[00:03] - Halo, halo! Cześć, witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Z tej strony Jume. Radio Dream Time, 27 maj 2021 rok. Przyznam się szczerze, że nie za dobrze się czuję, więc raczej audycja długa nie będzie. Nie wiem, jak dam radę, bo zwyczajnie się przeziębiłem jeżdżąc na rowerze. Każdego dnia pogoda jest inna. Raz w krótkich spodenkach, raz z bluzą z kapturem na głowie. Wiecie jak to jest, człowiek zgrzany i mogą różne klocki wyjść. I do tego jeszcze przydkało mnie prawe ucho.
Mówienie do mikrofonów i odsłuchiwanie tego na słuchawkach z zablokowanym jednym uchem jest naprawdę bardzo dziwne, ale jakoś spróbujemy dzisiaj tę audycję pociągnąć. Standardowo, jak zwykle, przyspałem sobie, więc lekkie było opóźnienie i musiałem szybko układać. Dzisiaj audycja numerowana jako 059. Samouzdrawianie, procesy, metody oraz techniki na różnych poziomach. Będę tu się posługiwał literaturą, ale również postaram się najprościej jak tylko mogę, jak ja to robię. Nawet dzisiaj stosowałem samoleczenie ciała, a dokładnie pewnych punktów. Po prostu, bo mnie coś boli, coś z żołądkiem mi się dzieje od dwóch dni i z wątrobą i czasami stosuję pewne metody, które ułatwiają mi pozbycie się tego bólu najprościej jak tylko można. Robię to i tak mi się przynajmniej wydaje, że jest okej. Transmisja jest retransmitowana w trzech radiach: Radiu Paranormalium, Radiu Cenzura oraz w Radiu Dream Time. I tak jeszcze wymieniając Radio Cenzura, zapraszam was, drodzy słuchacze, do posłuchania audycji w Radiu Cenzura o kosmologii.
Tam prowadzi pan Hoffman audycje. Są profesjonalne, bardzo ciekawe, związane między innymi z datą urodzenia, z miesiącem, z dniem i tak dalej. I możecie sobie, odsłuchując tę audycję, sprawdzić. Też być może ktoś będzie miał podobną datę urodzenia czy też znak urodzenia. Oczywiście każdy jest inaczej, ale mniej więcej można sobie to troszeczkę porównać do siebie i bardzo ciekawe rzeczy wychodzą. To tak à propos pana Hoffmana. Jeszcze raz serdecznie was tam zapraszam. A tutaj jeżeli chodzi o Radio Dream Time, to jeszcze takie ułatwienie wprowadziłem na stronie Radia Dream Time, że można pobierać sobie bezpośrednio ze strony nawet pełne archiwa całych radiów bez logowania się i bez hasła. Usunąłem to, bo sprawiało wiele problemów. Serwer ma też pewne zabezpieczenia, że jeżeli ktoś kilka razy coś próbował, coś robił, to go całkowicie blokuje po adresach IP, więc ludzie później pisali mi, że są blokowani i tak dalej, więc usunąłem tę opcję.
Równocześnie opcja typu Qfile, Qmusic, Qvideo, czyli na Androidzie czy na innych platformach będzie niedostępna. Ale zrobiłem to po prostu dlatego, żeby sobie pracę ułatwić i również wam żeby ułatwić. Wszystko można w przeglądarce przeglądać, nie ma żadnego problemu. Jedyna opcja jest z audio. Z tego względu, że audio nie można odsłuchiwać. Trzeba to pobrać na przykład na telefon i odtworzyć sobie w swoim własnym playerze. Natomiast wideo idzie w streamingu bezpośrednio, który można również w różnych jakościach oglądać, tak jak jest to na YouTubie. I tak jeszcze wracając do YouTube'a, bardzo ciekawa rzecz idzie, bo YouTube już zapowiada, że wszystkie reklamy, które będzie wymuszał, będą takie, że na samym początku, jeszcze zanim jakaś audycja się rozpocznie czy cokolwiek innego. I oczywiście też zwiększona liczba reklam będzie. Tak że jak mieliście za mało, to będziecie mieli jeszcze więcej reklam.
I co ciekawe, ma pozbawić użytkowników z programów partnerskich, to się tak jakoś nazywa na YouTubie, możliwości zarabiania. Tak że jak widać cenzura chyba wprowadzona w tamtym roku dała trochę po kości YouTube'owi, że chwyta się takich dziwnych numerów. Ja już swego czasu nie wrzucam nic na YouTube'a, bo nie chcę dostać kolejnego bana. Ostatnio dostałem upomnienie znowu, bo mi jakiś tam algorytm znalazł audycję, którą wrzuciłem gdzieś jakieś cztery lata temu. Taka jest prędkość i szybkość YouTube'a, a właściwie jego algorytmów. Zapomniałem jeszcze wspomnieć, że Ivellios również na YouTubie retransmituje audycje czasnu Radio Paranormalium, więc można sobie tam również odsłuchiwać. I to też jest taka trochę najlepsza forma, bo tu najwięcej osób siedzi i ja też czytam czata. Czytam głównie właśnie z tej platformy, choć nie za bardzo popieram tę platformę. No ale co zrobić w dzisiejszych czasach? Zastanawiałem się nad możliwością, żeby można było dzwonić.
W razie czego telefon mogę uruchomić. Natomiast takie trochę to będzie dziwne, kiedy mam problemy słuchowe, a Ktoś będzie dzwonił. Nie chciałbym pominąć czegoś, co na przykład słuchacz się zapyta, a ja nie będę w stanie odpowiedzieć. Naprawdę jest to dziwna sytuacja. No dobra, to w takim razie proste kroki, jak można uzdrowić duszę, nasze rany na duszach. W dzisiejszych czasach kryzys goni kryzys, co możemy zaobserwować za oknem, choćby nawet wychodząc na ulicę. A rzeczywistość zmienia się jak krajobraz podczas przejażdżki na rollercoasterze. Dlatego też warto skupić się na sobie, o czym od wielu lat wspominam ja czy nawet Sławek Bączkowski w swoich audycjach. Skupienie na sobie. Naszym podstawowym zadaniem jest zatem wsłuchanie się w siebie oraz zwolnienie i samouzdrawianie.
Przedstawię wam kilka podpowiedzi, które pozwolą przejść cały proces uzdrawiania zarówno na ciele, jak i na umyśle. W świecie, w którym ambicje, bogactwo i sukces są największymi wartościami, bardzo łatwo jest siebie zatracić. Znamy to wszyscy z autopsji. Kiedy przepracowanie staje się nie tylko normą, ale też stanem pożądanym przez każdego z nas, a brak czasu jest powodem do dumy, to odpoczynek z samym sobą jest nie lada wyzwaniem. Dziś ludzie mają problem na przykład z położeniem się zwyczajnie na trawie, zamknięciem oczu i wsłuchaniem się w ciszę. Niektórzy wręcz tego nienawidzą. Ja jestem zupełnie inną osobą. Oczywiście niektórzy mogą tego w pełni nie zrozumieć, jednak każdy z nas potrzebuje tak naprawdę chwili relaksu i samotności. Potrzebujemy również kontaktu z naturą oraz umiejętności samouzdrawiania. Być może ludzie zorientowani na osiąganie kolejnych celów zawodowych nie zrozumieją tego, co tutaj wam, drodzy słuchacze, mówię.
Jednak i im też w końcu zabraknie energii do działania. Zwolnienie tempa i zastanowienie się nad sobą oraz swoim życiem to istotny element wglądu i samorozwoju. Uzdrowienie zaczyna się od zauważenia w sobie nieprzerobionych emocji i dawnych ran. A te emocje mogą naprawdę wiele lat być w nas. Od dostrzeżenia czynników powodujących nasze rozdrażnienia, smutek, strach czy też problemy. Kiedy jednak zauważymy, z czym mamy pracować, możemy przejść do kolejnych kroków. Pierwszy krok to pokochaj siebie. Bardzo często o tym mówi Sławek Bączkowski, więc odsyłam was do tych bardziej szczegółowych audycji. Tutaj tylko skrótowo wam powiem. Miłość własna jest to pierwszy i podstawowy krok do uzdrowienia.
Może wydawać się to egoistyczne lub głupie, lecz jest niezbędnym elementem. Jeśli chcesz zbawiać świat, najpierw zbaw samego siebie. Też tak zawsze uważałem i zawsze tą metodę stosuję. Najpierw od siebie zaczynamy, a dopiero później próbujemy naprawiać innych. Ja zawsze mówię, trochę brzydko to brzmi: a dopiero później innym wkładamy rękę do majtek. To akuratnie jest wtedy dla kogoś, kto to będzie słyszał, z jednej strony obraźliwe, ale z drugiej strony w dzisiejszych czasach trzeba w taki sposób rozmawiać z ludźmi, bo jak im będziesz słodził, lukrował, to i tak tego nie zrozumieją. Oczywiście nie wszyscy, ale większość. Gdyby każdy człowiek wykonał pracę własną, ludzkość nie znałaby wojen, głodu czy też nie potrzebowałaby psychotropów oraz psychologów. Kochając siebie, jesteśmy w stanie kochać również innych. Jednocześnie unikasz lub świadomie wychodzisz z tak zwanych toksycznych relacji.
Nie potrzebujesz nikogo więcej i niczego ponad własną miłością, a to otwiera ci drzwi nieskończonych możliwości, obfitości oraz szczęścia. Potrzebujemy również usłyszeć swoją duszę, jej historię, cierpienia, pragnienia i pozwolić sobie poczuć to wszystko. W tym też bólu i innych trudnych emocjach, objąć samego siebie dokładnie jak bezbronne dziecko. Kiedy ofiarujemy sobie pocieszenie, nasze wewnętrzne światło rozbłyśnie jeszcze bardziej. Uzdrawiamy się również od chorób oraz cierpień z poprzednich wcieleń. To jest niesamowity element, proces, który każdy, kto doświadcza samouzdrawiania, a naprawdę to nie jest trudne, doświadcza tej przemiany w samym sobie. I oczywiście rozkwitniemy, świecąc wewnętrznym blaskiem nie tylko dla siebie, ale też dla innych. I w ten sposób realnie wpływamy również na otoczenie i zmieniamy świat na lepsze. Oczywiście drugim elementem jest tak zwane ukojenie dla duszy. Kiedy już zajrzysz w głąb siebie, uświadomisz sobie, usłyszysz i obejmiesz to, co wymaga uzdrowienia.
Pora zatem w tym przypadku na kolejne działania. Pora na ukołysanie lękliwych myśli, oswojenie wewnętrznego krytyka i uspokojenie duszy. Krytykiem tym jest oczywiście podświadomość, która zawsze będzie w przeciwległą stronę. „Nie, po co ci to? Po co tam będziesz szedł? Po co to zrobisz? Po co będziesz brał kredyt? Po co to albo tamto?” Albo też będzie cię kusić. Więc tutaj zawsze jest walka i próba równowagi pomiędzy dwoma półkulami, tą duchową oraz tą fizyczną. Każdy z nas jest indywidualnością i ma również inne potrzeby.
Powinieneś sam znaleźć najlepsze dla siebie aktywności. Jednym może być na przykład medytacja, co ja bardzo często stosuję. Inni na przykład nie usiedzą w miejscu i pójdą na przykład pobiegać. Powiem wam szczerze, że w bieganiu też można uprawiać medytację i jest to inny rodzaj medytacji. Jednym również pomoże na przykład sztuka, innym pójście do kina czy też milcząca obecność na łonie natury. Do tych osób również ja należę. Sport czy też twórczość, śpiew, medytacja, joga, spacer, łono natury czy nawet praca w ogrodzie lub gotowanie mogą być twoim tak zwanym wyzwalaczem, wspomagaczem też właśnie w procesach osiągania samoleczenia własnego ciała fizycznego, jak i duchowego. Jeśli tylko skupisz się na chwili obecnej i poczujesz ulgę w duszy, a spokój w sercu i umyśle również zagości, to będzie znak, że to jest właśnie twoja droga do ukojenia. To znak, że odnalazłeś przestrzeń, w której możesz być całkowicie sobą oraz czuć się dobrze we własnej skórze. Trzecim elementem jest uwolnienie tego bólu, a więc głęboko zakorzenione lęki, złość, smutek odkładają się w naszym ciele oraz umyśle.
Rodzą negatywne myśli, blokady twórcze, strach przed podjęciem się działania. Tak naprawdę unieszczęśliwiają nas, robią z nas dosłownie niewolników. Niewolników bólu. Ból może powodować bóle głowy, spięcia w ciele i różnego rodzaju choroby, w tym bezsenność, depresję i choroby serca. Kiedy już zatem zajrzysz w głąb swojego siebie, wewnątrz, potrzebujesz wtedy pozwolić płynąć przez twoje ciało emocjom. Potrzebujesz stawiać również czoła nawet największym lękom poprzez usłyszenie ich i akceptację. Możesz zapisać się na zajęcia na przykład pracy z ciałem. I tu taka jedna z metod to jest metoda Lowena. Ja później te metody omówię wam w późniejszej części audycji. Udać się na przykład też na terapię gestalt, czy też taniec na przykład pięciu rytmów, Movement Medicine, jogę, tai chi, czy też inną metodę łączącą pracę z ciałem, umysłem oraz z duchem.
Najprostszy sposób, który może praktykować każdy w domu, to taniec. Pamiętam na konwenty kiedy jeździłem również na początku, pierwszy raz jak pojechałem, to takie głupie było trochę dla mnie, że można medytować właśnie w tańcu, ale na którymś, chyba na drugim czy na trzecim konwencie przemogłem się i poszedłem. I powiem wam szczerze, że był to jeden z najlepszych momentów medytujących, medytacji tańcząc i też równocześnie pracując właśnie swoim ciałem, ciałami eterycznymi oraz pozostałymi. Poczuj zatem w sobie emocje, a następnie pozwól im płynąć wraz z ekspresją ciała w ruchu. Poruszaj się tak, jak czujesz. Bez oceniania, bez krytyki i doszukiwania się walorów estetycznych. To ma być zatem twój taniec duszy uzdrawiający i odżywiający. Czwarty element to jest oczywiście opisanie oraz udokumentowanie tego swojego bólu. Wyraź go poprzez prowadzenie właśnie dziennika, w którym to zapisujemy obrazy lub też na przykład słuchanie muzyki. W zależności od tego, jaki jest twój środek wyrazu.
Pisanie ma działanie terapeutyczne, tak samo jak każda inna sztuka. Lekarze również najpierw wypisują objawy, a dopiero potem stawiają diagnozę. My także możemy tak działać jak oni. Zanim jeszcze uzdrowienie nastąpi w pełni, możemy zbudować, jakby zbadać naszą historię i przyczyny wewnętrznego, własnego cierpienia fizycznego i duchowego. Udokumentuj zatem swój ból i powiązane z nim emocje. Co im towarzyszy? Kiedy to się pojawia? W jakich momentach twojego życia? I tak dalej, i tak dalej. Wydarzenia, osoby, które sprawiają ci ten ból, to właśnie od tego jakby-- znaczy inaczej.
To zalegalizuje i da właśnie prawo temu bólowi istnienia, ponieważ w tym momencie, procesie będziemy w stanie wyłapać już, gdzie to wszystko występuje. Dokładnie tak, jak powiedziałem wcześniej, robi to lekarz. Lepiej zatem zrozumiesz siebie i wnikniesz w istotę problemu, czy też trudnego zadania. Piąty element to pozwól sobie na uzdrowienie. Wraz z wnikliwym wglądem w źródło naszego bólu łatwiej będzie nam znaleźć najlepszą drogę do uzdrowienia. Ścieżki mogą być różne. Terapeuci, rodzina, przyjaciele mogą również nam w tym procesie pomóc. Jednak to my znamy odpowiednie dla siebie lekarstwo. Może potrzebujemy na przykład samotności albo bliskości natury, a może właśnie czułej i wspierającej obecności kogoś bliskiego. Dajmy więc sobie to, czego potrzebujemy i pamiętajmy, być w tym wszystkim swoim najlepszym przyjacielem.
Kolejny element to uzdrawianie świata. Uzdrawianie świata wokół tych naturalnych. Inaczej uzdrawianie świata wokół to tylko naturalny skutek uboczny twojego samouzdrawiania. Wraz ze zdrowiem emocjonalnym i jasnym światłem wewnętrznym przestajesz krytykować innych, porównywać się z nimi, surowo oceniać siebie czy pracować ponad normą. Radość, życzliwość i empatia stają się dla ciebie naturalne, tak samo jak asertywność. Potrafisz pomóc innym, nie oczekując nic w zamian. Dzielisz się sobą z prostoty serca, a nie kalkulacji ego. Harmonia wkracza do twojego życia i wraz z miłością stają się ważniejsze od pokusy tego świata. Zatem pamiętaj, że proces leczenia ran może być długotrwały. Wymaga czasu i cierpliwości.
Wspomniałem wcześniej, że samo leczenie nie jest trudnym procesem, natomiast te procesy, tak jak przed chwilką powiedziałem, trwają czasami latami. Bądź zatem dla siebie czuły i wspierający. Kiedy tylko tego potrzebujesz, proś o pomoc specjalistów lub też o wsparcie rodziny i przyjaciół. Przestań uciekać przed sobą w wir obowiązków, zabawy, używek oraz pracy. Spotkaj się ze swoją duszą w milczeniu i w samotności. To przepiękny stan, nie do opisania. Przestań też ignorować jej głosy i swoje przeszłe historie. Niech wybrzmią, niech uwolnią się emocje i spłynie z ciebie cały ten balast, który do tej pory świadomie dźwigałeś. Bowiem uzdrowienie czeka na ciebie i jest w twoich rękach. Zatem pozwól sobie właśnie na to uzdrowienie.
Jest to przepiękny element, spotkanie z własną duszą i siedzenie w milczeniu i pozbywanie się tych przeszłych elementów. Ja sam kiedyś wielokrotnie mówiłem, że w cudzysłowie bawiłem, ale to nie jest bawienie, robiłem sobie regresje hipnotyczne, które umożliwiały mi cofanie się do przeszłych minionych żyć. I doszedłem bodajże do chyba pięciu, jakoś tak. I przestałem, bo stwierdziłem, że dalej nie ma sensu. Pozwoliłem wszystkim emocjom się mnie pozbyć i te wszystkie emocje również opisałem w którejś tam części audycji, kiedy chodziłem takim jakby korytarzem w podziemiach, gdzie z jednej i z drugiej strony za kratami były różne dziwne postacie, które dosłownie chciały mnie rozszarpać. To były właśnie emocje, które wtedy we mnie były, pomimo tego, że uważałem, że nie mam aż takich negatywnych emocji. Jak się okazało, były to różne emocje z różnych przeszłych żyć zgromadzone w jednym miejscu. I w momencie, kiedy podjąłem decyzję, że uwalniam te emocje, powiem szczerze, że naprawdę ciekawe rzeczy się działy, które trwały naprawdę wiele tygodni. Bo ten proces tak naprawdę w tamtym momencie, kiedy zacząłem się leczyć, uruchomiał się i musiał trochę potrwać, żebym ja sobie jeszcze pewne analizy powyciągał u siebie, wnioski i żebym po prostu doszedł do tego stanu, gdzie stwierdziłem, że już zaczynam łapać, o co tak naprawdę to wszystko chodzi. Czym zatem jest duchowe uzdrawianie?
Duchowe uzdrawianie, czyli spiritual healing, jest naturalną terapią przyczyniającą się do polepszenia zdrowia bez względu na to, gdzie i jak jest zamiejscowana choroba, bądź też zranienie w naszym organizmie. Wracając jeszcze do tej wcześniejszej części, o której wspominałem, polecam wam Akademię Ducha. Tam bardzo ciekawe są spotkania, rozmowy na Facebooku, czy też odbywało się to nawet na konwentach. Była grupa, która przyjeżdżała. Nie wiem, jak będzie w tym roku w okresie letnim, bo z tego, co wiem, są ograniczenia odnośnie osób, więc nie wiem, czy się Tomasz Grubba zdecyduje na kontynuację. Wracając do tych chorób, które mogą być zamiejscowane jako choroby czy też zranienie, proces ten pobudza naturalne zasoby pacjenta, czyli tak zwane samouzdrawianie, aby umożliwić mu powrót do pełni zdrowia. Duchowe uzdrawianie jest zatem procesem wykorzystującym boską obecność. Przecież wszyscy jesteśmy cząstką Stwórcy zmierzającą do realizacji celów duszy, czemu towarzyszy powrót do zdrowia oraz harmonii i dobrego samopoczucia. Osoba przekazująca uzdrawianie, czyli taki na przykład człowiek jak uzdrowiciel, terapeuta uzdrawiania, zestraja się ze źródłem i staje się intuicyjnym przekaźnikiem subtelnej energii. Od tego są właśnie osoby, które zajmują się takimi rzeczami, jak na przykład jasnowidze, czy tak jak wspomniałem wcześniej uzdrowiciele, terapeuci w różnym zakresie.
Leczenie zatem duchowe, czyli uzdrawianie psychofizyczne określa się zatem jako systematyczną, celową interwencję jednego lub kilku osób, której celem jest pomóc innym żywym istotom, zarówno ludziom, jak i zwierzętom, roślinom oraz innym organizmom poprzez kupianie intencji, dotyk lub też trzymanie rąk w pobliżu innej osoby bez zastosowania fizycznych, chemicznych i konwencjonalnych środków interwencyjnych. Taką definicję określił doktor Daniel oraz doktor Benor. To osoby, które zajmowały się uzdrawianiem na trochę większą skalę. Co się dzieje podczas sesji uzdrawiania? Sesja odbywa się w swobodnej, rozluźnionej atmosferze. Zazwyczaj trwa nie dłużej niż godzinę. Pacjent siedzi na krześle albo leży na przykład na kozetce. Uzdrowiciel zwykle pracuje dłońmi w bliskiej odległości od ciała pacjenta, czasem też lekko dotykając, oczywiście za zgodą pacjenta. Pacjent może odczuć ciepło lub zimno, łaskotanie bądź ucisk. U mnie najczęściej, kiedy bombarduję tą energią różne części swojego ciała, jak mnie coś boli, to wygląda to tak, jakbym młotem pneumatycznym.
Dla przykładu: boli mnie wątroba, w którejś części ciała, pod żebrami. Wtedy kiedy stosuję pewną mantrę, dosłownie kieruję tą energią w taki sposób, że czuję, jakby ten młot rozbijał guza czy coś w tym sensie. Oczywiście wcześniej jest inny proces, który robię zawsze, procesy wizualizacyjne jako kulka, ale to później wam powiem. To u mnie wygląda dosłownie tak, jakbym walił młotem pneumatycznym i rozbijał ten ból. Dosłownie bardzo krótko, do minuty, może czasami nawet szybciej. Rozwalam to, ból całkowicie znika i potrafi zniknąć naprawdę na bardzo długo, ale czasami też na przykład po godzinie z powrotem wraca. Jest to długi proces, ale samymi dłońmi, swoimi własnymi dłońmi jesteśmy w stanie przesyłać te przesyły energetyczne w określone części ciała. Tak jak powiedziałem, może być ciepło lub zimno. U mnie zazwyczaj jest ciepło. Może być łaskotanie bądź ucisk.
Często też czuję się senny bądź zasypiam. Ja najczęściej czuję się senny i zasypiam. Uzdrawianie może być stosowane również na odległość oraz dla wielu osób równocześnie. Robiłem takie przesyły, ale nie czuję się w żadnym wypadku specjalistą. Natomiast znam ludzi, którzy robią to rzeczywiście zawodowo i z naprawdę dobrymi skutkami. W czym zatem pomaga uzdrawianie? Pomaga ono w szerokiej gamie dolegliwości fizycznych, psychicznych, duchowych i emocjonalnych. Czasem nawet w zdumiewający sposób. Nie tylko może usuwać ból, przywracając normalne funkcjonowanie organizmu, ale także wpływać na inicjowanie poprawy podejścia pacjenta do życia i na jego jakość. Dociera przede wszystkim do przyczyn, aby je wyeliminować.
Badania naukowe i praktyka terapeutyczna potwierdzają jego korzystny wpływ również w przypadku chorób przewlekłych, nowotworów, chronicznego zmęczenia, migrenach, bezsenności, astmie, reumatyzmie, chorobach serca i wielu innych tak zwanych nieuleczalnych chorób. W jaki zatem sposób duchowe uzdrawianie może nam pomóc? Często doprowadza to do zrównoważenia w życiu, również w przestrzeni uczuć i związku z innymi. Może zainicjować zmiany, pomóc przejąć nad nimi kontrolę i dać poczucie dobrego kontaktu z rzeczywistością. Jest też szczególnie pomocne w sytuacjach kryzysowych. Pomaga odzyskać wiarę w sens istnienia. Uzdrawianie samo w sobie jest wspaniałą terapią holistyczną obejmującą całego człowieka i nie ma niepożądanych skutków ubocznych, ale i dobrze współdziała z nimi również metoda leczenia. Jak zatem często korzystać z tego samouzdrawiania, aby móc normalnie powrócić do zdrowia? Są różne osoby, takie jak uzdrawiacze i na przykład oni mówią, że po pierwszej sesji człowiek zaczyna się lepiej czuć. I to też potwierdzam, bo robiłem to u siebie.
Ale generalnie mówią o sześciu sesjach i widać wtedy znaczną poprawę. Na przykład obserwowana jest przy guzach tarczycy ta poprawa. W sytuacjach łagodnych wskazane jest korzystanie z tej metody raz na tydzień, a w bardziej poważnych nawet codziennie. Przy uzdrawianiu na odległość pomocna jest rozmowa przez telefon lub przez internet. Czy każdy może zostać uzdrowicielem? Tak. Jeżeli chce, każdy może podjąć szkolenie, zdać egzaminy i być profesjonalnym terapeutą. Może łączyć uzdrawianie z innymi terapiami, jak również może stosować uzdrawianie dla siebie i osób najbliższych. Jeszcze tutaj dodam od siebie, że zgadzam się, że tak, ale ja bym jeszcze powiedział, że wcale nie musi zostać profesjonalnym. Naprawdę w dzisiejszych czasach mamy wielkie spektrum informacji i można się wszystkiego sam nauczyć, a najlepiej badać swój organizm samemu.
Wymarzoną sytuacją byłaby taka, gdyby każdy w rodzinie był uzdrowicielem, który stosowałby profilaktykę i mógł zapobiec pojawianiu się choroby oraz leczył też już te istniejące. Wskazana zatem jest rozmowa z nauczycielem przed zapisaniem się na przykład na jakiś kurs. Zatem trzeba spotkać się z tą osobą. Ona zrobi taki wywiad środowiskowy i dopiero wtedy zaczniemy kursy. I tak jak powiedziałem, kursy są różne, różnie trwają, na różne choroby. Ja wam później tu przytoczę, na jakie choroby jaką metodę stosować, ale to w późniejszej audycji. Trzeba też podkreślić, że pomimo iż często uzdrawianie jest czynnikiem decydującym w powrocie do zdrowia, to nie może ono zastąpić diagnozy ani leczenia medycyną głównego nurtu ze względu na uwarunkowania prawne. Zatem dążymy do współpracy pomiędzy lekarzem i praktykami medycyny komplementarnej, przedstawiając Ministerstwu Zdrowia projekt. Tutaj mówię konkretnie o konkretnym kursie. Zaraz pana wymienię wam, więc możecie sobie pogrzebać w internecie takiego uzdrowiciela.
Ten akurat gość przedstawia Ministerstwu Zdrowia swoje projekty, które robi oczywiście na podstawie ustaw, które go obligują, żeby był w normach, które ustawy określają. Potrzebujemy również wsparcia społecznego w tej kwestii dla dobra pacjenta. Tak jak medycyna konwencjonalna ukierunkowana została przede wszystkim na leczenie nieprawidłowości występujących w funkcjonowaniu ciała człowieka na skutek różnego rodzaju czynników zewnętrznych, podczas gdy sferę psychiczną pozostawiającą w nierozerwalnym związku z funkcjonowaniem organizmu jako całości uznano za drugorzędną w procesie przywracania zdrowia. Tak, duchowe uzdrawianie jest metodą przywracania zdrowia ukierunkowaną na traktowanie człowieka jako psychosomatycznej całości i bazuje na nierozerwalnej więzi jego sfery duchowej z uwzględnieniem psychiki. Zatem uzdrawianie jest nie tylko przekazem siły życiowej, korzystnie wpływającej na system energetyczny człowieka, jego aurę czy nawet komórki. To również nawiązanie kontaktu pacjenta z jego duchową sferą. Na przykład medycyna allopatyczna opiera swoje działanie wyłącznie na objawach chorobowych. Jest też medycyną inwazyjną. Stosowana w procesach uzdrawiania farmakologia lub też chirurgia prócz ulgi w cierpieniu przynosi niejednokrotnie liczne skutki uboczne. Bo leczymy się na coś jednego, a nagle skutki uboczne pojawiają się z problemami innej części ciała, które są oczywiście źródłem kolejnych dysfunkcji.
Koniecznym do uzdrowienia jest też uwzględnienie sytuacji życiowej i psychiki człowieka. Wzięcie ich pod uwagę zwiększa również szanse skutecznego wyleczenia pacjenta bez generowania dodatkowych zagrożeń. Zatem dysponujemy tak naprawdę ogromną liczbą wyników badań naukowych, które potwierdzają skuteczność i bezpieczeństwo duchowego leczenia, które prowadzi do uzdrowienia bez wywoływania skutków ubocznych, tak bardzo charakterystycznych dla medycyny konwencjonalnej. Leczenie zgodnie z prawami natury wykorzystuje naturalną zdolność ciała człowieka do regeneracji i samouzdrawiania, a rolą terapeuty, pomocnika, uzdrowiciela jest uruchomienie i wzmocnienie tego właśnie procesu. Z punktu widzenia fizyki duchowe leczenie to oddziaływanie psychofizyczne z wykorzystaniem rezonansu energetyczno-informacyjnego biopola osoby leczącej i leczonej. Polecam tu książkę, to jest bardziej opisane w książce doktora Daniela J. Benora, w podręczniku „Podstawy medycyny komplementarnej i alternatywnej. Podręcznik dla lekarzy”. Duchowe uzdrowienie jest terapią w pełni naturalną, niezależnie od sposobu jej realizacji, a traktując organizm jako psychofizyczną jedność, można wspierać konwencjonalne metody leczenia. Wykorzystuje ona rezonans falowy ze zdrowym, żywym układem zewnętrznym, który dostarcza informację korygującą, a ta pozwala usunąć przyczynę dysfunkcji.
Proces ten zwykle wspiera mentalna intencja przywracania zdrowia, czyli taki rodzaj oddziaływania, który nie wymaga znajomości budowy ciała i fizjologii istoty leczonej, gdyż świadomość ze swej natury jest zawsze ukierunkowana na wyznaczony cel i sama znajduje środki jego realizacji, wykorzystując mechanizmy fizyki. W jakich zatem miejscach duchowe uzdrawianie może być zastosowane? Metodę duchowego uzdrawiania można stosować nie tylko w ośrodkach zdrowia, gabinetach, centrach rehabilitacji czy też szpitalach, ale również w hospicjach, domach spokojnej starości, w mieszkaniach pacjentów czy ośrodkach zamkniętych. Nie bez znaczenia jest to, że terapia może być również stosowana nawet na odległość. Uzdrawianie na odległość jest terapią, która doskonale nadaje się do oceny w ramach kontrolowanych, podwójnie ślepych badań, ponieważ można je przeprowadzić przy wykluczeniu wszelkiego fizycznego kontaktu pomiędzy uzdrowicielami i uzdrawianymi. Terapię tę można stosować również grupowo, z udziałem wielu osób jednocześnie. Jeżeli chodzi o Polskę, istnieje potrzeba, aby wzorem innych krajów zachodnich dla dobra pacjenta ta forma terapii była dostępna nie tylko w gabinetach prywatnych, ale też w szpitalach oraz przychodniach finansowanych przez NFZ. To by było fajne rozwiązanie, ale myślę, że jeszcze w takim kraju jak Polska będziemy musieli troszkę na to poczekać. Zatrudnienie uzdrowicieli w publicznej służbie zdrowia daje niekwestionowane wsparcie zdrowotne i emocjonalne dla pacjenta, szczególnie w obszarach, w których lekarz nie jest w stanie dotrzeć ze względu na zatomizowaną strukturę medyczną czy też brak czasu bądź umiejętności dotarcia do psychiki człowieka. Jest ono opłacalne ekonomicznie w kontekście zdrowia somatycznego i psychicznego pacjenta, a także z perspektywy zdrowia społeczeństwa jako całości.
I tutaj na koniec jeszcze wam polecę tego pana, człowieka uzdrowiciela, który zajmuje się uzdrawianiem. Jest to pan Antoni Przechrzta, który prowadzi warsztaty. Mogę nawet podać numer telefonu. Tutaj jeszcze- Ten pan Antoni prowadzi również sesje indywidualne oraz kursy duchowego uzdrawiania online oraz zdalnie przez telefon. Nie będę podawał telefonu, bo chyba nie mogę. Natomiast mogę podać stronę internetową www.uzdrawianie.com i tam macie wszelkie informacje odnośnie tego pana uzdrowiciela. Istnieje wiele prostych sposobów, które wspomagają proces samouzdrawiania organizmu. Jednym z takich sposobów są ćwiczenia fizyczne, które mają właśnie te właściwości. Wyobraź sobie na przykład, że jest piękny dzień, a ty siedzisz w domu oglądając telewizję. Czujesz się zmęczony, może nawet przygnębiony, więc wstajesz, wyłączasz telewizor i wychodzisz na spacer.
Na początku może być ci ciężko, ale im dłużej idziesz, tym bardziej czujesz, że masz więcej energii. Substancje chemiczne odpowiedzialne za poprawę samopoczucia zaczynają krążyć w twoim ciele. Serce się wzmacnia, a twój metabolizm przyspiesza. Wszystkie te efekty utrzymują się przez co najmniej 48 godzin. Właśnie to jest element, w którym to rozpocząłeś proces samouzdrawiania poprzez ćwiczenie fizyczne. Również innym sposobem jest sen. Po dobrze przespanej nocy twoje ciało będzie zregenerowane. Kiedy obudzisz się rano i pójdziesz w odpowiednim czasie spać, poczujesz się w pełni energii, taki naładowany. Prawidłowa waga ma również właściwości samouzdrawiające. Jeżeli masz nadwagę, zmiana nawyków żywieniowych i utrata kilku kilogramów na pewno poprawi stan twojego zdrowia.
Możliwe, że będziesz mógł zredukować ilość przyjmowanych leków regulujących ciśnienie krwi i leków na cukrzycę. A może w ogóle nie będziesz już ich potrzebował. Być może pożegnasz się z problemami ze stawami i poprawi się na przykład praca twojego serca. Właśnie to wszystko osiągniesz dzięki prostej zmianie sposobu odżywiania oraz ćwiczeniom fizycznym. Swego czasu, kiedy jeszcze mieszkałem w Wielkiej Brytanii, nie wiem, jak to było w Polsce, było takie przytulanie się ludzi. Robili to wszyscy nagminnie i właśnie przytulanie ma również właściwości samouzdrawiające. Wszyscy, którzy nie wiedzą, mogę was zapewnić, że to pomaga. Ja też często się przytulałem. Nawet ludzie sami do mnie podchodzili. Jakoś zawsze miałem takie coś, że ludzie wyczuwali chyba energię, energetykę moich ciałek, ciała i jakoś tak do mnie lgnęli.
Tak więc naukowcy potwierdzają, że ten właśnie prosty gest obniża tętno oraz ciśnienie krwi, a nawet przyspiesza powrót do zdrowia. Wszystko to za sprawą zwykłego objęcia. Oczywiście przykładów naprawdę może być wiele. Natomiast na czym dokładnie polega proces samouzdrawiania organizmu? Hipopraktycy przykładają dużą uwagę do tak zwanej wewnętrznej inteligencji. Jak ją zatem należałoby rozumieć? Można to ująć w następujący sposób. Moc, która stworzyła nasze ciało, odpowiada również za jego leczenie. Na przykład Benjamin Franklin określił to słowami: Bóg leczy, a lekarz pobiera za to opłatę. Inne dziedziny określają ją mianem siły witalnej.
Jakkolwiek byśmy jej nie nazwali, wspomaga ona samouzdrawianie organizmu. Jeśli tylko dostarczymy naszemu ciału wszystkiego, czego potrzebuje, a mianowicie odpowiednio się odżywimy, regularnie ćwiczymy i używamy naturalnych środków leczniczych. Kikoladzik na czacie pisze: przytulanie o nie, a dam sobie, to my. Nie wiem, jak to było w Polsce, bo mnie tu nie było wiele lat. Natomiast w Wielkiej Brytanii rzeczywiście mnóstwo ludzi tą metodę stosowało na ulicach i to jest takie normalne. Tak mi się przynajmniej wydaje. Dzisiaj chyba byłby już problem z tym przytulaniem, bo każdy każdego się boi, bo możesz się zarazić srovidem. Czy można w jakiś sposób zatem udowodnić istnienie wewnętrznej inteligencji? Jeszcze tak naprawdę do niedawna nie było to możliwe. Jednak najnowsze badania dotyczące komunikacji międzykomórkowej pozwoliły potwierdzić jej istnienie.
Teraz już wiemy, że to właśnie wewnętrzna inteligencja generuje wysyłanie tak zwanego sygnału komórkowego. Jest to sposób, w jaki przy użyciu różnych sygnałów biochemicznych komórki się ze sobą komunikują. Jak ze sobą inaczej można byłoby to nazwać? Zwyczajnie rozmawiają. Jak zatem zachowuje się ciało, kiedy powierzchnia naszej skóry ulega zranieniu? W ciele zachodzi wiele cudownych i idealnie skoordynowanych procesów, których celem jest jak najszybsze zagojenie rany. Naczynia krwionośne rozszerzają się, umożliwiając dostarczenie tlenu, składników odżywczych i wielu innych cennych substancji do zranionego miejsca. Bakterie i zarazki są zabijane, a zranione miejsce się goi. Co więc zatem koordynuje ten prosty z punktu widzenia laika proces? To właśnie wewnętrzna inteligencja kontroluje wszystkie sygnały komórkowe tak, aby ciało jak najszybciej powróciło do zdrowia.
Wiemy też również, że niewłaściwe nawyki mogą blokować ten proces i przerywać komunikację międzykomórkową. Weźmy na przykład palenie. Badania dowodzą, że palenie opóźnia proces dostarczania leczniczych substancji do rany, a tym samym zwalnia proces regeneracji. Ciało palacza ma również tendencję do wytwarzania zbyt dużej ilości tkanki bliznowatej. Zaburzona komunikacja międzykomórkowa jest zatem przyczyną wielu chorób, takich jak rak, cukrzyca czy artretyzm. Obecnie naukowcy traktują ciało jak wielką sieć połączeń, a ci z nas, którzy zajmują się naturalnymi sposobami leczenia, uważają, że wewnętrzna inteligencja steruje i aktywuje proces samouzdrawiania. Ciało człowieka jest doskonałe w swojej konstrukcji i w doskonały sposób powinno funkcjonować. Posiada wewnętrzną mądrość i wszelkie zasoby, aby w odpowiednich warunkach przezwyciężać choroby, przedłużać życie, a nawet dokonywać cudów. Za każdym razem, kiedy pacjent mówi: „Doktorze, jest pan najlepszy, udało się panu mnie uzdrowić”, doktor Mancini odpowiadał: „To nie ja cię uzdrowiłem. Chcę, żebyś podziękował sobie, ponieważ dostarczyłeś swojemu ciału wszystkiego, czego potrzebowało, aby samo się uzdrowić”.
W moim przypadku, możecie się, drodzy słuchacze, śmiać albo i nie, kiedy byłem w głębokich medytacjach, nie wiem, jak to powiedzieć, żeby to głupio nie zabrzmiało, ale w pewnym sensie na poziomie duchowym rozmawiałem ze swoimi komórkami fizycznymi. Czy też w sposób energetyczny, poprzez na przykład stosowanie mantr czy innych metod, dostarczałem tej właściwej pranicznej energii. To jest postęp geometryczny, tak jak z talią kart czy piramidą. Zasilisz jedną komóreczkę, ona w postępie geometrycznym zarazi kolejną. To jest właśnie to, o czym wcześniej wspominałem wam, o tej komunikacji komórkowej. Ciało człowieka jest największym cudem świata. Jest najsilniejsze i mądrzejsze, niż ci się tylko wydaje. I tylko w twojej mocy leży poprawienie jego zdolności do samouzdrawiania. Zacznij zatem wierzyć w tę wrodzoną zdolność. Dostarczaj swojemu ciału odpowiednich składników odżywczych, wyposaż w narzędzia do samoregulacji, usuń wszystkie czynniki hamujące ten proces, a zobaczysz, że twoje ciało zacznie się regenerować.
Nie uważasz, że jest to właściwy moment, czas, aby uwolnić swoje samouzdrawiające zdolności? Tu polecam wam książkę, oczywiście wspomniałem już wcześniej, książkę „Potęga samouzdrawiania” doktora Fabrizio Manciniego, wydawnictwa Studia Astropsychologii. I tutaj byśmy zakończyli takie wstępne gadki odnośnie tego samouzdrawiania. Myślę, że moglibyśmy pójść za chwilkę w metody, techniki i oczywiście na koniec podam wam jeszcze kilka pozycji książkowych, bardzo dobrych. Widzę, że tutaj na czacie mało jest komentarzy. W takim razie może metody czy techniki? Dobrze, zacznijmy od technik. Zawsze mam ten problem, że mi przerzuca na inny monitor, jak otwieram jakiś dokument, a mam cztery monitory obok siebie, więc muszę czekać, aż to się wszystko załaduje. I oczywiście jest problem, bo nie chce otworzyć strony standardowo, jak to zresztą bywa. To zrobimy to w takim razie inaczej.
Piszecie tutaj coś czy nic? Nie, nie widzę, żebyście pisali. W takim razie jedną z takich technik, o których non stop wspominam, ponieważ ta technika jest najprostsza dla mnie osobiście i zawsze tak robiłem, więc tak to u mnie wygląda, jest to wizualizacja. Czy zatem jesteśmy siłą woli w stanie wyleczyć się z choroby ciała? Tu będzie przypadek opisany, przedstawiony raka. Coraz więcej naukowców skłania się ku tej tezie. Wizualizacja jest nie tylko nowością, stosowano ją bowiem od wielu setek lat. Wokół panuje ciemność, z mroku wyłania się postać, która atakuje kobietę i zadaje jej nożem śmiertelne ciosy. Ze strachu zaczynamy się pocić, serce bije jak oszalałe, w ustach pustynna suchość, a to tylko jedynie dawka bezpiecznego lęku podczas oglądania filmu. Prawdziwym zagrożeniem jest najwyżej popcorn, którym można się zakrztusić.
Takie oczywiście wizje dostajemy często i chyba słuchaczom przede wszystkim Radia Paranormalium powinny być znane. W codziennym jednak życiu raczej nie przeżywamy takiego strachu. Częściej martwimy się i złościmy. Padamy ofiarą stresu, który czasem mobilizuje do działania, jest nośnikiem postępu, rozwoju, ale też bezwzględnym niszczycielem. Jeśli będzie naszym wiernym towarzyszem, stanie się najgorszym wrogiem. Lekarze od dawna potwierdzają, że stres, długotrwała depresja, a nawet smutek są niebezpieczne także dla zdrowia fizycznego. Stres ma w dodatek znacząco postarzać oraz obniżać odporność i powoduje, że przybieramy na wadze. Ostatnie czasy pandemii to pokazały przecież odnośnie tego stresu. Stałe napięcie zwiększa też ryzyko wielu poważnych chorób, w tym właśnie nowotworów. Co zatem zrobić, by nie dać się stresowi?
Tak naprawdę na raka pracuje się wiele lat. Ja to wiele razy powtarzałem. Rak nie przychodzi od razu, chyba że mamy jakieś uwarunkowania genetyczne. Natomiast na raka się pracuje. A zatem co robić, aby nie dać się stresowi i nie przyciągać nowotworów? Przede wszystkim nie denerwować się, mówią lekarze. Recepta jest prosta, ale często wręcz niewykonalna. Pewna mądra pani doktor powiedziała kiedyś: „Niech pan znajdzie dystans do problemów, a gdy już pojawi się pomysł, jak to zrobić, proszę mi go sprzedać”. Teoretycznie wiemy, że stres jest zabójczy dla zdrowia, ale w momencie pojawiania się choroby nie dostrzegamy związku przyczynowo-skutkowego. A może nie chcemy go tak naprawdę dostrzec?
Odwracamy głowę w drugą stronę. Wolimy oddać swój organizm w ręce lekarza, zupełnie jak samochód do warsztatu. To nie ja, lecz moje ciało choruje, mówimy sobie w głębi ducha. I posłusznie wykrzykujemy tysiące badań, łykamy pigułki i liczymy, że choroba minie. A przecież tak prosto jest z samoleczeniem próbować wpływać na funkcjonowanie swojego ciała. Z pewnością psychika ma wpływ na rozwój chorób. Osoby zrównoważone i pogodne mają większe szanse na zdrowe życie. Tak na przykład twierdził doktor Wiktor Wacek, specjalista chorób wewnętrznych. Jednak wymieniając przyczyny chorób, nie możemy pominąć genetyki, zatrucia środowiska czy też niehigienicznego trybu życia. To trudne do zbadania i konkretnej oceny.
Z pewnością jednak ważna jest postawa życiowa. Czy ktoś ma siłę, by pokonać przeszkody? Walczy, czy poddaje się i uważa, że nikt na świecie nie ma gorszej choroby od niego? Są przecież miłośnicy adrenaliny, którzy spinają się, skaczą na spadochronie i raczej nie miewają nadciśnienia. Wszystkiego nie da się tak naprawdę wytłumaczyć biochemią. Czy zatem wychodząc z gabinetu lekarskiego, powinniśmy od razu zapisać się na psychoterapię? Może wystarczy posłuchać na przykład doktora Harolda Koeninga, który mówi, cytuję tutaj jego słowa: „Jeśli myślisz, że cierpisz na nieuleczalną chorobę, masz rację. Jeśli uważasz, że twój problem jest uleczalny, również masz rację”. To cytat z głośnego amerykańskiego filmu dokumentalnego „The Living Matrix. Science of Healing”.
Pojawia się w nim wiele autorytetów naukowych z różnych dziedzin. Dowodzą oni między innymi, że co najmniej jedna trzecia metod leczenia, w tym farmaceutyki i chirurgia, nie ma nic wspólnego z leczeniem. Chyba się zgodzimy wszyscy. Wywołuje jedynie efekt placebo. Ludzie zwyczajnie w dzisiejszych czasach po prostu w pewne rzeczy uwierzyli. Czekajcie, tylko zerknę na czaty. Czy wszystko jest okej? Wszystko jest okej. Naukowcy uważają za błędne traktowanie ciała jako maszyny, którą uda się naprawić lub nie uda. To nie główne motory, czyli mózg i serce, zawiadują pracą organizmu.
Ciało jest formą energii, o której wiele razy wspominałem w swoich audycjach. Kieruje nim pole informacyjne, które może się zmieniać pod wpływem emocji i myśli. Skoro negatywne bodźce mogą wpędzić człowieka w chorobę, to jest również logiczne, rzecz ujmując, że moc umysłu może go również uzdrowić. Choć twórcy filmu ukazują temat w sposób rewolucyjny, tego rodzaju poglądy nie są zatem nowością. Już na przykład w latach 80. w takich książkach jak „Ulepsz swoje ciało” i „Możesz uzdrowić swoje życie” poruszała je Louise Hay. Pisała ona w swoich książkach, cytuję: „Jeżeli jesteś gotów uruchomić siłę umysłu, możesz wyleczyć się niemal z każdej choroby”. Koniec cytatu. Nie są to słowa bez pokrycia. Sama ona pokonała raka uznanego przez lekarzy za nieuleczalnego.
Zresztą ja sam znam osobiście Joasię, co była w ostatniej, 58. części „Czasu snu”, też miała raka piersi i to dwóch piersi i wyleczyła się sama. Ale Asia jest profesjonalistką, zajmuje się energiami, warsztatami oraz tego typu rzeczami, również przesyłami na odległość energii, więc wcale się nie dziwię, że znalazła ten swój własny kluczyk, w jaki sposób pokonywać choroby. Autorka twierdzi, że jesteśmy odpowiedzialni za to, co nas spotyka w życiu i sami wywołujemy choroby swojego ciała. Czyli jeśli pozbędziemy się negatywnych emocji i lęku, możemy wyleczyć się nawet z nowotworu. Psychiatra Alfred Adler napisał, że najważniejsze wspomnienia są oknem na resztę życia. Jeśli okna pokrywa pajęczyna i brud złych wspomnień, niełatwo radzić sobie w życiu. Jedna z metod, tak wspomnę tutaj, moich jest właśnie też albo okna, albo lustra, gdzie czasami, kiedy zajmuję się samoleczeniem własnym, to wizualizuję sobie właśnie zabrudzone okna, które przemywam, przecieram czy też wiadrem przelewam tak, aby je oczyścić. Tak jak wspomniałem, psychiatra Alfred Adler napisał, że najwcześniejsze wspomnienia są oknem na resztę życia. Jeśli okna pokrywa pajęczyna i brud z wspomnień, niełatwo radzić sobie w życiu, a przede wszystkim być zdrowym.
Człowieka zatruwa bowiem nie tylko stres, ale wszelkie negatywne emocje. To często bagaż z dzieciństwa wypełniony lękami, złością, strachem, poczuciem niższości i bycia niekochanym. Ogromną rolę odgrywa tutaj również perspektywa patrzenia na problemy. To, co dla dorosłego jest błahostką, w oczach dziecka często urasta do rangi dramatu. Może też trwale wyryć się w psychice i powodować człowiekiem przez całe jego życie. Jeśli do dawnych urazów dodamy jeszcze bieżące stresy, ciało zaczyna wysyłać sygnały alarmowe. Louise Hay poleca afirmacje, czyli właśnie wielokrotne powtarzanie pozytywnych sformułowań. W ten sposób trudniej jednak dotrzeć do podświadomości, której językiem są przede wszystkim obrazy. Dlatego Gerald Epstein, autor książki „Uzdrowienia przez wizualizację. Sposoby pozytywnego oddziaływania na własne zdrowie” proponuje metodę samoleczenia opartą na wizualizacji.
Epstein jest doktorem nauk medycznych i profesorem psychiatrii. Od wielu lat zajmuje się psychoanalizą i wizualizacją. Długo był wyznawcą zasad Freuda, aż spotkał on na swojej drodze terapeutkę Colette Aboulker-Muscat, która radykalnie zmieniła jego poglądy na terapię. Gdy opisywał on jej typowe freudowskie ćwiczenie, w którym to pacjent wyobraża sobie jazdę pociągiem i odpowiada terapeucie, co widzi przez okna, pani Aboulker-Muscat zapytała go o kierunek jazdy. Zdziwiony Epstein odparł, że zwykle jest to ruch poziomy. Wtedy kobieta wykonała gwałtowny ruch ręką i zapytała, cytuję: „A gdyby tak pojechał do góry?” Jej ruch oderwał tego człowieka, który brał udział w tym ćwiczeniu od poziomej płaszczyzny utkanej z codziennych wzorców, przyczyn i skutków. Uniósł się on wtedy ku wolności i zrozumiał, że zadaniem terapii jest przejście od tego, co znane do tego, co nieznane. Tak w swojej książce pisał Epstein. Podkreśla on również, że wizualizacja jest niczym nowym. Stosowano ją przez stulecia w Indiach, w Tybecie i wśród amerykańskich Indian.
Nie namawia do rezygnowania z tradycyjnego leczenia. Pragnie tylko, żeby potraktować właśnie tę metodę wizualizacji jako wspomagającą. Wizualizacje nie pomagają sobie z bieżącymi problemami, raczej pozwolą stworzyć inny sposób reagowania na stres. Bardzo ważna jest żelazna konsekwencja, a więc ćwiczenia takie trzeba wykonywać regularnie. I tutaj jedno z ćwiczeń. Rzeka życia na przeziębienie. Takie ćwiczenie. A zatem zamknij oczy, zrób trzy wydechy, by się zrelaksować. Wyobraź sobie, że twoje oczy stają się jasne i pogodne. Potem zamieniają się w dwie rzeki wypływające z zatok do nosa i gardła, a ich prąd unosi wszystko, co zbędne.
Płyną przez klatkę piersiową, brzuch aż do nóg i opuszczają ciało pod postacią czarnych lub szarych strumyków, które ktoś zakopuje głęboko w ziemi. Czujesz, jak rzeki pulsują rytmicznie wewnątrz ciała i widzisz nad sobą światło, które wypełnia zatoki, nos i gardło. Gdy poczujesz ten przypływ i światło, otwórz wtedy oczy. Ćwiczenie takie warto wykonywać co trzy godziny przez trzy do pięciu minut, aż poczujesz się lepiej. Ja w swojej metodzie stosuję na przykład, zresztą nawet na sliderze na stronie Radia Dream Time są właśnie obrazy, które specjalnie dla mnie były namalowane. Właśnie stosuję taką metodę, że wchodzę do rzeki i idę sobie pod wodospad. Z góry spada elegancka, taka świetna energia, oczyszczająco i naprawiająca, regenerująca i właśnie wypływa od spodu, od nóg ta brudniejsza woda. To jest takie właśnie moje wizualizacyjne ćwiczenie. Już popatrzę na czacie, bo tutaj jest coś nie tak. Bo popadam, jeżeli...
Okej. Inne na przykład ćwiczenie to ośmiornica, która jest polecana na artretyzm. Zamknij zatem oczy, zrób trzy wydechy. Widzisz, że twoje ramiona, nogi lub palce to macki ośmiornicy falujące i wydłużające się przed tobą na odległość na przykład kilometra. Zobacz i poczuj, jakie są elastyczne, jak płynnie się poruszają. Możesz je zginać w każdym kierunku. Na koniec otwórz oczy. Takie ćwiczenie warto robić często przez około 30 sekund. Kolejne ćwiczenie na bezsenność. Kwiaty na rzece.
Połóż się do łóżka, zamknij oczy i wyobraź sobie, że znajdujesz się nad brzegiem rwącej rzeki. Otaczają cię kwiaty. Czujesz ich słodki zapach. Weź do ręki kwiat, umieść na nim dręczące cię myśli i połóż go na rzece. Widzisz, jak woda porywa kwiat. Powtarzaj to z każdą natrętną myślą, aż zaśniesz. Ćwiczenie wykonuje się zazwyczaj właśnie przed snem, bo jakby inaczej? Na ból głowy natomiast jest inne ćwiczenie, rakiety w kosmos. Zamknij oczy, zrób trzy wydechy. Wyobraź sobie, że umieszczasz fragmenty bólu w rakietach, które z twojej głowy wylatują w kosmos i stopniowo znikają w kosmicznej przestrzeni.
Gdy poczujesz ulgę, otwórz wtedy oczy. Ćwiczenia rób co kwadrans przez minutę do dwóch, aż do ustąpienia bólu. W większości przewlekłych chorób wykonuje się je przez 21 dni, po których następuje tydzień przerwy. Inna jeszcze metoda wizualizacji to może być metoda taka jak koncentracja, medytacja czy koncentracja, bo często można mylić te stany. Technikę opartą na wizualizacjach możemy potraktować zarówno jako etap przygotowujący do medytacji uważności, czyli medytacji polegającej na samej tylko obecności, w której zamiast tworzyć coś swoim umysłem, postrzegamy samą istotę naszej uwagi, naszej świadomości. Czujemy, że utrzymujemy pełną obecność, przytomność, a zarazem też zrelaksowaną postawę obejmującą wszystko uwagą, jako etap dopełniający także esencjonalną medytację pełnej uwagi i obecności. W tym drugim przypadku chodzi o to, że pod wpływem regularnego przebywania w stanie obecności, uwielbiam ten stan, pozostawia w pełni obecnym, będąc jednocześnie zrelaksowanym. Stopniowo rozwija się w nas naturalna zdolność do wizji. Co ciekawe, nie pozbawia nas tak energii jak w procesach zwykłych wizualizacji. Możemy wtedy jednocześnie utrzymywać zarówno otaczającą nas wizję świata, jak i pojawiające się wizje wewnętrzne i jednocześnie pozostawać pełnym, obecnym i zrelaksowanym.
Ja tą metodę stosowałem w 2013, 2014 roku, jeszcze kiedy było Radio Na Fali. Często kiedy tam dzwoniłem, to uczyłem się koncentracji i utrzymania umysłu w obecności ludzi, którzy na przykład byli na stołówce w porze lunchowej. I to ćwiczenie było bardzo ciekawe. Na początku ciężko było się do tego przekonać, bo ciągle coś tam denerwowało, ale z czasem się tego nauczyłem. Ja to wziąłem z książki, gdzie gość opisywał, że na przykład ćwiczył tą metodę na dworcach kolejowych, na dworcach autobusowych i w innych miejscach, gdzie zawsze jest dużo ludzi, mnóstwo szumu. I tak jak ja miałem, tak samo on miał problemy na początku, ale później mogliby koło mnie stać ludzie z bębnami. Nie wiem, nie robiłem takiego eksperymentu, ale przypuszczam, że jakby z bębnami wtedy koło mnie stali, to bym mógł ich nawet nie słyszeć. Następuje pewien proces odcięcia słuchowego, ale jednocześnie z drugiej strony słyszymy. To jest dziwne zjawisko, ciężkie do opisania. Zazwyczaj jednak ludzie praktykują techniki wizualizacyjne pierwszego typu, a do tych drugich dochodzą z czasem.
Najbardziej popularnymi instrukcjami dotyczącymi wizualizacji są techniki wizualizacyjne stosowane w celach poprawy stanu zdrowia. Często stosuje się je razem z afirmacjami mającymi na celu zmobilizowanie układu immunologicznego czy też odpornościowego. Opiera się to na zasadzie, iż do naszej podświadomości szczególnie mocno przemawiają obrazy. My myślimy obrazkowo tak naprawdę. W zasadzie powiedzieć można, że istotna część naszego podświadomego umysłu mistycznego, w których to znajdują się nasze wyobrażenia o pełnionych przez nas i innych rolach w społeczeństwie, składa się właśnie z obrazów. Dlatego też niewątpliwie posługiwanie się wizualizacjami w celu zmobilizowania podświadomości oraz układu nerwowego autonomicznego wegetatywnego jest bardzo uzasadnione. W tym też przypadku stosuje się wizualizowanie już uzdrowionych organów i całego ciała przy jednoczesnym utrzymywaniu w psychice radości płynącej z tego wyzdrowienia. Wszystko to wyzwala wzrost doznawania witalności i mobilizuje układ wegetatywny do uporania się z chorobą. Z kolei na przykład Evelyn Monahan zwraca uwagę, że tego typu techniki mogą zarówno polepszyć nasze zdrowie, sama autorka bowiem wyleczyła się tą metodą z ciężkiego paraliżu, jak i wpłynąć korzystnie na przebieg naszego życia. Monahan skupia się zwłaszcza na pomocy osobom uzależnionym.
W takim przypadku ich bliscy wykonują regularne wizualizacje osoby, która nie jest już dłużej uzależniona. Towarzyszy temu ogólna radość z uporania się z tego typu problemem. Tego typu przypadki można również wytłumaczyć na zasadzie oddziaływania nawzajem na siebie podświadomości i innych ludzi. Kiedy wchodzimy do pokoju osoby pogodnej, nastrój ten udziela nam się, gdy wchodzimy na przykład do miejsca, gdzie myśli są depresyjne lub też prowadzi się agresywne awantury. Możemy wtedy wyczuć panującą tam agresję lub przygnębienie. Znany przypadek chyba wszystkim słuchaczom. Nasza podświadomość, między innymi wrażliwość emocjonalna, odbiera szereg informacji. Osoba uzależniona, która czuje się zaakceptowana I dociera do niej jakaś wspierająca energia z otoczenia, inna niż energia litości i ubolewania, może wyzwolić w sobie taki impuls, strzał do bardziej zdecydowanej próby porzucenia uzależnienia. Inni jeszcze autorzy na przykład prezentują metody użycia wizualizacji do konstruktywnego kształtowania swojego życia i pomyślności. Bez wątpienia jednak praca z obrazami wewnętrznymi może wpływać na nasze umysły, roli i korzystnie kształtować go.
Rick na przykład Yarrow zwraca uwagę, że przy stosowaniu tego typu wizualizacji, które mają kształtować nasze życie, powinniśmy w większym stopniu współpracować ze sobą, niż się to niekiedy wykonuje. Jeżeli na przykład przeprowadzamy te wizualizacje zbyt na siłę, to mogą zachodzić jakieś procesy wypierania niektórych treści, co w efekcie, w efekcie końcowym nie przyczyni się do zwiększenia harmonii w naszym życiu. Interesujące jest również spojrzenie na relacje w obrębie techniki medytacyjnych buddyzmu mahajany pomiędzy chińską szkołą Chan, Zen a tybetańską ścieżką tantryczną, czyli Wadżrajimą. Medytacja Zen zasadniczo nie posługuje się wizualizacją. Posługuje się techniką koncentracji na oddechu lub też punkcie energii w brzuchu na koanie, a w jeszcze bardziej zaawansowanej postaci posługuje się stanem w-wglądu nazywaną Vipassana, który jest formą medytacji i pełnej obecności i uwagi. Niekiedy jednak pewni mistrzowie spontanicznie rozwijają w sobie zdolności wewnętrznej wizji i wtedy jest to wizja, która pojawia się jako rezultat stanu obecności. Zen zatem zasadniczo koncentruje się na samym jądrze medytacji. Tybetańska Wadżrajana natomiast posługuje się zarówno esencjonalną medytacją obecności, która tu nazywa się Mahamudrą lub też Dzoga, Dzogchenpto, albo też Atjoga, jak i wizualizacją przygotowującą do stanu obecności oraz wizjabelką rezultatem stanu obecności. W tradycji tej zaawansowani mistrzowie mieli w zwyczaju spisywać swoje wizje będące rezultatem oczyszczania zaciemnień umysłu poprzez praktykę medytacji i obecności, czyli Mahamudry oraz Antyogi, a następnie przekazywać je kolejnym swoim uczniom, aby ci swoje zdolności medytacyjne ćwiczyli i doskonalili właśnie na ich wizjach. Tego właśnie typa-- typu materiały do ćwiczeń wizualizacji zawiera w sobie dodatkowe błogosławieństwo, ponieważ treści tych wizji pojawiała się również, ponieważ treść tych wizji pojawiała się również u mistrzów jako rezultat ich zaawansowania w procesie doskonalenia swego umysłu i ducha.
Uczeń zatem dochodził stopniowo do zdolności i biegłości w utrzymywaniu medytacji, obecności między innymi na przykład poprzez ćwiczenie się w zadanych właśnie wizualizacjach. Przejdźmy w takim razie do innych technik samouzdrawiania, które odmienią twoje życie. Uzdrawianie przez kreatywność. Proces tworzenia doświadczeń życiowych trwa bezustannie. Czy chcemy, czy nie, świadomie, czy też bez naszego udziału własnej mądrości intuicyjnej tworzymy otaczającą rzeczywistość. Skutki naszej twórczości pozostawiają czasami wiele do życzenia, ale jednak ten proces cały czas trwa. Myśli, słowa i czyny uruchamiają nowe doświadczenia. Jeśli opanujemy umiejętność uwalniania umysłu z myślowego chaosu i potrafimy wejść w stan spokoju, ciszy, wówczas przychodzą do nas nieprawdopodobne rozwiązania trudnych problemów, a działania uruchomione na bazie takich inspiracji niosą poczucie zadowolenia i sukcesy. Przecież znamy chyba wszyscy powiedzenie: "Prześpij się z problemem". To, że optymiści żyją dłużej, a radość jest najlepszym sprzymierzeńcem zdrowia wiemy wszyscy.
Umiejętność tworzenia swoich doświadczeń życiowych z poziomu mądrości intuicyjnej jest nie tylko gwarantem poczucia spełnienia, ale i doskonałego stanu zdrowia. Jak się o tym zatem przekonać? Tylko na własnej skórze. Szlifując wchodzenie w stan ciszy i zamieniając pomysły w tym właśnie stanie płynące na doświadczenia życiowe. Otwieranie zatem czakr dłoni w metodologii lamy Tenzina Wangiala Rinpocze. Nudzi, nudzi i śmieszy to, że wielu uzdrowicieli wychwala się i uważa za nadludzi. Mam nadzieję, że uda nam się, mm, że uda się przełamać te przesądy dotyczące bioenergoterapii. Po pierwsze jest do niej zdolny każdy normalny człowiek. Wymaga to oczywiście pracy, ale zatem nadprzyrodzony talent nie jest tutaj potrzebny. Przekonajmy się sami, pracując ze swoimi czakrami dłoni.
Bioenergioterapią nazywamy również duchowe uzdrawianie. Oznacza to, że zaleca, yy, się uwrażliwienie dłoni na równi z umiejętnością medytowania. Skoncentruj się zatem na, na środku się, pośrodku swoich dłoni. Otwórz i rozluźnij czakry. Zrób to tak, jak umiesz i rozumiesz. Wyobraź sobie pośrodku dłoni dwie małe kule niebieskiego światła i utrzymuj je przez dłuższą chwilę. Powtórz ćwiczenie trzy razy. Codziennie warto raz otwierać swoje czakry dłoni, jeśli chcemy uzdrawiać. Zaawansowani uzdrowiciele nie potrzebują tego robić. Ja mam akurat tę umiejętność, że mam zdolności radiestezyjne, więc u mnie to jest naturalnym procesem.
Otwarcie się w metodologii Harry'ego Edwardsa. Skieruj dłonie wnętrzami do siebie. Otwórz się, przyjmij wewnętrzną postawę otwarcia. Staraj się wyczuwać energię i pozostawę otwarty wewnętrznie. Otwarcie się jest bardzo ważne. Wielu uzdrowicieli o tym zapomina. Dlatego też niektórzy popadają w silny egoizm, który niekiedy szkodzi swoim pacjentom. Zbyt mocno stosują wolę, a w uzdrawianiu wola i intelekt muszą być zjednoczone, bowiem to zjednoczenie nazwać można wtedy miłością. Pozwala to właśnie na wewnętrzne otwarcie. Tak naprawdę wszystko, czego potrzebujesz do samouzdrawiania, masz w sobie.
Wykorzystaj zatem ten potencjał, korzystając ze wskazówek zawartych na przykład w takiej książce jak „Potęga samouzdrawiania”. Wsłuchiwanie się w wewnętrzny umysł z metodologii Harry'ego Edwardsa i Lamy Tenzina Wangiala. Po otwarciu, pozostając otwartym, połóżmy swoje dłonie na obszarze pomiędzy brwiami. Kiedy już to zrobimy, zacznijmy wsłuchiwać się w wewnętrzny umysł. Róbmy to tak, jak umiemy i rozumiemy przez kilka minut. Leczymy teraz ciało poprzez czakrę międzybrwiową. Wsłuchiwanie się w wewnętrzny umysł to poznawanie stanu zdrowia oraz odpowiadanie na niego uzdrawiającą energią. Następnie połóżmy dłonie na szyi i wsłuchujmy się w wewnętrzny umysł przez kilka minut. Jest to uzdrawianie uczuć. To samo zróbmy, kładąc dłonie na sercu.
Będzie to uzdrawianie myśli. Uzdrawianie innych. Tę samą technikę możemy stosować na przykład na innych. Z tym, że nie ma potrzeby kłaść dłoni na ciele. Jedną dłoń możemy trzymać z przodu, a drugą z tyłu, na przykład przed obszarem międzybrwiowym i po drugiej stronie głowy. Jeżeli chodzi o uzdrawianie na odległość, usiądźmy w wygodnej pozycji. Wyobraźmy sobie mały obraz osoby, której chcemy pomóc. Imaginacja nie musi być wyraźna. Chodzi o cel, o wyobrażenie. Sam zresztą to robiłem, kiedy mój ojciec leżał w szpitalu i naprawdę widziałem efekty, kiedy przyjechałem do Polski jeszcze jak byłem w Wielkiej Brytanii i spotkałem ojca.
Wspominałem gdzieś to chyba już w swoich audycjach. Wyciągnijmy zatem dłonie w kierunku czakry międzybrwiowej. Postępujmy jak przy leczeniu na miejscu. Tutaj taka uwaga. Zabieg taki powtarzać trzeba tyle razy, ile uzna się za stosowne. Skuteczność również wymaga zżycia się z tą techniką. Jest to uzdrawianie. My natomiast przekazujemy uzdrawiającą energię, a nie leczymy wolą, ale łączymy wolę z intelektem. To takie trzy uwagi. Uzdrawianie astralne.
Ciało astralne może wpływać na ciało eteryczne w sposób leczniczy. Gdy uzdrawia się ciało eteryczne, ciało fizyczne odczuje te zmiany. Często w ciałach astralnych procesy zachodzą dużo wcześniej, niż to się uwidoczni w naszych częściach fizycznych. A zatem jak uzdrawiać astralnie? Podam wam tutaj prostą technikę, ale zanim podam wam tą technikę, trzeba byłoby się zastanowić nad kilkoma pewnymi rzeczami. Po pierwsze, powinniśmy rozumieć sposób, w jaki dochodzi do uzdrawiania ciała fizycznego, że mamy tu do czynienia z realnie istniejącą energią astralną. Dysponuje nią każdy człowiek, a odpowiada ona ciału astralnemu w sposób naturalny. Znakiem tego nie ma lekarzy, darów uzdrawiania, ale każdy jest w stanie przekazywać tę energię do ciała eterycznego. Po drugie, warto wiedzieć, gdzie znajduje się ta energia. Otóż miejscem jej występowania jest ciało astralne, a ono z kolei pobiera tą energię z otoczenia.
Ta siła zatem wydobywa się z czakr ciała eterycznego jako najważniejsza energia astralna, a najwyższa eteryczna. Jest ona kontynuująca dla ciała eterycznego, dzięki czemu można za jej pomocą leczyć. Po trzecie, uprzytomnijmy sobie, że zajmujemy się ciałem eterycznym, a nie bezpośrednio fizycznym. Nie wnikamy tą energią do tkanek ciała fizycznego, ale do sobowtóra energetycznego. Istotnie jest zatem ważne pamiętać, iż nie kierujemy uwagi na realia zewnętrzne, lecz wewnętrzne. Przedstawię wam teraz etapy. Zerknę tylko, czy tutaj coś się dzieje na czatach. Masakra. Aż tyle naprawdę was jest? Dziękuję bardzo.
Przejdźmy w takim razie, czy wszystko tutaj działa, nic się nie porozłączało. Skończymy może to, co mam przygotowane i przejdziemy po kolejnym przerywniku muzycznym do kolejnych metod, technik. Etapy zatem łatwej techniki samouzdrawiania. Przejdźmy zatem więc do tej techniki samoleczenia. Numer jeden. Wyobraź sobie przed sobą obraz siebie mający około 30 centymetrów. Numer dwa. Skup swoją uwagę na tym, co wydaje ci się ciałem astralnym. Uwaga, jeżeli je znasz, to nie masz problemu z przeniesieniem świadomości, czyli z uczuciami. Numer trzy.
Wybierz jedną z siedmiu czakr głównych. Numer jeden to jest szczyt głowy. Numer dwa między brwiami. Numer trzy gardło. Numer cztery pośrodku klatki piersiowej na wysokości serca. Numer pięć między żebrami. Numer sześć tuż nad narządami płciowymi. Numer siedem pod kością ogonową. Tutaj odwracaj w umyśle wyobrażenie siebie tyłem. Zacznij zatem od czakry cztery i przekonaj się o wpływie energetycznym.
Numer cztery. Skupiony na uczuciach myśl o tym, że wysyłasz z dłoni jednej lub z dwóch energię. Nie wyobrażaj jej sobie w żaden sposób, co nie znaczy, że jest to niewłaściwe. Trzymając ją zatem zwróconą ku leczonej czakrze. Ważne tu, by myśleć, a nie wyobrażać sobie. Numer pięć. Stale bądź skupiony na swoim ciele astralnym. To ważne. Bez tego nie masz kontaktu z energią astralną. Numer sześć.
Czas mierz wrażeniami, a nie zegarkiem. Numer siedem. Zachowuj zdrowy rozsądek. Tę metodę stosowałem w 2016 roku, właśnie pracując na czakrach. Bardzo ciekawe rzeczy się dzieją, kiedy dłoń unosimy nad czakrami. Można wyczuć wręcz wibrowanie naszych czakr. To są takie dyski, ja przynajmniej to wyczuwałem. Takie wiry bardziej wibrujące, takie tornada, coś w tym sensie. One z przodu i z tyłu wylatują z nas. Ale jeżeli włożymy pomiędzy tę rękę, czakrami, to jesteśmy w stanie wpływać, to, co wcześniej powiedziałem w tej metodzie, na samoleczenie naszego ciała.
Możesz zatem uleczyć siebie, stosując odpowiednie odżywianie. Jak to zrobisz? Możesz na przykład dowiedzieć się z takiej książki jak „Ulecz siebie. Naturalne mechanizmy samouzdrawiania”. Możesz również dokonywać leczenia bez czakr na powierzchni swojego ciała. Wtedy postępuj jak wyżej podałem wam w technice, tyle że już nie na czakrach. Ten drugi wariant zabiegu jest dobry przy leczeniu psychiki, a także uwalnianiu odbytów astralnych, czyli od zmarłych. Tak, to był ten okres, kiedy zajmowałem się jeszcze odprowadzaniami. Tak jak mówię, 2015, 2016 rok jakoś to było. Spróbuj też leczyć same duże części ciała, na przykład głowę lub rękę, albo mniejsze na przykład narządy płciowe.
Z narządami płciowymi jeżeli będziemy sobie te dłonie przykładać, to tam też się ciekawe rzeczy dzieją. To samo da się przeprowadzać na odległość i na miejscu w związku z drugą osobą. Należy również dodać, że istnieje wiele metod leczenia energiami astralnymi, a ta jest jedną z najprostszych dla początkujących, którą przed chwilką wam przedstawiłem. Oczywiście gwarancję na skuteczność takich zabiegów możesz dać sobie tylko sam odpowiednim poziomem świadomości astralnej, ale jednak ja mogę ci zapewnić, że jeśli ten odpowiedni poziom na to pozwoli, to sukcesy bez wątpienia się u ciebie pojawią. Osoby negatywnie myślące, żyjące niemoralnie będą oczywiście słabszymi własnymi lekarzami astralnymi, a więc przedstawiona wyżej metoda nie jest oczywiście dla wszystkich. Techniki powyższe można zaliczyć do leczenia eterycznego, ponieważ wykorzystują najniższą energię astralną, która jest zarazem najwyższą eteryczną. Dawkowaniem tej energii rządzą prawa naszych życzeń. Jeśli są one pozytywne, to i ładunek będzie proporcjonalny do tego, co pozytywne. Dzięki uzdrawianiu astralnemu można usuwać wiele przeszkód na drodze duchowego rozwoju, które to usuwanie w innych warunkach wiąże się najczęściej z wieloma kłopotami, chodzeniem donikąd, błąkaniem się w życiu, zagubieniem i tak dalej. Niektóre drobne nagromadzone w nas problemy są do pokonania.
Posiadanie w sobie negatywnej energii powoduje, że człowiek staje się radykalnym poszukiwaczem prawdy i podejmuje w jej stronę wiele nierozsądnych kroków, paląc za sobą wszystkie mosty i rozmyślając o doznaniu pustki jako kryterium bycia duchowym. Bo uważa, że z tymi uczuciami, z tą właśnie energią, z którą nie wie, co zrobić, jest to niemożliwe. Chce zmian, przeobrażeń siebie, ponieważ sądzi, że coś jest z nim nie tak. W takim właśnie przypadku nie ma potrzeby podejmowania drastycznych kroków i odcinania się od swojego dotychczasowego życia. W zamian jednak warto wsłuchać się w siebie i wykorzystać właśnie techniki samouzdrawiania do uleczenia swojego ciała i ducha. Bioenergioterapia zastosowana samodzielnie zmieni postrzeganie siebie i świata. Negatywne nastawienie ustąpi miejsca pozytywnemu myśleniu. Świadomość wyostrzy się, a przez czakry popłynie silna, uzdrawiająca energia. Dusza przeżyje prawdziwe odrodzenie i rozkwitnie na nowo, będąc eteryczną niczym motyl poruszającą się w promieniach słońca. I ta wizja jest właśnie jedną z wizji, którą ja też kiedyś miałem dawno temu.
Piękny, niesamowity stan nirwany. Kolejna metoda. Metoda Paida. Są tak naprawdę cztery prawdy świadczące o ludziach i ich zdrowiu. Pierwsza prawda to: zaczynają interesować się swoim zdrowiem dopiero wtedy, kiedy je stracą. Druga prawda: bardziej dbają o swoje samochody, pieski oraz kotki niż o samych siebie. Trzecia prawda to: nie są zainteresowani profilaktyką, lecz leczeniem chorób w sytuacjach krytycznych. Oraz czwarta prawda: gdy zdrowie stracą, uważają to za pecha, za wyrok siły wyższej. Nie poczuwają się do odpowiedzialności za utratę własnego zdrowia. Metoda Pai Da to jedna z najstarszych metod stosowanych w klasycznej medycynie chińskiej.
Jest to metoda naturalna, organizm sam potrafi ją wskazać tym, którzy mają zdolność słuchania jego podpowiedzi. Z niej lub z innego źródła wzięło swój początek wiele technik uzdrawiania, również tych, które dzisiaj są praktykowane na całym świecie. Między innymi to akupresura, wszystkie techniki oparte na dotyku, uścisku, a więc również techniki masażu, akupunktury i tym podobnie. W przeciwieństwie do wyżej wymienionych Pai Da nie zrobiła kariery wśród terapeutów ani lekarzy z jednej, bardzo prostej przyczyny. Po pobieżnym zapoznaniu się z nią mógł ją stosować każdy. Stawała się nie techniką leczniczą, lecz techniką samouzdrawiania. Terapeuta, lekarz, uzdrowiciel stawał się niepotrzebny. Nie mógł więc zarabiać. Chowano ją więc w tajemnicy, a pozostawiono metody leczenia, których sam chory nie mógł stosować ze względu na potrzebną wiedzę. Wiele tajemnic było też niedostępnych dla zwykłych śmiertelników.
Ukrywano je, by nie znikło źródło profitów dla wtajemniczonych. Tak samo również postępuje się teraz z lekami z natury typu oleje. Chociaż oleje już są dostępne, ale głównie z leków z drzew, krzewów, owoców, warzyw, ziół i tym podobnie. A jest to technika tak prosta po Lai Ying, czyli technice samouzdrawiania, którą później jeszcze wam przedstawię. To chyba najprostsza technika samouzdrawiania i jednocześnie najbardziej skuteczna. Jej skuteczność przy stosowaniu na warsztatach organizowanych przez mistrzów Pai Da sięga ponad 90% w tysiącach różnych dolegliwości. Z tymi najpoważniejszymi i przewlekłymi, o których medycyna współczesna mówi, że są nieuleczalne. Przedstawię wam zatem kilka informacji o tej metodzie przywracania zdrowia dla tych wszystkich, którzy zawiedli się na współczesnej medycynie, dla których zabrakło już nadziei i wiary w powrót do zdrowia, a stosowane leki wyrządzają raczej więcej szkód niż pożytków. Jednak chciałbym również podkreślić wam, ponieważ te wszystkie rzeczy, które wam dziś przedstawię, to tylko teoria. Trudno na jej podstawie podjąć właściwe działanie.
Potrzebny jest zatem pokaz lub też spotkanie na warsztacie, na którym w ciągu dosłownie kilku minut możecie się nauczyć prawidłowo tej techniki. Ja tutaj wam nie przedstawię dokładnych szczegółów, tylko raczej opiszę, ponieważ są książki i e-booki wraz ze zdjęciami i konkretnymi szczegółowymi opisami. Ja na koniec oczywiście wam podam co i jak. Chińska Biblia medycyny klasycznej Huangdi Nei Jing głosi, cytuję: „Regulację serca przede wszystkim, następnie leczenie z zewnątrz i terapię dietą, a stosowanie leków jako ostateczność”. Koniec cytatu. Więc już wtedy wiedziano, że odzyskanie zdrowia jest możliwe, gdy sami się za nie weźmiemy. Pokierujmy więc swoim życiem i zdrowiem sami. Weźmy zatem za siebie odpowiedzialność. Zatem samouzdrawianie przy pomocy stylu życia sprzyjającego zdrowiu, czyli poprzez naturalne odżywianie nieprzetworzoną żywnością, ruch, hartowanie, pozytywne myślenie, duchową dojrzałość, wsparte właśnie tymi technikami samouzdrawiania mogą naprawdę zdziałać cuda. Mogą przywrócić zdrowie, dobre samopoczucie, przedłużyć życie, zlikwidować lub też ograniczyć ból, zwiększyć witalność, uczynić życie przyjemniejszym.
Mogą też zmniejszyć lub nawet całkowicie wyeliminować oszałamiające koszty opieki zdrowotnej i w ten sposób ich niedostępność dla niedysponujących odpowiednimi środkami. Ale oczywiście trzeba też zwrócić uwagę, jakie by to miało skutki na przykład dla państwa. Zatem trochę o Pai Da. Pai Da spełnia pięć kryteriów, dzięki którym można ją stosować bez obaw jako metodę samouzdrawiania. Pierwsze kryterium to skuteczna w zaburzeniach fizycznych i umysłowych oraz poprawieniu ogólnego stanu zdrowia. Drugie kryterium to prosta, bo można się jej nauczyć dosłownie w kilka minut. Trzecie kryterium: jest bezpieczna, bo jest sposobem naturalnym i nie ma skutków ubocznych, tak jak metody współczesnej medycyny, a głównie leki, które więcej szkodzą niż pomagają, bo wyleczą jedną rzecz, a uszkodzą drugą. Czwarte kryterium: jest uniwersalna, bo można ją stosować na prawie wszystkie choroby i dolegliwości. Oraz piąte kryterium: może być stosowana samodzielnie przez wszystkich bez pomocy z zewnątrz. Skuteczność samouzdrawiania wynika ze znajomości kilku sekretów.
Jednym z nich jest to, by nie traktować chorób tak jak współczesna medycyna, która je klasyfikuje, nazywa, bada na tysiące różnych sposobów, wynajduje leki na każdą z tych chorób osobno, a rzadko lub wcale nie znajduje prawdziwej przyczyny choroby. Nie likwiduje lub też przynajmniej stara się zlikwidować skutki uboczne choroby albo ogólnie choroby. Jednak w większości przypadków nie udaje jej się to w 100%, a leki wywołują właśnie te skutki uboczne, które stają się przyczynami następnych chorób. W klasycznej medycynie chińskiej mówi się: zapomnij nazwę choroby. Dlaczego zatem mielibyśmy zapomnieć tę nazwę? Ponieważ kluczem do leczenia choroby nie jest wiedza dotycząca jej nazwy, lecz zlokalizowanie jej przyczyny. Zatem Pai Da służy nie tylko przywracaniu zdrowia. Służy też do dokładnego wyszukiwania i diagnozowania. Praktykując Pai Da na całym organizmie możemy wykryć choroby i je leczyć. To działanie przypomina nalot dywanowy zwany z operacji militarnych przy użyciu lotnictwa albo wykorzystywania oprogramowania antywirusowego w komputerze.
Pai Da wykonane kompleksowo oczyści meridiany i wydali toksyczne odpady. Wiele osób, które lekarze uznają za trudne do leczenia, jest leczonych przez zwykłych ludzi za pomocą tych dwóch właśnie niewiarygodnie prostych metod. Zgodnie na przykład z tradycją Tao, najwłaściwszą drogą jest ta najprostsza, więc i leczenie złożonych chorób przy pomocy prostych metod jest najwłaściwsze. Praktykując Pai Da na całym ciele dowiadujemy się, które meridiany, a jest ich 12, a wraz z Ren i Du jest 14 takich kanałów, są zablokowane, a jednocześnie je leczymy. Nie ma zatem znaczenia, z jakiego powodu ktoś cierpi, bowiem oczyszczanie tych 14 meridianów niezmiennie leczy wszystkie choroby. Istnieje kilka specjalnie wybranych miejsc, takie jak łokcie, dłonie, kolana i stopy, w których stosując metodę Pai Da możemy wyczyścić 14 meridianów. Korzystanie z Pai Da i Lai Ying jest właśnie takim nalotem dywanowym, oczyszczającym meridiany we wszystkich kierunkach, a to eliminuje wszystkie znane i nieznane choroby holistyczne zamiast traktować je według działów medycyny. W czasie stosowania Pai Da pojawiają się plamy, które nazywa się sha. To wygląda, jakby dosłownie ktoś walnął się na przykład w rękę, w dłoń i pozostał taki siniak duży. Ale jest to właśnie efekt stosowania tej właśnie metody Pai Da, które przypominam, które powodują pojawienie się tych plam i które nazywają się sha.
To są bowiem toksyczne odpady w postaci tych plam i oznacza to, że meridiany odpowiadające im obszarów ciała są zablokowane, a pojawienie się sha oznacza rozpoczęcie detoksykacji. Poprzez meridiany przebiega niewidzialna energia qi, czyli witalna energia życiowa. Gdy stosujemy Pai Da, rozpoczyna się skanowanie, przeszukiwanie przeglądu całego ciała. Kiedy qi znajdzie blokadę lub jakiś obszar ciała z problemem, weźmie go na cel, oczyści go, usunie, a choroby lub ból zostaną właśnie w ten sposób złagodzone lub całkowicie wyleczone. Gdy stosujemy Pai Da na całym organizmie, w ten sposób zostaje oczywiście oczyszczony nie jeden kanał, czyli meridiana, lecz wiele. Aktywowana energia qi oraz krążenie krwi będzie działało jak oprogramowanie antywirusowe. Nie tylko zlokalizuje wirusy, które potencjalnie możemy mieć w organizmie, ale też automatycznie pobudzi organizm do produkcji przeciwciał do walki z nimi. Pai Da działa poprzez promieniowanie rozchodzące się z określonych punktów. Na przykład takie właśnie klapsy na Pai Da, na dłoniach czy też łokciach oczyszczają sześć meridianów wzdłuż ramion i rąk. Klapsy Pai Da na obu kolanach, klapsy, czyli te pasy, te siniaki, które tak porównałem do siniaków, na obu kolanach i stopach oczyszczają sześć meridianów wzdłuż nóg i stóp.
Meridiany Ren i Du są czyszczone w odpowiednich stawach. Na dłoniach są holograficzne odbicia stref odpowiadających im wszystkich organów ciała, a więc wtedy, gdy nimi jest wykonywane oklepywanie Pai Da, dzieje się tak, jakby na nich były wykonywane klapsy. Stosując Pai Da, ludzie ukierunkowują się na leczenie jednej choroby, a pozbywają się też innych. Organizm ludzki ma wrodzony układ samouzdrawiający, którego nie możemy zobaczyć ani dotknąć, ale jest znany w medycynie chińskiej jako system meridian, czyli system kanałów energii. Po aktywacji ten właśnie program skanuje całe ciało, aby oczyścić wszystkie zablokowane meridiany. Dlatego w czasie tego procesu mamy takie odczucia jak bolesność, drętwienie, obrzęk, ból, swędzenie, zimno, ciepło i tego typu rzeczy. Ilekroć byśmy nie zapytali, jaką chorobę można wyleczyć przy pomocy Pai Da lub Lai Ying To zamiast konkretnej odpowiedzi możemy podać przykład, iż oczyszczenie meridiany pęcherza moczowego największemu kanału detoksykacji w naszym organizmie, bowiem ten znajduje się w tylnej części kolan biegnącej od palców stóp do głów, leczy wiele chorób, takich jak na przykład ból w dolnej części pleców i nóg, zaburzenia czynności wątroby, zaburzenia czynności nerek, zaburzenia ginekologiczne, choroby prostaty i tak dalej. Stosując zatem Pai Da na wewnętrznej i zewnętrznej stronie ud, można leczyć ponadto problemy z pęcherzem moczowym, wątroby, śledziony i nerek. Raz oczyszczone spowodują wyleczenie cukrzycy, nadciśnienia tętniczego, zaburzeń ginekologicznych oraz prostaty. Dlaczego właśnie Huang Di Neijing kładzie tak duży nacisk na meridiany?
Ponieważ przez oczyszczenie meridianów problemy zdrowotne mogą być rozwiązane raz na zawsze. Jednak niektórzy ludzie poddają się krótko po zastosowaniu wiedzy o systemie meridianów w leczeniu chorób, bo nie mogli stosować tej wiedzy i tych praktyk samodzielnie, gdyż wiedza o systemie meridianów jest dość skomplikowana. Stosując zatem Pai Da lub Lai omijamy ten problem, gdy poznamy kluczową zasadę, resztę sprzeciwów i powodów do zniechęcenia oraz upadania. Najprawdziwszą drogą jest ta najprostsza, a zatem samouzdrawianie jest takie właśnie proste. Zjawiska zatem kryzysów ozdrowieńczych. Różne reakcje podczas Pai Da i Lai, na przykład ból, bolesność, obrzęk lub znieczulające odczucia, swędzenie, senność, nudność i tym podobnie. Czarny lub fioletowy Sha, czyli zatruta krew, toksyczne odpady, czerwony obrzęk i zielonkawe siniaki. Oczywiście są to różne formy Sha. Mogą pojawiać się na oklepywanych właśnie obszarach. Są to oznaki kryzysów, przełomów lub odpowiedzi ozdrowieńczych, czyli inaczej mówiąc zapowiedź odzysku zdrowia, a nie skutek uboczny tej metody.
Podczas kryzysów ozdrowieńczych z organizmu mogą być wydalane różne wydzieliny, na przykład wymioty, pot, wysypka, może się pojawić szkawka, stolec, łzy i tak dalej. Są to dobre znaki detoksykacji w procesie ozdrowieńczym. Mogą być też nieprzyjemne, ale są one oznakami właściwej poprawy. Przede wszystkim funkcją kryzysów ozdrowieńczych jest dokładne autodiagnozowanie. Mówi nam to poprzez różne objawy, które części ciała są chore. Możemy nie zdać sobie z tego sprawy, ale niektóre choroby, które uważaliśmy za wyleczone, w rzeczywistości nie są. W przypadkach praktyk Pai Da lub Lai mogą się pojawić ich objawy, a następnie zostaną wyleczone. Tym razem trwale. Kryzysy ozdrowieńcze oznaczają, że leczenie jest w toku. W Pai Da lub Lai niektórzy ludzie mogą odczuwać poprawę swojej kondycji zaraz od razu.
Jednak bardziej prawdopodobne jest to, że trzeba przejść przez etap kryzysów ozdrowieńczych, zanim nastąpi poprawa. To znaczy objawy ukażą się na powierzchni, a czasem stan się pogorszy, zanim się wszystko ustabilizuje. Oprócz reakcji takich jak ból, drętwienie, irytacja, obrzęk i uczucie swędzenia mogą wystąpić również płaszcz, czerwone plamy, wysypka, pęcherze, zawroty głowy, bóle głowy, kaszel, zgaga, nudności, wymioty, gęsta flegma, katar, odbijanie, śmierdzący stolec i mącz, którymi to ciało sygnalizuje wyrzucanie toksycznych odpadów. Cięższe kryzysy ozdrowieńcze to drżenie całego ciała, a nawet omdlenia. Częściejsze choroby mogą ukazać się na powierzchni i pogorszyć stan podczas procesów Pai Da i Lai. Na przykład pacjenci z chorym układem sercowo-naczyniowym mogą czuć większy dyskomfort w sercu, mogą mieć wyższe ciśnienie. U cukrzyków może wystąpić wyższy poziom cukru we krwi. Pacjenci z problemami żołądka mogą cierpieć więcej dolegliwości żołądkowych. Pacjenci z różnymi bólami mogą czuć więcej dokuczliwego bólu. Te odpowiedzi ozdrowieńcze są efektem działania systemu samouzdrawiającego, regulującego ciało.
Najlepszym rozwiązaniem w tym momencie jest kontynuowanie i intensyfikowanie Pai Da oraz Lai. Doświadczenie kryzysu ozdrowieńczego pozwala też lepiej zrozumieć charakter choroby. Jest tego naprawdę dużo o tej chorobie, zatem może skrócę. Chodzi o to, aby was, drodzy słuchacze, zaznajomić z tymi metodami, jeżeli oczywiście nie wiedzieliście. Nikt oczywiście nie lubi bólu, ale tak naprawdę ból jest super lekiem. Podobnie jak choroby jest to dar od natury. Spośród różnych odpowiedzi kryzysu ozdrowieńczego ból jest najbardziej powszechnym, zwyczajnym doświadczeniem. Niektórzy rezygnują z praktyk Pai Da i Lai właśnie z tego powodu bólu, a właśnie ból jest powodem, by je praktykować. Ból jest tajną bronią posiadającą cudowne właściwości lecznicze. Powody są zatem następujące.
Ból wskazuje część ciała, gdzie istnieje choroba, a jego intensywność oznacza stan nasilenia choroby. Pacjenci z chorobami serca lub problemami emocjonalnymi bardziej boją się bólu niż przeciętny człowiek. Stopień odczuwania bólu jest proporcjonalny do skuteczności tego leku, czyli im bardziej boli, tym lepsza skuteczność. Większa zdolność do znoszenia bólu jest oznaką lepszego zdrowia. Tyle na temat PAIDA. Podstawowe zasady może jeszcze. Wysoka intensywność plus długi czas plus wysoka częstotliwość równa się szybkiej poprawie. Niska intensywność plus krótki czas plus niska częstotliwość równa się mniejszej poprawie. Brak PAIDA, brak poprawy. Myślę, że na tyle jeżeli chodzi o PAIDA.
Jeszcze sprawdzę, tutaj chyba mam jakieś inne metody. Polećmy jeszcze w takim razie samouzdrawianie poprzez oczyszczanie aur. Powiem wam szczerze, już jestem zmęczony, ale to jeszcze opowiem. Ludzie zawsze chcieli być samodzielni i zamiast płacić uzdrowicielom, usiłowali oni samodzielnie poznać, na czym polega samouzdrawianie. Temat ten jest tak naprawdę mocno fascynujący dla mnie, lecz bez uprzednich przygotowań zawsze istniała możliwość dokonania krzywdy zamiast poprawy. Zaczniemy zatem ten obszar od tego, jak samodzielnie przeprowadzać oczyszczanie aury. Dla potrzeb audycji muszę przyjąć, że każdy tutaj ze słuchaczy posiada już podstawowe umiejętności choćby podstawowego skanowania systemu energetycznego lub chociaż jego odczuwania, gdyż bez tego sesja może stanowić duże utrudnienie. Nic jednak oczywiście nie stoi na przeszkodzie, by ktoś obeznany z tym zrobił to sobie bez takich właśnie zdolności. Zalecam jednak tutaj ostrożność we wszystkim, co jest robione, gdyż energetyka to delikatne procesy, które można łatwo uszkodzić, jeśli przekroczymy pewne granice używania silnej woli. Pamiętajcie też, że wszystkie wymienione techniki wykonujecie na własną odpowiedzialność.
Dlaczego właśnie oczyszczanie aury? Taka jedna z tych metod również w tej audycji zostanie pokazana. Przede wszystkim dlatego, że jesteśmy również w Radio Paranormalium i ja też takie rzeczy robię już od dłuższego czasu. Dlaczego właśnie samouzdrawianie należy zacząć od aury? Powód jest tutaj bardzo prosty. Najpierw trzeba oprać pacjenta z powierzchniowych zanieczyszczeń zatrzymujących się w aurze, by ciała subtelne miały jak oddychać, czyli by była energia, która mogłaby wydajniej pomiędzy nimi cyrkulować. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, jak mocno zabrudzona jest ich aura i zabiera się od razu do samego ciała subtelnego. Skutkiem tego jest czysty człowiek dławiący się swoimi zanieczyszczeniami, których nie jest w stanie samemu odsunąć od siebie. Aura to pole dynamiczne, a więc będące stale w ruchu. Z tej przyczyny powinno składać się z bardzo lekkich materii subtelnych oraz być jednorodne i żywe.
U większości ludzi sytuacja wygląda całkowicie odwrotnie. Materie wypełniające aurę są znacznie cięższe, a pole jest statyczne i zawiera w sobie nierówności w postaci falowań, fałd i wzorców. Powodem tego są myśli oraz emocje, które tworzą formy w polu auricznym. Kształty te kondensują wokół siebie materię, co doprowadza do zarastania się aury. Zatem skoro już, drogi słuchaczu, wiesz, jak powinna być czysta aura i jak wiele nam do niej tak naprawdę brakuje, to teraz warto też poznać metodykę oczyszczania właśnie tego pola. Oczyszczanie aury składa się z trzech procesów. Proces pierwszy opiera się na ściąganiu ciężkich materii z przestrzeni pola auricznego. Robimy to za pomocą silnej koncentracji, czyli wyczesując aurę z nagromadzonej masy. Po skoncentrowaniu tej masy należy ją wyrzucić poza aurę. Dla ułatwienia można użyć równolegle techniki oddechowej.
Przy wdechu skupiać materię, a przy wydechu nadawać jej pęd z zewnątrz. Efektem tego powinno być uzyskanie lekkości i orzeźwienia, gdy aura zacznie nabierać ruchu i nowa energia wpłynie w pole świadomości. Proces drugi dotyczy głębokiego drenażu aury, by wyłowić wszelkie zagrubienia i ukryte byty oraz zanieczyszczenia, które nie zostały naruszone przy pierwszym procesie. Należy wtedy sięgać głębiej i bardziej stanowczo, aby bąbelki pękły i wypuściły swą zawartość na powierzchnię. Każde z ciał ma swoją aurę, a wszystkie sfery naszego przejawiania się posiadają różne poziomy gęstości. Znajdziemy w nich każdą myśl, emocję lub pragnienie, które pozostały nieprzejawione lub niespełnione przez człowieka. W tym też momencie aura powinna być bardzo lekka, ożywiona, a człowiek zalany nowymi pokładami energii. Jednocześnie również możemy odczuwać lekkie zmęczenie oraz ból głowy związany z wysiłkiem. Proces trzeci zawiera w sobie wszelkie działania mające na celu zharmonizowanie aury poprzez wypełnianie ubytków oraz równomierne ułożenie materii i nadanie jej pędu. Robimy to poprzez jednolicenie pola aury wraz z jej konturem, czyli granicą zewnętrzną, wyrównując wszelkie niedoskonałości w formie.
Chodzi tu głównie o osiągnięcie doskonale lekkiej i jednolitej sfery wokół nas, na której nie osiadają materie ze względu na prędkość wirującego wewnętrznego pola energii. Kontur też nie powinien zawierać w sobie wirów, dziur, pęknięć i tym podobnie, gdyż to grozi nieopanowanym wpływem z zewnątrz na naszą osobę. Tworzenie się plazmy wewnątrz aury jest naturalne, gdyż ta energia ponownie układa się według swojej gęstości. Nie wolno również dopuścić do powrotu ciężkiej materii do aury, gdyż cały wysiłek poświęcony na samouzdrawianie trzeba będzie zaczynać od nowa. Regularna praktyka pozwoli przyzwyczaić układ energetyczny do większego pędu, przez co ten sam będzie wydajniej się oczyszczał. Oczyszczanie aury w trzech prostych krokach. Taki krótki skrypt. Numer jeden: ściągnij ciężkie materie z aury. A. Skoncentruj się, obejmując umysłem jak najwięcej masy.
B. Wypchnij ją poza pole auryczne. Oraz C. Powtarzaj A i B aż poczujesz lekkość aury. Numer dwa: zrób głębszy drenaż aury. A. Śledź umysłem załamanie się w aurze. B. Skoncentruj się na bąblach i spowoduj ich pęknięcie. Oraz C.
Wypchnij gęstki poza pole auryczne. Numer trzy: zadbaj o ujednolicenie aury. Wyrównaj wszelkie niedoskonałości pola. Zaslep uszkodzone kontury aury. Oraz C. Nie dopuść do powrotu ciężkiej masy. W takim razie ostatnia rzecz. Spojrzę troszkę w audycję. Niestety nie za dobrze się czuję. Jak mówiłem, jestem lekko przeziębiony.
Ale właściwie wszystkie rzeczy, które robię, podałem wam wcześniej w metodach i w technikach. Tego jest jeszcze dużo więcej. Mnóstwo jest tych rzeczy, ale ja najprostsze rzeczy robię. Tak jak w medycynie chińskiej najprostsze rzeczy są najbardziej skuteczne i nawet czasami nie muszę wiedzieć, ale czuję, że muszę to zrobić i widzę efekty, że to mi pomaga. Tak na koniec audycji jeszcze kilka pozycji książkowych, które wam polecam. Oczywiście książek jest multum, multikulti, ale takie najbardziej polecane to „Samouzdrawianie, czyli jak odkryć i udoskonalić naturalną zdolność organizmu do podtrzymywania jego funkcji i samouzdrawiania”. Jest to pozycja z 1997 roku, więc troszkę starsza. Andrew Weil. Książka ma 303 strony. Wydawca: Książka i Wiedza.
Do tej pozycji was odsyłam. Inne książki to na przykład „Autoterapia, czyli sposoby i metody leczenia duszy i ciała” Ewy Kulajewskiej. Kolejna książka to „Jak pokonałam raka. Sprawdzone terapie dla ciała”. I to jest książka Moniki Godlewskiej. Ona też jest związana z metodami niekonwencjonalnymi, ale bardziej od strony duchowej. „Potęga samouzdrawiania. Jak wykorzystać swój potencjał leczniczy” dr Fabrizio Mancini. Kolejna pozycja to „Twoje palce zwiastunem zdrowia. Duchowa i psychosomatyczna diagnoza chorób” Reinhard Stengel.
Kolejna pozycja to „Uzdrawiająca metoda Body Calm” Sandy Newbigging. Tę książkę akurat nie czytałem, więc polecam jak najbardziej. „Jaskinie mocy, czyli czakry Tolteków”. Przepraszam, bo jest niewyraźne nazwisko. Sergio Magana. Kolejna książka to „Ciało to umysł” dr Mario Martinez. Kolejna książka to... Ja może zrobię to inaczej, żeby już tak dobrze wam podać. „Rosyjskie techniki skutecznego uzdrawiania życia. Gwarancja sukcesu według Norbekova”.
I tutaj autorem, tak jak wspomniałem wcześniej, jest Mir Zarim Norbekov. Kolejna książka to „Biała księga uzdrawiania. Alternatywne metody leczenia” Kurt Langbein. Kolejna to, już o meridianach dzisiaj mówiliśmy, więc warto ją też wymienić. „Masaż meridianów. Leksykon uzdrawiania energią” Cindy Black. To jest 2000 rocznik, jakaś nowa książka. „Duchowe przyczyny chorób chronicznych. Samouzdrawianie w 10 krokach” Andreas Winter. Kolejna książka to „Energia kolorów, czyli usuń blokady i uzdrów życie na wszystkich poziomach” Dougal Fraser.
Jeszcze tu widzę, że mam. O tej białej księdze chyba już wspomniałem. O technice metamorficznej również było dzisiaj w audycji, więc też polecę wam książkę. „Technika metamorficzna. Więcej niż refleksologia. Od czakr po terapię urazów przekazywanych od pokoleń”. Autorem książki jest Aliny Gruber-Kepler. Tutaj jeszcze Tu jest ciekawa pozycja książkowa „Sekrety odżywiania według szeptuch. Energetyczna kuchnia rosyjskich uzdrowicieli”. Autorem książki jest Vadim Zhenze.
Tutaj jeszcze „Tradycyjne uzdrawianie energią” autora Vadim Zhenze. Metody rosyjskiego uzdrowiciela. Jeszcze o intuicji. To może to zostawmy. Tu jeszcze „Biała księga uzdrawiania” Kurta Langbeina. Tę książkę też czytałem już kiedyś. Dość ciekawa pozycja. To na dzisiaj będzie chyba tyle, drodzy słuchacze. Ja już nie daję rady. Wiem, że ostatnio tydzień temu audycja miała być, nie odbyła się, a nie dałem po prostu rady.
Dlatego zawsze zachęcam was, drodzy słuchacze, żebyście zaglądali po prostu w ramówkę. Wiem, że obiecałem wiele razy, że coś będzie, że będzie audycja, że będzie to, będzie tamto. Film miałem też przetłumaczyć, nie dałem rady, ale mówię, ostatnio chyba na audycji wspominałem, że chyba nie wezmę się za ten film z tego względu, że oglądałem później jeszcze drugi raz, trzeci raz i pewne rzeczy mi tam nie pasowały, a ja nie lubię robić czegoś, co mi na przykład nie podchodzi, nie pasuje, więc nie będę tłumaczył tego filmu. Zresztą on jest w tłumaczeniu trudny z tego względu, że dużo informacji się pojawia w filmie. Natomiast po angielsku wystarczy jedno zdanie, a po polsku trzeba by było użyć trzech, czterech zdań, żeby to wytłumaczyć. Musiałbym dosłownie lecieć takim tempem, że to by było ciężko zrozumiałe dla normalnego słuchacza albo obcinać po prostu i nie wszystko tłumaczyć. To by się mijało w ogóle z celem. Także nie będę tłumaczył tego filmu. Za tydzień postaram się zrobić audycję Periscope, ale nie wiem, czy Periscope, czy czasu też nie będzie. Zobaczymy jeszcze.
Obserwujcie ramówkę. Ja na dzisiaj kończę. Dziękuję wszystkim za słuchanie. Około 160 osób było z wszystkich streamów z tego, co wyliczyłem, co pokazane mi było w największym momencie słuchalności. W ogóle mnie to niesamowicie fascynuje, że nic nie robiąc, tyle ludzi zaczyna słuchać. Ale to fajnie. Być może to czas pandemii rzeczywiście, tak jak to Krzysztof Cenzura mi kiedyś powiedział, że czas pandemii, ludzie pozamykani w domach mieli więcej czasu na słuchanie różnych rzeczy. Być może tak, a być może rzeczywiście się coś zmienia. I tyle. Ostatnio „Trójki bez tornistra” nie było, więc nie pytajcie się mnie cały czas, gdzie jest audycja, po prostu nie było.
Chłopaki chyba teraz co dwa tygodnie zaczęli nadawać. Muszę skorygować wiedzę i informacje z Radiem Cenzura. Dobra, na koniec jeszcze jeden utwór muzyczny puszczę, a ja się z wami w takim razie żegnam. Dziękuję za wysłuchanie mojej audycji. Postaram się jak najszybciej obrobić. Może jutro już powinna być ta audycja obrobiona. To tyle na dzisiaj. Trzymajcie się, bądźcie zdrowi i do następnego razu. Cześć!