Transkrypcja oparta jest na napisach przygotowanych dla potrzeb wstawienia tej audycji na YouTube. Może się zdarzyć, że transkrypcja nie będzie zawierała oznaczeń wyciętych elementów (np. w niektórych audycjach z relacjami świadków, gdzie osoba wypowiadająca się prosiła o wycięcie czegoś przed publikacją). Jeśli masz taką potrzebę, napisy możesz
[00:03] - Cześć! Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Z tej strony Juby. Audycja „Czas snu” numer 60. „Punkt zero” tak sobie to nazwałem. Sygnały od duszy. Dekodujemy Matrixa. Jest to trochę też audycja związana z pewnymi sygnałami, które ostatnio dostawałem. Oczywiście do tego później nawiążę. Witam was wszystkich jeszcze raz po wakacjach.
Tak, wakacje u mnie się właściwie chyba jutro skończą. Także dzisiaj długa audycja nie będzie, ponieważ idę jutro na rozmowę kwalifikacyjną do pracy. Niestety po roku byczenia trzeba podjąć w końcu jakąś pracę. Mam nadzieję, że głos, wszystko już jest dobrze. Troszkę ściszyłem na mikrofonach czułość i przybliżyłem bardziej mikrofony. Powyłączałem to, co miałem powyłączać. Niestety więcej już nic nie mogę zrobić, bo trwają backupy na serwerze i inne rzeczy, a jednak ludzie użytkują ten serwer, więc bezpieczeństwo jest tutaj jak najbardziej na miejscu. Jak tam u was wakacje? Jakieś przemyślenia ciekawe? Jakieś refleksje?
Coś się może ciekawego działo w waszym życiu? Jeżeli tak, to zachęcam was do dzielenia się na forum „Czas snu”. Widzę, że Ivellios. Dziękuję tutaj Ivelliosowi. Umieścił transmisję. No niestety nie wszędzie mogę być dostępny. Na razie na Paranormalium nie jestem. Witam mikrofon Elvisa hyz. „Witojcie, witojcie”. No to witoj na czacie transmisji „Czas snu” retransmitowanego, właściwie transmitowanego przez Radio Paranormalium.
U mnie wakacje zleciały dość szybko, ale były bardzo mocne i intensywne. Wiele tysięcy kilometrów przejechanych, zwiedzonych, kontaktów z ludźmi. Niesamowite przeżycia. Natomiast czas się oczywiście czasami, właściwie to zawsze, kończy, więc trzeba wrócić do rzeczywistości i zacząć pracować też i w końcu nadawać to, co najbardziej lubię robić. Podawałem chyba tytuł audycji. Podawałem, ale jeszcze raz powtórzę. Oczywiście to jest taki tytuł na szybkiego, że tak powiem, wybrany, ale związany też z różnymi refleksjami, które właśnie też w trakcie wakacji miałem, jak też i ostatnimi czasami, kiedy miałem łączność ze swoją duszą. Właściwie, może nie duszą, ale z jakimś własnym źródłem. Źródło, pojęcie oczywiście tutaj względne. Z jakim źródłem?
Moglibyśmy sobie tutaj zadać pytanie. Troszkę wam o tym poopowiadam dzisiaj, ale też troszkę porozwijam może jakieś sposoby, metody na to, w jaki sposób rozpoznać rzeczy, a bardziej sytuacje, kiedy dusza próbuje z nami się skontaktować. A nawet i nie dusza. Jeszcze trochę wyżej. Kiedy spróbuje z nami skontaktować się źródło. Źródło boskiej energii Chi, ja tak na to mówię, i przekazać nam pewne rzeczy. I jakie są tego konsekwencje? Jak szybko się realizują? Wspominałem o tych rzeczach wiele razy w audycji, ale napomnę tutaj jeszcze raz w tej audycji, nawiązując oczywiście też do innych elementów. Tak pokrótce jeszcze.
Zaszły trochę zmiany na stronie internetowej. Wiem, że była zaniedbana. Myślę, że teraz już bardziej to powróci. Powróci do normalności. Właściwie są dwa archiwa. Zmieniłem dzisiaj jednak, że zostaną dwa. Jedno archiwum to jest archiwum, które znajduje się na serwerze Radia RDT oraz na Chomiku i tam trzeba punkty mieć, ewentualnie wykupić sobie. No niestety ja tego akurat nie preferuję, bo po co korzystać, ściągać, jeżeli można za darmo? Można ściągać pełne archiwa, pojedyncze pliki, określone audycje. Nie ma z tym żadnego problemu.
Serwer to wszystko w locie pakuje w zip i od razu pobieracie. Transfery macie bardzo szybkie, bo do serwera jest podpiętych sześć linii internetowych, także jest kilkanaście giga transfer na serwerze, więc każda linia jest niezależna od siebie. I oczywiście stworzone są jeszcze linie wirtualne, więc zabezpieczenia są takie, że masakra. Jakby mi dzisiaj mogło coś rozłączyć, bo może się zdarzyć, bo niestety muszę siedzieć na VPN-ach. Jeżeli wyjdę z VPN-a w ciągu 10 sekund jestem rozłączony z internetem. Już to przerabiałem wiele razy, a szczególnie od ostatnich trzech tygodni, gdzie miałem już trzy routery wymieniane i dalej jest ten sam problem. Oczywiście ja wiem, o co chodzi, ale tam provider głupa pali, że nie wie, o co chodzi. W każdym razie tak to wygląda, więc zapraszam was. Od razu przepraszam z góry, że na początku podaję wiadomości parafialne z tego względu, że nie każdy dotrwa do końca prawdopodobnie Co często się w audycjach zdarza, ale czasami się też zdarza, że pod koniec audycji jest więcej słuchaczy niż na początku. Niestety tak to jest, jak się nie nadaje regularnie.
Myślę, że każdy nadający w radiu doskonale o tym wie, że nieregularność jest niewskazana. A zatem w następnym tygodniu wracają audycje „W punkt” oraz „Periscope”. Przy czym zapomniałem, nie wiem, czy zdążę teraz tak na szybkiego, ale na pewno o godzinie 20 w zastępstwie będę prowadził dwie audycje za Krzysztofa Cenzurę. Będą to audycja „Real i Ty” oraz audycja „Ogień Prawdy”. Nie wiem, która jest kiedy, więc tylko wspomnę teraz. O 20.00 zaczynam we wtorek jedną z tych audycji. To jeszcze jest do dogadania z szefem, a po tej audycji we wtorek leci audycja „W punkt”. Natomiast w czwartek audycja „Periscope” na przemian z audycją „Czas T”, ponieważ teraz jest audycja „Czas T”, za tydzień będzie audycja „Periscope” i będzie druga audycja o 20.00 „Real i Ty”. Gdzie ja tam będę bardziej takim klawiszowcem prowadzącym za sterami. Natomiast audycję tak naprawdę będzie prowadzić Bogusia i Robert i to będzie „Real i Ty”, czyli 20.00, a 22.00 „Periscope”.
I to tyle z tych wiadomości parafialnych. A zatem przejdźmy w takim razie może do audycji. Nawiązując do tytułu audycji. Muszę mieć to niestety przed oczami. Mi się cały czas tematy mylą. „Punkt Zero. Sygnały od duszy. Dekodujemy Matrixa”. Oczywiście miałem tutaj zacytować cytaty z „Matrixa” i tak dalej. Morfeus co tam do Neo mówi i tak dalej, ale stwierdziłem, że nie chcę robić kolejny raz jakiejś audycji.
Zresztą takich audycji na YouTubie jest sporo i też nie chciałem nawiązywać swojej audycji do „Matrixa” tak naprawdę, bo „Matrix” jest tylko częścią. Wspominałem to wiele razy. Nie tylko „Matrix”, ale też i „Avatar”, chociaż są już lepsze filmy, ale to są filmy hollywoodzkie. Natomiast sygnały od duszy ja tutaj bym rozumował nie właśnie w formie, tak jak jest to przedstawiane w filmach „Matrix” czy właśnie w „Avatarze”, choć „Avatar” jest bliższy prawdy, ale bardziej skupiłbym się tutaj na sygnałach, które dostajemy od duszy. Sygnały te mogą mieć różną formę i różne stany. Często zdarza się, że po prostu dostajemy to spontanicznie, w jakichś dziwnych sytuacjach. Nagle coś nam się przydarza, coś spotykamy, jakiś kontakt, rozmowa z jakąś osobą powoduje to, że wystarczy jedno zdanie i załapujemy pewien temat. Możemy nad tym myśleć rok, dwa, pięć, dziesięć lat, ale wystarczy jedna rozmowa z konkretną osobą, a nawet i czasami przypadkową. I nagle uświadamia nas inny zupełnie punkt widzenia. I ten punkt widzenia jest fajny, kiedy dochodzimy do punktu zero.
Kiedy nagle zaczynamy zastanawiać się nad wieloma rzeczami, które w życiu zrobiliśmy. Komu zrobiliśmy, dlaczego? Dlaczego te losy nasze takie są, a nie inne? Dlaczego nam się to przydarza, a inni mają lepiej? I tak dalej. Ale ten punkt jest bardzo ważnym i istotnym punktem, ponieważ on jest jednym z pierwszych symptomów, sygnałów właśnie tego, że nasz kanał zaczyna być odblokowywany i czasami trzeba takiego szarpnięcia za kark, jak ja to miałem. Wiele razy opowiadałem w audycjach. Kiedy ignoruje się sygnały od duszy, to mogą się zdarzyć różne rzeczy. W moim przypadku, jednym z pierwszych przypadków. I oczywiście, pomimo że wydaje mi się, że już łapię i chyba wiem, o co chodzi.
Oczywiście to też może być zgubne, ale skoro pewne rzeczy dzieją się właśnie dlatego, że zaczynam myśleć w taki sposób, przekierunkowywać swoje myśli na zupełnie inne teorie, inne rozumienie, inne wartości przede wszystkim. Zaczynają się naprawdę fajne rzeczy dziać. I powiem wam szczerze, że nawet w obliczu dzisiejszych sytuacji, kiedy mamy te wszystkie rzeczy, co mamy poza oknem, chociaż to jest kolejne doświadczenie z tych wakacji, kiedy byłem na Pomorzu, całe wybrzeże właściwie zjechałem wzdłuż i wszerz. Nie pierwszy zresztą raz. Więc naprawdę było bardzo ciężko spotkać ludzi w maskach. Miałem jeden taki przypadek. To było naprawdę prześmieszne i przezabawne, do jakiego stopnia można człowieka zamknąć w jego pudełku, w jego myśle. Sytuacja była taka, że byłem na plaży. Plaża zawalona ludźmi, nie ma mowy o żadnych maskach, obostrzeniach i tak dalej. Wszyscy się cieszą, bawią, piwka piją, książki czytają, opalają się.
Coś widzę, że chyba serwer Radia Paranormalium się rozłącza. Wysyła mi komunikat, że nie może wysłać danych do serwera Radia Paranormalium. Nie wiem, co się dzieje, Iwelliosie. Na pozostałe dwa radia nie widzę żadnego problemu. Jak zwykle ten sam problem słuchacze mają na transmisji Czasnu. Nie wiem dlaczego. Jak idzie, to idzie. To fajnie, Iwellios. Mi tu pokazuje, że rozłączyło. Być może to było półsekundowe, sekundowe rozłączenie.
W każdym razie nawiązując do tego, o co mi chodzi. Chodzi mi o to, że ten czas prawie dwóch lat pokazał nam to, że tak naprawdę niestety, ja rozumiem, że można się bać. Ja rozumiem, że boimy się o te swoje życia. Chociaż jeżeli ktoś jest już wyzwolony, dojdzie do tego punktu zero i będzie miał ten kontakt z duszą, sygnały od duszy, będzie potrafił z nią rozmawiać, to nie powinien mieć takich problemów. Wręcz przeciwnie. Ja chodzę z uśmiechem cały czas na twarzy i mi już nie raz mówiono, wytykano, że jestem wariatem, bo chodzę i się śmieję cały czas. Ale ja mam taką naturę śmieszka. Natomiast jedyna osoba była na plaży zatłoczonej jak cholera, środkiem plaży w maseczce. Przepraszam, to były trzy osoby. Ojciec, syn i ktoś tam jeszcze z nimi był.
To były jedyne trzy osoby, które spotkałem na sześciotygodniowym urlopie w Kołobrzegu. Jeden jedyny raz. Siedząc sobie tak i opalając, zastanawiałem się, jak można być aż tak zamkniętym, żeby nie zauważyć jednej rzeczy. A mianowicie takiej rzeczy, że coś tu jest nie tak. Ci wszyscy ludzie na plaży leżą bez masek, a tylko my idziemy w tej masce. I myślę, że na dalszą część sobie już słuchacze odpowiecie. Do czego doprowadziła ta cała pandemia? Myślę, że jak ktoś już w ciągu półtora roku nie zrozumiał, nie doszedł, do czego to wszystko doprowadziło. Chociaż widzimy to na zewnątrz poprzez obostrzenia, certyfikaty i inne rzeczy. Chociaż się dużo krajów już z tego wycofuje.
To trudno, zostawmy to. Natomiast wracając do tego punktu zero oraz sygnałów od duszy i dekodowania tego całego matrixa. Myślę, że dekodowaniem nie mamy się tak naprawdę przejmować, bo kiedy będziemy patrzyli oczami duszy, to nam będzie tak naprawdę niepotrzebne, bo będziemy wszystko widzieć na każdym kroku. To, jak to wszystko jest odwrócone do góry nogami, jak tu jest coś nienormalne. Ale z drugiej strony też możemy brać udział w tej grze i w pewnym sensie się też i bawić. Mam nadzieję, że głos dobrze mój słychać, że troszkę tych szumów ustało. Okej, patrzę tutaj na czata. Nic nie widzę. W takim razie cały czas jakiś problem mi tu występuje z Radiem Paranormalium. Teraz mi dopiero przyszło powiadomienie, że Czasnu będzie leciał.
Takie chyba z opóźnieniem. Także tak to tutaj wygląda. Myślę, że oczami duszy jak patrzymy, to jest wszystko jaśniejsze i prostsze. A sygnałów możemy mieć naprawdę sporo. Miłość, oddanie, uczucie, emocja. Nie bój się być słabym. Nie bądź zbyt dumnym, by być silnym. Po prostu spójrz w swoje serce, mój przyjacielu. To będzie powrót do ciebie samego. Powrót do niewinności.
Jeśli chcesz, to zacznij się śmiać. Jeśli musisz, to zacznij płakać. Bądź sobą. Nie ukrywaj się. Po prostu uwierz w przeznaczenie. Nie zważaj na to, co ludzie mówią. Podążaj swoją własną drogą. Nie poddawaj się i wykorzystaj szansę, by powrócić do niewinności. To nie jest początek końca. To powrót do siebie samego, powrót do niewinności.
Tak brzmią słowa po polsku utworu Enigmy. Bardzo fajny, piękny kawałek. Ostatnio mam taką fazę, że sobie non stop tego właśnie słucham. Dobra, widzę, że wszystko jest okej, wszystko działa. A zatem lećmy. Wszystko, czego tak naprawdę potrzebujemy do szczęśliwego życia, mamy w sobie. To jest nasz wewnętrzny GPS. To takie jakby wgrane oprogramowanie, które dostaliśmy, kiedy schodziliśmy na tą płaszczyznę ziemską. Nie potrzebujemy kogoś kopiować czy też naśladować. Jeśli na przykład zasłuchamy się w siebie, co jest bardzo ważne, istotny element, bo są ludzie, którzy mówią, że nie słyszą swojego wewnętrznego głosu.
Moja rada jest taka, że powinni troszkę popracować nad sobą, bo naprawdę fajne rzeczy się zaczną dziać. Kiedy się zasłuchamy w ten swój wewnętrzny głos, to tam znajdziemy odpowiedzi na pytania takie jak: kim chcemy być, kim chcemy się stać, co możemy, co potrafimy. Jeżeli na przykład masz ochotę, to możesz jak najbardziej wziąć sobie kilka oddechów zaczynając dzień i te oddechy pomogą też w odblokowaniu się do tego, aby słyszeć naszą wewnętrzną duszę, głos wewnętrzny. Są do tego specjalne metody, techniki. Akurat nie mam książki, bo bym wam nawet zacytował świetną książkę, ale „Sztuka oddychania” przepiękna książka. Kiedyś to stosowałem, dalej to stosuję w medytacjach, chociaż ostatnio mało medytuję, ale prowadzę już jakieś inne wewnętrzne rozmowy i są to rozmowy właściwie w każdym miejscu. Właściwie cały czas medytujemy, przynajmniej ja. Mam takie dziwne stany czasami, że ubieram słuchawki albo nawet bez słuchawek wychodzę, siadam sobie na ławeczce i myślę. I wiele rzeczy, które wymyślam sobie swoimi własnymi myślami, zaczynają się realizować. Tydzień temu byłem na przykład załamany.
Nie to, że załamany, ale po prostu stwierdziłem, że trzeba iść do pracy, więc zacząłem rozsyłać curriculum. To było dwa tygodnie temu. Tak szybko czas leci, ale tylko przez to, że ostatnio bardzo dużo przy serwerze siedziałem. Natomiast troszkę się załamałem, bo niby potrzebują pewnych specjalistów z branży IT, ale jednak ciężko się dostać z tego względu, że nic się nie zmieniło nawet po 15 latach, kiedy powróciłem do Polski. Dalej te same wymagania, albo nawet jeszcze bardziej. W każdym razie odzewu jakiegoś nie było i miałem w tamtym tygodniu w piątek, właściwie z piątku na sobotę wieczorem pewne połączenie się i pewną rozmowę. Ja na to mówię rozmowa z Bogiem, ale oczywiście z tym Bogiem to sobie tam już sami dopiszcie jakim Bogiem. I pewne rzeczy dyskutowałem, trwało to około czterech godzin. To był taki jakby trans. Oczywiście pod żadnym wpływem niczego.
Po prostu jak to nieraz mówiłem w audycji, pewne nakładki się tworzą na oczach. Jest się w kilku miejscach jednocześnie. Nie potrafię tego opisać. Po prostu jakby dwa inne światy. Niby jesteś w jednym, ale w drugim świecie prowadzisz pewne rozmowy. Być może jest to dwubiegunowość albo jakaś choroba psychiczna, nie wiem. Ale skoro to normalnie funkcjonuje, to chyba nie. Natomiast pracuję, zarabiam, wszystko elegancko. Te rozmowy doprowadziły do tego, że ustaliłem pewne rzeczy i w ciągu dosłownie kilku dni zaczęły się dziać bardzo dziwne rzeczy. Skutkiem choćby nawet jednej z tych rzeczy jest to, że jutro idę na rozmowę o pracę i muszę rano wstać.
Co tu jest istotne? Istotne jest to, żeby po prostu nie bagatelizować takich właśnie przeczuć, rzeczy, które nas spotykają. Jakie mogą być zatem sposoby komunikacji z tą naszą duszą? Czym jest zatem też przeczucie czy intuicja? Jak ona się może w nas objawić? Jak odróżnić podszepty duszy od głosu rozumu czy też fantazji naszego umysłu? Jakie są też sposoby właśnie tej komunikacji? Czekajcie sekundkę, ja tylko zerknę na czata, bo coś widzę, że się pojawiło. Andre pisze: „Nie każdy jest na takiej płaszczyźnie jak ty. Pewnie jesteś mistrzem OOBE.
Mniej buty i trochę pokory”. Absolutnie się za takiego nie uważam, drogi Andri. Natomiast gdyby tak było, to bym uszpakował manatki i bym w ogóle nawet nie nadawał, albo nawet w ogóle bym nie praktykował pewnie tego. Uważam, że jeżeli ktoś mówi, że ja już wiem, ja już byłem. Bardzo często w swoich audycjach podkreślam, że moim zdaniem jest prawdopodobnie tak albo nie tak. Są też pewne pułapki umysłu, w które możemy wpaść. Ja sam wpadałem w takie pułapki. Ileś tam 30, 40 audycji do tyłu wspominałem na przykład o W pewnych połączeniach, kiedy miałem, zresztą sam jeszcze pamiętam, kiedy był Ruch Oneironautyczny, nawet jeszcze w Radiu Paranormalium był retransmitowany, to często tam dzwoniłem i opowiadałem, że miałem w pewnym momencie takie problemy na zasadzie, że myliły mi się światy. I to jest jedna z pułapek, w które można wpaść. Natomiast nigdy nie mówię, że jestem mistrzem.
Nigdy nie powiem. Jakby tak było, to bym po prostu już nie nadawał i w ogóle bym tematu tego nawet nigdzie nie poruszał. Więc tu się według mnie, Andrii, mylisz. Okej. Aha, przepraszam bardzo. Myślałem, że to ty, Andrii. Okej, przepraszam. Myślałem, że to do ciebie. W każdym razie czym zatem jest to przeczucie, intuicja? Jak ona się przejawia?
Jak odróżnić te podszepty duszy od głosu rozumu i jakie są sposoby na komunikację? Moim zdaniem to przeczucie, czy też intuicja, to jest narzędzie, które pomaga duszy w komunikacji z nami. Jest naszym wewnętrznym przewodnictwem, głosem naszego wyższego „ja". Być może zdarzyło nam się kiedyś, że w czasie na przykład jakiejś sytuacji nawiedziło nas bardzo silne przeczucie, żeby czegoś na przykład nie robić, nie iść tą drogą, nie iść autem albo właśnie wręcz przeciwnie, żeby podjąć jakieś działanie. Kiedy kilka lat temu wybierałem się również nad Pomorze, kiedy miałem wypadek, zaplanowany wyjazd miałem na godzinę 10.00 rano. Wyjechałem o 13.00. Ciągle się coś działo. I po drodze też. Kilkadziesiąt kilometrów za domem nagle komputer zaczął szwankować i różne inne rzeczy. Także to były sygnały, że nie powinienem jechać albo przynajmniej zwolnić, albo odłożyć to na inny dzień.
Oczywiście to zignorowałem. Skończyło się to, jak się skończyło. Kiedy na przykład oświecił nas nagły przebłysk geniuszu lub też dostrzegliśmy jakieś powtarzające się schematy, może to też być w połączeniu z déjà vu. Tak właśnie między innymi przejawiają się te głosy naszej duszy i jej podpowiedzi dla nas. Niestety bardzo często ten wewnętrzny podszept, który chce tylko naszego dobra, jest przez nas negowany i odrzucany, a do głosu dochodzi nasz rozum, czyli ego. Na początku dość trudno jest rozróżnić, skąd płynie odpowiedź, ale z czasem można się tego nauczyć. Jedna z podstawowych cech naszego umysłu, która pomoże nam w jego odróżnieniu, jest taka, że rozum chce stałości, powtarzalności. Dokładnie tego samego, co chce dzisiaj Matrix. Jeszcze sobie zapiszę jedną myśl, bo mi teraz przyszło. Okej.
Żebym to wspomniał. A zatem nasz rozum chce stałości, powtarzalności schematu, takiego dnia świstaka, jakbym to mógł określić. Pojawiające się myśli, które wiążą się ze strachem o przyszłość, o naszą rodzinę, pracę, dobrobyt, będą pochodzić właśnie od niego. Będą próbowały nas zatrzymać, wywołać strach przed zmianą. Tak samo jak każda myśl, która będzie się zaczynać od: „Ja chcę moje” i tak dalej. Również mogą być to myśli dotyczące tego, co było lub tego, co dopiero będzie. To są właśnie jedne z podstawowych cech podszeptów z rozumu. U kobiet często się to ujawnia w tym, że na przykład kiedy kładzie się spać do łóżka, to zanim uśnie, jeszcze ma tysiące myśli. „Nie zrobiłam tego, nie zrobiłam tamtego” i tak dalej. To wszystko są podstawowe cechy podszeptów nie duszy, a rozumu.
Z mojego własnego doświadczenia wiem, że głos duszy jest bardzo spontaniczny. To są sytuacje nieprzewidywalne, tak jak ja miałem dosłownie parę dni temu, kiedy wracając wieczorem do domu wpadłem w taki dziwny trans, który trwał ze cztery godziny i zamiast iść do domu położyć się spać, ja po prostu poszedłem w miasto. Chodziłem ulicami i z perspektywy obserwującego z auta czy z okna ktoś by mógł powiedzieć, że idzie wariat i wymachuje rękoma, a ja po prostu rozmawiałem. Tak to by wyglądało, a nie byłem po żadnych używkach. Natomiast pojawia się także on nagle i niespodziewanie. Nigdy nie jest nakazujący czy zaborczy. Zawsze wysłuchuje i prowadzi dialog. Jest cholernie inteligentna ta rozmowa. Bardzo inteligentna. No właśnie.
Można by powiedzieć, że jest bardzo informująca. Jest dyskretna i subtelna, dlatego tak często jest zagłuszana przez ciągle paplające i negujące wszystko ego. Aby móc bardziej klarownie słyszeć głos naszego wyższego „ja”, potrzebne jest zatem okiełznanie naszych wiecznie galopujących myśli. Ja na to mówię: zatrzymać umysł. Dosłownie. Najlepszym i najbardziej niezawodnym narzędziem do tego jest właśnie medytacja, chociaż medytacja może mieć też różne odłamy, tak bym to nazwał. Tutaj mistrzem, ekspertem jest zapewne Bart, który również prowadzi audycję w Radiu Paranormalium. Prowadził. Teraz ma Bart przerwę z tego, co pamiętam i nie wiem jeszcze, jak to długo potrwa, ale z chęcią bym sam posłuchał Barta, bo już go dawno nie słuchałem. Oczywiście regularna, codzienna medytacja pomoże nam wewnętrznie się wyciszyć i otworzyć na cichy głos naszej duszy.
Jakie zatem te sposoby komunikacji? Aha, okej. Jakie są zatem te sposoby komunikacji? Przeczucie lub spontaniczna myśl to jest jeden z takich sposobów. Zatem jednym z najbardziej z tych sposobów komunikacji jest właśnie przeczucie. Poprzez nagłe odczucie lub emocję dusza chce nas przed czymś ostrzec lub coś nam zakomunikować. Jeśli więc w pewnych sytuacjach odczuwamy duży dyskomfort, niespodziewanie przyspiesza nam puls lub czujemy wewnętrzny niepokój. I właśnie teraz wyskoczył mi komunikat, bo dałem odświeżenie Radia Paranormalium. Niestety nie połączę się. Tak jak powiedziałem, jednym z najczęstszych sposobów komunikacji jest właśnie przeczucie.
Poprzez nagłe odczucie lub emocję dusza nas chce przed czymś ostrzec lub coś nam zakomunikować. Jeżeli więc w pewnych sytuacjach odczuwamy duży dyskomfort, niespodziewanie przyspiesza nam puls lub czujemy wewnętrzny niepokój. Posłuchajmy tego głosu, a być może dzięki temu unikniemy przykrych dla nas konsekwencji. Tak samo jest ze spontanicznie, zupełnie niekontrolowalnymi pojawiającymi się myślami. Kiedy na przykład jadąc samochodem lub idąc chodnikiem pojawia się nagle myśl, aby skręcić, zróbmy to. Słuchajmy tego głosu. Dzięki temu możemy na przykład uniknąć wypadku samochodowego lub też spotkania po drodze kieszonkowca. Drugim ze sposobów to jest muzyka, filmy oraz cytaty. Jeżeli jakaś piosenka przykuła naszą szczególną uwagę zupełnie bez powodu albo na przykład w filmie pojawiła się wypowiedź dziwnie nawiązująca właśnie do naszych pytań lub przemyśleń, a może na przykład odnaleźliśmy odpowiedź na nurtujące nas wcześniej pytanie na przypadkowo otwartej stronie książki lub właśnie przeczytanej w internecie, to jest właśnie podpowiedź twojej duszy. To są właśnie dziwne sploty sytuacji, o których już wcześniej wspomniałem w jednym zdaniu, które przytrafiają nam się.
Być może kogoś na ulicy spotkamy, być może jakaś starsza osoba coś nam powie, zwróci nam na coś uwagę. Uważam, że powinno się słuchać starszych osób, bo jednak mimo wszystko mają troszkę więcej lat od nas i więcej nie wiem, czy do końca mądrości, bo nie każdy jednak, bo z czasem jednak głupiejemy. Okej, bo z czasem jednak niektórzy albo mogą zachorować, albo zwyczajnie po prostu kurczą nam się neurony w mózgach i po prostu gorzej myślimy. Wiem o tym, bo sam mam rodziców już po siedemdziesiątce i widzę, jak zaczynają funkcjonować. Trzecim ze sposobów to jest synchroniczność. Kiedy zaczynamy dostrzegać dookoła siebie powtarzające się schematy, szczególnie po zdaniu jakiegoś pytania lub nawiedzającej nas myśli, to też jest głos naszego wyższego „ja”. Może to również objawiać się w muzyce, w plakatach czy billboardach napotykanych na naszej drodze, cyklicznie pokazujących się liczbach. Ja mam takie liczby, które często mi się pojawiają, jak i również przypadkowo usłyszanym na ulicy fragmencie rozmowy przechodzących obok nas ludzi. Innym to jest to, co i ja praktykuję i uwielbiam od lat, czyli wyciszenie i sen. To jest ta moja ławeczka, o której często wspominałem w swoich audycjach.
Możemy poczuć na przykład nagłą potrzebę medytacji lub snu. Mam tak. Tak jak już wcześniej nadmieniłem, medytacja jest narzędziem, które pozwala nam się wyciszyć. W stanie wewnętrznego spokoju i rozluźnienia mogą pojawić się różnego rodzaju wizje lub obrazy, które mogą nam odpowiedzieć na nurtujące nas pytania oraz wskazać problem lub też wskazać nam drogę. I tak samo jest ze snem. W czasie, kiedy nasz organizm odpoczywa, my wchodzimy na wyższy poziom świadomości. Nasze ego przestaje wtedy nami sterować. Jest to oczywiście dla niektórych proces bojaźliwy na początku, ale kiedy się już pozna tą drogę, ten schemat jak to działa To jest po prostu przepiękne. Brama snu jest bramą przepiękną. Podczas marzeń sennych pojawiają się scenariusze i komunikaty, czy to hipnagogii właśnie w postaci hipnagog, czy jakichś symboli, czy różnych rzeczy, oraz różne symbole lub wzory, które mogą właśnie pochodzić od naszej duszy.
Podświadomość wtedy, czyli ego nasze, jest skurczone do takiego małego ziarenka dosłownie, a wtedy ster przejmuje nasza dusza. Dobrze jest przed snem również wyrazić swoją intencję o pokazanie odpowiedzi na dręczące nas pytanie lub pomoc przy problemie, a następnie pozwolić ciału odpocząć. Odpowiedź nie zawsze od razu otrzymamy. Może to być za tydzień, dwa, może miesiąc, ale otrzymamy i będziemy wiedzieć, że to jest właśnie odpowiedź dotycząca tego, co żeśmy wcześniej sobie zażyczyli, aby na przykład nam właśnie wyższe ja pokazało rozwiązanie pewnych naszych rzeczy, problemów bądź po prostu odpowiedzi na pytania, które sobie wcześniej zapodaliśmy. Carl Gustav Jung mówił: „Sen to małe, ukryte drzwi w najgłębszym i najbardziej intymnym sanktuarium duszy, która była na długo, zanim doszło do powstania świadomego ego i będzie daleko poza tym, co świadome ego może osiągnąć”. Kolejnym sposobem jest komunikacja poprzez ciało. Kiedy na przykład nagminnie zaczynamy ignorować lub też zagłuszać podszepty naszej duszy, mogą występować u nas różnego rodzaju dolegliwości fizyczne, które nawet mogą objawiać się w postaci bólu pewnych partii ciała. Jest to objaw zachwiania równowagi pomiędzy naszym umysłem, ciałem i duchem, ale również sygnałem dla nas, że najwyższy czas coś zmienić w swoim życiu. Na przykład jeżeli ignorujemy silne poczucie, aby nie iść na jakąś imprezę, bo może się ona dla nas na przykład źle skończyć, to nim zdążymy wyjść z domu, możemy nagle skończyć na kanapie ze skręconą kostką. To oczywiście taki jeden z przykładów.
Szósty sposób to szept lub głos. Jedną z rzadszych i, o ile mi wiadomo, w ogóle dość rzadko używaną przez duszę formą komunikacji jest kontakt werbalny. Może się zdarzyć, że niespodziewanie, będąc samemu w domu lub też przed zaśnięciem, usłyszymy wyraźny głos w głowie. No właśnie, ja to miałem dosłownie tydzień temu. To był oczywiście nie pierwszy raz, więc ja już do tego podchodzę w zupełnie inny sposób. Natomiast widocznie mam takie chyba predyspozycje, skoro mało ludzi tego doświadcza. Ale doświadczają. No i właśnie dosłownie tak, jakby ktoś mówił do nas z naszego wnętrza lub stał zaraz obok. Ten szept może mieć barwę naszego głosu lub też zupełnie inną. Męski ton lub żeński.
Jest on zawsze cichy, spokojny i delikatny. Innym jeszcze elementem, który może tutaj wystąpić, to jest coś takiego, że kiedy prowadzi się rozmowę i dialog z duszą, następują pewne pytania i bardzo ważne elementy. I kiedy uderzy się dobrze w ten punkt, to się to po prostu fizycznie odczuwa. I jak najbardziej normalnym zjawiskiem jest to, że poczuje się taki jakby podmuch, ale z drugiej strony też, żeby to dobrze trafić, po prostu dochodzi do takiej sytuacji, gdzie dokładnie rozumiemy, o co chodzi w tym całym przekazie. Dokładnie rozumujemy w tym całym przekazie, i to powoduje to, że jesteśmy w stanie się nawet rozpłakać i nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować. Płaczemy jak dziecko. Tak jak już wspomniałem wcześniej, nie będzie to głos narzucający czy też zaborczy, ale raczej informujący. Może lekko upominający, ale nigdy nakazujący. Czekajcie. Kurde, muszę włączyć telefon, bo zaczynają tutaj mi klikać.
Dobrze, zróbmy przerwę i ja dokończę za chwilkę. A właściwie dobra, już dokończę. Tak że jak wspomniałem, ten głos może być. To jest jak rozmowa z ojcem dosłownie. Na sam koniec jednak jeszcze chcę tutaj dodać, żebyśmy też zawsze pamiętali, że nasza dusza chce tylko naszego dobra i nigdy nie sprowokuje działań, które będą miały dla nas jakąkolwiek szkodę. Rozmowa z duszą własną też powoduje to, że zaczynamy rozumieć jakby pewne rzeczy, zdarzenia, które się w naszym życiu dzieją. I naprawdę możemy być w szoku, kiedy dojdziemy do splotu zdarzeń, które doprowadziły do danych sytuacji. Nigdy byśmy wcześniej tego nie zauważyli, gdyby nam nie podpowiedziała nasza dusza, żebyśmy zwrócili się parę lat do tyłu, do pewnych miejsc, zdarzeń, sytuacji, bo to one były zakończeniem pewnych rzeczy. I kiedy się zacznie je rozumieć, kiedy coraz więcej się takich sytuacji zaczyna pojawiać w naszym życiu, że posłuchamy tego głosu naszej duszy, zrozumiemy to, spróbujemy to przekręcić na tą dobrą, lepszą stronę, to coraz bardziej nabieramy pewności i coraz bardziej zaczynamy rozumieć i łapać, że tą drogą trzeba iść, bo to powoduje to, że zaczynają się bardzo fajne i ciekawe rzeczy dziać w dobrym kierunku, w dzisiejszym, można by było powiedzieć, parszywym świecie tak naprawdę, który mamy teraz zafundowany przez garstkę cwaniaków. „Zasady rządzy są proste do zrozumienia.
Rób to, co czujesz, odczuwaj aż do końca. Zasady rządzą polą w twoim umyśle. Rób, co pragniesz. Rób to, a odnajdziesz miłość”. Takie tłumaczenie na szybkiego, w skrócie. Pozdrawiam tutaj Marzenę Lu. Uszanowanko. Tutaj Kiko Landzik pisze: „Jak może być reklama, jak jest film na żywo?” Nie wiem, co masz tutaj, drogi słuchaczu, na myśli. Mysia Kofana pisze: „Jaka dobra nuta”. Tak, wydaje mi się, że Enigma jest dobrą nutą.
Zmusza do refleksji i do myślenia. Widzę, że Radio Paranormalium stało, to fajnie. Coś miałem wspomnieć. Aha, pozdrawiam Barta, który się urlopuje i rzeźbi w drewnie z bambusa instrumenty oraz grzechotki. Pozdrawiam cię, Bart. Należy się urlop. Czemu nie? Kawał dobrej roboty zrobiłeś w Radiu Paranormalium z chatą mistyka, więc jak najbardziej ci się należy. Coś miałem jeszcze wspomnieć, ale już mi z głowy wyleciało, więc w takim razie lećmy dalej. Sześć rzeczy, o których twoja dusza pragnie, byś się dowiedział.
Idziemy wszyscy przez życie w poszukiwaniu wyższego celu. Od wieków zadajemy sobie właściwie te same pytania. Myślę, że nie ma człowieka, który by sobie tego jednego, właściwie kilku najważniejszych pytań nie zadawał. Kim jestem? Dlaczego tu jestem? Dokąd zmierzam? Czy żyję we właściwy sposób? Czego moja dusza pragnie? Przez całe nasze życie szukamy odpowiedzi na te zadane wcześniej pytania. Czytamy dziesiątki książek, wiele własnych doświadczeń i przemyśleń.
Poszerza się i nadal się poszerza każdego dnia nasza perspektywa, czy też nasza świadomość. I tak jak oczywiście dla mnie, tak zapewne też i dla was te wszystkie rzeczy, które doświadczamy, pytania, które sobie zadajemy, nie są do końca oczywiste. Z czasem, kiedy już łapiemy ten kontakt, mamy większe doświadczenie życiowe, zaczyna coraz bardziej do nas docierać, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Ale myślę, że to jest specyfika wieku, że im człowiek starszy, bardziej nauczony pewnymi rzeczami, często złymi, które w życiu spotyka, czyli tym złym doświadczeniem, dochodzi sam do tych wniosków, co w życiu dla niego jest tak naprawdę najważniejsze. Jestem przekonany, że wszystkie zdarzenia w naszym życiu stwarzają nam sposobność do poznania prawdy, wyrwania z mroków niepamięci, przebudzenia oraz życia najbliżej, jak to tylko możliwe, naszej prawdziwej natury, istoty. Stanowią one szansę do urzeczywistnienia tego, kim i czym postanawiamy być w obliczu danych okoliczności. Zdarzenia w naszym życiu po prostu są czasem dobre, czasem gorsze, lecz liczy się tylko nasza reakcja. Kim my jesteśmy? Kim postanawiamy być? A na zachowania innych bowiem zbytnio wpływu nie mamy, lecz na swoje już jak najbardziej.
A kiedy zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy ani swoimi myślami, ani emocjami, poczujemy wówczas wolność i możliwość wpływania na własne reakcje. Bardzo lubię słuchać Romana Lachta. Ostatni wywiad z nim był rewelacyjny. Jak się nabijał z obostrzeń maseczkowych, przedstawiając pewną sytuację. Polecam sobie oglądnąć, był rewelacyjny. To jest już dziadziuś, który ponad 70 lat ma, ale zjechał też kawał świata i od zawsze się interesował rozwojem, duchowością, snami, ale nie tylko snami, kontaktami, channelingiem i innymi rzeczami. Z tego pokroju i dziś mając już siedemdziesiąt parę lat doszedł do pewnych wniosków i jego wykłady od lat kiedy oglądam są prześmieszne, naprawdę. Jest zrobiony niesamowity wątek zarówno właśnie takiego śmieszka, jak też i refleksji całoczyciowej, bo tak naprawdę z tego co pamiętam od ponad pięćdziesięciu lat już się tym zajmuje. Zjawiskiem właśnie duszy, świadomości etc. etc.
Więc ma naprawdę niesamowite wnioski. Trafne przynajmniej z mojego punktu widzenia. Zatem każda sytuacja to dar, a każde doświadczenie kryje w sobie coś cennego. Musimy tylko nauczyć się dostrzegać we wszystkim doskonałość nie tylko w rzeczach dla nas przyjaznych, ale również, a może zwłaszcza w tych, z którymi nie chcemy się zgodzić. Nasza dusza już znacznie wcześniej wybrała, czego chce doświadczać i zdecydowała, jakie kolejne doświadczenia są jej teraz potrzebne na drodze ewolucji. Dlatego przyjmuje ona ciało, aby stworzyć i doświadczyć siebie zgodnie z obecnym wzorcem. Aby zatem pomóc zrozumieć ci to, co twoja dusza chce, żebyś wiedział, to musisz wiedzieć, że po pierwsze jesteś w porządku taki, jaki jesteś. A zatem najgłębszym pragnieniem duszy jest doświadczać wciąż wyższych aspektów siebie. Dlatego pnie się do góry, a nie w dół po ewolucyjnej drabinie. Jeśli po raz kolejny się wciela, to po to, aby dalej doświadczać i dalej ewoluować.
Lecz ważne jest też dla niej również, byś żył w zgodzie z sobą, bez względu na to, co zrobiłeś lub czego nie zrobiłeś, co powiedziałeś lub czego nie powiedziałeś. Zatem ważne jest, żebyś nie powtarzał ciągle tych samych błędów. Jak to mówi przysłowie na błędach się uczymy. Nie jesteśmy istotami wysoko rozwiniętymi z punktu widzenia ludzkiego, jak nam się wydaje, bo wszyscy nam mówią, że my jesteśmy najbardziej rozwiniętymi. To jest oczywiście bzdura, bo są dużo wyższe istoty na świecie. Chociażby nawet kot, który widzi. Już nie w jednym wymiarze, ale przynajmniej w dwóch. A to, że chodzi na czterech łapach, ma sierść i troszkę inaczej. No cóż. Natomiast tak jak wspomniałem wcześniej, pod tym względem nie jesteśmy wysoko rozwinięci.
Jednak oczywiście nam się wszystkim wydaje, że my jesteśmy tym czubkiem tej piramidy, lecz istotami tak naprawdę jesteśmy, które dopiero się rozwijają, które błądzą i mają do tego prawo. Udawanie tych pierwszych utrudnia nam bycie sobą. Chaos w ludzkich duszach, strach, bieda, czy też przekazywane z pokolenia na pokolenia zagubienie popychają niekiedy do godnych pożałowania uczynków. W gruncie rzeczy wszystkie ludzkie, ludzkie postępki, postępki wynikają ze strachu, po którego przeciwległej stronie jest miłość. Myślę, że tutaj przykład. No mogę podać przykład choćby nawet Wielkiej Brytanii. Czyli wracając do tego zdania, co wcześniej powiedziałem. Chaos w ludzkich duszach, strach i bieda, czy też przekazywane z pokolenia na pokolenie zagubienie popychają niekiedy do godnych pożałowania uczynków. Myślę, że dziś obserwujemy, jak karma wraca. Tak naprawdę istnieją tylko te dwa uczucia, a wszystkie inne stanowią tylko pochodne tych dwóch biegunów różnych idei.
Jest tworzona iluzja, która ma nam jakby symulować pewne rzeczy, ale tak naprawdę są właśnie najważniejsze dwie, dwie rzeczy, dwa uczucia, czyli strach i miłość. Zatem pamiętaj, że wina i strach mogą cię zgubić. Lekarstwem na nie są miłość i świadomość tego. Zatem równość, również miłość do samego siebie, a przede wszystkim do siebie. Jesteśmy zatem godni i ważni nie dlatego, że jesteśmy z kimś lub jesteśmy kimś, lecz dlatego, że po prostu tu jesteśmy. Tak po prostu. I to jest według mnie w porządku. My jesteśmy w porządku tacy, jacy jesteśmy i każdy ma prawo równe do tego, żeby żyć po swojemu. Zawsze tą zasadę stosuję i zawsze się tego trzymam, choć czasami w życiu widuję wiele rzeczy na swojej drodze. Czasami przystanę, pokręcę tą głową, nie mogę się nadziwić, ale idę, bo zawsze szanuję prawo do tego, żeby żyć tak, jak się chce i każdy ma do tego prawa.
Prawo na swój własny, indywidualny sposób. Każdy jest dobry, a jeśli ktoś zrobił coś naprawdę złego, to tylko dlatego, że był bardzo nieszczęśliwy. To cytat z Anny Dymnej. Dwójka. Twoja dusza wzywa cię, byś patrzył na siebie przez pryzmat zrozumienia. Choć sposób, w jaki reagujemy na zachodzące w naszym życiu zdarzenia jest ważny, a nawet ważniejszy od tych samych zdarzeń, które się pojawiają, to jeszcze istotniejsze są nasze myśli na temat nas samych. Zbyt często osądzamy siebie za to, że nie poradziliśmy sobie w danej sytuacji zbyt dobrze. Wielu z nas to znakomicie zna. Ciągle się krytykuje, czy też obwinia się za swoją reakcję na daną sytuację. Myślimy na przykład: dlaczego w ogóle to powiedziałam, powiedziałem lub zareagowałem zbyt emocjonalnie w stosunku do danej sytuacji?
Zatem twoja dusza wtedy pragnie, abyś spojrzał na siebie bardziej łaskawym okiem i powiedział sobie w takiej właśnie sytuacji, na przykład: na daną chwilę i w oparciu o wiedzę, którą posiadam w tym czasie zrobiłem wszystko, co mogłem lub jestem wystarczająco dobra taka, jaka jestem, jaki jestem. Numer trzy. Twoja dusza chce, żebyś sięgał głęboko do swych uczuć. Twoja najwyższa prawda ukryta jest w najgłębszych uczuciach. Dlatego też doświadczaj emocji i słuchaj swoich uczuć. Kieruj się nimi i szanuj. W ten sposób przemawia do ciebie twoja dusza, która rozumie to, czego rozum nie pojmuje. Gdy działamy zgodnie ze swoją prawdą, przyspieszamy tym samym swój rozwój duchowy. Myśli są tylko wymyślonymi tworami umysłu, a uczucia są prawdziwe. Nasz wewnętrzny głos jest niczym kapitan statku, który wytycza kurs i steruje tym statkiem, o ile mu na to pozwolimy.
Wsłuchaj się również w to, co ci mówi twoje doświadczenie. To jest znacznie ważniejsze od tego, co mówią nam autorytety, książki, guru, kapłani. Słowa są najbardziej zawodnym sposobem głoszenia prawdy. Przeinaczenia, manipulacja czy nadinterpretacja są nad wyraz częstym zjawiskiem. Mają miejsce dosłownie wszędzie. Mi się wydaje, że chyba w dzisiejszych czasach to bardzo dokładnie to wszystko widać. Wystarczy tylko nacisnąć przycisk na pilocie TV. Czasami wciskamy się na siebie, że zawierzyliśmy swojej intuicji, a ta zwiodła nas na manowce. Kojarzymy rozwój z kłopotami, zastój z bezpieczeństwem. Z perspektywy czasu jednak zazwyczaj widzimy, że wydarzyło się to po coś, tak jak wszystko zresztą w naszym życiu.
We wszechświecie nie ma przypadków ani zbiegów okoliczności. Nic zatem nie przytrafia się duszy wbrew jej woli. To jest oczywiście niemożliwe, ponieważ dusza jest kreatorem każdego doświadczenia. Jesteś tu po to, numer cztery, aby doświadczać najszczytniejszej wizji samego siebie. Zasługujesz na wszystko, co jest najlepsze, bo jesteś wszystkim, co jest najlepsze. Dusza niczego nie potrzebuje. Dusza posiada wszystko. Doskonałą mądrość, wszelką wiedzę, moc i chwałę. Ale sama wiedza to jednak za mało. Dusza pragnie doświadczać i po to jest jej właśnie powłoka ludzka.
My jako człowiek, który doświadczamy dla duszy. Jesteśmy tu po to, żeby doświadczać zachwytu, lekkości, spokoju, miłości, dobra, współczucia i radości, czyli tego, czym tak naprawdę jesteśmy. Jesteśmy zatem najdoskonalszym, najwspanialszym, najbardziej godnym podziwu tworem Stwórcy. Cudem, który wystarczy tylko odkryć. Nie wiedząc, kim naprawdę jesteśmy, uważamy się za coś gorszego. Przeświadczenie o swojej niedoskonałości wynosimy od osób, którym najbardziej na świecie ufamy, czyli od naszych rodziców, dziadków, którzy nieświadomie przekazali nam te błędne komunikaty, którymi sami byli karmieni. Pamiętacie przykład z kobietą, która robiła ciasta z obcinanymi rogami? Kiedy dziecko się zapytało: „Dlaczego mamo to robisz?“ „Bo ją tak babcia nauczyła.“ Dzieci są zatem jak krasnale w świecie gigantów, które wraz z rybami głosu nie mają, którym miłość okazywana jest warunkowo, a błędy i uchybienia wytykane i często srogo karane. W Kościele natomiast słyszą, że nie są godne i że to jest ich wina, a nasza zachodnia cywilizacja je w tym jeszcze bardziej utwierdza, wychowując na konsumentów, lemingów domagających się często bezużytecznych przedmiotów, bez posiadania, czytaj na abonament, których mogą poczuć się obywatelami drugiej kategorii, z którymi rówieśnicy potrafią się okrutnie obchodzić. Kim mają się później czuć tak wytresowane, wychowane dzieci, kiedy osiągną już wiek dorosły?
Myślę, że sobie na to sami odpowiecie. Numer siedem. Jesteś tu po to, żeby celebrować każdą chwilę, każdą sekundę swojego życia. Nie tylko chodzi tutaj o to, czego doświadczasz, lecz kim i jak się czujesz podczas tego doświadczenia. Wielu z nas odnosi na przykład ogromne sukcesy, ale nie pozwalamy sobie poczuć obfitości, która na nas spłynęła i się nią delektować, lecz od razu przechodzimy do wyznaczania sobie kolejnych celów. Myślę, że ja chyba też po części taką osobą jestem, że nie potrafię się zachłysnąć. Jeżeli na przykład dobrą wypłatę dostanę, czy dobrze zarobię, po prostu nie odwala mi. Odkaczamy i goniemy dalej. Odkaczamy i dalej, i dalej, i dalej. Zatrzymaj się zatem i rozkoszuj tą chwilą, momentem, do którego dążyłeś, osiągając swój sukces.
Jesteś tu właśnie po to, aby celebrować każde doświadczenie i aby każdego dnia czuć wielkość tego, kim w istocie jesteśmy. Liczy się tylko chwila obecna, miejsce tu i teraz. Zatem powinieneś się cieszyć i doceniać każdy moment, każdą sekundę swojego życia. Twoja dusza pragnie, żebyś poczuł, że jesteś częścią potężnej całości. Sny, w moim przypadku jak najbardziej mnie utwierdzają, że tak właśnie jest. A właściwie brama śnienia. Bo sen to sen, można wejść w pułapkę, ale również można przez bramę przejść i wejść w zupełnie inny system. Uświadom zatem sobie, że otacza cię zewsząd ta sama energia, z której pochodzisz również ty. Ma tylko różne natężenia, wibracje, częstotliwości. Poczujesz wtedy wewnętrzną moc, która rodzi się właśnie z poczucia jedności ze wszystkim, co cię wkoło otacza.
Poczucie odrębności nam ją odbiera, jest przyczyną wszelkich zaburzeń i cierpień, samotności, odosobnienia. Bycie takim małym robaczkiem i niewiedzenia tego tak naprawdę, co w życiu oczekiwać. To właśnie taki człowiek z klatką na głowie i z maską na twarzy, który idzie środkiem plaży, o którym wspomniałem we wcześniejszej części audycji. Dlatego też podzielono nas na tamtych, tych, nas, was oraz na ich. A Boga, Stwórcę, nazwijcie sobie to, jak chcecie, usadowiono gdzieś na firmamencie, daleko poza naszym zasięgiem wzroku, a w rzeczywistości absolutnej jesteśmy jedyną, nieskończoną duszą pochodzącą z tego samego źródła. I numer sześć, ostatni. Twoja dusza pragnie dla ciebie wewnętrznej równowagi i wyciszenia. Kiedy jesteśmy wyciszeni, możemy naprawdę słuchać. Wiele osób nie potrafi siedzieć w ciszy. Ja na przykład to uwielbiam.
Kiedy ostatnimi czasy chodziłem na grzyby, wpadałem na pół godzinki, wychodziłem z całym koszem, ale w tę pół godzinki, dobra, powiedzmy godzinkę, byłem w stanie kilkanaście drzew obcisnąć i delektować się tą ciszą, tym wiatrem w koronach drzew. To jest niesamowity spokój. Jeszcze jakby dało radę, to na boso bym chodził, ale to już chyba byłoby przegięcie. Gdy jesteśmy zatem obecni tu i teraz, otwieramy się na zrozumienie i w tym bezruchu możemy czuć najlepsze połączenie z naszą jaźnią i odbywać podróż w głąb siebie. Dlatego też medytacja, szczególnie na łonie natury, jest tak niezwykłym doświadczeniem. Z jej pomocą możemy wznieść swoją energię życiową do najwyższej czakry i wprawić się w stan gotowości do dostąpienia pełnej świadomości. Jest to prawdziwa czujność, której można doświadczać gdziekolwiek się jest, robiąc cokolwiek, właściwie w każdym momencie. Wystarczy tylko po prostu zatrzymać się na chwilę i tylko być przez duże B dokładnie tam, gdzie się jest. Wtedy to można zauważyć rzeczy, których wcześniej nie dostrzegaliśmy. A szkoda, bo żyjemy w świecie naprawdę wielkich cudów, które codziennie przegapiamy.
Podczas medytacji oczyszczamy się z różnych zdarzeń, które na nas wpływają każdego dnia, lepszy bądź gorszy. Zauważmy wówczas, że podczas gdy wszystko przemija w środku nas, jest niezmienne Ja. Wiedza o tym, kim się jest, daje nam ogromne poczucie siły. Medytacja również stanowi wspaniałą możliwość doświadczenia swej prawdziwej istoty oraz tego, kim naprawdę jesteśmy, czyli jednym słowem doskonałą dobrocią, miłością, współczuciem, łagodnością i mądrością. Jeżeli tak będziemy emanować tą energią, będziemy przyciągać dokładnie to, czym jesteśmy i o czym myślimy. Dlatego też trzeba przerwać wszystko na chwilę i uśmiechnąć się zwyczajnie do siebie. Ja tak robię i ludzie patrzą na mnie czasami jak na wariata, a ja zawsze patrzę na nich i tak sobie myślę: kto to jest wariat? Jak patrzę na nich zabieganych, w niektórych dziwnych różnych sytuacjach, odwalających dziwne różne rzeczy. Naprawdę trzeba być mistrzem, żeby do takich poziomów czasami się zniżyć. Ale każdy ma do tego prawo.
Dlatego że jesteśmy, dlatego że jesteś, rób to często, bo przecież to nie boli, a może jedynie poskutkować lepszym zdrowiem psychicznym i fizycznym, a na pewno nastrojem, bowiem twój umysł podąża za ciałem. Jak sobie wykreujesz, jak pomyślisz, jak będziesz emanować energią i rozsyłać tą energię wokół siebie, tak się będzie zadziewać wokół ciebie. Jak zatem odróżnić pragnienia duszy od pragnień ego? To wymaga zatrzymania się, wglądu w siebie i dotarcia do czystej świadomości. Tej, na której się wyświetla film naszego obecnego życia. Kluczem tak naprawdę do dezaktywacji Matrixa i przejęcia swoich sterów jest właśnie poznanie pragnień swojej duszy. To wymaga dotarcia do siebie prawdziwego. To wymaga uświadomienia sobie i zobaczenia, że jest się kimś innym, niż się wszystko wydaje. Na mojej stronie internetowej jest takie jedno zdanie: bo nic nie jest takie, na co wygląda albo jak ci się wydaje. To właśnie odkrycie w sobie odwagi i zebranie sił, żeby się zmierzyć z samym sobą, ze swoim małym ja, z własnym ego.
I gdy nam się to uda, gdy rozpoznamy wszystkie sztuczki ego i jego sztuczne pragnienia stworzone przez społeczeństwo, schematy, odkryjemy, że to, co nas otacza, jest tylko pozorem życia. Jest rozpamiętywaniem przeszłości, lękiem przed przyszłością i brakiem mocy w teraźniejszości. Zobaczymy, że marnujemy energię na mnóstwo bzdurnych, tak naprawdę niepotrzebnych rzeczy. A jak już zaczniemy się budzić, zaczniemy zadawać sobie pytania, które doprowadzą nas do poznania własnej duszy. Pytania, które wcześniej zadałem: kim jestem i dokąd zmierzam? Co jest pragnieniem mego serca? I kiedy już odkryjesz to pragnienie i podążysz za nim, dasz ukojenie swojej duszy. A kiedy już będziesz wiedział, czego najbardziej skrycie pragniesz, to powiesz to do wszechświata. Żeby usłyszał i działał zgodnie z tym. Bo wiesz, że jeśli pragnie się czegoś naprawdę mocno i jest to zgodne z pragnieniem serca, to wszechświat pomaga w realizacji tego pragnienia.
Trzeba tylko mieć otwarte oczy i widzieć cel. Pojawiają się wtedy pomysły, okoliczności i ludzie, którzy pomogą nam na tej właśnie naszej drodze. Tylko obudź swoją duszę i powiedz jej, że ją kochasz i już nigdy o niej nie zapomnisz. Kontaktuj się z nią w modlitwie, w medytacji, w skupieniu, w kontemplacji, zwyczajnie w wyciszeniu. Otwórz oczy, wyostrz zmysły, spójrz na siebie i świat uważnie i zachwyć się i poczuj wdzięczność. Zachwyt i wdzięczność to cechy duszy twego prawdziwego ja. Gdy będziesz miał kontakt ze swoją duszą i uważnie się wsłuchasz w jej pragnienia, odróżnisz je od pragnień ego. Pragnienie duszy jest głęboko skryte. Wyjmij je zatem na powierzchnię świadomości i poczuj te pragnienia. Poczuj tak, jakby to już było i zobaczysz, że będziesz miał wtedy spokój serca i pewność, że to się przydarzy.
Gdy spełniasz pragnienia ego, nie odczujesz spokoju. Z tym związany jest pośpiech i przymus. Podążanie za tłumem jak owieczka za pasterzem. Ego wciąż czegoś pragnie, wciąż gdzieś pędzi i nigdy mu nie jest dość. Ego zwraca uwagę na to, co inni powiedzą. Dużo rzeczy robi dla zaspokojenia próżności. Wszystkie gwałtowne emocje są domeną ego. Dusza jest zatem pełna miłości. I tutaj, jak w piosence, którą przed chwilką puściłem Enigmy „Behind the invisible”, czyli spoglądam w lustro, widzę siebie, jestem ponad sobą. Potrzebuję przestrzeni dla swoich pragnień.
Muszę zanurzyć się w swoje fantazje. Wiem, że gdy się pojawiam, wszystko jest możliwe, bo nic nie musi kryć się za niewidzialnym. Dzielni i mądrzy przybyli razem konno. I zamknij zatem oczy. Po prostu czuj i uświadom sobie. To jawa, a nie sen. Jestem w tobie, a ty we mnie. Już czas zatem przerwać łańcuchy życia. Jeśli pójdziesz, zobaczysz to, co poza rzeczywistością. Nie gniewaj się, Panie.
Lub też zapamiętaj grzech na wieczność. Zobacz, że święte miasto jest pustynią. Syjon szaloną jest pustynią. Jerozolima zniszczona. Dom twej chwały i chwały i świętości. Tak właśnie brzmiał tekst piosenki. Oczywiście z angielskiego, to wiecie, jak to jest tłumaczenie. Można to podpiąć na różne sposoby. Natomiast tak jak powiedziałem, ważne jest odróżnienie tego, jakie są pragnienia duszy oraz pragnienia ego, bo dzięki temu możemy wtedy podejmować kroki i stwarzać rzeczywistość. Już wiele razy wspomniałem w audycjach swoich, że to my kreujemy.
Wystarczy tylko współpraca z naszą duszą, kontakt i wtedy zaczynamy widzieć troszkę szerszym wzrokiem i wtedy widzimy, jaki matrix właśnie nas otacza wkoło i jesteśmy w stanie przeciwdziałać temu. I dochodzimy do momentu, kiedy nie zwracamy uwagi już na jakieś świecidełka, pierdoły. Oczywiście jesteśmy tutaj, więc powinniśmy sobie też ułatwiać. Nie po to technologia i człowiek się też rozwinął. Ale z czasem i tak zobaczymy, że są dużo ważniejsze rzeczy, które nas dotyczą. Tutaj na takim forum jeszcze jestem. Pozwólcie, że przytoczę. Autorką jest Farina i ona tutaj opisuje właśnie sytuację, gdzie w procesie integracji dusz dochodzi do pracy z podświadomością oraz z cieniem, do pragnień ich autentycznych. To znaczy, że rzeczy, które są związane z prawdziwą ich tożsamością, które są ukryte pod fasadą właśnie tych naszych masek i wyuczonych wzorców postępowania. Zdarza się wówczas wtedy, że adepci w rozwoju osobistym przeżywają związane z nimi dysonanse.
Mogą oni sobie uświadomić na przykład, że całe życie ucieka im przed daną potrzebą, która wracała jak bumerang, a ponieważ nie umiał jej we właściwy sposób zrealizować, obrał strategię wyparcia, zamydlania, zastąpienia ją innymi rzeczami. Wchodząc w duchowość, kiedy taki adept wchodzi w duchowość, myślał, iż można tę potrzebę rozpuścić na rzecz potrzeby wyższej, na przykład Boga, ducha, wszechmiłości, energii, chi i tak dalej. Oczywiście takie praktyki wsparcia działają, ale tylko przez jakiś czas, bo przez pewien czas można to tłumić, te pragnienia i tak dalej, ale one i tak w pewnym momencie wybuchną ze zdwojoną siłą oraz w sposób negatywny. Bo gdy czegoś sobie na przykład nie uznajesz i nie umiesz znaleźć jakiegoś konstruktywnego ujścia na zewnątrz, to stwarza to w sobie jakby taką pustkę. Pustkę czegoś, czegoś brak, jakąś otchłań, na przykład z czającym się w środku jakimś demonem, co się może też później na przykład w snach nam uwidocznić. A więc de facto działa to z mocą niezrealizowaną, inaczej też jako antagonistyczną, taką, która wybuchnie i nic dobrego, na pewno pozytywnego z tego nie będzie. Dodajmy też jeszcze na przykład, że niektórzy przeżywają wielkie rozczarowania, gdy na przykład zataczają kółko w rozwoju osobistym i znowu wracają do tego samego miejsca, co ich zmotywowało do tych właśnie wielkich zmian. Sam zresztą to przeżywałem wiele razy i wracałem do źródła, czyli do początku. Zdarzało mi się to w moim osobistym dojściu do tego prawdziwego mojego ja. Jest to moment tak zwanego uderzenia się w ścianę, której już nie da się sforsować, przekroczyć, przeskoczyć albo na przykład udać się, że jej po prostu nie ma.
Ale można też ścianę tą pomalować w swój sposób, uczynić na przykład częścią jakiegoś pejzażu naszego ja. Czas właśnie za to wziąć odpowiedzialność oraz za wszystkie aspekty siebie, za te wszystkie pragnienia, które w realizacji są filarem szczęścia życiowego, spełnienia nas tu i teraz, gdy działamy w zgodzie z motywami duszy. Wszak pojawiła się zatem na ziemi ona nie tylko po to, by przekonywać, iż nie potrzebuje niczego, ale po to, by osiągnąć to wszystko, co jest jej powołaniem, unikalną na skalę kosmiczną specjalizacją. Ale żeby tą specjalizację wykonać, pokazać swoją indywidualność i wyjątkowość na tle całego zbioru, zbiorowości, jednocześnie ją kontynuując swoją pracą oraz zasilać inspiracjami i działaniami pozytywnymi, trzeba właśnie uznać te swoje filary. I te filary właśnie stanowią o naszym społeczeństwie. Zatem żadna najzłośliwsza duchowość nie pozbawi nas podstawowych potrzeb bliskości i relacji z drugim człowiekiem. Jesteśmy osobnikami stadnymi. Potrzebujemy innego człowieka. Po prostu dla wymiany poglądów, dla odróżnienia siebie, że jesteśmy inni i po prostu dla siebie. Nasz świat wypełnia również zasada jedności, jak i zróżnicowania i to zróżnicowanie tworzy właśnie odcienie relacji, interakcji wszelkiego typu.
Jesteśmy zatem też stworzeni do komunikacji i dialogu, nie do ciągłej pustelni i samozaspokajania. Oczywiście, gdy nie potrafimy tworzyć relacji zdrowych i w końcu dociera do nas, że wciąż pakujemy się w to samo przysłowiowe g, postanawiamy być wtedy sami. Obrażamy się na wszystkich i w pewnym sensie też na płeć przeciwną, czy na brata, na siostrę, rodziców, dziadków i postanawiamy znaleźć samą swoją samowystarczalność w rozwoju osobistym. Myślę, że przychodzi dla każdego właśnie taki moment, gdzie czuje się niezrozumiały przez innych, kiedy mówi na przykład o pewnych doświadczeniach, rzeczach, które doświadcza w życiu, a wszyscy uważają go za szura czy świra. Ja też miałem takie w swoim życiu przypadłości, aczkolwiek ja już się z tym normalnie nie kryję, od wielu lat się nie kryję i wszyscy wiedzą, jakie mam poglądy, więc dla mnie to są absolutnie normalne rzeczy. Jesteśmy z każdej strony bombardowani sloganami, które dają nam nadzieję. Na przykład znajdź w sobie Boga, jesteś miłością, wszystko jest w tobie. Zwróć się do wnętrza siebie. Nie potrzebujesz nikogo poza sobą. Zakochaj się w sobie i tak dalej.
I to tak naprawdę jest prawda, ale tylko częściowa, ponieważ potrzebna na etapie gruntowania własnego ja, odnajdywania swojej wewnętrznej wolności. W podróży wewnętrznej docieramy do źródła obrazu boskości i miłości, na którą jest brak słów. Takie doświadczenie miałem właśnie ostatnimi czasami, gdzie nie byłem w stanie wam nawet opisać po prostu, co się dzieje. To, że ktoś się może zwyczajnie po prostu rozszlochać na live, nie w śnie, czy nie po pijaku, czy po jakichś substancjach, tylko zwyczajnie, po prostu na rozmowach ze źródłem. Jest to właśnie obraz tej boskości i miłości, gdzie brakuje tych słów i po prostu nie jest się w stanie tego normalnie wytłumaczyć. Ta miłość nas dopełnia, leczy rany, wzniośla, pokazuje nam jak w lustrze, kim jesteśmy i na czym polega nasza wyjątkowość w oczach Boga, Stwórcy et cetera. Do wyboru, do koloru. Kto co wyznaje, niech sobie tutaj dobierze. Nabieramy wtedy też odwagi do bycia sobą, do realizowania swoich talentów, bo są one iskrą ducha boskiego, w której to my, dusze, wcieramy ogień fizycznej rzeczywistości. Ogień miłości rozświetlający i ogrzewający przestrzeń.
Każdy robi to na swój sposób. No dobrze, ale co dalej? Po pięknym czasie uduchowienia, wierności sobie i osadzania się w swym polu, gdy już jesteśmy wzmocnieni wewnętrznym płomieniem jaźni, czas na nowe interakcje. Już te zewnętrzne. Po tak zwanym okresie flow wracamy na ziemię, do ludzkiego siebie. Do takiego, jakim byliśmy zawsze. Niedoskonałego, z wadami, zaletami, pełnią i pustką, z blaskami i czarnymi dziurami w sobie, z kochaniem i z brakiem miłości, ze współczuciem oraz złością, z odwagą i z lękiem, z mocą i słabością. Najgorzej zaakceptować jest emocje negatywne, które to duchowość fałszywie neguje, gdy wpadamy w kolejny konflikt z cieniem, o czym już wielokrotnie wspominałem w audycjach o tak zwanych tych czarnych, ale też i o własnych demonach. W każdym razie, kiedy trudno się pogodzić z tym tak zwanym powrotem na ziemię i z tym, że po etapie wewnętrznego rozświetlenia znowu pojawia się ten sam mrok, w którym wcześniej zostaliśmy zanurzeni. I dlaczego tak się dzieje?
Bo w nas jest wszystko, co nas tworzyło. Przeszłość i jej demony, przeżyte traumy, które są zapisane w naszej pamięci i nic ich już nie usunie. Pewne rzeczy przekroczymy, oswoimy, a pewne zostaną takie, jakie po prostu są. Każdy ma przecież tak naprawdę swoją własną piętę achillesową, słabość, z jakiej tworzy się jego największy dramat, ale i napęd do reformy innych aspektów jestestwa. Możemy jedynie przytulić swe niedoskonałości, jak mama przytula płaczące dziecko czekające, aż się uspokoi. Zatem nie uda się kontrolować samego pojawienia się problematycznych emocji, ale możemy zdecydować się na przykład na to, co dalej z tymi emocjami zrobić. Czy wściekać się, że pomimo tylu lat pracy osobistej nad swoim własnym rozwojem duchowym dalej odczuwamy lęk, złość i gniew? Przecież tak naprawdę niczego nie wyprzemy ze swojej natury. Tam, gdzie zatem jest lęk, tam też i odwaga do życia z innymi. Tam, gdzie ta złość Tam może również czaić się niezaspokojona potrzeba, której nie zauważymy.
Nie zauważymy żadnych motywacji do naszych zmian. W stanach negatywnych jest największa lekcja miłości do siebie, bo tak jak wcześniej czuliśmy miłość do Stwórcy, do naszej istoty, tak potem uczymy się tego samego w stosunku do niedojrzałych warstw siebie. Nie wystarczy zatem tylko akceptacja. Niektóre z nich są po to, by je po prostu zrealizować, ale lepiej, to znaczy bardziej świadomie niż kiedyś. Na przykład za frustracją i złością, dołem psychicznym, który zaczęliśmy znowu odczuwać po latach rozwoju osobistego, może się manifestować potrzeba nowego związku, satysfakcjonującej wymiany emocjonalnej, bliskości seksualnej, potrzeby zmian pracy, znalezienia więcej czasu na krzewienie swych zainteresowań, na co jesteśmy teraz gotowi, ale z jakiegoś powodu ignorujemy i nie robimy nic. Informacje te pojawiają się też w snach i synchronicznościach, przestrzeni, znaki, ale nie umiemy ich właściwie odczytać. Paradoksem jest, iż w końcu nie przez stany pozytywne, ale negatywne dusza daje nam znać, że chce zrealizować swoje potencjały na ziemi. A to za każdym razem wymaga, żebyśmy wyszli ze sfery komfortu i zaczęli zwyczajnie działać. Każdy z nas zatem posiada moc w sobie, którą poznaje wielowymiarowo. Coś mi się tutaj znowu playery włączają.
Jeszcze raz. Każdy z nas posiada moc w sobie, którą poznaje wielowymiarowo i uczy się nią zarządzać. Rzeczy, na które marnotrawili wcześniej energię życiową. W tym procesie samookreślenia odpadają jak dosłownie zamki na piasku, bo były zbudowane na kłamstwie fałszywej tożsamości. Zaś rzeczy, które zawsze były głosem prawdy, wracają, aż w końcu zrozumiemy, iż są pragnieniem duszy. Nie ma nic zatem złego w ich zaspokajaniu. Wręcz przeciwnie, bowiem dzięki nim zbudujemy trwałe szczęście oraz sukces życiowy. Gdy tego nie robimy, to wciąż łudzimy się, iż powinniśmy być samowystarczalni i zaspokajać się tylko wewnętrznie. Pojawiać się może wtedy też wielki dół w miejscu wcześniej mistycznego, tak zwanego flow. Zatem reasumując to wszystko, co wcześniej powiedziałem, jeśli konkretne obszary naszych potrzeb nie mają ujścia w materii, czyli naszą powinnością jest znaleźć im najlepszą formę wyrazu, która nie skrzywdzi ani nas, ani otoczenia i jeżeli będziemy szukali zaspokojenia w innych płaszczyznach, w innych aspektach, tak naprawdę nam to nic nie da, bowiem każdy proces prędzej czy później doprowadzi nas z powrotem do nich.
Zajmie nam to parę lat kolejnych i znowu powrócimy do korzenia. Warto sobie uświadomić też to, czego na ten moment brakuje oraz popracować nad poprawą tych właśnie swoich dziedzin życia, z którymi jest coś nie halo. Dusza jest bardziej rozbudowaną istotą niż umysł ego. Chce się wyrażać w wielu aspektach i jakoś znaleźć na wszystko czas. A to wymaga wyważania balansu, reformy, reorganizacji życia, by wszystko pomieścić. To właśnie proces jej urzeczywistnienia. Co zatem ze smutkiem, którego doświadczamy na co dzień? Są one wpisane w trudy egzystencji. Stres niweczy poczucie szczęścia, ale życie dorosłego człowieka składa się z jednego i drugiego. Jest miejscem na lęk związany na przykład z zarabianiem kasy i presją, na przykład kredytową, czyli tak naprawdę współczesne ekonomiczne niewolnictwo.
Ale również radość na przykład z dzieci i dzielenia się nimi z innymi ludźmi. Jedno nie wyklucza drugiego, ale najtrudniej stworzyć jest pomiędzy tymi balans, połączenie. Życie w całości to przyjęcie blasków i cieni w każdym wymiarze wewnętrznym i zewnętrznym, co oczywiście nie oznacza bierności ani bycia ofiarą tych drugich, tylko cierpliwym konstruktorem, który potrafi dostrzec zarówno błędy i szanse ich naprawienia, jak i swoje ograniczone możliwości w tych niektórych obszarach życia. Wtedy też po prostu wybieramy mniejsze zło. Oczywiście wtedy wybieramy to mniejsze zło i możemy znowu z powrotem zatoczyć kółko. Tak to wygląda z tymi procesami. Jest już ponad dwie godziny audycji, już jest po 12. Ja muszę wstać jutro na rozmowę kwalifikacyjną. Puszczę jeszcze. Zastanawiam się, co puścić.
Dobra, jeszcze dwa kawałki mam, to puszczę ten kawałek i jeszcze parę rzeczy powiem na koniec. Ten temat oczywiście, wątek dekodowania Matrixa poruszę i prawdopodobnie za dwa tygodnie z Liwii będzie audycja. Dzisiaj już nie dała rady, bo tak w sumie to na szybkiego było. Sama Liwia się odezwała do mnie i zadeklarowała chęć dalszego prowadzenia audycji wspólnie, a mi się też z Liwią bardzo fajnie rozmawia, więc myślę, że ten temat jeszcze wiele razy poruszymy w przyszłych audycjach. „Siedzę na Księżycu, oglądając błękit planety. Witaj. Rozglądając się wokół, obracając się bez dźwięku. Gdzie jesteś? Gdzie jesteś? Ja siedzę na Księżycu.
Gdzie jesteś? Przybyłem z daleka, bardzo daleka. Z małej, nieznanej gwiazdy. Witaj. Nie wiem, co mam uczynić. Jest tak zimno i smutno bez ciebie. Gdzie jesteś? Ja siedzę na Księżycu. Gdzie jesteś? Tęsknię za tobą.” To z 2006 roku tekst Enigmy z płyty „A Posteriori”.
A tytuł utworu to „Sitting on the Moon” — „Siedząc na Księżycu”. Tutaj jeszcze nawiążę do jednej rzeczy. Jak wspomniałem wcześniej, dusza przyszła na Ziemię, aby się rozwijać, transformować, doświadczać, oczyszczać, poszerzać. Może to zrobić właśnie tylko doświadczając ziemskiego życia. Największym pragnieniem duszy jest to, aby w ciele ludzkim doświadczać dotyku i wielu innych wspaniałych rzeczy. Mówię o wspaniałych, bo po co mówić o negatywnych? A nie jest tego jakby doświadczyć. Sam znam, pamiętam takie doświadczenia, które kiedyś przeżywałem w różnych stanach świadomości. Jakie właśnie były te pragnienia duszy, że ona niby wie, ale chciałaby jeszcze spróbować właśnie poprzez powłokę ludzką tego doświadczyć. Jest to część jej doświadczenia, doświadczeń, a więc zawierać w sobie programy, przesłania boskości wzorcami i narzucać swoje ziemskie dziejstwa, widzimisię.
Wielekrotnie musiała ona też uczyć się, że na tej planecie bywa trudno. Przecież nie raz już tu wracała. Wszyscy wracaliśmy, wszyscy jako dusze. Twój boski potencjał łączy wszystkie możliwe systemy. Wie, co robić, jak ciebie pokierować, abyś mógł się rozwijać i osiągnąć to, po co tutaj zeszłeś. Jeśli pragniesz na przykład pięknego ubioru, jeśli pragniesz na przykład nowego domu, jeśli pragniesz nowej pracy, wakacji w Peru albo w innym magicznym miejscu, to twoja dusza podszepuje ci te pragnienia. Ona wie, że twoja ziemska część ciebie jest w stanie zrobić naprawdę bardzo dużo, aby osiągnąć ten cel. Kiedy pragniesz mieć na przykład wspaniałą figurę, to do kobiet, to też jest to pragnienie twojej duszy. Żeby dojść do tej wspaniałej figury z pewnością będziesz musieć zadbać o zdrowie, odżywianie, o samodyscyplinę, o ćwiczenia, być może też o radość, bo łatwiej się osiąga wspaniałą figurę przecież w radości. Wszystko się osiąga lepiej właśnie w radości.
Jeśli pragniesz na przykład wygrać w totka, to również jest to mocne pragnienie twojej duszy. To twoja dusza będzie prowadzić cię na szkolenia, kursy, warsztaty, na oczyszczanie toksycznych wzorców, przekonań, że nie zasługujesz na przykład na to, że ci się nie należy, że inni mogą mieć pieniądze, ale nie ty. Jeśli pragniesz czegoś, wiedz, że to pragnienie całej twojej boskiej istoty. Dusza podszeptuje właśnie takie cele. Pokazuje taki szczyt, która jest dla ciebie bardzo rozwojowa. Aby osiągnąć ten szczyt, ty musisz przejść swoją ścieżkę na szczyt. Właśnie ta ścieżka jest najważniejsza, bo wtedy dotykasz siebie. Wtedy transformujesz to, co jest najtrudniejsze. Uwalniasz, płaczesz, krzyczysz, odkrywasz siebie, uczysz się. Robisz dwa kroki do przodu, jeden w tył i tak w końcu otrzymasz tę wisienkę na torcie.
Otrzymasz swój upragniony cel. Otrzymasz pod warunkiem, że nie zrezygnujesz. A kiedy zrezygnujesz, to twoja dusza powie ci: „Okej, to w takim razie wymyślę coś innego. Coś, co będzie może łatwiejsze albo nawet jeszcze bardziej atrakcyjniejsze”. Zawsze, ale to zawsze idź za swoim pragnieniem, bo to ścieżka twojej duszy. Być może brzmi to trochę jak bajka, jak teraz do was o tym mówię, ale kiedy ja sam popatrzę na swoje życie i na zdobywanie tych moich szczytów, osiągnięć, które gdzieś tam kiedyś w życiu osiągnąłem, kiedy patrzę na przykład na ludzi i na zdobywanie przez ich szczyty, to cały sobą wiem, że wszystko, ale to wszystko, czego pragniemy, oni pragną, osiągnęli tylko dzięki sobie i tylko dlatego, że tego pragnęli. Bo dusza nimi tak pokierowała. Wszystko, ale to wszystko, czego pragniesz, może być twoje, ponieważ twoja dusza prowadzi cię do tego miejsca, a ty w tej drodze odkrywasz samego siebie. I to jest właśnie taka kwintesencja tego, co dziś chciałem wam, drodzy słuchacze, powiedzieć. Jak wspomniałem, miałem trochę nawiązać do Matrixa, ale odpuściłem sobie, bo chciałem jednak, żeby to poszło w inną stronę.
Zatem punkt zero to jest ten punkt, kiedy zwracasz uwagę na to, że powinieneś inne rzeczy zrobić i słuchasz przede wszystkim swojego wewnętrznego głosu. A jeżeli nie masz takiego głosu, to proponuję ci, tak jak ja to robiłem, siąść sobie na ławeczce i popatrzeć na chmury przelatujące, na ludzi przechodzących, auta przejeżdżające. I to jest jeden z pewnych procesów, które pozwolą nam na to, że zacznie się coś w nas uaktywniać i będzie to w postępie geometrycznym coraz bardziej się rozwijało. W pewnym momencie zaczniemy dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widzieliśmy i zaczniemy widzieć to całe piękno. Zaczniemy widzieć to, jak wszystko jest manipulowane przez innych, przez inne jednostki. Już nie będę wgłębiał się w ten temat i wchodził w te rzeczy, które się dzieją. Wydaje mi się, że najważniejsze w życiu jest to, abyśmy zrozumieli samego siebie i podążali za głosem własnego serca. Nie pamiętam już, kto to mówił, ale bardzo fajną mądrość jeden z gości wykładowców ostatnio powiedział. Gdzieś słuchałem na YouTubie, że przyszedł taki czas, że żyjemy w takim momencie transformacji, że są ludzie, którzy po prostu operują na zupełnie innych wartościach. I to widać.
Tych ludzi jest mało, ale widać, że są ludzie, dla których pieniądze się tak naprawdę nie liczą. Liczą się zupełnie inne wartości: spokój ducha, osiąganie szczęścia swojego, cieszenie się tym, że ktoś się cieszy i tak dalej. I coraz więcej tych ludzi się pojawia. Sam na drodze swojej spotykam wielu takich ludzi. I to jest fajne i super. Mniej ludzi zaczyna zwracać uwagę już na przywiązania materialne, bo przecież tak czy inaczej kiedyś będziemy musieli wrócić do domu dusz, jak ja to mówię, i na nowo podjąć inne, kolejne plany. A nasze całe zapisy na pewno nie pójdą na marne, bo przecież pójdzie to jako całość i też nasz własny rozwój osobisty naszej duszy. Oczywiście poza duszą jeszcze jest wyższa sfera do źródła, ale są to, przynajmniej w moim przypadku, bardzo mistyczne doznania, bardzo mocno związane z emocjami. I to są takie emocje, że przy takich kontaktach to właściwie czasami się nawet nad ciałem fizycznym nie panuje. Można samemu się zdziwić, w jakie stany potrafi wejść ludzkie ciało poprzez emocje.
Tak jeszcze nawiązując, już kończąc audycję. Za jakieś 15, 20 minut audycja będzie już dostępna w archiwach na Radiu Dream Time i za chwilkę podeślę Ivelliosowi, bo komputer mam dość sprawny, więc szybko to obrobię. Przypominam jeszcze, że w następnym tygodniu blog zaczynam od wtorku. We wtorek od godziny 20:00 do 21:30 gdzieś będę prowadził audycję w zastępstwie. O 22:00 audycja w punkt. W czwartek o godzinie 20:00 czasu polskiego, podkreślam, również audycję w zastępstwie prowadzę i o godzinie 22:00 będzie audycja Periscope. Gdyby coś tam się działo na stronie, coś nie działało, jakieś linki, chociaż ostatnio poprawiałem, to poproszę was, drodzy słuchacze, o informację. Jest tam formularz kontaktowy. Wprowadziłem też zrzutkę, więc jeżeli ktoś chciałby zasponsorować, jak najbardziej nie widzę problemu. Wszystkie szczegóły na stronie internetowej.
Może jakieś sugestie co do tematu. Wiem, że dostałem tutaj tematy od słuchaczy w ciągu tych kilku miesięcy, jak nie nadawałem. Właściwie chyba od maja nie nadawałem, końcówki maja, więc paru słuchaczy do mnie pisało z różnymi propozycjami tematów oraz związanych ze snami i ze świadomością. Odniosę się do tego, ale to może już za dwa tygodnie. Na dziś to będzie tyle. Mam nadzieję, że się fajnie słuchało. Te wątki, jak powiedziałem wcześniej, będę jeszcze wielokrotnie poszerzał, ale to sobie zostawiam już bardziej do rozmów z Liwi, bo ona też jest świetna w tym temacie. Zresztą też prowadzi warsztaty własne, więc ma ogromne doświadczenie. Pracuje z energiami. Zresztą słuchaliście już Liwi w Radiu Paranormalium, Radiu Cenzura i Radiu Dream Time już wielokrotnie, więc powinniście kojarzyć Liwi.
Dobrze. Na dzisiaj to tyle. Koniec utworu. Jeszcze jeden utworek na koniec rzucę Enigmy. Tak że dzisiaj sponsorem audycji była Enigma i będzie to utwór „Goodbye Milky Way”. To tyle. Zdrowia, spokoju, dążenia do samorealizacji, dojścia do tego punktu zero, a później to już będzie coraz lepiej. Będą się pojawiać pytania dziwne, będą się pojawiać niezrozumienia, ale to będzie na początku, a później to tylko rozwijać się, słuchać mądrych ludzi, żeby nie powielać schematów, nie marnować czasu na inne rzeczy. Myślę, że to tyle. Ponad 100 osób było dzisiaj na audycji.
To i tak jak na audycję, którą zapowiedziałem dzisiaj i nie nadawałem systematycznie, jest sporo. Dziękuję wam za to. Tutaj jeszcze na czata popatrzę. Tutaj słuchacz pisze o dawaniu pieniędzy, Shining, ale ja nie będę. Tak, na Paranormalium jest 76, ale jest jeszcze Radio Dreamtime i Radio Cenzura, więc mówię, że ponad 100 osób było. 100 z hakiem. Tutaj Shining pisze jeszcze, że kiedyś dawał kasę, ale po tym, jak Chris się wycofał, to też dawałem, ale teraz to już nie. Ja nie żebrzę, ja się potrafię utrzymać sam. Natomiast mówię, jeżeli ktoś czuje potrzebę, jest tam jedna nagroda, która jest za wpłacenie określonej kwoty, więc tak to rozwiązuję. Nie ma za darmo, jest content też, coś mówię.
Więc po prostu nie wyłudzam kasy i tak dalej. Jak ktoś chce, nie ma problemu, jest zrzutka zrobiona, może zrobić, może mi trochę pomóc. Tym bardziej że niestety wszystko pada. Przenoszę się już totalnie na dyski SSD i tak dalej. Już cały serwer mam na tych dyskach postawiony, bo dyski fizyczne HDD magnetyczne dwa lata, trzy tygodnie, tak jak ostatnio miałem i lądują w koszu, bo niestety czas użyteczności się kończy i trzeba iść kupić nowe. Tym bardziej że takie dyski nie są tanie, bo na przykład za ten dysk, który ostatnio mi się zepsuł, 14-terabajtowy, musiałem dać 460 funtów, więc niemało. To było dwa lata z hakiem. Dobra, nie zanudzam was takimi rzeczami, pewnie was to nie interesuje. Dziękuję za wysłuchanie dzisiejszej audycji. Zapraszam od wtorku na dwie audycje, w czwartek na dwie audycje, a na koniec poleci jeszcze Enigma „Goodbye Milky Way”.
Po zakończeniu audycji, tak żeby już był spełniony, jeszcze dwa utwory puszczę, ale to już tak poza nagrywaniem. Dziękuję Ivelliosowi, dziękuję wszystkim wam. Do usłyszenia, do następnego tygodnia. Do wtorku. Cześć. Projekt nie realizowany jest.