Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 2 listopada zdecydowanie nienormalnego roku 2020. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios". Rozpoczynamy kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”, audycja o świadomości w całości na żywo. Jest z nami oczywiście już, co zresztą państwo pewnie słyszycie bądź słyszeliście, gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:40] - Dobry wieczór, panie Marku. Tak, wbiłem się panu. Witam was kochani bardzo serdecznie.
[00:47] - Tradycyjnie, zanim przekażę głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. W drugiej części audycji będzie można dzwonić, ale pisać można już teraz i zapisać sobie numery do Radia Paranormalium warto również już teraz. Numery to oczywiście stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na GG pod numerem 36 08 80 02. Można także do nas pisać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc mój obowiązek redaktorski już spełniłem, więc oddaję panu głos, panie Sławku.
[02:11] - Dziękuję panie Marku. Dziękuję za pana redaktorski obowiązek wykonywany konsekwentnie od wielu już w zasadzie lat, można powiedzieć. Także myślę, że w swoim imieniu i w imieniu słuchaczy mogę panu jeszcze raz serdecznie podziękować, bo to dzięki panu te audycje przede wszystkim są. Ja bym sobie gadał pewnie do laptopa. Kochani, przechodząc do tematu dzisiejszej audycji, oczywiście zapoznałem się z komentarzami pod audycją na YouTubie i zauważyłem, że poprzednia audycja, tak jak sam temat, podzielił Polskę na przynajmniej dwie części. Tak też i temat, który poruszyłem tydzień temu, podzielił słuchaczy. Nie wszyscy się ze mną zgadzacie z tym, co powiedziałem, bo faktycznie jest to temat dość trudny do zrozumienia, jeżeli się nie spojrzy na to naprawdę z punktu widzenia duszy, z punktu widzenia świadomości, z punktu widzenia ewolucji naszego rozwoju. Mam nadzieję, że dzisiejsza audycja coś tam jeszcze do tego tematu wniesie. A gdyby tak się nie stało, to z chęcią wrócę do tego tematu, żeby go rozwinąć. Zresztą tak jak większość tematów, które poruszamy, w moim przekonaniu są ważne.
Inaczej bym nie zabierał wam czasu, gdybym nie był przekonany, że to, o czym rozmawiamy, ma jakieś znaczenie dla nas, dla naszego życia, dla naszego rozwoju i też dla naszego samopoczucia. Natomiast na kanwie tych komentarzy, na kanwie audycji poprzedniej oraz na skutek przesympatycznej, przefajnej rozmowy, takiej prywatnej, kuluarowej, jak ja to nazywam, którą udało mi się przeprowadzić z jednym z naszych słuchaczy, którego dzisiaj też wśród tych, którzy się już zameldowali na czacie, widziałem. Serdecznie jego oraz was, kochani tutaj witam i cieszę się, że jesteście. Pojawiło się kilka takich rzeczy w mojej głowie, w moich przemyśleniach. Mam nadzieję, że on też coś dla siebie z tej naszej rozmowy wyciągnął i to dało mi też temat do dzisiejszej audycji. Ale tak naprawdę z czymś, z czym sobie nie mogę poradzić od zeszłej audycji, to jest telefon JustMe. Ponieważ ja jestem takim człowiekiem, jak wielokroć wam wspominałem, praktycznym, czyli chciałbym, żeby to, co wiem, to, o czym do was mówię, o czym wspólnie rozmawiamy, miało konkretne przełożenie na moje życie, na wasze życie. Żeby było użytkowo przydatne, żeby było użytkowo do wykorzystania, a nie pozostawało tylko w sferze kolejnej wiedzy, którą posiadam. I w pewnym sensie dość dużo, na tyle, na ile czas mi pozwolił, rozmyślałemNa ten temat. Co zrobić w tych jakże trudnych emocjonalnie dla nas czasach?
Co zrobić, żeby nie dać się w to wszystko wciągnąć? Nie mam tutaj, przynajmniej na tą chwilę, jakiejś złotej recepty dla was. Oczywiście pomysłów, które zwłaszcza na Facebooku wśród moich znajomych się pojawiają o tym, żeby jednak sporo medytować, żeby jak najmniej uważności i emocjonalności poświęcać negatywnym tematom, żeby afirmować rozpuszczanie tych problemów. Tych pomysłów jest z pewnością sporo różnych. Natomiast gorsza informacja jest taka, że jesteśmy w dość trudnym momencie również pod względem astrologicznym. Ja nie jestem astrologiem, natomiast znam kilka osób, do których mam zaufanie, że nie piszą, żeby sobie po prostu pisać, tylko mają pewne rzeczy sprawdzone i poukładane. Nawet astrologicznie jesteśmy w dość trudnym układzie planet, które zwiastują tego typu sytuacje, przeróżnego rodzaju napięcia, brak kompromisów, sytuacje w zasadzie bez jakiegoś wyjścia. To wszystko nam nie sprzyja. Gdybym teraz zakończył audycję, to pewnie byście pomyśleli, a niektórzy być może nawet powiedzieli, że przecież audycje mają pokrzepiać, mają przynosić jakąś wartość dodaną. A do tej pory w tym, co powiedziałem, jest raczej dużo negatywizmu, dużo pesymizmu, dużo raczej negatywnych przesłanek.
Otóż kochani, fakt, że patrząc na to po ludzku, jest kiepsko. Okoliczności, sytuacja, układy planet, rezonans Schumanna, to wszystko powariowało i odnaleźć się w tym wszystkim z pewnością każdemu z nas nie jest łatwo. Na pocieszenie mogę wam polecić wiersz, bo to chyba piosenki z tego nie było, Wojciecha Młynarskiego właśnie o takiej sytuacji. O jego przemyśleniach na skutek rozmów ze swoim sąsiadem, który jak sobie coś tam golnął, to przychodził i go pytał, kiedy to wszystko pieprzniesz. Polecam ponadczasowy tekst zakończony pozytywnym wnioskiem, więc ja też wam mogę powiedzieć, że summa summarum będzie dobrze. Natomiast okres, w którym teraz się znajdujemy, jest okresem w dużej mierze przejściowym. I o co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego to wszystko tak się dzieje? Dlaczego jest taka kumulacja tego wszystkiego? Pamiętacie, jak rozmawialiśmy na temat tego, że pewien okres, pewien etap w ewolucji ludzkości się kończy, a wchodzimy na następny.
Ja wtedy bardzo mocno was namawiałem, żeby zdać sobie sprawę, zanim się ulegnie tym wszelkiego rodzaju obietnicom różnego rodzaju osób zajmujących się tematyką duchową. Jak to będzie super, jak to będzie hiper, jak to zaraz tu się pojawi telepatia, kontakt z duszą, regresing po prostu na pstryknięcie palca, widzenie aury, podróże astralne i tak dalej. Żeby zdać sobie sprawę, z jakiego etapu my wychodzimy, w której klasie my jako ludzkość się znajdujemy. Ja powiedziałem, w moim przekonaniu, przy tym naszym umownym podziale na dusze dziecięce, na dusze młode, na dusze dojrzałe, stare i tam jeszcze później te następne. W moim przekonaniu utknęliśmy na wiele tysięcy lat na etapie dusz młodych, kiedy wszystko było podporządkowane potrzebom i ambicjom jednostek, kiedy to jednostki podporządkowywały sobie, bądź grupy mniejszościowe podporządkowywały sobie tłumy ludzi, całe narody, całe religie, całe społeczności dla swoich własnych celów. Na takim etapie byliśmy przez ostatnie kilka tysięcy lat i w tej chwili doskonale to widać, że mamy totalną obronę przed tym, żeby tego statusu nie zmienić. Tym jednostkom czy tym grupom ludzi bardzo zależy na tym, żeby ten status trwał dalej. Na czym ta sytuacja polegała? Doskonale wiecie, że jeżeli pracuje się samemu, to możliwość wytworzenia czegoś przez 8, 10, 12 godzin pracyJest ograniczona. Nasza odporność, wydolność fizyczna jest ograniczona.
Doba jest też ograniczona, więc możemy zrobić 100, 200 zniczy na przykład, bo to jest na czasie i więcej w ciągu doby nie zrobimy. Możemy zrobić 210, jak się sprężymy i możemy na tym zarobić na przykład 100, 200, 300, 500, 1000 złotych dziennie i koniec. Drożej tego sprzedać nie sprzedamy. Kosztów produkcji nie zmniejszymy, więc zarobimy swoją ciężką pracą 10 000 złotych miesięcznie, może 15 000, może 20 000, jak zrobimy jakiś deal. Żeby zarabiać większe pieniądze, musimy mieć do tego ludzi, którzy zarobią na siebie, ale częścią swojej pracy zarobią również na nas. I w biznesie właśnie wygląda to w ten sposób, że dziesiątki, setki bądź tysiące ludzi, czasami nawet miliony, nie zdając sobie z tego sprawy, pracuje na zyski jednej osoby, ponieważ ta jedna osoba chce być najbogatsza na świecie. To jest jej ambicja. To nie jest jej potrzeba. To jest jej ambicja bycia najbogatszą osobą na świecie, bo pieniędzy ma już tyle, że ani ich nie przeje, ani ich nie zdąży wydać do końca swojego życia i tak dalej. Więc pozostaje tylko kwestia ambicji.
Tak samo jest w dużej mierze z religią, tak samo w dużej mierze jest z polityką. Setki, dziesiątki tysięcy ludzi swoimi głosami i swoimi deklaracjami powoduje to, że jednostki stojące na samej górze mogą realizować swoje ambicje. Ambicje bycia premierem, bycia prezydentem, bycia ministrem, bycia prezesem. Taki system trwa od kilku tysięcy lat i my z tego układu jako ludzie, jako ludzkość próbujemy wyjść. Jaki jest następny etap po duszach młodych? To są dusze dojrzałe, które są zainteresowane sprawiedliwością, które są zainteresowane wolnością, które są zainteresowane prawdą, uczciwością. Kiedy już te aspekty ambicjonalno-biznesowo-finansowe nie mają aż tak dużego znaczenia. Liczy się prawda, liczy się uczciwość, liczy się sprawiedliwość, wolność, szacunek. Te rzeczy zaczynają mieć znaczenie. I my, kochani, właśnie na ten etap jako ludzkość zaczynamy wchodzić.
To wszystko, co się dzieje wokół nas, to jest właśnie walka pomiędzy utrzymaniem starego układu a stworzeniem nowego, opartego już na innych zupełnie zasadach. Z ważnych rzeczy, z których jako ludzkość powinniśmy sobie zdać sprawę jest to, co się musi wydarzyć, żebyśmy na ten następny etap przeszli. Czego musimy się jako ludzie nauczyć? Co jest najważniejszą rzeczą, aby móc na ten następny etap przejść? Co jest celem tego etapu? Otóż celem tego etapu jest nauczenie ludzi empatii. Zwrócenie uwagi na to, że prawdą nie jest to, co jest prawdą dla mnie. Sprawiedliwością nie jest to, co jest dobre dla mnie. Uczciwe to nie jest to, co mi daje korzyści. Tylko te słowa mają troszeczkę inną wartość, mają troszeczkę inne, szersze zastosowanie.
Celem tego etapu jest to, abyśmy przyznając sobie prawo, przyznali takie samo prawo innym ludziom. Że jeżeli ja mam prawo coś zrobić bądź czegoś nie zrobić, to inni ludzie mają też do tego prawo. Zainteresowanie się tym, że drugi człowiek, który jest obok nas, czy on jest znajomy, czy jest nieznajomy, ma prawo do swojej emocjonalności, która może być odmienna od naszej. Mało tego, ważne jest to, żebyśmy jako ludzie przestali siebie traktować jak wrogów. To, co jest związane z systemem dusz młodych, to jest to, że jedna osoba bądź grupa osób narzuca swoje poglądy i przekonania innym, każąc im według tych reguł, tych zasad postępować. I to nie dotyczy tylko religii, polityki czy jakichś grup społecznych. To dotyczy na przykład tak zwanej mody. Zwróćcie uwagę, że sztaby ludzi mądrych, wykształconych, zarabiających dużo pieniędzy siedzi i kombinuje, jak przekonać nas do kupienia tego, a nie innego produktu. Oni narzucają nam swoją wolę w pewnym sensie, przekonując, żebyśmy skorzystali z takich usług, żebyśmy kupowali takie produkty, a nie inne, żebyśmy jeździli takimi samochodami, a nie innymi, żebyśmy się ubierali tak, a nie inaczej, żebyśmy mieli takie telefony, a nie inne. Wszystko, co jest związane z trendami, z modą, jest próbą narzuceniaCzyjejś wizji szerszej grupie ludzi, bo to nie ma nic wspólnego z dobrem.
Owszem, są produkty, które są po prostu dobre i warto z nich skorzystać, bo są dobre. Ale gros tych rzeczy to jest kwestia czyichś ambicji, czyjegoś pomysłu, czyjejś wizji, którą próbuje narzucić jakiejś tam grupie ludzi. Mniejszej bądź większej, w zależności, jaką ma skuteczność. Przepraszam Was, muszę podłączyć laptopika. Dobrze, już podłączyłem. Wracam do Was. Wchodząc w następny etap, musimy jako ludzie zrozumieć, że to, co jest prawdą dla jednego człowieka, nie musi być wcale prawdą dla drugiego człowieka. I co jest ciekawe, tak się zaczyna proces uczenia się miłości. Łatwiej nam, duszom dojrzałym, zwłaszcza w naszych kręgach kulturowych, łatwiej jest okazać miłość do drugiego człowieka niż okazać miłość do samego siebie. Ponieważ na poprzednim etapie dbanie o swoje interesy było egoizmem.
Odbywało się kosztem innych ludzi. Im mniej zarobią pracownicy, tym więcej zarobi szef. Nie mówię, że tak jest w każdej firmie. Natomiast chodzi mi o sam mechanizm. My jako świadomość, zwłaszcza na początku swojej dojrzałej przygody na poziomie dojrzałej świadomości, jeszcze doskonale pamiętamy wewnętrznie, że poprzednio robiliśmy coś kosztem innych ludzi. Mało tego, żyjemy też w takiej kulturze, gdzie dbanie o samego siebie nazywa się po prostu egoizmem. Ten ciężar jest dodatkowo większy i łatwiej nam jest uczyć się miłości, okazując miłość innym ludziom. Popatrzcie teraz na sytuację, która dzieje się wkoło nas. Teraz ten absurdalny, dziwny przepis o zamknięciu cmentarzy. Paręnaście lat temu, gdyby taka sytuacja miała miejsce, większość ludzi wypowiadałaby się o tym w sposób taki: „Ja nie mogę.
Dlaczego ja nie mogę pójść na cmentarz? Dlaczego ktoś mi odbiera moje prawa? Przecież to jest pierwszy listopad. Wziąłem sobie wolne, zatankowałem samochód, umyłem, odmuliłem futro. Umówiłem się z rodziną. Impreza miała być, do ciotki Stasi mieliśmy podjechać. Mieliśmy jakieś plany. Często kwiatki, znicze kupowało się wcześniej, więc teraz będę stratny, bo mi kwiatki zwiędną” i tak dalej. Co się dzieje teraz? Zwróćcie uwagę, jak dużo się mówi o tym, że ludzie, którzy zarabiają pieniądze, po prostu nie będą w stanie ich zarobić, poniosą straty.
Zaczęliśmy zwracać uwagę na innych ludzi. Mało tego, zaczęliśmy się o tych ludzi troszczyć. Zaczęliśmy im pomagać. Akcje przeróżnego rodzaju ze skupowaniem kwiatów. Nie mówię o tym, co robią samorządy, co robi rząd. Ludzie się sami mobilizują, idą pod cmentarz, kupują kwiaty, sadzają w ogródku. Tych przeróżnych akcji z tego, co ja słyszałem, było całe mnóstwo. I pomysłów. Kilka dni wcześniej jakaś akcja, która się nazywała Gastro dla coś tam, Spa dla Gastro. Powstał taki pomysł, że jeżeli pójdzie się do fryzjera czy do kosmetyczki, oczywiście jakieś tam 1000 zakładów fryzjerskich się zmówiło i przyniesie się kupon czy paragon ze swojej restauracji, że zjadło się obiad w restauracji, w barze czy gdzieś.
W zamian za to, że wspiera się tych biednych kucharzy, te biedne firmy, które w tej chwili znowu zostały objęte lockdownem, dostanie się zniżkę u fryzjera. Tych akcji przeróżnych, wspierających w tej trudnej sytuacji siebie nawzajem, tak jak przy pierwszym lockdownie knajpy, które były pozamykane, robiły obiady dla lekarzy, wozili i coś tam. Oczywiście nie śledzę tego na tyle, żeby oceniać wszelkie aspekty tego. Natomiast chciałem wam zwrócić uwagę, jak my jako ludzie zmieniliśmy swoją świadomość. Mimochodem, mimowolnie, nieświadomie. Niektórzy pewnie pomyślą, że przez przypadek, że na skutek jakiejś tam sytuacji zmieniliśmy swoją mentalność. Zaczęliśmy się interesować drugim człowiekiem. Zaczęliśmy się zastanawiać nad jego losem. Zwróćcie uwagę, że tych sytuacji związanych z różnymi sytuacjami seksualnymi, narodowościowymi, religijnymi od ładnych kilku lat jest całe mnóstwo.Kiedy zaczynamy mówić, rozmawiać i zastanawiać się nad drugim człowiekiem: co on myśli, co on czuje, że on też ma jakąś emocjonalność. Przestaliśmy się skupiać tylko i wyłącznie na sobie.
I to jest właśnie syndrom zmieniających się czasów. Bo taki jest cel, do którego my jako ludzie na tym etapie ewolucji zmierzamy i tego się musimy nauczyć. To musimy przerobić, to musimy poczuć w sobie. Musimy mieć, obudzić w sobie potrzebę zastanawiania się, co drugi człowiek może myśleć, co może czuć. Ja bardzo często kiedyś, prowadząc swoje przeróżne dziwne biznesy, zresztą nie tylko swoim pracownikom, ale również dzieciom, również znajomym, jak mnie pytali, jak należy postępować w jakiejś tam sytuacji, na przykład podczas obsługi klienta. Ja mówię: „Dam ci jedną radę” — moich pracowników, montażystów, stolarzy. Mówiłem: „Obsłuż klienta tak, jak ty chciałbyś być obsłużony. Odwróć sytuację. Zastanów się, co możesz zrobić, żeby ten człowiek był zadowolony. Gdybyś ty stał po tamtej stronie lady, to jaką informację, jaką kulturę, jakie zachowania byłyby dla ciebie ważne, przyjemne, istotne, profesjonalne?
I zastanów się nad tym, a następnie to zrób tak, żeby ten klient dokładnie w ten sam sposób się poczuł, jak ty chciałbyś się poczuł”. I domyślacie się, że większość ludzi patrzyła na mnie z pewnym przymrużeniem oka. Teraz sytuacja, kiedy my jako ludzie mimowolnie, odruchowo zastanawiamy się nad sytuacją drugiego człowieka, jest bardzo dużo. I to jest fajne. To jest dobre. To jest właśnie ten kierunek. Jedynym problemem, jaki w tym wszystkim jest, jest to, że abyśmy my mogli zwrócić uwagę na niesprawiedliwość, która dotyka drugiego człowieka, ta niesprawiedliwość musi zaistnieć. Jeżeli nie byłoby niesprawiedliwości, my nie mielibyśmy powodów do zastanawiania się i do ćwiczenia swojej empatii. Co by było, gdyby na przykład nie pojawił się ten wyrok Trybunału Konstytucyjnego? Nic by nie było.
Wszystko toczyłoby się dalej swoim torem. A w tej chwili, przy okazji kobiet, które protestują, żądają prawa do decydowania o czymś tam, pojawiło się całe mnóstwo ludzi, którzy też czegoś oczekują, też się z czymś nie zgadzają. Mało tego, ci ludzie, którzy się do tego przyłączyli, zaczynają rozumieć niesprawiedliwość. Zaczynają się nad tym zastanawiać. Pojawiły się głosy, że to nie smutni panowie w garniturach mają decydować o losach kobiet i ich dzieci. Wow! Przecież do tej pory tak właśnie było, że o wszelkich losach decydowali smutni panowie w garniturach. Zamykali się w swoich pokojach i debatowali, jak ludzie mają żyć, ile mają pracować, jak mają pracować, za jakie pieniądze mają pracować, czy mają pracować, czy nie mają pracować, ile pieniędzy im dać, jak nie pracują. O wszystkich aspektach naszego życia decydowali smutni panowie w garniturach, w swoich gabinetach, wiedzący, jak ludzkość ma żyć. Tych sygnałów, że się zmienia, jest bardzo dużo.
Mówię, jedynym problemem z naszego ludzkiego punktu widzenia jest to, że jest niesprawiedliwość i z ludzkiego punktu widzenia faktycznie jest to słabe. Z punktu widzenia świadomości jest to niesamowicie potrzebne i przydatne zjawisko. Gdyby nie było nieszczęść, gdyby nie było niesprawiedliwości, my nie bylibyśmy zmuszani do interakcji. My byśmy dalej żyli według tego samego schematu. Wszystkie nieszczęścia, które dotykają, czy niesprawiedliwość, która dotyka jakąś garstkę ludzi, a jest wyciągnięta na światło dzienne, zmusza do interakcji setki, tysiące, czasami setki tysięcy ludzi. Ludzi, którzy nie mogą przejść obok tego obojętnie, ponieważ zostali pobudzeni, wystymulowani emocjonalnie. I te reakcje emocjonalne, nie wiedza, tylko emocjonalne reakcje budują naszą świadomość. Jakie jest z tego wyjście? Wyjście jest takie, że musimy przez ten etap przejść. To się samo nie zrobi za nas.
Świadomość się nie zmienia na pstryknięcie palca. Świadomość się zmienia na skutek przeżyć emocjonalnych. Ponieważ tak jak wam mówiłem, świadomość to stan emocjonalny, nie stan umysłowy. To stan emocjonalny. I dlatego ona się zmienia na skutek naszych reakcji emocjonalnych, nie informacji mentalnych. Na skutek naszychReakcji i interakcji emocjonalnych. Więc powiem brutalnie: to całe zło, to całe bezeceństwo, to wszystko negatywnego, co się dzieje na Ziemi w tej chwili, ma za zadanie nauczyć nas empatii. I prawda jest taka, że im szybciej my jako ludzkość, jako poszczególne jednostki tej empatii się nauczymy, tylko nie nauczymy w sposób umysłowy, tylko nauczymy się odruchowo, mimowolnie, nieświadomie myśleć o innych ludziach, tym szybciej ten cały proces ulegnie zakończeniu. Ja wiem, że to jest może mało budujące, bo chciałoby się mieć jakiś złoty środek, który powie: zróbcie tak i zróbcie tak i to się skończy. Natomiast z mojego punktu widzenia tak to nie działa.
Zwłaszcza że i ten rozwój świadomości u różnych ludzi następuje w różnym tempie. Też ten poziom świadomości jest różny, więc musimy jako ludzkość przejść na ten etap i wypracować mechanizmy, nawet jeżeli to będą tylko na początku mechanizmy prawne, które będą dawały ludziom wolność. Wolność dokonywania wyborów dotyczących swojego własnego życia, to już to będzie jakiś krok do przodu. Natomiast bez tego będziemy się kręcić w kółko i uruchamiać te procesy podświadomościowe i w ten sposób próbować rozwiązywać konflikty, które są nie do rozwiązania. Konflikt, który powstał w tej chwili jest konfliktem nie do rozwiązania, ponieważ jest to konflikt ideologiczny. I tak na dobrą sprawę tu nie ma rozwiązania tego konfliktu. Biorąc pod uwagę już ogrom nienawiści i skalę tego zjawiska, to tutaj nie ma rozwiązania. I przyznam wam się szczerze, jestem bardzo ciekawy, jak się to skończy. Ale to jest kwestia najbliższego czasu, więc spokojnie poczekam. Mam oczywiście swoje odczucia i przekonania, więc zobaczymy, na ile one są słuszne i trafione.
Także kochani, reasumując ten wątek, bo chciałem jeszcze parę rzeczy tutaj poruszyć, ale znowu się trochę do was rozgadałem. To wszystko, co się w tej chwili wokół nas dzieje, będzie trwało aż do tego momentu, dopóki jako ludzkość świadomie nie wejdziemy na następny etap rozwoju, na następny etap świadomości. Niestety tu innej drogi rozwoju świadomości ludzi nie ma niż na skutek konkretnych doświadczeń emocjonalnych, przeżycia konkretnych sytuacji, zmierzenia się z konkretnymi sytuacjami. Emocjonalnie zmierzenia się z konkretnymi sytuacjami. Więc jeżeli chcemy ten proces my ze swojej strony jakoś przyspieszyć czy spowodować, żeby był łagodniejszy, to zwróćmy swoją uwagę na empatię. Na rozwój właśnie empatii. Być może, jeżeli mamy możliwości, na powiedzenie tym ludziom, o co w tym wszystkim chodzi, że chodzi właśnie o nauczenie ludzi empatii. Bo mówię: im szybciej to zrobimy, tym szybciej ten przejściowy, bardzo nieprzyjemny okres w naszej rzeczywistości, historii dobiegnie końca. Kochani, ja jeszcze chciałem poruszyć tutaj wątek techniczny, ale to właśnie akurat przed przerwą. Jak rozmawiałem z naszym drogim słuchaczem, to mówiłem mu o takiej rzeczy, że jest taki wątek, który często pojawia się wśród osób, które czują się po prostu dziwnie, czują się inaczej.
Nie chodzi o wyjątkowość, tylko czują się często dziwolągami, których nikt nie rozumie. Wszyscy słuchają, a nikt nie rozumie. Którzy czują się, że tak jakby byli gdzieś tam na marginesie. Dlatego później powstaje taki problem z mówieniem o swoich poglądach, o swoich przemyśleniach. Zamykamy się w sobie, ponieważ powstaje w nas wewnętrzne przekonanie, że nie mamy z kim tak naprawdę o tym porozmawiać, że nikt nas nie rozumie. I obawa przed tym, że jak będziemy te poglądy swoje głosić, to zostaniemy sami. Strach przed samotnością, raczej przed osamotnieniem, ponieważ samotność to też stan emocjonalny, a nie stan posiadania znajomych. I powiedziałem taką rzecz, że ja się nauczyłem nie rozmawiać z ludźmi, którzy nie mają ochoty na dany temat rozmawiać. Nie mam potrzeby przekonywania kogokolwiek bądź obarczania go informacjami, którymi posiadaniu on nie jest zainteresowany.Podałem taki prosty przykład, że jeżeli komuś odpowiemy na pytanie, zanim on je zada, to choćby odpowiedź była super, to on i tak jej nie zrozumie. Jeżeli komuś powiemy cztery, to będzie się zastanawiał, o co nam chodzi.
Natomiast jeżeli zada nam pytanie: ile to jest dwa dodać dwa i powiemy mu, że cztery, to on doskonale tą odpowiedź zapamięta i doskonale ją zrozumie. Ja w zasadzie tak robię. Natomiast w naszych audycjach zrobiłem pewnego rodzaju wyjątek. Zupełnie nie wiem z jakiego powodu. I od dzisiaj zrobię taką próbę, że nie będę wcinał się w dyskusję, którą prowadzicie między sobą na czacie, jeżeli nie zostanę poproszony o zabranie głosu w tej kwestii. I też nie będę komentował rzeczy, w których nie zostało mi zadane pytanie. Ponieważ zaobserwowałem właśnie i to po tej naszej ostatniej rozmowie przyszło takie olśnienie, że ja często mówię o czymś, a później na koniec audycji i tak się dowiaduję, że to było nie tak. Że ja coś tam powiedziałem, że ja coś tam pokręciłem. Nawet w ostatniej ktoś mi zadał pytanie, czy ja szyję na miejscu, czy na bieżąco, na gorąco, czy coś takiego. Jeżeli chcecie kochani prowadzić rozmowy poza audycyjne.
Bo ja też się tak czasami zastanawiam, czy wy jak tam piszecie między sobą, ja nie mówię o wszystkich, ale czasami się tak zdarza, że jest ciągnięty jakiś tam wątek, a ja w tym czasie mówię, to trudno, żeby być i w wątku, w którym się człowiek zagłębił i w tym, co ja mówię. Najprawdopodobniej coś gdzieś komuś może umknąć. I później są jakieś niejasności, jakieś pytania, jakieś niezrozumienia, a czasami wręcz jakieś zarzuty do mnie, że ja coś pokręciłem, że ja coś źle powiedziałem czy coś w tym stylu. Dlatego dzisiaj w komentarzach spróbuję. Te wątki, które wy sobie poruszacie, to sobie poruszajcie. Natomiast jeżeli chcecie ode mnie uzyskać jakąś informację w tej kwestii, to postawcie pytanie, co ja na ten temat sądzę, bądź zadajcie mi proste pytanie, co ja uważam, jak ja myślę, jakie ja mam zdanie na ten temat. Nie będę się wtrącał w dyskusje, które prowadzicie między sobą, ponieważ też tak naprawdę nie mam do tego prawa. Jakoś tak z uporem maniaka przez 90 audycji starałem się komentować to, co wy między sobą rozmawiacie. Przepraszam was za to. Nie powinienem się w wasze rozmowy wtrącać, nie będąc do tej dyskusji w żaden sposób zaproszony.
To taki aspekt techniczny, który się tak naprawdę miał pojawić na początku audycji, ale troszeczkę zmieniłem zdanie. Chciałem jeszcze, nie ukrywam, że też na skutek naszej rozmowy telefonicznej wrócić do tematu komentowania rozmów z własną duszą. Jak bardzo często, to też zauważyłem, ludzie oczekują jakichś spektakularnych fajerwerków emocjonalno-duchowych, że będzie jakiś Duch Święty, ogień się zapali nad głową, że będzie przebłysk, że piorun, że niebo się otworzy, że ktoś do nas przemówi, że będą jakieś wizje i tak dalej. I często zaczytanymi gdzieś tam opisami jak to ktoś opisuje, jaki ma kontakt z duszą, co tam się w ogóle działo. Chóry anielskie na trąbach grały, Archanioły schodziły z nieba i było, i było. Później siadacie sobie i mówicie: „Kurwa, to ja to cienias jestem, gdzie mnie tam, moja dusza na pewno do mnie nie mówi, bo ja takiego czegoś w życiu nie miałem i z pewnością nie będę miał”. I często wyrządzacie sobie krzywdę nadmiernymi bądź opisanymi przez kogoś oczekiwaniami, jak ten kontakt z duszą ma wyglądać, jak to powinno być, jak to się odbywa. Temu wątkowi chciałem poświęcić więcej czasu, ale trzy minuty, które zostały do 21:00 to może być trochę za mało. Zresztą myślę, że też mielibyście jakiś tam niedosyt, ale jeżeli nic tam nowego się i spektakularnego nie pojawi, to ja wrócę z chęcią do tego tematu i pokażę, jak to z mojego punktu widzenia wygląda i z moich doświadczeń też, bo to nie tylko z moich przemyśleń, ale również z doświadczeń. Należy rozróżnić trzy stany emocjonalne, które między sobą się różnią.
Pierwszy stan to jest stan podświadomości. Kiedy pracujemy instynktem, odruchami zapisanymi w podświadomości i tyle. I to jest dziewięćdziesiąt parę procent czasu swojego życia. Dziewięćdziesiąt parę procent ludzi spędza w tym stanie i już. I nie ma w tym nic ani złego, ani dobrego, ani dziwnego.Tak po prostu jest. Jakość tego, co mamy zapisane w podświadomości decyduje o jakości naszego życia na wszystkich jego płaszczyznach. Drugim stanem, który możemy już sobie zafundować sami, to jest stan wyciszenia, spokoju i wyciszenia podświadomości. To jest stan, kiedy medytujemy, wchodzimy w aspekty, kiedy dopuszczamy do naszego umysłu zminimalizowaną ilość bodźców zewnętrznych, na które mogłaby zareagować nasza podświadomość. To jest stan, kiedy na przykład śpimy, kiedy nasz wzrok nie pobiera bodźcy, nasz słuch pobiera je w sposób bardzo minimalny. I to jest stan wyciszenia, spokoju.
Trzecim stanem emocjonalnym jest stan, kiedy wchodzimy w świat duchowy i wtedy faktycznie dzieją się różne dziwne rzeczy. Pierwszy swój świadomy, zaplanowany kontakt z własną duszą, miałem odczucia przeolbrzymiego, nieparzącego, ale takiego ciepła otaczającego mnie z każdej strony. Ciepła przyjemnego, błogiego ciepła i olbrzymiego spokoju. To było pierwsze odczucie. I faktycznie wtedy, kiedy nawiązujemy świadomy kontakt, pewne rzeczy są inne. W dużej mierze, żeby wejść w stan kontaktu ze światem duchowym, musimy najpierw wyłączyć naszą podświadomość. Uciszyć. Samo wyciszenie podświadomości powoduje osiągnięcie stanu spokoju i wtedy wydaje nam się, że osiągamy stan błogostanu. A często to jest tylko stan, kiedy nasza podświadomość przestaje napierdzielać reakcjami. Natomiast większość czasu, komunikatów i informacji od naszej duszy dostajemy w codziennym życiu wtedy, kiedy również działa nasza podświadomość.
Kiedy nie ma żadnych spektakularnych odczuć ani błogostanu. Ona też do nas wtedy przemawia. Kontakt z duszą nie odbywa się na niedzielnej mszy. Powinniśmy dążyć do tego, żeby pozwolić tej duszy jak najwięcej do nas mówić. Jak najczęściej. I ona próbuje. Ona jest z nami 24 godziny na dobę. Tak jak powiedziałem, pracuje i funkcjonuje tak jak nasze nerki, wątroba, serce czy mózg. 24 godziny na dobę. I w tych sytuacjach nie spodziewajmy się żadnych olśnień czy spektakularnych stanów emocjonalnych.
Nauczmy się te stany rozumieć i dostrzegać. Oczywiście większość ludzi chciałaby, żeby ten stan łączności ze światem duchowym był jak najczęstszy, najbardziej długotrwały i tak dalej. Natomiast przynajmniej mi się wydaje na tą chwilę, że to nie jest możliwe przez 24 godziny na dobę. Owszem, co jakiś czas możemy sobie taki zastrzyk miłości i spokoju pierdyknąć, taki detoks sobie zrobić. Natomiast to nie jest sytuacja, która może trwać 24 godziny na dobę. Kontakt z duszą jest możliwy 24 godziny na dobę. Jeżeli jesteście tym wątkiem zainteresowani, to dajcie mi znać i wtedy następną audycję spróbujemy popchnąć w tym kierunku. A ponieważ moje zwierzęta zaczynają się upominać, to najwyższy to znak, że jest godzina 21:00 z kawałeczkiem. Ponieważ one są kulturalne, subtelne, więc wiedzą, że o tej porze mam przerwę w poniedziałki. Także kochani, pan Marek przygotował zaduszkowy, ja jeszcze go nie słuchałem, ale z tego, co wiem, kawałek, więc zróbcie sobie też dzięki panu Markowi malutki detoks.
A ja spróbuję ogarnąć zwierzęce towarzystwo i za chwileczkę spotkamy się na czytaniu i omawianiu tego, co wy tutaj w międzyczasie napisaliście.
[47:43] - W ramach przerywnika muzycznego dzisiaj zagra nam Lech Makowiecki. Bardzo aktualny, pasujący do obecnego okresu utwór „Błogosławiony płynie czas”. A my w Radiu Paranormalium usłyszymy się ponownie w audycji „Świat oczami duszy” już za jakieś cztery minuty z kawałkiem. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[48:20] - Ktoś bliski odszedł tej jesieni. Odpłynął jak na wietrze krzykKtoś odszedł, tego nic nie zmieni. Stamtąd nie wrócił jeszcze nikt. Zapomnisz kiedyś o cierpieniu, a łzy obeschną jeszcze raz. Nadzieja cała w zapomnieniu. Błogosławiony płynie czas. Cała nadzieja w zapomnieniu. Błogosławiony płynie czas. Dociera już powoli do mnie, że nasze plany, nasze sny, odeszły do krainy wspomnień, wsiąkając jak w poduszkę łzy. Zapomnisz kiedyś o cierpieniu, a łzy obeschną jeszcze raz.
Nadzieja cała w zapomnieniu. Błogosławiony płynie czas. Płynie czas. Zapomnisz kiedyś o cierpieniu, a łzy obeschną jeszcze raz. Cała nadzieja w zapomnieniu. Błogosławiony płynie czas. Płynie czas.
[52:05] - Zagrał nam i zaśpiewał przed chwilą Lech Makowiecki, utwór zatytułowany „Błogosławiony płynie czas”. W Radiu Paranormalium przechodzimy do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze i się do nich odnosił. Będziemy także odbierać telefony. Linia telefoniczna dzisiaj, 2 listopada 2020 roku jest już otwarta. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata.
Można nam także wysyłać maile na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Oczywiście cały czas czekamy na wasze komentarze i pytania na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube.
[53:34] - Dziękuję panie Marku. Oczywiście przyłączam się też do prośby, do sugestii, do czegokolwiek, żebyście kochani dzwonili, bo jednak zdecydowanie rozmowa bezpośrednia przynosi zawsze ze sobą dużo więcej korzyści niż nawet chociażby komentowanie czy czytanie komentarzy, czy pisanie komentarzy. Więc ja bardzo polecam. Ja bardzo lubię tą formę kontaktu, zwłaszcza że w krótkim okresie czasu można naprawdę odpowiedzieć sobie na całe mnóstwo pytań i wątpliwości. Mało tego, można to zrobić na bieżąco. Więc ja jak najbardziej też namawiam i polecam tą formę kontaktu. A póki co wracam do komentarzy. Oczywiście tam przywitania były na samym początku. Bardzo się cieszę, bo widzę znowu nowe postacie, nowe nickiA tutaj pierwszy komentarz dużymi literami przez pana Zbyszka napisany: „No nie, znowu strachy” ze smutną minką. To znaczy strachy.
Wypowiadanie się na temat tego, co się dzieje, nie jest żadnym straszeniem, bo przecież widać, co się dzieje. To nie jest tak, że ja coś wymyślam i coś, czego nie ma. To po prostu jest. Oczywiście zawsze jest szklanka albo do połowy pusta, albo do połowy pełna. Natomiast mi się zdecydowanie lepiej funkcjonuje w rzeczywistości, którą w jakiś tam sposób przynajmniej trochę rozumiem. Łatwiej jest wtedy zachować rozsądek i też się nie dać zmanipulować. Więc ja to robię z tego powodu. Nie zamierzam nikogo straszyć, bo wystarczy włączyć telewizję, żeby dojść do wniosku, że jestem amatorem w porównaniu z tymi, którzy to robią. Adam pisze: „Sławku, dla mnie do tej pory to jak prognoza pogody. Pada deszcz, no ale w końcu będzie dobrze”.
Powiem tak: to wcale nie musi być dobrze. To nie jest powiedziane, że będzie dobrze. Oczywiście siły, które zostały zaprzęgnięte do tego, żeby nam jako ludziom pomóc przejść ten trudny etap, są bardzo duże. Natomiast żyją na ziemi szaleńcy, którzy mogą wykonać jakiś bardzo nerwowy ruch, który wymknie się spoza kontroli i wcale nie musi być dobrze. Ja się przyłączam oczywiście do tego optymizmu, że wierzę w to, że jednak wyjdziemy z tego zakrętu. Natomiast z drugiej strony jeżeli przyjrzymy się przez pryzmat naszego 10-, 20-, 30-letniego czy nawet 50- czy 60-letniego życia, to faktycznie pewne zmiany, chociaż akurat my żyjemy w takim fajnym okresie naszej ewolucji, że te zmiany nawet na przestrzeni 10, 20, 30 lat są widoczne. Natomiast jeżeli ktoś będzie chciał sobie przeanalizować to na przestrzeni 100, 200, 300 lat czy tysiąca lat, to też bez żadnego problemu dostrzeże kierunek, w jakim zmierzamy poprzez to, co się przez te tysiąc lat zmieniało w naszej świadomości, w naszej mentalności, w naszym podejściu do bardzo wielu rzeczy. Ale mówię, można to zrobić, nie trzeba. Adam pisze: „Sam początek audycji”. Zbigniew pisze jeszcze: „No jasne, niech świat się zmienia”.
Panie Zbigniewie i cała reszta droga grupo słuchaczy, gdyby nie chodziło o zmiany, to w zasadzie cały ten proces rozwoju duchowego, reinkarnacji, całego tego mechanizmu nie miałby najmniejszego sensu. Moglibyśmy żyć tylko podświadomością. Nic by się nie działo. Rodzilibyśmy, umierali, rodzili, umierali, kręcili się w kółko i byśmy sobie tak żyli. Być może nawet i fajniej byśmy żyli. Nie wiem. Sinus Poland pisze: „Jest kiepsko, ale możemy świadomie w to nie wchodzić, odpuścić. Wiem, że nie można się odciąć całkowicie. Też mi to wszystko mocno ciąży, ale staram się nie angażować emocji i uwagi na tym”. To znaczy powiem tak: to też jest kwestia pewnego rodzaju naszego wyboru.
Dużo zależy od naszej świadomości. Jeżeli rozumiemy proces, to widocznie nie jest naszym doświadczeniem angażować się w to. Natomiast dla wielu osób emocjonalne zaangażowanie się w to wszystko poprzez nienawiść, miłość, pomoc, wspieranie, zrozumienie czy rozwój empatii jest niesamowitym doświadczeniem zmieniającym jego świadomość. Więc skala emocjonalna pewnych rzeczy im jest większa, tym większe jest doświadczenie i tym większy jest wzrost świadomości. I bez wątpienia ludziom ta cała rozpierducha jest bardzo mocno potrzebna, ponieważ nie da się zamieść sprawy pod dywan. Taka była sytuacja z koronawirusem. Jeżeli to były HIV, AIDS, malarie, tyfusy, grypy, to gros ludzi mówiło: „Mnie to nie dotyczy”. Nie musiała się w to angażować emocjonalnie. W tej chwili, jeżeli chodzi o koronawirusa, 99% ludzi na świecie musiało się w to zaangażować. Nie mogło przejść obok tego obojętnie, bo nawet jeżeli nie dotyczy to jego, to może dotyczyć to kogoś, na kim zależy, kto jest im bliski.
Więc właśnie globalna sytuacja powoduje to, że już nie możemy jako ludzie przejść obok tego obojętnie. To jest właśnie rozwój świadomości. Nie możemy udawać, że tego nie ma. Natomiast to jest nasz wybór i też kwestia tego, jakie to jest dla nas doświadczenie, czego my się mamy z tegoNauczyć. Adam I. pisze: Witam cię drogi Adamie. Najniebezpieczniejsza w obecnej sytuacji jest chyba możliwość skłócenia się ze współobywatelami zamiast wypracowania wspólnie wolności i wzajemnego wsparcia. Widzisz, drogi Adamie, ja też jestem zwolennikiem takich rozwiązań. Natomiast gros ludzi musi jeszcze widocznie po raz kolejny się przekonać, że tak jak II wojna światowa nie rozwiązała żadnych problemów, że gniew, złość, nienawiść, walka nie prowadzi do niczego dobrego i widocznie część ludzi jeszcze musi sobie to przypomnieć. Musi tego doświadczyć.
Przykre to jest, ale widocznie tak jest. Zdzisław się przywitał. I tu mamy Grzesław, pisze: Wydaje mi się, że jedyne co teraz możemy, to świadomie w głębi siebie wyrazić brak zgody na to, co się wydarza i będzie się wydarzać. Brak sprzeciwu oznacza zgodę. Jest w tym sporo racji. Czytam jeszcze raz ten komentarz tak sobie na spokojnie w myślach, żeby was już nie zamęczać. Ale tak, jest to bardzo fajny sposób. Sinus pisze Adamowi: Ależ to też sprowadza się do świadomości, jak głęboko damy się wpuścić w tę retorykę i próżność. Jak bardzo pozwolimy sobie na to, żeby ideologia zdominowała audycję o świadomości. Ja staram się raczej tylko do któregoś momentu w to wchodzić.
Właśnie tutaj à propos ideologii. Ostatnio w Holandii rząd wysłał dla każdego deklarację o oddaniu swoich organów i tkanek po zgonie. Jeśli na czas ktoś nie złoży tej deklaracji, to będzie równoznaczne z całkowitą zgodą. Sinus pisze: Teraz będą wypływać takie tematy emocjonująco angażujące. Pytanie, o ile pozwolą sobie na to, aby wejść, zaangażować się i obrać stronę, stanąć do konfliktu. To znaczy będziemy prowokowani cały czas jako ludzie i zmuszani do zabierania zdań, do zabierania głosu w sprawach, co do których na przykład nie chcielibyśmy albo nie mamy potrzeby zabierania głosu. Natomiast tych sytuacji, kiedy właśnie będziemy zmuszani do przyjęcia jednej z opcji, będzie coraz więcej. Właśnie po to, żebyśmy też mogli poznać samych siebie. Swoje ciemne strony, swoje dobre strony, swoją świadomość. Tu nie ma już miejsca na stanie bezczynnie.
Tu każdy człowiek już w tej chwili został wezwany do tablicy i od decyzji, które teraz będziemy podejmować, będzie w dużej mierze zależała nasza przyszłość, więc nie da się tego uniknąć. Iwonka pisze: Najwyraźniej siedem miliardów dusz chciało żyć w ciekawych czasach. Skoro jest nas tak wiele, jak nigdy dotąd, to nie bez powodu może teraz prawie wszystkie dusze są na ziemi. Tutaj Iwonko, ciekawe jakich dusz jest teraz najwięcej. Widzisz Iwonko, poruszyłaś bardzo fajny temat i też ja nie mam takich informacji z pierwszej ręki, niestety. Może kiedyś je dostanę. Natomiast wewnętrznie to ze mną gdzieś tam rezonuje, że po pierwsze właśnie to o tych siłach, które zostały zaprzęgnięte do tego, żeby pomagać ludziom w przechodzeniu tego okresu jest bardzo dużo. Ja też się zgadzam z tym, że być może pojawiło się wiele świadomości, które już na przykład od jakiegoś czasu nie inkarnowały się na Ziemi, ponieważ nie miały takiej potrzeby, a teraz postanowiły tutaj właśnie zejść. I drugim z takich aspektów jest to, że dusze tak jakby mają możliwość. Świadomość się podzieliła i ma możliwość inkarnowania się na przykład w trzech, czterech czy pięciu nawet osobach, ciałach na Ziemi równocześnie, żeby różne aspekty, których chce jeszcze doświadczyć, żeby zrobić to, powiedzmy, za pomocą jednego wcielenia, czy w krótszym okresie czasu, żeby nie musiało to być pięć wcieleń, tylko na przykład jedno wcielenie, ale na przykład w pięciu różnych ciałach na Ziemi.
A jakich dusz jest w tej chwili najwięcej? W dalszym ciągu młodych. Aczkolwiek zaczynają, i to jest istotne, już również do głosu, do decyzji dochodzić dusze dojrzałe, czyli takie, dla których pewne inne aspekty niż tylko władza mają znaczenie, które występują z poziomu mądrości, dbania na przykład o ludzi, o obywateli, o świat.A nie tylko swój własny ambicjonalny plan. Myślę, że te proporcje w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat bardzo mocno się zmieniły, biorąc pod uwagę to, co przy okazji Świata Oczami Dziecka mówiłem, kiedy jest wysyp dzieci kryształowych, dzieci indygo. Z roku na rok coraz więcej tych mądrych duszyczek zaczyna dochodzić do głosu. Zwróćcie uwagę, że w tej chwili nawet nastolatkowie czynnie biorą udział w pewnych procesach świadomościowych. Już zabierają głos 14, 15, 16-latkowie z dużym bagażem świadomości i oni za chwilę skończą 18, 20, dwadzieściaparę lat i wejdą w to życie. Więc te proporcje z roku na rok się będą z pewnością zmieniały. Sinus Poland pisze: „A to właśnie zamyka drogę empatii i miłości. Przecież druga strona nie ma racji.
Czy to jest sprawdzian dla nas? Może to właśnie ta lekcja, jaką mam wynieść tym razem”. Każdy ma swoją, że tak powiem, lekcję do odrobienia z pewnością i tu nie można za nikogo jednoznacznie powiedzieć. Ale część z nas na pewno taką lekcję ma do odrobienia. Miłość Nienawiść pisze: „Jakie biznesy? Proszę nam opowiedzieć biznesy”. Nie bardzo rozumiem to pytanie. Proszę nam opowiedzieć. Nie, ja o biznesach nie będę opowiadał. Ja tylko potraktowałem je jako przykład.
Grzesław odpowiedział Sinusowi: „Najciekawsze jest to, że pomimo rzekomych resetów totalnej kontroli nas jeszcze jakieś bardziej zaawansowane cywilizacje nie pozbawiono nas możliwości myślenia, rozmawiania o tym, co to za problem ograniczyć ludzi do poziomu bydła”. Nie wiem. Dobra, to nie było chyba do mnie. Tu jest też wewnętrzna dyskusja, więc tak jak mówiłem, nie jestem wezwany do tablicy, więc nie będę mówił. A on pisze: „Witajcie bracia i siostry”. Iwonka pisze: „Witaj, bracie, siostro”. Iwona Grabowska pisze: „Przykręcanie śruby też może być manipulacją. Dzisiaj nie wiadomo komu wierzyć. Najlepiej obserwować co kto robi i jakich korzyści. Najlepiej wczuć się w siebie.
To co się czuje to odpowiedź dla mnie”. Doskonale się z tym zgadzam. Całkowicie się z tym zgadzam, że to, co wewnętrznie poczujemy, to jest z pewnością dla nas. Natomiast często są to też wyzwania rzucane przez podświadomość. Ja podczas tej naszej ostatniej rozmowy ze słuchaczem, o której wspominam w dzisiejszej audycji, mówiłem, że tu też jest trochę takiej umiejętności zrozumienia, z jakiego źródła płynie do nas informacja. I to jest ważne, bo często nicnierobienie, unikanie, niewchodzenie jest też oznaką podświadomości. Takiego tumiwisizmu: a po co? A to mnie nie dotyczy. A to się boję. A co ja na tym zyskam?
A co ja mogę na tym stracić? Więc to nie zawsze jest dobre rozwiązanie, ale czasami tak. Jeżeli zrozumiecie źródło, z jakiego dana informacja pochodzi, to wtedy łatwiej jest albo w to wejść, albo to sobie odpuścić. Sinus Poland pisze: „Niestety nie każdy jest na takim poziomie, aby świadomie te wzbudzone emocje przetrwać i wnieść się ponad, otworzyć na drugiego człowieka, a nie żywić do niego nienawiść”. Jeżeli pada słowo „nienawiść”, to z pewnością ono nie płynie z miłości ani ze świadomości. Nienawiść jest formą reakcji, która najczęściej płynie z naszej podświadomości. Ponieważ wiadomo, że jeżeli ktoś nam zrobił coś, co nam się nie podoba, to należy żywić do niego złość, pretensje, nienawiść. Więc jeżeli tego typu emocje się pojawiają, to one nigdy nie płyną z miłości ani z duszy, więc te już można odbierać stricte jako informację o naszej podświadomości. Sinus Poland pisze jeszcze: „Natomiast w tym kontekście nie do końca zgadzam się z panem Sławkiem. U mnie empatia ustępuje wglądowi wewnątrz.
Skupianie się na innych jest dla mnie coraz trudniejsze”. Tutaj, mój drogi, się nie ma co zgadzać, nie zgadzać. Ja piszę o nauce empatii jako pierwszej formie uczenia się miłości i poprzez miłość do innych ludzi, chęć pomagania, walczenia o sprawiedliwość, współczwanie im, pomaganie uczymy się miłości do drugiego człowieka.I też od razu powiem, żeby było jasne: to jest okres przejściowy, ponieważ następnym krokiem jest nauka miłości do samego siebie i pozwolenie drugiemu człowiekowi dbania o siebie samego w taki sposób, jak on sobie tego życzy. Mam nadzieję, że to zostało właściwie zrozumiane. Sinus Poland pisze: „Odczuwam zbyt mocno innych ludzi i jest to dla mnie obciążenie. Pracuję nad tym, aby wsłuchać się w siebie. Odcinam się, odpuszczam. To trudne.” Nie powiem, że to nie jest trudne, skoro mówisz, że jest to dla ciebie trudne. Natomiast to jest też właściwa droga, ponieważ my sobie bardzo często, najczęściej przypisujemy prawo wiedzenia, co dla innych jest dobre, lepsze, właściwe, słuszne. Empatia jest takim treningiem, żeby na początku nauczyć się nie oceniać.
To jest ważne, żeby zrozumieć, ale nie oceniać. Niestety bardzo często ludzie rozumieją innych ludzi, ale po swojemu. Van Dust pisze: „Oni chyba nie masz tu braci i sióstr. Nikt cię nie powitał. Ja cię powitam. Cześć.” Ja też powitałem, więc przynajmniej jednego brata masz. No i dwóch. Już widzę. Grzesław pisze do Iwonki, więc piszę do Iwonki. Iwonka pisze: „Empatia to nie litość, to słuszna decyzja, że na przykład trzeba pomóc, której potem nie analizujesz w kontekście dobrego uczynku.”
[01:14:47] - Dodzwonił się do nas pan Kazimierz. Halo, halo, panie Kazimierzu, czy się słyszymy?
[01:14:54] - Halo, halo, panie Kazimierzu.
[01:14:57] - Halo, halo? Pan Kazimierz się rozłączył. Muszę zobaczyć.
[01:15:03] - Może to telefon pana Kazimierza postanowił do nas zadzwonić.
[01:15:06] - Muszę zobaczyć, bo tutaj miałem troszkę problemów z przeglądarką jedną na drugim komputerze, ale chyba Skype nas powinien słyszeć. O, dzwoni jeszcze raz, zobaczymy, czy się uda połączyć. Halo, halo, panie Kazimierzu, czy się słyszymy?
[01:15:25] - Tak. Dzień dobry. Udało się. Ktoś mnie rozłączył.
[01:15:28] - Pan Marek pana rozłączył.
[01:15:32] - A, okej.
[01:15:35] - Przed audycją pan Marek mówi, że jak pan Kazimierz zadzwoni, to go rozłączy.
[01:15:40] - No tak, wiem.
[01:15:41] - Proszę mu nie wierzyć.
[01:15:45] - Nie, z panem Kazimierzem. Pan Kazimierz doskonale wie, że ja żartuję. Panie Marku, ja bym w życiu jakichś oszczerstw nieprawdziwych na pana nie mówił, gdybym nie wiedział, że pan Kazimierz potraktuje to jako żart na początek naszej przemiłej rozmowy, jak zakładam. Cóż tam, panie Kazimierzu, sprowadza?
[01:16:07] - Pytanie. Jedna sprawa w sumie. Nad jedną rzeczą się zastanawiam tak naprawdę, bo nie wiem, czy pan zauważył, bo dzisiaj pan mówił na temat tego, że zaczynamy w innych ludziach. Że zaczynamy patrzeć nie tylko na siebie, tylko na innych ludzi. Natomiast ja widzę jeszcze jedną rzecz i myślę, że ciekawe zagadnienie. Załóżmy, że mamy spór ideologiczny. Załóżmy, że mamy jakąś sprawę związaną z poglądami. Teraz myślę, że będzie dużo ciekawych rzeczy się działo, bo nie tylko ideologia w stylu aborcji, ale jeszcze pełna wojna pomiędzy niezdefiniowanymi obszarami. Nie wiem, lewica, prawica, religia, teizm i tak dalej. Ale ja mam takie jedno pytanie.
[01:17:13] - Ja cały czas słucham.
[01:17:15] - Czy zwrócił pan uwagę na to? Bo ja panu w mailu, w odpowiedzi napisałem o filozofii. Pan wie, o co chodzi. O elemencie filozofii. Nie bez powodu. Załóżmy, że jestem zwolennikiem aborcji albo przeciwnikiem aborcji. I fundamentalne pytanie brzmi: dlaczego? Chociaż na tym prostym przykładzie, bo to jest aktualne, więc odnosię tego, nie ma znaczenia, w moim wywodzie ten temat. Istotne jest to, że najczęściej ciągle dzisiaj trwamy przy czymś takim jak: „bo taką mam opinię”, która nie wynika z niczego. Czasami z emocji, to fakt, bo coś na mnie emocjonalnie działa, czasami z jakichś tam doświadczeń, ale zwykle, najczęściej to jest po prostu jakaś taka pusta ideologia, gdzieś tam błyska i to jest kompletnie pozbawione jakiegokolwiek ładu i składu.
Po prostu tak uważam, tak mi coś mówi i tak jest.
[01:18:22] - Wiemy, co mówi. Nie, wiemy, co mówi, co nam tak mówi. Doskonale wiemy, co nam tak mówi.
[01:18:33] - Nie może to samo źródło dwóch rzeczy mówić różnych, sprzecznych dwóm różnym osobom. Więc moje pytanie takie pierwsze przynajmniej: nie wydaje się panu, że naprawdę brakuje nam takiej wewnętrznej filozofii, takiego sensu, ładu, składu?
[01:18:52] - Ależ oczywiście, że brakuje.
[01:18:55] - Na przykład załóżmy, że jeżeli ja mówię, jeżeli tworzymy filozofię, z której wynikaŻe aborcja jest zła na przykład, tak? Bo tak wynika z tej filozofii. Czy nie powinno być na przykład tak, że mając dobre podejście, czyli filozoficzne, to nie ma miejsca na krzyki, że ja chcę aborcję, tylko jest miejsce na to, żeby zaprezentować alternatywną filozofię, też konsekwentną, czyli inne podejście do całości, z której to wynika konkretny zmieniony aspekt. Czy na odwrót.
[01:19:34] - Tylko wie pan, panie Kazimierzu, filozofia, która tworzy kolejną ideologię, przestaje być filozofią, a staje się ideologią, tak?
[01:19:45] - Filozofia a ideologia, nie. Ideologia to jest filozofia dla upośledzonych intelektualnie. Ja mówię o filozofii. Pan się posługuje w pewnym sensie filozofią cały czas.
[01:20:01] - Ja się odwołam do tego, co pan powiedział. Pan powiedział, że jeżeli jest jakaś ideologia, która mówi: ja jestem przeciwny aborcji i kierując się filozofią przedstawiamy mu, tak jak pan powiedział, alternatywną wersję, to już przestaje być filozofią. Tylko pan przedstawia mu drugą formę, inną formę ideologii.
[01:20:31] - Nie. Ideologia a filozofia są dwie inne rzeczy.
[01:20:34] - Dlatego właśnie mówię. Jeżeli za pomocą filozofii tworzymy następną ideę, to filozofia przestaje być filozofią, a staje się inną ideą. Filozofia w tym wypadku powinna zareagować w ten sposób: jeżeli jesteś przeciwko, to masz do tego całkowite prawo. To jest twoje prawo być przeciwko. Ja do tego nic nie mam.
[01:21:04] - W dobrym kierunku pan idzie.
[01:21:06] - Dzięki.
[01:21:07] - Zaczynamy się schodzić. Filozofia w całości w tym przypadku i tutaj się odniosę do tego, co pan mówił przez 30 minut chyba. Rzeczywiście filozofia to nie jest takie pstryknięcie palcem, tylko niestety my musimy zacząć tworzyć filozofię, bo my do tej pory tworzyliśmy ideologię. Filozofia nie ma być z reguły słuszna, właściwa, idealna, że wszyscy mają być happy. Filozofia dlatego jest tutaj istotna dla mnie, ponieważ człowiek nie może podchodzić do czegoś takiego, że mam fragmentaryczną opinię na jakiś jeden temat i to musi być przez wszystkich zaakceptowane, bo ja mam po prostu rację. Będę krzyczał i walczył, a nikt nie zadaje sobie pytania, jak ta moja opinia wygląda w całokształcie. W efekcie mamy sytuacje takie, że tam, gdzie mi pasuje, to jestem za tym, żeby kogoś zabić. Tam, gdzie mi nie pasuje, to mamy nie zabijać, czyli nie wiem, mamy nie zabijać morderców, ale krzyczymy, żeby zabijać naszych przeciwników ideologicznych, gdzie są dwie sprzeczności. Czyli nie mamy konsekwencji, nie mamy mądrości. Filozofia byłaby takim pewnym elementem, z którego by wynikało przypuśćmy prawo i nasze rozumowanie, zastanawianie się po ludzku i po duchowemu.
I finalnie można wykreować po pewnym czasie, po kilkuset pewnie latach właśnie takie ciekawe podejście alternatywne, chociażby do aborcji, gdzie jest bardzo trudny temat. Aborcja jest tematem o tyle trudnym, że wymaga tak naprawdę ani ideologii, tylko właśnie konkretnej filozofii.
[01:23:03] - Panie Kazimierzu, ja powiem tak. My oczywiście jak zawsze mówimy o tym samym, nie? Tylko że ja to nazywam innymi słowami, tak? Bo dla mnie to, co pan nazywa filozofią, nie jest niczym innym jak świadomością. Natomiast ideologia to jest nasza podświadomość. To są nam podane pewne wzorce, nad którymi my się nie zastanawiamy, tylko po prostu one są nam podane, tak? Bo ideologia to jest coś takiego, w co się wierzy, a niekoniecznie trzeba to rozumieć.
[01:23:42] - To ja powiem panu inaczej. Filozofia to jest uporządkowana świadomość. Uporządkowana.
[01:23:49] - A jak wygląda nieuporządkowana świadomość?
[01:23:52] - To jest ideologia. Uporządkowana, bo jeżeli przypuśćmy, ja mam świadomość i teraz przypuśćmy, pan na przykład to, co mówi, to mówi w sposób fragmentaryczny, nieuporządkowany, bo pan nie potrzebuje tego porządkować, tak? A uporządkowanie polega na tym, że mówiąc o czymś, opowiadam, z czego to wynika. Dlaczego to, z czego to wynika, wynika jeszcze z czegoś. Czyli cały ten koncept myśleniowy naszej świadomości mamy uporządkowany. Może to być koncept świadomości gdzieś zawsze błędny, bo my się rozwijamy, tak? Na dany moment może być właściwy.
[01:24:32] - Panie Kazimierzu, jak ma pan taką potrzebę, żeby sobie to porządkować, to proszę uprzejmie. Natomiast ja uważam, że świadomość jest uporządkowana sama w sobie, ponieważ w pewnym sensie nasza świadomość jest oparta na wnioskach, które wyciągnęliśmy na skutek wzięcia pod uwagę aspektów, których nie widzimy, będąc tutaj na Ziemi.Więc nasza świadomość bazuje już na wnioskach. Natomiast jeżeli pan chce mieć pamięć tych wniosków, do jakich pan doszedł 100 lat temu, 200 lat temu, 300 lat temu, to okej. Ma pan takie prawo i wewnętrzną potrzebę. Dla mnie ogólnie rzecz biorąc cała rozmowa, choćby była jak długa, ważne jest, żeby zakończyła się wnioskiem. I z całej tej dyskusji najważniejszy jest wniosek. Nie argumenty, które padły, tylko wnioski, do jakich się doszło. Natomiast jeżeli pan chce pamiętać całą rozmowę, jest to dla pana ważne, żeby to pamiętać, to oczywiście jak najbardziej jest to pana wolna wola, pana prawo, pana wybór, pana potrzeba. Ja wolę zapamiętać wnioski, bo mniej mam zapchnięty twardy dysk rzeczami, które do tych wniosków mnie doprowadziły. Ale to jest mój sposób działania, mój sposób postępowania, mój sposób myślenia.
Ja czasami uważam, że nadmiar wiedzy prowadzi do tego, że zamiast skupiać się na wnioskach, my bardzo często skupiamy się na argumentach i często nadmiar argumentów nie prowadzi do żadnego wniosku. Ja wolę wnioski. Ja wolę finał tego wszystkiego. Wie pan, to jest tak jak picie wódki i się nie upicie. Albo jazda samochodem i niedojechanie do celu. Ja wolę dojechać do celu. Ja wolę mieć wniosek. Jestem może leniwy trochę, ale chciałbym, żeby proces dyskusji był jak najkrótszy, a jak najszybciej pojawił się wniosek, żeby można było usiąść do następnej dyskusji i wyciągnąć następny wniosek i tak dalej. Taki jestem leniwy trochę.
[01:27:02] - My mamy o tyle różne podejście, że pan podchodzi do rozwoju duchowego na zasadzie pewnej osobistej podróży, indywidualnej, nawet trochę samolubnej, bo pan się rozwija, to się rozwija. Trzeba się w tym jakoś odnaleźć, samemu się w tym odnaleźć. Ja bardziej podchodzę do tego, że bądźmy szczerzy, gdyby chodziło o taką samolubność, że ja się mam tylko i wyłącznie rozwijać, to by nie miało sensu, bo nie byłoby w tym żadnej mądrości. Po to jesteśmy razem, po to jesteśmy w grupie, że z tego dopiero się uczymy. Z tego też siebie poznajemy poprzez odbieranie siebie i reakcje wzajemne na siebie. Wrogość, przyjaźń, odnajdywanie się rzeczywiście w tym. Natomiast uważam, że rozwój polega też na tym, że potrafimy z czasem coś uporządkować. Czyli możemy podchodzić na zasadzie wniosków, że mamy jakieś wnioski, tylko nie wiemy, z czego te wnioski zostały wyprowadzone. Uważam, że taka podstawowa filozofia, bo jeżeli mamy się odnieść odnośnie tego, w jaki sposób my traktujemy chociażby aborcję, to musimy jasno powiedzieć, jak podchodzimy do tego, czym jest życie, co jest przed życiem, po życiu, czy bierzemy. Ustalić pewne podstawowe rzeczy, z których coś będzie wynikać.
[01:28:47] - Tak, ale czy my musimy później o tym pamiętać? Musimy o tym pamiętać, prowadząc rozmowę z drugą osobą, żeby przedstawić swoje argumenty bądź samemu się zastanowić nad argumentami czy motywami swojego postępowania, czy podstawami swoich poglądów. To tak, to jest ważne, żebyśmy te podstawy poznali, żebyśmy wiedzieli, czy to jest efekt ideologii, którą nam ktoś narzucił, czy kwestia rozsądzenia pomiędzy różnymi aspektami, które wzięliśmy pod uwagę. I to jest ważne w celach poznawczych, w celach rozmowy z drugim człowiekiem czy chęci przekonania go, czy przedstawienia mu swoich argumentów. Natomiast jeżeli ta rozmowa się zakończy wnioskiem, że ja jestem przeciwny aborcji albo jestem za aborcją, to czy musimy pamiętać całą tą rozmowę? Czy możemy skupić się tylko na tym, żeby zapamiętać wniosek? Czy chciałby pan pamiętać wszystko to, co wydarzyło się w pana wszystkich wcieleniach, na skutek których posiada pan taką świadomość, jaką pan posiada dzisiaj? Czy chciałby pan to wszystko pamiętać? Mieć w pamięci te wszystkie-
[01:30:10] - Nie rozumiem argumentu w tym momencie.
[01:30:12] - Słucham?
[01:30:13] - Nie nadążam za tym argumentem, bo nie widzę zbieżności.
[01:30:19] - W czym?
[01:30:20] - W dwóch wątkach.
[01:30:22] - Których?
[01:30:23] - Nie rozumiem, co pan ma na myśli odwołując się do pamiętania w cudzysłowie całej rozmowy, pamiętania wcieleń. Po prostu nie rozumiem tego. Nie nadążam, nie widzę tego.
[01:30:36] - Okej, to już postaram się to, panie Kazimierzu, w uporządkowany sposób przedstawić.
[01:30:42] - Może tutaj jest takie coś, że gdzieś jest między nami niezrozumienie i to może być istotny aspekt.
[01:30:49] - Jak zawsze, wie pan. Jak zawsze w naszych rozmowach. Ja cały czas upieram się przy tym, że my rozmawiamy najczęściej o tym samym, tylko często używamy innych słów do określenia tego. I dla mnie na przykład to, co pan nazywa filozofią, dla mnie jest świadomością. I to, co ja powiedziałem parę zdań wcześniej, że nasza świadomość powstała na skutek wniosków-Które wyciągnęliśmy po każdym kolejnym swoim zakończonym wcieleniu, po każdej kolejnej inkarnacji. I ja się do tego odwołuję. W świadomości mamy zapisane wnioski. Nie pamiętamy tego wszystkiego, na podstawie czego te wnioski wyciągnęliśmy.
[01:31:38] - Okej, mniej więcej chyba już załapałem. To może inne pytanie w tym przypadku. Jeżeli mamy duszę, uznajemy, że mamy duszę, tak?
[01:31:51] - Mhm.
[01:31:52] - Uznajemy, że mamy świadomość.
[01:31:54] - Mhm.
[01:31:55] - To teraz proste pytanie, które myślę, że rozwieje to, w jaki sposób obydwoje postrzegamy to, o czym teraz jest mowa. Jeżeli uznajemy, że mamy duszę, uznajemy, że mamy świadomość, można powiedzieć „jaźń”, to jeszcze rozdzielać. To czy po prostu mamy sobie żyć i uznawać, że pewien rozwój jest naturalny na podstawie pewnych decyzji przed naszym urodzeniem i płyniemy jak statek na falach? Czy może powinniśmy bardziej koncentrować się świadomie na dbaniu i pielęgnowaniu aspektów duchowych i świadomościowych? Bo dla mnie odwołanie się do potrzeby uporządkowania w koncept filozoficzny jest pielęgnacją ducha i pielęgnacją świadomości. Tym samym. Tak to postrzegam. Jak pan to postrzega?
[01:32:59] - Powiem tak-
[01:33:00] - Pielęgnować czy sobie po prostu płynąć z prądem? Bo jakiś się rozwój żyje, w jakiś sposób to mnie uczy, daje mi to dalszy rozwój, więc nie muszę specjalnie się koncentrować na pielęgnacji, bo i tak wychodzi pewien postęp albo regres. Ale ewolucja jest. Ta duchowa.
[01:33:20] - Ja to muszę podzielić na dwa aspekty. Ponieważ ja twierdzę, że czy pielęgnujemy, czy płyniemy, to rozwój następuje.
[01:33:36] - To ten sam kierunek, tak.
[01:33:40] - Rozwój następuje, tak. Natomiast w momencie, kiedy chcemy ten rozwój prowadzić w sposób świadomy i w jakiś sposób, nazwijmy to, kontrolowany, wtedy już musimy się skupić na tym, żeby pielęgnować. Mając świadomość tego, że nasze myśli kreują naszą przyszłość, musimy te myśli zacząć pielęgnować. Musimy o nie dbać, zdawać sobie z nich sprawę. Musimy świadomie te myśli, te emocje produkować, żeby świadomie tworzyć to, do czego świadomie chcemy w życiu dotrzeć. Więc tutaj pielęgnacja. Natomiast to wszystko zależy od tego, w którym momencie tej naszej przygody rozwojowej jesteśmy. Jest każdy człowiek i jeden musi najpierw zebrać doświadczenia, czyli musi najpierw sobie podryfować, płynąć, pieprznąć w jedną skałę, w drugą, stanąć na mieliźnie, zrobić ze trzy kółka. A może czasami przytopić ten swój okręcik, ponieważ on się uczy żeglować, on się uczy pływać. W momencie, kiedy już chce zapierdzielać między rafami z prędkością siedmiu węzłów, wtedy musi pielęgnować, musi to kontrolować i musi nad tym wszystkim czuwać.
[01:35:08] - Tak, tylko jest jeden problem. Znowu z tego wychodzi, co pan mówi. Jeżeli my decydujemy się jako społeczeństwo, podejmujemy decyzję pielęgnowania, uporządkowania tych wszystkich koncepcji w jakikolwiek sposób pierwszy, wyjściowy, potem sobie będziemy w razie czego modyfikować. Ale koncept filozoficzny, załóżmy. Pan mówi, że ktoś może potrzebować sobie dryfować i próbować. Po pierwsze, w momencie, kiedy my byśmy się zdecydowali na taki rozwój, żeby to wszystko ogarnąć bardziej do kupy siebie wspólnie, bo razem w tym jesteśmy, to niekoniecznie ten ktoś, kto chce sobie dryfować, musi tu przychodzić. Może sobie przychodzić tam, gdzie jeszcze się nie zdecydowali. Czyli podnosimy razem społecznie, społecznościowo nasz duchowy poziom do takiego miejsca, w którym już zaczynamy porządkować te wszystkie doświadczenia, które mieliśmy po to, aby ktoś, kto przychodzi tutaj, miał pewien łatwiejszy start. Ponieważ dzisiaj uczymy liczyć, dodawać czy czytać, mówić, uczymy religii, czyli jakiejś tam ideologii, ale możemy także uczyć czegoś, co już będzie wypracowane bardziej z głową, konsekwentne, na zasadzie podejścia filozoficznego.
[01:36:35] - Tu pan poruszył bardzo ważny i poniekąd kluczowy moment dla zrozumienia też tego, w jakim miejscu my jako ludzkość się znajdujemy.
[01:36:47] - D. Duże D.
[01:36:52] - Duże D?
[01:36:54] - Tak.
[01:36:54] - Jak to duże D? Co to znaczy duże D?
[01:36:58] - Jeszcze w dużej czarnej D.
[01:37:02] - Nie, spokojnie, to już wie pan, z jaskini wyszliśmy jakiś czas temu, więc może bez tragedii. Samolotami w kosmos latamy, więc nie jest tak najgorzej. Natomiast chodzi mi o ten aspekt, że pan mówi, żeŻe stworzymy jakieś warunki już będąc jako społeczeństwo, jako cywilizacja, jako ludzkość już bardziej ufilozoficznieni, bardziej świadomi.
[01:37:33] - Uporządkowani.
[01:37:35] - Tak, że ci, którzy przyjdą, którzy się będą inkarnowali, że oni będą już mieli łatwiej. Nie, oni nie będą mieli łatwiej. Mój przykład: myśli pan, że gdybyśmy dziecko z trzeciej klasy zabrali na uniwersytet, to jemu będzie łatwiej? Nie, nie odnajdzie się.
[01:37:55] - Pominął pan ten koncept znowu, który powiedziałem.
[01:37:59] - Nie, nie pominąłem. My stworzymy tutaj jako społeczeństwo, jako ludzkość jakiś koncept. Świadomy koncept, filozoficzny koncept.
[01:38:08] - Tak, ale pominął jedną rzecz. Pan powiedział, że do tego świata koniecznie musi przyjść ktoś, może przyjść ktoś, kto pójdzie do świata uniwersyteckiego, musi przejść przedszkola. Ale właśnie może chodzi o to, żeby w ramach tej zmiany, która następuje, nazwijmy to resetem.
[01:38:30] - Dobrze. Panie Kazimierzu, nie skończyłem myśli, bo pan powiedział, że ja coś pominąłem, więc zatrzymałem się na moment.
[01:38:41] - Przepraszam.
[01:38:41] - Żeby uzupełnić, że tak powiem, swoją wiedzę o to, co pominąłem, bo być może budowanie tezy na czymś, co jest niekompletne, faktycznie nie ma najmniejszego sensu.
[01:38:53] - Przepraszam, popełniłem podstawowy błąd. Nie wysłuchałem pana, co pan ma do powiedzenia, zakładając, że wiem. Proszę mi wybaczyć.
[01:39:00] - Okej, podejrzewam, że zmierzamy do tego samego. Właśnie. Mi chodzi o to, że zmiana warunków na Ziemi na bardziej świadome, na bardziej uporządkowane, na bardziej przemyślane spowoduje to, że jeżeli będzie panowała sprawiedliwość, to dusze, które będą potrzebowały doświadczyć niesprawiedliwości, nie będą miały warunków do tego, żeby tu się czegokolwiek uczyć. Nie będą mogły przyjść, inkarnować się na Ziemi, ponieważ tu nie zdobędą doświadczenia, ponieważ tu już nie będzie tego, co jest im potrzebne do budowania swojej świadomości. Dlatego dla pewnych świadomości po przejściu na ten następny etap skończą się warunki do możliwości kontynuowania swojej przygody na Ziemi. I to jest aspekt, który pan poruszył.
[01:40:05] - Ja rozumiem. Tylko co pan miał na myśli mówiąc, że przedszkolaka bierzemy na uniwersytet?
[01:40:15] - Właśnie o to mi chodzi.
[01:40:16] - Że pozbywamy się tej możliwości, że nie będzie się można przychodzić na tą ziemię w momencie, kiedy nie będzie się miało pewnego poziomu, tak?
[01:40:28] - Tak, przynajmniej matury.
[01:40:30] - Okej. Właśnie o to mi chodziło. Przepraszam, założyłem, że jak pan tak pojechał, to pan inaczej na to patrzy. Mój błąd.
[01:40:42] - Ale widzi pan, dlatego ja mówię.
[01:40:44] - Często ludzie popełniają ten błąd. Ja się też ciągle uczę, żeby nie zakładać, co rozmówca chce powiedzieć.
[01:40:51] - Ja czytając, że tak powiem, mimo różnej nomenklatury słownej, czytając troszeczkę między wierszami tego, co pan mówi, ja naprawdę widzę, nie zawsze do końca zrozumiem, bo pan też trochę potrafi zagmatwać.
[01:41:07] - Inaczej to układamy w głowie.
[01:41:09] - Więc nie zawsze nadążę, nie zawsze to ogarnę, ale to zazwyczaj pytam. Albo dam sobie chwilę na przemyślenie. Natomiast my w bardzo podobny sposób myślimy w sensie założeń. Dlatego jeszcze wracając do tego wątku. Dlatego jest pewnego rodzaju przyspieszenie. Dlatego też jest pewnego rodzaju przeludnienie, ponieważ jak najwięcej dusz, jak najwięcej świadomości chce nadrobić zaległości, żeby jeszcze w tym wcieleniu tą maturę ze świadomości zrobić, żeby móc mieć jeszcze prawo i możliwość kontynuacji swojego rozwoju, swojej świadomości na Ziemi, a nie w jakichś innych, mniej przyjaznych wymiarach.
[01:42:02] - Albo takich samych.
[01:42:04] - Takich samych jak my teraz, bo my teraz idziemy, będzie lepiej.
[01:42:09] - Wie pan, nie jestem tego taki pewien. Nie wiem, czy to będzie aż takie lepsze. Mi się wydaje, że zawsze jest to różnica jako raj, piekło. Poziom niżej — piekło, poziom wyżej — raj zawsze. To jest ciekawe, czy my chcemy, aby było lepiej, bo ja sam nie jestem pewien, czy mi bardziej pasuje to, co było, czy ewentualne zmiany, których za bardzo nie będę potrafił przewidzieć w tej chwili. Takie podróże w kompletne niewiadome, bo ta zmiana musi być olbrzymia w każdym aspekcie. To po prostu świat kompletnie nie do poznania w porównaniu do tego, co dzisiaj mamy. Mentalność, podejście, wszystko.
[01:42:51] - Ja nie wiem, co tam w panu drzemie jeszcze, więc ciężko mi mówić.
[01:42:57] - Logika.
[01:43:01] - To wiem. Na przykładach, na jakichś wypowiedziach ludzi, chociażby związanych z tą naszą aborcją, kiedy gro ludzi mówi: „Ja nie wiem. Ja nie mam zdania na temat aborcji. Na przykład jestem młodym człowiekiem. Nie wiem, co bym zrobił w takiej sytuacji. Mam nadzieję, że nigdy się nie znajdę. Ale przyszedłem tutaj, ponieważ chcę wolności. Chcę mieć prawo do decydowania za siebie.”I u podstaw tego całego społecznego wkurzenia jest właśnie potrzeba posiadania możliwości decydowania za samego siebie. I to jest budujące, że to właśnie bardzo często wśród ludzi nie jest kwestią ideologii, tylko kwestią filozofii. Mówiąc pana, że tak powiem, słowami.
Bo tu nie chodzi o to, części ludzi na pewno chodzi o to, jak ta aborcja, że tak powiem, powinna wyglądać, nie powinna wyglądać, dobra, zła. Natomiast u podstaw tego leży filozofia. Ja chcę móc decydować za samego siebie i dla mnie to jest budujące. To pokazuje kierunek.
[01:44:20] - Rozumiem. Tak. Tylko ja nie bez powodu powiedziałem o tym, ponieważ chciałem zaznaczyć dwie rzeczy na koniec. Pierwszą rzecz, to chciałem zaznaczyć, że ideologia właśnie polega na tym, żebyśmy sami na siebie spojrzeli czasem. Jeżeli wszystko musi być po mojemu, że ja na pewno mam rację, ja to, co myślę, to, co mi się wydaje, to jest na pewno słuszne. To jest na pewno błędne podejście, ponieważ sam w swoim podejściu już dzisiaj widzę, że moja opinia często jest sprzeczna z tym, co bym chciał, żeby było. Czyli sam rozsądek, nie na zasadzie jakiegoś zdrowego rozsądku, tylko na zasadzie konsekwentności opowiadam się za czymś sprzecznym niż to, co zostało we mnie wtłoczone przez ten świat, na który przyszedłem. Bo często właśnie tak jest, że tu zasłyszymy coś, tam zasłyszymy coś. Co taka cisza? Słuchać mnie?
[01:45:21] - Ja słucham.
[01:45:22] - Okej, się przestraszyłem, że w telewizji coś posłuchamy, że jakieś ideologie. Często ci, którzy mają poglądy lewicowe, siedzą w lewicowym świecie, czyli lewicowe media, lewicowe forum, lewicowi koledzy. Prawicowcy mają prawicowe. Mają dwa oddzielne światy i jedni się zastanawiają odnośnie drugich, co za debile, co za głupoty gadają nawzajem. I właśnie chodzi o to, żeby umieć w sobie znaleźć siłę do tego, aby powiedzieć, że moja opinia jest zupełnie sprzeczna z tym, co do tej pory we mnie się skumulowało, że nie podoba mi się moja opinia, ale uważam, że jest lepsza niż ta, którą bym miał, gdybym szedł za emocjami. W tym sensie.
[01:46:12] - Strasznie skomplikowane to, co pan powiedział. To jest dopiero walka z samym sobą.
[01:46:19] - Żeby widzieć w swoich przekonaniach emocje po prostu i potrafić to odnaleźć. W tym sensie.
[01:46:25] - Bowiem tak, jeżeli są emocje, to najprawdopodobniej jest ideologia.
[01:46:29] - Dokładnie. I błąd koncepcyjny.
[01:46:32] - Bo świadomość i filozofia jest bardziej bezuczuciowa. Jest po prostu zdystansowana. Podchodzi się do tego właśnie na zasadzie pewnych praw, powiedzmy, uniwersalnych i pewnego takiego stanu akceptacji, że pewne rzeczy się dzieją, bo się dziać muszą.
[01:47:03] - Czyli innymi słowy powstaje wewnętrzna niezgoda względem samego siebie na samym początku. Że te emocjonalne ja jest w niezgodzie z tym, który się rozwija. Mówiąc wprost.
[01:47:19] - Ma pan jazdy ze sobą, panie Kazimierzu. Oj, ma pan jazdy.
[01:47:23] - Ja już miałem. Ja już nie mam. Ale to jednak chyba jest etap, przez który trzeba przejść i każdy musi, żeby sobie odpowiedzieć na pytanie, czemu moje poglądy są właśnie takie, a nie inne.
[01:47:33] - To jest fajne. To jest właśnie ten aspekt poznawania samego siebie. Poznawania przede wszystkim swojej podświadomości. Ile w naszych działaniach, w naszych przekonaniach jest właśnie tej ideologii, którą my przeklepujemy. Poglądów, które przeklepujemy za kimś, kogo kiedyś bądź teraz uznajemy za autorytet. A ile jest w tym nas samych, naszych przemyśleń, naszych analiz, zastanawiań się, czy naszego wnętrza. Także to jest fajny aspekt na poznanie samego siebie. Dlatego ta cała sytuacja, która się dzieje, zmusza ludzi do tego, żeby się właśnie za pewnymi rzeczami opowiedzieli, żeby poznali samych siebie. Czy kierują się w życiu filozofią czy ideologią. Czyli po mojemu mówiąc świadomością czy podświadomością.
[01:48:24] - No powiedzmy.
[01:48:27] - Dobrze. Tak trochę się zgadzamy, nie?
[01:48:30] - Z wyjątkiem tego, że filozofia to uporządkowana świadomość. A tak poza tym wszystko okej. Dobra, dziękuję.
[01:48:42] - A może świadomość to uporządkowana filozofia?
[01:48:45] - No nie. Niech pan mnie tak nie próbuje od tej strony brać, bo mi nie pasuje.
[01:48:50] - Nie byłbym sobą, panie Kazimierzu. Nie byłbym sobą. Trzeba próbować. Zawsze trzeba próbować.
[01:48:56] - Dokładnie. Mam nadzieję, że to, co poruszyłem będzie ciekawe dla ludzi. Ja tam nie widzę komentarzy. Mam nadzieję, że to było ciekawe spojrzenie.
[01:49:08] - To proszę, że tak powiem, jak skończymy rozmowę nie iść spać. Ja zaraz będę wszystko wiedział.
[01:49:18] - Okej. Ja cały czas jestem na nasłuchu. Dobrze, dzisiaj było wyjątkowo dłużej. Bardzo dziękuję za rozmowę. Jednej rzeczy nie będę poruszał, bo to nie ma sensu. Miałem, ale zmieniłem zdanie, więc dziękuję.
[01:49:32] - Za tydzień też mamy audycję, panie Kazimierzu, spokojnie.
[01:49:35] - Nie. AkuratMyślę, że zadzwonię za dłuższy czas. Akurat tak wyjątkowo pan wziął taki temat, to chciałem po prostu.
[01:49:43] - Jasne. Nieustająco będę tęsknił w razie czego.
[01:49:47] - Ja też. Dobra, dziękuję bardzo. Pozdrawiam wszystkich i do następnego kiedyś tam, jak się usłyszymy. Trzymajcie się.
[01:49:56] - Dzięki, panie Kazimierzu. Wszystkiego dobrego, dzięki za telefon.
[01:49:59] - Dziękujemy panie Kazimierzu. My się chwilowo nie słyszeliśmy na YouTube, ponieważ coś mi się popsuło z przeglądarką internetową. Coś tam przeglądarka napsuła w karcie graficznej, w sterowniku karty graficznej i niestety wysypała mi też program do nadawania na YouTube, ale chyba powinniśmy się już słyszeć ponownie. Mam nadzieję, że ta przerwa nie była zbyt dotkliwa dla słuchaczy. Przypomnę tylko kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Scanipradio@paranormalium.pl. Cały czas także czekamy na państwa komentarze na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube.
Mam nadzieję, że już ta transmisja na głównym naszym kanale wróciła. OBS pokazuje, że nadaje, także chyba wszystko jest w porządku. Oczywiście transmisję YouTube ustawiło jako niepubliczną z jakiegoś powodu, ale zaraz to naprawimy. Już za chwilę powinniśmy się znów zobaczyć ze słuchaczami. Ja tutaj jeszcze tylko wspomnę, że dzisiaj postanowiłem wprowadzić taką małą zmianę w życie. Mianowicie oddzielam, kopiuję osobno komentarze stanowiące pogaduszki między słuchaczami, także te komentarze podeślę panu Sławkowi pod koniec audycji, a te odnoszące się stricte do audycji wysyłam panu Sławkowi na bieżąco.
[01:51:58] - A ja się zastanawiałem o co chodzi, ale już się wszystko wyjaśniło. Dziękuję panie Marku. Dobrze. Właśnie zauważyłem, że tutaj te komentarze dzisiaj są takie fajne. I właśnie wracając do komentarzy Sinus pisze: „Panie Sławku, ja zapraszam do komentowania moich postów. Wszystkie pana uwagi i informacje zwrotne, nawet te krytyczne, są dla mnie bardzo cenne”. I tu już mam konkret, a poza tym ja nie jestem krytyczny. Ja mogę się z kimś nie zgadzać, natomiast raczej staram się nikogo nie krytykować. Jakby tak było, to przepraszam, bo intencje moje są raczej pozbawione jakiejkolwiek oceny kogokolwiek, zwłaszcza czyichś subiektywnych przemyśleń czy subiektywnych emocji. One po prostu są, są czyjąś własnością, więc same w sobie są prawdą.
Grzesław pisze Sinus: „Każdy odpowiada sam za siebie. Można spróbować komuś pokazać swój punkt widzenia, ale nic na siłę. Jestem pewien, że twoje myślenie, świadomość ma wpływ na ludzi z twojego otoczenia”. To był komentarz dla Sinusa, nie dla mnie. Sinus pisze: „Z pewnością rzecz w tym, że ja nie potrzebuję. Inaczej jest mi to obojętne. Brzydko mówiąc, nie chodzi mi o to. To ja jestem najważniejszy dla mnie. Doświadczenia pokazują mi inną drogę”. I tu jest dalszy ciąg tego, bo to jest ważne: „Większość życia brałem odpowiedzialność za innych.
Robiłem wszystko dla innych kosztem siebie. Przez to odsunąłem się od siebie. To źle brzmi, ale niektórzy mnie zrozumieją, o czym mówię”. Ja cię doskonale rozumiem, bo właśnie mówię, tym następnym etapem, takim krokiem po nauczeniu się miłości do innych jest właśnie uczenie się miłości do samego siebie. Że ten okres, kiedy kochamy wszystkich, robimy wszystko dla innych, chcemy wszystkim pomóc zmienić świat, żeby innym było lepiej, jest właśnie też tym etapem, że to też nie tędy droga. Po tym etapie, kiedy braliśmy wszystko dla siebie, czyli w świecie, że tak powiem, dusz młodych, kiedy wszystko było dla mnie i nikt inny nie miał żadnego znaczenia. Później się obracamy o 180 stopni i staramy się robić wszystko dla innych, jakby chcąc odpokutować to, jak kiedyś ich tam wyzyskiwaliśmy, wykorzystywaliśmy i tak dalej. A prawda jest właśnie w tym, że każdy człowiek ma obowiązek dbania o samego siebie. Jedyne, co możemy zmienić na świecie, to samych siebie. Właśnie to skupienie się na samych sobie jest tym z mi znanych etapem takim świadomości właściwej, kiedy pozwalamy żyć innym ludziom tak, jak oni chcą doświadczać to, czego oni chcą i skupić swoje działania na samych sobie.
Nie na innych ludziach, tylko na samych sobie. Także ja bardzo ten etap popieram. Grzesław pisze: „Sen to medytacja, wejście w ciało energetyczne”. Dokładnie tak, ponieważ właśnie wyłączamy naszą podświadomość. On pisze: „Wiara w to, że możemy skontaktować się z duszą to podstawa. Potem poprosić o wskazówki i być obserwatorem. Wskazówki przychodzą, tylko trzeba je zauważyć, najczęściej poprzez powtarzające się liczby. Dusza często wykorzystuje nasze ego, aby nami pokierować. Zauważyłem to u siebie”. Dobrze mówię, panie Sławku, zauważył to pan.
To znaczy ja nie wiem, jak to z tymi liczbami jest, bo pewnie te sposoby komunikacji są takie nasze osobiste, subiektywne. Natomiast tak, doskonale to zauważyłem, żeŻe dokładnie tak to wygląda, że trzeba nauczyć się te bodźce, te informacje odbierać. Mówię: sposób jest dowolny, ale ta otwartość i niezakładanie, w jaki sposób ma się to odbyć, jest podstawą komunikacji. My często właśnie chcemy, żeby to było w określony sposób i to jest błąd, bo spełnienie tych wszystkich aspektów i naszych oczekiwań, często pewne rzeczy, o których myślimy czy pragniemy, są sprzeczne ze sobą, więc realizacja jest ich niemożliwa. Dlatego otwartość to podstawa. Sinus pisze: „Daję znać, Państwawku, że jestem zainteresowany wątkiem kontaktu z duszą.” O, to już mam jeden głos za. Zbigniew pisze: „Tak, Państwawku, proszę rozwijać temat kontaktu, proszę.” Mam drugi głos. Grzesław pisze do Sinus Poland: „Świetnie cię rozumiem. Ja do tej pory tak mam, że prędzej z głodu umrę, jak komuś nie pomogę. Ale nie potrzebuję, nie oczekuję nic w zamian.
Z tym pomaganiem trzeba uważać.” No właśnie, więc tu się też kłania wątek dusz starych. Sinus Poland pisze: „Mam parę przemyśleń i jeszcze więcej pytań niż odpowiedzi. Informacje pracują.” No to bardzo dobrze. Tu panowie się wymieniają. Grzesław: „Bardzo dobrze znam to. Dotychczas niestety żyłem kosztem siebie, swoich potrzeb. Potrzebuję iść inną drogą, a podskórnie wypływają myśli, czy ja nie powinienem właśnie pomagać innym.” Kochani, przypomnijcie sobie dwa aspekty, bo tutaj Grzesław i Sinus na ten temat się wypowiadają. Przypomnę z którychś z wcześniejszych audycji. Po pierwsze, jeżeli robicie coś dla innych, nigdy nie róbcie tego kosztem samego siebie. Jeżeli robicie coś dla siebie, nie róbcie tego kosztem innych.
Złota zasada, złota myśl. Warto ją sobie gdzieś wygrawerować, wypisać i o tym ciągle pamiętać. I druga kwestia z punktu widzenia świadomości: pomoc drugiemu człowiekowi jest tylko wtedy, kiedy po pierwsze on o tą pomoc poprosi. Po drugie jest to rzecz, której on sam sobie nie może dać bądź nie może za nią na przykład zapłacić, żeby ją posiadać. Wtedy jest pomoc. Podczas, po jednym z telefonów od słuchaczy w którejś tam audycji mówiłem, jak to jego szef oczekiwał od niego, że będzie mu kosił trawnik i ten przemiły człowiek twierdził, że pomaga swojemu szefowi. Kochani, to nie ma nic wspólnego z pomocą, ponieważ szef mógł albo sam sobie ten trawnik skosić, albo zatrudnić kogoś. Bo go było stać na to, żeby mu ten trawnik skosił. Więc z tą pomocą my często używamy słowa, że pomagamy komuś tak naprawdę go z czegoś wyręczając. Pomoc to jest, nie wiem, jest ktoś na przykład teraz na kwarantannie, nie ma rodziny, jest sam albo mieszka w Białymstoku, a pracuje w Warszawie.
Mieszka sam, nie ma jeszcze przyjaciół, nie ma się do kogo zwrócić, żeby mu kupił jedzenie i postawił pod drzwiami. To jest pomoc. Jesteśmy jego sąsiadem i on nas prosi o to, żeby mu kupić bułki, bo on nie może wychodzić z domu. Okej, to jest pomoc, ale już płacenie za te bułki, jeżeli on posiada pieniądze, to już nie jest pomoc. Kupienie bułki komuś, kto jest głodny, a nie ma pieniędzy i nie dlatego nie ma pieniędzy, bo mu się nie chce robić, tylko ma trudną sytuację na przykład w danej chwili z jakiegoś tam powodu to jest pomoc. Natomiast kupowanie jedzenia zdrowemu bykowi, któremu się nie chce iść do pracy i siedzi i tylko na siebie narzeka, jak to jest w tym kraju źle i tak dalej, to też nie jest pomoc. Więc z tą pomocą to trzeba najpierw zrozumieć sens tego słowa, znaczenie tego słowa, wartość tego słowa, żeby powiedzieć, że się komuś pomogło. Grzesław pisze: „Podobno jak ktoś często widzi godzinę na przykład 22:00, to znaczy, że dusza, nadświadomość próbuje zwrócić nam na coś uwagę.” Muszę się temu przyjrzeć. Jakoś tak przez cyfry nigdy tego nie analizowałem, ale przyjrzę się temu. Natomiast myślę, że szerzej jakby w przyszłej audycji na ten temat będziemy mieli okazję porozmawiać.
On pisze: „Dusza przyszła tu doświadczyć. Podrzuca materiały typu filmy, artykuły ludzi, praktycznie wszystko, abyśmy skupili na tym uwagę. Energia podąża za uwagą, skupiając się na czymś, czyli na tym, co dusza nam podrzuca, przez ego kierujemy, a potem doświadczamy fajnych i odwrotnych sytuacji albo wszystko dla naszego dobra. Doświadczam, wzmacniam się.” Dobrze mówię, Państwawku? Nie do końca się z tym zgodzę, chociaż tu jest kilka takich aspektów poruszonych w tym komentarzu. Natomiast poprzez różnego rodzaju sytuacje, właśnie tak jak tutaj piszesz, materiały, filmy, artykuły ludzi, stwierdzenia, cytaty, które się gdzieś pojawiają w naszym życiu, tak, dostajemy informacje od duszy w jakiś tam sposób. Natomiast dusza jest raczej tym elementem, który próbuje nas chronić przed niekorzystnymi dla nas doświadczeniami.Więc gwarantem doświadczania w naszym życiu jest podświadomość, nasze tak zwane ego. To ono pcha nas do tego, żebyśmy się upierali, że my to zrobimy, żebyśmy mogli doświadczać. Natomiast duszy zależy na zrozumieniu, naszej świadomości zależy na zrozumieniu. Jeżeli rozumiemy pewne aspekty, jeżeli już zrozumieliśmy, to ona próbuje nas przestrzec przed tym, uchronić przed tym, żebyśmy wpakowali się po raz kolejny w to samo doświadczenie.
Więc raczej ona nie rzuca nam wyzwań. Mówię: dusza jest tym elementem, który ma nas przed pewnymi rzeczami chronić. Grzesław pisze: Przez świadome sny można dużo zrozumieć, ale takie sny nieczęsto się zdarzają i nie wszystko zapamiętamy. To jest kolejny aspekt. Cały czas mam taki malutki wyrzucik sumienia, że z Jubim do tego tematu nie usiedliśmy w końcu. Renatka pisze: Czy jeśli ja nie lubię swojej pracy, to moja dusza też? Tak. Generalnie rzecz biorąc, wszystko, co jest dla ciebie niefajne, jest niefajne również dla twojej duszy. I bardzo często ta niefajność wynika z tego, że to właśnie dusza ci mówi: zmień to, to nie jest dla ciebie, dla ciebie jest coś innego. Zajmij się tym, co lubisz.
Idź za tym, co kochasz. Idź za tym, co sprawia ci radość. Ja On: Powtarzające się liczby to podstawa do kontaktu z duszą. Wpisać w Google powtarzające się liczby lub anielskie liczby. Wpiszę. Ja On pisze: Duszy jest obojętne, jak zarabiasz na życie. Natomiast duszy nie jest obojętny nasz stan emocjonalny. Jeżeli my się z tym w jakiś sposób źle czujemy, to jej to nie jest obojętne. Grzesław pisze: Nasza dusza to my sami. Oczywiście, że tak.
I tu znowu się pojawia wątek: dusza przychodzi ewoluować poprzez doświadczanie. Nie, dusza nie przychodzi ewoluować. Ja się ciągle z tym nie mogę zgodzić, że to dusza jest jakby czymś oddzielnym od nas i to ona przychodzi, żeby ewoluować. Nie, to my mamy ewoluować jako ludzie, to my mamy się zmieniać, to my żyjemy tutaj na Ziemi. Dusza jest tylko darem, dzięki któremu te wszystkie wnioski, spostrzeżenia i to wszystko, co przeżyliśmy, nie idzie na marne. Dusza nie prowadzi tutaj swojego oddzielnego trybu i nie ma oddzielnego zadania. Dusza jest dla nas darem, który pozwala zapamiętać i też właściwie podsumować po naszej śmierci to, co się wydarzyło podczas ostatniego wcielenia. To, żeby te wszystkie doświadczenia nie poszły na marne. Ewelina pisze: Skoro na świecie jest coraz większy problem z depresją i innymi chorobami psychicznymi, czy to ma związek ze starzeniem się dusz? Czy ta korelacja może być przypadkowa?
Nie jest przypadkowa, ponieważ z jednej strony depresje to jest stan niespełniania czyichś oczekiwań, również swoich. Dusze dojrzałe są bardzo często uwrażliwione. Z założenia są uwrażliwione. Dusze dziecięce na przykład nie są w stanie sprostać oczekiwaniom innych. Te naciski tych grup, które czegoś od nas oczekują, są coraz silniejsze, coraz mocniejsze. I też często depresja jest związana z tym, że my się nie możemy odnaleźć tutaj na Ziemi. Nie wiemy, o co chodzi. Jakby zostaliśmy wsadzeni w scenariusz, z którym my się nie zgadzamy. Więc tak, to nie jest przypadkowe. Jack pisze: Tak, coraz lepsze warunki na Ziemi dla ciekawych dusz tutaj, bo wysokie wibracje idą do góry od lat na Ziemi.
Jack pisze: Już wspomniałem o tym. Ludzie ogólnie są zmanipulowani na różnych poziomach, ale się wybudzają masowo. Tak, bo te świadomości też, jakby będąc w towarzystwie innych świadomości na podobnym poziomie, też nam jest łatwiej. Siedzielibyśmy pewnie, większość z nas siedziałaby w domach i bała się o pewnych rzeczach w ogóle myśleć, a my możemy o tym rozmawiać, więc wiemy, że jest nas więcej, więc też jest troszeczkę prościej. XY pisze: Dobry wieczór. Dobry wieczór! Panie Sławku, chciałbym poznać pana zdanie, jak to jest z duszami. Z jednej strony prosimy o wsparcie naszych przodków, zmarłych bliskich, a z drugiej wiemy, że to te same dusze inkarnują. To znaczy tak, tu nie ma żadnych sprzeczności, ponieważ nasi bliscy zmarli też potrzebują czasu na ponowną inkarnację. Więc wcale nie jest powiedzianeże one 2 lata po śmierci są już z powrotem na Ziemi.
Raczej mało prawdopodobne. Oczywiście, że nie ma w tym nic złego, ponieważ one siedzą w atmosferze, w której mają bardziej obiektywne spojrzenie na to, co się dzieje w naszym życiu, z nami, wokół nas. Więc ich rady i wsparcie będą zdecydowanie bardziej obiektywne, ponieważ nie są przesłonione, przytłoczone żadną podświadomością. Ja tu nie widzę żadnej sprzeczności. Michał Pilczyński pisze: „Dobry wieczór. Ja myślę, że życie jest karą za uczynki w poprzednim życiu i to, co nas spotyka w teraźniejszym życiu, to tylko skutek naszych poczynań w poprzednim życiu”. Oczywiście, że jest ciągłość. Skoro jest proces reinkarnacji, to musi być procesem i pewną ciągłością. Natomiast tu za dużo się pojawiło w moim przekonaniu tego przekonania o karmie, która jest w jakiś sposób dla nas ciężarem i karą, którą musimy odpracować. To nie do końca tak jest, ale to jest temat też na dłuższą audycję.
Całe życie jest z góry zdefiniowane. Oczywiście mamy wpływ na jakieś aspekty, ale główny wątek i droga egzystencji jest dla każdego z góry ustalona. Pewne rzeczy tak, natomiast ja się z tym nie zgadzam, że owszem, dusza jest w stanie przewidzieć pewne rzeczy, które mogą się wydarzyć i pewne zdarzenia, które się pojawią. Natomiast od naszej reakcji i decyzji, którą w danym momencie podejmujemy, tak przebiega dalszy ciąg naszego życia. Michał pisze jeszcze: „Można być w przyszłym życiu na przykład kotem?” Powiem tak: ja nie znam takich przypadków, żeby z wcieleń ludzkich przechodzić do wcieleń zwierzęcych, więc mi się wydaje, że nie. Renatka pisze jeszcze: „Ponoć można i niby koty już zawsze chcą być kotami”. Mamy z Renatką inne zdanie, ale ja się wcale nie dziwię, że kot chce być kotem.
[02:11:11] - Szczególnie jeżeli mieszka u Marka Sęka albo u Sławomira Bączkowskiego. To naprawdę musi być luksus.
[02:11:20] - Są momenty, żebym się z nim zamienił. Nie, panie Marku? Na tydzień chociaż, nie?
[02:11:25] - Ja pamiętam, jak byłem w 2017 roku na sympozjum prowadzonym przez Toma Campbella w Krakowie. Sympozjum, któremu patronowało też Radio Paranormalium. Ktoś tam właśnie zadał pytanie, czy można po śmierci jako człowiek reinkarnować się w ciele zwierzęcia. Tom Campbell stwierdził, że teoretycznie powinno to być możliwe. Nie ma to większego sensu, bo to nic nie daje z punktu widzenia rozwoju duszy, ale można chcieć spędzić na przykład ze swoim przyjacielem jeszcze jakiś czas tu na Ziemi.
[02:12:01] - Nie zastanawiałem się nigdy nad tym, ale tak, to ma sens. Jak widzicie, kochani, poszerzyliśmy to. Poznaliście różne aspekty, a jak jest, w zasadzie można spróbować się samemu przekonać. Michał pisze: „Ciekawe. Dobrze by było wiedzieć, po co przychodzi się tu na świat. Co miałem poprawić w sobie z poprzedniego życia? Co tam zrobiłem źle?” Drogi Michale, nie polecam. Ja wiem, że jest taka ciągota, jak jesteśmy gdzieś tam zagubieni, pogubieni i nie wiemy, o co chodzi. Natomiast tak jak z procesem regresyjnym mówię: jeżeli ktoś nie ma jeszcze wypracowanego mechanizmu nauki wybaczania, to nie polecam regresingu, bo zetknięcie się po raz kolejny z czymś, co już nasza świadomość zamknęła, jakiś etap i zmierzenie się często z nieprzyjemnymi sytuacjami z poprzedniego wcielenia może spowodować proces, że zaczniemy się za pewne rzeczy obwiniać i zamiast iść do przodu, możemy się cofnąć. A to nie o to chodzi, żebyśmy jeszcze raz przeżywali coś, co już się wydarzyło.
Także tu warto się zastanowić nad tym, czy na pewno tego chcecie. Michał pisze jeszcze: „Oj, to musiała być straszna osoba, biorąc pod uwagę moje teraźniejsze życie. Przeszedłem wypadki i tym podobne. Moje życie nie jest usłane różami, jak to się potocznie mówi. Mówią ludzie, że dobro, które wysyłamy, pomaga i tym podobnie to dobro wraca, ale to nieprawda”. Powiem tak: to jest, drogi Michale, twój jakiś tam przypadek. Natomiast ja znam wiele osób, których życie nie jest usłane różami. Ja się też do takich osób zaliczam.Najczęściej to ma jakiś sens, więc jeżeli chciałbyś o tym porozmawiać, to zapraszam cię już bardziej do indywidualnego kontaktu, ponieważ nie zawsze antena i później wrzucanie tego do internetu jest dobrym miejscem, żeby o pewnych rzeczach mówić, a też bez poznania pewnych rzeczy ciężko mi będzie coś więcej tobie powiedzieć. Grzesław też napisał: „Jeżeli ktoś oczekuje, że dobro wróci, to nie wróci”. Więc właśnie, nasze oczekiwania są najczęstszą przyczyną rozczarowań.
Okej, ale chodzi o to, że czasami myślimy, że jeżeli może kiedyś ja będę potrzebował czegoś, to ktoś mi pomoże. Kiedyś ktoś mi powiedział, że nie warto nikomu pomagać, bo jeśli ty będziesz potrzebował pomocy, nikt ci nie pomoże. Nie wiem, co może wynikało z jego doświadczeń. Drogi Michale, na to ci odpowiem. Tu się kłania audycja o intencjach. Jeżeli w naszym działaniu motywem jest to, że pomożemy komuś, bo jeżeli my kiedyś będziemy potrzebowali pomocy, to zbudujemy sobie taki kredyt wdzięczności u innych osób. To jest najprostsza, najszybsza droga do różnego rodzaju porażek życiowych, ponieważ my już często wiemy, na jakiej drodze jesteśmy i do czego zmierzamy i próbujemy sobie zbudować taki właśnie bagaż, kredyt wdzięczności u innych. To nie jest dobra droga. To się zawsze źle kończy. Michał pisze jeszcze następne: „Dlaczego życie stawia na naszej drodze złych ludzi, którzy psują często nam życie?” Iwonka Grabowska tutaj odpowiedziała: „Ja odwracam to pytanie i pytam, dlaczego my stanęliśmy na czyjejś drodze?” Obydwa pytania są bardzo fajne.
Jeżeli w naszym założeniu jest chęć pomagania innym, to wiadomo, że spotkamy na swojej drodze ludzi, którzy tej umownej pomocy będą potrzebowali. A może nawet nie potrzebowali pomocy, tylko będą nam dawali możliwość wykazania się taką właśnie pseudopomocą. A często będą właśnie zwykłymi pasożytami, którym się na przykład nie chce robić albo są nieodpowiedzialni i czekają, żeby ktoś ich ciągle wyciągał z jakichś tam kłopotów. Albo prowadzą jakieś takie lekkie życie bez jakichś tam zobowiązań, obowiązków i odpowiedzialności. Takich ludzi będziemy przyciągać. Będą się pojawiali w naszym życiu, ponieważ będą realizowali naszą potrzebę wyręczania kogoś z jego obowiązków. Więc tu znowu się kłania poznanie samego siebie, swoich własnych intencji, swojej podświadomości. Natomiast pytanie Iwonki też jest bardzo fajne, ponieważ pokazuje bardzo dobrze, że te reakcje, te interakcje są zawsze dwustronne. Grzesław pisze: „Michał, zwróć uwagę na pewien szczegół. Myśląc w ten sposób, że będziemy kiedyś potrzebowali pomocy, sami podświadomie wykreujemy taką sytuację”.
Bardzo się cieszę, Grzesławie, że o tym też wspomniałeś. Grzesław pisze: „Dlaczego życie stawia na naszej drodze ludzi?” I Grzesław odpowiedział: „Podobno nasze otoczenie jest odbiciem nas samych”. Jest z pewnością odbiciem naszych potrzeb. Kochani, słuchajcie, tak się świetnie tutaj ułożyło, że tym razem udało mi się dobrnąć przed 23:00 do komentarzy i to dzięki panu Markowi. Wiem, panie Marku.
[02:18:50] - Panie Sławku, ja tutaj mam jeszcze komentarze stanowiące takie rozmowy między słuchaczami. Ja to osobno wszystko opakowywałem. Starałem się dzisiaj uniknąć robienia przypadkiem jakiegoś bałaganu, jeżeli chodzi o wpisy na YouTube, także te komentarze gadkowe podeślę panu osobno. Trochę ich jest, ale może zechce pan je przejrzeć.
[02:19:17] - Oczywiście, że tak.
[02:19:19] - Może coś tutaj znajdzie jeszcze godnego skomentowania na antenie. Ja może przypomnę kontakty głosowe do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów to stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Cały czas jest czynne, chociaż tak troszkę pustkami świeci nasze Gadu-Gadu. Jesteśmy na GG pod numerem 36 08 80 02. Czekamy także na komentarze i pytania na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego.Na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata, a jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości na naszego maila, na którego właśnie teraz się loguję, na adres radio@paranormalium.pl.
[02:20:43] - Przeczytałem to ostatnio, panie Marku. Pojawia się wątek, który kiedyś któryś ze słuchaczy zaproponował, już nie pamiętam kto, żeby zrobić taką audycję tylko czatową. Czyli będziecie kochani pisali komentarze, a ja będę na bieżąco, bez żadnego wątku na nie odpowiadał. Bardzo chętnie taką audycję zrobię bez żadnego wątku wiodącego. Może nie za tydzień, bo za tydzień mamy jakiś pomysł, ale za dwa tygodnie możemy taką audycję zrobić. Zbierajcie pytania. Zbierajcie informacje. Nie mam naprawdę nic przeciwko temu. Wprost przeciwnie, z chęcią odpowiem na te wszystkie pytania, które was nurtują, a które na przykład nie znalazły się do tej pory w naszych audycjach. Za tydzień temat jakiś jest.
Zresztą sami potwierdziliście, że fajnie by było, więc pociągniemy ten temat, a za dwa tygodnie, jak tu się oczywiście żaden kataklizm nie wydarzy, zrobimy audycję od początku z pytaniami od was. Tylko tak, żebyście o 20 byli, bo czasem coś wymyślę na biegu.
[02:22:04] - Zawsze robię taką rozbiegówkę. 20 minut wcześniej puszczam muzykę i zawsze ktoś się przywita. Tylko że fajnie by było, gdyby oprócz tych przywitań pojawił się jeszcze jakiś wątek do pociągnięcia.
[02:22:22] - Fajnie by było. Może zaczniemy. Nie, dobra, żartowałem. Już nie będę komplikował. Za dwa tygodnie, panie Marku, jakby pan dał taką zapowiedź po następnej audycji, że taką audycję szykujemy, może to też ludzi przyciągnie do większego i chętniejszego uczestniczenia w tych naszych rozmowach czatowych. Dobra, kochani, słuchajcie, mamy godzinę 23. Bardzo się cieszę, że tak nam ładnie tutaj dzisiaj sprawnie poszło. Myślę, że ten tydzień dostarczy też nam nowych wydarzeń, więc starajcie się znać swoje emocje, a nie stawać się emocją. I tyle. Uważajcie na siebie, bo w dalszym ciągu jest, jak jest.
Widzimy się, słyszymy się za tydzień. Póki co wszystkiego dobrego. Ściskam was bardzo mocno, chociaż to zabronione, więc chociaż tak wirtualnie was pościskam. Jeszcze raz dziękuję, panie Marku. Dziękuję panu Kazimierzowi za telefon. Dziękuję wam kochani za taką aktywność czatową tutaj i do usłyszenia już za tydzień w Radiu Paranormalium oczywiście o 20.
[02:23:47] - Mówi do słuchania do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Ja tylko jeszcze zdradzę, że nagrała się już książka pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Jeszcze będziemy ustalać, w jaki sposób tego audiobooka będziemy dystrybuować, bo tutaj pewnie wydawnictwo też będzie miało sporo do powiedzenia w tej kwestii, ale jak tylko coś będzie wiadomo, to oczywiście damy wam znać. Damy wam na miarę, gdzie tego audiobooka będzie można zdobyć. Na razie zachęcamy do sięgnięcia po papierową bądź elektroniczną wersję książki. Przypomnę tytuł: „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Zachęcamy także do śledzenia profilu pana Sławka Bączkowskiego na Facebooku, do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Dzisiaj już kończymy powolutku. To była audycja „Świat oczami duszy”, audycja o świadomości na żywo 2 listopada roku 2020. Pora już dzisiaj kończyć audycję. Jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę.
Dobranoc i do usłyszenia oczywiście już za tydzień na żywo na antenie Radia Paranormalium o 20 w poniedziałek. Najpiękniejszy dzień tygodnia najpiękniej kończy się tylko z nami. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.