Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witamy bardzo gorąco i serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium w ten poniedziałkowy wieczór 9 maja 2022 roku. Przed chwilą minęła godzina 20:00 na naszym zegarze, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy” — audycja o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:48] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was, kochani, bardzo serdecznie.
[00:53] - Tradycyjnie podam jeszcze kontakty do Radia Paranormalium. To, czy dzisiaj będzie druga część audycji, w dużej części zależy od państwa i od aktywności na czacie. I od tego, czy ktoś zgłosi wcześniej chęć zadzwonienia. Niemniej jednak kontakty do Radia Paranormalium warto sobie jak najbardziej zapisać. Może z nich skorzystać, jeżeli druga część audycji dzisiaj będzie. Nasze numery telefonów tak jak zawsze: stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Mamy też uruchomione Gadu-Gadu GG 36 08 80 02. Jesteśmy też obecni na Facebooku na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego. Na grupie Radio Paranormalium również czekamy na wasze wpisy.
Można także nam wysyłać maile pod adresem radio@paranormalium.pl. A jeżeli ktoś stroni od mediów społecznościowych, Twitterów, Facebooków, innych wynalazków szpiegujących podobno, to zachęcamy do zarejestrowania się na naszym forum i udzielania się. Forum pod adresem forum.paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:39] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie i bardzo gorąco. Mieliśmy znowu taką malutką przerwę, ale mam nadzieję, że w tej przerwie działy się fajne rzeczy. My z panem Markiem tutaj żeśmy porozmawiali. W naszym życiu działy się fajne rzeczy. Mam nadzieję, że w waszym również. Jak obiecałem, przeczytałem komentarze z poprzedniej audycji. Komentarze, które pojawiły się w czasie poprzedniej audycji. Przeczytałem je i tak na dobrą sprawę oczywiście do tych komentarzy politycznych innych się nie będę odnosił. Widziałem, że pan Marek stawia opór, że to jednak nie jest ta audycja i taki komentarz może nie do końca na miejscu.
Dziękuję, Piter, że się pojawiłeś, że jesteś z nami. I tak na dobrą sprawę pojawiło się jedno pytanie, na które za chwilę odpowiem. Johanna Kar pisze: „Jest przeznaczenie na przykład, kogo mamy spotkać w swoim życiu?” Ponieważ jest to pytanie bezpośrednio do mnie, to postanowię się teraz do niego odnieść. Oczywiście, że tak. Jest przeznaczenie kogo, natomiast najprawdopodobniej w tym pytaniu bardziej chodziło o konkretne osoby. Tak mi się przynajmniej wydaje. Czyli personalnie osoby. Owszem, są osoby, z którymi byliśmy związani w poprzednich wcieleniach i z jakiegoś powodu one w naszym życiu będą się pojawiały nawet chociażby po to, żeby pewne procesy zakończyć. Natomiast osoby, które pojawiają się w naszym życiu, są jak najbardziej celowe. Osoby, które pojawiają się w naszym życiu, są naszymi nauczycielami, czyli coś mają nam pokazać, na coś mają zwrócić nam uwagę i przez to mają nas czegoś nauczyć.
Najczęściej o samych sobie. Poprzez swoje reakcje, poprzez swoje zachowania, poprzez swoje emocje mamy dowiedzieć się czegoś o samych sobie. Zresztą przeczytałem ten komentarz też nie przez przypadek, ponieważ on też w moim przekonaniu fajnie się wpisuje w temat dzisiejszej audycji, który chciałbym dzisiaj poruszyć. Jeszcze zapomniałem wam powiedzieć malutkie przeprosiny z mojej strony, ponieważ dwa tygodnie przerwy. Mogłem sobie swoje sprawy zawodowe tak poukładać, żeby dzisiejszy dzień był trochę luźniejszy, natomiast zafundowałem sobie zawodowoBardzo hardcorowy dzień, więc nie ukrywam, że gdyby nie ta przerwa, to z chęcią bym dzisiejszą audycję odwołał, bo po prostu jestem i fizycznie, i emocjonalnie dzisiaj zmęczony ze względu na to, co się działo. Natomiast nie ukrywam, że też za wami tęskniłem. Słowo „też” jest słowem klucz. Mam nadzieję, że też trochę stęskniliście się za mną. Dlatego dzisiejsza audycja się odbędzie, jak słyszycie. Natomiast proszę was o wyrozumiałość, bo nie ukrywam, że jestem trochę zmęczony.
Kochani, nie było dwa tygodnie audycji, co nie zmienia faktu, że ja jakoś ten czas starałem się wykorzystać, żeby różne rzeczy, chociażby względem was, w głowie i w swoich emocjach poukładać. Coś poczytałem, coś pośledziłem i wpadł mi na grupie facebookowej taki post, w którym pewna osoba napisała, że zajmuje się duchowością od 10 lat. Od czterech lat jest osobą świadomą, natomiast przez ostatni okres czasu nie może pozbyć się wewnętrznego niepokoju, który towarzyszy jej przez całą dobę. I w tym komentarzu pojawiło się to, że dusza tej osoby jest przepełniona lękiem, że jest właśnie taki strach, obawa, która nie daje jej spokoju. I co z tym można by zrobić? Bo okazuje się, że nic nie działa z tego, co ta osoba przez 10 lat zajmowania się duchowością się dowiedziała. Nie ukrywam, że jak czytam takie rzeczy, to zawsze zadaję sobie pytanie: jak my jako ludzie rozumiemy w ogóle temat duchowości jako takiej? Oczywiście mówiłem o tym, poruszałem ten temat kilka razy podczas tych ostatnich 157 audycji. Nie ukrywam, że postanowiłem do niego wrócić, bo wydaje mi się na tyle ważny, żeby poświęcić mu więcej czasu. Kochani, jaka jest różnica pomiędzy wiedzą duchową a rozwojem duchowym?
Czy w ogóle zastanawialiście się wy, czy jest jakaś różnica? Czy może to jest ze sobą w jakiś sposób spójne i wiedza duchowa, wiedza na temat duchowości załatwia temat? Czy to właśnie o to chodzi, żeby tej wiedzy posiadać coraz więcej i więcej, żeby się dokształcać, żeby się dowiadywać, żeby rozmawiać, żeby dyskutować, żeby wymieniać się tą wiedzą, spostrzeżeniami, co się wie, książkami, filmami i tym wszystkim, czego udało nam się na drodze zajmowania się duchowością dowiedzieć. Czy to o to chodzi? Ja odnoszę czasami wrażenie, że wiele osób tak właśnie odbiera duchowość, żeby więcej wiedzieć, rozumieć, dowiedzieć się, jak to działa, jak to wszystko funkcjonuje. A może tam jest coś ukryte w metafizyce? A może w gwiazdach? A może w fizyce kwantowej? A może w atomach? A może w wodzie?
A może to w ogóle kto inny tym wszystkim zawiaduje? Może to wszystko dzieje się w ogóle bez naszego udziału. Może ktoś nami steruje? Może są jakieś byty, które decydują o tym wszystkim? I całe mnóstwo informacji, które zbieramy i czujemy się bardziej duchowi. Otóż kochani, ja niestety z jakimś smutkiem, może nie z przykrością, zaobserwowałem takie zjawisko, że czasami nadmiar wiedzy duchowej, trudno tu mówić o nadmiarze, bo nigdy nie wiadomo, ile jeszcze tej wiedzy można by było posiąść i jeszcze czego można by się było o tym świecie duchowym dowiedzieć. Natomiast w przypadkuNiektórych osób jest to nadmiar. Nadmiar, który powoduje nadmiar wiedzy, który powoduje taki stan emocjonalny, w którym dochodzimy do wniosku, że przecież ja to wszystko wiem. Przecież ja to wszystko wiem i dlaczego moje życie nie jest takie, jak ja bym chciał? Przecież ja to wszystko wiem, więc dlaczego to nie działa?
No właśnie. I tu się pojawia to takie trochę magiczne słowo: działa. O co chodzi z tym działaniem? Opowiem wam taką historię z mojego życia zawodowego, zresztą troszeczkę towarzyskiego, kiedy robiłem z moimi pracownikami meble dla mojego serdecznego kolegi. Ponieważ to był drugi montaż tego samego dnia, przyjechaliśmy tam, zresztą to była jakaś sobota, więc strasznie długo postanowiliśmy pracować. Przyjechaliśmy zamontować mu fronty do kuchni, ponieważ już zostały polakierowane, więc przyjechaliśmy zamontować, ponieważ chciałem, żeby na weekend już mogli się pocieszyć całym pięknym wyglądem kuchni. Tak kiedyś robiłem. Przyjechaliśmy, 14:00-15:00. Schodzi się. Jest późno po całym tygodniu pracy.
Uwijaliśmy się, jak mogliśmy. Natomiast on sobie postanowił wziąć taborecik. Usiadł sobie na taboreciku z piwkiem w ręku i przyglądał się temu, co robimy, jak, że tak powiem, mocujemy. I tak: „O, tutaj tak. O, tutaj jeszcze troszeczkę wyżej, a tutaj tak troszeczkę niżej. Tutaj jest trochę nierówno, trochę krzywo”. Ja byłem skupiony na swojej pracy, więc jego gadanie za specjalnie mi nie przeszkadzało. Byłem skupiony na tym, co ja robię. Natomiast moi pracownicy widziałem, że są podirytowani tym trochę. Zwłaszcza że on z każdym następnym piwem był coraz bardziej dokładny, bardziej precyzyjny.
Więc gdzieś koło godziny 21:00 powiedziałem: „Wiesz co, Grzesiu? Albo weź jeszcze wypij ze dwa piwa i idź spać, albo po prostu przenieś się w jakieś inne miejsce, zanim któryś z moich chłopaków postanowi zrobić ci niechcący jakąś krzywdę”. Oczywiście zrobiliśmy to. Ja mówię: „Słuchaj, wieszamy, zaraz będziemy regulować i wtedy będzie miało być prosto, to będzie prosto”. Zrobiliśmy to. Godzina 22:00 w sobotę. Skończyliśmy pracę, wróciliśmy do domów i za kilka dni dzwoni do mnie, mówi: „Wiesz co? Słuchaj, bo tam jeszcze zostały takie płytki do położenia pomiędzy szafkami górnymi a szafkami dolnymi”. Mówi: „Mam dla ciebie taką świetną propozycję”. Mówi: „Przyjechałbyś, położylibyśmy razem te płytki, bo to tam jest trzy metry raptem do położenia.
Później byśmy zrobili grilla, posiedzielibyśmy, pogadali, pożartowali, może pograli na gitarach. Dawno się nie widzieliśmy. Zresztą też byłeś, wpadłeś, poleciałeś”. I faktycznie dość długo żeśmy się nie widzieli, więc ja mówię: „Fajny pomysł”. Umówiliśmy się, że położymy razem te płytki. On był geodetą, kartografem. Znaczy jest w dalszym ciągu, więc osobą dość precyzyjną, jeżeli chodzi o rysowanie kresek, o robienie jakichś precyzyjnych rysunków. Dlatego też jego, że tak powiem, precyzja w patrzeniu na układ frontów, na jakieś szczeliny, na jakieś wymiary była bardzo duża. Przyjechałem, jeszcze syn jego nam pomagał i on do mnie mówi: „A może piwko?”. Ja mówię: „Nie”.
Mówię: „Nie, dziękuję. W pracy nie piję”. I on tam robił swoje. Ja robiłem swoje. Położyliśmy oczywiście te płytki. Później był grill, później posiedzieliśmy, faktycznie. Pożartowaliśmy, pogadaliśmy. Wstałem rano. Mówię: „Dobra, to śniadanko”. Mówię: „Wracam do domu”.
Mówię: „To już sobie spokojnie to zafugujesz”. Wytłumaczyłem mu jak. Wyjechałem. On wziął się za fugowanie i dzwoni do mnie. Nie wiem, z 10 minut ujechałem może. Dzwoni do mnie i opowiada mi o tym, jak te płytki wyszły krzywo. Znaczy te, które on tam kładł po kolejnych piwkach. I co z tym można teraz zrobić? Ja mówię: „Nic. Znaczy możesz to zerwać i położyć na nowo.
Już teraz lepiej”. Oczywiście nie jest to opowieść o moim przyjacielu, znaczy serdecznym koledze, bo trochę się zagalopowałem. Natomiast ta historia miała na celu pokazanie różnicy pomiędzy wiedzeniem a działaniem. I takaż sama różnica jest pomiędzy wiedzą duchową. Więc kochani, wracając do tematu różnicy pomiędzy wiedzą a działaniem, jest właśnie dokładnie taka jak różnica pomiędzy wiedzą duchowąA byciem osobą uduchowioną. Często z racji naszej konstrukcji takiej fizyczno-emocjonalnej, nasza podświadomość jest tak skonstruowana, że jeżeli coś wiemy, albo przynajmniej wydaje nam się, że wiemy, to jesteśmy również święcie przekonani o tym, że jesteśmy w stanie to zrobić. Wszystkie dyskusje ludzi kierujących się podświadomością polegają na ich założeniach teoretycznych, natomiast w żaden sposób nie są zweryfikowane doświadczeniami, czyli działaniem. Nasza podświadomość mówi tak: jeżeli coś wiesz, a przecież wiesz, bo ja ci mówię, że tak jest, to znaczy, że tak jest i znaczy, że jesteś w stanie to zrobić. Z tym „jesteś w stanie to zrobić” to może niekoniecznie. Wystarczy, że wiesz.
Zwróćcie uwagę, że czasami po prostu trzeba się uderzyć samemu w pierś i nie zwracać uwagi na innych, chociaż na innych to lepiej widać. Ale zastanówcie się, na jakie tematy rozmawiacie z ludźmi z najświętszym przekonaniem, najgłębszym, największym, najświętszym przekonaniem, że tak jest. Bardzo dobrze to widać u mężczyzn podczas oglądania meczu. Z perspektywy widza każdy kibic wie, co dany piłkarz powinien w danym momencie zrobić. Przecież to jest oczywiste. Powinien podać, powinien dograć, powinien wyjść, powinien się cofnąć, powinien podbiec. Powinien zrobić wślizg, powinien strzelać. Powinien. Ja to wiem. Przecież ja to widzę.
To się właśnie powinno zrobić. Czemuż on tego nie zrobi? Czemuż on jest taki głupi? Tak działa nasza podświadomość. W przypadku kobiet nie wiem, jak to działa. Nie wiem, jaki przykład mógłbym dać, ponieważ jak się pewnie domyśliliście, a co poniektórzy nawet zauważyli, nie jestem kobietą, więc nie będę się w tej kwestii tutaj wypowiadał. Natomiast kobiety też z pewnością mają takie sfery życia, w których doskonale wiedzą, co inne kobiety powinny zrobić. Mężczyzn podałem piłkę nożną, bo ona jest taka, przynajmniej w moim pokoleniu, bardzo wymierna. Na piłce znali się wszyscy. Zresztą dalej moi rówieśnicy się znają na piłce.
Na paru innych rzeczach też. Z wiekiem na medycynie. Każdy zna się na polityce. No i na wielu innych rzeczach. Na przykład część moich słuchaczy zna się na prowadzeniu audycji radiowych. Przez 157 audycji dowiedziałem się już bardzo wielu rzeczy na temat tego, jak powinienem prowadzić audycje radiowe w Radiu Paranormalium. Zresztą w ogóle w jakimkolwiek innym radiu również. Tak działa podświadomość, że zaciera różnicę pomiędzy „wiem”, a „potrafię”. Wiem, jak coś powinno być zrobione, przynajmniej według mnie, więc tak jakby jestem pewien, że ja to potrafię zrobić. Przecież to jest takie proste.
Przykład mojego kolegi pokazuje, że w teorii jesteśmy mocarzami, herosami. Jesteśmy najlepsi. Natomiast jak przychodzi coś do zrobienia, jak przychodzi do działania, to czy dalej ta teoria, którą my sobie wymyśliliśmy, da się przełożyć na nasze działanie? Czy ktokolwiek z mężczyzn, którzy siedzą i komentują mecz i mówią, co trzeba zrobić, byłby w stanie wejść na boisko i to zrobić? Czy na przykład ktoś, kto daje mi rady, jak należy prowadzić audycję, gdyby usiadł na moim miejscu, zrobiłby to tak, jak mówi, że powinno być zrobione? Czy ktokolwiek, kochani z was, który mówi, że coś powinno być zrobione w taki, a w taki sposób, sprawdził w swoim życiu, że sam jest w stanie tak zrobić?Mało tego, sprawdził to w swoim życiu, że takie działanie przynosi właściwy efekt. Taki, jakby się chciało. Czy to, co mówimy o innych ludziach, jacy powinni być, jak się powinni zachowywać, jak powinni postępować, jak powinni reagować, czy to jest coś, co my sami stosujemy w swoim życiu? I czy sprawdziliśmy w swoim życiu, że tak właśnie jesteśmy w stanie i potrafimy postępować? Czy jest to tylko i wyłącznie nasza wiedza teoretyczna?
Bardzo często, zwłaszcza w przypadku relacji rodziców z dziećmi, ta sytuacja jest widoczna w bardzo wyraźny sposób. Kiedy rodzice mówią dziecku, jak ma postępować, jak ma robić, jak ma się zachowywać. Natomiast sami robią zupełnie inaczej. Przykład, za pomocą którego wychowujemy dzieci. Dawanie przykładu jest inne od tego, co mówimy. I taka właśnie, kochani, jest różnica pomiędzy wiedzą duchową a byciem osobą duchową. Podam wam jeszcze jeden przykład mojego już nieżyjącego kolegi z podstawówki. Być może podawałem już ten przykład, bo on się pojawia dość często w moich wypowiedziach różnego rodzaju. Jadąc kiedyś samochodem, zima była. Ja jechałem busem, on jechał razem ze mną i sypał śnieg niesamowicie.
Drogi były śliskie, drogi były nieprzejezdne, zasypane. Ja byłem oczywiście skupiony na jeździe, więc przez jakiś czas w ogóle nie skupiałem się na tym, co on do mnie mówi. Natomiast on przez jakiś czas naszej podróży opowiadał o tym, jak powinno być zorganizowane odśnieżanie miasta stołecznego Warszawy, tak żeby nie było takich sytuacji, w jakiej uczestniczyliśmy. Oczywiście jak piaskarki powinny jeździć, że to powinno być odśnieżone, że powinno być posypane, że oni powinni wyjechać wcześniej i tak dalej. Zostałem poinformowany i poinstruowany, jak powinna wyglądać logistyka firmy zatrudniającej 2000 pracowników, zajmujących się, nie wiem, 500 samochodów i tak dalej. Zajmujących się odśnieżaniem miasta. Nie jakiegoś miasteczka, tylko dużego miasta, gdzie jeżdżą samochody, gdzie są korki, gdzie parkują samochody i tak dalej. Jest jakaś tam infrastruktura. W 15 minut zostało rozkminione przez niego to, jak to powinno być zorganizowane. Ja się go pytam: „Wiadereczku, a wiesz, ile jest piaskarek w Warszawie?” „No nie wiem”.
„A wiesz, ile taka piaskarka ma na sobie tego piasku z solą?” „No nie wiem”. Mówię: „Tam 12, 13 ton”. „A wiesz, ile czasu ona potrzebuje, żeby te 12 ton rozsypać po drogach?” „No nie wiem”. Ja mówię: „Gdzieś tak średnio około godziny”. Było takie założenie, że ten piasek to powinien leżeć w centrum Warszawy, żeby oni nie musieli za daleko jeździć i wtedy byłoby szybko, sprawnie i pięknie. Więc mówię: „Przemnóż 500 razy 12 ton razy 24 godziny i znajdźmy takie miejsce w centrum Warszawy, gdzie można by było usypać taką hałdę piachu z solą, postawić koparki, które to będą załadowywały, żeby wystarczyło na jedną dobę sypania piasku”. A poza tym mówię: „Słuchaj, to skminiłeś w tej chwili logistykę firmy zatrudniającej 2000, 3000 osób. A ja ci mówię: Wiadereczku, złóż tą szafeczkę, taką prostą, zwykłą szafeczkę, to ty mówisz, że nie umiesz”. I to jest kolejna rzecz, kochani. Bardzo łatwo nam jest z racji naszej podświadomości oceniać, dawać rady, instruować, widzieć błędy w innych ludziach.
Natomiast bardzo trudno przyjrzeć się naszemu działaniu. I taka jest właśnie różnica pomiędzy wiedzą duchową a byciem osobą duchową, uduchowioną. Wiedza duchowa daje nam wiedzę, natomiast duchowość ma powodować w nas to, że posiadamy umiejętności postępowania według tej wiedzy.Można latami zgłębiać księgi, tajemnice i nigdy nie stać się osobą uduchowioną. I można nie wiedzieć nic na temat duchowości, a być osobą uduchowioną, czyli osobą, która postępuje według pewnych duchowych norm, żeby nie rzec duchowych zasad. Duchowość to jest dążenie do tego, abym stawał się lepszym człowiekiem, abym dążył do tego, aby być dobrym człowiekiem. Dobrym dla siebie i dobrym dla innych. Dobrym dla wszystkiego, z czym w swoim życiu się spotykam. To jest duchowość. To nie są teorie, to nie jest wiedza. To jest umiejętność bycia dobrym człowiekiem.
Jest wielu ludzi dobrych na świecie, którzy w życiu nie przeczytali ani jednej książki, nie obejrzeli żadnego filmu i nie wysłuchali ani jednej audycji Sławka Mączkowskiego, ani niczyjej innej. Ludzie ubodzy w duchową wiedzę, ale bogaci w duchowe umiejętności. Ludzi dobrych, szlachetnych, mądrych, mądrych życiowo. Jest całe mnóstwo takich ludzi, którzy nie potrzebują wiedzy, aby być dobrymi ludźmi. Duchowość człowieka objawia się w jego działaniu. Nie w jego mówieniu, nie w jego wiedzy o duchowości, tylko w jego działaniu. Czy zasady, czy wzorce prawdy i miłości są jego sposobem życia? Czy są tylko jego wiedzą? Kochani, różnica pomiędzy podświadomością a naszą duszą jest przeolbrzymia. Nasza podświadomość mówi: „Wierz, bo ja ci mówię, że wierz.
Ja ci mówię, że tak jest, więc tak jest”. Dusza mówi: „Pomyśl, czego jeszcze nie wiesz. Pomyśl, czego jeszcze nie potrafisz. Twoja doskonałość wynika z tego, że masz świadomość, że jesteś niedoskonały”. Nasza podświadomość mówi: „To jest słuszne. To jest jedyne słuszne. Tak robiłeś przez całe życie. Nic nie zmieniaj”. Nasza dusza mówi: „Rozwój nie polega na stagnacji, tylko na dokonywaniu zmian”. Jeżeli coś się rozwija, to ze stadium ziarenka przechodzi w stadium małego krzewiczku, później większego krzewu, później drzewa, które rodzi owoce.
To jest rozwój. Rozwój polega na dokonywaniu zmian w samym sobie. Podświadomość mówi: „Nie, nie musisz nic zmieniać. Jesteś najlepszy. To świat się musi zmienić. Ty jesteś najlepszy. Robiłeś tak. Trwaj przy tym, nic nie zmieniaj. Ja ci mówię: to jest dobre”. Dusza mówi: „Jesteś tu po to, aby się zmieniać”.
Gdyby świat się nie zmieniał, nie byłoby wiosny, lata, jesieni. Nie byłoby dnia i nocy, nie byłoby słońca i nie byłoby opadów deszczu. Świat jest cały czas w ruchu, cały czas się zmienia, więc nie możesz stać w miejscu. Nie możesz trwać cały czas przy swoim. Ty też się musisz zmieniać. Coś się zaczyna, coś się kończy. Podświadomość ciągnie nas do stagnacji, dusza do dążenia. Jeżeli coś jest potrzebą naszej duszy, to zmiana. Nie trwanie cały czas przy jednym i nie powtarzanie tego samego, tylko podejmowanie. My to nazwiemy wyzwań.
Z punktu widzenia naszej podświadomości podejmujemy wyzwanie, żeby się zmienić. Dla duszy zmiana jest procesem całkowicie naturalnym. O to właśnie chodzi, żeby coś się zmieniało. W naszej podświadomości zmiana kojarzy się z lękiem, z obawą, ze strachem przed tym, co będzie. Dla naszej duszy zmiana jest czymś całkowicie naturalnym, ponieważ nasza dusza wie, z którego momentu zaczynaliśmy swoją podróż, w którym miejscu tej podróży jesteśmy i do czego zmierzamy. Nasza podświadomość mówi: „Nie idź tam, tam czyha nieznane”. A nasza dusza mówi: „Idź tam. Tam czeka na ciebie lepsze”. Nasza podświadomość mówi: „Nieznane znaczy gorsze. Nieznane znaczy przerażające.
Nieznane budzi strach”. Nasza dusza, która wie, dokąd zmierzamy, dokąd mamy zmierzać i dokąd kiedyś wszyscy dojdziemy, mówi: „Tam jest lepiej. Nie bój się tego”. Kochani, kiedy przestaliśmy jako ludzie wierzyć w to, że wszystko jest możliwe?Kiedy przestaliśmy wierzyć w to, że życie może być fajne? Spróbujcie przypomnieć sobie ten moment w waszym życiu. Może przypomnieć to jest dużo powiedziane, ale spróbujcie się zastanowić, do którego momentu waszego życia wszystko wydawało wam się możliwe. Przypomnijcie sobie wasze dzieciństwo. Jeżeli nie jesteście w stanie przypomnieć sobie swojego dzieciństwa, to przypomnijcie sobie dzieciństwo swoich dzieci, swoich siostrzeńców, kogokolwiek chcecie. Czy w ogóle obserwując dzieci. Dzieci do któregoś momentu swojego życia mówią: „Chcę być tym, chcę być tamtym.
Życie jest takie. Życie jest fajne. Jest miłość, jest dobro, ogólnie jest super. Mogę być, kim chcę. Mogę być Spider-manem. Mogę być strażakiem. Mogę być pielęgniarką, lekarzem, naukowcem, kosmonautą”. Dzieci wierzą w to, że mogą być, kim chcą. Dlaczego? Zobaczcie, miałem wam opowiedzieć bajkę.
Taki miałem plan, że dzisiaj opowiem wam bajkę. Czyta się dzieciom bajki. Bajki, w których jest dobro i zło, ale dobro zawsze zwycięża. W bajkach zawsze dobro zwycięża. Są owszem siły zła, które próbują zmienić świat, ale dobro zawsze zwycięża. W bajkach zawsze żyli długo i szczęśliwie. W bajkach zawsze, żeby pojawił się cud, potrzebna była szczera łza. Potrzebny był szczery pocałunek. Żeby zaklęcie zadziałało, potrzebna była prawda. A na samym spodzie, na samym początku, w tych wszystkich zaklęciach, w tych wszystkich wydarzeniach była miłość.
Miłość, czyli intencje człowieka płynące z miłości. Intencje, by czynić dobro. Intencje, by stała się sprawiedliwość. Intencje, by dobro zwyciężyło. Tak jest w bajkach. I z jednej strony czytamy bajki dzieciom. Czytaliśmy, będziemy czytali i części ludzi wydaje się, że przekazujemy dzieciom nieprawdę. Natomiast czy którekolwiek z dzieci, przynajmniej większość dzieci przyjmuje informacje z bajek jako coś naturalnego? Dzieci boją się zła, ciemności, a tak na dobrą sprawę zwłaszcza takie malutkie dzieci nie mają za specjalnie rozeznania. Przecież one nie wiedzą, co to jest ciemność, nie wiedzą, co to jest zło.
Więc dlaczego przyjmują dobro płynące z bajek? Dlaczego miłość, sprawiedliwość, dobro, szlachetność tak im pasuje? A dlaczego odrzucają wszystko to, co jest związane ze złem? Ponieważ świat dobra, świat miłości, świat prawdy, świat szlachetności, świat, w którym wszystko jest możliwe, jest światem naszej duszy, jest światem naszej duchowości. A dzieci takie małe nie mają jeszcze stworzonej podświadomości. Świat duchowy jest im bardzo bliski, ponieważ one doskonale pamiętają ten czas spomiędzy jednego wcielenia a drugiego. Czas, w którym ten właśnie świat miłości, prawdy, szlachetności, dobra, sprawiedliwości, uczciwości był ich światem. I dlatego to wszystko, co jest w bajkach, wydaje im się bardzo realne i bardzo prawdziwe. I dlatego dzieci traktują to jako coś zupełnie naturalnego. Natomiast co robią dorośli?
To jest ten moment, w którym w naszej podświadomości, w podświadomości dziecka, czyli w naszej sprzed 30, 40, 50 lat pojawił się ten aspekt. To nie jest prawda. I teraz takie dziecko mówi: „Kurde, ale to właśnie tak jest. Ja wiem. Ja pamiętam, że jeżeli jest miłość, to spełniają się wszystkie marzenia. Jeżeli jest miłość, to dzieją się cuda. Jeżeli jest się sprawiedliwym, uczciwym i dobrym, to do nas, do mnie wraca. Takim właśnie trzeba być. Dlaczego moi rodzice mówią mi, że tak nie jest? Oni są w błędzie.
Ja się z tym nie zgadzam. Ja mogę być, kim chcę”. „Nie synu, nie córko. Życie nie jest takie kolorowe. Życie nie jest takie”.Życie to jest smutek, rozczarowania, niepowodzenia. Musisz być na to gotowy. Musisz być twardy, musisz to umieć przyjmować. Dziecko mówi: „Ale jak to? Przecież wystarczy, że będę kierował się w życiu miłością i wszystko jest możliwe”. „Nie synu, miłość nie funkcjonuje na Ziemi.
Przez miłość są rozczarowania. Widzisz, ja kochałem twoją mamę i zobacz, co się wydarzyło. Zdradziła mnie, zostawiła. Widzisz, zostaliśmy sami”. „Ale mamo, trzeba kochać ludzi”. „Nie, ja kochałam twojego tatę i zobacz, co on zrobił. Zostawił nas. Zostaliśmy sami. Życie takie nie jest. Takie rzeczy dzieją się tylko w bajkach”.
Tu się pojawia ten pierwszy moment, w którym zostajemy pozbawieni tej wiary. Mówiłem wam, żebyście spróbowali sobie przypomnieć ten moment, ale to jest właśnie ten moment w naszym życiu, kiedy to, co jest możliwe, właściwe, zostaje zmodyfikowane przez naszych bliskich. I znowu wracam do tego momentu, w którym jest różnica pomiędzy wiedzeniem czegoś a umiejętnością zrobienia. Bo czy nasi rodzice spróbowali żyć według tych zasad, które są w bajkach? Nie, ponieważ im też ktoś wcześniej wybił to z głowy, więc byli święcie przekonani, że to nie zadziała. Ale wiedzieli to tylko teoretycznie. I w ten sposób przekopiowywujemy pewne wzorce i poglądy o świecie i o miłości i o tym, co jest możliwe następnym pokoleniom. Chociaż sami nie spróbowaliśmy żyć według tych innych, bajkowych zasad. Jeżeli chcecie nawiązać kontakt z własną duszą, to spróbujcie stwarzać takie bajkowe chwile w swoim życiu. Bajkowe, czyli dajcie się ponieść marzeniom.
Dajcie się ponieść myśli, że jeżeli jest miłość, jeżeli jest dobro, jeżeli są dobre intencje, to wszystko jest możliwe. Dla naszej duszy nie ma ograniczeń. I dajcie się ponieść też takim myślom, w których nie będziecie się bali zmian. Kiedy pozwolicie sobie na chwilę fantazji, że wasze życie może być inne. Że może wyglądać zupełnie inaczej niż to, które jest teraz. To jest płaszczyzna, aby obudzić swoją własną duszę, aby stworzyć jej warunki, w których ona powie: „Stary, stara, przecież dokładnie to ci próbuję powiedzieć od 20, 30, 40 czy 50 lat”. Jest takie miejsce, gdzie wszyscy są równi. Jest takie miejsce, w którym nie jest ważne, kim się jest. Jakie stanowisko się zajmuje, jakie ma się pieniądze, jakie ma się układy. Tylko jakie ma się w sobie emocje, jakie ma się w sobie intencje.
Miejsce, gdzie liczy się dobro, prawda, miłość, radość, szczęście. Jest takie miejsce, gdzie wszystko jest prawdziwe, gdzie nie ma kłamstwa, manipulacji, oszustwa, gdzie nikt cię nie wywyższa i nikt nikogo nie poniża. Nikt nikomu nie udowadnia swojej prawdy, a wszystko tak naprawdę jest prawdą. To nie jest konkretne miejsce, chociaż każdy z nas je w sobie ma. I tym miejscem jest nasza dusza. I tych wartości, które tam są zapisane, trzeba szukać i wprowadzać. Nie trzeba, ale jeżeli chce się być i uważać się za osobę uduchowioną, to tych wartości trzeba szukać i wprowadzać w swoje życie. Wprowadzać w swoje działanie, postępować według nich, a nie tylko o nich wiedzieć i je znać. I tego działania, dążenia, odwagi w przenoszeniu wartości zapisanych w naszej duszy do naszego codziennego życia sobie i wam z całego serca życzę. Bądźmy odważni, nie bójmy sięPrzekonać o tym, że bajki to nie tylko bajki.
Dziękuję wam kochani za dzisiaj. Zrobimy oczywiście króciutką przerwę, tak żeby słuchacz czy słuchaczka, która próbowała się dodzwonić do nas w trakcie audycji mogła złapać oddech. I po tej krótkiej przerwie muzycznej, którą pan Marek nam przygotował połączymy się na chwilę, bo ja też chciałbym się niestety tutaj odnieść do kilku komentarzy, które w międzyczasie wpadły mi w oko. A nie chciałbym następnej audycji zaczynać od tego. Także króciutka przerwa i na chwileczkę wracamy, więc kto ma ochotę zadzwonić, szykujcie telefony, Skype'y i za kilka minut słyszymy się ponownie.
[49:40] - W przerywniku muzycznym zabrzmi nam utwór skomponowany przez kilku kompozytorów muzyki ambient, chillwave i podobnych klimatów, którzy dosyć często pojawiają się poza audycjami w muzycznej warstwie Radia Paranormalium. Tak bym to określił. Utwór zatytułowany „You're the Shade of My Heart", czyli jesteś odcieniem mojego serca autorstwa Unseen, Stumblina i Resotone. A my powracamy do audycji „Świat Oczami Duszy" już za jakieś cztery minuty. Do tej części, w której pan Sadek-Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. No i będziemy także czekać na wasze telefony, bo tutaj widzę, że ktoś się oczywiście zgłaszał. Będzie możliwość zadzwonienia już za jakieś cztery minuty z lekkim hakiem. Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Przed chwilą zabrzmiał nam utwór zatytułowany „You're the Shade of My Heart" autorstwa Unseen, Stumblina i Resotone.
Tutaj w międzyczasie ja mówiłem, że telefony będziemy odbierać w drugiej części audycji po utworze, ale już w trakcie utworu widziałem, że tutaj jakiś telefon się odzywał, także spróbujemy odebrać. Halo, halo? Halo, halo. Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[54:56] - Tak, dobry wieczór. Tutaj Łukasz z Anglii.
[55:00] - Łukaszu z Anglii witamy cię bardzo serdecznie.
[55:05] - Witam pana Sławka, dobry wieczór.
[55:07] - Cześć.
[55:08] - Łukasz ma tak donośny głos, że aż musiałem zmniejszyć głośność, bo straszne przestery się zrobiły, ale już chyba powinniśmy się słyszeć.
[55:17] - Naprawdę?
[55:17] - Tak.
[55:18] - Tylko pogratulować. Tu się nie ma czym martwić, tu trzeba się cieszyć. Donośny głos.
[55:26] - Miło mi, dziękuję. Pierwszy raz zadzwoniłem. Słucham już radia od jakiegoś czasu, waszych audycji tutaj z panem Sławkiem i chciałem dzisiaj powiedzieć, bardzo fajny temat. Rozumiem, o co chodzi, ponieważ jakiś czas temu zająłem się duchowością, dlatego, że życie trochę mi dokuczyło i to chyba był powód tego, że chciałem zrozumieć jakiś głębszy sens. Szukania czegoś, zrozumienia dlaczego jest, jak jest, dlaczego jest tak źle. I powiem szczerze, że-
[56:15] - Halo? Coś mi pikło.
[56:18] - Powiem szczerze, że chyba się Łukasz rozłączył. Coś chyba musiał wcisnąć przypadkiem.
[56:25] - Łukaszu wracaj. Ja ci specjalnie nie przerywałem, ponieważ moje gadulstwo jest ogólnie znane tutaj na antenie. Natomiast ja cię cały czas słuchałem i być może zabrakło ci trochę mojego wsparcia, tak sobie myślę. Natomiast ja jestem bardzo ciekawy tego, co się wydarzyło dobrego w twoim życiu, bo najczęściej jest tak, że to właśnie te słabe historie w naszym życiu zmuszają nas do tego, żeby sięgnąć do jakichś innych źródeł, ponieważ nasz umysł nie jest w stanie wytłumaczyć nam, dlaczego nam jest źle. Z jednej strony to jest właśnie ta podświadomość. Z jednej strony robimy wszystko dobrze, jesteśmy przekonani, że robimy wszystko dobrze, a z drugiej strony nie jest tak, jak byśmy chcieli. I to jest całkowicie naturalny proces, aczkolwiek trochę taki dość słaby, ponieważ dopiero jak dostajemy jakiegoś kopniaczka, delikatnego kuksańca czy pstryczka w nosa, to wtedy zaczynamy się zastanawiać, dlaczego tak nie jest. Ja między innymi tę audycję prowadzę dlatego, żebyśmy, żebyście kochani, ja również, się nauczyli unikać tych szturchańców. Żebyśmy potrafili im troszeczkę zapobiec. A jeżeli już nawet się pojawią, to zinterpretować nie jako jakąś porażkę czy jakiś dramat, tylko właśnie bardziej jako lekcję i jako naukę.
Tutaj właśnie między innymi dlatego postanowiłem zrobić dzisiaj tą drugą część, ponieważ w międzyczasie czytałem komentarze, zwłaszcza Stefana i jeszcze jednej osoby. Rafał. I Efendi jeszcze dość mocno negatywnie mówił o sobie i o swoim życiu w komentarzach. Kochani, każdy moment jest dobry i w każdym momencie swojego życia możemy coś zmienić pod warunkiem, że wyciągniemy właściwe wnioski z tego, co w naszym życiu się wydarzyło do tej pory. Mądrość polega właśnie na tym, żeby umieć to, co było złe w naszym życiu. Złe. Złe, dobre nie istnieje. To, co było dla nas nieprzyjemne, żeby potrafić zinterpretować jako naukę, a nie tylko jako bolesne i nieprzyjemne doświadczenie. Bolesne i nieprzyjemne doświadczenia wnoszą do naszego życia obciążenie, strach i brak wiary w to, że coś nam w życiu wyjdzie, skoro do tej pory się nie udawało. Natomiast jeżeli właściwie podejdziemy do tego z mądrością, z miłością, ze świadomością, podejdziemy do tego, co się w naszym życiu wydarzyło i też z prawdą o samych sobie, to będziemy w stanie to, co było dla nas przykre, wykorzystać w przyszłości z korzyścią dla samego siebie.
I na tym polega mądrość duchowa. I jeżeli ta wiedza teoretyczna do czegoś ma się nam przydać, to właśnie do właściwego interpretowania tego, co się w naszym życiu wydarzyło. I tego, kochani, chciałbym was nauczyć, ale też ja się przy okazji bardzo wielu rzeczy uczę. Ja cały czas też się rozwijam i to jest w zasadzie też to przyjemne, co z życia możemyCzerpać. Nie stanie w miejscu, tylko właśnie uczenie się nowych rzeczy. Ja chciałbym uczyć się nowych rzeczy do końca swojego życia. Tak dla mnie wygląda rozwój i tak dla mnie wygląda duchowość. Natomiast mam prośbę w dzisiejszej audycji do Alberta Kowalskiego, natomiast w przyszłości również do innych Albertów Kowalskich. Kochani, moje audycje to nie jest „Pan Tadeusz” w sensie lektury obowiązkowej. Nie musicie tego słuchać.
Naprawdę, żyjemy w świecie, w którym możemy wybierać to, co nam się podoba, co nam się nie podoba. Ja nikogo nie przymuszam do słuchania moich audycji i też nie uważam, że ktoś, kto ich nie słucha, jest mniej wartościowym człowiekiem. Nie. Każdy w swoim czasie dorasta do butów rozmiar 43, dorasta do innych rzeczy. Później dorastamy do laski czy do chodzenia lekko przygarbionymi. Wszystko się dzieje w swoim czasie. Nie mordujcie się, jeżeli uważacie, że to, co mówię, nie ma dla was wartości. Poszukajcie swoich wartości, skupcie swoją energię na poszukiwaniu tego, co wam służy. Jeżeli to, co mówię, kogoś irytuje, komuś przeszkadza, ktoś się z tym nie zgadza, to nie chodzi o moje audycje, chodzi ogólnie o sposób funkcjonowania. Lepiej skupić swoją energię i swoją uwagę na poszukiwaniu tego, co gra z wami, co was pcha do działania, do życia bez względu na to, jak to wygląda.
Bo dla jednych marzeniem, pragnieniem i celem w życiu będzie kolejna ustawka po meczu piłkarskim, bo będzie się tam mógł pomalować, spotkać ze znajomymi, zrobić to, co lubi, niż marnować swój czas i swoją energię na coś, co mu nie sprzyja. Więc bez względu na to, co w waszych sercach gra, szukajcie tego, co wam w sercach gra, co wam pasuje. Nie traćcie czasu na oglądanie i słuchanie czegoś, co was denerwuje, co was irytuje, co was pozbawia energii. Szukajcie tego, co was nakręca do działania. I tyle. Panie Łukaszu, tak czy inaczej, bez względu na to, jak skończyła się nasza rozmowa, bardzo dziękuję za ten telefon.
[01:04:25] - Ja mam taki pomysł, żeby z panem Łukaszem się może spróbować skontaktować, oddzwaniając teraz, panie Sławku.
[01:04:37] - Dobrze. Oczywiście, że tak. Jak najbardziej tak.
[01:04:40] - No to spróbujemy, bo coś pan Łukasz nie dzwoni. Nie wiem, co się stało. Spróbujemy teraz nawiązać połączenie.
[01:04:50] - Dobrze, panie Marku, nie wywierajmy presji na panu Łukaszu.
[01:04:55] - Może jak nie dzisiaj, to następnym razem. Może za tydzień się uda?
[01:04:59] - Właśnie. Zachęcam, panie Łukaszu, jeżeli będzie pan potrzebował mojego wsparcia i gadulstwa, to jak najbardziej proszę mi dać znać, żeby się pan nie czuł w tych rozmowach osamotniony.
[01:05:13] - Ja wiem, czemu nie dało się dodzwonić. Pan Łukasz chyba teraz właśnie do nas dzwoni.
[01:05:19] - Aha, okej.
[01:05:20] - Halo, halo, czy się słyszymy? Radio Paranormalium.
[01:05:23] - Tak. Ja przepraszam, musiałem do dzieci pójść i połączenie się przerwało, ale widzę, że tutaj gorąca chęć chyba jest jednak rozmowy ze mną, bo widzę 13 połączeń. Tak że nie mogę odmówić.
[01:05:43] - Dobrze.
[01:05:43] - Chciałem z panem Sławkiem już dawno temu porozmawiać i nawet myślałem, żeby prywatnie zadzwonić.
[01:05:50] - Też nie ma problemu.
[01:05:52] - Dobrze. Wiem, ja czuję, że pan jest otwartym człowiekiem i dlatego chociażby te audycje są inne niż to, co wcześniej już gdzieś słyszałem. Coś poznałem w trakcie tego, powiedzmy, rozwoju duchowego. Wracając do tematu, bo jak już jesteśmy pewnie na audycji, a już coś zacząłem i skończyłem niespodziewanie, to pozwolę sobie jeszcze powrócić. Rozumiem, o co panu chodzi z tym rozwojem duchowym. Ja miałem dokładnie to samo na początku swojej drogi, gdy to cierpienie, ta gorycz, ta samotność do takiego stanu dojrzały, że już po prostu pękły we mnie. Zacząłem czegoś poszukiwać i znalazła się medytacja. Ta medytacja pozwoliła mi odnaleźć siebie samego wewnętrznie. Zrozumiem, że jestem kimś więcej oprócz tego, co widzę w lustrze. Pierwszy raz w życiuSam wewnętrznie przytuliłem te swoje dziecko, rozpłakałem się i poczułem się wolny.
Poczułem się naprawdę wolny, bez ograniczeń, bez ograniczeń umysłu w tym momencie i zacząłem nad tym pracować. Zrozumiałem swoje dzieciństwo, które nie było łatwe. Zrozumiałem, że to były właśnie programy, że gdyby rodzeństwo, rodzina, rodzice potrafili być inni, no to by byli. Tylko że oni nie rozumieli tego, że można być innym człowiekiem. Pogodziłem się z rodziną. Powiedziałem, że ich kocham. Bratu, mamie, bo tata już nie żyją. I powiedzmy, że ten jeden program ze swojej głowy wyrzuciłem. Ale tak jak pan mówi, z tą wiedzą. Bo jest też wiedza i jest też kroczenie drogą, tą ścieżką.
Ja teraz, słuchając pana, zauważyłem tą pułapkę, w którą się złapałem. To tak zwane oświecone ego. Bo mi się wydawało, że ja jestem już taki mądry i rozumiem świat, że ludzie chodzą jak programy wokół, nadają ten sam ton każdego dnia. Bo słuchając telewizji oglądają te wiadomości, reklamy i tym żyją. A ja jestem ponad tym. Zacząłem wierzyć, że można kreować jakąś rzeczywistość, że jest Matrix, że można sobie kreować rzeczywistość. Może stówkę, miliona wygrać, bo wszystko jest możliwe, prawda? I tak naprawdę z tego rozwoju po prostu zrobiła się taka roszczeniowość w stosunku do ludzi. Ocenianie ludzi pod kątem ich nieświadomości i próba wpłygnięcia na przykład na żonę, żeby ona wprowadzała medytacje, żeby trochę posłuchała jakichś mądrych ludzi właśnie.
[01:08:47] - Czyli ma pan ten etap za sobą, rozumiem? Okej.
[01:08:53] - Ten etap mam za sobą. Ale to dzięki panu, bo dużo rzeczy przyszło do mnie wewnętrznie, takie zrozumienie, ale głębsze wytłumaczenie sobie tego wszystkiego przychodzi mi razem z audycjami. Ja mam dużo czasu w pracy, mogę sobie nadrabiać i słuchać tych audycji. No i dla mnie są naprawdę wszystkie wyjątkowe. Zresztą pana książkę też kupiłem i to jest dla mnie taki cenny poradnik. Taki cenny poradnik, jak wychowywać. Znaczy ja wiem, może nie wychowywać dzieci, bo to ja robię już teraz intuicyjnie, ale ta książka myślę, że bardzo mi się przyda. Dzieci już będą dorastały, będą nastolatkami. Jak jeszcze bardziej ich może na taką drogę wprowadzić?
[01:09:39] - To niech zadzwonią, jak już tak podorastają, to niech zadzwonią do wujka Sławka.
[01:09:45] - No pewnie. Czemu nie? I wie pan, wracając do tego tematu, mi się wydawało, że już faktycznie jakiś ten rozwój osiągnąłem, ale coś wewnętrznie jednak nie dawało mi spokoju, że wiedziałem, że nie ma szans, żeby świata zewnętrznego zmienić wokół siebie siłą. A nie rozumiałem, że dalej kwie w programach podświadomości. I to jest właśnie to najważniejsze. Moim zdaniem to jest właśnie ten rozwój duchowy. To jest zmiana naszej podświadomości. Bo my patrzymy w kosmos, patrzymy gdzieś tam światy astralne. Szczerze powiem panu, że sam otarłem się tylko o OBE i uważam, że łatwiej jest każdemu człowiekowi wytrenować w sobie jakąś taką zdolność czy próbę dostania się do tych światów niż zmiana własnego nastawienia do siebie samego, do życia. Zmiana podświadomości jest o wiele łatwiejsza.
[01:10:53] - O Jezu, jak ja się cieszę, że to padło. Już wcześniej miałem panu przerwać, bo padło bardzo mądre stwierdzenie, takie bliskie memu sercu, że duchowość polega na tym, żeby zmieniać swoją podświadomość. Po prostu mega. Ujął mnie pan za serce tym stwierdzeniem, bo jest całkowicie zgodne z tym, co ja próbuję właśnie i co od stu pięćdziesięciu paru audycji przekazuję. No a już tutaj, że łatwiej jest zrobić OBE, wyprawiać różnego rodzaju obrzędy, niż zrozumieć i wpłynąć na samego siebie. Tak, tak. Po prostu mega. Bardzo panu dziękuję za to stwierdzenie. Cieszę się, że to przyszło od pana i że nie jestem tutaj sam w tym myśleniu. Znaczy na pewno jest nas więcej.
Natomiast takich głosów, które to mówią, jest jeszcze za mało. Także bardzo, bardzo dziękuję.
[01:12:05] - Ja tu mogę jedynie powiedzieć o swojej drodze duchowej. Bo fakt, szukałem, bo mnie to interesowało. Pociągało mnie to, OBE, jakieś światy astralne, ale teraz uważam, że to, przynajmniej dla mnie, to byłby taki dodatek jak gadżet dla chłopca. Jak typowo dla chłopca taka zabawka. Będę się czuł jakiś wyjątkowy, bo będę robił coś, czego nie robi 90% populacji ludzkiej. Znaczy może mniej czy więcej. Nie robi tego po prostu na co dzień. Nie wychodzi sobie ze swojego ciała i fruwa. Nawet nie ma świadomości, że coś takiego można robić i to będzie takie wyjątkowe. A teraz, po jakimś czasie zrozumiałem.
Może inaczej. Kilka takich rzeczy w swoim życiu przerobiłem, które uważam, że jeżeli chodzi o moją duchowość, mogę sobie zapisać na plus.Kiedyś, jak już przyjdzie ten moment, że zostawię swoje ciało, będę czuł w sobie, że nie zmarnowałem swojego życia chodząc, żyjąc tak jak każdy człowiek. Do czego zmierzam? Zaakceptowanie siebie takim, jakim się jest. Nie muszę być doskonałym człowiekiem. Nie muszę być perfekcjonistą, zwłaszcza w oczach innych ludzi. Mam sam siebie kochać i muszę być uczciwy w stosunku do siebie. Jeżeli czuję, że daję z siebie 100%, nawet jeśli to nie jest idealne, to jest już dobrze. Nie muszę zaspokajać może nie potrzeb, ale takich właśnie-
[01:13:56] - Oczekiwań.
[01:13:57] - Oczekiwań. O, tak. Całego świata wokół mnie. I nie muszę tego robić po to, żeby się czuć akceptowanym. To już mam za sobą, że nie muszę spełniać oczekiwań tego świata, żeby tą pustkę samotności zaspokoić w sobie. Nie muszę też tego robić. To jest jedno, co przerobiłem w sobie.
[01:14:18] - To kawał roboty. Nie lubię tego słowa „robota”, ale kawał dobrej roboty pan zrobił. Naprawdę. Wielki szacunek.
[01:14:33] - Wie pan, jeszcze droga jest długa przede mną, to są takie etapy. Cały czas emocje jeszcze we mnie są, ale to zawsze będą w każdym człowieku.
[01:14:45] - Tak jest w życiu. Nie wstydźmy się, że tak powiem. Oczywiście nie ma się co wstydzić emocji, nawet tych nazywanych przez ludzi negatywnymi, bo to jest też informacja, że coś tam jeszcze w nas siedzi. A proszę mi powiedzieć taką rzecz. Ten okres ileś czasu trwa. Proszę powiedzieć mi i słuchaczom, jak zmieniło się pana samopoczucie, takie zwykłe, użytkowe, codzienne na skutek dokonania tych zmian. Jak się pan czuje z tym teraz?
[01:15:23] - Przede wszystkim przestałem osądzać cały świat, który mnie otacza, że jest winny mojemu samopoczuciu, że pustka, samotność. Wyeliminowałem to z siebie. Nie chcę być rozczarowanym człowiekiem w stosunku do świata, rodziny, ludzi wokół mnie.
[01:15:55] - Panie Łukaszu, przepraszam.
[01:15:57] - Odpowiedzialni za moje emocje.
[01:15:59] - Przepraszam, że wpadam w słowo. Natomiast bardziej chciałbym, żeby pan powiedział, jak się pan z tym czuje. Nie co pan robi.
[01:16:08] - Ale czuję się dobrze.
[01:16:10] - Tylko czy jest panu z tym fajnie? Czy jest panu z tym lżej? Czy jest pan weselszy, spokojniejszy, pogodniejszy? Czyli jak to się przełożyło na pana samopoczucie?
[01:16:23] - Czuję większy spokój wewnętrzny, większą harmonię. Jest mi łatwiej cieszyć się danym momentem życia. Może nie każdym, ale danym momentem w życiu, który przychodzi i daje mi satysfakcję z tego, że istnieję, że czuję, że istnieję. Czuję, że żyję. Czuję, że to jest dla mnie ważne w ogóle, że tutaj jestem, że to, że jestem na ziemi, to nie jest kara już teraz, tak jak było wcześniej, że to jest ciężka syzyfowa praca i kara od losu, że jestem i żyję. Są łatwiejsze i przyjemniejsze, ale odbieram ten świat jako doświadczenie i staram się każdy moment życia, który mam doceniać. Nawet jak są słabsze momenty, staram się wyciągać z nich teraz wnioski. Nie użalać się, ale wyciągać wnioski, dlaczego tak się dzieje. Weryfikować to i zmieniać. Cały czas pracuję nad podświadomością, staram się coś w sobie zmieniać.
Sama medytacja, takie audycje. Bardzo cenię sobie wszystkich duchowych przewodników, ludzi dojrzalszych, wrażliwszych, bo to jest dodatkowe wsparcie emocjonalne. Ale największą robotę robi medytacja jednak, bo tam jestem u siebie, jestem w domu. Wchodzę w siebie, zagłębiam się w siebie, rozpływam się w tym, co jest wokół mnie i to jest to. Więcej mi do życia nie potrzeba tak naprawdę. Żadnych rzeczy materialnych, dodatkowych gadżetów, zabawek. Bycie samym ze sobą. To jest bardzo trudne, ale tego warto się nauczyć. Być samym ze sobą i w sobie. To chyba największa wartość.
[01:18:21] - Proszę mi powiedzieć oprócz wartości, bo ja często w audycjach mówię o takich sprawach, trochę powiedzmy teoretycznych, że jak to jest, jak to by było, jak to może być. Natomiast pan zrobił kawał roboty, kawał fajnej roboty. Nie chcę nic panu sugerować, ale chciałbym, żeby może ci, którzy jeszcze tego nie robią albo się zastanawiają, czy mają to zrobić, żeby mogli dostrzec takie walory użytkowe. Bo pan powiedział tak: „Jestem człowiekiem spokojniejszym”. JaTeż doceniam rzecz, która płynie ze świadomości. To ten spokój, codzienny spokój w przyjmowaniu różnego rodzaju niepowodzeń czy sytuacji, które są stresujące. Mam większy dystans do tego. I chciałbym, żeby pan opisał, jak te zmiany wpłynęły na pana samopoczucie. Mówię codziennie samopoczucie, żeby zachęcić trochę słuchaczy do tego, że warto to zrobić, bo człowiek się częściej uśmiecha. Bardziej potrafi się cieszyć z pewnych rzeczy, jest spokojniejszy i tak dalej.
Jak to z pana strony wygląda?
[01:19:57] - Dzięki temu, że jestem spokojniejszy. Praktykując medytację, dzięki temu, że jestem spokojniejszy. Na innych falach nadaję teraz. Nie wchodzę od razu, jeśli są jakieś międzyludzkie, może nie spory, ale wymiana zdań. Łatwiej jest mi logicznie, na spokojnie zrozumieć drugiego człowieka. Zrozumieć, że on też ma emocje i swoją prawdę, którą on tylko ma dla siebie. Dzięki temu, że jestem spokojniejszy, łatwiej mi się skupić na tym i znaleźć rozsądny kompromis, niż narzucać swoją wolę. Często między ludźmi prawda jest. Oraz również rozumienie drugiego człowieka. Chęć bycia miłym przede wszystkim.
Chęć bycia otwartym i bycia miłym. Dzięki temu, że medytuję, wyszedłem ze swojej skorupy i nie boję się ludzi. Nie boję się, nawet jeśli ktoś myśli inaczej, czuje inaczej. On już mnie nie zrani, tak jak było to wcześniej. Bo wcześniej byłem człowiekiem może nie impulsywnym, ale bardzo wrażliwym na bodźce negatywne. A teraz jestem bardziej wrażliwy na bodźce pozytywne. To jest właśnie zmiana. Jak jesteś człowiekiem, który żyje schematami i programami wyciągniętymi jeszcze z dzieciństwa. Często jesteśmy zalęknieni i z góry zakładamy, że ludzie będą do nas wrogo nastawieni i chcą albo wykorzystać, albo nam zrobić krzywdę. A jeżeli jesteśmy w stanie się uspokoić.
Jesteśmy w stanie zrozumieć te wszystkie procesy, które w nas zachodzą od dzieciństwa. Te programy, że to są programy, że tak wcale być nie musi i to od nas zależy w dużej mierze, jak to będzie wyglądało. Relacje międzyludzkie. Przechodzi taka większa pewność siebie, odwaga w relacjach międzyludzkich. Chociaż z drugiej strony jak zacząłem medytować, to trochę mnie od ludzi odepchnęło, bo przestały mnie interesować tematy. Takie typowo obgadywanie ludzi wokół siebie, ocenianie ludzi albo rozmowy o samochodzie, o telefonach. To jest drugi też taki kurczę-
[01:22:35] - Czuje się pan z tego powodu gorzej? Że coś pan stracił?
[01:22:44] - Nie, nie czuję się gorzej.
[01:22:45] - Okej. Dobrze.
[01:22:46] - Życzyłbym sobie więcej ludzi takich realnie wokół mnie, jakimi ja teraz jestem sam. Niż tylko poszukiwania.
[01:22:58] - To przyjdzie.
[01:23:00] - Tak mówi pan?
[01:23:01] - Tak.
[01:23:03] - Ja czuję się z tym dobrze. Ja jestem z natury samotnikiem, także mi to akurat nie przeszkadza. Cieszę się jak jest ładna pogoda, ptaki śpiewają i mogę sobie wyjść, posiedzieć. I mam ten komfort, że nie muszę mieć telefonu w ręce, bo co ja mam teraz ze sobą zrobić, żeby przez pięć minut posiedzieć w ciszy? Co ja mam teraz ze swoją głową zrobić? Bo głowa się nudzi, mózg się nudzi i on musi coś robić. A jak się medytuje, to możesz sobie wyłączyć głowę. Możesz sobie usiąść i cieszyć się tym, co cię otacza. Że słońce świeci, że ptaki śpiewają, że jakiś wiaterek wieje. I to jest też fajne.
[01:23:44] - Jak pan nie medytuje, też nie ma pan problemu z przebywaniem w ciszy, w samotności, z samym sobą?
[01:23:54] - Nie. Przebywaniem nie.
[01:23:56] - To dobrze. Tak zakładałem. Chciałem to podkreślić jako walor rozwijającej się świadomości, że możemy przebywać sami ze sobą i nie uważać tego czasu za stracony, zmarnowany.
[01:24:20] - Tak, to prawda. I ten sam fakt doceniania tego, że żyjesz. Bo człowiek zaczyna zauważać, że to jest fajne. Samo przebywanie w tym świecie to jest fajne. Nie musimy co chwilę zaspokajać tej pustki nowymi rzeczami. Harować na to. Zaciągamy różne kredyty, kupujemy duperele, które są nam niepotrzebne, kurzołapy, żeby tylko na chwilę zaspokoić te wewnętrzne demony, bo one w nas siedzą i trzeba coś z tym robić, żeby poprawiać sobie poczucie. Podnosić sobie na chwilę poziom hormonów szczęścia. Jak można to robić samemu, za darmo i to jeszcze z wymiernymi korzyściami, prawda? Bo to są naprawdę korzystne rzeczy.
[01:25:11] - I mieć to, co się chce, a nie to, co chcą inni.
[01:25:14] - Tak.Tak, to prawda. Skończy się ten wyścig szczurów, ta rywalizacja, wychodzenie na zewnątrz, upiększania się.
[01:25:30] - Żeby podnieść swoją samoocenę.
[01:25:34] - Tak. To prawda. To jest w tym najlepsze, że dzięki temu, ja mam dorastające dzieci i teraz jestem w stanie dać im miłość. Potrafię dać im miłość, której nigdy się nie nauczyłem z domu, nie wyniosłem jej z domu, a jestem w stanie im dać tą miłość. W taki sposób potrafię z nimi rozmawiać teraz tutaj. I to jest też dla mnie bardzo ważne, że po pierwsze rozmawiam z dziećmi, gdzie często się tego nie praktykuje, a po drugie jeszcze w taki sposób, który myślę, że dla nich będzie miał jakieś wartości.
[01:26:09] - Jest to bardzo ważne i powiem szczerze, jak słyszę o tym, że ktoś poprzez rozwój samego siebie zmienił swoje relacje z dziećmi na takie oparte na miłości, to moje serce fruwa i macha skrzydełkami i jest przeszczęśliwe. Natomiast jedną rzecz tutaj chciałem powiedzieć. Pan użył takiego sformułowania pod tytułem, że: „Ja nauczyłem się rozmawiać z dziećmi i dawać im miłość, chociaż nie wyniosłem jej z domu”. Wie pan, to tak trochę zabrzmiało, jakby miłość wynosiło się z domu bądź jej się nie wynosiło. Jak się jej nie wyniosło, to znaczy, że jej się nie ma. Pan oczywiście temu zaprzecza swoim postępowaniem. I ja też chciałbym słuchaczy teraz uspokoić, że miłość to jest coś takiego, co każdy z nas w sobie ma. Więc nie trzeba miłości, którą się w sobie ma, uzależniać od czegokolwiek. Trzeba się nauczyć ją tylko-
[01:27:39] - Znaleźć w sobie chyba.
[01:27:40] - Nawet nie musimy jej znajdować. Musimy jej pozwolić tylko wypłynąć. Ona jest w każdym z nas.
[01:27:49] - Aktywować może.
[01:27:50] - Tak. Trzeba jej pozwolić, tylko nie bać się dać jej wyjść na zewnątrz. I nawet jeżeli ktoś nie miał miłości w domu, bo często tak jest, że mamy te wzorce podświadomości takie, a nie inne. I ja zawsze powtarzam: nikt nas nie uczył miłości. Nie ma takiej tradycji uczenia miłości w domach, ponieważ nikt naszych rodziców tego nie nauczył i też nas nie nauczył. Ale to nie znaczy, że tej miłości w nas nie ma. Każdy z nas tą miłość ma. Pozwólmy jej tylko ujrzeć światło dzienne.
[01:28:32] - To prawda. Z tym się zgodzę. Fajnie. Jeszcze chciałem panu powiedzieć, że bardzo cenię sobie pana jako osobę, która przekazuje jakąś prawdę. Ponieważ ja poczułem wewnętrznie, że to jest autentyczne, to płynie z serca. Jest dużo różnych ciekawych ludzi, którzy mają bardzo bogatą wiedzę i fizyka kwantowa i różne cuda, ale coś co pana odróżnia od tego grona, przekazując jakąś swoją prawdę, to jest właśnie, moim zdaniem, ta autentyczność, która płynie z serca. To jest dla mnie bardzo ważne i myślę, że dla słuchaczy, którzy tutaj śledzą ten kanał też.
[01:29:18] - Cieszę się, że mnie pan rozszyfrował.
[01:29:23] - Tak. Jestem panu bardzo wdzięczny za to wszystko, ponieważ to są dla mnie bardzo cenne wskazówki życiowe i daje mi to taką otuchę, że są tacy ludzie na świecie, że ten świat nie musi być składający się tylko z wojen, z rywalizacji. To są ludzie, którzy naprawdę czują sens tego, po co tutaj są i starają się dzielić z innymi. Już dawno chciałem panu powiedzieć. Cieszyłem się, że zadzwonił pan. To jest bardzo fajne.
[01:29:57] - Super. Bardzo się cieszę. Niech mi pan wierzy, że to, co daje mi sens robienia tego, co robię, to są właśnie takie rozmowy, komentarze, jakieś wiadomości do mnie, że to, co robię, ma jakiś sens. Nie tylko dla mnie, ale też dla innych ludzi. Więc ja bardzo jestem, że tak powiem, łasy na takie informacje, bo to mi też daje chęć dalszego działania. Wiem, że jest odzew. Więc bardzo dziękuję panu, panie Łukaszu, za tą informację, za ten telefon. Zresztą tu też w komentarzach Krzysztof pisze: „Podoba mi się, co pan Łukasz mówi. Mam bardzo podobnie, lecz nie wychodzę z ciała OOBE. Łukaszu, też tak mam.
Prawie jak moja kopia jesteś”.
[01:30:56] - Właśnie. Kiedyś, kiedyś.
[01:31:00] - Jest nas więcej, panie Łukaszu.
[01:31:03] - Jest nas więcej. Kiedyś może, znaczy na pewno takich czasów się doczekamy, że te świadomości już będą na tyle rozwinięte, na tyle dojrzałe, że ten świat będzie lepszy. Pewnie jeszcze nie za tego życia, ale za ileś tam wcieleń.
[01:31:20] - Panie Łukaszu, powiem tak: pędzi to bardzo szybko, więc ja myślę, że ten przyrost świadomości ludzi jest teraz, w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat gigantyczny.
[01:31:34] - Tak, to prawda.
[01:31:35] - Więc ja mam taką nadzieję, że doczekamy wspólnie tego momentu, kiedy nie będziemy się musieli w kilka osób spotykać w audycjach Radio Paranormalium, tylko będziemy mogli sobie rozmawiać o tym na ulicy, w internecie, na Facebooku i przez telefon z innymi ludźmi. Także ja w to wierzę. Odrobina optymizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
[01:32:00] - Oczywiście. Także dziękuję jeszcze raz za możliwość wypowiedzenia się i to jest dla mnie bardzo ważne. Dziękuję panu prowadzącemu kanał, audycję. Bardzo fajny kanał i słuchaczom wszystkim.
[01:32:17] - Super. Panie Łukaszu, dziękuję ja w swoim imieniu za te prywatne słowa, które do mnie dotarły, ale też dziękuję myślę, że w imieniu słuchaczy za ten przekaz, za tą informację i myślę, że to też było bardzo wiarygodne, więc czekam na kolejnych, kochani, którzy drogą pana Łukasza podążą, bo warto.
[01:32:47] - Warto. Ja też zachęcam każdego, bo .
[01:32:54] - No i pan Łukasz się nam rozłączył.
[01:32:59] - Może znowu poleciał do dzieci. Bardzo fajnie. Powiem tak: jeżeli pan Łukasz nie oddzwoni, to cóż, ja po raz kolejny podziękuję i w zasadzie nie chcę już tutaj nic od siebie dodawać, ponieważ to, co powiedział pan Łukasz, chciałbym, żeby, kochani, zapadło wam w serca, w głowy, w dusze. I tyle. Każdy z was z pewnością zrobi z tym użytek na swój właściwy sposób. Także ja jeszcze raz podziękuję panu Łukaszowi za telefon. No i cóż, będziemy się żegnać, kochani. Tym razem na tydzień, bo nic chyba nie stoi, panie Marku, na przeszkodzie, żebyśmy za tydzień się spotkali. I cóż, czego wam życzyć? Ja bym chciał wam życzyć tego, żebyście po dzisiejszej audycji i po telefonie pana Łukasza ci, którzy jeszcze nie próbowali, spróbowali.
Ci, którzy nie wierzą, żeby uwierzyli. A ci, którzy jeszcze do tej pory nie pragnęli, żeby zapragnęli zmienić swoje życie na takie właśnie fajniejsze, spokojniejsze, sympatyczniejsze. Takie pozwalające się cieszyć bardziej niż martwić. I tego wam, kochani, życzę, a wy możecie to życzenie sami sobie spełnić, więc trzymam kciuki. Dziękuję wam za dzisiaj. Dziękuję za spotkanie. Dziękuję, że znowu mogliśmy być razem ze sobą przez te dwie godzinki. Ściskam was, pozdrawiam serdecznie. Trzymajcie się cieplutko, uważajcie na siebie. Szczęścia, radości, miłości i prawdy ode mnie z całego serca.
Do usłyszenia za tydzień.
[01:35:22] - A mówił do was, do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie, nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna w wersjach drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. No i do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios", Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień, w poniedziałek o 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.