[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Mija nam właśnie ostatni poniedziałek czerwca 2021 roku. Minęła przed chwilą godzina 20:00, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycja o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami oczywiście jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:52] - Dobry wieczór, panie Marku. Kochani, witam was bardzo serdecznie.
[00:56] - Tak tylko informujemy, że dzisiaj z przyczyn od nas niezależnych audycja może się troszkę skrócić. Pewnie pan Sławek powie więcej szczegółów, ale jesteśmy gotowi na wszystkie możliwe ewentualności. Może się skrócić, może się nie skrócić. Mogą być dwie części, może być jedna część, ale to się jeszcze zobaczy. W każdym razie warto będzie, myślę, przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Gdyby jednak ta druga część doszła dzisiaj do skutku, będzie można dzwonić oczywiście w trakcie tej drugiej części, ale pisać można już teraz. Nasze numery telefonów tak jak zawsze: stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów również to 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na GG pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium. I oczywiście jeżeli ktoś woli, to możemy także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:33] - Dziękuję panie Marku. Kochani, witam was jeszcze raz bardzo serdecznie. Co prawda ja nie mam takiego zwyczaju wciągania kogokolwiek w jakieś tam swoje sprawy, natomiast skoro już tam padło i też przed audycją panu Markowi powiedziałem, że być może będę zmuszony tą audycję dzisiejszą przerwać, ponieważ przed samą audycją dowiedziałem się, że moja mama wylądowała w szpitalu. Nie dowiedziałem się, z jakiego powodu, kiedy, o której, co się tam wydarzyło. Nie wiem, w którym szpitalu jest, ale taką mam niestety informację od swojej siostry, bardzo ograniczoną, więc nie ukrywam, że będę pewnie troszeczkę dzisiaj myślami gdzieś tam uciekał trochę w innych kierunkach, co z pewnością was nie dziwi. I być może jeżeli dostanę jakieś informacje, przynajmniej w którym szpitalu jest, to być może będę próbował się jakoś z tym szpitalem skontaktować, żeby się dowiedzieć o stanie zdrowia mojej mamy. Więc bądźmy dobrej myśli i spróbujmy. Ja przynajmniej ze swojej strony spróbuję skupić się na tym, co chciałbym wam dzisiaj powiedzieć, kochani. A jak się sytuacja rozwinie, no to zobaczymy. Kochani, w poprzedniej audycji zacząłem przygotowywać was do audycji o związkach.
Natomiast na koniec audycji pan Kazimierz zadał jedno bardzo fajne pytanie, z którego wywiązała się też na czacie dyskusja. Polecam ją, żebym już nie musiał tutaj wszystkiego przypominać i cytować. Pytanie, które nie ukrywam, że sprowokowało mnie do tego, żeby nagrać na tą okoliczność filmik na swój kanał, taki już krótszy. On został nagrany, jeszcze nie został opublikowany, czeka w kolejce. Natomiast okazało się, że dwa tygodnie wcześniej na moim kanale pojawił się film, to był odcinek 78., który mówił o tym, jakie jest właściwe pytanie człowieka, który rozwija się duchowo. I w tymże filmiku, który oczywiście polecam, mówię dokładnie o tym, że często od rozwoju duchowego oczekujemy czegoś innego niż ten rozwój duchowy jest nam w stanie dać. I właśnie w tym filmiku mówię, że często zadajemy sobie pytanie, co chcielibyśmy mieć bądź kim chcielibyśmy być. Natomiast rozwój duchowy jest narzędziem, które tak naprawdę daje nam możliwość bycia takim, jakim chcemy być.Rozwinę tą myśl za chwilę, ponieważ pytanie pana Kazimierza było bardzo fajne. I w zasadzie jest to jedno z ważniejszych pytań, które powinniśmy sobie zadawać. I też znalezienie odpowiedzi na to pytanie w zasadzie nadaje sens i zrozumienie całego procesu rozwoju duchowego.
Bo jak to w tej chwili jest? Zwróćcie kochani uwagę, zresztą to, co też mówiłem w ostatniej audycji, że przez wiele tysiącleci ludzie rozwijając się duchowo wykonywali tajemnicze obrzędy, które nie do końca rozumieli. Była jedna osoba, która wiedziała, jak te obrzędy należy wykonywać i wszyscy ludzie tym obrzędom się poddawali wierząc w to, że za pomocą tych obrzędów i za pośrednictwem tego wybitnego człowieka, oświeconego, uduchowionego, wtajemniczonego uzyskają to, na czym im zależy: zwycięstwo w bitwie, obfite polowanie, dobrą pogodę, łagodną zimę, zbawienie czy przychylne oko jakiegoś tam bóstwa. I celebrowanie tej duchowości wyglądało właśnie w ten sposób, że zawsze pomiędzy nami a tym naszym Bogiem był jakiś pośrednik. I tak to trwało przez tysiąclecia. Jak to wygląda w dzisiejszych czasach? Przepraszam was bardzo mocno, ale tym razem mój kochany kotek postanowił uczestniczyć, że tak powiem, w audycji. Już do was kochani wracam.
[08:09] - Koty to są straszni atencjusze, muszę powiedzieć. Jako kociarz doświadczony coś o tym wiem.
[08:17] - Już teraz natychmiast rzuć wszystko, bo przyszedłem. Mam nadzieję, że będzie chwilę spokoju. Wracając do naszego tematu. Przez tysiąclecia i niestety w dalszym ciągu często tak wygląda. Nawet w tej naszej nowoczesnej branży duchowej bardzo często potrzebujemy pośredników, tych bardziej mądrych, bardziej doświadczonych, bardziej oświeconych, żeby nam wskazali drogę do Boga, do źródła. Dla niektórych tymże właśnie jest rozwój duchowy. Wykonywaniem obrzędów, których tak nie do końca celu, sensu i znaczenia ludzie rozumieją. Czymże jeszcze jest rozwój duchowy? Rozwój duchowy jest na przykład dla niektórych sposobem na rozwiązanie ich problemów. Czyli znowu wykonywanie jakichś czynności po to, żeby rozwiązać swoje problemy.
Często, zwłaszcza ostatnio obserwuję coś takiego, że rozwój duchowy, duchowość stała się pewnego rodzaju modą. Czyli ktoś komuś powiedział, że był gdzieś, coś widział, coś przeczytał, obejrzał jakiś film. On się po tym poczuł lepiej, odzyskał energię, jakąś pogodę ducha. Więc ktoś mówi: „A w sumie to ja też może bym chciał trochę energii i trochę pogody ducha. To może ja też spróbuję”. Jeszcze jakiś inny znajomy powiedział, że on też coś ma do czynienia. Czemu nie? To ja też spróbuję. To w sumie fajne. I tym też czasami jest, że tak powiem, duchowość.
Jeszcze dla jakiejś tam grupy ludzi rozwój duchowy jest sposobem na realizację i spełnienie marzeń, również tych materialnych. Czyli poprzez rozwój duchowy staramy się zapewnić sobie to, czego nam aktualnie w życiu na poziomie takim fizycznym i materialnym brakuje. Natomiast tak czy inaczej dla większości ludzi jest to coś tajemniczego, coś bardzo niezrozumiałego i z pewnością bardzo zagmatwanego. Ja oczywiście poruszam ileś tam aspektów i pewnie nie wszystkie. Natomiast pewnie jak zauważyliście większość z tych aspektów to jest sposób myślenia ziemski, ludzki, czyli jak uzyskać coś tak na dobrą sprawę minimalnym nakładem swojego wysiłku, najczęściej wykorzystując do tego wiedzę innych ludzi. I okej, po raz kolejny mówię, nie uważam tego za jakieś naganne czy jakieś niewłaściwe. Nigdy staram się nie oceniać i nie mówić, jaka droga jest dla kogo lepsza. Jeżeli on uznaje, że taka jest dla niego właściwsza, to niech taka będzie.Z subiektywną prawdą nie ma sensu dyskutować. Z subiektywną prawdą drugiego człowieka. Natomiast w związku z tym, że audycja nosi tytuł, jaki nosi, czyli „Świat oczami duszy”, warto by było może spojrzeć na rozwój duchowy z perspektywy twórcy tego narzędzia, tego mechanizmu, tego czegoś.
Ponieważ z pewnością domyślacie się, że całego procesu rozwoju duchowego nie stworzyli ludzie. Nie ludzie stworzyli ten proces, ten mechanizm. My oczywiście jako ludzie przypisujemy sobie tu mnóstwo prawd do tworzenia różnych rzeczy, do wszechwiedzy i wszechumiejętności. Natomiast tego nie stworzyliśmy my jako ludzie. To nie jest kurs spawacza czy warsztaty na temat sposobów smażenia kaszanki na gazie. My próbujemy ten mechanizm zrozumieć. Przynajmniej niektórzy. Jakoś wcielić w życie, czasami okiełznać, często wykorzystać do swoich własnych potrzeb. Natomiast z pewnością go nie stworzyliśmy. Więc tym razem ja was zaproszę i do rozmowy, i do dyskusji na temat co autor miał na myśli.
Jak myślicie, po co mechanizm rozwoju duchowego został stworzony? Zaraz wam o tym powiem, jak ja to widzę. Natomiast odwołam się jeszcze do jednej rzeczy, którą proponowałem wam, abyście przez ten tydzień od ostatniej audycji spróbowali poużywać narzędzia, które się nazywa patrzenie na życie przez pryzmat prawdy. Ciekawe, czy komuś zachciało się w ogóle podjąć tą próbę. Jeżeli tak, to bardzo was proszę o informację. Dajcie mi powód do zadowolenia i dumy z was i też ciekawy jestem waszych spostrzeżeń, zwłaszcza tych, którzy taką próbę podjęli. Spostrzeżeń co nowego w otaczającym was świecie zobaczyliście. A wracając do tematu po co, jaki jest sens rozwoju duchowego? Po co on został stworzony i jaka w moim przekonaniu jest wizja autora tego całego planu? Żeby to zrozumieć, żeby się do tego przybliżyć, właśnie trzeba spojrzeć na ten cały mechanizm przez pryzmat prawdy.
Bo jacy my jesteśmy? Jaka nasza ziemska natura jest? Nasza ziemska natura jest taka, że my oczywiście wszystko i zawsze wiemy i zawsze wiemy to najlepiej. Pamiętacie z poprzedniej audycji, jak mówiłem wam o różnicach pomiędzy patrzeniem na ludzi poprzez pryzmat podświadomości a świadomości. Podświadomość, czyli masz inne zdanie niż ja, więc z pewnością jesteś w błędzie. Postępujesz inaczej niż ja, więc z pewnością się mylisz, więc z pewnością robisz źle. I podejście świadomościowe, duchowe poprzez duszę. Masz inne zdanie niż ja. Po prostu. Jesteśmy różni.
Różnimy się między sobą, ale to nic więcej nie znaczy. Nikt z nas nie jest ani mądrzejszy, ani głupszy, ani lepszy, ani gorszy. Po prostu jesteśmy inni. Inaczej myślimy, inaczej postrzegamy, inaczej patrzymy, inaczej działamy, inaczej robimy. Jesteśmy po prostu różni. I kto jak kto, ale ten nasz umowny Bóg myślę, że doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że człowiekowi nie da się nic narzucić, choćby to było rajem. On musi wszystkiego doświadczyć, o wszystkim przekonać się sam. Zwróćcie uwagę, ile w naszych rozmowach, w naszych dyskusjach jest różnych zdań na ten sam temat. Każdy z nas widzi to inaczej. Każdy z nas ma inne pojęcie, inne przekonanie o tej samej rzeczy, o tym samym zjawisku, o tej samej sytuacji.
I ten, kto tworzył ten system, doskonale zdawał sobie z tego sprawę, że dopóki się sami nie przekonamy, to nie uwierzymy. Choćby sam Bóg stanął przed nami i powiedział: „Rób tak i tak”, to może na początku się wystraszymy. Może na początku w tej euforii powiemy: „Dobra, okej, faktycznie, skoro Bóg tak mówi, to pewnie tak jest”. Ale z czasem i tak zaczniemy do tego wprowadzać swoje własne innowacje, udoskonalenia, bo taka jest nasza ziemska natura. My wiemy to lepiej nawet od Boga. Bo skąd Bóg może wiedzieć, co dla nas jest dobre? Jeszcze parędziesiąt lat temu ta instytucja budziła szacunek, a w tej chwili nawet Bóg nie budzi takiego szacunku. Nawet Bóg nie ma prawa wiedzieć, co jest dla nas dobre. My wiemy to najlepiej.I wszystkiego musimy doświadczyć. O wszystkim musimy się przekonać osobiście.
I mam nadzieję, że nikt tego nie odbierze w kategoriach pretensji, żalu albo oceniania kogokolwiek, bo myślę, że z tego faktu, jacy jesteśmy jako ludzie, wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę. Co umożliwia rozwój duchowy i do czego ma służyć? Rozwój duchowy pozwala nam doświadczać przeróżnych rzeczy, w zasadzie wszystkiego, co jest dostępne na Ziemi i poprzez naszą duszę zapisywać to, nie tracić tego z pamięci. I te wszystkie doświadczenia z naszych wszystkich wcieleń zmagazynować po to, żeby wiedzieć, czego już robić nie powinniśmy. Co już robiliśmy i czym się to skończyło. Przede wszystkim w kategoriach naszego szczęścia i radości. Bo w tym ziemskim podejściu i tym bardziej boskim jest jedna wspólna cecha. Czyli my jako ludzie dążymy do szczęścia i tak jakby Bóg też chce naszego szczęścia, też chce, żebyśmy byli szczęśliwi. Cel jest ten sam, tylko sposób jest nieco inny i przede wszystkim na tym polega ta różnica. Rozwój duchowy, kochani, to jest proces, w którym my poprzez doświadczanie możemy dokonywać zmian w samych sobie.
Temu ten proces służy. Jest on duchowy, ponieważ nośnikiem tych informacji i pewnych wzorców jest nasza dusza, jest sfera duchowa. Dlatego jest to rozwój według wzorców duchowych i w prosty sposób sprowadza się to do tego, że my dokonując zmian w swoim życiu, dokonując zmian w samych sobie, mamy nauczyć się żyć według praw duchowych, czyli tych dwóch podstawowych praw, o których mówiłem. O prawdzie i o miłości. Na tym polega rozwój duchowy. Na zmienianiu samego siebie i dążeniu do życia właśnie tymi zasadami, tymi wzorcami. Może nie zasadami, bo zasady to jednak jest coś, czego trzeba przestrzegać. Natomiast wzorce to jest coś, co jest i możemy się do tego zastosować bądź nie. Dążenie do życia według takich wzorców prawdy i miłości. I to, co często powtarzam.
Nie ma innej drogi niż zmiana samego siebie. Nie ma. Rozwój duchowy polega na zmianie samego siebie. Powolnej, sukcesywnej, systematycznej, mozolnej zmianie samego siebie. To jest rozwój duchowy. Tutaj, na Ziemi, my bardzo często potrzebujemy wskazówek. Wskazówek co mamy zmienić, jak mamy zmienić. W świecie duchowym, czyli na przykład po naszej śmierci, mamy dostęp do informacji. Może nie informacji. Odzyskujemy tę świadomość duchową i nikt nam nie musi mówić, co mamy zmienić, bo doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, co zrobiliśmy dobrze, a co zrobiliśmy źle.
Co zrobiliśmy właściwie, czyli w zgodzie z tymi dwoma wzorcami prawdy i miłości, a co zrobiliśmy inaczej. Nikt nam nie musi tego mówić. My sobie to po prostu uświadamiamy. Mamy świadomość tego. Na Ziemi często potrzebujemy wsparcia, potrzebujemy pomocy. Nie jesteśmy pewni, czy ta zmiana, której chcemy dokonać, jest właściwa, czy ona nam posłuży, czy nam nie posłuży. Dlatego też ludzie korzystają z różnego rodzaju doradców, ponieważ sami nie są w stanie mieć takiej pewności i takiego przekonania, że te zmiany, których chcą dokonać, są właściwe, że to będzie służyło im. Za chwilę jeszcze do tego wątku wrócę, bo się pojawiło fajne pytanie, fajny komentarz pod ostatnią audycją, więc być może te dwa tematy dzisiaj połączę. Natomiast reasumując ten proces rozwoju duchowego. Rozwój duchowy to jest zastanawianie się nie co ja chcę mieć bądź czego nie chcę mieć w swoim życiu, tylko zastanawianie się, kim ja chcę być, jakim człowiekiem ja chcę być.
Nie co chcę uzyskać, tylko jakim człowiekiem ja chcę być, co muszę w sobie zmienić.Żeby uzyskać to, czego mi brakuje. Bo kochani, to, że czegoś nam w dniu dzisiejszym brakuje, jest skutkiem tego, jacy jesteśmy, jakie są nasze poglądy, jakie są nasze przekonania, jakie są nasze decyzje, jakie jest nasze postępowanie. To, w jakim miejscu swojego życia jesteśmy, jest wynikiem tego, jacy my jesteśmy. Jaki jest każdy z nas. Ponieważ zawsze przyciągamy do swojego życia to, co w nas żyje. Tu nie ma tak bardzo czynników zewnętrznych. Czynniki zewnętrzne tylko nam to pokazują, uwypuklają, zwracają naszą uwagę na to, jacy jesteśmy. Są pewnego rodzaju odbiciem naszych emocji i tego, co w nas jest. Jeżeli ktoś czuje się ofiarą, to on tą ofiarą jest w środku samego siebie. Zanim zostanie ofiarą, musi powstać w nim wewnętrzne przekonanie, że on tą ofiarą jest.
Zwróćcie uwagę, kochani, że to, co jest bardzo dużą bolączką i problemem ludzi, to jest wyrażanie swoich myśli i swoich emocji. Wydaje mi się, że to jest jeden z największych problemów człowieka. I często słyszę coś takiego: „Bo ja nie mogę powiedzieć tego, co myślę, bo ja nie mogę powiedzieć tego, co czuję. Bo otoczenie, bo ludzie, bo oni tego nie zrozumieją, bo oni to wyśmieją, bo oni to coś tam. Nie mogę powiedzieć. Chowam to w sobie i nie mogę o tym powiedzieć, bo otoczenie źle zareaguje. Moi bliscy, moi znajomi, moi przyjaciele”. Natomiast okazuje się, że w momencie, kiedy rozmawiam z drugim człowiekiem, stwarzam warunki nieoceniania, niekrytykowania, niemodyfikowania. Bezpieczne warunki do wypowiedzenia swojej myśli i swoich słów. Czyli nie ma tego czynnika zewnętrznego, że ktoś to skrytykuje.
Mało tego, mówię: „Tak, ja to chcę usłyszeć. Powiedz mi. Jeżeli chcesz, to mi powiedz”. I okazuje się, że w dalszym ciągu człowiek nie może tego wypowiedzieć. I wtedy naprowadzam go na takie spostrzeżenie: gdzie jest strach? Czy strach jest na zewnątrz? Czy ty się boisz tego, co ja powiem? Nie. Więc gdzie jest ten strach przed wypowiedzeniem tego, co myślisz i co czujesz? Nie na zewnątrz.
Ten strach jest w tobie. On nie jest uzależniony od czynników zewnętrznych. Bo jak sam powiedziałeś przed chwilą, nie boisz się mojej osoby. Że nie zrozumiem, że skrytykuję, że wyśmieję, że wbiję ci szpilę. Jak sam przed chwilą powiedziałeś, nie masz tych obaw. Więc strach jest w tobie. I często wtedy ludzie uświadamiają sobie, że zwalanie pewnych rzeczy na czynniki zewnętrzne jest tylko odsuwaniem od siebie, uświadomienia sobie, że ten strach, ten lęk jest w nas. On jest w nas, nie na zewnątrz. Nie na zewnątrz są ograniczenia w mówieniu tego, co się myśli, co się czuje. Tylko ograniczenie tego jest w nas.
To my sobie odbieramy wolność wypowiadania swobodnego i spokojnego swoich myśli i emocji. Nie ludzie z zewnątrz, tylko my sami sobie odbieramy to prawo. I ten strach jest w nas. I tak samo jest z bardzo wieloma emocjami, które ludzie często mówią, bo to na zewnątrz, bo to nie wiem, nie wypada, nie można. Takie śmakie, owakie, niepoprawne, niewłaściwe. I dlatego to wszystko, co jest w naszym życiu dzisiaj, tu i teraz, jest wynikiem tego, jacy jesteśmy. Nie czynników zewnętrznych. To my albo sobie dajemy prawo do czegoś, albo sobie to prawo odbieramy. To nie świat nam daje prawo i odbiera prawo. To my sobie dajemy, bądź to prawo zabieramy do czegokolwiek.
Jeżeli dajemy sobie prawo do bycia ofiarą, to tą ofiarą jesteśmy. Jeżeli sobie prawo do bycia ofiarą odbierzemy, to przestaniemy być ofiarą. Przestaniemy czuć się ofiarą. Więc tak naprawdę proces rozwoju duchowego, świadomego już rozwoju duchowego, to jest zadawanie sobie pytania, jakim ja człowiekiem chcę być. Czyli do czegoSam sobie przyznam prawo bądź do czego sobie to prawo odbiorę. I dopiero wtedy coś w naszym życiu może się zmienić. Nie wcześniej. Bez przyznania sobie prawa do szczęścia nie będziemy szczęśliwi. Bez odebrania samemu sobie prawa do bycia ofiarą bądź bycia nieszczęśliwym nic się w naszym życiu nie zmieni. Ja parę razy robiłem taki eksperyment.
Eksperyment to nie eksperyment, tylko w jakiś sytuacjach życiowych. À propos wyrażania swoich myśli i wyrażania swoich emocji przekonywałem ludzi do tego, żeby właśnie swojej żonie, swojemu partnerowi, swojemu szefowi, swojemu koledze powiedzieli spokojnie o swoich myślach i emocjach. I ten strach, który my produkujemy w sobie, to jest strach przed oceną, strach przed krytyką. To nie jest strach zewnętrzny. To jest nasz strach. Nie zewnętrzny. Zewnętrzny strach to jest wtedy, kiedy ktoś mówi: „Jeżeli powiesz jeszcze słowo, to dostaniesz ode mnie w mordę”. To jest strach zewnętrzny. Ktoś nas straszy i to rozumiem. Natomiast ten strach wewnętrzny przed oceną, przed krytyką, przed różnego rodzaju sytuacjami, przed stratą pracy, przed brakiem seksu w nocy, przed brakiem kanapek na śniadanie, przed brakiem kwiatów, przed brakiem tygodniówki.
My sobie te strachy gdzieś tam wymyślamy. I na skutek mojego namawiania mówię: „Spróbuj. Załóżmy reakcję tego człowieka. Ustalmy, jaka twoim zdaniem będzie reakcja tego człowieka, jak mu to powiesz”. I ustalamy jakąś w jego przekonaniu reakcję. Spotykamy się po tej sytuacji, kiedy on to powiedział i pytam się, jaka była reakcja. W 99% była zupełnie inna niż ta przewidywana przez tą osobę. Jakiś tam procent, jednak znamy tych ludzi, więc jakiś grymas twarzy, jakiś uśmiech mniej bądź bardziej ironiczny. Tak, to się zgadzało. Natomiast 99% reakcji było innych niż te zakładane przez tą osobę.
I znowu to pokazuje, że ten strach jest w nas. Kochani, powolutku ten temat będę reasumował. Rozwój duchowy to jest zastanawianie się, jakim człowiekiem ja chcę być. Nie co chcę mieć bądź czego nie chcę mieć. To jest tylko skutek. Przyczyna tego, co jest teraz, jest w tym, jakim człowiekiem jestem w tej chwili, do czego sobie przyznaję prawo bądź do czego sobie tego prawa nie przyznaję. Zrozumienie tego i zastanowienie się, jakim człowiekiem ja chcę być. Ja chcę być człowiekiem, który da sobie prawo do szczęścia. Nie ja chcę być szczęśliwy. Nie da się przeskoczyć tego etapu dokonania zmian.
Bez dokonania zmiany w samym sobie, przez bycie troszeczkę innym człowiekiem zmiana w naszym życiu nie nastąpi. Przynajmniej zmiana długotrwała, skuteczna. Można uwierzyć na jakiś czas, że jestem szczęśliwy. Można spojrzeć na świat zupełnie inaczej i poczuć szczęście. Tylko jeżeli jest w nas w dalszym ciągu nieprzyznane prawo do szczęścia, to ono nam to szczęście odbierze. Bo żebyśmy to szczęście mieli na stałe, na trwałe, to musimy sobie sami przyznać prawo do szczęścia bądź odebrać prawo do bycia nieszczęśliwym. I po to został zrobiony, stworzony proces rozwoju duchowego, abyśmy nauczyli się oceniać swoje postępowanie przez pryzmat prawdy i miłości, czyli zrobili tak zwany rachunek sumienia i potrafili to ze swojego życia wyeliminować. Jeżeli jestem egoistą, to nie mam wokół siebie prawdziwych przyjaciół, ponieważ wszyscy wokół mnie, którzy widzą, że jestem egoistą, będą ze mną z jakiegoś powodu. Nie z przyjaźni, tylko z korzyści, które uzyskują. I przez całe swoje życie będę mówił: „Ciągle mnie ktoś wykorzystuje”.
Tak, ponieważ ty poprzez swój egoizm wykorzystujesz innych. Stawiasz ich w sytuacjach bez wyjścia. Decydujesz za nich. Zarządzasz nimi. Modyfikujesz ich. Nie dajesz im prawa do inności, więc są z tobą tylko dlatego, że czerpią z tego jakieś korzyści. Przestają czerpać korzyści, wykorzystają cię i odejdą. I do momentu, dopóki nie dopuści się do swojego życia tego aspektu prawdy, czyli jakim ja jestem, jakim ja jestem w tej chwili człowiekiem. Bo skoro to, jak wygląda moje życie, zależy od mojego postępowania, to w takim razie jakim ja jestem człowiekiem, że mnie takie rzeczy spotykają? Jeżeli wpuścimy w to odrobinę prawdy i uświadomimy sobieNa podstawie tego rachunku sumienia, że jesteśmy egoistami, że tak naprawdę nasze intencje wobec ludzi nie są takie altruistyczne, jak nam się wydawało, tylko mają coś na celu.
Odbierzemy sobie prawo do bycia egoistą, czyli wyeliminujemy egoizm z naszego życia i zaczniemy tworzyć relacje partnerskie z ludźmi, to w naszym życiu pojawią się przyjaciele, którzy będą z nami z tego powodu, że ich szanujemy, że ich lubimy, że ich doceniamy, że ich wspieramy, że w tej relacji koleżeńskiej nie myślimy tylko o sobie i o korzyściach dla siebie. I wtedy dopiero mogą w naszym życiu pojawić się relacje przyjacielskie. Jeżeli uświadomimy sobie, kim jesteśmy, jacy jesteśmy. Tak naprawdę jacy jesteśmy. Nie przez pryzmat naszego ego, nie przez pryzmat naszej podświadomości, tylko przez pryzmat prawdy. Najlepiej prawdy i miłości. Uświadomimy sobie i dokonamy zmiany w nas samych, wtedy nasze życie dopiero się zmienia. To jest rozwój duchowy. Zadawanie sobie pytania, jakim jestem człowiekiem, a jakim chcę być. Czyli co mam zmienić, żeby być takim człowiekiem, jakim chcę być, a wtedy osiągać to, co chcę osiągnąć.
Jeżeli chcę osiągnąć szczęście, to muszę sobie prawo do tego szczęścia przyznać. Bo skoro nie jestem w tej chwili szczęśliwy, to znaczy, że z jakiegoś powodu sobie to prawo do szczęścia odebrałem. Bądź wymyśliłem sobie inną rolę człowieka ofiary, człowieka nieszczęścia, człowieka chorego, człowieka poszkodowanego, człowieka wykorzystywanego. To wszystko jest w nas, jak strach przed mówieniem o swoich myślach i emocjach. Na tym, kochani, według mnie polega proces rozwoju duchowego i on się będzie dział. Ja cały czas namawiam was, kochani, do tego, żeby ten proces był świadomy. Tylko do tego. Bo czy będzie świadomy, czy będzie nieświadomy, to on i tak będzie się odbywał poprzez doświadczanie. Więc o zaprzestanie tego procesu nie musicie się martwić, że jeżeli nie będziecie osobami rozwijającymi się duchowo, to nie będziecie się rozwijali duchowo. Mówiłem o tym wiele razy.
Każdy człowiek rozwija się duchowo. Różnica polega tylko na tym, czy świadomie, czy nie. A świadomość to jest właśnie zrozumienie, jakim człowiekiem się jest, a jakim ma się być, żeby dostać to, na czym nam zależy. Osiągnąć to, do czego dążymy. Jak zwykle, kochani. Natomiast połączę to jeszcze z jednym tematem. Tutaj Marcin Amanto napisał: „Cześć, co powiesz na taki temat kolejnej audycji? Podejmowanie decyzji. Dlaczego szukamy poparcia swoich przekonań u innych, zamiast decydować o swoim życiu sami? Mam taki problem, gdy chcę podjąć jakąś decyzję w życiu, pytam bliskich o rady.
Czy to dobra decyzja, co o tym sądzą. I często ich punkt widzenia kieruje moimi decyzjami, bo szukam w kimś poparcia. Gdy jestem czegoś prawie pewny, oni swoimi wątpliwościami hamują mnie w działaniu”. Odpisałem na ten komentarz, na tą prośbę, więc polecam do przeczytania mojej odpowiedzi pod poprzednią audycją. Natomiast też obiecałem, że powiem parę słów więcej na ten temat. I akurat dzisiejszy temat rozwoju duchowego świetnie się, moim zdaniem, z tym tematem łączy. Bo oprócz tych aspektów, jak brak pewności siebie, strach przed zrobieniem czegoś inaczej, brak wiary w siebie, niska samoocena, podporządkowanie się podświadomościowo wzorcom rodziny, wzorcom autorytetów. Tych aspektów, takich czysto ziemskich, może być całe mnóstwo. To, o czym też dość często wspominam, to jest to, że najwięcej czasu w życiu ludzie poświęcają na to, żeby przekonać samych siebie, że to, co czują i myślą, jest prawdą. My podświadomościowo mamy za podane właśnie to poddawanie się autorytetom.
Najczęściej rodziny, starszych osób, bliskich osób, ponieważ do tego jesteśmy przyzwyczajeni. Starszy brat, starsza siostra, rodzice, wujek, ciocia, babcia to były dla nas w dzieciństwie ostateczne autorytety, które nauczyły nas robić wbrew nam samym. Tak, taka jest prawda. To robimy z własnymi dziećmi bardzo często. Nie rozwijamy ich indywidualności, tylko dopasowujemy ich i modyfikujemy i układamy do swojego własnego wzorca.Więc my jako ludzie jesteśmy do tego przyzwyczajeni i jeżeli ten wzorzec jest bardzo mocno zakorzeniony w nas, to będziemy szukali potwierdzenia. Natomiast prawda jest taka, że jeżeli próbujemy zrobić coś, co odbiega od tych wzorców zapisanych w naszej podświadomości, a zapodanych przez naszą rodzinę i przez nasze otoczenie, to wiadomo jest siłą rzeczy, że 90% naszej rodziny będzie przeciwna temu, żebyśmy zrobili coś inaczej niż to, co się utarło przez tyle lat. I wszyscy w rodzinie właśnie w ten sam sposób postępują. Więc jest to zdecydowanie niewłaściwa droga. Natomiast też mam nadzieję, że ten dzisiejszy odcinek, to, co dzisiaj powiedziałem o tym strachu, o tych naszych najczęściej nieuświadomionych ograniczeniach, które próbujemy zwalić na otoczenie, że ten odcinek coś więcej, mój drogi, nie tylko tobie, ale również pozostałym słuchaczom coś więcej unaoczni i pokaże i pozwoli też dokonać zmian, bo przede wszystkim o to mi chodzi. Często też szukamy rady u innych po to, ja nie mówię, że w tym przypadku tak jest, od razu zastrzegam, mówię po prostu o mechanizmach, o różnych sytuacjach, żeby móc później, jak to się mówi, zwalić odpowiedzialność za niepowodzenie właśnie na nich.
Bo ktoś mi tak doradził, bo ktoś mi tak powiedział, bo ktoś mnie nie powstrzymał, bo ktoś mi powiedział, że tak będzie dobrze. Często szukamy ewentualnych współwinnych niepowodzenia. Kochani, z pewnością ci, którzy znają mnie od dłuższego czasu, wiedzą, jakiej odpowiedzi udzielę w kontekście tego, co z tym możemy zrobić. Co możemy, co należałoby, co powinniśmy zrobić, żeby się tego pozbyć. No właśnie. Zwróćcie uwagę, że ja cały czas, zwłaszcza od pewnego czasu, odwołuję się do dwóch słów, które dość często powtarzam. Do prawdy i do miłości. Ponieważ jest takie powiedzenie, że prawda i miłość bronią się same. Że prędzej czy później one się obronią. Jeżeli nasze intencje są pozytywne, właściwe, dobre, nieczyniące krzywdy innym, a płynące z naszych potrzeb, to prawda i miłość się zawsze obroni.
I to, o czym też dużo mówię, o miłości do samego siebie. Dążenie w tym kierunku daje nam jako ludziom niesamowitą, można powiedzieć, siłę do chociażby przeciwstawiania się takim sytuacjom, kiedy ludzie mieszają nam w głowach, kiedy stawiamy ich dobre samopoczucie na wadze z naszym dobrym samopoczuciem. Bo pojawia się jakieś pragnienie w nas, jakaś myśl, jakaś potrzeba. I tak naprawdę mając przekonanie, że nie wyrządzamy w ten sposób nikomu krzywdy i że nie odbywa się to niczyim kosztem, mamy prawo po to sięgnąć i do tego dążyć. Jak byliście w zuchach czy w harcerstwie, to były sprawności. Przyznawano sprawności. Jeżeli w kimkolwiek z was jest taka potrzeba, wewnętrzna potrzeba i wiecie, że tą potrzebą nie czynicie nikomu krzywdy ani nie odbywa się jej realizacja czyimś kosztem, to macie prawo przyznać sobie taką sprawność. Macie prawo do tego dążyć. Każdy człowiek ma prawo do tego dążyć i nikt tego prawa wam ani nie da, ani wam nie zabierze. Tak jak powiedziałem w dzisiejszej audycji, prawo do bycia szczęśliwym, do bycia radosnym bądź do bycia nieszczęśliwym przyznajemy sobie sami.
Więc tak naprawdę nikogo nie musicie pytać o zdanie. Jeżeli czujecie, że to jest wasze, że tego pragniecie, to nie musicie pytać nikogo o zdanie. Jeżeli rozważycie swoją potrzebę przez pryzmat prawdy i miłości i ustalicie, że nikomu nie wyrządzicie tym krzywdy i nie odbędzie się to czyimkolwiek kosztem, nie musicie w imię miłości do samego siebie, nie musicie nikogo o nic pytać. Strach, który jest w was i nawyki podświadomości, wzorce podświadomości wymuszają potrzebę zapytania się innych o zdanie. To nie jest niczyje życie. To jest wasze życie. I to wy, i ja, i każdy człowiekNadaje sobie prawo bądź to prawo sobie odbiera. To ludzie sobą nawzajem manipulują. Żaden Bóg, żaden Mistrz, Źródło, Stwórca nam tego prawa nie odebrał. Jest tylko jeden warunek.
Taki skomplikowany warunek. Oceń to przez pryzmat prawdy i miłości. Zastanów się, czy to jest twoje i pomyśl, czy to się nie odbędzie kosztem drugiej osoby. Tylko tyle mamy do zrobienia. Nikogo nie musimy o nic pytać. Nikt nam nie może zabronić ani wyrazić zgody. Chyba że chcemy wybudować dom na działce u sąsiada. Ale to się odbywa już kosztem jego. To tak troszeczkę uziemiając temat. Kochani, oczywiście o związkach znowu nie było okazji porozmawiać, ale z drugiej strony to cieszę się.
Z każdej strony się cieszę. Nie tylko z drugiej, z pierwszej również, że zadajecie pytania, podsuwacie tematy do dyskusji, do rozmów. Mam jeszcze jeden zaległy e-mobilka. E-mobilku, jeżeli nas słuchasz bądź wysłuchasz tą audycję, ja pamiętam o tym temacie i chciałem go właśnie połączyć z tematem naszego życia ze zwierzętami i zwierząt z nami. Chciałem go połączyć właśnie z tematem związków, więc pamiętam o tym. Tak że mówię, kochani, cieszę się, że podrzucacie tematy. Ja podjąłem taką decyzję, że będę starał się teraz pokazywać wam te wszystkie sytuacje, o których mówicie właśnie z perspektywy duszy, czyli wszystkie te ziemskie sytuacje, które was gdzieś tam nurtują bądź nie dają spokoju. Będę starał się opowiedzieć wam z perspektywy prawdy, z perspektywy miłości do samego siebie. Między innymi po to, żeby trochę wzbudzić w was potrzebę dążenia do tego stanu, bo on jest naprawdę bardzo fajny i daje bardzo dużo różnych takich życiowych możliwości. Jak choćby umiejętność i możliwość wyrażania swoich myśli i emocji w sposób spokojny i bezpieczny.
To jest niewątpliwa rzecz. Dzisiaj miałem też niewątpliwą przyjemność rozmowy z moim bliźniaczym płomieniem. My często sobie na różne tematy rozmawialiśmy i rozmawialiśmy dzisiaj o tak zwanej ochronie ognia, który się w nas pali. Często ludzie, którzy rozbudzą w sobie tę umiejętność wewnętrznej dobroci, wewnętrznej miłości, osiągania takiego swojego wewnętrznego stanu spokoju często są, jak się mówi, atakowani przez czynniki zewnętrzne, przez ludzi z zewnątrz, którzy próbują ten ogień w nas zagasić. I my dużo czasu poświęcamy na ponowne rozpalanie tego ognia w sobie. Czyli szukania tych sposobów, żeby się znowu wyciszyć, żeby się oczyścić z tych emocji, żeby się oczyścić z tych sytuacji, które ten nasz wewnętrzny spokój zakłócają. I właśnie miłość do samego siebie, myślenie przez pryzmat prawdy, przez pryzmat miłości, analizowanie pewnych sytuacji daje niesamowicie fajne narzędzia do tego, żeby umieć ten ogień w sobie chronić, żeby nie pozwalać, by ludzie wylewali na nasze ognisko kubły z wodą i próbowali go zagasić. Bo ci, co chcą się przy tym ogniu ugrzać, oni nie są niebezpieczni. Posiedzą, pewnie sobie pójdą, może trochę posiedzą, pogrzeją się. Nie są dla nas szkodliwi.
Może czasami przyniosą jeszcze jakiś patyczek, dorzucą do tego ogniska, zapewnią nam towarzystwo. Większe niebezpieczeństwo, takie pozorne, płynie ze strony ludzi, którzy jakby mniej bądź bardziej świadomie swoim negatywizmem ten ogień w nas zagaszają, wciągając nas w swoje emocje. Więc to jest kolejny aspekt taki, który jest z pewnością bardzo dobrze wam znany, kochani, tego utrzymania wewnętrznego spokoju. Więc roztaczam przed wami te fajne wizje, co się dzieje, kiedy człowiek nauczy się patrzeć na życie przez pryzmat prawdy i miłości, zwłaszcza miłości do samego siebie. Polecam. I tej miłości, kochani, i tej prawdy takiej w waszych oczach. Nie prawdy w innych osobach, tylko prawdy w waszych oczach i prawdy i miłości w waszym codziennym życiu. Oczywiście jak zawsze wam z całego serca jak najwięcej życzę. Sobie również.Chciałem tylko przypomnieć to, o czym zapomniałem powiedzieć na początku audycji. Nie wiem, jak dużo jest komentarzy, natomiast już teraz zwracam się z taką prośbą, żeby jednak, tak jak mówiłem, pisać o sobie w pierwszej osobie, zadawać pytania, skupiać się na swoich własnych doświadczeniach, nie na ocenie innych ludzi.
Dyskusje wewnętrzne są waszymi dyskusjami wewnętrznymi i ja w nich udziału brać nie będę. Szukamy sposobów i metod. Przekazujemy innym metody na dokonywanie zmian w swoim życiu. O tym, jakie życie jest złe, nie musimy sobie tutaj opowiadać, bo doskonale sobie z tego zdajemy sprawę. Ja będę odpowiadał na pytania, które zostały bezpośrednio skierowane do mnie. Także kochani, zróbmy malutką przerwę. Może dużo tych komentarzy nie ma, ale ja potrzebuję malutką przerwę, więc zróbmy przerwę. Po przerwie wracamy i ja biorę się za komentarze. A jeżeli ktoś dzisiaj ma ochotę zadzwonić i w tych tematach, o których dzisiaj mówiłem, ze mną podyskutować, to serdecznie zapraszam, ale zróbcie to kochani zaraz po przerwie. Przerwa potrwa około czterech minut.
Tydzień temu bardzo się spodobał, z tego, co widziałem, utwór zaprezentowany w przerywniku muzycznym. To był utwór projektu Different Sleep „Get Ahead”. Dzisiaj również Different Sleep, utwór zatytułowany „Want You To Know”. Tak więc robimy krótką przerwę i słyszymy się ponownie za około cztery minuty. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Przed chwilą zagrał nam projekt muzyczny Different Sleep, utwór zatytułowany „Want You To Know”. A my w Radiu Paranormalium wracamy do audycji „Świat Oczami Duszy”, do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze i się do nich odnosił. No i będziemy także jak najbardziej odbierać wasze telefony.
[01:01:00] - Nasze numery to jak zawsze stacjonarne 32 746 0008, 32 746 0008. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:01:58] - Dziękuję panie Marku. Kochani, ponawiam swoją prośbę. Jeżeli ktoś chciałby zadzwonić, to im szybciej to zrobi, tym lepiej, bo mam tutaj trochę powitań. Wita Wiener Philharmoniker, SkyMike, BTHSB, Alchemik, Noski dla kotka, Szary Piaskun się przywitał. Karolina z Belfastu pozdrawia. Więc witam was kochani bardzo serdecznie. Oczywiście tych nieczatujących również. SkyMike pisze: „Rozwój duchowy według mnie to przypominanie sobie tego, co już wiesz, co już wiedziałeś. Doświadczanie poprzez emocje, zrozumienie wszystkiego. A Stwórcy zależy na tym, aby każdy doszedł do prawdziwego uniwersum”.
Generalnie się zgadzam, tylko ja słowo uniwersum zastąpiłbym słowem szczęście, ponieważ wydaje mi się, że dla większości ludzi będzie bardziej precyzyjne i bardziej zrozumiałe niż uniwersum. Uniwersum jest takie trochę dla mnie osobiście enigmatyczne. Karolinka pisze: „Gotel się kapitalnie wkręca”. Freska jeszcze się wita tutaj z nami. Dobrosława Kapela: „Panie Sławku, jestem wdzięczna za każde słowo, które od pana usłyszałam. Ja to wiedziałam gdzieś w duszy, a pan to tylko potwierdza”. Więcej zaufania, moja droga, do siebie. Jak widzisz, potwierdza się to, co mówię, że szukamy cały czas potwierdzenia tego, co nam w sercu gra. Znam ten stan, wiem, ile czasu też ja gdzieś poświęciłem na to. Oczywiście jest to cenny czas w naszym życiu, wartościowy, natomiast w dalszym ciągu mówię: ufajcie sobie, bo kto jak kto, ale siebie samych raczej przynajmniej na poziomie duchowym oszukiwać nie chcecie.
SkyMike jeszcze dodał: „Doświadczanie poprzez ziemski poligon emocji”. Tak. Z Ziemią to jest trochę tak: różnica pomiędzy Ziemią a światem duchowym jest mniej więcej taka jak oglądać film albo grać w nim główną rolę, albo przynajmniej jakąś rolę. Świat duchowy jest takim oglądaniem czegoś bez możliwości. Owszem, jakaś tam dawka emocji jest, natomiast prawdziwe emocje przeżywa się będąc, grając w filmie czy biorąc udział w jakiejś akcji niż tylko ją oglądając. Astra pisze: „Dobry wieczór wszystkim. Pozdrawiam z Anglii serdecznie”. Pozdrawiamy cię również. Dobrosława pisze: „Jeszcze często to ja decydowałam o swoim życiu i miałam świadomość o konsekwencjach. Bardzo dobrze na tym wyszłam”.
No właśnie. Czyli ufanie sobie przynosi efekty. Jack pisze: „Strach to ciało gotyczne. Iluzja”. Iluzja natomiast tak wiarygodna, że ten strach trzyma nas bardzo mocno, ludzi, w ryzach. Strach jest nieustanną emocją, która nam towarzyszy i nie zawsze uważam, że jest złą, bo często też ostrzega nas o różnych rzeczach. Więc strach jest w dużej mierze naszym przyjacielem, natomiast bardzo często jest też iluzją, jak tutaj Jack napisał. Iluzją, która decyduje o naszych reakcjach, więc nie do końca bym ją spychał w takie nieprecyzyjne stany, bo jednak strach jest faktyczny. On jest rzeczywisty. Strach jest, owszem, wymyślony bardzo często przez nas.
To, o czym mówiłem dzisiaj w audycji, ale jednak ma też znaczenie takie sprawcze. Artur76: „Zapytanie drugiej osoby o zdanie to nie strach, tylko chęć sprawdzenia innego punktu widzenia i poszanowania innych. Egoist nie jest wskazany”. Arturze, oczywiście tak. Zgadzam się. Jest to jeden z aspektów. Tylko pytanie, czego to zapytanie dotyczy? Bo jeżeli zapytanie dotyczy nas, to my sami najlepiej wiemy, czego chcemy, a czego nie. Można, owszem, pytać innych ludzi o zdanie na tematy bardziej ogólne. Natomiast to, czego my chcemyTo moim zdaniem powinniśmy dążyć do tego, żeby przekaz informacji, czego tak naprawdę pragniemy, był dla nas jak najbardziej czytelny i nie poddawać go pod wątpliwość.
Kiedyś rozmawiałem z moim bratem stryjecznym. Pracując w różnego rodzaju służbach, dostał propozycję wyjazdu do wojny, która się działa w Jugosławii, w Chorwacji, Serbii i tak dalej. W tamtych czasach, w latach 90., kiedy tam była wojna. Oczywiście wszyscy byli przeciwni temu, żeby wyjechał. Natomiast on się miotał, bo chciał. Ja mówię: „Słuchaj, jeżeli to jest twoje wewnętrzne pragnienie, jeżeli to jest twoje doświadczenie, to jedź. Ty czujesz i wiesz, do czego jest ci to potrzebne”. Suma summarum nie wyjechał. Natomiast po naszej rozmowie podjął decyzję wyjazdu. Z różnych powodów się okazało, że nie wyjechał, niezależnych od niego.
Nigdy nie wiemy, ja nigdy nie jestem pewien, komu i do czego dane doświadczenie jest potrzebne. Więc doradzanie komuś może polegać tylko na tym, czy bardzo tego pragniesz, jak bardzo i z której części ciebie to pragnienie płynie. Jeżeli jest to twoje pragnienie, jeżeli jest potrzeba tego doświadczenia, to nie unikniesz tego. Prędzej czy później będziesz się musiał z tym zmierzyć. Dobrosława pisze jeszcze: „Panie Sławku, to wszystko, o czym pan mówi, to po prostu uważność. Ja kontra inni”. Nie do końca się zgadzam, że tu jest jakaś kontra, ponieważ tak jak powiedziałem dzisiaj też w audycji, ludzie są pewnego rodzaju lustrem, w którym odbijają się, w którym widać nasze obawy, nasze ograniczenia, nasze przekonania. To jest też forma weryfikacji i poznawania samego siebie. Tu nie ma kontry, tu jest tylko informacja zwrotna, jacy jesteśmy. Dlaczego na przykład boimy się komuś powiedzieć prawdy czy w ogóle powiedzieć prawdy, czy w ogóle powiedzieć to, o czym myślimy i co czujemy?
To nie jest związane z konkretną osobą. Z jedną osobą będzie to związane silniej, z drugą mniej. Natomiast tak naprawdę to jest informacja o nas, dlaczego boimy się mówić o swoich myślach i o swoich emocjach. Dusza artysty pisze: „Mamy pomysł na następną audycję o bliźniaczych płomieniach. Temat jest cudowny. Niech pan opowie też swoją historię”. Obiecałem i jak widzicie cały czas konsekwentnie staram się do tego tematu dojść, do tych związków, do bliźniaczych dusz i do relacji międzyludzkich. Ponieważ nic nie dzieje się bez powodu, z pewnością ten temat się pojawi, bo rozmawianie o miłości jest moją wielką potrzebą i wielką radością. Rozmawianie o problemach, rozmawianie o sytuacjach, o tym wszyscy rozmawiają. Mało rozmawiamy o miłości, mało się tym tematem zajmujemy.
On w dalszym ciągu jest jeszcze bardziej dla mnie tematem tabu niż seks kiedyś. Ja w swojej książce napisałem, że mam pragnienie, mam nadzieję i chciałbym napisać książkę o miłości i że tylko takie książki powinno się pisać. Nie ukrywam, że coraz częściej chodzi mi po głowie, że może do takiego przedsięwzięcia jeszcze usiądę. Dana Grześków się pojawiła jeszcze: „Witajcie kochani”. Witaj droga Dano. Artur pisze: „Co do emocji, to uważam, że trzeba czasami walnąć pięścią w stół”. Ja powiem tak: forma walenia pięścią w stół nie za specjalnie mi osobiście pasuje, bo bardzo często to jest tak, że walnięcie pięścią w stół świadczy o tym, że przekroczyliśmy już pewną granicę naszej wewnętrznej wytrzymałości i w związku z tym są właśnie takie emocje. Dzisiaj nawet z przyjacielem rozmawiałem na ten temat, że można walnąć pięścią w stół i pokazać, że się postawiło na swoim, ale to najczęściej jest pokazanie, że ja już nie będę słuchał waszych rad, że pewna relacja się wypaliła. To jest takie podkreślenie i przełamanie własnych emocji. Natomiast równie dobrze można to powiedzieć spokojnie, na zasadzie: „Dobrze.
Powiedzieliście, co uważaliście. Mieliście do tego prawo, jak każdy człowiek, wyrazić swoje zdanie. Zwłaszcza że ja was o to zdanie zapytałem czy zapytałam. Natomiast zrobię tak, jak ja uważam”. Nie trzeba tego w żaden sposób wykrzykiwać ani w żaden sposób podkreślać. To jest nasza potrzeba, jakie emocje w to włożymy. Ale skuteczność jest taka sama, bo jeżeli my już wewnętrznie podjęliśmy decyzję, że zrobimy tak czy takTo tak na dobrą sprawę nic nie jest nas w stanie, żadne argumenty, żadne gadania, krzyczenia, straszenia od tej decyzji odciągnąć. Jeżeli ona jest w nas silna, to nie trzeba krzyczeć. To dobrze. Mówcie, róbcie, próbujcie, macie do tego prawo.
Ja zrobię to, co powiedziałem i nic tej decyzji nie zmieni. Więc jak chcecie tracić jeszcze na to czas swój i mój, to to róbcie. Natomiast to nie zmieni mojej decyzji. Dusza artysty pisze: „Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam ciepło”. Bardzo proszę i również cieplutko pozdrawiam. Kochani , przepraszam was najmocniej, ale ja też mam pewne niewyrażone emocje, które od godziny czy półtorej w sobie powstrzymuję. Stąd ta chrypka. Jack pisze: „Panie Sławku, dokładnie mnie ciężko wkurzyć”. Kochani, cieszę się, bo nie ukrywam, że miałem też dylemat, czy nie odwołać dzisiejszej audycji.
Z pewnością na początku wyczuliście, że się troszeczkę gubiłem i myślami byłem gdzieś troszeczkę indziej. Natomiast mam nadzieję, że dalsza część już była bardziej jasna i przejrzysta. Także kochani, dziękuję wam za dzisiaj. Cieszę się, że udało nam się dzisiaj spotkać chociaż na te półtorej godzinki. Mam też nadzieję, że jakieś treści przydatne wam udało mi się dzisiaj przekazać. Polecam naprawdę mój kanał, bo ostatnimi czasy staram się raz na tydzień, raz na dwa tygodnie wrzucić jakiś filmik, w którym w krótszej wersji opisuję to, o czym mówię w audycjach. Więc jak ktoś nie ma godziny, półtorej, dwóch, trzech, to takie może 10-, 15-minutowe filmiki tematyczne bardziej będą dla was przydatne, jeżeli chodzi o czasowość. Także na dzisiaj będziemy kończyć. Co prawda widzę ... Dana pisze: „Panie Sławku, co to za emocje pan skrywa?” Kochani, nie dotyczą was, tylko bardziej tej sytuacji, o której mówiłem na początku.
Bo mam tutaj do dopowiedzenia parę słów z moją kochaną, najukochańszą siostrą rodzoną i chciałbym to zrobić jeszcze dzisiaj, żeby tego dalej nie przeciągać. Także to są takie moje rodzinne emocje. Dobrosława jeszcze pisze: „To słowo kontra może nie było trafne, ale chodziło mi o to: ja a inni. Ja wiem nie ma. Ja i inni to tylko lustro”. To super, cieszę się bardzo, że sobie to wyjaśniliśmy. Zawsze twierdzę, że warto rozmawiać i bardzo często ze słuchaczami, z czatowiczami, ze słuchaczami, którzy dzwonią, z ludźmi, którzy komentują pewne rzeczy, gdzieś tam na YouTubie piszą komentarze. Od siebie tego wymagam, żeby być jak najbardziej precyzyjnym w określaniu różnych rzeczy. Dlatego może taka moja troszeczkę upierdliwość w tym, ale najczęściej właśnie okazuje się, że w ten sam sposób myślimy. Po prostu używamy często innych słów, innych określeń.
Natomiast najważniejsza jest wartość merytoryczna tego, co przekazujemy. Wiadomo, że pisanie na czacie nie daje takich możliwości komunikacji jak normalna rozmowa, bo taka jest prawda. Wszystkie te emotikonki określające emocje nie oddają tego, co przekazujemy w wyrazie werbalnym i pozawerbalnym, bo naukowcy odkryli, że tylko 30% przekazu to są słowa, to jest sama treść, sama wartość. Natomiast 70% to jest body language, czyli to takie poza słowami — gestykulacja, mimika, rysy twarzy. Timbre głosu jest co prawda werbalny, ale on się też do tego zalicza, te emocje przekazuje i daje pełną wartość przekazu, pełen obraz przekazu. Także czatowanie umożliwia nam rozmowę, ale to nie jest taka rozmowa, więc ja też doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że łatwo o jakieś drobne niedomówienia, ale jesteśmy ludźmi na poziomie, jesteśmy ludźmi z klasą, rozmawiamy i sobie to wszystko wyjaśniamy, z czego bardzo się cieszę. Dana pisze: „Powodzenia w rozmowie, niech idzie z serca. Dziękuję, panie Sławku. Zaraz przesłucham od początku dzisiejszą audycję”. Bardzo ci dziękuję, kochana.
Bardzo ci dziękuję. I też bardzo serdecznie pozdrawiam. Staram się wszystkie przekazy robić z serca.Z miłości i z prawdy. Czego sobie jak najwięcej w życiu, w dniu codziennym i wam kochani z całego serca, jak zawsze życzę. Ściskam was bardzo gorąco, życzę wszystkiego dobrego. Trzymajcie się, uważajcie na siebie i do usłyszenia za tydzień. Mam nadzieję z fajnymi, następnymi, radosnymi tematami. Dziękuję panu Markowi, dziękuję wam.
[01:19:41] - Mówi te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie, nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Gdyby ktoś miał problem z spisaniem sobie tytułu bądź nie zdążył go zapisać, to będzie podane oczywiście w opisie audycji razem z linkami, gdzie można tę książkę łatwo zakupić. A słuchającym na żywo właśnie wyświetliłem okładkę na YouTubie, także macie ułatwione zadanie. Książka dostępna w wersji drukowanej, elektronicznej oraz od niedawna jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. No i do polajkowania i śledzenia profilu pana Sławka na YouTube. Znaczy na Facebooku oczywiście. To już jest ta godzina. Troszkę chyba ciśnienie spadło i jakoś tak YouTube mi się pomieszał z Facebookiem.
Także zachęcamy do polajkowania i śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku oczywiście. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia oczywiście już za tydzień w kolejnym odcinku audycji „Świat oczami duszy” w poniedziałek o 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium.
[01:21:10] - Ja jeszcze tylko coś dodam, bo to jest bardzo ważne dla tych, którzy nie wiedzą kochani, coś przeoczyli, to żeby was jeszcze bardziej zachęcić, to audiobook jest nagrany głosem pana Marka, więc jest z pewnością wartością dodaną tego dzieła, więc jest to w pewnym sensie nasze wspólne dzieło. Także polecam. Jak nie dla samej treści, to chociaż dla posłuchania głosu pana Marka, który w naszych audycjach zbyt rzadko się, że tak powiem, udziela moim skromnym zdaniem. Zresztą waszym z tego, co wiem, też.
[01:21:47] - No ja to bardziej kręcę, podpinam kabelki, kręcę pokrętłami, obsługuję smartfona. To troszeczkę rozprasza.
[01:21:59] - Jasne, panie Marku, ja wyraziłem tylko po prostu marzenie wielu słuchaczy, którzy w ten sposób mogą swoje marzenie zrealizować, nie odrywając pana od kręcenia kabelkami i przekładania kabelków. Znaczy gałkami i przekładania kabelków.
[01:22:20] - Tak więc dziękujemy jeszcze raz za uwagę. No i słyszymy się ponownie z panem Sławkiem Pączkowskim już za tydzień. No i zachęcamy także do śledzenia ramówki Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, do śledzenia także naszych profili na Facebooku, YouTube i czasami też pojawiamy się na Instagramie. Mamy też konto na Twitterze. Co prawda tam wpisy są automatycznie sprzężone z tym, co się pojawia na Facebooku i na YouTube, ale tam też nas można znaleźć. Też się można sporo o Radiu Paranormalium dowiedzieć. Tak więc dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnych audycjach nadawanych na naszej antenie. No i ponownie w audycji „Świat oczami duszy” już za tydzień o 20:00 na żywo. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium.
www.paranormalium.pl