Audycja z cyklu: Debaty Ufologiczne. Witamy wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie w tej wyjątkowej debacie ufologicznej online. Dzisiaj będzie forma bardziej taka wywiadowa. Naszym dzisiejszym specjalnym gościem będzie badacz ufologii z Wielkiej Brytanii, Philip Mantle. Rozmowę poprowadzi dla państwa Piotr Cielebiaś, a dyskusja będzie się toczyła wokół przypadku z Pascagouli.
Dzisiaj postaramy się przyjrzeć temu przypadkowi w sposób możliwie jak najbardziej pogłębiony. Dzisiejsza audycja będzie w formie podcastowej, ale będziemy jak najbardziej czekać na Państwa komentarze na czatach Radia Paranormalium oraz w sekcji komentarzy pod tą audycją, gdy już będzie udostępniona. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji, jak zawsze, Marek Sęk "Ivellios". Myślę, że mogę teraz spokojnie oddać głos Piotrowi Cielebiasiowi.
Piotrze? Dobry wieczór wszystkim. Naszym dzisiejszym wspaniałym gościem jest Philip Mantle, znany angielski ufolog, publicysta, pisarz. Mm, dzisiejsza audycja ma taką formę trochę nietypową, dlatego, że aby ułatwić jej późniejszą obróbkę, my umówiliśmy się z Philipem, że będę zadawał pytania po polsku. Oczywiście Philip ma tą listę, także jakby ktoś się pytał, jak to wszystko przebiegało technicznie, chętnie na to pytanie odpowiemy. To jest taka nasza troszkę, nasz, nasz, nasz pierwszy raz, kiedy będziemy, mm, prowadzić wywiad z zagranicznym gościem. Także, yy, oczekujcie na więcej. Ale, ale, ale to takie kwestie techniczne. Jak powiedziałem, naszym gościem jest dzisiaj Philip Mantle, jeden z, no, najsłynniejszych, aktywnych brytyjskich badaczy UFO, właściciel, właściciel takiego wydawnictwa Flying Disc Press, w którym ukazują się z bardzo dużą częstotliwością nowości. Wszystkich zachęcamy do odwiedzenia strony. Oczywiście linki do, do książek i do wydawnictwa znajdziecie pod audycją, ale dzisiaj skupimy się na, na czymś, no, czemu Philip poświęcił dużo czasu ostatnio i w jego wydawnictwie ukazało się też kilka książek poświęconych temu przypadkowi.
Chodzi o zdarzenie z Pascagouli. Po latach milczenia jeden z dwóch głównych świadków tego zdarzenia zdecydował się, zdecydował się opowiedzieć, co się wtedy wydarzyło. Pojawili się też inni świadkowie, wnosząc do tej historii nieco więcej szczegółów. Ta, ta historia, ten incydent, no, ma takie szczególne, szczególny charakter z kilku powodów. Po pierwsze, mm, jego dość szokujące szczegóły. Dość nietypowa, wręcz bardzo nietypowy wygląd humanoidów. Yy, no i to, co się działo potem, czyli zarówno udanie się świadków na, na policję oraz tak zwane, yy, efekty uboczne tego spotkania, które miały już charakter bardziej paranormalny i wiązały się z różnego rodzaju przesłaniami. Ale nim przejdziemy do, do szczegółów tego wydarzenia: Philip, czy możesz nam powiedzieć coś o swoich związkach z Polską? Bo to trochę nietypowe, ale... Nietypowe dla Brytyjczyka. Ale okazuje się, że masz w Polsce bliską rodzinę. Na samym początku chciałbym powiedzieć dobry wieczór Państwu i podziękować za zaproszenie mnie do udziału w audycji. Moje zaangażowanie w ufologię sięga czterdziestu lat wstecz.
Aż do roku 1980. Mieszkam w hrabstwie West Yorkshire na północy Anglii i właśnie w tym okresie powstała lokalna grupa ufologiczna, nazwana po prostu The Yorkshire UFO Society i została założona przez dwóch braci, Grahama i Marka Bertellów. Organizowali comiesięczne spotkania w mieście Leeds. Poszedłem więc na pierwsze spotkanie ze względu na moje rosnące zainteresowanie tą tematyką.
Uznałem, że to idealne dla mnie, więc dołączyłem do grupy. Szybko zaangażowałem się bardziej w prowadzenie badań i śledztw. Po kilku latach dołączyłem do ogólnokrajowej grupy ufologicznej o nazwie The British UFO Research Association i pracowałem z nią przez kilka lat. Byłem jej rzecznikiem prasowym, organizowałem konferencje i zanim moja przygoda z tą organizacją się skończyła, pełniłem również funkcję dyrektora do spraw badań. I byłem również reprezentantem Anglii w organizacji The Mutual UFO Network, MUFON. Od tamtego czasu byłem bardzo zajęty.
Niestety, w roku 1999 podupadłem na zdrowiu, więc musiałem opuścić te różne grupy i kontynuować pracę samodzielnie. Urodziłem się i wychowałem w Anglii, w hrabstwie West Yorkshire, ale mam rodzinę w Polsce. Mój ojciec zmarł, gdy miałem dwa lata. Moja matka wyszła za mąż ponownie kilka lat później i mój ojczym pochodził z Polski.
Osiedlił się w Anglii pod koniec drugiej wojny światowej. Służył w wojsku, brał udział w drugiej wojnie światowej i w trakcie działań wojennych został ranny....Szczęśliwie jednak wyzdrowiał i mój ojciec, jak zwykłem go nazywać, pracował w kopalniach węgla. Pracował tam przez całe życie. Nazywał się Bronisław Szynkowski. Niestety i on również odszedł kilka lat temu.
Pół wieku po zakończeniu drugiej wojny światowej mój ojciec zaczął opowiadać o swojej rodzinie. Nigdy po wojnie nie wrócił do Polski. Zamiast tego wysyłał listy do swojej mamy. Jak mówił, jego ojciec i brat również służyli w wojsku i zginęli w czasie wojny. O ile jednak się orientowałem, jego mama jednak wciąż żyła. I nagle, ni z gruchy ni z pietruchy, zaczął mówić o młodszym bracie, który był wówczas jeszcze dzieckiem.
Udało nam się go znaleźć. To był mój wujek Janusz. Mieszkał w miejscowości Łasin. Więc mój ojciec pojechał do Polski po raz pierwszy od zakończenia drugiej wojny światowej, aby spotkać się z wujkiem Januszem i ściągnąć go do Anglii, żeby pozostał z nami jakiś czas. Następnego roku wujek Janusz przyjechał ponownie ze swoją żoną.
Ja i mój ojciec planowaliśmy odwiedzić Polskę, ale niestety ojciec się pochorował. Nie udało nam się zatem wyjechać. Utrzymywaliśmy jednak kontakt z rodziną. Niestety ojciec zmarł. Kilka lat później wujek Janusz również odszedł. Była to jednak wspaniała historia.
Zresztą wciąż mam w Polsce krewnych i choć w moich żyłach nie płynie polska krew, to jednak wiedzcie, że wiele mnie łączy z Waszym krajem. Jeśli moi krewni słuchają tej audycji dzisiejszego wieczoru w Polsce, niech Bóg Wam błogosławi.
Życzę Wam wesołych świąt! Ale zacznijmy po tym, po tej niezwykłej historii rozmowę na temat przypadku z Pascagouli, któremu poświęciłeś kilka książek w swoim wydawnictwie. Nie jest to całkiem anonimowa historia w Polsce, ponieważ prawie czterdzieści lat temu ukazała się nakładem wydawnictwa Nolpress książka Williama Mendeza i Charlesa Hicksona. I jak to wszystko się zaczęło?
Kim byli główni świadkowie i co ich tamtego dnia, czyli jedenastego października tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego trzeciego roku, ściągnęło nad rzekę Pascagoula? Interesujący jest fakt, że dwóch głównych świadków zdarzenia z Pascagouli to Charles Hickson, wówczas czterdziestodwuletni i Calvin Parker, który miał w tym czasie niecałe dziewiętnaście lat. Dlaczego tamtego dnia łowili ryby w rzece? Calvin przeprowadził się do Pascagoula, by podjąć pracę w tamtejszej stoczni. W owej stoczni przyjaciel rodziny, Charles Hickson, pracował jako brygadier.
Calvin był spawaczem. Panowie spędzili cały dzień, pracując w stoczni. Pomimo różnicy wieku osiemnaście i czterdzieści dwa lata łączyło ich jedno, a było to zamiłowanie do wędkarstwa. Obaj byli świetnymi wędkarzami. Calvin tamtej nocy jechał do domu. Mieszkał wówczas u Charlesa Hicksona.
Charlie zaproponował: "Może pójdziemy powędkować?" Spakowali więc sprzęt. Charlie wiedział, gdzie się udać nad rzeką. Calvin nie miał pojęcia, bo nie mieszkał w tamtym rejonie. Była to zwykła wycieczka na ryby. W miejscu, w którym się usadowili, dopadły ich owady. Postanowili więc przenieść się gdzie indziej. Znaleźli stare molo, pozostałość po opuszczonej stoczni. Rozłożyli swój sprzęt wędkarski i wędki. Rzeka Pascagoula jest ogromna.
Znajduje się tu stocznia, a sama rzeka łączy się z morzem. Jest ogromna. I tak sobie po prostu siedzieli wieczorem i wędkowali. Nie wiedzieli, że za chwilę wydarzy się coś, co na zawsze zmieni ich życie i że nie będzie to ryba. A czy świadkowie, czyli Hickson i Parker, byli ludźmi wiarygodnymi? Co jeszcze można powiedzieć o tych, o tych osobach?
Zacznę od kilku słów o Charlesie Hicksonie. Jak już mówiłem, Charles miał wówczas czterdzieści dwa lata. Mieszkał w Pascagouli wraz z żoną Blanche i swoją rodziną. Pracował jako brygadzista w wielkiej stoczni Ingalls.
Calvin mieszkał dwieście mil dalej, w Laurel. Charlie był jednak przyjacielem rodziny, a Calvin właśnie się zaręczył i planował ślub ze swoją miłością z dzieciństwa, Waynette. I poszukiwał regularnej pracy. Pracował już w kilku miejscach. Jego ojciec zasugerował, żeby zadzwonił do Charliego i zapytał, czy może jest dla niego jakaś praca w stoczni.
Pomysł polegał na tym, że Calvin jechał z Charliem do pracy...... Zostawał u niego od poniedziałku do piątku i wracał do domu na weekend, płacąc Charliemu pięćdziesiąt dolarów za wyżywienie i zakwaterowanie. Byli to niesamowicie wiarygodni ludzie, tak, że nie wyróżnialiby się z tłumu. Charlie był weteranem. Walczył podczas wojny koreańskiej. Calvin był po prostu dojrzewającym mężczyzną. W swojej rodzinie był tym silnym. Jego młodszy brat był mózgiem rodziny. Nie interesowali się UFO ani nie mieli na ten temat żadnej wiedzy. Lubili w życiu robić proste rzeczy i tamtej nocy wybrali się na ryby.
Charlie niestety zmarł w 2011 roku. Calvin, choć już nie jest najlepszego zdrowia, to jednak wciąż żyje. Nie mieszka jednak obecnie w Pascagouli, a w małej mieścinie o nazwie Moss Point ze swoją miłością z dzieciństwa, Violet. Później się z nią ożenił. Jego rodzina też mieszka w pobliżu. To w zasadzie wszystko, co wiem o świadkach.
Byli to po prostu uczciwi i ciężko pracujący ludzie i nie wyróżniali się spośród większości mieszkańców okolicy. A w jaki sposób zaczęło się uprowadzenie? Jak opisywali obiekt, który się tam pojawił? Jak mówiłem wcześniej, Calvin Parker prowadził tamtej nocy samochód, a ponieważ nie znał tej okolicy, wobec czego Charlie polecił mu zaparkować niedaleko rzeki. I gdy udawali się tam, zobaczyli znak z zakazem wstępu. To zaniepokoiło Calvina, na co Charles odpowiedział: "Nie przejmuj się tym. Łowiłem tu ryby już wiele razy". Podjechali więc bliżej rzeki. Zaparkowali samochód. Był to samochód Calvina. Jest to ciekawy szczegół, ponieważ był to zupełnie nowy samochód.
Zaparkowali, rozstawili sprzęt, zaczęli łowić ryby. Jak mówiłem, przenieśli się w inne miejsce z uwagi na dużą ilość owadów i usiedli na starym molo. Calvin po prostu patrzył na wodę. W oddali widać było statek.
Po lewej znajduje się wielki most przecinający rzekę, który jest częścią autostrady numer dziewięćdziesiąt. Co jako pierwsze przykuło ich uwagę? Patrzyli na wodę z zwróceniem plecami w stronę lądu. I właśnie stamtąd nadeszło mgliste, niebieskie światło, które zaczęło mienić się w wodzie. Calvin powiedział: "Nie powinniśmy przejeżdżać tego znaku z zakazem wstępu. To chyba policja, a my tu wjechaliśmy. Chyba spędzimy tę noc za kratkami".
Następnie panowie obrócili się. Byli w szoku, bo to nie był policyjny radiowóz, tylko zniżający się obiekt. Kształtem przypominał piłkę do rugby. Był owalny. Po jego lewej stronie znajdowały się dwa światła. Obiekt nie dotknął ziemi. Zatrzymał się jakieś pół metra nad poziomem gruntu. Świadkowie stali tam, a światło raziło ich w oczy. Było jaskrawe. Charlie stwierdził, że w jednym miejscu po drugiej stronie obiektu znajdowało się coś, jak gdyby lekkie wzniesienie.
Jednak światło raziło ich tak mocno, że trudno było im cokolwiek dostrzec po prawej stronie. W obiekcie pojawił się otwór. Nie było tam żadnych drzwi. Po prostu pojawił się otwór, z którego błysnęło w dół jeszcze więcej tego niebieskiego światła. Jeszcze bardziej poraziło ich w oczy. Tak cała rzecz się rozpoczęła. Oczekiwali, że zobaczą radiowóz policyjny. Byli jednak w szoku, widząc, jak ten obiekt schodzi w dół i prawie dotyka ziemi tuż przed ich oczami. Tak zaczęło się wzięcie. Takim najbardziej uderzającym i szokującym szczegółem tej sprawy jest wygląd humanoidów.
Wyglądali w sposób bardzo niezwykły, nietypowy, niespotykany. Szczerze, nigdy się więcej nie zetknąłem z czymś podobnym. Czy mógłbyś coś o tym powiedzieć? Czy może ty słyszałeś o jakichś innych przypadkach z podobnymi typami humanoidów?
Teraz też nasuwa się takie pytanie: czy one miały naturę biologiczną, czy były to istoty żyjące tak na pierwszy rzut oka, czy raczej roboty? Na co, co zdawało się, co zdawały się sugerować niektóre szczegóły. Charlie i Calvin stali w osłupieniu, patrząc na ten obiekt, a po prawej stronie pojawił się ów otwór. Z tego otworu wyleciały trzy humanoidalne istoty i podobnie jak obiekt, one również nie dotykały ziemi.
Wydawały się płynąć w powietrzu na wysokości maksymalnie pół metra nad powierzchnią ziemi. Świadkowie opisali te istoty jako humanoidalne. Wyglądały jednak bardzo dziwnie. Posiadały głowy, jednak świadkowie nie widzieli ich szyi. Nie dostrzegli też oczu ani ust.... Po obu stronach miały wypustki wyglądające jak marchewki.
I podobna wypustka znajdowała się również w miejscu pośrodku twarzy. Istoty miały nieco wydłużone ręce, dłuższe od naszych. Nie posiadały jednak palców. Zamiast palców posiadały coś, co wyglądało jak szpony homara. Takie szponiaste ręce. Ich nogi nie poruszały się, były złączone ze sobą, a stopy wyglądały na szpotawe.
Istoty były całe szare. Calvin i Charlie opisali te istoty w taki sposób, że powierzchnia ich ciała była szara i pomarszczona, podobnie jak skóra słonia. Te istoty dosłownie płynęły w powietrzu w stronę zszokowanych rybaków.
Dwie istoty pochwyciły Charliego, a jedna złapała Calvina i pociągnęły ich w stronę obiektu. Świadkowie w późniejszych opisach podali, że odnieśli wrażenie, że istoty te mogą być robotami, ponieważ wydawały się poruszać w nienaturalny, sztuczny sposób.
Była to jednak tylko ich sugestia, co do której nie byli pewni. Bardzo dziwne opisy. Przejrzałem wiele książek, stron internetowych i czasopism poświęconych UFO w poszukiwaniu jakiegokolwiek opisu istot, które by do tego pasowały.
Jak dotąd nie znalazłem żadnych, co każe przypuszczać, że opisy istot z Pascagouli są unikalne dla tego przypadku. Nie udało mi się znaleźć niczego podobnego. A co z procedurą na, na pokładzie? Yy, bo okazuje się, że takim kolejnym dziwnym elementem tej historii jest to, że oni tam dostali dosłownie zaciągnięci siłą. Jak już mówiłem, dwie z tych istot pochwyciły Charliego, a jedna złapała Calvina.
Wciągnęły ich do tego otworu. Po wciągnięciu do środka Calvin został wzięty na lewą stronę i nie wiedział, co stało się z Charliem. Charlie zniknął. Calvin powiedział mi, że zabrano go do pomieszczenia, w którym znajdował się szklany stół. Stół był całkowicie przezroczysty i ustawiony pod kątem. Położono go na tym stole. Nie mógł się poruszyć. Był kompletnie sparaliżowany. Mógł tylko poruszać oczami. Próbował więc rozejrzeć się po tym pomieszczeniu i zobaczył obiekt zniżający się z sufitu. Nie wiedział, skąd on się wziął. Po prostu zniżył się z sufitu. Calvin przyrównał jego rozmiary do opakowania kart do gry.
Niewielki obiekt zatrzymał się przed nim i okrążył go. Przeleciał dookoła, pod i nad stołem i wydawał przy tym kliknięcia, jakby coś sprawdzał albo robił zdjęcia. Calvin nie miał pojęcia, co to było. Ta humanoidalna istota stała tam nieruchomo. Wtem Calvin zauważył jakiś inny ruch i pojawiła się kolejna postać.
Wyglądała w sposób bardzo zupełnie inaczej niż poprzedniej. Była bardziej ludzka. Calvinowi wydawało się, że to kobieta. ludzki, jednak jej środkowe palce były dużo dłuższe od naszych. Otwarła Calvinowi usta i włożyła mu ten długi palec do ust, a potem do nosa, powodując ból. Po czym zdjęła mu dolną część ubrania, to znaczy spodnie, buty i skarpety.
Tutaj pojawia się rzecz warta odnotowania. Calvin twierdzi, że włożyli mu coś w stopę, powodując przy tym ból. Następnie ta kobieca postać zniknęła. Calvin nie miał pojęcia, co działo się z Charliem. Charlie opisał później podobny zabieg. On jednak nie widział żadnej kobiety. Widział tylko te dwie postacie, które go pochwyciły wcześniej.
Tutaj również z sufitu coś nadleciało. Coś, co wyglądało jak wielka gałka oczna i okrążyło go. Obydwaj panowie byli przerażeni, bardzo przerażeni. Myśleli, że umrą. Charlie powiedział: "Jeżeli chcecie mnie zabić, zróbcie to teraz. Nie każcie mi cierpieć". Powrócił jednak myślami do czasów, gdy był w wojsku, gdy aktywnie walczył w wojnie koreańskiej. Był wówczas świadkiem licznych bitew i zapamiętał pewien incydent, gdzie on i jego koledzy zostali otoczeni przez ogień nieprzyjaciela i myśleli, że nadszedł ich koniec.
Jego dowódca polecił mu jednak nie panikować, zachować spokój, dzięki czemu się stąd wydostaną. Oczywiście udało im się. Przyjął więc podobne podejście, będąc na pokładzie tego pojazdu. Nie panikować. Wyjdziemy z tego. W pewnym momencie świadkowie zostali podniesieni, wyniesieni na zewnątrz i posadzeni z powrotem na molo, na którym łowili ryby.
Charlie odzyskał świadomość jako pierwszy i w pierwszej chwili pomyślał o swoim młodszym towarzyszu Calvinie. I, jak twierdził, Calvin stał tam z rękami uniesionymi w górę i spoglądał w morze.... Charlie podszedł do niego, potrząsnął nim i zapytał, czy wszystko z nim w porządku. Calvin odpowiedział, że tak i w ten sposób odzyskał zmysły. Panowie odwrócili się i ten obiekt uniósł się delikatnie, po czym nagle zniknął.
Tylko błysk i obiektu nie ma, a dwaj przerażeni świadkowie zastanawiali się, co, u licha, właśnie się wydarzyło. Po tym doświadczeniu, przerażeni świadkowie udali się na posterunek policji. Jaka była reakcja stróżów prawa? Gdy wzięcie dobiegło końca, Charlie i Calvin dyskutowali, co teraz począć. Co powinniśmy zrobić? Calvin polecił, aby nikomu o tym nie mówić. Był całą sprawą bardzo zdenerwowany. Nie mów nikomu, bo pomyślą, że zwariowaliśmy. Taka była ich pierwsza myśl. Następnie udali się do samochodu Calvina. Jak już wiecie, samochód Calvina to była nówka sztuka.
Gdy doszli do samochodu i otwarli drzwi, okazało się, że okno po stronie pasażera było rozbite. Wszędzie było pełno szkła. Silnik nie chciał ruszyć. Calvinowi udało się zapalić dopiero po jakichś dwudziestu próbach. I gdy już jechali do domu, Charlie zmienił zdanie i zdecydował, że muszą o tym komuś opowiedzieć.
Co, jeśli to coś powróci i zafunduje to samo doświadczenie komuś innemu? A może to był atak? Zatrzymali się więc w miejscowym sklepie delikatesowym, w którym znajdowała się budka telefoniczna. Był jedenasty października tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego trzeciego roku. Wtedy nie było jeszcze telefonów komórkowych. Charlie, były wojskowy, postanowił zadzwonić do pobliskiej bazy Sił Powietrznych Keesler Air Force Base. Dodzwoniwszy się, usłyszał, że nie zajmują się już zjawiskiem UFO. Projekt Błękitna Księga zakończył się w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym dziewiątym roku. Prosimy skontaktować się z lokalnymi władzami. Dziękujemy.
Do widzenia. Zadzwonili więc na policję. Policja przekierowała ich do wydziału szeryfa. Była to jurysdykcja hrabstwa Jackson. Mężczyznom polecono zostać na miejscu i czekać na przybycie policji. Zostali przewiezieni z powrotem do Pascagoula i trafili do wydziału szeryfa hrabstwa Jackson. Szeryfem był Fred Diamond. Świadkowie zostali przesłuchani przez kapitana Glena Rydera.
Glen Ryder przekazał nam, że podczas pierwszej rozmowy panowie się śmiali, jednak był to objaw zdenerwowania po stronie Calvina. Policjanci byli sceptyczni, więc przesłuchali obu świadków osobno. Następnie umieścili ich obu w jednym pomieszczeniu i zostawili ich na chwilę samych. I mimo że w pomieszczeniu nie było teraz żadnych policjantów, to oni nadal rozmawiali o tym, co się wydarzyło.
Nie wiedzieli, że na biurku naprzeciwko nich znajduje się dyktafon i wszystko nagrywa. Został tam umieszczony przez pracowników departamentu szeryfa w celu wykrycia ewentualnego oszustwa. Policjanci następnie wyjęli taśmę i odtworzyli ją, myśląc, że usłyszą coś w stylu: „łech, łech, łe, ale ich nabraliśmy".
Było jednak zupełnie odwrotnie. Calvin prawie się popłakał. W pewnym momencie zaczął się nawet modlić i mówić, że chce już iść do domu i tak dalej. Śledczy byli początkowo nastawieni bardzo sceptycznie. Gdy jednak usłyszeli to sporządzone potajemnie nagranie, zmienili zdanie i uwierzyli świadkom.
Takim kolejnym, niezwykle poruszającym elementem historii z Pascagoula jest to, że młodszy ze świadków, Calvin Parker, no, przeszedł załamanie nerwowe i przez długi czas raczej z nikim się nie kontaktował.
W jaki sposób doszło do tego, że ta historia na nowo wypłynęła i że on się z tobą skontaktował? Uważam za uzasadnione stwierdzenie, że młodszy ze świadków, Calvin Parker, bardzo ucierpiał w wyniku tego zdarzenia.
Pamiętajmy, że nie mieszkał on w Pascagoula. Wrócił do domu, nikomu nie mówiąc, co się wydarzyło. Pozostał w domu swojego brata. I dopiero kilka tygodni po zdarzeniu Calvin pewnej nocy, będąc w domu razem z bratem, niespodziewanie zaczął się trząść. I nie potrafił przestać. Brat, zaniepokojony, zabrał go do szpitala na pogotowie. Calvin się tam zirytował, ponieważ uważał, że powinno to zostać zbadane natychmiast. Potwierdzono jednak, że doznał pewnego rodzaju rozstroju.
Zbadano go w szpitalu, po czym został odesłany z powrotem do domu. Jednym z powodów, dla których Calvin nie chciał nikomu opowiedzieć o swoim przygodzie, było to, że dopiero co zaręczył się z Wynette. Planowali ślub....
Uważał, że ojciec Wynette uzna go za człowieka, który postradał zmysły i dlatego nie zgodzi się na ten ślub. Tak się jednak nie stało i małżeństwo stało się faktem. Calvin stał się w pewien sposób zamknięty w sobie. Nie chciał o tym rozmawiać. W przeciwieństwie do Charliego. Charles Hickson był dość otwarty. Chciał o tym mówić. Uważał to za istotne.
Jak już mówiłem, Charlie zmarł w dwa tysiące jedenastym roku. Tak naprawdę to nie Calvin skontaktował się ze mną, tylko było na odwrót, o czym zresztą wspominałeś. Charles Hickson i William Mendez napisali książkę zatytułowaną "UFO nad Pascagoula". Mam egzemplarz polskiego wydania. Teraz została wydana w wersji angielskiej jako reedycja. Jako szef Flying Disk Press uzyskałem prawa do reedycji tej książki. Nie wiedziałem, czy Calvin wciąż żyje.
Nie znalazłem żadnego jego nekrologu, a ostatni wywiad z nim, jaki znalazłem, był z roku dwa tysiące trzynastego. Postanowiłem więc spróbować go znaleźć i przeprowadzić wywiad. Zajęło mi to kilka miesięcy. W końcu jednak zdobyłem jego adres e-mail.
Odpisał na moją wiadomość. Następnie podał mi swój numer telefonu. Zadzwoniłem do niego. Nie wspominałem nic o książce i tego typu rzeczach. Chciałem po prostu przeprowadzić z nim wywiad. Był bardzo uprzejmy, jednak jasne było, że nie jest zbytnio tym zainteresowany.
W tajemnicy przede mną jednak jego żona, Wynette, zasugerowała mu ostatnio, żeby napisał książkę. Odwiedzili miejsce, w którym Calvin został rozpoznany. Ludzie pokazywali palcami i tak dalej. Powiedziała: "Jeśli napiszesz o tym w książce, wszyscy poznają twoją historię.
Nie będą musieli zaprzątać ci tym głowy." Więc to nie on skontaktował się ze mną, tylko ja z nim. Wtedy właśnie zasugerowałem mu, że zastanawiam się nad napisaniem książki. On sam nie planował pisać książkę. Chciałem pozostać w dobrych relacjach z jego żoną. Gdy jednak odwiedziłem ich, zaproponowałem mu napisanie książki i ku mojemu zaskoczeniu przyjął tę propozycję.
I właśnie w ten sposób Calvin wyszedł ponownie na światło dzienne. Trzy miesiące zajęło mi znalezienie go. To ja poszukiwałem jego, a nie odwrotnie. Wspomniałeś, że, że Hickson był taki bardziej wygadany i to on brał udział w sesjach hipnozy i jest też współautorem wspomnianej książki. Co wykazały te, te sesje regresji? Czy wyszły na jaw, na jaw jakieś nowe szczegóły? No i dlaczego on wydawał się mniej poruszony tą historią niż Parker? Charles Hickson był starszym ze świadków. Dla celów książki napisanej wspólnie z Williamem Mendezem, Hickson poddał się hipnozie regresyjnej.
Podczas śledztwa odkryliśmy, że w latach osiemdziesiątych pan Hickson również dwukrotnie poddał się hipnozie pod kierownictwem Budda Hopkinsa. Posiadam kopie taśm z tych sesji oraz ich transkrypcję. Uważam, że powodem, dla którego Hickson nie był pod tak wielkim wpływem tego doświadczenia, jak Calvin, była przede wszystkim ich różnica wieku. Dużą rolę prawdopodobnie odegrało również jego wojskowe przeszkolenie. W swojej książce wspomina kilkukrotnie, że powracał i polegał na swoim wojskowym wyszkoleniu. W samych sesjach regresji interesujące jest to, że wspomniane są tam dwa inne zdarzenia z jego przeszłości, gdy był małym chłopcem, które można byłoby zaklasyfikować jako doświadczenia podobnego typu. Jednak Charlie poradził sobie z nimi znacznie lepiej.
Uważał, że jemu i Calvinowi przytrafiło się coś niezwykle ważnego i że Charlie był tego częścią. Miało to być coś doniosłego. Uważał, że ludzie powinni o tym wiedzieć. Zaczął więc występować w programach telewizyjnych.
Wystąpił w popularnym w USA programie The Dick Cavett Show. Namawiał Calvina, aby wystąpił w Mike Douglas Show, na co Calvin kręcił nosem i wciąż nie podobało mu się to, że ta historia w ogóle wyszła na jaw. Starał się trzymać się od tego z daleka i chciał, aby Charlie przestał o tym opowiadać.
Charlie opowiadał jednak, gdzie się tylko dało. Wystąpił na kilku konferencjach ufologicznych. Mówił o tym nawet w pobliskim kościele. Uważał, że sesje hipnozy były ważne. Z jakiegoś powodu po prostu lepiej sobie poradził z tym zdarzeniem. Jak już mówiłem, uważam, że jego służba wojskowa podczas wojny koreańskiej bardzo w tym pomogła. Z drugiej strony Calvin miał młodszego brata.
Zawsze mówił, że jego młodszy brat był mózgiem rodziny, Calvin zaś był tym silnym. Calvin był zdolny do walki.... rozwiązywał swoje problemy fizycznie, jednak w tym zdarzeniu okazał się całkowicie bezbronny. Nie był w stanie nic zrobić i trudno było mu to zrozumieć. Charlie był jednak całkowicie inny. Na przestrzeni lat sporządziliśmy transkrypcję z tych sesji hipnozy i udostępniliśmy je tak, aby zainteresowani mogli je przejrzeć. Są ludzie, którzy nie zgadzają się co do hipnozy. Rozumiem powody, niemniej jednak te transkrypcje w dalszym ciągu są fascynujące. Z pewnością Charlie uważał te sesje za ważne i nie uważał ich za coś szkodliwego. Higson rzeczywiście stał się taką gwiazdą z tego, co tu, co tu, co tu mówisz i opowiadał o tym wszędzie. Ale to musiało pociągnąć też za sobą jakieś reakcje sceptyczne, co jest naturalne w tego typu historiach. Co ci sceptycy im zarzucali najczęściej?
Charlie Higson stał się takim trochę celebrytą. Stał się osobą publiczną. Wystąpił w nadawanym na cały kraj talk show. Otrzymywał setki listów od ludzi z całego kraju. Był odwiedzany przez znane osobistości, jak choćby Erich von Däniken, który odwiedził Charliego w jego domu w Pascagoula.
Poszli jednak na przykład do innego programu telewizyjnego. Pytałeś o sceptyków. Głównym sceptykiem tamtych czasów był Philip Klass. Był dziennikarzem naukowym, nie naukowcem. On już nie żyje, ale był głównym sceptykiem. Charlie namawiał Calvina, aby spotkał się z nim w miejscu, gdzie realizowano ten program telewizyjny. Był tam Philip Klass. Z jakiegoś powodu ten program telewizyjny nie odbył się, więc człowiek, który to organizował, zaprosił trzech panów: Philipa Klassa, Charlie Higsona i Calvina Parkera na obiad.
Restauracja znajdowała się na tej samej ulicy, naprzeciwko. Zabrał ich na obiad. Calvin nie miał pojęcia, czego dotyczyła rozmowa, ale zaczął słuchać Philipa Klassa. Klass nazwał jego przyjaciela, Charlesa Higsona, kłamcą. Wmawiał mu, że wszystko zmyślił, a skoro Charlie jest kłamcą, to znaczy, że Calvin również kłamie.
Sprawa dotyczyła obydwu mężczyzn. Calvin się wtrącił i powiedział Klassowi: „Nie interesuje mnie, że nam pan nie wierzy. To zależy tylko od pana. Jeśli jednak znowu nazwie nas pan kłamcami, uprzedzam, że będzie pan miał kłopoty”. Calvin i Charlie zostali wyproszeni i tej nocy wrócili do domu bez posiłku. Ale w taki właśnie sposób sceptycy reagowali.
Rozmawiałem z jednym człowiekiem, który obserwował, jak cała sprawa rozwija się w telewizji. Jak mówił, jeden kanał traktował temat poważnie, po czym, jak zmieniłeś kanał, to tam robili sobie jaja, obśmiewając świadków. Ale główny sceptyk, Philip Klass, wspiął się na wyżyny, jeśli idzie o obrzucanie tej sprawy błotem.
Zdobyłem kopie wszystkich jego materiałów, jakie zebrał w sprawie Pascagouli i gdy się im przyjrzeć bliżej, okazuje się, że Philip Klass nawet nie próbował przeprowadzić jakiegokolwiek śledztwa. U świadków próbował znaleźć coś, do czego mógłby się przyczepić. Szczególnie u Charlesa, ponieważ Calvin zapadł się pod ziemię i Klass nie mógł niczego się doszukać w jego przypadku. Musimy też pamiętać, że zaledwie kilka dni po zdarzeniu w Pascagouli zjawił się doktor J.
Allen Hynek i doktor James Harder. Przesłuchali obu świadków. Charlie został wprowadzony przez Hardera w stan hipnozy. Przebadano obu świadków, włącznie z wizytą w szpitalu. Udali się również do bazy Sił Powietrznych Keesler w celu zbadania pod kątem promieniowania radioaktywnego, gdzie musieli raz jeszcze przedstawić swoją historię. Pamiętajmy, że pierwszy telefon panowie wykonali właśnie do bazy Keesler Air Force Base.
Przed wyjazdem z Pascagoula doktor Hynek zorganizował konferencję prasową i stwierdził, że zdecydowanie coś się tym panom przytrafiło i że należy ich traktować z szacunkiem. Philip Klass nie był w stanie znaleźć niczego, czym mógłby oczernić świadków, a jego teczka stanowi ciekawą lekturę. Ale to nie koniec takich dziwnych wątków w historii znad Pascagouli, bo okazuje się, że tak: ta opowieść, ta relacja miała taki charakter, no, stricte materialny.
Przelatują kosmici, zabierają facetów i ich badają. Ale okazuje się, że potem Higson przeżywał kolejne wizyty, już takie nieco dziwaczniejsze, o bardziej paranormalnym charakterze. Ale co najciekawsze, on twierdził, że otrzymał od tych dziwnie wyglądających istot pewnego rodzaju przekaz. I ten przekaz dotyczył tego, że ludzkość wkrótce będzie potrzebowała od nich pomocy i że oni powrócą. Czy Parker otrzymał jakieś podobne przekazy? Historia Charliego Higsona nie zakończyła się 11 października.
Charlie wspominał, że co jakiś czas zupełnie niespodziewanie słyszał głosy.... i to niekoniecznie w głowie. Mogły znajdować się poza domem i otrzymywać przekazy, co do których sądził, że pochodzą one od istot, które spotkał wcześniej i że coś wielkiego miało się wydarzyć na Ziemi. Coś, z czym będzie w jakiś sposób powiązany. Jako przykład podam wam faceta, którego wówczas nie znałem. Nazywał się Stefanos Panagiotakis. W 1981 roku Panagiotakis był marynarzem i kupcem pracującym dla greckiej floty handlowej.
Był też badaczem UFO. I tak się złożyło, że statek, na którym pracował, zacumował w Pascagouli. Panagiotakis odszukał Charlesa Hicksona, aby przeprowadzić z nim wywiad, co zresztą się udało. Charlie Hickson uważał, że pojawienie się tego Greka było czymś niesamowitym. Było to potwierdzenie, że coś się wydarzy.
Jakiś czas później miało miejsce spotkanie rodzinne. Było to w Dzień Matki. Jechali na spotkanie z matką. Razem z Hicksonem w samochodzie podróżowali jego żona i reszta rodziny. Jak się okazało, cała rodzina zaobserwowała UFO. Obiekt zniżył się bardzo mocno w kierunku ziemi, a Charlie myślał, że te istoty wróciły po niego, w związku z czym próbował wysiąść z samochodu.
Myślał: "To jest to. Cokolwiek ma się stać, to jest to". Rodzina jednak nie pozwoliła mu wyjść z auta i UFO zniknęło. Co się tyczy Calvina Parkera, to nie otrzymywał on przekazów tak jak Charlie, ale doświadczył kolejnego spotkania w 1993 roku. Znów wybrał się na ryby, tym razem jednak samotnie. Obiekt nie stał jednak na poboczu drogi. Calvin wypłynął niewielką łodzią, w której planował spędzić tylko kilka godzin.
Zabrał ze sobą kanapkę i trochę wody do picia. To był przyjemny dzień. Calvin pamięta, że był tam i zobaczył zbliżającą się chmurę. Chmura się otwarła i w środku coś było. Następną rzeczą, jaką pamiętał, było to, że znajdował się w łodzi. Było ciemno.
Nie wiedział, która była godzina, bo nie wziął ze sobą zegarka. Popłynął więc do brzegu. Znalazł swój samochód. Jego żona też go szukała. Zostawiła mu kartkę z notatką pod wycieraczką. Wrócił do domu i wytłumaczył się, że miał problem z silnikiem w łodzi, w co żona uwierzyła. Calvin jednak opowiedział swojemu znajomemu, co wydarzyło się naprawdę.
Znajomy miał niewielkie pojęcie na temat UFO. Skądś wiedział, że nieżyjący już Budd Hopkins, prawdopodobnie najbardziej znany badacz fenomenu wzięć, przemawiał podczas konferencji ufologicznej na Florydzie.
Tak więc znajomy i Calvin udali się na Florydę na to wydarzenie. Calvin nie wszedł. Zamiast tego wszedł tam jego znajomy. Odszukał Budda Hopkinsa i powiedział mu o Calvinie, na co Hopkins odparł: "Tu masz moje klucze do pokoju hotelowego.
Spotkamy się tam". Budd i Calvin po raz pierwszy spotkali się w hotelu. Odbyli długą rozmowę. Udało się namówić Calvina na sesję hipnozy regresyjnej z Buddem Hopkinsem w pokoju hotelowym. Sesja się odbyła. Posiadam kopię taśmy oraz jej transkrypcję. Okazało się, że również u Calvina w dzieciństwie doszło do kilku incydentów, które można powiedzieć, były tego samego typu, co u Charliego. Jak pamiętamy, Charlie uważał, że w jego dzieciństwie miało miejsce parę zdarzeń. Jak mówił Calvin, w jego przypadku hipnoza wyjaśniła pewne rzeczy.
Nie wspomniałem jeszcze o jednym, mianowicie o tym, że gdy świadkowie jechali samochodem na miejsce połowu tamtej nocy, znajdował się tam jeszcze drugi samochód, co do którego Calvin nie pamiętał zbyt wielu szczegółów. W stanie hipnozy je sobie jednak przypomniał.
Pamiętał wszystko. To mu wszystko wyjaśniło. Możecie jeszcze tego nie wiedzieć, ale w 2019 roku Calvin odbył jeszcze jedną sesję hipnozy, tym razem pod kierunkiem Catherine Martin w Stanach Zjednoczonych. Nie pojawiły się żadne nowe informacje, jedynie pewne małe szczegóły zostały doprecyzowane. Uważamy to więc za bardzo owocne. Podam Wam jednak przykład tego, jak Calvin bardzo się boi. Nawet obecnie. Zdobyłem kopię zapisu jego sesji regresji hipnotycznej z Buddem Hopkinsem.
Zdigitalizowałem ją i wysłałem Calvinowi. Calvin nagrał to na płytę CD i nie był w stanie tego wysłuchać. Przesłuchał nagranie dopiero sześć tygodni później. To, co nagrało się na taśmie, wciąż go niepokoiło. W nagraniu słychać, jak Calvin krzyczy.
Słuchanie czegoś takiego nie należy do przyjemności. Calvin nie otrzymywał żadnych przekazów, jednak zarówno on, jak i Charles doświadczyli kolejnego bliskiego spotkania. Calvin był wówczas sam i odbył sesję hipnozy regresyjnej. Charliemu podczas zdarzenia towarzyszyła żona i jego rodzina. Obaj potwierdzili to, co wówczas widzieli. Interesujący materiał. No tak, dodajmy, że to przesłanie od obcych, o których mowa, znajduje się na bodajże ostatniej stronie albo na tylnej okładce książki "UFO nad Pascagoulą", która ukazała się, jak wspomniałem, nakładem wydawnictwa Nolpress.... No, ciekawa rzecz, że, że on, mm, widział tam jeszcze jeden samochód, ale, yy, co z innymi świadkami tego zdarzenia? Bo tam przecież nad, nad tą rzeką ktoś musiał być. Ktoś mógł zobaczyć to UFO z brzegów. Okazuje się, że jacyś świadkowie się pojawiają. I czy, czy to, co oni mówią, potwierdza relację Parkera i Hicksona?
W przypadku Pascagouli musimy pamiętać, gdzie się to rozegrało. To nie jest miejsce pośrodku pustki. Nie jest to też bagno, takie jak występują na przykład w Missisipi. Pascagoula to ogromna rzeka. Miejsce do łowienia ryb, jakie wybrali panowie, znajduje się tuż przy autostradzie numer dziewięćdziesiąt, a nad samą rzeką przebiega most dla samochodów. W momencie, gdy opublikowałem pierwszą książkę Calvina zatytułowaną „Pascagoula's Closest Encounter", zagościł on w lokalnych mediach, w miejscowej telewizji i w lokalnej prasie. Potem ktoś wrzucił na YouTube krótki wywiad z nim.
Pod większością materiałów na YouTube można zamieszczać komentarze. Przeglądając komentarze, natknąłem się na wpis mówiący: „Moi rodzice przebywali tamtej nocy po drugiej stronie rzeki. Oni też widzieli tego NOLA". Wpis ów przyciągnął moją uwagę.
Wysłałem tej osobie wiadomość. Następnie odszukałem ją w mediach społecznościowych. Skontaktowałem się. Następnie porozmawiałem ze swoimi rodzicami, którzy przekazali mi numer telefonu do siebie. Byli to państwo Blaira. Pan Blair pracował w rybołówstwie i rzeczywiście tamtej nocy znajdowali się po drugiej stronie rzeki. Pan Blair oczekiwał na łódź, która miała przypłynąć i się spóźniała. Nie był więc w najlepszym nastroju. Pani Blair powiedziała: „Mogliśmy pozostać po drugiej stronie rzeki. Stojąc tam, zauważyliśmy ten błękitny obiekt. Jak wiadomo, Charlie i Calvin wspominali o intensywnie niebieskich światłach. My widzieliśmy, jak ten błękitny obiekt się przesuwa". Według pani Blair obiekt zachowywał się tak, jak gdyby nie wiedział, dokąd leci albo jakby czegoś szukał. Pan Blair dodał: „Tak, ja też to widziałem". W tym czasie łódź zaczęła się już zbliżać. Panowie stali na tym małym molo. Było wtedy ciemno. Oni szli wzdłuż tego molo. Pani Blair powiedziała: „W wodzie, tuż przede mną, nastąpił wielki plusk. Spojrzałem tam i zobaczyłem w wodzie szarego człowieka."
Według niej w wodzie znajdował się szary człowiek, który zanurkował i nie wypłynął już na powierzchnię. Pan Blair początkowo nie wdawał się zbytnio w szczegóły na ten temat. Był powściągliwy. Później jednak przyznał: „Widziałem szarego humanoida.
Tak go określił. Humanoid wyszedł z wody i kierował się na drugą stronę rzeki." Pani Blair wrzuciła rzeczy swojego męża do łodzi, po czym pobiegła z powrotem do samochodu i oczywiście następnego dnia zobaczyła w lokalnej prasie opis zdarzenia z udziałem Charliego i Calvina. Pan Blair prosił: „Nie mów tego nikomu, bo pomyślą, że zwariowaliśmy". Z oczywistych względów jednak opowiedzieli o tym rodzinie, ponieważ kobieta, która wstawiła komentarz na YouTube, była jedną z ich córek. Długo z nimi rozmawialiśmy. Pani Blair stwierdziła, że coś ją martwiło.
Powiedziała: „Widzę coś poza obszarem mojego widzenia peryferyjnego, ale nie mam zielonego pojęcia, co to może być". Niestety, jakiś rok później pani Blair poważnie zachorowała i w końcu zmarła. Zanim jednak odeszła, powiedziała nam, że oni też doświadczyli bliskiego spotkania. Przekazali nam pełny opis tego, co widzieli, co im się przydarzyło. Następnie pani Blair dobrowolnie poddała się hipnozie regresyjnej. Zapis tej sesji nie został jeszcze opublikowany, więc nikt go jeszcze nie widział, ale pani Blair przypomniała sobie w trakcie hipnozy, co jej się przydarzyło.
Od państwa zależy, jak to potraktujecie. Przeprowadziliśmy jednak tę sesję i jest ona fascynująca. Oni jednak widzieli UFO niezależnie. Podam teraz inny przykład. Pewnego dnia w Pascagouli Calvin miał spotkanie autorskie, w trakcie którego podszedł do niego pewien siwowłosy, starszy pan, który kupił książkę i przy tej okazji powiedział, że również tamtej nocy widział UFO, po czym oddalił się. Na szczęście ktoś robił wtedy zdjęcia. Zdobyliśmy zdjęcie tego pana.
Udało nam się go znaleźć. Był to jegomość nazwiskiem Louis Lee. Pan Lee pracował tamtej nocy w stoczni po drugiej stronie rzeki. Był operatorem żurawia. Powiedział: „Gdy tylko wszedłem do swojej kabiny, która znajdowała się jakieś trzy i pół metra nad ziemią, widziałem to coś po drugiej stronie rzeki. W życiu nie widziałem niczego bardziej dziwnego". Odwrócił wzrok właściwie tylko dlatego, ponieważ miał podczepiony towar do żurawia i słyszał, jak kolega z pracy krzyczy na niego.
Zapytałem: „Mówił pan o tym komuś?" Na co pan Lee stwierdził: „Tylko swojej rodzinie, bo komu miałem o tym opowiadać w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym trzecim roku?" Potem odbyliśmy kolejną rozmowę. Ten kontakt nazywa się Charles Anderson.... Jeden z zarzutów do tego przypadku dotyczył tego, że z osób znajdujących się na moście nikt nic nie zgłosił. Jak się okazało później, było inaczej. Pan Anderson stwierdził, że wraz z żoną przejeżdżał tamtej nocy przez most samochodem. Jechał po przeciwnej stronie drogi stanowej.
Znajdował się więc najbliżej wody. I on powiedział: "Widziałem tam w dole ten niebieski obiekt. Nie wiedziałem, co to było. Sądziłem, że cokolwiek to jest, zaraz się rozbije". Mówił, że widział to przez trzydzieści sekund. Wedle jego słów następnego dnia udał się w odwiedziny do ciotki, która mieszkała nad rzeką. Zanim zdążył się odezwać, ona powiedziała: "Nie uwierzyłbyś, co widziałam ostatniej nocy". To są tylko przykłady. Jest wielu innych ludzi, którzy widzieli coś kilka dni przed i kilka dni po, jak również w sam dzień, kiedy nastąpiło to wzięcie. Ale to są tylko przykłady.
Ja i moja koleżanka z USA, doktor Irena Scott ze stanu Ohio, przeprowadziliśmy wywiady z wszystkimi tymi ludźmi. Wszystko to mamy nagrane. To jest fascynujące. Większość z tych ludzi była w takim wieku, że już ich nie obchodziło, co kto o nich myślał i po prostu opowiedzieli swoje historie. Szczególnie interesująca jest jednak historia państwa Blair, a to ze względu na to, co mieli do powiedzenia i dlatego, że znajdowali się najbliżej miejsca, w którym stali Calvin i Charlie. Jest jeszcze jedna ciekawa rzecz. Nie wiem, czy to brzmi sensownie, ale zadałem Calvinowi takie pytanie: "Przed tym zdarzeniem stałeś na molo z wędką w ręku.
Wpatrywałeś się w wodę. Co wtedy widziałeś?" Powiedział, że widział wypływającą łódź. Nad rzeką przebiega most. Twierdził, że widział tam dwie postacie. Czy byli to państwo Blair? Nie mam pojęcia, ale daje to do myślenia, nieprawdaż? A gdzie nasi słuchacze mogą znaleźć jakieś dodatkowe informacje o Pascagouli?
Albo inaczej, które książki wydane przez Flying Disk Press polecasz? Gdzie można je znaleźć? W wydawnictwie Flying Disk Press udało mi się wydać reedycję książki autorstwa Charlesa Hicksona i Williama Mendeza, zatytułowanej po prostu "UFO Contact at Pascagoula". Była też wcześniej publikowana w wersji polskiej, a obecnie jest dostępna po angielsku i hiszpańsku. Była to pierwsza książka poświęcona temu zdarzeniu. Pierwsza książka Calvina Parkera nosi tytuł "Pascagoula: The Close Encounters My Story".
Po niej pojawiła się kolejna, zatytułowana "Pascagoula: The Story Continues". Również została napisana przez Calvina Parkera. Ta książka opisuje więcej rzeczy, które ujawniliśmy, takie jak nagrania z sesji hipnotycznych i inne tego typu rzeczy. Zawiera ona transkrypcje taśmy nagranych przez Bada Hopkinsa. Jest też jeszcze kolejna książka "Beyond Pascagoula", napisana przez moją koleżankę, doktor Irene Scott. Tam również zawarte są informacje, które wyszły na jaw, gdy zaczęliśmy badać tę sprawę. Ciekawą rzeczą jest to, że jak podaje doktor Scott, tamtej nocy, jedenastego października tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego trzeciego roku, nie przebywała w swoim domu w Ohio. Przebywała wówczas poza domem i uczyła się do obrony pracy doktorskiej, gdy zadzwoniła do niej matka, mówiąc, że usłyszała nad swoją głową głośny huk, jak od samolotu naddźwiękowego. A Irene, jak przystało na naukowca, przyjrzała się temu bliżej i odkryła, że ten huk przebył połowę terytorium USA i został zarejestrowany.
Zrobiła więc, co było w jej mocy, aby określić, skąd ten huk się wziął i nie była w stanie znaleźć dla niego wyjaśnienia. Tak więc tamtej nocy, nie w Pascagoula, ale w drugiej połowie Stanów USA pojawił się ogromny huk soniczny, a z ustaleń Irene wynikało, że był to drugi najgłośniejszy odgłos zarejestrowany na Ziemi. Nie udało jej się znaleźć wytłumaczenia dla tego fenomenu. To również zawarte jest w jej książce. Jest też mała książeczka autorstwa Stefanosa Panagiotakisa, która przypomina dziennik z podróży. Opisuje ona jego historię, jak pływał na statku. Jak już mówiłem, Panagiotakis pracował dla marynarki handlowej. Będąc w Pascagoula, odnalazł i przeprowadził wywiad z Charlesem Hicksonem. Znalazł również innego niezależnego świadka, który widział UFO tamtej nocy. Jegomościa o nazwisku Emmanuel Sigalas. Był to miejscowy pastor.
Stefanos przeprowadził z nim wywiad. Dysponujemy oczywiście jego transkrypcją. Istnieje więc wiele książek i w przyszłym roku wszystko to zostanie skondensowane, jak również zeznania wszystkich nowych świadków, jakie ujawniliśmy, a także zapisy sesji hipnozy regresyjnej zostaną opublikowane w przyszłym roku.
Będzie to bowiem pięćdziesiąta rocznica zdarzenia z Pascagouli. Gorąco polecam lekturę tych książek. Wszystkie są dostępne na Amazonie. Mhm. Linki do, do tych książek oczywiście możecie znaleźć pod naszą audycją na YouTube. A czy możesz nam powiedzieć coś więcej o, o, o wydawnictwie?
Jakie inne książki możemy tam jeszcze znaleźć i co, co masz jeszcze w planach? Tak, to jest interesujące....Nikomu tego jeszcze nie mówiłem, Piotrze, ale pierwszą książką wydaną przez Flying Disc Press była twoja książka zatytułowana "UFOs over Poland".
Była to pierwsza książka, jaką wydałem i mogę ją polecić każdemu. I to nie dlatego, że tak mówię. To jest po prostu świetna książka. Na następny rok planujemy wydać całą kolejkę książek. Ukaże się nasza nowa książka poświęcona przypadkowi z Pascagoula, zatytułowana "Beyond Reasonable Doubt: The Pascagoula Alien Abduction". Ukaże się mniej więcej za rok, może trochę wcześniej, z okazji rocznicy i będzie opublikowana również jednocześnie po francusku i po hiszpańsku. Mamy też wiele książek od debiutantów, którzy opisują swoje bliskie spotkania, własne doświadczenia.
Mamy też w planach książkę "On All Things Strange" autorstwa Riona Musgrave Evansa z Australii. Mamy zatem więcej książek zaplanowanych na następny rok. Obecnie pracuję nad książką wspólnie z moim kolegą Collinem Saundersonem. Colin zaobserwował nad Wielką Brytanią tak zwany latający trójkąt. On, jego żona, córka oraz teściowa widzieli to z bardzo bliska. Colin napisał książkę poświęconą tej i innym obserwacjom latających trójkątów nad Wielką Brytanią.
Książka ukaże się w późniejszym czasie. Teraz troszkę zboczę z tematu, bo będę miał również dużą książkę o królu Arturze, która prawdopodobnie ukaże się w lutym przyszłego roku. Mamy więc całą gamę książek o UFO, a także kilka o tematyce paranormalnej. Wszystkie ukażą się w przyszłym roku. Tak. Zachęcamy wszystkich do, do odwiedzenia strony wydawnictwa, a także do poszukania tych książek na Amazonie. My o kilku z nich będziemy jeszcze mówić w naszych, w naszych programach. Ale wróćmy na chwilę jeszcze do Pascagouli. Czy zastanawiałeś się, dlaczego dzisiaj nie ma już takich przypadków? To interesujące pytanie. Gdyby się przyjrzeć ogólnie tematowi UFO, to to zjawisko wydaje się ewoluować na przestrzeni lat.
Jak wiemy, w roku 1973 doszło do zdarzenia w Pascagoula. Wiemy też, że nastąpiła wielka fala obserwacji na terenie całych Stanów Zjednoczonych. W wielu przypadkach doszło do obserwacji humanoidalnych istot. W przyszłym roku ukaże się książka zatytułowana po prostu "1973", napisana przez znanego w USA Kevina Randle. Jak już jednak mówiłem, ufologia ewoluuje bez względu na wszystko. Jeśli cofniemy się do początku, zobaczymy, że mamy do czynienia z rzeczami bardzo prostymi, pokroju talerzy zaobserwowanych przez Kennetha Arnolda.
Później w latach pięćdziesiątych mieliśmy kosmicznych braci. Tego wszystkiego już nie ma. Później, w latach sześćdziesiątych oczywiście mieliśmy pierwsze wzięcie Betty i Barney Hillów. Teraz oczywiście głośno się mówi o tak zwanym UFO w kształcie tiktaka. Z uwagi na nagranie wideo opublikowane przez marynarkę w 2017 roku. Mogą się więc pojawiać tego typu przypadki. Nic mi jednak o nich nie wiadomo. Pierwsza książka mojego autorstwa ukazała się w 1994 roku i nosiła tytuł "Without Consent". Bez zgody.
Była poświęcona wzięciom na terenie Wielkiej Brytanii. Nie otrzymuję już wielu tego typu zgłoszeń. Nie mam pojęcia dlaczego. Może być jednak i tak, że to zjawisko znowu ewoluuje i może, jeśli będziemy rozmawiać za kilka lat, znowu się zmieni. Zadałbyś wtedy inne pytania. Zastanawiam się jednak, dlaczego nie dostajemy tego typu przypadków i nie mam na to odpowiedzi. Nie znam odpowiedzi na to pytanie.
Jest to jednak wyjątkowo dobre pytanie. Tak, my też w czasie debat ufologicznych wielokrotnie próbowaliśmy odpowiedzieć na to pytanie i nasze wnioski są podobne. Ale jeżeli, jeżeli mówimy o Pascagouli, to dzisiaj w tym miejscu jest taki mały, no, nie wiem, pomniczek, tablica pamiątkowa i tam jest taki pewien polski wątek, dlatego, że grafikę zaprojektował nasz znajomy, wspaniały grafik Sebastian Woszczyk. Jak oceniasz wartość tego zdarzenia z udziałem Hicksona i Parkera dla, dla całej ufologii? Czy to był, czy to był ten przełomowy przypadek, który pomimo wszystko pozostaje mało znany?
Wracając do Pascagouli, obecnie w pobliżu miejsca zdarzenia znajduje się tablica pamiątkowa. Nie jest to dokładnie w tym miejscu, bo tego starego molo już nie ma. Znajduje się jednak bardzo blisko tego miejsca i została tam postawiona z inicjatywy organizacji charytatywnej działającej w Pascagoula, która zebrała na ten cel pieniądze. W postawieniu tej historycznej tabliczki odegraliśmy jedynie niewielką rolę. Oni ułożyli tekst, robiąc przy tym kilka błędów, które na naszą prośbę poprawili.... Znajduje się tam również ilustracja autorstwa Waszego kolegi z Polski, Sebastiana, który zaprojektował okładki wielu z naszych książek. Ilustracja jest oczywiście oparta o zdarzenie z Pascagouli.
Uważam ją za kapitalną. Jest po prostu świetna! Zapytałem więc Sebastiana, czy mogę jej użyć na tej tabliczce, na co Sebastian się zgodził. Praca jest oczywiście podpisana jego nazwiskiem. Tak więc nawet w przypadku Pascagoula mamy jakiś związek z Polską.
Tabliczka została oficjalnie odsłonięta w 2019 roku przez burmistrza. Towarzyszyła temu oficjalna ceremonia, na której zebrało się wielu ludzi, w tym przedstawicieli mediów. Przeprowadzono z Calvinem wywiad tuż przy tej tabliczce i w trakcie wywiadu się popłakał. Powiedział, że gdy umrze, chce, aby jego prochy rozsypano w tej okolicy. Posiada również kopię tej tabliczki. Dostał kopię, którą powiesił na ścianie w swoim domu.
Uważam za istotne, abyśmy upamiętniali te zdarzenia. Na świecie są też inne tablice pamiątkowe, jednak w USA nie wiem, czy gdzieś jeszcze taką odsłonięto w czasie, gdy uczestnicy upamiętnionych zdarzeń jeszcze żyli.
Mogę się mylić, ale uważam, że to ważne. Mogą one tam stać przez długi czas, nawet bardzo długo, oby jak najdłużej po naszej śmierci. Niemniej uważam to za bardzo istotne. Mhm. No tak, rzeczywiście, to, to jest znamienne, bo zwykle ustawia się te pomniki w miejscach, gdzie, gdzie, no, już to wydarzenie miało miejsce dawno. Przykładem jest Amityville. Philip, bardzo chcielibyśmy Ci podziękować. Wyszedł wspaniały materiał. Ja myślę, że wiele osób, nawet tych, które znały przypadek z Pascagouli, sięgnie jeszcze raz do, do literatury, którą podałeś.
Odwiedzi stronę Twojego wydawnictwa i zapozna się z książkami chociażby samego Parkera. Mamy nadzieję, że to nie jest nasze ostatnie spotkanie i pojawisz się jeszcze kiedyś w debatach ufologicznych, bo rzeczy do obgadania mamy bardzo dużo. Dziękujemy.
Panowie, bardzo Wam dziękuję. Dobranoc. Jestem pewien, że jeszcze się w Państwa radiu usłyszymy. Bardzo dziękuję. And that was the golden voice of British ufology, Philip Mantle from Flying Disc Press. Thank you very much again. My pleasure. My pleasure, I can assure you. A wywiad dla Państwa przeprowadził Piotr Cielebiaś z Niesanego Świata. Stroną techniczną przedsięwzięcia opiekował się Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium, paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę.
Dobranoc i do usłyszenia w kolejnej debacie ufologicznej, tym razem znów na żywo. Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe, niewiarygodne. Radio Paranormalium, paranormalny głos w Twoim domu. UFO Relacje.
Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.uforelacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.uforelacje.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor.
Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl