Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:20] - Cześć, witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Jeszcze sobie reguluję suwaki, bo troszkę mam za głośno w słuchawkach. Dziś mamy 6 stycznia 2020 roku, a czas audycji to numer 63 oraz tytuł: „Alternatywne rzeczywistości oraz wielowymiarowość kątem oka podróżnika”. Jest to szczególna audycja, ponieważ mamy dwie rocznice. Właściwie to moja prywatna rocznica, ponieważ dzisiaj mam urodziny, za co serdecznie dziękuję wam słuchacze za życzenia na czacie Radia Paranormalium, na transmisji na żywo. Mamy również audycję urodzinową, ponieważ radio, na którym dzisiaj streamuję audycję „Czas snu” wczoraj opóźniło osiemnastkę. Tak że z mojej strony jak najszczersze życzenia dla prowadzącego ten portal, między innymi Divaliosa, który również prowadzi Radio Paranormalium, jak i stronę pod tym samym tytułem. Z góry oczywiście was przepraszam, że długo mnie nie było. Dwa miesiące mnie nie było na live'ach, ale informowałem już wielokrotnie, żeby sprawdzać newsy, a szczególnie ramówkę na Radio Dreamtime, bo tam zawsze są najświeższe informacje. Oczywiście moja nieobecność była związana z tym, że podjąłem pracę, więc nie jestem w stanie co tydzień nadawać, a po drugie wdrażanie w nową pracę jest wyczerpujące po roku niepracowania, więc musiałem się oddać tamtej nieprzyjemności, ponieważ praca dla mnie nigdy nie była przyjemnością, przynajmniej ta, którą wykonuję.
Natomiast radio jak najbardziej. Myślę, że będzie się to powoli zmieniać, natomiast na 100% nie będzie co tydzień audycja, ponieważ mam pierwszą i drugą zmianę, więc będzie ciężko to ogarnąć. A wiem, drodzy słuchacze, że nie lubicie audycji z puszki, więc też wieloletnie doświadczenie w nadawaniu nauczyło mnie tego, że co live, to live. Jest to zawsze inaczej odbierane. Zawsze są pytania na czatach, do których się mogę odnieść, ale również mogę was puścić. Dzisiaj linia też będzie otwarta, tylko myślę, że dopiero za jakieś 20 minut otworzę linię. Powiem na początku to, co mam powiedzieć i oczywiście będę starał się odpowiadać na pytania pojawiające się na czacie. Natomiast jeżeli ktoś ma jakieś fajne, ciekawe podróże, które chciałby opowiedzieć w audycji, choć bardziej do tego jest audycja periskopowa, to dzisiaj zrobię wyjątek i dopuszczę taką możliwość. Jeszcze jedna sprawa. Wiem, prosicie mnie czasami w mailach, żeby były takie spontaniczne audycje.
Dziś jest właśnie taka audycja spontaniczna. Jestem kompletnie nieprzygotowany. Natomiast będę mówił dziś wszystko to, co jest moim doświadczeniem i będę się opierał tylko i wyłącznie na swoich podróżach i doświadczeniach. To, co widziałem i przeżywałem w trakcie swoich podróży niefizycznych. Będzie również dzisiaj przedstawiona wizja, do której się też odniosę. Będzie to wizja, którą ostatnio umieścił Rafał Nieradzik z grupą badawczą. Ponieważ sam wielokrotnie uczestniczyłem w takich właśnie grupach i przekonałem się na własnej skórze, jakie są możliwości podróży grupowych. Jest to zupełnie inny rodzaj podróży, zupełnie co innego wnosi. Jest większa potęga grupowego połączenia naszych własnych umysłów i inne zupełnie doświadczenie. W tle leci song.
Jest to song Przemka, który wielokrotnie zresztą był puszczany w periskopie oraz też przez wiele lat uczestniczył jako słuchacz i też czasami dzwonił do audycji, jeszcze w już nieistniejącym Radiu Nafani. Ten utwór będzie oczywiście ewoluował. Będziemy ten utwór, ten projekt takich podkładów niekomercyjnych robić. Oczywiście będą uczestniczyły w tym wszystkim osoby, które są związane z radiem, więc profesjonaliści. Oczywiście będziemy robić to wszystko zdalnie, ale mamy osobę, która jest odpowiedzialna za mastering i za całą tą obróbkę i myślę, że bardzo dobrze sobie z tym wszystkim poradzi. Dziś, jak wspomniałem, audycja jest o alternatywnych rzeczywistościach oraz wielowymiarowości moim kątem tak naprawdę. Nie będę tutaj czytał żadnych notatek, nie przygotowałem się do tego, choć uważam, że jest to trochę rażące, bo do wielu audycji naprawdę się przygotowuję, a to, że czytam, to po prostu czytam swoje zapiski. Oczywiście czasami też się posiłkuję wiedzą innych. ... podróżników.
Ale przygotowanie się do audycji to nie jest tak dzisiaj wyjątkowo spontanicznie. Trzeba siąść, rozpisać sobie na kartce. Oczywiście szkielet audycji można zrobić, ale głębsze przemyślenia lepiej jednak sobie napisać na kartce, bo zawsze w trakcie trwania audycji na żywo coś może po prostu umknąć. A tak siedząc sobie przed komputerem, pisząc w Wordzie, jestem w stanie bardziej to wszystko ogarnąć. Ale też alternatywne rzeczywistości. W swoich audycjach wielokrotnie przedstawiałem sny. Audycja „Czas snu” tak naprawdę ciągnie się jako pełna audycja już prawie siódmy rok. Idzie mi to trochę jak krew z nosa, ponieważ są różne sytuacje w życiu i nie zawsze co tydzień, co dwa tygodnie mogę być. Czasami też potrzebuję trochę oddechu, a zwłaszcza w okresie letnim, więc idzie to dużo wolniej niż na przykład u innych prowadzących, którzy dużo później po mnie zaczynali, a mają więcej audycji. Ale myślę, że ważniejszy jest przekaz, treść do przeżyć indywidualnych i oczywiście nietraktowania tego tylko i wyłącznie jako pewną pewność, bo ja tego nigdy tak nie odbieram.
Są to, jak podkreślałem już wielokrotnie w audycjach, moje własne doświadczenia. Jeżeli oczywiście ktoś chce się wzorować na tym, to nie widzę żadnego problemu. Natomiast zawsze staram się w swoich audycjach nie tworzyć takiego efektu domina czy też wywołania reakcji, bo często zauważyłem, na przykład przesłuchując różne nagrania osób opowiadających sny, swoje podróże, gdzie de facto praktycznie była kalka przekopiowana. Owszem, śnimy wiele rzeczy podobnych. Każdy trochę inaczej też odbiera. Są inne sytuacje, inne miejsca, inna kolorystyka tych wszystkich snów, ale jest to też bardzo zbliżone. Jeżeli weźmiemy sens jako sens całości tego snu. Więc dlatego staram się w swoich audycjach właśnie tego nie robić i też czasami szyfruję swoje audycje. To znaczy mówię to w taki sposób, żeby można było się domyślić. Nie staram się nigdy kawę na ławę wystawiać, po prostu kto zakuma, to zakuma.
Tak jak mamy tu teraz w czasach pandemicznych. Dzisiaj też zresztą będzie, jak powiedziałem wcześniej, wizja Rafała Nieradzika. Będzie ona trwała 12 minut, więc będziecie musieli się uzbroić w cierpliwość, ale jest ciekawą wizją. Ja miałem podobne wizje, tylko jestem większym troszkę optymistą. Alternatywne rzeczywistości. Wydaje mi się, że alternatywne rzeczywistości to też śniąco-marzący umysł często nam płata figle i często my wznosząc się do naszego wewnętrznego świata, do naszego wewnętrznego spokoju, tak naprawdę dostajemy to, kim jesteśmy wewnętrznie. Ja często w swoich audycjach mówię, aby powoływać się do swojego wewnętrznego dziecka. I te wizje, szczególnie emocje połączone właśnie z tym połączeniem wewnętrznego dziecka, powodują to, że rozdzierani jesteśmy wręcz od środka. Już wspominałem wiele razy w swoich audycjach o wizjach, gdzie toczyłem kiedyś inne rzeczywistości, życie w innych rzeczywistościach, gdzie miałem rodzinę, dzieci, przebywałem w innych, niemalże identycznych miejscach, ale nie do końca. Poczekajcie sekundkę, bo coś mi się z komputerem dzieje.
Momencik. Znikły mi strony w ogóle. Coś mi się poprzestawiało i zgubiłem wątek teraz. Poczekajcie sekundkę. Dobra, powinno być okej. Okienka mi się same zaczęły przestawiać, ponieważ na czterech monitorach lecę i zwyczajnie myślałem, że ktoś mi wszedł na komputer po prostu, bo okienka się zaczęły zamykać, przesuwać. To trochę dziwne zjawisko. Może Pegasus już działa, a może nie. W każdym razie zwracanie się do swojego wewnętrznego dziecka według mnie jest jednym z priorytetów. Trzeba znaleźć swój wewnętrzny spokój i dopiero wtedy, kiedy przechodzimy przez wiele procesów, które cały czas są, raz są bardziej aktywne, raz mniej.
Przejawia się to również na śnienie i jakość śnienia. U mnie generalnie, jeżeli chodzi o patrzenie wewnętrznym okiem, ewoluuje to w naprawdę niesamowitym, szybkim tempie w przeciągu tych wielu lat, kiedy na nowo aktywnie zacząłem śnić. Już nawet nie mówić śnić, bardziej mieć wizje, bo to takie wizje są niektóre bardziej realne, niektóre bardziej lub mniej nieczytelne, mniej widoczne, bo każdemu jednak wydaje się, że większość ludzi, z którymi rozmawiam, czy też opisują sny, to przedstawiają to w zupełnie różne sposoby. U mnie z perspektywy lat i mojego własnego indywidualnego rozwoju te wizje są bardzo klarowne, bardzo czyste. Ewolucja polega też na tym, w moim przypadku, że kiedyś jeszcze, pamiętam, przelatywałem jakimiś tunelami, przechodziłem przez jakieś ściany, które były taką mgiełką wręcz. Przechodziłem pomiędzy dosłownie wymiarami, jednym i drugim. Rozmawiałem z sobą przecież też w wielu wymiarach, ale z czasem ewolucja ta postępuje dalej. Cały czas jestem w procesie swojej własnej duchowości. Zmieniało się to na taki sposób, że ja mam obecnie tak, że po prostu zamykam oczy i być może to jest tylko iluzja. Wydaje mi się, że to trwa dokładnie 20, 30 sekund, może minutkę i już zaczynają mi się hipnagogii pojawiać i to wszystko.
I za chwilę wchodzę w zupełnie inne rzeczywistości, ale jest to proces, który jest bardzo fajny i ciekawy. Uwielbiam te stany wyciszenia, kiedy ciało się blokuje i nie mamy praktycznie kontroli, w cudzysłowie nie mamy kontroli nad ciałem fizycznym. Oczywiście, że mamy, ale nie w taki sposób, jak byśmy myśleli. Bo przecież to ciało dalej żyje, pomimo tego, że wychodzimy gdzieś świadomością w inne rzeczywistości i bardzo szybko zresztą możemy do tego wrócić. Miałem zresztą też taką fajną sytuację tydzień temu właśnie. Zresztą w ogóle mam wysyp snów takich ostatnio, tak realnych, tak po prostu oddziałujących też trochę na psyche. To znaczy psyche w tym sensie, że muszę się później troszkę zastanowić nad znaczeniem tego snu albo w ogóle tego, co widziałem tak naprawdę, w czym brałem proces. Ostatnimi czasami podróżuję. To też widać, jak zmienia się po drugiej stronie lustra to wszystko, czyli też ten cały proces ewolucyjny. Mamy też ogromne wsparcie z drugiej strony, pomimo tego, co dzieje się wokół nas i to widać u mnie.
Ja ostatnimi czasami zapuszczam się w takie rejony śnienia w rzeczywistości innych, że nie podróżuję sam. Ja podróżuję już grupami i są to istoty, postacie, których nie znam z rzeczywistości, bo często jest tak, że oni jakby dla ułatwienia naszego poglądu zmieniają albo inaczej przybierają formy znajomych nam osób, tak żeby było nam po prostu łatwiej po tej drugiej stronie. Natomiast ostatnimi czasami podróżuję właśnie i to nie jest jeden, dwóch, trzech przewodników, tylko to są grupy. Podróżuję w grupach. O tych grupach też zresztą mówi tu w wizji, którą później wam puszczę Rafał Nieradzik. Z tą różnicą, że podróżuję w grupach, ponieważ jest to eksperyment robiony, więc w tym eksperymencie wszyscy jakby są obok siebie, chociaż nie do końca wiem, czy obok siebie, bo przynajmniej ja robiłem eksperymenty, że kładliśmy się w kilka osób w jednym pomieszczeniu i śniliśmy razem. Wychodziliśmy po kolei z ciał i spotykaliśmy się poza. Jak byliśmy już gotowi wszyscy, to wtedy zaczynaliśmy przygodę. Badaliśmy pewne rzeczy, regiony. Oczywiście też był moment, gdzie każdy miał swoją własną indywidualną ścieżkę, a często było tak, że po prostu trwania prowadzenia jednej wizji w grupie jednocześnie się prowadziło życie, czy też podróż w innej rzeczywistości.
Takich rzeczy w moich doświadczeniach sporo było, bardzo dużo. Często do Londynu jeździłem właśnie na takie spotkania, aby przeprowadzać te eksperymenty. Zmieniła się też jeszcze fajna rzecz. Ostatnio rozmawiałem, tydzień temu, z kapitanem właśnie odnośnie tej całej technologii, którą on miał. Dalej robi to, zresztą ja też mam do tej pory to urządzenie i korzystam. I bardzo ciekawe przestawienie się zrobiło. Zobrazuję to w ten sposób, że często kiedy podróżowałem, kiedy właśnie chciałem odbyć jakąś podróż do innego wymiaru, wyobrażałem sobie dokładnie tą sytuację, którą przeżywałem w trakcie wspólnego śnienia w Londynie choćby nawet. I było to, ja na to mówiłem „krzesło diabła”. To znaczy, że siadałeś na krześle, wprowadzałeś się w pewien trans, byłeś otoczony urządzeniami plazmowymi i zaczynałeś podróż i wszyscy w to wchodzili i tam się różne rzeczy rozgrywały. Natomiast ostatnimi czasami miałem taki bardzo fajny, ciekawy sen, kiedy miałem dokładnie podobne podróże, z tym że bez udziału tego krzesła.
I sytuacje były dokładnie takie same, jak miałem wcześniej. Opowiadałem zresztą Tomaszowi o tym właśnie, ponieważ wy, drodzy słuchacze, tego nie wiecie, natomiast ja wiem, że są już takie urządzenia, które są bezprzewodowe i bez udziału krzesła, które nazwałem właśnie krzesłem diabła, ale nie wiem, dlaczego mam takie skojarzenia. Natomiast miałem właśnie taką wizję o tym, że brałem w śnie w innej rzeczywistości udział właśnie w takim eksperymencie Zresztą pamiętam, kiedy ta technologia plazmowa wchodziła, wyraziłem zgodę na to, że chcę być takim eksperymentatorem. Byłem jednym z pierwszych, którzy brali udział w tych eksperymentach. Natomiast miałem taką wizję i dzień później odezwał się do mnie kapitan, więc mamy połączenie ze sobą wszyscy razem. Wyczuł po prostu, że coś się zmieniło. Ja często mówię na to, że jest przetasowanie kart. Pamiętam jeszcze w 2020 roku, to był luty. To też była taka jedna z wizji, gdzie wszedłem w alternatywną wizję Ziemi. Prowadziłem rozmowy z przewodnikami, były mi pokazywane różne miejsca.
Nie pamiętam dokładnie, kiedy to była data, ale było to chyba 18 albo 20 grudnia. I pamiętam to do dziś, że jak się obudziłem, to pierwsze co wstałem i powiedziałem coś takiego. I to nawet mój znajomy, który obok też spał akurat mi to powiedział, bo pamiętałem to przez pół, ale on mnie później uświadomił, że takie coś powiedziałem. I było coś takiego, że wstałem z tego łóżka, siadłem na rogu tego łóżka i powiedziałem głośno: „No więc zaczynamy. Decyzje zapadły i będzie się teraz działo”. Tydzień, dwa tygodnie później zaczęły się te wszystkie lockdowny. A jaka to była wizja? Była to wizja taka, że... Nie wiem dlaczego tak jest, ale w swoich wizjach mam tak, że często, kiedy zapadają jakieś ważne rzeczy na świecie, to przebywam w pokoju, gdzie siedzi trzech gości. To są tacy starsi panowie we frakach i w kapeluszach.
Siedzą przy takim jednym małym stoliku i debatują. A ja jestem uczestnikiem tego spotkania i widzę, co się dzieje. Mając taką wizję już wiem, że coś zmieni się. Ja zawsze mówię na to przetasowanie kart, czyli będzie jakaś wielka zmiana. Być może na świecie, być może w jakimś kraju. Wiele rzeczy nie mówię o tym, bo niestety mówienie o takich rzeczach doskonale wiem, z czym się później to bierze i kojarzy. Uważają cię po prostu za wariata, za świra. Jest tylko jeden naczelny jasnowidz, który wszystko wie, ale jak się okazuje chyba nie wszystko. Więc u mnie to mniej więcej tak to wygląda, jeżeli chodzi o taką podróż w inne światy. Wiele razy też w audycji mówiłem wam o tym, jak widziałem siebie na przykład w innych rzeczywistościach i może zaraz o tym wam trochę opowiem.
Lećmy dalej w takim razie. Tak jeszcze zanim zacznę to, co skończyłem przed przerywnikiem muzycznym. Tutaj też dostałem od znajomego bardzo ciekawą informację. Jest to osoba, której absolutnie ufam. Znam go prywatnie. Poznaliśmy się kiedyś na spotkaniu grupy Radia Cenzura w Irlandii. Jest to osoba również bardzo dobrze doświadczona w podróżach niefizycznych, wielowymiarowych. Wysłała mi właśnie taką informację, że miała sen, że były wojskowy, u którego wykryto śmiertelną chorobę i nie ma nic do stracenia, postanowił uwolnić naród odnośnie tego wszystkiego, co się na świecie i w Polsce dzieje od bandy przestępców. Czyli wiemy, o kogo chodzi. O ludzi, którzy propagują Maurycego.
I mam podane tutaj 35 nazwisk. I co ciekawe, mam linka również do strony internetowej, gdzie wcześniej dosłownie podano na podstawie przepisów Sąd Okręgowy udostępnił również prywatne dane polityków i co ciekawe, jak sobie tutaj schodzę do domu, to są dokładnie te same nazwiska, które mam tutaj, o których wspomina w śnie, jakie ta osoba odwiedziła. Miała po prostu śnie, spotkanie z tym generałem. Jeszcze jak ktoś ma Facebooka, to może też znaleźć na Facebooku, bo dość często jest linkowany ten film również jakiegoś byłego wojskowego, który właśnie zaczyna sypać. Więc wizje te wszystkie jak najbardziej pokazują, że system wie. Ale ja nie będę oczywiście mówił wam tych nazwisk, ponieważ nie chcę się za bardzo narażać, a wiem, że ta ciemna strona mocy również ma technologię do tego, aby pewne rzeczy robić w poza. Sam zresztą widziałem różne miejsca i sytuacje, w których właśnie były robione pewne kroki, podejmowane, sprawdzane. Wróćmy jeszcze może do filmu, który ostatnimi czasami został udostępniony i jest w kinach, czyli „Matrix 4: Zmartwychwstania”. Opinie są różne. Sam byłem krytycznie nastawiony do tego filmu, kiedy oglądałem go pierwszy raz, ale wczoraj sobie go puściłem drugi raz, tak już na spokojnie i zacząłem go oglądać.
I powiem szczerze, że film ma ciekawy przekaz. Co ciekawe, to co ja odkrywam w swoich podróżach niefizycznych ma duże przełożenie w tym, co jest właśnie w filmie. Pamiętacie, kiedyś zrobiłem taką tezę, że: a co jeśli sny mamy wgrywane? Oczywiście część snów możemy mieć swoich z wewnętrznego źródła. To my kreujemy bądź wskakujemy w te sny czy w inne rzeczywistości, bo tu jest takie pomieszanie trochę, ciężko jest czasami to odróżnić. A co jeśli Walt Disney nam wgrywa te sny i my później jesteśmy reptilami i dlatego mamy podobne sny? Jesteśmy takim trochę zaprogramowanym robocikiem, chociaż nie lubię tego słowa robot, bo nie czuję się jako robot. Gdzie poprzez filmy, telewizję, przekazy podprogowe w tych filmach mamy wgrywane do umysłów i później mamy bardzo podobne reakcje fizyjno-senne. Taką teorię kiedyś stworzyłem. Co o tym myślicie?
Dajcie znać. Jeżeli oczywiście ktoś chce zadzwonić, Skype jest czynny. Nawet fajnie by było, jakby ktoś zadzwonił, ubogacił tę audycję w Radio Dream Time. Taki jest adres na Skypie, małe litery pisane razem. Jeszcze tak à propos, bo zapomniałem na wstępie powiedzieć, prawdopodobnie Radio Dream Time będzie zmieniało nazwę, ponieważ chciałbym robić trochę jeszcze inne rzeczy, nie tylko zajmować się oneirotyką, a Radio Dream Time się kojarzy raczej z snami i jest to takie trochę wąskie pole. Także jak macie jakieś pomysły to na stronie radiodreamtime.com jest formatka do kontaktu ze mną. Możecie podawać swoje propozycje jak byście chcieli, aby radio się nazywało. Dla dwóch najciekawszych propozycji, które mi się spodobają, będą dwa kalendarze na ten rok. Dostałem kalendarze od Marcina z Radia Cenzura. Bardzo fajne.
Fajny napis na tym kalendarzu jest, który warunkuje właściwie to, co mamy wokoło. Więc jakby ktoś chciał wziąć udział, mieć swój wkład w zmianę nazwy radia, to serdecznie zapraszam. Wracając do tego Matrixa jeszcze, bo ten Matrix dość ciekawie pokazuje procesy reinkarnacyjne, gdzie Neo się budzi kolejny raz. Nie tylko Neo zresztą, w ogóle też bohaterowie czwartej części Matrixa. Powracają do wspomnień i na nowo się budzą, odzyskiwali z czasem swoją pamięć do historii, która gdzieś się tam kiedyś działa. Jest to bardzo ciekawe, ponieważ nawet w moich własnych doświadczeniach duchowych, wielowymiarowych też często tak mam, że miałem miejsca, które bardzo dobrze znałem gdzieś kiedyś, były też częścią mojej historii własnej i zaczynałem sobie przypominać, rozumieć pewne rzeczy, pewne procesy. Kiedy siedziałem z jakimś starszym dziadkiem przewodnikiem i opowiadał, pokazywał mi różne miejsca, pokazywał mi mnie siedzącego gdzieś tam. Ivellios mi napisał, zaraz tu doczytam, że widywałem po prostu siebie żyjącego też w innych rzeczywistościach, gdzie prowadziłem normalne życie, miałem normalną rodzinę, dzieci, gdzie na przykład przebywałem na różnych statkach UFO, tak by można było powiedzieć. Gdzie widziałem też podłączonych ludzi do różnych maszyn, do różnych urządzeń śniących. Często podchodziłem, byli w kapsułach leżących czy stojących.
Widziałem połacia dosłownie, bo te statki były naprawdę ogromne, więc widziałem połacia tych ludzi umieszczonych w tych kapsułach i śniących dosłownie. Podchodziłem, dotykałem normalnie tych szklanych kapsuł. Były też różne inne miejsca, mieli na sobie urządzenia, które były takimi miniaturowymi urządzeniami, właściwie zintegrowane z nimi były. Te podróże były bardzo ciekawe, dużo wnosiły. Często miałem takiego moralniaka po tym, jak się wybudzałem i zaczynałem się zastanawiać, co to kurde było. Takie rzeczy się u mnie jak najbardziej zdarzały. Podróże są ciekawe i na pewno mówią nam też o naszej prawdziwej naturze. I ta wielowymiarowość, ta możliwość z czasem, kiedy otwieramy się jeszcze bardziej, to przejścia pomiędzy tymi wymiarami staje się dużo łatwiejsze. Nie boimy się tego już tak. Nawet wręcz czasami jest taka obsesja powrotu do tych innych rzeczywistości, bo widzimy, że tam jest zupełnie inaczej, jakoś ciekawiej, spokojniej.
Ja nie mam tak raczej, żeby miał jakieś sny, które były takie jakby horrorystyczne czy coś w tym sensie. Myślę, że to jest uzależnione od naszego wewnętrznego spokoju. Jeżeli godzimy się już na pewne rzeczy i kiedy zaczynamy kumać, łapać, chociaż tak do końca nigdy nie jesteśmy pewni, czy rzeczywiście nie śnimy w tej naszej bajce, w tej naszej pętli. Bo tak jak w „Matrixie” jest na przykład, że ciągle jest to zapętlenie i zawsze jest wracanie do punktu wyjściowego, jeżeli się nie osiągnie jakiegoś celu. Tak naprawdę jest to wszystko jak najbardziej możliwe i realne. Wiele razy, na przykład kiedy wylatuję w sferę kosmiczną nad Ziemią, widuję mnóstwo takich ciał w skafandrach, które po prostu lecą sobie swobodnie w przestrzeni kosmicznej i z zamkniętymi oczami śnią. Choć miałem też takie spotkania, gdy podlatywałem pod te ciała, przypatrywałem się tym ludziom w skafandrach śpiącym. Otwierali też czasami oczy. I to jest ciekawe spojrzenie. Wywołuje troszkę ciarki, że tak powiem.
Chociaż nie zawsze, bo jak mówię, są to różne postacie. Niektóre są w skafandrach, niektóre w jakichś dziwnych innych skafandrach, nie wiem, jak to nazwać. I czasami jest to dziwne to spotkanie. Ale też spotkałem kiedyś w swoich podróżach siebie samego, co również się unosiłem. Jestem naturalnym blondynem, więc również ta istota po drugiej stronie była blondynem, tylko że była dużo wyższa i miała trochę inny kolor oczu, bo miała oczy niebieskie, a ja mam trochę inny kolor. Tak czy inaczej były to ciekawe. Często, kiedy nawiązywałem już kontakt wzrokowy właśnie z sobą po tej drugiej stronie, to było coś takiego, jakbym wchodził w jego oczy i zaczynałem pewną podróż. Zdarzały mi się takie właśnie sytuacje. Powiem szczerze, że to było zupełnie inne spojrzenie w ogóle na naturę wszystkiego. To było takie spojrzenie, jakbym ogarniał cały kosmos, cały wszechświat dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Ja wiem, że to dla wielu może się to wydać, że pewnie jestem ućpany albo coś, ale staram się powiedzieć najprościej jak tylko potrafię, bo nie jestem w stanie tak normalnie to wszystko powiedzieć. Kiedy spotykałem siebie po tej drugiej stronie, kiedy wchodziłem w interakcję z sobą po tej drugiej stronie, kiedy łączyłem się telepatycznie, wzrokowo i na przykład wchodziłem w oczy i zaczynałem przepiękną przygodę, to te przygody były zawsze indywidualne. Nigdy mi tam nikt nie przewodniczył. Nikt mi tam nie przeszkadzał, ale ja brałem też udział w kreacji dosłownie wszystkiego. To znaczy, że mogłem wziąć w dłoń na przykład jakąś planetę i kształtować jej rozmiar i wymiar. Mało tego, kiedy patrzyłem swoim okiem wewnętrznym poza, to widziałem i też o tym zresztą rozmawiałem tydzień temu właśnie z kapitanem, o tych wizjach, które ostatnimi czasy miałem i on mi pewne rzeczy tam też potwierdził, które osoby ostatnio też obserwowały. To było coś takiego, jakbyś wziął... Powiedzmy, że cebula jest planetą i pokroił ją w plasterki, i każdy plasterek miał inną własną strukturę. To znaczy, że widziałem na przykład planetę w strukturze energetycznej, w strukturze duchowej, jeszcze w strukturze materialnej, jeszcze w jakichś tam innych strukturach. Dosłownie jakbym się cofał do tyłu, przechodził przez te wszystkie struktury i widział dosłownie, jakby to było rysowane, jakbym wziął ręką poza ołówek i rysował planetę.
Później od tego rysunku zaczynały się kolejne warstwy i wracaliśmy z powrotem do tego, aż była to cała widzialna część. Także były to ciekawe doświadczenia. Tutaj Ivellios pisze: „Taka ciekawostka radiowa. Jakiś czas temu odkryłem, że przed Radiem Paranormalium RNF Dreamtime i tak dalej w okolicach 2008 roku istniało sobie gdzieś w internecie Radio Obsesja.” Przyznam szczerze, że ja o tym nie słyszałem. „Nie wiadomo, czy zachowały się jakieś ich audycje, ale w Internet Archive jest częściowo zachowana ich strona.” Ciekawe. Ja sobie to nawet zapiszę. Może pogrzebiemy coś, poszukamy, może się coś znajdzie. Czekajcie sekundkę, ja sobie tylko napiszę nazwę tego radia. To jest Radio Obsesja. Pogrzebię.
Chociaż coś mi tam w głowie świta, ale to tak może pewnie teraz bajerzę. Może coś tam było faktycznie. Obsesja. Jak macie pytania to zadawajcie, bo fajnie się odpowiada też na pytania. Jestem na radiu Paranormalium, na transmisji na YouTube Radia Paranormalium „Czas snu” oraz na Telegramie, więc możecie spokojnie zadawać pytania, ewentualnie nawet zadzwonić. Podróże są naprawdę różne i ciekawe. Szczególnie sobie cenię podróże grupowe. W grupie podróże polegają na tym, że jesteśmy umysłowo, telepatycznie połączeni wszyscy. Oczywiście możemy to zablokować. Da się, ale wszyscy w grupie to wyczują, że niby słyszymy się, komunikujemy się telepatycznie pomiędzy sobą.
Wszyscy widzimy dokładnie to samo, bo później po sesji sobie opowiadamy, każdy tak opowiada, żeby nie sugerować innym swojego doświadczenia. Ale kiedy zbierzemy później wszystko do kupy, to się wszystko pokrywa. To znaczy w połączeniu telepatycznym wszyscy wiedzą, jakie kto ma sekrety. Sky Mike pisze na czacie Paranormalium: „Juby, czy w swoich wizjach spotkałeś się z pojęciem kraterowa Ziemia?” Nie wiem dokładnie, o co ci chodzi, ale pewnie o to. Więc ja powiem, jak to było u mnie. Tak, spotykałem się z takim czymś. Może się to wyda śmiesznie, może nie, ale prowadziłem rozmowę z Papa Macią. Dlatego wiele razy w audycjach podkreślałem, że planeta Ziemia jest żywą istotą, bo takich wizji i doświadczeń miałem wiele razy i co ciekawe, przy dalekich podróżach bardzo często się do niej odwołuję i proszę ją o wsparcie. Jest to naprawdę potężny zastrzyk energetyczny. Matka Ziemia, bo my chodzimy po jej skórze, czyli po zewnętrznej powłoce, dba też o swoje dzieci, więc pomaga im.
Jeżeli jesteśmy czysto połączeni, jeżeli uwielbiamy przyrodę, dbamy o tę przyrodę, ta przyroda też nam pomaga. To z tej strony. Ale z drugiej strony widywałem struktury wewnętrzne Ziemi z przestrzeni kosmicznej, ale też podróżowałem po wnętrzach Ziemi i podróże zewnętrzne są zupełnie innymi podróżami niż podróże wewnętrzne. Powiem szczerze, że badanie przestrzeni kosmicznych jest dużo bardziej przyjemniejsze niż eksploatowanie wewnątrz Ziemi, bo na przykład w zewnętrznych warstwach często spotykałem różne istoty, byty, nazwijmy to szaraków czy jakichś tam jeszcze innych kosmitów. To często było pozytywne. Nawet podróże zewnętrzne w moim przypadku miały to do tego, że jakbym był na innym poziomie. To znaczy, że istoty, które choćby nawet do mnie podlatywały i niekoniecznie z dobrymi zamiarami, bardzo szybko się orientowały, że nie są w stanie mi nic zrobić i najczęściej odpuszczały. Próbowały jakieś różne ataki robić w stosunku do mnie, ale bardzo szybko uciekały ode mnie. Kiedy na przykład chciały mnie rozszarpać czy coś, nagle się okazywało, że jestem na innym poziomie wibracyjnym i kiedy chciały mnie na przykład złapać za fraki, za gardło czy za coś, to po prostu przelatywały jak przez hologram, więc nie były w stanie mnie złapać. Natomiast w podróżach wewnętrznych do świata, do Ziemi miałem takie rzeczy, że często były to nieprzyjemne spotkania, zdarzenia z przeszłości.
Kiedyś w czasie snu opowiadałem wizję, na przykład jak uciekałem różnymi tunelami. Byliśmy w jaskini, w skarpie wewnątrz Ziemi. Taka wizja przynajmniej była, że była garstka ludzi, którzy byli ostatnimi ludźmi na Ziemi. Można tak było określić. I tam była moja rodzina, czyli brat, siostra. Brata chyba nie było, ale siostra, ojciec, matka, bratanica i tak dalej. I było tam dosłownie kilkaset osób. To byli ostatni ludzie na Ziemi. To jest tak, jakby w pewnym sensie Ziemia przekazywała mi jakąś informację o przeszłości. Ja to tak odbierałem.
I było coś takiego, że byliśmy tam, nie było elektryczności, nie było nic. Ludzie palili dosłownie jak w prehistorii ognisko gdzieś tam w różnych częściach, przy ścianach, na środku, żeby się ogrzać. Było zimno strasznie, ale była bardzo duża więź ludzi. Także była bardzo duża część ludzi, skupisko ludzi. Oni się tłoczyli w grupie, ale wszyscy mieli świadomość, że są całością, że są jakby ostatnimi potomkami ludzkości. Ja to tak odbierałem, więc mówię wam dosłownie, jak ja to wtedy odbierałem. I było takie zdarzenie, że w pewnym momencie ludzie na tej sali, w tej jaskini zaczęli się poruszać i reagować na coś, bo ktoś rzucił informację, że znaleźli nas i pędzą do nas. Coś w tym sensie. Musiałbym się cofnąć do pełnych zapisków, bo mam pełne zapiski, a jak nie to w archiwach na 100% są. W archiwach Radia Dream Time.
Więc było takie coś, że było poruszenie na tej sali i z tej jaskini było kilka otworów wyjściowych i w pewnym momencie ludzie jakby zaczęli wstawać. Zrobił się tłok, panika i było słychać tylko takie jakby dudnienie i pędzenie, jakby z tych kilku otworów coś bardzo szybko pędziło do środka. Dosłownie jak w Matrixie, tak to można powiedzieć. Coś podobnego jak w Matrixie te wszystkie roboty wlatują od góry, to bardzo coś podobnego. Oczywiście nie było to technologicznie tak jak w tym filmie, tylko mówię, było to jakby jakaś prehistoria. Ludzie się zaczęli panikować i tak dalej. Ja nie panikowałem, ale wiedziałem, jak mam postępować w tym wszystkim. I było jakoś tak, że ja chyba wtedy wziąłem bratanicę i siostrę i poszliśmy jakimś innym tunelem. Rodziców zostawiliśmy. Oni już byli niedołężni, starzy, nie dało rady po prostu ich nawet wziąć.
Pożegnaliśmy się, łzy w oczach, wszystko i tak dalej było. Uciekliśmy przez te tunele i my żeśmy się uratowali. Później, po jakimś czasie wróciliśmy do tego miejsca i moi rodzice przeżyli. Plus tam jeszcze dosłownie niewiele tych osób w tym całym pomieszczeniu. Ale jeszcze zanim weszłem do tego tunelu, którym wyszliśmy gdzieś na zewnątrz, to widziałem te istoty. To były duże, potężne istoty wyglądające jak grzywownica, smoki jakieś, coś tego typu rzeczy. No i mówię. I potem wróciliśmy do środka. Moi rodzice przeżyli i my żeśmy brali udział jakby na nowo w odbudowywaniu. Te istoty zostały zabite.
Te istoty zostały zabite przez jakichś tam ludzi w tej wizji w środku jaskini. Była tam jakaś technologia, ale to była taka prymitywna technologia. No nie dzidy, nie łuki, tylko coś większego. Ale już teraz nie pamiętam dokładnie jak to było. Ale to była właśnie taka jedna z wizji wielowymiarowości. Czyli to było jakby też właśnie połączenie z tym wewnętrznym. I tak jak wspomniałem wcześniej, odpowiadając tobie, drogi słuchaczu, to te wizje właśnie we wnętrzu Ziemi. Ja mam wrażenie czasami, że właśnie te wizje, które mam w połączeniu z Ziemią, energią Ziemi, które mam wzmacniane przez energię Ziemi, są takie bardziej drastyczniejsze. To znaczy, że wydaje mi się, że wtedy ja odczytuję pewne zapisy z przeszłości, być może moje, być może ogólnoziemskie, być może odczytuję historię Ziemi czy coś. Nie mam zielonego pojęcia.
Raz też miałem taką wizję, i to też była wewnętrzna wizja, gdzie trafiłem do miejsca dokładnie tak, jak opisywał to ten podróżnik, co wleciał do środka Ziemi. Jak on miał? Pewnie sobie później przypomnę. W każdym razie wleciałem też do środka Ziemi właśnie od strony biegunów. I nie wyglądało to tak, że były jakieś tam w środku dinozaury, piękne jakieś lasy tropikalne czy coś, tylko to był raczej taki teren pustynny otoczony skałami. Po tych skałach chodziły różne plemiona, takie dzikusy można by było powiedzieć. Natomiast ja tam z jakimś przyjacielem, jakimś astralnym, niefizycznym bytem wleciałem. Wylądowaliśmy na skałach, powiedzmy, ale to w górach na skałach niepokrytych żadną zielenią. Było to prawie jak w Egipcie, mogę tak powiedzieć. Czyli piaski pustynne i tak dalej, i wokół gdzieś tam jakieś szczyty górskie.
Ale to nie były wysokie góry, także spokojnie można było zejść. I na tych szczytach jak siedzieliśmy, to ten przewodnik mi pokazywał miejsca, gdzie są jakby Bazy statków obcych. I co ciekawe, jak byłem na tym, tego nie widziałem. Dopiero jak o tym mi powiedział, jak kazał mi skierować wzrok w jedną, drugą, trzecią stronę, ja sobie to wyzoomowałem tym moim wewnętrznym okiem, zrobiłem zbliżenie, to rzeczywiście widziałem takie platformy, nie ceglane, ale z kamienia. I na tych platformach stały różne statki i kręciły się wokół tego osoby. Ja do tego statku oczywiście później wszedłem. Ten statek był zasilany jakimiś kryształami. Na zewnątrz wyglądały metalicznie, a w środku były otoczone kryształami. Tylko że te kryształy miały różne kolory, pewnie było to związane z jakąś energetyką. W niektórych kryształach były wmontowane w środek, wlane wręcz, czy to twarze, czy to jakieś mniejsze istotki, nie wiem.
Co ciekawe, niektóre z tych kryształów się poruszały. Taką miałem też kiedyś wizję. Później była kolejna wizja, gdzie szedłem tym tunelem otoczonym kryształami. Szedłem, szedłem. W pewnym momencie z drugiej strony pojazdu otworzyły się drzwi, a przed moimi oczami pojawił się tropikalny las. Oczywiście sobie do tego lasu wleciałem. Tam różne inne historie były. O tych historiach oczywiście opowiadałem, więc spokojnie możecie to znaleźć. Tutaj użytkownik Ang. Witam.
Witam wszystkich zresztą słuchaczy. Jest ponad 100 osób na żywo, więc jak na nieregularną audycję to jest dla mnie nie do pojęcia. Ale dziękuję wam bardzo. Pisze tak: „Ja mam dość często tak, że jak ktoś ma do mnie zadzwonić za chwilę, a normalnie nie umawiałem się z tą osobą, to chwilkę wcześniej pomyślę o tej osobie i myślę, że to jest ten moment, kiedy ta osoba myśli o mnie i o tym, co mi będzie mówić. Jakoś to wyłapuję z jej mózgu. W sobotę miałem taki ostatni raz. Zadzwoniła do mnie osoba, co pół roku się nie odzywała wcale i chwilę wcześniej popatrzyłem nawet na telefon i za chwilę zadzwoniła ta osoba.” Zgadza się. Jesteśmy wszyscy połączeni. Oczywiście większość nieświadomie. Pochodzimy tak naprawdę z jednego źródła i potrafimy się komunikować.
Sam też wiele razy takie przypadki miałem w swoim życiu, gdzie kiedy pomyślałem o kimś, to ta osoba dzwoniła. Tutaj mam takie pytanie również o Ang: „Pytanie: czy podejrzewasz, że masz implant? Chodzi mi o to, że implant mógłby przełączać ciebie w inny stan i dlatego masz takie doświadczenia.” Bardzo ciekawe pytanie. Bardzo ciekawe pytanie, ponieważ w swoich wizjach widziałem implant. Generalnie już o tym wspominałem w audycji „Czas snu 01”, w tej jaskini, gdzie opowiadałem o procesie mojego narodzenia. Co ciekawe, kiedyś do Sławka Bączkowskiego nawet dzwoniłem, opowiadałem o tych kinach wszystkich, które kiedyś sobie robiłem. Miałem też oczywiście możliwość, ludzie profesjonaliści chcieli mi robić różne horoskopy urodzeniowe, gwiezdne, jakieś cuda i tak dalej. Natomiast kiedyś się przyglądnąłem tym kinom urodzeniowym i w tych kinach mam genezę smoka. W audycji „Czas snu 01” opowiadałem o tym, jak powstawał proces mnie stworzenia, gdzie na takim ołtarzu, kamiennym ołtarzu było kilka osób. Ja to odebrałem jako pradawne jakieś istoty, które brały udział w tworzeniu mnie.
I te osoby, mógłbym powiedzieć, że z perspektywy obserwatora wyglądało, jakby robiły jakąś magię, ale zapewne była to jakaś technologia. I w momencie, kiedy ja powstałem, z tego kółka wyszedłem, odszedłem na bok, na kraj tego kamienia. Oczywiście to była wizja taka, gdzie widziałem proces powstawania z punktu obserwatora, czyli gdzieś tam z góry, ale też jakby byłem w środku i widziałem w środku siebie, który tam powstał. Miałem strukturę energetyczną. Za mną stał wysoki smok, a ja z punktu obserwatora z wysokości obserwowałem siebie i nie byłem jako duch, jako człowiek czy jako jakaś istota, tylko byłem po prostu energetyczną strukturą. Widziałem te czakry, te punkty energetyczne na swoim ciele, te wszystkie rzeczy. To miałem umieszczone gdzieś tutaj, jak jest kość ogonowa z tyłu w kręgosłupie. I powiem szczerze, że jak to widziałem, później jak sobie przez wiele miesięcy to analizowałem, bo wizje czasami są takie, że Jest defragmentacja mózgu i ta defragmentacja mózgu po tych wizjach czasami trwa. Zastanawiałem się grubo, co oznaczała ta wizja. Mam pewne podejrzenia oczywiście, ale to są moje prywatne podejrzenia.
Natomiast wy, drodzy słuchacze, możecie się tylko domyślać. Tutaj słuchacz Ang pisze dalej. Odnośnie tej wizji, którą powiedziałem wcześniej. Czekajcie, tylko przesunę. Odnośnie tej jaskini i tej rodziny, którą uciekałem później, bo był jakiś atak wewnątrz Ziemi. To nie była przeszłość, ale przyszłość z tymi jaskiniami i ogniskiem. To czeka Ziemię za jakiś czas. Powodem tego jest skażenie z Fukushimy, które nie jest do zatrzymania żadnymi technologiami. W pradawnych czasach też było UFO i inni ludzie. A to, że byłeś tam z siostrą, to dowód na to, że to nie przeszłość, a przyszłość.
Tutaj słuchacz pisze, że spada, bo nie trafi smoków i latania. Wszystkiego najlepszego! Ja tu odpowiem na twoje pytanie. Również się zastanawiałem nad tym, czy rzeczywiście to nie jest wizja z przyszłości, a nie z przeszłości. Mam sen, który całe życie mi się śni cyklicznie, co jakiś czas odsłaniając trochę więcej. I w tym śnie jestem z grupą ludzi. Jesteśmy partyzantami ukrywającymi się w lasach. Bardzo ciężko tam jest o żywność. Czasami zapuszczamy się do miast, ale to głównie wieczorami i chodzimy między blokami. Pamiętam, jak któregoś razu, oczywiście w tej wizji, było tak, że się trochę bardziej poza blok wychyliłem i wszedłem na chodnik i zobaczyłem, jak z kierunku wschodniego samolot typu F-16 czy coś, takie myśliwce szybkie, goni statek w kształcie dysku.
I trafia w ten samolot, i ten samolot zlatuje w dół i niedaleko ode mnie spada na drogę asfaltową i się rozbija, zaczyna płonąć i tak dalej. Ten statek podlatuje, tak jakby badał, sprawdzał, czy go zestrzelił i zauważa mnie. Wypuszcza takie małe sondy i te sondy podlatują do pewnej odległości ode mnie i próbują mnie złapać i namierzyć, ale oni mnie nie widzą. Bo czują coś, że ktoś to zauważył, zaobserwował, ale mnie nie widzą. I odlatują dalej. Ja później wycofuję się, dołączam do grupy i uciekamy gdzieś dalej w stronę lasów. W tych lasach żyjemy w grupach małych. Mamy jakąś broń. To wygląda tak trochę, jak było w filmie „Terminator”, gdzie też się ukrywali i na te maszyny polowali takimi dziwnymi pistoletami laserowymi. Mniej więcej my mamy jakąś taką technologię, która neutralizuje pewne rzeczy, statki i tak dalej, bo w tej wizji jest jakaś interakcja innej technologii czy też innego życia na Ziemi.
Może tak bym powiedział. Dochodzi do takich momentów, gdzie zaczynamy walkę. Ludzie zaczynają się chować po lasach, uciekać z miast. Mieszkają w miastach, ale tych ludzi w miastach jest naprawdę niewiele. Ludzie wolni, którzy postanowili żyć po swojemu chowają się, uciekają do lasów. Ten sen mam całe życie. Odkąd tylko pamiętam, zawsze mam ten sen. Zawsze się zaczyna tak samo ten sen, z tym że zawsze końcówka już jest troszkę inna. To znaczy, że mam jakby krok po kroku odsłaniane pewne elementy do przodu. I zawsze mnie ten sen zastanawia, o co w tym śnie chodzi.
Spojrzę teraz na czata. Sky Mike pisze: „Zgadzam się co do tego, że planeta Ziemia jest istotą żywą ze świadomością. Chodzi mi bardziej o strukturę, budowę Ziemi, jej wielowarstwowość. Czyli glob, który widzimy, jest tylko częścią całej planety. Widziałem również Ziemię od strony energetycznej. Widziałem również Ziemię od strony duchowej. Od strony energetycznej to od strony energetycznej. Ziemia od strony energetycznej nie jest okrągła. Ona jest takim sześcianem i ma takie punkty połączone, to znaczy ścieżki. Być może to są właśnie te tak zwane kanały Wilczka, czy jak to się nazywało?
Są takie teorie, że pewne byty, które mają trochę większą świadomość i wiedzą tak naprawdę, o co w tym wszystkim chodzi, przemieszczają się tymi tunelami, kanałami z punktu A do punktu B. I taką Ziemię widziałem, ale widziałem to od strony energetycznej. I nawet mogę wam powiedzieć, drodzy słuchacze, że ci wszyscy Rothschildowie mają technologię, oni wiedzą dokładnie, o co tam chodzi. Sieć Wilka. Dokładnie. Dziękuję, Ivellios. Oni się po tych miejscach przemieszczają bardzo szybko. I taką strukturę widziałem, ale widziałem też strukturę duchową Ziemi. I to jest bardzo ciekawe. W strukturze duchowej Ziemia tworzy taki obłoczek na północnym biegunie.
Przynajmniej w moich wizjach tak jest. Przybiera kształt twarzy, z którą normalnie telepatycznie można rozmawiać. Rozmowy są bardzo inteligentne i nie ma tam oszustwa. Po prostu Ziemia czyta wszystko od ciebie, telepatycznie. Wszystko o tobie wie. Są to rozmowy, które najczęściej przypominają coś, wzmacniają energetycznie, tak jak powiedziałem wcześniej, ale są to też bolączki Ziemi. Co jej przeszkadza, co jest nie tak, co ludzie zrobili. Bardzo często właśnie w tych rozmowach, które przeprowadzałem, były to rozmowy historyczne, pokazujące przebieg całego procesu i jak Ziemia cierpi. To tak wracając do tego, co tutaj słuchacz SkyMike pisał. Nie rozumiem tego, co tutaj Trushot Orbitus napisał.
Bo tam mam bazę na swoje statki. Nie kryształy służą jako zasilanie. Być może. Ja nie twierdzę tego, tylko mówię, że tak wyglądało w tych wizjach. To takie moje ludzkie myślenie. Określenie tego, że być może to było od zasilania, ale pewnie może i nie. Być może jest to zupełnie co innego. To jest ciekawe, bo te kryształy, te różne struktury, tunele kryształowe, jakieś kule kryształowe czy coś, często się w moich wizjach pojawiają, kiedy podróżuję pomiędzy wymiarami. To znaczy, że nie mam tak, że kładę się spać i mam tylko jedną wizję, wstaję rano i tyle. Tylko tych scenariuszy, przejść, wizji mam kilka, i które dobrze pamiętam, jak się przebudzę.
Oczywiście jak nie zapiszę w ciągu kilku godzin, to wiadomo, że zapomnę, bo ta pamięć umyka. Ale jeszcze po przebudzeniu bardzo silnie pamiętam doświadczenia, które miałem. Więc tak to jest z tymi kryształami. Smok to symbol szatana. Nie wiem. To co, jestem szatanem? Ale po co taki implant, skoro już sam mózg nim jest? Nie wiem. Nie mam pojęcia. W Ziemi żyje prastara cywilizacja.
Pierwotne w tej cywilizacji prastare dusze miały swoje pierwsze wcielenia tu na Ziemi. Powiem wam ciekawostkę. W rozmowach, które prowadziłem poza ostatnimi czasami, będzie zmniejszała się liczba awatarów na Ziemi, czyli ciał ludzkich, więc dusze będą miały problem. Oczywiście rozwiązany zostanie ten problem i będą na Ziemię wstępować już tylko te naprawdę rozwinięte dusze. Mocno rozwinięte. Sami widzimy, co się wokół nas teraz dzieje i jak trwa depopulacja. Oczywiście nie neguję, nawet nie dyskutuję z ludźmi na temat Maurycego, więc niech każdy robi to, co uważa za słuszne. Kiedyś próbowałem ludziom tłumaczyć, ale jak powiedziałem wcześniej, jeżeli ktoś przez dwa lata nie zrozumiał, o co chodzi, to trudno. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że jeszcze jakaś część społeczeństwa się przebudzi, choć widzę, że się przebudza, ale to jeszcze chyba nie jest tak, jak powinno. Co do Rothschildów zgadzam się w 100%.
Ja byłem na spotkaniu kiedyś z Rothschildami. Bardzo nieprzyjemne spotkanie. Dobra, kochani. Jest godzina 22:21. Nie wiem, czy opowiadać wam jeszcze o tych spotkaniach. Dobra, puszczę przerywnik muzyczny. Po tym jeszcze wam opowiem o tych spotkaniach. Co ciekawe, te spotkania również odbywają się pod ziemią. Być może to są faktycznie te sieci Wilka, bo ma to jakieś połączenie. Dobra, przerywnik muzyczny.
Potem jeszcze trochę wam poopowiadam, a potem puszczę wam Rafała Nieradzika tak pod koniec audycji, bo niestety muszę do pracy jutro iść. Co do tych Rothschildów. Kiedyś miałem podejrzenia i sam nawet do końca jeszcze nie wiem, jak to odbierać, ale te spotkania, które opowiadałem wam wcześniej, że kiedyś jakieś zawirowania na Ziemi działy, to spotykałem w pokoju trzy postacie. Dwie były widoczne i to właśnie był Rothschild i jeszcze ten drugi Rockefeller. Ale była jeszcze jedna postać i ta postać miała zawsze zamazaną twarz. I oni używają technologii. W każdym razie, jeżeli o to chodzi, tutaj pytanie jest na czacie. Artur Dobrzyński: „Czy uważasz, że broń psychotroniczna jest w posiadaniu grup przestępczych?” To znaczy co? Jakich grup? Bo mogę powiedzieć, że wojsko na pewno to ma i jeszcze swego czasu, nie wiem, dwa, trzy czy cztery lata temu, chyba bodajże w audycji „W punkt” prowadziłem rozmowę z Claude'em Monetem i mówiliśmy o zamówieniach, jakie Wojsko Polskie poczynało w tamtym czasie i jakie są plany wojska.
Więc te dane były oficjalne, normalnie z ich strony, tylko trzeba umieć szukać, jaką broń kupowali psychotroniczną. Natomiast czy do obywateli? Ja mam czasami wrażenie, że tak. Zresztą nie jestem na 100% pewien, ale wydaje mi się, że również na mnie była stosowana taka broń. Jeszcze jak mieszkałem w Wielkiej Brytanii, to była audycja, kiedy prowadziłem audycję z Iwoną Gapińską, czyli z Szamszon o pedofilii elit. I dosłownie kilka dni przed tą audycją miałem takie zdarzenie. O tym zdarzeniu opowiadałem również w audycji „Czas snu”, gdzie w pewnym momencie byłem na ogródku, paliłem papierosa i nagle jakby świat się zatrzymał czy coś w tym sensie. Pojawiła mi się jakaś kula na niebie. W tej kuli była jakaś kobieta w białych szatach, która próbowała z tej kuli wyjść. I to w pewnym sensie była wizja, albo też nie wiem, czy czasami nie była manipulacja.
To jest tak, jakbym się dostroił po prostu do innej rzeczywistości. Ja mówiłem na to efekt Oz, bo tak to przypominało ten efekt Oz. Ja wtedy oczywiście wróciłem do domu, nawet całego papierosa nie spaliłem, a dopiero co wstałem. Nie byłem po żadnych substancjach, po żadnych alkoholach czy coś tego typu. Wszedłem do domu, siadłem na łóżku, zacząłem się zastanawiać, co to było i nagle dostałem taki strzał w mózg, ucisk i tylko słyszałem: „Ty skur... My cię dowalimy, my cię dojedziemy i załatwimy” i tak dalej. I od tego czasu później zaczęły się różne dziwne sytuacje dziać wokół mnie. Kilka dni później miałem audycję z Iwoną, gdzie odcięto mi internety, wszystko. Także audycja była chyba z godzinnym opóźnieniem czy coś takiego. I później jeszcze w ciągu dosłownie następnych dwóch miesięcy działy się różne dziwne rzeczy wokół mnie w Wielkiej Brytanii.
Oczywiście tych sytuacji było jeszcze więcej. Ja tylko powiedziałem wam kiedyś w audycji o tej, w sumie o dwóch sytuacjach wam powiedziałem, jak dobrze pamiętam, ale też w Polsce tu miałem. Także wydaje mi się, że część, nie mam absolutnie żadnego na to dowodu, więc to tylko takie moje przypuszczenia, domysły, ale czasami coś się zaczyna zadziewać i ja to wyczuwam jakby. Nie potrafię tego wytłumaczyć, w jaki to sposób się dzieje. W jaki sposób się to wszystko dzieje. Co tutaj piszecie jeszcze? SkyMag: „Jesteś na dobrej drodze i łubę do prawdy. Zdrawiam.” Dziękuję bardzo. „A za kogo uważasz grupy przestępcze?” Właśnie miałem ten dylemat, bo dla mnie grupą przestępczą to jest w ogóle władza w tym momencie. Teraz co oni robią, jak są łamane prawa.
Dlatego miałem problem z odpowiedzią tobie na to pytanie wcześniejsze, co jest tą grupą przestępczą, bo dla mnie jest w tym momencie władza, to, co robią i w jaki sposób próbują przejąć kontrolę nad ludzkością. Tych, którzy używaliby tej broni. To powinno być przestępstwem. Powinno być. „A myślisz, że na czyje zlecenia są tworzone te bronie?” SkyMag pisze. Na czyje zlecenia? Arturo: „Powinno, ale nie będzie to, bo koliduje to z ich interesami.” Okej. No to dobra, lećmy może z kolejną jakąś opowieścią. Grzebię w głowie teraz, żeby sobie przypomnieć. Jedną z takich ciekawych historii były też wielokrotne loty na przykład na Księżyc.
Tak zwana ciemna strona Księżyca wcale nie jest taka ciemna. Oczywiście ciemna jest, bo my nie widzimy i my widzimy tylko zawsze tą jedną stronę. Natomiast byłem po tej drugiej stronie wiele razy. Na początku mi to szło opornie, bo jakbym nie mógł bliżej dolatywać, ale znalazłem na to inny sposób. Leciałem na ciemną stronę księżyca, ale widziałem księżyc z troszkę większej odległości i z tej większej odległości sobie zoomowałem. Oczywiście z czasem to się zmieniło, więc normalnie nad księżycem sobie przelatywałem. I rzeczywiście widziałem laboratoria, różne miasta. To była taka kopuła otoczona, jakby przezroczysta, taka jakby sztuczna grawitacja czy coś tego typu. Nawet miałem przygodę w laboratoriach, byłem kiedyś oprowadzany w tych laboratoriach. Nawet opowiadałem o tym kiedyś chyba, że wleciałem gdzieś do jakiegoś dziwnego laboratorium.
Leżałem na stole i była robiona pewna modyfikacja mnie w tym laboratorium. To była wizja jeszcze jak w Anglii byłem i spotkałem się z Basią Pączkowską i z Tomkiem Grubą. Nawet przyjechałem wtedy specjalnie na takie warsztaty śnienia, ponieważ to były jeszcze czasy, gdzie mówienie w ogóle, opowiadanie o snach było prześmiewcze. Więc nie każdy się otwierał i tak naprawdę nie pojechałem na te warsztaty, żeby nauczyć się śnienia, tylko żeby poznać ludzi, a szczególnie Basię i Tomka, którzy śmiało opowiadają o tych snach i nie wstydzą się tego, co robią, organizują konwenty i tak dalej. To było właśnie takie spotkanie i zaraz po tym, kilka dni dosłownie jak wróciłem, bo przez miesiąc zdawaliśmy relacje, co się dzieje z naszymi snami. Jeżeli ktoś miał sen, to mieliśmy specjalną stronę, na której opisywaliśmy, wymienialiśmy się informacjami i tak dalej. Basia, Tomek też to zbierali do swoich notatników. I ja tam opowiedziałem taką wizję, którą miałem, gdzie byłem na księżycu po tej drugiej stronie. Przeleciałem dosłownie przez tą bańkę przezroczystą, normalnie jakbym przeszedł przez lustro czy coś tego typu. Wleciałem do środka i trafiłem, wleciałem w jakiś taki kanał, w tunel.
Leciałem tym tunelem i zaprowadziło mnie tam, w sumie to nawet nie ja sam leciałem, tylko byłem ciągnięty za kark, za kaptur przez nie wiem, czy mojego przewodnika, czy przez jakąś inną istotę. I wleciałem tam do tego laboratorium. Byłem sam i w pewnym momencie nastąpiło przeskoczenie i znalazłem się na łóżku operacyjnym. Była taka jedna główna postać zakapturzona, która przeprowadzała operację na moim sercu. Moje serce nie było takie serce jako ludzkie, tylko w tym sercu miałem w środku taki zielonkawy kryształ czy kamień świecący. Miałem otwartą klatkę piersiową. Tam jakieś modyfikacje mi ten gość robił. Natomiast były jeszcze tam dwie postacie, powiedzmy, że takie pielęgniarki, jacyś asystenci i robili. I w pewnym momencie oni mi to zszyli i tak dalej. Ja wstałem, zaraz po operacji wstałem normalnie i stanąłem na środku tego laboratorium i zacząłem rozglądać się po tym laboratorium.
Widziałem tam różne urządzenia. Nie było to jakieś supernowoczesne laboratorium. Oczywiście były tam jakieś urządzenia, ale nie powiedziałbym, żeby to były jakieś super hiperaśne urządzenia. I w pewnym momencie było tak, że rozglądając się w jedną, później w drugą stronę, zacząłem patrzeć przed siebie i przede mną się pojawiła znowu ta istota. Czyli taki hologram zmaterializował się i stał jak dosłownie taki mnich w kapturze. Ja zacząłem podchodzić do niego bliżej. Stanąłem dosłownie metr od niego czy coś tego typu. Nagle on tę głowę podniósł do góry i tam, gdzie miał kaptur była ciemność, ale taka przerażająca ciemność była. I nagle poczułem lęk, strach w sobie. I z tych ciemności zaczęły się pojawiać świecące oczy.
To też były takie zielonkawate oczy, takie płonące wręcz jak kryształy. I w pewnym momencie czułem, jakby ona przejmowała całkowitą kontrolę nade mną. I w tym momencie ja byłem wtedy w takim procesie, że bardzo dużo działałem z czakrami i było jakoś tak, że już nauczyłem się, że bardzo dużo można zdziałać emocjonalnie i wprowadziłem się w śnie w taki jakiś trans, czyli sen to śnie, wprowadziłem się w tak wielki trans, że w pewnym momencie wyglądało to bardzo podobnie jak w „Matrixie” było, kiedy Neo wleciał do Smitha do niego do środek i od środka, od oczu, od wszystkiego odchodziły te światła takie, że przebijało światło, ta ciemność zaczęła się minimalizować. I w pewnym momencie ta postać przede mną Rozprysła się, rozleciała się na takie małe kawałeczki i po prostu znikła. Ja wtedy w jedną z tych części, która się tam rozprysła, jeszcze wszedłem i przeniosłem się wtedy z powrotem poza Księżyc. I chyba się już wtedy obudziłem. Już dokładnie nie pamiętam tego, bo mówię to z głowy, ale ten zapis jak najbardziej jest gdzieś tam w archiwach, w jakiejś audycji Czas Snu, czy to nawet jeszcze w Radiu Na Fali chyba to jeszcze było. Też właśnie takie krótkie sny Tomasz puszczał wtedy i chyba tam też to powinno być. Tam jest bardziej szczegółowo to opisane, jak to wszystko w tym laboratorium wyglądało. Także z Księżycem też mam.
Byłem też na Marsie na przykład. Na Marsie brałem udział w jakiejś bitwie i Mars wcale nie był czerwony. Był normalnie błękitny jak Ziemia. To znaczy ja nie brałem, ja byłem obserwatorem pewnej wojny, która toczyła się na Marsie i tam były i statki UFO i jakieś dinozaury, jakieś istoty, ale nie takie jak ziemskie. Podobne do słoni były te zwierzaki, ale nie do końca. Mieli jakieś tarcze, jakieś bronie laserowe. Chaos totalny tam był. Do tego jeszcze jak te bomby, to wszystko spadało, to te piaski się rozsypywały, tworzyła się taka potężna burza piaskowa. Zresztą burza piaskowa też była traktowana tam jako technologia, więc tak to wyglądało. Mieli technologię taką, że na przykład walczyli kamieniami, ale to nie były kamyki takie, co leżą na ziemi, tylko na przykład mieli takie specjalne małe urządzonka na kształt pistoletów i oni kierowali na przykład na jakąś tam skałę, powiedzmy dwu, trzy, pięciotonową.
Mówię to ludzkimi nazewnictwami, jak to wyglądało i na przykład sobie po prostu przenosili albo brali to i rzucali we wroga, na przykład w jakąś tam armię, jak gdzieś tam leciała, to brali i rzucali i tam od razu setki ludzi ginęło na miejscu. Ludzi czy nie wiadomo co. Ale miałem również takie właśnie wizje. Miałem też wizje na przykład na Marsie, gdzie ludzie żyli w takich domach kopułowych, uprawiali roślinność, ale na małą skalę, mieli jakieś swoje wewnętrzne zasilanie. To znaczy, że w każdym domu była taka mała elektrownia. To wyglądało jak na Ziemi, czyli takie lampki. Tylko że te lampki były bezprzewodowe. One się po prostu świeciły. Były zasilane energią, ale bezprzewodowo. I to często była taka mała skrzyneczka.
Najczęściej teraz, jak patrzę od strony frontu, to po lewej stronie, a jakby stanąć przed drzwiami, to po lewej stronie, gdzieś tak mniej więcej w połowie domu było, na zewnątrz oczywiście. Mieli jakieś takie małe ogródki wokół siebie. Nie było łóżek w środku w domach. Spali na stojąco, ale oni mieli takie... Są takie łóżka czasami na przykład, że można do ściany sobie przykręcić pionowe łóżka i się je po prostu opuszcza do dołu i tak dalej. To mniej więcej coś podobnego do tego. Takie skrzynki mieli z szybą i na przykład jak mieli iść spać, a spali bardzo mało, czasami tygodniami nie spali, to jak potrzebowali, oni na to mówili doładowania się energetycznego czy coś w tym sensie, to po prostu wchodzili do tego, zamykali się na tyle, na ile im było potrzebne i z powrotem wychodzili i sobie działali. I to były takie małe osady, kilka domków obok siebie, nie w skupisku, ale blisko rozsiane. Każdy miał swoją przestrzeń życiową. Byli wysocy, skąpe ubrania mieli.
Znaczy skąpe w sensie, że nie tak jak tutaj, że Adidas czy coś, tylko bardziej mieli takie jakieś portki, spodnie i na to nakładali jakąś bluzę, ale te bluzy wyglądały jak dosłownie worki na ziemniaki. Byli wysocy, nogi chude. Nie widziałem grubych. Wszyscy byli chudzi. Dzieci nie widziałem. Większość tam było mężczyzn. Domy miały dachy, ale to nie były takie dachy szpiczaste, tylko one były okrągłe przede wszystkim te domy. Nie do końca okrągłe, ale prawie jak okrągłe. W domach było skromnie. Ja byłem tam z kimś, z przewodnikiem wtedy jakimś.
Już nie pamiętam tego wszystkiego. Popatrzę na czaty, co tam piszecie. Okej. No to piszecie tutaj na czatach o tej broni Mind Control, o HAARP-ie i tak dalej. HAARP to jest stara technologia. Widzieliście ostatnio, co się na przykład na sylwestra działo w Chinach? Delfiny latające w powietrzu, smoki. Na Zachodzie tego nie ma. Kto jest tu biedniejszy? Zachód czy Wschód?
Ja tylko opowiadam swoje sny, bo nikt nie chce dzwonić. Ja w mojej podróży na srebrny glob też pokonywałam jakąś dziwną, przezroczystą bańkę. Pisze tutaj Sabina23. Dziwne doświadczenie. Byłam jednak chyba na tej widocznej dla nas stronie. Tam w ogóle na tej stronie, w tej niewidocznej stronie są obiekty, które są w tej bańce, czyli to jakby, nazwijmy to, kontrolowane społeczeństwo czy jakieś laboratoria. Można się domyślać, że to pewnie ludzie, skoro potrzebują tego tlenu i odcięcia od kosmosu. Ale były też normalnie tak jakby takie stacje, wysokie stacje nadawcze czy coś tego typu rzeczy. Były też domy w skałach i na Marsie też takie coś było. To znaczy, że były budynki wyryte w skale.
Po prostu były domy z balkonami, skalnymi poręczami. Nie było tam metalu, tylko bardziej to było robione jakby wykuty w skale. Coś tego typu rzeczy. Dobra, co wam tu jeszcze opowiedzieć? Jakieś inne wizje. Ciekawe były wizje też, które polegały na tym, że żeby dostroić się do innego wymiaru, to potrzebne było przechodzenie pomiędzy niewidzialnymi ścianami. Wiele lat temu, kiedy przechodziłem pomiędzy jednym a drugim wymiarem, najczęściej były to zwężające się dwie ściany i tylko na końcu było widać takie małe światełko. I często szedłem do tego światełka i się przeciskałem pomiędzy ścianami, żeby wskoczyć w inny wymiar. Pamiętam, kiedy się wcisnąłem w taki wymiar, wylądowałem w takim bardzo ruchliwym mieście. Mi to wyglądało wtedy na Nowy Jork.
Zresztą to jest też ciekawe, bo ja często, kiedy podróżuję, to albo latam wokół Ziemi, albo szczególnie nad Ziemią, ale to też jest związane z moim horoskopem urodzeniowym, miejscem, czasem, kiedy się urodziłem, ponieważ ja też mam również połączenie wodne, że tak powiem. Dlatego bardzo często mi się woda kojarzy. Zresztą woda zawsze się kojarzy, bo woda to tak jak lustro, element przejściowy. Castaneda też o tym pisał przecież. Wystarczy też zresztą popatrzeć, szczególnie polecam nad morzem w okresie letnim przy zachodzie słońca, kiedy słońce zaraz zajdzie, wpatrywać się. Na przykład pójść sobie na molo, na koniec mola i się wpatrywać w wodę. Ale jak już słońce zajdzie, dosłownie widzimy te ostatnie momenty, zachodzi i za jakieś 5, 10 minut do 20, 30 minut trwa taki ciekawy spektakl, kiedy się nagle wszystko zaczyna rozdzielać. I to jest bardzo ciekawe. Dlatego woda ma tutaj specyficzne, magiczne miejsce w tym wszystkim. I ja również mam właśnie takie coś, że dużo latam właśnie nad wodami.
Wizje, które doświadczałem też, kiedy się wcielałem w różne postacie, zwierzęta, pszczoły, psy, delfiny i tak dalej, również były związane z wodą. Z delfinami to szczególnie. Emocja niesamowita. Nie rozumiem pytania Artur Dobrzyński. Zerwane dachy na Marsie. Nie rozumiem pytania. W każdym razie to wszystko połączenie emocjonalne stwarzało to, że na początku, kiedy zaczynałem przejścia po tymi wymiarami, to było albo wychodzenie z baniek, albo na przykład przeciskanie się przez jakieś szczeliny, czy na przykład lecisz w przestrzeni kosmicznej i nagle czujesz taki opór w przestrzeni, czy tak jakbyś przez coś przeleciał i dalej. To było takie pyk i lecisz dalej. Ale już poczułeś ten opór, czyli wiedziałeś, że jakbyś przez co przeskoczył. Natomiast w dzisiejszych czasach mam już właśnie tak, że po prostu kładę się, zamykam oczy, za chwilkę się pojawia ciemność, hipnagogii i za chwilę się pojawiają obrazy.
One są na początku niejasne, zamazane, ale z czasem im bardziej się dostrajam i to nawet już nie robię. Ja to mam już automatycznie. Mój organizm, mój umysł, mózg sam wie po prostu, jak ma się dostosowywać. Ja się tylko poddaję mu. Prowadź mnie tam i lecę dalej. I zaczynają się pojawiać właśnie ciekawe wizje i różne rzeczy. Dobrze, puszczę wam teraz Puszczę wam teraz Rafała Nieradzika. Grupa badawcza szczepienia i COVID-19 do 2027 roku. Może nie. Przerywnik muzyczny, a po przerywniku muzycznym będzie leciał Rafał.
Przed chwilką dzwonił krawiec, więc krawiec jak chcesz zadzwonić nie widzę żadnego problemu, tylko obiecałem, że puszczę Rafała Nieradzika po utworze muzycznym, więc najpierw może posłuchajmy Rafała oraz jego wizję z grupą badawczą odnośnie przyszłości, a potem jeżeli chcesz to możesz zadzwonić, ale na niedługo, bo ja do pracy niestety jutro idę, więc jeszcze mogę chwilę z kimś pogadać, ale to dopiero po Rafale Nieradzik.
[01:32:22] - Na początku widzę swoich pomocników w moim miejscu tam. Siedzą na podłodze i oglądają ziemię jak hologram. Jednym z nich jest Levi. Mówi mi, że nadchodzi ten czas. Oczyszczenie. Po nim będzie mniejsza ilość ludzi, w których można będzie się wcielać. Będzie mniejszy, ale lepszy wybór. Nastąpi czas odkupienia ludzkości. Wszyscy tego oczekują, ale nim to się stanie, będzie oczyszczenie. Potem pojawia się inny przewodnik.
Prowadzi mnie. Nagle z czerni wyłaniają się różne postacie ludzkie. Przerażone twarze mają w sobie szok, lęk. Potem planeta. To umarli. Setki umarłych, którzy nie wiedzą, co się z nimi stało. Jestem bliżej planety. Jest jak w ogniu. Czerwone, jarzące się plamy ognia na niej. Czuję, że to rodzaj metafory.
A może nie? Jak ogniska choroby ludzkiej, choroby, żądzy władzy, ale i choroby trawiącej ludzkość. To może też oznaczać walki. Ogień oczyszczenia. Wojny lub konflikty. Na zachodzie od Polski słyszę kroki, marsz wojsk, żołnierzy, policji na ulicach. Inwigilacja. Totalne rządy. Strach w ludziach. Chowają się w domach.
Słyszę i widzę też, jak do tego dojdzie. Strzały na ulicach w demonstrantów. Likwidacja tych, którzy są oportunistami, którzy nie chcą się poddać. Niektórzy nie chcą iść wyznaczoną przez władzę drogą. To wszystko jest tuszowane. Będą oferować z uśmiechem na twarzy jak w reklamach, leki i specyfiki niezbędne dla zdrowia, dla przetrwania. Ale zaraz potem liczą oni tylko pieniądze. Liczy się tylko zysk. Widzę inne rejony świata, gdzie ludzie zdejmują kombinezony, zrzucają maski jak po jakiejś epidemii. Następuje koegzystencja z wirusem.
Będzie on traktowany tam jak inne okresowe sezonowe choroby. W Polsce widzę, jak zamyka się worek z czołowymi postaciami polityki. Śmierć Kaczyńskiego, innych, którzy są obok niego. Dotknie ich śmierć z rąk czasu i choroby. Widzę przestrzeń pomiędzy jednym człowiekiem a drugim. Ona będzie większa. Będzie pusta. Nie będzie już tak wielu ludzi obok innych ludzi. Ziemie po zmarłych. Po tych, którzy odeszli.
Ich majątki będą sprzedawane. Inni zyskają, powiększając swoje. Droga do tego będzie trudna. Wielu nie zaszczepi się, nie podda się propagandzie. Wytrzyma. Widzę ich szczęśliwych, ale jakby w ukryciu. Czas ten będzie zapowiedzią totalnych rządów, rządów elit, które śmieją się i bawią. To elity elit. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia. Przejmą władzę i to, co pozostanie, wezmą w posiadanie.
Ziemia. Czerwone plamy na niej i czarne. Może to śmierć. Może to strach i energia, jaką wywołuje w skupiskach ludzi. Polska będzie jednak trochę na uboczu. Nie będzie jak na Zachodzie. Będzie lepiej. Karolina Teluk. W swojej wizji zobaczyłam ciało około trzydziestoletniego mężczyzny w trakcie szczepienia. Zobaczyłam, jak preparat ten szybko rozchodził się po całym jego organizmie w postaci czarnej cieczy, która w mig rozprzestrzeniała się w układzie krwionośnym, a następnie kumulowała się w narządach, w pewnym sensie je oblepiając.
Zauważyłam, że substancja ta najbardziej wniknęła w serce, tworząc na nim ciemną powłokę i spowalniając jego pracę i w główny filtr organizmu, czyli wątrobę. Dostrzegłam także, że organy wewnętrzne ukazanego mi człowieka zaczęły się w szybkim tempie starzeć. To wyglądało tak, jakby w składzie szczepionki było coś, co mogłoby po kilku latach niektórym ludziom dość mocno zaszkodzić. Ukazały mi się sale szpitalne. Znajdowało się w nich mnóstwo osób, zarówno młodych, jak i starych. Byli bardzo bladzi, chudzi i osłabieni. Ich sylwetki były zgarbione. Wielu z nich miało duże problemy z chodzeniem. Dostrzegłam 16-letniego chłopaka przemieszczającego się przy pomocy balkonika. Wszyscy wyglądali tak, jakby coś wyssało z nich większość energii.
Mnóstwo ludzi umierało. W jednym z pomieszczeń zauważyłam mężczyznę, który z niedowierzaniem pokazywał pielęgniarce swoje palce u rąk. Wszystkie były czarne i nie mógł nimi poruszać, jakby doszło u niego do martwicy tkanek. Widziałam, jak rodziły się dzieci i nie tylko z deformacjami ciała, ale i z pierwotnymi niedoborami odporności. Było też wiele poronień. Po powyższych sytuacjach przestrzeń wokół mnie stała się całkowicie czarna. Z ciemności wyłonił się przede mną trójkątny znak ostrzegawczy z namalowanym wykrzyknikiem. Potem zobaczyłam młodego mężczyznę siedzącego na ławce treningowej. Przystępował do ćwiczeń. Kiedy chwycił duży ciężarek i zamierzał zgiąć swoją rękę, to w tym samym momencie czas się zatrzymał i ujrzałam przekrój jego mięśni.
Stawały się one całkiem czarne, a w połączeniu nerwowym dochodziło do jakichś spięć, do jakby zapalenia mięśni. Chwilę później czas zaczął znów płynąć normalnie. Mężczyzna, co dziwne, ćwiczył za sprawą ciężarka coraz wolniej, aż ostatecznie nie był już w stanie go ponownie podnieść, jakby uszła z niego energia. Potem zobaczyłam lekarza w białym fartuchu i prostokątnych okularach, który z fałszywym uśmiechem niósł na tacy dużą szczepionkę. Nad nim szybko przeleciała wstęga z napisem „Oszustwo”. Tuż po nim pojawiła się sylwetka innego młodego, zdrowego mężczyzny. Był bardzo pewny siebie. Niósł w ręku brązową fiolkę. Lekarstwo. Miałam poczucie, że jest ono dostępne.
Ktoś doskonale radzi sobie z tym wirusem. Widziałam także, że coraz więcej ludzi leczyło wszelkie choroby naturalnymi sposobami, dzięki czemu szybko stawali na nogi i stawali się odporniejsi. Na koniec dostrzegłam w półmroku wielką salę, w której znajdowało się pełno stojących marmurowych tablic. Małych i dużych. Były na nich jakieś napisy. Przypominały trochę płyty nagrobne. Przed każdą tablicą stała duża, paląca się świeca. W powietrzu unosił się głównie smutek, rozgoryczenie i złość. Wyglądało to tak, jak upamiętnienie jakichś ofiar. Jarek Maciejewski: Widzę, jak odbywa się zebranie jakichś tajnych, zrzeszonych rządzących na Ziemi osób.
Jest tam ktoś jeszcze. Może to inne istoty, nie z tej planety. One w jakiś sposób wspomagają Ziemię w kreowaniu wydarzeń adekwatnie do rozwoju ludzkości. To zebranie jest kontynuacją zebrania, jakie odbyło się już wcześniej, około 2016-2018 roku, gdzie planowane były wydarzenia z wirusem, ze szczepieniami, z rolą państw w tym wszystkim oraz korzyściami, jakie z tego wynikną dla rządzących. Widziałem dalej siedem zaplanowanych konkretnych fal wirusowych, lockdownów. W 2027 roku widoczny będzie już podział na świecie. W 2027 roku widoczny jest jakiś wyraźny podział na świecie. Będzie można odróżnić trzy różne frakcje o różnych poglądach. Będzie też organizacja, której celem będzie scalenie i pogodzenie tych różnych poglądów, ponieważ uczestnikami poszczególnych frakcji będą bardzo wpływowe osoby. Szczególnie zwróciłem tutaj uwagę w czasie tej podróży niefizycznej na obszar Mińska, Kijowa, Kaługi oraz działania tam, które się przeprowadzał.
Był tam widoczny chaos w społeczeństwie, kolejne fale wirusowe, siedem pewnych oraz kolejne wydarzenia, które wkrótce zmniejszą rolę państw, a będą dążyć do ujednolicenia działań. Będą też kolejne próby szczepionkowe. Aurelian Łasasowski: Do 2027 roku nie będzie już przeprowadzonych jak gdyby nowych szczepień. Będzie to jak gdyby zakończony proces, dokładnie około 2024 roku, ponieważ wejdą nowe szczepionki, które mimo wszystko również będą niosły śmierć i szkody. Wirus będzie wygasał, będzie stapiał się z naszym życiem. Stopniowo do góra dwóch lat, czy około 2023, 2024 prawdopodobnie stanie się już normalny, ale i aktywny. Będzie bardziej atakował organizmy i będzie bardziej niebezpieczny dla ludzi po 40. roku życia. Młodsi do dwóch lat od teraz się uodpornią. Konrad Zdzibło: Zobaczyłem wielu wychudzonych, pogarbionych, bladych ludzi w różnym przedziale wiekowym, którzy znajdowali się w dużym szpitalu.
Chodzili bardzo powoli, byli zupełnie bezsilni i wyglądali co najmniej tak, jakby dopiero co wyszli z obozu koncentracyjnego.
[01:43:47] - Odniosłem wrażenie, że to, w jakim stanie były te osoby, nawiązywało bezpośrednio do skutków, z jakimi musiały się zmagać ich organizmy po szczepieniach na COVID i że to wszystko zaczęło się uaktywniać dopiero po kilku latach od przyjęcia pierwszej i przede wszystkim kolejnych dawek szczepień. No i właśnie usłyszeliśmy wizję Rafała Nieradzika oraz jego grupy badawczej. Co o tym myślicie? Specjalnie celowo powiedziałem na samym początku audycji swoje wizje, które właściwie mam przez całe swoje życie, aby mieć porównanie. Dzisiaj byłem w trakcie przesłuchiwania wizji Rafała Nieradzika i w połowie przerwałem, specjalnie po to, żeby również odsłuchać tego na audycji, bo ciekawość mnie zżerała, ale chciałem na audycji tego odsłuchać celowo. Tutaj na czacie Paranormalium ktoś zapytał, ktoś pisze Beatris Rex Ros: „A my bardzo chcemy kiedyś posłuchać Mateusza OOBE, co był kiedyś u Janusza Zagórskiego, bo on jest rewelacyjny, jeśli chodzi o OOBE-nautów”. Powiem tak: z Mateuszem chciałem kiedyś nawiązać kontakt, natomiast nie ma bezpośredniego kontaktu do Mateusza, więc poprosiłem o to Janusza Zagórskiego. Miał się zapytać Mateusza, ale po jakimś czasie odpisał mi, że jak chcę, to może ze mną audycję zrobić, więc ja nie wyraziłem zgody, bo chciałem raczej z Mateuszem bardziej porozmawiać prywatnie, a nie chciałem robić audycji u Janusza Zagórskiego. To znaczy nie to, że się odciąłem całkowicie, tylko po prostu najpierw chciałem z Mateuszem, a Janusz wyskoczył od razu, że to może lepiej u niego zróbmy tę audycję, więc stwierdziłem, że może jednak nie i podziękowałem. Tutaj Krawiec dzwonił wcześniej, więc Krawiec, jak chcesz zadzwonić, ale dosłownie na krótką chwilę, to dzwoń.
A jak nie, no to okej. Dzwoni Krawiec, to już odbieram. Halo, halo, Krawiec, czy mnie słyszysz? Poczekaj sekundkę, tylko sobie ciebie włączę, bo mi tysiące okienek teraz wyskakuje. Halo, Krawiec, czy mnie słyszysz?
[01:46:32] - Czy ty mnie słyszysz?
[01:46:33] - O, teraz cię słyszę.
[01:46:35] - O, ja cię słyszę doskonale.
[01:46:37] - No to super. Co tam?
[01:46:40] - Słuchaj, wyczytałem tu w opisie, że audycja urodzinowa jakaś. Ale czy to są twoje urodziny?
[01:46:47] - Tak, moje urodziny.
[01:46:49] - No to słuchaj-
[01:46:50] - Dlatego po dwóch miesiącach zdecydowałem się nadawać.
[01:46:54] - Po dwóch miesiącach?
[01:46:56] - Niestety pracuję, więc ciężko jest znaleźć czas. Tym bardziej że zmianowo pracuję, więc po prostu trzeba to wszystko jakoś rozdzielić.
[01:47:08] - Coś o tym wiem. Radio zabiera trochę czasu.
[01:47:12] - To ty z pewnością powinieneś o tym wiedzieć.
[01:47:15] - Słuchaj, zdrówka, pieniążków, udanych podróży poza ciałem.
[01:47:19] - Okej, dziękuję bardzo.
[01:47:21] - Jeszcze bardziej świadomych snów i żeby technologia Keshe zaczęła działać jeszcze lepiej.
[01:47:29] - Okej. A ty może masz jakieś swoje sny, takie wyrywające z butów, wielowymiarowe czy raczej śnisz nieświadomie? Dziękuję bardzo za życzenia.
[01:47:43] - Wiesz co, z tymi snami, w ogóle pierwsze takie pytanie może ci zadam, które mnie nurtuje trochę. Słuchaj, skoro OOBE, out of body experience, jak i lucid dream są takimi niesamowitymi rzeczami, tak cię tu podszczypuję trochę, nie? To czemu to nie jest mega popularne? Czemu się ludzkość w tym nie wyszkoliła? Czemu to jest cały czas taka nisza? Mogłoby to sugerować, że to po prostu, nie wiem. Wiesz, ja nie chcę tobie nic tu zarzucać, broń Boże, że coś wymyślasz czy coś. Tylko może to jest twój taki dar, że tak widzisz świat na przykład, a stosunkowo niewielu ludzi tego jakoś doświadcza. Niektórzy kłamią. Wiesz, po prostu jestem trochę sceptolem.
[01:48:31] - Jasne, trzeba być sceptolem. A myślisz, że ja sceptolem nie jestem?
[01:48:36] - Ty to raczej wierzysz we wszystko chyba.
[01:48:40] - Nie do końca. Ja naprawdę też jestem sceptyczny co do snów, aczkolwiek doświadczenia moje jednak i zdarzenia, które się później dzieją, na przykład jeżeli mam jakieś wizje, powodują to, że coraz bardziej się do tego przekonuję. Ale też zawsze mam tego niedowiarka w sobie. Więc jakoś podchodzę tak nie do końca jeszcze do tego, co doświadczam. Aczkolwiek wizje, które doświadczam, to nawet bardzo często się sprawdzają, więc mówię, czasami wyrywają mnie z butów. A co do tego pytania, co zadałeś Wiesz co, ja myślę, że śnienie i doświadczanie właśnie takich stanów jest dużo związane z nami, z naszą psychiką, naszym wewnętrznym spokojem, co tak naprawdę wewnątrz siebie reprezentujemy. Jeżeli większość ludzi tłamszona z każdej strony lękiem, strachem, propagandą, podprogowymi zapisami w filmach czy innych rzeczach, słucha, ogląda tego wszystkiego i nagle później ma jakieś dziwne wizje, żyje ciągle w lęku i strachu, to to się wszystko przejawia później w takich śnieniach, wyjściach poza ciało i tak dalej. Najwięksi przecież czy Jarek Bzoma, czy nawet choćby Rafał Nieradzik, czy Zbyszek Mrugała, ci wszyscy inni, oni mówią właśnie o tym, co spotykamy poza zewnątrz i co jest wynikiem tego. Wynikiem tego tak naprawdę są lęki i strachy.Zmory, które nas atakują, to tak naprawdę my siebie atakujemy. Chociaż też można z różnej płaszczyzny patrzeć.
Kwestia zależy, jak będziemy rozumieć śnienie i sny, bo ja jednak już staram się nie mówić tylko i wyłącznie o snach jako o snach. Bardziej traktuję to już jako pewnego rodzaju wizje, bo sny takie normalne mamy cały czas praktycznie. Natomiast sny takie, które rzeczywiście coś wnoszą i poprawiają nas wewnętrznie w sobie, są zupełnie innymi snami.
[01:50:44] - Tak. Można traktować sny jako coś takiego mistycznego, że faktycznie się przenosimy do jakiejś krainy snu. Ja ci powiem, że mam wątpliwości. Niby jestem sceptol, ale często te sny nas potrafią naprawdę zaskoczyć sama wydajność. Załóżmy, że to nasz mózg generuje niczym taki komputer grę. To jaka to jest siła, ile to informacji jest przetwarzanych, że nasz mózg potrafiłby stworzyć wirtualny świat, w którym ludzie do nas mówią, rozmawiamy o czymś. Komputery przy tym to tam już haczą i bardzo duże są uproszczenia. Powiem ci, że w snach też takie uproszczenia czasem znajduję, które by sugerowały, że mózg optymalizuje swoją wydajność troszkę, stara się oszczędzać energię i ten sen jest taki uproszczony trochę.
[01:51:42] - Właśnie dlatego ja przynajmniej jako doświadczacz mam pewnego rodzaju problem, bo na przykład jakbyś odbierał to, co mamy przedstawione na przykład w „Matrixie”? Bo ja zauważyłem jedną rzecz, że tak jak powiedziałeś, mózg optymalizuje, czyli wyświetla nam pewne rzeczy, które możemy zobaczyć i które są nam pokazywane, ale nigdy nie widzimy zawsze pełnego obrazu, tylko widzimy pewną cząstkę czegoś, czyli to, w jaką stronę się kierujemy, na przykład mając jakąś wizję, czyli chcemy na przykład kogoś zobaczyć w tym śnie, to widzimy tylko część na przykład tej osoby, na przykład do połowy. Najczęściej jednak, tak jak w życiu normalnym, ludzkim widzimy twarze, które najczęściej zapamiętujemy i tak samo twarze można bardzo łatwo odczytać w poza. Natomiast inne rzeczy typu otoczenie czy coś, to tak jak w komputerze dosłownie mamy generowane pewne rzeczy, które możemy zobaczyć, a których nie widzimy. Ty jesteś komputerowcem, ja też jestem komputerowcem. W pewnym sensie to wygląda, jakbyśmy brali udział w jakiejś wielkiej symulacji.
[01:53:04] - Właśnie. Słuchaj, te analogie komputerowe, one są dosyć dobre, bo one, wydaje mi się, są takie bardzo obrazowe. Nasz mózg to jest trochę taki komputer nasz tu pokładowy. Popatrz, też pewnie się trochę orientujesz w grafice, jak i pewnie słuchacze, słuchaczki. Jak mamy taki program graficzny typu Photoshop i tam mamy warstwy, to może sen jest taką-
[01:53:28] - Bardzo dobre porównanie.
[01:53:30] - Gdzie mamy te warstwy rozdzielone, mamy przeróżne te warstwy, a świat rzeczywisty to jest taka spłaszczona rzeczywistość, taka bardzo jednorodna, już nic z tego nie wyodrębnimy. Sen to może być takie rozbicie na warstwy, warstwa przybliżonego wyglądu, przez co ten wygląd taki uproszczony jest. Nie przeczytamy czegoś tam z kartki raczej we śnie czy w out of body experience, wszystko takie rozmyte, nie do końca określone. I mamy też warstwy inne. Jakaś warstwa mistyczna, warstwa uczuć. Coś takiego tak sobie wyobrażam.
[01:54:13] - Tak jak powiedziałeś wcześniej, ty jesteś trochę sceptyczny co do tego. Ja też jestem, pomimo że doświadczam tego od wielu lat. Natomiast mówię, są pewnego rodzaju sny, które są bardzo prorocze czy też realistyczne, gdzie bierzemy udział w tych snach. Ja przecież pamiętam, opowiadałem w swoich audycjach wiele razy, gdzie to było 2013, 2014 rok, że ja po prostu w te sny kiedyś tak popłynąłem, że wręcz miałem czasami naprawdę duże wątpliwości, czy rzeczywistość tam nie jest czasami bardziej realna od tej rzeczywistości, w której tutaj się znajduję, pomimo że chodzę, pracuję, normalnie funkcjonuję, spotykam się z ludźmi i tak dalej. Staram się żyć normalnie, ale mimo wszystko ta rzeczywistość po tej drugiej stronie była taka bardziej dostępna, przystępna bardziej może dla mnie, taka normalniejsza, bez tego chaosu, tego wszystkiego. Miałem kiedyś momenty właśnie, gdzie zaczynałem się zastanawiać, czy czasami ja nie zwariowałem, czy muszę już do tego psychiatry iść. Wydaje mi się, że każdy powinien-
[01:55:24] - Przepraszam, że ci przerwę, ale to mnie ujęło to, co powiedziałeś teraz. Bo każdy, kto wierzy w jakieś dziwne rzeczy, a się przyznaje: „Słuchajcie, może ja się mylę”, to to jest dla mnie o wiele bardziej wiarygodna osoba.
[01:55:38] - Ja zawsze miałem takie podejście i zawsze mówiłem, że to są moje doświadczenia, więc staram się opisywać tylko i wyłącznie to, co doświadczam i tyle. Natomiast już zauważyłem, wiele osób mi w komentarzach czy gdzieś w mailach pisze, że najlepsze audycje są właśnie takie, które, tak jak teraz, prowadzimy spontanicznie, bez czytania z kartek i tak dalej, do których też zresztą muszę się przygotować i parę godzin posiedzieć i ułożyć swoje myśli na tych kartkach. Teraz audycje robię normalnie spontanicznie na live'ie i co zresztą widać, bo mieliśmy dzisiaj już 133 osoby na live'ie, co na audycje, które są dosłownie raz na jakiś czas, bo nie mam możliwości co tydzień prowadzić tych audycji. Ale mimo wszystko ludzie chcą doświadczać i to wydaje mi się, że jest bardzo budujące, bo tak naprawdę wydaje mi się, że wszyscy powinniśmy od siebie, od środka zacząć. Jeżeli każdy byłby w porządku wobec siebie i przekładałoby się to też również oczywiście na senne rzeczy i tak dalej, to świat by naprawdę był zupełnie inny niż dziś co mamy. Tak mi się wydaje.
[01:56:51] - Masz rację. A zgodzisz się ze mną, Juby, że to jest taki temat, który poruszam czasami na kanałach, gdzie się gościnnie pojawię, drydnę. Na takich właśnie o spiskach, o rzeczach niewyjaśnionych kanałach. Podpytuję ludzi, czemu to środowisko jest tak skonfliktowane, czemu ludzie nie potrafią ze sobą gadać? Czemu nie tworzą coraz większych, fajnych rzeczy, tylko cały czas jakieś wojenki. Ten nie lubi tego, ten akurat ma dramę z tamtym. Strasznie się ludzie kłócą. I ludzie, którzy mówią tyle o pozytywnym nastawieniu, o dobrej energii taki dają przykład. To słabo.
[01:57:34] - Wiesz co? Mi się wydaje, że tutaj ego jednak góruje. Każdy chciałby być tym najlepszym. W środowiskach naszych radiowych doskonale wiemy na przykład o jakie osoby może tu chodzić. Sam zresztą brałem udział przez wiele lat w pomocy i tak dalej, ale stwierdziłem w pewnym momencie, że ze ścianą się nie będę bił i kotłował.
[01:58:01] - Szkoda trochę, stary. Może trzeba było ciągnąć. Może się dałeś ponieść nerwom, emocjom. To każdy z nas czasami ma. My też kiedyś się tam-
[01:58:13] - Wiesz co, ja pewne drzwi zamknąłem i idę sobie trochę dalej i tak dalej. Mówię to, co mówię i tyle. Jeżeli ktoś chce słuchać i się to podoba, na posłuchalności jednak widać, że ludzie chcą tego słuchać, to okej. Jeżeli nie, to trudno. Ja i tak będę dalej swoje robił. A może i nie. Może w końcu machnę tym wszystkim i zajmę się tylko i wyłącznie sobą i tak dalej. Po co się bić koniem, że tak mówię?
[01:58:40] - Brzmisz trochę, jakbyś był zrezygnowany. I ja to rozumiem, bo wiele lat ciągnięcia różnych radyjek, audycji. Jesteś osobą, która uczestniczy w tej radiosferze, tworzy różne audycje. Ja ciebie pamiętam jeszcze z czasów Radia Nafali.
[01:59:02] - Tak.
[01:59:04] - Kupa lat. Słuchajcie, nie wiem, to było 10 lat temu.
[01:59:07] - Wszystkie audycje są u mnie na serwerze do pobrania i odsłuchania jeszcze.
[01:59:13] - Słuchajcie, Juby to jest stary byka, weteran radiowy. Teraz nadajesz na Paranormalium, zacne radyjko, też trochę niedocenione. Właśnie też nad tym się zastanawiam trochę, że niektóre fajne rzeczy są-
[01:59:34] - Tak, Radio Paranormalium już 18 przekroczyło, także już jest dorosłe.
[01:59:40] - Nie gadaj. Serio? 18?
[01:59:41] - Wczoraj 18 lat stuknęło.
[01:59:43] - Jak Radio Maryja dosłownie. Teraz my jedziemy do Torunia. Będzie-
[01:59:52] - Ivellios zakładał chyba radio jak miał 12 lat.
[02:00:00] - Fajnie. Ja myślę, że to jest trochę inny typ rozmowy, inna komunikacja w tych mediach, jakie my tworzymy niż w innych mediach. Coś takiego unikalnego, że człowiek z człowiekiem rozmawia sobie, nie?
[02:00:17] - Dokładnie. Same radio nadaje od 2011, a strona Paranormalium od 18 lat jest dostępna. Także Radio Paranormalium nadaje 11 lat, a strona istnieje w internecie 18 lat.
[02:00:33] - Kupa czasu.
[02:00:34] - Kupa czasu.
[02:00:35] - Słuchaj, pomówmy trochę o konkretach. Ja tak sobie myślę, że Radio Paranormalium mogłoby być naprawdę olbrzymim medium, bo jak wziąć pod uwagę popularność tematów różnych, spiski, różne niezwykłości, tajemnicze sprawy, to ludzi dzisiaj bardzo interesuje. Jak nigdy. Można powiedzieć, że ta tematyka ma swój renesans.
[02:00:58] - Jeszcze parę lat temu teorie spiskowe były teoriami spiskowymi, natomiast dzisiaj te teorie mamy już za oknem, więc myślę, że sporo ludzi zaczyna do tego dojrzewać i trochę inaczej podchodzić. Oczywiście nie we wszystkie teorie trzeba wierzyć. Badać trzeba, być sceptycznym i tak dalej. Ale myślę, że mamy bardzo ciekawe czasy i to jest właśnie coś wspaniałego, że bierzemy udział w tak dziwnych, szalonych czasach, a jednocześnie mamy wpływ na te zmiany. Tak naprawdę, jak powiedziałem w 2020 roku pod koniec lutego, kiedy miałem wizję, gdzie zostało mi pokazane, co się będzie działo na Ziemi i że pewne karty zostały przetasowane i decyzje zapadły, to mówię, dwa, trzy tygodnie później nagle był pierwszy lockdown. Coś w tych snach również jest. Te wizje, które przynajmniej ja doświadczam i zawsze podkreślam, że to są moje doświadczenia, więc trzeba jak najbardziej być sceptykiem i patrzeć trochę z boku, ale weryfikować. To się wszystko zmienia. Ludzie zaczynają uciekać w inne strony. Przede wszystkim ludzie zaczynają się organizować.
Nie wiem, czy słyszałeś, ale w Polsce powstają, jak były kiedyś grupy zwane cichociemnymi, jak dobrze pamiętam. Również w Polsce zaczynają się takie grupy tworzyć. Także będzie się ostro w tym roku działo, ja myślę. I wizje też, które słuchacze nawet czytałem wcześniej w swojej audycji, gdzie jeden ze znajomych słuchaczy Obenautów mówił o tym, że jeden z generałów w Polsce się wysypał. Są już informacje na internecie oraz nawet na Facebooku można znaleźć pełny zapis, gdzie ten generał siedzi i opowiada. A ta wizja jest sprzed jakiegoś czasu, co dostałem od słuchacza. Także dzieje się. Są nazwiska wymienione osób, które ten mój znajomy Obenauta widział w swoich wizjach. I te same nazwiska są podane choćby nawet na stronie internetowej, gdzie jeden z sądów okręgowych udostępnił pełne nazwiska łącznie z adresami polityków. Mówiąc o tych oddziałach cichociemnych, jeszcze troszkę poszaleją w Polsce odnośnie obostrzeń, tego wszystkiego i zacznie się ciekawie dziać.
[02:03:42] - Mój dziadek chyba był cichociemnym, jeśli dobrze pamiętam, co mi matula mówiła. Chyba był właśnie cichociemnym i z AK przeszedł na cichociemnych.
[02:03:51] - Mój dziadek dwa razy z obozu koncentracyjnego uciekł.
[02:03:57] - To jest sztuka jeszcze dwa razy uciec.
[02:04:00] - Dwa razy uciekł.
[02:04:02] - À propos snów. Słuchaj, pamiętasz audycję, gdzie kapitan Tomek zachęcał ludzi, żeby opowiadali swoje sny?
[02:04:11] - Tak. To dlatego między innymi ja wystartowałem ze swoimi snami, a od tego się później zaczęło radio i to wszystko, co się później potoczyło.
[02:04:20] - Nie bez powodu pytam. Czas twojego istnienia w radiu postrzegam jako taki zwrot, przeformatowanie radia, bo ja wtedy odszedłem, ty wkroczyłeś. Jakoś tak to było chyba, nie? Trochę.
[02:04:42] - Każdy ma w swoim życiu jakiś zwrot. Ja myślę, że tak mniej więcej koło 30. roku życia, bo u mnie ten proces się zaczął, jak miałem 29 lat, kiedy podjąłem pewne decyzje, wyjechałem za granicę i tak dalej. I później w ciągu dwóch lat znalazłem takie radio. Trochę z tęsknoty za granicą zaczęło się szukać polskich mediów, bo miałem też pewien okres, że byłem całkowicie odcięty w ogóle od polskości. Tylko angielski i tyle. Natomiast ten angielski mój był taki, jaki był. Sam zresztą możesz zauważyć w audycjach moich, że rewelacyjnie po angielsku nie gadam, ale gadam bardziej potocznym, nie książkowo, tylko wyuczonym. Chociaż mimo tego, że się kiedyś angielskiego uczyłem na studiach i tak dalej, ale jednak to, co jest na studiach, a to, co życie przynosi, jest zupełnie inną bajką. I w każdego człowieka życiu przychodzi taki pewien moment.
Mój moment był związany z tymi snami, pewnymi wizjami, też pewnymi marzeniami, jak tu wcześniej jeden ze słuchaczy na czacie Paranormalium napisał, oczywiście życząc życzenia urodzinowe, żebym dalej marzył, bo marzenia są jednak potęgą w naszych snach. Im więcej marzysz, większą, bardziej bujną masz wyobraźnię, to twój mózg później dekoduje te wszystkie rzeczy i przekłada tobie na bardziej zrozumiały język i jesteś dzięki temu w tych snach w stanie wyłapać szczegóły. Wiesz, gdzie jest iluzja, czyli coś, co masz wgrywane, co mózg ci kreuje poklatkowo. To są takie sny, ja bym powiedział, takie zwykłe, ale masz sny, wizje, gdzie wchodzisz w pewną sferę, w zupełnie inną strukturę, w inną warstwę, w inną rzeczywistość, gdzie już nie ty dekodujesz, ale ty jesteś tylko uczestnikiem tej pewnej scenerii i wtedy się naprawdę bardzo ciekawe rzeczy dzieją, a szczególnie rzeczy, kiedy spotykasz siebie po tej drugiej stronie. To już naprawdę mega są spotkania i rozmowy, czy też inne istoty, innych przewodników, byty, które są nie fizyczne, niematerialne, a jednak funkcjonują dalej w tej strefie. I to są spotkania, które naprawdę długo zostają w głowie i ciągle ma się ten dylemat, czy to, co widziało się, a było to skonstruowane z naszych myśli, z naszych wyobraźni, bo to najłatwiej nam jest zrozumieć, są prawdą. Tak przynajmniej ja myślę.
[02:07:27] - Możemy się nie zgadzać w wielu różnych sprawach, ale chyba jest taka jedna rzecz, w której się zdecydowanie zgodzimy, że my jakoś to czujemy i rozumiemy, że myśl potrafi zamienić się w dźwięk, dźwięk w słowo, słowo nagle staje się czynem.
[02:07:46] - Nie bez powodu masz napisane, że Słowo stało się ciałem w najsłynniejszej książce.
[02:07:52] - Słowo staje się naszą rzeczywistością, więc my rozumiemy tą gradację, nie?
[02:07:57] - Ja myślę, że tak. Ja jestem święcie przekonany, że kształtujemy rzeczywistość i w swoim życiu miałem wiele przypadków takich, gdzie czegoś naprawdę bardzo pragnąłem i jeżeli mocno się wprowadziłem w trans, w medytację i wyobrażałem to sobie, jak bym to chciał widzieć, albo żeby coś się tam stało, zadziało w moim życiu, to się naprawdę działo. Ale to są już naprawdę wysokie poziomy urzeczywistniania swoich własnych pragnień i marzeń. I nie każdy to jednak potrafi. Nawet powiedziałbym, że 90% ludzi na świecie nie potrafi tego.
[02:08:31] - Juby, a mogę cię spytać o coś takiego trochę niewygodnego? W końcu to twoja audycja.
[02:08:35] - Śmiało, jak nie będę w stanie odpowiedzieć albo nie będę chciał, to nie odpowiem.
[02:08:39] - Dobra, mnie to trochę tak ciekawi. Sam byłem z technologią Keshe jakoś tam związany, można powiedzieć. Byłem krytykiem takim, który to trochę wyśmiewał. Dziś taki jestem trochę zobojętniały, a trochę dopuszczam do siebie, że może jest coś, co nam umknęło, czego nie zrozumieliśmy do końca. Jak to u ciebie jest? Bo byłeś wielkim orędownikiem technologii Keshe. Zawsze trzymałeś sztamę z Tomkiem. Czy wiatr, czy śnieg, czy deszcz i tak dalej. I jak teraz to wygląda? Czy nie postrzegasz tego przypadkiem jako coś, na co zmarnowałeś czas?
A może super działa, w ogóle oszczędzasz energię, ładujesz się zdrowiem i tak dalej.
[02:09:23] - Wiesz co, to zależy, w jakich kategoriach będziemy na to patrzeć. Jeżeli patrzymy w stronę kategorii zaoszczędzenia na prądzie, to mogę ci śmiało powiedzieć i biorę pełną odpowiedzialność za swoje słowa, że rzeczywiście ta technologia działa. Mam do tej pory tą technologię, mam już ją sześć lat. Pięć lat używałem w Wielkiej Brytanii tej technologii i nie za bardzo miałem kontrolę nad rachunkami, ponieważ wynajmowałem pokój, więc landlord miał rachunki. Natomiast po roku czasu, jak wróciłem do Polski od strony oczywiście energetycznej, kiedy wziąłem sobie z całego roku rachunki i zobaczyłem, kiedy urządzenia były włączone, a kiedy nie były włączone, to widziałem bardzo duże oszczędności albo nawet wysokości rachunków, które przychodziły po prostu od strony energetycznej. Jeżeli na przykład traktujesz tą technologię bardziej od strony duchowej, to zdecydowanie uważam, że ta technologia działa. Także ja nie zmarnowałem życia na pewno.
[02:10:24] - A wspomaga na przykład te sprawy związane z śnieniem?
[02:10:29] - Oczywiście, jak najbardziej. Ja wykorzystuję nie tylko technologię Keshe, ale również jeszcze inne rzeczy.
[02:10:36] - Ja tak patrzę sobie na przykład na sklep pana Taratajcio, bo taki słynny wracacz i szanowany w środowisku. A dla mnie to jest pan taki Patatajcio, bo sprzedaje się jakieś radyjko do odstraszania duchów, jakieś krzesło takie zmontował, kupił gdzieś tam krzesło, przyczepił do niego żaróweczki. Dla osoby postronnej wygląda to komicznie trochę to wszystko. A on to też wielki orędownik Keshe.
[02:11:07] - Ja staram się nie oceniać człowieka, natomiast z panem Taratajcio jest trochę inna historia, więc nie będę mówił publicznie tego w radiu i omawiał człowieka. Natomiast znam tą historię, co się tam zadziało i tak dalej i dlatego też troszkę sceptycznie podchodzę do pana Jana Taratajcio, ale oczywiście jak najbardziej mu życzę wszystkiego jak najbardziej najlepszego.
[02:11:33] - Ale to dobrze. To ów trochę odetchnąłem, że też taki jesteś lekko sceptyczny, bo wiesz, pan Taratajcio sprzedaje jakieś urządzenia takie, gdzie można na AliExpress kupić za 100 euro i sprzedaje je powiedzmy za 2000 zł.
[02:11:48] - Dawno w tych klimatach nie siedzę, więc nie wiem, co tam dokładnie teraz robi.
[02:11:54] - Sprawdziłem, nawet pisałem do nich, do sklepu i tak dalej. To wszystko jest potwierdzone. Niby nie powinienem tutaj kwestionować jakości innych urządzeń, które być może sam robi. Ale to, że ktoś sprowadza, ale to zostawmy, bo to się robi takie-
[02:12:12] - No właśnie dokładnie. Dobra, Krawiec, to w takim razie będziemy kończyć, bo ja niestety za cztery godziny muszę do pracy wstać.
[02:12:22] - Jasne.
[02:12:23] - Także dzięki ci za telefon, za fajną, ciekawą rozmowę i dzwoń jak co w przyszłości.
[02:12:30] - Pewnie, bardzo chętnie. Miło było pogadać.
[02:12:33] - Okej.
[02:12:35] - Trzymaj się.
[02:12:35] - Okej. Dziękuję bardzo. Hej. Okej, to był Krawiec. No to w takim razie będziemy kończyć powoli. Już czuję zmęczenie i jeszcze za cztery godziny muszę wstać do pracy. W ciągu dwóch dni postaram się obrobić audycję i wrzucić. I tak jak podkreślałem tu w rozmowie z Krawcem i wiele razy w swoich audycjach, ja też jestem w wielu miejscach, sytuacjach sceptyczny. Natomiast tak jak powiedziałem, są sny, które jednak nie dają mi spokoju i sytuacje, miejsca, wizje, które spotykam w swoich snach, wizja Mocno mi zapętlają myślenie i rozumienie wszystkiego, co się dzieje. Na dziś to tyle.
Zapraszam oczywiście do archiwów Radia Dream Time. Tam macie pełne archiwa wszystkich zaprzyjaźnionych radiów, łącznie z Radiem Na Fali jeszcze kiedyś istniało. W miarę uaktualniam te archiwa, więc powinno być w miarę wszystko aktualne. Gdyby się coś działo, to piszcie, komentujcie, zadawajcie pytania jak najbardziej. Na YouTubie nie umieszczam nic, jedynie są linki, odnośniki do audycji, które są na moim serwerze, bo nie biorę udziału w nieposzanowaniu praw i wolności i dyskryminacji przede wszystkim własnych opinii. Na dziś to tyle. Trzymajcie się, bądźcie zdrowi. Jeszcze teraz sprawdzę, bo widzę, że tu już coś znowu wskoczyło. Okej. 129, 129, 134 słuchaczy na live'ie.
To taki szczytowy moment był. Także na audycję, która jest totalnie nieregularna, jest naprawdę bardzo fajnie. I dziękuję wam oczywiście za to. Audycję umieszczę jutro albo pojutrze już obrobioną. Także jak będziecie chcieli sobie przesłuchać ci, co nie byli w stanie przesłuchać na live. Jeszcze sprawdzę tylko na Telegrama czy coś jest. Okej, tutaj też nie ma już nic. Dobra, to na tyle dzisiaj. Za tydzień nie będzie audycji, bo z puszki raczej nie chcecie słuchać. Także za dwa tygodnie będzie audycja.
Właśnie się zastanawiam albo „Czas snu”, albo „Periscope”. Nie wiem, czy w ogóle nie zrezygnuję z audycji „Periscope” i będą to tylko i wyłącznie audycje rzucane na stronie internetowej, bo nie każdy chce słuchać snów. Wolicie bardziej opowiadania. Z tego, co dochodzą mnie słuchy w waszych komentarzach, mailach, ale to sobie jeszcze przemyślę. Także za dwa tygodnie powinna być audycja, ale zawsze sprawdzajcie w ramówce na stronie Radia Dream Time. Dziękuję Ivelliosowi, Radio Paranormalium, Radio Cenzura. Audycja wczorajsza Trójka bez Ternika nagrała się powiedzmy w połowie, dlatego nie udostępniłem jej dzisiaj i prawdopodobnie ta audycja będzie niedostępna, bo tylko ja ją nagrywałem wczoraj. A ponieważ chłopaki nagrywają audycje o różnych porach czasowych, więc automat nie wyłapał całej audycji i tak mi się wydaje, nie ma sensu puszczać audycji w połowie, bo nie wiadomo będzie, o co chodzi w tej audycji. Mam nadzieję, że się dzisiaj wam audycja podobała i zapraszam was za tydzień. Do usłyszenia.
Kolorowych i świadomych snów. Cześć! Projekt nie realizuje się.