[00:01] - Teoria chaosu. Witajcie bardzo gorąco, serdecznie w ten piątkowy wieczór. To jest audycja Teoria chaosu, jak zwykle w piątek po godzinie 12. A właściwie w sobotę. Niektórzy tak uważają, że to już jest sobota. Jest to audycja o spiskach, rzeczach niewyjaśnionych i wszystkich takich dziwnych rzeczach, o których możecie w ogóle pomyśleć. Dzisiaj chciałbym zacząć jak zwykle albo jak z reguły od cytatu. Jest to mało znany cytat, ale bardzo ciekawy. „Chcesz rozpalić ognisko pod pokładem statku i przeciwstawić się temu, co oferuje siła wiatru? Daj spokój.
Nie mam czasu na takie idiotyzmy” — powiedział Napoleon Bonaparte do wynalazcy parowców, niejakiego francuskiego arystokraty markiza Claude'a Francois Geoffroya d'Abbas. Jednak ten markiz miał rację. Oczywiście może niekoniecznie w tamtych czasach, bo to były dosyć prymitywne konstrukcje. Natomiast w czasie jednak okazało się, że parowce, to ognisko pod pokładem było silniejsze od siły wiatru, który napędza żaglowce. Dzisiaj już troszeczkę zdradziłem, o czym będzie temat, bo mówimy o energii z drewna i tak dzisiaj będziemy o tym rozmawiali. Na początek chciałbym jeszcze powiedzieć o takich dwóch ciekawych kwestiach, o protestach 15 października, czyli jutro. Ja uważam, że to nie są jakieś inspirowane, bo niektórzy mówią, że to są inspirowane protesty przez różne ciemne siły. Nie, uważam, że ludzie sami widzą, że ten system nie może trwać w nieskończoność i niedługo wydaje mi się, że się skończy. Za ile? Trudno powiedzieć.
W każdym razie te protesty nic nie zmienią. Dosłownie kilkaset osób może wyjdzie na ulice w Polsce, może kilkadziesiąt. To jest raczej zabawa. Myślę, że dopiero prawdziwe protesty, które coś mogą zmienić, to dopiero po tak zwanej zapaści systemu, po tąpnięciu systemu, zapaści systemu, tak zwanym falloucie systemu, na który jest po prostu teraz nie tyle, że czas, ale widać wyraźnie, że już nawet bankowcy oficjalnie w telewizjach mówią, że waluty upadną, ludzie potracą wszystkie majątki, jeśli mają gotówkę czy oszczędności w banku i tak dalej. Także to jest już przygotowane, oni są na to przygotowani, elity są przygotowane i tylko odpowiedni czas musi być na to, żeby to wprowadzili. Druga sprawa jeszcze taka o tygodniku „Wręcz przeciwnie”, który niestety już był ostatnim numerem, dosłownie ostatnim numer tego tygodnika, numer 3. Szkoda, bardzo ciekawy. Polecam wam ten tygodnik, natomiast nie wiem, czy mogę polecać, bo już czwartego nie będzie numeru. Natomiast można jeszcze chyba trzeci kupić. Naprawdę ciekawe artykuły są w tym czasopiśmie.
Jest tam jeden artykuł o witaminie D3. Chyba pierwszy raz w ogóle w prasie polskiej spotkałem się z takim potraktowaniem witaminy D3, czyli już można powiedzieć, że ten „Wręcz przeciwnie” to mainstream. Także tego typu rzeczy, o których rozmawialiśmy już ileś miesięcy temu, docierają do Polski, nawet do mainstreamu, że jednak witamina D3 jest bardzo ważną witaminą czy substancją, która jest nieodzowna do życia i nie tylko dba o nasze kości, ale jest dużo więcej rzeczy. Dzisiaj, jak już mówiłem, będziemy rozmawiali o paliwach, a przede wszystkim paliwo z drzewa. Dzisiejszym gościem jest Krzysztof Lis. Jest on inżynierem. Prowadzi taki portal drewnozamiastbenzyny.pl. Czy drewno zamiast benzyny? Jak wpiszecie w Google'a to wam wyskoczy co jest. Zajmuje się profesjonalnie tymi sprawami dotyczącymi produkcji alternatywnych paliw.
Tu nie będę się może wgłębiał co to jest. Najlepiej może jeszcze powiem, że wydał też książkę Krzysztof, książkę „Jak tanio zbudować kolektor słoneczny?” Ale najlepiej może sam o tym wszystkim opowie. Halo, halo, Krzysztofie, jesteś z nami?
[06:11] - Jestem jak najbardziej. Dobry wieczór.
[06:13] - O, wspaniale. Witaj, dziękuję ci bardzo, że się zgodziłeś na wystąpienie w sprawie tych paliw. Jest to bardzo ciekawy, fenomenalny temat. Myślę, że wielu słuchaczy mocno zainteresuje to w dobie kryzysu paliwowego czy ogólnie kryzysu energetycznego, kryzysu finansowego, jakkolwiek to określać. Może chciałbyś coś jeszcze dodać od siebie na ten temat? Może coś za mało powiedziałem.
[06:49] - Cóż, co mi do głowy przychodzi? Taka ciekawostka, bo parę miesięcy temu rozmawiałem z moim znajomym, z którym prowadzimy bloga o nowoczesnym survivalu i w ogóle moje zainteresowanie alternatywnymi paliwami silnikowymi zaczęło się, jak kiedyś szukałem informacji o tym, jak przeżyć wojnę atomową. Trafiłem na śmieszny portal, tam był dział z alternatywnymi paliwami i dowiedziałem się, że można robić paliwo z drewna, co nie jest niczym nowym, bo robi się to już od stu kilkudziesięciu lat, ale ja nie miałem o tym zielonego pojęcia. Dowiedziałem się, że można znaleźć instrukcję budowy takiego urządzenia. Zacząłem się tym interesować. Nie żebym wierzył w to, że czeka nas wojna atomowa, ale w pewnym zakresie staram się na nią przygotowywać i mam wrażenie, że alternatywne paliwa czy układy napędowe, czy umiejętność zrobienia czegoś takiego mogą się niebawem przydać.
[07:45] - Rozumiem. Tak, pamiętam dokładnie tą audycję. Była bardzo popularna, związana z survivalem. To oczywiście była wstępna audycja, ale myślę, że jeszcze w przyszłości można będzie zrobić tego typu audycje w tym temacie. Ja sprostuję, też nie wierzę w żadną wojnę atomową i tego typu sprawy. Natomiast jakaś zapaść systemu jest nieunikniona z tego, co się obserwuje. Ja generalnie w spiskach siedzę, tak że widzę to jak na dłoni, co się dzieje w temacie zapaści systemu czy ekonomicznej, bardziej tutaj chodzi o ekonomiczną organizację społeczną ogólnie.
[08:31] - Ja w spiski tak średnio wierzę, ale co by nie mówić, ropa naftowa jest surowcem nieodnawialnym i ona się prędzej czy później skończy. A nasza aktualna gospodarka w Europie w małym stopniu, bardziej w Stanach, jednak jest oparta na ropie i gazie ziemnym oparte są takie sektory jak produkcja nawozów sztucznych, co za tym idzie rolnictwo, które jest mocno zmechanizowane, później transport żywności wytworzonej na wsi do miast. Zresztą najczęściej żywność przejeżdża nie 60 kilometrów z farmy do piekarni, tylko troszkę więcej, bo sąsiedzi z drugiego końca świata, jak kupujemy tropikalne owoce. Więc czy wierzymy w spiski, czy nie, to dobrze sobie uświadomić, że świat, jaki mamy dziś, że się wychodzi z domu, wsiada w samochód, jedzie się 50 kilometrów do pracy, kiedyś się skończy. Mam na myśli dojazd samochodem do pracy. To się kiedyś będzie musiało skończyć albo zmienić dość drastycznie. I paliwa alternatywne, o których będziemy dzisiaj rozmawiać, one mogą nam w pewnym stopniu ułatwić to przestawienie się czy wydłużyć ten proces w czasie, choć na pewno nas nie uratują. Niestety.
[09:54] - Zapewne tak, jeśli chodzi o standardowe rozwiązania, czyli drewno i tak dalej. Ale to już zostawmy może na koniec te science fiction pytania. Natomiast chciałbym tutaj od razu pierwsze pytanie się nasuwa. To jest w dzisiejszym świecie dosyć abstrakcyjne, że z drewna możemy uzyskiwać paliwo. Tacy już, którzy troszeczkę więcej czytali, pamiętają, że początki motoryzacji to były też samochody na drewno, czyli samochody parowe.
[10:32] - Z silnikami parowymi, tak.
[10:34] - Parowozy, nie wiem, jak to określać. I one były w XIX wieku, na początku XX wieku bardzo popularne. Dzisiaj to tylko chyba w muzeach one występują. Gdzieś słyszałem, że ktoś próbował zrobić samochód, który 200 na godzinę osiąga, taki samochód na drewno, ale chyba to się nie powiodło do końca. W każdym razie dzisiaj powraca się do tego typu rzeczy i tak jak tutaj podkreślałeś, do rzeczy, żeby z drewna paliwo wytwarzać, które byłoby bardziej energetyczne niż samo drewno.
[11:12] - Bardziej przydatne, tak. To będzie ciekawostka pewnie dla sporej części słuchaczy. Jak ja to usłyszałem, to szczęka mi opadła, zbierałem ją przez kilka minut z podłogi. W czasie II wojny światowej, zresztą w czasie każdej wojny dużo paliwa szło na front. Na czołgi, na ciężarówki, na zaopatrzenie, w związku z czym transport cywilny miał z dostępem do paliw problemy. I w takiej na przykład Danii 95% transportu cywilnego pod koniec wojny czy w drugiej połowie wojny poruszało się w oparciu o drewno, o tak zwany gaz drzewny. I to dotyczyło wszystkich środków transportu, począwszy od taksówek, przez samochody, które zwoziły mleko do mleczarni, a skończywszy na kutrach rybackich. Po prostu tak Takie były kłopoty z zaopatrzeniem w paliwa ropopochodne, że nie było innego wyboru i ludzie sobie budowali takie urządzenia do zamiany drewna na gaz drzewny, który później można było wykorzystać jako paliwo do samochodu. A potem, po wojnie, jak ropa znów pojawiła się na rynku cywilnym i w ślad za tym, jak myśmy coraz więcej tej ropy zaczęli wydobywać, to o tej technologii się zupełnie zapomniało. Mniej więcej do lat 70., kiedy był kryzys naftowy, kiedy kraje arabskie przykręciły kurek z ropą i okazało się, że jednak trzeba pomyśleć nad tym, jak tę ropę z krajów arabskich zastąpić.
Amerykanie zaczęli wtedy na ten temat z powrotem myśleć i okazało się, że ta technologia może być stosowana i dziś. I dziś nawet takie samochody hobbystycznie sobie ludzie budują. Chociaż hobbystycznie, bo takie urządzenie jest dosyć kłopotliwe w eksploatacji i nie wyobrażam sobie jeździć takim samochodem na co dzień do pracy.
[13:08] - Tak. Mówimy o dwóch rzeczach, czyli o tym, że te samochody, których paliwo było bezpośrednio z drewna, że się wrzucało do pieca drewno i samochód jechał, to możemy odrzucić, że to nie jest chyba zbyt wydajne rozwiązanie, prawda? Drugie rozwiązanie, o którym dzisiaj sobie szerzej powiemy, to jest uzyskiwanie tego gazu z drewna i dopiero potem wykorzystywanie tego gazu jako paliwa w aucie.
[13:47] - Silniki parowe to nie jest zbyt dobre rozwiązanie, bo one mają niską sprawność, czyli niewielką część energii, którą się do tego silnika wprowadzi, zamieniają na pracę przekładaną na koła do napędu samochodu. Poza tym silnik parowy to jest urządzenie dosyć specyficznej konstrukcji, którego wykonanie jest nietrywialne. Natomiast silnik spalinowy, jaki mamy w samochodzie czy w ciągniku, to jest urządzenie dość proste, znane i bardzo popularne. Takich silników są setki milionów i jeżdżą sobie codziennie. Więc koncepcja wymiany całego układu napędowego, że bierzemy sobie samochód, wymontowujemy z niego silnik, wsadzamy jakiś inny silnik, jest dosyć trudna do zrealizowania. Chociaż są ludzie, którzy na przykład kupują sobie jakąś osobówkę i wymontowują silnik, skrzynię biegów, wsadzają napęd elektryczny. Ale łatwiejszym do wdrożenia rozwiązaniem jest po prostu zastąpienie paliwa, które do tego zwykłego samochodu się podaje. I to można zrobić na szereg różnych sposobów, bo tych paliw zastępczych, o których będziemy mówić, jest cała masa. Do silników benzynowych część, część do silników wysokoprężnych. Ten gaz z drewna wymaga zainstalowania na samochodzie urządzenia do produkcji tego gazu, ale większych zmian poza tym nie wymaga, więc to jest prostsze do zrobienia w kryzysowej sytuacji niż budowa silnika parowego od podstaw w oparciu o jakąś książkę.
Nie bardzo sobie wyobrażam, żeby to można było zrobić w domowych warunkach.
[15:25] - Tak. Zaraz przejdziemy do konkretów, jeśli chodzi o uzyskiwanie drewna i czy to jest opłacalne i tak dalej. Wy możecie dzwonić, to jest kontestacja.com Skype i telefon 22 105 321. Przejdźmy do tego paliwa. Od razu takie pytanie, czy w ogóle jest to opłacalne w dzisiejszym czasie, gdzie benzyna kosztuje powiedzmy 5,5 złotego za litr? Biorąc pod uwagę taką sytuację dziś i sytuację, że na przykład benzyna jest cztery razy droższa, czy już na przykład dzisiaj nawet to jest w ogóle opłacalne?
[16:09] - Kiedy ja się zacząłem tym tematem interesować, to benzyna była chyba jeszcze poniżej czterech złotych, ale pamiętam, że wtedy moje szacunki wskazywały, że na tym drewnie to można jeździć nawet i 10 razy taniej. I to zakładając, że to drewno się kupuje. Bo jest taki prosty przelicznik, że jeden litr benzyny można zastąpić przez 2,5 do czterech kilogramów drewna. Powiedzmy, że 400 kilogramów drewna będzie w metrze przestrzennym tego drewna. Że 400 kilogramów to jest metr przestrzenny. Pewnie będzie trochę więcej, ale dla prostego rachunku tyle przyjmijmy. Czyli to jest odpowiednik w najgorszym wypadku 100 litrów benzyny. Metr przestrzenny drewna kosztuje 200-300 złotych, może trochę więcej, ale w dalszym ciągu nie jest to 550 złotych, jak zapłacilibyśmy za 100 litrów benzyny. Więc w zależności od tego, po ile to drewno uda się pozyskać, może to być bardziej opłacalne. A na pewno będzie bardziej opłacalne, kiedy benzyna będzie kosztować 20 złotych za litr.
A będzie. Tylko tu jest jeszcze jedna kwestia, bo nie tylko tutaj pieniądze wchodzą w grę, bo takie urządzenie, żeby mogło zacząć działać i ten gaz wytwarzać, to tam jest w środku coś w rodzaju ogniska tak naprawdę, można powiedzieć, i to trzeba rozpalić przed uruchomieniem silnika, co trwa przynajmniej 5 do 15 minut. Później, po zakończeniu podróży trzeba to urządzenie wyłączyć, żeby zaprzestać produkcji tego gazu, który jest palny i może przy odrobinie szczęścia wybuchnąć, w związku z czym to też wymaga kilku minut. I dlatego wspomniałem, że nie wyobrażam sobie dojeżdżania takim samochodem codziennie na przykład do pracy, bo ta podróż może się zrobić dwa razy dłuższa czasowo, uwzględniając to, że to urządzenie trzeba odpalić, wyłączyć, od czasu do czasu wybrać popiół, coś tam przeczyścić. Natomiast jeśli chodzi na przykład o takie pojazdy jak ciągniki rolnicze, które odpala się raz rano i chodzą przez cały dzień albo różnego rodzaju stacjonarne silniki, na przykład w agregatach prądotwórczych czy Innych maszynach napędzanych tego typu silnikami, myślę, że to już będzie miało większy sens, ale to wszystko będzie zależało od ceny tych zwykłych paliw, bo jeśli benzyna będzie kosztować 20 złotych, to ludzie będą naprawdę skłonni do większych wyrzeczeń, żeby nie musieć jej kupować. Tak ja to przynajmniej widzę.
[18:33] - Rozumiem. Czyli dzisiaj mogło być opłacalne. A jak jest z akcyzą? Bo wtedy musiałaby jeszcze akcyza dojść do tego. Nie wiem, czy to duże znaczenie by było, ale powiedzmy 50% trzeba by było doliczyć. 60% może.
[18:51] - Z akcyzą, jeśli chodzi o gaz drzewny, to ja nie wiem, czy w ogóle cokolwiek tutaj miałby zastosowanie z tego względu, że akcyzę się nakłada na paliwa płynne do samochodów, bo one mają określoną objętość, którą się do tego baku wlewa. I jak ktoś sobie wlewa na przykład zamiast oleju napędowego olej opałowy, wiadomo, ile tego oleju ma w baku i jaką karę można na niego nałożyć, o ile uszczuplił dochody budżetu państwa. Ale nie bardzo wiem, jak można byłoby nałożyć jakąś stawkę akcyzy na gaz, który wytwarza się na bieżąco z drewna i on nigdzie nie jest magazynowany. Nie mam pojęcia, szczerze powiedziawszy.
[19:36] - To może zostawmy ten temat, bo to jest ważniejsza sprawa, żeby wiedzieć, czy wyprodukować to, bo jak będzie kryzys wielki, to już nawet nie będą w stanie rządy ściągać tej akcyzy, więc to nie będzie miało kompletnie znaczenia. To może teraz: jakiego rodzaju to jest paliwo? Czy do każdego samochodu się to nada, czy to tylko do instalacji z LPG, czy do wszystkich samochodów możemy robić tę gazyfikację?
[20:14] - Spróbuję w dużym skrócie trochę odnośnie samego tego gazu drzewnego. Gaz drzewny powstaje w procesie niepełnego spalenia drewna. Drewno pod wpływem wysokiej temperatury uwalnia substancje lotne, smoły, które są palne. One przepływając przez warstwę rozżarzonego węgla rozkładają się, co jest mało istotne. Istotne jest to, że wychodzi z tego urządzenia mieszanina takich gazów jak wodór, świetnie palny gaz, wręcz powiedziałbym, że wybuchowy. Tlenek węgla to jest gaz, który powstaje z niepełnego utlenienia węgla pierwiastkowego, również palny, chociaż wszyscy wiemy, że toksyczny, ale to nie ma żadnego znaczenia. Oprócz tego trochę metanu. Metan to jest podstawowy składnik gazu ziemnego. W gazie ziemnym jest go 95–97%, tu jest powiedzmy 4–2%. I 40% objętości gazu drzewnego to są te trzy palne gazy.
Mniej więcej po 20% wodoru i tlenku węgla, odrobina metanu. Resztę stanowi dwutlenek węgla i azot z powietrza, które jest wykorzystywane w tym urządzeniu. I teraz tak: ten gaz jako taki jest palny i możemy go na przykład do specjalnie skonstruowanego palnika wepchnąć i na tym palniku sobie gotować zupę, dajmy na to. Ale możemy ten gaz wprowadzić również do komory spalania w silniku spalinowym i jeśli zmieszamy go z powietrzem, tak jak w gaźniku mieszamy z powietrzem opary benzyny, to później możemy go w tym silniku spalić wskutek zapłonu iskry. Więc odpowiadając na pytanie, do jakich silników się ten gaz nadaje: po pierwsze do silników z zapłonem iskrowym, czyli do benzyniaków. Z tego względu, że tam jest właśnie ta iskra, która zapala ten gaz. W przypadku silników wysokoprężnych, silników Diesla jest troszkę trudniej, bo w benzyniakach to jest tak, że to paliwo się spręża, jest iskra, która je zapala. W silnikach wysokoprężnych jest tak, że samo powietrze jest sprężane w silniku i dzięki temu, że ono jest sprężane podnosi się jego temperatura i w odpowiednim momencie silnik wtryskuje pewną ilość paliwa takim spryskiwaczem, dyszą, która powoduje, że to paliwo się rozpyla na drobniutkie kropelki, odparowuje i od tego gorącego powietrza się szybko zapala. Ponieważ ten gaz drzewny byłby mieszany z powietrzem przed silnikiem, nie ma możliwości wtryśnięcia go do komory spalania, musi być tutaj jakiś dodatkowy czynnik, który spowoduje zapłon, bo sam gaz wymieszany z powietrzem, jak się go ściśnie te 20 parę razy, on się nie zapali. I w przypadku silników wysokoprężnych możliwości wykorzystania gazu drzewnego są dwie.
Po pierwsze wymontowujemy wtryskiwacze, którymi normalnie olej napędowy jest dostarczany. Montujemy świece zapłonowe i całą instalację zapłonową i wtedy już mamy tą iskrę, która zapala ten gaz. Albo zostawiamy małą ilość tego oleju napędowego, tak jakby ten silnik chodził na wolnych obrotach. Ten olej napędowy się zapali i on zainicjuje zapłon tego gazu drzewnego. I to są dwie możliwości. Pierwsza pozwala zastąpić olej napędowy w 100%, druga tak mniej więcej w 80–90%, ale zawsze można zamiast oleju napędowego użyć innych paliw typu biodiesel czy olej roślinny. Niepotrzebna jest instalacja gazowa. To może nie do końca jest ścisłe sformułowanie, bo w starym silniku, takim jak na przykład był w maluchu, gdzie był silnik z prostym gaźnikiem, nie było prawie w ogóle elektroniki, to gaz drzewny można podać praktycznie bez żadnych dodatkowych przygotowań. Gorzej jest z silnikami z wtryskiem, które mają na przykład sondę lambda i Jakiś komputer sterujący pracą silnika. Wtedy trzeba się uciec do takich sztuczek, jakie stosuje się, kiedy zastępuje się benzynę gazem LPG.
Tam jest tak zwany emulator wtrysku, który powoduje, że komputer nie głupieje w momencie, kiedy się mu odcina benzynę. Natomiast nie ma potrzeby w ogóle montowania instalacji gazowej takiej jak do LPG, bo tego gazu się nie magazynuje. Ten gaz jest produkowany na bieżąco, ponieważ jego wartość kaloryczna jest bardzo mała w odniesieniu do jednostki objętości, więc w zbiorniku takim jak na LPG zmagazynowalibyśmy odpowiednik pół litra benzyny. Nie ma to żadnego sensu, żeby taki zbiornik napełniać. Dlatego ten gaz zawsze produkowało się na bieżąco poprzez urządzenia, które były montowane na samochodach. One nie były małe, wielkości lodówki co najmniej. Co też znacząco ogranicza wykorzystanie tego paliwa, bo nie na każdym samochodzie takie urządzenie można przecież zamontować.
[25:20] - Okej, takie kolejne pytanie, bo chciałbym troszeczkę już skracać. Dzięki za wyjaśnienie tych wszystkich różnych rzeczy dotyczących paliw, bo chciałem jeszcze tylko uściślić trochę. Czyli mamy paliwo z drewna, gdzie uzyskujemy jakiś taki gaz drzewny, tak? Coś takiego. Mamy też te biodiesele, czyli oleje, którymi też wiem, że niektórzy normalnie używają ich zamiast diesla. W starych dieslach wiem, że leją po prostu z frytek, z fast foodów oleje, a także ze sklepu po prostu oleje spożywcze. I jest trzecia rzecz, z tego, co dobrze zapamiętałem, to są gazy, LPG, CPG i tak dalej. Bo można nie tylko LPG, są jeszcze inne wersje gazów. Można używać CNG chyba tak on się nazywa?
[26:28] - Tak, czyli tego gazu ziemnego, takiego jaki mamy w kuchenkach gazowych. Metan z fermentacji beztlenowej, czyli biogaz też się nadaje do silników, chociaż tutaj w ślad za tym idą dodatkowe kłopoty. Ale też jest to paliwo, które można spalić w silniku. Więc biogaz owszem. Jeszcze alkohole wszystkie, czyli etanol, metanol jak najbardziej nadają się do spalania w silnikach benzynowych przede wszystkim.
[26:54] - Etanol to chyba był troszeczkę szkoda, bo jest dosyć drogi, prawda?
[26:58] - Ale jest drogi tylko dlatego, że mamy akcyzę na niego nałożoną w horrendalnej wysokości. Koszt produkcji litra etanolu jest rzędu dolara czy półtora dolara. Przeliczając to na złotówki niech to będzie 5 złotych. Litr etanolu nie zastępuje litra benzyny, więc on jest droższy nieco od benzyny. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, żeby produkować sobie taki etanol, zdajmy na to z jakichś odpadów z sadu, z jakichś spadów owocowych z sadu. To nie musi być alkohol o wysokiej jakości, o czystym smaku. To może być najbardziej podły alkohol, byleby był wysokoprocentowy. I mam tutaj na myśli nie 40 parę, tylko 96%. Więc jeśli się jeszcze do tego wykorzysta jakąś odpadową energię, tutaj mi takie źródło na szybko nie przychodzi, ale chociażby zwykły kociołek na drewno, który się opala gałęziami ściętymi w sadzie. Co też się zawsze w sadzie robi co roku, to robi się z tego naprawdę tanie paliwo, które można wytworzyć nie do końca legalnie, ale całkiem tanio.
Tylko nakładem własnej pracy tak naprawdę.
[28:11] - Można też z cukru, prawda?
[28:13] - Och nie! Jasne. Ale to już w tym momencie przestaje się opłacać. Chociaż myślę, że dobrze jest znać chociażby w teorii tą możliwość, gdyby była potrzeba zastosowania jej kiedyś.
[28:28] - Tak. Wiadomo, zawsze mi się wydawało, że z cukru taniej wychodzi niż z owoców. Chyba że mamy faktycznie z sadu jakieś spady zupełne, to wtedy tak. Dobrze, to może zostawmy ten temat, to uściślenie. Jeszcze tylko tak wrócę może do tych fast foodów, bo to jest ciekawe po prostu, że można jeździć na zużytym oleju, gdzie praktycznie to jest odpad z fast foodów, z różnych restauracji i możemy go używać do palenia w silniku, w sensie takim, że do spalania go po prostu w silniku diesla.
[29:02] - Możemy. Olej roślinny, zarówno taki surowy, mam tutaj na myśli nieprzetworzony, jak i przetworzony do postaci biodiesla. Z tym olejem jest tylko taki problem, że on ma większą lepkość niż olej napędowy. W związku z czym, jak wspomniałem o tych wtryskiwaczach, które rozpylają to paliwo w silniku, to olej napędowy rozpylają całkiem nieźle na drobniutkie kropelki. Olej roślinny — mają większy problem te wtryskiwacze, żeby rozpylić i nie do końca on się dobrze spala. To może powodować, że tam będzie się zbierać niedopalony olej na ściankach, sadza się będzie zbierać na ściankach silnika, to może doprowadzić do jego uszkodzenia. Dlatego najczęściej robi się to na dwa sposoby: albo się ten olej roślinny miesza z metanolem w obecności zasadowego katalizatora i robi się biodiesel, który ma już nieco mniejszą lepkość, wciąż trochę większą niż olej napędowy, ale już znacznie mniejszą niż olej roślinny i wtedy praktycznie można lać 100% biodiesla do baku, zwłaszcza w starszych dieslach. W nowych z common railem nie próbowałbym. Albo się stosuje taką instalację, która podgrzewa ten olej roślinny, że ten płyn chłodniczy, który normalnie chłodzi silnik i podgrzewa nas w kabinie On jest kierowany do wymiennika. W tym wymienniku podgrzewa olej roślinny.
Olej roślinny w wyższej temperaturze ma niższą lepkość i to umożliwia mniej problemowe spalanie tego oleju w silniku. Natomiast zanim to się nagrzeje, to kilka kilometrów trzeba przejechać i znów oszczędności się zmniejszają, bo pierwsze kilka kilometrów trzeba przejechać na oleju napędowym, a ostatnie kilka kilometrów też, żeby w instalacji nie pozostał olej roślinny. Dlaczego? Bo jak się wstawi olej roślinny z zamrażarki, to on może nie tyle zamarza, ale robi się z niego żel, galareta. I potem taka galareta jest w silniku i ten silnik może nie odpalić, jak ktoś zostawi olej roślinny w silniku zimą.
[30:59] - Rozumiem. Mamy słuchacza na antenie. Halo, słuchaczu?
[31:02] - Witam.
[31:02] - Witam ciebie również.
[31:05] - Mam pytanie odnośnie tego, jakie specyficzne właściwości ma mieć drzewo, żeby poddać je gazyfikacji. Jaką wilgotność powinno mieć i jaki gatunek drzewa?
[31:24] - To jest w miarę proste pytanie, bo drewno, które najlepiej nadaje się do zgazowania, parametrami jest porównywalne do drewna, które nadaje się dobrze do kominka. Po pierwsze musi być suche, powinno mieć wilgotność nie większą niż 20%. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz jest taka, że powinno to być drewno liściaste. Wynika to z tego, że drewno liściaste ma mniejszą zawartość substancji smolistych, które są przy procesie produkcji gazu drzewnego bardzo niepożądane.
[31:57] - Halo?
[31:58] - Halo? Tak.
[31:59] - Słyszę.
[32:01] - Chodzi o to, żeby to było drewno liściaste, pozbawione smoły i suche. I w zasadzie to tyle. Jest jeszcze istotne rozdrobnienie tego drewna. To wynika z tego, że urządzenia, które przetwarzają drewno na gaz drzewny, wymagają, aby to drewno było rozdrobnione w kawałki rzędu wielkości dwóch centymetrów czy dwóch, czterech centymetrów, żeby przepływ drewna z zasobnika do komory spalania był zapewniony.
[32:34] - Rozumiem. Czy powstały gaz nie zawiera także metanolu?
[32:41] - Nie powinien, dlatego, że metanol, jeśli powstanie, powinien być rozłożony na wodór i tlenek węgla, ewentualnie spalony do dwutlenku węgla. Metanol rzeczywiście produkuje się z drewna w procesie pirolizy, czyli kiedy w zamkniętym naczyniu podgrzewa się drewno i ono uwalnia te substancje. Między innymi substancje smoliste i metanol. Przy czym piroliza to jest tylko część procesu zgazowania. Te powstałe substancje później się spalają, częściowo przynajmniej. Dlatego nie powinno być metanolu. Na pewno w tak wytworzonym gazie będzie para wodna, którą trzeba skroplić przed podaniem tego gazu do silnika i ten gaz trzeba oczyścić z pyłu, ze substancji smolistych i schłodzić, żeby miał niską temperaturę rzędu powiedzmy 40 stopni, a nie 400, 600, jaką może mieć po wyjściu z urządzenia do produkcji gazu drzewnego.
[33:31] - Ale rozumiem, że po poddaniu tego gazu działaniu katalizatora w postaci bodajże Van der Waals można otrzymać metanol z wodoru i z tlenku węgla.
[33:47] - Tak. Z wodoru i z tlenku węgla w różnych proporcjach można uzyskać metanol, ale też i inne substancje, bo można uzyskać też zastępczą benzynę.
[34:01] - Właśnie do tego zmierzam.
[34:03] - Jest to proces, tzw. synteza Fischera-Tropscha, o ile dobrze to wymawiam. I tam w zależności od proporcji między tlenkiem węgla a wodorem uzyskuje się różne substancje. Mogą to być alkohole, mogą to być jakieś węglowodory. Natomiast to jest nietrywialne zadanie, bo to się udawało Niemcom w czasie wojny. To robili w RPA, tylko nie z drewna, a z węgla. Dlatego, że kiedy węgiel zgazowuje się nie powietrzem atmosferycznym, tylko mieszaniną powietrza i pary wodnej albo parą wodną i tlenem czystym, to można łatwo sterować zawartością wodoru i tlenku węgla w tym gazie. Natomiast w przypadku drewna i prostych urządzeń i zgazowania za pomocą powietrza jest to znacznie trudniejsze i nie wyobrażam sobie, żeby w domowych warunkach wyprodukować zastępcze paliwo płynne zamiast benzyny z drewna. Chyba że metanol, ale to jest inna historia zupełnie.
[35:02] - Dobrze, rozumiem. Wystarczy taka odpowiedź słuchaczu?
[35:06] - Tak.
[35:07] - Dobra. Dzięki.
[35:08] - Dziękuję.
[35:12] - Okej, troszkę słuchacz szumił. Chciałem go wcześniej zrzucić, ale tak byłoby bardzo nieładnie, więc tutaj troszkę wybaczcie szumy. Dobrze. Teraz może przejdźmy do konkretnego pytania. Jeżelibyśmy chcieli w domu sobie wytwarzać alkohol, etanol, metanol też między innymi, wiemy, jak wytwarzać. Prawie że każdy rolnik wie, prawie że każdy dorosły też wie, a jak nie wie, to prosto doczytać. Nie są skomplikowane metody. Natomiast jak jest z drewnem? Jakie to maszyny? Ile potrzeba pieniędzy zainwestować w takie maszyny, żeby coś takiego robić?
Bo to się wydaje dosyć skomplikowana sprawa.
[35:59] - Kiedy zacząłem o tym czytać, to znalazłem taką instrukcję, która pokazuje, jak zbudować, to się nazywa ładnie generator gazu drzewnego z elementów, które można znaleźć na złomowisku. I to były przede wszystkim 200-litrowa beczka, którą można mieć za grosze albo za darmo. To był blaszany pojemnik na śmieci z wiekiem. Do tego jakaś puszka po farbie, wiadro po farbie, też blaszane. I to w zasadzie, jeśli chodzi o podstawowe elementy, to wszystko. Tam jakieś żeliwne czy stalowe rury hydrauliczne i tyle. Proste urządzenia tego typu naprawdę można zrobić w cenie złomu, a potem im bardziej człowiek chce wydziwiać, tym to będzie drożej kosztowało, bo nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrobić ją w całości ze stali nierdzewnej, która kosztuje jakieś chore pieniądze. Ale można to zrobić w oparciu o złom. Fakt, że takie urządzenie będzie miało ograniczoną żywotność, ale czasami nie ma wyboru.
[37:05] - Rozumiem. Dobrze, to może zostawmy te oleje, bo też można w domowych warunkach olej zrobić. Widziałem jakieś wyciskarki olejów, ale to chyba nie jest zbyt wydajna sprawa i też chyba koszt tych ziaren, które są potrzebne-
[37:28] - No właśnie, skąd wziąć ten rzepak na przykład, żeby go wycisnąć? Przecież nie każdy będzie sobie go hodował na polu.
[37:35] - Więc to jest droga sprawa. Także z tym drewnem fajnie, że nie jest to takie skomplikowane, jak się wydaje, że można to zrobić faktycznie w domowych warunkach. A jak jest na przykład w Polsce? Czy w ogóle ktoś takie maszyny sprzedaje już gotowe? Bo nie każdy ma zdolności manualne, żeby gdzieś spawać czy montować sobie tego typu urządzenia. Czy ktoś sprzedaje tego typu całe zestawy? Bo jak wiemy, do alkoholu to na Allegro możemy sobie kupić jakie chcemy, do wyboru. Podejrzewam, że można nawet wielkie wieże rektyfikacyjne zamówić. Jak jest z tym do tej gazyfikacji drewna?
[38:20] - Tutaj już nie jest tak kolorowo, bo można kupić tego typu urządzenie w dużej skali do kotłowni, która zasila osiedle, dostosowane rzeczywiście do pracy z kotłem, a nie do pracy z silnikiem. Ten gaz wtedy nie jest oczyszczony i on nie musi być oczyszczony. Ja takie urządzenie widziałem kiedyś w zakładach garbarskich. To jest fajna rzecz, bo tam z jednej strony pakowano odpady, a z drugiej strony wychodził gaz, który następnie spalano, w związku z czym był zysk z zagospodarowania odpadów i zysk z wytworzenia tej pary, która tam gdzieś dalej była wykorzystywana. Natomiast takich małych urządzeń to w Polsce nikt nie produkuje. Gdzieś kiedyś widziałem w jakimś sklepie internetowym takie urządzenia sprowadzane z Chin. Tylko nie wiem, czy one już były fizycznie w Polsce, czy to dopiero miało z Chin przyjechać. Ale one też były nie do silnika, tylko do kuchenki gazowej. Ja nie do końca widzę sens wykorzystywania tego gazu akurat do gotowania. Także nie, kupić tego typu urządzenia to nie bardzo się da.
[39:30] - Rozumiem. Czyli trzeba raczej na siebie liczyć albo zebrać się w jakąś grupę większą, czy zainwestować już pieniądze, żeby to na masową skalę bardziej produkować, prawda?
[39:40] - Ja myślę, że zebrać po prostu kilku znajomych i zrobić sobie kilka takich urządzeń, bo pierwsze nie zawsze może działać tak, jak powinno, więc za którymś razem się już pewne udoskonalenia wprowadzi. Myślę, że to jest kierunek, w który należałoby pójść.
[39:56] - Rozumiem. Dobrze, mamy kolejnego słuchacza. Halo, słuchaczu, jesteś na antenie.
[40:01] - działa tak, jak powinno, więc tam za którymś razem się już-
[40:05] - Proszę wyłączyć radio.
[40:07] - Już wyłączyłem.
[40:08] - O, super, dobra.
[40:10] - Chciałem o jeszcze jednej rzeczy mówić. O CNG, czyli sprężonym gazie ziemnym. To oprócz propanu-butanu jest używane i też śledzę w internecie, jakie się odkrywa na świecie teraz nowe złoża paliw kopalnych, to najwięcej odkrywa się teraz gazu ziemnego, nie licząc gazu łupkowego. Tam koło byłego Związku Radzieckiego informacja była w internecie, że odkryto potężne złoża, prawie tak samo potężne jak w Rosji złoża gazu ziemnego. Więc pod tym względem będzie go znacznie więcej niż ropy naftowej. Jest to paliwo znacznie czystsze niż ropa naftowa, gaz ziemny do samochodów. I tak z ciekawości, koło mojego domu jest punkt, gdzie sprzedają ten CNG do samochodów. Pytałem się właściciela. Mówił, że parę lat temu to się jeden samochód na dzień pojawiał do tankowania, a teraz pojawiają się już około 30 samochodów dziennie na stacji tankowania.
[41:15] - Rozumiem. Czyli jakieś pytanie do gościa?
[41:18] - To jedyna stacja na razie w Krakowie do tankowania tego gazu CNG do samochodów. I oprócz tego jeszcze jest rzepak. Rolnicy niektórzy mogą. Jest w Polsce bez akcyzy, rolnik może na własne potrzeby produkować czysty olej i ten olej spożywczy użyty trzeba przed wlaniem do samochodu przefiltrować, bo zanieczyszczenia uszkodzą silnik.
[41:43] - Tak.
[41:45] - I można sobie poszukać w internecie na stronie Geografika. Parę lat temu był program Ekologiczne wynalazki i tam było dokładnie opisane i pokazane jak się buduje ten generator. Niestety na polskiej stronie Geografika ten program nie jest w polskiej wersji, tylko po angielsku, ale jest dokładnie program, tylko jest po angielsku, nie po polsku.
[42:08] - Okej.
[42:08] - Jest pokazane dokładnie jak krok po kroku zbudować taki generator.
[42:13] - Dobrze, pytanie jakieś czy masz?
[42:14] - Ja tylko chciałem poinformować-
[42:15] - Aha, dobrze.
[42:17] - Po południu, że-
[42:18] - Dziękujemy.
[42:19] - Na stronie Geografika-
[42:20] - Dzięki wielkie.
[42:20] - Jest ten program do obejrzenia.
[42:22] - Dobrze, dzięki.
[42:23] - I był też tam pokazany mały pojazd na sprężone powietrze.
[42:26] - O, dobrze.
[42:27] - Dokładnie motocykl.
[42:29] - Mhm. Dobrze. Dzięki, dzięki.
[42:31] - Jeszcze jedną rzecz. To jest tylko taka sugestia. Dość tanim pojazdem, takim na drogim paliwie, jak ktoś ma niewielkie odległości dojechać, zamontować do roweru napęd elektryczny. Mam coś takiego zamontowane i bardzo dobrze się sprawdza w jeżdżeniu po Krakowie.
[42:47] - Dobry pomysł. Dobrze, dzięki.
[42:48] - Koszt jazdy i dwudziestu kilometrów to jest dziesięć groszy.
[42:53] - Super. No bardzo-
[42:55] - Tyle chciałem. Jeszcze jedną rzecz, a to jest techniczne. Bo was się bardzo ciężko dodzwonić. Bardzo długo jest sygnał, że nikt nie podnosi telefonu.
[43:02] - Aha.
[43:03] - To jest tylko techniczne-
[43:04] - Tak, tak, tak. Dzisiaj po prostu jest taka szybka audycja. Także dzięki za uwagi i informacje.
[43:12] - Jeśli mogę coś kilka słów odnośnie tego CNG wtrącić.
[43:14] - Tak, tak.
[43:15] - To tak rzeczywiście CNG jest bardzo fajnym paliwem. On jest fajny z kilku względów. Po pierwsze jest dosyć tani, ale gaz ziemny my w Polsce mamy kontrakty gazowe ze Wschodem skonstruowane tak, że cena gazu jest zależna od cen ropy. Więc jak ropa będzie drożeć, to gaz ziemny z Rosji też będzie drożeć. No więc jak gaz ziemny z Rosji będzie drożeć, to ten z polskich złóż też będzie drożeć, bo nie ma powodu, żeby był sprzedawany taniej, skoro i tak są w ograniczonej ilości. To jest pierwsza rzecz. CNG nam jakby tutaj siedzenia naszego nie uratuje. CNG ma mało stacji póki co. Można sobie kupić za chore pieniądze stację do tankowania w domu. Ale CNG jest fajne dlatego, że można kupić w tej chwili w Polsce bez problemu zimportowane z Zachodu samochody używane z instalacjami fabrycznymi albo niefabrycznymi na CNG.
I to takie samochody naprawdę można kupić już za jak najbardziej rozsądne pieniądze. Wada: zbiornik, który ma sto litrów, pojemność stu litrów i zabiera grubo ponad sto litrów bagażnika, to jest dwadzieścia pięć litrów benzyny. Tego sprężonego gazu ziemnego jest cztery razy mniej objętościowo niż benzyny. Czyli zbiornik musi być cztery razy większy, żeby ten sam zasięg zapewnić.
[44:29] - Mhm. No tak, to jest duży problem. Tu jeszcze słuchacz zwrócił uwagę na ciekawe aspekty, prawda? Pierwsze to tak, który już tylko tutaj wspomnę, czyli do roweru można sobie dorobić silnik elektryczny. To jest teraz chyba bardzo popularna sprawa. No wiadomo, że na rowerze ciężko się jeździ dosyć pod górkę w zimie czy gdzieś tam, a z takim silnikiem jest to supersprawa. A druga, ciekawsza i ważniejsza uważam kwestia to są te samochody na sprężone powietrze, które jakby zanikły. To znaczy miały być już produkowane, już miały być dostępne od chyba zeszłego roku czy tego roku, ale niestety to wszystko jakoś umarło i nie wiem, czy znana ci jest właśnie ta kwestia, czy one będą produkowane, czy...
[45:15] - Znaczy ja trochę w samochody na sprężone powietrze nie wierzę, bo sprężone powietrze to jest taki sam sposób magazynowania energii jak na przykład akumulator elektryczny, bo to powietrze trzeba jakoś sprężyć i robi się to sprężarką, najczęściej na prąd. Sprawność sprężania i rozprężania tego powietrza jest mniejsza albo porównywalna. Nie dam sobie głowy uciąć, ale to jest mniej więcej ten sam rząd wielkości co w przypadku nowoczesnych akumulatorów elektrycznych. Zaleta jest taka, że ten zbiornik jest mniejszy, lżejszy od baterii akumulatorów, ale w zasadzie to tyle, bo silnik na sprężone powietrze ma podobną masę co silniki elektryczne. Może jest też trochę lżejszy, ale kłopotów jest mam wrażenie więcej niż to jest wszystko warte. Ten zbiornik też musi być duży, a zbiorniki, duże zbiorniki z powietrzem o wysokim ciśnieniu to jednak jest jazda na bombie i to nie jest taka jazda na bombie jak na butli z gazem LPG, bo to naprawdę fizycznie ta butla się rozrywa jak tylko gdzieś tam zostanie poważnie uszkodzona i wybucha. Ja bym ten pomysł z tym rowerem elektrycznym osobiście uważam za świetny i sam jestem na dobrej drodze do tego, żeby sobie taki rower zbudować, jak tylko będę miał potrzebę częściej rowerem jeździć. Natomiast samochody elektryczne myślę, że będą jakby w przyszłości bardziej popularne, bo prąd — pytanie, skąd będziemy ten prąd brać? Ale załóżmy, że prąd będzie, w nocy będzie można go sobie tanio kupić i wtedy będziemy mogli na tym prądzie jeździć samochodami w dzień jak najbardziej na niewielkie dystanse, bo to jest też oczywiście kwestia ograniczonego zasięgu, ale myślę, że w przyszłości czeka nas przestawienie przynajmniej części samochodów właśnie na prąd właśnie magazynowany pod postacią akumulatorów.
[47:05] - Ja ostatnio z takim prowadzącym znacie pewnie Kreatora, rozmawiałem. Dyskutowaliśmy w pubie na temat właśnie samochodów elektrycznych, że jest jedno świetne rozwiązanie, które w Chinach stosują, bo akurat z Chińczykami rozmawiałem i oni to u siebie stosują tego typu rozwiązanie, że po co po prostu budować stacje ładowania akumulatorów, które są bardzo skomplikowane, czy w domu ładować i tak dalej, jak można po prostu całe komplety akumulatorów. Czyli podjeżdżamy na stację, oddajemy te stare zużyte akumulatory, w sensie, że rozładowane, wstawiają nam taki sam zestaw po prostu załadowanych akumulatorów i jedziemy dalej, prawda?
[47:47] - I to się robi od razu, a nie godzinę się ładuje to przy stacji ładowania.
[47:50] - Tak. I nie wiem dlaczego tego nikt nie chce zastosować, że to jest bardzo proste rozwiązanie. W Chinach wiem, że to już zaczęli właśnie stosować i tego nikt nawet nie wspomina o tego typu takich... Tylko że trzeba prawda ładować jakieś, że tam pięć minut będzie się ładowało jakieś superszybkie, prawda, takie ładowania, ale to mogą wykańczać akumulatory, takie jakieś superszybkie ładowania. Ja się nie znam na technice, to tylko takie moje dywagacje, ale no nie wiem, może zostawmy te elektryczne samochody, bo to chyba temat na zupełnie inną audycję, prawda? Bo dzisiaj o paliwach. Chyba że chcesz jeszcze coś dodać w tym temacie.
[48:31] - Myślę, że to rzeczywiście jest temat, o którym można rozmawiać spokojnie całą godzinę, tak że zostawmy to.
[48:37] - Teraz jeszcze przed przerwą mam dwie kwestie, którymi troszkę może ciebie zaskoczę, bo właśnie słyszałem o przetwarzaniu plastiku na paliwo. Niejaki Akinori Ito z firmy Blest Corporation w Japonii robi tego typu rzeczy, że ma aparaty wymyślne, chociaż nie takie wielkie, ale jakieś wymyślne, ciśnieniowe i wrzuca różny plastik i z tego wypływa mu paliwo, którego można używać. Nie wiem, czy od razu, czy coś jeszcze musi dodać do tego paliwa, które może wykorzystać w samochodzie. Nie wiem, czy słyszałeś o czymś takim.
[49:25] - Takich technologii jest trochę, bo plastik przecież produkuje się z ropy i tam też jest węgiel i wodór, podstawowe dwa pierwiastki wchodzące w skład wszystkich paliw płynnych, więc to jest tylko kwestia ciśnienia, temperatury, jakichś katalizatorów i odpowiednich proporcji tych substancji, które się tam wsadza, żeby wychodziło z tego paliwo nadające się do zrobienia z nim czegoś zupełnie innego. Jeśli mam być szczery, to plastiki po pierwsze nauczymy się porządnie robić ich recykling i wykorzystywać je powtórnie, a całą resztę, której nie będziemy w stanie wykorzystać powtórnie, będziemy zamieniać na paliwo płynne. Tak to widzę. Albo ewentualnie spalać żywcem w spalarniach śmieci.
[50:12] - Ja myślę, że to jest dużo lepsze niż spalarnie śmieci, bo pomimo że wkładamy energię w to, to jednak uzyskujemy coś w zamian, prawda?
[50:19] - Dokładnie.
[50:20] - Jest to bardzo super sprawa. Japończycy właśnie w tym przodują. Wiem, że kiedyś jeszcze inne kraje, pojedyncze, w cudzysłowie nazwij geniuszami, ale tak trzeba mówić o ludziach, którzy zajmują się rzeczami, którymi się nikt inny nie zajmuje i które mogą jakąś rewolucję przyspieszyć czy stworzyć w tym recyklingu chociażby, bo mamy wielki problem. Plastik się może rozkładać nawet ileś set lat, czy nawet chyba tysięcy. Bardzo długo się plastiki rozkładają i one dalej tam są. To nie tak, że zginie za rok, za dwa czy trzy lata już ich nie będzie, tylko będą jeszcze przez setki lat i zaśmiecały. A do gleby przechodzą te substancje. Nie znam się aż tak na tym, ale wiem, że to też nie jest zbyt korzystne. To jest coś sztucznego, co wprowadzamy do ekosystemu. Dobrze, a druga kwestia, tutaj już z Polski, która była rozpopularyzowana w 2009 roku, dosyć nagłośniona.
Była to metoda wymyślona, nie wiem, czy wymyślona, ale oni to chcą opatentować na UMCS w Lublinie, w polskiej uczelni. Przetwarzanie CO2 na benzynę, olej napędowy lub gaz. To niejaki profesor Dobiesław Nazimek się zajmował technologią. Ja za bardzo nie mogłem zrozumieć, o co tam chodzi, ale on mówił, że to bardzo nowatorska metoda i Amerykanie to chyba skopiowali. Tylko nie wiem, czy on po prostu trochę nad wyraz mówił, czy to naprawdę jest coś wielce rewolucyjnego w tej metodzie.
[52:03] - Jeśli mam być szczery, to ten człowiek albo nie rozumie sam, o co chodzi, albo rozumie, tylko nas okłamuje, bo to nie ma prawa działać. Żebyśmy mogli zamienić dwutlenek węgla w jakieś użyteczne paliwo, musimy do tego celu wykorzystać energię. Takie są prawa fizyki, tego nikt nie zmieni. Niestety problem polega na tym, że włożyć musimy tam więcej energii niż tej energii wykorzystamy. To też jest prawo fizyki i tutaj tego też nie przeskoczymy. To się kończy tym, że jak krytycy pomysłu policzyli bilans produkcji tego paliwa z dwutlenku węgla, to okazywało się, że lepiej jest ten prąd, bo to miało być na prąd, to miały być jakieś ultrafioletowe lampy, to miała być jeszcze sztuczna fotosynteza, czyli zamiana tego dwutlenku węgla na węglowodory czy węglowodany pod wpływem światła i wychodziło, że lepiej jest ten prąd zużyć do ładowania akumulatorów w samochodach elektrycznych. Ale ktoś sobie zrobił bezpłatną reklamę w telewizji.
[53:07] - Nie wiem, czy reklamę, bo jeżeli to jest coś, co naukowcy negują, to antyreklamę troszkę sobie chyba zrobił.
[53:18] - Naukowców mało kto słucha. Jak się powie Polakom, że będziemy tu mieli drugi Kuwejt, to od razu będą wszyscy się cieszyć i zaraz wymyślać, że każdy, kto twierdzi, że jest inaczej, to pewnie jest opłacany przez koncerny naftowe, którym zależy na tym, żeby tej benzyny alternatywnej, syntetycznej nie produkować. Ja mam wrażenie, że to zupełnie nie ma szansy istnienia i racji bytu, ale jeśli mam być szczery, chciałbym się mylić. Naprawdę uczciwie mówię, że chciałbym się mylić, chociaż nie sądzę, żebym się mylił.
[53:54] - Może po prostu to jest tylko metoda taka jak z tymi plastikami, że też więcej włożymy energii, ale uzyskujemy coś płynnego z dwutlenku węgla. Nie wiem, tak jak teraz walczą wszyscy z tym dwutlenkiem węgla i tak dalej. Może więcej roślin powinni sadzić. Ale walczą, to może mają pomysł, żeby zagospodarować ten dwutlenek węgla też w jakiś sposób.
[54:18] - Takich metod zamiany jednego rodzaju energii, którą możemy łatwo uzyskać, czyli prądu, na inny rodzaj energii, który możemy zapakować do samochodu, na przykład jest wodór. Bo wodór najprościej produkuje się na dwa sposoby: albo z gazu ziemnego, mieszając go z parą pod wysokim ciśnieniem i produkuje się wodór i dwutlenek węgla, albo się robi to za pomocą elektrolizy wody, że się podłącza wodę do prądu i rozdziela się na atomy tlenu i wodoru. Ale w dalszym ciągu do tej elektrolizy trzeba włożyć więcej energii, niż się później uzyska ze spalenia tego wodoru. Więc czemu w takim razie nie korzystać z tego prądu prosto do ładowania akumulatorów?
[55:03] - Rozumiem. Czyli już przeszliśmy do tych pytań science fiction. Może nie science fiction, bardziej science niż fiction. Może te ostatnie bardziej fiction niż science, ale tu o samochodach na wodór. Co sądzisz o tych samochodach? Bo ja mam osobiście troszeczkę obiekcji co do nich ze względu na to, że na przykład ja bym się troszeczkę bał jechać samochodem na wodór, z takim zbiornikiem. Widziałem te katastrofy Challengera i innych rakiet wcześniejszych i jakoś nie wydaje mi się, że to jest bezpieczne. Co ty o tym sądzisz, o samochodach na wodór? Czy to jest krok do przodu?
[55:52] - Ja gdzieś kiedyś widziałem, chyba jeszcze na uczelni na wykładach, taki film, gdzie pokazywali, jak się rozprzestrzenia pożar takiego zbiornika z wodorem i zbiornika ze zwykłym gazem samochodowym, autogazem, czyli LPG. Jak pamiętam, to tam był tylko pojedynczy płomień, który wyglądał niegroźnie. Mam na myśli ten samochód ze zbiornikiem wodoru. A samochód z gazem LPG potwornie szybko się spalił czy nawet był mały wybuch. Już nie pamiętam, ale wyglądało to niegroźnie, więc tym to bym sobie głowy nie zawracał. Tak jak mówię, wodór to jest tylko i wyłącznie sposób magazynowania energii, którą musimy wziąć z innego źródła. Nie ma czegoś takiego, że gdzieś ktoś wykopie dziurę w ziemi i znajdzie wodór. Wodór pod czystą postacią na Ziemi praktycznie nie występuje, w związku z czym trzeba go wytworzyć z innych nośników. Paliw, nośników energii to za dużo powiedziane. Z wody można go wytworzyć, ale na to trzeba zmarnować energię i nie jestem przekonany, czy nie lepiej będzie tę energię pakować do akumulatorów.
Moim zdaniem samochody na wodór to nie jest rozwiązanie. To nie jest przyszłość. To jest ślepa uliczka, którą firmy próbują wejść. Nie wiem zupełnie po co. Może dlatego, że ludzie słyszą wodór i myślą sobie, że to będzie coś fajnego, ale to tak niestety nie jest.
[57:18] - Rozumiem. To teraz przejdźmy może do samochodów elektrycznych, były już na powietrze. Powiedzieliśmy sobie o spalinowych, wiemy, jakie są możliwości za pomocą tego węgla. A samochody elektryczne uważasz, że to jest krok do przodu i w tę stronę powinniśmy pójść, żeby od razu z elektrowni czerpać energię? Może ze światła czy ze słońca?
[57:44] - Myślę, że to jest niezły pomysł z tego względu, że prąd mamy dosyć dobrze ujarzmiony. Potrafimy go pakować do akumulatora, potrafimy go zamieniać z powrotem na pracę, czyli w silniku elektrycznym. Potrafimy odzyskiwać energię z hamowania, znów ładując do akumulatory. Co więcej, łatwo jest ten prąd dostarczyć do samochodu, bo każdy dom ma gniazdko z prądem jedno czy więcej, najczęściej więcej, więc ma gniazdko, którym mógłby ładować swój samochód. Stacje ładowania myślę, że to jest trochę przesadzony problem, bo nie widzę kłopotu, żeby doprowadzić zwykłe gniazdko odpowiednio większej mocy na parking podziemny i odpowiednią końcówkę do tego przystawić. Mam wrażenie, że firmy trochę przesadzają z tymi problemami i to mogłoby działać tak, że ktoś taki jak ja, który ma 15 kilometrów samochodem do pracy, to wsiadam w samochód rano, jadę tym samochodem do pracy, ładuję sobie w pracy, ładuję sobie w domu w nocy albo ładuję sobie tylko w domu w nocy i problem z głowy. Myślę, że taki transport na małe dystanse, czyli na dojazdy do pracy czy do marketu, czy jak rodzina chce pojechać do kina, to będą samochody elektryczne. Ale to będzie straszny kłopot, bo to będzie oznaczało, że znaczna część naszych samochodów, które są w tej chwili w użyciu, będzie musiała być zastąpiona samochodami elektrycznymi. Chociaż są fanatycy, którzy dziś kupują osobówkę, wymontowują z niej silnik i skrzynię biegów, montują akumulatory, sterowniki, silniki i cenowo wychodzi ich to nawet dość korzystnie z tego względu, że sprzedając wszystkie te części wymontowane część pieniędzy odzyskują.
[59:39] - Rozumiem. Ja tu mam taką uwagę, bo słuchacze wiedzą, co ja sądzę. Jestem zwolennikiem wielu różnych spisków. Nie zwolennikiem utajniania tych spisków, tylko zwolennikiem, że te spiski są prawdziwe i w przyszłości będziemy latali, raczej latali niż jeździli po ziemi, ale nie na zasadzie silników spalinowych, tylko zupełnie innego typu silników. Ale to zostawmy. Natomiast chciałbym tutaj powiedzieć jeszcze o samochodach elektrycznych, bo wiem, w niektórych miastach w Polsce są trolejbusy, czyli mamy takie linie. Te pojazdy nie mają w sobie baterii, chyba że jakąś dojazdową tylko, ale pobierają energię elektryczną tak jak pociągi z pałąków, z linii energetycznych. I tak mogło być na przykład na autostradach, bo generalnie tam są największe odległości, więc jak się wjeżdża na autostradę, byłyby bramki i płaciłoby się za ten prąd od razu i nie trzeba by było mieć akumulatorów nie wiadomo ile, żeby na takiej autostradzie jechać 400. Ja nie mówię o Polsce, bo tu nie ma autostrad, ale o innych krajach europejskich, gdzie te autostrady są, to można to zastosować. Można to zastosować i wtedy byłoby to dużo tańsze rozwiązanie, bo taki silnik jest bardziej wydajny, czyli byłyby to dużo wydajniejsze systemy niż systemy spalinowe.
To taki system przejściowy pomiędzy tym a, co mi się wydaje, lataniem w przyszłości. Myślę, że to mógłby być niegłupi pomysł. Jest dużo różnych pomysłów. A jak jest ze światłami? Wiadomo, cały rok muszą być używane światła, to jednak mocno obciąża zużycie energii, prawda?
[01:01:41] - Podobno to jest niemierzalne. Podobno się tego nie zauważa, ale ja mam mieszane uczucia co do tego. Głównie ze względu na obciążenie akumulatora, który przecież ten prąd musi wytworzyć. A jak się samochodem jeździ głównie po mieście, gdzie silnik nie osiąga wysokich obrotów, to ten akumulator może nie mieć szansy się doładować i potem szybko pada. Co by nie mówić, na pewno zużycie paliwa większe jest w sytuacji, kiedy się jeździ na światłach. To nie podlega dyskusji. Mam wrażenie, że nieznacznie większe. Największe znaczenie dla zużycia paliwa w samochodzie ma łącznik kierownicy z pedałami, czyli kierowca i to, jak mocno naciska na gaz. Ale jazda na światłach przez cały rok robi większą krzywdę nie naszym portfelom bezpośrednio na stacjach benzynowych, tylko przy zakupie akumulatorów raz na jakiś czas i prądnice w samochodach szybciej padają przez to, że muszą tego prądu wytworzyć więcej po prostu.
[01:02:41] - I oczywiście żarówki, prawda?
[01:02:43] - Naturalnie tak.
[01:02:46] - Zostawmy ten problem. Zostawmy może te samochody elektryczne, bo to zupełnie już poznana, stara sprawa. I jeszcze taka ciekawostka, że kiedyś było więcej chyba samochodów elektrycznych na początku XX wieku niż samochodów spalinowych. Taka sytuacja była. Wielu ludzi nie wie, że tak było. Ale teraz przejdźmy do takiego science fiction tematu. Zaraz przejdziemy do takich maksymalnych, ale teraz takiego: samochody nuklearne na baterie nuklearne i tego typu urządzenia. Czytałem trochę o bateriach nuklearnych. Są naprawdę niektóre świetne rozwiązania, że umożliwiają raz zainstalowanie takiej baterii w samochodzie i generalnie nie trzeba jej już wymieniać przez cały żywot samochodu, zakładając 10 lat na samochód. Z tym że nie wiem, jak to jest, bo pewnie można bombę jądrową sobie zbudować z takich baterii.
Tak podejrzewam. Nie znam się na tym. Ale czy słyszałeś o czymś takim i czy uważasz, że mogłoby być coś takiego sensowne?
[01:03:53] - Ja się trochę zatrzymałem w rozwoju wiedzy na temat takich małych źródeł energii jądrowej przy okazji takich małych, wielkości kontenera elektrowni, ale takich stacjonarnych elektrowni, które miałyby służyć do zaopatrzenia sieci elektroenergetycznej w prąd. Myślę, że w przyszłości, którą ja jestem w stanie w jakiś sposób próbować przewidzieć, to ja tego nie widzę za bardzo. Jeśli już, to raczej w przypadku okrętów, statków to jest akurat nic nowego, ale na przykład lokomotyw. I to też raczej nie w Europie, ale w Stanach. W całej Północnej Ameryce jest sporo linii kolejowych, ale one nie są zelektryfikowane, więc tam jeżdżą lokomotywy z silnikami diesla. U nas są te linie w większości zelektryfikowane, więc pewnie w ogóle by nie było sensu tego upowszechniać. Natomiast tam myślę, że jak najbardziej. Kolej transsyberyjska chyba też nie jest zelektryfikowana, o ile dobrze pamiętam. To też byłoby miejsce, gdzie takie układy napędowe mogłyby się sprawdzić. Ale poza tym to nie widzę.
Myślę, że będzie z tym więcej problemów. Zresztą ludzie jakoś tak boją się tej energetyki jądrowej.
[01:05:10] - W sumie, że się boją, to się nie dziwię, bo uważam, że zdrowszym podejściem są małe elektrownie, a nie wielkie. Ze względu na to, że jak taka mała elektrownia wybuchnie, czy nawet taki reaktor w takim samochodzie, to nie będzie dużych strat. Kierowca może zginie, napromieniowany zostanie ktoś, ale nie będzie takich strat, jak w Fukushimie mamy czy w Czarnobylu. A to na pewno w przyszłości będzie więcej, jeśli będzie więcej trzęsień ziemi. To moje prywatne zdanie. Uważam, że powinno się pójść w małe elektrownie atomowe, które będą bezpieczniejsze pod tym względem, że skażenie, wybuch takiej elektrowni nie będzie powodował aż tak wielkich zniszczeń. Ale to jest tak, że raczej faktycznie ludzie się boją. I nie wiem zupełnie, jak to można byłoby w samochodach montować. To już musieliby spece od tych baterii nuklearnych, bo też są takie specjalności. Nie wiem, czy w Polsce, ale za granicą, w Stanach Zjednoczonych mnóstwo jest takich kierunków na uniwersytetach, które się zajmują bateriami nuklearnymi i takimi małymi reaktorami też i tak dalej.
To jest ciekawa sprawa, ale generalnie w Polsce to jest chyba niemożliwe, bo pięć lat chyba grozi, tak? Gdyby ktoś chciał się bawić w coś takiego nawet.
[01:06:27] - Chyba tak.
[01:06:28] - Dobrze. I teraz tak na sam koniec takie pytanie, czy prawie już na sam koniec takie pytanie o ten HHO, bo już miałem jeden program o tych instalacjach gazu Browna, który oczywiście to jest wszystko nieakceptowane przez naukę absolutnie, te instalacje HHO, czyli dodawanie do mieszanki paliwowej wodoru z tlenem. Ja tylko tak może na początek, żeby uprzedzić, to tylko powiem tak od siebie, że nawet jeśli to naukowo wiadomo, że to jest bzdura i tak dalej, uważam, że coś może w tym być, nawet nie biorąc pod uwagę nowej fizyki, nie wrzucając w to wszystko. Po prostu, że może sprawność silnika się dzięki temu zwiększać i dlatego mamy jakiś zysk energetyczny pomimo z nauki wynikającej straty. Jak uważasz w tym temacie HHO i tych instalacji takich? ... nietypowych do silnika.
[01:07:29] - Jak widzę, że ktoś na przykład na Allegro sprzedaje zestaw, mówiąc, że zamiast palić 10 litrów benzyny na 100 kilometrów, będziesz spalać pięć litrów benzyny i litr wody, to wiem, że ktoś tutaj kogoś okłamuje. Bo rzeczywiście fizyka, jaką znamy, twierdzi, że tego typu instalacje nie mają prawa działać. To jest to samo, o czym wspomniałem przy okazji produkcji wodoru. Tę wodę rozdziela się na wodór i tlen przy użyciu prądu z akumulatora. I tym sposobem, jeśli rzeczywiście ten wodór i tlen później w silniku jest spalany, ta energia jest odzyskiwana, to my zabieramy prąd z akumulatora, który później jest doładowywany przez alternator napędzany silnikiem, więc koło się zamyka. Tutaj takiego zysku energetycznego dodatkowego nie ma. Woda sama z siebie nie jest paliwem i się nie spala. Rzeczywiście jest ten mechanizm, o którym wspomniałeś, czyli ta poprawa sprawności, bo wodór jako taki spala się bardzo szybko. Bardzo szybko się rozprzestrzenia w nim płomień, więc jakiś niewielki wpływ poprawy sprawności można zaobserwować. Tylko tak: silniki spalinowe sprawności mają duże, stacjonarne silniki zoptymalizowane pod tym kątem max 40%.
Powiedzmy, że silnik samochodowy ma tę sprawność 20%. Nie widzę możliwości, dla której ten wodór miałby podnieść tę sprawność dwukrotnie, czyli z 20 do 40%. Może poprawić o dwa punkty procentowe, czyli z 20 do 22, czyli o jedną dziesiątą. Ale tego też sobie nie bardzo wyobrażam. Takich urządzeń cudownie oszczędzających paliwo jest więcej. Na przykład takie urządzenia jak magnetyzery. Czytałem kiedyś świetny artykuł inżyniera samochodowego, który przez kilkanaście lat w branży pracował, który pisze, że tego typu urządzenia najczęściej mają wpływ psychologiczny na kierowcę, że on zdejmuje nogę z gazu, bo mu się wydaje, że dzięki temu będzie palił mniej. I rzeczywiście jego samochód pali mniej.
[01:09:34] - Czyli placebo.
[01:09:36] - Tak, placebo. Dokładnie. Nie wiem, ja po prostu w to nie wierzę. Znów, naprawdę chciałbym się mylić. Chciałbym, żeby możliwe było zastąpienie benzyny przez wodę. Bardzo chętnie przetestuję takie urządzenie w swoim samochodzie. Jeśli tylko ktoś będzie miał ochotę w tym zakresie współpracować, udostępnię łamy swojej strony internetowej do takiego testu. Naprawdę, jeśli będę się mylił, to ja rękami i nogami napiszę oświadczenie: „Ja, Krzysztof Lis, myliłem się w tym zakresie i to naprawdę działa”. Ale na razie nikt z taką propozycją do mnie nie przyszedł, chociaż już kiedyś deklarowałem taką chęć. Może po tej audycji ktoś się do mnie zgłosi.
[01:10:19] - Myślę, że tak, bo ja będę u siebie instalował, bo mam już to urządzenie do wodoru. Brakuje mi tylko sterownika, bo mam sondę lambda i tak dalej. Także to zainstaluję i możemy się po prostu dogadać, że przetestuję u siebie. Jak zainstaluję, to gdzieś w listopadzie będę testował, także możemy zobaczyć. Dobrze, na koniec jeszcze mamy telefon. Halo? Lord Blik jest z nami.
[01:10:55] - Cześć.
[01:10:55] - Witaj.
[01:10:57] - Ja w sprawie tego HHO. Tak sobie myślę, że tam nie tylko sam wodór jest, ale też dużo jest pary wodnej, która też zwiększa efektywność spalania.
[01:11:14] - Efektywność spalania to może nie. W jakiś sposób para wodna jako czynnik termodynamiczny w silniku jest w pewnym sensie korzystna, ale to bardziej w ten sposób, że się wtryskuje do silnika wodę i ona pod wpływem ciepła odparowuje i wykonuje dodatkową pracę. Natomiast para wodna sama z siebie — nie wiem. Znów uczciwie powiem, ja się w temat HHO niespecjalnie wgryzałem, bo czuję na pierwszy rzut oka, że coś jest nie tak. Może rzeczywiście tutaj ta para wodna w tym silniku również ma jakieś zbawienne działanie, zbawienny wpływ na jego pracę. Nie wiem.
[01:11:55] - Jest jeszcze taka konstrukcja jak gan engine z podwójnym tłokiem i tam woda ma duże znaczenie. Jest efektywniejszy zdecydowanie silnik i myślę, że może coś być na rzeczy w tym kierunku.
[01:12:15] - Myślę, że wszelki rozwój silników spalinowych, które spalają jakieś konkretne paliwo, takich tradycyjnych czy tych z podwójnym tłokiem, czy jakichkolwiek innych silników zamieniających paliwo na energię mechaniczną w ten sposób jest ograniczony i to jest ślepa uliczka. Co byśmy z tymi silnikami nie robili, to za wiele nie zajdziemy, bo to paliwo się nam po prostu skończy prędzej czy później. Mam wrażenie, że transport musimy przestawić zupełnie na inny model funkcjonowania, czyli na przykład ogniwa paliwowe na, powiedzmy, metan czy nawet na ten nieszczęsny wodór do ciężarówek. Osobowe samochody na małe dystanse — elektryczne, a na większe dystanse będziemy jeździć pociągami, bo po prostu nie będzie innej możliwości.
[01:13:04] - Jeszcze oglądałem jakiś czas temu na Discovery. Wymyślili nowy sposób wytwarzania wodoru, coś à la sztuczna fotosynteza. To jakieś ogniwa krzemowe, światło słoneczne czy jakiekolwiek inne i to powodowało, że wytrącał się wodór. Może słyszałeś o czymś takim?
[01:13:31] - Przyznam szczerze, że nie, ale jeśli chodzi o wodór, nie jestem na bieżąco. Jeśli tylko da się do tego zaprząc energię, która jest bezpłatna, tak jak energia słoneczna, świetnie. Naprawdę wodór niesie ze sobą całą masę problemów. Jego jest ciężko przechowywać, on ucieknie przez najmniejsze pory w stalowym zbiorniku i tak dalej. Ma też niską gęstość. Zbiornik na wodór musiałby być jeszcze kilka razy większy niż zbiornik na sprężony gaz ziemny, ale być może to paliwo ma przed sobą przyszłość. Na pewno nie w tradycyjnych samochodach spalinowych, bo wodór w silnikach spalinowych spala się tragicznie. To znaczy on się spala świetnie, natomiast nie nadaje się na paliwo do silników, bo wybucha i nie pali się równym płomieniem. Niewielka ilość jego jest korzystna, natomiast duża ilość już nie.
[01:14:26] - Może w połączeniu z parą wodną ta dynamika wybuchu jest inna.
[01:14:32] - Tak, dokładnie. W porównaniu z tlenkiem węgla, w gazie drzewnym jest wodór i tlenek węgla, to już wygląda inaczej, bo tlenek węgla pali się dosyć spokojnie i wtedy to jedno z drugim się równoważy.
[01:14:46] - Ale to zobaczymy też przy testach dotyczących HHO, bo tam też jest wodór. Zdam relację, jeżeli zainstaluję to wszystko u siebie, jak to jest u mnie, bo próbowałem też u siebie ten efekt psychologiczny zastosować placebo i jakoś mi nie wyszedł. Czyli bez instalacji niczego, bo dosyć dużo pali mój samochód, więc poniżej pewnej granicy nie da się zejść, nawet jakby się jeździło naprawdę bardzo oszczędnie, szczególnie w mieście. Natomiast z tymi magnezyzerami kolega mówił, że 15% mniej mu pali z tym magnezyzerem. Ale faktycznie może być to efekt psychologiczny, że zamontował sobie i mówi, że mu mniej pali. Faktycznie może mniej pali, ale może być to spowodowane, że delikatniej jeździ.
[01:15:39] - Jest jeszcze drugi efekt psychologiczny. Ludzie się nie lubią przyznawać do nietrafionych zakupów zarówno przed sobą, jak i przed znajomymi. U mnie to też działa. W moim pierwszym samochodzie, którym był maluch, miałem magnezyzery. Jeździłem nim jak stary dziadek, to znaczy powoli. I rzeczywiście maluch palił mi 4 litry z groszami, czyli dosyć mało, ale bądźmy szczerzy, to nie był efekt tego, że tam były te magnezyzery, tylko efekt tego, że ja jeździłem jak stary dziad.
[01:16:05] - Racja. Dobrze, dziękuję ci, Lordzie Bliku za telefon.
[01:16:10] - Cześć, dzięki.
[01:16:10] - Cześć. Dobrze, to będziemy w tej chwili już kończyć. Czy chciałbyś jeszcze na podsumowanie, jak ty uważasz, jak się przyszłość potoczy? Już troszeczkę wybiegniemy w przyszłość. W którą stronę pójdziemy według ciebie w tych paliwach?
[01:16:33] - Ja mam wrażenie, tak jak wspomniałem, że transport będzie musiał się przestawić na prąd i w zakresie małych odległości będziemy sobie do pracy dojeżdżać albo komunikacją publiczną, albo samochodami elektrycznymi. Na dłuższe odległości pociągi. Samoloty nie wiem, na co będą latać, może na jakieś biopaliwa. Biopaliwa, czy ten biodiesel, bioetanol to też jest ślepa droga, bo silniki spalinowe mają niewielką sprawność. Ale etanol, metanol można do niektórych ogniw paliwowych stosować. To jest świetna rzecz, że łatwo uzyskać paliwo i dosyć dobrze można je wykorzystać w samochodzie, bo to też nie jest tradycyjny silnik w tym momencie. Czyli nie tyle przestawimy samochody z jednego paliwa na inne, co raczej przestawimy siebie jako użytkowników tych samochodów z jednego modelu korzystania na inny. Będziemy z tych samochodów korzystać rzadziej. Będzie nas to pewnie kosztowało drożej. Natomiast co jest dla mnie niewiadomą i ja nawet nie próbuję zgadywać, jak to się będzie działo, to jest to, co nastąpi pomiędzy dziś a tym, o czym wspomniałem przed chwilą.
Bo jak ropa się skończy... przepraszam, nie. Nie jak skończy się ropa, bo ropa może się nie skończyć nigdy. Jak skończy się tania ropa. Tania i łatwo dostępna ropa, czyli taka jak w tej chwili. Proszę mi nie mówić, że benzyna jest droga, bo jest, ale ropa jest jeszcze tak tania, że nigdy już taka tania może nie być. Jak się skończy tania ropa, to będą się działy w gospodarce światowej rzeczy straszne, bo nagle żywność podrożeje, plastiki podrożeją, gaz ziemny podrożeje, węgiel podrożeje, bo będzie trzeba zastępować tą ropę innymi paliwami. Wszystko podrożeje i naprawdę będziemy leżeć na łopatkach, jeśli się do tego nie przygotujemy finansowo, zawodowo, psychicznie też. I nawet jeśli mam być szczery, to nie chcę o tym myśleć, bo potem nie będę mógł spać dzisiaj w nocy. Zostawmy ten temat.
Myślę, że będziemy się przestawiać na samochody elektryczne, a na gorsze czasy, które nastąpią, rzeczywiście warto jest zapoznać się z tymi alternatywnymi paliwami. Biodiesel można wyprodukować łatwo, jak ktoś ma odpadowy olej roślinny, ale nie liczmy, że ten odpadowy olej roślinny w gorszych czasach też będzie łatwo dostępny. Etanol można zrobić w domowych warunkach i to jest coś, z czym warto się zapoznać. Gaz drzewny też można zrobić w domowych warunkach. Jako rozwiązanie awaryjne myślę, że będzie najlepszy.
[01:19:11] - Okej, ja tylko jeszcze tutaj nadmienię, że za tydzień będzie audycja o HHO. Już jedną audycję robiliśmy o tym gazie. Teraz będzie druga z praktykiem, który użytkuje te urządzenia, sam też robi różne instalacje dla siebie za sobą i tak dalej. Także wszystkich zapraszam chętnych, jak chcą się dowiedzieć. Ja dopiero, tak jak mówiłem, na listopad szykuję testy i zainstalowanie najpierw sobie tego urządzenia. Zobaczymy, jak to wyjdzie, czy w ogóle to faktycznie coś daje. Także może to będzie przyszłością, ale to okaże się w przyszłości, czy to były czary-mary, oszustwo, czy faktycznie coś w tym jest, a może to tylko placebo. Dziękuję ci Krzysztofie za dzisiejsze spotkanie.
[01:20:03] - Dzięki serdeczne.
[01:20:06] - Wam też dziękuję, że byliście. Zapraszam was za tydzień. Jak zwykle uruchamiam utwór ten, co zwykle. Dziękuję wam, że byliście podczas tej audycji. Dzisiaj troszeczkę miałem, jak słyszeliście, głos po chorobie. Jestem w trakcie choroby. Polska mi nie służy, bo jestem jeszcze w Polsce. Za tydzień też będzie audycja z Polski. Jak mówiłem o HoHo, postaram się troszeczkę więcej New Age wprowadzić. Trzymajcie się.
Za tydzień. Cześć.