Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. I się zrobiło gorąco, przynajmniej za oknem. A teraz jeszcze zrobi się gorąco w internecie, bowiem rozpoczynamy po króciutkiej, spowodowanej, jak się okazało, grą naszych reprezentantów tydzień temu, przerwie. Powracamy z audycją Świat Oczami Duszy, audycją o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:48] - Dobry wieczór, panie Marku. Kochani, witam was dzisiaj wyjątkowo gorąco.
[00:52] - Tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Będzie można dzwonić w drugiej części naszej dzisiejszej audycji i jeszcze bardziej może tym podgrzać atmosferę w internecie, ale numery telefonów do nas warto zapisać sobie już teraz. Nasze numery to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 53 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium. Jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc, panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:10] - Dziękuję, panie Marku. Kochani, witam was bardzo gorąco. Zwłaszcza tych bardzo gorąco witam, którzy mieszkają w Polsce i właśnie przechodzą razem ze mną falę upałów, na które ja, broń Boże, nie narzekam. Żeby nie było, że po trzech dniach ciepła zaczynam narzekać, że jest za gorąco. Wprost przeciwnie. Bardzo się z tej pogody cieszę. Bardzo mi odpowiada, więc mam nadzieję, że też wy się jakoś odnaleźliście w tym wszystkim. Kochani, faktycznie była malutka przerwa, ale ja miałem do wykonania pewne patriotyczne, kibicowskie obowiązki. Nikt tego za mnie nie chciał zrobić, więc poświęciłem swoje emocje tydzień temu na coś innego niż „Świat Oczami Duszy”. Czy dokonałem słusznego wyboru, czy nie, to do dzisiaj się zastanawiam.
Natomiast dostałem trochę więcej czasu na pewne przemyślenia po naszej ostatniej audycji i muszę do niej wrócić. To znaczy muszę, jak muszę, ale chcę do niej wrócić, ponieważ poniekąd to, co będzie w dzisiejszej audycji, będzie wynikiem tematów, które się wtedy pojawiły. Natomiast jak pamiętacie, jakiś czas temu zmieniłem troszeczkę formułę audycji i nawet była opcja, że przez pierwsze dwie czy trzy audycje po zmianie formuły nie było czatu, ponieważ komentarzy było mało, dyskusji było mało. Nie było tego naszego czatu, który odbywa się zazwyczaj po przerwie. Ja nie ukrywam, że zmieniłem wtedy troszeczkę tą formułę, ponieważ byłem zmęczony czytaniem przeróżnych pomysłów, filozofii i rzeczy, które na tym czacie często przekazywaliście. I chciałbym poprosić was o powrót do tego, o co prosiłem wtedy. Po pierwsze, jeżeli coś piszecie na czacie, to piszcie o sobie. Piszcie w pierwszej osobie, żeby nie było, że ludzie, bo inni, bo ktoś, bo coś. Nie rozmawiajmy o ludziach, rozmawiajmy o nas, bo tylko w ten sposób możemy się czegoś o sobie dowiedzieć, jeżeli stawiamy siebie w pierwszej osobie, a nie przenosimy dyskusji na innych. Rozmowa o innych nic nie wnosi do naszego życia.
Nic. Z mojego punktu widzenia jest stratą czasu. Owszem, ja jako prowadzący audycję często mówię „ludzie”, dając przykłady pewnych zachowań czy pewnych mechanizmów. Natomiast wy starajcie się mówić o sobie w pierwszej osobie i jeżeli chcecie się o czymś dowiedzieć, to zadajcie pytanie wprost i ja takie komentarze będę czytał. Jeżeli zostanie postawione pytanie wprost do mnie. Jeżeli prowadzicie wewnętrzne dyskusje na czacie, to ja się w nie będę wtrącał. Czat służy owszem, między innymi temu, żebyśmy wspólnie dzielili się pomysłami między sobą na to, jak dokonywać zmian w swoim życiu. Czat nie służy temu, żeby wylewać żale I jedna ważna rzecz. Jeżeli już ktoś ma potrzebę wyrzucenia z siebie ciężaru, żalu, czegoś, co go gryzie, nurtuje. Co jest zrozumiałe, ponieważ różne sytuacje w życiu przechodzimy.
Nie zawsze jesteśmy w stanie w danej chwili sobie z nimi we właściwy sposób poradzić. Często wydają nam się nie do przeskoczenia, ogarnięcia i ja to doskonale rozumiem. Natomiast jeżeli już macie potrzebę, żeby o tym powiedzieć, zwróćcie się o pomoc. Wyartykułujcie wyraźnie prośbę o pomoc, radę. Do mnie, słuchaczy czy do czatowiczów. Ponieważ kończenie wypowiedzi na stwierdzeniu, jak mi jest źle, powoduje, że ta sytuacja dla naszej podświadomości jest potwierdzeniem tego, że jest tak, jak byśmy chcieli. Takie stwierdzenie nie uruchamia żadnego procesu naprawczego ani dokonywania zmian. Dopiero wyrażenie swojej prośby o pomoc ten proces uruchamia. Wyrażenie prośby o pomoc daje możliwość, żeby człowiekowi pomóc, ponieważ można ludzi w trudnej sytuacji, którzy znaleźli się w sytuacji czy znajdują się w sytuacji, która jest trudna, podzielić na dwie grupy. Na takich, którzy są w złej sytuacji i skupiają się na tym, żeby o niej opowiadać, najczęściej narzekać.
I druga grupa ludzi to jest taka, która opowiada o swojej sytuacji, ponieważ szuka sposobu, żeby tę sytuację zmienić. Pierwszej grupie ludzi nikt nie jest w stanie pomóc, ponieważ ich procesy myślowe skupiają się na tym, że szklanka jest do połowy pusta i do momentu, dopóki nie wyrazimy swojej prośby o pomoc, nie wyrazimy swojej gotowości na dokonywanie zmian. Dlatego pierwszej grupie nikt nie jest w stanie pomóc. Natomiast druga grupa, która jest w trudnej sytuacji, ale chce coś zmienić, tej grupie ludzi można pomóc, ponieważ oni uświadomili sobie swoją sytuację, swoją bezradność w tej sytuacji, brak pomysłu, ale jednocześnie mówiąc, prosząc o pomoc, wyrażają chęć wysłuchania rady i spróbowania wcielenia tej rady w życie, czyli dokonania zmiany w swoim życiu. Więc ja nie potrzebuję jeszcze więcej informacji, jaki ten świat jest zły. Bo gdybym uważał ten świat za dobry, fajny, idealny. Poniekąd on jest idealny w kontekście duchowym. Ale gdybym uważał, że tu nie ma nic do zmiany, nie prowadziłbym tych audycji. Uważam, że jest dużo rzeczy do zrobienia, że ten świat nie jest jeszcze doskonały, nie jest jeszcze tak przyjazny, jak ja i większość z nas by sobie tego życzyła. Więc ja mam świadomość i nie potrzebuję dodatkowych informacji.
Wspomnę jeszcze o jednej rzeczy, która być może w takich sytuacjach, kiedy usiądziecie i będziecie narzekali. Może nie narzekali, wyrażali swoje niezadowolenie, żal, bezsilność, rozpacz, strach przed przyszłością na skutek tak zwanej krzywdy wyrządzonej przez innych ludzi, pamiętajcie, że ten żal do innych jest tak naprawdę żalem do samego siebie. Żalem, który wynika z tego, że gdzieś tam w środku nas czujemy, że nie zareagowaliśmy w konkretnej sytuacji wyrządzania nam krzywdy. Nie zareagowaliśmy w taki sposób, jak byśmy chcieli i wyrażając ten żal, tak naprawdę wewnętrznie najczęściej obwiniamy samych siebie. I jest w tym trochę logiki, ponieważ większość sytuacji, w których ktoś nas skrzywdził, w mniejszym bądź większym stopniu odbywa się za naszą mniej bądź bardziej świadomą zgodą i dopiero dokonywanie zmian w samym sobie pozwala nam na przyszłość potrafić reagować właściwie i nie pozwolić się skrzywdzić. Jednym z takich narzędzi do obrony przed tak zwanym skrzywdzeniem przez innych, a raczej ja to nazywam umiejętnością ochrony samego siebie, jest miłość do samego siebie. I też między innymi o tym będzie w dalszej części audycji. À propos krzywdzenia jeszcze. Krzywdzenia nas przez inne osoby. Oprócz tego aspektu, że tak naprawdę mamy żal do samego siebie, to jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt.
Dopatrywania się winy w innych ludziach zdejmuje z nas odpowiedzialność za robienie czegokolwiek w naszym życiu. To nie jest objaw świadomości, to od razu mówię. Ja to gdzieś też momentalnie wyłapuję, bo to jest trochę tak jak małe dzieci. Nawet jeżeli coś zrobią, uderzą kogoś, to zawsze jest ten aspekt: „Bo on zaczął. To nie ja”. I dorośli ludzie w bardzo podobny sposób w takich sytuacjach reagują. Zdejmują z siebie odpowiedzialność za dokonywanie zmian w swoim życiu, mówiąc: „To ktoś mnie skrzywdził, ktoś wyrządził mi krzywdę, ktoś mnie oszukał, ktoś mnie obraził, zdenerwował. To ten ktoś ma się zmienić, nie ja. To ten ktoś musi zacząć być dobrym człowiekiem, bo mnie to krzywdzi. Ja jestem czysty, ja jestem w porządku, ja jestem clear.
To ten ktoś ma dokonać zmiany, nie ja”. Następnym aspektem tego krzywdzenia, tak zwanego krzywdzenia nas przez inne osoby jest to, że takie sytuacje pokazują nam, jak bardzo brakuje nam po pierwsze miłości do samego siebie i pokazują nam też, ile jest w nas negatywnych wzorców podświadomości pozwalających nam na bycie ofiarą. Takie sytuacje tak naprawdę są dla nas bardzo przydatne, żeby uzmysłowić nam, że ludzie krzywdzą nas, w naszym wewnętrznym przekonaniu, ponieważ nie ma w nas mechanizmu obrony przed krzywdzeniem, czyli jest w nas wzorzec bycia ofiarą. I do momentu, dopóki tego wzorca nie zmienimy, nie wyeliminujemy, nie przetransformujemy w swojej podświadomości, takie sytuacje będą się w życiu pojawiać. To jest też bardzo ważna informacja dla nas o nas. Gorszym aspektem krzywdzenia jest krzywdzenie innych przez nas. Ponieważ krzywdę, którą ktoś nam wyrządził, możemy zwalić na kogoś innego. Krzywdy, którą my wyrządzamy komuś, prędzej czy później będziemy musieli przyjąć na swoją własną klatę. I to jest dużo trudniejsze, ponieważ prędzej czy później uświadamiamy sobie, że skrzywdziliśmy drugiego człowieka z własnej, nieprzymuszonej woli. Krzywda wyrządzona przez innych wynika bardzo często z woli drugiego człowieka przy braku naszej reakcji.
Natomiast krzywda wyrządzona drugiemu człowiekowi jest zazwyczaj wynikiem naszej wolnej woli. I z tego, kochani, jest się naprawdę dużo trudniej wyplątać. Za krzywdę, którą ktoś wyrządza nam, karę ponosimy natychmiast. Natomiast za krzywdę wyrządzoną innym tą tak zwaną karę, czyli konsekwencje swojego czynu w postaci konkretnych doświadczeń życiowych poniesiemy w przyszłości dalszej bądź bliższej. Z punktu widzenia duchowego krzywda, którą my przyjmujemy, tak zwaną krzywdę, nie niesie za sobą żadnych konsekwencji tak zwanych karmicznych czy przyszłościowych. Po prostu ktoś nas skrzywdził. Ponosimy konsekwencje czysto ludzkie, czysto emocjonalne. Jeżeli nie postanawiamy się oczywiście zemścić, jeżeli nie nakręcamy tej spirali, to doświadczenie jest dla nas informacją i na tą chwilę się kończy. Krzywda wyrządzona innym ludziom do nas wróci w przyszłości. Dlatego na to warto jest akurat zwrócić uwagę.
A krzywda wyrządzona innym osobom to jest nieraz niewłaściwe zinterpretowanie ich postępowania wobec nas. To jest też krzywda wyrządzona drugiemu człowiekowi. Nazwanie go w mniej bądź bardziej nieprzyjazny sposób czy przypisanie mu jakichś cech, których on nie posiada. Przez niewłaściwą interpretację tego, co on zrobił. To też jest krzywda. Niewerbalna, bo może nie jest postawiona w bezpośrednim kontakcie z drugim człowiekiem, ale energetycznie to się wydarza, ponieważ pojawia się to w naszych myślach, emocjach, być może późniejszych działaniach wobec tej osoby. Niechęć, nieprzychylność, brak pomocy, współczucia i paru innych rzeczy. Także na to, kochani Warto jest uważać. To są takie przemyślenia odnośnie poprzedniej audycji. Jeszcze jedno jest takie przemyślenie odnośnie poprzedniej audycji, a dotyczy ono tego, co ja robię, bo czuję, że od czasu do czasu muszę do tego tematu wrócić.
Znaczy, co ja chciałbym robić. Bo co ja robię, to wy o tym decydujecie. Bo od was zależy, co z tym, co ja robię, zrobicie. To wyznacza efekt moich działań, określa efekt. Natomiast co ja chciałbym robić? Ja chciałbym swoimi działaniami trochę odczarować tą tak zwaną branżę duchową. A branża duchowa to nie jest tylko to, co się dzieje w dzisiejszych czasach. Branża duchowa towarzyszy ludzkości od chyba początków jej istnienia. Zawsze do kontaktów z siłami wyższymi potrzebowaliśmy pośredników. To był szaman, to był jakiś kapłan, to była jakaś kapłanka, która składała w naszym imieniu dary jakiemuś bóstwu.
To byli przeróżni pośrednicy, którzy potrafili właściwie wypowiedzieć modlitwę, żeby ona została przez dane bóstwo wysłuchana i żeby to bóstwo dało nam to, czego my pragniemy. Ten proces przeniósł się później na religię. Zawsze były jakieś miejsca mocy, miejsca, w których sprawowano obrzędy. To były magiczne miejsca. To były specjalne obrzędy, specjalne stroje, specjalne dodatki, specjalna otoczka. Wszystko było specjalne. I to wszystko było specjalnie po to, żeby uzależnić ludzi, żeby ograniczyć im możliwość kontaktu bezpośredniego ze Stwórcą, którego cząstkę nosi każdy z nas w sobie. Tą cząstką Stwórcy, Boga, źródła jest nasza dusza. Oczywiście ta dusza była wykorzystywana w tych obrzędach, ale tylko pod nadzorem innych ludzi. Mądrzejszych, uprawnionych i tak dalej.
Tak się dzieje do dzisiaj. I nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie tego znienawidzonego przez większość osób zajmujących się duchowością Kościoła. To jest akurat instytucja, która ma olbrzymie tradycje, ma też know-how, ma infrastrukturę, ma doświadczenie, więc wiadomo. Nadal w takim ciągu zwracacie się do innych, mądrzejszych, bardziej oświeconych, bardziej jakichś tam w waszym przekonaniu, żeby wam umożliwili kontakt z własną duszą. Są mistrzowie różnych rodzaju technik. Są pierwsze, drugie, trzecie, czwarte, piąte, siódme poziomy wtajemnicz które dają jeszcze większą moc, jeszcze większy układ z takim. Ja nie chcę cię, bo też nie widzę w tym nic złego, że powstaje mnóstwo nurtów, mnóstwo technik, mnóstwo filozofii, które umożliwiają nam rozwój. To nie jest tak, że ja to krytykuję, że uważam, że tylko ja jedyny mam rację i wszystko inne jest niepotrzebne. Słuchajcie Sławka, a całą resztę wyrzućcie do kosza. Nic z tych rzeczy.
Wprost przeciwnie. Korzystajcie z tego. Szukajcie swojej własnej drogi, swojego własnego sposobu. Tylko pamiętajcie, że nikt wam nie zablokował dostępu do tej wiedzy. Nikt was tego dostępu nie pozbawił. Macie takie same prawa, cechy, narzędzia jak każda z tych osób. Kontakt z własną duszą, a za pomocą własnej duszy z pozostałymi wymiarami jest możliwy i dostępny dla każdego człowieka. Jakość, ilość informacji, jakie uzyskacie, owszem, jest uzależniona od poziomu świadomości każdego człowieka z osobna. Im więcej jesteście w stanie miłości i szczerych intencji w sobie wytworzyć, tym uzyskacie dostęp do szerszej informacji. I to jest prawda, że uzyskanie informacji na temat innych osób Wymaga już pewnego rodzaju świadomości po to, aby nie użyć tych informacji przeciwko nim w złych celach.
To prawda, że dostęp do wiedzy jest uzależniony. Natomiast jako taki dostęp do tej wiedzy ma każdy człowiek. I to próbuję, kochani, zrobić. Tę informację najcenniejszą próbuję wam przekazać, że nie potrzebujecie nikogo, żeby dokonywać zmian w swoim życiu, żeby transformować podświadomość, żeby komunikować się ze swoją własną duszą. W ten sposób chcę odczarować tę branżę duchową. Taki jest cel moich działań. I w związku z tym też jest moje takie przekonanie, że jeżeli chcecie zrobić to sami, a ja was do tego namawiam, przekonuję i podpowiadam, jak to zrobić. Mało tego, próbuję wam też pokazać, że warto to zrobić. To faktycznie wiedzę dostajecie za darmo. Natomiast miejcie świadomość tego, że jeżeli chcecie, aby jakąś część tej tak zwanej pracy ktoś za was wykonał, to będziecie musieli za to zapłacić.
Często ten wątek się pojawia, bo to nie jest płacenie za wiedzę. To jest płacenie za to, że ktoś za was wykonuje waszą pracę, tak zwaną pracę. Równie dobrze moglibyście poświęcić swój czas na rozwikływanie i wsłuchiwanie się w samych siebie. Natomiast prościej jest iść, żeby zrobił to ktoś inny. I też nie jest tak, że ja mam coś przeciwko temu. Ja tylko o tym mówię, że naturalnym jest to, że jeżeli chcecie, aby ktoś coś za was zrobił, to musicie mu za to zapłacić. I tu się pojawia też temat, o który też padło pytanie w jednej z audycji. Czy ja sądzę na temat tarota, wróżek, jasnowidzów i tak dalej. Rozumiem doskonale, że mamy czasami do podjęcia trudną decyzję życiową bądź znajdujemy się w takiej sytuacji, gdzie my sami nie widzimy sposobu rozwiązania tego problemu i tkwimy w jakimś negatywizmie w przekonaniu, że sytuacja jest bardzo trudna, może czasami bez wyjścia i szukamy jakiejś informacji pozytywnej, która da nam nadzieję bądź siłę do działania. Wiarę w to, że coś się zmieni.
I w tym kontekście jestem jak najbardziej za tym, żeby sobie w tych sytuacjach zagubienia bądź w sytuacjach podejmowania trudnych decyzji, żeby posiłkować się osobami, które te informacje, które są w nas, będą potrafiły właściwie zinterpretować. Bo bardzo często do tego się to sprowadza, że my bardziej potrzebujemy potwierdzenia tego, co wewnętrznie czujemy. Czasami oczywiście też potrzebujemy nadziei, że coś się w naszym życiu zmieni, że jest szansa, że coś się zmieni, że w naszych kartach, w naszej przyszłości jest zapisana zmiana, koniec jakiegoś procesu, że będzie lepiej. Czasami potrzebujemy też nadziei, ale bardzo często potrzebujemy potwierdzenia. Ważne jest to tylko, żeby osoba, do której się zwracamy, była osobą, która faktycznie ma umiejętność i ma na tyle rozwiniętą świadomość, że ma dostęp do informacji już z tego wyższego poziomu. To jest warte sprawdzenia. Warte dowiedzenia się i posiadania jakiejś wiedzy na temat osoby, do której zwracamy się z takim pytaniem, z taką prośbą. I też ważne jest to, żeby nie brać tego jak wyrok, ponieważ każda przepowiednia, która dotyczy nas, najczęściej określa sytuację w danym momencie. Przy takim naszym nastawieniu, przy takim naszym podejściu pokazuje nam, co się wydarzy, jeżeli tego nastawienia nie zmienimy. Oczywiście też pokazuje pewne rzeczy, które muszą się wydarzyć, ponieważ są konsekwencją tego, co zrobiliśmy bądź nie zrobiliśmy wcześniej, więc tego procesu nie da się już odkręcić.
Jeżeli zaciągnęliśmy kredyt, to wiadomo, że będziemy go musieli spłacić i żadna wróżka, tarocistka, jasnowidz tego ciężaru z nas nie zdejmie. I tak samo jest z pewnymi sytuacjami duchowymi. Jeżeli one się już rozpoczęły, uruchomiliśmy już ten proces tworzenia się danego doświadczenia. To w połowie go trudno jest powstrzymać. On musi dobiec do końca. Natomiast w pozostałych kwestiach to nie jest wyrok i też o tym należy pamiętać, żeby nie brać tego jeden do jednego. To tak à propos pytań jeszcze z poprzednich audycji. Jak to mniej więcej działa? Mam taką przyjaciółkę, tarocistkę, zresztą bardzo znaną. Kiedyś opowiadałem chyba nawet tą historię.
Już dawno temu poprosiła mnie o przysługę, taką stricte ludzką przysługę: coś zawieźć, przywieźć, coś zrobić. Taka sytuacja. Ja jej pomogłem i ona mówi, że chce spłacić dług i chce coś dla mnie zrobić. Pyta, co może dla mnie zrobić, żeby ten dług energetyczny nie powstał. Ja mówię: „Wiesz co? A tu postaw mi tarota”. Ona mówi: „Ale po co?”. Ja mówię: „Wiesz co? Nigdy nie miałem chyba. Ciekawy jestem”.
Mówi: „No dobra”. Jakoś się umówiliśmy i mówi: „Pytaj”. Jej podsumowanie było takie: „No i widzisz. I po co ty mi dupę zawracasz, jak ty to wszystko wiesz?”. Bo faktycznie ona coś tam wyciągała, a ja mówiłem, o co chodzi i czego to dotyczy i jaki będzie dalszy ciąg tego i tak dalej. To dotyczyło sytuacji zawodowych, partnerskich, finansowych, innych rzeczy. Kilka takich pytań było. Ci ludzie, którzy się zajmują tego typu działalnością, są w stanie powiedzieć nam w wyraźny sposób to, co my gdzieś wewnętrznie czujemy, ale nie jesteśmy o tym jeszcze głęboko przekonani, że to jest prawda. Mówię tu przeważnie o ludziach, którzy już w jakiś sposób swoją świadomość i kontakt ze swoją duszą mają na przynajmniej minimalnym poziomie rozwiniętym. Tak że korzystajcie jak najbardziej.
Jeżeli potrzebujecie jakiejś pomocy, interpretacji, głosu, który wam coś podpowie w życiu, bo nie jesteście czegoś pewni, lepiej oczywiście zapytać niż popełnić błąd, który później będzie nam skutkował jakimiś konsekwencjami, które będziemy musieli odkręcać przez tydzień, miesiąc, rok albo może nawet dużo dłużej. Ja wiem, że dostęp do tych informacji, które niby dla większości ludzi są niedostępne, jest możliwy. Ja kupiłem sobie karty tarota, korzystałem z wahadełka, więc eksperymentowałem, uczyłem się. Sam się uczyłem. Nikt mnie nie uczył tarota. Sam się uczyłem po to, żeby zobaczyć, zrozumieć ten mechanizm, czy można uzyskać dostęp właśnie do informacji o drugim człowieku, oczywiście za jego zgodą, za pomocą tego narzędzia. Tak, można. Z pewnością wymaga to świadomości i właściwych intencji. W jakim celu my te informacje chcemy uzyskać? Czy z chęci pomocy drugiemu człowiekowi, z miłości do niego, z szacunku, czy przyświecają nam jakieś inne intencje?
Na przykład w duchowym uzdrawianiu, w bioenergoterapii skuteczność działań terapeuty jest uzależniona od jego świadomości i tego, z jakiego poziomu jest w stanie tą energię przekazać. Dostęp do wiedzy jest uzależniony od nas samych, z jakiego poziomu jesteśmy w stanie tą wiedzę zaczerpnąć i zrobić z niej właściwy użytek. Więc tak, kochani, jak najbardziej, jeżeli macie taką wewnętrzną potrzebę, żeby sprawdzić, zweryfikować, jak najbardziej. Ja w tej chwili zgłębiam Kroniki Akaszy. Tu mieliśmy gości odnośnie kalendarza Majów i odnośnie numerologii, astrologii, human design. Mieliśmy też Sabinę ostatnio odnośnie regresji. Ja wam mówiłem o hipnozie, o autohipnozie, więc jak widzicie, tych tarotów, jasnowidzów, różnego rodzaju przewidywaczy jest całe mnóstwo, tych narzędzi też jest całe mnóstwo. Ja mówię, samo narzędzie krzywdy nie zrobi, bo młotek służy do wbijania gwoździ i jest bardzo przydatnym narzędziem, natomiast również można sobie, nieumiejętnie nim operując, połamać paluchy. O innych negatywnych rzeczach już nawet nie będę wspominał. No dobrze, kochani, to tyle byłoby o tym.
Ja tak naprawdę chciałem dzisiaj poruszyć temat związków, ale patrzę na zegarek, że jest godzina 21:00 prawie. Nie wiem, czy się w ogóle wkręcać w to, czy was wkręcać. Natomiast przygotowawczo to 10, 15 minut jest troszeczkę za mało, żeby ten temat rozwinąć. Zwłaszcza, że też miał być temat bliźniaczych płomieni. Jak wiecie, mówię, te 15 minut to będzie trochę za mało na to, żeby dogłębnie, przynajmniej w miarę sensownie ten temat zgłębić. Natomiast kochani, jak zauważyliście, ci zwłaszcza, jeżeli są w ogóle jeszcze tacy, którzy są ze mną tutaj od początku audycji. Mam nadzieję, że nie. Mam nadzieję, że ci, którzy byli przy pierwszych audycjach już sobie prowadzą szczęśliwe i radosne życie bez słuchania tego, co mam do powiedzenia. Natomiast gdyby byli, to pewnie by potwierdzili, że temat, który ja wałkuję non stop pod różnymi kątami, z różnych płaszczyzn, różnych aspektów, przy okazji tego, przy okazji tamtego, to są dwa przewodnie tematy. Pierwszym to jest podświadomość.
Transformacja. Najpierw poznanie swojej podświadomości, poznanie samego siebie i transformacja podświadomości. I drugim to jest rozwój świadomości z dążeniem do nauczenia się miłości do samego siebie. To są w zasadzie dwa tematy, które są z nami od początku audycji. Dlaczego ja akurat na nich się skupiam? Ponieważ dla mnie osobiście cały nasz rozwój duchowy właśnie do tego się sprowadza. Do rozwoju świadomości w kierunku miłości i nauczenia się eliminowania ze swojego życia tego, co dla nas negatywne, co płynie ze strachu, co płynie z ciemnej strony mocy, mówiąc językiem Jedi. I dzisiaj, zanim przejdę do tematu związków, chciałem wam pokazać różnicę w funkcjonowaniu ludzi, którzy kierują się w życiu podświadomością i ludzi, którzy kierują się w życiu świadomością, czyli duszą, czyli tym, co płynie z miłości. Ja doświadczenia związkowe mam. Może przyjdzie kiedyś moment, że wam o tym opowiem jako przykład, aczkolwiek nie wiem, czy jestem upoważniony i czy będę miał ewentualną zgodę moich partnerek.
Natomiast ja związki, generalnie rzecz biorąc, dzielę tak, jak wam już kiedyś mówiłem, na nauczycielskie, edukacyjne i partnerskie. Czyli ludzie, którzy kierują się w życiu przede wszystkim podświadomością, a niestety tych jest jeszcze na ziemi zdecydowana większość, mają jedną wspólną cechę. Ja wiem zawsze najlepiej, jak coś powinno być zrobione i ja będę wymagał od innych, żeby robili właśnie tak, jak brzmi jedyna moja słuszna prawda. To jest wspólna cecha ludzi kierujących się podświadomością, ponieważ nasza podświadomość nie dopuszcza innych opcji. Ta, którą nam przedstawiła, jest w jej przekonaniu jedyną słuszną. I koniec. I z pewnością znacie takich ludzi, którzy nie dadzą sobie powiedzieć. Może i dadzą sobie powiedzieć, natomiast i tak wewnętrznie się z nami nie zgodzą. Ludzie kierujący się podświadomością w życiu rozpatrują wszystko przez pryzmat ja. Ja tak uważam, więc to jest słuszne.
Ja w to wierzę, więc to jest prawdą. Każdy, kto myśli i robi inaczej, jest w błędzie. Tak pokrótce można opisać działanie naszej podświadomości. Każdy, kto myśli inaczej niż ja, jest w błędzie. Zastanówcie się kochani, ile w waszym działaniu, w waszym myśleniu jest takiego przekonania? Każdy, kto myśli i postępuje inaczej niż ja, jest w błędzie. Często jest tak, ale ja nikogo do niczego nie będę zmuszał. Niech robi, jak chce. Co nie znaczy, że uważamy, że ktoś nie ma racji. Nie będziemy mu tego mówić, bo po co?
To nic nie zmieni. On i tak tego nie zrozumie. Ale on nie ma racji. Jeszcze raz zadam to pytanie. Ile w waszym życiu jest właśnie takiego myślenia? „Jeżeli ktoś myśli i postępuje inaczej niż ja, jest w błędzie”. Oczywiście nie mam prawa i nie mam też podstaw do tego, żeby mówić w tej chwili o wszystkich, którzy słuchają tej audycji, ponieważ o części nawet nie wiem, że istnieją. Myślę, że nawet o dużej części. Część z was pisze komentarze, część z was uczestniczy na czacie, część z was odzywa się do mnie prywatnie. Natomiast o całej reszcie, kochani, nie wiem.
Kim jesteście, gdzie mieszkacie, jak żyjecie, z jakimi problemami się borykacie bądź jak szczęśliwe życie prowadzicie. Nie mam zielonego pojęcia, więc nie mam prawa mówić o was, ile w waszym życiu jest takiego podejścia. Natomiast mogę wam powiedzieć o statystykach. Też oczywiście mniej bądź bardziej wiarygodnych. Natomiast okazuje się, że średnio na świecie 95% decyzji, które podejmujemy w życiu, jest decyzjami płynącymi z podświadomości. I w zależności od poziomu świadomości są ludzie, którzy na przykład będą podejmowali 90%, a inni 99%. Więc w zasadzie zadałem wam pytanie, na które znam odpowiedź. Oczywiście to nie dotyczy każdego z was, bo nie wiem, czy 99, czy 91. Natomiast to i tak nie zmienia faktu, że większość decyzji w życiu podejmujemy na skutek naszej podświadomości. Czyli to, co robię, jest słuszne.
Decyzja, którą podejmuję, jest słuszna. Ten, kto się z nią nie zgadza, nie ma racji, jest w błędzie. I co wy teraz powiecie na temat podświadomości? Dlaczego ja tak bardzo upieram się przy transformacji podświadomości? Ponieważ z podświadomością nie da się dyskutować i nie da się wygrać. Nie da się jej przekonać. Ja, powiem wam szczerze, jak zaczynam z kimś dyskusję, rozmowę na jakikolwiek temat, to natychmiast albo prawie natychmiast wyłapuję, z jakim elementem ludzkiej osobowości rozmawiam. Czy ja rozmawiam na poziomie jego podświadomości, czy ja rozmawiam na poziomie duchowości? Nie wiem, czy pamiętacie, jak mówiłem o dwóch najważniejszych aspektach płynących z naszej duszy. Przypomnę.
Prawda i miłość. Prawda, taka prawda jak najbardziej obiektywna. I miłość. I teraz, jeżeli zestawicie sobie te dwa aspekty naszej osobowości, to zastanówcie się, proszę, jak wyglądają wasze relacje z innymi ludźmi i będziecie wiedzieli, ile w waszym zachowaniu, postępowaniu i w waszym życiu jest udziału podświadomości, a ile duszy. Jeżeli ciągle albo najczęściej myślicie w ten sposób, że „Okej, może i dobrze gada, ale ponieważ ja mam inne zdanie, to znaczy, że on jest w błędzie”. Jeżeli ktoś postępuje inaczej, myśli inaczej, robi inaczej niż wy byście zrobili, to ile jest przekonania, że on to robi może nie źle, ale niewłaściwie? A nawet jak robi to właściwie, to wy i tak wiecie, jak jest lepiej. A ile jest podejścia takiego przepuszczonego przez pryzmat prawdy i miłości? Prawda i miłość mówi tak: „On robi inaczej” i już. On robi inaczej.
I na tym kończy się analiza postępowania drugiego człowieka. On robi inaczej. Podświadomość mówi: „On robi inaczej, więc robi niewłaściwie”. Dusza mówi: „On robi inaczej”. I teraz Zanim zaczniemy w następnej audycji temat związków, spróbujcie zastanowić się, jaki udział w waszym życiu ma patrzenie na innych i na siebie przez pryzmat podświadomości, a ile przez pryzmat prawdy i miłości. Możecie też zastanowić się, jak wygląda związek, w którym ludzie funkcjonują względem siebie poprzez pryzmat podświadomości. Czyli: robisz inaczej niż ja bym chciał i niż ja uważam, więc nie masz racji. Nie. To ty robisz inaczej niż ja bym chciał i to ty nie masz racji. Tak funkcjonuje związek, w którym ludzie kierują się podświadomością.
Druga forma związku jest taka: robisz inaczej niż ja. Tak, wiem, robię inaczej niż ty. I teraz przy okazji tej analizy, na którą oczywiście, jeżeli będziecie mieli ochotę, poświęćcie trochę czasu. Bo zrozumienie tej zależności pozwala zrozumieć, który związek jest zbudowany na podświadomości, a który zbudowany jest na miłości i prawdzie. Związki edukacyjne polegają na tym, że dwie ludzkie podświadomości uczą się nawzajem innych rozwiązań, innych możliwości. Uczą się nawzajem. Związki partnerskie są oparte na tym, że uznajemy prawo drugiego człowieka do zrobienia czegoś inaczej niż my. Nie uznajemy, bo ktoś sobie to prawo wywalczył. Nie uznajemy, bo się boimy rozstania. Nie uznajemy, bo facet w domu ma zawsze ostatnie zdanie, a kobieta jest ble ble szyją.
Nie. Uznajemy, ponieważ nasza świadomość jest na takim poziomie, że my to prawo przyznaliśmy samemu sobie, robienia inaczej. I to samo prawo przyznaliśmy drugiej osobie. I nie mamy z tym jakiegoś większego problemu, że ktoś zrobił coś inaczej niż my byśmy zrobili. I teraz, kochani, zadam wam jeszcze jedno pytanie, zanim zrobimy króciutką przerwę, a ja pójdę, sprawdzę, co mojego pieska tak bardzo zirytowało. Panie Sławku, czy mamy jakiś problem z łączem? Halo, halo? Panie Sławku, czy się słyszymy? Niestety właśnie teraz jakaś awaria u pana Sławka Bączkowskiego wystąpiła, także zrobimy krótką przerwę. Ja tutaj już przygotowałem utwór i chyba czas najwyższy ten utwór puścić.
Taka nuta, która brzmiała już kiedyś na antenie Radia Paranormalium. Utwór projektu Different Sleep zatytułowany „Get Ahead”. Taka całkiem przyjemna ambientowa nuta. Postaramy się wrócić za jakieś trzy i pół minuty. W razie czego, gdyby były jakieś problemy techniczne, damy oczywiście znać i troszkę tę przerwę wydłużymy. Państwa w międzyczasie zachęcamy gorąco do komentowania dzisiejszej audycji, a państwa komentarze będę panu Sławkowi przekazywał tutaj na messengerze. Na razie krótka przerwa i powinniśmy się przy dobrych wiatrach usłyszeć za jakieś trzy i pół minuty. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[56:59] - Uff, już było gorąco. Przez moment robiło się jeszcze goręcej. Okazało się, że panu Sławkowi po prostu padła bateria w laptopie i konieczne było poszukanie ładowarki i podłączenie. Nawiasem mówiąc, mój laptop też dzisiaj strasznie świruje. Być może było to lekko słychać podczas audycji. Ja jeszcze tylko przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, bowiem to jest ta część audycji, w której będziemy odbierać telefony. Pan Sławek będzie także czytał komentarze i się do nich odnosił. Tych komentarzy na czacie dzisiaj jakoś specjalnie dużo nie ma, ale jakieś są. Także mój laptop. Ja tutaj wspominałem o tym laptopie przed momentem.
Laptop u mnie z kolei, jakieś takie dziwne rzeczy się robiły, że ciągle przełączał się z baterii na zasilanie i bateria, zasilanie, bateria, zasilanie. Ja tutaj w międzyczasie kombinowałem, żeby dojść, co jest przyczyną takiego zachowania tego komputera i się okazało, że być może było słychać na antenie w trakcie audycji na żywo, jak włączałem i wyłączałem różne urządzenia, w tym mój mikrofon i interfejs dźwiękowy. Ale się okazało, że laptop przestał wariować i zasilanie wróciło w nim do normy po tym, jak zmniejszyłem jasność ekranu do minimum. Także miejmy nadzieję, że nasze laptopy już dzisiaj nie będą świrować. I przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Można dzwonić na nasze numery telefonów stacjonarne 32 746 0008. Komórkowy i do SMS-ów również, bo te także odbieramy i czytamy. Komórkowy to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas również spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium. Oczywiście, jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać e-maile na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[59:35] - Dziękuję, panie Marku. Kochani, w związku z tym, że faktycznie tych komentarzy nie jest dużo, więc jeżeli ktoś ma ochotę zadzwonić, to dzwońcie proszę jak najszybciej, bo pewnie dzisiejsza audycja będzie trwała krócej niż poprzednia. Ja jeszcze wrócę do tego wątku, który nie dokończyłem w związku z tą awarią. Natomiast muszę doprecyzować, że u mnie ładowarka do laptopów zawsze leży przy laptopie. Natomiast ten moment, kiedy ja wyszedłem wypuścić pieska, to chyba akurat w tym momencie pojawił się komunikat, którego ja nie zauważyłem i dlatego laptop znienacka padł. Kochani, wracając jeszcze do tego wątku o tych dwóch rodzajach relacji. Oczywiście to są dwa rodzaje relacji bardzo takie uproszczone, natomiast żeby już nie wchodzić aż bardzo w pojedyncze przypadki, to potraktujcie to jako przykład mechanizmu. I nie bierzcie tego też tak jeden do jednego, że jest albo to, albo tamto, bo w naszym życiu, zwłaszcza jeżeli już osiągniemy ten poziom takiej rozbudzonej świadomości duchowej To te stany się mieszają. To nie jest tak zero-jedynkowo, że jest tylko podświadomość i nic więcej, albo jest tylko świadomość i nic więcej. Niestety tej podświadomości, tak jak wam powiedziałem, jest dużo więcej w naszych działaniach, w naszych zachowaniach.
Jest mnóstwo sytuacji, w których po prostu nawet sobie nie zdajemy sprawy z tego, że reagujemy tylko i wyłącznie podświadomościowo. Natomiast ta różnica, którą wam pokazałem, zmienia jakość naszego życia. Uwierzcie mi, mówię o tym z pełnym przekonaniem i też dlatego te audycje moje są takie, jakie są. I dlatego też tyle czasu poświęcam tym tematom, ponieważ moim marzeniem jest, żeby jak najwięcej osób potrafiło kierować się w życiu wolnym wyborem, ponieważ świadomość duchowa daje nam możliwość wolnego wyboru. A to naprawdę, uwierzcie mi, zmienia w bardzo zasadniczy sposób jakość naszego codziennego życia. Naprawdę. Ten moment, w którym przestajemy myśleć o tym, że każdy, kto myśli inaczej niż my i postępuje inaczej niż my, jest w błędzie, bardzo mocno zmienia jakość naszego życia. Więc pomyślcie sobie nad sobą. Przede wszystkim nad sobą. Nie nad innymi osobami, tylko pomyślcie nad sobą.
Jak to u was wygląda? I mam nadzieję, że w następnym odcinku, kiedy roztoczę przed wami kolejne zalety bycia i życia jako osoba świadoma, jak też zobaczycie, mam nadzieję, jak mogą wyglądać relacje międzyludzkie. Jak mogą wyglądać związki w momencie, kiedy dopuszczamy do naszego życia świadomość duchową. Myślę, że to też zachęci was jeszcze bardziej do tego, aby w tym kierunku podążać. Aby dążyć, aby działać, aby zmieniać, aby transformować, aby przejmować kontrolę nad swoim życiem, chociażby w dziedzinie własnych reakcji, własnych zachowań, własnych emocji. A reszta się już wydarzy praktycznie rzecz biorąc sama. Kochani, dziękuję wam za tą oficjalną część. Tu przejdę do czytania komentarzy i przede wszystkim do przywitań, bo tu jest Dariusz, Paneluna, Laboratorium Recyklingu. Nowy nick się pojawił. Casp, Jack, Loret, Malwinka się pojawiła.
Kasia W. Tak na początku się z nami przywitali. I tu mam pytanie sprzed pół godziny. Polskie Realia pisze: „Witam, mam pytanie do pana trochę prywatne. Ile czasu pan poświęcał na medytację, rozmowę z duszą na samym początku swojej drogi, a ile teraz? Oczywiście to czysta ciekawość. Nie musi pan odpowiadać”. Powiem to, co już parę razy w audycjach mówiłem. W moim przekonaniu najwięcej czasu ludzie w życiu poświęcają na to, żeby przekonać samych siebie, że to, co czują i to, co myślą, jest prawdą. W moim przypadku było tak samo.
W zasadzie od kiedy sięgam pamięcią wstecz i od kiedy zwłaszcza moja mama, bo tata już nie żyje, nad czym bardzo ubolewam. Myślę, że teraz te nasze rozmowy byłyby jeszcze bardziej wartościowe. Na ile mama mi opowiadała historie z mojego życia, to dobrotliwość we mnie była od zawsze. Miałem pewnie z pięć czy sześć lat, jak moja mama powiedziała: „Ty jakbyś mógł, to byś kolegom telewizor na podwórko wyniósł”. Ja nie widziałem w tym nic złego. Dlaczegóż miałbym im tego telewizora nie wynieść, żebyśmy mogli razem obejrzeć „Dobranockę”? Natomiast przez dużą część swojego życia, tak jak większość ludzi, ja się bardzo mocno takim moim wyidealizowanym światem kierowałem jeszcze w czasach harcerstwa. Bardzo mocno ten system wartości był we mnie rozdmuchany, jeszcze też wspomagany przez filozofię harcerstwa. Natomiast później, tak jak większość ludzi, przyjąłem tryb ojciec, mąż. Tryb podświadomościowy tej osoby odpowiedzialnej za utrzymanie rodziny.
I pewnie tak ze 12 lat, do jakiegoś tam trzydziestego któregoś roku życia, w tym procesie bardzo intensywnie uczestniczyłem. Po to, żeby później dojść do wniosku, że to nie jest to. I tak, na początku ten moment poznawania siebie, zadawania sobie tych najważniejszych pytań: co jest moje, co jest nie moje, poświęcałem sporo czasu. Nie ukrywam, że to było na zasadzie takiej trochę samodyscypliny, która u mnie akurat nie jest moją najmocniejszą stroną. Natomiast później ten przepływ informacji stał się już takim procesem naturalnym i wymagał chwili ciszy, spokoju. Chociaż nie zawsze, bo nieraz, zresztą do dzisiaj tak jest, że informacje do mnie spływają w bardzo przeróżnych sytuacjach, nawet zawodowych, kiedy jestem skupiony na jakiejś czynności, robię coś, to te informacje i odpowiedzi na moje pytania po prostu się pojawiają. Więc w tej chwili to nie wymaga już żadnego wysiłku. Wystarczy wewnętrzne przekonanie, że to coś, co nazywamy duszą istnieje i nasza otwartość na posłuchanie. Bo tak jak powiedziałem, nasza podświadomość nie przyjmuje żadnych informacji innych niż te, które ona wysyła. Wszystko, co jest inne niż ona wysłała, jest złe, jest niewłaściwe.
Więc mi wystarczy sama otwartość. Natomiast myślę, że każdy człowiek ma na to swój sposób i tu nie ma regułki. Nie ukrywam, że jeszcze od czasu do czasu jakieś kwiatki, jeszcze nawet ze starych czasów gdzieś tam wyskakują, gdzie wydaje mi się, że już wszystko jest pozamiatane, poczyszczone. To też należy pamiętać, że te sytuacje też cały czas w naszym życiu powstają i one też wymagają jakiejś tam oceny, rozsądku, rozsądzenia. Więc ten proces tak naprawdę nigdy się nie kończy. Ale mówię, na początku tak, było trochę takiego wysiłku, a później wystarczyła chwila takiego wyciszenia, skupienia się i to dzieje się już później samo. Tak to przynajmniej z mojej strony wygląda. Kasia pisze: „Miałam kiedyś karty tarota i moje doświadczenia nie były tylko pozytywne. Na koniec wyrzuciłam je. Nie polecam”.
Widzicie kochani, to jest tak jak ze wszystkim. Jedni mają takie doświadczenia, drudzy inne i dlatego tu nie ma jednoznacznej odpowiedzi takiej co jest dobre, co jest złe. Myślę, że każdy w sercu, każdy w duszy ma odpowiedź na to, co jest mu bliższe, co bardziej do niego przemówi, co bardziej mu odpowiada. Więc dodanie sobie tego czasu i możliwości posłuchania samego siebie jest dla mnie tak cenne i dlatego tak was do tego przekonuję, że ja nie powiem komuś: „Tobie pomoże tarot” albo: „Ty się naucz tego”, albo: „Ty zrób tamto”. To jest naprawdę bardzo indywidualna sprawa. Natomiast gwarantuję wam, że odpowiedź na to pytanie każdy nosi w swoim sercu, w swojej duszy. Szymek się jeszcze przywitał. Kasia napisała, ale się wystraszyła. I tu znowu polskie realia. Pisze: „No to mnie pan rozwalił”.
Boję się czytać takich komentarzy. „Ja to jestem w przedszkolu w moim rozwoju, ponieważ pierwsze myśli mam przez podświadomość zazwyczaj, ale dziękuję za to spojrzenie. Mam nad czym myśleć i pracować”. Cieszę się bardzo. Bardzo się cieszę, czy może mniej się cieszę, że coś tam rozwaliłem. Chociaż z drugiej strony to często właśnie taki, jak ja to nazywam, kop w mózg jest przydatny. Taka możliwość spojrzenia właśnie na coś z drugiej strony. Zwłaszcza, że jeżeli piszesz coś takiego, to znaczy, że jest w tobie gotowość na dokonywanie tych zmian, że mimo że podświadomością reagujesz, to w tej chwili dajesz sobie możliwość spojrzenia z drugiej strony. Więc ten proces, w moim przekonaniu, tego uruchomienia tej komunikacji swojej własnej, wewnętrznej już funkcjonuje, a może po prostu trzeba go troszeczkę dopieścić. Kasia pisze jeszcze tak: „Panie Sławku, parę audycji wstecz mówił pan o bliźniaczych płomieniach i o reinkarnacji, po czym powiedział pan, że mój nick i moja krótka opowieść, co mi wróżka wywróżyła by się zgadzało”.
Ała. „Zmieniłam Nix MH na ten, co widać. Pozdrawiam”. Droga Kasiu, nie bardzo Przyznam ci się szczerze kojarzę, natomiast nie jestem w stanie przytoczyć precyzyjnie sobie w głowie.
[01:13:17] - Kasia chyba podpisywała się wcześniej jako Mata Hari.
[01:13:22] - Okej, dobrze. Tak, coś kojarzę. Natomiast nie do końca pamiętam tej historii z wróżką, co przy tej ilości komentarzy mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone. Natomiast fajnie, że widzę cię w nowej odsłonie i cieszę się, że coś tam ci się potwierdziło. Mam nadzieję też, że każde potwierdzenie to jest taki troszeczkę puzelek, który wpada do naszej układanki. I mam nadzieję, że w twoim wypadku też tak jest. Dana Grześków pisze: „Ja i mój mąż mamy totalnie inne zdanie na temat szczypawki. Mąż się zaszczypawkował już jakiś czas temu. Akceptuję i szanuję jego wolną wolę i inny światopogląd oraz inny moment w jego rozwoju duchowym. Szanuję i akceptuję z pełną miłością inne światopoglądy i odbieranie tej fizycznej rzeczywistości.
Takie podejście nie powoduje podziałów na mniej świadomych bądź bardziej świadomych”. Tak chyba się odniosę w pierwszej kolejności do końca twojej wypowiedzi, moja droga. Bo ja też, jak wielokroć mówiłem, nadaję bardzo na żywo. To znaczy ja sobie nie przygotowuję audycji, nie przygotowuję tego, co będę mówił. Często przed audycją wymyślam temat. To znaczy może nie wymyślam, tylko ustalam, jaki będzie temat audycji. To, co mówię, może czasami dla mnie oczywiście jest jasne, proste i oczywiste, natomiast nie zawsze musi być zrozumiałe dla was, bo chyba wszystkich swoich myśli nie jestem w stanie podczas audycji wyrazić. Nie wiem, czy nie jestem. Na tą chwilę widzę, że nie jestem. Być może uda się to jeszcze bardziej dopracować.
Tak, ja mówię o różnych poziomach świadomości. Natomiast to też dla mnie nie jest podział, bo podział to jest taki trochę gorszy, lepszy. Różne poziomy świadomości są faktem, że tak po prostu jest, że każdy z nas jest gdzieś w innym miejscu swojego rozwoju, czego innego doświadcza i inne doświadczenia są teraz potrzebne jemu do zrobienia dalszego kroku. Więc ja o tych podziałach mówię, bo dla mnie one są faktem. Natomiast tak, oczywiście zgadzam się z tobą kochana, że one nie powinny być jakimkolwiek przyczynkiem do porównywania się albo nie daj Bóg określania, kto jest lepszy, kto jest gorszy. Ciebie już na tyle poznałem, że ten komentarz mnie w żaden sposób nie zaskoczył, ale to jest właśnie, kochani, tak to się odbywa, kiedy zaczynamy dopuszczać do naszego życia naszą sferę duchową, naszą duszę, naszą świadomość duchową, że widzimy różnice pomiędzy ludźmi. Natomiast tylko widzimy różnice. To jest trochę tak, jak w jednej audycji mówiłem. Dla naszej podświadomości bogatszy jest lepszy, biedniejszy jest gorszy. Dla naszej duszy bogatszy jest bogatszy, biedniejszy jest biedniejszy.
Dla naszej podświadomości bardziej wykształcony jest mądrzejszy, mniej wykształcony jest głupszy. Dla naszej duszy bardziej wykształcony jest bardziej wykształcony. Mniej wykształcony jest mniej wykształcony. Nasza dusza nie dokonuje podziału lepszy, gorszy. Inny. Jest jedno określenie na inność. Inny, po prostu inny. Zgodnie z tym, co znaczy słowo inny. Inny jest inny. Gorszy to jest gorszy.
Lepszy to jest lepszy. A inny to jest inny. Jeżeli zawodnicy biegną na 300, 400 metrów w zawodach, to ten, co wygrywa, jest lepszy od tego, który zajął drugie miejsce i ten, który zajął drugie miejsce, jest gorszy. Ale oni postanowili wystąpić w zawodach i się ze sobą zmierzyć. I tu określenie lepszy, gorszy jest określeniem danego stanu rzeczy. Bo dzisiaj ten, który był pierwszy, będzie był lepszy, ale w następnym wyścigu może być gorszy. I to też jest istotne, że to nie określa stanów permanentnie, tylko stan na daną chwilę. To jest to, co ja mówię dzieciom. Mówiłem swoim dzieciom i mówię też innym dzieciom, z którymi mam okazję i niewątpliwą przyjemność rozmawiać, że trójka z klasówki określa nie twój poziom inteligencji, nie to, że dostałeś dwóję, jesteś głupi, tylko określa twój aktualny stan wiedzy w danym temacie na daną chwilę. Jeżeli dzisiaj dostałeś tróję, bo się gorzej przygotowałeś, bo czegoś może nie zrozumiałeś, bo ci się nie chciało.
Może byłeś zestresowany, może byłeś zmęczony. Mnóstwo powodów. Na dzisiaj dostałeś tróję. Natomiast to w żaden sposób nie jest wyrokiem, ponieważ możesz się tego nauczyć. Możesz się dokształcić. Możesz zrozumieć to, czego nie zrozumiałeś. Możesz się wyspać, przygotować i dostać z tego samego zakresu wiedzy szóstkę. Więc pewne rzeczy, lepszy, gorszy, określają, nie są wyrokiem. Określają sytuację na dany moment. To tak w komentarzu do komentarza Dany.
Katarzyna Wiedźma Toruńska się pojawiła i polskie realia. Witaj Kasiu. Polskie realia. Dziękuję za odpowiedź. Sam dostaję takie odpowiedzi w pracy lub na zakupach. Nagle takie puk, puk i coś pięknego. No właśnie, więc mój drogi mówisz, że jesteś w przedszkolu. Ja nie wiem, bo ja może też jestem w przedszkolu. Być może przed nami jest etap telepatii poza wszechświatowej. I może to będą studia, tak?
Może bezpośredni kontakt ze źródłem i czerpanie wiedzy o wszystkim i o wszystkich może będzie naszą przyszłością. A może to, że potrafimy rozmawiać sami ze sobą, że potrafimy te wartości, które nosimy ze sobą w naszym sercu, w naszej duszy wykorzystać w życiu codziennym, to może to już jest level master. Może już nic więcej nie potrzeba. Może wystarczy kierować się w życiu prawdą i miłością. Może to tylko o to chodzi. Może gdyby ludzie zamiast oceniać innych poprzez pryzmat swojej prawdy zapisanej w podświadomości, nauczyliby się patrzeć na ludzi poprzez pryzmat prawdy uniwersalnej i miłości. Ja jestem przekonany, że ten świat wyglądałby zupełnie inaczej. Zwróćcie uwagę na różnego rodzaju dyskusje na jakikolwiek temat w telewizji. Czy jakiekolwiek dyskusje. Siedzi trzy, cztery, pięć, sześć, siedem osób.
Czy 10? 10 będzie równo i 10 osób ma inne zdanie na temat tej samej sytuacji. Jak to jest w ogóle możliwe, że ta sama sytuacja, ta sama rzecz, to samo zdarzenie, to samo zachowanie ma 10 interpretacji, ponieważ 10 osób opisuje tą sytuację poprzez pryzmat swoich własnych poglądów i te 10 osób nawzajem siebie przekonuje, używając przeróżnych argumentów do tego, że to właśnie oni mają rację. A jeżeli jest do tego jeszcze czat albo dzieje się to w internecie, to następnych 10, 20, 30, 50, 1000 osób będzie miało 1000 innych zdań. Spróbujcie popatrzeć przez ten tydzień na to, co dzieje się wokół was poprzez pryzmat prawdy. Już nie podnośmy jakoś poprzeczki niebywale. Poprzez pryzmat prawdy, takiej obiektywnej prawdy. Spróbujcie. Zobaczycie, jak inaczej wygląda rzeczywistość. Nie wiem, jak wygląda sytuacja na drogach w tej chwili, ale na przykład spojrzenie na korki poprzez pryzmat prawdy może zmienić podejście człowieka i zachowanie w korkach.
Zwróćcie uwagę. Poprzez pryzmat prawdy korek to jest sytuacja, w której wszyscy są w tej samej sytuacji. Wszyscy, którzy tam się znajdują, są w tej samej sytuacji. Nie ma kogoś, komu jest lepiej albo komu jest gorzej. Wszyscy chcą gdzieś dojechać i wszyscy stoją w korku. I do momentu, dopóki ktoś nie próbuje swoim zachowaniem wkroczyć, zagrozić naszemu bezpieczeństwu, jest naszym przyjacielem, który utkwił w tej samej sytuacji, w której utknęliśmy my. Tak wygląda korek poprzez pryzmat prawdy. Wszelkiego rodzaju negatywne emocje nie mają racji bytu, nie mają zastosowania, nic nie wnoszą. Poprzez pryzmat prawdy nerwowe zachowania w korku nic nie przyspieszają, nic nie ułatwiają. Nic nie pomagają.
Bo jeżeli zależy nam, żeby jak najszybciej dojechać do pracy, to gdyby wszyscy spojrzeli na tę sytuację przez pryzmat prawdy, to pojawiłaby się współpraca, żeby ten korek jak najszybciej rozładować. Żeby na tej drodze współpracować. Ale oczywiście są cwaniaki, są to, wpychają się, trąbią, wykorzystują, zajeżdżają drogę i zaraz się pojawia całe mnóstwo argumentów wytłumaczających nasze wkurzenie. Spróbujcie spojrzeć przez ten tydzień na sytuacje, które w życiu was spotykają poprzez pryzmat prawdy. Jaka ta sytuacja naprawdę jest? Nie taka, jak widzicie to poprzez swoją podświadomość, tylko poprzez pryzmat prawdy. Zobaczycie. Oczywiście ci, którzy się przyłożą do tego zadania. Zobaczycie, ile spokoju można odzyskać w życiu. Odzyskać, uzyskać w życiu tylko poprzez patrzenie na rzeczy poprzez pryzmat prawdy, poprzez pryzmat obiektywnej prawdy.
Oczywiście pod warunkiem, że waszą potrzebą jest posiadanie spokoju. Bo jeżeli chcecie się dalej nakręcać i żyć w pewnego rodzaju amoku, to doświadczenie nie ma najmniejszego sensu. Natomiast jeżeli czymś, o czym marzycie, czego pragniecie, jest spokój, to popatrzcie na sytuację przez najbliższy tydzień poprzez pryzmat prawdy. Kasia tutaj napisała: „Tak, dokładnie. To nic nie szkodzi”. Mam nadzieję, że to tak interpretuję, że chodziło o szukanie różnego rodzaju własnej drogi. Pan Kazimierz się pojawił. Witam, panie Kazimierzu. „Mam taką myśl, która mi się pojawiła. Wydaje mi się, a oceniam to też na podstawie pamięci swojego podejścia, że rozwój duchowy jawi się w sposób magiczny.
Supermoce, zdolności, jasnowidzenie, wizje i tak dalej. Ale dziś skłaniam się ku myśli, że rozwojem duchowym jest zdobywanie mądrości, która pomocna jest w życiu właśnie tutaj, w ciele, w materii, w ziemskim świecie. Jak pan patrzy na rozwój duchowy w kontekście tego, co napisałem? Jak zmieniło się pana podejście?” Panie Kazimierzu, moje podejście się nie zmieniło, ponieważ ja się całkowicie zgadzam z tym i bębnię o tym od ładnych kilku lat w różny możliwy sposób, że dusza to nie jest żadne magiczne urządzenie, z którego korzystamy. Nie wiem. Że wykorzystujemy je tylko podczas naszej śmierci do tego, żeby opuściła nasze ciało. Ja cały czas twierdzę, że dusza jest narzędziem bardzo przydatnym w naszym codziennym życiu. Tutaj. Ja właśnie próbuję ją odczarować, nadać jej taki normalny, ziemski wymiar i próbuję właśnie pokazać jej przydatność w naszym codziennym życiu. Tak, duchowość to jest tu i teraz.
To jest w naszym codziennym życiu. Na początku swoich audycji, być może w jednym ze swoich filmików na kanale mówiłem o tym, że po pierwsze nasza dusza jest jednym z czynników decydujących o naszej osobowości, o naszym zachowaniu tutaj na Ziemi, w każdej sytuacji życiowej. Nasza dusza jest jednym z czynników naszej osobowości. Mniej bądź bardziej ważnym, w zależności od tego, w jakim momencie jesteśmy. Natomiast jest czynnikiem naszej osobowości bardzo ważnym. Więc całkowicie się zgadzam z tym, że postrzegamy, czy tam część ludzi postrzega to jako coś magicznego, że dusza to są podróże międzywymiarowe. Że dusza to są umiejętności jakieś tam właśnie magiczne. Całkowicie się, panie Kazimierzu, zgadzam. Zapomniałem o tym. Już dawno o tym nie mówiłem.
Cieszę się, że pan przypomniał o tym właśnie dzisiaj. Ale ja, tak jak mówiłem na początku audycji, chciałbym tą branżę odczarować, odmagicznić właśnie. Pokazać jej rozwój świadomości i rozwój duchowy jako codzienne narzędzie wykorzystywane w codziennym życiu. Także bardzo dziękuję. Polskie Realia pisze: „Wchodzę w to na 100%. Zdam relację za tydzień”. Super, będę zobowiązany. Pan Kazimierz pisze: „Oj, pytałem o pana podejście w przestrzeni czasu lat”. No chwilę się zastanowię, panie Kazimierzu. Próbuję sobie przypomnieć.
Natomiast oprócz jakichś tam doświadczeń związanych, znaczy miałem doświadczenia magiczne. Miałem doświadczenia magiczne jako nastolatek. Jako mały chłopak lewitowałem tapczan. Natomiast w moim wypadku było chyba mało tej magii, postrzegania tego jako magia. Ale przemyślę to, panie Kazimierzu, bo nie chcę tak palnąć od razu, że nie, że na pewno. Bo jednak parę lat na tym świecie żyję, więc jest co analizować. Ale dziękuję za to pytanie. Kasia pisze jeszcze: „Panie Sławku, co pan sądzi o déjà vu?” Co ja sądzę? Powiem tak: dla mnie to jest też sytuacja wielowątkowa. Zresztą tak samo, jak z różnego rodzaju wizjami, snami, różnego rodzaju wspomnieniami.
To jest wielowątkowe i tu powodów i przyczyn może być wiele. Nasza dusza ma umiejętność wybiegania w przód, czyli przewidywania, jak dana sytuacja się rozwinie na przestrzeni czasu. Czyli działając w ten sposób, w jaki postępujemy w danej chwili, z tym nastawieniem, z tymi przekonaniami, doprowadzimy do takiej i do takiej sytuacji. Więc w kontekście przyszłości jak najbardziej jest to możliwe. Zresztą ogólnie rzecz biorąc, w sferze duchowej w ogóle takie rzeczy są przewidywalne. My, patrząc podświadomością, jesteśmy przekonani, że skutek będzie taki a taki, jaki sobie założyliśmy. Dostrzegamy tylko czynnik nasz. Natomiast dusza patrzy na to z troszeczkę szerszej perspektywy. Tak że w kontekście takiego przewidywania przyszłości całkowicie jest to możliwe. Hani pisze: „Dla każdego prawda obiektywna wygląda inaczej, bo każdy patrzy ze swojego punktu widzenia”.
Mówimy o prawdzie subiektywnej, a nie obiektywnej raczej. Jeżeli patrzymy przez pryzmat swojej prawdy, to będzie to wyglądało trochę inaczej. Możemy się bawić w formułki. Natomiast ja zdecydowanie zawsze w dyskusjach, w rozmowach polecam i — jak zauważyliście — sam stosuję, jednak doszukiwania się merytorycznego sensu wypowiedzi. Bo tak właśnie działa nasza podświadomość, że jeżeli podam osiem przykładów, rozmawiam z kimś i podam osiem przykładów i jeden z nich będzie nie do końca pasujący, to podświadomość powie: „Ale to jest nieprawda”. Nie odniesie się do tego, że siedem było prawdziwych, tylko odniesie się do tego, z czym się nie zgadza. Negując, czy stawiając pod wątpliwość całą merytoryczną zawartość wypowiedzi, odniesie się tylko do tego, z czym się nie zgadza. I dla mnie to jest sygnał: „Aha, uruchomił się tryb podświadomościowy”. I tak samo jest ze słowami, które na przykład się pojawiają w trakcie wypowiedzi. Ale to słowo znaczy zupełnie coś innego.
Dlatego jak zwróciliście uwagę, jak czytam wasze komentarze, to one często też odbiegają od stuprocentowego wyrażenia myśli, przemyśleń czy innych stanów emocjonalnych. Natomiast zawsze staram się w nich dostrzec, często intuicyjnie, sens. Gdybym chciał odpowiadać na słowa, to bardzo wiele komentarzy z mojej strony, odpowiedzi na komentarze wyglądałoby inaczej albo w ogóle by nie wyglądało. To tak, ponieważ to chyba jedna z naszych pierwszych rozmów z Hani, żebyśmy się lepiej zapoznali. Pan Kazimierz pisze: „Pytam nie bez powodu”. Domyślam się, panie Kazimierzu. „Sam mając na uwadze to, jak zmieniało się moje podejście do jakiegoś tematu, mogę lepiej zrozumieć innych i ich sposób myślenia, dzięki czemu jestem w stanie być bardziej precyzyjny”. Z pewnością tak. Z pewnością poszerzamy swoje światopoglądy, w dużej mierze analizując swoje postępowanie, swoje podejście. Co też nie ukrywam, panie Kazimierzu, że jest cechą dość wyjątkową, bo jednak w dalszym ciągu w moim przekonaniu mało ludzi Skupia swoją uwagę na sobie.
Czyli łatwiej nam przychodzi analizowanie innych niż analizowanie siebie. Dusze dojrzałe, ucząc się empatii, mają umiejętność rozkminiania samych siebie na czynniki pierwsze. To jest domena dusz dojrzałych. To jest ten etap, kiedy bardzo mocno skupiamy swoją uwagę na sobie, ale w takim sensie, że na przykład cierpienie czy problemy dusze dojrzałe potrafią rozebrać na czynniki pierwsze. Mało tego, czasami sprawiają wrażenie, jakby się fascynowały tymi odkryciami, zrozumieniem, dlaczego one cierpią, dlaczego jest im niedobrze. Z mojego punktu widzenia oczywiście natychmiast pojawia się chęć dokonania jakiejś korekty. Jest mi niedobrze, to co mogę zrobić, żeby mi było lepiej? Natomiast też rozumiem etap rozkminiania i analizowania w ramach poznawania samego siebie. Tak właśnie między innymi powstaje empatia, o której pan Kazimierz pisze, że łatwiej mi wtedy zrozumieć jest innych. Natomiast ja powiem tak: zrozumienie innych jest etapem przejściowym.
Jak najbardziej przejściowym, ponieważ zrozumienie innych jest nauką empatii. Natomiast następny etap jest taki, że rozumiemy innych, ale rozumiemy też, że nic nie jesteśmy w stanie dla nich zrobić. Że procesy zmian dokonuje każdy człowiek samodzielnie. Możemy go ukierunkować, możemy go wesprzeć, możemy mu podpowiedzieć. Możemy przy nim być. Natomiast nic nie możemy za niego zrobić. Ja mogę wskazać komuś kierunek. Komuś, kto ma dylemat. Mogę mu pomóc poznać samego siebie, swoje zachowania, swoje reakcje, swoje ograniczenia. Natomiast nie wejdę do niczyjej głowy i mu nic nie poprzestawiam.
Mogę podpowiedzieć, jaka technika byłaby najlepsza. Mogę powiedzieć, co jest ważne dla drugiego człowieka, na czym powinien się skupić, co zrobić w pierwszej kolejności. Ale ja tego za nikogo nie zrobię. Więc zrozumienie drugiego człowieka jest ważne, ale tylko wtedy, kiedy on zwraca się do nas o pomoc. To jest tak z mojego punktu widzenia. Rozumienie dla samego rozumienia jest nauką empatii, rozwijaniem w sobie empatii. Ja wiem, że to na pozór może się wydawać bezduszne, ale to, co mówiliśmy dzisiaj w audycji, inny oznacza inny i każdy człowiek ma prawo być inny i my nie mamy żadnego prawa mu zabronić być innym. Inny to jest również nieszczęśliwy. To jest również niezadowolony, to jest również chory, to jest również zły. Przykre to jest, ja wiem, bo to brzmi jak bezduszność pewnego rodzaju.
Natomiast świadomość inny to jest inny. I do momentu, dopóki człowiek samodzielnie nie podejmuje decyzji o tym, że chce coś w życiu zmienić, nie mamy prawa go do niczego zmuszać. Więc też nie jesteśmy w stanie dla niego nic zrobić. Natomiast możemy dużo zrobić z własnym życiem i na tym należy się skupić. Często chęć pomagania innym jest pewnego rodzaju oszukiwaniem naszej duszy, że robimy coś dobrego dla innych i w związku z tym nie mamy czasu zrobić czegoś dobrego dla siebie, ponieważ jesteśmy zajęci pomaganiem innym. O pomaganiu były audycje. Gdyby ktoś był zainteresowany poznaniem mojego zdania na ten temat szerzej, to polecam wcześniejsze audycje. Pan Kazimierz jeszcze pisze: „A może ostatnie pytanie, takie może i trudne. Jaki cel sobie stawiamy w rozwoju duchowości? Raj?
Bezcielesne życie? Ja na przykład bardziej skłaniałbym się do życia takiego jak tu, choć w nieco lepszym świecie. Jak ma pan podejście? Pytanie też do czatowiczów”. Dobre pytanie. Panie Kazimierzu, fakt, że to było pewnie już dawno temu z perspektywy aktualnych audycji i tego, że mamy 117. dzisiaj. Natomiast ja Nawet chyba filmik na moim kanale jest. Jaki jest cel rozwoju duchowego? Powiem krótko, bo dla mnie to też jest krótka odpowiedź.
Doprowadzenie ludzi do takiego stanu rozwoju, abyśmy w naszej podświadomości mieli takie same wzorce, jak mamy w naszej duszy, abyśmy się przez 95% naszego życia kierowali w życiu prawdą i miłością. Nie tak jak do tej pory, przez 5% naszego życia, tylko przez 95% naszego życia kierowali się prawdą i miłością, czyli tymi wzorcami, które są zapisane w naszej duszy. Tymi, które przynieśliśmy ze sobą jako cząstki źródła na Ziemię. Więc ja swoje zdanie na ten temat wyraziłem. Oczywiście czatowiczu zapraszam do dyskusji, a może też do dyskusji pod audycją w komentarzach na YouTubie czy na stronie radio. Ponieważ, po pierwsze mamy godzinę 22:19. Myślałem, że będzie jednak krócej. Na szczęście troszeczkę tej dyskusji się zrobiło, więc wstydu nie będzie. Kochani, audycja dzisiaj taka trochę odpowiedziowa, trochę wielowątkowa. Natomiast jeżeli się nic oczywiście nie wydarzy, wrócę do tematu tych relacji międzyludzkich, zwłaszcza do tematu związków, o który prosiliście.
Więc może też jeszcze pojawi się temat bliźniaczych płomieni. Nie ukrywam, że jeden z naszych słuchaczy wczoraj zarzucił temat, który obiecałem poruszyć. Temat dotyczący relacji takich z punktu widzenia duchowego, emocjonalnego pomiędzy nami a zwierzętami bądź między zwierzętami a nami. Więc bardzo fajny temat. Bardzo się ucieszyłem, że takie pytanie padło. Więc to też jest temat, który z pewnością się pojawi niebawem. Natomiast jeżeli oczywiście jak zwykle macie zapotrzebowanie, to piszcie do mnie, piszcie do radia, bądź zadawajcie pytania tutaj na czatach pod audycjami, bądź po prostu dzwońcie. Jeszcze tutaj Katarzyna napisała tak: „Odkrywanie przyczyn cierpienia jest fascynujące. Z uśmiechem na twarzy. Odkrycie przyczyny daje możliwość rozwiązania problemu uzdrowienia sytuacji.
Myślę, że zawsze prawdę należy znaleźć w sobie. Nigdy na zewnątrz”. Super Kasiu, ja się całkowicie z tobą zgadzam, że tylko znalezienie przyczyny cierpienia daje szansę na skuteczne wyeliminowanie tego cierpienia z naszego życia. Całkowicie się zgadzam. Natomiast w tym przykładzie o duszach dojrzałych zapomniałem dodać tego, że bardzo często one na tym etapie fascynacji i odkrywania często poprzestają. Że to jest taki trudny etap z przejściem dalej, żeby coś zacząć z tym robić. Bo owszem, logicznie to wygląda tak: jest mi źle z jakiegoś powodu. Coś mi w moim życiu nie pasuje. Szukam przyczyny w sobie takiego stanu rzeczy. Czyli najczęściej jest to jakiś wzorzec podświadomości, który powoduje taką potrzebę, żeby mi było źle.
Odkrywam przyczynę i ją zmieniam, transformuję i czekam, aż moje życie zostanie pozbawione tego cierpienia. Taki jest proces. Żeby był kompletny. Uświadomienie sobie, że jest mi źle. Uświadomienie sobie też, że to ja mam moc, żeby to zmienić. Znalezienie przyczyny. Usunięcie przyczyny. Radosne oczekiwanie na skutki. Zmienione skutki, pozbawione już strachu, ponieważ usunąłem przyczynę, więc mam wewnętrzne przekonanie i wiarę w to, że ta sytuacja już się w moim życiu nie pojawi. Tutaj jeszcze się wywiązała taka mała dyskusja pomiędzy panem Kazimierzem a panią Katarzyną, Wiedźmą Toruńską.
Więc tak szybciutko przeczytam. Kazimierz pisze: „Ale jak się to implikuje na potencjalny świat, który przyjdzie nam zamieszkać? Jak się to ma do następnego wcielenia? Bo pańska odpowiedź jest dość długoterminowa”. Długoterminowa. Panie Kazimierzu, kochani, mamy wpływ na to, co my zrobimy ze swoim życiem. Nie mamy wpływu na to, co zrobią inni ludzie, chociaż w kontekście- Chociaż w kontekście tego całego procesu wzajemnych zależności, czyli żeby ktoś mógł doświadczyć bycia ofiarą, musi się w jego otoczeniu pojawić oprawca. Jeżeli ludzie, ludzkość w dużej mierze przestaną mieć potrzebę bycia ofiarami, nie będzie na ziemi miejsca do pojawiania się oprawców. Samoistnie wyeliminujemy oprawców z życia na Ziemi. Do momentu, dopóki chcemy doświadczać negatywnych sytuacji, będą potrzebne osoby, które będą mogły nam te doświadczenia zafundować.
Jeżeli przestaniemy mieć potrzebę tych doświadczeń, jeżeli przerwiemy, zakończymy procesy karmiczne i gdyby na przykład w tym wcieleniu wszystkie osoby, które miały potrzebę cierpienia, bycia ofiarą, zakończyły swoje procesy karmiczne, to w następnym wcieleniu, czyli w przeciągu najbliższych 100 lat na Ziemi przestaliby się pojawiać oprawcy. Musieliby wylądować w jakichś innych wymiarach, w których oprawcy są potrzebni, ponieważ na Ziemi nie mieliby już nic do zrobienia. Kasia pisze do pana Kazimierza: „Dla mnie rozwój duchowy to udoskonalenie swojego życia, szukanie równowagi. Ideałem dla mnie byłoby uzyskanie spokoju wewnętrznego. Cała reszta dzieje się przy okazji”. Bardzo słusznie. Całkowicie się, Kasia, z tobą zgadzam. Też uważam, mówiłem, kochani, o tym, że na spokoju hodujemy miłość. Że bez spokoju wewnętrznego, czyli bez miłości do samego siebie, nie wytworzymy uczucia miłości w sobie. A uczucie miłości to jest wolność i eldorado, raj albo parę innych rzeczy.
Kazimierz napisał: „Z takim podejściem będzie ci zdecydowanie łatwiej”. I jest łatwiej. Całkowicie się zgadzam. Polskie Realia pisze: „Wydaje mi się, że kolejna ścieżka jest już wybrana przez naszą duszę”. Jeszcze nie do końca. Kasia pisze: „Myślę, że usiłowanie zmieniania innych jest jedną z przyczyn cierpienia. Nigdy nie zdołamy zmienić drugiej osoby według własnych wyobrażeń. Powodujemy tym cierpienie własne i innej osoby”. Całkowicie się zgadzam. Pan Kazimierz pyta: „Okej, zapytam inaczej: kim chcesz być po śmierci?
Wydaje mi się, że to pytanie dużo mówi o naszych motywacjach, a tym samym o tym, jak podchodzimy do rozwoju duchowego. Może właśnie sami je utrudniamy”. Myślę, panie Kazimierzu, że pan ma bardziej dalekosiężne plany i długoterminowe. Ja myślę, że ważniejszym pytaniem jest to, kim ja chcę być teraz. Kim ja chcę być jeszcze w tym wcieleniu. Myślę, że jak ludzie zaczęliby sobie zadawać pytanie, jakich zmian chcę dokonać. Zresztą też o tym mówiłem w którejś z ostatnich nawet audycji, że właściwe pytanie jest: jakich zmian mam dokonać, żeby być tym, kim chcę? Nie mieć co chcę, tylko być tym, kim chcę. Myślę, że to jest właściwe pytanie. Nad tym, kim będziemy po śmierci decydujemy teraz swoim aktualnym życiem.
No dobrze kochani, fajna audycja, fajna dyskusja się wywiązała. Ale tak jak mówiłem, zbytnie przeciąganie audycji podobno źle wpływa na oglądalność, ponieważ ludzi dwie, trzy, cztery godziny audycji trochę przerażają. Zostawmy sobie coś na przyszły tydzień. Kilka wątków się tutaj pojawiło. Zobaczymy, który zadecyduje o temacie następnej audycji. Za dzisiaj wam bardzo dziękuję. Fajnie. Tak było fajnie, merytorycznie, konkretnie na temat. Super. Takie audycje uwielbiam po prostu.
I cóż, nieustająco każdemu z was życzę tego, o czym marzy. A sobie i z mojej strony życzę wam właśnie tego spokoju wewnętrznego. I może właśnie tego spojrzenia przez najbliższy tydzień na otaczający was świat przez pryzmat jak najbardziej obiektywnej prawdy. I tym optymistycznym akcentem dziękuję wam za dzisiaj. Mimo małych problemów technicznych. Dziękuję też panu Markowi, że jak zwykle dał radę. Trzymajcie się cieplutko kochani. Wszystkiego dobrego i do usłyszenia za tydzień.
[01:55:42] - A mówi te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna w wersjach drukowanej, cyfrowej i od niedawna również w wersji audio. Tak, jest już audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. No i do polajkowania fanpage'a pana Sławka na Facebooku. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios", Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień, w poniedziałek o 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium.
[01:56:44] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl