Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery. Z sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez okno. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty.
Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona. Po prostu biegnę i krzyczę do męża: Strzelaj! .
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam państwa bardzo gorąco i serdecznie w kolejnym odcinku podcastu Mówią Świadkowie, w którym prezentowane są najciekawsze relacje o spotkaniach z Nieznanym, jakie docierają do Radia Paranormalium. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. Dobry wieczór państwu.
Dzisiejszy odcinek będzie szczególny i mówię to nie bez kozery, bo numer jego czterdzieści cztery. Szczególna zaś będzie dziś rozmowa ze słuchaczem, który postanowił podzielić się swoimi doświadczeniami związanymi z UFO z całego swojego życia. Początkowo planowałem zrobić odcinek zawierający wyłącznie tę rozmowę. Postanowiłem go jednak poszerzyć o dwie interesujące relacje, jakie zostały nadesłane do prowadzonego przez Radio Paranormalium serwisu uforelacje pl. I od korespondencji tekstowej zaczniemy dzisiejszy odcinek. Najpierw jednak pozwólcie, że tradycyjnie przypomnę kontakty do Radia Paranormalium dla tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i i chcieliby się tym podzielić. Tych z chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to: stacjonarne 32 746 00 08, 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, 530 620 493.
Skype: radio.paranormalium.pl. Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: 36 08 80 02. 36 08 80 02. Nasz adres e-mail: Radio@paranormalium.pl. Można również kontaktować się za pośrednictwem fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium.
Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych, prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.
Na życzenie świadka, w razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji, istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Dodam jeszcze, że relacje dotyczące obserwacji UFO można również nadsyłać do wspomnianego wcześniej serwisu uforalacje.pl. I właśnie stamtąd pochodzą dwa zgłoszenia, które zaprezentuję w pierwszej części dzisiejszej audycji.
Dodam jeszcze tylko, że w wersjach przygotowywanych na YouTube od jakiegoś czasu staram się opatrywać kolejne odcinki tej audycji spisami rozdziałów. Dlatego też, w razie gdyby komuś coś umknęło, wystarczy zajrzeć do opisu i kliknąć w czasoznaczek z interesującym nas fragmentem.
Eskadra obiektów świetlnych w kształcie trójkąta nad Mazurami i dziwne odczucia po stronie świadków. Relacja nadesłana do serwisu uforalacje pl dwudziestego szóstego maja dwa tysiące dwudziestego drugiego roku.
Sytuacja miała miejsce na działce nad jeziorem na Mazurach, dwudziestego pierwszego maja dwa tysiące dwudziestego drugiego roku wieczorem około godziny dwudziestej pierwszej, dwudziestej drugiej. Działo się to około dziesięciu kilometrów od Spychowa. Dodam, że zanim do niej doszło, panowała dziwna atmosfera.
To znaczy, przyjechałem na działkę z partnerem w piątek dwudziestego maja. Po przyjeździe mój partner zaczął zachowywać się jak dla mnie dziwnie. Nie był sobą, nie poznawałem go, pierwszy raz w życiu. Bardzo się przestraszyłam, ponieważ byliśmy tam sami. Do najbliższych domów jest około trzystu metrów i naprawdę bałam się o siebie. Jak się później okazało, dla niego to ja zachowywałam się dziwnie.
Tej nocy nie mogłam zasnąć. Ogarniał mnie lęk, niepokój. Po prostu bardzo się bałam, ale nie wiedziałam czego.Zauważyłam, że w tym domu na działce miało miejsce dziwne zdarzenie rok temu, ale nie o tym.
Później, dwudziestego pierwszego maja w sobotę, jakby wszystko było w miarę dobrze, chociaż cały czas atmosfera była nieprzyjemna. Nie miałam w ogóle siły, byłam osłabiona i nie miałam ochoty na cokolwiek. Do tego padało i było chłodno.
Około dwudziestej pierwszej, tak myślę, mój partner poszedł na chwilę na dwór i po chwili usłyszałam jego krzyk. Wołał mnie, ale było to tak przerażające, że wybiegłem po prostu bez telefonu i zobaczyłam, jak stoi i patrzy w niebo i pokazuje mi trzy świecące punkty na niebie w kształcie trójkąta. Wyglądały jak trzy duże gwiazdy. W momencie, kiedy się przyjrzałam, to Wszystko się zmieniło. To znaczy już jak wybiegałam, wszystko było jakby spowolnione. Zero jakichkolwiek odgłosów, żab, ptaków, niczego. Ani wiatru, ani chmur, a cały dzień było zimno i chłodno. Padał deszcz, były chmury, a wtedy było czyste niebo i tak dalej. Mam wrażenie, że patrzę na ten obiekt i że jest on bliżej niż był. I kolejna jakby klatka. Mówię do partnera, że może to jakiś dron, ale jakby stoi już inaczej. I potem kolejna klatka, którą pamiętam.
On mi mówi, że się dwa punkty oddzieliły i wystrzeliły i mi coś pokazuje, a ja cały czas widzę tę piramidę, a on już nie. Na samym początku widział, zanim ja wybiegałam, jak te punkty się tworzą w tę piramidę, jakby tańczyły, jakby zmieniały położenie i utworzyły trójkąt. I razem patrzyliśmy na trójkąt, a potem on widział tyle, że dwa się oddaliły i wystrzeliły gdzieś. A ja widziałam nadal piramidę, która zaczyna się przemieszczać powoli w lewo, zza drzewa i w ogóle działo się coś dziwnego. To było jak we śnie, jakby coś z czasem, tylko klatki. Pamiętam, że ten obiekt nagle był nade mną i wydawał mi się większy, wyraźniejszy. I ja patrzyłam, wiedząc, że to jest coś nie z tej Ziemi i byłam jakby w transie. A potem, jakby był naprzeciwko. Wszystko było inaczej, drzewa, horyzont inaczej. I poczułam taki lęk, strach, że jesteśmy obserwowani.
I w głowie pojawiło mi się zdanie "Nie nawiązuj kontaktu" i uczucie, że to wszystko złego, co się działo, to, że jest to powiązane jakoś ze sobą. Nagle się ocknęłam. Miałam silne uczucie, że musimy iść się schować do domu szybko, a mój partner dalej mi pokazywał coś daleko i ja znowu zobaczyłam tę piramidę z tym, że już daleko, a on tylko jeden punkt. Tak jakby on widział trzy oddalające się od siebie punkty, a ja widziałam zamiast tych punktów trójkąty i po chwili wpadłam w panikę, ponieważ zobaczyłam ten obiekt nad drzewami blisko i czułam, że patrzą na nas. Pokazywałam mu, że są nad drzewami, ale on nie wiedział tego. I nagle jakby zgasły, zniknęła ta piramida. Poszliśmy do domu. Pół nocy nie spałam. Bałam się strasznie. Miałam dziwne sny tej nocy.
Śniła mi się kostka drewniana, coś jak kostka Rubika, tylko duża, z trójkątami na torach. I że jestem na dworze, w lesie, w łóżku, ale na zewnątrz. Rano około piątej coś nas zbudziło. W jednym momencie usłyszeliśmy kroki pod oknem. Partner wyskoczył na dwór. To mu zajęło trzy sekundy, ale kroki ucichły. Kolejnej nocy, kiedy już leżeliśmy, przewróciły się szklane rzeczy na tarasie. Czułam niepokój i nagle pojawił się ten hałas szklanych przedmiotów. Nie było to śpiesze. Nie pozwoliłam wyjść partnerowi na taras, bo czułam coś niepokojącego. Ogólnie cały weekend nie miałam w ogóle siły. Byłam ospała i bardzo zmęczona. Chaotycznie to opisałam, ale tak było. Niestety nie mam nic — nagrań, zdjęć, niczego. Nie wiem, ile to wszystko trwało, ale ja i tak nie wiem, czy byłabym w stanie odpalić telefon. Mój partner nie miał takich odczuć. On obserwował przesuwające się punkty jedynie wizualnie, ale też uważał, że czuł się jak we śnie i że niczego nie było słychać.
Korespondencja nadesłana do bazy relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl, 30 listopada 2021 roku. "Widziałem w nocy niezwykły obiekt. Nim o tym opowiem, krótki wstęp dotyczący mojego spojrzenia na temat UFO.
Od dziecka lubiłem wpatrywać się wieczorem w czyste niebo pełne gwiazd. Nie było godziny, żeby nie było obiektu, który różnił się oznakowaniem świetlnym od samolotu. Zawsze mnie ten temat fascynował i ekscytował. Jednak prócz jednego incydentu za dnia, żaden z tych obiektów nie wprawiał w osłupienie, ponieważ nigdy do tej pory nie widziałem rzeczy, które można pooglądać w internecie. Żaden obiekt nigdy nie zmienił trajektorii i wszystkie latały wolno. Jedynie czasem potrafiły przegasać na czystym niebie. Wracając do incydentu. Za dnia, gdy byłem z bratem na budowie, w wolnej chwili, zaczepił mnie i powiedział, że o tej właśnie godzinie, była dwunasta, widział dziwny obiekt przypominający małe, jasne słońce. To był jeden z cieplejszych dni lata. Bezchmurne niebo. Kiedy pokazywał mi punkt obserwacji, ten obiekt pokazał się na horyzoncie. Była to biała kula. Kiedy przelatywała na tle słońca, nadal było ją widać. Leciała wysoko i prawdopodobnie musiała mieć rozmiary dwóch Boeingów.
Obserwowaliśmy ją przez około pięć sekund. W tym czasie przeleciała od horyzontu do horyzontu. Było to tak dziwne, że nie rozmawialiśmy o tym. Pytałem brata, czy pamięta to wydarzenie po ośmiu latach. On twierdzi, że nie. Kolega z kolei opowiadał, że w wieku piętnastu lat wybrali się grupką dziesięciu rówieśników do lasu, do Parku Krajobrazowego w Sulejowie o drugiej w nocy. Byli wiele kilometrów w głąb lasu. Kiedy siedzieli, nagle coś nad nich nadleciało. Było tak ogromne, że sprawiało wrażenie, że niebo zrobiło się pomarańczowe, a było na wysokości czubków drzew. Zadziwiło go to również, że nikt o tym nie rozmawiał, a po latach sześć osób nie pamięta tego. Nie twierdzę, że to obcy mieszają w głowach, ponieważ kiedy grupką dwudziestu osób widzieliśmy, jak kolega rzuca się w przepaść około cztery metry, gdzie do ziemi było dziewięćdziesiąt i łapie się rusztowań i idziemy dalej, jak gdyby nic się nie wydarzyło. Nikt o tym nie rozmawiał".Widać taka funkcja umysłu już mniejsza o to. To, co zobaczyłem z soboty na niedzielę 30 października 2011 roku bije wszystkie filmy, których wiarygodności nie byłem w stanie sprawdzić. Celowo, z mojego zamiłowania, w moim nowym domu kupiłem sobie okno dachowe prawie dwa na dwa metry. Każdego dnia mogę obserwować niebo, jednak nie sądziłem nigdy, że zobaczę takie rzeczy.
Obiekt musiał mieć więcej niż kilometr szerokości. Na początku obserwowałem podejrzane światło, bardziej niebieskie i duże jak na gwiazdę. Migało równo co sekundę i nagle doznałem szoku. Niedaleko od niego dryfowało ogromne światło w chmurach. Księżyc był po lewej, a to światło po prawej było trzy razy większe od Księżyca. Bez problemu przez cienkie i rzadkie chmury dało się dostrzec, że składa się z niebieskiego pierścienia w środku i dwóch trójkątów symetrycznie od pierścienia, jednak dopasowanym kształtem do tego koła. Trójkąty składały się z około sześciu pasów. Mimo iż miałem nad głową tak niezwykłe zjawisko, zasnąłem w ciągu dziesięciu minut. Jednak o godzinie szóstej się przebudziłem, myśląc, że tylko drzemałem. Próbowałem dostrzec coś w tym samym miejscu. Tego ogromnego światła nie było, nawet nie było podejrzanej gwiazdy.
Jednak moją ciekawość wzbudziła nadzwyczaj symetryczna, trójkątna formacja trzech gwiazd, również dużych. Wszystkie tych samych rozmiarów. Trójkąt zdawał się dryfować i odnosiłem wrażenie, że punkty są ze sobą połączone. Już miałem rezygnować z obserwacji, kiedy zobaczyłem nikłe światełka, które nie latały po jednym torze. Kręciły się one wokół tego trójkąta, zmieniały kierunki i znikały, kiedy wlatywały w trójkąt. Aż tu nagle do formacji trójkąta leci powoli podobnej wielkości światło. Najbliższe niego światło z trójkąta ruszyło również w powolnym tempie w jego kierunku. Nagle zaczęły wirować ze sobą z dużą prędkością w równych odległościach, jakby się ze sobą bawiły. Trwało to około pięciu sekund.
Próbowałem dobudzić żonę, ale ona sobie darowała, bo bardzo słabo widzi, a ja nie powiedziałem jej z wrażenia co się dzieje. W około dziesiątej minucie obserwacji od dołu trójkąta z ogromną prędkością wystrzeliło niebieskie światło niczym iskra, przygasając. Jakby się wydawało, w ułamku sekundy pokonało ogromny dystans i zmieniło trajektorię o około sto trzydzieści stopni. Oczy miałem aż suche, choć zdrowe. Jeden z nich nieznacznie zmienił kierunek i zaczął lecieć coraz szybciej w moim kierunku. To była duża kula. Była nisko, około jednego kilometra, ale była bardzo duża. Musiała być wielkości domu. Nie spodziewałem się u siebie takiej panicznej reakcji. Jednak te wszystkie rzeczy, jakie widziałem, łącznie przez maksymalnie czterdzieści minut, sprawiły, że byłem w stanie wtedy uwierzyć w opowieści o porwaniach. Po chwili wróciłem na zewnątrz. Ciekawość nie dawała mi spokoju. Obiekt stanowczo zwolnił, ale leciał dalej. Patrzyłem jeszcze raz wnikliwie w formację trójkąta.
Było już po szóstej. Robiło się widno. Widać było, że tamte światła są przed chmurami. Przez kolejne piętnaście minut wleciały w niego jeszcze dwa obiekty i znikły, ale pomiędzy punktami nie było zauważalne, żeby tam był jakiś ogromny obiekt. Kiedyś bym z siebie takich twierdzących słów nie wydusił, ale dziś to powiem bez ogródek. Ten ogromny obiekt musiał mieć kamuflaż i musiał być znacznie większy niż te gigantyczne światła.
Najprawdopodobniej widziałem wylot silnika. Później, jak już te trzy punkty się pojawiły, śmiem twierdzić, że to silniki zastępcze jednostek niezależnych, które mają imitować gwiazdy. Ten ogromny obiekt musiał później wisieć nad lasem na wysokości chmur, wylotem silnika do dołu.
Wiedząc, że już tylko zwierzyna to zobaczy albo zostało to wyłączone, jak już się pojawiły te trzy punkty. One kryją się w symetrycznych formacjach imitacji gwiazd. Obserwujcie, bo warto. To było niezwykłe. Świetlne punkty bez niebieskiego i migającego czerwonego światła to w większości statki obcych.
Były to dwie niezwykle interesujące relacje, jakie w ostatnim czasie przyszły do serwisu UFO relacje pl. Po krótkiej przerwie przejdziemy do wysłuchania zapisu rozmowy ze słuchaczem, który podzielił się licznymi zdarzeniami z udziałem UFO i zjawisk z tym łączonych z całego swojego życia. Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu. Słyszymy się ponownie już za chwilę.
Bardziej niż nieprawdopodobne. Niemożliwe. Niewiarygodne. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko, że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej. Archiwum Radia Paranormalium. www.pranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl. Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia. Czy ktoś o tym słyszał podobno? Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W ostatniej części dzisiejszej audycji wysłuchamy zapisu rozmowy ze słuchaczem, który podzielił się doświadczeniami związanymi z UFO z całego swojego życia. Mamy tutaj zarówno obserwacje dziwnych obiektów, jak i spotkania z dziwnymi postaciami. Usłyszymy też o dziwnym odczuciu, jakoby jakaś niezidentyfikowana siła sterowała zachowaniem świadka podczas takich zdarzeń. Incydenty te wywarły na tyle duży wpływ na słuchacza i jego psychikę, że wspominając to wszystko i opowiadając o tym, był wyraźnie roztrzęsiony. Przejdźmy zatem do wysłuchania tej niezwykle mocnej rozmowy.
Było tych historii trochę. Znaczy, powiem panu szczerze, tak, no, gdyby jakaś tam sporadyczna historia mi się zdarzyła, czy powiedzmy tak, jak bo ja bardzo słucham tam tych audycji Mówią świadkowie odnośnie właśnie jakiegoś tam przeżycia sennego, no to powiem szczerze, no tak poważnego radia bym raczej nie śmiał zawracać głowy, ale no trochę tych sytuacji było, że tak powiem, naocznych, że można było namacać te zdarzenia. Jakbym tak mógł opowiedzieć, to bym chciał chronologicznie od samego początku, jak to się zaczęło. No bo można powiedzieć, że prawie przez całe życie mnie to spotykało. No to może zacznijmy w takim razie chronologicznie, tylko jakbym mógł prosić możliwie jak najwięcej szczegółów, yy.
W miarę możliwości jakaś dokładna data, miejsce, opis okoliczności, jak te, jak te obiekty wyglądały, jak się zachowywały w ogóle, ile ich było i tak dalej. Wszystko co pan pamięta. Właśnie, bo z racji tego, że powiedzmy, no ja się przełamałem, bo tak naprawdę przez całe życie nikomu nie chciałem o tym mówić, ale uznałem, że no jednak fajnie byłoby się podzielić z kimś tą wiadomością, bo ma to jakiś negatywny, powiedzmy, wpływ na moje życie. Więc sobie to za parę dni wcześniej rozpisałem chronologicznie, żeby tutaj niczego nie pominąć. Więc tak. Pierwsze sytuacje, które pamiętam jako dziecko, zdarzyły się, jak miałem gdzieś około pięciu lat. To były takie sytuacje, powiedzmy przez-- na pół, na pół śniąco, o że tak powiem. A który to mógł być rok?
Pięć lat. No to był chyba dziewięćdziesiąt, dziewięćdziesiąty ósmy. To będzie dziewięćdziesiąty ósmy. Ja mogę podać adres, znaczy adres, miejscowość, bo to jest mała wieś Osiek koło Olkusza. To się wtedy działo najwięcej tych rzeczy.
Pierwsze sytuacje były takie, że w wieku pięciu lat zacząłem mieć sny dość dziwne. Ja to tak nazywam sen, bo to było pomieszanie takiej realności, takiego działania, tak jakby na pół śpiącego. To znaczy pamiętam bardzo dokładnie, że jako dziecko schodziłem z piętra na górze, bo akurat tam miałem swój pokój, na dół, po schodach. Pamiętam dokładnie, co się we śnie raczej nie zdarza, że za każdym razem musiałem uporać się z drzwiami. To znaczy przekręcić kluczyk, otworzyć drzwi, przejść przez całe mieszkanie do garażu i otworzyć drzwi garażowe od wewnątrz. I wtedy wychodziłem sobie na podwórko. Była noc, ciemno, wychodziłem dalej od domu, tak gdzieś, powiedzmy w takie, wolną przestrzeń, w takie pole. No i stałem sobie chwilę, patrzyłem na górę i w pewnym momencie pojawiał się taki coś w formie spodka, obiekt. Ja pamiętam, jak on wyglądał bardzo dokładnie wtedy, bo to był miał taki kolor srebrny, złożony tak jakby z dwóch płaskich talerzy i dookoła miał migające światełka. Tylko co do tych świateł nie jestem do końca pewny, czy one mrugały dookoła obrzeża tego obiektu, czy tworzyły krąg trochę pod nim. I w tym momencie cała pamięć tego snu i tak dalej mi się urywała i budziłem się po prostu w swoim łóżku. A jaki mam, jakie mam podejrzenie, że to nie był sen? To było takie, że w momencie, kiedy zacząłem schodzić tam na dół, powiedzmy, to jak ten sen trwał, rodzice na drugi dzień, powiedzmy, robili mi trochę taką reprymendę, trochę byli źli, że gdzie ja chodzę po nocy i tak dalej myśleli. No wie pan, jak to dziecko też. Na dole była kuchnia, to może myśleli, że schodzę tam piętro niżej, może się napić w nocy czy, czy coś takiego. Ale poza tym tą sytuacją, właśnie nawiązuję do tego otwierania drzwi kluczem. Rodzice zawsze zamykali dom na klucz wieczorem, no bo wiadomo, żeby tam ktoś obcy nie wtargnął. No i byli źli z tego powodu, że zawsze po takich moich nocnych wyjściach te drzwi były otwarte.
A był pan w pełni świadomy podczas tych, yy, tych zdarzeń? Jak-- w momencie, kiedy kładłem się- Czy może pan się dowiadywał o wszystkim dopiero po fakcie, jak już rodzice, prawda? Powiem tak, jako dziecko ja myślałem, że to sen. W tym momencie, kiedy się to działo, a o samym fakcie dowiadywałem się dopiero na drugi dzień rano.To znaczy, kładłem się do łóżka. Cała ta akcja się działa, którą ja bo ciężko mi tak, bo w czasie się nie potrafię odnaleźć w trakcie tego zdarzenia. Działo się to, gdzie ja traktowałem to jako sen, ale wszystkie te rzeczy, które wykonywałem ze snu. One miały fizyczne odzwierciedlenie na drugi dzień rano.
Bo no tak jak panu mówię, no rodzice tam pewnie myśleli, że schodzę do kuchni, może się napić czegoś czy tak dalej. No i byli bardzo niezadowoleni z faktu, że po prostu zostawiam dom otwarty. Pytali się też, gdzie, gdzie ja chodzę. No bo wiadomo, no pięcioletnie dziecko wychodzi gdzieś w nocy, otwiera drzwi. No to nie jest za ciekawa sytuacja dla rodziców.
A pan się czuł jakoś, yyy, pan się czuł jakoś, nie wiem, prowadzony czy zmuszany do tego schodzenia i obserwowania tych obiektów? Jedyne, co pamiętam, jakie pamiętam uczucie wtedy, to że robiłem to wszystko automatycznie. To znaczy tak jakby na autopilocie. To znaczy, że było zejście.
Wiedziałem, że trzeba ten kluczyk przekręcić tam tym zamku. On był dość nisko. Potrafiłem już sobie wtedy drzwi garażowe otworzyć od wewnątrz, bo to była taka prosta wajcha, którą wystarczyło tylko podnieść do góry i te drzwi się otwierały. Wychodziłem na środek przed dom, na szczere pole i po prostu czekałem.
I pamiętam, że pojawił się obiekt. I w tym momencie urywa mi się, no jak to mogę nazwać snem, nie snem. I tych zdarzeń miałem tylko dwa. Potem trochę mniejsze, mniej takie ekscytujące zdarzenia, nie tak widowiskowe, które miały to potwierdzenie w rzeczywistości były, kiedy próbowałem zasnąć w łóżku i pamiętam, że budziłem się w środku nocy. Widziałem postacie dwie i w tym momencie, kiedy tak jakbym się ocknął, zacząłem zasypiać. Ale nie umiem panu określić tego. Normalnie dziecko się powinno takich rzeczy przestraszyć wtedy. A ja pamiętam tylko moment, kiedy się ocknąłem, zobaczyłem te dwie postacie i po prostu film gasł, robiło się ciemno. To były takie no naj-najbardziej delikatne, no na początku, które się zaczynały dziać rzeczy. A czy udało się panu jakoś, nie wiem, zarejestrować wygląd tych postaci, sposób ich zachowywania się, jakieś inne szczegóły, które można było no opisać tak szczegółowo? Próbowałem sobie przypomnieć, ale bardzo niewyraźnie ten wygląd mam. Mniej więcej wiem, że były à la coś à la humanoidalne, ale kolor cokolwiek innego nie potrafię sobie przypomnieć. To były tylko takie jakby momenty, urywki, gdzie w środku nocy budziłem się tak, jakby mnie coś obudziło. Widziałem coś i w tym momencie zacząłem usypiać. Także no tych zdarzeń, tak jak mówię, no nie dzwoniłbym do państwa, gdybym tylko takie zdarzenia miał, no bo to można tam zgonić na jakieś przewidzenie senne, na stan półsnu czy coś takiego. Ale dopiero później się zaczęły dziać już takie lepsze rzeczy.
Ja mam jeszcze takie pytanie odnośnie tych pierwszych zdarzeń i może też tych drugich. Czy w wyglądzie, czy zauważył pan może w swoim otoczeniu podczas tych zdarzeń coś takiego uderzającego? Na przykład podczas tych wyjść i obserwowania tych latających spodków ze światłami. Czy zauważył pan może coś w pobliżu, jakąś zmianę, coś, coś, że okolica na przykład wyglądała inaczej bądź zachowywała się inaczej?
Nie. Powiem panu, wychodziłem, to też ciężko przypomnieć sobie rzeczy, które się działy pięciolatkowi i jeszcze przez półsen no to ciężko sobie tak dokładnie ze szczegółami przypomnieć, ale jedyne, co pamiętam, no to właśnie, że po prostu na takim autopilocie schodziłem na dół, otwierałem wszystkie drzwi, przechodziłem przez mieszkanie, zawsze w jedno stałe miejsce wychodziłem. Czekałem tam chwilę.
To coś się pojawiało tak jakby w półlocie, delikatnie, tak jakby podczas malut... powolnego lotu ono się zaczęło pojawiać w tym momencie. Zatrzymywało się nade mną. Zdążyłem zauważyć tylko kształt obiektu, mniej więcej jego wielkość, kolor, te światełka. No i wtedy traciłem tak jakby świadomość i budziłem się już w mieszkaniu. Oczywiście z refrymentem rodziców, bo...
A czy rodzice zauważyli jakąś może zmianę w pana zachowaniu? Czy wszystko było, wszystko oprócz tych drzwi otwartych było po staremu? Nie, nie zauważyli. Ja powiem panu, że przez te zdarzenia właśnie, co się działy.
Jedną taką ciekawą rzecz zauważyłem, ale to już dopiero jako można powiedzieć, człowiek dorosły, bo nie traktowałem tych wszystkich rzeczy, które się działy. Nie łączyłem, że to jest konsekwencja jednego i drugiego, że mnie coś spotyka, tylko po prostu pojawiało się zdarzenie, mijał jakiś odstęp czasu i pojawiało się kolejne. I dopiero będąc dorosłym i tak wracając do tych wspomnień, zauważyłem pewną taką ciągłość. To znaczy w momencie, kiedy zaczynałem mieć, nazwijmy to, te sny z tym spodkiem, który mnie zabiera sprzed domu, potem te sny z postaciami w pokoju. Pamiętam bardzo dokładnie jedno zdarzenie, to znaczy śpiąc już w łóżku, też tak kojarzę, miałem gdzieś pięć lat, no bo jeszcze nie chodziłem do zerówki.
Po prostu nie mogłem spać jak to małe dziecko. Wierciłem się w łóżku i chciałem zobaczyć, co tata robi w pokoju, bo tak akurat drzwi były na przestrzał, więc można było zobaczyć, co jest w drugim pokoju. I pamiętam, że tata tam oglądał teraz po czasie wiem, że to była czołówka z Archiwum X akurat. To znaczy w czołówce krótko pojawił się moment taki, gdzie widać na telewizorze ten taki spodek à la UFO, coś takiego. I ja pamiętam, że wtedy ze strachu po prostu zamarłem. Położyłem się do łóżka i nie chciałem stamtąd wychodzić. Czyli tak jakby ten, tak, jakby pojawienie się tego spodka na ekranie wzbudziło w panu jakieś ukryte, jakąś traumę, tak?
Tak, tak myślałem i zacząłem sięgać pamięcią jeszcze dalej. To znaczy oprócz tego, że sam spodek ten w telewizorze wywołał we mnie no duży strach, jakby nie patrzeć, to bawiąc się z dziećmi koleżanki, zauważyłem pewną rzecz. To znaczy, jeśli są w bajce jakieś ufoludki czy latający spodek i tak dalej, dzieci na to nie reagują. To znaczy traktują to tak samo, jak powiedzmy, dinozaury czy jednorożce. Nie mają jakiegoś takiego emocjonalnego powiązania.
A ja pamiętam przez długi okres, jeszcze do czasów podstawówki, tam, powiedzmy, tej trzeciej klasy. Zresztą do tej pory.Znaczy... Mam ślad tego, ale jako dziecko bardzo panicznie bałem się i unikałem wszelkich tematów związanych z UFO, z kosmitami. W momencie, kiedy widziałem, że leci jakiś program czy starsi oglądają i pojawiły się jakieś istoty takie powiedzmy typu właśnie kosmici, UFO i tak dalej, ja po prostu albo zakrywałem oczy, albo uciekałem. To jest śmieszne trochę, bo nawet czasami na festynach czy na odpustach są takie baloniki helem napełnione. Tam są różne stworzonka, to nawet unikałem tych takich śmiesznych zielonych ludzików. Po prostu to wywoływało we mnie jakiś taki... Powiem panu tak, ja do tej pory, jak opowiadam o tych wszystkich rzeczach, to ja się cały trzęsę i jąka mi się głos, bo jednak to jest dla mnie przeżycie i no ciężko mi o tym opowiadać. I naprawdę sporo czasu potrzebowałem, żeby w ogóle się przełamać i komukolwiek o tym opowiedzieć.
Czyli tak jakby te, te wszystkie w ogóle wątki związane czy symbole związane z UFO i tego typu rzeczami budziły w panu jakieś, jakieś nieprzyjemne wspomnienia, krótko mówiąc. Tak, ja unikałem tego po prostu jak ognia. W momencie, kiedy widziałem na telewizorze jakieś realist-- takie powiedzmy, realistyczne odwzorowanie tych postaci, po prostu wpadałem w panikę. Nie mogłem na to patrzeć. Kolejna sytuacja, na którą zwróciłem uwagę w momencie, kiedy miałem te pięć, sześć lat. Nie interesowałem się tym tematem kosmitów, ale wtedy, kiedy zaczęły mi się przydaszać te różne dziwne rzeczy. Znalazłem zdjęcie, w którym-- na, na którym, tym zdjęciu zacząłem jako pięciolatek budować model statku kosmicznego. Właśnie tego Spocka. Ale to jest taki szczegół. Tylko taki dodatek można powiedzieć, że właśnie miałem potwierdzenie, że, że to w tym wieku gdzieś się zaczęło. No i dzieci w rysunkach i różnych innych takich swoich młodzieńczych, że tak to ujmę, dziełach sztuki. No odzwierciedlają to, co, to, co w tamtym mniej więcej okresie zobaczyły, czy doświadczyły. Także znajduje to niewątpliwie swoje odbicie.
No właśnie, no dlatego ja dopiero jako dorosły zacząłem po prostu chronologicznie próbować sobie to przypomnieć po zdjęciach i, i z opowiadań. No bo dopiero niedawno zacząłem z tatą o tych sprawach wszystkich gadać, tłumaczyć mu, co tak jakby, co z mojej perspektywy się wtedy działo. Szukałem jeszcze teraz na świeżo potwierdzenia u niego tych właśnie rzeczy, które się działy wtedy w domu. To znaczy to nocne wychodzenie i tak dalej. No i nawet dzisiaj rozmawiałem o tym z tatą i on to wszystko potwierdzał. A kolejna sprawa i to jest tak naprawdę gwóźdź programu, dla którego ja chciałem się z państwem skontaktować, bo nie znalazłem nigdzie potem w internecie podobnego przypadku i może tam gdzieś macie państwo w tym... W swoim archiwum takie zdarzenia?
To znaczy, miałem wtedy już sześć lat, bo na czas zerówki rodzice zostawili mnie u dziadków, no bo miałem bliżej do szkoły. Mieszkanie w bloku i babcia z ciotką siedziały w osobnym pomieszczeniu, a ja sobie poszedłem do dużego pokoju i telewizor był włączony. I w pewnym momencie poczułem coś w rodzaju takiego, takiej aury, takiego coś jak nie wiem, jak to nazwać pole magnetyczne, promień, coś, coś takiego. Odczucie, które pamiętam to stan totalnej bezmyślności.
Tak jakbym po prostu wie pan, jak nie wiem, jak po lekach jakichś po prostu się zawiesił, przestał myśleć i moje ciało zaczęło automatycznie wykonywać różne rzeczy. I usiadłem wtedy na fotelu, wziąłem pilot od telewizora i zacząłem zmieniać kanały do momentu, kiedy na którymś z kanałów pojawiła się głowa człowieka. I co? Co dalej? Ta głowa tak jakby mówiła do mnie bezpośrednio. A ja sobie myślę tak, tak na bieżąco, jak to analizowałem. Ale przecież to dziecko może różne rzeczy odbierać, wczuwa się w bajki i tak dalej. Obudziłem się z tego stanu w momencie, kiedy ta... Tak jakby głowa mówiła do mnie. W momencie, kiedy zacząłem tak jakby się rozpraszać. I pamiętam dokładnie, pomyślałem wtedy o trójkącie.
Nie wiem dlaczego, ale tak po prostu. I ta postać z telewizora powiedziała do mnie: "Myślisz teraz o trójkącie, prawda?" I tak się przestraszyłem. To mnie wybudziło tak jakby z tego całego letargu. Zacząłem się rozglądać, co się do mnie dookoła dzieje, czy, czy ja faktycznie usłyszałem to, co usłyszałem i ta postać dalej do mnie mówiła. I ja byłem wpatrzony w ten telewizor i strasznie się przestraszyłem.
I co zrobiłem jako małe dziecko? Po prostu upadłem na czworaka, bo myślałem, że telewizor na mnie patrzy i tak jakby uznałem, że jeśli upadnę na czworaka i schowam się za meble, ściankę, to zniknę z linii wzroku, powiedzmy, tego telewizora.
I wtedy ta postać powiedziała takie słowa: "Nieważne, gdzie się schowasz, i tak wiemy, gdzie jesteś". No to wtedy już praktycznie ogarnęła mnie panika. Wbiegłem do drugiego pokoju, tam, gdzie była babcia z ciocią i zacząłem krzyczeć właśnie, że telewizor do mnie mówi, że, że wie, gdzie ja jestem i tak dalej. No to taki motyw trochę jakby z George'a Orwella z 1984 roku. Można powiedzieć.
A no tak, to dawno film oglądałem. Właśnie skojarzyło mi się z Orwellem. A mam takie pytanie, czyyy zanim przejdziemy do dalszego ciągu, czy ten, czy te komunikaty podawane z telewizora wyglądały jakby komunikaty podawane przy medytacji prowadzonej, czy przy hipnozie, coś tego typu? To znaczy?
No na przykład teraz widzisz to, teraz robisz to, coś na tej zasadzie. O rany, ciężko mi sobie przypomnieć. Ja, ja, ja próbowałem do tego wracać, ale no jedyne, co pamiętam, te słowa, które mi zapadły w pamięć, to raz, że tak jakbym je trochę ochrzanił za to, co mam w swojej głowie, czego nie mógł wiedzieć. A jak się przestraszyłem, wybudziłem się tak jakby z tego stanu i...Kucnąłem pod telewizorem, żeby mnie telewizor nie widział. No to w tym momencie właśnie powiedział, że nieważne, gdzie się schowasz i tak wiemy, gdzie jesteś. No i wtedy pobiegłem do babci przestraszony, że telewizor do mnie mówi. No ale babcia jak już wróciła, no to już Wszystko normalny kanał tam chodził na, na telewizorze i nie udało mi się. No to wiem, że mi uwierzyły. W sensie, że się przestraszyłem, no bo to było widać po mnie, ale jako tako nie mogę z nimi porozmawiać o tym, no bo, no, no bo nie ma dowodów na to i nie były przy tym, że tak powiem.
A może babcia zauważyła jakąś zmianę w pana zachowaniu po tym zdarzeniu? Wie pan co? No raczej nie. Oprócz tego, że byłem przestraszony strasznie, no to jedyny... Jedyna konsekwencja tego, to dostałem zakaz na telewizor i tyle.
Pamiętam, że się na tym skończyło. Czy ten głos z telewizora przekazywał panu jakieś informacje? Czy jest Pan sobie przypomnieć coś tego typu? Jedyne, co pamiętam, to że kazał mi myśleć o pewnych rzeczach, o takich, o których ja nie chciałem. Kazał mi coś tam.
No, nie jestem w stanie do końca sobie przypomnieć, zwłaszcza że, że no przeraziła mnie ta sytuacja, ale tak jakby on po prostu próbował-- zabraniał mi myśleć o tym, o czym aktualnie myślałem, tak jak czytał w myślach. Tak jak ja się tam rozkojarzyłem i pomyślałem sobie akurat o trójkącie czy o czymś tam i że ja mam myśleć o tym i o tym, o tym.
Kolejna sytuacja była, jak miałem gdzieś czternaście, piętnaście lat. To był okres gimnazjum. Pamiętam, że leżałem sobie w łóżku i ja miałem taki rytuał zawsze wtedy, to znaczy zakładałem słuchawki i przed spaniem lubiłem sobie tam posłuchać.
Zawsze tam robiłem ten Teatr Polskiego Radia i tak dalej, więc to mi dało do myślenia po czasie, że na pewno byłem świadomy. No bo w momencie, kiedy człowiek się kładzie do łóżka, nastawia sobie radio, zakłada słuchawki, no to jeszcze jest wybudzony, jeszcze kontaktuje. I w momencie, kiedy już się ułożyłem do tego łóżka i coś pociągnęło mnie za rękę, ale wyciągnęło mnie tak mocno z tego łóżka, że praktycznie cały zleciałem. Zostały mi tylko nogi, a cały tułów tak jakby z tego łóżka spadł i nie wiedziałem, co się dzieje w tej chwili. Bo mówię, co się dzieje, czy jakiś duch, czy cokolwiek.
Zacząłem się rozglądać po całym pomieszczeniu. Czy a może ktoś, może brat mi robi żart, czy coś takiego? No ale brat spał sobie, bo spaliśmy na łóżku piętrowym i... O Jezu, przepraszam, ale jedyne, co pamiętam, no to właśnie po tym zdarzeniu, że, że zamarłem ze strachu, położyłem się z powrotem do łóżka, opatuliłem się pościelą i zasnąłem dopiero ze zmęczenia. Jak już ten strach mi minął i, i od tego gapienia się w ciemność pokoju.
Jest pan pewien, że to nie był tak zwany ruch miokloniczny, czyli tak zwane-- to są takie ruchy, które czasami się zdarzają w momencie zasypiania, jak już mózg- Tak, tak, są takie na przykład często nogami ludzie potrafią Są, coś takiego często mam też, no bywa, że po prostu sam te ruchy spontaniczne, mimo że wiem co to jest, to one potrafią mnie dosyć mocno czasem przerazić też.
Jest pan pewien, że to, to było coś, jakby niezwiązanego z procesem zasypiania? Wie pan co, gdyby sama ręka wywołała taki odruch czy, czy nawet ciało, to, to na pewno rzuciłoby mnie na tym łóżku czy coś takiego. A mnie po prostu leżałem tak, że miałem ścianę po lewej stronie i ręce miałem na pościeli, no bo miałem właśnie to radyjko wtedy. I to było takie uczucie, że pociąga mnie coś za rękę i cały tułów tak jakby mnie zwlekało z łóżka, obraca mnie i cały tułów spada na ziemię.
Aha, czyli to nie było, to nie było coś takiego nagłego, takie szarpnięcie jakby tylko coś dłużej trwającego, tak? Znaczy szarpnięcie to było mocne, tylko że ja to opisałem tak jakby krok po kroku, że tak jakby ktoś mnie złapał za rękę i pociągnął. Tylko, że pociągnął mnie tak mocno, że do połowy spadłem z łóżka.
No to już pod ruch miokloniczny chyba raczej ciężko. Rzeczywiście, podpiąć. Raczej nie, bo no żeby całego człowieka ściągnąć z łóżka, no to nie wiem jakby się człowiek musiał w jaką padaczkę wpaść. A no mówię pan, no przerażony byłem strasznie cały ten czas po tym zdarzeniu opatuliłem się pościelą i wiem tylko tyle, że zasnąłem. Po prostu z wycieńczenia musiałem zasnąć, bo opatuliłem się dookoła siebie. Siedziałem, starałem się nie ruszać, nie krzyczeć ani nic i po prostu patrzyłem w ciemność, która jest w pokoju.
No i mnie znużyło. Musiało mnie zużyć i usnąłem. Rozumiem, że wzrokowo ani słuchowo nic pan nie zarejestrował jakiejś obecności. Tak po prostu to się stało i... Nie tylko to pociągnięcie za rękę i ściągnięcie z łóżka.
Szczerze mówiąc, ciężko mi tutaj do tego jakiś komentarz wysnuć. Może... Bo ja też. Ja tutaj na bieżąco oczywiście robię sobie notatki i też rejestruję wszystkie rozmowy, także postaram się to też przesłać. Jeżeli pan nie ma nic przeciwko badaczom ufologom, może, może będą mieli jakieś swoje spostrzeżenia w tym temacie. Bo mogę oczywiście pana jakiś kontakt do pana też im podesłać.
Tak, tak, ten numer, który wysłałem w SMS-ie, można wspiąć. To możemy na razie przejść do następnych zdarzeń, bo rozumiem, że to nie było jakieś ostatnie zdarzenie, to coś tam jeszcze się podziało później, tak?
To było przedostatnie, no przedostatnie, no powiedzmy, jeszcze dwa zdarzenia były. Jedno było w dwa tysiące dwunastym roku. Byliśmy z rodzicami nad morzem, tylko nie pamiętam miejscowości, czy to była-- spróbuję sobie przypomnieć. Stegna?
Chyba tak. To była Stegna. Byliśmy z rodzicami na wakacjach nad morzem i w-Tam na ulicy postanowiłem, że zrobimy sobie razem zdjęcie i ująłem tak swoją rodzinę i tak dalej. I zrobiłem dwa zdjęcia. I potem, jak zaczęliśmy oglądać te fotografie, zauważyliśmy i to z tatą analizowaliśmy. Nawet tam tata badał to zdjęcie, przybliżał na komputerze. W tle było coś w rodzaju takiego obiektu.
Ja to potem znalazłem, bo szukaliśmy w internecie, no bo nie wyglądało nam to ani na samolot, ani na żaden obiekt. Wyglądało to na obiekt taki tak zwany cygaro. Myśmy się zastanawiali na początku, to ta mówi no ale to może jakiś błąd aparatu jest? Ale mówię nie błąd aparatu, bo zobacz, ja zrobiłem dwa zdjęcia akurat tak, żeby wybrać ładniejsze i w pierwszym zdjęciu ten obiekt był, bo w tle był słup energetyczny. Ten obiekt był przed słupem, a na dole był samochód.
No a ta prędkość w mieście no to tam czterdzieści, pięćdziesiąt na godzinę jest. I w momencie, kiedy cyknąłem drugie zdjęcie, ten samochód przejechał delikatnie w prawo i ten obiekt do połowy schował się za tym słupem energetycznym.
No to wtedy dla nas to już była pewność, bo nie dość, że zdjęcie było zrobione pod innym kątem i w innym czasie, no to gdyby to był jakiś błąd, to nie pojawiłoby się drugi raz, a nawet jakby było jakieś uszkodzenie, no to nie zrobiłoby się tak, że ten obiekt razem z autem się delikatnie przesunął i jego połowa jest za słupem energetycznym.
A wykluczyliście możliwość, że tym obiektem może być na przykład jakiś szybko przemieszczający się owad? Nie, na pewno nie. A dodatkowo jeszcze znaczy to było duże. To było duże i zawieszone nisko nad ziemią. Ale nad czym się zaczęliśmy zastanawiać? Pierwsza rzecz, dlaczego to był duży obiekt? On miał kolor... Wszyscy, którzy tam widzieli UFO czy tak dalej, opowiadają, że to był kolor metaliczny, ale ja bym go opisał bardziej jako taki kolor grafitu z ołówka.
Z jednej strony był połyskujący, ale ten odcień był taki głęboki tego i na samej górze w części gdzie, bo ja robiłem zdjęcie i słońce było za mną. Tam na górze tego obiektu widać było odblask tego słońca. A co nas jeszcze zdziwiło to to, że mówię przecież to jest duży obiekt. Ja stałem twarzą tak jakby do tego obiektu, powinienem go widzieć, a ten obiekt wyszedł tylko na zdjęciu. Naocznie nie widziałem tego obiektu, ale niestety, co się później stało, tak mi zależało, żeby te zdjęcia zachować, że po prostu straciłem te zdjęcia i no i nie mam żadnego dowodu na to, żeby to jakoś tam wysłać do państwa. No i ubiegł mnie pan w tym momencie z pytaniem, bo ja chciałem zadać pytanie, czy ma pan gdzieś to zdjęcie, czy miałby się je udostępnić? To jest, to jest moja bolączka właśnie, bo to był jedyny dowód i jedyne zdjęcie, jakie miałem na potwierdzenie tego, co widzieliśmy. No trochę szkoda. Tutaj można po-poteoretyzować, pospekulować, że to mogło być oczywiście odsiewając wszystkie racjonalne wytłumaczenia, że to mogło być tak zwane blurfo, czyli kiedyś Centrum Badań UFO i Zjawisk Anomalnych publikowało swoje relacje. Niestety ta organizacja już od dłuższego czasu nie istnieje, ale kiedyś publikowali właśnie takie swoje analizy różnych zdjęć z obiektami UFO, między innymi takimi rozmytymi i według podawanej przez nich klasyfikacji to mogło być tak zwane blurfo, czyli obiekt poruszający się na tyle szybko, że ludzkie oko nie jest w stanie tego zauważyć. Ale da się taki obiekt ze względu na właściwości na przykład aparatu, da się taki obiekt zarejestrować aparatem fotograficznym.
Także mogło to być coś tego typu. No ale niestety bez, bez dostępu do zdjęcia ciężko tutaj coś konkretnego powiedzieć. Ja tak, tak powiem, jeśli to się pojawi w tym cyklu mówią świadkowie, to, to taki apel mój do ludzi, którzy mają takie zdjęcia, żeby pofolgowali emocje, nie ekscytowali się tym za bardzo, bo właśnie przez takie coś można... Im bardziej wie pan, im bardziej człowiekowi zależy, żeby takie coś zachować, tym potem więcej błędów człowiek popełnia i można to stracić.
No na pewno jest to, jest to coś, co warto. Mimo pewnych tam wątpliwości przez niektórych wyrażanych, warto zrobić sobie jakąś kopię zapasową takiego czegoś na Dropboxie na przykład. No ja też nie miałem dostępu, że tak powiem, do, do elektroniki jakiejś. Ja to zrobiłem telefonem starego typu, nawet on nie był dotykowy, on robił dobre zdjęcia, ale to był zwykły klawiszowiec i.
No wiadomo, jak klawiszowiec spadł, to ciężko było coś z tego odzyskać. No tak. Tutaj na razie nie mam żadnych pytań odnośnie tego zdarzenia, także możemy przejść do, jak rozumiem, ostatniego zdarzenia z tego, co pan pamięta, tak?
Moje ostatnie, ale dzisiaj, jak rozmawiałem z tatą, dowiedziałem się jeszcze o dwóch ciekawych rzeczach, ale to tam w następnej kolejności. Ostatnia, ostatnie sytuacje, które miałem z tym związane, to był rok na przestrzeni 2014-15 to się działo. Miałem taki czas w swoim życiu, gdzie no ja mieszkałem wtedy w Gorynicach, wynajmowałem mieszkanie, to jest dziesięć kilometrów od Olkusza i tam dookoła tej wsi są tylko pola i lasy. I to jest taki szczególik, że w tym okresie bardzo dziwne rzeczy się ze mną działy. To znaczy, potrafiłem wstać w środku nocy, obudzić się i chęć wyjścia z domu była tak silna, że nie potrafiłem jej powstrzymać.
Normalnie czasami człowiekowi to się nie chce wstać do kuchni i się napić czegoś, tylko woli się obrócić na drugi bok i przeczekać do rana. A to uczucie było tak silne, że nie mogłem go powstrzymać, tylko musiałem się w nocy ubrać, wyjść.
Wychodziłem poza wioskę w szczere pola. Siedziałem tam z piętnaście minut, pół godziny. Różnie to bywało.Śnieg i potem zacząłem się tak, jakby ocknąłem się i mówię, kurczę, co ja tu robię? Środek nocy jest. Ja w jakimś szarym polu Jestem, jest zimno i że trzeba wracać do domu. I to trwało może pół roku. Tak intensywnie. To znaczy tak wychodziłem co drugi, co trzeci dzień.
Miałem taką silną chęć wyjścia, tak jakby coś strasznie parło na to, żeby opuścić dom, wyjść z dala od wioski. Tam czekałem. Nie działo się nic specjalnego, to znaczy nic nie przylatywało czy coś, tylko ten stan mijał i po prostu tak jakby takie ocknięcie, że kurczę, środek nocy jest, a ja tutaj w polu, zamiast spać normalnie w łóżku.
No snuły mi to skojarzenie z historią, którą pan opowiadał z dzieciństwa, tylko oczywiście bez-- yy. Tutaj nie mamy obserwacji obiektu. Ale czy czuł się pan jakoś, nie wiem, sterowany, zmotywowany do chodzenia akurat w to miejsce, w takich losowych momentach?
Ja po prostu wiedziałem. Miałem silne parcie na wyjście, takie nie do zatrzymania i tak jakbym wiedział, gdzie mam iść. Po prostu. Ubierałem się, wychodziłem z domu i tak jak człowiek czasem spacerkiem sobie chodzi, no to tak na autopilocie, mniej więcej zna te ścieżki i tak dalej. I zawsze- Tak jak taki sterowany Sim z The Sims.
No można tak powiedzieć, że i zawsze w jedno i to samo miejsce, w szczere pola z daleka od wioski. I to naprawdę była duża odległość, bo jak się obróciłem z tych pól w kierunku właśnie tej wioski, gdzie mieszkałem, no to jedyne, co było widać, to tam pojedyncze gdzieś światełka domów i latarnie drogowe także. No odległość musiała być przynajmniej kilometr od domu.
A snują mi się jeszcze skojarzenia z tak zwanymi miejscami mocy. Tam niedawno brałem udział w warsztatach w Tucznie, warsztaty podróży nie fizycznych. I to jest takie miejsce, gdzie podobno w okolicy podobno znajduje się właśnie jedno z takich tak zwanych miejsc mocy, że tam niektórzy bardziej jakby czujący energię uczestnicy warsztatów często w takie miejsca sobie tam chodzili medytować, coś ich tam przyciągało. Nie wiem, czy może, może czuł pan... Pan tam po prostu jakby tak chodził w to miejsce, tak jakby na automacie, tak? Tak, dokładnie. No coś tam musiało, coś musiało tam pana chyba przyciągać. Znaczy... Powiem panu tak. No czy ja jestem jakąś bardziej rozwiniętą istotą od innych ludzi? Nie wiem i nie śmiałbym w ogóle takich stwierdzeń nasuwać. Pojedyncze takie sytuacje, kiedy no, no nie dalej jak tydzień temu moja narzeczona miała pogrzeb babci. Trzy dni przed jej śmiercią to śniło mi się i mówię do niej jesteśmy na pogrzebie, ale tak po prostu, jak to rano przy kawie sobie para tam opowiada, kto jej się śniło. No i przyjechaliśmy do jej teściów. Okazało się, że babcia jest w ciężkim stanie. No i trzy dni po był jej pogrzeb. No ale to takie zdarzenia typu prorocze, takie sny odnośnie swojego życia. No to mi się wydaje, że chyba każdy ma mniej lub bardziej w swoim życiu. No bo to się jednak zdarza.
Bo byliście świadomi tego, że z babcią już jest źle, tak? Każdy można powiedzieć, że czekał na jej śmierć, bo męczyła się już bardzo. I to można powiedzieć, że były dni jej policzone. No każdy tam chciał, żeby żyła jak najdłużej, ale. No ale właśnie. No potem ja też nie byłem związany z tą rodziną, bo ja tej babci w ogóle nie znałem, nie widziałem jej na oczy i tak dalej.
Pan wspominał, że jeszcze były jakieś zdarzenia, chyba dwa z tego, co pamiętam od innych członków. Czy mógłby pan jakoś je zrelacjonować? Tak. Dzisiaj rozmawiałem z tatą. Właśnie próbowałem się jakoś tak psychicznie i emocjonalnie przygotować na tę rozmowę. Zacząłem mu opowiadać właśnie te wszystkie zdarzenia, które ja też mam zamiar tu opowiedzieć. No i powiedział mi taką rzecz, że on chodzi na zabiegi do Olkusza i tam pani, która go tam obsługuje, robi mu te zabiegi zdrowotne.
Tam w rozmowie się nawiązał, że też czuła właśnie taką nieodpartą chęć wyjścia z domu, wyprowadzić psa, czego zazwyczaj w nocy nie robi. I udało jej się nagrać jakiś świecący obiekt. I poprosiłem tatę, żeby jak pojedzie jeszcze raz na ten zabieg, żeby jakimś sposobem przekonał tą panią, żeby ten, to nagranie udostępniła, bo chciałbym je zobaczyć no i też państwu pokazać, żeby zobaczyć, co to był za obiekt. A opowiadała jeszcze o takim zdarzeniu, że sąsiad z jej wioski, to też okolice Olkusza są, poszedł odprowadzić chyba swoją córkę do przedszkola i nie wrócił do domu. Wrócił dopiero na drugi dzień i zaczął wszystkim opowiadać, że uprowadzili go kosmici. I był tak święcie przekonany o tym, co mu się przytrafiło, że zrobił z siebie pośmiewisko na wsi. Ludzie go zaczęli palcami wytykać i tak dalej.
Więc poprosiłem tatę, że jak nawiąże kontakt z tą właśnie tam panią, z tego zabiegowego, żeby porozmawiała z tym panem, czy da się z nim jakoś tam nawiązać kontakt i żeby opowiedział o tym, co mu się zdarzyło. Ale byli na pewno świadkowie, że on nie wrócił do domu.
Odprowadził po prostu córkę do przedszkola i na drugi dzień się pojawił w tym samym dokładnie miejscu, w którym zniknął. No to pozostaje trzymać kciuki za to, że się uda jakieś szczegóły zdobyć na temat tych, tych zdarzeń. Bo to, co pan teraz opowiedział, to mi się skojarzyło z czymś, czego z kolei sam doświadczyłem kiedyś po inicjacji Ringi. Też tak dosyć entuzjastycznie zacząłem wtedy opowiadać o pracy z energiami, o oczyszczaniu energetycznym i tak dalej, i tak dalej. Co prawda to, to nie były zdarzenia jakieś z tej samej kategorii, co na przykład uprowadzenie przez UFO, ale no niektórzy zaczęli jakby-- dopiero po czasie się zorientowałem, że niektórzy zaczęli mnie jakby tutaj podejrzewać o jakieś dziwne prawda sprawy umysłowe, dziwne jakieś zaburzenia umysłowe czy nawet wstąpienie do sekty niektórzy. Po latach się dowiedziałem, zaczęli mnie tutaj posądzać. Z takim właśnie. Z takim właśnie uderzającym entuzjazmem opowiadałem o tych rzeczach, że po prostu nie kontrolowałem tego, co mówię momentami.
No ja się też bałem tego komukolwiek powiedzieć, bo no bo człowiek prowadzi normalne życie, zakłada tam rodzinę, pracuje i w momencie, kiedy zacznie takie coś opowiadać, no to jedyne wyjście z tej sytuacji to jest potem zmienić otoczenie i znajomych. No bo potem już się raczej ciężko normalnie funkcjonować wśród takich ludzi.
No ja tutaj na szczęście nie musiałem otoczenia zmieniać jakoś to, jakoś mi się to, jakoś mi się odwidziało opowiadanie o tych tych rzeczach, chociaż muszę powiedzieć, że ta inicjacja ręki, to wszystko, co się działo, jakiś krótki okres potem, to rzeczywiście wygląda-- wywołało dosyć duże szoki. Poniekąd też rozumiem osoby, które mają jakieś większego kalibru doświadczenia z UFO, co one wtedy mogą czuć. No niespotykane zjawisko. I to jest, no ciężko się to. To tak, jakby ludzie myślą, że człowiek tak jakby wierzył we własne sny, że dzieją się naprawdę.
No czasami można się nawet pogubić, co jest snem, a co jest rzeczywistością. No tak. Pan wspominał o tym, że zaczął pan jakoś, jakby analizować po latach doświadczenia których, które pan przeżywał, które się stały pana jakby elementem życia. Czy wysnuł pan może jakieś wnioski na podstawie tych swoich analiz, tych doświadczeń? Tutaj to jakby tak, jakby się to wszystko układało z tego, co pan mówił, w jakąś logiczną całość, w jakieś takie puzzle.
Na pewno jestem przekonany, że nie-- gdyby mnie to nie spotkało, to raczej też nie interesowałbym się takim tematem. To znaczy UFO, kosmici i tak dalej. A przez ten okres od bycia dzieckiem do tam, powiedzmy nastolatkiem, ja wręcz panicznie unikałem tego typu wiadomości, informacji czy nawet filmów o takiej tematyce nie oglądałem, bo one wywoływały po prostu we mnie totalny strach, delirkę i tak dalej. A w momencie, kiedy już zacząłem, to tak jakby już jako dorosły opanowywać, że na początku, że aaa, że coś mi się przydarzyło jako dziecko i tak dalej, tak sobie to starałem tłumaczyć, no to jakoś tam zdusiłem ten lęk w sobie przed takimi rzeczami i zacząłem się interesować, ale tylko po to, żeby po prostu się dowiedzieć, czy, czy faktycznie coś takiego istnieje, czy jest szansa na przykład nie wiem, jakoś świadomie taki kontakt wywołać, czy może komuś innemu się to też przydarzyło w taki dokładnie sam sposób jak mi. Im byłem starszy i bardziej opanowałem ten lęk, tym bardziej zacząłem w ten temat wchodzić i się tym interesować. A czy te zdarzenia jakby się w pewnym momencie pana życia, nie wiem, może nie zakończyły, ale jakby ograniczyły swoją częstotliwość. Był taki moment.
No ostatnie zdarzenie, jakie miałem namacalnie kontakt, no to właśnie ten 2014-15, kiedy jeszcze coś mnie wyciągało z domu, a potem już nie było nic takiego. One one miały największą swoją kumulację. Kiedy byłem tym małym dzieckiem, tam pięć sześć lat. Te sny, to wychodzenie z domu, potem, no to ta przerwa, to znaczy tam się po tym, po tym patrzeniu na ten telewizor, gdzie tam ta, ta, ten człowiek mówił do mnie właśnie, że nieważne, gdzie się schowasz i tak wiemy, gdzie jesteś, Była ta przerwa dopiero tam w czasie gimnazjum. No to, to wyszarpnięcie z łóżka, coś mi wyciągło, jakaś siła. No i te zdjęcia w 2012. No i to wychodzenie w nocy potem.
No zdarzenie, doświadczenie takich zdarzeń w dzieciństwie może jak najbardziej powodować traumy, bo wtedy jeszcze to jest taki okres, gdzie ta nasza jakby baza danych doświadczeń i wiedzy o świecie nie jest jakby na tyle ukształtowana, że, żebyśmy mogli, żebyśmy byli w stanie to zrozumieć, prawda?
No tak. I ja zacząłem się zastanawiać w ogóle, dlaczego tak dużo osób spotykają takie rzeczy w dzieciństwie i tak. Moja własna teza jest, że po prostu ludzie dorośli już są tak za bardzo osadzeni, że tak powiem, w materii. W takim normalnym życiu nie są już tak otwarci jak dzieci. No i dziecko też nie umiem tak tego własnymi słowami ubrać. No powiem tak no gdybym ja miał, postarał się wczuć w nich, no to gdybym porwał dorosłego, no to on by mógł opowiedzieć, być świadomy, byłyby większe problemy z nim. A jednak z dzieckiem jest łatwiej w takich sytuacjach mi się wydaje.
A mam jeszcze takie pytanie, czy, czy nie ma pan może zachowane jakieś swoje rysunki z okresu wczesnego dzieciństwa, jakieś inne elementy? Bo wiemy o tym, o tym zdjęciu, ale może zachowało się coś jeszcze, co można by, nie wiem, przejrzeć, jakby zanalizować pod kątem tego, co pan.
Niestety żadnych rysunków, tylko to zdjęcie akurat, gdzie trzymam taki po tych zdarzeniach, gdzie trzymam takie w ręce złożone tak jakby nie wiem, co to były za elementy takie plastikowe. Spodek UFO. I wiem, pamiętam, że bardzo chciałem, bo mama wtedy mówiła, że chodźcie, zrobię wam razem zdjęcie i tak dalej, i że ja ten spodek porwałem. I ja bardzo chciałem, żeby on ze mną na tym zdjęciu był. To jest jedyne, co mam z tego, z tamtego okresu.
Tak mi się skojarzyło. Trochę z wiedzą zaczerpniętą ze wspomnianych warsztatów. Jest coś takiego, że nasza świadomość składa się jakby z dwóch elementów. Są-- jest tak zwany obserwator, który rejestruje po prostu to, co się dzieje z nami dookoła nas. Jest taki element zwany interpretatorem, który interpretuje i zachowuje w pamięci te zdarzenia, jakby próbuje przypisać je do określonej kategorii. I po prostu ze zdarzeniami słów może być często tak, że interpretator trafia na element, którego nie zna. Powoduje to jakąś tam oczywiście traumę z tym związaną i zostawia jakby ten element, jakby oznacza ten element w pamięci jako coś nieznanego i później, później jakby przywołuje, gdy, gdy trafi na jakieś odwołanie do tego elementu.
Tu chodzi o coś takiego, jak na przykład są analizy, tam senniki czy coś i tak dalej. Jak się komuś śni na przykład postać głuchą- Coś, coś tego typu. Albo na przykład, gdy trafia pan przykładowo w telewizji na wizerunek istoty jakiejś, jakiegoś kosmitę czy jakiegoś obiektu, to wtedy też następuje jakby przywołanie tego elementu i próba jego interpretacji.
Jedyne, co mogę dodać, to co zauważyłem i moja narzeczona to też zauważyła. Powiem Panu tak mieszkam w domku w lesie, ona powiedzmy względnym odludziu, więc bywają sytuacje stresowe, bo a to ktoś się próbuje do tego domku włamać nam jak śpimy, a to jakaś wataha bezdomnych psów nam zagryza zwierzęta na działce. I to są sytuacje, które no człowiek musi stawić im czoła i one tam jakiś pewien poziom stresu wywołują, ale w żadnej z tych sytuacjach nie jestem tak roztrzęsiony, jak w momencie, kiedy po prostu mam wracać pamięcią do właśnie, no do chociażby takich głupich, à la snów z tego tam porwania czy, czy właśnie tego widzenia, tego, tej postaci w telewizorze.
No wataha wilków czy jakichś innych zwierząt to jest coś, co ten element, ten nasz interpretator w naszej świadomości już jakby zna i to nie powoduje takiego, tak wielkiego lęku jak zdarzenia na granicy snu i jawy. No tak. Też to może być wytłumaczeniem. Dobrze, dziękuję, że zebrał się. Podziwiam w ogóle odwagę pana, że się pan zebrał na odwagę, żeby o tym w końcu opowiedzieć. Postaram się przesłać tutaj zapis tej rozmowy ufologom współpracującym z Radiem Paranormalium i jeżeli będą mieli jakieś pytania, to, to się zgłoszą do pana już osobiście.
No jest to na pewno duża ulga, że można to opowiedzieć nie tyle przypadkowej osobie, co kimś, kto komuś, kto się tym zajmuje i jest w stanie to jakoś wytłumaczyć. Może ufolodzy tacy jak na przykład Damian Trela czy Alek Miazga będą mieli jakieś, będą w stanie jakby naprowadzić Pana na, na jakieś wytłumaczenie?
Może, może nie tyle wytłumaczenie, co jakby zwiększyć zrozumienie przez Pana tych doświadczeń. No to są też wielkie umysły, bo słucham tych debat ufologicznych i naprawdę jestem pod wrażeniem. To było coś, to gigantyczna wiedza. To ktoś, kto kiedyś określił najlepszym, co mogło spotkać polską ufologię w XXI wieku.
Największe źródło informacji w sumie, bo. No przez te sto dziesięć czy tam ileś odcinków no dosyć mocno rozebrali panowie temat zjawiska UFO. Dobrze, ja już nie będę tutaj przeciągał. Dziękuję panu raz jeszcze, że postanowił się pan podzielić.
No i już kolejny kontakt będzie myślę ze strony ufologów. I dokumentalistów. Bardzo miło i bardzo dziękuję, że mogłem zadzwonić. I to już wszystkie relacje przygotowane do dzisiejszego odcinka. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych dziś zdarzeniach. A jeśli macie jakieś swoje doświadczenia z Nieznanym i chcielibyście się nimi podzielić — zapraszam do kontaktu.
Mówił do Państwa Marek Sęk Ivellios. Radio Paranormalium – paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Śledźcie zapowiedzi na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach społecznościowych. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarne 32 746 00 08, 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype: Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: 36 08 80 02.
3608 80 02. Nasz adres e-mail: Radio@paranormalium.pl. Można również kontaktować się za pośrednictwem fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Na życzenie świadka w razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Ufo Relacje. Polska Baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych.
Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. Ufo Relacje. Polska Baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl.