[00:03] - Audycja z cyklu Debaty Ufologiczne. Witamy wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie w poniedziałek 21 listopada 2022 roku. Rozpoczynamy na antenie Radia Paranormalium kolejną audycję z cyklu Debaty Ufologiczne Online, której dzisiejszym specjalnym gościem będzie znany i popularny pisarz oraz publicysta znany zarówno słuchaczom Radia Paranormalium, jak i czytelnikom Nieznanego Świata, Igor Witkowski. Będziemy dyskutować o UFO i obcych w kontekście globalnych zmian świadomości. Są z nami dzisiaj także pozostali nasi goście: Marek Żelkowski, pisarz, publicysta, również współpracownik Nieznanego Świata, a także autor audycji Bibliotekarium 2.0. Jest z nami także Arkadiusz Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Rozmowę dla państwa poprowadzi Piotr Cielebiaś z Nieznanego Świata, a ja, Marek Sęk „Ivellios”, będę obsługiwał audycję od strony technicznej. Przypomnę jeszcze tylko kontakty do Radia Paranormalium, pod którymi będziemy zbierać komentarze od państwa i pytania również. Można do nas pisać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jesteśmy także na Telegramie, na Skypie radio.paranormalium.pl.
Przypomnę, że tutaj również tylko komentarze drogą tekstową prosimy wysyłać. Nasz numer Gadu-Gadu to 36 08 80 02. Można także do nas pisać na Facebooku, na fanpage’u Radia Paranormalium pod adresem facebook.com/radioparanormalium, bądź też drogą SMS-ową pod numer 536 120 493. Myślę, że teraz mogę już z czystym sumieniem przekazać głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[02:10] - Dobry wieczór wszystkim. Naszym gościem jest dzisiaj Igor Witkowski, dziennikarz, pisarz i publicysta, autor kilkudziesięciu książek, w tym bestsellerowej serii „Instrukcja przebudzenia”, którą można nabyć w księgarni Nieznanego Świata pod adresem www.nieznany.pl. Panie Igorze, bardzo się cieszymy z pańskiej obecności w naszym programie. Mamy nadzieję, że to nie jest ostatnia wizyta, ale dzisiaj mamy bardzo konkretny temat i dzisiaj skupimy się właśnie na nim. Nim do niego przejdziemy, to takie szybkie pytanie na wstępie, bo przez lata spenetrował pan różne sfery od historii wojskowości, przez ufologię, ezoterykę, aż po socjologię i futurologię. Czy może nam pan powiedzieć, jak ocenia pan to, co obecnie się dzieje w ufologii? To rzekome ujawnienie? I drugie pytanie od razu, bo przecież zajmował się pan wojskowością, jak Wojsko Polskie odnosi się do problemu UFO? Bo zdaje się, że to jest taka tajemnica poliszynela nieco.
[03:27] - Witam, dziękuję za zaproszenie i również mam nadzieję, że to nie jest ostatni raz. Poruszył pan kwestie, to znaczy te pytania, od razu muszę przyznać, którymi można by właściwie zapełnić całą audycję, bo to są bardzo obszerne rzeczy. To znaczy, jak ja się odnoszę do tego, jak pan powiedział, ujawniania, do tego, jak ufologia ma się, może nie tyle jak ufologia ma się do zmian na Ziemi, tylko na ile zmiany na Ziemi mają odbicie w ufologii. Czy w ufologii widać jakieś zmiany w ogóle w tej chwili? I ja muszę się przyznać, że jakiś czas temu, to było parę lat temu, zacząłem myśleć o tym. Pojawiło się u mnie takie pytanie właśnie, czy kontakty z UFO, czy pojawianie się UFO, może nie ufologia, tylko to, co się dzieje generalnie gdzieś tam nad nami, czy to się zmienia w jakiś sposób i czy w związku z tym, że na Ziemi zmienia się w tej chwili wiele, jesteśmy w trakcie takiej, można powiedzieć, przemiany kulturowej, to zastanawiałem się, czy w manifestacjach UFO, czy w charakterze kontaktów, czy w charakterze pojawień się obiektów widać jakieś zmiany. Zdawałem sobie sprawę, że to jest bardzo trudne pytanie, dlatego że żeby móc na nie odpowiedzieć, trzeba mieć szerokie spojrzenie. To znaczy, to musi być oparte na dużej ilości informacji i niewielu jest ludzi generalnie na świecie, którzy mieliby tak szerokie wejrzenie w to zjawisko. To znaczy, że tak powiem, wolne od filtrów medialnych, bo pewne rzeczy są zauważane, pewne nie są, prawda? To jest na tej zasadzie, że po prostu ludzie, jak widzą UFO, to interesuje ich kolor światełek, które widzą, prawda?
Czy ile tych światełek jest. Natomiast umówmy się, że działają tu bardzo silne filtry, wynikające z tego, że ludzie pewne rzeczy są w stanie zobaczyć w tym zjawisku, a pewne nie, dlatego, że po prostu dostosowują to do swoich schematów wyniesionych z codziennego doświadczenia. Już nie będę tego rozwijał.I w związku z tym zastanawiałem się, kto mógłby odpowiedzieć na takie pytanie. Znałem dwóch takich ludzi osobiście, którzy przyszli mi do głowy i do których takie pytanie wysłałem. Pierwszy to był redaktor naczelny brytyjskiego czasopisma ufologicznego, uważanego na ogół za najlepsze na świecie: Flying Saucer Review. On się posługuje pseudonimem Harry Challenger, natomiast on się tak naprawdę nie nazywa wcale tak, dlatego że jest znanym lekarzem i nie może się posługiwać prawdziwym swoim nazwiskiem przy redagowaniu tego czasopisma, ale uważałem go za człowieka, który bardzo dobrze rozumie problem. W tym takie warstwy tego zjawiska, które nie są szerzej omawiane i nie są uświadamiane przez ludzi powszechnie. I jeszcze jeden człowiek mi przyszedł do głowy, co do którego miałem takie zdanie, że on rzeczywiście wykracza, że tak powiem, swoim wejrzeniem poza ten filtr kulturowy nasz. I obu wysłałem pytanie takie: czy zjawisko UFO się zmienia jakoś w ostatnim czasie? Tak jak powiedziałem, było to parę lat temu, nie pamiętam dokładnie kiedy.
I to, co mnie zadziwiło, troszkę zaskoczyło, to to, że obaj, nieznający się wzajemnie, odpowiedzieli to samo. To znaczy odpowiedzieli: tak, że się zmienia. Coraz mniej jest według tych ludzi takich masowych pojawień się czy można powiedzieć, takich pojawień się o charakterze ogólnym, a coraz większe znaczenie mają kontakty coraz bardziej osobiste, coraz głębsze, osobiste, utrzymywane z konkretnymi ludźmi. To jest to, co ja mogę powiedzieć i wydaje mi się to prawdopodobne. To znaczy rzeczywiście, że tak może być. Mniej jest tutaj już oddziaływań na kulturę jako całość, a bardziej są realizowane konkretne zadania. To tak, jeśli chodzi o to pierwsze pytanie. A drugie pytanie, jeśli chodzi o wojsko, to jest bardzo szeroki temat. Jeszcze szerszy. Ja miałem tą przyjemność, że ze względu na to, że byłem redaktorem naczelnym czasopisma Technika Wojskowa między innymi, to miałem pewne kontakty w wojsku.
Z tytułu różnych rzeczy, ale również dlatego, że nawet wojsko mnie sprawdzało, kontrolowało to, co my robiliśmy, bo to był precedens, jak my zaczynaliśmy czasopismo Technika Wojskowa, żeby cywile robili coś na ich poletku, więc wywoływało to dosyć żywe zainteresowanie. Ale to na marginesie mówię. Natomiast generalnie miałem kontakty z ludźmi z wojska, z różnymi i wiem o tym, że wojsko poważnie badało UFO. Dla mnie jest rzeczą śmieszną, jak występuje, gdzieś w jakimś programie telewizyjnym czy gdziekolwiek w wywiadzie, w czasopiśmie, gdziekolwiek jakiś naukowiec czy powiedzmy astronom na ogół i mówi, że „nie wiadomo”, „gdybyśmy wiedzieli” i tak dalej. To są bzdury, dlatego że to, co zebrało wojsko, to był tak porażający materiał, że przy tym taki naukowiec wyszedłby na małe dziecko. Dlatego, że to nie był tylko pułkownik Grunwald, który w Dowództwie Wojsk Lotniczych i Wojsk Obrony Powietrznej Kraju gromadził raporty na temat UFO, bo on to robił w zasadzie z własnej inicjatywy i można powiedzieć hobbystycznie, ale gromadził, troszkę tego zgromadził. Niemniej była to tylko jedna teczka. Z tego, co pamiętam, jak z nim rozmawiałem, bo trochę rozmawiałem, znaliśmy się. Kiedyś spotkałem też człowieka. To znaczy spotkałem, było coś takiego: Muzeum Techniki w Warszawie w '80 którymś roku, nie pamiętam już którym, czwartym czy szóstym, nieważne.
Spotkanie było z człowiekiem, pracownikiem cywilnym Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Ponieważ on występował publicznie podając swoje nazwisko, to wydaje mi się, że ja mogę też je podać. Nazywał się Wiesław Łuczak. Jak później się dowiedziałem, podobno był najlepszym specjalistą od radiolokacji w Polsce i to, co robiła specjalna komórka, podkreślam, w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego odnośnie UFO, to było o kilka poziomów wyżej niż to, czym zajmował się pułkownik Grunwald. Bo to, co ja widziałem, ten pan przyniósł na spotkanie część dokumentacji dotyczącej zdarzenia z udziałem UFO. Nie pamiętam, w którym roku, ale w jakimś tam '80 którymś. Na początku chyba lat 80. W Ustce nad jednostką wojskową w Ustce czy w Darłowie, ale chyba w Ustce. I on przyniósł część dokumentacji na ten temat. I to było porażające, dlatego że on był człowiekiem, który się zajmował tylko aspektem działania stacji radiolokacyjnej i na ten temat część raportu dotycząca tego aspektu radarowego spotkania.
Spotkania, kontaktu, powiedzmy. Kontakt był rejestrowany na trzy sposoby. To znaczy widziała go załoga w powietrzu śmigłowca chybaBył widziany obiekt na radarze i był widziany na ziemi przez żołnierza. Tylko część materiału analitycznego dotycząca funkcjonowania stacji radiolokacyjnej, dotycząca tego aspektu radarowego, to było coś mniej więcej wielkości połowy normalnej książki telefonicznej. To leżało na stole przede mną. Ja później rozmawiałem nawet z jednym z ludzi, który był w tej grupie z innym człowiekiem i pytałem go, czy to jest tajne, czy można do tego jakoś dotrzeć. On powiedział, że to wcale nie jest tajne wbrew pozorom, ale nie wejdzie pan i nie zobaczy pan tego. Niemniej ja wiem o rzeczach, które do wojska docierały, czy znalazły jakieś odbicie w materiałach, dokumentacjach wojskowych, które zakasowałyby wszystkich sceptyków tutaj. Nawet pułkownik Grunman opowiadał o historii takiej z lat 50., że unosił się nad jakimś terenem przez ileś godzin obiekt długości około 150 metrów. To były lata 50.
i trwała dyskusja na najwyższych szczeblach, czy patrol ma otworzyć ogień do tego na przykład. To było srebrne, podłużne, więc ktoś mógłby podejrzewać, że to był jakiś balon, prawda? Tylko tyle, że był rejestrowany na radarze i później w mgnieniu oka przyśpieszył do chyba 3600 kilometrów na godzinę. Więc tego rodzaju historie to były rzeczy realizowane na wysokim szczeblu, czasami na szczeblu międzypaństwowym, dlatego że była formacja przelatująca nad Polską, która przyleciała z NRD, a później gdzieś tam znikała nad Związkiem Radzieckim. To były bardzo poważne rzeczy. To, co wojsko zgromadziło na ten temat, to jest naprawdę inny poziom w ogóle niż to, co się ludziom wydaje generalnie i co zwłaszcza tym naukowcom sceptykom się wydaje. To tyle, co na ten temat mogę powiedzieć.
[14:33] - Czy jest pan zwolennikiem jakiejś konkretnej hipotezy na temat pochodzenia zjawiska UFO? Bo my wiemy, że ono może mieć tak naprawdę wiele przyczyn i że to jest wrzucanie do jednego worka bardzo różnych zjawisk. Rodzi się też takie pytanie, dlaczego obiekty UFO i ufonauti, mimo tej pozornie materialnej natury, zdają się wykraczać poza czas i przestrzeń i przede wszystkim oddziaływać tak bardzo na ludzką percepcję?
[15:04] - Owszem, ja się całkowicie z tym zgadzam. Unikałbym jakiegoś takiego sztywnego wpasowania wszystkiego, całości tego zjawiska w jakieś wąskie ramy, dlatego, że to zjawisko obejmuje różne rzeczy wbrew pozorom. Oczywiście dominującą cechą tego jest to, że oni mają inne podejście do czasu i przestrzeni. Ja bym powiedział, że to jest dominującą cechą. To znaczy napęd zakrzywia czasoprzestrzeń po prostu po pierwsze, a po drugie generalnie to powiedział Steven Greer. To jest taki człowiek, Amerykanin, którego też uważam za dosyć dobrze rozumiejącego szerokość tego zjawiska. On powiedział, że dominującą cechą jest to, że oni się opierają na technice wielowymiarowej i z tego wynika wiele rzeczy, na przykład jakieś zaburzenia czasu później w miejscach lądowania UFO czy jakieś inne zjawiska energetyczne. Ale to jest zjawisko skomplikowane i ono składa się z różnych rzeczy.
[16:20] - Tak. Arku, teraz prosimy o twoje pytanie.
[16:27] - Więc tak, jakiś czas temu gruchnęła taka informacja, że NASA i Pentagon mają badać, zajmować się badaniem UFO. Troszeczkę to dziwnie brzmi dlatego, że te organizacje przez 55 lat ośmieszały temat, ośmieszały świadków, robiły wszystko, żeby zatrzeć wszelkie możliwe ślady, żeby ktoś nie mógł po prostu dotrzeć do prawdy czy w jakiś sposób sensowny to wyjaśniać. Jaki jest pana stosunek do tego, do tych informacji? Czy oni faktycznie będą się tym zajmować, czy będzie to co innego? Po prostu co pan myśli? I dlaczego, jak wie pan, zmieniono nazwę UFO na UAP? Jest to, wydaje mi się, bardzo znaczące, ale chciałbym usłyszeć, jak pan się na to zapatruje.
[17:27] - Ja nie wiem. Ja się mogę podzielić podejrzeniami moimi. Natomiast generalnie rzecz biorąc, jeśli nie wiemy, jaki mechanizm działa, to najprościej jest spojrzeć na skutki i analizować zjawisko z punktu widzenia tego, jakie są jego następstwa i traktować te następstwa jako prawdopodobny cel, czy to, do czego to zmierza. Nie wiem. Przepraszam, może troszkę chaotycznie to powiedziałem, ale generalnie rzecz biorąc były różne zapowiedzi wcześniej w różnych źródłach we wcześniejszych latach, które mówiły o tym, że ludzkość będzie stopniowo przygotowywana na kontakt, dlatego że ona w tej chwili nie jest na to gotowa w ogóle. I ja jak dowiedziałem się, że tutaj pojawiły się jakieś, może nie tyle pojawiły się, bo takie informacje o takich obserwacjach były wcześniej, tylko tyle, że przedstawiono je wMedia głównego nurtu i wypowiadali się różni renomowani ludzie o tym, że to może być wiarygodne, że to może coś zmieniać. I rzeczywiście nastawienie opinii publicznej w różnych krajach zaczęło się zmieniać. Więc ja mam podejrzenie, że to jest po prostu składnik przygotowywania ludzi na kontakt. To będzie prawdopodobnie działo się na różnych polach i mogę powiedzieć też o jednym innym polu, którym się interesuję, które zaczyna powoli zmieniać nastawienie ludzi. Trzeba sobie powiedzieć, że postawa naukowców taka, że nie wiadomo, jest irracjonalna.
Chociażby odnośnie tego, co powiedziałem o wojsku. Żaden poważny naukowiec nie wytłumaczy takiego obiektu o wysokości 150 metrów, który przyspiesza w ciągu paru sekund do kilku tysięcy kilometrów na godzinę odbiciem powietrza światła Wenus w gazie bagiennym. Wyszedłby na kompletnego idiota. Całe podejście naukowców polegające na tym, że oni przyjmują założenie, że gdyby to było, to my byśmy byli tego świadomi, jest głupie. To jest po prostu głupie. Jak gdyby go zapytać: „Proszę powiedzieć, na jakich podstawach psychologicznych pan opiera to, że pan byłby świadomy tego, gdyby wyższa inteligencja istniała wokół pana?” Wyszłoby wtedy, że taki człowiek zredukowałby się do poziomu małego dziecka. Obnażyłby się, że tak powiem. Więc podejście nauki, sceptycyzm wynika z czegoś, co sobie zdradza zjawisko podobne do ideologicznych fundamentów nauki. To tak mniej więcej wygląda, więc obciąża to tylko naukę tak naprawdę. Co można zrobić w takiej sytuacji, jeśli to ma tak głębokie źródła psychologiczne, że oni tego nie są w stanie zobaczyć?
W tej chwili mamy do czynienia z pewnego rodzaju rewolucją w astronomii. Oprócz teleskopu Jamesa Webba, który został wyniesiony i który między innymi jest ukierunkowany na badanie odległych planet, będą inne, jeszcze większe i jeszcze potężniejsze teleskopy naziemne. Na przykład teleskop E-ELT w Chile, który jest w tej chwili budowany, teleskop TMT w Stanach Zjednoczonych, 30-metrowy. Ten w Chile o średnicy 39 metrów, optyczny. One będą mogły stwierdzać skład atmosfer planet wokół najbliższych gwiazd. Znaczy najbliższych, wokół tysięcy planet. Atmosfer tysięcy planet. I to się zaczyna już dziać, bo teleskop Jamesa Webba zaczyna takie wyniki przekazywać już. Jak na razie wszystko potwierdza to, że Ziemia nie jest planetą wyjątkową. W tym sensie, że planety są w kosmosie czy w naszej galaktyce powszechne.
Coraz bardziej okazuje się, że są podobne do planet w Układzie Słonecznym i w ciągu najbliższych kilku lat zaczną docierać też takie sygnały, które będą otwierać ludzi czy naukowców na możliwość istnienia życia poza Ziemią. Dlatego, że w momencie, kiedy będą odkrywane gazy w atmosferach planet, które będą coraz bardziej przypominać atmosferę Ziemi, ich nastawienie zacznie się zmieniać. To będzie też inny kierunek, który będzie stopniowo otwierał ludzi na tą możliwość. Ktoś mógłby zadać sobie pytanie, dlaczego właściwie ludzkość ma być otwierana na coś takiego? Podejrzewam, że obce cywilizacje traktują to jako jedno z narzędzi wpływania na Ziemię. W ten sposób bardzo łatwo by było obalić pewne mity, jakimi Ziemia czy ziemianie żyją, prawda? To by było jedno z potężniejszych narzędzi, więc ja myślę, że dlatego ich interesuje kwestia kontaktu i przygotowywanie ludzi na to.
[23:06] - Marku?
[23:09] - Ja chciałbym nawiązać troszeczkę do historii, bo kiedy prześledzi się zjawisko UFO, przynajmniej to oficjalne, już zostańmy przy tym, gdzie UFO nazwano UFO, to właściwie śledząc to zjawisko historycznie, jesteśmy też świadkami historii manipulacji. Ta manipulacja odnośnie UFO, odnośnie tego, co UFO niesie na swoich pokładach. Te manipulacje się zmieniały. W różnych latach wyglądały różnie. Ja chciałbym zapytać-
[23:43] - Przepraszam, mogę wejść w słowo na sekundę?
[23:45] - Jasne, oczywiście.
[23:46] - To widać chociażby po tym, jak były relacje utrwalane w postaci jakichś tam drzeworytów na przykład ze średniowiecza, prawda? Gdzie widziano w tym manifestacje jakieś boskie lub diabelskie, ale nie kosmiczne w naszym rozumieniu. Więc to po prostu świadczy o tym, że jest to odbiciem tego, jak w ogóle ludzie widzą rzeczywistość w danym epoce, prawda?
[24:06] - Jasne, ale ja już dlatego podkreśliłem, że szczególnie interesuje mnie ta oficjalna historia UFO. I tu też zmieniało się, co się zmieniało? Zmieniało się podejście do manipulacji, bo ta manipulacja odnośnie zjawiska UFO właściwie była obecna przez cały czas. Zmieniały się tylko sposoby tej manipulacji. Chciałbym zapytać, dlaczegoJak pan sądzi, dlaczego prawda o zjawisku UFO, jeśli w ogóle jest znana, ale w ogóle o UFO, jest przedmiotem manipulacji? Dlaczego to się tak odbywa, a nie inaczej?
[24:46] - Nie wiem, co pan rozumie przez manipulację, ale dobrze-
[24:49] - To już doprecyzuję, bo myślę, że dobrze będzie doprecyzować. To znaczy, że podaje się do wierzenia społeczeństwu wszystko praktycznie. Tak zwana oficjalna nauka gotowa jest nam zaserwować wszystko. To się zmienia z czasem, ale dosłownie wszystko, byleby tylko nie powiedzieć, że to jest jakieś zjawisko, którego nie ogarniamy, które być może sięga gdzieś dalej poza Ziemię, które może jest związane z przybyszami i tak dalej.
[25:18] - Tak. Ja bym tego nie nazywał. Oczywiście to jest faktem. Tylko nie wiem, czy nazwa manipulacja jest tutaj najlepsza. To jest po prostu odzwierciedleniem psychologicznych ram percepcji rzeczywistości. Percepcja rzeczywistości przez ludzi bardzo się zmieniała na przestrzeni dziejów, prawda? W epoce kamiennej, przykładowo, ludzie widzieli rzeczywistość i zjawiska naturalne krańcowo odmiennie od tego, jak widzą dzisiaj, a w przyszłości będą widzieć też inaczej, niż widzą dzisiaj. To nie jest tak, że my osiągnęliśmy szczyty. Za każdym razem, gdy stykamy się z czymś wykraczającym poza normalną rzeczywistość codzienną, to na jaw wychodzi prawda o tym, jakie możliwości percepcji człowiek ma i na jakim poziomie rozwoju naprawdę jest. Ludzie nie są w stanie pojąć inteligencji, która znacznie wyprzedzałaby ziemską.
W zasadzie trudno znaleźć w ogóle w literaturze fantastyczno-naukowej wizje sensowne tego, jak może wyglądać cywilizacja, powiedzmy, za milion lat. Czegoś takiego nie ma. Ludzie, tak jak w starożytności, widzieli bogów jako odbicie siebie samych. Panteony bogów były pełne intryg najzupełniej ziemskich. To tak samo dzisiaj. Tak jak powiedziałem, ludzie, jak się stykają z UFO, to zwracają uwagę na to, jakimi kolorami miga, jak szybko leci. Natomiast głębszych tematów typu: dlaczego ono tu jest w ogóle? Raczej nie jest to rozważane, dlatego że wymagałoby w zasadzie spojrzenia na nasz świat czy na naszą kulturę z zewnątrz, żeby tego rodzaju rzeczy zobaczyć. To jest niemożliwe psychologicznie. Poza tym ludzie tego nie chcą, dlatego że każde takie wyjście poza ich program, jaki oni odgrywają, powiedzmy sobie szczerze, tak to wygląda, jest bolesne, dlatego że to burzy pewne wyobrażenia i ludzie tego nie chcą.
I z tego wynika ta manipulacja. Tak jak powiedziałem, to, w jaki sposób nauka to widzi, a w zasadzie nie widzi czy nie chce widzieć, zdradza bardzo czytelnie ograniczenia, jakimi to zjawisko się rządzi. W zasadzie najciekawszą rzeczą w całym tym zjawisku UFO jest właśnie ukazanie psychologicznych ograniczeń percepcji, jakie ma człowiek. I to tym rządzi. I to wychodzi pod postacią tego, co pan nazwał manipulacją. To jest prawda o człowieku tak naprawdę, którą w tym zwierciadle niezwykłym widzimy.
[28:25] - Ja bym chciał zapytać jednak o tę smutniejszą prawdę o człowieku, bo pytając o manipulację, miałem też na myśli tych, którzy świadomie wprowadzają ludzi w błąd co do zjawiska UFO.
[28:39] - Ja myślę, że to wynika ze strachu przede wszystkim, jak często w tego rodzaju sytuacjach. Są tacy, którzy wiedzą. Oni nie wszystko wiedzą i nie wszystko z tego rozumieją. I właśnie dlatego boją się tego. I wydaje im się, że ograniczanie, powiedzmy, przepływu informacji niesie ze sobą jakieś korzyści. Tak naprawdę nie niesie żadnych korzyści. Jest to po prostu ich instynkt samozachowawczy, który w tym widać. Ale ja myślę, że to nie ma żadnego sensu, dlatego że to jest próba panowania nad czymś przez dziecko, które nie do końca rozumie. To zjawisko znacznie je przewyższa i nie ma znaczenia to, czy ktoś się takimi dziecięcymi zabawami zajmuje tutaj, dlatego że ono i tak będzie robiło to, co będzie robiło. Nie wiem, czy jasno powiedziałem, ale w każdym razie wydaje mi się, że tutaj wychodzą na świat jakieś atawistyczne, dosyć pierwotne zachowania ludzi po prostu, którzy tak jak w czasach prehistorycznych, jak się stykali z czymś, co wykraczało poza ich schematy bardzo wąskie, zaczynali się zachowywać irracjonalnie albo zaczynali tańczyć w kółko wokół tego.
Ja traktuję to mniej więcej w takiej kategorii.
[30:10] - Przypominamy tym słuchaczom, którzy do nas dołączyli, że naszym gościem jest dzisiaj Igor Witkowski, autor kilkudziesięciu książek, w tym bestsellerowej serii „Instrukcje przebudzenia”, które można nabyć w księgarni Nieznanego Świata: www.nieznany.pl. Oczywiście potem wszystkie odniesienia do książek pana Igora znajdziecie w podpisach.
[30:36] - Tutaj w opisie audycji. Natomiast ja bym tutaj się chciał odnieść do tych psychologicznych barier, które są nałożone na ludzkość. One chyba samo z siebie są nałożone przez religię, przez edukację. I pytanie, czy ta liczba ludzi, którzy mają świadomość istnienia obcych, którzy przetrwaliby jakoś ten szok związany z kontaktem, ma w ogóle jakieś znaczenie? I kolejne pytanie już od razu drugie: co się zmieni w naszej świadomości jako gatunku, jeżeli astronomowie kiedyś odbiorą to przysłowiowe kosmiczne cześć? Bo wielu astronomów podkreśla właśnie to, że pierwszym sygnałem o istnieniu obcych, na jaki możemy natrafić, będzie właśnie sygnał odebrany przez radioastronomów. Nie trzeba tutaj być specjalistą, żeby do takiego wniosku dojść, patrząc na to, jak te postępy na polu astronomicznym są jednak powolne. I chyba jeżeli odsunie się na bok tą hipotezę, która mówi, że obcy już tu są, to ta druga, w miarę taka akceptowalna przez naukę mówi właśnie, że najszybciej to dowiemy się od nich, jeżeli kiedyś zachowywali się tak jak my, czyli jeżeli wysłali w kosmos jakiś sygnał. Ale ja się tutaj rozgadałem. Oddaję panu głos.
[32:15] - Ilość ludzi, która otwiera się na taką rzeczywistość, że nie jesteśmy sami we wszechświecie, ma znaczenie. Ale tu trzeba sobie zadać pytanie, jakie znaczenie ma w ogóle uświadomienie sobie ewentualnie kontaktu czy dowiedzenie się o kontakcie, czy o tym, że konkretne inteligencje pozaziemskie są. To jest temat na dłuższą spekulację, ale tak skrótowo rzecz ujmując, to wydaje mi się, że miałoby to znaczenie głównie o tyle, że ujawniłoby... Inaczej może powiem. Wyobraźmy sobie taką sytuację: za kilka lat, za pięć lat na przykład, czy za sześć, czy dziesięć wszystko jedno, jeden z tych nowych gigantycznych teleskopów zdolnych do badania obcych planet stwierdza z dużym prawdopodobieństwem, a już jesteśmy bardzo blisko tego, że jest planeta, gdzie prawdopodobnie istnieje życie. Powiedzmy. Dlatego, że stwierdzenie tego będzie możliwe i będzie można przebadać tysiące planet wkrótce pod tym kątem. I wtedy zaczynają się mnożyć artykuły, powiedzmy w prasie, zaczyna się mówić o tym w telewizji, że życie poza Ziemią prawdopodobnie istnieje. I od tego momentu będzie wystarczyło poczekać troszkę czasu, aż ludzie dojrzeją, przetrawią to, powiedzmy, i zaczną mówić o tym, że w kosmosie życie jest. Jeśli powiedzmy 10 lat, czy 20, czy 50 lat świetlnych od Ziemi prawdopodobnie istnieje życie, to biorąc pod uwagę wielkość świata czy naszej galaktyki nawet.
I tu się zacznie rozbudzanie wyobraźni, że tak powiem. I w tym momencie ludzie zwrócą uwagę na to, że właściwie to my wszyscy wiedzieliśmy już o tym, że cywilizacje pozaziemskie są, dlatego że od czasów starożytnych, od epoki kamiennej na rysunkach naskalnych UFO było przedstawiane, prawda? Więc to będzie kwestia przełamania tej bariery psychologicznej. A co z kolei będzie z tego wynikało? To jest odrębne pytanie, prawda? Będzie przede wszystkim wynikało to, podejrzewam z dużą dozą prawdopodobieństwa, że ludzie sobie uświadomią wtedy, że mają określone ograniczenia percepcyjne i że istnieje coś takiego w ogóle jak ewolucja psychiczna. Jeśli oni od tysięcy lat stykali się z obcymi cywilizacjami, a nie byli w stanie sobie tego uświadomić, prawda? I z tego z kolei łatwo sobie można wyobrazić na tej podstawie, że po tym z kolei będzie refleksja na ten temat, na czym w ogóle polega rozwój człowieka i że tutaj tego rodzaju czynniki odgrywają w tym rozwoju jakąś rolę. Prawda? I to będą rzeczy, które wbrew pozorom będą przebudowywać bardzo dużo, jeśli chodzi o rozwój w ogóle człowieka, to znaczy uzmysłowienie sobie przez niego tej szerszej rzeczywistości.
I tak naprawdę można powiedzieć w sumie, że będzie stanowiło to wszystko rewolucję. Ale tak jak powiedziałem, będzie to proces dosyć skomplikowany.
[35:44] - Arku? Właśnie chciałem kontynuować tutaj, bo mieliśmy już kiedyś tak, że prezydent Clinton wystąpił z taką informacją, że w kamieniu, meteorycie, który pochodzi z Marsa, odnaleziono skamieniałe ślady życia. Później oczywiście zaprzeczano temu. Co by właśnie było, gdyby, jak pan przewiduje, wystąpił teraz prezydent Stanów Zjednoczonych, bo wszyscy się tego spodziewamy, na trawniku przed Białym Domem ogłosił, że właśnie mamy kontakt z obcą cywilizacją. Jest on bezsprzeczny. Na razie nie potrafimy przewidzieć, w jakim celu oni się do nas zbliżają. Jeżeliby się zbliżali. I co dalej? Jakby zachował się system, w którym żyjemy? Jakby się zachowały religie?
I w ogóle na ile by się zmieniło nasze życie takie zwykłe, codzienneNa skutek takiej informacji.
[36:47] - Ja sobie akurat nie wyobrażam, żeby jakakolwiek cywilizacja obca skontaktowała się z którymś z ziemskich rządów, dlatego że oni uważają, że to jest relikt przeszłości, który będzie musiał odejść niedługo. Oni realizują strategię przebudowy percepcji człowieka właśnie przez pokazywanie takich rzeczy, o których powiedziałem. Ale już nie będę w to wchodził. Natomiast co by się zmieniło? Tak jak powiedziałem już wcześniej w odpowiedzi na wcześniejsze pytanie, że zainicjowany zostałby ciąg wydarzeń, który doprowadziłby do tego, że człowiek zacząłby widzieć rzeczywistość szerzej i przede wszystkim siebie zacząłby widzieć inaczej, swoją historię, przyszłość. Byłoby to analogiczne do przejścia od średniowiecza do renesansu.
[37:45] - Tak, ale jakby się zachowały religie? Przecież religia, obojętnie co o niej myślimy, w jakiś sposób jest taką sygnaturą społeczeństw. Prezydenci Stanów Zjednoczonych przysięgają na Biblię, w innych państwach najważniejszą książką jest Koran i tak dalej. Jakby te państwa się zachowały, jakby społeczeństwo tych państw zachowało się w obliczu tego, że występuje, może być to przewodniczący Narodów Zjednoczonych z taką właśnie informacją, że jesteśmy pewni, że mamy sygnał od obcych i to obcy byli tutaj, u nas od początku, od pradziejów.
[38:32] - Tak jak powiedziałem już, to na pewno nie będzie wyglądało w ten sposób, że jakiś prezydent amerykański czy inny wyjdzie z takim oświadczeniem. Dlatego, że oni, po pierwsze nie byliby skłonni do wygłoszenia tego rodzaju oświadczenia, dlatego że w ich optyce ono im się kojarzy z utratą władzy. Oni się nie mogą przyznać do słabości, do tego, że okłamywali społeczeństwo. Wydaje mi się. A po drugie, jeśli chodzi o religię, to religie są systemem najskuteczniej blokującym, ograniczającym percepcję człowieka. Bo obowiązuje w nich taka zasada, taka logika w cudzysłowie, że prawdą jest to, co chcemy, żeby było prawdą, prawda? I być może właśnie widzimy, ja jestem tego pewien, ale na użytek audycji powiedzmy, że być może, widzimy załamywanie się, słabnięcie religii. Religie są bliskie kolapsu. To znaczy mowa tu nie tylko o chrześcijaństwie, dlatego że zauważmy, że na przykład w Iranie wybuchły i trwają w dalszym ciągu rozruchy, zamieszki antyislamskie, co jeszcze niedawno byłoby rzeczą niewyobrażalną, prawda? I być może jest to właśnie składnikiem, to znaczy słabnięcie, erozja, rozpad religii od środka być może jest właśnie częścią strategii przygotowywania ludzi do kontaktu, dlatego że z takimi ograniczeniami, powiedzmy percepcjyjnymi czy z takimi łańcuchami ciągnącymi percepcję człowieka w przeszłość archaiczną, jakikolwiek kontakt nie miałby w ogóle sensu z takimi ludźmi, bo oni i tak zobaczyliby to, co chcieliby zobaczyć.
To znaczy skrótowo podsumowując moją odpowiedź, być może właśnie dlatego religie się załamują.
[40:58] - Tak, dzisiaj miał miejsce taki symboliczny gest w czasie meczu Anglia-Iran. Coś, co było chyba nie do pomyślenia nigdy, kiedy irańscy piłkarze, z tego, co pamiętam, nie odśpiewali hymnu. I to miał być protest przeciwko właśnie temu, jak rząd Republiki Islamskiej traktuje kobiety. Myślę, że parę lat temu to by było w ogóle nie do pomyślenia w takim kraju.
[41:27] - Tak, nikt by nie uwierzył. Tak jak zresztą, powiedzmy pięć lat temu nikt by nie uwierzył, że polski Kościół będzie przodował na świecie, jeśli chodzi o tempo utraty wpływów, prawda? Nikt by nie uwierzył w coś takiego.
[41:44] - Tak.
[41:45] - Ale może zostawmy tematykę religii.
[41:47] - Z drugiej strony mamy przecież też Kościół niemiecki, który idzie w zupełnie drugą stronę i jest tak jakby kilkadziesiąt lat, jeżeli chodzi o mentalność, w przód i tam już podjęte są pewne próby reform, na które papież Franciszek odpowiada bardzo dziwacznie, bo z jednej strony przecież na nie się godzi, a ostatnio powiedział, że się jednak nie godzi. To też jest w ogóle ciekawy papież i to, jak on podchodzi do kwestii życia pozaziemskiego, bo ta jego wypowiedź o tym, że ochrzciłby kosmitę, nie jest jedyną pokazującą, w jaki sposób Watykan może się przygotowywać do tej bomby, jaką będzie ogłoszenie życia pozaziemskiego. Takie pytanie może szybkie: czy to będzie bomba dla Watykanu, czy może po prostu to odkrycie, potwierdzenie istnienia obcych inteligencji?
[42:46] - Mhm.Obawiam się, że w momencie, kiedy taka informacja zacznie być przez większość ludzi traktowana jako wiarygodna, to wtedy Kościoła dawno nie będzie. Takie mam wrażenie.
[43:05] - My mamy przeznaczoną jeszcze specjalną debatę na te problemy: religia a obcy. Dlatego, że to jest tak rozległy temat. Nagle się okazało, że prawdopodobnie ci obcy, jeżeli przebijemy się przez te wszystkie oświadczenia Pentagonu czy NASA, istnieją, a religie, które miały przecież upaść, bo taka była jedna z wiodących hipotez, że jeżeli się okaże, że obcy istnieją, to religie upadną. O tych obcych cały czas się mówi, a religie jako tako, ale jednak ciągną. Ale to inna kwestia. Marku, teraz twoja kolej.
[43:48] - W wielu publikacjach, wypowiedziach powołuje się pan na przekazy, channelingi, czasami na proroctwa. Ja chciałbym zapytać, w jaki sposób dla własnej potrzeby, dla potrzeby książek, które pan pisze, weryfikuje pan te przekazy chociażby? Jak odróżnić, odsiać ziarno od plew w tym wypadku? Bo to jest jednak chyba trudno uchwytne.
[44:21] - Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, dlatego że sprawa wygląda w ten sposób, że podstawą odniesienia czy weryfikacji jest to, co ja wiem i jak ja sobie wyobrażam, jak rozumiem strategię wyprowadzenia, ukazania ludzkości jej ograniczeń, które w tej chwili osiągnęły już bardzo niebezpieczne stadium. Pod tym kątem zwracam uwagę, czasami po prostu przytaczam jakieś fragmenty różnych przekazów, które to potwierdzają, ale to wynika z tego, co ja wiem na temat tego, w jaki sposób ludzkość można zmienić i dlaczego ta ludzkość może zostać zmieniona. Trudno odpowiedzieć na to dwoma zdaniami, ale generalnie rzecz biorąc ja przyjmuję i mam podstawy, żeby to przyjmować, że w kosmosie, a przynajmniej w naszym najbliższym otoczeniu kosmicznym, obowiązuje pewna zasada wspierania rozwoju i wyprowadzania słabiej rozwiniętych cywilizacji z pewnych pułapek, tak jak ta, w której nasza się znalazła. Dlatego, że gdyby tego nie było, gdyby kosmos nie był ukierunkowany na wspieranie życia, rozwoju, to w ogóle by w nim nie było życia. Dlatego, że przecież każda cywilizacja im bardziej się rozwija, tym większe uzyskuje potencjalne możliwości niszczycielskie. Gdyby takiej presji nie było, to dawno życie by się powybijało we wszechświecie. Więc na tej podstawie zakładam i jest to, można powiedzieć, pewna wiara, że wszechświat rządzi się troszkę innymi zasadami. To znaczy właśnie, że wspiera. W związku z tym ja widzę to, co się dzieje na Ziemi i generalnie ziemską cywilizację przez pryzmat takiego planu jej rozwoju. Czasami powołuję się na różne przekazy, które jakieś szczegóły do tego dorzucają.
To tak mniej więcej wygląda. Ale to nie jest pytanie, na które mogę odpowiedzieć w dwóch czy trzech zdaniach. To jest złożony temat.
[47:14] - Zapewne jeszcze kiedyś powrócimy, bo dzisiaj nasza audycja może nie będzie, a przynajmniej pan Igor musi nas dzisiaj troszeczkę wcześniej opuścić z różnych względów. Tak że zostało nam tych pytań niewiele, ale oczywiście zapisujemy wszystkie te, które do nas napływają. Ja was oczywiście wszystkich zachęcam do tego, aby sięgnąć po „Instrukcję przebudzenia”. Tam znajdziecie odpowiedzi na wiele pytań.
[47:42] - Jeśli mogę się włączyć, „Instrukcje przebudzenia” były przygotowane pod kątem etapu, który w zasadzie już minął, takiego przygotowawczego. Teraz wkraczamy w kluczową fazę przemian i jeśli chodzi w ogóle o to, co się dzieje na Ziemi i takie rzeczy właśnie, jak uświadamianie sobie naszych ograniczeń, kontakt i te sprawy, to ja bym tutaj jednak polecił książkę „Przemiany na Ziemi jako Wrota do przyszłości”, bo wydaje mi się, że to jest moja najważniejsza książka. Jeśli mogę.
[48:15] - Oczywiście. Tę książkę również znajdziecie w księgarni Nieznanego Świata, jak też tysiące innych. Tak że zachęcam, www.nieznany.pl. Jeżeli jesteśmy już przy nieznanym świecie, to ja bym chciał pana zapytać o felieton, bo w jednym z ostatnich pisze pan o ostatnich miesiącach starego świata. Jak będzie wyglądał ten nowy świat? Czy jest w nim miejsce naprawdę o naszych stosunkach jako homo sapiens z tak zwanymi kosmicznymi braćmi albo właśnie tymi nadzorcami lub kosmicznymi pedagogami?
[48:55] - Oczywiście jeśli chodzi o samą kwestię zobaczenia czy uświadomienia sobie inteligencji pozaziemskiej, to wydaje mi się, że odpowiedziałem na to pytanie mówiąc o tym, jak to miałoby wyglądać, jak to będzie prawdopodobnie według mnie wyglądać. Natomiast generalnie to, jak ja to opisuję i to, jak ja to opisałem w tym artykule, o którym pan wspomniał, przedstawiam to jako przemiany dokonujące się w tej chwili na Ziemi. Jednak trudno chyba zanegować, że przemiany zachodzą na Ziemi. Opisuję to przez pryzmat strategii przeprowadzenia ludzkości na wyższy poziom. To znaczy, jeśli by spojrzeć na ewolucję ludzkości w ogóle jako całość, to tak naprawdę ona nie miała nigdy postaci prostej, wznoszącej się linii, tylko raczej to przypominało schodki. To znaczy są okresy, kiedy się nic nie dzieje albo okresy cofania się czy zastoju. Natomiast od czasu do czasu w historii ludzkości był jakiś przełom. Takich przełomów było wiele. Już nie będę ich tu wyliczał. Inaczej może powiem: jesteśmy moim zdaniem w tej chwili w przededniu takiego przełomu.
To, co się szykuje i to, o czym napisałem w tym artykule mówiącym o tym, że jesteśmy w tej chwili w ostatniej fazie istnienia starego świata, to miałem na myśli to, że... Muszę krótko zarysować mniej więcej cały ten plan. Dojdzie do pewnej zapaści, ogólnej zapaści cywilizacyjnej, nie tylko czysto gospodarczej, ale przede wszystkim społecznej. Ona będzie ludzi bardzo zaskakiwać, dlatego że oni nie wiedzieli, że coś takiego było w ogóle, że coś takiego się szykowało. I to zwróci uwagę ludzi, ma uzmysłowić im, że w ogóle nie rozumieli rozwoju człowieka do tej pory, jeśli dopuścili do tego, żeby człowiek się tak cofnął. Co będzie widać, jak się cofnął. Ma to doprowadzić do porzucenia dawnych schematów blokujących rozwój człowieka, które dotyczą wzorców wychowawczych, edukacyjnych, całej kultury tak naprawdę, która sprowadza człowieka do poziomu takiego, że on nie jest w stanie w tej chwili żadnego świadomego bodźca odebrać. To, co widzimy w przypadku kontaktu z UFO, że obca cywilizacja może od tysięcy lat ingerować na Ziemi na dużą skalę, a ludzie i tak nie będą w stanie sobie tego uświadomić, jest dosyć wymownym przykładem ograniczeń. To samo ukazuje religię, czyli duchowość ziemska, gdzie widać, że ta duchowość jest oparta na jakimś mechanizmie kompletnie irracjonalnym i jakiekolwiek zderzenie z rzeczywistością ujawnia jej niereformowalność i ona się zaczyna niszczyć od środka. To też nie świadczy o tym, że poziom rozwoju człowieka jest wysoki.
Jest coś takiego jak ewolucja psychiczna ludzkości. Coś, czego ludzkość w ogóle nie rozumie w tej chwili, nie przyjmuje do wiadomości i wydarzenia, jakie będą się rozgrywać wkrótce, w najbliższych miesiącach czy w 2023 roku, moim zdaniem, mają to ukazać i mają być takim zimnym prysznicem. Ja to wszystko opisałem w książce, tak jak powiedziałem, „Przemiany na Ziemi jako powrót do przyszłości”. I jak na razie ludzie piszą na przykład w komentarzach na Facebooku: „Panie Igorze, wszystko to, co pan napisał, jak do tej pory się sprawdza”. Więc na razie wszystko idzie w tą stronę, którą opisałem kilka lat temu. Wygląda to na razie dosyć spójnie. Ja wiem, że perspektywa załamywania się starego porządku może być niepokojąca, natomiast jest to tak naprawdę perspektywą oświetlaną, dlatego że gdyby ten kierunek nie został zatrzymany, który ludzkość objęła, to czekałaby ją ogólna tyrania, totalny zastój i w sytuacji cofnięcia rozwoju psychicznego człowieka do jakichś zamierzchłych etapów, gdy ma on dziesiątki tysięcy głowic jądrowych do dyspozycji, to prawdopodobnie... W każdym razie tak ta interwencja jest uzasadniana, że gdyby ten kierunek nie został zatrzymany, to ludzkość by się po prostu zabiła, by zginęła. Na tym to ma polegać z grubsza, w dużym skrócie.
[54:32] - Dziękujemy. Marku?
[54:35] - Ja nawiążę do poprzedniego pytania. Wspomniałem o tym, że nawiązuje pan w wielu wypowiedziach i publikacjach do channelingów, przekazów, do proroctw. Wśród relacji z różnego rodzaju spotkań z
[54:55] - Obcymi inteligencjami również jest mowa o tym, że nasza rzeczywistość ulegnie zmianie, że nadchodzą przemiany na Ziemi. Chciałbym zapytać, czy któryś z tych przekazów, z którymi się pan zetknął, któreś z tych proroctw jakoś szczególnie utkwiło panu w pamięci? I jeszcze jakie elementy w owych przesłaniach, przekazach, na jakie elementy zwracał pan szczególną uwagę?
[55:32] - Ja nieraz cytuję różnego rodzaju przekazy, takie, o których pan powiedział. Natomiast one nigdy nie są u mnie podstawą opisu rzeczywistości. Nie mogą być po prostu. Ja czasami dodaję wzmianki z tego rodzaju źródeł, dlatego że wydaje mi się, że one łatwiej czasami trafiają do ludzi. Natomiast u mnie podstawą analizy rzeczywistości są jednak suche fakty. To znaczy inne podejścia, ale ja cytuję zwykle w książkach dziesiątki poważnych źródeł. To są tylko uzupełnienia. I tak jak powiedziałem, powołuję się na tego rodzaju źródła, dlatego że one czasami w czytelny dla ludzi sposób wyjaśniają, pomagają mi uzmysłowić ludziom, że są pewne problemy, które trzeba rozwiązać, że ludzie mają pewne ograniczenia, że występuje coś takiego jak rozwój ludzkości, ewolucja ludzkości. I to nie jest w ogóle rozumiane w tym świecie. Jeśli ja się powołuję na przekaz, który pomaga mi uzmysłowić to ludziom, to wydaje mi się, że to nie jest nic złego, prawda?
[56:59] - Arku, teraz twoja kolej.
[57:02] - Z jednej strony mamy właśnie, tak jak pan mówi, rozwój ludzkości, z drugiej strony niechęć do kontaktu tej obcej cywilizacji z elitami. Być może dlatego, żeby nie wykorzystały tego w jakiś sposób. Z drugiej strony mamy właśnie takie przekazy od osób, które miały kontakty personalne z obcą cywilizacją właśnie na tematy ogólne, dotyczące planety, ale te osoby nie mają żadnego wpływu na to, przynajmniej do tej pory nie miały, co się dzieje. Jak połączyć te sprzeczności? Bo o wiele łatwiej jest, wydaje mi się, kierować ludzkość w rozwoju, kontaktując się bardziej z elitami. Natomiast tutaj tego nie ma. Owszem, poszerza się percepcja ludzi, którzy widzą, spotykają się z jakimiś, tak jak pan mówił, kolorowymi światełkami na niebie. Oni też w jakiś sposób ewoluują. Ale nie widzimy tych zmian na ten moment. Mówi pan, że zmiany nastąpią w najbliższym czasie.
[58:21] - To się nie dzieje na tej płaszczyźnie w ogóle. To się będzie działo. To, co się dzieje w tej chwili, to, co już widać, można powiedzieć, co się dzieje, dzieje się i będzie się działo poprzez wywoływanie pewnych zmian społecznych, przemian społecznych. Na razie na przykład to, co jest, to jest pogłębiająca się frustracja ludzi, coraz bardziej widoczny zastój tego świata, niezdolność do stawienia czoła jakimkolwiek w zasadzie wyzwaniom, narastające niezadowolenie ludzi. I to są składniki pewnego planu, który ma czymś zaowocować, ale to nie będzie się działo na tej zasadzie, że jakaś jedna osoba czy druga coś tutaj zmieni. A już na pewno nie elity rządzące. To się dzieje poza nimi, w zasadzie w sposób nieuzmysłowiany w ogóle, nieuświadamiany przez nich.
[59:31] - Panowie, jeszcze jakieś szybkie pytanie może ktoś ma?
[59:38] - Jak pan przewiduje, jak się zachowają nasze dzieci, czyli następne pokolenie? Jak to będzie w dalszym ciągu się rozwijało? W którą stronę pójdziemy jako ludzkość w tym, że będziemy już wiedzieli, że nie jesteśmy jedyni, że życie jest normalną rzeczą, która funkcjonuje w kosmosie i my tak samo jak na innych planetach, przy innych słońcach, tak samo jesteśmy my kosmitami dla nich. Kiedy nastąpi ta poszerzona percepcja? Co się zmieni tak naprawdę u nas?
[01:00:23] - To się zmieni dosyć szybko. To znaczy, to jest kwestia kilku, kilkunastu lat, kiedy będzie widać pewne rzeczy tutaj, dlatego że w momencie wprowadzenia pewnych wzorców, nowych wzorców ukierunkowanych na rozwój świadomości człowieka, na samodzielnego myślenia czy myślenia krytycznego, to efekty tego są zwykle stosunkowo szybko widoczne. W ciągu kilku, tak jak powiedziałem, do kilkunastu lat one powinny być widoczne i ludzie wolni od tych schematówPrzeszłości. Oni będą widzieć rzeczywistość zupełnie inaczej. Mogę to powiedzieć po prostu na tej podstawie, że prowadziłem takie zajęcia z dziećmi. Widziałem, jakie zmiany w nich zachodzą i one były bardzo szybko zauważalne. Nałożenie się tego na szereg przemian społecznych odnośnie kontaktu doprowadzi do tego, że w momencie, kiedy do tego kontaktu dojdzie albo raczej ludzie sobie uświadomią, że ten kontakt zawsze był, bo to jest paradoks, to mam wrażenie, że będzie to dla ludzi zwykłą, normalną, codzienną informacją. Nie będzie to wywoływało już takiego podniecenia tak jak do tej pory wywoływało. Ludzie stopniowo będą się przyzwyczajali do tego i będzie przesączać się do nich pewne przekonanie, jeśli można to tak określić, że nie jesteśmy sami. Nigdy nie byliśmy.
Zapomną o tym, co ludzie do tej pory myśleli o tym. Myślę, że w momencie, kiedy na przykład dojdzie do lądowania jakichś statków kosmicznych na Ziemi, takiego publicznego, to po prostu nie będzie to już wywoływało szczególnych emocji.
[01:02:25] - Tak. Czasami nachodzi mnie taka refleksja, że jako ludzkość może nie tak bardzo nas interesuje albo przeraża sama wizja kontaktu, ale to, dlaczego ta druga strona, skoro jest cały czas obecna, jest wycofana. Jest wycofana albo zachowuje się w taki sposób, jakby po prostu mówiąc kolokwialnie, nie chciała mieć z nami kontaktu.
[01:02:55] - Po prostu dlatego, że rozmowa z ludzkością, powiedzmy na przykład z jakimiś przedstawicielami rządów, elit, nie miałaby żadnego sensu. Dlatego, że oni nie byliby w stanie nawet zadać jakichś sensownych pytań. Po prostu nie o to chodzi. Jeśli przyjmiemy hipotezę, że wszechświat rządzi się nadrzędnym prawem rozwoju czy wspomagania rozwoju cywilizacji, prowadzenia ich od jakichś korzeni ku lepszej przyszłości, to taka rozmowa z, powiedzmy, prezydentem jednym czy drugim, czy kimkolwiek, czy jakimś profesorem niczemu by tutaj nie służyła. Po prostu realizowany jest program przemian, który ze względu na to, że ludzkość widzi bardzo niewiele, dzieje się poza świadomością ludzkości, bo ona nie byłaby w stanie sobie tego uświadomić. To jest jedyna droga. Nie pójdziemy do jakiegoś naukowca i nie powiemy mu o tym, nie porozmawiamy z nim o tym, jakie ograniczenia psychologiczne rządzą jego rozumieniem cywilizacji pozaziemskich, które tutaj są od tysięcy lat. Nie porozmawiamy po prostu. On nie będzie chciał niczego przyjąć do wiadomości. Są tutaj pewne ograniczenia psychologiczne.
To służy jego ego. To służy jakiejś ideologii nauki, dlatego że to, co widzimy, to są pewne fundamenty ideologiczne tej percepcji, których taki człowiek w ogóle sobie nie uzmysławia i nie jest skłonny w ogóle przyjąć tego do wiadomości. W związku z tym nie da się tutaj językiem racjonalnym niczego zdziałać. Trzeba wywołać, wymusić pewne przemiany. Po prostu. I tak to się dzieje.
[01:04:46] - Dziękujemy, panie Igorze, za dzisiejszą wizytę w „Debatach ufologicznych”. Ona jest troszeczkę krótsza z różnych względów, ale zapraszamy na kolejne i wtedy podejmiemy też zupełnie inne tematy. A dla wszystkich słuchaczy: my jeszcze zostajemy na antenie i spróbujemy na kilka pytań, które się pojawiły, jakoś odpowiedzieć. Przypomnę tylko, że książki pana Igora dostępne są na www.nieznany.pl w księgarni Nieznanego Świata. Dziękujemy serdecznie i polecamy się na przyszłość.
[01:05:21] - Ja również dziękuję i mam nadzieję, że do usłyszenia. Rozłączam się w takim razie.
[01:05:26] - Pozdrowienia. Audycja wywołała szereg pytań różnego rodzaju i postanowiliśmy na niektóre z nich odpowiedzieć, dlatego że pan Igor tutaj z przyczyn różnych musiał dzisiaj niestety troszeczkę wcześniej pójść. Mieliśmy bardzo dużo pytań do niego związanych z bardzo rozległą tematyką: od historii alternatywnej po starożytnych kosmitów. I oczywiście tę kwestię nazistowskiego UFO. Ale panowie, my zostajemy na antenie. Na początek może takie małe ogłoszenia duszpasterskie, do których powrócimy też na koniec. Arku, szykujesz niedługo debatę ufologiczną na żywo.
[01:06:21] - Tak, zostaliśmy zaproszeni przez Miejski Ośrodek Kultury w Reszlu do zorganizowania spotkania z Warmińsko-Mazurską Grupą Ufologiczną. Na tym spotkaniu będę ja i Boguś Zabielski. Spróbujemy zaprezentować sposób naszego działania, sposób naszych badań. Skąd się wziął pomysł na zorganizowanie się w jakimś gronie, jakie badania przeprowadzamy i jakie są efekty tego. Czyli na pewno o paru przypadkach z naszego terenu, tutaj Warmii, Mazur, Mazowsza troszeczkę, bo też tak zahaczamy. Takie najciekawsze przypadki, jakie mamy. Na pewno nie będą to wszystkie. I to, co możemy zbadać, to badamy. I w jaki sposób.Spotkanie odbędzie się 3 grudnia, tak jak powiedziałem, w Reszlu, w Miejskim Ośrodku Kultury o godzinie 17:00. Wstęp jest wolny.
Oczywiście robimy to również bezinteresownie. Zapraszamy wszystkich chętnych z okolic. Być może uda nam się nagrać to nasze przedsięwzięcie i myślę, że tutaj Radio Paranormalium w jakiejś formie, jeżeli będzie to godne uwagi, zaprezentuje czy fragmenty, czy całość.
[01:08:11] - Także zapraszamy wszystkich 3 grudnia do Reszla. Oczywiście tych, którzy są w stanie tam dotrzeć. Zapraszamy przede wszystkim lokalsów, ludzi z województwa warmińsko-mazurskiego, naszych słuchaczy, aby wpadli tam i przybyli z Arkiem piona, jak to się mówi. Ale panowie, my dzisiaj kontynuując temat, który zarysował pan Igor Witkowski, pociągnijmy tą myśl, o której powiedziałem przy tym ostatnim pytaniu. Każda dziedzina, powiedzmy naukowa i tak dalej, ma takie swoje kamienie milowe. Medycyna, technika, geografia. Uczymy się o tym wszystkim w szkole i to się składa na tak zwaną historię nauki, ewentualnie historię cywilizacji. Ale czy wy nie macie takiego wrażenia, że jeżeli idzie o dyskusję o istnieniu obcych, to tak naprawdę stoimy troszeczkę w miejscu? Czy nie jest tak, że ten Kościół jednak się nie załamie, jeżeli kosmici przylecą? Bo to jest firma, która działa dwa tysiące lat i ona z nie takimi problemami sobie radziła.
I tak naprawdę wydaje mi się, że to, co mnie osobiście najbardziej interesuje i co mnie najbardziej też momentami przeraża, to nie jest już to, czy ci kosmici istnieją, ale dlaczego od tak dawna nie chcą z nami otwarcie dyskutować? Dlaczego pogrywają z nami? Bo jeżeli sobie przeanalizujemy różnego rodzaju hipotezy, relacje, po prostu nawet jeżeli przeczytamy o tych bliskich spotkaniach, to dojdziemy do wniosku, że ta inteligencja, która stoi za tym zjawiskiem, traktuje ludzi tak troszeczkę, nie jako równorzędnego partnera do rozmowy, albo jako króliki doświadczalne, albo jako okazy w jakimś planetarnym zoo. Ja ostatnio się spotkałem z takim memem, na którym był obrazek obcego i było napisane tak: „A co jeżeli UFO to po prostu milionerzy z innych planet, którzy przylatują na Ziemię sobie pooglądać te ludzkie małpy?” Bo jeżeli chodzi o coś takiego jak ogólnoludzka świadomość i kwestia UFO, to wydaje mi się, i o tym tutaj pisze dużo naszych słuchaczy, że my tak naprawdę mamy pewną hierarchię różnego rodzaju potrzeb. I w tej wielkiej dziejowej zawierusze, także tej gospodarczej zawierusze, która się nam dzieje na naszych oczach, może być tak, że ten problem tego, czy my jesteśmy sami w kosmosie, czy też nie, będzie się wydawał mało ważny w kontekście albo na tle takich problemów jak chociażby cena energii czy cena żywności. Marku, jak się odniesiesz do tych moich przemyśleń?
[01:11:22] - Ja się po prostu zastanawiam, na ile owi obcy są od nas oddaleni w czasie. Chodzi o rozwój, jak daleko oddaleni są w rozwoju. Bo jeśli to jest, powiedzmy, dwa, trzy, cztery stulecia różnicy, nie mówię o różnicy realnej, czyli liczonej w latach, ale powiedzmy w stopniu rozwoju. Jeżeli to jest taka różnica, to jeszcze moglibyśmy sobie pogadać. Ale z tego, co opisałeś, czyli z tego braku kontaktu, jakiejś takiej obserwacji czy takiego niepalenia się do kontaktu przez obcych, można wyciągnąć wniosek, że obcy są tak daleko od nas, jeśli chodzi o rozwój, oddaleni, że po prostu nie ma z kim gadać. Mówię tu o nas, o Ziemianach. Wyobraźmy sobie często przywoływaną zresztą w różnego rodzaju opracowaniach takim obrazem. Czy ktoś z państwa kiedyś rozmawiał z mrówkami? Można poobserwować mrowisko, jak się jest w lesie. Można się nawet w jakiś sposób zatroskać o to, czy ono przetrwa, albo może coś mu zagraża.
Może by trzeba je ogrodzić. Może trzeba by coś zrobić, żeby tym mrówkom się krzywda nie stała. Ale nie sądzę, żeby ktoś z państwa wpadł na pomysł, żeby się z tymi mrówkami kontaktować, próbować porozumieć. Kto wie, czy różnica po prostu nie sięga tak daleko, że jakakolwiek, tu cudzysłów, rozmowa nie ma po prostu sensu. Możemy być traktowani jako przedmiot troski, jako przedmiot takiego spojrzenia: „Pomożemy wam”.
[01:13:30] - Ale nie jako partnerzy do rozmowy. Być może to jest źródło tego milczenia, tego, że po prostu nie ma odzewu. Tak mi się wydaje. To z kolei moje przemyślenia.
[01:13:44] - To jest dziwne. Ogólnie, jeżeli sobie przeanalizujemy te wszystkie przekazy od obcych, chociażby tydzień temu rozmawialiśmy o Pascagoula i tam wydawałoby się, że coś zupełnie czysto materialnego. Przylatują astronauci z obcej planety, którzy mają takie wyrostki w miejscu uszu, nosa i tak dalej i ich interesuje to, żeby sobie po prostu zbadać człowieka. Coś, jak my byśmy się zachowali jako ludzkość, jeżeli się wybieramy na inną planetę, to łapiemy sobie tamtejsze odpowiedniki małpy czy królika, żeby je sobie zbadać. Oni tutaj przylatują, badają, łapią tych dwóch gości nad Pascagoulą. I co? Badają ich rzeczywiście, poddają ich różnego rodzaju procedurom, ale na koniec pojawia się jeszcze przekaz: „My tu wrócimy, bo tutaj wy sobie nie dacie rady”. Jeżeli przeanalizujemy innego rodzaju bliskie spotkania, to oczywiście znajdziemy wiele takich przykładów. Chociaż takim najciekawszym jest chyba to zdarzenie z Ruwa w Zimbabwe, kiedy te dzieci, które widziały spacerujące po placu szkolnym istoty, usłyszały przekaz bardzo podobnej treści, że tutaj się coś złego na Ziemi dzieje. I wydaje mi się, że te wszystkie nasze dywagacje, jak zwykle bardzo szerokie i głębokie, należy tu postawić pewne rozgraniczenie, bo my postrzegamy ten kontakt jako coś, co znamy nawet z filmów, że przylatują jacyś kosmici, którzy są i którzy się nami opiekują.
Jeżeli rzeczywiście tak jest, to możemy liczyć, że kiedyś ten kontakt się odbędzie, tak jak właśnie mówimy, że oni przylecą, coś nam tutaj powiedzą czy nawet dadzą jakiś wymowny znak, że są. Niektórzy sugerują nawet, że takim wymownym znakiem, że oni tu są, była ta cała fala UFO, w ogóle cała epoka spotkań z UFO, która się zaczęła w roku 1947. Bo jak już mówiliśmy wielokrotnie, wtedy ktoś, kto mieszka na Ziemi razem z nami, a nie pochodzi stąd, zorientował się, że ludzie mają broń atomową i mogą sobie zrobić przy tej pomocy krzywdę. Ale jest też przecież mnóstwo innych teorii. Nikt nie mówi, że obcy to są kosmici. Nikt nie mówi, że w zjawisku UFO mamy do czynienia tylko z gośćmi z innych planet. Jeżeli się nagle okaże, że w tym wszystkim jest jeszcze jakiś inny element, na przykład spotkania międzywymiarowe czy jakieś paranormalne, to nam się robi z tego taki potworny miszmasz, że wiele osób wybiera sobie wiarę w tych gości z kosmosu, bo to jest coś, czego można się w miarę racjonalnie trzymać. A jeżeli dodamy te wszystkie paranormalne wątki, które są moim zdaniem solą zjawiska UFO i są najciekawszym elementem, to już nam się mózg robi po prostu rozczłonkowany. Ale to taka mała dywagacja. Arku, co ty sądzisz na ten temat?
Może po prostu takim najgorszym ciosem dla naszej świadomości jest to, że oni się tak potwornie do nas po prostu nie odzywają i traktują nas jak te świnki morskie.
[01:17:07] - Ciężko im się dziwić, bo gdyby się pojawiali w ten sposób, powiedzmy, 500 lat temu, to całe towarzystwo padało na kolana i modliło się do nich. Jeszcze 100 lat temu całe towarzystwo przybiegało, tak jak mieliśmy w objawieniach fatimskich, i też patrzyło się na cud słońca i zostało to mianowane cudem słońca. Postacie wszystkie, które występowały, były brane jako posłańcy z nieba i tak dalej, ale nikt nie starał się wytłumaczyć tego czy przekazać tego w takiej formie, jakiej to było, tylko przez pryzmat własnej wiary, własnej religii. Ciężko się dziwić, że w tej chwili też nie chcą, dlatego że z kolei w tej chwili, jak się pokazują, to najczęściej czeka na nich jakiś inny samolot, rakieta albo coś takiego, które chce ich zniszczyć. Do tego jeszcze, jeżeli potrafią odczytać sygnał radiowy, to wszystkie filmy o obcych są na tej zasadzie: zniszczmy ich, zanim oni zniszczą nas. Więc ciężko. Oni muszą rozumieć, że to jest kultura i to jest film jakiś taki, który został wymyślony, bo u nich po prostu tego może nie być. Mogą być bardziej pragmatyczni i na tego typu rzeczy nie wydawać energii, że tak powiem, w tej czy innej formie. Więc ciężko się dziwić, że nie chcą jakichś generalnie wielkich kontaktów. Robią to małymi kroczkami, które wydają się bez sensu, bo w sumie informacja dla jakichś małych dzieci, 10-letnich w Ruwa gdzieś tam czy w jakimkolwiek innym miejscu o tym, że ludzkość idzie w złą stronę.
Te dzieci nie mają żadnego wpływu na ukierunkowanie przebiegu rozwoju ludzkości. Zresztą trzeba by było zdefiniować, co ten rozwój tak naprawdę ma oznaczać. Czy to ma być rozwój techniczny?Czy to ma być rozwój bardziej duchowy tylko.
[01:19:51] - Ale z drugiej strony zobacz-
[01:19:54] - Niech dokończę. Zawsze przy takim spotkaniu świadek odbiera to jako przekaz bardzo ważny dla ludzkości i to spotkanie nabiera wtedy całkiem innego sensu, chociaż prawdopodobnie chodzi tylko o to, żeby tego ziemianina przebadać, a tylko zostawia się mu we wspomnieniach coś takiego, że jest to bardzo znaczący proces.
[01:20:23] - Może tak być, ale z drugiej strony co ci biedni kosmici czy ufolodzy? Co im innego zostaje? Może nie dysponują takimi zasadami, żeby zatrzymać te wszystkie patologiczne procesy na Ziemi, łącznie ze zmianą klimatu i tymi wszystkimi zjawiskami, które bardzo wpływają na człowieka. Chodzi mi o to, że dzisiaj mamy do czynienia z takimi modnymi różnego rodzaju ruchami czy zjawiskami jak influencer i tak dalej. Czyli ktoś, kto mówi, jak ma być, bo nie ma realnej siły, żeby coś zmienić. Jest mnóstwo ludzi, także w Polsce, którzy przede wszystkim mówią, jak ma być, jeżeli chodzi na przykład o zmianę klimatu. Mamy różnego rodzaju programy, które nas uczą, co robić, żeby było dobrze. Natomiast jak to się realnie przekłada na funkcjonowanie społeczeństwa czy na poprawę sytuacji? Nie wiemy. To, że wszyscy z nas będą segregować śmieci to fajnie, że będą segregować.
Natomiast pewnie w dwie sekundy taka sama ilość śmieci spływa gdzieś z Azji Południowo-Wschodniej do oceanu i nikt się tym w ogóle nie przejmuje. Chodzi mi o to, czy oni tutaj, pojawiając się, ci wszyscy kosmici, nawet jeżeli robią to zupełnie przypadkowo, nie dają nam takiego znaku: „Zróbta coś z tym, bo tylko wy możecie. My was nie zbawimy”. Na taki pomysł wpadłem. Ale też druga rzecz mi się nasuwa. Dajmy na to, że przylatują tutaj jacyś obcy, patrzą na to wszystko, mówią: „O rany, jak oni tu żyją? Trzeba coś z tym zrobić”. Pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy, ale o tym będziemy chyba mówić bardziej za tydzień w naszej kolejnej audycji. Pierwsza rzecz, jaką by należało zrobić, to wprowadzić wśród tych ludzi jakiś porządek moralny i prawny. Wymyślmy im religię i oni wtedy jakoś będą się trochę bali i może zaczną jakoś cywilizowanie żyć.
Jeżeli spojrzymy na to pod tym kątem, to zobaczymy, że ludzkość w ogóle nie rządzi się czymś takim jak racjonalność. Ten racjonalny rozwój nie istnieje dlatego, że na nasz rozwój wpływają dziesiątki różnego rodzaju kwestii. Znaczy w ogóle „nasz rozwój” to jest wielkie kłamstwo, bo wydaje mi się, że my często mówimy o sobie: „my ludzie, my homo sapiens” i tak dalej, ale tak naprawdę to mówimy tylko jeżeli się chcemy tym pochwalić. Jeżeli mówimy o czymś brzydkim, to nie wypada. I ten temat podjęli badacze z projektu SETI. Zaczęli się zastanawiać, co się stanie, jeżeli ci obcy się do nas odezwą. Bo pamiętacie, że przecież w kosmos poleciały różnego rodzaju płytki z nagraniami z Ziemi, z nagraniami dźwięków, języków, odgłosów ptaków, muzyki i tak dalej, zdjęć. Ale chyba nikt tam nie wpadł na to, żeby wysłać zdjęcie głodnego dziecka z Afryki czy obozów koncentracyjnych niemieckich i tak dalej. Pojawiło się pytanie wśród tych badaczy SETI, bo oni często się zajmują takimi kwestiami bardzo zróżnicowanymi. To znaczy oni cały czas czekają na sygnał od obcych, ale ponieważ nie mogą się doczekać, to wymyślają sobie różne rzeczy.
No i zaczęli się zastanawiać, jak się tym obcym przedstawić, co zrobić. Powiedzieć im prawdę o naszej przyszłości, czy przekazać im tą prawdę wyidealizowaną. I my chyba cały czas wierzymy w tą wyidealizowaną prawdę. Ale się rozgadałem. Panowie, pan Igor powiedział tutaj coś, co całkiem daje do myślenia, bo my w naszych programach zastanawiamy się od dawna, co się dzieje, że to UFO się zmienia. Mieliśmy przecież rzeczywiście te całe fale, kiedy latające spodki krążyły, pojawiały się, manifestowały się na różne sposoby, często pod nosem wojska. Ale to się wszystko powoli kończy. Coraz mniej mamy tych zdarzeń. Tydzień temu w audycji zapytaliśmy Filipa Mantla, dlaczego tak się dzieje, i jego wnioski były podobne. Coś rzeczywiście się dzieje.
To UFO manifestuje się w inny sposób. Ale tutaj Igor Witkowski nam powiedział, że to przejście może mieć zupełnie inny charakter. Że tak naprawdę te wielkie manifestacje obiektów latających się skończyły. Bo to wszystko, ta inteligencja, która kieruje tym fenomenem, zeszła na zupełnie inny poziom. To jest tak, jakby nowy poziom marketingu. Oni się już nie pojawiają na billboardach. Oni teraz przechodzą do klienta i pojawiają się, kontaktują się z ludźmi, żeby ten proces, którym kierują, ten plan, jaki mają wobec Ziemi realizowaćInnymi słowy, personalne kontakty zamiast wielkich manifestacji. Marku, jak do tej koncepcji podchodzisz? Czy to brzmi według ciebie jakoś chwytliwie?
[01:26:02] - Trudno mi zająć stanowisko, bo wydaje mi się, że te indywidualne kontakty, nie znam oczywiście statystyk, ale nie wydaje mi się, żeby one nasiliły się w takim stopniu, że można by mówić o przemianie jakościowej. Może ilościowo rzeczywiście to przyrasta albo nie przyrasta. Nie śledzę tego, nie wiem. Natomiast zastanawiam się, zostańmy już przy tym języku, czy strategia marketingowa, która została przyjęta, ma szansę na powodzenie, przynajmniej przy tym natężeniu, jakie jest prezentowane obecnie. Bo jednak takie manifestacje, które obserwują osoby, sporo tych osób, takie manifestacje, które gdzieś tam są zanotowane na różnego rodzaju nośnikach, mają szansę dotrzeć do wielu osób. W przypadku indywidualnych kontaktów skazani jesteśmy na relacje o tychże kontaktach. Nie wiem, czy to jakoś specjalnie buduje wiarygodność. Raczej pozostawia sceptyków sceptykami. Chyba, że to jest dopiero taki zwiad, takie badania, focusy robione, które później mają przejść w masowe indywidualne kontakty i że w tej chwili mamy właśnie badania, jak tu się z ludźmi kontaktować indywidualnie, a później nastąpi jakaś faza masowego kontaktu. Nie będziemy się mogli opędzić od kontaktów.
Trochę żartuję, ale gdyby to tak miało wyglądać, to by mnie przekonywało. Natomiast jeśliby to miało dalej trwać z takim natężeniem, to nie jestem przekonany, że dobrze odczytujemy. Raczej bym to tak potraktował, że dobrze odczytujemy intencje, że dobrze w ogóle to odczytujemy. Mnie, mówiąc szczerze, coraz bardziej podoba się to porównanie obserwatora mrowiska, które dzisiaj przytoczyłem, bo uświadommy sobie, że cały czas robimy takie założenie, że ktoś robi coś w naszym interesie, bo nas na przykład lubi albo chciałby z nami pogadać, albo w ogóle stanowimy jakąś taką atrakcję, która z czasem oczywiście, bo jeszcze nie, ale z czasem będzie nie tylko atrakcją, ale będzie partnerem. Więc uświadommy sobie, że jeżeli jakaś inteligencja wyprzedza nas w rozwoju, wyprzedza nas w ogóle o na przykład milion lat, to my sobie z nią nie pogadamy, bo nie będziemy mieli o czym pogadać. Oni natomiast mogą potraktować nas życzliwie, mogą dobrze nam życzyć i chcieć, żebyśmy nie popełniali jakichś kardynalnych błędów, które popełnić możemy. Ale to jeszcze wcale nie oznacza, że ten kontakt ma mieć charakter taki, że staniemy się dobrymi kumplami. To, że oni do nas mówią, że coś nam źle idzie albo że coś powinniśmy zrobić inaczej, to są raczej takie dobre rady. Tu analogia z mrowiskiem się nie sprawdza, bo my do tych mrówek możemy mówić różne rzeczy. One i tak nas nie posłuchają.
My możemy próbować te mrówki nauczyć żyć w takich małych domeczkach, które im zbudujemy, żeby sobie już nie żyły w tym mrowisku, tylko w tych domeczkach. Pytanie, czy te mrówki nas posłuchają? Czy one nie zdając sobie sprawy, że może życie w tych domeczkach byłoby fajniejsze, jednak zostaną przy tym starym sposobie życia w tej kupce igliwia i z podziemiami. I to im tak naprawdę pasuje. Ciągnąc tę analogię dalej, to może to mówienie do nas w różnego rodzaju kontaktach też jest trochę skazane na coś takiego, że my oczywiście powiemy: „Tak, macie rację, ale i tak zrobimy po swojemu”. Nie potrafimy dzisiaj odpowiedzieć na pytanie, jak bardzo wyprzedzają nas obcy. A myślę, że to jest rzecz kluczowa. Jeśli oni nas traktują naprawdę jak mrówki, to nie pogadamy i nie ma co w ogóle liczyć na to, że będzie pięknie. W sensie takim, że staniemy się kosmicznymi braćmi. Może być pięknie, bo oni rzeczywiście mogą nam jakoś to życie zorganizować tak, jak my byśmy od razu na to nie wpadli.
Natomiast tak jak powiedziałem, jeśli to wyprzedzenie jest nieduże, kilkusetletnie, mówię o fazie rozwoju, cały czas podkreślam to, a nie o rzeczywistym upływie czasu, to jeśli to wyprzedzenie jest niewielkie, to możemy sobie pogadać. I ja bym tak na to patrzył.
[01:31:32] - Jest taki serial oparty o dzieło Arthura C. Clarka „Koniec dzieciństwa” i tam jest to pokazane w sposób bardzo, powiedziałbym, obrazowy. To, jak my sobie wyobrażamy w ogóle kontakt z obcymi. Ja bym tutaj zwrócił uwagę na dwie rzeczy. W tych naszych powszechnie akceptowanych wyobrażeniachPobrzmiewają pewne historyczne echa. My chcemy widzieć w przybyszach z kosmosu takich pedagogów, którzy pozwolą nam uniknąć wszystkich błędów, którzy nas zbawią, którzy nam przywiozą lek na raka i tak dalej. Oni będą odpowiednikiem takich dobrych kolonizatorów, którzy się pojawią i spojrzą na to wszystko, wszystko uporządkują i może pozwolą lepiej żyć. Stąd już bardzo blisko do religii, stąd bardzo blisko do czczenia tych istot i do założenia jakiegoś ufokultu. Natomiast tak jak powiedziałeś, to jest kwestia, którą możemy rozpatrzeć nawet z dzisiejszego punktu widzenia naszej cywilizacji. Nawet wyobraźmy sobie, że jest cywilizacja, która nas wyprzedza nawet o 100 lat.
I ten postęp ich naukowy doprowadził do stworzenia nie tylko myślących maszyn, ale też do ogromnego udoskonalenia czegoś takiego jak modele komputerowe. Oni po prostu przybywając na naszą planetę mogą w oparciu o dostępne im dane stworzyć model, z którego wynika, że te istoty na przykład są skazane na zagładę. Już ich nic nie uratuje, bo z naszych prognoz to wszystko wynika. Tutaj leży pies pogrzebany, ale mimo wszystko przychodzą nam takie przypadki jak chociażby Taruva, jak inne zdarzenia, gdzie rzeczywiście dziwnym trafem świadek odbiera taką wiadomość, że coś się zbliża, coś się dzieje. Oni rzeczywiście skądś wydają się to wiedzieć. Może rzeczywiście mają takie modele komputerowe, które im pozwalają przewidzieć nasz, niestety, upadek, dlatego że w ciągu naprawdę krótkiego czasu sytuacja na Ziemi stała się nie do pozazdroszczenia. Ale ja się znowu rozgadałem. Arku, oddaję ci głos. Czy ta hipoteza mówiąca, że obcy przeszli z otwartych manifestacji do działania takiego osobistego jakoś cię przekonuje?
[01:34:36] - To działanie osobiste zawsze było. Jeżeli popatrzymy na Biblię, były tam wybrane osoby, które miały kontakt. Inne nie. Musiały zostać gdzieś tam z boku. Więc takie osobiste kontakty to jest rzecz raczej normalna. Tu raczej ja się odniósł do tego, że jesteśmy zarażeni swego rodzaju antropocentryzmem. Stawiamy siebie za wzór istnienia cywilizacji. To znaczy wszystko musi być takie, jak u nas. Jeżeli nawet ktoś tam napisał scenariusz „Gwiezdnych wojen”, to tam też w odległych galaktykach musi być król, królowa, księżniczka, jakiś zły człowiek albo jakaś tam inna postać, która strzela, zabija i tak dalej. To jest takie bardzo ziemskie, bo my wszędzie widzimy nas samych, a to niekoniecznie tak musi być.
Rozwój cywilizacji rozumiemy w sumie jako rozwój technologii u osób, których spodziewamy się, że będą jak jogini. Mimo wszystko będą zachowywać standardy cywilizacji, to znaczy grandy naukowe. I ci naukowcy mieliby tu przylatywać, badać nas, uczyć nas i coś tam jeszcze nam przekazywać, żebyśmy byli tacy sami jak oni. To tak troszeczkę jest taką trochę naiwnością według mnie. Cywilizacja wcale nie musi się opierać na kastach, na nauczaniu czegoś tam i może być pełna anarchii kosmicznej. To wcale nie musi być tak, że ktoś nas ma na siłę za uszy wyciągać z dołka, w którym jesteśmy tylko dlatego, że jesteśmy. Zrobiliśmy tak, że jest nas w tej chwili osiem miliardów. Od dłuższego czasu słyszymy, że Ziemia jest przeludniona i nie starczy nam surowców naturalnych na dalszy rozwój. Rozwój, to znaczy co? Dalsze budowanie samochodów?
Nie wiadomo czego. Tak troszeczkę dziwnie to brzmi. Jednocześnie tam, gdzie możemy się na ten rozwój, który w jakiś sposób zabezpieczy ludzkość, to znaczy ekspansję w kosmos, są wydawane marne pieniądze w stosunku do tego, co jest wydawane na rozrywkę, na filmy, na jakieś tam jeszcze inne telewizory, które w zasadzie niczemu nie służą, chociaż mogłyby służyć rozwojowi, ale służą w zasadzie do tego tylko, żeby sobiePosiedzieć z ręką na butelce od piwa i popatrzeć, jak 22 ludzi biega za piłką, którą kopie na trawniku. Jest to raczej dziwny rozwój i dziwny kierunek, którym podążamy i chyba nikt nas tak naprawdę nie będzie z tego tytułu w jakiś sposób ani żałował, ani pielęgnował za coś takiego. Mimo wszystko bardzo skandalicznie zachowujemy się, jeżeli chodzi o istoty inne na naszej planecie, więc nie możemy za bardzo wymagać od innych kosmitów, żeby nas lubili za to, że jesteśmy. Bo tak naprawdę ludzkość sobą niewiele reprezentuje. Stale wojny. Cywilizacje wcale nie muszą trwać dłużej niż nasza. Tylko my mamy taką tendencję do niszczenia tego, co wcześniej odkryliśmy w imię jakiegoś modelu rozwoju cywilizacji. Beton został zapomniany na prawie 2000 lat, więc człowiek to nie brzmi dumnie niestety.
[01:39:22] - Może być też tak, że te cywilizacje wysoko rozwinięte, jeżeli istnieją, są dość nieludzkie z naszego punktu widzenia. Ba! Być może przyszłość naszej cywilizacji jest w ogóle nieludzka i odstaje bardzo od tego, jak my sobie ją wyobrażamy. Przynajmniej przy takiej liczbie ludzi, jaka jest obecnie na Ziemi. Ale panowie, my tutaj cały czas mówimy o tych obcych, którzy mają w jakiś sposób wpływać na Ziemię. Marku, powiedziałeś, że coraz bliżej ci do hipotezy zoo tak zwanej, która mówi, że ktoś nas tam może obserwować. Obserwować, ale nie ingeruje. Obserwuje, ale nie ingeruje. My tutaj mówiąc o tym, że w ogóle jesteśmy w jakiejś interakcji z inną inteligencją, to musimy wyjść od tego, że ona coś o nas wie, że musi mieć jakieś sposoby badania nas, wyciągania wniosków. Musi mieć jakiś materiał nawet do tych swoich bardzo zaawansowanych modeli komputerowych.
I oni to robią. Skąd o nas tyle wiedzą? Przecież nie chodzą, nie pytają, nie robią ankiet jak CBOS i tak dalej. W tym roku opublikowaliśmy taką rozmowę z Robertem Leśniakiewiczem, znanym ufologiem, który powiedział dość kontrowersyjną hipotezę według mnie, że obcy za bardzo nie muszą już nas obserwować, bo wystarczy, że wejdą sobie do internetu i tam mają tyle informacji o ludziach, że w sumie już mogą się nie pokazywać, mogą nas badać z boku. Przecież muszą mieć jakieś wtyki. Chyba to jest logiczne, co nie? Albo między nami chodzą, albo posiadają między nami jakieś sondy. Przecież chodzi o to, że jakoś muszą analizować to, co się na Ziemi dzieje. My mamy do tego mnóstwo narzędzi, my jako ludzkość i tutaj znowu się odwołuję do tego bardzo pompatycznego hasła. Natomiast my posiadamy geologów, posiadamy różnego rodzaju analityków i oni operują w oparciu o konkretne dane naukowe.
Natomiast obcy jakoś by mieli to wszystko wiedzieć. Skąd? Nie wydaje wam się to dziwne, Marku?
[01:41:55] - Jakoś niespecjalnie mi się to wydaje dziwne, bo jeśli przyjmiemy, że obcy obserwowali Ziemię od dawna, to wszelkie możliwe badania, zostańmy przy geologii, chociażby geologiczne, zrobili sobie wcześniej. Kiedy był czas, że nie sialiśmy wokół Ziemi falami elektromagnetycznymi radio, telewizja i tak dalej, wtedy był czas na jakieś badania terenowe, tak to określmy. Natomiast w tej chwili, czy to przywołany przez ciebie internet, czy też po prostu śledzenie tej sieczki, która się pokazuje w telewizji, która się pokazuje w różnego rodzaju rozgłośniach radiowych, śledzenie tego, odpowiednie analizowanie, a do tego z naszego punktu widzenia dzisiaj może służyć sztuczna inteligencja albo coś, co tę rolę może pełnić. Nie wiem, co to jest u przedstawicieli obcej cywilizacji. Coś, co jest w stanie w krótkim czasie analizować to, co napływa z Ziemi, właściwie daje naszą ludzką cywilizację takim obserwatorom na talerzu. To jest tak, że znowu do tego internetu nawiązując, cała ludzka wiedza jest właśnie w internecie. Problem dla nas, ludzi, polega na tym, że spora część przedstawicieli ludzkiej cywilizacji nie wie, jak z tej wiedzy korzystać. Cały czas się nam powtarza, że skończył się czas, kiedy uczymy się pamięciowo, bo po co nam to wiedzieć? Wszystko jest w internecie. Tak, ale żeby coś w internecie znaleźć, to musimy wiedzieć, czego szukamy.
Jeśli nie mamy jakiejś dziedziny wiedzy w głowie, to nie możemy o tym myśleć. Nie możemy wymyślać nowych rzeczy, bo po prostu nic o tym nie wiemy.Tak wygląda sytuacja ludzkości w tej chwili. Bardzo wiele osób mówi: "Po co mi to wiedzieć? Przecież to jest zupełnie niepotrzebne. Nie będę sobie swojej szanownej głowy obciążał". W związku z tym refleksja na dany temat się nigdy w życiu nie ma szansy pojawić. Albo też pojawia się refleksja na poziomie takim zaniedbywalnym. Już nie chcę wyzywać tutaj w mikrofon, bo jak śledzę przemyślenia różnego rodzaju gwiazd i gwiazdeczek na temat filozofii, fizyki, ciekawych dziedzin, które nas otaczają, to są przemyślenia, musiałbym jakoś brzydko powiedzieć, to nie powiem. W każdym razie one nie są specjalnie lotne. Tak wygląda sytuacja naszej cywilizacji.
Z jednej strony cała wiedza dostępna jest w sieci, ale nie potrafimy z niej korzystać albo potrafią z tej wiedzy korzystać nieliczni. Ci, którzy wiedzą, czego szukają. Już nie będę tego rozwijał. Natomiast w przypadku obcych, którzy nas podglądają, czy jakkolwiek to określimy, być może ten problem w ogóle nie występuje. Wystarczy wrzucić to do odpowiednich urządzeń analizujących, tak to określmy, bo nie chcę używać pojęcia sztuczna inteligencja, bo ono jest nadużywane przeze mnie również. Przez jakieś takie urządzenia, które mogą to zrobić i nagle otrzymujemy wszelkiego rodzaju analizy na różnych poziomach tego, jak wygląda ludzkość, co ją kręci, co ją nie kręci, co jest ważne, co jest nieważne, co jest tendencją wznoszącą, a co jest tendencją spadkową i tak dalej. Może się okazać, że w gruncie rzeczy wiedza na temat ludzkości jest w zasięgu ręki. Tylko paradoksalnie my, ludzie, z niej korzystać nie potrafimy, a ktoś, kto nas obserwuje, już nie musi robić badań terenowych. Wystarczy, że sobie gdzieś po prostu podłączy się pod to wszystko i analizuje. Takie jest moje zdanie.
[01:46:16] - Dysponując jakimiś super algorytmami i super technologią, w sumie mogą robić wszystko. Nie bez kozery ktoś kiedyś powiedział, i to był bardzo znany pisarz science fiction, że technologia na wysokim poziomie to jest nieodróżnialna od magii. My tutaj mówimy o tym, jeżeli oni nas obserwują, jeżeli śledzą nasz rozwój, także rozwój naszej świadomości, to muszą skądś te informacje brać. Tutaj się pojawiają oczywiście abdukcje, uprowadzenia przez obcych, które mają taki ściśle raczej powiedziałbym naukowy charakter. Oni coś tam badają. Przychodzi do głowy, że badają to, jakie zmiany zachodzą w ludzkich organizmach. Gdybym był takim przybyszem, to bym się na przykład przyjrzał temu, jakie zmiany związane chociażby z oddziaływaniem różnego rodzaju chemikaliów na organizm ludzki zachodzą. To bym badał. Także wpływ smogu elektromagnetycznego i tak dalej. Przecież wiemy, że różnego rodzaju substancje, jakie spożywamy, z jakimi na co dzień obcujemy, pozostawiają ślad na ludzkich organizmach.
Jest to w pewnym sensie niewiadoma, jak to się odbije na przyszłych pokoleniach. Ale to inna sprawa. Arku, jeżeli mówimy cały czas o obcych, że oni nas obserwują, że oni coś od nas chcą, ale się nie mogą pojawić, to też przychodzi taki jednoznaczny wniosek, który pobrzmiewa w ufologii od lat, że musi istnieć jakiś plan obcych wobec Ziemi. Ty wierzysz w ten plan?
[01:48:15] - Oczywiście, że nie. Fajnie to sformułowaliście, że powinien być jakiś plan. Wszyscy oczekujemy, że jest jakiś plan, że jest to działanie jakieś właśnie zamierzone i celowe, ale takie być nie musi. Budowa człowieka nie zmieniła się od dosyć długiego czasu. Badając komórki nie potrzeba badać całego organizmu. Wystarczy przebadać komórkę i tak jak powiedzieliście tam wcześniej panowie, wystarczy dobry algorytm i można przewidzieć praktycznie funkcjonowanie tej komórki. Natomiast jeżeli chodzi o przewidywanie zachowania człowieka i właśnie to psychiczne nastawienie w przypadku właśnie spotkania z czymś nieznanym, jak się zachowamy, to jest bardzo złożona sprawa i zależy od indywidualnego człowieka. Spotkałem się parę razy z czymś takim, że osoby, które były w pewien sposób bardzo zrównoważone psychicznie i oceniające wszystko bardzo twardo, na co miały dokumenty potwierdzające możliwości na przykład kierowania autobusem czy coś takiego, ta osoba musi naprawdę być pilotem. W niektórych momentach krytycznych dostaje jakiejś zapaści i apatii i nie odbiera żadnych bodźców.
[01:50:10] - ... zewnętrznych, więc różne rzeczy się w tym spotyka. Również w przypadku kontaktu wielu osób wydaje się, że jeżeliby nadlecieli ci obcy statkiem, to by im po prostu pomachali rękami, w jakiś sposób próbowali się z nimi skontaktować. Problem jest zawsze taki, że w momencie, kiedy ci obcy próbują się skontaktować, osoby, z którymi się kontaktują, doznają jakiejś apatii albo czegoś takiego, wręcz panicznego lęku. Tutaj też ciężko powiedzieć, co tak naprawdę jest przedmiotem badań. Czy przedmiotem badań jest struktura komórkowa i budowa organizmu, czy właśnie wpływ tak ukierunkowanych badań na psychikę ludzką i zachowanie człowieka. To jest bardziej ciekawe. Natomiast obcy wcale nie muszą mieć społecznego statusu kastowego, jak to ma miejsce u ludzi na Ziemi. Mogą po prostu być zjednoczeni jedną myślą, tak jak mniej więcej grzybnie są. Podobno grzybnia w zasadzie zarządza lasem, powodując różne wzrosty roślin w zależności od tego, czego potrzebuje.
Być może na takiej bazie wyrosła cywilizacja, wyrosły postacie, z którymi mamy do czynienia i nie jesteśmy w stanie nawet ich zrozumieć, ani ich potrzeb, ani ich warunków, ani czegokolwiek od nich. Taki kontakt też nie byłby dla nas specjalnie atrakcyjny. Co by było atrakcyjne dla ludzi? Pewnie pozyskanie czegoś, żeby móc dalej skutecznie zabijać. Już nie w ramach Ziemi, a w ramach kosmosu inne istoty, o których nawet nie mamy bladego pojęcia. Tak jak to robimy gdzieś w głębi oceanów, spuszczając do nich co jakiś czas nasze odpady. Czy to będą zwykłe plastiki, czy bardziej naładowane plutonem czy czymś innym odpady radiacyjne. Ludzkość nie zasługuje chyba jeszcze na kontakt, jeszcze dosyć długo nie będzie zasługiwała. Zresztą jeżeli się przyjrzymy, nasz rozwój jest naprawdę żenujący, że tyle pieniędzy idzie tylko po to, żeby jakiś gość jeździł Bentleyem, Sportem czy coś takiego. Za te pieniądze i za takie możliwości można by było zrobić naprawdę o wiele więcej fajnych rzeczy dla całej wspólnoty.
Jestem dosyć sceptycznie nastawiony zarówno do kontaktu, jak i do tego przeobrażenia, o którym mówił nasz dzisiejszy gość. Dziękuję.
[01:53:36] - Temat tak zwanej agendy obcych czy planu obcych to jest coś, co w ufologii się pojawiało zawsze i było bardzo chwytliwe. Wiele książek zawiera w sobie to słowo: alien agenda. Dlaczego? Dlatego, że zawsze staramy się wytłumaczyć te zjawiska, których nie rozumiemy przez pewne koncepcje, które są nam bliskie. Natomiast rzeczywiście, jeżeli spojrzymy na tą ufologię pod pewnym kątem, jeżeli sobie weźmiemy do serca tę uwagę, że to wszystko może być zbiór różnego rodzaju zjawisk i tam się mogą pojawiać i kosmici prawdziwi z obcych planet, i jacyś podróżnicy w czasie, i jacyś podróżnicy w ogóle międzywymiarowi, to możemy sobie zawsze założyć, że któraś z tych opcji, któraś z tych dróg rozwoju ma szansę na realizację. Ale tak naprawdę jest to kompletny miszmasz. Powróćmy do tych obcych, którzy się nami mają opiekować lub mają nam pomóc. Tutaj jeden z naszych słuchaczy napisał: „Z kim oni się mają skontaktować, skoro Ziemia nie ma globalnego rządu?” No fakt, ale Igor Witkowski zwrócił uwagę na inną kwestię. Oni się z nami nie skontaktują, bo przede wszystkim na tym kontakcie kto by skorzystał? Nikt, a jeżeli już, to elity.
Muszę wam powiedzieć, że od pewnego czasu, i znowu zahaczę o kręgi SETI, czyli tych poszukiwaczy sygnałów od pozaziemskiej inteligencji. Sygnałów i nie tylko, bo teraz coraz częściej mówi się jednak o poszukiwaniu tych technosygnatur w kosmosie, czyli śladów działania obcych na wielką skalę. Ci wszyscy astronomowie, którzy się tym zajmują, są coraz bardziej sceptyczni, jeżeli chodzi o społeczność naukową z krajów chociażby takich jak Chiny czy Rosja. Dlatego, że o ile część tych zachodnich badaczy wymienia się doświadczeniami i informacjami, to istnieje takie przekonanie, że gdyby na przykład Chińczycy odebrali sygnał od obcych, to oni tak niekoniecznie by się chcieli podzielić. Nawet nie jest wykluczone, że ktoś taki sygnał już kiedyś odebrał. Może nawet na niego odpowiedział.Czy jest to niebezpieczne? Na pewno w jakimś sensie jest, gdyby ktoś się tak zachował. Ale trzeba mieć na uwadze to, że taki sygnał, który leci do nas setki lat świetlnych, to minie naprawdę wiele czasu, nim on dotrze do odbiorców i ci odbiorcy zdecydują się cokolwiek z nim zrobić. Nie będzie to chyba tak jak w filmie „Battleship”, gdzie ktoś wysłał wiadomość w kosmos nieopatrznie i ściągnął sobie kosmiczną inwazję na głowę. O tym oczywiście środowiska związane z SETI też mówią.
Natomiast takie pytanie, czy rzeczywiście obcy nie kontaktują się z Ziemią, bo tak naprawdę nie wiedzą nawet, z kim mówić. Z ONZ? A co to jest ten ONZ? Nawet to nie jest decydującą siłą polityczną. Z papieżem? Ale po co z papieżem, jak przecież niedługo będzie więcej muzułmanów. Może z prezydentem USA? Ale chyba Chińczyków jest więcej. Czyli jeżeli jakaś cywilizacja by się nad tym zastanawiała, to chyba by też brała to pod uwagę. Marku, jak sądzisz?
[01:57:37] - Ja sądzę, że można by to pytanie nie tyle odwrócić, co zmienić pewne akcenty w tym pytaniu. Bo może nie należy się zastanawiać, z kim oni się mają kontaktować, bo przecież nie ma z kim. A może warto pomyśleć w ten sposób, że gdyby oni chcieli się z nami skontaktować, to już znaleźliby sobie odpowiednich partnerów. Jakby ich nie było, to by sobie takich partnerów zorganizowali w jakiś sposób. Natomiast w tym kontekście warto by się zastanowić, czy oni w ogóle chcą się z nami kontaktować. I wtedy problem z kim schodzi na drugi plan, bo jeśli się nie ma zamiaru z kimś kontaktować. Teraz można snuć oczywiście dalsze pochodne teorie, bo można sobie pomyśleć, że oni się nie chcą skontaktować z tą ziemską cywilizacją, jaka w tej chwili występuje. I tu nawiązanie do tego, co mówił nasz gość. Może najpierw trzeba tę ludzką cywilizację w jakiś sposób przekształcić, nazwijmy to taką inżynierią społeczną lever heart, więc tak już naprawdę po całości i dopiero wtedy będzie z kim rozmawiać. Może w ogóle tak należałoby do tego podejść, a nie myśleć, z kim oni się powinni skontaktować teraz.
Ja tylko zwrócę uwagę, że wśród tych wszystkich opowieści, które krążą, przecież jednak są prawdziwe bądź nie, tego nie rozstrzygniemy oczywiście, opowieści o tym, że jednak z jakimiś rządami jacyś przedstawiciele kiedyś gdzieś się kontaktowali. Oczywiście najczęściej pada w kontekście tego rząd Stanów Zjednoczonych i tam różne czarne bądź też szare machlojki, które były przez ten rząd urządzane. Wiadomo, rząd USA to samo zło. W związku z tym musiał też próbować obcych przekręcić, a w każdym razie jakieś niecne miał zamiary. Ale nie jesteśmy w stanie w tej chwili tego zweryfikować, więc możemy równie dobrze przyjąć, że takiego kontaktu nie było. Mówię o oficjalnym kontakcie. Nie było i jeszcze jakiś czas nie będzie, bo po prostu to właściwie wynika, Piotrze, z twojego pytania, bo nie ma z kim gadać. A jak nie ma, to nic na siłę, proszę państwa, nic na siłę. Najpierw was zmienimy, czy tego będziecie chcieli, czy nie, a później z wami pogadamy. I tu się pojawia pewien problem, bo wymaga to założenia przez nas, że obcy wiedzą, co robią, są mądrzejsi od nas i wszystko, co nam wprowadzą, to będzie samo szczęście.
Nie mamy prawa tutaj się przeciwstawiać, nie mamy prawa myśleć po swojemu i rządzić się po swojemu. Chociaż jak to wygląda, to już dzisiaj mówiliśmy, że to nie jest fajna cywilizacja. Ale powiedzmy w ramach wolności nie mamy prawa się rządzić po swojemu, tylko oni nam powiedzą, jak to mamy robić. Ja nie wiem, czy to jest najlepszy patent do tego, żeby ludzkość to łyknęła, żeby to przyjęła. Więc może inną metodą, może nie metodą narzucania, a metodą jednak pewnej ewolucji, uświadamiania nam powoli, że może jednak jesteśmy takimi głupkami, może wioskowymi, może miejskimi, to już nieważne, ale głupkami. I że może jednak na pewne problemy naszego świata warto spojrzeć inaczej, pod innym kątem. Bo to często powtarzany taki zwrot, truizm, że postęp nie polega na tym, żeby ciągle tworzyć nowe rzeczy, tylko czasami na stare rzeczy spojrzeć pod innym kątem i wtedy nagle zobaczymy, że świat wygląda inaczej. Może to jest zadanie obcych i stąd ten brak kontaktu, brak bezpośredniego, oficjalnego kontaktu, bo w tej chwili odbywa się ta faza. I to być może wpisuje się również w to, o czym mówił nasz gość dzisiejszy. Faza pewnego przeprogramowania ludzkości, pokazania jej, że błądzi.
I teraz ludzkość albo to przyjmie, albo nie. W ogóle, jeśli to założenie jest prawdziwe, że błądzi.
[02:02:22] - Bo może my jesteśmy najwspanialsi, najlepsi i w ogóle naj. Można się kierować i takim poglądem. Niekoniecznie polecam, ale można, jak ktoś bardzo lubi. W zależności od tego, jaką ścieżką podążymy, czy chcemy się zmieniać, czy w ogóle dostrzeżemy, że można inaczej, że można rozwijać harmonijnie, że można samemu siebie nie okradać. Nie musi być tak, że człowiek człowiekowi jest wilkiem. To stare powiedzenie hobbesowskie, ale jednak aktualne cały czas. Może czeka nas rzeczywiście jakaś przemiana, ku której zdążamy, której część z nas nie chce albo opiera się, bo nie wie, na czym ona będzie polegała. I tak naprawdę nie, bo nie. Nie wiem, nie potrafię tego rozstrzygnąć, ale może to tak wygląda po prostu. Dzięki.
[02:03:21] - Mówiłem tutaj już, że ludzie opierają się na pewnych wzorcach myślenia i wydaje mi się, że jeżeli się przyjrzymy na przykład filozofii starożytnej, ale także filozofii hinduistycznej, że tam wyróżniony jest podział na ery. Ery ludzkości. Wiadomo, w filozofii antycznej mieliśmy erę żelazną, spiżową, złotą i tak dalej. W hinduistycznej mamy kali jugę i tak dalej. To sobie można przeanalizować. Ale współczesny człowiek zaczyna myśleć podobnie. My mamy wrażenie, że coś się kończy. Ezoterycy nazywają to erą Wodnika, że wchodzimy w erę Wodnika. Astrologowie mają swoje koncepcje. Tutaj osoby zajmujące się geopolityką mówią o zmianie układu sił na arenie światowej.
Każdy podskórnie odczuwa, że coś się zmienia, bo to widzimy, że coś się zmienia. Na ziemi zawsze się coś zmienia. Natomiast jeżeli popatrzymy na to globalnie, chociaż dzisiaj mało kto jest w stanie pozwolić sobie na takie spojrzenia, to wniosek jest pesymistyczny raczej, ale dywagacje schodzą na dalszy plan. Chodzi mi o to, że Marku, tutaj powiedziałeś coś ciekawego, na co zwolennicy pewnej szkoły ufologicznej mają odpowiedź. Oni nawet twierdzą, że zmiana na Ziemi nie zachodzi poprzez stresowanie ludzi, żeby myśleli w jakiś sposób. Jeżeli spojrzymy na to, co mówi na przykład doktor David Jacobs, bo on jest jednym z ludzi, którzy o tym otwarcie piszą, opierając się o relacje ludzi, którzy zostali rzekomo zabrani przez kosmitów i wykorzystani do tworzenia nowej rasy, to dowiemy się, że ta rasa już jest stworzona i jest nawet na Ziemi powoli wprowadzana. Prędzej czy później pojawi się jakaś mieszana rasa, która będzie nie tyle lepsza i wytrzymalsza od ludzkości, ale też bardziej obiecująca. To taka mała dygresja. Arku, a jak ty sądzisz, czy kwestia braku rządu ogólnoświatowego jest jakąś przeszkodą dla potencjalnych obcych? Bo wydaje się, że jest trochę racji w tym, co mówią zwolennicy projektu Blue Beam, że potencjalnymi beneficjentami kontaktu mogłyby być tak naprawdę elity.
[02:06:18] - Zawsze są elity, że tak powiem. Tylko teraz trzeba by było rozpatrzeć inną sytuację. Gdyby chcieli zmienić tak naprawdę nas poprzez propagowanie odpowiedniego wzorca, to czy nie byłoby prościej po prostu wylądować na pustyni i założyć swoją kolonię? Prędzej czy później cały świat, cała ludzkość by brała z tej kolonii przykład. Ta zmiana zaszłaby od razu niemalże. Nie wiem, czego się spodziewa nasz dzisiejszy gość. Pewnie będzie to sposób całkiem na innej płaszczyźnie. To będzie bardziej duchowa przemiana, której wszyscy się spodziewają, że taka zajdzie ze względu na zmianę, wejście w Ziemię w erę Wodnika. Nie wiem, nie jestem przekonany o tym. Ludzkość stale się zmienia.
Jedyną pewną rzeczą są zmiany. Nikt tak naprawdę patrząc na człowieka ileś tam tysięcy lat temu, który wychodził z Afryki, nigdy by nie przypuszczał, że taka postać jak człowiek jest w stanie przetrwać na północy, gdzie potrzebne jest ubranie, którego ten nie miał, nie umiał wytwarzać, gdzie są inne warunki, gdzie jest śnieg, gdzie można zamarznąć. A jednak tu właśnie na północy działa i zawsze działała najprężniej cywilizacja. Jakiś tam rozwój był cywilizacyjny, to znaczy cywilizacyjny pod kątem rozwoju technologicznego. Duchowo to już było różnie.To warunki w zasadzie nas stworzyły takimi, jakimi jesteśmy. Czy przylot obcych zmieni nas? Pewnie z początku tak, ale później będzie na pewno jakiś opór i dążenie do tego, żeby nas jednak zostawili w spokoju, bo my tu idziemy swoją własną ścieżką. To będzie raczej ból elit o utratę swoich stanowisk i swojego sposobu życia. Tylko czy ci obcy chcieliby to zrobić? Rozumiem, że chcieli mieć wpływ na to, jeśli stosowaliśmy nagminnie, rozszczepialiśmy jądro, wybuchy bomb atomowych czy wodorowych, bo być może one faktycznie w wszechświecie tworzą jakieś zagrożenie dla innych nacji.
Ale gdy to się skończyło, to w zasadzie spadła ilość obserwacji tak naprawdę. Być może dojdzie do tego kontaktu. Tylko właśnie z kim? Ciężko jest powiedzieć. Najlepiej by było dla świata zachodniego, żeby to był trawnik przed Białym Domem, mimo wszystko. Być może lepszą lokalizacją byłby Paryż, ale raczej wątpię. Jeżeliby były to Chiny i przekułoby się to na wzorzec zachowania i rządzenia w Europie, to raczej byśmy mieli do czynienia z krwawą wojną o wolność i tak dalej. Żaden scenariusz nie jest dobry, więc dla dobra ludzkości najlepiej, gdyby się z nami nie kontaktowali w ten sposób albo w ogóle, i po prostu pozwolili nam zakończyć żywot tej cywilizacji w sposób możliwie bezbolesny. Tak niestety to wygląda na ten moment.
[02:10:59] - Czasami, może nawet nie czasami, ale praktycznie każdy z nas zawsze codziennie mówi i odbiera świat na swój własny, indywidualny sposób. Ale on też jest ukształtowany przez naszą kulturę i tam, gdzie żeśmy się urodzili. W dzisiejszym programie mówimy o tym, jakie ewentualnie zmiany dla świadomości miałoby to odkrycie obcych czy wejście z nimi w kontakt. Ale czasami mi się zdaje, że patrząc na ogrom kultur na Ziemi, tego, w jaki sposób one postrzegają świat, ogrom mentalności, to my wcale nie musimy lecieć na inną planetę, żeby zetknąć się z inną inteligencją. Może nie z inną inteligencją, ale to poczucie zetknięcia z obcymi możemy sobie zafundować na Ziemi poprzez tak zwany szok kulturowy. I może to jest powód, to ogromne zróżnicowanie, ten brak jednej instancji, która by reprezentowała całą Ziemię. Jest to powód, który jakoś zatrzymuje albo zatrzymałby hipotetycznie obcych przed kontaktem z ludzkością. Ja to mówię oczywiście z czystej perspektywy własnej, ziemskiej, bo my tak naprawdę nie wiemy, co się stanie i nie mamy pojęcia, jak jest. Nie oszukujmy się, ale to może być jedna z przyczyn. Kto wie?
Panowie, dwa ostatnie pytania nam zostały, które mi przyszły do głowy, które padły tutaj ze strony słuchaczy, bo oczywiście jesteśmy kształtowani przez edukację w dużym stopniu. I teraz takie pytanie dość kontrowersyjne i może nawet dość osobiste. Każdy z nas uczy się przez tych dobrych kilkanaście lat. Czy zetknęliście się w ogóle w szkole z takim problemem jak dyskusja o innych planetach, o obcych, o tym, jak to może wpłynąć na nasze funkcjonowanie? Ja muszę powiedzieć, że ja się zetknąłem z tym na studiach u jednego z wykładowców. Muszę też się przyznać, że Instytut Historii na mojej uczelni to było bardzo ezoteryczne środowisko. Byli tam czytelnicy „Nieznanego Świata” i do dzisiaj są, i można było z nimi naprawdę porozmawiać o wielu ciekawych rzeczach. Skutkiem było to, że napisałem swoją magisterkę na temat Swedenborga, który jakoś z tymi wyobrażeniami innych światów jest związany, ale tam też pierwszy i ostatni raz się w zasadzie zetknąłem na tej uczelni z czymś takim, żeby ktoś w ogóle mówił o czymś takim, że przylot obcych może coś zmienić. W zasadzie to było tylko chyba jedno zdanie, ale mimo wszystko pan profesor je w jakiś sposób zaakcentował i wygłosił. Ale wcześniej tematy w ogóle nie były poruszane, nawet jeżeli chodzi o taki przedmiot jak astronomia.
Przecież chyba była fizyka i astronomiaW szkole to ograniczało się do nauczenia się listy planet na pamięć i bye bye. Czy wy sądzicie, że w ogóle jest miejsce na dyskusję taką, jak dzisiaj prowadzimy gdzieś w murach szkoły? Czy to by Marku było poczytane za jakąś herezję? Bo przecież jak podkreślałeś wielokrotnie, w Polsce ta sfera uznawana jest nie tylko za science fiction, ale za coś, co w ogóle nie powinno gościć wśród tak poważnych dziedzin jak chociażby te nauki akademickie.
[02:15:13] - Ja powtórzę: poważni ludzie takimi sprawami się nie zajmują. Taki przekaz otrzymywałem przez lata, bo ja byłem wariatem, który od czasów podstawówki starał się nauczycielom, ale też swoim rówieśnikom pokazać, że można o tym rozmawiać. Że to jest ciekawe. Nie wiadomo, co z tego wynika i jak można do tego podejść i czy w ogóle jest o czym rozmawiać. Ale spróbować można. Ja stykałem się nieustannie z takim właśnie podejściem. Poważni ludzie na takie tematy nie rozmawiają, bo to są bzdury i nie ma w ogóle o czym. Z czasem przekonywałem się, że im ludzie są starsi, tym są bardziej poważni w tym najgorszym znaczeniu tego słowa. To znaczy jeszcze wśród rówieśników w podstawówce, oni oglądali różne filmy i sobie lubili pofantazjować. Później już wiadomo, starszemu człowiekowi, już do dwudziestki dobija, to w ogóle nie ma o czym rozmawiać.
I mniej więcej takie mam refleksje, że owszem, są wśród nas ludzie, którzy chętnie o tym porozmawiają, ale w dalszym ciągu myślę, że spora część, nie znam żadnych badań, w związku z tym to jest czysta abstrakcja, dywagacja zupełna, niepoparta niczym, ale myślę, że spora część naszego, ale nie tylko naszego społeczeństwa na takie tematy nie rozmawia, bo po prostu to poważni, tak jak powiedziałem, zacząłem tę wypowiedź. Poważni ludzie, a przecież chcemy uchodzić za poważnych ludzi, nie rozmawiają na takie tematy. Moim zdaniem w dalszym ciągu to obowiązuje. To jest pewna prawda. Jeżeli będziecie mieli państwo okazję kiedyś, zróbcie sobie eksperyment, taką prowokację. Ja lubię takie rzeczy robić. Nie wiem jak państwo, bo to wymaga pewnej odwagi, ale pójdźcie na spotkanie jakiegokolwiek polityka. Naprawdę, to nie ma żadnego znaczenia, z jakiej on będzie partii, takiej, śmakiej czy owakiej. I zadajcie pytanie w jakiś luźny sposób związany, to może być bardzo rzeczowe pytanie, z tymi sprawami, o których my rozmawiamy. To po pierwsze wybuczy was sala.
Po drugie, ten potencjalny wasz rozmówca, tenże polityk będzie zażenowany albo będzie udawał zażenowanego i mówi: „No ale przecież my tu jesteśmy w poważnym gronie i mówimy o poważnych sprawach, o polityce, o takiej, śmakiej czy owakiej polityce, a nie o jakichś tam”. I tu zawsze pada to słowo: „latających talerzach nie będziemy rozmawiać”, bo taki jest mniej więcej odbiór w dalszym ciągu. Mówię, jeżeli mi państwo nie wierzycie na słowo, to zróbcie sobie taką prowokację. Nie musicie iść do bardzo ważnego polityka. Idźcie sobie do lokalnego polityka. Zróbcie to samo. Chyba że was zna. Prywatnie sobie możecie gdzieś w kąciku na ten temat porozmawiać. Będzie was traktował może jak wariata, chyba że akurat jest pasjonatem tej tematyki, to z wami pogada. Ja niestety mam takie głębokie przekonanie, że w tej świadomości ludzkiej, chociaż my często mówimy o tym, że coś się zmienia, być może się zmienia, ale to chyba jeszcze nie są jakościowe zmiany.
W dalszym ciągu jest ta bariera, która mówi, że, już zacząłem, powtórzyłem to kilka razy, więc powtórzę na koniec: poważni ludzie o takich rzeczach nie rozmawiają. To dla mnie smutna konstatacja, ale za często to słyszę.
[02:19:10] - Ja pamiętam, miałem taki krótki epizod, powiedziałbym edukacyjny w szkole i byłem zaskoczony tym, jak dzieci i młodzież bardzo się tym interesują. Nie tylko tam chodziło o UFO, ale ogólnie te zjawiska z pogranicza. Oni dużo na ten temat wiedzieli, mieli mnóstwo pytań i dla nich to było coś takiego zupełnie normalnego. Oczywiście z nikim nie mogli o tym nigdy pogadać, bo tak jak mówisz, było: „Erku, a co ty nam tutaj dodasz na ten temat?”
[02:19:50] - U nas w moim wykształceniu było podobnie, jak tu Marek mówi. Z tym że to było na zasadzie zarówno czy to był język polski, czy rosyjski, było to z pogranicza fantastyki. Nikt poważny nad tym się nie zastanawiał. Jakieś wzmianki były, z tego, co pamiętam, też i z fizyki, jeżeli chodziło o teorię względności i tak dalej. I to, dlaczego tutaj nikt nie może do nas przylecieć ze względu na odległości. To znaczy my nie możemy polecieć nigdzie ze względu na odległości, czas i zapotrzebowanie na energię. Czyli w sumie niemożliwym jest, by coś takiego było. Natomiast moi koledzy również czytali fantastykę, podobnie jak ja też.Pewnie chodzili na podobne filmy do kina, które były. Więc przy spotkaniu klasowym odbywającym się chyba w zeszłym roku, bodajże się spotkaliśmy ostatnio, w rozmowie wyszło, że właśnie regresja hipnotyczna i tego typu kursy pokończyłem. Oczywiście każdy musi się pochwalić tym, co tam u niego zaszło ciekawego.
Chyba nikt nie był zdziwiony i raczej czekali na to, że akurat w tę stronę jestem ukierunkowany ze względu na moje intencje, zachowanie i zainteresowania. Trzeba przyznać, że moja młodość przechodziła w czasie smuty, czyli stan wojenny, ale fantastyka była wówczas o wiele ciekawsza niż jest obecnie. Twórcy mieli może jakieś ukryte zdolności, wychodziły wówczas, że trzeba było kamuflować przekaz czy coś takiego, ale wydaje mi się, że to było ciekawsze dużo. Pojawiły się pierwsze filmy takie, które warto było obejrzeć i które są klasykami w tej chwili. To wszystko na zasadzie bardziej fantastyki niż rzeczowych rzeczy. Niestety nie dane mi było porozmawiać z księdzem na ten temat w mojej młodości z tego powodu, że raczej nie uczęszczałem na tego typu zajęcia. Natomiast całkiem niedawno porozmawiałem ze Świadkami Jehowy na ten temat i doszliśmy do wniosku takiego, że każdy się będzie trzymał przy swoim i raczej już mnie nie odwiedzą. Niestety nie dane mi będzie podyskutować na temat parautonautyki właśnie z osobami, które powinny znać Biblię na pamięć. Niestety chyba jednak nie zawsze znają. Tyle.
Dziękuję.
[02:23:22] - Tak, to jest ciężka przeprawa. Ogólnie wydaje mi się, że wiadomo, nie mówię o tym, żeby w szkołach organizować lekcje na temat UFO, ale ten temat powinien się jakoś pojawić, bo mówię, zainteresowanie jest duże, a przecież to nie jest taka wyrwana jakoś nie wiadomo skąd kwestia. Istnienie życia we wszechświecie inteligentnego jest czymś, o czym nauka mówi wprost. Ba, nawet UFO już jest czymś, o czym nauka mówi wprost. Ale ta blokada mimo wszystko jest tak jak Marek powiedział, że nie, to nie są sprawy. Nawet jeżeli mówi o tym Pentagon, nawet jeżeli New York Times tam o tym pisał, nawet jeżeli NASA to bada, to nie, my nie będziemy o tym gadać. Zresztą ja z wieloma patologiami się tam spotkałem. Nawet z takim wyrazem, nie wiem, czy o tym kiedyś mówiłem, ale było to, że kazali mi, to było na praktykach, zrobić lekcję o religiach, bo to była historia. Zrób lekcję o religiach. To się trochę wiąże z kolejnym pytaniem, ale o tym za chwilę.
Trzeba było omówić islam, hinduizm, nie pamiętam co jeszcze i chyba judaizm. To była jedna lekcja na trzy lata dla po prostu gimnazjalnego rocznika, bo to jeszcze gimnazjum istniało. Pierwsze co, ja im tam zacząłem opowiadać, bo akurat się tym interesuję, nie powiem, że nie. O tym miałem dużo do powiedzenia. Jak im tam zacząłem opowiadać, teraz gdzieś tam tego samego dnia wpada pan dyrektor: „Co ty mi tu opowiadasz jakieś takie rzeczy? Oni o tym nie chcą słuchać”. Oni słuchali o tym z otwartymi ustami, bo im nikt nigdy o tym nie opowiadał, a ja nie mogłem o tym opowiedzieć wprost, bo oczywiście była kuratela księżowska nad tym wszystkim. Jak to, żeby ktoś mówił o jakimś Krisznie na tej lekcji albo o jakiejś Śiwie, a już o Allachu to już nie ma mowy. Ja się wtedy przekonałem, że ciężko jednym słowem z niektórymi tematami. Jak mówię, nie chodzi mi o to, żeby nauczyciel opowiadał UFO w szkole, bo nie ma na to czasu, ale zawsze jakiś luźny temat może wpaść i wtedy warto też zobaczyć, jak bardzo to oddziałuje na młodych.
Ale to już dygresja. Mówiąc o tym Śiwie i Krisznie i tak dalej, tych wszystkich bogach, takie podsumowujące pytanie, panowie. My tutaj dzisiaj cały czas rozmawiamy o ludzkiej świadomości i wpływie, jaki może mieć potwierdzenie istnienia obiektów UFO, potwierdzenie obcej inteligencji i jej obecności na Ziemi. Ale przecież inne znaczenie to będzie miało dla Polaka, inne znaczenie będzie miało dla, powiedzmy, muzułmanina, inne znaczenie będzie miało dla Zulusa, inne znaczenie będzie miało dla Aborygena. Aborygen to ponoć jest słowo, którego się nie powinno używać. Każdy z nas wywodzi się z kultury, która warunkuje jego postrzeganie świata. Inaczej do tematu kosmitów podejdzie Chińczyk, inaczej podejdzie rzeczony rdzenny mieszkaniec Australii.Dlaczego? Dlatego, że w kulturach, wielu z nich, szczególnie w kulturach rdzennych, zachowała się wiara w istoty inne niż ludzkie, które czasami nas odwiedzają. Niektórym łatwiej byłoby więc przyjąć fakt istnienia obcej inteligencji, a nawet to, że ona tu przyleciała. Wielokrotnie już mówiliśmy o tym, że na przykład Kościół mógłby mieć problem z zaakceptowaniem innej inteligencji, bo musiałby sobie ją jakoś uporządkować w swoich dogmatach i może by się tam zmieściła.
Natomiast są też inne obszary kulturowe, które by zareagowały na to albo szokiem, albo w ogóle by nie zareagowały i powiedziały: „Kosmici jacyś. Przecież nasi przodkowie już mówili o tych istotach, tylko je inaczej nazywali”. Mam taki problem, jeżeli chodzi o mówienie o ludzkiej świadomości, ludzkim rozwoju, dlatego że, Marku, mam takie wrażenie, że my przede wszystkim jesteśmy najpierw reprezentantami naszej kultury, naszego narodu, a dopiero potem budzi się w nas świadomość jako homo sapiens. To tak, jak powiedział kiedyś chyba Reagan, że my byśmy może dopiero w konfrontacji z obcymi zorientowali się, że jednak nas łączy coś więcej. Albo inaczej, że może dzieli nas mniej, niż na co dzień nam się to daje we znaki. Nie masz takiego wrażenia?
[02:28:44] - Owszem, mam. Dlatego to pytanie, które w pewnym momencie się pojawiło, jak odebrałyby to inne nacje, jakby odebrali to ludzie z różnych stron świata. Na pewno inaczej, w różny sposób by sobie to tłumaczyły te ludy. W związku z tym nawet nie jestem przekonany, że pojawienie się obcych na Ziemi byłoby tym samym dla poszczególnych nacji. Być może dla jednych byłoby to jakieś objawienie, coś wspaniałego, a dla innych byłaby to klęska, święta wojna, powód do świętej wojny na przykład. I tak dalej. Całkowicie się zgadzam z tym, że my długo pewno jeszcze nie wyjdziemy jako ludzkość poza granice swoich kultur, tych lokalnych. Jest to ciężkie dla nas. Nawet to, że w tej chwili spora część ludzi w Polsce mówi o tym, że się czują Europejczykami, to jest deklaratywne. Bardzo często, jak przychodzi co do czego, to jest bardzo szybki zwrot i odwołanie się do tradycji, do swojej kultury.
I to wśród ludzi, którzy mówią na co dzień, że są Europejczykami, wartości europejskie i tak dalej. Jak przyjdzie co do czego, to okazuje się, że kultura, w którą wrośli, w której się wychowali, nagle bierze górę i tylko nieliczni, jednostki są w stanie się wyrwać z tego. Pytanie, które się pojawia, czy to dobrze czy źle? Bo pierwsza odpowiedź, która się nasuwa w kontekście naszej rozmowy, to jest: tak, to dobrze. Pewne poczucie jedności z innymi ludźmi, z ludzkością to byłoby to, co mogłoby być wskazane. Być może tak, ale zaraz się pojawia ktoś, kto mówi: „Nie. Powinniśmy pielęgnować swoją kulturę”, bo odcięcie się z kolei od tej kultury, od korzeni, może też mieć dramatyczny wymiar, dramatyczne konsekwencje. Nie wiem, jak jest. Ani nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ani specjalnie głębokich przemyśleń nie mam. Wiem, że te dwa stanowiska są bardzo popularne.
Jestem jak ta żaba trochę. Z jednym i z drugim byłbym gotowy polemizować, ale tak naprawdę nie wiedziałbym, po co polemizuję i do czego tak naprawdę chcę prowadzić. Więc się czuję też, mówiąc szczerze, w jakimś stopniu zagubiony. To tyle. Dzięki.
[02:31:44] - Dzięki. Nie bez przyczyny powiedziałem o Zulusach, Aborygenach, Chińczykach. Myślę, że każdy w swojej kulturze czy wierzeniach ma coś, co ukierunkowałoby jego myślenie na wypadek ewentualnego kontaktu. To nie musi być coś związanego z kulturą. To może być religia. Zawsze człowiek będzie się chwytał czegoś, co rozumie, co jest mu bliskie. To tak, jak Arku wspomniałeś tutaj jakiś czas temu o Fatimie. Tam mogło się wydarzyć coś zupełnie innego, a zostało zinterpretowane jako wydarzenie stricte religijne i do dzisiaj jest pamiętane. Do dzisiaj pełni ważną rolę w Kościele katolickim tak naprawdę to wydarzenie i na jego podstawie ukształtowuje się świadomość wielu osób. Tutaj nie wiem, czy rok temu, ale na pewno grubych kilka miesięcy temu zmarł Credo Mutwa, szaman, skarbnica wiedzy tradycyjnej.
On przecież w swoich opowieściach mówił otwarcie o tym, żeŻe w jego kulturze zuluskiej znane jest coś takiego jak na przykład uprowadzenia przez obcych. Znane są obce istoty, ale oni je po prostu inaczej nazywają. Tak samo, kiedy się przyjrzymy aborygeńskim wizerunkom tak zwanych wondjini albo wondjinów, to też możemy odnieść wrażenie, że oni przedstawiają coś, co my znamy pod zupełnie inną nazwą. Oczywiście to jest pole do rozmaitych dywagacji, że przecież ci obcy mogli się pojawiać w przeszłości i być nazywani milionami nazw od bóstw po demony ludowe, po nawet postaci związane z legendami miejskimi. I tak to wygląda. Arku, jak podchodzisz do tej mojej koncepcji mówiącej, że są na Ziemi ludzie, są pewne kręgi kulturowe? Marek musi już uciekać. Będziemy za chwilę kończyć. To trzymaj się tam, Marku. Ja jeszcze chciałem nadmienić, że od pewnego czasu prowadzimy dyskusje filmowe, które rozpoczęliśmy tutaj, na antenie „Debat Ufologicznych”, a kontynuujemy je w „Bibliotekarium” i chciałbym tam wszystkich zaprosić.
[02:34:30] - Ja również zapraszam, pozdrawiam i żegnam się ze wszystkimi. Do następnego razu. Dobranoc.
[02:34:35] - Dobranoc. Arku, to jeszcze trzy słowa na temat tych kultur, które mogą nie mieć problemu z zaakceptowaniem obcych. Jak na to się zapatrujesz?
[02:34:48] - Mniej więcej tak, jak to już powiedziałeś, że każda osoba ocenia inne zjawisko przez pryzmat własnego wychowania, doświadczeń, kultury, w której się urodziła. Tutaj ciężko cokolwiek dodać. Po prostu tak jest. Jeżeli jakaś cywilizacja spotkała się z czymś, co możemy w tej chwili określić jako abdukcję, ewentualnie jako usuwanie części ciała ze zwierząt czy z ludzi przez istoty obce, pewnie narodziłby się wtedy jakiś kult szamanizmu, który by wycinał ludzi na rzecz innych bogów, którzy by przylecieli. Wycinałby serca, wątroby czy cokolwiek innego, spuszczał krew, dlatego że po prostu spotkali się z czymś takim, że ta wyższa kultura to robiła. Zapewne przez pryzmat takiej kultury spojrzenie na tych bogów byłoby troszeczkę inne, bardziej krwawe czy jakieś inne. Ale to jest to, o czym mówiłeś, że w ten sposób byłyby te zjawiska postrzegane. Z tym że prowadziłyby zapewne do rozwoju miejscowego kultu tego typu, czasami krwawego, czasami bardziej uduchowionego. Zależy od tego, z czym by się spotkali. Po prostu tak jesteśmy ukształtowani i tak działamy.
Dlatego, że takie działanie, społecznie akceptowane, przynosiło sukces w postaci kontynuacji gatunku. Na tym cała rzecz polega. Dziękuję.
[02:36:50] - Dzięki. I tym akcentem kończymy dzisiejszą debatę, którą rozpoczęliśmy wywiadem z Igorem Witkowskim. Co jeszcze warto powiedzieć? Zapraszamy wszystkich 3 grudnia do Reszla, do domu kultury. Tam będziecie mogli spotkać się z Arkiem Kocikiem i Bogusławem Zabielskim, wymienić informacje i posłuchać „Debaty Ufologicznej” na żywo. Kolejna rzecz: od jutra, czyli od 22 listopada, w sprzedaży jest grudniowy numer „Nieznanego Świata”. Jak zwykle polecam, mnóstwo ciekawych rzeczy. Polecam też zajrzeć na stronę www.nieznany.pl, jeżeli ktoś się zainteresował książkami Igora Witkowskiego, to tam je znajdzie. Dodam jeszcze, że z Markiem Żelkowskim od pewnego czasu prowadzimy dyskusje filmowe, o których przed chwilą mówiłem. Jeżeli ktoś chce nas posłuchać, to zapraszam w piątek.
Zawsze w piątek jest premiera „Bibliotekarium”. Za tydzień prawdopodobnie zajmiemy się tematem księgi gigantów, czyli będzie krótka podróż do starożytności i odcinek poświęcony paleastronautyce. Zachęcam wszystkich do udziału w kolejnej audycji za tydzień o godzinie 20.00. Chciałbym też dodać, że o ile dzisiaj mieliśmy chyba siódmy albo ósmy odcinek debat w tym sezonie, to planujemy zrobić jeszcze dwa. To nie jest tak, że debaty się kończą. Nie kończą się. Natomiast chcemy dać czas słuchaczom na zapoznanie się z tematem, zawartością, którą nagraliśmy. To są długie audycje. Czasem niektórzy piszą nam, że przesłuchują je na raty. Także po 10 odcinkach prawdopodobnie, to będzie gdzieś w okolicach świąt, zrobimy sobie pauzę.Ale debaty nie znikną, powrócą w drugiej serii i tam zajmiemy się tematami, które były markowane, takie jak na przykład ranczo Skinwalkera.
Przyjrzymy się kilku nowym hipotezom, takim jak kotły na Syberii, takim jak Bigfoot i UFO, takim jak... Co tam jeszcze mieliśmy? Już nie pamiętam. Mieliśmy tych tematów dużo.
[02:39:30] - UFOisowe, Piotrze.
[02:39:32] - O, właśnie, UFOisowe, jakkolwiek to brzmi. Także wtedy, w drugiej serii debat ufologicznych, w drugiej serii Nowej fali zajmiemy się tymi tematami. Natomiast co ciekawe, zdecydowaliśmy z chłopakami, że jeżeli zakończymy pierwszą serię debat ufologicznych, to zrobimy sobie taką serię audycji troszeczkę może luźniejszych, może już nie tak długich, ale poświęconych pewnym zjawiskom z pogranicza, o których mówi się rzadko albo które z jakichś powodów przyciągnęły naszą uwagę. Nie będą to może takie specyficzne, konkretne audycje na przykład na temat psychokinezy i tak dalej, ale pewnych wycinków dziwności ze świata szeroko pojętego nieznanego, który chcielibyśmy wam z pewnych powodów przybliżyć. Będą to takie audycje chyba troszeczkę bardziej z drewczykiem, także serdecznie zapraszam. Oczywiście pewnie też nam się rozlokał na kilka godzin, jak to mamy w zwyczaju, ale to tyle. Może też prawdopodobnie pojawi się jeszcze jeden gość z zagranicy, ale nie chcę tu zapeszać. A naszym tematem będzie katastrofa UFO w Wirginii i pewne nowe fakty, które na ten temat się pojawiły. Bowiem okazuje się, że ponoć jest film z tym brzydkim kosmitą, który tam uciekł. I to by było na tyle, Marku.
Dziękuję wszystkim za uwagę i do usłyszenia za tydzień o tej samej porze.
[02:41:06] - A mówi te słowa do państwa prowadzący rozmowę Piotr Cielebiaś z Nieznanego Świata. Naszym dzisiejszym gościem specjalnym był badacz, publicysta, znany również słuchaczom Radia Paranormalium i czytelnikom Nieznanego Świata Igor Witkowski. Byli z nami dzisiaj również pisarz, publicysta, również współpracujący z Nieznanym Światem, autor audycji Bibliotekarium 2.0 Marek Żelkowski oraz ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej Arkadiusz Kocik. Oczywiście ponawiamy zaproszenie do mieszkańców Reszla i okolic. Będzie 3 grudnia o godzinie 17:00 w Miejskim Ośrodku Kultury w Reszlu spotkanie z Warmińsko-Mazurską Grupą Ufologiczną. Z tego, co mi wiadomo, to spotkanie będzie również rejestrowane. Także jeżeli wszystko pójdzie po myśli naszej i panów Arka Kocika i Bogusława Zabielskiego, to całkiem możliwe, że nagranie z tego spotkania za jakiś czas pojawi się na antenie Radia Paranormalium. Trzymamy kciuki. Audycję dzisiejszą jak zawsze obsługiwał stronę technicznie Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień.
Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe, niewiarygodne. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje.
Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.