[00:01] - Teoria chaosu.
[00:23] - Welcome to the real world.
[00:39] - Deny everything.
[00:41] - Trust no one.
[00:43] - The truth is out there.
[01:36] - Dobry wieczór. Jesteście znowu w kolejnym odcinku audycji Teoria chaosu na żywo, w każdy piątek po północy. Dzisiaj tematem jest UFO w Polsce. Wyjątkowy to jest odcinek. Mógłbym powiedzieć, że jest jak tsunami ze względu na to, że mamy specjalnego gościa, wybitnego ufologa, można powiedzieć żywą legendę ufologii polskiej. Jest tą osobą pan Janusz Zagórski. Przybliżę wam w paru słowach, kim jest pan Janusz. Na pewno znacie go z programu w znanej telewizji „Nie do wiary”. Jest także organizatorem wielu sympozjów, corocznych imprez o tematyce szeroko pojętych zjawisk niewyjaśnionych, a także jest założycielem i pomysłodawcą niezależnej telewizji niezaleznatelewizja.pl, którą możecie słuchać na żywo, oglądać pana Janusza co niedzielę po godzinie 20.00. Dobrze.
Zaraz będziemy z powrotem. Chwilkę jeszcze posłuchajcie muzyki i zaraz wchodzimy na dyskusję. Dobrze. Jesteśmy z powrotem. Witaj Januszu. Jesteś z nami w Teorii chaosu.
[05:37] - Tak, bardzo się cieszę. Pozdrawiam serdecznie ciebie i oczywiście słuchaczy twojego radia. To kolejna osoba, która tutaj podejmuje wysiłek, żeby nadawać swoje własne live programy. Cieszę się.
[05:49] - Sprostuję, to nie jest moje radio. Ja mam tylko w tym radio audycję. To jest Radio Kontestacja
[05:54] - Ale jesteś tam, że tak powiem.
[05:55] - Dziękuję szefostwu radia, że mnie przygarnęli. Dobrze. Ja ciebie przywitałem.
[06:06] - Dziękuję bardzo za aż nadto miłe słowa. Zawsze to się później trochę negatywnie o tych paru dobrych słów padnie pod kątem danego człowieka, to później to trochę rusza.
[06:18] - Ale to jest prawda, bo wszyscy w środowisku wiemy, że zajmujesz się sercem, z pasją tymi zjawiskami i nie odpuściłeś przez tyle lat.
[06:27] - Nie. 20 lat już niedługo minie, a forum UFO, na które za trzy, cztery godziny wyjeżdżam, to będzie 15. jubileuszowe. Tym razem po raz pierwszy w Warszawie, więc niektórzy mają mi za złe, że zostawiłem swój rodzimy Wrocław, a niektórzy się cieszą, że mają blisko, bo są z Warszawy czy z okolic. Tak czy inaczej, myślę, że najważniejsza w tym wszystkim jest pewna konsekwencja. Dążenie do celu i robienie swojego. Robić swoje to jest moja filozofia od dawna.
[06:54] - Chciałbym, żebyście byli pełni szacunku dla Janusza, że zgodził się wystąpić tutaj, poświęcać swój czas bez żadnej zapłaty. Gdzie następnego dnia spotykasz się z legendą ufologii. Chciałem jeszcze powiedzieć z drugą legendą, co prawda zagraniczną.
[07:16] - Z taką międzynarodową. My tu w Polsce możemy różnie się tytułować, ale rzeczywiście w skali świata o nas praktycznie mało kto wie. Chociaż zapraszamy tych gości z zagranicy i dzięki temu o nas, o Polakach tu i ówdzie ktoś zapamięta. Stanton Friedman niewątpliwie jest absolutnym supergościem, jeśli chodzi o świat ufologii i tu w Polsce. Myślę, że z tych nazwisk, które ja miałem przyjemność tutaj sprowadzać, to Timothy Good to był 2006 rok, to był wtedy jubileusz 10-lecia forum UFO. Był gościem specjalnym, więc to nazwiska może porównywalne. Hesemann to 2000 rok z kolei, milenium, też był gościem specjalnym z takich nazwisk ściśle ufologicznych. Ale Friedman jest jednak rzeczywiście, można powiedzieć, postacią absolutnie topową i wydaje mi się, że jest specyficznie ustawiony. To spotkanie warszawskie, to 15. UFO Forum, takie bardzo pro nauka, pro świat polityki.
Zresztą ty jesteś pierwszą osobą i twoi słuchacze, którzy dowiedzą się poza tym, że ktoś newsa przeczytał może na mojej stronie sprzed kilku godzin, że po raz pierwszy w historii tej imprezy oficjalnym gościem siedzącym na sali, ale oficjalnie zaproszonym przybyłem ze strony czegoś, co nazwalibyśmy władzami, to się zdarzyć ma. Będzie to przedstawiciel sejmowego zespołu do spraw kosmosu. Ja napisałem, że nie chcę podawać nazwiska ze względu na to, że tu się jatka zaraz zrobi straszna polityczna, jak to w ogóle wyjdzie na bierz, że ktoś taki ma być na forum UFO. Wiecie, co się w polityce dzieje. Ale taki sympatyczny gest, mały connect między światem, który my uznajemy za kompletnie impregnowany na kwestie UFO a naszym światem.
[09:04] - Tak. Coś się zmienia w tym roku. Chciałbym jeszcze przypomnieć, że w niedzielę będzie UFO Forum w Warszawie.
[09:12] - W Warszawie, tak. Ze Stantonem Friedmanem, z pułkownikiem Goodmanem, z Dariuszem Kwietniem.
[09:16] - Na twojej stronie najlepiej się dowiedzieć. Czy jeszcze są bilety?
[09:19] - Janusz-zagorski.pl. Wyrabiam się więcej z jedną stroną niż z dwoma i te różne komentarze czy newsy wpakowuję w swoją osobistą stronkę janusz-zagorski.pl.
[09:31] - Dobrze. I bilety są, tak? Czyli jakby ktoś chciał przyjechać.
[09:35] - Sala jest duża. Ktoś powie: „1000 złotych?”. Tak. Sam lot z Kanady do Warszawy w obie strony to jest prawie 3750 złotych. Mówię o bilecie, nie mówię o honorarium, nie mówię o wynajęciu sali, jeszcze paru innych ważnych kosztach. Wprawdzie był sponsor, ale to wszystko jest za mało, więc bilet musi kosztować. Ale warto, bo jest to naprawdę jedyna okazja. On ma 75 mniej więcej lat, więc powiem wam szczerze nie przewiduję specjalnie, żeby drugi raz był. Jest po raz pierwszy w Polsce w roli ufologa. Zdarzyło mu się w latach 80., że był tutaj na konferencji fizyków jądrowych.
To była głęboka komuna, rejony stanu wojennego, postwojennego, a w roli ufologa jest pierwszy raz i podejrzewam, że już chyba takiej okazji może nie być.
[10:20] - Ja powiem od siebie, że ja jestem w szoku, bo zawsze było moim marzeniem, żeby się spotkać ze Stantonem Friedmanem. Natomiast do Stanów czy do Kanady się nie wybierałem i w przyszłości się nie będę wybierał. Muszę powiedzieć, że jestem pod głębokim wrażeniem, że Stanton Friedman przyjechał do mnie, tak bym mógł powiedzieć.
[10:43] - De facto ktoś mnie zapytał: „A gdzie on tu w Europie?”. Mówię: „Nie, on przyjeżdża tylko na dwa dni do Polski, do Europy i przyjeżdża w sobotę i wylatuje w poniedziałek o świcie, więc przyleci tylko do Polski i wyjedzie. Tylko dla nas przylatuje”.
[11:01] - Także jedyna okazja. Jeśli jesteście zainteresowani tematem UFO, to polecam tą konferencję czy 15. UFO Forum w Warszawie. W niedzielę od 10. To na Okęciu będzie.
[11:16] - To jest taki airport hotel Okęcie, ulica 17 Stycznia 24. Bardzo fajny hotelik dobrej klasy, bardzo dobra sala konferencyjna i bardzo dobre warunki. Dobry dojazd. Będziemy tam, myślę, poważnie debatować.
[11:30] - Ja tylko przypomnę jeszcze słuchaczom, że możecie dzwonić poprzez Skype kontestacja.com lub także przez telefon 22 195 32 1. To jest numer warszawski. Dobrze, to ja może od pierwszego pytania zacznę.
[11:47] - Bardzo proszę.
[11:49] - Już tak szybko polecieć to zaczynam jak zwykle od trzęsienia ziemi. Czy są relacje polskich pilotów i wojskowych w temacie UFO? Czyli takich ludzi, którzy znają się Na rzeczy. Wiedzą, co mówią.
[12:07] - Tak. Wiedzą, co mówią. Ja zresztą od początku, kiedy zacząłem się tym wszystkim zajmować, a zacząłem się mniej więcej w roku 1990, 1991, to zawsze miałem pełną świadomość, że wiarygodność świadka przy tym masowym sceptycyzmie ludzi jest absolutnie rzeczą priorytetową w procesie oswajania z tym zagadnieniem. Więc szukałem tych wojskowych i ja bym podzielił ten kontakt z polskimi wojskowymi na dwa obszary. Jeden to są ci ludzie, których z nazwiska oczywiście wymienię, którzy nie bali się publicznie mówić o tych sprawach, a przynajmniej pytani przez nas odpowiadali na te pytania. I ci, którzy w rozmowach prywatnych, jakie prowadziłem, nie tylko ja, bo wielu z nas w Polsce takie kontakty w ten czy w inny sposób utrzymywało, czy udawało im się złapać taki kontakt, czasami incydentalnie. I oni oczywiście tą swoją anonimowość absolutnie zastrzegali. Jeśli chodzi o nazwiska jawne, ci, którzy śledzą trochę ufologię, to doskonale wiedzą. Ja zresztą mogę mówić troszeczkę o kulisach, bo co innego jest coś przeczytać, jakiś wywiad, który żeśmy zorganizowali, a co innego jest widzieć, jakie były kulisy, że się udało ten wywiad przeprowadzić, jak to się działo. Mój pierwszy wywiad z jakimś takim, mówię o tych jawnych kontaktach, o takich ludziach, którzy naprawdę głośno powiedzieli to pierwszy w 1998 roku z pułkownikiem Ryszardem Brygmanem.
Zrobiłem z nim wtedy wywiad w Warszawie, takie nagranie. Zresztą ten płyt jest w archiwum czasami niepokazywany. Była to fajna sprawa, ponieważ wtedy to była już nowa Polska, już parę dobrych lat. Myśmy go wyłapali, dlatego że wiedzieliśmy o tym, że kiedyś napisał artykuł do takiego czasopisma wojskowego, to jest „Wojsko, Ludowe Wojsko, Obrony Powietrznej Kraju”. Napisał taki artykuł właśnie o wojsku i UFO. Ja byłem zszokowany. 1986 rok, głęboka komuna, a on pisze po prostu w czasopiśmie wojskowym, takim branżowym, o takich przypadkach, że pojawiają się dziwne obiekty nad poligonami. Więc odszukałem go jakimś sposobem, nie pamiętam. No i zgodził się. Był zdziwiony, przyjechał i wystąpił u mnie w mundurze.
Niektórzy mieli przyjemność oglądać ten wywiad w różnych fragmentach czy w całości. Rzadko w całości. W całości to może tak nie był emitowany. On siedzi w tym mundurku elegancko pułkownika. Naprawdę bardzo bien się prezentuje. Miałem olbrzymią satysfakcję, że w zasadzie chyba jestem pierwszym Polakiem, który prowadzi wywiad o UFO z osobą wysokiej rangi wojskowej, która siedzi i w mundurze o tym rozmawia. Taki mały smaczek. Na kimś to nie musi robić wrażenia, na mnie to robiło. Zresztą pułkownik nigdy nie widział osobiście, podkreślał to zawsze, żadnego takiego obiektu, który my nazywamy UFO. Natomiast on zetknął się z tym w latach 80.
bezpośrednio jako osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo lotów w siłach powietrznych Wojsk Lądowych, czy jak to się wtedy nazywało. I on po prostu musiał z urzędu pilnować tego bezpieczeństwa. W związku z tym do niego zaczęły w latach 1981–1983 docierać takie raporty, w których ewidentnie zagrażało coś bezpieczeństwu latania. No i musieli mu składać i pisali. On je zresztą zbierał i jeździł przy okazji dociekał. Był zdziwiony. Założył specjalną teczkę archiwum. Żeby nie pomylić dat, kiedy był u mnie, w 1998 był u mnie, a artykuł w 1986. Później, rok po tym wywiadzie czy parę miesięcy, przyjechał na forum UFO. To było właśnie w 1998 roku.
Pamiętam to drugie forum i on czytał te raporty. Jak wiecie, nawet to było trochę nudnawe. No bo jak to raport wojskowy. Najbardziej spektakularne pamiętam, to było nad lotniskiem, kiedy około stu osób widziało dziwny obiekt, który de facto przemieścił się na bardzo niedużej wysokości od lotniska przed manewrami, przed ćwiczeniami. Zresztą te ćwiczenia już przerwano. Tam wyskoczyli, cała załoga na ziemię i tak dalej. On tak leciał w kształcie cygara, nawet jakiś taki dym za sobą zostawiał, więc mnóstwo ludzi to widziało. To zostało przerwane. To było bardzo ciekawe doświadczenie. Spotkanie z pułkownikiem i on tych raportów miał więcej.
On między innymi jeszcze Mierzęcin, że tak powiem, wtedy wprowadził. Tam siedem maszyn wzięło udział w tym incydencie. To był 1979 rok, koniec sierpnia. Podał sporo ciekawych szczegółów, potem dużo bardziej wzbogacił to po wielu latach major, świętej pamięci major Jurek Makieła, o którym tu za chwileczkę zupełnie osobno jeszcze będę musiał powiedzieć. Ale pierwszym człowiekiem w Polsce, który mając tytuł wojskowego zaczął o tym mówić i to były odległe dla nas czasy, rok 1958, 1960. On widział UFO. Tak naprawdę to opisał generał Apoloniusz Czernow, który był bezpośrednim świadkiem takich zdarzeń. Ja do niego dotarłem, pamiętam, dzięki panu Ryszardowi, bo pan Ryszard wspomniał mi o generale i że dobrze się znają. No to ja naber szalonego, jak zawsze. Dzwonię, ściągnąłem go wtedy, pamiętam na 1999 rok, na trzecie UFO Forum.
To była też wratka absolutna. Wtedy generał, on już w stanie na emeryturze, więc wiadomo, nie był czynnym generałem, ale znakomicie się trzymał i pamiętam jego prawie godzinne wystąpienie. Zresztą też nawet w archiwum już wydałem takie jego specjalne, tylko jego wystąpienie i to naprawdę duży cieżar gatunkowy. Po pierwsze trzy razy widział osobiście latając Migami. Raz leciał z kolegą, raz maszyna kolegi leciała obok niego, więc widział manewrujący obiekt bardziej kształtu właśnie tego latającego talerza, jarzący się, który raz z lewego skrzydła, raz na prawe, raz na lewe, czyli jego skrzydło. Bardzo szybko manewrował i trochę świecił, później się oddalił. Takie typowe rzeczy. Widać, jak ta narracja między generałami była naturalna. On to wtedy jeszcze, pamiętam, bo były publikacje kolegów, Bronisław Grzepecki gdzieś tam przed laty, jeszcze przede mną pisał oczywiście o nim. Pisało jeszcze paru innych polskich ufologów, bo gdzieś on to opublikował te swoje obserwacje, ale żeby wypowiedzieć się na żywo przed ludźmi i przed kamerą, to ja miałem tę satysfakcję, że przed takim dużym forum, gdzie 200, 300 osób na sali on to wszystko opowiadał, to naprawdę miało duże pole rażenia.
Poza tym, co jest ciekawe u generała, że on też sporo wiedział o tym fenomenie od kolegów. Znakomite informacje podał dotyczące obserwacji obiektów latających. Nawet opowiadał o takim incydencie, o którym dowiedział się od jakiegoś dobrego kolegi, czyli radzieckiego w tamtych czasach kosmonauty. Na forum o tym opowiadał, jak po kielichu oczywiście, bo najczęściej takie rzeczy opowiadali sobie w ten sposób po cichutku, tak żeby nikt nie słyszał. Opowiadał dosłownie historię, że widział ten radziecki kosmonauta obiekt za Saluką, obcy z jakąś taką dziwną głową w takim okienku. Co brzmi jak bajka, ale nie miałem podstaw, żeby w ogóle wątpić w jakiekolwiek słowo powiedziane przez pana Apoloniusza. Również opowiadał o katastrofach, jakie miały miejsce na terenie Polski, które zdarzyły się w taki oto sposób, że samolot wlatywał w chmurę i po prostu znikał. Wybijała się panika. Nie pamiętam szczegółów. Apoloniusz też nie wszystkie pamiętał szczegóły.
Mówił tak ogólnie, przekrojowo, ale podawał chyba nazwę i rok, kiedy to się stało. I potem drugi samolot wystartował, żeby szukać zaginionego w powietrzu, bo samolot nie spadł. I drugi samolot też wleciał w chmurę i też nie spadł i nigdy go nie znaleziono. Oczywiście później musieli to jakoś uzasadnić. Katastrofa. Oczywiście ciało nie znaleziono. Nie było żadnej katastrofy. Prawdopodobnie zdarzyło się coś najgorszego. To znaczy maszyna przepadła w jakąś dziurę czasoprzestrzenną. Według mnie najprędzej została po prostu najnormalniej w świecie porwana i dla jakichś celów zawłaszczona.
Ale to były bardzo historyczne postaci. To znaczy jeden i drugi swoje wiedzieli, swoje widzieli i nie pracowali specjalnie dla tej sprawy. Jak ja ich wyciągnąłem i poprosiłem, żeby opowiedzieli tę swoją historię i swoją wiedzę nam podali, to zrobili. Nie zdobywali tej wiedzy nadal. Natomiast cały czas mówimy o tych osobach, które się jawnie, że tak powiem, jawnie się pokazały. Taką osobą, która właśnie wzbudzała olbrzymie nadzieje i zresztą myśmy się bardzo polubili w ogóle. Tam to mieliśmy do czynienia tylko z kontaktem od czasu do czasu wywiad do UFO forum, a tutaj Jurek Makieła, major pilot przyjechał w 2005 roku. Oczywiście nie znaliśmy go wcześniej do Wylatowa, które jak wiesz, bardzo intensywnie przez całe lata tam siedziałem. I tak się zakochał, że tak powiem. Może w naszych dziewczynach.
Przepraszam, trochę żartuję, bo on już był po rozwodzie, a u nas w bazie było mnóstwo ludzi fantastycznych. Wiadomo, dziewczyny i Polki tu przyjeżdżały w różnym wieku. On już wiek emerytalny też miał, ale jeszcze tak że tak powiem, absolutnie już nie pamiętam. Sześćdziesiątki chyba nie skończył. Wojsko to się na tą temperaturę szybko przechodzi. No i jak zobaczył nas, zobaczył te piktogramy z samolotów. Bo pierwszy raz, bo w mediach było dużo o tych piktogramach, wiadomo. Tym bardziej on z Poznania był. No i gdzieś kumpla namówił, jak się pojawił piktogram ten z 24 lipca 2005 roku, ten ostatni wielki taki na polu pana Górnego. Wtedy po prostu namówił kumpla i przeleciał samolotem nad tym piktogramem.
Zresztą później nam opowiadał. Był zauroczony. No i później przyjechał do bazy. No i zakumplował się z nami. Dużo nie trzeba było czekać. Zaczął po prostu nam przynosić historie, które właściwie rozpoznawał poprzez ostatnie tygodnie. Dosłownie jak zobaczył to, to go jakby tknęło i zaczął już na własną rękę szukać. Myśmy mu się podarli. Mówiliśmy o Mierzęcinie, o Rudmanie. On zresztą odbył takie spotkanie.
To było jedyne spotkanie w historii Polski. Opowiadał mi, że trzech ludzi. Zrobił mi taką przyjemność. Mówi: „Wiesz co? Tych ludzi, których wymieniłeś w liście do prezydenta”. To był list do prezydenta Kaczyńskiego, gdzie ja wymieniłem tych trzech oficerów, to znaczy właśnie generała pułkownika i majora Makiełę jako trzech, którzy mówili jawnie o UFO, byli odważni polscy oficerowie. I mówi: „Wiesz, że ja doprowadziłem do spotkania naszych trzech i to było takie jedyne spotkanie, gdzie w liście do prezydenta jesteśmy wymienieni”. Tak żartowaliśmy. Ale właśnie on zaczynał wyciągać kapitalne historie i on je już tak skracał. On oczywiście nie tylko opowiadał je już w Wylatowie, bo jeszcze w 2006 roku przecież był w akcji, ale też na forum się pojawił.
I wydaje mi się, że to, co on nam pokazał tak w skrócie, tak kulisy wam powiem. Chyba to był 2005 i 2006 rok. Na jednym z tych pokazów to była sprawa tego Mierzęcina. On wyciągnął od kumpli, część z nich jeszcze się żyła, którzy brali udział w tym incydencie. Siedem maszyn. Pułkownik to opisał, ale on zdobył dużo więcej ważnych informacji, jak to wszystko się odbywało z tym lotem. To był nocny lot gdzieś tam nad Warszawą, między Warszawą a Śląskiem latali. Oni tam wszyscy w przedziwny sposób zetknęli się z przedziwnymi nocnymi światłami, które wchodziły w interakcję z nimi. Przykładem tego, że to był szok dla nich wszystkich było to, że jak lądowali, wszystkie siedem maszyn zerwało opony, więc to był ewenement. Zresztą z tego powodu komisja wojskowa to później badała.
Ale to nie było ważne, że zerwali, tylko to było z jakiegoś stresu. Oni po prostu widzieli pewne rzeczy. A najważniejsze, jeden z tych pilotów siedmiu maszyn zrobił zdjęcie tym fotoradarem. To słynne zdjęcia, które on wyciągnął od byłego dowódcy tej bazy. Mówi: „Musiałem nieźle się z nim napić, żeby te zdjęcia wyciągnąć”. Ten dowódca bazy po prostu, jak ten incydent miał miejsce, schował te prawdziwe zdjęcia z tych fotoradarów. Nie dał ich tej komisji, dał jakieś inne i przez to całe życie to przechował. Przecież tego nikt nie szukał. On to trzymał, a Jurek do niego się napatoczył, znalazł go i wyciągnął od niego te zdjęcia. Pokazał nam te zdjęcia w formie takiej, że wyświetlił je zeskanowane na dużym ekranie.
I to były takie trzy słynne zdjęcia. Jedno z nich użyłem w tym liście do premiera, marszałka Sejmu, prezydenta w 2008 roku. To było najbardziej szokujące zdjęcie, jakie w życiu widziałem. Najbardziej wiarygodne. Ono pokazywało z fotoradaru z Myślicy. Oczywiście to były zdjęcia nocne, to są plamy światła, ale on fachowo to interpretował. Mówił, że rozmawiał też z fachowcami od oceny zdjęć lotniczych tego typu fotoradarów. Pokazywał podziałkę, jakie tam kilometry są i mówi: „Widzicie ten obiekt? Jeden to będzie trzy kilometry, ten ma pięć długości, a ten mniej więcej 12”. To był szok.
My to wiedzieliśmy z różnych opisów świadków, że są jakieś potężne obiekty wielkości miasta, ale bardzo rzadko się zdarzały takie opisy. A tu nagle ktoś nam serwuje zdjęcia, opowiada o całych tych kulisach. Tam są szczegóły. To trwało gdzieś 20, 30 minut, jak on mówił. Wtedy, pamiętam, w remizie strażackiej miał ten pokaz. To było naprawdę przejmujące. I druga rzecz, jaką wyciągnął, to było trochę takich fajnych drobiazgów. Aha, pamiętam! To była cera. To było też w Ratowie.
Ci, którzy znają historię trochę tych UFO w Polsce, była taka głośna sprawa UFO nad Nadarzycami. To jest poligon wojskowy. Wielkopolska, niedaleko Poznania. I tam w roku 1992 albo 1994, przepraszam, bo ta pamięć mnie zaczyna zawodzić. To były artykuły prasowe w wojskowej prasie, w „Żołnierzu Wolności”, o ile pamiętam, albo coś w tym stylu. Pamiętam, bo chodziłem do czytelni, chyba do Soliny albo do Sowii specjalnie, żeby te numery odnaleźć i to wszystko spokojnie sobie przeczytać i porobić wyciągi. To były niesamowite zdarzenia opisane przez wojskową prasę. Tam już w tej prasie wojskowej było napomknięte, że jeden z żołnierzy miał kamerę i nakręcił to. No i on wtedy przyjechał do Ratowa i mówił: „Chłopaki”. To było w 2006 roku.
Mówi: „Chłopaki, wiecie co? Mam to. Pokażę wam film. Prawdziwe śledztwo, jakie prowadzili polscy oficerowie, polscy wojskowi w sprawie UFO”. Ja mówię: „Kurczę, masz to?” Mówi: „Mam”. I pamiętam w pokoiku u Szpolewskich żeśmy siedzieli chyba w 10 osób. Też nie chcieli wszystkich wziąć, tylko sami swoi, bo to jest wiadomo, że nie było to rutyniane, bo to są tajne materiały, on to wyciągnął gdzieś tam z archiwów. No i oglądaliśmy to. Później to pokazał na takim większym spotkaniu, gdzie było może z 50 osób, ale tylko fragmenciki małe. Szybko wyłączył później, bo Grzesiu Berzek, taki kabareciarz największej polskiej sceny UFO, para, zaczął to po cichu filmować pokryjowo, więc on to zauważył i przerwał wtedy tą prezentację.
Ale ta prywatna całkiem, to całą żeśmy oglądali. Co było fascynujące? Nie to może, jak to UFO sfilmowano, bo to była taka marna jakość, że tam właściwie nic nie było istotnego widać. Ale to, jak on pokazywał, jak polscy pułkownik i kapitan latają z kamerką i przesłuchują świadków obserwacji UFO. Dokładnie tak robią, jak i my to robimy. Też widać, że nie mają jakichś talentów większych filmowych, więc ta kamerka ustawiona. Wiecie, jak to się robi z dodatków, z zwykłej kamerki. Jeszcze co, spodni mieli jakieś tam. Kwalifikacje. Nadarzyła się niesamowita sprawa.
Przysłali z ministerstwa wtedy majora. Nazwisko oczywiście też gdzieś tam leży w archiwum. Który po prostu latał tam z jakimś innym oficerem i filmowali. Jurek poszedł śladem tej sprawy Nadarzyc. Bardzo go bolało, że poszła taka oficjalna później konkluzja tej komisji, która w tym całym filmie, oczywiście to było na nagraniu tych wojskowych oficerów. Ja pierwszy raz w życiu widziałem, jak polscy oficerowie chodzą i robią wywiady w mundurach o UFO ze świadkami, więc to w ogóle był ewenement dla mnie fascynujący. Tak bardzo chciałem mieć ten materiał i wiedziałem, że Jurek prędzej czy później by to nam może w jakiejś formie, gdyby nie zmarł, nagle zmarł, to myślę, że byśmy w przyszłości, może dzisiaj już to oglądali. Ale bolało go, że konkluzja tej komisji była taka, że tam była dyskoteka w miejscowości chyba Ozimek, żeby nie pomylić. Może poprawna nazwa. Ile lat minęło?
Incydent był 1992, powiedzmy. 1994 już teraz, żeby pomyłkę zweryfikować. A tu mamy 2006 rok, kiedy on z tym jeździ i bada to osobiście. Wszystko co przeprowadził w tych Nadarzycach i był w szoku. Mówi: „Słuchaj, ta dyskoteka, którą później uznano za winowajcę tych świateł nad poligonem”. Pamiętacie, oni tam dwa samoloty wysłali z Krzesin pobliskich, żeby ten obiekt namierzyć. Mnóstwo ludzi to widziało. Mówi: „Słuchaj, to jest 40 kilometrów od tego lotniska, gdzie w ogóle widziano to UFO, była rzeczywiście dyskoteka”. On dotarł do faceta, który był organizatorem takiego cyrku objazdowego i ten cyrk miał tą aparaturę. To w ogóle była dosyć nędzna aparatura.
Nie aż taka jak teraz, nowoczesna. On pytał, jaki ona miała zasięg. Miała zasięg na poziomie 2, 3 kilometry w jakimś kącie. Gdzie rzym, gdzie Krém, na tej zasadzie. Był zszokowany, że jak ta dyskoteka mogła posłużyć za przykrywkę, żeby sławek łeb ukręcić. On zresztą chciał dalej to badać.
[30:14] - Januszu, słuchaj, w Radio Kontestacja są raczej ludzie bardzo sceptyczni, twardo stojący po ziemi.
[30:25] - Nie masz prawa być sceptycznym.
[30:28] - Jest takie pytanie konkretne. Uważają na przykład słuchacze, że owszem, UFO może być jakieś, ale na pewno nie są to kosmici. To jedna rzecz. A druga rzecz była, co to właściwie było? Czy sam uważasz, że to było coś z kosmosu, czyli że byli to kosmici?
[30:53] - Ja się w ogóle cieszę, że jesteśmy dzisiaj na etapie, że UFO jako samo zjawisko zostało w jakiś sposób zaakceptowane, że ono w ogóle istnieje. Dla części ludzi oczywiście nie oznacza przybyszy z innych światów czy z poza Ziemi, czy w ogóle tak zwanych istot pozaziemskich. Ja to rozumiem, ale cieszę się, że w ogóle jest zaakceptowany fenomen, którego w jakimś sensie ludzie, którzy u ciebie teraz pytają, internauci, nie są w stanie do końca zrozumieć. Natomiast dlaczego ja powtarzam z uporem maniaka, że za częścią, to słowo „za częścią” chciałem bardzo mocno wobec sceptyków wypuklić, bo to jest jasne, że za częścią tych manifestacji w mojej ocenie, odpowiadam za siebie, kryją się rzeczywiście istoty spoza naszego świata. I to nie wynika tylko z tego, co teraz opowiedziałem. Dlatego, że spotkałem generała, pułkownika czy majora. Spotkałem jeszcze innych wojskowych, którzy nie chcieli, żeby mówić ich nazwiska, gdzie te historie były nie mniej fascynujące. Na przykład rozmowa z jakimś pułkownikiem, dowódcą jednej z jednostek specjalnych w Polsce, z którym rozmawiałem zupełnie na inne tematy, bo coś wynajmowałem od wojska i też mi opowiadał niesamowite historie z Rosjanami. Miał też jeszcze kolejne obserwacje z Rosji, gdzie ktoś widział istotę pozaziemską właśnie też w tym okienku tak zwanym. Słuchajcie, to jest 20 lat bardzo intensywnej pracy.
To są setki rozmów z różnymi ludźmi, również z tymi z zagranicy. Tutaj wspomnę choćby Timothy Gooda, którego zaprosiłem do Polski w 2006 roku. Myśmy z nim też prowadzili takie rozmowy. Przecież nie tylko to, co on oficjalnie mówił na salonie Kosodłuch czy na samym forum UFO. To też był ewenement, taka historia, że po raz pierwszy wobec polskiej nauki takie poważne spotkanie się odbyło u nas we Wrocławiu, kiedy Timothy Good wystąpił przed grupą profesorów, doktorów, naukowców. To było spotkanie prywatne, ale w salonie Kosodłucha. Ja miałem tą przyjemność, że prowadziłem. Ale też mówiliśmy w kuluarach z Timothym, że on osobiście znał oficerów. On miał mnóstwo materiałów z wojska, służb specjalnych. Jakiś prawdopodobnie status udało mu się uzyskać, że ten dostęp miał.
Rozmawiał z ludźmi, którzy robili autopsje zwłok obcych, którzy oczywiście dużo wiedzieli o technologii obcych. Mówił o pułkowniku Corso. Pułkownik Corso zmarł. On był już starszym człowiekiem na emeryturze, kiedy zsypnął, że pracując w wydziale obcych technologii, tak naprawdę transformował informacje, które pochodziły z analizy rozbitych pojazdów. W jakiś sposób te informacje przygotowano dla korporacji typu IBM i wszelkich takich high-tech korporacji przemysłu amerykańskiego, który tak szybko się po drugiej wojnie światowej rozwinął. Rozmawiałem z ludźmi, którzy widzieli istoty pozaziemskie z bliska. Robiłem hipnozy najsłynniejszych przypadków wzięć w Polsce i część tych przypadków, falsyfikacja była pozytywna z mojej przynajmniej strony. Musiałbym być, przeproszeniem, kompletnie nierozsądnym człowiekiem, gdybym przy tak dużym materiale empirycznym miał jakieś wątpliwości. Ja rozumiem tych, którzy u ciebie są sceptykami. Przecież oni nie poświęcili 20 lat jak ja.
[34:35] - Nie poświęcili nawet pięciu minut większość z nich.
[34:39] - Ja ich rozumiem.
[34:40] - Wynika z niewiedzy, z ignorancji. Wszystko wynika z ignorancji.
[34:44] - Zastanawiam się, jak tym ludziom powiedzieć, że prawda rzeczywiście kosztuje. Oprócz tego, że status materialny takich ludzi jak ja jest bardzo skromny. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, na czym to polega. Chociaż się robi imprezy, bilety się sprzedaje, ale to nawet na koszty do końca nigdy nie starcza, jak się zbilansuje przez rok wszystko, ZUSy, nie ZUSy. Natomiast po to się to robi, żeby wiedzieć, żeby mieć pewność. Jak już teraz rozmawiam tu u ciebie na antenie, jak mnie ktoś pyta i takie wątpliwości sieje, to ja mu mówię w twarz: „Tak, proszę kolegi, proszę pani, proszę pana, z całą odpowiedzialnością powtarzam, że za częścią tych fenomenów kryje się UFO”. Poza tym jak byłem teraz w Zurychu w 2019 roku na konferencji u Billy'ego Ryan „Dokąd zmierza świat?” poznałem się bliżej z Billym, który notabene ma też swoje bardzo osobiste, bardzo ciekawe przeżycia. Szczegółów nie znam, ale wiem, że dotyczą jakiegoś zetknięcia z czymś nadzwyczajnym. Ale on przecież jak dziecię prawie chował gigantyczne rzeczy.
[35:53] - Przepraszam, Januszu, mamy telefon. Odbiorę telefon.
[35:56] - Bardzo proszę.
[35:57] - Okej. Witaj Skała. Rock, rock, the rock. Jesteś na antenie.
[36:02] - Cześć. Z tej strony Skała. Ja mam przede wszystkim pytanie o Darrena Browna. Wiem, że jakiejś znanej ufolog mówił, że był porwany przez obcych, a tak naprawdę nie był i podobno jest w tym bardzo dobry. Jest dość znanym sceptykiem, jeżeli chodzi o różne zagadnienia. Jak się pan odnosi do niego?
[36:27] - Mówisz o, w którymś momencie zrozumiałem Dan Brown?
[36:33] - Darren Brown.
[36:36] - Taki kuglarz, taki psycholog. Hipnotyzer.
[36:40] - Wiesz co, ja ci powiem, ja bliżej nie znam tej jego aktywności. Bardziej pamiętam Phillipa Classa z jego bardzo profesjonalnej działalności sceptycznej. Jest też ten człowiek, który rzeczywiście wyznaczył tą nagrodę. Jak on się nazywa? Dla kogoś, kto mu udowodni, że jakiekolwiek zjawiska paranormalne istnieją. Zapomniałem teraz.
[37:02] - To jest chyba ten sam zresztą.
[37:05] - O, Randi. Właśnie. Widzisz, wyciągnąłeś mnie z zap Asiej pamięci. Randi. Natomiast tego człowieka gdzieś tam mi się obiło o uszy i nic nie potrafię powiedzieć. Od razu przyznaję, jak czegoś nie wiem. Natomiast ten status ludzi, którzy są tymi zawodowymi sceptykami, jak Randi czy Phillip Class. Sceptycyzm ludzi, którzy mają bardzo dobrą pamięć, doskonałą zdolność do racjonalnego analizowania sytuacji jest bardzo silny i jest trudny do obalenia. Pamiętam, jak Phillip Class twardo obalał sprawę tych materiałów MJ 12, które ujawnił James Andera oraz został do tego Stanton Friedman wprowadzony i Friedman podjął się publicznej debaty, wielokrotnej zresztą, z Phillipem Classem jako sceptykiem. I to jest bardzo trudna gra, ponieważ trzeba być bardzo dobrze przygotowanym od strony metodologicznej, fachowej, naukowej.
Friedman wygrał tą batalię, ale gra z sceptykami polega na tym, że oni rzeczywiście na przykład, powiem wam, na czym polegał problem z kwestionowaniem rolek filmowych z dokumentacją tą pierwotną MJ 12. On mówił, że tutaj się używa takich zwrotów, których nie używało się generalnie w poczcie służbowej w tamtych czasach. Jeśli chodzi o wymianę komunikatów, depesz w dowództwie sił powietrznych czy w innych strukturach amerykańskich. Albo na przykład, że czcionka, która tam jest w ten sposób wygląda. Widać wyraźnie, że to nie ta maszyna, takiej maszyny wtedy nie używano i tak dalej. I Phillip Class był zdolny do tego typu argumentów. Potrafił w tę stronę jechać i przeciętny człowiek w zasadzie pomyśli: „Tak, bo przecież te dokumenty muszą być sfałszowane”. Ale jeżeli ktoś taki jak Friedman, on cieszy się, że wraca do niego, podejmuje rękawicę, to on do tego stopnia działał. Albo na przykład jeszcze wymienię artykuły. Jeden z argumentów sceptyków.
Class podjął taki argument, że jeden z uczestników tej grupy MJ 12 zawsze był zawodowym absolutnym ufosceptykiem. Taka znana postać, w ogóle wybitny profesor i naukowiec. Jak on mógł się znaleźć w tej grupie 12 osób, które wtedy z tego przecieku w tym mikrofilmie wyszło, że on jest tym członkiem. Był w MJ 12 członkiem. To była historyczna już sprawa. Materiały wyszły w latach 80. Wyciekły. I co robi Friedman? Musiał dotrzeć do tylu różnych miejsc, do tylu różnych dokumentów, które wykazały, że ten profesor, uszło mi na chwileczkę nazwisko bardzo ważne.
[39:45] - Donald Menzel.
[39:47] - O widzisz, ty to wszystko doskonale pamiętasz. I w tym momencie on wykazał, że Menzel po prostu prowadził podwójne życie, że już pracował ze służbami specjalnymi przed wojną, później w czasie wojny i później po wojnie. Był doskonałym człowiekiem, który bawił się tym, że kwestionował publicznie UFO, wyśmiewał, robił mnóstwo różnych publikacji wyśmiewających zjawisko UFO, a jednocześnie był członkiem MJ 12. On to udokumentował, że tak, on był takim człowiekiem i pracował dla służb. On się doskonale czuł w tej roli ośmieszania, jednocześnie bycia wtajemniczonym. On był kryptologiem, miał przeróżne pasje i wiedzę profesjonalną. Jeśli chodzi o witactwo, też Stanton musiał wyszukać, że: „Patrzcie, mam takie depesze”. W archiwach przesiedział setki godzin, wyciągnął różnego typu dokumenty służbowe, w których też ta czcionka była użyta i tak dalej. Czy ten zwrot. Więc ze sceptykami niewątpliwie jest to trudne.
Trzeba być takim profesjonalistą.
[40:40] - Ja myślę, przepraszam, że ci przerywam, bo mamy już mało czasu. Nie wiem, czy zadowala cię taka odpowiedź.
[40:46] - Tak.
[40:49] - Dobrze, to ciebie zrzucam.
[40:51] - Ja powiem szczerze, ja wobec tego wszystkiego jestem całkiem sceptyczny, bo ciężko mi w to wszystko uwierzyć. Podpowiem wam coś. Z punktu widzenia sceptyka, bo nic przeciwko wam nie mam i mimo że w to kompletnie nie wierzę, to uważam, że należy poszukiwać prawdy i jeżeli mnie do tego ktoś przekona, to od razu się do tego przekonam. Jeśli zobaczę jakieś dowody konkretne.
[41:19] - Bardzo fajnie, że tak mówisz.
[41:21] - Ale chciałbym tylko wam podpowiedzieć, że czasem musicie trochę mniej szokujących informacji naraz dawkować.
[41:30] - Ale to jeszcze nie były szokujące. Szokujące będą na końcu.
[41:33] - To jest na razie cały czas dla takiej osoby.
[41:37] - Słuchaj, to są szokujące, które słyszysz. To, co teraz rozmawiamy, to jest przedszkole.
[41:45] - W takim razie słucham dalej.
[41:48] - Nie, naprawdę. My rozmawiamy o wojsku, o świadectwach poważnych instytucji. Proszę cię bardzo, odpowiedz sobie sam na takie pytanie: jak to możliwe, że przez w sumie 20, 30 lat, bo tak wynika z dokumentacji ogłaszanej w ciągu dwóch lat opublikowanej przez Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii W sposób tajny zajmowali się praktycznie tym tematem. Czy ty uważasz, że to są jacyś kretyni, za przeproszeniem, którzy potrzebują 30 lat, żeby badać coś, czego nie ma? Przecież oni po dwóch, trzech latach, badając fenomen UFO, komentowali w oficjalnych, archiwalnych... To są oficjalne rządowe dokumenty w tej chwili brytyjskie. I ty mi myślisz, że to są kretyni, którzy nie mogą w ciągu dwóch lat ustalić, że za UFO kryją się tylko i wyłącznie żarty, tylko i wyłącznie zjawiska astronomiczne, tylko i wyłącznie jakieś może eksperymenty wojskowe obcych wobec Wielkiej Brytanii mocarstw. Bez przesady, przecież oni chyba wiedzą, kto co dysponuje, jeśli chodzi o Rosjan, Chińczyków czy Amerykanów, którzy są ich sojusznikami. Czy to są kretyni? Przepraszam za taką wypowiedź.
Im mało było dwóch, trzech lat, potrzebowali 30, żeby oficjalnie już pod publikę teraz zakończyć i stwierdzić, że oni już teraz tych badań dalej nie będą prowadzić, bo fenomen UFO nie zagraża bezpieczeństwu Wielkiej Brytanii. Nie ma odpowiedzi, co za tym się kryje, tylko że nie zagraża bezpieczeństwu. Taka jest konkluzja oficjalna ministerstwa. To przez 30 lat zajmują się po prostu kretyni.
[43:10] - Mówiąc szczerze, to w dużej mierze uważam, że tak, to są kretyni, ale to inna sprawa. Inną sprawą jest to, że po pierwsze musiałem to sprawdzić, żeby odpowiedzieć, bo ciężko jest.
[43:25] - Nie, zobacz sobie, wejdź sobie na stronę.
[43:27] - Dużo mniej wiem oczywiście na ten temat.
[43:30] - Ujawniło w ostatnich latach ministerstwo.
[43:33] - Przecież całe plansze szły, ale to nie tylko oni. Chile odjawniało archiwa. Problem polega na tym, że w telewizorze, w wiadomościach, faktach i tych mainstreamowych mediach o tym się nie mówi. Jak nie ma w telewizorze, to mimo nawet, że jest na rynku informacyjnym, bo jest, to po prostu tego nie ma, bo to musi być w głównych wiadomościach. Jak nie ma w głównych wiadomościach, to tego nie ma.
[43:54] - Ja głównych wiadomości akurat nie oglądam. Mam ciekawsze media.
[43:57] - I tak tam o tym nie było. Jak było, to w formie trochę żartu. Było trochę takich newsów, ale z przymrużeniem oka.
[44:04] - Dobrze.
[44:04] - Wiadomo, jest bardzo dużo dezinformacji. Ja staram się na to patrzeć w miarę obiektywnie. Przynajmniej tak mi się wydaje, ale nie jestem przekonany jak na razie. Zobaczę.
[44:15] - Nie, ja cię rozumiem. Ja nie wymagam od ciebie. Ja po prostu tylko chcę ci powiedzieć, że ja i mnóstwo ludzi ci oświadczają to i to, a historia, przyszłość stwierdzi, czy mieliśmy rację my, czy ci sceptycy.
[44:28] - To można wyjść trochę z zakładu Pascala. Nawiązując do tego można uważać, że nie na 100% mówicie prawdę, ale można z drugiej strony myśleć, brać to pod uwagę cały czas, żeby nie mieć stuprocentowej pewności, że to jest nieprawda.
[44:50] - Ale nieprawdą jest, że ujawnili te informacje z Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii? Przecież to można sobie sprawdzić. To jest prawda, że tym się zajmowali.
[44:58] - To oczywiście możesz sprawdzić.
[45:00] - Tak, tak się cieszę, bo musimy takie abecadło mieć ze sobą, bo ten sceptycyzm twój musi się opierać na stuprocentowych, oczywistych faktach. Jeżeli nie wiesz o tej Wielkiej Brytanii, to rzeczywiście. Dlatego mówię, jak była ta sprawa z Brytyjczykami, to ja mówiłem: „Słuchajcie, cieszę się, że w gronie oszołomów mamy wybitnych brytyjskich dowódców wojskowych, ministrów”. Koniec końców przez 30 lat oni się zmieniali, a program trwał. I to są tysiące stron. To są takie raporty, trochę podobne do naszych, tylko tam byli ludzie, którzy mieli kasę i środki na to, żeby chodzić i robić ankiety.
[45:38] - Przepraszam ciebie, Janusz, ale jeszcze w Stanach też były przecież te programy. Przecież też kilkadziesiąt lat, nie wiem, czy 20, czy ile, ale też bardzo długo Blue Book się rozwijał.
[45:46] - Przecież słuchajcie, jak będzie Stanton Friedman, to co robi Friedman.
[45:48] - On wszystko dokładnie opowie. Przecież on to widział.
[45:51] - Stanton mówi fajną rzecz: „Ja w zasadzie mówię o rzeczach, które nigdy nie były i nie są tajne. Ja tylko wyciągam to, co leżało lub udało się wyciągnąć”. I jeśli chodzi o to, co ty mówisz, Błękitna Księga, ona ma ten raport ostatni. To jest raport, który był nieogłoszony publicznie do mediów, ale był jednak opublikowany, więc dla tych wszystkich, którzy są szperaczami dokumentów, w sposób jawny i legalny docierali do tego raportu Błękitnej Księgi. To był program, który skończył się oficjalnie w 1969 roku, a trwał praktycznie od mniej więcej 1958 lub 1951 roku. Najpierw był Gruczół, później on się przepodparzał i na końcu była Błękitna Księga. Więc w ogóle to się w pale nie mieści, że oni już wtedy przyznali, że jest coś konkretnego, co nie jest ich, ale to nie zostało nagłośnione we właściwy sposób. Tego prezydent nie ogłosił, więc tego nie ma. Telewizja musiałaby jeszcze ogłosić.
[46:48] - Mówiąc szczerze, to mi najbardziej intuicyjnie, bez większego wertowania, nasuwa się takie rozwiązanie, że to wszystko ze strony rządu jest robione pod tym względem, żeby po prostu wyciągnąć pieniądze od podatników i sobie je gdzieś ukraść i na to się tworzy fikcyjne programy.
[47:05] - Wiesz co, jest dużo lepszych sposobów, żeby wyciągać kasę od państwa.
[47:10] - Chociażby pomoc humanitarna jest świetnym sposobem, żeby wyciągać pieniądze od państwa.
[47:18] - Ten program Błękitna Księga został bardzo szybko sprowadzony do pewnego poziomu. Na przykład szefem tego projektu Błękitna Księga był kapitan Ruppelt, który napisał później książkę, z której ewidentnie wynikało, że za częścią tych zjawisk kryją się istoty pozaziemskie. Była taka książka jego. Ale kapitan to jest bardzo niska ranga w sumie. Coś tam jakieś chmury się komuś łączą. W każdym razie ja ci coś powiem. Cierpliwości, jeszcze kilka lat i może sam zobaczysz.
[47:50] - Dobrze, ja muszę przerwać tutaj, bo musimy przejść teraz do końcowych rzeczy, żeby do Polski wrócić, bo o UFO dalej można mówić.
[47:58] - To ja też się rozłączę w takim razie.
[47:59] - Dobrze. To trzymaj się.
[48:01] - Przepraszam, że tak weprowadziłem temu koledze pierwsze pytanie.
[48:05] - Dobrze. To mam tu kolejne, bo badałeś też przypadek pani Zofii Najmlik
[48:13] - Namlik.
[48:14] - O, przepraszam, Namlik, która twierdzi, że kosmitów miała w domu i rozmawiała z nimi, że zabrali ją na ich planetę i tak dalej. Ale ma pewien dowód, że ma implant w mózgu.
[48:29] - Tak. To jest jeden z najbardziej kontrowersyjnych i trudnych przypadków, dlatego że ona w sposób ewidentny, złapałem ją osobiście na formie mówienia nieprawdy. Złapały ją media. To wszystko jest niepodważalne, że ona w którymś momencie po ogłoszeniu swoich rewelacji o tych kontaktach i o tym implancie. O implancie jest najbardziej wiarygodna ta historia w sumie, co za chwilę powiem. Ja dowiedziałem się po raz pierwszy o pani Zofii Namlik, kiedy zobaczyłem w programie pana Szczygła już świętej pamięci nieżyjącego doktora Zbigniewa Borowlanie, wybitnego polskiego ufologa, który badał między innymi, chyba najlepiej przeprowadzona operacja badawcza z historii. I on ją po prostu w tym programie Szczygła, Szczygieł go zaprosił o UFO. Nie wiem, skąd on się na nią trafił. Trafił i ja ją tam zobaczyłem. Historia była oczywiście niesamowita, nawet w telewizyjnej na razie, jak to się mówi, wersji, bo tam pokazali te zdjęcia, zdjęcia tomografii komputerowej mózgu.
Ja oczywiście, żeby skrócić, było tak niesamowite, że ja ją znalazłem akurat. Miałem blisko. Się okazało, że ona jest ze Świebodzic, a więc tu Wrocław, Świebodzice bardzo blisko, jeszcze bliżej Świdnicy. Tam mieszkałem, przez całe lata się uczyłem. Pojechałem tam do niej, jeździłem wiele razy do niej. Wyciągnąłem ją też na jakieś tam spotkanie jedno i byłem świadkiem wielu ciekawych rzeczy i też świadkiem tego oszukiwania nas. Po dziś dzień zadaję sobie pytanie, czy ona naprawdę coś przeżyła, czy też jest to tylko i wyłącznie konfabulacja. Widziałem osobiście zarówno te zdjęcia tomografii komputerowej, jak i mam kopię opinii lekarskiej, takiej medycznej, robionej przez Dolmed wrocławski, gdzie w sposób wyraźny, czarno na białym, podpisane przez lekarzy. Tam takich lekarzy, to są jacyś technicy, którzy podpisują te badania. Ja sam byłem na tomografii komputerowej, więc orientowałem się blisko jednego i drugiego.
Krótko mówiąc, w mózgu, na zdjęciu to widać. Na opisie jest jak wół. Jeden centymetr na jeden centymetr na jedną i pół dziesiąte centymetra. Czyli macie sześcian. Bardzo równomierny obiekt w miejscu w mózgu, gdzie w zasadzie nie ma szans, żeby coś takiego samo wlazło, wbiło się w jakiś dziwny sposób tam było i człowiek normalnie funkcjonował. Więc co do tego nie ma wątpliwości, że według mnie ten implant tam jest. To, że ona absolutnie niestworzone historie opowiadała o tym, jak ona teraz leczy energią kosmiczną, to jest druga strona medalu. Kiedy ja tam zacząłem przyjeżdżać, bo mnie to zafascynowało dzięki tym badaniom. Słuchałem tych historii, jak tam mieszkali u niej w domu, jak mąż nie widział, ona widziała. Ale ponieważ ja jestem osobą, która, jak to się mówi, jak to papier słucha i niczego od razu nie ocenia.
Po prostu są przedziwne, a wiarygodne przypadki absolutnie niesamowite, więc niczego nie kwestionuję tak po prostu, bo wydaje mi się to zbyt dziwne. Po prostu słuchałem tego. Ale kiedy w którymś momencie: „Pani Aniusiu, tutaj leczę energią kosmiczną, to może panu tutaj coś poratuję, może panu coś dolega?” To siada i zaczęła mi tą głowę tak obmacywać. Zresztą nie tylko mi, bo ona wielu ludziom to proponowała. Mówiłam o energii kosmicznej. I nagle: „O, tu pan ma guza mózgu, ale tu pan ma. Ja tu pana zatrzymam, żeby panu się nie rozwijał”. Więc ja już się osłupiałem. Rzeczywiście włosy jeszcze mam, generalnie nic tego nie widać, ale tam z tyłu głowy mam takie duże wgłębienie, taką kość. Ja nie wiem, poród kleszczowy miałem.
Wiecie jak poród kleszczowy, to się kleszcze w delikatną główkę, że tak powiem, jeszcze nieuformowanych kości wkłada czaszki. No i tam ten odcisk jest. Więc ona mi tu wjechała z tym guzem. No to ona mi zatrzyma. Tutaj już mi zatrzymała, że pewnie będzie tutaj teraz już nic się złego działo. Więc ja już byłem w szoku. Strasznie to przeżyłem, bo to był dla mnie jednoznaczny sygnał, że ona jest w tym sensie oszustką. Tam były pewne afery medialne. Dużo by opowiadać, jakie racje na mnie myślała.
[52:38] - Przepraszam, że ci przerwę, ale jak uważasz, co do tego implantu, bo to jest klucz.
[52:42] - Chcę wam właśnie pokazać, na czym polega problem z porwanymi, że często jest tak, że implant jest według mnie, nie ma tak jak cholera podważyć. Nie ma jak podważyć, bo ja widziałem te badania były robione w tym Dolmedzie.
[52:54] - Ale co lekarze na to mówią? Bo to mnie fascynuje.
[52:57] - Z lekarzami to jest tak, że ona już opowiadała tylko reakcje lekarzy, że zgłupieli tam aż, jak to zobaczyli. Każę jej zdjęcie. Badania robimy jeszcze raz, ponieważ na początku jak zobaczyli, to uważali, że to jest jakaś pomyłka i jeszcze raz musiała poddać się tym badaniom. Ja widziałem chyba ten drugi wypis, już nie pamiętam, bo pierwszego nie widziałem. Natomiast co więcej, co ja mam teraz zrobić? Co ja mam powiedzieć? Ja mogę wam powiedzieć tylko o faktach i powiedzieć wam, że to, że ludzie głupieją, że ludzie stają się niewiarygodni po tym, jak na przykład są ofiarami porwań i są zaimplantowani, to jest rzecz zupełnie do przyjęcia. A dlaczego by nie? Więcej nawet uważam, że utrata jej wiarygodności w oczach środowiska ufologicznego poprzez takie zachowanie, jakie ona zrobiła, to zachowanie może nawet było jej świadomą grą tych istot, ponieważ myśmy naprawdę głęboko weszli w jej świat i zaczęliśmy to nagłaśniać. Może to nie było na rękę tym, którzy traktowali ją jako pewną osobę, z którą się eksperymentuje.
I to nie tak raz się eksperyment przeprowadza. Te eksperymenty trwają całymi latami z ludźmi, eksperymenty medyczne. W związku z tym zainteresowanie zbytnie takich ludzi jak my nie jest na rękę. Więc co najlepiej zrobić? Najlepiej po prostu spowodować, że ta osoba się ośmieszyła w oczach. Pewnej społeczności i wtedy byśmy dali jej spokój, bo przecież nie możemy jej dalej badać, bo przecież by nas socjacy zajeździli. Ja byłem świadkiem innej niesamowitej historii z nią, którą można opowiadać. Dzisiaj znany dziennikarz, nawet mocno stojący w RMF FM, pan Przemysław Skowroński zadzwonił wtedy, kiedy jeszcze był młodym, początkującym dziennikarzem, do mnie i pytał się, czy tam jakieś porwane osoby, tamto, siamto. I ja mu wspomniałem o tej pani Zofii i on poprosił mnie, czy możemy jakąś hipnozę zrobić z nią. I tą hipnozę żeśmy zorganizowali w jej warszawskiej pracy, ja prywatnie takiej pani.
Było około 10 osób. I w skrócie tylko, bo to była dziwna historia. W którymś momencie hipnoza się nie udała. Oczywiście ona powiedziała, że ona się nie da zahipnotyzować. Po 10 minutach wstała, nagle powiedziała: „Ojej, po co mi ci tu są?” Że przez nią widzą i słyszą i w ogóle kompletny odlot. Ale wiecie, to można wymyślać. Natomiast w którymś momencie wszystkim, którzy tam mieli sprzęt elektroniczny, kiedy ona wstała i powiedziała: „Teraz możecie z nimi rozmawiać”. Kiedy po prostu dał im aparat nagrywający. Pan Przemysław nagrał dosłownie ten moment, kiedy się zbliżał do niej, to rec się wyłączał i nie można było nagrać nawet na dyktafonie. Kiedy szedł do końca rogu pokoju, to się włączał z powrotem i było w porządku.
To był szok dla niego. I to nie tylko jego, bo tam jeszcze kamera była, też siadała, jak staliśmy blisko z kamerą. Jak się szło gdzieś tam dalej na bok, to wszystko było dobrze. Co ja wam teraz powiem? Dziwne rzeczy się działy. Nic wam więcej nie powiem. Ja nie powiem, że ona na 100% była porwana. Uważam, że mogła być porwana, że implant o tym świadczy. Natomiast to, że zwekslowała, a ludziom nie odbija. A gdyby nawet to nie było specjalnie przez nią zrobione, to ludziom nie odbija?
Czy to nie jest stres? Czy to nie jest uwierzenie, że nagle zostałaś wybrańcem bogów? Przecież każdemu może odbić. Dlaczego innym nie odbiło?
[56:02] - Ja tu jeszcze tylko o taką jedną kwestię chciałem się dopytać do tego przypadku. Czy to mogli na przykład zrobić jakieś tajne służby ziemskie, normalne, wojskowe? Po prostu jakieś zabawy tutaj robią z tymi implantami. Nie wiem, w jakim celu.
[56:16] - Poruszasz ważny problem, ponieważ ja się zetknąłem oczywiście z takimi sytuacjami osób, które przychodziły do mnie i mówiły po prostu, że one są kontrolowane umysłu przez coś w rodzaju albo implantu, albo oddziaływania na odległość przez urządzenia. Kilka takich spraw miałem i widać było wyraźnie, że za każdym razem to mogło oscylować wokół sprawy z tajnymi służbami, ale gdzieś tam jednak ten wątek UFO się też mimo wszystko pojawiał. Ale miałem taki przypadek, że w zasadzie tylko pachniało mi robotą służb specjalnych. I kiedyś, pamiętam, takiego znajomego miałem. Już się z nim nie spotykam, bo w sumie nie widzę go wokół nas. Który miał jakieś różne dziwne kontakty i jak jemu powiedziałem o takim jednym przypadku, mówi: „Ty wiesz co, że ja się dowiedziałem” — to było gdzieś tak z 10 lat temu, może jak mi to mówił — „że dowiedział się, że w Polsce w tej chwili Amerykanie razem z polską jakąś grupą, zespołem testują urządzenia i całą tą procedurę wpływania na umysł człowieka z odległości”. To czasami jest na zasadzie, że obok mieszkaniu się ma nadajnik i tak dalej, że oddziaływują w ten sposób na umysł człowieka. Nie jest to kwestia implantu jeszcze, tylko kwestia oddziaływania elektromagnetycznego na mózg ludzki. Miałem takie ze dwie, trzy sprawy naprawdę porażające. Natomiast to, że wojsko uczestniczy w implantowaniu ludzi, to głównie z amerykańskiej literatury wiemy najczęściej.
O polskich tak wprost nie słyszałem, tylko w takim kontekście, o którym mówię. O wpływaniu na umysł ludzki i wmieszaniu się w to w jakieś grupy. Ale uważam, że to jest tak: mały zespół, amerykańska jakaś grupa specjalna szkoli czterech, pięciu ludzi w Polsce. Nikt nic o tym nie wie. To przecież kto będzie o tym wiedział poza tą grupą? I tylko tyle.
[58:07] - Dobrze. Będziemy już powoli kończyli, bo zbliżamy się już do godziny. Nie chciałbym ciebie, Januszu, przytrzymać, bo jednak to jest ważna bardzo sprawa.
[58:16] - Ja tak lubię się rozgadywać, bo ja tyle tych historii przerobiłem, a tutaj właściwie tylko niewielką część żeśmy omówili.
[58:22] - Tak. Możemy zaprosić, bo ja też muszę wam powiedzieć, pomimo że mieszkam za granicą i to kawałek, będę na tym UFO Forum. No i się zobaczymy wtedy. Także jak może chcecie wybrać się, to myślę, że warto. To jest jedyna taka okazja, żeby spotkać Stantona Friedmana i zobaczyć, co ma naukowiec, bo on jest fizykiem nuklearnym wysokiej klasy, specjalistą.
[58:50] - Pytacie może o japońskie sprawy.
[58:52] - Tak.
[58:53] - Ale myślicie, że łatwo jest spotkać pułkownika Grundmana publicznie, który mówi o tych raportach?
[58:59] - Szefem ruchu lotniczego był.
[59:01] - Tak. To był tak zwany szef bezpieczeństwa. Ruch lotniczy odpowiadał za bezpieczeństwo. Ja o tym wspomniałem. W latach 1981–1984 wtedy był tym szefem bezpieczeństwa lotów.
[59:12] - Co on ma do powiedzenia? Bo z nami to mogą sobie sceptycy dyskutować, ale niech porozmawiają z pułkownikiem. Lotnictwa, który całe życie latał na samolotach.
[59:22] - Tak. I powie tak: „Słuchajcie, tego się nie da normalnie wyjaśnić”. To, co on wie z tych raportów.
[59:28] - A ktoś mu mówi: „A, to był piorun kulisty”.
[59:32] - Który jest metaliczny, który w dzień leci i ma kształt, który nie przypomina w ogóle żadnego kuli.
[59:37] - To było złudzenie optyczne.
[59:39] - Tak, sceptycy mają zawsze na wszystko.
[59:42] - Na wszystko. Wenus, planeta, gaz błotny. Wszystko.
[59:44] - Na każdą okazję mają 100 argumentów. Wiem o tym.
[59:50] - Ale to też jest kwestia dezinformacji, bo jednak jest trochę dezinformatorów. Może niekoniecznie w Polsce, ale na pewno za granicą, w Stanach Zjednoczonych szczególnie.
[59:58] - Właśnie jak przypomniałeś mi tego Menla, ja go tak referowałem. Zastanawiałem się nad ludźmi w Polsce, którzy na przykład wiedzą o UFO, a jednocześnie są takimi zawodowymi sceptykami. Czy to robią z pasji, czy solidnie mają płacone. My tutaj często poruszamy tematy związane z inwigilacją środowisk ufologicznych właśnie w Polsce. Ona ma naprawdę szeroki charakter ze względu na to, co nam się udało ustalić. Są fascynujące tematy.
[01:00:24] - To już następnym razem o tej inwigilacji, bo to można cały odcinek zrobić o inwigilacji tylko ufologów.
[01:00:32] - Dokładnie.
[01:00:34] - To cóż, chyba będziemy kończyli.
[01:00:36] - Mam nadzieję, że mieliśmy troszkę słuchaczy i jest jakaś myśl.
[01:00:39] - Słuchacze są, ale boją się jednak, bo to jest inaczej. Na czacie łatwo jest coś tam napisać, nabzdurzyć, powtykać, natomiast dodzwonić to jest bardzo trudno. Ale jeden słuchacz się odważył.
[01:00:52] - Ja mu bardzo osobiście dziękuję, że się odważył.
[01:00:57] - Może jeszcze parę słów tylko o tym Ufo Forum. Jeżeli mógłbyś tak Januszu powiedzieć.
[01:01:04] - Ja chcę zwrócić uwagę, oprócz tego, co wymieniliśmy, o czym będzie mówił sam Stanton. Będzie mówił o sprawie „Nauka a sprawa UFO”. Będzie mówił o całym warsztacie naukowym, który jemu się udało użyć w tych badaniach, ale też w ogóle obserwuje, że można używać. I drugi bardzo ciekawy, intrygująco brzmiący tytuł: „Roswell. Decydujący moment”. On będzie przepiękną batalię w sprawie Roswell. To jest jeden z największych znawców w świecie sprawy Roswell. On toczył bój intelektualny z armią tych ludzi, którzy preparowali w mojej ocenie całą tą historię w tym raporcie z okazji 50. rocznicy Roswell. Siły powietrzne przygotowały prawie 1100-stronicowy raport, w którym próbowały udowodnić, że to był de facto projekt Mogul, taki bardziej zaawansowany projekt, nie taki zwykły balon meteorologiczny.
[01:01:52] - Przepraszam Januszu, że mamy ostatni telefon. Może jeszcze odbierzmy, dobrze? Ostatni telefon. Witaj Bajtitrerze. Jesteś na antenie.
[01:02:03] - Witam. Ja mam pytanie do gościa. Od kiedy obserwowane jest UFO? Czy to jest coś, co nam towarzyszy dopiero niedawno, tak jak te wszystkie relacje, o których tutaj mowa, czy to jest coś, co od początku historii ludzkości jakoś się przewijało?
[01:02:27] - Kapitalne pytanie. Zapewne znasz sporo na ten temat materiałów czy literatury. Część ufologów o bardziej scjentystycznym nastawieniu raczej woli się zatrzymywać na tych latach. Powiedzmy, że Charles Fort już z takich współczesnych, to jest sto lat w tył, opisywał takie dziwne obiekty i zjawiska. Wtedy jeszcze pojęcie UFO nie istniało. Natomiast ja należę do tych ludzi, którzy szeroką ręką sięgają do literatury traktującej o pradawnych czasach. To nie chodzi o to, że wszyscy, którzy się tym interesują, czytali Dänikena. Uważam, że to jest pisarz, który zrobił dużą popularyzację tej hipotezy o pradawnych odwiedzinach, ale nie był naukowcem, więc to nie o to chodzi. Generalnie rzecz biorąc myślę, że są ludzie z tytułami naukowymi albo też z wiedzą taką pewną naukową, którzy bardzo dobrze dokumentują ślady obecności istot pozaziemskich w zasadzie od zarania dziejów. A ja należę do tych, którzy nie ukrywam, bawią się intelektualnie w te wszystkie rekonstrukcje, na przykład analizy Zecharia Sitchina, już dzisiaj świętej pamięci, jeśli chodzi o sumeryjską wersję powstania świata, powstania ludzi.
Robimy konferencje często, gdzie Davida Icke'a na przykład, mam nadzieję, zaprosimy do Polski niebawem. Wiadomo, jak tam się ta linia, rodowód ludzkości wiąże bezpośrednio ze szarakami. Jak tu kolega prowadzący powiedział, że dopiero rozpędzamy się. Na zakończenie się tutaj jeszcze bardziej rozpędziliśmy, bo pan zadał pytanie, a ja powiem wprost. Uważam, że ludzkość w pewnym sensie jest produktem pewnych eksperymentów z obszaru inżynierii genetycznej i to jest tak solidnie dzisiaj w mojej ocenie udokumentowane w sensie pewnej hipotetycznej analizy, bo przecież dowody wprost trudno znaleźć, ale jest to dla mnie niezwykle sugestywna i przekonywująca hipoteza o tym, że oni nas w jakimś stopniu stworzyli. To jest takie złe słowo, bo my byliśmy wcześniej na pewno już jakimś genotypem, który został skrzyżowany z ich kodem genetycznym DNA. O tym się dużo mówi. To jest kontrowersyjne, ale ja uważam, że powinniśmy naprawdę nie mieć żadnych tematów tabu i rozmawiać. Ja uważam tak: tak mogło być. Nie mówię, że tak było na pewno.
Tak mogło być i warto postudiować takie właśnie wersje historii. Także słowo od początku.
[01:05:05] - Jak ja z Dänikenem się zapoznawałem, to jednak odniosłem wrażenie z punktu widzenia takiego właśnie naukowego, że on to robi nierzetelnie, że sposób jego pisania i przedstawiania rzeczywistości jest taki typowy dla ściemniaczy. Było demaskowane nieraz, w jaki sposób on to robi. Na przykład podaje fotografię, reprodukuje fragment fotografii płaskorzeźby z Egiptu starożytnego, gdzie niby tam jest jakaś prostokątna forma i tam na dole coś wylatuje, jakieś gazy, że to jest startująca rakieta. Tymczasem gdy się zobaczy całość tego obrazka, którego on nie reprodukuje, to tam na górze siedzi sobie ptak. Ptak siedzący na startującej rakiecie to jednak mało realne się wydaje.
[01:06:01] - Tu się zgadzam z panem co do tego, że Däniken mnóstwo błędów takich szczegółowych, empirycznych popełnił.
[01:06:08] - Ale to jest manipulacja chyba nawet, bo on chyba znał całość tego.
[01:06:11] - Ja myślę, że to jest raczej taka nadinterpretacja. To się powszechnie wszystkim zdarza, że jak już jakąś hipotezę chcą za wszelką cenę udowadniać, to pewnych faktów nie doceniają, inne pomijają i czasami to jest takie nie do końca świadome kłamstwo, bo w nauce mamy też powszechnie taką tendencję do udowadniania swoich hipotez i pomijania argumentów, które tą hipotezę obalają. Dlatego wspomniałem o Zecharia Sitchinie, ponieważ to już była inna postać, która miała doskonałą znajomość języków semickich, historię Środkowego Wschodu i doskonałą znajomość też tabliczek sumeryjskich, odkrywanych, tego pisma klinowego. Co nie znaczy, że też jego się nie oskarża, że tutaj błąd, tam błąd. Nie ma takiej osoby, która by w takiej dziedzinie jakichś błędów nie popełniła. Tym bardziej że to są osoby dość pojedyncze. Natomiast cała armia naukowców nie przyjmuje takiej wersji historii. Proszę zobaczyć na przykład na sprawę tych wykopalisk archeologicznych. Ja miałem przyjemność zapraszać do Polski Michaela Cremo, współautora słynnej książki „Zakazana archeologia”, który pokazuje naukowe dane chowane przez tych, wiecie, o co chodzi. A sprawa gigantów na przykład, która teraz troszeczkę wyszła.
Widzieliście w prasie już chyba indyjskiej, pamiętam, były takie zdjęcia. To się nie przedostało do normalnego obiegu mainstreamowego, naukowego w Europie czy w Ameryce, bo po prostu było to Uderza w oficjalną wersję historii ludzkości. Jeżeli mamy wykopaliska, i to niejedne, gdzie miedźnia z całym szkieletem mającym 7, 6, czasami 8, 9 metrów długości, to ogląda się te zdjęcia. One nie są sfałszowane wszystkie. Może kilka się mogło zdarzyć. I co z tym? To też jest dowód na to, że coś tam.
[01:07:59] - Ale kto ma taką moc, żeby zabronić? Na przykład w tej chwili jest mowa o tym na antenie Kontestacji i nikt nie przychodzi i nie mówi: „A nie mówcie o tym, bo nie wolno w Europie o takich rzeczach mówić”.
[01:08:09] - Przepraszam Bajtiterze, pogadaj z archeologami, którzy znają się na archeologii. Zakazana archeologia to jest ciekawa sprawa. Tylko najlepiej rozmawiać z kimś, kto jest w temacie i kto jest wykształcony w tej sprawie i czytał te rzeczy.
[01:08:27] - Ja byłem na spotkaniu z takim profesorem z Soli Deca Dudka, który prowadzi polskie badania w Chinach, tam, gdzie jest terakotowa armia w rejonie Xian. Zresztą nie wiem, czy pan, z którym teraz rozmawiamy, ma świadomość, że tam niedaleko dosłownie od tej terakotowej armii, która jest czymś absolutnym ewenementem w archeologii i historii, jest potężne miasto piramid. Zresztą Hauser swego czasu zdążył to objechać, obfotografować. W ogóle w mainstreamie praktycznie o tym prawie nie ma. To są śladowe jakieś rzeczy, żeby w ogóle o tym wspomniano. A sam profesor opowiadał mi o swoich badaniach i otwartym tekstem mówił, że jeśli chodzi o podziemny cały kompleks, to mityczne miasto, labirynt tak zwany, który tam jest obok, to on jest. Oni wiedzą, nawet naukowcy wiedzą, tylko nie kopią, ponieważ istnieje podejrzenie, bo ten kronikarz chiński z I wieku naszej ery, który opisał tamte czasy, mówił, że tam znajduje się w tym labiryncie rtęć, która symuluje morza ówczesnego świata, rozkład muszli. Rtęć, wiadomo, jest trująca, więc znaleźli argument, żeby tam nie kopać. I to mówi profesor polski z całym zespołem. I w tych kuluarowych rzeczach wychodzą rzeczy absolutnie niesamowite dotyczące historii świata.
Po prostu ja jestem zszokowany, że wy tak kupujecie tą mainstreamową historię prawie bez zastrzeżeń.
[01:09:43] - Dobrze, ale nie wiem, czy wystarcza taka odpowiedź, bo musimy kończyć. Przepraszam was.
[01:09:49] - Tak, ja muszę się jakoś uwolnić za chwilkę. Fajnie w ogóle się tam widzę rozmawia i fajni tam ludzie dzwonią.
[01:09:57] - Myślę, że jeszcze, jeżeli tylko zechcesz, Januszu.
[01:10:01] - Ja jestem do dyspozycji. To jest kwestia, jak tam ktoś będzie chciał za jakiś nieodległy czas, będziemy robić. Cały czas siedzimy w czymś.
[01:10:11] - Chciałem tylko powiedzieć taką ostatnią rzecz może, że jest przykład na pozytywne nastawienie społeczności i coś, co jest znane w mainstreamie i społeczność naukowa też patrzy na to, jeżeli nie wszyscy przychylnie, to przynajmniej nie z dezaprobatą. Mianowicie program SETI, który zwykli użytkownicy teraz mogą na swoich komputerach tego klienta SETI At home instalować i uczestniczyć w poszukiwaniu kosmitów.
[01:10:42] - Tak, aczkolwiek ja to od razu. Wiesz co, przepraszam, że to się przedłuża, ale nadepnąłeś na taki mój czuły punkt. Ja się cieszę, że taki program jest, bo otwiera ludziom mózg w kierunku tego, że oni tam może i są. Szukajmy. Natomiast to jest dla nas śmieszne. Ten program jest dla nas śmieszny w obliczu tego, że ilość świadectw obecności istot pozaziemskich na Ziemi jest gigantyczna, naprawdę gigantyczna i nie chce tego zaakceptować mainstream. I pojawia się taka potężna grupa ludzi bardzo inteligentnych, wykształconych, którzy swoimi komputerami podłączają się do sieci i czeszą tam te kolejne tysiące, setki tysięcy, miliony tych ścieżek sygnałów z kosmosu. Jakaś kasa też była nawet z nas, kiedyś teraz już ponoć się sami muszą finansować. To jest takie dla nas fajne. Cieszymy się.
Przepraszam za tą pogardę, którą czasami ja w formie takiej wesołości przedstawiam, ponieważ nami się gardzi, więc czasami my tak oddajemy, mówiąc: „Słuchajcie, to jest przedszkole do potęgi, to jest śmieszne”. Ale cieszymy się, że niektórzy, żeby się otworzyć na problem obecności ET, muszą zacząć od tego, że oni są tam daleko i szukają tych sygnałów. Daj Boże zdrowie, niech znajdą. My nie mamy się czasu bawić w takie dyrdymały, ponieważ oni są tu i teraz i to jest kwestia polityki, to jest kwestia zagrożenia ludzkości, to jest kwestia, czego oni tutaj chcą. My nie dyskutujemy dzisiaj już o czwartym czy trzecim poziomie spotkań z UFO, bo ludzie, którzy znają temat, są naprawdę zaawansowani w kierunku dyskusji, kim oni są, z jakich konstelacji pochodzą, czy są z innego wymiaru, czy są z naszej czasoprzestrzeni, od kiedy są, jaką politykę stosują, jakie są ich relacje z inną grupą pozaziemską. Słuchajcie, to jest taki kosmos i odlot. Ja wiem, że wy powiedziecie, że z wariatem dzisiaj rozmawiacie, ale ja mówię, co wiem i nie boję się tego mówić, bo ja wiem, że generalnie raczej jestem na tropie i tacy jak my na tropie prawdy, więc będziemy się śmiać za 10 lat. Kto się śmieje, ten się śmieje ostatni.
[01:12:36] - I się okaże, że oni są naszymi przyjaciółmi, czy że wrogami za te 10 lat?
[01:12:40] - Właśnie od razu chciałbym koledze powiedzieć, że wedle naszej wiedzy, niestety, jak to jest w polityce, mamy zarówno grupy ewidentnie nam sprzyjające, jak i te, które praktycznie dążą do całkowitego unieszkodliwienia w sensie fizycznym albo przede wszystkim utrzymania nas w niewoli, bo my jesteśmy w jakiejś formie okupacji od tysięcy lat. To nie jest taka okupacja, że można zrobić wszystko. Związek Radziecki też okupował kraje Europy Środkowschodniej i nie mógł tak całkiem robić, co chce, mordować każdego w każdym miejscu. Tak przecież nie można, bo to był szerszy świat, też się musieli liczyć. Tacy też nie mogą robić, czego chcą z ludźmi, ale robią dużo złego. I myślę, że w tych czasach, w których żyjemy, dojdzie do konfrontacji między tymi grupami istot pozaziemskich, które chciałyby, żebyśmy się otworzyli na ten kosmos, żebyśmy zobaczyli, że nie jesteśmy sami, bo zobaczyli was, tych sceptyków. Ciągle dla nas wy jesteście kompletnym, jak my dla was jesteśmy jakimś takim dziwolągiem, tak wy dla Wy dla mnie i dla takich ludzi jak ja jesteście kompletnym dziwolągiem, że przy takiej masie dowodów na to i poszlak, i obserwacji, i tysięcy rzeczy wy jeszcze się scetykacie w takiej oczywistej sprawie, więc wy jesteście dla mnie dziwni, tak samo jak ja jestem dla was dziwny. To, co mówię, oczywiście jest kontrowersyjne, ale ja jestem spokojny o to, że tak powiem, gdzie jest prawda.
[01:13:58] - Ja myślę, że kontestacja jest dobrym medium, bo tutaj są ludzie generalnie otwarci na tego typu rozważania.
[01:14:05] - Ja się cieszę i kontestujemy siebie wzajemnie, ale z życzliwością i to jest dla mnie bardzo płodne intelektualnie, jak ktoś na przykład mówi: „Słuchajcie, a może ja się z tym nie zgadzam, ja uważam, że jest inaczej”. W porządku oczywiście.
[01:14:17] - To ja dziękuję w takim razie.
[01:14:18] - Dziękuję również serdecznie.
[01:14:19] - Dziękujemy ci, Bajtiterze. Nie wiem, przepraszam, że przedłużyliśmy, Januszu.
[01:14:29] - To też z mojej winy trochę, bo ja sam się rwę, mimo że czasu mało. Rozumiem, że jak będzie jakaś okazja, ja z chęcią wezmę udział w jakimś programie za dwa, trzy tygodnie czy za miesiąc, dwa, trzy. Zależy, jak mnie zaprosicie, tak ja się postaram dostosować.
[01:14:46] - Dobrze.
[01:14:48] - Także bardzo serdecznie dziękuję za możliwość wzięcia udziału w tej audycji.
[01:14:52] - Okej. Jeszcze nie wiem, czy chciałbyś powiedzieć na temat UFO Forum. Przepraszam, że ci przerwałem.
[01:14:57] - Chciałem powiedzieć tylko, że oprócz wymienionych osób, Stantona oczywiście i pułkownika Grotmana, Igora Witkowskiego, to jednak wszyscy dobrze znają, bo on się pojawiał i książki, natomiast jest inny wspaniały, niesamowity znawca tych tematów. Kontrowersje wywołuje niesamowite, ale naprawdę dużo wie. To jest Dariusz Kwiecień, który ostatnio na forum ufowrocławskim wystąpił i to jest kopalnia wiedzy. Nie ma książek, w których by to zostało napisane. Jest niesamowity. Będzie mówił dzisiaj o technologiach Trzeciej Rzeszy. Wiemy, że Trzecia Rzesza dysponowała technologiami typu latające talerze czy napędów antygrawitacyjnych, quasi antygrawitacyjnych, więc on będzie mówił też o niesamowitych sprawach. I pamiętajcie jeszcze, że będziemy mieli list do parlamentarzystów i chcemy tam trochę ich szczypnąć mocniej. Ogłoszony. Zapraszam serdecznie tak czy inaczej.
[01:15:48] - Dobrze. Ja mam tylko ostatnie pytanie tak już tutaj w forum publicznym. Czy Stantonowi i Friedmanowi będzie można zadawać pytania?
[01:15:56] - Oczywiście, że tak. Po pierwsze w czasie oczywiście ostatniej sekwencji jest tak zwana dyskusja. Ona niby formalnie trwa krótko, ale my tam w hotelu mamy możliwość, że przedłużymy. A poza tym on wyjdzie na korytarz, on nie będzie siedział cały czas w sali. To jest hotel, tam są miejsca i dużo osób się już zapisało. I oprócz dziennikarzy, ludzi normalnie od nas z branży, którzy chcieli z nim porozmawiać i wystarczy, że się do niego podejdzie. Kwestia jego wytrzymałości biologicznej. Jest bardzo życzliwym, otwartym człowiekiem i naprawdę nie będzie żadnego kłopotu, żeby tylko wytrzymał.
[01:16:34] - Słuchajcie, tutaj jest niesamowita okazja, żeby zadać pytanie żywej legendzie.
[01:16:38] - Uścisnąć rękę Stantonowi, naprawdę to jest wielki zaszczyt.
[01:16:41] - O Roswell, o czym chcecie. O tym Majestic 12, o tych dokumentach. To jest gratka nie z tej ziemi, można by powiedzieć.
[01:16:49] - Naprawdę cieszę się. Ja się dziwię, że w ogóle jakoś to się udało. To Artur Kowalewski, on do mnie zadzwonił, bo to nie jest całkiem moja zasługa. Znajomy z Wielatowa, ale ze Szczecina, ale de facto poznaliśmy się w Wielatowie. Zadzwonił: „Słuchaj, a chciałbyś mieć Stantona Friedmana na konferencji jakiejś u siebie?” Bo ja z nim nawiązałem kontakt mailowy i nawet telefoniczny. Rozmawiałem z nim telefonicznie. „To rewelacja” mówi. Zapytałem, czy by przyjechał do Polski i on powiedział, że owszem. „Ja do ciebie dzwonię, bo wiem, że ty takie rzeczy robisz”. Ja mówię: „Wiesz, to jest trudne, to jest kasa i to duża, jeszcze honorarium będzie oprócz tych wszystkich innych kosztów.
Ale kurczę, tak mnie rajcuje, bo ja czytałem jego książki, jeszcze nie wszystkie, ale też i w internecie i bardzo dużo studiowałem tego, w jaki sposób on to robi. Byłem pod takim wrażeniem, że musi przyjechać, bo to przecież jest absolutnie ważne. Nie mam sygnału, że nie wsiadł do samolotu, bo pamiętajcie, że o jutro 11:00 ląduje w Warszawie z Niemiec, chyba z Włochami przesiadka jest. Także chyba jest wszystko dobrze i w niedzielę się spotkamy.
[01:17:54] - Dobrze. Dziękuję ci, Januszu, za cały program.
[01:17:58] - Dziękuję słuchaczom.
[01:17:59] - I że spotkałeś się z nami i zapraszam was za tydzień o tej samej porze. Trzymajcie się ciepło. Cześć.
[01:18:14] - Dziękuję jeszcze raz. Dobranoc.
[01:19:57] - Do you know the story? Are you lonely like me? When all the world around you crumbles, do you build a new one inside you to see? Have you found the things you once dreamed suddenly lost or imagined gleaned? Did you play with the piper when he came for his fee? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near, have you traveled too far? Do you know the story?
Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near, have you traveled too far? Do you know the story?