Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery w sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez okno. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty.
Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na rzewniocy zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć co tam jest. I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona. Po prostu biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam bardzo gorąco i serdecznie w kolejnym, czterdziestym trzecim już odcinku najbardziej paranormalnego podcastu w polskim internecie "Mówią świadkowie", czyli w audycji prezentującej najciekawsze relacje o spotkaniach z nieznanym, jakie docierają do Radia Paranormalium. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. Dobry wieczór państwu. Audycja miała ostatnio dość długą przerwę, co po części jest podyktowane tym, że staram się tworzyć odcinki poświęcone zdarzeniom z jednej kategorii. Stąd też mamy odcinki w całości poświęcone obserwacjom UFO, odcinki o sypialnianych gościach, o żywym folklorze i tak dalej. Pewien wyjątek stanowią odcinki zawierające swego rodzaju paranormalne spowiedzi, w których świadkowie dzielą się trudnymi do wyjaśnienia zdarzeniami z całego swojego życia. Często jednak nawet takie rozmowy również są dość spójne tematycznie. I dziś właśnie takiej paranormalnej spowiedzi wysłuchamy. Będzie to dość długa rozmowa, którą szczególnie polecam owaca tych z Państwa, którzy interesują się zagadnieniami związanymi z OB, czyli wyjściami poza fizyczne ciało, LD, czyli świadome śnienie i w ogóle ze wszystkim, co związane jest z, w przypadku tego słuchacza często spontaniczną i trudną do kontrolowania, eksploracją światów niefizycznych. W dalszej części, trwającej nieco ponad godzinę rozmowy, poznamy również opisy kilku intrygujących obserwacji niematerialnych istot. W wersji przygotowanej na YouTube dzisiejsza audycja będzie podzielona na rozdziały, które, mam nadzieję, ułatwią Państwu w razie potrzeby przypomnienie sobie szczegółów każdego z przedstawionych dziś zdarzeń. Zanim jednak przejdziemy do wysłuchania zapisu rozmowy z naszym słuchaczem, pozwólcie, że przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, dla tych z Państwa, którzy chcieliby podzielić się swoją historią o spotkaniu z nieznanym.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to: stacjonarne 32 746 00 08, 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: 36 08 80 02, 36 08 80 02. Nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Można również kontaktować się za pośrednictwem fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Na życzenie świadka, w razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji, istnieje możliwość zmiany barwy głosu.
Mam jeszcze taką prośbę do słuchaczy dzwoniących z zagranicy, nagrywających się na sekretarkę, aby również podawali głosowo numer telefonu, na który Radio Paranormalium ma oddzwonić. Zdarza się bowiem, że operator z jakiegoś dziwnego powodu podstawia nam błędny numer, co uniemożliwia nawiązanie kontaktu z autorem wiadomości. Tak więc kolejną w historii tej audycji paranormalną spowiedź właśnie tutaj, właśnie teraz, czas niniejszym zacząć. No może jakby pan zaczął od jakiegoś opisania tych zdarzeń, bo yy nie wiem, ile tego było. Nie sprecyzował pan?
No, no dokładnie. Ja tego nie sprecyzowałem, ale było tego dość sporo, bo to już yy działo się od samego początku, jak byłem małym dzieckiem. Nie wiem, może będę to opowiadał tak po kolei, ale nie będę jakoś tak opowiadał, żeby nie było mm tego zbyt dużo, bo jednak jest tego trochę. Ale no dobra, no możemy zacząć yy od samego początku. Pamiętam, że pierwsze takie zderzenie miałem, jak yy byłem mały. Ja miałem wtedy, nie wiem, z pięć albo sześć lat. To było ja jeszcze ee-- bo w ogóle tak. Ja, ja mieszkałem w Bydgoszczy, bo aktualnie mieszkam w Warszawie, ale jak mieszkałem właśnie w Bydgoszczy, to ja miałem taki pokój z braćmi. Dzieliłem go z dwoma braćmi, tam z tatą. No i wiadomo, że jak już każdy się kładł wieczorem spać, to była godzina, no nie wiem, no późno, nie wiem, dziesiąta, jedenasta w nocy. I było coś takiego, że po prostu się wybudziłem, wstałem z tego łóżka i poszedłem w stronę okna. Ale dlaczego? Dlatego, że księżyc widziałem, który bardzo mocno świecił i on tak padał akurat do, do mojego pokoju. I tak właśnie zacząłem iść w stronę pokoju, yy w stronę tego okna i po lewej, po lewej stronie miałem te dwa łóżka, na którym ja spałem z bratem, a na drugim brat z moim tatą.
I później na na końcu łóżka była taka szczelina i tam była taka ściana pomiędzy ścianą a łóżkiem. No i jak ja już doszedłem do tego okna, zacząłem patrzeć na ten księżyc i w pewnym momencie sobie spojrzałem na lewą stronę i tam taki czarny pies stał. No i jak yy spojrzałem na niego, on się zaczął patrzeć na mnie i tak yy w strachu zacząłem uciekać.
No, no nie wiem, no może nawet do połowy pokoju nie, nie zacząłem, nie dobiegłem. Z czego ja się przewróciłem i odwróciłem się przodem, czyli klatką piersiową do góry. I ten pies podszedł do mnie i stanął mi na klatce piersiowej. I tak patrzył na mnie bardzo głęboko w oczy. No i później z tego ee dalszego przerażenia ja jakoś wstałem. Nie wiem, no po prostu wstałem i pobiegłem do łóżka i, i tam się przykryłem tą kołdrą i zasnąłem. I to był właśnie taki początek tego.
Czy udało się panu dostrzec, dostrzec jakieś szczegóły wyglądu tego psa? Ten pies w ogóle był jakiś fizyczny? Czuł pan jego obecność, szczególnie w momencie, gdy ten pies na panu stanął? Tak, oczywiście. Czułem, czułem taki jakby nacisk na klatce piersiowej i on był czarny. Oczywiście sierść miał czarną. No i on patrzył po prostu na mnie, ale nic takiego nie robił. Nawet chyba nie warczał. Patrzył na mnie, z czego ja po prostu przestraszyłem się i pobiegłem do łóżka. Nie miał jakichś złych zamiarów wobec pana, tylko po prostu tam sobie jakby był w tym miejscu, tak?
Tak, on mnie po prostu odstraszył, nic więcej. On tam eee stał cicho i jak ja go właśnie dostrzegłem, to on zaczął biec w moją stronę. W chwili, kiedy zacząłem uciekać, kierowałem się w stronę drzwi, czyli w stronę mojego łóżka, dokładnie. No i to tak wyglądało pierwsze moje zdarzenie, które przeżyłem. No i później miałem coś takiego, że to był okres, też nadal byłem dzieckiem i to było mniej więcej do jakiegoś wieku, ja wiem, dwanaście, trzynaście, czternaście lat, coś takiego. To już byłem też nastolatkiem, ale właśnie od dziecka do bycia nastolatkiem miałem coś takiego, że za każdym razem, jak kładłem się do łóżka, tam powiedzmy dwudziesta, dwudziesta pierwsza, jak już zamykałem oczy, to było, miałem, czułem coś takiego, że jeszcze nie śpię i coś mnie jakby spycha w stronę ściany, bo jest łóżko i jest ściana i pomiędzy ścianą a łóżko, łóżkiem, czyli tym materacem, była taka mała szczelina, wie pan, o co chodzi. I, i coś mnie tak bardzo mocno spychało, miałem oczy zamknięte, coś mnie bardzo mocno spychało w tą szczelinę.
Jak mając te oczy zamknięte, to nie wiem, czułem tak, jakby atomy ze mnie się wylewały to-- na, na podłogę, przez tą szczelinę. O, coś takiego bym powiedział. No i otwieram oczy, a ja jestem pod łóżkiem. Odwracam się na prawo, widzę ścianę, na lewo jest konstrukcja łóżka, a nade mną jest materac. Dosłownie. I zdałem sobie sprawę, że jestem pod łóżkiem.
Zamykam oczy, otwieram ponownie i jestem na łóżku z powrotem. No coś takiego. No i takie jakby yy nieświadome wyjście z ciała pan zaliczył, zaliczał. Tak, tak, tak, tak, tak i coś takiego miałem bardzo często, właściwie... No nie wiem, no nie, nie potrafię powiedzieć.
Wiem na pewno, że miałem bardzo często, bo tak jak powiedziałem, że jak byłem później tym nastolatkiem, to cały czas przychodziło do mnie i jak wychodziłem tam z braćmi czy z kolegami na dwór, a jak zbliżała się godzina dziewiętnasta, to już miałem świadomość tam gdzieś w głowie, że znowu przyjdzie ten stan do mnie i ja go się bałem. I zawsze jak chodziłem sobie z kolegami czy z braćmi, to byłem taki jakby lekko zdenerwowany. Taki smutny.
Chodziłem właśnie z tego powodu, że to mnie dotknęło i, i sobie myślę kurczę, położę się dzisiaj znowu wieczorem do łóżka i znowu będę miał ten efekt. A to budziło jakoś w Panu przerażenie? Yyy... Tak, tak, tak, dokładnie. Przerażenie, bo ja nie zdawałem sobie sprawy, eee, co to jest i obwiniałem w ogóle ten dom, że ten dom posiada jakąś złą energię czy coś.
I w ogóle te wszystkie takie stany moje — będę je opowiadał w dalszej części, troszeczkę później — tak jak mówię, że one budziły we mnie ten lęk i ja tam nie, nie wiedziałem, co to jest. A to tak jak pierwsze wyjścia z ciała Roberta Monroe. Z tego, co kojarzę, on potrafił spaść nie dość, że z łóżka, to jeszcze spaść parę pięter niżej, na przykład obudzić się w kuchni z tego, co pamiętam. No i też wywołało to u niego niemałe, no niemałe przerażenie, bo zaczął się obawiać, czy ma jakieś problemy, na przykład neurologiczne. Rozumiem, że pan nie próbował jakoś potraktować tego zdarzenia tak po prostu, jako taki fakt, tylko, tylko próbował pan cały czas, jakby zrozumieć, co się właściwie stało, tak? To trochę później. Ja po prostu, eee, zdałem sobie sprawę i jakbym żył z tym. Bo tak jak mówię, no nie wiedziałem, że to się coś dzieje ze mną. Cały czas obwiniałem, że to dom i póki mieszkałem w tym domu, obwiniałem, eee, za te wszystkie zjawiska mój dom. Mogę tutaj opowiedzieć kolejną historię, taką dość fajną.
Eee, to też było coś takiego, że, eee, leżę sobie w łóżku i zamykam oczy i czuję taką jakby lewitację. Taka lewitacja... Otwieram oczy i się tak rozglądam i jestem na takiej łące zielonej. Taka łąka, kwiatki. Bardzo ładnie tam było.
Bardzo mi się to podobało w ogóle i tak się rozglądałem. Ale nie chodziłem. To było, to nie wiem, to był taki obraz jakby wokół mnie, dookoła, dosłownie. Eee, no i zamykam oczy, otwieram oczy i jestem z powrotem już jakby na łóżku, ale nie czułem już tego efektu opadania. Tylko na samym początku poczułem efekt wznoszenia.
Co otworzyłem oczy, bo się przestraszyłem — co się dzieje? Otwieram oczy i właśnie zauważyłem, że jestem jakby na tej łące. No więc tutaj te oczy zamknąłem i wróciłem z powrotem, jakby na te łóżko, wybudzając się.
A nie miał pan czasem takiego odczucia jakby spadania i budzenia się w łóżku? Także tak zapytam. Mmm... Może? Nie wiem, no może miałem coś takiego tam troszkę później, że spadam. Tak, tak, tak, tak, tak, tak, to by się zgadzało.
Tak, bo tak zapytałem, bo skojarzyło mi się z czymś, co mi się często też w dzieciństwie właśnie przy-- przytrafiało. Szczególnie jak miałem kilka, kilka lat, no powiedzmy do szóstego roku życia. Dosyć często mi się zdarzało coś takiego, że leżałem w łóżku i nagle we śnie jakby czułem, że spadam, jakbym wpadł do takiej dużej, długiej, dużej, głębokiej studni i po prostu w momencie lądowania budziłem się cały przerażony, nieraz podskakując na tym łóżku. To podobno też z tego, co wyczytałem w późniejszym Życiu, w późniejszym czasie, to jest jeden z objawów powracania do ciała po OBE. Podobno. Aha, aha. A ja miałem coś takiego, że byłem jakby na, na jakimś szczycie skał i że spadam z tej skały. I właśnie takie opadanie, eee, przypomniało mi się, że jak spadałem, to później miałem taki wstrząs i się wybudziłem. O, coś takiego. Tutaj, jak wspomniałem, że, że bałem się właśnie bardzo tych nadchodzących dni wieczorowych, ta 19:00, 20:00, 21:00, kiedy kładłem się spać i później, eee, jak już byłem starszy, miałem tam, nie wiem, z osiemnaście, dziewiętnaście lat.
Poznałem dziewczynę, ale byłem świadomy tego cały czas, co mi się przydarzało wcześniej. No i w końcu, jak poznałem tę dziewczynę, ona mieszkała na innym osiedlu, właściwie na osiedlu obok. I zacząłem myśleć sobie tak: skoro poznałem dziewczynę na osiedlu obok, a obwiniałem mój dom, więc jeżeli będę jeździł do niej na noc, to może mi się coś takiego nie przydarzy. I byłem bardzo ucieszony z tego powodu, że ona była z innego osiedla i że będę do niej jeździł.
Będę tam nocował, bo żeby po prostu nie myśleć o tym, co mi się stanie i, no ale oczywiście bardzo się myliłem, bo jak zostawałem u niej na noc, miałem znowu te efekty, te objawy. I wtedy doszedłem do wniosku, że może to będzie jednak coś ze mną, a nie z domem, bo skoro to się za-- jeżeli to się wydarzyło tak samo u mojej dziewczyny parę razy, więc zacząłem myśleć o sobie.
A czy dziewczyna coś-- dziewczynie, coś się udało jakby zaobserwować? Jakieś dziwne rzeczy, które, których nie dało się wytłumaczyć? Czy to tylko jakby, że tak powiem, dotyczyła pana? Nie, nie, nie, nie, ja jej nawet-- ja jej nawet o tym nie mówiłem. Ale, eee, tutaj też wspomniałem w tych wiadomościach, które pisałem, że, że, że wyjechałem do Irlandii, bo tam później poznałem moją żonę, ale do tego za chwilę mogę wrócić. I tutaj moja żona, tak, ona zaczęła zauważać, co się dzieje i ona mi zaczęła mówić, co występuje w chwili, kiedy ja takie, eee, zjawiska miewam. Nie wiem, czy tutaj mam to kontynuować, czy troszeczkę to- Oczywiście, jak najbardziej może pan kontynuować.
No dobrze, no to było coś takiego, że... Tylko tutaj będę za chwilę opowiadał też te zdarzenia moje, ale tutaj wrócę do mojej żony byłej. W chwili, kiedy mi się to przydarzało, ona mi opowiadała, że czuła taką energię, która wydobywa się ze mnie, emanuje, że tak powiem, i ona to odczuwała. I w chwili, kiedy ona to odczuwała, bo ona mi to opowiadała, to mi mówi: "Ja wiem, że znowu wyszedłeś, bo znowu czułam tą energię, która się wydobywa z ciebie". I dość często mi mówiła, bo ja ją, jak zapytałem albo ona mi opowiedziała: "No, dzisiaj znowu czułam tą energię" i ja sobie myślę: "No tak, znowu wyszedłem". No i też jej tam trochę tych historii opowiedziałem.
No dobrze, no możemy tutaj przejść do kolejnej historii już za granicą, bo tutaj za granicą ja wyjechałem w ogóle w 2004 z tą moją dziewczyną z Polski, która była moja ostatnia. Z nią się tam pożegnałem i też sobie zacząłem myśleć, że jeżeli wyjadę za granicę, to może i za granicą nie będzie żadnego zjawiska.Które by mogło mnie dotknąć. Tak sobie myślałem o tym. No, ale oczywiście, eee, pomyliłem się. Tam mieszkałem z moimi siostrami i z moimi szwagrami. I ja, i moja dziewczyna. W tamtym czasie ja się bardzo mocno rozchorowałem. No i miałem, eee, pewnej nocy coś takiego. Eee, poszedłem do pokoju się położyłem.
Oczywiście moja dziewczyna już leżała wcześniej, ja się tylko położyłem. Ten w ogóle pokój był cały czerwony, bo to miałem taki. Podobał mi się kolor, że czerwony i ja go całego pomalowałem na taki kolor i miałem lampkę przyga-przygaszoną. Nie wiem, może to była taka słaba czterdziestka. Nie gasiłem tej lampki, dlatego właśnie z powodu, że się bałem tych całych zjawisk. No i, eee, właśnie pewnej nocy się położyłem i wstałem taki jakby zaspany, takie, takie miałem zamazanie o, że tak powiem. No i skierowałem się w stronę drzwi. Otwieram te drzwi, ale jeszcze nie wiedziałem, że to było wyjście. Nic, bo się rozglądam dookoła i Wszystko się zgadza, tak jak powinno być.
Czyli to jak się pan czuł? Jakby pan fizycznie wstał z tego łóżka? Tak? Tak, tak, dokładnie dlatego, że jeszcze pamiętam, że ja się rozejrzałem. Spojrzałem się, eee, za siebie. Tam widzę, że moja dziewczyna śpi.
Przykryta jest kołdrą. Cały pokój jest na czerwono. Tam była szafa i wszystkie, wszystkie przedmioty leżały na swoim miejscu. W ogóle nie odróżniałem tego świata rzeczywistego, materialnego od tego niematerialnego. No, wszystko było identyczne, jednakowe. No z taką różnicą, że właśnie drzwi sobie otworzyłem i był, bo nie wiem, może chciałem po prostu iść się załatwić do toalety. Toalety miałem schodami do góry. Otwieram moje drzwi, białe. Pamiętam, że one były drzwi i chwytam za tą klamkę. Otwieram je. No i przed drzwiami stanął przede mną, eee, taki potwór. Ten potwór, on był taki biały, taki, eee, cały pofałdowany. Taki.
Wie pan co? On wyglądał tak jak, eee, takie są? Nie wiem, ee, to są dżdżownice, czy. No takie dżdżownice w drzewach. Wie pan jakie? Może takie wielkie, białe? Przyszedł mi teraz na myśl, yyy, ten, taka istotka w logo z Michelin.
No coś, coś takiego podobnego coś. Tylko, że ten był bardzo okropny. Obrzydliwy był. I on mnie przestraszył. Byłem tak przelękniony, przestraszony, że drzwi zamknąłem, ale z takim impetem i szybko pobiegłem do... Ze strachu pobiegłem do łóżka i przykryłem się kołdrą. No i w tym momencie, moja dziewczyna się obudziła, bo ona widziała to, co się dzieje ze mną.
Tylko ona nie-- ona nie widziała, że ja wracam. Tylko ona widziała w chwili, że ja leżę w tym łóżku i tymi oczami gałkami ocznymi tak ruszałem. Kręciły mi się strasznie i ona zaczęła mnie wybudzać i-i do mnie mówi "Co ci się stało? Co ci się stało?
Wybudź się, wybudź się!" No i ona, ee, wybudziła mnie i jej opowiedziałem, że przed chwilą wydostałem się i drzwi otworzyłem i spotkałem tego potwora. To było takie bardzo, bardzo niemiłe przeżycie. Takie nie wiem, chyba pierwsze takie bardzo, bardzo niemiłe. No taki koszmarny, taki koszmar to był. Coś kojarzę, że chyba też podobna istota występuje zdaje się w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Nie pamiętam jak-- nie kojarzę kompletnie jak się ona nazywa, ale też taka galaretowata też, też jakby taka, taka dżdżownica, tylko, tylko troszkę taka grubsza, niższa.
Wie pan co, ja powiem panu szczerze, że ja nawet byłem tak zaciekawiony, że zacząłem, bo o, ja pamiętam, że ja też grałem sobie tam z braćmi w gry i to była Silent Hill. Nie wiem, czy pan się orientuje na PlayStation dwójkę czy trójkę i to była trzecia część. I tam właśnie w metro była taka postać, taki, taki potwór.
I to bardzo mocno mi przypominało tego potwora, którego ja zobaczyłem. Spróbuję odszukać tą grę. Kojarzę, ale, ale nie miałem sposobności w to grać. Ja bardziej gustuję w takich produkcjach typu GTA i podobnych.
Niewiarygodce. Ciekawe. No. Tak więc te zdarzenie właśnie tutaj mi się wydarzyło pod jednym adresem, w którym mieszkałem. I później my się przeprowadziliśmy, następnie, eee z moją dziewczyną pod inny adres i tam miałem później też kolejne zdarzenia. Miałem coś takiego, że leżę sobie w łóżku, eee i po prostu wstałem i wyszedłem sobie, ee, do kuchni. Idę sobie schodami i też widzę wszystko. Schody, eee, wszystko jest dosłownie na swoim miejscu, że też nic nie, nie zauważyłem, żeby było coś innego. No, no i wie pan co? I miałem taką takie duże lustro na ścianie, takie podłużne i ja się zacząłem przyglądać, yy, w te lustro, bo zauważyłem, że na nodze, na udzie z tyłu mam siniaka, ale takiego dużego, takiego wzdłuż, taką długą krechę, dosłownie. I tak się przyglądałem w tym lustrze. No a następnie jak już wróciłem z powrotem i tymi schodami złapałem. Pamiętam, że zaparłem się o tą barierkę, bo tu taką balustradę miałem i się tam trzymałem o nią. No i, yyy, zacząłem iść z powrotem do łóżka. Położyłem się i tylko zaraz po przebudzeniu zacząłem sobie myśleć: kurczę, przecież ja byłem niedawno na dole-I widziałem w lustrze, że ja mam siniaka na nodze, ale ja w ogóle nawet nie wiedziałem, że mam tego siniaka, bo ja nawet nie patrzyłem na niego. Wcześniej nie dostrzegłem i z ciekawości zacząłem-- Spojrzałem po prostu na moją nogę. Patrzę o kurczę, rzeczywiście mam tego siniaka. Więc chodzi o to, że wychodząc z ciała można w lustrze dostrzec to, co się ma na ciele. Bo to ciało, ciało astralne stanowi jakby odbycie chyba ciała fizycznego z tego, co kojarzę i dlatego możemy, można dostrzec.
Pan czuł jakby-- pan czuł, jakby pan wychodził fizycznie, tak? Mmm, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, dokładnie. A! I jeszcze coś takiego zauważyłem. Za każdym razem, jak wychodziłem z tego ciała, bo tak można to powiedzieć, bo to jest OBE. Zawsze tak, nie wiem, widziałem wyładowania takie jakby elektryczne w powietrzu. Są takie, nie wiem, no dziwny obraz jest taki, nie wiem, ja-- mi się wydaje, że to są jakby wyładowania elektryczne, które dosłownie są w powietrzu. No i za każdym razem coś takiego widziałem.
Osoby wychodzące z ciała też często donoszą o takim jakby objawie wychodzenia z ciałem w postaci na przykład odczucia, jakby powietrze było jakby jakoś wypełnione prądem elektrycznym czy coś takiego. Tak, tak, tak, dokładnie tak. Ja coś takiego miałem.
Niektórym wyjściom też towarzyszą na przykład trzaski charakterystyczne dla, dla właśnie zjawisk elektrycznych. Tutaj też miałem takiego słuchacza, który, który właśnie zgłosił kiedyś relację. Zgłosił kiedyś takie zdarzenie, że usłyszał trzask i jakby-- nie pamiętam już, co tam było i przesłałem w ogóle opis tego zdarzenia badaczom tutaj współpracującym z Radiem Paranormalium i- Mhm. Jeden z ufologów Arkadiusz Kocik, nie wiem, czy pan kojarzy takie nazwisko- Tak, tak, wiem.
Odpisał, odpisał właśnie, że to jest nic związanego z UFO, tylko po prostu klasyczne OBE. A jeszcze takie coś panu powiem. Wie pan, jak udawało mi się właśnie-- bo teraz tak będę na to mówił, że jak, jak wychodziłem właśnie z tego ciała, bo miałem coś takiego, że nie zawsze miałem tak, że wstanę z łóżka i oderwę się od swojego ciała. Nie.
Bywało, że otwieram oczy, a ja jestem już obok łóżka i widzę siebie leżącego. To na ścianie miałem taki włącznik do światła. Włącznik, wyłącznik. I wie pan co? Próbowałem go włączyć. Normalnie próbowałem dłonią go włączyć. Kurczę, no nie idzie, no za cholerę, No kurczę, tak jakby dłoń przenikała przez ten włącznik. Tak, dłoń przenikała, tak?
Dokładnie, dokładnie, bo już takie coś próbowałem zrobić nie wiem, z dwa razy. No to muszę panu powiedzieć, że miałem coś podobnego kiedyś. Wydawało mi się, właściwie szedłem sobie do toalety w nocy i jakoś tak odbijałem się od tej podłogi, ale nie zrobiło to na mnie jakiegoś większego wrażenia. A dopiero się zorientowałem, że coś jest nie tak, jak próbowałem właśnie drzwi otworzyć. Ta dłoń mi przechodziła przez drzwi. Za cholerę nie dało się tej, tej klamki po prostu jakby złapać i po chwili się zorientowałem, że przeszedłem przez te drzwi, nie otwierając ich. Aaa, rozumiem. A widzi pan, a tutaj wróćmy troszeczkę wcześniej do tego mojego zdarzenia właśnie z tym potworem. Tam udało mi się, tylko ja nie wiem, jak to by było, gdyby ktoś rzeczywiście się obudził i patrzył na to, czy udało mi się otworzyć te drzwi, czy też nie. Bo jak ja wstałem z tego łóżka, to jakbym fizycznie złapał za tą klamkę i otworzył te drzwi, co mi stanął ten potwór i gwałtownie zamknęły mi je. Być może to, być może to nie było OBE, tylko coś w rodzaju świadomego śnienia, świadomego snu. Świadomego, ale niekontrolowanego.
Mhm, mhm. Że mógł pan te drzwi jakby otworzyć, te drzwi we śnie się otwarły, ale tam za tymi drzwiami zmaterializowały się na przykład jakieś pana lęki ukryte, o których pan jakby świadomie nie jest, z których pań świadomie jakby nie zdaje sobie sprawy.
I po prostu w takiej formie te lęki się zmaterializowały i to poskutkowało właśnie takim przerażeniem. Aha, rozumiem, mogę tutaj kontynuować dalej, tak? Tak, oczywiście. Pamiętam też takie zdarzenie, że położyłem się do łóżka z moją byłą żoną. Kiedyś tam, nie wiem, to było, to był rok 2000, nie wiem, 16?
17? Coś takiego. No i wybudził się. Wybudził mnie. Wybudził mnie taki zapach, takiej spalenizny. Wstałem, wstałem z łóżka. To znaczy, wstałem, siedząc na łóżku po prostu. No i zacząłem przyglądać się moim dłoniom i zauważyłem, że one są takie nietypowe, że one mają takie jakby obwódki. Wie pan, o co chodzi? Jak jest dłoń, palce, wszystkie to są obwódki. I zdałem sobie sprawę, bo już w tamtym czasie wiedziałem, że, że ja już zacząłem wychodzić, bo trochę tam czytałem o tym nawet i książki kupowałem. No i tak się przyglądałem właśnie mojej jednej dłoni i drugiej. I tak właśnie dostrzegłem, że są takie obwódki i taki kolor, nie wiem, no taki, taki.
Znaczy obwódki były szare, ale ja byłem-- moje dłonie były takiego koloru, nie wiem, no takiego bardzo jasnego, nie wiem, błękit czy taki kolor siwy, ale przejrzysty oczywiście. No i drugą ręką zacząłem szurać moją byłą żonę.
No i ona się wybudziła. Wstała tak samo i ja patrzę na nią, i ona mi przypomina normalnie Ducha. No normalnie ducha. I kurczę do niej mówię: Czujesz ten zapach? Czujesz? Przecież jest jakiś zapach spalenizny. Bo się przestraszyłem, że może kable się palą czy coś. No i ja do niej mówię, tylko że to było-- ja nie mówiłem do niej słownie, tylko jakoś tak się niewerbalnie, tak telepatycznie, jakbym jej dosłownie umysłem przekazał tą wiadomość. Idź, zobacz coś, co tak śmierdzi. I ona wstała z tego łóżka i poszła. Skierowała się do drzwi i ja ją widzę całą jak, jak Ducha. Też takie obwódki po całym ciele i ona tam zeszła na dół.No i ja głowę pochyliłem na lewą stronę, bo po lewej stronie na podłodze miałem kable. I zacząłem tak patrzeć na te kable, czy mi się tam nic nie śmierdzi? No, ale no nic takiego nie dostrzegłem. A, a ona tam dłuższy, dłuższy czas nie przychodziła do tego pokoju. No i jakoś tak nie wiem, straciłem tą świadomość i, i zasnąłem. O!
Coś takiego. I na drugi dzień pamiętam, że jak się obudziłem, to ją zapytałem: Czy ty pamiętasz coś takiego? Bo jej opowiedziałem, co się wydarzyło, że ona wstała, że ona poszła do kuchni, nad... Zobaczyć. Powiedziała mi, że niestety w ogóle nie pamięta tego, nic nie pamiętała.
No tutaj zwrócił moją uwagę ten właśnie kolor, ten błękit. To taki kolor uważany za niematerialny, taką kojarzony z taką barwą, jakby duchową, kontemplacyjną. To jest taki symbol wieczności, nieskończoności.
Błękit ma tutaj ciekawą taką symbolikę. Mam takie pytanie odnośnie żony byłej. Czy ona interesowała się jakimiś tematami paranormalnymi? Nie, nie. Bo skoro odczuwała jakieś energie od Pana dochodzące, to może była ekstrasenską tak zwaną, jak to się mówi?
O! Nawet nie wiedziałem, że tak się określa. Nie, nie, ona się nie interesowała. Ona nawet mi opowi-- ona mi mówiła, że ona się takich rzeczy, takich rzeczy się boi. Bo z tego, co, z tego co Pan opowiada, to tutaj można wysnuć taki wniosek, że jakby te zdarzenia chodzą za panem, tak? Te, te wszystkie zjawiska. Czy próbował pan może nawiązać jakiś kontakt, nie wiem, z egzorcystami, badaczami zjawisk paranormalnych, może osobami pracującymi z energiami? Nie, nie, ja tak pierwszy raz się tutaj do pana, do Państwa tutaj zgłaszam, bo sobie pomyślałem, kurczę, tyle, tak długo już słucham tego Radia Paranormalium, że no fajnie po prostu tutaj z kimś porozmawiać.
Ktoś, kto ma też wiedzę na ten temat. Czyli tak jakby pan poszukuje bardziej informacji na własną rękę, bez tam sięgania po pomoc, że tak powiem, z zewnątrz? Tak, bo wie pan, jak to jest, jeżeli takie zjawisko występowało u mnie wiele, wiele lat, więc na początku ja to nawet nie myślałem o tym, żeby, żeby, żeby dosięgnąć jakichkolwiek informacji, co to jest. Tym bardziej że ja jeszcze byłem mały, nastolatkiem, to ja w ogóle miałem całkowicie inne zainteresowania. Co innego mnie interesowało. Więc na początku uważałem, że to musi być takie, no jest, bo jest i trzeba żyć z tym. Dopiero później, jak już właśnie wyjechałem za granicę, to zacząłem się bardziej interesować, bo to zjawisko dalej tam występowało i stwierdziłem nie, no, no muszę coś kurczę z tym zrobić i jakoś zasięgnąć tych informacji, co to jest tak naprawdę? I zacząłem kupować te książki tutaj, tego Roberta Monroe czy też tego Moena, i tak dalej, i tak dalej. Tutaj nawet Darka Sugiera, znaczy Darka Sugiera to akurat tam kiedyś przeczytałem jego książkę, którą sobie ściągnąłem. Chyba "Miłość i wolność poza ciałem", jeżeli dobrze pamiętam. Dokładnie tak, tak tak tak tak. Fajna, ciekawa książka.
Ciekawe, ciekawe, ciekawe lektury, ale autor dosyć kontrowersyjny ze względu na to swoje, takie zachowanie względem-- na forach chociażby dyskusyjnych. Dosyć wulgarny człowiek, ale też swoje, swoje przeżył, swoje przeżył, jeżeli chodzi o te różne paranormalne.
Można też odnieść takie wrażenie, że jakby pan jest bardziej podatny na, na przeżywanie tego typu rzeczy. Byłem, powiem, byłem, bo w tym momencie one odeszły, one odeszły jakoś, no nie wiem, no jakiś czas temu, dwa lata temu, chociaż one teraz nie zdarzają się tak często jak kiedyś, tylko bardziej sporadycznie, ale zdarzają się. Coś tam jeszcze występuje, ale nie, nie tak systematycznie jak wcześniej.
Rozumiem, że nie robił pan jakichś badań pod kątem, nie wiem, zaburzeń pracy mózgu, tak jak to robił Robert Monroe na początku swojej, swoich przeżyć, swoich doświadczeń, swojej drogi sobie? Nie, nie, nie, nie, nie, nie. Czyli nie podejrzewa pan tutaj jakichś-- że może to być-- te różne przeżycia mogą być spowodowane na przykład jakimś, nie wiem, urazem czy czymś? Nie, nie. Ja w ogóle tych, tych takich historii mam dużo więcej. Tutaj tylko kilka wymieniłem. Na przykład też miałem coś takiego, że to było za dnia po położeniu się do łóżka i taką miałem brązową poduszkę koło siebie, a na-- a druga poduszka, na której spałem. No i zapamiętałem, że moja poduszka jest brązowa. No i obudziłem się.
Rozglądam się. Patrzę. Wszystko jest ok, ale nie do końca, bo widzę, że poduszka jest cała niebieska i takie jakby miała gwiazdki złote. I sobie myślę: o nie! Ja się jeszcze nie wybudziłem i zamykam oczy.
Otwieram oczy ponownie. Patrzę. No już się wybudziłem, bo widzę, że poduszka jest brązowa tak jak powinna być. Można powiedzieć taki, taki troszeczkę nietypowy sen się panu przydarzył. Ja pamiętam z dzieciństwa kiedyś coś takiego, że śniło mi się, że siedzę w sypialni u rodziców. Zamykam na chwilę oczy i jak otwieram oczy, to, to ta sypialnia zmienia całkowicie wygląd.
Także tutaj, tutaj tego akurat zdarzenia bym jakoś nie łączył specjalnie z jakimiś paranormalnymi. Po prostu coś, coś wyobraźnia podpowiedziała i się zmaterializowało. Aha, aha, rozumiem. A jeszcze miałem taką dość fajną przygodę.
Już tutaj nie będę mówił, że, że leżę w łóżku, bo wiadomo, że za każdym razem jak kładłem się, to miałem takie zjawiska wybudzam się i nagle ja jestem w ogóle na innym osiedlu. Oczywiście, na którym kiedyś wcześniej mieszkałem, parę lat wcześniej.Wybudziłem się i się też rozglądam i też widzę te wyładowania elektryczne w powietrzu. I są ze mną dwie osoby. Kobiety, które oczywiście nie mogłem zobaczyć ich twarzy, bo one, one nawet, yy, one wiedziały, że ja jestem z nimi, bo my, bo my szliśmy do pewnego budynku. Ale to zaraz. No i tak, jak się wybudziłem. Tylko że to było coś takiego, że jak otworzyłem oczy, to wstałem dosłownie na chodniku. Wylądowałem na, na osiedlu, na którym kiedyś mieszkałem.
I tak idę sobie tym osiedlem i te dwie dziewczyny idą przede mną. Ja się rozglądam, patrzę, Aha, już wiem, gdzie ja jestem, bo wiedziałem. Nawet znam tą ulicę, tą nazwę. Po lewej stronie widzę rondo. Tam są takie drzewka na rondzie i to w rzeczywistości tak jest. No i zacząłem sobie myśleć o tym, a zobaczymy, dotknę sobie asfalt, jaki jest. I ja zacząłem pocierać ten asfalt i-i normalnie czułem strukturę asfaltu. Te kamyki takie, które są wtopione w ten asfalt, to takie wybrzuszenia, takie kłujące czułem na palcu i idę tam dalej. Eee, przechodzę znowu przez ulicę i doszedłem do budynku i-i na, na rogu budynku był taki, ee, sklep, który serwuje szybkie jedzenie.
Fast food, wie pan. No i ja dotknąłem tej ściany, bo ona tam cała z cegieł i chciałem też poczuć tą konstrukcję, no tą strukturę i kurczę, no czułem, no taką twardą. No i dalej idę. I już wiedziałem, że ja już nie jestem, eee, w, w świecie fizycznym, tylko tym nie fizycznym. No i podążam za tymi dziewczynami, a one są takie tajemnicze, nie patrzą się na mnie, wcale się nie odwracają, ale, ale idę za nimi i powiem, że nie wiem, takie, czułem coś w sobie takiego, że, że to są, nie wiem, znajome czy, czy co? I przeszliśmy na drugą stronę i tam był taki kompleks domów. Dosłownie. Może nie kompleks, to były takie domki jednorodzinne i tam weszliśmy właśnie, ee, do ich znajomych.
To nie były, to nie byli moi znajomi, to byli znajomi ty-tych dziewczyn, bo one się tam przywitały. Ja przeszedłem przez drzwi i wie pan co? Po lewej stronie jest lustro. Takie duże lustro. A ja już. Ja już świadomie wiem, że, że ja jestem.
Nie wiem, w tym astralu, że tak powiem. I spojrzałem w te lustro specjalnie, żeby się przyjrzeć sobie. I wie pan co? Widzę swoją twarz. Widzę, zarysy moje, tam ramiona i tak dalej. I niczym identycznie wyglądam tak, jak powinienem wyglądać. I się przyglądałem. Patrzyłem sobie w oczy, na kurtkę, na ubrania, jakie mam. No i dobrze. I zaraz za tym lustrem były, było takie wejście do pokoju gościnnego.
Wchodzę do tego pokoju gościnnego. Na środku jest stół, a przy stole jest kanapa i na tej kanapie jest facet jakiś. Jakiś chłopak siedzi. I ja się przywitałem. Powiedziałem do niego Cześć i on mi odpowiedział cześć i zaraz wyszedłem stamtąd i stanąłem w korytarzu do kuchni. I tutaj po prawej stronie są schody biegnące do góry i tam widziałem dwie osoby schodziły na dół, a te dwie dziewczyny, one poszły do kuchni i ja czekam po prostu na nie. I sobie zacząłem myśleć w ten sposób, że zamknę. Zobaczymy, co się stanie, jak zamknę oczy i zacznę jakby świadomie zmieniać otoczenie. I wie pan co? Zacząłem się bardzo mocno skupiać nad tym, żeby zmienić otoczenie. Czy się, czy się coś stanie? I no nie udało mi się w ogóle nic zmienić, tak jak wszystko pozostało na swoim miejscu i tylko powiedziałem do tych dziewczyn: Chodźcie, już idziemy. No i to też oczywiście było tak telepatycznie i one tam się pospieszyły, pożegnały się z nimi tam wszystkimi o! A to było w ogóle tak kameralnie, tam wszystko tak fajnie, ja nie wiem, no to, to jakaś była impreza, czy coś, nie mam pojęcia. No i my wyszliśmy stamtąd, poszliśmy na ulicę i zatrzymaliśmy taksówkę i tą taksówką pojechaliśmy do miasta i, i kurczę, tak patrzyłem właśnie na te boki i ja wiedziałem, którędy jadę, że ja nie byłbym w to uwierzyć, co się dzieje, że wszystko się zgadza. Kurczę, że patrzę na prawo, na lewo, te domki, te ulice, wszystko jest tak, jak powinno być. I dojechaliśmy do miasta, i w tym mieście, bo tam też to jest takie miasto Dublin, a że tam jest bardzo dużo ludzi, bo to jest taki turystyczny i tam szliśmy w stronę hotelu, takim deptakiem szliśmy sobie i do tego hotelu szliśmy. No i tam później mi się już ta świadomość urwała. No nie wiem, no jakoś tak doszliśmy do tego hotelu, o tam były takie jakby kwiaciarnie czy coś i to tak, to też było tak w ogóle, bo ja tam w ogóle dość często przebywałem za dnia, a jak tam jeździłem do miasta, to też te kwiaciarnie były i wtedy też one były.
Tylko, że to były budki, puste budki bez ludzi i bez tych kwiatów. Ale to były takie właśnie kwiaciarnie, jak pamiętam. Czy pora dnia, w tym, w tej wizji jakby pokrywała się z porą dnia, kiedy pan zasypiał? Tak, tak. Bo ja się położyłem w nocy i to było w nocy.
Tak jakby w OB, jakby w OB pan jakby towarzyszył tym, tym, tym osobom. Czy zdarzyło się panu, jakby któreś z takich właśnie wizji potem zweryfikować, czy się zgadza ze stanem faktycznym? Tak, wszystko się zgadzało identycznie. Tak, dlatego, że tak jak ja powiedziałem, że ja tam mieszkałem już parę lat na tym osiedlu i później do tego miasta, jak jeździłem tam autobusem.Eee, no to wszystko identycznie było. No, jednakowe, no niczym się to nie różniło.
Yyy, tylko tym, że to była, to była pora taka nocna, Więc, yy, no wiadomo, że, eee, ludzi też aż tak dużo nie ma. Mam też taką fajną historię. To było akurat z moją, tam kiedyś żoną. Pojechaliśmy do mojej siostry, do mojego szwagra i oni tam mają dzieciaki. I my tam zostaliśmy na noc. I oni mieli taki materac dmuchany, na którym ja mogłem się wyspać z moją byłą. No i ja zostałem w tym, w tym pokoju, a oni wszyscy zostali w kuchni. Oni się tam bawili, a ja chciałem po prostu zostać i próbować. I wie pan co? I to było coś takiego, że ja wtedy zacząłem medytować i po medytacji położyłem się do łóżka, przykryłem się kołdrą do łóżka, do tego na ten, na ten materac dmuchany, no bo bardzo mocno próbowałem, chciałem, yyy, wyjść z ciała, czyli doświadczyć tego. No i rzeczywiście. I teraz tak jak, jak wstałem, myślałem, że to będzie takie wyjście swobodne, takie, że bez problemu wstanę, ale nie. I wie pan co? I nawet i czułem opór w nadgarstkach, że coś mnie trzyma w nadgarstkach, że nie mogłem się wydostać, bo coś jakby taka guma i na jednym nadgarstku, i na drugim. I ja tak bardzo mocno pociągnąłem z jednej i z drugiej strony udało mi się i później jeszcze miałem dość duży problem z nogami, ale z tymi nogami miałem też podobnie, tak jakby była jakaś guma przyczepiona do moich nóg. Eee, no ale jak już udało mi się wstać, to zauważyłem, że taki ptaszek fruwa żółty po pokoju. A oni też mieli akwarium, takie dość duże, bo to te akwarium pojemności sto dwadzieścia litrów i ono powinno być po lewej stronie. Ale w chwili kiedy ja wstałem, udało mi się wyrwać z tego ucisku tych gum. Te akwarium znajdowało się na wprost, nie po lewej stronie, a na wprost. No i ten ptaszek zaczął fruwać mi. No i wiedziałem, że też, że udało mi się wyrwać, wyjść z tego ciała. Stanąłem i zacząłem patrzeć na tego ptaszka jak fruwa i on mi usiadł na rękę. I on mnie tak, chciałem go głasnąć i pogłaskać po głowie. I on w tym momencie mnie dziabnął bardzo mocno. Tak mnie dziabnął mocno, że poczułem takie jakby zassanie z powrotem do tyłu, takie zaciągnięcie do tyłu i się wybudziłem.
Z tam znajomi z tego, co kojarzę, nie mają, nie mają żadnych ptaków. Tak. Nie, nie, nie. Oni ptaków nie mają. Nie, oni tylko mieli te akwarium, ale tam chyba nawet tylko były rybki. A może nawet nie? Ja już nawet nie pamiętam, bo może to był nawet okres, kiedy on tam, tylko zalał wodą i przygotowywał te akwarium po prostu do tych rybek, nie pamiętam.
Bo to brzmi tak, jakby coś, jakby, jakby jakiejś sile zależało na tym, żeby uniemożliwić panu w tamtym momencie to wyjście z ciała. Może to ktoś uznał wyżej postawione, że to nie jest dobry moment? No bo wie pan co? Bo ja byłem bardzo ciekawy w ogóle, że bo ja już, bo wtedy mi ta świadomość wróciła, jak ten ptaszek fruwał i ja chciałem drzwi otworzyć i zobaczyć, co oni robią w tej kuchni, czy ja zobaczę moją siostrę, mojego szwagra?
No ale wtedy nadfrunął ten ptaszek i tak go obserwowałem i mi usiadł, i mnie dziabnął. Może coś chciało powiedzieć panu, żeby pohamował pan swoją ciekawość? Możliwe, możliwe. No, żeby nie eksplorować może.
Czy jeszcze chciałaby się pani podzielić tutaj jakimś doświadczeniem? Eee, tak. Pamiętam też, że, eee, mój-- mojego syna położyłem do łóżka. To było jakoś za dnia i on leżał sobie. On wtedy miał jakieś cztery, cztery, pięć lat, może sześć lat. Nie, nie więcej. Sześć lat mógł mieć, coś takiego. No i ja też się położyłem, bo byłem zmęczony i wstałem.
Oczywiście wstałem też nie fizycznie i poszedłem właśnie zobaczyć do niego i udało mi się otworzyć te drzwi. I wie pan co? I kurczę, ja widzę niego i on tam radosny, szczęśliwy, jak on się ucieszył, że mnie zobaczył.
Ale ucieszył się jakby fizycznie. Czy pan- nie tylko, bo nawet i mojego psa fizycznie. Jego ciało astralne też zobaczył? Tak, zobaczyłem jego ciało astralne, ale widziałem, bo ja tam też miałem psa rottweilera, który mi rok temu zmarł. To nawet jak byłem w kuchni, a on wyszedł na, na zewnątrz, pomimo tego, że drzwi, bo ja miałem takie w kuchni drzwi wyssowane, takie szerokie, szklane i jak ja przyszedłem sobie do kuchni, widziałem go przez okno. Ja go nawołuję, krzyczę do niego: "Berry, wracaj z powrotem". I wie pan co? Ja go zobaczyłem, jak on przenika normalnie przez szybę, przechodzi przez szybę i chowa się pod, pod stół, bo on miał miejsce jakby pod stołem, tam pomiędzy krzesłami zawsze siadał i po nawołaniu on przyszedł do mnie i widziałem, jak on przenika przez szybę.
A pan wspominał o synu. Czy syn jakoś też wykazywał, że tak? Nie wiem, czy wy mieszkacie razem. Dlatego pytam tak w czasie, w czasie przeszłym.Okej. Czy syn wykazywał jakby objawy, że też czegoś podobnego do pana doświadczeń może doświadczać? Nie, nie, nie. On mi nie mówił o czymś takim. Nie, nie, nie, nie. Ja tutaj panu też wspomniałem, że miałem też takie zdarzenia z-z duchami. Nie wiem, czy-czy też pan by chciał tutaj wysłuchać, ale tutaj tylko tu mam bodajże. Oczywiście, jak najbardziej.
Tak więc pierwsze takie fajne zdarzenie to było takie, że ja też wtedy byłem nastolatkiem. Ja miałem wtedy piętnaście albo szesnaście lat i w tamtym czasie moja babcia zmarła, bo mieszkaliśmy w tej samej kamienicy, my na samej górze, a ona piętro niżej. No i ona jak umarła, ja teraz nie pamiętam, czy to było po czy nie, ale pamię-- wiem na pewno, że to był ten czas, kiedy ona zmarła. I ja tam położyłem się też do łóżka, bo ja tam panu opowiadałem, że miałem te dwa łóżka – w jednym łóżku brat, a w drugim ja z bratem.
Tylko że ja od strony ściany. Jak ja się położyłem, to mój br-- mojego brata nie było koło mnie. Ja nie wiem, co on nawet robił. Nie, nie, nie mam w ogóle pojęcia. I wie Pan co? Ja wtedy jeszcze nie spałem, a w drugim pokoju rodziców świeciło się, nie wiem, oni mieli chyba telewizor włączony. I ja sobie tak leżę, mając otwarte oczy. Jeszcze nie spałem wcale.
I kurczę, w pewnym momencie widzę, jak moje łóżko, kołdra i łóżko, w ogóle materac cały zaczyna się jakby uginać. Ja na to patrzę i to się ugina w taki sposób, tak jakby ktoś się kładł, kolanami szedł po łóżku i zaraz widzę, jak poduszka mi się zapada.
Dosłownie koło mnie poduszka się zapada. Eee, no i-i przy tym zjawisku zacząłem czuć jakąś taką energię, która przenika przeze mnie i już wiedziałem, że jest coś nie tak. I w tamtym czasie powiązałem to z moją babcią, że to może być moja babcia. Ale co ona robi? Nie mam pojęcia. Może to nie była babcia? Nie wiem. No bo to dziwne, żeby babcia mi się położyła do łóżka.
No mogła to być, tak zwana, monicja, czyli jakieś-- babcia w jakiś sposób chciała zakomunikować, że odchodzi z tego świata i się z panem na przykład pożegnać. Ona była bardzo niemiła, to znaczy ona nigdy nie była dla nas dobra, to znaczy dla mnie i dla moich braci, bo ja w ogóle pochodzę z licznej rodziny. Mam trzech braci i jeszcze dwie siostry. I ona nigdy dobrą osobą, dobrą babcią dla nas nie, nie była. No i jak ja zauważyłem właśnie te zapadanie się tej poduszki z tą kołdrą, ja w tym momencie tak się przestraszyłem, a jeszcze pamiętam, że włosy aż mi się najeżyły i ja takiego kurczę, tak wyskoczyłem.
Dosłownie przeskoczyłem te łóżko szybko i pobiegłem do pokoju rodziców, ale im o tym nic nie mówiłem. Ja to dopiero opowiedziałem parę lat później i pamiętam, że moja mama do mnie mówi: "Synku, dlaczego ty mi tego nie mówiłeś wcześniej? Czemu mi tego nie powiedziałeś wtedy, kiedy to się stało? Dopiero mi mówisz to teraz". No, wie pan- No dla takiego małego dziecka to był, to, to musiał być jednak szok, no.
Ja byłem nastolatkiem. Ja miałem wtedy czternaście, piętnaście lat, ale tego też nie mówiłem. Ja, ja, ja nie byłem nawet wylewny, o, że tak powiem. Dopiero zacząłem jakoś się otwierać, jak miałem tam z dwadzieścia parę lat. No dla człowieka w każdym wieku takie zdarzenia mogą stanowić niemały szok. Także zanim się-- zanim to w ogóle opowiemy, niekiedy trzeba-- musimy się troszkę poprzegryzać przez jakiś czas, że tak powiem, z tym. Mhm. Pan wspominał, że to było-- to nie było chyba jedyne zdarzenie, czy, czy jeszcze było coś?
Tak, tak, tak, tak. Moje siostry mieszkały pokój obok, bo my mieliśmy w ogóle trzy duże pokoje i w pierwszym pokoju właśnie siostry, ale one już były pełnoletnie i one się wyprowadziły do swoich facetów. No i ja pomyślałem: "O, ten pokój będzie mój". I tak się wprowadziłem do tego pokoju i zacząłem po prostu się urządzać tam ciuchy i wszystko przynosić i tak dalej.
No i, eee, pewnego wieczoru to była godzina 19:00, 20:00. Ja jeszcze wtedy nie spałem, leżałem sobie na łóżku i byłem z moim bratem bliźniakiem. Mam brata bliźniaka, a kolejnego brata nie było. Tylko byłem ja i mój brat bliźniak i chyba rodzice.
No i ja sobie tak leżę w łóżku i wie pan, brzuchem do łóżka, czyli do materaca i, i, i podparłem się rękoma i miałem tak głowę opartą o przedramiona i podniosłem tą głowę na wysokość powiedzmy, nie wiem, dziesięciu, może piętnastu centymetrów i widzę przed sobą kogoś w spodniach.
Pamiętam, że to były spodnie dżinsowe, ciemne i koszulka, ale koszulka, ja już nie pamiętam. To była też ciemna koszulka, granatowa albo fioletowa. No i później tą głowę położyłem z powrotem na, na ten, na ręce i podniosłem z powrotem. I mój brat akurat wchodzi, tylko on był w kuchni robić sobie kolację. On tam przyniósł sobie talerz z jedzeniem. No i ja, ja go nawet zapytałem, czy ty byłeś tutaj przed chwileczką? A on mówi: "Nie, cały czas byłem w kuchni". I-i zdałem sobie sprawę, jak to może być on, skoro on był w slipkach. On nie miał ubrań, bo to było gorąco, to było lato i on nie miał ubrań, on był tylko w slipkach i-i to wszystko. I sobie pomyślałem: "kurczę, ktoś tutaj był". A czy w ubiorze tej postaci było coś, co jakby pana uderzyło szczególnie?
Nie. Ja nawet nie-nie-nie czułem nic takiego. Nie czułem zdenerwowania. Byłem bardzo spokojny, bardzo spokojny. Ale pamiętam, że ja spojrzałem-- mój wzrok sięgał do wysokości ramion, nie ramion, tylko bioder i wyżej głowy nie podniosłem. Ja, ja żałuję bardzo, bo gdybym podniósł tą głowę wyżej, ja bym wiedział, kto to jest.Kto tu był, ale nie spojrzałem.
Ta postać nie przypominała z wyglądu nikogo, kogo pan znał? Wie pan co? Ta postać stała ode mnie jakieś dziesięć centymetrów i ja tylko na wysokości bioder mogłem dojrzeć. Wyżej nie spojrzałem. Tak więc nie wiem, kto to był. Nie mam pojęcia.
Wie pan, ja tak zapytałem o ten ubiór, bo zawsze jak-- gdy słyszę podobne relacje, przypomina mi się zdarzenie, które było też relacjonowane w Radiu Paranormalium. Zdarzenie, gdzie jakby w środku zimy świadkom ukazała się postać faceta kompletnie jakby-- w ubiorze nieprzystającym do warunków pogodowych, wtedy panujących.
Środek zimy, wszędzie pełno śniegu. Jakieś tam, problem był z samochodem, a tu nagle wychodzi z zamieci śnieżnej facet ubrany jak w lato i pomaga, wyciągając samochód z rowu. Także dlatego właśnie pytam o ten ubiór, bo ta postać nie wyglądała jakby była ubrana w coś z innych czasów, na przykład, nie?
Nie, nie, normalnie. To były normalne dżinsy i koszulka, ale mówię no to było, było ciepło, dlatego, że no było to lato, mój brat był tylko w slipkach i to Wszystko, więc no ciepło było w mieszkaniu, ciepło, po prostu ciepło.
Dobrze, tutaj nie ma już pytań do tej, do tej historii. Czy jeszcze jest coś, czym chciałby się pan podzielić? Tak, jeszcze taką postać widziałem kiedyś, ale to już z moim bratem. To było też w tym samym mieszkaniu w Bydgoszczy. Podkreślam, to było w Bydgoszczy. My mieliśmy wtedy po, po, nie wiem, po dziesięć lat. Może ja miałem dwanaście, a mój brat dziesięć, bo on jest młodszy jednak ode mnie o dwa lata. No i ja w pewnym momencie-- i to było za dnia, za dnia normalnie. Ja dostrzegłem na wysokości mojego łóżka postać, ale to był cień, tylko że bardzo wyraźne kształty. Miało to głowę, ramiona.
Tylko że to była taka sylwetka czarna. I ona stała. I ona stała naprzeciwko mnie. I bardzo się przestraszyłem. Wystraszyłem się tego. No i szybko zawołałem mojego brata młodszego. No i przyszedł. I ja do niego mówię: "Spójrz, co tu jest na ścianie". I w dwójkę obserwowaliśmy to, jak ta postać, no nie wiem, no stoi, czy, yy, czy się zmaterializowała. Bo dodam coś ciekawego, że na naszych oczach ono znikło. Normalnie znikło.
Ta postać nie wykonywała żadnych ruchów? Nie, żadnych ruchów, nic. Po prostu stała w miejscu. Ale ona nie była za wysoka, bo ona była, ja wiem, no niska, metr, ja wiem, metr dwadzieścia? To była taka jakby stricte ludzka postać.
Panowie, wykluczyliście możliwość, żeby to był na przykład jakiś cień od, yy, od jakiegoś obiektu? Oczywiście, wykluczyliśmy, dlatego że tak długo staliśmy, aż ta postać zniknęła na naszych oczach. A mieliście jakieś odczucia odnośnie tej postaci? Czy to chodziło do was jakby jakieś... Oj, chyba znowu coś urwało. Komuś chyba bardzo zależy, żeby przerwać tę rozmowę.
Pytałem o jakieś, jakieś, nie wiem, jakieś odczucia, jakie mogły potencjalnie dochodzić do tej, od tej postaci, do was. Czy coś o tej postaci czuliście, czy? Nie, nie, nic takiego, nic takiego. Po prostu tam sobie była i ją obserwowaliście, tak?
Tak, ją obserwowaliśmy, ee, tak długo, aż ona znikła. No i w końcu. No to, to było. Bo ja wiem? No z dziesięć sekund, może piętnaście sekund, stała tak, jakby patrzyła na nas. Ta postać tak nagle znikła czy znikała tak jakby stopniowo?
Nie pamiętam, nie pamiętam. To było tak dawno, że nie pamiętam. Ale staliśmy tak długo, aż znikła i to było za dnia. Więc pan może sobie wyobrazić, jak bardzo ciemna musiała być, że to było za dnia, bo w pokoju było jasno. To nie był wieczór.
Panowie, jakby, rozmawialiście później na temat tej postaci? Jakoś próbowaliście się tam wymienić jakimiś spostrzeżeniami? Może jakąś główną interpretacją? Co to mogło być? Bądź kto to mógł być? Tak, tak, tak, tak, tak. Rozmawialiśmy o tym nawet za granicą, też w Irlandii, bo mój brat tak samo był.
Nawet rozmawialiśmy o tym czasem, jak przyjeżdżaliśmy na jakieś spotkania rodzinne. No i ogólnie to wyglądało tak, że nasze relacje, jak się tutaj zdaniami wymienialiśmy, one się zgadzały, z taką różnicą, że ja wiedziałem, jak ta postać wygląda, jakiej wielkości jest i mój brat mówił, że ona raczej była jakby nieco większa. Ja mówiłem, że ona była tej wielkości, a on mówi, że, że on raczej ją widział jako nieco większą.
Czyli tak jakby, to jakby gabaryty tej postaci zależały od— postrzegane gabaryty zależały od, od jakby waszej percepcji. Tak, tak, tak, tak. I wiem, że, że ona była niby jakby ludzka, ale ona taka była demoniczna, o! Że tak powiem, demoniczna, bo ona miała, ona miała coś takiego, jakby coś wychodziło, jakby za jej plecami, zza ramion. No nie wiem, no coś takiego, bo mi to właśnie też brat mówił. I ja tak sobie zacząłem myśleć: no rzeczywiście, tak było, że nie tylko ona miała głowę i ramiona z rękoma, ale za tymi rękoma czy tam za tymi plecami coś tam jeszcze miała. Ja nie wiem, no ona taka była, jakby demoniczna.
Czy w momencie ukazania się tej postaci, bądź w momencie ukazania jakichś innych doświadczeń, powiedzmy z duchem, doświadczał pan też jakichś odczuć fizycznych, na przykład zmianę temperatury? Nie, nie. Tutaj na przykład, jak opowiadałem, że duch się położył koło mnie do łóżka, w ogóle nie odczułem żadnych zmian temperatur. Że się tam mówi, że jest chłodno, że jest chłód. Ja nic takiego nie odczułem. Kompletnie, w ogóle.
Znaczy fizycznie, fizycznie czuł pan, że coś się na tym łóżku kładzie, tylko nie czuł pan, jakby tutaj żadnych innych? Energię czułem, która przechodziła przeze mnie. Bardzo mocno czułem, bardzo mocno. Mogę tutaj jeszcze jedną rzecz taką powiedzieć, że często, jak właśnie miałem takie zjawisko-- często, no od czasu do czasu, jak miałem takie zjawisko, to mieszkając za granicą, właśnie w tej Irlandii, przeniosłem się do Bydgoszczy, do mojego rodzinnego miasta mieszkania, bo my mieszkaliśmy na ostatnim piętrze u góry, ale nasze mieszkanie było bardzo duże, bo ono miało aż sto dwadzieścia metrów kwadratowych.No i leżę sobie w łóżku. Oczywiście bardzo dobrze zapamiętałem mój pokój, jak wyglądał, w którym za dzieciaka mieszkałem. Leżę sobie w łóżku i przykryty kołdrą. Podnoszę tę kołdrę, a ja widzę pod kołdrą taki wir, obracający się wir i ja jestem w tym wirze i ten wir taki czarny i takie jakby gwiazdki takie białe.
Mmm, nie wiem, jakby kosmos czy coś w tym stylu, ale Jestem w tym wirze. Ja się tak bardzo bałem tego wiru, bo nie wiedziałem co to jest. Jakoś tak próbowałem się wybudzić z tego i zawsze się wybudzałem. A jeszcze mam coś takiego, że jak się boję czegoś bardzo, ja miałem zawsze taką metodę, że jeżeli już wiedziałem, że coś się dzieje ze mną nie tak, że albo, yyy, dochodzę do tego momentu, że zaraz wyskoczę dosłownie z tego ciała, że mnie gdzieś tam przeniesie, bo wiadomo, przychodzą te pierwsze symptomy tego.
Ja już wiedziałem, co się ze mną dzieje i szybko palce od rąk wkładam w oczy i otwierałem na siłę powieki i mi się za każdym razem udawało i zawsze w ten sposób się wybudzałem ze strachu jak już przychodził ten strach. No bodźce fizyczne potrafią dosyć skutecznie jakby tutaj utrudnić takie wyjścia z ciała pożądane bądź niepożądane.
Także chyba dosyć skuteczny sposób pan sobie wymyślił? No, no to zawsze działało. Taki hardkorowy. Z wkładaniem palców do oczu to jeszcze nie słyszałem. Wie pan, te palce od, yy, od rąk i otwieranie tych powiek w ten sposób tak, yyy, palce na powieki i na siłę otwieranie i zawsze to skutkowało i zawsze się wybudzałem.
No, skuteczny sposób, nie ukrywam, chociaż rzeczywiście troszeczkę taki hardkorowy. No to będzie chyba Wszystko, chociaż mam więcej też, też tych historii. Ale o jeszcze mogę taką jedną historię powiedzieć, ale to już taką ostatnią, bo nie chcę też tutaj przeciągać, bo już tam trochę rozmawiamy. To też było moje dzieciństwo jak miałem pięć lat, właśnie tutaj, jak opowiadałem o tym psie Czarnym, to jeszcze pamiętam bardzo dobrze przed tym zdaniem, że zdarzeniem było coś takiego. To był jeszcze okres taki 88 albo 89 rok. I ja dostałem właśnie tam kiedyś od mojej mamy klocki, klocki i na tych tam było tych dziewięć chyba klocków i na tych klockach był, był taki ptak narysowany, wie pan, nie?
No i ja sobie tak siedziałem z nogami skrzyżowanymi i- To były takie większe klocki dla takich małych, mniejszych dzieci, tak? Tak, tak tak tak tak, nie wiem, może Pan pamięta ten okres tam PRL u. Bo to było z okresu PRL u.
Ja też takie duże klocki kiedyś miałem. No właśnie. I ja próbowałem je ułożyć, ale zanim zacząłem je układać, zacząłem patrzeć na te klocki. I wie pan co? Kurczę, te klocki zaczęły się jakby same układać. One zaczęły się. Może? Nie wiem.
No one się układały, czy one się zaczęły obracać? Ja taki zdziwiony patrzę na nie, że one same się ruszają. Czy nie było coś takiego jak w przypadku tak zwanego zjawiska Krwawą Mary, że obraz się zniekształcał, tylko jakby całe te klocki same się układały? Tak?
Tak, tak, dokładnie. I kurczę, ja nie wiem, czy to było, był po prostu. Takie zwidy, takie halucynacje? Nie wiem, bo może i dziecko ma. Nie wiem, nie mam pojęcia. Nie wiem. Tak się zastanawiam. Też miałem jeszcze inną sytuację, że dostałem też tam od rodziców kiedyś zabawki. To był samochodzik, taki szpitalny, zielony. Ja miałem takie naklejki, żeby nakleić na drzwi krzyżyk czerwony okrągły. No i tak samochodzik miałem obok. Przygotowałem sobie, żeby ją chyba na wprost siebie, a tą naklejkę przykleić na, na te drzwi tego samochodu i w pewnym momencie ja odwróciłem głowę w inną stronę. Nie wiem, czy ja tam sięgałem, czy co i jak wróciłem z powrotem wzrokiem do samochodziku, patrzę, a naklejki nie ma i tą naklejkę znalazłem za sobą, za plecami.
Jest pan pewien, że pan tej naklejki jakby nie wziął? Nie przesunął jakoś? No właśnie nie. Dlatego do dnia dzisiejszego pamiętam to. Bo wie pan, jeżeli jest coś bardzo nietypowe, nietypowe dla dziecka, to dziecko będzie do końca życia to pamiętać i będzie myślało o tym tam. Kiedyś będzie wracało ze wspomnieniami do tego i to mi, to mi utrwaliło się w pamięci, że miałem takie zdarzenie.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o historię przekazana przez naszego słuchacza. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o opisanych przez niego zdarzeniach. A jeśli macie jakieś swoje historie o spotkaniach z nieznanym, którymi chcielibyście się podzielić - zapraszam do kontaktu. Mówił do Państwa Marek Sęk Ivellios Radio Paranormalium.
Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Śledźcie zapowiedzi na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach społecznościowych. Szczególnie warto zajrzeć na stronę www.paranormalium.pl, bo tam nie tylko coś do posłuchania i podyskutowania z innymi, ale i do poczytania. Już niedługo znajdziecie tam kilka nowych, niezwykle ciekawych artykułów. A więc raz jeszcze dzięki, że jesteście i słuchacie. No i do usłyszenia ponownie w kolejnych naszych audycjach i do zobaczenia na www.paranormalium.pl. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarne 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl.
Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: 36 08 80 02. 36 08 80 02. Nasz adres e-mail: Radio@paranormalium.pl. Można również kontaktować się za pośrednictwem fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/UkośnikRadioParanormalium.
Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych. Prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.
Na życzenie świadka w razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji, istnieje możliwość zmiany barwy głosu.