[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Kończy nam się kolejny poniedziałek. Pierwszy poniedziałek lutego. 7 lutego 2022 roku. Minęła przed chwilą godzina 20.00, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć na antenie Radia Paranormalium kolejny odcinek audycji Świat Oczami Duszy. Audycją i świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór panie Sławku.
[00:51] - Dobry wieczór panie Marku. Witam kochani was bardzo serdecznie.
[00:55] - Tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi, pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium, chociaż dzisiaj pewnie wprowadzimy taką małą zmianę, jeżeli chodzi o drugą część audycji, ale o tym pewnie za chwilę więcej powie pan Sławek. Niemniej jednak numery telefonów warto zapisać sobie już teraz, z takim zastrzeżeniem, że bardzo byśmy prosili, jeżeli ktoś z państwa chce zadzwonić, to żeby dać jakoś wcześniej znać. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny trzydzieści dwa i siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem, trzydzieści dwa i siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio kropka paranormalium kropka pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania i wiadomości i różne inne informacje interesujące poprzez Facebooka na fanpage'ach Radia Paranormalium lub fanpage'u pana Sławka Bączkowskiego. Jesteśmy także na grupie Radio Paranormalium, a jeżeli ktoś woli, to może się kontaktować z nami za pośrednictwem e-maila na nasz adres email radio małpa paranormalium kropka pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:29] - Dziękuję panie Marku. Kochani, tak jak pan Marek tutaj zasygnalizował, zresztą to jest mój pomysł i moja decyzja, więc ja zbiorę konsekwencje tej decyzji. Otóż kochani tak, w dniu dzisiejszym po tej części tak zwanej oficjalnej nie będę odczytywał komentarzy z czata. Znaczy czat będzie. Niech on jak najbardziej żyje swoim życiem. Żeby nie było, że nie jestem nim zainteresowany, to widzę, że tu już kilka osób się tu już od 19.30. Michał, Sabina23, Sasm Brest Kocie, Darek Skwarek się przywitał, Wema, Greg, Quintinio, Łukasz Eł. Witam was bardzo serdecznie i wszystkich tych, którzy jeszcze do tego czata dzisiaj dołączą i do naszej audycji. Kochani, ja oczywiście jak najbardziej z tym czatem przed następną audycją się zapoznam i jak najbardziej odpowiem na pytania, które tam na tym czacie się, że tak powiem, pojawią, bądź jakieś wątpliwości, bądź zapotrzebowanie na poruszenie jakichś tam tematów. Piszcie wyraźnie.
Więc na początku audycji za tydzień to wszystko co będzie istotnego w kontekście audycji i tego, co mam wam do przekazania, ja się do tego w następnej audycji odniosę. Oczywiście ten czat zawsze sobie żył swoim życiem. Wymienialiście się jakimiś radami, spostrzeżeniami, lekturami. Jak najbardziej róbcie to. Ja nie mam nic przeciwko temu. Wprost przeciwnie, jeżeli jest jakaś ważna i mądra informacja, którą macie do przekazania to jak najbardziej. Powód tej decyzji jest dwojaki. Jednym z nich jest, też żeby nie było, że ja tylko same pochwały czytam i same miłe komentarze i tylko do nich się odniosę. Pod poprzednią audycją Mariola Kalinowska napisała: „Witam, jestem od niedawna dość stałym słuchaczem audycji pana Sławka. Nie słucham jednak na żywo, odsłuchuję w wolnym momencie tygodnia.
Nie zdarzyło mi się wcześniej napisać jakikolwiek komentarz, ale tym razem postanowiłam się uaktywnić. Trochę zasmuca mnie postawa pana Sławka, który twierdzi, że nie chce mu się odpowiadać kolejny raz na te same pytania. Myślę, że jest wielu słuchaczy takich jak ja, którzy dołączyli. Nie słuchają poprzednich odcinków, tylko tych na bieżąco i na pewno wielu jeszcze dołączy. Skąd więc mamy wiedzieć, czy coś już było poruszane? Zresztą mi wystarczają audycje bieżące i nie czuję potrzeby cofania się. Wydaje mi się dość dziwnym oczekiwaniem, by słuchacze sięgali do odcinków archiwalnych, a tylko w ten sposób można być całkowicie pewnym, czy coś już było poruszane, czy nie. Taka postawa zniechęca do aktywności. To znaczy, jeżeli mam być skrytykowana publicznie za zadane pytanie tylko dlatego, że padło pięć lat temu i panu Sławkowi nie chce się odpowiedzieć. Co najmniej dziwne.
Oczywiście każdy ma prawo ustalać zasady własnych audycji. Niemniej to chyba błąd założeń organizacyjnych, że ciągle ci sami stali starzy słuchacze, którzy poznali wszystkie odcinki i zadają jedynie nowe, sensowne pytania. To zupełnie wyklucza sens dołączania nowych osób.”A na pewno wyklucza sens odzywania się na forum, zadawania pytań. Dodam, że wiele wynoszę z audycji i moją intencją nie jest pusta krytyka, a pokazanie swojej perspektywy. Chcąc budować jakąś społeczność w okolicach swoich audycji, warto mieć bardziej otwartą postawę, zachęcającą do aktywności, akceptującą ludzką ciekawość i wątpliwości. Tym samym akceptującą czasem może dziwne, może kolejny raz zadane, a może nudne pytanie. Myślę, że niejeden uczeń zadręcza nauczyciela, mistrza wciąż tymi samymi pytaniami. Dla obu to rozwój. Jedynym, z czym się tutaj nie zgadzam, zresztą odpisałem. Przeczytam wam też moją odpowiedź i to też będzie odpowiedź pewnie dla większej ilości osób, które myślą podobnie jak pani Mariola.
Napisałem: „Witam pani Mariolu, dziękuję za komentarz i oczywiście nie będę dyskutował z pani podejściem. Każdy ma prawo mieć swoje. Z jednym się jednak nie zgodzę. Ja nikogo nie zniechęcam. Przynajmniej nie miałem takiego zamiaru i intencji do zadawania pytań i zazwyczaj na każde staram się odpowiadać, często mówiąc, że szerzej temat był poruszany w poprzednich audycjach. Natomiast mam prawo do zrezygnowania z roli lektora, jak to powiedziałem w ostatniej audycji, czytać wszystko, co słuchacze na czacie piszą. Zresztą ten temat akurat niebawem zostanie rozwiązany. Serdecznie pozdrawiam. PS. W aspekcie duchowym pani podejścia powiem więcej w najbliższej audycji, jak tylko będzie na to czas.” Żeby tego czasu nie zbrakło i żeby też nie wałkować cały czas tematu czata.
Bo tak naprawdę kochani, zastanawiając się nad tym na spokojnie, jest sporo osób, które się wita na czacie, wymienia między sobą różnymi informacjami czy jakimiś spostrzeżeniami, czy jakimiś doświadczeniami. Natomiast tych osób jest tak naprawdę kilka w porównaniu z osobami, które tą audycję odsłuchują. Więc ja jak najbardziej chcę odpowiadać na wasze pytania, nawet jeżeli one były już gdzieś omawiane i poruszane. Natomiast nie do końca zgadzam się z tym, bo pani Mariola troszeczkę chyba wyrwała z kontekstu tutaj jedną rzecz, że ja zazwyczaj odnoszę się do tego w jakiś sposób taki może mniej sympatyczny, kiedy ja w audycji poruszam jakiś temat, a ktoś zajęty pisaniem z inną osobą nie wyłapie tego z audycji i później zadaje mi pytania, chociaż to zostało już powiedziane czy wyjaśnione na przykład nie wiem, 20 czy 30 minut temu. To przede wszystkim to budzi moją taką właśnie trochę niechęć i zmęczenie, bo myślę, że warto w tej części, w której ja jednak staram się przekazać jakieś informacje, skupić się na tym, żeby tych informacji wysłuchać, jeżeli są oczywiście interesujące. Tak zakładam, że z jakiegoś powodu są, skoro jesteście tutaj kochani ze mną. I też nie odrywać innych od odsłuchania tego, co jest do powiedzenia. Zwłaszcza że staram się. Staram się. Robię, co umiem, co potrafię.
Więc ostatnimi czasy ten czat, zresztą już od jakiegoś czasu robi więcej zamieszania i więcej, że tak powiem, w moim przekonaniu niefajnych rzeczy niż fajnych. Więc to jest jeden z powodów, dla którego dzisiaj chcę z tego czata zrezygnować. Zobaczymy. Zadawajcie pytania, piszcie. Ja się z tym wszystkim, tak jak powiedziałem, zapoznam i w następnej audycji się po prostu do tego odniosę. Już nie robiąc tego na bieżąco, nie robiąc tego powiedzmy online, nie wyłapując wątków, nie składając ich do kupy, tylko po prostu na spokojnie sobie to prześledzę, też się na spokojnie zastanowię. Myślę też, że jakość tych odpowiedzi będzie z mojej strony większa. Dlatego też taka prośba jest, że jeżeli ktoś chciałby zadzwonić do audycji, żeby dał wcześniej panu Markowi znak, że ma taką chęć, ma taką potrzebę, żebyśmy mogli w ogóle uruchomić tą drugą część i dać możliwość zadzwonienia, żeby właśnie później się nie okazało, że ktoś chce zadzwonić, a audycja się już skończyła. Więc to jest jeden z takich powodów. Po prostu chcę dokonać jakichś zmian, zobaczyć, żeby nie było, że narzekam, narzekam i nic z tym nie robię.
Więc chcę zobaczyć, jak to będzie. I drugi powód jest taki, że na koniec audycji przygotowałem dla was, jak na mnie, jak chodzi o to, co ja do tej pory robiłem, z pewnością jakąś tam niespodziankę i nowinkę. Nie wiem, czy to będzie miła niespodzianka, czy nie. Zobaczymy. Natomiast nie ukrywam, że po tym eksperymencie chciałbym was zostawić w ciszy, w spokoju, abyście mieli czas na dokończenie tego w swój sposób i w swoim tempie, a nie musieli kończyć to, co wspólnie zaczniemy z tego powodu, że będzie za chwilę druga część i nie ma już czasu.Więc tak to kochani wygląda. Jeszcze odnosząc się do tego, co pani Mariola napisała. Z punktu widzenia dokonywania zmian w swoim życiu musimy dać wszechświatowi informację, że chcemy tych zmian dokonać. Bardzo często w rozmowach z ludźmi dochodzę do takiego momentu, w którym pada stwierdzenie, czyli jest historia, jakaś tam historia życia, jakichś tam wydarzeń, które w życiu człowieka się wydarzyły. Oczywiście to najczęściej jest ta, że tak powiem, najdłuższa część naszej rozmowy i na sam koniec wypowiedzi człowieka pojawia się takie stwierdzenie: nie wiem, co mam z tym zrobić. Nie wiem, jak mam to rozumieć.
Nie wiem, nie mam pomysłu. I to jest koniec wypowiedzi. I z punktu widzenia mocy sprawczej to nic się nie zmieniło. Nic się nowego nie wydarzyło. I to nie jest żadna informacja, która miałaby dokonać czy wywołać jakąś serię zdarzeń w naszym życiu, które mogłyby coś nowego do tego życia wnieść. Ponieważ powtórzyliśmy po raz kolejny to samo, o czym doskonale już wiemy. Przeżyliśmy to, przeżyliśmy te emocje, przeżyliśmy te sytuacje i również potwierdziliśmy po raz kolejny, że nasze reakcje i zachowania były niewłaściwe. Więc kończąc rozmowę stwierdzeniem: nie wiem, co mam z tym zrobić, nic nie zmieniacie w swoim życiu. Ważne jest, aby oczywiście ważne, jeżeli chcecie dokonać jakiejś zmiany, chociażby zrozumienia, to, o czym żeśmy rozmawiali, zrozumienia sensu tego doświadczenia. Stwierdzenie: nie wiem, co o tym myśleć, nie jest równoznaczne z siłą sprawczą, nie uruchamia siły sprawczej.
Czyli chciałbym to zrozumieć. Większości ludzi takie stwierdzenie: nie wiem, jak mam to rozumieć. Zwłaszcza w naszym społeczeństwie wywołuje lawinę informacji ze strony rozmówcy, który zaczyna mówić o tym, jak to należy rozumieć czy co z tym należy zrobić, czy jakie podjąć działania. To jest takie normalne. Jak ktoś mówi: nie wiem, co mam z tym zrobić, to zaraz inni dobrzy ludzie mówią mu, co ma zrobić. Natomiast dla nas to nic nie oznacza, oprócz tego, że wyraziliśmy jakieś swoje niezadowolenie, zmęczenie, smutek, żal, pretensje z sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy aktualnie, bądź z sytuacji, przez które przeszliśmy. Ważne jest, jeżeli chcemy uruchomić samych siebie, jeżeli chcemy uruchomić samych siebie do dokonywania zmian w swoim życiu, to ważne jest, aby pojawiło się coś, co ten proces uruchomi. A te procesy uruchamiają stwierdzenia: chciałbym to zrozumieć, chciałbym to zmienić. Chciałbym nauczyć się nie popełniać drugi raz tego samego błędu. Chciałbym zrozumieć sens tej nauki czy informacje, jakie z tych zdarzeń do mnie płyną.
Pomocy człowiekowi jakiejkolwiek możemy udzielić wtedy, kiedy on, znaczy, aby ta pomoc była skuteczna tylko wtedy, kiedy on wyraźnie o tą pomoc do nas wystąpi, kiedy wyraźnie wyrazi swoją chęć dokonania zmian bądź zrozumienia, bądź zrobienia inaczej w swoim życiu niż do tej pory. Bo na tym polegają zmiany, że robimy coś inaczej niż robiliśmy do tej pory. Robienie w ten sam sposób co do tej pory. Reagowanie w ten sam sposób, jak do tej pory. Banie się zareagowania czy powiedzenia prawdy tak, jak robiliśmy do tej pory, nie dokona żadnej zmiany w naszym życiu. Zmiana, jak sama nazwa wskazuje trzeba coś zmienić. Trzeba coś zmienić w swoim postępowaniu, w swoim działaniu, w swoim podejściu, w swoim zrozumieniu. Więc do momentu, dopóki ludzie mówią o tym, jak jest im źle, bo o tym najczęściej mówią, bądź było im źle, bądź przez co przeszli, co przeżyli, to w moim odczuciu oni nie wykonują, nie uruchamiają siły sprawczej, która mogłaby coś w ich życiu zmienić. Dopiero wtedy, kiedy proszą czy wyrażają chęć, czy otwierają się na pomoc ze strony drugiego człowieka, wtedy dopiero można mu pomóc. Żaden lekarz nie chodzi po domach i mówi: ja ci pomogę, ja cię zbadam, przepiszę ci leki, żebyś był zdrowy.
Nawet większość ludzi go nie wpuści do domu, bo będzie go traktować jak wyłudzacza pieniędzy, który chce się dorobić na ich zdrowiu, bo przecież oni są zdrowi. Dopiero jak człowiek jest chory, to otwiera się na rady i na pomoc lekarza. Dopiero jak człowiek widzi, że ma z czymś problem na przykład z prawem, to wtedy idzie do prawnika. Jak ma problemy z podatkamiTo idzie do księgowego bądź do doradcy. To my nadajemy moc sprawczą, wykonując ten pierwszy ruch. Uświadamiamy sobie to, że mamy niedobór czegoś w swoim życiu i wykonujemy ruch w celu udania się do kogoś, kto będzie nam hipotetycznie w stanie pomóc. Dlatego to my nadajemy moc sprawczą czemukolwiek. To my musimy wykonać pierwszy ruch. Inaczej nie dajemy wszechświatowi żadnej informacji, że cokolwiek pragniemy i zamierzamy zmienić. Dlatego w takich sytuacjach, kiedy internet, media przeróżne są przepełnione takimi bądź podobnymi audycjami czy materiałami, o których ja mówię, my jako ludzie jesteśmy przyzwyczajeni do tego.
Zresztą nie tylko w internecie, w mediach normalnych, publicznych, mniej publicznych, zwłaszcza w reklamach. Ja też już o tym mówiłem. Jesteśmy bombardowani zaproszeniami, przekonaniami, namawianiami do tego, aby coś zrobić, z czegoś skorzystać, coś kupić. I my jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że nas się zachęca, że nas trzeba przekonać, żebyśmy coś zrobili, kupili bądź zmienili. Nawet w branży stricte duchowej też tak jest, że część osób zachęca, namawia, przekonuje do przyjścia na warsztaty, na jakieś spotkania, na wysłuchanie audycji, do kupienia książki, do zapoznania się z jakimiś materiałami. Żyjemy w czasach marketingu i tego całego szaleństwa. I tak po prostu jest. Natomiast z punktu widzenia świadomości, w takich sytuacjach, jeżeli dajemy się przekonać i namówić do zrobienia czegoś, do skorzystania z czyichś usług, kupienia jakiegoś towaru, to stroną odnoszącą korzyść na pewno jest ta osoba, która nas do siebie przekonała. Bo skoro nas przekonuje, to znaczy, że jej na tym zależy, że ma z tego jakąś korzyść. Więc ona namawia nas i przekonuje, a my na tę zachętę reagujemy w sposób pozytywny.
Sprawiamy, że tamta druga strona osiągnęła to, na czym jej zależało. W moim przekonaniu korzyść powinna być przynajmniej obustronna. Czyli ja korzystam, ale i osoba, która skorzysta z moich usług, też korzysta. Ja może jestem akurat trochę dziwny, bo mi bardziej zależy na tym, żebyście wy skorzystali z tego, co ja mówię, niż ja sam z tego skorzystać. Bo jak wiecie, ja z tego w żaden sposób nie korzystam. W sensie nie odnoszę żadnych korzyści z mówienia do was. Przynajmniej jeszcze na tę chwilę. Natomiast z punktu widzenia mocy sprawczej, my nie jesteśmy przekonani, że to, co otrzymamy, ma nam w jakikolwiek sposób pomóc i coś zmienić w naszym życiu. Znaczy ktoś nas przekonał, że tak będzie, natomiast nie my jesteśmy o tym przekonani. My zostaliśmy przekonani, że tak właśnie będzie.
Natomiast żeby była moc sprawcza, to my musimy mieć przekonanie. Czyli najpierw my uzmysławiamy sobie, że czegoś nie wiemy, że czegoś nie rozumiemy, że czegoś nam brakuje. Wyrażamy chęć, aby to zmienić i wykonujemy pierwszy krok. Bardzo subtelna różnica, ale ja w was wierzę i jestem przekonany, że rozumiecie, o czym ja mówię. Bardzo subtelna różnica. Czy to my mamy przekonanie do tego, że nam to pomoże? Czy to my zostaliśmy przekonani przez kogoś innego do tego, że nam to pomoże? Dlatego wszelka forma poszukiwania odpowiedzi, zrozumienia jakiejś tam prawdy, którą wykonujemy z własnej, nieprzymuszonej woli, uruchamia moc sprawczą do dokonywania zmian w swoim życiu. Zwłaszcza że to przecież, kochani, jest wasze życie. W tych, mówię, dziwnych czasach mamy ten światopogląd troszeczkę rozjechany.
Natomiast tak naprawdę, jeżeli wasze życie jest fajne, satysfakcjonujące, radosne, szczęśliwe, przyjemne, to nic nie zmieniajcie. Nawet nie słuchajcie moich audycji, bo nie daj Bóg padnie coś, co was skłoni do tego, żeby czegoś spróbować. Nie. Lepsze jest wrogiem dobrego. Jeżeli jesteście zadowoleni ze swojego życia, to nie słuchajcie mnie ani żadnych audycji czy materiałów, które mogą wasze życie zmienić. Nie kuście losu.Natomiast jeżeli w jakiś sposób czegoś wam w życiu troszeczkę brakuje. Czegoś. I chcielibyście to do swojego życia sprowadzić. Chcielibyście posiąść to, czego wam w życiu brakuje. Zdrowie, szczęście, pieniądze, miłość, radość, satysfakcja, szczerość, prawda, szacunek, popularność, sława.
To jeżeli wam tego brakuje i chcielibyście to posiąść, to jaka jest normalna, zdrowa procedura? Procedura jest taka naturalna, że brakuje mi pieniędzy. Taki przykład, który dotyczy pewnie dziewięćdziesięciu dziewięciu i dziewięciu dziesiątych procent ludzi na świecie. Nawet ci bardzo bogaci twierdzą, że mogliby mieć i chcieć jeszcze więcej. I chcą więcej i robią to, żeby mieć tych pieniędzy więcej. Więc brakuje mi pieniędzy. Czy ja w swoim życiu czekam, aż ktoś przyjdzie i mnie namówi do tego, żebym miał więcej pieniędzy? Owszem, są tacy, którzy będą siedzieć i narzekać, że nie mają pieniędzy, ale nic z tym nie zrobią. Natomiast to nie jest audycja dla takich ludzi. Ta audycja jest dla takich ludzi, którzy wiedzą, że czegoś im brakuje i chcą to przyciągnąć, wnieść, wprowadzić do swojego życia.
To jest audycja dla takich ludzi, których nie trzeba przekonywać do tego, żeby — ja przynajmniej tak uważam — żeby ich życie było troszeczkę inne, troszeczkę lepsze. Więc ja chcę mieć więcej pieniędzy, bo ich mi brakuje i ja szukam sposobu, jak te pieniądze do swojego życia w większej ilości wprowadzić. Metody są różne. Metody są przeróżne. Mogę wziąć drugi etat, mogę pójść na kurs. Nie wiem, jakiś tam dodatkowy, podnieść swoje kwalifikacje i na przykład zażądać od szefa podwyżki. Mogę zmienić branżę. Mogę pójść na inne studia na przykład i tam, gdzie praca będzie bardziej popłacalna. Nie wiem. Uczę się języka, obsługi programów, programowania.
Wykonuję jakieś ruchy, aby tych pieniędzy w moim życiu, których jest według mnie za mało, żeby było ich więcej. Więc mogę iść kraść. Na przykład. Nie wiem. Mogę spróbować obrabować bank. Albo zrobić coś innego. Mogę też wybrać technikę duchową, czyli odprawiać modlitwy, mantry, afirmacje. Próbować wyśnić numery w Totolotka. Więc mogę robić mnóstwo różnych rzeczy, ale cały czas to robię ja. Ja w przekonaniu, że mam niedobór czegoś i chcę ten niedobór zniwelować albo całkowicie usunąć.
Więc nie czekam na to, aż ktoś mnie przekona, żebym ja ten niedobór usunął. A jeżeli czekam, to i tak na skutek gadania innych ludzi i tak nie pójdę do drugiej pracy, bo mi się nie chce, bo jestem zmęczony, bo ta praca mnie wyczerpuje, bo się nie nadaję, bo nie mam pieniędzy na studia, bo nie robię żadnych kursów, bo za granicę to ja nie wyjadę. Więc jeżeli nie chcę, to choćby mnie przekonywali, choćby lekarz przyszedł do chorego człowieka i namawiał go do tego, żeby zaczął się leczyć, prowadzić zdrowy tryb życia, odżywiać się, dbać o siebie i tak dalej, i tak dalej, to on i tak tego nie zrobi, jeżeli sam nie będzie wewnętrznie przekonany do tego, że tego chce. Więc kochani, tak samo jest z wiedzą duchową. Ja uważam, że jeżeli ktoś tej wiedzy potrzebuje, bo jest to dla niego jakiś krok czy jakiś tam etap, aby dokonać zmian w swoim życiu, traktuje tą wiedzę jako narzędzie do dokonania zmian w swoim życiu, to jego nie trzeba przekonywać do tego, żeby z tej wiedzy po pierwsze wybrukał, a po drugie żeby z niej skorzystał. Natomiast jeżeli jest to dla kogoś forma czegokolwiek, ale z pewnością nie wynika z chęci dokonania zmian w swoim życiu, aby niedobory tego, czego mu w życiu brakuje, zniwelować bądź usunąć, to nie ma takiej siły, żeby go do tego przekonać. A wy kochani, jeżeli chcecie nadać moc sprawczą jakimkolwiek zmianom w swoim życiu. Ja nie mówię tu o tym, żeby zostać mnichem buddyjskim i emanować energią naokoło w ciągu piętnastu minut albo piętnastu dni. Nie. Ale nie wiem.
Chcecie być bardziej radośni, bardziej zadowoleni, spokojniejsi, szczęśliwsi, zdrowsi, może ciutkę bogatsi. To musicie po to sięgnąć sami. Musicie uruchomić moc sprawczą, na którą wasza podświadomość, wszechświat, wasza dusza zareaguje, ponieważ wszechświat ani wasza dusza nie zrobi nic wbrew waszej woli.Tak to wygląda. To są drobne różnice. Subtelne różnice. Dlatego często ludzie dają się złapać właśnie w tego typu pułapki, że czekają, aż ktoś ich do czegoś przekona. Bo jesteśmy do tego w dzisiejszych czasach, kochani, bardzo przyzwyczajeni. Bardzo. I jest to dla nas też wygodne, bo wybieramy sobie. To nie, to nie, to nie, to nie.
Niech się postara, niech bardziej się postara, niech coś jeszcze obieca, niech może coś dorzuci. Może jakiś prezent, może jakiś voucher, może jakieś cokolwiek inne. Ale niech mnie przekona. Można człowieka przekonać do zakupu czegoś, ale żeby on to kupił, przede wszystkim musi mieć pieniądze i wtedy można go próbować zmanipulować, przekonać, wmówić mu, że to mu jest potrzebne albo że to zmieni jego życie w jakimś tam sensie na jakiejś tam płaszczyźnie. Natomiast nie można przekonać człowieka, aby zmienił swoje własne życie. Więc ten mechanizm tutaj, ten mechanizm marketingowy tutaj nie zadziała. I też nie zadziała mechanizm narzekania i stwierdzania faktów, jak moje życie wygląda. Musi się pojawić jakaś moc sprawcza, jakaś informacja od nas, że chcemy tych zmian w samym sobie dokonać. Kochani, audycje są o świadomości. Audycje mają na celu, moje audycje, zastąpić wam przymus doświadczania.
Tak jak mówiłem wielokroć, świadomość duchowa, zresztą świadomość ziemska też rozwija się poprzez doświadczanie. Z tym że sposób interpretacji tego samego doświadczenia poprzez nasz umysł ziemski, naszą podświadomość jest inny od interpretacji tego samego zdarzenia czy tego samego doświadczenia przez naszą duszę. Więc w procesie rozbudowy, rozwijania świadomości i tej ziemskiej, i tej duchowej każdy człowiek uczestniczy. I czy nam się podoba, czy nie, czy w cokolwiek wierzymy, czy nie, to i tak każde doświadczenie, każde przeżycie, każda emocja ubogaca naszą świadomość, rozwija naszą świadomość. Moje audycje są po to i mają służyć przede wszystkim temu, aby zastąpić te doświadczenia nieprzyjemne, niefajne, przykre, traumatyczne, tragiczne czasami, czasami nieodwracalne. Zastąpić na bardziej świadome, bardziej przyjazne, abyśmy mogli rozwinąć swoją duchową świadomość czy rozwijać swoją duchową świadomość i tą ziemską świadomość poprzez doświadczenia, które nie będą dla nas tak wielką i tak nieprzyjemną niespodzianką. Nie unikniemy doświadczeń, ponieważ one są gwarantem rozwoju świadomości. Nie unikniemy doświadczeń. Nie unikniemy też pewnych nieprzyjemnych sytuacji. Bo to nie jest tak, że człowiek wchodząc na jakiś poziom świadomości, unika od razu wszystkich kłopotów, problemów i od razu chodzi i się całe dnie uśmiecha do wszystkich i ze wszystkiego.
Tego nie unikniemy. Też nie unikniemy tego, że się od czasu do czasu wkurzymy, że się zezłościmy, że będziemy mieli gorszy nastrój, że będziemy mieli spadek energii. Tego wszystkiego nie unikniemy, ponieważ jedno doświadczenie jest jak z rozwojem w szkole. Z jednej klasy przechodzimy do coraz trudniejszych zadań, coraz trudniejszych. Natomiast jakość naszego życia z powodu tych doświadczeń się nie zmieni. Jesteśmy dzięki świadomości w stanie utrzymać tą samą jakość życia i nie stracić celu. Jesteśmy w stanie właściwie zinterpretować sens tego doświadczenia, które nas akurat spotkało. Jesteśmy w stanie dzięki świadomości skorygować swoje postępowanie, aby w przyszłości uniknąć kolejnych takich samych doświadczeń. Więc kochani, świadomość i rozwój świadomości nie jest takim procesem bezsensownym, takim, który nie ma wpływu zupełnie na nasze życie i jest celem samym w sobie. Rozwój świadomości jest właśnie umiejętnością właściwej oceny doświadczeń, przez które przechodzimy.
Oceny przez pryzmat prawdy i miłości, o której ja tak często powtarzam, aby móc zrozumieć, gdzie powinniśmy dokonać zmian i jakich zmian powinniśmy w sobie dokonać. Gdzie? Miejsce jest zazwyczaj jedno, w którym tej korekty dokonujemy, czyli nasza podświadomość. Ale to też musimy mieć świadomość tego, że tak to wygląda. Zrozumieć ten mechanizm. I jakich zmian w sobie musimy dokonać tak, aby jakość naszego życia nie spadła poniżej pewnego poziomu, który lubimy. I tak, aby nasze życie stało się mniej zwariowane, bardziej przewidywalne, a przez to spokojniejsze, prostsze i przyjemniejsze. Po to warto rozwijać swoją świadomość, a może nawet nie tyle ją rozwijać, co pozwolić tej świadomości duchowej, którą już posiadamy, wejść do naszego życia.Pozwolić jej w tym naszym dotychczasowym podświadomym życiu zacząć brać udział i uczestniczyć. Tak naprawdę to każdy z nas ma duszę. Każdy z nas jakiś poziom tej świadomości duchowej posiada.
I pozwólmy naszej duszy w tym naszym życiu uczestniczyć, aby nie była tylko pamiętnikiem, w którym zapisują się wszystkie doświadczenia z naszego życia po to, aby móc je później po śmierci przeczytać i dokonać analizy tego postępowania. Tylko wykorzystajmy to, co mamy, aby to życie nasze było troszeczkę prostsze. Abyśmy nauczyli się korzystać z potencjału naszej duchowej świadomości, naszej duszy. Z wiedzy, czego robić nie powinniśmy i z wiedzy, jak postępować powinniśmy. Abyśmy potrafili korzystać z wzorców prawdy i miłości i nauczyli się wprowadzać je w życie. Dlatego kochani, przygotowałem dla was dzisiaj coś, o czym już żeśmy rozmawiali. Natomiast dzisiaj chciałbym, żebyśmy nie tylko zrozumieli to, ale przećwiczyli to wspólnie. Abyśmy mieli okazję. Znaczy wy, żebyście mieli okazję spróbować zrobić to osobiście pod moją kontrolą. Ja tutaj nie rozmawiałem z panem Markiem.
Panie Marku, mam takie pytanko czy w tle leci cały czas jakaś muzyczka audycji? Bo chyba leci, nie?
[38:53] - Leci, leci.
[38:55] - Ta, którą słuchacze tak bardzo chwalą i cenią. To czy na ten czas, kiedy będziemy robili te ćwiczenia, można by ją było troszeczkę podgłośnić?
[39:10] - Spróbować mogę.
[39:12] - Tak niedużo, żeby tak mnie znowu za bardzo nie zagłuszyła, ale jednocześnie, żeby bardziej kojąco i uspokajająco i relaksacyjnie wpłynęła na słuchaczy. Taką mam prośbę, ale jeszcze nie teraz dam znaka. Wyłączyłem Messengera, bo widziałem, że tam trochę komentarzy się pojawiło, więc nie chcę, żeby mnie rozpraszały. Kochani, nie tylko powiem, ale też przedstawię wam taki wzorzec, jak powinno się tworzyć skuteczne afirmacje, modlitwy. Ponieważ to jest narzędzie po pierwsze bardzo przyjemne, po drugie, jeżeli robi się to umiejętnie bardzo skuteczne. Ja mówiłem o tym kilka audycji wstecz, natomiast dziś postaram się pokazać wam tak bardzo praktycznie, jak to powinno wyglądać. Afirmacje zwane modlitwą lub odwrotnie. To, o czym mówiłem w poprzednich audycjach, mówiąc o afirmacjach. Bardzo ważne jest to, aby podczas afirmacji starać się odczuć lub przynajmniej wyobrazić sobie emocje szczęścia, radości, wdzięczności, spokoju. Te emocje, które wyobrażacie sobie, jesteście przekonani, że powinny w was się pojawić w momencie, kiedy to marzenie bądź pragnienie się spełni.
Ważne jest, abyście starali się te emocje jak najbardziej wiarygodnie sobie w jakikolwiek sposób, nawet mentalny, określić. Druga bardzo ważna rzecz, o której chyba wtedy nie powiedziałem, jest taka, że nigdy nie proście o to, by ktoś wam coś dał bądź za was coś zrobił. To jest bardzo częsty problem na przykład w modlitwach. Jak ludzie się: „Panie Boże, daj mi zdrowie, daj mi szczęście”. To nawet z całą boską sprawczością, sprawczością wszechświata, źródła nie ma prawa zaistnieć. Znaczy ma prawo zaistnieć pod jednym jedynym warunkiem, że my w to uwierzymy. Ale to jest właśnie ten czynnik, który powoduje, że to nie my dostajemy coś od kogoś, tylko sami zaczynamy wierzyć, że możemy to dostać, bo ten ktoś nam to da. Natomiast czynnik wiary i to takiej bardzo mocnej wiary jest tutaj tym czynnikiem, który właśnie uruchamia ten proces sprawczy. To nie jest tak, że ktoś nam coś dał, tylko to my uwierzyliśmy, że możemy to mieć. Natomiast jeżeli postać Boga, Stwórcy, ŹródłaNam w tym pomaga, to jak najbardziej.
Natomiast w naszych afirmacjach, w waszych afirmacjach nie używajcie stwierdzeń, żeby wam ktoś coś dał lub za was coś zrobił. Są szkoły i są takie opinie, że powinniśmy budować afirmacje w takiej formie, jak to by się już wydarzyło. Czyli: jestem szczęśliwy, jestem bogaty. Jestem taki, śmaki, owaki. Jestem zdrowy. Ponieważ to jest poniekąd ta forma wyobrażania sobie, że tak już jest. Dla naszej podświadomości, zresztą dla naszej duszy też czas nie ma żadnego znaczenia. Więc jeżeli tworzymy takie afirmacje i zaczynamy tworzyć to, o czym powiedziałem w pierwszym punkcie, czyli tworzyć do tego emocje szczęścia, radości, przekonania, że to może się wydarzyć, to jest okej. Inaczej, rzadko kiedy ludzie, którzy piszą, że trzeba tak właśnie robić, rzadko kiedy przekazują też taką informację, że oni tak zrobili i w związku z tym wygrali w totka, zrobili taką rzecz, inną rzecz, dostali to, tamto, nie wiem, dom i parę innych rzeczy. Rzadko kiedy pojawiają się takie właściwe przykłady.
Wiecie dlaczego? Dlatego, że ci, którzy to robili, wiedzą, jak reaguje w tym momencie nasza podświadomość. Nasza podświadomość reaguje w ten sposób, że skoro do tej pory pchała nas dokładnie w przeciwnym kierunku, to jak słyszy coś takiego, to natychmiast powstaje w nas konflikt. Nasze podświadomie natychmiast to neguje. I czasami ludzie dochodzą do takich sytuacji, że zamiast spełnić swoje marzenie, jeszcze bardziej utwierdzają się w przekonaniu, że to nie ma prawa się wydarzyć, ponieważ budzą swoją podświadomość i w ten sposób uruchamiają proces udowadniania przez nią, że to nie ma prawa się wydarzyć. Dlatego trzeba wykorzystać coś, co dla naszej podświadomości jest czymś naturalnym. Nie „jestem bogaty”, bo nie jestem bogaty. Nasza podświadomość dokładnie wie, że bogactwo jest nie dla nas, więc się buntuje. Natomiast jest coś, co dla naszej podświadomości jest czymś naturalnym. Tym naturalnym stwierdzeniem jest prośba, ponieważ my od dzieciństwa, od najmłodszych dni, tygodni, lat jesteśmy uczeni, żeby prosić.
Dziecko, które mówi: „Daj mi dychę na kino”, jest natychmiast strofowane przez swojego rodzica. „Poproś”. „Daj mi zupę, daj mi coś tam, daj mi grę”. W naszym słownictwie, w naszej kulturze takie zachowania zostają natychmiast tępione. Jak ty się zwracasz do babci, do ojca, do matki? Naucz się prosić, bądź: to ci się nie należy. Więc forma prośby jest czymś, do czego my i nasza podświadomość jest całkowicie przyzwyczajona. Modlitwy, które w naszej kulturze i cywilizacji, czyli modlitwy religijne, kościelne są jak najbardziej oparte na prośbie. Czyli ja pokorny, ja sługa, proszę ciebie, abyś ty mi dał, jeżeli oczywiście masz ochotę. Więc dla naszej podświadomości prośba jest jak najbardziej naturalną formą zwracania się i otrzymywania czegoś.
Natomiast to, co powiedziałem w punkcie drugim: nie proszę, aby ktoś coś dał bądź za nas zrobił. W naszej świadomości i naszej podświadomości to trzeba zmienić, bo najbardziej typowe jest właśnie to: „Daj mi dychę na kino”. Nie interesuje nas nasz udział w tym i skąd tata tę dychę na kino zdobędzie. Czyli on nam ma to dać. Bądź proszę cię, abyś na przykład podała mi sól. Czyli ktoś nam tę sól podaje, coś za nas robi, coś nam daje na skutek prośby. I dlatego ważne jest, abyśmy nauczyli się tę prośbę wyrażać we właściwy sposób, tak aby ona mogła się w jakikolwiek sposób spełnić. Bo często ludzie mówią tak: „Robię afirmacje, ale to nic nie działa”. Jeżeli prosimy o to, żeby ktoś coś za nas zrobił bądź coś nam dał, na przykład pieniądze, to z założenia wiemy, że on tego nie zrobi, ponieważ nie ma takiej możliwości. Był kiedyś taki dowcip, jak dwóch rolników wracało z pola.
Jeden był bardzo religijny, a drugi był bardziej luzacki. Do kościoła raczej nie chodził, raczej coś wypił, ale porządny człowiek był, żartobliwy. Wszyscy go lubili. Natomiast tak trochę z Kościołem miał na bakier. Uderzył piorun, konie się wystraszyły i ulewa się zerwała i wozy wjechały do rowu. Jeden do jednego rowu po jednej stronie, drugi do drugiego.Ten bogobojny chłop rzucił się na kolana i zaczął się modlić: „Panie Boże, ześlij mi tutaj anioła stróża, żeby mi wyciągnął wóz, bo nieszczęście”. Modlił się, modlił, a drugi się wziął, otrzepał, popatrzył. Dobra, poszedł po jakiś kij, coś zaczął robić, konia zaczął wyplątywać. W każdym razie coś tam działał. A tamten klęczał i się modlił.
I faktycznie pojawił się ten anioł stróż. Stanął na środku drogi, popatrzył na jednego, na drugiego, zakasał rękawy i poszedł pomóc temu, który próbował, mimo że nie był bogobojny, próbował pomóc swojemu koniowi wyciągnąć wóz. I ten oczywiście bardzo bogobojny, z pretensjami do Pana Boga: „Ale to ja prosiłem cię o pomoc. To ja tego anioła wymodliłem. Dlaczego on pomaga jemu, a nie mi? To ja chodzę do kościoła, a on jest złym człowiekiem, bo nie chodzi do kościoła”. I dostał odpowiedź taką: „Ja wesprę każde twoje działania. Wesprę każde twoje działanie. Pomogę ci w każdym twoim działaniu, ale nic bez twojego udziału się nie wydarzy. Ja nic za ciebie nie zrobię”.
Dlatego, kochani, ważne, aby właściwie formułować swoje prośby i swoje afirmacje. Ja wam podam kilka przykładów, jak mogłoby to wyglądać. I tu już musicie dobrać to do siebie, do tego, co bardziej dla was jest przekonujące, co bardziej zadziała na waszą wyobraźnię. Musicie to, kochani, dopasować do siebie, wybrać to, co dla was jest słuszne i właściwe. Wzorzec wygląda mniej więcej tak: „Proszę Boga, Stwórcę, Źródło, Wszechświat”. W zależności od tego, co do was bardziej przemawia i w co bardziej wierzycie, wybierzcie sobie albo jedno, albo dwa, albo trzy. Albo wszystkie, albo żadne. „Aby nauczył mnie odkryć w sobie...”. I tutaj jest wielokropek, w który wpisujecie to, co chcielibyście w sobie odkryć, czego wam w waszym przekonaniu, w waszym postępowaniu, w waszych emocjach, w waszych umiejętnościach brakuje. Natomiast tu jest też jedna bardzo ważna rzecz.
Na to trzeba uważać, bo ja później nie biorę za to odpowiedzialności. Jeżeli używacie sformułowania typu: „aby nauczył mnie” i nie dodajecie: „odkrył w sobie”, tylko zostawiacie: „aby nauczył mnie”, to ja nie gwarantuję skutków takiej afirmacji, takiej prośby, takiego pragnienia. Ponieważ „nauczył mnie” to jest kontynuowanie procesu nauki poprzez doświadczenie. Więc jeżeli poprosicie o to, aby wszechświat nauczył was cierpliwości, to może się okazać, że wszechświat spełni tę prośbę i spowoduje to, że wasze życie zacznie być zwariowane. Albo wszystko to, do czego się zaczniecie przymierzać, będzie się ciągnęło w czasie. Będzie torpedowane przez różne rzeczy, abyście nauczyli się cierpliwości. Jeżeli będziecie prosić o odwagę bądź o siłę, to może się okazać, że doświadczenia, które was zaczną spotykać, będą wymagały siły i odwagi. Dlatego ważne jest, żeby uważać na to, co się mówi. „Aby nauczył mnie odkryć w sobie” bądź: „aby pomógł odnaleźć w sobie siłę do spełnienia marzeń, do dbania o swoje zdrowie”. Może być jeszcze taka formuła: „aby pomógł mi znaleźć w sobie sposób i siłę do dokonania zmiany w sobie”.
I też wielokropek. I wpisujecie, jaką zmianę chcielibyście dokonać. Abym stał się odważniejszy, abym mówił prawdę, abym miał odwagę przeciwstawić się tym, którzy chcą mnie skrzywdzić czy próbują mnie skrzywdzić bądź wykorzystać, abym wykształcił w sobie zmysł niewkręcania się w rozwiązywanie cudzych problemów. Może być też taka forma: „aby pomógł mi odkryć w sobie drogę do zdrowia, do radości, do odnalezienia sensu”. I tu już taka mutacja tego, co już było: „aby pomógł mi znaleźć w sobie siłę i odwagę, abym zmienił w sobie...”. I tu już konkretna rzecz. I tu już konkretne cechy. Ważne jest, aby prośba, którą kierujecie, afirmacja, którą tworzycie, dotyczyła was. Jeżeli ktoś was w pracy wkurza, to nie proście, aby on przestał was wkurzać, tylko proście o to, abyście mieli siłę i odwagę się temu przeciwstawić. Albo mieli siłę i odwagę, aby ze spokojem reagować na jego zaczepki.
Wtedy on się sam odczepi. Abyście odnaleźli w sobie umiejętność zachowywania dystansu. Tych, kochani, mutacji może być bardzo wiele. Natomiast te zasady, o których powiedziałem na początku, ważne jest, aby się ich trzymać. I teraz spróbuję was poprowadzić troszeczkę, podpowiedzieć wam w praktyce, jak mogłabyWyglądać taka afirmacja. Może spróbujemy zrobić jedną czy dwie. Dlatego jeżeli jest możliwość, żeby troszeczkę tą muzyczkę podgłośnić, to poproszę pana Marka o to. Natomiast do was też, kochani, prośbę mam. Jeżeli chcecie to ćwiczenie wykonać, to postarajcie się znaleźć teraz jakieś spokojne miejsce. Ja będę mówił, więc spróbujcie może zamknąć oczy tak, żeby was tutaj już nic nie rozpraszało.
Spróbujcie wziąć kilka głębszych oddechów, tak, żeby jak najbardziej te emocje, które w was są, a mogłyby wam przeszkadzać, wyciszyć. Cóż, spróbujmy. Będę mówił po cichu i będę mówił spokojnie i powoli, tak żebyście mogli albo powtarzać razem ze mną, albo przynajmniej w głowie sobie te słowa układać. Proszę Boga, Stwórcę, Źródło, Wszechświat, aby pomógł mi odnaleźć w sobie sposób na nawiązanie kontaktu z moją duszą. Proszę również, abym nauczył się jej słuchać. Abym odkrył w sobie swoją duchową istotę, która pochodzi i jest częścią źródła. Jest częścią wszystkiego. Proszę moją podświadomość, aby przyjęła ją z radością i z szacunkiem. Spróbujcie sobie, kochani, poczuć, wyobrazić jak w okolicach trzeciego oka, czyli na waszym czole pojawia się mrowienie. Jak wasze trzecie oko, które odpowiada za kontakt, umożliwia kontakt z tą sferą duchową.
Jak zaczyna pulsować. Jak zaczyna być ciepłe. Jak zaczyna ogarniać też wasze czoło, wasze skronie i poczujcie teraz wewnętrzny spokój myśli. Wyobraźcie sobie, że otacza was cisza i spokój. Spokój, który was przenika i daje poczucie radości i ciepła, które was zaczyna wypełniać. Spróbujcie poczuć, jakby wasze wnętrze zaczęło wypełniać się czymś zupełnie nowym, czymś bardzo przyjemnym, bardzo miłym, bardzo spokojnym i bardzo dla was przyjaznym. Poczujcie, jak wasze trzecie oko z przyjemnością i z radością pulsuje. Poczujcie jedność z samymi sobą. Spróbujcie ten stan utrzymać tak, aby ta spójność stała się dla was i dla waszej podświadomości stanem całkowicie naturalnym. Będąc w tym stanie i próbując ten stan zachować, wykonajcie następną afirmację, następną modlitwę.
Proszę Boga, Stwórcę, Źródło, Wszechświat, aby pomógł mi przypomnieć sobieWzorce prawdy i miłości, które zabrałem ze sobą na Ziemię. Które przyniosłem ze sobą na Ziemię w tym wcieleniu. Proszę również o odnalezienie w sobie siły i odwagi, abym nauczył się te wzorce wprowadzać do swojego życia. Proszę swoją podświadomość, aby te wzorce zaakceptowała i pomogła mi wcielić je w swoje życie. Poczujcie teraz, wyobraźcie sobie, starajcie się sobie to wyobrazić, jak ten spokój, który czuliście przed chwilą, staje się jeszcze głębszy, jeszcze bardziej permanentny i jeszcze bardziej normalny. Poczujcie się, jakbyście znaleźli się w miejscu, w którym przebywanie wam daje spokój. Miejscu, które jest dla was znajome, ale dawno o nim nie myśleliście. Poczujcie, jak w związku z tym ten spokój przenika was całych. Jak wasze narządy wewnętrzne zaczynają pracować w sposób spokojny, płynny i jak ze sobą zaczynają współpracować. Wyobraźcie sobie i poczujcie, jak uspakajają się wasze myśli.
Jak w waszej głowie ta dysharmonia, którą odczuwaliście, ten zamęt myśli zanika i wszystko zaczyna ze sobą harmonizować. Jak wszystko zaczyna ze sobą współpracować. Jak wszystko zaczyna się wzajemnie uzupełniać. Postarajcie się ten spokój zachować w sobie jak najdłużej, tak aby ta łączność waszej duszy i waszej podświadomości się utrwaliła. Aby te dwie, wydawałoby się odmienne świadomości, obdarzyły się szacunkiem i zaufaniem. Abyście czuli spokój i aby prawda i miłość została w was, w waszej świadomości na zawsze. I z tymi życzeniami, kochani, pożegnam się na dzisiaj, życząc wam, aby ten stan, który mam nadzieję udało wam się osiągnąć, trwał zawsze. A jeżeli już z tego stanu pierwotnego spokoju zostaniecie wytrąceni, byście jak najszybciej potrafili do niego wrócić. Wszystkiego dobrego, kochani. Trwajcie tak.
I do usłyszenia już za tydzień. Pozdrawiam was bardzo serdecznie. Wszystkiego dobrego. Pa.
[01:06:10] - Mówi do słuchot Państwa gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Nie widzę tutaj żadnych próśb, żeby uruchomić linię telefoniczną. Tak jak mówiliśmy na początku, dzisiaj troszeczkę wprowadzamy pewną zmianę. Prosiliśmy, jeżeli ktoś chce zadzwonić, to żeby dał wcześniej znać. Natomiast nie widzę tutaj żadnych próśb o odpalenie telefonu, także dzisiaj już będziemy kończyć. Oczywiście te komentarze, które pojawiły się na czacie przekazałem panu Sławkowi na Messengerze poza anteną. Pan Sławek się z tymi komentarzami, tak jak mówił, zapozna i postara się pan oczywiście, panie Sławku, jakoś odnieść, jeżeli będzie taka potrzeba, prawda?
[01:07:02] - Do komentarzy oczywiście jak najbardziej. Wszystkie sobie tutaj przeglądam, co tu się wydarzyło. Także jak najbardziej przeczytam na spokojnie, wypunktuję sobie i jeżeli będą pytania i będzie zapotrzebowanie, żeby jakiś temat poruszyć, to jak najbardziej na początku audycji za tydzień się do tego odniosę. A dzisiaj już będziemy powolutku kończyć. Zobaczymy, czy taka nowa formuła audycji się przyjmie. Dajcie oczywiście też znać w komentarzach bądź we wpisach na czatach, raczej w komentarzach, jak będzie zapis audycji udostępniony. Czy taka formuła się wam podoba, czy nie? Przekonamy się, czy to się przyjmie, czy się nie przyjmie, czy może jeszcze będzie trzeba coś zmienić. A na razie na dzisiaj już kończymy audycję. Jak zawsze stronę techniczną obsługiwał Marek Sęk "Ivellios".
Tradycyjnie, nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka Pączkowskiego „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Książka jest oczywiście dostępna we wszystkich możliwych w czasach nam współczesnych postaciach, czyli w wersji drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zajrzenia na profil pana Sławka Pączkowskiego na Facebooku i do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. A dzisiaj już kończymy Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie. Oczywiście już za tydzień na żywo na antenie Radia Paranormalium w poniedziałek krótko po 20:00. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium, www.paranormalium.pl