[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. W przedostatni poniedziałek stycznia roku 2022 w Radiu Paranormalium minęła przed chwilą godzina 20, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”, audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:44] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was kochani jak zawsze gorąco i serdecznie.
[00:49] - Zanim na dobre wystartujemy z audycją, oczywiście zanim oddam głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Będzie można dzwonić w drugiej części audycji, ale pisać można właściwie już teraz cały czas. Niektórzy piszą już od pół godziny na naszym czacie na YouTube. Można oczywiście już teraz, nawet trzeba zapisać sobie numery telefonów do nas. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 0008. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać cały czas na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium, do dołączenia, do której gorąco zachęcamy.
A jeżeli ktoś woli, to może także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, startujemy. Oddaję panu głos.
[02:21] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie. Powiem wam tak szczerze, że po ostatniej, może nawet nie po ostatniej audycji, ale rozważam taką opcję, którą kiedyś zanegowałem sam, mówiąc, że nie jestem kabareciarzem ani stand-uperem. Natomiast ostatnio mam taki pomysł, żeby jednak zostać takim duchowym stand-uperem, ponieważ to, z czym się spotykam w różnego rodzaju klimatach duchowych, coraz częściej napawa mnie takim przemyśleniem, że na poważnie to tego się ani skomentować, ani ogarnąć nie da. Więc może spróbować to w jakiejś innej formie przetrawić, ale jeszcze póki co tej decyzji nie podjąłem, więc dzisiejszą audycję postaram się poprowadzić w takim samym klimacie. A dlaczego mam takie przemyślenia, to powiem wam w drugiej części audycji. Natomiast na początek chciałem wrócić do tematu, który pojawił się w waszych komentarzach w poprzedniej audycji, a ja już go nie chciałem rozwijać ze względu na porę. Mieliśmy w zeszłym tygodniu dwa telefony. Audycja była dość długa, intensywna i obiecałem, że pociągnę ten temat w tej audycji. Co prawda on już był poruszany w audycjach wcześniejszych, natomiast rozumiem, że są z nami nowi słuchacze, którzy nie mieli okazji tego poruszyć.
Znaczy zapoznać się z tymi audycjami. A poza tym temat też jest dość ważny, więc z chęcią go przypomnę. Temat dotyczył naszej duszy i roli naszej duszy w naszym życiu, więc wydaje mi się, że faktycznie temat jest wart poruszenia albo nawet dla niektórych być może przypomnienia. A może pojawi się coś nowego. Kochani, jak to jest z tą duszą? Te dyskusje, kiedyś prowadziliśmy takie dyskusje, słuchacze się prześcigiwali, czy dusza jest wieczna, czy dusza jest nieśmiertelna, czy człowiek jest dla duszy, czy dusza jest dla człowieka. Te tematy myślę, że będą tematami dyskusji, rozmów i zastanawiań się jeszcze dość długo. Niestety, bo tak naprawdę to nas to nie powinno interesować. Z drugiej strony, bo to jest taka nasza natura ziemska, żeby to wszystko zrozumieć, jakoś ogarnąć ludzkim umysłem i to wtedy staje się nam bardziej nie wiem jakie. Natomiast te wszystkie próby zrozumienia Boga, źródła czy tych wszystkich mechanizmów cały czas widzę bardzo mocno na tapecie.
Im ludzie bardziej w ten temat wchodzą, tym bardziej widzę, że są zagubieni w tym wszystkim. I z tego powodu uważam, że pewne rzeczy można by było sobie odpuścić. Ale skoro jest zapotrzebowanie, to powiem wam, jakie jest moje zdanie na ten temat. Od razu powiem, jak słyszę o planie duszy na jakieś tam wcielenie albo jak słyszę stwierdzenie, że dusza przychodzi na ziemię, żeby doświadczać, to od razu dostaję gęsiej skórki. Nie powiem, że dostaję irytacji, ale dostaję gęsiej skórki. Ponieważ im dłużej wierzymy w coś takiego, że dusza ma jakiś plan i że dusza ma potrzeby doświadczania, tym dłużej stawiamy siebie w roli osób, istot, które nic nie mogą. I to, co ktoś kiedyś powiedział, że jest to świetne wytłumaczenie dla niechciejstwa i nicnieróbstwa. Takie podejście w wielu wypadkach wydaje mi się dla ludzi wygodne, bo w sumie ktoś mi zablokował dostęp do mojej duszy. Zrobił to oczywiście celowo i specjalnie, więc nie wiem, jaki jest plan mojej duszy na to wcielenie. Mogę się poddać temu, co się w moim życiu dzieje, ponieważ moja dusza w ten sposób będzie doświadczać, zgodnie oczywiście ze swoim planem, programem czy jakkolwiek byśmy to nie nazwali.
Więc ja sobie stoję tutaj z boku. Posiedzę, pomyślę, może pomedytuję. Natomiast ja robić nic nie muszę, ponieważ to nie jest moja bajka, to nie jest moja liga. I tak można na takich dywagacjach spędzić dużą część swojego życia nic nie robiąc. Więc jeżeli ktoś ma potrzebę nicnierobienia, to jest to świetne wytłumaczenie, bo moja dusza ma jakiś plan. Moja dusza ma za zadanie doświadczać zgodnie z jakimś tam grafikiem i odhaczaniem kolejnych doświadczeń, które czemuś mojej duszy służą, ale ja nie mam zielonego pojęcia czemu. To jest trochę żartobliwie, tak jak czasami się do ludzi mówi: „Nie wiem, co bierzesz, ale zmień dawkę”. Albo kiedyś się mówiło: „Zmień dilera”. Niektórzy mówili: „Albo się podziel”. Ja wam mogę powiedzieć: jeżeli to wyczytaliście na jakiejś stronie, to zmieńcie stronę.
Rzadko podejmuję się opiniowania wywodów innych ludzi. Natomiast niestety, jeżeli zaczynam coraz mocniej zauważać, że dając przyzwolenie na propagowanie takich tekstów, takich poglądów, daje się przyzwolenie na ściąganie ludzi na manowce i przede wszystkim na stratę czasu, na to, żeby się przekonać, że to nie jest tak. Kochani, nasze ego z wielką przyjemnością stawia nas w roli osób wyjątkowych. Wyjątkowych osób, dla których nawet Pan Bóg, nawet źródło, nawet Stwórca stworzył coś specjalnie dla nas. Więc w związku z tym musimy być z pewnością jakimiś wyjątkowymi istotami. Nasze ego bardzo chętnie takie coś kupuje. Natomiast prawda jest taka, moja prawda. Mam nadzieję, że są też osoby, które z tą prawdą moją się zgadzają dlatego, że ich prawda jest podobna, że zależność człowieka i duszy polega tylko i wyłącznie na dwóch. Dotyczy tylko i wyłącznie dwóch aspektów. Jednym aspektem jest to, że dusza ma zapisane w swojej pamięci, w swojej świadomości wszystko, co przeżyliśmy we wszystkich naszych wcieleniach.
Więc to jest jedna zależność, która dla nas, dla ludzi jest darem. Darem polegającym na tym, że pewne rzeczy, które już zrobiliśmy w którymkolwiek z wcieleń, zostało to zapamiętane i przeanalizowane i zakwalifikowane jako właściwe bądź niewłaściwe. Jako takie, które nam służy albo takie, które nam nie służy. Jako takie, które pomaga być lepszym człowiekiem albo takie, które zmusza nas do przeżywania sytuacji odwrotnych, abyśmy sens tego, co zrobiliśmy, poznali z drugiej strony. I nic nie idzie w zapomnienie.Ponieważ my jako ludzie w naszym mózgu nie mamy możliwości zapamiętania tego, co działo się w poprzednich wcieleniach, ponieważ nasz mózg fizyczny razem z końcem naszego życia umrze. Zostanie w jakiś sposób zutylizowany albo przez naturę, albo przez piec. W każdym razie zostanie zutylizowany. I my pojawiając się w następnym wcieleniu, nawet gdyby były zapisane w tych popiołach jakieś informacje, nie idziemy w następnym wcieleniu na cmentarz i nie wykopujemy resztek swojego mózgu, żeby przypomnieć sobie doświadczenia z poprzedniego wcielenia. Nie ma takiej opcji. Dlatego potrzebna nam jest dusza, która to wszystko będzie pamiętać.
Jak to wygląda w praktyce? Wygląda to w praktyce w ten sposób, że przykład z niedobrą matką z pewnością wam się już znudził, więc niech będzie przykład mężczyzny, który krzywdził innych ludzi. Krzywdził. Był złodziejem, mordercą, przestępcą. Tak już dramatycznie. I tak sobie żył w poprzednim wcieleniu. Święcie przekonany o tym, że jego postępowanie jest w jakiś sposób uzasadnione, że ma powody tak, a nie inaczej postępować. Bo mu może brakowało pieniędzy. Bo może tak był wychowany. Bo może jego ojciec go nauczył kraść.
Bo może nie miał pomysłu na inny sposób zarabiania pieniędzy. Może chciał być bogaty w krótkim czasie. W każdym razie kradł. Oczywiście w swoim życiu nie zadawał sobie nigdy pytania, jak czują się ludzie, jakie emocje, jakie sytuacje towarzyszą w życiu ludziom, których on okradł. Bo jego to nie interesowało. Nie zastanawiał się nad tym, że być może jakichś ludzi doprowadza do dramatów życiowych, ponieważ pozbawia ich środków do życia, możliwości w dzisiejszych czasach spłaty kredytu. Chociaż kiedyś też kredyty były. Pozbawia ich sensu życia, ponieważ zbierali całe życie jakieś pieniądze na to, żeby wyjechać gdzieś albo do innego kraju, albo na emeryturę, albo na dom dla własnych dzieci. On się nad tym wszystkim nie zastanawiał. I tak spędził resztę swojego życia.
Później już kradł mniej, bo był coraz bardziej stary. Może już nakradł tyle, że już mu wystarczyło. W każdym razie w tym przekonaniu, bez chwili refleksji spędził swoje poprzednie wcielenie. Refleksja, tak jak w przypadku każdego człowieka, przychodzi po śmierci. Może przyjść wcześniej, ale po śmierci przychodzi z całą pewnością. On, tak jak każdy z nas po śmierci, spotka się i będzie doskonale znał, pozna emocje ludzi, których w swoim życiu skrzywdził. Pozna. Pozna znaczenie wszystkich swoich tak zwanych dobrych uczynków i tak zwanych złych uczynków. I wtedy następuje podjęcie decyzji o tym, jak będzie wyglądało moje następne wcielenie. Ponieważ przebywanie w świecie duchowym jest mniej więcej takie, jakbyśmy poszli teraz do klasztoru Szaolin albo do jakiegoś buddyjskiego ośrodka w górach, tam się zamknęli i poświęcili swój czas na uduchowianiu się i na medytowaniu.
I to jest super. Natomiast, żeby sprawdzić, czy my żeśmy tylko posięgli wiedzę duchową, czy potrafimy tą wiedzę w jakikolwiek sposób wcielić w życie, musimy z tej buddyjskiej świątyni wyjść między ludzi i zobaczyć i zweryfikować to, czy potrafimy według tego, czego żeśmy się nauczyli i doświadczyli, postępować. I tak samo jest z człowiekiem. Po śmierci uświadamia sobie jakość swoich czynów i przychodzi na ziemię po to, żeby sprawdzić, czy już będzie potrafił tego nie robić, czy będzie potrafił robić inaczej. I to jest nazywane planem naszej duszy, przynajmniej przeze mnie. Czyli stworzenie okoliczności, abyśmy mogli sprawdzić się w praktyce, czy wyciągnęliśmy z doświadczeń z poprzedniego wcielenia wnioski, czy potrafimy żyć inaczej, postępować inaczej. Dlatego czasami chcemy, aby tą wiedzę sobie utrwalić, poznać ją, poznać tę sytuację z ziemskiego punktu widzenia. Czyli zostać okradzionymi, żeby utrwalić sobie emocje i zrozumieć dokładnie emocje, które towarzyszyły osobom, które w poprzednim wcieleniu okradaliśmy. Ale to jest nasze doświadczenie, nie doświadczenie naszej duszy. To my jako ludzie mamy przez to doświadczenie przejść.I swoim postępowaniem udowodnić, że naprawdę wyciągnęliśmy wnioski ze swoich tak zwanych niecnych postępków w poprzednich wcieleniach.
I tu się załącza drugi aspekt naszej współpracy z naszą duszą i istota jej istnienia i funkcjonowania razem z nami. Ona polega na tym, że dusza wysyła do nas sygnały przypominające informacje w zależności od stopnia naszej świadomości duchowej, w różnej formie. Ale to są takie informacje pod tytułem: „Nie rób tego, to już robiłeś. Dlatego jesteś tu, w tym miejscu i przeżywasz te doświadczenia, ponieważ w poprzednim wcieleniu dokładnie tak postępowałeś. Jesteś tu po to, żeby tym razem postąpić inaczej”. Boska istota naszej duszy polega na tym, że to, czego my w sobie nie mamy jako ludzie, czyli wzorców miłości, wzorców prawdy, wzorców sprawiedliwości, to nasza dusza te wzorce w sobie posiada i według tych wzorców ocenia nasze postępowanie i kieruje nas. Próbuje nas ukierunkować, abyśmy jako ludzie według tych wzorców podejmowali wszystkie swoje decyzje w życiu. Nie według wzorców podświadomości, tylko według bardziej uniwersalnych wzorców duchowych, wzorców źródła boskich wzorców. I na tym polega nasza relacja i istota duszy w naszym życiu. Dusza jest dla nas darem.
Jest darem pamięci i darem posiadania w sobie tak zwanej Bożej iskry w postaci wzorców miłości, prawdy, radości, szczęścia, sprawiedliwości. I ona chce nam to przekazać. Chce nam podpowiedzieć i doradzić, jak według tych wzorców postępować i przypomina nam o tym, czego robić nie powinniśmy, jeżeli po raz kolejny nie chcemy wylądować w takiej samej sytuacji, jak byliśmy w poprzednim wcieleniu albo nawet w tym wcieleniu, tylko nie wyciągnęliśmy z nich wniosków. Dostaliśmy nauczkę od życia, ostrzeżenie i nie wyciągnęliśmy z tego wniosków. Więc dusza będzie do nas łomotać, mówić: „Uważaj! Uważaj, bo za chwilę następne doświadczenie będzie jeszcze bardziej bolesne. Opamiętaj się, człowieku”. Kochani, zrozumcie istotę naszej relacji z naszą duszą. Ona nie jest obcym ciałem. Ona nie ma odmiennego planu, o którym my nie mamy zielonego pojęcia.
To nie o to chodzi. Pamiętacie, kochani, jak w poprzedniej audycji przypominałem cytat jakiegoś buddyjskiego nauczyciela: „Żyj człowieku tak, żeby ludzie za życia chcieli z tobą przebywać, a po śmierci, żeby za tobą tęsknili”. I to jest następny temat, który spowodował to, że chciałbym zostać stand-uperem duchowym. Ponieważ to, co powiedziałem, wiąże się z moimi przemyśleniami, że czytam różnego rodzaju posty, pytania między innymi takie: jak to jest z tą duszą? Ostatnio ktoś wrzucił takie pytanie: „Może wy wiecie. Jeżeli żyjemy na ziemi wiele razy, to raczej z tych wcieleń mamy dzieci, czyli nasi potomkowie z różnych naszych żywotów żyją teraz i jest ich zapewne duża liczba, bo wielu rodom daliśmy przedłużenie ich linii, prawda? Co jeśli by tak odszukać nasze liczne potomstwo i popytać o ich historie rodowe, czyli dotrzeć do realnego, historycznego potwierdzenia naszego życia i naszych doświadczeń?” I jest to takie pytanie. Zbuduję sobie duchowe drzewo genealogiczne. 306 komentarzy pod takim postem. Duchowe drzewo genealogiczne.
Prawda, że fajny pomysł? Cudowny pomysł. Przytoczyłem wam oczywiście jeden z takich postów, który mi wpadł dzisiaj w oko. Natomiast wysyłanie dobrej energii, bo ktoś siedzi w więzieniu, bo ktoś coś, bo ktoś ma jakieś problemy. Tego jest całe mnóstwo. Jeżeli akurat wysyłanie energii ma sens, jest całe mnóstwo rzeczy, dla mnie takich zamienników, które świadczą o tym, że tak naprawdę ludzie mówiąc, zajmują się duchowością nadal nie rozumieją, jaki jest cel duchowości. To jest trochę tak, jak pisanie fakultetu czy doktoratu na temat-Na temat duszy. Takie napiszę, będę wiedział, poznam, znajdę dowody za, przeciw. I będę mądrzejszy. Natomiast kochani, nasza dusza nie pragnie, abyśmy my byli mądrzejsi.
Nasza dusza naszą mądrość ma w nosie. Mądrość, wiedzę, inteligencję. Ma to po prostu głęboko w nosie. W przeciwieństwie do naszego ego, które jara się tym, że w dyskusji o sprawach duchowych mamy argumenty i jesteśmy mądrzejsi od Ryśka, Grześka, Zosi. Że potrafimy ich przekonać do swoich racji i udowodnić swoją mądrość. To jest taka duchowość według naszego ego. A co ja wiem, a co ja widziałem, a co ja czytałem, a na czym ja się znam, a na jakich ja warsztatach byłem, a jakie mądre rzeczy ja praktykowałem. A ja to byłem nawet w Tybecie. A ja odprawiałem obrzędy w Meksyku, na ruinach świątyni Majów. Wow!
Jakiż ja jestem niesamowicie uduchowiony. Ja czułem tą energię Majów, jak ona przeze mnie płynęła. Ja po prostu miałem odlot. Ja byłem po prostu: wow! Tego się nie da opisać. A ja to byłem w Afryce u szamana i 30 dni uprawiałem z nim obrzędy i paliłem cudowne zioło, które przenosiło mnie do innych wymiarów. A ja uplotłem wielką matę z tajemniczymi znakami, które do mnie spłynęły podczas dwumiesięcznej medytacji. A teraz kupię sobie bawełnianą suknię, zapuszczę brodę i będę oświecał innych ludzi. Ponieważ ja dostąpiłem takich obrzędów. Ja jestem uduchowiony.
I to jest cudowne granie pod kątem naszego ego. Nasza dusza ma to wszystko. Jeżeli miałaby nos, to miałaby to w nosie, a jeżeli miałaby inną część ciała, to właśnie w tamtej części ciała by to miała. Cały czas słyszę o poszukiwaniu przez ludzi sensu życia. Im bardziej uduchowiona osoba, tym bardziej zastanawia się nad sensem życia. Jaki jest cel mojego pobytu tutaj na ziemi? Scenariuszy słyszałem całe mnóstwo. Od ekstremalnych, poprowadzić dusze aniołów do walki z szatanem, do takich bardziej prozaicznych. Co ja mam w tym życiu do zrobienia? I ja sobie tak myślę, co robi wtedy nasza dusza?
Jak zadajemy takie pytania: kim ja mam być? Co ja mam robić? Jaka jest moja ścieżka życia? I ludzie spędzają na tym mnóstwo dni, tygodni, lat. Zgłębiają różnego rodzaju wiedzę, poszukując swojej drogi życia. No właśnie, słowo klucz. Swojej drogi życia. Ponieważ nasze ego mówi tak: jesteś wyjątkowy. Ty masz swoją drogę życia. Inną niż mają inni ludzie, bo ty jesteś wyjątkowy.
Więc niemożliwe jest, żebyś miał taką samą drogę życia jak Stefan, Rysiek, Darek, Zosia, Basia. Przecież ty jesteś wyjątkowy, więc musisz mieć jakąś specjalną i wyjątkową drogę życia. Mało tego, to poszukiwanie tej mojej drogi życia bardzo często pozbawia ludzi energii. Duchowość pozbawia ludzi energii. Zajmowanie się duchowością. Te wszystkie rozkminki, te wszystkie zastanawiania się, te wszystkie dylematy. Jaki jest plan? Jaki jest cel? Jaka jest droga? Jaka jest moja droga?
Jaka jest droga innych ludzi? To pozbawia ludzi siły i energii. Kim ja mam być? Co ja mam robić? W którą stronę mam pójść? To są dylematy osób uduchowionych. Kiedyś prowadziłem jedną z audycji, bodajże nawet filmik nagrałem na tą okoliczność pod tytułem: Jakie jest najważniejsze pytanie duchowe człowieka rozwijającego się duchowo? Polecam. Natomiast dzisiaj przedstawię go w takiej formie troszeczkę zmodyfikowanej, może łatwiej przyswajalnej.Nie co mam robić? Nie czym mam się zajmować?
Nie jaką drogą pójść? To nie są pytania, na które odpowie nasza dusza. Na te pytania może nam odpowiedzieć nasza podświadomość, nasze ego. Nasza dusza nam odpowie na pytanie, jakim człowiekiem mam być, jak mam postępować, a nie kim mam być i czym się zajmować. Kochani, nieważne jest, czym się zajmujemy i kim jesteśmy w sensie zawodowym, społecznym i tak dalej. To nie ma najmniejszego znaczenia. Dla naszej duszy ma znaczenie tylko jedno, jakimi jesteśmy ludźmi i jak postępujemy w życiu. Czy wyciągnęliśmy wnioski z poprzednich wcieleń? Czy potrafimy się w życiu kierować sprawiedliwością, miłością, prawdą, empatią? To jest pytanie do naszej duszy i na te pytania możemy usłyszeć od niej odpowiedź.
I to jest jej rola w naszym życiu, żeby nas tą drogą do tego celu doprowadzić. Można, naciągając, powiedzieć, że droga każdego człowieka jest inna, ale tak naprawdę to nie droga jest inna. Doświadczenia, przez które przechodzimy, są różne dla każdego człowieka. Natomiast cel dla każdego człowieka jest taki sam. Nie jesteśmy żadni wyjątkowi. Nikt nie układa oddzielnego scenariusza dla każdego człowieka. Cel jest jeden: nauczyć się żyć i postępować według uniwersalnych zasad, które panują we wszechświecie i które pochodzą od Boga, ze źródła. Prawda, miłość, sprawiedliwość, empatia, radość, szczęście. A nie to, czy jesteśmy jakimkolwiek przewodnikiem, czy prezesem, czy kimś, kto wykonuje zwykłą fizyczną pracę. To nie ma najmniejszego znaczenia.
Więc nie zastanawiajcie się, kochani. Oczywiście jak chcecie, to się zastanawiajcie. Znacie moje podejście do tego. To jest wasza decyzja, wasz wybór. Natomiast naszym celem nie jest zrozumienie, nauczenie się, przyswojenie wszystkich mechanizmów, rozgryzienie Pana Boga i rozgryzienie naszej duszy, o co jej chodzi. To są wszystko iluzje naszego ego. Może nie tylko naszego, bo tak naprawdę to jest też całe mnóstwo ludzi, którzy mają korzyści z tego, żebyśmy my właśnie poszukiwali tych innych dróg, własnych dróg, potrzebowali do tego pośredników, pomocników, nauczycieli, przewodników. Fajnie. Więc, kochani, najważniejszym pytaniem osoby chcącej rozwijać się duchowo i dążącej do świadomego rozwoju duchowego jest pytanie, jakim ja mam być człowiekiem, żeby ludzie chcieli przebywać w moim otoczeniu nie ze względu na to, co mogą ode mnie dostać, żeby po prostu chcieli przebywać w moim otoczeniu, żeby chcieli przy mnie być, żeby chcieli ze mną spędzać swoje życie. Żeby przebywanie w moim towarzystwie sprawiało ludziom radość.
Żeby przebywanie moje w moim towarzystwie sprawiało mi radość. Żeby przebywanie samemu było ciekawą, przyjazną przygodą, radosną. I żebym mógł tą radość nieść innym ludziom, pokazywać. Wczoraj miałem niewątpliwą przyjemność właśnie tu porozmawiać z jednym z naszych słuchaczy, który właśnie się też widzę pojawił na czacie. Serdecznie pozdrawiam, bardzo dziękuję za tą rozmowę jeszcze raz. I ja mówiłem, powtarzałem i pewnie będę powtarzał, dopóki będę się do was, kochani, w jakiś sposób odzywał, mówiłem, że nie czekajmy, aż świat wokół nas się zmieni, aż świat wokół nas stanie się miły, fajny i przyjemny. Tylko twórzmy ten świat wokół nas, aby był fajny, miły i przyjemny. Nie czekajmy na to, co ludzie nam dadzą i nie wymagajmy od nich, żeby dawali nam to, co sprawi nam przyjemność. Wymagajmy od siebie, żebyśmy to my potrafili sami sobie stworzyć takie warunki, w których nam będzie przyjemnie. Nie czekajmy na ludzi i też dawajmy innym ludziom tą radość i przyjemność z przebywania w naszym otoczeniu.
Tu nie ma innej drogi. Są różne doświadczenia, które każdego człowieka w swoisty sposób do tego celu mają doprowadzić.O to chodzi kochani. I nieważne jaką pozycję społeczno-biznesową zajmujemy. Dzisiaj w komentarzu pod ostatnią audycją napisałem, że jeden ze słuchaczy pisał, że nie jest w stanie uwierzyć w żadną ludzką wiarę i dlatego jest ateistą. Ja mówię: nieważne w co się wierzy, nieważne, w co się nie wierzy, nieważne co się wie i nieważne, czego się nie wie. Ważne jest to, jakim się jest człowiekiem i jak się postępuje. Nie trzeba wierzyć i rozumieć wszystkich mechanizmów duchowych, żeby być dobrym człowiekiem. Nie trzeba. Mało tego, kochani, wiedza duchowa wielu ludziom, wprost przeciwnie, przeszkadza. Gubią się w tym wszystkim.
Zastanawiają się, co jest właściwe, co jest niewłaściwe, kto ma rację, kto nie ma racji. Czy to o to chodzi? Czy to o tamto chodzi? Gubią się. I to, co jest pod ręką, ginie ludziom z oczu. Emocjonalność jest domeną naszej planety. Emocjonalność jest domeną Ziemi. To jest prawdziwy poligon i sprawdzian naszej duchowości. Świadomość jest w pewnym sensie obojętnością, jest przyjmowaniem wszystkiego w sposób trochę bezemocjonalny. Niestety świadomość tak ma.
I to nie ma nic, kochani, wspólnego z miłością. Bo ekstremalnie podając przykład: jak myślicie, czy Pan Bóg, źródło, Stwórca, który jest synonimem miłości bezwarunkowej, mógłby spokojnie patrzeć na to, co ludzie wyprawiają, chociażby na samej Ziemi od tysięcy lat? Albo by od, nie wiem, 100, 200 tysięcy lat jedzie na antydepresantach, albo przynajmniej na jakimś CBD czy tam jakimś innym. Ponieważ tego się nie da z naszego ludzkiego punktu widzenia ogarnąć. Dlatego świadomość jest w pewnym sensie taką, można powiedzieć, obojętnością. Natomiast Ziemia to jest poligon emocjonalności. Ja wiem, że tak się pewnie niektórym smutno zrobiło. Natomiast ja też nie obiecywałem, że będę starał się wam mówić zawsze, kochani, prawdę, bez względu na to, jak ona wybrzmi. Więc tak naprawdę mówię: nie musimy wszystkiego wiedzieć. Nie musimy wszystkiego rozumieć.
Nie musimy wszystkiego sobie w głowie poukładać. Ważne jest tylko to, jak postępujemy w życiu, jakie podejmujemy decyzje i z czego one wynikają. To jest istotne i na tym zależy naszej duszy. I w tym kierunku nas prowadzi. Więc nie oczekujcie, kochani, że usłyszycie od niej, kim w życiu macie być. Ponieważ jej jest wszystko jedno, kim jesteśmy. Żadne aspekty finansowe, żadne aspekty społecznościowe, żadne aspekty celebryckie nie mają znaczenia. Owszem, mogą mieć znaczenie w pewnym sensie dla nas, bo na przykład będąc dobrymi ludźmi i chcąc pokazać, dać przykład innym ludziom, że warto tak żyć, będąc człowiekiem bogatym czy będąc celebrytą, mamy większy zasięg do tego, żeby do większej grupy ludzi dotrzeć, żeby większej grupie ludzi o tym powiedzieć. Więc w tym kontekście może to mieć znaczenie. Natomiast to nie jest tak naprawdę potrzeba naszej duszy, tylko może gdzieś nas samych.
Może chcemy się na większej płaszczyźnie sprawdzić, większej grupie ludzi, ale to nie ma znaczenia, czy to osiągniemy, czy tego nie osiągniemy. Ważne jest to, jakimi ludźmi jesteśmy, jak postępujemy i na podstawie jakich wzorców podejmujemy życiowe decyzje. Życiowe to również te zwykłe, proste, prozaiczne, codzienne. To jest istotne i to jest cel rozwoju duchowego. Stać się ludźmi, którzy będą potrafili podejmować decyzje i postępować według uniwersalnych wzorców prawdy, miłości, sprawiedliwości, uczciwości. I dopiero wtedy pojawi się radość i szczęście. Taka pełna radość i takie pełne szczęście. Bo te chwilowe radości, te chwilowe szczęścia jak najbardziej możemy łapać, możemy chwytać. Natomiast, żeby ten stan stał się permanentny, musi się pojawić najpierw prawda. Musi się pojawić miłość, musi się pojawić uczciwość.
Musi się pojawić sprawiedliwość. Musi się pojawić miłość. Musi się pojawić współczucie. Taka jest, kochani, droga do szczęścia i do radości. I będąc dobrymi ludźmiBędąc dobrymi ludźmi, stajemy się ludźmi radosnymi, ponieważ poznaliśmy cel swojego istnienia i pobytu tutaj na Ziemi. W moim przekonaniu nie dawajcie sobie wmówić, że macie jakikolwiek inny cel. Nie dawajcie sobą manipulować, że ktoś wam powie, jaki jest cel waszego życia czy tej przygody. Jeżeli nauczycie się w życiu kierować prawdą, miłością, sprawiedliwością, obiektywizmem względem siebie i innych ludzi, wszystkie procesy karmiczne zostaną zakończone i doświadczenia, jakich mieliście w założeniu w tym wcieleniu doświadczyć, nie będą wam już do niczego potrzebne, bo doświadczenia są potrzebne do tego, żebyśmy poznali prawdę, żebyśmy zrozumieli, jak ta sama sytuacja wygląda z różnych aspektów. Po to nam są potrzebne doświadczenia. Gdybyśmy potrafili zastosować się do zasady „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”, to nie potrzebowalibyśmy doświadczać.
Naprawdę. Doświadczanie jest potrzebne ludziom po to, żeby zrozumieli, że to, co wyrządzili i zrobili danemu człowiekowi, jest dla tego człowieka niemiłe i dlatego muszą znaleźć się w sytuacji osoby, którą skrzywdzili, żeby zrozumieli, że to jest niemiłe i żeby zrozumieli, że nie można czynić drugiej osobie tego, czego nie chce się samemu doświadczyć. Takie zamknięte kółko. I to kółko się toczy przez wszystkie nasze wcielenia. Żyjemy w takim właśnie kręgu. Czynimy krzywdę, dostajemy doświadczenie po to, żeby zrozumieć, że tak robić nie wolno i wracamy z powrotem do lekcji. Dostajemy szansę nie zrobić krzywdy drugiemu człowiekowi i jeżeli nie robimy tego drugiemu człowiekowi, to doświadczenie się kończy. Natomiast jak robimy znowu, to znowu stajemy w takiej samej sytuacji, aż się nauczymy, że nie wolno czynić drugiemu człowiekowi tego, czego my sami nie chcielibyśmy doświadczyć. Czyli jeżeli nie chcemy, żeby nas wykorzystywano, to nie możemy wykorzystywać innych ludzi. Jeżeli nie chcemy, żeby nas okradano, nie możemy okradać innych ludzi.
Jeżeli nie chcemy, żeby nas krzywdzono, nie możemy krzywdzić innych ludzi. Jeżeli nie chcemy, żeby nas obrażano, nie możemy obrażać innych ludzi. I cała gama doświadczeń, przez które my sobie przechodzimy jako ludzie po to, żeby to zrozumieć, że tego nie można robić. Jeżeli nauczylibyśmy się, posłuchali jednej rady i zastosowali ją w życiu, nie musielibyśmy doświadczać. Wszystkie cierpienia, które sami na siebie ściągamy, wynikają właśnie z tego, że nie potrafimy nie robić tego innym ludziom, czego sami nie chcielibyśmy doświadczyć. I nie potrafimy dawać innym ludziom tego, czego my chcielibyśmy doświadczać. Dlaczego ludzie często swoim niezadowoleniem wymuszają na innych troskę? Jaki jest w tym sens i logika? „Jaki jestem zmęczony, ale jestem wkurzony, ale jestem zły, ale jestem taki śmaki owaki”. No i?
„No to weź mnie przytul, weź mnie współczuj, weź mnie zrozum, weź mnie pociesz”. To jest taka forma. Czy my tego chcemy, aby ludzie tak do nas przychodzili? Może niektórzy chcą, bo można wspólnie ponarzekać. Przyjdź do mnie z radosnymi wiadomościami. Podziel się ze mną radością, wpraw mnie w dobry nastrój. Dajmy ludziom to, czego sami chcielibyśmy doświadczać, a nie czyńmy ludziom tego, czego nie chcielibyśmy my doświadczać. To jest cel. To jest odpowiedź na to, czego każdy człowiek w swoim życiu, życiach, wcieleniach ma się nauczyć. Prędzej czy później.
Są różne miejsca i są różne doświadczenia. Natomiast cel jest dokładnie taki. Wiecie, jak działa dusza? Nie jestem doskonały. Jestem bardzo świadomy, ale nie jestem doskonały. Ostatnio była taka przygoda, że zazwyczaj wieczorami moja połówka, jak wraca do domu, daje mi znaka, że jest w domku, żebyśmy mogli spędzić ze sobą trochę czasu, chociażby na telefonie, porozmawiać sobie. No i taka sytuacja. Kupiła sokowirówkę wolnoobrotową, o której marzyła. Oprócz tego, że było mnóstwo perypetii, bo kurier gdzieś zaginął, bo wywieźli nie tam, gdzie trzeba, więc takich negatywnych emocji było. Ale w końcu udało się tę sokowirówkę odebrać, gdzieś tam taszczyć do domu.
No i SMS: „Wracam do domu, ale zajdę jeszcze na zakupy”. No dobrze. 15 minut, 20 minut, pół godziny, godzina, godzina 20. Nic. To w końcu się odzywam. „A tak, jestem już w domu. Właśnie wypiłam pyszny soczek z tejże nowo zakupionej sokowirówki wolnoobrotowej”. Zresztą kochanie, pozdrawiam cię serdecznie. Mam nadzieję, że dzisiaj jesteś. Nie uzgadniałem tego z tobą, ale myślę, że wybaczysz mi, że opowiadam o naszych bardzo intymnych sytuacjach związanych z sokowirówką.Reakcja mojej podświadomości zaraz zawsze po wejściu do domu do mnie się odzywa.
Teraz sokowirówka jest ważniejsza od ciebie. Ja oczywiście rozbudowuję ten proces. Przez sokowirówkę nie ma dla ciebie czasu i rozpędza się dalej. A ty się martwisz. Ty przeżywasz, bo przecież sklep, bo przecież późno, bo wieczór. I tak się ta podświadomość rozkręca. Macie tak samo w ilu sytuacjach? Ja mówię: dobra, okej. I drugi chochlik siedzi za uchem. Ten dobry.
I mówi tak: twoja dziewczyna spełniła swoje marzenie. Z perypetiami, z trudem, bo też jeszcze musiała to przytaszczyć do domu wielki karton. W końcu udało jej się spełnić marzenie, więc oczywiście chciała się tym marzeniem nacieszyć. A ty co robisz? Próbujesz jej tą całą radość zepsuć z powodu jakichś bzdetów. I dusza mówi: tak się nie zachowuje dobry człowiek. Tak się nie traktuje ludzi, którzy spełniają swoje marzenia. Ludzi, którzy spełniają swoje marzenia, którzy cieszą się z powodu tego, co udało im się zrobić dla samych siebie trzeba wspierać. Trzeba uczestniczyć w tym szczęściu. Trzeba to szczęście i tą radość celebrować, a nie w nich to zabijać.
Przeproś. Tak nie postępuje dobry człowiek. To nie są wzorce miłości, to nie są wzorce prawdy. To są wzorce twojego ego. Tak nie postępuje dobry człowiek. Tak, kochani, mniej więcej wygląda komunikacja z naszą duszą i tak wygląda działanie naszej podświadomości, naszego ego. I ta walka toczy się w umysłach, w sercach ludzi, którzy zajmują się bądź starają się być osobami uduchowionymi, które starają się rozwijać duchowo. Ta walka toczy się w umysłach i sercach wielu osób i ona się będzie toczyć do momentu, dopóki nasza podświadomość nie będzie wypełniona tymi samymi wzorcami, którymi w życiu i w wyborach kieruje się nasza dusza. Podświadomość jest zawsze pierwsza. Dusza jest taka cicha, taka subtelna, ale jeżeli pozwolimy jej, to ona do nas przemówi.
Da nam tą refleksję, da nam możliwość spojrzenia na tą samą sytuację z trochę innej perspektywy. Z perspektywy miłości. I do tego, kochani, należy dążyć. Abyśmy chociaż nauczyli się patrzeć na sytuację z dwóch płaszczyzn. Tak, niech podświadomość robi, co do niej należy. W ten sposób poznajemy swoje samopoczucie, poznajemy swój nastrój, poznajemy swoje wzorce. W tym nie ma nic złego. Poznajemy samych siebie. Ale pozwólmy też naszej duszy wyrazić swoją opinię na ten temat i przedstawić sytuację z perspektywy prawdy i miłości. Jeżeli chociażby dojdziemy do takiego momentu, jestem przekonany, że życie, relacje międzyludzkie ulegną drastycznej, żeby nie użyć słowa dramatycznej, zmianie.
Więc od razu dodam: dramatycznej poprawie. To jest mniej więcej taki oksymoron jak strasznie mi się podoba. Natomiast domyślam się, że kochani wiecie dokładnie, o co mi chodzi. I tym przesłaniem, tą prośbą, tym marzeniem, tą afirmacją, tym życzeniem pozwolę sobie zakończyć pierwszą część, oficjalną część naszej audycji. Komentarzy za dużo nie ma, ale z pewnością wszystkim nam się przyda chwila z cudowną muzyką, jaką z pewnością na dzisiejszy wieczór przygotował nam pan Marek. Także dziękuję wam za tą oficjalną część. Zapraszam na króciutką przerwę i po tej króciutkiej przerwie spotykamy się, aby może odebrać jakiś telefon, a z pewnością odnieść się do waszych komentarzy. To tyle z mojej strony. Do usłyszenia. Zróbcie sobie herbatkę czy co tam kto ma ochotę i słyszymy się za parę minutek.
[54:13] - I postarajcie się nie odlecieć przy tym utworze, który na dzisiaj wybrałem i przygotowałem. Dzisiaj bardzo takie ambientowe granie. Właściwie można powiedzieć wręcz czysty ambient. Ale spokojnie, to nie będą jakieś dudnienia, to nie będą jakieś dziwne odgłosy. To będzie całkiem przyjemna muzyka artysty, który podpisał się jako Jaspe. To jest chyba jedyny w ogóle utwór, który da się jakoś znaleźć tego artysty. Utwór zatytułowany „Helpless”.Około sześciu minut ambientowego grania z fortepianem czy z jakimś innym klawiszowym instrumentem na pierwszym planie. Właśnie tak spędzimy sześć najbliższych minut. Tak będzie wyglądał nasz dzisiejszy przerywnik muzyczny, a my do audycji „Świat oczami duszy” powracamy już za chwilę. Będzie to oczywiście ta druga część audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił.
Będziemy także czekać na wasze telefony. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Myślę, że przy tej muzyce, która przed chwilą rozbrzmiała na antenie Radia Paranormalium niejeden odleciał. Powtórzę jeszcze raz: to był Żaspę w utworze, chyba jedynym, który pozostał jego autorstwa. Utwór zatytułowany „Helpless”. Wielka szkoda, że ten artysta, ten kompozytor muzyki ambient postanowił pokasować w pewnym momencie wszystkie swoje profile na Bandcampie, na Soundcloudzie i gdzie tam jeszcze się dało. Ale na szczęście takie maleństwo w postaci tej nutki, którą przed chwilą wysłuchaliśmy, pozostało. Mam nadzieję, że coś mi się tam jeszcze uda znaleźć. My tymczasem wracamy do audycji „Świateł w Ciemie Duszy”, do tej części audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił.
Będziemy także odbierać telefony. Będziemy czekać na wasze telefony. Linia telefoniczna jest już otwarta. Można do nas dzwonić na nasze numery stacjonarny: 32 746 00 08. Komórkowy: 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium, do dołączenia do której gorąco zachęcamy. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:03:25] - Super. Przyłączam się oczywiście do prośby, bo kochani na tą chwilę komentarzy nie ma zbyt dużo.
[01:03:34] - Panie Sławku, ja tutaj doprecyzuję, że podesłałem panu część komentarzy, bo dosyć spora rozmowa wewnętrzna się tutaj między naszymi słuchaczami rozwinęła, więc może osobno to panu podeślę jakoś później. O ile nie pojawią się jakieś kolejne komentarze odnoszące się stricte do audycji. Ale rozmowa, muszę zobaczyć, też jest taka dosyć ciekawa.
[01:04:03] - To może będzie przyczynkiem do następnej audycji. Zobaczymy. Bardzo poproszę. A ja tradycyjnie zacznę od przywitań. Sabina nam się pojawiła. Frank Racing. Bałagan. Tutaj fajna refleksja: „Cześć, jaki dziś temat? Okej, już doczytałem. Sorka za pytanie.” Jakub Bar, Stavrosana, Alma.
Agnieszka Choszczowska się też pojawiła. Adam M. Sawa Sawana. I Stavrosana pisze: „Istnieje wolna wola.” Adam pisze: „Wolną wolę mam.” Agnieszka pisze tak: „Mi się wydaje, że jesteśmy tu, aby uczyć się i fakt doświadczać, ale przede wszystkim pracować nad sobą.” Ja nie przepadam za tym określeniem pracować nad sobą, bo to jest dla mnie taka z założenia marna konotacja emocjonalna, więc wolę zmieniać, transformować, uczyć się, ewoluować, rozwijać. Ale okej, jeżeli ktoś to tak widzi, to niech tak będzie. Mariusz Szuszkiewicz pisze: „Nasza dusza jest zniewalana ciągłymi sakramentami.” To jest takie pytanie, bo ja się oczywiście z tym nie zgodzę. Dlaczego się nie zgodzę? Bo ja się ogólnie nie zgadzam ze stwierdzeniami pod tytułem, że duszę trzeba oczyszczać, że coś z tą duszą trzeba robić, że dusza jest zniewalana. Znowu, w moim przekonaniu wchodzimy na takie, że tak powiem, zaczynamy stąpać po cienkim lodzie, bo znowu nasze ego mówi okej, czyli coś, co jest boskie, coś, co płynie ze źródła, można zniewolić ludzką mocą. Tak nazywając to trochę kolokwialnie i tak upraszczając strasznie.
Duszy się nie da zniewolić, kochani. Możemy zniewolić samych siebie. Możemy próbować zablokować swój własny kontakt z duszą, natomiast my nie mamy wpływu na naszą duszę. To nie jest coś, co jest ziemskie, co jest ludzkie, przy czym możemy w jakikolwiek sposób manipulować. Nie, naszym jedynym celem jest jej słuchać, nauczyć się jej słuchać i nauczyć się postępować według jej sugestii. Zostawmy te teorie spiskowe, jak to prawda, robienie znaku krzyża blokuje czakry i tak dalej.Ja jestem człowiekiem, który ma bardzo mocne korzenie katolickie. Były nawet sugestie, że mógłbym zostać księdzem. Byłem przez wiele lat ministrantem. Kochani, służyłem do mszy, może już nie tak intensywnie, jeszcze jak byłem w wojsku, czyli jako dorosły człowiek. Korzenie katolickie w mojej rodzinie są bardzo mocne i nie czuję się w żaden sposób blokowany przez jakiekolwiek sakramenty.
Nie czuję, żeby moja dusza robiła sobie z tego jakikolwiek problem. Więc nie zwalajmy znowu czegoś, co możemy zrobić sami, na działania czynników zewnętrznych, bo tak jest najprościej. Bo ktoś coś próbuje zrobić. W poprzedniej audycji w rozmowach prywatnych, nawet wczoraj rozmawialiśmy na ten temat, że każdy człowiek na ziemi ma prawo nami manipulować. Ma prawo nas oszukiwać, ma prawo chcieć nas wykorzystać, okłamać. Każdy człowiek ma do tego prawo. I możemy oczywiście skupiać swoją uwagę na tym, jacy ludzie są źli i narzekać na to, że nasze życie jest takie, że wokoło nas są źli ludzie. Tylko zastanówcie się kochani, dlaczego akurat wokół was są źli ludzie, a wokół innych są dobrzy ludzie? Z czego to wynika? Jaka jest lekcja z tego?
Co należy w sobie zmienić, żeby tych złych ludzi, jak to mawiają, nie przyciągać i nie zapraszać do swojego własnego życia? To my mamy możliwość decydowania o tym, co przyjmiemy do swojego życia, a czego nie. To my mamy możliwość decydowania, w co uwierzymy, a w co nie. Niech każdy skupi się na sobie. To jest jedyna rzecz, którą tak naprawdę na tym świecie możemy zrobić. Zmienić swoje własne postępowanie, życie, postrzeganie. To możemy zrobić. Nie zmienimy życia ani postrzegania innych ludzi. I nie skupiajmy na tym swojej uwagi, że będziemy zmieniać świat. Zmieńmy najpierw siebie.
Moja teoria na temat uduchowiania, przebudzania i oświecania innych ludzi polega nie na tym w życiu codziennym, audycja jest czymś innym, natomiast w życiu codziennym nie bombarduję ludzi swoimi mądrościami, swoimi przemyśleniami. Żyję z nimi tak, jakby duchowość nie istniała. Natomiast staram się postępować tak, jak w to wierzę i swoim postępowaniem dawać przykład swojej duchowości. Nie swoim gadaniem, tylko swoim postępowaniem, tak aby ludzie mogli mi zadać pytanie: „Sławek, co powoduje, że ty taki jesteś?” albo „Jak zrobić, żeby...” Nie wiem, ludzie czasami mi mówią, że ja lekko podchodzę do rzeczy, do życia. „Jak ty to robisz?” I wtedy jest możliwość powiedzenia ludziom: ponieważ wyznaję pewne rzeczy, które mi pozwoliły zmienić moje życie, moje postępowanie i pozwoliły mi właśnie tak postępować. To jest zadanie i to jest rola, i to jest to, co możemy zrobić dla innych ludzi. Dać im swoim postępowaniem, swoim zachowaniem przykład i zainteresować ich, dlaczego tacy jesteśmy, a nie wciskać ludziom w głowę puste teorie, ostrzegać ich, wysyłać im linki do audycji. Owszem, jeżeli ktoś jest zainteresowany, to jak najbardziej. Natomiast nie mamy ludzi prawa zmuszać do tego, żeby chcieli uwierzyć w to, w co my wierzymy, ale możemy im pokazać, że to ma sens, że to jest fajne, że to jest przyjemne, że to jest dobre też dla nich. Andrzej D.
pisze: „Cześć”. Andrzej pisze tak: „Właśnie zobacz, jak zmienia się percepcja, kiedy nazywamy duszę świadomością. Prawdziwa nazwa świadomość, nie dusza”. Drogi Andrzeju, chyba widzę ten nick pierwszy raz, więc najprawdopodobniej jesteś z nami przynajmniej na czacie od niedawna, a może nawet pierwszy raz. Natomiast ja tą zależność, że dusza to jest świadomość, tłumaczyłem chyba w kilku audycjach, kładąc na to bardzo duży nacisk. Więc ewentualnie cieszę się, że się zgadzamy. Natomiast dla mnie to nie jest nic. Moja percepcja się nie zmieniła w dzisiejszej audycji, tylko była jasna właśnie od dawna, że nasza dusza jest naszą duchową świadomością. Agnieszka Chruszowska pisze: „Ale dusza pamięta i czasami daje znaki w postaci przeczuć”. Przeczuć tak.
Ludzie to nazywają intuicją. Ale tak, dokładnie tak to działa. Czasami jak wypracujemy sobie ten kanał, to już nie są tylko przeczucia, tylko po prostu żywe myśli, konkretne myśli, konkretne słowa, które rodzą się w głowie. Nie wiem, jak ten mechanizm działa. Nie interesuje mnie to też za specjalnie, w jakiej części mózgu. Natomiast tak to jest.Na początku zaczyna się to właśnie takimi przeczuciami. Agnieszka pisze jeszcze tak: „Ja na przykład pamiętam swoją śmierć z poprzedniego życia i wiem, czego znów nie wolno mi zrobić”. Super! To masz już przynajmniej w jakiś taki sposób bardziej emocjonalny przeżyłaś, moja droga. Przerobiłaś ten mechanizm.
Adam pisze: „Skoro mam wolną wolę, to po co mi reinkarnacja?” Właśnie po to, że mamy wolną wolę, jest nam potrzebna reinkarnacja, ponieważ my w ciągu jednego życia nie bylibyśmy w stanie nauczyć się tego wszystkiego, czego mamy za zadanie się nauczyć jako ludzie. Więc nasz rozwój byłby niemożliwy. Nauczyć się, dowiedzieć się, zrozumieć to jest jedno, natomiast wcielić to w życie jest czymś zupełnie innym. Kochani, gdyby udało się zrobić taką sytuację, żeby ludziom przypomnieć proces, który towarzyszy nam zaraz po śmierci. Proces, w którym uświadamiamy sobie nie w ziemski sposób, tylko w bardziej duchowy sposób swoje postępowanie, to zobaczylibyście, każdy by mógł zobaczyć, jak bardzo jest w błędzie interpretując swoje postępowanie teraz. Na ile dajemy sobie jako ludzie przyzwolenia na różne niecne rzeczy, które później, po śmierci zostaną obdarte, pozbawione tej naszej ziemskiej nakładki ego i naszej podświadomości. Jak to zupełnie inaczej wygląda, kiedy uświadamiamy sobie to, co czuli ludzie w momencie, kiedy coś wobec nich robiliśmy. My jesteśmy jako ludzie pozbawieni tej umiejętności. My myślimy o swoim postępowaniu. Natomiast w duchowym świecie jesteśmy w stanie to odczuć.
W sensie takim uświadomić sobie emocje. To jest mniej więcej tak, w momencie, kiedy krzyczymy na dziecko, podnosimy głos, karcimy, karzemy, to nam się wydaje, jesteśmy święcie przekonani, że robimy dobrze, że my właśnie w ten sposób to dziecko wychowujemy, uczymy. Ale po śmierci uświadamiamy sobie, każdy człowiek sobie to uświadamia, jakie emocje towarzyszyły temu dziecku w momencie, kiedy my żeśmy na nie krzyczeli. Gdybyśmy mieli świadomość, taką emocjonalną świadomość tego, co czuje dziecko w momencie, kiedy na nie krzyczymy, to większość ludzi, chyba że naprawdę jakichś takich totalnych zwyrodnialców, nie byłoby w stanie podnieść głosu na swoje dziecko. Mariusz Szuszkiewicz pisze: „Żeby nie martwić się o duszę, trzeba trzymać się podstawowych zasad”. Drogi Mariuszu, ostatnią rzeczą, o jaką ja się martwię, to o swoją duszę. Ostatnią rzeczą na tym świecie, o jaką się martwię, to o swoją duszę. I naprawdę, kochani, o nią się nie musicie martwić. To ona się bardziej martwi o nas, ponieważ ona doskonale wie, że właśnie w tej chwili robiąc to, co robię, ona doskonale wie, jakie doświadczenie właśnie w tym momencie na siebie, nie na nią, tylko na siebie ściągam. My tego nie wiemy.
My sobie nie zdajemy sprawy z tego, że mówiąc: „A powinieneś zrobić tak i tak. Jesteś głupi, że tak nie zrobisz. Tak jest zrobić najlepiej”. My sobie nie zdajemy sprawy, że będziemy mieli w życiu okazję, żeby tą radę, którą dajemy teraz komuś, sprawdzić w swoim życiu i dać tą samą radę sobie. My sobie nie zdajemy z tego sprawy. Natomiast nasza dusza tak siedzi i mówi: „Ja pierdzielę i po co on to powiedział?” Przecież za chwilę pojawi się w jego życiu sytuacja, w której będzie mógł sprawdzić, czy sam jest w stanie tą radę wcielić w życie, czy jest w stanie według tej rady postąpić. Ona to wie. To ona się o nas martwi, nie my o nią, ponieważ to my przeżywamy rozczarowania, to my przeżywamy załamania, to my przeżywamy tragedie, to my przeżywamy niepowodzenia, to my przeżywamy rozterki, to my cierpimy po rozstaniach, to my płaczemy po skrzywdzeniach i tak dalej. To my, nie ona. Więc naprawdę kochani, zróbcie jak chcecie, ale ja o swoją duszę w ogóle się nie martwię.
Martwię się o siebie i wiem, że ona też martwi się o mnie. Andrzej pisze do Agnieszki. Więc skoro pisze do Agnieszki, nie do mnie, to ja nie będę odpowiadał. Natomiast Agnieszka pisze tak: „Niestety reinkarnować będziemy tam długo, dopóki nie zdamy tego egzaminu na 100%”. Dopóki się nie nauczymy. Długa droga jeszcze przed nami, patrząc na to, ile żeśmy się nauczyli przez ostatnie 10 000 lat. Mówiłem o tym w ostatniej audycji i jeżeli naszym sukcesem jest to, że przestaliśmy się zabijaćOd nie zabijania do miłości jeszcze moim zdaniem daleka droga. Andrzej pisze tak: „Wiecie co? Jest takie słowo po angielsku love czytane od tyłu znaczy evol, czyli mamy kochać, aby ewoluować”. Bardzo mi się podoba.
Mamy ewoluować, aby kochać. Robert Marek: „Witam serdecznie, panie Sławku”. Witam serdecznie, panie Robercie. Saba pisze: „Uduchowiony u duchowiny jak nasze influencerki na Bali”. Nie wiem, nie rozumiem. Mietek pisze: „Odnośnie audycji, to może tak, że wszyscy my ludzie mamy jeden cel, ale każdy inną drogę”. Już o tym mówiłem. Jedni nazywają to drogą, ja nazywam to serią doświadczeń. Każdy przez część doświadczeń wszyscy ludzie muszą przejść, ponieważ musimy doświadczyć wszystkich stanów emocjonalnych. Zaczynamy jak małe dzieci, od przerażenia, od instynktu przetrwania, by później przejść przez etap stadny, etap przewodników różnego rodzaju.
Później zaczynamy osiągać samodzielność tak jak ludzie, którzy kończą 18, 20 lat, czyli zaczynamy żyć według własnych zasad, według własnych celów. Ten etap samodzielności przeżywamy i też przeżywamy etap zauroczenia dobrami ziemskimi typu sława, władza, pieniądze i te wszystkie inne rzeczy związane z byciem kimś wyjątkowym. Później przechodzimy przez następny etap, kiedy rozumiemy, że to już nie do końca dało nam szczęście i satysfakcję. Zaczynamy szukać głębszego celu i dochodzimy do tego momentu, że już wiemy, co jest celem i zaczynamy szukać sposobu, jak ten cel, ten stan, na którym nam zależy, utrzymać w naszym życiu jak najdłużej. Ja to tak interpretuję. Andrzej pisze: „Cel jest chyba jeden: tworzenie miłości, energii miłości w tym wymiarze. Ale jak wiemy, jest to ciężkie tu na ziemi”. Łatwe nie jest, ale jak to mawiają: jak idziesz na szczyt, jak chcesz być na szczycie, to nie dziw się, że masz pod górę. Daniel Os pisze. Witaj, Danielu.
Pamiętam, kartka wisi. „Witam wszystkich słuchaczy oraz prowadzącego”. Witamy cię, Danielu. Kustosz Milu pisze: „Dobry wieczór”. I dodaje tutaj: „Bardzo wartościowe audycje”. Bardzo miło mi to słyszeć i czytać. Sebczajna, też chwilkę cię nie było, przyjacielu. „Dobry wieczór. Dopiero wpadłem na chwilkę, a odsłucham jutro. Ciekawi mnie taka kwestia, czy Jezus miał wiele wcieleń, czy ci, którzy jako specjalna energia schodzą na ziemię po coś, inkarnują?”.
Oczywiście, że tak. Te postacie bardzo mocno uduchowione z dodatkowymi mocami oczywiście zmieniają troszeczkę i wskazują nowy kierunek, w którym my jako ludzie powinniśmy podążać. Dokonują jakichś zmian w świadomości, w mentalności, w emocjonalności ludzi. A czy Jezus miał wiele wcieleń? Czy miał wiele wcieleń? Jakby wam to powiedzieć? Ostatnio jak się z nim widziałem, to na ziemi go nie było, ale nie pytałem go o to. Sabina pisze do Seba: „Też się nad tym wielokrotnie zastanawiałam. Myślę, że jest to możliwe. Gdy ludzkość błądzi niebezpiecznie, dostaje koło ratunkowe w kimś takim, kto je ratuje”.
Ja już na ten temat się wypowiedziałem. Quintini: „Dobry wieczór”. Tomasz Dudek: „Pozdro z Francji”. Proszę bardzo, witamy Francję. Kolejny słuchacz z Francji. Sabina pisze: „Większość ludzi podąża za ego, czyniąc tym samym gwałt na duszy, a to ma konsekwencje”. Podoba mi się określenie, natomiast z pewnością nie ma takiej, w moim przekonaniu, opcji, żeby dokonać gwałtu na własnej duszy. Antra Star pisze: „Jackowski to fajnie nawijał, jak miał pióra w telewizji nocą u Szczygła w latach 90”. Okej. Robert pisze: „Piękny przekaz”.
Piękny przekaz, panie Sławku. Bardzo dziękuję. Miłe słowa zawsze wpływają na poprawę mojego nastroju, ale bardziej w tym kierunku, że to, co robię, bo nie zawsze mam przekonanie, że to, co robię, ma sens. Zwłaszcza jak słyszę po raz kolejny te same pytania, te same dylematy i mimo że mówię, jest to 145. audycja, odnoszę wrażenie czasami, że nie wszyscy przez te 145 audycji cokolwiekJakby zmienili, więc są te chwile zwątpienia.
[01:25:23] - Ale taka pozytywna zmiana. Ja przynajmniej zauważyłem, że chyba skończyły się pytania pod tytułem: „A skąd pan to wszystko wie?”
[01:25:31] - Oby pan nie wykrakał, panie Marku. Dobra, może się do tego odniosę. Dzięki panie Marku, może się na koniec audycji odniosę, bo tak mi chodzi po głowie, żeby coś właśnie w tej kwestii wyjaśnić. Mamy akurat koniec komentarzy, to może będzie właśnie za chwilę fajna okazja do tego. Adam pisze: „Ona, dusza to ja, a nie ona”. Dla mnie w kategoriach zrozumienia sensu nomenklatura słowna jest ważna, natomiast tak naprawdę to nie ma większego znaczenia. Cały czas my gdzieś jako ludzie próbujemy to wszystko przetransformować na taki umysłowy język. Jakoś tak mamy tą potrzebę dążenia. Ona jest ludzka, ale to też pozwala nam doświadczać w pewnym sensie. Ale z drugiej strony czasami, przynajmniej z mojego punktu widzenia, jeżeli już wiem, jaki jest cel i wiem, co mi przeszkadza w osiągnięciu tego celu albo co mi jest potrzebne do osiągnięcia tego celu, to cała reszta nie powinna mieć dla mnie żadnego znaczenia.
To jest trochę tak jak w życiu. Jeżeli chcę mieć samochód i wiem, jaki samochód chcę, to nie skupiam się — jeżeli chcę mieć Skodę i jestem przekonany o tym, że chcę mieć Skodę — to już nie czytam artykułów o Fordzie, o Mercedesie i o BMW, tylko skupiam się na tym, czego chcę. Jak najwięcej wiedzy chcę posiąść na ten temat i zaczynam szukać sobie Skody. Więc ja, kochani, wam powiedziałem, jaki jest cel i jaki jest problem. Tak naprawdę już z mojego punktu widzenia rozkminianie tego, czy dusza to ja, czy nie ja, czy ona to ona, czy on to on czy ona, tak naprawdę dla mnie już to nie ma żadnego znaczenia. Ale mi tu przewinęło, panie Marku.
[01:28:24] - To jest ta przechwycona przeze mnie w trakcie audycji tajnymi metodami rozmowa między słuchaczami. Oczywiście na czacie.
[01:28:34] - Okej, no właśnie tak mówię. Suwak mi gdzieś zginął, gdzie ja jestem? Dobrze, że na godzinę spojrzałem. A teraz pisze tak: „Ludzie, którzy spełniają swoje marzenia, to raczej się tym nie chwalą, tylko buzię na pętelkę trzymają”. Różnie to z tym jest. Ale ja na przykład lubię się podzielić jakimiś swoimi sukcesami, osiągnięciami czy spełnieniem marzeń. Okej, wczytuję się teraz, kochani, w dyskusję, która się tutaj toczyła. Nie będę jej całej czytał. Ona jest dość długa, kochani. Zwłaszcza że tu też nie ma pytań do mnie.
Więc tak jak wielokroć mówiłem, jeżeli chcecie, abym ja odpowiedział na jakieś pytanie czy zabrał głos w jakiejś sprawie, to proszę wyrazić jasno taką prośbę czy życzenie i wtedy ja będę się do tego ustosunkowywał. Tu taki ciekawy tekst jest. Andrzej pisze: „Niestety jest chyba inaczej, bo świadomość twoja, moja jest podłączona do zbiorowej świadomości i to chyba zbiorowa świadomość decyduje, co ze mną dalej po tym wszystkim”. Sabina pisze: „Mamy wolną wolę. Zgoda. Może i nie musimy inkarnować. Pytanie tylko, czy taki stan się duszy opłaca?” Tu jest dyskusja: „No właśnie ciężko. To oni decydują, czy osiągnęliśmy te 100% i czy możemy iść dalej. To nie jest nam narzucone. Masz wolną wolę.
Ja uważam, że my jesteśmy wyjątkowi. Da się z nimi dogadać. W takim razie zostało ci narzucone to życie. Przecież masz wolną wolę”. Tutaj jest o Jackowskim coś. Dobrze, kochani. Powiem wam tak. Znacie moje zdanie na ten temat. Andrzej Szkocja się tutaj z nami przywitał jeszcze. Arkadiusz Jan Dylewski się pojawił.
„Nasza cywilizacja niedługo upadnie i wiem to z wiarygodnych źródeł. Ludzkość straci siedlisko do życia przez globalne ocieplenie. Nasze lekcje będą musiały się toczyć na innych planetach. Zbliża się wielka lekcja dla całej ludzkości, która udowodni, że system kapitalistyczny nie działa”. Drogi Arkadiuszu, ja nie jestem zwolennikiem, że tak powiemTego typu teorii. Raczej z mojej wiedzy i z moich przemyśleń wynika to, że owszem, było słabo i kilka prób zakończyło się niepowodzeniem przejścia na następny etap. Dlatego też jest dość duża intensyfikacja osób czy istot, które mają w tym procesie trochę pomóc. Więc jestem optymistyczny. Natomiast to, że system kapitalistyczny nie działa, to tak, myślę, że to będzie ciężka lekcja dla grupy ludzi, kiedy to zostanie gdzieś odkryte. Kochani, co ja wam mogę powiedzieć?
Mogę wam powiedzieć tyle, że to, co się wczytałem w dyskusję o panu Jackowskim i o osobach, które prowadziły dyskusję kuluarową, to są takie momenty, w których kojarzę sobie, że kiedyś, jak internet zaczynał być bardzo popularny, były na stronach internetowych czaty i one miały różne nazwy. Ludzie zakładali tematy: 40 lat, muzyka, film, różne zainteresowania, wędkarze. I ludzie sobie wchodzili i spotykali się tam i wymieniali się ze sobą różnymi poglądami. Z tego, co później się dowiedziałem, większość tych rozmów sprowadzała się do seksu albo do randek mniej bądź bardziej oficjalnych. I czasami ja podczas swoich audycji czuję się właśnie jak na takim czacie. Ja sobie tutaj gadam, a ktoś tam sobie gada zupełnie o czymś innym. Więc można by było takiego czata zrobić. Tylko ja jestem wam do niczego niepotrzebny. Chyba żeby ten czat przeczytać reszcie słuchaczy. Tylko czy mi o to chodzi?
Czy mi na tym zależy? Nie. Jestem tutaj, kochani. Sami możecie sobie odpowiedzieć na to pytanie: po co tu jestem? Bo podejrzewam, że dla każdego z was, dla wielu z was moje przebywanie tutaj razem z wami ma troszeczkę inne sens i znaczenie, i wartość. Natomiast ja też bym chciał mieć z tego jakiś sens. I to, co, pan Marek, zażartowaliśmy jeszcze przed chwilą: skąd ja to wszystko wiem? Otóż kochani, nigdy nie starałem się rozmawiać z wami z pozycji jakiegokolwiek autorytetu. Znam doskonale ten mechanizm, o którym wam mówię. Wspominałem, że wiele osób poprzez opowiadanie o swoich doświadczeniach czy miejscach, w których byli, czy co robili, urasta automatycznie w oczach innych ludzi, którzy tego nie robili, do rangi autorytetu.
I wtedy ich słowa i to, co przekazują, przyjmuje się bezkrytycznie. Czasami odnoszę wrażenie, że część z was próbuje mi odpowiadać na pytania, które zadaję w audycji tak, jakbyście myśleli, że ja, zadając te pytania, nie znam na nie odpowiedzi. Już kiedyś o tym mówiłem. Staram się bardziej spowodować w was, kochani, proces przemyślenia, zastanowienia się, zgłębienia tego, co mówię. Dlatego często robię to w formie pytań, niż przekazać wam informację z pozycji autorytetu. Po prostu ja tak mówię. Jestem dość inteligentnym człowiekiem, więc zbudowanie takiego obrazu i opowiedzenie wam, w jaki sposób doszedłem do tych wszystkich przemyśleń i zbudowanie pozycji autorytetu nie stanowi dla mnie najmniejszego problemu. Natomiast staram się tego nie robić po to, żeby nasze spotkania były troszeczkę na zasadzie rozważań zmuszających czy stymulujących myślenie. Może w formie naprowadzenia was na jakieś rzeczy bardziej niż przedstawienia wam tego jako jedyną słuszną prawdę. Więc w miarę możliwości chciałbym, żebyście ten mechanizm zrozumieli i też w jakiś sposób uszanowali, żebym właśnie nie miał potrzeby przechodzenia na tryb autorytetu, który z tej pozycji będzie wam przekazywał informacje.
Także jeżeli nawet zadaję pytanie czy poruszam jakiś temat w formie pytania, to znaczy, że znam odpowiedź na nie, a bardziej chciałbym poznać wasze zdanie na ten temat niż to, że potrzebuję jakiejś pomocy, informacji czy wiedzy na ten temat, bo jejBo jej nie posiadam. To tak, żebyśmy unormowali naszą wzajemną relację. Zwłaszcza mówię to do osób, które się od niedawna w naszych audycjach i w naszych czatowych sytuacjach pojawiły. Adam pisze jeszcze tutaj: „Czemu się tak nisko oceniamy? Jesteśmy wyjątkowi”. Kochani, drogi Adamie, nasze ego i nasza podświadomość bardzo mocno dba o to, żebyśmy się nisko nie oceniali. Chyba że w naszej podświadomości są wzorce, żebyśmy się nisko oceniali. Wtedy nawet takie namowy nie zmienią naszego stosunku do samych siebie. Oczywiście każdy niech myśli o sobie, jak uważa. Ja jednak wolałbym, abyśmy myśleli o sobie nie pod kątem wyjątkowości, a jeżeli już ta wyjątkowość miałaby się pojawić, to żeby miała takie znamiona: jestem wyjątkowo dobrym człowiekiem.
Jestem wyjątkowo szczęśliwym człowiekiem. Jestem wyjątkowo pogodnym człowiekiem. Jestem wyjątkowo radosnym człowiekiem. Jestem wyjątkowo wrażliwym człowiekiem. Żeby w audycjach o duchowości ta nasza wyjątkowość miała znamiona duchowości, żeby była doprecyzowana i żeby wynikała z realnej oceny tego, co robimy i jak robimy, i jak postępujemy. Bo to takie: jesteśmy wyjątkowi, bo mamy duszę, jesteśmy wyjątkowi, bo jesteśmy częścią Boga, jesteśmy wyjątkowi, bo... Bo jest dla mnie sloganem z książki albo z czyjejś tablicy na Facebooku. Jestem wyjątkowy, bo mam duszę. Wow. I co z tą duszą, przyjacielu, robisz?
Do czego ta dusza ci służy? Jak ją wykorzystujesz? W sensie jak pożytkujesz to, że masz w sobie duszę? Jestem wyjątkowy, bo mam Mercedesa CLS. Jestem wyjątkowy. Jakżeż podobnie to brzmi. Mogę się nim polansować. Mogę się polansować tym, że msza. I co w związku z tym? Czy dusza to jest spinka do krawata z brylantem, którą się przypina na imprezę?
Nie. Dusza to jest świadomość, która dopuszczona do naszego życia ma zmieniać nasze postępowanie. Wtedy będziesz, będziesz, będziemy, będziecie wyjątkowo świadomymi i uduchowionymi ludźmi, wyjątkowo rozwiniętymi duchowo ludźmi. Wtedy tak. Tak, jestem wyjątkowo dobrym człowiekiem. Wyjątkowo umiejętnie korzystam z zasobów swojej świadomości duchowej, z zasobów swojej duszy. Wyjątkowo potrafię nie popełniać tych samych błędów, które już popełniłem. Wyjątkowo dobrze mam świadomość tego, w jakim celu i czego mam się nauczyć, jakiego postępowania mam się nauczyć. Mi się, kochani, już nie chce boksować z kolejnymi pięknymi sloganami. Nie chce mi się.
Jest mi szkoda czasu na to. Tak samo mojego, jak i waszego. I powiem wprost, jeżeli ja przez dwie godziny mówię, co jest istotne w życiu, jaki jest cel, jaki jest sens, że to nie chodzi o to, co wiemy o duchowości, tylko jak ta wiedza o duchowości wpływa na nasze życie, co ona zmienia. To jest duchowość. Nie przerzucanie się pięknymi teoriami. Więc jeżeli dojdę do wniosku, że ja poprzez swoje gadanie dorzucam jeszcze do tego tygla prześcigiwania się kolejnymi pięknymi zwrotami i zajmuję wasz czas, który moglibyście poświęcić dla siebie na zrozumienie siebie, na zrozumienie tego, co wam przeszkadza. Na zrozumienie tego, co macie, czego macie, czego mamy się wszyscy nauczyć. Nie w sensie teoretycznym, tylko w sensie postępowania, zachowania prostych decyzji i reakcji w momencie, kiedy odbieramy telefon od ukochanej osoby, od dziecka, od żony, od męża. Co z tego, że ktoś spenetrował wszystkie wszechświaty równoległe? Co z tego, że ktoś wie, co było w jego poprzednim wcieleniu?
Co z tego, że ktoś wie, co może się wydarzyć z Ziemią? Co z tego, że ktoś doświadcza OBE? Co z tego, że ktoś był w klasztorze Shaolin? Co z tego, jak w momencie, kiedy odbiera telefon od swojego dziecka, uruchamia swoją podświadomość i pyta: „Czego? Nie przeszkadzaj mi teraz, przecież zajęty jestem. Przecież wiesz, że jestem w pracy. Czego mi znowu głowę zawracasz? To znowu będziesz chciał pieniędzy, tak? Przecież mówiłem ci, że masz szlaban”. Co z tego?Co z tej całej duchowości, jak przychodząc do domu nie potrafimy własnego dziecka zapytać: „Jak ci minął dzień?”?
Co z tego, kiedy swojemu własnemu dziecku mówimy: „Po co ci to wszystko? Po co ci ten balet? Skup się na nauce, zrób studia, zarabiaj pieniądze. To jest w życiu ważne. Jakiś teatr, jakieś tańce. Na co ci to? To ci się do niczego w życiu nie przyda.” „Tato, tato, tato, ale ja tam mam sukces. Pani chciała, żebym ja pojechała, bo widzi, że mam talent i chciałabym, żeby przyszedł do kółka tanecznego.” „Ale na co ci to? Przecież to bez sensu jest. Z tańca się nie utrzymasz.
Doktorem masz zostać.” Co z tego, że będziemy medytować na gruzach świątyni Majów, jak nie będziemy potrafili cieszyć się z własną żoną z tego, że kupiła sobie nową sukienkę, że będzie pięknie wyglądać, że zrobiła to dla nas, że będzie atrakcyjna, że będzie się lepiej czuć. I będziemy mówić: „Po co? Przecież wiesz, że nie mamy pieniędzy. Znowu wydałaś pieniądze. Znowu byłaś na zakupach. Domem byś się zajęła.” To wszystko, cała duchowość, wszystkie te medytacje, wszystkie te filozofie, wszystkie te piękne teksty nie mają najmniejszego znaczenia. Co z tego, że utkamy piękny czterometrowy przez trzy miesiące z tajemniczymi znakami jakiś koc czy jakąś tam inną rzecz, skoro nie będziemy się potrafili uśmiechnąć do człowieka w sklepie drugiego albo w autobusie, albo na drodze. To taki jest sens duchowości? Ma się objawiać w wiedzy? Ma się objawiać w wykonywaniu obrzędów, ceremonii?
Czyli dokładnie tak, jak wygląda przez ostatnie tysiąclecia. Wykonajmy obrzędy, pomódlmy się, powiedzmy piękne słowa, posłuchajmy pięknych słów, a następnie wyjdźmy na parking przed kościołem i się strąpmy i pokażmy sobie środkowy palec. Dlatego ja, kochani, nie mam ochoty się boksować z pięknymi cytatami zaczerpniętymi z tablic facebookowych. Nie mam ochoty i nie mam z tego żadnej przyjemności i nie mam na to czasu. Więc albo zrozummy, czym jest prawdziwa duchowość, czym jest prawdziwy rozwój duchowy i szukajmy sposobu jak najwięcej z tej prawdziwej duchowości wprowadzić do swojego życia, do swojego postępowania. Albo to nie są audycje o duchowości i świadomości, albo ja nie potrafię tego przekazać. Radek pisze: „Kurczę, nie mam Mercedesa, tylko rower elektryczny.” Cudowny komentarz do tego, co powiedziałem. Sabina: „Ale ja właśnie tak myślę, że jestem szczególną istotą, bo zamieszkała we mnie dusza i staram się jej słuchać.” Sabinko, uwielbiam cię, dzieciaku. Uwielbiam cię naprawdę. Staracie się mnie słuchać.
Ewa jeszcze we wtorek pisze: „Dobry wieczór.” Matt Stargardt też pisze: „Dobry wieczór.” Okej. Natomiast cały czas przecież wyraźnie powiedziałem: kochani, to nie chodzi o to, żebyście mnie słuchali, żebyście spędzili dwie i pół godziny, które zaraz będzie na audycji w Radiu Paranormalium i żebyście jej wysłuchali. Tylko chodzi o to, żebyście codziennie zmieniali swoje postępowanie, swoje podejście, swoje zachowanie. To o to chodzi. Nie ma nic wyjątkowego w posiadaniu duszy. Wyjątkowym staje się ten dla mnie osobiście, który potrafi, uczy się i stara to, co usłyszy od duszy, wcielać w swoje życie. To jest dla mnie w dzisiejszych czasach wyjątkowość. Nie wiedza, którą się posiada, tylko umiejętność postępowania według tej wiedzy. Ja naprawdę to chciałbym wam przekazać. I żeby już, że tak powiem, nie kontynuować tego, przeczytam jeszcze komentarz Adama.
Sabina: „Nie słuchaj go.” Sabina pisze: „Nie rozumiem. Możesz jaśniej?” Adam pisze: „Nie ma pojęcia. Szuka wyznawców.” Domyślam się, że to dotyczy mojej osoby. Więc kochani, pożegnam was ciepło i serdecznie jak zawsze. Życzę dobrej nocy i być może do usłyszenia za tydzień. Natomiast drogi Adamie, nie wiem, co cię skłoniło do zajrzenia tutaj na tą audycję. Natomiast ja z takimi sytuacjami nie mam ochoty i nie mam żadnej przyjemności się mierzyć. I tyle. Także dziękuję wam kochani za dzisiaj. Dziękuję panu Markowi, życzę wszystkim dobrej nocy.
Trzymajcie się cieplutko i do usłyszenia.
[01:49:08] - Tutaj jeszcze Sabina dopytuje Adama, o kogo chodzi, ale coś mi się wydaje, taka długa cisza ze strony Adama nastała, że coś mi świta, że chyba już się nie dowiemy, o kogo Adamowi chodziło. Powiem tak: jeżeli komuś się nie podoba audycja nadawana aktualnie w Radiu Paranormalium, to niech po prostu jej nie słucha, ale niech na litość boską nieNie przychodzi specjalnie na czata i nie zniechęca innych do słuchania tej audycji. To, co Adam tutaj pisze, co niektórzy piszą na czacie, to właściwie świadczy tylko o nich. I tyle.
[01:49:53] - Ja jeszcze tylko dodam, kochani. Wiecie doskonale, że poświęcam tym audycjom nie tylko swój czas, chociaż czas jest akurat rzeczą we wszechświecie najbardziej cenną podobno, ale też poświęcam swoje emocje. Też wkładam w to serce, też wkładam w to swoje zaangażowanie i myślę, że to też w tych audycjach jest słychać. Nie czerpię z tego żadnych korzyści finansowych. Robię to przede wszystkim dla was. Mam kilka projektów, których do tej pory nie uruchomiłem, ponieważ nie mam na nie po prostu czasu, więc naprawdę oszczędźcie mi tego. Nie to, że mnie to jakoś rusza. Mnie to po prostu zniechęca. Kochani, to nie jest mój żal do Adama, że on tak pisze. Pisze, co chce.
Tylko ja naprawdę chciałbym, aby to, w co ja wierzę i co jest moim motorem napędowym do życia, było też częścią życia moich słuchaczy. Nie robię tego dla lansu, nie robię tego dla popularności, nie robię tego dla pieniędzy, tylko robię, bo chciałbym, żeby ten świat jednak przynajmniej powoli się zmieniał, żeby ludzie się zmieniali, żeby życie ludzi się zmieniało. I po to to robię. Natomiast jeżeli ja mam to robić, a ktoś tego nie słucha albo w ogóle na to nie reaguje, to po co mam to robić? Powiedzcie mi, po co mam to robić? Może lepiej zająć się czymś innym i zwrócić się do grupy ludzi, którzy będą chcieli słuchać tego, co mam do powiedzenia. To tylko tyle. Nie mam żalu, tylko takie sytuacje nie nadają sensu temu, co robię. I tyle. Przestaje mi się w takich sytuacjach chcieć.
Jeszcze raz kończymy na dzisiaj, zanim powiem czegoś za dużo. Oczywiście wiem, że jest całe mnóstwo fajnych ludzi, którzy słuchają tych audycji. Dlatego też prosiłem zawsze, żeby szanować czas tych ludzi, bo nie jesteśmy tutaj sami. Jeżeli ktoś chce mi coś powiedzieć, niech do mnie zadzwoni, niech do mnie napisze. Nie marnujmy czasu innych ludzi i szanujmy też innych ludzi, którzy tych audycji chcą słuchać i coś z nich zaczerpnąć. Także tak. Dobra, jeszcze raz dziękuję.
[01:52:44] - Szanujmy przede wszystkim osoby, drodzy państwo, u których ta audycja wnosi bardzo dużą wartość dodaną w życiu.
[01:52:57] - Tak jest. Dobrej nocy. Dziękuję jeszcze raz. Wszystkiego dobrego. Trzymajcie się cieplutko.
[01:53:03] - Mówi te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Sabina, jeszcze powrócę na chwilę do czata. Sabina podzieliła się swoim odczuciem co do naszego interlokutora. Adam M.: „Podejrzewam, że uprawiasz tu trolling”. Jestem dokładnie takiego samego zdania. Niestety niektórzy wbijają na audycję na żywo tylko po to, żeby mącić. Pokazują w ten sposób, że mają naprawdę bardzo smutne życie. O, ktoś tu ma coś do dodania chyba.
[01:53:54] - Tak, mój kot przyszedł skomentować tę sytuację.
[01:53:56] - Dziękujemy za komentarz.
[01:53:58] - Też uprawia trolling.
[01:54:02] - Dziękujemy za uwagę. Dzisiaj już powolutku kończymy. Zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna w wersjach drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy” oraz do polajkowania profilu pana Sławka na Facebooku i śledzenia, co pan Sławek Bączkowski publikuje. Dzisiaj już kończymy. Za uwagę audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień o 20.00 w poniedziałek na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.