolwiek polityka. Naprawdę, to nie ma żadnego znaczenia, z jakiej on będzie partii, takiej, śmakiej czy owakiej. I zadajcie pytanie w jakiś tam luźny sposób związany, no, to może być bardzo takie rzeczowe pytanie, związane z tymi sprawami, o których my rozmawiamy. To po pierwsze wybuczy was sala, po drugie, yy, ten potencjalny wasz rozmówca, tenże polityk będzie zażenowany albo będzie udawał zażenowanego i mówi: „No, ale przecież my tu jesteśmy w poważnym gronie i mówimy o poważnych sprawach, o polityce, o takiej, śmakiej czy owakiej polityce, a nie o jakichś tam...”. I tu pada, zawsze pada to słowo: „latających talerzach. Nie będziemy rozmawiać”, bo taki jest mniej więcej odbiór w dalszym ciągu. No, mówię, jeżeli mi państwo nie wierzycie na słowo, to zróbcie sobie taką prowokację. No, nie musicie iść do bardzo ważnego polityka. Idźcie sobie do lokalnego polityka. Zróbcie to samo. Chyba, że was zna. Prywatnie sobie możecie gdzieś w kąciku na ten temat porozmawiać, a będzie was traktował może jak wariata, chyba że akurat jest pasjonatem tego, tej tematyki, no to z wami pogada. Ja niestety mam takie głębokie przekonanie, że w tej świadomości ludzkiej, chociaż my często mówimy o tym, że coś się zmienia, no, być może się zmienia, ale to chyba jeszcze nie są jakościowe zmiany. W dalszym ciągu jest ta bariera, która mówi, że, już zacząłem, powtórzyłem to kilka razy, więc powtórzę na koniec: poważni ludzie o takich rzeczach nie rozmawiają. To dla mnie smutna konstatacja, ale tak, tak za często to słyszę. Ja pamiętam, miałem taki krótki epizod, powiedziałbym, yy, edukacyjny w szkole i byłem zaskoczony tym, jak, yy, w sumie dzieci i młodzież, jak bardzo się tym interesują. Ee, nie tylko tam chodziło o UFO, ale ogólnie te zjawiska z pogranicza. Oni dużo na ten temat wiedzieli, mieli mnóstwo pytań. Yy, i dla nich to było coś takiego zupełnie, zupełnie normalnego.
Oczywiście z nikim nie mogli o tym nigdy pogadać, bo tam, tak jak mówisz, było. Erku, a co ty? Co ty tam nam tutaj dodasz na ten temat? No, u nas w moim wykształceniu było podobnie, jak tu Marek mówi. Z tym, że to było na zasadzie zarówno, czy to był język polski, czy rosyjski. Było to z pogranicza fantastyki. Nikt poważny nad tym się nie zastanawiał. Jakieś wzmianki były, z tego, co pamiętam, też i z fizyki, na, właśnie, jeżeli chodziło o teorię względności i tak dalej. I to, dlaczego tutaj nikt nie, nie może do nas przylecieć, yy, ze względu na odległości. To znaczy, my nie możemy polecieć nigdzie ze względu na odległości, czas i, i zapotrzebowanie na energię.
Także, no, czyli w sumie, ee, niemożliwym jest, by coś takiego było. Natomiast moi koledzy również czytali fantastykę, podobnie jak i ja, też-... Pewnie chodzili na podobne filmy do kina, które były, więc przy spotkaniu klasowym, tam odbywającym się chyba w zeszłym roku bodajże, coś się spotkaliśmy ostatnio.
W rozmowie wyszło, że, że właśnie regresja hipnotyczna i, i tego typu kursy pokończyłem. No bo oczywiście każdy musi się pochwalić tym, co tam u niego zaszło ciekawego. Chyba nikt nie był zdziwiony i raczej było to no, w sumie tak, jakby czekali na to, że, że akurat w tą stronę jestem ukierunkowany ze względu na moje, że tak powiem, intencje i, i zachowanie i zainteresowania. Także, no, w tym, w tym momencie. No, raczej trzeba przyznać, że moja młodość przechodziła w czasie smuty, że tak powiem, czyli stan wojenny jakieś jeszcze, ale fantastyka była wówczas o wiele ciekawsza, niż, niż jest obecnie. Twórcy są, mieli, nie wiem, może jakieś ukryte zdolności wychodziły wówczas, że trzeba było kamuflować przekaz czy coś takiego, ale wydaje mi się, że to było ciekawsze dużo. No i pojawiły się pierwsze filmy takie, które, które warto było obejrzeć i które są klasykami w tej chwili. No tak, ale to wszystko na zasadzie bardziej fantastyki niż, niż jakichś tam rzeczowych, rzeczowych rzeczy. Niestety nie dane mi było porozmawiać z księdzem na ten temat w mojej młodości z tego powodu, że raczej, raczej nie uczęszczałem na tego typu zajęcia.
Natomiast całkiem niedawno porozmawiałem ze Świadkami Jehowy na ten temat. No i doszliśmy do wniosku takiego, że każdy się będzie trzymał przy swoim i raczej już mnie nie odwiedzą. Niestety, nie dane mi będzie podyskutować na temat paleoastronautyki właśnie z osobami, które powinny znać Biblię na pamięć. No, niestety, chyba jednak nie zawsze znają. Tyle. Dziękuję. Tak, to jest, to jest ciężka przeprawa. Tak, ale ogólnie wydaje mi się, że no wiadomo, nie mówię o tym, żeby, żeby w szkołach organizować lekcje na temat UFO czy ten, ale ten temat powinien się jakoś, jakoś pojawić, bo mówię, zainteresowanie jest duże, a przecież to nie jest taka wyrwana jakoś, jakoś nie wiadomo skąd kwestia. Istnienie życia we wszechświecie inteligentnego jest czymś, o czym nauka mówi wprost.
Ba, nawet UFO już jest czymś, o czym nauka mówi wprost. Ale ta blokada mimo wszystko jest tak, jak Marek powiedział, że nie, nie, to nie są sprawy. Nawet jeżeli mówi o tym Pentagon, nawet jeżeli New York Times tam o tym pisał, nawet jeżeli NASA to bada, to nie, my nie będziemy o tym gadać. Zresztą ja z wieloma patologiami się tam spotkałem, nawet takim wyrazem. Nie wiem, czy o tym kiedyś mówiłem, ale było to, że kazali mi, to było na praktykach, zrobić lekcję o religiach, bo to była historia. No i tam zrób lekcję o religiach. To się trochę wiąże z kolejnym pytaniem, ale o tym za chwilę. No i, no i trzeba było omówić islam, hinduizm, nie pamiętam co jeszcze.
No i chyba judaizm. I to była jedna lekcja na trzy lata dla po prostu gimnazjalnego rocznika, bo to jeszcze gimnazjum istniało. No i pierwsze co, to ja im tam zacząłem opowiadać, bo akurat się tym interesuję. Nie powiem, że nie. I o tym miałem dużo do powiedzenia.
No i jak im tam zacząłem opowiadać. I teraz gdzieś tam tego samego dnia wpada pan dyrektor. To, o czym mi tu opowiadasz? Jakieś takie rzeczy. Oni o tym nie chcą słuchać. Oni słuchali o tym z otwartymi ustami, bo im nigdy o tym nie opowiadał, nie opowiadał, a ja nie mogłem o tym opowiedzieć wprost, bo oczywiście była kuratela księżowska nad tym wszystkim.
Jak to, żeby ktoś mówił o jakimś Krysznie na tej lekcji albo o jakiejś Śiwie? A już o Allachu to już nie ma mowy. Ja się wtedy przekonałem, że ciężko jednym słowem z niektórymi tematami. I jak mówię, nie chodzi mi o to, żeby nauczyciel opowiadał UFO w szkole, bo nie ma na to czasu, ale zawsze jakiś luźny temat może wpaść i wtedy warto też zobaczyć, jak bardzo to oddziałuje na, na, na młodych. Ale to już dygresja. Mówiąc o tych, o tym Śiwie i, i Krysznie i tak dalej, tych wszystkich bogach. Takie podsumowujące pytanie panowie, my tutaj dzisiaj cały czas rozmawiamy o ludzkiej świadomości i wpływie, jaki może mieć, nie wiem, potwierdzenie istnienia obiektów UFO, potwierdzenie obcej inteligencji i jej obecności na Ziemi, no ale przecież inne znaczenie to będzie miało dla Polaka, inne znaczenie będzie miało dla, powiedzmy, muzułmanina, inne znaczenie będzie miało dla Zulusa, inne znaczenie będzie miało dla Aborygena. Każdy, chociaż Aborygen to ponoć jest słowo, którego się nie powinno używać.
Każdy z nas wywodzi się z kultury, która warunkuje jego postrzeganie świata. Inaczej do tematu kosmitów podejdzie Chińczyk, inaczej podejdzie rzeczony rdzenni mieszkaniec Australii.... Dlaczego? Dlatego, że w kulturach, wielu z nich, szczególnie w tych kulturach rdzennych, yy, zachowało się, zachowały się, zachowała się wiara w istoty inne niż ludzkie, które, no, czasami nas odwiedzają. Niektórym łatwiej byłoby więc przyjąć fakt istnienia obcej inteligencji, a nawet to, że ona tu przyleciała. Wielokrotnie już mówiliśmy o tym, że na przykład Kościół mógłby mieć problem z zaakceptowaniem innej inteligencji, bo musiałby sobie ją jakoś, yy, uporządkować, tak, w, w, w tych swoich dogmatach. No i może by się tam zmieściła.
Natomiast są też inne obszary kulturowe, które by zareagowały na to albo szokiem, albo w ogóle by nie zareagowały i powiedzieliby: "O! Kosmici jacyś. Przecież nasi przodkowie już mówili o tych istotach, tylko je inaczej nazywali". Ja mam taki właśnie, mm, taką, taki mam problem, jeżeli chodzi o tą, o to mówienie o ludzkiej świadomości, ludzkim rozwoju. Dlatego, że Marku, mam takie wrażenie, że, yy, że my przede wszystkim jesteśmy najpierw, yy, reprezentantami naszej kultury, naszego narodu, a dopiero gdzieś tam potem budzi się w nas ta świadomość jako homo sapiens. To tak jak powiedział kiedyś chyba Reagan, że my byśmy może dopiero w konfrontacji z, z obcymi zorientowali się, że, że jednak nas łączy coś więcej, niż, niż, yy... Albo, albo inaczej, że może dzieli nas mniej, niż, niż na co dzień, na co dzień nam się to daje we znaki.
Yy, nie masz takiego wrażenia? No owszem, mam. Yy, i, i dlatego to pytanie, które w pewnym momencie się pojawiło: jak odebrałyby, by to inne nacje, jakby odebrali to ludzie z różnych stron świata? No właśnie, mm, na pewno inaczej, róż, w różny sposób. Inaczej by sobie to tłumaczyły, yy, te ludy.
I w związku z tym ja nawet nie jestem przekonany, że pojawienie się obcych na Ziemi, mm, byłoby tym samym dla poszczególnych, yy, dla poszczególnych nacji. Yy, być może dla jednych były, byłoby to jakieś objawienie, coś wspaniałego, a dla kogoś, dla jakichś innych byłoby to klęska. Byłoby to święta wojna, powód do świętej wojny na przykład i tak dalej, i tak dalej. Yy, całkowicie się zgadzam z tym, że my, mm, długo pewno jeszcze nie wyjdziemy, mm, jako ludzkość poza granice swoich kultur, tych lokalnych. Yy, jest to ciężkie dla nas. No, nawet to, że w tej chwili spora część ludzi w Polsce mówi o tym, że się czują Europejczykami, to, to jest deklaratywne. O, bardzo często, jak przychodzi co do czego, to jest bardzo szybki zwrot i odwołanie się do tradycji, do swojej kultury. I to wśród ludzi, którzy mówią na co dzień, że są Europejczykami, wartości europejskie i tak dalej.
Jak przyjdzie co do czego, to okazuje się, że ta kultura, w której, w którą wrośli, w której się wychowali, nagle bierze górę i tylko nieliczni, jednostki są w stanie się wyrwać z tego. Pytanie, które się pojawia, czy to dobrze, czy źle? Bo taka pierwsza odpowiedź, która się nasuwa w kontekście naszej rozmowy, to jest tak: no tak, to dobrze, no, pewna, pewne poczucie jedności z innymi ludźmi, z ludzkością to byłoby to, co mogłoby być wskazane. O, być może tak, ale zaraz się pojawia ktoś, kto mówi: "Nie, nie, nie, nie, ale powinniśmy pielęgnować swoją kulturę", bo odcięcie się z kolei od tej, od tej kultury, od korzeni, no, może też mieć dramatyczny, dramatyczny wymiar, dramatyczne konsekwencje. Nie wiem, jak jest, yy, ani nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ani, ani, ani jakichś takich specjalnie głębokich przemyśleń nie mam. Wiem, że te dwa stanowiska, one są bardzo popularne i właściwie z jednym, jestem jak ta żaba trochę. I z jednym, i z drugim byłbym gotowy polemizować, ale tak naprawdę nie wiedziałbym, po co polemizuję i do czego tak naprawdę chcę prowadzić.
Więc się czuję też, mówiąc szczerze, w jakimś stopniu zagubiony. To tyle. Dzięki. Dzięki. No, tak, nie bez przyczyny powiedziałem o tym, o tych Zulusach, o Aborygenach, Chińczykach. Myślę, że każdy w swojej kulturze czy wierzeniach ma coś, co ukierunkowałoby jego myślenie na wypadek ewentualnego kontaktu.
To nie musi być coś związanego z kulturą. To może być religia. Zawsze człowiek będzie się chwytał czegoś, co rozumie, co, co jest mu, jest mu bliskie. To tak jak Arku wspomniałeś tutaj jakiś czas temu o tej Fatimie, tak? Tam mogło się wydarzyć coś zupełnie innego, a zostało zinterpretowane jako wydarzenie natury stricte religijnej i do dzisiaj jest, yy, pamiętane. Do dzisiaj pełni ważną rolę w Kościele katolickim tak naprawdę to wydarzenie i, i na jego podstawie ukształto, ukształtowuje się świadomość wielu osób.
Yy, tutaj nie wiem, czy rok temu, ale na pewno grubych kilka miesięcy temu zmarł Credo Mutwa, yy, szaman, skarbnica wiedzy tradycyjnej. Yy, i on przecież w tych swoich przekazach, yy, znaczy przekazach, w tych swoich opowieściach mówił otwarcie o tym, że-... że w jego kulturze zuluskiej znane jest coś takiego, jak na przykład uprowadzenia przez obcych.
Znane są obce istoty, ale oni je po prostu inaczej nazywają. Tak samo, kiedy się przyjrzymy aborygeńskim wizerunkom tak zwanych wondjinn albo wondjinnów, no to my też możemy odnieść wrażenie, że oni przedstawiają coś, co my znamy tu pod zupełnie inną nazwą. Yy i, i oczywiście to jest pole do rozmaitych dywagacji, że, że przecież ci obcy mogli się pojawiać w przeszłości i być nazywani milionami yy nazw: od bóstw, po jakieś demony ludowe, po też nawet jakieś tam postaci związane już, związane z legendami miejskimi. Yy i tak to wygląda. Arku, yy czy jak podchodzisz do tego mojego, do tej mojej koncepcji mówiącej, że są na ziemi ludzie, są pewne kręgi kulturowe? A Marek musi już uciekać. Będziemy, będziemy za chwilę kończyć.
To trzymaj się tam, Marku. Ja jeszcze chciałem nadmienić, że od pewnego czasu yy prowadzimy dyskusje filmowe, które rozpoczęliśmy, yy rozpoczęliśmy tutaj na antenie Debat Ufologicznych, a kontynuujemy je w Bibliotekarium i chciałbym tam wszystkich zaprosić. Ja również zapraszam. Pozdrawiam i żegnam się ze wszystkimi. Do następnego razu.
Dobranoc. Dobranoc! Arku, to jeszcze tak trzy słowa na temat tych kultur, które mogą nie mieć problemu z zaakceptowaniem obcych. Yy, jak, jak na to się zapatrujesz? Mniej więcej tak, jak to już powiedziałeś, że każdy, każda osoba ocenia inne zjawisko przez pryzmat właśnie własnego wychowania, doświadczeń, kultury, w której się urodził. I tutaj, no, ciężko cokolwiek dodać. No, po prostu tak jest. Jeżeli jakaś cywilizacja spotkała się z czymś, co możemy w tej chwili określić jako abdukcje, ewentualnie jako yy usuwanie części ciała ze zwierząt czy, czy, czy, czy, czy z ludzi poprzez, przez istoty obce.
Pewnie narodziłby się wtedy właśnie jakiś tam kult szamanizmu, który by był, wycinał po prostu z ludzi na rzecz innych ludzi, na rzecz innych właśnie tych bogów, którzy by przylecieli. Wycinałby serca, wątroby czy cokolwiek innego. Spuszczał krew yy dlatego, że po prostu spotkali się z czymś takim, że ta wyższa kultura to robiła. I zapewne przez pryzmat właśnie yy tej kultury, takiej kultury to spojrzenie byłoby na tych właśnie bogów troszeczkę inne. Byłoby bardziej krwawe czy jakieś inne, ale to, to jest to, o czym mówiłeś, że w ten sposób by byli, by były te zjawiska postrzegane. Yy z tym, że no, prowadziłyby zapewne do jakichś tam rozwoju miejscowego kultu, tego typu, właśnie czasami krwawego, czasami bardziej uduchowionego.
Zależy od tego, z czym by się spotkali. No po prostu tak jesteśmy ukształtowani i tak działamy, dlatego że no, to przynosi, przynosi, przyniosło takie działanie społecznie akceptowane, przynosiło sukces w postaci, no, kontynuacji gatunku. To na tym cała rzecz polega. Dziękuję. Dzięki. I tym akcentem kończymy dzisiejszą debatę, którą rozpoczęliśmy wywiadem z Igorem Witkowskim. Yy, co jeszcze warto powiedzieć? Zapraszamy wszystkich trzeciego grudnia do Reszla, do Domu Kultury. Tam będziecie mogli spotkać się z Arkiem Kocikiem i Bogusławem Zabielskim, yy wymienić informacje, no i też posłuchać debaty ufologicznej na żywo. Kolejna rzecz.
Od jutra, czyli od dwudziestego drugiego listopada, w sprzedaży jest grudniowy numer Nieznanego Świata. Jak zwykle polecam, mnóstwo ciekawych rzeczy. Polecam też yy zajrzeć sobie na stronę www.nieznany.pl, aby jeżeli ktoś się zainteresował książkami Igora Witkowskiego, to tam je znajdzie. Yy no cóż, dodam jeszcze, że z Markiem Żelkowskim od pewnego czasu prowadzimy takie dyskusje filmowe, yy o których przed chwilą mówiłem. Także yy, jeżeli ktoś chce nas posłuchać, to zapraszam w piątek.
Zawsze w piątek jest yy premiera w Bibliotekarium. No a za tydzień, za tydzień prawdopodobnie zajmiemy się tematem księgi gigantów. Czyli będzie krótka podróż do yy, do starożytności i odcinek poświęcony paleastronautyce. Także zachęcam wszystkich do udziału w kolejnej audycji za tydzień o godzinie dwudziestej.
Chciałbym też dodać, że o ile dzisiaj mieliśmy chyba siódmy albo ósmy odcinek debat w tym sezonie, to planujemy zrobić jeszcze dwa. To nie jest tak, że debaty się kończą. Nie kończą się. Natomiast chcemy dać czas yy słuchaczom na, na zapoznanie się z tematem, który, z zawartością tutaj, którą nagraliśmy. To są długie, długie audycje. Czasem niektórzy piszą nam, że przesłuchują je mm na raty. Także po dziesięciu odcinkach prawdopodobnie i to będzie gdzieś w okolicach chyba świąt, zrobimy sobie pauzę....
Yy, ale debaty nie znikną, powrócą w drugiej serii i tam zajmiemy się tematami, które były markowane, takie jak na przykład Ranczo Skinwalker'a. Przyjrzymy się kilku nowym hipotezom, takim jak, yy, kotły na Syberii, takim jak Bigfoot i UFO, takim jak, yy, co tam jeszcze mieliśmy? Już nie pamiętam.
Mieliśmy tych tematów mnóstwo. UFOisowe, Piotrze. O, właśnie! UFOisowe, jakkolwiek to brzmi. Także wtedy, w drugiej serii debat ufologicznych, w drugiej serii Nowej fali zajmiemy się tymi tematami. Natomiast co ciekawe, zdecydowaliśmy z chłopakami, że jeżeli zakończymy pierwszą serię debat ufologicznych, to zrobimy sobie taką serię audycji, mm, troszeczkę może luźniejszych, może już nie tak długich, ale poświęconych pewnym zjawiskom z pogranicza, o których mówi się rzadko. O których mówi się rzadko albo które z jakichś powodów przyciągnęły naszą u-uwagę. Nie będą to może takie specyficzne, konkretne audycje, na przykład na temat, nie wiem, psychokinezy i tak dalej, ale pewnych wycinków dziwności, mm, ze świata, yy, szeroko pojętego nieznanego, które chcielibyśmy wam z pewnych, yy, powodów przybliżyć. Będą to takie audycje chyba troszeczkę bardziej z drewczykiem, także serdecznie zapraszam. No oczywiście pewnie też nam się rozlokał na kilka godzin, jak to mamy w zwyczaju, ale to tyle. Może też prawdopodobnie pojawi się jeszcze jeden gość z zagranicy, ale nie chcę tu zapeszać. A naszym tematem będzie katastrofa UFO w Wirginii i pewne nowe fakty, które, które na ten temat się pojawiły. Bowiem okazuje się, że ponoć, ponoć jest film z tym brzydkim kosmitą, który tam uciekł.
I to by było na tyle. Marku, dziękuję wszystkim za uwagę i do usłyszenia za tydzień o tej samej porze. A mówi te słowa do Państwa prowadzący rozmowę Piotr Cielębiaj z Nieznanego Świata. Naszym dzisiejszym gościem specjalnym był badacz, publicysta, znany również słuchaczom Radia Paranormalium i czytelnikom Nieznanego Świata, Igor Witkowski. Byli z nami dzisiaj również: pisarz, publicysta, również współpracujący z Nieznanym Światem, autor audycji Bibliotekarium 2.0, Marek Żelkowski oraz ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej, Arkadiusz Kocik. Ee, oczywiście ponawiamy zaproszenie do mieszkańców Reszla i okolic.
Yy, będzie trzeciego grudnia o godzinie siedemnastej w Miejskim Ośrodku Kultury w Reszlu spotkanie z Warmińsko-Mazurską Grupą Ufologiczną. Z tego, co mi wiadomo, to spotkanie będzie również rejestrowane. Także jeżeli się, jeżeli wszystko pójdzie po myśli naszej i panów Arka Kocika i, i Bogusława Zabielskiego, to całkiem możliwe, że nagranie z tego spotkania za jakiś czas pojawi się na antenie Radia Paranormalium. Trzymamy kciuki. Audycję dzisiejszą jak zawsze obsługiwał stronę technicznie Marek Sęk "Ivellios", Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe, niewiarygodne. Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO.
www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl.
Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl