Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witamy bardzo gorąco i serdecznie w poniedziałek, 26 października roku pańskiego 2020. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji Świat Oczami Duszy, audycji o świadomości w całości na żywo, pan Sławek Bączkowski. Halo, halo, panie Sławku, tam jakieś chyba przegłosy z tego co słyszę.
[00:48] - Dobry wieczór panie Marku. Nie wiem zupełnie, co się, że tak powiem, wydarzyło.
[00:53] - Zaczynamy kolejny odcinek audycji Świat Oczami Duszy, audycja o świadomości w całości na żywo. Zanim przekażę głos panu Sławkowi, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Dzwonić będzie można w drugiej części audycji, ale numery telefonów warto zapisać sobie już teraz. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarne 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:04] - Dziękuję panie Marku. Kochani, witam was bardzo serdecznie, bo chyba przez nasze drobne problemy techniczne nie zdążyłem się na samym początku z wami przywitać. Cieszę się, już tutaj pan Marek mi podesłał na Messengerze przywitania od naszych kochanych słuchaczy. Znowu nowe postacie, znowu nowi nicki. Bardzo mnie to cieszy. Widzę, że już tutaj toczy się wewnątrzkuluarowa dyskusja. Także mam nadzieję, że po tej oficjalnej części będę miał możliwość i okazję do was dołączyć w tej dyskusji. Kochani, oczywiście przejrzałem komentarze i doczytałem komentarze, które pojawiły się w poprzedniej audycji w trakcie czata i dwa tematy audycji już się same tam nasunęły. Zaproponowaliście. Ktoś zadał pytanie, jak rozpoznać, jaką jest się duszą, czy młodą, czy starą.
To nie jest odpowiedź w jednym zdaniu, ale ponieważ ja was kilkakroć namawiałem na to, żebyście sobie taki drobny trening od czasu do czasu zrobili, więc z pewnością poświęcimy temu audycję. I druga, to taki mój trochę wyrzut sumienia, bo było pytanie o sny kontrolowane. Domyślam się, że chodziło bardziej o świadome śnienie niż o kontrolowane śnienie. I być może już dawno umawialiśmy się z Jubim, że taką audycję na ten temat zrobimy. Mam nadzieję, że w końcu do tego dojdzie. Aczkolwiek tych tematów nowych, świeżych jest cały czas mnóstwo. Ale okej, zapisałem sobie to, będę miał to na uwadze. Natomiast co dotyczy początku wszechświata i tych tematów, które poruszyliście podczas ostatniego czatu, to powiem wam szczerze, ja się tego nie podejmuję. Nie podejmuję się, bo chyba jednak tutaj do poruszenia tego tematu przydałoby się trochę więcej wiedzy, też mimo wszystko naukowej, której ja nie posiadam. Też nie ukrywam, że aż tak daleko i głęboko w swoich rozważaniach ani w swoich podróżach regresyjnych nie zabrnąłem.
Więc mimo że temat faktycznie może być ciekawy i interesujący, to chyba ja się przynajmniej na tą chwilę nie podejmę tego tematu. Aczkolwiek sytuacja się zmienia dynamicznie. Jeszcze dwa lata temu bym pewnie powiedział, że nie podejmę się i nie mam pomysłu na audycję w jakimkolwiek radiu, a już tym bardziej w Radiu Paranormalium. Więc zobaczymy. Nigdy nie mów nigdy. W zeszłej audycji rozmawialiśmy o tak zwanej sprawiedliwości i na YouTubie pojawił się pod ostatnią audycją taki komentarz: „Sprawiedliwość zostawmy Bogu”. Zresztą ogólnie też wątki boskie pojawiały się w waszych dyskusjachPod poprzednią, podczas poprzedniej audycji. Ja wam powiem, z mojego punktu widzenia to wygląda w ten sposób, prosto i brutalnie, że Bóg ze sprawiedliwością nie ma nic wspólnego. I ten mechanizm, nasz mechanizm, nasza konstrukcja wygląda właśnie w ten sposób, jaki wygląda po to, żeby każdy z nas miał dokładnie to, co sobie zaplanował i czego tak naprawdę chce. I to jest sprawiedliwość.
To jest boska sprawiedliwość, to jest sprawiedliwość Stwórcy, że pozwala nam dostawać dokładnie to, czego pragniemy. Chociaż cały czas powtarzam, często nie jesteśmy świadomi tego, do czego tak naprawdę my w swojej podświadomości dążymy. I to jest kolejny powód do tego, żeby drążyć temat poznawania samego siebie, żeby jak najbardziej, jak najmocniej, jak najintensywniej i z jak największym zaangażowaniem i determinacją poznawać samego siebie, żeby się dogrzebywać do wszystkiego, co w nas jest. Chociażby po to, żeby zrozumieć, że to wszystko, co się w naszym życiu dzieje, ma swój początek w nas samych. Że czynników zewnętrznych jest tak naprawdę mało, które wpływają na nasze życie. Główne rzeczy, które się w naszym życiu dzieją, zależą od nas. Chociaż tak jak powtarzam to wielokroć, często nie jesteśmy tego nawet świadomi, że sami na siebie ściągamy, sami kreujemy swoją rzeczywistość. Nieprawdą jest to, że to tylko ludzie świadomi kreują swoją rzeczywistość. Nieprawdą. Ludzie nieświadomi też kreują swoją rzeczywistość, tylko nie są tego świadomi i nie są świadomi swoich własnych wewnętrznych potrzeb.
Nie są świadomi swoich intencji, swoich tak naprawdę celów, tych, które są zapisane w naszej podświadomości każdego człowieka. Po prostu nie jesteśmy tego świadomi. Dopiero właśnie poszerzanie świadomości pozwala nam na wyeliminowanie z nas samych tego, co jest dla nas niedobre, tego, czego nie chcemy, a skupienie swojej uwagi na tym, czego chcemy świadomie. To jest ta różnica pomiędzy człowiekiem świadomym a nieświadomym bądź świadomym nie do końca. Natomiast tak czy inaczej tą tak zwaną pracę w zrobieniu remanentu tego, co chcemy sobie zostawić, a czego chcemy się pozbyć, musimy, jeżeli chcemy coś zmienić, dokonać my sami w sobie, nie na zewnątrz, tylko w samych sobie. I to poniekąd też w pewnym sensie wplata się bądź daje początek tematowi audycji dzisiejszej. Ja tak jak przed audycją chwilkę, nieraz mamy z panem Markiem chwilę czasu, kilka minutek na jakąś tam rozmowę. Ja powiedziałem panu Markowi, że ja od kilku dni energetycznie czuję się, jakbym nawkładał sobie do kieszeni ciężkich kamieni, które mnie ciągną do ziemi, które mnie przytłaczają ze wszystkich stron. Jestem od kilku dni energetycznie totalnie zmęczony i nie bardzo wiedziałem, bo jestem w stanie już odróżnić zmęczenie fizyczne od zmęczenia takiego emocjonalnego, kiedy gdzieś tam przez jakiś tam okres czasu żyję na przykład w trybie podświadomościowym, czyli najczęściej jest to tryb życiowy bądź tryb zawodowy, bo te aspekty podświadomościowe najbardziej właśnie w tych aspektach się uruchamiają. Od zmęczenia energetycznego, takiego wyczerpania energetycznego.
I nie wiem, czy macie to samo, bądź w jakim stanie macie to samo, czy w jakim stopniu macie to samo. Natomiast ja czuję to, co nas otacza, co się dzieje w tej chwili w naszym, że tak powiem, otoczeniu energetycznym. I jak zazwyczaj jestem optymistą. A nawet jeżeli nie jestem optymistą, to jestem człowiekiem świadomym pewnych procesów, pewnych rzeczy, które muszą nastąpić, żeby coś się mogło zmienić. Tym razem sposób, skala napawa mnie dużym niepokojem i obawą, w jakim kierunku idziemy i co z tego suma sumarum wyniknie. Powiem wam już o co chodzi, do czego zmierzam, bo pewnie część myśli, że będę mówił o koronawirusie. Natomiast nie, nie będę dzisiaj mówił o koronawirusie, tylko powiem o tym wszystkim, co się dzieje wokół bardzo gorącego tematu, którym żyje teraz przynajmniej połowa Polski, który dotyczy orzeczenia bodajże Trybunału Konstytucyjnego czy czegoś takiego. Nie znam dokładnie szczegółów, co tam się wydarzyło, jakie to orzeczenie było. Nie wgryzałem się w ten temat, bo nie o to mi chodzi w dzisiejszej audycji, żeby rozważać ten aspekt z punktu widzenia prawnego. Chcę się temu aspektowi razem z wami przyjrzeć z punktu widzenia duchowego.
Natomiast zanim do tego aspektu przejdę, powiem wam, dlaczego jest mi tak ciężko. Ponieważ to, co się dzieje, ma w sobie niesamowicie silny potencjał negatywnych emocji. Ja nie chcę oceniać, nawet nie będę się silił na to. Zresztą nie mam w zwyczaju oceniać, czy te emocje są słuszne, czy nie są słuszne. Jedno jest prawdą: one są prawdziwe. I to nasunęło mi taką myśl, taką wątpliwość, czy my jako ludzie potrafimy tworzyć. Czy głównym celem zapisanym gdzieś w naszej podświadomości, w naszej naturze jest niszczenie? Bo w tej chwili stoimy w sytuacji, w której ktoś mówi: „Nie”. Natomiast przyglądając się też innym wydarzeniom historycznym, w których dokonywały się różnego rodzaju przełomy, przemiany, dokonywano zmian ustrojowych, mentalnych, społecznych, to one w większości przypadków powstawały, rozpoczynały się wtedy, kiedy ludzie mówili: „Nie”. Nie na zasadzie „chcę mieć lepiej”.
„Nie” – tylko „nie chcę już mieć gorzej”. I to w pewien sposób pokazuje naszą ludzką naturę, że nie jesteśmy nauczeni, przyzwyczajeni, oprócz oczywiście jakichś tam jednostek, do tego, żeby coś tworzyć. Oczywiście tu możemy toczyć dyskusję. Mogą być przykłady na tak, mogą być przykłady na nie i pewnie i takich, i takich znajdzie się wiele. Może gdybyśmy policzyli, których przykładów było więcej, a których mniej, może byśmy tą dyskusję zakończyli jakimś werdyktem, jak w boksie: 113 do 111. Tylko nie o to chodzi, bo mi przypomina się od razu audycja któraś tam kilka do tyłu, kiedy rozmawialiśmy o marzeniach. I w zestawieniu z tym, co powiedziałem przed chwilą, zwróćcie uwagę, że mamy narzędzie, dane nam narzędzie kreowania swojej rzeczywistości, które nas nic nie kosztuje. Ale co? Ale z niego nie korzystamy. Czekamy, aż się wszystko wypieprzy i wtedy dopiero zaczynamy coś tworzyć.
Nie w międzyczasie. Bo z ręką na sercu, kochani, każdy człowiek ma prawo marzyć po to, żeby zmienić swoje życie na lepsze. Wyobrażać sobie, wymyślać, tworzyć w swoich myślach, w swoich emocjach pozytywne scenariusze swojego życia. Nie. Jeszcze nie jest tak najgorzej. Jeszcze dam radę, jeszcze wytrwam. I dopiero jak dochodzimy do jakiegoś kresu wytrzymałości, kiedy już po prostu jest tak źle, że albo już nie dajemy rady, albo brakuje nam pomysłów, sposobów, jak to uratować jeszcze, jak z tego wybrnąć, jak to naprawić, bądź jak w tym funkcjonować, to wtedy dopiero zaczynamy tworzyć, próbować coś tworzyć nowego. Tylko pomyślcie, siedząc dzisiaj sobie przed laptopem podczas tej dzisiejszej naszej audycji. Możecie po zakończeniu tej audycji w sytuacji dość komfortowejWymyśleć sobie jakieś marzenia po to, żeby będąc w sytuacji komfortowej zacząć marsz ku lepszemu. Możecie wymyślić coś, co będzie dla was lepsze, fajniejsze, przyjemniejsze, weselsze, radośniejsze.
Dzisiaj po zakończeniu audycji. Niektórzy powiedzą: „Okej, nie, to by już było późno, bo temat był ciekawy, bo musiałem przemyśleć, bo muszę rano wstać” i tak dalej. Dobra, dzisiaj nie, ale jutro rano. Jaki jest problem w tym, żeby dzisiaj zacząć zmieniać swoje życie na lepsze? Zrobić pierwszy krok, wymyślać sobie, jak to lepsze życie ma wyglądać. W czym jest problem? W tym, że jeszcze nie jest tak najgorzej. Jeszcze nie mamy motywacji. Jeszcze brak kopa w tyłek. Jeszcze to, co jest, da się jakoś ogarnąć.
Jeszcze mamy pomysł, jak to zrobić. Przynajmniej do pierwszego, do dziesiątego, do piętnastego. Do następnej wypłaty, do następnej pożyczki, do następnej raty. Damy radę. Do następnej pensji, do następnego podziału podwyżek w firmie, do następnej awantury z małżonkiem, do następnego jego upicia bądź do następnej zdrady. Jeszcze dam radę. A jak już nie daję rady, mówię dość. Tylko problem polega na tym, jakie emocje nam wtedy towarzyszą. Na jakich emocjach my to swoje lepsze życie chcemy budować? Na złości, na nienawiści, na wściekłości, na zmęczeniu, na zniechęceniu, na braku wiary, na braku zaufania, na zranieniu.
Na tym zaczynamy budować coś nowego. I moim zdaniem są to niesamowicie fajne i solidne podstawy do budowania nowego, lepszego życia. Marzenie, fundament marzenia. I oczywiście możecie się ze mną nie zgodzić. Dlaczego nie dziś? Dlaczego nie dziś zacząć? Tu się nazywa następne spostrzeżenie: podświadomość. Tak jesteśmy nauczeni, tak mamy zapisane w podświadomości taki właśnie sposób działania. I następnym problemem naszej podświadomości jest to, jakich my mechanizmów używamy do rozwiązywania tego typu spraw. Spraw, których mamy już dosyć.
Jakich rozwiązań, jakie rozwiązania przychodzą nam wtedy do głowy? Jakie rozwiązania mogłyby przyjść do głowy człowiekowi świadomemu? Właśnie nie wiemy. Natomiast w naszej podświadomości są zapisane te rozwiązania stricte ziemskie. Te, których zostaliśmy nauczeni. Dlatego my nie działamy, zanim się coś nie rozpieprzy, ponieważ my nie wiemy, jak rozwiązywać takie problemy bez złości, bez nienawiści, bez przymusu, bez wkurzenia, bez wściekłości, bez pretensji. Nie wiemy. My jako ludzie nie wiemy tego i w sytuacjach, w których dochodzi do takiego konfliktu, jaki mamy w tej chwili, nie ma sposobu na pozytywne rozwiązanie takiej sytuacji, ponieważ z obydwóch stron tego konfliktu płynie to samo uczucie: złość, pretensja, niechęć, nienawiść, wkurzenie. W sytuacjach, w których często myślimy o tym, że walczymy w słusznej sprawie, nie uruchamiamy do rozwiązania tej sytuacji i tego problemu naszej świadomości, tylko naszą podświadomość. I bardzo często w takich sytuacjach robimy dokładnie to samo, co robią ci, z którymi my walczymy.
I różnimy się tylko tym, po której stronie barykady stoimy, bo kamienie lecą z obydwóch stron i bolą tak samo. Czytam. Telewizji nie oglądam zasadniczo, natomiast czytam na Facebooku, w grupach wśród swoich znajomych komentarze po ostatnich sytuacjach nawoływania do tego, żeby znaleźć imię, nazwisko jakiegoś ochroniarza, policjanta, który rzucał kulkami. Ja się pytam po co? Żeby go pokazać światu? Żeby go napiętnować? Żeby co? Żeby go czegoś nauczyć? Żeby go ośmieszyć? Prawda jest taka, że na nienawiść odpowiadamy nienawiścią.
A drugą prawdą jest to, że jeżeli ten człowiek ma świadomość i jest człowiekiem świadomym, to jeżeli zrobił coś złego, to sam sobie wymierzy jakąś karę, tak zwaną, poprzez swoje samopoczucie, poprzez świadomość tego, że w nerwach, w adrenalinie, w emocjach zrobił coś niewłaściwego. Coś, z czym on się źle czuje i będzie się z tym źle czuł do końca dni swoich, jeżeli nie nauczy się sobie wybaczać. Natomiast jeżeli nie ma tej świadomości, to nic nie zrozumie.Tak jak wam mówiłem, świadomość to nie jest stan umysłowy. Świadomość to jest stan emocjonalny i tłumaczeniem, pokazywaniem, nakazywaniem, zakazywaniem nie zmienimy człowiekowi świadomości. Poszerzymy jego wiedzę na temat nas samych, naszych poglądów, ale nie zmienimy jego świadomości. Natomiast on zmieni swoją świadomość poprzez właśnie takie doświadczenie. Poprzez to, jak on się będzie z jakimś negatywnym doświadczeniem czuł ze zrobieniem czegoś złego, bo on tam jakimiś kamieniami właśnie rzucał czy coś tam takiego w ludzi i ktoś mu zrobił zdjęcie. Jak on się będzie z tym czuł? To doświadczenie zmieni jego świadomość. Nie wiem o ile, nie wiem, w którą stronę, bo być może przypnie sobie medal i powie: „Wow, zostałem bohaterem Internetu.
Trafiłem największą ilość demonstrujących”. Albo: „Jaki ja jestem potężny, jaką ja mam władzę”. Albo w drugą stronę: „Zrobiłem źle, źle się z tym czuję. Muszę coś z tym emocjonalnie zrobić”. Tak czy inaczej, poprzez to doświadczenie jego świadomość się zmieni. Minimalnie, może dużo, może trochę, ale się zmieni. Nie poprzez tłumaczenie. A poza tym mechanizmy, jakich my używamy w takich sytuacjach, stawiają nas bardzo często na równi z tymi ludźmi, przeciwko którym my występujemy. A budowanie czegokolwiek na nienawiści, na wkurzeniu, na wściekłości, na wzajemnych pretensjach nie jest dobrym i stabilnym fundamentem do wzajemnych pozytywnych relacji. Dziś mój serdeczny kolega wrzucił fajny taki post.
Nie zacytuję go w całości. Natomiast intencja i myśl przewodnia była taka, zresztą zgadzam się z tym całkowicie ja wewnętrznie, więc dlatego tak mi wpadł w oko i dlatego go też dzisiaj cytuję i przytaczam wam, że wszystkie emocje są w nas i nie mamy tu co tego negować, nie mamy się czego wstydzić. Te wszystkie emocje są w nas i te tak zwane dobre i te tak zwane złe. Ale co innego odczuć emocje, co innego mieć świadomość posiadania tej emocji, a co innego stanie się tą emocją, bycie tą emocją, reagowanie tą emocją. Odczuwanie złości czy wściekłości na przykład na sytuację nie musi powodować tego, że my się stajemy wściekłością i nienawiścią. I to jest też wskazówka, jedna z wielu, jaką duszą jesteśmy. Jaka jest nasza świadomość duchowa. Czy to jest właśnie ta młoda, czy jest dziecięca, czy jest dojrzała, czy jest stara. To, czy potrafimy mieć świadomość emocji, która jest w nas, ale potrafimy tą emocją się nie stać, nie działać pod wpływem tej emocji, nie reagować tą emocją. Kochani i teraz dobrnę do wątku, który być może spowoduje to, znaczy wątek cały czas jest ten sam.
Natomiast powiem kilka zdań na temat tego, jakie jest moje stanowisko w tym aspekcie. Stanowisko duchowe oczywiście, świadomościowe. Być może parę osób znowu zmieni kanał i w poniedziałki postanowi robić coś innego. Natomiast zanim mnie osądzicie, spróbujcie też zrozumieć, co chcę wam powiedzieć. Z punktu widzenia duszy. Temat aborcji. Czy mamy jako ludzie prawo do aborcji, czy nie? Prawo mamy pod warunkiem, że nam jakieś inne prawo tego nie zabrania. Mamy prawo, możliwość, może nie prawo, ale możliwość zabicia drugiej osoby. Mamy taką możliwość.
Czy ta osoba będzie miała pół roku, czy będzie miała pięć lat, czy 12, czy 20, czy 70. Mamy możliwość zabicia drugiej osoby i nikt oprócz nas samych nam w tym nie przeszkodzi. Bo jeżeli uprzemy się, to znajdziemy sposób. Jeżeli bardzo nam będzie zależało, znajdziemy sposób i tą możliwość, tą moc sprawczą mamy w sobie bez względu na to, ile ten człowiek ma dni, tygodni, miesięcy, lat. Więc pod tym względem jest jasność i równość. My mamy możliwość zabicia kogoś. Ktoś ma możliwość zabicia nas. Taka sprawiedliwość. Jak to wygląda z punktu widzenia duchowego, świadomościowego? Najczęściej jak sami wiecie, jak doświadczyliście, jak się dowiedzieliście, jak zrozumieliście, jak wyczytaliście plan odnośnie przebiegu naszego życia, okoliczności, uwarunkowania i związane z tym w miarę przewidywalne scenariuszeZapada jeszcze przed naszym narodzeniem, jeszcze przed naszym przyjściem na świat.
Bardzo często, przynajmniej tak to wynika z mojej wiedzy, oczekiwanie na określone warunki, które pozwolą nam jeszcze w tej fazie duchowej, międzywcieleniowej, te, które my sobie planujemy jako właściwe, jako odpowiednie do tego, czego chcielibyśmy doświadczyć w danym wcieleniu, co naprawić, co zmienić, czego się nauczyć, co zrozumieć, czego doświadczyć. Oczekiwanie na spełnienie tych warunków trwa częstokroć wiele lat. Poszukiwanie odpowiednich warunków do naszego planu. Często czekamy na inne dusze, inne świadomości, żeby się zdecydowały na inkarnację, ponieważ mamy wobec nich jakieś plany. Więc my możemy przyjść na świat, ale tamta świadomość niestety jeszcze na przykład czeka na swoje możliwości. Więc my też się gdzieś tam wstrzymujemy, żeby móc na przykład razem przyjść na świat. Oczekiwanie na te warunki trwa często kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat. A tak jak mówiłem, scenariusz ma jakiś zarys tego, co ma się wydarzyć. Rodzina to jest podstawa. Właściwa rodzina, w której chcemy się narodzić.
Rodzina, która przekaże nam swoje prawdy, swoje mądrości, kształtując w ten sposób naszą podświadomość, która to podświadomość będzie decydowała później o tym, z jakim bagażem wiedzy, mądrości, prawd wejdziemy w dorosłe życie bądź czego doświadczymy również jako dzieci. Jaka ta rodzina będzie? Bogata, biedna, szczęśliwa, kochająca się czy patologiczna? Pełna, rozbita? To wszystko ma znaczenie, więc tę rodzinę w jakiś sposób sobie upatrujemy. I teraz z tego punktu widzenia, jeżeli sobie zaplanujemy, że przyjdziemy na świat w tej rodzinie, a nie przychodzimy, ponieważ ktoś nam to narodzenie i przyjście na świat uniemożliwia. Być może na następną taką okazję i możliwość będziemy musieli odczekać kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Chyba że przewidzieliśmy, że do tego dojdzie. To jest jeden z aspektów. Drugi aspekt jest taki, i to też warto wiedzieć, że w sytuacjach, kiedy rozmawiamy o aborcji, mówimy o nienarodzonym człowieku.
I rozpatrujemy to w kategoriach wyrządzonej mu krzywdy, czyli uniemożliwieniu mu przyjścia na świat. Natomiast kochani, odwróćcie troszeczkę sytuację, bo często, po pierwsze dusza jest mądrzejsza. Widzi, wie, przeczuwa, przewiduje dużo więcej rzeczy niż my z naszą ludzką krótkowzrocznością. Przewiduje rozwój sytuacji, biorąc pod uwagę aspekty, których my nawet nie jesteśmy w stanie sobie wymyśleć. Więc ona jest mądrzejsza i często zdaje sobie sprawę i ma świadomość tego, co ją spotka. Tu jest też temat aborcji w sytuacji, kiedy wiemy, że dziecko w jakiś sposób będzie upośledzone. I to jest też aspekt, który jest mocno roztrząsany, wyciągany. Co z tym fantem zrobić? Należy pamiętać, że bardzo często dusze decydują się na inkarnację w fizycznym ciele, które jest niedoskonałe, które ma mankamenty, które jest w jakiś sposób niepełnosprawne, nie w 100% sprawne. Najczęściej są dwa powody.
Jednym powodem jest to, z ziemskiego punktu widzenia, robią to dla swoich rodziców. Decydują się na taką niepełnosprawną fizycznie inkarnację ze względu na swoich rodziców.Żeby im pomóc zamknąć jakiś etap bądź spowodować to, co mój Marcinek spowodował ze mną. Dać mi kopa w tyłek i zmusić do myślenia, do poszukiwania odpowiedzi. Niepełnosprawne i chore dzieci uczą rodziców miłości, uczą otoczenie miłości. Weźcie pod uwagę też to, że my w dużej mierze jesteśmy reinkarnacyjnie pokoleniem powojennym i często podczas wojny warunki były takie, jak były. W każdej z rodzin moich rodziców, dziadków i tak dalej było przynajmniej jedno bądź dwójka dzieci, która w czasie wojny w wieku roku, dwóch, trzech, czterech, pięciu, nieraz sześciu umierała z różnych powodów. Oczywiście tego nikt nie wie, oprócz często rodziców. A rodzice też często nie wiedzieli. Z powodu głodu, choroby, która w jakiś sposób się pojawiła. Nie było możliwości pójścia do lekarza, zdiagnozowania tego, podjęcia leczenia, ratowania tego dziecka bądź po prostu ranne dziecko, które gdzieś tam podczas ucieczek różnego rodzaju, dzieci zabijane.
Wielu rodziców w tamtym czasie, w czasie wojny miało w pewnym sensie na swoich rękach bądź na swoim sumieniu śmierć, kalectwo, choroby różnego rodzaju swoich własnych dzieci. I to pokolenie powojenne dostaje od jakiegoś czasu też szansę na to, żeby w swoim następnym wcieleniu móc nauczyć się miłości do swoich własnych dzieci. Tej miłości, której im zabrakło: opiekuńczości, opieki, troski, której im zabrakło w poprzednim wcieleniu. I ja nie oceniam, że była wojna. Ja nie mówię, czy to było dobre, czy to było złe. Dostają szansę na to, by spłacić dług karmiczny. A często dusze decydując się na inkarnację w ciele fizycznym upośledzonym, poświęcają swoje wcielenie po to, żeby pomóc drugiej osobie, innym osobom spłacić tak zwane długi karmiczne. I teraz jest pytanie, czy dokonując aborcji takiego dziecka, rodzice wyrządzają krzywdę dziecku, czy samym sobie? Z punktu widzenia duchowego. Oczywiście ja się nie podejmuję, kochani, oceny, analizy czy dawania jakiejkolwiek rady komukolwiek, co ma zrobić.
Pokazuję wam tylko ten aspekt, którego w tych wszystkich dyskusjach, kłótniach, awanturach, w tej całej nienawiści brakuje. I ostatni, zanim oczywiście powiem wam swoje podsumowujące zdanie na ten temat, ostatni aspekt, jaki się pojawia w tych wszystkich obecnych sloganach, szyldach, banerach, hasłach i tak dalej jest taki, że nikt nie będzie decydował o mnie. I im głośniej słyszę takie hasło, im więcej osób je wykrzykuje, tym bardziej w moją głowę wbijają się szpilki. Nie wiem, jak to nazwać, ale to jest tak, jakbym słyszał coraz głośniej grę na nienastrojonych organach. Jakby ten, kto na tych organach grał, fałszował. I w moich uszach właśnie brzmi taki dźwięk: nikt nie będzie decydował o tym, co ja zrobię ze swoim ciałem, zrobię ze swoim życiem. Więc moje pytanie jest takie: skoro tak bardzo domagasz się wolności i decydowania o sobie samym, to czemu to samo prawo odbierasz drugiej istocie? Aczkolwiek ja naprawdę uważam, że te decyzje nie powinny być normowane żadnymi przepisami prawnymi. Ponieważ z takimi decyzjami nie żyje później żaden polityk, żaden ksiądz, ani też żadna osoba z tłumu, który głośno krzyczy i skanduje. Tylko dwójka rodziców, czasami jeden z rodziców, bo drugi z jakiegoś powodu nie dźwignie ciężaru albo coś tam.
Więc to nie są sprawy, które po pierwsze powinny być wywlekane na piedestały polityczne, sędziowskie, telewizyjne i tak dalej, szargane.Świechtany i wykorzystywany przez kogokolwiek do czegokolwiek. Boli mnie to, że po raz kolejny jako ludzie pokazujemy, że w obliczu, może nie obliczu, mówiąc o miłości, mówiąc o wolności, przywołując takie argumenty ostateczne, jesteśmy w stanie wykrzesać z siebie tyle złości, tyle nienawiści do samych siebie i do innych osób. Więc mówię: ja jestem tym bardzo mocno skołowany, bardzo mocno przybity, smutny i też brakuje mi w tych wszystkich rozmowach wzięcia pod uwagę aspektu świadomościowego, że każda rzecz ma swój cel, każde wydarzenie ma swoją rangę i każda taka sytuacja ma jakieś swoje uzasadnienie. Więc zanim podejmiemy jakąś decyzję, warto by było te wszystkie aspekty podjąć, zrozumieć, spróbować ogarnąć. I tego aspektu duchowego mi bardzo w tych wszystkich dyskusjach brakuje. I zamiast kłócić się, nienawidzić, wyzywać, budować coś nowego na bazie tych wszystkich negatywnych emocji, może powinniśmy bardziej uświadamiać innych, z czym to jest związane. Że to ciało fizyczne jest tylko jednym z aspektów naszego funkcjonowania, że tych aspektów mentalny, emocjonalny i duchowy, że te wszystkie aspekty są zlepione, zbite w jednym ludzkim istnieniu. Reasumując, żeby nie pozostawiać wam wątpliwości co do mojego stanowiska w tej kwestii: bunt, sprzeciw przeciwko temu, żeby politycy, księża, lekarze — chociaż lekarze może jeszcze najmniej w tym wszystkim — decydowali o tym, co ja zrobię, jest jak najbardziej uzasadniony. Sposób, kiedy wyciągając miłość, życie, wolność jako argument, wyciąga się działa, wyciąga się armaty plujące nienawiścią, złością, pretensją. Nie.
Jeżeli chodzi o aborcję, uświadamianie, branie pod uwagę aspektów również duchowych. Natomiast tą decyzję każdy człowiek powinien mieć prawo podjąć samodzielnie, ponieważ samodzielnie będzie z konsekwencjami tej decyzji żył do końca swojego życia, a może nawet jeszcze dłużej. To tyle, kochani dzisiaj z rzeczy smutnych. Tak naprawdę nie spodziewałem się, że taką smutną audycję będę miał okazję w Radio Paranormalium prowadzić. Ale jak widać życie płata różne scenariusze i niesie ze sobą różne sytuacje, wobec których też ciężko jest, zwłaszcza prowadząc audycję o świadomości, przejść niepostrzeżenie i bez zabierania głosu. Także mam nadzieję, że ta 91. jest smutna. Pozostałe już będą znowu normalne i ja też energetycznie złapię jakiś oddech. Powiem wam, że jak jestem tutaj na wsi, to odczuwam to mniej, ale w sobotę, kiedy byłem bardzo blisko Warszawy i w niedzielę, kiedy też byłem na obrzeżach Warszawy, to bardzo źle to zniosłem. Kochani, nie wiem, jak tu sytuacja wygląda z komentarzami, ale z tego, co wiem, to pan Marek i tak obiecał bardzo fajny dzisiaj znowu kawałek, a słuchacze te kawałki lubią, więc zróbmy małą przerwę muzyczną, panie Marku, bo ja się znowu widzę tutaj rozgadałem.
Zróbmy małą przerwę muzyczną i wracamy do komentarzy i do telefonów.
[47:51] - A ja tak sobie przez moment patrzyłem na transmisję, na relację taką na żywo z tego, co się dzieje akurat w tej transmisji w Warszawie. I tak sobie myślę, że ludzie, niektórzy przynajmniej, oduczyli się niestety komunikacji i zastąpili komunikację rzucaniem petardami w innych. Troszkę przerażające, ale właśnie utwór, który za chwilę poleci, można zinterpretować jako utwór o komunikacji międzyludzkiej, o takiej umierającej komunikacji. Będzie to kolejny z utworów niewydanych zespołu Budka Suflera.Utwór prawdopodobnie wyemitowany kiedyś na antenie Radia Lublin, dawno, dawno temu przez nieżyjącego już dziennikarza Jerzego Juniszewskiego. Utwór zatytułowany, przynajmniej pod takim tytułem krąży po internecie: „Luty”. Tydzień temu słuchaliśmy utworu z Felicjanem Andrzejczakiem na wokalu: „Rozmowa ojca z synem”. Jakość była nie najlepsza. Słychać wyraźnie, że to zgrywane dawno, dawno temu z radia. Dzisiaj też ta jakość nie będzie audiofilska, ale utwór myślę jest w takiej jakości nagrany, że nadaje się do zaprezentowania. Dzisiaj Krzysztof Cugowski zaśpiewa nam utwór, który ostatecznie po wielu przemianach, również tekstowych, po zmianie tytułu, po zmianie aranżacji trafił na album „Czas czekania, czas olśnienia”.
Dzisiaj wysłuchamy przymiarki do tego utworu z zupełnie innym tekstem, z zupełnie inną aranżacją. Utwór zatytułowany: „Luty”, Budka Suflera. A my w Radiu Paranormalium wracamy do audycji Świat Oczami Duszy za około pięć i pół minuty. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[49:59] - Skąd się tu znalazłeś, na lodowcu naszych snów? Eoz nie czarny pociąg, nowy wiek przestawił. Eoz nie czarny pociąg, koło z lodu zamyka się. Nasi bracia wilki, w ogień palnąć zaczęły biec. Śnieg, śnieg, który to rok tak sypie się z nieba tma. Czy, czy gdy matką był inny niż dziś? Nie pamiętam sam. Nie, nie, nie daj mi spać, nie zbudzę się z białego snu. Klękają wokół drzewa, mróz zabija je. Potworny ryk milczenia dotrze nas co dzień.
Patrz, patrz na zdjęcie to, ostatnia rzecz z ciepłych stron. Twarz w twarz jak od dnia wraz, jak od dnia łysk poza mgłą. Mów coś, nie wolno tak kryć się bez słów za płachtą dnia. Nie możesz w blask tej ciszy z głową w dłoniach patrzeć. Za jedno twoje słowo duszę swoją dam. Biel, biel oblepia nas, knebluje nas, broci krew. Dźwięk słów przyjdzie co noc, poganiać ból, popić śpiew. Był czas, przyrzeka słów, to usłała ta, urżła lód. W pociągu tysiąc ludzi milczy dziś bez słów. W pociągu tysiąc ludzi nie otwiera ust.
Śnieg, śnieg który to rok tak sypie się z nieba tma. Czy, czy gdy matką był inny niż dziś? Nie pamiętam sam. Nie, nie, nie daj mi spać, nie zbudzę się z białego snu. Klękają wokół drzewa, mróz zabija je
[55:13] - Przed chwilą wysłuchaliśmy średniej jakości technicznej, ale jednak nagrania niewydanego oficjalnie utworu Botki Szuflera. Utwór, który stanowi przymiarkę do „Czas czekania, czas olśnienia”. Mam w domu winyl z albumem „Czas czekania, czas olśnienia”. Oczywiście w finalnej wersji tekst jest zupełnie inny, aranżacja zupełnie inna. Wszystko jest praktycznie zupełnie pozmieniane, tylko melodia została taka sama, ale zachowała się. Demówka puszczona kiedyś prawdopodobnie przez nieżyjącego już redaktora Polskiego Radia Lublin Jerzego Janiszewskiego. Utwór, który na YouTubie można znaleźć pod tytułem „Luty” bądź „Luty 2000”. A my w Radiu Paranormalium przechodzimy do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”. Mamy dzisiaj 26 października 2020 roku. Przechodzimy do tej części audycji, w której będzie można dzwonić.
Linia telefoniczna jest już oczywiście otwarta. Pan Sławek będzie także czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. Numery telefonów do Radia Paranormalium to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Widzę po wypowiedziach, że w pierwszej połowie dyskusji na czacie słuchacze dosyć trzymali się tematu, a w drugiej pojawił się jakiś wątek z OBE i dwóch przynajmniej słuchaczy ten wątek radośnie ciągnie. Także nie wiem, czy będziemy do tego nawiązywać, ale to już od pana zależy.
[57:43] - Zaraz dojdę do tego. Oczywiście postaram się trzymać audycji i tematu audycji, tak jak mówiłem, bo chciałbym, żeby te tematy były dogłębnie przeanalizowane i przegadane, przetrzepane na wszystkie możliwe sposoby, na tyle, na ile was to interesuje. Zaraz dojdziemy do tego. Oczywiście witam wszystkich serdecznie, wszystkich tych, którzy się przywitali. Nie będę tutaj już dzisiaj, kochani, tracił czasu, bo w związku z przestawką czasu wszystkie zegarki w domu mi się poprzestawiały samodzielnie. Tak się teraz dzieje. Oprócz zegarka biologicznego mojego psa, który wstawał o 6.00, teraz wstaje o godzinie 5.00, więc tak czy inaczej mam pobudkę o 5.00 rano. Więc do dzieła. Tutaj Feliks napisał: „Oj niepokój, oj niepokój duszy. Ruszkarsko-wahadełkowcy, spirytyści, sataniści lewitujący przynudzać będziecie.
Kuna, Luna, Set i Ra”. Ciekawy komentarz. Tutaj właśnie są zakłócenia. Słychać odgłosy. Maciej napisał: „To jest to, o czym pan Marek tutaj zasygnalizował z początku audycji. Dusza zakłóca”. Tutaj ktoś napisał. Marcin napisał, że odgłosy jakby ktoś próbował czary rzucać. Tu jest fajny cytat, fajne stwierdzenie, chyba MrsTreehouse gdzieś tutaj napisała, ale nie widzę tego komentarza. Pewnie zaraz do niego dojdę.
Sinus Poland pisze: „Mówi pan, że trzeba poznawać samego siebie i że wszystko ma swój początek w nas samych. Czy wobec tego poznanie siebie mam realizować poprzez pryzmat siebie na zewnątrz czy wewnątrz?” Dobre pytanie. Powiem tak: ludzie, czynniki zewnętrzne, zwłaszcza ludzie, relacje z ludźmi są dla nas po pierwsze świetnym testerem, bo pewne rzeczy teoretycznie w naszym umyśle wydaje nam się, że mamy świadomość, że to jest złe, tego nie chcemy, a dopiero weryfikacją tego, czy faktycznie jestem w stanie się na przykład powstrzymać od czegoś albo zareagować w taki sposób, jakbym chciał, są inni ludzie. Natomiast poznawanie siebie samego to jest przeważnie, chociaż nieTeż na podstawie innych ludzi, na przykład tego, co nas w nich denerwuje, co nam przeszkadza, co nas irytuje, co nam się podoba, zyskujemy bardzo często informacje o nas samych. A dlaczego tak jest? Dlaczego mnie to denerwuje? Dlaczego mi to przeszkadza? A dlaczego mi się to podoba? Dlaczego otaczam się takimi ludźmi, a nie na przykład innymi? Dlaczego wybieram ich do swojego otoczenia?
Fajnie jest te dwa aspekty połączyć. Natomiast sama już tak zwana praca, czyli to, co ja nazywam transformacją, odbywa się w nas samych, w środku. Sinus Poland pisze dalej: „Ja próbuję poznawać siebie, zagłębiając się w siebie. Medytacja, świadome sny, ćwiczenia w stronę OBE. Czy nie jest to ucieczka od siebie?” Tego nie wiem. Samo narzędzie jeszcze o niczym nie świadczy. To, co z tym narzędziem zrobimy i jak go wykorzystamy, decyduje o tym. Natomiast często ludzie przewartościowują zrozumienie, skupiają swoją uwagę na próbie zrozumienia innych mechanizmów, zasad. Koncentrują się na przykład na tym, co Bóg miał na myśli, dlaczego on tak zrobił, dlaczego to jest tak, dlaczego to jest inaczej. I w ten sposób faktycznie uciekają od siebie samych.
Cisza, wszelkiego rodzaju cisza jest świetnym sposobem na poznawanie samego siebie, ponieważ nie mając żadnych czynników zewnętrznych, zaczynamy słyszeć to, co płynie do nas z naszego wnętrza. Ludzie często boją się samotności. Nie mówię samotności w sensie, że są porzuceni gdzieś, sami sobie, bez znajomych, bez bliskich, tylko ciszy wokół siebie, bezruchu, kiedy nic się nie dzieje. Kiedy te myśli, emocje zaczynają, to wszystko zaczyna z nas wypływać. Sinus Poland pisze dalej: „Ucieczka od rzeczywistości, od siebie w społeczeństwo, związki, rodzinę, pracę w stronę jakiegoś odległego mistycyzmu. To mnie obecnie mocno nurtuje. Jak realizować rozwój świadomości, aby nie uciekać od życia? Jak to zrobić przez doświadczanie życia?” Fajne pytanie. Tutaj w jednym czy w dwóch zdaniach ciężko mi będzie zawrzeć wszystko. Natomiast często w ogóle ta tak zwana duchowość powoduje, że ludzie odsuwają się od innych ludzi, skupiając się na samym sobie.
Jest to jakiś fajny etap, natomiast on nie może być etapem samym w sobie docelowym. Zresztą powiem tak: z mojego punktu widzenia duchowość, świadomość to nie jest ucieczka od tak zwanego życia. Wprost przeciwnie, jest to narzędzie, które pozwala właśnie na korzystanie z życia w sposób pełniejszy, bardziej świadomy. To widać na przykładzie alkoholu. Często jest tak, że musimy sobie dostarczyć do organizmu jakąś dawkę czegoś, co pozwoli nam wypłukać, doda nam odwagi, pozwoli nam być takimi, jakimi chcemy być, mówić to, co chcemy powiedzieć i tak dalej. Często potrzebujemy otoczenia, w którym będziemy się czuć bezpiecznie, swobodnie i będziemy mogli mówić o tym, co myślimy, co czujemy. Często takie naprawdę ważne rzeczy trzymamy tylko dla jednej osoby, ponieważ boimy się mówić o tym w gronie innych osób, żeby nas nie urazili, nie zrazili, nie wyśmiali, nie skrzywdzili emocjonalnie. Świadomość to jest właśnie taki stan wolności, w którym mamy odwagę być tacy, jacy chcemy, mówić to, co chcemy, nie uzależniając tego od ilości alkoholu wypitego, nie uzależniając tego od okoliczności i nie uzależniając tego od otoczenia. Więc świadomość to nie jest ucieczka od życia. Często ludzie wchodzący już na tą ścieżkę tak zwanego rozwoju mówią, że tracą znajomych.
Bo oni by chcieli rozmawiać tylko na te tematy, a z tymi dotychczasowymi znajomymi nie bardzo mogą. I robi się wokół nich pustka. Boją się tej pustki, że zostaną sami.Natomiast życie to nie jest tylko duchowość. To jest rozmowa o pierdołach, to jest też zabawa, to jest też beztroska i tak dalej. Fajnie jest, jak w tej naszej życiowej zupie są różne składniki. Nie tylko sama marchewka, ale również burak, cebula, ziemniak i parę innych rzeczy, żeby to było atrakcyjne. Ja mam zwyczaj, że jeżeli poznaję ludzi, nie mam parcia, że muszę rozmawiać tylko o duchowości. Jeżeli zaczynam jakiś temat i nie widzę odzewu, to tego tematu nie kontynuuję na siłę i to mnie w żaden sposób nie męczy, nie nurtuje. Rozmawiam wtedy o czymś innym, też może ciekawym, może fajnym. Oczywiście nie przepadam za rozmowami pustymi o niczym, bo też cenię swój czas i swój umysł przepełniony, żeby go zaśmiecać jakimiś pierdołami.
Natomiast świadomość to jest też umiejętność korzystania z życia we wszystkich aspektach. To tak pokrótce, na ile mogłem w tak krótkich słowach odpowiedzieć na to pytanie. Nie wiem, czy wystarczająco, czy nie. W razie czego z chęcią rozwinę, bo pytanie jest przednie. Mystica właśnie pisze: „Wyszło szydło z worka. Pan Sławek to reptil i jak mówi, to w rzeczywistości kłapie zmrziskami”. Ten komentarz mi się bardzo podobał. Szukałem go i oto znalazłem. Myś zasady: szukajcie, a znajdziecie. Dziękuję ci, moja droga.
À propos. Natomiast oczywiście odbieram to w kategoriach żartu. Maciej pisze: „Bo zgliszcza zawsze są fundamentem kreacji”. Nie zawsze. Większości ludzi niestety tak ma. Ale to nie jest tak, że inaczej się nie da. Mnie do działania napędzają zawsze wizje, czyli radosna wizja tego, co powstanie, tego co będzie, jak będzie. To jest dla mnie siła napędowa. Dobro. Ja się napędzam na przykład w miłości.
Nie w zakochaniu, tylko w miłości, w robieniu czegoś z miłości. To mi dodaje dodatkowej energii. Ja nie potrzebuję czegoś zniszczyć, żeby mieć pusty plac. Mało tego, ja z chęcią tworzę coś na bazie czegoś, co już jest. Nie mam potrzeby wyważania otwartych drzwi. Natomiast niestety taką mamy naturę, że właśnie lubimy budować coś na zgliszczach. Sinus Poland pisze: „Czy w tym bokserskim starciu kreacji z destrukcją nie chodzi o równowagę, o ścieranie się światła z ciemnością, dobra ze złą, jangi ying?” Nie wiem, w jakim aspekcie. Domyślam się, że to jest w kontekście tego, co ja mówiłem. Natomiast tu odpowiedź jest i tak, i nie. Faktycznie, jeżeli w procesie ewolucyjnym na skutek negatywizmu powstaje coś pozytywnego, to efekt wieńczy dzieło.
Ten efekt decyduje o sukcesie. Natomiast ja cały czas twierdzę, że efekt można osiągnąć zawsze przynajmniej na dwa sposoby. Natomiast jeżeli z dwóch stron jest nienawiść, to nie wiem, gdzie jest równowaga dla kreacji miłości, światła, yang i ying. W przypadku kiedy tak by było, to faktycznie jest nadzieja, że ta równowaga zostanie zachowana. Sinus Poland pisze: „Stały obrót, obieg energii z twórczości do destrukcji, z ciemności do światła i tak dalej w nieskończoność”. Ideą świadomości jest to, żeby właśnie nie musieć żyć jak na rolkach. Moglibyśmy to ciągnąć w nieskończoność. Po raz kolejny zniszczyć kolejną planetę, po raz kolejny pozwolić jej się odbudować, po raz kolejny zaczynać wszystko od zera. Tylko co dalej? Jeżeli nie zrobimy kroku naprzód, to w zasadzie cały tysiącletni trud idzie na marne.
Maciej pisze: „Sposób był i działał. Pozbyto się go właśnie ze względu na złość i wkurzenie. Pozbyto się go ze względu na nienawiść z drugiej strony”. Nie wiem, o co chodzi.Czy to chodzi już o konkretne przykłady? Nie wiem, ciężko mi powiedzieć. Sinus pisze: „No dobra, czy to znaczy, że trzeba doprowadzić się do skrajności, skrajnej emocji, aby zmienić wektor i pójść w inną stronę?” Powiem tak: jak sobie przypominacie, warunkiem, który nas pcha w jakimś kierunku, jest nasza podświadomość. Jest tym aspektem decydującym w takich życiowych sprawach. Jeżeli przypominacie sobie, jak mówiłem o podświadomości, o transformacji podświadomości, to jednym z aspektów, ze sposobów, z technik zmiany wzorców podświadomości jest silny bodziec emocjonalny. Ponieważ coś, co już ma swoje utarte ścieżki, to żeby wybić tę kulę z tego toru, trzeba wprowadzić jakiś czynnik zewnętrzny, jakiś impuls energetyczny. I wtedy ta kula z tego toru wypadnie.
Żeby zatrzymać kulę śnieżną, która już jest rozpędzona, potrzeba bardzo twardej, ciężkiej, masywnej przeszkody, na której energia tę kulę śnieżną rozbije i wyhamuje. Więc tak, jednym ze sposobów zmiany podświadomości, zmiany wektora, jest właśnie silny bodziec emocjonalny. A doprowadzenie się do skrajności, w której często nie mamy już nic do stracenia. Już wiemy, że lepiej nie będzie, że samo się tu nic nie naprawi. Jest wkurzenie, jest złość, jest upadek. Wtedy tak, bardzo często zmieniamy. Natomiast cały czas mówię, jest to jedna z metod. Sinus pisze jeszcze, idąc tym tropem: „Czy dopiero konfrontacja z takimi emocjami pozwoli na rozwój?” Ja cały czas mówię, rozwój jest cały czas. Natomiast to świadome pójście w jakimś kierunku. Jak wiecie, większość ludzi, z którymi się spotykam, którzy zmienili w jakiś zasadniczy sposób swoje życie, mają za sobą jakieś trudne, bardzo często bolesne doświadczenia życiowe.
Niestety ciężko nam się ludziom uczy poprzez pozytywne doświadczenia. Tutaj Alt Green napisał: „Nie”. Sinus poprosił go o rozwinięcie myśli. Ja też poproszę. Ulio pisze: „Każdy podświadomie lub świadomie wymierza sobie karę”. Zobaczę. Dobra, bo mi się przewinęło troszeczkę, kochani. „Witam. À propos nienawiści”, Ulio pisze, „przypomniała mi się chyba z fairingu rzeczywistości opowieść o Judaszu. Otóż Judasz poprzez to, że na to, że Jezus nie zareagował nienawiścią czy zemstą, sam sobie wymierzył karę, bo nie mógł znieść braku reakcji Jezusa oprócz tego, że zdradził Syna Bożego”.
No ja się z tym tak nie do końca zgodzę. To takie trochę moim zdaniem tylko przez to, że ktoś tam nie zareagował, to ktoś zareagował. Jest to jedna z opcji, ale uważam, że to nie o to chodziło. To jest trochę tak, że zetknięcie, kontakt z wyższymi świadomościami budzi swoją energią coś, z czego my często nie zdajemy sobie sprawy. Ja tak miałem, że z jednej strony budziłem i budzę nadal takie skrajnie pozytywne emocje, takie niczym nieuzasadnione. Ludzie mnie tam gdzieś widzą, obdarzają mnie sympatią, ewentualnie, może teraz trochę rzadziej, ale też spotykałem się z atakami nienawiści, takiej niczym nieuzasadnionej. Mogłem jeszcze nic nie powiedzieć albo powiedziałem jedno słowo i byłem natychmiast atakowany z zupełnie niewiadomego powodu. Więc domyślam się, mogę sobie wyobrażać, jakie emocje w ludziach budził Jezus, swoją świadomością. Sinus pisze: „Wszystkie emocje są w nas. A co z egoizmem?
A co z emocjami, które odczuwam, a nie okazuję? Ja nie potrafię okazywać złości, nie ulegam jej i nie reaguję. Jeśli to dla mnie destrukcyjne, to nieświadomie kumuluję je”. Powiem tak, dzisiaj Sinus jedzie z tematami takimi, które w jednym czy w dwóch komentarzach ciężko odpowiedzieć, nie ulegać. Można je w sobie tłumić. Ludzie często, zresztą też na poziomie podświadomym to robimy, że ktoś nam kiedyś powiedział, że na przykład takie zachowanie jest niewłaściwe. Na przykład okazywanie emocji jest niewłaściwe i my będziemyTłumili nawet miłość w sobie, okazywanie miłości, ciepła, czułości, troski, ponieważ ktoś tam kiedyś powiedział, że to jest niewłaściwe i my w to uwierzyliśmy. Więc świadomość swoich emocji, jakie one są, jest bardzo ważna, natomiast tłumienie ich już nie. Bo jeżeli ta emocja w nas jest, to ona po to się pojawiła, żeby wypłynąć, a nie po to, żeby sobie w nas siedziała. Także jestem za uwalnianiem emocji, a nie za akumulowaniem, za tłumieniem.
Julio pisze: „Każdy podświadomie lub świadomie wymierza sobie karę”. Taki z tego morał. Tak, w tym jest dużo prawdy, że często sami sobie wymierzamy różnego rodzaju kary. Sam to, że tak powiem, przynajmniej w takim znaczącym stopniu raz w życiu zrobiłem, a może nawet dwa. Maciej pisze: „W tym sporze nie chodzi o prawo ani możliwość zabicia. W tym sporze chodzi o wolność decyzji”. Drogi Macieju, tak jak powiedziałem na początku, ja nie osądzam, nie oceniam i też nie dociekam słuszności, niesłuszności. To nie o to chodzi, bo ile osób w tym uczestniczy, każdy ma swoje, ja swoją wizję tego. I też trudno w takiej sytuacji. Zresztą ja powiedziałem na sam koniec tej oficjalnej części, co ja tak naprawdę na ten temat sądzę.
Ja tu oceniałem, analizowałem zupełnie coś innego. I Maciek pisze: „Nie zgadzam się”. Nie wiem na co. Może na moją wypowiedź. Sinus pisze: „Wszystko jest zaplanowane. Długość życia każdego jest zaplanowana jeszcze zanim się to pojawi. Jeśli ktoś miał zginąć, to zginie. Wsiądzie do samolotu, który spadnie albo trafi go piorun”. Długość naszego życia nie jest zaplanowana. Jest kilka rzeczy zaplanowanych, takich znaczących.
Natomiast nie dajcie sobie, kochani, wmówić, że na nic nie mamy wpływu. To nie tak do końca jest. Ale na ten temat też możemy porozmawiać. Julio pisze: „Maciek, a gdzie wolność osoby, która się dopiero rodzi?”. Dobrze, ja tego wątku tutaj, panów, nie będę chyba tę, bo ja już na ten temat swoje zdanie wypowiedziałem. Maciej pisze: „Właśnie, a ma się urodzić?” To kluczowe słowa. „Jeśli ma się urodzić chore i zaraz umrzeć w cierpieniach, to ci jest lepsze?”. I tutaj też panowie sobie piszą: „Poprzez charakter życia — Julio pisze — można zmienić swoje przeznaczenie. Czytałeś Lazaryewa?”. Ja nie czytałem, natomiast tak, poprzez swoje postępowanie.
Oczywiście, że tak. Zakańczamy pewne procesy i wtedy otwierają się przed nami zupełnie nowe ścieżki. Zależy, czym się kierujemy w życiu. Jeżeli idziemy podświadomością dalej, brniemy podświadomością, to będziemy w dalszym ciągu doświadczać, kręcić się w kółko. Jeżeli zaczynamy kierować się świadomością, miłością i zrozumieniem sensu tego, co się wkoło nas dzieje, otwierają się przed nami następne scenariusze. Gdyby to nie było możliwe, ludzie nie byliby w stanie przechodzić na kolejne szczeble rozwoju swojej świadomości jeszcze na przykład w tym życiu. Więc to nie jest zaplanowane tak do końca. Sinus pisze: „Zmiana przeznaczenia w mojej opinii jest też iluzją”. Powiem tak: jesteś taką osobą, która w moim odczuciu ma w sobie potencjał i potrzebę, więc jest najprostszy sposób, żeby się o tym przekonać. Spróbuj je sobie samodzielnie wykreować, swoją przyszłość.
Zobaczysz, czy jest iluzją, czy nie. Oczywiście zawsze można będzie powiedzieć: „Bo to tak miało być”. Ale jeżeli zobaczysz, poczujesz, że sam decydujesz o pewnych rzeczach, to będziesz wiedział, że to nie jest coś niezmiennego. Maciej pisze: „Wolność jest w świadomości”. Tak, w moim przekonaniu całkowicie się z tym zgadzam. Świadomość to wolność. Julio pisze: „Nic nie jest określone z góry. To tylko nasze tłumaczenie, że los jest z góry zaplanowany”. Okej. Sinus pisze: „Jak idziesz w złą stronę, inną niż zaplanowana, to twoje wyższe ja, anioł stróż, dajmon, nazwij to, jak chcesz, kieruje ciebie na właściwe tory.
Dostaniesz zawału na przykład i po tym wydarzeniu nagle zmieniasz tryb życia, pracę, środowisko. Da ci to poczucie-Sprawczości, że to zrobiłeś sam, ale to iluzja. Taki był plan. Nie, zmień lektury, mój drogi, bo szkoda mi. Chociaż być może zawsze jest taka opcja, że takie jest twoje doświadczenie, ale w moim odczuciu tak nie jest. Spróbuj samodzielnie kreować swoją przyszłość. Zobaczysz jak to działa. Julio pisze: „Poczytajcie sobie Lazarieva. Koleś ryje banie pozytywnie poprzez kontakt z ludźmi chorymi lub destrukcyjnymi. Twierdzi to może zmienić swój los.
Każdy ma wybór”. Oczywiście, że tak. Nie czytałem Lazarieva.
[01:26:07] - Dodzwoniła się do nas w tym momencie Justme. Hello, czy się słyszymy?
[01:26:12] - Dobry wieczór.
[01:26:14] - Dobry wieczór. Nie boisz się?
[01:26:18] - Czego?
[01:26:20] - Kłapania przeze mnie zębami.
[01:26:24] - Nie, nie boję się. Dzwonię do ciebie z zapytaniem. Nie wiem, czy naszych słuchaczy to zainteresuje, ale chciałabym wiedzieć, co byś poradził osobom, które mają dar współodczuwania. Ponieważ teraz świat płonie i to naprawdę energetycznie płonie. Ja na przykład czuję to aż fizycznie, tą całą negatywną energię. Jakiś ból, strach, lęk. Ja to po prostu czuję. To są takie szpilki. Nie mogę w jakiś sposób sobie z tym poradzić. Co byś doradził?
Bo jeżeli wierzymy faktycznie, że jest jakaś świadomość zbiorowa, to jednak ta energia kumuluje. A ponieważ to, co się dzieje, dzieje się na całym świecie, to ten strach, to całe niezadowolenie, ta złość eksploduje w tym momencie i skumulowała się do takiego już stanu, że ja osobiście nie mogę już tego znieść. I nie dlatego, że o tym myślę czy oglądam coś, tylko ja to po prostu fizycznie czuję. Czuję jakieś tak negatywne wibracje, że już nawet naprawdę to, że sobie usiądę i ptaków chcę posłuchać czy tam żabek, już tej pozytywnej energii nie czuję. Nie potrafię jej wyciągnąć spośród tego całego chaosu.
[01:28:01] - Powiem ci tak: doskonale cię rozumiem. Bardzo ci też współczuję, bo tak jak powiedziałem, borykam się teraz, zwłaszcza przez ostatnie kilka dni, z taką właśnie nasiloną kumulacją. Nie wiem, czy to jest prawidłowość, natomiast ja, ponieważ znowu się tam niedawno przeprowadzałem, jak wiecie, i teraz mieszkam co prawda w lepszym zasięgu energetycznym, internetowo-telefonicznym, natomiast mieszkam na jeszcze większym zadupiu. Po prostu mieszkam w środku pola. Jestem otoczony dookoła polami i u siebie zaobserwowałem, jak właśnie byłem w sobotę w Warszawie, jakbym się zbliżał do źródła, do jakiegoś magnesu. A jak z tej Warszawy wyjeżdżałem, to czułem zmniejszającą się intensywność. I jak przyjechałem tutaj do siebie na Wiochę, to jeszcze jakiś czas czułem olbrzymie przytłoczenie. Natomiast ono, ponieważ już nie ma żadnych zewnętrznych bodźców, zaczęło się zmniejszać. Zostało takie zmęczenie, natomiast już nie mam takich totalnych odczuć. Więc nie wiem, może spróbuj znaleźć.
Ty też mieszkasz w dużym mieście?
[01:29:48] - Nie, ja nie mieszkam w dużym mieście. Co ty, to taka amerykańska wioska. Mieszkam nad wodą, w otoczeniu przepięknej natury i absolutnie nie mieszkam w mieście. Mieszkam, przeliczając na kilometry, 80 kilometrów od miasta.
[01:30:11] - Nie znajdujesz tam spokoju?
[01:30:14] - Nie mogę. Już nie mogę. Właśnie są jakieś takie drgania, które mi strasznie zakłócają wszystko. Nie wiem, o co chodzi. Żeby słuchacze sobie nie pomyśleli, że mówię o jakimś 5G, bo nie mówię o czymś takim. U nas nawet takiego masztu nie ma. Natomiast ja odczuwam jakieś takie przedziwne drgania. Nie potrafię ci tego opisać, bo to się dzieje na poziomie energetycznym. Więc nie, już po prostu nie mogę. Tej ciszy, tego spokoju.
To, co mnie zawsze tutaj radowało. Zawsze sobie wychodziłam i wieczorami, i dniami zawsze sobie siedziałam w tym moim ogrodzie. Tutaj jest mnóstwo dzikich zwierząt, mnóstwo ptaków. I to mnie relaksowało, uspokajało. Natomiast w tej chwili już są takie zakłócenia, że ja nie czerpię z tego pozytywnej energii.
[01:31:14] - Ja mam swój sposób.Taki, który bardzo mocno przetestowałem przez ostatnie dwa, trzy miesiące. Sierpień, wrzesień, październik, zaraz będzie trzeci miesiąc. To jest znalezienie sobie czegoś. Ja sobie nie znalazłem, to się samo znalazło. Już mówię, co mam na myśli. Ja mnóstwo miłości takiej, której nie jesteśmy w stanie okazywać na co dzień, ponieważ możemy mieć partnera, męża, żonę i tak dalej i okazywać jakąś tam miłość i bliskość. Natomiast ta skala okazywanej miłości jest już powszednia dla nas. Natomiast ja, posiadając te dziewięć szczeniaczków, mimowolnie produkowałem bardzo duże pokłady miłości, czułości, troski, opiekuńczości i to mi dodawało siły. To mi dodawało energii. To wytwarzanie tej miłości, dawanie jej tym małym istotkom.
Ja teraz, mając już tylko jednego swojego psia, czuję niedosyt w tej produkcji. I teraz sobie przypominam tę sytuację, że to może być sposób. Szukanie miejsc, gdzie będziesz mogła bez żadnych ograniczeń kierować się tylko i wyłącznie pozytywnymi uczuciami. Może schronisko dla zwierząt, może jakieś wizyty, może opieka. Wiem, że kochasz zwierzęta, tak więc może opieka nad jakimiś zwierzakami. Może wzięcie zwierzaczka, któremu będziesz mogła równowagę energetyczną bezkarnie, bez żadnego zastanowienia, odruchowo wytworzyć. Może tak, bo ja też powiem szczerze, z ludźmi jest problem. Teraz z bliskością jest problem, więc my też jesteśmy pozbawieni możliwości wymiany tej energii.
[01:33:46] - Wiesz co, jeszcze zauważyłam taką dodatkową dolegliwość, której wcześniej nie uświadomiłam sobie. Ja nie widzę uśmiechu ludzi, ale nie dlatego, że oni się nie uśmiechają, tylko dlatego, że są zamaskowani. Nie widzę czegoś, co daje mi jakiegoś kopa. Ja Polskę opuściłam 10 lat temu. Natomiast tutaj jest tak, że mijasz kogoś na ulicy, kogo kompletnie nie znasz, a na przykład prowadzi pieska i on się do ciebie zawsze uśmiechnie. Zawsze. Niektórzy do ciebie machają. Samochód przejeżdża i macha do ciebie i się ktoś uśmiecha. Ja już teraz tego nie widzę. Jest to dodatkowy bodziec, który został mi odebrany.
To są malutkie źródełka miłości. I to już wszystko pomału jest odbierane. I ja czuję już tylko drgania energetyczne. To już są wibracje, które bolą i nie potrafię sobie z tym jakoś poradzić.
[01:35:03] - Nie wchodząc tu w szczegóły i jakieś tam teorie, ale poniekąd to, co ja mówiłem w jednej z poprzednich audycji, że my poprzez to wyizolowanie zostaliśmy pozbawieni możliwości wymiany energii. I teraz to z maskami, słusznie zauważyłaś. Widzę, jak ludzie na mnie reagują. Jak wchodzę na przykład do sklepu swoich znajomych, to żeby oni nie zapłacili kary, mam taką z marca maseczkę, więc ją sobie zakładam na ucho, żeby nikt się do nich nie przyczepił. Natomiast oni widzą i mówią: „Z czego pani się śmieje?” „Bo pan się śmieje”. Mówię: „A skąd pani to wie?” „Widzę po oczach”. Więc może spróbuj skupić się teraz na oczach, bo po oczach widać, jak się ktoś uśmiecha. Szukaj tego uśmiechu w oczach.
[01:36:16] - Niejasne, w jaki sposób.
[01:36:17] - Mam świadomość tego, że jest nam to potrzebne. Ja bardzo intensywnie tworzę. Już mam dyżury. Śmieję się, że mam grafik dyżurów, że będę musiał zrobić grafik dyżurów w swoich sklepach, w swoich hurtowniach. Ludzie chcą, żebym ja przyjeżdżał rano do nich, bo ja tworzę tą dobrą atmosferę. Teraz już w sposób hurtowy, nagminny postawiłem sobie za cel, że w miejscach moich bliskich, zaprzyjaźnionych, żeby tamtej energii na maksa, tej pozytywnej doładować. Wesołości, uśmiechu, radości. Nawet za tymi przyłbicami, za tymi maskami. Ale ten sam śmiech ludzi powoduje pozytywne wibracje wokół nas. Więc ja ten świat wokół siebie tworzę.
Staram się go tworzyć na każdym kroku, w każdym miejscu, w którym jestem. Więc ratujmy się w ten sposób. Dawajmy ludziom. Jak oni się uśmiechną, jak oni wybuchną jakimś żartem czy radością, czy czymś takimTo ta energia do nas wróci. Ratujmy się w ten sposób. Ale ja cię doskonale rozumiem. Te posępne miny, te przerażone, to otumanienie ludzi, nastroszenie i tak dalej, jest przerażające. Ja nie mam tego w takim stopniu z pewnością jak ty, bo żeśmy zresztą na ten temat rozmawiali. Ja może jakoś skuteczniej to kiedyś wyłączyłem, zablokowałem, nie wiem w jaki sposób. Natomiast w tej chwili ja też to odczuwam.
Więc twórzmy chociaż wokół siebie. Niech ci ludzie wkoło nas się śmieją, niech się uśmiechają, niech będą weseli. Postawmy sobie za punkt honoru: ja cię rozweselę.
[01:38:26] - Okej, jest to jakaś rada. Dobrze, to ja będę kończyć.
[01:38:31] - Na biegu, moja droga, wymyślałem, bo ja sam szukam takiej metody.
[01:38:36] - Ale jakbyś wymyślił coś jeszcze, to może w następnej audycji byś rozwinął tą opcję. Bo to dotyczy nas wszystkich i to nie ma znaczenia, czy jesteśmy współodczuwający, czy niewspółodczuwający. To się po prostu udziela. To nie ma prawa się nie udzielać, ponieważ ta energia jest wokół nas i ona w jakiś sposób się do nas przylepia. I to nie ma znaczenia, czy my ją weźmiemy, czy my jej nie weźmiemy. Ona po prostu jest wokół nas i rośnie.
[01:39:07] - To jest jak smog.
[01:39:09] - Tak. Nie zdają sobie z tego sprawy, jak bardzo ta energia w nas wszystkich uderza. I może właśnie stąd ta cała agresja i w ogóle to wszystko, co się dzieje. Dla mnie po prostu świat płonie naprawdę w tej chwili. A ja ci powiem, że będzie jeszcze gorzej. I będzie, wcale nie będzie lepiej. To jest dopiero początek.
[01:39:31] - Będzie, miejmy świadomość tego, że instynkt stadny się za chwilę załączy.
[01:39:39] - Otóż to. I wiesz co? Nie wiem, coś słyszę siebie, jest jakiś podgłos. Nie ważne. W każdym razie się wybiłam. Nie, już wiem. Może zadziałaj na zasadzie takiej prewencji, bo jeżeli zdajemy sobie sprawę z tego, że za chwilę może być jeszcze gorzej naprawdę, bo to, co się wydarzyło w Polsce przez te ostatnie dwa dni, to ja naprawdę pamiętam stan wojenny. Dla mnie to jest po prostu absolutnie to samo, jak nie gorzej. Wtedy byłam dzieckiem, więc inaczej to odbierałam. Do czego dążę?
Dążę do tego, że może na zasadzie prewencji, bo jeżeli zdajemy sobie sprawę z tego, że za chwileczkę świat jeszcze bardziej się rozwali, to może warto już mówić, jak się przed tym zabezpieczyć. Jak sobie tworzyć te swoje własne źródełka miłości i pozytywnej energii. Może warto już teraz. To tak jak na zasadzie: jeżeli wiesz, że zabraknie jedzenia, to walisz do sklepu dużo wcześniej, nie na ostatnią chwilę. Może warto zrobić audycję o czymś takim, bo to naprawdę wszystkich nas dotyczy.
[01:40:54] - Poza tym im więcej my też tego wspólnie zaczniemy, tych pozytywów produkować, to łatwiej będzie zniwelować to, co się dzieje tego negatywnego. Tu jest ta równowaga, o której gdzieś tam słuchacze mówią, że fajnie by było, żeby to chociaż spróbować utrzymać w równowadze, żeby się nie dać zdominować temu wszystkiemu negatywnemu. Bardzo ciekawy pomysł. Oczywiście pogrzebię w swojej wyobraźni i umyśle, bo za chwilę to będzie jedyna metoda.
[01:41:39] - Dokładnie tak. Wiesz co, ja też pomyślę. Jeżeli coś mi przyjdzie do głowy, to albo się z tobą skontaktuję prywatnie, co sobie tam wymyśliłam, albo nie wiem, jak zrobisz audycję, to się odezwę.
[01:41:50] - Dobrze. Zrobię audycję, oczywiście, że zrobię. To jest mój minimalny wkład w utrzymanie równowagi energetycznej.
[01:42:02] - Super. Bardzo dziękuję. Pozdrawiam wszystkich i do usłyszenia.
[01:42:06] - Trzymaj się cieplutko. Wszystkiego dobrego. Dzięki za telefon.
[01:42:11] - Cześć. Pa.
[01:42:13] - Wrócę tutaj do komentarzy, bo odnalazłem wątek, w którym skończyłem. Bardzo dziękuję Just Me za poruszenie tego wątku, bo faktycznie warto te zapasy zrobić. Pomyślę. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam i wracam do czytania komentarzy. Maciej pisze: „Jak ktoś nienarodzony ma przewidzieć, że do tego dojdzie?” Sinus pisze: „Wybór jest iluzoryczny między opcjami już zaplanowanymi.” Maciej pisze: „Coś tu nie paca w pana rozumowaniu.” Sinus pisze: „Macieju, wynika to z założenia, że dusza nienarodzona jeszcze planuje swoje życie z chmurki.” I Maciej pisze: „No i jest to świadoma decyzja, jeśli decydujemy się na nieprzyjście kogoś na świat.” Kochani, to było jeszcze na koniec audycji tej oficjalnej, poruszałem ten temat. Przypomnijcie sobie. Przecież ja wiem, że to jest ciężkie do zaakceptowania. Natomiast pamiętajcie o tym, żeNasza świadomość poza ciałem fizycznym ma możliwość komunikacji pozawerbalnej. Rozmawialiśmy o tym w jednej z audycji, czy dusza ma oczy i czy ma uszy i w jaki sposób dusze komunikują się pomiędzy sobą na przykład po naszej śmierci. Weźcie pod uwagę, że dusza ma dostęp do innych narzędzi niż my i ma dostęp do szerszej wiedzy niż mamy my.
My część wiedzy, którą posiadamy, po prostu odrzucamy. Ja rozumiem, że z ludzkiego punktu widzenia jest to trudne do zaakceptowania, ale jeżeli dusza pamięta poprzednie wcielenie, pamięta relacje z ludźmi, których spotkała, którzy byli ważni na przykład w poprzednim wcieleniu czy w poprzednich wcieleniach. Biorąc pod uwagę, że jest to boski czynnik w nas, to czemu widzimy tutaj jakieś ograniczenia? Bo nasz umysł tego nie akceptuje. Nasza podświadomość tego nie akceptuje. Spróbujcie przyjąć to nie w taki sposób, że jak to powiedziałem. Tylko spróbujcie zapytać samych siebie, czy to jest możliwe. Nie na poziomie mentalnym. Zapytajcie samych siebie. Przecież każdy z nas, jego dusza, ten proces komunikacji z innymi świadomościami, z innymi duszami ma już wielokroć za sobą.
Więc zapytajcie się swojej duszy, czy to jest możliwe. Nie bierzcie tego na logikę. Taka moja rada. Zresztą rada jest nieustająco zawsze taka sama. Nie bierzcie wszystkiego jako pewnik. Spróbujcie włożyć w to odrobinę wysiłku i zapytać samych siebie. Unio pisze: „No jasne Sinus, że żyjemy w ramach już zaplanowanych wariantów, ale ile ich jest? Jakie są? Tego nikt nie wie.” Sinus pisze: „Chociaż są nieliczne wypowiedzi ludzi, którzy mają dostęp do tej wiedzy.” I tu jest właśnie ten wątek, o którym mówił pan Marek. Sinus pisze: „To jest to, czego ja szukam.
Dostęp do siebie, dostęp do tej wiedzy o scenariuszach, wariantach. Jakie są dla mnie?” Drogi Sinus. Większość ludzi wewnętrznie czuje, co jest dla nich, co powinni zrobić. Większość ludzi tak ma. Problemem jest to, że mnóstwo czasu poświęcamy na to, żeby samych siebie przekonać, że to jest prawda i że to ma sens. Słuchaj samego siebie. Słuchaj swoich własnych emocji. Jak reagujesz na myśl o tym, że coś masz zrobić bądź czego masz nie zrobić? To jest najlepsza odpowiedź, czy to jest właściwe, czy nie. Inną prawdą jest to, że wszystko, czego doświadczamy, jest dla nas właściwe w tym momencie, bo czegoś nas uczy, chociażby tego, że nie jest to dla nas.
Leszek pisze: „Witam. Możliwość aborcji zapoczątkował Hitler i Mengele. Każdy ma prawo robić, co chce, ale według mnie nikt nie powinien nikogo mordować, a tym samym ustawowo nakazywać to lekarzowi.”
[01:47:20] - I to jest najskuteczniejszy, najszybszy, najprzyjemniejszy i najmniej wymagający myślenia sposób rozpłodzenia czegoś, co nam się nie podoba. Skojarzymy to z nazizmem, faszyzmem i czymś tam jeszcze.
[01:47:33] - Tak. Tutaj możemy ten wątek rozwijać i skupić się gdzieś na jakichś aspektach. Natomiast część tej wypowiedzi jest całkowicie słuszna. I też była kiedyś taka domena, takie określenie wolności, że wolność jest do tego momentu, dopóki nie wkracza w wolność drugiego człowieka. I to określenie tutaj tak się pojawiło, w jakiejś części, w jakiejś formie w tym komentarzu. Więc ja się skupię na tym, co jest pozytywne. Tak, tego się trzymajmy. Natomiast ja mówię, ja cały czas nie będę wchodził w historię, nie będę wchodził też w prawo, nie będę też wchodził w politykę. Tu inne aspekty zupełnie poruszam. Unio wrócił do wątku sprzed chwili: „Mówisz o tych, co twierdzą, że mają dostęp do księgi Akaszy.
Niby tak, ale czy to prawda? Ciężko twierdzić. Pełno jest hochsztaplerów.” Mi się podoba. Powiem to, bo miałem kiedyś o tym powiedzieć. O księgach Akaszy się pisze o tym, że jest to pewna sfera w tej chwili wiedzy gdzieś zamkniętej w jakichś zakamarkach, umiejscowionej w jakichś zakamarkach czy formach energii. Natomiast podoba mi się, jak bardzo to ewoluuje, bo mój pierwszy kontakt z księgami Akaszy był taki, że jest to miejsce w Himalajach gdzieś tam czy w Tybecie, w którym są spisane na księgach losy wszystkich ludzi, i że to miejsce jest fizyczne, że ono jest na ziemi i że każdy człowiek, który dotrze w to miejsce i otworzy swoją własną księgę, to będzie tam data, w której w to miejsce dotrze. Więc tak w moim świecie, w mojej świadomościInterpretacja kronik Ksiąg Akaszy ewoluowała, więc wyciągnijcie sobie kochani z tego wniosek jaki chcecie. Julio pisze: pozostali. Ostatnio czytałeś Lazarewa? Dobra.
Sinus pisze: ci, którzy nawiązali taki kontakt mówią jednogłośnie: nie wierz mi na słowo. To moja prawda. Pozostań sceptyczny. Sprawdź swoją. Cieszę się, że jest nas więcej. Sinus pisze: uważam, że to cel życia każdego z nas. Będziemy inkarnować aż tego dokonamy. Będziemy powtarzać klasy. Indywidualny cel to jest indywidualny cel, natomiast wszyscy zmierzamy zazwyczaj w jednym kierunku. Maciej pisze: trochę się czuję jak w kościele.
Nie wiem, ciężko mi powiedzieć, ale to są twoje odczucia, więc z pewnością tak się czujesz. Sinus pisze: natomiast jak to zrobić jest dla mnie zagadką. Pisałem o tym wielokrotnie dziś też na początku audycji, czy przez doświadczenie życia, miłość, cierpienie, czy poprzez wgląd mistyczny, mistycyzm, medytację, czy jeszcze jakoś inaczej. Mój drogi Sinus, ja powiem, jak ja to widzę. Ogólnie rzecz biorąc, zmierzamy do tego jako ludzkość, patrząc na proces naszej ewolucji, świadomości, mentalności, zmierzamy w kierunku miłości. W moim przekonaniu celem jest to, abyśmy podświadomością, która zawsze jest pierwsza z podpowiedzią, reagowali tak, jakbyśmy reagowali duszą, naszą świadomością. Ogólnie rzecz biorąc, zmierzamy do tego, żeby nauczyć się miłości do samego siebie i w ten sposób miłości do innych, szacunku, współistnienia, empatii i tak dalej. Miłość, okazywanie miłości, wytwarzanie miłości pozwala na uruchomienie, na stworzenie duszy właściwych warunków do funkcjonowania. Poprzez miłość jak najbardziej uruchamiasz, aktywizujesz, oswajasz i stwarzasz warunki do kontaktu z własną duszą. Medytacja jest formą poznania siebie.
Natomiast takim sposobem na zaktywizowanie swojej własnej duszy jest jak największa ilość miłości, która w tobie jest. Tu jest wątek OOBE. Maciej pisze: a kto ma tych wszystkich ludzi uświadamiać? Nikt. Jeżeli sami nie będą chcieli się uświadomić, to nikt ich nie uświadomi. Mówienie ludziom o takich aspektach, jeżeli nie chcą tego słuchać, nie ma najmniejszego sensu. To musi być potrzebą danego człowieka, żeby chciał się uświadamiać. Natomiast mi chodziło bardziej o to, żeby pokazać ludziom, że jest jeszcze jakiś inny aspekt i gdyby chcieli go wziąć pod uwagę, to żeby wiedzieli, gdzie mają sięgnąć. W takim kontekście chodziło mi o uświadamianie. Sinus pisze: ludzie sami muszą się uświadomić, nikt tego za nich nie zrobi.
Bardzo słusznie. Maciej pisze: brawo, tylko nie odbierajcie nam tej wolności. To znaczy przepisy prawa, rządy, organizacje mogą próbować nam wolność fizyczną odebrać, natomiast tej wolności wewnętrznej nikt nie jest w stanie nam ani dać, ani jej odebrać. Julio pisze: każdy ma tylko mówić prawdę. Nikogo nie przekonasz na siłę. No właśnie, nawet Jezus próbował. Dobrze. Tu jest o nieskończonych rzeczywistościach, OOBE, o przebywaniu poza ciałem. Anna Irda spisze: nikt nie ma prawa mówić mi, jak mam żyć, bo nikt za mnie nie umrze. To wolny wybór, uświadamianie konsekwencji wyborów, ale każdy ma wolną wolę.
Wiedziałem, że to pewnie u co poniektórych wzbudzi jakieś tam emocje. Kochani, prawda jest taka, że przepisy prawa są wymyślane dla ludzi, którzy nie posiadają świadomości. Jeżeli pozwolono by ludziom robić wszystko, na co mają ochotę, to pewnie nie rozmawialibyśmy dzisiaj tutaj, w tym miejscu i nie doszlibyśmy jako ludzkość do tego momentu. Weszliśmy w etap, kiedy ludzie mają już świadomość i chcą decydować o sobie samych. Natomiast z odrzuceniem wszystkiego jest taki problem, że za chwilę pojawia się pustka, którą trzeba czymś wypełnić i warto by byłoŻebyśmy mieli coś, co w tą pustkę, kiedy odrzucamy coś, można będzie włożyć. Tylko o to mi chodzi. Sinus pisze: „Przepraszam za offtop, to dla mnie teraz temat numer jeden. Poszukiwania odpowiedzi na fundamentalne pytania. Po co tu zszedłem? Co mam tu do zrobienia?” Czasami powiem tak: jeżeli potrzebujesz, jeżeli czujesz wewnętrznie to pytanie, to znaczy, że faktycznie jakiś cel tego jest.
Nie wiem, ile masz lat. Na pewne rzeczy trzeba po prostu czasami poczekać. Uli pisze: „Dla mnie korzystanie z życia to kierowanie własnym życiem i są narzędzia, żeby to zrobić bez ślepego losu”. Anielska Energia pisze: „Pojętnie”. I tu są te komentarze: „Śmiać mi się z was chce. Może ciebie zniszczyć, a nie planetę”. Tutaj jakieś takie wątki są ciekawe. XY pisze: „Panie Sławku, mówiąc o życiu transformacji, co jest według pana siłą napędową sytuacji, które powracają do nas jak bumerang? W szczególności rzeczy nieprzepracowane”. Jeżeli powracają jakieś rzeczy jak bumerang, to znaczy, że kurczowo trzymamy się podświadomości, wzorców podświadomości.
To znaczy, że poprzednie doświadczenie zakończyliśmy bez zrozumienia, bez wyciągnięcia wniosku i bez dokonania zmiany. To jest trochę tak, jak to na związkach doskonale widać. Jeżeli ktoś ma naturę matki Teresy i chce pomagać wszystkim naokoło, na przykład swojemu partnerowi, to wiadomo, że dostanie takiego partnera, za którego będzie mogła wszystko robić. W końcu się wkurzy i jeżeli nie wyciągnie wniosku z tego, że to nie jest żadna metoda, że człowiek dorosły powinien samodzielnie o siebie dbać i nie wyręczać się innymi, to w następnym wypadku przyciągnie takiego samego partnera albo jeszcze gorszego. Przepracowanie polega na tym, żeby zmienić, transformować wzorce podświadomości. Nie pchać się w doświadczenia, które dla nas są niekorzystne. To, co mówiłem. Pamiętajcie kochani, że takim też fajnym określeniem, wskazówką dla nas, co powinniśmy, jak powinniśmy robić, jest to, że jeżeli coś robimy dla innych, nigdy nie powinno się odbywać kosztem nas. A jeżeli robimy coś dla siebie, nigdy się nie powinno odbywać kosztem innych ludzi. I to jest pewna bardzo cenna wskazówka, którą warto sobie zapamiętać.
Przepracowanie to właśnie jest wyrzucenie z naszej podświadomości tego, co nam nakazuje robić coś dla innych kosztem siebie bądź dla siebie kosztem innych ludzi. Maciek pisze: „Ja mam wrażenie, że pan mówi to, co panu ślina na język przyniesie. Mój wcześniejszy wpis o budowaniu na przykład na zgliszczach to poparcie pana własnych słów. Nie pamięta pan, co mówił”. Powiem tak: bardzo możliwe, że nie pamiętam tego, co mówiłem, bo mamy godzinę 22:39, a ja na przykład mówiłem coś dwie godziny 40 minut temu. W tej chwili jestem w sytuacji, w której powiedziałem od prawie trzech godzin. Rozmawiam z wami, z Just mi na radiu i na wasze komentarze, więc nie mam takiego umysłu, żebym pamiętał co do minuty, co, o której mówiłem. Zresztą zawsze mówię: warto spróbować wejść, zamienić się rolami i wtedy łatwiej pewne rzeczy się rozumie doświadczyć i wtedy można zrozumieć. Zresztą nie uważam się za jakiegoś orła. Natomiast nie mówię z pewnością tego, co mi ślina na język przyniesie.
Maciej pisze: „Czy może wymyśla pan swoje teorie na poczekaniu?”. Nie wymyślam swoich teorii na poczekaniu. Często też mówię, że na przykład nie mam zdania albo nie mam wiedzy, albo się nigdy nad tym nie zastanawiałem. Ale tu też polecam wcześniejsze audycje, w których te stwierdzenia padają. Może to coś tam poszerzy wiedzę na mój temat. „Sam pan mówił o budowaniu nowego na zgliszczach. Proszę sobie przewinąć audycję, a po przeczytaniu mojego wpisu mówi pan, że nie. Nie, to w końcu jak jest? Ma pan jakieś konkrety w tej sprawie?” Dobrze, to ja sobie przewinę.tę audycję, ale na pewno nie w tej chwili. Najprawdopodobniej zazwyczaj tak mam, że jak wejdziemy głębiej w temat ze słuchaczami, czy podczas rozmów telefonicznych, czy nawet w komentarzach, to zazwyczaj znajdujemy jakieś porozumienie i kompromis.
A może nie zawsze się musi udać. I tu jeszcze jest pytanie od Macieja: „Czy szyje pan na miejscu?” Oczywiście, że część rzeczy szyję na miejscu, chociaż nie rozumiem, co to znaczy szyję. Ale tak, część rzeczy oczywiście muszę na miejscu odpowiadać. Sinus Poland pisze: „Tak, to jest chyba sedno, że nie mam poczucia sprawczości, a moje doświadczenia pokazują mi nurt, z którym płynę. Spróbuję kreować tak, jak pan sugerował. To moje zadanie domowe”. Okej, spróbuj. Ja uważam, że tylko w ten sposób o pewnych rzeczach możesz się przekonać. W ten czy w inny sposób. Sula pisze: „Medytacja, wyciszenie, kąpiel z olejkami, na przykład lawendowym i otoczenie się miłością.
W ciszy można dużo usłyszeć”. Tak, zdecydowanie się zgadzam z tym, że w ciszy można dużo usłyszeć. Dlatego ludzie się często boją ciszy, ponieważ wtedy zaczynają do nich dopływać myśli z wnętrza. To, o czym mówiłem. Jesteśmy właśnie pewnie przy tym, co odpowiadałem na pytanie. Ulio pisze: „Oczywiście każdy świadomy człowiek tworzy własną rzeczywistość. Nawet w więzieniu można się dobrze czuć, a przeciwnie, czasem miliarderzy popełniają samobójstwa, choć potencjalnie mają wszystko. Każdy kreuje swój świat i swoją rzeczywistość”. Całkowicie się z tobą zgadzam. Nie będzie gorzej, chyba że w to uwierzysz.
Ania pisze: „Koherencja serca, rozlewanie miłości”. Tutaj panowie też piszą na temat jakichś lektur. Sinus Poland pisze: „Ważne wydarzenia z mojego życia, wszystkie duże zmiany były wynikiem takich zbiegów okoliczności i przypadków, które pokazują większy plan. Stąd wynika moje poczucie braku sprawczości”. Jest jeszcze jeden aspekt, o którym zaraz powiem. Kiedyś mówiłem: największą, najczęstszą przyczyną rozczarowań są nasze oczekiwania. I my często zakładamy sobie, że coś musi się wydarzyć albo w określonym czasie, albo w określony sposób. I często wykazujemy się brakiem cierpliwości i wydaje nam się, że to nie jest to, czego się spodziewaliśmy. A być może za kilka dni właśnie wydarzy się to, co jest dla nas właściwe. Nie oczekujmy, że coś się wydarzy w określony sposób i w określonym czasie.
Oczywiście grzebiąc, rozkładając to na czynniki pierwsze, jest tam moja decyzja, ale ciąg przyczynowo-skutkowy i najostrzejsze zakręty życia jakby są poza mną. Może to jest kwestia mojej percepcji. Nie dostrzegam tego, nie wykluczam. Ja polecam, nie wiem, czy już byłeś z nami, mój drogi, jak rozmawialiśmy o intencjach. Często tego właśnie nie rozumiemy. Nie jesteśmy w stanie właściwie zrozumieć swoich własnych intencji i dlatego wydaje nam się, że skutek później jest inny niż taki, jaki chcieliśmy. Zadzwoń proszę do mnie, umówmy się na rozmowę telefoniczną, bo w komentarzach, zwłaszcza takich poprzeplatanych innymi komentarzami, ciężko mi jest pociągnąć ten wątek w taki sposób, żebyś był usatysfakcjonowany. Widzę, że masz bardzo duże tutaj pragnienie i zapotrzebowanie, więc odezwij się do mnie poza audycją i spróbujemy może się złapać telefonicznie. Myślę, że w 15 minut rozmowy załatwimy więcej niż tutaj podczas trzech audycji w komentarzach. Tak myślę.
Anna pisze: „Miłość jest w każdym, ale niektórzy o tym zapomnieli bądź przerzucili to czymś innym. Ale taka jest prawda”. Mateo pisze: „Pozdrawiam z Mazur”. Pozdrawiamy Mazury. Anna pisze: „Nie oczekuj niczego, ale spodziewaj się wszystkiego”. Bardzo mądrze napisane. Kochani, patrząc na ilość komentarzy i na to, co się dzieje już w tej chwili na czacie, właśnie doszedłem do wniosku, że możemy powolutku kończyć. Może nawet nie tylko powolutku.Możemy kończyć dzisiejsze spotkanie. Wiem, że temat był trudny, ale też moim zdaniem ważny. Zobaczymy, co przyniesie najbliższy tydzień.
Mam nadzieję, że więcej pozytywnych rzeczy, więcej pozytywnych informacji, więcej pozytywnych doświadczeń, co się oczywiście przełoży na więcej pozytywnej energii. Sinus napisał: „Byłem na intencjach, jestem od początku”. Nie odbieraj tego jako zarzut, po prostu nie jestem w stanie. Chciałem dobrze, chciałem, żebyś ten wątek bardziej zgłębił. Ale OK. Tak czy inaczej mam prośbę, odezwij się do mnie pozaantenowo. Dobra, kochani, przeskakuję, odpowiadam na komentarze, kończę audycję. Trzymajcie się. Mam nadzieję, że ja też złapię trochę równowagi energetycznej, bo dzisiaj, tak jak wam mówiłem, byłem trochę rozbity. Na szczęście w trakcie audycji udało mi się wykrzesać z siebie resztki fajnej, pozytywnej energii, chociaż może nie było tego do końca słychać.
Kochani, kończymy na dzisiaj. Trzymajcie się ciepło, uważajcie na siebie. Rozpoznawajcie swoje emocje, ale stawajcie się tylko tą emocją, którą chcecie się stać. Nie dajcie się wciągać w negatywne emocje negatywnych ludzi. Bądźcie sobą, ale bądźcie też szczęśliwi. Bądźcie dumni. Bądźcie zadowoleni. Bądźcie szczęśliwi. Tego wam z całego serca życzę na najbliższy tydzień i nie tylko. Trzymajcie się.
Dziękuję za to, że byliście dzisiaj z nami. Wszystkiego dobrego.
[02:10:22] - A mówił te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie tych z państwa, którzy chcą zasięgnąć więcej ciekawych spostrzeżeń na temat duszy i świadomości, zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Ja tu jeszcze prześlę panu Sławkowi parę komentarzy, bo się właśnie pojawiły, bardziej już dziękczynne za dzisiejszą audycję. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy” i do polajkowania profilu pana Sławka na Facebooku. No i cóż, dzisiaj już kończymy. Drodzy państwo, jeszcze taki apel ode mnie. Jeżeli chcecie odwiedzić swoich bliskich spoczywających na cmentarzach, to radzę to zrobić szybko, bowiem władza prawdopodobnie szykuje nam drugi lockdown i to tuż przed 1 listopada. Także ostatni dzwonek. Obecny rok 2020 jest dosyć ciekawy, że tak to ujmę, pod wieloma względami.
[02:11:38] - Nieprzewidywalny.
[02:11:39] - Zdecydowanie tak. Także jeżeli chcecie odwiedzić swoich bliskich, a tego jeszcze nie zrobiliście, zostawić jakieś ładne światełko i kilka dobrych myśli, to radzę to zrobić. Sugeruję zrobić to jak najszybciej. A dzisiaj już żegnamy się z państwem. To był kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios", Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy bardzo za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień, w poniedziałek o 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl