Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Kończy nam się powolutku ostatni poniedziałek stycznia z audycją „Świat oczami duszy” w składzie. Rozpoczynamy kolejny odcinek na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:41] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam kochani bardzo serdecznie was.
[00:46] - Tradycyjnie, zanim przekażę głos panu Sławkowi, pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Dzwonić będzie można w drugiej części audycji, ale numery do nas warto zapisać sobie już teraz. Nasze numery telefonów tak jak zawsze: stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać cały czas na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Tutaj taka prośba ode mnie oczywiście, żeby trzymać się w miarę możliwości tematu audycji, a jakieś rozmowy zakulisowe zostawić sobie może na inny dzień, może na inny czat. W każdym razie nie na dzisiejszą audycję. Trzymamy się tematu, drodzy państwo.
Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i właściwie tylko tam, bo póki co Radio Paranormalium ma tylko jedną grupę o takiej samej nazwie „Radio Paranormalium”. Jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:24] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie. Widzę, że tu już część z was się zameldowała. Pan Marek tutaj wygłosił prośbę, natomiast ja już do próśb nie będę tak do końca na samych prośbach polegał. Kochani, mieliśmy na koniec audycji taki mały zgrzyt. Źle się nie stało, bo to zazwyczaj nie jest tak, że to, co wydaje nam się złe, musi być tak złe. Ja oceniam sytuację z ostatniej audycji w kategoriach dość pozytywnych, między innymi dlatego, że część słuchaczy postanowiła skierować do mnie słowa otuchy i wsparcia, za co bardzo serdecznie dziękuję. Takich słuchaczy, którzy rzadko albo w ogóle się nie odzywają, więc miałem okazję kilka nowych osób bardziej osobiście poznać. Natomiast co ja mam do powiedzenia? Tutaj jeszcze w komentarzu pod ostatnią audycją Somad napisał, że jako pana słuchacze słuchamy reprymendy mistrza, mimo tego, że mówił pan, że nie chce działać z pozycji autorytetu, pan się z tym nie zgodził.
Zgadzam się całkowicie, bo w takich momentach faktycznie uruchamiam tryb nauczyciela. Ale z drugiej strony kochani, takie pytanie jest: po co powstał czat? Po co został w ogóle uruchomiony czat po audycjach? Zazwyczaj jest tak, że audycje się toczą i jeżeli są na żywo, to w czasie audycji na żywo jest uruchomiona linia telefoniczna po to, żeby słuchacze, którzy mają coś do powiedzenia bądź chcieliby zadać jakieś pytanie, mają jakieś wątpliwości, żeby mogli zadzwonić. I to jest typowe dla audycji na żywo. Natomiast my stworzyliśmy czata po to, żeby po tej części oficjalnej dać słuchaczom możliwość kontynuowania dyskusji, zadawania pytań do mnie. I taki jest cel tych czatów. Nie stworzyliśmy z panem Markiem czat roomu po to, żeby umożliwić słuchaczom dyskusję we własnym gronie. Bo jeżeli miałaby to być dyskusja we własnym gronie, to ja jestem wam do niczego niepotrzebny. Jeżeli chcecie, kochani, podyskutować ze sobą na jakieś tematy, to jest całe mnóstwo różnych komunikatorów.
Umówcie się, wymieńcie się poglądami, porozmawiajcie sobie. Ja nie jestem wam w tej kwestii do niczego potrzebny. Wydaje mi się, że ja jestem wam potrzebny, jeżeli jestem potrzebny, to do tego, żeby móc zadać mi pytanie bądź wnieść coś od siebie do tematu audycji, na który akurat rozmawiamy. Formułę takich dyskusji luźnych proponowałem w zeszłym roku, aby spotkać się w jakiś inny dzień tygodnia i po prostu każdy niech wniesie to, co ma do wniesienia i dyskutujmy. Możemy się przekrzykiwać, dyskutować, zrobić sobie jakiś tam Hyde Park. Nie ma problemu. Jest chęć, jest zapotrzebowanie, spotykamy się. Ale przychodzą tam ludzie, którzy chcą w takiej formule uczestniczyćPonieważ to są audycje o świadomości, więc chciałbym każdemu słuchaczowi dać możliwość świadomego wyboru, w czym chce wziąć udział. Audycja składa się z części, w której ja mówię, przekazuję informacje, swoje przemyślenia, wiedzę, doświadczenia. Wy słuchacie, zastanawiacie się nad tym i później na czacie o tym, co zostało poruszone w audycji, możemy sobie jeszcze podyskutować.
Taką formułę czatu dopuszczam jako słuszną. Też słuchacze, którzy nie uczestniczą w dyskusji, mają możliwość poznania poglądów innych ludzi na ten temat. Poszerzamy horyzonty, poszerzamy świadomość umysłową i sobie w temacie, który został poruszony, bądź blisko tego tematu dyskutujemy bądź zadajecie mi pytania. Natomiast jeżeli taka formuła czatu nie odpowiada, to nie będę lektorem, który będzie czytał wszelkie wypowiedzi każdego z was, kto oczywiście ma ochotę coś napisać na dowolny temat. Bo jestem człowiekiem, który ceni swój czas i innych ludzi i na czytanie bądź wyłuskiwanie z czatu tego, co jest istotne, co jest w temacie, co jest ważne, co jest pytaniem, co jest do mnie, co jest nie do mnie, szkoda czasu. Chcę ten czas poświęcić na merytoryczne rozważania na tematy, o których rozmawiamy. Ponieważ co jakiś czas ta historia się pojawia, tym wyłuskiwaniem informacji jestem zmęczony. Po dwóch, trzech godzinach audycji jestem tym zmęczony. To jest godzina 22:00, 23:00. To jest czas na odpoczynek.
To nie jest czas wzmożonej mojej aktywności, więc jestem zmęczony. Dlatego kochani, jeżeli ten czat w takiej formie zaistnieje w naszych audycjach, to ten czat będzie. Natomiast jeżeli czatu w takiej formie nie będzie, to czatu nie będzie. Ponieważ mówię uczciwie, nie jestem lektorem, który będzie czytał wszystko to, co komu ślina na język przyniesie. Zresztą myślę, że wasze oczekiwania chyba raczej są inne względem mnie niż to, żebym czytał, co pan X, pani X schowana za jakimś tam nickiem w danej chwili ma do powiedzenia na jakiś temat niekoniecznie związany z audycją. Jeżeli to jest reprymenda z mojej strony, to niech tak będzie, bo kochani, nie wiem, czy się zastanawialiście, z jakiego poziomu staram się do was mówić. Na pewno nie z poziomu umysłowego, nie z poziomu stricte mentalnego. Raczej staram się poruszyć w was te aspekty, części waszej osobowości czy osobowości każdego człowieka, takie subtelne, bardziej duchowe. Mi osobiście odpowiednia atmosfera jest do tego celu potrzebna. Zresztą myślę, że wam też, żeby przejść na tryb bardziej uduchowiony, bardziej duchowy, potrzebny jest spokój, a nie mój poirytowany, zmęczony czy znudzony głos.
Dlatego wykorzystajmy, kochani, ten czas, który jest nam dany jak najlepiej, żeby to nie było tak, jak bywało w szkołach, że pan nauczyciel próbuje coś wyjaśnić uczniom, a dwie ostatnie ławki oczywiście żyją swoim życiem i rozmawiają o wszystkim, tylko nie o tym, o czym nauczyciel mówi, a później są w 146. audycji pytania: „Panie Sławku, a o co chodzi z tą duszą?”. Ponieważ ktoś był zajęty prowadzeniem rozmowy, prowadzeniem swojej własnej rozmowy w ostatniej ławce, a niekoniecznie słuchaniem tego, co mówię. I ciągle pojawiają się te same pytania, ciągle udzielam odpowiedzi na te same pytania. Z mojego punktu widzenia nie jest to okej i przychodzi zmęczenie materiału. Tyle, kochani, w temacie czatu i w temacie poprzedniej audycji. Przejdę teraz do kontynuacji poprzedniej audycji, bo pojawiły się fajne komentarze, z jednego zwłaszcza jestem bardzo dumny, o czym napisałem. Jeden ze słuchaczy, którego już cytowałem w poprzednich audycjach, który zdecydowanie w nic nie wierzy, napisał, że po poprzedniej audycji jest nadzieja, że może w końcu w coś uwierzy. Więc cieszę się, że udało mi się tym razem niczego nie zagmatwać, a coś na tyle wyjaśnić, że stało się to przekonywujące dla kogoś. Aczkolwiek zawsze powtarzam: kochani, sprawdźcie, jak to wewnętrznie z wami współgra.Natomiast ja chciałem odnieść się do komentarza Adama, który zaraz po audycji się pojawił, natomiast później już tego komentarza nie widziałem.
Być może Adam go usunął, bo z pewnością nie YouTube, bo raczej nie było w nim nic takiego, co by się kwalifikowało do usunięcia. Natomiast zdążyłem chociaż zapamiętać sobie o co chodziło w tym komentarzu. Adam zadał takie pytanie odnośnie tego, co ja mówiłem o duszy, o reinkarnacji. Czy my mamy dwie świadomości? I też bardzo pięknie napisał w moim przekonaniu: czy dusza to taki pamiętnik? I ponieważ nie ukrywam, że przesłuchałem poprzednią audycję i uważam ją za bardzo wartościową i będę polecał do wysłuchania nawet dwukrotnie, trzykrotnie tej audycji. Kochani, jest tam zawartych bardzo wiele treści. A to pytanie Adama poniekąd może być takim dopełnieniem poprzedniej audycji, to postanowiłem się do tych dwóch naszych świadomości odnieść. I mimo, że ten temat też już był wcześniej przeze mnie poruszany, to jednak go jeszcze troszeczkę podrążyć i zgłębić. Tak, kochani, mamy dwie świadomości.
Od zawsze mieliśmy dwie świadomości. Natomiast w tych czasach ta obecność drugiej świadomości w nas zaczyna coraz bardziej dawać o sobie znać. Jakież to świadomości mieliśmy? Mieliśmy świadomość, tą ziemską świadomość, naszą zwykłą ludzką. A to za chwilę. I drugą, tą duchową. Tą świadomość płynącą z duszy. I ta pierwsza świadomość, zresztą i pierwsza i druga, jest budowana na podstawie tych samych doświadczeń. Tylko inaczej jest interpretowana przez nasz umysł i nasze ego, a inaczej jest interpretowana przez naszą duszę. I my przez wiele tysiącleci swojego rozwoju doświadczaliśmy.
Cały czas doświadczamy, doświadczaliśmy. Natomiast budowaliśmy tylko tą swoją ziemską świadomość. Refleksja na temat naszych doświadczeń przeżytych podczas całego wcielenia przychodziła do nas dopiero po śmierci. Nasze obcowanie z duszą, czyli nasz rozwój duchowy, w zależności od etapu rozwoju ewolucyjnego, cywilizacyjnego, sprowadzał się do różnego rodzaju obrzędów duchowych, religijnych. I to były te momenty, kiedy my w jakiś sposób próbowaliśmy nawiązać kontakt ze światem duchowym. Natomiast interpretacja tego kontaktu zawsze należała do jakiegoś mistrza, do jakiegoś nauczyciela, do jakiegoś szamana, do jakiegoś przewodnika, do osoby na innym poziomie duchowym niż cała reszta. I my sobie doświadczaliśmy, doświadczaliśmy, doświadczaliśmy, nie mając tak naprawdę żadnego kontaktu z własną duszą. Albo ten kontakt był bardzo minimalny. To, co się dzieje w dzisiejszych czasach, jest już jakby następnym etapem. My jako ludzie zaczynamy łapać kontakt ze swoją własną duszą.
Zaczynamy pozwalać jej chociaż trochę wpływać na nasze postępowanie, na nasze decyzje. I to się dzieje teraz. To się nie działo wcześniej. Czy te wszystkie złe rzeczy, które znamy z historii, które ludzie ludziom wyrządzali, byłyby możliwe w dzisiejszych czasach? Nie. W różnych okresach naszego rozwoju ewolucyjnego i cywilizacyjnego pojawiały się postacie, które wnosiły jakieś nowe wartości do życia ludzi, do życia społeczeństw. Wielkie postacie duchowe pod tytułem Budda, Jezus, Mahomet. Później to już były postacie mniej spektakularne, ale ludzie, którzy na przykład mówili, że niewolnictwo jest złe, że kara śmierci jest zła, że kobieta to też człowiek, że wszystkim ludziom należą się takie same prawa. Później, że wszystkie religie tak naprawdę, mimo że mówią o różnych bogach, uczą tego samego. Czy tam większość religii.Więc pojedyncze istoty na Ziemi wnosiły coś nowego do sposobu myślenia ludzi, do ziemskiej świadomości ludzi.
W tej chwili kontakt z duszą jest już dostępny dla bardzo wielu osób, ponieważ bardzo wiele osób doszło już do takiego poziomu rozwoju swojej świadomości duchowej, że już wie, że nie tylko dobra doczesne i materialne dają człowiekowi szczęście, że jest jeszcze jakiś głębszy sens istnienia człowieka i przebywania człowieka na Ziemi. Ta nasza duchowa świadomość odpowiada za tak zwaną moralność, ale moralność przez duże M, tak jak miłość przez duże M, tak jak prawda przez duże P. Taką moralność bardziej uniwersalną, płynącą bardziej ze źródła niż z przepisów prawa czy nakazów społecznych. I ona, ta duchowa świadomość wpływa na naszą osobowość, na nasz charakter, na naszą postawę. Kiedyś ktoś, kto się urodził niewolnikiem, ktoś, kto się urodził rycerzem, ktoś, kto się urodził chłopem postępował w zgodzie z zasadami i normami przypisanymi dla danej grupy społecznej i za specjalnie nie miał możliwości manewru, ponieważ spotykała go jeszcze do tego wszystkiego kara wynikająca z przepisów czy spraw społecznych, czy spraw nadanych przez króla, przez władcę, przez prawo. Więc nie za specjalnie miał możliwość zrobienia czegokolwiek. W tej chwili rozbudzająca się coraz bardziej w ludziach świadomość duchowa powoduje to, że ktoś wychowany w patologicznej rodzinie czy w kręgach ludzi, nie wiem, mafii, gangów, innych rzeczy. Mimo że jego podświadomość, czyli jego świadomość ziemska mówi: „Okej, tak zostałeś wychowany. Wszyscy tutaj na tej ulicy zabijają, kradną, sprzedają narkotyki. Więc ty też tak rób”.
I w tym momencie duchowa świadomość mówi mu: „Nie, tak nie można. Tak nie wypada. Tak nie robi dobry człowiek”. I to jest głos naszej drugiej świadomości, świadomości duchowej, naszej duszy. On oczywiście w zależności od człowieka będzie przybierał różne formy. Część ludzi, nawet żyjących w dzisiejszych czasach, nadal nie słucha swojej duszy, swojej duchowej świadomości, tylko słucha się swojej ziemskiej świadomości. U części osób, które już zaczynają troszeczkę słuchać swojej duchowej świadomości, wygląda to jako głos intuicji. „Nie rób tego, nie rób tego”. U osób bardziej zbratanych ze swoją duszą te informacje będą dużo bardziej precyzyjne. Mało tego, mamy w tej chwili techniki i możliwości, aby zrozumieć, dlaczego pewnych rzeczy nie chcemy zrobić albo dlaczego pewne rzeczy chcemy zrobić, bo one są na przykład związane z naszym poprzednim wcieleniem.
Poprzez sny dostajemy ostrzeżenia o pewnych sytuacjach, które mogą się w naszym życiu wydarzyć, jeżeli nie zmienimy swojego postępowania. Natomiast zdecydowanie w dzisiejszych czasach coraz więcej ludzi kontakt ze swoją drugą świadomością jak najbardziej ma. Jaka jest, kochani, różnica pomiędzy interpretacją tego samego doświadczenia pomiędzy naszą ziemską świadomością a naszą duchową świadomością? Przykład pieniędzy jest dobrym przykładem, ponieważ on jest bardzo wyrazisty. W momencie, kiedy żyjemy na poziomie finansowym, który nie do końca nas satysfakcjonuje, gdzie pieniędzy raczej nam brakuje, niż mamy ich za wiele. Ziemska świadomość oczywiście też wynika z wychowania, ponieważ ona jest wybudowana na bazie naszej podświadomości, więc ona też dla każdego człowieka będzie inna, bo nie mam pieniędzy. Nie wiem. Zbliża się koniec miesiąca, muszę popłacić rachunki, a nie mam pieniędzy. I nasza ziemska świadomość podpowiada nam ziemskie rozwiązania. W zależności od tego, jakie wzorce mamy zapisane w podświadomości.
Możemy na przykład iść kogoś okraść, ponieważ takie mamy wzorce, możemy coś komuś ukraść, po prostu sprzedać to i tyle. Możemy na kogoś na przykład napaść. Możemy zrobić włamanie. Możemy na przykład skorzystać z propozycji naszego kolegi, który mówi: „Słuchaj, dostaniesz 5000, tylko trzeba tym samochodem pojechać do Wrocławia”Postawić go na rynku, iść na spacer i później tym samochodem za trzy godziny wrócić z powrotem na przykład do Warszawy. Przyjeżdżasz, wracasz, dostajesz 5000. Okej. Możemy podkablować kolegę w pracy. Możemy sprzedać jakąś informację szefowi, żeby zasłużyć na premię. Możemy zrobić awanturę na przykład swoim rodzicom albo swoim teściom, którym się żyje dużo lepiej, że w ogóle się nie interesują rodziną i nie chcą pomóc, a dzieci i wnuki klepią biedę. Możemy namówić żonę, żeby się za pieniądze przespała z naszym kolegą, który od dawna jej to proponował.
Tych rozwiązań ziemskich jest całe mnóstwo. One wynikają z naszej świadomości ziemskiej i z możliwości zarobienia dodatkowych pieniędzy w zależności od tego, jak ta ziemska świadomość wygląda. Możemy pójść po zasiłek. Możemy nie zapłacić podatków albo ZUS-u, żeby mieć na rachunki. Całe mnóstwo możliwości, które mamy do dyspozycji zgodnie z naszą ziemską świadomością. Jak wygląda interpretacja tej sytuacji z punktu widzenia naszej duchowej świadomości? Po pierwsze, żadne z tych rozwiązań, które byłoby nieuczciwe, nie wchodzi w grę. Jest z automatu przez naszą duchową świadomość, przez naszą duszę skreślone jako możliwość. Na kradzież, łamanie, oszustwo, wykorzystanie, oszukanie na naszej twarzy i w naszym sercu w momencie, kiedy kontaktujemy się z naszą duszą, kiedy mamy kontakt z naszą duchową świadomością, pojawia się natychmiast grymas na twarzy, pojawia się wewnętrzny sprzeciw. Nie mogę, nie zrobię tego.
Coś wewnętrznie mi mówi, że tak nie można, że tak nie wypada. W ogóle nie zastanawiam się nad aspektami prawnymi czy czymkolwiek, tylko wiem, że moralnie tak nie można. W myśl miłości, prawdy, szacunku dla drugiego człowieka, sprawiedliwości tak nie mogę postąpić. I koniec. I jest po temacie. I część z tych rzeczy natychmiast zostaje skreślona z listy, pod warunkiem, że w ogóle przyszła nam do głowy. Druga rzecz, która przychodzi nam do głowy, jeżeli kierujemy się naszą duchową osobowością, duchową świadomością, to jest pytanie: dlaczego do tego doszło? Jaki jest sens tego doświadczenia? Co ja mam z tego doświadczenia zrozumieć? Jaka jest informacja dla mnie i o mnie?
Co ja w sobie powinienem w związku z tym zmienić, żeby do takich sytuacji nie dochodziło? To jest myślenie świadomością duchową. I następny etap tego rozważania w kontakcie z naszą duszą jest to, co z tym fantem mam dalej zrobić. Taka jest różnica pomiędzy interpretacją tego samego doświadczenia z punktu widzenia naszej ziemskiej świadomości a duchowej świadomości. Ziemska podświadomość szuka winnych, zbiegów okoliczności, złośliwości, pecha, niesprawiedliwości społecznej. Wszędzie znajduje przyczynę tej sytuacji. Wszędzie na zewnątrz. Nasza duchowa świadomość namawia nas do tego, abyśmy przyjrzeli się tej sytuacji przez pryzmat samych siebie, a dokładnie jaki błąd popełniam, że spotyka mnie taka sytuacja. Gdzie popełniłem błąd i co mam w sobie zmienić, żeby ten błąd więcej mi się nie przytrafił, żebym tego błędu więcej nie popełnił, żebym więcej nie znalazł się w podobnej sytuacji. I tak jak, kochani, kiedyś wielokroć wam mówiłem, że ja nie jestem w stanie wam pomóc i też twierdzę, że nikt tak naprawdę nie jest w stanie dobrze pomóc drugiemu człowiekowi, ponieważ nikt za nas nie dokona zmian w samym sobie.
Nikt tych zmian nie dokona. Albo my ich dokonamy, albo się nie wydarzą. Tak teraz dopowiem w kontekście tego, co powiedziałem przed chwilą, że w sumie możemy pomóc drugiemu człowiekowi. Oprócz wskazania mu celu, możemy mu pomóc zrozumieć sens danego doświadczenia. Ponieważ grono ludzi szukających pomocy w sferze duchowej szuka tak naprawdę rozwiązania swoich problemów. To jest to, z czym ja się nie do końca zgadzam, z czym się w zasadzie nigdy nie zgadzałem. Przyjdź do mnie, a ja ci powiem, co masz zrobić, żeby pozbyć się swoich problemów.Tak działa 90% branży duchowej. Przyjdź do mnie, ja ci pomogę rozwiązać twoje problemy życiowe metodami duchowymi. Zrobimy taki obrzęd, pogramy na bębenkach, pomodlimy się. Ja ci powiem, jak snuć właściwe afirmacje.
Zrobimy całe mnóstwo różnych rzeczy. Będziemy medytować wspólnie. Ja cię nauczę medytować. Nauczę cię całego mnóstwa rzeczy. Nauczę cię wybaczać. Nauczę cię się modlić. Przyjdź do mnie, ja ci pomogę. I okej, to ma sens. Tylko ważniejsze jest to, w momencie, kiedy coś dzieje się w naszym życiu, ważniejsze jest zrozumienie tego, dlaczego ta sytuacja się w naszym życiu wydarzyła. Co spowodowało, że po raz kolejny pakuję się w toksyczny związek?
Że znowu dałem, dałam się wykorzystać. Że znowu zrobiłem, zrobiłam coś, co nie daje mi radości. Zrobiłam, zrobiłem coś, co obróciło się przeciwko mnie. Zrobiłam, zrobiłem coś dla innych, nie myśląc o sobie. Jest całe mnóstwo doświadczeń. Znowu straciłem pracę. Znowu mój partner, partnerka mnie oszukali. Znowu ktoś mnie wykorzystał. I te powtarzające się historie my jako ludzie interpretujemy na podstawie swojej świadomości w sposób różnoraki. Nie nadaję się do tego.
Nie zasługuję. Nie potrafię. Są też ziemskie, ale za to duchowe tłumaczenia. Bo mam podczepy. Bo jakieś obce cywilizacje zasysają ze mnie energię. Bo jest jakiś spisek, któremu zależy na tym, żebym ja tak właśnie funkcjonował. To są w dalszym ciągu nasze ziemskie interpretacje. Owszem, argumenty mogą być kosmiczne, mogą być duchowe, mogą być religijne, mogą być społeczne, mogą być przeróżne, ale w dalszym ciągu jest to interpretacja tego doświadczenia z poziomu naszej ziemskiej świadomości. Nasza duchowa świadomość mówi: zastanów się, jaki jest sens tego doświadczenia, zwłaszcza jeżeli ono pojawia się po raz kolejny. I tu jest prawda.
Ludzie często nie są w stanie, nie potrafią zinterpretować z poziomu duchowego. Nie z poziomu ludzkiej świadomości, z poziomu duchowej świadomości tego, co ich w życiu spotyka. I tu faktycznie, jeżeli ktoś ma więcej tej świadomości duchowej, to może pomóc drugiemu człowiekowi zrozumieć sens tego doświadczenia. Po to, żeby dany człowiek mógł dokonać zmiany w swoim postępowaniu. Aby wiedział, o co ma się modlić. Aby wiedział, co ma afirmować. Nie afirmować stracenia podczepów. Nie afirmować, jak te podczepy się odłączają palone ogniem piekielnym albo ogniem miłości. Bo wiele widziałem wpisów: czy ktoś zna metodę skuteczną? Bo się uwolniłem, uwolniłam i za chwilę znowu się pojawiły.
Czy ktoś zna metodę? Bo kolejny związek, kolejny partner mnie oszukał. I tam się pojawia całe mnóstwo filmów, książek, pozycji, warsztatów, jakichś innych rad. Pokochaj samego siebie, uwierz w siebie i tak dalej. Tak, bardzo mądre rady. Tylko skoro ktoś pisze, że po raz kolejny, mimo że usunął jakieś tam podczepy, to one się znowu pojawiły, to chyba ta metoda nie jest skuteczna na tyle, żeby rozwiązać problem docelowo, skutecznie, na zawsze. Rozwiązuje na chwilę. Ceremoniał wywołujący opady deszczu powoduje opady deszczu, natomiast nie reguluje pogody na następne 300 lat, tylko powoduje opady deszczu. Ceremoniał odłączenia podczepów nie eliminuje przyczyny, dlaczego pozwoliliśmy się komuś do nas podczepić. Natomiast likwiduje na chwilę skutek.
Wypalamy ogniem piekielnym albo ogniem miłości złe istotki. One sobie idą. Jest chwila spokoju, zanim się rany zabliźnią i za chwilę. Oczywiście ja odnośnie tych podczepów, to tak się podczepiłem pod ten temat, bo to też takie jest trochę straszenie ludzi, ale to na inną okazję. Ale za chwilę znowu się pojawia coś. I tak dookoła, aż się zmęczymy. Aż się poddamy. Aż stwierdzimy, że te wszystkie duchowe metody nie działają. Albo będziemy te obrzędy wykonywać przez resztę swojego życia. Kiedyś był taki stand-uper.
Znaczy jest dalej. À propos ostatniej audycjiOpowiadał o tabletkach. Jak firmy farmaceutyczne prześcigają się z produkowaniem przeróżnych środków, na przykład przeciwbólowych. Na dzień, na noc, na poranek, na ucho, na oko, na ząb, na wrzoda i że to wszystko takie jest, że tutaj tak pięć centymetrów od łokcia mnie boli, to wezmę sobie proszek pięć centymetrów od łokcia. I doszedł do takiego wniosku, że w pewnym momencie zaczną produkować tabletki Apap Nic Mnie Nie Boli, ponieważ już będziemy tak przyzwyczajeni do łykania tych tabletek, że na nic nie boli też będzie tabletka. I to trochę jest z takim uzależnieniem od różnego rodzaju technik. W momencie, kiedy nie rozumiemy sensu doświadczenia, przez które przechodzimy. I powtórzę, tutaj tak. Tutaj można pomóc drugiemu człowiekowi na poziomie mentalnym. Spróbować dotrzeć do przyczyny powstania danej sytuacji.
Oczywiście każdy człowiek może zrobić to samodzielnie, ponieważ jeżeli ktoś do mnie zwraca się z taką prośbą, z taką potrzebą, to ja staram się rozmawiać z nim z poziomu jego duszy. Czyli mniej więcej tak, jak przemówiłaby do niego jego dusza, gdyby ten człowiek dał jej powiedzieć. Z tym że dusza jest w dużo lepszej sytuacji, ponieważ ona zna przyczynę. Ponieważ jest cały czas z nami, rejestruje wszystko to, co robimy, nawet jakie podejmujemy decyzje, jak reagujemy. Ona to wszystko rejestruje. Człowiek z zewnątrz tych informacji nie ma, więc ta pomoc jest zdecydowanie trudniejsza, ale może być pomocą. W tej kwestii można pomóc drugiemu człowiekowi. I można pomóc drugiemu człowiekowi jeszcze w jeden sposób, pokazując mu cel. To, co ja twierdzę w zasadzie od zawsze, że rozwój człowieka i dokonywanie zmian w życiu powinien, aby być skuteczny, rozwijać się dwutorowo, na dwóch płaszczyznach. Toczyć na dwóch płaszczyznach.
Jedna płaszczyzna to jest rozumienie sensu danego doświadczenia. Celu, sensu i w ogóle przyczyny, z jakiego powodu do tego doświadczenia doszło. Dlaczego coś takiego w naszym życiu się wydarzyło. I to jest ta sfera duchowa, ponieważ tylko w sferze duchowej świadomości dostaniemy prawdziwą odpowiedź, jaki jest sens, powód i cel doświadczenia, przez które przechodzimy. I to jest rozwój świadomości. Natomiast następnym etapem, który może skutecznie nas przestrzec, zabezpieczyć, uchronić przed przeżywaniem po raz kolejny tego doświadczenia, to jest zmiana, czyli transformacja swoich wzorców podświadomości. Kompletny rozwój i zmiany w życiu człowieka powinny się odbywać na dwóch płaszczyznach. Na rozwijaniu świadomości duchowej, na rozumieniu przez pryzmat miłości, prawdy, sprawiedliwości, uczciwości, radości, szczęścia, empatii, doświadczeń, przez które przechodzimy i eliminowanie przyczyn tych doświadczeń ze swojej podświadomości. Ponieważ do danych konkretnych doświadczeń, które przeżywamy w naszym życiu, pcha nas nasza podświadomość. To nasza podświadomość jest odpowiedzialna za nasze doświadczenia.
Więc jeżeli coś w naszym życiu się dzieje, to w 99% jest to wynik wzorców, które posiadamy w naszej podświadomości. Zaraz powiem o 1%. Natomiast to wydarzenie zinterpretowane i zrozumiane przez pryzmat duchowej świadomości, przez pryzmat duszy, pozwala nam ustalić, co w naszej podświadomości mamy zmienić. To jest takie kółeczko i to jest kompletna metoda na dokonywanie zmian w swoim życiu. Do momentu, kochani, dopóki nie zrozumiecie tak naprawdę, co was pchnęło do danego doświadczenia, to też nie do końca wiecie, co z tej podświadomości należy usunąć. Owszem, jest metoda, która nie wymaga zrozumienia sensu doświadczenia. Zaraz o niej opowiem tak na koniec, bo widzę, że się zbliżamy do 21:00. Natomiast wspomnę jeszcze o tym 1%. Tak. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach jest dużo osób, których doświadczenia życiowe nie wynikają z ich podświadomości.
Do takich osób zaliczam się ja. Są doświadczenia, na które świadomie się-Świadomie z punktu widzenia duchowego piszemy. Choroba i życie mojego synka było właśnie taką sytuacją, która nie wynikała z mojej podświadomości. Całe mnóstwo innych doświadczeń tak, natomiast to jedno doświadczenie, w zasadzie najważniejsze doświadczenie w moim życiu. Doświadczenie, dzięki któremu dzisiaj z wami jestem i z wami rozmawiam, nie wynikało z działania mojej podświadomości. I takich ludzi jest sporo, więc to jest ten 1%, kiedy przyczyną naszego doświadczenia nie są wzorce zapisane w naszej podświadomości. Aczkolwiek gdyby nie moja podświadomość, najprawdopodobniej nie byłbym ze swoją żoną, a to doświadczenie związane z chorobą naszego synka było doświadczeniem dla nas obojga. Różnym, ale ważnym dla nas obojga. Dla każdego z nas miało właściwe znaczenie. Więc być może gdybyśmy się nie pobrali i nie mieli wspólnego dziecka, być może to doświadczenie by nie zaistniało, a być może pojawiłoby się tylko w życiu jej bądź moim.
Ewentualnie pojawiłyby się dwie takie istotki jak mój Marcinek i w jej życiu i w moim. Nie chcę wchodzić w jakieś dywagacje, to nie ma w tej chwili najmniejszego znaczenia. Natomiast są takie sytuacje, takie doświadczenia, które są wpisane bez wątpienia, bez żadnych wątpliwości, bez żadnych reklamacji w życie danego człowieka. Ale to też dobrze jest wiedzieć, jaki jest sens tego. Bo nawet przez takie doświadczenia łatwiej jest człowiekowi przejść, jeżeli wie, po co one się wydarzyły, czego mają go nauczyć i co mają w jego postępowaniu i zachowaniu zmienić. Kochani, powiedziałem, że powiem wam na koniec, jaki jest sposób, aby nie musieć dokonywać pojedynczych zmian w swojej podświadomości. Bo tak jak powiedziałem, nasza podświadomość pcha nas w kierunku jakiegoś doświadczenia. To doświadczenie się pojawia. Na przykład strata pracy, ciągła strata pracy, złe relacje z ludźmi, złe relacje z rodziną, niemożliwość stworzenia związku. Ciągłe upokarzania, ciągłe wykorzystywania nas przez inne osoby.
Nasza nadmierna chęć dawania ludziom wszystkiego, nie patrząc na siebie. Niedostrzeganie pozytywnych aspektów, na przykład w otaczającym nas świecie. Ciągłe narzekanie, które jest przyczynkiem złego samopoczucia, braku energii i kolejnych nieszczęśliwych tak zwanych wydarzeń. Tych doświadczeń w naszym życiu jest całe mnóstwo i za te doświadczenia jest odpowiedzialna nasza podświadomość. I mamy to doświadczenie. Przykład podawałem. I teraz kwestia jest, z jakiego poziomu to doświadczenie interpretujemy. Jeżeli interpretujemy je z poziomu ziemskiego, to kółeczko się kręci dalej. Jest następne doświadczenie, następne doświadczenie, następne doświadczenie. Jeżeli szukamy przyczyny na zewnątrz.
Jeżeli analizujemy to doświadczenie z poziomu duchowego, czyli rozumiemy, że coś w nas, w naszym zachowaniu, w naszym postępowaniu, w naszych emocjach jest takiego, co powoduje takie doświadczenia w naszym życiu. Godzimy, co to jest i zmieniamy to w naszej podświadomości. To kółeczko się zamyka i doświadczenie to z naszego życia odchodzi. Pojawi się następne, ale to z naszego życia odchodzi. Więc jest metoda, która kończy te procesy. Ja mówiłem o niej. Wszelkie procesy karmiczne kończy nauczenie się przez nas życia według zasad czy według norm, czy według wzorców prawdy, miłości, szczęścia, radości, sprawiedliwości, uczciwości. To kończy. Natomiast wiem, że dużo trudniej jest zmienić gwałtownie całą swoją podświadomość i przepełnić ją, wypełnić, uzupełnić ją wzorcami tymi samymi, które są w naszej duchowej świadomości. Więc takie drobne historie, drobne wydarzenia w naszym życiu, nauczenie się reagowania na takie drobne wydarzenia w naszym życiu są świetnym treningiem, zanim weźmiemy się tak naprawdę za bary z naszą podświadomością.
Natomiast żeby wam troszeczkę, kochani, uprościć, ułatwićspowodować, że ten cały proces może nie będzie dla was tak bardzo przerażający. Bo gdybym powiedział, że jedynym warunkiem zakończenia wszelkich procesów karmicznych jest miłość bezwarunkowa, to 99% ludzi się poddaje na starcie. Ponieważ nikt z nas nie ma ochoty na miłość bezwarunkową. Ponieważ sobie to utożsamiamy z czymś takim jak nadstawienie drugiego policzka, kiedy pierwszy nam ktoś przyłoży. Tak sobie bardzo często ludzie utożsamiają miłość bezwarunkową. Mam kochać wszystkich bez względu na to, czy po mnie skaczą, depczą, opluwają i tak dalej. Mam po prostu chodzić i się uśmiechać, jakbym był na haju, bez względu na to, co ludzie wobec mnie robią. Więc 99% tak interpretuje miłość bezwarunkową i 99% ludzi się podda. Więc powiem wam, jak ta miłość bez wielkich fajerwerków powinna wyglądać, żeby spełniała warunki terapeutyczne. Żeby spełniała warunki zmiany naszego życia.
Żeby spełniała warunki dokonania zmian w naszym życiu. Kochani, miłość to jest bardzo prosty proces. Pod koniec poprzedniej audycji w tej części oficjalnej mówiłem wam, jak moja dusza mówiła: dobry człowiek tak nie postępuje. Miłość postrzegana jako cieszę się z obecności drugiego człowieka. Kocham drugiego człowieka, ponieważ jest taki troskliwy, czuły, zajmuje się mną, uśmiecha, rozumie, wspiera, daje mi mnóstwo ciepła, jest wyrozumiały, spokojny, przystojny, wesoły. W jego obecności napełniam się radością, optymizmem. Kocham człowieka za to, jaki jest, za to, co od niego dostaję. Więc w zamian ja daję mu troskę, zainteresowanie, czas, opiekę. Daję mu rady, podpowiadam, pomagam. Miłość staje się wzajemnym braniem i dawaniem.
I my się w tym wszystkim zaczynamy gubić. Gubić i też troszeczkę w pewnym momencie licytować. Kto komu ile dał. Czy ten dał więcej, czy ten dał mniej. Na początku dawał, później przestał dawać. Kiedyś dawał więcej, teraz daje mniej. To ja też będę dawać mniej. Skoro tu zaczął dawać mniej, to niech tutaj da więcej. Skoro przestał się mną interesować, to niech da więcej pieniędzy. Skoro przestała gotować, to niech da mi więcej seksu.
Zaczyna się handel. To jest miłość. Kochamy ludzi za to, kim są, jacy są i co nam dają. I też my poprzez swoje postępowanie staramy się na tę miłość drugiej osoby zasłużyć. Im bardziej człowiek świadomy, tym bardziej chce dać przynajmniej tyle, ile sam dostaje. I w tym momencie, w zasadzie to już na samym początku takiej miłości, ta miłość jest skazana na przegraną. Jeżeli na jej miejsce nie przyjdzie zaufanie, szacunek, wygoda, przyzwyczajenie, to taka miłość w takiej formie nie ma prawa przetrwać. Gdybyśmy spróbowali popatrzeć na miłość jako radość z tego, czym nasz partner się cieszy. I gdyby nasz partner nauczył się cieszyć tym, co cieszy nas. Wyobraźcie sobie taką sytuację.
Nikt nic od nikogo nie potrzebuje. Nikt nic nikomu nie daje. Tylko cieszymy się z czyichś osiągnięć, z czyjejś radości, z czyjegoś szczęścia, z czyjegoś zadowolenia, z czyjegoś sukcesu. A ktoś cieszy się z tego samego w naszym wykonaniu. Popatrzcie kochani na dzieci. W normalnych warunkach, w normalnych rodzinach ludzie, rodzice cieszą się z postępów, sukcesów i zmian, jakie dziecko w swoim życiu dokonuje. Dziecko nic nam nie daje oprócz kłopotów, nieprzespanych nocy, ciągłego tłumaczenia, użerania się i robienia całego mnóstwa różnych rzeczy. Wożenia do szkoły, do przedszkola, kupowania ciuchów, zarabiania więcej pieniędzy, organizowania wakacji, kinderbalów i tak dalej. I z każdym rokiem dziecko jest starsze, te wymagania są większe. Dziecko z punktu widzenia miłości jest pasożytem.
Dzieci nie słuchać. I proszę rodzicom też nie mówić, że Sławek coś takiego powiedział. Żartuję. Ja swoim dzieciom zawsze mówiłem i mówię: moje drogie dzieci. Słowo „drogie”, słowo klucz. Oczywiście żartuję w tej chwili. Natomiast my te dzieci kochamy. Nie kochamy za coś, tylko kochamy mimo wszystko. Mimo tych wszystkich stresów, problemów.różnego rodzaju zawirowań, przeróżnych sytuacji, które ze sobą dzieci niosą. My te dzieci kochamy nie za coś, tylko mimo wszystko.
Przynajmniej mówię o większości rodziców normalnych, mądrych, świadomych. Nie karzemy dzieci za to, że są inne, niż my byśmy chcieli. Tak jak Bóg czy nasza dusza nie karze nas za to, że postępujemy inaczej, niż ona by chciała, niż ona nam mówi, niż ona nam podpowiada. To my sami się karzemy, natomiast nie nasza dusza, ponieważ miłość do dzieci jest właśnie taka jak miłość duszy do nas. Jeżeli tak spojrzymy na miłość i takiej miłości nauczymy się do siebie i do innych ludzi. Problem z dochodzeniem, tylko że to wywraca naszą podświadomość do góry nogami. To torpeduje naszą podświadomość, to zmienia naszą podświadomość w sposób zasadniczy, ale jednocześnie eliminuje to koło, w którym musimy zrozumieć sens danego doświadczenia. Wtedy nie musimy rozumieć sensu doświadczenia. Wiemy jedną rzecz, że w tym doświadczeniu zbrakło miłości. Nie handlarskiej miłości, tylko miłości rodzica do dziecka i miłości duszy do nas.
I na koniec, kochani. Wiele razy mówiłem o tym, że dusza niesie ze sobą wzorce prawdy i miłości. Wiem, że to dla niektórych patetycznie zabrzmi i tak dziwnie. Natomiast popatrzcie na to logicznie. To, co powiedziałem w dzisiejszej audycji. Zrozumienie sensu danego doświadczenia, które się pojawia w naszym życiu, ale nie przez pryzmat naszej ludzkiej świadomości, tylko przez pryzmat duchowej świadomości, czyli prawdy. To jest pierwszy ważny czynnik. A drugi ten duchowy, to jest też duchowy. Zmiana swojej podświadomości, zmiana wzorca w podświadomości i zastąpienie tego wzorca nie tym, co było do tej pory. Zastępujemy miłością.
Miłość i prawda, a raczej prawda i miłość są tak naprawdę aspektami najważniejszymi w dokonywaniu zmian w swoim życiu i nauczeniu się cieszenia tym życiem. Kochani, tak naprawdę to, co my mamy zrobić, to nauczyć się cieszyć życiem. Ale o tym najprawdopodobniej w następnej audycji, chyba że pojawi się jakiś inny, ciekawszy temat. Natomiast na tę chwilę, kończąc znowu tą przydługą moją pogawędkę. Radości z życia, radości z prostych sytuacji. Radości z przewróconego krzesła przez nasze dziecko. Radości ze zbitego talerzyka. Radości z nabitego siniaka. Radości z głupiego pytania po raz 34: a dlaczego? Radości z możliwości życia i radości z możliwości przebywania między ludźmi.
Radości z doświadczania i radości ze zrozumienia tych doświadczeń. Z radości z prostych chwil, z prostych rzeczy, z prostych sytuacji, z prostych relacji, z prostych emocji. Gdybym miał moc sprawczą, to z pewnością, aby te życzenia się spełniły, z pewnością tej mocy sprawczej bym wam użył. A póki co weźcie tą moc sprawczą w swoje ręce, w swoje głowy, w swoje serca i niech jak najwięcej tej radości, nie tylko przez najbliższy tydzień, ale w całym waszym życiu, kochani. Niech się tego jak najwięcej pojawia. Ponieważ ja już znam kawałek, który poleci w przerwie, to z wielką przyjemnością w swoim imieniu mogę was zaprosić, a za chwilę zaprosi was też, kochani, z pewnością pan Marek.
[59:33] - Można powiedzieć, że ten kawałek to będzie takie zaproszenie do letniego spaceru, ciepłego letniego spaceru po lesie, bo takie właśnie klimaty dzisiaj wejdziemy w naszym przerywniku muzycznym. Zagra nam tym razem twórca podpisujący się jako Nathoz. Utwór zatytułowany „Wings of a Bird” trwa jakieś sześć minut bez paru sekund i za sześć minut bez paru sekund powracamy do audycji „Świat Oczami Duszy”. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. I będziemy także czekać na wasze telefony. Jak najbardziej. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Ta nieprawdopodobnie nastrojowa, relaksująca nuta, która przed chwilą wybrzmiała na antenie Radia Paranormalium, to utwór zatytułowany „Wings of a Bird”, czyli skrzydła ptaka autorstwa kompozytora, który podpisał się jako Naytus. Wracamy w Radio Paranormalium do audycji Świat Oczami Duszy, do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatu i się do nich odnosił.
Będziemy także odbierać wasze telefony, jeśli jakieś będą. Liczymy na to, że będą. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można już teraz dzwonić. Można także cały czas do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTubeMożna nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium. A jeżeli ktoś woli, to może także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:07:28] - Dobrze, dziękuję panie Marku. Kochani, jakby ktoś miał ochotę, potrzebę zadzwonić, to jak zwykle zapraszam. Im szybciej, tym lepiej, ponieważ przeleciałem kilka tych komentarzy. Niektóre pewnie będę chciał dzisiaj pominąć, ale po co odkładać na później to, co można zrobić zaraz? A ja zaczynam od tej miłej części, czyli od przywitań. Mothman, Sabina23, Łukasz, Equilibrium tutaj witają wszystkich serdecznie. Max Benson napisał dużymi literami: „Baczność!” Super. Krasnal: „Cześć, w końcu trafiłem na początek programu na żywo. Pozdrawiam.” Maciej pisze taką rzecz: „Sądzę, że najlepszą emanacją duszy jest empatia.” A ja się z tym nie zgodzę. Najlepszą emanacją duszy jest prawda i miłość.
Empatia jest tylko wynikową. I powiem brutalnie: empatia jest okresem przejściowym. O tym też mówiłem. Nauczenie się empatii jest owszem ważnym elementem w naszym rozwoju, natomiast nie jest najważniejsze. Bo tak naprawdę, jeżeli kochani nauczycie się nie krzywdzić samych siebie, to nie będziecie mieli potrzeby krzywdzić kogokolwiek innego. Zrozumienie drugiego człowieka czy wczucie się w jego rolę nie będzie miało już żadnego znaczenia. Owszem, jest to etap przejściowy, natomiast nie jest najlepszą emanacją duszy. Maciej pisze też, że różne świadomości mogą być też świadectwem bytów, jakie przeżyliśmy w innych wcieleniach. Co to znaczy byty w innych wcieleniach? Nie rozumiem.
Amelia pyta tak: „Intuicja. Głos duszy?” Tak, zdecydowanie tak. Początki naszego kontaktu z duszą to jest właśnie rozwijająca się intuicja. I warto jest na to zwrócić uwagę, ponieważ to jest nasz najlepszy doradca. Mietek pisze tak: „A mi się wydaje, że to nie takie proste przypisać jakiekolwiek słowo do pojęcia dusza.” Ponieważ mi się wydaje to proste, dlatego to słowo przypisałem. Natomiast rozumiem, Mietku, twoje dylematy. Arkadiusz Jandelewski pisze: „Mamy trzy świadomości: nadświadomość, świadomość i podświadomość.” Okej, tu jest tylko i wyłącznie kwestia nazewnictwa, moim skromnym zdaniem, ponieważ to, co ty, drogi przyjacielu, nazywasz nadświadomością, ja nazywam świadomością duchową. Świadomość to jest nasza świadomość ziemska, a podświadomość to jest po prostu podświadomość. Elżbieta pisze tak: „Moja dusza mnie ostrzega.” Super. I bardzo pielęgnuj, kochana, tę relację.
Przeczytam to, aczkolwiek miałem tego nie czytać. Maciej pisze: „Moralność to pojęcie niewymierne. Kierując się moralnością można dokonać wobec osoby cierpiącej eutanazji.” Drogi Macieju, jeżeli kochani chcecie, to ja mogę jedną audycję poświęcić na to, żeby pobawić się z wami w analizę profilów osobowościowych osób, które piszą na czacie. Bo tak. Jak wam mam to powiedzieć po raz kolejny? Możemy oczywiście dyskutować na poziomie słów, natomiast rozmowa na poziomie słów wyrwanych gdzieś z kontekstu całej audycji, dla mnie to w ogóle nie ma najmniejszego sensu taka rozmowa. Klaudia pisze: „Panie Sławku, proszę się nie martwić. Robi pan super dzieło. Są osoby, które słuchają. Każdy musi sam odrobić lekcję.
Pan tylko przekazuje to, co już wie, co już przerobił i proszę to robić dalej.” Droga Klaudio, dziękuję ci za miłe słowa i tak mam zamiar robić. Natomiast powodów do zmartwień nie chcę sobie dodawać. Stąd mój apel przed audycją dzisiejszą. Amelia pisze: „Myślał ktoś o dekalogu? Ja tak. Wystarczy żyć zgodnie z jego wytycznymi i niby jest okej, ale małe ale. Rozmyślając doszłam do wniosku, że każdy punkt jednak złamałam troszkę bardziej.” Co do dekalogu w dużej mierze się zgadzam, przynajmniej w tej formie pierwotnej. I też dawno temu mówiłem, że prawda ludziom została objawiona już dawno. Jak należy żyć, jak należy postępować, jakim człowiekiem mamy być. Natomiast my musieliśmy do tego dojrzeć.
Gdybyśmy nie łamali pewnych rzeczy, to być może tutaj byśmy nie byli, a może bylibyśmy też w innej roli.Mietek pisze: „Wszystko się wali, kiedy patrzymy indywidualnie. Każdy ma swoją drogę i każdy przeżyje ją po swojemu, czy tego chce, czy nie. A czy zrozumie tą drogę to już inna sprawa”. Jakby już o tym mówiłem. Bema pisze: „Teraz nie trzeba nigdzie chodzić. SMS-owo załatwiają wezwy karmiczne, egzorcyzmy, klątwy. Przez internet każdy jest magiem”. Amelia pisze: „Czarna noc przemija. Siła jest w słowie, odruchu serca. Ogromna radość zaistnienia i straszny ból utraty.
To takie ludzkie”. Jest ludzkie, ponieważ żyjemy na ziemi. Tak więc jakież ono ma być? I między tymi, że tak powiem, boskimi, duchowymi aspektami a tymi ludzkimi toczy się tutaj nieustanna walka wewnątrz każdego człowieka. Mietek pisze: „Kurczę, to moja czwarta audycja, ale panie Sławku, myślałem, że jest to już na tym etapie, że to raczej oczywiste, że czyniąc dobro nie oczekujemy nic. Po prostu to robimy, bo to naturalne i proste”. Drogi Mietku, twoja czwarta, moja 146. Więc mam nadzieję, że przynajmniej ty zrozumiesz moje zniechęcenie czy czasami irytację, kiedy po raz kolejny na skutek pytań czyichś zostaję w pewien sposób zmuszony do poruszenia tego samego tematu, który już poruszałem na przykład 30 razy. Ewa pisze: „Ale nie jest to powszechne. Prawda jest prosta”.
Mietek pisze: „Nie potrzebuję wyjaśnień”. To w zasadzie sens moich audycji przestał istnieć. Skoro nie potrzebuje wyjaśnień, to po co o tym gadać? Klaudia pisze: „Panie Sławku, dziękuję za książkę. Jest świetna, bardzo fajnie się ją czyta. Trzeba tylko było troszkę popracować, pomyśleć i nie myśleć i pooddychać. Ale o to chodzi. O pracę nad sobą. Polecam każdemu chcącemu”. Super, dziękuję ci bardzo Klaudio.
Tak dawno już nie reklamowałem swojej książki. Jack ostatnio za mnie to robi bardzo skutecznie. Dziękuję mu przy okazji, gdyby nas słuchał. Cieszę się Klaudia z twojej opinii, bo taka właśnie miała ta książka być. Cieszę się, że się udało, żeby się ją fajnie czytało, żeby była w miarę lekka, trochę żartobliwa, ale też żeby troszeczkę zmuszała do pomyślenia i niemyślenia. Cieszę się, że pooddychałaś. Także super. Ja też polecam. Dziękuję ci Klaudio i też polecam swoją książkę w wersji papierowej bądź w wersji z głosem pana Marka, o czym z pewnością wszyscy już, mam nadzieję, wiecie. Mata Hari witajcie!
Andrzej D.: „80% nas jest tu właśnie przez swoje doświadczenia życiowe. Te w cudzysłowie niezaplanowane”. Tak, może nawet więcej niż 80%. Nie będę się tutaj w statystyki mocno zagłębiał, bo też nie jest to łatwe do zweryfikowania. Natomiast właśnie po to o tym dzisiaj powiedziałem, żeby tych niezaplanowanych — to jeszcze jak cię mogę — ale tych niezaplanowanych, powtarzających się doświadczeń, kochani, w waszym życiu było jak najmniej. Mietek pisze: „Prawda wypływa z ciebie. Nie zastanawiasz się nad nią. To kłamstwo potrzebuje energii. Musisz pamiętać, że skłamałeś. Być czujny cały czas”.
Mietku, nie wiem, w jakim ty się gronie obracasz i czy to jest twoje przemyślenie i twoje doświadczenie, czy to jest tylko jakiś fajny cytat z jakiejś tam książki albo z jakiejś tablicy na Facebooku. Natomiast każdy człowiek ma swoją prawdę. I teraz, jeżeli będziemy rozmawiali o tej prawdzie subiektywnej, to nie wiem, do czego to jest. Bo ludzie się kłócą między sobą i dyskutują, ponieważ każdy, a przynajmniej gros ludzi widzi tą samą sytuację w różny sposób. Tak działa nasza ludzka świadomość. O tym dzisiaj mówiłem, więc nie rozumiem tego wpisu. Ala ma: „Dobry wieczór”. Prezes witajcie serdecznie. „Znowu mam obsuwę, ale przynajmniej raz na żywo będę”. Tutaj pan Marek z pewnością przeczytał w post od Sabiny, ale ci, którzy nie przeczytali, to przeczytam.
„Oj panie Marku, ależ pan dopieszcza tą muzą mą duszę”. I jeszcze Quintini się pojawił na dobry wieczór i to by było, kochani, na tyle. Powiem tak, to nie był jeszcze taki idealny-
[01:18:25] - Widzę, że tutaj jeszcze jakiś komentarz przyszedł, ale drogą SMS-ową, więc parę sekund mi zajmie wejście i skopiowanie tego ze smartfona. Ale chyba to jest coś dotyczącego audycji. Zaraz zobaczę.
[01:18:41] - Dobrze. A ja spróbuję w takim razie kochani jeszcze raz wysłać apel wetter. Jeżeli ktoś ma ochotę zadzwonić dzisiaj to dzwońcie, bo będziemy tą audycję z tego co widzę na dzień dzisiejszy kończyć. Mówię to, może nie był taki jeszcze idealny czat, ale mam nadzieję, że dopracujemy się takich wzajemnych, że tak powiem-Zdrowych relacji, jeżeli chodzi o wymianę informacji. Kochani, jeszcze raz powtórzę: jestem z wami tutaj, żeby się dzielić tym, co wiem, tym, co zrozumiałem, co przemyślałem, czego doświadczyłem, co mi się udało zrobić i też tym, czego jeszcze mi się nie udało zrobić. Temu chciałbym poświęcić swój czas i jak najlepiej go wykorzystać dla was i dla siebie. Więc jeżeli macie jakieś pytania, to bardzo proszę, zadawajcie je na czacie, żebym mógł na nie odpowiedzieć. Jeżeli będę wiedział. Przypomnę jeszcze raz: nie piszcie o ludziach, nie piszcie o sytuacjach, nie piszcie sloganów. Jeżeli już, to piszcie o swoich doświadczeniach.
Stawiajcie siebie w osobie pierwszej. Tak jak napisał prezes. Witam serdecznie, znowu mam obsuwę, ale przynajmniej jestem na żywo. Nie piszcie o innych ludziach. Poczekam jeszcze na SMS-a.
[01:20:29] - To jest SMS odnoszący się do innej sprawy. Zobaczę jeszcze, czy na czacie jakieś komentarze się pojawiają. Coś tu się jeszcze pojawia, ale mniej w temacie audycji. Bardziej takie żale, że audycja już się dzisiaj kończy. Powolutku.
[01:20:49] - Wszystko ma swój początek, wszystko ma swój koniec. A jak kończyć? Dopiero przyszedłem.
[01:20:57] - Prezes może się załapie na zapis, bo już pierwszą część audycji mam obrobioną. Teraz jeszcze obrobić drugą i ją zrenderować i wrzucić na YouTube'a. Myślę, że przed północą mi się uda.
[01:21:10] - A że będzie krócej, więc łatwiej będzie ją jutro odsłuchać. Kochani, przykro mi. Nie przykro. Tak po prostu jest, że czasami te audycje są dłuższe, czasami są krótsze. Moim zdaniem najważniejsze, żeby one były treściwe i coś wnoszące do życia. Przede wszystkim o to chodzi. Przynajmniej takie jest moje założenie, bo gdybym chciał sobie z wami podyskutować, porozmawiać, to z pewnością w innych okolicznościach. Zresztą ja takie rozmowy lubię wtedy, kiedy są emocje, kiedy się te emocje da czuć, czyli w rozmowach najlepiej na żywo. Nawet telefonicznych jest zupełnie inaczej. Już nawet w tych online'owych za pomocą kamerek, kiedy ludzie się nawzajem widzą, jest zupełnie co innego.
Dla mnie takie przerzucanie się SMS-ami czy takimi informacjami chatowymi w dużej mierze nie jest.
[01:22:28] - SMS dotyczył rejestracji jakiegoś zjawiska, bo tutaj też odbieram bardzo wiele relacji, które potem pojawiają się w audycji „Mówią Świadkowie” dosyć sporadycznie się ukazującej. To jest taki telefon do ogólnych kontaktów Radia Paranormalium. Podczas audycji odbieramy oczywiście telefony odnoszące się do audycji, ale pisać można na tego SMS-a wszystkie sprawy, jakie Radio Paranormalium porusza.
[01:23:02] - Okej, to już techniczna uwaga pana Marka. Ja się w to wtrącał nie będę, bo nie mam w tej kwestii ani wiedzy, ani nie chcę nikomu wchodzić w kompetencje. Kochani, dobrze, bo tutaj jeszcze coś się toczy. Widzę dyskusję pomiędzy słuchaczami. Ja powiedziałem, tych dyskusji słuchaczom pozostałym udostępniał nie będę. Kończmy w takim razie na dzisiaj. Mam nadzieję, że znowu się pojawi jakiś fajny komentarz, że ktoś gdzieś coś, jakiegoś puzzelka sobie do swojej układanki wrzucił. Natomiast pamiętajcie kochani, nieważne co się wie. Ważne, jakim człowiekiem się jest. Jeżeli spotykamy się w audycjach o świadomości, a dla mnie słowo świadomość równa się świadomość duchowa równa się dusza, to myślmy w tych audycjach też o tym, do czego nasza dusza namawia, do czego przekonuje i do czego zachęca.
Też spróbujcie kochani na czas tych audycji wyłączyć ten mental, wyłączyć emocjonalność, a wykorzystać ten czas zwłaszcza na kontakt ze swoją własną duszą. Staram się taką atmosferę i takie sytuacje tworzyć, żeby było to możliwe. Więc polecam. Być może też nawiązując kontakt z samym sobą na tej płaszczyźnie duchowej, być może na wiele pytań znajdziecie sami odpowiedź. Jestem przekonany, że wiele dylematów, które w was się kotłują, przestaną w ogóle istnieć. A przede wszystkim, jeżeli nie od razu uda wam sięŻyć pełnią życia, pełnią szczęścia, pełnią radości, to przynajmniej uda się na początek uniknąć tego, co w życiu niefajne. A to już moim zdaniem jest krok w dobrym kierunku. I tego kochani wam życzę z całego serca. Jak zawsze dziękuję panu Markowi za opiekę i piękną muzykę. Za pracę, którą jeszcze dzisiaj w nocy włoży, żeby pozostali słuchacze mogli wysłuchać audycji.
A wy trzymajcie się cieplutko. Jak zawsze wszystkiego dobrego i do usłyszenia w lutym, czyli już za tydzień. Dobrej nocki. Trzymajcie się cieplutko. Pa pa.
[01:26:12] - A mówił te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Książka dostępna jest we wszystkich możliwych w czasach nam współczesnych formach, czyli w formie drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Może ktoś kiedyś wymyśli formę wdrukowywane bezpośrednio do mózgu na żądanie, bo takie technologie też się pojawiają. Na razie mamy te trzy wersje. „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. No i do polajkowania i śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. A dzisiaj już dziękujemy za uwagę. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień, w poniedziałek o 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium.
Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl